• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

MAJ 2004!!! Dodaj do ulubionych

  • 25.04.04, 15:35
    9 miesięcy temu rozpoczęłam wątek na "w oczekiwaniu". Teraz rozpoczynam
    całkiem nową historię, już z moim meleńkim Miłoszem, który urodził się 20
    kwietnia 2004 o 18:05. Czekam na kolejne wpisy z naszego wątku

    Julia
    Zaawansowany formularz
    • 25.04.04, 21:28
      Cały czas się zastanawiałam, czy mam się pojawić na wątku KWIECIEŃ 2004 czy MAJ
      2004. Mój Lesio był planowany na połowę maja, a pojawił się w połowie kwietnia.
      No cóż, dopisuję się do znanego grona majówek. smile)

      To może od razu zacznę od pierwszych pytań i wątpliwości. Jak to w końcu jest z
      tą dietą karmiącej? Czy naprawdę trzeba tak kategorycznie wszystko ograniczyć,
      żeby uniknąć alergii i innych dolegliwości? Na razie staram się trzymać
      ograniczeń, wszystko dla synka, ale nie wiem czy to ma sens? Kiedyś kobiety
      jadały normalnie i dzieci nie miały alergii. Ale może się mylę?

      --
      Magda i Lesio (15.04.2004)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12169296
      • 26.04.04, 15:08
        Magda, oczywiście, że musimy być znowu na tym samym wątku. Nie liczą się daty,
        tylko wspólne wspomnienia z ciąży.

        Jak się czujesz? Ja jestem BARDZO szczęśliwa i chodzę ciągle w euforii. Nie
        wiedziałam, że można tak cieszyć się małym człowieczkiem. smile)) Jak Twój Lesio?
        Przybrał już na wadze? Jak sobie radzisz? Dla mnie są najgorsze nieprzespane
        noce, ale reszta jest super.

        Co do diety karmiącej, to położna nie była wcale taka restrykcyjna. Powiedziała
        czego unikać, ale ta lista nie była taka długa. A co Tobie powiedziała? Mnie
        się wydaje, że z tymi alergiami to przesada. Wmawia się je każdemu dziecku. A
        ja piłam sok z wyciskanych pomarańczy jeszcze w szpitalu i NIC się nie stało, a
        podobno cytrusów kategorycznie jeść nie można...

        Pozdrawiam i czekam na wieści z Twojego "frontu"

        Julia
        • 26.04.04, 19:34
          Szczęśliwa jestem bardzo. Mogę godzinami patrzeć na synka, na jego minki i
          nieświadome uśmiechy. To jest niesamowite. Jestem bardzo zakręcona cały czas.
          Momentami zastanawiam się, czy to wszystko prawda, czy tam obok leży synek?
          Jestem ciągle niedospana, zasypiam karmiąc małego, ale jakoś się trzymam.

          Nie mam pojęcia, czy Lesio przybrał na wadze, nie bardzo jak ma go zważyć,
          chociaż jestem bardzo ciekawa. W szpialu co stracił to nadrobił i wyszedł z
          wagą urodzeniową, niestety niewielką. Bardzo często na razie jada, więc mam
          nadzieję, że nadrobi z kilogramami.

          Jeśli chodzi o dietę, to mam unikać wołowiny i cielęciny, jajek, mleka i jego
          przetworów, cytrusów, czekolady, grochu, fasoli, kapusty itd...
          W zasadzie jadać mogę tylko kanapki z chudą drobiową lub wieprzową wędlinką, a
          na obiady najlepiej gotowane mięsko z ziemniakami, ryżem bądź kaszą, do tego
          marchewka gotowana lub buraczki.
          Mimo zaleceń czasem popijam kawę z mlekiem i jadam serki czy jogurty (w
          szpitalu dawali takie rzeczy i jakoś było w porządku).
          Ani ja, ani mąż nie mamy alergii, więc może synek też nie będzie miał.

          Muszę nakarmić synka... a mąż mówi do mnie właśnie McDonald...

          --
          Magda i Lesio (15.04.2004)
          Lesio
    • 26.04.04, 15:50
      Dopisuje sie i ja. Nasz Mateuszek urodzil sie 20.04 o 15.22. Na razie nie wiem
      czy przybral na wadze, walczymy takze z ropiejacym oczkiem. Uczymy sie zyc we
      czworke.

      Aga
      --
      mama Magdusi (19.04.2001) i Mateuszka (20.04.2004)
      • 27.04.04, 09:53
        Magda, co to za dieta???? Właściwie powinnaś żyć o chlebie i wodzie!!! To są
        jakieś żarty. Dlaczego masz wykluczyć nabiał? Przecież on jest teraz baaaardzo
        cenny dla maluszka!!! Ja piję dużo mleka, jem jogurty, biały ser. Jeśli chodzi
        o mięso, to jestem wegetarianką, więc Ci nie powiem. Ale tą restrykcyjną dietę
        możesz zapomnieć. Przecież jeśli Ty będziesz jadła bezwartościowe (w sensie
        odżywczym) jedzenie, to i Lesio będzie na tym tracił. Aha, czekoladę też jem
        (choć w małych ilościach) i pomarańcze (dwie dziennie) a Miłosz nie ma ŻADNYCH
        uczueleń.

        Ja też ciągle się gapię na synka i nagrywam Jego minki. To jest najcudowniejsze
        na świecie smile))) Dzisiaj idziemy do szpitala na pierwszą kontrolną wizytę.
        Zobaczymy, co powie pani pediatra, ale synek na pewno przytył. My mamy wagę w
        domu, więc możemy obserować jego "tycie".

        Agnieszka, tak się cieszę, że z Twoim maluszkiem wszystko dobrze. Wprawdzie nie
        poznałyśmy się "w realu", ale byłaś u mojego męża na USG i On prosił, żeby Cie
        serdecznie pozdrowić. Bardzo cieszymy się, że nasze dzieciaczki przyszły na
        świat w tym samym czasie - to tylko 3 godziny różnicy...

        Pozdrawiam
        Julia
        • 27.04.04, 15:00
          Taką dietkę nakreśliła mi położna przy pierwszej wizycie. Co ciekawe w szpitalu
          jakoś dawali kawę z mlekiem, czy twarożek, czy jogurt i nie było problemu.
          Już wiem, że taka dieta mi nie służy. Mam ciągle rozstroje żołądkowe od tej
          jałowości. Muszę coś pourozmaicać, bo długo tak nie wytrzymam.

          Właśnie była u mnie pani pediatra z rejonu. Synek rozwija się ładnie, bioderka
          w porządku i takie tam... Zmartwiła mnie czym innym. Niestety dalej utrzymuje
          się żółtaczka, którą może wywoływać moje mleko. Gdzieś w okolicy mieszka
          dziewczyna, która musiała niestety przejść na karmienie sztuczne, żeby
          żółtaczka zniknęła. Nie mam problemów z karmieniem piersią i chciałabym tak
          odżywiać synka jak najdłużej. Na razie dostaliśmy jakieś leki i spróbujemy to
          zwalczyć. Zobaczymy czy w ciągu tygodnia coś się zmieni.

          Jeśli jutro będzie nadal taka ładna pogoda wybieramy się na pierwszy spacer z
          synkiem. smile)

          --
          Magda i Lesio (15.04.2004)
          Lesio
    • 27.04.04, 19:25
      Ja caly czas nie moge uwerzyc, ze to juz, i w brzuchu, ktory mi zostalcrying(( nikt
      nie mieszka, a spi obok.
      Ja juz przezylam przygode z dieta przy Madzi. Niestety ona okazala sie
      alergikiem, i moja dieta w szczytowym okresie to: ziemniaki. Madzi to nie
      zaszkodzilo, przeciwnie jest zdrowa i wieksza od rowiesnikow. A poza tym dzieki
      pilnowaniu diety, Magda je coraz wiecej rzeczy a coraz mniej jej szkodzi.
      Teraz przy Mateuszku staram sie jesc ostroznie rozne rzeczy. Nie przesadzam z
      owocami i warzywami (Magda dlugo byla uczulona na jablka i wiekszosc owocow i
      warzyw), jem miesko, omijam nabial i inne typowo alergizujace rzeczy. W razie
      czego bede eliminowac.

      Julio, dziekuje za pozdrowienia, przekaz je rowniez swojemu Ukochanemu. To
      bardzo fajne, ze nasze Dzieciaczki urodzily sie tego samego dnia. Ciekawe czy
      charaktery beda mialy podobne. Zauwazylas, jak ladnie wyglada ich data urodzin
      20042004?

      Caluski dla wszystkich Maluszkow
      Aga
      --
      mama Magdusi (19.04.2001) i Mateuszka (20.04.2004)
    • 27.04.04, 19:28
      Dziewczyny!
      Gratuluję wam pociech z całego serca. Ja tez urodziłam w maju ale w zeszłym
      roku, mam wielki sentyment do tego majowego okresu. Moja córeczka przyszła na
      świat 14 maja i niedługo będzie miała roczek. Pierwsze dni z nią były magiczne.
      Potem pojawiły się kolki ale na szczęście nie trwały długo. Zyczę wam
      wszystkiego najlepszego, wypoczywajcie dużo, dajcie wyręczać się mężomsmile)) i o
      ile maleństwa nie mają objawów alergii jedzcie wszystko, to są przesądy z tą
      dietą
      pozdrawiam
      basia
      --
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6837087&a=9271489
      • 27.04.04, 23:11
        witam szczęsliwe mamusiesmile I gratuluję jeszcze raz wspaniałych maluszków. Ja
        jeszcze ciągle 2 w 1. Zajrzałam tutaj żeby zobaczyć co mnie czeka już niedługo.
        Dzięki Wam przestałam się już obawiać porodu!!! Miałam takie jakieś paranoje,
        że nie dam rady itp. ale teraz to już przeszłośćsmile Teraz cieszę się każdym
        dniem, jaki spędzam ze swoim maleństwem tak blisko i mam ją tylko dla siebie.

        Pozrdawiam Was serdecznie i wracam już do oczekującychsmile
        Kasia i Julcia
      • 06.01.05, 22:42
        Ceść! mój kubuś też jest z 14 maja... POzdrawiamy gorąco prawdziwą
        rówieśniczkę...
    • 28.04.04, 17:00
      Byliśmy dzisiaj z Lesiem na pierwszym spacerku. Nie wiem komu bardziej się
      podobało, chyba mnie. wink Lesio najpierw spał, pod koniec jednak dostał czkawkę
      i zaczął popłakiwać. Po powrocie do domu tak się dossał do piersi, jakby cały
      dzień nic nie jadł. smile)
      Na razie jeszcze dosyć często jada i nie wiem czy da radę robić dłuższe
      spacerki bez jedzenia.
      Co do diety, to będę się starała ją urozmaicać. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

      --
      Magda i Lesio (15.04.2004)
      Lesio
      • 28.04.04, 17:11
        Magda, byłam wczoraj na kontroli w szpitalu i jeszcze raz spytałam o tą dietę.
        Położna powiedziała, że ograniczać należy się dopiero, gdy dziecko wykaże
        jakieś uczulenie, a nie od razu. I wtedy dopiero trzeba eliminować poszczególne
        produkty. Tymczasem nie możesz prawie nic nie jeść, bo maluszkowi będzie źle. A
        mój Miłoszek przybrał już 150 g i nie wykazuje żadnych objaw alergii.

        Na spacerki chodzimy już dawno i bardzo nam się to podoba. Choć jeszcze
        bardziej jazda samochodem. Mniej niż minutę zabiera Mu zasnięcie wink Dzisiaj
        byliśmy drugi raz w szpitalu u Elizy i oglądaliśmy sobie kumpelę-Letycję.

        Byliśmy też w USC zarejestrować nowego obywatela, hi, hi. Za miesiąc dostaniemy
        pesel, a za dwa wyrobimy paszport. I w drogę po krajach Unii...

        A Ty Aga chodzisz na spacerki? W której dzielnicy mieszkasz? Może byśmy się
        kiedyś spotkały?

        Basia, dzięki za gratulacje. Miło chyba jest tak powspominać cały rok wrażeń i
        przygód. Ja już po tygodniu życia Miłoszka zapisałam kilkanaście stron w
        pamiętniku. A co będzie za rok...

        Pozdrawiam Was i czekam na inne, już rozdojone mamusie
        Julia
        • 28.04.04, 19:52
          My czekamy ze spacerkiem do soboty. Mateuszek spi prawie calymi dniami, a je
          roznie, raz bardzo dlugo raz prawie w ogole. Pamietam ze Magda wisiala na mnie
          24 godziny...
          Jak na razie pilnuje diety. Boje sie powtorki z rozrywki - caly czas walczymy z
          alergia Magdy. Zostalo mi duzo kilogramow, a na dodatek mam straszny apetyt.
          Caly czas moglabym ruszac buzia... Na dodatek po 3 miesiacach lezenia kondycje
          mam marna.
          Mieszkam na Tarchominie. W piatek idziemy na kontrole do szpitala i
          zarejestrowac Maluszka. Zoltaczka mateuszkowi juz zeszla, a byl takim ladnym
          mulatem...

          Aga
          --
          mama Magdusi (19.04.2001) i Mateuszka (20.04.2004)
          • 29.04.04, 08:03
            Ja również nadal trzymam lekką dietkę, zamierzam dopiero powoli urozmaicać
            obserwując synka. A apetyt również mam coraz większy. W szpitalu pod koniec
            pobytu coraz mniej jadłam, teraz zbyt długo nie wytrzymuję, żeby czegoś nie
            skubnąć. Kilogramów nadal mam sporo do zrzucenia. W ciuchy przedciążowe jeszcze
            się nie mieszczę. Może jak pobiegam więcej z wózkiem na to moje 3 piętro, to
            coś zrzucę. smile)
            Dzisiaj pierwszy raz ruszamy na wycieczkę samochodem. Muszę zrobić synkowi
            kontrolę poziomu bilirubiny, bo nadal jest żółtawy, ale może poziom mu spada. U
            wcześniaków to może się dłużej utrzymywać niestety.
            Wczoraj mój mąż nareszcie zarejestrował synka, ale muszę dzisiaj jechać do
            poprawki, bo zrobili błąd w moim nazwisku panieńskim. My to mamy pecha z
            papierami. To samo było z aktem małżeństwa - tam też był błąd, tyle że w
            nazwisku panieńskim Pawła mamy.
            Mam nadzieję, że synek wytrzyma tyle jeżdżenia, chociaż pewnie będę musiała go
            dokarmiać w samochodzie. Jak na razie dość często jada w dzień. Czasem tylko
            zdarzy mu się przysnąć na godzinkę. W nocy śpi raczej dobrze, niewiele je,
            troszkę tylko się kręci. Za to dzisiaj ok. 5 rano zebrało mu się na
            pogawędki. smile)
            Wrzuciłam nowe fotki z wczoraj.
            --
            Magda i Lesio (15.04.2004)
            Lesio
            • 29.04.04, 10:26
              Miłoszek uwielbia jeździć samochodem. Po minucie nie ma człowieka wink Śpi i
              śpi. Jeśli chodzi o karmienie to obliczyłam, że je około 8 razy dziennie. Za to
              wydłużyły Mu się okresy aktywności. Lezymy razem na łóżku i patrzymy sie na
              siebie prawie dwie godziny. To chyba normalne, że coraz mniej śpi, a coraz
              więcej czuwa, prawda?

              Jeśli chodzi o apetyt, to ja jestem niejadkiem i teraz też nie mam dużego
              apetytu. W ciąży przytyłam 10 kilo, które w całości zostawiłam w szpitalu. A
              teraz to nie wiem, ile ważę, ale dużo nie jem. W ubranie przedciążowe wchodzę,
              bo brzuch prawie całkiem mi zniknął. Zresztą od wtorku ćwicze brzuszek, bo jest
              taki miękki, jeśli wiecie co mam na myśli. Ciekawe, ile zajmie mi odbudowa
              mięśni...

              Agnieszko, ja mieszkam na Ochocie, obok Pól Mokotowskich, czyli strasznie
              daleko od Ciebie. Ale może za kilka tygodni zorganizujemy spotkanie
              forumowiczek, już z dzieciaczkami?

              Magda, współczuję Ci tego dźwigania wózka na 3 piętro. Jak Ty sobie radzisz?
              Mnie ciągle brakuje zorganizowania i ciągle zapominam jakiś potrzenych rzeczy i
              trzy razy wracam crying Ale może się jeszcze wyrobię

              Pozdrawiam Was cieplutko
              Julia
              • 30.04.04, 09:34
                powiedzcie mi dziewczynki,bo mnie zżera ciekawość - ile pampersów dziennie
                zużywacie,jeśli oczywiście nie używacie tetry???Nie mam doświadczenia z takimi
                pieluchami a ciekawa jestem,jakiego rzędu sa to potrzeby.
                --
                Dona
                • 30.04.04, 09:58
                  Hejka tak zerkam co u was słychać ja narazie 2w1
                  mam do was pytanie czy spirytus do pępuszka musze mieć ze sobą w szpitalu czy
                  to dopiero w domu mi się przyda i jak długo się smaruje a pozatym czym się
                  zabezpiecza owszem można jałowym kompresem ale czym go przymocować? jako już
                  doświadczone mamuśki sądze że mi odpowiecie

                  Jaha będziemy mogły się umawiać na spacerki jak będe odwiedzała rodziców jestem
                  ciekawa w której części Tarchomina mieszkasz? jak masz ochote napisz na adres
                  gazetkowy

                  pozdrawiam was i wasze skarby za jakiś czas zgłosze się tu ze swoim maleństwem
                  • 30.04.04, 10:49
                    Spirytus do przemywania pępuszka u mnie w szpitalu nie był potrzebny. Tam mieli
                    takie rzeczy. Położna już w domu kazała mi przemywać pępuszek jeszcze po tym
                    jak odpadnie, bo coś tam może wyciekać i żeby się strupki nie robiły. Lesio ma
                    teraz 2 tygodnie i 2 razy na dzień przeczyszczam patyczkiem.
                    A zanim odpadł niczym go nie zabezpieczaliśmy. W szpitalu normalnie zakładali
                    pampersy nic nie podkładając.

                    Jeśli chodzi o zużycie pampersów to ciężko tak powiedzieć. Czasem w ciągu dnia
                    jest to 5 sztuk, czasem 10. Wszystko zależy od tego jak często dziecko robi
                    kupki. Czasem zdarza się, że przewinę małego, a za chwileczkę słyszę, że coś
                    znowu zrobił. No więc wymieniam ponownie. smile) W nocy przewijam rzadziej, bo
                    śpimy, a mój synek nie narzeka, że coś zrobił i mu przeszkadza. wink)
                    --
                    Magda i Lesio (15.04.2004)
                    Lesio
                    • 30.04.04, 11:20
                      My używaliśmy Papersów New baby (w paczce jest chyba 40 sztuk) i starczyło nam
                      na 5 dni. Miłoszek robi kupki zawsze z efektami dźwiękowymi wink więc od razu
                      zmieniamy pieluchę. A teraz przeszliśmy na tetrę.

                      Spirytus mają oczywiście w każdym szpitalu i przemywają pępusia. A potem nie
                      trzeba go nieczym chronić ani zabezpieczać.

                      Mój maluszek położony na brzuszku podnosi główkę i przekłada na druga stronę.
                      Nie wiem, czy nie za wcześnie na takie wyczyny i czy powinnam Mu na to
                      pozwalać. Czy Wasze pociechy też tak robią? Nie chcę, żeby sobie zrobił coś w
                      szyji lub karku, bo przecież jeszcze nie ma siły go utrzymać.

                      Czyż nie mamy pięknej pogody na spacerki?

                      Julia
                      • 30.04.04, 12:50
                        Mój synek też siłuje się z główką, aż się boję, bo on jest taki chudziuteńki, a
                        główka duża. Ciekawa jestem, kiedy wreszcie nabierze tłuszczyku. wink

                        Pogoda piękna, ale ostry wiaterek dzisiaj. Wczoraj dowiedziałam się od lekarki,
                        że swojego szkraba muszę ubierać o warstwę grubiej niż inne niemowlaki, bo to
                        wcześniak i jeszcze nie ma dobrej termoregulacji - szybko może się wychłodzić.
                        Czyli pakuję go pod kołderkę i idziemy. smile)

                        --
                        Magda i Lesio (15.04.2004)
                        Lesio
                      • 30.04.04, 23:49
                        My dzisiaj bylismy na wizycie kontrolnej w szpitalu. Zoltaczki juz nie ma,
                        Malutki rosnie - wazy wiecej niz przy urodzeniu (3160g), jaderka w drodze. Tez
                        lubi jezdzic samochodem, chociaz nie wiem czy ja polubie - jezdze miedzy dwoma
                        fotelikami i nie za bardzo moge sie ruszyc...
                        Na razie mamy klopot ze starsza coreczka. Niestety nie ominely nas humory i
                        inna demonstracja... . Jakos musimy to pokonac!
                        Wreszcie dziec spia idziemy spac i my!
                        Dobranoc!
                        Aga
                        --
                        mama Magdusi (19.04.2001) i Mateuszka (20.04.2004)
    • 30.04.04, 11:13
      Jak się wczoraj okazało, mój synek również uwielbia jazdę samochodem. smile)
      Krążyliśmy po mieście prawie 2 godziny załatwiając różne sprawy, a on sobie
      smacznie spał. Nawet nie obudził się jak mu krew pobierali - zapłakał i spał
      dalej. smile)
      Niestety znowu ma podwyższony poziom bilirubiny. Próbujemy go leczyć, zobaczymy
      co z tego wyjdzie.

      --
      Magda i Lesio (15.04.2004)
      Lesio
      • 01.05.04, 15:00
        Zaraz będzie więcej, a na początek proponuję, żebyśmy, starym zwyczajem
        założyły listę naszych Maluszków:

        Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
        waga: 3335 g, wzrost: 54 cm
        • 01.05.04, 15:38
          Cześć Dziewczyny,

          właśnie się wyspałam, Maleństwo jeszcze dosypia, więc korzystamz okazji i piszę
          kilka słów.
          Super być matką, ale dopiero w szpitalu uświadomiłam sobie, co znaczy być
          odpowiedzialnym za drugiego człowieka. Martwić się każdą drobnostką, płakać ze
          szczęścia patrząc na Kruszynkę, która leży obok i robi grymasy.

          Za nami pierwsza noc w domu. Nie było tak źle, chociaż byłam wykończona
          zwłaszcza wyrywaniem mnie ze snu. Malutka zjadła o 22, potem o 0.20, później o
          3, no i o 5, kiedy nie dała się już odłożyć z powrotem do łóżeczka i została w
          nim z nami. Po 15 minutach gaworzenia i rozglądania się, usnęła, dając nam
          pospać do 6.43.

          Z niecierpliwością czekam na pokarm. Cyce jak balony, ale leci z nich zaledwie
          kilka kropelek. Martwię się i tracę nadziejęsad(( Położna poradziła nam, żeby
          przystawiać ją do cyca na 15-20 minut, a potem dać jej butlę. I tak robimy. Nie
          chcę żeby była głodna. Wolę żeby rosła i modlę się o rzekę mleka. U mnie to 4
          doba po porodzie i zastanawiam się, ile jeszcze trzeba czekać...

          I tak sobie myślę, że bez końca chcemy czegoś nowego. Najpierw w ciąży oglądamy
          poszczególne etapy marząc o tym, żeby dziecko miało "już" 15 cm, potem żeby
          minęła krytyczna granica 27 tygodni, żeby miało szansę przezyć. A później
          chcemy jeszcze czegoś i jeszcze.
          Ja teraz chcę pokarmu!!!!
          Piszcie, jak było u Was, please.

          Zrzuciłam 7 kg, więc zostało jeszcze 8, ale mam taką przemianę materii, że
          sądzę, że to nie potrwa specjalnie długo. Brzuch wygląda jak w 4 m-cu ciąży,
          nie mam rozstępów, ani "wora", którego bałam się najbardziej.

          Bardzo bym chciała pójść już na spacer, ale Ukochany twierdzi, żeby jeszcze
          zaczekać, że "wszystko bym chciała od razu". Mam wielką ochotę wystawić ją
          przynajmniej na balkon, ale może to rozsądne, żeby zaaklimatyzowała się
          najpierw w domu?
          Na razie jesteśmy jeszcze na pampersach, ale jak przyzwyczaję się już do rytmu
          bycia matką noworodka, próbuję z tetrą, tak jak sobie obiecałam, a nikt mi nie
          wierzyłwink

          Tymczasem załączam link do stron, na których umieściłam jej zdjęcia, bo nie
          umiem tego zrobić na "Zobaczcie". Mam nadzieję, że jak wróci Mona, nasza
          specjalistka, to napisze mi, jak je zmniejszyć, żeby weszły na "Zobaczcie".

          Pozdrawiam Was ciepluteńko w ten cudny dzień.
          Eliza

          P.S. Jak u Was z kąpaniem? Ja postanowiłam, że będe to robić max raz na dwa-
          trzy dni. Żal mi tej delikatnej aksamitnej skórki moczyć w chlorowanej wodzie.
          Może jak będzie lato, chętniej ją będę kąpać? Na razie wolę ją
          przemywać "partiami".

          Letycja:
          foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=20573
          • 01.05.04, 15:41
            W poprzednim poście wstawiłam zły adres. Ten powinien być ok.
            E.

            foto.onet.pl/albumy/album.html?id=20573&q=Letycja&k=2
            • 02.05.04, 22:33
              Eliza, nie zapominaj o nas - oczekujących. Choć ja wciąż 2w1 to dzis zajrzałam
              co tu u was majowych mamuś słychać, no i dobrze bo znalazłam zdjęcia Letycji
              na które tak czekamy na wątku " w oczekiwaniu".
              Jeszcze raz gratuluję i pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoja małą córeczkę.
              A co do zamieszczania zdjęć na zobaczcie to jeśli masz program Irfan view to
              tam jest mozliwośc zmniejszania"wagi" zdjęcia.

              Ania
              --
              Mamakuba
              Ania - mama Kubusia maj 2002
          • 02.05.04, 10:10
            Cześć mamusie!

            Ja już powoli wpadam w rytm spania i niespania. W nocy synek śpi z nami w
            łóżku - mamy szerokie łoże, więc bez problemu się mieścimy. Łóżeczko owszem mam
            krok obok łóżka, ale na początek synek sypia tam tylko czasem w dzień. Jak się
            unormuje sen Lesiowi w nocy może też go zacznę kłaść do łóżeczka. Na razie jak
            się przebudza, daję mu jeść nie wstając i razem zasypiamy, po czym przebudzam
            się, a tu synek w mleku i dokoła niego również mokro. wink)
            Widzę, że powoli ustala mu się pewien rytm dnia i nocy. Rano w okolicach 5-6
            budzi się i ma ochotę na pogawędki, ale ja wtedy przysypiam. W dzień raczej nie
            za wiele śpi, co kawałek dojada. Czasem zdarzy mu się 1-2 godzinny sen. On jest
            maleńki i ma malutki żołądek, więc jada często po troszku. Myślę, że za jakiś
            czas to się zmieni.


            --
            Magda i Lesio (15.04.2004)
            Lesio
        • 02.05.04, 09:59
          Dopisuję się do listy:

          Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
          waga: 3335 g, wzrost: 54 cm
          Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
          wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm

          --
          Magda i Lesio (15.04.2004)
          Lesio
          • 02.05.04, 12:49
            Oj dała nam dzisiaj popalić... O 6 zaczęła tak niemiłosiernie płakać i się
            prężyć, że sama miałam ochotę się rozbeczeć słuchając jej żali. Brzuszek ją
            bolał, biedactwo.
            Tymczasem śpi ciągle od 7 rano...

            Ja ciągle czekam na pokarm... Kiedy?????? uaaaaaa
            • 02.05.04, 13:36
              Nam wczoraj synek przed południem wyjątkowo popłakiwał i się prężył. Chciał i
              nie chciał possać mleczka. Przysypiał i się budził. W końcu jednak się
              uspokoił. Może to reakcja wtórna na czopki, które niestety musimy mu
              aplikować. sad
              Dzisiaj za to aniołek pojadł rano, pospał ponad 2 godziny, znowu pojadł i teraz
              śpi z tatusiem ponad godzinę... Udokumentowałam to fotką, która lada dzień
              ukaże się na Zobaczcie! Wkleiłam też fotki synka w foteliku - dopiero widać
              jaki on jest tyciutki...

              Elizo, pokarm powinien się już rozkręcać powoli. Może rozmasuj piersi - to
              pobudza laktację. No i próbuj często dostawiać głodną córeczkę, żeby ssała i
              ssała. Trzymam kciuki.

              Ja z kolei ostatnio mam napad na sprzątanie, porzadkowanie, gotowanie, pranie.
              Ciągle coś robię jak tylko synek przyśnie. Mam nadmiar energi mimo
              niedospania. wink) Do tego gonię męża, żeby też coś robił, a on ma totalnego
              lenia - albo siedzi przed komputerem, albo przed TV. smile)

              --
              Magda i Lesio (15.04.2004)
              Lesio
              • 03.05.04, 11:10
                Magda, poruszyłaś temat spania. No właśnie, ile śpią wasze pociechy? Bo nasz
                Miłoszek cyrkuluje w okolicach 3 godzin, czasem godzinę mniej, a czasem godzinę
                więcej. Za to przedwczoraj spał w nocy 6 godzin, a dzisiaj sprawił rodzicom
                przemiłą niespodziankę i spał od 21 do 5 rano, czyli 8 godzin !!!! Żeby Mu tak
                zostało. Teściowie powiedzieli, że mniej więcej po miesiącu stabilizują się
                pory spania. Tak bym chciała, żeby synek przesypiał całą noc. To wstawanie w
                nocy mnie wykańcza.

                A wczoraj odpadł Mu pępek, który schowałam do pudełka z innymi skarbami: testem
                ciążowy, zdjęciami USG, szwem z cc i obrączką na nadgarstek...

                Pozdrawiamy
                Julia
                • 03.05.04, 13:15
                  No niestety mój synek jeszcze za długo nie sypia. W dzień tak jak pisałam
                  czasem zdarzy mu się 2 godziny snu, czasem godzinka, często pół godziny. On
                  jest wcześniakiem i musi częściej dojadać. Ostatnimi dniami dopiero coraz
                  dłużej śpi, ale jednocześnie coraz częściej bywa rozmowny.
                  W nocy z kolei budzi się co 2-3 godziny, troszkę possa, pogada i zasypia. No i
                  budzi się koło 5 rano już codziennie, nie chce jeść, tylko ma ochotę na
                  pogawędki. Ja niestety o tej godzinie jestem jeszcze nieprzytomna. sad

                  A wiecie, że ostatnio mam straszną ochotę na seks? No aż mi się śni po nocach.
                  A tu nie można, bo szwy się muszą wygoić - dopiero odpadają. Mężowi nawet o tym
                  nie wspominam... Nie wiem jak mam wytrzymać jeszcze ze 3 tygodnie. sad(

                  --
                  Magda i Lesio (15.04.2004)
                  Lesio
                  • 03.05.04, 20:42
                    i nas tu jeszcze nie było??? wink))

                    Dopisuję się do listy:

                    Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
                    waga: 3335 g, wzrost: 54 cm
                    Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
                    wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm
                    Mamamona (Mona), Warszawa, 30l, synek Miłosz ur.24.04.04, g.17.45, waga: 3980g,
                    wzrost 60cm

                    no witam Szanowne Grono smile)))))))))

                    i zaczynam szybko:
                    -z dietą jest tak jak mówi Julia - wszystko z umiarem. z cytrusami to nie
                    chodzi o to, że uczulają, lecz o zasadę, że w diecie karmiącej mamy należy
                    spożywać produkty z naszej strefy geograficznej, a te są nam obce, więc
                    wniosek: mogą uczulać. ja bym się tym w ogóle nie przejmowała. i podstawowa
                    zasada (i tu Madziki nie robisz raczej dobrze): jeść wszystko, ewentualnie
                    eliminować uczulające produkty w razie tejże. jeśli teraz, jak synek jest
                    noworodkiem niewiele jesz, a zamierzasz przejść na bogatszą dietę - może
                    skończyc się kolkami. oby nie!

                    -my mamy rytm: Miłek się wybudza, robi głośną, męską, złotą i pachnącą kupkę,
                    przewijamy, jemy oba cycki, bekamy męskogłośno, jemu znów oba cycki, śpimy 3
                    godziny. wniosek - koło 8 pampersów dziennie. ostatnia, druga paka newbornów
                    się kończy, i teraz lecimy dwójeczkami, bo juz czasem przemaka (długi czas
                    spania i siusiania wink)))

                    -Elizo, mam nadzieję, że z każdą chwilą będzie lepiej. nam położna mówiła, że
                    po cc jest mleczko w 4-5 dobie. Twoja położna oczywiście miała najlepsze
                    sugestie. ja myślę, że w ciągu dnia, jak masz czas i dobre samopoczucie, to
                    pozwol Letycji possać jak długo chce (jak najdłużej), dopóki oczywiście starczy
                    jej cierpliwości wink))), bo rzeczywiście ssanie pobudza laktację.
                    ja w dzień porodu i 1 dobie nie mogłam iść siusiu, bo synek ma tak silny odruch
                    ssania, że wyssał mleczko już w 2 dobie (a moja Polcia dopiero w 4)

                    -Madziki, i ja mam to samo z seksem. trzeba przyznać, ze w tej ciąży, w
                    odróżnieniu od Polciowej, nie miałam chęci (paweł stwierdził, że trudno się
                    dziwić, synek poczułby się jak homoseksualista wink))), teraz już mnie tak kręci,
                    że wciąż się zastanawiam, cóż by się stało ??wink))))
                    na razie leczymy się erzacami, ale na mnie za mało sad(((

                    -Elizo, ja zmniejszam zdjęcia w photoshopie. zmniejszam rozdzielczość i
                    wielkość pliku. nasze zdjęcia wysłałam na zobaczcie! z Polcią i Miłkiem, mam
                    nadzieję, że jutro już będą wink)))

                    -na razie jak wspominałam luzik, synek je i śpi, ja też ucinam sobie drzemeczkę
                    w ciągu dnia półgodzinną, regenerując i zbierając siły. jest cudnie, synek tak
                    podobny do Pawła, że aż mnie wzrusza. Polcia zafascynowana, chociaż przejawia
                    lekką zazdrość, ale wcale nas to nie dziwi. ta pojawia się w każdym wieku wink)))
                    z każdym dniem będzie lepiej, no i cieszę się, że synek na starcie ma taką
                    atrakcję w postaci biegającej,śpiewającej i tańczącej siostry

                    mocno Was ściskam, lecę na kolacjone smile)))
                    Mona
                    --
                    zobaczcie
                    Polcia! i
                    Miłek!
                    Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                    • 04.05.04, 08:06
                      To ja jeszcze z pytaniem o dietę. Czy jadacie potrawy smażone, a z warzyw
                      wszelkie nowalijki? No i co z fasolowatymi i kapustą - podobno są wzdymające.
                      Coraz bardziej staram się urozmaicać jedzenie i ciągnie mnie jeszcze sałata,
                      pomidorki, ogórki i takie tam.

                      Dzisiejszą noc mało spałam niestety... Wczoraj w dzień wyjątkowo dobrze spał,
                      za to w nocy co pół godziny się przebudzał i nie bardzo chciał jeść tylko
                      trochę marudził. Przysnął dopiero koło 3 nad ranem, a o 5:30 i tak tradycyjnie
                      pobudka. Właśnie dopijam kawkę na przebudzenie.

                      Wczoraj porównywałam zdjęcia mojego męża z dzieciństwa i synka. Zdecydowanie to
                      jego kopia tak jak mi się wydawało od pierwszego spojrzenia. Najlepsze było jak
                      dali mi Lesia zaraz po urodzeniu, jeszcze umazanego, a ja pierwsze co
                      zobaczyłam, to lekki dołek w brodzie, taki jak ma Paweł. smile) Oczywiście mąż
                      jest dumny z tego powodu.

                      --
                      Magda i Lesio (15.04.2004)
                      Lesio
                      • 04.05.04, 09:45
                        Moja mała tez wygląda jak Niemąż. Wszystko identyczne, tylko dół i ręce mojewink
                        No i mój dół w jednym policzku. ale się cieszę, bo nie ma chyba nic
                        fajniejszego dla tatusia, jak wszyscy mówią: "OOO, jaka córka do pana
                        podobna!" . Mój jest z tego powodu bardzo dumny i zadowolony, a mi w zasadzie
                        wszystko jedno do kogo jest podobna... On trochę przystojniejszy niż jawink, ma
                        lepsze włosy, bo ciemne i falują, więc... co mi tam!

                        Co do diety - ja wprawdzie cały czas martwię się, że za mało mam pokarmu, bo
                        niby cos tam leci i wczoraj byłam nawet tym faktem podekscytowana, ale wydaje
                        mi się, że to za mało... Chyba na noc dam jej butlę na lepsze spanie. Jak
                        myślicie - czy z cycka wyciągnie tyle, co trzeba, czy lepiej dokarmić dla
                        własnego spokoju? Wczoraj pierwszy raz jej nie dokarmiałam, strzeliła dwie
                        porządne kupy, a dziś rano następną, czy to może być kupa z jakichś zapasów
                        wcześniej zjedzonych czy raczej wątpliwa sprawa? dziewczyny Doświadczone, Mona -
                        please, wypowiedzcie się. Martwi mnie to, że od kiedy wycofałam butlę, mała
                        jest bardziej aktywna, ale i marudna. Ryczy po prostu, no i chce ciągle na
                        ręce. czy dziecko można jakoś przetrzymać z tym płakaniem? Czy nie reagować na
                        nie przez jakiś czas i się unormuje? Trochę się boję tego brania na ręce co
                        chwila, ba, BARDZO się tego boję, bo nie chcę miec dzieciaka, który podnosi
                        larum i ma 100% gwarancję tego, że dostanie to, co chce...

                        Co do diety - ja jem właściwie wszystko. Staram się zwracać uwagę na to, co w
                        siebie wrzucam, ale jakoś bez przesady. Oczywiście mam chęć na to, czego nie
                        wolno - młodą zasmażaną kapustkę, ale to sobie akurat odpuszczę.
                        Muszę przyznać, że mój apetyt wrócił do przedciążowej normy czyli stał się
                        marnym apetytem. "Już nie mogę...", "Za dużo mi nałożyłeś...", a tu wszyscy
                        oczekują, że będę elegancko jadła.

                        No i co z tymi ziołami na karmienie? ja sobie wyobrażam, ze z cyców powinna
                        lecieć struga mleka tak, jak w książkach na rysunkach, gdzie jest
                        instrukcja "Ręcznego odciągania mleka", na której kobieta doi własną pierśwink,
                        że tak to obrazowo ujmę...

                        Oj spadam stąd już, bo nie mam siły...

                        Uściski ciepłe dla Was,
                        e
                        • 04.05.04, 10:44
                          Elizo, bez obaw, takiego malutkiego człowieczka nie jesteś w
                          stanie "rozpuścić". taka mała istotka chce tylko być z mamą, bo jesteś dla niej
                          nią samą. ona nie czuje Ty i ona, tylko ja (i mama w jednym). ja myslę, że
                          Letycja chce do mamy, bo mleczko jeszcze nie leci tak szerokim strumieniem jak
                          ona by chciała. powiem szczerze, aby wyssać tą rzekę, ona musi zafundować Ci
                          maraton ssania, po prostu na Tobie powisieć. jak już będziesz miała dość -
                          butla. uzbroj się w cierpliwość, butelkę wody mineralnej, dobrą książkę,
                          muzyczkę i się tulcie do cycka. trzymam kciuki.
                          jak już popłynie ta rzeka to trochę zluzuje malutka.

                          kupę obstawiam z zapasów sztucznego mleczka. ale pamiętaj że mleko mamy jest
                          szybkotrawione, więc wszystko zależy od wyglądu tej kupy. mamowa jest grudkowa
                          (prawie jak mini grani serek), złota i nie smierdząca (pachnąca wink)

                          tego ryczenia nie przetrzymuj. dziecko do 3-4-5 miesiąca płaczem sygnalizuje że
                          coś nie gra, nie jest to wyrachowana gra.

                          kapucha, czosnek,warzywa strączkowe i rzodkiewka są na cenzurowanym. ja ich
                          unikam, bo mimo,że moje dzieci tfu! tfu! nie są alergikami, przez pierwsze
                          miesiące się szanuję.
                          jem czekoladę, fakt. z czekolad najlepsza jest wysokoprocentowo kakaowa, czyli
                          ciemna (np.lindta, mniam!), bez domieszczek spulchniaczy wszelakich.

                          z Polcią przytyłam po porodzie. Miłosz to taki smok (rzeczywiście u nas
                          dziewczynka jak mimoza, a chłopak je jak smok), że wciąz jestem głodna, i
                          chudnę! całe szczęście, bo miałam strachy!

                          mocno ściskam, Elizo trzymam za Was kciuki.
                          ps. i jeszcze jedno: istnieje teoria, że każda mama może wykarmić swoje
                          dziecko. ja w nią wątpię. jak Wam się nie uda, to nie brnij w stres, wyrzuty
                          sumienia, nieprzespane noce i inne. leć na butelce, i wierz mi, to też ma swoje
                          zalety, bo będziesz swobodniejsza (a ta z cyckiem to musi być wciąz przy
                          dziecku, co w pewnym momencie może stanowić problem).
                          trzymam kciuki!

                          Mona

                          --
                          zobaczcie
                          Polcia! i
                          Miłek!
                          Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                          • 04.05.04, 10:48
                            pomidory, ogórki sałata - ok.
                            rzodkiewka nie, generalna zasada: to co wzdymama mamę, podziała i na dziecko
                            (czyli co się mocno odbija wink)))))
                            M
                            --
                            zobaczcie
                            Polcia! i
                            Miłek!
                            Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
    • 04.05.04, 11:15
      Julio, Twój synek jest tak podobny do taty, że to aż zabawne! a na ogół te
      maluchy podobne są do nikogo wink))))
      wpisałam Wam już dobre myśli.

      no i nasze zdjęcia też już uzupełnione. zapraszamy wink)
      --
      zobaczcie
      Polcia! i
      Miłek!
      Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
      • 04.05.04, 11:51
        Mona, nareszcie tu zawitałaś smile))) Już było smutno, kiedy tak długo siedziałaś
        w szpitalu i nie było z kim "pomatriksować". Miłosz to chyba szczęśliwe imię,
        bo i mój jest słodkim aniołkiem. Dzisiaj znów przespał w nocy 6 godzin, czym
        bardzo uradował rodziców. Za to wydłużają Mu się godziny aktywności. ciągle
        chciałby leżeć z nami i po prostu obserwować świat. Jest taki ciekawski. I
        rzeczywiście podobny do taty - wszyscy to zauważają, a Grześ na tekst:
        toż to wykapany tata" odpowiada: "Jaki wykapany? To był porządny wytrysk..."

        Magda, ja też już ciągle myślę o seksie. Mojemu mężowi codziennie śnią się
        jakieś sceny erotyczne i rano mnie tym męczy. Ja to bym chciała już (dzięki
        cesarsce dół mam w porządku), ale jak tu się kochać jak górą cieknie mleko, a
        dołem krew... W ogóle nie czuję się atrakcyjna sad(( A Wy? Czy to przechodzi i
        znów będę się czuła sexy?

        Jeśli chodzi o dietę, to tak jak pisałam, jem wszystko, co do tej pory.
        Codziennie wypijam szklankę soku wyciskanego z pomarańczy, czasem podgryzam
        czekoladę, kapusty nie lubię, więc nie jadam. Na razei Miły nie ma żadnego
        uczulenia.

        A od wczoraj jest dorosłym facetem: odpadł pępek i obcięliśmy paznokcie!!!! A
        dzisiaj ma juz 2 tygodnie - jak ten czas leci...

        Pozdrawiam
        Julia
        • 04.05.04, 12:16
          Dziewczyny-ja właśnie w sprawie paznokci - uświadomiono mi ostatnio,że już się
          nie obcina maluchom pazurków obcinaczką (my specjalnie sprowadzaliśmy dla Jasia
          ze Stanów takie wówczas-cudo)a tylko nożyczkami.Czy to prawda???
          --
          Dona
          • 04.05.04, 13:21
            eeeeeeeeeeeeeeeeeeeee tam wink)))
            jadę do szpitala, uściskam od Was Wieczną Gosię
            Pa
            M
            --
            zobaczcie
            Polcia! i
            Miłek!
            Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
            • 04.05.04, 15:23
              Mona oczywiście uściskaj Wieczną-Gosię, niech się dzielnie trzyma.

              Co do atrakcyjności, to nic jeszcze nie odczuwam - nie czuję się ani
              atrakcyjna, ani nieatrakcyjna. Jestem po prostu nieco gruba, ale przy moim mężu
              aż tak mnie to nie przeraża. Mam nadzieję, że zgubię w końcu trochę. Na razie
              spadło mi 10 kg, czyli jeszcze co najmniej 15 kg do tego co było przed ciążą, a
              wtedy i tak była lekka nadwaga, więc mam co zrzucać... Teraz nie mam czasu o
              tym myśleć, pewnie dopiero jak będę musiała iść do pracy i okaże się, że nie
              mam w co się ubrać, bo wszystko za małe.

              Pędzę bo synek się obudził...

              --
              Magda i Lesio (15.04.2004)
              Lesio
              • 05.05.04, 01:24
                Dzień dobry paniom!!

                Lista lista:
                Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
                waga: 3335 g, wzrost: 54 cm
                Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
                wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm
                Mamamona (Mona), Warszawa, 30l, synek Miłosz ur.24.04.04, g.17.45, waga: 3980g,
                wzrost 60cm
                Kmiszka (Ola), Szczecin, 23 l, córcia Gabrysia ur. 30.04.04, godz. 13.30, waga:
                3140g, wzrost 55 cm


                Mona pisała, że kupa po maminym mleku jest jak serek grani. A u nas raczej jak
                wiórki kokosowe. Jak to zobaczyłam to przez myśl mi przeszło, że to dlatego, że
                wciągam princessę kokosową wink)) Ale przypomiało mi się, że ten wafelek ma z
                prawdziwym kokosem tyle wspólnego, że może kiedyś koło kokosa leżał.

                Dzisiaj robiłam małej fototerpię antyżółtaczkową - wystawiłam wózek na balkon
                na słoneczko. Jutro na 100% spacerek.

                Mam pytanie do dziewczynek po epizjotomii. Jak odczuwacie te szwy? Bo u mnie to
                chyba w normie (czyli boli przy siadaniu, ciągnie i inne atrakcje) tylko martwi
                mnie nieco obrzęk, taki jakby guzek w miejscu zszycia. Żadnych innych
                niedobrych oznak nie zanotowałam, ale patronaż mam dopiero po weekendzie, więc
                napiszcie czy to tak ma być czy lecieć pokazać psitkę ginowi?

                Wysłałam zdjęcia na zobaczcie. ciekawe czy się uda i jutro sie pokażą?

                na razie
                dobrejnocy
                • 05.05.04, 10:25
                  cześć
                  zapraszam na forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12405596&a=12405596
                  trochę chyba przesadziłam z tym rozmiarem... kiedyś się nauczę, mówią że
                  pierwsze sto razy jest najgorsze
                  pa
                  • 05.05.04, 11:11
                    Już widziałam, córeczka super!!!
                    Mój synek chyba właśnie odsypia noc - zaraz będą 3 godziny jak śpi... W nocy co
                    godzinkę się budził i coś mu nie pasowało. Jeść zaczyna tradycyjnie rano
                    dopiero ok. 5-6. Wczoraj od rana w ogóle nie mógł przysnąć.
                    No chyba wykrakałam, właśnie się budzi - pędzę, bo pewnie głodny...
                    --
                    Magda i Lesio (15.04.2004)
                    Lesio
                    • 05.05.04, 14:15
                      Hej, właśnie wróciliśmy ze spacerku. Po raz pierwszy Miłek na nim zasnął.
                      Zawsze tylko obserwował bacznie cały świat. Teraz nadal śpi, więc mam chwilkę
                      na pisanie. W goóle jestem dzisiaj wypoczęta jak nigdy, bo mały spał w nocy 5 i
                      4 godziny, a potem jeszcze przed spacerkiem 3, co skrzętnie wykorzystałam
                      kłądąc się i odsypiając smile))

                      Olu, cieszę się, że zawitałaś tutaj ze śliczną Gabrysią. Opowiadaj jak
                      najwięcej o Twoim kwietniowo-majowym maleństwie.

                      Dona, wydaje mi się, że najprościej kupić nożyczki dla dziecki, które
                      znajdziesz w kazdym sklepie z artykułami dzięcięcymi. Sa specjalnie zaokraglone
                      i dopasowane do małych pzanokietków. U nas było tak, że Grześ wyjął "mały
                      zestaw lekarza" i obciął Mu paznokcie jakimis chirurgicznymi nozyczkami wink
                      bo "ona nozyczkami dla dzieci bawić się nie będzie". A manikiur taki ładny, że
                      od razu kazałm mężowi i mnie zrobić, hi, hi.

                      Magda, mój też budzi się zazwyczaj około 5-6. To chyba jakaś taka pora malców,
                      żeby wykończyć mamusie, bo ja o tej porze padam na twarz...

                      Julia
                      • 05.05.04, 22:44
                        odradzam nożyczki z zaokrąglonymi noskami. może coś obcinają ale na pewno nie
                        dziecięce paznokietki wink) używamy dorosłych, ale ciekawą rzecz powiedziała mi
                        siostra cioteczna, mama trojga, że jak obcina się pazurki to się wzmacniają i
                        są coraz bardziej twarde. przy kolejnych dzieciach obrywała naderwane już
                        maleńkie płytki, i to podobno ich aż tak nie wzmacnia (teraz myślę: dlaczego??
                        skąd ony wiedzą??? hehe).

                        Miłek gość. nastawiona byłam jak na ciężką wojnę. z Polcią mam kiepskie
                        doświadczenia początkowe. zanim zamieniła się w pogodnego niemowlaka, minęły
                        prawie dwa miesiące, przez które ona uczyła się jeść, napełniac skutecznie
                        brzuszek i spać, a ja być mamą. przez dwa miesiące jadła jak kotek, zasypiała
                        czując tylko smak mleczka na języku, a za 5 minut już płakała, że głodna.
                        sutki mi popękały, lewy prawie odpadł. normalnie koszmar.

                        Miłosz je bardzo efektywnie, ściąga wszystko. śpi długo. na spacerach kima. w
                        domu też. rośnie w oczach. jestem w szoku.

                        jeszcze w szpitalu śmiałam się,że nie słyszę jak płacze. z Polcią budziłam się
                        na każdy szelest jej innego oddechu. z synkiem śpię jak kamień, myśląc w śnie:
                        co za dzidziuś tak ryczy??? a to moje wink))))))))
                        podobno z kolejnymi dziećmi sytuacja jeszcze się pogłębia.

                        jutro odbieramy kangurka! w końcu!!!!! gdzie pojechać?? gdzie pojechać??
                        polecam najnowszą Dianę Krall wielbicielkom lekkiego jazziku. jest świetna.
                        boska. brzmi troszkę jak Cassandra Wilson, chociaż do jej głębi głosu nikt nie
                        ma szans wink))

                        mocno Was ściskam, Elizo jak mleczko???????

                        Mona
                        --
                        zobaczcie
                        Polcia! i
                        Miłek!
                        Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                        • 05.05.04, 22:47
                          Elizo, już przeczytałam, że działają. fajnie.
                          i jeszcze jedno: nie zamartwiaj się tymi mądrymi książkami. każde dziecko jest
                          inne, i nie ma na nie regulaminowej recepty. słuchaj swego instynktu.
                          jakkolwiek (moje ulubione słowowink)) górnolotnie to brzmi, wierz mi - działa smile))
                          M
                          --
                          zobaczcie
                          Polcia! i
                          Miłek!
                          Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
    • 06.05.04, 17:05
      Wreszcie chwila, moge zajrzec.

      Lista lista:
      Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
      waga: 3335 g, wzrost: 54 cm
      Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
      wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm
      Mamamona (Mona), Warszawa, 30l, synek Miłosz ur.24.04.04, g.17.45, waga: 3980g,
      wzrost 60cm
      Kmiszka (Ola), Szczecin, 23 l, córcia Gabrysia ur. 30.04.04, godz. 13.30, waga:
      3140g, wzrost 55 cm
      Aga (jaha_mama_magdy), Warszawa, 29l, synek Mateuszek ur. 20.04.04 godz. 15.22,
      waga 3090g, wzrost 54 cm

      U nas chwilowy zamet. Niestety nie obywa sie bez scen zazdrosci ze strony
      starszej coreczki. Madzia pokazala pazurki. Jest troche zagubiona. Po trzech
      miesiacach lezenia mama wstala, babcia wyjechala itp. Mateuszek w nocy spi,
      budzi sie 1 raz, w dzien niestety spi na spacerach a potem tez spi ale niestety
      na rekach. Kazda proba odlozenia gdziekolwiek konczy sie placzem. Na poczatku
      bylo super, lezal i spal, potem lezal i spal lub sie rozgladal. Teraz nie mam
      czasu na nic, ani mozliwosci zrobienia czegokolwiek z bobasem na rekach crying((

      Dopadly mnie kompleksy, niestety wciaz nie mam sie w co ubrac a za 6 tyg slub
      siostry, pojde chyba w worku...

      Mateuszek rosnie, tyje w oczach, jesc lubi, a pepek nie odpadl.

      Pozdrawiamy!!

      Aga
      --
      mama Magdusi (19.04.2001) i Mateuszka (20.04.2004)
      • 06.05.04, 19:57
        Hej,

        Mona pisała kiedyś, że w niemowlaku najgorsze jest to, że przed dwa miesiące
        biegasz wkoło niego i żadnej nagrody, nawet uśmiechu. A ja właśnie dostałam
        dzisiaj nagrodę za nocne wstawanie! Rozmawiamy sobie z małżonkiem, że już druga
        noc była bez wycia - fakt, nauczyłam sie już wstawać do karmienia gdy usłyszę
        charakterystyczne cmoktanie, ale dziwne było to, że mała sie nie wydzierała
        przy przewijaniu. I co się okazało? w dzień przewija Krzysiek, przy
        akompaniamencie syreny, ale wystarczy że pojawię się z zasiągu wzroku (czy może
        raczej węchu?) małej, i jest cisza!!! Myślałam, że się rozpłynę jak Gabcia
        zamilknęła na moje 'co dziewczynko???'. ach..

        Mieliśmy dzisiaj patronaż. (Mam ostatnio szczęście do służby zdrowia, bo
        położna bardzo konkretna, z niczym się nie narzucała, i stwierdziła, że i tak
        zrobimy po swojemu, nasza tylko głowa żeby dziecce nie zaszkodzić.) Tutaj znowu
        piję do Mony - pisałaś że karmisz Miłka obiema piersiami na jedno posiedzenie,
        ja też tak robię, bo pokarm leje mi się z obu. Położna na to, że to grozi
        zastojami, bo trzeba jedną pierś do końca opróżnić, nastepną dopiero napocząć
        przy następnym karmieniu. No nie wiem, jakoś mnie nie przekonała. Zresztą z
        moją 'hydrauliką' o zastojach nie ma mowy, bo wszystko wypływa od samej
        grawitacji.. no ale dziwne z tymi piersiami, że tylko jedną na raz można. kupię
        na allegro jakieś księgi o karmieniu, to doczytam.

        Dzisiaj znowu był spacerek. fajnie jest na dworze, ale słaba jestem jak nigdy.
        Pchanie wózka pod górkę czy podjeżdżanie na schodkach to strrraszny wysiłek. no
        ale jutro dopiero tygodnica porodu, w końcu kiedyś zmężnieję..

        pozdrawiam mocno
    • 06.05.04, 21:59
      Witajcie!!!!
      Chciałam sie tylko odmeldować na nowym watku. 3 maja 2004 roku o godzinie 15.15
      zostałam mama ślicznego Adrianka. Postaram sie tu często zaglądać ale poki co
      mam problemy z siedzeniem ( zrobił mi sie okropny krwiak po nacięciu krocza).
      Pozdrawiam wszystkie mamy i ich pociechy.

      Magda i Adrianek
      • 07.05.04, 03:42
        Magda i Adrianek! Gratulacje! Życzymy Wam zdrowia! Niech synek rosnie w siłę, a
        krwiaki się wchłoną wink)))))

        Olu, ja tam się teoriami nie przejmuję. położna ma chyba niedzisiejsze
        przekonania, bo moja teściowa mówi, że kiedyś kazano nawet po skończonym
        karmieniu jedną piersią ściągnąć resztę do końca. tylko, że końca nie ma, a
        ilość mleczka w czasie karmienia się zmienia. ja daję Miłkowi tyle z jednej,
        ile on wypija. na ogół sam się odrywa opity jak kleszcz, bekamy, potem druga,
        to samo, potem jak ma chęć znów pierwsza i druga. po to tak żongluję, żeby spił
        nadmiar (po pierwsze), i żeby efektywniej się najadł. jakbym miała czekać aż
        sobie całą pierś "opróżni" (coś takiego nie istnieje, dopóki dziecko ssie, coś
        leci), to bym cały czas karmiła.
        poza tym pamiętajcie, że piersi przystosowują się do oczekiwań dziecka, czyli
        samo sobie wysysa ile mu potrzebne, i nie istnieje nadprodukcja (oprócz nawału
        i tych przejściowych okresów, kiedy dziecko wysysa większe ilość - zdaje się,
        że to się nazwywa kryzysami 6 tygodnia i kiedyś tam dalej wink)))

        ale o czym ja tu>>? dziś w końcu odebraliśmy kangura. najpierw myślalam, że
        trochę minie czasu zanim w niego wsiądę, ale dziś grzaliśmy już po mieście wink))
        bo mały miał wizytę u ortopedy (robiłam mu w szpitalu usg, i ma kiepskie stawy
        biodrowe- trzeba szerokopieluchować, spać na brzuszku w dzień etc.)

        auto jest super, jeżdżenie w końcu przyjemnością. synkowi się podobało!
        jak wróciliśmy ze szpitala, całą drogę trzymałam mu mały palec w buzi, bo
        niestety denerwował się, że nie je! (a nakarmiony przed wyjściem wink))
        dziś spał całą drogę tam i z powrotem, a ja już układam sobie plany gdzie
        pojedziemy. jestem gotowa do spotkań !!! hehe

        ciekawe jak Wieczna? nic nowego nie wiem
        pzdr
        Mona
        --
        zobaczcie
        Polcia! i
        Miłek!
        Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
      • 07.05.04, 11:05
        Gratulacje Magdo! Niech synek się zdrowo chowa. No i czekamy na fotki. smile)

        Zauważyłam, że mój synek świetnie uspokaja się w samochodzie, podobnie w wózku
        na spacerkach. W domu w tym czasie by się kręcił, a tak słodko śpi.
        W nocy niestety nadal nie potrafi przysnąć na dłużej, przez co ja chodzę
        nieprzytomna w dzień. Przebudza się co godzinkę, zaczyna kwękać, possa troszkę
        albo i nie, pokręci się, no i w końcu przysypia.
        Lesio uśmiecha się nawet dosyć często, ale nadal jest to podświadome. Coraz
        częściej ma chwile, kiedy nie śpi i lubi jak się do niego mówi albo śpiewa.
        Patrzy się wtedy z zaciekawieniem.
        Cały czas czekam, aż mu zejdzie ta żółtaczka, za tydzień robię kolejne
        kontrolne badania. U wcześniaków to może się dłużej utrzymywać, ale synek
        wczoraj skończył już 3 tygodnie. Jak to szybko zleciało.

        --
        Magda i Lesio (15.04.2004)
        Lesio
    • 07.05.04, 03:54
      o tym czekaniu na pierwszy uśmiech, to też chyba przesadziłam. ja miałam z
      Polcią ciężki start. strasznie mi krwawiły sutki (szczególnie lewy mało nie
      odpadł, więc później było już karmienie tylko z jednej piersi), Polcia malutko
      jadła, za chwilę się budziła. ja byłam nerwowa, niewyspana, jak ją lewą piersią
      karmiłam, to płakałam. normalnie miałam takie stany, że chciałam ją dusić
      poduszką.
      podobno dzieci wyczuwają nerwowość matki.
      początek pamiętam jako ból, cierpienia, brak uśmiechu. nic od dziecka.

      Miłosz jest innym dzieckiem. wyluzowany,najedzony, spokojny, wciąż się anielsko
      uśmiecha. ja też jestem spokojniejsza.

      tamta opowieść chyba była dla przestrogi, chociaż jak już wspominałam, tym
      razem nastawiona byłam na to samo, na najgorsze.
      teraz się relaksuję. w weekend mamy pierwszych gości, oprócz teściów i moich
      rodziców wink)))))

      pzdr
      Mona
      --
      zobaczcie
      Polcia! i
      Miłek!
      Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
      • 07.05.04, 11:01
        Magda, wielkie Gratulacje!!!! Niech Adrianek rośnie piękny, a Ty dochodź szybko
        do formy (zwłaszcza kroczowej wink Czekamy na relację z porodu i oczywiście
        zdjęcia małego Adrianka. Niech żyje kolejne majowe dziecko!!!

        Agnieszka, świetnie Cię rozumiem. MÓj Miłoszek tez uwielbia byc u rodziców na
        rękach i czasem trudno Go odłożyć. A mnie już padają plecy, mimo że codziennie
        ćwiczę jogę. Wczoraj mieliśmy kryzys, bo Miły był bardzo długo za dnia aktywny.
        A ja niedospana, bo po dwóch tygodniach urlopu mój mąż wrócił do pracy i na
        trzy dni zostaliśmy sami sad(( Oj, ciężko było. Za to dzisiaj synek wynagrodził
        mi wczorajszy dzien. Jak Go położyłam po kąpieli o 22, to spał aż do 4, a potem
        jeszcze do 7. Wie, że mamusia pada ze zmęczenia...

        Mona, a co Ty robisz w matriksie o 3 w nocy??? Spać!!!!

        Pozdrawiam wszystkie wyspane i niedospane


        Julia
        • 07.05.04, 11:44
          Mona w matriksie o 3 w nocy???? No ładnie, ładniewink
          Moja Letycja póki co jest aniołem. Wczoraj zapłakała tylko raz (sic!) podczas
          kąpieli, a to dlatego, ze ją przetrzymałam i była nieludzko głodna.
          A z cyckami to tez słyszałam, żeby karmić jednorazowo jednym. Ale czasem łamię
          ten przykaz - jak oba cycki mam duże, to przystawiam do obu, żeby się
          wyrównaływink Leci mleko lepiej, ale Lalka przybrała mi na wadze tylko 50 g od
          wypisu ze szpitala, więc oczywiście się martwię, chociaż dzisiaj pediatra
          powiedziała, ze nie ma czym...
          Powiedzcie, jest się czym martwić? Karmię co 2-3 godz, czasem co 4. Kupy 3-8
          dziennie jak serek wiejski 0 kaloriiwink nieśmierdzące. Kolek nie ma, wrzasków
          nie ma, śpi elegancko. Najśmieszniejsze, że jak patrzę na nią, to wydaje mi
          się, że się zmieniła i urosła, a tu tylko 50 gram... hmn.

          wiecie, co? dziś to się nawet czuję jak za starych, dobrych czasów - wyspana,
          chuda i zadowolona. Tylko burdello w chałupie mogłabym trochę ogarnąć zamiast
          siedzieć i matriksować. No i zaczęłam gazety czytać, co jest pocieszające, bo
          może i jakąś książkę uda mi się połknąć.
          Zabieram się zatem za porządki...
          Uściski dla Was wszystkich serdeczne i proszę mi się ładnie do listy dopisywać,
          żebyśmy mogły stanąć w szeregu i się policzyć na zbiórce.

          Uściski,

          E+L

          P.S. dziś podczas wizyty w Damianie się okazało, że Damian czyta wszystko, co o
          nim napiszą na forum... a ja pisałam hmn...wink
          • 07.05.04, 12:00
            np bo wczoraj jak usypialiśmy Polę i Miłka, zasnęliśmy i oboje. Paweł wstał
            wcześniej, bo mial projekt, jak obudziłam się przed 3, nakarmiłam małego i
            przyszłam sprawdzić co i jak, bo wczoraj miałam syndrom odstawienia z powodu
            auta wink))))))
            mocno ściskam,
            M
            --
            zobaczcie
            Polcia! i
            Miłek!
            Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
            • 07.05.04, 17:03
              Ja też się przymierzam do zmiany samochodu, bo mi wózek nie włazi do
              bagażnika... Mona, a czy miniaturowego noworodka woziłaś z tyłu czy z przodu?
              Ja mam z przodu poduszkę, więc zostaje mi tył, ale zastanawiam się, czy jak
              zmienię wóz, to nie wziąć bez poduchy z przodu. Poradź!!!
              smile

              P.S. Mam jeszcze pytanie o kolor mleka... Puściłam je już na "Karmieniu
              piersią", ale może Wy mi powiecie szybciej: moje jest przeźroczystobiałe,
              raczej rzadkie, wodniste. A widziałam u innych, że żółte jak advocat... Jakie
              ma być? I może dlatego, że takie cienkie, Letycja przybrała mi tylko 50 g???
              • 07.05.04, 22:07
                obstawiam,że to adwokackie mleko to jeszcze z siarą jest, czyli pierwsze. potem
                jest wodniste i takie jak piszesz. skoro niedawno rozpoczęła się na dobre
                laktacja, to może u Ciebie przejściowe i wątpliwości, i kolor??

                w matizku woziłam z przodu, teraz z tyłu (bo z przodu poduszka), ale nawet
                jakby jej zabrakło, wolałabym tył, bo bezpieczniej. wożę Miłka za sobą, bo
                przecież wszystkie badania dowodzą, że kierowca instynktownie chroni się przed
                kolizją, więc za mną jest w miarę bezpieczne miejsce. Paweł chce małego wozić
                na środku, u nas są w nowym pasy bezwładnościowe (bo bez napinaczy nie można),
                i to jest normalne miejsce w sensie przestrzeni, i to też można wziąć pod
                uwagę, bo w środu. ale u nas jeszcze Pola, więc wozimy dzieci z tyłu.

                mnie już nosi. może się spotkamy ???? wink))))
                mocno ściskam
                Mona

                ps.na rówieśnikach Polci jak się zaczęłyśmy wymieniać osiągnięciami dzieci,
                które się już uśmiecha, które siada/raczkuje/chodzi/mówi, to część z mam wpadła
                w paranoje. takich rozmów nie sposób uniknąć, bo każda mama jest ze swojego
                dziecka dumna, ale zwracam uwagę, coby się nie przejmować, nie porównywać swego
                dziecka do innych. zresztą, na ogół raczej jest tak, że swoje się wydaje
                wyjątkowe, lepsze, mądrzejsze wink))))) niż inne dzieci, które są.......
                inne wink)))

                M
                --
                zobaczcie
                Polcia! i
                Miłek!
                Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                • 08.05.04, 11:29
                  No lepsze i mądrzejsze to na pewno jest, ale chyba nie jako noworodek?wink
                  Ja na razie tylko oglądam i czytam o innych dzieciach, bo mam paranoję, że za
                  mało przybiera na wadze ugrrr!, a z tym mlekiem i wątpliwościami, to pewnie,
                  Mona masz rację, że przejściowe. No bo cyce jak balony, Mała jak zje, to śpi i
                  kupę robi, więc może jednak wszystko OK?
                  A wczoraj poryczałam sobie, bo poczułam się jak wyrodna matka. Przyjechała
                  wieczorem moja Mama, żeby mi pomóc przy kąpieli (bom sama była yesterday), więc
                  postanowiłam wyskoczyć do auchan, bo mi się łososia wędzonego zachciało. A w
                  Auchan tłum jak przed Bożym Narodzeniem i zanim dotarłam do domu, Maleństwo
                  urządziło taki koncert, że poczułam się strasznie... Nakarmiłam ją przed
                  wyjściem, ale widać za mało. Zadręczałam się pół nocy (ale spała za to we
                  własnym łóżeczkusmile
                  Ech, trudne to wszystko.

                  Mona, a jak ubierasz Miłka? Mam z tym ciągły problem, bo wydaje mi się, że
                  ubieram za lekko (bo czka). Zakładam kaftanik/body, na to pajacyk lub śpioszki.
                  Łapki ma chłodne, a karczek ciepły. W domu mi już nie grzeją (wiadomo - maj),
                  więc już sama nie wiem... Skarpety+czapka?

                  E.
                  • 08.05.04, 19:31
                    Elizo,
                    jeszcze wczoraj chciałam dodać, ale niestety remont tu robili czy co??? wink))
                    z tym mleczkiem to jest tak, że się skład w czasie karmienia zmienia, najpierw
                    leci bardziej wodniste, aby dziecko zaspokoiło pragnienie, a potem treściwsze -
                    dla głodu.

                    ja Miłkowi zakładam body (jak było tak ciepło to z krótkim rękawkiem, dziś z
                    długim), i bawełniany pajacyk na to. ale jak widać na zdjęciach, Miłek kima w
                    kocyku cieniutkim bawełnianym. po kąpieli w ogóle go owijam jak w rożek. no a w
                    czasie snu (czyli u nas prawie zawsze wink)) staram się, żeby troszkę był
                    przykryty - bo i ja jak śpię, to lubię się przykryć.

                    dzis miałam spotkanie z nieczułym klientem sad(( jedyna zaleta, że mi zapłacił,
                    ale zła byłam, bo mały nie spał, Paweł tu się z dwojgiem męczył, ja
                    stresowałam, że o dzieciach nie wspomnę - już sama nie wiem które bardziej. w
                    końcu Paweł znalazł smoczek, i mały zassał (ciekawe, bo Pola nie chciała nic a
                    nic). koniec końców kupuję bebiko omneo 1, na wszelki wypadek jak mnie w domu
                    nie będzie, bo widzę,że Miłosz da się nakarmić ze smoczka (Polcia wpadała w
                    spazmy, wypluwając tenże).

                    mocno ściskam
                    Mona
                    --
                    zobaczcie
                    Polcia! i
                    Miłek!
                    Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                  • 08.05.04, 19:43
                    czapki w domu niekoniecznie, a propos lepszego i mądrzejszego noworodka, to
                    wiadomo, że nie, ale na pewno ładniejszy smile))))))))))

                    ściskam
                    M
                    --
                    zobaczcie
                    Polcia! i
                    Miłek!
                    Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                    • 09.05.04, 16:42
                      Załączam link zdjęć Miłego

                      Julia


                      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=20879&q=Miłosz&k=4
                      • 10.05.04, 09:51
                        Cardamomo niewiem co prawda czy to się jakoś szczegolnie zamawia ale u mnie w
                        samochodzie można wyłączyc poduszke powietrzną po stronie pasażera więc przy
                        zakupie może zapytaj pisze to byś wiedziała że wogóle taka możliwość jest

                        pozdrawiam was wszystkie szczęśliwe mamusie i oczywiście wasze maleństwa mimo
                        że nadal oczekuje zaglądam tu do was
                        agnieszka
                    • 10.05.04, 13:16
                      Letycja wczoraj z Miłoszem randkowała w Jego łóżeczku... I nawet przez moment
                      trzymały się za rączkismile)) Mam nadzieję, że Juleczka nam tu wstawi kiedyś
                      zdjęcie z randki (to była już trzecia, w tym druga łóżkowa). Miłosz to przy
                      mojej pannie kawał chłopa!

                      Mona, mnie nastraszyli z bobasem, że ma kiepską termoregulację, więc zaczęłam
                      ubierać jak na Syberię, ale powoli chyba się opanuję... Zauważyłam, że jak ją
                      cieplej ubiorę, to lepiej śpi. a może tak mi się tylko wydaje?
                      Kurcze, czytam, co Ty wyrabiasz z robotą i podziwiam szczerze i prawdziwie! Ty
                      to masz "pałer", Dziewczyno! Mam nadzieję, że już niedługo ja też będę tak
                      świetnie zorganizowana i podokańczam rozbabrane sprawy i mój projekt dyplomowy,
                      który leży odłogiem...
                      A co to za podły klient, marudny? I tak Cię podziwiam, bo przy polskich
                      gustach, praca przy wnętrzach musi bywać ciężkim kawałkiem chleba. Ech, te
                      złote ramy, stiuki, miliony kolumienek i zakamarków...
                      a jak tam Twój taras, bo cicho o nim ostatnio?
                      Mój zakwitł pełną piersią i dumna jestem z siebie, że przed rozsypką
                      przytachałam kwiatki i zioła, a teraz mam lubczyk półmetrowej wysokości (sic!).

                      Uściski ciepłe dla aktywnych i milczących!
                      E+L
                      • 10.05.04, 13:21
                        Tak, tak, potwierdzam, wczoraj mieliśmy w domu pępkowe i było przezabawnie.
                        Mnóstwo przyjaciół i... ich dzieci, sztuk cztery. Ale mieliśmy w domu
                        przedszkole wink Każdy oczywiście z wyposażeniem i dodatkami do maluch - dobrze,
                        że mamy duże mieszkanie wink A Letycja z Miłoszkiem znów randkowali, hi, hi. Ale
                        mam romantycznego synka...

                        Pozdrawiam Was i odzywajcie się częściej. Czyżbyście utonęły w pieluchach?

                        Julia
                        • 10.05.04, 17:20
                          Z mojego synka rośnie mały terrorysta. Nie daje mi ani chwili odetchnąć. W nocy
                          na śpiąco go karmię. Przebudza się niezmiennie co 2 godziny, czasem chce jeść,
                          czasem tylko pogadać. Za to w dzień tylko kilka razy udało mu się przysnąć na
                          godzinkę, max. na 3 godzinki. Prawie całe dnie spędza u mnie na rękach.
                          Powtarza się schemat: karmię go, zasypia, odkładam do łóżeczka, po minucie do
                          pięciu krzyk, na ręce, śpi... przebudza się, je i tak w kółko. Jedyne co mogę
                          robić to siadać przy komputerze albo przed TV, no czasem coś poczytam.
                          Chcąc zrobić cokolwiek do jedzenia, muszę to robić na raty - zaczynam, mały
                          krzyczy, uspokajam, kładę, robię, mały krzyczy itd...
                          Do tego jedna z kotek ma teraz rujkę i tarza się pod nogami - kilka razy już
                          prawie się przez nią przewróciłam z Lesiem na ręku. Z drugiej z kolei (też
                          mamusi) zrobił się obecnie straszny żarłok i pieszczoch. Jak tylko idę do
                          kuchni ociera się o nogi lub wskakuje na bufet i prosi się o jedzenie... A
                          kociaczki biegają już po całym mieszkaniu, nauczyły się jeść z misek i
                          załatwiać do kuwety. Niektóre z nich już przychodzą na kolana, co widać było na
                          fotkach. Wrzuciłam fotki kociaków na Zobaczcie, może jutro będą widoczne.
                          Jak widzicie nie mam chwili spokoju. No chyba, że jeżdżę samochodem, wtedy
                          Lesio śpi. smile) Na spacerkach też na ogół śpi, chociaż zdarza się, że nie może
                          zasnąć i pierwsze pół godziny jest niespokojny. sad
                          Zauważyłam, że nóżki mojego synka już przestają być patyczkami (skórka i
                          kostka) - synek nabiera nareszcie tłuszczyku. W końcu zbliża się termin, w
                          którym miał się urodzić. Próbowałam go ważyć domowymi sposobami i nabiera
                          powoli ciałka. Jedynie ubranka na niego nadal za duże, ale powoli zaczyna do
                          nich dorastać.

                          Pozdrawiam gorąco!

                          --
                          Magda i Lesio (15.04.2004)
                          Lesio
    • 10.05.04, 19:41
      niestety, nie bylam z Wami 'w oczekiwaniu', bo za pozno odkrylam to forum.
      Jestem mamą Ariadny, ktora urodzila sie 2.05.04 smile
      • 10.05.04, 21:32
        Witajcie!

        Długo sie nie odzywałam - absorbujące to moje niemowlę. Mocno muszę sie
        nagimnastykować, żeby wziąć kąpiel. O takich luksusach jak manicure czy
        ugotowanie obiadu na razie muszę zapomnieć. Najgorszy piętrzący się w domu
        burdel. I wiem już, że raczej nie uda się przejść na pieluchy tetrowe, chociaż
        tak planowałam. Eh, w sobote i niedzielę mam zjazd w szkole, ciekawe czy uda mi
        się 'urwać', no i jak potoczy sie moja kariera naukowa. Pełna jestem obaw co do
        przyszłości. Ale i tak się cieszę wink))))))))))

        Moje mała strasznie często chce ssać, przy piersi zasypia i ulewa w dużych
        ilościach. Za radą koleżanki podałam jej smoka uspokajacza i jest lepiej. Mam
        tylko obawy, czy to nie odbije się negatywnie na ssaniu piersi, ale na razie
        jest ok.

        Z domowników tylko kot jest zadowolony z nowej sytuacji - przestali go dręczyć
        codziennym czesaniem. Ale niech jak tylko dojdę do siebie..

        Pozdrawiam mocno
        • 10.05.04, 22:53
          Darunię z córeczką serdecznie witam wink)) u nas nie ma nawet kompletu, bo część
          oczekuje. tym chętniej witamy nowe mamy wink))

          Elizo, powiem Ci że z jednej strony mam chęć wciąż pracować, bo kocham to
          robić, i o dziwo wszystkie projekty, które teraz prowadzę (okrojone do sztuk
          4 wink)) są fajne, ambitne, a jeden nazwałabym nawet progresywnym wink))) dziś znów
          byłam na budowie. przez te moje wyskoki, Miłosz cierpi, bo nie ma kiedy na
          spacer wyjść wink))) Paweł nie chce jeszcze, bo wciąż nie wiadomo, czy wyjście
          Miłka rozbudzi czy uśpi, i Paweł ma lęki. dzielnie mi za to przy Polci pomaga.
          nastąpił teraz tradycyjny podział ról - synek mamusi, a córeczka tatusia wink)))
          ja Miłka kąpię, karmię (wiadomo wink)), przewijam (tylko czasami Paweł) i
          wyprowadzam na dwór. a Paweł robi to samo z Polcią. i on ma więcej roboty,
          hehe - ja to się potrafię ustawićwink)))

          u nas na balkonie zieleń rozbujała - wszystko rośnie, aż piszczy. w końcu
          rozbujał się winobluszcz. hortensja jak dzika. trochę mnie tylko martwi to
          zasiane przeze mnie - bo wygląda na razie marnie. ale nic to, zostawiam jak
          jest, zobaczymy. teraz zimna Zośka, trzeba będzie z tym drobiazgiem się
          kryć wink)) ostatnio wciąż jeżdżę Puławską - i wciąż kusi mnie melon, Elizo,
          jestem już skażona wink)) mam chęć kupić sobie kwiatki już wybujałe.
          odkryłam też ten nowy supermarket dyskontowy Kaufmann, na drodze do nas, do
          Konstancina. wszystko w kartonach, ale czyściutko, mało ludzi, są pampersy i
          warzywa. wadą jest tylko brak możliwości płacenia kartą crying(( wcinam właśnie
          arbuza z Kaufmanna. Elizo, znów Tobie polecam, bo ludzisk bez porównania mniej
          niż w Auchanie (chociaż i takiego asortymentu też nie ma).

          mocno ściskam,
          Mona

          ps.Olu, ja bym się tym smoczkiem nie martwiła. Polcia nie chciała nic gumowego
          do buzi wziąć, więc jest niesmoczkowa. Miłek jak Twoja córeczka ma silny odruch
          ssania, i jak mnie w domu nie ma, a on chce ssać, Paweł mu wciska smoczek i
          jest chwila luzu. zszokowana jestem, że nie musieliśmy go uczyć ssania smoczka
          (bo tak robiła moja koleżanka, przytrzymując synkowi smoczek w buzi), tylko od
          razu: siup! i sysa wink)))) i nikt na tym nie traci. mam nadzieję,że nakarmić też
          się mój synek da, jak mnie dłużej nie będzie bo z Polcią był ten kłopot, że
          nieważne, że moje mleczko jej Paweł dawał: smoczka nie i już!!!

          M
          --
          zobaczcie
          Polcia! i
          Miłek!
          Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
          • 10.05.04, 22:55
            dokończę jeszcze o tym projektowaniu,bo się po babsku rozwiodłam na tematy
            poboczne wink))) z jednej strony chcę to robić, a z drugiej marzę żeby wszyscy mi
            dali święty spokój, i żebym mogła sobie z wózeczkiem troszkę pochasać (albo
            pohasać wink))))
            M
            --
            zobaczcie
            Polcia! i
            Miłek!
            Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
    • 10.05.04, 23:30
      wkleiłam nowe zdjęcia. zapraszamy smile)
      --
      zobaczcie
      Polcia! i
      Miłek!
      Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
      • 11.05.04, 08:48
        Witamy nową mamusię majową. smile)

        Ja dzisiaj już nie wytrzymałam i wcisnęłam synkowi smoka, bo nie mogłam nawet
        pójść do łazienki się umyć. A tak possał, przysnął i wypluł smoka, a ja
        rozkoszowałam się prysznicem, zjadłam spokojnie śniadanie i mogłam na luzie
        usiąść przed komputerem. Smoczek miałam kupiony tylko tak w razie czego, bardzo
        chciałam uniknąć dawania go Lesiowi. Chciałam go wychować bez smoczka, ale jak
        na razie moja pierś służy mu jako smoczek, a ja nic nie mogę zrobić.

        Czy u Was też wczoraj była taka burza??? Byłam akurat sama w domu, tradycyjnie
        z Lesiem na kolanach, na nim jak zwykle ostatnio Abba (jedno z kociątek) i
        jeszcze nagle wpakowała się na mnie wystraszona kota - nie wiem jak znalazła na
        mnie miejsce... Musiałam ją głaskać i drapać po główce, żeby się uspokoiła.
        Dzisiaj za to śliczna pogoda, więc ruszam na miasto załatwiać sprawy. smile

        --
        Magda i Lesio (15.04.2004)
        Lesio
        • 11.05.04, 14:10
          A widzisz, Mona, ja się zastanawiałam, co to za Kaufmann jest... chyba się tam
          wybiorę, bo Auchan ostatnio mnie trochę dobija (a raczej te kolejki-giganty
          przy kasach o wszystkich porach dnia i nocy), no i nie mają New Bornów, tylko
          Huggiesy, z których siki wypływają do nowego wózka!wink

          Cieszę się bardzo, że balkon kwitnie. Mój też, a z Melonem ostrzegałam... w
          zeszłym roku zostawiłam tam nieprawdopodobną ilość pieniędzy, bo ich wadą jest
          to, że można płacić kartą kredytową. Jest jeszcze jeden "kwiaciarz" -
          Tomaszewski w al. Krakowskiej, znasz go? Otwarte 24 h na dobę. ach, jaka to
          frajda była pojechać tam podczas bezsennej nocy np. o 3 rano i wybierać sobie z
          setek roślin... I nie akceptują kart kred, co oznacza u mnie wydanie
          wszystkiego, co mam w portfelu.

          Co do smoczka - ja tam daję od początku. Mała zassała od razu. Daję jak jest
          bardzo głodna, a ja przewijam albo jak się naje i ma ochotę spać, a nie wie,
          jak, więc szuka cyca. Jak zassie, to śpi i smoka wypluwa. Daję Aventa i Nuka -
          na zmianę, żeby potem nie było problemu, że tylko jeden jej pasuje. w ogóle
          (odpukać!!!) jest wyjątkowo grzeczna. wczoraj miałam akcję pt płacz nie wiadomo
          o co. Ba, wrzask nawet, co mnie ucieszyło, bo upierdliwy sąsiad, którego
          koncerty gitarowe doprowadzają mnie do szału, miał koncert z dedykacją od
          sąsiadekwink wzięłam do łóżka, utuliłam i spała mi 5 godzin.
          a teraz śpi na balkonie, kwiatki pachną, pszczoły pyłek zbierają, a ja mogę
          odsapnąć chwilę.

          No i na koniec: serdecznie witam nową Mamę w naszym rozgadanym gronie. Imię
          Ariadna jest naprawdę ślicznesmile))

          Pozdrawiam Was ciepluteńko,
          Eliza
        • 11.05.04, 14:29
          W te burze co u was byla to mysmy ze szpitala wracali. Na szczescie na naszej
          wsi jeszcze nie padalo- zaczelo jak weszlismy do domu.
          Maluchy na razie sa u babci bo ja po prawie dwoch tygodniach lezenia nie nadaje
          sie do niczego. Maz wzial dwa dni urlopu i mnie dopieszcza a ja leze sobie i
          karmie wink)
          Przemek w dzien spi jak aniolek nocami jada wink)) W ogole cos klopoty z
          dostawianiem mamy- widze ze zle chwyta jedna piers i nie umiem tego naprawic.
          Mleka mam jak dla trojaczkow wiec mam nadzieje ze jakos przeczekamy pierwszy
          miesiac buzia mu urosnie i problem zniknie wink)
          Jutro wybieramy sie na pierwszy spacer. wink))
          Juz zapomnialam jak to fajnie jest miec male dziecko pachnace mleczkiem....
          --
          gosklec@poczta.onet.pl
          • 11.05.04, 15:15
            No witaj Gosiu już z synkiem. Gratulacje oczywiście! Jak dziewczynki
            zareagowały na braciszka, czy jeszcze nie widziały??
            Czekamy na foteczki. smile

            --
            Magda i Lesio (15.04.2004)
            Lesio
            • 11.05.04, 23:27
              oj fajnie Gosiu, fajnie wink) najgorsze, że to takie uzależniające,a to małe,
              pachnące mleczkiem tak szybko rośnie i wkracza w bunt dwulatka wink))))))
              całe szczęście, że te miedniczki Przemkowi grają. no i raz jeszcze życzę Wam
              najlepszego!~

              Elizo, śmiało w rozmiar2 pampersów wchodź. newborny są dobre na pierwszą
              paczkę, nam już się przesikują, co jest objawem za małej pojemności na te 3-4
              godziny między zmianami.

              dziś byliśmy wszyscy w GM na wydatkach. auto w końcu pojemne, więc się podwójny
              wózek zmieścił, i Miłek miał wygodne spanie. zaliczył czapkę, a ja kolejne 2
              książki do czytania wink)))) tylko kiedy kończyć te, co w domu są
              niedoczytane wink) najwięcej nadrobiłam w szpitalu, a teraz znowu nie ma kiedy.

              no i Miłek gość rośnie, buźkę ma gładką, większą już. dwie pary pajacyków
              schowane, fakt, że w odróżnieniu od Polci, Miłosz rozmiaru 56 w ogóle nie
              nosił. fajny jest ten mój synek, fajny.
              a Polcia się buntuje, aż boli. wszystko jest na nie, nawet pierwszą łyżkę
              jedzenia własciwie trzeba siłą wcisnąć, żeby się przekonała, że dobre. szok,
              jak to męczy, co za koszmarny etap wink))) hehe, a jak przeżyć bunt nastolatka??

              mocno ściskam, kupiłam se też różowe kabaretki kolanówki, zwane przez mojego
              kuzyna antygwałtkami wink))))))
              Mona
              --
              zobaczcie
              Polcia! i
              Miłek!
              Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
    • 12.05.04, 12:00
      Witajcie!
      Razem z urodzonym 7 maja Szymusiem chcielibyśmy się przedstawić i dołączyć do
      Waszego grona. Od niedzieli jesteśmy w domu i powolutku przyzwyczajamy się i
      uczymy jak to jest być noworodkiem i mamą noworodka. To moje pierwsze maleństwo,
      więc jednoczesnie poligon doświadczalnysmile.
      Maluszek jest bardzo grzeczy - je śpi i robi kupkismile Oraz wrzeszczy okrutnie
      przy przewijaniu i kąpieli, cóż - niedoświadczeni z nas rodzice big_grin.
      Żeby dopełnić prezentacji - zapraszam wszystkich chętnych na stronkę:
      m.krakow.pl/szymus/ - jest tam kilka zdjęć z pierwszych chwil po narodzinach.

      Madzia i Szymuś
    • 12.05.04, 13:54
      Kurcze, zabójczo się otwiera to forum. Już chyba trzeci raz próbuję się
      uaktywnić i...

      Witam gorąco Gosię i Madzięsmile
      Dołączam się do opinii, że bycie mamą takiego malucha jest super.
      Ja wprawdzie jeszcze nie wychodzę na spacery ze względu na to, że nie jestem w
      stanie wnieść i znieść sama wózka, ale codziennie urzędujemy na balkonie.
      Letycja leży wśród moich nasadzen i wdycha zapachy lata i słońca.
      Powoli wpadam w rytm karmienie/przewijanie i jakoś nie wpadłam w żadną
      deprechę, ale mam inny kłopot: brak apetytu. Z głodomora w ciąży stałam się
      kompletnym niejadkiem i ledwo wlewam w siebie talerz zupy. A jak jest u Was?
      Martwię się tym, ale trudno mi się zmuszać. Najchetniej jadłabym cały dzień
      chałkę z masłem i popijała to wszysto herbatką.
      Na szczęście moje Maleństwo nie wykazuje żadnych objawów alergii i mam
      nadzieję, że tak zostanie, bo ja w jej wieku i wiele lat po miałam z tym
      okrutne problemy.

      Jestem też zdziwiona tym, że karmienie cyckiem idzie mi całkiem profesjonalnie;-
      ) Po początkowych niedoborach i zamartwianiu się, wreszcie popłynęło, mała się
      zassała i jest litościwa dla moich cycków, które ani nie są poorane ani
      specjalnie obolałe (tylko ten rozmiar...) A jutro idę ją zważyć i obejrzeć do
      pediatry. Mam nadzieję, że waga wreszcie ruszyłqa.

      Pytanie techniczne: mam się udać na badanie słuchu i usg bioderek. Jak szybko
      to trzeba zrobić i ile się czeka, wiecie może?
      Zastanawiam się też nad szczepieniami i wizytami kontrolnymi. Oświećcie mnie,
      jak często się chodzi, może istnieje jakaś "rozpiska"? Ja lekarzy unikam jak
      ognia, ale z takim maluszkiem trochę się boję.

      Mona, też mam problem pt kupowanie kolejnych ksiażek, podczas gdy stos starych
      (tzn kupionych m-c wcześniej) leży i czeka na dokonczenie. Nie ma jednak nic
      przyjemniejszego od szukania i przyniesienia do domu nowej literatury.

      Strasznie dziś nudzę, ale spałam do oporu!
      Trzymajcie się ciepło,
      E
      • 12.05.04, 16:13
        Witam Madzię i Szymka w naszym gronie - to się nazywa prezentacja! koniecznie
        musicie się wciągnąć w matriksowanie, bo to uzależnia wink))

        teraz na szybko: i Polcia i Miłek mieli badanie przesiewowe słuchu w szpitalu
        (z Wielkiej Orkiestry opłacone wink), usg stawów biodrowych też tamże, przy czym
        Miłek ma nie za fajne,więc już byliśmy u ortopedy: dr.Brodowskiego w Enel-
        medzie na ul.Słomińskiego 19 (wjazd w Dziką, ostatnia przecznica z Al.Jana
        Pawła przed Rondem Babki Radosława wink))), a u niego, bo polecała mi go znajoma.
        tamże można zrobić także usg stawów biodrowych. wziyta 100, usg nie wiem?? tel
        do nich 637 50 01.

        powinnaś dostać książeczkę zdrowia dziecka z kartą szczepień. tam jest taka
        tekturka, którą zanosi się do ośrodka zdrowia, w którym chcesz szczepić dziecko
        (najlepiej zapytać dzieciatą sąsiadkę czy poleca jakiś, bo nie ma teraz
        rejonizacji). pierwsze szczepienie po 6 tygodniach, po miesiącu życia dziecka
        idzie się z nim na pierwsze badanie kontrolne. szczepienia można brać
        państwowe, ja z Polcią (i z Miłkiem też zamierzam) kupowałam droższe,
        niestandardowe, ale mniej inwazyjne dla dziecka, no i można kojarzone (czy
        jakoś tak się nazywa, chodzi o to, że kilka choróbsk za jednym kuciem można
        załatwić). po tym pierwszym 6-tygodniowym szczepieniu, pielęgniarka powinna
        wyznaczać terminy następnych wg karty szczepień.

        uciekam, bo Polcia nie spała dziś i jęczy.

        ściskam, cieszę się,że cycki masz oszczędzone Elizo, bo to zapewniam Cię, nic
        miłego. Mi lewego sutka Polcia prawie urwała sad(( ale i tak ją kocham smile))))
        Mona
        --
        zobaczcie
        Polcia! i
        Miłek!
        Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
      • 12.05.04, 18:23
        no to jeszcze dodam,że mam otwarte: życie Pi (czy jak to szło, w ogóle mnie nie
        wciągnęło wink), Kobieta do zjedzenia Margaret Atwood (moja ulubiona książka,
        wciąż do niej wracam wink)), Diabeł ubiera się u Prady, kupiłam wczoraj: Łowca
        autografów Zadie Smith (jej debiut białe zęby bardzo mi się podobał), i nową
        książkę Hanny Krall - to moja obsesja, wciąż jej książki kupuję, od dzieciństwa
        zaś mam obsesję holokaustu, chociaż nie mam rodzinnych żadnych nawiązań (całe
        szczęście). pierwszym prezentem dla rodziców była książka na Boże Narodzenie:
        Na mojej ziemi był oświęcim (SIC!!!!!!!), zbiór poezji obozowej. wciąz mnie
        zadziwia że czlowiek może coś tak strasznego innemu człowiekowi wymyślić.

        mocno pozdrawiam
        Mona
        --
        zobaczcie
        Polcia! i
        Miłek!
        Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
        • 12.05.04, 19:03
          > zaś mam obsesję holokaustu, chociaż nie mam rodzinnych żadnych nawiązań (całe
          > szczęście). pierwszym prezentem dla rodziców była książka na Boże Narodzenie:
          > Na mojej ziemi był oświęcim (SIC!!!!!!!), zbiór poezji obozowej. wciąz mnie
          > zadziwia że czlowiek może coś tak strasznego innemu człowiekowi wymyślić.

          smile))))))!!!!! No nie, na Boże Narodzenie? awangardowo, nie ma co!wink
          Widzę, że czytamy podobne rzeczy: ja "życie Pi" zaliczyłam i mi się podobało,
          choć przyznam, że momentami miałam ochotę rzucić o ścianę; "Białe zęby" też
          przeczytane, myślałam o "Łowcy...", ale ma fatalne recenzje, więc się
          wstrzymałam, zobaczymy, co powiesz - zobowiązuję Cię tym samym do przeczytania
          i zrecenzowania bardzo rozległego i skrupulatnegosmile
          Przed rozsypaniem przeczytałam "Kod Leonarda da Vinci" - po pierwszych 20
          stronach oderwać się nie mogłam, choć ma z 500 stron - i to mogę polecić z
          czystym sumieniem, bo naprawdę niezłe.
          Próbuję czytać nową książkę Frances Mayes, którą przetłumaczono idiotycznie
          na "Słodka leniwa Georgia" czy jakoś tak (tyt. oryg: Swan), ale ciężkawo mi
          idzie.
          Mam zamiar kupić "Ptaka nakręcacza" H. Murakamiego, bo jego dwie książki
          pochłonęłam z przyjemnością, trzecią schowałam pod łóżko, bo nudnawa, a o tej
          słyszałam same ochy i achy, ale długa niemiłosiernie.
          Tymczasem czytam na głos: "Pożegnanie z Afryką" K. Blixen. Piękne te opisy i
          atmosfera, w sam raz na "Poczytaj swojemu dziecku przynajmniej 20 minut
          dziennie", ale nic się na razie nie dzieje (mam nadzieję, że w końcu zacznie...)
          A w Tok FM, które u mnie nadaje 24 h/dobę właśnie debatują nad "Łowcą...", ale
          w tej audycji im wszystko się podoba.

          Ostatnio dużo oglądamy filmów DVD na naszym kinie domowym w postaci mojego
          komputera (TV brak - mam nadzieję, że na zawsze). Nieźle mi zaczęły "wchodzić"
          filmy sensacyjne, a już "Zawód: szpieg" z Redfordem i Pittem obejrzeliśmy z
          pięć razy, podobnie jak "Plotka II", ale i "Pożegnaniem z Afryką" nie
          pogardziłam. Ostatnio dużo w naszym domu Redforda...

          A u mnie znowu obiad dwudaniowy, a na deser naleśniki z konfiturami mojej
          letniej produkcji. Letis miauczała tak długo, dopóki nie właczyłam miksera.
          wtedy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki usnęła. Chyba pamięta jak w
          ciąży szlałam kulinarnie i garami waliłam non stop.

          Dobra. To tyle.
          Widzę, Mona, że tylko my dwie jesteśmy nadaktywne matriksowo...

          A! Zapomniałabym - a gdzie Ty szczepisz bobasy? rzeczywiście mam tekturkę
          przyczepioną do książeczki i, mówiąc szczerze, nie mam ochoty bujać się po
          przychodniach państwowych.
          Jutro zapytam pediatrę o to usg, a jak nie, to pojadę tam, gdzie piszesz. Muszę
          tylko nauczyć się montować fotelik w moim samochodzie, bo póki co wydaje mi się
          to wielce-skomplikowane-i-bardzo-odpowiedzialne...

          Uściski,
          E
          • 12.05.04, 20:07
            Elizo,
            ja szczepię moje małe w państwowej przychodni w Konstancinie, tak malutkiej i w
            takimi miejscu, że jak prywatna działa wink) ale jak wspominałam, kupuję im
            szczepionki (tamże), bo te z ustawy są cokolwiek inwazyjne za bardzo.

            przychodnia jest zaraz za torami na Warszawskiej jadąc do Wilanowa, ul.
            Pocztowa 6, lekarz przyjmuje:
            -pon 8-13
            -wt śr 13-18
            -czw 8-13
            -pt 13-18

            telefon do nich 756 43 09

            ja serdecznie polecam. luźno, miło, fajna atmosfera. jak na wsi wink))))))

            a ja czytałam same dobre recenzje tej drugiej książki Zadie Smith (i fragment w
            wysokich obcasach). mam jeszcze rozgrzebaną Brick Lane Monici Ali czy coś w ten
            deseń, drugi wielki debiut na wyspach, ale mam wrażenie że drugi, bo trochę
            zerżnięty z pierwszego, i nie idzie mi tak wartko.

            tak więc w domu 3 rozłożone ksiązki, dwie nowe zakupione, no i nieszczęsne
            Elle, które jak nałogowiec z Twoim Stylem co miesiąc niewiadomopoco kupuję i
            łykam w jeden wieczór.

            synek dziś sporo czuwał, widać rozwój w toku wink)) a jak czuwał, to nie chciało
            mu się samemu leżeć, więc się zmienialiśmy. koniec końców,wykąpałam się po
            1 wink)))))))

            uciekam, bo czuję się żenująco tak tu znowu dominować.Elizo, chociaż mnie
            wspierajwink))))

            my też dvdujemy, najgorsze, że to co z gazetek nazbieraliśmy wink)) czyli: już
            dwa razy obejrzałam Notting Hill, i podoba mi się: lekkie, wesołe i przyjemne.
            można sobie spokojnie na herbatę w czasie wyskoczyć wink))

            Mona



            --
            zobaczcie
            Polcia! i
            Miłek!
            Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
            • 12.05.04, 20:10
              aha! jeszcze! jak to nie umiesz fotelika montować?? a jak Tycię do cioci Julii
              zawiozłaś?? w ramionach ?!?!!?!?

              pewnie zaraz mi powiesz, że niemąż to zrobił wink))
              --
              zobaczcie
              Polcia! i
              Miłek!
              Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
            • 12.05.04, 20:51
              Mona, dzięki za konkrety, jak zwyklesmile
              No to mi jeszcze powiedz, skoro tam jest tak super... ponoć muszę zarejestrować
              moją małą w przychodni. Jak wychodziłam ze szpitala, to mi pokazali jakiś
              papierek i powiedzieli: "z tym papierkiem musi pani zarejestrować w
              przychodni", ale potem, cholera, zapomniałam z wrażenia chyba, który to z
              papierków był.
              A może akt urodzenia im wystarczy albo książeczka zdrowia? No oświeć mnie, znów
              bardzo poproszę, bo zachowuję się jak ostatnia pierdoła (wiem, wiem...), a
              jeśli tam jest tak fajnie, to może i ja się tam zapiszę, bo to w końcu nie
              daleko, a może i będzie jeszcze bliżej, jak nam się uda ten dom w Konstancinie
              kupić, co usiłujemy zrobić, ale spółdzielnia nie wie, czy chce sprzedaćwink
              Czyli: idę tam i mówię: poproszę szczepionkę lepszą, za kasę, tak?

              Co do "Brick Lane" czy jakoś tak, to powiem Ci, szczerze, że jak przeczytałam o
              tym, to pomyślałam, że panienka chce Zadie S. nasladować i idzie jej tropem i
              nawet nie zajrzałam. Trochę zmęczył mnie temat emigracyjny.

              Mona, a jak tam Twoje mopsy, nie czują się odrzucone? Bo mój kot po złości
              zaczął mi lać w kwiaty na balkonie i dodatkowo na materac, na którym postanowił
              mój nieMąż spać podczas tygodnia. A ja stałam się jakaś taka nieczuła na jego
              (kota, nie niemężawink zaloty i mruczenie. Oj mało tej miłości we mnie
              ostatnio... dziecko i facet, a kot zszedł na psy.

              W przyszły weekend chcemy wyjechać na tydzien nad morze. I zastanawiam się, czy
              to mądry pomysł? I co ze sobą zabrać na taki wyjazd? Wanienkę?

              A fotelik nieMąż montował, a jakże! A ile przy tym było pouczania, że pas źle
              podaję do zapięcia fotelawink Oj, kochany ten mój facet. Taki przejęty i
              zakochany.

              Ściskam i wierzę, że jeszcze napiszesz, bo czuję się osamotniona w matriksie...
              E
    • 12.05.04, 22:58
      No w końcu krocze zagoiło się na tyle ze moge spokojnie usiąśc i coś naskrobać.
      Muszę przyznać ze mój Adrianek jest wyjatkowo spokojnym maluszkiem - odpukam
      żeby nie zapeszyć. Głównie je i spi. W nocy budzi się ok. połnocy, potem o 4 i
      o 8. Potem śpi do 10-11 i do 14 lezy i się rozgląda, potem spi do ok. 18,
      dostaje jeść ok godzinki lezy i podziwia świat potem kapiel , karmienie i
      spanie. Zwykle zasypia przy cycu więc karmię go tylko z jednej piersi na jedno
      karmienie.Na brak pokarmu nie narzekam, wręcz przeciwnie - zalewa mnie,
      szczególnie w nocy. Brodawki bolaly mnie przez jakieś 3 dni ale samo przeszło.
      Widac juz się przyzwyczaiły.Co do diety to ja staram sie jeśc w miarę wszystko
      wyłaczajac niektóre produkty silnie uczulające - sama jestem alergiczka i boje
      sie ryzykowac tak od razu ale stopniowo właczam do diety kolejne produkty.
      Dzisiaj byliśmy na pierwszym spacerku - Adrianek zasnął ledwo wyszłam z domu i
      przespał cały spacer i jeszcze kilka godzin po nim.
      Początkowo tez miałam problem czy zostawiać go w naszym łózku na noc czy
      odkładać do łózeczka. Kilka pierwszych nocy spał ze mną a teraz już śpi w
      łóżeczku jak sie naje. Tylko po karmieniu o 8 rano zostaje ze mna w łóżku i
      jeszcze sobie troche wspolnie leniuchujemy.

      oj, muszę kończyc bo moje Słonko sie budzi i muszę iść "otworzyć bar mleczy"
      jak mawia moja rodzina

      pozdrowienia

      Magda
      • 12.05.04, 23:22
        no nie zostawię Cię, a jakże, bo przeciez w tzw międzyczasie projekt kończę wink))

        Elizo, nam dali taki karteluch A5 z opisem, że urodziłam płód pojedynczy,
        męski, zdrowy, donoszony wink)) jakies takie urzędowe pisemko (ale z Polcią go
        nie miałam). ten świstek i kartę szczepień zaniosłam do tego naszego ośrodka
        zdrowia w Konstancinie wink)) z Polcią oczywiście tylko kartę szczepień, i ta
        karta wyznacza gdzie Twoje dziecko nalezysmile)) mam na myśli, ze jak już gdzieś
        tą kartę oddasz, to tam powinnaś przez 1,5 roku szczepić małą.

        a ze szczepionkami to jest tak, że pielęgniarka zawsze mówi: dziś szczepimy na
        to i to, może pani wziąć darmową szczepionkę doustną, po której dziecko nie
        może przyjmować pokarmu przez 3 godziny (w życiu nie), lub skojarzoną, na 2
        choroby górką, domięśniowy zastrzyk za 150zł. no i my zawsze te płatne
        bierzemy, trzeba przyznać. ja mam do ludzi zaufanie, a ta pielęgniarka wzbudza
        takowoż, więc wierzę jej, jak mówi, że któraś z tych szczepionek nosi ryzyko
        zachorowania dziecko na zapalenie opon mózgowych (szczerze mówiąc nie pamiętam
        aż tak konkretnie na co, ale pamiętam, że jedno z tych darmowych szczepień
        mogło u mojego dziecka jakiś efekt uboczny wywołać, więc tez podziękowałam wink))
        może to materializm skrajny, ale wierzę, że co zapłacę to lepsze jest wink)) tak
        ogólnikowo oczywista.

        no Elizo, mam nadzieję, że Wam ten dom sprzedadzą, to będziemy somsiadkami wink))
        i sobie będziemy po somsiedzku z wózeczkami po parku zdrojowym biegać wink)

        jak czytam, jak się nasze mamy sprawdzają w karmieniu po raz pierwszy, to
        myślę,że ja zupełnie się na matkę nie nadaję. zawsze to powtarzam: jak byłam
        jeszcze z Polą w szpitalu, to się to moje małe z głodu zwijało (przez słaby jej
        odruch ssania mleczko chyba dopiero na 4 czy 5 dobę poleciało sad((, a ja
        mówiłam pediatrze, że dziecko ma kolkę !!!! szok!!!

        a Wy - urodzone Mamy - sutki nie krawią, dzieci jedzą, śpią i rosną! gratuluję!
        całe szczęście, że i ja przy drugim dziecku się relaksuję smile))

        chociaż wychodzi nasz styl zycia - synek przesypia całe dnie od ok.14-15, a
        wieczorem urzęduje! spać mu się nie chce! leżeć oczywiście samemmu też nie!
        dziś w nocy od 11 do chyba 2 tańcowałam od łóżka do łożeczka (bo z nim nie
        śpimy, bo tam stary egzemplarz leży wink))) dziś dzwoniła do mnie klientka.
        słysząc zaśmiewającą się w tle Polę pyta: to nowe tak płacze??? a ja na to:
        nie, stare się śmieje wink))))) hehe

        pozdrawiam mocno
        Mona
        --
        zobaczcie
        Polcia! i
        Miłek!
        Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
        • 13.05.04, 08:07
          Zaraz jadę z synkiem na kolejne kłucie - dzisiaj kończy już 4 tygodnie i trzeba
          sprawdzić poziom bilirubiny - czy nareszcie przechodzi mu ta żółtaczka czy nie.
          Jak dla mnie jest znacznie mniej żółty, ale wolę to mieć na papierku.
          Wczoraj mieliśmy gości. W życiu nie widziałam faceta tak zachwycającego się
          dzieckiem jak mój kuzyn. Sam ma 3 letniego synka i widać, że chciałby jeszcze
          jedno takie maleństwo. Po prostu mój synek jest "do zjedzenia". smile)
          Już wstępnie z mężem omówiliśmy, że to świetny kandydat na chrzestnego.
          Chrzestną będzie moja siostra, co było dla mnie oczywiste od wielu lat.
          Chrzciny pewnie i tak będą dopiero najwcześniej w wakacje, jak Lesio podrośnie.
          A przy okazji, czy Wy już też o tym myślicie?
          W ogóle teraz odwiedziny u nas w domu to świetna zabawa dla wszystkich - synek
          to i tak tylko śpi i je, ale za to gromada kotów jest skorych do zabawy. smile) Co
          ciekawe nie tylko maluchy, ale również te starsze tylko czekają na zachętę.
          Kociaki co kawałek wynajdują nowe miejsca do spania - albo koszyk pod wózkiem,
          albo fotelik Lesia, a od wczoraj bujaczek-leżanka synka, który właśnie
          rozstawiłam. Koty chyba nie czują się odrzucone, ale kotka-mamusia ostatnio
          ciagle domaga się dopieszczania, głaskania. A maluchy ciągle przychodzą same na
          kolana i to nie tylko do nas, ale do każdego kto się pojawi w domu. smile)
          Ubieram się i pędzę, bo synek właśnie zasnął.
          --
          Magda i Lesio (15.04.2004)
          Lesio
          • 13.05.04, 09:34
            Magda, gratulacje dla Lesia z okazji miesiecznicy!!!! Przede wszystkim zdrowia
            i niech ta zoltaczka idzie precz!!! Daj znac jak wyniki poziomu bilirubiny.
            Widok kociakow biegajacych wokol Lesia musi bys slodki. Niestety, moj komputer
            zbuntowal sie i nie chce pokazywac zdjec na zobaczcie sad((( Za to moj pies jest
            bardzo zainteresowany nowym lokatorem. Kiedy Mily jest na jego wysokosci,
            podchodzi, obwachuje i lize go... smile))
            Miloszka chrzcic nie bedziemy, bo jestesmy innego wyznania. A pepkowe tez juz
            mielismy i tez byla swietna zabawa. Zwlaszcza dla rodzicow

            Pozdrawiam i czekam na nowe mamusie
            Julia
            • 13.05.04, 09:48
              Magda! Wszystkiego Najlepszego na pierwszego Solenizanta smile))) niech zdrowieje
              już, i rośnie na cześć i chwałę swoich Rodziców wink))

              my będziemy chyba chrzcić Miłka na Boże Narodzenie, jak Polcię, coby jedną
              imprezą opędzić wink))
              właśnie miałam Was zapytać - czy już stawiacie lezaczek, i czy karuzelki już
              przypięte??? my tą drugą od tygodnia już zainstalowaliśmy Miłoszowi, ale się
              jeszcze nie interesuje - jak mógłby skoro tylko je i śpi wink))))

              mocno ściskam
              Mona
              --
              zobaczcie
              Polcia! i
              Miłek!
              Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
              • 13.05.04, 13:34
                Dzięki za życzenia dla Lesia. W zasadzie to dzisiaj kończy 4 tygodnie, a w
                sobotę równiutki miesiąc. Bardzo szybko minął ten czas, przecież dopiero co się
                urodził. smile
                Poziom bilirubiny u Lesia spada nareszcie, ma już 7,5. Nadal jest to ponad
                normę, ale to już niewysoki poziom - ostatnio miał 14.
                Leżaczek rozstawiłam właśnie wczoraj, ale synek jeszcze nie bardzo chce tam
                leżeć, zresztą on jak do wszystkiego jest za maleńki. Karuzelka przypięta do
                łóżeczka, ale nie wzbudza również większego zainteresowania. Za to coraz
                uważniej słucha jak się do niego mówi, kiedy nie śpi.
                Szkoda, że mnie nie widzicie teraz - siedzę przy komputerku, no moich kolanach
                Lesio, a na nim jak zwykle już leży mała kicia. smile)
                --
                Magda i Lesio (15.04.2004)
                Lesio
                • 13.05.04, 14:32
                  Meldujemy sie i my wink
                  Mamy kryzysik laktacyjny- Przemas nie chce jednej piersi i juz. A druga nie
                  nadaza... on sie uparl ze nie zassie a ja sie uparlam ze zassiewink i lezymy i
                  sie karmimy non stop. To samo w soie zle nie jest pochlaniam ksiazki, kanapki i
                  herbatke wink ale ta piers obolala... buuuu.....
                  Byla u mnie mama dzisiaj nigdy wiecej wink)) juz wiem dlaczego tak swietnie sobie
                  radzilam przez tyle lat bez jej pomocy- to instynkt byl. Dowiedzialam sie ze:
                  ona wie dlaczego tak lubilam siedziec w malym pokoju w wiecznym balaganie- to
                  bylo przystosowanie do obecnych warunkow mieszkaniowych, ze co my zrobilismy z
                  ta wanna ze z nej emalia odlazi, ze ta kuchnia bla bla bla i ze w ogole syf. I
                  niech kurcze spada- moj syf przynajmniej wink))
                  Dostalam poza tym wozek gleboki bo moj trzykolowiec nie rozklada sie do
                  poziomu. I sluchajcie- ja do tej pory nie wiedzialam jakie ja mam szczescie z
                  wozkami- dzisiaj dokladnie odczulam kazdy kraweznik, kazde schody i kazde
                  nacisniecie na raczki. Pojezdze nim z miesiac niech Przemaskowi sie plecki
                  wzmocnia i kopie wozek w ...kolko wink) i wyciagam mojego trzykolowca wink))

                  No i moze za jakies 3 tygodnie sie spotkamy w jakims parku- he?
                  --
                  gosklec@poczta.onet.pl
                • 13.05.04, 14:46
                  Ech, kiedy mój bąbel będzie miał 4 tyg.! Jutro dopiero tydzień miniesmile Na razie
                  z grzecznego aniołka budzącego się tylko co 3 godz. zamienił się we wrzaskółę i
                  co pół godz koncert kończący się nieodmiennie przy cycu. A ja już odwołałam
                  mamy, że sobie damy rade i bez problemu coś ugotuję. No chyba wodę w czajniku.
                  Ale była u nas przed chwilą pediatra i poleciła dawać mu lakcid i smecte, bo to
                  jego marudzenie ewidentnie od problemów z brzuszkiem no zobaczymy, może
                  podziała. A myślałam że kolki zaczynają się dopiero po 2 tyg sad

                  Madzia i Rozdartus
    • 13.05.04, 18:12
      a ja tu cos napisze, bo dawno mnie tu nie bylo smile jak tam Wasze dzieciaczki?
      mam nadzieje, ze wszystko jest w porzadku. moj Ariczek non stop spi i je smile
      oczywiscie jest mi to na reke, bo ja moge sobie na forum posiedziec wink o!
      slysze, ze mala sie budzi, to uciekam wink
      • 13.05.04, 19:00
        dziewczyny, jesteście takie płodne, że nie mam czasu wszystkiego przeczytać...
        Ech, gdzie te czasy czytania wszystkiego po 100 razywink

        My dzisiaj byliśmy na wizycie kontrolnej. Lalka przytyła 235 g w ciągu 6 dni,
        więc się bardzo podekscytowałam tym, że cycki jednak pracują bez zarzutu.
        dziś padam na twarz. Córka odwiedziła firmę nieMęża i odbyła z nim tour po
        wszystkich pokojach. później, na fali tego, że mam ją w samochodzie, pojechałam
        na bazar i zrobiłam takie zakupy, że ledwo wtargałam wszystko do chałupy. ale i
        mleko prosto od krowy mam i rabarbar i botwinę (z ktorej właśnie wyprodukowałam
        pierwszy w tym roku chodnik z jajeczkiem).
        Niezła gimnastyka z takim dzieckiem w kuchni - ja do garów, Lalka w płacz, więc
        jedną ręką ją trzymałam, drugą kroiłam... Mam zamiar upiec jeszcze coś
        pachnącego, drożdżowego, bo zimno i grustno.

        Mona, bardzo muchos grazias za wszystkie poradysmile Dzisiaj sama odblokowałam
        fotelik, więc jest szansa, że zaczną go sama montować...

        uciekam. Pozdrawiam Was ciepło i wieczorowo.
        E
        • 13.05.04, 21:36
          to ja w kwestii bazarku. w Konstancinie są dwa w tygodniu, w środy i soboty.
          gdzie w tzw. międzyczasie się Elizo zaopatrujesz??? jeśli to nie koniec świata,
          to z chęcią podjadę wink))

          a mojemu Miłkowi dziś w nocy, po skończonym przez mamę matriksowaniu, odpadła
          śliwka suszona z pępka w końcu wink)) tez odłożona do teczki Miłkowej (która
          zresztą chudsza niż Polciowa, nie wiem czy to niefart drugiego dziecka, czy
          jakiś falstart w objawach przywitania wink)))

          dziś odbyliśmy tour de centrum w celu zakupu czapek i butów dla dwojga. auto
          się sprawdziło bo dwukrotnie karmienie się odbyło i nawet przewijanie
          młodszego, więc jest super!

          idę położyć stare dziecko spaćwink))

          no to papa
          M


          --
          zobaczcie
          Polcia! i
          Miłek!
          Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
          • 14.05.04, 10:15
            Mona, ja lubię robić zakupy na bazarku przy Wąwozowej (Kabaty). Jest tam
            świetny sklep ze zdrową żywnością, w którym sprzedają np. mleko prosto od
            krowy, takież same serki, wędliny eko, prawdziwe truskawki itp. itd. Na bazarku
            jest też kilka fajnych budek z warzywami i pieczywem na zakwasie pieczonym na
            listku chrzanowym, na ten przykadwink
            zakupy robi się tam szybko, sprawnie i przyjemnie, a ja to lubię, bo nie
            przepadam za przeciskaniem się w tłumie.
            Próbowałam z bazarem piaseczyńskim, ale... załamał mnie syf i brud.
            Słyszałam, że w Konstancinie jest fajnie, ale na jakiej to ulicy??? I czy warto?
            Powoli zacznę się ruszać, a ja bez porządnych bazarowych zakupów i gotowania z
            tych ingrediencji żyć nie mogę.

            Padam dziś na twarz, bo w nocy był koncert połączony z pomrukiwaniem i
            robieniem kupy. Chyba się zaraz walnę na dwie godzinki...

            Ściskam ciepło
            E
    • 13.05.04, 23:39
      Z drugim dzieckiem zawsze jest inaczej.Znaczące daty (pierwszy ząb,obcięte
      włoski,słowo itp)z życia pierworodnego pamiętam do tej pory.Jeśli chodzi o
      drugiego, jest zdecydowanie gorzej-zapisuję, ale recytować z pamięci nie
      umiem.Pamiętam pierwszą kąpiel starszego-trwała godzinę-samo przygotowanie było
      dłuższe niż pluskanie-przegotowana woda do buzi,waciki,przemywanie oczu i
      milion innych rzeczy,które były potrzebne. Pierwsza kąpiel młodszego,całkowicie
      bezproblemowa-mąż(zawsze on kąpał dzieci)wsadził go do wanienki,popluskał i
      wyjmując stwierdził-cholera,zapomniałem o buzi-wsadził go do tej samej wody i
      przemył mu bużkę-przy pierwszym to było nie do pomyślenia!!Jak starszy zapłakał-
      biegiem lecieliśmy do łóżeczka na pierwszy jęk,przy drugim
      spokojnie,po "drodze" załatwiając inne sprawy.Śmiejemy się,ze przy ewentualnym
      trzecim-odpukać!!!!-już w ogóle byśmy nie reagowali!!!Pozdrowienia
    • 14.05.04, 12:11
      Adrianek właśnie słodko sobie śpi wiec moge naskrobac kilka słów.Musze przyznac
      ze bycie matka to cudowne uczucie. Adrianek jest taki kochany ze mogłabym cały
      czas na niego patrzec.Łapie sie nawet na tym ze jestem zazdrosna o kazdego kto
      go bierze na rece ( babcie, dziadek itp.). Najchetniej nikomu bym go nie
      dawała. Poki co jest bardzo grzeczny i nie sprawia nam zadnych kłopotów.Nie za
      bardzo tylko lubi miec gołe nogi, zaraz zaczyna płakac, a wystarczy ze załoze
      mu spiochy na same stopy od razu jest cisza. On w ogole jest cieplolubny - za
      tatasmile)))
      Poza tym uwielbia jesc, najchetniej nie odchodziłby od cycka. Pokarmu mam duzo,
      chyba az za duzo bo mnie normalnie zalewa, szczególnie w nocy, choc mały je
      regularnie. Wkładki laktacyjne nie wystarczaja i wkładam sobie pieluche tetrowa
      w stanik bo inaczej bym pływała. Za to maz jest zachwycony moim biustem który
      jest teraz sporych rozmiarów a przed ciaza okazały nie był. Mam nadzieje ze
      wkrótce ilosc pokarmu sie troche unormuje bo nie wyobrazam sobie latac całe
      lato w staniku do karmienia ze stosem wkładek latkacyjnych.
      A wprowadziłyscie jakas diete w zwiazku z karmieniem czy od poczatku jadłyscie
      wszystko??? Ja poki co staram sie nie jesc tak zwanych produktów silnie
      uczulajacych, choc nabiał jem ale w umiarkowanych ilosciach.

      pozdrowienia

      Magda
      Pozyczyliśmy wczoraj aparat cyfrowy i robimy mu zdjecia. Postaram sie je
      wkrótce zamiescic na Zobaczcie.
      • 14.05.04, 12:53
        Hej dziewczynki!

        Planuję się wyrwać jutro z domu na jakieś 6 godzin (hurra!!! mimo że do
        szkoły..)
        Jak myślicie, ile powinno być ściągniętego mleka w lodówce żeby nie było
        kryzysu energetycznego? Ile takie małe może zjeść na raz? 50 ml? więcej?
        Dzisiaj Gaba kończy 2 tygodnie.

        Trochę odżyłam - moja mama została wczoraj z małą a ja mogłam na 2 godziny
        wyjść z domu. I nawet w nocy przy karmieniu zaczęłam czytać książkę (bo S.
        Kitzinger 'Karmienie piersią' do 'książek' nie zaliczam, mimo że dosyć ciekawe,
        bo przez antropologa uczynione) - Kertesza 'Los utracony'. Z tej tematyki
        planuję jeszcze 'Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku' Ligockiej, dzisiaj z
        wózkiem wpadnę do księgarni - ja też lubię ściągać książki do domu, inna sprawa
        że potem nie zawsze jest czas je czytać.
        To na razie
        pozdrawiam gorąco
        • 14.05.04, 13:58
          Olu, ja od tego tygodnia poszłam do pracy i też odciągałam pokarm. Pediatra
          powiedziała mi, że po skończeniu 2 tygodni maluch powinien zjadać 8 razy
          dziennie po około 80 ml, byle nie przekroczyć dziennej dawki 600 ml. Tak też
          zrobiłam i mój Miłek po wypiciu 80 ml był syty i sam już nie chciałby więcej,
          więc zobaczysz ile Gabrysia wypije. Pozdrawiam

          Julia
          • 14.05.04, 16:41
            Ja w kwestii diety: na razie jem wszystko, nawet 2-3 truskawki, jak mnie
            najdzie ochota. Odstawiłam tylko czosnek i cebulę. Strączkowymi się nie
            objadam, ale ponieważ nie jem mięsa, zaczęłam jeść kanapki z pasztetem
            wegetariańskim, czyli sojowym lub soczewicowym.
            Piję też wszystko (oprócz wódeczki, oczywiściewink: kawę, herbatę hektolitrami,
            kakao, kawę zbożową i koperek włoski pozostawiony przez Letycję.
            Ale dziś jestem niewyspana i zieeeewam okropnie.
            Ja chcę na wakacje!

            Dziewczynki, czy planujecie w tym roku jakieś wypady wakacyjne?

            Pozdr cieplutkie,
            E
          • 14.05.04, 17:31
            Hej!
            Dzisiaj ciasza i spokój. Malutki znowu jak aniołek, nawet pozwolił mamie upiec
            ciastosmile. To chyba rady pediatry pomogły - ten lakcid (Szymkowi ogromnie
            smakował - ja Mu się dziwię, bo to straszne świństwo w smaku)+ odciąganie
            mleczka przed karmieniem - bo mi strasznie szybko leci i mały nie nadążał z
            łykaniem. Dzisiaj już Go brzuszek nie boli, więc prawie cały czas śpi. Wścieka
            się tylko w czasie odciągania pokarmu, jak czeka na jedzonko, a tu kiszka, mama
            mu zabiera i nie dajesmile. A wczoraj przyszli do nas teściowie popilnować
            Szymusia, żebyśmy sobie mogli opójść na spacer z mężem. Ale było wspaniale. Po
            prawie tygodniu siedzenia w domu, taki spacer to 7 niebo! Dzisiaj też pójdziemy.
            Fajnych mam teściówsmile.
            A ja dietę stosuję dość rygorystyczną, bo starsznie się boję kolek. A po tych
            ostatnich koncertach Szymka, to już całkiem. A zresztą chcę schudnąć, więc
            będzie "przyjemne z pożytecznym", czy raczej "pożyteczne z pożytecznym"smile.
            Pozdrawiam,
            Madzia
        • 14.05.04, 23:15
          Hejo wink)

          Elizo, czy ja wiem,czy te bazarki w Konstancinie są fajne?? takie dziadowsko -
          wiejsko- bazarowe. trochę nawet tu rosji. w sumie są fajne w sezonie, bo chłopi
          przywożą owoce sezonowe. teraz trochę gorzej, bo to bazar chłopski, tu raczej
          nie ma szklarniowych nowalijek. raczej wink))

          Olu, ja nie wiem, zawsze miałam z tym problem. obstawiam, że na raz tuląc się
          do mamy mój synek zjada koło szklanki mleczka (200ml). i pamiętaj, że mleczko
          mamy jest szybko trawione. ja z Polcią ściągałam sobie na akord, żeby mieć w
          zamrażalce sporo (w końcu w tym roku dopiero przed porodem wylewałam
          zapasy wink)))

          widzę, że lektura z kręgu moich zainteresowań wink) Los utracony czytałam. mimo
          Nobla dla autora, a nawet dlategoż, wciąż uważam, że nikt tak jak Polacy nie
          opisuje lepiej tragedii tej wojny. wszystkie zagraniczne relacje są takie....
          wygładzone.
          Hannę Krall lubię, bo w tak suchy, minimalistyczny wręcz sposób potrafii wprost
          barokowo wstrząsnąć. przed porodem Miłosza przeczytałam stare wydanie
          opracowania Ravensbruck. i tam jest dział noworodki i kobiety w ciąży w obozie.
          koszmar.
          nie wiem czemu mnie tak ten temat fascynuje. mam to od dziecka. dziwne.

          pzdr
          M
          --
          zobaczcie
          Polcia! i
          Miłek!
          Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
    • 14.05.04, 22:06
      Witajcie,
      podczytywałam Wasz wątek na W oczekiwaniu, ale tu chcę już aktywnie
      uczestniczyć.
      1 maja przyszła na świat moja Zosia, Europejka smilei rodzynka wśród trzech
      starszych braci.Ważyła 3870 g i miała 55 cm, taka mała Pyza.
      Moja córcia( jak to cudownie brzmi!)jest na razie bardzo grzeczna: głównie je i
      śpi.Śmiejemy sie z mężem ,ze chłopcy nie byli tacy...Mamy tylko problemy z
      chwytaniem piersi,cos za "płytko",ale myśle ,że sie nauczy.A poza tym je
      łapczywie i zawsze nałyka się powietrza.
      Pozdrawiam serdecznie
      Ewa mama Jędrusia,Jasia, Julka i Zosi.
      madzia_i_szymuś tu się spotkałyśmy -cieszę się !
      • 14.05.04, 23:37
        Ewo! Witam i Ciebie i Zosię Europejkę smile)) mam nadzieję, że zostaniecie z nami
        na dłuuugo smile))

        dziś w końcu zafundowałam sobie pedikir pierwszy pociążowy, i czuję się z dwa
        kilo lżejsza wink) ale powiem Wam, że dopada mnie jakaś mała depresja poporodowa.
        jestem zmęczona i zła na Polcię, bo ta biedna, w fazie buntu dwulatka sad(
        kurcze, dziś jak na nią krzyknęłam: nie wrzesz, ty jędzo! to nie dość, że źle
        się z tym poczułam, że ją obrażam, a ona biedna sama z sobą sobie nie daje
        rady, to jeszcze zobaczyłam na pięknej buzi mojego dziecka podkówkę. co mnie
        zupełnie już pogrążyło. zupełnie się na matkę nie nadaję.
        mam nadzieję, że jednak zdecydujemy się jutro wyjechać do Lublina, bo mnie
        siedzienie długo w Warszawie strasznie dołuje. i staję się gorszym człowiekiem.

        Mona
        --
        zobaczcie
        Polcia! i
        Miłek!
        Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
    • 15.05.04, 09:05
      Zawsze z uwagą śledziłam wasz wątek na poprzednim forum, można powiedzieć, że
      byłam jego bierną lecz wierną uczestniczką... stąd wiem,że majówki się tu
      zadomowiły, i chciałabym się do Was przyłączyć smile. sama jestem majówką - od 16
      tygodnia groził mi przedwczesny poród ze względu na skrócona szyjkę macicy, a
      mój Staś urodził się dokładnie w terminie, czyli 4 maja! I to jeszcze
      zastosowaliśmy wszelkie znane metody naturalnego wywołania Stasia na ten świat -
      poskutkowało "regulowanie odbiorników" czyli stymulacja brodawek smile)).Nasz
      lekarz następnego dnia został oddelegowany na urlop z uwagi na remont oddziału.
      zostałam przyjęta w tym szpitalu niejako "na lewo" i 55 sekund po północy
      urodził się mój synuś.
      Jestem mamą 2,5 letniej Natalki, uczę w szkole podstawowej j. polskiego i
      angielskiego. Teraz Natalka, moja jedyna kochana i w ogóle naj córónia,
      rozpuszczona przeze mnie jak dziadowski bicz, ostro daje nam w kość. ręce
      opadają i wszystko inne też... Wobec Stasia - anioł, natomiast zmieniło się jej
      całe zachowanie... Jest histeryczna, nieznośna, wszystko na nie. odmawia od
      kilku dni swojej ukochanej kąpieli - no i co tu zrobić? Podtopić dziecko i siłą
      wykąpać??? Płacze wiecznie, jest głośna, nie znosi obecności innych w domu
      (znanych jej osób). Wiele by opowiadać. Czujemy się bezradni, ręce świerzbią
      niejednokrotnie żeby jej dać w tyłek sad w teorii jesteśmy świetni - wiele
      uwagi, miłości itp. I naprawdę, uwierzcie, koncentrujemy na niej uwagę
      maksymalnie... i nic... Tylko się z mężem kłócimy na temat postepowania
      względem małej - on jest zwolennikiem twardego postawienia sprawy ( w tyłek, do
      pokoju i niech ryczy bo nam na głowę wejdzie). Może ktoś mi da jakąś złotą
      wskazówkę, bo sie chyba ewakuuję na Księżyc!
      Gosia
      • 15.05.04, 12:55
        Witajcie!
        Mama pytanie do wszystkich doświadczonych mam. Czy wiecie co robić w przypadku
        za szybko wypływającego pokarmu? Szymuś bardzo się krztusi przy jedzeniu i
        połyka powietrze. Potem boli Go brzuszek. Trochę pomaga ściąganie pokarmu, ale
        nie w 100%. Zastanawiam się czy by Go nie karmić tak, żeby leżał na brzuchu na
        moim brzuchu, jak myślicie?

        Witaj Akve, miło zobaczyć znajomego nickasmile, witaj Malgorzato!

        pozdr. i dziękuję za wszelkie porady!

        Madzia
      • 15.05.04, 20:24
        Twoja Natalia czuje się zagrożona-nagle z pozycji jedynego i skupiającego
        zawsze na sobie uwagę rodziców, spadła poza "centrum" Jest mała,więc
        tłumaczenie nie pomoże,ale może pokaż jej jakie zalety ma bycie starszym- nie
        wiem, może lody, których Staś nie może jeść,pomoc przy jego kąpieli i
        oczywiście pochwały za każdy przejaw pomocy.Pochwal ją przy dziadkach czy
        znajomych jak Ci bardzo pomaga i że bez niej nie dałabyś sobie rady.Twój
        maluszek ma niecałe 2 tygodnie,więc trudno Ci wyjść z domu,ale niech mąż ją
        zabierze na zakupy.A Ty jej powiedz o czym ma pamiętać.Niech czuje się
        potrzebna i niezbędna.U mnie różnica wieku była większa,więc takich problemów
        nie miałam,ale pochwały zawsze pomagały!Powodzenia-Aśka, też nauczycielka
    • 15.05.04, 16:09
      Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
      wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm
      Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
      waga: 3335 g, wzrost: 54 cm


      Dziewczynki, proszę dopisujcie się do listy, bo się pogubimy...
      Witam gorąco nowe Mamysmile)))))
      • 15.05.04, 16:22
        A ja dzisiaj byłam u kosmetyczki... Poczułam się jak w siódmym niebie. Letycja
        została z Tatusiem, który pół godziny po moim wyjściu dał jej cały ściągnięty
        pokarm, "bo była głodna"wink

        Hmn, ja nie potrafię udzielać rad w kwestii za bardzo wypływającego pokarmu, bo
        u mnie leci powoli, kropelkami. A gdybym miała intuicyjnie coś podpowiadać, to
        bym po prostu ściągnęła pokarm i podawała butlą dopóki maleństwo nie będzie na
        tyle duże, żeby połykać większe ilości (tak jak ze smoczkami w rozmiarze "1"
        i "2"), ale ekspertem nie jestem (jeszczewink)
        A jak patrzę na swoje cyce, to mam ochotę wynaleźć jakiś inteligentny zestaw
        ćwiczeń na nie, bo jak widzę, w ilu kierunkach dziecko je wykręca, to martwię
        się podwójnie o ich wygląd w przyszłości...
        Brzuch już prawie normalny, czyli przedciążowy, ale tylko ja wiem, jak wielką
        mam ochotę na porządny aerobik z podnoszeniem ciężarów!!! Ale na to będę
        jeszcze musiała chwilę poczekać.
        Uciekam stąd, bo muszę się trochę zdrzemnąć po nieprzespanej nocy.
        Uściski (oby wreszcie słońce zaświeciło)
        E
      • 15.05.04, 19:16
        No,to sie dopisuję do listy:
        akve(Ewa),Kraków,36 l,trzech synów i córeczka Zosia ur.1.05.04. o 13:35,waga
        3870 g, wzrost 55 cm, główka 36 cm

      • 16.05.04, 16:48
        ja tylko na moment co by się dopisać do listy i uciekam, bo czekamy na gości:

        > Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
        > wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm
        > Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
        > waga: 3335 g, wzrost: 54 cm
        madzia_i_szymus (Magda), Kraków, 25 l, synek Szymuś ur. 7.05.04 g. 8.25, waga
        2980 g, wzrost 51 cm

        Madzia
        • 16.05.04, 20:42
          Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
          wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm

          Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
          waga: 3335 g, wzrost: 54 cm

          madzia_i_szymus (Magda), Kraków, 25 l, synek Szymuś ur. 7.05.04 g. 8.25, waga
          2980 g, wzrost 51 cm

          Mamamona (Mona), Konstancin=Jeziorna, 30l, synek Miłosz, uro.24.04.04, g.17.45,
          waga 3980 g, wzrost 60cm, obwód głowy 37cm, klatki piersiowej 37 wink)))

          lista już była, ale jak widzę, się zmyła wink))
          pogoda w końcu się wyprostowała, więc można było dziś wyciągnąć z dzieciakami
          nogi wink)) wczoraj wypady w plecy, dzień domowy, prawie że kominkowy wink)

          za to najazd hunów mieliśmy, mój brat z rodziną, a wieczorem i dziś nasz
          przyjaciel, co to już ma ciśnienie na dzidziusia, tylko matki tegoż jeszcze nie
          spotkał wink))) no i dwa dni dwudaniowe obiadki sobie robimy wink)) muszę odpuścić,
          bo mi się mąż zbiesi, hehe wink)) ale jest to niewątpliwie zaleta siedzenia w
          domu wink)

          generalnie jest fajnie, na razie luz, rytm i spokój. tfu! tfu! właśnie minęły 3
          tygodnie, kiedy to niby mogą się zacząć kolki. siedzę cichutko, może o nas
          zapomną wink))
          Miłek rośnie w siłę, i doświadczam nowego miłego doznania, że to drugie dziecko
          pasuje na wszystkie ubranka jak ulał! a Polcia na wszystkie za mała była wink)))))

          u nas mleczko leci szybko, ale Miłek smok jest, i swietnie sobie daje z tym
          radę. picie bez połykania powietrza bez dziecka to moim zdaniem mit. oboje
          moich dzieci zawsze po jedzeniu beka, i nie znam innego sposobu (w końcu i nam
          dorosłym się odbija wink)))
          w każdym razie mam taką metodę, że przekładam Miłosza przez ramię, tak, że
          głowa już za ramieniem leży, i kładąc mu otwartą dłoń na plecy na wysokości
          brzuszka, tak przytrzymując z nim chodzę. raczej go nie poklepuję, a to
          trzymanie, i poruszanie dzieckiem w rytm kroków powoduje skuteczne
          odbijaniewink)) i naprawdę to wszystko czego chce dzidziuś po pożądnym
          posiłku wink)) jak nie uda mu się odbić, to się chłopak rusza, kwęka, marudzi.
          beknięcie - śpimy smile)))))

          no i dziś psim swędem w nocy przebudziwszy się na karmienie, spojrzałam do
          wyborczej, a tam w witajcie na świecie mój Miłoszek Edward jest wink))) a z Polą
          to do domu zdjęcie z zapowiedzią przysłali, teraz z nienacka wink) dobrze że
          spojrzałam, bo udało nam się kupić dla dziadków, pradziadków i wujków dodatkowe
          egzemplarze wink)))

          uciekam, podobno ciepło po 25 maja ma być, a do tego czasu jak teraz.
          mocno za to i gorąco ściskam,
          Mona


          --
          zobaczcie
          Polcia! i
          Miłek!
          Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
          • 16.05.04, 22:33
            Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
            wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm

            Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
            waga: 3335 g, wzrost: 54 cm

            madzia_i_szymus (Magda), Kraków, 25 l, synek Szymuś ur. 7.05.04 g. 8.25, waga
            2980 g, wzrost 51 cm

            Mamamona (Mona), Konstancin=Jeziorna, 30l, synek Miłosz, uro.24.04.04, g.17.45,
            waga 3980 g, wzrost 60cm, obwód głowy 37cm, klatki piersiowej 37 wink)))

            meg241( Magda), Toruń,25l, synek Adrian ur. 03.035.2004 godz. 15.15, waga
            2860g, wzrost 53cm



            U nas też była ładna pogoda wiec wybralismy się na dłuższy spacer. Ale to fajne
            uczucie tak spacerowac z wózkiemsmile
            Mona, jak to jest z tymi kolkami??? Ona zawsze pojawiaja sie po skonczeniu 3
            tygodni???
            Dziś w nocy Adrianek przespał całe 6 godzin wyrzuciwszy sobie jedno karmienie.
            No i obudziłam sie o 3 nad ranem cała we własnym mleku. Nawet pielucha tetrowa
            w staniku nie pomogła, choc normalnie na noc wystarcza. Kurde, czy ta ilosc
            pokarmu sie kiedys ustatkuje????Na szczescie jakos Adrian sie nie krztusi przy
            jedzeniu. A jeszcze pytanie w kwestii odbijania po jedzeniu. Mojemu synkowi sie
            nie odbija i nie nosze go po karmieniu gdyz on zwykle zasypia przy cycku. Mam
            go budzic zeby mu sie odbiło???To chyba nie jest dobry pomysł.Odkładam go do
            łózeczka kładac na boczku na wszelki wypadek gdyby mu sie ulało ale jak do tej
            pory zdarzyło mu sie to tylko raz.
            I jeszcze jedno: od pierwszego dnia Adrianek bardzo duzo puszcza gazów i to o
            nieprzyjemnym zapachu. Nie jem niczego co mogłoby mu zaszkodzic, zreszta nie
            zauwazyłam zadnych objawów kolki. Czy te gazy to normalna rzecz????

            Idę spac bo padam z nog.

            Magda
            • 16.05.04, 23:19
              nie, Magdo, jak zasypia i się nie rzuca, to go nie budź. ale generalnie są dwie
              zasady: dziecko ryczy jak głodne, i brzuch je boli (kolki, gazy, nieodbite
              bąbelki wink))
              te 3 tygodnie to w książkach z tego co pamiętam występują, jako czas
              rozpoczęcia ewentualnych kolek. nie wszystkie dzieci mają. Moja Pola miała
              takie umiarkowane, w sensie, że popłakiwała przy karmieniu, bo mleczko płynęło
              szerokim strumieniem, a ona nie umiała sobie z tym dać rady.
              ale słyszałam o dzieciach, które płaczą od 15 do 18 codziennie, aż miną mniej
              więcej 3 miesiące, i luz. i nie wiadomo dlaczego, jak ulżyć (są metody na masaż
              kolankami dziecka, na skierowanie strumienia ciepłego powietrza z suszarki na
              brzuszek, na ciepłą kąpiel), i z czyjej winy (na ogół obwinia się oczywiście
              matka, ale czytałam ostatnio że kolki po prostu są lub ich nie ma).

              moim zdaniem gazy Adrianka to normalna rzecz, skoro nie odbija sobie
              chłopak wink)) a że pachnące - no cóż, w końcu trawienie, nie?? ten tekst o
              złotych i pachnących kupkach, to też z poradnika dla młodych mam, a pachnące w
              sensie, że pachną inaczej niż te z pełnego jedzenia (wiem, bo mam porównanie
              choćby z Polkowymi wink))

              aha, i jedzenie się na pewno ustatkuje, a jak to się zadzieje, to będziesz się
              zamartwiała, że nie masz mleka wink)) i tak źle i tak niedobrze. jak się wszystko
              unormuje, to nie będzie już takiego wrażenia przepełniania się piersi, i
              przeciekania mleczka. będzie wrażenie miękkich i pustych (szczególnie jak będą
              regularnie opróżniane, bo jak nie, to i przy rocznym dziecku może się zastój
              zrobić), stąd wiele mam od razu strzela butelkę ze sztucznym mleczkiem.
              my nigdy nie mieliśmy problemu z niedostatkiem mleka. są tzw. kryzysy
              laktacyjne, gdzie generalnie dziecko wysysa sobie większą ilość, co sprowadza
              się do doby, dwóch leżenia z ssakiem przy piersi wink) ale potem znów normalnie.

              ciekawe, że spacerowanie z wózkiem tak od razu Wam się spodobało. ja przy Polci
              miałam na początku takie durne wrażenie, jakbym stara krowa z wózkiem dla lalki
              znów wyskoczyła, i się wstydziłam, z chęcią oddając pchanie komuś innemu wink))
              ale tak jak wspominałam, ja się macierzyństwa nauczyłam wink))

              mocno ściskam
              Mona
              --
              zobaczcie
              Polcia! i
              Miłek!
              Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
            • 17.05.04, 17:10
              meg241 napisała:

              > Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
              > wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm
              >
              > Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
              > waga: 3335 g, wzrost: 54 cm
              >
              > madzia_i_szymus (Magda), Kraków, 25 l, synek Szymuś ur. 7.05.04 g. 8.25, waga
              > 2980 g, wzrost 51 cm
              >
              > Mamamona (Mona), Konstancin=Jeziorna, 30l, synek Miłosz, uro.24.04.04,
              g.17.45,
              >
              > waga 3980 g, wzrost 60cm, obwód głowy 37cm, klatki piersiowej 37 wink)))
              >
              > meg241( Magda), Toruń,25l, synek Adrian ur. 03.035.2004 godz. 15.15, waga
              > 2860g, wzrost 53cm
              >
              Jeszcze raz dopisuje sie do listy ,bo mnie i Zosi ciągle nie masad
              akve(Ewa),Kraków,36 l,trzech synów i córeczka Zosia ur.1.05.04. o 13:35,waga
              3870 g, wzrost 55 cm, główka 36 cm.

              Może wieczorem uda sie napisac więc, a teraz zmykam bo mam WYJSCIE z
              domu.Hurrra!
              Ewa




              >
              >
              >
    • 15.05.04, 20:41
      Tak, tak... to już miesiąc od narodzin Lesia. Jak to szybko minęło. Właśnie na
      ten weekend był termin. Synek ładnie rośnie. Nadal jest maleńki, ale ja już
      widzę różnicę.
      Jestem wykończona. Prawie cały dzień przesiedzieliśmy z synkiem na wystawie
      kotów. Planowałam tylko na trochę tam zajrzeć. Nasza kicia Norweska została
      świetnie oceniona, wygrała porównanie z siostrą z miotu i dostała nawet
      nominację do BIS (Best In Show). Zobaczymy jak jutro się zaprezentuje.
      Synek prawie cały czas spał, jak zgłodniał to go dokarmiałam wśród klatek, a
      co... Wszyscy się zachwycali, że taki spokojny. Szkoda, że w domu tak ładnie
      nie śpi.
      W poniedziałek jedziemy z Lesiem do okulisty. Podobno to są mało przyjemne
      badania.

      Witam kolejne majowe mamusie. smile

      --
      Magda i Lesio (15.04.2004)
      Lesio
      • 17.05.04, 19:40
        Dziękuję za wszystkie rady. Na razie testuję odbijanie w trzymaniu Szymka
        pionowo. Okropnie nie lubi tej pozycji, ale może się przyzwyczai. A jeszcze mam
        dodatkowe pytanko - jak długo Go tak trzymać? Bo nie zawsze Mu się odbija, więc
        trudno czekać nie wiadomo ilesmile.

        A dla Lesia - 100 latsmile

        pozdr.
        Madzia
    • 17.05.04, 20:09
      Nareszcie mogę się uaktywnić...
      Wśród piętnastu brudnych garnków, kubków z herbatą porozstawianych w całym
      mieszkaniu, brudnych pampersów, obrażonego kota i gotującego się barszczu...

      A ja w kwestii układania dziecka: w szpitalu kazali układać na boczku, ale
      panna L zawsze się obraca na plecy. Jak leży na plecach, to główkę ma zwróconą
      w jedną lub drugą stronę. W ciągu dnia układam ją na brzuszku, ale raczej na
      chwilę.
      JAK śpią Wasze maluchy? A jeśli na boczku, to podpieracie je czymś?

      Jutro kończy 3 tygodnie. Kolek na razie nie ma (puk, puk - odpukać). No aniołem
      jest, ale dziennym, a nie nocnym. W nocy - za zimno, za gorąco, niewygodnie,
      kupa, cycek itd itp. Część nocy przesypia w łóżeczku, a część w łóżku, bo i tak
      jestem wykończona.
      Wczoraj tymczasem wyczytałam, że dziecko należy oduczyć sypiania z rodzicami do
      6 m-ca życia. Grrrh, mam nadzieję, że pokocha swoje piękne łóżeczko wcześniej,
      bo spanie z Nią to srednia wygoda, chociaż jest wtedy cicha jak myszka.

      Wieczorem wczorajszym miałam małego baby bluesa i popłakałam sobie. Motyw
      przewodni: "Taka jestem zmęczona i tak mi smutno. I muszę zrobić projekt
      dyplomowy, którego nie zdążyłam zrobić, a kiedy to mi się uda? Uaaaa, uaaa"
      Potem strzeliliśmy sobie małą butelczynę szampana i smutki odeszły.

      Mona, skoro u Ciebie obiady dwudaniowe, to może podrzucisz mi trochę w menażce?
      Ja wróciłam do apetytu sprzed ciąży, czyli najchętniej kanapeczki z żółtym
      serkiem, duuużo ciasta, od czasu do czasu czekoladka, ew. lody i hektolitry
      herbaty. Martwi mnie to...

      Dziś byłam na wizycie u dr. Południewskiego, bo po ostatnich zakupach, które
      wtargałam do domu, miałam schizę, że coś mi się naderwało. I dr stwierdził, że
      jestem "zdrowa jak ksiądz Rydzyk".

      Ale przynudzam...
      Spadam stąd.
      Aha, kupiłam "Ptaka nakręcacza" H. Murakamiego i po kilku pierwszych stronach,
      stwierdzam, że chyba fajne...

      Dobranoc
    • 17.05.04, 23:49
      no, obiadki dwudaniowe,ale kurka, mam taką fazę na słodycze, że co noc kładę
      się spać z absmakiem w ustach sad(( jak jakiś cukrzyk czy co? co gorsza, ja
      wyglądam jak wieloryb, i żadna ciąża teraz tego stanu nie usprawiedliwia. muszę
      się wziąć w garść, bo mnie mąż w kąt rzuci sad( skąd wziąć motywację?? jak nie
      pracuję tak intensywnie, to wstydu nie mam, normalnie.

      co gorsza, zżarłam (tak! nazwijmy rzeczy po imieniu!) pół słoika nutelli, i
      dziś biedny mój maleńki człowiek nie mogąc się wykupkać, dał mi taki wycisk. w
      tym swoim prekolkowym stanie, nie spał od 8 do 14, i wciąż chciał ssać!
      myślałam, że mi cycki odpadną. może to pierwszy kryzys laktacyjny i nie kolka
      to była a chęć wyssania większej ilości mleczka??

      idę spać. całe szczęście że ładnie, a dziecko me drugie się na spacerkach super
      rozsypia.

      mocno ściskam
      M
      --
      zobaczcie
      Polcia! i
      Miłek!
      Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
      • 18.05.04, 10:01
        No to i ja się ukatywniam w przerwiue między jednymi a drugimi zajęciami.
        Dzisiaj mój Miłoszek świętuje 4 tygodnie - ale szybko zleciało. Już nie mogę
        mówić na Niego noworodek. W ramach wspominek obejrzeliśmy wczoraj film nagrany
        dzień przed porodem (z wielkim brzuszyskiem) i z porodu. Nie mogę uwierzyć, że
        to było tak dawno. I nie wiem, jak wytrzymywałam z taką wielką piłką z przodu.
        Teraz nie umiem sobie tego wyobrazić.
        Chcę dzisiaj jak najszybciej wrócić z pracy i świętować z Miłym 4tygodnicę.
        Zabwki gotowe do wypróbowania. Mama wyspana i pełna energii. Czekamy na godzinę
        zero, czyli 18:05.

        Pozdrawiam wszystkie mamy
        Julia
        • 18.05.04, 12:42
          Ja tez na chwile....
          Pod koniec ciazy spalam miedzy 8 a 11 i zauwazylam ze ten rytm nam sie po
          porodzie zachowal- jak nie odespie tego ranka- ja sie czuje zle i Przemek tez
          bo jakos malo mleka wtedy we mnie. W nocy cycujemy o 3-4 rano i wtedy Przemek
          ma ochote na chwile czuwania wiec ja go w chuste i obiady wtedy klece
          (dwudaniowe a co).
          Poza tym mam total lenia i jak czytam o waszych pracach to chyba powinno mi sie
          wstyd robic wink)) ale mi sie nie robi wink))
          Do Uli mam madame. Madama ma na imie Justyska ma kuuupe dredow na wlosach
          kolczyki w roznych miejscach na twarzy, jest corka mojej kolezanki (co tlumaczy
          jak ja moglam wziac na madame dziewcze o takim wygladzie) i na ten czas
          krytyczny 8- 11 zabiera Ule na spacer lub zamykaja sie w kuchni i produkuja
          cuda z masy solnej wink) Pozniej na spacer idzie Przemas a ja dopieszczam Ule.
          Musze powiedziec ze Ula na razie zupelnie nie reaguje na brata- tzn chetie go
          obserwuje itp ale objawow nieporzadanych nie ma. Za to kapiel wyglada jak
          procesja- tata myje wszystkie dziewczynki mu sie przygladaja, Ola i Ula
          komentuja wyglad moszny (on ma taki woreczek pewnie na siku- no wlasnie a
          propos- tlumaczyc na co jest ten woreczek? Bo ze na jajeczka to mi przez gardlo
          przejdzie i do czego sa jajeczka tez mi przejdzie ale mam watpliwosci czy
          przekaz dotrze- w kwestii "skad sie biora dzieci" bylismy na etapie ze mamusia
          ma w brzuszku komorke a tatus jej wpuszcza takie robaczki z ogonkiem i stad sie
          biora dzieci, o jajnikach i jadrach mowy nie bylo). Czekam az sie cieplej zrobi
          bo i tak przy takiej liczbie dzieci Przemas spedza na dworze ze 2 godziny, a ja
          bym go najchetniej jeszcze na spacer z tata wywalala tylko musi byc cieplej-
          juz co do tych dwoch godzin mam watpliwosci....
          --
          gosklec@poczta.onet.pl
          • 18.05.04, 14:07
            no to i ja sie melduje na rowiesnikach :smile))
            ale sie cieszeeeeee straaasznie
            jakos tak sie stalo,ze nagle czasu mam bardzo malo i na rowiesnikow jeszcze nie zdolalam czynnie
            zajrzec - podczytuje stale - toz to skarbnica wiedzy smile)... .poki co wiekszosc dnia spedzam na
            karmieniu/ przebieraniu/ spacerowaniu z Susie
            wczoraj bylysmy u lekarza pierwsza jej wizyta wiec rejestracja i tysiace pytan, badanie bardzo
            szczegolowe trawlo to i trwalo.... + 3 karmienia w miedzyczasie heheheh ale corka mi rosnie na
            mamowym mleku wczoraj skonczyla tydzien i na + 255g smile a mnie sie wydawalo, ze cycki malo mleczne
            mam wink
            wrzucilam zdjecia na zobaczcie
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12726567&v=2&s=0
            mam ich juz pare setek.

            no tak musze spadac, ktos mialcze z lozka smile a tak BTW co to jest, ze dzieci wola spac w mamowm
            lozku nawet pustym niz w swoim wlasnym ??? chyba zapach smile
            pozdrowki
            anka


            --
            "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
            M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek smile
        • 18.05.04, 14:28
          Julio, sto lat dla Miłka, ucałuj go w nosek. smile

          My właśnie z Lesiem wróciliśmy od okulisty. Szczerze mówiąc samo badanie było
          dla mnie przerażające. Dobrze, że wszystko jest w porządku i nie ma potrzeby
          następnych badań. Synek był grzeczniutki jak mu wpuszczali kropelki, nawet się
          nie obudził. On jest taki spokojny prawie zawsze poza domem, a w domu tylko
          kolanka, bo jak nie to płacz.
          Za tydzień kolejna wizyta w poradni, tym razem USG główki. Co ciekawe,
          potrzebne jest do tego skierowanie, którego nie dostaną w mojej przychodni
          (lekarka mówiła jak była na wizycie, że podpisywali jakieś pisma o niewydawaniu
          skierowań na to badanie). Nie ma to jak publiczna służba zdrowia... Mam
          nadzieję, że w razie czego zrobią mi to badanie odpłatnie. Czy w Warszawie też
          są takie problemy?

          Może wiecie co to jest? Lesiowi zrobił się taki grysik na buzi koło oczek. Nie
          wiem, czy to potówki czy uczulenie na coś co jadłam? Podobno ja też takie
          miałam jak byłam mała - mama mi wczoraj powiedziała.

          Synek zasnął właśnie na kolanach. Spróbuję go odłożyć... kolejna próba...
          ciekawe ile tym razem wytrwa sam - 5 czy 10 minut??? Muszę w końcu obiad
          zrobić, bo z głodu padnę.

          --
          Magda i Lesio (15.04.2004)
          Lesio
          • 18.05.04, 15:15
            Magda, dziękujemy za życzenia!!! Mam do Ciebie putanie: pisałaś o badaniu
            okulistycznym i USG główki. Czy to się robi każdemu dziecku, czy tylko Lesiowi
            ze względu na to, że jest wcześniakiem? Bo mnie pediatra nic o tym nie mówiła.
            A byłam u Niej w tą sobotę i powiedziała, że mam przyjść za 2 tygodnie na
            szczepienie. Aha, i Miłek waży już 3860, czyli przytył od porodu pół kilo!!!!

            Gosia, ja też w nocy jestem tak wybudzona karmieniem, że biorę się za gotowanie
            lub porządki. Jak jakaś nawiedzona czyściłam ostatnio półki o 3 w nocy. Ale co
            ja poradzę, że wybita ze snu nie moge od razu zasnąć?
            • 18.05.04, 15:32
              Julia, 100 lat dla Miłosza!
              kto siedzi z Miłkiem jak pracujesz??
              i co je?? ściągasz jak oszalała, czy sztuczne mu dajesz??


              Gosiu, normalnie mnie rozłożyłaś ze śmiechu z wizją dziewczynek: po co ten
              woreczek??? hehe, muszę Pawłowi opowiedzieć wink))
              mój mały też się na dworze rozsypia, i dziś z Polcią byliśmy 1,5 godzinki, a
              ten chrapał.
              sąsiadki z ciekawością do wózeczka zaglądają, niech im tam, ma Miłek rożek z
              wszytą (firmowo wink)) czerwoną kokardką, hehe wink))))

              moje małe śpią, dobrze, że w tym samym czasie. pranie obwieszone, zupka na
              dzisiaj jest.

              szukam fotelika do roweru dla Polci? Gosiu, inne Mamy, może macie jakiś pomysł
              gdzie kupić nie za 500zł?? i czy rozkładanie tegoż jest niezbędne??

              ściskam
              M

              ps.Gosia coś wspominała o spotkaniu, i ja też wyrażałam już chęć, więc
              powtórzę: kiedy?????

              --
              zobaczcie
              Polcia! i
              Miłek!
              Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
              • 18.05.04, 16:01
                Elizo! ratunku!
                fakt, że ostatnio trochę wieje. moje hortensje wyglądają jak psu z gardła
                wyciągnięte sad(( listki im na krawędziach poczerniały,i robią wrażenie
                odwodnionych, albo po prostu nieodżywionych.
                zaczynam się zastanawiać czy doniczka nie za mała?? Paweł twierdzi że im za
                bardzo wieje.
                ratuj, na Poleczce są zdjęcia tego mojego balkonu po zrobieniu, oceń, czy to
                może być wina doniczki za małej???

                pliiizzzz
                M
                --
                zobaczcie
                Polcia! i
                Miłek!
                Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                • 18.05.04, 16:46
                  A Twoim hortensjom nie jest za gorąco? Moim zdaniem to trochę za wcześnie, żeby
                  zaczęły protestować, że doniczka za mała.
                  Czasem czarne krawędzie oznaczają przelanie rośliny, ale to chyba niemożliwe w
                  tym przypadku?? Cholera, zrób może zdjęcie tym liściom i wrzuć je na Zobaczcie,
                  bo może to choróbsko jest jakieś a nie wysuszenie/przelanie?
                  a jak łodyżki wyglądają, ok?
                  Moja hortensja rośnie super. w b. dużej donicy, ale w towarzystwie, które ją
                  osłania i nie jest wystawiona bezpośrednio na słońce (to ważne!).
                  Hmn, możesz też podlać jakimś nawozem, ale podstawa: nie za dużo słońca i
                  wiatru.
                  E
                • 18.05.04, 20:06
                  wrzuciłam do Miłka, wraz z nowymi zdjęciami dzieci.
                  oceń proszę

                  dzięki wielkie
                  M
                  --
                  zobaczcie
                  Polcia! i
                  Miłek!
                  Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                  • 19.05.04, 11:32
                    Oj biedulki biedulki...
                    Mona, żeby nie stawiać błędnych diagnoz, wysłałam zdjęcia do dziewczyny, która
                    jest specjalistą w dziedzinie roślin i na pewno wie milion razy więcej niż ja.
                    Jak odpisze, natychmiast dam Ci znać.
                    Tymczasem - osłoń trochę te biedulki i niech nie stoją na słońcu. Wieczorami
                    zraszaj im listki i niech grzecznie czekają na lekarską poradęsmile)

                    E
              • 19.05.04, 15:42
                mona nasz jest nierozkladany a kosztowal 130 zlotych i dobrze sie spisuje.
                --
                gosklec@poczta.onet.pl
            • 18.05.04, 17:59
              Wizyty u specjalistów miałam wyznaczone przy wypisie ze szpitala, część ze
              względu na to, że Lesio jest wcześniakiem (USG główki, wizyta w poradni
              wcześniaków, powtórka echa serca). Do okulisty z kolei są kierowane wszystkie
              dzieci, które były naświetlane ze względu na żółtaczkę. To taka kontrola.
              --
              Magda i Lesio (15.04.2004)
              Lesio
              • 18.05.04, 21:45
                Dziewczyny, na Miłkowe zobaczcie wrzuciłam kompilację porównawczą moich
                dzieci smile)) w podobnym wieku. serdecznie zapraszam jak się w końcu ukaże
                M
                --
                zobaczcie
                Polcia! i
                Miłek!
                Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                • 19.05.04, 08:49
                  Dziewczyny mam kryzys... już nie wiem co mam robić. Synek zasypia tylko przy
                  cycku, a przy każdej próbie odłożenia go do łóżeczka, żeby pospał, budzi się po
                  kilku minutach z płaczem. Już próbowałam włączać mu kołysanki, karuzelkę itp...
                  nic nie pomaga. Na kolanach śpi i nawet się uśmiecha przez sen. Jestem coraz
                  bardziej rozdrażniona, bo normalnie nic nie mogę w domu zrobić, nawet pójść się
                  umyć. Wyjątkiem od tego jest spanie w foteliku samochodowym - wtedy spokojnie
                  nawet 3 godziny wytrzymuje. Tak jak wczoraj, nawet nie przeszkadzało mu
                  wpuszczanie kropelek do oczu - spał słodko niewzruszony, a wszyscy
                  mówią: "jakie spokojne dziecko" - szkoda, że tylko poza domem.
                  Wczoraj, żeby zrobić obiad wsadziłam go do fotelika i pobujałam - tylko tak
                  mogłam coś zrobić. Niestety w foteliku moim zdaniem on jest za bardzo ściśnięty
                  i pozginany.
                  Do tego w nocy też za długo nie pośpi, max. 2 godziny i cycek, a najczęściej co
                  godzinę. Traktuje mnie jak smoczek i denerwuje się, że leci mleko, którego nie
                  chce. Smoczka z kolei nie toleruje.
                  Poradźcie mi coś, bo nie wiem co robić.
                  Pakuję go w wózek i idę na spacer - chwila odpoczynku.
                  --
                  Magda i Lesio (15.04.2004)
                  Lesio
                  • 19.05.04, 09:11
                    Madziki, wiesz co?? ja z Polcią tak samo miałam. miałam nawet depresję, jak
                    teraz na to patrzę. moja Polcia jak Twój Lesio, nie chciała wypić tego co jej
                    leciało, nie chciała też smoczka.
                    w sumie trwało to jakieś 2 miesiące, aż w końcu nauczyła się efektywnie jeść, i
                    zasypiać po jedzeniu.
                    ja rady nie mam - może na karmieniu piersią mądrzejsze mamy się wypowiedzą ???
                    moja Pola nawet w wózku nie spała, tylko na mnie.

                    ściskam, trzymam kciuki za sukces
                    M
                    --
                    zobaczcie
                    Polcia! i
                    Miłek!
                    Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                  • 19.05.04, 11:37
                    Madzia,
                    a może taka chusta-kangurka by Ci trochę życie ułatwiła? Mogłabyś się
                    przynajmniej ruszać po domu??
                    Moja ma tak czasami - dla mnie to znak, że chce się poprzytulać i tyle. A czy
                    Twój Lesio najada się "po sam korek"? Zauważyłam, że jak podkarmię z obu cyców
                    tak, że już nie może, to śpi w każdym miejscu i bardzo długo.

                    No nie wiem, co jeszcze mądrego poradzić. Cholera, jestem jeszcze tak
                    niedoświadczoną matką...wink)

                    Ściskam Was ciepluteńko po całkiem przespanej nocy (a i tak padam...)
                    E
                    • 19.05.04, 14:26
                      Myślałam już o takiej chuście do noszenia, ale nie wiem na ile u mnie by się to
                      sprawdziło. Lesio nadal nie potrafi jednorazowo dobrze się najeść. Na początku
                      wiedziałam, że jest maleńki i potrzebuje jeść po troszeczku a częściej. No ale
                      tak jest cały czas. Do tego zaczyna jeść i zasypia, próbuję go budzić, żeby
                      dojadł, ale nic z tego. Wyciągam pierś z jego buzi, o ile pozwoli nawet przez
                      sen (to jego smoczek) i po 10 minutach budzi się. No i tak w kółko. Czasem mam
                      wrażenie, że nie może już więcej zjeść, ale chce sobie pociućkać... Kupiłam
                      kolejny smoczek - sprawdzę go dzisiaj.
                      Ja również nie mam kompletnie żadnego doświadczenia. Wszystkiego się uczę.
                      Dzisiaj nawet na spacerze nie wytrzymał 2 godzin. A teraz tradycyjnie śpi na
                      kolanach... Owszem to jest cudowne, ale nie całą dobę.
                      --
                      Magda i Lesio (15.04.2004)
                      Lesio
                      • 19.05.04, 15:50
                        madziki ale on jest przeciez wczesniaczek....
                        ja mam jednaade trudna do strawienia ale naprawde jedyna jaka znam. wyluzuj sie
                        i przeczekaj. chce co godzine- trudno. chce ciebie jako smoczka- pal szesc.
                        Meza wywalaj na spacer po pracy a sama porob sobie przez te godzinke cokolwiek.
                        Nie czytaj o tych tu pracoholiczkach (dziewczyny to z przymrozeniem oka) nie
                        twoja to wina ze w wygraniu medalu kobiety idealnej przeszkadza c dziecko. I
                        holub te momenty bo one nie wroca a zaspokojenie potrzeb malucha zwroci sie w
                        przyszlosci. ja wiem ze ci cuezko. ale pozwol mu soba porzadzic na pewno
                        wyjdzie wam to na zdrowie. A maz niech zyje na parowkach.....
                        --
                        gosklec@poczta.onet.pl
                        • 19.05.04, 16:44
                          Dzięki dziewczyny, już mi lepiej. Muszę jakoś to przetrwać. Może synek w końcu
                          nauczy się spać sam i da mi chwilkę odpocząć. Problem w tym, że całe dnie
                          siedzę sama w domu, mąż wraca dosyć późno z pracy. Czas urozmaicają mi tylko
                          biegające wszędzie koty.
                          --
                          Magda i Lesio (15.04.2004)
                          Lesio
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.