Dodaj do ulubionych

pies warczy na pełzającą córcię...

14.05.09, 20:56
dziewczynki,sytuacja jest taka : mam w domu 9 miesięczną dzidzię,od tygodnia
raczkuje i eksploruje nasze mini mieszkanko...ostatnio przeraziłam się
potwornie bo gdy młoda zbliżyła się na jakieś póltora metra do legowiska psa
to rozpoczęła warczeć...wiem,że psa legowisko to jego teren ale właściciel ma
przecież prawo podejść do niego...nie wiem co z tym psem począć..jest bardzo
poukładana i świetnie wychowana,staramy się okazywać jej czułość by nie czuła
się odepchnięta i niechciana ale przyznam ,że nie chcę w domu psa który nie
uznaje mojego dziecka za ważniejszego od siebie.Teraz warknie a potem....?
Edytor zaawansowany
  • dziub_dziubasek 14.05.09, 21:04
    Moim zdaniem sama sobie odpowiedzialas niestety. ja osobiście bym się bała mieć
    i psa i malutkie dziecko w domu, zwlaszcza jeżeli to pies był pierwszym
    lokatorem. Wiem, że pewnie jesteś zżyta z psem, ale jesli staje się agresywny w
    stosunku do dziecka to nie ryzykowałabym.
  • tu_mama 14.05.09, 21:08
    absolutnie nie masz się nad czym zastanawiać. pies wyraził swoje
    zdanie w temacie kto jest ważniejszy. nie dasz rady mieć oczu
    dookoła głowy i pilnować psa i dziecka. potem sobie nie darujesz jak
    się coś stanie. starsze rodzeństwo potrafi być "złośliwe" gdy jest
    zazdrosne, a pies? nie oczekujmy zbyt wiele.
    --
    Wiki, 8.11.08
  • mamaoliwki08 14.05.09, 21:12
    Ja mam 2 dogi niemieckie i 6 miesięczna córcię i naprawdę da się pogodzić i dziecko i psa tylko trzeba chcieć .
    Dziecko zawsze trzeba pilnować przy psie a psa nauczyć , że nie on najważniejszy.
    Proponuję zapytać tresera o radę a nie od razu pozbywać się psa bo bardzo możliwe , że uda się Wam popracować nad tym zachowaniem i w rezultacie wyeliminować je.
  • banaszka82 14.05.09, 21:32
    będę szczera mamooliwki...mi nawet nie zależy by godzić psa i dziecko...a
    dlaczego...? bo po pierwsze to nie jest stricte mój pies.To amstaff mojego
    narzeczonego a kupił go jak jeszcze był z poprzednią kobietą bo ona i jej syn
    chcieli.Ja nie cierpię tego psa..przeszkadza mi to,że nie mieścimy się wszyscy
    do auta,że łazi po pokoju w nocy i swoimi odgłosami budzi dziecko,że nigdzie
    nie można się bez niej ruszyć a najbardziej to,że tak naprawdę nie wiem co jej
    odpieprzy i w którym momencie..a poza tym chcę by moje dziecko było w domu
    bezpieczne i żebym nie musiała przy każdej wizycie w kibelku wrzucać małej do
    kojca...dziś na spacerze rzuciłą się na jakiegoś psa choć nigdy tego nie
    robiła.Wydaje mi się,że podpisałą wyrok na siebie.Nie ukrywam,że mnie to
    oczywiście rusza,że mogłaby być uśpiona ale co zrobić..oddać komuś
    nieodpowiedzialnemu kto ją weźmie na walki...?
  • mamaoliwki08 14.05.09, 21:44
    ehhh powiem tak widziały gały co brały.
    Najlepiej będzie jak ją wysterylizujesz i oddasz fundacji Amstaffów a oni znajdą jej dobry , odpowiedzialny dom

    Jak dla mnie Wy czyli Ty i twój narzeczony jesteście nieodpowiedzialni.
  • banaszka82 15.05.09, 10:09
    dlaczego tak sądzisz...?myślisz,ę zaczynając spotykać się z Nim planowałam już
    dziecko..?a moje gały widziały spokojnego psa...
  • mamaoliwki08 14.05.09, 21:46
    A tak poza tym nikt Ci zdrowego psa nie uśpi i chwała mu! Ja tutaj widzę tylko i wyłącznie Wasza winę w jej wychowaniue.
  • banaszka82 15.05.09, 10:10
    jak leżałam na sali po porodzie ona już miała piluchę w domu do
    powąchania,zrobiliśmy wszystko wg. wskazówek.Ona po prostu wydaje mi się
    psychicznie niestabilna.
  • demonsbaby 15.05.09, 12:09
    psychicznie.
    To w kwestii demonizowania zachowań.

    Żaden człowiek rozsądnie myślacy nie pozwala raczkującemu dziecku
    na "wchodzenie do legowiska", ponieważ pies może być zmęczony
    kontaktem z dzieckiem, drażni go np. piszczenie dziecka, płacz, etc
    (co jest akceptowalne), nie ptrafi się zachowac wobec istosy
    niezbornej ruchowo (tak, tak etap raczkowania dla każdego psa
    zyjącego z małym dzieckiem może być szczególnie trudny), pies
    unikania kontaktu bo np. dziecko mu wczesniej dokuczyło (pociągnęło
    za ucho, chwyciło za kikut ogona, wsadziło coś - gdzieś ... wink).

    Polecam literaturę fachową, jeżeli idzie o sposoby zapoznania
    dziecka z psem i odwrotnie.

    Tzw. "puste przebiegi" (kłapnięcie, pokazanie zębów, warczenie) to
    nie musi się wiązać tylko z hierarchizacją, ale okazaniem zmęczenia
    małym / nadpobuliwym dzieckiem. Podobne doświadczenia mialy miejsce
    w moim domu, ale wyżej opisałam mozliwe sposoby na psa ... Nie znam
    tez dokładnie wieku psa, stopnia socjalizacji, i ponawialnych
    sytuacji zależnych od zdarzeń. Nie mniej potwierdzam - etap
    wchodzenia dla dziecka niezbiornego ruchowo do legowiska psa,
    samodzielny kontakt (glaskać też trzeba uczyć) i pozostawianie bez
    nadzoru JEST WYKLUCZONE!

    Polecam tą pozycję:
    www.marivet.eu/szkolenie4.html
    Tylko w kwestii poznania tematu. Nie dyskutuję z założenia ze
    strachem. Z jednej strony jako matka - rozumiem twoje pobudki. Nie
    mniej powinniście oboje dobrze i gruntownie sprawę przemyśleć (może
    jednak warto trochę zachodu) - jeżeli STNOWCZO NIE MA OCZYM
    DYSKUTOWAĆ psa poddac sterylce i wydac do adopcji. Przy tym ostatnim
    mogę pomóc (jak pisałam wcześniej).
    --
    Rodzinna stronka
  • banaszka82 15.05.09, 12:36
    ma 9 lat a dziecko jedyne co jej zrobiło to głaskało po głowie.Ona ledwo
    raczkuje więc psu NIGDY nie dokuczyła. Jest to suka od lat wysterylizowana.
  • banaszka82 15.05.09, 12:37
    aha,jeszcze jedno : młoda nie weszla na jej legowisko tylko ZBLIŻYŁ się na
    odległość ok. 1,5 metra.
  • demonsbaby 15.05.09, 12:42
    wiesz z dokuczaniem bywa róznie. Percepcja psa a człowieka na
    zewnętrzne bodżce jest skrajnie rózna.
    To był jednorazowy incydent czy to się ponawia? Ma związek z
    podchodzeniem / wchodzeniem do legowiska? Jak wyglądają zabawy
    dziecka z psem? (wyglądały?) I od kiedy "zaczęło się" warczenie?
    --
    Rodzinna stronka
  • banaszka82 15.05.09, 12:48
    żadnego dokuczania nie było.Nie było żadnych zabaw bo ja się boję ich zbliżeń,i
    nie jest tak,że pies jest odizolowany od nas.Nie powtórzyło się bo ja już
    trzymam dziecko zdala od psa.
  • demonsbaby 15.05.09, 13:06
    i takimi terminami określi ci raczej FACHOWIEC- SPOSÓB POSTĘPOWANIA
    z psem, nie tylko ja, jako poprawny hodowca.

    widzisz i to jest właśnie błąd.
    To o czym piszesz to jest izolacja psa od dziecka. Popełniliście
    błąd, który jest do naprawienia, ale faktem jest, że dla ludzi,
    którzy tego chcą. Po raz kolejny podkreślę - rozumiem cię jako mama
    małego chłopca. Gdybym nie znała rasy / psa, nie chowala od
    szczeniaka też bym się BAŁA. I jako matka zdradzasz naturalny objaw
    troski o własne dziecko.

    Ze strony praktycznej - po krótce.
    Adopcja - ale przemyślana, powierzcie sprawę fachowcom - nie sami (
    i wykluczcie schronisko) .
    Powiem szczerze, gdybym nie miała psa i świra na punkcie dobermanów -
    to chyba bym ją od was zabrała, bo naprawdę opisujesz psa
    NORMALNEGO, który po prostu zderzył się z nietypową sytuacją w domu.

    Jezeli twoje emocje (zauważ co robisz - na każdy kontakt / próbę
    kontaktu psa z dzieckiem - ty się denerwujesz, spinasz, reagujesz
    odwołaniem psa od dziecka, karceniem)biora górę - staraj się nie
    wykonywac jakiś gwałtownych ruchów - bo autentycznie zwiększasz
    szanse na ugryzienie (dostanie dziecko - bo to dziecko jest
    elementem twojego niepokoju - dokąd go nie było nie reagowałaś na
    kontakty z psem strachliwie - nie oczekuj zatem logiki myślenia od
    psa - reaguje instynktownie) - fakt, że nie wiem jak wyglądają / czy
    wyglądały twoje stosunki z psem przed przyjściem dziecka.Jesteś w
    domu sama? Czy tata dziecka też z wami jest (czy pracuje)? Każde
    warknięcie - karć zakłądaniem kagańca i powtarzaj "zostaw" / "nie
    wolno" (stanowczo z wyprostowanej pozycji.
    Nie staraj się konkretnym wydarzeniom nadawac jakiejś wielkiej wagi -
    czyli znowu mówimy o emocjach bo potęgujesz niepokój suki.

    Innymi słowy wygląda to tak:
    Ty się boisz kiedy ona podchodzi do dziecka, suka czuje twój
    niepokój i sama się zaczyna niepokoić. Za powód niepokoju przyjmuje
    twoje dziecko (bo dotąd nie bałaś się kiedy ona podchodzila z
    ciekawości, zaglądała do torby z zakupami, itp.) zatem własny
    niepokój sygnalizuje na dziecko, kumasz?

    Przede wszystkim bądż czujna, ale nie reaguj panicznie. Zdecydowanie
    powtarzaj nie wolno / nie rusz / zostaw, itp.
    I szcerze wam życzę, żeby suka traiła tam gdzie będzie szczęsliwa i
    kochana.
    --
    Rodzinna stronka
  • demonsbaby 15.05.09, 13:34
    że za punkt wyjścia / pewnik przjęłam, iż w normalnych kontaktach z
    dzieckiem - pies "nagle" okazał brak akceptacji dla zachowania
    dziecka. Czyli były normalne kontakty i się popsuły.
    Tak nie było. Więc nie musi to być problem hierarchizacji,
    aczkolwiek nie jest wykluczone, że ten element odgrywa jakąś rolę.

    Z opiniami możesz się również spotakć skrajnie róznymi - jesli idzie
    o sojalizację psa z dzieckiem. Podobnie jak rózny i indywidualny
    jest każdy osobnik. I tu: szczególnie psy obronne, strózujące,
    bojowe. NIe jest tak, że suka twojego męża / faceta nie akceptuje
    dziecka - nie daliście jej na to szansy.

    Młody pies i małe dziecko - z jednej strony szybciej się "dogadują"
    bo np. młody pies lubi się bawić i traktuje dzieciaczka jak kompana
    do zabaw. Z drugiej strony przewyższa ten czynnik hierarchizacji
    stada, kiedy właśnie w okresie dorastania psa może się okazac, że
    ten a cechy dominujące i zaczyna ustawiać wszystkich w domu.

    Dorosły pies z ustaloną hierachią i dziecko w domu - również ma
    pozytywne strony, ale i sa te negatywy. Dorosły pies (równiez może
    być chorujący - o czym nie musimy wiedzieć - bo pies np. nie okazuje
    bólu, czy ignorujemy zachowania nietypowe) małe dziecko traktuje
    z "ostrożnością" niekoniecznie przypisywaną młodym psom. Czynnik
    hierarchizacji może się pojawić, ale nie musi - jesli psu pozwolimy
    na kontakt z dzieckiem. Czyli wsplne zabawy, wspólna opieka nad
    dzieckiem i wspólna opieka z dzieckiem nad psem. Tylko, że możliwość
    zweryfikowania co się dzieje, czy jest możliwe, żeby było dobrze -
    wymaga od nas konkretnej postawy. Wybacz, ale u was jej zabrakło.

    --
    Rodzinna stronka
  • mruwa9 15.05.09, 14:27
    faktem jest tez, ze uwazasz, jak wszystkie zabierajace tu glos
    milosniczki psow, ze zachowanie zwierzecia jest tylko i wylacznie
    skutkiem dobrego albo zlego wychowania, ulozenia psa. Tak, jakby
    szczeniak byl czysta, neizapisana karta, kulka plasteliny, ktora
    mozna sobie wymodelowac wedug wlasnego widzimisie. Zupelnie pomijasz
    sytuacje, ze pies ma swoj charakter, swoj temperament, moze byc
    chory (tez psychicznie), moze miec gorszy dzien. I wtedy , jak w
    ostatnim (dotychczas) glosie w dyskusji, wystarczy ulamek sekundy i
    tragedia gotowa.
    www.polityka.pl/szczekoscisk/Text01,933,261694,18/
  • sadosia75 15.05.09, 14:54
    Mruwa mam w domu psa,ktory jest psem obronnym wyszkolonym przez
    specjaliste. pies sam w sobie po szkoleniu jest psem,ktorego mozna
    bez obaw zaliczyc do psa o wysokim zagrozeniu zycia czy zdrowia.
    majac tego psa urodzilam dwojke dzieci, dwoje dzieci wychowywalam
    razem z psem, dwojka dzieci wchodzila do legowiska psa, tarmosila
    za uszy psa, glaskala, dziewczynki do dnia dzisiejszego nie zostaly
    pogryzione przez psa, zaatakowane w zaden sposob. pies, ktory
    warczy ostrzega mowi swoim warknieciem nie zblizaj sie, nie
    zaczepiaj mnie, zostaw mnie.
    pies agresywny odrazu gryzie.
    dziecko nie rozumie tego, ale OBOWIAZKIEM doroslego jest zareagowac
    kiedy pies ostrzega warknieciem.
    jesli ktos chce bo tu naprawde wystarczy chec to mozna pracowac nad
    psem i poznac psa z dzieckiem. na dzien dzisiejszy nasz pies
    pilnuje nasze dzieci. mlodsza corke na spacerze pilnuje uwazniej
    niz kogokolwiek innego, chodzi za nia krok w krok. jesli corka
    zbliza sie do czegos co psu nie podchodzi pod "normalne" zaczyna
    szczekac, piszczec, alarmowac nas, ze cos jest nie tak, ze cos mu
    nie pasuje.
    a wiesz dlaczego nasz starszy pies tak reaguje? bo go szkolilismy,
    bo przygotowalismy psa, dziecko, dom, i nas samych do gigantycznej
    zmiany,ktora sie pojawila wraz z narodzinami kazdej z corek.
    wystarczy chciec. i tyle.
    jesli autorka watku nie chce to dla swojego meza czy faceta powinna
    chociaz w ramach milosci zapewnic psu odpowiedni dom a co za tym
    idzie zglosic sie do fundacji czy organizacji,ktore zajmuja sie
    pomoca przy adopcji psow.
    to nie jest gigantyczny wysilek. a moze zapewnic psu cudowny
    dom,ktorego niestety na dzien dzisiejszy nie ma.
    --
    Nie patrz!
    Mówię Ci nie patrz!
    No ok..
    PATRZ!
  • demonsbaby 15.05.09, 16:33
    mruwa9 napisała:

    > faktem jest tez, ze uwazasz, jak wszystkie zabierajace tu glos
    > milosniczki psow, ze zachowanie zwierzecia jest tylko i wylacznie
    > skutkiem dobrego albo zlego wychowania, ulozenia psa. Tak, jakby
    > szczeniak byl czysta, neizapisana karta, kulka plasteliny, ktora
    > mozna sobie wymodelowac wedug wlasnego widzimisie.

    Kulkę plasteliny z "widzimisia" można tylko otrzymać przy prawidłowym
    prowadzeniu psa przy założeniu, że nie mamy do czynienia ze skrzywieniami
    psychicznymi, eliminowanymi w hodowlach (pseudohodowlach już nie).


    , wystarczy ulamek sekundy i
    > tragedia gotowa.

    w mniejszym stopniu - to niebywała rzadkość (z wykluczeniem chorób psychicznych)
    atak na człowieka ma miejsce wskutek przystosowania (nie dawajmy przymiotów
    ludzkich zwierzętom, bo takich nie mają), a błędów przez nas popełnianych lub
    braku umiejętności odczytywania konkretnych sygnałów.

    Proponuję również przeanalizować w stosunku do własnej osoby termin:
    www.nerwica.net/fobie/kynofobia/

    --
    Rodzinna stronka
  • mruwa9 15.05.09, 16:52
    Powiedz mi, jak sie eliminuje skrzywienia psychiczne u psow w
    hodowlach? To taki eufemizm dla usypiania zwierzat? To jaka jest
    roznica miedzy uspieniem szczeniaka a doroslej suki?
    Miedzy niechecia do psow a kynofobia jest spora roznica.
    W dziecinstwie i mlodosci mialam papugi, moja babcia miala koty, psa
    (calkiem poczciwa i sympatyczna przybleda) i nawet u tak malych
    zwierzat, jak papugi, widac temperament i charakter. Nie wierze, ze
    zachowanie psa jest tylko i wylacznie zasluga (lub wina) wlasciciela.
  • demonsbaby 15.05.09, 17:00
    Oddaję honor - nie wiedziałam, że rozmawiam ze Stanley`em Coren`em. W tym
    temacie to tyle.
    --
    Rodzinna stronka
  • demonsbaby 16.05.09, 10:02
    mruwa9 napisała:

    > Powiedz mi, jak sie eliminuje skrzywienia psychiczne u psow w
    > hodowlach? To taki eufemizm dla usypiania zwierzat?
    Nie troska o wyodrębnienie cech pożądanych i nie narażanie ludzkiego
    bezpieczeństwa na zagrożenie.

    To jaka jest
    > roznica miedzy uspieniem szczeniaka a doroslej suki?
    Taki etap nazywa się zakazem rozmnażania konkretnych osobników. W okresie
    szczeniactwa, cięzko zweryfikować konkretne odchyły psychiczne - można zgadywać.

    > Miedzy niechecia do psow a kynofobia jest spora roznica.
    Żadna - jedynie intensyfikacją objawów. Niechęć może się objawiać spotęgowanym
    strachem urastającym do rangi paniki.


    --
    Rodzinna stronka
  • mruwa9 16.05.09, 11:04
    ale jak odbywa sie owa eliminacja cech niepozadanych? Czy dla
    usypianego (zdrowego fizycznie) zwierzecia ma znaczenie, z jakiego
    powodu jest usypiane? Dorabiasz ladne slowa do dokladnie takiego
    samego dzialania, jakie ja nazywam wprost usypianiem, a ty szukasz
    oglednych, ladnych slow, chyba dla zagluszenia wyrzutow sumienia?
  • demonsbaby 16.05.09, 11:26
    mruwa9 napisała:

    > ale jak odbywa sie owa eliminacja cech niepozadanych? Czy dla
    > usypianego (zdrowego fizycznie) zwierzecia ma znaczenie, z jakiego
    > powodu jest usypiane? Dorabiasz ladne slowa do dokladnie takiego
    > samego dzialania, jakie ja nazywam wprost usypianiem, a ty szukasz
    > oglednych, ladnych slow, chyba dla zagluszenia wyrzutow sumienia?

    Nie mam wyrzutów żadnych - tytułem tego, że nie usypiam zdrowych zwierząt. Nie
    dorabiam teorii, mówię o systematyce działań podejmowanych w hodowlach - co siłą
    rzeczy - nazywamy kontrolą rozrodu. Rozród poza kontrolą / oceną bywa zgubny w
    skutkach (najczęściej wyrazem tego są cechy niepożądane oraz choroby genetyczne
    miotu).
    Żaden szanujący się hodowca (zaznaczam szanujący) nie powierzy w ręce drugiego
    człowieka bomby z detonatorem czasowym. Stąd sygnały o agresji / niepożądanych
    cechach trafiać powinny do hodowli skąd osobnik pochodzi.
    Meritum sprawy: "pies warczy" na zbliżające się dziecko - nie jest efektem zmian
    w psychice u 9letniego psa, który niesubordynacji nie okazywał do momentu
    zaistnienia sytuacji dla psa nietypowej. Jest karcony za zbliżanie się do
    dziecka - podchodzenie "obiektu", za który jest karcony sygnalizuje warczeniem -
    dlaczego? wyprzedza nasz odruch karcenia - czyli "to nie ja się zbliżam". Może
    też odgrywać rolę czynnik miejsca w stadzie. U psów dorosłych z zaznaczoną
    hierarchią jest to raczej sporadyczne.
    Zatem nie rozmawiamy o "bestii" w domu.

    Zgodnie z art. 35 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt "kto
    zabija, uśmierca zwierzę albo znęca się nad nim podlega karze pozbawienia
    wolności do roku,ograniczenia wolności albo grzywnie" Uśmiercenie jest wykonalne
    w aspekcie choroby zwierzęcia - czyli podyktowane stanem psychofizycznym.

    Jeżeli nie rozumiesz istoty hodowania / posiadania zwierząt o konkretnych
    cechach użytkowych to dyskusja jest z góry skazana na niepowodzenie. Nie
    dyskutuję na tematy dotyczące konkretnych specjalizacji bez ogarnięcia tematu na
    podst. fachowej literatury, a i tu ciężko bez konkretnych doświadczeń w pewnym
    obszarze.

    Innymi słowy ludzie ustawicznie kształceni, posiadający doświadczenie w danej
    dziedzinie są powołani do wykonywania konkretnych czynności. Stąd nie jesteś
    odpowiedzialna za bezpieczeństwo przeładunku skroplonych gazów paliwowych jako,
    że nie masz żadnej wiedzy z zakresu "bezpiecznej obsługi instalacji przesyłowej"
    ani nie znasz właściwości propanu czy butanu.

    Analogią jest posiadanie i hodowla ras o konkretnych cechach użytkowych.
    --
    Rodzinna stronka
  • gruba77 21.05.09, 17:57
    witam
    zaden amstaff nie jest stabilny emocjonalnie
    kobieto !!!!!!!!!!!!!!!!!to po pierwsze,ja w zyciu bym takiego psa
    nie trzymala przy dziecku w zyciu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!znam przypadek
    pogryzienia małego dziecka przez takiego psa własnie,niegdy w zyciu
    bym nie wzięla takiego psa typu amstaff czy pittbull!!!!!!!!!!!!psy
    mordercy i tyle!!!!!!!!!!!!!nikt mi nie przetlumaczy ze jest
    inaczej!!!!!!!! ja mam małe dziecko i 2 pieski jeden to 2-letni
    shitzu,najspokojniesza rasa jaką znam,uwielbia mojego synka z
    wzajemnoscią,a drugi to 5 miesięczny owczarek niemiecki,polecam
    takie psy dla dzieci, a nie morderców,jak widze takie psy to mnie
    skręca,bo sama byłam ugryziona przez takiego typu psa i wierzcie mi
    znałam go i on mnie,psa juz nie ma, ale ja mam wielki ślad na nodze:
    (( nie wiadomo co im strzeli do głowy,wierzcie mi i naprawde takie
    psy nie przy dziecku,byla swiadkiem pogryzienia i ofiarą tez !!!!!
  • demonsbaby 22.05.09, 08:59
    Boshe ... potrafię być ignorantem, jako iż oczytana we wszystkich
    dziedzinach być nie mogę, grzeszę zatem ciemnogordem w konkretnych
    sprawach - tyle, że te emocje są tu zbędne, a szczególnie nie
    podparte żadnymi doświadczeniami, PONIEWAŻ:
    WSZYSTKIE TTB zostały wytworzone z predyspozycjami do WALKI Z INNYMI
    ZWIERZĘTAMI (np. jak bulldog - sama nazwa wskazuje - do walk z
    bykami).
    Nie mozna mówić o stabilności predyspozycyjnej psa - BO TAKIEJ NIE
    MA. W innym razie - na rozp. MSWiA zostałaby naniesiona adnotacja Z
    PRZEZNACZENIEM DO WALK Z LUDZMI (szczególnie dziećmi).
    Jeżeli idzie o psy strózujące to większe szanse generowania ataku na
    człowieka - stwarza właśnie OWCZAREK NIEMIECKI - po przeszkoleniu z
    IPO. Mający predyspozycje do stróżowania i ochrony człowieka.
    Nie ma reguły czy ON, DOBERMAN czy pitbull albo ast przy braku
    konsekwencji i wysotrzeniu konkretnych sygnałów - zaatakuje
    dziecko / człowieka.
    Prawdą jest, że konkretne rasy są przeznaczone dla ludzi znających
    rasy i cechy użytkowe, rozumiejący zakres odpowiedzialności - a
    przede wszystkim potrafiący wykorzystać wiedzę w praktyce. Pewne
    mechanizmy są wspólne - te dotyczą hierarchizacji i braku
    konsekwencji.

    Istnieje coś jak sala współpracy człowieka z psem (ta została
    okreslona jako inteligencja ras). Na jej podstawie - lokaty można
    sobie wyobrazić możliwość nawiązania współpracy / współdzialania z
    przewodnikiem i egzekwowaniu przez przewodnika posłuszeństwa czy tez
    konkretnych zadań. Biorąc pod uwagę, że bullowate czy asty w
    większości lokowane są na pozycji 60-80 oznacza, że średnio można
    wyegzekwowac wykonanie komendy na etapie szkoleń wstępnych po 60 -
    80 powtórzeń danej komendy. I nie znaczy, że takie psy są tepe, ale
    oporne na współpracę w przeciwieństwie do owczarka czy dobermana na
    5 miejscu albo collie na 1.
    Dzieci nie tylko gryzą asty czy pitbulle. Dzieci są gryzione przez
    sharpeie czy pospolite mieszańce - to nie efekt rasy - ale błędów
    przeowdnika względnie wrodzonych zmian generujących wyostrzenie
    agresji.
    --
    Rodzinna stronka
  • demonsbaby 22.05.09, 09:43
    demonsbaby napisała:

    > > Dzieci nie tylko gryzą asty czy pitbulle.
    I to był właśnie popis ignorancji stylistycznej:
    Nie tylko asty czy pitbulle gryzą dzieci.

    --
    Rodzinna stronka
  • semi-dolce 22.05.09, 09:48
    W obie strony równie prawdziwe smile

    Zainteresowałas mnie tą skalą. Możesz dać jakiegos linka czy coś, żebym mogła ją
    sobie obejrzeć?
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • demonsbaby 22.05.09, 10:12
    Poczytaj kilki pozycji Corena (zdaje się opublikował ranking ponad
    100 ras w formie papierowej i możliwości z tego wynikające) - ma
    swój blog:
    www.stanleycoren.com/e_intelligence.htm
    Facet jest trochę kontrowersyjny (np. nagradzanie wg. naszego
    mniemania "złych zachowań" - typu: warczenie - nie pytaj, gzdie to
    doczytałam - ale opisalam tam dowód logiczny z punktu widzenia psa).
    I tak w jego publikacjach możesz znależć:
    HISTORIA NATURALNA PSÓW:
    - pierwszy pies
    - przodkowie psów (wilki, szakale, lisy, dingo, dzikie psy i pariasy)
    - wspólne cechy psów i ich kuzynów
    - prawdziwi przodkowie domowego psa
    - wpływ udomowienia na psy

    DAWNE POGLĄDY NA UMYSŁOWOŚĆ PSA:
    - psy a religia (judaizm, chrześcijaństwo, islam, wierzenia ludowe)

    WSPÓŁCZESNE POGLĄDY NA UMYSŁOWOŚĆ PSA:
    - mechaniczny pies (koncepcja Kartezjusza)
    - konsekwencje natury etycznej
    - stanowisko behawiorystów (wpływ koncepcji Kartezjusza)
    - przywrócenie maszynie duszy (świadomość i inteligencja)

    NATURA INTELIGENCJI PSÓW:
    - badania nad inteligencją człowieka, a inteligencja psa
    - inteligencja ogólna i szczególna
    - inteligencje złożone (u człowieka/u psa)
    * przestrzenna
    * cielesno-kinetyczna
    * intrapersonalna
    * interpersonalna
    * muzyczna
    * logiczno-matematyczna (rozwiązywanie problemów natury logicznej,
    działania oparte na osądzie ilościowym, porównanie wielkości i ocena)

    INTELIGENCJA JĘZYKOWA PSÓW:
    - receptywny język psów
    - produktywny język psów
    - czy rzeczywiście jest to język

    RÓŻNE FORMY INTELIGENCJI U PSÓW:
    - inteligencja adaptacyjna
    - inteligencja użytkowa (podatność na szkolenie)- tu
    odzwierciedlenie rankingu ras
    - inteligencja instynktowna
    - umysłowość mieszana

    INTELIGENCJA INSTYNKTOWNA (rola programowania genetycznego):
    - psy stróżujące i obronne
    - psy myśliwskie
    - psy pasterskie
    - psy zaprzęgowe
    - inne

    INTELIGENCJA ADAPTACYJNA (szybkość uczenia się, pamięć):
    - testy na iloraz inteligencji IQ dla psów (jak przeprowadzić test i
    zinterpretować wyniki) - tu "poziom inteligencji" indywidualnego
    danego osobnika

    INTELIGENCJA UŻYTKOWA (podatność na układanie):
    - czy istnieją dane świadczące o zróżnicowaniu między rasami
    - jakie dane można uzyskać dzięki egzaminom z zakresu posłuszeństwa
    - opinia specjalistów (ranking ras pod kątem inteligencji użytkowej
    i posłuszeństwa)

    CZYNNIK OSOBOWOŚCI:
    - znaczenie osobowości
    - genetyka a osobowość
    - testy osobowości posłusznej + interpretacja wyników (dla szczeniąt)

    JAK STYMULOWAĆ PSIĄ INTELIGENCJĘ:
    - doskonalenie osobowości:
    * dotyk (szczenię)
    * manipulowanie zachowaniami i ich kontrolowanie (ugruntowanie roli
    przywódcy)
    * narzucanie przywództwa w stadzie
    * ćwiczenia na koncentrację uwagi i podporządkowanie
    - doskonalenie inteligencji instynktownej:
    - inteligencja płynna i skrystalizowana
    * zwiększanie inteligencji płynnej
    * zwiększanie inteligencji skrystalizowanej

    UMYSŁOWOŚĆ PSA A SATYSFAKCJA WŁAŚCICIELA:
    - wady i zalety inteligentnych psów (kiedy wysoka inteligencja psa
    może być pomocna, a kiedy przeszkadza)

    - życie z niezbyt bystrym psem - jak powinien wyglądać trening:
    * jak najwcześniejsze rozpoczęcie treningu
    * konsekwencja
    * jasne i precyzyjne wyrażanie się
    * cisza i spokój przy treningu
    * rola bliskiego kontaktu
    * krótki czas trwania lekcji
    * cierpliwość
    * praktyka (powtarzanie ćwiczeń przez całe życie psa)
    * elastyczność
    * stanowczość
    * pochwały

    - życie z inteligentnym psem - dlaczego trudniej zmusić je do
    karności, niż psy mniej bystre i jak powinien przebiegać trening:
    * bezustanny trening od najwcześniejszego okresu życia
    * rola niepobłażania, konsekwentnego egzekwowania karności,
    korygowanie zachowania i pochwały, traktowanie każdego wydanego
    polecenia jako trening
    * niestosowanie nagród "za nic"
    * praca nad emocjami
    * obserwacja zachowania psa - korygowanie zbyt wolnych reakcji,
    mogących wynikać z "kombinowania"
    * nie dopuszczenie do przetrenowania
    * dbałość o odpowiednio silne bodźce (atrakcyjność treningu)
    - zmiany inteligencji z wiekiem

    Tu rankingi pod kątem użytkowości:
    www.psyimy.pl/forum/viewtopic.php?t=196
    z uwzględnieniem przykądowych testów na IQ:
    psy.olpw.com/viewtopic.php?t=1368
    A same pozycje do nabycia to "Inteligencja psów", "Tajemnioce psiego
    umysłu", "Jak rozmawiac z psem" S. Coren.


    --
    Rodzinna stronka
  • demonsbaby 22.05.09, 10:15
    demonsbaby napisała:
    - typu: warczenie - nie pytaj, gzdie to
    > doczytałam - ale opisalam tam dowód logiczny z punktu widzenia
    psa).
    żebym się czasem nie rozpędziła: miałam napisać "Coren opisał dowód
    logiczny wink .."
    --
    Rodzinna stronka
  • semi-dolce 22.05.09, 10:18
    Jak rozmawiac i Tajemnice mam. Tajemnice uwielbiam i uważam za jedną z
    najlepszych książek o psach.

    Ale skali nie kojarzę. Może to wynikac z tego że:
    a) jest ona w Inteligencji, której nie czytałam (ale przeczytam)
    b) mam defekt mózgu i nie pamietam (bardzo prawdopodobne)

    Kocham jego teorię na temat uzaleznienia sposobu komunikacji od rasy.
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • demonsbaby 22.05.09, 10:23
    Przeczytasz w Inteligencji - nie masz defektów wink
    Jako zdaje się pierwsza z publikacji zaczął od okreslania cech
    użytkowych i podatności na szkolenia.
    Tym samym potrafił z jakimś p-stwem określić stopień / skalę
    współpracy z człowiekiem.
    --
    Rodzinna stronka
  • semi-dolce 22.05.09, 10:27
    Spoko, i tak wyjdzie, że moje sa mało inteligentne, bowiem kiepsko współpracują.
    A kiepsko współpracują, ponieważ są niesamowicie inteligentne wink
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • demonsbaby 22.05.09, 10:34
    stąd ranking inteligencji użytkowej - to nic innego jak orzech do
    zryzienia dla przeciętnego miłośnika rasy. I tak bullowate nie są
    tepe - ale po prostu nie "potrzebują" do przezycia przewodnika. A
    sumasumarum - czy to doberman czy border - bez towarzystwa człowieka
    padnie - nie ze względu na rozpoznawanie i rozumienie komend - ale
    chęć częstych zabaw i miłości do pracy wink A na dogi niemieckie - to
    już w ogóle dla mnie magia wink
    --
    Rodzinna stronka
  • tijgertje 02.06.09, 09:23
    gruba77 napisała:

    > czytałas kiedys o pogryzieniu przez owczarka niemieckiego????
    > ja nigdy.wiec nie pisz bzdur,bo nie masz pojecia o czym piszesz
    > wogole jak widze!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Ja nie czytalam, ale znalam osobiscie chlopaka, wowczas 10-latka.
    Rodzina miala owczarka niemieckiego, ten wlasnie chlopak zawsze sie
    psem opiekowal, byl jedynym, ktory psa karmil. Do czasu. Pewnego
    pieknego dnia pies z niewyjasnionych przyczyn rzucil sie na
    chlopaka, odgryzl mu ucho i pokiereszowal twarz. Ojciec chlopaka
    dzialajac instynktownie w obronie wlasnego dziecka lopata zatlukl
    psasad Sekcja zwierzecia nie wykazala zadnych zmian w mozgu czy
    choroby, sprawa pozostala niewyjasniona, chopakowi udalo sie doszyc
    ucho, ale blizny na twarzy (rekach i nogach tez) pozostana do konca
    zycia. Uwazam, ze psy to ogromna odpowiedzialnosc i trzeba baaaardzo
    dobrze wiedziec jak konkretna rasa jest "skonstruowana" i czego
    mozna sie spodziewac, ale nawet najbardziej ulozony pies jak i
    najgrzeczniejsze dziecko to moze byc potencjalna bomba zegarowa.
    Zarowno zwierze jak i dziecko dziala czasem impulsywnie, i moze sie
    zdarzyc sytuacja, ze pies na jakis impuls (ktorego czlowiek moze
    nawet nie zauwazyc) moze zareagowac sprzecznie z wszystkim, czego
    sie po nim spodziewamy. Niektore rasy maja wieksze ryzyko i mimo, ze
    owczarki niemieckie uwielbiam i sa to fantastyczne i bardzo
    inteligentne psy, to jednak nie bez powodu wlasnie one sa
    wykorzystywane w policji. Taki pies musi byc dobrze wyszkolony i
    miec madrych opiekunow, nie pozbawionych wyobrazni.
  • banaszka82 02.06.09, 09:33
    Też nam taki przypadek.Mój brat (choć zabrzmi to śmiesznie ) miał pogryziony
    tyłek przez owczarka,po prostu obok niego przechodził na plaży.Nie popadajmy w
    ślepy zachwyt nad jakąs rasą bo każdemu psy może odwalić w którymś momencie.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/d500b26f35.png
  • zoska7373 16.05.09, 20:51
    Uśpi uśpi jeśli podstawa do uspienia będzie agresja
    zagrażająca życiu lub zdrowiu człowieka>
  • semi-dolce 16.05.09, 21:06
    Ale tu nie było agresji.
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • slonko1335 14.05.09, 21:50
    banaszka82 napisała:
    jest bardzo
    > poukładana i świetnie wychowana,staramy się okazywać jej czułość by nie czuła
    > się odepchnięta i niechciana

    chwile potem:
    banaszka82 napisała:
    Ja nie cierpię tego psa..przeszkadza mi to,że nie mieścimy się wszyscy
    > do auta,że łazi po pokoju w nocy i swoimi odgłosami budzi dziecko,że nigdzie
    > nie można się bez niej ruszyć a najbardziej to,że tak naprawdę nie wiem co jej
    > odpieprzy i w którym momencie..a poza tym chcę by moje dziecko było w domu
    > bezpieczne i żebym nie musiała przy każdej wizycie w kibelku wrzucać małej do
    > kojca...dziś na spacerze rzuciłą się na jakiegoś psa choć nigdy tego nie
    > robiła

    to zdecyduj się jaki w końcu jest ten pies...dobrze wychowany i poukładany czy
    nie? bo coś mi się zdaje że nie w samym psie problem...

    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    Potrzebna pomoc!
  • mamaoliwki08 14.05.09, 21:54

    > to zdecyduj się jaki w końcu jest ten pies...dobrze wychowany i poukładany czy
    > nie? bo coś mi się zdaje że nie w samym psie problem...

    Święta prawda.
  • deodyma 14.05.09, 23:51
    banaszka82 napisała:

    mi nawet nie zależy by godzić psa i dziecko...a
    > dlaczego...? bo po pierwsze to nie jest stricte mój pies.To amstaff mojego
    > narzeczonego a kupił go jak jeszcze był z poprzednią kobietą bo ona i jej syn
    > chcieli.Ja nie cierpię tego psa..przeszkadza mi to,że nie mieścimy się wszyscy
    > do auta,że łazi po pokoju w nocy i swoimi odgłosami budzi dziecko,że nigdzie
    > nie można się bez niej ruszyć


    no to juz wszystko jasne...

    --
    mój suwaczek
  • mruwa9 14.05.09, 23:56
    deodyma napisała:


    > no to juz wszystko jasne...
    >
    No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
    przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed faktem
    dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
    takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
    jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.
  • slonko1335 15.05.09, 07:22
    mruwa9 napisała:
    No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
    > przyklad..no, ale nie mam.

    no właśnie i nie masz. ja nie cierpię kotów i też nie mam.

    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    Potrzebna pomoc!
  • moofka 15.05.09, 08:07
    > No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
    > przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed faktem
    > dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
    > takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
    > jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.

    no to przybij piatke wredoto
    ja sie dziwie ze wazac na szali dobro pieska-zabojcy, ktory juz przejawia
    agresywne zachowaia wzgledem dziecka
    a jego zdrowie i bezpieczenstwo jakis zle pojety humanitaryzm sie pojawia
    bo przeciez piesek wazny, dziecko niewazne

    --
    http://avatars.kards.ru/images/avatar/eb/12/4843.gif
  • slonko1335 15.05.09, 09:05
    Moofka ale nikt nie kwestionuje tutaj że pies jest ważniejszy od dziecka.
    Problem tylko polega na tym, że tutaj pewnie nie chodzi o to dziecko tylko o
    okazję pozbycia się nielubianego psa z domu. Autorka wątku napisała dwa posty
    wzajemnie się wykluczające, bo albo pies jest kochany i stara się mu okazywać
    czułość, jest dobrze ułożony i grzeczny albo się go nie znosi, i nagle wszędzie
    włazi, nie umie się zachować i nie można go zostawić samego, problem nie tkwi w
    samym psie tylko w jego właścicielach...

    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    Potrzebna pomoc!
  • mruwa9 15.05.09, 09:14
    ale co ma piernik do wiatraka? Czy autorka ma obowiazek lubic
    kundla? Nie ma. Ma prawo chciec sie go pozbyc? Ma prawo. Nie ona go
    kupila, nie ona podejmowala decyzje o pojawieniu sie psa w domu i
    nie ma obowiazku palac do niego miloscia i czuloscia. Ma prawo
    obawiac sie o zycie wlasnego dziecka, zwlaszcza po wielu wypadkach,
    gdy dotad spokojny i dobrze ulozony pies bez ostrzezenia rzucal sie
    wlascicielowi (i to nie tylko dziecku, bo i nastolatkom, i
    doroslym sie zdarzylo) do gardla? To moze byc kwestia sekundy i
    jednego klapniecia szczekami i zadna tresura nie musi przed tym
    ustrzec, jesli pies jest genetycznie predysponowany do agresji lub
    zwichrowany psychicznie.
  • slonko1335 15.05.09, 09:17
    Oczywiście że ma prawo tylko chyba nie była na tyle asertywna żeby to zrobić od
    razu jak jej tego kundla sprowadzono na głowę a teraz zakrywa się
    dzieckiem...ktoś już wcześniej napisał widziały gały co brały...

    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    Potrzebna pomoc!
  • banaszka82 15.05.09, 10:21
    słonko,powtórzę Ci to co przed chwilą juz napisałam. Po pierwsze to ja się
    wprowadziłam do faceta,nikt mi psa na głowę nie wrzucił.po drugie mój pierwszy
    post mógł zostać źle odebrany ponieważ faktycznie można było go odebrać jak
    zaprzeczenie jego samego,już tłumaczę dlaczego : napisałam,że psa nie lubię-fakt
    ale przy dziecku odsunęłam tę niechęć na bok po pierwsze poto żeby Ją uczyć
    sympatii do zwierząt a po drugie by pies nie czuł się zazdrosny i
    izolowany..kumasz...?umawiając się z moim facetem poznałam cholernie posłusznego
    psa,nigdy nie rzucającego sie na innych.A co miałam nie zachodzić w ciążę w
    związku z tym,że to amstaff?miałam kazać pozbyć sie jej z domu?myślałaś,że
    wiedziałam jak to będzie...?zrobiliśmy wszystko co było wskazane aby pies
    zaakceptował dziecko.I nie ma we mnie krzty litości dla tego psa w sytuacji gdy
    moje dziecko jest zagrożone.
  • slonko1335 15.05.09, 13:11
    Banaszka fakt teraz to trochę inaczej przedstawia się sytuacja choć jak dla mnie
    gubisz się w "zeznaniach:, raz Ci zależy na godzeniu dziecka z psem, za chwilę
    nie zależy, dziwne to jak dla mnie...
    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    Potrzebna pomoc!
  • moofka 15.05.09, 09:19
    slonko1335 napisała:

    > Moofka ale nikt nie kwestionuje tutaj że pies jest ważniejszy od dziecka.
    > Problem tylko polega na tym, że tutaj pewnie nie chodzi o to dziecko tylko o
    > okazję pozbycia się nielubianego psa z domu. Autorka wątku napisała dwa posty
    > wzajemnie się wykluczające, bo albo pies jest kochany i stara się mu okazywać
    > czułość, jest dobrze ułożony i grzeczny albo się go nie znosi, i nagle wszędzie
    > włazi, nie umie się zachować i nie można go zostawić samego, problem nie tkwi w
    > samym psie tylko w jego właścicielach...
    >

    a jedno drugie wyklucza?
    maja psa, jak moga tak sie staraja, a pies jest jaki jest i lubic sie go nie da
    stanowi realne zagrozenie dla zycia dziecka - nie tylko sama swoja
    obecnoscia ale juz zachowaniem
    ja bym sie ani minuty nie zastanawiala, gdzie ma byc pies niebezpiecznej rasy,
    ktory szczerzy zeby na raczkujace bezbronne niemowle


    --
    http://avatars.kards.ru/images/avatar/eb/12/4843.gif
  • slonko1335 15.05.09, 09:26
    Moofka a myślisz że się starają?, przecież ten pies wie czy się go lubi czy nie,
    więc reakcja jego jest całkowicie naturalna (co nie znaczy że akceptowalna bo
    tak zachowywać się nie powinien ale nikt go nie nauczył że ma być inaczej).
    Zgadzam się tez, że takiego psa przy małym dziecku nie trzymałabym w domu ale
    wina tutaj nie leży po stronie psa i nie powinno być to usprawiedliwieniem do
    pozbycia się go.
    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    Potrzebna pomoc!
  • moofka 15.05.09, 09:39
    wina nie wina
    o czym tu debatowac
    ten pies nie moze byc z dzieckiem skoro juz przejawia takie zachowania
    i trzeba sie go pozbyc
    i jak leneczka mysle ze oddawanie psa bojowego, do tego zle ulozonego komus
    innemu to nie najlepszy pomysl
    --
    http://avatars.kards.ru/images/avatar/eb/12/4843.gif
  • totorotot 21.05.09, 15:15
    powtarzam: psa oddać do schroniska albo byłej lubej. Jak masz zamiar funkcjonować z niebezpiecznym, nielubianym, agresywnym amstaffem i niemowlęciem ? Na drzewo i to już!
  • banaszka82 21.05.09, 16:38
    no tak smile
  • banaszka82 15.05.09, 10:13
    dzięki za zrozumienie. Poprzedniczki uwazają,że sobie przeczę ale może mnie po
    prostu nie zrozumiały : psa nie lubię ale staram się nie dać jej tego odczuć i
    pozwalałam lizać dzidzię i wąchać ją,.
  • deodyma 15.05.09, 11:31

    mruwa9 napisała:


    > No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
    > przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed
    faktem
    > dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
    > takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
    > jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.


    przed faktem dokonanym to zostal juz postawiony ten zwierzak, nie
    autorka watku.
    jesli go nie lubi, przeszkadza jej, to niech skontaktuje sie z
    fundacja, ktora sie psami tej rasy zajmuje, a jest to w tym wypadku
    fundacja AST i oni szybko mu normalny dom znajda.
    moze tez pogadac z wetem, ze chce znalezc dom dla psa, bo normalny
    wet zdrowego psa nie uspi.
    a coz znaczy wedlug Ciebie wyrazenie "pies tej rasy"?
    bo ja znam osobiscie sporo rodzin,ktore maja wlasnie "psa tej rasy",
    przy ktorych wychowuja sie ich dzieci w roznym wieku i jakos te psy
    sie na nie nie rzucaja, nie warcza ani nie gryza.
    autorka psa nie lubi, wiec kto wie, co sie w tym domu dzieje.
    moze drazni psa, moze dziecko tez wyczyniac z psica rozne rzeczy, do
    ktorych ona sama sie tu nie przyzna a potem co do czego, to dochodzi
    to tragedii wlasnie dzeki glupim rodzicom, jak piesek na ich dziecie
    sie rzuci.
    gdy sie urodzilam w naszej rodzinie byl maly kudlaty piesek, ktory
    byl agresywny w stosunku do mnie do tego stopnia, ze gdy plakalam
    jako niemowle, on non stop warczal, wiec chcac nie chcac moja mama
    musiala go uspic, poniewaz wszyscy sie o mnie bali.
    piesek mial 12 lat i zdazyl w ciagu tych 12 lat pogryzc z domownikow
    kazdego, oprocz mojego dziadka, przed ktorym czul respekt i ktorego
    to wybral na swojego pana.
    mojej mamie tez wisial raz przy gardle, ale nikt go wtedy nie uspil,
    bo on taki ladny i tak bylo go wszystkim szkoda.
    i wcale nie byl to "pies tej rasy", tylko sliczny, kudlaty o
    ujmujacym wygladzie kundelek na krzywych lapkach...
    wsztystko zalezy od wychowania i od wlasciciela, bo jak wlasciciel
    glupi, to juz nic nie pomozesmile
    ja sama mam w domu 5 letnia psice i pomimo tego, ze uwielbia naszego
    18 msc syna i inne dzieci, pilnuje obojga a oczy mam dookola glowy,
    bo wiem, do czego zdolne sa dzieci, gdy sie na nie nie patrzy.
    tylko o tym rzadko sie mowi, bo jak co do czego, to zawsze winne
    jest zwierze.

    mój suwaczek
  • banaszka82 15.05.09, 12:54
    a co może psu zrobić 9 mies. niemowlę które z psem niemal nie ma styczności?"w
    ty domu" nic chorego się nie dzieje. i nie jestem głupią matką.
  • deodyma 15.05.09, 13:02
    jesli nie ma z psem stycznosci, to czemu warczy?
    i co na to Twoj narzeczony?
    rozmawialas z nim o tym?

    --
    mój suwaczek
  • ser_kowa 20.05.09, 19:15
    >No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
    > przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed
    faktem
    > dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
    > takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
    > jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.

    I tak właśnie wygląda selekcja naturalna w dzisiejszym świecie.
    Oddałabyś w 'jakiekolwiek' ręce -> 'jakiekolwiek' ręce spuściłyby
    agresywnego psa (przy czym nie byłby to pies będący bohaterem tego
    wątku, bo on agresywny nie jest...) -> pies dopadłby twojego
    dzieciaka na ulicy i przepływ 'genów głupoty' w naturze by sie
    umniejszył.

    Tak pół żartem, pół serio. Wierzę, że zawsze głupota zawsze obraca
    się przeciw głupim ludziom i mam z tego powodu nie krytą
    satysfakcję. Psy powinni posiadać tylko wybrani, bo więkzość na
    zwierzę nie zasługuje.
  • banaszka82 21.05.09, 10:32
    tak samo z dziećmi,a jednam dzieci mają też idiotki.
  • totorotot 21.05.09, 15:10
    ja nie rozumiem, na co Ty jeszcze czekasz? Pieska na księżyc (do schroniska) albo do krainy wiecznych psich łowów. Też miałam ukochanego piesiunia, niestety musiałam go oddać do schroniska, ponieważ mnie nie słuchal.
    Jeśli narzeczony będzie miał jajieś anse w kwestii pozbycia się amstaffka, potraktuj to jak pierwszy sygnał ostrzegawczy.
  • banaszka82 21.05.09, 16:43
    wczoraj się na mnie wkurzył i stwierdził,że nie ręczy za siebie i jak ją uśpi to
    mnie może też z domu wywali bo to Jego przyjaciółka jestsmiledobre nie?
  • paluszek11 14.05.09, 21:56
    Pies sam z siebie nie uzna wyższości córki nad sobą. to Wy musicie nad tym
    popracować i przekazać mu taką wiedzę. To w Was tkwi problem, a nie w psie.


    --
    Adoptujcie psiaki i kociaki!
    www.mielec.bezdomne.com
  • monia111175 14.05.09, 22:07
    tez mam ten problem,w tym ze moj pies nie warczy na małego(tez ma 9
    mies)wrecz ucieka jak on raczkuje,ale sa pewne momenty ze sie
    boje,starszy syn czesto mu dokuczał(dokucza)i jak mały np.uderzy go
    czyms to wtedy.....nie wiem na razie mu nic nie zrobił,jedynie
    chodzi za nim wacha go wszedzie,i lize ewentualnie.Ale my oddajemy
    psa na wies do moich rodziców(wykonczyła mnie ta
    siersc,wszedzie,dosłowne wszedzie)i strach co bedzie jak mały bedzie
    go chciał złapać,uderzyć.Ja mam kundelka(matka bokserka była)Ale
    powiem szczerze amstafa bym nie trzymałą w domu gdzie jest dziecko i
    jeszcze mały metraż(ja mam mieszkanie duże,a mimo wszystko za ciasno
    na dziecko i psa).Zobaczymy po wakacjach,moze wróci z nami........
    --
    <
  • mamaoliwki08 14.05.09, 22:10
    Dziecko należy wychować tak ja i psa a jeśli pozwalasz dziecku bić psa to już jesteś na przegranej pozycji.
    Jejku czy Wy naprawdę nie macie oleju w głowach???
  • 3-mamuska 14.05.09, 22:56
    w 100% zgadzam sie z mamaoliwki ,wystarczy ogladnac program o trenowaniu psa na
    tvn style w soboty, niestety nie pamietam o ktorej godzinie.
  • banaszka82 15.05.09, 10:26
    mamooliwki,ile razy mam Ci tłumaczyc,że od początku pies miał pokazywane,że jest
    najniższy w hierarchi a dziecko najwyżej?i co z tego?może gdyby to był
    chichuahua i na dodtaek kochany przeze mnie bo mój to może starałabym się coś z
    tym zrobić ale w sytuacji gdy ti nie mój pies a co się z tym wiąże nie ufam jej
    w stu procentach to nie mam wielkich wyrzutów chcąc sie jej pozbyć.
  • majenkir 15.05.09, 01:58
    monia111175 napisała:
    > starszy syn czesto mu dokuczał(dokucza)

    a ty do cholery gdzie wtedy bylas?????

    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • semi-dolce 14.05.09, 23:15
    Jak czytam, że ktoś chce uspic psa bo ten zawarczał na dziecko, to nóż mi sie w
    kieszeni otwiera.

    Sprawa jak najbardziej do rozwiązania. Wystarczy odrobina wiedzy i chęci.

    Skąd pies ma wiedzieć, że dziecko zajmuje wazniejsza od niego pozycję? Trzeba go
    uswiadomic, sam się nie dowie. Psa trzeba wychować. Dziecko także. No ale ty
    nienawidzisz psa bo chciała go była narzeczona twojego chłopa. Tak, to wiele
    tłumaczy. Faktycznie lepiej będzie jak ją oddasz. Tu link do fundacji zajmujacej
    się adopcjami bullowatych. Skontaktuj się z nimi, powinni pomóc
    www.fundacja-ast.pl/
    Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że i na psa i na dziecko powinny
    byc pozwolenia.
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • majenkir 15.05.09, 02:01
    semi-dolce napisała:
    > Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że i na psa i na
    dziecko powinny byc pozwolenia.

    U banaszki jeno wiatr by hulal po izbie wink.
    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • banaszka82 15.05.09, 10:30
    nie masz prawa tak się wypowiadać na mój temat.Uważam się za dobrą mamę i to,że
    chcę dziecko chronić przed psem z którym przebywa w jednym pokoju a który nie
    jest mój i mu nie ufam uważam za wystarczający powód by psa sie pozbyć.supermamo
    i treserko psów.
  • ser_kowa 20.05.09, 19:49
    > nie masz prawa tak się wypowiadać na mój temat.Uważam się za dobrą
    mamę i to,że
    > chcę dziecko chronić przed psem z którym przebywa w jednym pokoju
    a który nie
    > jest mój i mu nie ufam uważam za wystarczający powód by psa sie
    pozbyć.supermam
    > o
    > i treserko psów.

    A moim skromnym zdaniem, dobrym rodzicem nigdy nie będzie osoba
    traktująca żywą istotę z taką ignorancją. Jednak może mamusine
    wychowanie przyniesie efekt i za 5o lat córcia nauczona, poprzez
    przykład, prawidłowej postawy, wyrzuci mamusię z domu/podda
    eutanazji/podrzuci do domu starców (niepotrzebne skreślić), bo ta
    wyrazi swe niezadowolenie poprzez krzyknięcie (jak przez laty suczka
    warknięciem). uhhh lekki stresik się wkradł tongue_out
  • banaszka82 21.05.09, 10:51
    Tak,oczywiście,moja 9 miesięczna córka zapamięta,że mamusia pozbyła się psa bo
    ten jej zagrażał.Brawo.
  • banaszka82 21.05.09, 12:15
    Słucham?A co nie tak z moim komentarzem?
  • banaszka82 21.05.09, 16:40
    no tak,pewnie mnie odda smile
  • banaszka82 15.05.09, 10:29
    wiedziałam ,że w końcu sie odezwiesz wyrocznio....powtarzam po raz któryś,że mój
    facet wychował ją doskonale,wie o psach pewnie więcej niż ty ale skoro zaczęła
    teraz tak się zachowywać i przejawiać agresję to ja się na to nie godzę.A to,że
    chciała ją laska mojego narzeczonego nie ma NAJMNIEJSZEGO znaczenia.Napisałam o
    tym by sytuacja była jasna.
  • deodyma 14.05.09, 23:48
    a zwracasz uage na to, jak dziecko zachowuje sie w stosunku do psa?
    bo tak naprawde to nigdy dziecka z psem samego sie nie zostawia i nie powinno
    sie ich spuszczac z oczu nawet na sekunde.
    9 msc dziecko to juz nie dzidzia, ktora lezy sobie nieruchomo.
    wiem, jak bylo i jest z moim dzieckiem, ktore zaczepia psa przy kazdej okazji i
    nie daje mu spokoju.

    --
    mój suwaczek
  • banaszka82 15.05.09, 10:32
    jest tego psa ciekawe ale ja nie pozwalam by sie do niego zbliżyło.Tzn. raz
    pozwoliłam i skończyło się warczeniem.
  • majenkir 15.05.09, 02:05
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • agamemnonn 15.05.09, 07:30
    Czytaj , ze to nie jej pies. Nie ona go do domu przytargała. Przeszkadza jej
    pewnie juz od dawna - nie każdy musi lubieć pieski, kotki i pajączki.
    Po drugie włos sie jeży na myśl, ze mozna by za cos takiego psa uspic!
    Lepiej go oddajcie do fundacji. Jeszcze przyjdzie wam na mysl zeby go bić za to
    ze warczy na dziecko.
    Po trzecie mamaoliwki chyba, wyraziła swoje zdziwienie, ze dziecko
    dokucza psu .... wiesz, są dzieci którym raz wytłumaczysz ze nie wolno psa
    zaczepiać i im starczy, ale są też dzieci którym można tłumaczyć na 100 róznych
    sposobów, a one będą na tyle złośliwe, ze za twoimi plecami pociągną psa za ogon
    czy ucho. No tak już jest. Dzieci są rózne.

    majenkir wytłumacz mi proszę, dlaczego nazywasz autorke idiotką ?
    Wyczytałaś coś między wierszami czy jak?
  • memphis90 16.05.09, 14:47
    > Czytaj , ze to nie jej pies. Nie ona go do domu przytargała.
    Pies kupiony przez jej faceta. Czyli teraz już jej.
  • banaszka82 15.05.09, 10:35
    nie będę cię obrażać bo to nie mój poziom ale jeśli chcesz wiedzieć to ten kark
    po pracy przychodzi i robi nam obiad,potem bawi się z dzieckiem i robi mu
    kąpiel,podczas gdy ja rehabilituję córkę, On sprząta... chcesz Go jeszcze
    poobrażać...?
  • banaszka82 16.05.09, 13:09
    jesteś tak chamska,że Cię wycięli.
  • smerfetka8801 15.05.09, 09:25
    po przeczytaniu twoich wypowiedzi dochodzę do wniosku,ze powinniście znaleźć psu
    lepszy dom-nie nadajecie się na właścicieli psa. ja najpierw miałam psa potem
    dziecko a nauczyłam psa gdzie jego miejsce i choćby go dziecko za uszy ciągnęło
    to tylko ogonem macha.
    nie lubisz psa pies to pewnie wyczuwa i warczy na dziecko które wyraźnie
    lubisz-psy nie są głupie.
    --
    02.08.2008 Oliwka
  • leneczkaz 15.05.09, 09:35
    Ale to jest amstaw kochanie. Moja siorka miała kilkumiesięcznego amstafa cą jej
    wszytko gryzł a jak zabierała to się rzucał na nią. Strasznie się bała i go oddała.
    Te psy są bardzo agresywne i trzeba umiec je ułożyć.

    A, że w polsce idiotów dostatek, to jak modna się zrobiłą rasa psów morderców to
    dziecom na komunie kupowali i wszyscy chłoptasie, młodociani przestępcy mają
    amstafi i pittbule.
    Co za głupie społeczeństwo.
    --
    Maksymilianek:
    www.mamacafe.pl/forum/gallery/showimage.php?i=11641&catid=member&imageuser=7089
  • leneczkaz 15.05.09, 09:33
    A ja wam powiem, że wszyscy jesteście głupi i tyle.
    Autorka bo wzieła psa którego nie chciała.
    Laski które mówią, że jest idiotką, same mają prblemy z mózgiem.
    Logiczne, że jak laska się boi o dziecko to kopa w dupe dla psa i tyle. CZŁOWIEK
    się liczy. Ale nie.. W XX/XXI wieku pieski ważniejsi niż ludzi.
    Piesek paris ma kurde lepszy dom niż miliony ludzi na świecie, a takie psie
    smakołyki zjadłby niejeden głodny w Afryce.
    Ale jasne.. Lepiej pojechać laske co się boi Amstafa bo przecież można zranić
    uczucia pieska. Puknijcie się w puste łby!

    Sama miałam pieska. Ale to był MÓJ wybór. Chciałam malutkiego (pudel TOY)
    przyjaznego pieska. I tak go wychowywałam. Moża mu było rękę włożyć do gardła a
    by nie ugryzł. Ale jak laska nie ma pewności to logiczne, że człowiek jest
    wazniejszy niż pies.
    Moj zdechł, ale też miałam problem bo mimo wszelakich produktów odleszczowych w
    domu mieliśmy hodowlę kleszczus-pospolitus. Łaziły wszędzie! Wiec nie chciałabym
    go w domu w którym jest dziecko. Sama mam Borelioze bo K. przynosił kleszcze i
    sobie spaliśmy razem a rano pełzały po moim łóżku. I żadne kropeli, obroże i
    spryskiwacze nie pomagały.
    To przykład ale jeśli zwierze staje się zagrożeniem samym s sobie, albo powoduje
    lęki to ważniejsze jest zdrowie dziecka niż psychika psa. Moim opiekowali się do
    końca rodzice (tam mieszkał całe zycie, nie wzięłam go do siebie po ślubie). Ale
    jak ktś nie ma warunków komuś oddać to można znaleźc fundację, albo dom
    adopcyjny (nie wiem kto by chciał agresywnego psa).

    A! Przypomniało mi się. Siorka męża ma tak agresywnego (zaburzenia psychiczne)
    psa, który jest agresywny TYLKO w stosunku do dzieci. Zerzarła swoje młode, 2
    mioty. I co oni mają zrobić? Sami nie iwedzą. Wybudowali jej na podwórku bude i
    ogrodzili siatką to ta wariatka podkop zrobiła, siatke podryztła a na koniec
    wyskoczyął górą. Boją się o własne dzieci... I co mają pieska do psychologa
    prowadzać. Jasne...
    --
    Maksymilianek:
    www.mamacafe.pl/forum/gallery/showimage.php?i=11641&catid=member&imageuser=7089
  • slonko1335 15.05.09, 09:44
    Leneczko a co byś zrobiła w tym przypadku? Posłała psa od razu w diabły czy
    pisała post na forum? Na post na forum stanowczo za późno, taki miałby sens
    zanim dziecko się urodziło, jakby autorka pytała się o radę koleżanek które mają
    już psa i dziecko jak psa przygotować, jak się zachowywać i tak dalej. Teraz
    chodzi tylko o usprawiedliwienie i przyklaśnięcie przez inne osoby pomysłowi
    pozbycia się zwierzaka...
    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    Potrzebna pomoc!
  • mruwa9 15.05.09, 10:01
    pozbylabym sie zwierza bez wyrzutow sumienia. Zywego albo martwego (
    w sposob cywilizowany, nie lopata po lbie, ale- albo uspic, albo
    oddac do schroniska czy innej fundacji). Mam w tylku prawa zwierzat,
    gdy chodzi o zycie dziecka.No, ale ja z zalozenia nie lubie psow.
  • smerfetka8801 15.05.09, 09:47
    jasne,że dziecko ważniejsze jasne,że jak laska psa nie chce to powinna go oddać
    (nie uśpić) ale jeśli taka sama konsekwencja ma miejsce w kwestii wychowania psa
    jak w jej postach to nie dziwne,że pies zachowuje się tak nie inaczej.\mądry
    człowiek może mieć i amstafa i dziecko nie reaguje an tę rasę alergicznie bo
    koleżanka ma amstafa i roczna córkę,no ale jej mąż pomyślał zabrał psa do
    trenera i pies dziecku krzywdy by nie zrobił!nie oznacza to jednak,że psa
    zostawiają np samego z dzieckiem bo to nawet jak ma się psa anioła nie może mieć
    miejsca.
    ja bardziej dziecku muszę tłumaczyć ,ze psa się nie szarpie niż odwrotnie grunt
    ,że pies na zaczepki reaguje przyjaźnie a nawet zamiast uciekać przed dzieckiem
    sam do niej przychodzi i w sumie nie ważne czy kundel czy amstaf bo każdy pies
    może być groźny jak ma nieodpowiedzialnych właścicieli i każdy może być aniołem
    jak ma odpowiedzialnego i myślącego właściciela.
    dziewczyna nie chce psa nie lubi go więc nie dziwne,ze takie rzeczy się dzieją
    zamiast pisać na forum o bestii warczącej na dziecko niech psa odda komuś kto
    psu da prawdziwy dom bez szkody dla dzieci
    --
    02.08.2008 Oliwka
  • edith31 16.05.09, 23:22
    leneczkaz

    Jestes wielka kobieto wink, napisalas cala prawde, psy im juz mozgi
    powyzeraly, tak jak mowisz mozna maly narod wykarmic za to co
    niktorzy psu kupuja do jedzenia. Swiry i tyle, biedne sa ich dzieci
    bo w chacie pies rządZi, poczytajcie forum " psy rasowe" oraz " "
    zwierzeta " istny fanatyzm te laski nie maja czasu sie dziecmi zajac
    bo tylko psy im w glowie.
    Blaszko nie przejmuj sie ,rozumiem Cie, postaraj sie oddac pieska w
    dobre rece, to zywa isotota ale jednak rozumiem Twoje obawy, dziecko
    wazniejsze niz pies i niech tamte pannice sobie to wbiją do łba, ze
    pies tp tylko pies a czlowiek jest wazniejszy!!!!
  • arcus.caelestis 28.05.09, 12:40
    "A! Przypomniało mi się. Siorka męża ma tak agresywnego (zaburzenia
    psychiczne)
    psa, który jest agresywny TYLKO w stosunku do dzieci. Zerzarła swoje
    młode, 2
    mioty. I co oni mają zrobić? Sami nie iwedzą. Wybudowali jej na
    podwórku bude i
    ogrodzili siatką to ta wariatka podkop zrobiła, siatke podryztła a
    na koniec
    wyskoczyął górą. Boją się o własne dzieci... I co mają pieska do
    psychologa
    prowadzać. Jasne... "

    Chryste!!!! Bo mi juz ręce zupełnie opadły. Ktos mi wytłumaczy po co
    rozmnaża dalej agresywnego psa? Jakim cudem te dwa mioty?
    niepokalane poczęcie?
  • demonsbaby 15.05.09, 10:01
    Czytając niektóre wpisy mam odruchy wymiotne, co najmniej.
    Nie będę się wypowiadac jako "znawca" ras zaliczanych do TTB. Nie
    mniej chcialabym WAM pomóc taką sytuację rozwiązac w domu.
    Z punktu widzenia właściciela DOBERMANA i pełzającego (jeszzce jakiś
    czas temu kajtka wink w domu) =- sparwa nie jest skomplikowana.
    Przede wszystkim powinien WAM pomóc - ZNAWCA tej rasy, człowiek,
    który się podejnmie obserwacji (zakładam, że wasz AST nie musi
    pochodzić z hodowli - i nie chce mi się rozpisywac na temat psów
    hodowlanych i pseudohodowlanych) i przynajmniej zweryfikuje czy są
    to "błędy" do naprawienia. Takiej pomocy szukaj na portal
    tematycznych (czyli miłośników astów).

    PSAMI OBRONNYMI, BOJOWYMI ZAJMOWAC SIĘ POWINNI MIŁOŚNICY TYCH RAS -
    poznający ich cechy użytkowe, umiejętnie prowadzący psa i szkolący.
    DOM, w którym tak jest - mieszka ODPOWIEDZIALNY CZŁOWIEK, który może
    sobie pozwolić na chowanie dziecka z takimi psami.

    NAUCZCIE się ludzie, że PIES TO NIE DODTAKE DO RODZINY, a jego
    pełnioprawny członek i tak was traktuje. Stąd jeżeli poświęcacie
    czas wychowaniu i opiece nad dzieckiem to PSA RÓWNIEZ TAKI SCHEMAT
    DOTYCZY.

    Popełniliście masę błędów, a do nich należą:

    1. AST to pies morderca - nie, absolutnie nie jest - nigdy nim nie
    był, a co najwazniejsze - NIE JEST PSEM PRZENACZONYM DO WALK I
    ATAKÓW NA LUDZI, ale innych psów / zwierząt. Warto poczytać - co
    trzymacie w domu. Bo przy odpowiednim prowadzeniu (nie wiem w jakim
    pies jest wieku) macie WSPANIAŁEGO STRÓŻA I TOWARZYSZA DLA DZIECKA.
    Niestety pewne "zachowania" mają swoje predyspozycje z
    przystosowania danej rasy (chociaż powielają się tez u innych np.
    psów obronnych). Tą predyspozycją jest UWARUNKOWANIE STADNE i
    HIERARCHIZACJA. Wasz pies nie postrzega dziecka jako wroga /
    potencjalną ofiarę ataku / obiektu zaplanowanej agresji. Pies w ten
    sposób okazuje - HEJ JESTEM TRZECI W STADZIE - TY CZWARTY. POKAZUJE
    MIEJSCE STADNE. W sposób zwierzęcy - KARCI TWOJE "MŁODE".

    2. Nie przygotowaliście psa na przyjście dziecka i zaniedbaliście
    pierwsze kontakty. Pies doskonale rozumie - że wasz potomek - jest
    waszym młodym, które będziecie chronić. Z przystosowania pies rónież
    będzie stróżować, ale NIE OCZEKUJ LOGIKI POSTĘPOWANIA OD PSA.
    Zaczyna się etap hierarchizacji (pokazania dziecku miejsca w szyku),
    a tym samym dla nas brutalne (dla zwierząt naturalne) sygnały
    nadawania miejsca w stadzie. Tak, tak - odgryzienie twarzy (w
    skarjnych pzypadkach) to rónież sposób KARCENIA.
    Nie wiem - domyślam się - jak wyglądał czas przed przyjściem na
    świat (kiedy byłaś ciężarna) i jak wyglądał zaraz po. Otóz będąc
    mamą w ciązy MÓJ DOBERMAN był nauczany co to jest wózek, jak
    wyglądają ciuszki dziecka, jaki mają zapach (pies obchodził się z
    ciekawością, więc zbędna była lalka, ale są metody - GDZIE PRZY PSIE
    NALEZY POKAZYWAC JAK SIĘ ZAJMUJESZ DZIECKIEM - tulisz lalkę, nosisz
    na rękach, dajesz psu się zapoznać z NOWYMI OBYCZAJAMI), pies kładł
    łeb na brzuchu ciężarnym, żeby odczucwać, słyszeć i czuć zapach
    przyszłego potomka.
    Po porodzie - pierwsze kroki z noworodkiem na rekach po wejściu do
    domu, były skierowane do psa. Na jego legowisku usadowuiłam się z
    synem a reku - dając psu powąchać, dotknąć nosem - żeby ZAPOZNAĆ.
    Żadne kontakty nie były zabraniane, a pies uczestniczył - obserował
    (był wołany nie odganiany) we wszelkich czynnościach: kąpiele,
    karmienie, przeijanie (poza pozwoleniem na noszenie, wąchanie
    [pieluch). Dalej pies mógł się kłaść ze mną obok dziecka, POD MOIM
    STAŁYM NADZOREM być przy dziecku (malutkim). TAKI PROCES POZWALA NA
    ZACIEŚNIANIE WIĘZI Z DZIECKIEM - co u was zostało zaniedbane albo
    nie podjęliście się w ogóle takich prób.
    ZACIEŚNIANIE WIĘZI z dzieckiem pozwala na ułożeie psa, na końcowej
    pozycji w hierarchi BEZ OKAZYWANIA "AGRESJI" przez psa w stosunku do
    nowego członka rodziny. Nastepuje naturalny proces - pies przyjął,
    że potomek jest kolejnym młodym do ochrony / stróżwania i jego
    pozycja jest przednia w stadzie, po alfie i becie (czyli np. ojcu
    dziecka i tobie).

    3. Reagujesz krzykiem, karceniem psa, odganiasz go - jakkolwiek
    próbuje zbliżyć się do dziecka. NIE> Pies jest i uczy sie "bawić"
    POD WASZYM STAŁYM NADZOREM.

    4. Nie przywiązujecie wagi - kiedy i jak pies jest karmiony. A to
    odgrywa duża rolę przy manifestacji pozycji w stadzie.

    5. Nigdy nie podlegał szkoleniom z zakresu posłuszeństwa
    (specjalistycznym).

    PORADY:
    1. Wejdz na portal miłośników astów i szukaj na forum wsparcia
    znawców. Napisza wam krok po kroku co robić.

    2. Pies MA BYĆ KARCONY ZA POSTĘPOWANIE WOBEC DZIECKA. To nie
    oznacza izolowany!!!

    Zmiencie mu miejsce pobytu. Jeżeli sypia z wami w jednym pokoju -
    wyprowadzić go na korytarz / inny pokój (ale nie bronić kontaktów z
    dzieckiem / nie zmieniać postawy do psa). TONEM NAKZAUJĄCYM i
    ZDECYDOWANYM są wypowiadane wszystkie komendy. PIES NA LEGOWISKU MA
    PRAWO ODPOCZYWAĆ!!! TO JEGO OAZA! Nie włazi się tobie z butami do
    łóżka, więc szanuj też jego miejsce i NAUCZ DZIECKO (a teraz
    pilnuj), że TAM TEŻ NIE WCHODZI. Kiedy dojdzie do hierarchizacji -
    przez was ustalonej - pies wraca do pokoju w którym śpicie.
    Pies w czasie, gdy dziecko (na dzień obecny) sprawia, że ten się
    denrwuje, reaguje warknięciem, pokazaniem kłów - TYLKO I WYŁĄCZNIE
    NA TEN OBJAW LUB MANIFESTACJĘ - MA ZAKŁADANY KAGANIEC (ale w tym
    kagańcu nie ma być non stop).

    3. Karmienie psa. MA BYĆ WRĘCZ CEREMONIALNE. Nie wiem jak maluszek z
    tobą się przemieszcza po domu. Weż dziecko na ręce. Micha psa na
    stół - zawołaj psu, żeby świadczył tym czynnościom. Przygotowujesz
    żarcie, ręką w tej misce mieszając, udając, że jesz i ty i je twoje
    dziecko z jego miski - JAKO PIERWSI. Pózniej kładziesz michę na psa
    i NA KOMENDĘ ZEZWALAJĄCA PIES MOŻE JESC. Do czasu, gdy
    hierarchizacja nie zacznie być przez was kształcona I EGZEKWOWANA -
    DZIECKO NEI ZBLIŻA SIĘ DO MISKI podczas jedzenia przez psa.

    4. WSPÓLNE SPACERY i zabawy. Wózek - piesek przy wózku i żadnych
    oznak niesubordynacji, jeżeli takie są - pies natychmiast karcony.
    Wspólne zabawy na dworze z dzieckiem i psem (typu np.aportowanie)
    , itp.


    PONAD WSZELKĄ WĄTPLIWOŚĆ NIE ZASTOSOWALIŚCIE W WASZEJ RODZINIE
    ZACIEŚNIANIA WIĘZI Z PSEM, a dziś zbieracie tego efekty.
    --
    Rodzinna stronka
  • slonko1335 15.05.09, 10:06
    W końcu bardzo mądry i pouczający post, obawiam się jednak, że rozpisałaś się na
    darmo, bo to autorki wątku nie interesuje zapewne no ale może ktoś inny będzie
    szukał takich informacji i skorzysta.
    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    Potrzebna pomoc!
  • banaszka82 15.05.09, 10:47
    dziewczyno,przestań mnie w końcu oceniać ok?przeczytałam wszystko a jeśli
    jeszcze ktoś chce po mnie pojechać to będe maksymalnie szczera : tak,ktoś
    trafnie zauważył,że to dość dla mnie wygodna sytuacja,że pies tak się zachował
    bo można teraz myśleć nad pozbyciem się go.Ten pies był uczony wg. wskazówek
    które przeczytałąm o poprzedniczki,może nie tak wzorowo ale jednak.I co z tego?a
    poza tym wlaściciel ma PRAWO nawet przespać się na legowisku psa.Ale moje
    dziecko zostało za to skarcone mimo,że ja np. mogę to zrobić bez
    problemu.Owszem,chcę sie pozbyć tego psa bo nie stać mnie psychicznie na to
    ryzyko jakim jest uczenie psa kto tu jest najważniejzy ( dziecko).
  • demonsbaby 15.05.09, 10:52
    banaszka82 napisała:

    > Owszem,chcę sie pozbyć tego psa bo nie stać mnie psychicznie na to
    > ryzyko jakim jest uczenie psa kto tu jest najważniejzy ( dziecko).

    Nie pytaj o rady jak postąpić ...

    Szczerze proponuję Ci zgłosić psa do adopcji - z dokładnym opisem
    zachowań (ale bez zbędnej przesady - czyli nie demonizuj - napisz
    otwarcie nie umiem wyegzekwować hierarchii, pies nie akceptuje
    dziecka, a przede wszystkim z punktu widzenia matki obawiasz się o
    życie i zdrowie dziecka). Napisz mi przypominacza na email
    gazetowy - dam ci namairy na kogoś kto się zajmuje adopcją astów.
    Potzrebne będa zdjęcia.

    Zróbice sobie jednak w domu przyslugę i NIE BIERZCIE JUŻ ŻADNYCH
    PSÓW DO DOMU - BO PRZYSPARZACIE IM CIERPIEŃ.

    Co do adopcji - postaram się, żeby przeszlo to szybko i sprawnie.
    --
    Rodzinna stronka
  • franczii 15.05.09, 14:38
    > to będe maksymalnie szczera : tak,ktoś
    trafnie zauważył,że to dość dla mnie wygodna sytuacja,że pies tak się zachował
    >bo można teraz myśleć nad pozbyciem się go

    Ty jestes jednak bez serca. Rozumiem strach o dziecko, sama tez mam psa i
    pilnowalam, zeby nikomu krzywda sie nie stala, staralam sie, zeby pies dziecko
    zaakceptowal. Ciekawa jestem, czy twoj partner rozdarty pomiedzy miloscia do
    dziecka a przywiazaniem do zwierzecia wie, ze juz w duchu zacierasz rece. Mam
    tylko nadzieje, ze zachowacie resztki przyzwoitosci i zadacie sobie trud
    poszukania domu dla psiaka a nie pozbedziecie sie go w inny sposob.
  • memphis90 16.05.09, 14:52
    Mam
    > tylko nadzieje, ze zachowacie resztki przyzwoitosci i zadacie sobie trud
    > poszukania domu dla psiaka a nie pozbedziecie sie go w inny sposob.
    Autostrada czeka... Jako weteranka tras Poznań-Kraków widziałam mnóstwo takich
    niewygodnych "nie- moich- psów", które błąkały się po poboczu.
  • banaszka82 16.05.09, 16:03
    więc jesteś durna jeśli myślisz,że tak dobrze mnie znasz i tak bym zrobiła.
  • memphis90 16.05.09, 23:08
    A gdzie ja napisałam, że Ty tak zrobisz? Taka luźna konstatacja a'propos
    pozbywania się psów.
  • banaszka82 16.05.09, 16:02
    franczi,jestem taka bez serca,że pozwoliłam psu zostać w domu więc się odczep ok?
  • edith31 16.05.09, 23:26

    slonko1335 napisała:

    > W końcu bardzo mądry i pouczający post, obawiam się jednak, że
    rozpisałaś się n
    > a
    > darmo, bo to autorki wątku nie interesuje zapewne no ale może ktoś
    inny będzie
    > szukał takich informacji i skorzysta

    Juz Ty sie o to nie martw, kazda sensowna porada bez oceniania
    kogos nie jest na darmo!!! Moze walsnie dziewczyna skorzysta!
  • mruwa9 15.05.09, 10:07
    jak czytam ,jakie egzorcyzmy i cyrki trzeba odprawiac, majac w domu
    psa i jak bardzo zycie musi sie wokol kundla krecic, po raz kolejny
    utwierdzam sie w przekonaniu, ze to zdecydowanie nie zwierz dla
    mnie.. czy po tych wszystkich egzorcyzmach miewacie w ogole jeszcze
    troche czasu dla dziecka, o sobie nie mowiac?
    Pytanie na zupelnie nowy watek: po co wlasciwie ludzie hoduja psy?
    (pomijam hodowle komercyjne, dla kasy)
  • demonsbaby 15.05.09, 10:18
    mruwa9 napisała:

    > > utwierdzam sie w przekonaniu, ze to zdecydowanie nie zwierz dla
    > mnie.. czy po tych wszystkich egzorcyzmach miewacie w ogole
    jeszcze
    > troche czasu dla dziecka, o sobie nie mowiac?

    Cieszy mnie, że wreszcie CHOĆ 0,001 TREŚCI TRAFIŁO. DOBRZE, ŻE NIE
    CHCESZ TAKIEGO PSA, bo czy to doberman, czy to owczraek albo dog
    niemiecki czy wreszcie małe bojowniki i gladiatory TO PSY DLA
    ZNAWCÓW. GDYBYM NIE BYŁA MIŁOŚNIKIEM WSPANIAŁEJ RASY DOBERMANÓW,
    nigdy ten by w moim domu nie przebywał.

    Skoro pies JEST U MNIE TRAKTOWANY JAK CZŁONEK RODZINY, to normalne
    jest, że mam dwoje dzieci do wychowania - czy to oznacza, że nie mam
    czasu na pracę zawodową, męża i prowadzenie domu??? Ciekawe ...

    > Pytanie na zupelnie nowy watek: po co wlasciwie ludzie hoduja psy?
    > (pomijam hodowle komercyjne, dla kasy)

    HODOWCĄ JEST MIŁOŚNIK. Bez dwóch zdań. Kasa z hodowli - nie żartuj.
    Więcej się dokłada niż tego czystego zarobku ma (tak, tak - mówię o
    pieskach rodowodowych, zyskiwania statutu hodowlanego, wyjazdów,
    kojarzeń, no i odchowania z wyprowadzeniem miotu).
    --
    Rodzinna stronka
  • slonko1335 15.05.09, 10:22
    Mruwa bo pies to członek rodziny i odpowiedzialna osoba która się na niego
    decyduje zdaje sobie sprawę że to ogromny obowiązek. Decydowałaś się na dziecko
    i też Twoje życie w pewnym stopniu mu podporządkowałaś tak samo pies to nie
    zabawka...
    A na Twoje pytanie odpowiem przewrotnie, po co ludzie właściwie decydują się na
    dzieci? tez upierdliwe bywają, czasu mnóstwo zabierają i kosztują...
    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    Potrzebna pomoc!
  • mruwa9 15.05.09, 10:29
    slonko1335 napisała:

    > Mruwa bo pies to członek rodziny i odpowiedzialna osoba która się
    na niego
    > decyduje zdaje sobie sprawę że to ogromny obowiązek.

    Autorka sie NIE DECYDOWALA. Zostala postawiona przed faktem
    dokonanym.
    > A na Twoje pytanie odpowiem przewrotnie, po co ludzie właściwie
    decydują się na
    > dzieci?

    Wiesz, nie ma dnia, zebym sie nad tym nie zastanawiala wink
  • demonsbaby 15.05.09, 10:33
    mruwa9 napisała:


    >
    > Autorka sie NIE DECYDOWALA. Zostala postawiona przed faktem
    > dokonanym

    No tu bym się sprzeczała. Chyba świadomie związała się z
    człowiekiem, który takiego psa posiada i ten świadomie dokonał
    wyboru z kobietą się wiążąc i dziecko na świat przywołując BEZ
    POZBYCIA SIĘ PSA.

    jezeli ktos został postawiony przed faktem dokonanym to
    bezapelacyjnie BYŁ TO pies wink


    --
    Rodzinna stronka
  • edith31 16.05.09, 23:30
    mruwa9 napisała:

    > jak czytam ,jakie egzorcyzmy i cyrki trzeba odprawiac, majac w
    domu
    > psa i jak bardzo zycie musi sie wokol kundla krecic, po raz
    kolejny
    > utwierdzam sie w przekonaniu, ze to zdecydowanie nie zwierz dla
    > mnie.. czy po tych wszystkich egzorcyzmach miewacie w ogole
    jeszcze
    > troche czasu dla dziecka, o sobie nie mowiac?
    > Pytanie na zupelnie nowy watek: po co wlasciwie ludzie hoduja psy?
    > (pomijam hodowle komercyjne, dla kasy)



    Hahhahahaha dobre wink i prawdziwe,one nie maja czasu dla dzieci bo
    ich dziecmi sa psy wink
  • banaszka82 17.05.09, 10:54
    po części jest to prawda smile
  • embeel 15.05.09, 10:08
    dobrze radzisz, ale mam wrażenie, że autorka wątku i tak już podjęła decyzję o
    pozbyciu się psa a na forum szuka dla niej usprawiedliwienia.
  • moofka 15.05.09, 10:11
    embeel napisała:

    > dobrze radzisz, ale mam wrażenie, że autorka wątku i tak już podjęła decyzję o
    > pozbyciu się psa a na forum szuka dla niej usprawiedliwienia.
    >

    i bardzo dobrze
    post jest bardo fachowy i z cala pewnoscia pisany przez fachowca
    a autorka watku zapewne nim nie jest
    podejmowac ryzyko szkolenia psa bojowego na podstawie wiedzy zdobytej w necie
    jest ryzykowne
    ja moge zaryzykowac przepis najwyzej ciasto wyrzuce do kosza
    a nie ze mi psisko dziecko zagryzie, jak cos nie tak zrobie

    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=654&w=95109305&a=95109305
  • embeel 15.05.09, 10:16
    mój komentarz był w kontekście poszukania fachowca. A autorce pewnie nie będzie
    się chciało tyle zachodu, bo zdecydowała się pozbyć 'problemu', zamiast się
    zmierzyć z sytuacja i spróbować ją rozwiązać.

  • mruwa9 15.05.09, 10:23
    A nie ma prawa do niechcenia zmierzenia sie z problemem? Nie ma
    prawa, zeby nie czuc sie na silach, nie meic czasu czy po prostu nie
    miec w tym przyjemnosci? Nie kazdy przedklada kundle nad wlasne
    dzieci, ma do tego prawo. Nie autorka decydowala o pojawieniu sie
    psa w domu i nie ma obowiazku kochac go. Moze jej sie po prostu nie
    chciec mierzyc z problemem, moze czas , ktory mialaby poswiecic psu,
    woli poswiecic dziecku? Jednym z rozwiazan problemu jest wlasnie
    pozbycie sie psa. Nie wiem, czemu z tego powodu jest krytykowana i
    atakowana. Nie kazdy jest stworzony do bycia psia mama. Ja
    zdecydowanie nie jestem wink i nie czuje sie z tego powodu gorszym
    czlowiekiem.
  • kasikaka 15.05.09, 10:30
    Wiesz mruwa9 jak tam nikogo zmuszać do kochania psów nie będę, nie chcesz nie
    musisz, ale ktoś kiedyś mądry powiedział, że jeśli nie umiesz kochać innych
    stworzeń niż ludzie to twoja miłość jest egoistyczna i coś w tym chyba jest. Bo
    co - kocham swoje dziecię nad życie, a cała reszta się już nie liczy ? jak
    najdalsza jestem od oceniania ludzi... ale co tam oddam psa, który czuje, który
    mnie kocha, który się do mnie przyzwyczaił - bo teraz mam do kochania kogoś
    innego. jakby mój pies zrobił krzywdę dla dziecka to pewnie też bym podjęła
    decyzję o oddaniu, ale nie było by mi z tym łatwo... wręcz czuła bym wyrzuty
    sumienia. Nic na to nie poradzę, że kocham to swoje stworzenie.
  • mruwa9 15.05.09, 10:39
    wiesz, ja nawet mam odwage przyznac publicznie, ze nie kocham
    wszystkich przedstawicieli wlasnego gatunku, wiesz? Czy ujmuje mi to
    czlowieczenstwa? A Ty kochasz swoja tesciowa? Albo sasiadke, ktora
    wali miotla w sufit, gdy dzieci tupia?
    Pies opisywany w watku okazal agresje wobec dziecka autorki. Ma
    ryzykowac zyciem dziecka w imie franciszkanskiego humanitaryzmu i
    pochylania sie nad bracmi mniejszymi? Nie, dziekuje. Czasem pierwsze
    zachowanie agresywne moze byc ostatnim, dla takiego amstaffa to jest
    sekunda, jedno klapniecie szczekami i dziecko lezy z przegryzionym
    gardlem. I okazuj wowczas swoja humanitarna lepszosc i milosc do
    zwierzat.
  • kasikaka 15.05.09, 10:49
    mruwa9 napisała:

    > wiesz, ja nawet mam odwage przyznac publicznie, ze nie kocham
    > wszystkich przedstawicieli wlasnego gatunku, wiesz? Czy ujmuje mi to
    > czlowieczenstwa? A Ty kochasz swoja tesciowa? Albo sasiadke, ktora
    > wali miotla w sufit, gdy dzieci tupia?
    > Pies opisywany w watku okazal agresje wobec dziecka autorki. Ma
    > ryzykowac zyciem dziecka w imie franciszkanskiego humanitaryzmu i
    > pochylania sie nad bracmi mniejszymi? Nie, dziekuje. Czasem pierwsze
    > zachowanie agresywne moze byc ostatnim, dla takiego amstaffa to jest
    > sekunda, jedno klapniecie szczekami i dziecko lezy z przegryzionym
    > gardlem. I okazuj wowczas swoja humanitarna lepszosc i milosc do
    > zwierzat.

    Czyli co ? przeprowadzić gdzieś sąsiadkę , usunąć teściową, jak mąż mnie wkurza
    to też się rozwieść, a co sprawy da się tak rozwiązać. Ja tam nikogo nie zmuszam
    do niczego, ale skoro nie kochasz psa to się po prostu na niego nie decyduj i
    tyle.
  • mruwa9 15.05.09, 10:59
    toz dlatego ja sie na psa nie decyduje. Autorka tez sie nie
    decydowala sama. Dostala go, poniekad, w promocji, chcac nie chcac.
  • memphis90 16.05.09, 14:56
    A niektórzy dostają wraz z partnerem nie psa, ale jego wcześniejsze dzieci. I
    co- jak paniusi nie pasują, to też ma oddać do adopcji albo uśpić?
  • banaszka82 16.05.09, 16:07
    jeśli porównujesz psa i dzieci to wspólczuję szczerze...
  • memphis90 16.05.09, 14:55
    > Pies opisywany w watku okazal agresje wobec dziecka autorki
    Daj spokój, to było warknięcie. Warknięcie to sposób komunikacji psa, a nie od
    razu agresja.
  • banaszka82 16.05.09, 16:05
    też miałabym wyrzuty mimo,że nie kocham tego psa.
  • edith31 16.05.09, 23:36
    > Wiesz mruwa9 jak tam nikogo zmuszać do kochania psów nie będę, nie
    chcesz nie
    > musisz, ale ktoś kiedyś mądry powiedział, że jeśli nie umiesz
    kochać innych
    > stworzeń niż ludzie to twoja miłość jest egoistyczna i coś w tym
    chyba jest. Bo
    > co - kocham swoje dziecię nad życie, a cała reszta się już nie
    liczy ? jak
    > najdalsza jestem od oceniania ludzi... ale co tam oddam psa, który
    czuje, który
    > mnie kocha, który się do mnie przyzwyczaił - bo teraz mam do
    kochania kogoś
    > innego. jakby mój pies zrobił krzywdę dla dziecka to pewnie też
    bym podjęła
    > decyzję o oddaniu, ale nie było by mi z tym łatwo... wręcz czuła
    bym wyrzuty
    > sumienia. Nic na to nie poradzę, że kocham to swoje stworzenie.


    Kasiko duzo racji w tym co piszesz ale nie kazdy jest do tego
    stworzony zeby posiadac zwierzaki i jak akurat to rozumiem!
  • embeel 15.05.09, 10:34
    nierozwiązany problem zawsze prędzej czy później wyjdzie bokiem, dlatego jestem
    zwolenniczką mierzenia się z nimi a nie uciekania lub przymykania oczu.
  • mruwa9 15.05.09, 10:42
    To nie jest przymykanie oczu. To jest jedna z mozliwosci rozwiazania
    problemu:
    1.oddanie psa,
    2.wychowanie psa, bez pewnosci, ze kiedys mu nie odbije i nie rzuci
    sie domownikom do gardla,
    3.uspienie psa.
    4.udanie, ze problemu nie ma (z ewentualnym finalem jak w punkcie 2)

    Jakies jeszcze propozycje?
  • smerfetka8801 15.05.09, 10:50
    mruwa-owszem w tym wypadku oddanie psa jest dobrym rozwiązaniem bo właściciele
    na posiadaczy psa się nie nadają,ale nie można obwiniać za taką sytuację psa bo
    to oni zaniedbali jego wychowanie i gwarantuję ci,że w rękach kogoś
    odpowiedzialnego ten sam pies mógłby jeszcze bronić dzieci a nie warczeć na nie
    --
    02.08.2008 Oliwka
  • banaszka82 15.05.09, 10:54
    mój facet się nadaje,ja nie ,bo to nie mój pies.jasne?
  • banaszka82 15.05.09, 10:52
    mruwo,zostań moją przyjaciółka smile)))
  • banaszka82 15.05.09, 10:51
    embeel,nie kumasz..?napisałam juz,że gdyby to był MÓJ pies,czyli chciany przeze
    mnie i kochany to tak,zdobyłabym sie na ten cały cyrk.Ale ja za nim nie
    przepadam i sorry ale nie wiem kto wybiera sobie partnera na życie pod względem
    posiadanego przez niego psa...
  • demonsbaby 15.05.09, 10:54
    ja, wink a zasdniczo dobierma partnera, który akceptuje "takie" psy i
    dzielimy razem chociaz część pasji jeśli idzie o tryb zycia z takim
    zwierzęciem, ale tutaj trzeba być przede wszystkim pasjonatą wink ...
    miłośnikiem.
    --
    Rodzinna stronka
  • banaszka82 15.05.09, 12:20
    no,jesli dla kogoś ważniejsza jest rasa niż człowiek to ok,rozumiem,że to jest
    jakieś kryterium..
  • demonsbaby 15.05.09, 12:31
    nie przerysowuj pewnych wartości. Mogę teoretyzować, ale generalnie
    mam jakiś swój punkt odnisienia jeśli idzie o rozumienie zakresu
    odpowiedzialności i dobór partnera. Nie spotkałam się na równi z
    podobnym problemem (czyli pan+zwierzę, kttórego nie akceptuję, np.
    pan kochający ptaszniki czy tarantule i je hodujący - wykluczone)
    więc nie umiem się postawić w takiej sytuacji. Wychodzę z założenia,
    że temat psa powinien być poruszony - PRZED URODZINAMI / POCZĘCIEM
    DZIECKA.
    --
    Rodzinna stronka
  • embeel 15.05.09, 11:25
    kumam, ale trzeba było w takim razie znaleźć psu inny dom od początku znajomości
    z narzeczonym. Mój mąż miał kotkę, kiedy się poznaliśmy ale oddaliśmy ją w dobre
    ręce z wielkim bólem serca, bo mam silną alergię na kocią sierść. W nowym domu
    miała dobrze aż do końca swych dni. Zrozumiał to, choć bardzo ją kochał i nie
    próbował mnie przekonywać, że może pomęczę się trochę a potem zobaczymy.

    --
    Koza
  • banaszka82 15.05.09, 12:22
    tylko,że na początku było wszystko ok,a poza tym troszkę nie na miejscu jest
    chyba kazać osobie którą sie kocha pozbywać się psa bo mi sie po prostu nie podoba..
  • 3-mamuska 15.05.09, 19:30
    wlasnie o to chodzi ze to nie twoj pies i ty go nie lubisz on to czuje on byl 1
    w tym domu przed toba wiec to ty jestes na jego terenie,ja kocham psy ale tez
    mialam taka sytlacje kilka lat temu pies mojego meza byl 1 w domu, warczal na
    mnie a pozniej na naszego syna i wiesz mieszkal na dworze od zawsze i kupilismy
    kojec jest wypuszczany na noc i w dzien kiedy jestesmy poza domem (nie oznacza
    to ze ciagle warczy ale zadazylo mu sie warkanac na mnie raz i na dziecko tez
    raz)ale jego nie winie jest starym psem duzo zycia mu nie pozostalo i poprostu
    trzymamy sie z daleka maz sie nim zajmuje doglada spedza z nim czas zabiera na
    dlugie spacery, my tez mozemy go poglaskac czy dac jesc ale jestem ostrozna i
    tyle,a gdyby twoj facet mial dziecko tez bys nie wziela pod uwage przy wyboze
    partnera na cale zycie czy dasz rade z nim wychowywac cudze dziecko dla mnie
    jestes dziecinna i egoistyczna bo partner moze ciebie sie pozbyc psa wybral
    przed toba
  • banaszka82 16.05.09, 07:32
    cóż,myslisz,że wybierze psa a nie mnie i dziecko...?mamy 2 małe pokoje,nie widzę
    tu kojca.
  • edith31 16.05.09, 23:40
    Mruwa jest The besciarą!
  • kasikaka 15.05.09, 10:21
    Ja mam psa i dziecko. Pies co prawda nie należy do ras agresywnych, ale za to
    rozpieszczony na maksa i dominator. Wiem z doświadczenia, że trzeba podjąć naukę
    od samego początku jak się dziecko pojawi. My zaczęliśmy jak jeszcze Zosia była
    w brzuszku tzn. zakupiłam lalkę i robiłam przy niej wszystko jak przy dziecku.
    Poskutkowało pies jak przyjechała Zosia wiedział już co jest grane. A z
    pełzającym dzieckiem - trzeba uczyć i psa i dziecko. My jesteśmy pod okiem
    psiego behawiorysty i widzę postępy. Dudek po prostu usuwa się od Zośki, nie
    jest to sytuacja jaką wymarzyłam bo myślałam , że będą żyć w komitywie, ale cóż
    lepsze to niż szarpanie się. A i jeszcze jedno jako miłośniczka psów uważam, że
    jeśli się wzięło psa to trzeba być odpowiedzialnym i próbować wszystkiego, żeby
    dziecię z psem żyło w jako takiej symbiozie a decyzję o oddaniu psa lub nie daj
    boże uśpieniu byłoby mi bardzo ciężko podjąć. Fakt dziecię ważniejsze od
    zwierzęcia, a zwierz to też istota żywa.
  • demonsbaby 15.05.09, 10:29
    Dziękuję. Z punktu widzenia hodowcy - do fachowca (w moim
    pojmowaniu) jest mi jeszcze daleko. Natomiast jak najbardziej do
    odpowiedzialnego właściciela / hodowcy konkretnej rasy - z pewnością
    nie.
    --
    Rodzinna stronka
  • smerfetka8801 15.05.09, 10:28
    świetnie napisane.
    mam "zwykłego" kundla a wiele z tych metod stosowałam mając wiedzę gdzieś tam
    wyczytaną a trochę zupełnie intuicyjnie.No i z weterynarzem sobie
    pogadałam.pies to obowiązek ale kiedy się go już nauczy gdzie jest jego miejsce
    w stadzie jest członkiem rodziny.Moim zdaniem bardzo wartościowym
    członkiem-moje dziecko średnio zainteresowane raczkowaniem ruszyło pewnego dnia
    "w pogoń " za psem i się zaczęło smilenasz kundelek pozwala co prawda bliskim i
    znajomych podchodzić do dziecka ale broni ją np przed obcymi psami na spacerze.A
    w perspektywie będzie przykładem dla dziecka jak ważna jest empatia opieka nad
    słabszymi i bezbronnymi istotami.super sprawa-ale trzeba CHCIEĆ jak ktoś
    czuje,ze się nie nadaje to lepiej nie robić krzywdy sobie psu i rodzinie
    --
    02.08.2008 Oliwka
  • owianka 15.05.09, 10:30
    Co do legowiska - przywódca stada ma prawo do każdego legowiska w domu, i
    powinien od czasu do czasu z tego prawa korzystać smile czyli położyć się na psim
    posłaniu. Należy również pozwolić dziecku czasem usiąść na legowisku psa i
    skarcić psa w razie gdyby okazał niezadowolenie. To ważny element uświadamiania
    psu hierarchii w stadzie.
  • demonsbaby 15.05.09, 10:35
    owianka napisała:

    > Co do legowiska - przywódca stada ma prawo do każdego legowiska w
    domu, i
    > powinien od czasu do czasu z tego prawa korzystać smile czyli położyć
    się na psim
    > posłaniu. Należy również pozwolić dziecku czasem usiąść na
    legowisku psa i
    > skarcić psa w razie gdyby okazał niezadowolenie. To ważny element
    uświadamiani
    > a
    > psu hierarchii w stadzie.


    z MOJEJ STRONY JAK NAJBARDZIEJ ODRADZANY przy małych / żywiołowych
    dzieciach, jeżeli jest problem hierarchizacji, a pies reaguje
    agresją. POza tym PIES MA PRAWO CZUĆ SIĘ ZMĘCZONY i nie mieć ochoty
    na dzielenie miejsca z właścicielem również - jego prawo - i
    kłapnięcie czy warknięcie lezy w graniach akceptacji. Plus możliwe
    choroby czyli "zle się czuję nie dotykaj mnie".
    --
    Rodzinna stronka
  • smerfetka8801 15.05.09, 10:40
    ale coś w tych psich legowiskach musi być smile moja mała wprost uwielbia się
    tarabanić do psiego łóżka ale szczerze powiem pies nigdy na to nie zareagował
    nawet nie było czego uczyć. za to pies w nocy często pilnuje małej śpiąc pod
    jej łózkiem
    --
    02.08.2008 Oliwka
  • osa551 15.05.09, 11:16
    banaszka, sama mam dwa wielkie psy i dwoje małych dzieci. Psy są z gatunku tych,
    którym ludzie ustępują miejsca na chodniku. Pierwszy pies pojawił się w domu
    przed urodzeniem się pierwszego dziecka, drugi przed narodzinami drugiego
    dziecka. Ja nie mam takiego problemu jak Ty, pewnie z różnych powodów, które tu
    są nieistotne.

    Jestem psiarą i kocham zwierzęta, moje psy są szkolone. Ale szczerze mówiąc
    gdyby moje dziecko podpełzło do posłania Amstaffa, i ten Amstaff by na nie
    warknął - byłby to ostatni warkot tego psa w moim domu.

    Rozumiem krzywdę psa w tym wypadku, ale zagrożenie życia mojego dziecka byłoby
    dla nie o wiele ważniejsze niż pies. Myślę, że powinnaś porozmawiać z
    właścicielem psa i jak najszybciej powinniście znaleźć psu nowy dom.
  • smolkowicz_a 15.05.09, 11:36
    A rozmawiałaś z facetem o tym problemie? Jeśli tak, to co on na to?
    --
    Hubcio szczęście moje smile 20.01.2008
  • banaszka82 15.05.09, 12:26
    a myślicie ,że mi się serce nie kraje na myśl o uśpieniu albo oddaniu?skąd mam
    wiedzieć co zrobią z psem nowi właściciele..?a poza tym kto weźmie 9 letnią
    sukę..? oczywiście,że rozmawiałam z facetem...ten pies to jego przyjaciel
    dlatego trudno mi czegokolwiek od Niego wymagać ale nasze dziecko to też Jego
    dziecko.Od początku zapowiadałam,że jeśli pies choc piśnie na dziecko pies
    wylatuje z domu.Zgadza się choć widzę,że z bólem.Nie jestem idiotka jak niektóre
    Panie tu sugerują i mam sumienie i m.in. odpowiedzialność nie pozwala mi zrobić
    czegokolwiek z tym psem choć nie jest mój.No ale coś trzeba zrobić.
  • embeel 15.05.09, 12:32
    to może spróbuj, a raczej spróbujcie razem, tak, jak Ci radzi Demonbaby.
    --
    Koza
  • demonsbaby 15.05.09, 12:39
    banaszka82 napisała:

    > a myślicie ,że mi się serce nie kraje na myśl o uśpieniu albo
    oddaniu?

    Uspienie - wyjście skrajne i raczej w oparciu o ustawę o ochronie
    zwierząt niewykonalne.

    skąd mam
    > wiedzieć co zrobią z psem nowi właściciele..?
    To już lezy w gestii fundacji, która się adopcją psa będzie chciala
    zająć.
    Mozliwe są dwa wyjścia:
    - trafi na odpowiedzialny (sprawdzony) dom i tam się dostosuje do
    zycia;
    - trafi na odpowiedzialny dom, ale się nie dostosuje (nie wiem czy
    amstaffy tak reagują, ale np. doberman to pies jednego pana i
    adopcje są rzadkie - szczególnie w obliczu psów dorosłych);
    - ponownie będzie adoptowana ze względu na brak możliwości
    dostoswania (agresja wobec nowych właścicieli) z miernym
    powodzeniem, a nikt nikomu nie każe siedzieć z odbezpieczoym
    granatem w ręce - więc może też zakończyć się uśpieniem przy
    zmianach w psychice.

    a poza tym kto weźmie 9 letnią
    > sukę..?
    Są tacy. Oczywiście - wiek zmniejsza szansę na szybką adopcję.
    Ułatwieniem jest jej temperament i stabilność.

    oczywiście,że rozmawiałam z facetem...ten pies to jego przyjaciel
    > dlatego trudno mi czegokolwiek od Niego wymagać ale nasze dziecko
    to też Jego
    > dziecko.Od początku zapowiadałam,że jeśli pies choc piśnie na
    dziecko pies
    > wylatuje z domu.Zgadza się choć widzę,że z bólem.Nie jestem
    idiotka jak niektór
    > e
    > Panie tu sugerują i mam sumienie i m.in. odpowiedzialność nie
    pozwala mi zrobić
    > czegokolwiek z tym psem choć nie jest mój.No ale coś trzeba zrobić.

    No cóż. Powtarzając się. Akceptcja dziecka i postępowanie z psem
    wymaga wysiłku. Owszem nie jesteś właścicielką, przyjmujesz z ulgą,
    że nie lezy bezpośrednioo na twojej osobie odpowiedzialność za
    wspólne wychowywanie dziecka i psa, stąd najlepszym sposobem jest
    ODDANIE psa. Zapomnijcie natomiast o schronisku - to jest fundowanie
    męczarni.

    --
    Rodzinna stronka
  • franczii 15.05.09, 14:42


    To jak w koncu jest, jak serce ci sie kraje skoro w innym poscie napisalas, ze
    jest ci na reke zachoweanie psa i teraz bez problemow bedziesz mogla sie go pozbyc.
  • mruwa9 15.05.09, 14:49
    a ty wolisz sie pozbyc psa, czy pozbyc dziecka ( i to w tragicznych
    okolicznosciach)?
    Tobie tez polecam lekture:
    www.polityka.pl/szczekoscisk/Text01,933,261694,18/
  • franczii 15.05.09, 16:53
    Nie o tym pisalam. Zdaje sobie sprawe, ze w ekstremalnych sytuacjach trzeba sie
    psa pozbyc. Moze to byc nie tylko ze wzgledu na niebezpieczny charakter psa ale
    tez na chorobe. Chodzi mi o to, ze banaszka wyrazila w jednym z postow
    ZADOWOLENIE z faktu, ze pies zachowal sie w taki sposob, czyli ze zawarczal na
    dziecko i tym samym dal jej podstawy do pozbycia sie go z domu.
  • 3-mamuska 15.05.09, 19:48
    taki rzeczy ze pies gryzie dzieci badz wlascicieli to jest wynik przedmiotowego
    traktowania psa ,ludzie mysla ze pies to zabawka dla dzieci, a ze pies ucieka
    lub chowa sie przed dzieckiem (co ignoruja) a potem mowia ze pies byl zawsze
    grzeczny i nagle mu cos odbilo i zagryzl dziecko .tylko ze wczesniej dorosli
    przymykali oko na to ze pies nie chce towarzystwa dziecka ucieka ,ale oczywiscie
    dziecko wszystko moze i to pies ma sie podporzatkowac bo brak do niego
    szacunku,wiadomo ze dziecko dla nas jest najwazniejsze,
  • lillaj 15.05.09, 20:39
    3-mamuska napisała:
    > taki rzeczy ze pies gryzie dzieci badz wlascicieli to jest wynik przedmiotowego
    > traktowania psa ,ludzie mysla ze pies to zabawka dla dzieci, a ze pies ucieka
    > lub chowa sie przed dzieckiem (co ignoruja) a potem mowia ze pies byl zawsze
    > grzeczny i nagle mu cos odbilo i zagryzl dziecko .

    Bzdura. Nasz pies był przez nas bardzo kochany, traktowany jak członek rodziny.
    Wyjeżdżał z nami na wakacje, spał w naszym łóżku, wszędzie nam towarzyszył i
    pewnie to był błąd, bo później niestety mieliśmy siłą rzeczy mniej czasu dla
    niego. A dziewięciomiesięczna dziewczynka jest jeszcze zbyt mała, aby psu
    fizycznie dokuczyć. Więc nie pisz kobieto głupot, bo tylko szkodzisz.
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • memphis90 16.05.09, 15:00
    A dziewięciomiesięczna dziewczynka jest jeszcze zbyt mała, aby psu
    > fizycznie dokuczyć. Więc nie pisz kobieto głupot, bo tylko szkodzisz.
    To moja chyba jakoś wybitnie rozwinięta jest, bo ma 8 m-cy i gdyby jej pozwolić,
    to bez problemu dokuczyłaby psu... Aż całą się wyrywa, żeby ciąnąć za uszy,
    łapać za wargi czy wąsy, o psim jęzorze nawet nie wspomnę. Niemowlak jak
    najbardziej MOŻE zmęczyć psa.
  • mamajaneczki 15.05.09, 16:02
    Zawsze lubiłam Twoje posty i czułam do Ciebie sympatię, ale, jak widzimy, nikt
    nie jest doskonały. Nie lubisz psów - ok, Twoje święte prawo. I konsekwentnie
    psa nie masz - bardzo rozsądnie. Ale rada typu uśpienie zwierzęcia w ogóle nie
    powinna mieć miejsca, bo, po pierwsze jest to niezgodne z prawem, po drugie
    istnieje coś takiego jak etyka. Pies jest żywym stworzeniem, które tak samo
    odczuwa ból i cierpienie, jak człowiek. Usypianie psa z tak błahego powodu jest
    w zasadzie morderstwem. "Cokolwiek uczyniliście jednemu z moich braci
    mniejszych, mnieście uczynili" - znacie to? Generalnie w postach zarówno autorki
    watku, jak i jej zwolenniczek uderza mnie przedmiotowe podejście do psa. Zwierzę
    nie jest rzeczą, przypominam uprzejmie.
    P.S.: Mam psa i córeczkę. Pilnuję ich cały czas, gdy się bawią. Wielu rzeczy się
    obawiam i jestem ostrożna. Ale wiem jedno - oddanie psa jest ostatecznością.
    Uśpienie nie jest brane pod uwagę
  • mruwa9 15.05.09, 16:23
    Uspienie jest tylko jedna z mozliwosci, Zreszta poczytaj sasiedni
    post:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=95320909&a=95350633
    To nie jest usypianie psa z blahego powodu. To moze byc usypianie
    potencjalnego mordercy. zarowno w zalinkowanym artykule, jak i w
    zalinkowanym poscie byla to kwestia ulamkow sekund. Czujnosc i
    ostroznosc rodzica nie pomoze, jesli pies ma zwichrowana psychike
    albo jest zle ulozony. Coz, sama stwierdzasz, ze nikt nie jest
    doskonaly. Nie kazdy wlasciciel psa jest doskonaly. Ale czy z tego
    powodu nalezy ryzykowac zyciem i zdrowiem dziecka. Wiem, pies
    niekoniecznie jest winny, ale jaka masz propozycje rozwiazania
    sytuacji, gdy pojawia sie realne zagrozenie bezpieczenstwa
    niemowlecia (ale rownie dobrze doroslego, wlasciciela psa)? Moze
    oddac dziecko, skoro oddanie psa nie wchodzi w gre? Cynizm przeze
    mnie przemawia, ale wartosc zycia dziecka stawiam wyzej, niz wartosc
    zycia psa, nawet , jesli wyrok smierci dla psa jest skutkiem
    nieudolnosci wychowawczej wlasciciela. Ale rownie dobrze pies moze
    byc psychopata. Zreszta malo ktory wlasciciel psa stawia znak
    rownosci miedzy zyciem ludzkim a zyciem psa (chociazby dopuszczajac
    mozliwosc eutanazji zwierzecia, na co nie ma przyzolenia w przypadku
    czlowieka). Poza tym, oprocz uspienia, istnieje przeciez mozliwosc
    oddania psa, nieprawdaz? W kazdym razie pies powinien zniknac z
    tego domu IMHO.
  • mamajaneczki 16.05.09, 16:13
    Tak, jak napisałam: oddanie psa jest ostatecznością, uśpienie nie powinno być
    brane pod uwagę. Piszesz o usypianiu potencjalnego mordercy. Jakoś wśród ludzi
    się tego nie praktykuje. Nie praktykuje się również eutanazji, jak sama
    zauważasz, a być może sie właśnie powinno. Ale to już temat na inną dyskusję.
    Tak, czy inaczej, ja akurat nie mam pretensji do bycia koroną stworzenia i
    uważam, ze zwierzęta powinno się traktować podobnie jak ludzi.
  • banaszka82 15.05.09, 17:32
    bo byłoby mi wygodnie pozbyć się jej ale jednocześnie przykro...trudno to
    zrozumieć...?
  • lillaj 15.05.09, 17:57
    "chyba
    przyzwoitość nakazuje poinformować o takim zamiarze hodowcę"

    Przyzwoitość? Nasz pies był u nas 7 lat. Hodowca wziął kasę i to był nasz
    ostatni kontakt, nie było z jego strony propozycji kontynuowania znajomości, my
    też nie mieliśmy takiej potrzeby. Zresztą nie sprzedałabym psa hodowcy. To do
    mnie należał obowiązek znalezienia mu domu i to ja decydowałam gdzie chcę oddać
    psa, którego kocham, nie ufałabym hodowcy. Pies dla niego to interes. Uogólniam,
    ale tak jest najczęściej. Mieliśmy szczęście, bo nasz pies ma świetny nowy dom,
    wiem, że jest zadowolony i ma tam nawet lepsze warunki niż u nas. Cieszę się, ze
    mogę go odwiedzać, hodowca by nam tego nie zapewnił. Nie mam wobec hodowcy
    żadnych zobowiązań.
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • semi-dolce 15.05.09, 18:19
    No mnie, jako hodowcę, interesuje los moich szczeniąt. I kiedy zdarzyła się taka
    sytuacja, że właściciel chciał juz podrośnietego psa oddać, po prostu tego psa
    zabrałam. I z większościa nabywców szczeniat ode mnie utrzymuję kontakt, wiem co
    się dzieje u moich szczeniaków, jak żyja, jak rosną, jakie problemy sprawiają.

    I nie, nie każdy hodowca traktuje psy jak interes. Większość (hodowców a nie
    rozmnażaczy sprzedających psy byle komu, byle jak i byle gdzie) nie hoduje dla
    pieniędzy a z pasji. I znam wielu hodowców, w każdym razie w mojej rasie, którzy
    w takich sytuacjach pomagają.
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • lillaj 15.05.09, 18:33
    Moim zdaniem jesteś chlubnym wyjątkiem. Kocham psy i mam wielu znajomych
    psiarzy. Większość z nich nie utrzymuje kontaktów z hodowcami, a nasze
    doświadczenia są raczej nieciekawe. Nasz pies, gdy go wzięliśmy zarobaczony był
    nieprzyzwoicie, wygłodzony tak, ze nie jadł tylko połykał karmę. U znajomych też
    nieciekawe przypadki, ale to nie wątek na taką dyskusję. Fajnie, że są tacy
    hodowcy jak Tysmile
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • semi-dolce 15.05.09, 18:43
    Chciałabym nie być wyjątkiem. Chciałabym, żeby to była norma.

    A co do autorki watku - jeśli oddaje psa niech przynajmniej spróbuje
    skontaktować się z hodowca. Być moze pomoze.
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • edith31 16.05.09, 23:56
    semi-dolce napisała:
    > wiem się dzieje u moich szczeniaków, jak żyja, jak rosną, jakie
    problemy sprawiają.

    A wiesz co sie dzieje u Twojego dziecka? Czy tylko psami sie
    zajmujesz??
  • rianka 17.05.09, 18:12
    edith31 napisała:


    > A wiesz co sie dzieje u Twojego dziecka? Czy tylko psami sie
    > zajmujesz??

    Trafiłam tu przypadkiem i do razu natknęłam się na żmiję plującą
    jadem - edith31...
    Jesteś po prostu podła, a semi-dolce inteligentnie ignoruje
    twoje żałosne próby prowokacji...
    Mam dla ciebie radę - znajdź sobie jakieś ciekawe zajęcie, rób coś co
    cię interesuje, może wtedy zrozumiesz że są na świecie ludzie, którzy
    oprócz obowiązków mają też pasję. I uwierz mi można świetnie łączyć
    jedno z drugim ;]

    --
    W Polsce żyje: 600 wilków * 200 rysi * 90 niedźwiedzi ...to za mało, żeby mogły przeżyć!
  • edith31 17.05.09, 18:55
    Proby prowokacji? Wy mozecie mnie obrazac a ja jak sie bronie to od
    razu jestem podła(?), wymadrzacie sie i tyle i wyzywacie ludzi tylko
    dlatego ze smieli zadac Wam pytania , widze caly czas co sie dzieje
    na forum o zwierzetach, na czyjas grzeczna odpowiedz od razu chamska
    riposta , zachowujecie sie jakbyscie pozjadali wszystkie rozumy a
    jest wiele dziedzin o ktorych zapewne nie macie zielonego
    pojecie..Szkoda czasu mojego na to, nie zamierzam dyskutowac , to
    moj ost post, zycze wiecej cierpliwosci do osob ktore sie chca
    czegos dowiedziec i wiecej serdecznosci , bo pamietajcie ze agresja
    budzi agresje ...
  • demonsbaby 17.05.09, 19:39
    Dziękujemy za wniesienie niesamowitego pokładu wiedzy popartego doświadczeniami
    w tej dziedzinie. Jak widzisz, mama na razie podjęła jednoznaczną decyzję.
    Wychodzę z założenia, że nie musi grzeszyć wąskim horyzontem twojego pokroju.
    --
    Rodzinna stronka
  • lillaj 15.05.09, 13:42
    Banaszka, jeśli pies warczy na dziecko jak najszybciej zacznij szukać mu nowego
    domu. Może znajomi, może znajomi znajomych mogliby się nim zaopiekować.
    Moglibyście śledzić wówczas jego losy. Ewentualnie przez profesjonalną fundację,
    która mogłaby wam pomóc. Moja historia niech będzie dla ciebie ostrzeżeniem. Nas
    pies - ukochany przez nas, łagodny i kochający ludzi golden retriver ugryzł
    naszą córeczkę. Mieliśmy go od szczeniaka, gdy urodziła się Matylda miał 6 lat.
    Przygotowywaliśmy go na przyjście córki. Było wszystko o czym piszą w
    podręcznikach: pielucha przywieziona ze szpitala, najpierw ze szpitala zostało
    przywiezione dziecko, potem pies od rodziców, pokazywaliśmy mu, ze ona jest
    wyżej w hierarchii, starałam się poświęcać mu czas mimo obowiązków przy dziecku,
    były spacery, zabawy. Córki nigdy nie zostawialiśmy z nim samej, ale też nie
    broniliśmy kontaktu: mógł ją polizać w rączkę, czy nóżkę. Dawaliśmy jej do
    rączki smakołyki, żeby my podawała. Nigdy nawet przez moment nie przyszła mi do
    głowy myśl,że moglibyśmy go oddać. To był nasz ukochany pies, członek rodziny.
    Byłam oburzona, gdy padały pytania: co z psem, czy nie chcemy oddać. Pies raczej
    nie interesował się małą, choć był trochę zazdrosny. Warknął na nią gdy zaczęła
    raczkować. Został skarcony bardzo surowo. A wypadek zdarzył się dwa miesiące
    temu. Mała była w leżaczku, obok siedział mąż i była to sekunda. Nadal nie wiemy
    jak to się stało. Ugryzł ja w policzek. Skarcił ją jak szczeniaka. Włożył zęby i
    wyjął, na szczęście nie szarpnął i nie wyrwał ciała. Dziesięć dni w szpitalu,
    zszywanie, kroplówki, bolesne zmiany opatrunku i duża płatowa rana na policzku,
    blizna. Musieliśmy go oddać, nie wyobrażałam sobie życia w ciągłym strachu, ze
    to znów się powtórzy. Wiem, ze to nie jego wina, lecz nasza. Gdzieś zrobiliśmy
    błąd. Na szczęście wzięli go nasi znajomi, którzy mają dom pod Warszawą. Możemy
    go odwiedzać kiedy chcemy, dzwonimy, kupujemy karmę, mamy kontakt. Tęsknię
    codziennie i do tych dziewczyn które tu atakują oddanie psa: mam potworne
    wyrzuty sumienia na myśl o córce, ale też o moim psie. Kilka razy codziennie
    chce mi się wyć na myśl, ze nie mieszka już z nami, ale dziecko jest
    najważniejsze. Bliznę leczymy u świetnej lekarz, ma być dobrze, ma być
    niewidoczna, ale przed nami trzy lata rehabilitacji - bardzo kosztownej. Moja
    rada: podejmij szybko decyzję, u nas to była sekunda, obok był mąż, a teraz nie
    mogę patrzeć na córkę bez koszmarnego poczucia winy. Nie tłumacz się przed
    nikim. Zapewnij psu dobry dom, a dziecka nie narażaj. Ja mimo wszystko się
    cieszę, ze nie ugryzł w oko, że będzie dobrze, ale nie wymażę cierpienia mojego
    dziecka, męża i swojego.
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • banaszka82 15.05.09, 14:41
    u nas procedury wyglądały tak samo,przygotowywaliśmy psa jeszcze przed
    przyjściem małej ze szpitala.Widać to za mało.Oczywiście że Ją oddamy,i też
    będzie mi przykro.Mam serce, nie tylko dla dziecka.
  • martulinka85 15.05.09, 14:50
    Niezły artykuł Mruwa, może da autorce do myślenia. Ja absolutnie NIGDY nie
    trzymałabym w domu psa takiej rasy i maleńkiego dziecka. Nie wiem może dlatego,
    że ja ogólnie boję się tych psów. Poza tym dziecko jest dla mnie ważniejsze niż
    jakiś tam pies.
  • banaszka82 15.05.09, 16:13
    ten pies pochodzi z legalnej hodowli i nigdy nie wykazywał oznak agresji.Mój
    facet wie o nich dużo i chował tego psa dobrze.Nie o to chodzi ,że to jakaś
    niebezpieczna rasa bo wiem,że dobrze prowadzone mogą być fajne.Ale stało się jak
    się stało i nie powiem,że jesteśmy nieodpowiedzialni.Bylibyśmy gdybyśmy
    pozwolili jej zostać w domu.
  • semi-dolce 15.05.09, 16:16
    > ten pies pochodzi z legalnej hodowli

    Skoro tak, to pierwszą osobą, którą powinniscie (a jesli macie podpisana umowe
    to macie obowiązek) poinformowac o zamiarze oddania psa jest hodowca.
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • lillaj 15.05.09, 16:30
    semi-dolce napisała:
    Skoro tak, to pierwszą osobą, którą powinniscie (a jesli macie podpisana umowe
    to macie obowiązek) poinformowac o zamiarze oddania psa jest hodowca.

    Pierwsze słyszę. Nie ma takiego obowiązku, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.
    --
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • semi-dolce 15.05.09, 17:20
    Jeśli podpisujesz z hodowca umowę kupna-sprzedazy psa, zazwyczaj jest w niej
    punkt, że w razie zamiaru sprzedania/oddania psa masz obowiązek w pierwszej
    kolejności poinformowac hodowcę, a ten ma prawo pierwokupu. Jesli umowa nie była
    podpisana to faktycznie obowiązku nie ma, jednak raz że większość hodowców
    przejmuje się losami psów od siebie i pomaga w takiej sytuacji, dwa - chyba
    przyzwoitość nakazuje poinformować o takim zamiarze hodowcę.
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • banaszka82 15.05.09, 18:00
    pierwsze słyszę.Nie wiem czy była jakakolwiek umowa.
  • demonsbaby 16.05.09, 10:04
    tak wyglądają umowy kupna-sprzedaży z hodowli legalnych.
    --
    Rodzinna stronka
  • edith31 17.05.09, 00:03
    semi-dolce napisała:

    > Jeśli podpisujesz z hodowca umowę kupna-sprzedazy psa, zazwyczaj
    jest w niej
    > punkt, że w razie zamiaru sprzedania/oddania psa masz obowiązek w
    pierwszej
    > kolejności poinformowac hodowcę, a ten ma prawo pierwokupu. Jesli
    umowa nie był
    > a
    > podpisana to faktycznie obowiązku nie ma, jednak raz że większość
    hodowców
    > przejmuje się losami psów od siebie i pomaga w takiej sytuacji,
    dwa - chyba
    > przyzwoitość nakazuje poinformować o takim zamiarze hodowcę.


    Zajmij sie dzieckiem babo a nie studiujesz tylko prawa psow i
    hodowcow!!!!!!!!!!!
  • demonsbaby 15.05.09, 16:43
    banaszka82 napisała:

    > ten pies pochodzi z legalnej hodowli
    Możesz wyjawić jej nazwę?
  • banaszka82 15.05.09, 17:41
    nie znam,to nie mój pies.
  • semi-dolce 15.05.09, 17:52
    Masz napisane w rodowodzie.
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • banaszka82 15.05.09, 18:03
    pytałam faceta ale chwilowo trudno się z Nim dogadać.Twierdzi,że z legalnej i
    koniec.Ja w papierach Mu grzebać nie będę.
  • osa551 15.05.09, 21:39
    Na to wygląda, że to lewizna, jeśli nie wyrobił jej rodowodu - to powinien
    przynajmniej mieć metrykę.

    Jeśli chcesz wiedzieć, czy pies jest z legalnej hodowli, to go obejrzyj. Jeśli
    ma kopiowane uszy (9-letni pies raczej ma), to powinna mieć tatuaż w pachwinie
    ze swoim numerem. Zwykle tatuaż składa się z litery i cyfr.

    Jak nie ma tatuażu - nie uwierzę, że pochodzi z legalnej hodowli.
  • banaszka82 16.05.09, 13:21
    ma taki numer.
  • demonsbaby 16.05.09, 13:40
    skoro suka jest rodowodowa, ma większe szanse na adopcje. Jednak zanim ją
    oddacie - poinformujcie hodowlę o zamiarach, mogą wykazać chęci do odebrania psa
    (zazwyczaj tak bywa, co świadczy też o hodowli).
    --
    Rodzinna stronka
  • edith31 17.05.09, 00:07
    osa551 napisała:

    > Jeśli chcesz wiedzieć, czy pies jest z legalnej hodowli, to go
    obejrzyj. Jeśli
    > ma kopiowane uszy (9-letni pies raczej ma), to powinna mieć tatuaż
    w pachwinie
    > ze swoim numerem. Zwykle tatuaż składa się z litery i cyfr.
    >

    No rzeczywiscie sprawa najwyzszej wagi, bo jak pies nie jest z
    hodowli i nie ma tatuazu to koniecznie trzeba go uspic, FANATYZM!!
    > Jak nie ma tatuażu - nie uwierzę, że pochodzi z legalnej hodowli.
  • demonsbaby 17.05.09, 12:39
    edith31 napisała:

    >
    >
    > No rzeczywiscie sprawa najwyzszej wagi, bo jak pies nie jest z
    > hodowli i nie ma tatuazu to koniecznie trzeba go uspic, FANATYZM!!

    KObieto o wiedzy zerowej na temat posiadania zwierząt, a już poniżej zera na
    temat cech użytkowych konkretnych ras. Zauwa, e jedznzm głosem mówiącym o
    usypianiu są ludzie podobni do ciebie, a nie psiarze. Z punktu widzenia zakupu i
    hodowli każdy pies pochodzący z nielegalnej hodowli ma szanse bliskie 100%
    powielać choroby natury genetycznej, błędne krzyżówki również agresję - co jest
    eliminowane w hodowlach rejestrowanych.
    Twoja ignorancja jest naturalna, jako, że sama nabyłaś szczeniaka z hodowli
    nielegalnej, sprowadzając do dzieci niebezpieczeństwo ujawnienia jednego z
    czynników - ale to twoja sprawa.
    Wszystko o czym mówimy nazywa się behawioryzmem zwierzęcym jak i kynologią, co
    nie jest FANATYZMEM, ale odpowiedzialnym podejściem do przewodnictwa - kolejne
    trudno słowo w twoim języku frazeologii.
    --
    Rodzinna stronka
  • banaszka82 16.05.09, 15:49
    no tak,bo Ty wiesz najlepiej skąd pochodzi ten pies.Ma tatuaż bo sprawdzałam. I
    co w związku z tym..?
  • demonsbaby 16.05.09, 15:52
    w związku z tym skontaktujcie się najpierw z hodowlą. Są realne szanse, że wezmą
    psa do siebie.
    --
    Rodzinna stronka
  • banaszka82 16.05.09, 22:11
    nic z tego,pies zostaje.
  • semi-dolce 16.05.09, 22:28
    Wobec tego służę pomoca w naprawieniu stosunków z psem i ułożeniu wszystkiego
    poprawnie.
    --
    http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpghttp://m1.lilypie.com/h50vp2/.png
  • lillaj 16.05.09, 23:23
    "To moja chyba jakoś wybitnie rozwinięta jest, bo ma 8 m-cy i gdyby jej pozwolić,
    to bez problemu dokuczyłaby psu... Aż całą się wyrywa, żeby ciąnąć za uszy,
    łapać za wargi czy wąsy, o psim jęzorze nawet nie wspomnę. Niemowlak jak
    najbardziej MOŻE zmęczyć psa".

    Nasza nie miała szans, żeby psu dokuczyć, pilnowaliśmy, żeby tak się nie stało,
    więc nie to spowodowało wypadek. A swoją drogą memphis nie masz psa, a jesteś
    strasznie pewna swojego zdania. Na pewno wiesz, że nie zaszkodzisz swoimi
    radami? Tu nie chodzi o nic nie znaczącą sprawę typu kiedy podać pierwszą
    marchewkę, czy jak długo spacerować. Decyzja, którą ma podjąć banaszka dotyczy
    zdrowia lub życia jej dziecka. Jeżeli nie mam doświadczenia i odpowiedniej
    wiedzy to się nie wypowiadam i tobie też tak radzę. Choć wiem, że na próżno. Ty
    w każdym temacie wg siebie jesteś ekspertem, moim zdaniem wątpliwym.
    A do banaszki: zastanówcie się jeszcze nad tym. W szpitalu razem z naszą córką
    było jeszcze dwoje dzieci pogryzionych przez własne psy. Chłopiec bardzo
    poważnie w szyję i druga dziewczynka w twarz. Jeżeli pies warczy na dziecko to
    jest to powód do niepokoju, zwłaszcza w małym dwupokojowym mieszkaniu. Dziecka
    można pilnować, nie spuszczać z oczu, ale wierz mi wystarczy sekunda i tragedia.
    Jeszcze dwa miesiące temu sama bym cię namawiała do pozostawienia psa, ale
    przeszliśmy to co przeszliśmy, a zaczęło się podobnie jak u was - od warczenia.

    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • banaszka82 17.05.09, 11:05
    cóż,nie mam jednak serca jej uśmiercać.Póki co zostaje z nami...tylko troszkę mi
    sie nie podoba mysl,że wiecznie będę musiała deptać córce po piętach bo a nuż
    będzie chciała podejść do psa.Nigdy w życiu już nie pozwolę na psa w domu...
  • banaszka82 17.05.09, 11:03
    dzięki,skorzystam póki co z rad demons baby.Zresztą,to nie jest tak,że ja nie
    wiem jak to zrobić.Po prostu zajęłam się dzieckiem a nie psem.
  • demonsbaby 17.05.09, 11:39
    hmmm moje porady jak moje porady. Lepiej jest załatwić to interaktywnie wink
    Sądzę, że z miłośników astów na różnych forach - na pewno mieszka ktoś w okolicy
    i wam pomoże - na zasadzie pokaże, poobserwuje etc. Z punktu widzenia - kogoś
    kto się boi / obawia - lepsze rozwiązanie.
    --
    Rodzinna stronka
  • lillaj 17.05.09, 12:14
    Jeżeli zdecydowaliście się nie oddawać psa to rzeczywiście najlepsze
    rozwiązanie. Gdyby można było cofnąć czas to też bym tak pewnie postąpiła. No
    ale niewiedza niczego nie usprawiedliwia i jest jak jest. Powodzeniasmile
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • demonsbaby 17.05.09, 10:02
    banaszka82 napisała:

    > nic z tego,pies zostaje.

    To jest wasza / wspólna przemyślana decyzja?
    Jeżeli tak, to po raz kolejny skłaniam cię do tego, żeby ktoś wam pokazał jak
    się psa socjalizuje z małym dzieckiem, a szczególnie tobie jak się do psa
    przełamać i skąd to przeczucie, że pies ci będzie posłuszny.

    Jeżeli jest to decyzja ojca dziecka - musisz go niestety zmusić do konkretnej
    rozmowy, w której szczerze wyjaw mu swoje obawy - ale nie na zasadzie: pies
    ugryzie (czego ja nie neguję przy takiej waszej postawie), ale że TY NIE UMIESZ,
    NIE MOŻESZ MIMO STARAŃ PRZEKONAĆ SIĘ DO PSA. Mówiąc szczerze - wymuszanie czegoś
    np. sztucznej sytuacji pies w domu, bo twój partner się zobowiązał wszystko
    pilnować (na dotychczasowych zasadach) jest z góry skazane na niepowodzenie. To
    jest niestety, budowanie tylko większego napięcia pomiędzy waszymi stosunkami w
    rodzinie. Nieświadomie nauczysz nawet własną córkę niechęci do psa (to się
    zakończy żle). Cierpieć będziecie i wy i pies. A temat oddania / uśpienia pojawi
    się za jakiś czas.

    Sztuczki, które ci opisywałam są wspólne dla zachowań psów wykazujących chęć
    dominacji. Wasza suka nie jest dominująca - tak ja oczywiście sądzę - ale
    bardziej wygląda to na problem izolacji (czego nie do końca rozumiesz, ponieważ
    nie zajmujesz się "tego typu" psami zawodowo / czy tez na zasadzie hobby/
    pasji). Uwierz mi banaszka są ludzie, którzy chętnie wam pomogą w socjalizacji -
    bo tego tutaj brakuje. Nie daliście psu szansy socjalizować się z dzieckiem.
    Suka nie zna waszego dziecka - natomiast te chętnie przez ignorantów nazywane
    "egzorcyzmy" służa manifestacji pozycji dziecka w stadzie i chociaż kilkakrotnie
    powinniście to wypróbować w domu (możesz mi pod tym kątem zaufać - efekty będą).
    Pamiętaj, że pies to istota prymitywna - do niej przemawiają prymitywne
    działania kierowane na instynkt, nie na p0ojmowanie świata w sposób ludzki.

    Za jakiś czas, jeżeli się przekonasz do psa, sama napiszesz o tym, jak córka ma
    wspaniałego towarzysza. Bo to będzie jej stróż. Z własnego i nie tylko
    doświadczenia wiem jak te psy zachowują się w obliczu zabaw dziecka, one są
    niańkami. Co więcej nikt, kto zbliża się gwałtownie, jest podpity lub agresywny
    - nie ma prawa podejść właśnie do dziecka. Inne dzieci są po prostu stróżowane
    na zasadzie "pies się o dzieci ociera" instynktownie czuje, że to nie jest
    zagrożenie, ale z drugiej strony przywiązanie i przewaga uczuć na dziecko w
    stadzie jest tak silna, że pies instynktownie przystępuje do DOZORU SYTUACJI.

    Jeżeli chcesz znać moją opinię - sytuacja w twoim domu, naprawdę przy nie dużym
    nakładzie wysiłku i twoich chęci jest do naprawienia w krótkim czasie.
    Natomiast - kiedy psy się usypia. Otóż przy niesprowokowanych atakach (o ile tak
    je umiemy określić), bojaźliwości psa, itp. Nie pozwoliłabym nigdy, żeby
    agresywny pies przebywał w domu z ludżmi - i takie psy powinny być likwidowane
    (usypiane). W swoim dorobku doświadczeń, kierowana altruizmem, zdobyłam się na
    to, żeby zaopiekować się dorosłym dobermanem, wymagającym opieki. Niestety
    zignorowałam większość sygnałów, dających się odczytać jako odchylenia. Pies
    kilkakrotnie wytarł moją głową podłogę, a przy wadze ponad 55kg i atakach
    przypadających na okres wzmożonej aktywności mogło się to skończyć żle. Kilka
    szwów na ręce, itp. udowodniło mi, że pies się do dalszej adopcji nie nadaje bo
    stwarza zagrożenie. To jest agresja. Warczenie nim nie jest - to tylko sygnał,
    który mówi nam "coś jest nie tak".
    --
    Rodzinna stronka
  • banaszka82 17.05.09, 11:08
    Dzięki za rady.Skorzystam.To wspólna decyzja choć nie powiem,że jestem jakąś
    wielką zwolenniczką tego psa.
  • demonsbaby 17.05.09, 11:29
    no to teraz czeka was praca i konsekwencja. Efekty będą zauważalne gołym okiem wink
    --
    Rodzinna stronka
  • demonsbaby 17.05.09, 12:28
    Natomiast co do decyzji o braku następców w postaci psa, jak najbardziej
    pochwalam - z punktu widzenia człowieka, który nie potrafi się odnaleźć w
    podobnych sytuacjach. Zawsze byłam zdania i to raczej pozostanie niezmienne, że
    posiadanie psa jest równoznaczne z pasją, a nie chęcią posiadania psa. 5minutowy
    zapał (czy 2m-czny) jest krzywdą i dla właściciela i dla psa. Mając świadomość,
    że ta istota spędzi z nami najbliższe 12 - 15 lat, to podejście: kupuję bo tak,
    chcę bo jest ładny albo inni mają, a już wybitnie odnawialne - bo dziecko/
    dzieci chcą - przejaw druzgoczącej głupoty.
    Chociaż i tak podziwiam twoją postawę, że wyrażasz chęci to jest również duży
    ukłon w kierunku partnera (szacunku), którego kochasz ty, a który kocha tego
    psa. Sądzę też, że oczywiście i twój partner dostosowałby się do twojego "nie".

    Nie mniej nie będę zachwalać amstaffa jako psa rodzinnego, ponieważ nie znam tej
    rasy (nie mam doświadczeń w jej prowadzeniu). Natomiast wierzę ludziom, którzy
    taką rasę prowadzą razem z dziećmi w domu.

    I tu Cię utwierdzę w twoim przekonaniu ponownie - jeżeli nie czujesz potrzeby
    życia w rodzinie z psem, to posiadanie jakiejkolwiek rasy (nawet yorka czy
    innych "fantazji" ozdobnych) jest po prostu męką. Czy to york, maltańczyk
    czy amstaff i dog argentyński - zawsze może wyrządzić krzywdę dziecku przy
    nieodpowiednim prowadzeniu.
    --
    Rodzinna stronka
  • edith31 17.05.09, 00:00
    Lillaj podziwiam Cie, ten pies by odemnie po garbie dostal tak zeby
    zakwiczał, juz bym nawet go nei odwiedzala, dziecko jest okaleczone,
    nie masz co tesknic za tym glupim psem!!
  • suazi1 15.05.09, 23:43
    Wystawić psa za drzwi, niech tam sobie warczy. Swoją drogą niezła
    mieszanka: pies+pełzające dziecko... A fuj!!!
  • demonsbaby 16.05.09, 13:53
    gaz wybucha i jaki z tego morał?
    --
    Rodzinna stronka
  • franczii 16.05.09, 08:15
    No masz racje jest to obrzydliwe. Tak samo jak dziecko raczkujace np. na laczce
    lub na trawie w parku, bawiace sie trawa wachajace kwiatek , na ktory moze
    wysikal sie pies lub jakis zul, albo posadzone na plazy i grzebiace w piasku, na
    ktory ktos dzien wczesniej moze nasikal, zwymiotowal, a fuj
  • leneczkaz 16.05.09, 08:37
    Z tymi piaskownicami to akurat będąc sarkastyczna nieźle trafiłaś. Ja bym nie
    pozwoliła bawić się dziecku w przypadkowej piaskownicy, bo jak miałam psa to
    pierwsze miejsc gdzie leciał to piaseczek w piaskownicy. Choc mu zabraniałam i
    go ganiałam, jak wychodził sam to pewnie odrazu tam leciał. Co znaczy ze tam juz
    peło sikó w psiego gówna bo leci do zapachu.
    A potem robaczki mmmmmmm
    www.igya.pl/ciekawostki_parazytologiczne/pasozyty_wewnatrz_nas.html
    --
    Maksymilianek:
    www.mamacafe.pl/forum/gallery/showimage.php?i=11641&catid=member&imageuser=7089
  • franczii 16.05.09, 08:43
    Akurat nie piaskownice mialam na mysli bo jedyna piaskownica w moim miescie jest
    zamykana na klodeczke i do ogrodu psy nie maja wstepu. Pisalam o zwyklej plazy
    nad jeziorem czy nad morzem. Poza tym jak nie psie siki/rzygi/kupa to kocie albo
    ludzkie albo innego zwierzecia, nie widze wielkiej roznicy
  • memphis90 16.05.09, 23:15
    Ja tam robali nie mam... Nawet głupiej toxo nie miałam, a od dziecka brudnymi
    łapami pałaszowałam truskawy z krzaka albo rzodkiewki z ziemi.
  • osa551 16.05.09, 13:55
    pies+pełzające dziecko... A fuj!!!

    no proszę Cię - nie rozśmieszaj mnie, nie można dzieci chować sterylnie, bo
    potem będą alergikami jak ja i mój mąż

    pies+pełzające dziecko to mieszanka całkiem znośna od warunkiem, że jest bezpieczna
  • urania77 16.05.09, 12:54
    karć psa za takie zachowanie,
    jeżeli będziesz tylko stać i nie będziesz reagować na takie
    zachowanie to sama będziesz sobie winna,
    skąd pies ma wiedzieć, że robi źle skoro tylko patrzysz jak córka
    zbliża się do legowiska a pies warczy, w takim momencie trzeba
    zaareagować, skarcić psa!!!!

    p.s. moja znajoma ma małe dziecko, dużą sukę mieszańca, straciła
    męża, jest sama, ale powiedziała że nigdy w zyciu nie odda psa, ale
    ona w przeciwieństwie do wielu matek umie wychować psa i wychować
    dziecko wiec nie ma takich problemów
  • demonsbaby 16.05.09, 13:38
    urania77 napisała:

    > karć psa za takie zachowanie,
    > jeżeli będziesz tylko stać i nie będziesz reagować na takie
    > zachowanie to sama będziesz sobie winna,
    > skąd pies ma wiedzieć, że robi źle skoro tylko patrzysz jak córka
    > zbliża się do legowiska a pies warczy, w takim momencie trzeba
    > zaareagować, skarcić psa!!!!
    >
    > p.s. moja znajoma ma małe dziecko, dużą sukę mieszańca, straciła
    > męża, jest sama, ale powiedziała że nigdy w zyciu nie odda psa, ale
    > ona w przeciwieństwie do wielu matek umie wychować psa i wychować
    > dziecko wiec nie ma takich problemów

    urania - przeczytaj całość. Nie tylko przede wszystkim autorka wątku ponosi
    odpowiedzialność, ale właściciel. Właścicielem jest ojciec dziecka. Dwa karcenie
    jest jak najbardziej wskazane, ale to nie jest jednoznaczny problem
    hierarchizacji. Pies od narodzin dziecka jest od maleństwa izolowany, stąd
    przyczyna sygnalizowania zbliżania się dziecka do psa. Skoro jest izolowane (a
    tym samym karcone za zbliżanie) to naturalnie reaguje niepokojem na pojawienie
    się dziecka w jej pobliżu.

    Na etapie strachu matki przed psem, którego de facto nie zna, cięzko wymagać od
    matki zachowań racjonalnych. I skoro nastawienie jest negatywne - to najlepszym
    dla dziecka rozwiązaniem jest adopcja psa. Tyle,że to jest już bolesne dla
    samego psa, ale to zdaje się nie jest przedmiotem zmartwień.
    --
    Rodzinna stronka
  • banaszka82 16.05.09, 14:36
    śmiem zauważyć,że jesteś ogromną zwolenniczką psów i masz nieco inny punkt
    widzenia niż ja.Mi na tym psie aż tak nie zależy ale nie do tego stopnioe by go
    oddać byle komu.
  • demonsbaby 16.05.09, 14:50
    miłośnikiem psów a i tu konkretnych ras. Nie umiałabym żyć z kotem, a
    przynajmniej z takiego założenia wychodzę. Pewnie, gdybym została "kotem
    skazona" wink to żyć bym się nauczyła i kto wie, może zapaleńcem kotów została.
    Ani też nie twierdzę, że macie w doopie, gdzie pies powędruje. Twierdzę, że samo
    doświadczenie jest przykre z punktu wodzenia 9letniego przyjaciela, które 9 lat
    odsłużył.
    --
    Rodzinna stronka
  • banaszka82 16.05.09, 14:37
    acha,jeszcze jedno :pies nie jest izolowany od małej od noworodka,mogła ją lizać
    i wąchać.Nie pozwalałam na zbytnią bliskość tych dwoja ze względu na to,że
    żadnej istocie nie ufam w 100 %.
  • demonsbaby 16.05.09, 14:52
    dalej będę monotematyczna. Polizać, dać pieluchę to nie znaczy "współżyć w
    socjalnych warunkach". I nie twierdzę, że masz dziecko z psem socjalizować -
    skoro przemawia przez ciebie naturalny strach matki o bezpieczeństwo dziecka.
    Mówię szczerze - no nie da się. Skoro nie dajesz wiary swoim umiejętnościom i
    możliwościom - to nie da się.
    --
    Rodzinna stronka
  • urania77 16.05.09, 20:18
    fakt, nie przeczytałam całości wątku sad jedynie początek
  • memphis90 16.05.09, 14:46
    Przepraszam, ale co to znaczy "to nie moj pies"? Mieszkacie razem, jesteście
    parą, macie wspólne dziecko- więc pies też JEST wspólny i obydwoje za niego
    odpowiadacie. Niedobrze mi się robi jak czytam "to nie mój problem", "ja się
    chcę pozbyć" itd. Zwierzę to nie przedmiot, nie jest rzeczą, którą można wywalić
    na śmietnik jak starą kanapę, bo nie podoba się nowej paniusi właściciela, bo
    się znudziła, bo paniusia nie lubi. Twój facet ma psa- to i Ty masz psa. I naucz
    się z tym żyć. Albo oddajcie zwierzę do adopcji- bo takie podejście jest
    niedopuszczalne, a zwierzę zasługuje na normalnych, odpowiedzialnych właścicieli.

    I żeby nie było- ja nie mam psa i nigdy takowego mieć nie chcę. Nie jestem
    miłośniczką tychże, zdecydowanie wolę koty. Co do wychowywania- było mnóstwo
    mądrych postów z poradami co robić. Nam udało się ustawić psa moich rodziców,
    mimo, że na początku było warczenie, kłapanie zębami. Więc można, trzeba tylko
    chcieć.
  • banaszka82 16.05.09, 15:52
    niejako jest NASZ.Ale nie4 potrafię kochać go tak jak to robi mój facet.To chyba
    nie jest trudno zrozumieć.
  • memphis90 16.05.09, 23:13
    Nie, nie jest. Ja to doskonale rozumiem, ja nie przepadam za psami, a mój małż
    wręcz ich nie znosi. Ale jak już się takowego dostało wraz z facetem, to
    niestety trzeba się bydlęciem jakoś zająć (z tego powodu z marszu skreśliłabym
    faceta pasjonującego się np. hodowlą pająków, bo musiałabym go pewnie przyjąć
    wraz z podopiecznymi- choć taką paskudę mogłabym jednak bez żalu potraktować
    kapciem). Uśpienie jest wstrętne, oddanie 9-letniego psa też nieludzkie, bo
    przecież zwierzak przywiązany jest. Choć- jeśli masz kompletnie go nie
    akceptować- to może lepiej oddać..? Ja osobiście postawiłabym na szkolenie.
  • franczii 17.05.09, 07:32
    to zrozumiale, ze psa nie bedziesz kochac tak, jak jego wlasciciel ale skoro
    mieszkacie pod jdnym dachem, to przydaloby sie ulozyc poprawne stosunki pomiedzy
    wszystkimi domownikami. Moj facet rowniez mial psa kiedy go poznalam. Ma tez
    postrzelona siostre, ktora bardzo kocha, a ktorej ja szczerze nie znosze ale
    jednak dla dobra nas wszystkich trzeba bylo sobie poukladac relacje ze
    wszystkimi w tym z siostra i psem. Co do psa bylam pewna obaw bo nigdy przedtem
    zadnego zwierzaka nie mialam i nie wyobrazalam sobie jak mieszkanie z psem
    wyglada, owszem lubilam zwierzeta: poglaskac, pobawic sie ale zaraz potem rece
    umyc. Ale skoro wzielam faceta to najoczywistsza ocywistoscia bylo musiec i
    chciec jego psa zaakceptowac i dac sie psu zaakceptowac bo ten pies byl
    towarzyszem zycia faceta na dlugo przede mna, byl wieloletnim przyjacielem, z
    ktorym laczyla go wyjatkowa wiez i przez wzglad na te wiez zrobilabym wszystko,
    zeby nie dopuscic do sytuacji zeby trzeba bylo wybierac: albo ja albo pies.
    Dlatego niezaleznie jaka decyzje podejmiesz, bo moze sie okazac, ze akurat u was
    rzeczywiscie tego psa trzeba oddac i na ten temat zupelnie nie moge sie
    wypowiadac bo nie mam wiedzy, ale spojrz na tego psa wlasnie jak na przyjaciela
    twojego faceta i czlonka rodziny, ktory dzielil z nim zycie na dlugo przed twoim
    pojawieniem sie i uszanuj wiez ktora ich laczy. Bo tego mi zabraklo w twoich
    postach i chciaz kilka razy napisalas, ze tez ci przykro ale z tonu i tresci
    innych wypowiedzi wywnioskowac mozna, ze nie przykladasz zbytniej wagi do tego o
    czym pisalam.
  • bukmacherka34 17.05.09, 22:28
    widzę ,że sporo osób wyraziło swoje zdanie,ale dla mnie sytuacja jest jasna,Ty
    weszłaś w życie tego psa(bo był już wcześniej u Twojego narzeczonego),więc nie
    masz wpływu na niego i nie będzie Cię słuchał.Kiedy warczy na dziecko to
    znaczy,że będzie gorzej,a Ty nie dasz rady pilnować oboje nonstop.Poza tym kto
    trzyma takiego psa w małym mieszkaniu?!powinnaś pozbyc się psa nim dojdzie do
    tragedii
    --
    Aleks 17.10.2008 Agnieszka 30.09.1994
  • banaszka82 18.05.09, 09:58
    małe mieszkanie nie ma nic do rasy.A poza tym pies już został przeze mnie
    ustawiony jak tylko pojawiłam się w życiu chłopaka.Mnie zaakceptowała już
    dawno.Z dzieckiem musimy jeszcze popraować.Fakt,nie chce mi się non stop
    pilnować gdzie pełznie córka a gdzie akurat jest pies...
  • demonsbaby 18.05.09, 10:25
    Spoczusio. To nie ma być 24h nadzór nad obojgiem, ale twoja / wasza
    obecność podczas kontaktu dziecka z psem. Gdzieś podesłałm ci
    ciekawego linka - marvet.eu - odnoście poprawiania stosunków. Jest
    tam opis podobnych zachowań - jakie mają mijsce u was w domu
    (poparte prawie identycznymi doświadczeniami w domu). Zdaje się
    synek i suka, która miała zasadniczy problem z zakceptacją małych
    dzieci. Komtakty wyglądały podobnie - tzn. żadnych albo prawie
    żdanych, stąd niepokój i warczenie suki. Z psem - czasem trzeba jak
    z dzieckiem. Ten strach przed sytuacją "ona na pewno coś dziecku
    zrobui" wyeliminujesz stopniowo, kiedy chociaż spróbujecie w troje /
    czworo razem się bawić. Nie wiem czy wasza suka nadal lubi uganiac
    się za piłeczkami. To też jest rozwiązanie w domu. Tyle, że ja
    wolałabym, żeby pogadał z wami ktoś - kto zna amstaffy. Np. dla
    dobermanów cechą wspólną jest ich naiwność w swojej inteligencji, a
    to oznacza, że np. w trakcie okazania niepokoju psa uwagę można
    odciągnąć dziwcatwem wink np. zrobić z siebie małpę, pajacyka, itp.
    wygłupiać się wink Pies głupieje i za chwilę zapomina, że coś mu nie
    grało i przyłącza się do szaleństw. Wiem, że to brzmi idiotycznie -
    ale działa na praktycznie 99,9% smile Być może jest jakaś sztuczka /
    cecha wspólna dla amstaffów, o której ja nie wiem, a wie na pewno
    hodowca. Na pewno z twoim problemem ludzie się też zderzali i
    znależli kilka skutecznych metod. Ponad wszelką wątpliwość to ty
    znasz psa - nie ktoś. Zatem wyprzedzisz każdy niepokojący cieie
    ruch - rozumiesz?
    A jesli idzie o literaturę polecam "okiem psa" - jest tam jeden
    rozdział poświęcony wlasnie problemowi pogodzenia dziecka i psa.
    Różne metody, różne doświadczenia, etc.
    Ten nadzór - a właściwie jego granice zaczną się powoli rozszerzać
    kiedy między waszym dzieckiem a psem zaczną się budować zdrowe
    relacje i więzi.


    Okiem psa - pozycję możesz pobrać tutaj:
    J. Fisher


    Jak rozmawiac psem (dużo behawiorystyki - popartej doświadczeniem i
    porusza również bliskie nam problemy z psami, a w tym jak je
    rozwiązać):
    S.Coren
    --
    Rodzinna stronka
  • karolinaa_m 18.05.09, 11:03


    A gdzie ma go trzymać??? Ja mam labradora który jest troszkę większy od amstafa
    i jakos świetnie sobie dajemy radę.
    Widzę że forum się podzieliło na psiary i anty psiarysmile Każda oczywiście
    najmądzrejsza a szczególnie te co psów nie mają.
  • zimka_s 21.05.09, 10:48
    Dopiero teraz zauważyłam ten wątek i nie przeczytałam wszystkich
    wypowiedzi, ale nie spodobała mi się wypowiedź Mamaoliwki z początku.
    Przede wszystkim każdy weterynarz uśpi psa, który wykazuje agresje w
    stosunku do dziecka. Po drugie nie masz prawa oceniać i krytykować.
    Ja też mam w domu amstaffa, zdaję sobie sprawę, że sytuacja może się
    zmienić, ale na dzień dzisiejszy pies nie wykazuje żadnej agresji w
    stosunku do dziecka. Autorka wątku nie ma żadnego wpływu na to jak
    jest pies wychowany, bo nie jest jej. A prawda jest taka, że ugryźć
    może każdy pies, a jeśli schronisko nie znajdzie psu właściciela to i
    tak go uśpi...
    --
    Sylwia, mama Bartosza 15.10.2008
    http://img34.glitterfy.com/81/glitterfy160613879D33.gif[/u
    rl]

    www.rosniemyrazem.pl/competition_details.php?id=4740&cat=nb
  • banaszka82 21.05.09, 10:57
    Najgorsze są takie nawiedzone psiary,które zwierzaka stawiaja prawie na równi z
    dzieckiem.Zasadniczy problem tkwi w tym,że ja do tego psa nie jestem przywiązana
    a poza tym to ja spędzam cały dzień z obojgiem w jednym pokoju i to na mnie
    spada obowiązek pilnowania obojga.Facet po pracy wraca i psa bierze na spacer i
    niewiele ma do pilnowania.
  • demonsbaby 21.05.09, 11:20
    Stąd twoja przewaga argumentacji, że za ten stan nie odpowiadasz Ty,
    a właściciel (tata dziecka). Stąd ternowanie psa / stosowanie
    sztuczek powinno leżeć w jego gestii. Tym saym sądzę, że nie jest to
    odpowiedzialne podejście do obojga (dziecka i psa) ze strony twojego
    partnera - o ile na taką krytykę mogę sobie pozwolić.
    Jako nawiedzona psiara - doskonale rozumiem twój punkt widzenia i
    wcale go nie kwestionuję. Jedyne co moge poradzić to naprowadzić na
    jakieś konkretne działanie czy rozwiązanie problemu bez przykrych
    decyzji. Wyjścia są dwa: albo pies się podporządkuje hierarchii i
    nawiąże kontakt z dzieckiem, a utwierdzisz się w tym po etapie
    raczkowania, albo to nie astąpi - a konkretne incydenty będa
    ponawialne - wtedy jako racjonalna mama, powinnaś taką sytuację
    bezapelacyjnie wyklarować tacie dziecka i niestety przestać
    stopsowac kompromisy, jeżeli jest tu brak współpracy z drugiej
    strony. Przy czym rozwiązanie uśmiercania jest niedorzeczne w takim
    układzie.
    --
    Rodzinna stronka
  • zimka_s 21.05.09, 11:24
    Banaszka u nas trochę inaczej bo ja Hektora uwielbiam, kocham
    zwierzęta, ale... Jestem zdania, że to tylko pies i tak naprawdę
    każdy może ugryźć (choć nie każdy tak samo). A dziecko jest dla mnie
    najważniejsze i nie zawahałabym się go uśpić. Prawda jest taka, że
    gdyby ktoś nie uśpił psa wykazującego skłonność do agresji to potem
    by został niemal zlinczowany za nieodpowiedzialność (i to pewnie
    między innymi przez obrońców zwierząt i przeciwników usypiania).
    Jestem z tobą i nie wahaj się. Dziecko najważniejsze!
    --
    Sylwia, mama Bartosza 15.10.2008
    http://img34.glitterfy.com/81/glitterfy160613879D33.gif[/u
    rl]

    www.rosniemyrazem.pl/competition_details.php?id=4740&cat=nb
  • banaszka82 21.05.09, 12:22
    Każdy ma tu troszkę racji.Oczywiście nie mówię tu o pewnej miłej damnie,która
    stwierdziła,że nie nadaję się na matkę bo jestem nieodpowiedzialna w kwestii
    psa.A sprawa wygląda tak,że to tylko ja wykazuję zainteresowanie tym aby dziecko
    z psem zaprzyjaźnić lub kupić kaganiec albo kojec.Facet niewiele robi.Wa tym
    momencie już nie będę się tematem interesować bo sorry,ale to nie MÓJ pies i to
    chyba Jego właściciel powinien się tematem bardzo zainteresować.Chciał sukę
    uśpić,powstrzymałam Go.Ale do cholery skoro Jego wielka przyjaciółka;jak ją
    nazywa;ma tu zostać to na jakichś warunkach..a On nawet się nie zajął kupnem
    kagańca ani zastosowaniem "sztuczek", o których bardzo zresztą mądrze pisała
    demonsbaby..no więc co ja tu mogę zrobić..?Ile mogę gadać..?
  • faq 21.05.09, 12:07
    Jeszcze sie ciagle zastanawiasz i dyskutujesz? Slonce, juz myslalam, ze sprawa
    rozwiazana. Pies out. Jedyny klopot, to co na to partner, czy z nim jestes w
    stanie dojsc do porozumienia. Nie daj sie wpuscic w jakies psychologie dla psow
    itp itd skoro nie chcesz sie zajmowac dwojka i to z zagrozeniem, ze dziecku cos
    kundel zrobic moze.
    --
    jaja podnoszą emocje i wywołują wojny
  • banaszka82 21.05.09, 12:26
    No widzisz,że to nie takie proste...zostałam zlinczowana,że jestem
    nieodpowiedzialna bo powinnam pokochać psa skoro należy do mojego partnera i juz
    z pewnością powinnam dwójkę zaprzyjaźnić ze sobą...Szkoda tylko,że to spadło na
    mnie bo facet jakoś się do niczego nie pali.W takiej sytuacji nie będę się już
    przejmować losem tego psa.Będzie chciał ją uśpić to ja już nie będę jej
    bronić.Albo zostaje i zajmujemy się tym tematem razem albo out..Wiesz co mi
    powiedział...?Że jesli ją uśpi to nie ręczy za siebie i możliwe,że mnie z domu
    wyp... bo kazałam Mu zabić Jego przyjaciółkę...I co?
  • demonsbaby 21.05.09, 12:37
    gazetową.
    Jak nie przeszło - zaraz napisze na wskazany przez Ciebie email.
    Jezeli mąż / partner przystał na adopcję - to zaczynamy. Potrzebne
    mi są informacje.
  • banaszka82 21.05.09, 12:49
    Proszę napisz na wskazany adres bo nie mam poczty gazetowej założonej.
  • demonsbaby 21.05.09, 12:51
    napisałam - zaraz powinna dotrzeć.
    --
    Rodzinna stronka
  • demonsbaby 21.05.09, 14:10
    jest argument przetargowy - który przemawia za twoim racjonalnym
    (ugodowym) odejściem do sprawy - napisalamCi na priv, więc go
    wykorzystaj. Niestety, absolutnie nie będę doradzać w jaki sposób
    przeprowadzić konfrontację z twoim partnerem i wyklarowac sytuację.
    Ani darcie szat ani drastyczne cięcia tez nie służa budowaniu w
    twoim związku partnerskich relacji.
    --
    Rodzinna stronka
  • aagnie.szkaa 21.05.09, 14:55
    Alez Ty sie dziewczyno mylisz w zeznaniach, tu piszesz, ze bronisz
    tego psa przed uspieniem, a juz w nastepnym zdaniu, ze Twoj partner
    powiedzial, iz ''jesli ją uśpi to nie ręczy za siebie i możliwe,że
    mnie z domu wyp... bo kazałam Mu zabić Jego przyjaciółkę.
    Co wskazuje na to, iz nie obronca psa jestes a oprawca wink.

    A tak na marginesie, to mysle, ze mozesz jeszcze pozalowac swojej
    batalii, bo nie zdziwilabym sie gdyby faktycznie wasz zwiazek mocno
    ucierpial wraz z pozbyciem sie psa.
    Ma sie wrazenie, ze Twoj partner nie widzi w zachowaniu swojego psa
    zagrozenia dla waszego dziecka (i ja bym raczej jego intuicji
    zaufala, jako, ze on ta sunie zna lepiej niz ty).
    Moja corcia ma prawie 7 miesiecy, i takze pelza, mam 2 letnia suke
    Rhodesian, i owszem, zdarza sie jej warknac na mala kiedy ta ja np
    nagle za lape zlapie, gdy ta odpoczywa. I co?
    Znam swojego psa, wiem, ze to komunikacja a nie agresja!!!.
    Gdyby moj maz nagle powiedzial mi, ze w zwiazku z tym, ze suka
    czasem warknie na dziecko, mamy ja oddac, albo uspic, to Bog mi
    swiatkiem, bylaby WOJNA!!!, ale jaka!

    Oczywiscie, NIGDY nie zostawiam malej z psem sam na sam, NIGDY nie
    pozostaja razem bez nadzoru, ale to jest norma, i z tym rodzajem
    kontroli trzeba sie liczyc zachodzac w ciaze i majac psa.

    (co do siku smile, ja kiedy musze sie do toalety wybrac, a nie chce mi
    sie malej nosic wszedzie, wolam ze soba psa smile). I nie tylko do
    toalety, wszedzie tam gdzie ide, a malej nie chce zabawy
    przerywac,biore suke ze soba.

    Wbrew pozorom pies nie atakuje w sekunde, a Twoj juz pokazal, ze
    niezadowolenie umie komunikowac, jestes w domu caly dzien razem z
    mala. Co za problem w rozszerzonej opiece?.
    Troche dobrej woli i Twoj zwiazek moze na tym wygrac, poprowadz swoj
    plan z oddawaniem/usmieracniem 9 letniej przyjaciolki swojego
    partnera, a bedziesz plakac kiedys i to bardzo.

    pozdr

    ps. takze wg mnie, ten pies nie okazal agresji!!, a probowal cos
    zakomunikowac!. Ta suka ma 9 lat, posluszna, nigdy nie agresywna,
    matko.

    --
    Sarah 04.11.2008
    Moje szczescie
  • elgoch84 21.05.09, 15:20
    u mnie identyczna sytuacja jak u poprzedniczki. ja czasmai na meza tez warkne
    ale uspic jak na razie mnie nie zamierza.
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-20821.png
  • lillaj 21.05.09, 16:33
    aagnie.szkaa napisała:
    "Wbrew pozorom pies nie atakuje w sekunde"

    I tu się mylisz. Pies potrafi zaatakować w sekundę i to w obecności swojego
    właściciela. Mi też się wydawało, że znam swojego psa. W końcu był z nami 7 lat,
    kocha ludzi, jest przyjazny jak typowy golden retriver. Mojego dziecka też
    pewnie nie chciał skrzywdzić. Potraktował ją jak szczenie stojące niżej w
    hierarchii. Efekt już opisałam niżej. Jeżeli dziewczyna ma wątpliwości i obawy
    to powinna je rozwiązać na korzyść własnego dziecka, a nie psa. Uwielbiam psy,
    uważam, że posiadanie psa to fantastyczna sprawa, ale gdy stwarza on
    niebezpieczeństwo dla dziecka to nie powinno być wątpliwości co do decyzji. Więc
    nie pałajcie świętym oburzeniem na dziewczynę, bo słusznie się martwi i ma
    obawy. Mam nadzieję, ze jednak podejmie mądrą decyzję.
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • banaszka82 21.05.09, 16:49
    kobieto,sam podjął decyzję o uśpieniu.Ja wskazałam inne wyjścia.A Tobie
    współczuję,śkoro psiak Ci na dziecko warczy.Bokserjka mojej mamy NIGDy nie
    warknęła na dziecko mimo,że była ujeżdżana,targana za fafle i uszy.I nieraz była
    zmęczona...pfff...ale mi usprawiedliwienie...
  • banaszka82 21.05.09, 16:53
    a taki problem,że oprócz psa dochodzi mi też kilkugodzinna rehabilitacja córki
    więc jak juś kończymy męczące ćwiczenia to chcę mieć chwilkę bez wysiłku i
    ciągłego napięcia czy mała popełznie do psa czy nie.Kuma czy powtórzyć...?
  • demonsbaby 21.05.09, 17:19
    to co z pozoru się nam wydaje oczywiste - wcale takim nie musi być.
    1. to nie jest pies, wychowywany od szczenięcia przez banaszkę (a przez jej
    partnera). Tu możemy polemizować - to, że jest jej partnerem nie oznacza, że
    musi kochać sukę, ale ją akceptuje i szanuje tą 9letnią więż. Jedyne co można
    oczekiwać to chęci współpracy - i takiej wcale banaszka nie neguje, pod
    warunkiem, że dyscyplinowanie psa nie będzie jej obowiązkiem - a siłą rzeczy się
    stało (mama sama w domu z psem i dzieckiem). Te relacje byłyby inne, gdyby
    hodowała psa od szczeniaka i byłaby z tym psem emocjonalnie związana, a przede
    wszystkim poznała jej "mowę"/ "zachowania" / "odczytywała intencje".

    2. otwarcie przyznaje, że nie jest w stanie, nie chce mieć kiedykolwiek psa, to
    nie jest jej pasja, dotyczy to również obecnej suki. Zatem jakiekolwiek
    rozwiązania hierarchizacji (i tu w wykonaniu samodzielnym), które wymagają
    poświęcenia czasu i pracy są z góry skazane na niepowodzenie.

    3. matkę cechuje strach o dziecko. skoro psa "nie czuje" to każdy sygnał jest
    odczytywany albo ze strachem albo z jeszcze większym zniechęceniem do psa. A
    teraz zauważ większą część doby (wyłączając okres snu) pies spędza w domu z
    dzieckiem i matką, którą cechuje napięcie spowodowane kontaktami psa z
    dzieckiem. I to siłą rzeczy nie pozostaje ani bez wpływu na psa ani na dziecko.


    Tak czy inaczej ty dajesz sobie radę, ja dawałam sobie radę i jeszcze kilka
    innych dziewczyn z pogodzeniem obowiązków, ale to co nas cechuje to znajomość
    psa od "podstaw" albo miłość / pasja do psów, której to relacji nie ma tutaj.

    Uważając się za miłośnika psów, nie ciosałabym kołków na głowie komuś kto do psa
    nie chce się przekonać. Głownie dlatego, że wymuszanie pewnych zachowań dzieje
    się ze szkodą i dla ludzi i dla zwierząt.

    Z punktu widzenia "zaoszczędzenia" każdemu uszczerbków na psychice - najlepszym
    rozwiązaniem jest adopcja. Bolesne przeżycie dla pana i suki, ale niewykluczone,
    że pies spędzi starość w spokoju i w domu, gdzie będzie po prostu kochany.

    --
    Rodzinna stronka
  • banaszka82 21.05.09, 17:31
    brawo.
  • faq 21.05.09, 17:40
    Demonsbaby! gdybys zyla w Sodomie ocalilabys miasto smile
    Szacunek droga Pani! smile
    --
    jaja podnoszą emocje i wywołują wojny
  • demonsbaby 21.05.09, 18:19
    uważam to z brak odpowiedzialności - tyle, że głównie od strony taty dziecka,
    rozumiem pobudki matki. Skoro chęci nie ma - to efektów nie będzie i tak się
    zamyka błędne koło.
    --
    Rodzinna stronka
  • andrzej776 28.05.09, 16:45
    Bo wazny jest efekt, czy pies poszedl do adopcji??? Jak zostal
    rozwiazany problem?
  • banaszka82 28.05.09, 16:54
    Miło,że pytasz.Pies poszedł do rodziców partnera bo zaczął sobie z młodą brzydko
    poczynać..tam będie mieć super warunki.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/d500b26f35.png
  • andrzej776 28.05.09, 17:02
    Powiem jeszcze tak autorce postu ze nigdy bym sie nie zdecydowal na
    psa typu amstaff czy pitbull (oba rasy to psy bojowe) przy malym
    dziecku. Blaszko!!! nie ma znaczenia kto kupil psa a kto sie nim
    teraz zajmuje , jedno jest pewne i trzeba temu zapobiec: pies moze w
    kazdym momencie zrobic dziecku krzywde, to psy do walki a nie
    slodkie pupiliki nadajace sie do zabaw dzieciecych. Kupno takich
    psow nie powinno byc w Polsce takie samowolne jak jest do tej pory-
    nie kazdy moze miec takiego psa, a zwlaszcza jak jest male dziecko,
    nie zgodze sie z przedmowcami ze takiego psa mozna ulozyc, te psy
    maja w genach sklonnosci do walki -tak zostaly "stworzone"(w
    prawdzie niby z innymi psami) ale czlowieka tez moga zaatakowac a
    zwlaszcza dziecko ktore kojarzy im sie z czyms co zabiera im uwage
    opiekuna, pamietaj ze mala bedzie co raz bardziej smiala i za pol
    roku bedzie psa chciala ciagac za ogon, bawic sie z nim jak z lalką,
    misiem a to bardzo niebezpieczny pies.
    Poczytaj mezowi tez artykul jak znacie jezyk , 5 -letnia dziewczyna
    zagryziona przez pit bulla (to ta sama grupa )
    www.shortnews.com/start.cfm?id=59271
  • andrzej776 28.05.09, 17:04
    Bardzo mnie to cieszy, mądra decyzja!!! Pies owszem to przyjaciel
    czlowieka i cudowny towarzysz (sam kocham psy) ale jak zagryzie mu
    dziecko to moze stac sie jego najgorszym wrogiem. Ja stawiam na
    bezpieczniejsze psy przy maluchach. pozdrawiam
  • banaszka82 28.05.09, 17:36
    z tymi mirdercami to może przesada no ale ja nie miałam sił szarpać się c
    dorosłym psem i ciągle go pilnować...
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/d500b26f35.png
  • andrzej776 29.05.09, 01:20
    Artykul ten nie jest przesada ale faktem, jezeli pies zabija dziecko
    to jest morderca w moim mniemaniu, tyle , ale mozecie sobie ludzie
    hodowac nawet krokodyle z małymi dziecmi, Wasza sprawa wink
  • banaszka82 29.05.09, 09:05
    o krokodylku nigdy nie myślałam smile już nigdy psa do domu nie sprowadzę.Tylko
    pożera kasę i brudzi.Muszę przyznać,że odkąd jej nie ma w domu jest super..
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/d500b26f35.png
  • andrzej776 29.05.09, 12:14
    Nie kazdy pies to taki problem o jakim mowisz, ja kocham zwierzaki
    ale biore pod uwage zawsze wszystkie za i przeciw zanim kupie
    zwierze, a pies bojowy to ostatni zwierz jakiego bym kupil.
  • andrzej776 31.05.09, 14:21
    Wlasnie mialem o tym pisac, zalosne co tu pisali powyzej wszyscy
    zapaleni "psiarze" ze takiego psa mozna ulozyc i trzeba nad nim
    procowac ,nawet sama autorka postu mowila mi ze przesadzam ze
    amstaff to nie pies morderca, ludzie oprzytomniejcie zanim Wasze
    dzieci zyją!!!!!!!!!!
  • deodyma 31.05.09, 15:37
    rownie dobrze dziecko moze pogryzc niepozorny, maly pieseksmile
    niby taki zapalony psiarz, a tego nie wiebig_grin
    co Ty? od dzis na swiecie zyjesz.
    --
    mój suwaczek
  • 3-mamuska 31.05.09, 15:57
    do samochodu tez nie wsiadajcie no bo tyle dziennie wypadkow i mozna zycie stracic
  • lillaj 31.05.09, 17:52
    3-mamuska napisała:
    >do samochodu tez nie wsiadajcie no bo tyle dziennie wypadkow i mozna zycie
    stracic <

    3-mamuska jak zwykle błyszczy intelektem. Kobieto co ma piernik do wiatraka?
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • 3-mamuska 01.06.09, 12:09
    hej no to fajnie, dobrze ze znalazlas rozwiazanie dla was wszystkich,a z tym
    samochodem chodzilo o to ze w zyciu zdarzaja sie wypadki a wozicie dzieci w
    autach i one tez czasem nawet gina lub sa ranne ,tak samo z psami policz ile
    psow dzieci jest w polsce,a ile dzieci uleglo pogryzieniu i wyciaganie
    wszyskiech takich przypadkow to glupota i szukanie na sile dowodow na to ze psy
    to takie potwory.pozdrawiam
  • andrzej776 02.06.09, 00:16
    3-mamuska napisała:

    a ile dzieci uleglo pogryzieniu i wyciaganie
    > wszyskiech takich przypadkow to glupota i szukanie na sile dowodow
    na to ze psy
    > to takie potwory.pozdrawiam


    Glupotą jest kupowanie psa bojowego jak sie ma male dziecko, jak nie
    bedziemy ulegac tej glupocie nikt nie bedzie musial nazywac ich
    potworami !
  • banaszka82 02.06.09, 09:30
    Pies był wcześniej.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/d500b26f35.png
  • andrzej776 03.06.09, 11:41
    Nie mowilem o Tobie Banaszko, tylko o ludziach ktorzy glupio
    postepuja o potem dopiero po rozum do glowy, wiem ze u Ciebie pies
    byl najpierw, nie rob sobie wyrzutow, dobrze ze go oddalas, ale
    skoro jest u tesciow , pamietaj ze za kazdym razem musisz obsesyjnie
    pilnowac corki jak bedziecie tam w odwiedzinach, niewiadaomo czy
    pies jakos nie zapamietal Wam tego ze oddaliscie go a dziecko jest
    nadal z Wami, moze jakos to okazac. Nieiwiem az tak sie nie znam na
    psiej psychicie, ale uwazajcie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka