Dodaj do ulubionych

cierpliwość CO TO??boje sie tak strasznie sie boje

01.11.07, 11:51
jestem po przejsciach corke urodzilam po dwoch nie udanych ciazach.(jedna
stracilam przy zabiegu serca druga ciaze usunal mi polski lekarz bo jestem
nosicielka wirusa hiv)Po tych wydarzeniach wyjechalam z polski z mysla ze nie
urodze juz nigdy dziecka
dwa lata po ostatnim wydarzeniu zaszlam w ciaze MajTosia piekna i zdrowa mimo
ze wczesniaczek (33tc)Spadlo to na mnie jak grom z jasnego nieba
doslownie!!Metamorfoza
Maz zostawil mnie jak bylam jeszcze w ciazy
jestem za granica bez rodziny i znajomych ktorzy mogliby pomoc mi przy
dziecku.Ruszyc sie stad nie moge(nie mam kontaktu z ojcem a potrzebuje zgody
na paszport) a zreszta gdzie nigdy do polski!!
nie wiem po co sie az tak rozpisalam nie mam cierpliwosci do corki duzo placze
pierwsze trzy miesiace koszmar bo kolki teraz placze mimo ze jest sucha
najedzona i pewna jestem ze nic ja nie boli
Moja reakcja na placz corki: albo drze sie razem z nia wykrzykuje rozne glupie
rzeczy a ze jestem polka w nieswoim kraju malo kto mnie rozumie i nikt nie
moze mnie za te slowa skarcic, jak placz nie ustaje a ona nie reaguje nawet na
moje czule slowka i tulania odkladam ja spowrotem do lozka i poszczam glosna
muzyke moment i ona spi
Wiem ze to nie sposob ze to ze strachu tak sie boje ze juz nigdy jej nie pokocham
Pochodze z rodziny gdzie kary cielesne byly na poczatku dziennym
boje sie ze to czego nauczyli mnie w domu przeniose to na moje zycie
w glowie pustka chce krzyczec ja krzycze o pomoc nikt mnie nie slucha!!boje
sie tak strasznie sie boje ze wyrzadze jej gorsza krzywde niz mi moi rodzice
prosze was czy ktos moglby opisac jak wyglada wasz dzien z maluszkiem taki
standard (nie tylko wtedy gdy masz dobry dzien napiszcie mi o tych dniach
kiedy nic wam sie nie chce kiedy zlosc goruje nad dobrocia) bo u mnie to nawet
z jedzeniem jest tak ze je kiedy tylko zaplacze bo ja juz nie daje rady
sluchac jej placzu.PSychiatra przepisal mi oxazepam dziala ubocznie bo spie po nim
czy powinnam ja oddac do adopcji????tam gdzie bedzie miala oboje rodzicow
przyjaciol...
Edytor zaawansowany
  • mamaslodkiejcorki 01.11.07, 12:14
    Szkoda ze nie napisalas w jakim jestes kraju!
    Napewno sa w tym kraju gdzie jestes, grupy mam z dziecmi co sie
    spotykaja w tygodniu zeby mniedzy soba porozmawiac, i sa tez
    polozne co przychodza do domu na kilka godzin zeby ci pomoc.
    Jesli nie masz cierpliwosci, bo dzicko krzyczy to ty nie mozész tez
    krzyczec bo to robi twoje dzicko jeszcze bardziej nerwowe.
    Karmisz piersia czy butelka, moze sie nie najada, albo wyka duzo
    powietrza.
    Idz do lekarza daj dziecko raz dokladnie zbadac!

    Znajomych znajdziesz wlasnie przedewszystkim w takich grupach
    rodzinych.

    pozdrawiam
  • kontrix 01.11.07, 12:15
    mam nadzieję że ten post to nie żadna wypucha. Nie wazne. Co ja mogę
    powiedzieć, nie zazdroszcze ci sytuacji, ale biorąc to wszystko pod
    uwagę - to co napisałaś i sam fakt że to napisałaś uważam że masz
    szanse na bycie dobrą matką. Ja miałam podobnie jeśli chodzi o płacz
    dziecka, płakała 24 godziny na dobe, fakt ja miałam pomoc w postaci
    mamy, meza i tesiowej. Mała przestanie ci w koncu płakać cały czas,
    moja nadal sie drze ale teraz wiecej sie juz smieje niz placze. jak
    mi ktos mowil ze to minie, to nie wierzylam a teraz sama moge ci
    powiedziec ze to jej przejdzie. Po prostu ja kochaj i staraj sie nad
    soba panowac pomimo tego ze cie strasznie ten placz drazni. I nie
    rozumiem dlaczego mowisz o adopcji, zobaczysz ze za 3 miesiace keidy
    mala bedzie bardziej komunikatywna rozkochasz sie w niej do
    szalenstwa. U mnie tak bylo, ale poczatki byly okropne. Pozdrawiam i
    duzo sily zycze.
  • b.bujak 01.11.07, 12:24
    a jak wygląda Twoja sytacja materialna? może mogłabys sobie pozwolić
    na zatrudnienie jakiejś opiekunki do pomocy? możliwosć oderwania się
    od dziecka jest dla mlodej matki i jej psychiki bardzo ważna;
    może należałoby ścignąć jednak ojca dziecka i wyegzekwować wsparcie -
    choćby finansowe; jesli natomiast taki ojciec zupelnie odcina sie
    od Was, to nie powinien tez miec mozliwosc wplywu na paszport
    dziecka - myślę, ze powinno to byc do zalatwienia... szukaj wsparcia
    prawnego;
    wybierasz się do pracy? to też bywa dobra recepta na kierat przy
    dziecku - tylko wówczas opiekunka obowiązkowa
    kryzysy większe bądź mniejsze przeżywa każda mloda matka - to, co
    przeżywasz to zupełnie naturalne.... nienaturalne jest jedynie to,
    ze jestes z tym sama sad(
    Trzymaj się dzielnie i rozejrzyj się za kims, kto moglby Ci pomóc!

    --
    Basia i Marek
    Marek
  • kinoczka1 01.11.07, 12:46
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • majadebij 01.11.07, 13:08
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • majadebij 01.11.07, 12:43
    dziekuje
  • deela 01.11.07, 16:20
    dzieciak wyje bo ty jestes zdenerwowana ty razem z nia bo tez masz dosc
    zreszta
    sluchaj placzacemu dzieku nic sie nie stanie jak zostawisz je na 2-3 min w
    lozeczku a sama wyjdziesz z pokoju
    walniesz w sciane policzysz do 10-100-1000 i wrocisz juz spokojniejsza
    posiadanie dziecka to trudna sprawa
    nikt nie jest matka idealna
    wierz mi cierpliwosc przyjdzie smile musi w koncu to twoje dziecko
    kochasz ja
    nie zrobisz jej nic zlego
    po prostu jest ci baaaaaardzo ciezko..... ale to nic, to minie, wszystko sie
    ulozy, MUSI
    ja Julka tak szczerze pokocgalam jak mial kilka m-cy
    nie bylo gromu z jasnego nieba
    owszem czulam sie za niego odpowiedzialana, dbalamo niego itp ale milosci to tak
    naprawde nie bylo
    a teraz za skubanca dalabym sie zywcem pokroic
    wszystko z czasem przyjdzie smile
    nie wszystkich trafia "ondbierajaca fala milosci" na sam widok wlasnego dziecka,
    ja po prostu wzruszylam ramionami i powiedzialam AHA jak mi pokazali ze slowami
    "to jest pani syn"
    no idz sie wysmarkac i glowa do gory
    bedzie dopszzzzzzzzz
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
  • kinoczka1 01.11.07, 16:35
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • majadebij 01.11.07, 17:33
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • irlaaa 01.11.07, 17:44
    Darcie się razem z dzieckiem nic dobrego nie daje. Wiem, bo próbowałam raz.
    Twój spokój równa się spokój dziecka.
    A jak Mała dużo ryczy, to pewnie potrzebuje dużo Twojej bliskości. Polecam
    noszenie dziecka w chuście, bardzo wycisza i Mame i dziecko, a poza tym pomaga
    przy kolkach.
    Jak mam gorszy dzień to próbuję szukać spokoju w rutynie - poranna zabawa z
    Małym, jego spanie - moje sprzątanie domu, spacer - jak ładna pogoda maksymalnie
    długi, wspólne gotowanie obiadu. Szukam tez towarzystwa innych mam - jak mam
    kompletny spadek formy. Pomaga. Warto pogadać z osoba w podobnej sytuacji, która
    Cię zrozumie.
    Poza tym - maksymalnie dużo wychodzę z domu, chodzę "do ludzi", na warsztaty z
    innymi Mamami, do kina (baby kino).
    Nie siedź w domu i nie zamykaj się ze swoimi problemami. Powodzenia!
    --
    ...it takes second to say GOOD-BYE...
  • lidjjja 01.11.07, 18:29
    Ja też miałam mega!kryzysy.Myślałam,że to nigdy się nie skończy i myślałam-"po
    co mi to było"..a teraz kocham tego brzdąca nad życie.ma prawie 8 miesięcy i
    jest słodki,rozkoszny i taki MÓJ!i życie bym za niego oddała.jestem z natury
    osobą spokojną,a moje zachowanie przez kilka tygodni po porodzie przerażało nie
    tylko mnie ale i męża.nie myślałam,że mogę byc taka okropna i taka nerwowa.a
    teraz jest już lepiej.gdy mam jeszcze czasem kryzys to staram się nie myślec o
    sobie ,tylko o nim o jego potrzebach i wtedy jakiekolwiek wyrzeczenia łatwiej
    przychodzą.myśl o nim,a nie o sobie.pokochasz go bardziej niż pewnie
    sądzisz,poczekaj trochę smile))powodzenia
  • niuch84 01.11.07, 20:44
    hej.Przede wszystkim podziwiam Cię i to w pozytywny sposób, że
    napisałaś tego posta.Wierze Ci, że jest ciężko jak to z dziećmi mają
    sucho sa najezone a ciągle płaczą.Przerabiałam płacz płacz i jeszcze
    raz płacz.Mała miała kolki 4 bite miesiące teraz ma 7 i pół i musze
    się przyznać, że zapomniałam o tych koszmarnych chwilach.Twojemu
    szkrabowi też one przejdą i sama wspomnisz, że szybko to
    minęło.Współczuje, że jesteś zdana sama na siebie ja mam blisko mamę
    i nie wiem jak bym bez niej funkcjonowała tymbardziej Cię
    podziwiam.Ja macierzyństwo na początku miałam straszne" depresja nie
    potrafiłam sie odnaleść w tym nowym świecie ale człowiek jest się w
    stanie wszystkiego nauczyc i wiem, że to tylko słowa i być może za
    wiele ci nie pomogę ale główka do góry bo za każdą chmurką świeci
    słoneczko
  • majadebij 01.11.07, 22:42
    ...bo za kazda chmurka swieci sloneczko...


    dzieki
  • katenowak 01.11.07, 22:37
    na poczatku powiem Ci ze jestes bardzo dobra MAMA> widzisz co sie
    dzieje i nie udajesz ze jest Ci z tym dobrze. szukasz pomocy i
    chcesz dobrze dla swojego malenstwa.
    Ja mialam pomoc meza i mamy po porodzie a bylam u kresu
    wytrzymalosci Mala duzo plakala i kiedy pojechalam z nia do szpitala
    madra lekarka powiedziala ze ona taka jest bo potrzebuje byc blisko
    mnie.
    Ale sa dni do dzis to juz 7 mies ze nie potrafie opanowac nerwow
    kiedy ona marudzi dlugo lub placze. Mowie rzeczy ktorych potem
    zaluje ale kocham ja nad zycie i wiem ze to sie liczy. Nie obwiniaj
    sie o uczucia jakie sie sie pojawiaja w Tobie.
    Posluchaj rad poprzednich dziewczyn wychodz na spacery, do ludzi i
    przede wszystkim sprobuj aby dzien byl poukladany. Moze to nudne ale
    dzieci potrzebuja stalego rytmu. Ucza sie tego co po sobie nastepuje
    i nawet jesli nie lubi ubierania po kapieli to wie ze potem bedzie
    karmienie i jest spokojniejsze do pewnego momentu oczywiscie.smile
    szukaj wsparcia tam gdzie jestes
    jaki to kraj? jak Twj jezyk?
    tu w Irlandi sa instytucje ktore pomagaja - nie kozystalam ale
    czytalam o tym
    moze ktoras z nas tez mieszka tam gdzie Ty i udzieli Ci jakis
    konkretnych wskazowek
    pozdrawiam i sciskam goraco bo zaslugujesz na to
    kasia
  • zona757 02.11.07, 00:49
    Maja musze Ci powiedziec ze jestes przepipa.Zeby taki tekst opublikowac na
    forum"matki polki"cza miec charakter.
    Dwa.Wielki szacun dla mam,ktore odpowiedzialy.Nie baly sie zerwac z tym
    glupkowatym tonem,ktory tu panuje,ze wszystko jest cacy,a dziecko to najslodszy
    cukiereczek swiata.
    Kazde dzieciatko,to maly potworek zapakowany w zlotko,ukryty w
    pudelku,niespodziance.Kiedys i tak wyskoczy.Z tym,czy z tamtym.
    Powiem Ci ze zaje...cie Cie rozumiem.Ja coprawda mam meza,ale chyba wolalabym go
    nie miec.Nie musialabym stac gotowac obiadkow,ktore i tak potem wyrzucam do
    kosza(ja jestem na "dieci"wink)Ciagle chleje.
    Milion razy przez ta sytuacje mialam mojego synusia dosc.Jakos tak glupio
    obciazam Jego tym wszystkim(to maz chcial miec dziecko,ja...niekoniecznie)
    Gdy mi go przyniesiono(dlugo na niego po cesarce czekalam)bylam zalamana.Byl
    brzydki,maly,placzacy...i podobny do ojca.Tydzien w szpitalu wlukl sie jak flaki
    z olejem.Szpital,co za szumna nazwa.
    Wrocilam do domu i patrzac na malego zastanawialam sie czy wszystko ze mna
    ok,czemu ja jestem jakas nienormalna,czemu ja nie kocham swojego dzieckaa!(Nie
    twierdze ze Ty nie kochasz,o nie)
    Maly ma teraz 10mc.Zycie bym za Niego oddala.Nie jedno!Dwa.
    Ale to nie zmienia faktu ze czasem mam dosc wszystkiego,najchetniej bym nim o
    wyrko walnela i wyszla.Ale tak nie mozna.To nie wyjscie.Wtedy okazuje sie ze
    jestes slabsza od niemowlaka!
    I cholerna prawda jest,ze dziecko przejmuje od Ciebie emocje.Nawet jesli nie
    karmisz piersia,ono sie denerwuje,rownie mocno jak Ty.Wiem,bo setki razy majac
    dobry humor dzwonilam do malza gdzie jest i o ktorej bedzie,a ten byl juz na
    bance,wtedy to moj synus zaczol sie denerwowac zanim ja sobie zdalam sprawe jak
    jestem wk...
    Tez nie mieszkam w Pl,tez jestem sama,tez 24/7 z dziecakiem.Ale zeby moje zycie
    jakos wygladalo,potrzebowalam czasu.Zeby sie nauczy swjej nowej sytuacji.
    DAJ SOBIE CZAS.Jestem swiecie przekonana ze Malej nic nie zrobisz,pod
    warunkiem,ze nie bedziesz na nia przelewac swojeje frustrcji,zalu,zlosci.Spojz
    na Nia czasem Jak na CZLOWIEKA.Nie na wroga,zlosnika,podstepnego szczurka,ktory
    podkrada Ci sama siebie.Ktory robi to wszysko specjalnie.
    Przetrwaj to.Zawezmij sie,badz twarda a wszystko sie ulozy.Obiecuje.
    Z wyrazami sympati(Ale sie rozpisamam....smile)))
  • b.bujak 02.11.07, 10:23
    myślę, że przy tej okazji warto zaprosić Was na forum Z dala od Polski:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=591
    wspierajcie się wzajemnie w tych dalekich krajach smile
    --
    Basia i Marek
    <a
    href="http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;104/st/20050203/n/Marek/dt/7/k/db98/age.png">Marek</a>
  • tuniatunia 02.11.07, 08:58
    No to sie dokladam:

    Na poczatku - oczywiscie cieszylam sie ze jest malenstwo, ale przez pierwszy
    miesiac, nawet dwa mialam wrazenie, ze moj stosunek do malej jest taki, jak do
    kazdego innego slodkiego malenstwa. Ze nie traktuje jej jak SWOJEGO dziecka. I
    tak, jak niektore wypowiadajace sie przede mna - tez mialam wrazenie, ze jej nie
    kocham. I strasznie bylo mi z tym zle, szczegolnie ze dzialo sie to wszystko
    jednoczesnie z moja wersja baby blus. Dzis sama nie wiem, co z czego wynikalo -
    mini-deprecha ze swiadomosci mojego stosunku do dziecka, czy stosunek do dziecka
    z tej mini-deprechy. W kazdym razie - wspolistnialo.

    Wszystko przyszlo z czasem. Teraz to juz calkowicie MOJE DZIECKO, a moje uczucia
    do niej sprawiaja, ze potrafie sie rzewnie rozryczec ze wzruszenia gdy sie
    usmiechnie, albo z rozpaczy na sama mysl o tym wszystkim zlym, co moze ja
    spotkac, a przed czym nie dam rady jej uchronic.

    Na pewno u jednych mam przychodzi to szybciej, u innych - wolniej. Ale jestem
    pewna, ze u wszystkich - powiedzmy - zdrowych matek (chodzi mi o konfiguracje
    emocjonalna) przychodzi tak czy tak.

    Mimo ogromu uczuc do corki nadal zdarzaja mi sie (i to nie tak rzadko ) momenty,
    gdy po prostu braknie mi cierpliwosci. Szczegolnie gdy jestem sama z mala caly
    dzien. To co prawda nie zdarza sie bardzo czesto (tatus uczestniczy mocno w
    zyciu rodzinnym, poza tym mamy opiekunke a ja jestem juz bardzo czynna
    zawodowa), ale sie zdarza. Mala jest bardzo ruchliwa i czasem nerwy mi puszczaja
    gdy co chwila za nia gdzies lece, nie moge nic innego zrobic, nie moge czasem
    nawet spokojnie jej ubrac czy [rzewinac bo ciagle sie kreci a np. gdy probuje ja
    unieruchomic czy odebrac cos, czym bawic sie nie powinna - wrzask. Czasem musze
    ja wsadzic do kojca/lozeczki i wyjsc na balkon, zapalic (tak...... okropna i
    fatalna jestem uncertain), bo sa momenty ze boje sie, ze puszcza mi nerwy i np. ja
    szarpne.

    Nie uwazam, zeby to bylo naganne. Nie uwazam sie za zla matke. Mysle, ze tak to
    po prostu jest. Matka z tytulu urodzenia dziecka nie staje sie idealna i
    anielska - nadal jestesmy ludzmi, ze swoim temperamentem, nerwami, problemami,
    zmeczeniem...

    Daj sobie czas. I to co pisaly inne mamy - poszukaj wsparcia, chociazby w
    osobach innych mam malych dzieci, chociazby na spacerze zagadnij mame z
    wozeczkiem, tak zeby miec jakis inny element w zyciu, jakias chociaz mala
    odksocznie, kogos, kto dobrze zrozumie i pogada.


    Powodzenia

    Tunia
    --
    moje szczęście maleńkie smile
  • izapela3010 02.11.07, 10:47
    Bardzo ci współczuję ciężkich przeżyć.Ale pomyśl, że ta mała istotka
    bardzo Ciebie potrzebuje.Wiem, że trudno jest stworzyć prawdziwy dom
    niemniej jednak wielu osobom to się udaje.Więcej cierpliwości i
    wytrwałości, przecież nie musisz powtarzać błędów z przeszłości.
    Poza tym zagranicą są też różne fundacje, które wspierają samotnie
    wychowywujących dzieci rodziców, warto by było abyś może nawiązała
    kontakt z taka fundacją.Jeżeli chodzi o mnie moje maleństwo nie
    należy do najgrzeczniejszych w ciągu dnia śpi jak mysz pod miotłą
    budząc się i płacząc. Ten płacz często przeradza się w histerię. Na
    samym początku też nie wiedziałam co robić, z bezsilności opadały mi
    ręce ale po chwili brałam się w garść.Zauważyłam, ze moje dzieciątko
    bardzo potrzebuje mojej bliskości i czułości, uspokaja się przy
    piersi, lubi jak się z nim rozmawia, nosi. Teraz jednym z lekarstw
    na płacz są spacerki po których zasypia jak suseł (budzi się
    bardziej pogodne).
    Pozdrawiam i życzę Ci dużo wytrałości a sama zobaczysz, że wszystko
    sie jakoś ułoży.Macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz jaka moze
    spotkać kobietę.
  • kacperka211 02.11.07, 19:07
    Dodam jeszcze jedno do wypowiedzi dziewczyn - Twoja córeczka jest
    wcześniaczkiem, a to oznacza, że jest wrażliwsza, delikatniejsza,
    niż dzieci urodzone o czasie. Może potrzebować większej dawki
    bliskości, czułości - tu świetne sprawdzają się chusty (Malutka
    przytulona do Ciebie będzie spokojniejsza, a Ty masz wolne ręce i
    możesz się czymś zająć). Nie krzycz razem z Nią,gdy płacze. Ona
    potrzebuje się wyciszyć a Twój krzyk Ją przeraża, podobnie jak
    głośna muzyka - dlatego zasypia, by odciąć się od zbyt dużej dawki
    bodźców. Każde malutkie dziecko potrzebuje także uporządkowanego
    dnia - stałych pór karmienia, kąpieli, spacerów, zabawy, snu itp. -
    wtedy czują się bezpieczne.
    Koniecznie szukaj wsparcia! Tobie też należy się chwila wytchnienia!


    --
    Nasza Karolinka ma już...
  • mearulezz 02.11.07, 19:23
    szkoda mi Ciebie ale najbardziej mi zal twojego dziecka. Musi sie bardzo bac
    gdy mu zle,gdy place a zamiast milosci, pomocy slyszy twoj krzyk albo ryk
    muzyki.W takich chwilach ogarnia mnie wscieklosc ze nie mam na to wplywu, ze sA
    dzieci tak emocjonalnie biedne i pewnie juz zawsze beda same i zamiast matczynej
    milosci doswiadczą odrzucenia i upokorzenia. Nie lituj sie nad saoba, nie
    placz nad swym losem wez sie w garsc i badz matka dla tego dziecka. Nie karz jej
    za to ze ci w zyciu nie wyszlo, ze maz byl do dupy, ze jestes saMA. Zrob cos ze
    soba . na pewne sytuacjew zyciu wplywu nie mamy.
    Urodzilas to dzieckowiec teraz MUSISZ ZAPEWNIC MU GODZIWE ZYCIE bez strachu bolu
    krzyku.
  • majadebij 02.11.07, 20:26
    dziekuje za te slowa to dla mnie takie wazne teraz jak czytam ten list co
    napisalam az drze ze zlosci jak moglam o tej adopcji?
    szukalam wsparcia na forum z dala od polski tam raczej popdpowiadaja mi do adopcji
    NIGDY MOWIE WAM JESZCZE RAZ NIGDY
    dziekuje za wasze wpisy daly mi duzo do przemyslenia

  • a.g.g.a 02.11.07, 23:20
    majadebij dobrze,że podzieliłaś się swoimi uczuciami.Pomoże Ci to,bo
    wylałaś to z siebie i znalazłaś zrozumienie.Pomoże Ci to również
    dlatego,że teraz wiesz,że oprócz idealnych mam istnieją mamy
    NORMALNE.Nawet mnie pośrednio pomógł Twój post,bo teraz i ja wiem,że
    istnieją normalne matki a nawet takie matki,którym trudno odnależć
    się w nowej roli.Piszę to,bo i ja miałam mega kryzys po porodzie.Nie
    czułam nic do swojego dziecka,żałowałam że je mam,rozpaczliwie
    tęskniłam za wolnością..Ale to się zmieniło.Kocham swojego syneczka
    aż do bólu,co nie znaczy,że omijają mnie kryzysy,że czasem nie mam
    dość.Macierzyństwo to nie tylko miód,słodycz i różowe barwy.A
    szczególnie ciężko jest kobietom w trudnej sytuacji.Szukaj pomocy i
    trzymaj się,nie jesteś sama
  • isotta 02.11.07, 23:54
    Miłość przyjdzie sama i zwali cię z nóg. Po prostu. Zresztą jestem pewna, że ona
    jest w tobie - tylko, strach i przemęczenie trzymają ją na uwięzi. Ale pewnego
    dnia, uwolni się, dopadnie cię i będzie trzymać do końca świata...
    Trudne dni z niemowlęciem to norma i jestem przekonana, że zdarzają się każdej
    nawet najbardziej opanowanej i poukładanej mamie. Ja też codziennie uczę się
    cierpliwości - kiedy Kamyczkowi włącza się maruda - szlag mnie trafia, ale
    zaciskam zęby i próbuję udawać, że wszystko jest ok. Staraj się nie krzyczeć na
    córeczkę, złość i agresja tylko pogarszają sytuację. Małe istoty świetnie
    wyczuwają nasze nastroje, wychwytują stres, lęk i chłoną złe emocje jak gąbka -
    a one przecięz potrzebują poczucia bezpieczeństwa. Kiedy przychodzi kryzys wtedy
    rzeczywiście lepiej na chwilę wyjść, skopać krzesło, rzucić talerzem i po kilku
    minutach wrócić do małej. Wrażliwym niemowlętom, bo z opisu wnioskuję, że takie
    jest twoje cudo najbardziej służy rutyna -
    pobudki o podobnej porze, drzemki, posiłki, spacery, kąpiel itd. Małe ludziki
    nie lubią być zaskakiwane, może jeśli będzie wiedzieć co ja czeka z godziny na
    godzinę poczuje się pewniej?
    Trzymaj się, wiem, że będzie dobrze i kiedyś ty i ona będziecie się z tego śmiać.
  • ciesia 03.11.07, 00:48
    Po prostu ja kochaj!Ona wszystko czuje, twoj strach,zlosc,frustracje
    musi tez poczuc twoja milosc, zeby czuc sie bezpieczna a wtedy
    zobaczysz, ze bedzie wam razem latwiej.
  • majeczkina 26.11.18, 00:01
    Kochani jeżeli ktoś to jeszcze czyta?! Po jedenastu latach jestem pzrerażona tym postem. Wierzę, ze komentarze mocno postawiły mnie wtedy na nogi. Chociaz szybko wyparłam tego posta z pamięci.
    Teraz jestem mamą pięknej 11 letniej córki i dwójki nastolatków (pełnie funkcję rodziny zastępczej) Dziękuję po tylu latach za te wszystkie wpisy! Wszystko u mnie w porządku, ale dziś też czuję tego kopa! Mam nadzieję, że kotś to przeczyta!
  • niutaki 27.11.18, 22:05
    To Ty? Super <3

    --
    Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spie...j w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.