Dodaj do ulubionych

Problem z BLW - zadławienia

07.08.19, 11:39
Dziewczyny, synek od prawie miesiąca ma rozszerzaną dietę. Zaraz stuknie mu 7 miesięcy. Gotowy aż za bardzo - sam siada od swoich 5,5 miesiąca, bardzo zainteresowany jedzeniem, zresztą wszystko wcina aż się uszy trzęsą.

Tylko od czasu rozszerzenia diety zadławił się już co najmniej kilkanaście razy. I nie chodzi mi o zwykłe zakrztuszenia, tylko to typowe zadławienie - nie umie złapać oddechu, zaczyna się dusić, dopiero po akcji ratunkowej (mały na przedramię i klepnięcie) odkrztusza jedzenie, czasem wymiotuje. Potrafi zadławić się nawet papką. Myślę, że problem jest w tym, że nie umie połykać, utyka mu jedzenie w buzi i się dusi. Ostatnio przez głupie źdźbło trawy prawie się udusił.

Córka kiedyś zadławiła się kromką chleba, ale była starsza. Wtedy wzywaliśmy już pogotowie, a ona później jeszcze przez kilka tygodni miała popękane naczynka na twarzy, bo długo była niedotleniona. Ale to był jeden przypadek, z nim aż boję się siadać do posiłku sad

Czy któraś miała takie problemy?
Edytor zaawansowany
  • rulsanka 07.08.19, 12:03
    O ile dobrze pamiętam dławienie to odruch wymiotny gdy ciało obce znajdzie się za głęboko w jamie ustnej, a zakrztuszenie jest gdy ciało obce trafia głębiej, do dróg oddechowych. Zakrztuszenie się jest groźne, dławienie się generalnie jest jedynie nieprzyjemne.

    Wydaje się, że twój synek ma za późno odruch dławienia się, czyli reaguje gdy ciało obce jest zbyt głęboko w gardle i nie może go wypluć. Wtedy jest ryzyko aspiracji do dróg oddechowych i zakrztuszenia się.
    Być może warto poczekać z rozszerzaniem albo porozmawiać z jakimś fizjoterapeutą, czy warto np. robić jakieś ćwiczenia na uwrażliwienie jamy ustnej. Myjecie już zęby? Jakiś masaż szczoteczką, te sprawy, to powinno uwrażliwić nerwy w buzi.
    To, że dziecko aż tak bardzo się krztusi być może wynika jednak z braku gotowości do rozszerzania. Mój młodszy syn zaczął jeść stałe pokarmy gdy miał 8 miesięcy (blw wyłącznie) i nigdy się nie zakrztusił. A starszak miał rozszerzaną dietę od 6m, ale jadł tylko super gładkie papki, najmniejszy okruszek powodował dławienie (nie zakrztuszenie), potem dojrzał i to się zmieniło.

    --
    www.siepomaga.pl/uratujemy-amelie
  • eowen 12.08.19, 11:16
    Poczekaliśmy tydzień, ku rozpaczy synka, bo bardzo podobało mu się jedzenie. Ale znów była powtórka z rozrywki - wydaje mi się, że on nie rozumiem idei jedzenia stałych posiłków, nie wiem, co z nimi zrobić, gdy są już w buzi. Jeśli przypadkowo połknie, jest bardzo tym zdziwiony. Jeśli nie, to zaczyna się dławić. Jedzenie też mu często w buzi zostaje, np. na podniebieniu.

    Zębów mu nie myjemy, bo nie posiada wink Natomiast ma szczoteczkę-gryzaka i ta jest w użyciu bardzo często.
    Nic, znów poczekamy tydzień i kolejny raz spróbujemy.
  • dag-ger 12.08.19, 23:34
    U nas było tak, że na 100% byłam nastawiona na BLW, ale kiedy podawała jedzenie, mały wybaluszal uczy i robił mine jakby miał odruch wymiotny. Przestraszyłam się I podałam papkę I robił tak samo. Wydaje mi się że po prostu go dziwilo że coś tam ma w gardle. Obecnie najlepiej sprawdza się metodą mieszana, ma 8 miesięcy I już ładnie je papki, grudki i kawałki.

    BTW rulsanka, jest dokładnie odwrotnie, ksztuszenie tak kiedy pokarm jest w gardle a dlawienie kiedy zatyka drogi oddechowe.
  • rulsanka 15.08.19, 14:24
    Masz częściowo rację, z tym, że wygląda na to, że oba problemy odnoszą się do dróg oddechowych. Tylko dławienie jest głębiej, a krztuszenie płycej. gis.gov.pl/zdrowie/postepowanie-przy-zadlawieniu-niemowlecia/
    Pytanie w takim razie jak nazwać to, co robią dzieci przy rozszerzaniu diety, gdy pokarm znajdzie się ciut za głęboko w jamie ustnej? Odruch wymiotny?

    --
    www.siepomaga.pl/uratujemy-amelie
  • eowen 15.08.19, 21:15
    Jeśli krztuszenie jest efektywne, to dziecko odkaszlnie, wypluje, zwymiotuje samo to, co utkwiło mu w gardle. Niestety - z zadławieniem sobie już samo nie potrafi poradzić, bo nie potrafi złapać oddechu. Wtedy, kilka lat temu, po tej sytuacji z córką - doskonale wiem, jak ta różnica wygląda. Póki dziecko oddycha, nie pomagam.

    Problem tylko z synkiem mam taki, że właśnie mu się dławienia przytrafiają. To ze źdźbłem trawy (z małym korzeniem i ziemią, wyrwał sobie chwilę wcześniej) to łuk szczęścia, że zauważyłam. Bo byliśmy już wtedy poza trawnikiem,a ja rozmawiałam z córką, małego miałam za plecami. Tylko poczułam za sobą jakiś ruch, więc się odwróciłam, a ten próbował bezgłośnie złapać powietrze. Przy jedzeniu uważam i szybko reaguję, natomiast sytuacja może zdarzyć się dosłownie wszędzie.
  • rulsanka 15.08.19, 21:33
    Mój młodszy syn do jedzenia się nie garnął, ale potrafił poraczkować po trawie, obrócić się tyłem do mnie, usiąść i myk jakiegoś mini grzybka do buzi... Pół roku wtedy miał... Musiałam pilnować go jak drapieżnik ofiarę.
    A posiłki to dopiero po skończeniu 8 miesięcy raczył skosztować, żadnych papek, tylko blw, jego wybór zresztą.

    --
    www.siepomaga.pl/uratujemy-amelie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka