Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Juz tu jestesmysmile
    dziewczynek 22 : chlopcow 20

    MIMA3(Agnieszka) - ¡URODZILA CORECZKE!(44cm i 1560g)dnia
    27.01.2004 ,miala termin na 2.04.2004 *Warszawa (Kabaty),slub 25.10.2003

    KLEMENSIK2 - ¡URODZILA ANTOSIA!(57cm i 3200g)dnia
    5.03.2004 ,miala termin na 6.04 ,slub 12.10.2002

    GODIVA - ¡URODZILA EWE!(54cm i 3230g) dnia 11.03.2004, miala termin na
    02.04,slub 22.09.2001

    TITICAKA,21(Beata) - ¡URODZILA ÁLEXA!(49cm i 2660g)dnia 20.03.2004 ,
    miala termin na 02.04.2004 *Madryt ,gg 4850467 , slub 11.07.2003

    NIANIA77(Ania) - ¡URODZILA DOMINIKE!(52cm i 2990g)dnia 20.03.2004 ,miala
    termin na 11.04.2004

    ELZETKA - ¡URODZILA TYMOTEUSZA!(55cm i 4130g) dnia 28.03.2004, miala
    termin na 7.04 ,coreczka Ada (12.02.2002)*Warszawa , slub 06.09.1997

    RENKAGG(Renata) - ¡URODZILA NATALKE!(56cm i 3650g) dnia 28.03.2004,miala
    termin na 31/1.04 - coreczka Ola (16.11.01)

    OPOLANKA1,26 - ¡URODZILA ZUZIE!(54cm i 3730g) dnia 28.03.2004 ,miala termin
    na 11.04 ,*Opole ,*Dusseldorf - gg 4415559 ,slub 27.12.2003

    MAMI27(Ewa)- ¡URODZILA EMILKE!(53cm i 3280g) dnia 31.03.2004 ,miala termin
    na 29.03 - coreczka Julka(30.10.01) ,*Pszczyna -gg 1439085,slub 07.08.1999

    APRILAS(Ania) - ¡URODZILA MAJE!(54cm i 3300g) dnia 1.04.2004 ,miala termin na
    07.04 ,slub 1.08.1998 *Poznan

    ASIK_W,24(Anka) - ¡URODZILA KAMILA JASONA!(52cm i 2950g) dnia 2.04.2004,
    miala termin na 16.04 ,*Biloxi USA

    DOROTA.GDYNIA,23(Dorota) - ¡URODZILA KAMILKA!(60cm i 4030g) dnia
    2.04.2004 ,miala termin na 03.04 ,gg 1188709 *Gdynia , slub 12.07.2003

    ANNBA1,25(Ania) - ¡URODZILA ANTOSIA!(55cm i 3550g) dnia 2.04.2004 ,miala
    termin na 14.04 - synek Jas(18.10.01)*Piaseczno Wa-wa

    SZITO(Basia) - ¡URODZILA JASIA! dnia 03.04.2004 , miala termin na 16.04,
    synek Kuba (26.02.2001)*Poznan

    MALE_CO_NIECO - ¡URODZILA IGORA!(54cm i 3350g) dnia 4.04.2004 ,miala
    termin na 25.04

    ANITASHE30(Anita) - ¡URODZILA NATALIE KARINE!(54cm i 3500g)dnia 4.04.2004,
    miala termin na 6.04

    PEARL24(Gosia) - ¡URODZILA MAJE!(55cm i 3400g) dnia 5.04.2004, miala
    termin na 4.04 ,*Sluzew nad Dolinka ,Wa-wa *Warszawa gg 2323482,slub
    27.09.2003

    MALILKA,28 - ¡URODZILA MACIUSIA!(60cm i 3850g) dnia 5.04.2004 miala termin
    na 10.04

    PRZYSZLA-MAMA-MIKOLAJA - ¡URODZILA MIKOLAJA!(56cm i 3500g)dnia
    5.04.2004 ,miala termin na 1.04 *Lodz

    JULKA_POZNAN -¡URODZILA GABRYSIE!(49cm i 2970g) dnia 8.04.2004 ,miala
    termin 12.04

    CHAREMSKA(Karola) - ¡URODZILA OLAFA!(56cm i 3400g) dnia 8.04.2004 ,miala
    termin na 3.04 ,slub 11.10.2003 *Katowice

    LIDSZU(Lidka) - ¡URODZILA INGE!(56cm i 3800g)dnia 9.04.2004, miala termin
    4.04 ,slub 21.06.2003 *Warszawa

    JAGNA.04 - ¡URODZILA NIKODEMA!(53cm i 2850g) dnia 9.04.2004, miala termin
    na 24.04

    EDI.K(Edyta) - ¡URODZILA ALBERTA!(55cm i 3660g) dnia 11.04.2004, miala termin
    na 15.04 - synek Oskar(29.01.1995) , synek Filip(22.02.2001) ,gg 4094333 ,
    slub 03.09.1994

    CONTRARIA,30 - ¡URODZILA MICHALKA!(62cm i 4390g) dnia 12.04.2004 ,miala
    termin na 24.04 *Poznan

    DABROWIANKA,27(Agnieszka) - ¡URODZILA JAGODE!(61cm i 3780g)dnia 12.04.2004 ,
    miala termin na 7.04 - *Gdansk - gg 2277279 , slub 30.06.2001

    LSC(Lucy) - ¡URODZILA MARTYNKE!(53cm i 3100g) dnia 12.04.2004 ,miala termin
    na 22.04 ,*Szczecin

    AGATA1112 - ¡URODZIAL MAJE!(54cm i 3700g) dnia 13.04.2004 ,miala termin na
    18.04 ,*Warszawa , slub 28.04.2001

    MAGAR1(Marzena) - ¡URODZILA JONASZA!(53cm i 3600g)dnia 14.04.2004 ,miala
    termin na 26.04 , synek Milosz i Tymoteusz *Malczyce

    ASTE(Joanna) - ¡URODZILA IDE!(58cm i 3260g) dnia 14.04.2004 ,miala termin na
    13.04

    PRZYSZLA_MAMA - ¡URODZILA JEDRUSIA!(zamiast Julkismile(54cm i 3300g) dnia
    15.04.2004 ,miala termin na 3.04 ,

    ZOFIA78(Zosia) - ¡URODZILA LIDKE!(62cm i 4350g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
    na 14.04 - coreczka Marysia *Szczecin

    USZCZESN(Ula) - ¡URODZILA JULKE!(52cm i 3220g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
    na 22.04

    IZABELA_P25(Iza) - ¡URODZILA MARTYNKE!(55cm i 3310g) dnia 18.04.2004 ,miala
    termin na 22.04 ,

    MONIKAPS,34(Monika) - ¡URODZILA EWE!(53cm i 3800g) dnia 21.04.2004 ,miala
    termin na 18.04 *Warszawa , slub 11.08.2001

    BEABO,29(Beata) - ¡URODZILA MAGDE!(54cm i 3540g)dnia 25.04.2004 ,miala termin
    na 17.04 , slub 9.08.1997 * Gliwice

    NETKA73 - ¡URODZILA OLIVERE!(53cm i 4100g) dnia 25.04.2004 ,miala termin na
    20.04

    WINIA5(Ania) - ¡URODZILA SZYMKA!(53cm i 3350g) dnia 28.04.2004 ,miala termin
    na 27.04 *Gorzow Wlkp. ,gg 1466336 , slub 20.09.2003

    IGOSIA1 - ¡URODZILA MATEUSZA! dnia 28.04.2004 ,miala termin na 26.04

    JOASIIIK25(Asia) - ¡URODZILA KACPRA MIKOLAJA!(58cm i 3500g) dnia 29.04.2004

    KMISZKA(Ola) - ¡URODZILA GABRYSIE!(55cm i 3140g) dnia 30.04.2004 ,miala
    termin na 26.04 *Szczecin

    MAG-DA(Magda) - ¡URODZILA HENRYSIA!dnia 01.05.2004,miala termin na 26.04
    *Londyn

    • ufff wreszcie tu dotarlam ...
      Tesknilo mi sie za Wami , a dzisiaj snila mi sie Ewa i jej Julka i
      stwierdzilam ,ze musze koniecznie wygospodarowac czas i zajrzec ,czy wszystko
      jest w porzadku . No i chorubsko ...sad calusy dla Julki , niech wraca do
      zdrowia.
      Jestem okropnie zabiegana , musze poprawic liste , zaczne nowy watek po 200
      nowa uzupelniona lista .
      Gosia trzymam kciuki , przykro mi ,ze tak sie meczysz ,pisz co i jak!
      Musze przeczytac wszystkie posty,bo jestem bardzo ciekawa co u Was ... kiedy ja
      to nadrobie uncertain?
      A co u nas: Álex jest wspanialy ,grzeczniutki , kolki nie ma juz od bardzo
      dawna, je ladnie i widac ,ze przybiera na wadze , do pediatry idziemy 20 wiec
      napisze ile przytyl smile. Wogole uwielbia sie rozgladac , smieje sie jak udaje
      konika tzn. rzenie konika smile)) , jedynie co to w dzien bardzo malo spi , a w
      nocy przesypia ok 5,5 - 6 godziny (kapiel o 21 ,potem spi od 22 do 3-
      4 ,nastepnie jedzonko i 2,3 godz spania ,jedzonko no i zabawa zabawa
      zabawa ,caly dom na nogi).Nie wiem czy widzialyscie zdjecia ,ale dostalismy
      swietny kocyk z pluszakami i piszczalkami wink itp...)na ktorym uwielbia lezec i
      sie przygladac zwierzatkom . Bardzo polecam :
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=20228&q=Álex&k=7
      , jeszcze mam pytanie czy ktos kupil juz zabawke gimnastyczna ? My mamy
      zamiar ,ale nie wiemy jaka ... ?
      Álex juz wyglada bardzo dorosle szczegolnie w takich sweterkach i spodenkach ,
      mam ochote go zjesc .No i nauczyl sie pieknie manipulowac mama uncertain.
      Bardzo tez lubi sluchac muzyki klasycznej , bardzo sie przy niej wycisza.
      Jedynie co ,to wczoraj mial bardzo zly dzien , marudzil od rana do nocy ... to
      chyba przez pogode lalooooooooo okropnie.
      A ja kiedy moge zostawiam go z tata i wymykam sie na zakupy , super jest sie
      tak zrelaksowac od czasu do czasu ,choc przez cala droge mysle jak oni sobie
      radza i dzwonie co 15 minut.
      Pozdrawiam Was
      Beata i Alex za 9 dni 2 miesieczniak


      • Hej, hej dziewczyny

        witam nowe koleżanki i ich dzieciaczki

        Juz zaczynamy nastpeną serie naszych postów, co oznacza, że pisujemy o naszych
        pociechach o naszych rosterkach i radościach...Wspaniale, ze jest takie
        miejsce, gdzie mozna sie wypisać, pochwalić, otrzymac dobra rade...

        Beatka,alex jak malowany, kawał mężczyzny z niego..niechaj dalej sie tak
        pieknie chowa...

        My w te niedziele, bedzziemy kończyly 7 tydzień i mamy tylo mały problem z
        krostkami na buzi, ale już dostałam odpowiednią maśc. a ha, i jeszcze, zuzia ma
        problemy z załatwianiem, znaczy zalawia sie kilka razy dziennie, ale mocno się
        przy tym napreza, i pracuje, aby wszystko wkońcu wylądowało poza nia...a ja
        jadam raczej odpowiednio, może mała sie przestawia, poniewąz jeszcze jakiś czas
        temu co karmienie to kupka, a teraz jest już inaczej..w końcu kawał dziewuszki
        z niej. co do wagi to ma gdzieś 4900 na koncie...a w szpitalu miała 3400, więc
        jest z tych średnio tyjących.
        No i zaczyna nam coraz bardziej rozglądac sie po świecie i z kazydm dniem ma w
        swym repertuarze nowa minke...wiec jest z czego się smiac, jak sie z nią bawimy.

        Pozdrawiam i zycze miłego wekeendu
        Przepraszam z a literówki
        • Witajciesmile)
          U nas w koncu przestalo lac, przez 3 dni byla straszna pogoda, wialo, padalo i
          w nocy burze, okropnosc, ale dzisiaj od rana swieci sloneczko wiec zamierzam
          porwac Kamilka na spacerekwink.
          Jutro konczymy 6 tydzien, oj jak ten czas szybko leciwinkwczoraj bylismy u
          lekarza, zmienilismy lekarza w sumie byly dwa powody oficjalny to ze ten
          pierwszy za daleko a mniej oficjalny to z enie bylam zawodowlona, a ten nie
          dosc ze moge pojsc do niego sama z wozkiem to jeszcze jest super, jestem
          zadoowolona, facet jest wspanialy, a dosc potezny bo tak ze 2 metry i kawal
          chlopa z niegosmilejak badal Misia na poczatku balam sie z emoze jeszcze mu cos
          zrobi tymi wielkimi rekami ale nie gosc ma super podejscie do maluszkow, gadal
          do niego, laskotal, badanie przebieglo szybko sparwanie i maluszek tylko raz
          zaplakal jak lekarz pokazywal mi jak czyscic nosek gruszka, oj Maly tego nie
          lubi, ma cos jakby sapke musze wkraplac mu 3 razy dzinnie kropelki i czyscic
          gruszka, mam nadzieje ze sie przyzwyczaji, bo bylo dzisiaj i wczoraj wieczorem
          troszke piszczenia, poza tym powiedzial ze chlopak jest silny, na brzuszku
          podnosi sam glowke o 90 stopni, trzymany pionowo tez trzyma ladnie glowke
          krecac nia na wszystkie strony i odbija sie nozkami od moich nog albo brzuszka,
          no i w poniedzialek pierwszy raz zaczal sie smiac na glos, co prawda raczej
          nieswiadomie bo to bylo przez sen, ale mam nadzieje ze szybko bedzie to robil w
          okresie czuwania. Kmailek ma problemy ze zrobieniem kupki, co prawda robi 3-4
          razy dziennie zolciutka, luzna ale zanim ja zrobi to meczy sie najgorzej
          rankiem tak od 4-5 rano, az mi serce boli, lekarz kazal robic rowerek, i
          najwazniejsze zadnej pizzy, pomidorow, sosow np ketchup czy majonez i
          absolutnie zadnego czystego mleka, jogurty i to naturalne, sera kawaleczek i
          mam pic ponad 2 litry sokow dzinnie( w tym pomaranczowe itd)pytalam czy moge
          podawac gripe water owszem ale zeby np 2 razy dziennie rano i wieczorem, i czy
          moge pic herbatki na trawienie np hippa (dostalam paczke od mamy) tak tylko ze
          ja mam je pic a malemu odrobine jak jest bardzo goraco tylko i zero dokarmiania
          Mis rosnie dobrze 4490smile wczoraj(przy urodzeniu 2950)mam podawac mu piers nawet
          co godzine ale tylko piers bo mieszanka naturalnego pokarmu i formuly moze
          wlasnie prowadzic to trudnosci z robieniem kupki, wiec tak robimy, maly dostaje
          dwa cycusie chociaz w nocy zasypia slodko przy pierwszym, ale co prawda to
          prawda budzil sie co godzine z zegarkiem w rece, dopiero okolo 4 rano zasnal i
          obudzil sie po 7.POza tym wszystko dobrze, dzisiaj idziemy wieczorkiemna zakupy
          chce kupic mu jakies nowe ubranka, powoli zaczyna wyrastacwink ah

          Dziewczyny jak u Was z antykopncepcja?? ja w poniedzialek dostalam zastrzyk u
          ginekologa ta depro-provere czy jakos taksmilema dzialac 4 miesiace, a Wy jakie
          metody stosujecie?

          Pearl jak tam z piersia wszystko w porzadku?? czujesz sie juz lepiej?bedzie
          wszystko oki zobaczyszwink)
          pozdrawiamy Asik i Kamilek 6 tyg bez dniawink))
      • Witam:
        Oskarek urodził się 18 kwietnia, jako dzidzia ważąca 3,360. Jest kochanym
        maluszkiem, od kąd skończyły mu się kolkisad bardzo wesołym i ciekawym świata
        dzidziusiem (przez co cierpią mamy ręce).
        Ostatnio uwielbia siedzieć u mamy na kolanach i oglądać telewizję, ale niedobra
        mama rzdko mu na to pozwala.
        Lubi dużo jeść i dlatego waży 7 kg. KOCHANY KLOCUŚ!!!
        Poza tym gaworzy, Smieje się do miśiów i do taty którego widzi dopiero
        wieczorem (a ja jestem zazdrosna), no cóż mamę ma cały dzień.
        Kocha leżeć na brzuszku i sztywno podnosi głowę. Najchętniej to zaczą by już
        chodzić...
        A i najważniejsze chyba idą mu ząbki, ostatnio jest grymaśny, dławi sie ślina i
        wkłada prawie całe dłonie do buzi...
        Pozdrawiam WSZYSTKIE MAMY I ICH SKARBYsmile
        A oto on...
    • Witajcie Kochane Dziewuszki i Dzieciaczki!
      Mam nadzieję, że coś tu zdążę napisać, zazwyczj jak już wlezę na forum (co
      jakiś czas) to zdążę tylko poczytać posty i nie mam czasu na napisanie
      czegokolwiek. Teraz Tatuś jest z Jędrusiem na spacerku, ja miałm się w końcu
      umyć i zdjąć tę cholerną koszulę nocną (jest już po 16!!!!), ale trzeba w końcu
      nadrobić forumowe zaległości. A więc jest tak... Pisałam już o moich
      kręgosłupowych problemach, no cóż jestem tym po prostyu załamana. Zdjęcie RTG
      nic nie wykazało, kolejny lekarz wypowiedział się, że jest to najprawdopodobnie
      rozciągnięcie więzadeł po porodzie. Byłam do dego stopnia zdesperowana, że w
      końcu odstawiłam Jędrusia od cycusia i biorę leki przeciwbólowe. Jak na razie
      ciut pomogło, ale boję się że TO wróci. Leki biorę do soboty, zamierzam wrócić
      do karmienia cycem, ale boję się, że nie da rady, Mały przyzwycził się do NAN-
      ka, i obżera się nim niemożebnie - tyle to ja mu nie naprodukuję...chyba będę
      musiała dokarmiać, o ile w ogóle zechce jeszcze cycusia (brakuje mi tego małego
      ssaka przy piersi, szczególnie po kąpaniu, był wtedy taki słodziutki...). No
      ale najbardziej boję się , że wrócą bóle, dziewczyny to było po prostu
      straszne, i tak cały czas nie mogę dzwigać, schylać się , podnosić, nic nie
      mogę, a całą resztę robię w zwolnionym tempie, dlatego nie mam na nic
      kompletnie czasu. A do tego na początku lipca mam ślub, wesele, no i co ja tam
      będę robić, skoro nawet za bardzo chodzić nie mogę?! Jestem wykończona, sorki
      za te żale, ale ciągle chce mi się ryczeć...
      A mój Jędruś dziś właśnie skończył miesiąc!!! Chowa się zdrowo, waży ponad 4
      kilo, bioderka ma zdrowe, tylko ten cholerny pępol mu jeszcze nie odpadł. Już
      jest suchutki, ale ciągle wisi. POłożna kazało go teraz w dzień tylko osuszać
      patyczkiem, a po kąpieli gazikiem Leko i pioktaniną. Już mam dosyć wiecznie
      fioletowych paklców i ciuszków. No i małemu sypnął się trądzik, czy cóż? Taki
      krościaczwek mi się zrobił. I chyba przez to sztuczne mleko mamu problem z
      kupkami. Jędruszka pręży się i kwęczy, stęka i sadzi dość zwart kupole
      zielonkawe i straaasznie smrodliwe, łomatko jakie smrodziaki. Przy cycusiu to
      były bardzo żadkie pierdki, przynajmniej było słychać kiedy są w drodze, teraz
      niestety rozpoznajemy po zapachu...
      W nocy śpi nie za dużo, najdłużej po kąpieli, 3-4 godzinki, a tak od 4 rano, to
      już właściwie kioniec spania, mamo baw mnie!!! Zgroza, chcę spać!!! A w dzień
      nie da rady, ciągle coś jest do zrobienia, albo po prostu mały znów nie śpi, no
      ale takie to już uroki.
      Napiszcie kobietki coś o tych szczepionkach, bo jestem pogubiona. Jak skiończy
      6 tygodni to idziemy na szczepienie żółtaczkowe, czy jakieś jeszcze?? I kiedy
      trzeba mu podać tą szczepionkę łączoną?? I jaką polecacie?? Muszę sobie o tym
      poczytać - zaległości mam sporo.
      No i pocieszcie mnie proszę, że nie jestem wyrodną matką z tym odstawieniem od
      cyca, źle mi z tym okropnie...
      Któraś z Was (przepraszam, zapomniałam która) pisała coś o ksztuszeniu się
      dziecka przy karmieniu i stresie z tym związanym. Matko, mój mały raz się
      zakrztusił, zrobił się BORDOWO_FIOLETOWY myślałm że umrę an miejscu. Jak go
      pacnęłam w dupsko, to rzygnął na cały pokój, ja się pobeczałam i od tej pory
      umieram ze strachu przy karnmieniu - a przy cycu się nie krztusił. Gapię się
      cały czas na niego i drżę, żeby tylko nic się nie stało, a on jak na złość co
      chwilę robi dziwne miny...
      Ale się rozpisałam, idę w końcu się umyć i zmienić ciuchy (a może już nie
      warto, hihi). Brakuje mi czasu dla siebie... No i cały czas chosdzę tylko w
      dresie, bo w NIC KOMPLETNIE nie wchodzę sprzed ciąży, a nie mam kiedy wyjść do
      miasta. KIEDY BĘDZIE NORMALNIE??????????????????????????
      Kochane, papa, odezwę się na jeszcze, a czytam w miarę na bieżąco.
      Pozdrawiam wszystkie mamusie i dzieciątka
      Sylwia
      • Witajcie...
        Jak fajnie byc mama...wiecie co wcale nie jestem zmeczona mimo iz kolo
        noworodka zawsze jest co robic(a to kupka,a to siku,a to uleje,a to cyca,kapiel
        przytulanie calowanie itp)w nocy wstaja 2 razy ok 1 i ok 4-5 karmienie i
        przewijanie zajmuje nam 30-35 min i pozniej do lozeczka(ja do meza a Kacperek
        do swojego)...
        dzis moj synek ma 2 tyg jest nadal spokojnym dzieckiem juz nie wyobrazam sobie
        zycia bez niego...czekalam na niego 3 lata i czasami przy karmieniu placze ze
        szczescia,ze juz jest z nami


        asia mama Kacperka

        oto nasze szczescie

        mabramcz.host.sk/test1/index.html
      • Chciałam Cię pocieszyć w związku z odstawieniem od cyca (ewentualnym, bo wcale
        tak nie musi być). Ja dokarmiam moją córeczkę od 10 doby po porodzie, kiedy
        okazało się, że mała ciągle leci z wagi - dokarmianie to była decyzja lekarza.
        Około miesiąca walczyłam z silną depresją wywołaną właśnie tym, że jestem
        wyrodną matką, która nie jest w stanie wykarmić własnego dziecka - a
        przecież "każda matka jest w stanie wykarmić własne dziecko" - to co kurcze -
        Ewunia to nie jest moje dziecko??? To co, ja nie jestem matką??? Pocieszali
        mnie wszyscy: mąż, mama, babcie - ze strony rodziny nie miałam żadnego parcia
        na karmienie wyłącznie piersią. Dokarmiałam małą tylko wtedy kiedy sie nie
        najadała z piersi (a oznajmiała to dobitnie). Dochodziło nawet do tego, że na
        wadze do ciast ważyłam każdą pieluchę i po porównaniu z ilością wypitego
        sztucznego pokarmu, cieszyłam się jak dziecko, że pielucha jest cięższa, czyli
        coś ode mnie wypiła... Chore, ale ja tak bardzo nie chciałam być "wyrodną
        matką". I wiesz co: naprawdę wyznacznikiem matczynej miłości było dla mnie
        karmienie piersią, bo "tylko mleko matki daje dziecku miłość" BZDURA!!! Ja
        kocham swoje dziecko bezgranicznie! Podając jej butelkę też daję dowód mojej
        miłości, bo nie pozwalam jej głodować. Wreszcie to pojęłam, ale długo to
        trwało - teraz jest już ok. Też podaję jej NANa! Pije różnie od 40 do 130
        mlparę razy dziennie. W nocy tylko pierś, pewnie dlatego, że również pierś
        kupki małej są takie jak przy karmieniu naturalnym. I żeby nie było - ja walcze
        nadal o pokarm, mam go teraz więcej niż na początku, ale też potrzeby małej są
        większe - wczoraj skończyła 9 tygodni.Ale za absolutne nieporozumienie uważam
        (może się narażę) karmienie dziecka strzykawkami, zakraplaczami,
        łyżeczkami...dziecko to nie jest mały imbecyl, który zapomni odruchu ssania w
        ciągu doby, czy dwóch. Po co męczyć te biedne dzieci - i wiem już teraz,że
        butelka to nie grzech. Najważniejsze, że dziecko jest szczęśliwe i zadowolone i
        miłości rodziców ma pod dostatkiem. Powiem tylko, że karmione w ten sposób moje
        dziecko przesypia mi każdą noc - na karmienie budzi się 1-2 razy i śpi jak
        aniołek.
        Przepraszam, że się rozpisałam, ale chciałam wreszcie się "ujawnić", bo nawet
        przez to moje mieszane karmienie, siedziałam cicho i nie miałam odwagi pisać w
        tym wątku.
        Pozdrawiam
        Godiva
    • Mam nadzieję że tym razem zdąże cos napisać smileJuż kilka razy próbowałam ale
      jak tylko przeczytałam posty mała się budziła.

      Dziewczyny jesteście kochane-dziękuję za wsparcie.
      Z piersią niby lepiej, niby tak samo :-0
      Kilka z was pytało czy mnie ten 5cm guz w piersi boli-na szczęscie nie.Byłam na
      usg w pon i okazało sie że,fakt,jest torbiel w piersi ale to nie żaden ropień
      tylko otorbielone gęste mleko-nie trzeba ani robić punkcji ani nacinać.Nie mam
      nawet zadnych objawów jak przy stanie zapalnym-ani mnie nie boli,gorączki i
      zaczerwienienia brak,mleko płynie normalnie.
      I w sumie nie wiedzą jak to zlikwidować.I to mnie teraz męczy.Jak patrze na
      pierś w lustrze to mam ten guz tak na godz.10 wiec w samym dekolcie i jak ja
      bede wygladała latem??
      Ale wazne że nie ma ropnia i mogę karmić,a w najgorszym wypadku bede miała ten
      guz do konca laktacji.A po usłyszeniu od tego lekarza ze nic strasznego tam sie
      nie dzieje to nawet (autosugestia?)jakbym mniej go odczuwała.wracam jutro do
      poradni laktacyjnej i zobaczymy co mi dadzą,antybiotyk czy oksytocynę.

      Ja także mam problem z krztuszeniem sie małej-zalewa ją mlekiem.No właśnie-bo
      jak mam pełne piersi i ona pociagnie,to mleko z kilku kanalików wypływa pod
      cisnieniem.Któras z was ma cos takiego?
      Normalnie jak mała oderwie buzie to tryska przez kilkanascie sekund na
      odległosc-szok.Ona cała zalana,powietrza nie moze złapac,ja oblana
      mlekiem.Komedia.
      A z butli nadal nie chce pić-dławi sie strasznie.
      No i najchetniej zasypia przy piersi albo z nami w łóżku-wtedy w nocy spi około
      5 godzin wiec jak chcemy sie wyspac to ląduje u nas.

      No na dziś starczy.Jak znajde chwile to napisze wam o wizycie u neurologa (maja
      od szybkiego dzwigania główki za bardzo była napieta w ramionkach)i o
      ćwiczeniach jakie pokazała nam rehabilitantka zeby rozluznic maluszka-sa super
      i dzieci podobno po nich ładnie i symetrcznie sie rozwijają.

      Usciski dla wszystkich nowych mam.
      Ucałowania dla was wszystkich.
      gosia i maja

      • Pearl- ja mam to samo z tryskającym mlekiem- jak w czasie karmienia wypadnie
        małemu brodawka z buzi to tryskam mlekiem chyba na metr i to jeszcze 3-4
        strumieniami smile A krztusi się przynajmniej raz przy każdym karmieniu, ale się
        tym nie przejmuję- przy takim ciśnieniu lecącego mleko to nic dziwnego. Miś się
        krztusi, podnoszę go do pionu, on sobie odkaszlnie i jest ok- jemy dalej.
        Oj uciekam, bo mały się obudził i wzywa smile
    • Czesc mamusie!
      titicaka: poproszę bardzo o zarejestrowanie primaaprilisowej panny Emilki
      (01.04.04, 3980g, 60 cm),
      przyszła mama: jak czytałam Twój ostatni post, to mi się bobas śpiący na ręce
      aż wybudził, tak nie mogłam powstrzymać rechotu....smilePowinnaś pisać pamiętnik...
      wszystkie mamy: co zrobić, jak Mała nie może zrobić kupki od 4 dni, bez
      uciekania się do czopków? Poradźcie coś.Acha, je tylko cyca.

      Pozdrawiam

      Grażyna, Mama Emi
      • Witam,
        w końcu dotarłam do pisania... do tej ory tylko poczytać zdążyłam, a teraz
        nadrobione zaległości smile hurra!
        dziś kończymy 6 tygodni - jak ten czs leci i uważam że coraz lepiej nam idzie;
        tzn. wszystkie paskudztwa, wysypki, zapalenia skóry itp minęły, ja wyrabiam się
        z praniem i prasowaniem (no tylko wczorajsze pranie czeka na żelaskosmile,
        zakończyłam pisać I rozdział pracy mgr, umówiłam się do fryzjera na za tydzień,
        zakończyłam układanie menu na chrzciny, które są 23 maja; jeszcze tylko wizyta
        u kosmetyczki i gina (trzeba wymyśleć jakąś wygodną anykoncepcję);
        co do spania to u nas trochę lepiej; karmię piersią, a raz dziennie na noc
        podaję nana i wszyscy są szczęśliwi (mały, bo jest najedzony, a my bo mamy czas
        dla siebie, lub na spanie);
        przeczytałam wszystkie wasze posty:
        pearl - cieszę się, że nie będziesz musiała mieć ciętej piersi - super
        asik_w - mój kamilek też najchętniej spałby z cyckiem w buzi
        przyszła_mama - u mnie było podobnie też czasem ubierałam się po południu -
        zgroza - ale wszystko minie i już niedługo się ustabilizuje
        ooooo... chciałam jeszcze pisać, ale już niestety mały sie odzywa... pozdrawiam
        was wszystkie i wasze słodkie dzieciaczki!
        my zaraz się przebieramy, cycuś i na spacerek; pogoda dziś piękna;
        przesyłam garść optymizmu i kilka promieni słońca...
        --
        Buziaki,
        Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
        • W końcu mam troszeczkę czasu. Zawsze jak już nadrobię zaległości w czytaniu
          postów i chcę napisać co nowego u nas mała budzi się i domaga się mojej
          obecności ( a raczej mojego cyca). Jest strasznym żarłoczkiem 2 dni temu ssała
          pierś prawie cały dzień z małymi 15-minutowymi przerwami (nawet do ubikacji
          miałam problem wyjść). Przedwczoraj nie spała cały dzień i duzo płakała na
          dokładkę w nocy było podobnie spała tylko 3 godziny, poźniej nie chciała spac
          jezszcze poźniej jadła a potem miała straszne kolki i tak męczyłyśmy się do
          rana. Jakby tego było mało mój mąż się rozchorował i ma anginę a wiec cała
          opieka nad małą spadła na mnie. obecnie jestem strasznie zmęczona, niewyspana i
          ręce opadają mi ze zmęczenia (noszenie i tulenie). Dosyć narzekania.
          napiszcie dziewczyny ile mają wasze pociechy i co jecie. Ja mam już dosyć
          gotowanego mięsa i prawie nieprzyprawinych zupek (rosołek, krupnik) i w kółko
          to samo. A Martynka i tak ma kolki podejrzewam, że od łapczywego ssania piersi.
          Podobie jak wasze maleństwa moja też częst sie krztuisi, nie ma dnia żebym nie
          najadła się strachu. Z tego powodu już dostałam opieprz od mojej babci, która
          twierdzi, że źle trzymam małą i powinnam trzymać pierś jak pije. Ja piersi nie
          trzymam bo zauważyłam, ze wtedy mleko same leci.
          Muszę kończyć
          Pozdrowienia
          Iza i Martynka
      • Cześć
        U nas wreszcie trochę znormalniało. W zeszły weekend byliśmy z młodym u rodziny
        oddalonej o ok. 500km. Wszyscy chwalili jakie mamy spokojne dziecko. Bo
        rzeczywiście takie jest. Jednak po powrocie Nikodem odreagowywał zmieniające
        się miejsca i tłumy ludzi. Teraz już drugi dzień jest spokojnie, normalnie i
        nie w biegu. W gościnie jadł co chwilę, pewnie szukał bezpieczeństwa w
        ramionach mamy przy mleczku, które tak bardzo lubi. Teraz znów je co 3-4
        godzinki. Wczoraj nauczyliśmy się odbijać po jedzonku (dzięki temu może nasze
        nocki będą mniej jęczące).
        Muszę się pochwalić, że dziś wieczorem poraz pierwszy sama wykąpałam synka.
        Wiem, że nie jest to jakiś wyczyn ale dla mnie to taki mały macierzyński sukces.

        Winiu, obawiam się, że ta wysypka u Szymonka to może być przez pomidor, który
        należy do warzyw silnie uczulających. Druga możliwość to pampers. Zdaje się, że
        Synek Malilki nie mógł ich używać i musieli zmienić na konkurencyjne pieluchy
        (byćmoże jest jeszcze jakaś trzecia możliwość ale jej nie znam). A co do
        ulewania to wiele dzieci tak robi i nie powinnaś się tym martwić, tylko
        pamiętaj aby po jedzonku układać malucha na boku.
        Buziaki
    • Witam mamusie i dzieciaczki!
      Cos cicho u nas, malo postow. Ale ja tez rzadko znajduje czas na cos innego niz zajmowanie sie Ewa. Szczesliwie w domu moge wlasciwie nic nie robic - moj Maz, wegetarianin, nawet miesko dla mnie gotuje.
      Z Ewa nie mam wiekszych problemow - zdrowiutka jak rybka, w nocy spi pieknie: dzis zasnela o 23.30, potem pobudka okolo 3-ej i o 7-ej. Ssie slicznie, az za bardzo - jak dac jej smoczek to odciski na buzi zostaja. Ale smoczek daje tylko wyjatkowo - np. jak wlasnie idziemy po schodach na spacer. Zreszta nie bardzo chce go ssac, ssala w szpitalu, jak po antybiotyku musialam karmic ja sztucznym mleczkiem ze strzykawki - jak ona tego nie cierpiala!
      Zrobil sie z niej chomik - takie ma policzki. Z niektorych ubranek wyrasta. W przyszlym tygodniu pojdziemy do przychodni, to zobaczymy ile przybrala na wadze. W poniedzialek byla u nas polozna srodowiskowa i bardzo jej sie Ewa podobala - mowila, ze ma ladna skorke, i ze widac po niej, ze nie mam za malo pokarmu.
      Z karmieniem mam tylko taki problem, ze ma fazy, glownie po poludniu, ze wisialaby na cycu na okraglo. Chcialam jakos odwracac jej uwage, ale nie bardzo potrafie wymyslic jak. A Wy co robicie, zeby czym innym zainteresowac swoje Malenstwa?
      Jagna, wspolczuje krztuszenia. Ja tez sie tego obawiam, Mala czasem kaszle po jedzeniu, ale (odpukac) nic zlego sie nie dzieje. Bardzo pilnuje, zeby lezala na boczku albo przynajmniej z glowka na bok. Ulewa jej sie czesto. Nie zawsze sie jej odbija. Raz to mi chlusnela, ze az sie przerazilam. Mleko szlo cala buzia i obiema dziurkami nosa - bylo tego moze nawet z pol szklanki. Na to akurat wszedl moj Tata i stwierdzil, ze za duzo wypila - dzieci tak maja.
      Czytalam dzis inne watki, np. o pielegnacji dzidziusia. No i dowiedzialam sie, ze sa dwa rodzaje Linomagu, z ktorych jeden mozna uzywac dopiero od 12 roku zycia. Sprawdzilam w szafce - jako kolejna tubke mialam wlasnie krem Linomag (czerwony), szczesliwie jeszcze nie zaczelam uzywac. Sadze, ze w aptece powinni byli zwrocic na to uwage, przeciez o syrop zwykle pytaja, czy to dla doroslego czy dla dziecka. Wiec lepiej czytac ulotki i do pupci malucha uzywac tylko linomagu w bialo-zielonej tubce.
      A pogoda sie dzis popsula! I znow Tata nie pozwala isc na spacer bo deszcz pada sad

      Pozdrawiamy i zyczymy wszystkim pieknego sloneczka
      Monika i Ewa (chyba sie budzi)
      • Cześć dziewczyny,
        Ingusia wczoraj skończyła pięć tygodni i codziennie mnie zaskakuje. W piątek
        dała nam po południu koncert i od godz. 17 do 24 nie chciała spać i cały czas
        płakała. Dopiero koło godz. 24:30 udało nam się ją uśpić. Spała do 6 nad ranem,
        a po nakarmieniu jeszcze do przez następne 3 godz. Wczoraj była razem z nami na
        ślubie mojego kolegi, a potem na weselu. Wszyscy byli pod wrażeniem, ponieważ
        przespała bite 4 godz. i nawet głośna muzyka nie robiła na niej wrażenia. Po
        przebudzeniu ciekawie rozglądała się po sali, a ciocie bardzo chętnie się nią
        opiekowały. Tak więc nasza córcia ma już za sobą pierwszą imprezę.
        godiva i przyszła_mamo - ja też dokarmiama swoją córkę, o czym już kilkakrotnie
        pisałam. Na początku rzeczywiście karmiłam ją strzykawką, ale dość szybko
        okazało się że mała na raz je conajmniej dwie strzykawki i stało się to dość
        uciążliwe. Teraz karmię ją najpierw piersią, a potem butelką. Ja też przez
        pewien czas byłam załamana i zastanawiałam się dlaczego mnie to spotkało, że
        nie mam wystarczająco dużo pokarmu, aby nakarmić moje dziecko. Jednak teraz
        dochodzę do wniosku, że tak musiało być i już pogodziłam się z tym, że butelka
        z mieszanką zagościła u nas na stałe. Ciągle walczę o to aby mieć więcej
        pokarmu i wydaje mi się, że mam go trochę wiecej, ale jednocześnie Inga więcej
        zjada więc nadal jest go za mało. Nie uważam się za wyrodną matkę, ponieważ
        uważam, że najważniejsze jest to, aby moja córka prawidłowo się rozwijała, a
        natura nie dała mi wystrarczająco dużo pokarmu. Tak więc dziewczyny trzymam
        kciuki i nie wstydźmy się tego, że dokarmiamy nasze pociechy.
        Lidka
        • Dziewczyny to,ze niektore z nas musza dokarmiac swoje dzieci to nie oznacza ze
          sa gorszymi matkami...przeciez nie o to chodzi kto karmi piersia a kto
          butelka...tak bywa i trzeba sie z tym pogodzic!!!moja mama urodzila nas 5 i
          mimo iz chciala karmic piersia miala za malo pokarmu wiec wychowane jestesmy na
          butelce a starsza nasza trojka(ja i siostra konczymy studia i brat studiuje)
          dwoje jeszcze jest w wieku szkolnym...nie oznacza to ze dzieci wykarmione
          butelka sa mniej zdolne9 tez slyszalam takie opinie czy ze nie maja
          odpowiedniej wiezi z matka) bzdura i tyle...nie dajcie sobie wmowic,ze nie
          mozecie wykarmic dziecka piersia bo je nie kochacie lub go nie akceptujecie(tez
          sie spotyka z taka opinia)...

          sama mam synka(ma 17 dni) i na razie karmie go wylacznie piersia ale nie wiem
          czy pokarmu mi wystarczy itp jezeli bede musiala dokarmiac lub karmic wylacznie
          butelka nie bede z tego robic dramatu....

          pozdrawiam serdecznie Asia mama Kacperka

          oto nasze szczescie:
          mabramcz.host.sk/test1/index.html
          • Wczoraj sie dowiedzielismy ze nasz ukochany Kamilek ma niedoczynnosc tarczycy:
            (((, nie mam pojecia co robic, jak zyc, tysiace mysli. lez, wiem ze wczesnie
            wykryta i leczona to 99% ze dziecko jest zdrowe i dobrze sie rozwija, mam
            jeszcze nadzieje, ze to stan przejsciowy, jestem zalamana. Asik
            • Witam
              Martynka ma dziś 4 tygodnie a więc małe świeto.
              Mam jednak powód do zmartwień. Mój mąż rozchorował się w poniedziałek a wczoraj
              zaraził mnie pomimo środków ostrożności (spał w drugim pokoju i nie wchodził do
              sypialni gdzie spałyśmy my z Martynką). Jestem chora!!!!!!!!!!!! Strasznie boli
              mnie gardło a nie mogę stosować żadnych tabletek do ssania, oprócz tego mam
              podwyższoną temperaturę. Boję sie ze mała też może się rozchorować i co wtedy
              bedzie. Już dziwnie oodycha i ma jakiś katarek. Postanowiłam że jutro idziemy
              do lekarza. Trzymajcie kciuki aby nic jej nie było.
              Buziaki dla maluszków
              Zmartwiona Iza i Martynka
              • Cześć dziewczyny,
                Ojojo, jakieś chmurki nagromadziły się nad niektórymi z nas. Asik, widziałam
                już tutaj na formu kilka postów na temat tarczycy u maluszków. Na pewno leczone
                nie jest czymś groźnym, napisz nam coś więcej, no i w jaki sposób doszliście do
                tego że Kamilek ma coś z tarczycą. To tylko na początku taka informacja jest
                taka szokująca, a pózniej okazuje się, że nawet choroby dają się "oswoić",
                czego Wam życzę.
                Godiva> Tak się cieszę, że napisałaś o swoich odczuciach w związku z
                dokarmianiem. NO przecież, nie masz wpływu na to, ile masz mleczka, więc jak
                jest taka konieczność, to po prostu się to robi. Mimo, że karmiłam pierwszą
                córeczkę przez 2 lata piersią i Emilkę teraz też, jestem często zniesmaczona
                ta "gloryfikacją" karmienia piersią. Przecież miłość do dziecka nie płynie z
                mlekiem z piersi. Mamy karmiące butelkami nie kochają inaczej, a jest im nawet
                uważam trudniej, bo muszą często "tłumaczyć się" z dokarmiania. Więc godivo
                pisz do Nas jak najczęsciej, pisz o swoim synku i o przejściach dzieciaków
                półbutelkowych. Mnie to bardzo interesuje, bo być może ja też będę musiała
                dokarmiać, no i wracam po wakacjach do pracy, więc na pewno też będzie u Nas
                butelka, nie mam na tyle pokarmu, aby ściągaćsmile))))
                Beatko> Ciekawa jestem jak wyglądąłyśym w Twoim śnie? Tak dla Twojej
                informacji, w razie gdybym znowu Ci się śniła, to właśnie zmieniłam fryzurę i
                drastycznie skróciłam włosy. Mam nadzieję, że wcześniej czy później porównasz
                swój sen z moim zdjęciowym wizerunkiem. Emilka też leży sobie coraz częsciej na
                takim kocyku jak mata gimnastyczna z pałąkiem z wiszącymi gażdzetami nad
                główką. ALe dłużej nie 10 minut raczej tam nie uleży. Masz na myśli jakąś
                konkretna zabawkę gimnastyczną?
                Sylwia> Mnie też okropnie denerwuje ten powolny spadek wagi. Horrror! Ubrań
                ciążowych nie będę przeciez nosic, a nie mieszczę się jeszcze w moje stare
                ciuszki (chodzi właściwie tylko o spodnie i spódnice) Nie wiem ile jeszcze mam
                na plusie, ale brzuszek jest ciągle dosyć spory i czuję taki nadmiar skóry,
                która sobie tu i tam wisi. Niestety to może tak wyglądać nawet do pół roku.
                Beeeeeesad((( Ja chcę znowu ważyć 50 kg, ale może po dwójce maluszków jest to
                nierealne, po Julce wróciłam całkowice do swoich rozmiarów, ale trwało to u
                mnie około 8 miesięcy.
                Izabelo> Polecam na obiadek duszoną rybkę. Filety np. z mintaja razem z
                pokrojona marchewką i brokułami gotujesz w małej ilości wody tak około 20-30
                min. Ja nie boję się doprawiania, oczywiście bez przesady (nie ma mowy o
                czosnku, pieprzu itd.) czyli vegeta i ostatnio dałam do tej rybki pół kostki
                smakowej bazylia/tymianek z knorra. Do tego ryż i łyżką cedzakową wyciagam
                rybkę (ona się trochę rozwala) i jarzynki i pychota!!!! Może jeszcze ktoś
                dorzucie jakiś przepisik???? Mam nadzieję, że nie czujecie się tak źle z Waszym
                przeziębieniem.
                NO to teraz kilka słów o Nas. Emilka jest ciągle miodzio, jest baaaardzo
                grzeczna. Śpi coraz mniej w ciągu dnia, wprawdzie kilka razy, ale nie dłużej
                niż godzinkę, dosyć często ostatnio pije (nawet co 2 godzinki). A co do
                pielęgnacji, to zaczęła robić się jej ciemieniucha. Czy któreś z Waszych
                dzieciaczków to ma? CO robicie?
                ALe wyszło mi to długie dzisiaj, pozdrawiam Was gorąco i 3majcie się wszystkie.
                Przed nami nowy tydzieńsmile))
                mami i Emilka
            • Asik_w - Trzymam kciuki za Kamilka i wierzę, że wszystko dobrze się skończy.
              Nie trać nadziei, dobrze że tak wcześnie zostało to wykryte, więc mam nadzieję,
              że to sprawi, iż twój synek w przyszłości będzie zdrowym malcem.
              Mam pytanie: w jaki sposób dowiedzieliście się, że Kamilek ma niedoczynność
              tarczycy ? Czy miał jakieś objawy, czy też była to jakaś rutynowa kontrola ?
              Ja kiedyś miałam niedoczynność tarczycy i zastanawiam się czy powinnam w tym
              kierunku również przebadać moją córcię. Napisz proszę. Domyślam się, że inne
              forumowiczki również chciałby czegoś się na ten temat dowiedzeć, aby mieć
              szansę na przebadanie swoich dzieci.
              joasiiik25 - ja się nie wstydzę, tego że dokarmiam moją córkę. Jednak uważam,
              że w Polsce jest teraz duży bum na karmienie piersią. Nieznajomi i znajomi
              widząc mnie z butelką jakoś dziwnie na mnie patrzą i wszystkim muszę tłumaczyć,
              że oczywiście karmię piersią, ale mam mało pokarmu i muszę dokarmiać sztucznie.
              Ja przez to nie czuję się gorsza, ponieważ bardzo kocham moją córcię. Nie
              uważam również, że przez sztyczny pokarm moje dziecko będzie gorsze. Ja też
              byłam dokarmiana (mlekiem krowim) i wydaje mi się, że jestem inteligentną
              osobą. Chciałabym jednak, aby na karmiące butelką mamy wszyscy nie patrzyli jak
              na wyrodne matki. Kiedyś ktoś się mnie zapytał, czy nie karmię aby sobie nie
              zepsuć wyglądu mojego biustu. To był totalny absurd i poczułam się strasznie
              dotknięta. No ale cóż tacy są ludzie. Nie przejmuję się takimi docinkami.
              Lidka
    • witajcie!
      Asik - nos w gore, sama piszesz, ze leczona tarczyca nie daje komplikacji.
      musisz byc dobrej mysli, a wszystko ulozy sie wspaniale i Kamilek bedzie okazem
      zdrowia i sily.
      godivo i przyszla_mamo - sens macierzynstwa sprowadza sie do okazywania dziecku
      ogromu milosci, czulosci i wszystkich pokladow pozytywnej energii, ktora w
      sobie nosicie. nic wiecej sie nie liczy...
      pearl - my tez czasami tryskamy fontanna mleczka, maluszek wtedy nie musi sie
      napracowac - otwiera tylko buzke wink gdy co wieczor sciagam pokarm, wystarczy,
      ze raz zaciagne laktator i przez dobre kilka minut pokarm sam tryska.

      no i polowa maja za nami - przeszla nam imprezowo - moje imieniny i urodziny,
      miesiac Michala... dziewczyny! strzelila mi 30tka! boski wiek! tak dobrze dawno
      sie nie czulam i mam nadzieje, ze tak pozostanie.
      Michas rosnie nam pieknie, przynosi tyyyyle radosci, ze wlasciwie nic wiecej
      sie nie liczy i nie jest wazne.
      cosik mu jednak wyskoczylo na buzce, ma postac drobniutkich krosteczek i
      pokrylo policzki, pojawia sie takze za uszkami i na szyjce. nie jem mleka i
      jego przetworow od tygodnia, a to diabelstwo jakby sie nasililo. niczego nowego
      do diety nie wprowadzilam. lekarka i polozna kazaly przemywac rumiankiem albo
      zmiekczona woda z soda. na razie nic nie pomaga. dodam, ze maluch sie nie
      drapie.
      ostatnie dni paskudnej pogody pospacerowalismy tylko obowiazkowe 2 godzinki, a
      dzis juz spedzilismy na zewnatrz cale 5 godzin z obiadkiem w restauracji /juz
      taka nasza tradycja weekendowa/. michalek wyspal sie za wszystkie czasy,
      wykapany i nakarmiony lezy sobie w lozeczku i uderza raczkami w maskotke-
      krowke, ktora dzwoni mu slodziutko. w ogole Michalek lubi wszytsko co wydaje
      dzwieki, a jak sie porusza albo sam moze to wprawic w ruch to juz w ogole
      czysta rewelacja! kupilismy mu karuzelke z nagraniami klasykow, ktore wprawiaja
      go w dobry nastroj, lub tez plyte, ktorej sluchal via sluchawki cd-playera w
      brzuszku bedac.
      a generalnie zrobil sie z niego rezoltny, pogodny chlopczyk. kochany jest!

      we wtorek przyjezdza do nas mama mego lubego. babcia juz nie mogla sie
      doczekac, kiedy ja zaprosimy na dluzej. nawet troche sie obrazila na poczatku.
      teraz musze sie zaczac przygotowywac do obrony doktoratu, wiec przyda nam sie
      jej pomoc. nigdy jeszcze nie korzystalam z jej pomocy, wiec troche sie obawiam,
      jak to bedzie. mam nadzieje, ze wyjdziemy calo z tego. wszyscy!

      pozdrawiam, zycze przyjemnego tygodnia, udanych spacerkow i spokojnych nocy,
      buziaki dla maluszkow,
      contra
      • Dziewczyny dziekuje za slowa wsparcia, to w tej chwili jest dla mnie bardzo
        wazne!!a to ze moj synek ma niedoczynnosc tarczycy wykryto zaraz po urodzeniu,
        w dniu kiedy wychodzilismy ze szpitala pobrano krew do badan przesiewowych, po
        kilku dniach zadzwonila pediatra Kamilka i powiedziala ze trzeba powtorzyc
        badanie, maly mial poczatki sapki, ja myslalam na poczatku ze to cos powaznego
        i ta cholerna zoltaczke!na drugi dzien dzwoni lekarka, kaze odebrac w aptece
        lekarstwa i brac miesiac, i ze to nic powaznego i ze po tych tabletkach bedzie
        oki, pozniej bylismy u niej na wizycie, zapytala tylko czy mu je podaje i
        cisza, ale ogolnie cala wizyta sprawila na nas zle wrazenie i nie wiem czy
        pamietacie jak pisalam ze zmienilismy lekarza, ale bylismy na wizycie dopiero w
        tym tygodniu, i wczoraj telefon od nowego lekarza i pytanie dlaczego mu nie
        powiedzielismy ze Maly ma ta chorobe i powinnien byc na lekach??!! ja szok
        (tabletki skonczyly sie)jaka choroba??!!okazalo sie ze dowiedzial sie o
        wszystkim jak dostal karte malego, jutro idziemy na ponowne badania, lekarz
        chce miec swieze wyniki, rozmawialam dzisiaj zalamana z moja ginekolog(jest
        Polka)powiedziala mi, ze nasz nowy lekarz jest dobrym i znanym tutaj lekarzem i
        zebym mu zaufala, i nie martwila sie Maly leczony bedzie zdrowy, wiec w to
        wierze!! przeciez musi byc dobrze a moj synek jest i bedzie slicznym, zdrowym i
        madrym chlopcem!!! Asik
        • no i zapomnilam dodoac wlasnie ta zoltaczka przedluzajaca sie i to ze synek ma
          problemy zeby zrobic kupke to jedne z objawow tej choroby, tylko ja ja tego nie
          rozumiem, niedoczynnosc tarczycy powstaje na skutek niedoboru jodu a my
          mieszkamy 5 min od brzegu zatoku meksykanskiej!!!
    • Witam ciepłosmile

      Cieszę się, że spotkałam się w tym wątku z tak wielką ilością zrozumienia.
      Dziękuję wszystkim mamom, które mnie utwierdziły w przekonaniu, ze nie robię
      dziecku krzywdy z tym "sztucznym: jedzeniem. Naprawdę pierwsze tygodnie życia
      mojej córeczki wspominam jako koszmar, ale głównie przez moje fanaberie! W
      końcu mama na mnie nawrzeszczała i stwierdzeniem: "czy ty chcesz sobie coś
      udowodnić, czy chcesz mieć zdrowe i zadowolone dziecko?" sprawiła, że moje
      obsesje na punkcie karmienia piersią trochę zmalały (ale niezupełnie).
      Zastanawiam się, czy problemy z karmieniem mają jakiś związek z genetyką.
      Wiem,że w mojej rodzinie żadna kobieta (mama, babcia, prababcia, dalej nie
      sięgam) nie była w stanie karmić piersią - co paradoksalne jest, bo wszystkie
      mamy dość spore baryłki. Rozmawiałam ostatnio również z moim ginekologiem - on
      też twierdzi, że jest za duża presja na naturalne karmienie - przez nią jego
      córka wyła 3 miesiące dopóki jego ambitna żona nie zrozumiała, że po prostu
      głodzi dziecko.
      Wiecie co dziewczyny, jak czytam ile macie mleka, o tych tryskających
      fontannach na metr to ogarnia mnie już teraz śmiech, bo ja laktatorem ściągam
      30 ml, 40 ml, a to i tak jest już sukces. Acha i chcę jeszcze dodać, że
      analizując już na chłodno mój pobyt w szpitalu po porodzie, dochodzę do
      wniosku, że parę błędów popełniłam na początku. Po pierwsze nie nauczono mnie
      odpowiednio przystawiać maleństwa i miałam oczywiście zjedzone brodawki, a mała
      była i tak głodna, potem zastosowałam kapturki, które przy niewielkiej laktacji
      jeszcze ją obniżają, itd, itp. Może przy drugim dziecku będzie lepiej, a na
      razie zamykam ten rozdział i ile będę mogła tyle córci dam, a resztę wyrównam
      sztucznie.
      Uff, wygadałam się Wam, przepraszam.
      A teraz biegnę po wózek, w którym słodko sobie śpi moje maleństwo. Jeszcze
      trochę pospacerujemy, a potem będzie jedzonko: 1 danie - cycuś (albo 2), 2
      danie buteleczka.
      Pozdrawiam wszystkie i życzę dużo zdrówka maluszkom i mamom (Asik_w nie ma
      takich problemów, których nie da się przejść - już tyle przeżyłyśmy - urodziły
      się zdrowe dzieciaczki i tak ma już zostać!!!).

      Pozdrawiam
      Godiva
      • Witajcie smile
        W weekend mieliśmy podwójne świętowanie- w piątek Maciuś miał swoje pierwsze
        imieniny, a w sobotę ja urodziny, kurcze JUŻ 29! Zrobiliśmy wspólną imprezę
        rodzinną, no i nie da się ukryć, że ogólnie to po złożeniu życzeń poszłam w
        odstawkę- no ale ja nie mam takich słodkich tłustych nóżek i nie robię 100
        minek na sekundę smile
        Kiciuś miał parę dni, w które prawie w ogóle nie spał (baaardzo męczące!), a
        teraz jest dokładnie odwrotnie- od soboty głównie je i śpi, aż czasem mam
        ochotę go obudzić i rozruszać w obawie, by nie zaczął działać w nocy, no ale na
        razie w nocy też śpi.

        Asik- nie martw się, z Kamilkiem będzie wszystko dobrze. U mnie zdiagnozowali
        niedoczynność tarczycy jak miałam chyba 8 lat, wcześniej pewnie też ją miałam,
        ale 30 lat temu nie było badań przesiewowych. Brałam jakieś lekarstwa przez
        półtora roku, często jeździłam nad morze i nie ma śladu po chorobie. Więc uszy
        do góry smile

        W kwestii karmienia piersią- nie da się ukryć, że teraz panuje moda na
        karmienie piersią i jest ono lansowane dosłownie wszędzie, ale z drugiej strony
        nie spotkałam się z "prześladowaniami" matek karmiących butelką. W szpitalu tuż
        po porodzie pytali, czy chce się karmić piersią, czy butelką. Jeśli mama mówiła
        od razu, że butelką, to robiono jej co prawda krótki wykład o zaletach
        naturalnego karmienia, ale wcale nienachalnie, a potem już nie naciskano. Poza
        tym pilnowano, żeby dzieci nie głodowały, zwłaszcza w pierwszych dobach życia i
        jak matka miała mało pokarmu to położne proponowały butelkę chociaż na noc,
        żeby nie męczyć maluszków. Wydaje mi się, że presję mogą wywołać jedynie
        najbliżsi, no bo w końcu tylko oni mogą coś mieć do powiedzenia, ale jeśli z
        tej strony jest pełne wsparcie, no to już bezproblemowo. Moja mama nigdy nie
        była fanatyczką naturalnego karmienia i teraz też uważa, że czasem powinnam
        podać butlę, bo Maciuś jest taki duży i tak szybko rośnie, że pewnie mu z
        piersi nie starcza...
        Ja uważam, że nie ma znaczenia czym się karmi, jeśli się to robi z miłościa i
        oddaniem. Mnie i siostrę mama karmiła piersią tylko przez miesiąc i nie
        miałyśmy nigdy z tym żadnych problemów, nie chorowałyśmy i miłość mamy zawsze
        była dla nas oczywista. WIęc naprawdę dziewczyny nie przejmujcie się.
        I jeszcze jedno- Godiva, ja akurat mam mleka w bród i tryskam właśnie na metr
        (przed ciążą B70, bałam się, że będzie kiepściutko smile, ale jak próbowałam
        ściągać, to była totalna porażka. Robiłam to co prawda ręcznie, bo nie mam
        laktatora i ponad 10 ml nie udało mi się wyjść, więc po kilku próbach dałam
        sobie spokój i po prostu karmię nie robiąc zapasów.
        A w szpitalu tylko raz mi pokazano jak przystawić dziecko, a potem już się mną
        nie interesowano, ale na szczęście mój ssaczek był wyjątkowo kumaty w tym
        temacie smile
        Trzymajcie się,
        Malilka i Maciuś
    • Witajcie dziewuszki,
      mój Jędruś w czwartek skończył miesiąc, a wczoraj miał imieniny i z tej okazji
      odpadł mu w kiońcu pępek!! Myślałam, że się już nie doczekam, wisiał i wisiał,
      pomimo moich intensywnych zabiegów.
      Contra, mój też ma pryszcze na całej gębusi rozsiane, taki trądzik, kaszka, jak
      drze dziób to mu jeszcze bardziej wyłazi. Podobno to samo przejdzie - skutek
      jeszcze naszych hormonów w jego organiźmie, mam nadzieję, że nie jakieś
      uczulenie, bo w zasadzie nie stosuję żadnej diety. Jew wszystko, no z wyjątkiem
      warzyw wzdymających i czekolady.
      Przez tydzień brałam leki na bolące plecy, ale już je odstawiłam (a plecy
      niestety dalej pobolewają...), no i wczoraj wróciłam do cyca, w kapturku (nie
      dał się podejść bez). O dziwo mały przyjął zmianę bez żadnego problemu, no może
      troszkę bardziej mamę pokopał ze złości, że mu nie leci. Byłam cała szczęśliwa,
      że je, ale dziś zauważyłam, że chyba nie dojada, bądź co bądź tamto mleczko
      było bardziej treściwe. Darł się dziś caaały dzień, i chyba będę musiała jednak
      dokarmiać. No trudno....
      No a wracając do tematu mojego postu....Na pocz. lipca wychodzę za mąż. będzie
      weselicho. Aż wstyd przyznać, ale wcale mnie to jakoś nie cieszy...a) cały czas
      bolą mnie plecy i dupsko, b) mam pryszcze, takie jak mój Jędruś, albo i gorsze,
      c) jestem blada, d) zmęczona i niewyspana, e) mam połamane paznokcie, f)
      odrosty i w ogóle okropne te kudły, g) mam grube uda i dupę, h) nie pamiętam
      jak się chodzi na obcasach, i) nie mam pomysłu na suknię, fryzurę, bukiet, j)
      zdziadziałam i nic mi się nie chce........... A wesele za miesiąc i ciut,
      ciut!!!!
      A skoro już się tak użalam.....dziewczyny, czy nie macie czasem ochoty
      powiedzieć do swoich słodkich bobasków, kiedy drą się niemiłosiernie (i to nie
      z powodu kolki, czy z głodu, ale dlatego, że np nienawidzą swojego łóżeczka i
      chcą byż huśtane na rękach 24 godz/h) "nie drzyj się śmierdziuchu!!!!!"???!!!!
      Przyznam się po cichu, że ja mam takie chwile załamania i on się drze a ja po
      prostu patrzę....i oczom nie wierzę, kto to jest ten czerwony, pryszczaty,
      wrzeszczący ufok??? Czego on ode mnie chce???? Dlaczego nie mogę iść do pokoju,
      łazienki, kibelka itp., czemu on się tak wydziera???Q!!!
      Żeby nie było wątpliwości - kocham go bardzo, ale czasem po prostu nie daję
      rady...
      No, to by było na tyle, idę się może zdrzemnąć, zaraz tatuś z ufokiem wrócą ze
      spacerku i będzie wiszenie na cycu. Ja nie chodzę na spacerki przed południem,
      bo nie ma mi kto znieść tego cholernego wózka, sama nie daję rady z moimi
      plecami, ehhhhh, co za życie...
      Pa, pozdrawiam
      Sylwia
      • cholera dziewczyny....
        urodziłam 28 kwietnia a do dzisiaj nie mam czasu poczytać wątku...
        o pisaniu już nie wspomnę
        Może dlatego, że nie mogę tak sobie zrezygnować z pracy, bo prowadzimy z mężem
        firmę, mam połączenie komputerowe z domu z firmą, no i jeśli nie karmię, nie
        odbijam, nie przewijam, nie dokarmiam i nie usypiam, lub gdy sama nie śpię...
        to jestem zmuszona zajmować się choć trochę sprawami firmowymi.
        Przyszła_mama... ja też mam czasami dość - i też mam gruby tyłeksmile ale mnie
        rozbawił twój post...jakbym tak siebie widziała, z tą różnicą, że nie mówię do
        syncia "śmierdziuchu" mówię po prostu w eter "kurwa mać" - przepraszam za
        wyrażenie. No i jak na razie mój Mateusz w przeciwieństwie do mamuśki ma cerę
        jak marzenie. W ogóle jest jakiś ładny. Mam nadzieję, że urodę odziedziczy po
        tatusiu nie po mamusi.
        O rany.... jak ja bym chciała się wyspać!!!! A tu zaraz teściowa ze spacerku z
        małym wróci....no i też będzie wiszenie na cycu.
        Całe szczęście nie mam problemu z pokarmem, za to mam problem jak nie pryskać
        tym pokarmem na swe dzieckosmile))))
        Mój mały sobie je i je, za chwilę robi przerwę wypluwając brodawkę, no a ta
        sika jak sikawka strażacka. Jezu.... zanim złapię chusteczkę - wszystko
        omleczone, dziecko zalane i zapłakane, ubranko do wymiany, biustonosz też...
        koszmar. Żadne to pocieszenie dla dziewczyn, które nie mogą karmić piersią -
        ale zacznijcie szukać zalet w karmieniu sztucznymsmile. Przynajmniej dzieci nie
        macie "omleczonych".

        Osobiście karmienie piersią jest dla mnie sprawą dość intymną i unikam jak mogę
        karmienia przy kimś. No wywalać cycka przed obcymi jest dla mnie jakieś
        niesmaczne, tym bardziej, że nie mam jeszcze wprawy w dyskretnym karmieniu no i
        jak mały płacze i wypluwa cycka to trudno tak od razu zatamować omleczanie,
        schować pierś i wyglądać "elegancko". Jednak ludzka zdolność braku wyczucia
        sytuacji nie ma granic. Wczoraj np byłam sobie na rodzinnej imprezie. Moja
        bratowa udostępniła mi w swoim domu osobny pokoik, bym mogła spokojnie
        dyskretnie, samotnie pokarmić, no ale.... mimo że w tym osobnym pokoiku
        zaszyłam się w kącik, usiadłam twarzą do ściany, tyłem do drzwi (no już
        bardziej w kącie nie mogłam siedzieć) - to.... najpierw jedna ciotka wpadła z
        aparatem fotograficznym zachwycona, że karmię! i w ostatniej chwili udało mi
        się zaprotestować (mam nadzieję, że się udało). Za chwilę wpadła druga ciotka z
        kuzynką i jej dzieckiej no i kuzyn nawet wlazł... na co zaszyłam się w stresie,
        z dzieckiem uwieszonym u cyca jeszcze bardziej w kąt... na co oni wleźli też w
        ten kąt, żeby lepiej widzieć!!!! Masakra!!!! A ja taka grzeczna... zamiast
        kurwami porzucać i powiedzieć co o tym myślę!!!! zpąsowiałam i ... karmiłam
        dalej.
        No dziś to już nie wytrzymałam.... przyszła mi do domu sąsiadka ze sprawą do
        męża - ja w tym czasie karmiłam w drugim pokoju. Jak ta zauważyła to wlazła do
        mnie... na co ja do niej: "przepraszam, ale teraz karmię" - mając na
        myśli "spadaj babsko, bo przeszkadzasz" na to ona "nie szkodzi" i wlazła tak
        żeby zobaczyć kolor oczu małego, czyli nachyliła mi się na 40 cm od cycka no i
        oglądała sobie ten kolor oczu. Szkoda, że mały nie wypluł w tym czasie cycka,
        bo by jej sikło prosto w oczy!

        Rany...może zbyt naturalistycznie tu sobie ponarzekałam... no ale jak tu się
        tak szczerze wyżalać zaczęłyście.... to też sobie ulżyłam.
        • Igosia! Tylko chciałam dopisać, że ja też NIENAWIDZĘ karmienia na forum i nie
          rozumiem dlaczego w momencie kiedy rodzisz dziecko, nagle Twój osobisty cycek,
          staje się kuźwa eksponatem wystawionym na widok publiczny. U mnie jest
          dokładnie to samo, nawet się cholera nie zapytają, czy można, czy nie
          przeszkadzam, pakują ci łby do stanika a ty kobieto z uśmiechem przepełnionym
          matczyną miłością żongluj tymi cycami. No po prostu szlag mnie trafia.
          to tyle,pozdrawiam i następnym razem goń sąsiadkę i resztę w cholerę, ja też
          spróbuję być bardziej stanowcza.
          Sylwia
          • dziewczyny juz 2 razy bylam zmuszona karmic synka na miescie....dobrze ze maz
            ze mna chodzi na spacerki to w razie czego mnie zasloni itp....nie lubie
            wystawiac piersi ale z drugiej strony lepsze to niz biec z dzieckiem krzyczcym
            w niebo glosy....dzis karmilam w parku na lawce czulam sie dziwnie bo bylo
            strasznie duzo mlodziezy i ja matka polka z cycem na wierzchu i z maluchem przy
            nim...Kacperek zadowolony zasnal jak zwylke przy p[iersi a my moglismy
            spokojnie wrocic do domu...


            pozdrawaiam
            • Przyszła_mamo: jeśli chodzi o ślub, to doskonale Cię rozumiem. W ciąży
              chcieliśmy wziąć ślub w czerwcu, teraz myślę o sierpniu, ale nie wiem, czy się
              zbiorę. Niby wróciłam już do wagi sprzed ciąży, ale nadal mam mały brzuszek-
              nic pięknego. Cera jak u nastolatki (kiedy to się skończy???), blada, zmęczona,
              lekko podkrążone oczy, niewyspana- no na piękną pannę młodą zadatków nie mam smile
              A poza tym też mi się cholernie nie chce, najlepiej czuję się w wersji
              domowej wink

              Co do karmienia to też uważam to za czynność bardzo intymną i swobodnie czuję
              się tylko przy niemężu, chociaż bezboleśnie idzie mi też przy mamie i siostrze.
              Na szczęście rodzina moja i niemęża wie, że to dla mnie drażliwy temat i jak
              muszę nakarmić, to wszyscy uciekają w drugi koniec domu, mieszkania, czy
              działki, żeby mnie broń Boże nie zestresować. No ale nie na darmo całą ciążę
              powtarzałam wszystkim jak bardzo się stresuję ewentualną koniecznościa
              karmienia przy obcych, hehe smile Regularnie zdarza mi się karmić w parku, ale
              jakoś udaje mi się znaleźć ustronne miejsce, najchętniej siadam sobie pod
              drzewkiem, zasłaniam wózkiem i nikt mi do stanika nie zagląda. Chociaż raz
              trafiłam na pieszy patrol policjantów, którzy 10 minut chodzili koło mnie
              karmiącej, ledwo się powstrzymałam od jakiegoś komentarza.

              A co do cycka tryskającego mlekiem- generalnie karmię bardzo czujnie smile z
              pieluszką tetrową w pogotowiu i jak tylko małemu wypadnie sutek to od razu
              tamuję powódź. No ale jak się zakrztusi (co zdarza się przynajmniej raz w
              czasie karmienia), to nie mam czasu na dbanie o zakrycie sutka, tylko stawiam
              małego do pionu i wtedy jest masakra- mleko wszędzie, dziecko ma mokrą buzię,
              czasem nawet włosy, o ubrankach jego i moich nie wspominając. Ale wygląda wtedy
              zabawnie smile
              No i wkurza mnie, że przez to cieknące mleko nie mogę nosić niektórych rzeczy,
              bo to nic miłego jak nagle mam koszulę mokrą na piersiach sad Wkładki laktacyjne
              sprawy nie załatwiają, bo przy jasnych ubraniach wyraźnie prześwitują i wygląda
              to koszmarnie.

              Buziaki smile
              • Witajcie!
                Najpierw do asik - głowa do góry, bądź dobrej myśli; trzymamy kciuki i
                wierzymy, że będzie ok!
                Widzę, że temat karmienia stał się na forum tematem nr 1! U mnie pokarmu jest w
                miarę, ale po kryzysie i dokarmianiu małego "nankiem" na noc (o czym pisałam
                wcześniej) zostaliśmy przy tym i mamy w dzień cycuś, po kąpieli wieczorkiem
                butla, a w nocy też cycyuś. Po butli dziecko śpi mi ok. 5-6 godzin, więc
                jesteśmy bardzo szczęśliwi, a dziecko tez zadowolone. Karmienie butelką nie
                jest "gorsze" - takie opinie to bzura. Ja jakiś czas zazdrościłam dziewczynom
                karmiącym butelką, bo pogryzione i bolące brodawki, mokre bluzki, przeswitujące
                wkładki i piersi jak krowa mleczna to nic przyjemnego. Ale na szczęście część z
                tych "dolegliwości" mija...
                Chciałam poruszyć jeszcze jeden temat - powrotu do pracy... Ja początkowo
                chciałam po macierzyńskim wziąć cały swój urlop, a potem ewentualnie wrócić do
                pracy. Wczoraj dostałam z firmy telefon, że po macierzyńskiem nie dostanę
                całego urlopu, tylko 10 dni (a 9 mam z zezłego roku!!!) i do pracy - czyli
                powrót byłby w pierwszej połowie sierpnia. Jestem załamana!!! Myślę o urlopie
                wychowawczym, bo chciałabym tak do roku być z dzieckiem, ale nie wiem... a co
                mam z nim zrobić - opiekunka?, żłobek? A potem? Czy nie dostanę wypowiedzenia?
                Napiszcie co Wy robicie i jakie macie pomysły na pozostawienie dzieci. A z
                drugiej strony co to za kretyni ustalają długość macierzyńskiego... 16 tygodni!
                To śmieszne!
                Sylwio - czemu tak krytycznie się oceniasz? myślę, że większośc z nas wygląda
                podobnie; ja też jestem blada, dostałam jakieś pojedyncze pryszcze na buzi jak
                dojrzewająca nastolatka, brzuszka też jeszcze trochę jest, odrosty... koszmar!
                ale pomału eliminuję wszystkie "paskudztwa": ćwiczę, chodzę na spacery - giną
                kilogramy, do fryzjera jestem umówiona na czwartek - zginą odrosty (hurra!),
                chętnie wybrałabym się na solarium, aby trochę się opalić, ale chyba mie wolno
                jak sie karmi - czy to prawda??? A co do ślubu, to fajny miesiąc wybrałaś (ja
                12 lipca będę miała pierwszą rocznicę)! życzę Tobie i Malilce dużo siły i
                radości z przygotowań!
                ojej! ale długi post wyszedł; przepraszam!
                p.s. u nas trwają przygotowania do chrzcin - impreza w najbliższą niedzielę!!!
                --
                Buziaki,
                Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12361971
                • Cześć,
                  Ale pioruny poleciały na naszym wątku...ALe to dobrze, bo przecież czasami ma
                  się taki nastrój i jużsmile
                  Przyszła mamo> ROzumiem Cię w 100%, też się tak czułam przy pierwszej. TO nie
                  jest żadne pocieszenie, ale może Twoje drugie dziecko będzie aniołkiem. Moja
                  Emilka jest w każdym raziesmile) Ja tu o drugim dzieckum, a tu najpierw trzeba
                  odchować ufoczka. Ten ufok to prześwietne określenie marudy. Podoba mi się,
                  wykorzystam odnośnie mojej starszej. A co do karmienia, mnie trochę denerwuje
                  to, że nie można założyć sukienki nierozpinanej. No jak my przetrwamy lato bez
                  sukienek? no chyba że będziemy podnosić te sukienki do góry. A jak akurat
                  będziemy w parku. Komicznie by to wyglądało. Nie dośc że biust na wierchu to
                  jeszcze majtki też Hihihihi. Musisz więc pomyśleć na ślub o czymś rozpinanym
                  chyba.
                  A co do wyglądu poporodowego, ja już pisałam że też lepiej nie chcę wiedzieć
                  ile mam na plusie, ale cóż podobno przy karmieniu traci się dziennie od 500-
                  700kcal, więc powoli powoli powoli...... A włosy już sobie zrobiłam, oprócz
                  tego maluję się codzennie i wręcz obsesyjnie pielęgnuję ciałko. Z tym że moje
                  dziecaki śpią od około 20. już w swoich łóżeczkach i ja mam czas dla siebie.
                  Chyba to jest tak że im więcej się ma obowiązków tym lepiej sobie człowiek z
                  tym radzi. U mnie tak jest.
                  Dorotko> Wracam do pracy od września, Julka do przedszkola, a do Emilki
                  prawdopodobnie mam już opiekunkę (dobra znajoma.) Przy Julce wiżełam
                  wychowawczy, ale teraz nie ma mnie już w pracy 3 lata, więc nie moge sobie
                  pozwolić na dłuższą juz przerwę. Fajnie jest byc w domu z dzieckiem tak do
                  roku, ale to zależy od Twojej pracy, czy możesz sobie na to pozwolić. Jak
                  wiesz, że po powrocie z wychowawczego masz pracę to może zrób kompromis i weź
                  sobie np. jeszcze 3-4 miesiące wychowawczego (jest niepłatny). Zostawiać w domu
                  takie 5 miesięczne dzidzi to naprawdę smutne. A może możesz przejśc na skrócony
                  czas pracy (jakieś pół etatu) to też niezłe rozwiązanie. NO wszystko zależy
                  jakie masz stosunki w pracy.
                  Uciekam, Emilka mnie woła
                  mami
                  • Ja mam zamiar wrócić do pracy. Po macierzyńskim, który kończy mi się 4 sierpnia
                    zamierzam wziąć urlop wypoczynkowy i od września do pracy. Pracuję na pół
                    etatu, więc bardzo mi pasuje, ale niestety mały będzie musiał pójść do żłobka,
                    bo jak mam płacić opiekunce, to równie dobrze mogę zostać w domu - po prostu
                    nie opłaca mi się. No ale zobaczymy jak to będzie, jak mały będzie znosił
                    żłobek 0 ja jestem tym trochę przerażona i już mi go żal, buu.
                    Dziewczyny, mam pytanka:
                    1) jak to jest z tymi pampersami u chłopców?? Ja mojemu zakładam pieluchę,
                    sprawdzam czy równo, czy nie za ciasno, nie za luźno, niby jest ok, kładę go i
                    dosłownie za minutę jest zlany sikami z boczku, nie zawsze się tak zdarza, ale
                    często. Stosujemy Huggiesy i Pampersy, zdarza się to przy obydwu. Czy to jest w
                    takim razie wina źle ułożonego pisiorka? Pomóżcie!
                    2) jak nauczyć 5-tygodniowego bąka spania we własnym łóżeczku???!!! Co prawda w
                    nocy śpi ze mną w dużym łóżku, wygodniej z racji cyca, ale w dzień, chciałabym,
                    żeby przynajmniej dwie drzemki ucinał we własnym łóżeczku, ale jak go zostawiam
                    samego, do drze dziób rozpaczliwie długo. Najczęściej się poddaję i biorę do
                    pokoju np do wózka i jeżdżę aż uśnie (albo sobie po prostu leży jak ma dobry
                    dzień), a czasem próbuję go przetrzymać i drze się w łóżeczku aż padnie ze
                    zmęczenia, ale ja też jestem po takim koncercie nie do życia. No w końcu nie
                    będzie mnie ufok terroryzował!! Pomóżcie!
                    Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie,
                    Sylwia i ryczek-terrorysta Jędrek
                    • Witajcie,
                      Dzisiaj w nocy, tak od 5 młody tak dał mi popalić, że gdyby nie to, że wreszcie
                      o 10 udało nam się zdrzemnąć na półtorej godzinki, to chyba chodziłabym na
                      rzęsach. A po wieczornej kąpieli przespał pięć godzin, co jest jego życiowym
                      rekordem bez jedzenia i już się cieszyłam, że wydłuża mu się przerwa nocna...
                      Akurat! Nad ranem zasypiał na moich rękach, a odłożony do łóżeczka budził się i
                      płakał i tak w kółko, chociaż normalnie śpi w swoim łóżeczku i nie protestuje.
                      Po szóstej próbie odłożenia go zaczynam snuć nieprawdopodobne scenariusze, co
                      by tu zrobić, żeby się wyspać- i wymyślam, że np. zawiozę go na noc do mamy z
                      butlą mieszanki, albo że oddam go do żłobka nocnego, itd. Oczywiście niczego
                      takiego nie zrobię, ale z jaką rozkoszą planuję smile
                      Przyszła_mamo nie wiem, jak nauczyć spać dziecko w łóżeczku, my po prostu
                      konsekwentnie od urodzenia odkładamy go do łóżeczka, no i tam śpi. Niestety
                      tylko kilka razy sam zasnął w łóżeczku, musimy go usypiać poza (zwykle na
                      rękach, bo wózek nie nocuje w domu) i wkładamy już uśpionego. Mam nadzieję, że
                      to się kiedyś zmieni.
                      Siusiaczka układaj w dół, bo jak jest wycelowany w górę, to często siusiu
                      wycieka bokiem, albo górą.

                      Dziewczyny po cesarkach- kiedy można zacząć robić brzuszki i w ogóle ćwiczyć
                      mięsnie brzucha? Co na ten temat mówią Wasi lekarze?

                      Ja zostaję w domu na wychowawczym co najmniej do końca roku, nie wyobrażam
                      sobie zostawienia takiego maluszka. Pracę pewnie stracę, ale to moja
                      przemyślana decyzja- dziecko malutkie jest tylko raz, a wiadomo, że posiadanie
                      pracy nie jest w dzisiejszych czasach czymś stałym. Jakoś to będzie, nie będę
                      teraz się tym przejmować.
                      • Ale zrobiło się u nas dynamicznie. Nie mogę sobie odmówić i też dorzucę parę
                        groszy.
                        Jeśli chodzi o karmienie piersią to nadal nie wyobrażam sobie wywalania cyca w
                        miejscu publicznym ani przy kimkolwiek innym niż mąż czy mama. Teściowa mnie
                        podglądała i było to dla mnie strasznie stresujące.

                        Wygląda na to, że wraz z końcem okresu noworodkowego kończy się czas spokoju
                        dla matek. Mój jak dotąd spokojny synek od dwóch dni przerodził się w "ufoka".
                        Dzięki Przyszła-mamo, to dzięki Tobie zanosiłam się dziś od śmiechu, pomimo iż
                        chwilę wcześniej poryczałam się ze zmęczenia i bezsilności. Rodzinę mam 500 km
                        stąd, a mąż ciągle w pracy. Chciałabym chociaż godzinę dziennie być zwolnioną z
                        obowiązków matczynych. Dobra już nie narzekam, przecież kocham go nad życie.

                        Mag-da, ja po cesarce 5 tyg. chodziłam z wkładką, a samo krwawienie, no cóż już
                        nie pamiętam ale chyba jakieś 3 tyg.

                        Malilka, mój lekarz mówił, że po jakiś 6 tyg. od cesarki mogę iść na fitness.
                        Najpierw pójdę jednak do niego na kontrolę (może w przyszłym tyg.).

                        Dziewczyny, ja wracam do pracy od września i muszę poszukać opiekunkę (co mnie
                        przeraża). Pracę mam w durnych godzinach (jestem kierownikiem sklepu) i nie
                        wiem kto normalny i za normalne pieniądze zechce przychodzić i opiekować się
                        moim dzieckiem podczas mojej pracy .

                        Dzięki, że jesteście.
                        • witajcie.Nie wytrzymuje ...chodze cale dnie glodna z mila checia zjadlabym
                          laske kielbasy, kanapke z baleronem i pomidorkiem...surowke z rzodkiewki ze
                          szczypiorkiem wymieszane z smietankasad pieczonego kurczaka i wszystko to co
                          jest NIEDOZWOLONE...dzis robilam dla meza obiadek( w koncu trzeba i o niego
                          zadbac) pycha mielone...niestety pycha pachnialy
                          dziewczyny czy wy tez macie diete?ja cale dnie malo co jem bo nie wiem co tak
                          naprawde moze malego uczulic...nawet z ukochanego mleczka musialam zrezygnowac
                          (przykazanie poloznej) bo niby maly dostaje wysypke...boje sie ze strace
                          pokarm!!!bo wiem ze zla dieta moze sie do tego przyczynic.nie smakuje mi
                          jedzenie typu:ryba na parze w warzywach czy filet z kurczaka...dla mnie to bez
                          smaku wiec sobie nawet nie gotuje bo wiem ze wyladuje w smieciach...wogole to
                          chyba mi sie smaki zmienily przez porod( nie wiem czy to mozliwe).maly duzo u
                          czesto doi cyca a za kazdym razem wydaje mi sie,ze moje piersi sa PUSTE tzn
                          dziwnie mieciutkie.co to moze oznaczac? trace pokarm?

                          prosze o odpowiedz...

                          asia mama Kacperka (19 dni)
                          • Joasik, dopóki mój synek nie skończył miesiąca, to się bardzo ograniczałam,
                            zero nowalijek, w sumie też tylko gotowane mięso i kanapki z szynką- lepiej się
                            przemęcz, już niedługo Ci zostało. Teraz jem więcej, ale chodziłam i chodzę
                            ciągle głodna- karmienie to dla mnie większy wydatek kaloryczny niż siłownia.
                            Jem kolację o 23 i już o 7 rano umieram z głodu, wpadam do kuchni i pochłaniam
                            jedzonko jak odkurzacz. A cały czas chudnę... Nie głodź się, bo odżywianie ma
                            duży wpływ na laktację. Ja przez pierwszy miesiąc miałam piersi miękkie tylko
                            tuż po karmieniu, ale to różnie bywa- skoro Twój synek je i się najada, to nie
                            szkodzi, że są miękkie.
                          • Cześć wszystkie mamusie ufoludków.

                            Żadnych diet, już dosyć miałam po tygodniu jedzenia buraczków, marchewki i
                            samych gotowanych rzeczy. Teraz nie jem tylko wzdymających rzeczy takich jak
                            kalafior, kapusta, fasola. Resztę zajadam ze smakiem i cieszę się bardzo, że
                            skończyłam z dietką. mała ma co prawda parę pryszczy na buźce, ale ja też i
                            wiem, że to przez hormony. Mamy też ciemieniuchę, smaruję linomagiem lub oliwką
                            i potem myję ( od kilku dni szamponem Nivea ), a po umyciu wyczesuję łuski. Z
                            Marysią oczywiście było to samo, dlatego wiem co teraz robić. Maruda ma po
                            czesaniu taką fajową czuprynę na punka.
                            W pierwszych tygodniach po porodzie wyglądałam lepiej niż teraz no i miałam
                            czas, żeby się wykąpać codziennie, ułożyć włosy i umalować się. Teraz w biegu
                            karmię, zmieniam ciuchy i tak szczęście, że nie chodzę w piżamie cały dzień.

                            Na spacerku muszę marudę nakarmić, bo w dzien je prawie co godzinkę, siadam na
                            ławeczce zasłaniam kurtką cycka i nikt nic nie widzi, a jak jakaś babcia,
                            policjant lub młodzież patrzy z wywalonymi gałami to rzucam spojrzenie z dwiema
                            swastykami w oczach, pomaga, od razu się odwracają. Zazdroszczę tylko
                            dziewczynom z niewielkim biustem, bo taki łatwiej schować, a moje cyce...
                            szkoda gadać.

                            Lida ma wyniki tarczycowe nienajgorsze ( ja sama nie mam tarczycy i jestem na
                            prochach ) będziemy musiały je kontrolować. W naszych polskich szpitalach robią
                            badania tarczycowe w 5 dobie po porodzie ale to i tak nie wszystkim
                            dzieciaczkom, ja musiałam się dopominać, żeby zrobili małej badanie. Asik nos w
                            górę, dobrze, że tak wcześnie wykryli choróbsko, będą małego leczyć i będzie na
                            pewno ok.

                            Joasik, jakby twoje piersi maiłyby być ciągle takie jak po porodzie chybabyć
                            przestała szybko karmić, to naturalne, że robią się mięciutkie. To znaczy, że
                            mleczka jest teraz akurat.

                            Co do powrotu do pracy to ja nie mam gdzie wracać, bo umowa mi się skończyła z
                            dniem porodu ( i bardzo dobrze). W życiu nie wróciłabym dopracy zostawiając 5-
                            miesięcznego bąbelka obcej osobie, szczególnie, że po opłaceniu przedszkola i
                            opiekunki to akurat byłaby cała moja pensja. Z Marysia byłam w domku 2 lata i 9
                            miesięcy i nie żałuję, że pomimo słabej sytuacji finansowej zdecydowałam sie na
                            takie rozwiązanie. Teraz jest tak samo, dziecko tylko raz jest małe. Wiem, że
                            pewnie zmyjecie mi głowę i że mam niepopularne poglądy, ale ja tak to czuję, a
                            znam też osoby, które pod koniec urlopu macieżyńskiego zmieniały decyzje w
                            sprawie powrotu do pracy.

                            Życzę wszystkim żeby podjęli decyzję w zgodzie z samym sobą, bo to właściwie
                            jest najwazniejsze.
                            Pozdrawiam i już nie przynudzam.
                            Zosik
                            • Jak dobrze wiedzieć że nie jestem jedyna!!!

                              Nasze dziecko właśnie przechodzi etap "ufoka".
                              Dosłownie zastanawiam sie czy gdzies podczas spaceru nie zamienili mi córki.
                              W nocy spi cudownie (oczywiście najchetniej z nami przy mamy cycku)ale w dzien
                              to normalnie jestem załamana...
                              Jak juz rano ja nakarmie to czasem po włączeniu suszarki pośpi 40 minut że
                              zdąże sie ubrac i cos zjesc ale czasem to nie mam czasu i w biegu robie
                              wszystko,bujam wózek i wylatuje na spacer.
                              Na spacerze oczywiście jak najwieksze wyboje bo inaczej syrena.
                              Tragedia.Tak płacze że przedwczoraj ochrypła i teraz skrzeczy.
                              Meczy mnie że ona sie tak meczy i nerwy mi puszczają po kilku godzinach i wtedy
                              albo klne pod nosem albo zostawiam ją na kilka minut rycząca i wychodze bo nie
                              ręcze za siebie-juz kilka razy konkretnie jej przemówiłam do słuchu że może
                              łaskawie przestała by wyć ale zaraz potem było mi głupio.

                              Co do karmienia to ja tez jestem z tych co nie lubią wywalac cyca na wierzch i
                              tez trąbiłam o tym w czasie ciązy wiec jak mam karmić to inni uciekają smile)
                              Nie wiem czy tez sie nie złamie i nie kupie Nana dla małej-nie wiem czy uda mie
                              sie sciągnąć mleko na czas jak bedziemy na weselu i może lepiej dać jej wtdey
                              to-sama nie wiem.

                              Jeśli chodzi o diete to ja raczej przestrzegam-gotowane,nie przyprawiane itd
                              ale mi to odpowiada.
                              Dzięki temu zostały mi juz tylko jakieś 3-4kg do zrzucenia.
                              Ale dzis sie złamałam i zjadłam wafelka w czekoladzie-miałam wybór-albo sie z
                              rozpaczy porycze albo wciągnę coś słodkiego.

                              No tak i tyle pisania.
                              Syrena sie właczyła
                              Uciekam

                              Pozdrawiam
                              Gosia
    • Witam Mamy, te zmeczone i te troche mniej.
      Alez sie usmialam z ufoka! Ja tez tak miewam, jak Ewa wlaczy syrene, a ja nie wiem dlaczego, albo ssie juz czwarta godzine, jest polnoc i ja chce juz spac. Jak placze robi sie cala czerwona i ma baaardzo duza buzie. A potrafi tez miec takie malenkie usteczka...
      Ale jak spi, to jest przesliczna. Gdzies czytalam, ze dzieci nie spia za malo, tylo problemem zwykle jest to, ze nie spia wtedy, kiedy tego chca ich rodzice.
      Bylam dzis z Ewa po raz pierwszy u lekarza, bo wystraszylam sie co to ja zsypalo na buzi. Wydawalo mi sie, ze to potowki, ale bylo tego bardzo duzo i na dokladke na glowce tez. Lekarka (zreszta bardzo sympatyczna) potwierdzila, ze to potowki, kazala myc Mala w nadmanganianie potasu, w rumianku lub rzadkim krochmalu. Poprobujemy.
      No i wage mamy niezla - 4600g (za trzy dni konczy miesiac, urodzeniowa - 3800g)
      Tak wiec chyba jej nie glodze, zreszta waleczkow jej przybywa, a ubranek ubywa - bo wyrasta.
      Co do karmienia piersia, to w szpitalu dokarmialam sztucznym jak trzeba bylo, co ma sie dziecko meczyc. W domu mam na wszelki wypadek paczke Bebika, jednak mam nadzieje, ze nie bede musiala go otwierac. Ale jakby trzeba bylo, to bede ja karmic butelka. Najwazniejsze, zeby nie byla glodna, zeby sie nie meczyla z powodu mojej glupoty i uporu! (W szpitalu w jedna noc meczylysmy sie do trzeciej, potem sie poddalam, pielegniarka Ewe dokarmila i poszlysmy szczesliwe spac).
      Przyznam sie po cichu, ze wybralam karmienie piersia z lenistwa, jak sobie pomysle o myciu i sterylizacji butelek i innych naczyn... A tak, wyciagam cyca i juz!
      Fajnie opisujecie "fontanny mleczne". Mnie sie to wczesniej nie zdazalo, bo karmilam na lezaco. Teraz czasem karmie na siedzaco i zdarza mi sie omleczyc Ewe i wszystko wokol. Za pierwszym razem obie bylysmy zaszokowane. Wyglada wiec na to, ze na lezaco jest troche inne cisnienie w piersiach i to sie nie zdarza. Mozecie sprawdzic.
      Na pocieche butelkowym mamom - ja sie trzese nad wszystkim, co jem (szczesliwie niepotrzebnie), a Wy mozecie jesc wszystko bez obaw o malenstwo, nawet czekolade wink
      Co do obnazania sie publicznego, to jeszcze nie bylo potrzeby, ale mysle, ze jakos dam sobie rade. Dzis w przychodni nie wiedzialam jak Ewe uciszyc, to wsadzilam jej cyca i oczywiscie zadzialalo. W parku tez nie bede sie przejmowac innymi, ale zeby mi tylko moi studenci sie nie napatoczyli...
      A co do usypiania, to czesto mam problem. Najczesciej jest tak, ze Ewa usypia przy cycu i wtedy zwykle udaje mi sie ja odlozyc do lozeczka. Spala ze mna tylko w szpitalu. Teraz troche bym sie bala, ze spadnie z lozka. Chcialabym, zeby zasypiala sama w lozeczku jak Alex. No coz, trudno, i tak nie jest zle, bo jak juz zasnie to spi w nocy dlugo.

      Ale sie rozpisalam, przepraszam. Ale Ewa wlasnie spi obok i mialam troche czasu, a to sie nieczesto zdarza.

      Zycze wszystkim pieknej pogody i milych spacerkow!
      Monika i Ewa (jutro 4 tyg.)
    • No to chyba inwazja ufokówsmile A już myslałam, że jesteśmy jedyni. Wczoraj np.
      cały dzień kwęczenie, stękanie itd, w nocy 3,5 godz. koncert sad Na dodatek
      jutro idziemy na szczepienie i aż się boję co to będzię.Mam nadzieję, że ominą
      nas dolegliwośći poszczepienne. No właśnie czy któras z Was już szczepiła
      malucha? Jakich objawów można się po nim spodziewać , no i jak sobie z nimi
      poradzić???
      Co do wyglądu to mam podobne odczucia jak niektóre z Was - delikatnie mówiąc
      kiepsko no i niezbyt duzo czasu by temu zaradzić , o wadze nawet nie wspominam
      bo na samą myśl o tym chce mi się wyć.

      Igor rośnie jak na drożdżach,co widać choćby po ubrankach , w kóre w
      większości się już nie mieści, jutro w przychodni go zważą to będę wiedziała
      ile konkretnie mu się przybrało.

      To tyle , idę prasować.

      Nika
      • Czesc dziewczyny,
        Dlugo sie nie odzywalam, poniewaz niestety mam zapalenie piersi. Myslam ze mnie
        to nie spotka moj maly pije duzo i czesto i nie wiem dlaczego przedwczoraj
        obudzilam sie z bolaca piersia. Zaraz potem goraczka prawie 40 stopni. Obecnie
        jade na antybiotykach i dzis zauwazylam u Henrysia czerwona wysypka na brzuchu.
        Nie mam pojecia od czego. Modle sie tylko o to, zeby to nie bylo uczulenie na
        penicyline.
        Pozdrawiam serdecznie
        (w nienajlepszym dzis nastroju)
        Magda
        • Hej dziewczyny

          odzywam sie tak szybcioszkiem po paru dniach milczenia..
          Asik, trzymaj się, jak sama piszesz jest to wyleczalna..przesyłam wiele
          optymizmu
          Magda, zapalenie piersi bolesne jest napewno, ale minie...

          a teraz cosik o nas. Zuzia w niedziele skoncyz 8 tygodni. Dzisiaj pierwszy raz
          przewruciła sie z brzuszka na plecki sama, nie wiem czy to wyczyn, czy dzieic w
          tym orkresie już to robią, ale jestem i tak z niej dumna

          Czytam Wasze posty i zaczełam sie zastanawiac, bo ja nie mam jakies diety, fakt
          ż enie jadam smażónego, ale przyprawy takie jak oregano, bazylia, pieprz uzywam
          normalnie, oczywiśice nie że sypie tego tony, ale tak dla smaku...No jedynie
          zuzia ma jakies kropeczki i tu u któres z was przeczytałam, ze może to
          pomidory, a ja ich jadłam wielkie ilośic, wiec to moze to...reszte jadam tak
          jak jadałam i pozwalam sobie na czekoladkę nawet, bo mnie skręca jak nie zjem
          jej kilka dni..

          a co do ciuszkó to takze jeszcze w ie nie wchodze, zostało mi gdzies jescze 5
          kilo do zrzucenia i najwiecej mam w tyłku i w brzuchu...zobacyzmy,waga leci
          stopniowo gdziec 0,5 kg na tydzien....jak bedzie dalej nie wiadomo. Nie mam
          takich napadów wilczego głodu jak niektóre z Was...może dlatego, ze nawet przed
          ciąza i w czasie nie jadłam bardoz dużó, a napady jedzenia miałam bardzo
          rzadko...

          Ok musze kończyć gdyż ide na spacerek...Pozdrawiam serdecznie Was wszystkie i
          wasze maluszki...przepraszam z ablędy i literówki ale sie spiesze, aby mała mi
          sie nie obudziła, bo ktoś wlaśnie zaczął wiercic...


    • Witamsmile

      Co do diety, jak wiecie ja karmię systemem mieszanym, więc i tak nie mogę sobie
      pozwalać na różne specyfiki i bardzo uważam na to, co jem. Nie tknęłam jeszcze
      pomidora, nowalijek, ba o czekoladzie nie wspomnę, a łasuchem byłam i jestem
      (pozwalam sobie na herbatniki), więc to nie jest tak do końca, że butelkowe
      mamy to mają fajnie. Ja muszę oprócz stosowania diety jeszcze myć i
      sterylizować butelkismile)) Więc o lenistwie nie ma mowy. Kilogramów za to też mam
      jeszcze z 5 do zrzucenia. Włosy, hmmm, w ciąży nie obcinałam wcale z myślą, że
      i tak po porodzie będą mi wypadać garściami, więc będę mieć przynajmniej co
      obcinać...
      Co do szczepienia, to moje dziecko ma je za sobą już dawno (jutro kończy 10
      tygodni). Miała szczepionkę państwową, a dodatkowo wzięłam jej Hiberix. Też
      miałam obawy co do zachowania małej po szczepieniu, ale była wspaniała. Płakała
      tylko przy ukłuciach (aż trzy - w rączkę i w obie nózki). Potem cały dzień była
      strasznie ospała, ale chciała spać tylko w moich ramionach - brzuszek do
      brzuszka. Ogólnie była słodka.
      Dziś byłyśmy z małą na USG bioderek. Lekarz stwierdził "prześliczne bioderka" i
      mnie tym powalił, ale na dokładkę mój mąż stwierdził, że to pewnie po nim i
      dopiero mnie rozbawiłsmile. Profilaktycznie mam stosować szerokie pieluchowanie,
      ale do kontroli nie trzeba już iść.

      Pozdrawiam wszystkie
      Godiva i moje dziecię tomkow.w.interia.pl/ewa/
      • Czesc.Mam chwile czasu bo maly wlasnie usnal mi na rekach a raczej na ramieniu
        tak twardo ze po odlozeniu do lozeczka nawet sie nie zorientowal.Moj synek
        jutro bedzie mial 3 tyg az ciezko mi uwierzyc ze 3 tyg temu go urodzilam..jak
        ten czas leci smile Ja dzis kupilam sobie spodnie w koncu moge kupowac takie jak
        mi sie podobaja a nie takie jakie musze czyli ciazowe...na usg bioderek idziemy
        3 czerwca u nas w Rzeszowie trzeba sie rejestrowac z duzym wyprzedzeniem i
        najblizsza wizyta byla dopiero w tym terminie.no trudno...wogole czerwcie to
        bedzie dla mnie znaczacy miesiac mam 17.06 zglosic sie z malym do szpitala na
        kontrolne usg serduszka (chodzi o dziurke niby jest powiekszona) boje sie
        strasznie mimo iz lekarz ktory mi to oznajmial (na drugi dzien po porodzie0
        powiedzial,ze mam sie nie martwic ze to nic groznego i pewien jest ze sie
        ladnie zmniejszy...oby no i w czerwcu mam sie niby bronic mgr...ale czy dam
        rade?jak na razie to martwie sie ropiejacym oczkiem.bioderkami i
        serduszkiem...wiem,ze o sobie tez musze myslec ale synek w tej chwili
        przyslania mi caly swiat...a obronic sie moge we wrzesniu


        sorki ze tak sie rozpisalam
        pozdrawiam serdecznie
      • Witajcie,
        Jeśli chodzi o dietę, to ja też nie jem smażonych rzeczy, pomidorów, nowalijek,
        ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie jeść słodyczy. Jem na szczęście tylko te
        w miarę najlepsze dla maluszka, tzn ciasto drożdżowe i zwykłe herbatniki, no i
        dodatkowo niestety czekoladę- ale białą, bo ma najmniejszą zawartość kakao.
        Kurczę, przed ciążą nie znosiłam słodyczy, zaczęłam jeść w ciąży i myślałam, że
        po porodzie mi przejdzie i nic- nadal mam ochotę. Mam co prawda już wagę sprzed
        ciąży, no ale kiedyś skończę karmić i co wtedy- nadal będę słodyczowym
        łasuchem, wtedy już tyjącym??? Nie chcę, buuuu...

        Widzę, że nasze dzieciaczki, te które już wyrosły z okresu noworodkowego nieźle
        dają nam popalić. Wczoraj mój niemąż po pracy załatwiał różne rzeczy i wrócił
        do domu dopiero po 22, a Kiciuś nie spał, marudził i płakał odkąd wróciliśmy ze
        spaceru, czyli tak od 15. Całe popołudnie musiałam go nosić na rękach i tulić,
        nie miałam czasu ani na kanapkę, ani na siusiu- koszmar. Zasnął dopiero po 21,
        a ja padłam jak nieżywa niedługo po nim, bo od 5 rano do 10.30 było to samo.
        Już się bałam, że dzisiaj będzie powtóka z rozrywki, ale na szczęście ładnie
        spał w nocy i przez cały dzień był bardzo pogodny i nawet nie zapłakał. Jutro
        idziemy na szczepienie, mam nadzieję, że nie będzie go bardzo bolało. A usg
        bioderek mamy pod koniec maja- w Centrum Zdrowia Matki Polki robią usg dopiero
        w 7 tygodniu, mam nadzieję, że to nie za późno.

        Wiecie co, w całej opiece nad dzieckiem najbardziej męczy mnie konieczność
        codziennego chodzenia na długie spacerki. Na początku je uwielbiałam, zwłaszcza
        że od 7 miesiąca ciąży musiałam leżeć, ale teraz zaczęło mnie po prostu nudzić
        codzienne chodzenie w powtarzające się miejsca, do tego aż na 3 godziny,
        podczas gdy ja po ciężkiej nocy miałabym ochotę walnąć się na kanapę przed tv.
        Moja mama przyjeżdża raz w tygodniu i idzie z nim na spacer, ale nie mieszka
        specjalnie blisko, więc więcej nie jest w stanie. Oj z chęcią oddałabym komuś
        te spacerki, zwłaszcza że dziecko wtedy śpi, więc i tak mu pewnie wszystko
        jedno, kto pcha wózek.

        A poza tym dzidziuś jest przekochany, najbardziej w czasie karmienia o
        pierwszej w nocy- nie wiem dlaczego, ale zawsze jak się wtedy budzi, to jest
        tak słodki, że oboje z niemężem aż piszczymy z miłości do niego.

        Uciekam, bo już buczy z głodu smile
        • Ach Malilko, tylko pozazdrościć Tobie, że wróciłaś już do swojej wagi. U mnie
          jeszcze ok. 5 kg; buuuuu... na początku po urodzeniu waga spadała
          błyskawicznie, a teraz coś wolniej; i ten okropny cellulitis - macie pomysły
          jak z nim walczyć, bo mam wrażenie, że kremy i balsamy tu nie pomogą sad
          ja spacerki uwielbiam, tym bardziej, że wiem, że moje ciało też ich
          potrzebuje smile
          a co do diety to ja nie stosuję jakiejś drastycznej; oczywiście uważam na to co
          jem; ze słodyczy: tylko herbatniki - tak kazała lekarka, po wysypce jaką miał
          Kamilek na całym ciele;
          dziś byliśmy na szczepieniu: Kamiś płakał mocno, aż ja miałam łzy w oczach, ale
          potem było ok; teraz spi i gorączka na razie nie wystąpiła;
          chyba też ucieknę do łóżka...
          acha, dziewczyny czy chodzicie na solarium? jakoś taka blada jestem i chętnie
          poszłabym troszkę, ale nie wiem czy to nie zaszkodzi... opinie są różne: jedni
          mówią, że można inni, że nie... już sama nie wiem...
          życzę wszystkim i sobie teżsmile spokojnej nocy
          --
          Buziaki,
          Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12361971
          • Dziewczyny, nie wiem co się dzieje z moim dzieckiem. Ciągle marudzi, płacze,
            strasznie często domaga się jedzenia pomimo że naprawdę głodzone nie jest.
            Przybiera po 0,5kg na tydzień i wygląda jak księżyc w pełni. Ulewa się mu a
            krzycząc i szukając dzióbkiem domaga się dokładki. W trosce o jego brzuszek
            staram mu się wydzielać ale jest to dość trudne. Myślałam, że może mam słaby
            pokarm, ale jeśli tak to moje dziecko nie byłoby w tej chwili takie grubaśne.
            Staram się czasami oszukiwać go herbatką koperkową, jednak nie zawsze się to
            udaje. Co robić?!
            A co sądzicie o zostawieniu krzyczącego malucha sam na sam ze sobą w łóżeczku?
            Wcześniej wydawało mi się to okrutne, ale w tej chwili łapię się na tym że
            chociaż na 15 min zostawiam, bo moje nerwy mówią dość. Czy ciągle tulone i
            bardzo kochane dzieci czują się samotne lub zaniedbane? Tyle piszą o tym żeby
            nie zostawiać maluchów, bo się to może odbić na ich rozwoju emocjonalnym. Ale
            zastanawiam się czy dziecku, któremu się nigdy nie odmawia, nie zrobi się
            większej krzywdy. To takie moje przemyślenia po kilku dniach ciągłego noszenia
            i uspokajania. Mam zakwasy, w domu trolownię (bo nie mam czasu żeby sprzątnąć),
            jestem zaniedbana i zmęczona. Ratunkuuu!
            • Witam wszystkich,
              U mnie wreszcie dobrze, piers juz nie boli, goraczki nie ma, mozna zyc.
              Chcialam pocieszyc wszystkie nazekajace na swoja waga, ja mam do zrzucenia 10
              kilo (10 juz poszlo). Oczywiscie nie mieszcze sie w zadne spodnie i chodze tylo
              w sukienkach. Nic nie kupuje bo mam nadzieje ze szybko schudne. Jestem naiwna?
              Moj Henryczek caly nadal zsypany i nie mam pojecia dlaczego. Nie przestrzegam
              jakies specjalnej diety ale ostatnio nie zjadlam nic czego nie jadlabym
              wczesniej. U lekarza jeszcze nie bylam, nie wiem co on moze mi pomoc.
              Jagna moje dziecko tez ma takie ataki placze i chce jesc co godzine, na
              szczescie nie trwa to zbyt dlugo wiec jakos sobie radze.
              U nas w Londynie wrecz upal 23 stopnie i oczywiscie nie wiem jak ubierac malego
              w ksiazce pisza zeby zakladac czapke wiec zakladam i przykrywam go cienkim
              przescieradelkiem. Niestety jako jedyna, wszystkie dzieci tutaj so wozone w
              samym body nawet takie malutkie jak moje. Nie wiem co myslec.
              Pozdrawiam serdecznie
              Magda i Henryczek prawie 3 tyg
            • Jagna, ja mojego ufoczka zostawiam w łóżeczku, nawet jak płacze. Jestem
              naprawdę twarda - już się nauczyłam. Najedzony, w gaciach sucho, po spacerku -
              ma spać. Najczęściej po dość długim beku zasypia biedaczek. No zal mi go
              bardzo, szczególnie jak po takim płaczu szlocha nawet przez sen. Ale ponieważ
              przez cały dzień jestem sama, muszę od czasu do czasu coś zjeść, sprzątnąć (po
              łebkach, niestety), wyprać, nakarmić kota i sprzątnąć jego siki ze ściany, bo
              sierota nie trafia do kuwety (złośliwie -jestem przekonana). Jakbym miała
              Jędruszkę tak nosić i tulić dzień cały, to już by mnie chyba nie było, bo i
              teraz wyglądam jak zombie. No ale żeby nie było-na tulenie i noszenie też jest
              czas, tylko nie chcę, żeby mnie terroryzował.(teraz się pewnie gromy na mnie
              posypią...).
              Martwi mnie wysypka małego-ma całą buzię, główkę i uszy obsypane. Byłam u
              lekarza - ponoć jest to rumień, raczej nie alergia pokarmowa. Może jakś
              czapeczka była źle wypłukana, sama nie wiem gdzie szukać przyczyny. Mam jakąś
              maść zrobioną z wit. A, zobaczymy. Biedniutko wygląda z taką tłustą
              zakroszczoną buziuńką.
              Dzisiaj wielki dzień. Normalnie karmię małego przez kapturki, bo z cyca nie
              chciał od początku. A dziś mówię mu - albo łysy cyc, albo głodujesz. No i
              opędzlował obydwa bez kapturków. Ale co się przy tym nabeczał, nazłorzeczył,
              nakopał to jego. Ale jak widać można wink Tyle tylko, że niestety dla mnie to
              kapturki są zajebiście wygodne. Mały leży na podusi, przyssany, a ja mam dwie
              ręce wolne, a przy cycu co chwilę odpadał, musiałam mu wciskać cyc, głowę
              przyciskać, masakra. Zobaczymy, jak to dalej będzie,
              to tyle, lecę bo się obudził
              Sylwia
              • Pszłam z moim głodomorkiem-marudą do pani doktor i okazało się, że się cudnie
                rozwija i mam go karmić ile sobie życzy. Jak się uleje i szuka dziobem to
                dopompować. Dziś po południu, po karmieniu młody nadal się awanturował a ja już
                nic nie mogłam wyprodukować, zrobiłam więc butlę. Nikodem dojadł 10ml i
                podziękował! I tyle szumu o te parę łyków. No, widocznie nie mógł bez nich żyć.
                Tak więc zapowiada się powolne rozstawanie z cycusiem. Zaczęło się od 50
                dodatkowych ml na dobranoc, a teraz mam już braki popołudniu. Ale cieszę się,
                że mogłam w ogóle karmić piersią, bo poza przeciwciałami jest w tym coś
                magicznego. Poza tym pewnie już nigdy w życiu nie będziemy z sobą tak blisko.

                Nasza wysypka z buźki zaczęła schdzić na szyjkę i tułów. Zmieniamy mydło i
                oliwkę na oliwę z oliwek. Ponadto mama rezygnuje z ostatniej przyjemności -
                odrobinki czekolady od czasu do czasu. W poniedziałek robimy usg bioderek i
                głowy, potem morfologia i szczepienie. Pani dr przepisała nam maść przeciw
                bólową na okoliczność szczepienia, tak więc mam nadzieję że zniesiemy je
                dzielnie.

                Przyszła-mamo, mój syn od początku kapturkom powiedział zdecydowane "nie", no
                ale cóż, faceci tak mają.

                pozdrawiam (już w nieco lepszej formie)
                • Witajcie!
                  Jagno, cieszę się, że jesteś w lepszej formie; dobrze, że nie martwisz się
                  brakiem pokarmu; to chyba jest trochę tak, że im więcej się o tym myśli, tym
                  gorzej jest - tak bynajmiej było u mnie - jak ciągle przeżywałam, że pokarmu
                  mało, to rzeczywiście mało go było a jak stwierdziłam (po waszych postach), że
                  zawsze jest jeszcze butla i juz nie myślę o tym tak rozpaczliwie pokarm sam się
                  unormował (został tylko nan na noc, ale to z wygody - Kamiś śpi po nanie ok. 5
                  godzin, a wczoraj pobił rekord, bo spał od 22 do 4.30!!! więcej takich nocek
                  poproszę i wszystkim takich nocek życzę!)
                  U nas trwają przygotowania do chrzcin, które już za 3 dni! Jejku ile roboty -
                  dobrze, że mama z teściową pomogą, bo nie wyobrażam sobie samej przygotować
                  taką imprezę (a będzie 20 osób - liczę wszsytkich tj. mojego Kamilka też i jego
                  dwa tygodnie starszą kuzynkę też). Mam nadzieję, że w kościele nie będzie
                  koncertu płaczu wink
                  Pozdrawiamy!
                  --
                  Buziaki,
                  Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                  • Cześć,
                    Z tego co czytam, to wydaje mi się, że jest jakaś epidemia u naszych maluchów
                    na całodzienne płakanie. A już myślałam, że to tylko moja Inga jest tak okropna
                    od dwóch dni. Już sama nie wiem co mam z nią robić. Dzisiaj dała mi popalić
                    przez cały dzień. Płakała, spała po 15 min., a jednocześnie w czasie tego snu
                    również płakała. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Może to te gazy ją tak
                    męczą. Byłam dzisiaj do tego stopnia wykończona, że aż wstyd się przyznać, ale
                    miałam ochotę zrobić krzywdę mojej córce. W końcu koło 17 zasnęła i udało mi
                    się jakoś opanować. Obudziła się o godz. 19 i do tej pory nie śpi. Mam
                    nadzieję, że w nocy będzie spać.
                    We wtorek byliśmy na kontroli wagi i mała bardzo ładnie przybiera na wadze i
                    nawet okazuje się, że za ładnie i pani doktor kazała ograniczyć ilość podawanej
                    mieszanki. Byliśmy również na kontroli bioderek i wszystko jest w porządku,
                    nawet nie potrzebne jest szerokie pieluchowanie.
                    Za to wczoraj byłam z córcią w kinie na seansie dla mam z dziećmi. Uważam, że
                    to bardzo fajny pomysł, szkoda tylko że takie seanse odbywają się w środku
                    tygodnia o 12, ponieważ chciałabym się np. na film wybrać razem z moim mężem,
                    ale on w tygodniu pracuje. Jednak dla mnie to była fajna przygoda i nawet
                    Ingusia bardzo ładnie się zachowywała, pomimo że nie spała przez cały seans.
                    To na razie tyle, czas nakarmić płaczkę i położyć ją w końcu spać,
                    Lidka
                    • Cześć Mamusie!!!

                      no to zacznę od tego, że także jak jedna z Was, nie biore Zuzi za każdym razem
                      jak zaplacze. Jestem konsekwentna, wiec jak troche kwili to sie nie rzucam do
                      łóżeczka aby wziąść ja na rączki, jak wiem, ż ejest nakarmiona i ma sucha...jak
                      nie ejstem pewna to sprawdzam sytuacje na froncie i czekam na dalszy rozwój
                      wydarzeń, czy będzie wrzask do nieba czy sie uspokoi..jak jest spokojniejsza to
                      leży nadal, jak wyje to wtedy ja biore. takze jestem caly dzień sama wiec trzeb
                      asobie jakoś radzić, a te brzdące to wiedza, jak mamuskami manipulowac, niechja
                      poczuja, ze placz to od razu rączki, wiec nie można ich na chwilkę
                      odłożyć...Napewno gdyby mój mąż byl całyd zien z nami, to o takim placuz nie
                      byłoby mowy, predzej ja i walizki wylądowalyby za drzwami mieszkania, takie
                      oczko tatusine jest nasza kruszynka. Myslę sobie, ze ta konsekwencja jest
                      dobra, oczywisice nie myślcie, ze ja głodż,e czy nie kocham..Kocham ja bardzo
                      mocno, ale kilka łkań nie zaszkodzi, kiedy sobie leż sama...przynajmniej ja tak
                      uważam.

                      Co do nowości, to już wiecie ż e Zuzia ma bardzo wrażliwą skoę, po grzybie na
                      pupci i jakieś egzemnie na twrzy, teraz przyszedł czas na ciemieniuchę,
                      zaczynam sie zastanawiac, czy sa ejszcz ejakies inne dolegliwośic skórne, bo
                      jak tak, to chyba prędzej czy później będe musiała sie z nimi zmierzyc...kolek
                      mala nie miała i nie ma , ale skóra jej to istna arena dla popisów mamy i jej
                      dbałości o niemowleca powłoke......

                      A tak poza tym, to mała śpi ładnie w nocy w dzien coraz wiecej czasu ma otwarte
                      oczy i skora jest do patrzenia. dwa dni temu przewróciła sie na plecy z
                      brzuszka sama...Słucha i nasłuchuje...a wczoraj zrobiła pierwszy raz zeza, ale
                      nie do srodka, bo ten robiła i robi... tylko na zewnatrz i był to smieszny a
                      zarazem nieprzyjemny widok. i tyle u nas, wysypiamy sie i humor nam dopisuje...

                      pozdrawiam Was serdecznie, zyczac miłego dnia i całego wekeendu
                      • Mały przy cycku, więc jest chwila na poczytanie...
                        Lidko - ja też chciałabym się wybrać do multikina z Kamilkiem, ale boję się, źe
                        będzie płakał cały czas i zakłócał wszystkim oglądanie; napisz coś więcej jak
                        tam jest, czy dzieci mocno płaczą i czy to przeszkadza.
                        Opolanko - gratuluję zwinności małej; u nas jeszcze nie ma przewracania się z
                        brzuszka na plecki i odwrotnie; a co zeza, to mój maluch też robi, na początku
                        strasznie się tym przejmowałam, ale ponoć do 3 m-ca to normalne. Jeśli chodzi o
                        pielęgnację skóry dziecka, to jak u nas się coś pokaże, to najpierw skonsultuję
                        to z Tobą - chyba jesteś największym expertem w tych sprawach...
                        Pozdrawiamy!!!
                        --
                        Buziaki,
                        Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                      • Witajcie smile
                        Wczoraj byliśmy na szczepieniu- to był koszmar, zwłaszcza dla mnie. Kiciuś po
                        ukłuciu tak nieludzko zawył, jak nigdy dotąd, że ja się omal nie rozpłakałam.
                        Mały dostał potem cycusia i się uspokoił, a ja długo nie mogłam dojść do
                        siebie smile Później marudził przez 2 godziny, a jak już zasnął, to jak aniołek-
                        budził się równiutko co 3 godziny, jadł i od razu zasypiał i tak od wczoraj od
                        19.00 do dzisiaj do 10. Ja zasnełam o 20.00 wyczerpana kilkoma dniami płaczów i
                        marudzenia, więc po takiej nocce jestem wyspana aż miło.
                        Rany, mój synek waży już 5.950- najchętniej zaczełabym go odchudzać, bo za
                        chwilę nie będę miała siły go nosić, no ale on jest tylko na piersi, więc nie
                        mam jak. Na szczęście troszkę spowolnił tempo przybierania- przez pierwszy
                        miesiąc tył 500g na tydzień, teraz już tylko 250g/tydz, więc może wreszcie
                        troszkę przystopuje.
                        Poza tym wydaje mi się, że przechodzę kryzyzs laktacyjny drugiego miesiąca- no
                        może nie kryzys, ale obniżenie laktacji. Dotychczas mały najadał się tylko z
                        jednej piersi i było ok, a teraz coraz częściej zdarza się, że musi dojeść z
                        drugiej piersi. No mam nadzieję, że wszystko się unormuje, zanim zje z obydwu i
                        zawoła JESZCZE! smile
                        Buziaki
                        • My również bylismy wczoraj na szczepieniu. Podczas samego szczepienia nie było
                          tak najgorzej, dopiero później, po jakiś 3 godzinach mieliśmy prawdziwy lament.
                          Igorowi spuchła nóżka, darł się w niebogłosy, na szczęście okłady z altacetu
                          pomogły, przesiedziałam z małym na rekach prawie 4 godziny, każda próba
                          położenia go , ba nawet poruszenia się kończyła się płaczem. Na szczeęście
                          dzisiaj juz wszystko w porządku, jednak z lekkim niepokojem myślę o następnym
                          szczepieniu.
                          Mały od poprzednie wizyty tj. 2 tyg. temu, przybrał na wadze 1,5kg i jak
                          stwierdziła pani doktor to dość sporo. Przepytała mnie ile mały jada i jak
                          często( jadłby prawie non stop, odstawiany od cyca po 20 min znów by jad,ulewa
                          a potem zaraz chce "dolewać", po jedzeniu płacze) no i stwierdziła, że pewnie
                          sie przejada i stąd bóle brzuszka, jak go boli to by się uspokoić znów che ssać
                          i tak wrobi się błedne koło. Przepisała Debridat, który mam podawać przed
                          jedzeniem , ma to mu ułatwić trawienie, no cóz zobaczymy. Poza tym wszystko ok,
                          nawet został pochwalony, że ślicznie trzyma główkę.Igor również potrafi
                          przewrócić się z brzuszka na plecki, zazwyczaj wtedy gdy jest bardzo wkurzony,
                          bo generalnie za leżeniem na pleckach nie przepada. Ma coraz dłuższe momenty
                          czuwania, dzisaj rano przez ponad godzine rozdglądał się po mieszkaniu,
                          sczególnym zainteresowaniem cieszyła się kolekcja płyt taty, który już
                          kombinuje gdzie by tu ją przenieść zanim mały podrośnie i się do niej
                          dobierze smile

                          Igor jest teraz na spacerze z dziadkami, mam więc chwilkę dla siebie -
                          teoretycznie bo spędziłam ją na doprowadzeniu mieszkania do jako takiego
                          stanu, no i oczywiście nadrobiłam zaległości na forumsmile Nie zanudzam już
                          dłużej, może uda mi się jeszcze coś zrobić zanim zjawi się mój skarb.

                          Pozdrawiam i życze udanego weekendu Nika
                          • Witam,
                            A my dzisiaj po szczepieniu. Nie było tak źle,płacz przy wkuwaniu, ale zaraz
                            potem Emilka się uspokoiła. Pani pielęgniarka podając jej jeszcze dodatkową
                            szczepionkę ActHib powiedziała z usmiechem do Emilki: "A oto prezencik od
                            mamusi za 45 złotych" i pac jej igiełkę w drugą nóżkę. Emilka pomyśłała
                            pewnie "oby jak najmniej takich prezencików" W domku po powrocie była wyraźnie
                            rozdrażniona i nawet sobie popłakała i bolała ją nóżka i rączka. Od 18.00 jest
                            jednak dawnym aniołkiem i nadal nie wykazuje żadnych cech ufoczka. Śpi smacznie
                            po kąpieli w swoim łóżeczku. Nika, Malilko> Świetnie przybierają wasze maluchy
                            na wadze, Emilka przez ostatnie 3 tygodnie 700g, nie jest specjalnym
                            głodomorkiem. Waży teraz 4600g (wyjściowa 3300g). I jeszcz jedną atrakcje
                            zaliczyłyśmy dzisiaj: EMilka i Julka mają swoje pierwsze zdjęcia paszportowe.
                            Fajnie będzie wyglądał paszport z takim 7 tygodniowym maleństwemsmile))
                            Byłam dzisiaj w aptece i zrobiłam pierwsze rozeznanie w kremach na słoneczko.
                            Na pewno wiecie, że dla takich maluszków można tylko z filtrami fizycznymi. Był
                            tylko krem firmy SVR o bagatelnej cenie 40 złotych, na razie się jeszcze
                            wstrzymałam bo wiem, że z Nivea też są z tymi filtrami, ale akurat jeszcze nie
                            było.
                            Jutro wielki dzień, przyjeżdza moja teściowa na tydzień i zobaczy pierwszy raz
                            Emilkę, bardzo się cieszę, bo mam z nią świetny kontakt (być może ze względu
                            na dzielące nas 800km). Będzie orgia prezentów i dużo radości.
                            Mimo, że Emilka jest przekochana, rolę ufoka przejmuje moja starsza. i jeszcze
                            na dodatek jest mocno przeziębiona, a dopiero co 3 tygodnie temu brała
                            antybiotyki. Ma straszny zalegający od 4 tygodni katar i kaszel. Nie możemy
                            sobie poradzić z tym paskudztwem, ten katar raz zaatakował uszka teraz ma
                            kaszel. Jeżeli nie będzie poprawy do przyszłaego tygodnia to idziemy do
                            laryngologasad(((
                            Dorotko> Trzymamy kciuki za pogodę w niedzielę i żeby Kamilek nie płakał u Bozi
                            (tak mówi Jula)
                            Wam wszystkim też pogodnego weekendu i jak najmniej ufokowatych zachowań
                            mami i dziewczyny
    • witajcie!
      zawitala do nas babcia, ktora objela rzady w domu. zajmuje sie wszystkimi
      pracami domowymi - umyla juz wszystkie okna, gotuje obiadki, robi zakupy,
      sprzata. i najwazniejsze - gdyby mogla zajelaby sie calkowicie maluszkiem. ale
      na szczescie - karmic nie moze... mam teraz duzo czasu i zajmuje sie
      przygotowaniami do obrony. w piatek mam drugi egzamin, musze ostro przysiasc.
      babcia uwielbia chodzic na spacerki z wnusiem, przyznam, ze teskni mi sie za
      pochodzeniem sobie, ale musze pozakuwac troche.
      Michas jest zachwycajacy - nawet w milimetrze nie przypomina ufoka. swoja
      droga - rozbawilo mnie to lez. przyszla_mamo, twoje opisy zawsze czytam glosno
      i wszyscy w domu nie moga sie ich doczekac smile))
      w srode idziemy na szczepienie, bioderka do kontroli w polowie czerwca, bylismy
      juz na usg po 2,5 tyg. od urodzenia, bo Michalek ma bardzo dlugie nozki i duzo
      sily, by je przywodzic. ale wtedy bylo cud-miod. teraz tez tak bedzie...
      Malutki spi ladnie w nocy, ale w dzien to juz norma, ze zasypia tylko 2 razy,
      przed poludniem i na spacerku, w sumie spi moze 5-6 godzin. jest mocno
      absorbujacym dzieckiem i wspaniale sie nam rozwija.
      tmaluch rzyma glowke sztywno i zadnym sposobem nie mozna go zusic, by bylo
      inaczej - nie wiem, czy to dobrze, nie martwie sie na zapas, nie ma spietych
      miesni, zreszta robimy mu regularnie masaze i cwiczymy duzo. w srode dowiem
      sie, jak ciezki i dlugi jest Michalek, bo jeszcze nie bylam u lekarza. raz
      tylko pediatra byl u nas - na wizycie patronazowej.
      malutkiemu nie schodza z buzki krosteczki, jest ich tez duzo na szyi - to
      prawdopodobnie nietolerancja bialka krowiego. wykluczylam je ze swojej diety
      juz 2 tyg. temu, ale to podobno wychodzi ok. 5-6 tygodnia. czekamy do srody.
      pozdrowienia na weekend, contra
      • Hej smile
        Contraria- trzymamy kciuki za obronę!
        Wiecie co, w wielu postach dziewczyny piszą, że na laktację super jest piwo
        Karmi i jak ostatnio byłam na zakupach, to kupiłam sobie kilka butelek i
        postanowiłam spróbować. Przedwczoraj wypiłam jedno- bardzo mi smakowało, ale
        efektów żadnych. Wczoraj wieczoram wypiłam drugie i jak się obudziłam o 3 w
        nocy to oniemiałam- miałam piersi wielkości donnic, twarde i napięte, koszula
        zalana mlekiem do pasa- słowem jak przy nawale w szpitalu. Szok! Dziecko wypiło
        pół piersi i było tak najedzone, że odbiło, ulało i zasnęło jak kamień. Jeśli
        chcecie mieć więcej pokarmu to polecam, tylko ostrożnie smile
        Papa
        • Witam

          Powoli wracamy do życia po kilkudniowym koncercie naszego maleństwa.Tak
          krzyczała od tygodnia że we wtorek aż ochrypła.Lekarka stwierdziła że mam
          zrobic wszystko by nie płakała a szczególnie nie krzyczała.Jasne...łatwo
          powiedzieć.Od trzech dni wlaczyliśmy żeby złapała smoka.Kupiliśmy juz kolejny
          (był już normalny kauczukowy i silikonowy) taki okrągły i załapała!Jaka ciza w
          domu i ona od razu jaka spokojna i mniej spięta.Czasem nie chce zassać to
          smaruję lekarstwem na kolki które jest słodkie i wciąga smile)

          Ale ciągle nie bardzo chce pić z butli a my za tydzień na wesele idziemy i juz
          współczuje moim rodzicom tej nocki.

          Malilko-piwo karmi juz piłam w szpitalu,tak nam polecały położne i rzeczywiście
          ono działa na laktację.z chęcią teraz tez bym wypiła ale ja musze pić szłwię
          żeby mleka było mniej.

          No tak-nasze dzoecko ma jakieś czujki.Jak tylko siądę do komputera włącza syrene
          Uciekam
          Moze jutro coś jeszcze napiszę smile

          Gosia
          • Dziewuszki, jest mi smutno i źle. Miałam dziś okropne myśli, że już nigdy nie
            będzie tak jak kiedyś, że pojawił się ufok i wywrócił mi życie i dom do góry
            nogami. Nie mogę się w tym wszystkim pozbierać, mam milion myśli na sekundę.
            Za miesiąc mój ślub, musiałam dziś SAMA wybierać sukienkę ślubną, męczy mnie
            kogo mam zaprosić, a jak nie zaproszę, to się poobrażają itp. Nie mamy
            obrączek, nie mam czasu załatwiać tych wszystkich papierków, nienawidzę białych
            butów, a i tych jeszcze nie mogę dla siebie dostać.
            Martwię się o ufoczka, ryjek ma jak muchomorek, główkę i szyjkę też. Okropne są
            te krostki, mi z kolei pediatra powiedziała, że przyczyną może być dosłownie
            wszystko: moja dieta, woda, proszek, mydełko, moja kocica, wszystko. I co ja
            mam eliminować???!!! Mleka już właściwie nie piję, od czasu do czasu jogurt -
            co mam jeść, żeby dostarczyć wapnia?/ Moja mama ma osteoporozę, mi też grozi,
            no to co mam jeść???
            Męczy mnie moja chata nieposprzątana - z chęcią bym się za nią zabrała, ale nie
            mogę przez ten kręgosłup, niby mój niemąż od czasu do czasu posprząta, ale....
            no pożal się Boże, niczego potem nie mogę znależć, natomiast fruwające "koty"
            pod mebelkami jak najbardziej (bo po co się schylać..)Mam nadzieję, że tego nie
            przeczyta, bo i tak jest kochany i mi pomaga, jest na każde moje i Jędrusia
            pierdnięcie, no cóż, kiedy bozia talentu do porządków nie dała.
            Męczy mnie fakt końca macierzyńskiego w sierpniu. Będę musiała małego do żłobka
            oddać, już się boję, że będzie chorować, że będzie płakał....
            Jestem zmęczona, mam dość, chcę się obudzić... No nie przesadziłam, mam mojego
            kochanego syneczka, za nic bym nie wróciła do poprzedniego życia,ale...no
            smutno mi!!
            A jutro jadę do rodziców na 10 dni, odpocznę sobie. Ale nie mam w domku netu,
            buuuu, może znajdę jakąś kawiarenkę, bo jak to tak bez forum, bez Was??!!
            Pozdrawiam,
            Sylwia
            • Hej dziewczyny!!!

              Dzisiaj Zuzia skonczyła 8 tygodni, ale ten czas leci. Powiem szczerze,
              malenstwo to siłownia w domciu i to za darmo..mięsnie pracuja 24 godzinki na
              dobe,zastanawiam sie czy musze iśc do klubu, skoro mala daje mi tak w
              tyłek..hihi, nie że jest marudna, ale juz cięzka i moje rączki to odczuwaja. We
              czwartek zważylam ją domowym sposobem czyli, najpierw weszłam na wage sama, a
              potem z nią...wyszło, ze mała ma 5700, przy wyjsciu ze szpitala 3400..wiec
              chyba należy do średniaczków, z tym przybieraniem na wadze...

              Malilka, Ty móiwsz o kryzysie...ja od początku mała karmię z dwóch piersi i
              pije herbatkę laktacyjna, wiec zazdroszcze Ci tyle pokarmu...tak jak pisałas
              piwo karmi musze kupic, ale tutaj go nie ma...dobrze, ze w piątek jedziemy na
              dwa tygodnie do Polski, to sie zaopatrze w ten magiczny napój...mam nadzijeę,
              ze pomoże

              Nika, ja takze wlasnie ogarnełam mieszkanie, bo meżuś poszedl z malą na spacer,
              podłogi jedynie jemu zostawilam bo juz sie zmęczyłam..wiec siadłam na
              internecik.

              Mami 27, ja takze mojej małej robiłam zdjecie do paszportu ale juz w 4
              tygodniu...bardzo fajne takie malenstwo...i zrobilam 8 wiec zostaly dwa, aby
              włozyć sobie i męzowi do porfela. Mam do ciebie pytanie odnosnie tych kremów z
              filtrami, możesz mi rozjasnić w temacie, bo ja jestem zielona...nie wiem co to
              znaczy, ze musza być z filtrami fizycznymi...czy to oznacza, ze krem na
              maleństwa nie zawsze jest odpowiedni, nie ma tych filtrów??? w niemczech nie
              znam sie z abardzo na tych firmach, a penaten małą uczula...Wiecie cos moze o
              vichi??? malą mleczko z filtrem 60..ale czy ten filtr jest dobry??? Jak nie to
              jakie firmy mam szukac, podpowiedzcie mi, proszę...

              Contraria, powodzenie na egzaminie

              Contraria i sylwie...mam pytanie, bo moja mała ma takze wysypke, ale nie są to
              krosteczki ale kropeczki, na calym ciele....czy to moze byc takze nietolerancja
              bialka krowiego??? I jesli tak, to Ty nie jesz żadnych przetworów mlecznych????
              Bo ja nie wiem, jesli to jest to..to co ja będe jeśc, jak ja taki nabiałowiec
              jestem...

              Sylwia, ja takze jem teraz nic co mogło by uczulic, ale wczesniej jałam dużo
              takich rzeczy i nic jej nie było, teraz musze poswiecić dużo czasu, bo nie wiem
              co ją mogło uczulić, przy tylu spożywanych przeze mnie pokarmów, które
              szkodzą,ale to jest tak od paru dni..Ona ma wysypke na całym ciele, ale nie są
              to krostki tylko bardziej kropki...co to moze byc????

              a tak poza tym, rozumiem cię doskonale,, ja takze sie wkurzam na nieposprzątana
              chałupe, a potem mówie sobie...co mi tam, z fruwającymi kotami czy bez, to moje
              kąty, moje mieszkanko a i tak najwazniejszy teraz maluszek. Kręgosłup boli wiec
              wieczorami kąlde sie an twardej podłodzę i jakoś pomaga..spróbuj..robię kocie
              grzbiety trochę gimnastyki...przesyłam wielki optymizm i tzymaj sie cieplutko

              Pozdrówka dla was wszyskich, miłej niedzieli...
              • Cześć,
                W przelocie siadłam do kompa i troszkę skrobnę.
                Opolanko> Sprawę kremików przeciwsłonecznych najlepiej jak doczytasz na forum
                eksperckim gazety pt. Kosmetyki dziecięce. Tam na 3 podstronie jest post numer
                4299."dobry krem z filtrem słonecznym" Wymienione tam są właśnie kremy o
                których pisałam.
                Przyszła mamo> Po dołach zawsze jest górka, więc może już jutro będzie lepiej.
                No i już jutro będziesz u twoich rodziców i odpoczywaj, nabieraj sił i daj się
                rozpieszczać.
                A w Nasze progi zawitała mama męża. Ten weekend spędzmy więc bardzo rodzinnie,
                jest świetnie, nie może się nadziwić, że Emilka jest tak spokojnym dzidziusiem.
                Dzisiaj zaliczyliśmy wszyscy razem kawiarnie, Emilka spała niewzruszona. I jak
                tutaj dochodzić do formy, jak tam takie pyszności były. A później wspólne
                kąpanko dziewczynek i teraz już kimają w łóżeczkach. Żyć, nie umieraćsmile Sama
                radocha
                Na razie uciekam i trzymajcie się.
                mami i Emilka
                P>S> Ciekawe, jak tam Dorotce i Kamilkowi udały się chrzcinki
                CONTRA> TRZYMAM MOCNO KCIUKI> TYLKO NAPISZ KIEDY MASZ DOKŁADNIE TERMIN
                • Cześć dziewczyny,
                  Po bardzo płaczliwym czwartku, nastąpił bardzo spokojny piątek. Moja Ingusia
                  zachowywała się jak aniołek. Mogłam ją zostawić na parę minut w łożeczku i
                  trochę ogarnąć mieszkanie. Wczoraj za to wybraliśmy się na piknik firmowy poza
                  Warszawę, który Inga przespała. Za to dzisiaj jest trochę marudna i w ogóle nie
                  chce spać. Zasypia na 10-15 min. i budzi się, ale nie płacze. Najchętniej
                  przebywałaby na rączkach i bardzo jej chodzą gazy po brzuszku. To
                  najprawdopodobmiej ją tak męczy. Bardzo często się smieje i guga do nas. W nocy
                  z piątku na sobotę tak się rozgadała, że przez pól godziny nie mogliśmy jej
                  uśpić.
                  dorota.gdynia - jak najbardziej wybierz się do kina. są tam dzieci w różnym
                  wieku. Są też takie maluchy jak nasze, które śpią, jedzą lub płaczą. Jednak to
                  nie przeszkadza innym mamom. W sali jest ciepło, pali się przygaszone światło,
                  dzwięk jest przyciszony oraz są darmowe pieluchy. Ja byłam bardzo zadowolona i
                  na pewno jeszcze nie raz się tam wybiorę. Ostatnio nawet wyczytałam w jakiejś
                  gazecie, że niktóre dzieci bywają wraz z mamami w kinie częściej niż
                  statystyczny Polak.
                  Jutro idziemy na szczepienie i zastanawiam się jak córcia będzie się po nim
                  zachowywać. Już się psychicznie nastawiam na marudzenie, ale mam nadzieję, że
                  nie będzie najgorzej.
                  pozdrawiam,
                  Lidka i Inga

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.