Dodaj do ulubionych

Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE!

20.01.06, 15:31
kiedyś był taki wątek od mamykamila...kot mocno podrapal małego kamila...mama
oddała kota do schroniska
miałam podobną sytację, na szczęście u nas nikomu kot nic nie zrobił...ale
niestety też jest w schronisku...bardzo przeżywam ten fakt...bo schronisko
dla mnie to ostatnie miejsce na świecie...ale nie miałam innego
wyjścia...jedynie uśpić go...
jest tam 1,5 tygodnia
jesteś gdzies mamokamila?
co z Waszym kotem?
Obserwuj wątek
    • jamile Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 15:35
      patrischa napisała:
      >miałam podobną sytację, na szczęście u nas nikomu kot nic nie zrobił<

      ??? Nic nie zrobił i wyleciał do schroniska???
      To nie mogłaś się trochę wysilić i poszukać mu nowego domu?? W schronisku
      najpewniej zdechnie, gratuluję wyobraźni i empatii
    • patrischa Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 15:38
      zrobil, przez dwie godziny nie dalo sie do niego podejsc byl napuszony i
      wygladal jak wsciekly...cala noc byl zmkniety rano go wypuscilam chwile ok i
      znow to samo warczal okrutnie...nie pozwolil sie dotknac...a nikt mu nic nie
      zrobil i po kolejnym podejsciu bylo to samo...
      to nie jest tak jak myslicie
      kocham bardzo zwierzaki ale sama zaczelam sie go bac...wygladal jak z
      filmow...taki agresywny...
        • agagr Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 16:11
          To może wezmiesz trzy moje? Dałam ogłoszenie, nikt sie nie zgłosił. Moje
          dziecko jest uczulone, koty przygarnęliśmy, niestety nie możemy ich zatrzymać.
          Kiedy się u nas znalazły testy alergiczne nie wykazywały, że synek jest
          uczulony. Nie można tak łatwo potępiać za oddanie kota do schroniska. Dziecko
          jest najwazniejsze, a jesli nie było innej możliwości. Niestety nie ma tłumów
          ludzi, którzy gotowi sa przyjąc zwierzę. Dobrze, że kot trafił do schroniska,
          przecież ludzie czasami wyrzucają zwierzeta na ulicę, albo do lasu.
      • mamusiaszymusia Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 15:45
        Zaden to powod, jakby ciebie zamkneli to pewnie rano tez byc byla napuszona. A
        kot to taka indywidualna istota, ktora trzeba poznac i zrozumiec, nic bez
        przyczyny i powodu nie robi. Jego napuszenie musialo byc czyms spowodowane.
        Nasz kot robil rozne numery ale nigdy nie pomyslalam o tym aby go oddac
        komukolwiek a o schronisku to nawet mi sie nie snilo. To jak dziecko bedzie
        psocilo, gryzlo, drapalo albo sciany kredkami malowalo (nie mowiac o obcieciu w
        szfie tatusiowych rekawow od marynarki) to tez je oddasz do domu dziecka?
        czlowiek to istota potrafiaca sie bronic sama ale zwierze skazane jest na nasza
        laske.
        --
        SZYMONEK
        GAPA zwana Mysią
      • blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 18:04
        A nie przyszlo Ci do glowy ze byl chory, cos mu dolegalo?
        Ze kot nie potrafi tego powiedziec?
        Ze okazuje jak moze? Ze od wrazliwosci czlowieka zalezy czy to odczyta?
        Ze kot ktory czuje silny bol - moze tak reagowac?
        Ze panicznie boi sie dotyku bo kojarzy go z silniejszym bolem?
        Ze byc moze oddalas do schroniska kota ktory bardzo cierpial bo go np nerki
        bolaly??
        Ze kot w schronisku z metka - agresywny - nie ma zadnych szans na adopcje?

        Ludzie - po co bierzecie zwierzeta do domu - skoro na najmniejszy problem z ich
        strony wywalacie je do schroniska????
        Fajne sa poki nie sprawiaja problemow?
        Serce boli - po prostu.



        --
        Pozdrawiam serdecznie
        Agnieszka Mockałło
        www.kocia-stronka.republika.pl/
    • patrischa Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 15:41
      lekarz nie polecal oddac go na razie nikomu...bo nie pozwolil sie
      dotknac ...mogl na prawde zrobic krzywde...
      w schronisku mieli zadecydowac...
      szukalam przez internet domu ale nikt sie nie odezwal
      kto by chcial takiego "chorego" kota...jak tyle mautkich jest do wziecia...
      nie bylo zadnego odezwu
    • aleks32 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 15:49
      Nie chcę potępiać, bo nie znam całej sytuacji, ale te dwa wyjścia: schronisko i
      uśpienie to takie typowe dla nas Polaków, no jest jeszcze ulica i przywiązanie
      do drzewa. Mówi się, że najlepszą oznaką niskiej kultury narodu jest jego
      srogość wobec zwierząt. Mam wrażenie, że Polsce kultury brakuje. To tak na
      marginesie. Ale czy schronisko było tym ostatecznym wyjściem, czy brakowało
      znajomych, którzy by przygarnęli biednego zwierzaka lub znajomych tychże
      znajomych? Czy może nie chciało się zadać sobie trudu, by zachować się jak
      osoba odpowiedzialna i znalezć nowe lokum dla "ulubionego" pupila. Niestety
      zwierzęta to nie lalki, które jak przychodzi nuda lub trudne chwile, to się ich
      pozbywamy. Gdzie tu odpowiedzalność i dawanie dzieciom dobrego przykładu, że
      mimo trudności znajdziemy wyjście nawet z sytuacji patowej.
    • patrischa Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 15:51
      ze koty dorosle, ktore maja juz swoje nawyki i przyzwyczajenia czesto tak
      reaguja na dzieci....wtedy kiedy sie pojawiaja lub wtedy gdy zaczynaja sie
      siwtenie same poruszac
      jedne koty to toleruja inne uciekaja a jeszcze inne moga sie zachowac jak
      nasz...
      byl u trzech lekarzy i kazdy stwierdzil to samo...
      kot dostal "szalu"
      mi sie wydaje ze wybuchl w koncu...bo jak to dzieci...moja mala go przytulala
      kiedy spal i go budzila ,kiedy jadl trzeba bylo pilnowac zeby mu nie
      przeszkadzala ...w koncu kot nie wytrzymal...
      jeden lekarz powiedzila ze to na zaszadzie dajcie mi swiety spokoj mam was dosc
      to nie tak ze mial zle...nie nie ...puszeczki...spanie w lozku...wedlinki itd...
      bardzo go kochalam...ale na tamta chwile nie wiedzilam co zrobic...kazdy mowil
      co innego...prywatni uspic(bo to dla nich kasa-cala impreza 120 zl)dla mnie ta
      kasa nie wazna...wazny kot
      ale ci z lecznicy mowili...prosze nie odbierac mu zycia...
      i teksty gdyby pani kot potrafil mowic powiedzialby ze chce do schroniska niz
      ma umierac...
      nie wiedzialam co mam zrobic
      na drugi dzien dzwonilam do schroniska i chcialam go zabrac by uspic...lekarz
      nie pozwolil mi go do odmu zabrac...
      ale zeby uspic tez nie...

    • patrischa Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 15:56
      wiecie co
      to wy jestescie okrutne!!
      skoro lekarz mowi ze na razi nie moze go nikt wziasc to jak mam go komus
      dac...by zrobil krzywde..
      a po drugie to czytajcie dokladniej
      szukalam domu i zadnego odezwu
      na forum gazety i na www.koty.pl
      ani jedenj odpowiedzi do dzis

      nie jezdzijcie po mnie tak okrutnie bo ja okrutna nie jestem...
      a kot nie byl zamkniety w klatce tylko w pokoju...gdzie mial rozlozone lozko..
      nie jestem sadystka
      ale widze ze piszac tu post to zrobilam
      bo mi jest bardzo ciezko a wy mi nie pomagaci e
      dziekiwyofuje ten post...to nie ma sensu

      • jamile Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 16:02
        Wybacz, nie mogę rozczulać się nad kimś, kto oddał zwierza na powolne
        zdychanie. Naprawdę, mnie się to we łbie nie mieści, bo sama stawałam na
        głowie, zeby porozjeżdżane koty, które z poboczy zbiera mój facet odkurować i
        oddać w dobre ręce. Nowego domu czasem szukałam tydzień, czasem i 4 miechy ale
        zawsze w końcu sie udawało.
        Zabierz tego kota ze schroniska póki jeszcze nie zdechł proszę cię.
        • malata Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 21.01.06, 22:00
          Nie wiem, czy piszące tu osoby potrafią czytać. Może w waszych miejscowościach
          zwierzęta w schroniskach zdychają, ale przecież nie wszędzie. Masz rację,
          powinna trzymać agresywnego w tej chwili kota, by za pół roku być może znalęźć
          mu nowy dom. W schronisku ma to, czego w tej chwili potrzebuje: spokój i opiekę
          lekarską. Sama też mam kota i dziecko, które go uwielbia w dziecięcy sposób, a
          dziecka niespełna 4-letniego nie zawsze da się upilnować. Ale mój kot jest
          "wychodzący" i jak ma dość to posyczy i sobie idzie. A odebrać tego kota ze
          schoniska nie pozwolił weterynarz.
          • blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 12:24
            >W schronisku ma to, czego w tej chwili potrzebuje: spokój i opiekę
            > lekarską.

            Zartujesz, prawda?
            Spokoj??
            Opieke lekarska???

            Znam JEDNO schronisko w ktorym tak jest - na ile to tylko mozliwe - w gronie
            kilkudziesieciu kotow i przy braku funduszy.
            Jest prowadzone przez wolontariuszy ktorzy te koty kochaja i robia wszystko by
            polepszyc ich los.
            Ale nie wyobrazaj sobie ze to raj dla kotow - to stado kotow zgromadzonych na
            malej powierzchni, kotow z ktorych niektore reaguja agresja, inne sa dziko
            przerazone i nie wychodza spod polek.
            To jest ten caly spokoj.

            W wiekszosci schronisk dla kotow zwierzeta sa pozbawione tak naprawde opieki
            lekarskiej (jesli ona nawet jest to naprawde prowizoryczna, ot uspienie
            zmasakrowanego kota, czasem zszycie jakiejs paskudnej rany czy podanie tabletki
            na robaki).

            Szkoda ze ludzie maja tak wyidealizowane wizje schronisk.
            Nie zdaja sobie sprawy jak to wyglada - np. koty siedzace w malych klatkach na
            mokrych gazetach, robiace pos siebie, a nawet jesli nie siedza w klatkach - to
            w pokojach w ktorych jest straszny scisk, brod, smrod.

            Opieka i pomoc lekarska...
            Super.

            --
            Pozdrawiam serdecznie
            Agnieszka Mockałło
            www.kocia-stronka.republika.pl/
      • marychna31 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 21.01.06, 13:58
        > bo mi jest bardzo ciezko a wy mi nie pomagaci e
        > dziekiwyofuje ten post...to nie ma sensu

        Liczyłas na to, ze Ci napiszemy: "Cudownie, wspaniale, lepiej nie mogłas
        postąpić, jestes wspaniała". NIkt tak nie napisał bo to nieprawda. Postapiłaś
        bardzo bardzo źle. Skazałaś na śmierć w męczarniach bezbronne stworzenie, które
        wymagało Twojej pomocy. NIe jesteś dzieckiem tylko dorosłą osobą, która powinna
        ponosić konsekwencje swych czynów. Nie widze powodów, dla których mamy
        obowiązek Cię oszukiwać, ze postąpiłas właściwie. Bo to poprostu nieprawda.
        --
        czekam na Ciebiesmile
    • la.strada Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 16:11
      patrischa - a ja Cie popieram! bardzo lubie zwierzeta, ale kocham moje dziecko
      i jeśli mam cień obawy o jego bezpieczeństwo, to nie mam wątpliwości, co jest
      ważniejsze; kot, pies, to są jednak zwierzęta z pierwotnymi instynktami i nigdy
      nie wiadomo, co im strzeli do łba - ja nie mam zwierząt w domu, ale, gdy
      idziemy do mojej teściowej, to kot jest zamykany w piwnicy, bo też się stroszy
      na moje dziecko i mam gdzieś to, czy kotkowi jest milo w zamknieciu, czy nie -
      JA mam być spokojna o moje dziecko; a o nieprzewidywalnosci zwierząt przekonał
      się kiedyś mój mąż, gdy jego własny domowy pies rzucił się na niego bez powodu
      i zmasakrował mu twarz
      • aleks32 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 16:21
        No cóż, ja jako dziecko byłam szyta, bo pogryzł mnie mój własny cocker spaniel,
        ale nikomu nie przyszło do głowy, żeby się go pozbyć. Ja wyznaję zasadę: jak
        powie się A, trzeba też powiedzieć B. Gdy planuję dziecko w dalekiej lub
        bliskiej przyszłości, to należy poważnie rozważyć wzięcie do domu zwierzaka,
        rozważyć wszystkie za i przeciw, żeby nie dochodziło do zwierzęcych i ludzkich
        tragedii. W razie gdy już dojdzie do sytuacji "bez wyjścia" należy znalezc
        wyjście, żeby nie wiem jak długo trzeba byłoby szukać. To się nazywa
        odpowiedzialność - dla niektórych słowo obce.
      • pinos Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 24.01.06, 12:57
        No i dlatego jak kot kiedys nie zostanie zamknięty, to wyskoczy na dziecko - bo
        to przez nie cierpi.
        I zostanie oddany do schroniska. Albo uśpiony.

        Zwierzę ma swoje prawa. Jako domownik.
        Naszego Mirmiła nie wolno wyciągać z "transportera" gdy się w nim chowa. I
        wszyscy są tego uczeni, nawet dzieci.

        A humorzasta sznaucerka moich rodziców miała kiedyś w gościnie dziecko -
        dziewuszkę dwuletnią, która bała się psów. Suka nigdy nie miała szczeniąt,
        nigdy nie była chowana z małymi dziećmi. Po trzygodzinnej wizycie pies nadal
        bał się małych stworzeń, ale małe stworzenie (czytaj dziecko) nie bało się już
        panicznie psów.
        Nikt się nie zastanawiał nad zamykaniem psa w drugim pokoju na czas wizyt
        dzieci - bo wtedy zwierzę skojarzy gości z nieprzyjemnościami i będzie atakować
        już od drzwi.
        --
        Remember, A Dragon is For Life,
        Not Just for Hogswatchnight
        x==x dla Kaiserki
      • wypasiona_foczka Ale nie o to chodzi wszystkim krytykującym ja! 05.02.06, 18:38
        Nie chodzi o to, że pozbyła się kota ze względu na dobro dziecka, bo dziecko jest najważniejsze mimo wszystko - każda matka to wie. Chodzi o sposób w jaki sie zwierzaka pozbyła Sposób wstrętny, prymitywny i niegodny dorosłego, cywilizowanego człowieka. JESTEŚ ODPOWIEDZIALNY ZA ZWIERZĘ KTÓRE PRZYNIOSŁEŚ DO DOMU! Jeśli z jakichkolwiek powodów nie możesz lub nie chcesz zajmowac się kotem, psem, rybką, żółwiem i całą resztą to znajdz im dom w którym ktoś będzie to robił. Stosunek do słabszych, zwierząt i istot zależnych od nas określa nasz poziom człowieczeństwa.
        Autorka tego wątku nawet nie zadała sobie trudu żeby poszukac nowego domu dla swojego kota, wyrzuciła go z domu jak śmiec, niepotrzebny bo nagle stał się mało słodki i rozkoszny... Nie próbowała zrozumiec co jest nie tak bo pewnie nawet nie wie, że kot czasem musi miec czas by zaznajomic się z obecnością dziecka w życiu rodziny (do której niejako sam należy), że kot nie pozwalając się dotknąc, jeżąc sierśc pokazuje że coś go boli lub że dolega mu coś poważnego. Z resztą, kot autorki nawet niczego złego nie zrobił.. pewnie nawet nie zamierzał. Został wyrzucony ot, tak prewencyjnie, jak rzecz, jak stary mebel. Autorka jak pisze chciała go wziąc ze schroniska do uśpienia zakładając zabicie zwierzaka jako lepsze wyjście od głodu, chłodu i samotności w schronisku - cóż za łaskawośc z jej strony.
        Osobiście brzydzą mnie ludzie prezentujący tak niski poziom empatii, uczłowieczenia, ucywilizowania i zrozumienia dla innych istot. Mi nie chodzi o to że ona pozbyła się kota tylko o to że bo go po prostu wyrzuciła nie próbując nawet znaleźc mu domu.
        Z ostatnich postów autorki dowiadujemy się, że ona kompletnie nie rozumie o co ten szum i nie pojmuje, że nikt jej rozwiązania nie poparł. Nie będę pis dosadnie bo po co.. ja nawet nie spodziewam się że ona kiedykolwiek zrozumie , że źle zrobiła, nie zrozumie, bo ma doś prymiywny sposób myslenia co nie oznacza ze jes na wskroś złym człowiekiem. Prymitywny człowiek nie widzi innych, nawet "tych mniejszych braci naszych", nie widzi bólu, cierpienia i.... dobrze mu z tym.
        Takie własnie jest moje zdanie

        --
        LUDZIE! NIE OLEWAJCIE LOSU WŁASNEGO KRAJU!!!
    • aga_abc Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 16:14
      Niestety ja również nie stanę po twojej stronie, choć wiem, że nie jest ci
      łatwo. Może trzeba było poczekać. Omijać go z daleka, nie narzucać się a może
      by mu przeszło. Ja też mam kota i on tak jak my wszyscy miewa różne dni. Serce
      mi się kraja jak pomyślę o biedaku.
    • amelia42 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 16:37
      Najgorsza rzecz jaką mogłaś zrobić. Dlaczego mówisz że to przeżywasz skoro
      pozbyłaś się go w taki sposób? Na jakiej podstawie? Co to za vet który diagnozy
      postawić nie potrafi, jedyną radą na jaką go stać to oddanie do schroniska???


      --
      P & A
    • z1mka A ja Cię nie potępię 20.01.06, 16:47
      Bo uważam,że nikt nie ma prawa potępiać drugiej osoby, może owszem uświadomić
      jej, że robi źle, ale to, co tu czytam to dosłownie jakaś nagonka!
      Bo ktoś, kto ratuje kotki czuje się upoważniony do stawiania Cię pod ścianą. A
      ja też ratuję kotki samodzielnie wykarmiłam trzy ośmiodniowe kocie maleństwa.
      Mama chciała uśpić ale nie pozwoliłam, dzięki temu obudził sie we mnie instynkt
      macierzyński.
      A jakby wam drogie matki atakujące, kot "rozpruł" dzieciaka, to co??? Sądzę, że
      nie macie sumienia z gumy?
      Ile było przypadków, że zwierzę zaatakowało dziecko, niestety nieraz ze skutkiem
      śmiertelnym i co zwierzakowi nic się nie zrobi, bo to biedny zwiarzaczek, który
      miał zły humor! Od kiedy zagrożenie staje się poważnym zagrożeniem? Jaka jest
      granica? Podrapanie jest ok, a pogryzienie już nie?! Przerażające. Chyba nigdy
      nie miałyście takiej sytuacji, więc cóż możecie powiedzieć.
      Ja mam dwa koty, są na razie dość pacyfistyczne, ale gdyby coś spróbowały zrobić
      mojemu dziecku, to sama zastanawiałam się co bym zrobiła i wiecie co? Nie wiem,
      nie mam pojęcia! I lepiej, żebym nigdy nie musiała się dowiedzieć.
      Oczywiście, że najlepiej jest pilnować, pilnować i jeszcze raz pilnować... na
      tym polega odpowiedzialność i za dziecko i za swoje zwierzę.

      • anulla1 Pewnie najłatwiej jest oceniać innych 20.01.06, 17:14
        Kot był agresywny, zgrażał dzieckui i według mnie należało by wyrazić krytykę
        gdyby zostawiła kota w domu narażajac dziecko. Przciez decyzja o oddaniu
        zwiarzęcia nie była pochopna- trzech weterynarzy to samo poradziło.
        Zastanówcie sie jesli człowiek sie robi agresywny np na skutek choroby(np
        schizofrenik), albo jest alkoholikiem- to nikt nie ma wątpliwości że należy go
        odizolować od tych którym zagraża, dlaczego wiec zwierze należy traktować
        inaczej?

        Wdaje mi sie ze postapiłaś bardzo odpowiedzalnie, a te zagorzałe obrończynie
        zwierząt są poprostu bez wyobraźni. A pozatym dziwne ze tyle w was empatii dla
        zwierząt, a brak wam ciepłego słowa dla matki która przeżywa naprawdę trudne
        chwile. Żeczę wam żebyscie sie nie znalazły w takiej sytuacji jak ona!
        Ania
        • blueluna Re: Pewnie najłatwiej jest oceniać innych 20.01.06, 22:36
          > Kot był agresywny, zgrażał dzieckui i według mnie należało by wyrazić krytykę
          > gdyby zostawiła kota w domu narażajac dziecko.

          Wyobraz sobie ze kuchenka gazowa tez stwarza ryztko.
          Samochody na ulicy, obce psy, ostre noze. A balkon? Okna?
          Mozna nauczyc dziecko zeby czulo przed tym wszystkim szacunek i nie narazalo
          sie?
          Mozna. Trzeba - dla jego bezpieczenstwa.
          A prosze - kot syknie na dziecko i nagle staje sie potwornym zagrozeniem ktore
          nalezy wykopac z domu albo zamknac w schroniskowej klatce. Czy zabic - w
          przyplywie humanitaryzmu uncertain
          Dlaczego ludzie nie wyrzucaja z domu gdzie sa dzieci nozy, widelcow, nie
          zabijaja okien dechami, nie pozbywaja sie kuchenek?
          Bo byloby im niewygodnie?

          --
          Pozdrawiam serdecznie
          Agnieszka Mockałło
          www.kocia-stronka.republika.pl/
      • blueluna Re: A ja Cię nie potępię 21.01.06, 00:44
        > A jakby wam drogie matki atakujące, kot "rozpruł" dzieciaka, to co???

        Tak samo jak dziecko moze mi walnac glowa w kant biurka, czy nadziac sie na
        framuge lub wlesc na parapet i spasc - tak samo moze sie zdarzyc ze zlapie kota
        za ogon, kot nie zdzierzy i go drapnie.
        No niestety - zycie takie bywa.
        Ze schodow tez mozna spasc.
        A mimo to sie po nich chodzi.
        I jesli spadne - to dalej bede chodzila - tyle ze juz ostrozniej.

        Gdyby dla mnie wizja tego ze kot mi zadrapie dziecko byla nie do przyjecia - to
        albo bym sie na kota nigdy nie zdecydowala majac swiadomosc ze byc moze bede
        miala dziecko - albo gdybym sie dowiedziala ze w ciazy niekoniecznie planowanej
        jestem - to od razu bym mu domu szukala - zeby potem nie bylo wywalania na
        gwalt -bo cos zrobil, nikt go nie chce.

        Kot to zywe stworzenie - rodzenstwo tez moze sobie nawzajem krzywde zrobic, ale
        nikt z tego powodu jednego z dzieci nie oddaje do domu dziecka.
        Dlaczego wymaga sie od kota zeby byl milutki, grzeczniutki i nieklopotliwy w
        kazdej sytuacji?
        On tez moze miec zle dni, moze nie wytrzymac nerwowo molestowania przez dziecko.
        Dla niego to naprawde trudny okres - od pojawienia sie niemowlaka do jego
        usmaodzielnienia ale jeszcze bez swiadomosc ze pewnych rzeczy nie wolno.
        Dlaczego kot nie moze po prostu nie wytrzymac?

        Zeby to jeszcze ludzie byli tacy twardziele i nie rozumieli z tego powodu
        stresu, depresji, bolu.
        Ale tego samego doswiadczamy.
        A zwierzeta traktujemy jak rzeczy bez uczuc.

        Od razu powiem ze jestem jak najbardziej w stanie zrozumiec ze ktos moze bac
        sie o dziecko, ze niektore koty reaguja gorzej, nie sa w stanie sie pogodzic z
        nowa sytuacja.
        Bywa.
        Czasem znalezienie nowego domu dla kota to najlepsze wyjscie dla wszystkich.
        Ale jak czytam opinie co niektorych tutaj - to mnie przerazenie ogarnia.
        Ludzie - macie wogole uczucia?

        Nie wyobrazam sobie mieszkania z kotem, tulenia go, glaskania, wsluchiwania w
        mruczenie gdy szczesliwy zasnie na kolanach - a potem zaniesienie go do
        uspienia a w ostatecznosci wpakowanie do schroniska bo... byl przerazony!
        Bo go cos bardzo bolalo, moze fizycznie, moze psychicznie.
        I jeszcze dalsze komentarze - ze to super rozwiazanie - bo dziecko
        najwazniejsze.


        --
        Pozdrawiam serdecznie
        Agnieszka Mockałło
        www.kocia-stronka.republika.pl/
    • agao_72 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 17:35
      Mam teraz w domu 7 kotów (jeszcze w poniedziałek miałam 9, ale 2 maluchy
      pojechały do nowego domu) i... 3,5 miesięczną córę. I wydaję mi się, ze znam
      trochę koty.
      Kot nie zdzierżył ciągłego dokuczania. Po prostu. A trzeba było pomyśleć i:
      a) zainstalować kotu słupek z półką - tak żeby mógł się schronić przed córą
      b) na tym słupku - poza rękami dziecka dawać jedzenie
      (prawda, że to trudne?)
      Nie byłoby 80% problemów. Kot miałby swój azyl. Poza łapkami córki.
      Pamiętam jak zestresowany był mój ukochany kocur Bazyl, jak wróciłam z Larwą ze
      szpitala. Ale znalazłam czas na tulenie i głaskanie Bazyla. I jest po
      problemie. Kolejna kotka po 3,5 miesiąca skojarzyła, ze Larwa to człowiek i
      przynosi małej piłeczkę do rzucania... Po prostu nie wychodzimy z założenia, ze
      teraz Zośka jest najważniejsza i nie ma poza nią swiata. Myśmy wzięli do domu
      koty i jesteśmy za nie ODPOWIEDZIALNI. Jak dziecko nam dorośnie na tyle, żeby
      się samodzielnie poruszać, to zainstalujemy im słupek z bardzo wysokimi
      półeczkami i domkiem. I bedziemy tak wychowywać Zochę, żeby nie traktowała
      kotów jak zabawki.
      A takie zachowanie jak autorki postu... Echhhh

      ...



      --
      Kołysz się w miętowej mgle...
      Moja Larwa
    • kira_koslin Re: postapiłas słusznie 20.01.06, 17:56
      Moim zdaniem postapiłaś słusznie, skoro czułaś ze zwierze moze wam jakos
      zagrażac.
      Sama mam psa który jest najsłodszy, najmilszy ale zasada ograniczonego zaufania
      obowiazuje non stop, nigdy nie wiadomo jak pies moze zreagować, dlatego też psa
      obserwuje cały czas.
    • kotka.szrotka Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 18:00
      Też się boimy, kot śpi w drugim pokoju, nie jest agresywny, jedynie zdiwiony i
      sam się trochę boi krzyku i płaczu dziecka. Mam nadzieję, że nie będziemy mieli
      podobnej sytuacji i nie staniemy przed wyborem: dziecko albo kot. I robimy
      wszystko by kot w dalszym ciągu czuł się ważny i dopieszczany. Najczęściej mąż
      nosi kota a ja małego, albo odwrotnie. Od poczatku było ważne aby kot się
      dobrze czuł, żeby się nie obraził itp, i chcieliśmy mu w tym pomóc.
      A kot w schronisku to straszna sprawa, zwłaszcza taki domowy, wygrzany. Musi mu
      tam być strasznie sad
        • joa_nnap Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 19:18
          wiesz,zawsze twierdziłam,że wolałabym kota uspać niż zostawić w schronisku. mam
          trzy koty,psa i trzymiesięcznego syna. nic złego się nie dzieje dzięki bogu,ale
          od urodzenia dominika już niezliczoną ilośc razy słyszałam "pozbądź się tych
          zwierząt,jak możesz trzymać je przy dziecku!"
          to jest nasza mentalność.to jest nasza nie-odpowiedzialność.dopóki ze
          zwierzątkiem jest wygodnie to jest fajnie,ale jak za bardzo smieci, hałasuje
          czy przeszkadza to najłatwiej - wywalić. to tak mi się nasunęło po waszych
          wypowiedziach. żeby było jasne-nie adresuje tyc słów do autorki
          postu,współczuję jej, choc myslę,że sie za bardzo pospieszyła z decyzją,bo może
          to dziwne zachowanie było tylko tymczasowe,próba zamanifestowania czegoś albo
          rzeczywiście objawem choroby,jak tu podpowiadaja dziewczyny. trzeba było
          poczekać-moje koty też zachowywały się agresywnie jak do domu przybywały
          kolejne kociaki ( a trochę się ich przewinęło) i pies. ale im przeszlo i jest
          ok.
          i jeszcze chciałam wam napisac,że w wyborczej (tej "papierowej" nie
          internetowej) jest bezpłatna rubryka ogłoszeń o oddawanych zwierzętach. wiele
          razy przekonałam się,że jest bardzo skuteczna - trzeba tylko kotu zrobić dobry
          public relationssmile
          pozdrawiam wszystkie rozsądne i odpowiedzialne.
    • 1bo Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 19:07
      Potworne!!!!!
      Nie moge ci nic innego napisac jak tylko to jedno slowo.Co za brak uczuc.
      Jestem mama 2 miesiecznego Adriana i mamy w domu kota.To chyba brak wyobrazni
      popchnal cie do tego okrutnego kroku.Kotem tez sie trzeba zajac,okazywac mu
      uczucia to wtedy nie czuje sie odsuniety.
      Jesli nawet wystraszylas sie jego zachowania to moglas sie troche
      pogimnastykowac i zanlezc mu nowy dom w koncu byl czescia twojej rodziny jakis
      czas.Co za bezdusznosc.
      W poprzednim poscie proponuja ci wziecie kota,ciekawe czy sie wysilisz zeby
      uratowac kota.Ciekawe czy wiesz w jakich warunkach zyja zwierzeta w schronisku
      i ze zarazaja sie miedzy soba chorobami,ktore prowadzacy schroniska ignoruja i
      tym samym pozostawiaja zwierzeta losowi czyli na pewna smierc.
      Bez pozdrowien
      • z1mka Bez wyobraźni to jesteście wy.... 20.01.06, 19:27
        Matki atakujące, matki obrończynie zwierząt...
        Niech któraś sobie wyobrazi pewną sytuację... mamy grzecznego kotka, mimo
        naszego głębokiego do kotka uczucia kot zaczyna fiksować i wykazuje agresję! Co
        robicie? Nic, bo kotek to, kotek tamto...
        Nie, to za trudne do wyobrażenia, prawda?

        W końcu to może zbyt makabryczne jak na ten wątek, no i też niewyobrażalne.
        Dziecko ląduje w szpitalu a wy zaczynacie tarapię kotka, bo traumę przeżywał z
        powodu dziecka, co mu na ogon nadrepnęło...
        • mamaemmy a czemu 20.01.06, 19:35
          O rany,a czemu po prostu dziecka od poczatku nie uczyć,że kot to żywa istota a
          nie zabawka lub przytulanka?
          Potem sa takie efekty.

          Współczuje sytuacji,naprawdę,ale niech każda osoba,która przeczyta ten
          wątek,pomyśli o tym na przyszłość,że nie tylko dziecko jest ważne.Kot też.

          --
          Mój Teletubiśsmile
          A to historia Emusi
          • z1mka Re: a czemu 20.01.06, 19:46
            Właśnie usiłuję wam wytłumaczyć, że czasem uczyć to sobie można...
            Zarówno zwierzę jak i niemowlę jest nieobliczalne.
            Ale tu chodzi o coś innego.
            Zaznaczam jeszcze raz, że też mam koty w domu.
            Chodzi o to, że nie potraficie sobie wyobrazić takiej sytuacji, gdzie zwierzę
            zachowuje się dziwnie. Nawet nie próbujecie sobie wyobrazić! Ani nawet tego, co
            zrobiłybyście na miejscu autorki. W koło tylko słyszę jesteś okrutna,
            nieodpowiedzialna, beznadziejnie okrutna.
            Co jest okrutnego w matce, która chroni swoje dziecko?
            No tak, może być dużo okrucieństwa, wszystko zależy od potencjalnych zagrożeń,
            ale niektóre z was po prostu nie są w stanie sobie tego wyobraźić!

        • anulla1 do matek obrończyń zwierząt 20.01.06, 19:37
          Narazie tylko jedna z was postąpiła naprawdę ok- proponując że sie zajmie
          kotem, w wy wszystkie pozostałe tylko krytykować umiecie, oczywiscie nic to nie
          da ale wy sie lepiej poczujecie jak kogoś zgnoicie!
        • jamile Re: Bez wyobraźni to jesteście wy.... 20.01.06, 20:13
          Już to ktoś napisał - problem polega głównie w tym GDZIE kot trafił.
          Schroniska to umieralnie, a domowe koty padają najczęściej - szok, stres jest
          tak duży, że odmawiają jedzenia a głodne i wyczerpane szybciej łapią choroby
          więc zdychają w pierwszej kolejności.
          To jednak też za trudne do wyobrażenia prawda? Po co sobie takimi obrazkami
          psuć wieczór, lepiej napisać rozdzierający post, jak mi serduszko krwawi, jaka
          jestem zrozpaczona i niech mnie ktoś przytuli...

          Mam wrażenie że dla niektórych schronisko to taki hotelik, gdzie kotki i pieski
          dostają 3x dziennie kitekata a w międzyczasie leżą, mruczą i nadstawiają uszka
          do miziania.

          Wszelka koloryzacja w stylu "leczenie traumy po nadepnięciu na ogonek" jest tu
          zbędna, po prostu przejdź się i zobacz jak wygląda zdychający kot...

        • blueluna Re: Bez wyobraźni to jesteście wy.... 25.01.06, 12:42
          > Niech któraś sobie wyobrazi pewną sytuację... mamy grzecznego kotka, mimo
          > naszego głębokiego do kotka uczucia kot zaczyna fiksować i wykazuje agresję!
          Co
          > robicie? Nic, bo kotek to, kotek tamto...

          Jesli sobie z kotkiem naprawde nie radzimy, jesli tracimy kontrole nad tym co
          sie dzieje, jesli wyczerpalismy wszelkie sposoby (kontakt z dobrym wetem,
          rozmowy z doswiadczonymi kociarzami itp.) - to szukamy mu nowego domu.

          No tak - ale latwiej uspic lub wywalic czy do schroniska wpakowac.
          Pewnie ze latwiej.

          --
          Pozdrawiam serdecznie
          Agnieszka Mockałło
          www.kocia-stronka.republika.pl/
    • 1bo Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 20:01
      To ze chroni dziecko jest jak najbardziej wskazane.Okrucienstwo autorki polega
      na oddaniu kota do schroniska bez szukania domu zastepczego(moze przeciez tylko
      na jakis czas rok lub dwa).
      Zgadzam sie ze sa zwierzeta i zwierzeta.Byc moze moj kot jest spokojny,ale to
      nie usprawiedliwia.Ja sobie nie wyobrazam.Dla mnie nadal pozostaje to
      posunieciem okrutnym.
    • dzingiel Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 21:07
      Ani informacji o tym ile czasu mialas kote.
      Ani imienia kota.
      Ani nie sprawiasz mi wrażenia żebyś tego kota znała. Tak tak - zobaczysz jak
      Twoje dziecko będzie miało 3 lata. A 16 lat! Też będzie miało swoje zdanie,
      psychikę bardziej niż kot skomplikowaną i postępowanie którego nie zrozumiesz.
      Nie zrozumiesz, jeżeli nie znajdziesz w sobie cierpliwości i zrozumienia, że
      tam w środku jest KTOŚ. Taka to zabawa gdy "mieć" rozumiemy tylko
      jako "posiadać".

      Wiem, że przykry jestem. Jednak nie znam osobiście przypadków aby ktoś oddał
      zwierzę do schroniska. Są rodzice, posiadający (lub nie) koty znajomi,
      przyjaciele u których kot przemieszkuje wczesne dzieciństwo pociechy. Znam
      przypadek, że drzwi w domu otwiera się i zamyka w takt ruchu dziecko - kot.

      Aha i nie wydaje mi się, abyś zainwestowała odpowiednio dużo czasu i uwagi by
      doprowadzić kota do równowagi psychicznej. A wizyty u weterynarza napewno mu w
      tym nie pomogły. Porównał bym to do umieszczenia dzieciaka w psychiatryku bo
      sprawia problemy wychowawcze w wieku lat 2. Lekarz Ci pomoże? Nie. Sama
      będziesz musiała dać sobie radę. Będziesz prała dzieciaka? a może poprostu
      spróbujesz go zrozumieć.

      pozdrawiam
      Marcin
          • kira_koslin Re: Prównywanie kota do dziecka jest nie na miejs 20.01.06, 21:39
            dzingiel napisał:

            >
            > Czy uważasz, że porównanie kota do telewizora było by lepsze?
            > Stopień podobieństwa niezrozumienia tego zwierzaka do stopnia niezrozumienia
            > które często spotyka dzieci jest uderzający.
            Przepraszam ale to co piszesz to dla mnie bzdura.
            Piszac ze porónanie dziecka do kota jest nieporozumieniem mialam dokładnie to
            własnie na mysli prosze wiec nie obrazac mojej inteligencji pisząc o
            porównywaniu kota do telewizora.
            Od dziecka byłam wychowywana ze zwierzetami i uczona szacunku do nich. Tak jest
            i teraz kiedy mam swoja rodzine, dziecko, również mamy zwierzeta i bardzo sie
            cieszę ze bede mogła nauczyc swojego syna szacunku i uczuc dla zwierzat.
            wiewcej - uwazam ze przebywanie ze zwierzatami bardzo dobrze wplywa na rozwoj
            dzieci. Pomimo całej mojej miłosci do zwierząt uwazam ze nad zwierzetami trzeba
            umiec panować. Nie mozna pozwolic na wszsytko. Zwierzeta nie posiadają
            wyobraźni, podobnie wsród zwierzat trafiają sie rózne jednostki i nalezy umiec
            ocenic ryzyko - zwierze to nie zabawka!
            Zwierze nie moze nad Toba panować pomimo wszystko.

            Mój syn jest dla mnie najwazniejszy na swiecie, kocham swojego psa, uwazam goi
            za członka rodziny ale gdy w pewnym momencie mój pies stałby sie zagrozeniem
            dla mojego dziecka nie chciałabym miec go w domu.
            Poza tym, prosze czytajmy dokladnie a nie potepiajcie w "czambuł" dziewczyna
            sie konsultowała z lekarzami, lekarz nie pozwolił na zabranie kota do domu - o
            czyms to swiadczy prawda????


            • dzingiel Re: Prównywanie kota do dziecka jest nie na miejs 21.01.06, 01:56
              ten kot się ich poprostu bał. wystarczyło go zostawić w spokoju i by się
              uspokoił. wystarczyło go trochę znać i było by wiadomo jak do niego podejść.
              ale zamiast tego: jak miał wyglądać, skoro mu udowodnili zamiast tego, że
              rzeczywiście spokoju to on już nie zazna? złapać, do kontenerka, do weterynarza
              jak mniemam samochodem. jak się czują zwierzęta u weterynarza to jeszcze inna
              historia.

              weterynarz słysząc o dziecku odrazu olał kota bo przecież by się sądu nabawił,
              a może nawet i odszkodowania. a kot nie jego, to i problem nie jego. o tym to
              świadczy.

              pięknie piszesz o tej miłości dla zwierząt i dobrym rozwoju dziecka. a zwierzę
              myślisz nie ma uczuć? a zwierzę nie rozwija się przy człowieku?
              nauczysz go takiej miłości, że będzie się poprostu pozbywał problemu? to jest
              według Ciebie panowanie nad zwierzęciem?

              Frazesy opowiadasz i głodne kawałki.

              miłość dziwczynko nie polega na zachwycaniu się oczętami, miękkimi włosami i
              powabnymi ruchami. miłość to nie jest tylko przynoszeniem kwiatów. miłość
              polega także na tym, że poznaje się to co w środku - psychikę "obiektu
              miłosci". że czuje się za niego odpowiedzialność. że zwraca się uwagę minn. na
              wiedzę - jak można go zranić czy przestraszyć.

              jak już pisałem - taka zabawa kiedy "mieć" równa się dla kogoś "posiadać".

              żegnam
              Panno Płycizno


              • kira_koslin Re: Prównywanie kota do dziecka jest nie na miejs 21.01.06, 09:38
                Panie Głeboki,
                zastanów sie co ty wypisujesz, teraz porównujesz miłosc ludzką - proszę!

                Ja tylko uwazam ze trzeba umiec kochac zwierzeta a nie dac sobie wejsc na
                głowe, poza tym autorka watku konslkutowala sie z lekarzami i jak kot trfaił do
                schroniska lekarz nie chciał wydac kota - wiec swiadczy to o czyms prawda??????
                Poza tym wielcy i madrzy obrońcy zwierzat dla niektórych z Was dziecko to
                dzieciar, sliniacy sie bachor, a dla mnie całe moje zycie, kocham go ze jezeli
                cokolwiek byloby jakim zagrozeniem dla Niego natychmiast bym sie tego pozbyła.
                A czy znacie dokladnie sytuacje żeby tak szybko osadzać, wiecie dokładanie co
                działo sie w domu nie, tylko histeryczne krzykint biedy tego nieszczesnego kota!
                Kochajmy zwierzeta madrze....

                Aha i dziekuje za kolejny epitet, wrsód obrónców zwierząt emanujacych empatią
                dowiedziałam sie moeje dziecko to dzieciar, sliniący sie bachor, płycizna nie
                pamietam co jeczcze.....

                Gratuluje i pozdrawiam dobrego samopoczucia

                • blueluna Re: Prównywanie kota do dziecka jest nie na miejs 25.01.06, 15:02
                  > schroniska lekarz nie chciał wydac kota - wiec swiadczy to o czyms
                  prawda??????

                  Tak - o tym ze kot juz nie zyl (jesli byl chory w momencie oddania do
                  schroniska stres mogl go zabic - lub zostal uspiony, metka agresywny to czesto
                  wyrok dla zwierzecia oddanego dla schroniska) lub ze chciano go uchronic przed
                  uspieniem - bo taka chec deklarowala autorka watku.

                  > kocham go ze jezeli
                  > cokolwiek byloby jakim zagrozeniem dla Niego natychmiast bym sie tego
                  >pozbyła.

                  Zagrozeniem dla dziecka jest wiekszosc sprzetow domowych (masz jeszcze gniazdka
                  elektryczne, kable, noze, szyby, okna, balkon?)
                  Zagrozeniem (potencjalnym) jest kazdy czlowiek napotkany na ulicy.

                  > Kochajmy zwierzeta madrze....

                  Owszem - ale kochanie madrze nie oznacza usypiania lub wywalania do schroniska
                  czy na dwor.
                  Jesli kot nie moze juz mieszkac z nami - bo zdarza sie taka sytuacja - to dajmy
                  obraz tej milosci - szukajac mu domu.
                  Patrisha po prostu pozbyla sie klopotu - i jeszcze chce zeby ja po glowce
                  poglaskac.
                  Sorry.
                  O ile jestem w stanie jakos wytlumaczyc sobie oddanie przez kogos kota w
                  nerwach i niewiedzy do schroniska - o tyle w zaden sposob nie jestem w stanie
                  zrozumiec obecnej pasywnosci i braku reakcji.

                  --
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Agnieszka Mockałło
                  www.kocia-stronka.republika.pl/
                  • kira_koslin Re: Prównywanie kota do dziecka jest nie na miejs 25.01.06, 15:46
                    blueluna o co Ci chodzi????????????
                    Zagrozeniem dla dziecka jest wiekszosc sprzetow domowych (masz jeszcze gniazdka
                    >
                    > elektryczne, kable, noze, szyby, okna, balkon?)

                    Kobieto czy gniazdko, nóz samo choidzi po domu, no proszę Cię czy TY juz
                    odnalzałas rados w negacji wszystkiego co nie jest spojne z Twoim poglądem.
            • pinos Re: Prównywanie kota do dziecka jest nie na miejs 06.02.06, 12:51
              Kiro - przeczytaj proszę uważnie to co napisałam poniżej.

              Pomimo całej mojej miłosci do małych dzieci uwazam ze nad małymi dziećmi trzeba
              umiec panować. Nie mozna pozwolic na wszsytko. Małe dzieci nie posiadają
              wyobraźni, podobnie wsród dzieci trafiają sie rózne jednostki i nalezy umiec
              ocenic ryzyko - małe dziecko to nie zabawka!

              Nie uważasz, małe dzieci to właśnie takie małe zwierzątka? Składające się na
              początku z pragnień "prymitywnych" - pragną snu, miłości, jedzenia, rozrywek...
              Dopiero po pewnym czasie rozpoczyna się "uczłowieczanie" dziecka....
              --
              x==x dla Kaiserki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka