08.02.04, 09:00
Witajcie Lutówki i Lutowe Maluszki po drugiej stronie brzuszków!!!

Mój synek, choć styczniowy, będzie rósł "z Wami" na "Lutym" - przeżyłyśmy
wspólnie na "w oczekiwaniu - luty 2004" tyle miesięcy, że nie zamierzamy się
z Wami rozstawać.

Szymon urodził się 27 stycznia 2004 o godzinie 11.50 - siłami natury. W 38
tygodniu. Ważył 2340g i mierzył 49cm... niestety pobył w domu tylko jedną noc
i w tej chwili leży w szpitalu na Wołoskiej z zapaleniem płuc, infekcją dróg
moczowych i pępuszka. Głęboko wierzę jednak w to, że już za chwilkę będę Wam
mogła opowiedzieć o tym, jak bardzo nie daje mi spać w nocy, jak ślicznie
rośnie i jakie ładne kupki robi...
Trzymajcie się cieplutko i dopisujcie tu wszystko o Lutowych Kruszynkach i
pierwszych trudach i sukcesach rodzicielskich.
Gosia i Szymon
Edytor zaawansowany
  • 08.02.04, 10:28
    Hej Gosiu ! gratulacje dla Ciebie i Szymonka!!!!My co prawda nie z lutego 2004
    ale z lutego 2003...Na pewno wszystko będzie dobrze i Maluszek szybciutko wróci
    do domku,trzymamay kciuki,Mysiam i Michał (19.02.2003)
  • 09.02.04, 14:33
    Witajcie! Malwes - ja z kolei w drugą stronę, całą ciążę jako styczniówka, ale
    córeczka Emilia zrobiła mi numer i pojawiła się na świecie z tygodniowym
    opóźnieniem - dokładnie w niedzielę 1 lutego z wagą 4 kilo, 10 apgar, a od
    wtorku jesteśmy szczęśliwie w domku, czego i tobie Malwes serdecznie życzę.
    Zapraszam do zerknięcia na zdjęcia.
    --
    A tu są moje dzieci:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
  • 11.02.04, 21:15
    Witajcie!!!!

    My właśnie wróciliśmy z Szymusiem do domu!!!! Jest poprawa - musimy tylko
    powalczyć z niedokrwistością. Maluszek czuje się dobrze i przybrał na wadze -
    ma "już" 2550!. Będziemy pisac więcej ale na razie musimy się nacieszyć domkiem
    i jakoś ogarnąć. Pozdrawiamy gorąco!
    Gosia i Szymon
  • 12.02.04, 08:27
    Gratulacje dla wszystkich mam lutowych i stycznioweych 2004.
    U nas mija za chwilke roczek,
    Pociechy i radości z maleństw
    I duuuuuuuuuużo cierpliwości, czasem naprawde potrzebnej
    Pozdrawiamy
    --
    Edyta i Ola (17.02.03)

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
  • 13.02.04, 10:48
    Witajcie Lutowe Mamusie i Dzieciaczki - co u Was słychać? Jak tam pierwsze
    chwile w domu. Ja jestem zaszokowana jaki maluszek ma "zmysł"... dobudził nam
    się z letargu w szpitalu i chyba uznał, że to jego dom. Przyzwyczaił się do
    miejsca, odgłosów, zapachu, łóżeczka i jak wróciliśmy przedwczoraj do domu to
    zrobił się bardzo niespokojny. Zaczął się mały "jazz" - na szczęście w dzień a
    nie w nocy... Szymuś marudzi, nie bardzo chce leżeć w łóżeczku, śpi płytko i
    niespokojnie... chyba wyczuł, że to inne miejsce, inne otoczenie i musi się
    oswoić.

    Czy wasze maluszki też wydają takie zabawne odgłosy podczas snu. Mój Szymon
    sapie, chrapie, jęczy, kicha, głuży, popiskuje... czasami się martwię, że coś u
    dolega. Dopiero po ok 30min zapada w głębszy sen i śpi spokojnie...???
  • 13.02.04, 13:37
    Melduję się.Jesteśmy już w domu.Popiszę troche jak będę mogła.Bo teraz mój mały
    chce jeść tzn ten stary mały.
    Zyta
  • 14.02.04, 11:39
    Malwes przeczytałam twoją opowieść o porodzie - podziwiam cię i gratuluję, że
    mimo zagrożeń i jeszcze późniejszych kłopotów tak sobie świetnie radzisz i z
    optymizmem patrzysz w przyszłość smile
    Tutaj jest moja historyjka, jeśli lutowe Mamy jej nie widziały
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10550889&a=10550889
    Moja Emilka żyje 14 dzień i potrafi już skupić wzrok na czyjejś twarzy. Dziś
    nareszcie odpadł kikutek pępuszka więc mamy swoje małe święto. Emilka jest
    dorodną silną dziewczynką w rodzinie szczuplasów - nosi teraz ubranka, które
    jej siostra Julka nosiła 4 lata temu jak miała dobre 2 miesiące skończone. Nie
    mam pojęcia jak ona mieściła się jeszcze 2 tygodnie temu w moim brzuchu!
    --
    A tu są moje dzieci:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
  • 14.02.04, 13:22
    Silije,
    Cudowna historyjka - bardzo się wzruszyłam. Gratuluję córeczki... Kiedy mój
    okruszek będzie miał 4kg??? Na razie ledwo mieści się w rozmiar 56.

    Właśnie się zestresowałam bo mały strasznie drapie sobie buzię paznokciami a
    rękawiczki zrzuca z uporem. Kupiliśmy mu nożyczki specjalne dla dzieci ale to
    diabelstwo jest tak tępe, że nawet własnego paznokcia za nic nie mogłam uciąć.
    Wzięłam więc nasze domowe nożyczki - paskudne trochę, stare. Umyłam w wodzie z
    mydłem dziecięcym i polałam spirytusem. Poszło gładko i delikatnie ale i tak
    się denerwuje, że użyłam takich "domowych" - a jak mu gdzieś zrobiłam jakieś
    mikroskopijne zadraśnięcie??? (już mam obsesję po tych szpitalach)... wprawdzie
    nic nie widać, każdy paluszek umyty dokładnie spirytusem już "po". Mam
    nadzieję, że mądrze zrobiłam. Szkoda mi jego buźki. Jak myślicie? Odbija mi już?

    I mam pytanie do doświadczonych Mam - w czym myć laktator i butelki przed
    sterylizacją? Na Avencie naspisane było że wodą z mydłem ale przeciez nie użyję
    płynu do naczyć. Wziąć mydło dziecięce. Jak do tej pory szoruję w gorącej
    wodzie specjalną szczotką ale resztki mleka z laktatora i smoczków nie do końca
    się zmywają. Poradźcie co Wy robicie?
    G.
  • 14.02.04, 19:32
    Witajcie już po tej stronie! Jak fajnie!!!
    Poród opisałam na "lutówkach", jak macie ochotę to sobie zajrzyjcie.
    Gwoli porządku przypomnę - Wiktoria urodziła się 10.02. o godz. 1.40. Waga
    3330g, długość 56 cm i 10 pkt.
    Wczoraj wróciliśmy do domku i mężuś chyba się zdziwił, że nie da się spokojnie
    przespać nocki. A w dzień jest super grzeczniutka, muszę budzić do karmienia,
    żeby mi biustu nie rozsadziłosmile
    Piję hektolitrami sok z czarnej porzeczki, chociaż wcześniej nie byłam jego
    fanką. I zastanawiam się co jeść, żeby było zdrowe dla Młodej, potencjalnej
    alergiczki?
    Czy któraś wie jak "wrzucić" zdjęcia do internetu? Mogłybyśmy się pochwalić
    wzajemnie Maluszkamismile
    I wiecie co, może tu też zrobimy listę dzieciaczków, żeby się nie pogubić które
    czyje? No i żeby się dowiedzieć kto wygra w pojedynku chłopaki dziewczynywink))
    Pozdrowienia,
    Monika
  • 15.02.04, 10:56
    Witajcie

    Jesteśmy już w domu od 13.02. Miałam cesarkę 9.02 w IMiDZ na Kasprzaka. Urodził
    się śliczny synek Filipek 53 cm i 3150 wagi. Na razie to tylko by całymi dniami
    przy "cycu" leżał więc nie mam zbyt wiele czasu aby tu zaglądać. Może za jakiś
    czas pozwoli mi trochę odpocząć.

    Pozdrawiamy wszystkich

    Dorota i Filipek
  • 15.02.04, 11:55
    Cześć mamusie i dzieciaczki.
    Ja mam tak grzeczne dzieciątko że nawet nie wiem jak płacze.Nawet z tą dupką w
    krostkach siedzi cichutko jak aniołek.Po wyjściu ze szpitala okazalo się że ma
    uczulenia na pampery,wsadziliśmy ją w tetrę a wczoraj wieczorem w huggisy,cały
    czas myłam ja tylko przegotowaną wodą z nadmanganianem potasu i od wczoraj
    widzę że pomaga.Nie uzywam taż żadnych oliwek mydełek itp tylko parafina,mam
    nadzieję ze niedlugo to minie.
    W nocy budzę ją w nocy na karmienine bo cyccki mi eksplodują a ona nic spi.
    Nosek zakrapłam jej solą fizjologiczną bo trochę ciężko oddycha.
    Ja laktator myję najpierw w płynie a dopiero w mydełku,poza tym nie uzywan go
    jeszcze do ściągania pokarmu dla małej tylko żeby sobie pomóc,więc nie pucuję
    tak mocno.
    Dziś położna przyjdzie mi zdjąć szwy to juz będę biegać po domu,wogóle jestem
    taka skoczna że aż siebie nie poznaję ,nie mogę tylko z męzem dojść do
    porozumienia bo on twierdzi że czuje się niepotrzebny,wszystko robię ja bo
    jestem w stanie ,siada tylko nadal psychika
    Pozdrawiam zyta
  • 15.02.04, 14:07
    Cześć Zytko!
    Dzięki za info o myciu laktatora. Ja chyba spróbuję choć raz wyszorować w
    mydełku dziecięcym, bo faktycznie - sama wodą nie domywam a używam non-stop bo
    nusze ściągać malutkiemu pokarm. I jakoś nie mam go duzo. Tzn chyba i jest ale
    blokują mi się kanaliki i płynie dopiero po sporym czasie od początku "dojenia".

    U mnie z psychiką też jest różnie. Niby dobrze ale są chwile, kiedy znowu chce
    mi się płakać. A to dlatego, że nie mogę nadążyć ze sprzątaniem domu a po
    naszych pobytach w szpitalach naprawdę jest co robić. A to mały się krzywi -
    chyba go boli brzuszek i wtedy czuję się winna, że nie mam tyle pokarmu, żeby
    mu nie mieszać ze sztucznym, a to, że za mało uzywam laktatora i przez to nie
    jest tego wiele, itp...

    Mnie szwy tak bardzo nie dokuczały - fakt, że parę godzin po porodzie nacięcie
    bolało mnie bardziej niż sam poród ale częste mycie Tantum Rosa pomogło. W
    drugiej dobie było już dobrze - tzn. chyba miałam za wielkiego dołka, żeby się
    zastanawiać nad szwami wink. Zdjęli mi je szybko - w piątej dobie chyba. Potem,
    w drugim szpitalu strasznie się bałam o zakażenie. Zamiast spędzać połóg w domu
    i się wietrzyć, to ja siedziałam na łóżku lub krzesełku obok Kaczorka a
    wiadomo, jak można się załatwić w warunkach szpitalnych. Na szczęście w
    szpitalu MSWiA jest też połoznictwo więc mogłam pójść się dac obejrzeć.
    Natomiast okromnie bolało mnioe zwijanie macicy. Bóle miałam gorsze niż
    porodowe. Moja gin powiedziała, że przez to, że macica jest dwurożna, to będzie
    się zwijać niesymatrycznie i dlatego tak boli.... Ale już minęło.

    Zytka - a może daj mężusowi zaopiekowac się dzidziusiem jeśli tego chce? Mój
    dyżurował w szpitalu dwie doby bo mnie siłą zagnali do spania a i w domu
    robimy "pół na pół". Widzę, że sprawia mu to ogromną radość. Za to ja
    odpoczywam i to pomaga bardziej na psychikę niż na zmęczenie wink Może i tobie
    pomógł by solidny sen.

    Mój mały dostal uczulenia na szpitalne husteczki J&J ale szybko zmieniliśmny na
    Pampers Sensitive. I na razie ok. Do kąpieli uzywam tylko "J&J od pierwszych
    chwil życia". Na pieluszki Pampers i Huggies NewBorn nie ma uczulenia. Z
    kosmetyków mam tylko Bepanthen i oliwkę Bambino. Pediatra też twierdzi, że
    nigdy nie słyszał aby dziecko źle zareagowało na Bambino.

    Z tym spaniem - Zytko, bardzo uważaj. U większości dzieci to normalne ale bywa
    tez objawem różnych zaburzeń. Jak nie minie w ciągu tygodnia albo córeczka nie
    będzie się budzić do jedzenia to skonsultuj się z pediatrą. U mnie to były
    początki zapalenia płuc i niedokrwistości ;-((((

    Pozdrowionka.
    Gosia
  • 16.02.04, 11:11
    Na laktacje kup sobie herbatkę HIPP dla matek karmiacych mnie bardzo łądnie
    pomagała,poza tym pij ok 2 litrów wody niegazowanej a w ciągu dnia ok 3 litrów
    płynów łacznie.Ale dlaczego nie karmisz go normalnie tylko odciągasz?
    Emilka dzisiaj juz jadła w nocy ale dzieki za ostrzeżenia będę na nią uważała.
    Mam ropę pod jednym ze szwów,wczoraj mi je zdjęli ale teraz boli jeszcze
    bardziej.Myję sie tamtum od poczatku połogu ,rumiankiem i nadmanganianem potesu
    i nie mam juz wiecej pomusłow.
    Pozdrowionka .Dbajcie o swoje kruszynki.One teraz pieknieją z dnia na dzień.
    A
    A na odblokowanie kanalików to najlepszy jest bardzo ciepły prysznic albo
    kapiel jak już możesz.Albo najpierw pomasuj przaz kilka minut piersi.w kierunku
    brodawki to tez pomaga.

    Pa Pa zyta
  • 16.02.04, 17:27
    Gosiu i Zyto,
    jak Was czytam to popadam w deprechę, że jestem wyrodna matka. Pediatry jeszcze
    nie wybrałam i nawet nie wiem kiedy powinno się iść na jakąś kontrolę? Dziecko
    na razie myję "na sucho" i planuję wsadzić je do wanienki dopiero jak odpadnie
    kikut, ale nie wiem czy dobrze robię? O biust też nie dbam jakoś szczególnie,
    chociaż jest dość pełen (dziś po raz pierwszy kupiłam sobie stanik o miseczce
    Dsmile).
    Dziś w nocy też mieliśmy "jazz" - jeden "dystrybutor", kupa,
    drugi "dystrybutor", 15 minut spania i znowu jeden "dystrybutor", kupa, drugi,
    czkaweczka, znowu cyc, 15 minut spania i znowu... Cała polka trwała chyba z 3
    godziny. Młoda była z siebie b.zadowolonasmile A teraz śpi słodko...
    Trzeba jej przestawić dzień-noc tylko jak?
    Wczoraj byla u nas fura gości na "oględzinach". Po półtorej godziny spania
    wzięłam ją w rożku do prezentacji i każdy ją miąchał, a ona nic, oka nie
    raczyła otworzyć, co się będzie z ciotkami zapoznawaćsmile
    pozdrowionka,
    Monika
  • 16.02.04, 18:56
    Moniko!
    Ja też Szymona nigdzie nie zgłosiłam... nie było czasu. A pediatra był polecony
    prywatnie i potem się okazało, że pracuje w szpitalu. Jak nam monitor oddechu
    zgłosił problemy to zadzwoniliśmy na komórę i on kazał przyjechać do szpitala i
    mały już tam został....
    My małego nie kąpaliśmy przez całe 9 dni jak był w tym drugim szpitalu. Było
    brudno i nie chcieliśmy go czymś zarazić. A w domu też zdarzyło nam się
    odpuścić kąpiel - ze zmęczenia.
    O dbaniu o biust mogę zapomnieć... nie wiem w co mam ręce wsadzić bo w wyniku
    naszych szpitalnych szaleństw dom jest jednym wielkim pobojowiskiem. Już teraz
    to trochę ogarnęłam ale pralka chodzi non-stop od 5 dni.
    A dzieciątko zgłasza się do wybranej przychodni - zanosisz kartkę ze
    szczepieniami, którą dostałaś w szpitalu (oprócz książeczki zdrowia i papaierka
    do USC. To się robi zanim dziecko dostanie pesel. Nie trzeba czekać. My też to
    musimy załatwić w najbliższych dniach - tylko skończę sprzątać bo aż strach
    wpuścić położną wink)))

    Zyta - muszę odciągać bo Mały ma nakaz kontroli żywieniowej - muszę wiedzieć
    ile mililitrów dziennie robi i o konkretnych godzinach - więc ściągam, żeby
    policzyć no i mam mało pokarmu. Muszę dokarmiać. A ssie też nieefektywnie bo
    pierwsze dwa tygodnie zycia był w kompletnym letargu i nie jadł ani z cyca ani
    z butelki.
    Pozdr
    Gosia
  • 17.02.04, 08:52
    Witam „po drugiej stronie lustra”!!!
    Szymon Grzegorz przyszedł na świat 10 lutego o godzinie 12:35. Ważył 3500 gram,
    mierzył 55 cm. Dostał 10 punktów w skali Agpar. Jest prześlicznym łysiejącym
    blondasem. No i oczywiście jestem zakochana w nim na amen!!!
    Gdy we wtorek o 8 stawiłam się na badanie, po przeczącej odpowiedzi na pytania
    czy cokolwiek odczuwam, może coś mnie boli itd., usłyszałam „Sala
    Przedporodowa”, troszkę mnie „zamurowało”. Niestety zaaplikowali mi kroplówkę z
    oksytocyną – a tak się jej bałam. Po 20 minutach się zaczęło, później przebili
    mi pęcherz płodowy, no i wtedy zaczęła się niezła „imprezka” (buuuuu). Od
    podłączenia kroplówki do ujrzenia Szymona minęło raptem (tylko???) 3 i pół
    godziny. Później 3 godziny przeleżałam jeszcze na „mocnej” obserwacji
    („troszkę” za dużo krwawiłam i bali się mnie wypuścić z bloku porodowego). No a
    potem zawieźli nas do pokoiku i zaczęła się nasza wspólna życiowa przygoda. wink
    Jak na razie Szymon je i śpi, śpi i je, od czasu do czasu zapełni
    pieluszkę „złotem”, raz na jakiś czas kwęknie... A co będzie dalej? Pożyjemy
    zobaczymy...

    Pozdrawiam serdecznie
    Marzena – mama 6 letniego Patryka i tygodniowego Szymona
  • 17.02.04, 11:36
    Zyt czyżbyśmy miały córeczki o tym samym imieniu? No tak, my sie właściwie nie
    znamy, bo moja Emilka, najstarsza z tego wątku, zapowiadała się wyraźnie
    styczniowa. To się przedstawię - jestem mamą 4-letniej Julki (teraz w
    przedszkolu) i Emilki, i moderatorką forum eZabawy. Emilcia żyje 17 dzień, ma
    spory apetyt, żadnych - odpukać - dolegliwości, oprócz pewnej skłonności do
    potówek kiedy ubieram ją do werandowania, dziś zahipnotyzowało ją działanie
    pralki, a od czasu zagojenia pępuszka tatuś kąpie ją w wanience z wodą po samą
    szyję, co bardzo ją relaksuje smile Kosmetyków używam sprawdzonych na Julce -
    oliwki Bambino (uwielbiam dzieci pachnące Bambino smile ), maści Linomag.
    Ja myję laktator po prostu w zmywarce, a potem wygotowuję.
    --
    A tu są moje dzieci:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
  • 17.02.04, 20:04
    cześć, niezbyt szybko się odzywam po tej stronie naszego wątku ale na razie u
    mnie kiepsko. Tzn mały zdrowy, piękny tylko chyba od piątku 13 odkąd jestem w
    domu mam depresję po porodową i nie mogę sobie poradzić. Nie chcę Wam tu o tym
    pisać, może jutro minie a na razie walczę z tym jak mogę i bardzo wspiera mnie
    mój mąż. Boję się tylko, że długo tak nie pociągnie.
    Oskar niestety nie ułatwia zadania - jest płaczliwy (to nie płacz tylko bek
    kóz - całego stada), bardzo mało śpi (to chyba jakaś bujda z tym spaniiem
    noworodków 22 h na dobę - mojemu zdaża się czuwanie 4 godzinne krótka drzemka i
    znów czuwanie). Kikut siedzi i jeszcze posiedzi bo pępowinę miałam grubą i sama
    podstawa pępka jest olbrzymia więc też nie kąpię w wanience tylko myję go
    pieluszką - oczywiście to cały koncert. Mleko mi się ulewa, mały ssie cały
    czas. Dziś położna środowiskowa która u nas była powiedziała ze mały ma bardzo
    silny odruch ssania i powinnam się ratowac smoczkiem bo moje piersi tego nie
    wytrzymają. Ja podaję mu cyca co chwilę - czasem co 10 min - żeby nie płakał,
    żeby nie gryzł piąstek i nie ssał swoich palców. Smoczek ssie też chętnie ale
    niestety nie usypia przy nim tylko ssie jeszcze mocniej. Nie mówie o bólu moich
    piersi po przystawieniu go po smoczku do piersi. Ogólnie obłęd. Nie wiem kiedy
    sobie z tym wszystkim poradzę, prawie nie śpię, jestem cały czas poddenerwowana
    (nawet jak mu sie uda zasnać to ja nie mogę), nie mogę nic obejrzec, przeczytac
    bo się nie mogę skupić, jedzenie przeze mnie przepływa (tez wynik stresu) więc
    schudłam juz do swojej pierwotnej wagi i brzucho mam b. zapadnięty nawet niż
    płaski.
    No i miałam nie marudzić, a tu proszę, wypłakałam się Wam w rekaw.
    Mojemu męzowi cały czas płaczę i co chwilę się wzruszam.
    Przepraszam, ten list miał być zupenie w innym stylu...
    Wiem że są gorsze problemy zwłaszcza jak dziecko zaczyna chorować i nie
    powinnam narzekać ale ręce opadają.
    do zobaczenia jak mi przejdzie
    Matylda (i Oskar żujący smoczka, przepraszam już wypluł i się drze...)
  • 17.02.04, 23:40
    Matylda,
    To nie jest mały problem. Ja też przechodziłam depresję poporodową - bardzo
    ostrą ale krótką (płakałam prawie non-stop) - kolejny szpital w którym się
    znaleźliśmy z Szymonem zmusił mnie do opamiętania ale też chyba na
    zasadzie "terapii" szokowej.
    Jeśli chcesz możemy pogadać na priv. Mnie bardzo pomogła świadomość, że inne
    mamy też płaczą (jeszcze na położniczym). Może tobie też pomoże. Zwłaszcza, że
    ja też ciąglę żyję w strachu, że ten stan powróci. To minie. O to się nie
    martw. Daj sobie prawo do tych wszyskich uczuć. I dobrze, że pomaga ci mąż.
    Mnie też pomógł ogromnie. Nie wiem co bym bez niego zrobiła.
    Mały się "roześpi" - nie martw się. Na razie jest chyba w stanie pobudzenia
    poporodowego. Przyjdzie na niego wkrótce "czas".
    Pozdrawiam cię cieplutko. I czekam na kontakt na priv jeśli będziesz mieć siłę
    i ochotę.
    Pozdrawiamy gorąco wszystkie lutowe mamy
    Gosia i Szymon
  • 18.02.04, 08:56
    dziewczyny chcialam Wam zlozyc najszczersze gratulacja. ja jestem z lutego 2003
    i z sentymentem weszlam na chwilke na ten watek. Zycze sil wszystkim mamom i
    zdrowia maluszkom i mam nadzieje ze bedziecie tu rozmaiwac i wsperac sie tak
    jak my - mamy straaaasznie duzych roczniakówsmile))0.
    Pozdrawiam
    Basia
    --
    Moja córeczka Marysia
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211
  • 18.02.04, 16:56
    Hej Dziewczyny, co tu się dziś dzieje? A właściwie - nie dzieje?
    Zyta! Podobno Twemu dziecku matka się dziś starzeje? Wszystkiego najlepszego!
    Pewnie sobie imprezujeszwink
    Gosiu! Mam prośbę - pogoń męża na etatę, bo mój tam zagląda i nic...
    Aniu-Matyldo! Jak chcesz płakać w jakiś rękaw, to ja chętnie swój nadstawięwink))

    Dziś była u nas środowiskowa. Nadmiar informacji nieco mnie przytłoczył. Kazała
    smarować pępek spirytem na zmianę z pigmentem "jakimśtam". I rozkładać Młodej
    nóżki "na żabkę". Zapisała mnie do pediatry i w przyszłym tyg. mam iść na
    wizytę. I od 10. dnia werandować, a od 15. dawać wit. D3. A jak odpadnie
    kikucik, to trzeba kupić plasterek profilaktyczny. I kupić czopki Viburcol, na
    wszelki wypadek. I już więcej nie pamiętam...
    Pozdrawiam, nieco zakręcona
    Monika
  • 18.02.04, 18:22
    Witajcie Dziewczyny!

    Monika - Konrada pogonię. On też zagląda na etata ale nadmiar emocji nie
    pozwala mu pisać. Chyba ostatnio on przechodzi jakis rodzaj depresji.
    Bardzo przeżywa rolę Taty. Nawet Mamą się nie interesuje wink

    U mnie środowiskowa nie była jeszcze bo nie zdążyliśmy Maluszka zgłosić przez
    te szpitale. Dziś mamy zamiar to zrobić. Za to jutro przychodzi pan Doktor
    zobaczyć jak się ma nasz "ulubieniec szpitali". Mam nadzieję, że wszystko
    będzie dobrze. Mnie nadmiar a zwłaszcza różnorodność sprzecznych informacji
    przytlacza już od początku ciąży. Jak na razie to naszemu Szymonowi pępuszek
    odpadł już dawno ale oprócz dalszego smarowania spirytusem nic nie kazano
    robić .Witaminy D3 też nie miał zleconej, O czopkach Vcośtam nie słyszałam - na
    co to w ogóle jest?
  • 18.02.04, 18:33
    Hej,
    Gosiu, Moniko dzieki za słowa otuchy. Też zaczynam się oswajac z myślą, że musi
    byc lepiej wink Wmawiam sobie to (tak jak to ,że urodze 10 lutego - może się
    uda wink))
    Zaczęłam sobie pisać co mały robi , kiedy się budzi, kiedy czuwa i jakoś może
    dojdę z tym wszystkim do ładu wink Zaczął się 2 tydzien więc patrzę trochę
    bardziej optymistycznie.
    Mimo wszystko fajnie by było jakbyście mogły mieć GG - czasem cos potrzeba
    szybko szybko...
    Na naszym wątku "w oczekiwaniu" opisałam mój poród - strasznie długie to wyszło
    ale może macie ochotę przeczytać. Ja "zrzuciłam z serca" ten proód i tez może
    jakiegoś dystansu nabiorę do tego wydarzenia i do wydarzeń następujących wink)
    Pozdrawiam Was ciepło i idę odpocząć,
    Buzia dla Was!
    Matylda
  • 18.02.04, 22:29
    Gosiu, te czopki to podobno, najogólniej, daje się dziecku jak jest
    niespokojne - z różnego powodu: bo kolka, lekkie przeziębienie czy wyżynające
    się zęby. Dziwne to jakieś, nie?
    Mam dziewczyny pytanko - w jakiej pozycji kładziecie Maluszki do spania? W
    szpitalu kazali na boczku, a środowiskowa twierdzi, ze tylko na wznak z nóżkami
    na boczki. No to jak ma być???
  • 19.02.04, 01:21
    My od poniedziłku byliśmy znowu w szpitalu.Emilka po kąpieli przestała
    oddychać ,zsiniała i musiałam robić jej sztuczneoddychanie .Jeden wielki
    stres.Teraz nas wypisali a dziś w nocy pilnuję jej czy oddycha normalnie ,nie
    da się zasnąc,to normalne.Jutro już przyjdzie paczka z monitorem oddechu to
    tyle na razie dziewczyny i uccałujcie maluszki ode mnie.Zyta
  • 19.02.04, 10:05
    O Boże, Zyta, mam nadzieję, że już wszystko dobrze. CZy zdiagnozowali jaka była
    przyczyna?
    Trzymajcie się!
    Monika
  • 19.02.04, 11:35
    Hej Doświadczone Mamuśki!

    Na poczatek - Zyto, mam nadzieję, że z Maleńką Emilką wszystko już dobrze i
    podobna sytuacja już się nie powtórzy! Trzymaj się a ja trzymam za Was kciuki!!!

    No a teraz troszkę bardziej prozaicznie... Mam dwa pytania, może któraś z Was
    coś mi podpowie?

    1)Mój Maluszek wygląda jak... wąż wink – skóra schodzi mu z dłoni, stópek i
    brzuszka, natłuszczam oliwką, kremem, ale to nic nie pomaga. Co z tym zrobić?
    2)Czy jeszcze z Was „leci”? Przyznam szczerze, że nie pamiętam jak to było po
    pierwszym dziecku. Wczoraj nagle mi przestało (rodziłam 10.02.), a dziś od rana
    znów się pojawiło... Może powinnam jechać do lekarza? A może to na skutek tego,
    że przedwczoraj wieczorem dostałam dreszczy, telepało mną z zimna jak nie wiem
    i nie mogłam tego opanować – gorączki nie miałam. Trwało to chyba z godzinę –
    aż mój mąż chciał dzwonić po pogotowie. A potem nagle przeszło. Ja nie chcę
    chorować, nie chcę wracać do szpitala!!!

    A tak poza tym to bardzo chce mi się na dwór, po nocach śnią mi się spacery,
    kiedy w końcu będzie można wyjść? Mi wszyscy nagadali, ze dopiero po 3
    tygodniach, ale do tego czasu to się chyba wścieknę!

    Pozdrawiam gorąco i ślę buziaczki dla Waszych Maleństw.

    Marzena
  • 19.02.04, 11:55
    Tosca
    Z mojego Szymona też schodzi skórka - to normalne ale trzeba dziecko koniecznie
    natłuszczać. My go, za radą lekarza, kąpiemy w Oilatum (zapytaj w aptece o płyn
    do kąpieli, nadaje się dla noworodków - pudełko chyba białe ale buteleczka jest
    niebieska). Oliwimy do po kąpieli całego oliwką Bambino i buziaka mu sparuję
    kremem Bambino. Najbardziej łuszczą mu się stopy i ręce. Czasami przy
    przewijaniu smaruję je dodatkowo kremem.

    Jeśli chodzi o plamienia to powinny się zmieniać: czerwone, brązowe, różowe
    żółte, białe. Ja rodziłam 27 stycznia i jeszczę trochę plamię - ale niewiele.
    Ale też jednego dnia więcej, innego nic, kolejnego mniej. Wiem też, że to
    kwestia indywidualna. Czasem to trwa cały połóg (6-8 tyg). Ale lepiej
    skontaktuj się z lekarzem bo te dreszcze moga byc sygnałem, że coś się dzieje.
    Niech cię zbada... Szpital ci raczej nie grozi. Może masz zaa mało żelaza po
    porodzie albo magnezu i stąd te objawy. Jak się coś źle goi to tostaniesz
    antybiotyk (można karmić) i tez cię nie zapuszkują to szpitala więc się nie
    maert. Ale idź koniecznie.
    G.
  • 19.02.04, 11:43
    Zyta!
    Trzymajcie się.... i bez paniki. Spokojnie.... My też znaleźliśmy się w
    szpitalu po pierwszej nocy, kiedy monitor oddechu (kupiliśmy zawczasu) zgłosił
    nam bezdech. Wprawdzie jak mąż wstał do niego, to mały oddychał - ale przez te
    choroby nie wykryte zapadał w letarg i w drodze do szpitala znów
    nam "odjechał". Jak się okazało - oddychał ale bardzo lekko i musieli go wziąć
    pod ssak. Zyta - już teraz nie pamiętam czy jeteś z W-wy - jeśli tak, to mkogę
    ci polecić lekarza i szpital, który będzie się umiał zająć dzieckiem.

    Podobno małe dzieci czasem tak mają - zwłaszcza wcześniaki. Czasem myślą, że są
    w brzuszku u mamy i zapominają oddychać. Muszę zrobić córce badania - nam w
    szpitalu zrobili co następuje:
    - morfologię
    - posiew z moczu, z pępka, z krwi
    - CRP (wykluczenie infekcji)
    - USG przezciemiączkowe kolejny raz
    - USG płuc i brzuszka - kolejny raz
    - toxo, różyczka, cytomegalia
    - rentgen płuc - Zyta - to może być to co u mnie (pamiętasz, pisałam ci, żebyś
    uważała na letarg i spanie!!! Najprawdopodobniej to jest zapalenie płuc - i to
    może być na tle zachłystowym. Wtedy nie daje żadnych objawów na początku: ani w
    odsłuchu przez stetoskop ani w USG... do nagłych duszności dochodzi bardzo
    rzadko. Zaczyna się od apatii, ciągłego spania i niechęci do jedzenia.
    Małe zmiany widac tylko na RTG!!!! U silniejszych dzieci tego się nawet czasem
    nie leczy antybiotykami - ale jeśli trzeba będzie to się nie martw. Nasz też
    dostał a był przecież taki mały i słaby. Było w szpitalu kilka kilkudniowych
    dzieci z zachłystowym zapaleniem płuc. Wszystkie dzieci wg lekarza z tego
    wychodzą.
    - krzywą cukrową (kontrola glikemii wykazała, że taka ospałość i bezdechy są
    czasem spowodowane bardzo silnym snem na skutek spadku cukru)
    - już więcej badań nie pamiętam ale miał tego mnóstwo.

    Zyta - trzymajcie się. Wszystko będzie dobrze. Jak coś to pisz. Możesz na priv.
    Może chcesz się skontaktowac telefonicznie - mnie dużo dała konfrontacja z mamą
    w sali obok, której maluszek też miał takie przeboje. Niestety jest to bardzo
    częste....

    Gosia i Szymon
  • 19.02.04, 11:46
    Aha... jeśli przywiozą wam monitor oddechu typu Apneal to ja bym sobie dała z
    tym spokój. My używamy Angelcare'a ale Babysense też jest dobry.
    Jak już będziecie go mieli to daj pls znać bo z tymi monitorkami też jest
    zabawa - to tylko urzadzenie i bardzo często alarmuje nie wyczuwając dziecka.
    Ale trzeba mieć wtedy maluszka na oku. My zamawialiśmy Aniołka bezpośrednio u
    producenta. Jak jest potrzeba to przywizą wam go tego samego dnia.
    Powodzenia i trzymajcie się!!!!!
  • 20.02.04, 18:14
    No co jest Mamuśki? Wątek spadnie...
    Zaczynam rozgryzać system! Pięć minut jedzenia oznacza godzinę spania. Żeby
    Młoda chciała spać 3 godz. muszę jej wtrynić obie piersi co najmniej po 10
    min.smile
    Ponawiam pytanie o tą pozycję do spania, bo już jestem skołowana...
    Uściski,
    Monika
  • 20.02.04, 19:02
    Cześć,
    Oj Morsku, żeby ten system był tak prosty, ech....
    wink
    Mój już ma nowy system - śpi ok 10 godzin na dobę - na szczęście głw w nocy a w
    dzień nic!! Nie wiem ile ja przy nim pociągnę. Mąż lata i załatwia więc zostaje
    mi sposób oczy na zapałki ;-( A dziś w ogóle jestem sama bo mąż robi pępkowe
    dla znajomych w mieszkaniu ciotki a rodzice robią oblewanie wnuka z drugimi
    rodzicami. A ja??!!?? No ale od jutra nigdzie juz męża nie puszczę wink))

    Moniko z tym ułożeniem - w szpitalu też raczej mówili, że na boczku. Ja kładę
    raz tak, raz na wznak. Druga rzecz mnie inetersuje. Wszędzie pisali i mówili,
    że najpierw bez poduszki a w szpitalu kazali kłaść na mojej dużej poduszce,
    żeby nie płasko, że płasko ponoc maluszki nie lubią, no i nie ulewa im się aż
    tak. Zastanawiam się nad włożeniem czegoś pod materac w łóżeczku, żeby
    zrobić "równię pochyłą". Co Wy na to?

    Co do innych problemików to Oskarkowi zaczeło ropiec dziś oczko i robi się
    coraz bardziej zaropiałe. Przemywam sola fizjologiczna (od początku) a od dziś
    rumiankiem. Mam nadzieję, że to minie. Jak nie to nie wiem czy usiedzę
    spokojnie przez weekend do poniedziałku kiedy to jakis lekarz będzie w
    przychodni. Echhh, życie....
    Strasznie mnie przestraszyłyście tym bezdechem!! Mam nadzieję, że juz wszystko
    w porządku. Podziwiam Was na prawdę!! Chylę czoła.

    Pozdrawiam wieczornie
    Samotna matka dziś - Matylda
  • 20.02.04, 19:41
    Aniu, dokładnie chodzi o tą "równię pochyłą". Na poduszce jako takiej maleństwo
    mogłoby się udusić, ale powinno mieć głowę wyżej. Bo leżąc na płasko, przez
    pieluchę, pupa jest wyżej niż głowa.
  • 20.02.04, 21:27
    Witajcie!
    Ja przerabiałam te pozycje z lekarzem pediatrą, który m.in. zajmuje się
    śmiercią łóżeczkową. Fakt, faktem, że najnowsze badania nakazują pozycję na
    plecach z głową na boku - zupełnie na płaskim podłożu. Do tej pory mówiono, że
    jak maluch ulewa to dobre jest 30 stopni ale właśnie z poduchą pod materacem,
    żeby plecy były proste. Jest jeden mankament tej pozycji - monitory oddechu nie
    działają bo musza mieć idealnie prosto. No i na boku faktycznie bezpieczniej
    jak się ulewa. Nasz lekarz twierdzi, że on nie jest przeciwnikiem tych 30
    stopni ale to czy jest płasko czy 30 stoopni ma mniejsze znaczenie niż to w
    jakiej pozycji leży. wg niego równie dobrze jest i na wznak i na boku. Ważne,
    żeby pilnować aby dziecko często zmieniało boki bo jak się przyzwyczai szyjka
    do jednej strony do nastąpi przykurcz. My po jedzeniu zawsze kładziemy go na
    bok, na zmianą raz na jeden raz na drugi a w ciągu dnia często na plecy - no i
    na brzuszek przy nas, żeby ćwiczył główkę jak nie śpi. Inny problem to taki, że
    nasz Szymon nie wiadomo skąd umie się przewrócić z boku na plecy i z pleców na
    bok (robi zamach jedną nogą ..!) więc po jedzeniu trzeba nad nim sterczeć.
    U nas na razie w miarę spokój - Szymon trochę kwęka bo pobolewa go brzuszek.
    Był u nas pediatra w domu - jest wszystko ok. Też dostaliśmy te czopki Viburcol
    N w razie kolek - to jest lek homeopatyczny. Vit D można dopiero od 5 tygodnia -
    i to tylko u nas po jednej kropelce na dzień bo je Bebiko a w pokarmach
    sztucznych jest vit D.

    Naszemu też troszeczkę ropieją oczy - dostaliśmy receptę na płyn z kwasem
    borowym 3% - ale tylko jedna apteka w w-wie to robi więc musimy tam pojechać.

    Pozdrawiamy i czekamy na wieści. Morsk - etata trochę ruszyło.
    Gosia
  • 21.02.04, 17:15
    witam "po drugiej stronie"
    Melduje sie Kasia i mala Majeczka. Jak fajnie heheh.Fajniebyc juz po drugiej
    stronie. Musze sie troche odnalesc. Z mala nie mamy narazie problemow..spi, je,
    nic ja nie boli a mama uwaza na to co je. Jestem alergikiem wiec mam utrudniona
    droge. Nie mozna mi nawet tego co w standarcie i tak ubogim nowej mamy mozna.
    No! chyba ze chce probowac metoda prob i bledow..narazie jednak
    dziekuje..jeszcze nie odsapnelam po porodzie by na "prozbe" zarywac noc. Mam
    tylko watpliwosci co do owocow..np ananasa mozna? a brzoskwinie z puszki? lub
    kompocik z wisni? mam na to straszna ochote...mam wielki apetyt hehe jakbym
    nigdy nie jadla.
    Moze ktoras wie cos na ten temat z jedzeniem?
    Kasik
  • 21.02.04, 21:59
    Witaj Kasik "po tej stronie lustra"wink)) Gratulacje!!!
    Też jestem alergik i lekko świruję w temacie jedzenie... Teoretycznie za silnie
    alergizujące uznaje się "owoce południowe". Podchodzą pod to np. niewinnie
    wyglądające banany. Czyli ananasy chyba też? A brzoskwinie i wiśnie zalicza się
    do kategorii "słabe lub obojętne". Tak wynika z zestawienia, które dostałam ze
    szpitala.
    Masz jakiś pomysł co można "podgryzać" słodkiego? CZekolada i orzechy niestety
    są beee...
  • 22.02.04, 12:40
    Laseczki, jak wy pieknie wyglądacie bez brzuszków!
    Niedługo (mam nadzieję) i ja do was dołączę, a na razie mam kilka pytań:
    Jakie formalności trzeba załatwić po porodzie w pracy, w urzędzie itp. Czy
    wizyta pielęgniarki w domu to standard, czy trzeba to gdzieś zgłosić? Czy NFZ
    opłaca taką wizytę (ksiązeczka RUM) czy trzeba dodatkowo coś dać? Czy wizyta
    lekarza u dzidziusia to też standard? Kiedy? Czy to zwykły pediatra czy jakiś
    specjalista od noworodków? Gdzie go szukać? Co z wit. D? Czy jeszcze jakieś
    preparaty podaje sie noworodkowi po przyjściu do domu? Kiedy trzeba iść do
    przychodni na badanie, szczepienie?
    svistak
  • 22.02.04, 13:58
    Hej,
    rany, ile pytań na razsmile
    Urząd Miasta jest zawiadamiany przez szpital o urodzeniu dziecka. Tatuś musi
    pójść z 2 dowodami i aktem małżeństwa, żeby dostać metrykę. Po miesiącu kazali
    się zgłosić po PESEL.
    Do pracy dostaje się karteczke ze szpitala, na jej podst. liczą macierzyński.
    Ja rodziłam w innym mieście niz mieszkam więc przychodnię zawiadamiałam sama,
    ale normalnie robi to szpital. Jeśli masz zdeklarowaną w książeczce RUM położną
    i środowiskową to przyjdzie, ale chyba lepiej zadzwonić i umówić się konkretnie
    na dzień.
    Do pediatry zamierzam iść po raz pierwszy w przyszłym tyg. i mam nadzieję, że
    mi wyjaśni od kiedy ta wit. D3.
    pozdr,
    Monika
  • 22.02.04, 16:51
    Monika - a odpis skrócony aktu małżeństwa robiliście od nowa, żeby był
    aktualny, czy też wzięliście oryginał ze ślubu - wiem, że takie dokumenty tracą
    ważność po kilku m-cach a myślub braliśmy już kilka lat temu i w innym
    mieście...a do urzedu musimy iść jutro, i to oboje (już raz przez szpital
    przekładaliśmy termin) bo pomeldowani jesteśmy w różnych miastach a dziecko ma
    być zameldowane przy ojcu, czyli tu gdzie teraz mieszkamy....????
    Gosia
  • 22.02.04, 17:18
    cześć niedzielnie wink
    Oj ciesze się, że już Urząd mam za sobą (a raczej za mężem) i bez komplikacji.
    My na szczęście wszystko w Gdyni robiliśmy wink Życzę wytrwałości, bo wiem jak
    to z Urzędami bywa, echhhh...
    My do pediatry chcemy się umówic na jutro, ale nie wiem czy się uda. Oskarkowi
    nadal ropieje oczko, więc ciągle mnie to martwi. Martwi mnie też nadal ta jego
    aktywność wzmożona. Zaczął się dodatkowo tak jakoś prężyć, robic mostki, kręcić
    itp no i ja panikara przypomniałam sobie ze szkoły rodzenia o jakiejś tam
    chorobie pt napięcie mięśnowe czy coś tam takiego, co ponoć trzeba szybko
    zgłosic lekarzowi i wtedy mozna to jakoś rozmasować i pomóc dziecku. Mam
    nadzieję, że wymyślam, ale wiecie jak to jest z nową zabawką wink A ta
    środowiskowa co u nas była, to jakaś taka bez sensu, więc wolę iść do lekarza.
    Od razu zapytam o D3.
    Dziś robiliśmy pierwsze werandowanie - 15 minutek przy balkonie. Akurat jak go
    wietrzyliśmy to była beznadziejna pochmurna pogoda a po południu słońce piękne
    wyszlo i jakos tak się radośniej zrobiło, no ale juz było po przysłowiowych
    kwiatach wink Może jutro sie załapiemy na słoneczko - chociaż jutro to jako
    werandowanie będziemy liczyc chyba spacer do przychodni - mam do niej jakieś
    500 metrów.
    A Młody własnie zasnął więc popołudnie niedzielne leniwie spędzam wśród Was wink
    Pozdrawiam
    Matylda
    ps dzięki za potwierdzenie "plotek" o równi pochyłej - juz zrobiona wink Młody w
    nocy nic nie ulał!!! Pierwszy raz!
  • 22.02.04, 18:02
    Witam po przerwie.
    Dziekuję Monika za pamięć.
    U nas juz wszystko w porzadku ,co prawda pilnujemy jej calymi dniami i ma
    zapewnione naszenie na rekach chyba do konca swiata.Ale jest dobrze.NIe wiem
    tylko co z pępkiem .Pępowina odpadła jej po 5 dniach a teraz ma 13 dni i zacząl
    krwawić.Wszystko wyglądało już na wysuszone,jak do jutra nie minie to idziemy
    do lekarza.Malutka jest spokojna i nie płacze wcale nawet jak zapełni sobie
    pampersa.
    Pozdrawiamwas kobietki gorąco i wiem ze nie bedę mogła często pisać bo na razie
    nie mogę ogarnąc obecnej sytuacji.Synek i mała i jakoś się gubię ,nieprzespane
    nocki itd.POza tym Kamil nauczył się wyłączać monitor oddechu więc jego też
    trzeba pilnować.
    Pa pa do usłyszania
  • 22.02.04, 18:26
    Witaj Zytko - dobrze że się odezwałaś, bo już się martwiłam... miałam do Ciebie
    tyle pytań ale chyba omięłaś moje posty powyżej smile, wiem, że ciężko o czas...
    Pls powiedz tylko co lekarz powiedział... przyznam, że mnie trochę zszokowało,
    że was tak szybko puścili z tego szpitala bez dalszych dociekań... czy było
    wiadomo skąd ten bezdech? Zrobili, kórekolwiek z tych badań, które Szymon miał
    zrobione jak złapał bezdech... (wymieniałam powyżej) - u nas lekarz powiedział,
    że nie wypuści ze szpitala aż ustali przyczynę bezdechu... Mam nadzieję, że
    teraz już wszystko w porządku? Jakiego monitora używacie, bo jak pisałam
    powyżej, trzeba czasem uważać na ustawienia czułości...
    Nasz pępuszek też lekko plamił, po 2 tyg - ale odpadł chyba dopiero po 9 dniach
    no i tłukliśmy tego gronkowca... ale podobno lekkie krwawienie to częsta sprawa
    ale warto skonsultować z lekarzem telefonicznie.
    Pozdrawiamy,
    Gosia
  • 22.02.04, 18:29
    Morsk ja ze slodkosci pogryzam musli..polecam sobie to miodem...myslalam ze
    miodu nie wolno ale w szpitalu dawali na sniadanie bez zenady. Boje sie jesc
    jogurtow bo moga uczulac a kocham jogurty. Po za tym jem pieczywo wasy z dzemem
    to tez slodkie i jem banany!. Do tego dzis ugotowalam sobie makaron z jablkami
    i cynamonem..bylo pycha. Tez brakuje mi slodkosi. I zalowalam ze jeszcze sobie
    nie pofolgowalam w tlusty czwartek. Teraz za to mam problem z nawalem
    pokarmu..strasznie sie tego boje. Nie poradzilam sobie z tym w pierwszej ciazy
    i boje sie tego teraz. Po pierwsze wszystko mnie boli podczas karmienia a po
    drugie co mam robic z tym nawalem? wszyscy radza sciagac..ale jak bede sciagam
    to tez wiecej bedzie sie zbierac i produkowac wiec kolko zamkniete a ja
    chcialabym to unormowac. Poradzcie cos...okladam sie lodem...ale moje piersi
    przypominaja balony..cos strasznego. Kiedy to mija?
    Kasik
  • 22.02.04, 20:08
    Kasik!
    Wiesz co zrób - podziel się ze mną bo ja mam pokarmu za mało i cały czas
    walczę, żeby mi nie zaniknął sad((

    Ale słyszałam jak w szpitalu położna laktacyjna radziła, żeby ściągać tylko
    tyle, aby zeszło napięcie z piersi, potem przystawić (jak najczęściej, nawet co
    pół godziny) a potem dopiero okłady z zimnej pieluchy - zawsze PO, nigdy PRZED
    karmieniem.

    A pomoc może znajdziesz tu:
    www.laktacja.pl
    Powodzenia!
    Gosia
  • 22.02.04, 21:28
    Gosiu, odpis małżeństwa mężuś brał nowy, bo za cholerę nie mogłam znaleźć tych
    od ślubusad Ale to się nie przeterminowuje. A dziecko "z automatu" meldują przy
    matce, więc faktycznie lepiej jak pójdziecie razem.
    Ania! Nie wynajduj choróbsk! Tfu, tfu!!!
    Kasik, miód jest silnie alergizujący. W szpitalu dają "jak leci", nie
    rozróżniają diety dla alergików. Mi też zapodali np dzem truskawkowy.
    Szpitalne rady na nawał pokarmowy: "często i efektywniw karm dziecko z obu
    piersi, możesz odciągać trochę pokarmu przed karmieniem, tak aby pierś
    była "chwytna" i by uwolnic wypływ pokarmu, po karmieniu rób okłady z lodu lub
    z zimnych liści białej kapusty".
    No i muszę kończyć, bo dziecko chce wyssać tatę...
    Monika
  • 22.02.04, 21:47
    Witam wieczorową porą.
    Od 5 dni jestem w domu z moim małym facetem. Jego dwie starsze siostry nie odstępują nas ani na krok. Wszystko chcą widzieć i wiedzieć.
    Mateusz urodził się 14 lutego, ważył 3500 g i mierzył 55 cm (jak Szymon u Marzeny). Ze zdziwieniem stwierdzam, że szkrab jest b. podobny do swojej starszej siostry Agi (10 lat) W jego wieku wyglądała identycznie (refleksja z oglądania zdjęć). Mam nadzieję, że będzie tak spokojny, jak ona. Na razie jest.
    Jak wszystkie mamy jestem niedospana i po raz trzeci próbuję odnaleźć się w nowej sytuacji. Krótko mówiąc padam na twarz. Ale fajnie się śpi bez kopiącego brzucha...

    Kasik - dobrze Ci Gosia poradziła. Spróbuj jeszcze zamiast pieluchy przyłożyć do piersi zimny, trochę zbity tłuczkiem liść z białej kapusty. Działa przeciwzapalnie.

    Pozdrawiam wszystkie mamy i dzieciaczki.
  • 22.02.04, 23:05
    Wy mi lepiej powiedzcie co oznacza brązowy śluz w kupce... bo na śluz i krew
    miałam uważać. Ale chyba za późno dzwonić do lekarza z kolejnym pytaniem wink i
    boję się, że mnie walnie w łeb ;-( (telepatycznie oczywiście).

    Biegunki nie ma - kupa wygląda normalnie, robi rzadziej bo mieszam swoje z
    Bebiko i ma trochę kolki a ja przeczytałam, że śluz może oznaczac nietolerancję
    laktozy czy jakąs tam inną alergię...bla, bla... nie mogę czytac poradników o
    chorobach bo wtedy "mój Szymon już wszysko ma"...mam obsesję po tych
    szpitalach...
    No więc jak z tą kupką? Któraś doświadczona mama miała już "Sluz bez biegunki"?
    Ogłupiała Gosia
  • 23.02.04, 14:24
    Malwes zupelnie nie wiem co z tym sluzem...nie spotkalam siesad(
    Dzieki co do rad z piersiami..robilam tak jakos odruchowo z tymi
    okladami..cialo samo podpowiedzialo i chyba dobrze..okladalam wczoraj trzy razy
    i sciagalam..nie wygladalo to za wesolo...i tu nagle mala sama domagala sie
    picia.. i sciagnela mi wszystko..moze nie czesciej wolala ale zaczela super
    chwytac (dzielna mala) i jakos wyssala wszystko..teraz jest oki.. i mam
    nadzieje ze tak zostanie. W nocy odpadl jej pepuszek..bylam w szoku..dosc
    szybko..5 dni temu przeciez rodzilam a tu z 4 na 5 dobe.
    Dzis bylam na zdjeciu szwow..co za ulga..cieszylam sie z lekkosci siadania
    i "niemusieniawink" chodzenia juz do lekarza i grzebania mi tam buuu....a tu
    wrocilam do domu i wyczulam szew...nie sciagnela mi cholera
    wszystkiego..zajrzalam lusterkiem (teraz to mozliwe hehe nie to co w ciazy) i
    jest jak wol...jak molga go nie zauwazyc?? musze znow jechac cholera.
    Klaudia wrocila z feri i znow pojechala gdzies z babcia na baseny..narazie jest
    okey..ale to przeciez za szybko na ocene.
    Sluchajcie ja schudlam juz 7 kilo...nie widze tego..bo dalej wchodze w spodnie
    z ciazy buuua nie co bym chciala a wydawalo mi sie ze 7 to duzo...jak wam to
    idzie? a i nosze pas poporodowy...mysle ze pomaga..splaszcza..tylek tylko nie
    splaszczonysad i trzeba bedzie cos z nim zrobic.
    Kasik
  • 23.02.04, 16:14
    Mój Filipek dzielnie chwyta pierś i ładnie ssie. Mam jednak inny problem, już
    ma dwa tygodnie a jeszcze ciągle nie odpadł mu pępuszek. Smaruję spirytusem tak
    jak mi powiedziała połozna no ale to już dwa tygodnie i nie mogę doczekać się
    kiedy wreszcie nastapi ten szczęśliwy moment.
    Acha może wiecie kiedy należy zacząć podawać witaminę D3, bo do lekarza idę z
    małym dopiero na początku marca.
  • 23.02.04, 17:52
    cześć,
    u nas tez juz prawie 2 tygodnie a pępek siedzi sobie twardo na swoim miejscu i
    wygląda jakby się nie wybierał nigdzie w najbliższym miesiącu ;-(Pocieszam się,
    że 2 koleżankom (ich dzieciom znaczy wink)) odpadł dopiero po miesiącu więc
    chyba będę następna. 5 dni?? Zazdroszcze!!
    Nie udało mi się dostać dziś do lekarza pediatry (niech żyje publiczna służba
    zdrowia!!) i będę próbować jutro.
    Noc była straszna - mały nakarmiony, przewinięty, noszony raz przeze mnie raz
    przez męża wył od północy do 5 rano bez przerwy (z przerwami jak miał cycka w
    buzi) i potem do 8 ssał smoczek już nie rycząc chyba że mu wypadł. O 8 zasnął i
    spał aż do 9!!! Kompletnie nie wiemy z mężem co robić. Koleżanka która mnie
    dzis odwiedziła poradziła jeszcze mniej ciepła (że może mu za gorąco) więc
    próbujemy - ja w 2 swetrach a mały pod kocykiem lekkim. Zobaczymy. Zasypiam na
    siedząco ale nie zdążyłam się przespac w tym czasie jak mały spał (bo wciąż coś
    trzeba zrobić) a teraz znów nie śpi. Echhh. Jak ja wypatruję lepszych czasów.
    Przeciez to kiedyś musi minąć, prawda??
    Co do nawału - stosowałam gorące prysznice (celem odpłynięcia mleka - zamiast
    ściągania), potem małego do piersi, potem zimny liść kapusty i na koniec
    smarowanie maścia obolałych sutków i tak w kółko - pomogło.
    Dziś koleżanka przyniosła mi laktator. Zamierzam odciągnąc "to rzadkie" i dawać
    małemu "to gęste" - może się bardziej naje i da pospać (??!!??) Sama nie wiem
    ale chwytam się juz wszystkiego.
    Oczka mam juz oba załatwione ropą - niestety. Kurcze - muszę się jutro dostac
    do tej p. pediatry i tyle!!!
    Pozdrawiam serdecznie
    ps podziwiam wszystkie "podwójne i potrójne" mamy. wink Ja na razie sobie tego
    nie wyobrażam wink
    Bużka
    Matylda
  • 23.02.04, 18:28
    Witajcie!
    Fajnie tak poczytać, że nie jest samemu w zmęczeniu i wątpliwościach.
    Monika - dzięki za radę w sprawie aktu ślubu. U nas też już po bólu - byłam
    mile zaskoczona USC - pojechaliśmy z mężem oddzielnie - on był 5 min, ja potem
    dojechałam tylko złożyć podpisy a odpis wydali mu już "na ładne oczy".
    Zarejestrowaliśmy Szymona w przychodni dopiero dzisiaj - ale jest ciągle pod
    opieką pediatry, ordynatora ze szpitala - wprawdzie do domu wezwałam prywatnie
    i słono mnie to pociągnęło po kieszeni ale trudno - wiem, że nie ciągam dziecka
    po zagrypionych przychodniach (zresztą i tak miał zakaz wychodzenia i odwiedzin
    za wyjątkiem koniecznych) a i odpowie mi lekarz na moje "100 pyt do". Boli
    finansowo, boli ale z drugiej strony - dziś o kupce za-sms-owałam, w 5 min
    dostałam odpowiedż (zmieniamy mieszkankę) i po strachu... Zresztą do tego
    lekarza mam w miarę duże zaufanie (no powiedzmy... jak do wszystkich lekarzy).

    Co do vit D to też już gdzieś pisałam wyżej - mi pediatra powiedział, że
    dopiero od 5go tygodnia życia i tylko wtedy jeśli dzieko nie jest dokarmiane (w
    sztucznych miesznkach jest vitD) - wtedy tylko po jednej kropelce na dzień.

    Mój Szymon też przestał spać... na szczęście w dzień. Kwęka prawie cały czas -
    trochę go boli brzuszek ale i też rozjadł się niemiłosiernie i wyje. Ma robić
    400-450ml dziennie a on łyka 560 i dalej wrzeszczy. Ludzie, jak on się drze! W
    życiu nie słyszałam, żeby dziecko tak wrzeszczało. Każda pielęgniarka, położna
    czy lekarz mówią to samo - na Karowej był najmniejszy ale był w stanie
    przekrzyczeć cały oddział noworodkowy i położniczy razem wzięte. Normalnie aż
    mi serce wyje jak to słyszę.
    A teraz nowe wątpliwości

    1. Przewijacie przed czy po karmieniu?
    W szpitalu mi mówili, że lepiej po bo tarmoszony maluch zaraz bo posiłku może
    go zwrócić lub ulać (sprawdzone - zdarza się). Z drugiej strony maluchy kupają
    najczęściej w trakcie posiłku lub zaraz po - i co? Mam go z kupą zostawić na
    2h? W kilku książkach pisze różnie. Inna rzecz, że jak go przewijam przed
    jedzeniem to krzyczy bo głodny - a jak po - to się rozbudzi i krzyczy bo dalej
    głodny (patrz wyżej na myśl o obżartuszku)albo zły, że obudzony.

    2. Czy wasze maluszki też tak kwękają, sapią, mruczą, kichają i wydają 1000
    odgłosów we wczesnej fazie snu - lekarz mówi, że to norma bo układ nerwowy
    dojrzewa ale mnie to trochę czasem niepokoi.

    3. Czy Wasze maluszki mają włosy - mój się urodził z normalną grzywą - nic mu
    się nie wytarło, czupryna urosła większa, można pleść dredy smile - myjecie
    dzieciom główkę za każdym razem? A w ogóle kąpiecie każdego dnia? I w czym - my
    w płynie J&J od pierwszego dnia i co drugi dzień w Oilatum bo się łuszczy?

    4. Obcinacie dzieciom paznokietki? - mojemu przestały się łamać. Musiałam po
    dłuuuugiej dezynfekcji z duszą na ramieniu obciąć moimi nożyczkami bo te dla
    dzieci Canpolu to jakiś horror. A drapał się po twarzy strasznie a rękawiczki
    zdejmuje - zresztą to by było strasznie trzymać dziecko non-stop w rękawiczkach

    5. Wszędzie czytałam, że dzieci nie umieją zmienić pozycji a mój dziwak
    świetnie potrafi się przewrócić z pleców na boki i z boku na wznak (robi zamach
    jedną nogą i gotowe!). Jestem przerażona bo w nocy wolałabym, żeby zaraz po
    posiłku poleżał trochę na boku a on czasem nie chce i muszę nad nim sterczeć i
    sprawdzać czy nie ulewa.

    6. Amatylda - mój robi taki sam jazz - między 9.00 a 14.00 i wieczorem -
    nakarmiony, przewinięty, noszony....wyje. Za wyjątkiem trzymania cycka w buzi.
    Albo to jest instynkt ssania - po prostu sprawia mu to przyjemność i chce to
    przedłużyć albo to kolka bo mój chyba trochę ją ma a podobno czasem przy kolce
    dzieci nerwowo chcą tylko ssac. Ja jeszcze u mojego Szymona tez nie wyczulam o
    co chodzi. Czasem smoczek pomaga a czasem nie - cyc i już. A czasem masowanie
    brzuszka - ida pierdzioszki i spokój.

    To na tyle. Dużo tego ale mam więcej wink...przyjemności trzeba dozować więc
    zostawiam na potem....smile
    Gosia i Szymon
  • 23.02.04, 19:11
    Witajcie

    U mnie dzidzia zachowuje się w ciągu dnia jak pod koniec ciąży w moim brzuszku.
    Tzn. wieczorem marudzi nie chce spać, lubi jak go wezmę na ręce i poprzytulam i
    musi mocno zasnąć abym mogła go ułożyć w łóżeczku. Tak samo jest rano ok. godz.
    9-11.
    Ja cały czas kąpię małego w płynie Oilatum. Mały w szpitalu dostał straszne
    uczulenie i lekarz zalecił kąpiele w tym płynie. Ładnie mu wszytsko zeszło, ale
    dzisia znów zauważyłam że na brzuszku gdzie kończy się pieluszka znów ma
    uczulenie, nawet zaczełam mu zakładać tetrowe bo może to od pampersów.
    Filipkowi też łuszczą się stópki i rączki, no i na brzuszku a właściwie na
    klatce piersiowej ma wysuszoną skórkę i chyba jest to pozostałość po uczuleniu
    które miał w szpitalu. Paznokcie obciełam mu gdy spał ale tylko u rączek. Mimo
    to i tak zakładam mu rękawiczki.

    Dzisiaj miał jakiś zły dzień nie mógł zasnąć, ciągle chciał jeść nawet co 1.5
    ha. Dopiero teraz mocniej zasnął.
    Mój mały również wydaje dziwne dźwięki, jakby się przeciągał, gnótł, stękał. W
    czasie karmienia też czasami mam wrażenie, że ma katar ale nic nie mogę gruszką
    zciągnąć. Oddycha przez nos, więc nie wiem czy to katar czy coś innego.

    To tyle z naszego życia

    Pozdrawiam

    Dorota


  • 23.02.04, 20:55
    Kobietki...
    ...jak moja mama urodziła bliźniaki to żeby nie zwariować: po nakarmieniu przez
    mamę, kładliśmy je sobie na brzuchu twarza "do świata" - odbijało im sie, a
    potem gapiaki podziwiały otoczenie,np.tv, kolegów, innych członków rodziny,
    mamuśkę, która się kręciła po chałupce, albo zwyczajnie sia kładła na wersalce
    naprzeciwko i do chłopaczków gadała. My też coś im tam śpiewaliśmy,
    opowiadaliśmy, czasem któreś się przeszło po pokoju (grunt, ze był ruch w
    interesie!) i jakoś się dało przeżyć te "czuwania". Niekiedy siadałam naprzeciw
    brata tak, ze jeden bliźniak widział drugiego i sami do siebie kiwali,
    gaworzyli itp.
    Moze i u was to zadziała, przecież chyba malcom chodzi o bliskość, oddech,
    zapach, poczucie bezpieczeństwa, ciepło, znajomy głos itp.
    Pozdrawiam
    svistak
  • 23.02.04, 20:57
    ...qrcze, co to jest ten pas poporodowy? gdzie go można zdobyć? Ile kosztuje?
    Obawiam sie, ze i mnie czeka noszenie tego "ustrojstwa" (mam 123 cm w obwodzie!)
    svistak
  • 23.02.04, 19:02
    Ja chyba wysiądę, bo nie nadążam za tym wątkiem... My już jesteśmy po
    pierwszych spacerach, weekend był piękny, a powietrze działa na dzieci tak
    usypiająco smile. Widzę, że zmagacie się z wieloma problemami, u nas idzie jak po
    maśle, Kluseczka Emileczka je cyca, śpi i tyje - oby tak dalej - może dlatego,
    że starcza mi kłopotów z galopującą alergią starszej córki sad. W ogóle czułam
    się nieswojo póki się Kajka nie odezwała, bo miałam wrażenie, że tu tylko mamy
    debiutantki. Ja już dwa razy wychodziłam z domu na troszkę dłużej i zostawiałam
    tatusia z odciągniętym mlekiem, malutka wcale nie protestowała, tatus kąpie
    codziennie, na początku asystowałam, a teraz daję im tę chwilę, żeby się
    nacieszyli, Emilka taka cichutka w kąpieli, że można się zrelaksować. Zapraszam
    do oglądania naszych nowych zdjęć na "Zobaczcie", link pod spodem - i
    powiedzcie mi gdzie są wasze zdjęcia!!!
    --
    A tu są moje dzieci:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
  • 24.02.04, 10:23
    Witam!
    Ja jak zwykle – po dłuższej przerwie... Zawsze coś lub ktoś staje mi na
    przeszkodzie, abym mogła choć na chwilę przysiąść przed komputerem. I nawet
    Szymon robi swojej rodzicielce na złośc i budzi się w najmniej oczekiwanym
    momencie. Od ósmej rano próbuję puścić kilka przelewów z konta i udaje mi się
    to: jeden przelew – przerwa na karmionko, drugi przelew – dokarmianie, trzeci –
    itede... Od małego wredniaczkiem się staje???
    Spokojne dni i nocki też już chyba za nami. Początkowo nie wierzyłam w swoje
    szczęście: jadł i spał (po 3-4 godziny). Ale od dwóch dni postanowił zmienić
    rytm naszych wspólnych dni i niemalże bez przerwy wisi przy cycku, albo domaga
    się uczynnego uczestnictwa w codziennym życiu. Zaczyna mnie dopadać zmęczenie,
    nie wyrabiam się z praniem, gotowaniem, sprzątaniem. Mąż nie może wziąć wolnego
    (a przed porodem obiecywał mi dwa tygodnie bycia razem! crying(( ), więc siedzę
    sama i chyba zaczynam łapać jakiegoś ogromnego doła. A myślałam, że z dala od
    mojego „kochanego” miejsca pracy żadna deprecha mnie nie dopadnie!
    Dzięki Gosiu – Malwes za poradę z Oilatum. Po kilku kąpielach skóra „młodego”
    już jest prawie cacy. Teraz mam kolejne powody do zmartwień: ropiejące oczko i
    kikut pępowiny, który pomimo częstego traktowania spirytusem nie chce odpaść.
    Starszemu odpadł dość późno – prawie po 3 tygodniach, więc może to rodzinne?
    Niecierpliwie czekam na wizytę pediatry – może jak obejrzy Szymona, to trochę
    uspokoi moje obawy. Położna była w ubiegły czwartek, ale z niej to mało
    konkretna osoba, z dziwnymi poglądami: „Karmi pani na leżąco??? Kto to
    widział??? Lepiej na siedząco” – mam ooooooooogromne piersi (już przed ciążą
    takie były) i przygniatam nimi maleństwo wink), zresztą na leżąco nie boli
    kręgosłup, można poczytać i... się przespać wink)))), poza tym starszego karmiłam
    w ten sposób przez 14 miesięcy i było dobrze!!! EEEEEEEch...
    I to na tyle, bo już słyszę gniewne posapywania syneczka drogiego – wyczuł, ze
    mamuśka zwiała ze wspólnego legowiska i zabrała ze sobą cycucha.

    Pozdrawiamy gorąco!!!
    Marzena
  • 24.02.04, 10:47
    Cześć Mamuśki!
    Wiktoria ma JUŻ 2 tygodnie! Ale zleciałosmile
    Ania, nam też pępek jeszcze nie odpadł, ale się nie przejmuję skoro norma jest
    do 4 tyg. Te 5 dni to jakiś rekord!
    Gosia, Młoda też kwęka i stęka w czasie snu, a potem w drugiej fazie jest
    cisza, że mam oczywiście ochotę latać sprawdzać czy oddycha.
    Z przewijaniem faktycznie jest tak, że przed to zawracanie głowy, bo pielucha
    napełnia się w trakcie jedzenia. Dlatego najczęściej stosuję system mieszany -
    cyc, przewijanie i drugi cyc na uspokojenie.
    O kąpaniu wyczytałam w mądrej książce, że dopóki dziecko nie raczkuje wystarczy
    3 razy w tyg., więc całościowe kąpanie robimy co drugi dzień. Taki system
    pasuje nam obu, bo dziecko nie jest specjalnie zadowolone jak ją traktuę myjką.
    A paznokci jeszcze nie obcinałam, cały czas nastawiam się na to psychiczniewink
    Też mam te nożyczki Canpolu i teraz boje się jeszcze bardziej...
    Silije, córeczki śliczne. Wszystkie fotki są fajne, ale najlepsza ta z dwoma
    matkami karmiącymismile))
    Też bym chętnie zaprezentowała Wam Wiktorię, ale nie wiem jak "wrzucić" zdjęcia
    na forum. Jak któraś umie, to poproszę instrukcję obsługismile
    Do pediatry wyznaczyli nam termin za tydzień. I nie mozna wybrać tego, którego
    się chce, tylko takiego co ma jeszcze limit niewyczerpanysad((
    Nocki na szczęście zaczęły nam się regulować i jedzonko jest co 3 godz. Za to w
    dzień sporo aktywności. No właśnie... Czas kończyć...
    Pa!
    Monika
  • 24.02.04, 13:43
    Witajcie

    Mam pytanie czy któraś z was była już z maluszkiem na pierwszym spacerze. Ile
    wtedy miał dzidziuś i jak długo trwał ten spacer. Ja już nie mogę doczekać się
    pierwszego wyjścia zdomu. Mały ma dwa tygodnie.

    Dorota
  • 24.02.04, 14:27
    no właśnie... i co ubieracie Maleństwu na spacer, ile warstw?
  • 24.02.04, 15:19
    Hej, hej,
    Sorry, wiem że to brzmi perfidnie ale jakos tak lżej mi na sercu jak widzę, że
    Wasze pociechy tez przestaja tak duzo spać wink))
    Moniko, dałam sobie na luz z tym pępkiem, a co tam, niech siedzi wink W końcu
    odpadnie więc nie będę się stresować. Fakt , że z kąpielami byłoby fajniej bez.
    My kąpiemy Młodego codziennie głównie dlatego, że najdłużej po niej spi -
    zdarzyło się 3,5 h a 2 to taka norma więc jest czas na wspólna kolację z mężem
    i normalniejszy wieczór.
    Gosiu, dokładnie mój też steka i kwęka jak go odkładam w nocy i czasem juz znów
    chcę go brac na ręce ale ostatnio nawet sił brakuje więc "przeczekujemy" i to
    się sprawdza - młody tak zasypia po prostu wink Nasz jeszcze tak jakby
    odchrypuje - jak "stary maleńki" wink)
    Z tymi kupami i przewijaniem też mam problem tym bardziej że młody drze sie
    niemiłosiernie - strasznie tego nie lubi. Ale tez często mu nie zmieniam aż tak
    bo widzę, że pielucha chlonna (Newborn Pampers) i uczulenia żadnego 9odpukać)
    nie ma ani innych odparzeń, rumieni itp itd. A jak już się do tego zabieram to
    rzeczywiście metoda Moniki u nas tez się sprawdza - karmienie, pielucha,
    karmienie.
    Acha - u lekarza ciągle nie byłam - teraz szansa jest na czwartek wink Ale musze
    juz iść bo oczy ropieja juz oba i to chyba coraz mocniej. Mały budzi się ze
    sklejonymi powiekami czasem. Myję mu cały czas rumiankiem ale cos czytałam
    o "kwasie bornym" czy cos w tym stylu więc lekarz by sie przydał z jakąś radą.
    O spacerach jeszcze na razie tylko marzę i weranduję malucha. Dziś pół godzinki
    przy uchylonym balkonie. Jutro w ogóle może go na balkon wyrzucę wink A na
    spacery będę chodzić jak będą już wyjścia godzinne. Inaczej nie opłaca mi sie
    całego tego majdanu z 2 piętra znosić (u nas nie ma windy).
    Ja do werandowania ubieram go tak: na to co ma na sobie wkaładam kombinezonik,
    rękawiczki, skarpetko-buciki, czpeczkę i kaptur z kombinezoniku. Wkładam go do
    śpiworka i przykrywam pielucha flanelową a pod niego wkładam rożek żeby miał
    miękko i cieplej od "podłoża". Zapinam śpiworek i chlup na krzesełka koło
    balkonu. Acha jak płacze to wkaładam mu smoka, żeby miał usta zamknięte i sobie
    gardła nie załatwił a jak spał z otwartą buzka to mu podłożyłam pod brode
    pieluche tetrową.
    Acha i buzie smaruję kremem Bambino.
    Ale ja jestem niedoświadczona mamm więc chętnie posłucham co Wy swoim wkładacie.
    Tymaczesem
    pozdrawiam
    Matylda i 14 dniowy Oskar!
    ps. Gosiu, mnie tez się wydaje coraz bardziej że to kolki niestety. ponoć u
    chłopców to dużo częstsze niż u dziewczynek ;-( Piję na wieczór melisę i
    zastanawiam się nad rumiankiem. Koperek można podac dziecku od 1 miesiąca a jak
    ja będę piła to nie wiem czy pomoże ale może tak ?? Jeśli to kolka to przyczyna
    jest prosta - łapczywość i szybkie lanie sie mleka. Także chociaz alergie
    pokarmowe mam z głowy póki co, no ale sie pilnuję.
    Oj biedne jestesmy, biedne....
  • 24.02.04, 17:38
    Silije!
    Jest tu trochę Mam podwójnych i potrójnych ale nie wszystkie się przyznają wink
    Fakt, że najwięcej tu na forum marudzimy my - zielone jak trawka na wiosnę -
    ale właśnie dlatego zaglądaj tu jak najczęściej! Każda dobra rada doświadczonej
    osoby się przyda... córeczki piękne. Ja się nie mogę na razie przemóc do
    wrzucenia zdjęć na forum. Jakoś nie bardzo lubię się upubliczniać. Zrobiłam
    stronę www ale na hasło - tylko dla rodziny dla przyjaciół i powiem szczerze,
    że i tak czuję się nieswojo... Może wkrótce się przemogę i też się pochwalę Wam
    synkiem. Ale to jeszcze za chwilkęwink....


    Matylda,
    Mojemy synkowi też trochę ropieją oczka i właśnie lekarz przypisał mu kwas
    borowy - to się generalnie kupuje w aptece bez recepty ale roztwór do oczu musi
    być jałowy i okazało się (przynajmniej w W-wie) że robi to tylko jedna apteka i
    na razie tam nie dotarłam - mąż ma receptę ale jak wróci to ci napiszę jaki to
    roztwór (chyba 3% albo 30%)...jak odczytam oczywiście wink
    Mój synek od dwóch dni też okropnie marudny w dzień. Ciągle płacze a uspokaja
    go tylko jedzenie...no i problem bo miał robić 450ml na dobę a wczoraj wymusił
    590ml - nie wiem jak go powstrzymać bo herbatki go nie sycą a z cyca ciumka i
    ciumka a potem go odstawiam i dalej wrzeszczy. Syci go tylko solidna butla.

    Matylda - herbatkę z rumianku i kperku HIPP możesz podać już teraz - lekarz mi
    wyjaśnił, że tam gdzie jest napisane "od 1go m-ca życia" to oznacza od momentu
    urodzenia a nie od ukończonego 1 m-ca. Zresztą na HIPPach jest napisane, że
    można podawać od pierwszych chwil życia. Mój poija jedną i druga i z brzuszkiem
    jest lepiej bo kupy są częściej i mniej stęka.

    Z tym "odchrypywaniem" to strzeliłaś w dziesiątkę - mój Szymon robi dokładnie
    tak samo. Czsami mam wrażenie, że mu cos w gardle przeszkadza ale był badany
    przez laryngologa i wiem, że mu nic nie jest (był badany oczywiście w szpitalu
    po bezdechu a nie dlatego, że go pognalam po tym jak chrapie przez sen wink))

    Dziewczyny, z werandowaniem Wam nie doradzę.
    Mój się na razie tylko wietrzy - jeszcze go nie werandujemy bo nie doszedł do
    siebie po antybiotykach ale już wkrótce... Ale i tak nie wiem jak go ubierać bo
    jako taki maluszek szybciej traci ciepło niż inne dzieci a poza tym ubranie
    typu śpiworki, skafanderki, ciepłe czapki są dla niego za duże. Nikt nie robi
    tego w mniejszych rozmiarach... no i też mam 4p bez windy więc chyba
    wyczłapiemy się na dwór po długim werandowaniu, żeby mozna było wyjść na dłużej.

    Zajrzyjcie też na forum - zdrowie. Tam jest sporo ciekawych info o szkodliwości
    nieodpowiedniego dawkowania vit D3. Mi też lekarz zalecił minimalne dawki a w
    lato w ogóle. Inna rzecz, że młody je pół na pół mój pokarm i sztuczny a w
    mieszankach jest vit D.

    A mój Kwękuś skończył dziś 4 tygodnie! Ale jestem duży wink
    Gosia i "duży" Szymon

    Aha, Matylda - ty chyba powyżej gdzieś pisałaś o odciąganiu wczesnego mleka a
    zostaiweniu tego "tłustszego" - jak gdzieś trafiłam na informację, że nie wolno
    tego robić, bo "zaburzenia mleka I i II fazy" prowadzą do jakichś dolegliwości.
    Ale nie pamiętam do jakich... Lepiej się poradź lekarza.
  • 24.02.04, 21:38
    Gosiu jak juz będziesz miała te recepte to koniecznie napisz. Napisz tez co się
    z tym robi - przemywa czy zakrapla oczka?
    Jejku, dobrze że nie zrobiłam jeszcze tego z tym odciąganiem mleka, ale bym
    narobiła "bigosu"! Ja teraz karmie małego do oporu - czyli czesto godzinę z 2
    cycków. Nie wiem jak to będzie dalej.
    Dziwna rzecz - koleżanka która mi doradza bazuje na doświadczeniach swojej
    koleżanki która tez ma synka Szymona i tez problemy z kolką i tez karmienie
    częściowo swoim częściowo sztucznym mlekiem. Jak czytam Twoje posty mam de ja
    vu. wink) Cos te Szymony... wink)) Mój mąż tez jest Szymon - na szczęscie jego
    nie musze karmić i masować po brzuszku hahaha.
    Pozdrawiam wieczornie
    Oskar własnie zasnął po karmieniu, przewijaniu, kąpieli, i karmieniu z 2
    dystrybutorów. "Zamęcze drania wink"
    Matylda
  • 24.02.04, 21:43
    Acha, przypomniało mi się - na zaświadczeniu ze szpitala napisali mi że
    przysługuje mi macierzyński 112 dni. Czy tez tak macie ?(tzn wiem że na drugie
    dziecko macie inaczej ale te "pojedyncze" wink)
    Pytam bo mój mąż był dzis u mnie w pracy po różne druki u księgowej i ona mu
    powiedziała jak mam napisać podanie o macierzyński do zarządu i kilka razy
    powtarzała że przysługuje mi 26 tyg (tak było kiedyś a moja księgowa raczej
    jest na bieżąco i się rzadko myli więc się dziwię, skąd ten błąd tym razem u
    niej). Ale wolę Was spytać, może o czyms nie wiem (naiwna wink))
    Więc ile tego macierzyńskiego w końcu??
    Matylda
  • 25.02.04, 11:29
    Witajcie dziewczyny w ten ponury dzień. Jakoś zimno dziś i chyba zrezygnujemy z
    werandowaniasad
    Ania, Oskar to duży chłop, księgowa chce go policzyć jak bliźniakiwink))
    Niestety, będziemy na macierzyńskim 16 tyg., czyli wychodzi, że trzeba będzie
    wracać do roboty w Dzień Dzieckasad((

    Naszło mnie dziś na porządki. Zrobię więc aktualną listę lutowych mamusiek:

    malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    dorjot - Dorota i Filip (1), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400,57

    Brakuje tu połowy naszej listy z "Oczekiwania". Mam nadzieję, ze dziewczyny
    szybko dojdą do siebie i się dopiszą.
    Silije, cyferki w nawiasach oznaczają które dziecko z rzędu u danej mamy. Jak
    widzisz pierwiastki są w mniejszości (tylko najbardziej rozgadane na forumsmile))
    Dopisz się, bo za mało mamy danych o Tobiewink
    Sprawdźcie czy wszystko dobrze zapisałam.
    Pozdrawiam cieplutko,
    Monika
  • 25.02.04, 12:14
    Muszę poprawić swoje dane w liście mam lutowych. Filipek to moje drugie dziecko.
    Starszy synek to Patryk i ma 10 lat.
    >
    > malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    > zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    > dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    > morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    > tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    > amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    > kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    > kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400,57
    >
    > Brakuje tu połowy naszej listy z "Oczekiwania". Mam nadzieję, ze dziewczyny
    > szybko dojdą do siebie i się dopiszą.
    > Silije, cyferki w nawiasach oznaczają które dziecko z rzędu u danej mamy. Jak
    > widzisz pierwiastki są w mniejszości (tylko najbardziej rozgadane na forum:-
    )))
    >
    > Dopisz się, bo za mało mamy danych o Tobiewink
    > Sprawdźcie czy wszystko dobrze zapisałam.
    > Pozdrawiam cieplutko,
    > Monika
  • 25.02.04, 12:19
    > Muszę poprawić swoje dane w liście mam lutowych. Filipek to moje drugie
    dziecko.Starszy synek to Patryk i ma 10 lat.
    > >
    > > malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    > > zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    > > dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    > > morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    > > tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    > > amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    > > kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    > > kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400,57
    > >
    > > Za szybko nacisnęłam nie poprawiwszy do końca. Teraz prawidłowa lista.

    Pozdrawiam

    Dorota

    Acha. Mój mały dzisiaj nie spał od 9 do 12. Nie mógł zasnąć, nie była to kolka,
    ale nawet cycuś nie pomagał. Był tak zmęczony, że sam nie wiedział czego chce.
    Zasnął dopiero gdy go nosiłam na rekach. A jak wy usypiacie gdy dzieci marudzą
    i nie wiadomo co im jest.

  • 25.02.04, 13:01
    Witam wszystkie mamy i melduję się na nowym wątku smile
    Basia urodziła się w sobotę (21.02.04, wymiary 3320, 58), poród sielankowy, 5
    godzin - liczone od pierwszego słabego skurczu, końcówka i pierwszy dzień po w
    ZZO. Jedyne co na moment przysłoniło szczęście to informacja, że mała jest
    podwójnie okręcona pępowiną, ale mój dzielny gin w którego od początku
    wierzyłam i towarzyszący mu zaprzyjaźniony pediatra zachowali zimną krew i mamy
    się obie świetnie smile
    Od wczoraj jesteśmy w domu i oswajamy się z nową sytuacją. Miałam zresztą w
    związku z tym trochę łez w oczkach, ale juz przeszło i jest super.
    Nie chcę zapeszać, ale na razie Basia jest grzeczna, zjada i śpi 3-4h.
    Mam nadzieję, że to się nie zmieni smile
    Mam narazie zakaz siedzenia (przez 2 tyg.) mimo, że nie boli tak bardzo, ale
    będę się starała pisać na stojąco smile
    Zabieram się teraz za czytanie waszych postów "od początku", fajnie , że
    jesteście już doświadczone, będziemy was pytać o różne rzeczy.... smile)))
    Pozdrawiam
    Marta
  • 25.02.04, 16:01
    Witam mamusie!
    Jak tu miło, dopiero co gadałyśmy na forum w oczekiwaniu a tu proszę.
    Antoś urodził się 19 lutego o 10.05.Ważył 4370 gram , mierzył 60 cm.
    Miałam cesarkę, od wczoraj po południu jestem w domu. Antoś to złote dziecko,
    najada się i śpi.
    Jeszcze raz całuje wszystkie mamusie i ich dzieciatka!
    Kasia
  • 25.02.04, 14:01
    Witam wszystkie Dzieciaczki i ich Mamusie!
    Melduje się na rówieśnikach. Mateuszek urodził się 20,02,2004r o godz.0:25 Do
    szpitala ruszyliśmy parę minut po 23:00. Podobno nie rodzi się tak szybko
    pierwszego dziecka wink.Chłopaczek na 10 pkt 3100/ 52cm.
    Właśnie woła mamusie.
    Pozdrawiam Asia W-wa
  • 25.02.04, 19:07
    Qrcze, Młodej pojawiły się jakieś drobne krostki na pupie. Ze 2 dni temu
    zmieniłam Pampers New Born na Pampers New Baby. Zastanawiam się czy to to?
    Jeszcze poobserwuję... Ale czy to możliwe?

    Cieszę się że tak tłoczno się zrobiłowink))
    Uzupełniam:
    malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
    asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
    mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
  • 25.02.04, 20:44
    No! Znalazłam receptę a tu proszę, tylko tyle: "0,3% acidi Borici krople do
    oczu" - to podobno tylko ten problem, że roztwór musi być jałowy i nieliczne
    apteki to robią. Tylko te, które robią leki do oczu. Na recepcie naspisane, że
    to krople ale lekarz mówił, że można po prostu przemywać tak samo jak solą
    fizjologiczną.

    Morsku - zamień z powrotem te pieluszki i sprawdź, czy jest poprawa. Inaczej
    chyba nie stwierdzisz co to - chyba, że zmieniałaś np chusteczki?

    Ja też się niepokoję toaletą Szymona bo jemu na siusiaczku zbiera się dużo
    takich drobnych niteczek - nie wiem czy z pieluszek czy z chusteczek ale raczej
    z pieluszek (też Pampers Newborn na przemian z Huggies Newborn) - boję się, że
    jak mu tam nawchodzi tych nitek do cewki moczowej to będą jakieś problemy a
    gdzieś już czytałam o tym, że pieluszki jednorazowe nie sa najlepsze dla
    chłopców. Mamy synków - też Wam się tak robi?
  • 25.02.04, 22:38
    Sensacja mówię wam. Emilka się do mnie uśmiecha! W 4 tygodniu życia to bardzo
    wcześnie, Julka swego czasu przetrzymała mnie aż do 6 tygodnia. Ale nie ma
    wątpliwości, nachylam się nad nią, szczebiocę z uśmiechem a ona odpowiada
    przecudnym szerokim uśmiechem - aż mi łzy w oczach stanęły z rozczulenia. To
    najpiękniejszy prezent na moje jutrzejsze 26 urodziny.

    Moje dopisanie do listy wygląda tak:
    Silije - Anka i Emilka (2) Poznań 1.02.04, 4000,51
    Cieszę się, że mnie przyjęłyście, choć ciąży razem nie przechodziłyśmy, ja
    zresztą na styczniówkach w oczekiwaniu też nic nie pisałam. I wiem też już
    dlaczego mamy pierworodnych bardziej udzielają sie na forum smile. Po prostu gdy
    maleństwa śpią mamy pierwiastki siadają do kompa i piszą, a mamy podwójne czy
    potrójne siadają do kolorowanek, loteryjek, czytanek i domina wraz ze starszymi
    pociechami smile.
    Kasiaczekroza ale masz dużego synka, nareszcie któreś większe od mojej panny smile
    Moja Emilka tylko przez pierwsze dni życia mieściła się w pampersy newborn.
    Morsk pampers newborn i new baby są robione chyba z tych samych materiałów więc
    ciężko uwierzyć... na pewno to nie potówki?
    Na pierwszy spacerek wyszłyśmy gdy Emilka miała 2 tygodnie i 5 dni. Na domowe
    ubranko zakładam jej kombinezon z polarkową podszewką, dwie czapeczki -
    bawełnianą i wełnianą, wkładam do ocieplanego śpiworka, potem do gondolki z
    dość grubym pokryciem i zaciągam budkę - na pewno jej ciepło i przytulnie, śpi
    jak anielątko.
    Wiecie ja przy mojej starszej też przejmowałam się kwękaniem i sapaniem
    noworodka, teraz to dla mnie naturalny odgłos przyrody wink. Paznokcie już 3
    razy obcinałam bo STRASZNIE szybko rosną.
    Tossca ja karmię na leżąco, na plecach, na boku, na śpiąco, na stojąco, na
    chodząco - raz z małą nieoderwaną od piersi zastawiałam pranie smile.
    Co mnie martwi - strasznie chudnę kiedy karmię piersią (Julke karmiłam 20
    miesięcy). Zawsze po 2 dniach po porodzie ze szpitala wychodzę z wagą, którą
    bym już chciała utrzymać, ale skromna dieta matek karmiących raczej mi nie
    sprzyja, a nie mam ochoty wyglądać znowu jak widelec sad. Nawet pytałam Monikę
    Staszewską o nutridrinki na "karmieniu piersią". Nie wiem jak wy, ale ja jem
    banany - wbrew obiegowym opiniom nie są tak alergizujące jak owoce cytrusowe
    (chyba że za mocno sypane chemią) a ja bardzo potrzebuję tych kalorii i witamin.

    --
    A tu są moje dzieci:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
  • 26.02.04, 10:38
    Dziewczyny!
    Po jakim czasie po waszy powrocie ze szpitala zawitała położna z wizytą
    patronażową?Niby mój szpital ma poinformowac przychodnię, ale ja nie wiem kiedy
    się jej spodziewać.Mojemu antosiowi zaczęło strasznie ropieć lewe oczko, mam
    nadzieję , że przejdzie, przemywam sola fizjoloficzną i rumiankiem, ale ta
    wydzielina jest gęsta i trzyma sie ostro.
    Pozdrawiam
    Kasiaczekroza
  • 26.02.04, 10:51
    Silije, jakie piękne zdjęcia!!! Julka jest śliczna, poza tym widać w nich rękę
    fachowca!Ta ustawienia, światło,super!!!
    A jak zobaczyłam Emilię, to zdjęcie ze szpitala, to się prawie poryczałam!!!!
    Bo mój Antoś (40 tydz) nie chce wychodzićsad(
    Gosia (margoja) z lutowego wątku
    PS. Wszystkiego naj naj na urodziny!!!(jestesmy rówieśnicami, tylko ja z 22
    marca) Ciesz się córeczkami, na pewno już to robiszsmile)))Powodzenia!
  • 26.02.04, 11:43
    Witam wszystkie MAMY!
    Zgłaszam się z opóźnieniem ale lepiej późno niż wcale smile
    7 lutego urodziłam ślicznego synka Mikołajka - ogromniastego bo ważył 4600g i
    mierzył 60 cm. (xemu - Monika-Mikołaj 7.02.04 - 4600g, 60 cm, Kraków)
    Oczywiście ciągle rośnie (wróciła ładnie do wagi urodzeniowej)i jest silnym
    chłopcem (dzielnie dzwiga główkę - z dnia na dzień coraz pewniejsmile. Pępek
    odpadł mu po 8 dniach, więc to już mamy z głowy.
    Ale muszę przyznać, że będąc "zieloną" mamą ciągle jeszcze wypracowujemy
    system.
    Np. tej nocy spał bardzo ładnie (bo po 3 i 4 h). Ale normą jest raczej 2h (a w
    dzień nie koniecznie ma ochotę spać).
    w Krakowie dziś piękna pogoda więc werandowaliśmy się całe 15 min. Tak jak
    większość z was nie mogę się doczekać spaceru - oglądania świata z drugiej
    strony ....Na razie tylko krótkie wypady (udało mi się 2 razy wybyć na cale 2
    h - urządzamy mieszkanie i musiałam jechać z mężem wybrać panele etc). Czułam
    się dziwnie - prawie jak dawniej ... wolna... Czyżbym była wyrodną matką -
    poczułam ulgę.
    Koleżanki pocieszają, że będzie coraz lepiej - no mam nadzieję, ale na razie
    trudno w to uwierzyć.
    Mam jeszcze inny problem - dostałam zaproszenie na 2 fantastyczne konferencje
    (jako wykładowca)w maju i chyba z bólem serca odmówię...Ale jak zostawić takie
    maleństwo ...niby mogę odciągnąć pokarm etc ale jakoś nie mogę się przekonać do
    pozostawienia maleństwa. No cóż takie jest macierzyństwo ...
    Ale i tak kocham synka najbardziej na świecie (no może na rózni z mężem smile.
    Jeszcze wprawdzie się nie uśmiecha (tylko przez sen robi śmiechobpodobny
    grymasik - który uwielbiamsmile
    Pozdrowienia dla wszystkich!
    Monika
  • 26.02.04, 12:57
    Cześć mamom!
    Silije (wszystkie trzy dziewuchy jesteście ładne) - świętą prawdę napisałaś. Mój mały syneczek śpi jak złotko, ale mam do obsługi dwie panny, które są teraz roztrzepane jak rzadko kiedy. Albo czegoś do szkoły zapomną (I i III klasa), a to się idiotycznie ubiorą (np. koszulka na ramiączkach zamiast ciepłej bluzy zimą) itp. Stąd brak czasu na wklepanie literek.
    Krótko więc:
    Morsku - Mateusz miał uczulenie na Pampers New Baby - zmieniłam na New Born i jest OK. (dziwne, dziwne..)
    Malwes - koleżanka mająca synków poradziła mi, żeby podczas kąpiel leciutko odciągnąć napletek i polać wodą z ręki (tak opłukać) siusiaczka. Poza tym, myślę, że z samym siusianiem też się coś tam wypłukuje.
    A moja położna zadzwoniła do mnie z przychodni i prosiła - uwaga - ŻEBY PRZYJŚĆ, BO ONA I PEDIATRA MAJĄ PROBLEMY Z WYCHODZENIEM - (dziwne?)
    Pozdrawiam cdn.
  • 26.02.04, 12:58
    Wrrrrr!!! Napisałam i zeżarło mi paskudztwo!!!
    No to jeszcze raz...
    Witam imienniczkę. Niezły klopsik z Twojego Mikołajka - prawie 2 Szymony Gosi,
    hihihiwink))
    Silije, niby jak wyglądają potówki na tyłeczku??? Posmarowałam te krostki
    Bepanthenem i zrobiło sie o wiele lepiej.
    Dziewczyny, czy macie zalecenia żeby coś łykać np. witaminki? Ja biorę Ferrum
    Lek, ale właśnie mi się kończy i chyba muszę skoczyć do gin dowiedzieć się czy
    mam brać dalej. Pewnie powie, że tak, bo blado wyglądam. Ale ja tak zawsze mam:-
    (
    Pozdrowienia,
    Monika
    PS. Kobietki, nie dopisałyście się jak należy i znowu muszę robić za dyżurnąwink
    malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
    xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
    zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
    asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
    mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
  • 26.02.04, 14:09
    Witajcie!
    Dzięki za wszystkie rady.
    Dziwne trochę to uczulenie na Pampers New Baby. Mój na razie ma skórę w
    idealnym stanie ale używamy tylko NewBorn. Na pewno miał uczulenie na
    chusteczki J&J - jeszcze w szpitalu.

    U mnie położna była dzisiaj - a zgłosiliśmy młodego do przychodni w
    poniedziałek. Przyszła bez zapowiedzi i umawiania. Oczywiście zastała mnie w
    rozgardiaszu (a od pon do wczoraj miałam tak czysto smile)).
    Ale jakaś dziwna babka - państwowe nastawienie - raz ciach i pojechała. Nawet
    nie obejrzała dobrze dziecka. Popytała o standardy i nie widac było aby miała
    ochotę zbytnio mi pomóc w karmieniu (a ponoć była też laktacyjna!) -
    powiedziała, że mały pięknie układa usta ale juz nie miała czasu na to, że
    musimy go odstawić od butelki, że ja mam mało pokarmu, że jak on je to leci a
    laktatorem to nici, itp.... "śpieszyło jej się na Targówek".

    Trudno. I tak już przygotowałam się na to, że całą służbę zdrowia przerabiam
    prywatnie. Na szczęście pracodawcy sporo pomagają wink... no ale za wiele rzeczy
    trzeba i tak słono zapłakać.

    No ale pediatra i położna, którzy mają problemy z wychodzeniem...to już po
    prostu dowcip tygodnia!
    Wybieram się z Szymonem wkrótce do neurologa - niech go na wszelki wypadek
    zbada no i do ortopedy na USG stawów biodrowych...

    Z tym napletkiem to jednak chyba będę uważać. Wszędzie czytałam i pediatra mnie
    ostrzegał, żeby broń Boże niczego nie odciągać i nie odrywać. Ale faktycznie
    muszę zwracać uwagę aby go dobrze umyć z tych niteczek - tzn. uwagę mężowi,
    żeby go umył bo ja się do tej zabawy nie biorę wink

    Dziś mi trochę smutno - z pobrania krwi pępowinowej nic nie wyszło. Było za
    mało komórek macierystych w próbce i nie nadawała się do przechowywania. Szkoda
    straszna. Ale mam nadzieję, że i tak nie byłoby mu to nigdy potrzebne....

    Pozdrawiamy i nie wiem, czy zauwazyłyście, że przybywa Szymonów - tjoanna też
    urodziła Szymona - ciekawe kiedy nam się tu odmelduje wink
    Całusy
    Gosia
  • 26.02.04, 14:12
    Aha... u nas pierwszy uśmiech był we wtorek 23-go - Szymuś akurat kończył 4 tyg!
    Wcześniej i teraz też rozczulają mnie takie senne, bezzębne użmiechy. Czekam aż
    tych swiadomych będzie więcej!

    I ja też biorę Hemofer bo strasznie mi poleciała morfologia po porodzie ale to
    podobno straszne świństwo jest więc się zaczynam z tym żegnać. A na badaniach
    oczywiście nie byłam ze sobą no bo kiedy?
    G.
  • 26.02.04, 18:10
    No i już jestem wśród was!
    Emma urodziłą się 21.02. o 22:15. Od wczoraj jesteśmy w domku. Mamy za sobą
    pierwszą kąpiel, pierwszą "zakrzyczaną" noc. I jest pięknie! Teraz mój dzidziuś
    zasnął, a tata wpatruje się w nią zakochanym wzrokiem. Ja też tak robię i
    jestem w lepszej sytuacji od niego, bo siedzę w domciu. Oczywiście nie gotuję,
    nie sprzątam itp. Obie babcie nie pozwoliłyby na to. Tylko skaczę wokół Emmy. A
    jak chcę zrobić sobie jedzonko, to puszczam jej najnowszą płytę Sary Connor.
    Działa! Mała od razu się uspokaja!
    Karmienie idzie nam już dobrze, chociaż przez pierwszy dzień miałam poważne
    wątpliwości, czy w ogóle moje ciało stworzono do takich rzeczy. Jak widać tak.
    Zobaczymy, co bedzie dalej. Na razie jest cudownie.
    pozdr.
    Julia i Emma
  • 26.02.04, 19:46
    Gratulacje dla nowej mamuśki!
    A nam właśnie odpadł kikucik! Hurra! No to idziemy jutro na pierwszy spacer -
    do przychodni, żeby nakleili plasterek na wystający pępuch (żeby Młoda kiedyś
    mogła się dobrze prezentować w bikiniwink))
    M.
  • 27.02.04, 00:01
    cześć,
    powoli chyba się przyzwyczajamy do siebie z Oskarkiem i do tych naszych
    nieprzespanych nocek i do tych marudnych dni... Zresztą nie wiem, może mnie
    jeszcze dopadnie jakaś chandra, depresja albo co, ale na razie hormony chyba
    sie uspokoiły i jakos tak łatwiej patrzyć w przyszłość z uśmiechem na
    ustach... wink Też dzięki Wam, kochane!!! Super, że jesteście!!!

    To napinanie to jednak kolki ;-( Niestety i stety zarazem wink W dodatku kolki
    niezalezna ode mnie - nie ma wpływu co jem (b. uważam - ścisła dieta) tylko on
    sam za łapczywie i za dużo je. Nałyka się powietrza i kolka gotowa alebo się
    przeje i gazy też się nie mogą uwolnić. Tylko, że jak mu wytłumaczyć, że nie
    ucieknę mu z tą piersią i żeby jadł spokojnie bo potem będzie cierpiał??!!??

    Byliśmy dziś u lekarza. Młody zdrowy, piękny i dorodny. Pępek wkrótce powinien
    udać się w siną dal (echhh Monika zazdroszczę!!!! i gratuluję , że już!!!).
    Młody przytył - uwaga - 700g przez 2 tyg. Waży teraz 4255. Pani sie trochę
    zdziwiła. Powiedziała, że pokar mam bardzo dobry. I na pewno sie najada wink))
    Choć ciągle mu mało - jak go badała to myślałam że sobie piąstki poobgryza a
    jadł 20 minut wcześniej !!! Pani doktor powiedziała, że te kolki to tez wynik
    tego, że jak Oskar się naje (przeje) to ma za dużo w brzuszku i brzuszek go
    boli i gazy się zbierają i nie nadąża z kupką itp. Niesety rady dla mnie nie
    miała. Mam nadal karmic na żądanie ;-( A to że tak dużo czuwa to też dlatego,
    że ma dużo energii, bo się naje i musi gdzieś to uatywnić. I że to ją nie
    martwi - martwiłoby ją gdyby źle przybierał na wadze a tak to jest spokojna.
    Także pozostało mi pogodzic sie z losem i wyspać się w grobie wink))

    Dostaliśmy też receptę na D3 i pani powiedziała, że dobrze że przyszliśmy bo
    jak mały tak tyje to trzeba już zacząć mu podawać. Także dziś już była premiera
    i połknął 2 kropelki.

    Z położną - my sami powiadomiliśmy przychodnię bo szpital jakoś się ociągał.
    Przyszła po 2 h od powiadomienia więc tez nie do końca byłam przygotowana na tę
    wizytę wink)

    Spacery - my dzis z Młodym byliśmy u lekarza na piechotkę więc to taki mały
    spacerek. Młody od razu zasnął (obudził się u p. doktor) i w drodze powrotnej
    znów zasnął. Jutro chyba wybierzemy się na krótki spacerek z wózkiem z Tatą.
    Zwłaszcza jak pogoda będzie taka jak dziś - słoneczko, przepięknie!

    Moniko, prosze mi sie tam nie namawiać z Gosią na spacery po Chyloni tylko na
    bulwar proszę się umawiać!!! Ja też chcę się z Wami zobaczyć!!!! wink))

    Pozdrawiam i ściskam
    Echhh co ja bym bez Was laski zrobiła....
    Matylda i grubas Oskar
    ps wiecie że ja w tydzień wróciłam do wagi sprzed porodu?? (dobra nie
    bijcie!!! wink) Noszę już moje kochane Dżinksy wink No ale jak tak będzie mnie
    zasysał to nie wróży to nic dobrego ;-((
  • 27.02.04, 11:12
    Matylda! Czy chcesz mnie wpędzić w depresję poporodową!!!
    Ja po wyjściu z kliniki mam 10 kg mniej, ale jeszcze 14 do zrzucenia- zresztą
    nie o to chodzi bo to jakoś zejdzie - tylko te dżinsiki!!!!!!!!!!!!!!!!! oj jak
    mi się marzą sad(((((
    Chodzę tak sobie po domku i myślę co by tu zrobić, ale jakoś nie mogę się
    zabrać do normalnego funkcjonowania, więc idę zobaczeć co tam u Basi - a ona
    słodko śpi, no i tak w koło smile też tak miałyście na początku? Nawet jak coś
    robie do jedzenia to 2-3 razy idę popatrzeć na mojego aniołka, a ona ciągle
    śpi... Mogłabym jakoś ten czas wykorzystać, zwłaszcza, że wszyscy mnie straszą,
    że to sie zmieni, ale nie potrafię się na niczym skupić - bo ciągle mam ochotę
    na nią patrzeć smile))
    pozdrawiam
    Marta

  • 27.02.04, 11:50
    Matylda!
    Cieszę się, że jest tu na forum jeszcze jedna mama żarłoczka - my już też nie
    dawaliśmy sobie z Szymonem rady. Tak strasznie chciał jeść - choć u dzieci z
    małą wagą to normalne bo one chcą nadrobić wagę i, podobnie jak wczesniaki,
    jedzą i rosna ponad normę.
    Ja z takimi "niezidentyfikowanymi" kolkami też mam problem - to nie są typowe
    kolki, bo jak dziecko ma naprawdę kolkę to nic go nie uspokoi ani nie odwróci
    jego uwagi od bólu a mój mały najczęściej uspokaja się jak ma w ustach coś z
    czego leci papu - cyc albo, najlepiej, flacha!
    Przekarmić jednak to też nie jest dobrze - mój ostatnio już nie je po 600ml z
    butli tylko 480-500 za to w przerwach zaczął wisieć przy cycu więc nie wiem,
    ile sobie dodatkowo "udoi". Na pewno jednak są problemy z nadmiarem powietrza i
    kupkami.
    My się ratujemy przepajając go koperkiem i rumiankiem (HIPP od pierwszych dni
    życia) - twój je tylko z piersi więc dopajać nie ma sensu ale poradź się może
    lakarza, bo nasz twierdzi, że lepiej przepoić niż rozepchać żołądek, choć mówi
    się, że naturalnym mlekiem nie da się przekarmić. Ale w domach jest gorąco,
    powietrze suche, może jemu chce się dodatkowo pić i dlatego tak szuka piersi?
    Mojemu też często masuję brzuszek - zgodnie z ruchem wskazówek zegara, powoli i
    troszkę dociskając. Często pewnie bez sensu bo okazuje się, że cyc w buzi i już
    jest spokój ale tez często podczas takiego masażu idą pierdzioszki i kupka.
    Lekarz mówi, że tami masaż bardzo pomaga - zwłaszcza głodomorkom.
    No i przeprosiliśmy się 2 razy z czopkami Viburcol N - to niby nie jest
    dokładnie na kolki ale lekarz mówi, że jak bardzo męczy to pomoże i faktycznie -
    Szymon się dość szybko wyciszył i solidnie wyprykał. Spał jak aniołek, z
    uśmiechem na twarzy.

    My Vit D3 mamy podawać nie wcześniej jak od 5go tygodnia - i tylko jedną
    kropelkę a w lato w ogóle. Mój lekarz też jest zwolennikiem nie podawania
    niczego bez potrzeby. Nawet witamin a szczególnie D3, której przedawkowanie
    jest bardzo niebezpieczne. Choć z tego co wiem, jakby mój jadł tylko z piersi
    to chyba też by dostał 2 krople.

    Ile wsze maluchy śpią najdłużej w nocy bo Szymon wczoraj zasnął od 22.00 do
    3.00 i znów mnie wystraszył, że coś jest nie tak, że za mocno śpi. Ale już
    potem znowu się budził co 3h na jedzenie. W dzień je co 2h.

    Pozdrawiamy,
    Gosia i Szymuś
  • 27.02.04, 12:04
    Wczoraj była położna.Kazała werandowac dziecko od 3 tyg, a wy kiedy zaczęłyście?
    Wit.D3 od 15 dnia.
    Antoś śpi słodko, potrafi w ciągu dnia spać non stop po ponad 3 godziny(2 x)
    W nocy też spi pieknie, budzi sie tylko na jedzenie i spi dalej.
    Ja cały czas walczę z nawałem, niby juz jest dobrze, a tu od nowa, uff.
    Pozdrawiam
    kasiaczekroza
  • 27.02.04, 18:42
    Hej Dziewczyny!
    Jak mi szkoda: wciąż nie mam internetu, więc będę mogła dołączyć do Was
    prawdopodobnie pod koniec marca. Zaczekacie?
    Teraz siedzę w kafejce, mały zjadł kolację, więc może chwilę pośpi.
    Wiecie, jest naprawdę piękny. Ma bląd włoski, całkiem długie, męski przedziałek
    w brodzie i bardzo często się uśmiecha - zwłaszcza po jedzonku, posyła wtedy
    całe serie uśmiechów. Mówią, że to tylko takie nic nie znaczące grymasy, ale
    oczywiście w to nie wierzę wink
    Ale pięknie być mamą!
    Pozdrawiam Was serdecznie
    Joanna
    mama Szymona smile
  • 27.02.04, 18:52
    aha, dodam dla porządku, że Szymuś przyszedł na świat 21.02 o godz.14.40 w
    szpitalu na Solcu. Miał 54 cm i ważył 3400.
  • 27.02.04, 21:44
    Witaj Joanno! Jasne, że poczekamy aż wrócisz do nas na dobre!
    Ania! Mamy juz naklejony plasterek profilaktyczny. "Plasterek" jest wielgaśny,
    zakleja cały brzuszek. Mamy go trzymać jak długo się da (4-5 dni), a potem
    nakleić następny. Będzie teraz problem z kąpielą, chyba wrócimy do mycia "na
    sucho".
    Przychodnię niby mamy blisko, ale to była dziś cała wyprawa. Na szczęście
    poszła ze mną moja mama, bo przekonałam się, że wcale nie jestem jeszcze w
    takiej super kondycji jak mi się wydawałosad
    Ale jestem zadowolona z naszego wózka! Świetnie się prowadzi, bardzo lekko!
    Dziecko właśnie jest zabawiane przez tatusia, ale słyszę z drugiego pokoju, że
    nie idzie im najlepiej (dlaczego tata nie chce dać cyca?!?), wiec kończę...
    Miłych snów (w odcinkachwink))
    Monika
  • 27.02.04, 23:00
    Witaj Joanno! Jak cudnie Twój synek jest 1 i 1/2 godziny młodszy od mojej Basi!
    Muszę wam napisac o naszym pępuszku - jeszcze nie odpadł, ale jest bardzo suchy
    i myślę, że odpadnie lada dzień! Kąpiemy się normalnie i całkiem go moczymy,
    bo "sprzedano" nam w klinice taki patent, żeby nie bawić się z patyczkiem,
    tylko moczyć gazik bezpośrednio w spirytusie i to nie 70% tylko czystym.
    Oczywiście jest to metoda dla rodziców o wyjątkowo silnych nerwach, bo trzeba
    bardzo uważać żeby nie poparzyć skórki, ale zasada jest taka, że po wyjęciu z
    wanienki ściągam mokry gazik i bez suszenia nawijam nowy nasączony spirytusem,
    a woda, która została "po wanience" sprawia, że samo się rozcieńcza smile Potem
    oliwka na brzuszek i jest ok.
    Co do wysypki "po Pampersach" to też coś takiego stwierdziłyśmy, ale ustąpiła
    po wyrzuceniu kremu Nivea przeciw odparzeniom smile teraz juz tylko Bepanthen!
    Tyle naszych doświadczeń. Jak macie jakieś "niestandardowe" sprawdzone pomysły
    to proszę chwalcie się!
    pozdrawiam
    Marta
    Ps. Co do spania to u Basi 4h są standardem, ale jak ostatnio zaczęła szóstą
    godzinę to niewytrzymałam nerwowo i ją obudziłam - zjadła i spała dalej smile W
    nocy dostaje jeść ok. 12, potem budzi się ok. 4-5 i potem to juz ok. 9 rano.
    Kochana jest z tym spaniem!
  • 28.02.04, 16:35
    Hej dziewczyny... ale ja mam przeboje z tym Szymonem. Dziś mi znowu zrobił kupę
    ze śluzem (taki brązowy kisiel pomiędzy "normalną" kupą) - no więc się
    zastanawiałam co robić, bo na ten śluz mnie uczulali no i przeczytałam w jakimś
    poradniku IMiDZ, że już jedna kupa sluzowata u noworodka powinna być uznana za
    biegunkę. Do pediatry się nie mogłam dodzwonić, więc dzwonię do rodzinnego...ta
    stwierdziła, że dodawać mu Lactid do pokarmu...ale jak usłyszła o jego
    przebojach wcześniejszych to kazała go wieść do szpitala, że to może rotawirus
    itp... Na szczęście pediatra odebrał telefon (ordynator w szpitalu) i mówi, że
    na razie bez paniki, że raczej coś zjadłam no i żeby obserwować.
    No i obserwuję... ale zaczynam powoli mieć kryzys. Mam dość tego ciągłego
    chorowania. Jak się jedno kończy, to drugie zaczyna....

    I mam do Was pytanie - czy wasze maluchy też się tak ciągle zachłystują? Bo mój
    Szymon po każdym jedzeniu cos odkasłuje a wczoraj to się zakrztusił nawet przy
    odbijaniu (odbiło mu się chyba razem z pokarmem i już klops...) a dzis z kolei
    po jedzeniu ładnie odbił, był długo na rękach, i jak go kładłam to oczywiście
    znowu się zakrztusił... jestem tym przerażona. Ile można?
  • 28.02.04, 18:14
    Hej zgłaszamy się po drugiej stronie brzuszka. Antoś przyszedł na świat w
    niedzielę 22 lutego o 15.15 siłami natury, ważył 3820 i mierzy 57 cm i
    oczywiście jest najpiękniejszy na świecie. Jest grzecznym maluszkiem śpi je i
    zapełnia pieluszki z prędkością światła.
    Jak do tej pory wszystko jest dla mnie zupełnie nowe i uczymy się siebie
    nawzajem, mały dał nam fory wink)) i cierpliwie znosi nasze nieporadne zabiegi
    wokół jego osoby, płacze na przewijaku wołajac "lalalala" kiedy przedłużają się
    zabiegi wokół jego pupy, albo on sam je przedłuża, bo umyty naoliwkowany np.
    zafunduje nam kupkę lub siku (wczoraj osikał sobie twarz;-DD, n8ie widziałam zę
    to jest możliwe)
    Zmykam bo jest głodny. Pozdrawaiam Edyta i Antoś
  • 28.02.04, 18:58
    Witaj Edyta! Szczególnie mi miło, bo tutaj juz pełno mam weteranek, a
    wy "wiekowo" bliżej nas smile

    Małgosiu - my tez mamy problem z odbijaniem, bo Basia robi to rzadko, ale jak
    ją kładę po takim nie-odbiciu, to przez chwilkę trochę wyżej (pod rożek daję
    poduszeczkę) i na boczku. Wtedy nawet gdyby trochę "wróciło" to się nie
    zakrztusi. Co prawda ona nie ulewa i zwykle nic się nie dzieje, ale raz,
    jeszcze w klinice zrobiła taki numer i poprostu wszystko wylądowało na
    zewnątrz smile Mam nadzieję, że wam przejdzie z tymi kupami, nie myśl o
    szpitalu!!!! smile
    Pozdrawiam
    Marta
  • 28.02.04, 23:04
    hej hej,
    Gosiu, my też mamy ulewanie i odbijanie i znów ulewanie. Po prostu się przejada
    i nic nie moge na to chyba poradzić... Może kiedys zmądrzeje wink) I te kolki -
    ryczy i ryczy a jednak jak się poda cyca to na chwile spokój, więc to chyba
    taka jakaś nasza dziwna kolka wink)Zakupiłam herbatkę Hipp koperkową i na razie
    zaczęłam ją pić (może cos z mlekiem matki wyssie wink) Tylko pytanie ile tych
    herbatek dziennie?? i czy po obiadku np czy rano - nie wiem...
    Co do czopków - jeszcze sie nie uciekaliśmy do takich metod ale... słyszałam o
    innym sposobie (też nie próbowałam) - jak mały płacze i nie może się "wyprukać"
    to sie go układa jak do zmiany pieluszki, nózki w górę (do brzuszka) a do pupci
    wkłada się patyczek (taki z watką, tak jak termometr wkłada się czasem
    dzieciom) i uwalnia się gazy. Może zanim podasz czopek spróbuj tym sposobem...
    Nie jest to przeze mnie wypróbowane ale przez kilka innych osób.
    Ida - mój przy zmianie pieluch krzyczy "lelele" wink Mąż się śmieje że tak
    powastje nowa reklama Lecha - Leeeeee....ch wzywa wink)) Młody wie co dobre wink)
    Słuchajcie - odpadł nam kikucik w nocy!!!! Nie sadziłam że to kiedys nastąpi.
    Mamy teraz za to taki pępuch ze strupkiem i ten strupek wyglada tak jakby ropa
    zaschła więc oczywiście znów się martwie czy jest ok. Suszymy dalej spirytusem,
    ale ... może to powinno inaczej wyglądać??? Pozatym pępuch troche wystający i
    mimo, że to chłopak to jednak chciałabym żeby miał ładny pępuszek. Zastanawiamy
    się nad plasterkiem i pytanie (Monika) czy ten plasterek sie nakleja na już
    całkiem wygojony pępuch czy na taki strupek??, ile to kosztuje?? i po ilu
    będzie poprawa?? A może rzeczywiście sam się wchłonie jak się mu mięśnie
    brzuszka wyrobią jak powiedziała położna?? Radźcie dziewczyny, radźcie!!!
    Bylismy dzis na 1 spacerku!!! Wokół dzielni wink 45 minutek. Fajnie było, wózek
    super!!Mały spał smacznie. Trochę rączki mu zmarzły mimo 2 par rekawiczek i za
    długich rękawów kombinezonu. Chyba musze mu te rączki wkładać pod kocyk do
    śpiworka a nie tak luzem koło głowy zostawiać, co?? Jutro chyba raobimy
    repetę wink) Ale... jutro ostatni dzień urlopu mojego męża ;-((( Buuuuu i
    zostanę sama, a tego wózka za cholerę sama nie zniosę buuuuuu i będę zależna od
    mojej mamy albo innych gości ze spacerami bo mój mąż najszybciej wraca ok 18:00
    buuuuu.
    Pozdrawiam i czekam na rady i uwagi
    Matylda
    lecę bo Młody głodomor wzywa wink)
    ps. Odnośnie VIT D3 - jak Wy ja podajecie - przeciez to się leje jak chce - raz
    2 krople raz 5, a nie mozna przedawkować. kto wymyślił ten zakraplacz??!!??
  • 29.02.04, 08:46
    Pozdrawiam Edytę i jej Antosia!
    Dziewczyny ponawiam pytanie, kiedy zaczęłyście werandować wasze dzieciatka i
    kiedy wyszłyscie na pierwszy spacer.
    Co do odbijania, mój antek musi być ponoszony chwilę po kazdym jedzeniu, mam
    taki nadmiar pokarmu, że mały nie nadąża przełykać i gromadzi na pewno dużo
    powietrza.
    Kasia i Antoś
  • 29.02.04, 10:52
    Witajcie dziewczyny!
    Co do problemów "gazowych" - ja znam sposób, zeby nóżkami dziecka
    robić "rowerki".
    Ania, nasz pępuszek po odpadnięciu kikuta też tak wyglądał. Plasterek
    nakleiliśmy następnego dnia po odpadnięciu. Kosztował ok. 7zł. W przychodni
    powiedzieli, że będą potrzebne 2-3. Faktycznie dziwacznie sie go zakleja...
    Kasiaczek, środowiskowa kazała nam werandować od 10 dnia.
    Jutro nareszcie mamy 1. wizytę u pediatry. Strasznie jestem ciekawa ile dziecko
    przytyło. Że przytyła, to czuję jak trzymam ją na rękachwink Co to będzie
    dalej???
    Pozdrawiam,
    Monika
  • 29.02.04, 12:11
    Witajcie dziewczyny! Ja urodzilam synka 18 lutego br - mialam cesarke- i jestem
    od paru dni w domu z moim malenstwem.Tez mam problem z ulewaniem, moj synek
    przewaznie po jedzeniu dostaje czkawke i zwraca dosyc duzo pokarmu.Zaczyna mnie
    to niepokoic.Czy Waszym maluszkom tez sie to zdarza?
  • 29.02.04, 12:52
    Hej
    Co do werandowania zaczęłam 11 dnia życia Młodego a na 1 spacerze byliśmy
    wczoraj, czyli w 18 dobie. Ale to bardziej zależy od pogody, bo dziś np. jest
    zimniej i słońca mniej, więc nie idziemy na spacerek, tylko znów zrobimy
    werandowanie.
    Co do jedzenia - Gosiu - mój się krztusi nawet jedząc, odrywa się od piersi i
    kaszle, potem na chwilę się zamyśla i znów zaczyna łapczywie jeść. Krztusi się
    też w nocy a ja zrywam sie wtedy i lecę do niego, bo nie wiem czy to coś
    poważnego i czy sobie sam poradzi. Ulewa standardowo, właściwie po każdym
    jedzieniu. Czkawkę też ma prawie po każdym posiłku, z tym, że jest wtedy tak
    zdziwiony, że przynajmniej nie płacze, tylko takie miny śmieszne robi - co to
    się dzieje z jego brzuszkiem wink)) Lubię go wtedy przewinąć, bo się nie drze ;-
    ))) U nas niestety "rowerek" nie pomaga, masaże też nie bardzo, jak kładę na
    brzuszku to też nie leży spokojnie, tylko się wierci i zaczyna ryczeć, robi sie
    przy tym cały czerwony, więc znów się wystraszę i chyc go na plecy. Najlepiej
    pomaga jednak cyc, tylko ile można?? Właśnie - odnośnie pokarmu - dziś
    wspomogłam sie herbatką laktacyjną. Wcześniej leciało czy chciałam czy nie, a
    od wczoraj wieczorem coś się porobiło, biust miękki jak przed ciążą, w nocy
    też, rano patrzę a wkładki laktacyjne suchutkie, można dalej uzywać (wcześniej
    musiałam zmieniac w nocy nawet 2 razy no i piżama cała mokra). Zobaczymy jak
    herbatka się sprawi, mam nadzieję, że mnie z kolei nie "wywali" po niej. wink)
    Dziewczyny, to jak z tą koperkową herbatką?? Ile dziennie mam jej pić??
    Pozdrawiam Matylda
    Jutro już marzec!!! Ale fajnie!!
  • 01.03.04, 16:16
    Witam po dlugiej nieobecnoscismile
    Co do pepuszka to nam od poczatku radzili uzywac spirytusu 95% bez
    rozcienczania..pempuszek i tak nieunerwiony a zawijac trzeba sam kikut..no i
    dac duzo oddychac pepuszkowi...nie zakrywac pieluszka tylko ja podwijac. Moze
    dlatego odpodal nam z 4 na 5 dobe ..na poczatku byl wystajacy..nawet myslelismy
    ze zle zawineliwink ale sie wciagnal do srodka i jest super.
    Co do kolek to niestety nas tez dopadlo. Ale co by nie narzekac to malutka od
    poczatku grzeczna- spala po 5-4 godziny a przy kolkach spi troche mniej po 3 i
    nie placze tylko grymaski na buzi robi wiec nie ma wiekszego stresu a wierzcie
    mi wiem co to znaczy..moja starsza cora dala mi do wiwatu za wszystkie dzieci
    hehe lekarz jej kiedys wezwany z nieporadnosci matki do domu pan doktor
    rehabilitowany Akademii Medycznej przepisal jej relanium..bo powiedzial ze to
    nadwrazliwe dziecko...popedzilam go wtedy ...relanium nigdy nie dalam.
    A teraz leczymy sie plantexem..herbatkami z kporu..te hippa wogle nie
    skutkowaly. Te troche pomagaja. Nie martwcie sie jednak drogie mamy kolki
    mijaja wraz z nadejsciem 3 miesiaca zycia dziecka jak rekal odjalsmile (
    przewaznie) i za dwa miesiace zaczynaja sie zabki...i znow placz buuu sa na to
    zele choc moim zdaniem malo skuteczne - na zabki. Za dwa tyg. przyjezdza
    szwagier z niemiec - mowil przez telefon ze wiezi mi kropelki na kolki -
    niemeckie ponoc nie do zdobycia w polsce (sprawdze to) super skuteczne..powiem
    wam jaki efekt..poprosilam tez cos na dziasla na zas. Zobaczymy.
    piekielkoe to urodzilysmytak samo..to znaczy 18gosmile ja rodzilam o 13tejsmile a Ty?
    Uciekam bo mala kwili a zaraz wraca ze szkoly druga pociecha. Nawet sobie nie
    zdawalam sprawy jak ciezko pogodzic obowiazki nad dwojka dzeci. A przeciaz
    starsza jest juz naprawda duza i cale szczescie radzi sobie sama a i tak nie
    mam w co rak wlozyc. Maz dzis wrocil do pracy po urlopiesad bylo milo ale sie
    skonczylo.
    Co do werandowania to mozna werandowac jesli pogoda jest w miare dobra juz od
    pierwszych dni...po 5 min. bo jesli juz Cie wypuszczaja ze szpitala to stan
    dziecka jest dobry i juz wychodzimy z nim na pierwsze "werandowanie" ze
    szpitala do domu. Co do spacerku to my czekamy bo wozka ni masad
    A! co do pracy to mnie zwolnili hehe w pierwszym dniu jak tylko
    urodzilam...tyle lat sluzenia i prosze..ja im przynioslam zwolnienie - urlop
    macierzynski a oni mi dali obiegowke..jakos sie jednak nie martwie..czulam ze
    tak bedzie po tych zwolnieniach od poczatku ciazy. Starsza corka jest
    wniebowzieta tym faktem..mysle ze kazdej nam sie to przyda...starszej, mlodszej
    i mnie..no gorzej z biednym tatom..musi tyrac na wszystkich.
    Pozdrawiam cieplo Kasik
  • 03.03.04, 07:53
    Witajcie, to znowu ja!Kasik8 - ja urodzilam malego 18/02/2004 o godz. 9.25.Tez
    jest moim drugim dzieckiem, starszy syn jest pierwszoklasista.Mam jeszcze przez
    tydzien o tyle komfortowa sytuacje ze moj maz jest ze mna w domu i bardzo duzo
    mi pomaga.Ja mialam cesarskie ciecie i czuje ze jeszcze mi troche brakuje do
    dobrej formy.O, moja dzidzia sie budzi!Koncze i pozdrawiam!Ewa.
  • 29.02.04, 12:54
    Moniko, dzieki za info o plasterku. Chyba jutro pójdę z mamą (mąż do pracy ;-
    (( ) do przychodni, też małemu zaaplikować taką "imprezę" wink
    Uściski
    Matylda
  • 29.02.04, 14:35
    Hej!
    A ja mam jeszcze jedno pytanie- podali wam w 4 tyg. wit.K ??? Podobno to nie
    standard, a wiem, ze ważne, przynajmniej jak maleństwo jest tylko na piersi!
    Co do wit. D to zdania są bardzo podzielone, my chyba będziemy brać od 4 tyg. 1
    kropelkę, no ale naradzimy się jeszcze z pediatrą.
    Ja też dziękuję za info o plasterku - nie słyszałam o nim wcześniej, hmm taka
    stara a tak nic nie wie smile))))
    Pozdrowionka
    Marta
    ps.
    Czkawke mamy 2-3 razy dziennie, tatuś się okropnie stresuje, bo mu się serce
    kroii, że się Basia męczy - chłop zgłupiał totalnie na jej punkcie smile))
  • 29.02.04, 22:12
    Cześć,
    Ja widziałam w książeczce, że Oskar dostał zaraz po urodzeniu Vit. K. Czy
    jeszcze oprócz tego powinien dostać w 4 tyg?
    Pepuch zrobił się okropny - zaropiały, brzydki. Jutro konicznie chcę iść z tym
    do pediatry bo się martwię ;-( Mam nadzieję, że się dostanę a po drugie , że
    nie stwierdza , że jestem jakąś walniętą matką, bo w sumie na 1 wizytę powinnam
    iść w 4 tyg a byłam w 16 dniu a jutro bym poszła 2 raz (w 20 dniu). No ale co
    mam zrobić jak się martwię??!!
    Matylda
    ps Oskar prawie dzis nie spał ;-( Od 8 rano spał 3.5 h ;-( Teraz śpi już(!) od
    pół godziny po kąpieli. Echhhh... Kiedy to się zmieni??!!??
  • 01.03.04, 09:20
    Hej lutówki!
    Też się cieszę, że już marzec, choć na zewnątrz zimno, biało i źle. Moja
    córeczka zasnęła i leży koło mnie taka śliczna i taka już samodzielna (mimo
    wszystko). Dobrze nam ze sobą. Uczymy się siebie. Nie boję się już jej kąpać.
    Wiem, kiedy płacze, gdy jest głodna (rzadko), a kiedy trzeba jej zmienić
    pieluchę. Dziennie śpi z 15 godz. chociaż z przerwami kilku -
    kilkunastominutowymi, co sprawia, że i tak się nie wysypiam. na szczęście nie
    śpi z nami, tylko w łóżeczku koło naszego łóżka. Muszę do niej wstawać,ale
    uznałam, że to lepsze wyjście. Co do jedzenia, to cycamy sobie aż miło, choć
    rzadko, bo Emma jest niejadkiem, co zresztą widać. Nie ma w sobie niemowlęcej
    okrągłości, ale mam nadzieję, że nadrobi. Pępek odpadł wczoraj.Mążstara się
    pomagać, ale nie zawsze mu to wychodzi. W przyszłym tyg. ma wolne 5 dni, a ja w
    tym czasie zaszaleję, czyli wyjdę z domu, pójdę na zakupy i do kina. Czy któraś
    z was już tak robiłą? Były wyrzuty sumienia?
    A ja ważę 47 kg (o 4 więcej niż przed ciążą) i chyba prędko tego nie zrzucę, bo
    jakoś nie umiem odstawić słodyczy, ale od teraz zaczynam. To i tak niezdrowe.
    To na razie wszystko. Jak sobie coś przypomnę, to napiszę. Marzę już o
    wiosennych spacerach. Zielone drzewa, ptaszki śpiewają, a ja prowadzę wózek,
    chuda,w kolorowej sukience. smile
    Julka i Emma
  • 01.03.04, 12:10
    Dylan...nie wygłupiaj się z tym odchudzaniem... ty chcesz jeszcze z tych 47 kg
    zrzucać? No co ty? Wyjdziesz wiosną na ten wymarzony spacer...wiatr zawieje, ty
    odlecisz, wózek zostanie i co wtedy zrobisz? wink))))

    Oczywiście, że jeśli możesz, to wyjdź i poświęć troszkę czasu na własne
    przyjemności. I nie miej żadnych wyrzutów sumienia bo wypoczęta i zadowolona
    mama to ogromna radość dla maluszka. Jak będziesz w dobrym nastawieniu to dasz
    mu dużo więcej radości, czułości i opieki niż gdybyś była wykończona.
    Musimy dbać o siebie dziewczyny, bo jesteśmy potrzebne naszym dzieciątkom w
    dobrej formie! (Mówi, ta co już drugi tydzień w koszuli nocnej.... ale już od
    jutra!) wink


    Matylda - to zabrzmi okropnie ale cieszę się że nie tylko mój maluszek ma
    problemy z zakrztuszaniem i odkasływaniem. Jacyś oni są podobni do siebie...
    lubią dobrze zjeść, są aktywni w dzień i cudują przy jedzeniu...Dobrze jest
    usłyszeć, że jest jeszcze jedna mama, która boryka się z podobnymi problemami.

    O plasterku nic nie wiedziałam - tzn kojarzyłam, że są takie ale stosowane w
    przypadku przepukliny pępkowej (sama będę musiała zacząć nosić, bo się
    dorobiłam takowej po ciąży). Ale Szymuś nie ma wystającego mocno pępuszka.
    Raczej schowany.
    O wit K w 4tym tygodniu nic nie słyszałam - muszę zrobić wywiad z lekarzem...
    Z tymi śluzowymi kupkami to jest dziwnie - niby trochę lużniejsza ale jedna na
    2,5 dnia - więc biegunka to to nie jest raczej... pediatra mówi, że raczej
    reakcja na coś co zjadłam - tylko co? Bo w zasadzie ciągle jem to samo - chyba,
    że jakaś alergia rozwija się później... No i dziwne bo on więcej je tego Bebiko
    Omneo niż mojego pokarmu (przynajmniej z butelki bo ile sobie "z piersi" udoi,
    tego nie wiem.

    W tym tygodniu jedziemy do lekarza się zważyć, zmierzyć, pobrać kontrlnie morfo
    i mocz (po tych choróbskach), poprosić o skierowanie do ortopedy i neurologa....
    Jejku, jak czas szybko leci... mój Szymuś ma już prawie 5 tyg (jutro skończy)...
    A wydaje mi się, że rodziłam go wczoraj...jeszcze czuję jaki był cieplutki jak
    leżał na moim brzuszku... Ach... może by nowego dzidziunia????????? wink)))))))

    Morsku - Moniko - tatusiowie na etata się lenią... mój ciągle tam zagląda ale
    nic nie pisze! Mówi, że się wstydzi... co też się porobiło z tym chłopem?


    Gosia mama Szymona
  • 01.03.04, 13:36
    Julka! To forum jest, żeby się wspierać, a nie dokopywać leżącemu!!! 47 kg i
    jeszcze chce kobieta chudnąć!!!!!!!!!!!!!!!!????????????????!!!!!!!!!!!!!!!
    Ostatni raz miałam tyle chyba z 15 lat temu... A nie uważam siebie za grubaskę.
    Na plusie zostało mi 3 kg. O dzinsikach mogę zapomnieć. Co prawda nie chodzę
    cały dzień w koszuli nocnej, ale od ponad 2 tyg. praktycznie nie wychodzę z
    jednych spodni na gumcesad
    Mam wielką ochotę na kino, ale na razie nie zdecyduję się zostawić Maleństwa na
    kilka godzin. Poczekam jeszcze troszkę i może wybiorę się na seans dla matek z
    dziećmi w Multikinie. Może Ania-Matylda i Kasik dołączą, żeby było weselej?
    Za 2 godz. idę do pediatry. Ciekawe co powie?
    APELUJĘ DO WSZYSTKICH MAMUSIEK - WYŚLIJCIE TATUSIÓW NA E-TATĘ!!! Mój Andrzej do
    spółki z Gosi Konradem sami wątku nie pociągną, a byłoby szkoda, gdyby upadł
    kompletniesad
    Uściski,
    Monika
  • 01.03.04, 14:21
    Cześć!
    Morsku - podpisuje się pod twoim apelem obiema rękami - NIE KOPIEMY
    LEŻĄCYCH!!!!, choć ty z tym 3 kg, też mi jakoś nie poprawiłaś chumoru sad
    Narazie ubyło mi 12 kg (rodziłam 21.02), ale jeszcze 12 zostało, bo ja niestety
    mały rekordzik pobiłam z tym brzuszkiem smile)) Jestem dobrej myśli, tylko takie
    posty mnie dobijają sad
    Dziewczyny napiszcie coś więcej o tym kinie dla matek - wiem, że u nas w
    Krakówku, też są takie seanse, ale nie mam pojęcia na czym to polega? jakie
    filmy puszczają? Czy jest zostawione światło? No i jak małego szkraba można
    zabrać, my to zdecydowanie jeszcze poczekamy, ale chciałabym wiedzieć tak na
    przyszłość smile
    Co do e-taty, to z moim Michałem będzie ciężko, on jakoś nie lubi
    się "wywnętrzać", poza tym nawet na pracę nie ma czasu, bo ciągle albo leży
    koło Basi i patrzy, albo jej robi zdięcia, albo ją nagrywa na video smile))))))
    Pozdrawiam
    Marta
  • 01.03.04, 16:35
    No dziś odpadł kikucik, to 11 dzień od porodu, smarowałam 70% spirytusem.
    Z tym werandowaniem to ja już głupia jestem, z jednej strony rzeczywiście ze
    szpitala wyszedł przecież na dwór, jedni mówią, że można werandoqwac od
    początku, a położna kazała mi dopiero od 3 tyg., to wydaje mi się trochę
    późnawa, no sama już nie wiem.
    Antoś śpi na brzuchu taty, a starsza córa odrabia lekcje.
    Kocham ich nad życie i nie wyobrażam sobie jak my funkconowalismy bez Antka?
    Dopiero teraz jesteśmy w komplecie.
    Pozdrawiam wszystkie mamy "bekających"dzidziusiów
    Kasia mama Antosia
  • 01.03.04, 19:13
    Jestem po wizycie w państwowej przychodni. I tak zdenerwowana dawno nie byłam!!!
    Umówiłam sie tydzień wcześniej, na konkretną godzinę. Przychodzimy - a tam w
    poczekalni 7 dzieci!!!! Poślizg jest, trzeba stać w kolejce!!!!
    Dwójka maluszków to jeszcze rozumiem, ale reszta to kilkulatki. Nikt nie wpuści
    bez kolejki! No i co, ze dziecko maleńkie?
    Całe szczęście, że byłam z mężem. Interweniował i okazało się, że właściwie co
    my tu robimy, bo karty nie ma...
    Koniec końców weszliśmy jako czwarci (nie licząc pań "tylko po pieczątkę"
    i "tylko data na recepcie").
    Nie omieszkaliśmy powiedzieć pani doktor (kierownik przychodni!) co o tym
    myślimy. A ona na to, ze to wina ludzi, bo przychodzą nie na tą godzinę co
    trzeba. Na nasze pytanie, dlaczego w takim razie nie wzywa po nazwiskach,
    odrzekła zdziwiona, że faktycznie, można by...
    A potem jeszcze dobiła mnie stwierdzeniem, że ten plasterek na pępek źle
    naklejony, a w ogóle to najpierw powinien być porządniej zasuszony... Jak
    usłyszał, że zaklejałam w TEJ przychodni, znowu zdziwienie...
    Muszę oderwać ten plasterek, chociaż jeszcze mocno się trzyma i jutro przyjść z
    nowym...
    Przez to wszystko byłam tak roztrzęsiona, że o nic się nie zapytałam...
    Dowiedziałam się tylko, ze mam podawać D3 po 4 krople - prosto do gardła, albo
    na łyżeczkę ściągnąć trochę mleka i dodać do tego.
    A Młoda waży 3920g (3 tygodnie). Przy wyjściu ze szpitala było 3100g, czyli
    niezły wynik!
    I pod koniec miesiąca jestem umówiona na szczepienie, ale nie wiem jakie?!?
    I kiedy trzeba pojawić się na jakiejś następnej kontroli?
    I mam wychodzić na spacery, nieważne, że taka pogoda...
    A! I jeszcze usłyszałam, że mam się nie denerwować, bo produkcja mleka
    ustanie...

    Wniosek z tego taki, że trzeba będzie chodzić prywatniesad((

  • 02.03.04, 09:58
    Morsku!
    Ta dawka witaminy D to jakaś taka dla małego słonika!!!!! Sprawdź u innego
    pediatry zanim podasz bo wg mnie to stanowczo za dużo! Przychodnie masz okropną
    i na twoim miejscu to bym ją zmieniła, nawet jak zamierzasz chodzić prywatnie,
    to i tak wypisz się z tego POZ - dla zasady! Uważam, że lekarzy możnaby
    wychowywać, zwłąszcza, że kiedy sporodzieci od nich odejdzie - to nikt z nimi
    nie podpisze umowy (muszą mieś określoną liczbę pacjentów). Ci którzy pracują
    w "starych" ośrodkach, bazują na tym, że wszyscy, którzy przychodzili tam
    dawniej i tak się do nich zapiszą, ale spróbuj poszukać takiego nowego POZ -
    gdzie lekarze musieli sie starać o pacjentów - sytuacja wygląda chyba trochę
    lepiej (przynajmniej u nas w Krakówku). Zresztą nie wiem, bo bardzo dawno nie
    miałam do czynienia z POZ-em - jestem przerażona tym co piszesz, bo ja w takich
    sytuacjach robię straszne awantury i siłą rzeczy muszę potem zmieniac miejsce smile
    Pozdrawiam
    Marta

    Ps.
    Julka jesteś usprawiedliwiona, ale zrozum ból kogos kto przy 164 ważył sobie
    56, potem w ciąży 80!!!!! A teraz po tygodniu 68 i jeszcze tyle zostało....
  • 02.03.04, 09:23
    Dziewczyny, nie chciałam was załamywać! Mam 153 cm wzrostu i moja stała waga to
    ok.43 kg, w ciąży przytyłam 12. Dlatego piszę, że jeszcze 4 muszę zrzucić.
    Na kino z bobaskami też się zapisuję. Kiedyś byłam w Multikinie, a obok seans
    dla mamuś, w łazience zaglądałam im do wózków. Pewnie wkurzałam je! Właśnie -
    denerwuje was, kiedy ludzie na ulicy, w sklepie lub w poczekalni u lekarza,
    gapią się na wasze dzieci (chodzi mi właśnie o gapienie, a nie zerknięcie). Nie
    wiem, czy mi to będzie przeszkadzało. Póki co lubię kiedy ktoś przychodzi
    zobaczyć Emmę, ale nie lubię kiedy za długo stoi nad łóżeczkiem. To głupie, ale
    coś się we mnie buntuje.
    Poza tym nic nowego. W miarę spokojna noc. Dziecko mi się trafiło anielskie,
    teściowa jest zszokowana! Przed porodem cały czas złowieszczo prorokowała, że
    Emma wda się w tatę, który ponoć był okropny. Jak widać wdała się w mamę. wink
    Buziaki od Julki i Emmy
  • 02.03.04, 12:39
    Dzieńdoberek!

    Jak strasznie mi za Wami tęskno!!! Po prostu się nie wyrabiam. Wciąż brakuje mi
    czasu na to, by dospać te godziny, których nie udało się przespać w nocy, więc
    od kilku dni chodzę z podkrążonymi oczami. O zajęciu miejsca przed komputerem
    mogę sobie tylko pomarzyć – jak tylko go włączę, słyszę „słodkie”: „Lelelelele”
    w wykonaniu Szymona... Nie wdał się w mamusię, która uwielbia spać sad. Obecnie
    więcej czasu spędza na czuwaniu, wciąż wymaga towarzystwa, noszenia, a
    najlepiej to ciamkać cycucha – już mi brodawki rozmiękają wink, że nie wspomnę o
    kręgosłupie, który lada chwila zapewne pęknie na kilka części. Czy to tylko u
    mnie tak „wesoło”??
    Pozytywnym wydarzeniem ostatnich dni jest wczorajsze odpadnięcie strupka z
    pępka – jeden problem z głowy. A co to za plastry, o których piszecie? U
    nas „na prowincji” big_grinD nikt mi o czymś takim nie wspominał sad. No i z oczkiem
    już wszystko w porządeczku – regularne przemywanie solą fizjologiczną pomogło.
    Od soboty się „spacerujemy”, ale z utęsknieniem czekam na wiosenne słoneczko,
    które przyniesie więcej ciepła i dobrego nastroju. Na razie jest szaro i
    paskudnie... A jak tak jest, to straszna maruda ze mnie, więc kończę na dziś.

    Do następnego przeczytania!
    Marzena i Szymon (dziś kończący 3 tygodnie!!!), którego tatuś
    ostatnio „ochrzcił” mianem HIPOPOTAM-a, ze względu na ilość fałd i
    podbródków wink))))
  • 02.03.04, 14:35
    Witam dziewczynkismile
    Ja stane sie niedlugo jednorekim bandytom hehe staje ie specem w tej
    dziedzinie. Dzis wyprawilam tak "moje dzieci" do szkoly i pracy..kanapki jedna
    reka..na drugiej ciagle Majka.
    Mnie zostalo jeszcze 4 kg..jestem w szoku ze to tak szybko schodzi. Ale sie
    ciesze.
    Dylan to "gapiostwo" to nic dobrego. Moja tesciowa wierzy, ze na dzieci mozna
    zle spojrzec a potem sa niespokojne..dlatego tez "mlody tatus/' nie wpuszcza do
    domu nikogo hehe a poza tym to o czym piszesz, ze nie wiesz czemu denerwujesz
    sie gdy ktos za dlugo siedzi nad lozeczkiem to ja to nazywam "instynktem
    lwicy", ktora musi caly czas czowac nad swoim potomstwemwink
    Co do kina Morsk to ja bardzo chetnie .. i to na "Pasje" bym poszla..tylko
    dalej nie rozumiem funkcjonowania tego kina dla mam.
    Ide sie troche przespac bo czuje, ze noc bedzie ciezka hehe..a w razie co to
    pamietajcie, ze kazda z nas siedzi tej nocy i bedzie jakos razniej, bo sie
    przewanie wydaje, ze wszyscy spia a my sie "meczymy" a tak naprawde jest nas
    wiecej.
    Pozdrawiam Kasik
  • 02.03.04, 15:25
    Witam!
    Mam pytanko o smoczek, czy ich używacie? Od kiedy? I właściwie w jakich
    sytuacjach? Jakoś do tej pory się nie zaopatrzyliśmy i teraz nie wiem czy już
    należy dawać Małemu smoka? Ciekawa jestem jak to jest u Was?
    Jeśli chodzi o wagę mam inny problem. Boję się, że za bardzo schudnę sad Przez
    te kilka dni-ginę w oczach. Przy 160 cm ważyłam ok 40kg, w ciąży doszło 12kg.
    Teraz mam 2kg nadwyżki którą bym chętnie zatrzymała. Nie wiem tylko jak to
    zrobić???
    Pozdrawiam, Asia
  • 02.03.04, 19:34
    Asia! weź moje kilogramy smile))
    Czy ktoś mi wreszcie objaśni zasady funkcjonowania kina dla mam? O co w tym
    chodzi?
    Co do smoczka, to używamy od 1. dnia, jak się mała naje i zasypiamy to czasem
    lubi, a czasem nie smile Albo tak jak teraz, jest głodna, ale czekamy na tate z
    kąpielką i oszukujemy biedactwo smoczkiem sad(((
    O jest tata!!! Spadam cześć smile
  • 02.03.04, 21:14
    Hej Mamuśki!
    Smoczek - nie kupiłam i mam nadzieję, że nie będzie potrzebny. Młoda jest z
    reguły dobrze wychowanasmile i nie płacze bez powodu. Jak jest pisk to trzeba
    przewinąć, nakarmić albo zagadać. Jak już nic nie chce skutkować to dostaje na
    chwilkę do possania mały palec. Ja tego nie wymyśliłam - tak przykazali w
    szpitalu. Skutkuje.
    A co do kina - info ze słyszenia - seanse w Multikinie dla mamusiek są w środy
    o 12.00. Bilet 10 zł. i 2 fotele do dyspozycji. Miejsce na "zaparkowanie"
    wózka, ściszony dźwięk, przyćmione światło, podniesiona temperatura i przewijak
    do dyspozycji.
    Jutro grają "Nigdy w życiu", ale dla nas to jeszcze za wcześniesad
    Co z tą wit. D3??? Pediatra powiedziała, żeby już zacząć i po 4 krople, a na
    ulotce napisali, że nie stosować do 4 tyg. życia (!!!!) a potem 1-2 krople.
    Poradźcie co robić???
    Dzisiaj nakleiliśmy kolejny plasterek przepuklinkowy. Mam nadzieję, że tym
    razem dobrze... Chociaż jak wczoraj zdjęłam poprzedni, pępek już wylądał lepiej
    i nic się nie sączyło ze środka, wszystko ładnie zagojonesmile
    Acha, Ania, podobno jak jest naklejony plasterek nie można pozwalać, żeby
    dziecko zbyt długo płakało...
    Na "karmieniu piersią" pytałam po jakim czasie to co zjem maleństwo poczuje w
    mleczku i podobno to jest ok 12 godz. Wiecie coś na ten temat?
    Uściski,
    Monika
  • 02.03.04, 22:44
    witam
    maz poszedl biegac (coz za zacietosc!)a my jak zwykle jedna reka klikamywink
    Co do smoczka to uzywam od 1 dnia. Ze starsza corka staralam sie tego uniknac,
    bo "dobrymi radami" mowiono, ze dziecko potem bedzie mialo krzywe zeby
    hehe..cora zeby ma ok! a uniknelysmy tymi sposobami wielu chwilowych lez w
    oczekiwaniu np. na kapiel, jak juz wczesniej ktos napisal. Smoka starsza cora
    pewnego dnia pozbyla sie sama..byla ceremonia wyrzucania do smieci itp.smile)
    Teraz mala ssie jak chce a jak nie to ni cholery nie da sobie wcisnac do buzki
    (charakterek po tatusiusmile).
    Ja z tym kinem to myslalam, ze bardziej "komfortowo" bedzie..chwila!
    O! odlozylam dziecko i mam dwie rece wolne hehe co za ulga! za to teraz wiecej
    bykow postawie pewniewink)
    No bo jak ogladac film jak tu dzieci placza, ktos tam przewija..swoje uspisz i
    kolejnej sie budzi..a tu nie daj Boze jeszcze popcorn ktos bedzie podjadal
    (najwieksza moja zgroza w kinie). To ja chyba poczekam na DVD lub
    jakies "kraki" z internetu.
    A mialam sie zapytac "pierszych" mam juz dawno..kochane czy tak sobie wlasnie
    wyobrazalyscie porod. Tyle bylo obaw i pytan na ten temat...ba! nawet taktyk
    jak sie zachowacie..czy minelyscie sie z oczekiwaniami a moze jednak nie "taki
    diabel straszny"??
    Ja pomimo swego drugiego porodu czolam sie gorzej..to znaczy bol byl gorszy..do
    tej fazy zanim nie dostalam ZOP...pewnie bez znieczulenia nie dalabym
    rady..czulam jakby ktos podcinal mi kijem bejsbolowym nogi w
    kolanach...najlepiej mi wlasnie bylo na kleczaco hehe..potem po Zopie nie
    czulam juz nic i chyba dobrze..pierwszy raz moglam powiedziec, ze porod byl
    bezbolesny i nawet przyjemny..w dodatku pani gin mowila ze porod bylyby super
    bolesny bez znieczulenia bo mala szla z raczka!!!
    wiecie jak sie przestraszylam slyszac wolanie poloznej:"Pani doktor z raczka
    idzie, z raczka!!!" maz na mnie spojrzal, ja nic nie widzialam..ale mine mialam
    blada..myslalam , ze cos sie z raczka stalo..tyle sie slyszy o wybitym barku
    itp...a tu sie okazalo, ze mala "bila flage" najpierw chciala wystawic hehe bo
    sie za glowe trzymala i dodajac glowke i raczke dziecka bol przy rozrywaniu
    bylby niezly..a i tak przez to nie udalo mi sie uniknac naciecia krocza.
    Co Wy z ta wit. D3 macie? Wit. D3 z tego co wiem przyjmuje sie od 4 tyg badz
    3go..i to po 1-2 krople..no! chyyba ze w tej dziedzinie tez sie cos zmienilo od
    tych kilku lat.
    Chcialam sie jeszcze pochwalic, ze dzis po raz pierwszy cwiczylam..bylo super!
    (no! jak ktos cwiczy po raz pierwszy od roku to zawsze jest super..teraz za to
    nie jest tak super bo miesnie zaczynaja sie odzywac) ...tak czy siak..miesni
    brzucha zupelnie brak! ciekawe ile mi potrwa doprowadzenie ich do porzadku.
    W spodnie przed ciaza juz sie wbijam hehe ale tak jak to w "prosiaczkowie"
    bywa..dopne sie a wszystko gora sie wylewa hehe to lepiej poczekam az sie
    wylewac nie bedzie. Za to majteczki wyciaglam sobie z szuflady co se kuplam w
    czasie ciazy..takie erotyczne i wygladaja ..hmmm lepiej niz jak je mierzylam na
    oko w ciazy ..ale i tak narazie nie do pokazania mezulkowi.
    Eh...pomyslalam sobie o seksie..juz mi chyba lepiej po tym porodzie bo o dziwo!
    nie myslalam o tym (co u mnie jest zecza nadwyraz dziwna) i nagle zaczela
    tesknota wracac....zwlaszcza jak juz moge (bez brzucha) wtulic sie w nocy (w
    trakcie tych 2 godzin snuwink) w mezulka mniam mnia...
    Dobra ide bo noc sie zbliza a mnie glupie mysli nachodza..co ze mnie za matka!
    O dziecku myslec ! O dziecku! a nie o glupotach. Mam nadzieje, ze nie tylko ja
    tak mam?
    Dobrej nocki Kasik
  • 02.03.04, 23:08
    kasik8 napisała:

    > > Eh...pomyslalam sobie o seksie..> Dobra ide bo noc sie zbliza a mnie glupie
    mysli nachodza..co ze mnie za matka!
    > O dziecku myslec ! O dziecku! a nie o glupotach. Mam nadzieje, ze nie tylko
    ja tak mam?
    >

    Oj nie tylko ty, Kasiu.....! My przez 9m-cy powtarzaliśmy sobie niczym z
    dowcipu: "Bo to już w marcu!"....a marze już mamy... Hmmm!!!

    Smoczka używam bardzo rzadko - generalnie mały nie chce.

    A co do wyobrażeń o porodzie - mój wspominam bardzo dobrze. Ból był do
    wytrzymania....ale boję się, że następnym razem może być gorzej....

    Pls = pomóżcie z tymi kolkami (patrz mój poprzedni post).
  • 02.03.04, 23:02
    morsk2 napisała:

    > > Co z tą wit. D3??? Pediatra powiedziała, żeby już zacząć i po 4 krople, a
    na
    > ulotce napisali, że nie stosować do 4 tyg. życia (!!!!) a potem 1-2 krople.
    > Poradźcie co robić???

    Moniko - jak pisałam powyżej, my mamy brać 1 kroplę i też zaczęliśmy dopiero
    jak Szymon skończył 4 tyg, tak kazał pediatra a facet mi się podoba (jest v-
    ordynatorem w szpitalu dziecięcym) bo wyznaje zasadę, że nigdy nic
    niepotrzebnie, nawet witamin a czym grozi przedawkowanie D3 to chyba wszystkie
    już wiemy... Ja na wychodzne z Karowej dostałam mnóstwo broszur i książek z
    IMIDZ, tam tez jest napisane - max 2 krople. My mamy jedną bo jest VitD3 w
    mieszance a w lato mamy nie brac nic. Tak to byśmy brali 2 krople i może jedną
    w lato - sprawdzałam - to jest zgodne z wytycznymi IMIdZ. Ja bym się na twoim
    miejscu poradziła innego lekarza.

    > Na "karmieniu piersią" pytałam po jakim czasie to co zjem maleństwo poczuje w
    > mleczku i podobno to jest ok 12 godz. Wiecie coś na ten temat?
    >
    > Tak powiedziała też moja położna - około 12h a tak ogólnie to się mówi, że co
    dziś zjesz to jutro masz w mleku.


    U nas za to horror... kolki... a to takie koszmarne, że nie wiem, jak ja to
    wytrzymam. Nie moge patrzeć jak on cierpi. Nic nie pomaga - ani noszenie, ani
    masaż brzuszka, ai ciepłe okłady, ani Viburcol (pomaga na jeden atak, potem już
    nie)... termometru a tym bardziej innych rzeczy lekarz nie pozwolił używać.
    Możemy w szpitalu poprosić o specjalną rurkę doddbytniczą...tragedia. Mówię
    wam...może któraś mama przez to przeszła ze starszym dzieckiem i coć pomoże?
  • 03.03.04, 11:07
    Malwes co do kolek to jak juz pisalam wczesniej niestety nie ma za bardzo rady.
    Dziecku musza ulozyc sie jelitka, musi nauczyc sie pracy..ciagle dostawalo od
    ciebie a tu nagle musi pracowac samo..pomysl sobie jakbys po raz pierwszy w
    zyciu zjadla bogos lub pizze i strasznie bolal Cie brzuch..tak wlasnie maluszka
    boli po kazdym jedzeniu. To trwa standardowo 3 miesiace. Moja Klaudia (starsza)
    strasznie z tego powodu cierpiala..ciagly pacz, nic nie skutkowalo..jedynie
    mrozenie hehe czyli werandowanie troche pozwalalo jej zasnac i jezdzenie
    samochodem hihi Za to kiedy minal jej 3 miesiac poprostu jak reka odjal!
    Teraz naszczescie nie mam takiego problemu..owszem mala ma kolki ale nie tak
    duze..za to wiem co mozesz czuc.
    Pomaga kladzenie na brzuszku i masowanie po pleckach. Z lekarstwowych..to
    polecam PLANTEX- herbatke do picia. Grip Woter to sa krople pamietam ze przy
    Klaudii dosc skuteczne. Ostatnio znalazlam ulotke leku ( nie probowalam)o
    nazwie Infacol...sama sie zastanawiam czy nie kupic w razie co. Podam Ci
    jeszcze nazwe w polowie marca tego leku z niemiec od szwagra moze jednak uda
    sie gdzies u nas go dostac. Licze na to bo np. u nas powstalo teraz duzo aptek
    tzw. zagranicznych..sa tam leki sprowadzane.. i moze u Was jest tez cos takiego.
    Ja tez uzywam Bebiko Omneo i uwazam ze to najlepsze mleczki wiec tu chyba nie
    masz sie co martwic..po za tym jest tak wyszczegolnione ze pomaga na kolki,
    ulewanie itp.
    Pamietam jeszcze jedna rzecz. Wiadomo, ze kolki moga powstawac tez przez
    polykanie powietrza przy piciu z butelki. Byla taka buteka NUKa z wkladka,
    ktora lokowalo sie miedzy smoczkiem a butelka..wkladka plastikowa..pozwalala
    wypuszczac mleko z buteki ale nie pozwalala wpuscic spowrotem powietrza do
    butelki i wypuscic go z polykanem pokarmem. Okazalo sie o dziwo! bardzo
    skuteczne.
    To tyle. Popytaj o taka butelke..panie w sklepach powinny wiedziec o co chodzi.
    I nie martw sie to minie..napewno! cierpliwosci.

    Ciesze sie ze nie tylko mnie ta ochota na amory dopada..to znaczy ze zrowiejemy
    chyba hehe...zastanawiam sie jeszcze kiedy przestane krwawic..z tego co
    pamietam z porzedniego razu to chyba po 6 tyg. a ja juz mam dosc!
    Wogle mogloby sie zrobic cieplej. Ja zaprzestalam werandowania bo u Nas zamiast
    robic sie cieplej robi sie wieksza zima i nie ma co malej wystawiac na morizy.
    Wozka nie mamy jeszcze...ale dostalismy wspaniala wiadomosc, ze wozek mamy
    sobie wybrac i babcia kupi w prezencie smile)) troche nam to "skory" uratuje.
    Opowiadam wiec Majeczce codziennie jak to pojdziemy na spacerek kiedy zrobi sie
    cieplo jej nowym "autem".. i naprawde nie moge sie tego doczekac.
    Tymczasem uciekam bo czas cwiczyc (nie ma litosci) mam czas tylko do maja z
    zrzuceniem wszystkiego. Bo jak wiecie w maju..komunia Klaudii, chrzest Majki
    tego samego dnia i rocznica slubu dwa dni pozniejsmile)no i te majteczki czekaja
    na te wlasnie okazje hihi
    Kasik
  • 03.03.04, 11:33
    Słuchajcie! Z wit. D jest tak, że wg dawniejszych zaleceń dawało się sporo,
    potem przyszły nowe zalecenia wg których dawano znacznie mniej, albo wcale, a
    teraz pojawiają się nowinki żeby jednak dawać! Cała sprawa rozbija się o to, że
    za mało źle, a za durzo jeszcze gorzej, a zapotrzebowanie zależy (między
    innymi) od ilości słońca (a więc: klimatu, pogody, pory roku, ilości spacerków)
    i trudno ustalic dawkę dobrą dla wszystkich smile Generalnie amerykanie ostatnio
    opublikowali raport, że wystarczy 1/2 kropli od 4 tyg. !!! My tu u nas chyba
    nie jesteśmy aż tak optymistyczni - nie mamy kaliforni smile Większość lekarzy
    zaleca od 4-3 tyg. 1-2 kpl. -w zależności od tego w jakiej porze roku dziecko
    przyszło na świat, aha - to było dla maluchów wyłącznie "na
    piersi", "butelkowym" trzeba troszkę więcej. Tak jak juz pisałam moja Basia
    jest "na piersi" i planujemy od 3 tyg. 1 kpl. - a jak pojedziemy w wakacje nad
    morze i będzie ciepło (juz o tym marzymy smile)))) to może nawet odstawimy smile- no
    ale jeszcze nie rozmawiałyśmy z pediatrą - ups! jeszcze nie mamy pediatry smile
    Co do smoczka - bo wczoraj nie skończyłam - uważamy, że to taka odrobina
    szczęścia, więc używamy, kupiliśmy taki fizjologiczny, kauczukowy - phi, nie
    mam zdania czy warto było, ale uspokaja sumienie, zresztą nie ssiemy ciągle
    tylko przy wyjątkowych okazjach smile

    Małgosiu! Nie mam pojęcia co z kolkami, jedyne co słyszałam, to przeczekać...sad

    Dziewczyny, a macie pomysł na czkawkę? bo mnie mąż opieprza, że jestem wyrodna
    matka, bo jego dziecko się męczy, a ja nic! Jak już pisałam chłop zgłupiał na
    punkcie dziecka i uważa, że ta czkawka to moja wina, a co gorsze nie wiem jak
    pomóc i to już kompletnie mnie dyskwalifikuje z roli pożądnej matki smile)))

    Na rzaie tyle pozdrawiam
    Marta
  • 03.03.04, 13:00
    Nie wyrabiamy big_grin, a mi tak tęskno do was, no cóż Mały ma swoje prawa i nie ma
    co udawać, że będzie jak było bo nikt by tego nie chciał. Co do zgłupiałego
    chłopa. Mój tom a dopiero pierdolca gdyby się dało to by nie spał w nocy tylko
    pilnował, a w sprawie czkawki jest dokładnie taka sama reakcja, i w sprawie
    pokwękiwania też (bo na 100% jest głodny a ty karmisz ikarmisz czemu on
    płącze!!!!) Nie mam bladego pojecia jak on wróci do pracy, chyba sie powiesi na
    telefonie i tak będzie wisiał 8 godzin.
    Co do wagi ja mam ciagle na plusie jakieś 12 kg a do mojej wymarzonej jeszcze
    sprzed leczenia to nawet nie chcę mówić, a tak mi się marzy... ech, moze mały
    mnie obeżre??
    My chwilowo nie mamy kontaktów z pediatrami, zapisliśmy sie to fakt do
    przychodni, ale i tak pewnie będziemy chodzić prywatnie. Położna była i nas
    zbyła, zpisała do pediatry półgębkiem odpowidała na pytania i wlazła buciorami
    na właśnie wyczyszczony różowy dywan wrrrrrrr.
    Wczoraj musałąm pojechać do doktorka bo w kwestii szwów tez mnie zbyła i
    doktorek odkrył w moim wnętrzu jak to koreślił "szpulkę nici" bo jak się
    okazało w wypisie ze szpitala jest info. zę pękłą mi pochwa ale o pękniętej
    szyjce ani słowa. Jak sobie przypomnę panią doktor to mi się nóż w kieszeni
    otwiera i wulgaryzmy cisna na usta. Moze wiecie jakie są konsekwencje takich
    perypetii bo ja z wrazenia nie zapytałam. O seksie nie wspominam bo szwy
    puszczają jakieś 30 dni wiec chwilowo to jest raczej niewskazane wink, ale
    pewnie już w kwietniu.....
    Pozdrawiam serdecznie Edyta
    Ps. musiałam sobie wszystko wydrukować żeby nadrobić. Coś dziewczyny się
    opuściły na tamtym wątku, listy nie ma..... hmmm
  • 03.03.04, 13:15
    mopek1 napisała:
    "butelkowym" trzeba troszkę więcej...

    Moniczko - to chyba na odwrót wink - właśnie w pokarmie mamy jedyne czego nie ma
    to vitaminy D a jest ona we wszystkich mlekach modyfikowanych - czasami dziecim
    na butelce nie podaje się wcale.
    Niemniej jednak - te 4 krople o których pisałyście powyżej to stanowczo za dużo.


    Monia - my też mamy czkawki. Czsami poleca się przystawienie do piersi ale je
    jestem sceptyczna - lekarz mówił, że dziecko się może zachłysnąć i mój tak
    faktycznie raz zrobił. Na to nie ma rady - to nieprawda, że dzieci mają czkawkę
    od zimna. Po prostu jak jest naprawdę zimno to chyba trochę inaczej oddychają
    bo czkawka to generalnie podrażnienie przepony. Mój lekarz powiedział, że to
    trzeba przeczekać, dziecko samo wyrośnie. Czkawki są też wtedy jak maluch
    nałyka się za dużo powietrza i nie odbije. Generalnie czasami pomaga założenie
    czapeczki do przewijania, albo zrobienie czegoś by maluch jak najmniej płakał i
    nałykał się powietrza - mój ma zawsze czkawkę po przewijaniu. Jak protestuje,
    oczywiście.

    W artykule edziecko o czkawce było tylko tyle:

    "Gwałtowne skurcze przepony.

    Czkawka nie powinna niepokoić, wszystkie dzieci miewają ją niekiedy, ponieważ
    połykają w czasie jedzenia powietrze, które wypełnia żołądek i podrażnia
    przeponę. Choć czkawka mija sama, jest wiele domowych sposobów na przerwanie
    jej napadu: podanie łyżeczki cukru, delikatny ucisk na brzuszek dziecka,
    głębokie oddychanie lub wstrzymanie na chwilkę oddechu."

    Akurat tych sposobów nie sposób zaaplikować dziecku.


    Kasieńko - dzięki za rady odnośnie kolek. Butelki antykolkowe już mamy...w
    zasadzie próbowaliśmy już wszystkiego. Dziś pan dr przepisał Esputicon,
    powiedział, że wg niego pomaga dzieciom częściej niż Infacol.

    Dziś byliśmy w szpitalu na badaniach - mały waży JUZ 3265!!! Ale kolos
    co??? smile) Ale od 2120 to już jest ogromna różnica....
    No i zrobiliśmy dziś morfologię, mocz ogólny, posiew z moczu i z kału...mam
    nadzieję, że nic już tam nie wyjdzie.... crying(
    Dostałam też skierowanie do ortopedy i na USG stawów biodrowych oraz do
    neurologa na kontrolę. Pediatra mi też powiedział, że za miesiąc trzeba mu
    zrobić cystografię, czyli badanie przewodu moczowego...brrr...ale to podobno
    każdy chłopiec przejść powinien.
    Gadałam też o szczepionkach... my się chyba zdecydujemy na skojarzoną Infanrix
    IPV HIB. Ale też rozmyślamy nad Prevenarem (to coś trudno dostępnego na
    gronkowca straptococcus pneumoniae powodującego m.in. zapalenie płuc i sepsę)
    albo/i Neisvac C - na meningokoki... ja nie jestem skora szczepić na zbyt
    wiele, pediatra też ale może na tego gronkowca warto?
    Czy ktoraś z Was rozmawiała z pediatrą o takich szczepieniach?

    Dziewczyny - wejdźcie sobie na stronę:
    www.marko.wodzislaw.pl
    Zauważyłąm, że firma Nuby ma super rzeczy - zwłaszcza smoczki do uspokajania
    imitujące pierś mamy. Znajoma używa i mówi, że rewelacja!. Ne edziecko-zakupy
    też mi mamy odpisały, że Nuby ma świetne rzeczy. Marko jest też dystrybutorem
    firmy Tiny Love. Tatuś się wykosztował i zakupił dziecku karuzelę Symfonia -
    Morski Świat. Bajer. Prześliczna - wcześniej kupiliśmy Canpolu ale jak
    zobaczyłam mocowanie ("na imadło" - bardzo łatwo o to aby to dziecku spadło na
    głowę) to mąż odwiózł natychmiast do sklepu. Droga ta Tiny Love - bo aż 160zł
    (najtańszy model) ale naprawdę warto, zwłaszcza, że Canpol z pluszowymi misiami
    kosztował 99zł - a był koszmarny i niebezpieczny.

    Mam ochotę kupić kilka rzeczy z Nubiego ale mają koszmarne koszty dostawy i
    chyba zamówię coś wspólnie z koleżanką albo wyślę męza do sklepu, choć jest
    niewiele tych, które sprzedają ich rzeczy.
  • 03.03.04, 13:22
    A ja oczywiście pomyliłam imiona Mopka z Morskiem.... Wybaczcie.

    Co do lekarzy - ja tak jak Ida - państwowo nie byłam chyba od 5 lat...i wizyta
    położnej środowiskowej utwierdziła mnie w przekonaniu, że dalej nie będę...
    Dzięki Bogu, że jest nas na razie stać ale jak słyszę o tych dodatkowych
    ubezpieczeniach, mimo ZUS, "na poprawę jakości" to mnie skręca... za to, ile
    wydajemy na ZUS co miesiąc to miałybyżmy wszystkie chyba platynowe karty we
    wszystkich prywatnych klinikach... I na szczęście pracodawcy też zapewniają
    opiekę, bo ja tu w W-wie to nawet, przyznam szczerze, nie wiedziałabym gdzie
    pójsć państwowo... Beznadziejna jest opieka socjalna w Polsce... no i post
    Moniki też to niestety potwierdza.
    Pozdr
    Gosia i Szymuś
  • 03.03.04, 14:24
    Dziś była pedaiatra na patronażu.Weszła w butach, czym już wyprowadziła mnie z
    równowagi.Człowiek codziennie myje podłogi, żeby dzidziuśia jakies bakterie czy
    inne alergie nie dopadły, a tu pediatra w buciorach, potem niechybnie do
    dzidziusia zblizać się zaczęła więc zaproponowałam jej łazienkę w celu umycia
    rąk.Kazała uważać bo widzi zagrozenie przepukliny, podawać D3 po 1 kropli od 3
    tyg.oraz doradziła zakup szczepionki skojarzonej za ok.70 zł(bezpłatna służba
    zdrowia brrrrr)
    Smoczka nie używam i na razie nie planuję, córa się obyła bez, to moze i Antek
    sobie poradzi.Co do czkawki to czytałam juz wiele róznych opini i rad.Od
    stwierdzenia, że czkawka to podziekowanie niemowlęcia za posiłek("ABC
    niemowlęcia") aż do rady aby zadbać o ogrzanie główki.
    Seks też mi się po głowie pałęta, choc to ciecie na brzuszku trochę przeraża.Po
    za tym mleko się w nocy ze mnie ciurkiem leje i seksownie się nie czuję, a
    chciałabym juz jakoś wyglądać po ludzku i wtulić się w mojego małżonka.
    Pozdrawiam Kasia i Antoś
  • 03.03.04, 16:33
    O rany! Jesteście jasnowidzące!
    Wchodziłam dzisiaj do was po to by poradzić się w sprawie smoczka i co
    widzę ... nowy wątek pod takim właśnie tytułem!

    Mikołajek czasem domaga się smoczka i bez niego nie może się uspokoić (a
    probowałam róznych sposobów) nie może zasnąć. Ale tylko czasami...
    Mimo wszystko miałam dylemat czy mu dawać smoczka czy nie ... Ale ponieważ
    próbował ssać rączkę to dałam mu smoczek - podobno lepiej ze względu na zgryz
    (tak powiedziała koleżanka dentystkasmile

    Czy wasze dzidzie juz ogniskują wzrok na przedmioty?
    Mój ma już prawie 4 tyg. i czasami mi się wydaje, że tak a czasem, że
    nie ...hmmm

    Uściski,
    Monika
  • 03.03.04, 19:05
    PUK PUK....
    Po ośmiu dniach leżenia na patologii ciąży w poniedziałek 1 marca urodziłam o
    11:10 synka Kubusia. Waga 3980, 57 cm, 10 punktów. Poród odbył sie siłami
    natury w niecałe 2 godziny.
    Przyjmiecie na wątek mnie marcową mamę i moje marcowe śliczne maleństwo??
    Ania i Kubuś
  • 03.03.04, 22:05
    Witaj marcowa lutówko. Jasne, ze Cię przyjmiemy, ani się waż uciekac do
    marcóweksmile
    Dziewczyny! Z tym na "S", jak mu tam...? Ja już chyba nie pamiętam co do
    czego... Trzeba będzie jakiś podręcznik czy coś...wink))
    Jak na razie zresztą swój poziom atrakcyjności w tym zakersie oceniam poniżej
    jakiejkolwiek skalisad(( Mięśni brzucha zero, a do ćwiczeń brak zapału...
    Szkoda gadać w ogóle...
    No dobra Edyta, robię porządek. Swoją drogą sama też mogłaś się dopisać, nie?

    malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
    xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
    zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
    asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
    mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
    tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
    dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
    ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
    aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57

    No, chłopaki są w przewadze...
    Jak już robię te porządki - gdzie jest Nitka i Pyza? I Jaga, oczywiście?
    I kiedy dołączy tu Magdalena, Boryska i Margoja? Pominęłam jakąś?
    Sprawdźcie swoje dane i poprawcie, jakby co, OK?

    Ewa, chętnie Cię wciągnę na listę obecności, ale nie pochwaliłaś się
    parametrami synka, ani nawet imieniem (chyba, że nie zauważyłam?).
  • 03.03.04, 23:22
    Przepraszm, faktycznie nie podalam podstawowych rzeczy.Ja urodzilam 18/02/2004
    o godz. 9.25 synka Kubusia, waga 2.750/52 cm.Co do witaminy D3 to pediatra
    zalecil podawanie po 1 kropli dziennie juz w tym momencie- Kubus skonczyl dzis
    2 tygodnie.Dzisiaj po raz pierwszy "lyknal" swiezego powietrza.Jak dlugo czeka
    sie u Was na przeswietlenie stawow biodrowych?Pozdrawiam - Ewa i Kubus.
  • 03.03.04, 21:54
    Witajcie dzieczyny z "tej strony" brzucha!
    Melduje sie Ola oraz Jagódka urodzona 19.02.2004 o 21:44; 3600g, 58cm, 9 punktów
    Ponieważ nasz wątek na "W Oczekiwaniu" powoli zamiera to postanowiałam tutaj
    pochwalić się swoim porodem smile

    A było to tak...
    Środa 18.02.2004, godzina 22:00
    Pierwsze skurcze, jeszcze niebolesne... Jeszcze brak podniecenia bo to pewnie
    kolejny fałszywy alarm i po co sobie robić nadzieję...
    Środa 18.02.2004, godzina 00:00 – a właściwie już czwartek 19.02.2004
    Skurcze zaczynają być bolesne i stosunkowo regularne co jakieś 15 minut. Mąż
    śpi, żeby być w pełni sił w razie czego J, a ja liczę długość i częstotliwość
    skurczów.
    W telewizji kończy się program, jedynie na TVN leci „Kuroń raz”, więc staram
    się skupić na przygotowywaniu „bitek z daniela”, zamiast na bólu.
    Około 5:00 staram się pospać, ale gdzie tam, skurcze są co 10 minut wiec trudno
    wypocząć... Oglądam wiec „Faceta z odzysku” na DVD J.
    7:00 telefon do umówionej położnej z pytaniami i wskazówkami na „przyszłość” J.
    Mamy czekać aż skurczę będą co najmniej co 5 minut i dopiero jechać do szpitala.
    Wstaje mąż, wysyłam go do pracy i obiecuję, że jakby coś się zmieniło to dam
    znać!
    Prysznic... skurcze nasilają się...
    Około 13:30 dzwonię do męża, żeby przyjechał bo skurcze są częściej i coraz
    trudniej mi radzić sobie z bólem. Przyjeżdża za 15 minut, choć pracuje jakieś
    dobre 25 min od domu J.
    Dzwonimy do położnej i umawiamy się na 16:00 na Izbie Przyjęć w szpitalu.
    Jeszcze prysznic, sprawdzenie toreb i szybki telefon do pracy do męża, że
    wpadniemy po drodze po pączki J bo to przecież tłusty czwartek, a z kobietą
    rodzącą ciężko stoi się w kolejce do cukierni... Staram się spałaszować
    jednego, ale skurcze i korki w Warszawie odbierają mi resztki apetytu. Mąż
    łamie przepisy i aby przyspieszyć sprawę przejeżdża przez przejście dla
    pieszych nie od strony ulicy, ale chodnika – piesi zdziwieni, ale nie
    awanturują się, być może moja skrzywiona mina i wielki brzuch oddają
    wystarczająco powagę sytuacji J.
    Jesteśmy w szpitalu. Dobrze, że moja położna założyła mi cała dokumentację
    wcześniej, bo nie wyobrażam sobie odpowiadania na tysiące pytań kiedy skurcze
    są co 3-4 min.
    Przychodzi nasza położna bada mnie i stwierdza, że dopiero jeden palec „jej
    wchodzi”, ale zanim kończy badanie rozwarcie jest już 3cm. Udajemy się na blok
    porodowy „kwaterujemy się” w przestronnej sali o sympatycznej
    nazwie „pomarańczowa”. Rutynowe KTG, „wenflon” i kąpiel na jakieś półtorej,
    dwie godziny, a następnie rozwarcie już 10cm. Wszystko idzie pięknie i nawet
    znieczulenia nie trzeba. No i kulminacja, bóle parte. Półgodziny dzidziuś się
    nie wstawia w kanał, 1h nadal brak postępu, tracę siły i brakuje mi
    motywacji... Dwa razy odlatuję nie wiem co się dzieje, nie słyszę co do mnie
    mówią. W międzyczasie częstotliwość skurczów spada. Mąż masuje brodawki, ale
    mimo to wszystko spowalnia, więc dostaję oksytocynę. Zaczynam negocjować
    cesarkę z moją położną... Ale Edyta nadal ma nadzieję, że uda nam się
    naturalnie. Twierdzę, że nie dam już rady. Boli diabelnie, nie mogę wytrzymać.
    Przychodzi pani doktor przedstawia się i pyta czy może mnie zbadać – oczywiście
    się zgadzam... Po badaniu zaleca inną pozycję do parcia... mijają kolejne
    długie minuty i nadal nic... Ponownie przychodzi pani doktor i po badaniu
    stwierdza brak postępu porodu i po dwóch godzinach bezowocnego parcia zostaje
    podjęta decyzja o CC. Psychicznie czuję ulgę, chociaż po oksytocynie skurcze
    się nasilają i czuje jak jestem rozrywana od środka... Edyta wprawnie
    przygotowuje mnie do zabiegu. Podaje jakieś leki i tłumaczy po co i dlaczego.
    Świetnie „aplikuje” mi cewnik, co przy mojej zwężonej cewce moczowej jest
    sztuką! Trzymam swoje „butle” i jedziemy na blok operacyjny. Mąż dostaje
    pozwolenie na uczestniczenie w cesarce. Między skurczami dostaję znieczulenie
    podpajęczynówkowe i czuję cudowną błogość J! Żeby tylko tak mną nie telepało –
    skutek znieczulenia. Za chwilę pojawia się lekarz, co ciekawe ma jakieś znajome
    okulary, ups to mąż w zielonym kitlu i czepku J...
    Pani doktor, która mnie badała robi cesarkę i czule przemawia do mojej Jagódki,
    która „wyskoczyła” mi z brzuszka jak z procyJ o 21:44. Zabierają Małą,
    odśluzowują, ważą, mierzą. Waży 3600g, mierzy 58cm i dostaje 9 punktów – 1
    punkt odebrany za siny kolor skórki – dzidziuś był już b. zmęczony porodem, tak
    jak i mama. Mąż przynosi mi Maleńką i przytula jej łebek do mojego policzka.
    Córeńka jest cieplutka, ślicznie pachnie i ma zmierzwione włoski na główce.
    Boże, jak Ci dziękuję za mojego skarba... Łzy mi ciekną, jestem szczęśliwa...
    Co tam ból, dziś, jutro, pojutrze mogę rodzić znowu!
    Troszkę trwa doprowadzanie mamy do porządku i na pół godziny przed północą
    jestem już w sali, a moja śliczna, mała Jagódka próbuje ssać maminą siarę J.
    Mąż wychodzi o północy i obiecuje stawić się następnego dnia o 8:00.
    Kochany człowiek z tego mojego Artura...
    W szpitalu super, położne oddane sprawie. Przychodzą na każdy dzwonek.
    Uśmiechnięte, zadowolone. Pomagają przystawiać maluchy do piersi, odgazowują J -
    noc czy dzień nie ma znaczenia są dla nas i dla naszych dzieci.
    W poniedziałek dzień wypisu, ale oczywiście mama dostaje wysokiej temp. –
    skutek nawału... Od razu zostaje wezwana specjalistka od laktacji, która przez
    2h masuje moje piersi i rozmową „odblokowuje” mój zastój. Żaden laktator, ani
    mechaniczny, ani ręczny nie dał rady wydusić z cycków ani kropelki, za to
    serdeczna rozmowa z panią Elą, masaż i mrożone liście kapusty czynią cuda i we
    wtorek 24 lutego około południa jesteśmy w domku...
    Co za ulga!
    I właśnie to było tak J
    PS. Poród odbyła się w Wawie, w szpitalu Św. Zofii na ul. Żelaznej – serdecznie
    polecam!

    PS. Moje dziecko nieludzko się zachływstuje moim mlekiem. Co ja mam robić!?!?!
  • 03.03.04, 22:01
    witajcie Aniutek i Nitkanitka!
    Myślę, ze wszyscy się ze mną zgodzą, że marcowo-lutowe też są nasze smile
    Nitko! ja też miałam w klinice trochę problemów z laktacją i do tego małą
    depresyjkę smile, ale i u mnie przemiła pani Iwonka siedziała pół nocy przy łóżku,
    pocieszała, masowała, nawet mi przyniosła herbatkę Hipp smile) I zaraz zrobiło się
    lepiejsmile))
    Ok. myślałam, że jeszcze zdążę coś napisać, ale pora na małe conieco, ktoś mnie
    woła smile
    Pozdrawiam
    Marta
    Ps. Małgosiu! To "butelkowe" dostaja więcej wit.D, bo tu chodzi jeszcze o
    stosunek wapnia do fosforanów w pokarmie smile Generalnie sprawa nie jest prosta
    do wyliczenia i stąd tyle dylematów na temat optymalnej dawki smile)
  • 04.03.04, 09:15
    Olu, mój antos też zachłysytuje się moim mlekiem , które leci w niemiłosiernych
    ilościach.Czytałam aby przystawiać dziecko w pozycji brzuszek na brzuszek wtedy
    mleko poleci wolniej , ale nie udało mi sie to na razie.Też miałam nawał, ale w
    płockim szpitalu to problem pacjentki, wiec radziłam sobie zimnymi okładami z
    pieluchy i odciąganiem.Myślę, ze to jeszcze kwestia czasu unormowanie sie
    ilosci pokarmu, od porodu mineło równo 2 tyg., po nocy mam tak nabrzmiałe
    piersi, że muszę odciagnac znaczne ilosci, zaby jakos funkcjonować.Po za tym
    mam ogromny problem z biustonoszem.moje piersi mnie przerażaja, przed ciażą
    miseczka C, a teraz E za mała, a F nigdzie w naszym "kochanym mieście dostac
    nuie mogę.
    Kasia i Antek
  • 04.03.04, 10:53
    Ale zesacie sie rozpisaly fiu fiu
    No My wyspane jak nigdy ..mala chyba reguluje sobie nocki..dzis wstawalam tylko
    dwa razy i to na karmienie wiec w pol snie i szlam spowrotem do wyrka...a tak
    to bylo roznie bo przewaznie od 3 do 5:30 mala robila sobie dziensmile

    Wiec mopeczku Ci mezczyzni to jak sie nie angazowali w ciazy to teraz im sie
    cos stalo hehe moj tez ma obsesje..jak juz pisalam wczesniej nikt nie moze do
    nas przyjsc..bo napewno krzywo patrzy...dotknie "brudnymi rekoma" itp ale
    czkawka to czkawka jak u doroslego jest i juz ..zadna Twoja wina. Sama przyszla
    i samo pojdzie!
    Ida
    To z tymi szwami fajnie Cie zrobili. Mnie tez nie sciagneli jednego. A tak sie
    tego balam. Poszlam i chcialam miec juz wszystko za soba tu wracam do domu i
    paluchami dotykam i czuje..jest.. i to taki "kurwiszon" w srodku..dopiero
    polozna srodowiskowa mi w domu sciagnela.. i teraz caly czas mam obsesje ze
    dalej cos tam jest. A co do pekniecia to przy pierwszym dziecku oczywiscie
    zszyli mi wszystko i sciagneli i niby ok...a tu sie okazalo po jakims czasie od
    porodu przy wizycie u pani gin..ze mam peknieta szyjke i zrobila mi sie
    nadzerka i dlaczego nikt mi tego nie opatrzyl..bylo super..Do kogo miec
    pretensje? nie wiem...brak slow.
    Malwes
    Co do zabawek karuzelek to ja chce kupic Fisher prica (zle pisze hehe)takie
    materialowe..bo plastki wiadomo jak spadnie to koniec..a pluszaki sa
    bezpieczne. Poza tym ta firma ma takie pszczolki...a jak wiadomo Maja to
    pszczolkasmile)
    Aniutek no prosze! Brawo! czemu tak pozno! choc i tak lepiej 1.03 nic 29 ty
    hihi..dzielna bylas. i nitka tez oczywisciesmile))
    Aniu a mialysmy podobnie isc hihi
    Buziaki wielkie dla was...No moja pszczolka placze...to lece..z miodkem..lece!!!
    Kasik
  • 04.03.04, 11:53
    Hej!
    Ale Baśka wycięła dzisiaj numer! karmiłam ją o 0:30, muszę przyznać, że była
    jakaś tak mocno głodna i dobrze wybudzona więc nam zeszło 45 min. Potem obie
    zasnęłyśmy i budzi mnie wrzask, ale jakoś tak dziwnie w pokoju - jasno smile,
    poatrzę na zegarek - 7:50!!!!! No i rozmawiałam z moim maleństwem, że jak
    będzie tyle spać to umrze z głodu, ale nie słucha smile Czy ktoś też ma takiego
    śpiocha???? Ona ma dopiero 2,5 tyg. - no chyba powinna jadac częściej -
    przynajmniej ze względu na mnie - bo mi z bólu cycki odpadną, a tacie raczej
    nie wyrosną, choćby pił Hipp-a smile))

    Dziewczyny jak długo karmicie "jednorazowo" i czy zawsze z obu piersi? Nam
    zwykle schodzi 20-30 min. z obu, rzadziej 20 min. z jednej (a potem juz nie
    chcemy), jak spała długo to zwykle jest bardziej głodna i wtedy 45 albo dłużej,
    a ostatnio mnie przestraszyła, bo 3 x pod rząd tak po 5-10 min. i koniec?
    Jeszcze się nie ważyłyśmy, ale chyba jest ok, bo już na oko robi się z niej
    kuleczka smile

    Pozdrawiam
    Marta
  • 04.03.04, 11:57
    Witam wszytskie lutowe mamy i pociechy! Cieszę się bardzo że wreszcie mogę do
    Was dołączyć. Moja Malwinka urodziła się 20 lutego o 10.45 przez cesarskie
    cięcie ponieważ do samego końca nie zachciało jej się fiknąć głową w dół wink
    Ważyła 2900, 57 cm długości, dostała 10 pkt.
    Niestety pobyt w szpitalu się przedłużał ze względu na żółtaczkę Malwinki a
    potem moje kłopoty z blizną po c.c., dlatego w domciu jesteśmy dopiero od
    wtorku, więc mimo iż mała ma prawie 2 tygodnie dopiero teraz "startujemy". Na
    razie staram się jakoś ogarnąć ten chaos, a przecież ciągle karmię albo
    przewijam i do tego muszę zająć się jeszcze starszą pociechą.
    Serdecznie Was pozdrawiam, maluchy całuję w piętki, cieszę się bardzo że u Was
    wszystko oki, że wszystkie mamy za sobą pomyślne rozwiązania a w domu zdrowe
    maluchy (a że kwękające to niszkodzi wink)
    Ania, mama Natalki (02.06.99) i Malwinki (20.02.04)
  • 04.03.04, 13:55
    hej hej,
    jakims cudem udało nam się wcześniej podłączyć do internetu. właściwie już
    stało się to już wczoraj, nawet wysmażyłam długi list ale mi go wcięło, a potem
    już nie było czasu.
    no i shift mi znowu nie działa.
    hmmm, trochę zazdroszczę tym z was, których dzieciaczki śpią po 4 godz /już nie
    wspomnę o przesypianiu całej nocy mopku/. mój synek w szpitalu spał średnio
    trzy, ale teraz budzi się bardzo często; mniej więcej co 2 godz. w nocy też. i
    w ogóle jakiś marudny się zrobił, dziś przerwy w spaniu ma dłuższe niż drzemki.
    obawiam się, że to ta słynna kolka.
    co do wagi, to mi też zostało 4 kg. niby nie widać, ale w żadne spodnie nie
    wchodzę. czy to możliwe, żeby poszeszyły się biodra, zauważyłyście coś takiego
    u siebie/
    aniu, sporo tych piętek masz do wycałowania;-] witaj
    a ja już lecę, bo się maluch znowu budzi
    joanna
  • 04.03.04, 14:21
    szymek pokwękał i śpi dalej...
    kasik pytałaś o poród. mnie on zaskoczył, nie spodziewałam się takiego bólu.
    gdyby nie mąż, nie wiem, jakbym przez to przeszła. myślę, że strasznie jest
    rodzić w samotności.
    ale najważniejsze i najcudowniejsze jest to, że kiedy ma się przy sobie
    dziecko, całe cierpienie po prostu znika. nie została mi po nim najmniejsza
    emocja, była tylko radość... i zmęczenie.

    edyta, jak na nowego lokatora zareagowały twoje zwierzaki/ mój kot okazał się
    skończonym tchórzem. kiedy chcieliśmy go zapoznać z szymciem, maluch zapłakał i
    kot zwiał ile sił. od tej pory próbuje czasem coś tam wywąchać, ale zawsze z
    bezpiecznej odległości ;-]]
  • 04.03.04, 15:53
    Joasiu ..wlasnie tak jest z tym porodem...ja niestety aa pierwszym razem bylam
    sama..a teraz bylo super.. i maz byl najkochanszy na swiecie..ale o tym juz
    kiedys pisalamwink)
    Co do centymetrow w biodrach to Ci powiem z wlasnego doswiadczenia...po
    pierwszym dziecku choc odzyskalam wage ..ba! nawet ja zmiejszylam to biodra
    zostaly szersze i w spodnie nie wchodzilam..a raczej wchodzilam ale innacze
    lezaly!..nie narzekalam. Teraz tez czuje ze mi te kosci jakies inne sie
    zrobily..ale cwiczymy dzielnie brzuszki i cos tak zaczynam wyczowac pod zwalami
    tluszczu..zauwazylam tylko, ze mam jakos wicej odwagi by paradowac w spodniach,
    na ktore nie bylam w stanie spojrzec przed ciaza bo wydawalam sie sobie w
    nich..za gruba!! hehe...a teraz chodze i widze, ze maz sie oglada...a ja nic!
    nie bede go zaczepiac..brakuje mi troche kuszenia z jego strony po tym calym
    okresie w ciazy..wiec poczekam az sam przyjdze..nie ma jak babskie sposoby na
    facetowwink)) i jak na zlosc opowiadam, ze rozmawialam z tym lub tamtym znajomym
    i moze mnie odwiedza w przyszlym tyg. zobaczyc dziecko. I! az sie malzonek
    gotuje hehe i niech sie gotuje..ale ja na to czekalam zeby znow poczuc te
    zazdrosc..mial slonika w domku ale sie skonczylo..zaczynam znow byc soba -
    kobieta i to chyba jeszcze bardziej przebojowa bo z cudowna cureczna hehe nawet
    dwiema..to tyle moich rozwazan.
    Aniutku! kochana..no gratulacje wielkie..no widzisz! jestes.. i tonie tak
    daleko za mna..bo ja 18go..wiec jakos sie "pokrylysmy" i mamy po dwie
    dziewczynki..cudownie!
    No i musze isc w szkole sie z paniami rozprawic. Wyobrazcie sobie, ze
    powiedzialam mojej corce zeby nie brala na siebie narazie zadnych przedstawien
    w szkole bo nie mam jej jak wozic na proby i zwalniac z lekcji a potem
    nadrabiac zaleglosci w domu..wiadomo mala dzidzia itp...a tu pani kazala jej
    zagrac w nowym przedstawieniu, wiec Klaudia odmowila..nie zdazyla jednak pani
    wyjsnic dlaczego!!! (baba nie dalal jej dojsc do slowa).. i zaczela jej
    wymyslac! ze fochy sobie stroi i wymysla..ze leniwe dziecko itp. No ide tam
    jutro..wyrzyc sie na piani! co za pedagodzy do jasnej cholery!
    Pozdrawiam Kasiksmile
  • 04.03.04, 22:03
    cześć kochane,
    poczytałam sobie trochę i prawie za każdym Waszym listem miałam ochotę
    powiedzieć: "no właśnie!", "dokładnie tak!", "to tak jak u nas!", skąd my to
    znamy..." itp itd. Fajnie, się tak rozumieć!
    Pewnie zapomniałam o wielu wątkach na które chciałam odpowiedzieć ale na te co
    pamiętam to:
    1/ poród - na "tamtym forum". W skrócie - Nie wiem jak kiedys babki same
    rodziły, męża postrzegam jako "boga" ostatnio za wszystko co zrobił i robi
    nadal, az takiego bólu się nie spodziewałam, po porodzie twierdziłam, że
    następne będę rodzić przez cc a teraz powoli jednak się zapomina i nie wiem.
    Może po prostu powiinnam mieć znieczulenie, a może 2 poród będzie zupełnie
    inny - bardziej bolesny nie może przeciez już być haha. W każdym razie cieszę
    się że urodziłam naturalnie i cieszę się że mam już to za sobą!
    2/ smoczek - używamy od 3 dnia życia Młodego czyli 1 dnia w domku. Raz częściej
    raz rzadziej. Bywały dni, że w ogóle nie podawałam, były dni, że poczytałam, że
    nie powinnam (powinno się dać po 6 tyg. jak dziecko ma już opanowaną technikę
    ssania piersi) i próbowałam nie dawać i dać się wyżalić małemu (bo ponoć
    dziecko musi sobie popłakać i wyżalić się w ten sposób), są dni jak dziś, że
    sie nie da bez smoczka. Na szczęście coraz rzadziej potrzebny w kąpieli -
    powoli chyba Młody polubi wodę. Najgorzej ryczy tak po 17 (akurat zaczyna jak
    mąż wraca z pracy zmęczony, ja robię obiad, on próbuje go czymś zająć a Młody
    nic tylko ryczy wniebogłosy, nawet przez smoczek. I tak jest do 20 kiedy go
    kąpiemy. To chyba takie przemęczenie wieczorne, marudzenie jak u starszych
    dzieci, co? No więc smoczka używamy choć nie chcieliśmy i strasznie zazdrościmy
    tym którym udaje się bez! Szczęściary!!!
    3/ Waga i powrót do "normalności" - też kasik zaczęłam ćwiczyć. Ale u mnie to
    słomiany zapał - 1 dzień ćwiczeń, następnego dnia zakwasy i przestałam wink)
    Obiecuję sobie zacząć znowu. Waga nie wiem jaka teraz, może już nawet niższa
    niż przed, ale brzusio znów wystaje bo zaczynam mieć apetyt. Jem np z mężem
    obiad a za 10 minut idę po jabłko albo PetitBeurre, albo jogurcik. A za 2 h
    solifna kolacja wink)) Rozszerzenia bioder na razie nie zauważyłam ale po 1
    zawsze miałam szerokie, po 2 uwielbiam spodnie elastyczne hahahah.
    A pytanie mam z innej beczki - kiedy znika "linea negra"??? Mam jej juz dosyć,
    wyglądam jak facet z tą krechą!!! Nie chcę jej już! wink Acha i wiecie po
    porodzie mam jakis problem ze skórą rąk i nóg - strasznie mi schnie, robią się
    takie place zwłaszcza w okolicy łokci i kolan suchej skóry, szorstkiej
    strasznie i żadne kremowanie nie działa!
    A w ogóle to mam dosyć tych "szybkich" prysznicy i przymierzam się w łikend do
    wanny i kąpieli i golenia jakiegoś itp. Może jakies maseczki sobie zarzucę na
    twarz. Ostatnio po mejlu Moniki (że bladziutka) nałożyłam sobie samoopalacz na
    twarz i szyję i poczułam się piękna hahaha. Zwłaszcza jak moja mama powiedziała
    mi następnego dnia, że mam ładny podkład, bo wyglądam jakbym była opalona i
    jaki to jest to ona sobie też kupi... hahaha
    4/ sex - też mam ochotę - tylko tu leci tam leci... Echhh, pocieszamy się że
    połóg ponoć trwa 6 tygodni więc już niedługo. Może poczekamy na prima aprilis -
    będzie zabawnie wink))

    Więcej grzechów nie pamiętam...
    A propos - kiedy robicie (jeśli robicie) chrzciny???

    Acha - Gosiu - to chyba Ty pisałaś o szczepionkach - jak już podejmiecie
    decyzję napisz proszę co i jak i dlaczego ta. My też się zastanawiamy nad Hib
    itp.

    Pochwalę się Wam też, że Młody (chyba dlatego że nie śpi to) szybciej zaczyna
    niektóre rzeczy robić. Mamy już gużenie (na razie nieśmiałe ale zawsze!!!),
    uśmiechy (nie wiem czy do końca świadome, że do mnie ale takie świadomę że nie
    przez sen tylko w czasie gużenia i patrzenia na np grzechotkę), przekręcanie
    głowki za grzechotką i wodzenie wzrokiem (całągłową) za zabawkami. Acha i
    płakanie ze łzami - to juz wcześniej. Powiedzcie, że zdolniacha!!! wink)

    Całuski w piętki i policzki
    Matylda i uśpiony kąpielą Oskar
  • 05.03.04, 09:59
    Hejo!
    W środę byliśmy z Szymonem u pediatry (nie doczekałam się wizyty patronażowej i
    sama postanowiłam wybrać się do przychodni). Pan doktor nie krył zdziwienia
    ważąc i mierząc mojego „maluszka” wink. Szymonek urodził się 10.02. z wagą 3500
    przy 55 cm długości, przy wypisie ze szpitala (13.02.) ważył 3300, no a teraz
    waży 4400 i mierzy 60 cm. Co do „wzrostu”, to wiem, że nie są to dokładne
    pomiary, ale waga „nieco” mnie zaskoczyła. No owszem: okrąglutki jest, fałdek
    ma tysiące, ale że aż tyle i to na cycku? Patryk – mój starszy synek był tak
    samo karmiony – niemalże non stop był do mnie przyssany ale wciąż miał
    niedowagę i mając 3 miesiące ważył 4300, a tu jego młodszy braciszek waży
    więcej mając 3 tygodnie. Chyba słusznie tatuś nazwał go „hipopotamkiem” wink).
    Ale wiecie? Pan doktor stwierdził, że to za dużo, że niby dziecko w miesiąc
    powinno przybrać do kilograma, że trzeba mu ograniczać jedzenie, jakoś go
    oszukiwać (???)... Zgłupiałam do reszty. Przecież czytałam, że piersią się nie
    przekarmi, że karmi się na żądanie... Sama nie wiem... Co o tym myślicie?
    Pozdrawiam
    Marzena i Hipcio wink
  • 05.03.04, 22:16
    No ja tez mam ochote Amatyldko powiedziec "dokladnie taksmile"jak czytam Twoj post.
    Co do porodu po raz drugi..hm...no widzisz ja czekalam 9 lat.. i pewnie bym sie
    nie doczekala a raczej nie zmienila zdania w tej kwestii gdyby nie..koleny maz.
    Byly mnie calkowicie do tego faktu zniechecil soba i swoja postawa,
    trakotwaniem w ciazy itp. (dlatego go rzucilam hehe) za to przydrugim nabralam
    ochoty na wszystko...nawet na to najgorsze czym byl dla mnie porod..staralam
    sie nie myslec jak to bedzie..myslalam tylko o tym ze bardzo chce tego dziecka.
    I udalo sie. Ale znow nie o tym chcialam. Chodzilo mi o to, ze bol wcale nie
    byl mniejszy niz za pierwszym razem tak jak pocieszali nie lekarze..dobrze ze
    wzielam ZOP!!! i teraz moglabym juz rodzic codziennie hihi..tylko nie mam gdzie
    tych dzieci chowac przy moim malym mieszkanku..no chyba ze na lozkach
    podwieszanych pod sufitem.

    Najgorzej ryczy tak po 17 (akurat zaczyna jak
    > mąż wraca z pracy zmęczony, ja robię obiad, on próbuje go czymś zająć a Młody
    > nic tylko ryczy wniebogłosy, nawet przez smoczek. I tak jest do 20 kiedy go
    > kąpiemy.

    esli to trzy godziny to slyszalam ze wlasnie w godzinach wieczorych i okolo 3
    godzin to sa najwieksze kolki. A po za tym mala tez moja ryczy wlasnie okolo
    17tej, kiedy maz wraca z pracy..troche sie tym denerwuje, bo gdy dzwoni to
    mowie, ze mala grzeczna i spi a tu jak wraca widzi zupelnie co innegowink

    - kiedy znika "linea negra"???

    No wlasnie..tez mam tego dosyc. I wlosy z brzucha dalej nie spadly!!! i bede
    taki kudlacz do konca?? buuuu Co do cery i skory..to normalne..niesety
    te "dobre hormony" juz opadly i wraca stara, szara rzeczywistosc. Musisz sie
    natluszczac..napewno poskutkuje.

    A w ogóle to mam dosyć tych "szybkich" prysznicy i przymierzam się w łikend do
    > wanny i kąpieli i golenia jakiegoś itp

    No wlasnie...kiedy mozna do wanyy?? ratunku..nienawidze prysznica, wszystko
    zachlapuje..i marze o plynie do kapieli ..mozna?? nawet nie musze..byleby sie
    wygrzac.


    kiedy robicie (jeśli robicie) chrzciny???


    No ja robie w maju..ale to tylko dlatego, ze corka starsza ma komunie a rodzina
    z poludnia wiec nie bede ich dwa razy ciagac na okolicznosc.. i juz mam
    zalatwione chciny na ten sam dzien.

    To tyle o de mnie hihi
    Kasik





  • 05.03.04, 23:18
    Witajcie!

    Przeczytajcie - ja jestem w szoku.


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&a=8438696

    A przecież mnie też przepisał ordynator kwas borowy o,3% do oczu dziecka. Na
    szczęście tylko raz użyłam ale i tak mam obawy. Brrrr. Muszę to wyjaśnić z
    lekarzem.

    Prawnie też jest zabroniony do 3go roku życia. Zobaczcie:

    www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/medycyna/r2002/020934s/020934s2

    Co do porodu, Kasiu...
    Ja dla odmiany mile się "zaskoczyłam". Obawiałam się koszmaru ale ból był do
    wytrzymania (zzo mi założyli za sugestią położnej, nie wiedziałam ile to będzie
    jeszcze trwało i czy nie będzie gorzej i jak założyli to mnie zbadali i ...było
    10cm wink))). W zasadzie wolę rodzić niż iść do dentysty. I zaskoczyło mnie, że
    poszło to tak szybciutko. 3h i z głowy. Natomiast smutny był początek -
    chciałam, żeby to wszystko zaczęło się w domciu, cichutko i w ogóle...z całą
    tą "mistyką", którą sobie wyobrażałam a tu... zaskoczenie, niepokój,
    oczekiwanie całą noc na porodówce, krzyki innych kobiet, strach, strach, strach
    o dziecko... to było koszmarne. No i potem ten drugi szpital. Nie umiem
    zapomnieć połogu na krzesełku obok łóżeczki mojejdwukilowej kruszyny z
    wenflonem w mikroskopijnej łapce. Nie umiem tych wydarzeń rozdzielić...taki
    cudowny poród a potem ten koszmar.

    Joasiu - pamiętasz swój post o "śmiałej tezie" - jak teraz do tego
    podejdziesz wink)) - u mnie twoja teza się sprawdziła w 100% a jak u ciebie? A
    tak w ogóle to ładne imie ma twój synek wink))... no i w sumie sporo tutaj Mam-
    Szymonów!

    U mnie też Kwękuś ma szczyt między 17.00 a 20.00 - tak chyba już musi być.
    Niestety wyniki krwi mojego kaczorka nie poprawiły się i musi dostać żelazo ;-
    (((. Na wyniki posiewów czekamy. Mam nadzieję, że tam będzie wszystko dobrze.

    Całujemy Was mocno,
    Gosia i Szymuś
  • 05.03.04, 09:58
    Cześć wszystkim!
    Jesteśmy dziś po szalonej nocy z główną rolą mojej córeczki. Postanowiła się
    zabawić kosztem rodziców. Teraz jestem wykończona, ale oczywiście zajrzałam na
    nasze forum. Co do smoczka, to daję jej kiedy za nic nie chce się uspokoić. Nie
    uważam, żeby to było coś złego. Taki uspokajacz, ale tylko w ostateczności.
    O chrzcinach jeszcze nie myślałam, ale pewnie będą latem. nawet nie wiem, kogo
    wzięłabym na chrzestnych.
    Seks jeszcze dla mnie nie istnieje. Na razie liczy się tylko Emma. Chociaż mam
    nadzieję, że mi to minie. Po jakim czasie was naszła ochota?
    Mam jeszcze jedno pytanko: kiedy pierwszy raz byłyście na spacerku z dziećmi
    (kiedy to planujecie)? Moja córka ma prawie 2 tyg. Ciekawa jestem, kiedy
    wreszcie skorzystamy z wózka.
    pozdrawiamy cieplutko
    Julka i Emma
  • 05.03.04, 10:56
    Witam mamusie po długiej przerwie.Wiem ze powinnam się wcześiej odezwać ale nie
    bardzo miałam jak.U nas wszystko ok małaśpi je i marudzi jak wszystki
    dziciaczki,jak czytałam co u Matyldy to miałam wrażenie że ona moje życie
    opisuje.Przewijam ją przed karmieniem bo ona dużo ulewa,włosy matak długie że
    my kapiemy ja codziennie.Boję się o ciemieniuchę,Ja jestem na całkowicie
    bezmlecznej diecie bo mała miała kolki a od kilku dni sama biorę Esputicon i
    widzę że małej pomaga,wypurta się i jest ok.Mysze kończyć bo bardzo płacze a
    ZYta
    ps Gosiu nam prawie zadnych badań w szpitalu nie zrobili,nawet echo serca czy
    EKG będę robić w przycodni za miesiąć a do neurologa idę prywatnie.Pozdrawiam
    Zyta
  • 05.03.04, 12:14
    Witam wszystkie Mamusie!!!

    Ja także jestem lutowa mama, urodziłam córeczke 18 lutego...
    doyc póżno dowiedziałam sie o tym forum,więc już nie dołanczałam sie do Was jak
    jeszcze byłyście oczekujące, ale czytałam wszystkie Wasze posty
    ale teraz jezeli moge to chciałabym dołaczyc do lutowych mam...

    pozdrawiam serdeczniesmile))))
    Iza mama Kubusia i Julci
  • 05.03.04, 13:45
    od kilku dni mały ma porę snu miedzy 12 a 14, moze mu tak zostanie nie byłąyby
    złe takie godziny spania, zwłaszcza z uwagi na prace kuchenne ew.
    Muy też mamy problem z ulewaniem, Antoś nie lubi pionowania, a jak nie będzie
    leżał na ramieniu to się krztusi, co go wyraźnie przeraża bo wtedy cichnie i
    zapada w bardzo głęboką i krótką drzemkę.
    Smoczka nie używamy bo mały raczej nie płacze chociaż mąż twierdzi ( z lekkim
    obłędem w oku), że płacze bez przerwy wink)), właściwie odzywa się wtedy kiedy
    odczuwa zdecydowany dyskomfort - mokro głodno powietrze w brzuszku.
    My się chyba też nie doczekamy pediatry, więc pewnie trzeba będzie wezwać
    prywatną wizytę co jakoś mnie nie dziwi, już się z tym oswoiłam.
    Co do porodu to faktycznie macie rację takiego bólu to się nie spodziewałąm,
    chociaż części porodu nie pamietam tak strasznie bolało (najsilniejszy ból w
    biologi tak w ogóle to ból porodowy) brzuch, plecy, nogi, ale tu też macie
    racje jak tylko Antoś sie pojawił ból przeszedł jak ręką odjął a mały był taki
    piękny echhhhhhh. "Nagroda Głowna" w tym maratonie jaet warta wszystkiego.
    Joasia moje koty mają "gdzieś" dzieciaczka bardziej interesują je przedmioty z
    nim związane np. nosidełko bo sięmozna w nim umościć, chociaż podobno jak mały
    popłakuje to nasłuchują, a psie intencje są raczej mało czytelne, tzn. nie chce
    sied ać wyrzucić z sypialni pierwszą noc jak mały płakał to wyła pod drzwiami,
    ale czułe słówka odbiera jako kierowane do "się". Ogólnie jest bbb. opiekuńcza
    zobaczymy co będzie dalej.
    Pozdrowienia dla wszystkich lutówek bez wgledu na terminy wink. Zmykam bo pewnie
    zaraz będzie "strasznie głodna" pobudka. Jedak toz decydowanie fajniej jest Go
    mieć po drugiej stronie brzucha bez względu na wszelkie niedogodności.
    Pozdrawiam. Edyta i Antoś dziś w 12 dniu
  • 05.03.04, 23:15
    Witajcie,
    haha, fajnie, że tak się rozumiemy Kasik. Mam nadzieję, że któraś z Was napisze
    co z wanną i lineą?
    Wiecie, ja mam nowe "zmartwienie". Jem sobie uwaznie tylko to co mogę a tu -
    strucie. Byłam dzis 3 razy w "pokoju zwierzeń" z bardzo "luźnym zrzutem"
    (sorki, że taki temat wink) No a, że ja mam problemy żołądkowe to Oskarek też ;-
    (( Męczy się Młody strasznie po każdym karmieniu, idą mu gazy ale takie jakieś
    golesne i kupka i płacze.
    No i w ogóle zaczęłam się zastanawiać - przez 2 tyg miały być kupki przejściowe
    a potem już normalne. Jak wyglądają kupki normalne??? Mój w 4 tyg nadal ma
    żółte, rzadkie, wychodzące "pod ciśnieniem" (widziałam bo raz nam się "skupił"
    do wanny wink), z akompaniamentem pierdzioszków. Na pieluszce wyglądają potem
    tak - żółto, rzadkie w pieluszce a na "siateczce" takie jakby zsiadłe mleko -
    twarożek, tylko że b. żółte. No i nie wiem czy tak to powinno wyglądać. Moja
    mama twierdzi, że nie. I, że on płacze, bo go cały czas brzuszek boli. Twierdzi
    też, że dzieci puszczają bączki i robią kupkę śpiąc i to im nie przeszkadza i
    nie przerywa snu a u mojego jest inaczej - to rzeczywiście chyba go boli, bo
    nie dość, że tak dużo czuwa, to jeszcze budzi się przy kupce i pierdzioszkach ;-
    (( No więc skoro już opisałam całą tę "kupną stronę życia" mam nadzieję, że mi
    kochane coś powiecie na ten temat i coś poradzicie. Pomijając kwestię obecnego
    naszego strucia - choć nie wiem od czego - to wiem, że to minie i jeszcze b.
    będę uważać. Ale co z tymi kupami - jakie teraz powinny być po tych
    przejściowych???
    Spacerki - byłiśmy dzis na 2 spacerku z wózkiem - dziś 1h i 15 min. Było super,
    słoneczko, ciepło, spokojnie. Nawet wystawiłam Młodego twarzyczke na chwilę do
    słońca coby mu się D3 lepiej wchłoniło wink)) Młody spał jak aniołeczek. Wózek
    extra sprawa (no tylko ciężki do noszenia) - jak u Ciebie Gosiu - zadowolona
    jestes z zakupu?? My bardzo!
    Pozdrawiam
    Matylda i Oskarek (śpi po kąpieli - może będę mu częściej robić kąpiele wink))

  • 05.03.04, 23:25
    Matyldo,
    Mnie pytasz czy zadowolona jestem z wózka?
    Jak najbardziej (mam Deltima focusa) - chociaż jest ciężki i kiepsko z tym jak
    się mieszka na 4tym piętrze bez windy. Ale poza tym bardzo fajny. My na
    spacerze jeszcze nie byliśmy. Czekamy na wyniki badań i werandujemy się. Ale za
    to sprawdziła nam się gondola z opcją zastępującą fotelik sam. Pediatra
    powiedział, że jest super i włożenie naszej drobiny do fotelika to byłaby
    tragedia dla kręgosłupka.

    Matylda - mój Szmon robi dokładnie takie same kupki jak piszesz - robił tak
    przez 5 tygodni dopóki nie zaczął robić tych padkudnych kupek ze śluzem, które
    robi nadal i które "diagnozujemy" z lekarzem. Tak właśnie wyglądają kupki
    całkiem prawidłowe ale lekarz mój móiwł, że to ogladanie kupek to troszkę
    przesada i że nie należy chcieć za dużo z nich wyczytać. Trzeba uważać tylko na
    to, aby nie były zupelną wodą, nie zawierałay śluzu lub krwi i nie były
    pieniste.
    Nawet zielone mają prawo być u dzieci "na cycu". To coś oznacza zupełnie
    normalnego ale zapomniałam co. Sprawdzę to napiszę.
    Pozdrawiam raz jeszcze i pls poczytajcie o tym kwasie borowym.
    Co o tym sądzicie?
  • 05.03.04, 23:53
    Mam w domu taką książke w której są zdięcia kupek (hi, hi -przesliczne) no i to
    o czym piszesz Matyldo (zresztą Basia robi tak samo) - to absolutnie prawidłowa
    kupka smile Przejściowa była wcześniej między tym co teraz, a taką zupełnie czarną
    smolistą - mogłaś nie widzieć, bo np. u nas przejściowe skończyły się przed
    wypisem do domu!
    Dziś wieczorem dzwoniła do mnie koleżanka - mama 7-miesięcznej Justyny- i
    opowiadała "z pozycji kolan" o czopkach Viburcol (czy jakoś tak - już ktoż o
    nich pisał) - podobno rewelka na każde problemy z kupką i wypurkaniem smile Poza
    tym jak maluch cierpi z powodu kupki to można jeszcze kupić w aptece zwykłe
    czopki glicerynowe - są zupełnie obojętne, a czasami też pomagają!
    My narazie nie mamy takich problemów, ale juz szykuję domową apteczkę "na
    wszelki wypadek" smile))

    Dziewczyny ponawiam pytanie, bo jakoś zostałam zignorowana - jak długo karmicie
    piersią "jednorazowo"? Ciągle mam obsesję, że moje dziecko mało je (bo ciągle
    śpi), ale wydaje mi się, że skoro śpi -to znaczy, że się najadło, a poza tym
    mam wrażenie, że jak już jemy - to jemy długo - bo 30-45 min.????
    Wiem, że wystarczy zważyć (ważyłam i przybywa ok.) - ale wiecie jestem mama
    histeryczka trochę smile
    Pozdrawiam
    Marta
  • 05.03.04, 23:40
    ja na momancik, bo łóżko czeka i wygląda obiecująco wink
    co do wanny, to właśnie sama miałam was spytać. kto wie??
    a tej linii to ja wcale nie miałam, nie wiem czemu.
    małgosiu, moja teza sprawdziła się w dużej części. starałam się być świadoma
    wszystkiego, co się dzieje. oddychać itd, zwykle mi się to udawało, ale czasem
    nie. w każdym razie nie darłam się i nie przeklinałam wink natomiast pod koniec
    byłam tak wyczerpana, że ku przerażeniu mojego męża dwa razy na chwilkę
    przysnęłam. a poród był bez znieczulenia.
    imię mojego synka faktycznie ładne. twojego zresztą też niczego sobiewink

    matyldo, kupki szymona wyglądają dokładnie tak samo i też się zastanawiałam,
    czy wszystko w porządku, ale jakoś myślę, że tak.

    to tyle na dziś.
    dobranoc mamom
    joanna
  • 05.03.04, 23:58
    Zupełnie zapomniałam! Mój gin mówił mi chyba, że po 2 tyg. mogę do wanny, ale
    mówił mi masę różnych rzeczy i nie jestem pewna tych 2 tyg. sad(((
    Linię mam, nawet teraz jest bardziej widoczna, nie mam pojęcia kiedy zniknie -
    jakoś bardzo mi nie przeszkadza, bo brzuszek generalnie i tak nie do
    pokazania smile
    Ktoś miał suchą szorstką skórę na łokciach? No więc ja też - a nie wiązałam
    tego z ciążą- myślałam, że niezależne świństwo smile
    Teraz to juz dobranoc!
  • 06.03.04, 11:03
    co do szorstkiej skóry, to mam skórę jak papier ścierny, ale ze w szpitalu
    porobiły mi się czerwone, piekące znamionka to myślałam, że to uczulenie na
    jakieś środki. Też smaruję czym popadnie i nic, Trzyma sie to świństwo łokci i
    łydek, a to może być faktycznie ze zmęczenia materiału.
    Co do kupek to Antoś robi dokładnie takie same i czasem kupka go nic a nic nie
    interesuje, a czasem czerwieni się i napina i ze sporym wysiłkiem ją robi.
    Ale najgorzej jest w kwestii karmienia wrzeszczy w niebogłosy possie odrobinę i
    znów wrzeszczy, kolka to to nie jest raczej kaprysy tyle tylko, że trochę mnie
    to martwii bo, czasem sie krztusi. Nie potrafię też powiedzieć ile trwa
    karmienie bo czasem trwa i trwa i trwa....... No chyba, że jest super głodny i
    śpiacy to wtedy raz dwa i po wszystkim. Idę się mzoe zdrzemnać bo mieliśmy noc-
    nienoc, no ale spał wczoraj cały dzień coś za coś.
    Edyta i Antoś
  • 06.03.04, 11:25
    marto, położna mi mówiła, że dziecko powinno jeść 20-30 min, a potem to już
    się 'bawi'. szymonek często zasypia przy jedzeniu i muszę go budzić stukając w
    policzki itp, co nie zawsze daje efekt [a raczej rzadko], ale generalnie teraz
    je krócej, 10-15 min [nie licząc tych przerw na drzemki]. i chyba się najada,
    bo piękny klopsik z niego. z twoją basią na pewno wszystko dobrze. możesz
    sprawdzać, czy faktycznie je cały ten czas, czy tylko tak sobie ssie...

    edyto, moje kocisko oczywiście sprzętami jest też jak najbardziej
    zainteresowane. trenujemy je za pomocą pryskacza do kwiatów, z dobrym skutkiem.

    na spacerze byliśmy już trzy razy. pierwszy kiedy szymek miał 12 dni. i obyło
    się bez werandowania, też za radą rzeczonej położnej, co niezmiernie mnie
    ucieszyło, bo werandowanie zrobiłam raz i po tym całym ubieraniu, kładzeniu na
    8 min pod oknem oraz rozbieraniu synek był rozbity na resztę dnia. nasze
    spacery trwają ok. pół godz. dziś chyba znowu pójdziemy, bo pięknie słońce
    świeci...

    eh wiecie, tak się cieszę, że jest to forum i wy. zwłaszcza teraz, kiedy
    praktycznie nie mogę wyjść z domu, fajnie jest się z wami 'spotkać'
    i 'porozmawiać'.

    wczoraj co prawda musiałam wyjść sama - do lekarza. no i skończyło się to moim
    płaczem w poczekalni, bo dziecko na pewno płacze i tęskni, oraz wpuszczeniem
    mnie bez kolejki wink eh, w ogóle bardzo łatwo u mnie o łzy teraz. znacie to
    może?

    pozdrawiam porankowo,
    joanna
  • 06.03.04, 14:01
    Witajcie dziewczynki!
    Niedawno wróciliśmy ze spacerku. Po raz pierwszy z tatusiem (pozwolił mi
    prowadzić tylko mały kawałekwink)) Jak fajnie, że w końcu jest ładna pogoda!
    Co do karmienia - w szpitalu instruowali, ze dziecko się najada jak ssie od 10
    do 40 min. U nas średnio jest 15-20 min. Chociaż dziś było karmienie o 6.00
    (spore, z 2 dystrybutorów), potem o 8.00 (ok. 20 min.) i o 9.00 Wika zażądała
    znowu. I wtedy postanowiła chyba "pójść na rekord", bo przyssała się na 50 min.
    i to rzetelnie, bez podsypiania. Po tym czasie wstrętna matka nie wytrzymała i
    zabrała dziecku cyca, bo stwierdziła, że chyba już uszami pójdziewink))
    Ania, co do chrzcin - my juz dawno stwierdziliśmy, że zrobimy w Wielkanoc, żeby
    było "za jedną robotą"smile (Tylko nadal nie mamy dobrej kandydatki na chrzestną)
    Krecha na brzuchu jest i trzyma się dobrze, ale tak jak wyżej - i tak nikomu
    tego paskudztwa nie pokazuję...
    Ja sobie stukam na komputerku, a tatuś siedzi z córusią i jej śpiewa, hihi
    (czyt. koszmarnie fałszuje), a ona zadowolonasmile))
    Buziaczki,
    Monika
    PS. Uzupełniona lista:
    malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
    xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
    zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    belcia22 - Iza i Julia (2), 18.02.04,
    kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
    piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
    nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
    asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
    natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
    mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
    tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
    dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
    ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
    aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57

    Iza(belcia), żeby zgłoszenie zostało uznane za ważne musisz się pochwalić wagą
    i długością urodzeniowąsmile
  • 06.03.04, 14:07
    Dziewczyny, opisałam mniej więcej jak przebiegły narodziny mego Kubusia w
    szpitalu (Gdańsk-Zaspa). A było to 26.02.2004 (hihi- a miałam po was sprzątać i
    gasić światło)
    Zapraszam do "w oczekiwaniu" na sr=ronkę mego Kubusia.
    Jak się ojde do siebie po tym horrorze to bedę tu częsciej wpadać
    pozdrawiam
    svistak
  • 06.03.04, 16:05
    Witajcie!
    Napisałam już raz ten post, wysłałam, był... i zniknął ????? No więc od nowa:

    Pamiętacie nasze rozmowy o zdjęciach z porodu - o tym, że nie chcemy, bo widać
    głównie mamy umęczone porodem?
    No więc ja mam: całe dwa z "na chwilkę przed" oraz całe trzy z "zaraz po". Są
    SUPER! Najpiękniejsza pamiątka z tych cudownych chwil. Mogłabym patrzeć na nie
    bez końca! Taka malutka kruszyna, z posklejanymi włoskami, przytulona do mamy.
    I nawet mam taki kilkunastosekundowy filmik z tych momentów ale tego nie mogę
    często oglądać bo zaraz buczę...
    Oczywiście na jednym zdjęciu faktycznie widac po mnie trudy porodu ale za to na
    innym na pierwszym planie widać mój piękny, zrobiony dzień przed...francuski
    manicure wink...aż się koleżanki pytały gdzie robiłam wink))

    A jak to było u Was. "Cyknęłyście coś"....?

    Śvistaczku - super stronka, piękne zdjęcia ale najpiękniejsi bohaterowie!

    A tak w ogóle - co sądzicie o tym, żebyśmy się mogły jakoś "obejrzeć" - a
    przynajmniej nasze maluszki? Może na "zobaczcie"?

    Gosia
    PS. Mam przeczucie, że mój poprzedni post ktoś wykasował bo tak bez powodu
    widoczne posty nie znikaja z forum... Ale dlaczego???
  • 06.03.04, 16:54
    Mam pytanko do dziewczyn po cesarce-kiedy mozna wykapać się w wannie? ten
    prysznic zbrzydł mi okropnie!
    Ja też mam strasznie suchą skórę na łokciach, wręcz strupy, myslałam, że może
    jakoś w szpitalu sobie poobcierałam, ale nie pamiętam takiego wydarzenia,
    ciekawe od czego to?
    Atoś dziś sie werandował po raz pierwszy-15 minut, spał jak zabity.
    Dziś z córką miałysmy wychodne,tatuś został z Antosiem.Odciągnełam mleczko i
    wypuściłysmy się ze starszą latoroślą w miasto. Boże jak dziwnie mi się
    prowadziło samochód! Jak dziwnie na ulicach i wogóle.Boże,czułam się jak Tarzan
    wyrwany z buszu.
    Pozdrawiam Kasia-mama 8 letniej Marty i dwutygodniowego Antosia
  • 06.03.04, 17:11
    gosiu, ja mam trzy 'chwilę po', czyli karmienie małego na łóżku porodowym.
    miały być i wcześniejsze, ale mąż trochę stracił głowę smile
    i to są moje ulubione zdjęcia, bardzo mnie wzruszają.

    dziewczyny mam do was jeszcze jedno pytanie na temat porodu, a właściwie
    obecności na nim męża. otóż naczytałam się, że w czasie porodu to mąż patrzy
    żonie w oczy, a nie między nogi... no a mojemu po prostu podano w czasie parcia
    moje kolano do trzymania! na szczęście widaok krwi, cięcia itd. nie zraził go
    [jako naturalistę] wcale, ale zdaje się, że był lekko zaskoczony smile
    a jak to było u was?


  • 07.03.04, 12:23
    Laseczki!
    Myśmy z męzem ustalili że zdjęć "w śluzie i krwi" nie będzie. Choć dwa aparaty
    były cały czas gotowe do akcji...cierpliwie czekaliśmy do "otarcie" smile
    Jeśli chodzi o "widoki", które ewentualnie mogłby zagrazać wrażliwości męza...
    walczyłam jak lwica, by go nie było na sali porodowej, ale sie uparł jak...ja.
    No i choć kilka razy "w trakcie" odganiałam go słowami: "Nie patrz!" ,ale tak
    jakos wyszło, ze widział DOKŁADNIE WSZYSTKO i to z "tamtej" strony...A ja nie -
    ze względu na grawitację, pozycję, zasłonę z brzucha i sytuację. A zresztą...
    skoro obcy ludzie mi TAM zaglądali (i grzebali- BRRRRRRRR!) to ... jak miałam
    mu zabronić? Widział nawet cięcie i szycie. Pierwszy miał Bąbla w ramionach
    (pomijając położenie mi Malca na brzuchu).
    Teraz, gdy wracam myślami do porodu, jest prawdziwą kopalnią szczegółów, które
    mi umknęły z powodu oszołomienia i bólu.
    Za to ja bardzo chciałam zobaczyć łożysko (wszyscy na sali sie dziwili
    dlaczego, a mąz mi mowił: "nie chcesz tego widzieć")- i zobaczyłam! Dlaczego?
    Bo chciałam, bo w żadnej książce (ani Necie)nie było zdjęcia, ani ilustracji.
    Uparty svistak
    PS. Maż po porodzie, gdy żaliłam sie, że "wszystko było nie tak jak
    ustaliliśmy", ze nie byłam dzielna itp. kilka razy powtórzył, że BYŁAM DZIELNA
    całą ciążę, w czasie długiego i ciezkiego porodu i w ogóle nazwał mnie "MOJA
    BOHATERKA". A jeśli chodzi o "te sprawy", to :"Jesteś głuptas, jeśli myślisz,
    ze teraz będę cię mniej kochał. Udowodnię ci to za 6 tygodni" (Zobaczymy wink)
    Póki co sprzata, podaje, pomaga, wstaje w nocy, robi zakupy, gotuje, załatwia
    wszystkie sprawy... jest cudowny (tylko schudł jak mnie nie było w domu-
    twierdzi ze nie był głodny, bo żył "wazniejszą sprawą", czyli Kubusiem).
  • 08.03.04, 08:57
    Witajcie, to ja po kilkudniowej nieobecnosci.Jesli chodzi o kapiel po cesarce
    to lekarz "pozwolil" dopiero po wygojeniu ran, czyli po ok. 6 tygodniach.Tak to
    tylko pozostaje prysznic.Ja jestem 3 tygodnie po porodzie i juz nerwowo z tym
    prysznicem nie wytrzymalam, pozwolilam sobie w ubieglym tygodniu na krotka
    kapiel.Niestety pozalowalam tego, bo nagle zaczelam dosyc obficie krwawic,
    myslalam ze dostalam jakiegos krwotoku.Ale na cale szczescie po paru minutach
    uspokoilo sie.Kasiuczekroza- mamy dzieciaki w tym samym wieku, moj starszy syn
    tez ma 8 lat, chodzi do 1 klasy, a malutki urodzil sie 18/02/2004, czyli dzien
    wczesniej niz twoje dzieciatko. Aniu- nie przejmuj sie- ja tez mam na okraglo
    problemy z pokarmem i dokarmiam dziecko.Poza tym biore leki ktore w pewnym
    stopniu przenikaja do mleka matki i boje sie karmic malego tylko piersia.Jak
    narazie udaje mi sie karmic troche piersia, troche mlekiem NAN1.Najgorsza jest
    presja otoczenia - kazdy traktuje cie jak wyrodna matke, bo nie karmisz tylko
    piersia.Ja przez to zaczelam juz wpadac w depresje i tu bardzo pomogl mi moj
    maz, ktory "przegonil" wszystkich ktorzy udzielali mi "dobrych" rad i
    krytykowali mnie.Czulam sie strasznie - jak jakas niepelnowartosciowa
    matka.Zreszta tak po cichu mowiac to wciaz mam lekkie wyrzuty sumienia ze nie
    karmie tylko piersia. Pozdrawiam ! Ewa ,mama 8 letniego Danielka i 19 -o
    dniowego Kubusia.
  • 10.03.04, 15:32
    witajce Drogie Mamy!!!
    czytam Wasze cudowne historie już od bardzo bardzo dawna w takim troszke
    ukryciu. zaczęłam to robić kiedy bylam w 7 miesiącu ciązy i każdy omawiany
    przez Was watek bardzo uważnie studiowałam - nie maiłam jakoś odwagi aby sie
    dołaczyć. Poród miałam zaplanowany na 12.02 ale malutki Szymonek (cos duzo
    chłopaczkow o tym imieniu) chciał szybciej na świat. Urodził sie 30 stycznia o
    14.35, taki kochany mały klocuszek - ważył 3950 i mierzył 56cm. Swój poród
    opisze nastepnym razem, ale wspominam go bardzo miło pomimo że trwal 12 godzin
    i był wywoływany (odeszły wody ale nie były skurczy). Czuje sie mimo tyo
    lutowką i mam nadzieję że przyjmiecie mnie do swojego kochanego grona. czuję
    sie tak jak bym Was wszystkie znała od bardzo dawna a każdy wasz problemz
    dzieciatkami mocno przezywam (wręcz jak z własnym dzieckiem). Szymon jest
    naszym pierwszym dzieckiem i swoim przyjściem na świat wywołał mnóstwo miłości
    w naszej rodzinie (wszyscy zgłupieli na jego punkcie - tata przede wszystkim).
    Problemy mamy takie same jak Wy wszystkie - kupki, kolki, marudzenie, brak
    pokarmu, itp. Specjalnie pisze do Ciebie Ewo abys nie przejmowała sie i nie
    miała wyrzutów sumienia co do dokarmiania - tak czasami jest. Nasze dzieci nie
    będą przez to gorsze. Mój synek byl dokarmiany a teraz prawie całkowicie
    przeszedł na butelkę. Miał żółtaczkę (a wtedy jest zakaz co najmniej na dwie
    doby karmienia pokarmem matki nawet odciagnietym aby porządnie wypłukać
    bilurbinę) i dawali mu z butli z TAKIMM wielkim otworem ze nie trzeba było
    ssać. Troszke go to rozpieściło i potem nie chcoiał ssać. W końcu jakoś się
    nauczył, ale okazało się że mam mało tresciwy pokarm (sprawdza się także
    odciagacie sobie troszkę do butelki i po jakimś czasi e patrzycie jak wygląda -
    jesli na wierzcu tworzy sie taka lekko żółtawa wartstwa a potem woda to jest
    treściwy pokarm) - ja niestety miałam bialutką. Szymon jest duzym i bardzo
    żartym chłopcem więc nie najadał sie pomimo nawet co pół godzinnego
    przystawiania do piersi. Spadł bardzo na wadzie i aby nie trafić do szpitala
    trzeba było podac mleczko sztuczne - jemy Bebilon Pepti ze względu na to że ja
    jestem aleg=rgikiem i jest podejrzenie że on tez może być. Ale .... Teraz jest
    super - młody ma juz 6 tyg (prawie jak synek malwes) i w miare rozumie sie z
    mamą. Powoli ustalił sie nam rytm dnia. Jemy co 4 godzinki, kupkamy rano tak
    między 7-9, spacerujemy codzxiennie po 1-2h, bawimy sie w godzinach rannych 7-
    11, a wszystkie inne godzinki spimy. Kochany chłopczyk - pomiefdzy karmieniami
    zazwyczaj śpi tak po 3-4h. Często pierdzioszkuje i bardzo to mamę cieszy bo
    mamy troszke problemy z kupkami i kolkami więc jak sie w dzień wypierdzi to
    potem na wieczór nie ma kolki. Co drugie karmienie podaję mi Esputicon 1
    kropelke i to mu świetnie pomaga - kolki znikneły. A wczesniej było wycie tak
    od 16.30 do 20.30 non stop aż sie krztusił a ja pl;akałam razem z nim bo nie
    mogłam mu w żaden sposób pomóc - nic nie działało, ani masaże, ani ciepła
    pieluszka, itp Tylko w kapieli się uspokajał - wiecie co on bardzo lubi??? w
    wanience zawsze układam złozony na cztery gruby ręcznik frote, kłade go na nim,
    trzymam główkę, taplam nóżkami i rączkami, a brzuszek przykrywam mu jednym
    kawałkiem tego ciepłego recznika - lezy sobie dzidzia jest jej cieplutko w
    brzuszek i uwielbia kapiel (wcześniej były wrzaski straszliwe).
    Regularnie będę już teraz do Was pisać bo lubię Was wszystkie i mam nadzieje że
    Wy nas tez polubicie. Ściskam mocno.
    Magda i Szymonek (6 tyg)
  • 06.03.04, 17:29
    mam chwilkę żeby napisać.Małego wysłałam na urodzinki do rodziny ,mężusia nie
    ma jest w W-wie,mała śpi to ja do kompa.
    Dziewczyny odnośnie szczepień to ja starszemu dawałam przeciw HIB ale dwie
    dawki dopiero jak miał pól roczku pierwszą tak lekarka poradziła.Emilce muszę
    dawać ze względu na ten bezdech który miała płatne szczepionki bo są
    lepsze,jeszcze nie wiem jakie ale lekarka pewnie mi doradzi,jak była u nas w
    domu na wizycie( chyba tylko ja nie narzekam na lekarzy z przychodni)a wcale
    jej nie prosiłam o to sama zaproponowała że przyjedzie do malutkiej to mówiła o
    szczepieniach.W poniedziałaek będę dzwonic znowu do przychodni bo musze jej
    powtórzyć USG przezciemiączkowe.
    My praktycznie nie mamy innych problemów jak tylko sprawdzanie czy ona
    oddycha.To jest teraz jak jedyny ,najważniejszy obowiązek, nie mam dostarczać
    jej większych emocji,bóli brzuszka itp stąd ta moja dieta bezmleczna i zjadanie
    esputiconu na kolki.Teraz jestem pewna że to pomaga i to w 100%.
    wIĘCEJ NIE POPISZE BO JUZ SIĘ WIERCI
    Pa pa Zyta
  • 06.03.04, 19:17
    Mam pytanko, czy esputicon zażywasz sama, czy podajesz dziecku?Czy mozna kupić
    bez recepty i jak dawkujesz?
    Kasia i Antoś
  • 07.03.04, 11:19
    Właśnie, właśnie - ja też mam pytanko do ZYT o Esputicon...
    Pediatra przepisała te kropelki dla Mikołajka - podawać doraźnie w czasie kolki
    2 kropelki. Ale zastanawiam się może ja też powinnam je brać skoro u Ciebie tak
    dobrze się sprawdzają? Ile ich bierzesz?
    Z góry dziękuję za radę smile
    Pozdrawiam,
    Monika
  • 07.03.04, 12:10
    Xemu,
    Mój Szymon także dostał od lekarza recepte na Esputicon - mamy dawać 2x1
    kropelce. Ewentualnie 2x2. Wiem, że wiele osób podaje też 3x1.
    Wczoraj na noc dałam mu dwa (dodałam do pokarmu) i "pierdzioszkował" całą noc -
    aż miło było słuchać!
    Gosia
  • 07.03.04, 14:39
    Dziewczyny ja esputicon biorę sama 3 razy dziennie po 2 krople.Na mnie to nie
    działa kompletnie bo nie widzę zadnej różnicy,natomiast mała wypierdzi sie i
    koleczek nie ma.Bałam się że ja też będę wiatry robić wkoło siebie ale jest
    ok.Pozdrawiam zyta
  • 07.03.04, 17:27
    WItam
    Powiedzcie mi od kiedy mozna ten ESputicon stosowac? Moja ma niecale 3
    tyg..moge?
    Dziewczynki wiec ja wczoraj znalazlam w mojej madrej ksiazce (kontynuacji
    ksiazki :"W oczekiwaniu na dziecko")"Pierwszy rok zycia dziecka", ze kapac sie
    mozna po skonczeniu dwoch tyg. od porodu , ale nie za goraca woda i nie za
    dlugo. Obserwowac pozniej czy nie ma mocniejszych krwawien itp,. Kontrowersja
    na ten temat byla taka, ze myslano, ze woda przedostaje sie do pochwy, ale to
    nieprawda! (czyli ten sam problem co przed porodem i koncowka ciazy)...wiec ja
    wczoraj wskoczylam do wody i nie uwierzycie hehe az wstyd sie przyznac, ale
    jednak czlowiek w zyciu sie tak nie wyszoruje pod prysznicem jak w wannie,
    kiedy to wszystko "wylezy"..az sie osad na wannie zrobil hehe...smialam sie
    potem z mezem, ze teraz to napewno ze trzy kilo zeszlo ze mniesmile) ale bylo
    wspaniale! wiec ruszajcie smialo do kapieli!
    A my mamy od wczoraj wozeczek..wymarzony i fotelik samochodowy a co za tym
    idzie znow kontakt ze swiatemsmile...z tego powodu musielismy pojechac dzis do
    babci na obiad. Czyz nie piekne jest, iz dziecko, ktorego nie mozna uspic w
    domu ..minute po wsadzeniu do wozka spi jak zabite? fenomen. Pojechalismy do
    hurtowni po zakupy a wczoraj 1h na spacerku nasza "maszyna"...eh...zeby
    czlowiek z wozka byl dumny..a dzis w ramach niedzieli zaprosilismy mala do
    lozka wbrew moim zasadom, ale wczoraj tak bylismy padnieci (goscmi,
    spacerkami), ze nie chcialo mi sie wstawac w nocy i zasowac do drugiego pokoju
    i bylo estra! mala spala jak nigdy i otwierala tylko pyszczek na karmienie..ale
    sie wyspalam!...za to dzis znow wraca do siebie..nie ma lekko!
    Czy zauwazylyscie juz wchodzenie na glowe swoich pociech? tak, tak! moja juz
    nop. probuje wywolac mnie jak tylko odloze ja do lozka i to nie z powodu
    karmienia, przewiniecia czy kolki tylko zebym ja nosila na
    rekach..cwaniara!...maz twardo zabrania..hehe smieje sie bo to ja mu cala ciaze
    tluklam do glowy, ze nie wolno, ze dzieci sprawdzaja a potem sobie
    odpuszczaja...a to ja sie uginam teraz!...za to dzis przetrzymalam i mala znowu
    jak aniol grzecznie sama lezy. Teraz sie ciesze, ze przetrzymalalm ale nie bylo
    latwo.
    Cos mialam jeszcze napisac ale zapomnialam oczywiscie..pustka we lbie jak byla
    tak jest tak samo jak w ciazy..chyba do konca mi te szare komorki pozostana.
    Kasik
  • 07.03.04, 19:26
    Mój Bączuś jest od niektórych dzieciaczków młodszy o miesiąc, więc jesteśmy "do
    tyłu" w tematach...
    Ja mam strasznego doła.. Nie chce mi się opisywac porodu, choć ciągle jeszcze o
    nim myślę - mineło dopiero 6 dni. Zdjęć nie mam, bo miałam problemy z
    urodzeniem łożyska, potem łyżeczkowanie, szycie nacięć i pęknięć i kroplówy.
    Mały pogryzł mi piersi, więc karmię go przez osłonki, albo ściągam i butlą. Mam
    za mało pokarmu, wiec muszę go jeszcze sztucznie dokarmiać. I w kółko płaczę,
    głównie z powodu niepowodzeń w karmieniu własnego dziecka....
    Odezwę się jak się pozbieram..
    Trzymajcie się
    Ania
  • 08.03.04, 01:02
    Aniu
    Lezalam na sali dwuosobowej z dziewczyna, ktora miala taki problem jak Ty.
    Rodzila rowno ze mna a nawet urodzila 20 minut przede mna. Miala jedynie potem
    problem z urodzeniem lozyska do tego stopnia ze musieli ja znarkozowac i cos
    jej tam robili nieprzyjemnego..utracila 2 litry krwi i czekala do 19tej (od
    12:40) na podanie jej krwi, bo nie bylo jej grupy krwi dostepnej w szpitalu a
    jak jej w koncu przetoczyli to tylko pol litra. Trafila wiec do mnie na sale
    duzo, duzo pozniej po mnie. Ocewnikowana, wykonczona itp. Potem okazalo sie ze
    z jej synkiem cos nie tak i wybudzili ja w nocy (mnie przy okazji tez) by
    podpisala zgode na transport dziecka do Elblaga, bo podejrzewali szmery w
    sercu. A tej nocy byla straszna slizgawica i dziewczyna musiala wyrazic zgode
    na wszystko! na ewentualne wszystkie rzeczy ktore beda robili w razie co jej
    dziecku. No i musiala oddac mu pol litra swojej krwi. To bylo straszne..dla
    mnie jako patrzacej i dla mnie sto razy bardziej. Potem okazalo sie ze jest ok.
    (to byly jakies bakterie, ktore i ona i dziecko podlapali) Ona powoli
    dochodzila do siebie, ale wpadala w straszna depresje. Chciala karmic ale
    dziecka nie miala przy sobie a oni go karmili sztucznie wiec ta sie uparla i
    poprosila o laktator i wywolywala sobie pokarm mimo wszystko. Nie szlo!..A ja
    czulam sie jescze gorzej, bo mialam mala przy sobie i wiedzialam jak ona sie
    czuje. Przeciez ja z moja starsza corke tez mialam w inkubatorze i tez plakalam
    ze jestem sama, kiedy to inne byly razem z dzieciaczkami a moja podpieta pod
    sady i cierpiaca.
    Nie martw sie wiec Aniu..depresja minie..a jesli masz sie meczyc z pokarmem daj
    sobie spokoj mowie powaznie. Znam kobiety, ktore wlasnie przez to wpadly w
    depresje. I one plakaly i dzieci bo sobie nie radzily i widzialy smutne i
    zmeczone mamy a raczej czuly, ze cos jest nie tak. Glowa do gory..napewno
    wszystko sie ulozy..musisz widziec tylko na koncu tego cel.Masz byc szczesliwa
    mama kochanego szkraba.
    Clauski dla Ciebie Kasik
  • 07.03.04, 19:42
    Hej, witam już po tej stronie, na razie krótko:
    Urodziłam przez cc w Wejherowie 2 marca o 18.15,Antoś jest duży -3850 i 59 i ma
    gęstą czarną czuprynęsmile.
    musze nadrobic zaległości w czytaniu postów, zgłoszę się niedługo.
    gosia
  • 07.03.04, 21:53
    Witaj Gosiu!!! Czekamy na Was!!!
    Gosiu-Malwes, ja jestem chętna, żeby pochwalic się Wiką na "zobaczcie". Mam
    nadzieję, że będzie nas więcej? To co, tam też zakładasz wątek "luty 2004"?
    A jeszcze wracając do zdjęć z porodu, mam kilka, 2 przed, przywiązana do ktg i
    chyba z 5 "po", z czego 2 cenzura (czyli ja) wycięła. Nie lubię na nie patrzeć,
    bo wyglądam gorzej niż okropnie, a Maleńką ledwo widać, sam czarny łepeksmile
    Cóż, tatuś był przejęty i nie dbał o jakość zdjęć.
    Jutro Wika będzie miała już 4 tyg. Sama nie wiem jak ten czas zleciał... Złe
    wspomnienia z porodu (nt bólu) zacierają się b.szybko i mogę już sobie planować
    rodzeństwo dla córeczkiwink Ale tylko pod warunkiem, ze mężuś będzie rodzić ze
    mną, jak teraz.
    Swoją drogą kilka z nas deklaruje, ze za jakieś 2 lata powtórka z rozrywki, to
    może się dogadamy, żeby znowu być na jednym forum;-DDD
    Czy Wy też nie lubicie tego uczucia, kiedy po "wydojeniu" zaczyna napływac
    mleko? Dla mnie to mrowienie nie jest przyjemne.
    I mam niedyskretne pytanie - czy którejś przestało juz "lecieć"? Czy jest
    nadzieja, że to się skończy?wink
    Czy ćwiczycie Kegla? Zawsze było to proste, a teraz - porażkasad To normalne
    czy coś jest nie tak?
    Pozdrawiam i życzę miłych snów,
    Monika
  • 07.03.04, 21:58
    No i jeszcze zapomniałam o liście:
    malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
    xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
    zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    belcia22 - Iza i Julia (2), 18.02.04,
    kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
    piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
    nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
    asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
    natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
    mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
    tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
    dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
    ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
    aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
    margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59
  • 07.03.04, 22:18
    To znowu ja. Zapomniałam o dzielnym Svistaczku, już się poprawiam! Mam
    nadzieje, że wybaczysz, to ze zmęczeniasmile

    malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
    xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
    zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    belcia22 - Iza i Julia (2), 18.02.04,
    kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
    piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
    nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
    asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
    natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
    mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
    tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
    dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
    ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
    svistak - Sylwia i Jakub Izaak (1), Tczew, 26.02.04, 4040, 60
    aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
    margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59

    Teraz juz spokojnie mogę iść spaćwink
  • 08.03.04, 09:50
    Kasia, ja na szczęścienie mialam aż takich problemów jak opisana dziewczyna.
    Ogólnie poród zaskoczył mnie najbardziej tępem. Po 8 zaczął mnie pobolewać
    brzuch - tak jak przed miesiączką. Przed 9 mnie zbadano i okazało się że są dwa
    palce rozwarcia, kazali mi spacerować - i w kółko pytali czy są skurcze - a u
    mnie nic, ani skurczy, ani bólu krzyża. Spacerowalismy z mężem po korytarzu. Ok
    10 odeszły mi wody i wszystko zaczeło sie dziać bardzo szybko - zapakowali nas
    do sali, zaczeło coraz bardziej boleć. Miałam super położna i mój koachany mąż
    też bardzo mi pomagał i o 11:10 połozyli mi na brzuszku naszego Kubusia.. wydał
    mi się taki wielki...smile
    A potem rodzenie łożyska, łyżeczkowanie (BRRRR....) i szycie - na szczęście
    przynieśli mi małego po łyżeczkowaniu i podczas zszywania był ze mną, jako, że
    trochę sie to dłuzyło położna zaniosła małego do męża, który musiał wyjśc
    podczas tych zabiegów.
    Potem już po siedzieliśmy na trakcie we trójkę - ja z kroplówkami, mąż i
    synek, szczęśliwi i przejęci..
    To było przezycie - właśnie mija tydzień..

    Wiem Kasik, że być może lepiej by było się poddać. Teraz jest takie błędne
    koło - ja płaczę, on płacze... Oboję sie męczymy.. Ale ja tak bardzo chciałabym
    karmić małego sama.. A on jest taki niecierpliwy....sad(((
  • 10.03.04, 15:54
    Aniutekm
    Trzymaj się
    Ja tez przeszłam przez to (chodzi mi o karmienie). Bardzo chciałam karmić
    malego swoim mleczkiem (poza tym to jest takie słodkie i przyjemne widząc swoje
    dziecko przytulone do piersi). Ale miałam malo pokarmu, dziecko w szpitali=u
    przyzwyczaili do buteli - poznał jej smak i że tak szybko i bez problemu leci i
    do piersi juz niechcial. To wywolało błedne koło - bo pokarmu było mało, on nie
    chciał i juz nie umiał ssać więc nie najadał się. I musial byc dokarmiany.
    teraz ma 6 tyg, je prawie tylko z butli (czasami tak ze dwa razy na dobę z
    cycusia)i jest bardzo pogodnym dzieckiem. Jak przynosze butelke i troszkę nad
    nim ja potrzasam to usmiecha sie i wyraźnie cieszy - wie że zaraz bedzie jadł.
    Jest zdrowy i grubiutki - ładnie przybiera na wadze. Ja mam więcej spokoju i
    wolności - je co 4 h po 120 ml a po jedzeniu przewaznie zasypia.
    Tak więc dzieci mamus które z róznych przyczyn nie mogą karmic tez są wesołe i
    zadowolone i przede wszystkim zdrowe. A mamy nie powinny mieć wyrzutów sumienia
    i zadręczać się. Mam nadzieję że Ty tez nie bedziesz.
    Magda i mał grubcio Szymonek (dzis pani pediatra nazwała go mały słonik)
  • 10.03.04, 15:43
    a propo połogu i tego co się z nami dzieje. Mnie juz nic nie leci. Wszystko
    jest OK, a przestało lecieć już w 5 tyg - przymierzamy się z mężem do
    pierwszego zbliżenia po tak długim wyczekiwaniu. Nie moge sie już doczekac
    wizyty u mojego gin aby potwierdzil że wszystko jest ok
    Magda i Szymek
  • 08.03.04, 10:16
    Witam!!
    Zapomniałam dodać, ze moja malutka urodziła sie w Wołominie ..
    ważyła 3350 i miała 56 cm ( bo teraz pewnie więcej)...
    jest sliczna chociaż płacze i tylko na rekach sie uspokaja,
    wiem, ze to nie jest metoda, ale ja nie moge znieść jej zawodzenia...
    niepokoi mnie tylko jenda rzecz, mała teraz zaczęła robić kupki co trzeci
    dzień, czy to jest normalne??
    wydawało mi się, ze taki maluch robi kupki kilka razy dziennie...

    pozdrawiam serdecznie
    Iza mama Kubusia i Julci
  • 08.03.04, 10:56
    Aniutku i wszystkie mamy karmiące odciąganym mlekiem, mieszankami sztucznymi,
    przyklejone do laktatora, itp...nie jesteście same. Witajcie w klubie.

    Ja już o tym chyba pisałam wcześniej. U mnie ta sama zabawa. Przez to, że Mały
    był mały i przy porodzie spadało mu tętno dostałam go dopiero po 24h. Nie
    karmiłam na porodówce bo nie było czasu - Szymusia zabrali na noworodki na
    badania. Cały czas na porodówce wisiałam na "dojarce", żeby pobudzić lakatację.
    Potem mały był w letargu i nie ssał, ani mnie ani butli. Potem go dokarmili, a
    potem wylądowaliśmy w szpitalu...i jak stres opadł to i moją laktację diabli
    wzięli.
    Do tej pory borykam się z żalem, że nie karmię piersią - choć Szymon mimo
    flaszki chetnie na cycku wisi - nie ssie jednak dość efektywnie (rzadko się
    najada) choć przysysa się bardzo ładnie. Ściągam mu pokarm ale nie jest tego
    dużo. Kiedyś byłam w stanie udoić na każde karmienie ale teraz już nie. Czasem
    ściągnę 200ml jednego dnia a czasem 30ml przez całą dobę - wyobraźcie sobie jak
    się czułam jak moje dwukilowe maleństwo potrafiło wciągnąć 600ml na dobę!!! (ku
    przerażeniu lekarzy, bo miał jeść max 400!!!) Przeryczałam juz wiele godzin.
    Marzyłam o tym, żeby karmić a tu nic z tego. Choć nie tracę nadziei.
    Dziewczyny, jeśli możecie to odciągajcie - nawet parę ml wszego mleka dziennie
    to już dużo a jeśli reszta to mieszanka, to niech wam nie będzie przykro.
    Trudno. Dopóki cokolwiek mleka jest, to i jest szansa, że będzie więcej. W
    końcu robimy tyle ile możemy. Nie można się zadręczyć z tego powodu, bo
    faktycznie, dzieci tylko na tym ucierpią. Mnie bardzo pomogła lektura wątku na
    karmieniu piersią: "Karmię odciąganym mlekiem i....". Wprawdzie najpierw się
    załamałam, że one mają tyle samozaparcia i że niektóre ściągają tak dużo mleka
    ale reszta wątku bardzo mnie pocieszyła, że nie jestem sama z takim problemem.
    Najgorsze dla mnie jest to, że żeby mleko było, to powinnam odciągać co 2h, jak
    kiedyś, ale Szymon jak ma kolkę - to czasem tak kwęka, że ściagam raz rano jak
    jeszcze jest mąż i raz wieczorem, jak już jest mąż... i czasem w nocy, o ile
    czuję, że nie padnę twarzą na blat w kuchni smile)....
    Trzymajcie się Babeczki, ja też jestem buczek straszny... dobrze, że możemy się
    tu wesprzeć...
    Gosia
  • 08.03.04, 11:12
    A teraz pozostałe sprawy:

    tjoanna - Joasiu, jeśli chodzi o męża przy porodzie, to mój troszkę się obawiał
    widoku narodzin, choć bardzo chciał być przy porodzie. Terapię wstrząsową
    zaaplikowała mu moja położna, która przyjechała do domu i puściła nam nagrania
    z porodów na video - ze wszystkimi szczegółami, nacięciem, itp... wyglądał to
    wszystko pięknie (subiektywnie oczywiście) za wyjątkiem nacięcia....
    W trakcie parcia mąż nie był po tamtej stronie bo miał za zadanie podtrzymywać
    mi głowę przy parciu. Siedział jednak tak, że wiele widział, choć potem
    zasłaniali mu widok lekarze i położna, jak małemu spadło tętno. Z tego samego
    powodu nie dano mu przeciąć pępowiny. Na cięcie krocza sam nie chciał patrzeć.

    A potem... bardzo dokładnie obejrzał w domu moje "kokardki ze szwów
    rozpuszczalnych" i stwierdził tylko, że to wyglada bardzo ładnie i spodziewał
    się, że to bardziej widać. Mówi, że tam gdzie były szwy zewnętrzne - już nie ma
    śladu i w zasadzie pewnie by się nie zorientował, że było cięte.
    I jakoś dziwnie się zmienił...jakoś na lepsze, choć zawsze było super.
    Rozumiecie? Nie umiem teog opisać. Coś w jego podejściu do mnie, jako do
    kobiety, jest innego...głębszego. Ale nie umiem tego wyjaśnić. Czyję, że dba
    abym czuła się jeszcze bardziej kobieca niż wcześniej a i wydaje mi się, że
    nawet pociągam go bardziej, bo na pewne rzeczy reaguje zupełnie inaczej niż
    wcześniej - a tego "udać" nie można. Oczywiście ja zdażyłam zaliczyć "kryzys
    mojej kobiecości" okupiony morzem łez, ale już jest dobrze...boję się
    tylko "pierwszego razu"... ale to chyba wszystkie tak mamy?

    morsk2 - Moniko, też mnie boli przy napływaniu mleka. Ja czuję takie silne,
    bolesne kłucie i często kropelki same zaczynają lecieć. Przyjemne to niestety
    nie jest ale cieszy mnie, nawiązując do wątku o "karmiących inaczej"smile

    Aha...Szymon robi jedną kupke na dzień ale z tego co wiem, są dzieci które
    robią ja raz na kilka dni. Jeśli maluszek czuje się dobrze i nie ma z tego
    tytułu żadnych dolegliwości (ból brzuszka, temperatura) - to raczej nie ma się
    o co martwić. Taka jego uroda.

    Pozdrawiam,
    Gosia

    ? - też mogą byc
  • 08.03.04, 11:22
    ...ale tylko troszkę! Bardzo się starałyśmy załapać na luty - wody odeszły 29
    lutego o 3 rano! Ale się nam nie udało - przyszła na świat Marcowa Panienka 1
    marca o godzinie 3.40.
    Ciężko było bo bez znieczulenia i mała nie taka mała - 58 cm i 3920g. Dostała
    10 punktów. Od czwartku jesteśmy w domku i oswajamy się ze sobą. Wciąż nie mogę
    uwierzyć, że ona jest naprawdę z nami!!!
    Na razie tyle bo jeszcze mi ciężko siedzieć wink i położna podczas odwiedzin
    powiedziała, żebym się jeszcze nie rwała do pionu smile Ale jak się zregeneruję,
    to będę często już!
    Pozdrawiam i ściskam b. mocno
    Magda
  • 08.03.04, 13:31
    Od wczoraj małemu dokucza brzuszek i nie jest to żadna kolka, a że ja dziś
    siedze w kibelku od rana to zastanawiam się co zeżarłam, że Antoś biedny tak
    cierpi. Niby nic, a jednak coś........Co do męża przy porodzie to nie wyobrażam
    sobie żeby go nie było, nie wiem co widział, bo nic nie mówi. stał z tyłu i
    bardzo pomagał trzymał za głowę przy parciu i ogólnie dobrze, że był. Zdjecia
    jakieś robił ale jakie to nie wiem bo aparat z połową kliszy sobie leży i czeka
    na resztę zdjęć. Ja tez koniecznie chciałam zobaczyć łożysko, aż "pani doktor"
    była "zdziwiona" bo to "ani estetyczne i do wątroby podobne". Chyba będe ja
    wspominała do końca życia, uparta.... Wczoraj np. rodziła znajoma ze szkoły
    rodzenia w tym samym szpitalu też jak ja po terminie i jak odeszły jej zielone
    wody to lekarz podjął decyzję o cesarce, a ja się męczyłam. Nawet położna ja
    spytała czy jak jej bratowa rodziła to też sie tak przedłużało, to ja zbyła (a
    bratowej żeby się nie męczyła machnęłą cesarkę bo coś tam śmośtam). Wiecie i
    nie o to chodzi że to było jakieś straszliwe doświadczenie bo poród jak poród
    bolało bardzo i za długo, ale jak sie Antoś urodził to przeszło jakby nigdy
    nic, tylko chodzi o to, że babsko było wredne, młode i jakieś takie....
    Powiedzcie czy pępowiny siedzą tak strasznie długo Mały ma dziś 15 dzień a to
    cholerstwo ani myśli odpaść i jest problem przy odbijaniu bo jak siedziało
    twardo to Dzidzia wędrowała na ramię i zaraz było solidne beknięcie, a teraz
    męczymy się oboje w jakichś zbliżonych do pionu pozycjach, bo przy ucisku
    pojawia się kropeleczka krwi na pieluszce. Strasznie długo to trwa.
    Co do karmienia - karmię piersią,a le jak najbardziej jestem po stronie
    dokarmiajacych. W szpitalu oczywiście pokarmu nie był, pielęgniarka ścisnęła
    piers coś tam sie pjawiło wiec uparcie przystawiałąm małego efekt był taki, zę
    Antek wisiał całą noc na cycu to jednym to drugim, wył w niebogłosy bo był
    głodny a ja byłam pewna, że go karmię. Jak już nie iwedziłąm co mam zrobić bo
    zaczynał się zachodzić to poszłam i go dpoiłam i biedne zmęczone dziecko
    usnęło. W drodze ze szpitala do domu kupiliśmy butelkę i mleko żeby historia
    się nie powtórzyłą, bo przede wszystkim szkoda mi było dziecka, ale po tej
    całej "propagandzie sukcesu" bla bla bla o karmieniu naturalnym" czułąm się jak
    wyrodna matka i wyłąm jak bóbr w szpitalu, bo nie mogłąm nakarmić Bąbelka. Ktoś
    powinien powiedzieć, że czasem sie nie udaje, albo udaje się nie odrazu, a nie
    karmić karmić jak w obozie pracy. Teraz karmię piersią, żłopie herbatki
    mlekopędne i takie tam i jakoś leci wink)). A i wiecie Copozaliłam się
    koleżance, zę dopajamy bo głodny to mi mówi "a Ania (córka siostry) nigdy nie
    piła z butelki i teraz to pewnie wyrzucicie butelkę jak masz pokarm" i takie
    tam dyrdymały Ania to Ania tamto. Co ciekawe kolezanka stała na stanowisku zę
    dzieci się nie porównuje, ale chyba tylko do Ani.
    Jak sobie radzicie z gośćmi, bo my nie mamy żadnych odwiedzin na szczęście
    skutecznie wszystkich zniechęciliśmy. Tylko trochę mi przykro że teściowa nie
    przyszła, przykro ze wzgledu na Małego, ale może to i lepiej. chociaż jestem
    pełna podziwu ja bym chyba nie wytrzymała.
    Zmykam bo strasznie ględzę, bo jestem niewyspana przez ten biedny brzuszek,
    może przejdzie, dziś chleb i woda
    Pozdrawiam serdecznie wszystkie nowe Mamy (stare też wink))
  • 08.03.04, 15:33
    U nas dzisiaj nowość - kiepska noc - pierwsza, kiedy musiałam trochę się nie
    wyspać i to w zasadzie nie wiem dlaczego, jakaś taka marudna była. Bez płaczu
    tylko żeby na nią patrzeć smile tzn zasypiała przy cycusiu, odstawiona spała
    dalej, jak ja zamykałam oczy to jęk! jak otwierałam wszystko ok. po minucie
    zasypiała, jak ja zamykałam oko - jęk i tak w koło!
    Myslę w głębi ducha, że to było odreagowanie wczorajszych gości, bo byli tacy
    znajomi, do których nic nie dociera! ja mówię, że mała nie szczepiona i że
    sezon grypowy i może tak usiądziemy w pokoju (zamiast wisieć w sypialni nad jej
    łóżeczkiem!), a oni z usmiechem na ustach pokazują moje dziecko swojemu synkowi
    (9m-cy) pakując go prawie z butami do łóżeczka! Słuchajcie myslałam, że mnie
    trafi! Potem, jak juz ich usadziłam w pokoju, to mały robił wycieczki do
    sypialni, a jego mama z usmiechem na ustach : "o podoba mu się Basia!" nadal
    uparcie pakowała go do łóżeczka!
    Poza tymi znajomymi inni byli ok. Wpadali na krótko i zachowywali się
    poprawnie smile Jedni nawet z przerażeniem w oczach pytali: jak blisko mogą
    podejść? - No tak lubię smile

    Co do męża przy porodzie to tez nie wyobrażam sobie bez niego. Na szczęście
    było tak jak chciał - tzn. stał przy głowie i nie oglądał "szczegółów". Z
    zawodu jest co prawda lekarzem (ale prowadzi firmę budowlaną - więc sporo
    zapomniał) - ale stwioerdził, że mógłby nie znieść!
    Sam poród wspominam bardzo miło, ale rodziłam w miejscu niezwykłym i wszystko
    tam było inaczej i milej.

    Co do fotek - to mamy dośc sporo (w cyfrówce nie ma limitu) i wbrew moim obawom
    są prześliczne, nawet na jednym jesteśmy na łóżku porodowym (zaraz po) z Basią
    a w tle uśmiechnięty nasz gin! -fantastyczna pamiątka smile Dzięki ZZO nie
    wyglądam na nich wcale jak "ofiara przemocy" (czego się spodziewałam)

    Przyłączam się do pocieszania "karmiących inaczej". Dziewczyny nie bądźcie
    ofiarami kampani karmienia biustem! Przecież w tym wszystkim chodzi o to, żeby
    najlepiej było dziecku, a jemu jest najlepiej jak mama się uśmiecha i to jest
    ważniejsze niż zawartość butelki! Nawet sztuczna mieszanka może poprawić
    odporność (jak przeciwciała z piersi) jeśli mama podając przytuli i się
    usmiecha - powaga - moja znajoma specjalizująca się w psychiatrii pisze pracę
    doktorską na temat zwiększonej odporności i zmniejszonej zachorowalności u
    dzieci kochanych i dopieszczanych (czy coś takiegosmile
    Generalnie nasze dobre, albo złe, smopoczucie naprawdę się udziela maluchom!
    Przykładem moja Baśka - jak pisałam wyżej -wyczuła, że jesteśmy wkurzeni i nie
    spała w nocy!
    tak więc uszy do góry! A butelki są teraz takie śliczne i kolorowe! Chicco robi
    nawet takie w aniołki smile
    Pozdrawiam
    Marta
  • 08.03.04, 15:40
    witaj Madziu smile
    Małgosiu, mój mąż za to nie widział szwów, w życiu bym mu nie pokazaławink sama
    oglądałam w lustrze i nie bardzo mi się to wszystko podoba. a kiedy Twój mąż
    odezwie się na etacie?
    co do 'pierwszego razu' to już bardzo tęsknię, ale jakoś się boję. zresztą
    jeszcze miesiąc czekania nam został. poza tym mąż jest taki zakochany w synku,
    że 'te sprawy' chyba mu jeszcze nie w głowie... ku mojemu rozczarowaniu. phi.
    co do kupki, to Szymonek robi ją co mniej więcej drugie karmienie. w trakcie
    oczywiściewink
    trochę się martwię, bo strasznie jest ostatnio marudny, jakby mu coś dokuczało.
    i mam wrażenie, że czasami ma kłopoty z oddechem, tak dziwnie świszcze. a jak
    go biorę na odbitkę sposobem poleconym przez położną [na ramię], to się robi
    czerwony i mam wrażenie, że się dusi.
    no i jestem z Wami, mamy-płaczki. ze mnie też się taka miękka beksa zrobiła, że
    hej.
    Edyta, gości mamy i to zwykle bardzo rozbija maluszka, ale jestem nieasertywna
    ciapa i nie umiem odmówić.
    pępuszek też jeszcze sterczy, choć to 16. dzień. powinien odpaść między 10 a 14.
    ale jest już suchy, więc tym się nie martwię.
    aha, i jestem jak najbardziej ZA obejrzeniem się na 'zobaczcie'.
    lecę, bo mały się budzi.
  • 08.03.04, 17:13
    witam znow na "jednorekim bandycie"wink
    co do ciecia i szwow..bylam prawie pewna, ze za kazdym razem tnie snie sie w
    innym miejscu tzn. za kazdym porodem..raz na lewo ..raz na prawo..a tu sie
    okazalo ze nacieli mi na tej samej stronie i jakby w tym samym miesjcu ale
    nie "badalam" dokladnie hehe..naciecie tym razem zagoilo sie
    szybciej..opuchlizna zeszla i jest naprawde ok...raczej nie chcialabym by maz -
    przeciez tak dzielny przy poridze odladal to zjawisko hehe..wystarczy ze ja
    widzialam to w lusterku.. o zgrozo! w niczym nie przypominalo to mojej "pysi"
    hehe..
    A co sie tyczy seksu czyli mojego ulubionego tematuwink)to bardzo nie moge sie
    doczekac, ale przyznam ze sie boje ale nie tego, ze bedzie bolec, czy
    bedzie "za luzno" ale tego, ze jakos zszyli mnie za bardzo..sama nie wiem skad
    ta wizja..ale jakos tak sie czuje! (glupota) i ze nic tam nie wejdzie buuu moze
    tez macie takie obawy??
    Boje sie jeszcze, ze nie bede nic czula..ale to sa obawy jeszcze z poprzedniego
    porodu..mialam wtedy tak, ze nie czulam nic..i strasznie mnie to
    przerazilo.myslalam ze tak juz zostanie..co sie potem okazalo..poczulam
    jakies "impulsy" ale dopiero po odstawieniu dziecka od piersi. Najwyrazniej to
    musi u mnie jakos wspolgrac..moze to jest podlaczone na jakichs kabelkach?? hehe
    Koncze bo moj "jednoreki bandyta" zyc mi nie daje. Strasznie sie ostatnio
    rozkaprysila oja pszczolka..nie daje zyc..musi byc noszona i juz! wyje w
    nieboglosy..koszmar!...wiec siedzie i wyje z nia..bo strasznie chce ja wziasc
    na rece ale wiem ze to nie tedy droga...dzis w nocy dala tego dowod..najedzona,
    przewinieta, utulona i kladziemy do wyrka a tu ryk!..biore na rece i
    cisza!...koszmar.musialabym w takim badz razie spac na siedzaco...cala noc nie
    przespana...a ja dzis na kawach jade...ale kolejnej nocy nie wytrzymam.
    Kasik
  • 08.03.04, 22:21
    Witajcie Kobiety! Jak Wam minął "mieżdunarodnyj żenskij dień"?wink))
    Wika z okazji święta dostała od dziadka grzechtkę zamiast kwiatkasmile))
    Czy Wasi rodzice i teściowie też są tak zwariowani na punkcie Maluszków?
    Dziś byłyśmy w odwiedzinach u teściów. Skorzystałam z chwilki, że teściowa
    wyszła z pokoju i dałam teściowi małą do potrzymania. Wróciła teściowa i od
    razu stwierdziła "źle trzymasz!". No i biedny dziadek musiał jej dziecko oddać:-
    D
    CZy myślałyście już o tym kiedy wrócicie do pracy i co wtedy z dziećmi -
    żłobek/opiekunka/babcie???
    Ja mam teściową emerytkę i ona by chętnie się zajęła. Tylko co ja potem zrobię
    z rozpuszczonym dzieckiem?sad
    Ale powierzyć obcej osobie jeszcze gorzejsad (chociaż czasami to dzieci dają w
    kość nianiom, a nie na odwrót - niedawno niania 2 synków kuzynki znalazła inne
    zajęcie i juz 4 kandydatki uciekły po 1 dniu...Ale teraz jej młodszy synek (3
    lata) powiedział "tą nianię juz muszę lubić, bo mama powiedziała, że to
    ostatnia", hihi)
    Któraś ostatnio wspominała o przekarmieniu piersią. No właśnie, czy to możliwe?
    No bo jak często dziecko powinno dostawać jedzonko? Jak ma żądanie co pół
    godziny w ciągu dnia, to przecież jest przesada! Ale tak się zdarza. I jak nie
    dać? Ja też jestem wrażliwa na płacz maleństwa i mam od razu ochotę płakać z
    niąsmile W dodatku mam przykaz, że nie powinna płakać, ze względu na ten pępek...
    Dobrze, że już możemy jeździć na spacerki - wtedy dziecko słodko śpi
    i "dystrybutory" mogą odpocząćsmile))
    Dziecko w końcu chyba twardo zasnęło, to ja też ide trochę skorzystać...
    Miłych snów,
    Monika

  • 09.03.04, 09:34
    Dobijam i ja. 03.03.04 o 9.35 wyciągnęli na siłę Julkę z brzucha. Ważyła 3860g
    i ma 55 cm. Już właśnie wróciłyśmy do domku, całe i zdrowe. Ale jeszcze takie
    słabiutkie (szczególnie mama, że nawet nie mam siły pisać. Kończę, pozdrawiam,
    za parę dni włączę się do pogaduszek smile
    Iza i wiecznie głodna Julia
  • 09.03.04, 10:57
    Witam kochane mamusie, czytuję Wasze posty codziennie aczkolwiek nie mam
    zazwyczaj tyle czasu żeby coś tu skrobnąć sad Dziś powieki będę podpierać
    zapałkami, ciężka noc za mną bo mała złapała katar od starszej siostry - i
    gdzie ta słynna odporność u dzieciaka karmionego piersią? - i właśnie czekam na
    pediatrę. Co do karmienia to ja też dokarmiam, bo co robić jak maluch "obali"
    dwa cycusie i jeszcze ssie paluchy??? Zazwyczaj dwa razy dziennie jak już mój
    biust nie wytrzymuje daję małej butlę, a ona wtedy zasypia ze słodkim uśmiechem
    na kilka godzin... dzięki czemu ja mam trochę wolnego i ogromne wyrzuty
    sumienia...
    Czytam opisy Waszych porodów, takie to wzruszające... trochę żałuję że mnie to
    ominęło... tak na zimno wyciągnęli mi moje słonko z brzucha, pół godziny i po
    wszystkim, nie tak sobie to zaplanowałam ale trudno... Zazdroszczę Wam tych
    wzruszeń, tego bólu i wysiłku, tych pierwszych magicznych chwil tylko we
    troje... Zabrano Malwinkę po zabiegu i dostałam ją dopiero po przewiezieniu z
    sali pooperacyjnej na oddział poporodowy. To były najdłuższe 4 godziny w moim
    życiu. Na szczęście na razie deprecha omija mnie szerokim łukiem i jakoś sobie
    radzę, nawet niespełniona wizja porodu rodzinnego i problemy z karmieniem mnie
    nie dobijają.
    Mam jeszcze pytanko do mam "podwójnych": jak Wasze starsze pociechy znoszą
    pojawienie się rodzeństwa??? U nas przez pierwsze dni koszmar, na szczęście
    widzę że z każdym dniem lepiej, ale czasem łzy leją się jak grochy: "wszystko
    robisz dla Malwinki", "tylką ją przytulasz" itede ietepe, mam wrażenie że
    jestem cały czas pod obstrzałem uważnych oczu pięciolatki, strasznie mnie to
    dobija... Dorosła kobieta ze mnie a dziecko wywołuje u mnie poczucie winy... A
    jak u Was?
    Tymczasem trzymajcie się cieplutko dziewczyny i nie przesadzajcie z
    przejmowaniem się karmieniem, kupkami itd... Wszystko minie szybciej niż się
    spodziewacie i kiedyś będzie uśmiechać się na wspomnienie swoich dylematów.
    Pozdrawiam serdecznie i ściskam maluszki, Ania mama Natalki (02.06.99) i
    Malwinki (20.02.04)
  • 09.03.04, 11:36
    Problemy z brzuszkiem trwają, noc była przespana, ale tak niespokojnie z
    rozrzucaniem rączek i sapaniem, a rano udało się zrobić kupkę i to już
    rozbudziło nas ostatecznie.
    Ja też widzę, że rośnie nam mały terrorysta, nakarmiony przewinięty ululany i
    wyje jak nieboskie stworzenie jak tylko trafi do łózeczka,a na raczkach spokój.
    Co do osiągnieć ostatnich dni to mamy płacz "strasznie jestem smutny, a
    zwłaszcza jak ktoś się nade mną użali" - czyli 3-4 łkania w fali oszalałego
    krzyku. KAsik ty sie boisz, ze będzie za wąsko, ja to mam tam raczej
    wizję "loch ness" wink "tam na dole". Echhh mąż też raczej niezaiteresowany, ja
    sie wlustro patrzeć nie moge, a jak na złość w sypialni mam dwa wielkie w
    szafie. W ubraniu to jeszcze ujdzie, ale bez - tragedia, napakowane bary, cyce
    jak donice itd. żal patrzeć na stare zdjecia.....
    Też jestem ciekawa jak radzą sobie podwójne mamy, bo pewnie łatwo nie jest??
    Pozdrowka. Edyta i Antoś 16 d.
  • 09.03.04, 12:22
    Witamy po tej stronie Izo smile
    Moniko, u nas wizyty dziadków nie są jakieś bardzo częste [mój teść maluszka
    jeszcze nie widział], ale zwłaszcza moja mama zachwyca się małym [przemawia do
    niego bardzo cienkim głosikiem i podziwia każdą minkęwink teściowa reaguje
    bardziej pragmatycznie, ale myślę, że też jest trochę 'rozmiękczona'.
    co do oddania dziecka komuś, to ja nie chcę. o ile będziemy w stanie wyżyć z
    pensji męża, chciałabym oddać dziecko dopiero do przedszkola. poza tym
    przyłączam się do mam co chcą za dwa lata znowu smile co sądzicie o kwietniowym
    maluszku?smile
    Edyta, o rany, a ja się sobie właśnie naga podobam, bo w ubraniach, zwłaszcza w
    spodniach, jakaś taka zniekształcona jestem.
    kurcze, dostałam dziś propozycję tłumaczenia, taką na jaką zawsze czekałam.
    niestety w tej chwili zupełnie sobie tego nie wyobrażam. zadowolona jestem, jak
    zdążę zrobić pranie, prasowanie itp, zajrzeć na chwilę na forum, czy do
    gazety 'dzieckowej', ale nic poza tym. chyba przepadło. buu
    pozdrawiam w pochmurne południe,
    Joanna
  • 09.03.04, 15:15
    Witam wszystkie "nowe" mamusie, które w natłoku obowiązków znalazły jeszcze
    czas na internet - chyba tak źle z nami nie jest, skoro tak smile))))))

    Co do wizyt - u mnie stanowczo zabronione. Głównie przez te infekcje u Szymona
    ale jakby był zdrowy to też bym nikogo nie wpuściła. Nawet dziadkowie go nie
    widzieli - ale dla nich zrobiłabym wyjatek - niestety kaszlą, kichają. Tylko
    mój tata go widział, bo był jedyny zdrowy i jak mały był w szpitalu, i nie
    wiedzieliśmy jeszcze co będzie...to go przyjechał chociaż zobaczyć... jak
    dobrze, że to już za nami. Znajomych poinformowałam, że nie można nas odwiedzać
    aż do odwołania pediatry. I nie przychodzą. Wysyłam im tylko fotki internetem.
    Do lekarza jak nie muszę to też nie chodzę - do państwowej przychodni w życiu
    nie pójdę jeśli mnie coś do tego nie zmusi a lekarz przychodzi do domu. Tylko
    na badania, jak trzeba - wyciągam go z ciepłych ścian. No i niedługo zaczniemy
    spacerki, ale bez obściskiwania przez sąsiadki, znajome. Itp. Ja tam mówię
    otwarcie, że prosze aby dziecka nie dotykać. I już. Jak ktoś się obrazi to
    głupi (oczywiście nie mówię tego wszystkiego napastliwie, tylko jak
    najgrzeczniej. Ale stanowczo.).

    Mój Szymuś też już się trochę domaga brania na ręce - ale często na nich tez
    płacze. Jest chyba trochę nerwowy - myśle, że tkwią w nim jeszcze wspomnienia
    ze szpitalnych horrorków. Nie do końca wierze w to, że dziecko można rozpieścić
    braniem na ręce. Jest to pewnie uciążliwe, ale jak odmówić takiemu małemu
    człowiekowi bliskości??? Zauważyłam rzecz odwrotną niż u was - jak malucha
    wyściskam, ponoszę i utulę jak płacze - to on chętniej leży w łóżeczku, jest
    spokojny, przesypia ladnie noce. Jak kwili że chce na ręce to najpierw
    podchodzę do łóżeczka, pokazuję, że jestem obok, głaszczę po nosku i często
    pomaga...a jak nie, to biorę na ręce. Zauważyłam to po siostrzenicach - starszą
    siostra musztrowała i jest bardzo trudnym dzieckiem a młodsza była dzieckiem
    rączkowym...i bardzo szybko z rączek zeszła. Jest pogodna, ufna. Teraz sprawia
    dużo mniej problemów niż ta starsza. Ale to oczywiscie nie musi być powód.

    Wczoraj się wkurzyłam na lekarza - mąż pojechał po recepty na żelazo - mówię,
    mu, że porozmawiał na temat Ferrum Lek, który, fakt, bywa mniej skuteczny, ale
    powoduje mniej komplikacji niż Hemofer no i żeby spytał o ten kwas borowy
    (wiecie, że Aphtin jest dozwolony od 11 roku życia?) - na jedno i na drugie
    lekarz powiedział "eee-tam". No i dziś mam zamiar przetestować nowego pediatrę.
    Wprawdzie "ten stary" jest poza tym bardzo, bardzo fajny...ale jak nie obejrzę
    kilku to chyba nie wybiorę tak jednego i już.

    Co do pracy - o mnie się upomnieli....cały czas mi kibicowali podczas
    ciąży...teraz, po porodzie przysłali ogromny bukiet do domu...i zaczęły się
    maile, kiedy wracam. Jestem zdruzgotana bo chciałam zostac z Szymusiem trochę
    ale nie wiedziałam, że będę 9m-cy na zwolnieniu. Więc chyba po macierzyńskim
    trzeba wracać crying(((...szkoda mi stracić pracy. Uwielbiam ją. Będę musiała
    znaleźć opiekunkę bo nikt z rodziny nie mieszka w W-wie a żłobek odpada. Nie
    wiem jak to będzie - szukam kogoś poleconego przez znajomych bo obcej babie nie
    zostawię dziecka. A i tak się obawiam, że albo się to skończy moją depresją i
    mnie zwolnią albo jednak zaryzykuję tę pracę i zostanę z nim trochę...
    A może mąż zechce choć z m-c z nim posiedzieć. Ja mam taką pracę, że na część
    etatu to się chyba nie uda - za duża odpowiedzialność i czasochłonność tych
    zajęć. Ale już mi się przypomniały noce przepracowane do drugiej nad ranem...po
    to by o czwartej rano znów wracać do pracy...Brrr. Nie wiem jeszcze co zrobię
    ale boje się, że po roku przerwy wypadnę z rytmu a poza tym te pieniążki też
    potrzebne...

    Któraś z Was pisała powyżej o trudnościach z odbijaniem bo małemu krwawi
    pępuszek. Może można spróbować brać go nie na ramię ale podobnie, tylko niżej,
    z głową na piersi (tak jakby leżał na brzuszku) - wtedy ma nogi na żabkę i
    pępuszek tak się nie odciska. Można też tak samo, ale przodem so świata. Jedna
    ręka trzyma pupkę i brzuszek (między nogami) a druga przytrzymuje klatkę
    piersiową. Główka ma oparcie na naszym tułowiu więc nigdzie nie poleci. No i
    pępuszka się nie uraża.

    Co do strachów małżeńskich to ja dla odmiany strasznie chciałabym mieć tam
    trochę lużniej, bo zawsze miałam z tym problem - ale też się boję, że mnie
    zaszyli "na dziewicę" bo jakieś to miejsce mam twarde, ciasne i jakby "martwe".
    Mam nadzieję, ze to tylko takie wrażenie....

    Pozdrawiam gorąco,
    Gosia
  • 09.03.04, 19:41
    mam dylemat małemy na ujściu cewki moczowej pojawia sie .. no właśnie coś
    takiego jak mazista wydzielinka, taka lekko tłuszczowa w białym kolorze raz
    jest więcej a raz mniej i nie cały czas. Może wiecie co to może być?? W
    czwartek ma być lekarz i byłoby idealnie gdyby akurat "to" się pojawiło. A no i
    jeszcze jedno jak to jest z tą skórką, odciagać z siusiaka czy nie stara szkołą
    radzi odciagać delikatniusio, nowa ani ani. No jak robić? Moze komuś coś mądry
    lekarz poradził?
  • 09.03.04, 22:45
    Edyta,
    Mnie ordynator ze szpitala dziecięcego powiedział, że "ani ani" a dokładnie,
    że "broń Boże nie ruszać, podziwiać z daleka jaki ładny smile)))".W tej chwili to
    jest przecież ściśle przyrośnięte więc nie da się nic odciągnąć bez zerwania.
    Ja nie ruszam - a o wydzielinę powinnaś się zapytać lekarza.
    Ja to "cudo" mojego synka dość dokładnie obserwuję, bo denerwują mnie niteczki
    z husteczek Pampers, które mu się tam zbierają i u niego takie objawy nie
    wystąpiły a skończył dziś 6 tyg. Najlepiej się poradzić pediatry.
    G.
  • 10.03.04, 08:27
    Ponawiam pytanie, kiedy można wejśc do wanny???????????!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ten natrysk doprowadza mnie do szału.Od zawsze uwielbiałam wylegiwanie się w
    ciepłej wodzie i naprawdę dłuzej już nie wytrzymam.Wczoraj wierczorem kąpałam
    starszą córę i miałam ochote wskoczyć do wanny, boze jak ja jej zazdrościłam.
    Jeszcze jedno pytanko kiedy mozna zacząć ćwiczyć mieśnie brzucha?
    Błagam o odpowiedź!
    Kasia -mama Marty(1996) i Antosia (20 dni)
  • 10.03.04, 09:06
    Poradżcie mi proszę w temacie karmienia piersią - w jakiej poozycji karmicie
    maleństwa i (może to głupio sie przyznać, ze nie wiem) po czym poznać, że
    opróżnił już pierś??
    Wygoiły mi sie już piersi i zaczynam od rana naukę karmienia. Jest ciężko. Mały
    bardzo sie rzuca - aż sie boje, że zrobię mu krzywdę, zwichnę bark, albo coś w
    tym stylu. Nie umie jeszcze chwycić piersi, a może je nie umiem mu podać...sadsad
    Jak już pisałam wcześniej, bardzo bym chciała karmić sama...
    Może podzielicie sie ze mną swoimi doświadczeniami w tym temacie??
    Ania i bardzo marudzący Kubuś
  • 10.03.04, 11:44
    Dziękuję, pediatra przychodzi jutro to mam nadzieję rozwieje moje niepokoje smile)
    Co do wanny to nie mam bladego pojęcia,a w mądrych książakch piszą, żeby
    ćwiczyć po skończonym 6 tygodniu jak lekarz zbada i wszystko ok to można, tak
    przynajmniej wyczytałam.
    Ania ja karmię małego na leżąco, bo mi tak wygodnie, na siedząco mleczko
    leciało za szybko (?), albo on jadł za łapczywie (?) w każdym bądźrazie nie
    wyszło. Jak nie umiał/chciał brać piesi do buzi to mówiłam "szeroko" i nie
    dawałam tak długo, aż otworzył dziobek, a że pachniało obiecująco to wreszcie
    zdesperowany rzucał się na nią z przyjemnym pomrukiem. Czyli wychodziło na to,
    że załapał co chodzi. Teraz już nie, a szkoda bo było to słodkie. Jak te dzieci
    szybko rosną ...... wink)). Czasem odciągam mu delikatnie brodę, żeby szerzej
    otwrzył buzię. Ale ogólnie on sam wie juz teraz jak mu najwygodniej.
    Zmykam bo moja mała dojareczka marudzi wink)).Edyta
  • 10.03.04, 12:19
    bedzie bez polskich znakow, bo trzymam malego, ktory niby spi, ale jakos lekko
    i niespokojnie. a tu na dodatek jakis sasiad wierci w scianie sad
    Aniu, ja karmię zwylke na siedzaco. ukladam Szymonka bokiem, tak zeby jego
    brzuszek byl przodem do mojego ciala. w ten sposob nie mosi wykrecac glowki. na
    poczatku troche sciskalam piers i wkladalam mu do dziubka, kiedy go otworzyl.
    ale szybko sie sam nauczyl lapac. bardzo wazne jest, zeby zlapal brodawke razem
    z otoczka. piers mozna trzymac - cztery palce pod spodem, kciuk na wierzchu.
    sama nie do konca umiem rozpoznac, czy opróznil piers, po prostu troche ja
    naciskam przy brodawce i patrze, czy cos jeszcze leci...
    powodzenia, trzymam kciuki,
    Joanna
  • 10.03.04, 12:37
    Dzięki dziewczyny za rady. Ja na razie próbuję na leżąco. Mam sporo szwów i nie
    pozwolili mi siedzieć...
    Mały wierci sie straszie - chyba troszkę się przyzwyczaił do butli i kapturków -
    było mu łatwiej.
    Efekt naszej nauki jak na razie jest taki, że mały zanim chwyci dłuższą chwilę
    płacze strasznie, mleko mi leci, wszystko zamoczone...sad Uspakajam go
    smoczkiem, co też trochę mnie martwi, bo widzę, że bardzo do polubił..
    Ale mam nadzieje, że w końcu "załapie".. I sie nie poddaje, choć płakać mi się
    trochę chce, bo strasznie sie męczy mój synio...
    Ania
  • 10.03.04, 22:10
    Kasiu wyglada na to ze urodzilysmy w tym samym czasie i to przez cc.ale do
    zeczy to w prawdzie byla moja druga cesarka ale mysle ze to co ci powiem nie ma
    nic do zeczy zdrugim cieciem.Ja tez uwielbiam wylegiwac sie w wannie bo
    prysznic to juz w szpitalu wychodzil mi bokiem i powiem ci ze od tygodnia czyli
    2 tygodnie od urodzenia kapie sie w wannie i nic zlego sie nie dzieje.Mysle ze
    na poczatek uwazaj zeby woda nie byla za goraca no i oczywiscie czy krwawienie
    nie jest bardzo obfite,u mnie wlasciwie to juz go nie ma ale u kazdej z nas to
    sprawa indywidualna.jesli chcialabys pogadac sluze gg 1789335 pozdrawiam beata
  • 10.03.04, 15:08
    Witajcie Dziewczyny i Maluszki,

    Na stronie
    www.imid.med.pl/htm/klin/k_06.htm
    znajduje się "Poradnik Opieki i Pielęgnacji Małego Dziecka" opracowany przy
    współpracy Instytutu Matki i Dziecka. Super rzecz, jak trzymać, karmić, nosić i
    kąpać noworodka, polecam!
    Plik jest w z rozszerzeniem PDF.

    Pozdrawiam i ściskam Was wszystkie
    Nitka
  • 10.03.04, 15:55
    Nitka! poradnik mi się właśnie "ściąga" - dzięki za link smile

    Dziewczyny mam 2 pytania "termoregulacyjne":
    1. W czym chodzicie na spacery- mam pomysł na body (długi rękaw), ciepły
    pajacyk, kombinezon - chyba wystarczy?
    2. W czym śpią wasze dzieci: rożek, kocyk itp.; czy ktos uzywa śpiworka? Mam
    wrażenie, że Baśka juz "dorosła" do spiworka, ale ciągle się zastanawiam?

    Dzięki za odpowiedzi
    Pozdrawiam
    Marta
  • 10.03.04, 16:42
    juwitajce Drogie Mamy!!!
    czytam Wasze cudowne historie już od bardzo bardzo dawna w takim troszke
    ukryciu. zaczęłam to robić kiedy bylam w 7 miesiącu ciązy i każdy omawiany
    przez Was watek bardzo uważnie studiowałam - nie maiłam jakoś odwagi aby sie
    dołaczyć. Poród miałam zaplanowany na 12.02 ale malutki Szymonek (cos duzo
    chłopaczkow o tym imieniu) chciał szybciej na świat. Urodził sie 30 stycznia o
    14.35, taki kochany mały klocuszek - ważył 3950 i mierzył 56cm. Swój poród
    opisze nastepnym razem, ale wspominam go bardzo miło pomimo że trwal 12 godzin
    i był wywoływany (odeszły wody ale nie były skurczy). Czuje sie mimo tyo
    lutowką i mam nadzieję że przyjmiecie mnie do swojego kochanego grona. czuję
    sie tak jak bym Was wszystkie znała od bardzo dawna a każdy wasz problemz
    dzieciatkami mocno przezywam (wręcz jak z własnym dzieckiem). Szymon jest
    naszym pierwszym dzieckiem i swoim przyjściem na świat wywołał mnóstwo miłości
    w naszej rodzinie (wszyscy zgłupieli na jego punkcie - tata przede wszystkim).
    Problemy mamy takie same jak Wy wszystkie - kupki, kolki, marudzenie, brak
    pokarmu, itp. Specjalnie pisze do Ciebie Ewo abys nie przejmowała sie i nie
    miała wyrzutów sumienia co do dokarmiania - tak czasami jest. Nasze dzieci nie
    będą przez to gorsze. Mój synek byl dokarmiany a teraz prawie całkowicie
    przeszedł na butelkę. Miał żółtaczkę (a wtedy jest zakaz co najmniej na dwie
    doby karmienia pokarmem matki nawet odciagnietym aby porządnie wypłukać
    bilurbinę) i dawali mu z butli z TAKIMM wielkim otworem ze nie trzeba było
    ssać. Troszke go to rozpieściło i potem nie chcoiał ssać. W końcu jakoś się
    nauczył, ale okazało się że mam mało tresciwy pokarm (sprawdza się także
    odciagacie sobie troszkę do butelki i po jakimś czasi e patrzycie jak wygląda -
    jesli na wierzcu tworzy sie taka lekko żółtawa wartstwa a potem woda to jest
    treściwy pokarm) - ja niestety miałam bialutką. Szymon jest duzym i bardzo
    żartym chłopcem więc nie najadał sie pomimo nawet co pół godzinnego
    przystawiania do piersi. Spadł bardzo na wadzie i aby nie trafić do szpitala
    trzeba było podac mleczko sztuczne - jemy Bebilon Pepti ze względu na to że ja
    jestem aleg=rgikiem i jest podejrzenie że on tez może być. Ale .... Teraz jest
    super - młody ma juz 6 tyg (prawie jak synek malwes) i w miare rozumie sie z
    mamą. Powoli ustalił sie nam rytm dnia. Jemy co 4 godzinki, kupkamy rano tak
    między 7-9, spacerujemy codzxiennie po 1-2h, bawimy sie w godzinach rannych 7-
    11, a wszystkie inne godzinki spimy. Kochany chłopczyk - pomiefdzy karmieniami
    zazwyczaj śpi tak po 3-4h. Często pierdzioszkuje i bardzo to mamę cieszy bo
    mamy troszke problemy z kupkami i kolkami więc jak sie w dzień wypierdzi to
    potem na wieczór nie ma kolki. Co drugie karmienie podaję mi Esputicon 1
    kropelke i to mu świetnie pomaga - kolki znikneły. A wczesniej było wycie tak
    od 16.30 do 20.30 non stop aż sie krztusił a ja pl;akałam razem z nim bo nie
    mogłam mu w żaden sposób pomóc - nic nie działało, ani masaże, ani ciepła
    pieluszka, itp Tylko w kapieli się uspokajał - wiecie co on bardzo lubi??? w
    wanience zawsze układam złozony na cztery gruby ręcznik frote, kłade go na nim,
    trzymam główkę, taplam nóżkami i rączkami, a brzuszek przykrywam mu jednym
    kawałkiem tego ciepłego recznika - lezy sobie dzidzia jest jej cieplutko w
    brzuszek i uwielbia kapiel (wcześniej były wrzaski straszliwe).
    Regularnie będę już teraz do Was pisać bo lubię Was wszystkie i mam nadzieje że
    Wy nas tez polubicie.
    Pisałam już o sobie wcześniej ale chyba nie zauwazyłyście smile))

    jesli chodzi o ubieranie na spacery: ja zakładam body z dlugim rekawem,
    pajacyka z weluru, czapeczkę, kombinezon i wkladam do wózeczka w którym jeśli
    jest bardzo zimno lezy śpiworek (wyściałany polarem), a jesli cieplej to po
    prostu taki lekki kocyk - na to wszystko przykrywam kocykiem i zakładam osłonkę

    spi Szymonek w body i lekkim pajacyku a przykryty lekkim kocykiem - a czasami
    wkładam mu jeszcze skarpetki jak widze że mu zimno

    Magda i Szymonek (6 tyg)
  • 10.03.04, 18:18
    Dziewczyny,
    Młoda dostała jakiegoś uczulenia na buźce. Czym to posmarować? Nie sądzę, żeby
    to było od czegoś co zjadłam, bo zrobiłam rachunek sumienia i żadnych "nowości"
    sobie nie przypominam. Może to od kontaktu z ubraniem - proszek, dezodorant czy
    coś w tym stylu?
    Co do spania - na razie mamy rożek, ale lada moment będzie za mały i
    przymierzam się do kupna śpiworka.
    Na spacer ubieramy się tak - na domowe ubranko kombinezon, do wózka kocyk i
    śpiworek (z misiem), no i przykrycie od wózka.
    Bardzo lubimy spacerki, bo dziecko momentalnie zasypia jak wyjeżdżam z wózkiem
    za drzwismile
    A teraz muszę lecieć na karmienie...
    Monika
    PS. Tylko mi się chce uzupełniać listę?
    malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
    niecierpek27 - Magda i Szymon (1), 30.01.04, 3950, 56
    silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
    xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
    zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
    dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
    morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
    tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
    amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
    kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
    belcia22 - Iza i Julia (2), W-wa, 18.02.04, 3350, 52
    kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
    piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
    nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
    asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
    natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
    mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
    tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
    dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
    ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
    svistak - Sylwia i Jakub Izaak (1), Tczew, 26.02.04, 4040, 60
    aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
    magdalena_76 - Magda i Milenka (1), Kraków, 1.03.04, 3920, 58
    margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59
    boryska - Iza i Julia (1), W-wa, 3.03.04, 3860, 55
  • 10.03.04, 18:52
    Monika, jesteś bardzo dzielna i uzupełnianie listy świetnie Ci idzie wink
    Niestety nie mogę Ci pomóc w kwestii krosteczek. Może zadzwoń do swojej
    przychodni?
    Witamy kolejnego Szymonka (jakiś wysyp w tym lutymwink) i kolejną Magdę!! Jak
    miło, że 'wyszłaś z ukrycia'. A gdzie mieszkasz?
    Mój Szymuś ma pościel, ale na razie śpi w rożku i mam wrażenie, że mu tam
    milutko i bezpiecznie. Pewnie też niedługo z niego wyrośnie.
    Weszłam sobie dziś na stronę www.canopol.com.pl. Są tam instrukcje, jak
    trzymać, przekładać itp. niemowlę. Wyszło, że prawie wszystko robie źlesad Ale
    to, co oni przedstawiają jest takie trudne! Zajrzyjcie tam, jak będziecie miały
    wolną chwilę. Co o tym sądzicie?
    A pępior małego ciągle się trzyma, drań. Przeterminowany o 4 dni.
  • 10.03.04, 20:50
    To prawda z tymi Szymonami - ja myslałam że to bedzie takie oryginalne imie a
    tu taka niespodzianka. Śmiesznie. My z Szymonkiem mieszkamy w Warszawie. U nas
    pepek dosyc szybko odpadł, ale pomogli mu w szpitalu - zaczał mu troszeczkę
    ropnieć i smarowali patyczkami w środku i jakoś w 8 dobie zycia mu odpadł -
    przychodze do niego do szpitala rozbieram i patrze a tam nie ma pepka smile)
    Moja dzidzia nie chce wcale spać - lezy sobie tertaz w gondolce i gada, hi, hi,
    tzn tak sapie, pojekuje i wydaje dziwne odgłosy. Smieszny jest. Myslałm że po
    kapieli bedzie bardzo głodny a o nic a nic jeśc nie chce. Udawał że chce spać,
    a jak wsadziłam go do gondolki (cały czas czekamy na mebelki - mieli nam juz
    dwa miesiace temu przywieźć, zamówilismy mebelki Glucka i maja jakieś
    opóźnienia)to sie rozbudzil i rozrabia. Trochę daję mu smoczka i uspokaja sie.
    No nic pewnie za 15 min spróbuje znowu go dostawic do jedzonka.
    Z tymi krosteczkami to jest ciekawa sprawa - tak naprawdę to nie wiadomo od
    czego, trzeba wszystko sprawdzić i eleiminowac po kolei. Moj synus tez ma
    krosteczki na buzi i brodzie i nie wiemy od czego - pediatra kazal mi nie jesć
    nabiału bo może to skaza bialkowa. Teraz czekamy czy zejda te krosty czy nie.
    Przemywamy wodą z sodą i smarujemy taką robioną specjalnie maścią. Trochę
    pomaga. Musisz Moniko pogadać z pediatrą. Dobra uciekam bo zaczyna płakać. P{a,
    pa
  • 10.03.04, 22:44
    cześć
    ciągle nie mam czasu żeby odpisać ale czytam dosyc regularnie wink
    - do wanny juz wlazłam w zeszły łikend - najpierw się wygrzałam w wannie
    czystej wody (bez pianki ;-((( ) potem spuściłam wodę i umyłam sie pod
    prysznicem -> to takie oszukane kąpanie ale zawsze!
    wink)))
    - przeraziłam się na dobre tym kwasem borowym - my uzywamy cały czas maści
    pośladkowej wg przepisu ze szpitala - pupcia jest superowa - czyściutka, zadnej
    plamki - ale w maści jest kwas borowy!!! No i teraz nie wiem...
    - młody ma od tygodnia wysypkę na twarzy - jakby dojrzaewał (chyba to samo co
    Wika Moniki). różnych rzeczy juz próbowałam ale nic się nie zmienia, no oprócz
    tego że się pojawiło jeszcze na szyi i ramionach (zaczynam się martwić czy to
    nie ten kwas borowy - ale dlaczego tylko w tych miejscach???)
    - karmienie - ja karmię na pewno nie prawidłowo bo zawsze mi niewygodnie wink)
    Nawet na leżąco. Ale się zmuszam i tyle. Młody jakoś je więc chyba mu "wisi"
    czy na leżąco czy na siedząco wink) Nadal je b. łapczywie i ulewa, krztusi się
    itp, taki widac jego urok.
    - na spacer chodzimy od 1-2 h juz nawet i zawsze - na ubranie domowe kombinezon
    z misia, 2 czapeczki, 2 pary rekawiczek i skarpetki i w śpiworek - nosiło w
    którym na dno kładę złożony rożek coby było mu "miękcej" i przykrywam kocykiem,
    zapinam śpiworek i w wózek. A w wózku zakładam ta pokrywę ale ona taka jakaś
    krótka - prawda Malwes? Ale wózek i tak rewelacja! Młody przesypia całe
    spacery. Sen zaczyna już w śpiworku, zanim włożę go do gondoli wink))
    - na noc - lekki bawełniany pajacyk i czapeczka po kąpieli - potem ok 24 mu
    zdejmuję. Acha a 2 pajacyk mam bez stópek to jeszcze skrpetki wtedy.
    - co do karmienia jeszcze - po okresie "posuchy" - tzn mleko było ale
    przynajmniej mi nie ciekło bez powodu w nocy czy w dzien i nawet wkładki prawie
    suchepo całym dniu - wróciły dni "ulewne". Znów w nocy zalane wkładki,
    biustonosz i piżama a w dzień tez wkładki zmieniam kilka razy. Ale wiecie co
    zauważyłam?? Ze odkąd to się zmieniło to Młody tez chce częstszego
    przystawiania. Dzis w nocy nawet co 50 minut. Także jakos tam wie że musi
    oprózniać. Acha nie mam bladego pojęcia kiedy piers jest oprózniona!! Wydaje mi
    się że nigdy. Ja po prostu przystawiam raz do 1 raz do 2. A jak krótko ssał -
    np tylko 5 minut to nastepne karmienie tez ta samą daję. A jak strasznie długo
    ssie i widze, że ssie i nie łyka to robię zmianę piersi i on sobie pije
    to "rzadkie". A następne karmienie znów z tej piersi rozpoczynam. I jakos to
    się kręci. Młody przybrał w ciągu pierwszych 2 tygodni 700g. teraz też na
    zagłodzonego nie wygląda ale jeszzce nie byłam na ważeniu od tamtego czasu.
    Będę przed szczepieniem ok 6 tyg to się dowiem.
    Więcej grzechów nie pamiętam wink))
    Pozdrawiam, całuję, ściskam... wink))
    Matylda i Oskar (dziś skończył miesiąc, bo 10, ale taki oszukany bo luty
    krótki wink))
    ps. Malwes - Gosiu - napisz prosze co ze szczepieniem, co i jak, jakie
    szepionki, czy trzeba je kupic samemu, czy mają juz w przychodni, jak Szymon
    znosił szczepienia i po szczepieniach. Jesteś ty "najstarsza" więc się pytam
    bardziej doświadczonej wink))
    ps 2 Kasik - o zgrozo - w wannie wyczułam "tam" jakieś szwy.!!!!!!! ???!!??!?
    Chyba mam szyjkę zszytą albo coś. Trochę się wystraszyłam ale mam nadzieję, że
    Gin mi to wyjaśni. Czy to się rozpuści? Mam nadzieję, bo jak oni to zdejmą?? To
    chyba by bolało... Musi się rozpuścić i już!!!

  • 10.03.04, 22:49
    Acha i witam "niecierpka" wink Fajny login wink) Super, że dołączyłaś i że do nas
    a nie do styczniówek haha!!! Tak trzymaj!
    Wiecie, mój mąż jest Szymon i od zawsze strasznie ale to strasznie nie cierpiał
    swego imienia wink) Znajomi mówia do niego ksywkami i tylko rodzina może
    sobie "pozwalać" wink) Ale tylko per Szymon bo jak ktoś powie "Szymonku" albo
    jeszcze gorzej "Szymek" to może od razu brac nogi za pas.
    I właśnie mu powiedziałam, że na naszym forum to tyle Szymonów a on to
    skwitował - biedne dzieci wink)
    A JA TO IMIĘ BARDZO LUBIĘ!!!!!! I zawsze mi się tak cipeło na serduchu robi jak
    widze, że następna ma swojego Szymonka. Ja też mam ale "dużego" wink))
    Pozdrawiam
    Matylda
  • 11.03.04, 07:26
    Dzięki za odpowieź na mój post. Niestety nie mam gadu gadu i żałuję. Nie
    widziałam cię na liście, kogo urodziłaś i kiedy? To moja 2 cesarka, ale po 8
    latac i niewiele pamiętam, jak to było.Dzięki za wsparcie z tą kąpielą, będę
    się pewniej czuła wchodząc do wanny, choć przyznam szczerze jeszcze troszkę się
    boję. Mam stawić się u lekarza po 3-4 tyg. od wyjścia a więc już za tydzień-
    dwa, mam nadzieję, że dowiem się kiedy mogę usprawniać mięśnie
    brzucha.Chciałabym już się jakoś ogarnąć. Ciebie też swędzi szew?
    Pozdrwawiam i odezwij się!
    A może doradzisz mi z instalacją gadu-gadu?
    Kasia-mama Marty i Antosia
  • 11.03.04, 11:21
    Jestem bardzo zmartwiona. Pisałam o tym, że mały ma taką wydzielinkę z siusiaka
    taką ciastowatą, ale myślałąm, że to jest i już i w niczym mu to nie
    przeszkadza. dopiero dziś "przyłąpałam" to coś w trakcie sikania, to zatyka
    cewkę i mały nie może się wysikać sad(. Dziś przychodzi lekarz mam nadzieję, że
    to nic groźnego ale głowa mi pęka.
  • 11.03.04, 13:59
    Witajcie!
    Niecierpku - witamy w gronie Lutówek - cieszę się, że jesteś "styczniowa
    lutówka" bo tak to były tylko "marcowe" i byłam trochę osamotniona. Szkoda, że
    dołączyłaś tak późno...śmiesznie, że mamy tyle Szymonów! Wiecie, że obchodzą
    imieniny w Walentynki?

    Matyldo - fakt, w Deltimie ten pokrowiec jest troche krótki, ale widzialam, że
    w wózkach innych firm jest podobnie. Ale poza tym (i wagą) jest super - jeśli
    go nie trzeba dźwigać to rewelacja - no i ta gondola świetnie nam zastępuje
    fotelik.
    Dziewczyny, szwy rozpuszczalne rozpuszczają się całkowicie w ciągu dwóch
    miesięcy - także możecie je na razie spokojnie "nosić". Mnie "odleciały" dwa
    dni temu jakieś reszteczki a to już 6 tygodni. U mnie w szpitalu określili
    połóg na 8 tygodni a nie 6. Ale kąpać się pozwolili po 6ciu więc ja już we
    wtorek siedziałam w wannie ale też tak ostrożnie - napusciłam tylko trochę wody
    i szybko wyszłam. Ale było super.
    Matylda, ze szczepionkami to będziemy musiały zapytać Niecierpka - przez to, że
    Szymon chorował ja mam przesunięcie w czasie i będę go szczepić za ok 2-3 tyg.
    Ale zamierzam go zaszczepić szczepionką skojarzoną Infanrix

    www.szczepienia.pl/infanrix/
    - rozważam jeszcze dodatkowo szczepionkę przeciw gronkowcowi oraz meningokokom -
    ale jeszcze nic dokładnie o nich nie wiem. Wiem, że jedna się nazywa chyba
    Prenevar a druga Nasivac C firmy Baxter. Obie są dostępne w Polsce (b.trudno je
    dostać) bo znajomi szczepili ale bardzo drogie - ok 200zł jedna. Nie wiem tylko
    czy sa do końca bezpieczne. Nie rozmawiałam jeszcze z pediatrą.

    Edyta - nie martw się, to na pewno nic wielkiego - może mały stan zapalny. A
    może zwykła mastka - nie wiem od kiedy chłopcy to miewają ale chyba od dziecka.
    Na wszelki wypadek niech zrobią małemu posiew z moczu - to będzie wiadomo co i
    jak.

    A my w poniedziałek do neurologa a 27 marca na USG bioderek.

    A propos ćwiczeń po cesarce - wejdżcie na:
    www.szpitalkarowa.pl
    Potem na "po porodzie" - są ćwiczenia i po fizjologicznym i po cesarce i jest
    rozpisane na doby, co i kiedy można.
    Dziewczyny, mnie się wydaje, że niektóre z was są zbyt długo "unieruchomione"
    po cesarkach i porodach - trzeba się ruszać jak najwięcej już od 2 doby - niech
    boli jak diabli - o to chodzi. Wtedy jest szansa, że blizny się ładnie zrosną
    (a dokładnie nie będzie usztywniających zrostów). Trzeba się prostowac a nie
    zginać w chodzie, siedzieć a nie leżeć - to boli tak długo, bo za bardzo się
    oszczędzacie. Na Karowej gonią do chodzenia już po paru godzinach ale
    faktycznie pomaga - a siostrę mam rehabilitantkę i ona mówi tak samo - zero
    leżenia po porodzie a zwłaszcza po cesarce. Można sobie tylko w ten sposób
    zrobić krzywdę. To samo mówiła moja gina. Ale oczywiście to tylko moja rada -
    nie wiem co wam radzili lekarze. Ja siadałam od razu mimo, że bolało gorzej niż
    poród (wink) ale na 3dzień już brykałam a koleżanka stękała i nie chciała
    wstawać nawet do dziecka i "bujała" się z bólem przez 2 tyg.

    A teraz ważne - DO MAM CHŁOPCÓW!!!
    Mój pediatra dał mi za m-c skierowanie na cystografię z małym. Powiedział, że
    każdy chłopczyk powinien mieć to zrobione - czy wasi lekarze też tak sądzą???
    To chyba bardzo bolesne badanie (wymaga cewnikowania), choć moj lekarz
    twierdzi, że nie. Ale ja się boję. Może ktoś ma już jakieś doświadczenia ze
    starszymi dziećmi????

    Będę wdzieczna za info
    Gosia
  • 11.03.04, 15:06
    Moniko, mam pytanie odnośnie pediatry jeżdżącego do maluszków,czy masz może
    namiary, jakis telefon do takiego lekarza w okolicach chylonii?
    Wczoraj była u mnie położna,ale zapomniałam zapytać,a wieczorem mielismy
    pierwsze starcie z kolką chyba, mały zwymiotował jedzonko dopiero co
    połknięte, zaczął strasznie płakać i sie napinać, a zbuzi ślina mu strasznie
    leciała, czy któraś zna takie objawy?
    Bardzo się przestraszylismy, bo mały tak w ogóle nie płacze tylko kwili jak
    chce jesc, i nagle taki prawdziwy płacz, nie wiedzieliśmy co robic,dziś kupimy
    te czopki Viburcol czy jakoś tak.
    Nie mam czasu pisać, ale czytam i jestem w miarę na bieżąco.
    Pozdrawiam wszystkie mamy, te nowe "ujawnione" niedawno też!!
    Dzięki za jakiekolwiek info.
    Gosia
  • 11.03.04, 15:52
    Ale dużo tematów! fajnie, że tyle czytania smile
    A teraz moje przemyślenia:
    Szczepienia: szczepionki skojarzone (np. Infanrix - jest ich kilka różnych) -
    fajne bo dziecko jest tylko raz kłute, poza tym uodparniają tak jak zwykłe,
    choc były spory na ten temat (ale się skończyły - udowodniono że są tak samo
    dobre), co do szczepień dodatkowych to moją Baśkę - jako malucha bez problemów
    zaszczepię przeciwko Hemophilus influenzae. Inne bakterie o których pisze Gosia
    są zalecane dla wcześniaczków i dzieci bardziej narażonych - myślę, że
    Szymonkowi po tych jego przejściach dobrze zrobią. Z tymi szczepieniami to w
    zasadzie jest taki kłopot, że możaby szczepić na wszystko, ale coraz częściej
    mówi się o tym, że zby liczne szczepienia w dzieciństwie mogą mieć wpływ na
    większą częstość w przyszłości chorób z autoagresji tzw. kolagenoz, dlatego
    właśnie chcę Basię trochę zaoszczędzić przed nadmiarem.

    Też mam takie szwy co się rozpuszczą za 2 m-ce. Miałam w zasadzie 1 rodzaje- po
    wierzchu takie 2-tygodniowe - juz ich nie ma, a głębiej właśnie te, no i są smile.
    Z kąpielą poczekam jeszcze (do 6-tyg.)- choc jak wiecie przed porodem
    zrobilismy łazienkę i tak mnie ciągnie ta moja nowa wanna smile, ale w sumie
    prysznic też nowy smile

    Co do spraw męskich - no to nie wiem, chyba nie zrobiłabym cystografii -ot tak,
    profilaktycznie. Do tego badania trzeba zacewnikować, osłonowo trzeba podać
    Furagin (bo przy cewnikowaniu i podaniu kontrastu zawsze coś może się załapać) -
    poza tym to badanie w sumie dość inwazyjne, no i cewnikowanie zawsze jakoś tam
    delikatnie uszkadza śluzówkę. Poza tym są ustalone wskazania do cystografii:
    zakażenie, nieprawidłowości anatomiczne widoczne na zewnątrz, albo kłopoty z
    oddawaniem moczu. Chwała Bogu, Basia jest dziewczynką smile

    Margoja! Moja Basia tak zrobiła ze 2 razy, podejrzewam, że u nas to był
    chwilowy problem ze zrobieniem kupki, ale przeszło. Ona też nie płacze, a wtedy
    głośno krzyczała (ale krótko).

    Czopki Viburcol mam, dzowniła do mnie koleżanka i kazała kupić - bo sama jest
    ich fanem - podobno rewelacyjne i pomagają na kolki, brzuszki i dzidziusie
    pierdzioszkują po nich aż miło. Po tym napięciu z wrzaskiem nie podałam, bo to
    było krótko i przeszło, ale jak się jeszcze powtórzy to chyba jej dam.

    Poza tym po namowie mojej koleżanki (mama 7-miesięcznej Justynki) zaopatrzyłam
    się, na wszelki wypadek, w czopki glicerynowe - takie zwykłe, na problemy z
    kupką i w paracetamol w czopkach (po 50mg)- dobrze jest dać taki czopek
    (oczywiście zależy ile waży maluszek) zaraz po szczepieniu - rączka nie boli i
    ewentualnej gorączki nie będzie.

    To tyle, jak mi się jeszcze coś przypomni to napiszę!
    pozdrawiam
    Marta

    Ps.
    Wybieramy się na pierwszy spacer i narazie główny problem to w co ubrać -
    MNIE!!!! Dalej normalne ciuchy za małe, a ciążowe za duże....
  • 11.03.04, 17:32
    Margoju, ja chodzę do przychodni na Wejherowskiej, ale jak mogłaś wcześniej
    przeczytać moje pierwsze zetknięcie z pediatrą nie było obiecującesad Chociaż
    dziś byłam znowu nakleić plasterek i przy okazji spytać się o tą wysypkę na
    buźce i pilęgniarka poprosiła p. doktor, która przyjmowała u "dzieci chorych",
    zeby przeszła do "zdrowych" specjalnie dla nas.
    Pediatra potwierdziła moją teorię, że to mogło być jakieś uczulenie kontaktowe
    np. od proszku. Zapisała krem Cutibaza. Proponowała też Cutivate crem, ale
    powiedziała, że to ze sterydami, więc nie chciałam.
    Mam nadzieję, że to uczulenie szybko zejdzie, bo wygląda okropnie - jest nie
    tylko na buźce, ale i na głowiesad((
    Amatylda, a propos Sudocremu - zajrzyj na stronę www.nepentes.pl, jest tam
    dokładnie opisane na co można stosować.
    Przy okazji wizyty w przychodni zważyli mi dziecko. I mając 1 miesiąc i 1 dzień
    waży 4.470g. Czyli od ostatniego ważenia 10 dni temu przytyła ponad 0,5 kg!!!
    Czy mam jej reglamentować cyca?
    Acha, pani doktor pytała się ile daję D3. I przyznałam się, że 2 krople, a nie
    4 jak zaleciła inna lekarka. I ta powiedziała, że dobrze. No i bądź tu mądry
    człowieku!
    Co do szczepionek to też mam dylemat. Ale w ośrodku radzą, żeby Hib dać dopiero
    w wieku 6 m-cy. Zwłaszcza, że Wika ma tylko sporadyczny kontakt z dziećmi w
    wieku szkolnym. Które podobno najczęściej przywlekają choróbskasmile
    Byłam dziś w 4 sklepach z dziecięcymi ciuszkami i nigdzie nie ma śpiworków do
    spania! Tylko w jednym "były, ale się zmyły". I kosztowały ponoć 50zł! Chyba
    kupię kawałek polaru i poproszę matkę o uszyciewink
    A z ciuchami dla siebie też mam problem. Ale gorzej jest z górą - nie wszystko
    chce się dopiąćwink)) Chyba skorzystam z pretekstu, że na chrzciny muszę jakoś
    wyglądać i cos sobie fundnęwink
    A szwów, tych "wewnętrzych" też mam serdecznie dość. I nie życzę sobie, żeby mi
    tam wystawał jakiś supełek! Mam nadzieję, ze na kontrolnej wizycie moja gin coś
    z tym zrobi, bo nie doczekam się tego rozpuszczenia!
    Mój kochany mężuś mnie ostatnio dobił, bo stwierdził, że nadal chodzę "ciążowo"
    (czyli jak kaczkasmile)) Wytłumaczyłam mu obrazowo, że gdyby miał szpulke nici w
    tyłku, też by mu sie tak porobiło!!!
    Qrcze, kiedy zacznie się "tam" wyglądać normalnie, żeby nie trzeba było "gasić
    światła"?wink))
    No i Młoda się obudziła, zmykam...
    Monika
  • 11.03.04, 17:16
    Witam
    Imię Szymon bardzo nam się podobalo i dlatego nasz synek tak włansie się
    nazywa. Nie wiem czmu Twój mąż Matyldo tak go nie lubi smile))
    dołaczyłam do lutowek bo jesteście mi bliższe - całą ciąże szykowałam sie na
    luty, ale Szymon wolał byc styczniowy (jego tata tez w styczniu tylko 26). Ja
    na poczatku myslałam że wybieram takie niepopularne i niespotykane imie dla
    synka. A tu taki numer - w szpitalu jak mały leżał na żółtaczke to obok niego
    tez był Szymon, w poradni laktacyjnej tez Szymon, tutaj u Was tez tylu. Cos
    czuje że jak bedzie chodzil do szkoły to będa same Szymonki smile)))

    login niecierpek wymysilłam sobie sama z uwagi na to że jestem niecierpliwa i
    czasami tak do siebioe mówiłam kiedy sie wściekalam na cos.

    Pytałyście o szczepionki.....
    Mysmy dzis to przeżyli!!!! Koszmar dla dziecka. mały tak płakał jak nigdy. po
    raz pierwszy słyszałam jak moje dziecko zdziera płuca. Wył straszliwie a mnie
    sie serce krajało bo jeszcze musialam go przytrzymac za nózkę - nie mógl sie
    kompletnie uspokoi po szczepieniu, cały czas plakał, nawet w samochodzie gdzie
    zawsze jest spokojny i spi. Mileismy iść potem na dwór ale balam sie że bedzie
    marudny a trudno go będzie na dworze uspokoić. Po przyjeździe do domku
    postawiłam go przy balkonie i pospał godzinkę, ale jak sie obudził chyba sobie
    przypomniał i znowu płakał. To jest straszne patrzeć jak cierpi własne dziecko
    (już raz to pzreszłam w szpitalu, jak go co dobę kłuli pobierając krew aby
    sprawdzić poziom bilurbiny). Teraz zjadł i troszke pokwilił i poszedł spać.
    Kupilismy mu szczepionkę skojarzoną, acelularną Infanrix DTPa (to jest na
    błonice, krztusiec, tężec) i druga na WZWB nazwaną Engerix B - pierwsza
    kosztowała nas 80 zł, a druga 60. Chcialiśmy jeszcze HIB, ale pediatra
    powiedzial że to wszystko za duzo na 1 raz. Za 6 tyg będziemy znowu to
    przezywac i wtedy Hib + DTPa (błonica, tężec, krztusiec i Haemophilus
    influenzae typu B (tak nam poleciła pediatra ze szpitala w którym leżał Szymon)

    Mał ma pokłute obie nózki, lekko spuchło mu w tym miejscu i widac że go troszke
    to boli, bo kiedy dotykam zaczyna kwilić. Jest ogólnie marudny, ale pediatra
    powiedziala że ma do tego prawo po szczepieniu. Może jakoś to przezyjemy.

    Ponadto ma problemu niunio z kupkami - z uwagi na to że jest na sztucznym
    mleczku ma zatwardzenia. Przepisala nam taką zawiesinę Debridat - zarówno na
    zapracia jak i na kolki - zobaczymy czy skuteczne - mały dostal pierwsza dawke
    i smakowalo mu - zrobiła takie duże oczka, zamlaskał i usmiechnął się, bo to
    słodkie. Mialam wrażenie że chce jeszcze.

    A propo poruszania sie po połogu. Ja juz drugiego dnia po porodzie siedziałam w
    kucki - troche ciągnęło i bolało ale wytrzymywałam - nie umiałam małego karmic
    na leżąćo i musiałam siedzieć. A potem jak lezał w inkubatorze i przyjeżdzałam
    na wizyty i karmienie to nie było komfortowych warunków i musialam siedziec,
    biegac i latac miedzy domem a szpotalem. Troche wiecej mi krwi wtedy lecialo
    ale przezylam. Teraz juz mam "tam" zupełnie czysto. Ide w poniedzialek do gin
    zapytac czy wszystko OK i czy można sie juz kochac. Bardzo tęsknimy oboje z
    mezem za tym i nie możemy sie doczekac. mam co prawda mnostwo obaw, ale on jest
    taki kochany i taki podniecony kiedy mówi mi o tym jak to bedzie kiedy już, że
    przestaje sie martwić. Znamy sie z mężem juz ponad 10 lat i tyle przeszliśmy
    więc może i to jakoć nam pójdzie.

    Ide zrobic sobie cos do jedzonka poki moj hipcio spi (waży już 4940 i ma 58 cm,
    a ma 6 tyg) i zaraz do Was wracam.

    Niecierpek
  • 11.03.04, 17:53
    Dzieki za odpowiedzi, uspokoiłam się trochę.
    Monika, ja też na Wejherowską się zapisałam, ale wizyta w przyszłym tyg. mam
    nadzieję, że nie bedzie tak czarno jak u Ciebie.

    Jeszcze mam pytanie odnośnie bananów, w jednych poradnikach piszą,że można, w
    innych,że niewskazane, a wy jecie banany karmiąc piersią? a gruszki?

    co do ćwiczeń to koniecznie muszę zajrzec na ?a stronę,po tej cesarce mam taki
    "worek skórny" wiszący i podskakujący jak się śmiejęsmile))

    A rana czasami swędzi jak smok, ale nie drapię oczywiściewink

    Na razie chodzę w koszuli, ale jestem ciekawa czy wejdę w moje ciuchy, już się
    nie mogę doczekać!w ogóle tak dziwnie mi bez brzucha.

    A propos imion, wydaje mi się że Antosiów też mamy dostatek, chyba trzech no
    nie?
    a połozna powiedziała, ze oryginalne imię wybralismy, że jeszcze żadnego nie
    miała od wielu lat, a tu proszę "lutówki" i "lutówki-marcówki" się skumały
    aż 3!!

    dobra, idę trochę sie połozyć póki mały śpi.
    Aha, jeszcze o wstawaniu po cesarce, mi też zalecali jak najszybsze chodzenie
    i pewnie dzieki temu nie chodzę zgięta terazsmile

    Pozdrawiam
    gosia mama antosia
  • 11.03.04, 18:47
    Tu mama Antosia.Moja położna też imieniem zszokowana, powiedziała , że w swojej
    karierze jeszcze Antosia nie miała.U męża w pracy pytali za to czy te imie to
    po dziadku.
    Co do usprawniania po porodzie i cesarce.Mi kazano wstać po raz pierwszy po 18
    godzinach od porodu, musiałam hwycić cewnik i dren w dłoń i zasuwać na drugą
    salę.Po za tym za kilka godzin zdjęto opatrunek, za kolejne odłączono cewnik i
    trzeba było chodzić mimo wpietych kroplówek, a potem już na całego.Także o
    oszczędzaniu mowy nie ma, bo nikt do dziecka nie przychodził i ze wszystkim
    trzeba było sobie radzić samodzielnie.5 dnia zdjęto mi szwy i za kilka godzin
    wypisano do domu. Pytając się o ćwiczenia miałam na myśli intesywną gimnastykę
    usprawniającą mięśnie brzucha.Te ćwiczenia z Karowej mam, ale to zwykłe
    ćwiczenia mające na celu po prostu usprawnianie.
    Słuchając o szczepieniach jestem przerażona, czeka nas to 6 kwietnia i już się
    boję.
    Kasia mama Antosia
  • 11.03.04, 19:48
    ... mój Szymon przeszedł dziś nawrót kolki... wył cały dzień a ja w końcu z nim.
    Nie wiem czy to kolka ale tak to wygląda, tym bardziej, że dopiero co był
    przebadany od góry do dołu i nic mu nie dolega co by mogło powodować taki płacz.

    Podejrzewam, że to jednak ten cholerny Hemofer... bo widziałam już dzieci z
    kolkami, m.in siostrzenice i wg mnie dziecko z kolką może beczeć ale nie
    wydawać z siebie dziki skowyt i przez godzinę, dwie, pięć ale nie dwanaście...
    Nie mam już sił...chyba wezwę innego lekarza, bo jak mi ten stary powie kolejny
    raz, na zarzut, że Hemofer powoduje takie akcje, "Łeee", to ja mu to "Łee" każe
    nosić przez 12h na rękach...
    Już padam na twarz - nie jestem w stanie słuchać wycia mojego dziecka. Po
    prostu nie jestem,. Może inni są odporni ale ja nie... on płacze żywymi łżami,
    patrzy błagalnie, żeby mu pomóc a ja nic nie mogę zrobić... jeszcze jeden taki
    dzień i chyba ja się znajdę z depresją w szpitalu bo jestem już u kresu sił...
  • 11.03.04, 21:58
    Współczuję Gosiu. Może w takim razie odstaw ten Hemofer?
    Mi dawali go w szpitalu, a potem zapisali Ferrum Lek. Nie zauważyłam żeby miał
    jakiś wpływ na Małą. Na mnie owszem - powoduje problemy toaletowe - raz w tą a
    raz we wtą, ale to się da przeżyćsmile
    Spróbuj odstawic lub zmienić lek, po co macie się oboje wykańczać...
  • 11.03.04, 20:05
    Margoju, mam juz gg - nr 2619477. Możemy sobie tym sposobem
    przekazywać "ploteczki lokalne"wink
    Monika
  • 11.03.04, 21:15
    ojej Gosiu, wyobrażam sobie, jak strasznie się czujesz,ja też cierpię, kiedy
    synek płacze... Nie bardzo mogę Cię pocieszyć, mam nadzieję, że Szymuś już się
    uspokoił i oboje odpoczywacie.

    Dziewczyny, mam dwa pytania. wiem, że o tym już było, ale nie chce mi się
    szukać.
    1. kiedy robi się badanie stawów biodrowych
    2. kiedy i jak długo podaje się vitD

    Zyczę spokojnej nocy Wam i Waszym maluszkom,
    Joanna
  • 12.03.04, 01:10
    Joasiu

    1. Między 6 a 8 tygodniem życia
    2. Jeśli maluszek jest tylko na piersi to wydaje mi się, że rozsądna dawka to 2
    kropelki na dzień - a w lato po jednej. Po skończonych 3-4 tyg ale to już musi
    ustalić lekarz.

    Moniko (morsk)
    Nie możemy tego odstawić...mały ma niedokrwistość niedobarliwą. Jak ja brałam
    Hemofer po porodzie to nie widziałam wpływu na niego ale jemu hemoglobina
    spadała już do poziomu 9 jednostek - to bardzo mało i hemofer dostaje on, w
    kroplach. Ferrum Lek nie chciał mu lekarz przepisać. Nie wiem do końca czy to
    to bo nie zaczęłam mu nawet podawać pełenej dawki - on się zachowuje jakby byl
    non-stop głodny i wydaje mi się, że on ma źle policzoną normę żywieniową
    dzienną - po prostu za małą. Lekarz powiedział że 600 to dla niego max a z
    opakowania miesznki wynika, że dla jego wieku 700 to minimum. On jest
    wparawdzie mały ale bez przesady ... jutro to muszę zweryfikować.
    Ferrum Lek ma mniej skutków ubocznych ale niestety często bywa nieskutecznysad(

    Co do ubioru - mój w domu nosi tylko bodyz długim rękawem i śpioszki.
    Ewentualnie body-bezrękawnik i pajacyk. Śpi pod cienkim kocykiem, nie pętam mu
    bioderek w rożki ani nic takiego - zawijałam go tylko w pierwszym tygodniu
    życia w kocyk "na rożek" ale teraz chcę by swobodnie machał nóżkami. Ma też
    śpiworek i mam zamiar go użyć ale jest od 3,5kg więc jeszcze chwilę czekamy.

    Do werandowania zakładam na dzienne ubranko (body z długim r. plus śpiochy)
    sweterek, dwie czapki, pakuję go w kombinezon super-ciepły, zapinam pokrowiec
    od wózka i już. Na spacer doszedłby jeszcze kocyk po wierzchu.

    Wył do 22.00... potem padł. Obudził się przed chwilą - dałam mu ogromną flaszkę
    z mlekiem. Zjadł i znów padł... mam nadzieję, że to tylko źle wyliczona norma
    dzienna. Ja widzę, że on jest głodny...
  • 12.03.04, 07:54
    Dziewczyny! HELP!!!
    Czy to mozliwe, żebym miała depresję poporodową?? Miesiąc po porodzie? Od
    wczoraj nic tylko ryczę... crying Nie wiem czemu Szymon płacze, więc ja też w
    ryk... Nie może biedaczek usnąć, to ja w bek..... Drze się jak opętany, to ja
    razem z nim... Kregosłup pęka od noszenia, ale nie mam serca zostawić go
    takiego zapłakanego w łózku. Mąż oczywiście całymi dniami w pracy. Dziś rano
    znów mu się "oberwało", choć ma dziś imieniny..... Cały świat jest winny temu,
    że mi źle? Nie wspomnę o Patryku - starszym synku, który Bogu ducha winny też
    od wczoraj cierpliwie znosi moje złe humory i napady płaczu... Co mam zrobić???
    Jak ochłonąć? Tak bardzo czekałam na tego małego hipopotamka a teraz nie daję
    rady sad. Idę płakać, bo juz prawie nie widzę na oczy - kolejny powód do łez!
    Życzę Wam lepszych nastrojów i pozdrawiam!
    Marzena Czerwonooka i Siąpiąca Napuchnietym Nochalem
  • 12.03.04, 08:38
    Jak zwał tak zwał ale chyba większość z nas przez to przechodzi...to
    niekoniecznie musi być depresja tylko najzwyklejsza w świecie bezsilność. Ja
    też mam napady płaczu i to właśnie najczęściej wtedy, kiedy Szymon (ach, te
    Szymony...!) płacze a ja nie umiem bądź nie mogę mu pomóc.
    Wczoraj, tak jak pisałam wyżej, moja bezsilność osiągnęła szczyt (albo dziś -
    bo zadzwoniłam jeszcze pokrzyczeć na lekarza) - on darł się w niebogłosy od
    tych zaparć chyba, a ja wyłam na podłodze w kuchni a potem równo zwymiotowałam
    wszystko co udało mi się zjeść przez cały dzień.
    Na szczęście mąż przyszedł ok 20.00 i już do rana zajmował się małym, pocieszał
    mnie, robił herbatę, ...i jakoś te parę godzin snu mnie uratowały.

    Marzenko, każdy maluszek jest inny, i prawdopodobnie ze starszym synkiem mogło
    być lżej, bo nie każde dziecko ma kolki czy płącze b. często. Dlatego nie martw
    się, spróbuj dociec przyczyny tego płaczu - jeśli cokolwiek lekarz może pomóc,
    to go dręcz - a jeśli nie, to daj sobie prawo do takich emocji. Pewne rzeczy
    trzeba przetrzymać ale to jest bardzo ciężko - ja tez nie jestem w stanie
    funkcjonować, jeśli dziecko się męczy kilkanaście godzin i patrzy na mnie
    błagalnie, żeby mu pomóc i nic nie skutkuje. I noś go jak trzeba, trudno -
    najwyżej będziemy sobie szyły ciuchy na zamówienie, kiedy biceps u jednej ręki
    będzie dziesięciokrotnie większy niż w drugiej (wink))) - mnie też już ręka
    odpada a noszę go tylko na lewej. Na prawej nie umiem i już.

    Wczoraj w rozpaczy obdzwaniałam wszystkie dzieciate koleżanki - KAŻDA mi
    powiedziała, że niestety przechodziła przez fazy płaczu, bezsilności, euforii,
    złości na malucha, złości na siebie z powodu złości na malucha, itp...
    Więc nie martw się tym tak bardzo - chyba, że czujesz, że już nie dasz rady i
    ze zmęczenia mogłabyś zrobić krzywde dziecku jak się zachwiejesz albo ci się w
    głowie zakręci - wtedy wołaj o pomoc. Niech mąż weźmie zwolnienie albo niech
    ktoś inny przyjdzie ci pomóc. Nie ma innej rady - mama nie cyborg.
    Sama dziś chodze jak zombie - choć trochę mi lepiej bo wymusiłam na lekarzu
    odstawienie Hemoferu, Debridat i rozważenie Ferrum Lek. I Bogu dziękuję, że
    jutro weekend, bo wczoraj, jak zwymiotowałam, to się faktycznie bałam, że
    skończy się zawołaniem pogotowia jednocześnie i do mnie i do dziecka bo nie
    damy sobie rady...
    Trzymaj się i pisz co u ciebie.
    G.
  • 12.03.04, 09:49
    Oj to chyba wczorajszy dzień był taki nastrojowy.Mój mąz , który dotąd bardzo
    mi pomagał przy małym wrócił wczoraj do domu o 21.A ja cały dzień z niuńkiem
    ryczącym na rękach, tylko na spacerze trochę pokimał.Padałam z nóg i hustając
    go zasypiałam na siedząco.Wczoraj się poddałam i dałam mu smoczek .Wprawdzie
    wypluwa go co chwila, ale za to uspokaja się trochę.Po raz pierwszy od porodu
    wczoraj się popłakałam , ale nie ze szczęścia(to już było) ale z
    bezsilności.Płyną mu łzy z oczu, bródka się trzęsie i tak błagalnie patrzy, a
    ty człowieku nie masz patentu jak mu pomóc.Teraz śpi.Dziś muszę odebrać córę ze
    szkoły, a ze to daleko od domu czeka mnie podróż samochodem z antkiem w
    foteliku, ciekawe jak to będzie.Jutro sobota, zgodnie z naszymi ustaleniami
    przedpołudnie nalezy do starszej córy.Wychodzimy z domu, zostawiając tatusia z
    Antosiem(mleczko odciągnięte w buteleczce)Byłyśmy juz tak przed tygodniem i
    było w porządku.Córa wniebowzięta-Mamo to najcudowniejszy dzień w moim życiu-no
    to nie ma wyjścia trzeba teń dzień powtarzać co tydzień.Marzy mi sie też takie
    wyjście z mężem, jest taki kochany i tak mi pomaga.cudownie jest patrzeć gdy
    przytulają się do siebie z Antkiem.
    Pozdrawiam wszystkie mamusie, szczególnie te Szymonkowe-dziewczynki duzo siły,
    będzie dobrze, nie dawajcie się żadnym deprechom, jesteście cudowne i robicie
    co w waszej mocy by pomóc maluszkom w przezwyczajaniu się do tego świata.
    Mama Antuanka i Martusi.

  • 12.03.04, 10:02
    Wczoraj mieliśmy dwie wizyty. Pani położna dużo szumu duzo krzyku "rozszarpał"
    małemu pępek tak drastycznie ze miałam ochotę zwiać. Tzn. nie zrobiła mu nic
    złego tylko pokazała jak podnosić i fachowo zakraplać żeby szybciej odpadł, bo
    mama z tatą z tym pępkiem to jak z jajkiem. Potem wieczorem był pan doktor i
    byłem zdumiewająco grzeczny chociaż leżałem goły jak mnie Pan Bóg stworzył,na
    przweijaku a pan dr. mną wywijał na wszystkie strony,nawet nie kwęknąłem.
    Lekarz też stwierdził, że to mastka, siusiak został pooglądany i nic więcej nie
    udało się znajść. Ogólnie fajny jestem chłopczyk tylko troszkę słabo trzymam
    główkę ale tym to możemy się ew. martwić po 6 tygodniu, a mam dopiero 3 nie
    całe.
    Oj dziewczyny z tym płaczem to bywa strasznie, czasem patrze na małego i
    wszystkie uczucia mi ise pętają po głowie a potem potworne wyrzuty sumienia, zę
    w ogóle tak mogłam o swoim dziecku pomyśleć, ale mam fajną książeczke od
    pruszyńskiego "rok po urodzeniu dziecka" i tam poczytałam, że jestem raczej
    normalna, przynajmniej w tych kwestiach. Ja mam za to teraz większy problem z
    depresją u Tatusia co się z nim dzieje nie mam pojęcia, ma problemy nawet z ew.
    wypraniem pieluch do małego na bezpieczną odległość echhh depresja poporodowa
    ojców???
    A zęby było do kompletu to nasz synek nazywa się Antoni Szymon wink)) A
    komentarze albo rakcje ludzisków doprowadzają mnie do szału, pewnie gdybym
    nazwała dziecko jakimś super modnym imieniem to by było ślicznie i w ogóle a
    tak "noooo nooooooo ładnie" echhhh
    Trzymajcie się kobietki mój maluszek ma dni zę całe szaleje i wyje jak opętany
    z zachodzeniem się o zgrozo!!!!!! ale potem ślicznie sypia w nocy i dnia
    następnego. Biedne maluszki płączące i biedne mamy. Uściski Edyta
  • 12.03.04, 14:43
    I jak się dziś macie, drogie znękane mamuśki? Ja miałam wczoraj całkiem dobry
    dzień, ale to było konieczne po straszliwej nocy; maluch budził się co 1,5 godz
    i nie spał przez dwie. i tak całą noc. Dawałam mu jeść prawie nieprzytomna i
    przy tym zasypiałam, przygniatając go np. ręką. Za to dziś dał nam odespać.

    U nas pępuszek odpadł przedwczoraj, ale coś tam jeszcze jest i dziś trochę
    krwawił. zadzwoniłam do przychodni i doktorka mnie uspokoiła, że tak może być.
    Swoją drogą, tak narzekacie na publiczną służbę zdrowia, a ja mam chyba
    szczęście, u nas jest bardzo miło i fachowo, wizyty w domu i kontakt
    telefoniczny w razie potrzeby...
    Edyta, śmiać mi się chciało, kiedy czytałam o wizycie położnej i pępku, bo u
    nas było identycznie. Aż syczałam patrząc, co pani wyprawia z tym biednym
    pępuszkiem. Ale owszem, pomogło.
    A że ludziom nie podoba się imię Antoś? eee tam, nie przejmuj się, jest
    naprawdę ładne. Poza tym na pewno nie będzie miał w szkole problemów, bo staje
    się ono wrew pozorom coraz bardziej popularne. mam dwie dzieciate koleżanki i
    obie mają Antosiówwink
    A mój synek to Szymon Jan.
    U nas za to rodzina kręciła nosem na imię. a niech sobie kręcą na zdrowiewink)

  • 12.03.04, 16:02
    Drogie Mamy
    rzeczywiście z tym płaczem maluchów to jest tragedia. One tak strasznie się
    męczą a my biedne nie zawsze wiemy jak im pomóc. Przewinięty, nakarmiony,
    utulony a dalej placze i to jak rozdzierająco. Buzia cała czerwona z oczków
    kapia łezki mordeczka rozdziawiona i ryk niesamowity.
    U nas wczoraj wieczorkiem taka mala jazda była alke byl to caly czas wpływ tego
    szczepienia - uspokoił sie tylko w kąpieli, ale jak go wyjełam z wanienki to
    płakał dalej. Nawet widok butli z jedzeniem go nie uspokajał - był taki
    rozżalony i zdenerwowany że nie chcial jeść - dopiero po godzinie płaczu
    uspokoil sie i posłusznie zjadł. Na szczęście potem zasnął na 4 godzinki i
    wypoczał troszkę a przy okazji mama też.
    Gosiu Malwes - moje dziecko a jest w tym samym wieku co Twoje, zjada 6-7 razy
    na dobę po 120 ml, a do tego wypija w sumie na dobe okolo 300 ml Plantexu -
    wczoraj pediatra pozwoliła nawet po dluższej przewie w karmieniu po nocy dać
    troszke wody aby nie było zaparć i kupka luźniejsza (tak to jest przy tych
    karmionych butelkami). Co prawda moój synek jest większy od Twojego (waży
    4900), ale może twój tak płacze bo rzeczywiście jest głodny - może sie okazać
    że te 600 ml to za mało dla niego. najpierw byl bardzo chory ale teraz coraz
    bardziej się uaktywnia i jego potzrby rosną. U nas po okresie chorób i nie
    przybierania na wadze i takiej ogólnej senności i leniwości mięśni, mały ma
    teraz na odwrót - bylismy nawet u meurologa bo mały tak silnie odchylal glowe
    do tylu. Ale lekarka powoedziała że to moze byc normalne - bo dziecko najpierw
    było bardzo senne i miało duzo toksym w cialku co spowalnialo wiele rzezcy.
    Teraz mieśnie musza nadrobić ten okres. I caly organizm też - najpoier malo
    jadł a teraz chce jeśc, jesć.... Generalnie je co 4 godzinki, ale jak sie
    rodziera juz po 3 to co ja mam robić??? nie dac mu jeść bo nie mineła ustalona
    godzina bo dawka żywienia jest za duża!!!! daje mu mleczko... czasami oszukuję
    Plantexem, ale to na krótko. Z piersi moje dziecie nie chce już jesć - cmoka
    troszkę i wypija tak około przez 2 min a potem drzee się w niebogłosy -
    uspokaja sie dopiero jak dostanie te swoje 120 ml z butli. Mój mąż smieje sie i
    mówi że to traktuje Juniorek jak lekarstwo - trzeba wziąc żeby być zdrowym,
    troszeczke possa aby sprawic radośc mamie ale potem drze się DAWAJ JEŚĆ.

    Słuchajcie!!!
    Dzis byłam u fryzjera i zrobilam sobie pasemka i czuję sie tak cudownie młodo
    i kobieco. Tego mi bylo trzeba. Zostawiłam małego z babcią i pojechałam do
    mojego mistrza nożyczek. Jeszcze muszę zaliczyć kosmetyczkę i juz będzie super.
    a i jeszcze kupiłam sobie nowe buty.... wspaniele sie czułam podczas tego
    poszukiwania. Chociaz złapała sie tez na tym że cholernie tęsknie do domku i
    zastanawiam sie jak oni sobie radzą, czy mały nie płacze. Jak wróciłam do domu
    to nie mogłam sie oderwac od dziecka, całowałam tuliłam, az maly nie wiedział
    co sie dzieje. Z jednej strony super gdzieś wyjśc, a z drugiej chce sie jak
    najszybciej do do=mku. Tak to juz jest.
    Mam nadzieję, że Wawsze maluszki dadza Wam troszke spokoju i nie będą tak mocno
    płakać. Nie zamartwiajcie sie tak bardzo. Kolki kiedyś miną i wszystkie inne
    przypdałości a nasze dzieci juz niedługo będą się cudownie bawić i gruchac do
    nas.
    Trzymajcie się.
    Niecierpek
  • 12.03.04, 22:52
    Cześć,
    Jejku dziewczyny opisujecie dokładnie mnie, mojego Oskarka i nasze życie... Nic
    dodać nic ująć, Echh... To ryczenie, te łzy, ta bezsilność, ta złość na niego i
    siebie i cały świat, echhh. I tylko zazdroszczę Wam tego spania Małego po 4h -
    kiedy u mnie tak będzie??? Mój śpi 2 (albo mniej) a rekord ma 3,5 i zdarzyło
    się to podaczas miesiąca życia 2 (słownie DWA!!!) razy!!! Także nadal śpię po 4-
    5 h na dobę i to z przerwami i nawet na miano zombie niedługo nie będę
    zasługiwać ;-( Do tego razem z mężem jesteśmy straszne śpiochy i zwykle przed
    południem nie wstawliśmy a teraz on śpi w 2 pokoju i (na moją miarę) się
    wysypia choć twierdzi, że nie. Echhh... No i każdego dnia pocieszam się, że już
    bliżej niż dalej i że te kolki kiedyś miną, że kiedyś się roześpi i że kiedyś
    sam będzie się bawił (ba kiedys nawet będzie wychodził na całonocne imprezki i
    będę chciała żeby nie wychodził hahaha).
    My tez mamy kolki i dalej nie wiem od czego bo na prawdę jem wg przykazań. Już
    się wszyscy ze mnie śmieją - łącznie z mamami bo ja tylko tego nie mogę tamtego
    nie mogę i wolę czasem nawet chleb z masłem byle nie eksperymentować. Uspokajam
    wszystkich, że już niedługo i że powoli będę wprowadzac nowe rzeczy ale potem
    jak sie mały rozedrze na parę godzin to znów wolę ten chleb z masłem wink))
    My jutro mamy wizytę mojej koleżanki z synkiem (prawie 6 miesięcy) też Antkiem.
    Juz się troche nie widziałysmy i tylko telefony więc się bardzo cieszę. Tym
    bardziej, że od czasu ciąży jest moją główną wyrocznią we wszstykim dotyczącym
    dzieci wink)) A potem idziemy "w gości" do ciotki na imieniny. Mam nadzieję że
    Oskar zniesie tyle wrażeń a nawet że się zmęczy i będzie lepiej spał wink)
    Morsku - spodobał mi się Twój pomysł uszycia z polary śpiworka do spania - już
    sprzedałam pomysł mamie wink)) Na rzie śpi na rożku pod kocykiem z polaru a ten
    rożek tak ledwo co zapięty, żeby kocyka nie skopał (śmiesznie to wygląda bo
    nogi ma na wierzchu i klatę też tylko w połowie rożek wink)) A kołderki się boję
    troche tym bardziej że si e rozkopie. Albo nakryje głowę. Ja tak kiedyś
    zrobiłam - nakryłam się i nie mogłam się wykopać i praiwe się udusiałam (mama
    powiedziała mi o tym dopiero jak byłam w liceum) i mam klaustrofobię (w
    podświadomości mi zostało mimo, że miałam kilka miesięcy). Także wolę sobie i
    oskiemu oszczędzic takich rewelacji.
    Spacerki robimy coraz dłuższe bo ładnie się zrobiło na dworze. Od przyszłego
    tygodnia będę robić chyba tak że na spacer pójdzie babcia a ja w tym czasie sie
    prześpię. Oj brak mi tego snu, brak...
    A z nowości to Oskar usmiecha się do mnie już na pewno świadomie, uśmiecha się
    też do grzechotek jak się bawimy, pare razu pisnął z uciechy, lubi jak się robi
    mu "syfon z noska" (nasiskam na nosek i robię jakiś śmieszny odgłos) i gilganie
    pod brudką. Nie cierpi za to leżenia na brzuszku, zaraz ryk, więc tak nie mogę
    mu pomóc na kolkę ;-((
    Pozdrawiam współcierpiące ofiary kolek
    Aż się boję jego reakcji po szczepieniach ;-((
    Całuski
    Matylda
    ps Kasik coś się nie odzywa czy mi się wydaje??
  • 13.03.04, 17:48
    A ja się nie odzywałam bo moja Emilka jest chora sad((. Ta duża dziewczynka (ma
    już ponad 5 kilo) bez żadnych kolek, niesłychanie pogodna, przesypiająca nocki
    z 1 (słownie jednym) budzeniem na cycusia, mocna (podnosi z główką calutką
    klatkę piersiową) załapała od nas zaziębionych jednak bakterie - i rozwinął się
    katar ropny. Napisałam o tym na Zdrowiu. Czysty koszmar przysięgam. Łyka
    antybiotyk, sapie, dyszy, lekarka mi nie chciała mówić ile mamy procent szans,
    że wyjdzie z tego bez zapalenia oskrzeli lub ucha. Noszę ją godzinami w pozycji
    odśluzowującej, mam w nogach kilometry jak na pielgrzymce. Starsza córka siłą
    rzeczy trochę zaniedbana. Jestem zdana tylko na siebie, mąż znika rano i wraca
    o 1 w nocy. W weekend także. Bynajmniej nie dlatego tyle pracuje, że mamy
    jakiekolwiek problemy finansowe. Po prostu lżejsze życie w pracy niż w domu.
    Były takie dni, że nie miałam kromki chleba w domu, bo nie mogłam wyskoczyć do
    sklepu z chorym dzieckiem (dobrze że Starsza je w przedszkolu). Czasem sobie
    marzę jak uciekam od tego wszystkiego choćby do szałasu w lesie.
    Ale zobaczcie nowe zdjęcia, są jeszcze z okresu sprzed choroby.
    --
    A tu są moje dzieci:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
  • 13.03.04, 19:48
    Czwsc!
    Tu Mania i Asia! Trudno sie dorwac do internetu jak sie jest mama trojki
    dzieci i zmeczongo i chorego niestety meza. Moj tesc zachorowal, maz dobry
    samarytanin poszedl mu mierzyc temperaturke i sie zarazil, zarazil tez
    starszego Kubusia (2 lata), i niestetu 2,5 tyg Maniuta dostala kataru, zoltego
    okropnego. Pan doktor dal krople (antybiotyk) w kroplach. Tak wczesnie
    infekcja, tak to jest byc dzieckiem w rodzinie wielodzietnej.
    Pozdrawiam
  • 13.03.04, 21:57
    Trzymajcie się dziewczyny, życzę Wam dużo siły na ten