Dodaj do ulubionych

9cio miesięczna terrorystka

14.08.19, 21:42
Nie mam już siły... zewsząd bombardują mnie obrazy mamusiek wypoczętych, w pełnym makijażu, z ładnymi włosami prosto od fryzjera, ba nawet czas na siłownię 4 razy w tygodniu mają. Do tego jeszcze praca, spotkania że znajomymi. No żyć nie umierać.
Jak wy do cholery znajdujecie na to czas? Ja przy mojej prawie 9cio miesięcznej gwiazdce nawet nie mam 2 minut spokoju żeby skorzystać z toalety ;/
Ze sprzątaniem mieszkania już dawno odpuściłam- ledwo wyrabiam z niezbędnym minimum. Fakt - większość czasu siedzę z nią sama, bo tata ma takie a nie inne godziny pracy, ale przecież nie ja jedna tak mam. Mała praktycznie nie sypia w dzień, jak zrobi promocję to dwa razy po 30 minut z czego 20 minut ją usypiam. No i nigdy nie wiadomo kiedy akurat jej drzemka nastąpi. Wieczorami usypianie trwa od 2 do 3h... niezależnie od tego o której godzinie zacznę... No i oczywiście o 5 pobudka. Łóżeczko parzy. Nawet minuty w nim nie posiedzi. Odpuściłam- śpię z dzieckiem od samego początku, mąż wyprowadził się na kanapę.
W nocy pobudki co 30 minut. Nigdy nie przespała ciągiem dluzej niż 2h. Nie jestem w stanie nic zrobić nawet wieczorem, bo mała zaraz się budzi. Nie wspomnę o tym, że trzeba być cicho i nawet pierdnięcie grozi pobudką.
Cały dzień wymaga mojej uwagi. Na spacery nie chodzimy, bo wózek też ją parzy od samego początku.
Ogólnie to mam same czarne myśli już, wszedzie widzę same negatywy... jestem chyba totalnie wykończona i łapie strasznego doła. Powiedzcie mi, że to minie...
Przeraża mnie już myśl, że w grudniu mam wrócić do pracy. Przecież ja się czasem boję do samochodu wsiadać w tym stanie permanentnego zmęczenia i niewyspania, a co dopiero do pracy iść i ludziom leki wydawać...
Edytor zaawansowany
  • ela.dzi 14.08.19, 22:59
    Musisz znaleźć czas tylko dla siebie, bez dziecka. Łatwo nie jest, a jeszcze jak to jest typ absorbujący, to niestety może z tego nie wyrosnąć, ale przynajmniej zmieni się rodzaj upierdliwości. 5 lat temu byłam w bardzo podobnej sytuacji, choć o dziwo mój spał dobrze i w każdych warunkach. Jak nie spał, to nic nie dało się zrobić.

    Z kolei młodszy był idealnym dzieckiem od urodzenia, ale na początku życie toczyło się głównie wokół jego spania. Sprawdź czy nie zadziała biały szum, zaciemnienie na maxa, pilnowanie pór spania. Druga sprawa, że możliwe, że jest przemęczona i z tego powodu nie może zasnąć i tak w kółko. Jeśli dziecko jest karmione piersią, to czasem zdarza się, że lepiej śpi dopiero po skończeniu karmienia. Różne są dzieci, powodzenia.
  • rulsanka 15.08.19, 19:35
    Kup nosidło ergonomiczne, dziecko na plecy i przynajmniej na spacerze będziesz miała święty spokój. W tym wieku wiele dzieci takich jest, to minie. Moi chłopcy chyba najgorzej zasypiali w wieku 9-10 miesięcy.

    --
    www.siepomaga.pl/uratujemy-amelie
  • lidek0 15.08.19, 20:51
    Poproś kogoś o pomoc, spacery z małą, pomyśl o pani do sprzątania, te supemamy korzystają , pomocy.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • ricotta 16.08.19, 22:02
    Mała jest na piersi, ostatnio zjada więcej pokarmów stałych, ale bez cyca nie zaśnie. Oj, wokół jej spania to się też wszystko kręci, ale ostatnio przeszła na dwie drzemki i strasznie broni się przed zasypianiem. Z resztą od początku sypiała bardzo krótko i widocznie ten typ tak ma, bo wszystkiego próbowaliśmy. Mamy chustę i czasem się nosimy, ale mała jest z tych żywych dzieci co to w miejscu dwóch sekund nie wytrzymają i noszenie co raz mniej się jej podoba. Oczywiście manifestuje to w taki sposób, że już strach gdziekolwiek wychodzić... krzyczy jakby się jej krzywda działa. To samo przy ubieraniu, przewijaniu, wycieraniu, przy myciu buzi po karmieniu... jeden wielki wrzask. Staram się to wszystko robić jakoś poprzez zabawę, ale też już nic nie działa. Zaczynam już tracić nadzieję na poprawę. Nie wiem czy to po prostu taki charakter czy to już podchodzi pod jakieś zaburzenia sensoryczne? Mała ma różne pory drzemek, nie da się jej za Chiny wyregulować, próbuję już 9 miesięcy i nic z tego, więc po prostu wszystko kręci się wokół jej spania. Niczego nie można zaplanować, w tym czasu dla siebie...
    Słyszałam, że dzieci w tym wieku mają ciężko z zasypianiem, ale u nas jest to od samego początku i z miesiąca na miesiąc jest gorzej crying staram się nie dopuszczać do przemęczenia, ale wychodzi jak wychodzi... czasem wygląda to tak, że cały dzień ją usypiam. Tragedia.
    No i ten młyn od 5,6 do 20... mam już dość.
  • ela.dzi 16.08.19, 22:56
    Widzę mojego siostrzeńca. Moje sporo starsze dzieci śpią, a jego dalej słychać. Oczywiście wstaje pierwszy. Trzymam kciuki, żeby było lepiej.
  • rulsanka 17.08.19, 00:05
    "Nie wiem czy to po prostu taki charakter czy to już podchodzi pod jakieś zaburzenia sensoryczne? "

    Może tak być, że jest nadwrażliwa.

    "Mamy chustę i czasem się nosimy, ale mała jest z tych żywych dzieci co to w miejscu dwóch sekund nie wytrzymają i noszenie co raz mniej się jej podoba."

    Chusta bardzo ogranicza ruchy i nie wszystkim dzieciom to odpowiada. Nosidło sprawdzało się w przypadku mojego starszaka, który podobnie jak twoja córka był dzieckiem nadruchliwym. Tak więc proponuję spróbować. Tylko noś na plecach koniecznie.

    --
    www.siepomaga.pl/uratujemy-amelie
  • lidek0 18.08.19, 19:46
    U koleżanki przy nocnym wybudzaniu się okazało się, że są problemy z napięciem mięśniowyn, krótka rehabilitacja i problemy zniknęły. No i ja bym zrezygnowała z usypiania, stwórz po prostu warunki do spania, ogranicz bodżce, może zaciemnij pokój, ale nie usypiaj, pomyśl o kimś, kto weźmie ją na spacer w ciągu dnia, inaczej zwariujesz.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • amiralka 17.08.19, 15:59
    Oj współczuję! Widzę siebie sprzed 5 lat. To samo ze spaniem bylo z moim szkrabem. Masz bardzo wymagające dziecko i jestes sama. To jest najgorsza opcja dla matki.
    O tych obrazach wypoczętej matki zapomnij. Nawet jak mają tzw latwe dziecko, to musza miec nianie/babcie/malo pracującego męza.
    Musisz zadbac o swoje potrzeby, nie dasz rady dluzej. Ja nie mialam nikogo do pomocy wiec radzilam sobie tak: rano spalam do wyjscia mojego meza do pracy, tzn on sie opiekowal dzieckiem od pobudki do 8h15, ja wstawalam o 8h i 10 minut prysznic, 5 makijaz i ubieranie. Bez tego czulabym sie totalnie wymęczona. Potem zajmowalam sie glownie dzieckiem, obiad gotowal maz wieczorami jak maly spal, ja tylko odgrzewalam i wrzucalam jakies warzywka na parze. Porzadek tez minimum.
    Moją bardzo wazną potrzebą bylo bycie z innymi doroslymi, czyli masakra bo maz w pracy do 20h30-21, a ja nie znalam nikogo w nowym miejscu. Znalazlam salę zabaw dla rodzica z malym dzieckiem, gdzie ekipa nastawiona jest na rozmowy z mamami.
    Moje dziecko o duzej potrzebie bodźców mialo tam raj- inne dzieci, przestrzen, inni dorosli do zagadania. A ja moglam wreszcie isc sama do toalety ! I pogadac z innymi mamami!
    Do grudnia jeszcze troche czasu, nie martw sie na zapas. Za to dzialaj - rozmawiaj z męzem o tym, ze pracując zarobkowo oboje, będziecie musieli sie dzielic nocnym wstawaniem.
    Powodzenia i tez polecam nosidlo na plecy, tak moj syn spal na drzemki te 20min 2xdziennie, a ja w tym czasie skladalam pranie, mylam naczynia albo patrzylam tępo w ścianęwink
  • eowen 17.08.19, 16:57
    Dziewczyny, ja tak trochę z innej bajki, bo co prawda, mam teraz wzorcowego niemowlaka, ale ze starszą córką miałam problemy swego czasu ze spaniem. Natomiast, spanie - spaniem, ale przecież przez większość dnia te dzieci jednak nie śpią. Z pierwszym dzieckiem największą bolączką dla mnie była jednak zmiana życia, a nie stricte problemy z dzieckiem. To, że mało śpię, że nie mogę sobie w spokoju czegoś zrobić (sikać, czytać, oglądać, pomalować się), tylko dziecko i dziecko. Dopiero, gdy zrozumiałam, z czym tak naprawdę miałam problem, było mi łatwiej. Nawet te problemy z zasypianiem były tak bardziej dookoła. Fizycznie wykańczające były tylko początki wstawania, bo wtedy trzeba ciągle pilnować dziecka, więc większość czasu spędzałam na podłodze.

    Ale wracając - gdy dziecko nie śpi, to jakim jest dzieckiem? Jak spędza czas? Może ma dużo bodźców/za mało? Za mało ruchu lub brak odpowiedniej przestrzeni, by się tym ruchem naprawdę zmęczyć?
  • ricotta 17.08.19, 20:40
    Coś w tym jest, że ten brak chwili dla siebie wykańcza najbardziej, bo wszystko kręci się wokół dziecka. Czasem mi się wydaje, że to bardziej zmęczenie psychiczne mnie dopada, a nie typowo fizyczne. Ja też mam podobną sytuację, niestety u nas w pobliżu nie ma żadnego klubiku ani takich spotkań dla mam z dziećmi, a szkoda bo bym może na tym skorzystała...
    Mała jest bardzo żywym dzieckiem, więc większość czasu raczkuje po mieszkaniu, próbuję też wstawać. Mamy fajne niskie meble więc to dla niej istny raj, bo ostatnio skupia się tylko na tym wink ma swój kącik z zabawkami, staram się żeby nie miała tam ich zbyt dużo, bo potem nie wie czym się zająć, ale czy jest ich dużo czy mało to niestety ja muszę w tym wszystkim żywo uczestniczyć i sama się nie pobawi. No i jak to dziecko- zabawki be, lepsze jest to czym się bawi mama wink no to razem gotujemy, razem coś tam prania zrobimy, ale robimy to czasem cały dzień na raty co mnie dobija... bo wszystko leży. Myślę, że ruchu ma sporo. Czasem widać, że jest bardzo zmęczona- budzi się ewidentnie niewyspana, ale spac już nie pójdzie. Tu chyba jednak chodzi głównie o to, że nic się nie da zrobić. Ciężko wziąć prysznic, bo mała posadzona w fotelik od razu krzyczy, wszystko robione w mega pośpiechu... wiekszość czynnosci oczywiscie okraszona jej krzykiem, chcialabym zeby chociaz znosila lepiej takie zabiegi jak przebieranie, czesanie czy zmiana pampersa, bo już czasem myślę, że jakąś nirudolną matką jestem. Z mężem już rozmawiałam, ale on to z tych co się budzą z przysłowiową ręką w nocniku i dlatego już się przejmuje swoim powrotem do pracy.
  • amiralka 18.08.19, 10:41
    To nie masz wyjscia, ktos musi Ci pomoc! Zebys mogla wyjsc choc na chwile i posiedziec gdzies w spokoju, cos zrobic co lubilas wczesniej. Albo zabrac małą na spacer, zebys ty mogla zostac w domu. Jak wyglądają Wasze weekendy? Mąż wychodzi z dzieckiem? Ty wychodzisz bez niego? Ktos inny zabiera Wam dziecko na spacer? Babcie czy dziadkowie? Poza tym musisz przebywac z innymi doroslymi, chocby na te 30 min, bo oszalejesz, mąż wieczorami nie zastąpi ci swiata.
    I pomysl, jakbys miala nianie przy tak wymagającym dziecku, oczekiwalabys ze pranie i sprzątanie będą zrobione? Czy raczej, ze zajmie sie dobrze dzieckiem. Więc polecam prysznic zanim mąż wyjdzie, pranie i gotowanie jak wroci. Bo inaczej to to dziecko faktycznie przeszkadza po prostu. To tak jakbys pracowala z domu, myslac ze wszystko ogarniesz, a tu co chwila klient i ty musisz sie na nim skupic, a nerwowo sie rozglądasz bo wszystkk leżywink Zwlaszcza ze prey jednym dziecku naprawde mozna sobie wszystko odpuscic. A mąż... niech zacznie sie budzic z ręką w nocniku, w koncu ma male dziecko.
  • amiralka 18.08.19, 10:43
    *niech przestanie
  • eowen 19.08.19, 10:56
    Przeczytałam sobie raz jeszcze wszystko i chyba najbardziej wymęczają Cię próby drzemek. Bo sama córka wygląda na normalne dziecko z wszystkimi swoimi zachowaniami smile Moja rada, oprócz tych, które dawały wcześniej koleżanki - nie usypiać na siłę.

    Musisz wprowadzić pewną rutynę, dzieci szybko się do niej przyzwyczajają. Szybko powinnaś też zobaczyć, jaki rytm dnia ma Twoja córka i do niej się dostosować. Najlepiej "założyć"drzemki w porach dnia, w których już zaczyna być zmęczona - dziecko zanim wpadnie w samo nakręcającą się spiralę zmęczenia, daje mikro-oznaki, u każdego dziecka inne. Syn np. robi charakterystyczną minę, córka tarła oczy. Wtedy trzeba dziecko wyciszyć, jest większa szansa, że zaśnie. I znaleźć najlepszy dla siebie sposób - spacer, bujanie, kp etc. Nie polecam usypiania w bezwzględnej ciszy, jakakolwiek zmiana dźwięku wybudza dziecko - stąd te pobudki przez pierdnięcie wink Mój syn kilka dni temu zasnął podczas pokazu wozów strażackich (z syrenami włącznie), a obudził się w naszym ogródku, bo było za cicho wink

    Co do reszty rzeczy, masz teraz niemowlaka w najgorszym stadium - dla mnie to właśnie ten okres raczkowania i stawania przy wszystkim. Dla żywego dziecka siedzenie w wózku to katorga, zabawki są nudne, więc zmniejszyłabym oczekiwania. Dziecko najlepiej spędza czas ruszając się i trzeba mu tylko stworzyć bezpieczne otoczenie oraz je pilnować. Tylko tyle, ale też aż tyle, bo sama wiem, jak upierdliwe może być spędzanie czasu na podłodze. Natomiast statystycznie to tylko 2-3 miesiące, potem dziecko wchodzi w inną fazę i jest lepiej.

    Odpuść też inne rzeczy, Twoim zadaniem jest opiekować się małą, a nie być sprzątaczką na cały etat. Pomyśl sobie, że przecież wrócisz do pracy i też jakoś dom będzie trzeba ogarnąć . Jak nie zrobisz to Ty, to mąż czy pani sprzątająca albo po prostu będziecie mieć syf, to też normalne w pewnym momencie życia wink Prysznic bierz rano albo wieczorem. Jak musisz ją do łóżka wsadzić, to wsadzaj, trudno, trochę sobie pokrzyczy (mój też się drze). Natomiast, jeśli masz w miarę zabezpieczony dom, to po prostu puść dziecko samopas i rób, co potrzebujesz. Ja np. idąc do wc, zostawiam go na podłodze, bo wiem, że zanim przejdzie cały salon i wejdzie mi do ubikacji, to ja już się wysikam wink

    O dziwo, przy drugim dziecku mam większy spokój i luz niż przy pierwszym, mimo że syn to właśnie żywe srebro i cały czas musi gdzieś wchodzić. Też wszędzie walają się zabawki starszej siostry, wiadomo że te są najciekawsze. Natomiast najczęściej puszczam sobie film czy serial i oglądam kątem oka, siedząc obok niego na podłodze. Albo nawet siedzę na fotelu i dobiegam, by uratować go przed katastrofą. A domowe rzeczy właśnie sobie leżą bez żadnych wyrzutów sumienia z mojej strony wink
  • amiralka 19.08.19, 22:11
    Kazdy kto mial niespiace dziecko, wie ze caly dzien sie bedzie krecic wokol drzemek. Bo od tego czy w ogole i jak dlugie beda zalezy ilosc wrzasku i nieskoordynowanej ruchliwosci czyli tez komfort matki. Co do rutyny to moj syn zadnej takiej nigdy zalapal i jedyne co dzialalo to usypianie na sile (albo spacery w chuście, jedyny sposob zeby "sam" zasypial).
  • eowen 19.08.19, 22:28
    Ale ja właśnie miałam takie dziecko - starszą córkę. Gdy miała ok.4 miesięcy, przestała mieć drzemki w ciągu dnia. Nocami z mężem się wymienialiśmy, by ją nosić w nosidle, bo tylko tak w końcu zasypiała. Właśnie wtedy trafiłam na to forum i rady babybum. Nie wszystkie stosowałam, ale właśnie zaczęłam robić to, co napisałam wcześniej. Po miesiącu horroru - udało się. Zasypiała na spacerach i na rękach, podczas kp. Ale spała. I też najczęściej budziła się, gdy próbowałam wyślizgnąć się z pokoju, wtedy na dźwięk trzasku w kościach wink

    Natomiast całe jej życie (ma 4,5 roku) bardzo dbam o jej sen, bo łatwo się rozregulowuje. Gdy była z nianią, to ta z zegarkiem w ręku jej drzemek pilnowała. Za to, gdy zaczęła przedszkole, to była tym jednym jedynym dzieckiem, którego panie nie potrafiły uśpić na drzemce, dzięki czemu zasypiała mi w foteliku rowerowym 1 minutę po wyjechaniu z przedszkola. Dopiero po kilku miesiącach udało im się znaleźć na nią sposób. Do dziś nie usypiam na siłę. Zazwyczaj śpi 20-6 rano, ale bywały noce, gdy nieprzytomna siedziała do nocy. Mieliśmy wtedy zasadę, że czekamy, aż padnie - wprowadzona została, gdy wyrosła i przestała się już drzeć z przemęczenia wink Było ustalone, że może nie spać, ale bawi się sama, my robimy swoje rzeczy (np. oglądamy filmy czy czytamy książkę). Do dzisiaj działa.
  • amiralka 20.08.19, 10:04
    Ach to przepraszam, zrozumialam z innego postu cos odwrotnego. Bo ja bylam swiadoma ze moje dotychczasowe zycie i wolnosc sie konczy, co mnie przytlaczalo to niespanie syna i izolacja.
    A co do rad z tamtego forum, to mnie zdziwilas, bo dla mnie ich clue bylo - nie usypiac przy piersi, ani w chuscie i w ogole docelowo dac sie dziecku wyplakacwink
    Moj syn nie poddawal sie zadnej rutynie, mial wszystkie rytualy gdzies, ja jego rytm zrozumialam prowadząc takie nomadyczne zycie, wychodzilam z nim w chuscie cos zalatwiac czy na spacer, potem przerwa w parku na karmienie, przewijanie i pokazanie listeczkow i znow hop w chustę. Odkrylam, ze to niespiące nigdy dziecko, w takich warunkach samo sie reguluje i zasypia duzo szybciej niz myslalam. A po takim dniu poznym popoludniem mam rozkosznego bobasa, a nie nerwusa. Ale bez chusty tego efektu nie bylo.
    A co do autorki wpisu, to problemy zz snem to jedno, ale zaden dorosly nie jest stworzony do samotnej opieki nad niemowęciem od 5 do 21...
  • eowen 20.08.19, 11:18
    Dlatego napisałam, że skorzystałam z niektórych rad wink Zasypianie przy kp, mimo że skuteczne, ma jedną zasadniczą wadę - trudno dziecku odwyknąć. Moja nauczyła się dopiero stosunkowo niedawno sama zasypiać.

    Z tymi sposobami na zasypianie to ogólnie trzeba postąpić jak z wszystkimi innymi radami - wybrać te, które będą pasować dziecku. Bo tutaj trzeba podążać za dzieckiem, niestety. Czyli spróbować je uśpi wtedy, kiedy jest zmęczone, a nie wtedy, kiedy my chcemy, by poszło spać. A jak się złapie rytm dnia, to jest łatwiej. Amiralka, z Twoim też tak się przecież udało smile

    Mam też wrażenie, że większość matek (włącznie ze mną kiedyś) chyba najbardziej męczy opieka nad dzieckiem w 150%. Niestety, jest to praca, za którą nikt nam nie podziękuje, a mało osób doceni. Ale jak to w każdej pracy, chyba najważniejsze jest to, by robić wszystko najlepiej, jak się potrafi. Co nie oznacza, że doskonale i bez błędów. Trzeba się pogodzić z tym, że dom nie będzie już tak wysprzątany, my tak zadbane i wypoczęte, a nasze życie towarzyskie będzie kwitnąć, bo przecież mamy dużo wolnego czasu. Natomiast, jeśli potrzebujemy jakieś pomocy, to korzystajmy. Bierzmy te panie do sprzątania, prośmy rodzinę o domowe obiady albo zabieranie maluchów na spacery zamiast kolejnych ubranek dziecka w prezencie. A mężów należy czasem zostawiać z dziećmi, chociażby na te 2 godziny między karmieniem, by zobaczyli, jak to wszystko naprawdę wygląda. Mój po każdej opiece nad 2 naszych dzieci, kiedy np. ja idę do fryzjera, jest tak wykończony, że idzie spać, jak tylko wracam ;]
  • ricotta 20.08.19, 12:41
    Eh, otóż to. Chyba trafiliście w sedno - nikt nie jest stworzony do całodobowej samotnej opieki nad dzieckiem. Niestety takie czasy nastały, bo wiem że nie jestem w tym sama.
    Moja gwiazda jest właśnie z tych dzieci co to głęboko gdzieś mają jakąkolwiek rutynę (no może poza wieczornym patatajaniem po łóżku na zmianę z rzucaniem się na pierś). Niestety jej sygnały są tak subtelne, że albo jest dużo za wcześnie na drzemkę, albo dużo za późno... No a Niestety, ale jak jest niewyspana to to jest po prostu katorga.
    Wózek jak wspomniałam wcześniej- parzy, więc po prostu dobija mnie to siedzenie w domu i zastanawianie się czy już jest śpiąca czy nie. Mieszkanie jest zabezpieczone, ma dużo miejsca do raczkowania i wstawania, ale jak tylko nie skupiam się na niej to jest wielki wrzask.
    Mam nadzieję, że to minie. Wypróbuję jeszcze rzeczywiście to nosidło, może w tym się lepiej będzie czuła niż w chuście wink
    Co do pomocy - niestety, ale teściowa się nie nadaje, bo po prostu boję się o małą, ale to osobna historia... (wiecie, faszerowanie dziecka uczulonego na jajko jajkiem i inne takie...) moi rodzice znowu się migają, bo mała jest na piersi i będzie o mnie rzekomo płakać. No cóż... A mąż zanim się ogarnie żeby z nią zostać to mała już jest śpiąca, głodna, no generalnie zawsze znajdzie się jakąś wymówka.
  • amiralka 20.08.19, 18:14
    Oj ricotta... to ja tu widze wiecej problemow. Zmeczenie i niespanie, izolacja to raz. Ale dwa: tesciowa niebezpieczna, maz albo sie budzi z reka w nocniku, albo ma (macie?) jakies wymowki, zeby z małą nie zostac... Chyba wpadas w pułapkę zwaną "tylko ja". Oczywiscie, nikt się nie zajmie Twoją córką tak dobrze jak ty. Ale... nie szkodzi. MuSISZ miec pomoc. Rodzice jak się boją , niech się zajmą małą w salonie, a ty zbijasz bąki/właściwe wstaw - w sypialni obok. W najgorszym razie wyratujesz z kryzysu, a oni sie oswoją. Teściowa faszeruje jajkiem? Opowiedz ze doktor kategorycznie zakazal jajka i zapros do opieki do siebie, gdzie lodowka bez jajekwink A Twój mąż to juz w ogole sie powinien ogarnąć, bo brzmi jakby do niego nie doszlo, ze odkąd urodzilas, to to dziecko nie jest juz Twoją częścią, ale Waszą wspólną córką. A to nie jest juz noworodek..
  • ela.dzi 20.08.19, 22:32
    Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mąż wraca z pracy i ma chęć przejąć dziecko dopiero wtedy, gdy ono już jest śpiące. Nie mam w pobliżu rodziny, na co dzień radzimy sobie tylko we dwoje. Gdyby mąż wycinał takie numery, to szybko zrobiłabym tak, że mąż dostaje dziecko w progu i tyle by mnie widział do wieczora. Macie takie same obowiązki wobec dzieci i tak samo macie 2 ręce. Mąż też. Miałam taki okres w życiu, że dłuższą chwilę mąż był gościem w domu i niewiele by mi zabrakło do depresji i zrobienia czegoś dziecku, schudłam strasznie. Na szczęście to była jednorazowa sytuacja (na co dzień mam swoje chwile dla siebie), a ja nie boje się prosić o pomoc i teściowie dosłownie mnie uratowali.

    Dziewczyno, zadbaj o swoje zdrowie psychiczne, bo jeszcze trochę i oszalejesz.
  • ricotta 17.08.19, 20:44
    Ah no i oczywiście jak już gdzieś się z mała wybierzemy w odwiedziny to po 30 minutach ma dość... kiedyś dzień w dzień siedziała u nas szwagierka z dziećmi i małej się bardzo podobało, ale wtedy to z wrażeń w ogóle nie spała. Była bardzo przemęczona.
  • magdamajak 22.08.19, 10:05
    Tak jak dziewczyny piszą - nosidło. Mi uratowało życie. Wolę już ból pleców niż całodzienne siedzenie w domu sam na sam z dzieckiem. Ja nie mogę się nawet do rodziny na inną dzielnicę ruszyć, bo auto też jest be. Ale póki co cieszę się, że w ogóle mogę wyjść, bo w wózku wracałam na syrenie do domu i byłam załamana. Oprócz tego raz w tygodniu staram się wyskoczyć na godzinę na rower. A jak Młody skończy 6mcy, to może uda nam się znaleźć jakieś zajęcia w okolicy, tak żeby dojść tam z buta. Musisz wyjść z domu, bo oszalejesz.
  • freshmother 22.08.19, 21:25
    Tak samo jest u mnie. Nic nie mogę zrobić wokół siebie. Mąż mi pomaga jak może, ale uwierz, że nawet opieka przez dwoje dorosłych nad jednym tzw. high-need może przytłoczyć... Ja po 3 miesiącach po porodzie nie dość, że wróciłam do masy sprzed ciąży, to jeszcze - 10kg. Mąż niestety w drugą stronę, bo nawet obiadu czy kolacji nie może sobie zrobić - je dopiero jak mała pójdzie spać - czyli 23:00 najwcześniej, a wiadomo jak się kończy siedzenie w domu. Niestety mąż po pracy też chciałby odpocząć, ale nie ma kiedy. Ostatni raz oglądaliśmy coś razem chyba z pół roku temu, ale to był jeden taki wieczór. Ja mam 8 miesięczną córkę, ale podziwiam tych, co się decydują na drugie czy kolejne, bo ja z jednym mam czasami ochotę skoczyć z okna albo wyjść i już nie wracać. Może jestem złą matką...
  • ela.dzi 22.08.19, 21:41
    Wiem, że obecnie to marne pocieszenie, ale naprawdę z czasem jest lepiej. Gdybym w pierwszym roku życia starszego syna, a zwłaszcza w drugim półroczu od kogoś usłyszała, że będę mieć różnicę wieku ok. 2 lat między dziećmi, to kazałabym tej osobie solidnie popukać się w czoło. Wiesz co pomogło ? Powrót do pracy, a potem odstawienie nocnych karmień. Po miesiącu wysypiania się byłam w drugiej, planowanej ciąży.
  • freshmother 22.08.19, 21:59
    U mnie na powrót do pracy się nie zapowiada niestety...
  • freshmother 22.08.19, 22:24
    Oboje z mężem mamy chyba depresje. Nie uśmiechamy się wcale ani do siebie ani do córki. Nic nas nie cieszy. Nigdzie nie wychodzimy, bo w pojedynkę ciężko sobie z córka dać radę i musimy wychodzić oboje - ale jak gdzieś wyjdziemy, to z kolei ona rozrabia i musimy się szybko zwijać. Nie możemy oddać do żłobka, bo na prywatny nas nie stać (w Warszawie średnio 1500zl plus jedzenie) a na publiczny mamy 450 miejsce i pani kierownik powiedziała, ze może we wrześniu 2021 będzie szansa. Wszyscy zawsze pokazują uśmiechnięte matki, radosne bobasy itd., a ja uważam, ze jakby mi ktoś powiedział, jak to u mnie będzie wyglądać, to byśmy się z mężem nie zdecydowali, bo widocznie się do tego nie nadajemy.
  • magdamajak 23.08.19, 07:25
    Uważam, że niepotrzebnie ciągle porównujesz swoją rodzinę z innymi. Zawsze znajdzie się ktoś, kto w naszej ocenie ma lepiej, a czy Tobie to w jakikolwiek sposób pomaga? Wiem co mówię, też tam byłam. Musisz przestać to robić. Te mamy spacerujące z wózkami doprowadzały mnie do szału, ich opowieści o rutynie to dla mnie jakieś science fiction. W końcu Młody podrósł i wypożyczyłam nosidło. Jestem jak wielbłąd, ale to i tak był cud, że dał się zapakować i mogliśmy wreszcie wyjść i nie wracać z krzykiem. Jesteś z Warszawy, jest wypożyczalnia na Anielewicza, 8zl/doba, warto sprawdzić, zanim wydasz kasę nq zakup. Jak nosidło nie zagra, to ja miałam jeszcze w zanadrzu brać Młodego na ręce i iść na tzw. kocyk. Trudno, jest jak jest i trzeba się z tym pogodzić. Czy spotykacie się z dziećmi w wieku córki? Może masz opcję iść z nią na basen albo jakieś inne zajęcia, które ją zaabsorbują, a Ty przy okazji wyjdziesz do ludzi? Rozumiem, że mąż chce odpocząć, ale sytuacja jest taka, że nie ma na to teraz czasu. Uważam, że jeśli Ty się zajmujesz Małą cały dzień, to znaczy dajesz radę, i godzina raz w tygodniu powinna być dla Ciebie. U mnie było tak, że mój nastrój był siłą napędową nastroju w domu - jak byłam zdołowana, że właśnie inne matki to sramo i owamto, to w domu było smutno i wieczne napięcie, ale jak zmieniłam nastawienie, to teraz jest bardziej na luzie i tak jak być powinno. W jakiej dzielnicy mieszkasz?
  • freshmother 23.08.19, 08:25
    Mam nosidło. Maks pol godziny wytrzymuje. Problem z czasem dla siebie jest taki, ze jak mąż zaoferował, ze zostanie z córka, a ja mam sobie pójść, to dzwoniłam co 5 minut czy dają sobie radę i tak jest za każdym razem. Mąż w końcu przestał odbierać, wiec przybiegłam jak najszybciej do domu w panice, ze się coś dzieje...
  • magdamajak 23.08.19, 09:10
    smile No to moja droga sama sobie życie utrudniasz. Mąż zostaje z córką, żeby Cię odciążyć, a Ty męczysz się jeszcze bardziej niż gdybyś tam była. Wyhamuj trochę, dadzą sobie radę, a jak nie, to zaręczam Cię, że mąż zadzwoni. Może stopniuj sobie czasy wyjścia bez kontrolowania, aż w końcu dojdziesz do godziny. Jeśli chodzi o nosidło, to próbowałaś po tych 30 minutach wyjąć małą, posadzić na trawie, może posiedzieć z nią na placu zabaw i po jakimś czasie znów zapakować do nosidła? U mnie się sprawdza, każde z nas rozprostuje kości i można iść dalej. I tutaj to ja mogę Tobie pozazdrościć, bo mój jeszcze nie siedzi i się nie przemieszcza, więc tak czy siak na postoju trzymam go na rękach/kolanach, jedynie jak znajdę dobrą trawę, to go tam rzucam smile
  • ela.dzi 23.08.19, 10:20
    No właśnie, teraz jest ciepło, jak dziecko siedzi, to puść go na placu zabaw z pianki, niech się rozprostuje. A druga sprawa, zawsze mogło się okazać, że pierwsze dziecko jest aniołkiem, a drugie diabłem wcielonym. Wtedy też nie wychodziłabyś z domu, bo dziecko marudzi ? Moje młodsze dziecko było dużo prostsze w obsłudze, a darło się w foteliku jak opętane. Ograniczałam jazdę autem do minimum, ale czasem się nie dało, a starsze dziecko trzeba było odebrać.

    Na Twoim miejscu poszukałabym jakiegoś wsparcia psychologicznego. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia masz upierdliwe dziecko. Głowa do góry, będzie lepiej, musi smile
  • ela.dzi 23.08.19, 10:03
    Mąż ma takie same ręce jak Ty, spokojnie da sobie radę. Wyluzuj, bo sama stwarzasz sobie problemy.
  • magdamajak 23.08.19, 10:48
    A żeby nie było, żem gołosłowna i jako kontrast dla insta-hipersuper-matek: właśnie trzymam na ramieniu Młodego, którego usypiałam dziś po raz trzeci, po dwóch turbodrzemkach 20 minutowych. Robiłam z nim na rękach przysiady, bo w stanie super zmęczenia, to go najbardziej uspokaja. Ciekawe ile tym razem pośpi, gdy ja polecę ogolić nogi i wrzucić na siebie coś wygodnego (bo przecież nie eleganckiego, w końcu nie prowadzę wózka jak dama big_grin), by być gotową na wielkie wyjście w miasto. A jeśli chodzi o siłownie, paznokcie, czy inne tego typu bzdety, to ja akurat uważam, że macierzyński to urlop dla dziecka, a nie dla mamy i jeśli mama ma dużo czasu dla siebie, super, ale jeśli musi spędzać cały czas bawiąc się z dzieckiem, to w sumie korzysta z urlopu prawidłowo wink
  • amadka 23.08.19, 09:15
    Oj współczuję i potrafię sobie wyobrazić jakie to trudne😔 Mój synuś też należy do bardzo absorbujacym dzieci (6 miesiecy), nie jest to high need ale potrzebuje dużo uwagi, zabawiania, bycia obok drugiej osoby. Do niedawna też nie wychodzilismy z domu bo wózek, chusta i nosidło parzyły... dopiero jak zaczął siedzieć to spacerówka okazała się ok i teraz możemy trochę pospacerować. Ale wiem co to 6 miesięcy siedzenia z dzieckiem w domu... okropnie depresyjne😔. Jedzenie na podłodze, kołki, problemy z kp, spanie dziecka jedynie na mojej piersi, mdlejace i bolące nadgarstki, komentarze otoczenia "przyzwyczaiłaś to masz" i totalny brak czasu dla siebie to też moja codzienność. Mały sam pobawi się może z 20 minut po przebudzeniu a potem koniec "wakacji" dla rodziców. Wymieniamy się z mężem ile się da bo inaczej dostalibyśmy do głowy. I też wcześniej porównywałam się z innymi mamami i i to był błąd. Miałam też koleżankę co urodziła w podobnym czasie i jej dziecko było spokojne, uśmiechnięte, kochało wózek, dobrze spało i potrafilo się samo długo bawić jak na niemowlę😲 Plus ciągłe komentarze i rady rodziny... 😒 To co mi pomogło to tak jak napusały poprzedniczki czyli wygospodarowanie czasu dla siebie choćby godzinki na spacer(tata musi dać radę z synusiem i koniec😉) i zmiana nastawienia. Przestałam się porównywać, wracać wspomnieniami do przeszłości "co to i jak fajnie nie bylo", uznałam wewnętrznie, że to nowy członek rodziny przecież i już zawsze będzie inaczej a więc nie ma co wymagać dawnego stanu. No i myśl najważniejsza - przecież Mały non stop się zmienia i kiedyś będzie bardziej samodzielny 🙂Niby banały ale jak się popracuje nad tym w głowie to jest lepiej🙂. Może jakaś tania opiekunka choćby na parę godzin w tygodniu?🤔 To naprawdę może być zbawienne i da trochę czasu dla siebie. A co do uśmiechniętych i zawsze szczęśliwych mam i tych super śpiących niemowlaków to jest mit.Wiele matek i położnych Ci to powie😉 Oczywiście o ile powiedzom prawdę a nie będę lukrować by się pokazać w dobrym świetle jako cudowne matki....ale to już inna sprawa😉
  • ela.dzi 23.08.19, 10:07
    U sąsiada trawa zawsze będzie bardziej zielona wink Spotkałam matki, które wciskały straszny kit, jakie to ich dzieci nie są, co już nie umieją, jak to te matki idealnie sobie radzą itp. Szybko zaczęłam omijać szerokim łukiem.
  • amiralka 23.08.19, 12:45
    Poza tym, dziewczyny, to sie zapomina. Starsze pokolenie zauważcie, ma tylko dobre wspomnienia, same latwe dzieciaki. Ja sama wpadlam w te pulapke idealizacji mojego starszaka, az mi maz nie przyniosl zapiskow naszychwink Z druguej strony skarzylam sie na to ci dzis wydaje mi sie oczywiste, np ze czaspogidy dziecka to ok 20-30 min, ze ciagle zmeczone, ze... nie poczytam na kocu z nim bo po chwili musze nosic 😁 Teraz to dla mnie jasne ze noworodka usypiam co godzine, a starsze niemowle co 2h i ze dziecko nie odplywa niczym moj maz jak tylko poczuje poduche, ale wrecz przeciwnie. Ze nie bedzie lezal sam i sie gapil na bzdurną karuzelkę, tylko raczej fascynowal na mojej ręce tym jak smaze ziemniaki. Ze jak chce godzine lezec przy piersi tzn ze ja mam WoLNE ! Ktos inny musi mieszac, a ja sobie czytamwink
  • amiralka 23.08.19, 12:56
    Aha, to nie znaczy ze nie jestem wieczorem wypompowana! Gdy wreszcie uspie niemowle, mam ochote na lampke wina, film itd. Tymczasem z malego pokoju wola starszak: maaaamo chce pic, maaaaamo chce bajke, maaaamo boje sie byc sam, posiedz tu ze mną. I po prostu zaciskam zęby i zajmuję się starszakiem. Przy pierwszym dziecku bym sie zalamala, bo to ogromna zmiana zyciowa. Po 5latach z mężem wiemy, ze nasz "odpoczynek" po pracy to zabawa z dzieckiem, wspolna kolacja, dla meza o 21 to tylko kladzenie dziecka.I jakies 30min dla nas przed zasnieciemwink Z drugiej strony to tak szybko minelo i te dzieciaki dają nam tyle radości i miłości. Ale mieliśmy czas na zmianę przyzwyczajeń i perspektywy.
  • ela.dzi 23.08.19, 10:01
    Mogę się tylko pod tym podpisać. Zobaczysz jak zmieni Ci się nastawienie, gdy spędzisz trochę czasu bez dziecka. Nie macie żadnej rodziny do pomocy ? Może jakaś niania na godziny ?
  • ricotta 23.08.19, 22:24
    Jakoś mi lepiej się zrobiło jak poczytałam, że macie czy miałyście podobnie. Nie że złośliwości oczywiście, ale dobrze wiedzieć, że nie jest się ewenementem ;D Ja to mam właśnie taką koleżankę, jej syn jest starszy od mojej małej dwa miesiące i jest taaaaki idealny. Ja jej zwyczajnie zazdroszczę, że może wyjść na spacer z dzieckiem, mogą z nim pojechać do rodziny, nad wodę, gdziekolwiek... zasypia sam, bawi sie sam, uwielbia spacery w wozku... no notmalnie cudowne dziecko. Juz planuja drugie. Jak mi ktos wspomina o drugim to mnie cos trafia... u nas jest katorga, bo ostatnio jak się wybrałam do koleżanki to mi dziecko tak się w foteliku zanosiło po 5 minutach jazdy, że no - sorry, koniec jazdy. Później przez godzine musiałam ja uspokajac na tylnym siedzeniu, oczywiście tylko piers była w stanie to zrobić. Co z tego, że wyjechała wyspana i najedzona? Ano nic...
    Dzisiaj zostawiłam mała z mężem na godzinę. No, niecałą bo po 30 minutach dzwonił po mnie, bo małej się uspokoić nie da.
    No i tak właśnie wyglądają u mnie wyjscia gdziekolwiek. Człowiek się boi wyjść z domu na 5 minut bo od razu się wszystko wali i pali.
    Eh, myślałam że będzie łatwiej wink
  • freshmother 24.08.19, 00:14
    Rozumiem Cię doskonale. U mnie w rodzinie jesteśmy już 7 dzieckiem w pokoleniu. Wszyscy nam doradzali rytuały, dieta itd. Aż tu nagle u szwagra się urodził chłopiec podobny do mojej Córki i oni w szoku, bo to już trzecie dziecko i nigdy się z tym nie spotkali... poprzednia dwójka - 19:00 spać do rana bez pobudki, drzemki regularne co najmniej godzina itd. A tutaj nagle - zasypianie na noc najwcześniej 22:00; drzemki nieregularne - jednego dnia o 9:00 trzy godziny, drugiego dnia dopiero o 12:00 pol godziny. Dopiero wtedy trochę rodzina inaczej spojrzała, ze to nie nasza wina, ze Córka jest jaka jest.
  • ela.dzi 24.08.19, 09:52
    Równie dobrze Ty mogłabyś nie móc uspokoić dziecka i co wtedy ? wink Mąż niepotrzebnie Cię stresował tym telefonem, przecież się nie teleportujesz.
  • ela.dzi 24.08.19, 09:50
    Szukaj miejsc w żłobkach projektowych. Do takich żłobków pierwszeństwo mają dzieci, których matki są na macierzyńskim/wychowawczym. Coś mi świta, że miasto ma otworzyć takie żłobki na Ciołka (Wola) i Cynamonowej (Ursynów), ale pewności nie mam i nie chcę Cię wprowadzić w błąd.
  • freshmother 24.08.19, 18:51
    Popatrzymy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka