Synek jest po drugim w życiu szczepieniu, po pierwszym żadnych takich okładów mu nie robiłam i dobrze się zagoiło, gorączki nie dostał a ni żadnych skutków ubocznych. Tym razem pielęgniarka przestrzegła mnie, zebym tylko nie zapomniała o tych okładach - i tak sobie dumam - po co robi się te okłady? I jak? Ja zrobiłam jedną łyżeczkę w pół szklanki wody, nasączyłam wacik i przykleiłam plasterkiem w miejsce ukłucia - dobrze? Mały zaczął płakać po przyklejeniu tego ustrojstwa, nie wiem czy go nie szczypie... Napiszcie proszę jak wy robiłyście i czy w ogóle robiłyście... Dzięki i pozdrawiam!
Zastanawiasz się gdzie pójść z dziećmi? Ta aplikacja jest właśnie dla Was! Partner: Nestle
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść
wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra
osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.