• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

LUTY 2004

  • 08.02.04, 09:00
    Witajcie Lutówki i Lutowe Maluszki po drugiej stronie brzuszków!!!

    Mój synek, choć styczniowy, będzie rósł "z Wami" na "Lutym" - przeżyłyśmy
    wspólnie na "w oczekiwaniu - luty 2004" tyle miesięcy, że nie zamierzamy się
    z Wami rozstawać.

    Szymon urodził się 27 stycznia 2004 o godzinie 11.50 - siłami natury. W 38
    tygodniu. Ważył 2340g i mierzył 49cm... niestety pobył w domu tylko jedną noc
    i w tej chwili leży w szpitalu na Wołoskiej z zapaleniem płuc, infekcją dróg
    moczowych i pępuszka. Głęboko wierzę jednak w to, że już za chwilkę będę Wam
    mogła opowiedzieć o tym, jak bardzo nie daje mi spać w nocy, jak ślicznie
    rośnie i jakie ładne kupki robi...
    Trzymajcie się cieplutko i dopisujcie tu wszystko o Lutowych Kruszynkach i
    pierwszych trudach i sukcesach rodzicielskich.
    Gosia i Szymon
    Edytor zaawansowany
    • 08.02.04, 10:28
      Hej Gosiu ! gratulacje dla Ciebie i Szymonka!!!!My co prawda nie z lutego 2004
      ale z lutego 2003...Na pewno wszystko będzie dobrze i Maluszek szybciutko wróci
      do domku,trzymamay kciuki,Mysiam i Michał (19.02.2003)
      • 09.02.04, 14:33
        Witajcie! Malwes - ja z kolei w drugą stronę, całą ciążę jako styczniówka, ale
        córeczka Emilia zrobiła mi numer i pojawiła się na świecie z tygodniowym
        opóźnieniem - dokładnie w niedzielę 1 lutego z wagą 4 kilo, 10 apgar, a od
        wtorku jesteśmy szczęśliwie w domku, czego i tobie Malwes serdecznie życzę.
        Zapraszam do zerknięcia na zdjęcia.
        --
        A tu są moje dzieci:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
        • 11.02.04, 21:15
          Witajcie!!!!

          My właśnie wróciliśmy z Szymusiem do domu!!!! Jest poprawa - musimy tylko
          powalczyć z niedokrwistością. Maluszek czuje się dobrze i przybrał na wadze -
          ma "już" 2550!. Będziemy pisac więcej ale na razie musimy się nacieszyć domkiem
          i jakoś ogarnąć. Pozdrawiamy gorąco!
          Gosia i Szymon
          • 12.02.04, 08:27
            Gratulacje dla wszystkich mam lutowych i stycznioweych 2004.
            U nas mija za chwilke roczek,
            Pociechy i radości z maleństw
            I duuuuuuuuuużo cierpliwości, czasem naprawde potrzebnej
            Pozdrawiamy
            --
            Edyta i Ola (17.02.03)

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
            • 13.02.04, 10:48
              Witajcie Lutowe Mamusie i Dzieciaczki - co u Was słychać? Jak tam pierwsze
              chwile w domu. Ja jestem zaszokowana jaki maluszek ma "zmysł"... dobudził nam
              się z letargu w szpitalu i chyba uznał, że to jego dom. Przyzwyczaił się do
              miejsca, odgłosów, zapachu, łóżeczka i jak wróciliśmy przedwczoraj do domu to
              zrobił się bardzo niespokojny. Zaczął się mały "jazz" - na szczęście w dzień a
              nie w nocy... Szymuś marudzi, nie bardzo chce leżeć w łóżeczku, śpi płytko i
              niespokojnie... chyba wyczuł, że to inne miejsce, inne otoczenie i musi się
              oswoić.

              Czy wasze maluszki też wydają takie zabawne odgłosy podczas snu. Mój Szymon
              sapie, chrapie, jęczy, kicha, głuży, popiskuje... czasami się martwię, że coś u
              dolega. Dopiero po ok 30min zapada w głębszy sen i śpi spokojnie...???
              • 13.02.04, 13:37
                Melduję się.Jesteśmy już w domu.Popiszę troche jak będę mogła.Bo teraz mój mały
                chce jeść tzn ten stary mały.
                Zyta
                • 14.02.04, 11:39
                  Malwes przeczytałam twoją opowieść o porodzie - podziwiam cię i gratuluję, że
                  mimo zagrożeń i jeszcze późniejszych kłopotów tak sobie świetnie radzisz i z
                  optymizmem patrzysz w przyszłość smile
                  Tutaj jest moja historyjka, jeśli lutowe Mamy jej nie widziały
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10550889&a=10550889
                  Moja Emilka żyje 14 dzień i potrafi już skupić wzrok na czyjejś twarzy. Dziś
                  nareszcie odpadł kikutek pępuszka więc mamy swoje małe święto. Emilka jest
                  dorodną silną dziewczynką w rodzinie szczuplasów - nosi teraz ubranka, które
                  jej siostra Julka nosiła 4 lata temu jak miała dobre 2 miesiące skończone. Nie
                  mam pojęcia jak ona mieściła się jeszcze 2 tygodnie temu w moim brzuchu!
                  --
                  A tu są moje dzieci:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
                  • 14.02.04, 13:22
                    Silije,
                    Cudowna historyjka - bardzo się wzruszyłam. Gratuluję córeczki... Kiedy mój
                    okruszek będzie miał 4kg??? Na razie ledwo mieści się w rozmiar 56.

                    Właśnie się zestresowałam bo mały strasznie drapie sobie buzię paznokciami a
                    rękawiczki zrzuca z uporem. Kupiliśmy mu nożyczki specjalne dla dzieci ale to
                    diabelstwo jest tak tępe, że nawet własnego paznokcia za nic nie mogłam uciąć.
                    Wzięłam więc nasze domowe nożyczki - paskudne trochę, stare. Umyłam w wodzie z
                    mydłem dziecięcym i polałam spirytusem. Poszło gładko i delikatnie ale i tak
                    się denerwuje, że użyłam takich "domowych" - a jak mu gdzieś zrobiłam jakieś
                    mikroskopijne zadraśnięcie??? (już mam obsesję po tych szpitalach)... wprawdzie
                    nic nie widać, każdy paluszek umyty dokładnie spirytusem już "po". Mam
                    nadzieję, że mądrze zrobiłam. Szkoda mi jego buźki. Jak myślicie? Odbija mi już?

                    I mam pytanie do doświadczonych Mam - w czym myć laktator i butelki przed
                    sterylizacją? Na Avencie naspisane było że wodą z mydłem ale przeciez nie użyję
                    płynu do naczyć. Wziąć mydło dziecięce. Jak do tej pory szoruję w gorącej
                    wodzie specjalną szczotką ale resztki mleka z laktatora i smoczków nie do końca
                    się zmywają. Poradźcie co Wy robicie?
                    G.
                    • 14.02.04, 19:32
                      Witajcie już po tej stronie! Jak fajnie!!!
                      Poród opisałam na "lutówkach", jak macie ochotę to sobie zajrzyjcie.
                      Gwoli porządku przypomnę - Wiktoria urodziła się 10.02. o godz. 1.40. Waga
                      3330g, długość 56 cm i 10 pkt.
                      Wczoraj wróciliśmy do domku i mężuś chyba się zdziwił, że nie da się spokojnie
                      przespać nocki. A w dzień jest super grzeczniutka, muszę budzić do karmienia,
                      żeby mi biustu nie rozsadziłosmile
                      Piję hektolitrami sok z czarnej porzeczki, chociaż wcześniej nie byłam jego
                      fanką. I zastanawiam się co jeść, żeby było zdrowe dla Młodej, potencjalnej
                      alergiczki?
                      Czy któraś wie jak "wrzucić" zdjęcia do internetu? Mogłybyśmy się pochwalić
                      wzajemnie Maluszkamismile
                      I wiecie co, może tu też zrobimy listę dzieciaczków, żeby się nie pogubić które
                      czyje? No i żeby się dowiedzieć kto wygra w pojedynku chłopaki dziewczynywink))
                      Pozdrowienia,
                      Monika
    • 15.02.04, 10:56
      Witajcie

      Jesteśmy już w domu od 13.02. Miałam cesarkę 9.02 w IMiDZ na Kasprzaka. Urodził
      się śliczny synek Filipek 53 cm i 3150 wagi. Na razie to tylko by całymi dniami
      przy "cycu" leżał więc nie mam zbyt wiele czasu aby tu zaglądać. Może za jakiś
      czas pozwoli mi trochę odpocząć.

      Pozdrawiamy wszystkich

      Dorota i Filipek
      • 15.02.04, 11:55
        Cześć mamusie i dzieciaczki.
        Ja mam tak grzeczne dzieciątko że nawet nie wiem jak płacze.Nawet z tą dupką w
        krostkach siedzi cichutko jak aniołek.Po wyjściu ze szpitala okazalo się że ma
        uczulenia na pampery,wsadziliśmy ją w tetrę a wczoraj wieczorem w huggisy,cały
        czas myłam ja tylko przegotowaną wodą z nadmanganianem potasu i od wczoraj
        widzę że pomaga.Nie uzywam taż żadnych oliwek mydełek itp tylko parafina,mam
        nadzieję ze niedlugo to minie.
        W nocy budzę ją w nocy na karmienine bo cyccki mi eksplodują a ona nic spi.
        Nosek zakrapłam jej solą fizjologiczną bo trochę ciężko oddycha.
        Ja laktator myję najpierw w płynie a dopiero w mydełku,poza tym nie uzywan go
        jeszcze do ściągania pokarmu dla małej tylko żeby sobie pomóc,więc nie pucuję
        tak mocno.
        Dziś położna przyjdzie mi zdjąć szwy to juz będę biegać po domu,wogóle jestem
        taka skoczna że aż siebie nie poznaję ,nie mogę tylko z męzem dojść do
        porozumienia bo on twierdzi że czuje się niepotrzebny,wszystko robię ja bo
        jestem w stanie ,siada tylko nadal psychika
        Pozdrawiam zyta
        • 15.02.04, 14:07
          Cześć Zytko!
          Dzięki za info o myciu laktatora. Ja chyba spróbuję choć raz wyszorować w
          mydełku dziecięcym, bo faktycznie - sama wodą nie domywam a używam non-stop bo
          nusze ściągać malutkiemu pokarm. I jakoś nie mam go duzo. Tzn chyba i jest ale
          blokują mi się kanaliki i płynie dopiero po sporym czasie od początku "dojenia".

          U mnie z psychiką też jest różnie. Niby dobrze ale są chwile, kiedy znowu chce
          mi się płakać. A to dlatego, że nie mogę nadążyć ze sprzątaniem domu a po
          naszych pobytach w szpitalach naprawdę jest co robić. A to mały się krzywi -
          chyba go boli brzuszek i wtedy czuję się winna, że nie mam tyle pokarmu, żeby
          mu nie mieszać ze sztucznym, a to, że za mało uzywam laktatora i przez to nie
          jest tego wiele, itp...

          Mnie szwy tak bardzo nie dokuczały - fakt, że parę godzin po porodzie nacięcie
          bolało mnie bardziej niż sam poród ale częste mycie Tantum Rosa pomogło. W
          drugiej dobie było już dobrze - tzn. chyba miałam za wielkiego dołka, żeby się
          zastanawiać nad szwami wink. Zdjęli mi je szybko - w piątej dobie chyba. Potem,
          w drugim szpitalu strasznie się bałam o zakażenie. Zamiast spędzać połóg w domu
          i się wietrzyć, to ja siedziałam na łóżku lub krzesełku obok Kaczorka a
          wiadomo, jak można się załatwić w warunkach szpitalnych. Na szczęście w
          szpitalu MSWiA jest też połoznictwo więc mogłam pójść się dac obejrzeć.
          Natomiast okromnie bolało mnioe zwijanie macicy. Bóle miałam gorsze niż
          porodowe. Moja gin powiedziała, że przez to, że macica jest dwurożna, to będzie
          się zwijać niesymatrycznie i dlatego tak boli.... Ale już minęło.

          Zytka - a może daj mężusowi zaopiekowac się dzidziusiem jeśli tego chce? Mój
          dyżurował w szpitalu dwie doby bo mnie siłą zagnali do spania a i w domu
          robimy "pół na pół". Widzę, że sprawia mu to ogromną radość. Za to ja
          odpoczywam i to pomaga bardziej na psychikę niż na zmęczenie wink Może i tobie
          pomógł by solidny sen.

          Mój mały dostal uczulenia na szpitalne husteczki J&J ale szybko zmieniliśmny na
          Pampers Sensitive. I na razie ok. Do kąpieli uzywam tylko "J&J od pierwszych
          chwil życia". Na pieluszki Pampers i Huggies NewBorn nie ma uczulenia. Z
          kosmetyków mam tylko Bepanthen i oliwkę Bambino. Pediatra też twierdzi, że
          nigdy nie słyszał aby dziecko źle zareagowało na Bambino.

          Z tym spaniem - Zytko, bardzo uważaj. U większości dzieci to normalne ale bywa
          tez objawem różnych zaburzeń. Jak nie minie w ciągu tygodnia albo córeczka nie
          będzie się budzić do jedzenia to skonsultuj się z pediatrą. U mnie to były
          początki zapalenia płuc i niedokrwistości ;-((((

          Pozdrowionka.
          Gosia
          • 16.02.04, 11:11
            Na laktacje kup sobie herbatkę HIPP dla matek karmiacych mnie bardzo łądnie
            pomagała,poza tym pij ok 2 litrów wody niegazowanej a w ciągu dnia ok 3 litrów
            płynów łacznie.Ale dlaczego nie karmisz go normalnie tylko odciągasz?
            Emilka dzisiaj juz jadła w nocy ale dzieki za ostrzeżenia będę na nią uważała.
            Mam ropę pod jednym ze szwów,wczoraj mi je zdjęli ale teraz boli jeszcze
            bardziej.Myję sie tamtum od poczatku połogu ,rumiankiem i nadmanganianem potesu
            i nie mam juz wiecej pomusłow.
            Pozdrowionka .Dbajcie o swoje kruszynki.One teraz pieknieją z dnia na dzień.
            A
            A na odblokowanie kanalików to najlepszy jest bardzo ciepły prysznic albo
            kapiel jak już możesz.Albo najpierw pomasuj przaz kilka minut piersi.w kierunku
            brodawki to tez pomaga.

            Pa Pa zyta
            • 16.02.04, 17:27
              Gosiu i Zyto,
              jak Was czytam to popadam w deprechę, że jestem wyrodna matka. Pediatry jeszcze
              nie wybrałam i nawet nie wiem kiedy powinno się iść na jakąś kontrolę? Dziecko
              na razie myję "na sucho" i planuję wsadzić je do wanienki dopiero jak odpadnie
              kikut, ale nie wiem czy dobrze robię? O biust też nie dbam jakoś szczególnie,
              chociaż jest dość pełen (dziś po raz pierwszy kupiłam sobie stanik o miseczce
              Dsmile).
              Dziś w nocy też mieliśmy "jazz" - jeden "dystrybutor", kupa,
              drugi "dystrybutor", 15 minut spania i znowu jeden "dystrybutor", kupa, drugi,
              czkaweczka, znowu cyc, 15 minut spania i znowu... Cała polka trwała chyba z 3
              godziny. Młoda była z siebie b.zadowolonasmile A teraz śpi słodko...
              Trzeba jej przestawić dzień-noc tylko jak?
              Wczoraj byla u nas fura gości na "oględzinach". Po półtorej godziny spania
              wzięłam ją w rożku do prezentacji i każdy ją miąchał, a ona nic, oka nie
              raczyła otworzyć, co się będzie z ciotkami zapoznawaćsmile
              pozdrowionka,
              Monika
              • 16.02.04, 18:56
                Moniko!
                Ja też Szymona nigdzie nie zgłosiłam... nie było czasu. A pediatra był polecony
                prywatnie i potem się okazało, że pracuje w szpitalu. Jak nam monitor oddechu
                zgłosił problemy to zadzwoniliśmy na komórę i on kazał przyjechać do szpitala i
                mały już tam został....
                My małego nie kąpaliśmy przez całe 9 dni jak był w tym drugim szpitalu. Było
                brudno i nie chcieliśmy go czymś zarazić. A w domu też zdarzyło nam się
                odpuścić kąpiel - ze zmęczenia.
                O dbaniu o biust mogę zapomnieć... nie wiem w co mam ręce wsadzić bo w wyniku
                naszych szpitalnych szaleństw dom jest jednym wielkim pobojowiskiem. Już teraz
                to trochę ogarnęłam ale pralka chodzi non-stop od 5 dni.
                A dzieciątko zgłasza się do wybranej przychodni - zanosisz kartkę ze
                szczepieniami, którą dostałaś w szpitalu (oprócz książeczki zdrowia i papaierka
                do USC. To się robi zanim dziecko dostanie pesel. Nie trzeba czekać. My też to
                musimy załatwić w najbliższych dniach - tylko skończę sprzątać bo aż strach
                wpuścić położną wink)))

                Zyta - muszę odciągać bo Mały ma nakaz kontroli żywieniowej - muszę wiedzieć
                ile mililitrów dziennie robi i o konkretnych godzinach - więc ściągam, żeby
                policzyć no i mam mało pokarmu. Muszę dokarmiać. A ssie też nieefektywnie bo
                pierwsze dwa tygodnie zycia był w kompletnym letargu i nie jadł ani z cyca ani
                z butelki.
                Pozdr
                Gosia
    • 17.02.04, 08:52
      Witam „po drugiej stronie lustra”!!!
      Szymon Grzegorz przyszedł na świat 10 lutego o godzinie 12:35. Ważył 3500 gram,
      mierzył 55 cm. Dostał 10 punktów w skali Agpar. Jest prześlicznym łysiejącym
      blondasem. No i oczywiście jestem zakochana w nim na amen!!!
      Gdy we wtorek o 8 stawiłam się na badanie, po przeczącej odpowiedzi na pytania
      czy cokolwiek odczuwam, może coś mnie boli itd., usłyszałam „Sala
      Przedporodowa”, troszkę mnie „zamurowało”. Niestety zaaplikowali mi kroplówkę z
      oksytocyną – a tak się jej bałam. Po 20 minutach się zaczęło, później przebili
      mi pęcherz płodowy, no i wtedy zaczęła się niezła „imprezka” (buuuuu). Od
      podłączenia kroplówki do ujrzenia Szymona minęło raptem (tylko???) 3 i pół
      godziny. Później 3 godziny przeleżałam jeszcze na „mocnej” obserwacji
      („troszkę” za dużo krwawiłam i bali się mnie wypuścić z bloku porodowego). No a
      potem zawieźli nas do pokoiku i zaczęła się nasza wspólna życiowa przygoda. wink
      Jak na razie Szymon je i śpi, śpi i je, od czasu do czasu zapełni
      pieluszkę „złotem”, raz na jakiś czas kwęknie... A co będzie dalej? Pożyjemy
      zobaczymy...

      Pozdrawiam serdecznie
      Marzena – mama 6 letniego Patryka i tygodniowego Szymona
    • 17.02.04, 11:36
      Zyt czyżbyśmy miały córeczki o tym samym imieniu? No tak, my sie właściwie nie
      znamy, bo moja Emilka, najstarsza z tego wątku, zapowiadała się wyraźnie
      styczniowa. To się przedstawię - jestem mamą 4-letniej Julki (teraz w
      przedszkolu) i Emilki, i moderatorką forum eZabawy. Emilcia żyje 17 dzień, ma
      spory apetyt, żadnych - odpukać - dolegliwości, oprócz pewnej skłonności do
      potówek kiedy ubieram ją do werandowania, dziś zahipnotyzowało ją działanie
      pralki, a od czasu zagojenia pępuszka tatuś kąpie ją w wanience z wodą po samą
      szyję, co bardzo ją relaksuje smile Kosmetyków używam sprawdzonych na Julce -
      oliwki Bambino (uwielbiam dzieci pachnące Bambino smile ), maści Linomag.
      Ja myję laktator po prostu w zmywarce, a potem wygotowuję.
      --
      A tu są moje dzieci:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
      • 17.02.04, 20:04
        cześć, niezbyt szybko się odzywam po tej stronie naszego wątku ale na razie u
        mnie kiepsko. Tzn mały zdrowy, piękny tylko chyba od piątku 13 odkąd jestem w
        domu mam depresję po porodową i nie mogę sobie poradzić. Nie chcę Wam tu o tym
        pisać, może jutro minie a na razie walczę z tym jak mogę i bardzo wspiera mnie
        mój mąż. Boję się tylko, że długo tak nie pociągnie.
        Oskar niestety nie ułatwia zadania - jest płaczliwy (to nie płacz tylko bek
        kóz - całego stada), bardzo mało śpi (to chyba jakaś bujda z tym spaniiem
        noworodków 22 h na dobę - mojemu zdaża się czuwanie 4 godzinne krótka drzemka i
        znów czuwanie). Kikut siedzi i jeszcze posiedzi bo pępowinę miałam grubą i sama
        podstawa pępka jest olbrzymia więc też nie kąpię w wanience tylko myję go
        pieluszką - oczywiście to cały koncert. Mleko mi się ulewa, mały ssie cały
        czas. Dziś położna środowiskowa która u nas była powiedziała ze mały ma bardzo
        silny odruch ssania i powinnam się ratowac smoczkiem bo moje piersi tego nie
        wytrzymają. Ja podaję mu cyca co chwilę - czasem co 10 min - żeby nie płakał,
        żeby nie gryzł piąstek i nie ssał swoich palców. Smoczek ssie też chętnie ale
        niestety nie usypia przy nim tylko ssie jeszcze mocniej. Nie mówie o bólu moich
        piersi po przystawieniu go po smoczku do piersi. Ogólnie obłęd. Nie wiem kiedy
        sobie z tym wszystkim poradzę, prawie nie śpię, jestem cały czas poddenerwowana
        (nawet jak mu sie uda zasnać to ja nie mogę), nie mogę nic obejrzec, przeczytac
        bo się nie mogę skupić, jedzenie przeze mnie przepływa (tez wynik stresu) więc
        schudłam juz do swojej pierwotnej wagi i brzucho mam b. zapadnięty nawet niż
        płaski.
        No i miałam nie marudzić, a tu proszę, wypłakałam się Wam w rekaw.
        Mojemu męzowi cały czas płaczę i co chwilę się wzruszam.
        Przepraszam, ten list miał być zupenie w innym stylu...
        Wiem że są gorsze problemy zwłaszcza jak dziecko zaczyna chorować i nie
        powinnam narzekać ale ręce opadają.
        do zobaczenia jak mi przejdzie
        Matylda (i Oskar żujący smoczka, przepraszam już wypluł i się drze...)
        • 17.02.04, 23:40
          Matylda,
          To nie jest mały problem. Ja też przechodziłam depresję poporodową - bardzo
          ostrą ale krótką (płakałam prawie non-stop) - kolejny szpital w którym się
          znaleźliśmy z Szymonem zmusił mnie do opamiętania ale też chyba na
          zasadzie "terapii" szokowej.
          Jeśli chcesz możemy pogadać na priv. Mnie bardzo pomogła świadomość, że inne
          mamy też płaczą (jeszcze na położniczym). Może tobie też pomoże. Zwłaszcza, że
          ja też ciąglę żyję w strachu, że ten stan powróci. To minie. O to się nie
          martw. Daj sobie prawo do tych wszyskich uczuć. I dobrze, że pomaga ci mąż.
          Mnie też pomógł ogromnie. Nie wiem co bym bez niego zrobiła.
          Mały się "roześpi" - nie martw się. Na razie jest chyba w stanie pobudzenia
          poporodowego. Przyjdzie na niego wkrótce "czas".
          Pozdrawiam cię cieplutko. I czekam na kontakt na priv jeśli będziesz mieć siłę
          i ochotę.
          Pozdrawiamy gorąco wszystkie lutowe mamy
          Gosia i Szymon
          • 18.02.04, 08:56
            dziewczyny chcialam Wam zlozyc najszczersze gratulacja. ja jestem z lutego 2003
            i z sentymentem weszlam na chwilke na ten watek. Zycze sil wszystkim mamom i
            zdrowia maluszkom i mam nadzieje ze bedziecie tu rozmaiwac i wsperac sie tak
            jak my - mamy straaaasznie duzych roczniakówsmile))0.
            Pozdrawiam
            Basia
            --
            Moja córeczka Marysia
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211
            • 18.02.04, 16:56
              Hej Dziewczyny, co tu się dziś dzieje? A właściwie - nie dzieje?
              Zyta! Podobno Twemu dziecku matka się dziś starzeje? Wszystkiego najlepszego!
              Pewnie sobie imprezujeszwink
              Gosiu! Mam prośbę - pogoń męża na etatę, bo mój tam zagląda i nic...
              Aniu-Matyldo! Jak chcesz płakać w jakiś rękaw, to ja chętnie swój nadstawięwink))

              Dziś była u nas środowiskowa. Nadmiar informacji nieco mnie przytłoczył. Kazała
              smarować pępek spirytem na zmianę z pigmentem "jakimśtam". I rozkładać Młodej
              nóżki "na żabkę". Zapisała mnie do pediatry i w przyszłym tyg. mam iść na
              wizytę. I od 10. dnia werandować, a od 15. dawać wit. D3. A jak odpadnie
              kikucik, to trzeba kupić plasterek profilaktyczny. I kupić czopki Viburcol, na
              wszelki wypadek. I już więcej nie pamiętam...
              Pozdrawiam, nieco zakręcona
              Monika
              • 18.02.04, 18:22
                Witajcie Dziewczyny!

                Monika - Konrada pogonię. On też zagląda na etata ale nadmiar emocji nie
                pozwala mu pisać. Chyba ostatnio on przechodzi jakis rodzaj depresji.
                Bardzo przeżywa rolę Taty. Nawet Mamą się nie interesuje wink

                U mnie środowiskowa nie była jeszcze bo nie zdążyliśmy Maluszka zgłosić przez
                te szpitale. Dziś mamy zamiar to zrobić. Za to jutro przychodzi pan Doktor
                zobaczyć jak się ma nasz "ulubieniec szpitali". Mam nadzieję, że wszystko
                będzie dobrze. Mnie nadmiar a zwłaszcza różnorodność sprzecznych informacji
                przytlacza już od początku ciąży. Jak na razie to naszemu Szymonowi pępuszek
                odpadł już dawno ale oprócz dalszego smarowania spirytusem nic nie kazano
                robić .Witaminy D3 też nie miał zleconej, O czopkach Vcośtam nie słyszałam - na
                co to w ogóle jest?
                • 18.02.04, 18:33
                  Hej,
                  Gosiu, Moniko dzieki za słowa otuchy. Też zaczynam się oswajac z myślą, że musi
                  byc lepiej wink Wmawiam sobie to (tak jak to ,że urodze 10 lutego - może się
                  uda wink))
                  Zaczęłam sobie pisać co mały robi , kiedy się budzi, kiedy czuwa i jakoś może
                  dojdę z tym wszystkim do ładu wink Zaczął się 2 tydzien więc patrzę trochę
                  bardziej optymistycznie.
                  Mimo wszystko fajnie by było jakbyście mogły mieć GG - czasem cos potrzeba
                  szybko szybko...
                  Na naszym wątku "w oczekiwaniu" opisałam mój poród - strasznie długie to wyszło
                  ale może macie ochotę przeczytać. Ja "zrzuciłam z serca" ten proód i tez może
                  jakiegoś dystansu nabiorę do tego wydarzenia i do wydarzeń następujących wink)
                  Pozdrawiam Was ciepło i idę odpocząć,
                  Buzia dla Was!
                  Matylda
                  • 18.02.04, 22:29
                    Gosiu, te czopki to podobno, najogólniej, daje się dziecku jak jest
                    niespokojne - z różnego powodu: bo kolka, lekkie przeziębienie czy wyżynające
                    się zęby. Dziwne to jakieś, nie?
                    Mam dziewczyny pytanko - w jakiej pozycji kładziecie Maluszki do spania? W
                    szpitalu kazali na boczku, a środowiskowa twierdzi, ze tylko na wznak z nóżkami
                    na boczki. No to jak ma być???
                    • 19.02.04, 01:21
                      My od poniedziłku byliśmy znowu w szpitalu.Emilka po kąpieli przestała
                      oddychać ,zsiniała i musiałam robić jej sztuczneoddychanie .Jeden wielki
                      stres.Teraz nas wypisali a dziś w nocy pilnuję jej czy oddycha normalnie ,nie
                      da się zasnąc,to normalne.Jutro już przyjdzie paczka z monitorem oddechu to
                      tyle na razie dziewczyny i uccałujcie maluszki ode mnie.Zyta
                      • 19.02.04, 10:05
                        O Boże, Zyta, mam nadzieję, że już wszystko dobrze. CZy zdiagnozowali jaka była
                        przyczyna?
                        Trzymajcie się!
                        Monika
                        • 19.02.04, 11:35
                          Hej Doświadczone Mamuśki!

                          Na poczatek - Zyto, mam nadzieję, że z Maleńką Emilką wszystko już dobrze i
                          podobna sytuacja już się nie powtórzy! Trzymaj się a ja trzymam za Was kciuki!!!

                          No a teraz troszkę bardziej prozaicznie... Mam dwa pytania, może któraś z Was
                          coś mi podpowie?

                          1)Mój Maluszek wygląda jak... wąż wink – skóra schodzi mu z dłoni, stópek i
                          brzuszka, natłuszczam oliwką, kremem, ale to nic nie pomaga. Co z tym zrobić?
                          2)Czy jeszcze z Was „leci”? Przyznam szczerze, że nie pamiętam jak to było po
                          pierwszym dziecku. Wczoraj nagle mi przestało (rodziłam 10.02.), a dziś od rana
                          znów się pojawiło... Może powinnam jechać do lekarza? A może to na skutek tego,
                          że przedwczoraj wieczorem dostałam dreszczy, telepało mną z zimna jak nie wiem
                          i nie mogłam tego opanować – gorączki nie miałam. Trwało to chyba z godzinę –
                          aż mój mąż chciał dzwonić po pogotowie. A potem nagle przeszło. Ja nie chcę
                          chorować, nie chcę wracać do szpitala!!!

                          A tak poza tym to bardzo chce mi się na dwór, po nocach śnią mi się spacery,
                          kiedy w końcu będzie można wyjść? Mi wszyscy nagadali, ze dopiero po 3
                          tygodniach, ale do tego czasu to się chyba wścieknę!

                          Pozdrawiam gorąco i ślę buziaczki dla Waszych Maleństw.

                          Marzena
                          • 19.02.04, 11:55
                            Tosca
                            Z mojego Szymona też schodzi skórka - to normalne ale trzeba dziecko koniecznie
                            natłuszczać. My go, za radą lekarza, kąpiemy w Oilatum (zapytaj w aptece o płyn
                            do kąpieli, nadaje się dla noworodków - pudełko chyba białe ale buteleczka jest
                            niebieska). Oliwimy do po kąpieli całego oliwką Bambino i buziaka mu sparuję
                            kremem Bambino. Najbardziej łuszczą mu się stopy i ręce. Czasami przy
                            przewijaniu smaruję je dodatkowo kremem.

                            Jeśli chodzi o plamienia to powinny się zmieniać: czerwone, brązowe, różowe
                            żółte, białe. Ja rodziłam 27 stycznia i jeszczę trochę plamię - ale niewiele.
                            Ale też jednego dnia więcej, innego nic, kolejnego mniej. Wiem też, że to
                            kwestia indywidualna. Czasem to trwa cały połóg (6-8 tyg). Ale lepiej
                            skontaktuj się z lekarzem bo te dreszcze moga byc sygnałem, że coś się dzieje.
                            Niech cię zbada... Szpital ci raczej nie grozi. Może masz zaa mało żelaza po
                            porodzie albo magnezu i stąd te objawy. Jak się coś źle goi to tostaniesz
                            antybiotyk (można karmić) i tez cię nie zapuszkują to szpitala więc się nie
                            maert. Ale idź koniecznie.
                            G.
                        • 19.02.04, 11:43
                          Zyta!
                          Trzymajcie się.... i bez paniki. Spokojnie.... My też znaleźliśmy się w
                          szpitalu po pierwszej nocy, kiedy monitor oddechu (kupiliśmy zawczasu) zgłosił
                          nam bezdech. Wprawdzie jak mąż wstał do niego, to mały oddychał - ale przez te
                          choroby nie wykryte zapadał w letarg i w drodze do szpitala znów
                          nam "odjechał". Jak się okazało - oddychał ale bardzo lekko i musieli go wziąć
                          pod ssak. Zyta - już teraz nie pamiętam czy jeteś z W-wy - jeśli tak, to mkogę
                          ci polecić lekarza i szpital, który będzie się umiał zająć dzieckiem.

                          Podobno małe dzieci czasem tak mają - zwłaszcza wcześniaki. Czasem myślą, że są
                          w brzuszku u mamy i zapominają oddychać. Muszę zrobić córce badania - nam w
                          szpitalu zrobili co następuje:
                          - morfologię
                          - posiew z moczu, z pępka, z krwi
                          - CRP (wykluczenie infekcji)
                          - USG przezciemiączkowe kolejny raz
                          - USG płuc i brzuszka - kolejny raz
                          - toxo, różyczka, cytomegalia
                          - rentgen płuc - Zyta - to może być to co u mnie (pamiętasz, pisałam ci, żebyś
                          uważała na letarg i spanie!!! Najprawdopodobniej to jest zapalenie płuc - i to
                          może być na tle zachłystowym. Wtedy nie daje żadnych objawów na początku: ani w
                          odsłuchu przez stetoskop ani w USG... do nagłych duszności dochodzi bardzo
                          rzadko. Zaczyna się od apatii, ciągłego spania i niechęci do jedzenia.
                          Małe zmiany widac tylko na RTG!!!! U silniejszych dzieci tego się nawet czasem
                          nie leczy antybiotykami - ale jeśli trzeba będzie to się nie martw. Nasz też
                          dostał a był przecież taki mały i słaby. Było w szpitalu kilka kilkudniowych
                          dzieci z zachłystowym zapaleniem płuc. Wszystkie dzieci wg lekarza z tego
                          wychodzą.
                          - krzywą cukrową (kontrola glikemii wykazała, że taka ospałość i bezdechy są
                          czasem spowodowane bardzo silnym snem na skutek spadku cukru)
                          - już więcej badań nie pamiętam ale miał tego mnóstwo.

                          Zyta - trzymajcie się. Wszystko będzie dobrze. Jak coś to pisz. Możesz na priv.
                          Może chcesz się skontaktowac telefonicznie - mnie dużo dała konfrontacja z mamą
                          w sali obok, której maluszek też miał takie przeboje. Niestety jest to bardzo
                          częste....

                          Gosia i Szymon
                          • 19.02.04, 11:46
                            Aha... jeśli przywiozą wam monitor oddechu typu Apneal to ja bym sobie dała z
                            tym spokój. My używamy Angelcare'a ale Babysense też jest dobry.
                            Jak już będziecie go mieli to daj pls znać bo z tymi monitorkami też jest
                            zabawa - to tylko urzadzenie i bardzo często alarmuje nie wyczuwając dziecka.
                            Ale trzeba mieć wtedy maluszka na oku. My zamawialiśmy Aniołka bezpośrednio u
                            producenta. Jak jest potrzeba to przywizą wam go tego samego dnia.
                            Powodzenia i trzymajcie się!!!!!
                            • 20.02.04, 18:14
                              No co jest Mamuśki? Wątek spadnie...
                              Zaczynam rozgryzać system! Pięć minut jedzenia oznacza godzinę spania. Żeby
                              Młoda chciała spać 3 godz. muszę jej wtrynić obie piersi co najmniej po 10
                              min.smile
                              Ponawiam pytanie o tą pozycję do spania, bo już jestem skołowana...
                              Uściski,
                              Monika
                              • 20.02.04, 19:02
                                Cześć,
                                Oj Morsku, żeby ten system był tak prosty, ech....
                                wink
                                Mój już ma nowy system - śpi ok 10 godzin na dobę - na szczęście głw w nocy a w
                                dzień nic!! Nie wiem ile ja przy nim pociągnę. Mąż lata i załatwia więc zostaje
                                mi sposób oczy na zapałki ;-( A dziś w ogóle jestem sama bo mąż robi pępkowe
                                dla znajomych w mieszkaniu ciotki a rodzice robią oblewanie wnuka z drugimi
                                rodzicami. A ja??!!?? No ale od jutra nigdzie juz męża nie puszczę wink))

                                Moniko z tym ułożeniem - w szpitalu też raczej mówili, że na boczku. Ja kładę
                                raz tak, raz na wznak. Druga rzecz mnie inetersuje. Wszędzie pisali i mówili,
                                że najpierw bez poduszki a w szpitalu kazali kłaść na mojej dużej poduszce,
                                żeby nie płasko, że płasko ponoc maluszki nie lubią, no i nie ulewa im się aż
                                tak. Zastanawiam się nad włożeniem czegoś pod materac w łóżeczku, żeby
                                zrobić "równię pochyłą". Co Wy na to?

                                Co do innych problemików to Oskarkowi zaczeło ropiec dziś oczko i robi się
                                coraz bardziej zaropiałe. Przemywam sola fizjologiczna (od początku) a od dziś
                                rumiankiem. Mam nadzieję, że to minie. Jak nie to nie wiem czy usiedzę
                                spokojnie przez weekend do poniedziałku kiedy to jakis lekarz będzie w
                                przychodni. Echhh, życie....
                                Strasznie mnie przestraszyłyście tym bezdechem!! Mam nadzieję, że juz wszystko
                                w porządku. Podziwiam Was na prawdę!! Chylę czoła.

                                Pozdrawiam wieczornie
                                Samotna matka dziś - Matylda
                                • 20.02.04, 19:41
                                  Aniu, dokładnie chodzi o tą "równię pochyłą". Na poduszce jako takiej maleństwo
                                  mogłoby się udusić, ale powinno mieć głowę wyżej. Bo leżąc na płasko, przez
                                  pieluchę, pupa jest wyżej niż głowa.
                                  • 20.02.04, 21:27
                                    Witajcie!
                                    Ja przerabiałam te pozycje z lekarzem pediatrą, który m.in. zajmuje się
                                    śmiercią łóżeczkową. Fakt, faktem, że najnowsze badania nakazują pozycję na
                                    plecach z głową na boku - zupełnie na płaskim podłożu. Do tej pory mówiono, że
                                    jak maluch ulewa to dobre jest 30 stopni ale właśnie z poduchą pod materacem,
                                    żeby plecy były proste. Jest jeden mankament tej pozycji - monitory oddechu nie
                                    działają bo musza mieć idealnie prosto. No i na boku faktycznie bezpieczniej
                                    jak się ulewa. Nasz lekarz twierdzi, że on nie jest przeciwnikiem tych 30
                                    stopni ale to czy jest płasko czy 30 stoopni ma mniejsze znaczenie niż to w
                                    jakiej pozycji leży. wg niego równie dobrze jest i na wznak i na boku. Ważne,
                                    żeby pilnować aby dziecko często zmieniało boki bo jak się przyzwyczai szyjka
                                    do jednej strony do nastąpi przykurcz. My po jedzeniu zawsze kładziemy go na
                                    bok, na zmianą raz na jeden raz na drugi a w ciągu dnia często na plecy - no i
                                    na brzuszek przy nas, żeby ćwiczył główkę jak nie śpi. Inny problem to taki, że
                                    nasz Szymon nie wiadomo skąd umie się przewrócić z boku na plecy i z pleców na
                                    bok (robi zamach jedną nogą ..!) więc po jedzeniu trzeba nad nim sterczeć.
                                    U nas na razie w miarę spokój - Szymon trochę kwęka bo pobolewa go brzuszek.
                                    Był u nas pediatra w domu - jest wszystko ok. Też dostaliśmy te czopki Viburcol
                                    N w razie kolek - to jest lek homeopatyczny. Vit D można dopiero od 5 tygodnia -
                                    i to tylko u nas po jednej kropelce na dzień bo je Bebiko a w pokarmach
                                    sztucznych jest vit D.

                                    Naszemu też troszeczkę ropieją oczy - dostaliśmy receptę na płyn z kwasem
                                    borowym 3% - ale tylko jedna apteka w w-wie to robi więc musimy tam pojechać.

                                    Pozdrawiamy i czekamy na wieści. Morsk - etata trochę ruszyło.
                                    Gosia
                                    • 21.02.04, 17:15
                                      witam "po drugiej stronie"
                                      Melduje sie Kasia i mala Majeczka. Jak fajnie heheh.Fajniebyc juz po drugiej
                                      stronie. Musze sie troche odnalesc. Z mala nie mamy narazie problemow..spi, je,
                                      nic ja nie boli a mama uwaza na to co je. Jestem alergikiem wiec mam utrudniona
                                      droge. Nie mozna mi nawet tego co w standarcie i tak ubogim nowej mamy mozna.
                                      No! chyba ze chce probowac metoda prob i bledow..narazie jednak
                                      dziekuje..jeszcze nie odsapnelam po porodzie by na "prozbe" zarywac noc. Mam
                                      tylko watpliwosci co do owocow..np ananasa mozna? a brzoskwinie z puszki? lub
                                      kompocik z wisni? mam na to straszna ochote...mam wielki apetyt hehe jakbym
                                      nigdy nie jadla.
                                      Moze ktoras wie cos na ten temat z jedzeniem?
                                      Kasik
                                      • 21.02.04, 21:59
                                        Witaj Kasik "po tej stronie lustra"wink)) Gratulacje!!!
                                        Też jestem alergik i lekko świruję w temacie jedzenie... Teoretycznie za silnie
                                        alergizujące uznaje się "owoce południowe". Podchodzą pod to np. niewinnie
                                        wyglądające banany. Czyli ananasy chyba też? A brzoskwinie i wiśnie zalicza się
                                        do kategorii "słabe lub obojętne". Tak wynika z zestawienia, które dostałam ze
                                        szpitala.
                                        Masz jakiś pomysł co można "podgryzać" słodkiego? CZekolada i orzechy niestety
                                        są beee...
                                        • 22.02.04, 12:40
                                          Laseczki, jak wy pieknie wyglądacie bez brzuszków!
                                          Niedługo (mam nadzieję) i ja do was dołączę, a na razie mam kilka pytań:
                                          Jakie formalności trzeba załatwić po porodzie w pracy, w urzędzie itp. Czy
                                          wizyta pielęgniarki w domu to standard, czy trzeba to gdzieś zgłosić? Czy NFZ
                                          opłaca taką wizytę (ksiązeczka RUM) czy trzeba dodatkowo coś dać? Czy wizyta
                                          lekarza u dzidziusia to też standard? Kiedy? Czy to zwykły pediatra czy jakiś
                                          specjalista od noworodków? Gdzie go szukać? Co z wit. D? Czy jeszcze jakieś
                                          preparaty podaje sie noworodkowi po przyjściu do domu? Kiedy trzeba iść do
                                          przychodni na badanie, szczepienie?
                                          svistak
                                          • 22.02.04, 13:58
                                            Hej,
                                            rany, ile pytań na razsmile
                                            Urząd Miasta jest zawiadamiany przez szpital o urodzeniu dziecka. Tatuś musi
                                            pójść z 2 dowodami i aktem małżeństwa, żeby dostać metrykę. Po miesiącu kazali
                                            się zgłosić po PESEL.
                                            Do pracy dostaje się karteczke ze szpitala, na jej podst. liczą macierzyński.
                                            Ja rodziłam w innym mieście niz mieszkam więc przychodnię zawiadamiałam sama,
                                            ale normalnie robi to szpital. Jeśli masz zdeklarowaną w książeczce RUM położną
                                            i środowiskową to przyjdzie, ale chyba lepiej zadzwonić i umówić się konkretnie
                                            na dzień.
                                            Do pediatry zamierzam iść po raz pierwszy w przyszłym tyg. i mam nadzieję, że
                                            mi wyjaśni od kiedy ta wit. D3.
                                            pozdr,
                                            Monika
                                            • 22.02.04, 16:51
                                              Monika - a odpis skrócony aktu małżeństwa robiliście od nowa, żeby był
                                              aktualny, czy też wzięliście oryginał ze ślubu - wiem, że takie dokumenty tracą
                                              ważność po kilku m-cach a myślub braliśmy już kilka lat temu i w innym
                                              mieście...a do urzedu musimy iść jutro, i to oboje (już raz przez szpital
                                              przekładaliśmy termin) bo pomeldowani jesteśmy w różnych miastach a dziecko ma
                                              być zameldowane przy ojcu, czyli tu gdzie teraz mieszkamy....????
                                              Gosia
                                              • 22.02.04, 17:18
                                                cześć niedzielnie wink
                                                Oj ciesze się, że już Urząd mam za sobą (a raczej za mężem) i bez komplikacji.
                                                My na szczęście wszystko w Gdyni robiliśmy wink Życzę wytrwałości, bo wiem jak
                                                to z Urzędami bywa, echhhh...
                                                My do pediatry chcemy się umówic na jutro, ale nie wiem czy się uda. Oskarkowi
                                                nadal ropieje oczko, więc ciągle mnie to martwi. Martwi mnie też nadal ta jego
                                                aktywność wzmożona. Zaczął się dodatkowo tak jakoś prężyć, robic mostki, kręcić
                                                itp no i ja panikara przypomniałam sobie ze szkoły rodzenia o jakiejś tam
                                                chorobie pt napięcie mięśnowe czy coś tam takiego, co ponoć trzeba szybko
                                                zgłosic lekarzowi i wtedy mozna to jakoś rozmasować i pomóc dziecku. Mam
                                                nadzieję, że wymyślam, ale wiecie jak to jest z nową zabawką wink A ta
                                                środowiskowa co u nas była, to jakaś taka bez sensu, więc wolę iść do lekarza.
                                                Od razu zapytam o D3.
                                                Dziś robiliśmy pierwsze werandowanie - 15 minutek przy balkonie. Akurat jak go
                                                wietrzyliśmy to była beznadziejna pochmurna pogoda a po południu słońce piękne
                                                wyszlo i jakos tak się radośniej zrobiło, no ale juz było po przysłowiowych
                                                kwiatach wink Może jutro sie załapiemy na słoneczko - chociaż jutro to jako
                                                werandowanie będziemy liczyc chyba spacer do przychodni - mam do niej jakieś
                                                500 metrów.
                                                A Młody własnie zasnął więc popołudnie niedzielne leniwie spędzam wśród Was wink
                                                Pozdrawiam
                                                Matylda
                                                ps dzięki za potwierdzenie "plotek" o równi pochyłej - juz zrobiona wink Młody w
                                                nocy nic nie ulał!!! Pierwszy raz!
                                                • 22.02.04, 18:02
                                                  Witam po przerwie.
                                                  Dziekuję Monika za pamięć.
                                                  U nas juz wszystko w porzadku ,co prawda pilnujemy jej calymi dniami i ma
                                                  zapewnione naszenie na rekach chyba do konca swiata.Ale jest dobrze.NIe wiem
                                                  tylko co z pępkiem .Pępowina odpadła jej po 5 dniach a teraz ma 13 dni i zacząl
                                                  krwawić.Wszystko wyglądało już na wysuszone,jak do jutra nie minie to idziemy
                                                  do lekarza.Malutka jest spokojna i nie płacze wcale nawet jak zapełni sobie
                                                  pampersa.
                                                  Pozdrawiamwas kobietki gorąco i wiem ze nie bedę mogła często pisać bo na razie
                                                  nie mogę ogarnąc obecnej sytuacji.Synek i mała i jakoś się gubię ,nieprzespane
                                                  nocki itd.POza tym Kamil nauczył się wyłączać monitor oddechu więc jego też
                                                  trzeba pilnować.
                                                  Pa pa do usłyszania
                                                  • 22.02.04, 18:26
                                                    Witaj Zytko - dobrze że się odezwałaś, bo już się martwiłam... miałam do Ciebie
                                                    tyle pytań ale chyba omięłaś moje posty powyżej smile, wiem, że ciężko o czas...
                                                    Pls powiedz tylko co lekarz powiedział... przyznam, że mnie trochę zszokowało,
                                                    że was tak szybko puścili z tego szpitala bez dalszych dociekań... czy było
                                                    wiadomo skąd ten bezdech? Zrobili, kórekolwiek z tych badań, które Szymon miał
                                                    zrobione jak złapał bezdech... (wymieniałam powyżej) - u nas lekarz powiedział,
                                                    że nie wypuści ze szpitala aż ustali przyczynę bezdechu... Mam nadzieję, że
                                                    teraz już wszystko w porządku? Jakiego monitora używacie, bo jak pisałam
                                                    powyżej, trzeba czasem uważać na ustawienia czułości...
                                                    Nasz pępuszek też lekko plamił, po 2 tyg - ale odpadł chyba dopiero po 9 dniach
                                                    no i tłukliśmy tego gronkowca... ale podobno lekkie krwawienie to częsta sprawa
                                                    ale warto skonsultować z lekarzem telefonicznie.
                                                    Pozdrawiamy,
                                                    Gosia
                                        • 22.02.04, 18:29
                                          Morsk ja ze slodkosci pogryzam musli..polecam sobie to miodem...myslalam ze
                                          miodu nie wolno ale w szpitalu dawali na sniadanie bez zenady. Boje sie jesc
                                          jogurtow bo moga uczulac a kocham jogurty. Po za tym jem pieczywo wasy z dzemem
                                          to tez slodkie i jem banany!. Do tego dzis ugotowalam sobie makaron z jablkami
                                          i cynamonem..bylo pycha. Tez brakuje mi slodkosi. I zalowalam ze jeszcze sobie
                                          nie pofolgowalam w tlusty czwartek. Teraz za to mam problem z nawalem
                                          pokarmu..strasznie sie tego boje. Nie poradzilam sobie z tym w pierwszej ciazy
                                          i boje sie tego teraz. Po pierwsze wszystko mnie boli podczas karmienia a po
                                          drugie co mam robic z tym nawalem? wszyscy radza sciagac..ale jak bede sciagam
                                          to tez wiecej bedzie sie zbierac i produkowac wiec kolko zamkniete a ja
                                          chcialabym to unormowac. Poradzcie cos...okladam sie lodem...ale moje piersi
                                          przypominaja balony..cos strasznego. Kiedy to mija?
                                          Kasik
                                          • 22.02.04, 20:08
                                            Kasik!
                                            Wiesz co zrób - podziel się ze mną bo ja mam pokarmu za mało i cały czas
                                            walczę, żeby mi nie zaniknął sad((

                                            Ale słyszałam jak w szpitalu położna laktacyjna radziła, żeby ściągać tylko
                                            tyle, aby zeszło napięcie z piersi, potem przystawić (jak najczęściej, nawet co
                                            pół godziny) a potem dopiero okłady z zimnej pieluchy - zawsze PO, nigdy PRZED
                                            karmieniem.

                                            A pomoc może znajdziesz tu:
                                            www.laktacja.pl
                                            Powodzenia!
                                            Gosia
                                            • 22.02.04, 21:28
                                              Gosiu, odpis małżeństwa mężuś brał nowy, bo za cholerę nie mogłam znaleźć tych
                                              od ślubusad Ale to się nie przeterminowuje. A dziecko "z automatu" meldują przy
                                              matce, więc faktycznie lepiej jak pójdziecie razem.
                                              Ania! Nie wynajduj choróbsk! Tfu, tfu!!!
                                              Kasik, miód jest silnie alergizujący. W szpitalu dają "jak leci", nie
                                              rozróżniają diety dla alergików. Mi też zapodali np dzem truskawkowy.
                                              Szpitalne rady na nawał pokarmowy: "często i efektywniw karm dziecko z obu
                                              piersi, możesz odciągać trochę pokarmu przed karmieniem, tak aby pierś
                                              była "chwytna" i by uwolnic wypływ pokarmu, po karmieniu rób okłady z lodu lub
                                              z zimnych liści białej kapusty".
                                              No i muszę kończyć, bo dziecko chce wyssać tatę...
                                              Monika
                                            • 22.02.04, 21:47
                                              Witam wieczorową porą.
                                              Od 5 dni jestem w domu z moim małym facetem. Jego dwie starsze siostry nie odstępują nas ani na krok. Wszystko chcą widzieć i wiedzieć.
                                              Mateusz urodził się 14 lutego, ważył 3500 g i mierzył 55 cm (jak Szymon u Marzeny). Ze zdziwieniem stwierdzam, że szkrab jest b. podobny do swojej starszej siostry Agi (10 lat) W jego wieku wyglądała identycznie (refleksja z oglądania zdjęć). Mam nadzieję, że będzie tak spokojny, jak ona. Na razie jest.
                                              Jak wszystkie mamy jestem niedospana i po raz trzeci próbuję odnaleźć się w nowej sytuacji. Krótko mówiąc padam na twarz. Ale fajnie się śpi bez kopiącego brzucha...

                                              Kasik - dobrze Ci Gosia poradziła. Spróbuj jeszcze zamiast pieluchy przyłożyć do piersi zimny, trochę zbity tłuczkiem liść z białej kapusty. Działa przeciwzapalnie.

                                              Pozdrawiam wszystkie mamy i dzieciaczki.
                                              • 22.02.04, 23:05
                                                Wy mi lepiej powiedzcie co oznacza brązowy śluz w kupce... bo na śluz i krew
                                                miałam uważać. Ale chyba za późno dzwonić do lekarza z kolejnym pytaniem wink i
                                                boję się, że mnie walnie w łeb ;-( (telepatycznie oczywiście).

                                                Biegunki nie ma - kupa wygląda normalnie, robi rzadziej bo mieszam swoje z
                                                Bebiko i ma trochę kolki a ja przeczytałam, że śluz może oznaczac nietolerancję
                                                laktozy czy jakąs tam inną alergię...bla, bla... nie mogę czytac poradników o
                                                chorobach bo wtedy "mój Szymon już wszysko ma"...mam obsesję po tych
                                                szpitalach...
                                                No więc jak z tą kupką? Któraś doświadczona mama miała już "Sluz bez biegunki"?
                                                Ogłupiała Gosia
                                                • 23.02.04, 14:24
                                                  Malwes zupelnie nie wiem co z tym sluzem...nie spotkalam siesad(
                                                  Dzieki co do rad z piersiami..robilam tak jakos odruchowo z tymi
                                                  okladami..cialo samo podpowiedzialo i chyba dobrze..okladalam wczoraj trzy razy
                                                  i sciagalam..nie wygladalo to za wesolo...i tu nagle mala sama domagala sie
                                                  picia.. i sciagnela mi wszystko..moze nie czesciej wolala ale zaczela super
                                                  chwytac (dzielna mala) i jakos wyssala wszystko..teraz jest oki.. i mam
                                                  nadzieje ze tak zostanie. W nocy odpadl jej pepuszek..bylam w szoku..dosc
                                                  szybko..5 dni temu przeciez rodzilam a tu z 4 na 5 dobe.
                                                  Dzis bylam na zdjeciu szwow..co za ulga..cieszylam sie z lekkosci siadania
                                                  i "niemusieniawink" chodzenia juz do lekarza i grzebania mi tam buuu....a tu
                                                  wrocilam do domu i wyczulam szew...nie sciagnela mi cholera
                                                  wszystkiego..zajrzalam lusterkiem (teraz to mozliwe hehe nie to co w ciazy) i
                                                  jest jak wol...jak molga go nie zauwazyc?? musze znow jechac cholera.
                                                  Klaudia wrocila z feri i znow pojechala gdzies z babcia na baseny..narazie jest
                                                  okey..ale to przeciez za szybko na ocene.
                                                  Sluchajcie ja schudlam juz 7 kilo...nie widze tego..bo dalej wchodze w spodnie
                                                  z ciazy buuua nie co bym chciala a wydawalo mi sie ze 7 to duzo...jak wam to
                                                  idzie? a i nosze pas poporodowy...mysle ze pomaga..splaszcza..tylek tylko nie
                                                  splaszczonysad i trzeba bedzie cos z nim zrobic.
                                                  Kasik
                                                  • 23.02.04, 16:14
                                                    Mój Filipek dzielnie chwyta pierś i ładnie ssie. Mam jednak inny problem, już
                                                    ma dwa tygodnie a jeszcze ciągle nie odpadł mu pępuszek. Smaruję spirytusem tak
                                                    jak mi powiedziała połozna no ale to już dwa tygodnie i nie mogę doczekać się
                                                    kiedy wreszcie nastapi ten szczęśliwy moment.
                                                    Acha może wiecie kiedy należy zacząć podawać witaminę D3, bo do lekarza idę z
                                                    małym dopiero na początku marca.
                                                  • 23.02.04, 17:52
                                                    cześć,
                                                    u nas tez juz prawie 2 tygodnie a pępek siedzi sobie twardo na swoim miejscu i
                                                    wygląda jakby się nie wybierał nigdzie w najbliższym miesiącu ;-(Pocieszam się,
                                                    że 2 koleżankom (ich dzieciom znaczy wink)) odpadł dopiero po miesiącu więc
                                                    chyba będę następna. 5 dni?? Zazdroszcze!!
                                                    Nie udało mi się dostać dziś do lekarza pediatry (niech żyje publiczna służba
                                                    zdrowia!!) i będę próbować jutro.
                                                    Noc była straszna - mały nakarmiony, przewinięty, noszony raz przeze mnie raz
                                                    przez męża wył od północy do 5 rano bez przerwy (z przerwami jak miał cycka w
                                                    buzi) i potem do 8 ssał smoczek już nie rycząc chyba że mu wypadł. O 8 zasnął i
                                                    spał aż do 9!!! Kompletnie nie wiemy z mężem co robić. Koleżanka która mnie
                                                    dzis odwiedziła poradziła jeszcze mniej ciepła (że może mu za gorąco) więc
                                                    próbujemy - ja w 2 swetrach a mały pod kocykiem lekkim. Zobaczymy. Zasypiam na
                                                    siedząco ale nie zdążyłam się przespac w tym czasie jak mały spał (bo wciąż coś
                                                    trzeba zrobić) a teraz znów nie śpi. Echhh. Jak ja wypatruję lepszych czasów.
                                                    Przeciez to kiedyś musi minąć, prawda??
                                                    Co do nawału - stosowałam gorące prysznice (celem odpłynięcia mleka - zamiast
                                                    ściągania), potem małego do piersi, potem zimny liść kapusty i na koniec
                                                    smarowanie maścia obolałych sutków i tak w kółko - pomogło.
                                                    Dziś koleżanka przyniosła mi laktator. Zamierzam odciągnąc "to rzadkie" i dawać
                                                    małemu "to gęste" - może się bardziej naje i da pospać (??!!??) Sama nie wiem
                                                    ale chwytam się juz wszystkiego.
                                                    Oczka mam juz oba załatwione ropą - niestety. Kurcze - muszę się jutro dostac
                                                    do tej p. pediatry i tyle!!!
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    ps podziwiam wszystkie "podwójne i potrójne" mamy. wink Ja na razie sobie tego
                                                    nie wyobrażam wink
                                                    Bużka
                                                    Matylda
                                                  • 23.02.04, 18:28
                                                    Witajcie!
                                                    Fajnie tak poczytać, że nie jest samemu w zmęczeniu i wątpliwościach.
                                                    Monika - dzięki za radę w sprawie aktu ślubu. U nas też już po bólu - byłam
                                                    mile zaskoczona USC - pojechaliśmy z mężem oddzielnie - on był 5 min, ja potem
                                                    dojechałam tylko złożyć podpisy a odpis wydali mu już "na ładne oczy".
                                                    Zarejestrowaliśmy Szymona w przychodni dopiero dzisiaj - ale jest ciągle pod
                                                    opieką pediatry, ordynatora ze szpitala - wprawdzie do domu wezwałam prywatnie
                                                    i słono mnie to pociągnęło po kieszeni ale trudno - wiem, że nie ciągam dziecka
                                                    po zagrypionych przychodniach (zresztą i tak miał zakaz wychodzenia i odwiedzin
                                                    za wyjątkiem koniecznych) a i odpowie mi lekarz na moje "100 pyt do". Boli
                                                    finansowo, boli ale z drugiej strony - dziś o kupce za-sms-owałam, w 5 min
                                                    dostałam odpowiedż (zmieniamy mieszkankę) i po strachu... Zresztą do tego
                                                    lekarza mam w miarę duże zaufanie (no powiedzmy... jak do wszystkich lekarzy).

                                                    Co do vit D to też już gdzieś pisałam wyżej - mi pediatra powiedział, że
                                                    dopiero od 5go tygodnia życia i tylko wtedy jeśli dzieko nie jest dokarmiane (w
                                                    sztucznych miesznkach jest vitD) - wtedy tylko po jednej kropelce na dzień.

                                                    Mój Szymon też przestał spać... na szczęście w dzień. Kwęka prawie cały czas -
                                                    trochę go boli brzuszek ale i też rozjadł się niemiłosiernie i wyje. Ma robić
                                                    400-450ml dziennie a on łyka 560 i dalej wrzeszczy. Ludzie, jak on się drze! W
                                                    życiu nie słyszałam, żeby dziecko tak wrzeszczało. Każda pielęgniarka, położna
                                                    czy lekarz mówią to samo - na Karowej był najmniejszy ale był w stanie
                                                    przekrzyczeć cały oddział noworodkowy i położniczy razem wzięte. Normalnie aż
                                                    mi serce wyje jak to słyszę.
                                                    A teraz nowe wątpliwości

                                                    1. Przewijacie przed czy po karmieniu?
                                                    W szpitalu mi mówili, że lepiej po bo tarmoszony maluch zaraz bo posiłku może
                                                    go zwrócić lub ulać (sprawdzone - zdarza się). Z drugiej strony maluchy kupają
                                                    najczęściej w trakcie posiłku lub zaraz po - i co? Mam go z kupą zostawić na
                                                    2h? W kilku książkach pisze różnie. Inna rzecz, że jak go przewijam przed
                                                    jedzeniem to krzyczy bo głodny - a jak po - to się rozbudzi i krzyczy bo dalej
                                                    głodny (patrz wyżej na myśl o obżartuszku)albo zły, że obudzony.

                                                    2. Czy wasze maluszki też tak kwękają, sapią, mruczą, kichają i wydają 1000
                                                    odgłosów we wczesnej fazie snu - lekarz mówi, że to norma bo układ nerwowy
                                                    dojrzewa ale mnie to trochę czasem niepokoi.

                                                    3. Czy Wasze maluszki mają włosy - mój się urodził z normalną grzywą - nic mu
                                                    się nie wytarło, czupryna urosła większa, można pleść dredy smile - myjecie
                                                    dzieciom główkę za każdym razem? A w ogóle kąpiecie każdego dnia? I w czym - my
                                                    w płynie J&J od pierwszego dnia i co drugi dzień w Oilatum bo się łuszczy?

                                                    4. Obcinacie dzieciom paznokietki? - mojemu przestały się łamać. Musiałam po
                                                    dłuuuugiej dezynfekcji z duszą na ramieniu obciąć moimi nożyczkami bo te dla
                                                    dzieci Canpolu to jakiś horror. A drapał się po twarzy strasznie a rękawiczki
                                                    zdejmuje - zresztą to by było strasznie trzymać dziecko non-stop w rękawiczkach

                                                    5. Wszędzie czytałam, że dzieci nie umieją zmienić pozycji a mój dziwak
                                                    świetnie potrafi się przewrócić z pleców na boki i z boku na wznak (robi zamach
                                                    jedną nogą i gotowe!). Jestem przerażona bo w nocy wolałabym, żeby zaraz po
                                                    posiłku poleżał trochę na boku a on czasem nie chce i muszę nad nim sterczeć i
                                                    sprawdzać czy nie ulewa.

                                                    6. Amatylda - mój robi taki sam jazz - między 9.00 a 14.00 i wieczorem -
                                                    nakarmiony, przewinięty, noszony....wyje. Za wyjątkiem trzymania cycka w buzi.
                                                    Albo to jest instynkt ssania - po prostu sprawia mu to przyjemność i chce to
                                                    przedłużyć albo to kolka bo mój chyba trochę ją ma a podobno czasem przy kolce
                                                    dzieci nerwowo chcą tylko ssac. Ja jeszcze u mojego Szymona tez nie wyczulam o
                                                    co chodzi. Czasem smoczek pomaga a czasem nie - cyc i już. A czasem masowanie
                                                    brzuszka - ida pierdzioszki i spokój.

                                                    To na tyle. Dużo tego ale mam więcej wink...przyjemności trzeba dozować więc
                                                    zostawiam na potem....smile
                                                    Gosia i Szymon
                                                  • 23.02.04, 19:11
                                                    Witajcie

                                                    U mnie dzidzia zachowuje się w ciągu dnia jak pod koniec ciąży w moim brzuszku.
                                                    Tzn. wieczorem marudzi nie chce spać, lubi jak go wezmę na ręce i poprzytulam i
                                                    musi mocno zasnąć abym mogła go ułożyć w łóżeczku. Tak samo jest rano ok. godz.
                                                    9-11.
                                                    Ja cały czas kąpię małego w płynie Oilatum. Mały w szpitalu dostał straszne
                                                    uczulenie i lekarz zalecił kąpiele w tym płynie. Ładnie mu wszytsko zeszło, ale
                                                    dzisia znów zauważyłam że na brzuszku gdzie kończy się pieluszka znów ma
                                                    uczulenie, nawet zaczełam mu zakładać tetrowe bo może to od pampersów.
                                                    Filipkowi też łuszczą się stópki i rączki, no i na brzuszku a właściwie na
                                                    klatce piersiowej ma wysuszoną skórkę i chyba jest to pozostałość po uczuleniu
                                                    które miał w szpitalu. Paznokcie obciełam mu gdy spał ale tylko u rączek. Mimo
                                                    to i tak zakładam mu rękawiczki.

                                                    Dzisiaj miał jakiś zły dzień nie mógł zasnąć, ciągle chciał jeść nawet co 1.5
                                                    ha. Dopiero teraz mocniej zasnął.
                                                    Mój mały również wydaje dziwne dźwięki, jakby się przeciągał, gnótł, stękał. W
                                                    czasie karmienia też czasami mam wrażenie, że ma katar ale nic nie mogę gruszką
                                                    zciągnąć. Oddycha przez nos, więc nie wiem czy to katar czy coś innego.

                                                    To tyle z naszego życia

                                                    Pozdrawiam

                                                    Dorota


                                                  • 23.02.04, 20:55
                                                    Kobietki...
                                                    ...jak moja mama urodziła bliźniaki to żeby nie zwariować: po nakarmieniu przez
                                                    mamę, kładliśmy je sobie na brzuchu twarza "do świata" - odbijało im sie, a
                                                    potem gapiaki podziwiały otoczenie,np.tv, kolegów, innych członków rodziny,
                                                    mamuśkę, która się kręciła po chałupce, albo zwyczajnie sia kładła na wersalce
                                                    naprzeciwko i do chłopaczków gadała. My też coś im tam śpiewaliśmy,
                                                    opowiadaliśmy, czasem któreś się przeszło po pokoju (grunt, ze był ruch w
                                                    interesie!) i jakoś się dało przeżyć te "czuwania". Niekiedy siadałam naprzeciw
                                                    brata tak, ze jeden bliźniak widział drugiego i sami do siebie kiwali,
                                                    gaworzyli itp.
                                                    Moze i u was to zadziała, przecież chyba malcom chodzi o bliskość, oddech,
                                                    zapach, poczucie bezpieczeństwa, ciepło, znajomy głos itp.
                                                    Pozdrawiam
                                                    svistak
                                                  • 23.02.04, 20:57
                                                    ...qrcze, co to jest ten pas poporodowy? gdzie go można zdobyć? Ile kosztuje?
                                                    Obawiam sie, ze i mnie czeka noszenie tego "ustrojstwa" (mam 123 cm w obwodzie!)
                                                    svistak
    • 23.02.04, 19:02
      Ja chyba wysiądę, bo nie nadążam za tym wątkiem... My już jesteśmy po
      pierwszych spacerach, weekend był piękny, a powietrze działa na dzieci tak
      usypiająco smile. Widzę, że zmagacie się z wieloma problemami, u nas idzie jak po
      maśle, Kluseczka Emileczka je cyca, śpi i tyje - oby tak dalej - może dlatego,
      że starcza mi kłopotów z galopującą alergią starszej córki sad. W ogóle czułam
      się nieswojo póki się Kajka nie odezwała, bo miałam wrażenie, że tu tylko mamy
      debiutantki. Ja już dwa razy wychodziłam z domu na troszkę dłużej i zostawiałam
      tatusia z odciągniętym mlekiem, malutka wcale nie protestowała, tatus kąpie
      codziennie, na początku asystowałam, a teraz daję im tę chwilę, żeby się
      nacieszyli, Emilka taka cichutka w kąpieli, że można się zrelaksować. Zapraszam
      do oglądania naszych nowych zdjęć na "Zobaczcie", link pod spodem - i
      powiedzcie mi gdzie są wasze zdjęcia!!!
      --
      A tu są moje dzieci:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
      • 24.02.04, 10:23
        Witam!
        Ja jak zwykle – po dłuższej przerwie... Zawsze coś lub ktoś staje mi na
        przeszkodzie, abym mogła choć na chwilę przysiąść przed komputerem. I nawet
        Szymon robi swojej rodzicielce na złośc i budzi się w najmniej oczekiwanym
        momencie. Od ósmej rano próbuję puścić kilka przelewów z konta i udaje mi się
        to: jeden przelew – przerwa na karmionko, drugi przelew – dokarmianie, trzeci –
        itede... Od małego wredniaczkiem się staje???
        Spokojne dni i nocki też już chyba za nami. Początkowo nie wierzyłam w swoje
        szczęście: jadł i spał (po 3-4 godziny). Ale od dwóch dni postanowił zmienić
        rytm naszych wspólnych dni i niemalże bez przerwy wisi przy cycku, albo domaga
        się uczynnego uczestnictwa w codziennym życiu. Zaczyna mnie dopadać zmęczenie,
        nie wyrabiam się z praniem, gotowaniem, sprzątaniem. Mąż nie może wziąć wolnego
        (a przed porodem obiecywał mi dwa tygodnie bycia razem! crying(( ), więc siedzę
        sama i chyba zaczynam łapać jakiegoś ogromnego doła. A myślałam, że z dala od
        mojego „kochanego” miejsca pracy żadna deprecha mnie nie dopadnie!
        Dzięki Gosiu – Malwes za poradę z Oilatum. Po kilku kąpielach skóra „młodego”
        już jest prawie cacy. Teraz mam kolejne powody do zmartwień: ropiejące oczko i
        kikut pępowiny, który pomimo częstego traktowania spirytusem nie chce odpaść.
        Starszemu odpadł dość późno – prawie po 3 tygodniach, więc może to rodzinne?
        Niecierpliwie czekam na wizytę pediatry – może jak obejrzy Szymona, to trochę
        uspokoi moje obawy. Położna była w ubiegły czwartek, ale z niej to mało
        konkretna osoba, z dziwnymi poglądami: „Karmi pani na leżąco??? Kto to
        widział??? Lepiej na siedząco” – mam ooooooooogromne piersi (już przed ciążą
        takie były) i przygniatam nimi maleństwo wink), zresztą na leżąco nie boli
        kręgosłup, można poczytać i... się przespać wink)))), poza tym starszego karmiłam
        w ten sposób przez 14 miesięcy i było dobrze!!! EEEEEEEch...
        I to na tyle, bo już słyszę gniewne posapywania syneczka drogiego – wyczuł, ze
        mamuśka zwiała ze wspólnego legowiska i zabrała ze sobą cycucha.

        Pozdrawiamy gorąco!!!
        Marzena
      • 24.02.04, 10:47
        Cześć Mamuśki!
        Wiktoria ma JUŻ 2 tygodnie! Ale zleciałosmile
        Ania, nam też pępek jeszcze nie odpadł, ale się nie przejmuję skoro norma jest
        do 4 tyg. Te 5 dni to jakiś rekord!
        Gosia, Młoda też kwęka i stęka w czasie snu, a potem w drugiej fazie jest
        cisza, że mam oczywiście ochotę latać sprawdzać czy oddycha.
        Z przewijaniem faktycznie jest tak, że przed to zawracanie głowy, bo pielucha
        napełnia się w trakcie jedzenia. Dlatego najczęściej stosuję system mieszany -
        cyc, przewijanie i drugi cyc na uspokojenie.
        O kąpaniu wyczytałam w mądrej książce, że dopóki dziecko nie raczkuje wystarczy
        3 razy w tyg., więc całościowe kąpanie robimy co drugi dzień. Taki system
        pasuje nam obu, bo dziecko nie jest specjalnie zadowolone jak ją traktuę myjką.
        A paznokci jeszcze nie obcinałam, cały czas nastawiam się na to psychiczniewink
        Też mam te nożyczki Canpolu i teraz boje się jeszcze bardziej...
        Silije, córeczki śliczne. Wszystkie fotki są fajne, ale najlepsza ta z dwoma
        matkami karmiącymismile))
        Też bym chętnie zaprezentowała Wam Wiktorię, ale nie wiem jak "wrzucić" zdjęcia
        na forum. Jak któraś umie, to poproszę instrukcję obsługismile
        Do pediatry wyznaczyli nam termin za tydzień. I nie mozna wybrać tego, którego
        się chce, tylko takiego co ma jeszcze limit niewyczerpanysad((
        Nocki na szczęście zaczęły nam się regulować i jedzonko jest co 3 godz. Za to w
        dzień sporo aktywności. No właśnie... Czas kończyć...
        Pa!
        Monika
    • 24.02.04, 13:43
      Witajcie

      Mam pytanie czy któraś z was była już z maluszkiem na pierwszym spacerze. Ile
      wtedy miał dzidziuś i jak długo trwał ten spacer. Ja już nie mogę doczekać się
      pierwszego wyjścia zdomu. Mały ma dwa tygodnie.

      Dorota
      • 24.02.04, 14:27
        no właśnie... i co ubieracie Maleństwu na spacer, ile warstw?
        • 24.02.04, 15:19
          Hej, hej,
          Sorry, wiem że to brzmi perfidnie ale jakos tak lżej mi na sercu jak widzę, że
          Wasze pociechy tez przestaja tak duzo spać wink))
          Moniko, dałam sobie na luz z tym pępkiem, a co tam, niech siedzi wink W końcu
          odpadnie więc nie będę się stresować. Fakt , że z kąpielami byłoby fajniej bez.
          My kąpiemy Młodego codziennie głównie dlatego, że najdłużej po niej spi -
          zdarzyło się 3,5 h a 2 to taka norma więc jest czas na wspólna kolację z mężem
          i normalniejszy wieczór.
          Gosiu, dokładnie mój też steka i kwęka jak go odkładam w nocy i czasem juz znów
          chcę go brac na ręce ale ostatnio nawet sił brakuje więc "przeczekujemy" i to
          się sprawdza - młody tak zasypia po prostu wink Nasz jeszcze tak jakby
          odchrypuje - jak "stary maleńki" wink)
          Z tymi kupami i przewijaniem też mam problem tym bardziej że młody drze sie
          niemiłosiernie - strasznie tego nie lubi. Ale tez często mu nie zmieniam aż tak
          bo widzę, że pielucha chlonna (Newborn Pampers) i uczulenia żadnego 9odpukać)
          nie ma ani innych odparzeń, rumieni itp itd. A jak już się do tego zabieram to
          rzeczywiście metoda Moniki u nas tez się sprawdza - karmienie, pielucha,
          karmienie.
          Acha - u lekarza ciągle nie byłam - teraz szansa jest na czwartek wink Ale musze
          juz iść bo oczy ropieja juz oba i to chyba coraz mocniej. Mały budzi się ze
          sklejonymi powiekami czasem. Myję mu cały czas rumiankiem ale cos czytałam
          o "kwasie bornym" czy cos w tym stylu więc lekarz by sie przydał z jakąś radą.
          O spacerach jeszcze na razie tylko marzę i weranduję malucha. Dziś pół godzinki
          przy uchylonym balkonie. Jutro w ogóle może go na balkon wyrzucę wink A na
          spacery będę chodzić jak będą już wyjścia godzinne. Inaczej nie opłaca mi sie
          całego tego majdanu z 2 piętra znosić (u nas nie ma windy).
          Ja do werandowania ubieram go tak: na to co ma na sobie wkaładam kombinezonik,
          rękawiczki, skarpetko-buciki, czpeczkę i kaptur z kombinezoniku. Wkładam go do
          śpiworka i przykrywam pielucha flanelową a pod niego wkładam rożek żeby miał
          miękko i cieplej od "podłoża". Zapinam śpiworek i chlup na krzesełka koło
          balkonu. Acha jak płacze to wkaładam mu smoka, żeby miał usta zamknięte i sobie
          gardła nie załatwił a jak spał z otwartą buzka to mu podłożyłam pod brode
          pieluche tetrową.
          Acha i buzie smaruję kremem Bambino.
          Ale ja jestem niedoświadczona mamm więc chętnie posłucham co Wy swoim wkładacie.
          Tymaczesem
          pozdrawiam
          Matylda i 14 dniowy Oskar!
          ps. Gosiu, mnie tez się wydaje coraz bardziej że to kolki niestety. ponoć u
          chłopców to dużo częstsze niż u dziewczynek ;-( Piję na wieczór melisę i
          zastanawiam się nad rumiankiem. Koperek można podac dziecku od 1 miesiąca a jak
          ja będę piła to nie wiem czy pomoże ale może tak ?? Jeśli to kolka to przyczyna
          jest prosta - łapczywość i szybkie lanie sie mleka. Także chociaz alergie
          pokarmowe mam z głowy póki co, no ale sie pilnuję.
          Oj biedne jestesmy, biedne....
          • 24.02.04, 17:38
            Silije!
            Jest tu trochę Mam podwójnych i potrójnych ale nie wszystkie się przyznają wink
            Fakt, że najwięcej tu na forum marudzimy my - zielone jak trawka na wiosnę -
            ale właśnie dlatego zaglądaj tu jak najczęściej! Każda dobra rada doświadczonej
            osoby się przyda... córeczki piękne. Ja się nie mogę na razie przemóc do
            wrzucenia zdjęć na forum. Jakoś nie bardzo lubię się upubliczniać. Zrobiłam
            stronę www ale na hasło - tylko dla rodziny dla przyjaciół i powiem szczerze,
            że i tak czuję się nieswojo... Może wkrótce się przemogę i też się pochwalę Wam
            synkiem. Ale to jeszcze za chwilkęwink....


            Matylda,
            Mojemy synkowi też trochę ropieją oczka i właśnie lekarz przypisał mu kwas
            borowy - to się generalnie kupuje w aptece bez recepty ale roztwór do oczu musi
            być jałowy i okazało się (przynajmniej w W-wie) że robi to tylko jedna apteka i
            na razie tam nie dotarłam - mąż ma receptę ale jak wróci to ci napiszę jaki to
            roztwór (chyba 3% albo 30%)...jak odczytam oczywiście wink
            Mój synek od dwóch dni też okropnie marudny w dzień. Ciągle płacze a uspokaja
            go tylko jedzenie...no i problem bo miał robić 450ml na dobę a wczoraj wymusił
            590ml - nie wiem jak go powstrzymać bo herbatki go nie sycą a z cyca ciumka i
            ciumka a potem go odstawiam i dalej wrzeszczy. Syci go tylko solidna butla.

            Matylda - herbatkę z rumianku i kperku HIPP możesz podać już teraz - lekarz mi
            wyjaśnił, że tam gdzie jest napisane "od 1go m-ca życia" to oznacza od momentu
            urodzenia a nie od ukończonego 1 m-ca. Zresztą na HIPPach jest napisane, że
            można podawać od pierwszych chwil życia. Mój poija jedną i druga i z brzuszkiem
            jest lepiej bo kupy są częściej i mniej stęka.

            Z tym "odchrypywaniem" to strzeliłaś w dziesiątkę - mój Szymon robi dokładnie
            tak samo. Czsami mam wrażenie, że mu cos w gardle przeszkadza ale był badany
            przez laryngologa i wiem, że mu nic nie jest (był badany oczywiście w szpitalu
            po bezdechu a nie dlatego, że go pognalam po tym jak chrapie przez sen wink))

            Dziewczyny, z werandowaniem Wam nie doradzę.
            Mój się na razie tylko wietrzy - jeszcze go nie werandujemy bo nie doszedł do
            siebie po antybiotykach ale już wkrótce... Ale i tak nie wiem jak go ubierać bo
            jako taki maluszek szybciej traci ciepło niż inne dzieci a poza tym ubranie
            typu śpiworki, skafanderki, ciepłe czapki są dla niego za duże. Nikt nie robi
            tego w mniejszych rozmiarach... no i też mam 4p bez windy więc chyba
            wyczłapiemy się na dwór po długim werandowaniu, żeby mozna było wyjść na dłużej.

            Zajrzyjcie też na forum - zdrowie. Tam jest sporo ciekawych info o szkodliwości
            nieodpowiedniego dawkowania vit D3. Mi też lekarz zalecił minimalne dawki a w
            lato w ogóle. Inna rzecz, że młody je pół na pół mój pokarm i sztuczny a w
            mieszankach jest vit D.

            A mój Kwękuś skończył dziś 4 tygodnie! Ale jestem duży wink
            Gosia i "duży" Szymon

            Aha, Matylda - ty chyba powyżej gdzieś pisałaś o odciąganiu wczesnego mleka a
            zostaiweniu tego "tłustszego" - jak gdzieś trafiłam na informację, że nie wolno
            tego robić, bo "zaburzenia mleka I i II fazy" prowadzą do jakichś dolegliwości.
            Ale nie pamiętam do jakich... Lepiej się poradź lekarza.
            • 24.02.04, 21:38
              Gosiu jak juz będziesz miała te recepte to koniecznie napisz. Napisz tez co się
              z tym robi - przemywa czy zakrapla oczka?
              Jejku, dobrze że nie zrobiłam jeszcze tego z tym odciąganiem mleka, ale bym
              narobiła "bigosu"! Ja teraz karmie małego do oporu - czyli czesto godzinę z 2
              cycków. Nie wiem jak to będzie dalej.
              Dziwna rzecz - koleżanka która mi doradza bazuje na doświadczeniach swojej
              koleżanki która tez ma synka Szymona i tez problemy z kolką i tez karmienie
              częściowo swoim częściowo sztucznym mlekiem. Jak czytam Twoje posty mam de ja
              vu. wink) Cos te Szymony... wink)) Mój mąż tez jest Szymon - na szczęscie jego
              nie musze karmić i masować po brzuszku hahaha.
              Pozdrawiam wieczornie
              Oskar własnie zasnął po karmieniu, przewijaniu, kąpieli, i karmieniu z 2
              dystrybutorów. "Zamęcze drania wink"
              Matylda
            • 24.02.04, 21:43
              Acha, przypomniało mi się - na zaświadczeniu ze szpitala napisali mi że
              przysługuje mi macierzyński 112 dni. Czy tez tak macie ?(tzn wiem że na drugie
              dziecko macie inaczej ale te "pojedyncze" wink)
              Pytam bo mój mąż był dzis u mnie w pracy po różne druki u księgowej i ona mu
              powiedziała jak mam napisać podanie o macierzyński do zarządu i kilka razy
              powtarzała że przysługuje mi 26 tyg (tak było kiedyś a moja księgowa raczej
              jest na bieżąco i się rzadko myli więc się dziwię, skąd ten błąd tym razem u
              niej). Ale wolę Was spytać, może o czyms nie wiem (naiwna wink))
              Więc ile tego macierzyńskiego w końcu??
              Matylda
              • 25.02.04, 11:29
                Witajcie dziewczyny w ten ponury dzień. Jakoś zimno dziś i chyba zrezygnujemy z
                werandowaniasad
                Ania, Oskar to duży chłop, księgowa chce go policzyć jak bliźniakiwink))
                Niestety, będziemy na macierzyńskim 16 tyg., czyli wychodzi, że trzeba będzie
                wracać do roboty w Dzień Dzieckasad((

                Naszło mnie dziś na porządki. Zrobię więc aktualną listę lutowych mamusiek:

                malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
                zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
                dorjot - Dorota i Filip (1), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
                morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
                tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
                amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
                kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
                kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400,57

                Brakuje tu połowy naszej listy z "Oczekiwania". Mam nadzieję, ze dziewczyny
                szybko dojdą do siebie i się dopiszą.
                Silije, cyferki w nawiasach oznaczają które dziecko z rzędu u danej mamy. Jak
                widzisz pierwiastki są w mniejszości (tylko najbardziej rozgadane na forumsmile))
                Dopisz się, bo za mało mamy danych o Tobiewink
                Sprawdźcie czy wszystko dobrze zapisałam.
                Pozdrawiam cieplutko,
                Monika
                • 25.02.04, 12:14
                  Muszę poprawić swoje dane w liście mam lutowych. Filipek to moje drugie dziecko.
                  Starszy synek to Patryk i ma 10 lat.
                  >
                  > malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
                  > zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
                  > dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
                  > morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
                  > tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
                  > amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
                  > kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
                  > kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400,57
                  >
                  > Brakuje tu połowy naszej listy z "Oczekiwania". Mam nadzieję, ze dziewczyny
                  > szybko dojdą do siebie i się dopiszą.
                  > Silije, cyferki w nawiasach oznaczają które dziecko z rzędu u danej mamy. Jak
                  > widzisz pierwiastki są w mniejszości (tylko najbardziej rozgadane na forum:-
                  )))
                  >
                  > Dopisz się, bo za mało mamy danych o Tobiewink
                  > Sprawdźcie czy wszystko dobrze zapisałam.
                  > Pozdrawiam cieplutko,
                  > Monika
                  • 25.02.04, 12:19
                    > Muszę poprawić swoje dane w liście mam lutowych. Filipek to moje drugie
                    dziecko.Starszy synek to Patryk i ma 10 lat.
                    > >
                    > > malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
                    > > zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
                    > > dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
                    > > morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
                    > > tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
                    > > amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
                    > > kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
                    > > kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400,57
                    > >
                    > > Za szybko nacisnęłam nie poprawiwszy do końca. Teraz prawidłowa lista.

                    Pozdrawiam

                    Dorota

                    Acha. Mój mały dzisiaj nie spał od 9 do 12. Nie mógł zasnąć, nie była to kolka,
                    ale nawet cycuś nie pomagał. Był tak zmęczony, że sam nie wiedział czego chce.
                    Zasnął dopiero gdy go nosiłam na rekach. A jak wy usypiacie gdy dzieci marudzą
                    i nie wiadomo co im jest.

                    • 25.02.04, 13:01
                      Witam wszystkie mamy i melduję się na nowym wątku smile
                      Basia urodziła się w sobotę (21.02.04, wymiary 3320, 58), poród sielankowy, 5
                      godzin - liczone od pierwszego słabego skurczu, końcówka i pierwszy dzień po w
                      ZZO. Jedyne co na moment przysłoniło szczęście to informacja, że mała jest
                      podwójnie okręcona pępowiną, ale mój dzielny gin w którego od początku
                      wierzyłam i towarzyszący mu zaprzyjaźniony pediatra zachowali zimną krew i mamy
                      się obie świetnie smile
                      Od wczoraj jesteśmy w domu i oswajamy się z nową sytuacją. Miałam zresztą w
                      związku z tym trochę łez w oczkach, ale juz przeszło i jest super.
                      Nie chcę zapeszać, ale na razie Basia jest grzeczna, zjada i śpi 3-4h.
                      Mam nadzieję, że to się nie zmieni smile
                      Mam narazie zakaz siedzenia (przez 2 tyg.) mimo, że nie boli tak bardzo, ale
                      będę się starała pisać na stojąco smile
                      Zabieram się teraz za czytanie waszych postów "od początku", fajnie , że
                      jesteście już doświadczone, będziemy was pytać o różne rzeczy.... smile)))
                      Pozdrawiam
                      Marta
                      • 25.02.04, 15:58
                      • 25.02.04, 16:01
                        Witam mamusie!
                        Jak tu miło, dopiero co gadałyśmy na forum w oczekiwaniu a tu proszę.
                        Antoś urodził się 19 lutego o 10.05.Ważył 4370 gram , mierzył 60 cm.
                        Miałam cesarkę, od wczoraj po południu jestem w domu. Antoś to złote dziecko,
                        najada się i śpi.
                        Jeszcze raz całuje wszystkie mamusie i ich dzieciatka!
                        Kasia
                  • 25.02.04, 14:01
                    Witam wszystkie Dzieciaczki i ich Mamusie!
                    Melduje się na rówieśnikach. Mateuszek urodził się 20,02,2004r o godz.0:25 Do
                    szpitala ruszyliśmy parę minut po 23:00. Podobno nie rodzi się tak szybko
                    pierwszego dziecka wink.Chłopaczek na 10 pkt 3100/ 52cm.
                    Właśnie woła mamusie.
                    Pozdrawiam Asia W-wa
                    • 25.02.04, 19:07
                      Qrcze, Młodej pojawiły się jakieś drobne krostki na pupie. Ze 2 dni temu
                      zmieniłam Pampers New Born na Pampers New Baby. Zastanawiam się czy to to?
                      Jeszcze poobserwuję... Ale czy to możliwe?

                      Cieszę się że tak tłoczno się zrobiłowink))
                      Uzupełniam:
                      malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
                      zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
                      dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
                      morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
                      tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
                      amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
                      kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
                      kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
                      kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
                      asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
                      mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
                      • 25.02.04, 20:44
                        No! Znalazłam receptę a tu proszę, tylko tyle: "0,3% acidi Borici krople do
                        oczu" - to podobno tylko ten problem, że roztwór musi być jałowy i nieliczne
                        apteki to robią. Tylko te, które robią leki do oczu. Na recepcie naspisane, że
                        to krople ale lekarz mówił, że można po prostu przemywać tak samo jak solą
                        fizjologiczną.

                        Morsku - zamień z powrotem te pieluszki i sprawdź, czy jest poprawa. Inaczej
                        chyba nie stwierdzisz co to - chyba, że zmieniałaś np chusteczki?

                        Ja też się niepokoję toaletą Szymona bo jemu na siusiaczku zbiera się dużo
                        takich drobnych niteczek - nie wiem czy z pieluszek czy z chusteczek ale raczej
                        z pieluszek (też Pampers Newborn na przemian z Huggies Newborn) - boję się, że
                        jak mu tam nawchodzi tych nitek do cewki moczowej to będą jakieś problemy a
                        gdzieś już czytałam o tym, że pieluszki jednorazowe nie sa najlepsze dla
                        chłopców. Mamy synków - też Wam się tak robi?
    • 25.02.04, 22:38
      Sensacja mówię wam. Emilka się do mnie uśmiecha! W 4 tygodniu życia to bardzo
      wcześnie, Julka swego czasu przetrzymała mnie aż do 6 tygodnia. Ale nie ma
      wątpliwości, nachylam się nad nią, szczebiocę z uśmiechem a ona odpowiada
      przecudnym szerokim uśmiechem - aż mi łzy w oczach stanęły z rozczulenia. To
      najpiękniejszy prezent na moje jutrzejsze 26 urodziny.

      Moje dopisanie do listy wygląda tak:
      Silije - Anka i Emilka (2) Poznań 1.02.04, 4000,51
      Cieszę się, że mnie przyjęłyście, choć ciąży razem nie przechodziłyśmy, ja
      zresztą na styczniówkach w oczekiwaniu też nic nie pisałam. I wiem też już
      dlaczego mamy pierworodnych bardziej udzielają sie na forum smile. Po prostu gdy
      maleństwa śpią mamy pierwiastki siadają do kompa i piszą, a mamy podwójne czy
      potrójne siadają do kolorowanek, loteryjek, czytanek i domina wraz ze starszymi
      pociechami smile.
      Kasiaczekroza ale masz dużego synka, nareszcie któreś większe od mojej panny smile
      Moja Emilka tylko przez pierwsze dni życia mieściła się w pampersy newborn.
      Morsk pampers newborn i new baby są robione chyba z tych samych materiałów więc
      ciężko uwierzyć... na pewno to nie potówki?
      Na pierwszy spacerek wyszłyśmy gdy Emilka miała 2 tygodnie i 5 dni. Na domowe
      ubranko zakładam jej kombinezon z polarkową podszewką, dwie czapeczki -
      bawełnianą i wełnianą, wkładam do ocieplanego śpiworka, potem do gondolki z
      dość grubym pokryciem i zaciągam budkę - na pewno jej ciepło i przytulnie, śpi
      jak anielątko.
      Wiecie ja przy mojej starszej też przejmowałam się kwękaniem i sapaniem
      noworodka, teraz to dla mnie naturalny odgłos przyrody wink. Paznokcie już 3
      razy obcinałam bo STRASZNIE szybko rosną.
      Tossca ja karmię na leżąco, na plecach, na boku, na śpiąco, na stojąco, na
      chodząco - raz z małą nieoderwaną od piersi zastawiałam pranie smile.
      Co mnie martwi - strasznie chudnę kiedy karmię piersią (Julke karmiłam 20
      miesięcy). Zawsze po 2 dniach po porodzie ze szpitala wychodzę z wagą, którą
      bym już chciała utrzymać, ale skromna dieta matek karmiących raczej mi nie
      sprzyja, a nie mam ochoty wyglądać znowu jak widelec sad. Nawet pytałam Monikę
      Staszewską o nutridrinki na "karmieniu piersią". Nie wiem jak wy, ale ja jem
      banany - wbrew obiegowym opiniom nie są tak alergizujące jak owoce cytrusowe
      (chyba że za mocno sypane chemią) a ja bardzo potrzebuję tych kalorii i witamin.

      --
      A tu są moje dzieci:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
      • 26.02.04, 10:38
        Dziewczyny!
        Po jakim czasie po waszy powrocie ze szpitala zawitała położna z wizytą
        patronażową?Niby mój szpital ma poinformowac przychodnię, ale ja nie wiem kiedy
        się jej spodziewać.Mojemu antosiowi zaczęło strasznie ropieć lewe oczko, mam
        nadzieję , że przejdzie, przemywam sola fizjoloficzną i rumiankiem, ale ta
        wydzielina jest gęsta i trzyma sie ostro.
        Pozdrawiam
        Kasiaczekroza
        • 26.02.04, 10:46
          Po obu porodach położna była u nas zaraz na drugi dzień po wyjściu ze szpitala.
          Ale to nie szpital informował tylko sami rodzice dzwonią do niej i mówią że już.
          --
          A tu są moje dzieci:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
      • 26.02.04, 10:51
        Silije, jakie piękne zdjęcia!!! Julka jest śliczna, poza tym widać w nich rękę
        fachowca!Ta ustawienia, światło,super!!!
        A jak zobaczyłam Emilię, to zdjęcie ze szpitala, to się prawie poryczałam!!!!
        Bo mój Antoś (40 tydz) nie chce wychodzićsad(
        Gosia (margoja) z lutowego wątku
        PS. Wszystkiego naj naj na urodziny!!!(jestesmy rówieśnicami, tylko ja z 22
        marca) Ciesz się córeczkami, na pewno już to robiszsmile)))Powodzenia!
        • 26.02.04, 11:43
          Witam wszystkie MAMY!
          Zgłaszam się z opóźnieniem ale lepiej późno niż wcale smile
          7 lutego urodziłam ślicznego synka Mikołajka - ogromniastego bo ważył 4600g i
          mierzył 60 cm. (xemu - Monika-Mikołaj 7.02.04 - 4600g, 60 cm, Kraków)
          Oczywiście ciągle rośnie (wróciła ładnie do wagi urodzeniowej)i jest silnym
          chłopcem (dzielnie dzwiga główkę - z dnia na dzień coraz pewniejsmile. Pępek
          odpadł mu po 8 dniach, więc to już mamy z głowy.
          Ale muszę przyznać, że będąc "zieloną" mamą ciągle jeszcze wypracowujemy
          system.
          Np. tej nocy spał bardzo ładnie (bo po 3 i 4 h). Ale normą jest raczej 2h (a w
          dzień nie koniecznie ma ochotę spać).
          w Krakowie dziś piękna pogoda więc werandowaliśmy się całe 15 min. Tak jak
          większość z was nie mogę się doczekać spaceru - oglądania świata z drugiej
          strony ....Na razie tylko krótkie wypady (udało mi się 2 razy wybyć na cale 2
          h - urządzamy mieszkanie i musiałam jechać z mężem wybrać panele etc). Czułam
          się dziwnie - prawie jak dawniej ... wolna... Czyżbym była wyrodną matką -
          poczułam ulgę.
          Koleżanki pocieszają, że będzie coraz lepiej - no mam nadzieję, ale na razie
          trudno w to uwierzyć.
          Mam jeszcze inny problem - dostałam zaproszenie na 2 fantastyczne konferencje
          (jako wykładowca)w maju i chyba z bólem serca odmówię...Ale jak zostawić takie
          maleństwo ...niby mogę odciągnąć pokarm etc ale jakoś nie mogę się przekonać do
          pozostawienia maleństwa. No cóż takie jest macierzyństwo ...
          Ale i tak kocham synka najbardziej na świecie (no może na rózni z mężem smile.
          Jeszcze wprawdzie się nie uśmiecha (tylko przez sen robi śmiechobpodobny
          grymasik - który uwielbiamsmile
          Pozdrowienia dla wszystkich!
          Monika
          • 26.02.04, 12:57
            Cześć mamom!
            Silije (wszystkie trzy dziewuchy jesteście ładne) - świętą prawdę napisałaś. Mój mały syneczek śpi jak złotko, ale mam do obsługi dwie panny, które są teraz roztrzepane jak rzadko kiedy. Albo czegoś do szkoły zapomną (I i III klasa), a to się idiotycznie ubiorą (np. koszulka na ramiączkach zamiast ciepłej bluzy zimą) itp. Stąd brak czasu na wklepanie literek.
            Krótko więc:
            Morsku - Mateusz miał uczulenie na Pampers New Baby - zmieniłam na New Born i jest OK. (dziwne, dziwne..)
            Malwes - koleżanka mająca synków poradziła mi, żeby podczas kąpiel leciutko odciągnąć napletek i polać wodą z ręki (tak opłukać) siusiaczka. Poza tym, myślę, że z samym siusianiem też się coś tam wypłukuje.
            A moja położna zadzwoniła do mnie z przychodni i prosiła - uwaga - ŻEBY PRZYJŚĆ, BO ONA I PEDIATRA MAJĄ PROBLEMY Z WYCHODZENIEM - (dziwne?)
            Pozdrawiam cdn.
          • 26.02.04, 12:58
            Wrrrrr!!! Napisałam i zeżarło mi paskudztwo!!!
            No to jeszcze raz...
            Witam imienniczkę. Niezły klopsik z Twojego Mikołajka - prawie 2 Szymony Gosi,
            hihihiwink))
            Silije, niby jak wyglądają potówki na tyłeczku??? Posmarowałam te krostki
            Bepanthenem i zrobiło sie o wiele lepiej.
            Dziewczyny, czy macie zalecenia żeby coś łykać np. witaminki? Ja biorę Ferrum
            Lek, ale właśnie mi się kończy i chyba muszę skoczyć do gin dowiedzieć się czy
            mam brać dalej. Pewnie powie, że tak, bo blado wyglądam. Ale ja tak zawsze mam:-
            (
            Pozdrowienia,
            Monika
            PS. Kobietki, nie dopisałyście się jak należy i znowu muszę robić za dyżurnąwink
            malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
            silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
            xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
            zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
            dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
            morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
            tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
            amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
            kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
            kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
            kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
            asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
            mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
            • 26.02.04, 14:09
              Witajcie!
              Dzięki za wszystkie rady.
              Dziwne trochę to uczulenie na Pampers New Baby. Mój na razie ma skórę w
              idealnym stanie ale używamy tylko NewBorn. Na pewno miał uczulenie na
              chusteczki J&J - jeszcze w szpitalu.

              U mnie położna była dzisiaj - a zgłosiliśmy młodego do przychodni w
              poniedziałek. Przyszła bez zapowiedzi i umawiania. Oczywiście zastała mnie w
              rozgardiaszu (a od pon do wczoraj miałam tak czysto smile)).
              Ale jakaś dziwna babka - państwowe nastawienie - raz ciach i pojechała. Nawet
              nie obejrzała dobrze dziecka. Popytała o standardy i nie widac było aby miała
              ochotę zbytnio mi pomóc w karmieniu (a ponoć była też laktacyjna!) -
              powiedziała, że mały pięknie układa usta ale juz nie miała czasu na to, że
              musimy go odstawić od butelki, że ja mam mało pokarmu, że jak on je to leci a
              laktatorem to nici, itp.... "śpieszyło jej się na Targówek".

              Trudno. I tak już przygotowałam się na to, że całą służbę zdrowia przerabiam
              prywatnie. Na szczęście pracodawcy sporo pomagają wink... no ale za wiele rzeczy
              trzeba i tak słono zapłakać.

              No ale pediatra i położna, którzy mają problemy z wychodzeniem...to już po
              prostu dowcip tygodnia!
              Wybieram się z Szymonem wkrótce do neurologa - niech go na wszelki wypadek
              zbada no i do ortopedy na USG stawów biodrowych...

              Z tym napletkiem to jednak chyba będę uważać. Wszędzie czytałam i pediatra mnie
              ostrzegał, żeby broń Boże niczego nie odciągać i nie odrywać. Ale faktycznie
              muszę zwracać uwagę aby go dobrze umyć z tych niteczek - tzn. uwagę mężowi,
              żeby go umył bo ja się do tej zabawy nie biorę wink

              Dziś mi trochę smutno - z pobrania krwi pępowinowej nic nie wyszło. Było za
              mało komórek macierystych w próbce i nie nadawała się do przechowywania. Szkoda
              straszna. Ale mam nadzieję, że i tak nie byłoby mu to nigdy potrzebne....

              Pozdrawiamy i nie wiem, czy zauwazyłyście, że przybywa Szymonów - tjoanna też
              urodziła Szymona - ciekawe kiedy nam się tu odmelduje wink
              Całusy
              Gosia
              • 26.02.04, 14:12
                Aha... u nas pierwszy uśmiech był we wtorek 23-go - Szymuś akurat kończył 4 tyg!
                Wcześniej i teraz też rozczulają mnie takie senne, bezzębne użmiechy. Czekam aż
                tych swiadomych będzie więcej!

                I ja też biorę Hemofer bo strasznie mi poleciała morfologia po porodzie ale to
                podobno straszne świństwo jest więc się zaczynam z tym żegnać. A na badaniach
                oczywiście nie byłam ze sobą no bo kiedy?
                G.
    • 26.02.04, 18:10
      No i już jestem wśród was!
      Emma urodziłą się 21.02. o 22:15. Od wczoraj jesteśmy w domku. Mamy za sobą
      pierwszą kąpiel, pierwszą "zakrzyczaną" noc. I jest pięknie! Teraz mój dzidziuś
      zasnął, a tata wpatruje się w nią zakochanym wzrokiem. Ja też tak robię i
      jestem w lepszej sytuacji od niego, bo siedzę w domciu. Oczywiście nie gotuję,
      nie sprzątam itp. Obie babcie nie pozwoliłyby na to. Tylko skaczę wokół Emmy. A
      jak chcę zrobić sobie jedzonko, to puszczam jej najnowszą płytę Sary Connor.
      Działa! Mała od razu się uspokaja!
      Karmienie idzie nam już dobrze, chociaż przez pierwszy dzień miałam poważne
      wątpliwości, czy w ogóle moje ciało stworzono do takich rzeczy. Jak widać tak.
      Zobaczymy, co bedzie dalej. Na razie jest cudownie.
      pozdr.
      Julia i Emma
      • 26.02.04, 19:46
        Gratulacje dla nowej mamuśki!
        A nam właśnie odpadł kikucik! Hurra! No to idziemy jutro na pierwszy spacer -
        do przychodni, żeby nakleili plasterek na wystający pępuch (żeby Młoda kiedyś
        mogła się dobrze prezentować w bikiniwink))
        M.
        • 27.02.04, 00:01
          cześć,
          powoli chyba się przyzwyczajamy do siebie z Oskarkiem i do tych naszych
          nieprzespanych nocek i do tych marudnych dni... Zresztą nie wiem, może mnie
          jeszcze dopadnie jakaś chandra, depresja albo co, ale na razie hormony chyba
          sie uspokoiły i jakos tak łatwiej patrzyć w przyszłość z uśmiechem na
          ustach... wink Też dzięki Wam, kochane!!! Super, że jesteście!!!

          To napinanie to jednak kolki ;-( Niestety i stety zarazem wink W dodatku kolki
          niezalezna ode mnie - nie ma wpływu co jem (b. uważam - ścisła dieta) tylko on
          sam za łapczywie i za dużo je. Nałyka się powietrza i kolka gotowa alebo się
          przeje i gazy też się nie mogą uwolnić. Tylko, że jak mu wytłumaczyć, że nie
          ucieknę mu z tą piersią i żeby jadł spokojnie bo potem będzie cierpiał??!!??

          Byliśmy dziś u lekarza. Młody zdrowy, piękny i dorodny. Pępek wkrótce powinien
          udać się w siną dal (echhh Monika zazdroszczę!!!! i gratuluję , że już!!!).
          Młody przytył - uwaga - 700g przez 2 tyg. Waży teraz 4255. Pani sie trochę
          zdziwiła. Powiedziała, że pokar mam bardzo dobry. I na pewno sie najada wink))
          Choć ciągle mu mało - jak go badała to myślałam że sobie piąstki poobgryza a
          jadł 20 minut wcześniej !!! Pani doktor powiedziała, że te kolki to tez wynik
          tego, że jak Oskar się naje (przeje) to ma za dużo w brzuszku i brzuszek go
          boli i gazy się zbierają i nie nadąża z kupką itp. Niesety rady dla mnie nie
          miała. Mam nadal karmic na żądanie ;-( A to że tak dużo czuwa to też dlatego,
          że ma dużo energii, bo się naje i musi gdzieś to uatywnić. I że to ją nie
          martwi - martwiłoby ją gdyby źle przybierał na wadze a tak to jest spokojna.
          Także pozostało mi pogodzic sie z losem i wyspać się w grobie wink))

          Dostaliśmy też receptę na D3 i pani powiedziała, że dobrze że przyszliśmy bo
          jak mały tak tyje to trzeba już zacząć mu podawać. Także dziś już była premiera
          i połknął 2 kropelki.

          Z położną - my sami powiadomiliśmy przychodnię bo szpital jakoś się ociągał.
          Przyszła po 2 h od powiadomienia więc tez nie do końca byłam przygotowana na tę
          wizytę wink)

          Spacery - my dzis z Młodym byliśmy u lekarza na piechotkę więc to taki mały
          spacerek. Młody od razu zasnął (obudził się u p. doktor) i w drodze powrotnej
          znów zasnął. Jutro chyba wybierzemy się na krótki spacerek z wózkiem z Tatą.
          Zwłaszcza jak pogoda będzie taka jak dziś - słoneczko, przepięknie!

          Moniko, prosze mi sie tam nie namawiać z Gosią na spacery po Chyloni tylko na
          bulwar proszę się umawiać!!! Ja też chcę się z Wami zobaczyć!!!! wink))

          Pozdrawiam i ściskam
          Echhh co ja bym bez Was laski zrobiła....
          Matylda i grubas Oskar
          ps wiecie że ja w tydzień wróciłam do wagi sprzed porodu?? (dobra nie
          bijcie!!! wink) Noszę już moje kochane Dżinksy wink No ale jak tak będzie mnie
          zasysał to nie wróży to nic dobrego ;-((
          • 27.02.04, 11:12
            Matylda! Czy chcesz mnie wpędzić w depresję poporodową!!!
            Ja po wyjściu z kliniki mam 10 kg mniej, ale jeszcze 14 do zrzucenia- zresztą
            nie o to chodzi bo to jakoś zejdzie - tylko te dżinsiki!!!!!!!!!!!!!!!!! oj jak
            mi się marzą sad(((((
            Chodzę tak sobie po domku i myślę co by tu zrobić, ale jakoś nie mogę się
            zabrać do normalnego funkcjonowania, więc idę zobaczeć co tam u Basi - a ona
            słodko śpi, no i tak w koło smile też tak miałyście na początku? Nawet jak coś
            robie do jedzenia to 2-3 razy idę popatrzeć na mojego aniołka, a ona ciągle
            śpi... Mogłabym jakoś ten czas wykorzystać, zwłaszcza, że wszyscy mnie straszą,
            że to sie zmieni, ale nie potrafię się na niczym skupić - bo ciągle mam ochotę
            na nią patrzeć smile))
            pozdrawiam
            Marta

          • 27.02.04, 11:50
            Matylda!
            Cieszę się, że jest tu na forum jeszcze jedna mama żarłoczka - my już też nie
            dawaliśmy sobie z Szymonem rady. Tak strasznie chciał jeść - choć u dzieci z
            małą wagą to normalne bo one chcą nadrobić wagę i, podobnie jak wczesniaki,
            jedzą i rosna ponad normę.
            Ja z takimi "niezidentyfikowanymi" kolkami też mam problem - to nie są typowe
            kolki, bo jak dziecko ma naprawdę kolkę to nic go nie uspokoi ani nie odwróci
            jego uwagi od bólu a mój mały najczęściej uspokaja się jak ma w ustach coś z
            czego leci papu - cyc albo, najlepiej, flacha!
            Przekarmić jednak to też nie jest dobrze - mój ostatnio już nie je po 600ml z
            butli tylko 480-500 za to w przerwach zaczął wisieć przy cycu więc nie wiem,
            ile sobie dodatkowo "udoi". Na pewno jednak są problemy z nadmiarem powietrza i
            kupkami.
            My się ratujemy przepajając go koperkiem i rumiankiem (HIPP od pierwszych dni
            życia) - twój je tylko z piersi więc dopajać nie ma sensu ale poradź się może
            lakarza, bo nasz twierdzi, że lepiej przepoić niż rozepchać żołądek, choć mówi
            się, że naturalnym mlekiem nie da się przekarmić. Ale w domach jest gorąco,
            powietrze suche, może jemu chce się dodatkowo pić i dlatego tak szuka piersi?
            Mojemu też często masuję brzuszek - zgodnie z ruchem wskazówek zegara, powoli i
            troszkę dociskając. Często pewnie bez sensu bo okazuje się, że cyc w buzi i już
            jest spokój ale tez często podczas takiego masażu idą pierdzioszki i kupka.
            Lekarz mówi, że tami masaż bardzo pomaga - zwłaszcza głodomorkom.
            No i przeprosiliśmy się 2 razy z czopkami Viburcol N - to niby nie jest
            dokładnie na kolki ale lekarz mówi, że jak bardzo męczy to pomoże i faktycznie -
            Szymon się dość szybko wyciszył i solidnie wyprykał. Spał jak aniołek, z
            uśmiechem na twarzy.

            My Vit D3 mamy podawać nie wcześniej jak od 5go tygodnia - i tylko jedną
            kropelkę a w lato w ogóle. Mój lekarz też jest zwolennikiem nie podawania
            niczego bez potrzeby. Nawet witamin a szczególnie D3, której przedawkowanie
            jest bardzo niebezpieczne. Choć z tego co wiem, jakby mój jadł tylko z piersi
            to chyba też by dostał 2 krople.

            Ile wsze maluchy śpią najdłużej w nocy bo Szymon wczoraj zasnął od 22.00 do
            3.00 i znów mnie wystraszył, że coś jest nie tak, że za mocno śpi. Ale już
            potem znowu się budził co 3h na jedzenie. W dzień je co 2h.

            Pozdrawiamy,
            Gosia i Szymuś
            • 27.02.04, 12:04
              Wczoraj była położna.Kazała werandowac dziecko od 3 tyg, a wy kiedy zaczęłyście?
              Wit.D3 od 15 dnia.
              Antoś śpi słodko, potrafi w ciągu dnia spać non stop po ponad 3 godziny(2 x)
              W nocy też spi pieknie, budzi sie tylko na jedzenie i spi dalej.
              Ja cały czas walczę z nawałem, niby juz jest dobrze, a tu od nowa, uff.
              Pozdrawiam
              kasiaczekroza
    • 27.02.04, 18:42
      Hej Dziewczyny!
      Jak mi szkoda: wciąż nie mam internetu, więc będę mogła dołączyć do Was
      prawdopodobnie pod koniec marca. Zaczekacie?
      Teraz siedzę w kafejce, mały zjadł kolację, więc może chwilę pośpi.
      Wiecie, jest naprawdę piękny. Ma bląd włoski, całkiem długie, męski przedziałek
      w brodzie i bardzo często się uśmiecha - zwłaszcza po jedzonku, posyła wtedy
      całe serie uśmiechów. Mówią, że to tylko takie nic nie znaczące grymasy, ale
      oczywiście w to nie wierzę wink
      Ale pięknie być mamą!
      Pozdrawiam Was serdecznie
      Joanna
      mama Szymona smile
      • 27.02.04, 18:52
        aha, dodam dla porządku, że Szymuś przyszedł na świat 21.02 o godz.14.40 w
        szpitalu na Solcu. Miał 54 cm i ważył 3400.
        • 27.02.04, 21:44
          Witaj Joanno! Jasne, że poczekamy aż wrócisz do nas na dobre!
          Ania! Mamy juz naklejony plasterek profilaktyczny. "Plasterek" jest wielgaśny,
          zakleja cały brzuszek. Mamy go trzymać jak długo się da (4-5 dni), a potem
          nakleić następny. Będzie teraz problem z kąpielą, chyba wrócimy do mycia "na
          sucho".
          Przychodnię niby mamy blisko, ale to była dziś cała wyprawa. Na szczęście
          poszła ze mną moja mama, bo przekonałam się, że wcale nie jestem jeszcze w
          takiej super kondycji jak mi się wydawałosad
          Ale jestem zadowolona z naszego wózka! Świetnie się prowadzi, bardzo lekko!
          Dziecko właśnie jest zabawiane przez tatusia, ale słyszę z drugiego pokoju, że
          nie idzie im najlepiej (dlaczego tata nie chce dać cyca?!?), wiec kończę...
          Miłych snów (w odcinkachwink))
          Monika
          • 27.02.04, 23:00
            Witaj Joanno! Jak cudnie Twój synek jest 1 i 1/2 godziny młodszy od mojej Basi!
            Muszę wam napisac o naszym pępuszku - jeszcze nie odpadł, ale jest bardzo suchy
            i myślę, że odpadnie lada dzień! Kąpiemy się normalnie i całkiem go moczymy,
            bo "sprzedano" nam w klinice taki patent, żeby nie bawić się z patyczkiem,
            tylko moczyć gazik bezpośrednio w spirytusie i to nie 70% tylko czystym.
            Oczywiście jest to metoda dla rodziców o wyjątkowo silnych nerwach, bo trzeba
            bardzo uważać żeby nie poparzyć skórki, ale zasada jest taka, że po wyjęciu z
            wanienki ściągam mokry gazik i bez suszenia nawijam nowy nasączony spirytusem,
            a woda, która została "po wanience" sprawia, że samo się rozcieńcza smile Potem
            oliwka na brzuszek i jest ok.
            Co do wysypki "po Pampersach" to też coś takiego stwierdziłyśmy, ale ustąpiła
            po wyrzuceniu kremu Nivea przeciw odparzeniom smile teraz juz tylko Bepanthen!
            Tyle naszych doświadczeń. Jak macie jakieś "niestandardowe" sprawdzone pomysły
            to proszę chwalcie się!
            pozdrawiam
            Marta
            Ps. Co do spania to u Basi 4h są standardem, ale jak ostatnio zaczęła szóstą
            godzinę to niewytrzymałam nerwowo i ją obudziłam - zjadła i spała dalej smile W
            nocy dostaje jeść ok. 12, potem budzi się ok. 4-5 i potem to juz ok. 9 rano.
            Kochana jest z tym spaniem!
            • 28.02.04, 16:35
              Hej dziewczyny... ale ja mam przeboje z tym Szymonem. Dziś mi znowu zrobił kupę
              ze śluzem (taki brązowy kisiel pomiędzy "normalną" kupą) - no więc się
              zastanawiałam co robić, bo na ten śluz mnie uczulali no i przeczytałam w jakimś
              poradniku IMiDZ, że już jedna kupa sluzowata u noworodka powinna być uznana za
              biegunkę. Do pediatry się nie mogłam dodzwonić, więc dzwonię do rodzinnego...ta
              stwierdziła, że dodawać mu Lactid do pokarmu...ale jak usłyszła o jego
              przebojach wcześniejszych to kazała go wieść do szpitala, że to może rotawirus
              itp... Na szczęście pediatra odebrał telefon (ordynator w szpitalu) i mówi, że
              na razie bez paniki, że raczej coś zjadłam no i żeby obserwować.
              No i obserwuję... ale zaczynam powoli mieć kryzys. Mam dość tego ciągłego
              chorowania. Jak się jedno kończy, to drugie zaczyna....

              I mam do Was pytanie - czy wasze maluchy też się tak ciągle zachłystują? Bo mój
              Szymon po każdym jedzeniu cos odkasłuje a wczoraj to się zakrztusił nawet przy
              odbijaniu (odbiło mu się chyba razem z pokarmem i już klops...) a dzis z kolei
              po jedzeniu ładnie odbił, był długo na rękach, i jak go kładłam to oczywiście
              znowu się zakrztusił... jestem tym przerażona. Ile można?
              • 28.02.04, 18:14
                Hej zgłaszamy się po drugiej stronie brzuszka. Antoś przyszedł na świat w
                niedzielę 22 lutego o 15.15 siłami natury, ważył 3820 i mierzy 57 cm i
                oczywiście jest najpiękniejszy na świecie. Jest grzecznym maluszkiem śpi je i
                zapełnia pieluszki z prędkością światła.
                Jak do tej pory wszystko jest dla mnie zupełnie nowe i uczymy się siebie
                nawzajem, mały dał nam fory wink)) i cierpliwie znosi nasze nieporadne zabiegi
                wokół jego osoby, płacze na przewijaku wołajac "lalalala" kiedy przedłużają się
                zabiegi wokół jego pupy, albo on sam je przedłuża, bo umyty naoliwkowany np.
                zafunduje nam kupkę lub siku (wczoraj osikał sobie twarz;-DD, n8ie widziałam zę
                to jest możliwe)
                Zmykam bo jest głodny. Pozdrawaiam Edyta i Antoś
                • 28.02.04, 18:58
                  Witaj Edyta! Szczególnie mi miło, bo tutaj juz pełno mam weteranek, a
                  wy "wiekowo" bliżej nas smile

                  Małgosiu - my tez mamy problem z odbijaniem, bo Basia robi to rzadko, ale jak
                  ją kładę po takim nie-odbiciu, to przez chwilkę trochę wyżej (pod rożek daję
                  poduszeczkę) i na boczku. Wtedy nawet gdyby trochę "wróciło" to się nie
                  zakrztusi. Co prawda ona nie ulewa i zwykle nic się nie dzieje, ale raz,
                  jeszcze w klinice zrobiła taki numer i poprostu wszystko wylądowało na
                  zewnątrz smile Mam nadzieję, że wam przejdzie z tymi kupami, nie myśl o
                  szpitalu!!!! smile
                  Pozdrawiam
                  Marta
                  • 28.02.04, 23:04
                    hej hej,
                    Gosiu, my też mamy ulewanie i odbijanie i znów ulewanie. Po prostu się przejada
                    i nic nie moge na to chyba poradzić... Może kiedys zmądrzeje wink) I te kolki -
                    ryczy i ryczy a jednak jak się poda cyca to na chwile spokój, więc to chyba
                    taka jakaś nasza dziwna kolka wink)Zakupiłam herbatkę Hipp koperkową i na razie
                    zaczęłam ją pić (może cos z mlekiem matki wyssie wink) Tylko pytanie ile tych
                    herbatek dziennie?? i czy po obiadku np czy rano - nie wiem...
                    Co do czopków - jeszcze sie nie uciekaliśmy do takich metod ale... słyszałam o
                    innym sposobie (też nie próbowałam) - jak mały płacze i nie może się "wyprukać"
                    to sie go układa jak do zmiany pieluszki, nózki w górę (do brzuszka) a do pupci
                    wkłada się patyczek (taki z watką, tak jak termometr wkłada się czasem
                    dzieciom) i uwalnia się gazy. Może zanim podasz czopek spróbuj tym sposobem...
                    Nie jest to przeze mnie wypróbowane ale przez kilka innych osób.
                    Ida - mój przy zmianie pieluch krzyczy "lelele" wink Mąż się śmieje że tak
                    powastje nowa reklama Lecha - Leeeeee....ch wzywa wink)) Młody wie co dobre wink)
                    Słuchajcie - odpadł nam kikucik w nocy!!!! Nie sadziłam że to kiedys nastąpi.
                    Mamy teraz za to taki pępuch ze strupkiem i ten strupek wyglada tak jakby ropa
                    zaschła więc oczywiście znów się martwie czy jest ok. Suszymy dalej spirytusem,
                    ale ... może to powinno inaczej wyglądać??? Pozatym pępuch troche wystający i
                    mimo, że to chłopak to jednak chciałabym żeby miał ładny pępuszek. Zastanawiamy
                    się nad plasterkiem i pytanie (Monika) czy ten plasterek sie nakleja na już
                    całkiem wygojony pępuch czy na taki strupek??, ile to kosztuje?? i po ilu
                    będzie poprawa?? A może rzeczywiście sam się wchłonie jak się mu mięśnie
                    brzuszka wyrobią jak powiedziała położna?? Radźcie dziewczyny, radźcie!!!
                    Bylismy dzis na 1 spacerku!!! Wokół dzielni wink 45 minutek. Fajnie było, wózek
                    super!!Mały spał smacznie. Trochę rączki mu zmarzły mimo 2 par rekawiczek i za
                    długich rękawów kombinezonu. Chyba musze mu te rączki wkładać pod kocyk do
                    śpiworka a nie tak luzem koło głowy zostawiać, co?? Jutro chyba raobimy
                    repetę wink) Ale... jutro ostatni dzień urlopu mojego męża ;-((( Buuuuu i
                    zostanę sama, a tego wózka za cholerę sama nie zniosę buuuuuu i będę zależna od
                    mojej mamy albo innych gości ze spacerami bo mój mąż najszybciej wraca ok 18:00
                    buuuuu.
                    Pozdrawiam i czekam na rady i uwagi
                    Matylda
                    lecę bo Młody głodomor wzywa wink)
                    ps. Odnośnie VIT D3 - jak Wy ja podajecie - przeciez to się leje jak chce - raz
                    2 krople raz 5, a nie mozna przedawkować. kto wymyślił ten zakraplacz??!!??
                    • 29.02.04, 08:46
                      Pozdrawiam Edytę i jej Antosia!
                      Dziewczyny ponawiam pytanie, kiedy zaczęłyście werandować wasze dzieciatka i
                      kiedy wyszłyscie na pierwszy spacer.
                      Co do odbijania, mój antek musi być ponoszony chwilę po kazdym jedzeniu, mam
                      taki nadmiar pokarmu, że mały nie nadąża przełykać i gromadzi na pewno dużo
                      powietrza.
                      Kasia i Antoś
                      • 29.02.04, 10:52
                        Witajcie dziewczyny!
                        Co do problemów "gazowych" - ja znam sposób, zeby nóżkami dziecka
                        robić "rowerki".
                        Ania, nasz pępuszek po odpadnięciu kikuta też tak wyglądał. Plasterek
                        nakleiliśmy następnego dnia po odpadnięciu. Kosztował ok. 7zł. W przychodni
                        powiedzieli, że będą potrzebne 2-3. Faktycznie dziwacznie sie go zakleja...
                        Kasiaczek, środowiskowa kazała nam werandować od 10 dnia.
                        Jutro nareszcie mamy 1. wizytę u pediatry. Strasznie jestem ciekawa ile dziecko
                        przytyło. Że przytyła, to czuję jak trzymam ją na rękachwink Co to będzie
                        dalej???
                        Pozdrawiam,
                        Monika
                        • 29.02.04, 12:11
                          Witajcie dziewczyny! Ja urodzilam synka 18 lutego br - mialam cesarke- i jestem
                          od paru dni w domu z moim malenstwem.Tez mam problem z ulewaniem, moj synek
                          przewaznie po jedzeniu dostaje czkawke i zwraca dosyc duzo pokarmu.Zaczyna mnie
                          to niepokoic.Czy Waszym maluszkom tez sie to zdarza?
                          • 29.02.04, 12:52
                            Hej
                            Co do werandowania zaczęłam 11 dnia życia Młodego a na 1 spacerze byliśmy
                            wczoraj, czyli w 18 dobie. Ale to bardziej zależy od pogody, bo dziś np. jest
                            zimniej i słońca mniej, więc nie idziemy na spacerek, tylko znów zrobimy
                            werandowanie.
                            Co do jedzenia - Gosiu - mój się krztusi nawet jedząc, odrywa się od piersi i
                            kaszle, potem na chwilę się zamyśla i znów zaczyna łapczywie jeść. Krztusi się
                            też w nocy a ja zrywam sie wtedy i lecę do niego, bo nie wiem czy to coś
                            poważnego i czy sobie sam poradzi. Ulewa standardowo, właściwie po każdym
                            jedzieniu. Czkawkę też ma prawie po każdym posiłku, z tym, że jest wtedy tak
                            zdziwiony, że przynajmniej nie płacze, tylko takie miny śmieszne robi - co to
                            się dzieje z jego brzuszkiem wink)) Lubię go wtedy przewinąć, bo się nie drze ;-
                            ))) U nas niestety "rowerek" nie pomaga, masaże też nie bardzo, jak kładę na
                            brzuszku to też nie leży spokojnie, tylko się wierci i zaczyna ryczeć, robi sie
                            przy tym cały czerwony, więc znów się wystraszę i chyc go na plecy. Najlepiej
                            pomaga jednak cyc, tylko ile można?? Właśnie - odnośnie pokarmu - dziś
                            wspomogłam sie herbatką laktacyjną. Wcześniej leciało czy chciałam czy nie, a
                            od wczoraj wieczorem coś się porobiło, biust miękki jak przed ciążą, w nocy
                            też, rano patrzę a wkładki laktacyjne suchutkie, można dalej uzywać (wcześniej
                            musiałam zmieniac w nocy nawet 2 razy no i piżama cała mokra). Zobaczymy jak
                            herbatka się sprawi, mam nadzieję, że mnie z kolei nie "wywali" po niej. wink)
                            Dziewczyny, to jak z tą koperkową herbatką?? Ile dziennie mam jej pić??
                            Pozdrawiam Matylda
                            Jutro już marzec!!! Ale fajnie!!
                            • 01.03.04, 16:16
                              Witam po dlugiej nieobecnoscismile
                              Co do pepuszka to nam od poczatku radzili uzywac spirytusu 95% bez
                              rozcienczania..pempuszek i tak nieunerwiony a zawijac trzeba sam kikut..no i
                              dac duzo oddychac pepuszkowi...nie zakrywac pieluszka tylko ja podwijac. Moze
                              dlatego odpodal nam z 4 na 5 dobe ..na poczatku byl wystajacy..nawet myslelismy
                              ze zle zawineliwink ale sie wciagnal do srodka i jest super.
                              Co do kolek to niestety nas tez dopadlo. Ale co by nie narzekac to malutka od
                              poczatku grzeczna- spala po 5-4 godziny a przy kolkach spi troche mniej po 3 i
                              nie placze tylko grymaski na buzi robi wiec nie ma wiekszego stresu a wierzcie
                              mi wiem co to znaczy..moja starsza cora dala mi do wiwatu za wszystkie dzieci
                              hehe lekarz jej kiedys wezwany z nieporadnosci matki do domu pan doktor
                              rehabilitowany Akademii Medycznej przepisal jej relanium..bo powiedzial ze to
                              nadwrazliwe dziecko...popedzilam go wtedy ...relanium nigdy nie dalam.
                              A teraz leczymy sie plantexem..herbatkami z kporu..te hippa wogle nie
                              skutkowaly. Te troche pomagaja. Nie martwcie sie jednak drogie mamy kolki
                              mijaja wraz z nadejsciem 3 miesiaca zycia dziecka jak rekal odjalsmile (
                              przewaznie) i za dwa miesiace zaczynaja sie zabki...i znow placz buuu sa na to
                              zele choc moim zdaniem malo skuteczne - na zabki. Za dwa tyg. przyjezdza
                              szwagier z niemiec - mowil przez telefon ze wiezi mi kropelki na kolki -
                              niemeckie ponoc nie do zdobycia w polsce (sprawdze to) super skuteczne..powiem
                              wam jaki efekt..poprosilam tez cos na dziasla na zas. Zobaczymy.
                              piekielkoe to urodzilysmytak samo..to znaczy 18gosmile ja rodzilam o 13tejsmile a Ty?
                              Uciekam bo mala kwili a zaraz wraca ze szkoly druga pociecha. Nawet sobie nie
                              zdawalam sprawy jak ciezko pogodzic obowiazki nad dwojka dzeci. A przeciaz
                              starsza jest juz naprawda duza i cale szczescie radzi sobie sama a i tak nie
                              mam w co rak wlozyc. Maz dzis wrocil do pracy po urlopiesad bylo milo ale sie
                              skonczylo.
                              Co do werandowania to mozna werandowac jesli pogoda jest w miare dobra juz od
                              pierwszych dni...po 5 min. bo jesli juz Cie wypuszczaja ze szpitala to stan
                              dziecka jest dobry i juz wychodzimy z nim na pierwsze "werandowanie" ze
                              szpitala do domu. Co do spacerku to my czekamy bo wozka ni masad
                              A! co do pracy to mnie zwolnili hehe w pierwszym dniu jak tylko
                              urodzilam...tyle lat sluzenia i prosze..ja im przynioslam zwolnienie - urlop
                              macierzynski a oni mi dali obiegowke..jakos sie jednak nie martwie..czulam ze
                              tak bedzie po tych zwolnieniach od poczatku ciazy. Starsza corka jest
                              wniebowzieta tym faktem..mysle ze kazdej nam sie to przyda...starszej, mlodszej
                              i mnie..no gorzej z biednym tatom..musi tyrac na wszystkich.
                              Pozdrawiam cieplo Kasik
                              • 03.03.04, 07:53
                                Witajcie, to znowu ja!Kasik8 - ja urodzilam malego 18/02/2004 o godz. 9.25.Tez
                                jest moim drugim dzieckiem, starszy syn jest pierwszoklasista.Mam jeszcze przez
                                tydzien o tyle komfortowa sytuacje ze moj maz jest ze mna w domu i bardzo duzo
                                mi pomaga.Ja mialam cesarskie ciecie i czuje ze jeszcze mi troche brakuje do
                                dobrej formy.O, moja dzidzia sie budzi!Koncze i pozdrawiam!Ewa.
                          • 29.02.04, 12:54
                            Moniko, dzieki za info o plasterku. Chyba jutro pójdę z mamą (mąż do pracy ;-
                            (( ) do przychodni, też małemu zaaplikować taką "imprezę" wink
                            Uściski
                            Matylda
                            • 29.02.04, 14:35
                              Hej!
                              A ja mam jeszcze jedno pytanie- podali wam w 4 tyg. wit.K ??? Podobno to nie
                              standard, a wiem, ze ważne, przynajmniej jak maleństwo jest tylko na piersi!
                              Co do wit. D to zdania są bardzo podzielone, my chyba będziemy brać od 4 tyg. 1
                              kropelkę, no ale naradzimy się jeszcze z pediatrą.
                              Ja też dziękuję za info o plasterku - nie słyszałam o nim wcześniej, hmm taka
                              stara a tak nic nie wie smile))))
                              Pozdrowionka
                              Marta
                              ps.
                              Czkawke mamy 2-3 razy dziennie, tatuś się okropnie stresuje, bo mu się serce
                              kroii, że się Basia męczy - chłop zgłupiał totalnie na jej punkcie smile))
                              • 29.02.04, 22:12
                                Cześć,
                                Ja widziałam w książeczce, że Oskar dostał zaraz po urodzeniu Vit. K. Czy
                                jeszcze oprócz tego powinien dostać w 4 tyg?
                                Pepuch zrobił się okropny - zaropiały, brzydki. Jutro konicznie chcę iść z tym
                                do pediatry bo się martwię ;-( Mam nadzieję, że się dostanę a po drugie , że
                                nie stwierdza , że jestem jakąś walniętą matką, bo w sumie na 1 wizytę powinnam
                                iść w 4 tyg a byłam w 16 dniu a jutro bym poszła 2 raz (w 20 dniu). No ale co
                                mam zrobić jak się martwię??!!
                                Matylda
                                ps Oskar prawie dzis nie spał ;-( Od 8 rano spał 3.5 h ;-( Teraz śpi już(!) od
                                pół godziny po kąpieli. Echhhh... Kiedy to się zmieni??!!??
    • 01.03.04, 09:20
      Hej lutówki!
      Też się cieszę, że już marzec, choć na zewnątrz zimno, biało i źle. Moja
      córeczka zasnęła i leży koło mnie taka śliczna i taka już samodzielna (mimo
      wszystko). Dobrze nam ze sobą. Uczymy się siebie. Nie boję się już jej kąpać.
      Wiem, kiedy płacze, gdy jest głodna (rzadko), a kiedy trzeba jej zmienić
      pieluchę. Dziennie śpi z 15 godz. chociaż z przerwami kilku -
      kilkunastominutowymi, co sprawia, że i tak się nie wysypiam. na szczęście nie
      śpi z nami, tylko w łóżeczku koło naszego łóżka. Muszę do niej wstawać,ale
      uznałam, że to lepsze wyjście. Co do jedzenia, to cycamy sobie aż miło, choć
      rzadko, bo Emma jest niejadkiem, co zresztą widać. Nie ma w sobie niemowlęcej
      okrągłości, ale mam nadzieję, że nadrobi. Pępek odpadł wczoraj.Mążstara się
      pomagać, ale nie zawsze mu to wychodzi. W przyszłym tyg. ma wolne 5 dni, a ja w
      tym czasie zaszaleję, czyli wyjdę z domu, pójdę na zakupy i do kina. Czy któraś
      z was już tak robiłą? Były wyrzuty sumienia?
      A ja ważę 47 kg (o 4 więcej niż przed ciążą) i chyba prędko tego nie zrzucę, bo
      jakoś nie umiem odstawić słodyczy, ale od teraz zaczynam. To i tak niezdrowe.
      To na razie wszystko. Jak sobie coś przypomnę, to napiszę. Marzę już o
      wiosennych spacerach. Zielone drzewa, ptaszki śpiewają, a ja prowadzę wózek,
      chuda,w kolorowej sukience. smile
      Julka i Emma
      • 01.03.04, 12:10
        Dylan...nie wygłupiaj się z tym odchudzaniem... ty chcesz jeszcze z tych 47 kg
        zrzucać? No co ty? Wyjdziesz wiosną na ten wymarzony spacer...wiatr zawieje, ty
        odlecisz, wózek zostanie i co wtedy zrobisz? wink))))

        Oczywiście, że jeśli możesz, to wyjdź i poświęć troszkę czasu na własne
        przyjemności. I nie miej żadnych wyrzutów sumienia bo wypoczęta i zadowolona
        mama to ogromna radość dla maluszka. Jak będziesz w dobrym nastawieniu to dasz
        mu dużo więcej radości, czułości i opieki niż gdybyś była wykończona.
        Musimy dbać o siebie dziewczyny, bo jesteśmy potrzebne naszym dzieciątkom w
        dobrej formie! (Mówi, ta co już drugi tydzień w koszuli nocnej.... ale już od
        jutra!) wink


        Matylda - to zabrzmi okropnie ale cieszę się że nie tylko mój maluszek ma
        problemy z zakrztuszaniem i odkasływaniem. Jacyś oni są podobni do siebie...
        lubią dobrze zjeść, są aktywni w dzień i cudują przy jedzeniu...Dobrze jest
        usłyszeć, że jest jeszcze jedna mama, która boryka się z podobnymi problemami.

        O plasterku nic nie wiedziałam - tzn kojarzyłam, że są takie ale stosowane w
        przypadku przepukliny pępkowej (sama będę musiała zacząć nosić, bo się
        dorobiłam takowej po ciąży). Ale Szymuś nie ma wystającego mocno pępuszka.
        Raczej schowany.
        O wit K w 4tym tygodniu nic nie słyszałam - muszę zrobić wywiad z lekarzem...
        Z tymi śluzowymi kupkami to jest dziwnie - niby trochę lużniejsza ale jedna na
        2,5 dnia - więc biegunka to to nie jest raczej... pediatra mówi, że raczej
        reakcja na coś co zjadłam - tylko co? Bo w zasadzie ciągle jem to samo - chyba,
        że jakaś alergia rozwija się później... No i dziwne bo on więcej je tego Bebiko
        Omneo niż mojego pokarmu (przynajmniej z butelki bo ile sobie "z piersi" udoi,
        tego nie wiem.

        W tym tygodniu jedziemy do lekarza się zważyć, zmierzyć, pobrać kontrlnie morfo
        i mocz (po tych choróbskach), poprosić o skierowanie do ortopedy i neurologa....
        Jejku, jak czas szybko leci... mój Szymuś ma już prawie 5 tyg (jutro skończy)...
        A wydaje mi się, że rodziłam go wczoraj...jeszcze czuję jaki był cieplutki jak
        leżał na moim brzuszku... Ach... może by nowego dzidziunia????????? wink)))))))

        Morsku - Moniko - tatusiowie na etata się lenią... mój ciągle tam zagląda ale
        nic nie pisze! Mówi, że się wstydzi... co też się porobiło z tym chłopem?


        Gosia mama Szymona
        • 01.03.04, 13:36
          Julka! To forum jest, żeby się wspierać, a nie dokopywać leżącemu!!! 47 kg i
          jeszcze chce kobieta chudnąć!!!!!!!!!!!!!!!!????????????????!!!!!!!!!!!!!!!
          Ostatni raz miałam tyle chyba z 15 lat temu... A nie uważam siebie za grubaskę.
          Na plusie zostało mi 3 kg. O dzinsikach mogę zapomnieć. Co prawda nie chodzę
          cały dzień w koszuli nocnej, ale od ponad 2 tyg. praktycznie nie wychodzę z
          jednych spodni na gumcesad
          Mam wielką ochotę na kino, ale na razie nie zdecyduję się zostawić Maleństwa na
          kilka godzin. Poczekam jeszcze troszkę i może wybiorę się na seans dla matek z
          dziećmi w Multikinie. Może Ania-Matylda i Kasik dołączą, żeby było weselej?
          Za 2 godz. idę do pediatry. Ciekawe co powie?
          APELUJĘ DO WSZYSTKICH MAMUSIEK - WYŚLIJCIE TATUSIÓW NA E-TATĘ!!! Mój Andrzej do
          spółki z Gosi Konradem sami wątku nie pociągną, a byłoby szkoda, gdyby upadł
          kompletniesad
          Uściski,
          Monika
          • 01.03.04, 14:21
            Cześć!
            Morsku - podpisuje się pod twoim apelem obiema rękami - NIE KOPIEMY
            LEŻĄCYCH!!!!, choć ty z tym 3 kg, też mi jakoś nie poprawiłaś chumoru sad
            Narazie ubyło mi 12 kg (rodziłam 21.02), ale jeszcze 12 zostało, bo ja niestety
            mały rekordzik pobiłam z tym brzuszkiem smile)) Jestem dobrej myśli, tylko takie
            posty mnie dobijają sad
            Dziewczyny napiszcie coś więcej o tym kinie dla matek - wiem, że u nas w
            Krakówku, też są takie seanse, ale nie mam pojęcia na czym to polega? jakie
            filmy puszczają? Czy jest zostawione światło? No i jak małego szkraba można
            zabrać, my to zdecydowanie jeszcze poczekamy, ale chciałabym wiedzieć tak na
            przyszłość smile
            Co do e-taty, to z moim Michałem będzie ciężko, on jakoś nie lubi
            się "wywnętrzać", poza tym nawet na pracę nie ma czasu, bo ciągle albo leży
            koło Basi i patrzy, albo jej robi zdięcia, albo ją nagrywa na video smile))))))
            Pozdrawiam
            Marta
            • 01.03.04, 16:35
              No dziś odpadł kikucik, to 11 dzień od porodu, smarowałam 70% spirytusem.
              Z tym werandowaniem to ja już głupia jestem, z jednej strony rzeczywiście ze
              szpitala wyszedł przecież na dwór, jedni mówią, że można werandoqwac od
              początku, a położna kazała mi dopiero od 3 tyg., to wydaje mi się trochę
              późnawa, no sama już nie wiem.
              Antoś śpi na brzuchu taty, a starsza córa odrabia lekcje.
              Kocham ich nad życie i nie wyobrażam sobie jak my funkconowalismy bez Antka?
              Dopiero teraz jesteśmy w komplecie.
              Pozdrawiam wszystkie mamy "bekających"dzidziusiów
              Kasia mama Antosia
              • 01.03.04, 19:13
                Jestem po wizycie w państwowej przychodni. I tak zdenerwowana dawno nie byłam!!!
                Umówiłam sie tydzień wcześniej, na konkretną godzinę. Przychodzimy - a tam w
                poczekalni 7 dzieci!!!! Poślizg jest, trzeba stać w kolejce!!!!
                Dwójka maluszków to jeszcze rozumiem, ale reszta to kilkulatki. Nikt nie wpuści
                bez kolejki! No i co, ze dziecko maleńkie?
                Całe szczęście, że byłam z mężem. Interweniował i okazało się, że właściwie co
                my tu robimy, bo karty nie ma...
                Koniec końców weszliśmy jako czwarci (nie licząc pań "tylko po pieczątkę"
                i "tylko data na recepcie").
                Nie omieszkaliśmy powiedzieć pani doktor (kierownik przychodni!) co o tym
                myślimy. A ona na to, ze to wina ludzi, bo przychodzą nie na tą godzinę co
                trzeba. Na nasze pytanie, dlaczego w takim razie nie wzywa po nazwiskach,
                odrzekła zdziwiona, że faktycznie, można by...
                A potem jeszcze dobiła mnie stwierdzeniem, że ten plasterek na pępek źle
                naklejony, a w ogóle to najpierw powinien być porządniej zasuszony... Jak
                usłyszał, że zaklejałam w TEJ przychodni, znowu zdziwienie...
                Muszę oderwać ten plasterek, chociaż jeszcze mocno się trzyma i jutro przyjść z
                nowym...
                Przez to wszystko byłam tak roztrzęsiona, że o nic się nie zapytałam...
                Dowiedziałam się tylko, ze mam podawać D3 po 4 krople - prosto do gardła, albo
                na łyżeczkę ściągnąć trochę mleka i dodać do tego.
                A Młoda waży 3920g (3 tygodnie). Przy wyjściu ze szpitala było 3100g, czyli
                niezły wynik!
                I pod koniec miesiąca jestem umówiona na szczepienie, ale nie wiem jakie?!?
                I kiedy trzeba pojawić się na jakiejś następnej kontroli?
                I mam wychodzić na spacery, nieważne, że taka pogoda...
                A! I jeszcze usłyszałam, że mam się nie denerwować, bo produkcja mleka
                ustanie...

                Wniosek z tego taki, że trzeba będzie chodzić prywatniesad((

                • 02.03.04, 09:58
                  Morsku!
                  Ta dawka witaminy D to jakaś taka dla małego słonika!!!!! Sprawdź u innego
                  pediatry zanim podasz bo wg mnie to stanowczo za dużo! Przychodnie masz okropną
                  i na twoim miejscu to bym ją zmieniła, nawet jak zamierzasz chodzić prywatnie,
                  to i tak wypisz się z tego POZ - dla zasady! Uważam, że lekarzy możnaby
                  wychowywać, zwłąszcza, że kiedy sporodzieci od nich odejdzie - to nikt z nimi
                  nie podpisze umowy (muszą mieś określoną liczbę pacjentów). Ci którzy pracują
                  w "starych" ośrodkach, bazują na tym, że wszyscy, którzy przychodzili tam
                  dawniej i tak się do nich zapiszą, ale spróbuj poszukać takiego nowego POZ -
                  gdzie lekarze musieli sie starać o pacjentów - sytuacja wygląda chyba trochę
                  lepiej (przynajmniej u nas w Krakówku). Zresztą nie wiem, bo bardzo dawno nie
                  miałam do czynienia z POZ-em - jestem przerażona tym co piszesz, bo ja w takich
                  sytuacjach robię straszne awantury i siłą rzeczy muszę potem zmieniac miejsce smile
                  Pozdrawiam
                  Marta

                  Ps.
                  Julka jesteś usprawiedliwiona, ale zrozum ból kogos kto przy 164 ważył sobie
                  56, potem w ciąży 80!!!!! A teraz po tygodniu 68 i jeszcze tyle zostało....
    • 02.03.04, 09:23
      Dziewczyny, nie chciałam was załamywać! Mam 153 cm wzrostu i moja stała waga to
      ok.43 kg, w ciąży przytyłam 12. Dlatego piszę, że jeszcze 4 muszę zrzucić.
      Na kino z bobaskami też się zapisuję. Kiedyś byłam w Multikinie, a obok seans
      dla mamuś, w łazience zaglądałam im do wózków. Pewnie wkurzałam je! Właśnie -
      denerwuje was, kiedy ludzie na ulicy, w sklepie lub w poczekalni u lekarza,
      gapią się na wasze dzieci (chodzi mi właśnie o gapienie, a nie zerknięcie). Nie
      wiem, czy mi to będzie przeszkadzało. Póki co lubię kiedy ktoś przychodzi
      zobaczyć Emmę, ale nie lubię kiedy za długo stoi nad łóżeczkiem. To głupie, ale
      coś się we mnie buntuje.
      Poza tym nic nowego. W miarę spokojna noc. Dziecko mi się trafiło anielskie,
      teściowa jest zszokowana! Przed porodem cały czas złowieszczo prorokowała, że
      Emma wda się w tatę, który ponoć był okropny. Jak widać wdała się w mamę. wink
      Buziaki od Julki i Emmy
      • 02.03.04, 12:39
        Dzieńdoberek!

        Jak strasznie mi za Wami tęskno!!! Po prostu się nie wyrabiam. Wciąż brakuje mi
        czasu na to, by dospać te godziny, których nie udało się przespać w nocy, więc
        od kilku dni chodzę z podkrążonymi oczami. O zajęciu miejsca przed komputerem
        mogę sobie tylko pomarzyć – jak tylko go włączę, słyszę „słodkie”: „Lelelelele”
        w wykonaniu Szymona... Nie wdał się w mamusię, która uwielbia spać sad. Obecnie
        więcej czasu spędza na czuwaniu, wciąż wymaga towarzystwa, noszenia, a
        najlepiej to ciamkać cycucha – już mi brodawki rozmiękają wink, że nie wspomnę o
        kręgosłupie, który lada chwila zapewne pęknie na kilka części. Czy to tylko u
        mnie tak „wesoło”??
        Pozytywnym wydarzeniem ostatnich dni jest wczorajsze odpadnięcie strupka z
        pępka – jeden problem z głowy. A co to za plastry, o których piszecie? U
        nas „na prowincji” big_grinD nikt mi o czymś takim nie wspominał sad. No i z oczkiem
        już wszystko w porządeczku – regularne przemywanie solą fizjologiczną pomogło.
        Od soboty się „spacerujemy”, ale z utęsknieniem czekam na wiosenne słoneczko,
        które przyniesie więcej ciepła i dobrego nastroju. Na razie jest szaro i
        paskudnie... A jak tak jest, to straszna maruda ze mnie, więc kończę na dziś.

        Do następnego przeczytania!
        Marzena i Szymon (dziś kończący 3 tygodnie!!!), którego tatuś
        ostatnio „ochrzcił” mianem HIPOPOTAM-a, ze względu na ilość fałd i
        podbródków wink))))
        • 02.03.04, 14:35
          Witam dziewczynkismile
          Ja stane sie niedlugo jednorekim bandytom hehe staje ie specem w tej
          dziedzinie. Dzis wyprawilam tak "moje dzieci" do szkoly i pracy..kanapki jedna
          reka..na drugiej ciagle Majka.
          Mnie zostalo jeszcze 4 kg..jestem w szoku ze to tak szybko schodzi. Ale sie
          ciesze.
          Dylan to "gapiostwo" to nic dobrego. Moja tesciowa wierzy, ze na dzieci mozna
          zle spojrzec a potem sa niespokojne..dlatego tez "mlody tatus/' nie wpuszcza do
          domu nikogo hehe a poza tym to o czym piszesz, ze nie wiesz czemu denerwujesz
          sie gdy ktos za dlugo siedzi nad lozeczkiem to ja to nazywam "instynktem
          lwicy", ktora musi caly czas czowac nad swoim potomstwemwink
          Co do kina Morsk to ja bardzo chetnie .. i to na "Pasje" bym poszla..tylko
          dalej nie rozumiem funkcjonowania tego kina dla mam.
          Ide sie troche przespac bo czuje, ze noc bedzie ciezka hehe..a w razie co to
          pamietajcie, ze kazda z nas siedzi tej nocy i bedzie jakos razniej, bo sie
          przewanie wydaje, ze wszyscy spia a my sie "meczymy" a tak naprawde jest nas
          wiecej.
          Pozdrawiam Kasik
        • 02.03.04, 15:25
          Witam!
          Mam pytanko o smoczek, czy ich używacie? Od kiedy? I właściwie w jakich
          sytuacjach? Jakoś do tej pory się nie zaopatrzyliśmy i teraz nie wiem czy już
          należy dawać Małemu smoka? Ciekawa jestem jak to jest u Was?
          Jeśli chodzi o wagę mam inny problem. Boję się, że za bardzo schudnę sad Przez
          te kilka dni-ginę w oczach. Przy 160 cm ważyłam ok 40kg, w ciąży doszło 12kg.
          Teraz mam 2kg nadwyżki którą bym chętnie zatrzymała. Nie wiem tylko jak to
          zrobić???
          Pozdrawiam, Asia
          • 02.03.04, 19:34
            Asia! weź moje kilogramy smile))
            Czy ktoś mi wreszcie objaśni zasady funkcjonowania kina dla mam? O co w tym
            chodzi?
            Co do smoczka, to używamy od 1. dnia, jak się mała naje i zasypiamy to czasem
            lubi, a czasem nie smile Albo tak jak teraz, jest głodna, ale czekamy na tate z
            kąpielką i oszukujemy biedactwo smoczkiem sad(((
            O jest tata!!! Spadam cześć smile
            • 02.03.04, 21:14
              Hej Mamuśki!
              Smoczek - nie kupiłam i mam nadzieję, że nie będzie potrzebny. Młoda jest z
              reguły dobrze wychowanasmile i nie płacze bez powodu. Jak jest pisk to trzeba
              przewinąć, nakarmić albo zagadać. Jak już nic nie chce skutkować to dostaje na
              chwilkę do possania mały palec. Ja tego nie wymyśliłam - tak przykazali w
              szpitalu. Skutkuje.
              A co do kina - info ze słyszenia - seanse w Multikinie dla mamusiek są w środy
              o 12.00. Bilet 10 zł. i 2 fotele do dyspozycji. Miejsce na "zaparkowanie"
              wózka, ściszony dźwięk, przyćmione światło, podniesiona temperatura i przewijak
              do dyspozycji.
              Jutro grają "Nigdy w życiu", ale dla nas to jeszcze za wcześniesad
              Co z tą wit. D3??? Pediatra powiedziała, żeby już zacząć i po 4 krople, a na
              ulotce napisali, że nie stosować do 4 tyg. życia (!!!!) a potem 1-2 krople.
              Poradźcie co robić???
              Dzisiaj nakleiliśmy kolejny plasterek przepuklinkowy. Mam nadzieję, że tym
              razem dobrze... Chociaż jak wczoraj zdjęłam poprzedni, pępek już wylądał lepiej
              i nic się nie sączyło ze środka, wszystko ładnie zagojonesmile
              Acha, Ania, podobno jak jest naklejony plasterek nie można pozwalać, żeby
              dziecko zbyt długo płakało...
              Na "karmieniu piersią" pytałam po jakim czasie to co zjem maleństwo poczuje w
              mleczku i podobno to jest ok 12 godz. Wiecie coś na ten temat?
              Uściski,
              Monika
              • 02.03.04, 22:44
                witam
                maz poszedl biegac (coz za zacietosc!)a my jak zwykle jedna reka klikamywink
                Co do smoczka to uzywam od 1 dnia. Ze starsza corka staralam sie tego uniknac,
                bo "dobrymi radami" mowiono, ze dziecko potem bedzie mialo krzywe zeby
                hehe..cora zeby ma ok! a uniknelysmy tymi sposobami wielu chwilowych lez w
                oczekiwaniu np. na kapiel, jak juz wczesniej ktos napisal. Smoka starsza cora
                pewnego dnia pozbyla sie sama..byla ceremonia wyrzucania do smieci itp.smile)
                Teraz mala ssie jak chce a jak nie to ni cholery nie da sobie wcisnac do buzki
                (charakterek po tatusiusmile).
                Ja z tym kinem to myslalam, ze bardziej "komfortowo" bedzie..chwila!
                O! odlozylam dziecko i mam dwie rece wolne hehe co za ulga! za to teraz wiecej
                bykow postawie pewniewink)
                No bo jak ogladac film jak tu dzieci placza, ktos tam przewija..swoje uspisz i
                kolejnej sie budzi..a tu nie daj Boze jeszcze popcorn ktos bedzie podjadal
                (najwieksza moja zgroza w kinie). To ja chyba poczekam na DVD lub
                jakies "kraki" z internetu.
                A mialam sie zapytac "pierszych" mam juz dawno..kochane czy tak sobie wlasnie
                wyobrazalyscie porod. Tyle bylo obaw i pytan na ten temat...ba! nawet taktyk
                jak sie zachowacie..czy minelyscie sie z oczekiwaniami a moze jednak nie "taki
                diabel straszny"??
                Ja pomimo swego drugiego porodu czolam sie gorzej..to znaczy bol byl gorszy..do
                tej fazy zanim nie dostalam ZOP...pewnie bez znieczulenia nie dalabym
                rady..czulam jakby ktos podcinal mi kijem bejsbolowym nogi w
                kolanach...najlepiej mi wlasnie bylo na kleczaco hehe..potem po Zopie nie
                czulam juz nic i chyba dobrze..pierwszy raz moglam powiedziec, ze porod byl
                bezbolesny i nawet przyjemny..w dodatku pani gin mowila ze porod bylyby super
                bolesny bez znieczulenia bo mala szla z raczka!!!
                wiecie jak sie przestraszylam slyszac wolanie poloznej:"Pani doktor z raczka
                idzie, z raczka!!!" maz na mnie spojrzal, ja nic nie widzialam..ale mine mialam
                blada..myslalam , ze cos sie z raczka stalo..tyle sie slyszy o wybitym barku
                itp...a tu sie okazalo, ze mala "bila flage" najpierw chciala wystawic hehe bo
                sie za glowe trzymala i dodajac glowke i raczke dziecka bol przy rozrywaniu
                bylby niezly..a i tak przez to nie udalo mi sie uniknac naciecia krocza.
                Co Wy z ta wit. D3 macie? Wit. D3 z tego co wiem przyjmuje sie od 4 tyg badz
                3go..i to po 1-2 krople..no! chyyba ze w tej dziedzinie tez sie cos zmienilo od
                tych kilku lat.
                Chcialam sie jeszcze pochwalic, ze dzis po raz pierwszy cwiczylam..bylo super!
                (no! jak ktos cwiczy po raz pierwszy od roku to zawsze jest super..teraz za to
                nie jest tak super bo miesnie zaczynaja sie odzywac) ...tak czy siak..miesni
                brzucha zupelnie brak! ciekawe ile mi potrwa doprowadzenie ich do porzadku.
                W spodnie przed ciaza juz sie wbijam hehe ale tak jak to w "prosiaczkowie"
                bywa..dopne sie a wszystko gora sie wylewa hehe to lepiej poczekam az sie
                wylewac nie bedzie. Za to majteczki wyciaglam sobie z szuflady co se kuplam w
                czasie ciazy..takie erotyczne i wygladaja ..hmmm lepiej niz jak je mierzylam na
                oko w ciazy ..ale i tak narazie nie do pokazania mezulkowi.
                Eh...pomyslalam sobie o seksie..juz mi chyba lepiej po tym porodzie bo o dziwo!
                nie myslalam o tym (co u mnie jest zecza nadwyraz dziwna) i nagle zaczela
                tesknota wracac....zwlaszcza jak juz moge (bez brzucha) wtulic sie w nocy (w
                trakcie tych 2 godzin snuwink) w mezulka mniam mnia...
                Dobra ide bo noc sie zbliza a mnie glupie mysli nachodza..co ze mnie za matka!
                O dziecku myslec ! O dziecku! a nie o glupotach. Mam nadzieje, ze nie tylko ja
                tak mam?
                Dobrej nocki Kasik
                • 02.03.04, 23:08
                  kasik8 napisała:

                  > > Eh...pomyslalam sobie o seksie..> Dobra ide bo noc sie zbliza a mnie glupie
                  mysli nachodza..co ze mnie za matka!
                  > O dziecku myslec ! O dziecku! a nie o glupotach. Mam nadzieje, ze nie tylko
                  ja tak mam?
                  >

                  Oj nie tylko ty, Kasiu.....! My przez 9m-cy powtarzaliśmy sobie niczym z
                  dowcipu: "Bo to już w marcu!"....a marze już mamy... Hmmm!!!

                  Smoczka używam bardzo rzadko - generalnie mały nie chce.

                  A co do wyobrażeń o porodzie - mój wspominam bardzo dobrze. Ból był do
                  wytrzymania....ale boję się, że następnym razem może być gorzej....

                  Pls = pomóżcie z tymi kolkami (patrz mój poprzedni post).
              • 02.03.04, 23:02
                morsk2 napisała:

                > > Co z tą wit. D3??? Pediatra powiedziała, żeby już zacząć i po 4 krople, a
                na
                > ulotce napisali, że nie stosować do 4 tyg. życia (!!!!) a potem 1-2 krople.
                > Poradźcie co robić???

                Moniko - jak pisałam powyżej, my mamy brać 1 kroplę i też zaczęliśmy dopiero
                jak Szymon skończył 4 tyg, tak kazał pediatra a facet mi się podoba (jest v-
                ordynatorem w szpitalu dziecięcym) bo wyznaje zasadę, że nigdy nic
                niepotrzebnie, nawet witamin a czym grozi przedawkowanie D3 to chyba wszystkie
                już wiemy... Ja na wychodzne z Karowej dostałam mnóstwo broszur i książek z
                IMIDZ, tam tez jest napisane - max 2 krople. My mamy jedną bo jest VitD3 w
                mieszance a w lato mamy nie brac nic. Tak to byśmy brali 2 krople i może jedną
                w lato - sprawdzałam - to jest zgodne z wytycznymi IMIdZ. Ja bym się na twoim
                miejscu poradziła innego lekarza.

                > Na "karmieniu piersią" pytałam po jakim czasie to co zjem maleństwo poczuje w
                > mleczku i podobno to jest ok 12 godz. Wiecie coś na ten temat?
                >
                > Tak powiedziała też moja położna - około 12h a tak ogólnie to się mówi, że co
                dziś zjesz to jutro masz w mleku.


                U nas za to horror... kolki... a to takie koszmarne, że nie wiem, jak ja to
                wytrzymam. Nie moge patrzeć jak on cierpi. Nic nie pomaga - ani noszenie, ani
                masaż brzuszka, ai ciepłe okłady, ani Viburcol (pomaga na jeden atak, potem już
                nie)... termometru a tym bardziej innych rzeczy lekarz nie pozwolił używać.
                Możemy w szpitalu poprosić o specjalną rurkę doddbytniczą...tragedia. Mówię
                wam...może któraś mama przez to przeszła ze starszym dzieckiem i coć pomoże?
                • 03.03.04, 11:07
                  Malwes co do kolek to jak juz pisalam wczesniej niestety nie ma za bardzo rady.
                  Dziecku musza ulozyc sie jelitka, musi nauczyc sie pracy..ciagle dostawalo od
                  ciebie a tu nagle musi pracowac samo..pomysl sobie jakbys po raz pierwszy w
                  zyciu zjadla bogos lub pizze i strasznie bolal Cie brzuch..tak wlasnie maluszka
                  boli po kazdym jedzeniu. To trwa standardowo 3 miesiace. Moja Klaudia (starsza)
                  strasznie z tego powodu cierpiala..ciagly pacz, nic nie skutkowalo..jedynie
                  mrozenie hehe czyli werandowanie troche pozwalalo jej zasnac i jezdzenie
                  samochodem hihi Za to kiedy minal jej 3 miesiac poprostu jak reka odjal!
                  Teraz naszczescie nie mam takiego problemu..owszem mala ma kolki ale nie tak
                  duze..za to wiem co mozesz czuc.
                  Pomaga kladzenie na brzuszku i masowanie po pleckach. Z lekarstwowych..to
                  polecam PLANTEX- herbatke do picia. Grip Woter to sa krople pamietam ze przy
                  Klaudii dosc skuteczne. Ostatnio znalazlam ulotke leku ( nie probowalam)o
                  nazwie Infacol...sama sie zastanawiam czy nie kupic w razie co. Podam Ci
                  jeszcze nazwe w polowie marca tego leku z niemiec od szwagra moze jednak uda
                  sie gdzies u nas go dostac. Licze na to bo np. u nas powstalo teraz duzo aptek
                  tzw. zagranicznych..sa tam leki sprowadzane.. i moze u Was jest tez cos takiego.
                  Ja tez uzywam Bebiko Omneo i uwazam ze to najlepsze mleczki wiec tu chyba nie
                  masz sie co martwic..po za tym jest tak wyszczegolnione ze pomaga na kolki,
                  ulewanie itp.
                  Pamietam jeszcze jedna rzecz. Wiadomo, ze kolki moga powstawac tez przez
                  polykanie powietrza przy piciu z butelki. Byla taka buteka NUKa z wkladka,
                  ktora lokowalo sie miedzy smoczkiem a butelka..wkladka plastikowa..pozwalala
                  wypuszczac mleko z buteki ale nie pozwalala wpuscic spowrotem powietrza do
                  butelki i wypuscic go z polykanem pokarmem. Okazalo sie o dziwo! bardzo
                  skuteczne.
                  To tyle. Popytaj o taka butelke..panie w sklepach powinny wiedziec o co chodzi.
                  I nie martw sie to minie..napewno! cierpliwosci.

                  Ciesze sie ze nie tylko mnie ta ochota na amory dopada..to znaczy ze zrowiejemy
                  chyba hehe...zastanawiam sie jeszcze kiedy przestane krwawic..z tego co
                  pamietam z porzedniego razu to chyba po 6 tyg. a ja juz mam dosc!
                  Wogle mogloby sie zrobic cieplej. Ja zaprzestalam werandowania bo u Nas zamiast
                  robic sie cieplej robi sie wieksza zima i nie ma co malej wystawiac na morizy.
                  Wozka nie mamy jeszcze...ale dostalismy wspaniala wiadomosc, ze wozek mamy
                  sobie wybrac i babcia kupi w prezencie smile)) troche nam to "skory" uratuje.
                  Opowiadam wiec Majeczce codziennie jak to pojdziemy na spacerek kiedy zrobi sie
                  cieplo jej nowym "autem".. i naprawde nie moge sie tego doczekac.
                  Tymczasem uciekam bo czas cwiczyc (nie ma litosci) mam czas tylko do maja z
                  zrzuceniem wszystkiego. Bo jak wiecie w maju..komunia Klaudii, chrzest Majki
                  tego samego dnia i rocznica slubu dwa dni pozniejsmile)no i te majteczki czekaja
                  na te wlasnie okazje hihi
                  Kasik
                  • 03.03.04, 11:33
                    Słuchajcie! Z wit. D jest tak, że wg dawniejszych zaleceń dawało się sporo,
                    potem przyszły nowe zalecenia wg których dawano znacznie mniej, albo wcale, a
                    teraz pojawiają się nowinki żeby jednak dawać! Cała sprawa rozbija się o to, że
                    za mało źle, a za durzo jeszcze gorzej, a zapotrzebowanie zależy (między
                    innymi) od ilości słońca (a więc: klimatu, pogody, pory roku, ilości spacerków)
                    i trudno ustalic dawkę dobrą dla wszystkich smile Generalnie amerykanie ostatnio
                    opublikowali raport, że wystarczy 1/2 kropli od 4 tyg. !!! My tu u nas chyba
                    nie jesteśmy aż tak optymistyczni - nie mamy kaliforni smile Większość lekarzy
                    zaleca od 4-3 tyg. 1-2 kpl. -w zależności od tego w jakiej porze roku dziecko
                    przyszło na świat, aha - to było dla maluchów wyłącznie "na
                    piersi", "butelkowym" trzeba troszkę więcej. Tak jak juz pisałam moja Basia
                    jest "na piersi" i planujemy od 3 tyg. 1 kpl. - a jak pojedziemy w wakacje nad
                    morze i będzie ciepło (juz o tym marzymy smile)))) to może nawet odstawimy smile- no
                    ale jeszcze nie rozmawiałyśmy z pediatrą - ups! jeszcze nie mamy pediatry smile
                    Co do smoczka - bo wczoraj nie skończyłam - uważamy, że to taka odrobina
                    szczęścia, więc używamy, kupiliśmy taki fizjologiczny, kauczukowy - phi, nie
                    mam zdania czy warto było, ale uspokaja sumienie, zresztą nie ssiemy ciągle
                    tylko przy wyjątkowych okazjach smile

                    Małgosiu! Nie mam pojęcia co z kolkami, jedyne co słyszałam, to przeczekać...sad

                    Dziewczyny, a macie pomysł na czkawkę? bo mnie mąż opieprza, że jestem wyrodna
                    matka, bo jego dziecko się męczy, a ja nic! Jak już pisałam chłop zgłupiał na
                    punkcie dziecka i uważa, że ta czkawka to moja wina, a co gorsze nie wiem jak
                    pomóc i to już kompletnie mnie dyskwalifikuje z roli pożądnej matki smile)))

                    Na rzaie tyle pozdrawiam
                    Marta
                    • 03.03.04, 13:00
                      Nie wyrabiamy big_grin, a mi tak tęskno do was, no cóż Mały ma swoje prawa i nie ma
                      co udawać, że będzie jak było bo nikt by tego nie chciał. Co do zgłupiałego
                      chłopa. Mój tom a dopiero pierdolca gdyby się dało to by nie spał w nocy tylko
                      pilnował, a w sprawie czkawki jest dokładnie taka sama reakcja, i w sprawie
                      pokwękiwania też (bo na 100% jest głodny a ty karmisz ikarmisz czemu on
                      płącze!!!!) Nie mam bladego pojecia jak on wróci do pracy, chyba sie powiesi na
                      telefonie i tak będzie wisiał 8 godzin.
                      Co do wagi ja mam ciagle na plusie jakieś 12 kg a do mojej wymarzonej jeszcze
                      sprzed leczenia to nawet nie chcę mówić, a tak mi się marzy... ech, moze mały
                      mnie obeżre??
                      My chwilowo nie mamy kontaktów z pediatrami, zapisliśmy sie to fakt do
                      przychodni, ale i tak pewnie będziemy chodzić prywatnie. Położna była i nas
                      zbyła, zpisała do pediatry półgębkiem odpowidała na pytania i wlazła buciorami
                      na właśnie wyczyszczony różowy dywan wrrrrrrr.
                      Wczoraj musałąm pojechać do doktorka bo w kwestii szwów tez mnie zbyła i
                      doktorek odkrył w moim wnętrzu jak to koreślił "szpulkę nici" bo jak się
                      okazało w wypisie ze szpitala jest info. zę pękłą mi pochwa ale o pękniętej
                      szyjce ani słowa. Jak sobie przypomnę panią doktor to mi się nóż w kieszeni
                      otwiera i wulgaryzmy cisna na usta. Moze wiecie jakie są konsekwencje takich
                      perypetii bo ja z wrazenia nie zapytałam. O seksie nie wspominam bo szwy
                      puszczają jakieś 30 dni wiec chwilowo to jest raczej niewskazane wink, ale
                      pewnie już w kwietniu.....
                      Pozdrawiam serdecznie Edyta
                      Ps. musiałam sobie wszystko wydrukować żeby nadrobić. Coś dziewczyny się
                      opuściły na tamtym wątku, listy nie ma..... hmmm
                    • 03.03.04, 13:15
                      mopek1 napisała:
                      "butelkowym" trzeba troszkę więcej...

                      Moniczko - to chyba na odwrót wink - właśnie w pokarmie mamy jedyne czego nie ma
                      to vitaminy D a jest ona we wszystkich mlekach modyfikowanych - czasami dziecim
                      na butelce nie podaje się wcale.
                      Niemniej jednak - te 4 krople o których pisałyście powyżej to stanowczo za dużo.


                      Monia - my też mamy czkawki. Czsami poleca się przystawienie do piersi ale je
                      jestem sceptyczna - lekarz mówił, że dziecko się może zachłysnąć i mój tak
                      faktycznie raz zrobił. Na to nie ma rady - to nieprawda, że dzieci mają czkawkę
                      od zimna. Po prostu jak jest naprawdę zimno to chyba trochę inaczej oddychają
                      bo czkawka to generalnie podrażnienie przepony. Mój lekarz powiedział, że to
                      trzeba przeczekać, dziecko samo wyrośnie. Czkawki są też wtedy jak maluch
                      nałyka się za dużo powietrza i nie odbije. Generalnie czasami pomaga założenie
                      czapeczki do przewijania, albo zrobienie czegoś by maluch jak najmniej płakał i
                      nałykał się powietrza - mój ma zawsze czkawkę po przewijaniu. Jak protestuje,
                      oczywiście.

                      W artykule edziecko o czkawce było tylko tyle:

                      "Gwałtowne skurcze przepony.

                      Czkawka nie powinna niepokoić, wszystkie dzieci miewają ją niekiedy, ponieważ
                      połykają w czasie jedzenia powietrze, które wypełnia żołądek i podrażnia
                      przeponę. Choć czkawka mija sama, jest wiele domowych sposobów na przerwanie
                      jej napadu: podanie łyżeczki cukru, delikatny ucisk na brzuszek dziecka,
                      głębokie oddychanie lub wstrzymanie na chwilkę oddechu."

                      Akurat tych sposobów nie sposób zaaplikować dziecku.


                      Kasieńko - dzięki za rady odnośnie kolek. Butelki antykolkowe już mamy...w
                      zasadzie próbowaliśmy już wszystkiego. Dziś pan dr przepisał Esputicon,
                      powiedział, że wg niego pomaga dzieciom częściej niż Infacol.

                      Dziś byliśmy w szpitalu na badaniach - mały waży JUZ 3265!!! Ale kolos
                      co??? smile) Ale od 2120 to już jest ogromna różnica....
                      No i zrobiliśmy dziś morfologię, mocz ogólny, posiew z moczu i z kału...mam
                      nadzieję, że nic już tam nie wyjdzie.... crying(
                      Dostałam też skierowanie do ortopedy i na USG stawów biodrowych oraz do
                      neurologa na kontrolę. Pediatra mi też powiedział, że za miesiąc trzeba mu
                      zrobić cystografię, czyli badanie przewodu moczowego...brrr...ale to podobno
                      każdy chłopiec przejść powinien.
                      Gadałam też o szczepionkach... my się chyba zdecydujemy na skojarzoną Infanrix
                      IPV HIB. Ale też rozmyślamy nad Prevenarem (to coś trudno dostępnego na
                      gronkowca straptococcus pneumoniae powodującego m.in. zapalenie płuc i sepsę)
                      albo/i Neisvac C - na meningokoki... ja nie jestem skora szczepić na zbyt
                      wiele, pediatra też ale może na tego gronkowca warto?
                      Czy ktoraś z Was rozmawiała z pediatrą o takich szczepieniach?

                      Dziewczyny - wejdźcie sobie na stronę:
                      www.marko.wodzislaw.pl
                      Zauważyłąm, że firma Nuby ma super rzeczy - zwłaszcza smoczki do uspokajania
                      imitujące pierś mamy. Znajoma używa i mówi, że rewelacja!. Ne edziecko-zakupy
                      też mi mamy odpisały, że Nuby ma świetne rzeczy. Marko jest też dystrybutorem
                      firmy Tiny Love. Tatuś się wykosztował i zakupił dziecku karuzelę Symfonia -
                      Morski Świat. Bajer. Prześliczna - wcześniej kupiliśmy Canpolu ale jak
                      zobaczyłam mocowanie ("na imadło" - bardzo łatwo o to aby to dziecku spadło na
                      głowę) to mąż odwiózł natychmiast do sklepu. Droga ta Tiny Love - bo aż 160zł
                      (najtańszy model) ale naprawdę warto, zwłaszcza, że Canpol z pluszowymi misiami
                      kosztował 99zł - a był koszmarny i niebezpieczny.

                      Mam ochotę kupić kilka rzeczy z Nubiego ale mają koszmarne koszty dostawy i
                      chyba zamówię coś wspólnie z koleżanką albo wyślę męza do sklepu, choć jest
                      niewiele tych, które sprzedają ich rzeczy.
                      • 03.03.04, 13:22
                        A ja oczywiście pomyliłam imiona Mopka z Morskiem.... Wybaczcie.

                        Co do lekarzy - ja tak jak Ida - państwowo nie byłam chyba od 5 lat...i wizyta
                        położnej środowiskowej utwierdziła mnie w przekonaniu, że dalej nie będę...
                        Dzięki Bogu, że jest nas na razie stać ale jak słyszę o tych dodatkowych
                        ubezpieczeniach, mimo ZUS, "na poprawę jakości" to mnie skręca... za to, ile
                        wydajemy na ZUS co miesiąc to miałybyżmy wszystkie chyba platynowe karty we
                        wszystkich prywatnych klinikach... I na szczęście pracodawcy też zapewniają
                        opiekę, bo ja tu w W-wie to nawet, przyznam szczerze, nie wiedziałabym gdzie
                        pójsć państwowo... Beznadziejna jest opieka socjalna w Polsce... no i post
                        Moniki też to niestety potwierdza.
                        Pozdr
                        Gosia i Szymuś
                        • 03.03.04, 14:24
                          Dziś była pedaiatra na patronażu.Weszła w butach, czym już wyprowadziła mnie z
                          równowagi.Człowiek codziennie myje podłogi, żeby dzidziuśia jakies bakterie czy
                          inne alergie nie dopadły, a tu pediatra w buciorach, potem niechybnie do
                          dzidziusia zblizać się zaczęła więc zaproponowałam jej łazienkę w celu umycia
                          rąk.Kazała uważać bo widzi zagrozenie przepukliny, podawać D3 po 1 kropli od 3
                          tyg.oraz doradziła zakup szczepionki skojarzonej za ok.70 zł(bezpłatna służba
                          zdrowia brrrrr)
                          Smoczka nie używam i na razie nie planuję, córa się obyła bez, to moze i Antek
                          sobie poradzi.Co do czkawki to czytałam juz wiele róznych opini i rad.Od
                          stwierdzenia, że czkawka to podziekowanie niemowlęcia za posiłek("ABC
                          niemowlęcia") aż do rady aby zadbać o ogrzanie główki.
                          Seks też mi się po głowie pałęta, choc to ciecie na brzuszku trochę przeraża.Po
                          za tym mleko się w nocy ze mnie ciurkiem leje i seksownie się nie czuję, a
                          chciałabym juz jakoś wyglądać po ludzku i wtulić się w mojego małżonka.
                          Pozdrawiam Kasia i Antoś
                          • 03.03.04, 16:33
                            O rany! Jesteście jasnowidzące!
                            Wchodziłam dzisiaj do was po to by poradzić się w sprawie smoczka i co
                            widzę ... nowy wątek pod takim właśnie tytułem!

                            Mikołajek czasem domaga się smoczka i bez niego nie może się uspokoić (a
                            probowałam róznych sposobów) nie może zasnąć. Ale tylko czasami...
                            Mimo wszystko miałam dylemat czy mu dawać smoczka czy nie ... Ale ponieważ
                            próbował ssać rączkę to dałam mu smoczek - podobno lepiej ze względu na zgryz
                            (tak powiedziała koleżanka dentystkasmile

                            Czy wasze dzidzie juz ogniskują wzrok na przedmioty?
                            Mój ma już prawie 4 tyg. i czasami mi się wydaje, że tak a czasem, że
                            nie ...hmmm

                            Uściski,
                            Monika
                            • 03.03.04, 19:05
                              PUK PUK....
                              Po ośmiu dniach leżenia na patologii ciąży w poniedziałek 1 marca urodziłam o
                              11:10 synka Kubusia. Waga 3980, 57 cm, 10 punktów. Poród odbył sie siłami
                              natury w niecałe 2 godziny.
                              Przyjmiecie na wątek mnie marcową mamę i moje marcowe śliczne maleństwo??
                              Ania i Kubuś
                              • 03.03.04, 22:05
                                Witaj marcowa lutówko. Jasne, ze Cię przyjmiemy, ani się waż uciekac do
                                marcóweksmile
                                Dziewczyny! Z tym na "S", jak mu tam...? Ja już chyba nie pamiętam co do
                                czego... Trzeba będzie jakiś podręcznik czy coś...wink))
                                Jak na razie zresztą swój poziom atrakcyjności w tym zakersie oceniam poniżej
                                jakiejkolwiek skalisad(( Mięśni brzucha zero, a do ćwiczeń brak zapału...
                                Szkoda gadać w ogóle...
                                No dobra Edyta, robię porządek. Swoją drogą sama też mogłaś się dopisać, nie?

                                malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
                                silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
                                xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
                                zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
                                dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
                                morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
                                tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
                                amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
                                kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
                                kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
                                kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
                                asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
                                mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
                                tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
                                dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
                                ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
                                aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57

                                No, chłopaki są w przewadze...
                                Jak już robię te porządki - gdzie jest Nitka i Pyza? I Jaga, oczywiście?
                                I kiedy dołączy tu Magdalena, Boryska i Margoja? Pominęłam jakąś?
                                Sprawdźcie swoje dane i poprawcie, jakby co, OK?

                                Ewa, chętnie Cię wciągnę na listę obecności, ale nie pochwaliłaś się
                                parametrami synka, ani nawet imieniem (chyba, że nie zauważyłam?).
                                • 03.03.04, 23:22
                                  Przepraszm, faktycznie nie podalam podstawowych rzeczy.Ja urodzilam 18/02/2004
                                  o godz. 9.25 synka Kubusia, waga 2.750/52 cm.Co do witaminy D3 to pediatra
                                  zalecil podawanie po 1 kropli dziennie juz w tym momencie- Kubus skonczyl dzis
                                  2 tygodnie.Dzisiaj po raz pierwszy "lyknal" swiezego powietrza.Jak dlugo czeka
                                  sie u Was na przeswietlenie stawow biodrowych?Pozdrawiam - Ewa i Kubus.
    • 03.03.04, 21:54
      Witajcie dzieczyny z "tej strony" brzucha!
      Melduje sie Ola oraz Jagódka urodzona 19.02.2004 o 21:44; 3600g, 58cm, 9 punktów
      Ponieważ nasz wątek na "W Oczekiwaniu" powoli zamiera to postanowiałam tutaj
      pochwalić się swoim porodem smile

      A było to tak...
      Środa 18.02.2004, godzina 22:00
      Pierwsze skurcze, jeszcze niebolesne... Jeszcze brak podniecenia bo to pewnie
      kolejny fałszywy alarm i po co sobie robić nadzieję...
      Środa 18.02.2004, godzina 00:00 – a właściwie już czwartek 19.02.2004
      Skurcze zaczynają być bolesne i stosunkowo regularne co jakieś 15 minut. Mąż
      śpi, żeby być w pełni sił w razie czego J, a ja liczę długość i częstotliwość
      skurczów.
      W telewizji kończy się program, jedynie na TVN leci „Kuroń raz”, więc staram
      się skupić na przygotowywaniu „bitek z daniela”, zamiast na bólu.
      Około 5:00 staram się pospać, ale gdzie tam, skurcze są co 10 minut wiec trudno
      wypocząć... Oglądam wiec „Faceta z odzysku” na DVD J.
      7:00 telefon do umówionej położnej z pytaniami i wskazówkami na „przyszłość” J.
      Mamy czekać aż skurczę będą co najmniej co 5 minut i dopiero jechać do szpitala.
      Wstaje mąż, wysyłam go do pracy i obiecuję, że jakby coś się zmieniło to dam
      znać!
      Prysznic... skurcze nasilają się...
      Około 13:30 dzwonię do męża, żeby przyjechał bo skurcze są częściej i coraz
      trudniej mi radzić sobie z bólem. Przyjeżdża za 15 minut, choć pracuje jakieś
      dobre 25 min od domu J.
      Dzwonimy do położnej i umawiamy się na 16:00 na Izbie Przyjęć w szpitalu.
      Jeszcze prysznic, sprawdzenie toreb i szybki telefon do pracy do męża, że
      wpadniemy po drodze po pączki J bo to przecież tłusty czwartek, a z kobietą
      rodzącą ciężko stoi się w kolejce do cukierni... Staram się spałaszować
      jednego, ale skurcze i korki w Warszawie odbierają mi resztki apetytu. Mąż
      łamie przepisy i aby przyspieszyć sprawę przejeżdża przez przejście dla
      pieszych nie od strony ulicy, ale chodnika – piesi zdziwieni, ale nie
      awanturują się, być może moja skrzywiona mina i wielki brzuch oddają
      wystarczająco powagę sytuacji J.
      Jesteśmy w szpitalu. Dobrze, że moja położna założyła mi cała dokumentację
      wcześniej, bo nie wyobrażam sobie odpowiadania na tysiące pytań kiedy skurcze
      są co 3-4 min.
      Przychodzi nasza położna bada mnie i stwierdza, że dopiero jeden palec „jej
      wchodzi”, ale zanim kończy badanie rozwarcie jest już 3cm. Udajemy się na blok
      porodowy „kwaterujemy się” w przestronnej sali o sympatycznej
      nazwie „pomarańczowa”. Rutynowe KTG, „wenflon” i kąpiel na jakieś półtorej,
      dwie godziny, a następnie rozwarcie już 10cm. Wszystko idzie pięknie i nawet
      znieczulenia nie trzeba. No i kulminacja, bóle parte. Półgodziny dzidziuś się
      nie wstawia w kanał, 1h nadal brak postępu, tracę siły i brakuje mi
      motywacji... Dwa razy odlatuję nie wiem co się dzieje, nie słyszę co do mnie
      mówią. W międzyczasie częstotliwość skurczów spada. Mąż masuje brodawki, ale
      mimo to wszystko spowalnia, więc dostaję oksytocynę. Zaczynam negocjować
      cesarkę z moją położną... Ale Edyta nadal ma nadzieję, że uda nam się
      naturalnie. Twierdzę, że nie dam już rady. Boli diabelnie, nie mogę wytrzymać.
      Przychodzi pani doktor przedstawia się i pyta czy może mnie zbadać – oczywiście
      się zgadzam... Po badaniu zaleca inną pozycję do parcia... mijają kolejne
      długie minuty i nadal nic... Ponownie przychodzi pani doktor i po badaniu
      stwierdza brak postępu porodu i po dwóch godzinach bezowocnego parcia zostaje
      podjęta decyzja o CC. Psychicznie czuję ulgę, chociaż po oksytocynie skurcze
      się nasilają i czuje jak jestem rozrywana od środka... Edyta wprawnie
      przygotowuje mnie do zabiegu. Podaje jakieś leki i tłumaczy po co i dlaczego.
      Świetnie „aplikuje” mi cewnik, co przy mojej zwężonej cewce moczowej jest
      sztuką! Trzymam swoje „butle” i jedziemy na blok operacyjny. Mąż dostaje
      pozwolenie na uczestniczenie w cesarce. Między skurczami dostaję znieczulenie
      podpajęczynówkowe i czuję cudowną błogość J! Żeby tylko tak mną nie telepało –
      skutek znieczulenia. Za chwilę pojawia się lekarz, co ciekawe ma jakieś znajome
      okulary, ups to mąż w zielonym kitlu i czepku J...
      Pani doktor, która mnie badała robi cesarkę i czule przemawia do mojej Jagódki,
      która „wyskoczyła” mi z brzuszka jak z procyJ o 21:44. Zabierają Małą,
      odśluzowują, ważą, mierzą. Waży 3600g, mierzy 58cm i dostaje 9 punktów – 1
      punkt odebrany za siny kolor skórki – dzidziuś był już b. zmęczony porodem, tak
      jak i mama. Mąż przynosi mi Maleńką i przytula jej łebek do mojego policzka.
      Córeńka jest cieplutka, ślicznie pachnie i ma zmierzwione włoski na główce.
      Boże, jak Ci dziękuję za mojego skarba... Łzy mi ciekną, jestem szczęśliwa...
      Co tam ból, dziś, jutro, pojutrze mogę rodzić znowu!
      Troszkę trwa doprowadzanie mamy do porządku i na pół godziny przed północą
      jestem już w sali, a moja śliczna, mała Jagódka próbuje ssać maminą siarę J.
      Mąż wychodzi o północy i obiecuje stawić się następnego dnia o 8:00.
      Kochany człowiek z tego mojego Artura...
      W szpitalu super, położne oddane sprawie. Przychodzą na każdy dzwonek.
      Uśmiechnięte, zadowolone. Pomagają przystawiać maluchy do piersi, odgazowują J -
      noc czy dzień nie ma znaczenia są dla nas i dla naszych dzieci.
      W poniedziałek dzień wypisu, ale oczywiście mama dostaje wysokiej temp. –
      skutek nawału... Od razu zostaje wezwana specjalistka od laktacji, która przez
      2h masuje moje piersi i rozmową „odblokowuje” mój zastój. Żaden laktator, ani
      mechaniczny, ani ręczny nie dał rady wydusić z cycków ani kropelki, za to
      serdeczna rozmowa z panią Elą, masaż i mrożone liście kapusty czynią cuda i we
      wtorek 24 lutego około południa jesteśmy w domku...
      Co za ulga!
      I właśnie to było tak J
      PS. Poród odbyła się w Wawie, w szpitalu Św. Zofii na ul. Żelaznej – serdecznie
      polecam!

      PS. Moje dziecko nieludzko się zachływstuje moim mlekiem. Co ja mam robić!?!?!
      • 03.03.04, 22:01
        witajcie Aniutek i Nitkanitka!
        Myślę, ze wszyscy się ze mną zgodzą, że marcowo-lutowe też są nasze smile
        Nitko! ja też miałam w klinice trochę problemów z laktacją i do tego małą
        depresyjkę smile, ale i u mnie przemiła pani Iwonka siedziała pół nocy przy łóżku,
        pocieszała, masowała, nawet mi przyniosła herbatkę Hipp smile) I zaraz zrobiło się
        lepiejsmile))
        Ok. myślałam, że jeszcze zdążę coś napisać, ale pora na małe conieco, ktoś mnie
        woła smile
        Pozdrawiam
        Marta
        Ps. Małgosiu! To "butelkowe" dostaja więcej wit.D, bo tu chodzi jeszcze o
        stosunek wapnia do fosforanów w pokarmie smile Generalnie sprawa nie jest prosta
        do wyliczenia i stąd tyle dylematów na temat optymalnej dawki smile)
      • 04.03.04, 09:15
        Olu, mój antos też zachłysytuje się moim mlekiem , które leci w niemiłosiernych
        ilościach.Czytałam aby przystawiać dziecko w pozycji brzuszek na brzuszek wtedy
        mleko poleci wolniej , ale nie udało mi sie to na razie.Też miałam nawał, ale w
        płockim szpitalu to problem pacjentki, wiec radziłam sobie zimnymi okładami z
        pieluchy i odciąganiem.Myślę, ze to jeszcze kwestia czasu unormowanie sie
        ilosci pokarmu, od porodu mineło równo 2 tyg., po nocy mam tak nabrzmiałe
        piersi, że muszę odciagnac znaczne ilosci, zaby jakos funkcjonować.Po za tym
        mam ogromny problem z biustonoszem.moje piersi mnie przerażaja, przed ciażą
        miseczka C, a teraz E za mała, a F nigdzie w naszym "kochanym mieście dostac
        nuie mogę.
        Kasia i Antek
        • 04.03.04, 10:53
          Ale zesacie sie rozpisaly fiu fiu
          No My wyspane jak nigdy ..mala chyba reguluje sobie nocki..dzis wstawalam tylko
          dwa razy i to na karmienie wiec w pol snie i szlam spowrotem do wyrka...a tak
          to bylo roznie bo przewaznie od 3 do 5:30 mala robila sobie dziensmile

          Wiec mopeczku Ci mezczyzni to jak sie nie angazowali w ciazy to teraz im sie
          cos stalo hehe moj tez ma obsesje..jak juz pisalam wczesniej nikt nie moze do
          nas przyjsc..bo napewno krzywo patrzy...dotknie "brudnymi rekoma" itp ale
          czkawka to czkawka jak u doroslego jest i juz ..zadna Twoja wina. Sama przyszla
          i samo pojdzie!
          Ida
          To z tymi szwami fajnie Cie zrobili. Mnie tez nie sciagneli jednego. A tak sie
          tego balam. Poszlam i chcialam miec juz wszystko za soba tu wracam do domu i
          paluchami dotykam i czuje..jest.. i to taki "kurwiszon" w srodku..dopiero
          polozna srodowiskowa mi w domu sciagnela.. i teraz caly czas mam obsesje ze
          dalej cos tam jest. A co do pekniecia to przy pierwszym dziecku oczywiscie
          zszyli mi wszystko i sciagneli i niby ok...a tu sie okazalo po jakims czasie od
          porodu przy wizycie u pani gin..ze mam peknieta szyjke i zrobila mi sie
          nadzerka i dlaczego nikt mi tego nie opatrzyl..bylo super..Do kogo miec
          pretensje? nie wiem...brak slow.
          Malwes
          Co do zabawek karuzelek to ja chce kupic Fisher prica (zle pisze hehe)takie
          materialowe..bo plastki wiadomo jak spadnie to koniec..a pluszaki sa
          bezpieczne. Poza tym ta firma ma takie pszczolki...a jak wiadomo Maja to
          pszczolkasmile)
          Aniutek no prosze! Brawo! czemu tak pozno! choc i tak lepiej 1.03 nic 29 ty
          hihi..dzielna bylas. i nitka tez oczywisciesmile))
          Aniu a mialysmy podobnie isc hihi
          Buziaki wielkie dla was...No moja pszczolka placze...to lece..z miodkem..lece!!!
          Kasik
          • 04.03.04, 11:53
            Hej!
            Ale Baśka wycięła dzisiaj numer! karmiłam ją o 0:30, muszę przyznać, że była
            jakaś tak mocno głodna i dobrze wybudzona więc nam zeszło 45 min. Potem obie
            zasnęłyśmy i budzi mnie wrzask, ale jakoś tak dziwnie w pokoju - jasno smile,
            poatrzę na zegarek - 7:50!!!!! No i rozmawiałam z moim maleństwem, że jak
            będzie tyle spać to umrze z głodu, ale nie słucha smile Czy ktoś też ma takiego
            śpiocha???? Ona ma dopiero 2,5 tyg. - no chyba powinna jadac częściej -
            przynajmniej ze względu na mnie - bo mi z bólu cycki odpadną, a tacie raczej
            nie wyrosną, choćby pił Hipp-a smile))

            Dziewczyny jak długo karmicie "jednorazowo" i czy zawsze z obu piersi? Nam
            zwykle schodzi 20-30 min. z obu, rzadziej 20 min. z jednej (a potem juz nie
            chcemy), jak spała długo to zwykle jest bardziej głodna i wtedy 45 albo dłużej,
            a ostatnio mnie przestraszyła, bo 3 x pod rząd tak po 5-10 min. i koniec?
            Jeszcze się nie ważyłyśmy, ale chyba jest ok, bo już na oko robi się z niej
            kuleczka smile

            Pozdrawiam
            Marta
    • 04.03.04, 11:57
      Witam wszytskie lutowe mamy i pociechy! Cieszę się bardzo że wreszcie mogę do
      Was dołączyć. Moja Malwinka urodziła się 20 lutego o 10.45 przez cesarskie
      cięcie ponieważ do samego końca nie zachciało jej się fiknąć głową w dół wink
      Ważyła 2900, 57 cm długości, dostała 10 pkt.
      Niestety pobyt w szpitalu się przedłużał ze względu na żółtaczkę Malwinki a
      potem moje kłopoty z blizną po c.c., dlatego w domciu jesteśmy dopiero od
      wtorku, więc mimo iż mała ma prawie 2 tygodnie dopiero teraz "startujemy". Na
      razie staram się jakoś ogarnąć ten chaos, a przecież ciągle karmię albo
      przewijam i do tego muszę zająć się jeszcze starszą pociechą.
      Serdecznie Was pozdrawiam, maluchy całuję w piętki, cieszę się bardzo że u Was
      wszystko oki, że wszystkie mamy za sobą pomyślne rozwiązania a w domu zdrowe
      maluchy (a że kwękające to niszkodzi wink)
      Ania, mama Natalki (02.06.99) i Malwinki (20.02.04)
      • 04.03.04, 13:55
        hej hej,
        jakims cudem udało nam się wcześniej podłączyć do internetu. właściwie już
        stało się to już wczoraj, nawet wysmażyłam długi list ale mi go wcięło, a potem
        już nie było czasu.
        no i shift mi znowu nie działa.
        hmmm, trochę zazdroszczę tym z was, których dzieciaczki śpią po 4 godz /już nie
        wspomnę o przesypianiu całej nocy mopku/. mój synek w szpitalu spał średnio
        trzy, ale teraz budzi się bardzo często; mniej więcej co 2 godz. w nocy też. i
        w ogóle jakiś marudny się zrobił, dziś przerwy w spaniu ma dłuższe niż drzemki.
        obawiam się, że to ta słynna kolka.
        co do wagi, to mi też zostało 4 kg. niby nie widać, ale w żadne spodnie nie
        wchodzę. czy to możliwe, żeby poszeszyły się biodra, zauważyłyście coś takiego
        u siebie/
        aniu, sporo tych piętek masz do wycałowania;-] witaj
        a ja już lecę, bo się maluch znowu budzi
        joanna
        • 04.03.04, 14:21
          szymek pokwękał i śpi dalej...
          kasik pytałaś o poród. mnie on zaskoczył, nie spodziewałam się takiego bólu.
          gdyby nie mąż, nie wiem, jakbym przez to przeszła. myślę, że strasznie jest
          rodzić w samotności.
          ale najważniejsze i najcudowniejsze jest to, że kiedy ma się przy sobie
          dziecko, całe cierpienie po prostu znika. nie została mi po nim najmniejsza
          emocja, była tylko radość... i zmęczenie.

          edyta, jak na nowego lokatora zareagowały twoje zwierzaki/ mój kot okazał się
          skończonym tchórzem. kiedy chcieliśmy go zapoznać z szymciem, maluch zapłakał i
          kot zwiał ile sił. od tej pory próbuje czasem coś tam wywąchać, ale zawsze z
          bezpiecznej odległości ;-]]
          • 04.03.04, 15:53
            Joasiu ..wlasnie tak jest z tym porodem...ja niestety aa pierwszym razem bylam
            sama..a teraz bylo super.. i maz byl najkochanszy na swiecie..ale o tym juz
            kiedys pisalamwink)
            Co do centymetrow w biodrach to Ci powiem z wlasnego doswiadczenia...po
            pierwszym dziecku choc odzyskalam wage ..ba! nawet ja zmiejszylam to biodra
            zostaly szersze i w spodnie nie wchodzilam..a raczej wchodzilam ale innacze
            lezaly!..nie narzekalam. Teraz tez czuje ze mi te kosci jakies inne sie
            zrobily..ale cwiczymy dzielnie brzuszki i cos tak zaczynam wyczowac pod zwalami
            tluszczu..zauwazylam tylko, ze mam jakos wicej odwagi by paradowac w spodniach,
            na ktore nie bylam w stanie spojrzec przed ciaza bo wydawalam sie sobie w
            nich..za gruba!! hehe...a teraz chodze i widze, ze maz sie oglada...a ja nic!
            nie bede go zaczepiac..brakuje mi troche kuszenia z jego strony po tym calym
            okresie w ciazy..wiec poczekam az sam przyjdze..nie ma jak babskie sposoby na
            facetowwink)) i jak na zlosc opowiadam, ze rozmawialam z tym lub tamtym znajomym
            i moze mnie odwiedza w przyszlym tyg. zobaczyc dziecko. I! az sie malzonek
            gotuje hehe i niech sie gotuje..ale ja na to czekalam zeby znow poczuc te
            zazdrosc..mial slonika w domku ale sie skonczylo..zaczynam znow byc soba -
            kobieta i to chyba jeszcze bardziej przebojowa bo z cudowna cureczna hehe nawet
            dwiema..to tyle moich rozwazan.
            Aniutku! kochana..no gratulacje wielkie..no widzisz! jestes.. i tonie tak
            daleko za mna..bo ja 18go..wiec jakos sie "pokrylysmy" i mamy po dwie
            dziewczynki..cudownie!
            No i musze isc w szkole sie z paniami rozprawic. Wyobrazcie sobie, ze
            powiedzialam mojej corce zeby nie brala na siebie narazie zadnych przedstawien
            w szkole bo nie mam jej jak wozic na proby i zwalniac z lekcji a potem
            nadrabiac zaleglosci w domu..wiadomo mala dzidzia itp...a tu pani kazala jej
            zagrac w nowym przedstawieniu, wiec Klaudia odmowila..nie zdazyla jednak pani
            wyjsnic dlaczego!!! (baba nie dalal jej dojsc do slowa).. i zaczela jej
            wymyslac! ze fochy sobie stroi i wymysla..ze leniwe dziecko itp. No ide tam
            jutro..wyrzyc sie na piani! co za pedagodzy do jasnej cholery!
            Pozdrawiam Kasiksmile
            • 04.03.04, 22:03
              cześć kochane,
              poczytałam sobie trochę i prawie za każdym Waszym listem miałam ochotę
              powiedzieć: "no właśnie!", "dokładnie tak!", "to tak jak u nas!", skąd my to
              znamy..." itp itd. Fajnie, się tak rozumieć!
              Pewnie zapomniałam o wielu wątkach na które chciałam odpowiedzieć ale na te co
              pamiętam to:
              1/ poród - na "tamtym forum". W skrócie - Nie wiem jak kiedys babki same
              rodziły, męża postrzegam jako "boga" ostatnio za wszystko co zrobił i robi
              nadal, az takiego bólu się nie spodziewałam, po porodzie twierdziłam, że
              następne będę rodzić przez cc a teraz powoli jednak się zapomina i nie wiem.
              Może po prostu powiinnam mieć znieczulenie, a może 2 poród będzie zupełnie
              inny - bardziej bolesny nie może przeciez już być haha. W każdym razie cieszę
              się że urodziłam naturalnie i cieszę się że mam już to za sobą!
              2/ smoczek - używamy od 3 dnia życia Młodego czyli 1 dnia w domku. Raz częściej
              raz rzadziej. Bywały dni, że w ogóle nie podawałam, były dni, że poczytałam, że
              nie powinnam (powinno się dać po 6 tyg. jak dziecko ma już opanowaną technikę
              ssania piersi) i próbowałam nie dawać i dać się wyżalić małemu (bo ponoć
              dziecko musi sobie popłakać i wyżalić się w ten sposób), są dni jak dziś, że
              sie nie da bez smoczka. Na szczęście coraz rzadziej potrzebny w kąpieli -
              powoli chyba Młody polubi wodę. Najgorzej ryczy tak po 17 (akurat zaczyna jak
              mąż wraca z pracy zmęczony, ja robię obiad, on próbuje go czymś zająć a Młody
              nic tylko ryczy wniebogłosy, nawet przez smoczek. I tak jest do 20 kiedy go
              kąpiemy. To chyba takie przemęczenie wieczorne, marudzenie jak u starszych
              dzieci, co? No więc smoczka używamy choć nie chcieliśmy i strasznie zazdrościmy
              tym którym udaje się bez! Szczęściary!!!
              3/ Waga i powrót do "normalności" - też kasik zaczęłam ćwiczyć. Ale u mnie to
              słomiany zapał - 1 dzień ćwiczeń, następnego dnia zakwasy i przestałam wink)
              Obiecuję sobie zacząć znowu. Waga nie wiem jaka teraz, może już nawet niższa
              niż przed, ale brzusio znów wystaje bo zaczynam mieć apetyt. Jem np z mężem
              obiad a za 10 minut idę po jabłko albo PetitBeurre, albo jogurcik. A za 2 h
              solifna kolacja wink)) Rozszerzenia bioder na razie nie zauważyłam ale po 1
              zawsze miałam szerokie, po 2 uwielbiam spodnie elastyczne hahahah.
              A pytanie mam z innej beczki - kiedy znika "linea negra"??? Mam jej juz dosyć,
              wyglądam jak facet z tą krechą!!! Nie chcę jej już! wink Acha i wiecie po
              porodzie mam jakis problem ze skórą rąk i nóg - strasznie mi schnie, robią się
              takie place zwłaszcza w okolicy łokci i kolan suchej skóry, szorstkiej
              strasznie i żadne kremowanie nie działa!
              A w ogóle to mam dosyć tych "szybkich" prysznicy i przymierzam się w łikend do
              wanny i kąpieli i golenia jakiegoś itp. Może jakies maseczki sobie zarzucę na
              twarz. Ostatnio po mejlu Moniki (że bladziutka) nałożyłam sobie samoopalacz na
              twarz i szyję i poczułam się piękna hahaha. Zwłaszcza jak moja mama powiedziała
              mi następnego dnia, że mam ładny podkład, bo wyglądam jakbym była opalona i
              jaki to jest to ona sobie też kupi... hahaha
              4/ sex - też mam ochotę - tylko tu leci tam leci... Echhh, pocieszamy się że
              połóg ponoć trwa 6 tygodni więc już niedługo. Może poczekamy na prima aprilis -
              będzie zabawnie wink))

              Więcej grzechów nie pamiętam...
              A propos - kiedy robicie (jeśli robicie) chrzciny???

              Acha - Gosiu - to chyba Ty pisałaś o szczepionkach - jak już podejmiecie
              decyzję napisz proszę co i jak i dlaczego ta. My też się zastanawiamy nad Hib
              itp.

              Pochwalę się Wam też, że Młody (chyba dlatego że nie śpi to) szybciej zaczyna
              niektóre rzeczy robić. Mamy już gużenie (na razie nieśmiałe ale zawsze!!!),
              uśmiechy (nie wiem czy do końca świadome, że do mnie ale takie świadomę że nie
              przez sen tylko w czasie gużenia i patrzenia na np grzechotkę), przekręcanie
              głowki za grzechotką i wodzenie wzrokiem (całągłową) za zabawkami. Acha i
              płakanie ze łzami - to juz wcześniej. Powiedzcie, że zdolniacha!!! wink)

              Całuski w piętki i policzki
              Matylda i uśpiony kąpielą Oskar
              • 05.03.04, 09:59
                Hejo!
                W środę byliśmy z Szymonem u pediatry (nie doczekałam się wizyty patronażowej i
                sama postanowiłam wybrać się do przychodni). Pan doktor nie krył zdziwienia
                ważąc i mierząc mojego „maluszka” wink. Szymonek urodził się 10.02. z wagą 3500
                przy 55 cm długości, przy wypisie ze szpitala (13.02.) ważył 3300, no a teraz
                waży 4400 i mierzy 60 cm. Co do „wzrostu”, to wiem, że nie są to dokładne
                pomiary, ale waga „nieco” mnie zaskoczyła. No owszem: okrąglutki jest, fałdek
                ma tysiące, ale że aż tyle i to na cycku? Patryk – mój starszy synek był tak
                samo karmiony – niemalże non stop był do mnie przyssany ale wciąż miał
                niedowagę i mając 3 miesiące ważył 4300, a tu jego młodszy braciszek waży
                więcej mając 3 tygodnie. Chyba słusznie tatuś nazwał go „hipopotamkiem” wink).
                Ale wiecie? Pan doktor stwierdził, że to za dużo, że niby dziecko w miesiąc
                powinno przybrać do kilograma, że trzeba mu ograniczać jedzenie, jakoś go
                oszukiwać (???)... Zgłupiałam do reszty. Przecież czytałam, że piersią się nie
                przekarmi, że karmi się na żądanie... Sama nie wiem... Co o tym myślicie?
                Pozdrawiam
                Marzena i Hipcio wink
              • 05.03.04, 22:16
                No ja tez mam ochote Amatyldko powiedziec "dokladnie taksmile"jak czytam Twoj post.
                Co do porodu po raz drugi..hm...no widzisz ja czekalam 9 lat.. i pewnie bym sie
                nie doczekala a raczej nie zmienila zdania w tej kwestii gdyby nie..koleny maz.
                Byly mnie calkowicie do tego faktu zniechecil soba i swoja postawa,
                trakotwaniem w ciazy itp. (dlatego go rzucilam hehe) za to przydrugim nabralam
                ochoty na wszystko...nawet na to najgorsze czym byl dla mnie porod..staralam
                sie nie myslec jak to bedzie..myslalam tylko o tym ze bardzo chce tego dziecka.
                I udalo sie. Ale znow nie o tym chcialam. Chodzilo mi o to, ze bol wcale nie
                byl mniejszy niz za pierwszym razem tak jak pocieszali nie lekarze..dobrze ze
                wzielam ZOP!!! i teraz moglabym juz rodzic codziennie hihi..tylko nie mam gdzie
                tych dzieci chowac przy moim malym mieszkanku..no chyba ze na lozkach
                podwieszanych pod sufitem.

                Najgorzej ryczy tak po 17 (akurat zaczyna jak
                > mąż wraca z pracy zmęczony, ja robię obiad, on próbuje go czymś zająć a Młody
                > nic tylko ryczy wniebogłosy, nawet przez smoczek. I tak jest do 20 kiedy go
                > kąpiemy.

                esli to trzy godziny to slyszalam ze wlasnie w godzinach wieczorych i okolo 3
                godzin to sa najwieksze kolki. A po za tym mala tez moja ryczy wlasnie okolo
                17tej, kiedy maz wraca z pracy..troche sie tym denerwuje, bo gdy dzwoni to
                mowie, ze mala grzeczna i spi a tu jak wraca widzi zupelnie co innegowink

                - kiedy znika "linea negra"???

                No wlasnie..tez mam tego dosyc. I wlosy z brzucha dalej nie spadly!!! i bede
                taki kudlacz do konca?? buuuu Co do cery i skory..to normalne..niesety
                te "dobre hormony" juz opadly i wraca stara, szara rzeczywistosc. Musisz sie
                natluszczac..napewno poskutkuje.

                A w ogóle to mam dosyć tych "szybkich" prysznicy i przymierzam się w łikend do
                > wanny i kąpieli i golenia jakiegoś itp

                No wlasnie...kiedy mozna do wanyy?? ratunku..nienawidze prysznica, wszystko
                zachlapuje..i marze o plynie do kapieli ..mozna?? nawet nie musze..byleby sie
                wygrzac.


                kiedy robicie (jeśli robicie) chrzciny???


                No ja robie w maju..ale to tylko dlatego, ze corka starsza ma komunie a rodzina
                z poludnia wiec nie bede ich dwa razy ciagac na okolicznosc.. i juz mam
                zalatwione chciny na ten sam dzien.

                To tyle o de mnie hihi
                Kasik





                • 05.03.04, 23:18
                  Witajcie!

                  Przeczytajcie - ja jestem w szoku.


                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&a=8438696

                  A przecież mnie też przepisał ordynator kwas borowy o,3% do oczu dziecka. Na
                  szczęście tylko raz użyłam ale i tak mam obawy. Brrrr. Muszę to wyjaśnić z
                  lekarzem.

                  Prawnie też jest zabroniony do 3go roku życia. Zobaczcie:

                  www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/medycyna/r2002/020934s/020934s2

                  Co do porodu, Kasiu...
                  Ja dla odmiany mile się "zaskoczyłam". Obawiałam się koszmaru ale ból był do
                  wytrzymania (zzo mi założyli za sugestią położnej, nie wiedziałam ile to będzie
                  jeszcze trwało i czy nie będzie gorzej i jak założyli to mnie zbadali i ...było
                  10cm wink))). W zasadzie wolę rodzić niż iść do dentysty. I zaskoczyło mnie, że
                  poszło to tak szybciutko. 3h i z głowy. Natomiast smutny był początek -
                  chciałam, żeby to wszystko zaczęło się w domciu, cichutko i w ogóle...z całą
                  tą "mistyką", którą sobie wyobrażałam a tu... zaskoczenie, niepokój,
                  oczekiwanie całą noc na porodówce, krzyki innych kobiet, strach, strach, strach
                  o dziecko... to było koszmarne. No i potem ten drugi szpital. Nie umiem
                  zapomnieć połogu na krzesełku obok łóżeczki mojejdwukilowej kruszyny z
                  wenflonem w mikroskopijnej łapce. Nie umiem tych wydarzeń rozdzielić...taki
                  cudowny poród a potem ten koszmar.

                  Joasiu - pamiętasz swój post o "śmiałej tezie" - jak teraz do tego
                  podejdziesz wink)) - u mnie twoja teza się sprawdziła w 100% a jak u ciebie? A
                  tak w ogóle to ładne imie ma twój synek wink))... no i w sumie sporo tutaj Mam-
                  Szymonów!

                  U mnie też Kwękuś ma szczyt między 17.00 a 20.00 - tak chyba już musi być.
                  Niestety wyniki krwi mojego kaczorka nie poprawiły się i musi dostać żelazo ;-
                  (((. Na wyniki posiewów czekamy. Mam nadzieję, że tam będzie wszystko dobrze.

                  Całujemy Was mocno,
                  Gosia i Szymuś
    • 05.03.04, 09:58
      Cześć wszystkim!
      Jesteśmy dziś po szalonej nocy z główną rolą mojej córeczki. Postanowiła się
      zabawić kosztem rodziców. Teraz jestem wykończona, ale oczywiście zajrzałam na
      nasze forum. Co do smoczka, to daję jej kiedy za nic nie chce się uspokoić. Nie
      uważam, żeby to było coś złego. Taki uspokajacz, ale tylko w ostateczności.
      O chrzcinach jeszcze nie myślałam, ale pewnie będą latem. nawet nie wiem, kogo
      wzięłabym na chrzestnych.
      Seks jeszcze dla mnie nie istnieje. Na razie liczy się tylko Emma. Chociaż mam
      nadzieję, że mi to minie. Po jakim czasie was naszła ochota?
      Mam jeszcze jedno pytanko: kiedy pierwszy raz byłyście na spacerku z dziećmi
      (kiedy to planujecie)? Moja córka ma prawie 2 tyg. Ciekawa jestem, kiedy
      wreszcie skorzystamy z wózka.
      pozdrawiamy cieplutko
      Julka i Emma
      • 05.03.04, 10:56
        Witam mamusie po długiej przerwie.Wiem ze powinnam się wcześiej odezwać ale nie
        bardzo miałam jak.U nas wszystko ok małaśpi je i marudzi jak wszystki
        dziciaczki,jak czytałam co u Matyldy to miałam wrażenie że ona moje życie
        opisuje.Przewijam ją przed karmieniem bo ona dużo ulewa,włosy matak długie że
        my kapiemy ja codziennie.Boję się o ciemieniuchę,Ja jestem na całkowicie
        bezmlecznej diecie bo mała miała kolki a od kilku dni sama biorę Esputicon i
        widzę że małej pomaga,wypurta się i jest ok.Mysze kończyć bo bardzo płacze a
        ZYta
        ps Gosiu nam prawie zadnych badań w szpitalu nie zrobili,nawet echo serca czy
        EKG będę robić w przycodni za miesiąć a do neurologa idę prywatnie.Pozdrawiam
        Zyta
    • 05.03.04, 12:14
      Witam wszystkie Mamusie!!!

      Ja także jestem lutowa mama, urodziłam córeczke 18 lutego...
      doyc póżno dowiedziałam sie o tym forum,więc już nie dołanczałam sie do Was jak
      jeszcze byłyście oczekujące, ale czytałam wszystkie Wasze posty
      ale teraz jezeli moge to chciałabym dołaczyc do lutowych mam...

      pozdrawiam serdeczniesmile))))
      Iza mama Kubusia i Julci
      • 05.03.04, 13:45
        od kilku dni mały ma porę snu miedzy 12 a 14, moze mu tak zostanie nie byłąyby
        złe takie godziny spania, zwłaszcza z uwagi na prace kuchenne ew.
        Muy też mamy problem z ulewaniem, Antoś nie lubi pionowania, a jak nie będzie
        leżał na ramieniu to się krztusi, co go wyraźnie przeraża bo wtedy cichnie i
        zapada w bardzo głęboką i krótką drzemkę.
        Smoczka nie używamy bo mały raczej nie płacze chociaż mąż twierdzi ( z lekkim
        obłędem w oku), że płacze bez przerwy wink)), właściwie odzywa się wtedy kiedy
        odczuwa zdecydowany dyskomfort - mokro głodno powietrze w brzuszku.
        My się chyba też nie doczekamy pediatry, więc pewnie trzeba będzie wezwać
        prywatną wizytę co jakoś mnie nie dziwi, już się z tym oswoiłam.
        Co do porodu to faktycznie macie rację takiego bólu to się nie spodziewałąm,
        chociaż części porodu nie pamietam tak strasznie bolało (najsilniejszy ból w
        biologi tak w ogóle to ból porodowy) brzuch, plecy, nogi, ale tu też macie
        racje jak tylko Antoś sie pojawił ból przeszedł jak ręką odjął a mały był taki
        piękny echhhhhhh. "Nagroda Głowna" w tym maratonie jaet warta wszystkiego.
        Joasia moje koty mają "gdzieś" dzieciaczka bardziej interesują je przedmioty z
        nim związane np. nosidełko bo sięmozna w nim umościć, chociaż podobno jak mały
        popłakuje to nasłuchują, a psie intencje są raczej mało czytelne, tzn. nie chce
        sied ać wyrzucić z sypialni pierwszą noc jak mały płakał to wyła pod drzwiami,
        ale czułe słówka odbiera jako kierowane do "się". Ogólnie jest bbb. opiekuńcza
        zobaczymy co będzie dalej.
        Pozdrowienia dla wszystkich lutówek bez wgledu na terminy wink. Zmykam bo pewnie
        zaraz będzie "strasznie głodna" pobudka. Jedak toz decydowanie fajniej jest Go
        mieć po drugiej stronie brzucha bez względu na wszelkie niedogodności.
        Pozdrawiam. Edyta i Antoś dziś w 12 dniu
        • 05.03.04, 23:15
          Witajcie,
          haha, fajnie, że tak się rozumiemy Kasik. Mam nadzieję, że któraś z Was napisze
          co z wanną i lineą?
          Wiecie, ja mam nowe "zmartwienie". Jem sobie uwaznie tylko to co mogę a tu -
          strucie. Byłam dzis 3 razy w "pokoju zwierzeń" z bardzo "luźnym zrzutem"
          (sorki, że taki temat wink) No a, że ja mam problemy żołądkowe to Oskarek też ;-
          (( Męczy się Młody strasznie po każdym karmieniu, idą mu gazy ale takie jakieś
          golesne i kupka i płacze.
          No i w ogóle zaczęłam się zastanawiać - przez 2 tyg miały być kupki przejściowe
          a potem już normalne. Jak wyglądają kupki normalne??? Mój w 4 tyg nadal ma
          żółte, rzadkie, wychodzące "pod ciśnieniem" (widziałam bo raz nam się "skupił"
          do wanny wink), z akompaniamentem pierdzioszków. Na pieluszce wyglądają potem
          tak - żółto, rzadkie w pieluszce a na "siateczce" takie jakby zsiadłe mleko -
          twarożek, tylko że b. żółte. No i nie wiem czy tak to powinno wyglądać. Moja
          mama twierdzi, że nie. I, że on płacze, bo go cały czas brzuszek boli. Twierdzi
          też, że dzieci puszczają bączki i robią kupkę śpiąc i to im nie przeszkadza i
          nie przerywa snu a u mojego jest inaczej - to rzeczywiście chyba go boli, bo
          nie dość, że tak dużo czuwa, to jeszcze budzi się przy kupce i pierdzioszkach ;-
          (( No więc skoro już opisałam całą tę "kupną stronę życia" mam nadzieję, że mi
          kochane coś powiecie na ten temat i coś poradzicie. Pomijając kwestię obecnego
          naszego strucia - choć nie wiem od czego - to wiem, że to minie i jeszcze b.
          będę uważać. Ale co z tymi kupami - jakie teraz powinny być po tych
          przejściowych???
          Spacerki - byłiśmy dzis na 2 spacerku z wózkiem - dziś 1h i 15 min. Było super,
          słoneczko, ciepło, spokojnie. Nawet wystawiłam Młodego twarzyczke na chwilę do
          słońca coby mu się D3 lepiej wchłoniło wink)) Młody spał jak aniołeczek. Wózek
          extra sprawa (no tylko ciężki do noszenia) - jak u Ciebie Gosiu - zadowolona
          jestes z zakupu?? My bardzo!
          Pozdrawiam
          Matylda i Oskarek (śpi po kąpieli - może będę mu częściej robić kąpiele wink))

          • 05.03.04, 23:25
            Matyldo,
            Mnie pytasz czy zadowolona jestem z wózka?
            Jak najbardziej (mam Deltima focusa) - chociaż jest ciężki i kiepsko z tym jak
            się mieszka na 4tym piętrze bez windy. Ale poza tym bardzo fajny. My na
            spacerze jeszcze nie byliśmy. Czekamy na wyniki badań i werandujemy się. Ale za
            to sprawdziła nam się gondola z opcją zastępującą fotelik sam. Pediatra
            powiedział, że jest super i włożenie naszej drobiny do fotelika to byłaby
            tragedia dla kręgosłupka.

            Matylda - mój Szmon robi dokładnie takie same kupki jak piszesz - robił tak
            przez 5 tygodni dopóki nie zaczął robić tych padkudnych kupek ze śluzem, które
            robi nadal i które "diagnozujemy" z lekarzem. Tak właśnie wyglądają kupki
            całkiem prawidłowe ale lekarz mój móiwł, że to ogladanie kupek to troszkę
            przesada i że nie należy chcieć za dużo z nich wyczytać. Trzeba uważać tylko na
            to, aby nie były zupelną wodą, nie zawierałay śluzu lub krwi i nie były
            pieniste.
            Nawet zielone mają prawo być u dzieci "na cycu". To coś oznacza zupełnie
            normalnego ale zapomniałam co. Sprawdzę to napiszę.
            Pozdrawiam raz jeszcze i pls poczytajcie o tym kwasie borowym.
            Co o tym sądzicie?
            • 05.03.04, 23:53
              Mam w domu taką książke w której są zdięcia kupek (hi, hi -przesliczne) no i to
              o czym piszesz Matyldo (zresztą Basia robi tak samo) - to absolutnie prawidłowa
              kupka smile Przejściowa była wcześniej między tym co teraz, a taką zupełnie czarną
              smolistą - mogłaś nie widzieć, bo np. u nas przejściowe skończyły się przed
              wypisem do domu!
              Dziś wieczorem dzwoniła do mnie koleżanka - mama 7-miesięcznej Justyny- i
              opowiadała "z pozycji kolan" o czopkach Viburcol (czy jakoś tak - już ktoż o
              nich pisał) - podobno rewelka na każde problemy z kupką i wypurkaniem smile Poza
              tym jak maluch cierpi z powodu kupki to można jeszcze kupić w aptece zwykłe
              czopki glicerynowe - są zupełnie obojętne, a czasami też pomagają!
              My narazie nie mamy takich problemów, ale juz szykuję domową apteczkę "na
              wszelki wypadek" smile))

              Dziewczyny ponawiam pytanie, bo jakoś zostałam zignorowana - jak długo karmicie
              piersią "jednorazowo"? Ciągle mam obsesję, że moje dziecko mało je (bo ciągle
              śpi), ale wydaje mi się, że skoro śpi -to znaczy, że się najadło, a poza tym
              mam wrażenie, że jak już jemy - to jemy długo - bo 30-45 min.????
              Wiem, że wystarczy zważyć (ważyłam i przybywa ok.) - ale wiecie jestem mama
              histeryczka trochę smile
              Pozdrawiam
              Marta
          • 05.03.04, 23:40
            ja na momancik, bo łóżko czeka i wygląda obiecująco wink
            co do wanny, to właśnie sama miałam was spytać. kto wie??
            a tej linii to ja wcale nie miałam, nie wiem czemu.
            małgosiu, moja teza sprawdziła się w dużej części. starałam się być świadoma
            wszystkiego, co się dzieje. oddychać itd, zwykle mi się to udawało, ale czasem
            nie. w każdym razie nie darłam się i nie przeklinałam wink natomiast pod koniec
            byłam tak wyczerpana, że ku przerażeniu mojego męża dwa razy na chwilkę
            przysnęłam. a poród był bez znieczulenia.
            imię mojego synka faktycznie ładne. twojego zresztą też niczego sobiewink

            matyldo, kupki szymona wyglądają dokładnie tak samo i też się zastanawiałam,
            czy wszystko w porządku, ale jakoś myślę, że tak.

            to tyle na dziś.
            dobranoc mamom
            joanna
            • 05.03.04, 23:58
              Zupełnie zapomniałam! Mój gin mówił mi chyba, że po 2 tyg. mogę do wanny, ale
              mówił mi masę różnych rzeczy i nie jestem pewna tych 2 tyg. sad(((
              Linię mam, nawet teraz jest bardziej widoczna, nie mam pojęcia kiedy zniknie -
              jakoś bardzo mi nie przeszkadza, bo brzuszek generalnie i tak nie do
              pokazania smile
              Ktoś miał suchą szorstką skórę na łokciach? No więc ja też - a nie wiązałam
              tego z ciążą- myślałam, że niezależne świństwo smile
              Teraz to juz dobranoc!
              • 06.03.04, 11:03
                co do szorstkiej skóry, to mam skórę jak papier ścierny, ale ze w szpitalu
                porobiły mi się czerwone, piekące znamionka to myślałam, że to uczulenie na
                jakieś środki. Też smaruję czym popadnie i nic, Trzyma sie to świństwo łokci i
                łydek, a to może być faktycznie ze zmęczenia materiału.
                Co do kupek to Antoś robi dokładnie takie same i czasem kupka go nic a nic nie
                interesuje, a czasem czerwieni się i napina i ze sporym wysiłkiem ją robi.
                Ale najgorzej jest w kwestii karmienia wrzeszczy w niebogłosy possie odrobinę i
                znów wrzeszczy, kolka to to nie jest raczej kaprysy tyle tylko, że trochę mnie
                to martwii bo, czasem sie krztusi. Nie potrafię też powiedzieć ile trwa
                karmienie bo czasem trwa i trwa i trwa....... No chyba, że jest super głodny i
                śpiacy to wtedy raz dwa i po wszystkim. Idę się mzoe zdrzemnać bo mieliśmy noc-
                nienoc, no ale spał wczoraj cały dzień coś za coś.
                Edyta i Antoś
                • 06.03.04, 11:25
                  marto, położna mi mówiła, że dziecko powinno jeść 20-30 min, a potem to już
                  się 'bawi'. szymonek często zasypia przy jedzeniu i muszę go budzić stukając w
                  policzki itp, co nie zawsze daje efekt [a raczej rzadko], ale generalnie teraz
                  je krócej, 10-15 min [nie licząc tych przerw na drzemki]. i chyba się najada,
                  bo piękny klopsik z niego. z twoją basią na pewno wszystko dobrze. możesz
                  sprawdzać, czy faktycznie je cały ten czas, czy tylko tak sobie ssie...

                  edyto, moje kocisko oczywiście sprzętami jest też jak najbardziej
                  zainteresowane. trenujemy je za pomocą pryskacza do kwiatów, z dobrym skutkiem.

                  na spacerze byliśmy już trzy razy. pierwszy kiedy szymek miał 12 dni. i obyło
                  się bez werandowania, też za radą rzeczonej położnej, co niezmiernie mnie
                  ucieszyło, bo werandowanie zrobiłam raz i po tym całym ubieraniu, kładzeniu na
                  8 min pod oknem oraz rozbieraniu synek był rozbity na resztę dnia. nasze
                  spacery trwają ok. pół godz. dziś chyba znowu pójdziemy, bo pięknie słońce
                  świeci...

                  eh wiecie, tak się cieszę, że jest to forum i wy. zwłaszcza teraz, kiedy
                  praktycznie nie mogę wyjść z domu, fajnie jest się z wami 'spotkać'
                  i 'porozmawiać'.

                  wczoraj co prawda musiałam wyjść sama - do lekarza. no i skończyło się to moim
                  płaczem w poczekalni, bo dziecko na pewno płacze i tęskni, oraz wpuszczeniem
                  mnie bez kolejki wink eh, w ogóle bardzo łatwo u mnie o łzy teraz. znacie to
                  może?

                  pozdrawiam porankowo,
                  joanna
                  • 06.03.04, 14:01
                    Witajcie dziewczynki!
                    Niedawno wróciliśmy ze spacerku. Po raz pierwszy z tatusiem (pozwolił mi
                    prowadzić tylko mały kawałekwink)) Jak fajnie, że w końcu jest ładna pogoda!
                    Co do karmienia - w szpitalu instruowali, ze dziecko się najada jak ssie od 10
                    do 40 min. U nas średnio jest 15-20 min. Chociaż dziś było karmienie o 6.00
                    (spore, z 2 dystrybutorów), potem o 8.00 (ok. 20 min.) i o 9.00 Wika zażądała
                    znowu. I wtedy postanowiła chyba "pójść na rekord", bo przyssała się na 50 min.
                    i to rzetelnie, bez podsypiania. Po tym czasie wstrętna matka nie wytrzymała i
                    zabrała dziecku cyca, bo stwierdziła, że chyba już uszami pójdziewink))
                    Ania, co do chrzcin - my juz dawno stwierdziliśmy, że zrobimy w Wielkanoc, żeby
                    było "za jedną robotą"smile (Tylko nadal nie mamy dobrej kandydatki na chrzestną)
                    Krecha na brzuchu jest i trzyma się dobrze, ale tak jak wyżej - i tak nikomu
                    tego paskudztwa nie pokazuję...
                    Ja sobie stukam na komputerku, a tatuś siedzi z córusią i jej śpiewa, hihi
                    (czyt. koszmarnie fałszuje), a ona zadowolonasmile))
                    Buziaczki,
                    Monika
                    PS. Uzupełniona lista:
                    malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
                    silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
                    xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
                    zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
                    dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
                    morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
                    tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
                    amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
                    kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
                    belcia22 - Iza i Julia (2), 18.02.04,
                    kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
                    piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
                    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
                    nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
                    asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
                    natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
                    mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
                    tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
                    dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
                    ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
                    aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57

                    Iza(belcia), żeby zgłoszenie zostało uznane za ważne musisz się pochwalić wagą
                    i długością urodzeniowąsmile
                    • 06.03.04, 14:07
                      Dziewczyny, opisałam mniej więcej jak przebiegły narodziny mego Kubusia w
                      szpitalu (Gdańsk-Zaspa). A było to 26.02.2004 (hihi- a miałam po was sprzątać i
                      gasić światło)
                      Zapraszam do "w oczekiwaniu" na sr=ronkę mego Kubusia.
                      Jak się ojde do siebie po tym horrorze to bedę tu częsciej wpadać
                      pozdrawiam
                      svistak
                      • 06.03.04, 16:05
                        Witajcie!
                        Napisałam już raz ten post, wysłałam, był... i zniknął ????? No więc od nowa:

                        Pamiętacie nasze rozmowy o zdjęciach z porodu - o tym, że nie chcemy, bo widać
                        głównie mamy umęczone porodem?
                        No więc ja mam: całe dwa z "na chwilkę przed" oraz całe trzy z "zaraz po". Są
                        SUPER! Najpiękniejsza pamiątka z tych cudownych chwil. Mogłabym patrzeć na nie
                        bez końca! Taka malutka kruszyna, z posklejanymi włoskami, przytulona do mamy.
                        I nawet mam taki kilkunastosekundowy filmik z tych momentów ale tego nie mogę
                        często oglądać bo zaraz buczę...
                        Oczywiście na jednym zdjęciu faktycznie widac po mnie trudy porodu ale za to na
                        innym na pierwszym planie widać mój piękny, zrobiony dzień przed...francuski
                        manicure wink...aż się koleżanki pytały gdzie robiłam wink))

                        A jak to było u Was. "Cyknęłyście coś"....?

                        Śvistaczku - super stronka, piękne zdjęcia ale najpiękniejsi bohaterowie!

                        A tak w ogóle - co sądzicie o tym, żebyśmy się mogły jakoś "obejrzeć" - a
                        przynajmniej nasze maluszki? Może na "zobaczcie"?

                        Gosia
                        PS. Mam przeczucie, że mój poprzedni post ktoś wykasował bo tak bez powodu
                        widoczne posty nie znikaja z forum... Ale dlaczego???
                        • 06.03.04, 16:54
                          Mam pytanko do dziewczyn po cesarce-kiedy mozna wykapać się w wannie? ten
                          prysznic zbrzydł mi okropnie!
                          Ja też mam strasznie suchą skórę na łokciach, wręcz strupy, myslałam, że może
                          jakoś w szpitalu sobie poobcierałam, ale nie pamiętam takiego wydarzenia,
                          ciekawe od czego to?
                          Atoś dziś sie werandował po raz pierwszy-15 minut, spał jak zabity.
                          Dziś z córką miałysmy wychodne,tatuś został z Antosiem.Odciągnełam mleczko i
                          wypuściłysmy się ze starszą latoroślą w miasto. Boże jak dziwnie mi się
                          prowadziło samochód! Jak dziwnie na ulicach i wogóle.Boże,czułam się jak Tarzan
                          wyrwany z buszu.
                          Pozdrawiam Kasia-mama 8 letniej Marty i dwutygodniowego Antosia
                          • 06.03.04, 17:11
                            gosiu, ja mam trzy 'chwilę po', czyli karmienie małego na łóżku porodowym.
                            miały być i wcześniejsze, ale mąż trochę stracił głowę smile
                            i to są moje ulubione zdjęcia, bardzo mnie wzruszają.

                            dziewczyny mam do was jeszcze jedno pytanie na temat porodu, a właściwie
                            obecności na nim męża. otóż naczytałam się, że w czasie porodu to mąż patrzy
                            żonie w oczy, a nie między nogi... no a mojemu po prostu podano w czasie parcia
                            moje kolano do trzymania! na szczęście widaok krwi, cięcia itd. nie zraził go
                            [jako naturalistę] wcale, ale zdaje się, że był lekko zaskoczony smile
                            a jak to było u was?


                            • 07.03.04, 12:23
                              Laseczki!
                              Myśmy z męzem ustalili że zdjęć "w śluzie i krwi" nie będzie. Choć dwa aparaty
                              były cały czas gotowe do akcji...cierpliwie czekaliśmy do "otarcie" smile
                              Jeśli chodzi o "widoki", które ewentualnie mogłby zagrazać wrażliwości męza...
                              walczyłam jak lwica, by go nie było na sali porodowej, ale sie uparł jak...ja.
                              No i choć kilka razy "w trakcie" odganiałam go słowami: "Nie patrz!" ,ale tak
                              jakos wyszło, ze widział DOKŁADNIE WSZYSTKO i to z "tamtej" strony...A ja nie -
                              ze względu na grawitację, pozycję, zasłonę z brzucha i sytuację. A zresztą...
                              skoro obcy ludzie mi TAM zaglądali (i grzebali- BRRRRRRRR!) to ... jak miałam
                              mu zabronić? Widział nawet cięcie i szycie. Pierwszy miał Bąbla w ramionach
                              (pomijając położenie mi Malca na brzuchu).
                              Teraz, gdy wracam myślami do porodu, jest prawdziwą kopalnią szczegółów, które
                              mi umknęły z powodu oszołomienia i bólu.
                              Za to ja bardzo chciałam zobaczyć łożysko (wszyscy na sali sie dziwili
                              dlaczego, a mąz mi mowił: "nie chcesz tego widzieć")- i zobaczyłam! Dlaczego?
                              Bo chciałam, bo w żadnej książce (ani Necie)nie było zdjęcia, ani ilustracji.
                              Uparty svistak
                              PS. Maż po porodzie, gdy żaliłam sie, że "wszystko było nie tak jak
                              ustaliliśmy", ze nie byłam dzielna itp. kilka razy powtórzył, że BYŁAM DZIELNA
                              całą ciążę, w czasie długiego i ciezkiego porodu i w ogóle nazwał mnie "MOJA
                              BOHATERKA". A jeśli chodzi o "te sprawy", to :"Jesteś głuptas, jeśli myślisz,
                              ze teraz będę cię mniej kochał. Udowodnię ci to za 6 tygodni" (Zobaczymy wink)
                              Póki co sprzata, podaje, pomaga, wstaje w nocy, robi zakupy, gotuje, załatwia
                              wszystkie sprawy... jest cudowny (tylko schudł jak mnie nie było w domu-
                              twierdzi ze nie był głodny, bo żył "wazniejszą sprawą", czyli Kubusiem).
                          • 08.03.04, 08:57
                            Witajcie, to ja po kilkudniowej nieobecnosci.Jesli chodzi o kapiel po cesarce
                            to lekarz "pozwolil" dopiero po wygojeniu ran, czyli po ok. 6 tygodniach.Tak to
                            tylko pozostaje prysznic.Ja jestem 3 tygodnie po porodzie i juz nerwowo z tym
                            prysznicem nie wytrzymalam, pozwolilam sobie w ubieglym tygodniu na krotka
                            kapiel.Niestety pozalowalam tego, bo nagle zaczelam dosyc obficie krwawic,
                            myslalam ze dostalam jakiegos krwotoku.Ale na cale szczescie po paru minutach
                            uspokoilo sie.Kasiuczekroza- mamy dzieciaki w tym samym wieku, moj starszy syn
                            tez ma 8 lat, chodzi do 1 klasy, a malutki urodzil sie 18/02/2004, czyli dzien
                            wczesniej niz twoje dzieciatko. Aniu- nie przejmuj sie- ja tez mam na okraglo
                            problemy z pokarmem i dokarmiam dziecko.Poza tym biore leki ktore w pewnym
                            stopniu przenikaja do mleka matki i boje sie karmic malego tylko piersia.Jak
                            narazie udaje mi sie karmic troche piersia, troche mlekiem NAN1.Najgorsza jest
                            presja otoczenia - kazdy traktuje cie jak wyrodna matke, bo nie karmisz tylko
                            piersia.Ja przez to zaczelam juz wpadac w depresje i tu bardzo pomogl mi moj
                            maz, ktory "przegonil" wszystkich ktorzy udzielali mi "dobrych" rad i
                            krytykowali mnie.Czulam sie strasznie - jak jakas niepelnowartosciowa
                            matka.Zreszta tak po cichu mowiac to wciaz mam lekkie wyrzuty sumienia ze nie
                            karmie tylko piersia. Pozdrawiam ! Ewa ,mama 8 letniego Danielka i 19 -o
                            dniowego Kubusia.
                            • 10.03.04, 15:32
                              witajce Drogie Mamy!!!
                              czytam Wasze cudowne historie już od bardzo bardzo dawna w takim troszke
                              ukryciu. zaczęłam to robić kiedy bylam w 7 miesiącu ciązy i każdy omawiany
                              przez Was watek bardzo uważnie studiowałam - nie maiłam jakoś odwagi aby sie
                              dołaczyć. Poród miałam zaplanowany na 12.02 ale malutki Szymonek (cos duzo
                              chłopaczkow o tym imieniu) chciał szybciej na świat. Urodził sie 30 stycznia o
                              14.35, taki kochany mały klocuszek - ważył 3950 i mierzył 56cm. Swój poród
                              opisze nastepnym razem, ale wspominam go bardzo miło pomimo że trwal 12 godzin
                              i był wywoływany (odeszły wody ale nie były skurczy). Czuje sie mimo tyo
                              lutowką i mam nadzieję że przyjmiecie mnie do swojego kochanego grona. czuję
                              sie tak jak bym Was wszystkie znała od bardzo dawna a każdy wasz problemz
                              dzieciatkami mocno przezywam (wręcz jak z własnym dzieckiem). Szymon jest
                              naszym pierwszym dzieckiem i swoim przyjściem na świat wywołał mnóstwo miłości
                              w naszej rodzinie (wszyscy zgłupieli na jego punkcie - tata przede wszystkim).
                              Problemy mamy takie same jak Wy wszystkie - kupki, kolki, marudzenie, brak
                              pokarmu, itp. Specjalnie pisze do Ciebie Ewo abys nie przejmowała sie i nie
                              miała wyrzutów sumienia co do dokarmiania - tak czasami jest. Nasze dzieci nie
                              będą przez to gorsze. Mój synek byl dokarmiany a teraz prawie całkowicie
                              przeszedł na butelkę. Miał żółtaczkę (a wtedy jest zakaz co najmniej na dwie
                              doby karmienia pokarmem matki nawet odciagnietym aby porządnie wypłukać
                              bilurbinę) i dawali mu z butli z TAKIMM wielkim otworem ze nie trzeba było
                              ssać. Troszke go to rozpieściło i potem nie chcoiał ssać. W końcu jakoś się
                              nauczył, ale okazało się że mam mało tresciwy pokarm (sprawdza się także
                              odciagacie sobie troszkę do butelki i po jakimś czasi e patrzycie jak wygląda -
                              jesli na wierzcu tworzy sie taka lekko żółtawa wartstwa a potem woda to jest
                              treściwy pokarm) - ja niestety miałam bialutką. Szymon jest duzym i bardzo
                              żartym chłopcem więc nie najadał sie pomimo nawet co pół godzinnego
                              przystawiania do piersi. Spadł bardzo na wadzie i aby nie trafić do szpitala
                              trzeba było podac mleczko sztuczne - jemy Bebilon Pepti ze względu na to że ja
                              jestem aleg=rgikiem i jest podejrzenie że on tez może być. Ale .... Teraz jest
                              super - młody ma juz 6 tyg (prawie jak synek malwes) i w miare rozumie sie z
                              mamą. Powoli ustalił sie nam rytm dnia. Jemy co 4 godzinki, kupkamy rano tak
                              między 7-9, spacerujemy codzxiennie po 1-2h, bawimy sie w godzinach rannych 7-
                              11, a wszystkie inne godzinki spimy. Kochany chłopczyk - pomiefdzy karmieniami
                              zazwyczaj śpi tak po 3-4h. Często pierdzioszkuje i bardzo to mamę cieszy bo
                              mamy troszke problemy z kupkami i kolkami więc jak sie w dzień wypierdzi to
                              potem na wieczór nie ma kolki. Co drugie karmienie podaję mi Esputicon 1
                              kropelke i to mu świetnie pomaga - kolki znikneły. A wczesniej było wycie tak
                              od 16.30 do 20.30 non stop aż sie krztusił a ja pl;akałam razem z nim bo nie
                              mogłam mu w żaden sposób pomóc - nic nie działało, ani masaże, ani ciepła
                              pieluszka, itp Tylko w kapieli się uspokajał - wiecie co on bardzo lubi??? w
                              wanience zawsze układam złozony na cztery gruby ręcznik frote, kłade go na nim,
                              trzymam główkę, taplam nóżkami i rączkami, a brzuszek przykrywam mu jednym
                              kawałkiem tego ciepłego recznika - lezy sobie dzidzia jest jej cieplutko w
                              brzuszek i uwielbia kapiel (wcześniej były wrzaski straszliwe).
                              Regularnie będę już teraz do Was pisać bo lubię Was wszystkie i mam nadzieje że
                              Wy nas tez polubicie. Ściskam mocno.
                              Magda i Szymonek (6 tyg)
                      • 06.03.04, 17:29
                        mam chwilkę żeby napisać.Małego wysłałam na urodzinki do rodziny ,mężusia nie
                        ma jest w W-wie,mała śpi to ja do kompa.
                        Dziewczyny odnośnie szczepień to ja starszemu dawałam przeciw HIB ale dwie
                        dawki dopiero jak miał pól roczku pierwszą tak lekarka poradziła.Emilce muszę
                        dawać ze względu na ten bezdech który miała płatne szczepionki bo są
                        lepsze,jeszcze nie wiem jakie ale lekarka pewnie mi doradzi,jak była u nas w
                        domu na wizycie( chyba tylko ja nie narzekam na lekarzy z przychodni)a wcale
                        jej nie prosiłam o to sama zaproponowała że przyjedzie do malutkiej to mówiła o
                        szczepieniach.W poniedziałaek będę dzwonic znowu do przychodni bo musze jej
                        powtórzyć USG przezciemiączkowe.
                        My praktycznie nie mamy innych problemów jak tylko sprawdzanie czy ona
                        oddycha.To jest teraz jak jedyny ,najważniejszy obowiązek, nie mam dostarczać
                        jej większych emocji,bóli brzuszka itp stąd ta moja dieta bezmleczna i zjadanie
                        esputiconu na kolki.Teraz jestem pewna że to pomaga i to w 100%.
                        wIĘCEJ NIE POPISZE BO JUZ SIĘ WIERCI
                        Pa pa Zyta
                        • 06.03.04, 19:17
                          Mam pytanko, czy esputicon zażywasz sama, czy podajesz dziecku?Czy mozna kupić
                          bez recepty i jak dawkujesz?
                          Kasia i Antoś
                          • 07.03.04, 11:19
                            Właśnie, właśnie - ja też mam pytanko do ZYT o Esputicon...
                            Pediatra przepisała te kropelki dla Mikołajka - podawać doraźnie w czasie kolki
                            2 kropelki. Ale zastanawiam się może ja też powinnam je brać skoro u Ciebie tak
                            dobrze się sprawdzają? Ile ich bierzesz?
                            Z góry dziękuję za radę smile
                            Pozdrawiam,
                            Monika
                            • 07.03.04, 12:10
                              Xemu,
                              Mój Szymon także dostał od lekarza recepte na Esputicon - mamy dawać 2x1
                              kropelce. Ewentualnie 2x2. Wiem, że wiele osób podaje też 3x1.
                              Wczoraj na noc dałam mu dwa (dodałam do pokarmu) i "pierdzioszkował" całą noc -
                              aż miło było słuchać!
                              Gosia
                              • 07.03.04, 14:39
                                Dziewczyny ja esputicon biorę sama 3 razy dziennie po 2 krople.Na mnie to nie
                                działa kompletnie bo nie widzę zadnej różnicy,natomiast mała wypierdzi sie i
                                koleczek nie ma.Bałam się że ja też będę wiatry robić wkoło siebie ale jest
                                ok.Pozdrawiam zyta
                                • 07.03.04, 17:27
                                  WItam
                                  Powiedzcie mi od kiedy mozna ten ESputicon stosowac? Moja ma niecale 3
                                  tyg..moge?
                                  Dziewczynki wiec ja wczoraj znalazlam w mojej madrej ksiazce (kontynuacji
                                  ksiazki :"W oczekiwaniu na dziecko")"Pierwszy rok zycia dziecka", ze kapac sie
                                  mozna po skonczeniu dwoch tyg. od porodu , ale nie za goraca woda i nie za
                                  dlugo. Obserwowac pozniej czy nie ma mocniejszych krwawien itp,. Kontrowersja
                                  na ten temat byla taka, ze myslano, ze woda przedostaje sie do pochwy, ale to
                                  nieprawda! (czyli ten sam problem co przed porodem i koncowka ciazy)...wiec ja
                                  wczoraj wskoczylam do wody i nie uwierzycie hehe az wstyd sie przyznac, ale
                                  jednak czlowiek w zyciu sie tak nie wyszoruje pod prysznicem jak w wannie,
                                  kiedy to wszystko "wylezy"..az sie osad na wannie zrobil hehe...smialam sie
                                  potem z mezem, ze teraz to napewno ze trzy kilo zeszlo ze mniesmile) ale bylo
                                  wspaniale! wiec ruszajcie smialo do kapieli!
                                  A my mamy od wczoraj wozeczek..wymarzony i fotelik samochodowy a co za tym
                                  idzie znow kontakt ze swiatemsmile...z tego powodu musielismy pojechac dzis do
                                  babci na obiad. Czyz nie piekne jest, iz dziecko, ktorego nie mozna uspic w
                                  domu ..minute po wsadzeniu do wozka spi jak zabite? fenomen. Pojechalismy do
                                  hurtowni po zakupy a wczoraj 1h na spacerku nasza "maszyna"...eh...zeby
                                  czlowiek z wozka byl dumny..a dzis w ramach niedzieli zaprosilismy mala do
                                  lozka wbrew moim zasadom, ale wczoraj tak bylismy padnieci (goscmi,
                                  spacerkami), ze nie chcialo mi sie wstawac w nocy i zasowac do drugiego pokoju
                                  i bylo estra! mala spala jak nigdy i otwierala tylko pyszczek na karmienie..ale
                                  sie wyspalam!...za to dzis znow wraca do siebie..nie ma lekko!
                                  Czy zauwazylyscie juz wchodzenie na glowe swoich pociech? tak, tak! moja juz
                                  nop. probuje wywolac mnie jak tylko odloze ja do lozka i to nie z powodu
                                  karmienia, przewiniecia czy kolki tylko zebym ja nosila na
                                  rekach..cwaniara!...maz twardo zabrania..hehe smieje sie bo to ja mu cala ciaze
                                  tluklam do glowy, ze nie wolno, ze dzieci sprawdzaja a potem sobie
                                  odpuszczaja...a to ja sie uginam teraz!...za to dzis przetrzymalam i mala znowu
                                  jak aniol grzecznie sama lezy. Teraz sie ciesze, ze przetrzymalalm ale nie bylo
                                  latwo.
                                  Cos mialam jeszcze napisac ale zapomnialam oczywiscie..pustka we lbie jak byla
                                  tak jest tak samo jak w ciazy..chyba do konca mi te szare komorki pozostana.
                                  Kasik
                                  • 07.03.04, 19:26
                                    Mój Bączuś jest od niektórych dzieciaczków młodszy o miesiąc, więc jesteśmy "do
                                    tyłu" w tematach...
                                    Ja mam strasznego doła.. Nie chce mi się opisywac porodu, choć ciągle jeszcze o
                                    nim myślę - mineło dopiero 6 dni. Zdjęć nie mam, bo miałam problemy z
                                    urodzeniem łożyska, potem łyżeczkowanie, szycie nacięć i pęknięć i kroplówy.
                                    Mały pogryzł mi piersi, więc karmię go przez osłonki, albo ściągam i butlą. Mam
                                    za mało pokarmu, wiec muszę go jeszcze sztucznie dokarmiać. I w kółko płaczę,
                                    głównie z powodu niepowodzeń w karmieniu własnego dziecka....
                                    Odezwę się jak się pozbieram..
                                    Trzymajcie się
                                    Ania
                                    • 08.03.04, 01:02
                                      Aniu
                                      Lezalam na sali dwuosobowej z dziewczyna, ktora miala taki problem jak Ty.
                                      Rodzila rowno ze mna a nawet urodzila 20 minut przede mna. Miala jedynie potem
                                      problem z urodzeniem lozyska do tego stopnia ze musieli ja znarkozowac i cos
                                      jej tam robili nieprzyjemnego..utracila 2 litry krwi i czekala do 19tej (od
                                      12:40) na podanie jej krwi, bo nie bylo jej grupy krwi dostepnej w szpitalu a
                                      jak jej w koncu przetoczyli to tylko pol litra. Trafila wiec do mnie na sale
                                      duzo, duzo pozniej po mnie. Ocewnikowana, wykonczona itp. Potem okazalo sie ze
                                      z jej synkiem cos nie tak i wybudzili ja w nocy (mnie przy okazji tez) by
                                      podpisala zgode na transport dziecka do Elblaga, bo podejrzewali szmery w
                                      sercu. A tej nocy byla straszna slizgawica i dziewczyna musiala wyrazic zgode
                                      na wszystko! na ewentualne wszystkie rzeczy ktore beda robili w razie co jej
                                      dziecku. No i musiala oddac mu pol litra swojej krwi. To bylo straszne..dla
                                      mnie jako patrzacej i dla mnie sto razy bardziej. Potem okazalo sie ze jest ok.
                                      (to byly jakies bakterie, ktore i ona i dziecko podlapali) Ona powoli
                                      dochodzila do siebie, ale wpadala w straszna depresje. Chciala karmic ale
                                      dziecka nie miala przy sobie a oni go karmili sztucznie wiec ta sie uparla i
                                      poprosila o laktator i wywolywala sobie pokarm mimo wszystko. Nie szlo!..A ja
                                      czulam sie jescze gorzej, bo mialam mala przy sobie i wiedzialam jak ona sie
                                      czuje. Przeciez ja z moja starsza corke tez mialam w inkubatorze i tez plakalam
                                      ze jestem sama, kiedy to inne byly razem z dzieciaczkami a moja podpieta pod
                                      sady i cierpiaca.
                                      Nie martw sie wiec Aniu..depresja minie..a jesli masz sie meczyc z pokarmem daj
                                      sobie spokoj mowie powaznie. Znam kobiety, ktore wlasnie przez to wpadly w
                                      depresje. I one plakaly i dzieci bo sobie nie radzily i widzialy smutne i
                                      zmeczone mamy a raczej czuly, ze cos jest nie tak. Glowa do gory..napewno
                                      wszystko sie ulozy..musisz widziec tylko na koncu tego cel.Masz byc szczesliwa
                                      mama kochanego szkraba.
                                      Clauski dla Ciebie Kasik
                                • 07.03.04, 19:42
                                  Hej, witam już po tej stronie, na razie krótko:
                                  Urodziłam przez cc w Wejherowie 2 marca o 18.15,Antoś jest duży -3850 i 59 i ma
                                  gęstą czarną czuprynęsmile.
                                  musze nadrobic zaległości w czytaniu postów, zgłoszę się niedługo.
                                  gosia
                                  • 07.03.04, 21:53
                                    Witaj Gosiu!!! Czekamy na Was!!!
                                    Gosiu-Malwes, ja jestem chętna, żeby pochwalic się Wiką na "zobaczcie". Mam
                                    nadzieję, że będzie nas więcej? To co, tam też zakładasz wątek "luty 2004"?
                                    A jeszcze wracając do zdjęć z porodu, mam kilka, 2 przed, przywiązana do ktg i
                                    chyba z 5 "po", z czego 2 cenzura (czyli ja) wycięła. Nie lubię na nie patrzeć,
                                    bo wyglądam gorzej niż okropnie, a Maleńką ledwo widać, sam czarny łepeksmile
                                    Cóż, tatuś był przejęty i nie dbał o jakość zdjęć.
                                    Jutro Wika będzie miała już 4 tyg. Sama nie wiem jak ten czas zleciał... Złe
                                    wspomnienia z porodu (nt bólu) zacierają się b.szybko i mogę już sobie planować
                                    rodzeństwo dla córeczkiwink Ale tylko pod warunkiem, ze mężuś będzie rodzić ze
                                    mną, jak teraz.
                                    Swoją drogą kilka z nas deklaruje, ze za jakieś 2 lata powtórka z rozrywki, to
                                    może się dogadamy, żeby znowu być na jednym forum;-DDD
                                    Czy Wy też nie lubicie tego uczucia, kiedy po "wydojeniu" zaczyna napływac
                                    mleko? Dla mnie to mrowienie nie jest przyjemne.
                                    I mam niedyskretne pytanie - czy którejś przestało juz "lecieć"? Czy jest
                                    nadzieja, że to się skończy?wink
                                    Czy ćwiczycie Kegla? Zawsze było to proste, a teraz - porażkasad To normalne
                                    czy coś jest nie tak?
                                    Pozdrawiam i życzę miłych snów,
                                    Monika
                                    • 07.03.04, 21:58
                                      No i jeszcze zapomniałam o liście:
                                      malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
                                      silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
                                      xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
                                      zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
                                      dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
                                      morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
                                      tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
                                      amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
                                      kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
                                      belcia22 - Iza i Julia (2), 18.02.04,
                                      kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
                                      piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
                                      kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
                                      nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
                                      asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
                                      natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
                                      mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
                                      tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
                                      dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
                                      ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
                                      aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
                                      margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59
                                      • 07.03.04, 22:18
                                        To znowu ja. Zapomniałam o dzielnym Svistaczku, już się poprawiam! Mam
                                        nadzieje, że wybaczysz, to ze zmęczeniasmile

                                        malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
                                        silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
                                        xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
                                        zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
                                        dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
                                        morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
                                        tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
                                        amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
                                        kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
                                        belcia22 - Iza i Julia (2), 18.02.04,
                                        kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
                                        piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
                                        kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
                                        nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
                                        asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
                                        natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
                                        mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
                                        tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
                                        dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
                                        ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
                                        svistak - Sylwia i Jakub Izaak (1), Tczew, 26.02.04, 4040, 60
                                        aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
                                        margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59

                                        Teraz juz spokojnie mogę iść spaćwink
                                        • 08.03.04, 09:50
                                          Kasia, ja na szczęścienie mialam aż takich problemów jak opisana dziewczyna.
                                          Ogólnie poród zaskoczył mnie najbardziej tępem. Po 8 zaczął mnie pobolewać
                                          brzuch - tak jak przed miesiączką. Przed 9 mnie zbadano i okazało się że są dwa
                                          palce rozwarcia, kazali mi spacerować - i w kółko pytali czy są skurcze - a u
                                          mnie nic, ani skurczy, ani bólu krzyża. Spacerowalismy z mężem po korytarzu. Ok
                                          10 odeszły mi wody i wszystko zaczeło sie dziać bardzo szybko - zapakowali nas
                                          do sali, zaczeło coraz bardziej boleć. Miałam super położna i mój koachany mąż
                                          też bardzo mi pomagał i o 11:10 połozyli mi na brzuszku naszego Kubusia.. wydał
                                          mi się taki wielki...smile
                                          A potem rodzenie łożyska, łyżeczkowanie (BRRRR....) i szycie - na szczęście
                                          przynieśli mi małego po łyżeczkowaniu i podczas zszywania był ze mną, jako, że
                                          trochę sie to dłuzyło położna zaniosła małego do męża, który musiał wyjśc
                                          podczas tych zabiegów.
                                          Potem już po siedzieliśmy na trakcie we trójkę - ja z kroplówkami, mąż i
                                          synek, szczęśliwi i przejęci..
                                          To było przezycie - właśnie mija tydzień..

                                          Wiem Kasik, że być może lepiej by było się poddać. Teraz jest takie błędne
                                          koło - ja płaczę, on płacze... Oboję sie męczymy.. Ale ja tak bardzo chciałabym
                                          karmić małego sama.. A on jest taki niecierpliwy....sad(((
                                          • 10.03.04, 15:54
                                            Aniutekm
                                            Trzymaj się
                                            Ja tez przeszłam przez to (chodzi mi o karmienie). Bardzo chciałam karmić
                                            malego swoim mleczkiem (poza tym to jest takie słodkie i przyjemne widząc swoje
                                            dziecko przytulone do piersi). Ale miałam malo pokarmu, dziecko w szpitali=u
                                            przyzwyczaili do buteli - poznał jej smak i że tak szybko i bez problemu leci i
                                            do piersi juz niechcial. To wywolało błedne koło - bo pokarmu było mało, on nie
                                            chciał i juz nie umiał ssać więc nie najadał się. I musial byc dokarmiany.
                                            teraz ma 6 tyg, je prawie tylko z butli (czasami tak ze dwa razy na dobę z
                                            cycusia)i jest bardzo pogodnym dzieckiem. Jak przynosze butelke i troszkę nad
                                            nim ja potrzasam to usmiecha sie i wyraźnie cieszy - wie że zaraz bedzie jadł.
                                            Jest zdrowy i grubiutki - ładnie przybiera na wadze. Ja mam więcej spokoju i
                                            wolności - je co 4 h po 120 ml a po jedzeniu przewaznie zasypia.
                                            Tak więc dzieci mamus które z róznych przyczyn nie mogą karmic tez są wesołe i
                                            zadowolone i przede wszystkim zdrowe. A mamy nie powinny mieć wyrzutów sumienia
                                            i zadręczać się. Mam nadzieję że Ty tez nie bedziesz.
                                            Magda i mał grubcio Szymonek (dzis pani pediatra nazwała go mały słonik)
                                    • 10.03.04, 15:43
                                      a propo połogu i tego co się z nami dzieje. Mnie juz nic nie leci. Wszystko
                                      jest OK, a przestało lecieć już w 5 tyg - przymierzamy się z mężem do
                                      pierwszego zbliżenia po tak długim wyczekiwaniu. Nie moge sie już doczekac
                                      wizyty u mojego gin aby potwierdzil że wszystko jest ok
                                      Magda i Szymek
    • 08.03.04, 10:16
      Witam!!
      Zapomniałam dodać, ze moja malutka urodziła sie w Wołominie ..
      ważyła 3350 i miała 56 cm ( bo teraz pewnie więcej)...
      jest sliczna chociaż płacze i tylko na rekach sie uspokaja,
      wiem, ze to nie jest metoda, ale ja nie moge znieść jej zawodzenia...
      niepokoi mnie tylko jenda rzecz, mała teraz zaczęła robić kupki co trzeci
      dzień, czy to jest normalne??
      wydawało mi się, ze taki maluch robi kupki kilka razy dziennie...

      pozdrawiam serdecznie
      Iza mama Kubusia i Julci
      • 08.03.04, 10:56
        Aniutku i wszystkie mamy karmiące odciąganym mlekiem, mieszankami sztucznymi,
        przyklejone do laktatora, itp...nie jesteście same. Witajcie w klubie.

        Ja już o tym chyba pisałam wcześniej. U mnie ta sama zabawa. Przez to, że Mały
        był mały i przy porodzie spadało mu tętno dostałam go dopiero po 24h. Nie
        karmiłam na porodówce bo nie było czasu - Szymusia zabrali na noworodki na
        badania. Cały czas na porodówce wisiałam na "dojarce", żeby pobudzić lakatację.
        Potem mały był w letargu i nie ssał, ani mnie ani butli. Potem go dokarmili, a
        potem wylądowaliśmy w szpitalu...i jak stres opadł to i moją laktację diabli
        wzięli.
        Do tej pory borykam się z żalem, że nie karmię piersią - choć Szymon mimo
        flaszki chetnie na cycku wisi - nie ssie jednak dość efektywnie (rzadko się
        najada) choć przysysa się bardzo ładnie. Ściągam mu pokarm ale nie jest tego
        dużo. Kiedyś byłam w stanie udoić na każde karmienie ale teraz już nie. Czasem
        ściągnę 200ml jednego dnia a czasem 30ml przez całą dobę - wyobraźcie sobie jak
        się czułam jak moje dwukilowe maleństwo potrafiło wciągnąć 600ml na dobę!!! (ku
        przerażeniu lekarzy, bo miał jeść max 400!!!) Przeryczałam juz wiele godzin.
        Marzyłam o tym, żeby karmić a tu nic z tego. Choć nie tracę nadziei.
        Dziewczyny, jeśli możecie to odciągajcie - nawet parę ml wszego mleka dziennie
        to już dużo a jeśli reszta to mieszanka, to niech wam nie będzie przykro.
        Trudno. Dopóki cokolwiek mleka jest, to i jest szansa, że będzie więcej. W
        końcu robimy tyle ile możemy. Nie można się zadręczyć z tego powodu, bo
        faktycznie, dzieci tylko na tym ucierpią. Mnie bardzo pomogła lektura wątku na
        karmieniu piersią: "Karmię odciąganym mlekiem i....". Wprawdzie najpierw się
        załamałam, że one mają tyle samozaparcia i że niektóre ściągają tak dużo mleka
        ale reszta wątku bardzo mnie pocieszyła, że nie jestem sama z takim problemem.
        Najgorsze dla mnie jest to, że żeby mleko było, to powinnam odciągać co 2h, jak
        kiedyś, ale Szymon jak ma kolkę - to czasem tak kwęka, że ściagam raz rano jak
        jeszcze jest mąż i raz wieczorem, jak już jest mąż... i czasem w nocy, o ile
        czuję, że nie padnę twarzą na blat w kuchni smile)....
        Trzymajcie się Babeczki, ja też jestem buczek straszny... dobrze, że możemy się
        tu wesprzeć...
        Gosia
        • 08.03.04, 11:12
          A teraz pozostałe sprawy:

          tjoanna - Joasiu, jeśli chodzi o męża przy porodzie, to mój troszkę się obawiał
          widoku narodzin, choć bardzo chciał być przy porodzie. Terapię wstrząsową
          zaaplikowała mu moja położna, która przyjechała do domu i puściła nam nagrania
          z porodów na video - ze wszystkimi szczegółami, nacięciem, itp... wyglądał to
          wszystko pięknie (subiektywnie oczywiście) za wyjątkiem nacięcia....
          W trakcie parcia mąż nie był po tamtej stronie bo miał za zadanie podtrzymywać
          mi głowę przy parciu. Siedział jednak tak, że wiele widział, choć potem
          zasłaniali mu widok lekarze i położna, jak małemu spadło tętno. Z tego samego
          powodu nie dano mu przeciąć pępowiny. Na cięcie krocza sam nie chciał patrzeć.

          A potem... bardzo dokładnie obejrzał w domu moje "kokardki ze szwów
          rozpuszczalnych" i stwierdził tylko, że to wyglada bardzo ładnie i spodziewał
          się, że to bardziej widać. Mówi, że tam gdzie były szwy zewnętrzne - już nie ma
          śladu i w zasadzie pewnie by się nie zorientował, że było cięte.
          I jakoś dziwnie się zmienił...jakoś na lepsze, choć zawsze było super.
          Rozumiecie? Nie umiem teog opisać. Coś w jego podejściu do mnie, jako do
          kobiety, jest innego...głębszego. Ale nie umiem tego wyjaśnić. Czyję, że dba
          abym czuła się jeszcze bardziej kobieca niż wcześniej a i wydaje mi się, że
          nawet pociągam go bardziej, bo na pewne rzeczy reaguje zupełnie inaczej niż
          wcześniej - a tego "udać" nie można. Oczywiście ja zdażyłam zaliczyć "kryzys
          mojej kobiecości" okupiony morzem łez, ale już jest dobrze...boję się
          tylko "pierwszego razu"... ale to chyba wszystkie tak mamy?

          morsk2 - Moniko, też mnie boli przy napływaniu mleka. Ja czuję takie silne,
          bolesne kłucie i często kropelki same zaczynają lecieć. Przyjemne to niestety
          nie jest ale cieszy mnie, nawiązując do wątku o "karmiących inaczej"smile

          Aha...Szymon robi jedną kupke na dzień ale z tego co wiem, są dzieci które
          robią ja raz na kilka dni. Jeśli maluszek czuje się dobrze i nie ma z tego
          tytułu żadnych dolegliwości (ból brzuszka, temperatura) - to raczej nie ma się
          o co martwić. Taka jego uroda.

          Pozdrawiam,
          Gosia

          ? - też mogą byc
    • 08.03.04, 11:22
      ...ale tylko troszkę! Bardzo się starałyśmy załapać na luty - wody odeszły 29
      lutego o 3 rano! Ale się nam nie udało - przyszła na świat Marcowa Panienka 1
      marca o godzinie 3.40.
      Ciężko było bo bez znieczulenia i mała nie taka mała - 58 cm i 3920g. Dostała
      10 punktów. Od czwartku jesteśmy w domku i oswajamy się ze sobą. Wciąż nie mogę
      uwierzyć, że ona jest naprawdę z nami!!!
      Na razie tyle bo jeszcze mi ciężko siedzieć wink i położna podczas odwiedzin
      powiedziała, żebym się jeszcze nie rwała do pionu smile Ale jak się zregeneruję,
      to będę często już!
      Pozdrawiam i ściskam b. mocno
      Magda
      • 08.03.04, 13:31
        Od wczoraj małemu dokucza brzuszek i nie jest to żadna kolka, a że ja dziś
        siedze w kibelku od rana to zastanawiam się co zeżarłam, że Antoś biedny tak
        cierpi. Niby nic, a jednak coś........Co do męża przy porodzie to nie wyobrażam
        sobie żeby go nie było, nie wiem co widział, bo nic nie mówi. stał z tyłu i
        bardzo pomagał trzymał za głowę przy parciu i ogólnie dobrze, że był. Zdjecia
        jakieś robił ale jakie to nie wiem bo aparat z połową kliszy sobie leży i czeka
        na resztę zdjęć. Ja tez koniecznie chciałam zobaczyć łożysko, aż "pani doktor"
        była "zdziwiona" bo to "ani estetyczne i do wątroby podobne". Chyba będe ja
        wspominała do końca życia, uparta.... Wczoraj np. rodziła znajoma ze szkoły
        rodzenia w tym samym szpitalu też jak ja po terminie i jak odeszły jej zielone
        wody to lekarz podjął decyzję o cesarce, a ja się męczyłam. Nawet położna ja
        spytała czy jak jej bratowa rodziła to też sie tak przedłużało, to ja zbyła (a
        bratowej żeby się nie męczyła machnęłą cesarkę bo coś tam śmośtam). Wiecie i
        nie o to chodzi że to było jakieś straszliwe doświadczenie bo poród jak poród
        bolało bardzo i za długo, ale jak sie Antoś urodził to przeszło jakby nigdy
        nic, tylko chodzi o to, że babsko było wredne, młode i jakieś takie....
        Powiedzcie czy pępowiny siedzą tak strasznie długo Mały ma dziś 15 dzień a to
        cholerstwo ani myśli odpaść i jest problem przy odbijaniu bo jak siedziało
        twardo to Dzidzia wędrowała na ramię i zaraz było solidne beknięcie, a teraz
        męczymy się oboje w jakichś zbliżonych do pionu pozycjach, bo przy ucisku
        pojawia się kropeleczka krwi na pieluszce. Strasznie długo to trwa.
        Co do karmienia - karmię piersią,a le jak najbardziej jestem po stronie
        dokarmiajacych. W szpitalu oczywiście pokarmu nie był, pielęgniarka ścisnęła
        piers coś tam sie pjawiło wiec uparcie przystawiałąm małego efekt był taki, zę
        Antek wisiał całą noc na cycu to jednym to drugim, wył w niebogłosy bo był
        głodny a ja byłam pewna, że go karmię. Jak już nie iwedziłąm co mam zrobić bo
        zaczynał się zachodzić to poszłam i go dpoiłam i biedne zmęczone dziecko
        usnęło. W drodze ze szpitala do domu kupiliśmy butelkę i mleko żeby historia
        się nie powtórzyłą, bo przede wszystkim szkoda mi było dziecka, ale po tej
        całej "propagandzie sukcesu" bla bla bla o karmieniu naturalnym" czułąm się jak
        wyrodna matka i wyłąm jak bóbr w szpitalu, bo nie mogłąm nakarmić Bąbelka. Ktoś
        powinien powiedzieć, że czasem sie nie udaje, albo udaje się nie odrazu, a nie
        karmić karmić jak w obozie pracy. Teraz karmię piersią, żłopie herbatki
        mlekopędne i takie tam i jakoś leci wink)). A i wiecie Copozaliłam się
        koleżance, zę dopajamy bo głodny to mi mówi "a Ania (córka siostry) nigdy nie
        piła z butelki i teraz to pewnie wyrzucicie butelkę jak masz pokarm" i takie
        tam dyrdymały Ania to Ania tamto. Co ciekawe kolezanka stała na stanowisku zę
        dzieci się nie porównuje, ale chyba tylko do Ani.
        Jak sobie radzicie z gośćmi, bo my nie mamy żadnych odwiedzin na szczęście
        skutecznie wszystkich zniechęciliśmy. Tylko trochę mi przykro że teściowa nie
        przyszła, przykro ze wzgledu na Małego, ale może to i lepiej. chociaż jestem
        pełna podziwu ja bym chyba nie wytrzymała.
        Zmykam bo strasznie ględzę, bo jestem niewyspana przez ten biedny brzuszek,
        może przejdzie, dziś chleb i woda
        Pozdrawiam serdecznie wszystkie nowe Mamy (stare też wink))
        • 08.03.04, 15:33
          U nas dzisiaj nowość - kiepska noc - pierwsza, kiedy musiałam trochę się nie
          wyspać i to w zasadzie nie wiem dlaczego, jakaś taka marudna była. Bez płaczu
          tylko żeby na nią patrzeć smile tzn zasypiała przy cycusiu, odstawiona spała
          dalej, jak ja zamykałam oczy to jęk! jak otwierałam wszystko ok. po minucie
          zasypiała, jak ja zamykałam oko - jęk i tak w koło!
          Myslę w głębi ducha, że to było odreagowanie wczorajszych gości, bo byli tacy
          znajomi, do których nic nie dociera! ja mówię, że mała nie szczepiona i że
          sezon grypowy i może tak usiądziemy w pokoju (zamiast wisieć w sypialni nad jej
          łóżeczkiem!), a oni z usmiechem na ustach pokazują moje dziecko swojemu synkowi
          (9m-cy) pakując go prawie z butami do łóżeczka! Słuchajcie myslałam, że mnie
          trafi! Potem, jak juz ich usadziłam w pokoju, to mały robił wycieczki do
          sypialni, a jego mama z usmiechem na ustach : "o podoba mu się Basia!" nadal
          uparcie pakowała go do łóżeczka!
          Poza tymi znajomymi inni byli ok. Wpadali na krótko i zachowywali się
          poprawnie smile Jedni nawet z przerażeniem w oczach pytali: jak blisko mogą
          podejść? - No tak lubię smile

          Co do męża przy porodzie to tez nie wyobrażam sobie bez niego. Na szczęście
          było tak jak chciał - tzn. stał przy głowie i nie oglądał "szczegółów". Z
          zawodu jest co prawda lekarzem (ale prowadzi firmę budowlaną - więc sporo
          zapomniał) - ale stwioerdził, że mógłby nie znieść!
          Sam poród wspominam bardzo miło, ale rodziłam w miejscu niezwykłym i wszystko
          tam było inaczej i milej.

          Co do fotek - to mamy dośc sporo (w cyfrówce nie ma limitu) i wbrew moim obawom
          są prześliczne, nawet na jednym jesteśmy na łóżku porodowym (zaraz po) z Basią
          a w tle uśmiechnięty nasz gin! -fantastyczna pamiątka smile Dzięki ZZO nie
          wyglądam na nich wcale jak "ofiara przemocy" (czego się spodziewałam)

          Przyłączam się do pocieszania "karmiących inaczej". Dziewczyny nie bądźcie
          ofiarami kampani karmienia biustem! Przecież w tym wszystkim chodzi o to, żeby
          najlepiej było dziecku, a jemu jest najlepiej jak mama się uśmiecha i to jest
          ważniejsze niż zawartość butelki! Nawet sztuczna mieszanka może poprawić
          odporność (jak przeciwciała z piersi) jeśli mama podając przytuli i się
          usmiecha - powaga - moja znajoma specjalizująca się w psychiatrii pisze pracę
          doktorską na temat zwiększonej odporności i zmniejszonej zachorowalności u
          dzieci kochanych i dopieszczanych (czy coś takiegosmile
          Generalnie nasze dobre, albo złe, smopoczucie naprawdę się udziela maluchom!
          Przykładem moja Baśka - jak pisałam wyżej -wyczuła, że jesteśmy wkurzeni i nie
          spała w nocy!
          tak więc uszy do góry! A butelki są teraz takie śliczne i kolorowe! Chicco robi
          nawet takie w aniołki smile
          Pozdrawiam
          Marta
        • 08.03.04, 15:40
          witaj Madziu smile
          Małgosiu, mój mąż za to nie widział szwów, w życiu bym mu nie pokazaławink sama
          oglądałam w lustrze i nie bardzo mi się to wszystko podoba. a kiedy Twój mąż
          odezwie się na etacie?
          co do 'pierwszego razu' to już bardzo tęsknię, ale jakoś się boję. zresztą
          jeszcze miesiąc czekania nam został. poza tym mąż jest taki zakochany w synku,
          że 'te sprawy' chyba mu jeszcze nie w głowie... ku mojemu rozczarowaniu. phi.
          co do kupki, to Szymonek robi ją co mniej więcej drugie karmienie. w trakcie
          oczywiściewink
          trochę się martwię, bo strasznie jest ostatnio marudny, jakby mu coś dokuczało.
          i mam wrażenie, że czasami ma kłopoty z oddechem, tak dziwnie świszcze. a jak
          go biorę na odbitkę sposobem poleconym przez położną [na ramię], to się robi
          czerwony i mam wrażenie, że się dusi.
          no i jestem z Wami, mamy-płaczki. ze mnie też się taka miękka beksa zrobiła, że
          hej.
          Edyta, gości mamy i to zwykle bardzo rozbija maluszka, ale jestem nieasertywna
          ciapa i nie umiem odmówić.
          pępuszek też jeszcze sterczy, choć to 16. dzień. powinien odpaść między 10 a 14.
          ale jest już suchy, więc tym się nie martwię.
          aha, i jestem jak najbardziej ZA obejrzeniem się na 'zobaczcie'.
          lecę, bo mały się budzi.
          • 08.03.04, 17:13
            witam znow na "jednorekim bandycie"wink
            co do ciecia i szwow..bylam prawie pewna, ze za kazdym razem tnie snie sie w
            innym miejscu tzn. za kazdym porodem..raz na lewo ..raz na prawo..a tu sie
            okazalo ze nacieli mi na tej samej stronie i jakby w tym samym miesjcu ale
            nie "badalam" dokladnie hehe..naciecie tym razem zagoilo sie
            szybciej..opuchlizna zeszla i jest naprawde ok...raczej nie chcialabym by maz -
            przeciez tak dzielny przy poridze odladal to zjawisko hehe..wystarczy ze ja
            widzialam to w lusterku.. o zgrozo! w niczym nie przypominalo to mojej "pysi"
            hehe..
            A co sie tyczy seksu czyli mojego ulubionego tematuwink)to bardzo nie moge sie
            doczekac, ale przyznam ze sie boje ale nie tego, ze bedzie bolec, czy
            bedzie "za luzno" ale tego, ze jakos zszyli mnie za bardzo..sama nie wiem skad
            ta wizja..ale jakos tak sie czuje! (glupota) i ze nic tam nie wejdzie buuu moze
            tez macie takie obawy??
            Boje sie jeszcze, ze nie bede nic czula..ale to sa obawy jeszcze z poprzedniego
            porodu..mialam wtedy tak, ze nie czulam nic..i strasznie mnie to
            przerazilo.myslalam ze tak juz zostanie..co sie potem okazalo..poczulam
            jakies "impulsy" ale dopiero po odstawieniu dziecka od piersi. Najwyrazniej to
            musi u mnie jakos wspolgrac..moze to jest podlaczone na jakichs kabelkach?? hehe
            Koncze bo moj "jednoreki bandyta" zyc mi nie daje. Strasznie sie ostatnio
            rozkaprysila oja pszczolka..nie daje zyc..musi byc noszona i juz! wyje w
            nieboglosy..koszmar!...wiec siedzie i wyje z nia..bo strasznie chce ja wziasc
            na rece ale wiem ze to nie tedy droga...dzis w nocy dala tego dowod..najedzona,
            przewinieta, utulona i kladziemy do wyrka a tu ryk!..biore na rece i
            cisza!...koszmar.musialabym w takim badz razie spac na siedzaco...cala noc nie
            przespana...a ja dzis na kawach jade...ale kolejnej nocy nie wytrzymam.
            Kasik
            • 08.03.04, 22:21
              Witajcie Kobiety! Jak Wam minął "mieżdunarodnyj żenskij dień"?wink))
              Wika z okazji święta dostała od dziadka grzechtkę zamiast kwiatkasmile))
              Czy Wasi rodzice i teściowie też są tak zwariowani na punkcie Maluszków?
              Dziś byłyśmy w odwiedzinach u teściów. Skorzystałam z chwilki, że teściowa
              wyszła z pokoju i dałam teściowi małą do potrzymania. Wróciła teściowa i od
              razu stwierdziła "źle trzymasz!". No i biedny dziadek musiał jej dziecko oddać:-
              D
              CZy myślałyście już o tym kiedy wrócicie do pracy i co wtedy z dziećmi -
              żłobek/opiekunka/babcie???
              Ja mam teściową emerytkę i ona by chętnie się zajęła. Tylko co ja potem zrobię
              z rozpuszczonym dzieckiem?sad
              Ale powierzyć obcej osobie jeszcze gorzejsad (chociaż czasami to dzieci dają w
              kość nianiom, a nie na odwrót - niedawno niania 2 synków kuzynki znalazła inne
              zajęcie i juz 4 kandydatki uciekły po 1 dniu...Ale teraz jej młodszy synek (3
              lata) powiedział "tą nianię juz muszę lubić, bo mama powiedziała, że to
              ostatnia", hihi)
              Któraś ostatnio wspominała o przekarmieniu piersią. No właśnie, czy to możliwe?
              No bo jak często dziecko powinno dostawać jedzonko? Jak ma żądanie co pół
              godziny w ciągu dnia, to przecież jest przesada! Ale tak się zdarza. I jak nie
              dać? Ja też jestem wrażliwa na płacz maleństwa i mam od razu ochotę płakać z
              niąsmile W dodatku mam przykaz, że nie powinna płakać, ze względu na ten pępek...
              Dobrze, że już możemy jeździć na spacerki - wtedy dziecko słodko śpi
              i "dystrybutory" mogą odpocząćsmile))
              Dziecko w końcu chyba twardo zasnęło, to ja też ide trochę skorzystać...
              Miłych snów,
              Monika

              • 09.03.04, 09:34
                Dobijam i ja. 03.03.04 o 9.35 wyciągnęli na siłę Julkę z brzucha. Ważyła 3860g
                i ma 55 cm. Już właśnie wróciłyśmy do domku, całe i zdrowe. Ale jeszcze takie
                słabiutkie (szczególnie mama, że nawet nie mam siły pisać. Kończę, pozdrawiam,
                za parę dni włączę się do pogaduszek smile
                Iza i wiecznie głodna Julia
    • 09.03.04, 10:57
      Witam kochane mamusie, czytuję Wasze posty codziennie aczkolwiek nie mam
      zazwyczaj tyle czasu żeby coś tu skrobnąć sad Dziś powieki będę podpierać
      zapałkami, ciężka noc za mną bo mała złapała katar od starszej siostry - i
      gdzie ta słynna odporność u dzieciaka karmionego piersią? - i właśnie czekam na
      pediatrę. Co do karmienia to ja też dokarmiam, bo co robić jak maluch "obali"
      dwa cycusie i jeszcze ssie paluchy??? Zazwyczaj dwa razy dziennie jak już mój
      biust nie wytrzymuje daję małej butlę, a ona wtedy zasypia ze słodkim uśmiechem
      na kilka godzin... dzięki czemu ja mam trochę wolnego i ogromne wyrzuty
      sumienia...
      Czytam opisy Waszych porodów, takie to wzruszające... trochę żałuję że mnie to
      ominęło... tak na zimno wyciągnęli mi moje słonko z brzucha, pół godziny i po
      wszystkim, nie tak sobie to zaplanowałam ale trudno... Zazdroszczę Wam tych
      wzruszeń, tego bólu i wysiłku, tych pierwszych magicznych chwil tylko we
      troje... Zabrano Malwinkę po zabiegu i dostałam ją dopiero po przewiezieniu z
      sali pooperacyjnej na oddział poporodowy. To były najdłuższe 4 godziny w moim
      życiu. Na szczęście na razie deprecha omija mnie szerokim łukiem i jakoś sobie
      radzę, nawet niespełniona wizja porodu rodzinnego i problemy z karmieniem mnie
      nie dobijają.
      Mam jeszcze pytanko do mam "podwójnych": jak Wasze starsze pociechy znoszą
      pojawienie się rodzeństwa??? U nas przez pierwsze dni koszmar, na szczęście
      widzę że z każdym dniem lepiej, ale czasem łzy leją się jak grochy: "wszystko
      robisz dla Malwinki", "tylką ją przytulasz" itede ietepe, mam wrażenie że
      jestem cały czas pod obstrzałem uważnych oczu pięciolatki, strasznie mnie to
      dobija... Dorosła kobieta ze mnie a dziecko wywołuje u mnie poczucie winy... A
      jak u Was?
      Tymczasem trzymajcie się cieplutko dziewczyny i nie przesadzajcie z
      przejmowaniem się karmieniem, kupkami itd... Wszystko minie szybciej niż się
      spodziewacie i kiedyś będzie uśmiechać się na wspomnienie swoich dylematów.
      Pozdrawiam serdecznie i ściskam maluszki, Ania mama Natalki (02.06.99) i
      Malwinki (20.02.04)
      • 09.03.04, 11:36
        Problemy z brzuszkiem trwają, noc była przespana, ale tak niespokojnie z
        rozrzucaniem rączek i sapaniem, a rano udało się zrobić kupkę i to już
        rozbudziło nas ostatecznie.
        Ja też widzę, że rośnie nam mały terrorysta, nakarmiony przewinięty ululany i
        wyje jak nieboskie stworzenie jak tylko trafi do łózeczka,a na raczkach spokój.
        Co do osiągnieć ostatnich dni to mamy płacz "strasznie jestem smutny, a
        zwłaszcza jak ktoś się nade mną użali" - czyli 3-4 łkania w fali oszalałego
        krzyku. KAsik ty sie boisz, ze będzie za wąsko, ja to mam tam raczej
        wizję "loch ness" wink "tam na dole". Echhh mąż też raczej niezaiteresowany, ja
        sie wlustro patrzeć nie moge, a jak na złość w sypialni mam dwa wielkie w
        szafie. W ubraniu to jeszcze ujdzie, ale bez - tragedia, napakowane bary, cyce
        jak donice itd. żal patrzeć na stare zdjecia.....
        Też jestem ciekawa jak radzą sobie podwójne mamy, bo pewnie łatwo nie jest??
        Pozdrowka. Edyta i Antoś 16 d.
        • 09.03.04, 12:22
          Witamy po tej stronie Izo smile
          Moniko, u nas wizyty dziadków nie są jakieś bardzo częste [mój teść maluszka
          jeszcze nie widział], ale zwłaszcza moja mama zachwyca się małym [przemawia do
          niego bardzo cienkim głosikiem i podziwia każdą minkęwink teściowa reaguje
          bardziej pragmatycznie, ale myślę, że też jest trochę 'rozmiękczona'.
          co do oddania dziecka komuś, to ja nie chcę. o ile będziemy w stanie wyżyć z
          pensji męża, chciałabym oddać dziecko dopiero do przedszkola. poza tym
          przyłączam się do mam co chcą za dwa lata znowu smile co sądzicie o kwietniowym
          maluszku?smile
          Edyta, o rany, a ja się sobie właśnie naga podobam, bo w ubraniach, zwłaszcza w
          spodniach, jakaś taka zniekształcona jestem.
          kurcze, dostałam dziś propozycję tłumaczenia, taką na jaką zawsze czekałam.
          niestety w tej chwili zupełnie sobie tego nie wyobrażam. zadowolona jestem, jak
          zdążę zrobić pranie, prasowanie itp, zajrzeć na chwilę na forum, czy do
          gazety 'dzieckowej', ale nic poza tym. chyba przepadło. buu
          pozdrawiam w pochmurne południe,
          Joanna
          • 09.03.04, 15:15
            Witam wszystkie "nowe" mamusie, które w natłoku obowiązków znalazły jeszcze
            czas na internet - chyba tak źle z nami nie jest, skoro tak smile))))))

            Co do wizyt - u mnie stanowczo zabronione. Głównie przez te infekcje u Szymona
            ale jakby był zdrowy to też bym nikogo nie wpuściła. Nawet dziadkowie go nie
            widzieli - ale dla nich zrobiłabym wyjatek - niestety kaszlą, kichają. Tylko
            mój tata go widział, bo był jedyny zdrowy i jak mały był w szpitalu, i nie
            wiedzieliśmy jeszcze co będzie...to go przyjechał chociaż zobaczyć... jak
            dobrze, że to już za nami. Znajomych poinformowałam, że nie można nas odwiedzać
            aż do odwołania pediatry. I nie przychodzą. Wysyłam im tylko fotki internetem.
            Do lekarza jak nie muszę to też nie chodzę - do państwowej przychodni w życiu
            nie pójdę jeśli mnie coś do tego nie zmusi a lekarz przychodzi do domu. Tylko
            na badania, jak trzeba - wyciągam go z ciepłych ścian. No i niedługo zaczniemy
            spacerki, ale bez obściskiwania przez sąsiadki, znajome. Itp. Ja tam mówię
            otwarcie, że prosze aby dziecka nie dotykać. I już. Jak ktoś się obrazi to
            głupi (oczywiście nie mówię tego wszystkiego napastliwie, tylko jak
            najgrzeczniej. Ale stanowczo.).

            Mój Szymuś też już się trochę domaga brania na ręce - ale często na nich tez
            płacze. Jest chyba trochę nerwowy - myśle, że tkwią w nim jeszcze wspomnienia
            ze szpitalnych horrorków. Nie do końca wierze w to, że dziecko można rozpieścić
            braniem na ręce. Jest to pewnie uciążliwe, ale jak odmówić takiemu małemu
            człowiekowi bliskości??? Zauważyłam rzecz odwrotną niż u was - jak malucha
            wyściskam, ponoszę i utulę jak płacze - to on chętniej leży w łóżeczku, jest
            spokojny, przesypia ladnie noce. Jak kwili że chce na ręce to najpierw
            podchodzę do łóżeczka, pokazuję, że jestem obok, głaszczę po nosku i często
            pomaga...a jak nie, to biorę na ręce. Zauważyłam to po siostrzenicach - starszą
            siostra musztrowała i jest bardzo trudnym dzieckiem a młodsza była dzieckiem
            rączkowym...i bardzo szybko z rączek zeszła. Jest pogodna, ufna. Teraz sprawia
            dużo mniej problemów niż ta starsza. Ale to oczywiscie nie musi być powód.

            Wczoraj się wkurzyłam na lekarza - mąż pojechał po recepty na żelazo - mówię,
            mu, że porozmawiał na temat Ferrum Lek, który, fakt, bywa mniej skuteczny, ale
            powoduje mniej komplikacji niż Hemofer no i żeby spytał o ten kwas borowy
            (wiecie, że Aphtin jest dozwolony od 11 roku życia?) - na jedno i na drugie
            lekarz powiedział "eee-tam". No i dziś mam zamiar przetestować nowego pediatrę.
            Wprawdzie "ten stary" jest poza tym bardzo, bardzo fajny...ale jak nie obejrzę
            kilku to chyba nie wybiorę tak jednego i już.

            Co do pracy - o mnie się upomnieli....cały czas mi kibicowali podczas
            ciąży...teraz, po porodzie przysłali ogromny bukiet do domu...i zaczęły się
            maile, kiedy wracam. Jestem zdruzgotana bo chciałam zostac z Szymusiem trochę
            ale nie wiedziałam, że będę 9m-cy na zwolnieniu. Więc chyba po macierzyńskim
            trzeba wracać crying(((...szkoda mi stracić pracy. Uwielbiam ją. Będę musiała
            znaleźć opiekunkę bo nikt z rodziny nie mieszka w W-wie a żłobek odpada. Nie
            wiem jak to będzie - szukam kogoś poleconego przez znajomych bo obcej babie nie
            zostawię dziecka. A i tak się obawiam, że albo się to skończy moją depresją i
            mnie zwolnią albo jednak zaryzykuję tę pracę i zostanę z nim trochę...
            A może mąż zechce choć z m-c z nim posiedzieć. Ja mam taką pracę, że na część
            etatu to się chyba nie uda - za duża odpowiedzialność i czasochłonność tych
            zajęć. Ale już mi się przypomniały noce przepracowane do drugiej nad ranem...po
            to by o czwartej rano znów wracać do pracy...Brrr. Nie wiem jeszcze co zrobię
            ale boje się, że po roku przerwy wypadnę z rytmu a poza tym te pieniążki też
            potrzebne...

            Któraś z Was pisała powyżej o trudnościach z odbijaniem bo małemu krwawi
            pępuszek. Może można spróbować brać go nie na ramię ale podobnie, tylko niżej,
            z głową na piersi (tak jakby leżał na brzuszku) - wtedy ma nogi na żabkę i
            pępuszek tak się nie odciska. Można też tak samo, ale przodem so świata. Jedna
            ręka trzyma pupkę i brzuszek (między nogami) a druga przytrzymuje klatkę
            piersiową. Główka ma oparcie na naszym tułowiu więc nigdzie nie poleci. No i
            pępuszka się nie uraża.

            Co do strachów małżeńskich to ja dla odmiany strasznie chciałabym mieć tam
            trochę lużniej, bo zawsze miałam z tym problem - ale też się boję, że mnie
            zaszyli "na dziewicę" bo jakieś to miejsce mam twarde, ciasne i jakby "martwe".
            Mam nadzieję, ze to tylko takie wrażenie....

            Pozdrawiam gorąco,
            Gosia
            • 09.03.04, 19:41
              mam dylemat małemy na ujściu cewki moczowej pojawia sie .. no właśnie coś
              takiego jak mazista wydzielinka, taka lekko tłuszczowa w białym kolorze raz
              jest więcej a raz mniej i nie cały czas. Może wiecie co to może być?? W
              czwartek ma być lekarz i byłoby idealnie gdyby akurat "to" się pojawiło. A no i
              jeszcze jedno jak to jest z tą skórką, odciagać z siusiaka czy nie stara szkołą
              radzi odciagać delikatniusio, nowa ani ani. No jak robić? Moze komuś coś mądry
              lekarz poradził?
              • 09.03.04, 22:45
                Edyta,
                Mnie ordynator ze szpitala dziecięcego powiedział, że "ani ani" a dokładnie,
                że "broń Boże nie ruszać, podziwiać z daleka jaki ładny smile)))".W tej chwili to
                jest przecież ściśle przyrośnięte więc nie da się nic odciągnąć bez zerwania.
                Ja nie ruszam - a o wydzielinę powinnaś się zapytać lekarza.
                Ja to "cudo" mojego synka dość dokładnie obserwuję, bo denerwują mnie niteczki
                z husteczek Pampers, które mu się tam zbierają i u niego takie objawy nie
                wystąpiły a skończył dziś 6 tyg. Najlepiej się poradzić pediatry.
                G.
                • 10.03.04, 08:27
                  Ponawiam pytanie, kiedy można wejśc do wanny???????????!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Ten natrysk doprowadza mnie do szału.Od zawsze uwielbiałam wylegiwanie się w
                  ciepłej wodzie i naprawdę dłuzej już nie wytrzymam.Wczoraj wierczorem kąpałam
                  starszą córę i miałam ochote wskoczyć do wanny, boze jak ja jej zazdrościłam.
                  Jeszcze jedno pytanko kiedy mozna zacząć ćwiczyć mieśnie brzucha?
                  Błagam o odpowiedź!
                  Kasia -mama Marty(1996) i Antosia (20 dni)
                  • 10.03.04, 09:06
                    Poradżcie mi proszę w temacie karmienia piersią - w jakiej poozycji karmicie
                    maleństwa i (może to głupio sie przyznać, ze nie wiem) po czym poznać, że
                    opróżnił już pierś??
                    Wygoiły mi sie już piersi i zaczynam od rana naukę karmienia. Jest ciężko. Mały
                    bardzo sie rzuca - aż sie boje, że zrobię mu krzywdę, zwichnę bark, albo coś w
                    tym stylu. Nie umie jeszcze chwycić piersi, a może je nie umiem mu podać...sadsad
                    Jak już pisałam wcześniej, bardzo bym chciała karmić sama...
                    Może podzielicie sie ze mną swoimi doświadczeniami w tym temacie??
                    Ania i bardzo marudzący Kubuś
                    • 10.03.04, 11:44
                      Dziękuję, pediatra przychodzi jutro to mam nadzieję rozwieje moje niepokoje smile)
                      Co do wanny to nie mam bladego pojęcia,a w mądrych książakch piszą, żeby
                      ćwiczyć po skończonym 6 tygodniu jak lekarz zbada i wszystko ok to można, tak
                      przynajmniej wyczytałam.
                      Ania ja karmię małego na leżąco, bo mi tak wygodnie, na siedząco mleczko
                      leciało za szybko (?), albo on jadł za łapczywie (?) w każdym bądźrazie nie
                      wyszło. Jak nie umiał/chciał brać piesi do buzi to mówiłam "szeroko" i nie
                      dawałam tak długo, aż otworzył dziobek, a że pachniało obiecująco to wreszcie
                      zdesperowany rzucał się na nią z przyjemnym pomrukiem. Czyli wychodziło na to,
                      że załapał co chodzi. Teraz już nie, a szkoda bo było to słodkie. Jak te dzieci
                      szybko rosną ...... wink)). Czasem odciągam mu delikatnie brodę, żeby szerzej
                      otwrzył buzię. Ale ogólnie on sam wie juz teraz jak mu najwygodniej.
                      Zmykam bo moja mała dojareczka marudzi wink)).Edyta
                    • 10.03.04, 12:19
                      bedzie bez polskich znakow, bo trzymam malego, ktory niby spi, ale jakos lekko
                      i niespokojnie. a tu na dodatek jakis sasiad wierci w scianie sad
                      Aniu, ja karmię zwylke na siedzaco. ukladam Szymonka bokiem, tak zeby jego
                      brzuszek byl przodem do mojego ciala. w ten sposob nie mosi wykrecac glowki. na
                      poczatku troche sciskalam piers i wkladalam mu do dziubka, kiedy go otworzyl.
                      ale szybko sie sam nauczyl lapac. bardzo wazne jest, zeby zlapal brodawke razem
                      z otoczka. piers mozna trzymac - cztery palce pod spodem, kciuk na wierzchu.
                      sama nie do konca umiem rozpoznac, czy opróznil piers, po prostu troche ja
                      naciskam przy brodawce i patrze, czy cos jeszcze leci...
                      powodzenia, trzymam kciuki,
                      Joanna
                      • 10.03.04, 12:37
                        Dzięki dziewczyny za rady. Ja na razie próbuję na leżąco. Mam sporo szwów i nie
                        pozwolili mi siedzieć...
                        Mały wierci sie straszie - chyba troszkę się przyzwyczaił do butli i kapturków -
                        było mu łatwiej.
                        Efekt naszej nauki jak na razie jest taki, że mały zanim chwyci dłuższą chwilę
                        płacze strasznie, mleko mi leci, wszystko zamoczone...sad Uspakajam go
                        smoczkiem, co też trochę mnie martwi, bo widzę, że bardzo do polubił..
                        Ale mam nadzieje, że w końcu "załapie".. I sie nie poddaje, choć płakać mi się
                        trochę chce, bo strasznie sie męczy mój synio...
                        Ania
                  • 10.03.04, 22:10
                    Kasiu wyglada na to ze urodzilysmy w tym samym czasie i to przez cc.ale do
                    zeczy to w prawdzie byla moja druga cesarka ale mysle ze to co ci powiem nie ma
                    nic do zeczy zdrugim cieciem.Ja tez uwielbiam wylegiwac sie w wannie bo
                    prysznic to juz w szpitalu wychodzil mi bokiem i powiem ci ze od tygodnia czyli
                    2 tygodnie od urodzenia kapie sie w wannie i nic zlego sie nie dzieje.Mysle ze
                    na poczatek uwazaj zeby woda nie byla za goraca no i oczywiscie czy krwawienie
                    nie jest bardzo obfite,u mnie wlasciwie to juz go nie ma ale u kazdej z nas to
                    sprawa indywidualna.jesli chcialabys pogadac sluze gg 1789335 pozdrawiam beata
    • 10.03.04, 15:08
      Witajcie Dziewczyny i Maluszki,

      Na stronie
      www.imid.med.pl/htm/klin/k_06.htm
      znajduje się "Poradnik Opieki i Pielęgnacji Małego Dziecka" opracowany przy
      współpracy Instytutu Matki i Dziecka. Super rzecz, jak trzymać, karmić, nosić i
      kąpać noworodka, polecam!
      Plik jest w z rozszerzeniem PDF.

      Pozdrawiam i ściskam Was wszystkie
      Nitka
      • 10.03.04, 15:55
        Nitka! poradnik mi się właśnie "ściąga" - dzięki za link smile

        Dziewczyny mam 2 pytania "termoregulacyjne":
        1. W czym chodzicie na spacery- mam pomysł na body (długi rękaw), ciepły
        pajacyk, kombinezon - chyba wystarczy?
        2. W czym śpią wasze dzieci: rożek, kocyk itp.; czy ktos uzywa śpiworka? Mam
        wrażenie, że Baśka juz "dorosła" do spiworka, ale ciągle się zastanawiam?

        Dzięki za odpowiedzi
        Pozdrawiam
        Marta
        • 10.03.04, 16:42
          juwitajce Drogie Mamy!!!
          czytam Wasze cudowne historie już od bardzo bardzo dawna w takim troszke
          ukryciu. zaczęłam to robić kiedy bylam w 7 miesiącu ciązy i każdy omawiany
          przez Was watek bardzo uważnie studiowałam - nie maiłam jakoś odwagi aby sie
          dołaczyć. Poród miałam zaplanowany na 12.02 ale malutki Szymonek (cos duzo
          chłopaczkow o tym imieniu) chciał szybciej na świat. Urodził sie 30 stycznia o
          14.35, taki kochany mały klocuszek - ważył 3950 i mierzył 56cm. Swój poród
          opisze nastepnym razem, ale wspominam go bardzo miło pomimo że trwal 12 godzin
          i był wywoływany (odeszły wody ale nie były skurczy). Czuje sie mimo tyo
          lutowką i mam nadzieję że przyjmiecie mnie do swojego kochanego grona. czuję
          sie tak jak bym Was wszystkie znała od bardzo dawna a każdy wasz problemz
          dzieciatkami mocno przezywam (wręcz jak z własnym dzieckiem). Szymon jest
          naszym pierwszym dzieckiem i swoim przyjściem na świat wywołał mnóstwo miłości
          w naszej rodzinie (wszyscy zgłupieli na jego punkcie - tata przede wszystkim).
          Problemy mamy takie same jak Wy wszystkie - kupki, kolki, marudzenie, brak
          pokarmu, itp. Specjalnie pisze do Ciebie Ewo abys nie przejmowała sie i nie
          miała wyrzutów sumienia co do dokarmiania - tak czasami jest. Nasze dzieci nie
          będą przez to gorsze. Mój synek byl dokarmiany a teraz prawie całkowicie
          przeszedł na butelkę. Miał żółtaczkę (a wtedy jest zakaz co najmniej na dwie
          doby karmienia pokarmem matki nawet odciagnietym aby porządnie wypłukać
          bilurbinę) i dawali mu z butli z TAKIMM wielkim otworem ze nie trzeba było
          ssać. Troszke go to rozpieściło i potem nie chcoiał ssać. W końcu jakoś się
          nauczył, ale okazało się że mam mało tresciwy pokarm (sprawdza się także
          odciagacie sobie troszkę do butelki i po jakimś czasi e patrzycie jak wygląda -
          jesli na wierzcu tworzy sie taka lekko żółtawa wartstwa a potem woda to jest
          treściwy pokarm) - ja niestety miałam bialutką. Szymon jest duzym i bardzo
          żartym chłopcem więc nie najadał sie pomimo nawet co pół godzinnego
          przystawiania do piersi. Spadł bardzo na wadzie i aby nie trafić do szpitala
          trzeba było podac mleczko sztuczne - jemy Bebilon Pepti ze względu na to że ja
          jestem aleg=rgikiem i jest podejrzenie że on tez może być. Ale .... Teraz jest
          super - młody ma juz 6 tyg (prawie jak synek malwes) i w miare rozumie sie z
          mamą. Powoli ustalił sie nam rytm dnia. Jemy co 4 godzinki, kupkamy rano tak
          między 7-9, spacerujemy codzxiennie po 1-2h, bawimy sie w godzinach rannych 7-
          11, a wszystkie inne godzinki spimy. Kochany chłopczyk - pomiefdzy karmieniami
          zazwyczaj śpi tak po 3-4h. Często pierdzioszkuje i bardzo to mamę cieszy bo
          mamy troszke problemy z kupkami i kolkami więc jak sie w dzień wypierdzi to
          potem na wieczór nie ma kolki. Co drugie karmienie podaję mi Esputicon 1
          kropelke i to mu świetnie pomaga - kolki znikneły. A wczesniej było wycie tak
          od 16.30 do 20.30 non stop aż sie krztusił a ja pl;akałam razem z nim bo nie
          mogłam mu w żaden sposób pomóc - nic nie działało, ani masaże, ani ciepła
          pieluszka, itp Tylko w kapieli się uspokajał - wiecie co on bardzo lubi??? w
          wanience zawsze układam złozony na cztery gruby ręcznik frote, kłade go na nim,
          trzymam główkę, taplam nóżkami i rączkami, a brzuszek przykrywam mu jednym
          kawałkiem tego ciepłego recznika - lezy sobie dzidzia jest jej cieplutko w
          brzuszek i uwielbia kapiel (wcześniej były wrzaski straszliwe).
          Regularnie będę już teraz do Was pisać bo lubię Was wszystkie i mam nadzieje że
          Wy nas tez polubicie.
          Pisałam już o sobie wcześniej ale chyba nie zauwazyłyście smile))

          jesli chodzi o ubieranie na spacery: ja zakładam body z dlugim rekawem,
          pajacyka z weluru, czapeczkę, kombinezon i wkladam do wózeczka w którym jeśli
          jest bardzo zimno lezy śpiworek (wyściałany polarem), a jesli cieplej to po
          prostu taki lekki kocyk - na to wszystko przykrywam kocykiem i zakładam osłonkę

          spi Szymonek w body i lekkim pajacyku a przykryty lekkim kocykiem - a czasami
          wkładam mu jeszcze skarpetki jak widze że mu zimno

          Magda i Szymonek (6 tyg)
          • 10.03.04, 18:18
            Dziewczyny,
            Młoda dostała jakiegoś uczulenia na buźce. Czym to posmarować? Nie sądzę, żeby
            to było od czegoś co zjadłam, bo zrobiłam rachunek sumienia i żadnych "nowości"
            sobie nie przypominam. Może to od kontaktu z ubraniem - proszek, dezodorant czy
            coś w tym stylu?
            Co do spania - na razie mamy rożek, ale lada moment będzie za mały i
            przymierzam się do kupna śpiworka.
            Na spacer ubieramy się tak - na domowe ubranko kombinezon, do wózka kocyk i
            śpiworek (z misiem), no i przykrycie od wózka.
            Bardzo lubimy spacerki, bo dziecko momentalnie zasypia jak wyjeżdżam z wózkiem
            za drzwismile
            A teraz muszę lecieć na karmienie...
            Monika
            PS. Tylko mi się chce uzupełniać listę?
            malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
            niecierpek27 - Magda i Szymon (1), 30.01.04, 3950, 56
            silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
            xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
            zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
            dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
            morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
            tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
            amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
            kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
            belcia22 - Iza i Julia (2), W-wa, 18.02.04, 3350, 52
            kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
            piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
            kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
            nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
            asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
            natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
            mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
            tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
            dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
            ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
            svistak - Sylwia i Jakub Izaak (1), Tczew, 26.02.04, 4040, 60
            aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
            magdalena_76 - Magda i Milenka (1), Kraków, 1.03.04, 3920, 58
            margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59
            boryska - Iza i Julia (1), W-wa, 3.03.04, 3860, 55
            • 10.03.04, 18:52
              Monika, jesteś bardzo dzielna i uzupełnianie listy świetnie Ci idzie wink
              Niestety nie mogę Ci pomóc w kwestii krosteczek. Może zadzwoń do swojej
              przychodni?
              Witamy kolejnego Szymonka (jakiś wysyp w tym lutymwink) i kolejną Magdę!! Jak
              miło, że 'wyszłaś z ukrycia'. A gdzie mieszkasz?
              Mój Szymuś ma pościel, ale na razie śpi w rożku i mam wrażenie, że mu tam
              milutko i bezpiecznie. Pewnie też niedługo z niego wyrośnie.
              Weszłam sobie dziś na stronę www.canopol.com.pl. Są tam instrukcje, jak
              trzymać, przekładać itp. niemowlę. Wyszło, że prawie wszystko robie źlesad Ale
              to, co oni przedstawiają jest takie trudne! Zajrzyjcie tam, jak będziecie miały
              wolną chwilę. Co o tym sądzicie?
              A pępior małego ciągle się trzyma, drań. Przeterminowany o 4 dni.
              • 10.03.04, 20:50
                To prawda z tymi Szymonami - ja myslałam że to bedzie takie oryginalne imie a
                tu taka niespodzianka. Śmiesznie. My z Szymonkiem mieszkamy w Warszawie. U nas
                pepek dosyc szybko odpadł, ale pomogli mu w szpitalu - zaczał mu troszeczkę
                ropnieć i smarowali patyczkami w środku i jakoś w 8 dobie zycia mu odpadł -
                przychodze do niego do szpitala rozbieram i patrze a tam nie ma pepka smile)
                Moja dzidzia nie chce wcale spać - lezy sobie tertaz w gondolce i gada, hi, hi,
                tzn tak sapie, pojekuje i wydaje dziwne odgłosy. Smieszny jest. Myslałm że po
                kapieli bedzie bardzo głodny a o nic a nic jeśc nie chce. Udawał że chce spać,
                a jak wsadziłam go do gondolki (cały czas czekamy na mebelki - mieli nam juz
                dwa miesiace temu przywieźć, zamówilismy mebelki Glucka i maja jakieś
                opóźnienia)to sie rozbudzil i rozrabia. Trochę daję mu smoczka i uspokaja sie.
                No nic pewnie za 15 min spróbuje znowu go dostawic do jedzonka.
                Z tymi krosteczkami to jest ciekawa sprawa - tak naprawdę to nie wiadomo od
                czego, trzeba wszystko sprawdzić i eleiminowac po kolei. Moj synus tez ma
                krosteczki na buzi i brodzie i nie wiemy od czego - pediatra kazal mi nie jesć
                nabiału bo może to skaza bialkowa. Teraz czekamy czy zejda te krosty czy nie.
                Przemywamy wodą z sodą i smarujemy taką robioną specjalnie maścią. Trochę
                pomaga. Musisz Moniko pogadać z pediatrą. Dobra uciekam bo zaczyna płakać. P{a,
                pa
                • 10.03.04, 22:44
                  cześć
                  ciągle nie mam czasu żeby odpisać ale czytam dosyc regularnie wink
                  - do wanny juz wlazłam w zeszły łikend - najpierw się wygrzałam w wannie
                  czystej wody (bez pianki ;-((( ) potem spuściłam wodę i umyłam sie pod
                  prysznicem -> to takie oszukane kąpanie ale zawsze!
                  wink)))
                  - przeraziłam się na dobre tym kwasem borowym - my uzywamy cały czas maści
                  pośladkowej wg przepisu ze szpitala - pupcia jest superowa - czyściutka, zadnej
                  plamki - ale w maści jest kwas borowy!!! No i teraz nie wiem...
                  - młody ma od tygodnia wysypkę na twarzy - jakby dojrzaewał (chyba to samo co
                  Wika Moniki). różnych rzeczy juz próbowałam ale nic się nie zmienia, no oprócz
                  tego że się pojawiło jeszcze na szyi i ramionach (zaczynam się martwić czy to
                  nie ten kwas borowy - ale dlaczego tylko w tych miejscach???)
                  - karmienie - ja karmię na pewno nie prawidłowo bo zawsze mi niewygodnie wink)
                  Nawet na leżąco. Ale się zmuszam i tyle. Młody jakoś je więc chyba mu "wisi"
                  czy na leżąco czy na siedząco wink) Nadal je b. łapczywie i ulewa, krztusi się
                  itp, taki widac jego urok.
                  - na spacer chodzimy od 1-2 h juz nawet i zawsze - na ubranie domowe kombinezon
                  z misia, 2 czapeczki, 2 pary rekawiczek i skarpetki i w śpiworek - nosiło w
                  którym na dno kładę złożony rożek coby było mu "miękcej" i przykrywam kocykiem,
                  zapinam śpiworek i w wózek. A w wózku zakładam ta pokrywę ale ona taka jakaś
                  krótka - prawda Malwes? Ale wózek i tak rewelacja! Młody przesypia całe
                  spacery. Sen zaczyna już w śpiworku, zanim włożę go do gondoli wink))
                  - na noc - lekki bawełniany pajacyk i czapeczka po kąpieli - potem ok 24 mu
                  zdejmuję. Acha a 2 pajacyk mam bez stópek to jeszcze skrpetki wtedy.
                  - co do karmienia jeszcze - po okresie "posuchy" - tzn mleko było ale
                  przynajmniej mi nie ciekło bez powodu w nocy czy w dzien i nawet wkładki prawie
                  suchepo całym dniu - wróciły dni "ulewne". Znów w nocy zalane wkładki,
                  biustonosz i piżama a w dzień tez wkładki zmieniam kilka razy. Ale wiecie co
                  zauważyłam?? Ze odkąd to się zmieniło to Młody tez chce częstszego
                  przystawiania. Dzis w nocy nawet co 50 minut. Także jakos tam wie że musi
                  oprózniać. Acha nie mam bladego pojęcia kiedy piers jest oprózniona!! Wydaje mi
                  się że nigdy. Ja po prostu przystawiam raz do 1 raz do 2. A jak krótko ssał -
                  np tylko 5 minut to nastepne karmienie tez ta samą daję. A jak strasznie długo
                  ssie i widze, że ssie i nie łyka to robię zmianę piersi i on sobie pije
                  to "rzadkie". A następne karmienie znów z tej piersi rozpoczynam. I jakos to
                  się kręci. Młody przybrał w ciągu pierwszych 2 tygodni 700g. teraz też na
                  zagłodzonego nie wygląda ale jeszzce nie byłam na ważeniu od tamtego czasu.
                  Będę przed szczepieniem ok 6 tyg to się dowiem.
                  Więcej grzechów nie pamiętam wink))
                  Pozdrawiam, całuję, ściskam... wink))
                  Matylda i Oskar (dziś skończył miesiąc, bo 10, ale taki oszukany bo luty
                  krótki wink))
                  ps. Malwes - Gosiu - napisz prosze co ze szczepieniem, co i jak, jakie
                  szepionki, czy trzeba je kupic samemu, czy mają juz w przychodni, jak Szymon
                  znosił szczepienia i po szczepieniach. Jesteś ty "najstarsza" więc się pytam
                  bardziej doświadczonej wink))
                  ps 2 Kasik - o zgrozo - w wannie wyczułam "tam" jakieś szwy.!!!!!!! ???!!??!?
                  Chyba mam szyjkę zszytą albo coś. Trochę się wystraszyłam ale mam nadzieję, że
                  Gin mi to wyjaśni. Czy to się rozpuści? Mam nadzieję, bo jak oni to zdejmą?? To
                  chyba by bolało... Musi się rozpuścić i już!!!

                • 10.03.04, 22:49
                  Acha i witam "niecierpka" wink Fajny login wink) Super, że dołączyłaś i że do nas
                  a nie do styczniówek haha!!! Tak trzymaj!
                  Wiecie, mój mąż jest Szymon i od zawsze strasznie ale to strasznie nie cierpiał
                  swego imienia wink) Znajomi mówia do niego ksywkami i tylko rodzina może
                  sobie "pozwalać" wink) Ale tylko per Szymon bo jak ktoś powie "Szymonku" albo
                  jeszcze gorzej "Szymek" to może od razu brac nogi za pas.
                  I właśnie mu powiedziałam, że na naszym forum to tyle Szymonów a on to
                  skwitował - biedne dzieci wink)
                  A JA TO IMIĘ BARDZO LUBIĘ!!!!!! I zawsze mi się tak cipeło na serduchu robi jak
                  widze, że następna ma swojego Szymonka. Ja też mam ale "dużego" wink))
                  Pozdrawiam
                  Matylda
                  • 11.03.04, 07:26
                    Dzięki za odpowieź na mój post. Niestety nie mam gadu gadu i żałuję. Nie
                    widziałam cię na liście, kogo urodziłaś i kiedy? To moja 2 cesarka, ale po 8
                    latac i niewiele pamiętam, jak to było.Dzięki za wsparcie z tą kąpielą, będę
                    się pewniej czuła wchodząc do wanny, choć przyznam szczerze jeszcze troszkę się
                    boję. Mam stawić się u lekarza po 3-4 tyg. od wyjścia a więc już za tydzień-
                    dwa, mam nadzieję, że dowiem się kiedy mogę usprawniać mięśnie
                    brzucha.Chciałabym już się jakoś ogarnąć. Ciebie też swędzi szew?
                    Pozdrwawiam i odezwij się!
                    A może doradzisz mi z instalacją gadu-gadu?
                    Kasia-mama Marty i Antosia
                    • 11.03.04, 11:21
                      Jestem bardzo zmartwiona. Pisałam o tym, że mały ma taką wydzielinkę z siusiaka
                      taką ciastowatą, ale myślałąm, że to jest i już i w niczym mu to nie
                      przeszkadza. dopiero dziś "przyłąpałam" to coś w trakcie sikania, to zatyka
                      cewkę i mały nie może się wysikać sad(. Dziś przychodzi lekarz mam nadzieję, że
                      to nic groźnego ale głowa mi pęka.
                      • 11.03.04, 13:59
                        Witajcie!
                        Niecierpku - witamy w gronie Lutówek - cieszę się, że jesteś "styczniowa
                        lutówka" bo tak to były tylko "marcowe" i byłam trochę osamotniona. Szkoda, że
                        dołączyłaś tak późno...śmiesznie, że mamy tyle Szymonów! Wiecie, że obchodzą
                        imieniny w Walentynki?

                        Matyldo - fakt, w Deltimie ten pokrowiec jest troche krótki, ale widzialam, że
                        w wózkach innych firm jest podobnie. Ale poza tym (i wagą) jest super - jeśli
                        go nie trzeba dźwigać to rewelacja - no i ta gondola świetnie nam zastępuje
                        fotelik.
                        Dziewczyny, szwy rozpuszczalne rozpuszczają się całkowicie w ciągu dwóch
                        miesięcy - także możecie je na razie spokojnie "nosić". Mnie "odleciały" dwa
                        dni temu jakieś reszteczki a to już 6 tygodni. U mnie w szpitalu określili
                        połóg na 8 tygodni a nie 6. Ale kąpać się pozwolili po 6ciu więc ja już we
                        wtorek siedziałam w wannie ale też tak ostrożnie - napusciłam tylko trochę wody
                        i szybko wyszłam. Ale było super.
                        Matylda, ze szczepionkami to będziemy musiały zapytać Niecierpka - przez to, że
                        Szymon chorował ja mam przesunięcie w czasie i będę go szczepić za ok 2-3 tyg.
                        Ale zamierzam go zaszczepić szczepionką skojarzoną Infanrix

                        www.szczepienia.pl/infanrix/
                        - rozważam jeszcze dodatkowo szczepionkę przeciw gronkowcowi oraz meningokokom -
                        ale jeszcze nic dokładnie o nich nie wiem. Wiem, że jedna się nazywa chyba
                        Prenevar a druga Nasivac C firmy Baxter. Obie są dostępne w Polsce (b.trudno je
                        dostać) bo znajomi szczepili ale bardzo drogie - ok 200zł jedna. Nie wiem tylko
                        czy sa do końca bezpieczne. Nie rozmawiałam jeszcze z pediatrą.

                        Edyta - nie martw się, to na pewno nic wielkiego - może mały stan zapalny. A
                        może zwykła mastka - nie wiem od kiedy chłopcy to miewają ale chyba od dziecka.
                        Na wszelki wypadek niech zrobią małemu posiew z moczu - to będzie wiadomo co i
                        jak.

                        A my w poniedziałek do neurologa a 27 marca na USG bioderek.

                        A propos ćwiczeń po cesarce - wejdżcie na:
                        www.szpitalkarowa.pl
                        Potem na "po porodzie" - są ćwiczenia i po fizjologicznym i po cesarce i jest
                        rozpisane na doby, co i kiedy można.
                        Dziewczyny, mnie się wydaje, że niektóre z was są zbyt długo "unieruchomione"
                        po cesarkach i porodach - trzeba się ruszać jak najwięcej już od 2 doby - niech
                        boli jak diabli - o to chodzi. Wtedy jest szansa, że blizny się ładnie zrosną
                        (a dokładnie nie będzie usztywniających zrostów). Trzeba się prostowac a nie
                        zginać w chodzie, siedzieć a nie leżeć - to boli tak długo, bo za bardzo się
                        oszczędzacie. Na Karowej gonią do chodzenia już po paru godzinach ale
                        faktycznie pomaga - a siostrę mam rehabilitantkę i ona mówi tak samo - zero
                        leżenia po porodzie a zwłaszcza po cesarce. Można sobie tylko w ten sposób
                        zrobić krzywdę. To samo mówiła moja gina. Ale oczywiście to tylko moja rada -
                        nie wiem co wam radzili lekarze. Ja siadałam od razu mimo, że bolało gorzej niż
                        poród (wink) ale na 3dzień już brykałam a koleżanka stękała i nie chciała
                        wstawać nawet do dziecka i "bujała" się z bólem przez 2 tyg.

                        A teraz ważne - DO MAM CHŁOPCÓW!!!
                        Mój pediatra dał mi za m-c skierowanie na cystografię z małym. Powiedział, że
                        każdy chłopczyk powinien mieć to zrobione - czy wasi lekarze też tak sądzą???
                        To chyba bardzo bolesne badanie (wymaga cewnikowania), choć moj lekarz
                        twierdzi, że nie. Ale ja się boję. Może ktoś ma już jakieś doświadczenia ze
                        starszymi dziećmi????

                        Będę wdzieczna za info
                        Gosia
                        • 11.03.04, 15:06
                          Moniko, mam pytanie odnośnie pediatry jeżdżącego do maluszków,czy masz może
                          namiary, jakis telefon do takiego lekarza w okolicach chylonii?
                          Wczoraj była u mnie położna,ale zapomniałam zapytać,a wieczorem mielismy
                          pierwsze starcie z kolką chyba, mały zwymiotował jedzonko dopiero co
                          połknięte, zaczął strasznie płakać i sie napinać, a zbuzi ślina mu strasznie
                          leciała, czy któraś zna takie objawy?
                          Bardzo się przestraszylismy, bo mały tak w ogóle nie płacze tylko kwili jak
                          chce jesc, i nagle taki prawdziwy płacz, nie wiedzieliśmy co robic,dziś kupimy
                          te czopki Viburcol czy jakoś tak.
                          Nie mam czasu pisać, ale czytam i jestem w miarę na bieżąco.
                          Pozdrawiam wszystkie mamy, te nowe "ujawnione" niedawno też!!
                          Dzięki za jakiekolwiek info.
                          Gosia
                          • 11.03.04, 15:52
                            Ale dużo tematów! fajnie, że tyle czytania smile
                            A teraz moje przemyślenia:
                            Szczepienia: szczepionki skojarzone (np. Infanrix - jest ich kilka różnych) -
                            fajne bo dziecko jest tylko raz kłute, poza tym uodparniają tak jak zwykłe,
                            choc były spory na ten temat (ale się skończyły - udowodniono że są tak samo
                            dobre), co do szczepień dodatkowych to moją Baśkę - jako malucha bez problemów
                            zaszczepię przeciwko Hemophilus influenzae. Inne bakterie o których pisze Gosia
                            są zalecane dla wcześniaczków i dzieci bardziej narażonych - myślę, że
                            Szymonkowi po tych jego przejściach dobrze zrobią. Z tymi szczepieniami to w
                            zasadzie jest taki kłopot, że możaby szczepić na wszystko, ale coraz częściej
                            mówi się o tym, że zby liczne szczepienia w dzieciństwie mogą mieć wpływ na
                            większą częstość w przyszłości chorób z autoagresji tzw. kolagenoz, dlatego
                            właśnie chcę Basię trochę zaoszczędzić przed nadmiarem.

                            Też mam takie szwy co się rozpuszczą za 2 m-ce. Miałam w zasadzie 1 rodzaje- po
                            wierzchu takie 2-tygodniowe - juz ich nie ma, a głębiej właśnie te, no i są smile.
                            Z kąpielą poczekam jeszcze (do 6-tyg.)- choc jak wiecie przed porodem
                            zrobilismy łazienkę i tak mnie ciągnie ta moja nowa wanna smile, ale w sumie
                            prysznic też nowy smile

                            Co do spraw męskich - no to nie wiem, chyba nie zrobiłabym cystografii -ot tak,
                            profilaktycznie. Do tego badania trzeba zacewnikować, osłonowo trzeba podać
                            Furagin (bo przy cewnikowaniu i podaniu kontrastu zawsze coś może się załapać) -
                            poza tym to badanie w sumie dość inwazyjne, no i cewnikowanie zawsze jakoś tam
                            delikatnie uszkadza śluzówkę. Poza tym są ustalone wskazania do cystografii:
                            zakażenie, nieprawidłowości anatomiczne widoczne na zewnątrz, albo kłopoty z
                            oddawaniem moczu. Chwała Bogu, Basia jest dziewczynką smile

                            Margoja! Moja Basia tak zrobiła ze 2 razy, podejrzewam, że u nas to był
                            chwilowy problem ze zrobieniem kupki, ale przeszło. Ona też nie płacze, a wtedy
                            głośno krzyczała (ale krótko).

                            Czopki Viburcol mam, dzowniła do mnie koleżanka i kazała kupić - bo sama jest
                            ich fanem - podobno rewelacyjne i pomagają na kolki, brzuszki i dzidziusie
                            pierdzioszkują po nich aż miło. Po tym napięciu z wrzaskiem nie podałam, bo to
                            było krótko i przeszło, ale jak się jeszcze powtórzy to chyba jej dam.

                            Poza tym po namowie mojej koleżanki (mama 7-miesięcznej Justynki) zaopatrzyłam
                            się, na wszelki wypadek, w czopki glicerynowe - takie zwykłe, na problemy z
                            kupką i w paracetamol w czopkach (po 50mg)- dobrze jest dać taki czopek
                            (oczywiście zależy ile waży maluszek) zaraz po szczepieniu - rączka nie boli i
                            ewentualnej gorączki nie będzie.

                            To tyle, jak mi się jeszcze coś przypomni to napiszę!
                            pozdrawiam
                            Marta

                            Ps.
                            Wybieramy się na pierwszy spacer i narazie główny problem to w co ubrać -
                            MNIE!!!! Dalej normalne ciuchy za małe, a ciążowe za duże....
                            • 11.03.04, 17:32
                              Margoju, ja chodzę do przychodni na Wejherowskiej, ale jak mogłaś wcześniej
                              przeczytać moje pierwsze zetknięcie z pediatrą nie było obiecującesad Chociaż
                              dziś byłam znowu nakleić plasterek i przy okazji spytać się o tą wysypkę na
                              buźce i pilęgniarka poprosiła p. doktor, która przyjmowała u "dzieci chorych",
                              zeby przeszła do "zdrowych" specjalnie dla nas.
                              Pediatra potwierdziła moją teorię, że to mogło być jakieś uczulenie kontaktowe
                              np. od proszku. Zapisała krem Cutibaza. Proponowała też Cutivate crem, ale
                              powiedziała, że to ze sterydami, więc nie chciałam.
                              Mam nadzieję, że to uczulenie szybko zejdzie, bo wygląda okropnie - jest nie
                              tylko na buźce, ale i na głowiesad((
                              Amatylda, a propos Sudocremu - zajrzyj na stronę www.nepentes.pl, jest tam
                              dokładnie opisane na co można stosować.
                              Przy okazji wizyty w przychodni zważyli mi dziecko. I mając 1 miesiąc i 1 dzień
                              waży 4.470g. Czyli od ostatniego ważenia 10 dni temu przytyła ponad 0,5 kg!!!
                              Czy mam jej reglamentować cyca?
                              Acha, pani doktor pytała się ile daję D3. I przyznałam się, że 2 krople, a nie
                              4 jak zaleciła inna lekarka. I ta powiedziała, że dobrze. No i bądź tu mądry
                              człowieku!
                              Co do szczepionek to też mam dylemat. Ale w ośrodku radzą, żeby Hib dać dopiero
                              w wieku 6 m-cy. Zwłaszcza, że Wika ma tylko sporadyczny kontakt z dziećmi w
                              wieku szkolnym. Które podobno najczęściej przywlekają choróbskasmile
                              Byłam dziś w 4 sklepach z dziecięcymi ciuszkami i nigdzie nie ma śpiworków do
                              spania! Tylko w jednym "były, ale się zmyły". I kosztowały ponoć 50zł! Chyba
                              kupię kawałek polaru i poproszę matkę o uszyciewink
                              A z ciuchami dla siebie też mam problem. Ale gorzej jest z górą - nie wszystko
                              chce się dopiąćwink)) Chyba skorzystam z pretekstu, że na chrzciny muszę jakoś
                              wyglądać i cos sobie fundnęwink
                              A szwów, tych "wewnętrzych" też mam serdecznie dość. I nie życzę sobie, żeby mi
                              tam wystawał jakiś supełek! Mam nadzieję, ze na kontrolnej wizycie moja gin coś
                              z tym zrobi, bo nie doczekam się tego rozpuszczenia!
                              Mój kochany mężuś mnie ostatnio dobił, bo stwierdził, że nadal chodzę "ciążowo"
                              (czyli jak kaczkasmile)) Wytłumaczyłam mu obrazowo, że gdyby miał szpulke nici w
                              tyłku, też by mu sie tak porobiło!!!
                              Qrcze, kiedy zacznie się "tam" wyglądać normalnie, żeby nie trzeba było "gasić
                              światła"?wink))
                              No i Młoda się obudziła, zmykam...
                              Monika
                  • 11.03.04, 17:16
                    Witam
                    Imię Szymon bardzo nam się podobalo i dlatego nasz synek tak włansie się
                    nazywa. Nie wiem czmu Twój mąż Matyldo tak go nie lubi smile))
                    dołaczyłam do lutowek bo jesteście mi bliższe - całą ciąże szykowałam sie na
                    luty, ale Szymon wolał byc styczniowy (jego tata tez w styczniu tylko 26). Ja
                    na poczatku myslałam że wybieram takie niepopularne i niespotykane imie dla
                    synka. A tu taki numer - w szpitalu jak mały leżał na żółtaczke to obok niego
                    tez był Szymon, w poradni laktacyjnej tez Szymon, tutaj u Was tez tylu. Cos
                    czuje że jak bedzie chodzil do szkoły to będa same Szymonki smile)))

                    login niecierpek wymysilłam sobie sama z uwagi na to że jestem niecierpliwa i
                    czasami tak do siebioe mówiłam kiedy sie wściekalam na cos.

                    Pytałyście o szczepionki.....
                    Mysmy dzis to przeżyli!!!! Koszmar dla dziecka. mały tak płakał jak nigdy. po
                    raz pierwszy słyszałam jak moje dziecko zdziera płuca. Wył straszliwie a mnie
                    sie serce krajało bo jeszcze musialam go przytrzymac za nózkę - nie mógl sie
                    kompletnie uspokoi po szczepieniu, cały czas plakał, nawet w samochodzie gdzie
                    zawsze jest spokojny i spi. Mileismy iść potem na dwór ale balam sie że bedzie
                    marudny a trudno go będzie na dworze uspokoić. Po przyjeździe do domku
                    postawiłam go przy balkonie i pospał godzinkę, ale jak sie obudził chyba sobie
                    przypomniał i znowu płakał. To jest straszne patrzeć jak cierpi własne dziecko
                    (już raz to pzreszłam w szpitalu, jak go co dobę kłuli pobierając krew aby
                    sprawdzić poziom bilurbiny). Teraz zjadł i troszke pokwilił i poszedł spać.
                    Kupilismy mu szczepionkę skojarzoną, acelularną Infanrix DTPa (to jest na
                    błonice, krztusiec, tężec) i druga na WZWB nazwaną Engerix B - pierwsza
                    kosztowała nas 80 zł, a druga 60. Chcialiśmy jeszcze HIB, ale pediatra
                    powiedzial że to wszystko za duzo na 1 raz. Za 6 tyg będziemy znowu to
                    przezywac i wtedy Hib + DTPa (błonica, tężec, krztusiec i Haemophilus
                    influenzae typu B (tak nam poleciła pediatra ze szpitala w którym leżał Szymon)

                    Mał ma pokłute obie nózki, lekko spuchło mu w tym miejscu i widac że go troszke
                    to boli, bo kiedy dotykam zaczyna kwilić. Jest ogólnie marudny, ale pediatra
                    powiedziala że ma do tego prawo po szczepieniu. Może jakoś to przezyjemy.

                    Ponadto ma problemu niunio z kupkami - z uwagi na to że jest na sztucznym
                    mleczku ma zatwardzenia. Przepisala nam taką zawiesinę Debridat - zarówno na
                    zapracia jak i na kolki - zobaczymy czy skuteczne - mały dostal pierwsza dawke
                    i smakowalo mu - zrobiła takie duże oczka, zamlaskał i usmiechnął się, bo to
                    słodkie. Mialam wrażenie że chce jeszcze.

                    A propo poruszania sie po połogu. Ja juz drugiego dnia po porodzie siedziałam w
                    kucki - troche ciągnęło i bolało ale wytrzymywałam - nie umiałam małego karmic
                    na leżąćo i musiałam siedzieć. A potem jak lezał w inkubatorze i przyjeżdzałam
                    na wizyty i karmienie to nie było komfortowych warunków i musialam siedziec,
                    biegac i latac miedzy domem a szpotalem. Troche wiecej mi krwi wtedy lecialo
                    ale przezylam. Teraz juz mam "tam" zupełnie czysto. Ide w poniedzialek do gin
                    zapytac czy wszystko OK i czy można sie juz kochac. Bardzo tęsknimy oboje z
                    mezem za tym i nie możemy sie doczekac. mam co prawda mnostwo obaw, ale on jest
                    taki kochany i taki podniecony kiedy mówi mi o tym jak to bedzie kiedy już, że
                    przestaje sie martwić. Znamy sie z mężem juz ponad 10 lat i tyle przeszliśmy
                    więc może i to jakoć nam pójdzie.

                    Ide zrobic sobie cos do jedzonka poki moj hipcio spi (waży już 4940 i ma 58 cm,
                    a ma 6 tyg) i zaraz do Was wracam.

                    Niecierpek
                    • 11.03.04, 17:53
                      Dzieki za odpowiedzi, uspokoiłam się trochę.
                      Monika, ja też na Wejherowską się zapisałam, ale wizyta w przyszłym tyg. mam
                      nadzieję, że nie bedzie tak czarno jak u Ciebie.

                      Jeszcze mam pytanie odnośnie bananów, w jednych poradnikach piszą,że można, w
                      innych,że niewskazane, a wy jecie banany karmiąc piersią? a gruszki?

                      co do ćwiczeń to koniecznie muszę zajrzec na ?a stronę,po tej cesarce mam taki
                      "worek skórny" wiszący i podskakujący jak się śmiejęsmile))

                      A rana czasami swędzi jak smok, ale nie drapię oczywiściewink

                      Na razie chodzę w koszuli, ale jestem ciekawa czy wejdę w moje ciuchy, już się
                      nie mogę doczekać!w ogóle tak dziwnie mi bez brzucha.

                      A propos imion, wydaje mi się że Antosiów też mamy dostatek, chyba trzech no
                      nie?
                      a połozna powiedziała, ze oryginalne imię wybralismy, że jeszcze żadnego nie
                      miała od wielu lat, a tu proszę "lutówki" i "lutówki-marcówki" się skumały
                      aż 3!!

                      dobra, idę trochę sie połozyć póki mały śpi.
                      Aha, jeszcze o wstawaniu po cesarce, mi też zalecali jak najszybsze chodzenie
                      i pewnie dzieki temu nie chodzę zgięta terazsmile

                      Pozdrawiam
                      gosia mama antosia
                      • 11.03.04, 18:47
                        Tu mama Antosia.Moja położna też imieniem zszokowana, powiedziała , że w swojej
                        karierze jeszcze Antosia nie miała.U męża w pracy pytali za to czy te imie to
                        po dziadku.
                        Co do usprawniania po porodzie i cesarce.Mi kazano wstać po raz pierwszy po 18
                        godzinach od porodu, musiałam hwycić cewnik i dren w dłoń i zasuwać na drugą
                        salę.Po za tym za kilka godzin zdjęto opatrunek, za kolejne odłączono cewnik i
                        trzeba było chodzić mimo wpietych kroplówek, a potem już na całego.Także o
                        oszczędzaniu mowy nie ma, bo nikt do dziecka nie przychodził i ze wszystkim
                        trzeba było sobie radzić samodzielnie.5 dnia zdjęto mi szwy i za kilka godzin
                        wypisano do domu. Pytając się o ćwiczenia miałam na myśli intesywną gimnastykę
                        usprawniającą mięśnie brzucha.Te ćwiczenia z Karowej mam, ale to zwykłe
                        ćwiczenia mające na celu po prostu usprawnianie.
                        Słuchając o szczepieniach jestem przerażona, czeka nas to 6 kwietnia i już się
                        boję.
                        Kasia mama Antosia
                        • 11.03.04, 19:48
                          ... mój Szymon przeszedł dziś nawrót kolki... wył cały dzień a ja w końcu z nim.
                          Nie wiem czy to kolka ale tak to wygląda, tym bardziej, że dopiero co był
                          przebadany od góry do dołu i nic mu nie dolega co by mogło powodować taki płacz.

                          Podejrzewam, że to jednak ten cholerny Hemofer... bo widziałam już dzieci z
                          kolkami, m.in siostrzenice i wg mnie dziecko z kolką może beczeć ale nie
                          wydawać z siebie dziki skowyt i przez godzinę, dwie, pięć ale nie dwanaście...
                          Nie mam już sił...chyba wezwę innego lekarza, bo jak mi ten stary powie kolejny
                          raz, na zarzut, że Hemofer powoduje takie akcje, "Łeee", to ja mu to "Łee" każe
                          nosić przez 12h na rękach...
                          Już padam na twarz - nie jestem w stanie słuchać wycia mojego dziecka. Po
                          prostu nie jestem,. Może inni są odporni ale ja nie... on płacze żywymi łżami,
                          patrzy błagalnie, żeby mu pomóc a ja nic nie mogę zrobić... jeszcze jeden taki
                          dzień i chyba ja się znajdę z depresją w szpitalu bo jestem już u kresu sił...
                          • 11.03.04, 21:58
                            Współczuję Gosiu. Może w takim razie odstaw ten Hemofer?
                            Mi dawali go w szpitalu, a potem zapisali Ferrum Lek. Nie zauważyłam żeby miał
                            jakiś wpływ na Małą. Na mnie owszem - powoduje problemy toaletowe - raz w tą a
                            raz we wtą, ale to się da przeżyćsmile
                            Spróbuj odstawic lub zmienić lek, po co macie się oboje wykańczać...
                      • 11.03.04, 20:05
                        Margoju, mam juz gg - nr 2619477. Możemy sobie tym sposobem
                        przekazywać "ploteczki lokalne"wink
                        Monika
                        • 11.03.04, 21:15
                          ojej Gosiu, wyobrażam sobie, jak strasznie się czujesz,ja też cierpię, kiedy
                          synek płacze... Nie bardzo mogę Cię pocieszyć, mam nadzieję, że Szymuś już się
                          uspokoił i oboje odpoczywacie.

                          Dziewczyny, mam dwa pytania. wiem, że o tym już było, ale nie chce mi się
                          szukać.
                          1. kiedy robi się badanie stawów biodrowych
                          2. kiedy i jak długo podaje się vitD

                          Zyczę spokojnej nocy Wam i Waszym maluszkom,
                          Joanna
                          • 12.03.04, 01:10
                            Joasiu

                            1. Między 6 a 8 tygodniem życia
                            2. Jeśli maluszek jest tylko na piersi to wydaje mi się, że rozsądna dawka to 2
                            kropelki na dzień - a w lato po jednej. Po skończonych 3-4 tyg ale to już musi
                            ustalić lekarz.

                            Moniko (morsk)
                            Nie możemy tego odstawić...mały ma niedokrwistość niedobarliwą. Jak ja brałam
                            Hemofer po porodzie to nie widziałam wpływu na niego ale jemu hemoglobina
                            spadała już do poziomu 9 jednostek - to bardzo mało i hemofer dostaje on, w
                            kroplach. Ferrum Lek nie chciał mu lekarz przepisać. Nie wiem do końca czy to
                            to bo nie zaczęłam mu nawet podawać pełenej dawki - on się zachowuje jakby byl
                            non-stop głodny i wydaje mi się, że on ma źle policzoną normę żywieniową
                            dzienną - po prostu za małą. Lekarz powiedział że 600 to dla niego max a z
                            opakowania miesznki wynika, że dla jego wieku 700 to minimum. On jest
                            wparawdzie mały ale bez przesady ... jutro to muszę zweryfikować.
                            Ferrum Lek ma mniej skutków ubocznych ale niestety często bywa nieskutecznysad(

                            Co do ubioru - mój w domu nosi tylko bodyz długim rękawem i śpioszki.
                            Ewentualnie body-bezrękawnik i pajacyk. Śpi pod cienkim kocykiem, nie pętam mu
                            bioderek w rożki ani nic takiego - zawijałam go tylko w pierwszym tygodniu
                            życia w kocyk "na rożek" ale teraz chcę by swobodnie machał nóżkami. Ma też
                            śpiworek i mam zamiar go użyć ale jest od 3,5kg więc jeszcze chwilę czekamy.

                            Do werandowania zakładam na dzienne ubranko (body z długim r. plus śpiochy)
                            sweterek, dwie czapki, pakuję go w kombinezon super-ciepły, zapinam pokrowiec
                            od wózka i już. Na spacer doszedłby jeszcze kocyk po wierzchu.

                            Wył do 22.00... potem padł. Obudził się przed chwilą - dałam mu ogromną flaszkę
                            z mlekiem. Zjadł i znów padł... mam nadzieję, że to tylko źle wyliczona norma
                            dzienna. Ja widzę, że on jest głodny...
                            • 12.03.04, 07:54
                              Dziewczyny! HELP!!!
                              Czy to mozliwe, żebym miała depresję poporodową?? Miesiąc po porodzie? Od
                              wczoraj nic tylko ryczę... crying Nie wiem czemu Szymon płacze, więc ja też w
                              ryk... Nie może biedaczek usnąć, to ja w bek..... Drze się jak opętany, to ja
                              razem z nim... Kregosłup pęka od noszenia, ale nie mam serca zostawić go
                              takiego zapłakanego w łózku. Mąż oczywiście całymi dniami w pracy. Dziś rano
                              znów mu się "oberwało", choć ma dziś imieniny..... Cały świat jest winny temu,
                              że mi źle? Nie wspomnę o Patryku - starszym synku, który Bogu ducha winny też
                              od wczoraj cierpliwie znosi moje złe humory i napady płaczu... Co mam zrobić???
                              Jak ochłonąć? Tak bardzo czekałam na tego małego hipopotamka a teraz nie daję
                              rady sad. Idę płakać, bo juz prawie nie widzę na oczy - kolejny powód do łez!
                              Życzę Wam lepszych nastrojów i pozdrawiam!
                              Marzena Czerwonooka i Siąpiąca Napuchnietym Nochalem
                              • 12.03.04, 08:38
                                Jak zwał tak zwał ale chyba większość z nas przez to przechodzi...to
                                niekoniecznie musi być depresja tylko najzwyklejsza w świecie bezsilność. Ja
                                też mam napady płaczu i to właśnie najczęściej wtedy, kiedy Szymon (ach, te
                                Szymony...!) płacze a ja nie umiem bądź nie mogę mu pomóc.
                                Wczoraj, tak jak pisałam wyżej, moja bezsilność osiągnęła szczyt (albo dziś -
                                bo zadzwoniłam jeszcze pokrzyczeć na lekarza) - on darł się w niebogłosy od
                                tych zaparć chyba, a ja wyłam na podłodze w kuchni a potem równo zwymiotowałam
                                wszystko co udało mi się zjeść przez cały dzień.
                                Na szczęście mąż przyszedł ok 20.00 i już do rana zajmował się małym, pocieszał
                                mnie, robił herbatę, ...i jakoś te parę godzin snu mnie uratowały.

                                Marzenko, każdy maluszek jest inny, i prawdopodobnie ze starszym synkiem mogło
                                być lżej, bo nie każde dziecko ma kolki czy płącze b. często. Dlatego nie martw
                                się, spróbuj dociec przyczyny tego płaczu - jeśli cokolwiek lekarz może pomóc,
                                to go dręcz - a jeśli nie, to daj sobie prawo do takich emocji. Pewne rzeczy
                                trzeba przetrzymać ale to jest bardzo ciężko - ja tez nie jestem w stanie
                                funkcjonować, jeśli dziecko się męczy kilkanaście godzin i patrzy na mnie
                                błagalnie, żeby mu pomóc i nic nie skutkuje. I noś go jak trzeba, trudno -
                                najwyżej będziemy sobie szyły ciuchy na zamówienie, kiedy biceps u jednej ręki
                                będzie dziesięciokrotnie większy niż w drugiej (wink))) - mnie też już ręka
                                odpada a noszę go tylko na lewej. Na prawej nie umiem i już.

                                Wczoraj w rozpaczy obdzwaniałam wszystkie dzieciate koleżanki - KAŻDA mi
                                powiedziała, że niestety przechodziła przez fazy płaczu, bezsilności, euforii,
                                złości na malucha, złości na siebie z powodu złości na malucha, itp...
                                Więc nie martw się tym tak bardzo - chyba, że czujesz, że już nie dasz rady i
                                ze zmęczenia mogłabyś zrobić krzywde dziecku jak się zachwiejesz albo ci się w
                                głowie zakręci - wtedy wołaj o pomoc. Niech mąż weźmie zwolnienie albo niech
                                ktoś inny przyjdzie ci pomóc. Nie ma innej rady - mama nie cyborg.
                                Sama dziś chodze jak zombie - choć trochę mi lepiej bo wymusiłam na lekarzu
                                odstawienie Hemoferu, Debridat i rozważenie Ferrum Lek. I Bogu dziękuję, że
                                jutro weekend, bo wczoraj, jak zwymiotowałam, to się faktycznie bałam, że
                                skończy się zawołaniem pogotowia jednocześnie i do mnie i do dziecka bo nie
                                damy sobie rady...
                                Trzymaj się i pisz co u ciebie.
                                G.
                                • 12.03.04, 09:49
                                  Oj to chyba wczorajszy dzień był taki nastrojowy.Mój mąz , który dotąd bardzo
                                  mi pomagał przy małym wrócił wczoraj do domu o 21.A ja cały dzień z niuńkiem
                                  ryczącym na rękach, tylko na spacerze trochę pokimał.Padałam z nóg i hustając
                                  go zasypiałam na siedząco.Wczoraj się poddałam i dałam mu smoczek .Wprawdzie
                                  wypluwa go co chwila, ale za to uspokaja się trochę.Po raz pierwszy od porodu
                                  wczoraj się popłakałam , ale nie ze szczęścia(to już było) ale z
                                  bezsilności.Płyną mu łzy z oczu, bródka się trzęsie i tak błagalnie patrzy, a
                                  ty człowieku nie masz patentu jak mu pomóc.Teraz śpi.Dziś muszę odebrać córę ze
                                  szkoły, a ze to daleko od domu czeka mnie podróż samochodem z antkiem w
                                  foteliku, ciekawe jak to będzie.Jutro sobota, zgodnie z naszymi ustaleniami
                                  przedpołudnie nalezy do starszej córy.Wychodzimy z domu, zostawiając tatusia z
                                  Antosiem(mleczko odciągnięte w buteleczce)Byłyśmy juz tak przed tygodniem i
                                  było w porządku.Córa wniebowzięta-Mamo to najcudowniejszy dzień w moim życiu-no
                                  to nie ma wyjścia trzeba teń dzień powtarzać co tydzień.Marzy mi sie też takie
                                  wyjście z mężem, jest taki kochany i tak mi pomaga.cudownie jest patrzeć gdy
                                  przytulają się do siebie z Antkiem.
                                  Pozdrawiam wszystkie mamusie, szczególnie te Szymonkowe-dziewczynki duzo siły,
                                  będzie dobrze, nie dawajcie się żadnym deprechom, jesteście cudowne i robicie
                                  co w waszej mocy by pomóc maluszkom w przezwyczajaniu się do tego świata.
                                  Mama Antuanka i Martusi.

                                • 12.03.04, 10:02
                                  Wczoraj mieliśmy dwie wizyty. Pani położna dużo szumu duzo krzyku "rozszarpał"
                                  małemu pępek tak drastycznie ze miałam ochotę zwiać. Tzn. nie zrobiła mu nic
                                  złego tylko pokazała jak podnosić i fachowo zakraplać żeby szybciej odpadł, bo
                                  mama z tatą z tym pępkiem to jak z jajkiem. Potem wieczorem był pan doktor i
                                  byłem zdumiewająco grzeczny chociaż leżałem goły jak mnie Pan Bóg stworzył,na
                                  przweijaku a pan dr. mną wywijał na wszystkie strony,nawet nie kwęknąłem.
                                  Lekarz też stwierdził, że to mastka, siusiak został pooglądany i nic więcej nie
                                  udało się znajść. Ogólnie fajny jestem chłopczyk tylko troszkę słabo trzymam
                                  główkę ale tym to możemy się ew. martwić po 6 tygodniu, a mam dopiero 3 nie
                                  całe.
                                  Oj dziewczyny z tym płaczem to bywa strasznie, czasem patrze na małego i
                                  wszystkie uczucia mi ise pętają po głowie a potem potworne wyrzuty sumienia, zę
                                  w ogóle tak mogłam o swoim dziecku pomyśleć, ale mam fajną książeczke od
                                  pruszyńskiego "rok po urodzeniu dziecka" i tam poczytałam, że jestem raczej
                                  normalna, przynajmniej w tych kwestiach. Ja mam za to teraz większy problem z
                                  depresją u Tatusia co się z nim dzieje nie mam pojęcia, ma problemy nawet z ew.
                                  wypraniem pieluch do małego na bezpieczną odległość echhh depresja poporodowa
                                  ojców???
                                  A zęby było do kompletu to nasz synek nazywa się Antoni Szymon wink)) A
                                  komentarze albo rakcje ludzisków doprowadzają mnie do szału, pewnie gdybym
                                  nazwała dziecko jakimś super modnym imieniem to by było ślicznie i w ogóle a
                                  tak "noooo nooooooo ładnie" echhhh
                                  Trzymajcie się kobietki mój maluszek ma dni zę całe szaleje i wyje jak opętany
                                  z zachodzeniem się o zgrozo!!!!!! ale potem ślicznie sypia w nocy i dnia
                                  następnego. Biedne maluszki płączące i biedne mamy. Uściski Edyta
                                  • 12.03.04, 14:43
                                    I jak się dziś macie, drogie znękane mamuśki? Ja miałam wczoraj całkiem dobry
                                    dzień, ale to było konieczne po straszliwej nocy; maluch budził się co 1,5 godz
                                    i nie spał przez dwie. i tak całą noc. Dawałam mu jeść prawie nieprzytomna i
                                    przy tym zasypiałam, przygniatając go np. ręką. Za to dziś dał nam odespać.

                                    U nas pępuszek odpadł przedwczoraj, ale coś tam jeszcze jest i dziś trochę
                                    krwawił. zadzwoniłam do przychodni i doktorka mnie uspokoiła, że tak może być.
                                    Swoją drogą, tak narzekacie na publiczną służbę zdrowia, a ja mam chyba
                                    szczęście, u nas jest bardzo miło i fachowo, wizyty w domu i kontakt
                                    telefoniczny w razie potrzeby...
                                    Edyta, śmiać mi się chciało, kiedy czytałam o wizycie położnej i pępku, bo u
                                    nas było identycznie. Aż syczałam patrząc, co pani wyprawia z tym biednym
                                    pępuszkiem. Ale owszem, pomogło.
                                    A że ludziom nie podoba się imię Antoś? eee tam, nie przejmuj się, jest
                                    naprawdę ładne. Poza tym na pewno nie będzie miał w szkole problemów, bo staje
                                    się ono wrew pozorom coraz bardziej popularne. mam dwie dzieciate koleżanki i
                                    obie mają Antosiówwink
                                    A mój synek to Szymon Jan.
                                    U nas za to rodzina kręciła nosem na imię. a niech sobie kręcą na zdrowiewink)

                                    • 12.03.04, 16:02
                                      Drogie Mamy
                                      rzeczywiście z tym płaczem maluchów to jest tragedia. One tak strasznie się
                                      męczą a my biedne nie zawsze wiemy jak im pomóc. Przewinięty, nakarmiony,
                                      utulony a dalej placze i to jak rozdzierająco. Buzia cała czerwona z oczków
                                      kapia łezki mordeczka rozdziawiona i ryk niesamowity.
                                      U nas wczoraj wieczorkiem taka mala jazda była alke byl to caly czas wpływ tego
                                      szczepienia - uspokoił sie tylko w kąpieli, ale jak go wyjełam z wanienki to
                                      płakał dalej. Nawet widok butli z jedzeniem go nie uspokajał - był taki
                                      rozżalony i zdenerwowany że nie chcial jeść - dopiero po godzinie płaczu
                                      uspokoil sie i posłusznie zjadł. Na szczęście potem zasnął na 4 godzinki i
                                      wypoczał troszkę a przy okazji mama też.
                                      Gosiu Malwes - moje dziecko a jest w tym samym wieku co Twoje, zjada 6-7 razy
                                      na dobę po 120 ml, a do tego wypija w sumie na dobe okolo 300 ml Plantexu -
                                      wczoraj pediatra pozwoliła nawet po dluższej przewie w karmieniu po nocy dać
                                      troszke wody aby nie było zaparć i kupka luźniejsza (tak to jest przy tych
                                      karmionych butelkami). Co prawda moój synek jest większy od Twojego (waży
                                      4900), ale może twój tak płacze bo rzeczywiście jest głodny - może sie okazać
                                      że te 600 ml to za mało dla niego. najpierw byl bardzo chory ale teraz coraz
                                      bardziej się uaktywnia i jego potzrby rosną. U nas po okresie chorób i nie
                                      przybierania na wadze i takiej ogólnej senności i leniwości mięśni, mały ma
                                      teraz na odwrót - bylismy nawet u meurologa bo mały tak silnie odchylal glowe
                                      do tylu. Ale lekarka powoedziała że to moze byc normalne - bo dziecko najpierw
                                      było bardzo senne i miało duzo toksym w cialku co spowalnialo wiele rzezcy.
                                      Teraz mieśnie musza nadrobić ten okres. I caly organizm też - najpoier malo
                                      jadł a teraz chce jeśc, jesć.... Generalnie je co 4 godzinki, ale jak sie
                                      rodziera juz po 3 to co ja mam robić??? nie dac mu jeść bo nie mineła ustalona
                                      godzina bo dawka żywienia jest za duża!!!! daje mu mleczko... czasami oszukuję
                                      Plantexem, ale to na krótko. Z piersi moje dziecie nie chce już jesć - cmoka
                                      troszkę i wypija tak około przez 2 min a potem drzee się w niebogłosy -
                                      uspokaja sie dopiero jak dostanie te swoje 120 ml z butli. Mój mąż smieje sie i
                                      mówi że to traktuje Juniorek jak lekarstwo - trzeba wziąc żeby być zdrowym,
                                      troszeczke possa aby sprawic radośc mamie ale potem drze się DAWAJ JEŚĆ.

                                      Słuchajcie!!!
                                      Dzis byłam u fryzjera i zrobilam sobie pasemka i czuję sie tak cudownie młodo
                                      i kobieco. Tego mi bylo trzeba. Zostawiłam małego z babcią i pojechałam do
                                      mojego mistrza nożyczek. Jeszcze muszę zaliczyć kosmetyczkę i juz będzie super.
                                      a i jeszcze kupiłam sobie nowe buty.... wspaniele sie czułam podczas tego
                                      poszukiwania. Chociaz złapała sie tez na tym że cholernie tęsknie do domku i
                                      zastanawiam sie jak oni sobie radzą, czy mały nie płacze. Jak wróciłam do domu
                                      to nie mogłam sie oderwac od dziecka, całowałam tuliłam, az maly nie wiedział
                                      co sie dzieje. Z jednej strony super gdzieś wyjśc, a z drugiej chce sie jak
                                      najszybciej do do=mku. Tak to juz jest.
                                      Mam nadzieję, że Wawsze maluszki dadza Wam troszke spokoju i nie będą tak mocno
                                      płakać. Nie zamartwiajcie sie tak bardzo. Kolki kiedyś miną i wszystkie inne
                                      przypdałości a nasze dzieci juz niedługo będą się cudownie bawić i gruchac do
                                      nas.
                                      Trzymajcie się.
                                      Niecierpek
                                      • 12.03.04, 22:52
                                        Cześć,
                                        Jejku dziewczyny opisujecie dokładnie mnie, mojego Oskarka i nasze życie... Nic
                                        dodać nic ująć, Echh... To ryczenie, te łzy, ta bezsilność, ta złość na niego i
                                        siebie i cały świat, echhh. I tylko zazdroszczę Wam tego spania Małego po 4h -
                                        kiedy u mnie tak będzie??? Mój śpi 2 (albo mniej) a rekord ma 3,5 i zdarzyło
                                        się to podaczas miesiąca życia 2 (słownie DWA!!!) razy!!! Także nadal śpię po 4-
                                        5 h na dobę i to z przerwami i nawet na miano zombie niedługo nie będę
                                        zasługiwać ;-( Do tego razem z mężem jesteśmy straszne śpiochy i zwykle przed
                                        południem nie wstawliśmy a teraz on śpi w 2 pokoju i (na moją miarę) się
                                        wysypia choć twierdzi, że nie. Echhh... No i każdego dnia pocieszam się, że już
                                        bliżej niż dalej i że te kolki kiedyś miną, że kiedyś się roześpi i że kiedyś
                                        sam będzie się bawił (ba kiedys nawet będzie wychodził na całonocne imprezki i
                                        będę chciała żeby nie wychodził hahaha).
                                        My tez mamy kolki i dalej nie wiem od czego bo na prawdę jem wg przykazań. Już
                                        się wszyscy ze mnie śmieją - łącznie z mamami bo ja tylko tego nie mogę tamtego
                                        nie mogę i wolę czasem nawet chleb z masłem byle nie eksperymentować. Uspokajam
                                        wszystkich, że już niedługo i że powoli będę wprowadzac nowe rzeczy ale potem
                                        jak sie mały rozedrze na parę godzin to znów wolę ten chleb z masłem wink))
                                        My jutro mamy wizytę mojej koleżanki z synkiem (prawie 6 miesięcy) też Antkiem.
                                        Juz się troche nie widziałysmy i tylko telefony więc się bardzo cieszę. Tym
                                        bardziej, że od czasu ciąży jest moją główną wyrocznią we wszstykim dotyczącym
                                        dzieci wink)) A potem idziemy "w gości" do ciotki na imieniny. Mam nadzieję że
                                        Oskar zniesie tyle wrażeń a nawet że się zmęczy i będzie lepiej spał wink)
                                        Morsku - spodobał mi się Twój pomysł uszycia z polary śpiworka do spania - już
                                        sprzedałam pomysł mamie wink)) Na rzie śpi na rożku pod kocykiem z polaru a ten
                                        rożek tak ledwo co zapięty, żeby kocyka nie skopał (śmiesznie to wygląda bo
                                        nogi ma na wierzchu i klatę też tylko w połowie rożek wink)) A kołderki się boję
                                        troche tym bardziej że si e rozkopie. Albo nakryje głowę. Ja tak kiedyś
                                        zrobiłam - nakryłam się i nie mogłam się wykopać i praiwe się udusiałam (mama
                                        powiedziała mi o tym dopiero jak byłam w liceum) i mam klaustrofobię (w
                                        podświadomości mi zostało mimo, że miałam kilka miesięcy). Także wolę sobie i
                                        oskiemu oszczędzic takich rewelacji.
                                        Spacerki robimy coraz dłuższe bo ładnie się zrobiło na dworze. Od przyszłego
                                        tygodnia będę robić chyba tak że na spacer pójdzie babcia a ja w tym czasie sie
                                        prześpię. Oj brak mi tego snu, brak...
                                        A z nowości to Oskar usmiecha się do mnie już na pewno świadomie, uśmiecha się
                                        też do grzechotek jak się bawimy, pare razu pisnął z uciechy, lubi jak się robi
                                        mu "syfon z noska" (nasiskam na nosek i robię jakiś śmieszny odgłos) i gilganie
                                        pod brudką. Nie cierpi za to leżenia na brzuszku, zaraz ryk, więc tak nie mogę
                                        mu pomóc na kolkę ;-((
                                        Pozdrawiam współcierpiące ofiary kolek
                                        Aż się boję jego reakcji po szczepieniach ;-((
                                        Całuski
                                        Matylda
                                        ps Kasik coś się nie odzywa czy mi się wydaje??
                                        • 13.03.04, 17:48
                                          A ja się nie odzywałam bo moja Emilka jest chora sad((. Ta duża dziewczynka (ma
                                          już ponad 5 kilo) bez żadnych kolek, niesłychanie pogodna, przesypiająca nocki
                                          z 1 (słownie jednym) budzeniem na cycusia, mocna (podnosi z główką calutką
                                          klatkę piersiową) załapała od nas zaziębionych jednak bakterie - i rozwinął się
                                          katar ropny. Napisałam o tym na Zdrowiu. Czysty koszmar przysięgam. Łyka
                                          antybiotyk, sapie, dyszy, lekarka mi nie chciała mówić ile mamy procent szans,
                                          że wyjdzie z tego bez zapalenia oskrzeli lub ucha. Noszę ją godzinami w pozycji
                                          odśluzowującej, mam w nogach kilometry jak na pielgrzymce. Starsza córka siłą
                                          rzeczy trochę zaniedbana. Jestem zdana tylko na siebie, mąż znika rano i wraca
                                          o 1 w nocy. W weekend także. Bynajmniej nie dlatego tyle pracuje, że mamy
                                          jakiekolwiek problemy finansowe. Po prostu lżejsze życie w pracy niż w domu.
                                          Były takie dni, że nie miałam kromki chleba w domu, bo nie mogłam wyskoczyć do
                                          sklepu z chorym dzieckiem (dobrze że Starsza je w przedszkolu). Czasem sobie
                                          marzę jak uciekam od tego wszystkiego choćby do szałasu w lesie.
                                          Ale zobaczcie nowe zdjęcia, są jeszcze z okresu sprzed choroby.
                                          --
                                          A tu są moje dzieci:
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
                                        • 13.03.04, 17:51

                                          --
                                          A tu są moje dzieci: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                                          f=621&w=6254638&v=2&s=0
                                          • 13.03.04, 19:48
                                            Czwsc!
                                            Tu Mania i Asia! Trudno sie dorwac do internetu jak sie jest mama trojki
                                            dzieci i zmeczongo i chorego niestety meza. Moj tesc zachorowal, maz dobry
                                            samarytanin poszedl mu mierzyc temperaturke i sie zarazil, zarazil tez
                                            starszego Kubusia (2 lata), i niestetu 2,5 tyg Maniuta dostala kataru, zoltego
                                            okropnego. Pan doktor dal krople (antybiotyk) w kroplach. Tak wczesnie
                                            infekcja, tak to jest byc dzieckiem w rodzinie wielodzietnej.
                                            Pozdrawiam
                                            • 13.03.04, 21:57
                                              Trzymajcie się dziewczyny, życzę Wam dużo siły na ten trudny czas. Na szczęście
                                              wiosna już idzie wielkimi krokami. Będzie DOBRZE!

                                              Mam pytanie: czy Wasze dzieci śpią przy zapalonym świetle? My śpimy z synkiem w
                                              jednym pokoju i zawsze zostawiałam na noc zapaloną lampkę nocną (zresztą za
                                              radą położnych ze szkoły rodzenia), a tu się nagle dowiaduję, że to może
                                              powodować krótkowzroczność! Przeczytajcie same. Ja w każdym razie od wczoraj
                                              gaszę, tylko na karmienie i przewijanie włączam.
                                              dziecko.nestle.pl/in_menu1_003_p_ciekawostki_16.phtml
                                              Pozdrawiam wieczornie!
                                              potwornie zmęczona Joanna
                                              • 14.03.04, 10:29
                                                Paskudne choróbska na przedwiośniu!!!! Oby nie męczyły maluszków długo i mam.
                                                Joasai my śpimy przy właczonym świetle, kupiliśmy żarówkę philipsa
                                                tę "dwuświetlną", ale jak narazie nie korzystamy z tej ciemniejszej jej strony,
                                                raz na próbę jej włączenia Antoś rozpłakał się przestraszonym głosikiem wiec
                                                kiedy nie śpi nie robię eksperymentów, a i jeszcze - jak zgaszę światło to
                                                lepiej śpię, niestety, i niezbyt do mnie dociera, że obok jest głodne albo
                                                osikane dziecko, przy zapalonym świetle wybudzam się raz dwa. Wiec wniosek jest
                                                prosty światło zostanie. A i o tym żeby nie świecić dziecku światła w nocy do
                                                przewijania i karmienai tez "dzieś" czytałam, że to też niedobre, bo dziecko
                                                wybudza. i bądz tu mądrym.
                                                Hip hip hurra!!!!!!! Dziś rano odpadł nam pępek!!!!!!!!!!! Witajcie pampersy!!!
                                                Do tej pory zasuwamy na tetrze, próbowałam zkładać małemu pampka na noc, ale
                                                jak zobaczyłam tańczący, podrywany pępek to zaraz zdjęliśmy. Mam pytanko jak
                                                często zmienia się pampka w nocy np.???? I jakie kupić 2-5 kg czy 3-6? hmmmały
                                                waży coś ponad 4 (tak myślę), o ile waga domowa nie kłamie, ale jest długi i
                                                szczupły. No to jakie lepsze???
                                                Od wczoraj się werandujemy na balkonie niestety, bo mężowisko nie chce iść na
                                                spacer bo isę boi i chucha i dmucha nad maluszkiem az wczoraj straszną awanturę
                                                mu zrobiłam bo przesadza i dziś jest spokojniejszy i w nocy też był ok.
                                                A i mam jeszcze pytanie jak walczycie z kozami w nosku? Mały ma chyba tak na
                                                oko skrzywioną przegrodę i trudno się do nich dobrać za pomocą wacika.
                                                Zakraplacie sól fizjologiczną? Czy traktujecie je gruszką?
                                                Wiecej pytań nie pamietam za odpowiedz będę wdzieczna big_grinDD Pozdrawiamy Edyta i
                                                Antoś i wszystkim maluszkom szybkiego powrotu do zdrowia!!!!!
                                                • 14.03.04, 11:24
                                                  Cześć wszystkim

                                                  Dawno nic nie pisałam ale jakoś przy dwójce dzieci trochę mniej czsu jest.
                                                  Jeżeli chodzi o czyszcenie noska to najlepiej zakraplać solą fizjologiczną,
                                                  potem za parę minut połozyć dzidzię na brzuszku no i wszystko co w nosku
                                                  przesuwa sie do przodu, wtedy łatwo mozna wyciagnąć albo chusteczką higieniczną
                                                  albo gruszka. Rozmawiałam z lekarzem i solą fizjologiczną mozna dziecku często
                                                  zakralpać nawet kilka razy dziennie bo teraz w mieszkaniach jest suche
                                                  powietrze, grzeją kaloryfery.
                                                  Pępuszek - mojemu Filipkowi pępuszek odpadł dopiero po 3 tygodniach, w dzień
                                                  tez w tym czasie stosowałam tetrę a w nocy pampersy.
                                                  Waga - Byliśmy też na ważeniu i wizycie kontrolnek u pediatry - po trzech
                                                  tygodniech od wyjścia ze szpitala waga 4200, przy wyściu ze szpitala 2900,
                                                  Spacery - od skończenia przez małego 3 tygodni regulernie wychodzimy na spacery
                                                  teraz to już są około godzinne,
                                                  Nocki - my śpimy przy zgaszonym świetle, gdy go karmię to zapalam lampkę. Po
                                                  kąpieli wieczornej jest karmiony około godziny 21.30 i zasypia potem budzi się
                                                  około 2 i o 6
                                                  cdn bo mały wzywa

                                                  pozdrawiam

                                                  dorota
                                                  • 14.03.04, 13:30
                                                    Witam po pierwszym - prawie wiosennym spacerku!
                                                    Było fantastycznie, choć nie wiem jak się prowadzi wózek, bo mnie tata nie
                                                    dopuścił (hi, hi). Teraz jak przeczytałam wasze posty to się zastanawiam czy
                                                    nie przesadziliśmy - bo był to prawie godzinny spacer, a wy tak ostrożnie ?? -
                                                    no ale na usprawiedliwienie mam fakt, że wcześniej regularnie się
                                                    werandowałyśmy i stopniowo doszłysmy do tej godziny smile

                                                    Co do noska, to wg zaleceń laryngologów powinno się czyścić tylko solą i
                                                    patyczkiem - ale u nas w 3 dobie była tak tragiczna noc, że miałam ochotę
                                                    wytłuc wszystkich MĄDRYCH laryngologów i o godz. 3:00 pójść do apteki po
                                                    gruszkę. Od tej pory czyścimy gruszką co 2-3 dni i jest czysciutko!

                                                    Pampków używamy od początku i zmieniamy przed każdym karmieniem - bo po
                                                    karmieniu zasypiamy i juz nam się nie chce, poza tym jak się przewiniemy przed
                                                    karmieniem to się mała lepiej wybudza i więcej zjada (o 6 rano czasmi nie bo
                                                    jesteśmy obie zaspane - zależy jak mocno się obudzimy)

                                                    Śpimy przy małej żółtej lampce (żarówka-20W), bo śpimy we troje smile)) i jak mała
                                                    sapnie , albo chrząknie w nocy to ja muszę widzieć czy wszsystko ok., poza tym
                                                    jak chce cycusia to nie musimy wykonywać żadnych zbędnych ruchów - poprostu
                                                    mama się przechyla i jemy smile)))

                                                    Strasznie się rozpuściła przez to spanie z rodzicami i teraz nie da się jej
                                                    odłożyć do łóżeczka, bo natychmiast sprzeciw!! generalnie albu nasze łóżko,
                                                    albo na rączkach smile)) podwójne mamy - napiszcie proszę że tak jest dobrze - bo
                                                    moja mama mnie straszy, że sobie z nią nie poradzę!

                                                    Na razie tyle wieści z frontu smile
                                                    Pozdrawiam
                                                    Marta
    • 14.03.04, 13:20
      Witajcie Siostry!
      Tutaj ta, co się wepchała w lutową kolejkę smile
      Jak milo Was znaleźć! Alez sie ciesze! Ja niestety mam internet w kafejce, wiec
      bede nieregularnie, i pewnie nie wszystko przeczytam. Ale jestem oczywiscie!
      Franek skonczy w poniedzialek 6 tygodni. Niestety, nie obywa sie bez kłopotów -
      mam mało pokarmu i muszę go dokarmiać - mam nadzieje, że chwilowo (a
      pamietacie, jak sie bałam problemów z karmieniem i jak Kasik mi chciala
      wyperswadować laktator? Wykrakałam sobie sad((
      Pozdrawiam wszystkie Mamy z LUTY2004 i nowe tez no i przede wszystkim
      dzieciaczki!
      jaga

      • 14.03.04, 13:29
        malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
        niecierpek27 - Magda i Szymon (1), 30.01.04, 3950, 56
        silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
        jaga2003 - Aga i Franek (1), Kraków, 2.02.2004, 3310, 56
        xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
        zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
        dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
        morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
        tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
        amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
        kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
        belcia22 - Iza i Julia (2), W-wa, 18.02.04, 3350, 52
        kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
        piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
        kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
        nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
        asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
        natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
        mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
        tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
        dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
        ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
        svistak - Sylwia i Jakub Izaak (1), Tczew, 26.02.04, 4040, 60
        aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
        magdalena_76 - Magda i Milenka (1), Kraków, 1.03.04, 3920, 58
        margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59
        boryska - Iza i Julia (1), W-wa, 3.03.04, 3860, 55


        • 14.03.04, 15:41
        • 14.03.04, 15:45
          malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
          > niecierpek27 - Magda i Szymon (1), 30.01.04, 3950, 56
          > silije.amj - Anka i Emilka (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
          > jaga2003 - Aga i Franek (1), Kraków, 2.02.2004, 3310, 56
          > xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
          > zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
          > dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
          > morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
          > tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
          > amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
          > kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
          > belcia22 - Iza i Julia (2), W-wa, 18.02.04, 3350, 52
          > kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
          > piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
          > kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
          > nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
          > asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
          > natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
          > mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
          > tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
          > dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
          > ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
          > wombacica - Asia i Marysia (3), W-wa, 23.02.04, 4400, 58
          > svistak - Sylwia i Jakub Izaak (1), Tczew, 26.02.04, 4040, 60
          > aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
          > magdalena_76 - Magda i Milenka (1), Kraków, 1.03.04, 3920, 58
          > margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59
          > boryska - Iza i Julia (1), W-wa, 3.03.04, 3860, 55
          >
          • 17.06.04, 23:11
            kasiek - Kacper 04.02.2004 4080,58 Gdańsk
    • 14.03.04, 16:54
      Jaga, super że się odezwałaśsmile odwiedzaj nas jak najczęściej!

      hehe, mój Szymon w wieku dzieci Edyty i Marty, a na spacery już od tygodnia
      jeździ. zaczynaliśmy od 0,5 godz.

      Edyta, ja w nocy przewijam tak, jak w dzień - przy każdym karmieniu. inaczej
      maluch w mokrym kompresie by leżał.
      Marta, nie pierwszy raz czytam, że jak się śpi z dzieckiem, wystarczy się tylko
      przysunąć, pierś wyciągnąć i gotowe. A co z przewijaniem?? przecież żeby
      zmienić pieluchę, wyrzucić starą i umyć ręcę po prostu TRZEBA wstać. a może
      męża zatrudniasz? wink
      u mnie to ogólnie jest strasznie czasochłonne, bo najpierw daję pierś [Szymuś
      nie należy do cierpliwych osobników, zwłaszcza gdy jest głodnywink, potem
      przewijam [w trakcie karmienia często jest kupka], a potem jest jeszcze
      deserek. wolałabym szybciej, ale jakoś nie mam pomysłu, jak to sprytniej
      rozwiązać.

      miłego niedzielnego popołudnia [ja znowu mam gości]
      Joanna
      • 14.03.04, 21:02
        Joanna - masz rację, ale my w nocy karmimy w zasadzie raz, pierwsza pobudka ok.
        23-24 - to moja stała pora zasypiania, więc w zasadzie nie wstaję tylko się
        wtedy kładę, a potem to już ok. 6-7 - no i właśnie wtedy nie zawsze się
        przewijamy, albo przewija tata, który i tak wstaje do pracy smile)) Jak jej nie
        przewinę to mam trochę wyrzutów sumienia (to jedyne karmienie, przy którym
        czasem odpuszczamy przewijanie), ale potem zwykle się budzimy ok. 9:00 i
        zaczynamy od dokładnej toalety, poza tym pupę ma śliczną smile
        • 14.03.04, 21:16
          Aha! Dzięki za link o lampce nocnej - chyba też zgasimy i będziemy zapalać przy
          karmieniu!!! Brzmi bardzo wiarygodnie.
          • 14.03.04, 22:28
            Witajcie Mamuśki,
            niedawno "odwiesiłam" dziecko z cycka po ponad godzinie! Kilka razy próbowałam
            jej zabrać, ale się nie dało. Jakim cudem w takiego małego człowieka zmieści
            się tyle mleczka??? Ssie bez przysypiania i słychać jak łyka, bez oszukiwaniasmile
            Jaga, fajnie, że do nas wróciłaś! No i proszę brać przykład dziewczyny, w końcu
            jakaś zdyscyplinowana, sama sie dopisała na listęwink))
            Ida, pampersy 2-5 kg są fajniejsze, bo mają siateczkę chłonącą kupskasmile My od
            dziś testujemy Huggies - używa któraś? - (tatuś takie kupił, bo była promocja z
            zabaweczką i nie mógł się oprzeć;-DDD)
            Mopek, nie pojmuję jak twoje dziecko moze przespać "jednym cięgiem" tyle
            godzin!?! My mamy karmienie ok północy, potem 2-3 i 5-6. A potem definitywny
            koniec spania ok. 8. Wtedy dziecko jest już bardzo socjalne i oczekuje
            rozrywki, matka musi się zwlec z łóżka chce czy niesmile))
            Jedna "sesja" nocna trwa ok.40-50 min. - najpierw 1. cyc ok. 20 min, potem
            przewijanie kupska i 2.cyc na lepsze spaniewink
            A śpimy przy zgaszonym świetle, do nocnego karmienia zapalam małą lampkę.
            Dzisiaj Wika była w odwiedzinach u kolegi młodszego o 3 tyg. Wagę urodzeniową
            mieli b. podobną i zdziwiłam się jaką teraz widać różnicę. Jakie "duże" mam już
            dziecko!smile
            I jakie ma poczucie humoru - rano wywinęła numer tatusiowi. Przewijał kupsko,
            juz czyścił tyłeczek, a tu poszło jeszcze troszkę. Tatuś przesunął na ceratce i
            dalej wycierał, a tu znowu poszło. Juz zniecierpliwiony tatuś, przesunął znowu
            kawałek tyłeczek i wycierał, a Młoda po raz trzeci... Załamany tatuś przesunął
            znowu dziecko, chociaż kończyły się już czyste miejsca. No to dziecko na
            dobitkę jeszcze zafundowało ojcu siusiu...big_grinDDDDD Teraz tatuś będzie już chyba
            wyszkolony, żeby szybciej przewijać, hihi.
            A nasza wysypka na buźce nadal jest i wygląda "kwitnąco"sad(( Nie mam pojęcia
            od czego to i co robić dalej - denerwować się czy czekać aż przejdzie?
            Pozdrowionka,
            Monika
            • 14.03.04, 23:27
              Witam wieczorkiem...

              Jak dobrze, że Jaga dołączyła... na oczekiwaniu pustki. Trzeba będzie "zgasić
              światło".

              Dziś była u mnie pani neonatolog, przyszła... z wagą. Szymek ma już 4kg! Nie
              moge uwierzyć. Niedawno miał 2kg a tu dopiero siódmy tydzień idzie...
              odłożyliśmy na bok już pierwsze za małe ubranka.

              Jeśli chodzi o spanie to my jemy ok 22.00, potem ok 3-4 rano i potem ok 6.00.
              Także w zasadzie tylko jedna pobudka. A od rana do nocki w zasadzie spania nie
              ma - no może pół godzinki ok 14.00.
              Szymon śpi bez poduszki i kołdry - na prześcieradle i przykryry tylko kocykiem,
              a dziś ma debiut w śpiworku Mothercare do którego nareszcie dorósł (od 3,5kg).
              Nie wiem czy nie będzie mu za ciepło. Śpimy przy zgaszonym świetle, zapalam do
              przewijania i karmienia nocną lampkę a czasami wystarczy tylko swiatło w
              przedpokoju... przewijam po kazdym karmieniu. Jedną noc odpuściłam sobie
              smarowanie Bepanthenem i na drugi dzień popękała skórka. Ale już jest dobrze.

              Ja używam Huggies NewBorn - są w porządku. Pampers NewBorn też ok - dziś
              założyłam pierwszy raz Pampers NewBaby 3-6kg bo na noc NewBorny już troszkę nie
              wystarczają i mały przesikiwał.

              Szczepimy się next week to opowiem jak było - szczepić się będziemy w domu.
              Podobno można w znieczuleniu - czypi po prostu po posmarowaniu kremem Emla czy
              jakoś tak to się zowie.

              Jutro idziemy do neurologa....brrr!!!! A już wkrótce sprawozdanie o tym
              jak "mama szukała dla dziecka lekarza" - jutro Wam zdam podsumowanie z testu
              już 3ch pediatrów...jeszcze mo dwóch zostanie... ja to normalna chyba nie
              jestem smile)))) ????
              Dobrej nocki.
              Gosia

              A...morsku... te krostki, jeśli wyglądają jak trądzik, to może być coś co się
              nazywa "noworodkowe cośtam" i jest właśnie rodzajem trądzikowych zmian
              powstałych na skutek działania twoich hormonów...może to to? To się jakoś leczy
              bo samo nie mija, ale muszą zapytac koleżanki, ona się z tym borykała...
              • 15.03.04, 08:59
                My śpimy przy świetlówce philpsa tej z bursztynowym odcieniem, a do przewijania
                zapalamy nocną lampkę.Syneczek budzi się o 2, 4 i 6.Śpi z nami, przewijam go 2
                razy, uzywając husteczek nawilżonych pampers sensitiv, swoje łapki tez nimi
                wycieram.Wszystko trwa chwilkę, także nawet się nie zdązymy rozbudzić.
                Też planuję posmarować małego przed szczepieniem kremem emla, jak załatwić
                szczepienie w domu? To by było cos , ta przychodnia, oczekiwanie i tabuny ludzi
                mnie przerażają.Za tydzień na kontrol ze stawami biodrowymi, była już któraś
                mamusia?
                Słuchajcie jak długo i często przychodzi położna środowiskowa?U mnie była już 3
                krotnie i wiem, ze w tym tygodniu tez zawita, lekarka była raz.A jak to jest u
                was?
                Wczoraj napusciłam sobie troszkę wody do wanny i po wstępnym umyciu głowy i
                podmyciu się, wskoczyłam do wanny.Wprawdzie na troszeczkę, kilka minutek, ale
                po prostu cudownie, cudownie.Za tydzień idę na kontrol do gina, (wcześnie
                prawda? kazali po 3tygodniach od wypisu szpitalnego, czy wy po cc tez tak macie)
                mam nadzieję, ze wszystko ok.
                Pozdrawiam serdecznie.
                Kasia z Antosiem
                • 15.03.04, 15:51
                  jejku, jak ja zazdroszczę mopkowi! Szymonek zasypia po kąpieli ok 20, mamy
                  wtedy trochę czasu dla siebie. budzi się ok.11, na godzinkę mniej więcej, potem
                  ok.2.30-3.00, i znowu 0,5 do godziny. potem jakaś 6-6.30, wtedy już nie jest
                  taki senny więc wędruje do naszego łóżka i dalej śpimy do ok.9.00. o ile nie ma
                  jakichś nocnych przygód, po po takiej nocy jestem dość wyspana [kiedyś byłoby
                  to nie do pomyślenia!], ale czasem po drodze trafia się ból brzucha albo kupa
                  na raty [np.trzy], wtedy jest gorzej...

                  swoją drogą Gosiu, nie wyobrażam sobie nieprzespanego dnia! jak się Tobie udaje
                  zrobić takie rzeczy, jak pranie, prasowanie, czy choćby zjedzenie obiadu??
                  Szymuś ma poranną i popołudniową porę aktywności [ta wieczorna jest marudna] i
                  dwie dłuższe drzemki [ok.2,5 godz.]

                  Kasiu, chyba częste są wizyty Twojej położnej. U mnie była dwa razy, za drugim
                  na moje życzenie i nie było mowy o dodatkowych wizytach. a co ona u Ciebie robi?

                  ale dziś ładnie, całą godzinkę sobie spacerowaliśmy smile
                  pozdrawiam słonecznie,
                  Joanna
    • 15.03.04, 16:31
      Hej,

      Witam po długim milczeniu. Staram się na bieżąco czytać Wasze nowiny, ale jak
      już doczytam do końca, to Maleństwo się budzi i trzeba z cycem lecieć smile, więc
      ciezko coś naskrobać!

      Joasiu, my też dziś na spacerku w tym pięknym wiosennym słoneczko chodziłyśmy.
      To właściwie był nasz pierwszy spacer, bo jak dotąd to tylko werandowaliśmy
      Jagódkę smile.

      Małgosiu, czemu nie udało się pobrać krwi pępowinowej?????

      Co do karmienia to nam udaje się cały czas samym cycem karmić (odwiedzająca
      teściowa każe mi dawać pić i na nic się zdają moje protesty, że nie ma takiej
      potrzeby, bo mleczko wystarczy!!!). Wierzę, że dla wszystkich Mam karmiących z
      butelki to musi być "straszny cios" choć przecież nie powinien, ale łatwo mi
      mówic skoro mam wystarczająco dużo pokarmu. Dziś jednak cycochy jakieś miękkie,
      chyba muszę Karmi wprowadzić na jakis czas - czy wiecie, że wspomaga laktację?!

      Co do Mam po cesarce, to mój gin. nakazał wizytę po 4 tygodniach a nie 6, bo to
      tak podobno jest, a położna stwierdziła, że połóg dla pań po cc trwa 8
      tygodni...
      Któraś z Was pisała, że miała cewnik po cc przez ileś tam godzin, PO CO?!?!
      Ale Cię wymęczyli, współczuję. Mnie po cc wyjęli cewnik po 8 godzinach i kazali
      iść pod prysznic, a następnie zrobić siusiu do "specjalnego nocnika" smile!
      Mam kontakt z panią, która ocenia szpitale dla Fundacji Rodzić po Ludzku i oni
      właśnie walczą z tym, aby kobiety miały cewniki tylko przez niezbędną ilość
      czasu, a 8 godzin jest wystarczające po znieczuleniu podpajęczynówkowym.
      Ćwiczyć jeszcze się boję mimo, że mam "śliczną" zagojoną szramkę wink!

      Co do pamprsów, to ja jestem niezadowolona, ponieważ już po półgodzinie jak
      dotknę dłonią pieluszki to mam wilgotną rękę... Sprawdzałam kilka razy, żeby
      nie było, że jestem subiektywna... A haggisy sprawdzają sie WSPANIALE, żadnego
      zaczerwienienia i są suche smile, choć czasami ciężkie smile.

      Moniko-Morsk, Ty jesteś świetną dyżurną więc pewnie dlatego wiekszosć z nas
      Tobie zaufała z tym wpisywaniem na listę, chyba, że znowu pomyliłam osoby smile.

      Kasik8 to chyba o nas zapomniała albo jej Dzieczynki dają jej w kość smile!

      Przed nami wizyta u ortopedy i w związku z tym pytanie. Czy WSZYSTKIM dzieciom
      wykonuje sie USG bioderek????

      Pozdrawiam ciepło ze słonecznej Warszawy

      Nitka i Jagódka
      PS. Warszawianki, nie wiem czy wiecie ale 20-21 marca Smyk na Kruczej 50
      organizuje targi skierowanie do rodziców dzieci do lat 3 i do osób
      spodziewających się dziecka. Celem targów jest profilaktyka, edukacja i
      promocja zdrowia dziecka oraz młodej mamy.
      PS. Czy któraś z Was zamieściła już djęcia swojej pociechy lub pociech?!
      Podzielcie sie swoim szczesciem, ja też już niedługo coś wstawie smile!
      PS. Właśnie w Panoramie podali, ze w czwartek w Opolu będzie 18 stopni!!!
      Wiosna Panie Sierżancie smile!

      BUZIAKI
    • 15.03.04, 16:55
      Witam wszystkie mamay!!!

      żadko sie odzywam bo przy dwójce dzieci ciężko w ogóle cookolwiek zrobić...
      byłam dzisiaj sama ( tzn, bez pomocy męża czy teśćiowej )na spacerze, Kuba
      latała gdzie chciał, a ja tylko manewrowałam wózkiem , zeby go złapać...
      troszke sie namęczyłam, ale godzinke byliśmy...
      mam pytanko
      od kiedy moge już zaczać jesc smażone ??
      czy takie sosy do kurczaka w słoiku moge już??
      no i jakie zupy, pomidorowa , grzybowa?/

      pozdrawiam serdecznie
      iza mama Kubusia (17 m-cy) i Julci(4 tyg)

      a tu sa moje dzieciaczki
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11240865
      • 15.03.04, 19:31
        Cześć dziewczyny !!!
        Jak tak dalej pójdzie toj ja was odwiedzać bęę raz na tydzień.Szczerze mówiąc
        nie wyrabiam się.Starszy daje nieźle popalić a młoda jakoś dzielnie się trzyma
        tylko że na moich rękach ,łóżeczko parzy ją w dupkę to chce u mamusi na łapkacg
        być. Jak czytam co u was to u mnie tak samo,Emilka śpi tak jak u Malwes
        dziecię.Ktoś pisało HUGGISACH ja ich używam u młodej od początku bo niestety
        pamoersów nie możemy nadal,Tak jak oliwek ,chusteczek nasączanych itp.

        Moze ktoś mi napisze jak wyrobić się w czasie bo ja nie daję rady ,mam stertę
        prasowania na dziśi kolejne prania.

        Sęk w tym że ja już pracuję nie przez cały dzień ale kilka godzin sie uzbiera
        do tego gotowanie spacerki zakupy pranie iłeb mi pęka pod wieczór.Mąż mnie
        zostawia prawie co trzy dni i jestem skazana na własne siły.Teściowej nie
        prosze o pomoc bo nie lubię jak moim dzieckiem ktos sie zajmuje wole wszystko
        sama i potem wychodzi zmęczenie ,może to głupie ale taka juz jestem.A Kamil
        potrafi wysypac pudło zabawek na środek pokoju,wejść do wanny w ciągu dnia i
        inne mniej lub bardziej wymyślne psoty to mam roboty przy nich.

        Czekam co napiszecie o szczepieniach bo mnie to mocno interesuje...... no
        ikoniec musze iśc do małej i dać cycka...Pozdrawiam Zyta
        • 16.03.04, 11:22
          Boze... rece do ziemi, a cycki do podłogi...
          Jak sie przyssał do mnie mój Kubulek 5 marca tak go przed chwilą dopiero
          oderwałam (hihi, zartuję, ale prawie, prawie). Przeżyłam wysokie CRP, wysypkę
          hormonalną,pękniętą, krwawiącą brodawkę, zaropiałe oczko, plesniawki, zoatał
          jeszcze pępuszek (odpadnij, wreszcie, cholero!)... Szkrab wciaż kwili, chce
          kołysania i ssania, a kąpię sie przy otwrtych drzwiach ze spiewem na ustach
          żeby mnie słyszał! Mały terrrorysta... mąż chyba czuje sie czasem
          niedopieszczony, az mi go szkoda ( i siebie też).Spacery były... ale potem
          wciaż miałam wyrzuty sumienia za każdm kichnięciem wieczorem. Acha... dopiero
          znajoma położna mnie uświadomiła że miałam pęknięta szyjkę macicy i dlatego mam
          tyle szwów. Te zewnętrzne zdjęto mi w szpitalu, ale ona zdjeła mi nawet te
          wewnętrzne, bo zaczeło ropieć i " zebyś mogła później współżyć" wink Zostały
          jeszcze dwa- tymi zajmie sie jutro (troche sie boję).
          Ktoś coś pisał o kolkach i łzach poporodowych??? A myslałam że to ja jestem
          tylko wyrodną matką i doporowadzam dziecko do wycia...( i siebie też)
          Pozdrawiam- nie wiem kiedy znów sie dorwę do netu- mezuś jeszcze tylko kilka
          dni w domu (wziął dwutygodniowe zwolnienie-"opiekę "na mnie)
          svistak
          • 16.03.04, 14:50
            Witajcie po krotkiej przerwie.
            Jakoś tak nie pisałam nic bo trochę roboty sie nazbieralo w domciu a i Szymon
            był jakis niespokojny. Trochę ostatnio nam marudzi i nie chce już tak ładnie
            spac jak kiedyś. Teraz zasnął, ale niestety nie potrafi juz sam zamknąć oczków
            tylko musi być noszony na rękach albo po prostu przytulany - wtedy zasypia i
            potem może leżeć w wózku albo na łózku (wyobraźcie sobie ze cały czas ie ma
            mebelków które zamóilismy =- już mnie z=szlag trafia bo pewnie moje dziecko nie
            będzie potem chcialo w łóżeczku spać samotnie bo się będzie bać.

            Dzis rano (około 5.50) po przebudzeniu do jedzenia jeszcze sobie chwilke
            lezelismy i całowałam go w rączki i Szymon uraczył mnie przepieknym swoim
            pierwszym do mnie usmiechem. Patrzyl mi w oczki i pieknie sie usmiechał. Aż sie
            popłakałam ze szcześcia. Od razu zapomnialam o tych trudnych chwilach kiedy
            placze i marudzi a ja nie wiem co mu sie nie podoba. Taka piękna chwila...

            W poniedziałek Wielkanocny robie małemu chrzest i zaczęłam juz drobne
            przygotowania. Byłam w kościele i załatwiłam formalności. zaczełam pisac liste
            gości i liste potraw ktore zaserwuję.

            mam pytanie: jak Wasze dzieci maja okres czuwania to co z nimi robicie??? jak
            układacie??? czy może sadzacie w jakis fotelik albo bujaczek???

            bo ja własnie zastanawiam się czy kupic małemu taki bujaczek aby sobie
            obserwował swiat, bo czasami mam już dosyć noszenia go na rekach i pokazywania
            wszystkiego aby go czymś zająć

            Ide troche poleżeć póki malutki sobie śpi

            Magda i Szymon (połowa 7 tyg)
            • 16.03.04, 22:50
              Zgłaszam się po małej przerwie wink
              Czytam i znów to samo - mam to samo co Wy! Mój śpi podobnie Tjoanno. Tylko te
              drzemki dzienne wypadaja na spacerze więc nie mogę sobie odespać.
              U mnie też pranie i pranie bo prasować nie prasuję nadal bo nie cierpię. Mały
              jakoś to znosi wink) Zahartowany!
              Iza - dobre pytania z tym jedzeniem - ja juz w ogóle nie wiem co moge a co nie.
              Napiszcie pliiiiiizzzz...
              Wczoraj znów wlazłam do wanny i TO JEST TO!!!!
              pozdrawiam i lecę na chwilę szczęścia przy TV - Rodzina Soprano a Mały spi po
              kąpieli wink)))))))
              Buziaki
              Matylda (Oskar skończył 5 tyg!!!)
              • 17.03.04, 08:21
                Halo!Pobudka!smile))
                Powiedźcie mi czy to normalne, żeby 5 tyg. dziecko tyle żarło - wczoraj
                wieczorem ciągnęła cyca 50 min. A jak jej zabrałam, bo już czułam, że mi zaraz
                odpadniesmile, to był protest i musiałam podać drugi. I jeszcze ciągnęła 20 min.!
                Plus tego był taki, że po takim przeżarciu spała 5 godzin!
                Nadal mamy wysypkę. Jest na buźce, uszach, karku i główcesad Wyczytałam, że
                trądzik niemowlęcy przechodzi sam, ale może to trwać kilka miesięcy! Ciekawe
                czy to to? Miałam wczoraj pójść do przychodni skonsultować się jeszcze z
                pediatrą, ale bez ostrzeżenia wyłączyli nam windę na 3 dni. No i mamy kibel w
                domu, zero spacerków, bo z 6.piętra wózka nie stargam za Chiny. Buuuu!!!sad((
                Któraś się zdaje pytała co robicie z dziećmi jak nie śpią (i nie wiszą na
                cycu). No właśnie. Czasami kładę Młodą na kocyk na brzuszek, żeby trenowała
                podnoszenie główki i idzie nam bardzo dobrze. Bujaczek dostałam dopiero i na
                razie położyłam ją tam raz. Ale pewnie będę ją stawiać przy sobie robiąc coś
                np. w kuchni. W ogóle dziecko jest już coraz fajniejsze, bo potrafi zająć się
                sobą samo na chwilę. Mogę ja zostwić w łóżeczku, włączyć karuzelkę i jest
                spokójsmile
                Też jestem spragniona informacji od kiedy można jeść smażone?
                Acha, kiedy robi się usg bioderek? I czy profilaktycznie wkładacie dzieciakom
                szeroką pieluchę? Tak nam radziła środowiskowa. Ale jakoś żadko o tym pamiętam:-
                (
                Pozdrawiam,
                Monika
                • 17.03.04, 13:35
                  Witajcie po krótkiej przerwie.

                  Byliśmy w poniedziałek u neurologa - na szczęście wszystko ok. Mały tylko nie
                  trzyma główki przy podnoszeniu do siadu ale pomimo, że skończył 7 tyg podobno
                  ma jeszcze na to m-c bo urodził się wcześniej i był malutki. Zresztą pni dr (a
                  własciwie pani profesor IIst z neurologii i pediatra II stopnia) okazala się
                  być przemiłą, starszą osobą ze wspaniałym podejściem do dzieci... Zresztą mój
                  Szymon niestety odziedziczył "fałszywy" charakter po dziadkach (z mojej
                  straony smile) - na zewnątrz to po prostu złote dziecko - każdemu lekarzowi da się
                  pobracac na wszystkie strony, rozebrać ubrać, zbadać (przy nas już by umarł ze
                  wrzasku) i każdemu lekarzowi śle uśmiechy co nam serwuje baaaardzo
                  okazjonalnie... złote dziecko na pokaz. Pani pfor nie wymyśliła od razu żadnej
                  rehabilitacji, pokazała nam jak go nosić i układać a jak się nie poprawi za m-c
                  to ewentualnie trzeba go wspomóc masażem.

                  Monika - z tym jedzeniem dziewczyny, to tak teraz będziecie miały pewnie
                  wszystkie. W okolicy 6 tygodnia następuje tzw. skok rozwojowy u dziecka i
                  zaczyna jeść jak szalone. Mój Szymuś też przez to przechodził. To mija po ok 7
                  dniach.

                  Z kładzeniem na brzuszek nie można przesadzić - u nas Szymek nie dość, że
                  podnosi na brzuszku główkę to jeszcze po paru tyg potrafił się podnieść na
                  rękach. Ale właśnie to się czasem utrwala i mały się trochę odgina do tyłu co
                  powoduje, że nie kontroluje dobrze główki przy siadzie. Pani neurolog właśnie
                  powiedziała, żeby nie przesadzać z kładzeniem na brzuch.

                  USG bioder i wizyta u ortopedy między 6tym a 8 tyg - jest obowiązkowa.
                  Powinnyście mieć to wpisane w książeczkę zdrowia już jako zalecenia przy
                  wypisie ze szpitala. Pieluchować nie powinno się bez zgody ortopedy. Jak są
                  bioderka ok to to raczej nie jest wskazane. Ortopeda sam powie. No i podobno
                  należy unikać nosidełek - wolno tylko chusty. Nosidla bowiem zniekształcają
                  stawy biodrowe. Ale my do ortopedy w sobotę - więc powiem coś więcej.

                  Moja położna powiedziała, że po 6 tyg należałoby już jeść wszystko - oczywiście
                  jesli maluchy są tylko na cycuszku, to trzeba wprowadzac nowy produkt co 4 dni.
                  Nowy w znaczeniu totalnie nowy - bo właśnie jeśli jadłyście gotowanego indyka
                  to indyk smażony nie powinien być problemem - najlepiej chyba smażyć na
                  delkatnej oliwce z oliwek lub pestek winogron. Ja jadłam od początku w zasadzie
                  wszysrko. Smażone też dość szybko. Zobaczcie tylko czy kupka nie robi się
                  śluzowata (tak jakby z kisielkiem) bo to najczęściej jest objaw tego, że maluch
                  coś gorzej trawi.

                  Co do szczepień - pani neurolog jednak nie pozwoliła go zaszczepić na wszystko.
                  Kazała teraz na WZWB i dopiero za m-c skojarzoną na resztę chorób.
                  Ktoś pytał o szczepienia w domu - prawie każdy lekarz, który ma prywatną
                  praktykę może zaszczepić dziecko w domu. Tzn nawet jak przychodzi "państwowo" a
                  ma prywatny gabinet to jeśli ma "dobre serce" to może przyjść i zaszczepić -
                  trzeba będzie dac tylko do ręki pieniążki za szczepionki jeśli się wybiera te
                  płatne. Może też to zrobić w znieczuleniu - chyba się po prostu na 30min przed
                  szczepieniem smaruje dziecku miejsce kłucia kremem Emla. Krem na receptę.


                  Ja też nic nie prasuję - tylko piorę.
                  Jak mały czuwa to często trochę leży w łóżeczku pod karuzelą (szybko kwęka),
                  potem oglada trochę mieszkanie na rękach (też szybko kwęka), potem ogląda je na
                  leżąco (kwęka o ile nie może zaraz oglądać go z cycem w dziobku - robi mi wtedy
                  z brodawek trąbki smile))... potem już zaraz żarełko, pieluszka, 15 min spania i
                  od nowa kwękanie z nudów. Szymon w dzień nie śpi prawie wcale. Za radą
                  neurologa czesto siadam, zsuwam się lekko, kładę go na sobie przodem do świata
                  i mam wtedy chwile spokoju od kwękania bo wtedy najchętniej i najdłużej zajmuje
                  się oglądaniem tego co jest dookoła.

                  Mój mąż niestety złapał wirusa - wykurował się błyskawicznie ale za to ja już
                  od dziś na antybiotyku. No i drżymy, czy mału nie złapie sad(((... a już miał
                  się szczepić.

                  Aha, Monika - a ty jesz mleczne rzeczy??? Bo może ta wysypka to alergia na
                  mleko/białko??? tylko trzeba to sprawdzić bo teraz jest moda na "alergie" i 90%
                  lekarzy każe zbyt szybko odstawić nabiał i pozbawia dziecko ważnych składników.
                  Koleżanka pół roku nie jadła nabiału (alergia w postaci wysypki na dziecku)...a
                  potem się okazało, że to schorzenie jelita grubego. Po prostu nie wszystko się
                  wydalało i złogi truły organizm powodując właśnie takie wykwity na twarzy. Mała
                  dostała coś wspomagającego pracę jelit i po kilku dniach było ok.

                  I mam 2 odkrycia:
                  1. Smoczek Nuby imitujący matczyną pierś - rewelacja
                  www.marko.wodzislaw.pl
                  2. Kosmetyki "Skarb Matki" - są super.
                  www.mackar.com.pl
                  Niteczko - krew pępowinową pobrano, w odpowiedniej ilości ale było w niej za
                  mało komórek macierzystych, żeby próbkę można było przechować. Nie starczyłoby
                  nawet na 1kg dziecka sad((((

                  Pozdrawiamy.
                  Gosia i 7 tyg Szymon
                • 17.03.04, 13:47
                  Witam po przerwie - i po ostatniej dawce antybiotyku u malutkiej Emilki (wiecie
                  że kupki dziecka po antybiotyku śmierdzą chemią?) Katar nie jest już ropny,
                  tylko szklisty, oskrzela pozostały czyste, ale niestety w nosku wciąż nie chce
                  być pusto! Ale na spacerki chodzimy. Termin szczepienia mamy odroczony o 2
                  tygodnie. USG bioderek mieliśmy po 4 tygodniach od urodzenia i było wszystko
                  ok, a szeroko nie pieluchuję, bo Emilka ma od tego potówki! Mój dom wygląda
                  ciągle jak po trzęsieniu ziemi, bo starsza córka jest potworną bałaganiarą - a
                  teraz z maleństwem przestałam po niej sprzątać. Najstraszniej jest, kiedy u
                  niej w pokoju nie można już stopy postawić, to ona pakuje swoje koszyki
                  plastikową zastawą, bierze pod pachę lalki i przychodzi do nas do pokoju na
                  piknik - brrrr...
                  Jak dzidzia nie śpi to siedzi sobie w foteliku samochodowym, a czasem noszę ja
                  w nosidełku. Starszą córkę bardzo długo nosiłam w nosidle na brzuchu, ale,
                  kurczę, lżejsza była... Ja jem smażone i inne rzeczy, których unikacie pewnie
                  też, ale moja Emilka w swym życiu nie miała ANI RAZU kolki, bólu brzuszka czy
                  wysypki.
                  Emilątko ma już 6,5 tygodnia, fachowo się uśmiecha i grucha do nas. Te dźwięki
                  są po prostu cudne. Zapraszam do obejrzenia zdjęć, dziś wieczorkiem na pewno
                  wkleję nowe, to może jutro rano się ukażą na Zobaczcie.
                  --
                  A tu są moje dzieci:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
                  • 17.03.04, 22:14
                    Witam wieczornie!
                    Gosiu malwes, skąd Ty to wszystko wiesz?? smile Jesteś prawdziwą skarbnicą wiedzy
                    o dzieckusmile Może mi jeszcze powiesz, czy to normalne, że Szymuś wygina się do
                    tyłu i że czasem trudno mu złapać oddech (jakby mu coś się "przytykało").
                    A Twój Szymek to prawdziwy spryciarz. Wysoko zajdzie wink))
                    Co do jedzenia, to mojemu synkowi już się chyba ten skok rozwojowy zaczął, bo
                    je niemożebnie dużo i często wink Czasem się boję, że z produkcją nie nadążę.
                    Też się zastanawiałam, co robicie z dziećmi, kiedy nie śpią. Ja do synka mówię,
                    pokazuję mu grzechotki, głaszczę nóżki (bardzo to lubi), no i oczywiscie chodzę
                    i kołyszę (kiedy jest marudny). Czasem poleży sam w łózeczku, ale krótko.
                    Silije, śliczne te Twoje dziewczynki!
                    Ja też się muszę pochwalić Szynkiem, ale na razie nie wiem, jak.
                    Dobranoc!
                    Joanna
                    • 18.03.04, 07:40
                      To samo chciałam powiedzieć Gosia chylę czoła i cieszę sie żeś lutówka bo
                      czerpię z Ciebie jak ze źródła. big_grin No włąśnie Antoś też się wygina do tyłu
                      (sama glowa) na leżąco tak trochę, ale bez przesady, a że czasem nie oddycha to
                      też miałam takie wrażenie, ale wreszcie wyczaiłam, że wchodzi w fazę b.
                      głębokiego snu i płytkiego oddechu.
                      Co do spacerów to ja bym chętnie już poszła sobie gdzieś (wyrodna matka jestem
                      o sobie myślę nie o dziecku), ale mam cały sztab "doradców" co mnie siłą
                      trzymają na balkonie "bo od ziemi jeszcze zimno".
                      No to siedzę wystawiona na publiczny widok odziana jak mechla bo się mi nie
                      chce na balkon starać, ale niech no tylko....
                      Mamy problem z ulewaniem i odbijaniem, Antek zasypia snem sprawiedliwego o
                      godzinie 6.50 a o 7 byłoby fajnie go wykąpać, więc potem się drze jak wściekły
                      jakby go kto ze skóry odzierał, oczywiście jeść nie może bo się dławi z tego
                      wycia i zasysa powietrze jak zassie powietrze to ulewa bo nie mozna go
                      odpowietrzyć bo wyje i się pręży i tak do 22 a potem to juz śpi i budzi się na
                      jedzenie. Złote dziecko. Ale w ogóle nie chce mu się odbić pomimo trzymania w
                      pozycji pionowej, czasem już sama nie wiem co robic ostatnio poleżał uspokoił
                      się (pozytywka ma niego zbawienny wpływ) powietrze oczywiście ani drgnęło
                      zadowolony dorwał się do cyca i po chwili całe mleczko było znów na wierzchu,
                      cholery można dostać. A ile mam go trzymać jak widzę, że go to męczy i sapie mi
                      coraz bardziej w szyję?
                      Antoś to też złote dziecko też jak go badał doktorek. Tak jak Szymek leżał z
                      zadowoloną miną na zimnej ceracie przwijaka szarpany i tarmoszony, zachwycony
                      tym co się dzieje, nawet nie kwęknął jak doktor zaglądał do gardła. A
                      spróbowalibyśmy my z nim takie hece wyczyniać dałby nam popalić!!!!!!!
                      głód zmykam Edyta
                      • 18.03.04, 09:42
                        cos chyba jest z tymi antosiami.Mój też nałyka się powietrza i potem trudno mu
                        odbic.Potrafi jeść tak łapczywie i duzo, ze ulewa mu się nawet...noskiem!
                        chodzimy na spacerki, a w domku zwiedzamy pokoje, podziwiamy pozytywkę i leżymy
                        na brzuszku tatusia albo mamusi.
                        Dziewczynki, czy u dziecka na piersi kupki o zabarwienu czasem zielonkawym sa w
                        normie?
                        Pozdrawiam
                        Kasia
                        • 18.03.04, 16:12
                          Zielonkawe kupki mogą się trafić, byle bez śluzu (i innych dodatków) i
                          generalnie, żeby "konsystencja" była ok, taka "zcięta" smile))))

                          Słuchajcie wprowadzam dzisiaj "nowy" produkt do diety matki karmicielki - pizza
                          na telefon smile))))) Napiszę wam jutro jak Basia to zniosła - jeśli bedzie ok, to
                          znacznie mi ułatwi życie smile))))
                          Ale fantastyczna pogoda! Spacerowałyśmy prawie 2 godziny. Z czego 1/2 to kawa z
                          sąsiadką - mała przed domkiem spała w wózeczku, a my przy otwartym oknie
                          ploteczki - ale fajnie!!! Poczułam się jak "wolny człowiek". Poza tym
                          zmieściłam się do jeansów - co prawda mojego męża - ale suuuuuper uczucie!!!
                          Zawsze mi się podobały te jego dżinsiki, bo mają fajny kolor i takie wytarte -
                          no i są moje smile))))))
                          Dziewwczyny WIOOOOOSSSSNNNNAAAAA!!!!!
                          Pozdrawiamy
                          Marta & Baśka
                          • 18.03.04, 18:32
                            Gosia, Ty to pisz w wolnych chwilach poradnik o ciąży i dziecku. Na pewno
                            będzie to większy bestseller niż "W oczekiwaniu..."wink)) My wszystkie na pewno
                            byśmy nabyły...
                            Te nasze krostki na buźce to na pewno nie od nabiału, bo ja, jako alergiczka
                            jestem przewrażliwiona na tym punkcie, ze dziecko też może mieć i mleka nie
                            piję w ogóle, a nabiał jem sporadycznie.
                            Marta, ciekawa jestem czy Twoja córeczka polubi pizzę. Mężuś od kilku dni
                            napomyka, żebym zrobiła domową pizzę z tuńczykiem, ale ja się boję zjeść, a
                            tylko patrzeć jak on je, to nie wytrzymamsad
                            Dziewczyny, jak w związku z wiosną, zmieni się garderoba spacerowa Waszych
                            dzieciaczków? Kombinezonki już do lamusa?
                            Ja chwilowo nie mogę wyjść (winda nadal nie działa, chociaż dziś już powinna:-
                            (), ale wymieniłam śpiworek w wózku z "misiowego" na lżejszy.
                            Dziecko wzywa, zmykam...
                            Monika
                            • 18.03.04, 23:43
                              czesc
                              (sorki za polskie literki ale nie chce mi sie altowac bo sie spiesze wink)
                              u nas tez wiosna!!! my z Mlodym na spacerkach i w odwiedzinach (glw u moich
                              rodzicow na trasie wycieczek) jestesmy prawie caly dzien. Oskar wkaldany do
                              wozka juz spi i potem potrafi wytrzymac tak (UWAGA!!!!!!!!!!!) 3 h!! Moj
                              Oskar!!! Niezle jaja co? za to nocka wtedy z glowy! wczoraj w nocy spalam 2,5 h
                              a dzis w nocy 50 min. W dzien nie spie bo pcham wozek ;-(( Zombi to przy mnie
                              miss swiata wink) Ale dzis poszlam do rodzicow, dalam im Młodego do zabawy i
                              przespalam sie ponad 2 h!! uchhh ale radosc - nowe zycie we mnie wstapilo od
                              razu wink))
                              bylam dzis u pediatry spytac o szczepionki i pani dr powuiedziala ze najlepsza
                              jest jednak ta "zintegrowana" - 1 klucie a wszystkie szczepienia zalatwione
                              plus HIB (oprocz zoltaczki bo to zawsze osobne klucie). Tylko cena ponoc 120 zl
                              (potem razy 3) ;-((( No ale caly czas myslimy i chyba sie zdecydujemy. Co o tym
                              myslicie?? A o masci Emla pani powiedziala ze moge smarowac ale i tak wszystkie
                              placza i tak - wiec tez nie wiem czy kupowac. Na szczescie suma ok 15 zlotych
                              mnie juz tak nie zlalamuje wink
                              No i dzis kupilam Gripe Water i zobaczymy czy Mlody bedzie spokojniejszy i czy
                              mu te bole brzuszka przejda. To Wam powiem.
                              Acha - wysypke tez mamy (dluzej niz Wiktoria). Najpierw sie nie przejmowalam bo
                              powiedzieli mi znajomi ze to wysypka hormonalna wystepujaca prawie u wszystkich
                              noworodkow ok 1 miesiaca i sama znika. Byla tylko na twarzy. Potem zaczelo sie
                              na szyi, potem na ramionkach a teraz atakuje nastepne czesci ciala... ;-((( I
                              pewna kolezanka powiedziala ze jak tylko na twarzy to hormony a jak na innych
                              czesciach to skaza bialkowa. No nie wiem. Zobacze - wyeliminowalam nabial we
                              wtorek wieczor i na razie sie trzymam. Jak nie zejdzie Oskarowi to znow zaczne
                              jesc wink))
                              Acha!!!A na kosci jem "Osteogel"!!! Kupcie sobie!!! To jest preparat magnezowo -
                              wapniowy dla ludzi z osteoporoza i dla kobiet karmiacych wiec dla nas wink)
                              Strasznie niesmaczne ale ponoc skuteczne wiec ok. Acha no i cena taka sobie
                              niestety...
                              dobra lece juz
                              buziaki
                              Matylda

                              ps tez zaczyna "nowe jedzenie". przydalaby sie jeszcze 1 piers bo czasem 2 to
                              za malo. ale oczywiscie ulewa potem jak smok co mnie strasznie denerwuje!!!
                              potrafi ulac po ponad 1/2 h, kiedy juz nikt sie nie spodziewa takich sensacji!!
                              Cwaniaczek!
                              ps2. Mo tata nazywa Oskara Bin Ladenem. Mow ze to maly terrorysta i placzem
                              zmusza zeby go nosic, gadac do niego, usmiechac sie i bron boze nie zostawic
                              samego nawet na 1/2 minuty. Cwaniaczek do potegi wink))
                            • 18.03.04, 23:46
                              acha, na spacer wkaladamy nadal kombinezonik z misia ale prawie calego go
                              odkrywam i sobie tak lezy na sloneczku w kombinezoniku a czasem przykryty tylko
                              do polozy górą "spiworka - nosidla".
                              no i mamy juz tylko 1 rekawiczki i 1 czapke (wczesniej po dwie).
                              ale slyszalam ze od soboty ma padac nad morzem ;-(((((((((((
                              i co wtedy ze spacerkami??!!??
                              znow balkon???
                              buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                              pozdrowienia
                              Matylda
                              • 19.03.04, 07:55
                                Maść Emla musi być!mi tez lekarze zawsze mówili, ze to nic nie daje, a jak juz
                                musieli przepisac to z wielką łaską.Wiem jednak po starszej córze, która
                                musiała wybrać swego czasu całą serię zastrzyków, ze skutkuje i naprawdę
                                pomaga, dzieko nie czuje wkłucia bo skóra jest jakby zmrozona.
                                Co do pizzy, byłam w zeszła sobotę z córką w pizzeriii zjadłyśmy na spółkę
                                pizze nz cienkim ieście z serem i szynką.ANTOSIOWI nic nie było.
                                Te ubieranie to naprawdę zmora,jest slicznie kombinezonik wciagamy i delikatnie
                                śpiworkiem, budbka odsłonięta, a pod kombinezon tylko jak po domu, body i
                                welurowy pajacyk, czapeczka na główkę, rękawiczek nie uzywamy bo kombinezon na
                                74, więc raczki są daleko, daleko.
                                Wczoraj byłam z nim na godzinnym spacerku, a po połudiu, młodego do auta, wózek
                                do bagażnika i pojechalismy kupic córze roli i kask-była wniebowzieta,
                                A antek spał jak zabity mimo ciagłego przekładania-fotelik, wózek, fotelik.
                                a gdzie jest Kasik????
                                Pozdrawiam was wiosennie i pomyslcie, za chwilę sięta, zaraz maj, a potem to
                                juz cieplutkoooo, dzidziulki się do nas uśmiechac będą, gruchać niemiłosiernie
                                i fikać gołymi nózkami, po prostu raj na ziemi.
                                Całuję Kasia
                                • 19.03.04, 07:59
                                  Przepraszam za błędy, ale pisałam z małym na kolanach.Swoją drogą czy wasze
                                  dzieciaczki też mają swoją ulubiona pozycję? Mój uwielbia,kiedy kładę go na
                                  brzuszku na swoich kolanach, najlepiej jak jeszcze poklepuję mu plecki i
                                  delikatnie bujam nózkami(moimi oczywiście), o właśnie zasnął.
                                  Kasia-błędziara
                                  • 19.03.04, 10:41
                                    Jak w temacie, po tej pizzy - mimo, że wszystkie składniki wcześniej były ok.-
                                    straszny problem był z kupką. Problem pojawił się pierwszy raz i tak do końca
                                    nie wiem, czy to napewno moja pizza, na szczęście miałam w domu czopki i
                                    wszystko dobrze sie skończyło. Na wszelki wypadek, wracam do garów i koniec z
                                    telefonami sad
                                    Na spacerek ubieramy kaftanik (albo body), śpioszki, na to kompinezonek
                                    polarkowy (niezbyt gruby) i w wózku cienki kocyk - bez "przykrywki". Na głowę -
                                    wczoraj jeszcze 2 czapki - bo trochę wieje i chowamy uszy, a poza tym obie są
                                    bawełniane i niezbyt ciepłe. Budka odkryta. Strasznie mnie kusi, żeby jeszcze
                                    trochę się "wyletnić", bo mimo to po spacerku plecki i nóżki cieplutkie, tylko
                                    nosek i rączki zimne - ale tak może być smile Chyba jednak poczekamy z tym
                                    rozbieraniem.
                                    Pozdrawiamy
                                    Marta & Basia
                                    • 19.03.04, 10:55
                                      ooo, po Waszych postach już widzę, że trzeba czapeczkę zmnienić. Bo nadal
                                      nakładałam dwie: cienką i polarkową, ale chyba faktycznie za ciepło Szymonkowi
                                      w nich było.
                                      Słuchajcie, jak to jest z tym kładzeniem dziecka na boczku? JAk długo to się
                                      praktykuje? Małemu się ulewa, a sam główki często nie przekreci, więc go tak
                                      kładziemy, ale ja widzę, że jest mu po prostu NIEWYGODNIE!! I bardzo mi go
                                      szkoda, kiedy próbuje się przekrecić na plecki (nie może, bo podkładamy z tyłu
                                      kocyk, okrutne tosad )
                                      Czasem pozwalam mu leżeć na pleckach (kiedy minął dłuższy czas od karmienia) i
                                      jest wtedy taki rozparty i zadowolony, aż miło patrzeć smile
                                      Pozdrawiam bardzo słonecznie!
                                      Joanna
                                      • 19.03.04, 11:55
                                        Jak Basia nie chce na boczku, to ją kładę na poduszce (takiej płaskiej), razen
                                        z ramionkami, ale tak zeby brzuszek był niżej, ale ona w zasadzie nie ulewa,
                                        kładę ją tak jak nie odbije po karmieniu.
                                        Co do Emli, to działa, ale pod warunkiem, że posmaruje się co najmniej 30 min.
                                        przed wkłuciem (najlepiej jeszcze w domu)
                                        • 19.03.04, 16:22
                                          Witam wszystkie dzielne matki po dłuuugiiej przerwie.
                                          Lektura wątku zajęła mi 1,5 godz. (z przerwami na obsługę Mateuszka). Miło było
                                          sobie Was "odświeżyć".

                                          3-ci i 4-ty tydzień życia Mateusza spędziliśmy w szpitalu. Przyczyną był ropień
                                          skóry (sztuk jeden) i - jak się okazało w trakcie badań - zapalenie dróg
                                          moczowych. Dwa antybiotyki załatwiły sprawę, refluks moczu w nerkach wykluczony
                                          i cieszę się, że jesteśmy już w domu.

                                          Mateusz to grzeczny chłopczyk. Je z cyca, ale przygoda ze szpitalem
                                          spowodowała, że troszkę go dokarmiam (60 - 90 ml/dzień). Lubi ssać - w zasadzie
                                          ssie co znajdzie - najlepiej cyca, potem smoka, rękaw, pieluchę, rączkę itd.
                                          Dlatego daję mu smoczek - to go bardzo uspokaja - zasypia i wtedy go wypluwa.
                                          Już chwilę po porodzie zauważyliśmy, że ma b. silny odruch ssania, więc daję mu
                                          tę radość, skoro tak chce. Fajnie mruczy przy ssaniu (coś jak "eja, eja, eja...)
                                          Układamy do snu raz na jednym, raz na drugim boczku, a na brzuszku tylko w
                                          dzień i pod kontrolą. Odbija się pięknie na mężowskim ramieniu, a jak taty nie
                                          ma, to beka położony na brzuszku. Noszenie w pionie też działa, ale wtedy nie
                                          działa mój kręgosłup.
                                          Zodiakalny wodnik NIE LUBI WODY !!! Wierzga i pręży się wsadzony do wanienki (a
                                          raczej podtrzymywany w wanience). Czapki też nie lubi.
                                          Je co 4 godziny. Nie placze, tylko stęka i pochrząkuje. Zdarzyły się już
                                          pierwsze kolki. Po paru dniach stękania odstawiłam dopajanie herbatką koperkową
                                          HIPP i jest spokój. Sam się odgazowuje.
                                          Dziewczynki są zachwycone braciszkiem, ojciec fruwa nad ziemią, a ja jestem
                                          niedospana i szczęśliwa, że mały jest zdrowy, czego i Wam życzę.
                                          Wrocław, 20 stopni C, słonecznie, wiatr umiarkowany, pozdrawiam - Kasia.
                                          • 19.03.04, 17:27
                                            Kasia! Fajnie mruczy twój synek - zupełnie jak nasza Basia, a mój mąż po
                                            lekturze tego wątku stwierdził, że inne dzieci to le,le,le..., a u nas to
                                            inaczej smile))))))) Kto jeszcze robi eja, eja, eja... ze smoczkiem ??? smile
                                            A może ktos ma jeszcze inne odgłosy?
                                            • 19.03.04, 21:12
                                              My!!!!!!!!!! My mamy eja eja ze smoczkiem i le le bez smoczka !! Ale heca nie
                                              wiedziałam ze tak ma więcej dzieci wink)
                                              Z kładzeniem na boczku u nas to samo - Młody nie lubi i juz przestałam go
                                              zmuszac (wkładałam też kocyk pod boczek albo przytulankę dużą) ale Młody albo
                                              sam stekając tak się wiercił aż "zjechał z przeszkody" i leżał obok na wznak
                                              albo budził się i ryczał. A na wznak - dokładnie taki rozparty - moja mama mówi
                                              prezes leży - taki poważny i zadowolony wink)) Mojemu ulewa się więc leży
                                              zawinięty wokół szyi w pieluchę tetrową i sobie ulewa jak chce wink) A mimo że
                                              leży na wznak to zawsze boczkiem pójdzie i sie nie martwię. Częściej mi się
                                              krztusi jedząc - ssie cyca i kaszle bo mu nie do tej dziurki wleciało wink))
                                              Emla - trzeba rzeczywiście 30 min wcześniej ale pani dr powiedziała mi że bez
                                              recepty jest (??!!??). Pytałyście teraz??? Może od stycznia jest beż, co? Czy
                                              mnie okłamała wink??
                                              Kajka - dobrze ,że już to za Wami. Dzielni jesteście! Teraz życzę Wam duuuuużo
                                              zdrowia. Reszcie też - wszystkim nam jest to potrzebne najbardziej!
                                              Mój wodniczek tez najpierw nie lubił kąpieli a teraz b. lubi także może u was
                                              też się zmieni??
                                              U nas dziś nowość - piszczenie z radości - sztuk 2! Plus 1 której nie słyszałam
                                              ale babcia mówi że tak, więc wierzę wink))
                                              Rozwijąją się te nasze dzieciątka rozwijają, jak pąki na wiosnę wink)
                                              I oby tak zawsze było!
                                              uściski
                                              Matylda
                                              Oskar śpi a już dawno powinna być kąpiel!!! Co jest?? Co to za porządki??? No
                                              ale sama go budzić nie będę wink))To taki rzadki okaz - sen u mojego synka wink))
                                              • 20.03.04, 08:29
                                                eja eja nie ma wink)))))), ale za to mamy jak już raz pisałam la la la la w
                                                trakcie rozpaczliwego wzywania pomocy na przewijaku bo "ktoś nam robi koło
                                                pupy" i przy każdej innej okazji kiedy dzieje nam się straszliwa krzywda wink))).
                                                Przy cycu są pomruki zadowolenia a już szczególne zadowolenie jest kiedy
                                                pojawiają się osobiste mleczarnie mały fuczy jak jeż nad miską mleka i robią mu
                                                się wielkie okrągłe oczka i pomruki z siebie wydaje. Zdarza mu się też bawić
                                                jedzeniem czyli trzymać sam sutek w buzi oblizywać mruczeć wciągać wypychać
                                                pierś z pyszczka i jednym słowem typowy facet.
                                                Chyba się jeszcze nie uśmiecha chociaż moja mam twierdzi, że tak a moim zdaniem
                                                to ciągle jest kwestia dolegliwości żoładkowych. Na odbijanie znalazłam nową
                                                metodę jak widze, że zaczyna marudzić przy cycu to gościa do pionu powietrze
                                                się odbije i jemy dalej i tak trzy cztery razy w trakcie karmienia (nie zawsze
                                                bo jak jest bbbbbbbbbbbb. głodny to mleczko płynie bez powietrza). Ulewać ulewa
                                                a jkże ale na boczku leży tylko jego głowa której przekręcanie idzie coraz
                                                sparawniej, w zasadzie nie miał nic przewciwko leżeniu na boku ale jakoś tak
                                                samo wyszło, że nie leży. Czapki nienawidzi zęby spał snem sprawiedliwego to po
                                                założeniu rozwyje się ajk syrena strażacka i trzeba przytulać głskac wracać do
                                                domku bo wszyscy dookoło wiedzą ze się dizecku krzywda dzieje, zakłądamy dwie
                                                bawełniane bo było małemu zdecydowanie za gorąco a wczoraj spacerek (już nie po
                                                balkonie) trwał godzinę bo było tak gorąco (lekko licząc jakieś 25 stopni w
                                                słoncu) zę w dziobku wyschło i trzeba było dać pić.
                                                Kąpać się lubi ale ma nieco mieszane uczucia przy wkłądaniu do wanienki, bo
                                                tatuś pewnego dnia za szybko wsadził dziecko w za ciepłą wodę i z pewnataką
                                                nieśmiałością teraz podchodzimy do lądowania ale potem jest ok. Co Rybki to
                                                Rybki wink))))).
                                                Zmykam bo przy kompie to ani go nie widać ani nie słychać i mam wyrzuty
                                                sumienia, żem wyrodna matka
                                                A co z Kasik mam nadzieję ze ma tylko problemy z dostępem do netu.
                                                Edyta
    • 20.03.04, 12:20
      Witam mamuśki po długaśnej przerwie spowodowanej niestety chorobą Malwinki.
      Starsza córka przywlokła do domu wyjątkowo wrednego wirusa i załatwiła nas
      wszystkich na amen, wszyscy jesteśmy po antybiotykach niestety, oczywiście mała
      dostała antybiotyk w zastrzykach sad Skutek dobry na szczęście, ale teraz ma
      cały pyszczek w pleśniawkach, walczymy z cholerstwem metodami popularnymi i
      tymi mniej znanymi, może się uda, martwię się tylko że jak ma grzybka w buziaku
      to wysyp na pupie jest tylko kwestią czasu. Strasznie Wam zazdroszczę tych
      spacerów bo my na razie kisimy się w domu i jak tak dalej pójdzie to niedługo
      oszaleję... starsza córa też już kota dostaje, na szczęście etap zazdrości już
      za nami, uwielbiam słuchać jak prowadzi z małą "rozmowy" - kilkunastominutowe
      monologi na temat: jak strasznie jest w przedszkolu albo jak fajnie będzie
      kiedy pójdą razem do piaskownicy... Czasem tylko mnie dołuje płacząc: "Malwinka
      ma tak dobrze bo ma cały czas mamę dla siebie, już mnie nie kochasz,buuu..."
      Słowo honoru że na taki zarzut z ust własnego dziecka można dostać depresji i
      wyskoczyć przez okno z ogromnym poczuciem winy... ale ja jeszcze na razie jakoś
      żyję wink
      Poza tym mała boska, przesypia całe przedpołudnia i często popołudnia, na razie
      na szczęście nie ma kolek, do tej pory nie reagowała też uczuleniem na to co ja
      jem ale niesttety dwa dni temu wysypało buźkę i nie mam pojęcia zielonego po
      czym, może to właśnie te słynne hormony? Co do smoczka to niestety, ma odruch
      wymiotny więc jak nie polubi wózka to mam jak w banku że na spacerach będę
      musiała ją nosić na rękach.
      Pozdrawiam Was słonecznie, u nas właśnie świeci ale okropnie wieje...
      Trzymajcie się ciepło i pocałujcie swoje pociechy od nas w piętki smile
      • 20.03.04, 14:28
        Mój syneczek gdzy zaczyna marudzić wydaje z siebie odzew do złudzenia
        przypomijający słowo "nie" bardzo smiesnie to wygląda. Wczoraj leząc pod
        karuzelka i oczekujac na kapiel wydał z siebie odgłos "dej" smieliśmy się, co
        tez by chciał dostać.Wczoraj równa miesięcznica.Postanowiłam robić co miesiąc 2
        zdjęcia w takiej samej pozycji, w samym papmersie.Potem na roczek ułóże je po
        koleji w albumie, bedzie fajnie widac jak dorasta.
        Pozdrawiam Kasia z Antośkiem
        • 20.03.04, 17:01
          Dzięki Matylda za ten preparat ,ja od początku jestem na diecie bezmlecznej i
          czuję że mi czegoś brakuje.
          edyta jak piszesz o karmieniu i odbijaniu to ja widzę siebie ,mamy tak samo
          picie odbijanie picie odbijanie ...
          Mam nadzieję że wiecej maluszków już nie będzie w szpitalu i nie będą
          chorować.Ja od tygodnia zdycham i łażę do lekarza a oni mi witaminki i
          pierdołki przepisują.Wczoraj jak mi przeszło na ucho to zawitałam do sąsiada
          aptekarza i poprosiłam o antybiotyk.Mam nadzieją zę mała nie zarazi się ode
          mnie.
          Słuchajcie jak moja Emilka będzie takim grzecznym dzieckiem jak do tej pory to
          będzie rekompensata od Boga za mojego rozbrykanego synka.
          A właśnie kto oglądał Pasje? bo ja zobaczę sobie dopiero w poniedzialak bo
          dostanę na płytce.do kina nie idę bo nie chcę małej zostawiać,a w domu też mam
          niezle nagłośnienie.
          Muszę kończyć bo jak ona zasnęła to ja się biorę za porządki,faceci moi są w
          Niemczech to czas pozabierać trochę zabawek i pochować na jakiś czas
          Pozdrawiam Zyta

          Ps Magda ma się dobrze,chyba ją jeszcze pamiętacie (te co są z nami od początku)
        • 20.03.04, 18:01
          Witam CIE kasiu,dopiero teraz przeczytalam twojego posta do mnie.Ciesze sie sie
          ze ci pomoglam z tymi kapielami,wiem jak to jest jak sie czegos bardzo chce a
          nie wolno.Ja urodzilam 19 lutego synka Maksymiliana przez cc i to tez byla moja
          druga cesarka pierwszy tez urodzil sie syn Aleksander dzis ma 2 latka i 3
          miesiace.rana po cieciu juz mnie nie swedzi ale swedziala bardzo wieczorem to
          bylo najgorzej poprostu koszmar.Przeczytalam ze dajesz swojemu synkowi mleczko
          z butelki oczywiscie sciagniete przez ciebie?ja robie tak samo i to dosc
          czesto,bo w ten sposob moge sobie pozwolic na jakies wyjscie np. ze starszym
          synem.A co do smoczka to tez mu daje bo to jednak uspokaja a czasem nawet
          usypia,nie za barzo wieze w to ze smoczek i butelka zaburza odruch ssania
          piersi.Jesli chodzi o to gg to jakbys mogla to podaj mi narazie swoj adrs e-
          mailowy a ja najpierw dokladnie sprawdze jak to zainstalowac i ci napisze bo mi
          tez znajoma zakladala moj adres to becia-79@o2.pl pozdrawiam i czekam na
          wiadomosc beata
          • 20.03.04, 19:11
            A mój Szymcio często woła "la!" takie pojedyncze, urocze smile hmmm, a czasem
            warczy wink)) wydaje takie bojowe okrzyki, zwłaszcza w czasie jedzenia.

            Dziś pierwsza kąpiel z tatą w dużej wannie!! Ciekawa jestem, jak mu się spodoba.

            Zyta, pozdrów Magdę bardzo bardzo serdecznie!! Mam nadzieję, że badania są OK.

            Coś miałam jeszcze napisać, ale Mały płacze w ramionach ojca i nie mogę się
            skupić.
            Acha, własnie minął czas noworodkowy! Teraz mamy pełnoprawnego niemowlakasmile

            Usciski!
            Joanna
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.