Dodaj do ulubionych

zabawianie podczas jedzenia

15.03.09, 13:27
Drogie mamy, jak u was odbywa sie podawanie dziecku posiłku? Bo moja
mała(8 m-cy)za bardzo nie rwie sie do jedzenia i jak chce jej podać
kaszkę czy zupkę muszę przed nią niewiadomo jakie cyrki wyprawiać.
Siedzi sobie w swoim krzesełku przy stole ale dlugo nie wysiedzi,
zaraz jej sie nudzi. Mam poprostu na stole jeden wielki plac zabaw,
zeby ja czymś zająć zeby choć troche zjadła. Tak teraz sie
zastanawiam czy to aby nie przysporzy jej złych nawyków. Tyle sie
widzi i słyszy o mamach latajacych z łyżeczką za swoimi dziećmi po
całym domu. Nie chciałabym za 4 - 5 lat karmic ja np. przed
komputerem. Jak jest u was?Moze jakieś porady, zeby mi jadła ale nie
podczas zabawy.
Obserwuj wątek
    • muszka1980 Re: zabawianie podczas jedzenia 15.03.09, 21:44
      moja ma też 8 m-cy i czasem doskwiera jej nuda przy jedzeniu jak twojej.
      Mamy Szczeniaczka - Uczniaczka Fisher Price i on zjada z nami smile
      Oczywiście przy posiłkach mniej lubianych (zupka) mama śpiewa z uczniakiem. A od kilku dni tatuś też osłuchał się piosenek uczniaka i śpiewał również karmiąc małą smile
      Polecam smile
    • ma-gusia Re: zabawianie podczas jedzenia 15.03.09, 22:08
      moja - 10,5msc je zawsze posiłki w krzesełeczku, które stoi w kuchni, nie
      oglądamy tv ale córka bawi się czymś np ogląda książeczkę, nie karmię jej na
      siłę, jeżeli nie chce nie daję - nawet jeżeli zjadła tylko łyżeczkę (wmuszanie w
      naszym przypadku kończy się wymiotami) zgłodnieje - zje.
          • dorinn2 Re: zabawianie podczas jedzenia 16.03.09, 11:17
            wiesz, moje dziecko wogole nie chce jesci i to nie dlatego, ze nie lubi tylko
            nie ma na to czasu, w krzeselku nudzi sie po ok minucie to jest jakies 3 lyzki
            jedzenia a co potem?! caly arsenal zabawek, tv, wyglupy moje lub jego taty (jak
            sie smieje to wciskam mu do otwartej buzi), a na koncu chodze za nim z jedzeniem
            po calym domu i wciskam mu raz na jakis czas. Gdybym kierowala sie "skoro nie
            chce jeść tonie!!widocznie nie ma ochoty!!" to moglby nie jesc caly dzien
            (sprawdzone) a potem cala noc na cycu uncertain
              • mamavinca banaszk82 16.03.09, 12:28
                Nie wszystkie dzieci jedza idealnie i nie wszystkie sposoby sa
                idealne-WAZNE ZEBY BYLY SKUTECZNE- a Ty idealna mamo zanim
                skrytykujesz to pomysl nad tym czy warto....
                • banaszka82 Re: banaszk82 16.03.09, 14:00
                  skoro tak to ciekawe jak będziesz mówić gdy będziesz mieć dwulatka i nie zje Ci
                  w innych okolicznościach jak tylko w takim wariatkowie...moje też nie je
                  idealnie ale nie staję wtedy na głowie...
                  więc jeśli Twoje dziecko będzie się wydzierać w sklepie a jedyną metodą na
                  uspokojenie będzie kupienie mu czegoś to to zrobisz bo to skuteczne...?współczuję...
                  • dorinn2 Re: banaszk82 16.03.09, 14:52
                    nie wiem jak dlugo bede za nim latac.. ale na razie w nocy je piers i dlatego w
                    dzien nie ma on takiej duzej potrzeby jesc. Ja wiem, ze musze mu jedzenie
                    wciskac bo przyrost wagi jest coraz bardziej mizerny. Jesli znasz jakies wyjscie
                    z tej sytuacji to zaproponuj, tylko nie pisz prosze, ze jak zglodnieje to
                    wezmie. pozdrawiam
                    • 19_sierpniowa Re: banaszk82 22.03.09, 13:53
                      > wciskac bo przyrost wagi jest coraz bardziej mizerny. Jesli znasz
                      jakies wyjsci
                      > e
                      > z tej sytuacji to zaproponuj, tylko nie pisz prosze, ze jak
                      zglodnieje to
                      > wezmie.

                      otoz to, ciekawe jak po takich postach, madrale pokroju banaszki
                      nagle zamilkaja.
                      kto na wlasnej skorze nie doznal problemow z niejadkiem, takim
                      prawdziwym, ktory potrafi NIE POPROSIC O JEDZENIE PRZEZ CALY DZIEN,
                      i nei ma na co czekac, ani starac sie go przeglodzic, bo NIE POPROSI
                      o jedzenie (czemu? ten typ tak ma) to nie zrozumie koniecznosci
                      zdesperowanej matki i biegania za dzieckiem.
                      Jest lepsza metoda niz bieganie za dzieckiem ( poza wspomnianym
                      glodzeniem) TO PROSZE - ZAPROPONUJCIE

                      ale nie, zlote rady nagle sie koncza..

                      --
                      Oczy mnie mylą, jestem kobietą! Nie wiem czy śmiać
                      się czy płakać.
                      Starość przychodzi prędzej,
                      wszystkie się TU spotkamy.
                      • daga_1 Re: banaszk82 22.03.09, 15:23
                        Nigdy nie biegałam za dzieckiem z jedzeniem. Też była trochę niejadkiem, tzn.
                        jadła ze smakiem rano i wieczór kaszę z butelki. Ale starałam się jej nie
                        pokazywać, że zjedzenie przez nią czegoś to sprawa życia i śmierci dla mnie.
                        Przy zupkach opowiadałam bajki i tylko. Nie dawałam żadnych zabawek, bo jedzenie
                        to nie zabawa. Czas na zabawę był pózniej. Nie wmuszałam na siłę. Może nie
                        wkładajcie do fotelika, wezcie czasem na kolana, albo do wózka. Może jakas
                        odmiana się przyda. Ale najgorszym błędem jest chodzenie za dzieckiem i
                        wkładanie mu ukradkiem jedzenie.
                      • truscaveczka Re: banaszk82 22.03.09, 15:48
                        19_sierpniowa napisała:
                        > kto na wlasnej skorze nie doznal problemow z niejadkiem, takim
                        > prawdziwym, ktory potrafi NIE POPROSIC O JEDZENIE PRZEZ CALY DZIEN,
                        > i nei ma na co czekac, ani starac sie go przeglodzic, bo NIE POPROSI
                        > o jedzenie (czemu? ten typ tak ma) to nie zrozumie koniecznosci
                        > zdesperowanej matki i biegania za dzieckiem.
                        E tam. Moja Młoda potrafi przelatać cały dzień na kubku kakao i nie robię z tego
                        tragedii. Też nie poprosi. Nie, to nie. Aktualnie rośnie i robi się
                        szczuplejsza. Skoro pediatra nie uważa tego za problem, to czemu ja miałabym się
                        martwić?
                        Z dziecka któremu wciska się jedzenie wyrasta zwykle osoba z zaburzeniami
                        żywienia. Byłam niejadkiem pierwsze 2-3 lata życia. Od 27 mam problem z nawykami
                        żywieniowymi i otyłością. Mój mąż jadł co chciał i ile chciał (przeważnie nie
                        jadł smile) w dzieciństwie i jest szczupły i zdrowy.
                        Dla mnie kalkulacja prosta - skoro ma nasze geny to metoda jedzenia mało lepsza.
                        I tyle.

                        > Jest lepsza metoda niz bieganie za dzieckiem ( poza wspomnianym
                        > glodzeniem) TO PROSZE - ZAPROPONUJCIE
                        Pozwolenie dziecku na samodzielne decydowanie o porach, ilości jedzenia, a i o
                        smakach - o ile dziecko naprawdę nic nie je, a nie ćpa paluszków, krakersów itp.
                        świństw byle tylko coś zjadło. Bo wtedy to mamusi popukać w czółko i tyle uncertain
                        > ale nie, zlote rady nagle sie koncza..
                        >

                        E tam. Moja Młoda potrafi przelatać cały dzień na kubku kakao i nie robię z tego
                        tragedii. Też nie poprosi. Nie, to nie. Aktualnie rośnie i robi się
                        szczuplejsza. Skoro pediatra nie uważa tego za problem, to czemu ja miałabym się
                        martwić?
                        Z dziecka któremu wciska się jedzenie wyrasta zwykle osoba z zaburzeniami
                        żywienia. Byłam niejadkiem pierwsze 2-3 lata życia. Od 27 mam problem z nawykami
                        żywieniowymi i otyłością. Mój mąż jadł co chciał i ile chciał (przeważnie nie
                        jadł smile) w dzieciństwie i jest szczupły i zdrowy.
                        Dla mnie kalkulacja prosta - skoro ma nasze geny to metoda jedzenia mało lepsza.
                        I tyle.
                        --
                        "Nie zgadzam się z tobą, ale nie było moim celem zrobienie ci przykrości." /by
                        Idomeneo/
                        http://i102.photobucket.com/albums/m89/mmharia/th_strawberry1.jpgWięcejmnie
                      • lia.13 Re: banaszk82 22.03.09, 20:19
                        może na początek przestań karmić dziecko w nocy. Przecież mowa tu o dzieciach
                        8-10-miesięcznych. takie dzieci już nie jedzą w nocy. Jeśli przystawiasz dziecko
                        do piersi na noc to się nie dziwię, że nie chce jeść w dzień. A może też warto
                        trochę bardziej urozmaicić jadłospis? Czasem warto samemu pogotować zamiast na
                        samych słoiczkach Gerbera jechać. Jeść samemu w tym samym czasie co dziecko? Z
                        czasem zorientujesz się jakie warzywa czy mięso lub też sałatki owocowe dziecko
                        lubi najbardziej.
                    • agnieszka336 dorinn2 22.03.09, 16:53
                      dorinn2 napisała:
                      > a na koncu chodze za nim z jedzeniem
                      > po calym domu i wciskam mu raz na jakis czas.

                      To powiedz mi kiedy on ma zglodniec jesli co chwile cos mu wpychasz? Po co ma siedziec cierpliwie na krzeselku skoro i tak jedzenie w magiczny sposob trafia mu do buzi?

                      Stale pory posilkow, pozwol mu jesc samemu i nic, absolutnie nic, nawet kukurydzianego chrupka pomiedzy posilkami.

                      Oto odpowiedz na twoje pytanie.
                      • dorinn2 Re: dorinn2 22.03.09, 19:45
                        To nie jest tak, ze ja caly dzien nic nie robie tylko chodze za dzieckiem i
                        jedzenie mu wciskam. Moj syn jest bardzo ruchliwy i zatrzymac go w foteliku czy
                        w wozku graniczy z cudem. Unieruchomiony zaraz sie wscieka, prezy i ryczy. To
                        samo jest podczas jedzenia. Wiec najpierw zabawiam go ile sie da potem juz lata
                        wszedzie a ja zeby mu jeszcze troche wcisnac ide za nim smile
                        Syn ma stale pory jedzenia, tylko on nie ma czasu jesc. To "wciskanie raz na
                        jakis czas" bylo w konteksie,ze jak sie czyms w danym momencie zajmie, zagapi,
                        zasmieje wtedy moge wcisnac ta lyzke. Moze ktoras z Was tego nie rozumie, ja tez
                        pownych zachowan forumowiczek nie rozumiem wink

                        PS Jesli slysze od lekarza, ze przyrost wagi nie bardzo, mama moja tez
                        komentuje, ze wnuczek watlutki, kolezanka ( core ma mniejwiecej w tym samym
                        wieku-grubasek) twierdzi, ze dzieciak chudy jakis to co ja mam myslec?!! Mam
                        sobie siedziec caly dzien i czekac az moze zglodnieje, a moze zawola?!!
                        • lia.13 Re: dorinn2 22.03.09, 20:24
                          co do opinii matki - wszystkie matki babcie będą twierdzić, że dziecko jest za
                          chude, bo kiedyś dzieci obowiązkowo musiały być pulchniutkie wink
                          co do opinii koleżanki - a co ma powiedzieć, jak jej córka to "grubasek"? ma
                          biadolić na to, że córkę roztyła? jasne, że nie, lepiej krytykować Ciebie, że
                          masz zdrowe, szczupłe i zwinne dziecko. jej córka już do końca życia będzie
                          miała z nadwagą. Chcesz tego dla swojego syna?
                        • zirczik Re: dorinn2 22.03.09, 21:18
                          najwazniejsze sa przyrosty- komentarze mniej, wg. jednej mamy bedzie chudy, wg. drugiej gruby, wiec wazne jak rosnie twoje dziecko i basta
                          • agnieszka336 Re: dorinn2 22.03.09, 22:54
                            przyrosty, statystyki, bla, bla - kazdy jest inny
                            Ja cale zycie bylam ponizej 3 centyla, jako noworodek moglam spac pol dnia bez budzenia sie na jedzenie, jak bylam starsza to nawet dziadek grajacy na pokrywkach od garnkow nie mogl zabawic mnie na tyle zeby babica mogla mi wcisnac troche jedzenia. I co?
                            I zyje, mam sie dobrze, skonczylam matematyke na uniwersytecie.
                            Nie rozumiem skad ta obsesja Matek na punkcie karmienia. Dziecko ma malutki zoladek a wy byscie najchetniej podawaly im 3-daniowy obiad.
                            Gdyby Mamy wiecej czasu spedzaly na zabawach ze swoimi dziecmi a nie na karmieniu ich na sile, jak gesi, to dzieci mialyby z tego wiecej pozytku niz z faldek tluszczu. Ale nie, jedzenie wazniejsze bo sasiadka mowi, ze cos chudo wyglada.

                            W takich dyskusjach od razu staje mi przed oczami odcinek Superniani, w ktorym matka trojaczkow miala juz tak zwichrowana psychike, ze widziala dzieci tylko przez pryzmat tego ile zjadly. Karmila te dzieci obrzydliwie, wpychala do gardla na sile i darla sie na nie, ze nie chca jesc. Ja tez bym nie chciala. I takiej matki tez bym nie chciala.
                            Przepraszam jesli kogos urazilam, ale moze do kogos innego to dotrze.
                        • pani.misiaczkowa Re: dorinn2 23.03.09, 11:17
                          Masz myśleć, że jesteś WYSTARCZAJĄCĄ dobra matką. Olej matkę (nie
                          wiem skąd to się bierze, ale wszystkie babcie marzą o wnukach
                          pączusiach,), olej koleżankę (ma grube dziecko to musi komuś szpilę
                          wsadzić).

                          Dziecko to nie harmonogram. W tym tygodniu ma przytyć 100g i już.
                          Jeżeli jest ruchliwe to spala. Mogę sie założyć, ze za kilka lat to
                          Twoja koleżanka bedzie miała problemy ze zdrowiem swego dziecka, a
                          nie Ty.
                    • czuszkaa Re: banaszk82 24.03.09, 09:34
                      nie polecam puszczania bajek przy jedzneiu. szwagierka tak nauczyla
                      dziecko, teraz mala ma 6 lat i nie da sie zjesc u nich normalnie
                      zadnego posilku bo dziecko musi ogladac bajki, nie ma mozliwosci
                      porozmawiania a nawet skupienia sie na zawartosci talerza. porazka.
                      --
                      Emilka - 20.11.2007


                      www.natalianadolska.pl/
                  • mamavinca Re: banaszk82 16.03.09, 15:55
                    Rozwydrzony dzieciak ktoremu na wszystko sie pozwala i spelnia sie
                    wszystkie zachcianki a aktywne , ciekawe swiata dziecko ktore ma
                    tysiac wazniejszych spraw od jedzenia to chyba nie to samo ????????
                    Starszemu dziecku wytlumaczysz jak wazny jest obiad i zachecisz w
                    inny sposob a niemowle ?????
                    Ale co tu duzo sie rozpisywac - niektorzy i tak wiedza lepiej!
                  • kaamea Re: banaszk82 22.03.09, 18:11
                    Jesli nie wiesz co to znaczy miec dziecko - niejadka to nie krytykuj
                    metod innych mam. Mialam w rodzinie niejadka ktory NIGDY by nie
                    zjadl jesli by go nie zabawic wiec wiem co to znaczy. Nie masz
                    pijęcia jaka to udręka dla mamy nakarmic takie dziecko. Skoro twoje
                    zjada przy stole i w spokoju to się ciesz bo masz wielkie szczescie.
                    Moj syn co prawda je, ale tez nienajlepiej. W zwiazku z tym wolę aby
                    jadl mi 5 minut przed teletubisiami niz godzine w placzu i nerwach
                    przy stole (a i tak by nie zjadl).
                    • sir.vimes A dałaś mu szansę poprosić? 23.03.09, 21:50
                      To dramatyczne "NIGDY by nie zjadł" poparte jest czymkolwiek?

                      Mialam w rodzinie niejadka ktory NIGDY by nie
                      > zjadl jesli by go nie zabawic wiec wiem co to znaczy. Nie masz
                      > pijęcia jaka to udręka dla mamy nakarmic takie dziecko.

                      Jasne, że udręka - na własne życzenie.

                      niz godzine w placzu i nerwach
                      > przy stole (a i tak by nie zjadl).

                      I bardzo dobrze. Jedzenie powinno być przyjemne. Nie powinno być karą ani
                      OBOWIĄZKIEM. W nerwowej atmosferze i dorosłemu odechciewa się jeść, co dopiero
                      dziecku.
                      --
                      "Że koperek to od cebuli, dowiedziałem się po 30" wojtek
          • jusiaja Re: zabawianie podczas jedzenia 26.11.19, 10:07
            Zaczęłam pisać komentarz... patrzę na datę dodania i skasowałam.
            Jednak napiszę - może trochę mi ulży.
            Może to złe nawyki telewizor, komórka, tablet.. w ogóle zabawianie przy jedzeniu.
            Może czasami Mamy robią to z wygody, żeby dziecko szybciej zjadło, nie marudziło.
            A czasami (u mnie na przykład) sytuacja wyglądała tak:
            Zaczęło się od grzechotki skończyło się na lampeczkach, bajkach, piosenkach i nie mam pomysłu co robić dalej bo powyższe przestaje działać...
            Dziecko 10 miesięcy potrafi nie jeść bardzo długo nawet rano chociaż w nocy nie jadło i kolacji również nie zjadło całej, a przy sadzaniu do krzesełka naciąga je na wymioty chociaż jeszcze nic nie spróbowało...
            Przetrzymywanie, odpuszczanie posiłków nic nie daje, 10-cio miesięczne dziecko może nie jeść 14-15 godzin.
            A z piosenką przynajmniej otworzy buzie na kilka łyżeczek... potem już nic nie pomaga. Czekanie na otwarta buzie nawet 5 minut.
      • marysienka Re: zabawianie podczas jedzenia 22.03.09, 13:38
        u nas najważniejsze było to, gdzie odbywały się posiłki - przy stole w jadalni,
        dziecko w swoim krzesełku. Teraz Mała ma 2 latka i właściwie nie potrzebuje
        zabawiania przy jedzeniu, ale jako niemowlę, przy stole zawsze musiała być jakaś
        zabawka bo najzwyczajniej w świecie jej się nudziło. W naszym przypadku
        zabawianie się sprawdziło, bo nie musieliśmy biegać z łyżeczką, a teraz tego nie
        potrzebuje, bo sama zjada posiłek i to dla niej jest jakaś forma zabawy.
        pozdrawiam
    • klejnotka100 Re: zabawianie podczas jedzenia 22.03.09, 15:57
      Kapanie kropel stearyny z palącej się świeczki do miski z
      wodą,stanie na krzesełku przy zlewie i zabawa wodą,malowanie na
      szybie pentanolem,dzisiaj córka ma 25 lat i je bardzo mało,taka jej
      natura.Żałuję ,że traciłam czas na te zabawy,z głódu by nie umarła,a
      ja mogłam w tym czasie zrobić cos sensownego
    • mmena Re: zabawianie podczas jedzenia 22.03.09, 18:56
      Tak teraz sie
      > zastanawiam czy to aby nie przysporzy jej złych nawyków. Tyle sie
      > widzi i słyszy o mamach latajacych z łyżeczką za swoimi dziećmi po
      > całym domu. Nie chciałabym za 4 - 5 lat karmic ja np. przed
      > komputerem.

      Nie przejmuj sie, nie przysporzy jej to zlych nawykow. I nie zwracaj uwagi na
      glupate teksty jakie to nierozwojowe, oglupiajace itp. Przerabialam karmienie
      przy zabawie, przy reklamach, przy Tubisiach i przy czym tylko mozna. W pewnym
      momencie, nadszedl "ten wlasciwy czas" i dziecko zaczelo samo jesc przy stole.
      Tak bedzie i z twoim.
      Nie zapominaj tez o nieocenionej roli przedszkola. Za te wspominiane przez
      ciebie 5 lat, maluch bedzie w przedszkolu sam wioslowal lyzka i zamiatal
      ziemniaki widelcem. I zadne ogladanie Vivy czy innych reklam mu w tym nie
      przeszkodzi.
      • morusika Re: zabawianie podczas jedzenia 22.03.09, 20:18
        Przerabiałam i bajki i komputer na starszym synku. Niejadek koszmarny - teraz ma
        9 lat i sam woła o żarcie. Jego młodszy brat - 20 m-cy - sam je w kuchni bez
        zabawiania. Jak matka zbyt wolno karmi to sam rękami pomaga. Wniosek jeden
        trywialny - dzieci są różniste i matka dziecka "jadka" nie zrozumie "niejadka".
        --
        o domu

        ogorach
    • zirczik Re: zabawianie podczas jedzenia 22.03.09, 21:14
      moja niejadkiem nie jest, ale kiedy zaczyna sie nuda przy stole (czyt. krzeselku) to nic nie zje, wiec sluchamy muzyki z komorki, ogl. reklamy w TV, czytam bajke, ale kiedy ktos oprocz mnie jest w domu i gadamy- to corka je spokojnie, bo cos sie dzieje, wiec doskonale Cie rozumiem, mysle kiedy bedzie mogla sama mi powiedziec nie jestem glodna, albo jestem - wtedy przestane z jej obiadu robic cyrk, a narazie tak bedzie- bo po to jets dzien zeby bawic sie i jesc, a noc zeby spac smile, my dzieki temu ze corka dobrze zje w dzien- spimy cala noc.
      Cierpliwosci- mam nadzieje ze szybko z tego wyrosna smile
    • delfina77 Re: zabawianie podczas jedzenia 22.03.09, 21:17
      Ja tez mam problemy z niejadkiem, ale to juz dwulatka. Ona po prostu nie ma
      cierpliwosci usiedziec przy stole i zjesc tyle, by sie najesc. Zwykle wyglada to
      tak, ze iles tam zupy zje sama (zwykle 4 lyzki) i mowi, ze juz, a potem lazi po
      domu i wpada w histerie z byle powodu, bo oczywiscie jest glodna i domaga sie
      cukierka itp. Wiec ja dla swojego swietego spokoju karmie ja przy bajce. Zdaje
      sobie sprawe, ze to niepedagogiczne ale za to w 100% skuteczne - nie wmuszam w
      nia wiecej niz chce, sama chetnie otwiera buzie i obie ogladamy przygody Bolka i
      Lolkasmile Mysle, ze gdy pojdzie do przedszkola, nauczy sie jesc razem z innymi
      dziecmi a ja na razie nie mam na nia lepszego sposobu i nie robie z tego
      tragedii. Gdy miala 8 miesiecy zupki dawalam z butelki (!) na balkonie
      spiewajac, bo tylko tak cos zjadla, na widok lyzeczki spazmy. Potem sama z tego
      wyrosla i zaczela normalnie jesc lyzeczka. Moim zdaniem z niejadkami tak to juz
      jest, trzeba sie przemeczycsmile
    • upl Re: zabawianie podczas jedzenia 22.03.09, 22:14
      nie ma dzieci-niejadkow!
      sa za to rodzice, ktorzy maja obsesje na punkcie ilosci jedzenia
      dziecka

      tez mi sie kiedys wydawalo, ze moje dziecko jest niejadkiem -
      zwlaszcza kiedy obserwowalam dzieci-odkurzacze

      ale po rozmowie z madra pania psycholog przestalam

      podstawowym bledem jaki popelniaja rodzice to:
      ogladanie tv przy jedzeniu
      zabawa przy jedzeniu
      ganianie za dzieciakiem po domu/placu zabaw z jedzeniem

      dziecko - kiedy zaczyna dostawac stale pokarmy powinno jadac przy
      stole, z doroslymi - w swoim krzeselku ale jednak przy stole
      wyrabia sie w nim nawyk prawidlowego jedzenia
      rytualu
      oczywiscie, ze maluch 8-miesieczny sie szybko znudzi
      zacznie wsciekac i marudzic
      ale nie od razu rzym zbudowano

      dziecko musi miec tez stale pory posilkow - dopychanie go w ciagu
      dnia, miedzy posilkami to podstawowy blad

      jezeli miedzy posilkami zje pol bananka to nie bedzie mialo ochoty
      na obiad i juz

      wiem - bo mialam malo jedzace dziecko - nadal takie mam

      ale nie zabawialam, nie ogladala w domu telewizji przy jedzeniu itp
      itd
      nie karmilam i nie karmie na sile - po prostu dlatego, ze dziecku
      sie jedzenie zaczyna kojarzyc z przemoca

      bylam karmionym na sile dzieckiem
      traumatyczne przezycie

      moje dziecko w wieku 8-10 miesiecy zjadala dziennie 1 duzy sloik
      Hippa czasem zdarzaly sie dzni 1 malego sloika gerbera

      za to zawsze mialo ochote na mleko - do dzis ma
      jest zdrowe i bardzo ruchliwe
      i dopiero kolo 2-3 roku zycia zaczelo jadac solidniej niz na poczatku

      jednak zdaniem wielu moich znajomych je "dramatycznie malo" uncertain
      --
      niebowgebie.blox.pl/html
      • delfina77 Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 22:23
        moje dziecko w wieku 8-10 miesiecy zjadala dziennie 1 duzy sloik
        > Hippa czasem zdarzaly sie dzni 1 malego sloika gerbera

        Wobec tego nie masz niejadka, niejadki nie zjedza nawet polowy malego gerbera,
        czasami nie chca zjesc nic, a marudza i becza. I dlatego rodzice ja karmia, nie
        dla swoich fanaberii, ale to wiedza rodzice prawdziwych niejadkow
    • janana Re: zabawianie podczas jedzenia 22.03.09, 22:33
      Nigdy żadne z dwójki mych dzieci nie było zabawiane przy stole.
      Posiłki jadały od razu wraz z nami przy stole, oczywiście nie od razu pełen
      zestaw, tylko swoje gniecione warzywka z kaszką czy chrupkami.
      Jakoś od 10 miesiąca przestawałam je karmić, warzywa kroiłam w kostkę i jadły je
      niby łyżką, ale właściwie palcami, kaszkę robiłam na tyle gęstą, żeby się
      przyklejała do łyżki, a nie spływała.
      Jak miały rok, dostawały mały widelec.
      Uważam, że szybka samodzielność w tym zakresie wyszła im na zdrowie.
      • bukmacherka34 Re: zabawianie podczas jedzenia 22.03.09, 22:44
        dokładnie tak samo robiłam z córką,jadła z nami,zabaw nie było,ale rozmawialiśmy
        dużo,mówiłam co je,jadła sama(trudno,posprzątałam)ale nie wpychałam na siłę,jak
        nie chciała to nie jadła,ale widok jedzących rodziców przeważnie powodował,że
        sama zaczynała jeść ponownie.Mam zamiar tak samo robić przy synku,mam
        nadzieję,że równie skutecznie
        --
        Aleks 17.10.2008 Agnieszka
        30.09.1994http://www.suwaczek.pl/cache/db3c1898bf.png
    • nupik Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 08:57
      jesli tak dalej bedziesz postepowac, to na bank bedziesz karmic ją przed
      telewizorem albo komputerem, nigdy z nią nie wyjdziesz bezstresowo do
      restauracji i zszarpiesz sobie nerwy na obiedzie u znajomych. w Polsce
      generalnie to norma, ze dzieciak lata wokół stołu a matka za nim z łyżeczką -
      dlatego ludzie sa tak nietolerancyjni dla dzieci w knajpach. trudno im się
      dziwić. tak naprawdę naukę normlanego jedzenia zaczyna sie od momentu podania
      czegokolwiek innego niż piers/butelka. mam 4letniego syna i 4miesięczna coreczkę
      więc mam niemałe doswiadczenie w tej kwestii. obiecalam sobie, ze nie bede
      przezywac tych dantejskich scen w restauracjach (dużo wychodzimy i jemy często
      na miescie), bo na amen zostane uwięziona we własnym domu. i tak: przy jedzeniu
      siadalismy zawsze wszyscy do stołu (wiem,z e to trudne do realizacji kiedy tata
      lub mama pracują cały dzien,ale chociaz w porze kolacji usiądzcie razem). Zero
      muzyki, zero telewizji, zero telefonów, zero wstawania od stołu po sól, wszytsko
      na stole , przygotowane, celebrujemy tę chwile razem.. Fajna podkładka ze
      zwierzaczkami. zadnych zabawek, ksiązeczek, nic. Udało nam się stworzyc
      wrazenie, ze jedzenie to super sprawa, ze och i ach jaki jestes duzy i jak
      umiesz ładnie jeść, ale super ta marchewka no po prostu niebo w gębie. Po prostu
      z nim byliśmy - dziecko uwielbia być ze swoimi rodzicami.Rozmawialismy o
      jedzeniu wyłacznie, a gdzie ta marchewka rosła i takie tam głupoty. i to jak był
      malenki już. i tak sie przyzwyczaił. teraz siada do stołu i nie wstanie dopoki
      nie skonczy posiłku. nie ma tv, nie ma zabawy, po prostu spędzamy razem czas
      przy stole. nie spieszymy sie nigdy. trochę było negocjacji o mini mini ale
      pozostalismy nieugięci. dzięki temu bez problemu zabieramy go do ludzi, do
      knajpy, nie mamy stresu. jak w wielu rzeczach dotyczących wychowania potrzeba tu
      cierpliwosci, spokoju i zelaznej konsekwencji. no i ty sama musisz doceniac te
      momenty bycia z małą, lubić jeść, wtedy ona tez to polubi. dziecko myśli, ze to
      co dzieje się u niego w domu jest normalne i ze wszyscy tak mają. moj syn patrzy
      teraz na dzieci latające podczas posiłku jak na kosmitów i pyta dlaczego wstają
      od stołu przeciez to takie dobre jedzenie a bawic sie będziemy pozniejsmile
      • b_marciszonek Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 10:52
        ale z was idelane mamusie, no nie pogadasz!! krytyka się sypie jak
        piach na pustyni!! chyba przesadzacie z tym, ze jesli teraz ktos
        karmi przy tv lub zabawia,to zawsze tak bedzie karmil. BZDURA!! u
        dziecka wszystko zmienia sie jak w kalejdoskopie, raz je raz nie
        chce, przez 2 miesiace lubi brokuly a potem nie chce jesc. nie
        demonizujcie!! przeciez jak podrosnie,to nie znaczy ze do 90-tego
        roku zycia bedzie jadlo przy tv. wszystko mozna zmienic, stopniowo.
        moja coreczka przez pare miesiecy jadla przy teletubisiach, pozniej
        jak jakos polubila siedziec z nami "normalnie" przy stole i zjada
        slicznie,sama, posluguje sie ladnie sztuccami, nie gapi sie w tv. ma
        3,5 roku. NIE DEMONIZUJCIE!! NIE PRZESADZAJCIE,ZE ZLE NAWYKI SIE
        ZAKORZENIAJA NA STO LAT!!
        owszem, zakorzeniaja sie, ale akurat o ten nie ma sie co martwic,
        martwcie sie, zeby wasze dzieci byly uczciwe, szczere, chcialy sie
        dzielic z innymi dziecmi itd. TO SA ZLE NAWYKI!!
      • b_marciszonek Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 10:52
        ale z was idelane mamusie, no nie pogadasz!! krytyka się sypie jak
        piach na pustyni!! chyba przesadzacie z tym, ze jesli teraz ktos
        karmi przy tv lub zabawia,to zawsze tak bedzie karmil. BZDURA!! u
        dziecka wszystko zmienia sie jak w kalejdoskopie, raz je raz nie
        chce, przez 2 miesiace lubi brokuly a potem nie chce jesc. nie
        demonizujcie!! przeciez jak podrosnie,to nie znaczy ze do 90-tego
        roku zycia bedzie jadlo przy tv. wszystko mozna zmienic, stopniowo.
        moja coreczka przez pare miesiecy jadla przy teletubisiach, pozniej
        jak jakos polubila siedziec z nami "normalnie" przy stole i zjada
        slicznie,sama, posluguje sie ladnie sztuccami, nie gapi sie w tv. ma
        3,5 roku. NIE DEMONIZUJCIE!! NIE PRZESADZAJCIE,ZE ZLE NAWYKI SIE
        ZAKORZENIAJA NA STO LAT!!
        owszem, zakorzeniaja sie, ale akurat o ten nie ma sie co martwic,
        martwcie sie, zeby wasze dzieci byly uczciwe, szczere, chcialy sie
        dzielic z innymi dziecmi itd. TO SA ZLE NAWYKI!!
        • b_marciszonek Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 11:07
          oczywiście chodziło mi o to, żeby nie przejmować się tak na śierć i
          życie nawykiem oglądania tv czy zabawiania podczas jedzenia.
          niejadkiem należy sie martwić, bo to nie lada problem i może
          przynieść fatalne konsekwencje
          teraz mamusie idealne piszą "karm normalnie,jak nie chce,to nie,
          niech nie je przez cały dzień" a póżniej jak coś się dziecku stanie
          i powiedzą w tv, że niedożywione albo odwodnione, bo mamusie nie
          dała na siłę to będą gadać, że powinna za wszelką cenę wciskać.
          tak to jest. moja córka nie chcaiała pić jak była mała, musiałam jej
          strzykawką wciskać, bo mocz żle jej wychodził i byłą często na
          granicy odwodnienia. ot, co. nie luibi bić do dzisiaj, muszę bardzo
          ją pilnować. też czasem wciskać- TAK KAZAŁ LEKARZA!!
        • b_marciszonek Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 11:07
          oczywiście chodziło mi o to, żeby nie przejmować się tak na śierć i
          życie nawykiem oglądania tv czy zabawiania podczas jedzenia.
          niejadkiem należy sie martwić, bo to nie lada problem i może
          przynieść fatalne konsekwencje
          teraz mamusie idealne piszą "karm normalnie,jak nie chce,to nie,
          niech nie je przez cały dzień" a póżniej jak coś się dziecku stanie
          i powiedzą w tv, że niedożywione albo odwodnione, bo mamusie nie
          dała na siłę to będą gadać, że powinna za wszelką cenę wciskać.
          tak to jest. moja córka nie chcaiała pić jak była mała, musiałam jej
          strzykawką wciskać, bo mocz żle jej wychodził i byłą często na
          granicy odwodnienia. ot, co. nie luibi bić do dzisiaj, muszę bardzo
          ją pilnować. też czasem wciskać- TAK KAZAŁ LEKARZA!!
      • b_marciszonek Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 10:52
        ale z was idelane mamusie, no nie pogadasz!! krytyka się sypie jak
        piach na pustyni!! chyba przesadzacie z tym, ze jesli teraz ktos
        karmi przy tv lub zabawia,to zawsze tak bedzie karmil. BZDURA!! u
        dziecka wszystko zmienia sie jak w kalejdoskopie, raz je raz nie
        chce, przez 2 miesiace lubi brokuly a potem nie chce jesc. nie
        demonizujcie!! przeciez jak podrosnie,to nie znaczy ze do 90-tego
        roku zycia bedzie jadlo przy tv. wszystko mozna zmienic, stopniowo.
        moja coreczka przez pare miesiecy jadla przy teletubisiach, pozniej
        jak jakos polubila siedziec z nami "normalnie" przy stole i zjada
        slicznie,sama, posluguje sie ladnie sztuccami, nie gapi sie w tv. ma
        3,5 roku. NIE DEMONIZUJCIE!! NIE PRZESADZAJCIE,ZE ZLE NAWYKI SIE
        ZAKORZENIAJA NA STO LAT!!
        owszem, zakorzeniaja sie, ale akurat o ten nie ma sie co martwic,
        martwcie sie, zeby wasze dzieci byly uczciwe, szczere, chcialy sie
        dzielic z innymi dziecmi itd. TO SA ZLE NAWYKI!!
      • b_marciszonek Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 10:52
        ale z was idelane mamusie, no nie pogadasz!! krytyka się sypie jak
        piach na pustyni!! chyba przesadzacie z tym, ze jesli teraz ktos
        karmi przy tv lub zabawia,to zawsze tak bedzie karmil. BZDURA!! u
        dziecka wszystko zmienia sie jak w kalejdoskopie, raz je raz nie
        chce, przez 2 miesiace lubi brokuly a potem nie chce jesc. nie
        demonizujcie!! przeciez jak podrosnie,to nie znaczy ze do 90-tego
        roku zycia bedzie jadlo przy tv. wszystko mozna zmienic, stopniowo.
        moja coreczka przez pare miesiecy jadla przy teletubisiach, pozniej
        jak jakos polubila siedziec z nami "normalnie" przy stole i zjada
        slicznie,sama, posluguje sie ladnie sztuccami, nie gapi sie w tv. ma
        3,5 roku. NIE DEMONIZUJCIE!! NIE PRZESADZAJCIE,ZE ZLE NAWYKI SIE
        ZAKORZENIAJA NA STO LAT!!
        owszem, zakorzeniaja sie, ale akurat o ten nie ma sie co martwic,
        martwcie sie, zeby wasze dzieci byly uczciwe, szczere, chcialy sie
        dzielic z innymi dziecmi itd. TO SA ZLE NAWYKI!!
    • gosiek02 Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 11:19
      Jezeli chodzi o moja mała - 10.5 miesiaca, to ma okresy ze je
      znacznie mniej a potem to nadrabia, nie wmuszam jej na sile bo
      konczy sie to wymiotami, lub placzem, ale na szczescie do niejadkow
      nie nalezy. Jest bardzo zywiolowa i po 5 lyzeczkach w foteliku do
      karmienia zaczyna sie nudzic, wtedy zawijamy jej rekawki, na duza
      tacke przy krzeselku kapniemy troche zupki lub kaszki i mala to
      rozciera po calej tacce, ładnie otwiera buzie i zjada wszystko tylko
      mysi cos robic z raczkami big_grin. Niestety kazde dziecko jest inne i to
      co dziala u nas moze u innych nie zadzialac, ale generalnie polecam,
      bo zabawa jedzeniem dla dziecka jest naprawde fascynujaca, duza taca
      powoduje ze nic nie laduje na ziemi, a duzy sliniaczek, ze nie musze
      jej za kazdym razem po jedzeniu przebierac.
    • pszczolaasia Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 12:44
      spiewam, tancze rysuje, krawaty wiaze itede..big_grin a tak na powaznie to cuda na
      kiju. i na serio spiewam, stroje miny, wydaje dziwne dzwieki, daje zabawki,
      staram sie nie przyzwyczajac do telewizji. i tak jak takie malpki sie wgapiaja
      jak tylko uslysza dzwiek reklamy na tefałeniewink
      maja po 9,5 miesiacauncertain
      --
      http://b1.lilypie.com/HPRTp2.png
      Czasem myślisz, że los się do ciebie uśmiechnął, a to ty go po
      prostu rozśmieszyłeś tongue_out
      • molla7 Re: zabawianie podczas jedzenia 23.03.09, 15:28
        jedzenie to jest fajna i przjemna sprawa, szkoda, że się o tym zapomina w odniesieniu do dziecismile Poza tym pełny/ pusty brzuch to jest sprawa dziecka, nie matki. Mozna się spokojnie uwolnić od tej psychozy i zająć czymkolwiek innym.
        moja radą jest -przyjąć jak najszybciej zasadę, każdy grzebie w swoim talerzu.
        --
        życie człowieka nieśmiałego składa się ze zmarnowanych okazji
        • moofka Re: zabawianie podczas jedzenia 24.03.09, 12:50
          molla7 napisała:

          > jedzenie to jest fajna i przjemna sprawa, szkoda, że się o tym zapomina w odnie
          > sieniu do dziecismile Poza tym pełny/ pusty brzuch to jest sprawa dziecka, nie mat
          > ki. Mozna się spokojnie uwolnić od tej psychozy i zająć czymkolwiek innym.
          > moja radą jest -przyjąć jak najszybciej zasadę, każdy grzebie w swoim talerzu.

          dokladnie tak
          i moze podac cos smacznego dziecku
          a nie bure ciapko-papki o wygladzie rzygowinek
          nawet bardzo male dzieci lubia jesc i umiejac jesc samodzielnie, jesli im tylko
          na to pozwolic
          nawet osmiomiesieczne dziecko potrafi dac wyrazny sygnal, kiedy juz sie naje
          to powinno byc wyznacznikiem, a nie tabelka
          dla niemowlaka jedzenie to taka sama zabawa, jak inne, a na pewno lepsza niz
          telewizor
          i nie trzeba wiele, zeby posilki byly przyjemnoscia nawet dla bardzomalego dziecka
          --
          To dobra rzecz, by niewyedukowany człowiek czytał książki z cytatami
            • moofka Re: zabawianie podczas jedzenia 25.03.09, 07:32
              tumigutek5 napisała:

              > Tak oczywiście !!! napisała to mama niejadka .
              > Bzdura i kretyństwo !!!

              oczywiscie
              bo jedzenie trzeba "wciskac"
              to madre jest
              --
              To dobra rzecz, by niewyedukowany człowiek czytał książki z cytatami
              • delfina77 Re: zabawianie podczas jedzenia 25.03.09, 19:32
                Nikt nie pisze, zeby wciskac na sile, tylko chodzi o to, ze niektore dzieci sa
                takie, ze nawet gdy ekstremalnie glodne to nie zjedza zbyt wiele tego, co nalezy
                (np. obiad) i potem marudza, jako ze dalej sa glodne. Zeby zaoszczedzic rodzicom
                pieciokrotnego podgrzewania obiadu, ktory moze ostatecznie i tak zostac
                niezjedzony, lepiej dziecu w czasie jedzenia poczytac itp. Dzieci z tego wyrosna
                • mamavinca Re: zabawianie podczas jedzenia 26.03.09, 09:53
                  Popieram delfina77. Nikt nie "wciska na sile ". Przeciez jak dziecko
                  nie chce to i tak zacisnie buzke i odwroci glowe. Nikt nie otwiera
                  dziecku buzi i nie wklada lyzeczki!!!! Niektore mamy ktore pisza na
                  tym watku zbyt dramatyzuja bo nie znaja problemu !!!
                  --
                  Vinc - moj osmy cud swiata (22.05.08)
                  • moofka Re: zabawianie podczas jedzenia 26.03.09, 10:08
                    mamavinca napisała:

                    Niektore mamy ktore pisza na
                    > tym watku zbyt dramatyzuja bo nie znaja problemu !!!

                    moze zwyczajnie go sobie nie stworzyly
                    widywalam juz dzieci karmione przed komputerem, przed telewizorem na nocniku!!,
                    karmione przez mame dwulatki, dzieci, ktore trzeba bylo zagapic, zeby im wlozyc
                    cos do buzi
                    to nie jest dziecka "uroda"
                    to sa zle nawyki
                    a za te odpowiedzialni sa rodzice
                    przy czym ja wiem, ze zadna z matek tego nie przyzna
                    zawsze jest tak ale... bo to takie dziecko
                    --
                    To dobra rzecz, by niewyedukowany człowiek czytał książki z cytatami
    • aajjaa Re: zabawianie podczas jedzenia 25.03.09, 09:31
      U mnie jest zabawianie, ogladanie ksiazeczek w trakcie jedzenia. I tez mysle, ze
      mama dziecka dobrze/normalnie jedzacego, nie jest w stanie zrozumiec mamy
      niejadka lub dziecka slabo jedzacego. Piszecie zeby nie dawac na sile itp. Ze to
      dziecka sprawa i dziecka zoladek. Tylko ze moje np. dziecko wazy bardzo malo i
      jest bardzo male, nie ma dobrych przyrostow. O jedzenie sie nie upomina, tylko
      marudzi. Im bardziej glodny, tym nardziej marudny - i tym gorzej go wtedy do
      jedzenia zachecic!!! A jak nakarmiony, to ma humor. No i jest na piersi tez. Jak
      glodny, to sie po prostu "uwiesza" na cycu. Na kilka godzin. Nie naje sie, bo
      mleka juz nie ma na tyle (ma juz 1,5 roku!!). Wiec w ogole bez sensu. Wg waszych
      porad mam nie dawac jedzenia jak nie chce. To mam dawac na cale popoludnie
      cyce?? - Sprawdzone, potrafi i 2 godziny sie bawic i co 30 sek do cyca na moment
      sie dosysac. Wole nakarmic troche na sile, niz po 1,5 roku karmic godzinami lub
      w nocy!!! A moze powinnam zrezygnowac z karmienia piersia zeby lepiej jadl??
      Aaaa- no i czasem cos lubi zjesc sam z siebie. Ma kilka ulubionych produktow.
      Czy skoro tylko je chce jest to oznacza ze tego akurat potrzebuje i to dla niego
      najzdrowsze??
      • moofka Re: zabawianie podczas jedzenia 25.03.09, 10:20
        i ty naprawde uwazasz ze to jest 'wina' niejadnego dziecka?
        przeczytaj to raz jeszcze i potem jescze raz
        i zastanow sie, co ty mozesz zrobic zeby to zmienic
        i nie mysle tu o zmuszaniu

        --
        To dobra rzecz, by niewyedukowany człowiek czytał książki z cytatami
      • bakoma1 Re: zabawianie podczas jedzenia 25.03.09, 11:13
        no jesli twoje poltoraroczne dziecko ciągle dostaje piers to nie umie jesc
        normalnie i nie ma ci się dziwic. Dziecko korzysta z piersi przez 6 miesięcy a
        potem to jest juz tylko cimakanie cycka. jelsi chcesz zrobic ze swojej piersi
        smoczek to twoja sprawa ale nie biadol, ze dzieciak nie ma normalnych nawykow
        zywieniowych. Półtoraroczniak przy cycku. Jezus Maria.
        • aajjaa Re: zabawianie podczas jedzenia 25.03.09, 13:32
          polecam laktacja.pl i zalecenia WHO. Nic tam nikt nie pisze o "ciamkaniu", tylko
          o konkretnych zaletach ludzkiego mleka dla dziecka wink
          A smoczkiem byc nie chce, wiec dlatego wole zeby byl najedzony. - wtedy cyca nie
          chce. Gdyby go traktowal jak smoczek, to by go chcial niezaleznie od zawartosci
          zoladka.

          Co to sa "normalne" nawyki zywieniowe u dziecka?
            • anja0123 Re: zabawianie podczas jedzenia 27.03.09, 10:23
              A ja, podobnie jak Bakoma tez jakos nie widze w tym przypadky tego
              zbawiennego wplywu mleka z piersi - dziecko, wedlug matki, slabo
              przybiera na wadze, zle rosnie. I co, to jest niby dla niego dobre?
              Tez mam taka kolezanke, ktora prawie dwuletnie dziecko karmi piersia
              kilka razy na dobe - dziecko w efekcie nie chce jesc praktycznie
              niczego innego. Jest przezroczyste, ma cienie pod oczami, ciagle
              choruje (mimo - uwaga - spozywania mleka pelnego antycial), nie
              mowiac o uzaleznieniu emocjonalnym od matki. Owszem, mozna sobie
              zalecenia WHO cytowac do woli, ale dla mnie w tym przypadku wniosek
              jest jeden - odstaw piers, przestan karmic dziecko, jakby bylo
              niemowleciem, i daj porzadny, smaczny posilek.
      • j.ona Re: zabawianie podczas jedzenia 26.03.09, 11:35
        aajjaa napisała:
        > To mam dawac na cale popoludnie cyce?? - Sprawdzone, potrafi i 2 godziny sie
        bawic i co 30 sek do cyca na moment sie dosysac.

        poczytaj na polecanym przez ciebie forum czy właśnie w taki sposób należy karmić
        piersią...
        • aajjaa Re: zabawianie podczas jedzenia 26.03.09, 15:20
          lactacja.pl i WHO - ani jedno ani drugie to nie jest forum.
          A jak nalezy karmic? To, ze napisalam, co potrafi moje dziecko (jak jesc, bo to
          wyprobowalam), nie oznacza ze tak wlasnie karmie przeciez. Wlasnie nie chce tak
          karmic i tego nie robie, dlatego wole go nakarmic "normalnym" jedzeniem, aby nie
          chcial cyca co chwile. Bop jak nie daje, to marudzi.
    • j.ona Re: zabawianie podczas jedzenia 26.03.09, 11:56
      co do niejadków - jest taka łatwa metoda sprawdzenia ile dziecko tak naprawdę je
      - należy spisywać wszystko co znika w jego buzi przez cały dzień - od chrupka
      przez obiadek po mleko mamy - jak podliczysz po pełnej dobie to wyjdzie czy
      rzeczywiście mało je czy może odpowiednio ale w małych dawkach, a może je ale
      nie to co trzeba
      jeśli nadal karmisz przez całą noc to dziecko ma prawo nie być w dzień głodne
      tak jak pisałaś mleko w nocy jest bardziej pożywne, ale dla malucha w tym wieku
      już samo nie wystarcza, więc nie tyle wyeliminuj nocne karmienia co przynajmniej
      mocno ogranicz, może to wystarczy
      kolejna sprawa to stałe pory posiłków i ich celebrowanie - jest to oczywiście
      ideał ale warto do niego dążyć.
      no i jeszcze sprawa picia - dzieciaki często piją soki zamiast wody, a to
      zdecydowanie redukuje apetyt

      co do stwierdzenia, że nie są to nawyki na stałe i jak dziecko pójdzie do
      przedszkola to się nauczy - dziecko nie nauczy się samo to pani w przedszkolu
      przez pierwsze miesiące przeżywa gehennę ucząc stadko małych "niejadków" że
      można jeść normalnie. oczywiście szkoda nie tylko przedszkolanek, ale przede
      wszystkim dzieciaków dla których jest to dodatkowy stres w tej nowej sytuacji

      i dodam, że mój mały miał początkowo ogromne problemy z jedzeniem miał trudny
      poród, baaardzo przedłużoną żółtaczkę i właściwie do końca 2 miesiąca musiałam z
      budzikiem pilnować pór posiłków bo on się nie dopominał tylko zaczynał odpływać
      i robił się coraz bardziej śpiący, więc zapewniam, że wiem co to znaczy cieszyć
      się ze zjedzonego posiłku. ale co innego przypominać o jedzeniu a co innego
      robić cyrk zamiast jedzenia. szkoda dziecka.
      • melissa79 Re: zabawianie podczas jedzenia 26.03.09, 15:53
        jeszcze rok temu zgodziłabym się z osobami pszacymi ze problem z
        dzieckiem to wyłacznie błędy rodziców
        dziś mogę uderzyć sie w piersi
        od najwczesniejszych dni starałam się nie popełniac błedów
        wychowawczych tj głónie nie wprowadzać złych nawyków. W większosci
        wygrałam: sama zasypia, bez bujania, husiania, nie ssie smoczka,
        jest grzeczna, nie ma napadów złości, wie że nie to nie, a nie wolno
        to nie wolno...
        ale nauczyć jeśc "po ludzku" nie potrafię
        nie przejmowałabym się absolutnie ze moje dziecko słabo je gdyby nie
        fakt ze fatalnie przybiera na wadze: ma ponad półtora roku a wazy
        8700. Przyznajcie ze większosc Waszych rocznych dzieci waży więcej.
        Szczęśliwie udaje się unikać anemii
        Pierś jadła dobrze do ok13 miesiaca, od 6 miesiaca zaczełam
        wprowadzać nowości, małymi kroczkami, co kilka dni coś nowego,
        zawsze w kzresełku (na poczatku leżaczku) gadanie tylko o pysznym
        jedzeniu, ppchwały, zero rozpraszania... niestety. Okazało się
        bardzo szybko ze moja córka po prsou nie cierpi czynnosci zwanej
        jedzeniem. Przy każdej próbie czegokolwiek był płacz i lament (a ona
        nigdy nie płacze, jest zawsze b. wesoła). Na widok łyżeczki czy
        miseczki histeria, odczekanie pół godz nic nie dawało, znów płacz,
        niezaleźnie od tego co było podawane na talerzyku (słone, słodkie,
        grudki, papka, kawałki, kolorowe czy szarobure), niezależnie od tego
        czy podawałam słoiczki czy sama gotowałam (albo na zmianę babcie nie
        wierzące że dziecko moze nie zjeśc ich pysznego rosołku czy
        krupniczku)...
        i tak jest od blisko roku, kazdy posiłek (zawsze w krzesełku!! nigdy
        nie biegałam za nią, nie karmiłam na podłodze wśród zabawek) to
        męka. Po wielu miesiącach prób i błędów stwierdziłąm, że najbardziej
        pomaga odwracanie uwagi od samego faktu jedzenia tzn karmię ją a w
        tym czasie opowiadam o czymś super ekscytujacym co dziś robiłyśmy
        lub bedziemy robić, wtedy jest w stanie zjeść ok 10 łyzeczek kaszki
        czy zupy na raz. Czasem pomagają też książeczki, jak sie
        zainteresuje jakimś zwierzakiem to potarfi sama z siebie otworzyć
        paszczę. Po każdym "posiłku" robimy ok 4 godz przerwę (w tym czasie
        pije tylko wodę, zresztą soków i mleka nie ruszy...), czasem tuż po
        posiłku daję jej kawałek skórki od chleba, ale tylko ssie a
        wymemłane kawałki odkłąda na bok. U ans podjadanie nie wchodzi w
        grę...
        W sumie przez cały dzien jada ok 120 ml kaszki na mleku (na dwa
        posiłki) i dwa razy po te 10 łyżezcek zupy (warzywa zmiksowane z
        miesem czasem słoikowe, to taki sredni słoik mamy na półtorej dnia)
        i czasem uda się wcisnąc mały słoiczek owoców na dwa, trzy razy...
        ale to czasem. Zresztą już po kilku łyżkach jedzenia ona zaczyna
        udawać ze się dławi krzytusi, ze ją naciąga na wymioty i czasami
        faktyczie zwraca. Czasem myślę, ze to jakaś anoreksja niemowlęca,
        naprawdę!!!
        Efektem jest ta słaba waga i do płaczu doprowadzają mnie prośby
        lekarzy zeby dawać jej wiecej jesc i bardziej kalorycznie. Pomarzyc
        mogę o nowych smakach czy konsystencji... acha czekolady i ciastek
        też nie ruszy, nie raz próbowałam, zeby sprawdzić czy ma jakiś
        ulubiony smak, ale nic z tego, brzydzi się, oddaje mi wszytsko i aż
        ją otrzepuje...
        Ona nawet w zabawie brzydzi się jedzenia: np udajemy psy chodząc na
        czworakach (mama-pies i dziecko-pies), psy robią to samo: gonią,
        chowaja się, nawet sikająsmile), ale jak mają zjeśc na niby z miski
        (tak mniam mniam powietrez) to ona kręci głową i mówi: mama am i
        patrzy jak ja "jem" a ona nic z tego sad(

        Mam nadzieję, ze kiedyś z tego wyrosnie, ale coraz częsciej martwię
        się ze ona całe życie moze mieć jakies problemy z łaknieniem.. .
        ale teraz już wiem ze prawdziwe niejadki się zdarzają i nie
        oceniałabym zbyt surowo rodzców piszacych ze stają na głwoie by ich
        dziecko cokolwiek zjadło...
        • j.ona Re: zabawianie podczas jedzenia 26.03.09, 16:05
          melissa79 to co napisałaś brzmi strasznie, ty faktycznie możesz mówić o
          niejadku. u lekarzy pewnie już różnych byłaś i nic nie wykryli? alergii jakiejś,
          problemów z przewodem pokarmowym? a jeśli podejrzewasz "dziecięcą anoreksję" to
          wybierz się do psychologa, nieraz obcej osobie łatwiej zauważyć przyczynę...
          no i powodzenia życzę
        • mamavinca melissa79 26.03.09, 18:08
          Melissa79 zycze duzo wytrwalosci, cierpliwosc i tego ze mala
          wreszcie sie przelamie!!!
          --
          Vinc - moj osmy cud swiata (22.05.08)
    • mikams75 Re: zabawianie podczas jedzenia 26.03.09, 15:57
      - staramy sie jadac wspolnie zeby popatrzyla tez jak jemy
      - do zabawy daje lyzki, kawalek chlebka itp. ale cos co ma wspolnego z jedzeniem
      a nie typowe zabawki, tv nie wlaczam
      - zdarza mi sie karmic na dworzu - siedzi w wozku zagapiona na to co sie wokolo
      dzieje i jakos przelknie
      - zagaduje podczas jedzenia, czasem mowie cos rytmicznie i w ten sam rytm
      serwuje jedzenie lyzeczka, bywa ze wpadnie w trans i zacznie mechanicznie
      otwierac buzie w rytm mowy czy spiewania i troche sie uda wpakowac zanim
      oprzytomnieje
      - nie ganiam z jedzeniem za nia ale zdarzylo mi sie ja nakarmic przy zmywarce do
      naczyn jak byla czyms tam zafascynowana
      - nie podjada, nie pija soczkow i innych zapychaczy miedzy posilkami
      - nie daje noca mleka bo byl czas ze w nocy wymuszala mleko a w dzien nic nie
      jadla, wiec zredukowalam powoli nocne mleko i przestawilam na jedzenie w dzien.
      Trzeba sie przez jakis czas nocami przemeczyc i przeglodzic malucha ale to
      jedyna skuteczna metoda. W nocy czasem jeszcze sie napije wody i to wszystko.
    • emamma Re: zabawianie podczas jedzenia 26.03.09, 23:14
      oj, ja to sie nalatałam za moją dwójką podczas karmienia.Przed TV, na huśtaweczce, ptrzed wideo..aby tylko jadły.Ale to były dawne czasy.Teraz mam wnuka, ma 3 latka i nie ma zabawiania podczas jedzenia.I nawet teraz już coraz mniej karmienia, bo dziecko ma sie nauczyć samo jeść.Jedzonko przygotowane, miejsce przy stole czeka, śliniak zawiązany i Niuniek siada i je.To szkoła mojej synowej i muszę przyznać to dobra szkoła.Oczywiście to ma być wspólny posiłek. Ja jem i Niuniek je ( o ile jest np.na weekend u mnie), lub jest to nasz wpólny rodzinny posiłek. Oczywiście On nie zawsze chce tak raz-dwa zjeśc zanim papu wystygnie i ręce mi same chodzą by mu pomóc, ale...."nie karm mnie babcia, mama mowi, że sam mam jesc" - te słowa moje go wnuka przywracaja mnie do porządku. Ew. w trakcie jedzenia wymyślam i opowiadam o ciekawych zajęciach, które nas czekaja po jedzeniu i wtedy słowa muszę dotrzymać. Np. po obiedzie, Niuniek pomaga przygotować pyszny słodki deser...on uwielbia pomagać w kuchni.To tyle jak to wyglądało w mojej juz kilkupokoleniowej rodzinie.Zabawianiu podczas jedzenia stanowcze NIE. Najpierw jemy a potem się bawimy.
      • lailala Re: zabawianie podczas jedzenia 27.03.09, 09:55
        moja siostra ma 2 dzieci. 4 latka i 2 latka. Przy pierwszym dziecku
        nasłuchałam sie jak to " nie wyobrażam sobie jak mozna latac za
        dzieckiem z łyżką" "Sadzam przy stole i samo je"Jak jej 2 dziecko
        miało roczek to ze smiechem pytałam patrzac jak co chwila podchodzi
        do biegajacej córki by cos jej dac ugryżć,gdzie sie podizała jej
        teoria o tym ze dziecko" samo powinno jesc". Otóż jakie dziecko
        taka teoria. 2 to kompletny niejadek z niedowagą i gdyby nie
        karmienie w " biegu" to dziecko NIC by nie zjadło.A moja 9
        miesieczna córeczka niestety w krzesełku wytrzymuje 3-4 minuty.I
        nie ma mowy by ja dalej karmic w foteliku przy stole z nami.Trzeba
        wyjac gada. posadzona na kolanach lub wzieta na rece dokonczy
        chetnie cały posiłek.Zabawiec na szczescie nie trzeba ale
        nienawidzi siedziec w foteliku, krzesełku czy na kanapie.
    • magdamajak Re: zabawianie podczas jedzenia 09.12.19, 19:21
      Mój Młody (9mcy) też nie znosi krzesełka, ja ogólnie zaczynam wątpić, czy są dzieci, które je lubią. Natomiast też nie wyobrażam sobie oglądania telewizji i podstępnego karmienia synka, a już o lataniu za nim z jedzeniem to nawet mi przez myśl nie przeszło. I nie ma co się obrażać i nazywać takich matek sarkastycznie 'idealnymi'. Dzieci to też ludzie, mają instynkt samozachowawczy i skoro potrafiły, mając kilka dni, tygodni, same kontrolować swój głód, to gdy są starsze, potrafią tym bardziej. No chyba, że uważamy, że z wiekiem dzieci cofają się w rozwoju. Jak mawiają - dziecko się samo nie zagłodzi. Jak dzieci nie chcą się bawić daną zabawką, to przecież ich do tego na siłę nie zmuszacie. W tym wieku, o jakim tu dyskutujemy, dziecko ma zapoznawać się z jedzeniem, a nie jeść full pełne posiłki. A może jemu nie smakuje, to co dostaje? Mój Młody zdecydowanie lepiej się zachowuje przy śniadaniu, gdzie dostaje jaglankę z owocami, którą uwielbia niż przy kolacji, gdy przygotuję coś, co nie trafia w jego smak.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka