Dodaj do ulubionych

Kontrolowane zasypianie

13.09.19, 19:40
Cześć!
Czy któraś z Was wprowadzała może metodę kontrolowanego zasypiania, która w Polsce niestety wskutek złego tłumaczenia nazywa się: kontrolowanym płaczem? Jakie efekty i spostrzeżenia?

Zastanawiam się czy tego nie wprowadzić, bo we wszystkich krajach, gdzie obiektywnie patrząc medycyna stoi na wyższym poziomie (USA, UK, Australia) tzw. controlled comforting jest zalecaną metodą nauki zasypiania przez odpowiedniki polskiego Instytutu Matki i Dziecka - tylko czemu w Polsce nie ma takich zaleceń?

raisingchildren.net.au/babies/sleep/solving-sleep-problems/controlled-comforting
bmcpediatr.biomedcentral.com/articles/10.1186/s12887-015-0492-7
Edytor zaawansowany
  • nammkha 13.09.19, 21:56
    Nie polecam. Z tego co rozumiem, jest to metoda samodzielnego zasypiania. Uważam, ze samodzielne zasypianie jest czymś nienaturalnym dla większości niemowląt i nie potrafią oraz nie chcą zasypiać same. Oczywiście jest to wygodne dla rodziców i pewnie tylko z tego powodu praktykowane w niektórych krajach. Stany Zjednoczone są niestety krajem, w którym więzi rodzinne stają się coraz słabsze czego konsekwencje są raczej oczywiste - zaburzenia psychiczne, depresja, nerwica, zaburzenia odżywiania itp. itd... Według mnie dzieciom trzeba poświęcać dużo czasu, dawać im ciepło, czułość i bezpieczeństwo i usypiać przynajmniej jak są małe i jeszcze tego chcą😉

    --
    „Ludzie idą do nieba nie za opanowanie i kontrolę nad swoimi żądzami, lub też za ich brak, lecz w nagrodę, że pracowali nad ich zrozumieniem” (William Blake, Wizja sądu ostatecznego).
  • freshmother 13.09.19, 22:21
    To czemu ta technika jest tak bardzo powszechna i zalecana przez specjalistów? Szukałam i to nie jest metoda jakiejś pojedynczej położnej czy psycholog, a poparte wieloletnimi badaniami stanowiska oficjalnych instytucji... Mieszkałam jakiś czas w USA i tam umiejętność samodzielnego zasypiania, to jest u nas takim samym punktem do ,,odhaczenia", jak umiejętność siadania czy przyjmowania pokarmów stałych.
  • amiralka 15.09.19, 22:25
    Punkt do odhaczenia? Hm.. w sumie dałaś dobre porówniania. Tak samo jak nie uczymy dzieci siadania, muszą same do tego dojść, tak samo jak nie dajemy "pokarmow" stalych, poki same nie dorastają do mamlania i gryzienia, tak samo nie "uczymy" dzieci zasypiania. Zresztą jakoś wszystkie zasypiają w ramionach rodzicow (czy z piersią lub koysane itp) więc zasypiac umieją. A ze potrzebują rodziców do tego? A to łobuzywink A myśmy myślały, że to jak roślinkę na parapet nabyć i podlewać starczy!
    A powaznie: zalecenia "nauki samodzielnego zasypiania" są z poprzedniej epoki, wiedza o mózgu, wzorcach przywiązania, fatalnym wplywie kortyzolu na rozwoj - nie byly kiedys znane.
    Chcesz więcej, to poczytaj na stronach : wymagające pl i dobrej relacji - Magdy Musiał
    Tyle teorii, a z praktyki: wiele znajomych probowalo, matki skręcało z bólu i zaciskaly zęby, sluchając rozpaczliwego placzu i nawet jak w koncu dzialalo, to... do pierwszej choroby, czy wyjazdu. Trzeba bylo "uczyc" od nowa. Malo kto chcial probowac ponownie.
    A u dzieci o tzw "trudnym temperamencie" (tych, ktore są w ogole "bardziej") to po prostu nie dziala.
  • amiralka 15.09.19, 22:27
    * Dobra relacja jest autorstwa Małgorzaty Musiał (nie Magdy)
  • freshmother 16.09.19, 03:49
    Czytałam stronę. Rzeczywiście jest kilka punktów ciekawych. Ostatnio siostra poleciła mi Tracy Hogg i jestem zafascynowana... wiem, ze metoda ma wielu krytyków, ale na moja córkę większość z tych zaleceń działa, jako jedyne. Próbujemy tego samodzielnego zasypiania i póki co jest to jedyna droga, która umożliwia położenie dziecka spać przed 23 w moim wypadku. O dziwo, wcale nie płacze po moim wyjściu z pokoju. Córka tez o wiele spokojniejsza. Może wypracuje jakiś kompromis, bo książka rzeczywiście stoi w kontrze do tzw. Matki Polki i starsze pokolenie na mnie krzywo patrzy.
  • amiralka 16.09.19, 09:25
    Wypracować swoją drogę, to jest chyba najwazniejsze zadanie. Ja sama mam niezbyt dobre zdanie o tej ksiazce, ale wiem, ze mojej kolezance, ktora jest ciepłą mamą w duchu rodzicielstwa bliskosci, cos tam z niej tez pomoglo. Jesli dziecko nie placze jak zostaje samo, to problemu nie masz, a skoro ksiazka daje ci pomysly jak się ogarnąć z niemowlęciem to tym lepiej.
    Co do starszych pokolen, to ja mieszkam we Francji i to wlasnie tu starsze pokolenia zalecają metodę o ktorej piszesz. Mlodsi ludzie, na bieżąco z nauką o wczesnym dzieciństwie odchodzą od tresury na rzecz tzw "maternage".
  • freshmother 16.09.19, 22:17
    To ja jestem trochę starej daty smile i boję się, że jak zacznę się stosować do reguł rodzicielstwa bliskości, to jest to droga do tzw. ,,bezstresowego wychowania", którego jestem przeciwniczką.
  • amiralka 17.09.19, 08:54
    Nie istnieje cos takiego jak "bezstresowe wychowanie", bo nie da się komus wszystkich stresów oszczędzić. To mit, że ktoś wychowuje swojegoaJeśli te dwa terminy się dla ciebie zlały w jedno, to polecam książeczkę Juula : Nie z miłości. Uczy jak dziecku pokazywac nasze granice, to właśnie to jest tzw "rodzicielstwo bliskości".To kwestia szacunku dla siebie, dla dziecka i dobrej więzi.
  • niesamowite.niesamowitosci 14.09.19, 10:32
    Który to już wątek założony przez Ciebie na ten sam temat... skoro tak Cie przekonują metody z "krajów na wyższym poziomie" to sobie je stosuj. Dziewczyno, to Twoje dziecko i tylko Ty jesteś odpowiedzialna za jego wychowanie.
  • dag-ger 15.09.19, 01:30
    W przytoczonym przez Ciebie linku w artykule stwierdza się że jest to inna metoda niz wypłakanie się dziecka, bo jest to dla niego szkodliwe. Później piszą że zostawiasz dziecko na 2, 4, 6 minut itd aż nie padnie że zmęczenia. Gdzie więc ta różnica? Jest to kolejna metoda tresury dzieci, nie byłabym w stanie zrobić tego własnemu dziecku.
    Co więcej, w artykule chwała się że nie ma nigdzie dowodów na to, że metoda jest niebezpieczna. A czy są badania że jest bezpieczna? To oni przedstawiają swoją metodę i na nich powinno ciążyc przedstawienie dowodu na jej bezpieczeństwo.
    W USA urlop macierzynski trwa 12 tygodni, więc wymyślili metode dla matek, która umożliwia im wczesny powrót do pracy kosztem dziecka. Żeby było jasne nie obwiniam kobiet postawionych w takiej sytuacji, a system.
  • freshmother 15.09.19, 02:17
    Przy czym urlop ten jest bezpłatny. W niektórych stanach wcale nie ma urlopu macierzyńskiego. Są kobiety, które tydzień po porodzie wracają do pracy. Rozumiem Twoje zdanie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka