• kasiek444 16.09.04, 12:45
    Witam!
    Jak tak dalej pójdzie, to nigdy nie będę na bieżąco. Dwa dni mnie nie ma i już
    tyleee postów!!! No nic, fajne to smile))
    Ja tak ogólnie, 'niepersonalnie' smile
    Jeśli chodzi o jedzenie. Kacper je właściwie wszystko - kaszki na zmianę - raz
    maliny, potem banany, owoce leśne, jabłko itd. Wszystkie mu smakują. Dodaję do
    tego świeże owoce. O gruszkach już pisałam - raz było ok, innym razem trochę go
    wzdęło, ale teraz dostaje, tylko muszą być dojrzałe. Obiady ze słoiczków bobo-
    vity - zjada cały mały słoik na raz. Żółtko dostał na razie raz - bez skutków
    ubocznych. Wygląda na to, że K. nie jest wybrednym dzieckiem!
    Jeśli chodzi o kąpiel - roznosi wannę!!! Wstaje, jeśli tylko ma się o co
    zaczepić. Ciągnie słuchawkę prysznicową, łapie za mydelniczkę itd. Do
    spokojnych w tej kwestii nie należy. No i po co komu kaczuszka?! Pumeks jest
    lepszy do gryzienia... brrrrrr
    Przewijanie i przebieranie to mordęga!!! Jak tylko czuje, że zaraz 'znajdzie'
    się w pozycji horyzontalnej, to już jest wielki płacz...
    Stoi w łóżeczku nawet kilkanaście minut! I chodzi sobie na boki smile)) Nie
    raczkuje, ale pełzanie idzie mu coraz lepiej.
    Cały czas ciepło myślę o chorwitkach!!! Wracajcie do zdrowia!
    Wczoraj zostawiłam K. na 4 godz. z Teściową... Nawet dzielnie to zniosłam. K.
    też.Musimy być twardzi, bo otwarcie kwiaciarni tuż-tuż. Wczoraj malowaliśmy. Na
    razie na biało, bo trzeba było czymś zakryć tę fioletowo-różową okropność! W
    poniedziałek ciąg dalszy malowania.
    Strasznie boli mnie gardło sad(( W nocy nie mogę spać, a przełykanie śliny
    kończy siębolesnym kurczem mięśni całego ciała... Jak do jutra mi nie
    przejdzie, to do lekarza sad
    Obcięłam włosy i baaardzo dobrze mi to zrobiło. Wskoczyłam w 'przedciążowe'
    dżinsy, które na ten czas dałam siostrze i czuję się świetnie!
    Pozdrawiam Was wszystkie baardzo serdecznie!
    papa
    AAAAAAA! Szymon toscowy to chyba się zmówił z K. ! Zachowanie takie samo smile
    Tylko u nas jest cholerka mała... zamiast dziada...
    pa
  • margoja 16.09.04, 13:00
    czy któraś z was dawała juz nektarynkę taką swieżą?
    do deserku np?
    a z tym zótkiem to sie zastanawiam, njpierw ugotować i dodac do zupki ?
  • kasiek444 16.09.04, 13:15
    Tylko na sekundkę...
    Nektarynki, brzoskwinie, arbuz, jabłko, banan, maliny, jagody, gruszka,
    winogrona. Te owoce dawałm już K. i nie było żadnych skutków ubocznych.Świeże
    oczywiście.
    Jajko gotowałam najpierw na twardo i wtedy połączyłam z obiadem.
    Jeszcze raz pozdrawiam,
    Kasia
  • malwes 16.09.04, 13:18
    Margoja, nigdy w życiu tormention bo zawiera on kwas borowy - kwas borowy/borny
    jest dozwolony od 3go roku życia. To jest straszna trucizna dla tak małego
    dziecka. Możesz sprawdzić w Rozporządzeniu Rady Ministrów - jest wyraźnie
    napisane, że acidi borici to tylko od 3go roku życia i każdy lekarz robi to na
    własną odpowiedzialność!!!!! On niesczy nerki i wątrobę, zarówno po kontakcie
    ze skórą jak i ze śluzówkami - możesz też zadzwonić do Instytutu Toksykologii i
    potwierdzić te informacje. Niestety mamy już w Eurpioe przypadki śmiertelne
    wśród niemowląt sad(( Nie chce jakoś na siłę straszyć ale kiedyś szukałam
    informacji na ten temat.

    To samo jest w Aphtinie, który lekarze notorycznie przepisują na pleśniawki.
    Jak zadzwonisz do producenta Aphtinu to się dowiesz, że on jest dozwolony od 11
    lat, tylko info o tym jest na "zbiorczym" opakowaniu. A szkoda sad(
  • iska_moniska 16.09.04, 13:41
    ... odbierz pocztę smile))
    Pozdrawiamy wszystkie Lutóweczki
    M. i T.
  • malwes 16.09.04, 15:53
    iska_moniska napisała:

    > ... odbierz pocztę smile))
    > Pozdrawiamy wszystkie Lutóweczki
    > M. i T.


    A ja też chcę coś odebrać, hi, hi.....
  • malwes 16.09.04, 15:57
    Gosiu - ja też, jak nie wiedziałam wcześniej to dwa razy podałam małemu Aphtin
    (też to nie były pleśniawki sad() i raz zakropiłam mu oczy płynem z kwasem
    borowym na receptę sad(. No trudno. Ja wiem, że tormentiol baaaardzo pomaga
    ale...denerwuje mnie że generalnie o wielu rzeczach się nie mówi na
    zasadzie "100 nie umarło to i Wam nic nie będzie" albo IMiDZ nie publikuje
    wyników badań, bo robi je na zlecenie firm i są one wtedy własnością firm które
    z kolei nie godzą się na publikacje....

    Natder - co się dzieje? Napisz proszę, na pewno postaramy się pomóc!
  • natder 16.09.04, 16:14
    Gosiu, zakupiłam wszystkie cuda Twojej listy no i leczymy się smile Ale to jest
    ta dobra wiadomość.
    Zła wadomość: wybraliśmy się dziś zaprosić Teściów na chrzest Malwiny sad(( No,
    niestety to był jeden z najgłupszych pomysłów na jakie ostatnio wpadłam,
    trzeba było skorzystać z Twojego patentu i zaprosić tylko Życzliwych Ludzi. Co
    nie zmienia faktu że strasznie mi źle na duszy - ale jak to mówią: "co nas nie
    zabije to nas wzmocni"...
    Kochane nie będę więcej Was zanudzać tym jakże nudnym i pospolitym tematem wink))
    Oj, ktoś mi kupsko zwalił.
    Pozdrowionka i uściski.
  • malwes 16.09.04, 17:11
    No to ja napiszę w wolnej chwili na priv bo temat Chrztu i zaistniałej u nas
    teraz "obrazy" to mój ulubiony temat... smile))))))))))))))
    Najbardziej rozbawiła mnie moja siostra, bo ona "tak liczyła na te
    chrzciny"....ona, która przez 9m-cy ciąży i 7 m-cy życia Szymona nie znalazła
    chwili aby mnie odwiedzić w szpitalu czy w domu - będąc bezrobotną i mając
    dorosłe dzieci i męża, który wszystko w domu zrobi. I przejechac trzeba było
    tylko 140km...Jakoś u nas wszyscy na pomoc czy wsparcie to czasu nie mieli ale
    na gościnę to jak najbardziej!
    I fajne jest to, że mój teść stęka na cukrzycę, teściowa na kręgosłup. siostra
    na tarczycę, mama na ciągłe przeziębienia ....ja jakoś ma i cukrzycę, i
    kręgosłup ciągle rehabilitowany, i tarczycę 7krotne branie antybiotyków od dnia
    pordu i......... qrcze nawet do pracy zaraz pójdę i jeszcze mi do grobu
    daleko smile))))))

    Ech...ja też nie będę przynudzać na forum...
  • malwes 16.09.04, 17:12
    ...bo aż wstyd co z tego wychodzi....
  • natder 16.09.04, 17:41
    Gosia, kamień spadł mi z serca bo myślałam że ten temat to tylko mój "konik"
    hihihiii. Jak dobrze nie być osamotnioną w swoich dziwactwach wink Pisz razem
    sobie posmędzimy smile)) Może założę bloga pt. "Ja i moja teściowa"??? hihihhiii.
  • margoja 16.09.04, 13:48
    malwes napisała:

    > Margoja, nigdy w życiu tormention bo zawiera on kwas borowy - kwas
    borowy/borny
    >
    wiesz ja sie nad tym kwasem zastanawiałam bo kiedys był chyba juz ten temat, no
    ale postanowiłam spróbowac, mam nadziję ze raz posmarowany nie zaszkodzi jakoś
    globalnie ale juz nie bede go uzywać dzieki za info!!!!
  • malwes 16.09.04, 15:48
    Kwas borowy :
    "Łatwo przenika przez skórę i błony śluzowe do krwi, przez co po zastosowaniu
    na duże powierzchnie ciała – wywołuje objawy zatrucia. Podczas przewlekłego
    stosowania ulega kumulacji w organizmie. Uszkadza nerki, układ nerwowy i
    wątrobę. Połowa pacjentów zatrutych kwasem borowym umiera. Dawka śmiertelna
    dla człowieka wynosi 250-300 mg/1 kg masy ciała. Dlatego też nie wolno
    stosować preparatów boru u dzieci"
    Cytat ze strony:
    www.rozanski.henryk.gower.pl/antisepticum2002.htm


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&v=2&s=0
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=11004269&a=11092925
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=11221277&a=11221277
    Nie mogę znależć linku do rozporządzenia ministra zdrowia...sad(

    I przepraszam za straszne literówki w poprzednim poście ale Szymon pomagał mi
    pisać.

  • hanti 16.09.04, 13:40
    Moja Karolcia ponieważ jest przeciwnikiem wszystkiego co nie jest cycusiem.
    Dostaje wszystko co łaskawie zgodzi się zjeść. Czyli wszystkie możliwe owoce,
    danonki, kaszkę(ale daje się przemycić tylko na cycusiu) a ostatnio (o zgrozo
    !!!) mój mąż chcąc dogodzić córeczce dał jej jajecznice, ale nie wystąpiły żadne
    skutki uboczne. Więc za kilka dni powtórzymy eksperyment.
    Za to miśka wogóle nie toleruje zupek, po pierwszej łyżce następuje krzyk,
    ksztusznie się itp rewelacje. Więc odpóściłam zupełnie.
    pozdrawiamy
    mama Ania, eksperymentujący tata-Artur, Kubuś odkurzacz i Karolcia niejadek smile))
  • arch.monika 16.09.04, 14:06
    Oj a myśmy faszerowali Młodą Aphtinem jak miała 2 mies i podejrzenie o
    pleśniawki, które okazały się być czymś innymsad((((((
    Dobrze Gosiu że Cię mamy!!!!!!

    Nektarynki też dawałam , bo nic innego jej nie smakowało, tak jak i arbuza,
    jabłko, a nawet wtarłam kawłek babana do kaszki.Żadnych negat. reakcji.
    Ale jeśli o kaszkach mowa, to trudno powiedziec że Dominika zjada taki posiłek,
    bo jeżeli uda jej się wcisnąć kilka łyżek to jestem naprawdę szczęśliwa.
    Mleko modyfikowane próbowałam Bebiko Ha1 ale bezkutecznie bo aż nią trzęsie z
    obrzydzenia.
    Dlatego w sumie my też oprócz zupek i deserków lecimy wylącznie na moim
    mleczkusad A w nocy jak u Rity, cycek co 2 godzsad(((
  • natder 16.09.04, 14:46
    Nawet pisać mi się nie chce, echhhh.... sad((
  • natder 16.09.04, 17:38
    W sklepach niedawno pojawiła się kaszka BoboVity od 5 m-ca pt. "mleczno-ryżowa"
    bez żadnych owocowych dodatków. Mimo że Malwina mleka nie cierpi, kaszki na
    mleku nie chce nawet powąchać, mleczko Nestle w kartonie odpada, a kaszkę
    zajada aż jej się uszy trzęsą. Kupiłam ją parę dni temu i dziś już smarowałam
    po drugą. Nr 2 to kaszka kukurydziana bez dodatków a na końcu ryżowa z gruchami
    od 7 m-ca. Gruszki mała je ze słoików od dość dawna i właśnie mi się skończyły
    skutkiem czego kupska nie ma już kilka dni. Też chciałabym dawać małej dwie
    zupki dziennie ale zjada z trudem jedną i myślę sobie czy nie dokładać mięcha
    do owoców np. jabłek. Bo z zup najlepiej jej wchodzą: warzywa z kurczakiem i
    jabłkiem ew. śliwkami, lub marchwiowa z ryżem ale bez "wkładki". To chyba tyle
    o jedzeniu.
  • hanti 16.09.04, 21:29
    Natder, dzięki za żywnościowe ciekawostki. Może moja misia zechce spróbować, a
    nawet zaakceptuje...
  • katarzynka_77 16.09.04, 22:30
    Aniutku - Ola też dostawała już gruszki, wprawdzie tylko ze słoiczka, ale
    sensacji po nich nie było. Podobnie zresztą jak po żółtku - mała jadła je juz
    dwa razy, po połówce dołożyłam do zupki jarzynowej.
    U nas hitem jest danie warzywa z kurczakiem i kluseczkami, jak mała widzi dno
    to jest ryk!
    A ja od dziś przerzucam sie ze słoiczków na moją kuchnię. Taka porcja ze
    słoiczka to dla Oli zdecydowanie za mało. A dziś zjadła ok 200g maminej zupki
    jarzynowej z żółtkiem. (No tak, apetyt to my mamy, a do 8kg to nam pewnie
    jeszcze nieco brakuje...)
    Morsku - ja kaszek jeszcze nie dawałam, ale sie przymierzam do ryżowej z
    malinami lub jabłkami. Zastanawia mnie tylko co będzie z kupką po kaszce
    ryżowej, bo mimo warzyw i owoców często musimy się przy kupce pogimnastykować.
    Może lepsza będzie kaszka kukurydziana?
    No i staram się ustalić małej rytm jedzenia, bo za miesiąc wracam do pracy.
    Nasz dzień wygląda w przybliżeniu tak:
    6.30 - 7.30 cycuś
    9.30 - 10.00 owocki, soczek
    13.00 - cycuś
    15.00 - zupka, soczek
    18.00 - cycuś
    20.30 - 21.30 cycuś
    Ola nie chce pić nic poza moim mleczkiem i gęstymi soczkami przecierowymi,
    takie klarowne są nie za bardzo, herbatka jest be, a woda fuuuuj. Poza moim
    mleczkiem wypija 1 - 1,5 bobofruta; nie wiem czy to nie za mało płynów. Co
    polecacie do picia? Ja próbowałam herbatek hippa (czasem uda się przemycić łyka
    z "okazji" czkawki), może warto spróbować innych?

    A tak wogóle to mam doła z racji powrotu do pracy dlatego tak rzadko coś piszę.
    W sobotę mam casting na opiekunkę. Przychodzą dwie panie, obie z polecone przez
    znajomych. Póki co nie wyobrażam sobie zostawienia Oleńki z kimś obcym!!!
    Jest taka słodka, maleńka i krucha... Tak przyjemnie jest patrzeć jak z każdym
    dniem coraz więcej potrafi, jak się cieszy na mój widok.

    I jeszcze bardzo dziękuję za życzenia dla Oleńki. Kidy zleciało te 7 m-cy?!

    Pozdrawiam,

    Kasia
  • luna_tika 16.09.04, 22:49
    O rany, tylko Was spuścić na chwilę z oka, a już niebiesko od nowych postów.
    Tak trzymać smile)))
    Spieszę powiadomić, że my też w zasadzie jesteśmy na cycusiu i "przystawkach" w
    postaci zupy, Misiowego Sadu albo deserów owocowych (a raz zdobyłam się na
    wielki wysiłek i zrobiłam kisiel smile ). W "Twoim Dziecku" przeczytałam, że w 8
    miesiacu można podawać kleik ryżowy z owocami (200g czyli zamiast jednego
    cycusiowego posiłku), a w książce "Karmimy małe dziecko", że w 8 miesiącu
    dzieci karmione piersią jedzą 5-6 razy na dobę, w tym zupę i owoce. Więc chyba
    tak źle nie robimy smile
    U nas sprawa z mlekiem i kaszkami zaczęła się kiedy nasza pediatra stwierdziła,
    że Mateusz za mało przybrał (340 g a nie 500 jak stanowi norma) i powinnam go
    więcej karmić. Zaleciła dokarmianie kaszkami na mleku. Więc ja w popłochu
    pocwałowałam do sklepu po kaszkę. Niestety Matinka kaszka zasadniczo gryzie w
    język i dopiero po stwierdzeniu tego faktu mamusia oprzytomniała. Stwierdziłam,
    że nieco mniejszy przybytek wagi to u nas nie tragedia (Mateusz i tak waży
    ponad 9kg i już mi ręce cierpną jak go noszę smile ) i nie ma co tej sprawy
    forsować.
    Ale spytałam o te kaszki, bo w pewnym momencie pewnie będę chciała zmierzać ku
    zakańczaniu karmienia (a propos, do kiedy Wy zamierzacie karmić piersią?) i
    wtedy trzeba będzie tę kaszkę i mleko modyfikowane wypróbować ponownie. Jak
    widać, co dzięciątko, to inna reakcja na kaszkę, że o innych potrawach nie
    wspomnę. smile
    Na razie karmię tylko piersią, a posiłki dodatkowe to zupa i deser owocowy, od
    czasu do czasu sok. No to taka nasza kaszkowa historia smile.
    U nas dzień jedzeniowy wygląda tak:
    7-8 cycuś
    9:30 mały cycuś albo i nie
    11-12 deserek
    14-15 zupa albo cycuś
    17-18 cycuś albo zupa
    19:30 cycuś na sen
    w nocy (po wyjściu ząbka powróciliśmy do normy)
    23-24 i 4-5 cycuś.


    Morsku, jeśli chodzi o żółtko to naszym dzieciom w tym wieku, oczywiście jeśli
    nie są alergikami, powinno dawać się pół żółtka co drugi dzień (zamiast mięsa,
    of course). Ja robię tak, jeśli mam zupę jarzynową ze słoiczka to gotuję jajko
    i dodaję rozkruszone żółtko, ale jeśli mam własnoręcznie przygotowywaną zupę to
    podgrzewam ją i dodaję pół surowego żółtka i chwilę gotuję do ścięcia. W ten
    sposób zupa się b. fajnie zagęszcza i ma ładniutki kolorek. Mateuszek chętnie
    taki specjał je.

    Uff, ale się rozpisałam. A wszystko chyba z chęci dorównania Waszej
    twórczości smile)). Ale już kończę, obiecuję.
    Pozdrawiam wszystkich, pocieszam strapionych i przesyłam moc pozytywnej energii
    (naładowałam dzisiaj akumulatory, bo prawie cały dzień byłam "na wagarach"
    czyli spacerkach z Mateuszkiem).
    Aga
  • emilka_n 17.09.04, 00:51
    malwes ja o pediatrze bartusia to juz nawet wspominac nie chce. ostatnio na
    pytanie dlaczego mam zrobic badanie krwi dziecka, czy z jakiegos powodu, czy
    profilaktycznie uslyszałam, że nie będzie ze mną na ten temat dyskutować i to
    nie jest temat do dyskusji. Aż mnie zmroziło ze złości jak to usłyszałam.
    Generalnie to u nas jest tak. Szczepienie, słyszę kolejną nowość pani doktor i
    póżniej dzwonię prywatnie do lekarza. To własnie od niego dowiedzialam sie co
    dawać malemu. I to nie tak ze mam za duzo forsy i schizuje z małym tylko miałam
    taki miesiąc, że dostałam od tej chorej baby tyle skierowań do lekarzy
    specjalistów, że mi dni w kalendarzu brakowało, a dziecko już sie nerwowe
    zaczęło robić od ciagłych podrózy, a ja młoda mama w strachu, że może ona ma
    rację i faktycznie Bartuś jest na to chory.

    A tak przy okazji wiecie jak wygląda przepisanie dziecka do innej przychodni?
    Czy się coś płaci itd?

    jajko - dajemy 2 razy w tyg. do zupy, ugotowane na twardo i rozgniecione, z
    jakiegos powodu mialam nie dawac takiego surowego i pozniej podgotowanego w
    zupie, ale nie pamietam z jakiego. Z nowości planujemy wprowadzić jogurt
    naturalny.

    morsk2 termentiol polecali nam w szpitalu i na szkole rodzenia. SIC!!! Ja
    małego zdrowo tym smarowałam jak dostał uczulenia po huginsach (mam całą wielką
    zbędną pakę huginsów)i jeszcze innym mamom polecałam. I co ja mam teraz zrobić,
    nawet nie pamiętam komu polecałam? Chyba kartkę sobie na plecach powieszę.
    Uwaga polecałam termentiol NIE STOSOWAĆ. A jeżeli chodzi o aphtin to skolei
    mnie tym raczyli w sporych ilościach jak byłam mała.

    Szkoda, że nikt nie napisał w co się bawicie. Ponawiam - w co się bawicie z
    maluszkami?

    pozdrawiam
    emi
  • aniutekm 17.09.04, 07:56
    ehh, niewyspana jestem, chyba w końcu będą ząbki.. I mam pilną pracę więc tak
    na szybko....

    Kaszki - my preferujemy bez dodatków owocowych - przetestowaliśmy kleik ryżowy
    i kukurydziany, a teraz będzie kaszka kukurydziana - wszystkie mu smakują i nie
    było żadnych sensacjismile
    Kubuś nie pije herbatek, za to soczki uwielbiasmile

    Zabawy - ulubioną zabawą Kubusia odkąd wróciłam do pracy jest wspinanie sie po
    mamie..smile

    Kasiu, rozumiem doskonale Twojego doła spowodowanego pracą - ale pisz i
    zaglądaj tu często. Niestety wiele z nas musiało wrócić do pracy i znamy
    doskonale ten ból. I chetnie Cie pocieszymysmile)) Trzymaj się cieplutko.

    Emilko - na twoim miejscu zmieniłabym lekarza!!
    Zmiana odbywa sie tak - w obecnej przychodni składasz rezygnację - oni Ci
    podbijają i idziesz do następnej - z tą rezygnacja i dokumentem potwierdzającym
    odporowadzanie składek. To nic nie kosztuje!

    Qrcze, muszę kończyćsad

    Serdeczne życzenia dla Zosi i Oktawiismile Buziaczki

    Ania
  • ida92 17.09.04, 09:06
    czy to jakieś prawo?? mamy katar od wczorajszego popołudnia, prezent kupiony
    spakowany, trzeba będzie jakoś podrzucić go Młodym sad. /mam isc z tym katarem
    do lekarza? czy czekać na rozwój wypadków? sytuacja jest ok. kiepsko tylko spał
    w nocy, uzywamy maści majerankowej i kupiłam nasiwin.

    nie poczytana jestem, ale jedno zburzyło mi krew, nam tez przepisał lekarz
    termentiol, zolodek mnie rozbolał. nic zmykam bo dziob zasmarkany tu siedzi i
    marudzi.
    aaaaaaaa maz oiszedł do aptekki i poprosił o maść smile)) tymiankową
  • morsk2 17.09.04, 09:16
  • morsk2 17.09.04, 09:21
    no, enterek...
    dziecko mi własnie zasnęło w trakcie jedzenia zupy...
    odnośnie tematu - najczęściej bawimy się w kulanie na kocyku, bo nam to słabo
    wychodzisad((
    poza tym: standard, czyli a kuku, idzie kominiarz.. oraz puszczanie baniek
    mydlanych i dmuchanie w wiatraczek (ale tu matka psuje zabawę trochę, bo nie
    pozwala go za mocno miętosić, a on taki ładny...)
    O co chodzi z tą myszką od Franciszka, bo pierwsze słyszę?
    Pozdr,
    Monika
  • morsk2 17.09.04, 09:32
    acha, a tatuś najczęściej się bawi w jazdę na motorzesmile dziecko siedzi u taty
    na kolanach, albo tata się kładzie i wtedy siedzi na brzuchu; tata trzyma za
    rece i robi brummmbrummmbrrrr..., a dziecko kiwa się na wszystkie strony całe
    zadowolonesmile
    A Wasi tatusiowie w co się bawią?
  • katarzynka_77 17.09.04, 09:31
    W co się bawimy z Olą:
    - idzie raczek
    - idzie kominiarz po drabinie
    - sroczka kaszkę warzyła
    - koci-koci łapci
    - turlanie na boczki
    - "wańka - wstańka"
    - huśtanie (kładę się na plecach, malutka leży u mnie na nogach)
    - zabawy przed lustrem (nie pytajcie tylko jak wygląda lustro po zabawie...)
    - no i przy śpiewaniu - jak śpiewamy o praczkach to pierzemy, maglujemy i
    wieszamy, a jak o doboszu to uderzamy w bębenek (czyt. brzuszek), jak o kółku
    graniastym, to robimy bęc na podłogę

    A może znacie inne zabawy? Ja do tej pory nie bardzo miałam kontakt z malutkimi
    dziećmi, bo wśród naszych znajomych prawie nie ma maluchów, więc i nie było
    gdzie podpatrzyć; a ze swojego dzieciństwa to już wiele nie pamiętam...
    Chętnie wypróbujemy nowe zabawy!!!
  • katarzynka_77 17.09.04, 09:35
    no i zapomniałam jeszcze o jednej zabawie - "jedzie, jedzie pan...."
  • morsk2 17.09.04, 09:35
    Katarzynka, sprzedaj tą piosenkę o praczkach, bo nie znam...!
  • katarzynka_77 17.09.04, 09:48
    Znalazłam ją na płytce dołączonej kiedyś do "Rodziców".

    Idzie to tak:

    Tu lewą mam rączkę a tu prawą mam
    Jak praczki pracują pokażę ja wam

    Tak piorą, tak piorą
    przez cały boży dzień - 2x

    Wieszają, wieszają
    przez cały bozy dzień - 2x

    Maglują, maglują
    przez cały boży dzień - 2x

    Prasują, prasują
    przez cały boży dzień - 2x

    Tu lewą mam rączkę...


    I jak śpiewam to rączkami Oli pokazuję kolejne czynności

    Kasia
  • beataj02 17.09.04, 09:57
    Ja też chcę o praczkach !! i o Franciszce !!
    U nas mniej więcej ten sam zestaw:
    - jedzie pan,
    - a kuku
    - idzie rak nieborak
    - sroczka kaszkę ważyła
    - kizia mizia
    - idzie kominiarz (w 2 wersjach: normalna i "poznańska", bo nauczyła mnie jej
    koleżanka z Poznania)
    - samolot, motor, huśtanie
    - koci, koci
    - ujeżdżanie psa smile) (Szymon zachwycony, pies - ?? chyba też smile))

    Jak mi się coś jeszcze przypomni, to dopiszę smile)

    Najlepsze, ciplutkie życzenia dla jubilatów. Pozdrowienia dla wszystkich,
    zwłaszcza tych dopadniętych przez wirusy i bakterie.
    Beata od Szymona
  • luna_tika 17.09.04, 14:14
    Ja też proszę o Franciszce! smile Nie znam tej zabawy.
    U nas tradycji staje się zadość: kosi-kosi, sroczka kaszkę ważyła, samoloty,
    huśtanie, a kuku, rak nieborak.
    Ale dzisiaj zmobilizowana pytaniem o zabawy (dla siebie samej mi się nie
    chciało szukać, choć myślę o tym od kilku dni smile)) ) znalazłam na stronie
    www.niemowle.onet.pl (zakladka Zabawy) różne fajne zabawy dla naszych
    dzieciaczków. Niektóre bardziej pracochłonne (dla ambitnychsmile ), inne mniej,
    myślę, że każda z Was znajdzie przynajmniej jedną ciekawą zabawę dla swojego
    maleństwa. Mnie najbardziej podobały się zabawy: z piłką i fotografiami. Moja
    mama mieszka za granicą, niedługo do niej jedziemy i chciałam trochę oswoić
    Matiego z widokiem dawno nie widzianej babci i dziadka. Więc chyba wypróbuję tę
    propozycję. A zabawa z piłką jest b. prosta. Ale nie wiem jak Wam, mnie czasem
    najprostsze rzeczy nie wpadają tak po prostu do głowy. smile)))

    Poniżej opis tej zabawy zwanej "Na szczycie świata":
    Dając dziecku wielką miękką plażową piłkę, możesz sprawić, że poczuje się ono
    tak, jakby znajdowało się na szczycie świata.
    Połóż dziecko na brzuszku na mocnej, ale nie napompowanej do końca piłce
    plażowej. Ulokuj swoje maleństwo tak, aby było zwrócone twarzą w Twoją stronę i
    leżało na niej wygodnie i bezpiecznie. Podtrzymuj swoje dziecko pod ramionami i
    nie puszczaj. Pobaw się z nim powolutku turlając piłkę do siebie i od siebie.
    Podczas zabawy patrz swojemu maluchowi w oczy i opowiadaj mu o tym, co się
    właśnie dzieje. „Jesteś na szczycie piłki. Teraz turlasz się w stronę Mamusi. A
    teraz turlasz się w przeciwną stronę”. Inny wariant: Kiedy uznasz, że Twoje
    dziecko jest już gotowe na trochę bardziej zaawansowaną odmianę tej zabawy,
    umieść je na piłce i stań za nią. Połóż przed maleństwem jego ulubioną zabawkę.
    Uklęknij za dzieckiem i trzymając je delikatnie za nóżki turlaj piłkę, na
    której leży w kierunku zabawki a następnie do tyłu. Zachęcaj dziecko do
    złapania zabawki. Gdy Twoje dziecko ukończy 5 miesiąc życia, możesz wprowadzić
    inną zabawę: podskakiwanie na piłce. Posadź zwrócone do Ciebie twarzą dziecko
    na piłce. Następnie delikatnie wprawiaj piłkę w ruch, tak aby podskakiwała. Mów
    do dziecka: „Piłeczka podskakuje, podskakuje. Wznosisz się do góry i opadasz na
    dół!”.
    Piłka plażowa
    Ulubiona zabawka dziecka
    Takie gry wpływają na wzmocnienie szyi, ramion i całego tułowia dziecka.
    Rozwijają również dziecięce poczucie równowagi.

    Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych. We Wrocławiu zapowiada się piękny
    weekend, więc pewnie trochę pospacerujemy.
    Kajka, dzięki za ciepłe słowa, pozdrawiamy naszego imiennika. Powiedz mężowi,
    żeby Ci sprawił drugiego kompa, bo zapracowana matka musi mieć możliwość
    kontaktu ze światem. Niech to zrobi dla własnego dobra smile))

    Aga
  • asialc1 17.09.04, 10:32
    Zdrówka, radosci, bezbolesnego ząbkowania i wszystkiego naj,naj,naj dla
    ślicznych naszych panieneczek Zosi i Oktawuni smile
    Duża buźka smile)
    Asia i Natalka

    Wczoraj bylismy na spacerku i tak mnie przewiało, ze aż mnie ucho rwie brrrr
    Już nie pamietam kiedy ostatni raz tak miałam. Całe wieki temu. Na szczęście
    Natalka czuje się dobrze, tylko że przez ostatnie dni ciagle jeczy i marudzi.
    Jest dobrze jak z Nią siedzę na podłodze i się bawię ale jak tylko
    wstaje "pedzi" za mna, jeczy, albo woła mama mama mama. I jak tu zostawić Ja
    samą przy zabawie? smile Całe dnie spędzam na podłodze smile)
    Jak zaczynam jesć, wstaje mi przy nodze, wyciaga raczki woła mama usmiecha się
    i koniec mojego jedzenia smile Moze chociaż uda mi się troche schudnąć wink
    Dzisiaj dam Jej kaszkę z malinami. Mam nadzieję, że córci posmakuje. W końcu to
    inny smak smile
    Wczoraj też próbowalismy znowu kupić hustawke, ale nigdzie nia ma a jak juz są
    to okropne brrr. Może Wy znacie jakiś sklep, gdzie mozna kupić fajną i nie
    droga???

    Dzieki dziewczynki za rady w sprawie maści na krostki smile
    Aż mi się serce raduje jak czytam ile to juz nasze dzieciaczki potrafia smile

    Martuś i bardzo dobrze, że wyskoczyłas sama na basen. Krostki Natki to nie
    uczulenie. Często trze oczka jak jest spiaca i z tad się wzieły.

    Katarzynka, nie martw się, ze Ola mało pije. Widać to Jej wystarcza. A w końcu
    je jeszcze cycusia.
    Nie przejmuj sie i pisz jak najcześciej.

    My jeszcze nie dawalismy żółtka Natalce.
    Butelki wymienialismy, a smoczki przy nich zmieniamy jak widzę, ze są już
    zuzyte.
    Jeśli chodzi o zabawy to Natalka najbardziej lubi
    - podrzucanie, zwłaszcza przez tatę
    - "pierdziuszki"
    - koci,koci łapci
    - kizia mizia
    - wspinaczki po rodzicach i inne szaleństwa poranne w łózku z rodzicami
    - patataj, patataj....
    - a kuku
    - ganianie rodziców, lub uciekanie przed nimi siadając co jakiś czas, ogladając
    się czy idą, smiech i dalej w droge
    - jak bawimy się z Nią na podłodze zabawkami
    - łaskotki
    Nadal bardzo lubi bajkę o Lokomotywie, a książeczkę gryzie i podrzuca do górysmile

    Zapomniałam wczesniej napisac, ze Kazimierz na spotkanie jak najbardziej smile
    To kiedy się umawiamy???

    Zapraszam do obejrzenia zdjęć na naszej stronie. Jest kilka z sierpnia smile)
    Proszę tez, zostawcie jakiś slad w księdze goścismile
    Moja ukochana Natalka
    www.cichocki.net
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
    Lece, bo mała się obudziła
  • natder 17.09.04, 10:59
    Wpisałyśmy się z Malwinką. Asiu, wysłałam Ci maila na adres gazetowy.
  • tossca 17.09.04, 13:08
    Witam po krótkiej (chyba) nieobecności wink) Stęskniłam się bardzo i już nie
    mogłam doczekać się chwili, kiedy w końcu uda mi się siąść przed komputerem,
    aby do Was napisać.

    Sporo tematów się przewijało, mam nadzieję, ze niczego istotnego nie pominę.

    Przede wszystkim: wszystkim chorującym Maleństwom i Mamusiom życzę szybkiego
    powrotu do zdrowia! Przesyłamy z Szymonkiem rozgrzewające uściski i
    ozdrawiające buziaki.

    W dużej wannie kąpiemy Szymona od około dwóch tygodni, może jest to mniej
    wygodnie dla mnie (kręgosłup nie wytrzymuje – chyba starość mnie dopada wink)),
    ale Szymon jest szczęśliwy, bo może chlapać do woli. Dodatkową zaletą jest to,
    że kąpie się ze starszym bratem, który wymyśla rozmaite atrakcje.

    Gruszka – pychota. Taka normalna – z babcinej działki Dojrzała, rozgnieciona
    widelcem. Maliny – też niczego sobie. Bez rozgniatania, po kilka kuleczek
    wsuwam małemu do buzi. Niepożądanych objawów brak. Dziś spróbujemy brzoskwinek.
    Z chęcią wcinamy ryżową kaszkę o różnych smakach., zupki jak na razie słoikowe.
    Wręcz pochłaniamy soczki i herbatki.

    Pełzanie Szymona powoli zaczyna przypominać raczkowanie. No i rozwijana
    prędkość jest coraz większa. Mój kochany „dziad” wink) doszedł ostatnio do
    wniosku, że najlepiej jednak złapać się czegoś na czym można się wesprzeć, by
    podnieść się do pionu. O! I jeszcze jedno – lada chwila uda mu się przejść z
    pozycji na brzuchu do siedzenia. Przyłapałam go dziś na trenowaniu tej nowej
    umiejętności. Niestety „mama” ani „tata” nadal nie usłyszałam sad Martwić się,
    czy jeszcze poczekać?

    A teraz trochę mniej wesołe wieści – proszę zapisać Szymona do Klubu
    Spadających sad((. W ciągu ostatnich 4 dni udało mu się dokonać tego 3 razy :
    (((. Nie – nie myślcie sobie proszę, że jestem jakąś nie myślącą istotą... A
    może jednak jestem???
    Pierwszy raz był dość łagodny. Spał u Patryka w pokoju, ja gotowałam obiad.
    Usłyszałam stuknięcie, wchodzę do pokoju – nie ma dziecka na łóżku... Nagle
    dostrzegam czubek jego głowy – Szymon najzwyczajniej w świecie siedział sobie
    za łóżkiem na podłodze i się bawił. Przypuszczam, że obudził się i znudził
    oczekiwaniem na moje przyjście (ale dlaczego mnie nie zawołał???), zaczął
    pełzać do tyłu i zsunął się na pupę. Dobrze, że Patryka łóżko jest niskie, a na
    podłodze jest mięciutka wykładzina.
    Drugi upadek był gorszy sad((. Dzień później pilnowałam co rusz, czy się
    przypadkiem nie obudził – znów spał u Patryka, bo to pokój najbliżej kuchni. Po
    przebudzeniu, troszkę było cycusiowania, a potem bawiliśmy się w różne turlania
    i samoloty. Głupia baba – (czyli ja) poszła zamieszać zupę. Dosłownie po
    sekundzie usłyszałam łupnięcie i krzyk Szymona. Kiedy wbiegłam zobaczyłam, że
    leży za łóżkiem – najwyraźniej rozbawiony katurlał się po łóżku i nie
    wyhamował. Na szczęście szybko się uspokoił i obyło się bez uszkodzeń.
    A trzeci? Wczoraj rano. Szymon śpi z nami, bo w nocy niemalże nonstop cycusiuje
    a ja jestem zbyt leniwa, by co rusz wstawać... Raz śpi pośrodku – między mną a
    mężem, a po kolejnej „uczcie” na brzegu łóżka. A tak dokładniej, to nie jest
    brzeg – ja z mężem ciśniemy się na jednej połowie sypialnianego łoża, a na
    drugiej blisko środka śpi Szymon a obok niego barykada z poduszek i kołdry.
    Słodko sobie spałam, kiedy usłyszałam „Łup!”. Otwieram oczy, nie ma Szymona.
    Wychylam się i widzę jak leży zadowolony na podłodze. Chyba mu się spodobało...
    Skończyło się na siniaku na policzku...
    I co z nim zrobić? Wiązać?? Wrzucić do łóżeczka? Ja się tam nie zmieszczę wink.
    Dziś w nocy Patryk wylądował z tatuśkiem w sypialni a ja z Szymonem spałam u
    Patryka. Łóżko poobstawiałam z każdej strony i jakoś udało się nam przetrwać tę
    noc bez niespodzianek. Ale co dalej?

    Z mojego „myślenia” nic na razie nie wynikło. Po pierwsze tchórz ze mnie, po
    drugie jak przekonać do pomysłu męża? Ale będę myśleć dalej. Może jeszcze coś
    wymyślę...

    Pozdrawiam serdecznie i przesyłam mnóstwo słonecznych uśmiechów
    M.

    P.S. Dziękuję w imieniu moich Dzieciaczków za miłe słowa na „Zobaczcie”.
    Jesteście Kochane Fajne Baby i bardzo się cieszę, że Was „mam”!
  • mopek1 17.09.04, 14:24
    Strasznie się rozpisałyscie, a pogoda jeszcze fajna, więc mam mało czasu na
    kompa smile Postanowiłam jednak nieco uspokoić mamy, które maja za sobą epizod
    używania tormentiolu lub aphtinu smile)))))))))))), bo wyczułam lekką atmosferę
    stresu smile))))
    Medycyna to sztuka smile))) to wszystko wcale nie jest takie proste, że przeczyta
    sie ulotkę dołączoną do leku i załatwione, bo zamiast 6-letnich studiów i 5-
    letniej specjalizacji wystarczyłoby się zamknąć na trochę w aptece i przebrnąć
    przez ulotki. Tyle tytułem wstępu smile Kwas borny (borowy to to samo) jest
    faktycznie szkodliwy, nie tylko dla dzieci, bo dorosłym tez sie wchłania. Ale
    czasem lekarz widzi zastosowanie i stosuje. Aphtin może faktycznie nie jest
    zbyt "szczęśliwym" preparatem na plesniawki, bo jest wiele innych, więc po co?
    Ale na pewno krzywdy dziecku nie zrobi, zwłaszcza, że z pewnościa nie był
    stosowany przewlekle. Co do tormentiolu, to już całkiem realnie jestem sobie w
    stanie wyobrazić, że lekarz znalazł uzasadnienie dla zastosowania tej maści.
    Wiadomo, że lepiej coś innego, ale nawet jak użyto akurat tego przez krótki
    okres czasu to nic wielkiego nie powinno się stać. Podobnie sprawy się mają z
    całą masa innych leków, np zawsze mnie uderza stwierdzenie, że: "dobry lekarz,
    bo antybiotyki przepisuje w ostateczności" - dla mnie to kiepski lekarz, bo
    antybiotyki przepisuje się wtedy kiedy trzeba, a nie w ostateczności smile.
    Powszechnie istnieje tez paniczny strach przed sterydami, które sa bardzo
    dobrymi lekami i umiejetnie stosowane są zupełnie bezpieczne smile))
    Wracając jednak do wstepu - mimo, ze medycyna to sztuka, nie każdy lekarz jest
    artystą na miarę Wyspiańskiego smile, cały figiel polega na tym żeby znaleźć
    takiego, ktory uzyje tormentiolu, choć wie, o kwasie borowym, ale widzi
    uzasadnione zastosowanie, a nie takiego, który użyje bo nie wie....
    Życzę wszystkim owocnych poszukiwań smile))))))) A przychodnie można zmienić
    bezkarnie chyba co 2 lata? nie jestem pewna, bo nie pracuję w POZ smile))
    Pozdrawiam i biegnę na spacerek
    Marta

    Ps
    my się jeszcze bawimy w "niema, niema ... jest!" i "a ku, ku!" (mama za fotelem)
  • frytkal 17.09.04, 15:14
    Niestety i my dopisujemy sie do klubu wirusowiczów. Wczoraj wieczorem jak
    wrócilam z pracy to Junior juz marudzil. Dzis bylismy u lekarza i mamy
    przepisane antybiotykisad
    My bawimy sie jeszcze balonem. Oczywiscie taki niedopompowany. Ale frajda go
    mietosic!
    Kaszka ryzowo-leczna - zjadamy ja, ale w ilosciach defizytowych, bo Rado w
    ogole to nie lubi sie "przezerac".
    No i mi zle, tak zle, ze juz gorzej byc nie moze. Wszystko mi sie wali. Juz
    nawet nie mam sily sobie pobeczec w kacie.
    Ale jeszcze sie do was usmiechne i buziaczki dla Fajnych Maluszków.
    Ide, bo Radzio strasznie wyje, biedaczeksad((
  • luna_tika 17.09.04, 16:00
    Wszystkiego najlepszego dla Zosi i Oktawii. Witamy w gronie "dojrzałych"
    siedmiomiesięczniaków. smile)))

    Frytkal, nie daj się! Może gorzej być nie może, ale na pewno może być lepiej,
    czego Ci życzę z całego serca.
    Pozdrawiam
    Aga
  • margoja 17.09.04, 19:52
    Nie wiem jeszcze czy na pewno, ale chyba od 1 pazdziernika pójde do pracy!!!
    I to na cały etat, mama deklaruje ze bedzie przyjedzac do antosika, ale jak
    sobie pomysle o tym ze mam go zostawiac to mi sie dziwnie robi...
    A Antoś tak ładnie zaczął jesz, dziś był króliczek z jarzynami, chyba nie
    bedzie tak zlesmile))z tymi nowościami. Z piciem jest troche gorzej, bo Antek nic
    nie pije oprócz mojego mleka, ani soczków ani wody, z herbatkami nie próbowałam
    jeszcze.

    Dzięki Mopek za uspokojenie trochę atmosfery, zaniepokoiłam sie informacjami od
    malwes, a w przypadku dzieci to lepiej nie eksperymentowac samemu z tym kwasem,
    no nie?
    aha i jeszcze o skypie, wiem ze juz o tym pisałyscie, ale ja dopiero teraz mam
    i jeszcze znikim nie gadałm, i jestem bbbb ciekawa jak to jest!!!
    Dobra ide odpoczywac z mężem na kanapiesmile)))
    Antosik słodko śpi uspany na klacie tatusia

    PS.co do zabaw to takie same jak Wasze, tyle ze ja mówię "gotowała sroczkę
    kaszkę, temu dała na miseczkę ,temu dała na łyżeczkę,a temu nic nie dała i
    frrrrrrrrrrrr poleciała!!!!!!"
    A mój mąż to mówi tak "sroczka kaszkę warzyła, temu dała...... i na koniec temu
    łeb urwała i frrrrrrrrr poleciała"smile)))))))))))a u Was?
    A z myszką do Franciszka to nie znammmmm.......
    A najlepsza zabawa jest taka jak u Morska u taty na brzuchu trzęsawka w kazdą
    stronę z odpowiednim dzwiękiemsmile)))))
    Pozdrawiam juz weekendowo, Buzka dla wszystkich mamus i maluszkówkiss***
  • emilka_n 17.09.04, 20:41
    dzieki mopku za uspokojenie z tym termentiolem. A co do aphtinu to akurat u
    mnie byl stosowany przewlekle. Chyba litry tego swinstwa wypilam. Ale to juz
    inna bajka i nie chce o tym pisac.

    Zabawy
    Widze ze z myszka jest troszke zamieszania, a to tylko taki krotki wierszyk jak
    raczek
    Idzie myszka do franciszka zapomniala gdzie on mieszka (idziemy paluszkami po
    dziecku jak przy raczku i na koniec laskotki , u nas w brzuszek)

    mlody juz sie wykompal musze konczyc
    pa
  • natder 17.09.04, 23:33
    Wiecie mi już ręce opadają. W Tomaszowie panuje jakiś paskudny wirus dający
    objawy: temperatura+wymioty+biegunka. Natalka już to zaliczyła, mnie i męża
    litościwie wirus ominął, ale znów martwię się o małą. Zrobiła dziś dwie rzadkie
    kupki sad, no ale rano znalazłam wreszcie zęba smile)) (po dwóch tygodniach jęków
    i stękań). Dziąsła ma bardzo nabrzmiałe i prawdopodobnie za chwilkę będzie
    druga jedynka. Tymczasem Natalka też brzydko kaszle i znów złożyliśmy wizytę
    pani pediatrze i wyszliśmy z receptą na kolejny syropek. Dżizas jak tak dalej
    pójdzie chłop mi całą pensję w aptece zostawi wink
    Co do pleśniawek to u nas była z tym taka dziwna historia. Malwinka dostała je
    po antybiotyku, smarowałam Nystatyną, Aphtinem tylko w sytuacjach krytycznych
    kiedy mi Nystatyny brakło, po kilku tygodniach smarowania dosłownie wymiękłam,
    Malwinka nie dawała się dotknąć, przestałam smarować i po dwóch dniach nagle
    pleśniawki zniknęły i (tfu, tfu,tfu) nie powróciły.
    Kochane czy może któraś z Was zna jakąś cudowną metodę coby te wirusy i
    bakterie skutecznie odpędzić??? Może jakieś niekonwencjonalne metody??? (ale
    czarnego kota zabijać i krwi pić nie będę wink))
    Pozdrowienia wieczorową porą.
  • malwes 18.09.04, 12:56
    Witajcie,

    Dziewczyny, nie chciałam Was przestraszyć tym kwasem borowym sad(( - podałam Wam
    źródła informacji, które znalazłam a sama też się wcześniej przestraszyłam bo
    jak pisałam użyłam kilka razy leków mających kwas w składzie. Dobrze, że Marta
    napisała nam w tym temacie, mnie też lekarz "pocieszył", że nic się nie powinno
    stać po tych zastosowaniach.

    A tak w ogóle to wybrałam ten temat wątku bo chciałabym się Wam tak
    troszkę "wytłumaczyć" z mojego nastawienia do lekarzy i leczenia...pewnie sobie
    pomyślicie, że ja jestem właśnie takie "jajko"...i pewnie nie jeden lekarz tak
    o mnie pomyślał - że nie studiowałam medycyny a on przecież "wie najlepiej co
    ma przepisać"...no...prawda to ale...

    Jakoś nie mogę się przekonać do nieomylności kogokolwiek w kwestii mojego czy
    moich bliskich zdrowia czy życia. Nie chodzi tu przecież o wiedzę w konkretnej
    dziedzinie tylko o coś duuuużo poważniejszego. Nie chodzi o bycie ekspartem
    tylko o to, że jeśli coś dotyczy bezpośrednio mnie czy mojego dziecka to działa
    u mnie zasada ograniczonego zaufanie...UI tak co mam zrobić gdy....

    - leżę w szpitalu w ciąży i denerwuję się, że nie miałam wziętego posiewu.
    Kilku lekarzy sprzecza się ze mną, że tam żadnej infekcji nie ma bo z oglądu
    wszystko jest piękne i czyste...no ja niechcący przeczytałam w necie, że
    infekcje nasilają problemy z krwawieniami z łożyska...w końcu robię awanturę,
    robią mi posiew. E. Coli i Enterococcus w ilościach takich, że po 15 minutach
    od wyniku dostaję antybiotyk od razu dożylnie sad(
    - moje dziecko w szpitalu nawet nie budzi się do jedzenia...jeden neonatolog z
    oddziału i dwóch z nocnego dyżuru po 30sekundowym oglądzie mówią mi, że to
    efekt żółtaczki choć ja "niechcący" czytałam, że nie budzienie się to najgorszy
    objaw a poza tym czuję, że coś jest nie tak...wypisują nas jako zdrowych.
    Chwilę później w drugim szpitalu dziecko ma wspomagane oddychanie, zstwierdzone
    zapalenie płuc, E. Coli w moczu i Złocistego w pępku, hipoglikemię (nic
    dziwnego, że się nie budzi)...

    - mam przeziębione dziecko, zanim zadzwonię do lekarza za 100zł dzwonię do CM
    LIM gdzie mam darmową kartę i zamawiam neonatologa do domu. Dziecko dostaje
    receptę na antybiotyk (ospamox) choć "niechcący" gdzieś przeczytałam, że objawy
    Szymona to raczej wirusowe a nie bakteryjne. Z pomocą innego lekarza infekcję w
    4 dni leczymy Cebionem, Ambrosolem i oklepywaniem. I tak już 3 razy dostałam
    dla dziecka antybiotyk na coś so mijało po kilku dniach...

    - z niewiadomych przyczyn pupa niczym u pawiana. Nie pomaga bepanthen,
    sudocrem, alantan, gencjana, rivanolum...lekarz każe kupić Tormentiol. Ja
    jeszcze obdzwaniam znajome mamy i...odparzenie leczy mąka kartoflana smile))

    No i właśnie - co ma zrobić taka mama, której jeden lekarz mówi, że trzeba brac
    antybiotyku a za godzinę inny, że trzeba??? Skąd ona ma wiedzieć komu zaufać
    skoro nie kończyła studiów w tym temacie a oni kończyli obaj??? No już właśnie
    wtedy zostaje czytanie tych nieszczęsnnych ulotek, książek, internetu i
    decyzja, komu z nich zaufać...I jak kiedyś pięknie napisała Marta - co zrobić
    kiedy dostępu do wiedzy i informacji nie ma?

    No bo kurcze, to że nie jestem lekarzem to nie znaczy że nic nie mam prawa
    czytac, wątpić, zadawać pytań! W końcu chodzi o mnie czy o moje dziecko...Tym
    bardziej, że czasami po prostu się czuje, że ktoś nie ma racji - i to jest
    wspaniałe, jak pisała Mopeczek, że u nich zatrzymuje się do obserwacji dziecko
    jeśli nic nie widać złego ale mama twierdzi, że coś się dzieje....
    Marto-Mopeczku - masz we wszystkim rację to co napisałaś. Tak właśnie być
    powinno, że jeśli ktoś coś przepisuje to dlatego, że nic innego, mniej
    niebezpiecznego nie pomoże a nie dlatego, że tak jest najszyciej czy też, że po
    prostu nie ma. I ja uważam, że lekarz ma obowiązek poinformawać mnie o
    wszystkich skutkach ubocznych. Nie może tego nie zrobić dlatego, "że ja nie
    zrozumiem" - ma mi to powiedzieć tak, żebym zrozumiała....

    I wiecie co uświadomił mnie Szymonowy neonatolog - że ja jako matka mam prawo
    do jednej choroby zawołać 15 innych lekarzy - mam prawo konsultowac się z
    innymi. Ze na Zachodzie to jest standardem, że lekarz informując pacjenta o
    stanie zdrowie jego czy dziecka daje listę kilku innych lekarzy tej
    specjalności do konsultacji - aby pacjent wysłuchał kilku innych/tych samych
    opinii i w zasadzie sam przy pomocy lekarza podjął wybór o leczeniu znając za i
    przeciw a nie żeby lekarz tego wyboru dokonał za niego. A niestety w Polsce nie
    można "zwątpić" w lekarza, mieć pytań, czy nie daj Boże poprosić o konsultację
    z kimś innym bo to jest uważane za podważanie autorytetu. We Francji lekarz,
    który powiedziałby, że on decysując o czyimś zdrowiu "wie najlepiej" czy "jest
    pewien, że ma 100% racji" zostałby uznany za aroganta i szybko straciłby
    pracę...

    Masz rację kochany Mopeczku, że wybór lekarza to problem. Ja mam dwóch smile))
    Głównie dlatego, że mogę potrzebować szybko pomocy a jeśli jeden nie może to
    zostaje ten drugi. No zdarza się czasem, że mają różne opinie, np. na temat
    szczepień, więc wtedy zostają mi te nieszczęsne ulotki...I tak jakos czuję, że
    jak ktoś na ulotce napisał, że czegośtam nie można to na jakiejś podstawie to
    napisał i nie chcę eksperymentować na dziecku - no chyba, że naprawdę nie ma
    alternatywy...

    Ech...piszę to wszystko, żebyście nie myślały, że ja się jakoś tam mądrzę...po
    prostu się martwię, jak każda mama. I z jednej strony nie zawsze ufam lekarzowi
    a z drugiej wszystko co dotyczy Szymona, włącznie z tym jaką wodę pije i czym
    myję butelki konsultowałam z lekarzem...A z drugiej strony ja po prostu lubię
    wiedzieć jak najwięcej na trmaty, które dotyczą mnie czy mojej rodziny, dlatego
    czytam, myślę, szukam...i tak sobie myślę, że skoro nawet czasem z Panem Bogiem
    polemizuję, to trudno, żebym tego nie robiła z lekarzem smile)))))))))))))))

    Myślicie, że przesadzam, że żle robię?


    A tak w ogóle to Mopeczkowi należą się gorące podziękowania za wsparcie, za
    udzielanie nam porad, za pocieszanie...Choć głupio mi, że czasem nadużywamy
    naszej wiedzy o tym, co Marta robi i zawracamy jej głowę naszymi problemami...
    Dzięki Ci Martus!
  • malwes 18.09.04, 13:00
    Przedwczoraj padł mi służbowy laptop sad(( Umarł na dobre. Na szczęście udało
    się odzyskać wszystkie dane bo to chyba "tylko" płyta główna się spaliła.
    Boję się, że komputery służbowe nie są ubezbieczone na "domowy użytek"...ale
    mam nadzieję, że ten już się zamortyzował i nie będę musiała płacić sad

    Mam nowego laptopa, już nie służbowego, bo na tym mogę instalować co zechcę i
    mam zamiar założyć sobie Gadu, Gadu!

    A Szymon ma znów paskudne odparzenie sad((( Podejrzewam, że od pieluszek Pampers
    Sensitive (nowość w białym odpakowaniu). Nawet mąka nie pomaga sad(( - i na
    moje "nielekarskie" oko, to tam są takie pęcherzyki...więc może nadinfekował
    bakteriami albo grzybami sad(((((((((((((((((( Buuuuu!!!!!!! Biedna pupina sad((

    Ale katar i kaszel przechodzą smile)
  • malwes 18.09.04, 13:03
    ...Strasznie mi przykro, że wirus dalej szaleje sad(( Natderku, nie wiem jak
    pomóc...już podawałam moje sposoby na przeziębienia ale to lepiej zapytać
    lekarza. A u Ciebie to chyba zęby bo ząbkowaniu często towarzyszą lużniejsze
    kupki.... nie martw się.

    Margoju, jak nie chcesz tu, to wyślij może na priv swój login skypowy to do
    Ciebie zadzwonię!

    Gosia
  • morsk2 18.09.04, 17:44
    No coż Malwes...trzeba Ci to w końcu jasno powiedzieć:
    przesadzasz...
    jesteś przewrażliwiona...
    ...
    ...jak każda matkasmile
    więc przesadzaj tak dalej, bo my chętnie korzystamy z Twojej wiedzysmile))
  • kajka.3 18.09.04, 19:31
    Proszę dopisać mnie do listy matek przewrażliwionych!!!

    Jako matka przewrażliwiona zapisuję sobie w specjalnym notesie kiedy, które dziecko (trójka, toż to prawie przedszkole), na co było chore i jakie leki dostało.
    Pewnego razu Alka chorowała na zapalenie ucha i dostała Klacid - 5 ml co 12 h (co też skrzętnie zanotowałam). 3 m-ce później - zapalenie oskrzeli. Inna pani dr (dyżur niedzielny w obcej przychodni) przepisała również ten sam antybiotyk, ale 4 ml co 12 h. Wtedy samowolnie postanowiłam podawać dziecku tak, jak 3 m-ce wstecz - 5 ml co 12 h (co mi wyszło również z prostych przeliczeń dawka dobowa/kg masy ciała x waga dziecka / ilość dawek na dobę). Po trzech dniach braku poprawy u córki wybrałam się do p. dr, do której mam zaufanie z pytaniem - co dalej. Oczywiście powiedziałam, jaką dawkę leku zalecono, a jaką podawałam. P. dr pobłogosławiwszy matczyną intuicję, zbadała Alę i powiedziała, że otarliśmy się właśnie o zapalenie płuc i zaleciła 6 ml co 12 h ww. leku, jako że przypadek cięższy i potrzebna dawka "fest". Po 7 dniach Alka wyzdrowiała.
    I tak to jest, drogie mamy - ilekroć trafiam do nieznanego mi lekarza, wzrasta poziom mojej czujności.

    Także - Gosiu - tak trzymaj. Przecież chodzi w tym wszystkim o najważniejsze - zdrowie naszych dzieciaków i nasze.
    Pa. Kasia.

    --
    Matejko
  • tjoanna 18.09.04, 21:01
    Gosiu, cieszę się, że o tym wszystkim napisałaś, bo podobne myśli chodziły mi po głowie. Zgadzam się z Tobą w zupełności i we wszystkich punktach! I podziwiam chłonność Twojego umysłu (wiedzę masz niesamowitą).
    Dodam tylko, że to nie do końca tak Mopku, że antybiotyk "nie w ostateczności, tylko wtedy kiedy trzeba". "W ostateczności" znaczy dla mnie tyle, że wówczas, gdy inne rzeczy nie działają. A wielu lekarzy, zwłaszcza tych pracujących w przychodniach, jednak idzie na łatwiznę i daje antybiotyk, bo to najprostsza i najpewniejsza droga do szybkiego pozbycia się choroby. A że obniża przez to odporność wydaje się nie bardzo ich obchodzić.
    Moja mama była w tym względzie bardzo podobna do Gosi: wiele razy nie podała mi leków, jeśli nie miała do nich przekonania, a że czytała dużo, wypracowała sobie własne - SKUTECZNE! - metody leczenia. Do lekarza oczywiście chodziliśmy, mama grzecznie zabierała recepty, ale w domu decydowała co dalej.
    Ja sama czasem chodzę z Szymonem kiedy pokasłuje, żeby lekarka go osłuchała. Znam już ten jego alergiczny kaszel, ale chcę mieć pewność, że nie dzieje się coś poważniejszego. I mimo że milion razy jej mówiłam, że Szymon jest alergikiem, ona za każdym razem się upiera, że to infekcja (mimo braku innych objawów), i zawsze zapisuje to samo: eurespal, cebion i syrop prawoślazowy. Przestałam więc już dyskutować. Nie podaję mu nic, a kaszel znika zwykle na drugi - trzeci dzień.
    Wniosek z tego Mopku, że chciało by się, żeby każdy lekarz był taki solidny jak Ty, ale tak nie jest i już. A nawet solidni mają różne poglądy na ten sam temat wink

    Pozdrawiam wieczornie,
    Joanna
  • asialc1 19.09.04, 11:09
    Gosieńko,nigdy mi nie przeszło przez głowę, ze się mądrzysz. Bardzo się ciesze,
    że o tym wszystkim piszesz, bo wiele z nas moze skorzystac z Twoich rad i
    wiedzy. Ja też nigdy slepo nie wierzyłam lekarzom i zawsze słucham swojej
    intuicji. A lekarze często idą na łatwiznę i na wszystko przepisują
    antybiotyki. Jak ja byłam mała i przeziębiona lekarz oczywiscie tez kazał dawac
    antybiotyk, ale moja Mama nigdy się na to nie zgodziła, bo nie było takiej
    potrzeby. Chorowałam bardzo mało i tylko na jakieś zwykłe przeziębienie, które
    po kilku dniach przechodziło, po innych lekach. A antybiotyk pierwszy raz
    wziełam po skończeniu 20 lat, gdy nabawiłam się zapalenia płuc, ale tylko przez
    własna głupotę. Akurat dostałam pracę, byłam na okresie próbnym, przeziebiłam
    się, ale nie miałam czasu na leczenie, bo siedziałam w pracy po 12 godzi (było
    wtedy tyle roboty), o kilkudniowym zwolnieniu nie chciałam nawet słyszec, bo
    wiadomo jak z praca no i w końcu na zwolnieniu byłam przez miesiąc. Na które
    zreszta kazał mi iś dyrektor smile
    Odpukac, Natalka jak na razie nie chorowała, ale jestem pewna, że tak samo
    wszystko będę sprawdzac, dowiadywac się i jak będę czuc, że antybiotyk nie jest
    potrzebny nie zgodze się.
    Bardzo się też ciesze, że Martusia jest zawsze tak nam pomocna i zawsze
    znajdzie dla nas czas.
    Bardzo Wam dziewczyny dziekuję smile
    Przecież w końcu każda z nas chce jak najlepiej dla własnego i nie tylko smile
    dziecka.
  • kasiaczekroza 18.09.04, 21:07
    Witam drogie Panie i cudne lutowe dzieciątka!
    Praca, praca i jeszcze raz praca.Mam juz powoli dosyć.Pracuję na gołym etacie,
    bo dyrekcja stwierdziła, że karmiąca matka tak musi(???) ale cały tydzień
    organizowane sa a to rady a to szkolenia tudzież zebrania podzespołów do spraw
    różnych.Wszystko to oczywiście od 15 do przeważnie 18.30.Obecnośc obowiązkowa i
    wtedy juz nie przeszkadza,że mam małe dziecko.W czwartek wyszłam do pracy
    o7.30, wróciłam o 14.30.Wyszłam ponownie o 15. i wróciłam przed 19.00.No
    przeciez to jest nieludzkie!!!!
    Dziś ugotowałam Antoszkowi zupkę, tzn ziemniaka i marchewke, zmiksowałam i
    dodałam pół żółtka,Potem wypił kilka łyżeczek soczku bo była bardzo gęsta.Jadł
    az mu się uszy trzęsły.zjadł o 14 i trzymało go to do 18.30.Byłam w szoku.Bo po
    zupce słoiczkowej max 2,5 godzinki.
    Antoś jadł już śliwki, banany i zajada się jabłuszkiem startym na tareczce.
    Z pupką się coś dzieje, te same hustki, pieluchy ,a tu zaczerwienienie, że hej
    i skuteczny dotąd sudocrem nie radzi sobiesad(
    Przesyłam pozytywną energię dla wszystkich chorujących dzieciaczków i
    mamuś.Trzymajcie się i mnóstwo zdrówka!!!!
    Co do zabaw
    -kosi-kosi(Antek klaszcze sam)
    -taniec z mamą lub tatą
    -bujanie się na bujaczce
    -podskoki-Patataj pojedziemy w daleki kraj
    -szeptanie do uszka
    -podskoki na łożu na siedząco trzymając siostrę za ręce

    --
    Moje dzieci-Marta i Antoś
  • asialc1 19.09.04, 12:02
    Aniu, napisałam do Ciebie pare słów na pocztę gazetową.
  • hanti 18.09.04, 21:08
    Moja Karolcia, jak na prawdziwego wcześniaka przystało do końca sierpnia leżała
    sobie grzecznie bawiąc się zabawkami lub rączkami. Ale żadnej innej aktywności
    ruchowej nie wykazywała.
    Do początku września ruszyła lawina nowych umiejętności, 1.09- mała siedzi z
    podparciem, 5.09- przewraca się z plecków na brzuszek, 16.09- bieże stópkę do
    buzi, 17.09- kończy 9 mieś (korygowane 6,5 mieś) i wraca z brzuszka na pelcy.

    Niestety jej "błyskotliwa" mama czyli ja jeszcze nie ogarnęła tego że jej
    dziecko wzięło się do roboty i goni rówieśników. Zostawiłam ją samą na łóżku,
    łóżko szerokie a ona leżała pod ścianą (co nie tłumaczy mojej bezmyślności). I
    Karolcia w dniu dzisiejszyn nauczyła się pełzać co bidulka przez głupotę swojej
    mamy przepłaciła wypadkiem.
    Jestem na siebie wściekła, tymbardziej że z Kubusiem nigdy nic takiego mi się
    nie przytrafiło,a był o wiele bardziej ruchliwy, przy drugim dziecku powinnam
    być już bardziej przewidująca, ale....

    Naprawdę jestem na siebie wściekła, na szczęście Karoliczkowi nic się nie stała,
    tylko się strachu najadła
    pozdrawiam
    Ania
  • nitkanitka 18.09.04, 21:22
    Ja nie wiem jak to się dzieje, ale i do nas w czwartek za witał parszywy
    "świrus" sad. Mała udawała, że kaszle - tak mi się wydawało - tak jak to
    zazwyczaj robi kiedy chce zwrócić na siebie uwagę. Jednak to był zwiastun
    nadchodzącej infekcji wirusowej sad. Wczoraj pojawił się katar, brak apetytu na
    to co nie jest cycochem i podduszanie się - no bo przecież nie umiemy oddychać
    buzią sad.
    W nocy mąż siedział z nią na fotelu do 1:30 bo wtedy mogła stosunkowo swobodnie
    spać i spływało jej bez problemu. Potem spała w pozycji półsiedzącej między mną
    a mężem no i jakoś przeżyliśmy tę noc. Wezwaliśmy lekarza. Może napiszę co
    zaleciła a Was poproszę o opinię na ten temat - przede wszystkim nasze forumowe
    Jajko smile i Kurę no i oczywiście inne doświadczone w tej kwestii Mamy.

    1)Eurespal 3x5ml - 5 do 6 dni
    2)do nosa – Euphorbium comp. S 3-4 x w ciągu dnia; przed snem Nasivil soft 0,01%
    2-3 x 1 dawka w nocy; max 4-5 dni
    3)Cebion 3 x 6-7 kropli – do 20 na dobę
    4)ew. na noc 2 ml Clemastinu o ile będzie duży problem z oddychaniem
    5)p/gor. Eferalgan – czopek 150 mg – bo waga ponad 8 kg (podawać jak temp.
    będzie 38)
    6)p/gor. Nurofen zaw. 3 x 2,5 ml – jak temp. po pierwszym nie spadnie po
    godzinie lub przekroczy 38,5

    Aha, dodam, że Jagoda ma tylko i wyłącznie katar, nie gorączkuje, jedno uszko do
    obserwacji drugie zupełnie "czyste", kaszel jest tylko i wyłącznie skutkiem
    duszenia... Czyli katar WRÓG PUBLICZNY nr 1!
    No i my dostaliśmy zalecenia bo nas też coś łamie – ssać rozgryzioną wit. A+E
    mite i coś jeszcze, ale nie pamiętam bo mąż pognał do apteki i kartkę ma ze sobą...
    No i jeszcze mogłam przekręcić nazwę, któregoś z leków bo mam zapiski lekarza, a
    jak mnie już doświadczenie nauczyło to co ja czytam na recepcie wink ma się nijak
    do tego co jest na pudełku wink.
    Poza tym Jagoda jest nad podziw spokojna i „tylko” jak się „dusi” reaguje
    płaczem i walką z niewidzialnym wrogiem...

    Gosiu – malwes – wiesz, mam takie samo zdanie na temat lekarzy, naszych praw i
    świadomości” czyt. uświadamiania. Też uważam, że intuicja jest skarbem. No i
    ktoś kto bezpodstawnie ignoruje nasze obawy i podejrzenia nie jest godny zaufania.
    Też jestem przewrażliwioną matką. Niektórzy mówią, że stosowanie monitora
    oddechu to fanaberia, pobieranie krwi pępowinowej – manifestacja zamożności, a
    używanie niani elektronicznej to snobizm, ale ja długo czekałam na moją Kruszynę
    i zrobię wszystko żeby zapewnić jej maximum bezpieczeństwa a sobie (być może
    pozorny) spokój...

    Pozdrawiam
    Nitka

    PS. Jagodzie wzrosła temp. To chyba dobrze bo organizm się broni, prawda?
    PS. Nosek obtarty, nie da się dotknać sad, łzy kapią od kataru pomimo uśmiechu na
    twarzy, serce się kroi sad!

    Hanti dziękuj Bogu, że wszystko ok! To jest najważniejsze!
  • kajka.3 18.09.04, 22:09
    U nas też katar, trudno Matejuszowi oddychać, łzy w oczkach... najgorzej nocą.
    Daję Cebion, pędzluję nosek solą fizjologiczną i co 2-3 godz daję Dagomed 3 - granulki (3 szt) rozpuszczone w wodzie.
    Katar odciągam gruchą ku ogromnemu niezadowoleniu synka, ale jeszcze gorsze jest wycieranie chusteczką.
    Psia kość...
    K.

    --
    Matejko
  • arch.monika 18.09.04, 23:44
    No co to za wstrętne wirusy, infekcje, choróbska i inne paskudztwa dopadają
    nasze dzieciaczkisad((((Precz, precz, precz, a sio....!!!!!!!!!

    Obdarte noski smarujcie maścią witaminową, albo bephantenem, przynoszą
    natychmiastową ulgę, sprawdziłam empirycznie jak miałam strup zamiast nosa.
    Chociaż zdania co do stosowania gruszki są podzielone to u nas też się
    sprawdziła, często jest to jedyny sposób na oczyszczenie noska. Dominika co
    prawda jak widzi gruszkę to zaczyna wrzeszczeć, ale trudno....

    W sprawie jajka i kury: Musze przyznać ze moje zufanie do lekarzy zawsze było
    dużo większe,(może dlatego że miałam szczęście chodzić do naprawdę dobrych
    fachowców) ale po Waszych postach poczytuję to za głupotę i dyletenctwo.
    W przyszłości będę dużo czujniejszasmile

    Pozdrawiam chorowinki i nie dajcie się wirusom!!!!!
    Wysyłam pozytywne fluidy.....Monika
  • malwes 19.09.04, 08:15
    Tak dla jasności chciałam dodać, że miałam na myśli Kurę Ogólną-Państwową-i -
    Prywatną - na pewno nie Kurę Forumową bo od niej czerpie Jajko wiele ze
    swoich "mądrości" i strasznie żałuje, że Kura nie ma kurnika gdzieś w W-
    wie smile)))))))))))))))))))))))))))

    Koszmarny jest ten wirus sad( - choć w Skypowej rozmowie Kajeczka przypomniała
    mi, że nasze dzieci niestety nabierają odporności poprzez choroby i tak musi
    być. Z tym płakaniem przy katarze to jest jakiś horror dla mojego serca. Szymon
    też miał taki katar, że aż mu łzy jak grochy same ciurkiem leciały i on z tymi
    łzami i czerwonym noskiem próbował się do mnie uśmiechać...

    Niteczko - myślę, że infekcja minie. Nam po tych lekach naprawdę ulżyło. Też
    miałam przepisany Clemastin ale nie dawałam bo nie było potrzeby. Szymon w nocy
    nie kasłał. Mój Szymon też się boi gruszki i też ryczy na jej widok. Tylko
    niestety szarpie się tak strasznie, że nie jestem mu w stanie zrobić nic innego
    jak tylko spróbować cokolwiek podetrzeć spod nosa pieluszką. Nie da sobie nawet
    dotknąć noska nie mówiąc o odciąganiu gruszką czy zakropieniu kropli. Robię to
    czasem tak delikatnie jak śpi.

    Ja mam do Was pytanie o gruszkę. Ja mam taką "standardową" o numerze 2 i jedną
    Nuby - ale lekarz mi powiedział, że to najlpiej powinna być taka szeroka, którą
    da się objąć całą dziurkę nosową a nie taka którą się wkłada do środka - tylko,
    że ja takiej nie widziałam nigdzie w sklepach czy aptekach. Jakiej Wy używacie?

    Ja też swój i Szymonowy nosek smarowałam jak Monika Bepanthenem albo Niveą z
    panthenolem.

    Mopeczku - już dawno miałam pytać - jak się sprawdziło to krzesełko BabyWelt,
    które zamówiłaś przez internet? Chodzi mi głównie o to, czy jest stabilne, i
    czy łatwo się zmienia uchył i wysokość. Na zdjęciu wygląda super ale ciekawi
    mnie opinia użytkownika. I jeszcze miałam zapytać o ten uszkodzony dysk - bo
    jakoś uciekło mi w wątkach to czy w końcu odzyskali te zdjęcia i czy to były
    jakieś koszmarne koszty? Po tej mojej awarii komputera najadłam się strachu o
    dane....

    Beatko od Szymonka - a może, jeśli wygodniej mu spać w tym pokoju przy kuchni
    to da się rozłożyć na podłodze np. puzzle podłogowe a na to na czas spania
    gruby koc pod spód i może w ten sposób zmieścicie się oboje i nie będzie z
    czego spadać...?

    Kończę powolutku...
    Gosia
  • emilka_n 19.09.04, 09:17
    tylko na chwilke, u mnie jak w tytule sad Maz zlapal jakas infekcje (katar, bol
    gardla, kaszel) i pare godzin pozniej maly chory. Cala noc z nim chodzilismy na
    reku, nic nie pomagało - płakał, gdzie tam krzyczal . Boze myslalam ze po godz.
    zmeczy sie i zasnie, a on cala noc sie meczyl, przed chwilka zasnal. Padam ze
    zmeczenia, piersi dalej sie nie goja sad

    pisze bo umowilam sie z Wami do kina no i my nie pojdziemy

    emi



  • asialc1 19.09.04, 11:46
    Wszystkiego dobrego, zdrówka, radosci oraz bezbolesnego ząbkowania dla
    Majeczki, Kubusia, Jagódki i Antosia.
    Duza buźka smile)
    ciocia Asia i Natalka

    Wczoraj nie pisałam, bo nie było nas przez cały dzień. Rano przed wyjsciem z
    domu Natalka uderzła się o nasze łózko i nabiła sobie pierwszego guza na
    policzku. Drugiego u mojej przyjaciółki na imieninach. Poslizgneła się na
    podłodze i uderzyła czółkiem o szafkę. Nasza biedulka. Tak bardzo sie spłakała.
    A to wszystko działo się tak szybko, że Michałowi nie udalo się Jej złapac
    chociaż siedział obok. Przyłorzylismy zaraz zimne łyzki, posmarowalismy
    Alantanem Plus i dzisiaj guza prawie nie widac. Tylko ze te upadki nszych
    dzieciaczków równiez bardzo, albo i bardziej bolą rodziców. Wiele bym dała,
    żeby je wszystkie wziąc na siebie. Dlaczego tak nie mozna???
    A tak staram się Natunię pilnowac. Czemu nie mogę Jej uchronic przed wszystkimi
    upadkami? buuu

    A własnie krostki po Alantanie Plus tez znikaja smile Dzieki dziewczynki smile

    Aniu, nie bądź dla siebie taka surowa. Ja też się tak czułam po upadku z łóżka
    Natalki. Na szczęscie Karolince się nic nie stało. Dla mnie to tez przykre, ze
    nie mozemy naszych dzieci uchronic przed wszystkim.

    Marzenko, nie musisz się przejmowac tym, ze nie usłyszałaś od synka mama.
    Przecież nie wszystkie dzieci zaczynaja mówi w tym samym czasie. To nic złego.
    Dobrze, że Szymusiowi nic sie nie stało po upadkach. Tak jak pisała Gosia,
    kładź może kołdrę na podłodze i w ciągu dnia niech na niej spi. A jak w nocy?
    Nie chce nadal spac w swoim łóżeczku?

    Olu, przesyłam dobre fluidy dla Jagódki. Niech szybciutko wraca do
    zdrówka.Całuję Ja bardzo mocno.

    Nie mogę Wam poradzic w sprawie leków. Żadnego nie wypróbowałam, bo nie było
    takiej potrzeby. Słuchajcie swojej intuicji, ona jest najlepszym doradca, a jak
    macie jakieś watpliwości to skonsultujcie z innym lekarzem.
    Tak jak pisała Gosia, powinno się tak robic w przypadku jakichkolwiek
    niejasnosci.
    Trochę mi przykro, ze nie mogę pomóc sad Wy mi juz tyle razy poradziłyscie, a
    ja.... Ale na prawde na temat tych wszystkich leków dla dzieciaczków nic
    jeszcze nie wiem. Odpukac, Natalka jeszcze nie chorowała, chociaż dobrze wiem,
    że nas to nie ominie. Mam tylko nadzieje, ża jak najpóźniej.

    Moja ukochana Natalka
    www.cichocki.net
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
  • beataj02 19.09.04, 11:49
    Strasznie to przykre, że tak duzo naszych Dzieciaczków coś złapało - te
    wstrętne wirusy śmigają i tylko czekają, gdzie by tu sie zaczepić, a maluchy są
    podatne. Mam nadzieję, że szybko przejdą wszelkie katary, kaszelki i takie
    inne.
    Ja też natłuszczałam Szymkowi nosek przy katarze, bo nie dawał sie dotknąć -
    tak był poraniony sad( A jeszcze dodatkowo mocno nawilżałam mieszkanie -
    właściwie nawilżacz chodził bez przerwy; dodatkowo w dzień, kiedy mogłam
    obserwować Szymka, dodawałam do pojemnika z wodą kilka kropel Olbasu. Pomagało,
    było mu łatwiej oddychać.

    Co do lekarzy, to jestem tzw. trudnym pacjentem: pytam, dowiaduję się, a czasem
    nawet wykłócam o coś (ale jak moje dziecko cierpi, a pani pielęgniarka pije
    kawę i mówi "zaraz, przecież jestem zajęta", to mnie rzuca! - przykład z
    ostatniej nocnej wizyty z Szymonem).

    U nas idzie trzeci ząb, taka wielka łopata - jedynka górna, więc noce są
    baaardzo ciekawe sad( Nawet teraz chłopcy poszli na spacer, a ja odsypiam; tzn.
    za chwilę będę odsypiać smile)

    Gosiu, sprawdź jeszcze krzesełko Grapi Maxus - my jesteśmy bartdzo zadowoleni;
    łatwo się składa, czyści, łatwo zmienia wysokość i jest stabilne, bo nawet
    przewożę w nim Szymona z pokoju do kuchni lub odwrotnie (pokonując próg). Nie
    mam w tej chwili linku do tego krzesełka, ale były chyba w Bobomarkecie,
    zresztą jak mawia mój mąż "google twoim przyjacielem"... czyli tam wszystko
    znajdziesz smile) A co do spania i spadania, to Szymek Toscowy miał te przygody;
    my mamy tylko dwa pokoje, więc dużego wyboru nie ma smile) A jak Mały spi z nami,
    to zawsze po środku; nauczyłam się nawet podawać mu w ten sposób obie piersi,
    co prawda wymaga to małej gimnastyki i wyższej poduszki - zwłaszcza przy tej
    zewnętrznej, ale można się przyzwyczaić i da sie spać, co przez ostatnich kilka
    nocy jest sukcesem.

    Ściskam wszystkich ciepło, a zwłaszcza tych chorych - szybciutko zdrowiejcie.
    Dużo radości i uśmiechu przy zdobywaniu świata kolejnym siedmiomiesięczniakom:
    Julci i Majci z wczoraj (co się dzieje z Kasik8iem ??) oraz Jagódce i Antosiowi
    z dzisiaj smile)

    Beata od Szymona

    PS. Kino - Emilko, szkoda, ale skoro Jagódka NItki też chora, więc może
    spotkamy się innego dnia - zdrowiejcie smile)
    PS. do Natder - Aniu, co do Szymonowych minek na zdjęciach - i tak wybrałam te
    najgrzeczniejsze, więc chyba faktycznie on ma zadatki na pirata smile)
  • mopek1 19.09.04, 16:06
    Jak Wy to robicie, że macie tyle czasu na kompa??? Ledwo usiądę i przeczytam,
    co napisałyście już mnie ktoś woła, a wieczorem jestem tak zmęczona, że nie mam
    na nic siły... Nie mam pojęcia jak sobie można poradzić z prowadzeniem domu
    przy dwójce dzieci, bo ja przy jednym mam spore kłopoty sad

    Małgosiu-Malwes! Absolutnie Cię rozumiem i nie chciałam żeby to co napisałam
    ustawiało cię w roli „jajka”, choć jak to potem jeszcze raz przeczytałam to
    faktycznie mogłaś to tak odebrać, a ja chciałam tylko uspokoić dziewczyny,
    które te nieszczęsne leki stosowały! Jeśli w jakikolwiek sposób Cię dotknęłam
    to przepraszam! Muszę się natomiast ustosunkować do paru rzeczy które padły
    potem, a które są dowodem na słuszność tego co napisałam smile)))))

    Kajka! Historia opisana przez Ciebie jest MODELOWA smile)))) otóż ktoś kto jest
    doświadczonym pediatrą nigdy nie da takiej samej dawki leku na ucho i na
    oskrzela, bo zupełnie inna jest penetracja leku do tych tkanek smile, z tego
    względu każdy antybiotyk w dawkowaniu ma podany zakres np. 20-80 mg/kg/dobę a
    lekarz dobiera dawkę w zależności od miejsca w którym toczy się stan zapalny!
    Ponieważ o tym nie wiedziałaś mogłaś faktycznie pomyśleć, że źle potraktowano
    Twoje dziecko, co nie do końca jest zgodne z prawdą .... Tzn w opisanym przez
    Ciebie zdarzeniu widzę inną „dziurę” ale to już zupełnie inny temat smile

    Joasiu-Tjoanno! Pozwolisz, że zupełnie się z Tobą nie zgodzę, antybiotyki muszą
    być używane wtedy kiedy trzeba! Są choroby w których antybiotyk musi być podany
    jako lek pierwszego rzutu, a są choroby w których nawet podany na samym końcu
    nie da nic. Podany antybiotyk obniży odporność na tydzień (bo tyle trwa
    najczęściej leczenie), a ciągnąca się choroba nie dość, że znacznie bardziej
    niż antybiotyk, to jeszcze na dłużej.... Nie mówiąc już o tym, że niemowlęta
    są szczególnie zagrożone nadkażeniem bakteryjnym i przeniesieniem infekcji np.
    z górnych dróg oddechowych na dolne sad((( , gdyby Baśka złapała np. zapalenie
    oskrzeli to nie odważyłabym się trzymać jej bez antybiotyku, mimo, że w 90%
    sprawa jest wirusowa, ale wolałabym uchronić ją przed ewentualnym zapaleniem
    płuc. Zresztą temat jest bardziej złożony i nie będę tu popełniać pracy na
    temat „wskazań do antybiotykoterapii u dzieci” smile))))))

    Co do zaufania do lekarzy, to wielokrotnie już wam pisałam, że sama takowego
    nie posiadam, może dlatego, że tylu ich dobrze znam smile Ale jeśli miałabym cos
    doradzić to znaleźć jednego i mu jednak zaufać, bo nie ma nic gorszego niż
    miotanie się między kilkoma (a mogą mieć różne metody, bo różne są szkoły), a w
    końcu bawienie się na własna rękę. To niestety przynosi więcej złego niż
    dobrego. Oczywiście należy konsultować trudne sprawy u co najmniej kilku
    specjalistów, no ale umówmy się nie katar! Sama mogę sobie wyobrazić, że w
    przypadku np. zapalenia oskrzeli u dziecka w wieku naszych maluchów 5 różnych
    lekarzy zleci 5 różnych schematów postępowania, w tym pewnie ze 2 nie poda
    antybiotyku (zwolennicy rosyjskiej ruletki). No i co? Pewnie wszyscy będą mieli
    rację i pewnie wszystkie dzieciaczki wyzdrowieją – a ktoś kto pójdzie do
    powiedzmy 2 będzie miał stres który lepszy i co zrobić? – zupełnie
    niepotrzebnie. Jeśli natomiast problem jest poważny, diagnoza trudna do
    postawienia, a metoda leczenia uciążliwa, lub inwazyjna to owszem sama
    sprawdziłabym kilku i mimo posiadanego wykształcenia nie wiem, czy byłabym w
    stanie ocenić kto ma słuszność...
    Wyjście z problemu: Jeśli macie fajnego pediatrę to spróbujcie mu zaufać i
    trzymać się jego zaleceń, a kiedy cos podejrzanego przeczytacie na forum lub
    znajdziecie w ulotce możecie go o to po prostu zapytać. Na pewno wyjaśni, a jak
    nie to poszukajcie takiego który wyjaśni!

    Ups! Strasznie się rozpisałam, mogłabym znacznie dłużej bo temat wg mnie nie
    wyczerpany, ale nie róbmy z naszego forum takiego szpitala smile

    Odpowiadam na inne pytania:
    1. krzesełko babywelt jest ok. rozczarowało mnie tylko rozkładanie do
    pozycji półleżącej –bo wg mnie słabo leży smile, ale poza tym super
    2. gruszki mamy obie, ale ta szeroka prawie nie ciągnie sad, a ta wąska
    jest trudniejsza w użyciu, bo można nią uszkodzić niechcący śluzówkę sad
    3. dysk padł zupełnie, nic się nie udało odzyskać, tak więc z pierwszych 2
    miesięcy mamy tylko 20 zdjęć, które uchowały się gdzieś na płycie.

    Ach! Niteczko! Zalecenia chyba fajne, „chyba” bo nie widzę Jagody smile)) a do
    zaleceń trzeba widzieć dziecko i to całe
    gołe smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

  • mopek1 19.09.04, 16:53
    Dobrze że się nic nie stało! Nie rób sobie wyrzutów, bo takie "zaćmienie" to
    chyba norma, ja czytam i czytam o tych wszystkich wypadkach, a sama zostawiłam
    dzisiaj Baśkę na naszym łóżku (bo zasnęła) i jak potem weszłam do sypialni to z
    uśmiechem zaglądała co jest pod łózkiem zwieszając główkę!!! jeszcze ułamek
    sekundy i byłoby za późno!
  • arch.monika 19.09.04, 18:24
    W sprawie lekarzy jeszcze: właśnie przeczytałam swojego wczorajszego nocnego
    posta i parę słów do niego:
    Mogłybyście pomyśleć że ja jak ślepa kura bez pomyślunku robię wszystko co
    tylko zaleci lekarz. Otóż pewnie że kieruję się zdrowym rozsądkiem przy
    wysłuchiwaniu porad lekarskich. Jeśli chodzi o mnie to z reguły nie korzystam z
    usług wyżej wymienionych, bo na nic poważnego w życiu nie chorowałam.
    Ale w sprawie dziecka ufam naszym pediatrom, bo zadałam sobie wiele trudu żeby
    tych włąściwych znależć.

    Mam dwie panie,pierwsza państwowa- jest ordynatorem pediatrii i przyjmuje w
    przychodni przyszpitalnej, druga prywatna- trochę młodsza, z innym spojrzeniem
    na rózne problemy, ale przy okazji jest alergologiem i też dobrra.

    Tak więc kiedy nie mogę skorzystać z naszej pani doktor w przychodni (do 2
    innych tamtejszych lekarek nie chodzę bo są niekompetentne) to uderzam
    prywatnie i póki co (odpukać )ten system działa niezawodniesmile)) Na szczęście
    poza katarkiem Dominika nie chorowala na nic poważniejszego, w przeciwnym razie
    miałabym pewnie podobne przeżycia co Wy.

    Upadek; Mopku myśmy juz 3 razy złapali córcię "w locie" kiedy zbytnio
    zainteresowała się szlaczkiem na podłodzesmile))))) Gdyby nie nasz refleks pewnie
    dziecina fruwałaby już niejednokrotniesad((

    Życzę zdrowia naszym Maleństwom !!!!!!!!!!!!!smile)))))))))))))))))
  • malwes 19.09.04, 19:54
    ...koleżanka pilnie potrzebuje informacji o tym gdzie zamówiłam w internecie
    srebrną łyżeczkę na chrzest a ja nie pamiętam. Wiem, że to był sklep z
    biżuterią i oni od razu grawerowali, siedzibę mieli w Łodzi i wydaje mi się, że
    w nazwie adresu www było "silver" coś jak "silverpoint" - no i szukam w
    googlach i ani śladu, w mailach też nie mam adresu, buuuuu

    Czy to nie któraś z Was dawała mi link?
  • malwes 19.09.04, 19:58
    że to był właśnie Kontakt@silverpoint. pl ale chyba nie wykupili domeny bo pod
    tym adresem jest coś innego sad(
  • asialc1 19.09.04, 21:54
    Natalka po 18:00 pierwszy raz powiedziała TATA smileA jak się sama ucieszyła, bo
    próbowała juz od jakiegoś czasu. Później powtórzyła to jeszcze kilkakrotnie z
    wielką radocha smile)

    Bardzo dokuczają Jej dziąsełka. Cały dzień popłakuje, wkłada raczki do buźki,
    wszystko gryzie, bardzo marudzi. Jak nigdy tez bardzo duzo spała.

    Od jutra nie mam komputera na jakiś czas sad(( Coś się popsuło i idzie do
    naprawy.
    A juz za Wami tęsknie sad(
    Mam nadzieje, ze wszystkie dzieciaczki przez ten czas wyzdrowieją i zadne nie
    zachoruje.
    Trzymajcie sie cieplutko. Musze kończyc, bo mąż chce jeszcze popracowac.
    Śpijcie dobrze. Ucałujcie nasze wszystkie Skarbysmile
    Do usłyszenia
    Asia
    Moja ukochana Natalka
    www.cichocki.net
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
    PS.Wkleiłam dzisiaj kilka zdjęc na zobaczcie więc moze jutro będą.
  • arch.monika 19.09.04, 23:03
    Gratulujemy Rodzicom Natalki, a szczególnie Tatusiowi, który pewnie pęka z
    dumysmile)) Asiu, wracaj do nas szybkosmile

    Czy oglądałyście wczoraj rano na TV2 brytyjski program "zaklinacz dzieci"???
    Myśmy włączyli na samą końcówkę, a akurat był interesujący nas temat -
    usypianie,jesli któraś z Was widziała, proszę o komentarz.

    A myśmy dzisiaj "stołowali" się na mieście. Zamówiłam soczek z marchewki
    (świeżo wyciskany) i kiedy zobaczyłam jak Dominika patrzy się na szklankę to
    zrobiłam coś szalonego ;dałam jej do spróbowania soczku ale przez SŁOMKĘ.
    I wyobraźcie sobie zaczęła pić!!!!!! A myśmy szaleli z różnymi butelkami,
    smoczkami, niekapkami, i żadnego efektu, piła wyłącznie z piersi.
    Widać trzeba było podać dziecku zwykłą słomkę za grosze i problem
    rozwiązanysmile))))

    Acha, kupiliśmy wczoraj Misiowy Sad, Dominice smakował, ale chyba narazie
    wstrzymamy sie od takich rewelacji, bo to srtaaaszliwie słodkie i nie chcę jej
    przyzwyczajać do takich smakówsmile
    Polecam za to z Bobovity Kuchnię Alergika i zupkę "Królik z warzywami" U nas
    totalny hit, Młoda zjada prawie cały słoiczek na raz, co jest nie lada
    wyczynem!!!!!!

    idę spać, bo juz nie widzę na oczysmile
    Pozdrawiam Monika
  • iska_moniska 20.09.04, 07:24
    Na allegro znalazłam takiego sprzedawcę:
    www.allegro.pl/my_page.php?uid=22002
    Sądząc po ilości pozytywów, można chyba zaryzykować kupno u niego. Ja tez u
    niego kupowałam.
    U nas choroba trwa. Jestem juz baaaardzoooo zmęczona tym stanem, ale wytrzymam.
    Żadnego jedzenia poza piersią Tosia nie przyjmuje.
    Biegnę, bo malutka płacze.
  • aniutekm 20.09.04, 07:54
    Witam serdecznie po weekendziesmile

    Dzis Kuba rozpoczął dzień o 4:30!!!!!! Wyszłam z domu półprzytomna, ale
    skutecznie rozbudzona na pierwszym skrzyżowaniu, gdzie facet przede mną ruszał
    wyjezdzając z drogi podporządkowanej, po czym zahamował - chyba się bał, ze sie
    nie zmieści, a ja omal nie zaparkowałam w jego bagażniku, bo nie spodziewałam
    sie takiego manewru... Miał sporo miejsca i myślałam, że jeszcze ja się
    zmieszcze..... Ufffff, ale mi ciśnienie skoczyło..

    Muszę chwilke ochłonać....

    Teraz tylko życzenia zaległe i bieżące dla siedmiomiesięczniaków: Majeczki
    Kasi - (Kasia odezwij się!!!!!!!), Antosia Kasi, Jagódki Oli, Mateuszka Ani, i
    Malwinki Ani. Duża buźka od Kubusia i jego mamy!!smile
    Ania
  • morsk2 20.09.04, 09:07
    Byłam wczoraj na randce z mężem w kinie!smile))
    Poprosiłam mamę, żeby u nas nocowała, uśpiłam dziecko i wybraliśmy się na
    22.15smile Młoda się nawet nie zorientowała, że rodzice się urwaliwink Ale było
    suuupersmile Film też mi się podobał - "Terminal" z Tomem Hanksem.

    Dziewczyny, czy macie jakieś preferencje co do firm "słoiczkowych"?
    Próbowałam kilka różnych zupek Bobovity, ale one mają strasznie zwartą
    konsystencję, np. zupka-krem z dyni bardziej się nadawała do krojenia nożem niż
    podawania z łyżeczkisad No i mam na nie patent - "rozcieńczam" je dodając papkę
    marchewkowąsmile
    Z kolei Hipp mnie trochę rozczarował; trzeba uważać i czytać etykiety
    dokładnie, bo wiele rzeczy zawiera cukier lub sólsad
    No i wyszło, ze najczęściej teraz kupuję Gerbera (w dodatku trafiłam na fajne
    promocje - info dla Gdynianek: w Makro: deserki 2+1 gratis - jabłko, jabłko z
    marchwią i winogronami i jabłko z czymś, zapomniałamsmile w Tesco: za 10
    słoiczków polarowa bluza lub spodnie - w ten weekend też jeszcze będziesmile))
    Wiktoria nie ma szczególnych preferencji co do firmy - wciąga teraz wszystko,
    co dostaniesmile))

    Acha, chciałam się Was zapytać co robicie z za małymi ciuszkami? Odkładacie na
    drugie dziecko?
    Bo ja część rzeczy miałam pożyczone od koleżanki, te oddałam; te które dostałam
    od kolegi z pracy, oddałam w pracy innemu koledze, który się spodziewa potomka
    (taką mamy tradycję firmową). Zostawiłam sobie tyko te, które
    kupowałam/dostawałam i najbardziej lubię.
    Część z nich już pożyczyłam żonie kuzyna, która ma córeczkę 2 mies. młodszą,
    ale b. drobnąsmile I mam nadzieję, ze te rzeczy wrócą.
    Ale teraz mam problem, bo teściowa powiedziała mi w sekrecie, że męża kuzynka
    jest w ciąży. Mi bezpośrednio nic nie mówiła, ale sugerowała mojej mamie, że
    powinnam jej dać jakieś rzeczy.
    No i właśnie, czy muszę? Chodzi o to, ze my z tą kuzynką nie utrzymujemy
    żadnego kontaktu, spotyka się tylko teściowa z ciotką. I jak ciuchy pożyczę, to
    nie wiem czy wrócąsad
    Myślicie, że jak dam z 5 ciuszków, to wszyscy będą zadowoleni?

    Rozpisałam się, już sobie idę...
    Pa,
    Monika
  • aniutekm 20.09.04, 09:58
    No randka z mężemsmilesmile - a co to znaczy mogłabym zapytaćsmile))))

    W weekend Kuba zjadł gruszkęsmile - z jabłkiem i malinami. Smakowało mu bardzosmile
    Objawów nieporządanych brak!!!smile))
    Rozpoczełam też naukę picia z niekapka - szybko załapał o co chodzi, ale
    trzymać sam nie chce - no chyba że już skończy pić, wtedy a owszem mozna sobie
    wziąć z łapki i machać, stukac, itd...smile))) Tylko wtedy mama juz zabierasmile)

    Co do słoiczków to my preferujemy deserki i soczki Bobovity - szczególnie
    soczków jest tam duży wybór.

    Ciuszki - ja skladam dla siostrzyczki Kubusiasmile)))
    W zasadzie większość ciuszków kupiłam sama. A resztę Kuba dostał od
    odwiedzających go znajomych i krewnych i babć.
    Mimo, że w rodzinie sa małe dzieci, nie dostaliśmy po nich ubranek - może
    powinnam poprosić, ale ja nie należę do takich osób, które sie dopominają. Było
    mi troche przykro, bo rodzina wiedziała, że mamy problemy-trudno, ale daliśmy
    sobie jakoś radę. I teraz - mimo, że Kuba ma dwóch młodszych braciszków
    ciotecznych nie rozdaje jego ubranek. Składam w szafie dla drugiego dzieckasmile))

    Morsku!! - ja na Twoim miejscu nie czułabym sie w obowiązku oddawać rzeczy
    Wiktorii kuzynce męża. Zwłaszcza, że jak piszesz nie utrzymujecie z nią
    kontaktu.

    Bardzo mnie zasmuciło to, że tyle dzieciaczków choruje. Kochani! Trzymam
    kciuki, żeby chorobska szybko was opuściły!! Trzymajcie sie ciepło i
    zdrowiejcie!!!

    Lekarze - ani Ciebie Gosiu-Malwse nie uważam za przewrażliwioną mamę, ani
    żadnej innej z nas! To normalne, ze dociekamy i robimy wszystko, żeby zapewnić
    bezpieczeństwo naszym dzieciom i dbamy o ich zdrowie.
    Przyznaję też rację Marcie, ze trzeba wybrac lekarza, któremu sie zaufa.
    Ja całkiem niedawno bardzo sie miotałam - pisalam też o tym i pytałam Was, czy
    macie podobny problem - chodziło mi o podejrzenia krzywicy u Kubusia. I mimo,
    że dalej czuję sie trochę niepewnie i jestem lekko zagubiona w natłoku
    infromacji sprzecznych (założyłam też watek na ediecku-zdrowie), staram się
    trzymac tego co powiedziała Kubusiowa pediatra - choć inny lekarz miał odmienną
    opinie.. Ciężko się poruszać i odnależć w natłoku informacji - pisałyscie o tym
    i przyznaję wam rację... Oj ciężko.......

    Pozdrawiam serdecznie
    Ania

    P.S. Może troszkę nieskładnie piszę, ale spieszę się, bo jak zwykle z
    poniedziałku - młyn w pracysad i jeszcze mnie trzyma poranne zdenerwowanie....
  • mopek1 20.09.04, 11:19
    weekend to miałam taki sobie, bo postanowiliśmy z mężem, że się nigdzie nie
    wybieramy tylko siedzimy w domku, no i tak siedzieliśmy, że się pokłuciliśmy i
    nie odzywamy sie do siebie do dzisiaj sad(((((((( Ale, że jednym z tematów
    kłutni był brak pomocy z jego strony, to rano zabrał Baśkę i oświadczył, że do
    14 ich nie będzie! no i mam wolne smile

    Zupki: my jadamy ostatnio głównie Bobovitę - bo chyba tylko oni robia takie
    duże 190ml i jednocześnie nie do końca zmiksowane, a uznałam, że nadszedł czas
    na skończenie z papkami (przynjmniej częściowe) smile)) deserki -jak leci, soczki
    też różne, staram się urozmaicać jak mogę smile

    Randka z mężem - hmm, teraz to nie wiem, ale u nas to nawet dość często się
    zdarza (hi, hi, zalety teściowej piętro niżej!), ostatnio byliśmy w kinie
    na "Złym wychowaniu", a w niedzielę idziemy na koncert smile Odbywa się to tak jak
    napisał Morsk - usypiamy małą, wychodzimy i dziecko nawet nie wie, że nas nie
    było smile

    Ciuszki - ja odkładam dla synka smile)), ale te dziewczęce też gdyby synek okazał
    się córeczką smile)) Poza tym mam 2 młodszych braci i są to jedyna osoby z
    rodziny, którym zamierzam cokolwiek przekazywać - reszta mnie wkurzyła, bo
    nawet do nas nie przyjechali - prawie wszyscy mieszkają ok 80 km od Krakowa,
    ale bywaja tu często - tylko jakoś do nas nie mieli czasu wpaść, oglądaja Baśkę
    wyłącznie jak przyjadę do rodziców - no to niech się wypchają!

    No lecę korzystać z "wolnego" może trochę posprzątam ?
    pozdrawiam
    Mopek

  • hanti 20.09.04, 08:47
    Ten sprzedawca ma jeszcze jedną fajną rzecz- grzechotkę. Moja Karolinka dostała
    taką, jest naprawdę cudna smile))

    Ucałowania dla Tosi, niech szybciutko wraca do zdrowia. pozdrawiam serdecznie
    Ania
  • beataj02 20.09.04, 12:24
    No właśnie; jak w tytule sad(
    Wczoraj w południe zaczął Artek - najpierw było mu zimno, potem zasnął i po
    godzinie miał 39,5 (juz nie pamiętam, kiedy tak gorączkował !!). Spadło mu po
    lekach, ale miał ok. 37,8. Wieczorem Szymek dostał kataru, po prostu lało mu
    się z nosa. Rano wylądowaliśmy u pani doktor, no i mamy leczenie - Artka
    dopadło w gardle, a Szymka w nosie sad(. Leki mniej więcej, to co większość z
    Was, czyli wit.C, Eurespal, Nasivin oraz Osscillococinum, a Artek dodatkowo
    Rutinoscorbin, Bioaron i Rubital. Jak by było mało, to mnie też zaczyna boleć
    gardło... Ale nic, oby tylko nie było gorzej !

    Co do lekarzy, to pewnie jak większość - mam jedną wybraną panią doktor, która
    na szczęście jest dawnym rejonowym lekarzem Artka. Ale sparwdziła się, więc
    korzystamy z jej porad również prywatnie i telefonicznie.

    Ciuszki - ja juz nie mam tego kłopotu, bo nie zostawiam dla kolejnej dzidzi;
    dwóch andrusów wystarczy, zreszta latka lecą, zegar biologiczny bije. Dlatego
    te ciuszki, które dostałam od koleżanki "w pożyczkę", oddaję jej, dodając
    trochę swoich. A takie super malutkie pojechały do mojej siostrzenicy dla
    lalki smile) Zostawiam tylko kocyki, bo przydaja się potem w przedszkolu, na
    rytmikach, gimnastykach itp.

    Słomka - SUUUPER !! olśniło mnie - faktycznie trzeba spróbować, bo Szymek też
    uznaje tylko miękką, apetyczną naturę (to cytat z tatusia smile)).

    Co do firm, to Szymon chyba woli Gerbera (a kamizelki są świetne!), ale na
    razie nie mogę się zbytnio wypowiadać, bo przez choroby on prawie w ogóle
    zrezygnował z jedzenia sad( Dlatego powoli wracamy do czegos poza cycem.

    Najlepsze życzenia dla Malwinki i Mateuszka - zdrowo rośnijcie !!
    Pozdroweinia dla wszystkich, a chorym - powrotu do zdrowia smile)

    Beata od Szymka
  • margoja 20.09.04, 13:13
    oj współczuję wszystkim choróbkom!!!!!Dużo słoneczka Wam przesyłam i życzę dużo
    sił w walce z chorobą!!!!!!
    Pisałam ze mam skype ale chyba sie pospieszyłam, najpierw nie dało sie gadac bo
    mikrofon nie działał, teraz wymienilismy go ale nadal tak przerywa, nie wiem,
    moze to wina przesyłu, zastanawiamy sie czy nie zmienic łącza na neostradę czy
    któras moze korzysta z tego? jakie macie doswiadczenia, warto sie przenosic?
    Takze na razie sorry,ale nie pogadamy, buuuuuuuuuuuuusad(((((((((((

    A propos jajek i innych kur, to dzis idziemy na szczepienie...
  • margoja 20.09.04, 13:20
    cd
    musiałam isc bo Antosik sie obudził, dziś pierwszy raz zasnąl przy jedzeniusmile))

    A propos ciuszków, to ja miałam częśc pozyczonych od znajomej, to jej
    oczywiscie zwracam, a te które kupiłam lub dostałam od starszej siostry
    odkładam dla kuzynki w ciązy, ona to bedzie odkładała dla mojej młodszej
    siostry itd aż do zdarciasmile)))
    Niektóre ubranka są takie ładne,ze az załuję ze Antek tak szybko rośnie i
    trzeba oddaćsmile)))
    dobra, ide coś zrobic kontruktywnego, bez obrazysmile)), wczoraj obchodzilismy
    urodziny męża i kuchnie trzeba doprowadzic do ładu....
    Pozdrówka dla wszystkich!
    Malwes, masz już gg?
  • frytkal 20.09.04, 14:08
    Cześć Kobietki!
    Do piątku jestem słomianą wdową, która pracuje na dwa etaty: praca zawodowa i
    domowy szpital. Liwkę dziś już puściłam do przedszkola, ale nadal strasznie
    kaszle. Rado - lepiej nie mówić. Jest coraz gorzej, glutki w nosie to ma
    długości chyba metrowej. (Przepraszam, te które są bardziej wrażliwe.) I do
    tego tak strasznie kaszle, że aż brak mu tchu i się dusisad((( Już nie wiem jak
    mu pomóc. Na dodatek ja też stałam się strasznie smarkata. Jakoś trudno być mi
    wesołą i pogodną...
    Monika tak "zdrowo" Ci zazdroszczę tej randki z mężem. My to chodzimy na randki
    z... dziećmi. Ostatni raz udało nam się wyjść sam na sam jakieś cztery lata
    temubig_grin
    Idę bo Juniorek strasznie cierpi. Przyłączam się do wniosku Gosi: ZDROWIEJMY
    SZYBKO!!!! Pa!
  • katarzynka_77 20.09.04, 15:04
    Aż się serce kraja na myśl o tych wszystkich choróbskach nękających nasze
    maluchy i ich mamy! Życzymy wszystkim jak najszybszego powrotu do zdrowia!
    Nas na szczęście wszelkie wirusy i bakcyle póki co omijają z daleka, mam
    nadzieję, że będzie tak dalej. Może to zasługa klimatu - bądź co bądź to
    Włochy! Ale doskonale Was rozumiem - Oleńka w 6 dobie życia wylądowała w
    szpitalu z zapaleniem płuc, więc wiem co czuje mama chorego maleństwa. Na
    szczęście od tamtej pory jest zdrowa. Wygląda na to, że odporność ma po mamusi -
    mój mąż w ciągu ostatnich kilku miesięcy chyba ze 4 razy był przeziębiony, na
    szczęście mała się nie zaraziła.
    Co do randek z mężem - niestety nie bardzo mamy kogo poprosić, bo i rodzice i
    teściowie nie mieszkają w W-wie. A ostatnio bawiliśmy się oddzielnie na
    wieczorach panieńskim i kawalerskim. Znajomi z myślą o nas zorganizowali jeden
    w piątek, a drugi w sobotę, tak więc mogliśmy się wymienić w opiece nad Oleńką.
    Całe szczęście, bo już prawie zapomniałam co to znaczy wychodzić wieczorem z
    domu. Za tydzień sobie odbijemy na weselu, a córcią zajmą się moi rodzice.
    Co do zupek - zaczęłam gotować sama, bo te 130-140g ze słoiczka to za mało dla
    mojego głodomorka. A zupki mała bardzo lubi - są na drugim miejscu po cycusiu,
    potem długo, długo nic. Awaryjnie mam tylko kilka Gerberów na wypadek "lenia" -
    najlepiej "wchodzą" Gerbery, zwłaszcza jarzynowa oraz z kurczakiem i
    kluseczkami; ale jak to mawia moja mama - co na drodze to nieprzyjaciel smile.

    lecę, bo się maleństwo obudziło

    K.
  • mopek1 20.09.04, 16:55
    ??? Fajna ta Frida smile nie widziałam tego wcześniej, ale z opisu wynika, że
    fajna smile

    Przypomniało mi się, że u mnie na katar najlepiej działa napar z rumianku. Może
    dałoby się inhalować razem z maluchem? W zasadzie nie widze przeciwwskazań,
    tylko nie wiem, czy technicznie jest to wykonalne? rumianek do miski, maluch na
    kolana i duży ręcznik na głowę mamy? Delikatnie i nie za długo powinno trochę
    pomóc smile
  • xemu 20.09.04, 17:55
    O rany strasznie mi przykro, że tak dużo dzieciaczków choruje! Szczególne
    pozdrowienia dla chorowitków smile)))
    Czy ja już mówiłam jak podziwiam mamy 2 dzieci!!!!

    Mikołaj zaczyna mieć charakterek smile Już wie co to protest - zaciska piąstki i
    się złości jak coś idzie nie po jego myśli smile Chyba teraz ma faktycznie skok
    rozwojowy bo wszystko mu się rozlegulowało, budzi się niespokojnie w nocy - to
    chyba nawał wrażeń bo zaczął nagle fajnie gadać - jeszcze bezmyślnie wprawdzie
    ale dla mnie to brzmi jak muzyka (mamma, dada, baba winkNie siedzi jeszcze sam i
    go do tego nie zmuszam ale strasznie zrobił się ruchliwy - zatacza koła na
    kocyku pełzając na brzuchu, trochę próbuje sie odpychać kolanami (zwłaszcza jak
    ma motywację w postaci leżącej poza zasięgiem zabawki smile

    Krzesełko mamy Polak-Safari - bardzo polecam - regulacja przód-tył ok w pionie
    płynna więc można dopasować do każdego stołu, kółka z blokadami (bardzo
    przydatne), dwie tacki (mniejsza i większa, którą można zdjąć i powiesić z
    tyłu) - cena jeszcze w miarę rozzsądna tzn my kupiliśmy za 370 zł ale w sklepie
    dali nam >100 zł upustu - warto się pytać czy jest taka możliwość! My
    zapytaliśmy i proszę bardzosmile

    Zupki jemy różne Gerber albo Bobovita ale już tylko te największsze 190 ml albo
    własnej roboty smile wszystkie bardzo lubi smile
    Ostatnio Mikołaj na mleko wybrzydza - pije tylko rano 210 i wieczorem kaszka
    210 mleka + kaszka + troszke Misiowego Sadu. Już nie mam siły walczyć żeby pił
    więcej może mu przejdzie ....

    Spotkanie z Mopkiem i Basią było super! Chociaż krótkie niestety sad
    Basia śliczna i samodzielna dziewczynka - zazdroszcze tego samodzielnego picia
    mleczka!!!

    Uściski dla wszystkich!
    xemu
  • margoja 20.09.04, 18:52
    no to mamy najnowsze dane wagowe:8890kg, powiem szczerze ze sie zdziwiłam, bo 2
    m-cetemu było 8370... no ale nasza pani doktor powiedziała, ze podwoił wage o
    jest wszystko ok. o rozszerzaniu jadłospisu w ogóle nie zapytała, no ale cóz...
    a propos, przy okazji zmieniłam pediatresmile))zobaczymy co bedzie...
    aha kupiłam nowe Dziecko jest pare fajnych artykułów m.in. własnie jak
    rozszerzac jadłospis, o krzywicy, polecam! (ale reklamasmile))
    na razie wsio,
    Gosia
  • natder 20.09.04, 19:26
    No idzie ku lepszemu mimo że niestety przed wirusem grypy żołądkowej się nie
    uchroniłam, ale na szczęście z dolegliwości mam "tylko" ból brzucha więc jakoś
    przeżyję. Ach, położyłby się człowiek pod kocykiem z książeczką i naparem z
    mięty... pomarzyć dobra rzecz...
    Malwinka od wczoraj może się pochwalić drugim ząbkiem smile)) Bidula urodziła dwa
    w ciągu dwóch dni, nadal ślini się koszmarnie i wgryza się w co tylko się da a
    miałam nadzieję że choć troszkę jej przejdzie.
    Co do ciuchów to ja mam dopiero zgryz! Wydawać czy się jeszcze przydadzą???
    Pojęcia nie mam! Na pewno takie ulubione zostawię dziewczynom na pamiątkę, może
    kiedyś lalki będą ubierać? A te najulubiońsze (tzn. najbardziej ulubione)
    schowam gdzieś głęboko i jak mi nastolatki pyskować będą to sobie wyciągnę i
    powzdycham że jeszcze niedawno były takie malutkie wink Przyznam się że ciuchy
    dla Malwiny kupowałam ostatnio przed porodem (na wyjście ze szpitala) i teraz
    sukienkę do chrztu. A Natalce kupuję też rzadko, bo mamy "ciocię w Ameryce"
    która w napadach uczuć śle paczki jak szalona i ja biedna naprawdę nie mam już
    gdzie upychać Kleinów, Laurenów i Hilfigerów wink)) Ostatnio wypycham na
    zasadzie wymiany kuzynkom które mają córki dzięki czemu mam dla Malwinki to
    czego mi brakuje.
    Jeszcze tylko zaległe życzenia dla wczorajszych i przedwczorajszych jubilatów -
    sto całusków! Malwinka-jubilatka serdecznie dziękuje za pamięć smile))
    A randkę z mężem mamy w piątek (impreza służbowa) - tylko musimy Malwince i
    Natalce jakąś opiekię zorganizować.
    Pozdrowionka, miłego wieczoru!
  • natder 20.09.04, 21:20
    TUALETA DZIECKA

    KĄPIEL.
    Tualeta dziecka ma jeszcze większe znacznie od tualety dorosłego. Dzieci należy
    kąpać co dzień o tej samej godzinie. Najlepiej wieczorem po całym dniu zabawy w
    piasku i kurzu. Kąpiel wieczorna dobrze wpływa na sen u dzieci nerwowych.
    Dziecko zdrowe, normalne, dobrze odżywione nie ma racji być nerwowem.
    Kąpać należy w ciepłym pokoju. Rozebrane dziecko okrywamy kąpielowym ręcznikiem
    lub pieluszką. Tylko wobec ważnej choroby można kąpieli zaniechać. Jeśli
    dziecko jest podniecone – do kąpieli dodamy prysznic lub nacieranie. Ząbki
    należy myć dziecku choć raz na dzień szczoteczką.
    W pierwszych dniach życia dziecko można kąpać nawet w dużej miednicy, później
    niezbędna jest wanienka. Jeśli w dużej wannie kąpiemy dziecko – trzeba dużo
    wody i trudna jest pozycja osoby kąpiącej. W kąpieli należy dziecku
    podtrzymywać głowę i plecki, kąpiel powinna być na 35 stopni. Im mniejsze
    dziecko, tem kąpiel krótsza. Im starsze – tem dłuższa i chłodniejsza, wkońcu
    dochodzimy do bardzo wzmacniających zimnych kąpieli. Gdy dziecko siedzi już w
    wannie i bawi się, kąpiel jest dużo łatwiejsza.
    Dziecko całe z buzią i główką należy doskonale namydlić wyborowem białem
    mydłem. Nosek i usta czyścimy watą na kościanej łyżeczce. Wycierać ciałko
    energicznie, zapudrować fałdki talkiem, wysypywanym ze specjalnego pudełka z
    dziurkami, włoski uczesać delikatną szczoteczką, czasem główkę posmarować
    waseliną – i oto tualeta gotowa. Dziecko trzeba ubrać i dać mu jeść, a potem
    położyć spać.
    SEN.
    Sen jest nieodstępnym towarzyszem najmłodszych lat. Noworodek śpi prawie bez
    przerwy, później dwa razy dziennie oprócz nocy, jeszcze później- do trzech lub
    czterech lat – drzemka południowa. Dobrze jest, jeśli dziecko śpi w samo
    południe, aby potem mogło jeszcze wyjść na spacer w słoneczne godziny. Wróci ze
    spaceru na kąpiel, obiad i spanie o 7-mej wieczór. Sen w dobrze przewietrzonym
    pokoju doskonale wpływa na apetyt. Dzieci rodzą się ze śluzem w gardle, często
    są skłonne do wymiotowania mleka i ślinią się, dlatego powinno się je kłaść na
    boczek, aby ciecz z buzi łatwiej odpłynęła. Trzeba je od czasu do czasu
    odwrócić, a przedewszystkiem uważać, aby nie przygniatało sobą rączek.

    POWIETRZE.
    Dzieci potrzebują powietrza i ruchu. Na wsi kwestja spaceru jest ułatwiona.
    Wieś - to znaczy dom z ogrodem, gdzie dziecko może się idealnie bawić cały
    dzień boso i w luźnem ubraniu, niekrępującem jego ruchów. Na powietrzu można je
    karmić, na powietrzu mogą spać w hamaku lub wózku i w ten sposób chowane nawet
    dzieci słabe po urodzeniu, wyrastają na solidnie zbudowanych, zdrowych ludzi.
    W miastach kwestja świeżego powietrza jest utrudniona. Wszyscy korzystają z
    miejskiego ogrodu, łatwo więc mogą się dzieci zarazić jakąś chorobą. Następnie
    dzieci muszą być ubrane w paltociki strojne, które je krępują. Matki,
    guwernantki i niańki, spotykając inne matki, guwernantki, niańki mają specjalną
    ambicję współzawodnictwa, aby ich dzieci były ładniej ubrane – a przez to
    więcej skrępowane. Na wsi zaś pozwala się dzieciom biegac prawie nago i kąpać
    się w słońcu i powietrzu.
    Wmieście nie zawsze tylko dla szyku zabrania się dzieciom zdejmowania
    rękawiczek, ale też dla higjeny, co jednak wcale nie jest dla biedaków zabawne.
    Zrozumiałe i zdrowe jest chodzenie boso na wsi, w mieście zaś jest tylko
    kaprysem matki, a nie przepisem higjenicznym. Coraz częściej młode małżeństwa z
    małemi dziećmi starają się mieszkać w takich dzielnicach, żeby mieć na swój
    użytek choć najmniejszy ogródek. Jest to nietylko doskonałe dla życia i zdrowia
    dzieci, ale jednocześnie zdejmuje z matki czy bony nudny obowiązek spacerów z
    dziećmi.(...)

    P.S. Marta no to już wiem dlaczego tak Ci się spieszy z urządzeniem ogrodu wink))
  • frytkal 20.09.04, 22:46
    Ha ha ha!

    "Nosek i usta czyścimy watą na kościanej łyżeczce" - ale skąd dziś wziąć tą
    łyżeczkę???

    "W miastach kwestja świeżego powietrza jest utrudniona. Wszyscy korzystają z
    miejskiego ogrodu, łatwo więc mogą się dzieci zarazić jakąś chorobą."
    No to jestemm w domu. Teraz wiem dlaczego jesteśmy smarkaci big_grinDDDD

    Z Kichawkowa pozdrawia serdecznie wszystkie "smarkulątka" i nie tylko - ciotka
    R.
  • malwes 20.09.04, 22:47
    ...i chcę o tym napisać...

    Jak wiecie pewnego dnia wyszłam z pracy i nie wróciłam. Dowiedziałam się, że
    jestem w ciąży i od razu znalazłam się w szpitalu. Zostawiłam wszystkich w
    pracy "na lodzie" bo robiłam pakiety finansowe dla udziałowców i nikt inny nie
    mógł mnie zastąpić...oczywiście leżąc w szpitalu miałam na głowie trochę inne
    sprawy niż praca bo martwiłam się o życie swoje i dziecka ale jakoś czułam się
    źle z tym co się stało...za mnie przyszedł szybko zorganizowany mój kolega z
    byłej pracy.
    Pewnie szefowie nie zdawali sobie sprawy z tego co się dzieje bo nie zadali
    sobie trudu wykonania do mnie przez tyle m-cy żadnego telefonu ale...w zasadzie
    do dnia porodu wszystkie zamknięcia m-ca robiłam wsólnie z chłopakami przez
    telefon. Chyba nikt z szefów nie uwierzył w to, że nagle sami "nowi" ludzie
    odkryli co jest w moich modelach i jeszcze się ich nauczyli. Moja tragedia moją
    tragedią ale było mi ich szkoda i uważałam, że muszę pomóc. W moim biurku
    zostały wszystkie moje rzeczy, nikt tego nie ruszał bo ja nie wiedziałam kiedy
    wrócę i nie było nowych ludzi...
    W listopadzie przyszła do pracy nowa dziewczyna. Zadzwoniłam (sama) z
    propozycją, żeby zajęła moje biurko i żeby dali znać kiedy przychodzi to mąż
    pojedzie i zabierze stamtąd moje rzeczy. Pamiętam tylko, że zapytałam
    kierownika (w moim wieku), czy jak wrócę za parę miesięcy to będę mogła znów
    zająć to biurko. Powiedział "nie ma sprawy". Ucieszyli się, dali znać kiedy,
    mąż pojechał...i okazało się, że laska dzień wcześniej, chyba w drugim dniu
    swojego pobytu w firmie, bez uprzedzania mnie nawet telefonicznie, otworzyła
    moje biurko, szafki i szuflady i wywaliła z nich dokumentnie wszystko...do
    ogólnodostepnej szafy w biurze: moje notesy, telefony, prywatne zdjęcia, drogie
    książki, mało tego, moje otwarte paski płac, dowody ubezpieczenia, hasła do
    serwera udziałowca, dokumenty.....rzuciła to w miejsce gdzie nawet sprzątaczka
    może wejść i wszystko zabrać...
    Byłam w szoku, przemilczałam, mąż spakował wszystko w kartonik.
    Dziś pojechałam do pracy. Kilka osób odeszło, kilka przyszło, ludzie się
    porotowali, pozajmowali najlepsze miejsca i zostawili mi najgorsze biurko przy
    drzwiach, na którym kiedyś męczyłam się przez ponad rok. Laska oczywiście nadal
    na moim miejscu i z moim sprzętem komputerowym (bez laptopa) - oczywiście wciąż
    figurującym jako moja "odpowiedzialnosć". Zapytałam dyrektora, bo kierownik na
    urlopie, czy w związku z obietnicą kierownika, mogę wrócić na swoje biurko.
    Powiedział, że nie na nic przeciwko ale żebyśmy to ustalili między sobą...Pomna
    moich wielomiesięcznych "telefonicznych" zamknięć miesiąca, a potem "nagrody" w
    postaci wywalenia moich rzeczy - zrobiłam rozeznanie, że laska idzie na urlop i
    nie wróci przed moim powrotem do pracy, że kierownika nie ma, że dyr
    powiedział, żebym zatrzymała mój sprzęt a jej zamówią nowy...powiedziałam jej,
    że ustaliłam z kierownikiem i dyrem, że chcę wrócić na swoje miejsce i żeby do
    jutra wieczorem (od środy jest na urlopie) przeniosla się na to biurko pod
    drzwiami i zwolniła moje....

    Czuję się z tym wszystkim źle, wyszła ze mnie żmija, pewnie okazałam się takim
    samym burakiem jak ona wtedy....ale z drugiej strony chcę w środę zastać moje
    biurko wolne, postawić tam zdjęcie synka i zieloną paprotkę...dałam tej firmie
    z siebie wszystko, w czasie, gdy 90% ludzi na moim miejscu kazałoby się im ode
    mnie odpitolić...szefowie nie martwili się moim zdrowiem tylko tym kto puści
    pakiety (tylko chłopcy odwiedzali mnie w szpitalu)...nie wiem...nie wiem...nie
    wiem...wyszedł ze mnie wilk...nie umiem żałować, czekam na środę z
    utęsknieniem, chcę być pewna, że panna nie zapomni się przeprowadzić bo mam
    ochotę w takim razie tak ją przenieść jak ona mnie...z drugiej strony wiem, że
    trudno oczekiwać aby ktoś miesiącami trzymał dla mnie miejsce przy biurko i że
    mam szczęście, że w ogóle wracam...jakos mi smutno i chlipię....
    G.
  • morsk2 20.09.04, 23:30
    Gosiu, no co się wygłupiasz, jaki burak?
    Uzgodniłaś swoje posunięcia ze wszystkimi świętymi w firmie i grzecznie ją
    poinformowałaś. A przecież mogłaś się zrewanżować, wrzucić jej graty w karton i
    szurnąć pod kalofyfersmile
    Ja miałam taką sytuację na początku pracy w obecnej firmie - wzięłam tydzień
    urlopu na obronę magisterki; wróciłam uskrzydlona, bo dobrze poszło i od razu
    skrzydełka klapły, bo za moim biurkiem siedział jakiś facet...sad
    Od tego momentu minęło ponad 7 lat. Szefowi nadal mam to za złe. Faceta lubię
    prywatnie, a służbowo dogryzam kiedy tylko mogęsmile Taka wredota ze mnie...
    Teraz taki numer by nie przeszedł. Wszyscy wiedzą, że "wróci Monika i będzie
    wrzeszczeć"wink))
  • aniutekm 21.09.04, 08:01
    U mnie za oknem, ponury deszczowy dzień...

    A dolna prawa jedyneczka u Kubusia jest coraz bardziej wyczuwalna, ale mały
    jest dzielnysmile)))

    Gosiu, według mnie niepotrzebnie robisz sobie wyrzuty.
    Miałam w ubiegłym roku podobna sytuację-na wizycie u Gina w 3 m-cu ciąży
    okazało się że mam kiepskie wyniki. Dostałam zwolnienie i nakaz leżenia i
    odpoczywania. W międzyczasie przyjeli do działu nowa koleżankę. Po miesiacu
    postanowilam wrócić do pracy - Gin wprawdzie proponował kolejne zwolnienie,
    ale czułam się dobrze i bałam o pracę (zwłaszcza, że szef zwolnił dziewczynę
    która była całą ciąże na zwolnieniu). Wracam, a tam przy miom biurku, moim
    kompie siedzi "nowa". Pokój przemeblowany, a dla mnie biurko stoi pod drzwiami,
    komputer używany po kimś,rzeczy w pudełku. Zdenerwowałam sie wtedy i
    powiedzialam - to moje biurko, mój komputer - proszę się przesiąść. Obruszyla
    sie, ale psłuchała. Pomogło, bo kiedy 2 tygodnie temu wróciłam do pracy
    wszystko byla na miejscu, tak jak zostawiłam przed urodzeniem Kubusia.

    Teraz są niestety takie czasy, że trzeba o wszystko walczyć i wszystkiego
    pilnować, a osób z tupetem, nie brak. Ja bym nie mogła sie tak zachować- w
    końcu to czyjaś własność, ktoś długo przede mną pracował. Coraz więcej osób nie
    ma takich skrupułów.
    Nie docenia się często tego co my kobiety w ciąży czy matki robimy dla swoich
    firm....
    Więc Gosia nie przejmuj się tym i nie myśl o sobie, że zachowłaś się jak burak,
    bo to nie prawda - miałaś do tego prawo.
    Trzymaj się ciepło! Powodzenia

    Serdeczne życzenia dla dzisiejszych małch jubilatów: Basieńki Marty i Szymonka
    Joasismilesmile Duża buźka!smile

    Poradnik niezmiennie fantastycznysmile

    Ania
  • morsk2 21.09.04, 10:16
    Chyba wyciągnę kabelek od netu na jakiś czas, bo do mnie też dotarł ten
    wirusik...sad Kapie mi z nosa, ale Wiktoria na razie się trzyma.
    Właśnie "sprzedałam" dziecko babci na 2 godzinki, ale zamiast się położyć mam w
    planie gotowanie, pranie i sprzątanie...
    To narazie,
    M.
  • mopek1 21.09.04, 10:39
    ??? Malwes czytałam 2 razy i żadnego "buraka" nie widzę? Myślę, że to o czym
    piszesz "żmija" to zupełnie nie to, tylko "wierzący w siebie, zorganizowany i
    znający swoje miejsce w szeregu pracownik" - a tak swoja drogą dlaczego "znać
    swoje miejsce w szeregu" to zwykle tyczy się tych co mają byc na szarym końcu?
    Uważam, że jak ktoś już był w pewnym miejscu to powinien tam wrócić i dalej
    robić swoje! Wg mnie zachowałaś się normalnie!
    Przypomniałam sobie przy okazji historie mojej szafki smile)) otóż u nas w pracy
    kradną (czasami), dyżurka niby zamykana, ale każdy ma świadomość, że cenne
    rzeczy czasem giną... No i przed ciążą miałam szafkę -odznaka awansu i
    uznania smile)) (dostałam ją po 2 latach pracy!!!). Zostawiłam w niej pare rzeczy
    powiedzmy "mniej ważnych" i stetoskop- dość drogi, bo mi mama kupiła w
    prezencie taki "wypasiony" smile Jakieś 2 m-ce temu zachodzę do dyżurki, a w mojej
    szfce "mieszka" ktoś inny, moje rzeczy spakowane do pudełka na górnej półce (bo
    było tego nie wiele), a stetoskopu NIE MA!!!!! Przerażona złapałam naszą
    sekretarkę- bo reszta była na wizycie - i pytam czy ne wie o co chodzi! No i
    dowiedziałam się, że komisyjnie otworzyli moją szafkę, dali ją dziewczynie,
    która właśnie wróciła z macierzyńskiego, przejrzeli co tam mam i mało
    wartościowe rzeczy zostawili, a stetoskop sam szef schował u siebie, żeby był
    bezpieczny! - no ulzyło mi, że nie zginął, ale ciekawe czy dostane szafke jak
    wrócę?

    Xemu! Dzięki za ciepłe słowa, ja w sumie tylko napomknęłam, że spotkanie małych
    Krakowiaczków się odbyło smile, ale jakoś wtedy miałam kiepskie dni..
    sory dopisze za moment
  • kasiek444 21.09.04, 11:22
    Cześć dziewczyny!
    Oj ja to przykro słyszeć, że tyle Maluchów choruje... ZDROWIEĆ NAM
    SZYBCIUTKO!!!!
    Byłam odpiątku u mamy i wczoraj wróciłam, a że malowaliśmy nasz lokal na
    kwiaciarnię, to nie miałam czasu nadrobić zaległośći...
    Tak szybciutko, póki pamiętam.
    Do lekarzy mam ograniczone zaufanie, ale na szczęście zaglądam do nicj
    strasznie żadko, więc głębiej się nad tym nie zastanawiałam. Może to trochę
    lekkomyślne, nie wiem, na razie ze mnąi moją rodzoiną wszystko dobrze smile
    Kacper też na szczęście zdrowy!
    Co do ubranek. Ja prawie wszystko dostałam ale nie widzę powodu, abym zaraz
    miała to komuś oddawać. Na pewno zatrzymam dla siostry, która planuje potomka
    no i mam nadzieję, że i mi się kiedyś przydadzą smile)) A z dostawaniem od
    kogoś... Mam szwagierkę, która ma 3,5 letniego syna. Nic nie dali nam 'z
    siebie' a ja nie zamierzam prosić., Choć nie ukrywam, że trochę mi przykro, bo
    wiadomo, jaki to teraz wydatek, ubrać dziecko (w mieście, 'po modnemu' hi,hi)
    Gosiu malwesowa!!! No co Ty! Burak??? Przecież wszystkim powioedziałaś o swoich
    planach i dziewczynę też uprzedziłaś. Nie widzę w tym nic zdrożnego! Chyba masz
    jakieśprawa, jako starszy stażem pracownik?... Głowa do góry!!!
    U nas : Znalazłam u Kacperka chyba piąty ząbek. Lewa górna dwójka. Bezobjawowo
    tym razem zupełnie smile Twardy chłopak! Je nadal wszystko chętnie. Dostaje do
    ręki całe obrane jabłko i jest zachwycony! Jest strasznym naciągaczem! Jak
    tylko widzi Teściową to zaraz płacze, bo chce na ręce. Przy mnie i przy mojej
    mamie nigdy tego nie robi. Boję sięcoraz bardziej, że mi go rozpieści...
    Dzisiaj dwa razy pytała, czy na pewno nie mam nic do załatwienia, bo ona bardzo
    chętnie zostanie z Małym buuuuuuuuu
    I jeszcze PROSZĘ WAS BARDZO, DODAJCIE MI OTUCHY!!!
    Muszę się trochę poskarżyć, bo już nie mam siły...
    Ciągle zabiera mi K. z rąk. Mam protestować? Wyjdę na zazdrosną matkę? A jak ja
    go jej zabieram to muszę się tłumaczyć, dlaczego... Wczoraj zostawiliśmy go jej
    na 4 godz. i jak wróciłam to wzięłam go na ręce i ledwo to zrobiłam a ona już
    wyciąga ręce i 'chodź do babci'. Po prostu się odwróciłam na pięcie i
    wyszłam... Coraz częściej mam wrażenie, że ona chciałaby się zamienić
    rolami... Może jestem przewrażliwiona...Jak on płacze, ona biegnie pierwsza,
    ciągle coś przy nim poprawia, choć ja nie reaguję. Komentuje między wierszami,
    że coś tam jest mu za małe, albo za ciasne... I tak wkółko... To jest moje
    pierwsze dziecko, ona wychowała 6 swoich i pomagała przy 11 wnuczętach ( w tym
    jeden prawnuk). I daje do zrozumienie, że wszystko wie najlepiej... Ale TO JEST
    MOJE DZIECKO i nawet jeśli popełniam błędy, to są moje błędy, a dzicku krzywdy
    na pewno nie zrobię!!!
    No dobra, bo mogłabym tak godzinami...
    Mamy teraz sporo pracy. Przygotowywanie lokalu, azkupy, sprawy formalne. A moja
    siostra bierze ślub w sobotę i rodzina przyjeżdża i zamieszanie straszne...
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich Małych i Dużych!!!
    I duuużo zdrowia życzę!
    Oj! Ja ja bym chciała mieć własny domek...
  • frytkal 21.09.04, 11:23
    Gosiu postąpiłaś bardzo "grzecznie" i przede wszystkim fair. Mnie niestety się
    nie udaje "powalczyć" o swoje, bo nie mam pleców. Ciężko mi z tym, zaciskm zęby
    i niestety NIC nie mogę zrobić. Ech...
  • aniutekm 21.09.04, 13:20
    ...spróbuje. Kasia, moim zdaniem powinnaś spokojnie i szczerze porozmawiać ze
    swoją teściową.
    Powiedzieć jej co Ci przeszkadza, czego sobie nie życzysz. Może to być niemiła
    rozmowa, ale chyba warto.
    Odkąd pracuje moim synkiem zajmuje się własnie teściowa. Przed powrotem
    powiedziałam jej (starałam się spokojnie i delikatnie) czego od niej oczekuje,
    co może robić, a czego absolutnie nie. Dodatkowo spisałam to na kartce i
    powiesiłam w kuchni. Nie obraziła się i jak na razie nie ma problemów. Tyle, że
    moja teściowa nigdy się nie wtrącała ani nie ingerowała i generalnie jest
    bardzo fajna..
    To, że Twoja teściowa wychowała tyle dzieci i wnuków nie daje jej monopolu na
    rację, ani prawa do krytykowania cię i wyręczania wbrew Twojej woli. Jak
    napisałaś to Twoje dziecko i masz prawo postępować tak jak uważasz a nie jak
    uważa teściowa. Nie jesteś zazdrosną matką, ale matką kochajacą synka.

    Życzę duuuuuuuuuuuuuuużo zdrówka wszystkim chorowitkom małym i dużym.
    Pozdrawiam ciepło
    Ania
  • luna_tika 21.09.04, 14:07
    Oj co to z tymi teściowymi jest? A może to z nami coś nie tak? smile))
    A teraz serio. Moja Teściowa, to kobieta do rany przyłóż, rzuca się do pomocy w
    każdej sytuacji, proszona i NIE. No i głównie przez to ostatnie moje
    nastawienie do niej jest nieco nerwowo-negatywne. Ja jestem typowa Zosia-
    samosia, wszystko wiem najlepiej i jak słyszę teksty w stylu: "jak mamusia
    przestanie karmić piersią to już babcia Cię nakarmi albo "już babcia wie jak
    sobie poradzić" itp., albo jak leci na każdy pisk Matiego, chociaż ja bym
    chciała dać sobie i jemu chwilę, żeby sprawdzić czy to coś poważnego, to mnie
    trafia. I tak by można wyliczać w nieskończoność, ale w zasadzie po co. Ja się
    denerwuję, ale potem mówię sobie, że mogłam trafić gorzej. Tyle, że ja nie
    mieszkam z moją Teściową i chyba to nas (mnie, bo Ona nie widzi problemu)
    ratuje. Musisz chyba, zgodnie z radą Ani, porozmawiać ze swoją Teściową, na
    spokojnie, acz stanowczo i powiedzieć jej czego oczekujesz albo czego nie
    chciałabyś doświadczać z jej strony. Pogadaj też (może najpierw) z mężem,
    żebyście mieli wspólne stanowisko i żeby Cię poparł. To WASZE dziecko i macie
    prawo je wychowywać według własnego uznania. Napisałaś: "Ale TO JEST
    MOJE DZIECKO i nawet jeśli popełniam błędy, to są moje błędy, a dzicku krzywdy
    na pewno nie zrobię!!!" No i właśnie to powiedz swojej Teściowej. Może taka
    otwarta rozmowa poskutkuje. Tego Tobie i wszystkim przeżywającym podobne
    rozterki życzę. GŁOWA DO GÓRY smile)))))))

    Wszystkie kochane dzieciaczki i ich Fajne Mamy zdrowiejcie, na litość,
    zdrowiejcie. Aż się boję czasem tu zajrzeć, co chwilę katar dopada kolejne
    osoby. Niezmiennie trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia.

    Serdeczne życzenia dla jubilatów dzisiejszych i weekendowych, bo nie
    zdążyłam. smile)

    Gosiu_Malwes - naprawdę dobrze zrobiłaś. Może czujesz się nieswojo, bo nie
    chciałaś być stroną "występującą" i może liczyłaś, że dziewczyna się domyśli,
    ale... Jakoś tak się składa w dzisiejszych czasach, że ludziom wygodniej jest
    nie domyślać się lub nie zwracać uwagi na to co czynią innym. A burakiem
    mogłabyś się okazać gdybyś pod nieobecność tej dziewczyny wywaliła jej rzeczy i
    zajęła biurko. A tak, 2:0 dla Ciebie za asertywność i klasę.smile) Pozdrawiam.

    Jeśli chodzi o ubranka, my dostaliśmy wiele po starszych dzieciach z rodziny i
    mieliśmy i mamy pożyczone od znajomych. Pożyczone wracają do właścicieli, inne
    odkładam dla następnego dzieciątka (albo wcześniej pożyczę tym, którzy nam
    pożyczali, jeśli będzie potrzeba), niektóre kupione przeze mnie chcę sprzedać,
    a niektóre odkładam dla znajomej rodziny, której urodziło się maleństwo, a nie
    stać ich na wiele rzeczy. I tyle.

    W weekend kupiliśmy Mateuszowi krzesełko, takie drewniane Drewexu. Młody ma
    radości co niemiara. Siedzi dumny jak paw i "ładuje" klockami w blat,
    zaśmiewając się przy tym do rozpuku.
    Dzisiaj mu zrobiłam kisiel (a propos, podajecie kisiele robione z soczków?) i
    siedział sobie wtryniał aż mu się uszy trzęsły. A przy tym tak wzdychał
    słodko smile)

    Natder, dzięki za Podręcznik. Boki można zrywać, a to w sam raz lekarstwo na
    melancholię nadchodzącej jesieni.

    Jeszcze tylko słowo o tym, jaka ze mnie uważna mamusia. Gadam dzisiaj z Kajką i
    nagle ona pyta, czy nasze Mateuszki nie mają przypadkiem, jakoś tak na dniach.
    Parzę w kalendarz, a to... DZISIAJ smile))) Niezłe jesteśmy, nie? Tyle, że Kasia
    ma chodziać usprawiedliwienie- katar, a ja...
    W każdym razie, wszystkim Mateuszom, lutowym i nielutowym, małym i dużym
    serdeczne życzenia imieninowe
    składa gaduła-Aga (choć gaduła to może nienajszczęśliwsze określenie w
    odniesieniu do forum smile)))

    pozdrawiam
    Aga

    ps. Też mam skype'a (erinka2)
    I to już naprawdę koniec. smile)))))))))

  • natder 21.09.04, 17:26
    ... powiada stare porzekadło. Wczoraj się bardzo przechwaliłam, całą noc
    Malwinka przekasłała i rano wylądowałyśmy u pediatry. "Koniec żartów moi mili"
    orzekła i zapisała 10 zastrzyków... buuuu. Teraz pluję sobie w brodę że trzeba
    było tak od razu i może dawno byłoby po sprawie. Ostatni zastrzyk w sobotni
    wieczór, a w niedzielę chrzest i chrzciny sad(( Gdyby nie to że lokal już
    wynajęty i goście zaproszeni to odwołałabym wszystko w cholerę, być może
    poprosimy księdza o chrzest nie na a po mszy. Jako "gwóźdź do trumny" prognoza
    pogody na niedzielę: deszcz i temp. coś koło 12-13 stopni sad I piątkowe tete-a-
    tete z mężem szlag trafił sad
    Tymczasem złe wspomnienia wracają jak bumerang sad powód zamieszania: kaszel.
    10 zastrzyków, 10 zastrzyków, 14 zastrzyków, szpital (1 tydzień), znów
    zastrzyki i znów szpital (4 tygodnie). Skutki: odporność duuuuużo poniżej
    normy, infekcje wirusowe dwa razy w miesiącu przez dwa lata, raz w miesiącu
    przez kolejny rok i teraz doszliśmy do średniej raz na kwartał.
    Czytam o Waszych teściowych i szczerze powiedziawszy śmiać mi się zachciało,
    bynajmniej nie dlatego że przesadzacie tylko dlatego że u nas jest idealnie
    odwrotnie - teściowa wykazuje raczej małe zainteresowanie naszymi dziećmi,
    chociaż ostatnio się stara smile Mój mąż czasem marudząc na ten temat swej mamie
    słyszał że przecież Natalka ma rodziców smile No cóż, dzieci jego siostry też nie
    są sierotami ale takie są biedne... tylko kurczę nie wiem dlaczego?
    Gosiu zachowałaś się naprawdę bardzo kulturalnie i taktownie... burakiem jest
    chyba nowa pracownica skoro zajęła Twoje miejsce bez zapytania Cię o zdanie wink
    Coraz częściej mam wrażenie że w tzw. "pracy" obowiązują prawa dżungli i
    prawdziwy problem ma ten, kto nie umie się do tego dostosować. Wiadomo że praca
    to towar deficytowy w dzisiejszych trudnych czasach ale bez przesady! Jakieś
    zasady współżycia społecznego chyba jeszcze obowiązują.
    Najlepsze życzenia dla dzisiejszych jubilatów - niech się Basia i Szymek zdrowo
    chowają na przekór wszystkim bakteriom i wirusom! I całuski dla solenizantów
    Mateuszów!!!
    Łapię promyczki słońca właśnie włażące mi przez okno i wysyłam je Wam z
    pozdrowieniami.
  • morsk2 21.09.04, 18:04
    Słyszałyście, że było w Trójmieście trzsienie ziemi?!?
    Byłam w domku i widziałam, że kwiatki tak dziwnie sie trzęsły, ale nie wpadłam
    na to, że to trzęsienie ziemi było, dopiero mężuś wrócił z pracy i mnie
    uświadomił!smile
  • arch.monika 21.09.04, 19:19
    Morsku, na emamie jest taki wątek, (też dziewczyn z pomorza) współczuję
    wrażenia. Sama przeżyłam parę lat temu tąpnięcie (no cóż Katowice)i pamiętam to
    nieprzyjemne uczuciesad

    Pozdrawiam wszystkich choreńkich i zdrowych teżsmile
    napiszę coś później
    pozdr Monika
  • kasiaczekroza 21.09.04, 19:38
    No Gosiku drogi ty mój , buraczkiem to ty na pewno nie jesteś!Burakiem i nie
    tylko jest ta dziewczyna, która w taki sposób potraktowała twoje prywatne
    rzeczy.Jestem zbulwersowana.Podziwiam twoje postepowanie, załatwiłas to nad
    wyraz delikatnie.Nie powinnaś sobie niczego zarzucać!
    Jejku, jak mi Malwinki szkoda.Trzymajcie się.dupka mała pokuta a tu taka wazna
    uroczystość.Ale będzie dobrze, zobaczysz!Trzymajcie sie i szybkiego powrotu do
    zdrowia.
    Zdróka dla Radzia i Liwki i wszystkich chorujących dzieciaczków
    --
    Moje dzieci-Marta i Antoś
  • hanya00 22.09.04, 13:58
    kasiaczekroza-moj synek tez urodzil sie 19.02.04.ale jestem
    przerazona.wszystkie wasze dzieciaczki siedza samodzielnie,stoja,raczkuja...a
    moj leniuszek raptem kilka sekund usiedzi sam i oczywiscie posadzony.
  • hanya00 22.09.04, 14:01
    poprzedni moj list tez byl do ciebie.tak sie sklada ze tez jestem z pomorza)
  • frytkal 21.09.04, 19:40
    Hej! A ja to przeżyłam z pełną świadomością! Właśnie podawałam Radziowi
    jedzonko i wszystko zaczęło się trząść. Tak jakoś dziwnie, bardziej niżby
    przejezdżał jakiś tir. Pierwszą myślą było, żeby schować się z Juniorem pod
    stółsmile) (tylko stół jest trochę niski) i żeby Radziowi nic się nie stało. Niby
    tylko trochę się wszystko chwiało, że przyznam, że się bałam... I nie chcę
    więcej takich sensacji w życiu...
    Zdrowiejecie? Bo Rado już chyba trochę "lepiej" kaszle (już się tak nie dusi.
    Ale ja to mam tak zakorkowany nos, że hej!
    Idę wyciągnąć mojego Szkraba spod łóżka, bo zaczął bawić się ze mną w
    chowanegosmile
    Papaśku! i Buziaczki!
  • natder 21.09.04, 21:08
    Kobity mam nadzieję że wszystkie jesteście całe i zdrowe???
    No okazuje się że można przeżyć Wielką Przygodę nie wychodząc z domu, szkoda
    tylko że na P.O. nie mówili jak zachować się w razie trzęsienia ziemi, tylko te
    durne maski p.gaz. uczyli zakładać winkMoże to w Krakówku albo w stolicy tak
    dziś tańczą i tupią??? wink)) Ale tak na poważnie to nie wiem jakbym się
    zachowała, a mieszkam na trzecim piętrze.
    Co do Malwinki - dupki szkoda ale najważniejsze żeby lek pomógł i oby tylko na
    10 zastrzykach się skończyło sad Bidula rozryczała się na sam widok
    pielęgniarki...
  • hanti 21.09.04, 21:18
    To musi być paskudne uczucie i oby sie nie powtórzyło.
  • svistak 22.09.04, 10:21
    Opisałam swoje wrazenia na hydepark.tczew.pl
  • margola102 22.09.04, 11:53
    Ale dziewczyny pędzicie z pisaniem
    Siadam
    czytam, czytan, czytam
    ale zwykle czasu nie starcza
    żeby coś napisac....
    Ostatnio Ula miała dłuższy czas biegunkę, przez 2 dni bardzo mocną
    smecta, lakcid
    Okazało się jednak, że powodem jest nie jedzonko, lecz
    ZĄBKI!!!!!!!!!!
    Długo nie bylo nic, potem było coś, co myślałam, że ząb
    ale było tylko bardzo twarde dziąsełko
    bolące, swędzące więc gryzące.
    Ale:
    -w piątek -dolna 1-nka
    -sobota -kolejna dolna jedynka
    -niedziela -lewa górna dwójka (krzywa, pewnie bedzie kiedyś aparacik... a moze
    sama sie naprostuje??)
    -poniedziałek -kolejna górna dwójka
    -wtorek -dwie dolne dwójki
    -środa -jeszcze nic nie widać, ale czekamy na górne jedynki

    Szalone zębiska
    Do wieczora

    Małgorzata
    --
    www.soshi.of.pl
  • hanti 21.09.04, 21:16
    Do tej pory byłam zdecydowana, że kiedy misia skończy roczek ja wrócę do pracy
    big_grin ale jako że ten moment zaczą zbliżać się wielkimi krokami (grudzień) mój
    zaczął sugerować mi że może zostałabym dopóki Karolinka nie pójdzie do
    przedszkola. I sama nie wiem.... niby z jednej strony Artur (mąż) ma rację że
    jestem dziecku potrzebna, że mogę z pracy różne choróbska przywlec (to też
    duuuża racja), ale mnie już ciągnie. Nie wiem co mam zdobić, tym bardziej że
    powrót do pracy równałby się odstawianiem małej od cycusia, pracuję w systemie
    dużurowym (24 h). Już nie wiem POMOCY

    pozdrawiam wszystkie chorowitki, strasznie mi was żal. Zdrowiejcie szybciutko.
    Nie chorowitki oczywiście również pozdrawiam
    Ania
  • asialc1 21.09.04, 22:31
    Hej, hej
    Mam komputer wcześniej niż sądziłam, bo Michałowi jako stałemu klientowi dali
    zastępczą kartę. Wczesniej nie mogłam do Was zajrzec, bo mąż miał duzo pracy i
    zajął komputer. W końcu to Jego smile

    Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości i bezbolesnego ząbkowania dla Malwinki,
    Mateuszka, Basieńki, Emmy i Szymusia smile
    Duża buźka od cioci Asi i Natuni cmok, cmok

    Wszystkiego naj, naj z okazji pierwszych imieninek dla Mateuszków smile)

    Pomorzanki, mam nadzieję, że u Was wszystkich w porządku i więcej nie bedziecie
    musieli doświadczac trzesienia, zreszta jak nikt z nas. A słyszałyscie, że
    najprawdopodobniej zostało wywołane przez ludzi? Szczerze mówiąc też jestem
    tego zdania. Teoretycznie to nie mozliwe zeby w tamtych rejonach mogło byc i to
    tak w wysokiej skali. Co innego drobne, które sa w Polsce tylko, że nikt z nas
    ich nawet nie doświadcza. Sa minimalne. Ale takie jak dzisiaj....

    Dzieciaczki moje kochane! Nie chorujcie! Wracajcie szybciutko do zdrówka.
    Bardzo mocno Was z Natalką całujemy i przesyłamy dobre mysli.

    Ubranka oczywiscie zostawiam i może za kilka miesięcy przydadzą się dla
    dzieciatka kogos bardzo mi bliskiego, ale jeszcze nie chce o niczym mówic, bo
    musimy miec 100% pewnośc.

    Zupki, deserki i soczki tylko Gerbera.
    Akurat dzisiaj Natunia zjadła pierwszy raz deserek jabłkowo morelowo jogurtowy.
    Mnie też smakował smile
    W niedzielę próbowała gruszkę, która zerwalismy u mojej babci i bardzo się
    zajadała.
    Martwię się tymi upadkami Natalki, a zwłaszca uderzeniami w główke. Na
    szczęście juz prawie wogóle się nie przewraca na plecki, ale te ostatnie z
    wekendu po których nabawiła się trzy guzy.... Martwie sie sad Teraz chodzę za
    Nią krok w krok, a w ciągu dnia cały czas siedzę z Nią na podłodzę, żeby w
    razie czego łapac. Czy ja jestem nienormalna??? Przeciez nie uchronię Natalki
    przed wszystkimi upadkami i nie tylko sad

    Gosiu, postapiłaś bardzo dobrze i nie miej wyrzutów sumienia. Byłaś przecież
    bardzo delikatna. Mam takie samo zdanie jak dziewczyny, więc nie będę tego
    wszystkiego powtarzac, bo mam identyczne odczucia. Już się tym nie zadręczaj.

    Rituś, dasz rade. Jesteś dzielna i silna. Myslami jestem z Tobą.

    Gosiu(margoja), my zmienilismy na neostrade i jesteśmy bardzo
    zadowoleni.Chociaż zależy jeszcze na którą. A w jaki sposób teraz łączysz się z
    internetem i jaki macie abonament? Wtedy będę mogła powiedziec cos więcej. Jak
    by co pisz na moja poczte.

    Kasiek, doskonale wiem co czujesz. Na szczęscie u mnie mąż ma takie samo zdanie
    jak ja i teśc równiez więc wszyscy rozmawialismy na ten temat z teściówka i
    jest trochę lepiej. Chociaz nadal biegnie na każdy wydany głos przez Natalkę,
    ale wszyscy troje krzyczymy NIE, więc siada ze łzami w oczach. Na poczatku
    bardzo mnie to ruszało, ale dziecko jest najważniejsze i nie mam zamiaru
    pozwolic by było jakieś lękliwe, bo moja teściowa jest przewrazliwiona i ciagle
    się o wszystkich boi wprowadzając tym bardzo nerwową atmosfere, która i mnie
    się udziela, a to nie jest dobre.
    Ja równiez uwazam, że musicie razem z mężem z Nią porozmawiac, ale na
    spokojnie. To jest Wasze dziecko, Wasze zycie i przecież nie możesz tak się
    czuc. To jest złe dla Ciebie i dziecka. Porozmawiajcie na spokojnie. Trzymam
    kciuki. Jestem myslami z Tobą. Jak by co pisz do mnie na poczte. Chetnie
    pogadam smile

    Musze leciec do Natalki

    Asia
    Moja ukochana Natalka
    www.cichocki.net
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
  • asialc1 21.09.04, 22:41
    Aniu, ja wracam do pracy tylko na miesiąc i idę dalej na wychowawczy. Nie
    mogłabym zostawic Natuni. Pierwsze lata dziecka są najważniejsze i nie chce
    stracic ani jednego dnia, ani jednej nowej rzeczy, którą zrobi, pierwszych
    kroków, słów, zdania. Jesli masz mozliwości zostań z Karolinką. Chociaż nie
    chcę Cię namawiac, nie chciałabym zebyś kiedyś żałowała. Przemyśl wszystko na
    spokojnie. Ale pamietaj, że te chwile które spedzisz teraz z córeczka mijają
    bardzo szybko i nigdy nie wróca. Jednak to Twoja decyzja i sama musisz ją
    podjąc.
    Proszę Cię tylko przemysl wszystko dokładnie.
    A może wróc na pół etatu, albo mniej i wtedy zobaczysz.

    Asia
  • aniaimax 21.09.04, 22:39
    Witam kochane mamusie! (enterek)

    Do kasiek może rzeczywiście rozmowa z nią, to dobry pomysł, chociaż kiedy
    patrzę na mój przypadek, to zastanawiam się czy miałaby sens. Bo niestety są
    wśród nas ludzie "nieomylni" i uważają, że skoro wychowali 5 dzieci, to wiedą
    na ten temat wszystko. Moja teściówa i tak robi po swojemu. Tłumaczyłąm jej
    wiele razy, że Maksiol jest zahartowany i nie chcę, żeby był ciepło ubierany. W
    domu trzymam go w samym body, bo mu wystarcza, ale jak tylko przyjeżdża jego
    babcia, to zaraz szuka jakichś spodni, bo przecież biednemu dziecku jest zimno.
    Jeszcze słyszę "mama chce Cię wyziębić", albo mama nie chce ci dać jeść"
    wrrrrrrrr. Krew mnie zlewa. Kasiek trzymaj się i pamiętaj, że to TY jesteś
    matką!
    Aniu (Hanti) jeżeli chcesz iść do pracy, to idź, nie będziesz czuła się dobrze
    siedząc w domu i marząc, o pracy. A jeżeli nie ciągnie cię, aż tak bardzo i
    możecie sobie na to pozwolić finansowo, to siedź w domku z Karolinką.
    Gosiu wcale nie jesteś burak, podziwiam Cię, zachowałaś się jak prawdziwa dama,
    ja bym tak nie potrafiła, jestem zbyt mściwa. Oczywiście czasami tego żałuję.
    Walcz o swoje, to ona się wpakowała " po chamsku" na Twoje biurko.

    Dzisiaj byliśmy na szczepieniu, ostatnia żółtaczka i pierwszy hiberix. Maksiol
    był bardzo dzieny i nawet nie załapał o co chodziło z tą igłą smile. Zmierzony -
    76cm, zważony - 8800g, no i wychodzą mu kolejne ząbki 3 na raz. Mamy już 2
    dolne jedyneczki, przebiła się górna jedyneczka i w drodze są 2 górne dwójki. A
    co z górną jedynką??? MAksiol będzie szczerbaty??
    A swoją drogą, to nie było mojej lekarki, była jakaś inna "starsza" pani, która
    na pytanie jak dbać o ząbki odpowiedziała, że na razie nie trzba o nie dbać, bo
    próchnica w takim wieku mu nie grozi!!! i co Wy na to?
    Dostaliśmy też skierowanie do chirurga na podcięcie wędzidełka, no i jutro
    zadzwonie, żeby się zapisać na wizytę. Czy któraś z Was wie jak taki zabieg
    wygląda??
    Kończę już, bo mały się wierci
    Buziaczki dla choruszków i dla zdrowiutkich też smile
    Ania i Maksio

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=15951857
  • asialc1 21.09.04, 22:51
    Aniu, co za głupoty wygaduje ta lekarka. Oczywiście, że trzeba dbac o ząbki od
    razu jak tylko wyrosną a nawet i wcześniej. Mleczaki są podstawa dla zebów
    stałych. Niczego nie wolno zaniedbac. Jak jeszcze nie masz kup szczoteczke,
    taką nakładaną na palec i po każdym jedzonku, a przynajmniej na noc myj synkowi
    zabki, dziąsełka i nawet języczek.
    Dziwie się że lekarz tego nie wie, chociaz Ci lekarze starej daty myslą jeszcze
    w zupełnie innych kategoriach. Sama się z tym wielokrotnie spotkałam.
    Nie słuchaj Jej tylko juz teraz dbaj o ząbki Maksia, zeby nie miał zadnych
    problemów później.

    Asia
    Moja ukochana Natalka
    www.cichocki.net
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
  • aniaimax 21.09.04, 23:13
    też nie mam zaufania do lekarzy startej daty, kiedyś jedna taka powiedziała mi,
    że jestem za młoda, żeby chorować, no i za dwa dni okazało się, że mam
    zapalenie oskrzeli! Nóż się człowiekowi otwiera.
    Dzięki za pomoc, mam jesz jedno pytanko do Ciebie Asiu, wiem, że są w aptekach
    tabletki tzw. kombinowane wit.D3 + fluor, co sądzisz na ten temat? Pamiętam, że
    moja znajoma dawała swojemu synkowi tabl. z fluorem zanim mu wyszły ząbki, ale
    nie wiem czy to jest to samo.
    I przyszło mi czekać na moją lekarkę sad.
    Dobranoc
    Ania
  • malwes 21.09.04, 23:47
    Oj...ja wiem, że decyzja o powrocie do pracy nie jest łatwa...straaaaasznie mi
    szkoda zostawić Szymona. Ale jednak ja postanowiłam wracać - koronny argument
    to to, że za chwilę nie będę miała gdzie i potrzebne mi są pieniądze ale "za"
    przewałyły inne jeszcze argumenty:
    - matką będę zawsze, nikt mi nie zwróci chwil z dzieckiem...ale takie chwile
    nie do zwrotu to nie będzie rok, czy dwa. Teraz są pierwsze uśmiechy, siadanie,
    kroki..a potem będą pierwsze dwóje, pierwsze dziewczyny, miłości, szkoła, inni
    ludzie, narkotyki, seks...sprawy równie trudne i "wymagające rodzicielstwa w
    100% i 24h na dobę". W ten sposób, chcąc tak naprawdę być super mamą - nie
    wróciłabym do pracy przez 20lat
    - mam zawód który lubię, ale żeby być w nim dobrym trzeba go wykonywać. Chcę
    się uczyć, dokształcać, pracować, myśleć nad czymś ciekawym. Chcę potem tę
    radość z siebie dzielić z dzieckiem, chcę żeby było ze mnie dumne, żeby
    widziało, że na wszystko trzeba zapracować, że praca jest czymś ważnym, czymś
    co nieodłącznie towarzyszy dorosłości,i co może sprawiać przyjemność.
    - chcę być niezależna. Nie podejrzewam męża o nic złego ale niestety z
    doświadczeń koleżanek które poświęciły się dla domu nie zawsze wyszło coś
    dobrego. Dziecko wprawdzie doceniło ale stosunki z mężem się popsuły sad
    Mężczyżni mają niestety wrodzoną tendencję do lekceważenia kobiet będących w
    domu, nie umieją docenić ich pracy, poświęcenia. Nie chcę być "na czyimś"
    utrzymaniu. Oprócz bycia matką jestem też zoną, oprócz tego pracownikiem...nie
    uniknę podzielenia się jakoś w tych funkcjach ale boję się, że im później tym
    trudniej sad...nie wiem już piszę dziś bzdury...ech...idę spać.
  • arch.monika 22.09.04, 00:50
    Aniu, od 7 miesiąca można podawać fluor w kropelkach, my mamy Zymafluor i
    właśnie od jutra rozpoczynamy dawkowaniesmile Nie skomentuję kompetencji lekarki.
    Asiu, dobrze że już z nami jesteśsmile
    Aniu (nadter)trzymamy kciuki za Malwinkę, zastrzyki to na pewno straszne
    przezycie dla takiego szkrabasad No ale kiedy nie ma innego wyjscia...Oby
    pomogłysmile
    Acha, podziękowania za Podręcznik kobiety elenganckiej, zawsze to weselej w
    taki pochmurny dzien poczytać o kościanych łyżeczkach (już widzę minę Dominiki
    jak zblizam się z takową do jej noskasmile) kiedyś dzieci były chyba dużo
    spokojniejsze smile)

    Aniu (hanti), zgadzam się z Asi zdaniem: jeżeli możesz zostać w domu to zostań,
    dla Ciebie i Karolinki z pewnością będzie to wspaniały czas.
    Z drugiej strony jeśli "dusisz" się w domku (całkowicie rozumiem ambicje
    zawodowe, bo sama je mam), to dla całej rodzinki lepiej będzie jak "odsapniesz"
    w pracy. Decyzja na pewno jest trudna, ale wsłuchaj się w siebie, spisz na
    kartce za i przeciw. To naprawdę smutne że matki muszą dokonywać takich
    dezycji, cóż taki żywot. Życzę właściwych wyborówsmile))))

    Kasiu, o teściowych mogłybyśmy tu wszystkie godzinami rozmawiać, ale jeżeli
    metody opisane już przez dziewczyny nie przyniosą efektów, to pozostaje Ci
    druga "brutalna"- po prostu opiórkowac teśćkę i albo wreszcie posłucha, albo
    dopiero będziecie mieli sajgonsad Ja jestem nerwowa osobą i chyba pomimo
    wszystkich konsekwencji zastosowałabym tę drugą.

    W sprawie Gosinej "kolezanki" z pracy już się wypowiadałam choć nie na forum,
    więc w dwóch słowach: dziewczyna bez krzty dobrych manier, za to Gosia mogłaby
    pisać podręcznik savoir-vivre'u.

    A myśmy dziś z mężem wzruszyli się niezmiernie, bo po raz pierwszy Dominika
    przeraczkowała pół pokoju (wcześniej zdarzało się jej na małych odcinkach),
    goniła króliczka, (który narazie, odpukać bardzo jest dla niej łaskawy), i taka
    była z siebie dumna, że aż nie mogła zasnąć z wrażeniasmile)))

    Życzenia dla dzisiejszych 8 miesięczniaków, całuski i uściskismile)))
  • aniutekm 22.09.04, 08:07
    Co widać za oknem - u nas kolejny deszczowy dzieńsad

    Pomorzanki - ale miałyście przeżycia...Uffff..

    Na temat podawania Zymafluoru znalazłam taki oto watek:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=15784113&v=2&s=0
    Ania - mam nadzieje, że lek Malwince pomoże i skończy sie na tych
    zastrzykach!!!!smile Trzymajcie się!smile

    Asia - nienormalna na pewno nie jesteś!! Tylko troskliwa. Ale nie uchronisz
    Natalki od upadków. To jest niestety niemożliwe....

    Do Ani-HAnti - decyzja o powrocie do pracy jest baaardzo trudna.. Ale to musi
    być Twoja decyzja! Musisz dobrze przemyśleć, czy stać was na to, żebyś nie
    pracowała, czy chcesz być z małą cały czas (a nie czy powinnaś), czy może
    szczęśliwsza będziesz pracując,... itd.. Te wszystkie argumenty zresztą już
    podały Ci dziewczyny, ja się do nich dołączam. I życzę podjęia właściwej
    decyzji!!

    Serdeczne życzenia i duża buźka dla Antosia Edytkismile))))

    Pozdrawiam. Ania
  • arch.monika 22.09.04, 10:01
    Aniu, dziekuję za ten wątek, warto zapozanć się z różnymi zdaniami na ten
    temat.
    Ale jestem zdecydowana podawać Dominice zymafluor, obie nasze lekarki
    niezależnie nam to zaproponowały, a moja dentystka, jeszcze jak byłam w ciąży
    mówiła o podawaniu dziecku fluoru, więc trzymamy się takiej decyzji. Pozdrawiam
  • natder 22.09.04, 11:57
    U nas pediatra jest "na nie" co do stosowania Zymafluoru u dzieci twierdząc, że
    granica pomiędzy dawką terapeutyczną a toksyczną jest bardzo płynna i łatwo
    przesadzić sad Z Natalką odwiedzamy stomatologa bardzo często już od kilku lat
    niestety, ponieważ ząbki ma w fatalnym stanie sad(( Mała brała ogromne ilości
    antybiotyków jako niemowlę, potem dostawała żelazo na niedokrwistość i do tego
    była długo karmiona piersią - pewnie to skutek tych wszystkich czynników. Przez
    pewien czas podawaliśmy fluor ale kiedy kiedy opublikowano najnowsze wyniki
    badań ze Stanów (rozpętała się burza na ten temat w mediach, mamy które mają
    już starsze dzieci być może pamiętają) - gdzie podobno dzieci w wyniku
    podawania fluoru mają przebarwienia ząbków, zwapnienie kości itede. stomatolog
    się wycofała twierdząc że nie chce mieć zdrowia dzieci na sumieniu. (?)
    No i teraz też jestem w kropce - dawać czy nie dawać - a co na to "guru" dr
    Mopek? smile))
  • beataj02 22.09.04, 12:25
    Ufff, dostałam się do komputera (Artek mocno go okupuje) i mogę do Was napisać.

    Mopku, ja też myślałam nad tym rumiankiem, bo o dziwo, Szymon nawet ostatnio
    (przy katarze) zaczął go pić !! To sukces niesamowity, zważywszy że on w ogóle
    nie pije nic poza cycem.

    Gosiu (malwes) nie jesteś burakiem !! Ja nie byłabym tak cierpliwa i spokojna,
    jak Ty. Inna sprawa, że dobrze świadczy o szefostwie, że dośc długo tzrymali
    Twoje miejsce nieruszone. Co prawda to pewnie "zasługa" braku nowych ludzi, ale
    fakt jest faktem. Zreszta spotkałam się już z opinią szefa, który na
    stwierdzenie "ktoś grzebał w moim komputerze" powiedział "swój komputer masz w
    domu, tu jest firmowy i poza tobą kilka osób ma prawo do niego zajrzeć". U mnie
    w firmie miesiąc przed urodzeniem Szymka nastąpiła przeprowadzka do nowej
    siedziby, gdzie ja nie dostałam już biurka sad( bo "zostało ci tylko dwa
    tygodnie, to weź zwolnienie". I pomimo że przepracowałam ładnych kilka lat,
    dając z siebie wszystko (czasem nawet kosztem domu i dziecka, które wtedy
    wychowywałam samasad(), nikt jakoś nie pomyslał o nowym miejscu dla mnie -
    choćby kurtuazyjnie. Ja co prawda zabrałam wcześniej swoje prywatne rzeczy, ale
    niesmak pozostał. A przeciez wrócę tam i tak naprawdę, to nie wiadomo, czy nie
    wcześniej niż za trzy lata.

    Kasiek444 - Ty decydujesz, jak ma być wychowywane Twoje dziecko. I nikt nie ma
    prawa sugerować, że zrobiłby to lepiej ! Zgadzam się z dziewczynami: najpierw
    porozmawiaj spokojnie z teściową, a jak to nie pomoże, to mniej spokojnie smile)

    Gosiu (margoja), jak chcesz, to wszystko na temat różnych dostawców internetu
    mogę Ci wieczorem opisać (wykorzystując do tego mężasmile) na priva albo na GG
    (jestem, choc mnie nie masmile). Ogólnie o TPsie mamy średnie sad( zdanie.

    Aniu, decyzja co do powrotu do pracy musi należeć tylko i wyłącznie do Ciebie.
    Możesz wysłuchać dobrych rad, pokonsultować z bliższą i dalszą rodziną, ale
    ostatecznie Ty dokonasz wyboru. I oby był on najlepszy !

    Najlepsze, najcieplesze, wprost tropikalne życzenia urodzinowe dla Basieńki i
    Szymcia (za wczoraj) oraz ulubionego kumpla z wakacji - Antoszka (za dziś).
    Zdrówka i uśmiechu każdego dnia !

    Wszytkim chorowitkom życzę szybkiego powrotu do zdrowia; niech wirusy i inne
    paskudztwa idą precz !! Pozdrowienia dla zdrowych też.
    Beata od kichającego Szymka
  • morsk2 22.09.04, 13:35
    Wszystkie Fajne Baby mają pozdrowienia od Amatyldysmile
    Jest zapracowana, ma tyły na forum, ale pozwoliła mi wydać komunikat w sprawie
    Oskiegosmile))
    A zatem:
    - ma 3 zęby na dole i chyba kluje się 4.,
    - gada "bla bla bla" i "bababa",
    - kula się na brzuch i lubi tak leżeć,
    - pełza i chyba zaraz "wykuma" jak raczkować,
    - podtrzymywany pod paszki stoi na prostych nogach,
    - ładnie siedzi, ale sam jeszcze nie siada,
    - w nocy podudki nadal co 2h,
    - zapisali się na basen od października.
    I zła wiadomość - Oski właśnie ma katarsad
    Ale przekazałam Ani Wasze porady i nie ma siły, musi szybko przejść, nie?
  • kasiaczekroza 22.09.04, 13:55
    Były dawne porady dla matek to ja dorzucam kilka"cennych" wskazówek dla kobiet,
    serdecznie pozdrawiam


    "Dbaj o siebie.Praktyczny poradnik zachowania zdrowia i urody dla kobiet na
    wsi".

    Maria Szczawińska i dr Kazimierz Bacia.
    Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, W-wa 1958r.
    Wydanie pierwsze.
    Stron 132.


    1.Instrukcja podmywania - "Kuca się wtedy nad miedniczką....."
    2.Jeżeli miało się w nocy stosunek małżeński to rano należy się podmyć
    3.Nóg po umyciu nie należy wycierać w ścierkę od garnków
    4.Szczoteczkę do zębów (ponieważ jast tania) należy kupować co dwa, trzy lata
    5.Pastę do zębów można kupić w każdej mydlarni
    6.Zamiast pasty można stosować utłuczony na mąkę węgiel drzewny
    7.Myć się należy tylko ciepłą wodą, bo zimna tylko rozmazuje brud
    8.By nie zajść w ciążę należy po stosunku przepłukać pochwę "miksturą" - dwie
    łyżki octu z litrem wody
    9.Kąpiel powinno urządzać się co najmniej dwa razy w miesiącu
    10.Najlepiej kupić wannę blaszaną na spółkę z sąsiadką
    11.Opis prostego sposobu na prysznic:
    a/powiesić wiadro blaszane na kołku w ścianie
    b/w dnie wiadra robimy otwór
    c/osadzamy w nim gumową rurkę
    d/na drugim końcu rurki umocowujemy kółko wygięte z blaszanej rurki tak duże by
    przeszło przez głowę i zatrzymało się na ramionach
    e/kółko jest podziurawione od spodu (każdy blacharz wykona to za kilka złotych)
    12.Obuwie powinno być wygodne i nie dziurawe.
    13.Wszy łonowe i głowowe niszczymy azotoxsem.
    14.Biustonosz nosi się na gołym ciele.
    15.Całowanie w usta jest niebezpieczne - pruchnica, gruźlica, choroby
    weneryczne.

  • asialc1 22.09.04, 14:33
    Aniu,
    małym dzieciom nie powinno się podawac fluoru. Kiedys była na to jakaś dziwna
    moda, ale po wielu badaniach stwierdzono, ze nie powinno się tego robic no
    chyba, że są jakieś specjalne zalecenia (oczywiscie od dentysty)
    Jesli dziecko jest dobrze odzywiane dostaje w posiłkach odpowiednia jego ilosc.
    Ja Natuni nie mam zamiaru go podawac i odradzam tez innym.Ja i nie tylko jestem
    temu przeciwna. Wystarczy jak zabki i dziąsełka beda myte szczoteczka o której
    Ci pisałam.
    Pozdrawiam
  • aniaimax 22.09.04, 20:59
    Dziękuję Wam kochane kobitki za różne spojrzenia na sprawę fluoru. Postanowiłam
    to jeszcze obgadać z naszą p.doktor jak wróci z urlopu, ponieważ widzę, że są
    różne opinie. Asiu szczoteczkę do zębów mamy i korzystałam z niej już zanim
    wyszły ząbki, chciałam tylko wiedzieć czy mogę zrobić coś więcej, by ustrzec
    małego przed próchnicą. Jak już podejmę jakąś decyzję to dam znać.

    Kasiu rewelacyjny ten poradnik, w domu też ma kilka starych poradników, muszę
    je przejrzeć może także natrafię na takie "nowoczesne metody".

    Jestem wykończona!! mały nie chce jeść, jest marudny, nie che spać i pije
    hektolitry herbatek, soczków i wszystkiego co jest płynne. Padam.

    Aniu uściskaj Karolinkę, za pierwszy ząbek, a mężowi należy się upominek smile.

    Całuski dla chorych i zdrowych.
    Ania i Maksiątko
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563
  • aleksandraantek 22.09.04, 12:21
    Witam!

    I znowu dawno mnie nie było! Nie doczytałam wszystkich postów więc przepraszam
    jeśli coś istotnego pominę (jestem jeszcze w zeszłym tygodniu smile)).

    Przede wszystkim serdeczne sto lat dla wszystkich! I dużo zdrówka dla
    chorujących!

    My też się zapisujemy do Forumowego Szpitala na oddział stomatologiczny! Antek
    bo mu rosna górne... chyba szóstki bo strasznie głęboko :0) a ja z powodu zębów
    mądrości które rosną mi od 5 lat ale w tej chwili przeszły same siebie - mam
    szczękościsk, zakażenie i potworną migrenę! Poszłam do dentysty żeby mi go
    wyrwał a on powiedział że musiałby przez ucho smile)) dostałam antybiotyki i
    czekam!

    Wczoraj bylismy z A u lekarza no i wyniki: 10,100 i 74cm niezły wielkolud z
    niego smile))
    No i mamy rewoltę jedzeniową, poniewaz Antek nie chce jesc (chyba powinno być
    pić) mleka to wg mojej pani dr mam mu nie wciskac na siłę - powiedziała mi że
    ludzie to nie cielaki żeby pić tyle mleka - przyponinam że jestem wyrodna matka
    która daje mu mleko krowie modyfikowane tongue_out!! Więc dzisiaj pierwszy raz Antek
    ostał chleb a za jakiś tydzień będzie już kanapka z mięskiem a do obiadu mam
    dołożyć drugie danie w postaci ziemniaków jakiegoś warzywa i pulpetów mięsnych!
    Pani dr mi powiedziała że dopóki chce tak jeść to trzeba to wykorzystać bo może
    potem nie chcieć gryźć! A ja się bardzo cieszę bo on dorosłym jedzebiem
    bardziej się najada!

    To narazie tyle idę czytać dalej i ogladać dzieciaczki na zobaczcie!

    aha jeszcze:
    - ja jestem za Kazimierzem i to jak najszybciej
    - co do diety karmiących to karmiłam 2 miesiące ale jadłam wszystko za to w
    ciąży marzył mi się tort (nie mogłam z powodu cukrzycy)
    - co do zachodzenia w ciążę to się zbytnio nie mogę wypowiadać tabletki
    odstawiłam w połowie kwietnia a dziecko miało byc LUTOWE więc pod koniec maja
    byłam w ciąży (dokładnie 26.05 - w dzień matki smile))))
    To tyle z tego co przeczytałam do tej pory z zaległych postów!

    Pozdrawiam i całuję!

    --
    Antek od Oli

    Zobaczcie LUTY 2004
  • arch.monika 22.09.04, 14:11
    Kasiczku, podręcznik jest fantastyczny!!!! Uśmiałam się naprawdę przednio!!!
    To brzmi jak pradnik z pocz wieku (XX), a nie z drugiej połowy lat 60-tych!!!!
    Cholewka, a ja myłam nogi ścierką do garnków i nawet Ajaksu do tego
    używałam big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    Olu fajnie że już jesteś, mam nadzieję wrócisz na dłużej???
  • hanti 22.09.04, 19:46
    U Karolci dziś rano pojawił się pierwszy ząbek. Późno, ale za to bez boleśnie,
    bez płaczu, nieprzespanych nocy big_grin
    Co do fluoru to u Kuby nigdy nie używałam nic oprócz zwykłej (dziecięcej
    oczywiście) pasty do zębów. Kuba ma prawie trzy lata i nie ma żadnych problemów
    z ząbkami smile
    A zapomniałabym obiecałam mężowi że napiszę że to on odnalazł u misi pierwszy
    ząbek smile
    Dzięki za wszystkie rady, pomyślałam spisałam za i przeciw i na 90 % zostanę w
    domciu z Karolcią.

    POZDRAWIAM
    Ania z Kubusiem i Zębolkiem big_grin
  • hanya00 22.09.04, 21:03
    witajcie.tak czytam wasze posty i jestem przerazona.moj igus urodzil sie 19.02
    ale nie jest tak rozwiniety jak wasze.on dopiero zaczyna siadac a gdzie
    raczkowanie,stanie...za to zabki ma od 5 miesiaca)
  • aniaimax 22.09.04, 21:10
    Do Hanya. Nie przejmuj się nie wszystkie dzieci z tego forum już siedzą. Synek
    mojej kuzynki (ur. 15.01) nawet się dobrze na boczki nie pezwraca, szybko pada
    z pozycji siedzącej i narazie nie ma mowy o raczkowaniu. Pamiętaj, że każde
    dziecko ma swój własny rytm, a twój Iguś lada chwila może wystartować i ani się
    obejrzysz jak będzie chodził przy meblach smile. Głowa do góry.
    Ania
  • hanti 22.09.04, 21:19
    Nie przejmuj się moja Karolcia urodziła się 17.12 i dopiero zaczęła pełzać, a do
    raczkowania a tym bardziej chodzenia daaaaleka droga.
    pozdrawiam
  • hanya00 22.09.04, 21:23
    dzieki dziewczyny.pewnie jak zacznie raczkowac bede z lezka w oku wspominala
    jak sobie tylko siedzial).a co podajecie maluchom,same sloiczki,czy gotujecie
    obiadki?
  • hanti 22.09.04, 21:40
    Moja Karolcia zjada tylko cycusia, owocowe deserki (słoiczki) i kaszki. Zupki
    pod każdą postacią są bleeeee (nawet te gotowane przezemnie)
  • asialc1 22.09.04, 21:45
    Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości i bezbolesnego ząbkowania dla kochanego
    Antosia smile
    Duzy buziak od cioci Asi i Natalki cmok, cmok, cmok
  • asialc1 22.09.04, 21:53
    Witam hanya
    A ja Ty właściwie masz na imię? Hania??? smile
    Jesli chodzi o Twojego synka, to sie nie martw. Nie każde dziecko uczy się
    nowych rzeczy w tym samym czasie. Jedne robia to wcześniej a inne później i nie
    masz zadnych powodów do niepokoju. Każde dziecko jest przecież inne i rozwija
    się w rózny sposób. W zwiazku z tym usmiechnij się, pobaw się z Igusiem i
    przestań o tym myslec smile Oczywiście zagladaj do nas jak najczęściej smile)
    Co do jedzonka, to moja Natalka przede wszystkim je ze słoiczków - Gerbera.
    Chociaż czesto zdarza Jej sę podjadac nam z talerza. A to troszkę zupki, a to
    ziemniaczka (nie słonego) lub ostatnio kalafiorka i brokułki smile
    Napisz nam coś wiecej o sobie i synku.
    Pozdrawiam
    Asia
    Moja ukochana Natalka
    www.cichocki.net
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
  • asialc1 22.09.04, 22:12
    Witam wieczorową porą

    Przerazaja mnie te upadki Natalki sad Boję się najbardziej o Jej główkę. Juz
    tyle razy się w nią uderzyła. Boję się zeby nie miała jakiegoś krwiaka lub
    czegoś równie groźnego buuuu Nie moge przestac o tym myslec.
    Boję się Ja puszczac na podłoge, bo przecież sobie spokojnie nie raczkuje tylko
    ciagle wstaje. A nie moge przecież ciagle trzymac Ją w kojcu lub na rekachsad
    Chyba oszaleje.
    Pewnie pomyslicie, ze zwariowałam, ale ciagle o tym mysle. A do tego mam złe
    sny i szaleje z niepokoju. Chyba kupie Jej kask!

    Gosiu(margola102), jak ta Twoja Ula zniosła w ciagu 6 dni wyjście tylu zabków?
    Dzielna dziewczynka smile Fajnie, codziennie po jednym zabku smileSzybciutko.

    Monisiu, usciski dla dzielnej Dominisi smile Nasz królik tez juz ucieka przed
    Natalką.Tez się ciesze, że dali Michałowi zastepcza karte i mam dostep do komp.

    Olu, nareszcie! Strasznie miło Cie słyszec smile Mam nadzieje, ze Antoś nie
    bedzie bardzo cierpiał z powodu zabków. Jeśli chodzi o mleczko, to najwyraźniej
    Mu się znudziło. Wie co dobre smile

    Aniu, ciesze się z pierwszego ząbka Karolinki smile Na prawde męzowi nalezy się
    prezent. Mój tez dostał smile

    Aniu, jesli chodzi jeszcze o zabki, to mycie i uwazanie na to co dziecko je
    teraz powinno wystarczyc. Oczywiscie jak najdłuzej się da nie dawac slodyczy.
    Wiem cos o tym. Kiedys pisałam, że mam 4 letniego chrzesniaka z okropna
    próchnicą. A to wszystko przez babcie i prababcie, które od samego poczatku jak
    tylko zaczął jeśc coś więcej niz mleko pottykały Mu czekoladki, lizaczki
    (zabójstwo dla zębów) itp.

    Kasiu, poradnik super. Ale sie usmiałam wink

    Nie uwierzycie i wstyd się przyznac, ale dopiero dzisiaj miałam chwilkę zeby
    spokojnie przeczytac tekst z ksiażeczki z 1922 roku. Jest suuper! smile)

    A jak tam wszystkie chorowitki? Juz lepiej???

    Musze leciec do Natuni
    Moja ukochana Natalka
    www.cichocki.net
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339


  • aniaimax 22.09.04, 22:36
    Asieńko mam niestety ten sam problem, ale zauważyłam, że Maksio upada częściej
    któtko przed spaniem, więc mniej więcej 30 minut przed planowaną drzemką jestem
    czujniejsza. Chociaż wiem, że nie jestem w stanie uchronić, go przd każdym
    upadkiem. Też ostatnio wpadłam na pomysł z kaskiem, a to dlatego, że mały w
    zeszłym tygodniu, upadając zaliczył kaloryfer. Byłam taka przerażona, że nie
    wiedziałam co mam robić. Na szczęście nic mu się nie stało i nawet nie było
    guza.

    Acha w poprzdnim poście miałam też napisać, że bardzo się cieszę Olu, że
    napisałaś. Brakowało tu Ciebie smile.

    A jeśli chodzi o jedzonko, to sama gotuję, ale mamy zawsze słoiczek w razie,
    gdyby dopadł mnie leń smile. Hitem sezonu dla Maksa są BROKUŁY, mały zajada je
    chętniej niż jabłuszko !
    Ubranka: większość mam pożyczonych od mojej psiapsióły i te jej oddaję, a
    resztę trzymam dla mojego brata, bo oni planują się zaciążyć w maju 2005 smile.
    Potem ubranka wrócą do mnie dla drugiej dzidzi smile.
    Mój biedny Misiaczek jest taki cierpiący przez te ząbki, a buuuuu.
    Teraz to już naprawdę idę spać.

    Ania i zębujący Maksio smile)

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=15675563
  • hanya00 22.09.04, 22:38
    tak mam na imie hania.chyba za czesto zagladalam na edziecko zdrowie bo
    przygladam sie malemu z kazdej strony.chyba jakas obsesja.bede zagladala tu
    czesto,naucze sie przesylac zdjecia to wysle moich urwisow.pa
  • morsk2 22.09.04, 23:12
    Doczytałam się, że jesteś z Pomorzasmile)) Zdradź z jakiego miasta, będę mogła
    wciągnąć Was na listę obecnoścismile
  • hanya00 23.09.04, 11:42
    witaj.pochodze ze starogardu gdanskiego a obecnie mieszkam za koszalinem,nad
    samym morzem
  • mopek1 22.09.04, 23:25
    Słuchajcie jak wy to robicie, że macie czas na kompa?????? ja normalnie nie
    wyrabiam!!!! Moje poukładana, zorganizowane życie ogarnął chaos i z niczym nie
    mogę zdążyć!!!!! Mam brudno w domu, sterty niewyprasowanych ubrań i wieki nie
    byłam u fryzjera sad((((((((((((

    Fluor - podawanie fluoru ma w zasadzie same plusy, ale jak ktoś już napisał
    różnica między dawką terapeutyczną a toksyczną jest mglista.... sad W
    cywilizowanych krajach dodają fluor do wody i sprawa załatwiona! u nas niestety
    nie sad Ponieważ mamy w wodzie (chba wszędzie w polsce) znikome ilości tego
    pierwiastka nalezy go podawać, ale... No i sama nie wiedząc co zrobić juz jakiś
    czas temu zadzwoniłam do znajomej, która "przypadkiem" jest małopolskim
    konsultantem stomatologii dziecięcej i dowiedziałam się, że ona jest
    zwolenniczką fluoru, ale mała dawka, za zgodą pediatry, który prowadzi dziecko
    i dopiero po ukończeniu pierwszego roku. No i tak własnie postanowiłam
    zrobić smile)))

    Witaj Haniu! Moja Basia (21,02) pełza już w każdym kierunku, ale nie siada, tym
    bardziej nie wstaje, poza tym jest opóźniona werbalnie, bo nie mówi "mama,
    tata, baba" tylko piszczy, albo glu, glu, albo ostatnio jakieś takie se, se, se
    pzrez zęby (bo ma 2!!!) smile)))))))))))))

    Asiu! To naturalne, że szkrab ucząc się chodzić będzie się przewracał, jeśli
    niepokoją cię uderzenia główki (choć jestem pewna, że masz wszystko
    zabezpieczone i są niegroźne) to chyba jedyna rada tak jak u Ani wzmóc
    czujność smile))))))) Nie wiem, u nas tego problemu jeszcze nie ma smile

    Nasze górne ząbki trochę popuściły, Baśce wrócił apetyt i znowu śpi w nocy...
    uff jaka ulga smile
    Pozdrawiam
    Marta
  • aniutekm 23.09.04, 07:52
    Serce się kraje patrząc na płaczące po upadku dzieciatko..... Oczywiście
    wzmożona czujność może zapobiec wielu guzom. Ale maluszki robią się coraz
    bardziej ruchliwe i upilnowanie ich staje się niemal niemożliwe....

    Kubusia ostatnio najbardziej bawi stawanie przy czym tylko się da - a najlepiej
    przy koszu z zabawkami. Wczoraj próbował się wspiąć na niego, ale nie umiał
    podnieść wysoko nóżki. Ale się uśmiałamsmile)) Ale cwaniak jest z niego niezły bo
    potem wspiął sie na niego po misiu, który przypadkiem znalazł sie obok... smile

    No ale nie siadamy i dalej czekamy na ząbki....

    Marto, na pewno nie jesteś lewa. Ja przed pójściem do pracy, też nie miałam
    czasu na kompa.. Dzieciaki robią się coraz bardziej absorbujace, a o ile
    pamiętam to pisałaś, że mąż dużo wyjeżdza... Więc chyba często jestes sama i
    nie ma się co dziwić, że nie wyrabiasz się!!
    Nie przejmuj sie prasowaniem, czy sprzątaniem, a do fryzjera wybierz się
    koniecznie - świetnie to robi na poprawę samopoczuciasmile)) Pozdrawiam Cie
    serdeczniesmile)

    Aniu-Hanti - ja też jestem Ania i też mam Kubusiasmile))))))))) Tylko córeczki
    (mam na nadzieje, że na razie) nie mam.....

    Buziaczki i życzenia dla Maksia ad Kubusia i jego mamysmile

    Miłego dnia:
    Ania
  • iska_moniska 23.09.04, 09:45
    Tydzien temu skonczyłam podawać Tosi antybiotyk, a od wczoraj ma kolejny -
    sumamed (info dla mopka). To już trzeci w przeciągu 2 tygodni. Żałuję tylko, że
    nie w zastrzykach, bo mała strasznie wymiotuje (ilość leków, którą przyjmuje
    jest przerażająca).
    Mała jest wykończona. Ja też. Uszy to jednak paskudna sprawa. A wszystko przez
    nabiał, który spożywałam, a potem przez katar, który w ostatni piątek przywlókł
    do domu mąż. W sobotę katarek miała już Tosia. A potem poleciało. Nawet frida,
    która jest rewelacyjna do odciągania (odsysania??) katarku nie poradziła sobie
    z Tosią, bo padło na zatoki. No i od wczoraj mamy kolejną dawkę leków. Kurcze -
    policzyłam, że we wrześniu wydałam na leki dla nas wszystkich już 950 złotych.
    Z tego powodu też chce się ryczeć.
    Malutka płacze, więc biegnę.
    Pzdr
    M.
  • margoja 23.09.04, 10:44
    oj dziewczyny, dociągnęłam do konca poprzedniej setki a tu juz połowa
    nastepnej, no nic, zrobie sobie kawe i bede czytać.....smile
    A powód mojego "zacofania" to właśnie.... praca , i ta magisterka i ta zawodowa.
    No i miałam takie rozterki jak bodajze Hanti. Tez nie chcę opuszczac antosia na
    8 godz bo pierwsze kroki pierwsze sukcesy i upadki itp. a z drugiej strony
    wizja w koncu własnego mieszkania!!!!!!!!! a przynajmniej widoków na takowe!!!
    i bądz tu mądra i wybierz tak zeby nie załowac.....ehhhhhhhhhhhh
    Pocieszające jest to ze moja mama chce sie zając Antosiem, takze przynajmniej o
    to nie musze sie martwic, a praca jest naprawde taka, jaka chciałabym , więc
    postanowilismy z męzem, no i o jak to sie dalej rozwinie bede Was informowac na
    biezącosmile
    Z aktualnosci antosiowych to jemy juz po prawie całym słoiku zupek, to jest
    nielada sukces!siedzimy w krzesełku i nie chcemy spac w dzień, to tylesmile
    Jeszcze miałam napisać o trzęsieniu, że go nie czułam bo jechałam kolejka
    akuratsmile a moja mama to przezywała bo lampa zaczęła niezle "chodzic" po pokoju
    (taka stojaca) a ja ją uspokajałam, ze mieszkamy koło ulicy, ze to tiry i inne
    roboty drogowesmile)))no nic, było przezycie !
    Dobra ide czytac to mi sie przypomni co jeszcze miałam napisac, no i mam
    nadzieję ze przeczytam ze juz zadne maleństwo nie choruje a broń Boże nie musi
    dostawać zastrzykówsad(((
    papa
    Gosia
  • hanti 23.09.04, 11:06
    Dziewczyny nie martwcie się mój Kubuś pomimo że ma prawie trzy lata to i tak co
    chwile wraza z guzem. Ostatnio często obrywa biedna główka bo mały sporo urusł i
    jeszcze nie wie gdzie (pod czym) się zmieści sad Ale pomimo tylu guzów nic złego
    się z nim nie dzieje. Dzieciaczki chyba te guzy mają wpisane w swój los big_grin

    Aniutekm między Kubą a Kalolinką są 22 miesiące różnicy, także wszystko przed
    Tobą ;D

    A co do pracy to jak już pisałam chyba zostanę w domu, moja wypłata nie wpływa w
    żaden szególny sposób na nasz domowy budżet sad ach ta służba zdrowia...

    pozdrawiam
    Ania
  • frytkal 23.09.04, 11:13
    Witam Was Kobietki!
    Wczoraj miałam dzień pełen wrażeń. I tych dobrych i niestety też złych. Już
    miałam wychodzić do pracy, gdy zadzonili do mnie z przedszkola. Liwka w czasie
    leżakowania nagle się strasznie rozpłakała, mocno rozbolał ją brzuszek i na
    dodatek dostała temperaturę. Przejełam się okropnie i pobiegłam po nią (bałam
    się, że to wyrostek). Przyszłyśmy do domu, sprawidziłam czy moje podejrzenia są
    słuszne (ale nie, uff) i mała zaraz się położyła spać. Później jej przeszło,
    myślę, że to nawrót grypysad(( Oczywiście do pracy się spóźniłam... i to parę
    minut dłużej niż miałam zamiar, bo... nie mogłam sobie odmówić zobaczenia jak
    Radzio pierwszy raz usiadł sam, bez podpierania się. I do tego jeszcze tak
    fajnie wyciągnął rączki do mnie.
    Dziś co chwilę sam siada i stara się podciągać do stania.
    A tak poza tym nadal się kurujemy, bez większych postępów, niestety.
    Aha, przypomniało mi się coś. U nas w domu jak w reklamie, tyle, że
    odwrotnie: "Radek, powiedz mama". A Radek odpowiada: "Tata" big_grinDD

    Monika, strasznie Ci współczuję tej walki z antybiotykami dla Tosi. Kasa jak
    kasa, też boli jej brak. Ale zdrowie najważniejsze i oby przyszło jak
    najprędzej. Czego Tobie i wszystkim chorutkim życzę!

    Kasiaczek! Teksty the best. Ubawiłam się po pachy!

    Dzieciaczki, trzymajcie się ciepło swoich mam. Pa!
  • arch.monika 23.09.04, 11:03
    Monisiu, ucałuj gorąco Tosię,trzymam kciuki, żeby szybciutko wyzdrowiała
    Bidulka i wreszcie odsapnęła od bólu,przychodni,lekarzy, medykamentów i
    wszystkich tych nieprzyjemności, jakie niesie za sobą choróbsko!!!!!
    Jeżeli chodzi o kolosalne sumy wydawane na leki i lekarzy, to nas też dopadł
    ten problem w tym miesiącu, co prawda nie na tak zawrotą kwotę jak u Was ale 5
    stówek poszło się"bujać". Cóż możemy tylko mieć nadziejęże te lekarstwa pomogą
    i rodzinka wyzdrowieje, czego Ci szczerze życzęsmile

    Marta, gdyby nie niania, która prasuje nam rzeczy i mama, która wczoraj
    przyjechała i pomaga mi w domku, to u nas byłby totalny chaos i bałagan.
    Właśnie dziś kombimowałyśmy z mamą, jakby tu tak "poustawiać" Dominkę,żeby
    wiecznie nie na mnie wisiała, żeby nauczyła się że nie zawsze mama ma czas i
    czasami ktoś inny też może się nią zająć. Ale przed nami jeszcze wiele cięzkich
    dni zanim ta moja cwaniara oduczy się wykorzystywać mamę.
    A jeżeli Ty cały dzień jesteś sama, to nic dziwnego że masz wszystko
    poprzestawiane do góry nogami, myślę że i tak jesteś wzorcem dla wielu z nas,
    biorąc pod uwagę rozkkład dnia Basieńki i jej samodzielnośćsmile
    A do fryzjera idź koniecznie, zaraz Ci się humor poprawi(ja też w tym tygodniu
    zamierzam "usunąć" odrosty na mojej głowie)
    Acha, na cud-mamie pod niciem <monidar> jestem ja, po prostu dość miałam tego
    arch.przed imieniem, ale tutaj już nie będę mieszać.

    Narazie kończę i wracam do pracy. Pa,pa
    Monika
  • natder 23.09.04, 11:04
    Ojej Moniko, tak mi przykro sad((... ucałuj Tosieńkę od forumowej cioci.
    Trzymajcie się, w końcu kiedyś musi to minąć... Malwinie wczoraj było lepiej
    ale dziś od rana troszkę więcej kaszle, badanie moczu wyszło ok za to ma
    wielkiego siniaka na pośladku sad Jutro mamy kontrolę i zobaczymy co dalej.
    Marto-Mopku, nie przejmuj się bałaganem, jak na świat przyjdzie rodzeństwo
    Basi - o, wtedy to dopiero będzie "sajgon" wink)) Ja też nie wyrabiam ze
    sprzątaniem, przyznam że najgorsze dla mnie jest prasowanie i gotowanie
    obiadów. Jak siedzimy w domu to jeszcze jakoś daję radę ale jak jest fajna
    pogoda i dużo spacerujemy no to już klops. Ale jak mawia moja teściowa " w domu
    robota jest nie do przerobienia" więc wyluzowałam, jak Malwinka śpi to robię
    tylko to co naprawdę muszę a resztę czasu spędzam a)przed kompem, b)czytam, c)
    oglądam tv jeśli jest coś co mnie interesuje, d) siedzę w łazience big_grin.
    Wszystko to najczęściej w asyście męczących pytań 5-latki wink)) Schody
    zaczynają się kiedy mała śpi po pół godzinki wink
    Hanti, Karolinka będzie zadowolona że ma mamę cały czas dla siebie smile Chociaż
    do grudnia jest jeszcze trochę czasu więc możesz wszystko jeszcze dobrze
    przemyśleć, a każda decyzja jaką podejmiesz będzie dobra.
    Asiu, niestety nie da się uchronić dziecka przed wszystkimi upadkami,
    stłuczeniami i guzami. Jedyne co możesz zrobić to solidnie zabezpieczyć
    mieszkanie i mieć oczy dookoła głowy ale pewnie i to nie wystarczy sad Natalka
    jest wyjątkowo ruchliwym dzieckiem i z jednej strony taki dzieciaczek to powód
    do radości i dumy a z drugiej zmartwienie - nie pozostaje nic innego jak
    się ... przyzwyczaić na tyle na ile można sad
    Jeszcze wszystkiego najlepszego dla wczorajszych i dzisiejszych jubilatów smile
    Jak najwięcej słoneczka Wam życzymy smile I niech się Wasze mamusie częściej
    odzywają!
    Pozdrowienia z Tomaszowa.
  • aniutekm 23.09.04, 11:15
    Nie dokończyłam myśli o swoim braku czasusmile Napisałam, że przed powrotem do
    pracy nie miałam czasu na kompa - a teraz codziennie w pracy staram się na to
    wygospodarowac odrobinkę czasu. W domu nie zaglądam...

    Buziaczki dla Tosieńki i jej mamy. Trzymajcie sie dziewczyny!!smile))) MAm
    nadzieje, że Tosieńka szybko wyzdrowieje!smile

    A nawiązując do postu Ani-natder - ja podziwiam "podwójne mamy"!!smile))))
    Baaaaaardzosmile

    A.
  • natder 23.09.04, 12:53

    > A nawiązując do postu Ani-natder - ja podziwiam "podwójne mamy"!!smile))))
    > Baaaaaardzosmile
    >
    > A.

    Eeee tam, ja jak myślę o Kajce na ten przykład to wymiękam: troje dzieci i
    praca... Kasiu, chylę czoła smile))
  • hanti 23.09.04, 13:26
    Nie jest tak ciężko wystarczy odrobina organizacji. Koszmarnie było tylko prze
    chwilę, kiedy Kuba uczył się nocnikować. I co chwila trzeba było go wysadzać,
    czasami z małą przy cysiu.
    Ale ogólnie pełna chata jest super. Tylko doby na prasowanie nie starcza big_grin
    pozdrawiam
    Ania z Kubusiem (2,8)i Karolą ( 9 mieś)
  • beecia 23.09.04, 15:43
    Witam Was Wszystkie i Wasze Maluszki. Składam zaległe życzenia. Baardzo brakuje
    mi wolnego czasu na zaglądanie na forum.
    Chciałaby też przywitać się z Anią i Hanią.
    Mam ciągle zaległości w czytaniu, ale próbuję nadrabiaćsmile
    W niedziele szykuje mi się wyjazd na szkolenie do Władysławowa. Jestem
    zapisana, zapłacone z góry tylko...
    mieliśmy jechać wszyscy razem tzn. ja, mąż i Jakub, a teraz mąż sie wycofuje,
    bo: daleko, zimno, wietrznie, ciągle Jakub ma katar i ogólnie nie chce mu się.
    A ja sama już nie wiem jechać sama i się dobrze bawić - ale jak sama na tydzień
    czasu bez synka? Jakoś nie moge sobie tego wyobrazić. Ale z drugiej strony to
    wypoczełabym trochę, w końcu wyspała, spotkała z osobami które znam z
    poprzednich szkoleń... nie umiem podjąć decyzji a wyjazd już w niedzielę...
    Może pomożecie mi w dokonaniu wyboru? czekam
    Dziewczyny z wybrzeża - czy u Was jest rzeczywiscie zimno? i jak ubieracie
    dzieci na spacerek?
    Jakub już od dawna siedzi sam, raczkuje i zaczyna się już podnosić wiec trzeba
    będzie obniżyć materac w łóżeczku. Wysuwa szuflady i wyjmuje z nich rzeczysmile
    Opiekunkę bardzo lubi bo cieszy się na jej widoksmile Niestety w nocy nadal budzi
    się często, płacze i je trzy razy.
    Pozdrawiam Was!
    Niezdecydowana
  • mopek1 23.09.04, 17:34
    JEDŹ SAMA!!!!!!!!! fantastycznie odpoczniesz, a jak wrócisz to zajmiesz się
    synkie ze wzmozoną siłą i uwagą! poza tym zobaczysz jak mąż doceni codzienny
    trud, jak sobie będzie musiał sam poradzić smile
    Sama marzę o takim wyjeździe, nawet znalazłam jedno weekendowe szkolenie w
    Wawie (!!!), ale niestety z tematu, który dość dobrze znam sad((, więc trudno mi
    przekonać męża o konieczności smile)))
  • morsk2 23.09.04, 17:46
    to ja zamącę...
    Jedźcie we trójkę! Pobyt razem w innych okolicznościach przyrody dobrze robi.
    Zmiana klimatu dziecku też się przyda. Nad morzem oczywiście wieje, ale czego
    się spodziewać o tej porze roku? Weźcie polary i pospacerujecie po plaży, może
    być romantczniesmile
  • mopek1 23.09.04, 18:05
    No nie! ja zrozumiałam, że mąż zdecydowanie nie chce, a dylemat dotyczy
    problemu jechać czy nie? Jeśli się da we troje to jasne że we troje, nawet jak
    będzie wiało, to czapka na uszy i kurteczka smile))))))))
  • morsk2 23.09.04, 18:38
    no ja też rozumiem, że mąż nie chce, ale trzeba go przekonaćsmile
    argumentuj, że to wcale nie tak daleko jak się wydaje,
    zobaczy Zatokę i otwarte morze oraz b.romantyczną plażę,
    dziecko pooddycha jodem, co mu na zdrowie wyjdzie,
    zahartujecie się w klimacie nadmorskim,
    jak się będzie nudził w kurorcie po sezonie, to do 3miasta blisko (trzęsienie
    ziemi chyba tak szybko się nie powtórzy, więc niech się nie boiwink

  • aniutekm 23.09.04, 18:55
    Beatko - namów męża i jedzcie w trójke, na pewno będzie super!!!!

    Słuchajcie - mam problem - Kubuś nie chce jeść zupki... sadsadsadsad
    Desrek ze słoiczka wciana, że aż miło, starte jabłka, gruszki, maliny także.
    Więc nie jest to raczej awersja do jedzenia łyżeczką i raczej z ząbkowaniem nie
    ma nic wspólnego.. A od kilkunastu dni zupka jest beee. Nigdy nie był jej
    wielkim zwolennikiem, ale teraz to już tragediasad((( Dziś w ogóle nie chciał
    jej jeść....
    Próbowałam mu dawać słoiczki, myslałam, że, może te domowe przestały mu
    odpowiadać, ale z gotowymi jest to samo.

    I nie wiem ci robić - czy na siłe mu je wciskać?? - to może się zniechęcić
    zupełnie. Pzy może odstawić na kilka dni??
    Poradzcie mi coś.
    Ania
  • asialc1 23.09.04, 19:59
    Hej, hej
    Zdrówka, radości i wszystkiego naj, naj, naj dla Maksia smile i Karolinki Ani
    (ako416), która moze do nas zajrzysmile
    Całuski i uściski od cioci Asi i Natuni

    Beatko, jeśli nie uda Ci się namówic męża, chociaż jeszcze raz spróbuj, to jedź
    sama. Wiem, ze trudno zostawic dzieciatko na tydzień, ale i tak bedziesz na
    szkoleniu a wieczorkami odpoczniesz, pospacerujesz. Na pewno dobrze Ci to zrobi.
    Ja jednak mocno bym namawiała mężasmile

    Aniu, Natka prez jakiś czas też nie chciała jeśc zupek, więc przez kilka dni
    Jej nie dawałam. Później dałam o innym smaku i zajadała się bardzo. Widac
    znudziły Jej się. Teraz oprócz różnych zupek (codziennie z czymś innym) dostaje
    kaszkę malinową lub jabłkową, rózne deserki, brokułki soczki i jest bardzo
    zadowolona. Mleko je dwa a czasami trzy razy dziennie. Zawsze rano i po
    kapieli, a czasami jak jest głodna przed południem. Zupka jest w porze
    obiadowej. Lubi ja jeśc wtedy gdy my jemy obiad. Zresztą chetniej je posiłki
    wtedy gdy my jemy. Moze tak spróbuj z Kubusiem.Ale się rozpisałam.

    Aniu(natder), usciskaj Malwinke. Mam nadzieję, że Jej juz lepiej. Daj jutro
    znac po kontroli.

    Rituś, a jak tam Liwka? Gratulacje dla Radusia smile Bardzo się ciesze.

    Aniu(aniaimax), ale te nasze dzieci sprytne i szybkie. Całe szczęście że z
    Maksiem wszystko dobrze. Szkoda, że nie możemy zawsze ich uchronic.
    Mam nadzieję, że dziasełka szybciutko przestana maluszka bolec. Wiem co masz na
    mysli...

    Haniu, wcale Ci się nie dziwię. Ja robię tak samo. To juz chyba taki los
    matek smile Koniecznie pisz jak najwięcej.

    Martuś, u mnie w domu tez bałagansmile Wogóle nie chce mi sie sprzatac. A przy
    komputerze siadam jak Michał jest w domu i moze zając się Natalkąsmile
    A prasowac nie cierpię brrrrr. Do fryzjera się wybieram od jakiegoś czasu, ale
    jakos mi się nie udaje.
    Ciesze się, ze Basia spi spokojnie w nocysmile

    Gosiu(margoja), to wspaniale ze Antos tyle je i ładnie siedzi w krzesełku. Są
    dni, że Natunia też nie śpi w ciagu dnia.

    Aniu(hanti), to super, że mozesz zostac w domu. Mam nadzieje, że nie będziesz
    załowac, zwłaszcza jak piszesz, że domowwy budżet nie ucierpi. U mnie
    podobnie smile Karolinka bedzie bardzo szczęsliwasmile

    Monisiu, usciskaj mocno Tosieńkę od nas. Malutki skarb... Przesyłam dobre
    mysli, żeby szybciutko wyzdrowiała i nie cierpiała. Mam nadzieję, że nockę
    bedzie miec spokojna. Myslami jestem z Wami. Całuski cmok, cmok, cmok


    A Natalka dzisiaj cały dzień w kojcu. Raczkowała tylko przez chwilkę jak
    przyjechała Jej chrzestna, żeby się pochwalic smile, a później znowu do kojca.
    Za bardzo Jej się to nie podobało, ale w końcu i tak ładnie się bawiła,
    wstawała sobie, gadała, a ja się tak nie denerwowałam.
    Jutro idziemy na szczepienie i podpytamlekarkę o te uderzenia w główke.

    Muszę kończyc
    Buziaczki
    Asia
    Moja ukochana Natalka
    www.cichocki.net
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
    PS. A jak tam inne chorowitki??? Mam nadzieję, że lepiej.
    Jak porobiłam błędy to wybaczcie, ale się spiesze.

  • katarzynka_77 23.09.04, 20:41
    Witam Haniu. To normalne, że każda mama przejmuje się postępami dziecka, ale
    każde rozwija sie indywidualnie. Niby sama to wiem, ale tez się zastanawiam czy
    z moja Oleńką wszystko w porządku:
    - pełza tylko do tyłu
    - nie raczkuje, nie stoi, nie siada
    - sama siedzi i z siedzenie przechodzi do leżenia na brzuszku
    - przewraca sie z plecków na brzuszek a w drugą stronę to zrobiła ze dwa razy i
    tyle.
    To ostatnie trochę mnie zaczyna martwić i w przyszłym tygodniu planuję się
    wybrać do lekarza. Poza tym nie wiem co z witaminą D3 - latem mieliśmy zrobić
    przerwę i nie wiem czy mamy ją znów podawać
    Marta - fryzjera to rzeczywiście ja tez polecam, jak najbardziej poprawia
    humor. Wiem, bo byłam we wtorek; wysiedziałam się 2,5 godziny, bo robiłam
    pasemka. Ale dziś bym mogła iść znowu wink
    Beatko - polecam wyjazd we troje. Na przełomie sierpnia i września byliśmy nad
    morzem - Oleńka piała na widok fal, wyrywała się do wody.
    Aniu - zrób kilka dni przerwy z zupkami. U nas tak było z piciem - Ola nie
    chciała nic poza cycusiem i gęstymi sokami, ja próbowałam dawać jej herbatkę
    (ograniczyłam karmienie piersią do 4 na dobę i wydawało mi się, że Ola powinna
    dostawać coś do picia zamiast maminego mleczka) ale mała zaciskała usta - a
    wczoraj i dzisiaj herbatka nagle posmakowała. Może za kilka dni zupki zaczną
    Kubusiowi smakować, tego Wam życzę.
    U nas zupki za to smakują bardzo - mała dziś zjadła taką ilość,że dziw,że jej
    brzuszek nie bolał. Ugotowałam rano na dziś i na jutro, a przd włożeniem do
    lodówki przełozyłam do słoiczków (takich po dżemie, chyba 320ml). Wyobraźcie
    sobie, że Ola zjadła cały taki słoik gęstej zupy jarzynowej z kurczakiem!!! Te
    z Was, które ją widziały w realu mogą potwierdzić, że należy do mniejszych
    dzieciaczków; waży pewnie koło 8 kg. Gdzie ona to wszystko mieści?! Taką
    iloscią zupy to pewnie i ja bym sie najadła.
    A w sobotę wybieramy się na ślub naszych przyjaciół do Kazimierza, juz się nie
    mogę doczekać. Tym bardziej, że trochę ich zeswataliśmy - byli świadkami na
    naszym ślubie, wtedy się też poznali!
    Serdecznie pozdrawiamy ja i Oleńka i odganiamy od Was wszystkie choróbska, a
    kysz, a kysz, poszły sobie od naszych dzieciaczków!

    Kasia

  • hanya00 23.09.04, 20:15
    witaj.ja mieszkam nad samym morzem,100 metrow od plazy.ostatnio wieje jak czort
    ale malemu wystarcza jesienna kurtka,czapeczka i rajstopki pod spodnie.i nie
    choruje)
  • kajka.3 23.09.04, 20:31
    Czytam, pozdrawiam i uciekam (reinstalka kompa pa pa pa)
    Kasia.


    --
    Matejko
  • kajka.3 23.09.04, 20:31
    oczywiście miałam na myśli system operacyjny...

    --
    Matejko
  • aleksandraantek 23.09.04, 20:29
    Ale tym razem moje a nie Antka! No cóż z przykrością pożegnałam się z moja
    górną ósemką! Tzn nie to żebym byłam do niej przywiązana ale bałam się że
    będzie bolało - a o dziwo nie boli smile)))

    Antek dostał dziś pierwszy raz prawdziwe drugie danie - ziemniaki i pulpeta -
    no i hicior poprostu zupka niech się schowa!! Mój syn jest jednak mięsożerny (w
    przeciwieństwie do matki)!
    No i zjadł dziś prawie pół kromki chleba - tak szczerze to się trochę tego
    bałam ale przeszło bez problemów jak narazie! A u nas o tyle problemy alergii
    (nawet takiej pokarmowej) są utrudnione bo u Antka wychodzi to tylko w postaci
    ciężkiego oddechu a nie wysypek sad((((

    No nic idę pojęczeć Michałowi jaka to ja jestem biedna z powodu wyrwanego
    zęba smile))

    Pozdrawiam Was serdecznie i mocna całuję!!!
    --
    Antek od Oli

    Zobaczcie LUTY 2004
  • beecia 23.09.04, 22:42
    Chyba pojadę sama, męża nie uda mi się przekonać, jest zdecydowanie za tym abym
    jechała sama. Tłumaczy mi że tak będzie lepiej i zdecydowanie zostanie w domu
    Jakubkowi lepiej wyjdzie na zdrowie niż wyjazd. No to chyba pojadę sama i będę
    wieczorami wisiała na słuchawcesmile Mężuś obiecuje że na następne szkolenie w
    listopadzie pojedziemy razemsmile
    Ale jak oni sobie teraz poradzą beze mnie - sami?
    A i jeszcze ściema w pracy że jedziemy razem bo przecież (niby) karmię jeszcze.
    Bo oczywiście pracuję godzinę krócejsmile)
    No więc może Ktoś ma ochotę na spotkanie ze mną od niedzieli we Władysławowie?
    Dzieki Kobietki za odzew! Kochane jesteście - Wszystkie!!!
    Byłam dzis u fryzjera 4 godz. i chyba bardziej ze mnie blondynka niż brunetka:0
    a podobno w ciemniejszych mi lepiejsmile
    Dobrej nocki. Pa
  • asialc1 24.09.04, 10:21
    Witam!
    Mam nadzieję, że szystkie chorowitki czują sie już lepiej.

    Katarzynka, kto by pomyslał, że taka drobnica aż tyle zje smile
    Oczywiście mogę potwierdzic, ze Ola to bardzo drobniutka i sliczna panienka wink
    Jeśli chodzi o vit.D3, to my ją nadal podajemy - 2 kropelki dziennie.
    Nie martw sie, ze Ola jeszcze nie raczkuje. Sama wiesz, ze nie wszystkie dzieci
    nabywaja nowych umiejetności w tym samym czasie.

    Olu, no to z tego Twojego Antosia to juz facet smile Co tam bedzie jeśc mleczko,
    kawał mieska lepszy smile

    Beatko, mam nadzieje, że odpoczniesz nad morzem smile

    O 08:00 bylismy na badaniach i szczepieniu. Natunia tylko chwilę jęknęła i już
    było dobrze. Z tym, ze teraz coraz trudniej Ja badac i szczepic, bo wstaje.
    Lekarka długo Ja osłuchiwała, bo przez chwilke w serduszku uslyszała jakieś
    szmery. Wystraszyła mnie, ale zaraz powiedziała, że pewnie to nic takiego.
    Natalka się kręciła, a gdy osłuchiwała dalej było juz wszystko w porzadku. Mimo
    to mamy przyjśc jeszcze raz na kontrolę za dwa tygodnie i zrobic badanie krwi.
    Natka ma bardzo bladą cere (jak Jej Tata i Jego rodzina), ale mimo to p.doktór
    chce byc pewna, ze wszystko dobrze. Zwłaszcza że Natunia kiedyś brała leki na
    jej poprawienie.
    Jesli chodzi o uderzenia w główkę, to raczej nie powinno nic Jej byc i też
    poleciła kask, więc mamy zamiar wybrac się do sklepu. A teraz córeńka tak jak
    wczoraj siedzi w kojcu i nie jest zbyt zachwycona.
    Na razie przez miesiąc mamy też Jej podawac cebion multi, po 5 kropelek, a
    vit.D3 po jednej co dwa dni.
    Przykro mi, ze znowu Natunie czeka pobieranie krwi. Biedulka sad Juz tyle razy
    była kłuta. Mam nadzieje, ze teraz bedzie juz wszystko dobrze.
    Mamy też już w końcu sami gotowac Jej mięsko. Na poczatek kurczaka lub indyczka
    i stopniowo wprowadzac inne.

    Muszę iśc do córci, bo zaczęło się mojemu skarbulkowi nudzic.
    Na razie
    Moja ukochana Natalka
    www.cichocki.net
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
  • beataj02 24.09.04, 10:33
    Oj, coś mi dzisiaj nie do śmiechu sad(
    Czy Wasze Maluchy też tak ciężko ząbkują ?? U Szymka to jest po prostu koszmar!
    Mało, że katar mu dokucza, to jeszcze to sad( Dolne jedynki wyłaziły długo i
    boleśnie, a teraz górne - powtórka z rozrywki. Od trzech dni już je widać i
    daje się wyczuć. Wczoraj nawet dziąsła mu krwawiły, i to przy trzymaniu
    paluszka w buzi, więc nie uraził się zabawką sad( Strasznie mi go żal... Na
    szczęście dziś już jedna przebiła się cała, a druga w połowie. Ale płacz i
    marudzenie jest ciągle. Może z powodu tych zębów Szymek gorzej je. Już nawet
    kasza nie jest super, o zupce nie wspomnę. A ile można jechać na cycu ??
    Artek wrócił już do szkoły i marudzi, że strasznie dużo im zadają (no fakt,
    mało tego nie jest), a jeszcze dodatkowy angielski i zbiórki - to kiedy on ma
    się bawić ?? Przecież to jeszcze dzieciak; duży, ale dzieciak.
    Jakby mało było tego wszystkiego, to dostałam @. Już zapomniałam, jak to jest,
    a tu taka niespodzianka sad( A tak było dobrze...

    Dobra, jestem paskudna; pomarudziłam Wam, posmęciłam, aż mi wstyd... Chyba
    pójdziemy z Szymciem na spacer, to może choć trochę humory się poprawią.
    Marudy

    PS. Gorące uściski dla Maksia
  • asialc1 24.09.04, 10:52
    Zapomniałam napisac, że Natalka waży 7050.

    Beatko, Natalka ma tak samo z ząbkami. O wiele gorzej jest z górnymi niz jak
    wychodziły dolne. Taka biedulka, duzo marudzi i popłakuje, nawet czasami w nocy.
    Nie martw się o jedzonko Szymusia. Jak coś boli to nie chce się jeśc, chociaz
    próbuj dawac, moze w mniejszych ilościach, ale częściej. Sama nie wiem, ale
    warto spróbowac. Dobrze chociaż, że je z cyca.
    A jesli chodzi o szkołe, to brak słów, jak to teraz jest. Aż się nie chce tego
    komentowac, bo chyba dobrze wiesz co mysle o zadawaniu tylu lekcji.
    Wiem co masz na mysli z tą @. Pociesz się tylko, ze te pierwsze sa prawie
    bezbolesne. Przynajmniej tak jest u mnie, ale i nie tylko.
    Wcale nie jesteś paskudna. Mozesz sobie marudzic ile chcesz. Każda z nas ma na
    to czasem ochotę smile
    Buźka
  • ida92 24.09.04, 10:53
    No to przynajmniej wiem czemu Beata gawędziła ze mną półgębkiem wink)
    Ale do rzeczy u nas dokładnie jak wyżej idą zęby jes katar, który przystapił do
    kontofensywy, był ból brzuszka bo Antoś porwał paier i potem ponosił tego
    konsekwencje a my razem z nim. Ogólnie jest do pippippip
    Co do ubranek - nie dajemy bo sami nic nie dostaliśmy (tacy jesteśmy nieużyci),
    a no i planujemy rodzeństwo dla Antosia wieć będzie jak znalazł.
    Burak nie burak ja bym zrobiła tak samo, bo to moje miejsce pracy i już
    zapłaciłam frycowe a nowi niech sie starają, ale co do nowych to faktycznie
    dziwni są - gwiazdy sezonu, lepiej wynagradzani i szybciej awansują hmmmm

    Dziewczyny RATUNKU bo ja juz nie wiem co robić Antoś przybrał przez 6 tygodni
    tylko 350 nic nie chce jeść zamyka buzie na łyżeczkę tudzież butelkę gotuję
    kupuję i już nie wiem co robić i zaczynam mieć schizy nawet słodziłam to
    jedzenie bo myślałam, że tak pójdzie i nic. sad((
  • arch.monika 24.09.04, 10:55
    Asiu, bardzo mi przykro że Natalka musi być kłuta, biedactwo!.
    Ale na pewno nic jej nie jest, biorąc pod uwagę jej temperament i rozwój
    motoryczny,przecież to jedno ze zdolniejszych dzieci na forum!!!I nie
    rozwijałaby się w takim tempie, gdyby cokolwiek z jej krwią było nie w
    porządkusmile Dlatego nie martw sięsmile))
    Acha, o upadkach jest artykuł w ostatnim "dziecku"!

    Miałm podobne wątpliwośći (czy wszystko Ok) podczas ostatniej wizyty u lekarki,
    kiedy przyszliśmy z zakatarzoną Dominiką, otóż ona dosyć mało je, jak czytam o
    Waszych dzieciaczkach kóre zjadają po 200 ml, to jest to dla mnie (a raczej dla
    Dominiki) nie do pomyślenia, oprócz tego nic nie pije (tylko cycusia),a na
    dodatek niewiele przytyła od ostatniego ważenia
    Jednak pani doktor powiedziała, że Dominika nie mogłaby poczynić tak wielkich
    postępów ruchowych, w ciągu ostatnich tyg, gdyby cokolwiek było nie tak.
    Zadnego skierowania na dodatk. badania nie dostaliśmy, bo wtedy Malutka
    chorowała, zobaczymy jak będzie podczas najblizszej wizytysmile

    Beatko, niestety nasze maluszki muszą pocierpieć sporo przy ząbkach, ale nic na
    to nie poradzimysad(( Przytulaj go do siebie, podawaj cycusia, a Szymonek na
    pewno poczuje się lepiej (u Dominiki to zawsze skutkuje)
    U nas też wychodzą ząbki, druga góna jedynka i dolna dwójka, ale krwawienia nie
    przechodziliśmy.

    Pozdrawiam wszystkich, całuję nasze chorujące, ząbkujące Maluszki i życzę
    zdrowia smile)))
    Lecę do pracy.Pa, Monika
  • aniaimax 24.09.04, 11:04
    Nam też dzisiaj nie do śmiechu sad. Oczywiście chodzi o ząbki. Maksio ma
    straszną biegunkę, nic nie chce jeść, ewentualnie może wypić mleczko, ale też
    tylko trochę. Wczoraj przez cały dzień wypił 450 ml mleka i soczek marchewkowy.
    Na szczęście duuuuużo pije. Ale nie jest nam wesoło. Wczoraj byliśmy na
    basenie, miałam nadzieję, że to odwróci trochę jego uwagę od ząbków no i tak
    tez się stało, na 45 minut zapomniał o swoich wielkich problemach. zastanawiam
    się czy dzisiaj też z nim nie pojechać. Za chwilkę wychodzimy do lekarza i
    potem jak mały nie będzie strasznie marudził, to pójdziemy na spacerek.

    Maksio dziękuje za wszystkie życzonka i ja również jesteście kochane.

    P.S. Do Natder, to jest bardzo stara srebrna łyżeczka, którą Maksio dostał od
    swojej prababuni.
    Na razie muszę kończyć, bo muszę obudzić Maksiola.
    Ania
  • mopek1 24.09.04, 11:39
    Zęby: u nas pomału już przechodzi najgorsze, choc zębów jeszcze nie ma, ale tak
    samo było z dolnymi, wyszły 2 tyg po sajgonie sad

    A teraz smuteczki: Spięłam się dzisiaj z teściową chyba pierwszy raz w zyciu sad
    A wyglądało to tak: Mama męża mieszka pod nami, jest bardzo aktywną osoba i
    poza normalnym zawodem (jest nauczycielem akademickim) ma jeszcze kilka
    dodatkowych zajęć, których częstotliwość zależy tylko od niej, no ijeszcze
    koleżanki, kino itd...generalnie prawie ciągle jej nie ma. Odkąd urodziła się
    Baśka tesciowa 3 razy była z nią na spacerze i kilka razy została z nią w domu
    (max 5) ale pod warunkiem, że dziecko będzie spało. Jej kontakty z małą
    polegają na tym, że wpada przed wyjściem na 30 sek, ubrana w płaszcz, szpilki
    (nigdy nie pyta czy zdjąć, tylko ładuje się np do sypialni) wyperfumowana i z
    odległości 3 metrów woła "jeju jeju jakie mamy śliczne dziecko!" - koniec,
    wychodzi. No i dzisiaj znowu tak wpadła, a ja miałam juz dość (bo mam w
    mieszkaniu pole bitwy, znowu małe prace wykończeniowo remontowe, wczoraj
    przekuwano się z pokoju do kuchni sad() No i delikatni napomknęłam że może by
    tak Basia z babcią poszła (niby zarcik!) na co babicia, że owszem zabierze
    nasze kochane maleństwo, ale jak juz będzie duże i będzie samo chodziło- no i
    nie wytrzymałam, powiedziałam, że jak juz będzie chodziło to wtedy może się
    okazać, że nie chce i babcia może sobie zabierać kogoś innego! No i się
    obraziła sad Wcale mi nie jest przykro, że to powiedziałam, bo juz dawno mi to
    siedziało, ale teraz jest ciężka atmosfera, poza tym mieliśmy iść w niedzielę
    na koncert no i chyba mamy bilety do odstąpienia....

    Sorki, musiałam się wyżalić sad Zresztą chyba jakiś kiepski dzien jest dzisiaj,
    bo widzę że u was też smutno...
  • kajka.3 24.09.04, 13:41
    Dołączam do Mam Cierpiących - Matejko od tygodnia ma katar. Bardzo dzielnie go znosił aż do dzisiejszej nocy. Bidulek zaczął zwracać i trwał w tym koszmarze (śpiąc przy okazji) prawie całą noc. Bałam się podać mu cokolwiek do picia, żeby nie miotnęło nim znowu - dałam mu wypocząć od jedzonka i dopiero nad ranem podałam do picia rumianek. A na śniadanko kaszkę bezmleczną na wodzie.
    Byliśmy już w przychodni i p. dr powiedziała, że to może być reakcja na Eurespal, który Mateusz dostaje od 2 dni (???). Więc go odstawiliśmy. Został Cebion i sól fizjilogiczna do małego nocha.
    Łączymy się w bólu z Tosieńką - strasznie mi jej żal z powodu przykrych dolegliwości. Tosia - proszę zdrowieć!!!
    Oczywiście wszystkich kichających i ząbkujących też mocno żałujemy.
    U Matejki ząbków jeszcze nie ma. Jeszcze też dobrze nie siedzi. Waga 8550g i przytył w ost misiącu 550 g. Czyli średniaczek.
    A z trójką dzieci - kochane mamy nie jest tak żle - przed chwilą zagoniłam jedną do sklepu, a drugą do sprzątania dziewczyńskiego pokoju smile)) A sama mogę popisać coś wreszcie, bo ostatnio tylko czytałam...
    Mopeczku - moją szefowa/koleżanka, która od lat 20-stu mieszka z mamą męża w jednym mieszkaniu, twierdzi, że "teściową trzeba sobie wychować". Coś w tym jest - czasem po prostu trzeba jasno powiedzieć, co na wątrobie Ci leży i czego oczekujesz - im wcześniej się zacznie, tym lepiejsmile)) A swoją drogą - jak Basia zacznie już chodzić - to dopiero bądzie trzeba się za nią nabiegać, droga Babciu Basieńkismile))

    Proponuję, żeby od tej pory był koniec smuteczków - poproszę już tylko dobre wiadomości!

    A ja w sobotę spotkam się (mam nadzieję) z kumpelkami z liceum. Paru z nich nie widziałam od matury - tj. (aaaaaaaaaaaaaaa) 18 lat!!!!!!!!!!!!
    Pozdrawiam maluszki i mamusie.
    Kasia


    --
    Matejko
  • iska_moniska 24.09.04, 14:53
    Tosia tez bardzo zwracała i też dostaje eurespal i cebion (m.in. oczywiście, bo
    wszystkich leków jest 9!!!). Ale z moich obserwacji wynika, że zwracała po
    cebionie, bo gdy go odstawiłam było ok. To chyba kwas z cebionu tak działał.
    Poza tym, eurespal należy podawać w czasie posiłku (wg ulotki), więc ja karmię
    Tosię piersią i przerywając co chwila karmienie, podaję jej odmierzony w
    strzykawce eurespal (super strzykawka do podawania leków jest w coordinaxie,
    sumamedzie i nurofenie w syropie dla dzieci). Eurespal ma paskudny gorzki smak.
    Na pewno nie smakuje dzieciom, ale mam go podawać jeszcze przez 16 dni, więc
    niezła męka mnie czeka. Tym bardziej, że Tosia widząc że zbliżam się ze
    strzykawką zaczyna żałośnie płakać i mówić "mama". Tak jakby chciała
    powiedzieć "mama - nie dawaj tego świństwa". Ponieważ "pasę" Tosię dużą ilością
    leków, więc jestem zdecydowaną zwolenniczką zastrzyków. Do chorego organizmu
    trafia odpowiednia dawka leku i raczej nie ma komplikacji ze strony przewodu
    pokarmowego.
    pozdrawiam w imieniu bezzębnej i marudnej Tosi (ciągle łapie się uszko).
    Monika
  • aleksandraantek 24.09.04, 15:28
    Bardzo Waszym maleństwom współczuję! Całuje je w piętki a Wam życzę dużo siły i
    wytrwałości!
    A co do Eurespalu to mój Antek do tej pory wypił już dwie butelki tego i nie
    miał żadnych sensacji żołądkowych i do tego bardzo mu to smakowało - taki
    dziwny ten mój syn!

    Jeszcze raz pozdrawiam, całuję Was mocno i przesyłam same zdrowe myśli
    ola od Antosia
    --
    Antek od Oli

    Zobaczcie LUTY 2004
  • kajka.3 24.09.04, 15:32
    Dzięki Monisiu za info. Poobserwuję go na okoliczność Cebionu. We wczorajszych
    Mateuszkowych "wyplucinach" oprócz mleka było coś w kolorze Eurespalu - więc
    stąd moje przypuszczenia, zobaczymy, jak dalej będzie - na razie OK, czego
    życzę wszystkim chorowitkom i pozdrawiam - Kasia
    --
    Matejko
  • aleksandraantek 24.09.04, 17:24
    to właśnie usłyszałam jak Antek wypadł z wózka sad((((!! Oczywiście jak mówi
    pierwsze prawo wypadania z wózka nie wypadł na dywanie (który mamy miękki i
    gruby) tylko metr dalej na kamienne płytki w kuchni! Efekt na twarzy i czole ma
    odbity metalowy próg płakał krótko i szybko dał się zabawić i zagadać ale ja do
    tej pory się trzęse a było to 1,5 godz temu sad((((
    No nic teraz będę go obserwować czy wszystko jest dobrze i wyrzucać sobie że go
    nie dopilnowałam sad(((

    Pozdrawiam ola
    --
    Antek od Oli

    Zobaczcie LUTY 2004
  • frytkal 24.09.04, 20:05
    Witam z domowego szpitalikasmile
    Może zacznę od końca...

    Olu, witamy Twojego Antka w klubie upadłych. Mam nadzieję, że będzie miał ew.
    tylko malutki siniaczek, który szybko zniknie. Rozumiem Twoje zdenerwowanie.

    Marto, skąd ja znam takie zachowania - teściowa. Ja mam takie "przeboje" z
    teściem. Choć ostatnio, jak był u nas, to trochę bardziej był zaangażowany w
    Juniora. A to chyba dlatego, gdyż będąc u teściów, powiedziałam im po co
    przyjechaliśmy (mieli się nacieszyć wnukami, których prawie w ogóle nie znają -
    400km odlełości), czego oczekuję i stwierdziłam, że jak tak dalej będzie to
    chyba nam też będzie daleko (bo przecież nam jest bliżej: dwoje dzieci, wózek,
    bagaże i podróż pociągiem).

    Oj Moniko, straszne męki to Twoje maleństwo przechodzi. Jesteś bardzo dzielną
    Mamą, a Tosia Córką. Będzie dobrze. Ale ten Eurespal strasznie długo musisz
    podawać. Tak piszecie o tych wymiotach, bólach. Liwka też brała Eurespal i po
    tygodniu podawania dostała nagle bóli brzucha, pisałam zreszta o tym. Pźniej
    już jej nie dałam tego leku i jest lepiej. Może to jej zaszkodziło? Nie wiem.
    Ja natomiast tego nie mogę brać, bo zaraz mną trzęsie. Nie chodzi o smak, tylko
    o efekt brania leku.

    Asiu, Tobie też współczuję, że Natalka ma robione badania. Jest taka urocza,
    szybko i dobrze się rozwija - na pewno jest zdrowa, a cera na pewno po tatusiu!
    A wiesz, że znam jeszcze dwoje dzieci urodzonych 13. lutego? chłopca i
    dziewczynkę!

    Cóż, też jestem "podwójną" mamą, choć czasem do mnie to nie dociera. Czy jest
    trudniej? Może tak, na początku, ale później to już tylko wesoła chata, trochę
    mniej czasu dla siebie, ale ogólnie fajnie. Jak Liwka jest w przedszkolu, albo
    u rodziców - strasznie brak mi tego jej twórczego hałasusmile
    Myślę, że duże schody zaczynają się w rodzinie wielodzietnej. Mam wychowankę,
    której mama jest w ciąży z... 13 dzieckiem. Ja to chyba już dawno miałabym
    depresję.

    Ale może tak trochę bardziej optymistycznie. Pomimo tego, że nadal chorujemy.
    Wszyscy, oprócz mojego męża, który właśnie wrócił "z lasu" po pięciu dniach,
    walczymy z katarem. Niestety w rankingu na najbardziej zainfekowaną - wygrywa
    Liwka - chyba zatoki, bo to "coś" w nosie nie da się nawet ruszyć ani
    chusteczką, ani gruszką, ani kroplami. Ale humorek ma.

    Junior robi postępy. Cały czas by tylko siedział i bombowo czołga się. Dziś jak
    wróciłam z rady, na mój widok przeczołgał się przez pół pokoju. I jeszcze z
    nowości pokarmowych. Podałam mu dziś purre z ziemniaczka + 1/2 jajeczka
    (żółtka). Pychotka! Wszystkie zupki są beeee! ale ziemniaczek mniam mniam!
    Dziewczyny, a może spróbujcie podać ziemniaczka, samego, bez mięska, albo
    warzywek?

    Przepędzajmy te okropne choróbska i szybko się spotkajmy. Buziaczki dla
    Okruszków! Pa!
  • kasiaczekroza 24.09.04, 20:08
    My mamy w wózku szelki.A Antek nabił sobie guza, siedział na podłodze i bawił
    się piłeczką i nagle bum,guz jak się patrzy.Jestem za kaskami jak pisała mama
    Natalki.Naprawdę zaczynam się bać, co to będzie jak zacznie chodzić?
  • aniutekm 24.09.04, 20:09
    Dzis ząbki w nocy daly sie malemu we znaki...((((((((((( i mi, bo od noszenia
    jeszcze teraz bola mnie ręce... Wyjda chyba od razu obie dolne jedynki ..
    A mnie od wczorajszego wieczora nieustannie boli brzuch - czyżby @....??
    I w ogóle ma dzis fatalny nastrójsad((((((((

    Olu!! Obserwuj Antosia, ale nie rób sobie wyrzutów, bo po pierwsze stało sie a
    podrugie musimy sie z tym pogodzić, że nie da sie upilnować maluchów!! Sa coraz
    wieksze i coraz bardziej ruchliwe, a trudno nie spuszczac ich z oka przez całą
    dobę!

    Edytko - a moze brak apetytu u Antosia to z powodu ząbkowania??

    Dziękuję za rady odnośnie zupek- zrobię tak jak radziłyście - czyli małą
    przerwę.

    Teściowe - temat rzeka... Moja akurat jest w porządku. Ale osobiście stoje na
    stanowisku, żeby mówić co się czuje i rozmawiać o tym co boli, przeszkadza i
    co "leży na wątrobie". Dlatego myślę Marto, że dobrze zrobiłaś i mam nadzieje,
    że atmosfera się szybko oczyści!!

    Asia, przykro, że malutka ma być kłuta, ale skoro trzeba.... Mam nadzieje, że
    wyniki będą bardzo dobrewink)

    Beatko, życzę Ci dużo wypoczynku i relaksu. Wrócisz do rodzinki wypoczęta i
    pełna sił, a oni na pewno sobie świetnie sami poradzą!smile)Trzymaj sie!!

    Czytam i widzę że sporo dzieciaczków nam ząbkuje. Męczą sie te nasze biedactwa -
    czemu my nie możemy wziąć na siebie ich bólu????sad(

    Pozdrawiam i kończę, bo jeszcze zacznę smęcić.
    Kolorowych snów mimo wszystko
    Ania
  • tjoanna 24.09.04, 21:03
    Dziewczyny, co tu dziś tak smutno!?
    Moniko, trzymaj się i ucałuj biedną Tosieńkę!
    Olu, wiele z nas te upadki już przeżywało, będzie dobrze!
    Edyta, też mi się wydaje, że ten brak apetytu to przez ząbki. Nie bój się, przyjdzie czas, to Antoś nadrobi.
    Kajko, ale mi się smutno zrobiło, kiedy przeczytałam o Mateuszku, mam nadzieję, że ta noc będzie już spokojna.
    Asiu, całusy dla Natalki, dzielny z niej krasnalek, ale tak przykro, że musi być kłuta...
    Beato i Aniu, pocieszcie się, że to już niedługo, a potem łobuzerskie uśmiechy Waszych chłopczyków będą jeszcze bardziej łobuzerskie smile
    Marto, a mi się wydaje, że Twoja teściowa jest ok. Przecież swoje dzieci już wychowała i ze swoim czasem może robić co jej się żywnie podoba. Miło, że wpada i chce wychodzić z Basią, jak trochę podrośnie. Wydaje mi się, że osoby które nie są wdrożone w opiekę nad niemowlęciem trochę się jej obawiają. Szymonkiem do tej pory zajmuję się tylko ja i mój mąż - nikt więcej! Choć przyznaję, było mi przykro kiedy podczas kilkudniowego, wakacyjnego pobytu z rodziną męża nikt nie zajął się Szymonkiem nawet przez kwadrans. Mimo, że były tam dwie dorosłe siostry i nawet "żartowałam", że przyjmuję zapisy na spacer.

    A u nas dobrze...
    Szymonek ząbkuje (wykluła się dolna jedynka), ale jakoś tak spokojnie na razie.
    Nie siada sam, nie raczkuje, nie mówi, ani tym bardziej nie wstaje.
    Ale chwilę sam siedzi, pełza i obraca się we wszystkich kierunkach i dużo gaworzy.
    Huśta się na huśtawce-gaciach na placu zabaw smile
    Zaśmiewa się z "a kuku!"
    SKROBIE: ostatnia fascynacja - skrobanie paznokciem wszystkich dostępnych mu powierzchni (podłoga, ściana, książeczka, prześcieradło itd) z zaaferowaną miną. Mówię Wam, jak to komicznie wygląda smile
    Powoli udaje się nam wprowadzić Mopkową rutynę smile A już myślałam,że nigdy się nie uda!

    No i mam ostatnio wieczorami niezły humor, bo robię sobie naleśniko-placuszki. Zamiast mąki pszennej - gryczana, zamiast jaj kurzych - przepiórcze, zamiast mleko krowiego - sojowe smile Jem wieczorem więcej niż powinnam, ale mówię Wam jaka to rozkosz - jeść wreszcie coś co przypomina pieczywo a nie jest chrupiące i ryżowe! Poza tym nawet jak trochę przytyję to nic się nie stanie, bo ostatnio ważę 49 kg. (ostatnio tyle było chyba na początku liceum) i spada mi obrączka.

    Pozdrawiam wszystkie zmartwone mamy, niezmartwione też, a szczególnie Anię-natder smile

    Joasia
  • margola102 24.09.04, 22:20
    Straszne smutki tu dzisiaj
    Wyjątkowo
    Podobno właśnie przez te ząbki nasze dzieciaki mają obniżoną odporność
    stąd te katarki i biegunki
    Ale ząbkowanie się wkrótce skonczy (przynajmniej będzie przerwa, mam nadzieję)
    Przestawiam moją Ulę na wczesniejsze spanie (20 w łóżeczku) więc mam wieczorem
    troszkę więcej czasu dla siebie (czytaj: na czytanie LUTY 2004)
    wczoraj tez siedziałam, nawet sporo pisałam, wysyłam, a tu komunikat: sesja
    wygasła, aby wysłać list musisz się ponownie zalogować... wrrr....

    Z nowości jedzeniowych:
    gotowany burak
    jest naprawdę mniamu
    podobno jest zdrowy, ale co konkretnie daje - nie wiem
    może któraś z was wie?
    W każdym razie jest pycha

    Byłyśmy dziś na basenie
    i po raz pierwszy Kulce naprawdę się podobało
    miała taką radoche podczas "wskakiwania" do wody, po prostu komedia!!
    Jedyny problem na basenie to tylko to, że małą bardziej interesują inne maluchy
    niż przydziałowa zabawka

    uciekam spać
    Wszystkim zdrowka i spokojnego snu życzę
    Dobranocka

    Małgorzata
    --
    www.soshi.of.pl
  • beataj02 25.09.04, 11:02
  • beataj02 25.09.04, 11:14
    i za szybki entrek smile)
    Ale to pewnie ze zdziwienia... już po 11, a tu taka cisza ?? Rozumiem, że część
    miała ciężką noc - witam w klubie wink), ale żeby aż tak ? A może gdzieś jest
    jakieś spotkanie, na które wszystkie popędziłyście, a ja o niczym nie wiem ??

    Teraz nowiny od Szymka:
    1. Mam dwie śliczne, białe łopatki na górze !! do kompletu do dolnych smile)
    2. Katar jeszcze męczy, ale chodzę na spacery, więc może zniknie
    3. Mówię "mamu, mamu", zwłaszcza jak mi źle

    Pozdrawiamy cieplutko, zwłaszcza kichających, ząbkujących, bolejących i innych
    smutno -ących smile) Pozostałych również !
    I biegniemy na spacerek...
    Beata z Szymonem-Zębozaurem

    PS. Edytko, ja z Tobą zawsze chętnie rozmawiam, i to całym "gębkiem" smile) za to
    czasem tylko jedną ręką... bo trzymam Szymka z dala od klawiatury - on by Ci
    dopiero napisał... A w mądrej książce napisali, że w tym wieku przybór masy
    powinien być między 250 a 450 miesięcznie, więc Antoś jest OK !!
  • hanya00 25.09.04, 12:28
    o losie a moj igus przez ostatatni miesiac przytyl kilogram i wazy 9 kilo.wiec
    chyba wtedy troche za malo wazyl.tak wspolczulam waszym dzieciaczkom,ze sie
    mecza z katarem i zabkami.moj wprawdzie zabki ma od 5 miesiaca ale od wczoraj
    katar.cala noc soe meczyl.
  • niecierpek27 25.09.04, 17:15
    Witam z pochmurnego Wrocławia. Moja firma na Rynku Głównym organizuje targi
    mieszkaniowe. Dziewczyny z Wrocławia przyjdźcie - przyjechałam z Szymonkiem i
    możemy się zobaczyć. W Ratuszu Miejskim jestem jutro do godziny 13.00 i
    zapraszam - szukajcie Magdy K i Szymonka. Pozdrawiam i uciekam z tej kwaiarenki
    internetowej dać Szymusiowi jeść. Ściskam mocno.

    Niecierpek
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12848157&v=2&s=0
  • asialc1 25.09.04, 21:24
    Witam!
    Przepraszam, ze w tej chwili nie poodpisuje, ale bardzo sie martwię.
    Bylismy dzisiaj w klinice z Natalką.
    Rano dziwnie się zachowała. Michal powiedział, że wczoraj po kapieli również
    ale nie chciał mnie martwic. Chcial sprawdzic czy dzisiaj się to powtórzy i tak
    się stało. Ponad pół godziny po pobudce i po jedzonku gdy szalała jak zwykle w
    naszym łóżku nagle usiadła pochyliła główke w bok w lewą stronę, zrobiła dziwna
    minkę, ramię podniosło się w górę i tak dziwnie Nia rzuciło, ale lekko. Trudno
    to opisac. Nie były to drgawki ani dreszcze, ale wygladało przerazajaco. Bardzo
    się wystraszyłam. Michał zadzwonił do kliniki i po 12 bylismy u lekarki.
    Zbadała Natalkę bardzo dokładnie, staralismy się pokazac co zrobiła. Gdy
    lekarka zaczeła się zastanawiac i mówic, Natka znowu tak zrobiła. Jakieś
    cztery, pięc razy i przeszło. Tak samo jak rano. Lekarka wczesniej nie spotkała
    się z czymś takim. Powiedziała, że nie powinno to byc nic neurologicznego, ale
    lepiej sprawdzic więc mamy skierowanie na usg główki i neurologa (mówilismy jej
    o sobotnich upadkach córci). Była z nami szczera i powiedziala o wszystkich
    mozliwościach miedzy innymi o padaczce, ale też o tiku. Na razie nie wiemy co
    to spowodowało.
    Tak się stało, ze wczoraj pierwszy raz tak zrobiła zaraz po wypiciu 5 kropelek
    cebion multi. Czytałam, ze nie ma ubocznych efektów, chyba, ze ktoś jest
    nadwrazliwy na jakiś składnik leku, ma kamice nerkowa lub w przypadku
    hiperkacemii (nie wiem co to). Teraz jak Jej podalismy witamine od razu
    zareagowała tak samo. Moze to tylko zbieg okoliczności. Zastanawialismy się tez
    czy to nie przez zęby. Bardzo bolą Ją górne dziąsełka, płacze, wszystko gryzie,
    czasami dziwnie się krzywi tak jak ja jak mnie bolą z jakiegoś powodu. Moze ból
    jakoś promieniuje. Juz sama nie wiem sad(( Bardzo się boję i denerwuje. Dzisiaj
    pierwszy posiłek zjadłam o 17:00, ale tez ledwo. Głowa mnie boli, ciagle o tym
    mysle.
    Lekarka osłuchała tez dokładnie serduszko Natuni, ale zadnych szmerów nie było,
    więc jest dobrze.
    Tylko to mnie martwi okropnie. Życie bym za Nią oddała żeby była tylko zdrowa.
    Moze któraś z Was się z czymś podobnym spotkała???
    Martuś a Ty??? Moze to byc przez cebion multi lub przez ból dziaseł???
    Była przecież juz badana neurologicznie i było wszystko dobrze. Prawidłowo się
    rozwija, dobrze i szybko uczy się nowych rzeczy.
    Co się dzieje z moją córcią??? sad((
  • pietka111 25.09.04, 23:00
    witam wszystkie mamuśki i ich maleństwa
    oj długo mnie nie było
    staram sie nadrobić zaległości iczytam i czytam smile

    najważniejsze dużo zdrówka dla wszytskich chorowitych oraz najlepsze życzonka
    dla byłych i przyszłych solenizantów

    co u mnie:
    wreszcie pracuję w domu
    ostatnio miałam niezły "sajgon", musiałąm zlikwidować biuro firmy, przenieść
    wszystko do odmu, zoorganizować biuro w domu itp. no i teraz mogę pracować w
    domu - zobaczymy jak to będzie zaczynam od poniedziałku
    oraz byłam na tygodniowym urlopie - odwieźliśmy teściową do domu - pomagała mi
    przy maluchu przez 2 miesiące - oraz zwiedziałm kazimierz dolny - piękny smile
    Przemuś dobrze zachowywał sie w drodze - w jedna stronę ok 500 km

    teraz powinnam mieć wiecej czasu na kompa smile no i muszę nadrobić zaległości -
    łącznie z petycją

    co u Przemusia:
    - ślicznie siada - obkręca sie na siedząca bez wywrotek, sięga po zabawki oraz
    potrafi prezjść do pozycji na brzuszku (pierwszy raz ta ewolucja zakończyła sie
    guzem bo na drodze była zabawka smile
    - sam nie siada
    - nie raczkuje i nie siada
    - ma nóżi tzn. stoi jak sie go podtrzymuje
    - próbuje pełzać ale przeszkadza nos
    - jest ciężki - albo mama "chuchro"
    - nadal brak ząbków
    - mówi tata, baba, dziadzia i inne w swoim swoistym języku
    - kręci główka "nie-nie" jak czegoś nie chce
    - ma swoje zdanie smile

    Przemuś jak na niemowlaka ma dziwny zwyczaj prawie nie płacze - może raz w
    tygodniu na 1 min zapłacze, ale za to jak coś chce albo coś np. go boli to krzyczy

    udało mi się nauczyc Przemusia spać w łóżeczku - trocche krzyku było -
    zostawiałm malucha samego z zabawkami - przez 5 min ok potem krzyk, idę do niego
    i głaszczę i jak tylko na 20 cm odsuwam sie od łóżeczka to krzyk - mimo to
    wychodziłąm, jak długo trwał krzyk - ok 3 min to wracałam - aż do skutku aż zasnął
    no i udało sie teraz sam zasypia
    chyba że ma dzień pełen wrazeń to wtedy mama daje cysia lub ukołysze na rękach

    Przemus zasypia na noc miedzy 17 a 19, przeważnie ok. 18 choć raz na tydzień ok.
    17 i śpi do 4-5 nad ranem
    wtedy dostaje cycka i zasypia znowu tak ok. do 7 rano
    potem dostaje albo moje mleko (ściagnięte dzień wcześniej - przez to że
    chodziłam do pracy mały odzwyczaił się od cycka w dzień (cycka toleruje w nocy
    oraz wieczorem, w dzień tylko wtedy gdy jest mocno śpiący a nie moze zasnąć - co
    jednak rzadko sie zdarza)
    albo kaszke - ok. 200 ml
    bawimy sie ok. 1 godziny (albo sam sie bawi - na macie lub w łóżeczu- gada do
    zabawek i nagminie rozrzuca po całym pokoju)
    potem znowu lulu na ok. 1 - 1,5 h
    jak wstaje mleczko - ok. 180 ml
    i idziemy na spacerek - ok 2 h
    na spacerku różnei albo śpi albo chłonie świat
    po spacerku - obiadek - czyli albo zupka własnej roboty albo ze słoiczka (zawsze
    z mieskiem) i potem deserek (uwielbia brziskwinie ze słoiczka)
    potem zabawa, powrót taty z pracy smile
    czasami jeszcze drzemka z pół godziny i ok 18 lulu na noc
    przed snem dostaje jeszcze kaszke albo cyca

    co do jedzenia - wciąga wszytsko - troche eksperymentuję - ostatnio zjadła nawet
    kapuste z bigosu - aż mu słina ciekłą po brodzie
    krzywi sie na zapach i smak pietruszki
    zjada nam ziemniaki z talerza - przy obiedzie, ostatnio nawet jabłka z szarlotki
    uwielbia deserek - winogrona, jabłka i banan - własnej roboty

    miłych snów
    teraz będę na bieżąco sie udzielać i o czym zapomniałąm dopiszę

    co do fluoru trzeba uważać
    ja pochodzę z malborka gdzie w wodzie zawsze był nadmiar fluoru i do dnia
    dzisiejszego mam problem z zębami (fluoroza)

    do asialc1: nie przejmuj sie na pewno wszystko ok
    ja miałam podobnie, tyle że drgawki u małego były w rączkach i w główce i takie
    po 5-10 sekund - nagle występowały
    i trafiliśmy do Akademii Medycznej w Gdańsku na oddział neurologii miał zrobione
    EEG mózgu i wyszło wszystko ok, Pani ordynator powiedziała ze często u
    niemowlaków występuję takie zachowanie - drgawki, małe wstrząsy ciałkiem - winny
    niewykształcony układ nerwowy i z tego maleństwa wyrastają, z Przemkiem tak było
    wyniki ok, no i teraz ja ma te 7 miesięcy już nic sie nie zdarza

    do iska_monista: trzymajcie sie dzielnie, może masz ochotę jak malutka
    wyzdrowieje pochodzic z nami na basen - jest to niezła sprawa aby zachartować
    maleństwo - Przemek dzięki temu ani razu nie zachorował

    pa,pa
    Monika i Przemuś
  • pietka111 25.09.04, 23:11

    zapomniałam dodać (jak szczegółowo to szczegółowo)
    to mały robi kupki od nocnikasmile
    mauczył się stekac - tak cichutko jak chce kupkę
    wówczas szybko nocnik i po sprawie smile)))))))))))))
  • pietka111 26.09.04, 11:23

    zaczelam pisać po przerwie i cisza
    nikt nie pisze smile))))
    wiem, wiem niedziela
    ja teraz mam wszystko pomieszane przez pracę w domu niedziela czy środek
    tygodnia coś jest do zrobienia i nie od 8 do 16 ale jak jest chwila
    wczoraj robiłam przelewy z faktur o 23:00 smile

    jak już pisałam Przemuś nie ma jeszcze ząbków
    od kilku miesięcy ciagle paluszkami masuje dziąsła
    i nic
    kiedy powinnam się martwić, przecież za niecałe 2 tygodnie skończy 8 miesięcy

    do kasiek444: a propo teściowej, ja jakoś przeżyłam 2 miesiące z teściową w
    jednym pokoju
    i też miałam przypadki jak Ty że teściowa zabierała mi małego, cały czas do
    niego biegała, nawet jak w nocy płakał wchodziła do nas do pokoju
    no i przeprowadziłąm z nią "meską rozmowę"
    że mi sie to nie podoba, ze uzgodnilismy że zajmuje sie małym do 15 a po 15 ja,
    więc ma zająć sie swoimi sprawami
    na początku była lekko obrażona, ale potem jej przeszło, trezba tylko
    konsekwencji, jak chcesz to zabieraj dziecko - przecież to Twoje maleństwo, i
    powinnaś sie cieszyć każdą z nim chwilą, a jak sie obrazi jej problem
    są na świecie większe problemy niż teściowe - wiec sie nie przejmuj, rób swoje
    Ty i Twoje maleństwo jesteście najważniejsi
    no i powodzenia z kwiaciarnią, napisz gdzie będzie to odwiedzę Cię
    gg na razie mi jeszcze nie działa


    i jeszcze raz dużo zdrówka dla wszystkich chorowitych
  • hanya00 26.09.04, 20:12
    witaj.ja tez lezalam z moim igorem w AM w gdansku na neurologii i tez z powodu
    dziwnych drgawek.mial robione wszystkie badania lacznie z eeg,ktore nic nie
    wykazalo.neurolog powiedziala,ze w 100%to nie jest padaczka,tylko moga byc
    zab.metaboliczne(w tym czasie mial straszne biegunki i lecial na wadze) lub
    rozwijajacy sie ulkad nerwowy.lecz jedna "madrzejsza"pani doktor na swoim
    dyzurze weekendowym wlaczyla mu leczenie.i tak musialo zostac.od tego czasu
    drgawki minely(bylo to w maju).w sobote jedziemy na kontrole z prosba o
    odstawianie leku.u jakiej doktor konsultowalas dzidzie?czy bylo to na
    ul.debinki?
  • asialc1 26.09.04, 17:22
    Wszystkiego dobego, radości a przede wszystkim duzo, duzo zdrówka dla naszego
    brzdąca Kubusia
    Buziaczki cmok, cmok
  • margoja 26.09.04, 18:30
    hej,
    Asieńko, współczuję ze musisz przezywac takie niepokoje, ale to pewnie tylko
    tam strasznie wygląda, zobaczysz, okaze się ze to nic powaznegosmile))))Przesyłam
    Ci dobrą energięsmile))))Ucałuj Natusię ode mnie!

    No i witamy Pietkę!!!!!
    Fajnie ze znów jestes no i Twój Przemuś sliczny , oczywiściesmile))

    A my wczoraj przezylismy chwilę grozy, tzn ja przezyłam bo Antek nawet się nie
    przestraszył, a było tak:
    Bylismy u moich rodziców, cała rodzina przys tole, Antek w wysokim krzesełku
    siedzi koło mnie, ja sie zagadałam z siostrą, spoglądam na Antka a on ma coś
    białego w buzi i się dławi, patrzę a w reęce trzyma serwetkę podartą!!!!
    Szybko go wyciągnęłam, na brzuch i klepię po plecach, na szczęscie zwymiotował
    całkiem spory kawałek tej serwetki!
    Kurczę trzeba bardziej uwazać na tego piernikasmile)

    A z nowości, Antek staje na czworaka i się kołysze w przód i w tył, smiesznie
    to wyglądasmile))
    to tyle,
    gosia i antos
    aha, Iska ucałuj biedulkę Tosieńkę!!!!
    i w ogóle pozdrowienia dla tych co walczą z choróbskami jeszcze,
    całuski!!!!!!!!!!!
  • arch.monika 26.09.04, 21:41
    Tylko na chwileczkę, bo Dominika jeszcze nie śpi...

    Asiu, jesteśmy z Tobą, Natalce na pewno nic nie jest, to zdrowa, śliczna,
    wspaniała dziewuszkasmile Zobaczysz wszystko będzie dobrzebig_grin
    Też przesyłamy pozytywne fluidy, trzymajcie się!!!!!
  • asialc1 26.09.04, 22:34
    Z Natalką jest gorzej. Przez jakiś czas nie bedę tu zagladac. Mamy bardzo dużo
    badań do zrobienia. Chciałabym je zrobic wszystkie jednego dnia, ale wiem że to
    nie mozliwe. Bardzo się boję. Jak nigdy dotad. Właściwie to jestem przerazona.
    Prosze wspomnijcie Natunię w swoich modlitwach.
    Całuję
    Asia
  • iska_moniska 26.09.04, 22:44
    Asiu,
    jestem myślami i modlitwą z Wami. Rozumiem, że w tej chwili Twoje myśli
    zaprząta Najważniejsza dla Ciebie Istota na Świecie. Bądź dobrej myśli i
    pamiętaj o jednym: nie okaż Natalce swojego zdenerwowania - to dla jej dobra.
    Wiem, że to może być trudne, ale to podstawa. Pamiętaj, że ona Wam - Rodzicom
    bezgranicznie ufa, chociaż jest jeszcze taka malutka.
    Boże - modlę się, żeby wszystko było dobrze, ale krokodyle łzy lecą mi na
    klawiaturę.
    Monika z Tosią
  • luna_tika 26.09.04, 23:08
    Asiu, my też trzymamy mocno kciuki, żeby się okazało, że wszystko jest w
    porządku. Proszę, zajrzyj jednak od czasu do czasu i wrzuć jakieś informacje co
    u Was, bo będziemy się martwić. Wszystkiego dobrego i oby Wasz problem wkrótce
    zniknął.

    Eh, ale smutki zaglądają nam ostatnio do oczu sad((

    Pozdr,
    Aga
  • beataj02 26.09.04, 23:40
    Asiu !!
    Z Natunią na pewno wszystko będzie dobrze.
    Musisz być dzielna i wierzę, że będziesz, bo jesteś bardzo specyficzną osobą -
    w dobrym tego słowa znaczeniu. Masz w sobie tak wiele dobroci, radości i
    pozytywnej energii, że obdzielić tym by można co najmniej kilka osób. I nie raz
    wiele tej dobroci przekazywałaś nam i naszym maluchom. Dlatego teraz to my
    wysyłamy Tobie i Natusi dobre myśli, fluidy, energię...
    Ucałuj Natunię w piętkę i niech szybko wraca do zdrowia, bo przecież musimy
    zorganizować jesienne spotkanie w Łazienkach. Będę się modlić o to, żeby
    zniknęły Wasze problemy i żeby szybciutko Natka znów zadziwiła nas na forum
    jakimś nowym osiągnięciem.
    Trzymajcie się, Dziewuszki smile)
    Beata i Szymon

    PS. Odkąd przeczytałam o Waszych problemach stale o Was myślę. Nie wiem, w jaki
    sposób mogę Ci pomóc, ale gdybyś potrzebowała czegoś - jestem tu i na GG.
  • aniutekm 27.09.04, 07:18
    Asia - wszystko bedzie dobrze. Myśle o was i wierzę głęboko, że wszystko się
    dobrze skończy. Badania wyjdą dobrze, Natalka będzie zdrowa, a Ty i Twój mąż
    radośni i szczęśliwi.
    Zaglądaj tu koniecznie - przecież wszystkie jesteśmy z Tobą i możesz liczyc na
    nasze wsparcie!!
    Ściskam was mocno i całuje malutką w piętki!
    Ania
  • aniutekm 27.09.04, 07:45
    Dla pierwszego osmiomiesięczniaka Szymonka serdeczne życzonka i duza buźka dla
    niego i jego rodziców od Kubusia i jego mamaysmile)

    Ehh, przypomiało mi sie nasze wspólne oczekwanie... Pamiętacie to??smile)))
    omawianie zawartości torby do szpitala, wymyślanie terminu porodu i niepewność -
    jak to będzie, czy damy radę, czy poradzimy sobe z problemami...
    Zebrało mnie na sentymenty.. Może dlatego, że tak wiele z nas zmierza sie
    ciągle z problemami, tak wiele maluszków choruje... Ktoś mądry powiedział,ze to
    co nas nie zabije to nas wzmocni.... Wierzę, że przetrwamy te trudne okresy,
    nasze dzieci wrosna na zdrowych wspaniałych ludzi. A my?? - będziemy z
    rozżewnieniem wspominać ich dzieciństwo i "Luty 2004"smile

    Kubuś w weekend był spokojny i radosny. A ząbków nie ma.. Siadać w ogóle nie
    próbuje, za to ciagle staje. Co mnie zaczyna troszkę martwić, bo jak będą jego
    nóżki wygladały??sad(((

    Weekend minął bardzo szybko i znowu poniedziałek i do pracysad( cztery tygodnie
    mineło, a mi nadal bardzo trudno wyjść rano z domu. Mały patrzy na mnie swoimi
    wielkimi oczkami i usmiecha się jeszcze tak śpiąco. Serce sie kraje....

    Życzę miłego dnia
    Ania od Kubusia
  • malwes 27.09.04, 07:23
    Asieńko.... sad(
    Jak rozmawiałyśmy przez GG już byłam prawie pewna, że to przez Cebion...
    Oczywiście, że będę myślami z Wami. Ja też pomodlę się za Natkę, za to, żeby to
    było nic poważnego. Asiu, może jednak nie znikaj - w wolnej chwili podziel się
    z nami Twoimi myślami i strachem, na pewno będzie Wam z mężem łatwiej. No i
    oczywiście daj znać jakie są wyniki badań.

    Pietko kochana - bardzo dobrze, że znów jesteś z nami.

    Przepraszam, że ja też się chwilę nie odzywałam ale mam "małą" depresję
    związaną z powrotem do pracy. Boję się, że sobie nic nie przypomnę, że sobie
    nie poradzę. Na dodatek po lekach moja tarczyce trochę się uspokoiła ale wciaż
    jestem nieprzytomna, zapominalska, bez koncentracji, ogłupiała. I Szymusia mi
    szkoda sad((((((((((((((( I czuję, że atmosfera w pracy jest dziwna (nie ma tam
    na razie tfu, tfu, zagrożenia zwolnieniami - o ile nie będę pierwsza, no i
    jeszcze myślę, że sprawa biurka będzie się dłuuuugo ciągnąć. Jeszcze nie
    zaczęłam a mam już dość sad
    Nie smęcę już.
    Pa!
  • malwes 27.09.04, 07:25
    Od niedawna mam GG: 1347215
    Poproszę Morska o uzupelnienie listy smile
  • aniutekm 27.09.04, 07:54
    Gosia, rozumiem Twoje rozterki - sama to przerabiałam.. Ale myślę że to całkiem
    naturalne..
    Pomyśl jak długą miałaś przerwę w pracy... Zajmowania się dzieckiem to co
    innego niż tkwienie kilka godzin za biurkiem z maksymalnym wysiłkiem
    umysłowym..
    Mi było bardzo trudno skupiac sie nad cyferkami i dokumentami. Trudno mi było
    wysiedzieć za biurkiem 7 godzin praktycznie bez ruchu.. - Tobie tez pewnie
    bedzie tak na początku... Pierwsze dni są bardzo ciężkie... Ale wciągniesz się!!
    Zobaczysz jak szybko Ci sie wszystko przypomni i wrócisz do wprawy!!
    A w domu Szymuś bedzie Cię witał radosnym usmiechem i "przyklejał" do Ciebiesmile))
    Bedzie dobrze!!
    Miało być pocieszająco i mam nadzieje, że mi wyszłosmile))
    Pozdrawiam serdeczniesmile)))
    Ania
  • aniutekm 27.09.04, 08:40
    Zapomniałam dodać, że jakbyście miały ochotę pogadać na gg, to ja chętnie - do
    14 jestem "dostępna". Mój numer jest na liściesmile))
    Ania
  • zyt 27.09.04, 08:44
    Widzę że nie tylko ja mam problemy z dziećmi.
    Asiu-mam nadzieje że wszystko zakończy się dobrze.Mój chrześniak ma tiki które
    wyszły w dzieciństie i jest wspaniałym ,mądrym chłopakiem.Mam jednak nadzieję
    że to te ktopelki.Trzymajcie się.

    U mnie od 2 tyg. choroba nie wychodzi z domu,do tego Emilce wyszła górna
    jedynka i nadal ma bardzo wysoką temperaturę,widzę jak cierpi.Mój starszy
    synek łagodniej przechodził ząbkowanie.Noce mam nieprzespane, bo ciągle
    któregoś malca doglądam,stąd taka przerwa u mnie i nie zaglądałam na stronkę.

    Na dodatek wysłałam mojego męża wczoraj do Niemiec bez żadnych dokumentów-nawet
    dowodu mu nie dałam-i musiałam podawac dokumenty kurierem do Szczecina,bo on
    już tam był.Czuję że powoli sie wypalam.
    Emilka-cóż nie mogę nawet pisać jak ona sie rozwija bo myślami jestem z
    Natunią,martiwę się o wszystkie nasze dzieci i wierzę że wyrosną na wspaniałych
    ludzi.A teraz będę czytać zaległości.

    Wiecie co ja GG tez mam ale z niego nie korzystam,muszę tam zajrzeć i wpisac nr
    na liste.

    Pozdrawiam gorąco Zyta
  • hanya00 27.09.04, 19:13
    witaj.ale numer,tez jestem ze starogardu!!moze nawet sie znamy...
  • hanya00 27.09.04, 19:16
    witaj.ale numer.tez jestem ze starogardu,moze nawet sie znamy...
  • kajka.3 27.09.04, 20:00
    Miła Natalko - I my też z dziewczynkami i Matejką trzymamy za ciebie kciuki i oczekujemy dobrych wieści. Asiu - serdecznie przytulam - musi być wszystko OK!!

    Szymonku - uściski ośmiomiesięczne!!
    Gosiu - nie martw się. Ja przez pierwsze dni w pracy byłam dokumentnie zakręcona i miałam wrażenie, że nie połapię się we wszystkich sprawach, bo tyle nowego przybyło, analizach itp. Ale po paru dniach zaczęło mi się wszystko układać w całość i jakoś to sobie wszystko zorganizowałam od nowa.

    My właśnie (mam nadzieję) kończymy chorować. Ostatnim akordem była grypa mężusia. Ale już dzisiaj wyszedł z łóżka.

    Magdo - niecierpku. Szukałam Was w Ratuszu w niedzielę, ale, ku mojemu zmartwieniu, dowiedziałam się, że źle się poczułaś i musiałaś wrócić do domu. Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku.

    Pozdrawiamy chorowitki i rozkazujemy zdrowieć!!!!
    Kasia
    --
    Matejko
  • natder 27.09.04, 08:51
    Asiu, tak bardzo, bardzo mi przykro że i Was dopadły takie zmartwienia... sad((
    Wiem, że nie da się taką sytuacją nie denerwować ale musicie postarać się nie
    okazywać swoich uczuć Natalci, napewno też będzie zestresowana badaniami. I w
    żadnym wypadku nie uciekaj nam z forum, daj znać jak już będziecie coś
    wiedzieć, bo na pewno i ja i inne mamy też będziemy się martwić...
    To takie smutne i trudne kiedy dzieje się coś złego i wszystko, co można
    zrobić, to zaufać specjalistom i czekać... sad Wiem jednak, że niestety każdej
    mamie kiedyś przydarza się coś takiego i niestety, nie da się ani tego uniknąć,
    ani temu zapobiec sad
    Jestem pewna że się wszystko szybciutko wyjaśni i wróci do normy. Trzymajcie
    się cieplutko, przesyłamy całe pokłady pozytywnej energii i optymizmu i
    ucałujcie kochaną Natalkę w czółeczko.
  • aleksandraantek 27.09.04, 09:25
    Asieńko kochana jestem pewna, że z Natunią wszystko będzie dobrze!
    Myślę o Was i trzymam kciuki!
    Jeśli tylko w jakiś sposób mogę Wam pomóc to bardzo chetnie to zrobię - daj
    tylko znać!

    Ucałuj Natusię od nas i powiedz Jej, że ją bardzo kochamy

    O i A
  • margoja 27.09.04, 09:32
    Kurczę, płakać mi się chce, a z drugiej strony to jestem wściekła, czy
    wszystkie mozliwe choróbska nie bedą nam oszczędzone??????????????????
    Asieńko, myślę o Was i też się modlę o to byscie sobie poradzili w tym trudnym
    czasie, przesyłam duzo słoneczka!!!!!

    Jeśli znajdziesz chwilkę napisz choc zdanie, bo się bardzo denrwuję, pewnie
    inne mamy też przeciez to "nasza Natusia"!!!!!!
    Kurczę.....nie mogę juz pisaćsad((((((((
    Całusy dla Was
    Gosia
  • margoja 27.09.04, 09:34
    A jak się czuje Szymonek 8-miesięczny????
    Zyczenia i buźkismile)))))))))))od Gosi i Antka
  • tossca 27.09.04, 10:30
    Szymona tez dopadlo wstretne chorobsko. lekarka zasugerowala, ze moze w koncu
    wychodza zeby i spadla odpornosc organizmu. na szczescie juz wychodzimy na
    prosta... Nie mialam glowy do pisania, wiec sorki za milczenie.

    Jak dzis tu weszlam i przeczytalam wiadomosci od Asi, to lzy momentalnie zalaly
    klawiature. a najgorsza jest bezsilnosc i swiadomosc, ze w zaden sposob nie
    moge Jej pomoc... To takie przykre i smutne. Musi byc dobrze! prosze te z nas,
    ktore sa z Asia i Natalka blisko, aby usciskaly je ode mnie i Szymona. Razem
    latwiej przechodzi sie przez ciezkie chwile.
    pozdrawiam i zycze samych dobrych wiadomosci
    m.
    przepraszam za bledy, brak polskich znakow i wielkich liter - piszemy razem -
    szymon i ja
  • pietka111 27.09.04, 11:25

    cieplutko o Was myślimy
    i razem z Przemusiem przesyłamy poztytwne "fluidy"
    aby Natunia była zdrowiutka smile))))))))))
  • kasiek444 27.09.04, 11:31
    Witajcie!
    Nie zdążyłam jeszcze przeczytać wszystkiego, ale z bieżących spraw.
    Natalko i Asiu!!! Trzymajcie się cieplutko,wszystko będzie dobrze! smile)))
    Jestem z Wami myślami i ciepło o Was myślę. I o wszystkich chorowitkach także :-
    )))
    My jesteśmy strasznie zabiegani. Przygotowania do otwarcia kwiaciarni, a w
    miniony weekend moja siostra brała ślub i też straszne zamieszanie...Kacper był
    trochę pod opieką koleżanki, sprawował się dobrze, a potem do 22 był z nami
    (było to tylko przyjęcie rodzinne do 22). Tylko był strasznie śpiący. Gście u
    mojkej mamy w domu, zamieszanie straszne, ja jeeszcze robiłam kwiaty dla
    siostry i na nic nie miałam czasu buuuuu...
    Dziękuję Wam wszystkim za porady w sprawie mojej Tesciowej. Macie rację, ale ta
    rozmowa nie jest łatwa z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że ona uważa, że nie
    robi nic złego, bo ona przecież kocha swojego wnusia... A drugi to taki, że mąż
    też za bardzo nie widzi problemu i muszę się z tym zmagać sama. Wiem, że ta
    rozmowa jest nieunikniona, ale trudno mi przez to przebrnąć wrrrrrrrrr
    Kacper jest coraz bardziej absorbujący. W ogóle nie chce siedzieć, ciągle tylko
    stać. Nawet w łóżeczku nie mogę go zostawić, bo może sięprzewrócić i uderzyć...
    W krzesełku też robi straszne wygibasy - obraca się i wstaje...Zabawki są nudne
    itd.itp... Idzie piąty ząbek, raczkować nadal niet, choć zaczął pełzać do
    przodu! Śpi w nocy coraz lepiej, budzi się max. trzy razy.
    Byłam z nim na giełdzie kwiatowej 0 6.30 rano. Robił furorę smile
    Dostałam cały karton wielki ubranek dla niego. Ale mam fajnie smile))
    Witam pietkę po przerwie smile
    Oraz Hanię, Pomorzankę smile
    Teraz kończę, bo K. wzywa!!!
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia
  • asialc1 27.09.04, 11:38
    Natunia przysneła, więc postanowiłam napisac kilka słów. Nie wiem jak długo
    pospi, bo ocieplają dach i okropnie wala.
    Nawet nie macie pojęcia jak się wzruszyłam. Jestescie najukochańsze na swiecie.
    Nie wiem jak bym sobie poradziła bez Was. To trudne, a Wasze słowa wiele znaczą
    i pomagają.
    Przepraszam, ze nie poodpisuje na gg ale tyle z Was do nas napisało, ze w tej
    chwili nie uda mi się każdej odpisac. Przez cały czas obserwuję córcię. W nocy
    prawie nie spałam, bo była bardzo niespokojna.
    Jesli chodzi o badania to musimy zrobic USG przezciemiaczkowe, EEG przez sen,
    morfologię i badanie dna oka. Z tymi wynikami mamy iśc do neurologa. Na
    szczęście usg i EEG udało nam się załatwic na jutro. O 8:00 usg w Legionowie,
    więc jedziemy na noc do mojej Mamy a na 13:00 EEG na Kopernika w Warszawie.
    Jeszce tylko morfologia i ewentualnie dno oka, a w środę na 14:00 do neurologa
    w Legionowie.
    Wczoraj wieczorem nagrałam na kamerę jak Natalka miała ten atak. Nie wiem jak
    to inaczej nazwac, więc bedziemy mogli pokazac lekarzowi, bo trudno to opisac.
    Nie wiadomo przeciez czy zachowa się tak u niego. Jak na razie jest to
    regularnie. Po 8:00 rano, przed 13:00 i po 20:00. Kilka monut w jedną lub druga
    stronę.
    Może byc kilka przyczyn - upadek na główkę, moze to byc tez objaw padaczki,
    przez Cebion multi lub jeszcze ząby. Natalkę o wiele bardziej bolą górne
    dziąseła. Jak ssie smoka jest lepiej. Wczoraj podczas kapieli bardzo się
    rozpłakała i mocno zaciskała w buzi kaczuszkę, ze nie mozna było jej wyjąc.
    Szczerze mówiąc mamy wielką nadzieję, ze to przez zabkowanie lub jakiś składnik
    leku w cebionie, a nie przez upadek i uderzenie w główkę. Musimy wszystko
    wykluczyc.
    Dam Wam znac jak bedą wyniki.
    Jeszcze raz Wam bardzo dziekuję. To wiele dla mnie, dla nas znaczy.


    Jeszcze tylko wszystkiego dobrego Kasiu(kasik8) z okazji urodzin.
    Co się z Tobą dzieje? Odezwij się.

    Szymuniu Skarbie, dla Ciebie wszystkiego dobrego, bezbolesnego i bezobjawowego
    ząbkowania a przede wszystkim duzo, duzo zdrówka
    Całujemy Cię obie mocno z Natunią

    Muszę kończyc i zajrzec do Natalki. Staram się Ja obserwowac też podczas snu
    czy też tak nie robi.
    Dziękuję za Wasze mysli. Teraz jestem pewna, ze bedzie dobrze. Musi byc,
    chociaż dopóki nie bedzie wyników bedę drżec.
    Asia


  • mopek1 27.09.04, 11:50
    Kompletnie nie mam teraz czasu na kompa, ale mimo to zaglądam co 2h, żeby
    sprawdzić, czy są jakieś nowe informacje od Was! pisz koniecznie, bo tez bardzo
    się martwię sad Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i trzymam kciuki!
  • frytkal 27.09.04, 12:29
    Hej Asiula!
    Mocno, mocno, mocno trzymamy kciuki za Nalatkę. MUSI być dobrze, bo fajniutka i
    urocza z niej dziewuszka. Bądź dobrej myśli. Cały czas o Was cieplutko myślimy
    i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia! Ucałuj Malutką w piętki od nas! Pa!
  • frytkal 27.09.04, 12:43
    Troszkę o nas. Rado nauczył się pełzać i szaleje na całego. Wczoraj schował się
    pod fotelem, dziś wturlał się pod łóżeczko i nie mógł wyjść. Przed chwilą
    uciekał mi z pokoju. A tak w ogóle, to uwiebia bawić się w ogrodnika i dłubać
    w kwiatach. No i jeszcze prasówka to już "chleb powszedni". Najsmaczniejsze są
    oczywiście świeże bułeczki, czyli aktualna gazetkasmile
    Choroby jakby trochę sobie pofolgowały, ale z Liwką to jutro muszę się wybrać
    do kontroli, bo martwię się o jej zatoki.
    Trzymajcie się cieplutko. Buziaki dla maluszków. Pa!
  • kasiaczekroza 27.09.04, 14:00
    Asiu!
    Jestem dla Ciebie pełna podziwu.Borykasz się z takim zmartwieniem a mimo to
    pamietasz jeszcze o święcie naszej forumowej koleżanki.Jesteś wielkasmile
    Wierzę głęboko, że z Natunią wszystko będzie dobrze.Koniecznie napisz i uspokój
    nas,że tak właśnie jest.Trzymajcie się podczas badań jestem z wami myślami.
  • nitkanitka 27.09.04, 14:50
    Witajcie,

    Asiu, wszystkie trzymamy kciuki za zdrówko Natusi! Aż mam dreszcze jak o Was
    myślę... Tak mi napędziłaś stracha, ze mam zamiar kupić kask Jagodzie! Tylko
    gdzie się takie kaski kupuje?!?! Daj koniecznie jutro znać jak Mała zniosła
    badanie, bo pewnie wyników to jutro nie będzie.

    U nas powoli choroba oddala się od domu i mam nadzieję, nie wróci. Nie pisałam
    bo zarówno ja jak i mąż o Jagodzie nie pisząc byliśmy chorzy. Co do Fridy to
    polecam. Co prawda dostaliśmy ją jak Mała miała już ropny katar, ale jakoś udało
    się "wspomóc" leczenie.
    Miałyśmy być z J. na "wczasach" u moich Rodziców, ale u nich w domu jest 18,5
    stopnia ciepła, a właściwie zimna, więc siedzimy w domku...
    Mąż wyjeżdża na kilka dni i od jutra będziemy same sad.
    A może, któraś z Warszawianek (i nie tylko), ma ochotę do mnie wpaść?

    U nas nadal nie ma ząbków. Dziś pierwszy raz Jagodę klęknęła w łóżeczku wink.
    Również dziś, pierwszy raz siedziała sama bez podpierania się rączkami po bokach
    wink.
    Wiecie, jak byłyśmy ostatnio w przychodni Jagodę zafascynowało akwarium!
    Wpatrywała się w pływające rybki kilka dobrych minut – lepsze od TV wink!

    Właśnie opycham się kogutem z Kazimierza n/Wisłą, bo jak już Katarzynka77 pisała
    byliśmy na ślubie i weselu naszych wspólnych znajomych. Nasze dziewczynki – jak
    się można było spodziewać wink – zrobiły furorę.

    Poza tym u mnie w ogródku jakiś paskudny dachowiec zrobił sobie toaletę i
    wykopuje mi przy okazji świeżo posadzone hiacynty!!! Może znacie sposób „na
    kota”? Może czymś powinnam spryskać ogrodzenie?!

    Uciekam bo Jagodowa panienka wstała

    Nitka

  • morsk2 27.09.04, 17:49
    Asiu, my też myślimy o Waszej Kruszynce (ostatnio pisałaś, że Natka ma 7050g -
    Wika miała tyle mając równo 3 m-cesmile

    Nitko i reszta fanklubu! Może z okazji urodzin Kasika przeprowadzimy jakiś
    zmasowany atak na jej skrzynkę z petycją, żeby do nas wróciła (ponownie!)?

    Co u nas - katar mi już przechodzi i jakoś, tfu, tfu, Wika się nie zaraziłasmile
    Z osiągnięć - w końcu córeczka zakumała o co matce chodzi z tym kulaniem z
    brzuszka na plecysmile Ale odwrotnie nadal "niedyrydy"sad
    Zębów niet. Chociaż wczoraj miałam sen, że wykluł się jeden na dole z prawej
    stronysmile)) ciekawe czy to będzie sen proroczy?
    Piekarnia się remontuje, a ja siedzę w papierach i powoli się podłamuję...nigdy
    nie chciałam być księgową, no i na co mi przyszło na stare lata...wink

    Pozdr,
    Monika

    PS. Szefowo kochana! Twoja prośba jest dla mnie rozkazemwink)) więc proszę
    bardzo - uzupełniona lista:
    hanti – Ania i Karolina (17.12.03), 2, W-wa
    malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa, (gg 1347215 / skype:
    malwes76)
    niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581)
    emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa
    beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów (gg 4964077)
    jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków
    beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299 / skype:
    beatajur)
    arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice (gg 2650401 /
    skype: arch.monika)
    luna_tika – Agnieszka i Mateusz (3.02.04), 1, Wrocław, (gg 1409524 / skąpe:
    erinka2)
    kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk (gg 3361511)
    krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448)
    iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728)
    aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705)
    xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków
    pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031)
    zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd.
    morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477)
    tossca – Marzena (26.08.74) i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940)
    amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500)
    asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634)
    frytkal – Rita (25.02.71) i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384)
    kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947 /
    skype: kajka.3)
    katarzynka_77 – Kasia i Ola (14.02.04), 1, W-wa
    dula5 - Monika i Weronika (15.02.04), 1, Gliwice
    margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654)
    atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa
    smieszek – Kasia i Oktawia (17.02.04), 1, Kielce
    kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504)
    piekielkoe - Ewa i Kuba (18.02.04), 2
    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308)
    nitkanitka – Ola (28.08.) i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219)
    hanya00 – Hania i Igor (19.02.04), 1,
    asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa (gg 1738183)
    natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551)
    mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975)
    tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa (gg 3466094)
    dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa
    ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384)
    aniaimax – Ania (5.08.) i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań, (gg 7020993)
    ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1,
    svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew
    sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1
    aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419)
    margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026)
    poza klasyfikacją wiekowąwink))
    kasia_kp – Kasia (11.12.77) i Jaś (27.10.03), 1, W-wa, (gg 1867478)

  • hanya00 27.09.04, 21:53
    musze uzupelnic swoje dane-hania-16.07.71,oskar-16.07.99,igor-9.02.04.starogard
    gdanski a obecnie sarbinowo morskie za koszalinemsmile).codziennie czytam wasze
    posty ale nie zawsze mam czas pisacsad(.pozdrowionka.
  • pietka111 27.09.04, 21:58

    witajcie mamuśkismile
    trzymajcie za mnie kciuki w srodę o 16
    bo zdaje na prawko
    jestem dzisiaj po 2 godzinnej jeździe na manewrach i aż mi ręce puchną smile))

    mam nadzieję że wszytskie maluszki już zdrowe smile
    idzie zima to dopiero sie zachartują
    a jak widzę po postępach to pewnie niektóre bobaski będą chodzić smile))
  • morsk2 27.09.04, 22:35
    Poprawionasmile
    hanti – Ania i Karolina (17.12.03), 2, W-wa
    malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa, (gg 1347215 / skype:
    malwes76)
    niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581)
    emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa
    beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów (gg 4964077)
    jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków
    beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299 / skype:
    beatajur)
    arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice (gg 2650401 /
    skype: arch.monika)
    luna_tika – Agnieszka i Mateusz (3.02.04), 1, Wrocław, (gg 1409524 / skype:
    erinka2)
    kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk (gg 3361511)
    krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448)
    iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728)
    aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705)
    xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków
    pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031)
    zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd.
    morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477)
    tossca – Marzena (26.08.74) i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940)
    amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500)
    asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634)
    frytkal – Rita (25.02.71) i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384)
    kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947 /
    skype: kajka.3)
    katarzynka_77 – Kasia i Ola (14.02.04), 1, W-wa
    dula5 - Monika i Weronika (15.02.04), 1, Gliwice
    margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654)
    atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa
    smieszek – Kasia i Oktawia (17.02.04), 1, Kielce
    kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504)
    piekielkoe - Ewa i Kuba (18.02.04), 2
    kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308)
    nitkanitka – Ola (28.08.) i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219)
    hanya00 – Hania (16.07.71) i Igor (19.02.04), 2, Sarbinowo Morskie
    asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa (gg 1738183)
    natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551)
    mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975)
    tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa (gg 3466094)
    dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa
    ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384)
    aniaimax – Ania (5.08.) i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań, (gg 7020993)
    ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1,
    svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew
    sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1
    aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419)
    margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026)
    poza klasyfikacją wiekowąwink))
    kasia_kp – Kasia (11.12.77) i Jaś (27.10.03), 1, W-wa, (gg 1867478)
  • morsk2 27.09.04, 22:45
    ale fajnie, urodziłaś 1.synka w swoje urodziny?!smile
    A Igor w końcu kiedy się urodził 9. czy 19.??
    Czy możesz zaspokoić moją ciekawość - jak trafiłaś na nasz wątek i od kiedy nas
    podczytujesz?wink
  • katarzynka_77 27.09.04, 23:06
    Asieńko,
    mocno wierzę, że z Natalką jest wszystko w porządku. Po prostu dziewuszka,
    która się tak wspaniale rozwija, nasz lutowy prymusik, nie moze być chora!
    Badania MUSZĄ wyjść dobrze. W myślach jesteśmy z Wami.

    Kasia i Oleńka

  • aniutekm 28.09.04, 07:52
    Moniko-Morsku - zmasowany atak na Kasik to super pomysł. Ja pisałam do niej i
    na priva i na gg wysyłałam wiadomości, ale ciszasad( Troszkę mnie to martwi,
    więc Kasik jak nas czytasz to bardzo Cię prosimy daj znac co u Ciebie!!!!
    baaardzo za Toba tęsknimy!!smile))

    Nitko, to juz niedługo Jagódka bedzie stawać...smilesmile
    Co do dachowca pwinnaś zapytać w sklepie zoologicznym, a nawet bardziej w
    ogrodniczym. Bo być może ten kotek grzebie także za jakimś "jedzonkiem"...

    Moniko /Pietko - życzę powodzenia i trzymam kciuki za zdany egazmin!!smilesmile

    Mam kiepski nastroj, bo zauważam, że mimo iż jasno wyraziłam swoje oczekiwania
    co do sposobu opieki nad Kubusiem (i podobno zostałam zrozumiana)- to babcia
    robi trochę "po swojemu". Zdaję sobie sprawę, że nie zrobi idealnie tak jak ja
    sobie życzę i jak ja bym postąpiła.. Jednakże coraz bardziej
    sie "rozmijamy".....sad(((((((
    Wiem, że bardzo sie stara. Ale ja coraz częściej zastanawiam sie nad swoimi
    decyzjami. Powrót do pracy był konieczny.. Ale czy dobry dla Kuby???? Obawiam
    sie że nie, że powinnam jeszcze zostać z nim z pół roku....
    Qrcze, ciężko mi z tym... Nie mam możliwość wychowywania synka tak jak
    chciałabym, a to co do tej pory osiągnełam w tym temacie, też jak widzę może
    ulec zmianie i to nie w tym kierunku w którym chciałabym.....

    Pozdrawiam
    Ania
  • hanya00 28.09.04, 22:05
    poprawka-igor urodzil sie 19 lutego.a co do oskara to tez sie cieszylam a na do
    kladke ci zdradze,ze moja mama tez urodzila sie 16.07smile,na forum trafilam
    przegladajac inne,miedzy innymi-zdrowie,niemowle-szukajac informacji o
    rozwoju,karmieniu itp.czytam jeszcze "strata dziecka",tam juz nie jest tak
    wesolo.to jest koszmar
  • hanya00 28.09.04, 22:10
    poprzedni post byl oczywiscie do morsk2.tak jest jak czlowiek sie spieszysmile
  • aleksandraantek 28.09.04, 09:30
    Witam!!!
    Chciałam Wam tylko dzień dobry powiedzieć i życzyć miłego dnia!

    Pozdrawiam ola od Antka
    --
    Antek od Oli

    Zobaczcie LUTY 2004
  • pietka111 28.09.04, 09:52

    ja również mówię dzień dobry
    mały śpi
    a ja w przerwie w pracy sprawdzam co tam u Was

    do hanya00 - też byliśmy w AM na Dębinki
    nie pamietam nazwiska lekarki ale wiem ze to była Pani ordynator, wysoka,
    "postawna" kobieta smile
    bardzo rzeczowa i konkretna
  • hanya00 28.09.04, 22:14
    nas prowadzil pan ordynator.tez nie nalezal do wylewnych ale podobno bardzo
    dobry.chyba wiem o kogo tobie chodzi.a w jakim miesiacu bylas?my w maju
  • natder 28.09.04, 09:53
    No, to nie pozostaje nic innego jak się pod powyższym postem podpisać smileTeż
    proponuję zmasowany atak nie tylko na Kasię ale też i inne mamy, które się od
    jakiegoś czasu nie odzywają.

    Dzisiaj wreszcie mamy "luz", mała dostała wczoraj ostatni zastrzyk i bierzemy
    tylko syropki na doleczenie. Od niedzieli Malwina jest ochrzczoną
    chrześcijanką smile Oczywiście w ostatniej chwili musieliśmy wszystko przekładać
    i tak maleństwo zostało ochrzczone w 15 minut, wszystko skutecznie zagłuszał
    śpiew chóru ale i tak było pięknie - nawet jak się przeżywa to kilka razy za
    każdym razem jest tak samo wzruszająco - albo może sentymentalna robię się na
    stare lata wink Wszystko się udało, rodzinka dopisała, ogólnie było super. A
    na "zobaczcie" może obejrzeć kilka fotek Malwiny z uroczystości. Tata był tak
    przejęty że krawat zostawił w samochodzie wink
    Ślemy a)całuski w pępuszki dla dzieciaczków, b) na ręce Prezesa serdeczne i
    najszczersze choć spóźnione życzonka z okazji wczorajszego święta smilec) dla Asi
    i Natalki specjalne pozytywne fluidy.
    Miłego dnia babeczki smile
  • beataj02 28.09.04, 10:47
    To ja się naszykowałam na długie czytanie, a tu Ola taką zmyłkę zrobiła !! Pisz
    więcej, bo nam tęskno za Tobą !!

    U nas chorób ciąg dalszy sad( Dzieci ozdrowiał (na szczęście !!), to mnie dopadł
    ból gardła i katar, a dziś do tego boli ucho sad( Ale nie daję się - wcinam
    miód, cytrynę, czosnek i liczę na poprawę.

    Szymkowi pooooowoli wraca apetyt; może do następnych ząbków nadrobi straty po
    ostatnich głodówkach. Wstaje przy meblach, gada, śpiewa... jak zacznie latać,
    to będzie pełny serwis smile) A, i jeszcze muszę go chyba odseparować od naszej
    suni, bo za bardzo zaczyna przypominać szczeniaka... Pomijam to, że gryzie
    wszystko i gania po mieszkaniu na czworaka. Ale on jak coś chce albo się złości
    na kogoś, to... warczy ! Autentycznie, szczerząc posiadane cztery zęby ! No i
    jeszcze gdy mu czegoś zabraniam i krzyknę "nie wolno!", otrząsa się jak pies po
    kąpieli i dalej robi swoje... Naprawdę, nie wiem po kim on ma ten charakterek !

    Jeszcze tylko serdeczne życzenia zdrowia i radości dla Szymusia Gosi - naszego
    pierwszego ośmiomiesięczniaka, pozdrowienia dla wszystkich oraz specjalne dobre
    myśli dla Natalki.

    Beata od Szymona-szczeniaczka wink)
  • mopek1 28.09.04, 11:26
    Piszcie więcej prosze, bo złapałam doła giganta sad(((
    1. Smród moich stosunków z teściową ciągnie się i ciągnie... sad((((
    2. Od ok 18:00 zostajemy same z Baśka do niedzieli sad(((((((((
    3. Baśka dołączyła do grona upadłych sad((((((((((((
    4. Od 5 dni dla Baśki dzień zaczyna się o 4:12 sad(((((((((((((((((((((
    5. Z powodu 4. boli mnie głowa sad(((
    6. mam dość !
    sad((((((((((((((((((((((((((((((((((
  • sylvia12 28.09.04, 12:57
    Nie pisze tutaj zbyt często co z pewnością dla stałych lutówek daje się
    zauważyc .Mnie nie znacie,ale ja czytając mogę powiedziec że na ileś ,w jakims
    stopniu was poznałam .Dlatego smutno mi czytać takie słowa i postanowiłam
    wyciagnąc mopka z dołka smile Tylko jak...dziewczyny pomóżcie,wy znacie się
    lepiej smile)
    Ja mam z reguły nastrój powiedziałabym nawet zbyt podwyższony smile dlatego
    mogłabym sie nim troszke podzielić ,gdybym wiedziała ja.
    Teściową sie nie przejmuj,wiem łatwo mówić ,ale ja zawsze sobie myslę że jestem
    połowe od swojej młodsza i o połowe mądrzejsza smile)jeśli chodzi o wychowywanie
    dziecka bo w innych tematach to nie wiem

    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12323695
  • tossca 28.09.04, 14:59
    Może to żadne pocieszenie, ale wiedz, że nie tylko Twoja Basieńka rozpoczyna
    dzień „w okolicach” godziny 4 rano... Szymon wpadł na ten super pomysł jakiś
    czas temu. Nie działa na niego nic: ani późniejsze usypianie wieczorem, ani
    większa porcja jedzonka, ani spuszczone rolety. Pewnie jak zwykle zgadały się
    dzieciaczki na swoim forum i postanowiły w ten sposób umilić życie swoim
    rodzicielkom. Ja niestety nie mam możliwości zdrzemnięcia się w ciągu dnia,
    więc wyglądam jak zombie z podkrążonymi oczami. Ale jeśli tylko uda Ci się w
    dzień położyć choć na chwilkę, to odzyskasz dobry nastrój, nabierzesz sił i być
    może spodobają Ci się te Wasze wspólne „Wczesne Poranki” wink))

    Co do teściowej... Najlepsza jest taka „na 102”: sto metrów od domu, dwa metry
    pod ziemią. Sorki, jeśli zabrzmiało zbyt makabrycznie, ale ja zawsze sobie tym
    poprawiam nastrój. Teściowe mają to do siebie, że wiedzą wszystko lepiej i
    najlepiej gdyby cały świat postępował według ich wytycznych. Ja zawsze głośno
    mówię to, co myślę, po czym następują jakieś dwa tygodnie „ciszy”, a potem
    historia się powtarza. Doszło do tego, że w wielu sprawach moja teściowa się
    nie wypowiada, bo jak później stwierdza: „nie chcę Cię denerwować...”

    Upadki... Były, są i będą. Oby tylko nie przynosiły żadnych poważnych
    konsekwencji. Każda z nas chce dla swojego Maleństwa jak najlepiej, ale czasem
    się to nie udaje.

    Wyjazd męża... Znajdź jasne strony... Wiem – tęsknota, samotne popołudnia i
    noce. Ale jaka radość po jego powrocie? I pomyśl – przez te dni możesz robić
    tylko to, na co naprawdę masz ochotę. Polenić się, wyjść z koleżankami,
    wyskoczyć do forumowej koleżanki – na przykład do Legnicy (to tylko jakieś 300
    km z „groszami” wink))

    Trzymaj się! Nosek do góry! Będzie dobrze!
    M.
  • sylvia12 28.09.04, 12:19
    Dzisiaj 7 miesięcy smile Bardzo szybko mija czas z dzidzią.Szybko i jak
    intensywnie.Codziennie coś nowego.Z tej okazji wkleilismy nowe zdjęcia na
    Zobacznie i planujemy miło spędzic dzień smile
    Mamy już dwa ząbki i codziennie uczymy się czegoś nowego smile
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12323695
  • arch.monika 28.09.04, 12:46
    Mopeczku, jezeli Cię to pocieszy to u nas też totalny sajgon od 4 dni w nocy,
    tzn. Dominika budzi się co godzinę, płacze i jedynym wyjściem jest utulenie
    jej na rękach, do tego w ciągu dnia nic nie chce jeśc oprócz maminego mleczkasad
    Już nie wiem co robić, wczoraj otworzyłam jej chyba z 6 różnych słoiczków, a to
    królik, a to indyk, marchewka i nic, dopiero pod wieczór dała się skusić
    misiowym sadem.
    Myślę że to ząbki, bo już 6 na horyzoncie się pojawiło, a do tego w nocy jest
    głodna, bo na ile może wystarczyć cycuś prawie 8 miesięcznemu dziecku?
    Na dodatek od czasu do czasu dostaje jakiejś wysypki i jeszcze nie
    zdiagnozowałam co jest tego powodemsad((

    A może jakieś spotkanko wreszcie??? Tym bardziej że jesteś sama i może odrobiny
    towarzystwa Ci brakuje???? Pogadam z mężem żeby go zwerbować w sobotę,
    pasowałoby Wam???? Głowa do górysmile))))

    Asieńko kochana, jesteśmy z Wami, trzymamy kciuki za Natalkę, badania na pewno
    wypadną pomyślniesmile Gorąco w to wierzęsmile

    Wszystkim swiętującym życzę wszystkiego najlepszegosmile)))
    Monika
  • natder 28.09.04, 12:56
    Wszystkiego naj naj najlepszego dla Norberta i jego mamy smile)) Życzymy Wam
    bezbolesnego wyrzynania się ząbków, doskonałego apetytu i długich, przespanych
    nocy. I miłej zabawy z okazji dzisiejszego Ważnego Dnia smile
  • aniutekm 28.09.04, 13:17
    Duża buźka i serdeczne życzonka dla Norberta i jego rodzicówsmile)))

    Na pocieszyciela sie dziś nie nadaję, bo sama mam kiepski nastrój (chyba sie
    powtarzam, bo zdaje sie już rano o tym pisałam). W dodatku przeprowadziłam
    telefoniczną kontrolę sytuacji w domku i wyniki jej jeszcze bardziej mnie
    przybiły...

    A.
  • malwes 28.09.04, 13:42
    Kochane Dziewczyny!
    Baaaaardzo dziękujemy z Szymciem za pamięć o urodzinkach! Szczerze mówiąc
    prawie sama zapomniałam sad Choroba niby minęła ale jesteśmy
    tacy "niedoleczeni" sad(((( i Szymon ma dodatkowo straszne odparzenia, których
    nie mogę niczym wyleczyć, chyba ma jakąś bakterię albo w kale albo w moczu bo
    już nie wiem co innego - ani inne pieluchy, ani jedzenie, ani chusteczki, ani
    ubrania, proszek, leki, nic sad

    Sylwia - ależ my Cię pamiętamy świetnie - ja skorzystałam z Twojej rady
    odnoście WAXu i moje włosy mają się znacznie lepiej.
    Polecam także nowoopatentowany przez Politechnikę Łódzką szampon przeciwko
    wypadaniu włosów - Dermena. Naprawdę działa!

    Mopku - no to zaczynam pocieszanie:

    "1. Smród moich stosunków z teściową ciągnie się i ciągnie... sad(((("
    Dlaczego miałabyś mieć lepiej niż 99% synowych i mieć fajną teściową smile Pomyśl,
    że smrodki mają to do siebie, że ograniczają kontakty a z tego powodu chyba nie
    cierpisz smile))) - no i z drugiej strony, bardziej poważnie, nie można
    przemilczać pewnych rzeczy. Może jest po tym męcząca sytuacja ale ona kiedyś
    mina a teściowa, nawet jeśli się nie przyzna, to pewne rzeczy przemyśli...

    "2. Od ok 18:00 zostajemy same z Baśka do niedzieli sad((((((((("
    Możecie zaprosić dziewczyny i zorganizować spotkanie - widziałam, że Monika
    jest chętna do imprezowania. Nie wiem dlaczego, ale jak faceta nie ma w domu to
    mimo wszystko nagle w domu jest mniej pracy, więcej spokoju...może będzie
    trochę czasu na walnięcie się z Baśką do łóżka i poczytania książki,
    posłuchania muzyki...co więcej, niedziela to nie wieczność (pocieszające nie?)
    a po rozstaniu są fajne powroty smile!

    3. Baśka dołączyła do grona upadłych sad((((((((((((
    "Upadłe" kobiety są bardziej interesujące dla mężczyzn! smile

    4. Od 5 dni dla Baśki dzień zaczyna się o 4:12 sad(((((((((((((((((((((
    O ile Cię to pocieszy to nie tylko Baśka, Szymon też!

    5. Z powodu 4. boli mnie głowa sad(((
    Panadol i po problemie! smile) Zaproś jakiegoś dawnego adoratora z wizytą. I głowa
    przestanie boleć, i "ego" się dowartościuje smile

    6. mam dość !
    sad((((((((((((((((((((((((((((((((((
    Dołki zawsze chodzą na przemian z górkami, skoro masz mega-doła to za moment
    czeka Cię mega-góra więc już się szykuj....!

    Gosia

  • kasiaczekroza 28.09.04, 16:11
    Czy to jakas norma?Antek zaczął od kilku dni budzic się wyspany i skory do
    zabawy w okolicach 4.30.Czytam, że nie tylko On tak ma.
    Dowcip o tesciowej -przedni, usmiałam się po pachy.
    Olu od Antka-pisz więcej!
    Pietka-powodzenia na egzaminie na prawko!
    Moc życzeń dla solenizantów
    Sylvia ja Cię pamietam i proszę pisać więcej!
    Kasik8 gdzie jesteś?
    asiu od Natalki-pozytywna energia
    --
    Moje dzieci-Marta i Antoś