Dodaj do ulubionych

słabe przyrosty 5-miesięcznego niemowlaka przy KP

12.03.19, 22:45
Witajcie. Jestem mamą 5-miesięcznej dziewczynki, urodzonej na początku października. Mam problem z karmieniem piersią, i to od początku. W szpitalu nie potrafiłam przystawić córki do piersi, pomagały położne (acz każda miała inne metody i rady, niekiedy były one sprzeczne). Po powrocie do domu mi się udało, ale paru dniach okazało się, że córka traciła dalej na wadze. Kupiłam laktator elektryczny i zaczęłam ściągać pokarm. Karmiłam wówczas córkę w taki sposób: pierś, potem butla z moim mlekiem, jeśli córka nadal była głodna - dostawała trochę MM w butelce. Udział MM w karmieniu był raczej niewielki, około 40-50 ml na dzień, uśredniając. Przez pierwsze tygodnie córka ładnie przybierała na wadze. Gdy skończyła 6 tygodni, w nocy zaczęła dostawać tylko pierś, bez dokarmiania butlą. Potem stopniowo odchodziłam od dokarmiania butelką w ciągu dnia, gdy córka miała około 2,5 miesiąca, butla była tylko przy ostatnim, wieczornym karmieniu. I tak jest do dzisiaj. Karmienie wyglądało tak: pierś 5 razy w ciągu dnia, po ostatnim karmieniu około 140-150 ml mojego ściągniętego mleka + ewentualnie trochę MM (w przeliczeniu miesięcznym było to około 30 ml mieszanki dziennie), jedno karmienie w nocy (na które córkę budziłam, co do zasady). Przy czym tylko to nocne karmienie było efektywne – tj. córka przez blisko 20 minut porządnie przełykała. W dzień to wyglądało różnie, przełykanie było, ale nie cały czas. Od kiedy córka zaczęła zbyt mało, według norm, przybierać na wadze, zaczęłam się niepokoić. O ile jeszcze na początku stycznia przybrała w ciągu miesiąca około 500 g, tak już miesiąc później tylko niecałe 400 g, a między 01 a 25 lutego przybrała tylko 260 g – co dawałoby około 320 g na miesiąc. Te wszystkie ważenia odbywały się w przychodni, przy okazji szczepień. Pediatra nie widział w tym problemu, stwierdził, że mam poczekać aż córka ukończy 6 miesięcy i zobaczyć czy podwoiła wagę urodzeniową. Abstrahując od tego, że obecnie często mówi się o podwajaniu wagi już po 4-tym (ewentualnie 5-tym) miesiącu, to przy takim „malejącym” przyroście raczej córka nie osiągnie dwukrotności wagi do 01 kwietnia br., skoro 27 lutego ważyła 5905 g, waga urodzeniowa: 3200 g.
Wątpliwości co do mało efektywnego picia przez córkę z piersi miałam od zawsze w zasadzie. Na początku córka dobrze przybierała (30 g na dzień to tak na luzie), ponieważ w dużej mierze była karmiona z butli (jak to opisałam wyżej – moim mlekiem ściągniętym), ten przyrost malał sukcesywnie od kiedy przeszłyśmy prawie w całości na pierś. Po tym feralnym ważeniu 27 lutego umówiłam do domu konsultanta laktacyjnego (pani jest też doradcą laktacyjnym i lekarzem). Pani konsultant orzekła, że córka jest nieprawidłowo przystawiana – za płytko (chyba o jakiś centymetr), przez co, siłą rzeczy, nie udaje się jej ładnie ściągać pokarmu. Pokarm natomiast jest, i owszem (przed karmieniem i po pani konsultant nacisnęła piersi – mleko leciało, może nie potokiem, ale ewidentnie było). Pani konsultant skrytykowała też mój sposób chwytu piersi – tzw. papierosowy (jak uczono mnie w szpitalu), zamiast „C”. Stwierdziła też, że będzie dość trudno tutaj coś zmienić (w sensie – uczynić karmienie bardziej efektywnym), ponieważ córka ma już 5 miesięcy i swoje nawyki. No i że butla osłabia też siłę ssania. Ale mam próbować, przystawiać tym innym chwytem. Nadmienię, że przy pani konsultant córka piła bardzo efektywnie – ale po przystawieniu przez tę panią. Ja niestety chyba tak nie potrafię. Od tego czasu minęły blisko 2 tygodnie, karmienia są coraz dłuższe, bo córkę przystawiam po kilkanaście razy przy każdym karmieniu – potrafi takie karmienie trwać 40-45 minut, z czego efektywnego picia jest na jakieś kilka minut. W mojej ocenie córka piłaby więcej, gdyby jej się udawało ściągnąć z piersi. A tak to żuje i żuje. Ostatnio coraz bardziej czuję to żucie, „memlanie” bez efektu. Ona się męczy i ja się męczę. Kilka dni temu się złamałam i każdorazowo po butli z moim mlekiem szykuję jeszcze 60 ml MM – z reguły jest w całości wypijane. Poza tym od 4 dni córka ma rozszerzoną dietę (dostaje kaszkę bezglutenową ryżową z kukurydzą). Chociaż w ten sposób chcę jej dodatkowych kalorii przysporzyć. Poza tym karmieniem córka jest naprawdę cudownym dzieckiem. Wesoła, często uśmiechnięta, zasypia sama w łóżeczku (sporadycznie są ryki protestu, ale z reguły zasypia w ciągu kilku minut od położenia), sen w nocy ma nieprzerwany (tj. do momentu, gdy ją budzę na karmienie). Nie wygląda na wychudzoną, w żadnej mierze (nie znać jej żeber czy coś w tym stylu). Jest taka filigranowa, proporcjonalna. Ale po tym jak chętnie pije z butli bądź je kaszkę w niemałej ilości, wnioskuję, jak wyżej napisałam, że z piersi też by więcej spijała, gdyby jej szło. No i te małe przyrosty są dla mnie niepokojące.
Zdecydowałam się tutaj napisać, bo wiem, że jest tu dużo orędowniczek KP. A ja chcę karmić piersią, ale powoli mnie to przerasta. Nie ma obecnie dnia, abym nie tłumiła płaczu przy karmieniu – gdy czuję jak mało efektywnie to wygląda; gdy przystawiam córkę po raz enty i od razu czuję, że będzie żuła. Córka też zaczyna być nerwowa, bo jest ciągle odrywana i przystawiana na nowo. Czytałam parę wątków tutaj – wiem, że odradzano dokarmianie butlą, ale chodziło o młodsze dzieci, poza tym takie z przyrostami w normie. A w przypadku mojej córki, odstawienie tych obecnie około 200 ml w butli (większość mojego mleka, owszem, ale jednak nadal z butli, nie piersi) dla mnie oznaczałoby kładzenie jej spać z pustym brzuszkiem i wówczas kompletnie zahamowanie przyrostów. Mimo wszystko chętnie przeczytam Wasze refleksje w temacie mojej walki o laktację, jak to nazywam, od w zasadzie początku. Mówiłam kiedyś, że jeśli wygram tę walkę, napiszę poradnik o karmieniu piersią. Chyba go jednak nie napiszę.
Może ktoś zna podobny przypadek – i może jest jeszcze nadzieja dla mnie i córki. Przed porodem jakoś nie zakładałam, że będę karmić dłużej niż rok (o ile), teraz mi się zmieniło, chciałabym jak najdłużej, również po powrocie do pracy. Ale nie kosztem zdrowia córki, i w sumie trochę mojego (psychicznego).
Przepraszam, rozpisałam się.
Pozdrawiam,
A.
Edytor zaawansowany
  • rulsanka 13.03.19, 22:03
    Przede wszystkim powinnaś wziąć coś na uspokojenie, bo mam wrażenie, że jesteś kłębkiem nerwów. Wypij pół piwa, to się rozluźnisz, a w mleku nie będzie śladu alkoholu.
    Po drugie spróbuj karmić na leżąco, spać z dzieckiem, jak najwięcej się przytulać. Najlepiej goła skóra do skóry. W ten sposób pobudzisz wydzielanie oksytocyny. Na chwilę obecną karmienie wiąże się dla ciebie ze stresem, a dziecko to odczuwa. Nie odrywaj i nie poprawiaj chwytu. Bo to was tylko stresuje i męczy. Wędzidełko sprawdzone?
    Wbrew pozorom memląc dziecko pije, po kropelce. To jest wartościowe mleko. Żeby czas się nie dłużył przyda się czytnik e-booków. Połóż się wygodnie i zrelaksuj.
    Przyrosty nie są jakieś złe, mój młodszy syn ważył 6300 w wieku pół roku i wszystko było ok. Spróbowałbym karmić tylko piersią przez np. tydzień. Jeżeli będą mokre pieluchy, to znaczy, że dziecko pije mleko i na pewno będzie przybierać.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • mika_p 14.03.19, 21:01
    To, co mnie uderzyło w twoim poście, to liczba karmień - 2,5-miesięczne dziecko 6 razy na dobę? Jak córka się zachowywała i zachowuje pomiedzy karmieniami?
    Zamiast podawać jej 200 ml mm na dobę, dodaj ze dwa karmienia piersią, pewnie w ilosci mleka wyjdzie na to samo. Odstaw smoczek, jezeli używasz. Skoro wprowadziłas kaszkę i uważasz, że mm jest niezbędne, to niech tak będzie, kaszka na tym mleku, ale podawana łyżeczką, nie butelką. Butelkę ssie się zupełnie inaczej niż pierś.

    Owszem, 5-miesięczne dziecko ma swoje nawyki, ale jeszcze wiele razy je w zyciu zmieni i nie ma żadnego powodu, żeby nie stalo się tak z kp.

    --
    Dla starożytnych Rzymian algebra była niesamowicie prosta, ponieważ X zawsze było 10.
  • indjanek 14.03.19, 22:47
    Nie podajesz dokładnie tych przyrostów ale generalnie jest przecież tak, że po 3 miesiącu one spadają, dziecko nie musi przybierać po 500g miesięcznie.

    Co do tego podwajania wagi urodzeniowej.. nie znam się ale to nie jest chyba aż tak konieczne. Niektóre niemowlęta z różnych powodów stoją z wagą jakiś czas. Ważne by nie spadały.

    Na czym Ci zależy bardziej - by długo karmić piersią klasycznie czy dopuszczasz karmienie swoim mlekiem ale odciągniętym? Czyli tzw kpi? Jeśli nad tym pierwszym to pracuj dalej nad techniką i wywal butlę. Może przyda się więcej wizyt doradcy, tak byś mogła lepiej przystawiać? Nocne mleko ma więcej kalorii, może niech ta kaszka będzie rano, czy w południe jeśli już musi być i Cię to uspokaja? Jak położy się nie z "pełnym brzuszkiem" to po prostu sie obudzi i podasz pierś. Skąd te obawy że pójdzie spać głodna, nie wybudza się sama wtedy?
  • ela.dzi 15.03.19, 09:32
    Średni przyrost oscyluje wokół 600 g na miesiąc. To nie jest bardzo dużo, ale jak najbardziej w normie. Wybrałabym się sprawdzić wędzidełko podjęzykowe. U nas pediatra odkryła zbyt krótkie wędzidełko w podobnym wieku, pomyśl ile osób po drodze to przeoczyło, w tym ta sama lekarka. Chirurg, która wykonywała zabieg była zdziwiona, że w ogóle karmię (prawdopodobnie ratowała nas moja nadprodukcja). I przede wszystkim musisz się wyluzować, bo naprawdę nie jest tak źle jak myślisz. Nie każde dziecko będzie w górnej części siatek centylowych.
  • klioierato 15.03.19, 09:50
    Dziękuję bardzo za odpowiedzi. Odniosę się poniżej do nich:
    Ruslanko: niestety, jeśli chodzi o karmienie, to faktycznie staję się podczas tej czynności kłębkiem nerwów. Poza tym naprawdę nie mam na co narzekać, mam złote dziecko. Nie wiem czy w szpitalu sprawdzano wędzidełko, albo później (np. położna). Nikt nic nie mówił, że jest coś nie tak. Doradca laktacyjna zwróciła uwagę, że nie jest idealnie, ale że na tym etapie to nie ma znaczenia (czy jakoś tak się wyraziła). I wiem, że memłanie też powoduje wypływ mleka, tylko wolny bardzo - żeby córka się tym napiła, musiałaby chyba wisieć pół dnia na piersi, a tyle nie dałabym rady jej utrzymać, ona coraz częściej się buntuje. Karmienie na leżąco - wczoraj spróbowałam go w dzień, mało efektywne picie było, nie potrafię tutaj już w ogóle przystawić dobrze dziecka. To picie efektywne w nocy wynika wyłącznie z faktu, że piersi są ewidentnie pełniejsze i wystarczy, że córka jakkolwiek naciśnie je, a mleko leci. Tak że musiałabym robić przerwy między karmieniami po jakieś 5 h, aby uzyskać taką efektywność.


    Miko_p: córka baaardzo rzadko wykazuje, aby była głodna. Karmię ją intuicyjnie, skoro nie na żądanie - ale fakt, że jak już ją biorę na karmienie, i ona o tym wie, to jeśli na przykład wstanę po coś, a córka jest już w "bloku startowym" - to wtedy się ewidentnie denerwuje. I tak było wcześniej również. Choć może mimo wszystko częściej bywała marudna - co odbierałam jako głód i ją przystawiałam. Teraz między karmieniami jest co do zasady zadowolona, uśmiechnięta, bawi się chętnie. Co do tych 200 ml - to nie jest MM w całości! MM, jak pisałam w poście wyżej, to co najwyżej 60 ml dziennie, i to ostatnio, wcześniej to było w uśrednieniu miesięcznym około 30 ml na dzień. No i to raczej nie byłoby tak, w naszym przypadku, że 200 ml = 2 karmienia. Bardzo rzadko córka wypija z piersi około 100 ml jednorazowo, najczęściej około 60-70 ml. Skąd to wiem? Przez ostatni tydzień ważę ją kilka razy dziennie przed i po karmieniu, w ubraniu. Plus minus, można chyba te gramy przełożyć na mililitry mleka? 110 ml to się zdarzy, przy dobrych wiatrach, może z raz na dobę, ale raczej rzadziej (nie liczę picia nocnego, bo tam spokojnie tyle wypija, myślę, że więcej. Ale wynika to, jak pisałam, z faktu dłuższej przerwy dla piersi). Nierzadko córka wypija jednorazowo około 40-50 ml. Karmienia są naprawdę nieefektywne - ot, 40 minut i 70 ml wypite.
    No i kaszkę podaję łyżeczką, no przecież nie w butelce smile. Kaszka jest wszak pokarmem stałym, nie płynem suspicious. Robię ją na wodzie, swojego mleka nie mam wystarczająco dużo ściągniętego, a nie chcę dodatkowej porcji MM dla córki, już wystarczy, że dostaje te 60 ml, co mnie bardzo gryzie. uncertain. A, no dostaje ją po tzw. drugim śniadaniu, co wypada przed południem. Co znamienne - nawet dostając tę kaszkę bezpośrednio po karmieniu, zjada jej naprawdę sporo (czyli jak gdyby była jednak głodna). Przy czym kolejne, po kaszce, karmienie, przebiega jak dotychczas.
    Aha, no i smoczek przy butli jest ten z najmniejszym otworkiem, niemalże niekapek. Smoczka do ssania nie dostaje, nie lubi.

    Indjanku: nie bardzo rozumiem, że nie podaję dokładnie przyrostów, chodzi o te wcześniejsze? Waga urodzeniowa 3200 g, po tygodniu, tj. 08 października 2018 r., 3030 g, w dniu 13 listopada 4210 g. Czyli w niecałe półtora miesiąca kilogram. 13 grudnia 4800 g. I potem coraz mniejsze te przyrosty w skali miesiąca. Przez ostatnie dwa miesiące po mniej niż 400 g. I z tego co się orientowałam (moja mama jest lekarzem, pediatrię skończyła, ale tylko I stopnia, niemniej trochę książek medycznych w tym zakresie posiada, poza tym chodzi na konferencje i czyta bieżącą prasę medyczną), to miesiąc czwarty, piąty - to nadal powinny być przyrosty w granicach minimum 500 g. A u córki regularnie jest spadek przyrostu miesięcznego, co idzie idealnie w parze z tym, jak dużo dokarmiałam ją butelką. Czyli im mniej butli, tym mniejszy przyrost. Gdyż tak jak pisałam wyżej - córka nie wypije mi jednorazowo dużo z piersi.
    Co do KPI - nie chciałabym tego. Wystarczy mi, co miałam jako karmienie mieszane, przez pierwsze 2 miesiące - czyli pierś, butla z moim mlekiem i ewentualnie jeszcze butla z trochę MM. Laktatorem obecnie ciężko mi ściągać, wieczorem jestem w stanie ściągnąć maksymalnie 100 ml, i to po minimum 3,5 h przerwy od karmienia. Resztę ściągam gdy córka śpi w ciągu dnia (lubi dłuższe drzemki, nawet 3 h, do niedawna jeszcze dłuższe). Nie bardzo sobie wyobrażam zrezygnować z przystawiania córki, a tylko działać z laktatorem trudno zresztą orzec, z jakim efektem).
    Może faktycznie wziąć jeszcze doradcę, drogie to bardzo (ostatnio zapłaciłam 200 zł), ale gdyby miało coś dać, to chyba warto.

    Sytuacja z dzisiaj rano: córka po obudzeniu się, popiła z jednej piersi, nawet zwarcie przełykała, przez około 4-5 minut potem odmówiła dalszego picia, stanowczo (reagowała płaczem i wyginaniem się na dalsze próby przystawiania). Zważyłam przed i po - 40-50 ml wypite, no szału nie ma. I jestem PEWNA, że wypiłaby dużo więcej, dostając z butli, albo nawet z kubeczka, czy też z łyżeczki (kaszkę). Ona też czuje, że z piersi leci jej słabo, to się zniechęca.
  • ela.dzi 15.03.19, 10:12
    W drugim kwartale minimum to ok. 90 g na tydzień czyli koło 360 g miesięcznie. W drugim półroczu 50 g na tydzień.
  • rulsanka 15.03.19, 10:31
    "niestety, jeśli chodzi o karmienie, to faktycznie staję się podczas tej czynności kłębkiem nerwów. "

    Miałam podobnie przy starszaku. Też było ciężko go przystawić (trzeba było wręcz użyć siły, bo się odginał przez pierwsze dwa miesiące). Potem z kolei bardzo się rozpraszał. Karmiłam w półmroku. Ssał po 3-5 minut, tylko jak szybko leciało. Nie sygnalizował głodu. Co do przyrostów, to w pierwszym półroczu było nieźle, ale ja go przystawiałam jednak częściej niż ty. Pierwsze pół roku było bardzo nerwowe, drugie pół roku było już spokojne. Kolejny rok to była bajka, uśmiechy, patrzenie w oczy, wielkie uczucie. Odstawił się sam, mając 2 lata i 2 miesiące. Tak więc był happy end.

    "Nie wiem czy w szpitalu sprawdzano wędzidełko, albo później (np. położna). Nikt nic nie mówił, że jest coś nie tak. Doradca laktacyjna zwróciła uwagę, że nie jest idealnie, ale że na tym etapie to nie ma znaczenia (czy jakoś tak się wyraziła)."

    Ma znaczenie, warto sprawdzić.

    "I wiem, że memłanie też powoduje wypływ mleka, tylko wolny bardzo - żeby córka się tym napiła, musiałaby chyba wisieć pół dnia na piersi, a tyle nie dałabym rady jej utrzymać, ona coraz częściej się buntuje."

    Sprawdza się karmienie w zaciemnionym, cichym pomieszczeniu. Tak jak w nocy. Oj, zdziwiłabyś się ile leci, gdy "nie leci". Poza tym to mleko co wolno leci, jest bardziej odżywcze.

    "efektywne w nocy wynika wyłącznie z faktu, że piersi są ewidentnie pełniejsze i wystarczy, że córka jakkolwiek naciśnie je, a mleko leci."

    Piersi nie mają być pełniejsze. Ustabilizowana laktacja oznacza, że piersi z reguły wyglądają na "puste".

    "Tak że musiałabym robić przerwy między karmieniami po jakieś 5 h, aby uzyskać taką efektywność."

    Ale to jest strzał w stopę. Jedynym sposobem na podkręcenie laktacji jest zwiększenie ilości i długości karmień, karmienie z "pustych" piersi! Wszystko, co powoduje, że dziecko ssie mniej (mm, smoczek, kaszka), powoduje osłabienie laktacji.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • klioierato 17.03.19, 23:18
    "Sprawdza się karmienie w zaciemnionym, cichym pomieszczeniu. Tak jak w nocy. Oj, zdziwiłabyś się ile leci, gdy "nie leci". Poza tym to mleko co wolno leci, jest bardziej odżywcze."
    Ja od dłuższego czasu dbam o "atmosferę" karmienia, bo w pewnym momencie córka zaczęła się bardzo kręcić, odwracać głowę - weszła chyba w ten etap rozpraszania się. Przy czym dopóki było jakiekolwiek światło, dopóty się kręciła i odwracała głowę w kierunku źródła światła. Po ciemku niestety nie jestem w stanie jej w ogóle przystawić, bo nie trafiam^^. Próbuję częściej karmić teraz na leżąco, acz jakiejś drastycznej różnicy nie widzę, no i niestety w takiej pozycji mam tendencję do zasypiania.

    "Piersi nie mają być pełniejsze. Ustabilizowana laktacja oznacza, że piersi z reguły wyglądają na "puste"."
    Tak, ja to wiem - tyle że nie umiem określić, jak to jest u mnie, bo w dzień piersi są miękkie w większym stopniu, ale fakt, gdy dłużej bym nie karmiła w ciągu dnia, to by się zrobiły twardsze. To wskazywałoby, że laktacja u mnie nadal nie jest ustabilizowana - czy to nie jest dziwne? Wydawało mi się, że już na wcześniejszym etapie powinna owa stabilizacja nastąpić.

    "Ale to jest strzał w stopę. Jedynym sposobem na podkręcenie laktacji jest zwiększenie ilości i długości karmień, karmienie z "pustych" piersi! Wszystko, co powoduje, że dziecko ssie mniej (mm, smoczek, kaszka), powoduje osłabienie laktacji."
    To też wiem, gorzej z praktyką u mnie. Córka też zresztą niechętna jest dłuższemu wiszeniu na piersi. MM jestem w stanie, mam nadzieję, wyrzucić, smoczka do ssania nie używamy, nie wiem co z tą kaszką - bo na dobrą sprawę i tak pewnie za jakieś 2-3 tygodnie bym ją wprowadziła do diety córki, gdy ta ukończy pół roku.


  • rulsanka 18.03.19, 00:40
    "Tak, ja to wiem - tyle że nie umiem określić, jak to jest u mnie, bo w dzień piersi są miękkie w
    większym stopniu, ale fakt, gdy dłużej bym nie karmiła w ciągu dnia, to by się zrobiły twardsze. "

    W ustabilizowanej laktacji piersi wyglądają na puste, gdy karmienia są regularnie. Jeśli kolejne karmienie się opóźni, to piersi będą się napełniać. Po kilku takich opóźnieniach piersi przyzwyczają się, że karmienia są rzadziej i będą się rzadziej napełniać. W ten sposób można karmić raz na godzinę lub raz na dobę.

    "nie wiem co z tą kaszką - bo na dobrą sprawę i tak pewnie za jakieś 2-3 tygodnie bym ją wprowadziła do diety córki, gdy ta ukończy pół roku"

    Ja jestem z frakcji rozszerzania diety od warzyw. Tak naprawdę najwartościowsze dla małego dziecka jest mleko, a warzywa, mięso służą jako źródło witamin i minerałów.

    "Próbuję częściej karmić teraz na leżąco, acz jakiejś drastycznej różnicy nie widzę, no i niestety w takiej pozycji mam tendencję do zasypiania."

    Tablet, telefon. Jak czytasz, to nie zaśniesz. Może być film ze słuchawkami lub jakaś gra. Pamiętam jak młodszy był noworodkiem to całe angry birds przeszłam po nocach.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • klioierato 22.03.19, 00:41
    "W ustabilizowanej laktacji piersi wyglądają na puste, gdy karmienia są regularnie. Jeśli kolejne karmienie się opóźni, to piersi będą się napełniać. Po kilku takich opóźnieniach piersi przyzwyczają się, że karmienia są rzadziej i będą się rzadziej napełniać. W ten sposób można karmić raz na godzinę lub raz na dobę. "
    W ciągu dnia mam piersi co do zasady miękkie, i to od dość dawna. Jeszcze jakiś czas temu w nocy, gdy karmiłam córkę, były twarde - ostatnio jest karmiona o zbliżonej porze w nocy, i piersi są raczej miękkie, ale ewidentnie łatwo się z nich pije, tak jak gdy były takie "napęczniałe".

    Przez ostatnie dni dawałam córce marchewkę (w formie papki, oczywiście), na dniach planuję wprowadzić ogólnie jarzyny.
  • rulsanka 22.03.19, 00:54
    Co do warzyw, to oczywiście wiesz, że na tym etapie dziecko powinno dostawać wyłącznie mleko?

    --
    www.siepomaga.pl/nozka-julci
  • indjanek 19.03.19, 03:03
    Sprawa przyrostów się wyjaśniła - jest ok - i super.

    Ciekawe jak będzie po podcięciu wędzidełka.

    Piszesz o swoim napięciu - rozumiem że stąd potrzeba ważenia dziecka przed i po karmieniu - tak czy inaczej to nie jest wyznacznik tego czy dziecko się najadło... mimo wszystko to nie jest wiarygodna metoda pomiaru wypitego mleka.

    Pisząc o tym kpi - miałam na myśli to, że właściwie po części już to robisz. Podziwiam za tą determinację. Strasznie dużo Cię to musi kosztować, nie tylko psychicznie - to ciągłe odciąganie, ważenie.. ale też fizycznie. Kiedy masz czas na odpoczynek?

    Za chwilę pewnie rozszerzanie diety mocniej się rozkręci, pilnuj po prostu by przystawiać jak najczęściej, żeby dziecko samo się nie odstawiło.
  • klioierato 22.03.19, 01:09
    Indjanku, przede wszystkim coraz trudniej jest mi zważyć córkę w tej samej pozycji, bo się wierci, no i coraz dłuższa jest. Niemniej dostrzegam pewne prawidłowości - tj. wtedy, gdy w mojej ocenie picie było efektywne bądź na odwrót - adekwatnie do tego waga pokazuje albo całkiem dużo więcej, albo bardzo mało więcej. Trochę chyba zamotałam się w tej wypowiedzi, nie wiem czy jestem zrozumiała. W każdym razie myślę, aby powoli odchodzić od tego ważenia w ciągu dnia. A ważenie wzięło mi się stąd, że wyczytałam gdzieś, iż w skrajnych przypadkach warto się tym posiłkować. Acz dziś zdaję sobie sprawę, że z moją córką to nie jest jakaś skrajna skrajność wink.
    I jak już się tak spowiadam wink, to przyznam się do jeszcze czegoś. Otóż potrafiłam - potrafię robić zbiórkę zużytych pieluch z całego dnia (24 h) i następnie ważę ich zawartość. Mojej mamie udało się znaleźć, na moją prośbę, w jakiejś z medycznych książek, że mocz i stolec stanowią u takiego małego dziecka 60% ilości przyjętego pokarmu. Chciałam dzięki temu uzyskać informację, ile mniej więcej córka przez cały dzień wypija. Tak, wiem, brzmię już trochę jak nawiedzona^^.

    Czy dużo mnie kosztuje to, co teraz robię? Nie sądzę, jedynie te niezbyt wysokie przyrosty mnie stresowały. Swoje dołożyło otoczenie - same pulchne bobasy, i to również przy KP. Ale staram się walczyć z tym wiecznym porównywaniem.

    We wtorek córka miała podcięte to wędzidełko. Wczoraj picie wyglądało podobnie jak w poprzednie dni, ale gorzej niż w łykend (bo wtedy było całkiem nieźle, moim zdaniem). Dzisiaj był chyba najlepszy dzień pod tym względem. Waga była w użyciu, dwa pierwsze "dzienne" karmienia wskazywały na około 130-140 ml w każdej "porcji". Dużo. Potem już tak po aptekarsku nie podchodziłam do tematu (normalnie jak nie ja ;-P), ale czułam, że córka piła całkiem ładnie. Było sporo przełykania. No i przełożyło się to na wieczorną butlę, ponieważ córka wypiła zaledwie 80 ml (mojego mleka) w tej formie (przypominam - w ostatnim okresie dostawała około 200 ml przy takiej sesji), i to z pewnym trudem.
    Zobaczymy jak będzie jutro i w kolejne dni. Swoją drogą - równo 2 tygodnie temu był najgorszy dzień, jeśli chodzi o moją przygodę z KP. Byłam zła, rozbeczana i zmęczona - w pewnym momencie pomyślałam, po X czasie walki z córką przy piersi - że wstanę, pójdę do kuchni, uszykuję pełną butlę z mieszanką i nigdy już córki do piersi nie przystawię. No ale widać i ja musiałam dotrzeć do samego dna, by teraz iść w górę. Oby.
  • klioierato 15.03.19, 10:46
    Dziewczyny, do nowych postów odniosę się później. Zmobilizowałyście mnie, żeby sprawdzić to wędzidełko. Pediatra dla dzieci zdrowych dziś przyjmuje do 13.00, tak że córka zje jeszcze swoje kaszotto wink, ubierzemy się i pójdziemy. Przy okazji będzie ważenie.
    P.s. jak kończyłam pisać poprzednią wiadomość, córka zaczęła ostro marudzić. Przystawiona do piersi piła chętnie - czyli jednak to poranne picie rzeczywiście było słabe.

    Zapytam też od razu - czy przy jednym karmieniu podawać obie piersi, czy jedną, a przy następnym drugą?
  • ela.dzi 15.03.19, 11:32
    Proponuj obie, dziecko zdecyduje. Nie sugeruj się tylko reakcjami dziecka, takie maluchy mogą się denerwować z wielu powodów. Próbuj karmić w spokoju, w ciemności, próbuj przystawiać często, choć mój też jadł jak Twoja - jakieś 6 razy na dobę i każda dodatkowa próba przystawienia była okupiona nerwami. Przybierał mało i dalej jest drobny.
  • rulsanka 15.03.19, 11:52
    Przybieranie to też nie do końca kwestia ilości zjedzonego pokarmu. Mój młodszy, przeciwieństwo starszego jeśli chodzi o odżywianie, jadł ogromne ilości zarówno mojego mleka jak i później normalnego jedzenia. Zawsze około 3 kanały centylowe różnicy między wagą a wzrostem, zawsze waga około 3 centyla. Starszak w sumie przybierał trochę lepiej, choć gorzej jadł.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • rulsanka 15.03.19, 11:53
    " Przystawiona do piersi piła chętnie - czyli jednak to poranne picie rzeczywiście było słabe."

    Nie ma związku pomiędzy tymi dwiema rzeczami. Czasem dziecko będzie jadło jak wilk co 5 minut dosłownie, a innym razem będzie niechętnie ssało przez cały dzień.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • klioierato 17.03.19, 23:09
    Dobry wieczór!
    Zdaję relację z wizyty piątkowej u pediatry. Waga: 6170 g, na 2,5 tygodnia przed ukończeniem przez córkę 6 miesięcy. Lekarka stwierdziła, że nie ma powodu do niepokoju. Wędzidełko uznała za krótkie - dostałam skierowanie do laryngologa - Elu, Ty pisałaś, że byłaś u chirurga, trochę mnie ten laryngolog zdziwił.
    I nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca wink, ale od powrotu z przychodni córka lepiej (tj. efektywniej) pije, i to w zasadzie przy każdym karmieniu o_O. Dziś wieczorem, przy ostatnim trochę popeliny odwalała, ale możliwe, że po prostu nie była zbyt głodna, bo butla też średnio jej wchodziła, i wypiła mniej. Niestety (albo i stety, jeśli miałoby to świadczyć też za efektywniejszym opróżnianiem piersi) mniej jestem w stanie ściągnąć - tj. przez ostatnie dni. A chciałabym wrócić do tego, że daję z butli - jeśli już - tylko moje mleko.
    Poza tym mama (lekarz, jak wspominałam) wrzuciła wagę mojej córki z różnych okresów w siatki centylowe w swoich książkach medycznych - i wyszło, że córka idzie środkowym kanałem, tj., że jest jak najbardziej w normie wagowo.


  • ela.dzi 17.03.19, 23:20
    Nie ma znaczenia czy laryngolog czy chirurg, choć jak poszłam do chirurga, który potwierdził diagnozę, to zaraz podciął wędzidełko i po temacie. Powodzenia! Naprawdę nie sugeruj się zachowaniem dziecka przy piersi, to naprawdę nie musi mieć nic wspólnego z głodem. A ustabilizowana laktacja objawia się właśnie tym, że nic nie da się odciągnąć (ja jestem wyjątkiem od reguły, ale przy drugim dziecku musiałam się bardziej nagimnastykować, żeby odciągnąć zapasy). Mój nerwus przybierał jakoś w pierwszym półroczu, a potem w drugim półroczu bardzo mało nabierał albo nawet spadał z wagi (niedobór żelaza) i też się bardzo denerwowałam, ale trafiłam na w miarę mądrego lekarza, który uspokajał mnie, że tak się zdarza. Syn pozostał drobny, ale cały czas idzie swoim centylem i to mnie uspokoiło (choć i tak robiliśmy szereg badań na wszelkie wypadek).
  • ela.dzi 17.03.19, 23:30
    A jeszcze dodam, że mój kolega ma córkę, która co prawda jest wcześniakiem, ale od początku była karmiona MM, a przybierała dokładnie jak Twoja, choć naprawdę domagała się często jedzenia. Niedługo będzie miała rok korygowany i będzie ważyć mniej więcej tyle ile mój miał na roczek, choć mój urodzony o czasie i z sensowną masą.
  • klioierato 22.03.19, 01:17
    Tak się teraz zastanawiam, w kontekście tego domagania się jedzenia. Córka bardzo chętnie je i kaszkę, i marchewkę. Marchewki potrafi zjeść pół małego słoiczka - zważywszy, że do niedawna nie znała żadnych innych pokarmów niż mleko, to można chyba uznać, że ma spory apetyt na produkty stałe. I teraz pytanie za 100 punktów - czy to wynika z jej ciekawości świata i chęci poznawania nowych smaków, czy też je, bo jest zwyczajnie głodna?
  • ela.dzi 22.03.19, 07:19
    Marchewka jest zdecydowanie mniej kaloryczna niż mleko. Mój młodszy syn był bardzo chętny do nowych smaków i praktycznie od razu jadał z nami przy stole sensowne porcje. W tym czasie przybrał minimum z minimum choć to kawał chłopa. Na początku dziecko niewiele przyswaja z pokarmów stałych, dopiero potem organizm uczy się trawić. Bardzo to widać przy BLW, w kupie znajdowałam całkiem niestrawione kawałki jedzenia.
  • ela.dzi 22.03.19, 07:21
    A córka kolegi na widok jedzenia leci jak na skrzydłach i domaga się podzielenia z nią smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.