• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Kwiecien 2004 ,cd. 1 :)

  • 11.05.04, 15:56
    Juz tu jestesmysmile
    dziewczynek 22 : chlopcow 20

    MIMA3(Agnieszka) - ¡URODZILA CORECZKE!(44cm i 1560g)dnia
    27.01.2004 ,miala termin na 2.04.2004 *Warszawa (Kabaty),slub 25.10.2003

    KLEMENSIK2 - ¡URODZILA ANTOSIA!(57cm i 3200g)dnia
    5.03.2004 ,miala termin na 6.04 ,slub 12.10.2002

    GODIVA - ¡URODZILA EWE!(54cm i 3230g) dnia 11.03.2004, miala termin na
    02.04,slub 22.09.2001

    TITICAKA,21(Beata) - ¡URODZILA ÁLEXA!(49cm i 2660g)dnia 20.03.2004 ,
    miala termin na 02.04.2004 *Madryt ,gg 4850467 , slub 11.07.2003

    NIANIA77(Ania) - ¡URODZILA DOMINIKE!(52cm i 2990g)dnia 20.03.2004 ,miala
    termin na 11.04.2004

    ELZETKA - ¡URODZILA TYMOTEUSZA!(55cm i 4130g) dnia 28.03.2004, miala
    termin na 7.04 ,coreczka Ada (12.02.2002)*Warszawa , slub 06.09.1997

    RENKAGG(Renata) - ¡URODZILA NATALKE!(56cm i 3650g) dnia 28.03.2004,miala
    termin na 31/1.04 - coreczka Ola (16.11.01)

    OPOLANKA1,26 - ¡URODZILA ZUZIE!(54cm i 3730g) dnia 28.03.2004 ,miala termin
    na 11.04 ,*Opole ,*Dusseldorf - gg 4415559 ,slub 27.12.2003

    MAMI27(Ewa)- ¡URODZILA EMILKE!(53cm i 3280g) dnia 31.03.2004 ,miala termin
    na 29.03 - coreczka Julka(30.10.01) ,*Pszczyna -gg 1439085,slub 07.08.1999

    APRILAS(Ania) - ¡URODZILA MAJE!(54cm i 3300g) dnia 1.04.2004 ,miala termin na
    07.04 ,slub 1.08.1998 *Poznan

    ASIK_W,24(Anka) - ¡URODZILA KAMILA JASONA!(52cm i 2950g) dnia 2.04.2004,
    miala termin na 16.04 ,*Biloxi USA

    DOROTA.GDYNIA,23(Dorota) - ¡URODZILA KAMILKA!(60cm i 4030g) dnia
    2.04.2004 ,miala termin na 03.04 ,gg 1188709 *Gdynia , slub 12.07.2003

    ANNBA1,25(Ania) - ¡URODZILA ANTOSIA!(55cm i 3550g) dnia 2.04.2004 ,miala
    termin na 14.04 - synek Jas(18.10.01)*Piaseczno Wa-wa

    SZITO(Basia) - ¡URODZILA JASIA! dnia 03.04.2004 , miala termin na 16.04,
    synek Kuba (26.02.2001)*Poznan

    MALE_CO_NIECO - ¡URODZILA IGORA!(54cm i 3350g) dnia 4.04.2004 ,miala
    termin na 25.04

    ANITASHE30(Anita) - ¡URODZILA NATALIE KARINE!(54cm i 3500g)dnia 4.04.2004,
    miala termin na 6.04

    PEARL24(Gosia) - ¡URODZILA MAJE!(55cm i 3400g) dnia 5.04.2004, miala
    termin na 4.04 ,*Sluzew nad Dolinka ,Wa-wa *Warszawa gg 2323482,slub
    27.09.2003

    MALILKA,28 - ¡URODZILA MACIUSIA!(60cm i 3850g) dnia 5.04.2004 miala termin
    na 10.04

    PRZYSZLA-MAMA-MIKOLAJA - ¡URODZILA MIKOLAJA!(56cm i 3500g)dnia
    5.04.2004 ,miala termin na 1.04 *Lodz

    JULKA_POZNAN -¡URODZILA GABRYSIE!(49cm i 2970g) dnia 8.04.2004 ,miala
    termin 12.04

    CHAREMSKA(Karola) - ¡URODZILA OLAFA!(56cm i 3400g) dnia 8.04.2004 ,miala
    termin na 3.04 ,slub 11.10.2003 *Katowice

    LIDSZU(Lidka) - ¡URODZILA INGE!(56cm i 3800g)dnia 9.04.2004, miala termin
    4.04 ,slub 21.06.2003 *Warszawa

    JAGNA.04 - ¡URODZILA NIKODEMA!(53cm i 2850g) dnia 9.04.2004, miala termin
    na 24.04

    EDI.K(Edyta) - ¡URODZILA ALBERTA!(55cm i 3660g) dnia 11.04.2004, miala termin
    na 15.04 - synek Oskar(29.01.1995) , synek Filip(22.02.2001) ,gg 4094333 ,
    slub 03.09.1994

    CONTRARIA,30 - ¡URODZILA MICHALKA!(62cm i 4390g) dnia 12.04.2004 ,miala
    termin na 24.04 *Poznan

    DABROWIANKA,27(Agnieszka) - ¡URODZILA JAGODE!(61cm i 3780g)dnia 12.04.2004 ,
    miala termin na 7.04 - *Gdansk - gg 2277279 , slub 30.06.2001

    LSC(Lucy) - ¡URODZILA MARTYNKE!(53cm i 3100g) dnia 12.04.2004 ,miala termin
    na 22.04 ,*Szczecin

    AGATA1112 - ¡URODZIAL MAJE!(54cm i 3700g) dnia 13.04.2004 ,miala termin na
    18.04 ,*Warszawa , slub 28.04.2001

    MAGAR1(Marzena) - ¡URODZILA JONASZA!(53cm i 3600g)dnia 14.04.2004 ,miala
    termin na 26.04 , synek Milosz i Tymoteusz *Malczyce

    ASTE(Joanna) - ¡URODZILA IDE!(58cm i 3260g) dnia 14.04.2004 ,miala termin na
    13.04

    PRZYSZLA_MAMA - ¡URODZILA JEDRUSIA!(zamiast Julkismile(54cm i 3300g) dnia
    15.04.2004 ,miala termin na 3.04 ,

    ZOFIA78(Zosia) - ¡URODZILA LIDKE!(62cm i 4350g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
    na 14.04 - coreczka Marysia *Szczecin

    USZCZESN(Ula) - ¡URODZILA JULKE!(52cm i 3220g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
    na 22.04

    IZABELA_P25(Iza) - ¡URODZILA MARTYNKE!(55cm i 3310g) dnia 18.04.2004 ,miala
    termin na 22.04 ,

    MONIKAPS,34(Monika) - ¡URODZILA EWE!(53cm i 3800g) dnia 21.04.2004 ,miala
    termin na 18.04 *Warszawa , slub 11.08.2001

    BEABO,29(Beata) - ¡URODZILA MAGDE!(54cm i 3540g)dnia 25.04.2004 ,miala termin
    na 17.04 , slub 9.08.1997 * Gliwice

    NETKA73 - ¡URODZILA OLIVERE!(53cm i 4100g) dnia 25.04.2004 ,miala termin na
    20.04

    WINIA5(Ania) - ¡URODZILA SZYMKA!(53cm i 3350g) dnia 28.04.2004 ,miala termin
    na 27.04 *Gorzow Wlkp. ,gg 1466336 , slub 20.09.2003

    IGOSIA1 - ¡URODZILA MATEUSZA! dnia 28.04.2004 ,miala termin na 26.04

    JOASIIIK25(Asia) - ¡URODZILA KACPRA MIKOLAJA!(58cm i 3500g) dnia 29.04.2004

    KMISZKA(Ola) - ¡URODZILA GABRYSIE!(55cm i 3140g) dnia 30.04.2004 ,miala
    termin na 26.04 *Szczecin

    MAG-DA(Magda) - ¡URODZILA HENRYSIA!dnia 01.05.2004,miala termin na 26.04
    *Londyn
    Edytor zaawansowany
    • 11.05.04, 16:00

      ufff wreszcie tu dotarlam ...
      Tesknilo mi sie za Wami , a dzisiaj snila mi sie Ewa i jej Julka i
      stwierdzilam ,ze musze koniecznie wygospodarowac czas i zajrzec ,czy wszystko
      jest w porzadku . No i chorubsko ...sad calusy dla Julki , niech wraca do
      zdrowia.
      Jestem okropnie zabiegana , musze poprawic liste , zaczne nowy watek po 200
      nowa uzupelniona lista .
      Gosia trzymam kciuki , przykro mi ,ze tak sie meczysz ,pisz co i jak!
      Musze przeczytac wszystkie posty,bo jestem bardzo ciekawa co u Was ... kiedy ja
      to nadrobie uncertain?
      A co u nas: Álex jest wspanialy ,grzeczniutki , kolki nie ma juz od bardzo
      dawna, je ladnie i widac ,ze przybiera na wadze , do pediatry idziemy 20 wiec
      napisze ile przytyl smile. Wogole uwielbia sie rozgladac , smieje sie jak udaje
      konika tzn. rzenie konika smile)) , jedynie co to w dzien bardzo malo spi , a w
      nocy przesypia ok 5,5 - 6 godziny (kapiel o 21 ,potem spi od 22 do 3-
      4 ,nastepnie jedzonko i 2,3 godz spania ,jedzonko no i zabawa zabawa
      zabawa ,caly dom na nogi).Nie wiem czy widzialyscie zdjecia ,ale dostalismy
      swietny kocyk z pluszakami i piszczalkami wink itp...)na ktorym uwielbia lezec i
      sie przygladac zwierzatkom . Bardzo polecam :
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=20228&q=Álex&k=7
      , jeszcze mam pytanie czy ktos kupil juz zabawke gimnastyczna ? My mamy
      zamiar ,ale nie wiemy jaka ... ?
      Álex juz wyglada bardzo dorosle szczegolnie w takich sweterkach i spodenkach ,
      mam ochote go zjesc .No i nauczyl sie pieknie manipulowac mama uncertain.
      Bardzo tez lubi sluchac muzyki klasycznej , bardzo sie przy niej wycisza.
      Jedynie co ,to wczoraj mial bardzo zly dzien , marudzil od rana do nocy ... to
      chyba przez pogode lalooooooooo okropnie.
      A ja kiedy moge zostawiam go z tata i wymykam sie na zakupy , super jest sie
      tak zrelaksowac od czasu do czasu ,choc przez cala droge mysle jak oni sobie
      radza i dzwonie co 15 minut.
      Pozdrawiam Was
      Beata i Alex za 9 dni 2 miesieczniak


      • 13.05.04, 11:46
        Hej, hej dziewczyny

        witam nowe koleżanki i ich dzieciaczki

        Juz zaczynamy nastpeną serie naszych postów, co oznacza, że pisujemy o naszych
        pociechach o naszych rosterkach i radościach...Wspaniale, ze jest takie
        miejsce, gdzie mozna sie wypisać, pochwalić, otrzymac dobra rade...

        Beatka,alex jak malowany, kawał mężczyzny z niego..niechaj dalej sie tak
        pieknie chowa...

        My w te niedziele, bedzziemy kończyly 7 tydzień i mamy tylo mały problem z
        krostkami na buzi, ale już dostałam odpowiednią maśc. a ha, i jeszcze, zuzia ma
        problemy z załatwianiem, znaczy zalawia sie kilka razy dziennie, ale mocno się
        przy tym napreza, i pracuje, aby wszystko wkońcu wylądowało poza nia...a ja
        jadam raczej odpowiednio, może mała sie przestawia, poniewąz jeszcze jakiś czas
        temu co karmienie to kupka, a teraz jest już inaczej..w końcu kawał dziewuszki
        z niej. co do wagi to ma gdzieś 4900 na koncie...a w szpitalu miała 3400, więc
        jest z tych średnio tyjących.
        No i zaczyna nam coraz bardziej rozglądac sie po świecie i z kazydm dniem ma w
        swym repertuarze nowa minke...wiec jest z czego się smiac, jak sie z nią bawimy.

        Pozdrawiam i zycze miłego wekeendu
        Przepraszam z a literówki
        • 13.05.04, 16:44
          Witajciesmile)
          U nas w koncu przestalo lac, przez 3 dni byla straszna pogoda, wialo, padalo i
          w nocy burze, okropnosc, ale dzisiaj od rana swieci sloneczko wiec zamierzam
          porwac Kamilka na spacerekwink.
          Jutro konczymy 6 tydzien, oj jak ten czas szybko leciwinkwczoraj bylismy u
          lekarza, zmienilismy lekarza w sumie byly dwa powody oficjalny to ze ten
          pierwszy za daleko a mniej oficjalny to z enie bylam zawodowlona, a ten nie
          dosc ze moge pojsc do niego sama z wozkiem to jeszcze jest super, jestem
          zadoowolona, facet jest wspanialy, a dosc potezny bo tak ze 2 metry i kawal
          chlopa z niegosmilejak badal Misia na poczatku balam sie z emoze jeszcze mu cos
          zrobi tymi wielkimi rekami ale nie gosc ma super podejscie do maluszkow, gadal
          do niego, laskotal, badanie przebieglo szybko sparwanie i maluszek tylko raz
          zaplakal jak lekarz pokazywal mi jak czyscic nosek gruszka, oj Maly tego nie
          lubi, ma cos jakby sapke musze wkraplac mu 3 razy dzinnie kropelki i czyscic
          gruszka, mam nadzieje ze sie przyzwyczaji, bo bylo dzisiaj i wczoraj wieczorem
          troszke piszczenia, poza tym powiedzial ze chlopak jest silny, na brzuszku
          podnosi sam glowke o 90 stopni, trzymany pionowo tez trzyma ladnie glowke
          krecac nia na wszystkie strony i odbija sie nozkami od moich nog albo brzuszka,
          no i w poniedzialek pierwszy raz zaczal sie smiac na glos, co prawda raczej
          nieswiadomie bo to bylo przez sen, ale mam nadzieje ze szybko bedzie to robil w
          okresie czuwania. Kmailek ma problemy ze zrobieniem kupki, co prawda robi 3-4
          razy dziennie zolciutka, luzna ale zanim ja zrobi to meczy sie najgorzej
          rankiem tak od 4-5 rano, az mi serce boli, lekarz kazal robic rowerek, i
          najwazniejsze zadnej pizzy, pomidorow, sosow np ketchup czy majonez i
          absolutnie zadnego czystego mleka, jogurty i to naturalne, sera kawaleczek i
          mam pic ponad 2 litry sokow dzinnie( w tym pomaranczowe itd)pytalam czy moge
          podawac gripe water owszem ale zeby np 2 razy dziennie rano i wieczorem, i czy
          moge pic herbatki na trawienie np hippa (dostalam paczke od mamy) tak tylko ze
          ja mam je pic a malemu odrobine jak jest bardzo goraco tylko i zero dokarmiania
          Mis rosnie dobrze 4490smile wczoraj(przy urodzeniu 2950)mam podawac mu piers nawet
          co godzine ale tylko piers bo mieszanka naturalnego pokarmu i formuly moze
          wlasnie prowadzic to trudnosci z robieniem kupki, wiec tak robimy, maly dostaje
          dwa cycusie chociaz w nocy zasypia slodko przy pierwszym, ale co prawda to
          prawda budzil sie co godzine z zegarkiem w rece, dopiero okolo 4 rano zasnal i
          obudzil sie po 7.POza tym wszystko dobrze, dzisiaj idziemy wieczorkiemna zakupy
          chce kupic mu jakies nowe ubranka, powoli zaczyna wyrastacwink ah

          Dziewczyny jak u Was z antykopncepcja?? ja w poniedzialek dostalam zastrzyk u
          ginekologa ta depro-provere czy jakos taksmilema dzialac 4 miesiace, a Wy jakie
          metody stosujecie?

          Pearl jak tam z piersia wszystko w porzadku?? czujesz sie juz lepiej?bedzie
          wszystko oki zobaczyszwink)
          pozdrawiamy Asik i Kamilek 6 tyg bez dniawink))
      • 29.07.04, 13:49
        Witam:
        Oskarek urodził się 18 kwietnia, jako dzidzia ważąca 3,360. Jest kochanym
        maluszkiem, od kąd skończyły mu się kolkisad bardzo wesołym i ciekawym świata
        dzidziusiem (przez co cierpią mamy ręce).
        Ostatnio uwielbia siedzieć u mamy na kolanach i oglądać telewizję, ale niedobra
        mama rzdko mu na to pozwala.
        Lubi dużo jeść i dlatego waży 7 kg. KOCHANY KLOCUŚ!!!
        Poza tym gaworzy, Smieje się do miśiów i do taty którego widzi dopiero
        wieczorem (a ja jestem zazdrosna), no cóż mamę ma cały dzień.
        Kocha leżeć na brzuszku i sztywno podnosi głowę. Najchętniej to zaczą by już
        chodzić...
        A i najważniejsze chyba idą mu ząbki, ostatnio jest grymaśny, dławi sie ślina i
        wkłada prawie całe dłonie do buzi...
        Pozdrawiam WSZYSTKIE MAMY I ICH SKARBYsmile
        A oto on...
    • 13.05.04, 16:41
      Witajcie Kochane Dziewuszki i Dzieciaczki!
      Mam nadzieję, że coś tu zdążę napisać, zazwyczj jak już wlezę na forum (co
      jakiś czas) to zdążę tylko poczytać posty i nie mam czasu na napisanie
      czegokolwiek. Teraz Tatuś jest z Jędrusiem na spacerku, ja miałm się w końcu
      umyć i zdjąć tę cholerną koszulę nocną (jest już po 16!!!!), ale trzeba w końcu
      nadrobić forumowe zaległości. A więc jest tak... Pisałam już o moich
      kręgosłupowych problemach, no cóż jestem tym po prostyu załamana. Zdjęcie RTG
      nic nie wykazało, kolejny lekarz wypowiedział się, że jest to najprawdopodobnie
      rozciągnięcie więzadeł po porodzie. Byłam do dego stopnia zdesperowana, że w
      końcu odstawiłam Jędrusia od cycusia i biorę leki przeciwbólowe. Jak na razie
      ciut pomogło, ale boję się że TO wróci. Leki biorę do soboty, zamierzam wrócić
      do karmienia cycem, ale boję się, że nie da rady, Mały przyzwycził się do NAN-
      ka, i obżera się nim niemożebnie - tyle to ja mu nie naprodukuję...chyba będę
      musiała dokarmiać, o ile w ogóle zechce jeszcze cycusia (brakuje mi tego małego
      ssaka przy piersi, szczególnie po kąpaniu, był wtedy taki słodziutki...). No
      ale najbardziej boję się , że wrócą bóle, dziewczyny to było po prostu
      straszne, i tak cały czas nie mogę dzwigać, schylać się , podnosić, nic nie
      mogę, a całą resztę robię w zwolnionym tempie, dlatego nie mam na nic
      kompletnie czasu. A do tego na początku lipca mam ślub, wesele, no i co ja tam
      będę robić, skoro nawet za bardzo chodzić nie mogę?! Jestem wykończona, sorki
      za te żale, ale ciągle chce mi się ryczeć...
      A mój Jędruś dziś właśnie skończył miesiąc!!! Chowa się zdrowo, waży ponad 4
      kilo, bioderka ma zdrowe, tylko ten cholerny pępol mu jeszcze nie odpadł. Już
      jest suchutki, ale ciągle wisi. POłożna kazało go teraz w dzień tylko osuszać
      patyczkiem, a po kąpieli gazikiem Leko i pioktaniną. Już mam dosyć wiecznie
      fioletowych paklców i ciuszków. No i małemu sypnął się trądzik, czy cóż? Taki
      krościaczwek mi się zrobił. I chyba przez to sztuczne mleko mamu problem z
      kupkami. Jędruszka pręży się i kwęczy, stęka i sadzi dość zwart kupole
      zielonkawe i straaasznie smrodliwe, łomatko jakie smrodziaki. Przy cycusiu to
      były bardzo żadkie pierdki, przynajmniej było słychać kiedy są w drodze, teraz
      niestety rozpoznajemy po zapachu...
      W nocy śpi nie za dużo, najdłużej po kąpieli, 3-4 godzinki, a tak od 4 rano, to
      już właściwie kioniec spania, mamo baw mnie!!! Zgroza, chcę spać!!! A w dzień
      nie da rady, ciągle coś jest do zrobienia, albo po prostu mały znów nie śpi, no
      ale takie to już uroki.
      Napiszcie kobietki coś o tych szczepionkach, bo jestem pogubiona. Jak skiończy
      6 tygodni to idziemy na szczepienie żółtaczkowe, czy jakieś jeszcze?? I kiedy
      trzeba mu podać tą szczepionkę łączoną?? I jaką polecacie?? Muszę sobie o tym
      poczytać - zaległości mam sporo.
      No i pocieszcie mnie proszę, że nie jestem wyrodną matką z tym odstawieniem od
      cyca, źle mi z tym okropnie...
      Któraś z Was (przepraszam, zapomniałam która) pisała coś o ksztuszeniu się
      dziecka przy karmieniu i stresie z tym związanym. Matko, mój mały raz się
      zakrztusił, zrobił się BORDOWO_FIOLETOWY myślałm że umrę an miejscu. Jak go
      pacnęłam w dupsko, to rzygnął na cały pokój, ja się pobeczałam i od tej pory
      umieram ze strachu przy karnmieniu - a przy cycu się nie krztusił. Gapię się
      cały czas na niego i drżę, żeby tylko nic się nie stało, a on jak na złość co
      chwilę robi dziwne miny...
      Ale się rozpisałam, idę w końcu się umyć i zmienić ciuchy (a może już nie
      warto, hihi). Brakuje mi czasu dla siebie... No i cały czas chosdzę tylko w
      dresie, bo w NIC KOMPLETNIE nie wchodzę sprzed ciąży, a nie mam kiedy wyjść do
      miasta. KIEDY BĘDZIE NORMALNIE??????????????????????????
      Kochane, papa, odezwę się na jeszcze, a czytam w miarę na bieżąco.
      Pozdrawiam wszystkie mamusie i dzieciątka
      Sylwia
      • 13.05.04, 18:09
        Witajcie...
        Jak fajnie byc mama...wiecie co wcale nie jestem zmeczona mimo iz kolo
        noworodka zawsze jest co robic(a to kupka,a to siku,a to uleje,a to cyca,kapiel
        przytulanie calowanie itp)w nocy wstaja 2 razy ok 1 i ok 4-5 karmienie i
        przewijanie zajmuje nam 30-35 min i pozniej do lozeczka(ja do meza a Kacperek
        do swojego)...
        dzis moj synek ma 2 tyg jest nadal spokojnym dzieckiem juz nie wyobrazam sobie
        zycia bez niego...czekalam na niego 3 lata i czasami przy karmieniu placze ze
        szczescia,ze juz jest z nami


        asia mama Kacperka

        oto nasze szczescie

        mabramcz.host.sk/test1/index.html
      • 14.05.04, 13:56
        Chciałam Cię pocieszyć w związku z odstawieniem od cyca (ewentualnym, bo wcale
        tak nie musi być). Ja dokarmiam moją córeczkę od 10 doby po porodzie, kiedy
        okazało się, że mała ciągle leci z wagi - dokarmianie to była decyzja lekarza.
        Około miesiąca walczyłam z silną depresją wywołaną właśnie tym, że jestem
        wyrodną matką, która nie jest w stanie wykarmić własnego dziecka - a
        przecież "każda matka jest w stanie wykarmić własne dziecko" - to co kurcze -
        Ewunia to nie jest moje dziecko??? To co, ja nie jestem matką??? Pocieszali
        mnie wszyscy: mąż, mama, babcie - ze strony rodziny nie miałam żadnego parcia
        na karmienie wyłącznie piersią. Dokarmiałam małą tylko wtedy kiedy sie nie
        najadała z piersi (a oznajmiała to dobitnie). Dochodziło nawet do tego, że na
        wadze do ciast ważyłam każdą pieluchę i po porównaniu z ilością wypitego
        sztucznego pokarmu, cieszyłam się jak dziecko, że pielucha jest cięższa, czyli
        coś ode mnie wypiła... Chore, ale ja tak bardzo nie chciałam być "wyrodną
        matką". I wiesz co: naprawdę wyznacznikiem matczynej miłości było dla mnie
        karmienie piersią, bo "tylko mleko matki daje dziecku miłość" BZDURA!!! Ja
        kocham swoje dziecko bezgranicznie! Podając jej butelkę też daję dowód mojej
        miłości, bo nie pozwalam jej głodować. Wreszcie to pojęłam, ale długo to
        trwało - teraz jest już ok. Też podaję jej NANa! Pije różnie od 40 do 130
        mlparę razy dziennie. W nocy tylko pierś, pewnie dlatego, że również pierś
        kupki małej są takie jak przy karmieniu naturalnym. I żeby nie było - ja walcze
        nadal o pokarm, mam go teraz więcej niż na początku, ale też potrzeby małej są
        większe - wczoraj skończyła 9 tygodni.Ale za absolutne nieporozumienie uważam
        (może się narażę) karmienie dziecka strzykawkami, zakraplaczami,
        łyżeczkami...dziecko to nie jest mały imbecyl, który zapomni odruchu ssania w
        ciągu doby, czy dwóch. Po co męczyć te biedne dzieci - i wiem już teraz,że
        butelka to nie grzech. Najważniejsze, że dziecko jest szczęśliwe i zadowolone i
        miłości rodziców ma pod dostatkiem. Powiem tylko, że karmione w ten sposób moje
        dziecko przesypia mi każdą noc - na karmienie budzi się 1-2 razy i śpi jak
        aniołek.
        Przepraszam, że się rozpisałam, ale chciałam wreszcie się "ujawnić", bo nawet
        przez to moje mieszane karmienie, siedziałam cicho i nie miałam odwagi pisać w
        tym wątku.
        Pozdrawiam
        Godiva
        • 14.05.04, 17:09
          Godiva, bardzo dziękuję, cieszę się, że się "ujawniłaś", na pewno nie jesteśmy
          jedyne, pozdrawiam Cię serdecznie i maleństwo,
          Sylwia
    • 13.05.04, 18:02
      Mam nadzieję że tym razem zdąże cos napisać smileJuż kilka razy próbowałam ale
      jak tylko przeczytałam posty mała się budziła.

      Dziewczyny jesteście kochane-dziękuję za wsparcie.
      Z piersią niby lepiej, niby tak samo :-0
      Kilka z was pytało czy mnie ten 5cm guz w piersi boli-na szczęscie nie.Byłam na
      usg w pon i okazało sie że,fakt,jest torbiel w piersi ale to nie żaden ropień
      tylko otorbielone gęste mleko-nie trzeba ani robić punkcji ani nacinać.Nie mam
      nawet zadnych objawów jak przy stanie zapalnym-ani mnie nie boli,gorączki i
      zaczerwienienia brak,mleko płynie normalnie.
      I w sumie nie wiedzą jak to zlikwidować.I to mnie teraz męczy.Jak patrze na
      pierś w lustrze to mam ten guz tak na godz.10 wiec w samym dekolcie i jak ja
      bede wygladała latem??
      Ale wazne że nie ma ropnia i mogę karmić,a w najgorszym wypadku bede miała ten
      guz do konca laktacji.A po usłyszeniu od tego lekarza ze nic strasznego tam sie
      nie dzieje to nawet (autosugestia?)jakbym mniej go odczuwała.wracam jutro do
      poradni laktacyjnej i zobaczymy co mi dadzą,antybiotyk czy oksytocynę.

      Ja także mam problem z krztuszeniem sie małej-zalewa ją mlekiem.No właśnie-bo
      jak mam pełne piersi i ona pociagnie,to mleko z kilku kanalików wypływa pod
      cisnieniem.Któras z was ma cos takiego?
      Normalnie jak mała oderwie buzie to tryska przez kilkanascie sekund na
      odległosc-szok.Ona cała zalana,powietrza nie moze złapac,ja oblana
      mlekiem.Komedia.
      A z butli nadal nie chce pić-dławi sie strasznie.
      No i najchetniej zasypia przy piersi albo z nami w łóżku-wtedy w nocy spi około
      5 godzin wiec jak chcemy sie wyspac to ląduje u nas.

      No na dziś starczy.Jak znajde chwile to napisze wam o wizycie u neurologa (maja
      od szybkiego dzwigania główki za bardzo była napieta w ramionkach)i o
      ćwiczeniach jakie pokazała nam rehabilitantka zeby rozluznic maluszka-sa super
      i dzieci podobno po nich ładnie i symetrcznie sie rozwijają.

      Usciski dla wszystkich nowych mam.
      Ucałowania dla was wszystkich.
      gosia i maja

      • 13.05.04, 18:22
        Pearl- ja mam to samo z tryskającym mlekiem- jak w czasie karmienia wypadnie
        małemu brodawka z buzi to tryskam mlekiem chyba na metr i to jeszcze 3-4
        strumieniami smile A krztusi się przynajmniej raz przy każdym karmieniu, ale się
        tym nie przejmuję- przy takim ciśnieniu lecącego mleko to nic dziwnego. Miś się
        krztusi, podnoszę go do pionu, on sobie odkaszlnie i jest ok- jemy dalej.
        Oj uciekam, bo mały się obudził i wzywa smile
    • 13.05.04, 21:10
      Czesc mamusie!
      titicaka: poproszę bardzo o zarejestrowanie primaaprilisowej panny Emilki
      (01.04.04, 3980g, 60 cm),
      przyszła mama: jak czytałam Twój ostatni post, to mi się bobas śpiący na ręce
      aż wybudził, tak nie mogłam powstrzymać rechotu....smilePowinnaś pisać pamiętnik...
      wszystkie mamy: co zrobić, jak Mała nie może zrobić kupki od 4 dni, bez
      uciekania się do czopków? Poradźcie coś.Acha, je tylko cyca.

      Pozdrawiam

      Grażyna, Mama Emi
      • 14.05.04, 10:45
        Witam,
        w końcu dotarłam do pisania... do tej ory tylko poczytać zdążyłam, a teraz
        nadrobione zaległości smile hurra!
        dziś kończymy 6 tygodni - jak ten czs leci i uważam że coraz lepiej nam idzie;
        tzn. wszystkie paskudztwa, wysypki, zapalenia skóry itp minęły, ja wyrabiam się
        z praniem i prasowaniem (no tylko wczorajsze pranie czeka na żelaskosmile,
        zakończyłam pisać I rozdział pracy mgr, umówiłam się do fryzjera na za tydzień,
        zakończyłam układanie menu na chrzciny, które są 23 maja; jeszcze tylko wizyta
        u kosmetyczki i gina (trzeba wymyśleć jakąś wygodną anykoncepcję);
        co do spania to u nas trochę lepiej; karmię piersią, a raz dziennie na noc
        podaję nana i wszyscy są szczęśliwi (mały, bo jest najedzony, a my bo mamy czas
        dla siebie, lub na spanie);
        przeczytałam wszystkie wasze posty:
        pearl - cieszę się, że nie będziesz musiała mieć ciętej piersi - super
        asik_w - mój kamilek też najchętniej spałby z cyckiem w buzi
        przyszła_mama - u mnie było podobnie też czasem ubierałam się po południu -
        zgroza - ale wszystko minie i już niedługo się ustabilizuje
        ooooo... chciałam jeszcze pisać, ale już niestety mały sie odzywa... pozdrawiam
        was wszystkie i wasze słodkie dzieciaczki!
        my zaraz się przebieramy, cycuś i na spacerek; pogoda dziś piękna;
        przesyłam garść optymizmu i kilka promieni słońca...
        --
        Buziaki,
        Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
        • 14.05.04, 15:40
          W końcu mam troszeczkę czasu. Zawsze jak już nadrobię zaległości w czytaniu
          postów i chcę napisać co nowego u nas mała budzi się i domaga się mojej
          obecności ( a raczej mojego cyca). Jest strasznym żarłoczkiem 2 dni temu ssała
          pierś prawie cały dzień z małymi 15-minutowymi przerwami (nawet do ubikacji
          miałam problem wyjść). Przedwczoraj nie spała cały dzień i duzo płakała na
          dokładkę w nocy było podobnie spała tylko 3 godziny, poźniej nie chciała spac
          jezszcze poźniej jadła a potem miała straszne kolki i tak męczyłyśmy się do
          rana. Jakby tego było mało mój mąż się rozchorował i ma anginę a wiec cała
          opieka nad małą spadła na mnie. obecnie jestem strasznie zmęczona, niewyspana i
          ręce opadają mi ze zmęczenia (noszenie i tulenie). Dosyć narzekania.
          napiszcie dziewczyny ile mają wasze pociechy i co jecie. Ja mam już dosyć
          gotowanego mięsa i prawie nieprzyprawinych zupek (rosołek, krupnik) i w kółko
          to samo. A Martynka i tak ma kolki podejrzewam, że od łapczywego ssania piersi.
          Podobie jak wasze maleństwa moja też częst sie krztuisi, nie ma dnia żebym nie
          najadła się strachu. Z tego powodu już dostałam opieprz od mojej babci, która
          twierdzi, że źle trzymam małą i powinnam trzymać pierś jak pije. Ja piersi nie
          trzymam bo zauważyłam, ze wtedy mleko same leci.
          Muszę kończyć
          Pozdrowienia
          Iza i Martynka
      • 14.05.04, 21:44
        Cześć
        U nas wreszcie trochę znormalniało. W zeszły weekend byliśmy z młodym u rodziny
        oddalonej o ok. 500km. Wszyscy chwalili jakie mamy spokojne dziecko. Bo
        rzeczywiście takie jest. Jednak po powrocie Nikodem odreagowywał zmieniające
        się miejsca i tłumy ludzi. Teraz już drugi dzień jest spokojnie, normalnie i
        nie w biegu. W gościnie jadł co chwilę, pewnie szukał bezpieczeństwa w
        ramionach mamy przy mleczku, które tak bardzo lubi. Teraz znów je co 3-4
        godzinki. Wczoraj nauczyliśmy się odbijać po jedzonku (dzięki temu może nasze
        nocki będą mniej jęczące).
        Muszę się pochwalić, że dziś wieczorem poraz pierwszy sama wykąpałam synka.
        Wiem, że nie jest to jakiś wyczyn ale dla mnie to taki mały macierzyński sukces.

        Winiu, obawiam się, że ta wysypka u Szymonka to może być przez pomidor, który
        należy do warzyw silnie uczulających. Druga możliwość to pampers. Zdaje się, że
        Synek Malilki nie mógł ich używać i musieli zmienić na konkurencyjne pieluchy
        (byćmoże jest jeszcze jakaś trzecia możliwość ale jej nie znam). A co do
        ulewania to wiele dzieci tak robi i nie powinnaś się tym martwić, tylko
        pamiętaj aby po jedzonku układać malucha na boku.
        Buziaki
    • 15.05.04, 14:22
      Witam mamusie i dzieciaczki!
      Cos cicho u nas, malo postow. Ale ja tez rzadko znajduje czas na cos innego niz zajmowanie sie Ewa. Szczesliwie w domu moge wlasciwie nic nie robic - moj Maz, wegetarianin, nawet miesko dla mnie gotuje.
      Z Ewa nie mam wiekszych problemow - zdrowiutka jak rybka, w nocy spi pieknie: dzis zasnela o 23.30, potem pobudka okolo 3-ej i o 7-ej. Ssie slicznie, az za bardzo - jak dac jej smoczek to odciski na buzi zostaja. Ale smoczek daje tylko wyjatkowo - np. jak wlasnie idziemy po schodach na spacer. Zreszta nie bardzo chce go ssac, ssala w szpitalu, jak po antybiotyku musialam karmic ja sztucznym mleczkiem ze strzykawki - jak ona tego nie cierpiala!
      Zrobil sie z niej chomik - takie ma policzki. Z niektorych ubranek wyrasta. W przyszlym tygodniu pojdziemy do przychodni, to zobaczymy ile przybrala na wadze. W poniedzialek byla u nas polozna srodowiskowa i bardzo jej sie Ewa podobala - mowila, ze ma ladna skorke, i ze widac po niej, ze nie mam za malo pokarmu.
      Z karmieniem mam tylko taki problem, ze ma fazy, glownie po poludniu, ze wisialaby na cycu na okraglo. Chcialam jakos odwracac jej uwage, ale nie bardzo potrafie wymyslic jak. A Wy co robicie, zeby czym innym zainteresowac swoje Malenstwa?
      Jagna, wspolczuje krztuszenia. Ja tez sie tego obawiam, Mala czasem kaszle po jedzeniu, ale (odpukac) nic zlego sie nie dzieje. Bardzo pilnuje, zeby lezala na boczku albo przynajmniej z glowka na bok. Ulewa jej sie czesto. Nie zawsze sie jej odbija. Raz to mi chlusnela, ze az sie przerazilam. Mleko szlo cala buzia i obiema dziurkami nosa - bylo tego moze nawet z pol szklanki. Na to akurat wszedl moj Tata i stwierdzil, ze za duzo wypila - dzieci tak maja.
      Czytalam dzis inne watki, np. o pielegnacji dzidziusia. No i dowiedzialam sie, ze sa dwa rodzaje Linomagu, z ktorych jeden mozna uzywac dopiero od 12 roku zycia. Sprawdzilam w szafce - jako kolejna tubke mialam wlasnie krem Linomag (czerwony), szczesliwie jeszcze nie zaczelam uzywac. Sadze, ze w aptece powinni byli zwrocic na to uwage, przeciez o syrop zwykle pytaja, czy to dla doroslego czy dla dziecka. Wiec lepiej czytac ulotki i do pupci malucha uzywac tylko linomagu w bialo-zielonej tubce.
      A pogoda sie dzis popsula! I znow Tata nie pozwala isc na spacer bo deszcz pada sad

      Pozdrawiamy i zyczymy wszystkim pieknego sloneczka
      Monika i Ewa (chyba sie budzi)
      • 16.05.04, 13:42
        Cześć dziewczyny,
        Ingusia wczoraj skończyła pięć tygodni i codziennie mnie zaskakuje. W piątek
        dała nam po południu koncert i od godz. 17 do 24 nie chciała spać i cały czas
        płakała. Dopiero koło godz. 24:30 udało nam się ją uśpić. Spała do 6 nad ranem,
        a po nakarmieniu jeszcze do przez następne 3 godz. Wczoraj była razem z nami na
        ślubie mojego kolegi, a potem na weselu. Wszyscy byli pod wrażeniem, ponieważ
        przespała bite 4 godz. i nawet głośna muzyka nie robiła na niej wrażenia. Po
        przebudzeniu ciekawie rozglądała się po sali, a ciocie bardzo chętnie się nią
        opiekowały. Tak więc nasza córcia ma już za sobą pierwszą imprezę.
        godiva i przyszła_mamo - ja też dokarmiama swoją córkę, o czym już kilkakrotnie
        pisałam. Na początku rzeczywiście karmiłam ją strzykawką, ale dość szybko
        okazało się że mała na raz je conajmniej dwie strzykawki i stało się to dość
        uciążliwe. Teraz karmię ją najpierw piersią, a potem butelką. Ja też przez
        pewien czas byłam załamana i zastanawiałam się dlaczego mnie to spotkało, że
        nie mam wystarczająco dużo pokarmu, aby nakarmić moje dziecko. Jednak teraz
        dochodzę do wniosku, że tak musiało być i już pogodziłam się z tym, że butelka
        z mieszanką zagościła u nas na stałe. Ciągle walczę o to aby mieć więcej
        pokarmu i wydaje mi się, że mam go trochę wiecej, ale jednocześnie Inga więcej
        zjada więc nadal jest go za mało. Nie uważam się za wyrodną matkę, ponieważ
        uważam, że najważniejsze jest to, aby moja córka prawidłowo się rozwijała, a
        natura nie dała mi wystrarczająco dużo pokarmu. Tak więc dziewczyny trzymam
        kciuki i nie wstydźmy się tego, że dokarmiamy nasze pociechy.
        Lidka
        • 16.05.04, 14:28
          Dziewczyny to,ze niektore z nas musza dokarmiac swoje dzieci to nie oznacza ze
          sa gorszymi matkami...przeciez nie o to chodzi kto karmi piersia a kto
          butelka...tak bywa i trzeba sie z tym pogodzic!!!moja mama urodzila nas 5 i
          mimo iz chciala karmic piersia miala za malo pokarmu wiec wychowane jestesmy na
          butelce a starsza nasza trojka(ja i siostra konczymy studia i brat studiuje)
          dwoje jeszcze jest w wieku szkolnym...nie oznacza to ze dzieci wykarmione
          butelka sa mniej zdolne9 tez slyszalam takie opinie czy ze nie maja
          odpowiedniej wiezi z matka) bzdura i tyle...nie dajcie sobie wmowic,ze nie
          mozecie wykarmic dziecka piersia bo je nie kochacie lub go nie akceptujecie(tez
          sie spotyka z taka opinia)...

          sama mam synka(ma 17 dni) i na razie karmie go wylacznie piersia ale nie wiem
          czy pokarmu mi wystarczy itp jezeli bede musiala dokarmiac lub karmic wylacznie
          butelka nie bede z tego robic dramatu....

          pozdrawiam serdecznie Asia mama Kacperka

          oto nasze szczescie:
          mabramcz.host.sk/test1/index.html
          • 16.05.04, 18:29
            Wczoraj sie dowiedzielismy ze nasz ukochany Kamilek ma niedoczynnosc tarczycy:
            (((, nie mam pojecia co robic, jak zyc, tysiace mysli. lez, wiem ze wczesnie
            wykryta i leczona to 99% ze dziecko jest zdrowe i dobrze sie rozwija, mam
            jeszcze nadzieje, ze to stan przejsciowy, jestem zalamana. Asik
            • 16.05.04, 21:39
              Witam
              Martynka ma dziś 4 tygodnie a więc małe świeto.
              Mam jednak powód do zmartwień. Mój mąż rozchorował się w poniedziałek a wczoraj
              zaraził mnie pomimo środków ostrożności (spał w drugim pokoju i nie wchodził do
              sypialni gdzie spałyśmy my z Martynką). Jestem chora!!!!!!!!!!!! Strasznie boli
              mnie gardło a nie mogę stosować żadnych tabletek do ssania, oprócz tego mam
              podwyższoną temperaturę. Boję sie ze mała też może się rozchorować i co wtedy
              bedzie. Już dziwnie oodycha i ma jakiś katarek. Postanowiłam że jutro idziemy
              do lekarza. Trzymajcie kciuki aby nic jej nie było.
              Buziaki dla maluszków
              Zmartwiona Iza i Martynka
              • 16.05.04, 22:41
                Cześć dziewczyny,
                Ojojo, jakieś chmurki nagromadziły się nad niektórymi z nas. Asik, widziałam
                już tutaj na formu kilka postów na temat tarczycy u maluszków. Na pewno leczone
                nie jest czymś groźnym, napisz nam coś więcej, no i w jaki sposób doszliście do
                tego że Kamilek ma coś z tarczycą. To tylko na początku taka informacja jest
                taka szokująca, a pózniej okazuje się, że nawet choroby dają się "oswoić",
                czego Wam życzę.
                Godiva> Tak się cieszę, że napisałaś o swoich odczuciach w związku z
                dokarmianiem. NO przecież, nie masz wpływu na to, ile masz mleczka, więc jak
                jest taka konieczność, to po prostu się to robi. Mimo, że karmiłam pierwszą
                córeczkę przez 2 lata piersią i Emilkę teraz też, jestem często zniesmaczona
                ta "gloryfikacją" karmienia piersią. Przecież miłość do dziecka nie płynie z
                mlekiem z piersi. Mamy karmiące butelkami nie kochają inaczej, a jest im nawet
                uważam trudniej, bo muszą często "tłumaczyć się" z dokarmiania. Więc godivo
                pisz do Nas jak najczęsciej, pisz o swoim synku i o przejściach dzieciaków
                półbutelkowych. Mnie to bardzo interesuje, bo być może ja też będę musiała
                dokarmiać, no i wracam po wakacjach do pracy, więc na pewno też będzie u Nas
                butelka, nie mam na tyle pokarmu, aby ściągaćsmile))))
                Beatko> Ciekawa jestem jak wyglądąłyśym w Twoim śnie? Tak dla Twojej
                informacji, w razie gdybym znowu Ci się śniła, to właśnie zmieniłam fryzurę i
                drastycznie skróciłam włosy. Mam nadzieję, że wcześniej czy później porównasz
                swój sen z moim zdjęciowym wizerunkiem. Emilka też leży sobie coraz częsciej na
                takim kocyku jak mata gimnastyczna z pałąkiem z wiszącymi gażdzetami nad
                główką. ALe dłużej nie 10 minut raczej tam nie uleży. Masz na myśli jakąś
                konkretna zabawkę gimnastyczną?
                Sylwia> Mnie też okropnie denerwuje ten powolny spadek wagi. Horrror! Ubrań
                ciążowych nie będę przeciez nosic, a nie mieszczę się jeszcze w moje stare
                ciuszki (chodzi właściwie tylko o spodnie i spódnice) Nie wiem ile jeszcze mam
                na plusie, ale brzuszek jest ciągle dosyć spory i czuję taki nadmiar skóry,
                która sobie tu i tam wisi. Niestety to może tak wyglądać nawet do pół roku.
                Beeeeeesad((( Ja chcę znowu ważyć 50 kg, ale może po dwójce maluszków jest to
                nierealne, po Julce wróciłam całkowice do swoich rozmiarów, ale trwało to u
                mnie około 8 miesięcy.
                Izabelo> Polecam na obiadek duszoną rybkę. Filety np. z mintaja razem z
                pokrojona marchewką i brokułami gotujesz w małej ilości wody tak około 20-30
                min. Ja nie boję się doprawiania, oczywiście bez przesady (nie ma mowy o
                czosnku, pieprzu itd.) czyli vegeta i ostatnio dałam do tej rybki pół kostki
                smakowej bazylia/tymianek z knorra. Do tego ryż i łyżką cedzakową wyciagam
                rybkę (ona się trochę rozwala) i jarzynki i pychota!!!! Może jeszcze ktoś
                dorzucie jakiś przepisik???? Mam nadzieję, że nie czujecie się tak źle z Waszym
                przeziębieniem.
                NO to teraz kilka słów o Nas. Emilka jest ciągle miodzio, jest baaaardzo
                grzeczna. Śpi coraz mniej w ciągu dnia, wprawdzie kilka razy, ale nie dłużej
                niż godzinkę, dosyć często ostatnio pije (nawet co 2 godzinki). A co do
                pielęgnacji, to zaczęła robić się jej ciemieniucha. Czy któreś z Waszych
                dzieciaczków to ma? CO robicie?
                ALe wyszło mi to długie dzisiaj, pozdrawiam Was gorąco i 3majcie się wszystkie.
                Przed nami nowy tydzieńsmile))
                mami i Emilka
            • 16.05.04, 22:45
              Asik_w - Trzymam kciuki za Kamilka i wierzę, że wszystko dobrze się skończy.
              Nie trać nadziei, dobrze że tak wcześnie zostało to wykryte, więc mam nadzieję,
              że to sprawi, iż twój synek w przyszłości będzie zdrowym malcem.
              Mam pytanie: w jaki sposób dowiedzieliście się, że Kamilek ma niedoczynność
              tarczycy ? Czy miał jakieś objawy, czy też była to jakaś rutynowa kontrola ?
              Ja kiedyś miałam niedoczynność tarczycy i zastanawiam się czy powinnam w tym
              kierunku również przebadać moją córcię. Napisz proszę. Domyślam się, że inne
              forumowiczki również chciałby czegoś się na ten temat dowiedzeć, aby mieć
              szansę na przebadanie swoich dzieci.
              joasiiik25 - ja się nie wstydzę, tego że dokarmiam moją córkę. Jednak uważam,
              że w Polsce jest teraz duży bum na karmienie piersią. Nieznajomi i znajomi
              widząc mnie z butelką jakoś dziwnie na mnie patrzą i wszystkim muszę tłumaczyć,
              że oczywiście karmię piersią, ale mam mało pokarmu i muszę dokarmiać sztucznie.
              Ja przez to nie czuję się gorsza, ponieważ bardzo kocham moją córcię. Nie
              uważam również, że przez sztyczny pokarm moje dziecko będzie gorsze. Ja też
              byłam dokarmiana (mlekiem krowim) i wydaje mi się, że jestem inteligentną
              osobą. Chciałabym jednak, aby na karmiące butelką mamy wszyscy nie patrzyli jak
              na wyrodne matki. Kiedyś ktoś się mnie zapytał, czy nie karmię aby sobie nie
              zepsuć wyglądu mojego biustu. To był totalny absurd i poczułam się strasznie
              dotknięta. No ale cóż tacy są ludzie. Nie przejmuję się takimi docinkami.
              Lidka
    • 16.05.04, 21:48
      witajcie!
      Asik - nos w gore, sama piszesz, ze leczona tarczyca nie daje komplikacji.
      musisz byc dobrej mysli, a wszystko ulozy sie wspaniale i Kamilek bedzie okazem
      zdrowia i sily.
      godivo i przyszla_mamo - sens macierzynstwa sprowadza sie do okazywania dziecku
      ogromu milosci, czulosci i wszystkich pokladow pozytywnej energii, ktora w
      sobie nosicie. nic wiecej sie nie liczy...
      pearl - my tez czasami tryskamy fontanna mleczka, maluszek wtedy nie musi sie
      napracowac - otwiera tylko buzke wink gdy co wieczor sciagam pokarm, wystarczy,
      ze raz zaciagne laktator i przez dobre kilka minut pokarm sam tryska.

      no i polowa maja za nami - przeszla nam imprezowo - moje imieniny i urodziny,
      miesiac Michala... dziewczyny! strzelila mi 30tka! boski wiek! tak dobrze dawno
      sie nie czulam i mam nadzieje, ze tak pozostanie.
      Michas rosnie nam pieknie, przynosi tyyyyle radosci, ze wlasciwie nic wiecej
      sie nie liczy i nie jest wazne.
      cosik mu jednak wyskoczylo na buzce, ma postac drobniutkich krosteczek i
      pokrylo policzki, pojawia sie takze za uszkami i na szyjce. nie jem mleka i
      jego przetworow od tygodnia, a to diabelstwo jakby sie nasililo. niczego nowego
      do diety nie wprowadzilam. lekarka i polozna kazaly przemywac rumiankiem albo
      zmiekczona woda z soda. na razie nic nie pomaga. dodam, ze maluch sie nie
      drapie.
      ostatnie dni paskudnej pogody pospacerowalismy tylko obowiazkowe 2 godzinki, a
      dzis juz spedzilismy na zewnatrz cale 5 godzin z obiadkiem w restauracji /juz
      taka nasza tradycja weekendowa/. michalek wyspal sie za wszystkie czasy,
      wykapany i nakarmiony lezy sobie w lozeczku i uderza raczkami w maskotke-
      krowke, ktora dzwoni mu slodziutko. w ogole Michalek lubi wszytsko co wydaje
      dzwieki, a jak sie porusza albo sam moze to wprawic w ruch to juz w ogole
      czysta rewelacja! kupilismy mu karuzelke z nagraniami klasykow, ktore wprawiaja
      go w dobry nastroj, lub tez plyte, ktorej sluchal via sluchawki cd-playera w
      brzuszku bedac.
      a generalnie zrobil sie z niego rezoltny, pogodny chlopczyk. kochany jest!

      we wtorek przyjezdza do nas mama mego lubego. babcia juz nie mogla sie
      doczekac, kiedy ja zaprosimy na dluzej. nawet troche sie obrazila na poczatku.
      teraz musze sie zaczac przygotowywac do obrony doktoratu, wiec przyda nam sie
      jej pomoc. nigdy jeszcze nie korzystalam z jej pomocy, wiec troche sie obawiam,
      jak to bedzie. mam nadzieje, ze wyjdziemy calo z tego. wszyscy!

      pozdrawiam, zycze przyjemnego tygodnia, udanych spacerkow i spokojnych nocy,
      buziaki dla maluszkow,
      contra
      • 16.05.04, 23:50
        Dziewczyny dziekuje za slowa wsparcia, to w tej chwili jest dla mnie bardzo
        wazne!!a to ze moj synek ma niedoczynnosc tarczycy wykryto zaraz po urodzeniu,
        w dniu kiedy wychodzilismy ze szpitala pobrano krew do badan przesiewowych, po
        kilku dniach zadzwonila pediatra Kamilka i powiedziala ze trzeba powtorzyc
        badanie, maly mial poczatki sapki, ja myslalam na poczatku ze to cos powaznego
        i ta cholerna zoltaczke!na drugi dzien dzwoni lekarka, kaze odebrac w aptece
        lekarstwa i brac miesiac, i ze to nic powaznego i ze po tych tabletkach bedzie
        oki, pozniej bylismy u niej na wizycie, zapytala tylko czy mu je podaje i
        cisza, ale ogolnie cala wizyta sprawila na nas zle wrazenie i nie wiem czy
        pamietacie jak pisalam ze zmienilismy lekarza, ale bylismy na wizycie dopiero w
        tym tygodniu, i wczoraj telefon od nowego lekarza i pytanie dlaczego mu nie
        powiedzielismy ze Maly ma ta chorobe i powinnien byc na lekach??!! ja szok
        (tabletki skonczyly sie)jaka choroba??!!okazalo sie ze dowiedzial sie o
        wszystkim jak dostal karte malego, jutro idziemy na ponowne badania, lekarz
        chce miec swieze wyniki, rozmawialam dzisiaj zalamana z moja ginekolog(jest
        Polka)powiedziala mi, ze nasz nowy lekarz jest dobrym i znanym tutaj lekarzem i
        zebym mu zaufala, i nie martwila sie Maly leczony bedzie zdrowy, wiec w to
        wierze!! przeciez musi byc dobrze a moj synek jest i bedzie slicznym, zdrowym i
        madrym chlopcem!!! Asik
        • 16.05.04, 23:53
          no i zapomnilam dodoac wlasnie ta zoltaczka przedluzajaca sie i to ze synek ma
          problemy zeby zrobic kupke to jedne z objawow tej choroby, tylko ja ja tego nie
          rozumiem, niedoczynnosc tarczycy powstaje na skutek niedoboru jodu a my
          mieszkamy 5 min od brzegu zatoku meksykanskiej!!!
    • 17.05.04, 12:59
      Witam ciepłosmile

      Cieszę się, że spotkałam się w tym wątku z tak wielką ilością zrozumienia.
      Dziękuję wszystkim mamom, które mnie utwierdziły w przekonaniu, ze nie robię
      dziecku krzywdy z tym "sztucznym: jedzeniem. Naprawdę pierwsze tygodnie życia
      mojej córeczki wspominam jako koszmar, ale głównie przez moje fanaberie! W
      końcu mama na mnie nawrzeszczała i stwierdzeniem: "czy ty chcesz sobie coś
      udowodnić, czy chcesz mieć zdrowe i zadowolone dziecko?" sprawiła, że moje
      obsesje na punkcie karmienia piersią trochę zmalały (ale niezupełnie).
      Zastanawiam się, czy problemy z karmieniem mają jakiś związek z genetyką.
      Wiem,że w mojej rodzinie żadna kobieta (mama, babcia, prababcia, dalej nie
      sięgam) nie była w stanie karmić piersią - co paradoksalne jest, bo wszystkie
      mamy dość spore baryłki. Rozmawiałam ostatnio również z moim ginekologiem - on
      też twierdzi, że jest za duża presja na naturalne karmienie - przez nią jego
      córka wyła 3 miesiące dopóki jego ambitna żona nie zrozumiała, że po prostu
      głodzi dziecko.
      Wiecie co dziewczyny, jak czytam ile macie mleka, o tych tryskających
      fontannach na metr to ogarnia mnie już teraz śmiech, bo ja laktatorem ściągam
      30 ml, 40 ml, a to i tak jest już sukces. Acha i chcę jeszcze dodać, że
      analizując już na chłodno mój pobyt w szpitalu po porodzie, dochodzę do
      wniosku, że parę błędów popełniłam na początku. Po pierwsze nie nauczono mnie
      odpowiednio przystawiać maleństwa i miałam oczywiście zjedzone brodawki, a mała
      była i tak głodna, potem zastosowałam kapturki, które przy niewielkiej laktacji
      jeszcze ją obniżają, itd, itp. Może przy drugim dziecku będzie lepiej, a na
      razie zamykam ten rozdział i ile będę mogła tyle córci dam, a resztę wyrównam
      sztucznie.
      Uff, wygadałam się Wam, przepraszam.
      A teraz biegnę po wózek, w którym słodko sobie śpi moje maleństwo. Jeszcze
      trochę pospacerujemy, a potem będzie jedzonko: 1 danie - cycuś (albo 2), 2
      danie buteleczka.
      Pozdrawiam wszystkie i życzę dużo zdrówka maluszkom i mamom (Asik_w nie ma
      takich problemów, których nie da się przejść - już tyle przeżyłyśmy - urodziły
      się zdrowe dzieciaczki i tak ma już zostać!!!).

      Pozdrawiam
      Godiva
      • 17.05.04, 15:50
        Witajcie smile
        W weekend mieliśmy podwójne świętowanie- w piątek Maciuś miał swoje pierwsze
        imieniny, a w sobotę ja urodziny, kurcze JUŻ 29! Zrobiliśmy wspólną imprezę
        rodzinną, no i nie da się ukryć, że ogólnie to po złożeniu życzeń poszłam w
        odstawkę- no ale ja nie mam takich słodkich tłustych nóżek i nie robię 100
        minek na sekundę smile
        Kiciuś miał parę dni, w które prawie w ogóle nie spał (baaardzo męczące!), a
        teraz jest dokładnie odwrotnie- od soboty głównie je i śpi, aż czasem mam
        ochotę go obudzić i rozruszać w obawie, by nie zaczął działać w nocy, no ale na
        razie w nocy też śpi.

        Asik- nie martw się, z Kamilkiem będzie wszystko dobrze. U mnie zdiagnozowali
        niedoczynność tarczycy jak miałam chyba 8 lat, wcześniej pewnie też ją miałam,
        ale 30 lat temu nie było badań przesiewowych. Brałam jakieś lekarstwa przez
        półtora roku, często jeździłam nad morze i nie ma śladu po chorobie. Więc uszy
        do góry smile

        W kwestii karmienia piersią- nie da się ukryć, że teraz panuje moda na
        karmienie piersią i jest ono lansowane dosłownie wszędzie, ale z drugiej strony
        nie spotkałam się z "prześladowaniami" matek karmiących butelką. W szpitalu tuż
        po porodzie pytali, czy chce się karmić piersią, czy butelką. Jeśli mama mówiła
        od razu, że butelką, to robiono jej co prawda krótki wykład o zaletach
        naturalnego karmienia, ale wcale nienachalnie, a potem już nie naciskano. Poza
        tym pilnowano, żeby dzieci nie głodowały, zwłaszcza w pierwszych dobach życia i
        jak matka miała mało pokarmu to położne proponowały butelkę chociaż na noc,
        żeby nie męczyć maluszków. Wydaje mi się, że presję mogą wywołać jedynie
        najbliżsi, no bo w końcu tylko oni mogą coś mieć do powiedzenia, ale jeśli z
        tej strony jest pełne wsparcie, no to już bezproblemowo. Moja mama nigdy nie
        była fanatyczką naturalnego karmienia i teraz też uważa, że czasem powinnam
        podać butlę, bo Maciuś jest taki duży i tak szybko rośnie, że pewnie mu z
        piersi nie starcza...
        Ja uważam, że nie ma znaczenia czym się karmi, jeśli się to robi z miłościa i
        oddaniem. Mnie i siostrę mama karmiła piersią tylko przez miesiąc i nie
        miałyśmy nigdy z tym żadnych problemów, nie chorowałyśmy i miłość mamy zawsze
        była dla nas oczywista. WIęc naprawdę dziewczyny nie przejmujcie się.
        I jeszcze jedno- Godiva, ja akurat mam mleka w bród i tryskam właśnie na metr
        (przed ciążą B70, bałam się, że będzie kiepściutko smile, ale jak próbowałam
        ściągać, to była totalna porażka. Robiłam to co prawda ręcznie, bo nie mam
        laktatora i ponad 10 ml nie udało mi się wyjść, więc po kilku próbach dałam
        sobie spokój i po prostu karmię nie robiąc zapasów.
        A w szpitalu tylko raz mi pokazano jak przystawić dziecko, a potem już się mną
        nie interesowano, ale na szczęście mój ssaczek był wyjątkowo kumaty w tym
        temacie smile
        Trzymajcie się,
        Malilka i Maciuś
    • 17.05.04, 16:55
      Witajcie dziewuszki,
      mój Jędruś w czwartek skończył miesiąc, a wczoraj miał imieniny i z tej okazji
      odpadł mu w kiońcu pępek!! Myślałam, że się już nie doczekam, wisiał i wisiał,
      pomimo moich intensywnych zabiegów.
      Contra, mój też ma pryszcze na całej gębusi rozsiane, taki trądzik, kaszka, jak
      drze dziób to mu jeszcze bardziej wyłazi. Podobno to samo przejdzie - skutek
      jeszcze naszych hormonów w jego organiźmie, mam nadzieję, że nie jakieś
      uczulenie, bo w zasadzie nie stosuję żadnej diety. Jew wszystko, no z wyjątkiem
      warzyw wzdymających i czekolady.
      Przez tydzień brałam leki na bolące plecy, ale już je odstawiłam (a plecy
      niestety dalej pobolewają...), no i wczoraj wróciłam do cyca, w kapturku (nie
      dał się podejść bez). O dziwo mały przyjął zmianę bez żadnego problemu, no może
      troszkę bardziej mamę pokopał ze złości, że mu nie leci. Byłam cała szczęśliwa,
      że je, ale dziś zauważyłam, że chyba nie dojada, bądź co bądź tamto mleczko
      było bardziej treściwe. Darł się dziś caaały dzień, i chyba będę musiała jednak
      dokarmiać. No trudno....
      No a wracając do tematu mojego postu....Na pocz. lipca wychodzę za mąż. będzie
      weselicho. Aż wstyd przyznać, ale wcale mnie to jakoś nie cieszy...a) cały czas
      bolą mnie plecy i dupsko, b) mam pryszcze, takie jak mój Jędruś, albo i gorsze,
      c) jestem blada, d) zmęczona i niewyspana, e) mam połamane paznokcie, f)
      odrosty i w ogóle okropne te kudły, g) mam grube uda i dupę, h) nie pamiętam
      jak się chodzi na obcasach, i) nie mam pomysłu na suknię, fryzurę, bukiet, j)
      zdziadziałam i nic mi się nie chce........... A wesele za miesiąc i ciut,
      ciut!!!!
      A skoro już się tak użalam.....dziewczyny, czy nie macie czasem ochoty
      powiedzieć do swoich słodkich bobasków, kiedy drą się niemiłosiernie (i to nie
      z powodu kolki, czy z głodu, ale dlatego, że np nienawidzą swojego łóżeczka i
      chcą byż huśtane na rękach 24 godz/h) "nie drzyj się śmierdziuchu!!!!!"???!!!!
      Przyznam się po cichu, że ja mam takie chwile załamania i on się drze a ja po
      prostu patrzę....i oczom nie wierzę, kto to jest ten czerwony, pryszczaty,
      wrzeszczący ufok??? Czego on ode mnie chce???? Dlaczego nie mogę iść do pokoju,
      łazienki, kibelka itp., czemu on się tak wydziera???Q!!!
      Żeby nie było wątpliwości - kocham go bardzo, ale czasem po prostu nie daję
      rady...
      No, to by było na tyle, idę się może zdrzemnąć, zaraz tatuś z ufokiem wrócą ze
      spacerku i będzie wiszenie na cycu. Ja nie chodzę na spacerki przed południem,
      bo nie ma mi kto znieść tego cholernego wózka, sama nie daję rady z moimi
      plecami, ehhhhh, co za życie...
      Pa, pozdrawiam
      Sylwia
      • 17.05.04, 18:43
        cholera dziewczyny....
        urodziłam 28 kwietnia a do dzisiaj nie mam czasu poczytać wątku...
        o pisaniu już nie wspomnę
        Może dlatego, że nie mogę tak sobie zrezygnować z pracy, bo prowadzimy z mężem
        firmę, mam połączenie komputerowe z domu z firmą, no i jeśli nie karmię, nie
        odbijam, nie przewijam, nie dokarmiam i nie usypiam, lub gdy sama nie śpię...
        to jestem zmuszona zajmować się choć trochę sprawami firmowymi.
        Przyszła_mama... ja też mam czasami dość - i też mam gruby tyłeksmile ale mnie
        rozbawił twój post...jakbym tak siebie widziała, z tą różnicą, że nie mówię do
        syncia "śmierdziuchu" mówię po prostu w eter "kurwa mać" - przepraszam za
        wyrażenie. No i jak na razie mój Mateusz w przeciwieństwie do mamuśki ma cerę
        jak marzenie. W ogóle jest jakiś ładny. Mam nadzieję, że urodę odziedziczy po
        tatusiu nie po mamusi.
        O rany.... jak ja bym chciała się wyspać!!!! A tu zaraz teściowa ze spacerku z
        małym wróci....no i też będzie wiszenie na cycu.
        Całe szczęście nie mam problemu z pokarmem, za to mam problem jak nie pryskać
        tym pokarmem na swe dzieckosmile))))
        Mój mały sobie je i je, za chwilę robi przerwę wypluwając brodawkę, no a ta
        sika jak sikawka strażacka. Jezu.... zanim złapię chusteczkę - wszystko
        omleczone, dziecko zalane i zapłakane, ubranko do wymiany, biustonosz też...
        koszmar. Żadne to pocieszenie dla dziewczyn, które nie mogą karmić piersią -
        ale zacznijcie szukać zalet w karmieniu sztucznymsmile. Przynajmniej dzieci nie
        macie "omleczonych".

        Osobiście karmienie piersią jest dla mnie sprawą dość intymną i unikam jak mogę
        karmienia przy kimś. No wywalać cycka przed obcymi jest dla mnie jakieś
        niesmaczne, tym bardziej, że nie mam jeszcze wprawy w dyskretnym karmieniu no i
        jak mały płacze i wypluwa cycka to trudno tak od razu zatamować omleczanie,
        schować pierś i wyglądać "elegancko". Jednak ludzka zdolność braku wyczucia
        sytuacji nie ma granic. Wczoraj np byłam sobie na rodzinnej imprezie. Moja
        bratowa udostępniła mi w swoim domu osobny pokoik, bym mogła spokojnie
        dyskretnie, samotnie pokarmić, no ale.... mimo że w tym osobnym pokoiku
        zaszyłam się w kącik, usiadłam twarzą do ściany, tyłem do drzwi (no już
        bardziej w kącie nie mogłam siedzieć) - to.... najpierw jedna ciotka wpadła z
        aparatem fotograficznym zachwycona, że karmię! i w ostatniej chwili udało mi
        się zaprotestować (mam nadzieję, że się udało). Za chwilę wpadła druga ciotka z
        kuzynką i jej dzieckiej no i kuzyn nawet wlazł... na co zaszyłam się w stresie,
        z dzieckiem uwieszonym u cyca jeszcze bardziej w kąt... na co oni wleźli też w
        ten kąt, żeby lepiej widzieć!!!! Masakra!!!! A ja taka grzeczna... zamiast
        kurwami porzucać i powiedzieć co o tym myślę!!!! zpąsowiałam i ... karmiłam
        dalej.
        No dziś to już nie wytrzymałam.... przyszła mi do domu sąsiadka ze sprawą do
        męża - ja w tym czasie karmiłam w drugim pokoju. Jak ta zauważyła to wlazła do
        mnie... na co ja do niej: "przepraszam, ale teraz karmię" - mając na
        myśli "spadaj babsko, bo przeszkadzasz" na to ona "nie szkodzi" i wlazła tak
        żeby zobaczyć kolor oczu małego, czyli nachyliła mi się na 40 cm od cycka no i
        oglądała sobie ten kolor oczu. Szkoda, że mały nie wypluł w tym czasie cycka,
        bo by jej sikło prosto w oczy!

        Rany...może zbyt naturalistycznie tu sobie ponarzekałam... no ale jak tu się
        tak szczerze wyżalać zaczęłyście.... to też sobie ulżyłam.
        • 17.05.04, 19:45
          Igosia! Tylko chciałam dopisać, że ja też NIENAWIDZĘ karmienia na forum i nie
          rozumiem dlaczego w momencie kiedy rodzisz dziecko, nagle Twój osobisty cycek,
          staje się kuźwa eksponatem wystawionym na widok publiczny. U mnie jest
          dokładnie to samo, nawet się cholera nie zapytają, czy można, czy nie
          przeszkadzam, pakują ci łby do stanika a ty kobieto z uśmiechem przepełnionym
          matczyną miłością żongluj tymi cycami. No po prostu szlag mnie trafia.
          to tyle,pozdrawiam i następnym razem goń sąsiadkę i resztę w cholerę, ja też
          spróbuję być bardziej stanowcza.
          Sylwia
          • 17.05.04, 20:04
            dziewczyny juz 2 razy bylam zmuszona karmic synka na miescie....dobrze ze maz
            ze mna chodzi na spacerki to w razie czego mnie zasloni itp....nie lubie
            wystawiac piersi ale z drugiej strony lepsze to niz biec z dzieckiem krzyczcym
            w niebo glosy....dzis karmilam w parku na lawce czulam sie dziwnie bo bylo
            strasznie duzo mlodziezy i ja matka polka z cycem na wierzchu i z maluchem przy
            nim...Kacperek zadowolony zasnal jak zwylke przy p[iersi a my moglismy
            spokojnie wrocic do domu...


            pozdrawaiam
            • 17.05.04, 21:52
              Przyszła_mamo: jeśli chodzi o ślub, to doskonale Cię rozumiem. W ciąży
              chcieliśmy wziąć ślub w czerwcu, teraz myślę o sierpniu, ale nie wiem, czy się
              zbiorę. Niby wróciłam już do wagi sprzed ciąży, ale nadal mam mały brzuszek-
              nic pięknego. Cera jak u nastolatki (kiedy to się skończy???), blada, zmęczona,
              lekko podkrążone oczy, niewyspana- no na piękną pannę młodą zadatków nie mam smile
              A poza tym też mi się cholernie nie chce, najlepiej czuję się w wersji
              domowej wink

              Co do karmienia to też uważam to za czynność bardzo intymną i swobodnie czuję
              się tylko przy niemężu, chociaż bezboleśnie idzie mi też przy mamie i siostrze.
              Na szczęście rodzina moja i niemęża wie, że to dla mnie drażliwy temat i jak
              muszę nakarmić, to wszyscy uciekają w drugi koniec domu, mieszkania, czy
              działki, żeby mnie broń Boże nie zestresować. No ale nie na darmo całą ciążę
              powtarzałam wszystkim jak bardzo się stresuję ewentualną koniecznościa
              karmienia przy obcych, hehe smile Regularnie zdarza mi się karmić w parku, ale
              jakoś udaje mi się znaleźć ustronne miejsce, najchętniej siadam sobie pod
              drzewkiem, zasłaniam wózkiem i nikt mi do stanika nie zagląda. Chociaż raz
              trafiłam na pieszy patrol policjantów, którzy 10 minut chodzili koło mnie
              karmiącej, ledwo się powstrzymałam od jakiegoś komentarza.

              A co do cycka tryskającego mlekiem- generalnie karmię bardzo czujnie smile z
              pieluszką tetrową w pogotowiu i jak tylko małemu wypadnie sutek to od razu
              tamuję powódź. No ale jak się zakrztusi (co zdarza się przynajmniej raz w
              czasie karmienia), to nie mam czasu na dbanie o zakrycie sutka, tylko stawiam
              małego do pionu i wtedy jest masakra- mleko wszędzie, dziecko ma mokrą buzię,
              czasem nawet włosy, o ubrankach jego i moich nie wspominając. Ale wygląda wtedy
              zabawnie smile
              No i wkurza mnie, że przez to cieknące mleko nie mogę nosić niektórych rzeczy,
              bo to nic miłego jak nagle mam koszulę mokrą na piersiach sad Wkładki laktacyjne
              sprawy nie załatwiają, bo przy jasnych ubraniach wyraźnie prześwitują i wygląda
              to koszmarnie.

              Buziaki smile
              • 18.05.04, 08:23
                Witajcie!
                Najpierw do asik - głowa do góry, bądź dobrej myśli; trzymamy kciuki i
                wierzymy, że będzie ok!
                Widzę, że temat karmienia stał się na forum tematem nr 1! U mnie pokarmu jest w
                miarę, ale po kryzysie i dokarmianiu małego "nankiem" na noc (o czym pisałam
                wcześniej) zostaliśmy przy tym i mamy w dzień cycuś, po kąpieli wieczorkiem
                butla, a w nocy też cycyuś. Po butli dziecko śpi mi ok. 5-6 godzin, więc
                jesteśmy bardzo szczęśliwi, a dziecko tez zadowolone. Karmienie butelką nie
                jest "gorsze" - takie opinie to bzura. Ja jakiś czas zazdrościłam dziewczynom
                karmiącym butelką, bo pogryzione i bolące brodawki, mokre bluzki, przeswitujące
                wkładki i piersi jak krowa mleczna to nic przyjemnego. Ale na szczęście część z
                tych "dolegliwości" mija...
                Chciałam poruszyć jeszcze jeden temat - powrotu do pracy... Ja początkowo
                chciałam po macierzyńskim wziąć cały swój urlop, a potem ewentualnie wrócić do
                pracy. Wczoraj dostałam z firmy telefon, że po macierzyńskiem nie dostanę
                całego urlopu, tylko 10 dni (a 9 mam z zezłego roku!!!) i do pracy - czyli
                powrót byłby w pierwszej połowie sierpnia. Jestem załamana!!! Myślę o urlopie
                wychowawczym, bo chciałabym tak do roku być z dzieckiem, ale nie wiem... a co
                mam z nim zrobić - opiekunka?, żłobek? A potem? Czy nie dostanę wypowiedzenia?
                Napiszcie co Wy robicie i jakie macie pomysły na pozostawienie dzieci. A z
                drugiej strony co to za kretyni ustalają długość macierzyńskiego... 16 tygodni!
                To śmieszne!
                Sylwio - czemu tak krytycznie się oceniasz? myślę, że większośc z nas wygląda
                podobnie; ja też jestem blada, dostałam jakieś pojedyncze pryszcze na buzi jak
                dojrzewająca nastolatka, brzuszka też jeszcze trochę jest, odrosty... koszmar!
                ale pomału eliminuję wszystkie "paskudztwa": ćwiczę, chodzę na spacery - giną
                kilogramy, do fryzjera jestem umówiona na czwartek - zginą odrosty (hurra!),
                chętnie wybrałabym się na solarium, aby trochę się opalić, ale chyba mie wolno
                jak sie karmi - czy to prawda??? A co do ślubu, to fajny miesiąc wybrałaś (ja
                12 lipca będę miała pierwszą rocznicę)! życzę Tobie i Malilce dużo siły i
                radości z przygotowań!
                ojej! ale długi post wyszedł; przepraszam!
                p.s. u nas trwają przygotowania do chrzcin - impreza w najbliższą niedzielę!!!
                --
                Buziaki,
                Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12361971
                • 18.05.04, 10:45
                  Cześć,
                  Ale pioruny poleciały na naszym wątku...ALe to dobrze, bo przecież czasami ma
                  się taki nastrój i jużsmile
                  Przyszła mamo> ROzumiem Cię w 100%, też się tak czułam przy pierwszej. TO nie
                  jest żadne pocieszenie, ale może Twoje drugie dziecko będzie aniołkiem. Moja
                  Emilka jest w każdym raziesmile) Ja tu o drugim dzieckum, a tu najpierw trzeba
                  odchować ufoczka. Ten ufok to prześwietne określenie marudy. Podoba mi się,
                  wykorzystam odnośnie mojej starszej. A co do karmienia, mnie trochę denerwuje
                  to, że nie można założyć sukienki nierozpinanej. No jak my przetrwamy lato bez
                  sukienek? no chyba że będziemy podnosić te sukienki do góry. A jak akurat
                  będziemy w parku. Komicznie by to wyglądało. Nie dośc że biust na wierchu to
                  jeszcze majtki też Hihihihi. Musisz więc pomyśleć na ślub o czymś rozpinanym
                  chyba.
                  A co do wyglądu poporodowego, ja już pisałam że też lepiej nie chcę wiedzieć
                  ile mam na plusie, ale cóż podobno przy karmieniu traci się dziennie od 500-
                  700kcal, więc powoli powoli powoli...... A włosy już sobie zrobiłam, oprócz
                  tego maluję się codzennie i wręcz obsesyjnie pielęgnuję ciałko. Z tym że moje
                  dziecaki śpią od około 20. już w swoich łóżeczkach i ja mam czas dla siebie.
                  Chyba to jest tak że im więcej się ma obowiązków tym lepiej sobie człowiek z
                  tym radzi. U mnie tak jest.
                  Dorotko> Wracam do pracy od września, Julka do przedszkola, a do Emilki
                  prawdopodobnie mam już opiekunkę (dobra znajoma.) Przy Julce wiżełam
                  wychowawczy, ale teraz nie ma mnie już w pracy 3 lata, więc nie moge sobie
                  pozwolić na dłuższą juz przerwę. Fajnie jest byc w domu z dzieckiem tak do
                  roku, ale to zależy od Twojej pracy, czy możesz sobie na to pozwolić. Jak
                  wiesz, że po powrocie z wychowawczego masz pracę to może zrób kompromis i weź
                  sobie np. jeszcze 3-4 miesiące wychowawczego (jest niepłatny). Zostawiać w domu
                  takie 5 miesięczne dzidzi to naprawdę smutne. A może możesz przejśc na skrócony
                  czas pracy (jakieś pół etatu) to też niezłe rozwiązanie. NO wszystko zależy
                  jakie masz stosunki w pracy.
                  Uciekam, Emilka mnie woła
                  mami
                  • 18.05.04, 11:35
                    Ja mam zamiar wrócić do pracy. Po macierzyńskim, który kończy mi się 4 sierpnia
                    zamierzam wziąć urlop wypoczynkowy i od września do pracy. Pracuję na pół
                    etatu, więc bardzo mi pasuje, ale niestety mały będzie musiał pójść do żłobka,
                    bo jak mam płacić opiekunce, to równie dobrze mogę zostać w domu - po prostu
                    nie opłaca mi się. No ale zobaczymy jak to będzie, jak mały będzie znosił
                    żłobek 0 ja jestem tym trochę przerażona i już mi go żal, buu.
                    Dziewczyny, mam pytanka:
                    1) jak to jest z tymi pampersami u chłopców?? Ja mojemu zakładam pieluchę,
                    sprawdzam czy równo, czy nie za ciasno, nie za luźno, niby jest ok, kładę go i
                    dosłownie za minutę jest zlany sikami z boczku, nie zawsze się tak zdarza, ale
                    często. Stosujemy Huggiesy i Pampersy, zdarza się to przy obydwu. Czy to jest w
                    takim razie wina źle ułożonego pisiorka? Pomóżcie!
                    2) jak nauczyć 5-tygodniowego bąka spania we własnym łóżeczku???!!! Co prawda w
                    nocy śpi ze mną w dużym łóżku, wygodniej z racji cyca, ale w dzień, chciałabym,
                    żeby przynajmniej dwie drzemki ucinał we własnym łóżeczku, ale jak go zostawiam
                    samego, do drze dziób rozpaczliwie długo. Najczęściej się poddaję i biorę do
                    pokoju np do wózka i jeżdżę aż uśnie (albo sobie po prostu leży jak ma dobry
                    dzień), a czasem próbuję go przetrzymać i drze się w łóżeczku aż padnie ze
                    zmęczenia, ale ja też jestem po takim koncercie nie do życia. No w końcu nie
                    będzie mnie ufok terroryzował!! Pomóżcie!
                    Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie,
                    Sylwia i ryczek-terrorysta Jędrek
                    • 18.05.04, 12:29
                      Witajcie,
                      Dzisiaj w nocy, tak od 5 młody tak dał mi popalić, że gdyby nie to, że wreszcie
                      o 10 udało nam się zdrzemnąć na półtorej godzinki, to chyba chodziłabym na
                      rzęsach. A po wieczornej kąpieli przespał pięć godzin, co jest jego życiowym
                      rekordem bez jedzenia i już się cieszyłam, że wydłuża mu się przerwa nocna...
                      Akurat! Nad ranem zasypiał na moich rękach, a odłożony do łóżeczka budził się i
                      płakał i tak w kółko, chociaż normalnie śpi w swoim łóżeczku i nie protestuje.
                      Po szóstej próbie odłożenia go zaczynam snuć nieprawdopodobne scenariusze, co
                      by tu zrobić, żeby się wyspać- i wymyślam, że np. zawiozę go na noc do mamy z
                      butlą mieszanki, albo że oddam go do żłobka nocnego, itd. Oczywiście niczego
                      takiego nie zrobię, ale z jaką rozkoszą planuję smile
                      Przyszła_mamo nie wiem, jak nauczyć spać dziecko w łóżeczku, my po prostu
                      konsekwentnie od urodzenia odkładamy go do łóżeczka, no i tam śpi. Niestety
                      tylko kilka razy sam zasnął w łóżeczku, musimy go usypiać poza (zwykle na
                      rękach, bo wózek nie nocuje w domu) i wkładamy już uśpionego. Mam nadzieję, że
                      to się kiedyś zmieni.
                      Siusiaczka układaj w dół, bo jak jest wycelowany w górę, to często siusiu
                      wycieka bokiem, albo górą.

                      Dziewczyny po cesarkach- kiedy można zacząć robić brzuszki i w ogóle ćwiczyć
                      mięsnie brzucha? Co na ten temat mówią Wasi lekarze?

                      Ja zostaję w domu na wychowawczym co najmniej do końca roku, nie wyobrażam
                      sobie zostawienia takiego maluszka. Pracę pewnie stracę, ale to moja
                      przemyślana decyzja- dziecko malutkie jest tylko raz, a wiadomo, że posiadanie
                      pracy nie jest w dzisiejszych czasach czymś stałym. Jakoś to będzie, nie będę
                      teraz się tym przejmować.
                      • 18.05.04, 17:51
                        Ale zrobiło się u nas dynamicznie. Nie mogę sobie odmówić i też dorzucę parę
                        groszy.
                        Jeśli chodzi o karmienie piersią to nadal nie wyobrażam sobie wywalania cyca w
                        miejscu publicznym ani przy kimkolwiek innym niż mąż czy mama. Teściowa mnie
                        podglądała i było to dla mnie strasznie stresujące.

                        Wygląda na to, że wraz z końcem okresu noworodkowego kończy się czas spokoju
                        dla matek. Mój jak dotąd spokojny synek od dwóch dni przerodził się w "ufoka".
                        Dzięki Przyszła-mamo, to dzięki Tobie zanosiłam się dziś od śmiechu, pomimo iż
                        chwilę wcześniej poryczałam się ze zmęczenia i bezsilności. Rodzinę mam 500 km
                        stąd, a mąż ciągle w pracy. Chciałabym chociaż godzinę dziennie być zwolnioną z
                        obowiązków matczynych. Dobra już nie narzekam, przecież kocham go nad życie.

                        Mag-da, ja po cesarce 5 tyg. chodziłam z wkładką, a samo krwawienie, no cóż już
                        nie pamiętam ale chyba jakieś 3 tyg.

                        Malilka, mój lekarz mówił, że po jakiś 6 tyg. od cesarki mogę iść na fitness.
                        Najpierw pójdę jednak do niego na kontrolę (może w przyszłym tyg.).

                        Dziewczyny, ja wracam do pracy od września i muszę poszukać opiekunkę (co mnie
                        przeraża). Pracę mam w durnych godzinach (jestem kierownikiem sklepu) i nie
                        wiem kto normalny i za normalne pieniądze zechce przychodzić i opiekować się
                        moim dzieckiem podczas mojej pracy .

                        Dzięki, że jesteście.
                        • 18.05.04, 18:25
                          witajcie.Nie wytrzymuje ...chodze cale dnie glodna z mila checia zjadlabym
                          laske kielbasy, kanapke z baleronem i pomidorkiem...surowke z rzodkiewki ze
                          szczypiorkiem wymieszane z smietankasad pieczonego kurczaka i wszystko to co
                          jest NIEDOZWOLONE...dzis robilam dla meza obiadek( w koncu trzeba i o niego
                          zadbac) pycha mielone...niestety pycha pachnialy
                          dziewczyny czy wy tez macie diete?ja cale dnie malo co jem bo nie wiem co tak
                          naprawde moze malego uczulic...nawet z ukochanego mleczka musialam zrezygnowac
                          (przykazanie poloznej) bo niby maly dostaje wysypke...boje sie ze strace
                          pokarm!!!bo wiem ze zla dieta moze sie do tego przyczynic.nie smakuje mi
                          jedzenie typu:ryba na parze w warzywach czy filet z kurczaka...dla mnie to bez
                          smaku wiec sobie nawet nie gotuje bo wiem ze wyladuje w smieciach...wogole to
                          chyba mi sie smaki zmienily przez porod( nie wiem czy to mozliwe).maly duzo u
                          czesto doi cyca a za kazdym razem wydaje mi sie,ze moje piersi sa PUSTE tzn
                          dziwnie mieciutkie.co to moze oznaczac? trace pokarm?

                          prosze o odpowiedz...

                          asia mama Kacperka (19 dni)
                          • 18.05.04, 18:52
                            Joasik, dopóki mój synek nie skończył miesiąca, to się bardzo ograniczałam,
                            zero nowalijek, w sumie też tylko gotowane mięso i kanapki z szynką- lepiej się
                            przemęcz, już niedługo Ci zostało. Teraz jem więcej, ale chodziłam i chodzę
                            ciągle głodna- karmienie to dla mnie większy wydatek kaloryczny niż siłownia.
                            Jem kolację o 23 i już o 7 rano umieram z głodu, wpadam do kuchni i pochłaniam
                            jedzonko jak odkurzacz. A cały czas chudnę... Nie głodź się, bo odżywianie ma
                            duży wpływ na laktację. Ja przez pierwszy miesiąc miałam piersi miękkie tylko
                            tuż po karmieniu, ale to różnie bywa- skoro Twój synek je i się najada, to nie
                            szkodzi, że są miękkie.
                          • 18.05.04, 18:56
                            Cześć wszystkie mamusie ufoludków.

                            Żadnych diet, już dosyć miałam po tygodniu jedzenia buraczków, marchewki i
                            samych gotowanych rzeczy. Teraz nie jem tylko wzdymających rzeczy takich jak
                            kalafior, kapusta, fasola. Resztę zajadam ze smakiem i cieszę się bardzo, że
                            skończyłam z dietką. mała ma co prawda parę pryszczy na buźce, ale ja też i
                            wiem, że to przez hormony. Mamy też ciemieniuchę, smaruję linomagiem lub oliwką
                            i potem myję ( od kilku dni szamponem Nivea ), a po umyciu wyczesuję łuski. Z
                            Marysią oczywiście było to samo, dlatego wiem co teraz robić. Maruda ma po
                            czesaniu taką fajową czuprynę na punka.
                            W pierwszych tygodniach po porodzie wyglądałam lepiej niż teraz no i miałam
                            czas, żeby się wykąpać codziennie, ułożyć włosy i umalować się. Teraz w biegu
                            karmię, zmieniam ciuchy i tak szczęście, że nie chodzę w piżamie cały dzień.

                            Na spacerku muszę marudę nakarmić, bo w dzien je prawie co godzinkę, siadam na
                            ławeczce zasłaniam kurtką cycka i nikt nic nie widzi, a jak jakaś babcia,
                            policjant lub młodzież patrzy z wywalonymi gałami to rzucam spojrzenie z dwiema
                            swastykami w oczach, pomaga, od razu się odwracają. Zazdroszczę tylko
                            dziewczynom z niewielkim biustem, bo taki łatwiej schować, a moje cyce...
                            szkoda gadać.

                            Lida ma wyniki tarczycowe nienajgorsze ( ja sama nie mam tarczycy i jestem na
                            prochach ) będziemy musiały je kontrolować. W naszych polskich szpitalach robią
                            badania tarczycowe w 5 dobie po porodzie ale to i tak nie wszystkim
                            dzieciaczkom, ja musiałam się dopominać, żeby zrobili małej badanie. Asik nos w
                            górę, dobrze, że tak wcześnie wykryli choróbsko, będą małego leczyć i będzie na
                            pewno ok.

                            Joasik, jakby twoje piersi maiłyby być ciągle takie jak po porodzie chybabyć
                            przestała szybko karmić, to naturalne, że robią się mięciutkie. To znaczy, że
                            mleczka jest teraz akurat.

                            Co do powrotu do pracy to ja nie mam gdzie wracać, bo umowa mi się skończyła z
                            dniem porodu ( i bardzo dobrze). W życiu nie wróciłabym dopracy zostawiając 5-
                            miesięcznego bąbelka obcej osobie, szczególnie, że po opłaceniu przedszkola i
                            opiekunki to akurat byłaby cała moja pensja. Z Marysia byłam w domku 2 lata i 9
                            miesięcy i nie żałuję, że pomimo słabej sytuacji finansowej zdecydowałam sie na
                            takie rozwiązanie. Teraz jest tak samo, dziecko tylko raz jest małe. Wiem, że
                            pewnie zmyjecie mi głowę i że mam niepopularne poglądy, ale ja tak to czuję, a
                            znam też osoby, które pod koniec urlopu macieżyńskiego zmieniały decyzje w
                            sprawie powrotu do pracy.

                            Życzę wszystkim żeby podjęli decyzję w zgodzie z samym sobą, bo to właściwie
                            jest najwazniejsze.
                            Pozdrawiam i już nie przynudzam.
                            Zosik
                            • 18.05.04, 19:50
                              Jak dobrze wiedzieć że nie jestem jedyna!!!

                              Nasze dziecko właśnie przechodzi etap "ufoka".
                              Dosłownie zastanawiam sie czy gdzies podczas spaceru nie zamienili mi córki.
                              W nocy spi cudownie (oczywiście najchetniej z nami przy mamy cycku)ale w dzien
                              to normalnie jestem załamana...
                              Jak juz rano ja nakarmie to czasem po włączeniu suszarki pośpi 40 minut że
                              zdąże sie ubrac i cos zjesc ale czasem to nie mam czasu i w biegu robie
                              wszystko,bujam wózek i wylatuje na spacer.
                              Na spacerze oczywiście jak najwieksze wyboje bo inaczej syrena.
                              Tragedia.Tak płacze że przedwczoraj ochrypła i teraz skrzeczy.
                              Meczy mnie że ona sie tak meczy i nerwy mi puszczają po kilku godzinach i wtedy
                              albo klne pod nosem albo zostawiam ją na kilka minut rycząca i wychodze bo nie
                              ręcze za siebie-juz kilka razy konkretnie jej przemówiłam do słuchu że może
                              łaskawie przestała by wyć ale zaraz potem było mi głupio.

                              Co do karmienia to ja tez jestem z tych co nie lubią wywalac cyca na wierzch i
                              tez trąbiłam o tym w czasie ciązy wiec jak mam karmić to inni uciekają smile)
                              Nie wiem czy tez sie nie złamie i nie kupie Nana dla małej-nie wiem czy uda mie
                              sie sciągnąć mleko na czas jak bedziemy na weselu i może lepiej dać jej wtdey
                              to-sama nie wiem.

                              Jeśli chodzi o diete to ja raczej przestrzegam-gotowane,nie przyprawiane itd
                              ale mi to odpowiada.
                              Dzięki temu zostały mi juz tylko jakieś 3-4kg do zrzucenia.
                              Ale dzis sie złamałam i zjadłam wafelka w czekoladzie-miałam wybór-albo sie z
                              rozpaczy porycze albo wciągnę coś słodkiego.

                              No tak i tyle pisania.
                              Syrena sie właczyła
                              Uciekam

                              Pozdrawiam
                              Gosia
    • 18.05.04, 20:43
      Witam Mamy, te zmeczone i te troche mniej.
      Alez sie usmialam z ufoka! Ja tez tak miewam, jak Ewa wlaczy syrene, a ja nie wiem dlaczego, albo ssie juz czwarta godzine, jest polnoc i ja chce juz spac. Jak placze robi sie cala czerwona i ma baaardzo duza buzie. A potrafi tez miec takie malenkie usteczka...
      Ale jak spi, to jest przesliczna. Gdzies czytalam, ze dzieci nie spia za malo, tylo problemem zwykle jest to, ze nie spia wtedy, kiedy tego chca ich rodzice.
      Bylam dzis z Ewa po raz pierwszy u lekarza, bo wystraszylam sie co to ja zsypalo na buzi. Wydawalo mi sie, ze to potowki, ale bylo tego bardzo duzo i na dokladke na glowce tez. Lekarka (zreszta bardzo sympatyczna) potwierdzila, ze to potowki, kazala myc Mala w nadmanganianie potasu, w rumianku lub rzadkim krochmalu. Poprobujemy.
      No i wage mamy niezla - 4600g (za trzy dni konczy miesiac, urodzeniowa - 3800g)
      Tak wiec chyba jej nie glodze, zreszta waleczkow jej przybywa, a ubranek ubywa - bo wyrasta.
      Co do karmienia piersia, to w szpitalu dokarmialam sztucznym jak trzeba bylo, co ma sie dziecko meczyc. W domu mam na wszelki wypadek paczke Bebika, jednak mam nadzieje, ze nie bede musiala go otwierac. Ale jakby trzeba bylo, to bede ja karmic butelka. Najwazniejsze, zeby nie byla glodna, zeby sie nie meczyla z powodu mojej glupoty i uporu! (W szpitalu w jedna noc meczylysmy sie do trzeciej, potem sie poddalam, pielegniarka Ewe dokarmila i poszlysmy szczesliwe spac).
      Przyznam sie po cichu, ze wybralam karmienie piersia z lenistwa, jak sobie pomysle o myciu i sterylizacji butelek i innych naczyn... A tak, wyciagam cyca i juz!
      Fajnie opisujecie "fontanny mleczne". Mnie sie to wczesniej nie zdazalo, bo karmilam na lezaco. Teraz czasem karmie na siedzaco i zdarza mi sie omleczyc Ewe i wszystko wokol. Za pierwszym razem obie bylysmy zaszokowane. Wyglada wiec na to, ze na lezaco jest troche inne cisnienie w piersiach i to sie nie zdarza. Mozecie sprawdzic.
      Na pocieche butelkowym mamom - ja sie trzese nad wszystkim, co jem (szczesliwie niepotrzebnie), a Wy mozecie jesc wszystko bez obaw o malenstwo, nawet czekolade wink
      Co do obnazania sie publicznego, to jeszcze nie bylo potrzeby, ale mysle, ze jakos dam sobie rade. Dzis w przychodni nie wiedzialam jak Ewe uciszyc, to wsadzilam jej cyca i oczywiscie zadzialalo. W parku tez nie bede sie przejmowac innymi, ale zeby mi tylko moi studenci sie nie napatoczyli...
      A co do usypiania, to czesto mam problem. Najczesciej jest tak, ze Ewa usypia przy cycu i wtedy zwykle udaje mi sie ja odlozyc do lozeczka. Spala ze mna tylko w szpitalu. Teraz troche bym sie bala, ze spadnie z lozka. Chcialabym, zeby zasypiala sama w lozeczku jak Alex. No coz, trudno, i tak nie jest zle, bo jak juz zasnie to spi w nocy dlugo.

      Ale sie rozpisalam, przepraszam. Ale Ewa wlasnie spi obok i mialam troche czasu, a to sie nieczesto zdarza.

      Zycze wszystkim pieknej pogody i milych spacerkow!
      Monika i Ewa (jutro 4 tyg.)
    • 19.05.04, 07:20
      No to chyba inwazja ufokówsmile A już myslałam, że jesteśmy jedyni. Wczoraj np.
      cały dzień kwęczenie, stękanie itd, w nocy 3,5 godz. koncert sad Na dodatek
      jutro idziemy na szczepienie i aż się boję co to będzię.Mam nadzieję, że ominą
      nas dolegliwośći poszczepienne. No właśnie czy któras z Was już szczepiła
      malucha? Jakich objawów można się po nim spodziewać , no i jak sobie z nimi
      poradzić???
      Co do wyglądu to mam podobne odczucia jak niektóre z Was - delikatnie mówiąc
      kiepsko no i niezbyt duzo czasu by temu zaradzić , o wadze nawet nie wspominam
      bo na samą myśl o tym chce mi się wyć.

      Igor rośnie jak na drożdżach,co widać choćby po ubrankach , w kóre w
      większości się już nie mieści, jutro w przychodni go zważą to będę wiedziała
      ile konkretnie mu się przybrało.

      To tyle , idę prasować.

      Nika
      • 19.05.04, 12:16
        Czesc dziewczyny,
        Dlugo sie nie odzywalam, poniewaz niestety mam zapalenie piersi. Myslam ze mnie
        to nie spotka moj maly pije duzo i czesto i nie wiem dlaczego przedwczoraj
        obudzilam sie z bolaca piersia. Zaraz potem goraczka prawie 40 stopni. Obecnie
        jade na antybiotykach i dzis zauwazylam u Henrysia czerwona wysypka na brzuchu.
        Nie mam pojecia od czego. Modle sie tylko o to, zeby to nie bylo uczulenie na
        penicyline.
        Pozdrawiam serdecznie
        (w nienajlepszym dzis nastroju)
        Magda
        • 19.05.04, 12:56
          Hej dziewczyny

          odzywam sie tak szybcioszkiem po paru dniach milczenia..
          Asik, trzymaj się, jak sama piszesz jest to wyleczalna..przesyłam wiele
          optymizmu
          Magda, zapalenie piersi bolesne jest napewno, ale minie...

          a teraz cosik o nas. Zuzia w niedziele skoncyz 8 tygodni. Dzisiaj pierwszy raz
          przewruciła sie z brzuszka na plecki sama, nie wiem czy to wyczyn, czy dzieic w
          tym orkresie już to robią, ale jestem i tak z niej dumna

          Czytam Wasze posty i zaczełam sie zastanawiac, bo ja nie mam jakies diety, fakt
          ż enie jadam smażónego, ale przyprawy takie jak oregano, bazylia, pieprz uzywam
          normalnie, oczywiśice nie że sypie tego tony, ale tak dla smaku...No jedynie
          zuzia ma jakies kropeczki i tu u któres z was przeczytałam, ze może to
          pomidory, a ja ich jadłam wielkie ilośic, wiec to moze to...reszte jadam tak
          jak jadałam i pozwalam sobie na czekoladkę nawet, bo mnie skręca jak nie zjem
          jej kilka dni..

          a co do ciuszkó to takze jeszcze w ie nie wchodze, zostało mi gdzies jescze 5
          kilo do zrzucenia i najwiecej mam w tyłku i w brzuchu...zobacyzmy,waga leci
          stopniowo gdziec 0,5 kg na tydzien....jak bedzie dalej nie wiadomo. Nie mam
          takich napadów wilczego głodu jak niektóre z Was...może dlatego, ze nawet przed
          ciąza i w czasie nie jadłam bardoz dużó, a napady jedzenia miałam bardzo
          rzadko...

          Ok musze kończyć gdyż ide na spacerek...Pozdrawiam serdecznie Was wszystkie i
          wasze maluszki...przepraszam z ablędy i literówki ale sie spiesze, aby mała mi
          sie nie obudziła, bo ktoś wlaśnie zaczął wiercic...


    • 19.05.04, 17:36
      Witamsmile

      Co do diety, jak wiecie ja karmię systemem mieszanym, więc i tak nie mogę sobie
      pozwalać na różne specyfiki i bardzo uważam na to, co jem. Nie tknęłam jeszcze
      pomidora, nowalijek, ba o czekoladzie nie wspomnę, a łasuchem byłam i jestem
      (pozwalam sobie na herbatniki), więc to nie jest tak do końca, że butelkowe
      mamy to mają fajnie. Ja muszę oprócz stosowania diety jeszcze myć i
      sterylizować butelkismile)) Więc o lenistwie nie ma mowy. Kilogramów za to też mam
      jeszcze z 5 do zrzucenia. Włosy, hmmm, w ciąży nie obcinałam wcale z myślą, że
      i tak po porodzie będą mi wypadać garściami, więc będę mieć przynajmniej co
      obcinać...
      Co do szczepienia, to moje dziecko ma je za sobą już dawno (jutro kończy 10
      tygodni). Miała szczepionkę państwową, a dodatkowo wzięłam jej Hiberix. Też
      miałam obawy co do zachowania małej po szczepieniu, ale była wspaniała. Płakała
      tylko przy ukłuciach (aż trzy - w rączkę i w obie nózki). Potem cały dzień była
      strasznie ospała, ale chciała spać tylko w moich ramionach - brzuszek do
      brzuszka. Ogólnie była słodka.
      Dziś byłyśmy z małą na USG bioderek. Lekarz stwierdził "prześliczne bioderka" i
      mnie tym powalił, ale na dokładkę mój mąż stwierdził, że to pewnie po nim i
      dopiero mnie rozbawiłsmile. Profilaktycznie mam stosować szerokie pieluchowanie,
      ale do kontroli nie trzeba już iść.

      Pozdrawiam wszystkie
      Godiva i moje dziecię tomkow.w.interia.pl/ewa/
      • 19.05.04, 18:25
        Czesc.Mam chwile czasu bo maly wlasnie usnal mi na rekach a raczej na ramieniu
        tak twardo ze po odlozeniu do lozeczka nawet sie nie zorientowal.Moj synek
        jutro bedzie mial 3 tyg az ciezko mi uwierzyc ze 3 tyg temu go urodzilam..jak
        ten czas leci smile Ja dzis kupilam sobie spodnie w koncu moge kupowac takie jak
        mi sie podobaja a nie takie jakie musze czyli ciazowe...na usg bioderek idziemy
        3 czerwca u nas w Rzeszowie trzeba sie rejestrowac z duzym wyprzedzeniem i
        najblizsza wizyta byla dopiero w tym terminie.no trudno...wogole czerwcie to
        bedzie dla mnie znaczacy miesiac mam 17.06 zglosic sie z malym do szpitala na
        kontrolne usg serduszka (chodzi o dziurke niby jest powiekszona) boje sie
        strasznie mimo iz lekarz ktory mi to oznajmial (na drugi dzien po porodzie0
        powiedzial,ze mam sie nie martwic ze to nic groznego i pewien jest ze sie
        ladnie zmniejszy...oby no i w czerwcu mam sie niby bronic mgr...ale czy dam
        rade?jak na razie to martwie sie ropiejacym oczkiem.bioderkami i
        serduszkiem...wiem,ze o sobie tez musze myslec ale synek w tej chwili
        przyslania mi caly swiat...a obronic sie moge we wrzesniu


        sorki ze tak sie rozpisalam
        pozdrawiam serdecznie
      • 19.05.04, 19:53
        Witajcie,
        Jeśli chodzi o dietę, to ja też nie jem smażonych rzeczy, pomidorów, nowalijek,
        ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie jeść słodyczy. Jem na szczęście tylko te
        w miarę najlepsze dla maluszka, tzn ciasto drożdżowe i zwykłe herbatniki, no i
        dodatkowo niestety czekoladę- ale białą, bo ma najmniejszą zawartość kakao.
        Kurczę, przed ciążą nie znosiłam słodyczy, zaczęłam jeść w ciąży i myślałam, że
        po porodzie mi przejdzie i nic- nadal mam ochotę. Mam co prawda już wagę sprzed
        ciąży, no ale kiedyś skończę karmić i co wtedy- nadal będę słodyczowym
        łasuchem, wtedy już tyjącym??? Nie chcę, buuuu...

        Widzę, że nasze dzieciaczki, te które już wyrosły z okresu noworodkowego nieźle
        dają nam popalić. Wczoraj mój niemąż po pracy załatwiał różne rzeczy i wrócił
        do domu dopiero po 22, a Kiciuś nie spał, marudził i płakał odkąd wróciliśmy ze
        spaceru, czyli tak od 15. Całe popołudnie musiałam go nosić na rękach i tulić,
        nie miałam czasu ani na kanapkę, ani na siusiu- koszmar. Zasnął dopiero po 21,
        a ja padłam jak nieżywa niedługo po nim, bo od 5 rano do 10.30 było to samo.
        Już się bałam, że dzisiaj będzie powtóka z rozrywki, ale na szczęście ładnie
        spał w nocy i przez cały dzień był bardzo pogodny i nawet nie zapłakał. Jutro
        idziemy na szczepienie, mam nadzieję, że nie będzie go bardzo bolało. A usg
        bioderek mamy pod koniec maja- w Centrum Zdrowia Matki Polki robią usg dopiero
        w 7 tygodniu, mam nadzieję, że to nie za późno.

        Wiecie co, w całej opiece nad dzieckiem najbardziej męczy mnie konieczność
        codziennego chodzenia na długie spacerki. Na początku je uwielbiałam, zwłaszcza
        że od 7 miesiąca ciąży musiałam leżeć, ale teraz zaczęło mnie po prostu nudzić
        codzienne chodzenie w powtarzające się miejsca, do tego aż na 3 godziny,
        podczas gdy ja po ciężkiej nocy miałabym ochotę walnąć się na kanapę przed tv.
        Moja mama przyjeżdża raz w tygodniu i idzie z nim na spacer, ale nie mieszka
        specjalnie blisko, więc więcej nie jest w stanie. Oj z chęcią oddałabym komuś
        te spacerki, zwłaszcza że dziecko wtedy śpi, więc i tak mu pewnie wszystko
        jedno, kto pcha wózek.

        A poza tym dzidziuś jest przekochany, najbardziej w czasie karmienia o
        pierwszej w nocy- nie wiem dlaczego, ale zawsze jak się wtedy budzi, to jest
        tak słodki, że oboje z niemężem aż piszczymy z miłości do niego.

        Uciekam, bo już buczy z głodu smile
        • 19.05.04, 22:31
          Ach Malilko, tylko pozazdrościć Tobie, że wróciłaś już do swojej wagi. U mnie
          jeszcze ok. 5 kg; buuuuu... na początku po urodzeniu waga spadała
          błyskawicznie, a teraz coś wolniej; i ten okropny cellulitis - macie pomysły
          jak z nim walczyć, bo mam wrażenie, że kremy i balsamy tu nie pomogą sad
          ja spacerki uwielbiam, tym bardziej, że wiem, że moje ciało też ich
          potrzebuje smile
          a co do diety to ja nie stosuję jakiejś drastycznej; oczywiście uważam na to co
          jem; ze słodyczy: tylko herbatniki - tak kazała lekarka, po wysypce jaką miał
          Kamilek na całym ciele;
          dziś byliśmy na szczepieniu: Kamiś płakał mocno, aż ja miałam łzy w oczach, ale
          potem było ok; teraz spi i gorączka na razie nie wystąpiła;
          chyba też ucieknę do łóżka...
          acha, dziewczyny czy chodzicie na solarium? jakoś taka blada jestem i chętnie
          poszłabym troszkę, ale nie wiem czy to nie zaszkodzi... opinie są różne: jedni
          mówią, że można inni, że nie... już sama nie wiem...
          życzę wszystkim i sobie teżsmile spokojnej nocy
          --
          Buziaki,
          Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12361971
          • 20.05.04, 10:37
            Dziewczyny, nie wiem co się dzieje z moim dzieckiem. Ciągle marudzi, płacze,
            strasznie często domaga się jedzenia pomimo że naprawdę głodzone nie jest.
            Przybiera po 0,5kg na tydzień i wygląda jak księżyc w pełni. Ulewa się mu a
            krzycząc i szukając dzióbkiem domaga się dokładki. W trosce o jego brzuszek
            staram mu się wydzielać ale jest to dość trudne. Myślałam, że może mam słaby
            pokarm, ale jeśli tak to moje dziecko nie byłoby w tej chwili takie grubaśne.
            Staram się czasami oszukiwać go herbatką koperkową, jednak nie zawsze się to
            udaje. Co robić?!
            A co sądzicie o zostawieniu krzyczącego malucha sam na sam ze sobą w łóżeczku?
            Wcześniej wydawało mi się to okrutne, ale w tej chwili łapię się na tym że
            chociaż na 15 min zostawiam, bo moje nerwy mówią dość. Czy ciągle tulone i
            bardzo kochane dzieci czują się samotne lub zaniedbane? Tyle piszą o tym żeby
            nie zostawiać maluchów, bo się to może odbić na ich rozwoju emocjonalnym. Ale
            zastanawiam się czy dziecku, któremu się nigdy nie odmawia, nie zrobi się
            większej krzywdy. To takie moje przemyślenia po kilku dniach ciągłego noszenia
            i uspokajania. Mam zakwasy, w domu trolownię (bo nie mam czasu żeby sprzątnąć),
            jestem zaniedbana i zmęczona. Ratunkuuu!
            • 20.05.04, 13:46
              Witam wszystkich,
              U mnie wreszcie dobrze, piers juz nie boli, goraczki nie ma, mozna zyc.
              Chcialam pocieszyc wszystkie nazekajace na swoja waga, ja mam do zrzucenia 10
              kilo (10 juz poszlo). Oczywiscie nie mieszcze sie w zadne spodnie i chodze tylo
              w sukienkach. Nic nie kupuje bo mam nadzieje ze szybko schudne. Jestem naiwna?
              Moj Henryczek caly nadal zsypany i nie mam pojecia dlaczego. Nie przestrzegam
              jakies specjalnej diety ale ostatnio nie zjadlam nic czego nie jadlabym
              wczesniej. U lekarza jeszcze nie bylam, nie wiem co on moze mi pomoc.
              Jagna moje dziecko tez ma takie ataki placze i chce jesc co godzine, na
              szczescie nie trwa to zbyt dlugo wiec jakos sobie radze.
              U nas w Londynie wrecz upal 23 stopnie i oczywiscie nie wiem jak ubierac malego
              w ksiazce pisza zeby zakladac czapke wiec zakladam i przykrywam go cienkim
              przescieradelkiem. Niestety jako jedyna, wszystkie dzieci tutaj so wozone w
              samym body nawet takie malutkie jak moje. Nie wiem co myslec.
              Pozdrawiam serdecznie
              Magda i Henryczek prawie 3 tyg
            • 20.05.04, 18:00
              Jagna, ja mojego ufoczka zostawiam w łóżeczku, nawet jak płacze. Jestem
              naprawdę twarda - już się nauczyłam. Najedzony, w gaciach sucho, po spacerku -
              ma spać. Najczęściej po dość długim beku zasypia biedaczek. No zal mi go
              bardzo, szczególnie jak po takim płaczu szlocha nawet przez sen. Ale ponieważ
              przez cały dzień jestem sama, muszę od czasu do czasu coś zjeść, sprzątnąć (po
              łebkach, niestety), wyprać, nakarmić kota i sprzątnąć jego siki ze ściany, bo
              sierota nie trafia do kuwety (złośliwie -jestem przekonana). Jakbym miała
              Jędruszkę tak nosić i tulić dzień cały, to już by mnie chyba nie było, bo i
              teraz wyglądam jak zombie. No ale żeby nie było-na tulenie i noszenie też jest
              czas, tylko nie chcę, żeby mnie terroryzował.(teraz się pewnie gromy na mnie
              posypią...).
              Martwi mnie wysypka małego-ma całą buzię, główkę i uszy obsypane. Byłam u
              lekarza - ponoć jest to rumień, raczej nie alergia pokarmowa. Może jakś
              czapeczka była źle wypłukana, sama nie wiem gdzie szukać przyczyny. Mam jakąś
              maść zrobioną z wit. A, zobaczymy. Biedniutko wygląda z taką tłustą
              zakroszczoną buziuńką.
              Dzisiaj wielki dzień. Normalnie karmię małego przez kapturki, bo z cyca nie
              chciał od początku. A dziś mówię mu - albo łysy cyc, albo głodujesz. No i
              opędzlował obydwa bez kapturków. Ale co się przy tym nabeczał, nazłorzeczył,
              nakopał to jego. Ale jak widać można wink Tyle tylko, że niestety dla mnie to
              kapturki są zajebiście wygodne. Mały leży na podusi, przyssany, a ja mam dwie
              ręce wolne, a przy cycu co chwilę odpadał, musiałam mu wciskać cyc, głowę
              przyciskać, masakra. Zobaczymy, jak to dalej będzie,
              to tyle, lecę bo się obudził
              Sylwia
              • 20.05.04, 21:55
                Pszłam z moim głodomorkiem-marudą do pani doktor i okazało się, że się cudnie
                rozwija i mam go karmić ile sobie życzy. Jak się uleje i szuka dziobem to
                dopompować. Dziś po południu, po karmieniu młody nadal się awanturował a ja już
                nic nie mogłam wyprodukować, zrobiłam więc butlę. Nikodem dojadł 10ml i
                podziękował! I tyle szumu o te parę łyków. No, widocznie nie mógł bez nich żyć.
                Tak więc zapowiada się powolne rozstawanie z cycusiem. Zaczęło się od 50
                dodatkowych ml na dobranoc, a teraz mam już braki popołudniu. Ale cieszę się,
                że mogłam w ogóle karmić piersią, bo poza przeciwciałami jest w tym coś
                magicznego. Poza tym pewnie już nigdy w życiu nie będziemy z sobą tak blisko.

                Nasza wysypka z buźki zaczęła schdzić na szyjkę i tułów. Zmieniamy mydło i
                oliwkę na oliwę z oliwek. Ponadto mama rezygnuje z ostatniej przyjemności -
                odrobinki czekolady od czasu do czasu. W poniedziałek robimy usg bioderek i
                głowy, potem morfologia i szczepienie. Pani dr przepisała nam maść przeciw
                bólową na okoliczność szczepienia, tak więc mam nadzieję że zniesiemy je
                dzielnie.

                Przyszła-mamo, mój syn od początku kapturkom powiedział zdecydowane "nie", no
                ale cóż, faceci tak mają.

                pozdrawiam (już w nieco lepszej formie)
                • 20.05.04, 22:09
                  Witajcie!
                  Jagno, cieszę się, że jesteś w lepszej formie; dobrze, że nie martwisz się
                  brakiem pokarmu; to chyba jest trochę tak, że im więcej się o tym myśli, tym
                  gorzej jest - tak bynajmiej było u mnie - jak ciągle przeżywałam, że pokarmu
                  mało, to rzeczywiście mało go było a jak stwierdziłam (po waszych postach), że
                  zawsze jest jeszcze butla i juz nie myślę o tym tak rozpaczliwie pokarm sam się
                  unormował (został tylko nan na noc, ale to z wygody - Kamiś śpi po nanie ok. 5
                  godzin, a wczoraj pobił rekord, bo spał od 22 do 4.30!!! więcej takich nocek
                  poproszę i wszystkim takich nocek życzę!)
                  U nas trwają przygotowania do chrzcin, które już za 3 dni! Jejku ile roboty -
                  dobrze, że mama z teściową pomogą, bo nie wyobrażam sobie samej przygotować
                  taką imprezę (a będzie 20 osób - liczę wszsytkich tj. mojego Kamilka też i jego
                  dwa tygodnie starszą kuzynkę też). Mam nadzieję, że w kościele nie będzie
                  koncertu płaczu wink
                  Pozdrawiamy!
                  --
                  Buziaki,
                  Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                  • 20.05.04, 23:34
                    Cześć,
                    Z tego co czytam, to wydaje mi się, że jest jakaś epidemia u naszych maluchów
                    na całodzienne płakanie. A już myślałam, że to tylko moja Inga jest tak okropna
                    od dwóch dni. Już sama nie wiem co mam z nią robić. Dzisiaj dała mi popalić
                    przez cały dzień. Płakała, spała po 15 min., a jednocześnie w czasie tego snu
                    również płakała. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Może to te gazy ją tak
                    męczą. Byłam dzisiaj do tego stopnia wykończona, że aż wstyd się przyznać, ale
                    miałam ochotę zrobić krzywdę mojej córce. W końcu koło 17 zasnęła i udało mi
                    się jakoś opanować. Obudziła się o godz. 19 i do tej pory nie śpi. Mam
                    nadzieję, że w nocy będzie spać.
                    We wtorek byliśmy na kontroli wagi i mała bardzo ładnie przybiera na wadze i
                    nawet okazuje się, że za ładnie i pani doktor kazała ograniczyć ilość podawanej
                    mieszanki. Byliśmy również na kontroli bioderek i wszystko jest w porządku,
                    nawet nie potrzebne jest szerokie pieluchowanie.
                    Za to wczoraj byłam z córcią w kinie na seansie dla mam z dziećmi. Uważam, że
                    to bardzo fajny pomysł, szkoda tylko że takie seanse odbywają się w środku
                    tygodnia o 12, ponieważ chciałabym się np. na film wybrać razem z moim mężem,
                    ale on w tygodniu pracuje. Jednak dla mnie to była fajna przygoda i nawet
                    Ingusia bardzo ładnie się zachowywała, pomimo że nie spała przez cały seans.
                    To na razie tyle, czas nakarmić płaczkę i położyć ją w końcu spać,
                    Lidka
                    • 21.05.04, 13:14
                      Cześć Mamusie!!!

                      no to zacznę od tego, że także jak jedna z Was, nie biore Zuzi za każdym razem
                      jak zaplacze. Jestem konsekwentna, wiec jak troche kwili to sie nie rzucam do
                      łóżeczka aby wziąść ja na rączki, jak wiem, ż ejest nakarmiona i ma sucha...jak
                      nie ejstem pewna to sprawdzam sytuacje na froncie i czekam na dalszy rozwój
                      wydarzeń, czy będzie wrzask do nieba czy sie uspokoi..jak jest spokojniejsza to
                      leży nadal, jak wyje to wtedy ja biore. takze jestem caly dzień sama wiec trzeb
                      asobie jakoś radzić, a te brzdące to wiedza, jak mamuskami manipulowac, niechja
                      poczuja, ze placz to od razu rączki, wiec nie można ich na chwilkę
                      odłożyć...Napewno gdyby mój mąż byl całyd zien z nami, to o takim placuz nie
                      byłoby mowy, predzej ja i walizki wylądowalyby za drzwami mieszkania, takie
                      oczko tatusine jest nasza kruszynka. Myslę sobie, ze ta konsekwencja jest
                      dobra, oczywisice nie myślcie, ze ja głodż,e czy nie kocham..Kocham ja bardzo
                      mocno, ale kilka łkań nie zaszkodzi, kiedy sobie leż sama...przynajmniej ja tak
                      uważam.

                      Co do nowości, to już wiecie ż e Zuzia ma bardzo wrażliwą skoę, po grzybie na
                      pupci i jakieś egzemnie na twrzy, teraz przyszedł czas na ciemieniuchę,
                      zaczynam sie zastanawiac, czy sa ejszcz ejakies inne dolegliwośic skórne, bo
                      jak tak, to chyba prędzej czy później będe musiała sie z nimi zmierzyc...kolek
                      mala nie miała i nie ma , ale skóra jej to istna arena dla popisów mamy i jej
                      dbałości o niemowleca powłoke......

                      A tak poza tym, to mała śpi ładnie w nocy w dzien coraz wiecej czasu ma otwarte
                      oczy i skora jest do patrzenia. dwa dni temu przewróciła sie na plecy z
                      brzuszka sama...Słucha i nasłuchuje...a wczoraj zrobiła pierwszy raz zeza, ale
                      nie do srodka, bo ten robiła i robi... tylko na zewnatrz i był to smieszny a
                      zarazem nieprzyjemny widok. i tyle u nas, wysypiamy sie i humor nam dopisuje...

                      pozdrawiam Was serdecznie, zyczac miłego dnia i całego wekeendu
                      • 21.05.04, 14:27
                        Mały przy cycku, więc jest chwila na poczytanie...
                        Lidko - ja też chciałabym się wybrać do multikina z Kamilkiem, ale boję się, źe
                        będzie płakał cały czas i zakłócał wszystkim oglądanie; napisz coś więcej jak
                        tam jest, czy dzieci mocno płaczą i czy to przeszkadza.
                        Opolanko - gratuluję zwinności małej; u nas jeszcze nie ma przewracania się z
                        brzuszka na plecki i odwrotnie; a co zeza, to mój maluch też robi, na początku
                        strasznie się tym przejmowałam, ale ponoć do 3 m-ca to normalne. Jeśli chodzi o
                        pielęgnację skóry dziecka, to jak u nas się coś pokaże, to najpierw skonsultuję
                        to z Tobą - chyba jesteś największym expertem w tych sprawach...
                        Pozdrawiamy!!!
                        --
                        Buziaki,
                        Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                      • 21.05.04, 14:32
                        Witajcie smile
                        Wczoraj byliśmy na szczepieniu- to był koszmar, zwłaszcza dla mnie. Kiciuś po
                        ukłuciu tak nieludzko zawył, jak nigdy dotąd, że ja się omal nie rozpłakałam.
                        Mały dostał potem cycusia i się uspokoił, a ja długo nie mogłam dojść do
                        siebie smile Później marudził przez 2 godziny, a jak już zasnął, to jak aniołek-
                        budził się równiutko co 3 godziny, jadł i od razu zasypiał i tak od wczoraj od
                        19.00 do dzisiaj do 10. Ja zasnełam o 20.00 wyczerpana kilkoma dniami płaczów i
                        marudzenia, więc po takiej nocce jestem wyspana aż miło.
                        Rany, mój synek waży już 5.950- najchętniej zaczełabym go odchudzać, bo za
                        chwilę nie będę miała siły go nosić, no ale on jest tylko na piersi, więc nie
                        mam jak. Na szczęście troszkę spowolnił tempo przybierania- przez pierwszy
                        miesiąc tył 500g na tydzień, teraz już tylko 250g/tydz, więc może wreszcie
                        troszkę przystopuje.
                        Poza tym wydaje mi się, że przechodzę kryzyzs laktacyjny drugiego miesiąca- no
                        może nie kryzys, ale obniżenie laktacji. Dotychczas mały najadał się tylko z
                        jednej piersi i było ok, a teraz coraz częściej zdarza się, że musi dojeść z
                        drugiej piersi. No mam nadzieję, że wszystko się unormuje, zanim zje z obydwu i
                        zawoła JESZCZE! smile
                        Buziaki
                        • 21.05.04, 16:34
                          My również bylismy wczoraj na szczepieniu. Podczas samego szczepienia nie było
                          tak najgorzej, dopiero później, po jakiś 3 godzinach mieliśmy prawdziwy lament.
                          Igorowi spuchła nóżka, darł się w niebogłosy, na szczęście okłady z altacetu
                          pomogły, przesiedziałam z małym na rekach prawie 4 godziny, każda próba
                          położenia go , ba nawet poruszenia się kończyła się płaczem. Na szczeęście
                          dzisiaj juz wszystko w porządku, jednak z lekkim niepokojem myślę o następnym
                          szczepieniu.
                          Mały od poprzednie wizyty tj. 2 tyg. temu, przybrał na wadze 1,5kg i jak
                          stwierdziła pani doktor to dość sporo. Przepytała mnie ile mały jada i jak
                          często( jadłby prawie non stop, odstawiany od cyca po 20 min znów by jad,ulewa
                          a potem zaraz chce "dolewać", po jedzeniu płacze) no i stwierdziła, że pewnie
                          sie przejada i stąd bóle brzuszka, jak go boli to by się uspokoić znów che ssać
                          i tak wrobi się błedne koło. Przepisała Debridat, który mam podawać przed
                          jedzeniem , ma to mu ułatwić trawienie, no cóz zobaczymy. Poza tym wszystko ok,
                          nawet został pochwalony, że ślicznie trzyma główkę.Igor również potrafi
                          przewrócić się z brzuszka na plecki, zazwyczaj wtedy gdy jest bardzo wkurzony,
                          bo generalnie za leżeniem na pleckach nie przepada. Ma coraz dłuższe momenty
                          czuwania, dzisaj rano przez ponad godzine rozdglądał się po mieszkaniu,
                          sczególnym zainteresowaniem cieszyła się kolekcja płyt taty, który już
                          kombinuje gdzie by tu ją przenieść zanim mały podrośnie i się do niej
                          dobierze smile

                          Igor jest teraz na spacerze z dziadkami, mam więc chwilkę dla siebie -
                          teoretycznie bo spędziłam ją na doprowadzeniu mieszkania do jako takiego
                          stanu, no i oczywiście nadrobiłam zaległości na forumsmile Nie zanudzam już
                          dłużej, może uda mi się jeszcze coś zrobić zanim zjawi się mój skarb.

                          Pozdrawiam i życze udanego weekendu Nika
                          • 21.05.04, 20:46
                            Witam,
                            A my dzisiaj po szczepieniu. Nie było tak źle,płacz przy wkuwaniu, ale zaraz
                            potem Emilka się uspokoiła. Pani pielęgniarka podając jej jeszcze dodatkową
                            szczepionkę ActHib powiedziała z usmiechem do Emilki: "A oto prezencik od
                            mamusi za 45 złotych" i pac jej igiełkę w drugą nóżkę. Emilka pomyśłała
                            pewnie "oby jak najmniej takich prezencików" W domku po powrocie była wyraźnie
                            rozdrażniona i nawet sobie popłakała i bolała ją nóżka i rączka. Od 18.00 jest
                            jednak dawnym aniołkiem i nadal nie wykazuje żadnych cech ufoczka. Śpi smacznie
                            po kąpieli w swoim łóżeczku. Nika, Malilko> Świetnie przybierają wasze maluchy
                            na wadze, Emilka przez ostatnie 3 tygodnie 700g, nie jest specjalnym
                            głodomorkiem. Waży teraz 4600g (wyjściowa 3300g). I jeszcz jedną atrakcje
                            zaliczyłyśmy dzisiaj: EMilka i Julka mają swoje pierwsze zdjęcia paszportowe.
                            Fajnie będzie wyglądał paszport z takim 7 tygodniowym maleństwemsmile))
                            Byłam dzisiaj w aptece i zrobiłam pierwsze rozeznanie w kremach na słoneczko.
                            Na pewno wiecie, że dla takich maluszków można tylko z filtrami fizycznymi. Był
                            tylko krem firmy SVR o bagatelnej cenie 40 złotych, na razie się jeszcze
                            wstrzymałam bo wiem, że z Nivea też są z tymi filtrami, ale akurat jeszcze nie
                            było.
                            Jutro wielki dzień, przyjeżdza moja teściowa na tydzień i zobaczy pierwszy raz
                            Emilkę, bardzo się cieszę, bo mam z nią świetny kontakt (być może ze względu
                            na dzielące nas 800km). Będzie orgia prezentów i dużo radości.
                            Mimo, że Emilka jest przekochana, rolę ufoka przejmuje moja starsza. i jeszcze
                            na dodatek jest mocno przeziębiona, a dopiero co 3 tygodnie temu brała
                            antybiotyki. Ma straszny zalegający od 4 tygodni katar i kaszel. Nie możemy
                            sobie poradzić z tym paskudztwem, ten katar raz zaatakował uszka teraz ma
                            kaszel. Jeżeli nie będzie poprawy do przyszłaego tygodnia to idziemy do
                            laryngologasad(((
                            Dorotko> Trzymamy kciuki za pogodę w niedzielę i żeby Kamilek nie płakał u Bozi
                            (tak mówi Jula)
                            Wam wszystkim też pogodnego weekendu i jak najmniej ufokowatych zachowań
                            mami i dziewczyny
    • 22.05.04, 08:44
      witajcie!
      zawitala do nas babcia, ktora objela rzady w domu. zajmuje sie wszystkimi
      pracami domowymi - umyla juz wszystkie okna, gotuje obiadki, robi zakupy,
      sprzata. i najwazniejsze - gdyby mogla zajelaby sie calkowicie maluszkiem. ale
      na szczescie - karmic nie moze... mam teraz duzo czasu i zajmuje sie
      przygotowaniami do obrony. w piatek mam drugi egzamin, musze ostro przysiasc.
      babcia uwielbia chodzic na spacerki z wnusiem, przyznam, ze teskni mi sie za
      pochodzeniem sobie, ale musze pozakuwac troche.
      Michas jest zachwycajacy - nawet w milimetrze nie przypomina ufoka. swoja
      droga - rozbawilo mnie to lez. przyszla_mamo, twoje opisy zawsze czytam glosno
      i wszyscy w domu nie moga sie ich doczekac smile))
      w srode idziemy na szczepienie, bioderka do kontroli w polowie czerwca, bylismy
      juz na usg po 2,5 tyg. od urodzenia, bo Michalek ma bardzo dlugie nozki i duzo
      sily, by je przywodzic. ale wtedy bylo cud-miod. teraz tez tak bedzie...
      Malutki spi ladnie w nocy, ale w dzien to juz norma, ze zasypia tylko 2 razy,
      przed poludniem i na spacerku, w sumie spi moze 5-6 godzin. jest mocno
      absorbujacym dzieckiem i wspaniale sie nam rozwija.
      tmaluch rzyma glowke sztywno i zadnym sposobem nie mozna go zusic, by bylo
      inaczej - nie wiem, czy to dobrze, nie martwie sie na zapas, nie ma spietych
      miesni, zreszta robimy mu regularnie masaze i cwiczymy duzo. w srode dowiem
      sie, jak ciezki i dlugi jest Michalek, bo jeszcze nie bylam u lekarza. raz
      tylko pediatra byl u nas - na wizycie patronazowej.
      malutkiemu nie schodza z buzki krosteczki, jest ich tez duzo na szyi - to
      prawdopodobnie nietolerancja bialka krowiego. wykluczylam je ze swojej diety
      juz 2 tyg. temu, ale to podobno wychodzi ok. 5-6 tygodnia. czekamy do srody.
      pozdrowienia na weekend, contra
      • 22.05.04, 15:17
        Hej smile
        Contraria- trzymamy kciuki za obronę!
        Wiecie co, w wielu postach dziewczyny piszą, że na laktację super jest piwo
        Karmi i jak ostatnio byłam na zakupach, to kupiłam sobie kilka butelek i
        postanowiłam spróbować. Przedwczoraj wypiłam jedno- bardzo mi smakowało, ale
        efektów żadnych. Wczoraj wieczoram wypiłam drugie i jak się obudziłam o 3 w
        nocy to oniemiałam- miałam piersi wielkości donnic, twarde i napięte, koszula
        zalana mlekiem do pasa- słowem jak przy nawale w szpitalu. Szok! Dziecko wypiło
        pół piersi i było tak najedzone, że odbiło, ulało i zasnęło jak kamień. Jeśli
        chcecie mieć więcej pokarmu to polecam, tylko ostrożnie smile
        Papa
        • 22.05.04, 20:53
          Witam

          Powoli wracamy do życia po kilkudniowym koncercie naszego maleństwa.Tak
          krzyczała od tygodnia że we wtorek aż ochrypła.Lekarka stwierdziła że mam
          zrobic wszystko by nie płakała a szczególnie nie krzyczała.Jasne...łatwo
          powiedzieć.Od trzech dni wlaczyliśmy żeby złapała smoka.Kupiliśmy juz kolejny
          (był już normalny kauczukowy i silikonowy) taki okrągły i załapała!Jaka ciza w
          domu i ona od razu jaka spokojna i mniej spięta.Czasem nie chce zassać to
          smaruję lekarstwem na kolki które jest słodkie i wciąga smile)

          Ale ciągle nie bardzo chce pić z butli a my za tydzień na wesele idziemy i juz
          współczuje moim rodzicom tej nocki.

          Malilko-piwo karmi juz piłam w szpitalu,tak nam polecały położne i rzeczywiście
          ono działa na laktację.z chęcią teraz tez bym wypiła ale ja musze pić szłwię
          żeby mleka było mniej.

          No tak-nasze dzoecko ma jakieś czujki.Jak tylko siądę do komputera włącza syrene
          Uciekam
          Moze jutro coś jeszcze napiszę smile

          Gosia
          • 22.05.04, 22:12
            Dziewuszki, jest mi smutno i źle. Miałam dziś okropne myśli, że już nigdy nie
            będzie tak jak kiedyś, że pojawił się ufok i wywrócił mi życie i dom do góry
            nogami. Nie mogę się w tym wszystkim pozbierać, mam milion myśli na sekundę.
            Za miesiąc mój ślub, musiałam dziś SAMA wybierać sukienkę ślubną, męczy mnie
            kogo mam zaprosić, a jak nie zaproszę, to się poobrażają itp. Nie mamy
            obrączek, nie mam czasu załatwiać tych wszystkich papierków, nienawidzę białych
            butów, a i tych jeszcze nie mogę dla siebie dostać.
            Martwię się o ufoczka, ryjek ma jak muchomorek, główkę i szyjkę też. Okropne są
            te krostki, mi z kolei pediatra powiedziała, że przyczyną może być dosłownie
            wszystko: moja dieta, woda, proszek, mydełko, moja kocica, wszystko. I co ja
            mam eliminować???!!! Mleka już właściwie nie piję, od czasu do czasu jogurt -
            co mam jeść, żeby dostarczyć wapnia?/ Moja mama ma osteoporozę, mi też grozi,
            no to co mam jeść???
            Męczy mnie moja chata nieposprzątana - z chęcią bym się za nią zabrała, ale nie
            mogę przez ten kręgosłup, niby mój niemąż od czasu do czasu posprząta, ale....
            no pożal się Boże, niczego potem nie mogę znależć, natomiast fruwające "koty"
            pod mebelkami jak najbardziej (bo po co się schylać..)Mam nadzieję, że tego nie
            przeczyta, bo i tak jest kochany i mi pomaga, jest na każde moje i Jędrusia
            pierdnięcie, no cóż, kiedy bozia talentu do porządków nie dała.
            Męczy mnie fakt końca macierzyńskiego w sierpniu. Będę musiała małego do żłobka
            oddać, już się boję, że będzie chorować, że będzie płakał....
            Jestem zmęczona, mam dość, chcę się obudzić... No nie przesadziłam, mam mojego
            kochanego syneczka, za nic bym nie wróciła do poprzedniego życia,ale...no
            smutno mi!!
            A jutro jadę do rodziców na 10 dni, odpocznę sobie. Ale nie mam w domku netu,
            buuuu, może znajdę jakąś kawiarenkę, bo jak to tak bez forum, bez Was??!!
            Pozdrawiam,
            Sylwia
            • 23.05.04, 16:14
              Hej dziewczyny!!!

              Dzisiaj Zuzia skonczyła 8 tygodni, ale ten czas leci. Powiem szczerze,
              malenstwo to siłownia w domciu i to za darmo..mięsnie pracuja 24 godzinki na
              dobe,zastanawiam sie czy musze iśc do klubu, skoro mala daje mi tak w
              tyłek..hihi, nie że jest marudna, ale juz cięzka i moje rączki to odczuwaja. We
              czwartek zważylam ją domowym sposobem czyli, najpierw weszłam na wage sama, a
              potem z nią...wyszło, ze mała ma 5700, przy wyjsciu ze szpitala 3400..wiec
              chyba należy do średniaczków, z tym przybieraniem na wadze...

              Malilka, Ty móiwsz o kryzysie...ja od początku mała karmię z dwóch piersi i
              pije herbatkę laktacyjna, wiec zazdroszcze Ci tyle pokarmu...tak jak pisałas
              piwo karmi musze kupic, ale tutaj go nie ma...dobrze, ze w piątek jedziemy na
              dwa tygodnie do Polski, to sie zaopatrze w ten magiczny napój...mam nadzijeę,
              ze pomoże

              Nika, ja takze wlasnie ogarnełam mieszkanie, bo meżuś poszedl z malą na spacer,
              podłogi jedynie jemu zostawilam bo juz sie zmęczyłam..wiec siadłam na
              internecik.

              Mami 27, ja takze mojej małej robiłam zdjecie do paszportu ale juz w 4
              tygodniu...bardzo fajne takie malenstwo...i zrobilam 8 wiec zostaly dwa, aby
              włozyć sobie i męzowi do porfela. Mam do ciebie pytanie odnosnie tych kremów z
              filtrami, możesz mi rozjasnić w temacie, bo ja jestem zielona...nie wiem co to
              znaczy, ze musza być z filtrami fizycznymi...czy to oznacza, ze krem na
              maleństwa nie zawsze jest odpowiedni, nie ma tych filtrów??? w niemczech nie
              znam sie z abardzo na tych firmach, a penaten małą uczula...Wiecie cos moze o
              vichi??? malą mleczko z filtrem 60..ale czy ten filtr jest dobry??? Jak nie to
              jakie firmy mam szukac, podpowiedzcie mi, proszę...

              Contraria, powodzenie na egzaminie

              Contraria i sylwie...mam pytanie, bo moja mała ma takze wysypke, ale nie są to
              krosteczki ale kropeczki, na calym ciele....czy to moze byc takze nietolerancja
              bialka krowiego??? I jesli tak, to Ty nie jesz żadnych przetworów mlecznych????
              Bo ja nie wiem, jesli to jest to..to co ja będe jeśc, jak ja taki nabiałowiec
              jestem...

              Sylwia, ja takze jem teraz nic co mogło by uczulic, ale wczesniej jałam dużo
              takich rzeczy i nic jej nie było, teraz musze poswiecić dużo czasu, bo nie wiem
              co ją mogło uczulić, przy tylu spożywanych przeze mnie pokarmów, które
              szkodzą,ale to jest tak od paru dni..Ona ma wysypke na całym ciele, ale nie są
              to krostki tylko bardziej kropki...co to moze byc????

              a tak poza tym, rozumiem cię doskonale,, ja takze sie wkurzam na nieposprzątana
              chałupe, a potem mówie sobie...co mi tam, z fruwającymi kotami czy bez, to moje
              kąty, moje mieszkanko a i tak najwazniejszy teraz maluszek. Kręgosłup boli wiec
              wieczorami kąlde sie an twardej podłodzę i jakoś pomaga..spróbuj..robię kocie
              grzbiety trochę gimnastyki...przesyłam wielki optymizm i tzymaj sie cieplutko

              Pozdrówka dla was wszyskich, miłej niedzieli...
              • 23.05.04, 20:59
                Cześć,
                W przelocie siadłam do kompa i troszkę skrobnę.
                Opolanko> Sprawę kremików przeciwsłonecznych najlepiej jak doczytasz na forum
                eksperckim gazety pt. Kosmetyki dziecięce. Tam na 3 podstronie jest post numer
                4299."dobry krem z filtrem słonecznym" Wymienione tam są właśnie kremy o
                których pisałam.
                Przyszła mamo> Po dołach zawsze jest górka, więc może już jutro będzie lepiej.
                No i już jutro będziesz u twoich rodziców i odpoczywaj, nabieraj sił i daj się
                rozpieszczać.
                A w Nasze progi zawitała mama męża. Ten weekend spędzmy więc bardzo rodzinnie,
                jest świetnie, nie może się nadziwić, że Emilka jest tak spokojnym dzidziusiem.
                Dzisiaj zaliczyliśmy wszyscy razem kawiarnie, Emilka spała niewzruszona. I jak
                tutaj dochodzić do formy, jak tam takie pyszności były. A później wspólne
                kąpanko dziewczynek i teraz już kimają w łóżeczkach. Żyć, nie umieraćsmile Sama
                radocha
                Na razie uciekam i trzymajcie się.
                mami i Emilka
                P>S> Ciekawe, jak tam Dorotce i Kamilkowi udały się chrzcinki
                CONTRA> TRZYMAM MOCNO KCIUKI> TYLKO NAPISZ KIEDY MASZ DOKŁADNIE TERMIN
                • 24.05.04, 00:05
                  Cześć dziewczyny,
                  Po bardzo płaczliwym czwartku, nastąpił bardzo spokojny piątek. Moja Ingusia
                  zachowywała się jak aniołek. Mogłam ją zostawić na parę minut w łożeczku i
                  trochę ogarnąć mieszkanie. Wczoraj za to wybraliśmy się na piknik firmowy poza
                  Warszawę, który Inga przespała. Za to dzisiaj jest trochę marudna i w ogóle nie
                  chce spać. Zasypia na 10-15 min. i budzi się, ale nie płacze. Najchętniej
                  przebywałaby na rączkach i bardzo jej chodzą gazy po brzuszku. To
                  najprawdopodobmiej ją tak męczy. Bardzo często się smieje i guga do nas. W nocy
                  z piątku na sobotę tak się rozgadała, że przez pól godziny nie mogliśmy jej
                  uśpić.
                  dorota.gdynia - jak najbardziej wybierz się do kina. są tam dzieci w różnym
                  wieku. Są też takie maluchy jak nasze, które śpią, jedzą lub płaczą. Jednak to
                  nie przeszkadza innym mamom. W sali jest ciepło, pali się przygaszone światło,
                  dzwięk jest przyciszony oraz są darmowe pieluchy. Ja byłam bardzo zadowolona i
                  na pewno jeszcze nie raz się tam wybiorę. Ostatnio nawet wyczytałam w jakiejś
                  gazecie, że niktóre dzieci bywają wraz z mamami w kinie częściej niż
                  statystyczny Polak.
                  Jutro idziemy na szczepienie i zastanawiam się jak córcia będzie się po nim
                  zachowywać. Już się psychicznie nastawiam na marudzenie, ale mam nadzieję, że
                  nie będzie najgorzej.
                  pozdrawiam,
                  Lidka i Inga
                  • 24.05.04, 11:24
                    Witajcie,
                    nareszcie znalazłam czas, zeby przeczytać wszystkie zaległe posty a było tego
                    troszkę smile.
                    U nas jakoś leci, aż się sama dziwię, jak ten czas umyka, w środę Szymek będzie
                    miał już 4 tygodnie, nie do wiary. Jak do tej pory nie mogę narzekać, mały je
                    co trzy godziny, ostatnie dwie nocki to nawet przespał 5 godzin jednym słowem
                    daje się wyspać. W dzien też jest grzeczny, naje się, odkładam go do łóżeczka i
                    śpi. Mam tylko nadzieję, że nie szybko przemieni się w ufoka smile.
                    A ja każdą wolną chwilkę staram się wykorzystać i nadrabiam zaległości w
                    pisaniu pracy magisterskiej, w sumie powinnam juz się obronić (do 31 maja) ,
                    ale same rozumiecie, dzieciaczek wymaga tyle opieki, a wyjazd do Szczecina na
                    obrone to kilka godzin, więc narazie musze wszystko przełożyc na późniejszy
                    termin. Co się odwlecze, to nie uciecze...

                    Szymek też ma jakąs wysypkę, zauważyłam wczora rano. Najpierwy tylko na
                    brzuszku pojawiły się takie czerwone krosteczki, brzuszek wydawał się, cały
                    czerwony, dzisiaj natomiast zauważyłam to coś na nóżkach, a brzuszek już
                    zbladł. Zastanawiam się co to może być, co takiego znowu zjadłam, chociaż
                    skusiłam się na kawałek sernika i z nowości wprowadziłam dżem malinowy. Zresztą
                    dzisiaj przyjdzie położna to ją zapytam.
                    Po tej mojej cukrzycowej diecie ne mmoge się czasami pochamować, taką mam
                    ochotę na coś słodkiego. Mam więc do was pytanie, czy karmiąc piersią można
                    jeść słodkości i jakie, a czy można jeść lody???

                    A teraz pytanie z innej beczki, jak długo dzieci karmione piersią robią takie
                    żadkie kupki, bo wczoraj mały tak się załatwił, że "obryzgał" moje spodnie,
                    podłogę i łóżko, wyglądało to przezabawnie, ale troszkę mnie zaniepokoiło.
                    pozdrawiam
                    Ania
                    • 24.05.04, 13:23
                    • 24.05.04, 13:30
                      Upsss, to był falstart smile
                      Winia- dzieci karmione tylko piersią chyba cały czas robią takie rzadkie kupki,
                      w końcu pokarm się nie zmienia, to dlaczego kupki miałyby się "utwardzić"? W
                      każdym razie u nas wciąż są rzadkie i wystrzeliwują, dzięki czemu zawsze wiem,
                      kiedy Kiciuś zrobił kupkę, a co więcej budzą mnie te kupki w nocy smile
                      Jeśli chodzi o słodycze, to można jeść, tylko z umiarem. Najbezpieczniejsze
                      jest ciasto drożdżowe i zwykłe herbatkiki- ja dostałam je już nawet na deser w
                      szpitalu. Ja jem też lody (tylko mleczne) i czekoladę (białą)- grunt, żeby
                      unikać uczulającego kakao. Chociaż wsuwam też wszystkie ciasta domowe i to w
                      ilościach hurtowych- po prostu obserwuj swoje dziecko i jeśli nie ma wysypki i
                      nie boli je brzuszek, to znaczy, że możesz jeść smile

                      Mam pytanie odnośnie antykoncepcji po porodzie. Nie chcę i nie mogę pozwolić
                      sobie na kolejną ciążę tuż po jednej i po rozważeniu wszystkich metod
                      najpewniejsza wydaje mi się spirala- czy któraś z Was rozważała taką
                      alternatywę? Dajcie znać.

                      Uciekam do mojego buczka smile
                      • 24.05.04, 15:33
                        Czesc laski,
                        Moj Henryczek wczoraj byl grzeczniutki jak anioleczek za to dzis od rana placze
                        i domaga sie jesc co godzina. W czasie tego ataku placzu przyszla polozna z
                        wizyta kintrolna. Jak go wazyla to darl sie tak, jakby sie go ze skory
                        obdzieralo a ona na to spokojnie: "Czasami dzieci maja zly humor nie przejmuj
                        sie". I usmiechnieta gadala mi cos ciuchutko po angielsku a ja trzymalam
                        wrzeszczaka na kolanach i udawalam ze ja slysze. Tyle z wizyty. Pozdrawiam
                        serdecznie i sie pochwale ze mojemu synkowi wysypka zeszla i oczywiscie nie mam
                        pojecia od czego. A moja polozna podsumowala ze "czasami dzieci maja wysyple
                        nie przejmuj sie".
                        jeszcze raz pozdrawiam
                        Magda i 3 tyg. Henrys
    • 24.05.04, 20:02
      synuś na razie grzeczny a życie i tak ciężkiesad Mama: załóż czapeczkę dziecku,
      ono marznie. Pediatra: pani przegrzewa dziecko, proszę spojrzeć ile potówek.
      Teściowa: wiesz Gosiu, nie chcę ci nic narzucać, ale dzisiaj spotkałam znajomą
      i oni jednak o wiele cieplej ubierają dziecko. Położna: rośliny cieplarniane to
      słabe rośliny.
      Dziecko ryczy.... - próbuję "je odbić". Mama: nie trzymaj tak w pionie, połóż
      je. Ja: ale musi mu się odbić. Dziecko w poziomie nadal ryczy. Mama: Nie
      trzymaj tak w poziomie, weź go odbij. Ja: przed chwilą kazałaś mi je trzymać w
      poziomie. Mama: bo byś tą czapeczkę założyła, jak dziecku zimno to płacze.

      Ja totalnie wkur.... Dajcie mi spokój!!!! Pion - poziom. Czapeczkę! Absolutnie
      bez czapeczki! Kogo ja mam słuchać!!! Pediatra chyba lepiej wie!!! Poza tym
      podzielam jego zdanie, dziecko trzeba hartować. Mama: lekarz tylko leczy -
      matka wie lepiej, jak możesz tak ziębić dziecko. Telefon: teściowa: wiesz
      Gosiu, może jednak weź dodatkową kołderkę na spacer, no i zaraz przyjdę ci
      pomóc. Ja: nie przychodź - już mam dość rad mojej mamy. Moja mama: nie wyżywaj
      się na matkach!!!
      Ja obrażona. Matka obrażona. Teściowa udaje, że nie obrażona. Lekarka
      zawiedziona przegrzewaniem, a tyle mi mówiła. Teściowa nienachalnie kupuje
      codziennie ciepłe ciuszki.
      Od dziś nowy temat do kłótni. Teściowa chce smoczka uspokajacza, bo dziecko na
      spacerze jak płacze to może zaziębić gardło. Ja nie chcę smoczka uspokajacza,
      bo dziecko może przestać chcieć jeść z piersi, więc piersi mogą przestać
      produkować mleko no i będą kłopoty ze zgryzem- tak pisali w moich książkach.
      Mama - jeszcze nie wiem co chce, ale dla zasady będzie chciała co innego niż
      ja. A... i jeszcze teściu uważa, że źle trzymam syncia "gorzej tą główkę
      trzymasz niż teściowa".

      Rozwiązanie???? Zero pomysłów. Teściowa gotuje nam obiadki (dzięki Bogu, bo nie
      wiem co byśmy jedli - bo ja oprócz opieki nad Mateuszkiem muszę trochę
      popracować i pilnować spraw firmowych), Mama - to mama, nie zabronię odwiedzin.
      Teść naprawił wózek, i nie chciał wziąć 14 zł za część którą do wózka kupił,
      więc trzeba będzie być dozgonnie wdzięczną...

      Jezu! Obłęd! Ja na głowę dostanę. Gdzieś czytałam na forum e-dziecko, że
      dziewczyny się zastanawiają czy po 4 tygodniach od porodu można zezwolić na
      odwiedziny. Ja już w pierwszy dzień - w dzień porodu zmagałam się z
      odwiedzinami 6 osób (znajomi, rodzice, teściowie), na drugi dzień 7 osób, na
      trzeci dzień 4 osoby. Po powrocie do domu codziennie mam odwiedziny pomocników -
      3 osoby - a co drugi dzień jacyś znajomi lub rodzina "niepomocnicy" - tym to
      trzeba robić kawkę i częstować ciasteczkiem.
      Wszyscy prześcigają się z DOBRYMI RADAMI. A ja głupia dyskutuję zamiast WYNOCHA
      powiedzieć. No ale nie powiem przecież, bo to i tamto, bo oni z dobrego serca,
      no i TYYYLEEE dla nas robią i TYYYLEEE nam pomagają.

      Przed teściową do tej pory udawałam, że tetry używamy. Nawet garnek do
      gotowania pieluch nam przyniosła. No ale jak siedzi tak 4 godz. to biedny
      Mateuszek nie jest przewijany... bo bałam się pokazać, że przy dupci żadnej
      tetry nie ma. No w końcu dla dobra dziecka się złamałam i ujawniłam grzesznego
      pampersa. No i słucham sobie teraz o bezpłodności i zakażeniach w cewkach
      moczowych.... Tak delikatnie te uwagi robi, że nawet nie mam jak odpyskować. Bo
      to niby nienarzucająco no i mogę robić co chcę, bo matka wie lepiej... ale...

      Jezu ja naprawdę na głowę dostanę.
      Przynajmniej moja mama nadal obrażona, więc z tej strony trochę spokoju mamsadsmile
    • 25.05.04, 09:35
      Witam w pochmurny wtorkowy poranek.
      Igor od wczoraj jest strasznie marudny, nie płacze tylko wtedy kiedy je, no i
      kiedy spi ale to zdarza się bardzo rzadko. Za oknem koszmarny widok, liczę
      jednak na to ze może choć troszkę się rozjaśni. Jesli nie to nie wiem jak to
      będzie jeśli nie wyjdziemy na spcer( a przy takiej pogodzie raczej nie), wtedy
      Igor pospałby troszkę dłużej.
      Wczorańszy dzień był straszny, mam nadzieję że dziś będzie inaczej. Teraz mały
      śpi więc w domu panuje cisza, co mnie bardzo cieszy, bo juz się obawiałam że
      sąsiedzi pomyslą, że się znęcam nad dzieckiemsmile
      Igosiu czytająć twój post uśmiałam się do łez, chyba tak to już jest że każdy
      wie od nas lepiej. U mnie mama i teściowa nie udzielają "dobrych"rad tak
      intensywnie jak u Ciebie, ale za to wysłuchiwałam od sąsiadek. Czy to że
      dziecko nie ma przy wózku czerwonej wstążeczki jest jakąś straszną tragedią???
      bo dla niektórych sąsiadek moich rodziców tak.
      Malilko co do antykoncepcji to też zastanawiam się nad spiralą, ale nie wiem na
      czym stanie. W czwartek wybieram się do mojego lekarza więc pogadam w tym
      temacie i mam nadzieję zdecyduje się na coś.

      Jejku i nadal w domu cisza jak miłosmileWykorzystam moment i ogarnę trochę
      mieszkanie.
      Pozdrawiam Nika
      • 25.05.04, 10:17
        no właśnie... a co do czerwonych wstążeczek. To u nas też powód do dyskusji.
        Drażnią mnie wszystkie przesądy i już jak brałam ślub to się przekonałam, jaką
        to mam przesądną rodzinę. W ciąży już wyraźnie zapowiedziałam, że nie życzę
        sobie żadnych przesądnych rad. No i każdy się starał ograniczyć je do minimum,
        no ale to że mam nie przechodzić "pod" słupem elektrycznym tylko obok i że mam
        nie przechodzić pod drabiną to już koniecznie musiałam usłyszeć.
        Teraz walczę właśnie z czerwonymi wstążeczkami. Walka polega na tym, że ich nie
        przywieszam, bo jak już się złamię i przywieszę, to pewnie będę zmuszona podjąć
        jeszcze szereg zabiegów "odczyniających". Już mnie brat z bratową straszą, że
        może się skończyć na "odczarowywaniu" jak u mojej kuzynki. Ta to musiała dwoje
        dzieci odczarowywać! O jakiś "czakrach" to na razie tylko wspominali, ale
        pewnie przy następnej wizycie trochę mi o tym poopowiadają.
        I pomyśleć, że mam "wykształconą, światłą, wierzącą" rodzinkę....
        Myślałam, że chociaż tym razem sojusznika znajdę w teściowej. Ona taka twardo
        stojąca na ziemi i nie zajmuje się dyrdymałami. A ta mi rzuciła opowieść jak to
        w dzieciństwie na nią urok rzucono. Łomatko! Aż mnie zatkało. Rzucenie uroku
        polegało na rzuceniu na teściową wzroku przez niebieskookiego przystojnego pana
        z pociągu. Efekty były następujące: ból głowy, zmęczenie, i długi sen. No coś
        strasznego rzeczywiście. Na dowód że to był urok, ciocia mojej teściowej
        zatopiła kilka węgielków drzewnych w misce wody. No bo przecież węgle drzewne
        normalnie pływają a te zatonęły. Trzeba było odczarować następująco: Pochlapać
        głowę i usta tą wodą w której tonęły węgielki a później położyć się spać. No i
        dzięki Bogu urok odczyniono!

        No i moja naprawdę generalnie "w porządku teściowa" (gotuje przecież mi obiadki
        i naprawdę ją lubię) w nienarzucający - jej właściwy sposób potwierdziła
        konieczność zawieszenia czerwonych wstążeczek, których konsekwentnie nie
        zawiesiłam.
        Z moją mamą znowu mam całe szczęście spokój, bo z jej wrodzonym
        pesymizmem, "już żadne czerwone wstążeczki nie pomogą", bo już i tak nasza
        rodzina ma pecha i "wszystkie nieszczęścia na nas spadają".
        Ostatnie "nieszczęścia" np to, że musiałam trochę poleżeć w ciąży wg mojej mamy
        wynikają z tego, że to wszystko przez to, że kiedyś (jakieś 15 lat temu) nasza
        rodzina dostała w prezencie krzyż święty do powieszenia na ścianie. No i moja
        mama niczego nieświadoma zawiesiła ten krzyż nad drzwiami w pokoju!!!! No a
        przecież rzekomo nie można tak robić - co uświadomiła jej moja również
        wykształcona, światła i wierząca, na dodatek moja ulubiona ciocia - podczas
        pogaduszek na temat: "Słuchaj Danka, jakie to nieszczęście moją córkę jak
        zwykle spotkało" podczas zdawania relacji o moim leżeniu w ostatnich miesiącach
        ciąży.
        No.... to sobie ponarzekałamsmile
        • 25.05.04, 12:27
          Cześć dziewczynki
          Przyszła-mamo, mam nadzieję, że Twój dół jest już nieaktualny. Też niestety
          miewam podobne rozterki, a to dlatego, że nagle nasze poukładane życie tak
          bardzo się zmieniło. W tej chwili trudno cokolwiek zaplanować na najbliższe
          godziny a co dopiero ślub! Nic się nie martw! Mój też był organizowany
          pospiesznie i spontanicznie i żadne z nas nie miało czasu na właściwe zajęcie
          się nim. Kreację ślubną kupowałam trzy dni przed. Całość była wariacka ale
          małżeństwo mamy w miarę normalnewink Głowa do góry!
          Malilka, też zastanawiam się nad czymś bezpiecznym i wygodnym co uchroniłoby
          mnie przed kolejną ciążą. Spiralka byłaby optymalna ale nie wiem czy zdołam się
          przełamać. W końcu można ją chyba potraktować jako środek wczesnoporonny.
          Dziewczyny, o co chodzi z tą czerwoną wstążeczką? Moja mama mnie o nią pytała a
          ja nawet nie mam pojęcia co się z tym robi i po co? Więc mama zamiast mi
          wytłumaczyć to się zbulwersowała. Może od Was się dowiem czegoś o tego typu
          tradycjach, przesądach czy czarachwink

          A u nas od dwóch dni mały nawał mleczny, który bardzo cieszy zarówno mnie jak i
          mojego głodomorka. Zastoje mi nie grożą, bo Nikodem świetnie współpracuje z
          mamusią i sprawia mu to ogromną przyjemność.
          Wczoraj byliśmy na usg bioderek i główki i na szczęście wszystko jest w
          najlepszym porządku. Zrobiliśmy sobie także oboje morfologię, przy czym synek
          strasznie cierpiał i po raz pierwszy płakał ze łzami.
          Babeczki, co ze szczepieniem? Co wybieracie lub wybrałyście? Nasza prywatna
          pani pediatra, która pracowała w Niemczech mówi, że łączone szczepionki wcale
          nie są takie wspaniałe i podobno na zachodzie się od nich odchodzi. Czy to
          prawda? Nie wiem, może Wy wiecie coś więcej?

          Pozdrawiam i biegnę do mojego maluszka, bo go samotność dręczy.
          • 25.05.04, 12:47
            Czesc wswzystkim,
            Igosia dzieki za te posty, naprawde poprawily mi humor. Do mnie przyjechala
            moja mama i mam z nia oczywiscie tem sam klopot. W Londynie jest cieplo 24
            stopnie, w domu tyle samo, a mama chodzi i zamyka wszedzie okna bo dziecko sie
            zaziebi i oczywiscie go przykrywa wszystkim co znajdzie, bo ja staralam sie
            wczesniej pochowac wszystkie kocyki.
            Co do antykoncepcji to zamierzam brac tabletki, nie wiem jaka maja nazwe ale
            sa nieszkodliwe dla dziecka (karmie piersia). Te tabletki dostane jak pojde na
            wizyte kontrolna w szostym tyg. Teraz narazie daleko mi nawet do myslenia o
            seksie.
            Moje dziecko spi cudownie (jak nie moje) wczoraj w ciagu dnia spal tylko 3
            godziny wiec pewnie dzisiaj przespi caly dzien i jak tu sobie cos zaplanowac?
            Pozdrawiam serdecznie
            Magda i Henryczek (ma juz 25 dni)
          • 25.05.04, 12:47
            hej, (pisze bez polskich znakow, bo maly przy cycku...)
            no i jestesmy po chrzcinach; pogoda dopisała, goscie tez; kamilek byl grzeczny,
            ale w kosciele nie zmruzyl oka - smielismy sie, ze swiadomie przyjal chrzest;
            jestesmy tylko bardzo zmeczeni, jeszcze wczoraj byli goscie...
            ale teraz jest juz ok i dochodzimy do siebie;
            co do antykoncepcji, to spirala bylaby super, ale chyba rzeczywiście jest
            troche jako srodek wczesnoporonny; u mnie chyba zostana pigulki, chociaz nie
            wiem jeszcze; wizyta u gina w tym tygodniu wiec zobaczymy...
            pogoda dzis brzydka wiec siedzimy w domku tym bardziej, ze kamilek ma katarek;
            ale marzy nam sie spacerek...
            pozdrowionka!
            --
            Buziaki,
            Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
            • 25.05.04, 16:49
              Hej,
              Mój niemąż powiedział, że póki karmię piersią nie ma mowy o pigułkach- według
              niego nawet te niby bezpieczne (w Polsce chyba tylko Cerazette) to jednak
              łykane hormony i na pewno coś do mleka się przedostaje, więc nie ma mowy. Jutro
              chyba wybieram się do gina, więc sobie porozmawiam o spirali.
              Pogoda dziś brzydka, ale udało nam się pospacerować 2 godzinki- jak już wyszłam
              to się okazało, że nie jest aż tak źle. Mały spał jak susełek.
              Moja mama też mnie doprowadza do szału z tymi zabobonami, zwłaszcza naciska na
              czerwoną wstążeczkę przy wózku, ale powiedziałam, że po moim trupie. Strszanie
              mnie wkurza wiara w przesądy i w tej kwestii na pewno się nie ugnę.
              Pozdrowionka
              • 25.05.04, 17:54
                Hej dziewczyny , mialam problem z internetem ,a gadu gadu nie mam juz od
                jakiegos czasu ... i jak narazie nadal nie da sie go wlaczyc sad buuu.
                Moj komputer juz dziala , jesli naprawie gg to tez dam znac .
                Z chcecia zaraz wezme sie za czytanie wszystkich postow,choc Álex jest dzis
                wyjatkowo placzliwy i marudny ,gdyz za oknem ulewa brrrrrrr.
                Moj maluszek ma juz ponad dwa miesiace , z wagi wyjsciowej 2550 przytyl do 4740
                g i urosl przez te dwa miesiace 8 centymetrow. Wiec jestesmy bardzo
                zadowoleni , tylko zaczelo mu ropiec oczko , ale juz mamy kropelki i sie z tym
                uporamy.
                Poza tym smieje sie caly dzien -odpowiada usmiechem na usmiech ,usmiechem na
                slowa itp. i zaczepia mnie i tate . Do wszystkich innych robi miny , albo jest
                bardzo powazny . Ma taki piekny usmiech i cieszy ta buzie nawet w nocy jak
                podchodze do lozeczka .Uwielbia jak mu pokazuje jak robi konik i lubi tez
                spiewac piosenki - tzn jak ja spiewam (tylko repertuar mam ubogi ). To straszny
                madralka. Widac ,ze juz lepiej kontroluje glod , bo moze poczekac
                chwile.Uwielbia tez sluchac muzyki , jak sie konczy to placze ,zeby mu znowu
                puscic smilea jak puszcze to sie slicznie cieszy . Kupilismy mu zabawke
                gimnastyczna , potrafi spedzic pol godziny , albo i wiecej na probie zlapania
                zabawek . Czasem mu wychodzi troszke niemrawo ,ale zauwazylam ,ze lepiej udaje
                mu sie jak narazie lewa raczka. Zwykle bije te zabawki i jak wydaja dzwiek to
                krzyczy z radosci. Niestety nie smieje sie jeszcze w glos , choc przez sen
                czesto mu sie to zdarza.
                Bylismy na szczepionkach - dostal 4 az jednego dnia sad(( , plakal potem caly
                dzien ,bo bolaly go nozki , goraczki nie mial .Spi nam pieknie w nocy budzi sie
                na jedzonko i dalej zasypia. No wogole jest spokojniutki i kochany i troche to
                taki synek mamusi ,ale zobaczymy z wiekiem. Poza tym zabieramy go wszedzie do
                restauracji ,sklepow ,znajomych , jechal nawet autobusem , a ostatnio bylismy z
                nim na weselu . Nawet nie obudzil sie na jedzenie - przespal impreze,a mama sie
                wybawila smile.
                Ja doszlam juz do wyjsciowej wagi ,tylko mialam 3 okresy pod rzad tzn. kilka
                dni przerwy i znowu i wybieram sie do lekarza ,bo to chyba nie jest
                normalne ... troche sie martwie.
                Asik napisz prosze cos na temat tego zastrzyku antykonc.tzn plusy i minusy ...
                bo zastanawiam sie jak tu sie zabezpieczac , czy znow tabletki , choc nie
                zabardzo mam na nie ochote.
                No zabieram sie za czytanie od poczatku ,a potem sie odezwe .
                Calusy
                Beata i Álex

                • 25.05.04, 18:16
                  • 25.05.04, 18:45
                    oj za szybko cos wcisnelamwink
                    Witajcie!! u nas w koncu wychodzi sloneczko po ciemnych i szarych dniach!!
                    Kamilek ma niestety niedoczynnosc tarczycy, jego mala tarczyca produkuje z
                    amalo hormonow, ale przyjmuje lekarstwa i jest nadzieja ze moze kiedys bedzie
                    mogl je odstawic, albo okaze sie ze to moze tylko niedobor jodu, ale to sie
                    okaze za jakis czas, rozwija sie wspaniale i nie widac na nim zadnej choroby.
                    Ladnie rosnie, przez 6 tyg urosl 3 cm, ciekawa jestem czy od ostaniej wizyty
                    znowu podrosl, ladnie mu przybywa na wadze, bola mnie jzu rece czasamiwink
                    Kamilek tez czesto smieje sie na glos ale jeszcze przez sen, za to slicznie i
                    bardzo chetnie sie usmiecha, zwlaszcza do mamy, bawi sie przyczepionymi do
                    lozeczka zabawkami, tzn uderza je raczka, przewaznie grzechotki i cieszy sie
                    jak brzecza, uwielbia jak trzymam go pionowo rozglada sie na wszystkie strony i
                    sam juz trzyma glowke, a na brzuszku delikatnie podnosci ramionka, lekarz
                    powiedzial ze jest bardzo silny!!tylko ze je co 2 godziny nawet i w nocy, i
                    jestem niewyspana i mecza nas gazy, a tutaj nie ma nic dobrego na kolki, gazy
                    itp bo amerykanki przewaznie karmia mieszanka a te sa tutaj takie, ze maja w
                    swoim skladzie jakies substancje zapobiegajace takim dolegliwosciom, to sa
                    slowa pediatry gdy pytalam o dobry srodek na gazy dla Kamilka!!ale mama ma nam
                    przyslac esputicon, wiec moze przestaniemy sie meczyc!!!oby!

                    Beatko ten zastrzyk to depro-provera, polecil mi to moj ginekolog, mam spokoj
                    na 3 miesiace, a ze karmie piersia to mam spokoj ze nic sie nie przedostaje na
                    100% do mleka, jest bardzo bezpieczny dla organizmu matki i dziecka i daje
                    99,9% skutecznsci ze nie zajde w ciaze, a jedyne minusy to to z emoge przytyc
                    (ale o to sie nie martwie)chcialam zeby mi po ciazy zostalo ze2-3 kg a tutaj
                    nic, chodze we wszystkich rzeczach sprzed ciazy, szybko schudlam, i drugi minus
                    to ze mozna dostac wczesniej okres, ja dostalam mimo z ekarmie caly czas
                    piersia, ale sie z tego ciesze, okres byl bezbolesny i oby tak juz zostalo!!
                    pozdrawiamy Asik i Kamilek 7 tyg i 4 dni
                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
                    • 25.05.04, 22:10
                      Ja też się zastanawiałam nad Depo Proverą, tyle że to znowu szprycowanie się
                      hormonami, a z nimi mam nienajlepsze doświadczenia. Minusem zastrzyków jest
                      często brak owulacji przez wiele miesięcy po ostatnim zastrzyku, średnio 12
                      miesięcy, ale moja koleżanka czekała aż 18 m-cy, więc trzeba to uwzględnić przy
                      planowaniu rodzeństwa dla naszych dzieciaczków smile

                      Kiciusia chyba zaczęły męczyć kolki- nie ma ataków płaczu, ale przed każdą
                      kupką strasznie męczy się, czerwieni i pręży i potrafi to trwać do pół godziny.
                      Strasznie mi go szkoda sad Asik- od kilku dni podaję mu esputicon 3x dziennie i
                      nic nie działa, więc nie nastawiaj się na rewelację. Mam nadzieję, że to po
                      prostu niedługo mu przejdzie. A tak w ogóle to na niektórych ujęciach Twój
                      synem wygląda prawie jak mój smile))) Tyle, że mój jest spooro pulchniejszy,
                      grubasek jeden. Najbardziej u Kiciusia uwielbiam jego tłuściutkie nóżki i łapki-
                      niedługo będzie wyglądał jak taki pofałdowany piesek (rasy nie pamiętam).
                      Pozdrawiamy
                      • 26.05.04, 02:48
                        dziewczyny dopadlo mnie okrutne przeziebienie!! mam katar, pobolewa mnie gardlo
                        ale to nic najgorsze ze Kamilek zlapal katarek! czyszcze mu nosek sola
                        fizjologiczna i czyszcze gruszke, ale ma lekka jakby chrypke (to nie jest
                        sapka), isc z nim do lekarza czy poczekac kilka dni, jak leczycie domowymi
                        sposobami aha i o Wy bierzecie, mozna np coldrex??pozdrawiam asik


                        Kamilek (02.04.04)
                        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
                        • 26.05.04, 11:26
                          Witajcie,
                          mam takie samo pytanie jak asik_w. Szymek też załapał katarek, dzisiaj była
                          położna wyczyściła mu nosek solą i gruszką, kazała tak robić , ale poradziła,
                          aby dla spokoju osłuchał małego lekarz. W sumie taki katarek to nic, ale u
                          niemowlaków szybko może przejśc na drogi oddechowe. Myślałam właśnie, ze to
                          może być sapka. A wy co jeszcze stosujecie na katar?

                          Dzisiaj przejżałam swoją garderobę no i nie mieszczę się jeszcze w ulubione
                          dżinsy i wiele innych rzeczy sad. Czy można 4 tygodnie po porodzie zacząć
                          ćwiczyć, jeśli tak, to jakie ćwiczenia polecacie, aby zgubić brzuszek.
                          A Apetyt to mam straszny. Po nakarmieniu małego zaraz "włącza mi się ssanie" i
                          mogłabym wymieść wszystko z lodówki, a niby karmiąc piersią się chudnie?
                          Wczoraj tez rozmawiałam z mężem na temat przyszłego zabezpieczenia, przyznam,
                          że brałam pod uwagę zastrzyk, ale słyszałam też , że niedługo ma sie pojawić
                          jakaś nowa pigułka, z tymże nie wiem, czy odpowiednia dla mam karmiących, nie
                          chce was wprowadzić w błąd. Zapytam mojej gin, jak się do niej wybiorę za dwa
                          tygodnie.
                          pozdrawiam
                          Ania
                          • 26.05.04, 11:37
                            mam nadzieję, że uda się wkleić link do albumu
                            pozdrawiam Ania

                            foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?id=21763&r=0
                • 26.05.04, 13:08
                  Dziewczyny, jak Wy to robicie, że tak szybko chudniecie? Ja zawsze byłam bardzo
                  szczupła i tęsknię za swoimi wymiarami (no, może z wyjątkiem biustu, który
                  obecnie jest trzy rozmiary większy i wreszcie wygląda proporcjonalnie).
                  Wprawdzie nie wyglądam źle, bo nawet specjalnie brzuszka nie mam, ale za to po
                  pare nadprogramowych cm w różnych miejscach. W sobotę idę na wesele i nie mam
                  co na siebie włożyć. Oczywiście chciałam zainwestować i kupić coś nowego, ale
                  idziemy z maluchem tak więc musi to być coś z łatwym dostępem do mleczka... i
                  tu zaczynają się schody.

                  Beatko, czy Wasz Alex spał na tej samej sali na której była zabawa? Mój Nikodem
                  to fajny facet, ale boję się że kilkugodzinny hałas wytrąci go z równowagi. Nie
                  ukrywam że po zagrożonej ciąży wreszcie bym się trochę pobawiła.

                  Asik, masz ślicznego synka. Zupełnie nie wygląda na takiego maluszka. Zuch!
                  Całuski.
                  • 26.05.04, 15:03
                    Czesc wam,
                    Co do cwiczen to ja robie tylko cwiczenia Kegla i na lezaco staram sie mocno
                    oddychac tzn wciagac brzuch najbardziej jak moge i to tyle, polozna mi
                    powiedziala ze bardziej intensywnie moge cwiczyc dopiero po 6 tyg od porodu,
                    jezeli wszystko jest w porzadku.
                    Moj Henryczek wazy juz 4700 a nie ma jeszcze miesiaca. Noszac go i karmiac co
                    dwie godziny mam nadzieje ze szybko schudne.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    Magda

                    • 26.05.04, 18:20
                      Witajcie Kochane Mamy!!!
                      Z okazji tak pięknego święta składamy Wam serdeczne życzonka: radości, miłości,
                      cierpiliwości, optymizmu, dużo słoneczna i pociechy z dzieciaczków!!! Dla wielu
                      z nas to pierwsze święto... jak pięknie być mamą... Kamilek z okazji tego
                      święta zbudził się dziś o 3 w nocy i "składał" mi życzenia do 6 smile Tak pięknie
                      gaworzył i się śmiał, że aż łezki szczęścia zakręciły mi się w oku (i wcale nie
                      przeszkadzało mi, że jest środek nocy)
                      Dziś mam wizytę u gina i zobaczę co ustalimy w sprawie antykoncepcji - myślicie
                      że pigułka nie jest bezpieczna jak się karmi piersią?
                      My mamy katarek prawie za sobą - czyszciłam nosek gruszką terrorystką smile Ale
                      Kamilek tego nie znosi... chyba jak każde dziecko.
                      Asik - twój Kamilek jest fajnym facetem smile Cudowne zdjęcia!
                      A co do kilogramów... ciągle jeszcze mam plusa... co widać w brzuszku. Na razie
                      gubię ilogramy karmiąc piersią, nosząc coraz to cięższego synka, spacerując i
                      jeżdżąc na rowerku (od 3 dni)!!! Też bym już chciała mieć swoją wagę. No ale
                      nic, wszystko przede mną!
                      Pozdrawiam mocno!
                      --
                      Buziaki,
                      Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                      • 26.05.04, 23:42
                        Cześć Dziewczyny!!!!

                        Wiele radości, usmiechu i zadowolenia z maluszków...to tak z okazji naszego swięta.
                        Ja dostalam od mojej Zuzi 15 róż, które wraz z życzeniami wręczył mi jej
                        tatus...to takie milutkie.

                        Asik, Kamilek chłopak pierwsza klasa....

                        Co do zabaw weselnych, ja takze chcialabym się gdzies wyszumiec, ale dopiero ide
                        na slub we wrześniu, wiec może do tej pory , zrzuce ostatnie kilogramy, które
                        jeszcze mam na ciałku...a to oznacza, że nie mieszczę sie jeszcze w wiele
                        ciuszków...no cóż należy czekać.

                        A u nas spokojnie, powoi pakuje manele, w piatek ruszamy do ojczyzny i już ie
                        moge sie doczekac, nie mówiac o babciach i dziadkach, którzy odliczaja godziny
                        do przyjazdu wnuczki...

                        Zuzia śpi spokojnie, w nocy budzi sie na jedzonko i zasypia...walczymy nadal z
                        ciemieniucha i jakąś egzemą na ciałku, no cóż takie są skutki posiadania
                        delikatnej i bardzo, bardzo wrażliwej skóry....

                        Pozdrawiam Was serdecznie

                        P.S.Co do zabezpieczenia, to myslę o tabletkach...ginekolog przepisał mi już je,
                        ale sie zastanawiam, mam miesiac bo tyle w niemczech recepta jest ważna...
                        P.S.czekam do soboty, aby iśc do sklepu i kupić sobie piwo karmi, tak jak
                        pisąłyscie, bo mleka mam na styk prawie, a gdybym chciała będąc w opolu wyjśc na
                        pogaduszki, to nie mam za bardzo co odciągac po karmieniu...wieć licze na
                        wiekszą laktacje, oby sie udało
                        • 27.05.04, 16:32
                          Hej smile
                          Ja też dostałam kwiatuszka od mojego synka, mały na rączkach u taty dzielnie
                          trzymał w łapce różę swojej wielkości, tak zacisnął na niej paluszki, że nie
                          mogłam jej mu wyjąć z rączki. Strasznie się wzruszyłam i popłakałam smile)
                          Jagna- jeśli chodzi o wagę, to nie stresuj się, na pewno schudniesz, jeśli
                          karmisz piersią, daj sobie trochę czasu. Ja też wciągam wszystko jak odkurzacz,
                          a dziś nikt by nie zgadł, że byłam niedawno w ciąży. Oczywiście jak jestem w
                          ubraniach (nawet bardzo obcisłych)- pod ubrankami została mi niestety ciągle
                          brązowa linia na brzucha, która strasznie mnie wkurza i jest okropna, ale ona
                          podobno potrafi schodzić przez wiele miesięcy sad
                          Wprowadziłam do diety sok z marchwi i mały dostał wysypki za uszkami i na
                          klatce piersiowej i chyba też od tego soku miał te kolkowe bóle brzuszka. Do
                          tego poprzedniej nocy zrobił aż 8 kupek, aż zaczęłam się martwić, czy to nie
                          biegunka. Odstawiłam sok marchwiowy i jabłkowy (po tym bolał go brzuszek) i
                          dziecko jak nowe- spokojniutkie i radosne. Szkoda, bo znowu będę na samej
                          wodzie, ale czego się nie robi dla dziecka.
                          Maciuś ostatnio coraz częściej sam zasypia w łóżeczku, co mnie baaardzo cieszy,
                          bo same wiecie, co znaczy nocne usypianie dziecka. Wcześniej musiałam go
                          trzymać na rękach do pół godziny i dopiero wtedy dawał się odsłożyć do łóżeczka
                          bez rozbudzania. Teraz go karmię, trzymam w pionie 5-10 minut, żeby mu się
                          jedzonko uleżało i kładę do łóżeczka- czasem chwilę pokwili, czasem nawet nie.
                          A kąpiel to dla niego takie przeżycie, że zasypia jeszcze przy piersi jak
                          kamień, więc o tej 20.00 w ogóle nie ma tematu usypiania.
                          Coraz dłużej potrafi też zająć się sam sobą- dwie ulubione rzeczy do
                          obserwowania to karuzelka i żaluzje (minimum 30 minut), przy czym nie wiem, czy
                          żaluzje nie są dla niego numerem jeden smile Na dzień dziecka kupujemy mu matę
                          gimnastyczną, więc mam nadzieję, że też go zajmie, zwłaszcza że mało śpi w
                          dzień- wstaje około 10, śpi 2-3 godziny na spacerze (13.00-15.00) i potem przed
                          nocą jeszcze raz godzinę- dwie.
                          Poza tym mam już wieelką torbę rzeczy z których maluch wyrósł, teraz nosi
                          ciuszki w rozmiarze 68, niektóe rękawki czy nogawki trzeba podwijać, ale
                          większość jest dobra, choć przecież nie ma tylu cm długości.
                          Byłam dzisiaj pierwszy raz na siłowni, super było się poruszać i wreszcie
                          poćwiczyć mięśnie brzucha- ciekawe, czy mój brzuch będzie kiedyś taki jak przed
                          ciążą... No i poćwiczyłam też mięśnie pleców, które czasem mnie bolą nawet nie
                          tyle od noszenia, co od przygarbienia, któe jest nieuniknione przy dziecku na
                          rękach. Będę ćwiczyć co najmniej 3x w tygodniu, chcę też się wybrać na basen-
                          oczywiście z niemężem w roli niańki smile
                          Pozdrowionka
                          • 27.05.04, 20:15
                            Witajcie,
                            Opolanko - życzę Wam szczęśliwej podróży do Polski; to dla małej pierwsze wieka
                            wyprawa; w Polsce natomiast życzę cudownych rodzinnych chwil (mogę sobie już
                            wyobrazić jak dziadkowie czekająsmile), udanych spotkań z przyjaciółmi i smacznego
                            piwka karmi smile
                            Malilko - chyba niewiele przytyłaś w ciąży skoro juz u Ciebie taka super
                            figura - naprawdę pozazdrościć - ja zmagam się z brzuszkiem, ale chyba jeszcze
                            trochę to potrwa sad( A krechę na brzuchu też mam...
                            Wczoraj byłam u gina i rozmawiałam w sprawie zabezpieczenia; polecał Cerazette
                            lub Depo-Provera (o spirali nawet nie było mowy, bo nie można) - w poniedziałek
                            mam przyjśc po receptę i nie wiem co wybrać; tabletki ok, ale nie chce mi się
                            połykać codziennie dawki hormonów i pamiętać o punktualności, a zastrzyk??? to
                            jednorazowa dawka hormonów i spokój na 3 m-ce; wady i zalety nają oba środki;
                            nie wiem jak mój organizm będzie je tolerował - tabletki można w każdej chwili
                            odstawić, a zastrzyk nie... mam pytanie do ASIK - jak się czujesz po zastzryku -
                            masz jakieś uboczne objawy (nudności, zawroty głowy itp?); a dziewiczyny,
                            które bierzecie Cerazette, czy u Was są jakieś działania niepożądane?
                            Uciekam - obowiązki matki wzywają...
                            --
                            Buziaki,
                            Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                            • 28.05.04, 00:47
                              Hej,
                              W poniedziałek byłam z Ingusią na pierwszym szczepieniu. Jakoś poszło i nawet
                              nie była później bardzo marudna. Mała waży już (a może "dopiero") 4 660 i
                              bardzo ładnie przybiera na wadze. Od wczoraj ma katarek i jest trochę
                              niespokojna, ponieważ ma kłopoty z oddychaniem. Byłyśmy dzisiaj u lekarza i
                              dostałyśmy kropelki do nosa i do picia wapno. Pani doktor powiedziała, że u tak
                              małych dzici nie powinno się używać gruszki do nosa. Panią doktor zanipokoiło,
                              że Inga jest strasznie blada i kazała zrobić badanie moczu. Mam nadzieję, że
                              wyniki będą OK.
                              Moj córcia nie zapomniała wczoraj o święcie swojej mamy i z pomocą tatusia
                              wręczyła mi prezent w posataci pięknego kubeczka na herbatę ze spacjalną
                              dedykacją.
                              Opolanko - ja też życzę miłej podróży do Polski i mile spędzonych chwil wraz z
                              rodziną.
                              Mi też po ciąży zostało jeszcze 5 kilo do zrzucenia, ale waga ani drgnie.
                              Pocieszam się jednak, że zaczęłam się już powili mieścić w moje stare
                              (niektóre) ubrania i mogę schować te ciążowe.
                              pozdrawiam,
                              Lidka
    • 28.05.04, 01:21
      moj post mial pojawic sie tutaj ech .. no nic wyslalam na ogolny

    • 28.05.04, 01:25
      dziewczyny jeszcze raz , bo troche pokrecilam moj post z przedstawieniem sie
      jest na ogolnym jak komus chce sie przeczytac.. pomylilam sie przy wyslaniu
      pozdrawiam , zakrecona jak zawsze

      ada i Gracjan 19.04.04 smile
      • 28.05.04, 01:44
        Hej!!
        serdecznie witam ejaeja i jej synka Gracjankasmile).
        Oj Opolanko jak ja Ci zazdrosze, ze mozesz w sumie w kazdej chwili jechac do
        domku, my musimy poczekac do wrzesnia a pozniej kirunek Szczecin!!
        Dorotko, ja jestem jak narazie bardzo zadowolona z zastrzyku, zadnych
        przykrych niespodzianek nie bylo, troche bolalo mnie miejsce, w ktore dostalam
        go, ale to chyba normalne bo wszystkie domisniowe bola, no i po 2 tygodniach
        dostalam BEZBOLESNEGO!!! okresu, ale lekarka powiedziala mi ze to moze nastapic
        nawet jak akrmie piersia, wiec nie bylo strachu, i mam spokoj nie musz
        epamietac o godzinach i tabletkach
        oj syrena sie wlaczyla chyba chce cycusiaAsik
    • 28.05.04, 09:39
      Witam serdecznie
      ale mamy dziś ładną pogodę , cieszy mnie to niesamowicie bo sobie
      pospacerujemy smile. Wczoraj Igor był ważony - 5300g co oznacza, że w ciągu
      ostatniego tygodnia przybrał 300g, ma już 60cm i też od pewnego czasu nie
      wchodzi w większość ubranek, musimy zaopatrzyć się w większą ilość ubranek o
      numerze 68, choć te pewnie na długo w szafie małego nie zagoszcząsmile Po
      lekarstwie, które przepisała nam w zeszłym tygodniu pani doktro mały zrobił się
      spokojniejszy ,ma jak dawniej wilczy apetyt ale nie je już cały dzień.
      Płaczliwy robi się 2 razy dziennie rano ok 7 i 17 , kiedy to robi kupkę a ma z
      tym problem. Jeśli jestem już przy kupkach to mam pytanie jakiego rozmiaru
      pieluch uzywacie?? Do wczoraj używaliśmy jeszcze 2 ale dziś zaczynamy 3. Tamte
      trudno było już założyć, poza tym mały miał po nich ślady na nózkach no i kupkę
      na pleckach a nawet brzuszkusmile choć nie wiem czy to akurat wina pieluchy.
      Co do moich nadprogramowych kilogramów( nie licząc tych sprzed ciązysmile) zostało
      jeszcze ponad 10sad( tak więc nie łatwo wcisnąć się w coś sprzed roku,rzecz
      jasna najgorzej jest ze spodniami. Karmiąc piersią się chudnie ale jakoś ciężko
      to widzę.
      Co do zabezpieczenia to nadal nie jestem zdecydowana, wczoraj mój gin.
      stwierdził,że jeśli karmię piersią to on wszelkie środki hormonalne (nawet te z
      małą zawartością )odradza, no cóż muszę jeszcze pomyśleć.

      EJAEJA witam serdecznie, jesli mogę zapytać to skąd to ejaeja???? Pytam bo mój
      synek kiedy jest bardzo wkurzony i ssie smoka to właśnie wydaje taki dźwiek,
      słychać bardzo wyraźnei ejaejasmile)


      Zyczę wszystkim miłego, pełnego słońca weekendu. Nika
      • 28.05.04, 10:58
        Witajcie smile
        Wczoraj na spacerze zmoczyła mnie wiosenna burza z gradobiciem, wróciłam do
        domu przemoczona i zziębnięta, a dziecko nawet się nie obudziło smile
        Male_co_nieco- my już od miesiąca używamy rozmiaru 3, bo już wtedy odciskały
        się gumeczki i były ogólnie za małe, myślę że wtedy Kiciuś miał jakieś 4,5kg. A
        i teraz 2x zdarzyła się kupka na pleckach, no ale to były wieeelkie kupki,
        które nie mieściły się do pieluszki smile
        Dorotko- w ciąży przytyłam 13kg i wyglądałam i czułam się jak nie przymierzając
        słonica. Ze szpitala wyszłam o 9kg lżejsza (zalety diety po cc, hehe), a potem
        gubiłam wagę w tempie kilogram na tydzień-półtora, więc nie jakoś specjalnie
        drastycznie.
        Mój synek miał sapkę w sumie przez prawie miesiąc, tylko w nocy- tak od 2.00 do
        8 rano. Byliśmy u lekarza, nic mu nie byo, a katarek go męczył. Stosowałam
        kropelki homeopatyczne Euphorbium i maść majerankową pod nosek i to pomagało na
        kilka godzin, więc przynajmniej spał spokojnie od karmienia do karmienia. A
        potem sapka sama z siebie przeszła. Mój pediatra też odradzał gruszkę, jako
        zbyt agresywną dla takiego maluszka.
        Z tym zabezpieczeniem też już wariuję i nie wiem, co wybrać, zaczyna mnie to
        frustrować.
        Opolanko- szczęśliwej drogi do domku!
        Pozdrowionka
        • 28.05.04, 13:50
          witajcie kochane!
          zdalam juz drugi egzamin doktorski. bylo ok. jeszcze tylko egzamin kierunkowy 9
          czerwca i 17 czerwca o 11 sie bronie.
          na odciecz przyjechala do nas babcia Michalka - jak już Wam pisalam.
          stwierdzam, ze dobrze jest miec kogos takiego do pomocy - choc momentami
          musialam sie niezle powsciagac. juz zatesknilam za spacerkami z Malutkim.
          w srode bylismy pierwszy raz od wyjscia ze szpitala u lekarza - maluch zostal
          zaszczepiony wykupiona przez nas szczepionka i dodatkowo na hib - zniosl
          wszytsko dzielnie, slac usmiechy wszystkim pieegniarkom lekarce. nie mial tez
          zadnych negatywnych objawow.
          no i wreszcie wiemy, ze Michalek wazy juz 6000g i mierzy 65cm! maly smoczek nam
          rosnie!!!!!!!
          ladnie wymawia juz wiele glosek, usmiecha sie i zabiera sie za przewracanie.
          cudnie jest patrzec, jak szybko sie rozwija i pomylec, ze juz nigdy szybciej
          nie bedzie tego robil...
          Malutkiego obsypalo cosik na calym cialku i kapie go zgodnie z sugestia lekarki
          w krochmalu - hmmm, po 2 dniach niby cos widac, niby nie. sama nie wiem. mam
          tez masc, ktora przepisala lekarka, ale to ostatecznosc. zobaczymy, co pomoze.
          nie wieadomo, co to jest - bo moze to byc wszystko. ale ja jem bardzo uwaznie i
          gdy powiedzialam lekarce, co zajadam - stwierdzila, ze mam nie przesadzac i
          wprowadzac nowe produkty, a nie tylko bazowac na tych podstawowych. ale nie
          chce mi sie nic zmieniac - juz przywyklam.
          mam tez dobre rezultaty - waze o 2kg mniej niz przed ciaza i calkiem mi z tym
          dobrze.
          Malilko - ja tez pijam karmi, a 2 godz, po wieczornym karmieniu sciagam cala
          butle pokarmu. chyba cos w tym jest. no i slodkie ono, w sumie pychotka,
          zwlaszcza jak sie nie jada slodyczy.
          Opolanko - szcesliwej drogi i pozytywnych wibracji w Polsce. wyobrazam sobie,
          jak wszyscy czekaja. moi rodzice mieszkaja od nas daleko, mojemu bratu w marcu
          urodzil sie synek, wiec jeszcze u nas nie byli. poza tym mam niepelnosprawna
          mame i raczej to my do nich pojedziemy - pod koniec czerwca. zostane wtedy
          drugi raz mama wink)) bede chrzestna u bratankasmile)))

          tyle na razie nadrabiania zaleglosci - pozdrawiamy i zyczymy slonca na weekend,
          contra, Michas i cala reszta
          • 29.05.04, 12:56
            Cześć dziewczyny,
            Nie zaglądałam kilka dni, a tu wiosenne ożywienie i dużo dobrego nastroju. U
            nas też przez tydzień była męża mama. Było cudnie, wypuszczała Emilkę z rąk
            tylko kiedy myła okna, gotowała i prasowała. A więc pełne odprężenie.
            Chodziłyśmy na przedługaśne spacery i dwa razy byłyśmy na babskich zakupach i
            jeszcze w Ikei. Załatwiłam paszporty maluchom i byłam u gina. Same ważne
            rzeczy. Co do gina. U mnie wszystko ok. rany po szyciu krocza się całkowicie
            zagoiły i macica wróciła do stanu przed porodem. Mój gin zaproponował mi albo
            tabletki cerazette (są całkowicie bezpieczne przy karmieniu, ale to codzienne
            łykanie) lub wkładkę domaciczną Mirena uwalniającą hormony tylko miejscowo,
            którą można założyć na 3 lub 5 lat. Ponieważ raczej kończymy na Emilce nasze
            plany macierzyńskie, więc może zdecyduję się na tę wkładkę. Jeszcze muszę się
            trochę doinformować, obgadac to z mężem, pobuszować po forach na temat tej
            Mireny.
            Emilkę obsypało w tym tygodniu na brzuszku czerwonymi kropeczkami, ale po dwóch
            dniach znikło. Jestem pewna, że to po gorącej czekoladzie, a w ten dzień
            zjadłam jeszcze prince polo, więc chyba jej dowaliłam niezłą dawkę czekoladową.
            Na dodatek przez jedno popołudnie miała okropne wzdęcia i po raz pierwszy od
            porodu spędziła całe popołudnie na naszych rączkach. Nie płakała, ale była
            bardzo niezadowolona. ALe na szczęście znowu mam aniołka, bardzo lubi gadać i
            kiedy się do niej mówi to odpowiada guganiem. NAjwiększą euforię przeżywa
            budząc się rano, kopie wtedy nogami jakby pedałowała na rowerze, śmieje się do
            ścian i lamp i jest cała happy. DO obracania się na razie nie bierze. I nie
            lubi leżeć na brzuchu. Nadal walczę z ciemieniuchą, króra mam wrażenie się
            powiększa.
            Niestety moją starszą Julkę nie opuszczają choróbska, teraz ma zapalenie węzłów
            chłonnych. Straszne paskudztwo, ma 2 razy dziennie antybiotyk zastrzyki.
            Masakra, sam płaczsad((( Nie poślę wiec już ją do przedszkola w czerwcu, bo w
            maju chorowała 3 razy i mam dosyć tych choróbsk. I tak w wakacje są dwa
            miesiące wolne, więc niech się wykuruje. TO cud, że Emilka nawet katarku od
            niej nie złapała, a Julia całuje ją często.
            Na szczęście optymizm mnie nie opuszcza jakoś ciagniemy do przodu. Wam też
            życzę dużo słoneczka na niebie i na buziach naszych maluchów
            mami&co
            • 31.05.04, 13:21
              Czesc wszystkim,
              Wlasnie moja mama wrocila do Polski, i smutno mi i rycze. Z nia czulam sie
              bezpieczniej a teraz bede siedziala sama z dzieckiem cale dnie. Buuu...
              Poza tym u mnie w porzadku, Henrys wylysial z przodu a na czubku ma pare
              dlugich wlosow ktore mu stercza wyglada przesmiesznie. Nie ma zadnej wysypki. Z
              jedzeniem nabral rytmu przyznam ze troche dziwnego tzn. ma taki czas, ok 3-4
              godzin rano i wieczorem, ze je co godzine i marudzi a nastepnie zapada w taki
              mocny sen ze musze go budzic po 3.5 godzinach na karmienie a potem dalej spi.
              Ja chudne i jestem bardzo zadowolona z tego powodu, oczywiscie zostalo mi
              jeszcze 7 kilo ale w czasie ciazy przytylam 20 a od porodu minal dopiero
              miesiac wiec jestem dobrej mysli. Nie mam zadnej diety, jem wszystko na co mama
              ochote. Czego wam tez zycze.
              Pozdrawiam
              Magda
              • 01.06.04, 17:02
                Czesc,
                Jakos nikt nie pisze, wiec znowu ja. Tym razem mam pytanie o nosidelko. Dzis
                poraz pierwszy wsadzilam mego Henryczka w nosidelko na brzuchu i wydawal sie
                zadowolony z takiej podrozy. Aczkolwiek nie szlam daleko. Zastanawiam sie czy
                to nie za wczesnie. Czy mozna takie miesieczne dzieci nosic dlugo w pozycji
                pionowej. Czy to nie jest zbyt duze obciazanie na ich kregoslup. W instrukcji
                pisza ze jest przenaczony dla dzieci od 0 - 18 miesiecy. Ale jakos nie jestem
                przekonana.
                Pozdrawiam
                Magda
                • 01.06.04, 23:18
                  Witajcie,
                  Ale cisza u nas- dziewczyny gdzie jesteście??? To pewnie przez piękną pogodę-
                  my cały weekend spędziliśmy na działkach u jednych i drugich rodziców, a teraz
                  spacerki też trwają po 5 godzin, oczywiście z obnażaniem piersi w parku
                  włącznie smile
                  Mag-da: według lekarzy nosidełka są absolutnie zakazane zanim dziecko nie
                  zacznie samo siedzieć, poniewać obciążenie dla kręgosłupa jest zbyt duże i może
                  prowadzić do trwałego skrzywienia plecków. Szkoda, bo też się nie mogę
                  doczekać, żeby mojego ponad 6-kilowego szkraba włożyć do niego włożyć.
                  Contraria: gdzieś wcześniej pisałaś, że dużo ćwiczysz z dzieckiem- co dokładnie
                  robisz? Bo ja nie mam pomysłu na ćwiczenia poza leżeniem na brzuszku i
                  ćwiczeniami na odwodzenie stawów biodrowych.
                  Trzymajcie się,
                  Malilka i 8 tygodniowy Maciuś
    • 01.06.04, 21:42
      kochane mamusie!
      wycalujcie swoje dzieciatka na okolicznosc ich swieta. niechajzawsze swieci im
      slonce, a usmiech nie schodzi z ich twarzyczek!!!
      contra i spolka
      • 04.06.04, 10:03
        Cześć
        Mag-do, ja wprawdzie mieszkam w Polsce ale zastanawiam się nad wakacjami w
        jakimś uroczym miejscu i aby nie męczyć nas wszystkich w grę wchodzi tylko
        samolot. Zaraz po porodzie rozmawiałam o tym z pediatrą w szpitalu, i podobno
        nie ma żadnych przeciwskazań. Kazała odczekać pare tygodni. Do wakacji minie
        pare miesięcy więc o samolot jestem spokojna. Martwię się raczej upałami i tym
        co ewentualnie zjem a czego mały organizm nie zaakceptuje.
        Babeczki, a może macie sprawdzone jakieś czarujące miejsca, które będą
        odpowiednie dla czteromiesięcznych dzieci? Dodam, że w cywilizacji. Egzotyczne
        wyprawy zostawię na później.
        A może spędzimy wakacje wspólnie? Nie jest to chyba najgorszy pomysł?

        pa, pa
    • 02.06.04, 09:21
      Ale cisza...... ale trudno się dziwić pogoda super, choć u nas teraz za oknem
      coś niezbyt, mam nadzieję, że jednak słońce wyjdzie zza chmur. Nie wiem co by
      było gdyby mały urodził się zimą, spacerki są czasami jedyną radą na małego
      marudę a przy takiej pogodzie można spędzać na spacerze czy np. balkonie cały
      dzień, zimą byłoby gorzej.
      Jeśli idzie o nosidełko to słyszałam, że nie wolno go używać dopóki dziecko
      nie trzyma sztywno główki i już się nie mogę doczekać kiedy to będzie. Myślę,
      że noszenie w nosidełku małego, którego wszystko interesuje, a który robi się
      coraz cięższy , będzie trochę wygodniejsze.
      Wczoraj wieczorkiem po półgodzinnym wpatrywaniu się w karuzelę , Igor
      zadebiutował na macie gim. furorę zrobiła piszcząca pszczółka J

      Uciekam bo muszę co chwila nakręcać karuzelę J

      Mami życzymy Julce szybkiego powrotu do zdrowia.

      Nika i Igor

      P.S No i pada...
      • 02.06.04, 11:12
        Witam,
        nie było mnie 1,5 miesiąca. Julka jest bardzo wymagającym dzieckiem, ciągle
        domaga się noszenia i kołysaniaa. uwielbia muzyke, wiec usypiam ją tańcząc,
        jest oczywiscie kochana i śliczna. teraz śpi, ale nigdy nie trwa to dłużej niż
        10 min (w łóżeczku), o już sie budzi. jeszcze zajrzę tymczasem serdecznie was
        pozdrawiam, jestem z wami choć nie mam czasu narazie tu za czesto zagladac
        ula
        • 02.06.04, 12:46
          Witajcie,
          u nas leci jakoś pomalutku. Dzisiaj Szymek ma 5 tygodni. Za tydzień idziemy na
          szczepienie, jestem ciekawa jak mały to zniesie i czy będzie bardzo po tym
          marudził. Jak narazie jest grzecznym chłopcem, śpi, je co 3-4 godziny, a w nocy
          potrafi przespać 5 godzin. Bardzo lubi spacery, cały czas śpi. Nadal mu się
          czasami ulewa, nie ma reguły po którym posiłku, czasem mu sie odbija a czasem
          nie, sama nie wiem, czy jest sposób na ulewanie?.
          W ubiegły czwartek zamówiliśmy lekarkę na wizytę domową, bo mały miał katarek i
          wolałam, aby go osłuchała. Na szczęście wszystko jest w porządku, przepisała
          Nasivin na katarek, wapno i Cebion. Czy wy też dajecie swoim dzieciaczkom ,
          Cebion bo zapomniałam zapytać, jak długo mam to dawać. Wapno mamy w syropie,
          tylko też już nie pamiętam, czy ja mam je pić, czy dawać małemu. Chyba będę
          musiała zadzwonić do pani doktor, skleroza nie bolismile.
          Pogoda u nas dzisiaj do bani, tylko patrzeć, kiedy zacznie padać.

          Ps. mam pytanie odnośnie pampersów, jak do tej pory jeszcze testuję Pampers i
          Huggies. Narazie używamy 2 (od 3-6 kg),wydaję mi się, że chyba są za małe, bo
          czasem Szymek ma pół tyłeczka odkrytego i odciski na nózkach od rzep. Jak
          myślicie, czy czas już na większe trójki, czy są one dużo większe i czy aby nie
          będą za duże? Nie wiem ile mały waży, bo dopiero zważa go przed szczepieniem za
          tydzień.
          Zmykam troszkę poprasować, mały śpi słodziutko w łózeczku, mam chwilke spokoju.
          pozdrawiam
          Ania
          • 02.06.04, 14:17
            Cześć
            Winiu, proponuję pampersy "3", z zamałymi męczycie się oboje.
            Mój Nikodem też bierze cebion już od trzeciego tyg. życia, za tydzień mam
            dołożyć cebion multi.
            Mag-do z tym nosidełkiem poczekałabym jeszcze trochę, miesięczny szkrab to
            jeszcze maluch.
            W sobotę byłam na weselichu z całą moją małą rodzinką. Synek był rozkoszny i
            wszystkich wokół zachwycił swoją osobą. Do tego rozumiał, że rodzice nie żyją
            na jego wyłączny użytek i pomimo huku orkiestry spał słodko.
            Dziś byliśmy na szczepieniu. Rozpacz nie trwała długo i maluch śpi. Zobaczymy
            jak upłynie reszta dnia.
            Przy okazji został opomiarowany:6300g/60cm (przy urodzeniu:2850/54cm)zważywszy,
            że ma nie całe 8 tyg. to niezły wynik. Pewnie niebawem czeka nas kuracja
            odchudzającawink.
            A, wczoraj zjadłam na próbę 4 truskawki, narazie bez dziwnych objawów ale
            poczekam jeszcze pare dni.
            Dobra, lece do sprzątania.
            buziaki
            • 02.06.04, 15:33
              Witajcie!! dzisiaj Kamilek konczy 2 miesiace, oj jak ten czas szybko leciwink).
              Jutro idziemy na szczepienie, ale boje sie z enic z tego nie bedzie Maly ma
              jeszcza katarek, co prawda juz malenki, ale chyba przy czyms takim nie
              szczepia, zreszta tutaj nic mnie nie zdziwi.
              Oj ostatnio mam z nim utrapienie, do tego ze mecza okropne wzdecia chyba
              oboje sie przyzwyczailimy, mimo z eja na scislej diecie, masujemy, przytulamy i
              jakos nocka mija, pozniej w dzien to odsypiamy, problem jest z jedzeniem,
              Kamilek od urodzenia krotko ssal, ale teraz to podje max 5 min i nie chce ale
              za godzine wola znowu i tak caly dzien w nocy max pospi 2,5 godziny, takze
              czeste jedzonko i brzuszek wiec snu za duzo nie mam.
              Magda tutaj w usa pediatrzy zalecaja nosidelko od 6 tygodnia, przemawiaja za
              tym min ze dziecko blisko matki i jest spokojne, to prawda moj szkarab zaraz
              slodko zasypia i lubi w nim siedziec, tylko z edla takich maluchow trzeba
              specjalne z usztywnieniami i ataestem, te na ktorych pisze od 0-12 nie sa
              odpowiednie dla tak mlodego cialka, ja Kamilka czasami nosze w nosidelku jak
              idziemy na spacer na plaze, z wozkiem po piasku sie nie da, ale tutaj nawet
              wozki nie maja typowej jak w Polsce plaskiej gondolki, tylko wozek skalda sie
              ze spacerowki i fotelika samochodowego, wiec maluszek jest na pol siedzaco i
              chyba dlatego tutaj dzieci same siedza w 4 miesiacu a zaczynaja chodzic okolo
              10, ich kregoslupy sa przyzwyczajone do tego, nie wiem co o tym myslec, ale nie
              mam wyjscia, mamy taki wozek i musze przyznac ze Maly uwielbia jezdzic w nim na
              spacerki, oglada wszystko i sie smieje(rzadko spi na spacerku). Kamilek wogole
              jest bardzo zywym dzieckiem, ciekawy swiata, gdy biaore go na rece musi byc w
              pozycji pionowej bo inaczej wrzask, kreci glowka na wszystkie strony i musi
              obejrzec wszystko dookola, no i odkryl tv, chwilamk gdy z tata "oglada" mecze
              mam wrazenie ze wie o co w tym wszystkim chodzi, ale na takie ogladanie
              pozwalam bardzo rzadko i na chwilke, zreszta zaraz maluch znajdzie cos
              ciekawszego np zaluzjewink)).
              Pampersow tez uzywamy juz wiekszych( u nas to 2, inne oznaczenie)moze
              troszeczke luzniejsze, ale nie ma zadnych sladow po rzepach,
              dziewczyny czy macie jakis patent na mycie szpar miedzy paluszkami u nozek, u
              mojego misia, codziennie tam kupa jakis klaczkow, a dobrowolniw nie dawink)
              serdecznie pozdrawiamy Asik i Kamilek (02.04.04)

              a to moj szkarab wink)

              foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
              • 02.06.04, 22:55
                Hej dziewczyny...

                Dziękuję serdecznie,za wszytskie zycznia miłego pobytu, a jest on naprawdę
                wspaniały...Dziadkowie i babcie zachwycone, ciocie i wujkowie takze, odwiedzaja
                nas...Zuzia zbiera prezenty..

                Jestem bardzo szczęśliwa, spotkalam już się z przyjaciółmi...ale wiadomo, że
                nigdy dosyć tych odwiedzin,jeśli sie jest tak daleko i tak długo od domu...Wiec
                mamy napięty harmonogram,ale mnie w to graj

                a zuzia w czasie podróży. była wspaniała. przespała 6 godzin, obudziła sie na
                jedzonko i znowu zapadła w sen...dopiero jak dojechaliśmy do Wrocławia, to sie
                obudziła i do samego Opola już nie zmrużyła oka, wiec wniosek z tego, ze lubi
                podróżować....

                Ok dziewczyny..życze miłych dni..odezwę sie niebawem, najprawdopodobniej po
                powrocie...

                No i te kilogramy co utraciłam to chyba znów przyjda, bo spragniona polskiego
                jadła, nie odmawiam i pałaszuje te pyszności
                • 03.06.04, 09:32
                  Cześć mamusie smile
                  Opolanka- Ty masz teraz dobrze, bo masz wieloosobowy zespół d/s noszenia Zuzi
                  czynny pewnie całą dobę smile No i zazdroszczę, że Zuzia potrafi przespać 6h (na
                  piersi)- nasz rekord to 5h15min, wieczorem po kąpieli. A jazdę samochodem moje
                  dziecko też wprost uwielbia, nic go nie uspokaja tak szybko jak jazda- 30
                  sekund od ruszenia jest ZAWSZE święty spokój. Tyle, że najbardziej lubi jeździć
                  z tatą- szybko, dynamicznie i z muzyczką. Czasem jeździmy z moimi rodzicami na
                  działkę, ale oni za bardzo się pieszczą (tata podjeżdżając pod głupi krawężnik
                  ledwo się toczy, żeby wnuczka nie podrzuciło, a mama mówi szeptem, żeby go nie
                  obudzić), co daje odwrotny efekt, bo mały właśnie najbardziej lubi jak w
                  samochodzie trzęsie i jest głośno. Ale dziadków się nie przekona smile
                  Nawet sobie myśleliśmy, że z takim podróżnikiem to można by do CHorwacji
                  skoczyć na 7-10dni, tylko że nie bardzo sobie takie wakacje wyobrażam- na plażę
                  dla maluszka za wcześnie, ogólnie za gorąco, no i co ja miałabym z nim robić
                  cały dzień? A Wy zastanawiałyście się nad wakacjami?

                  A ja biedna ciągle jestem na dość ścisłej diecie, bo próby wprowadzenia nowych
                  produktów raz za razem kończą się źle sad Po soku marchwiowym Maciuś omal nie
                  dostał biegunki- między północą a 9 rano zrobił 8 wielkich kupek, bałam się, że
                  się odwodni, ale cały czas wisiał przy piersi. Do tego strasznie bolał go
                  brzuszek. Po smażonym kotlecie dostał ataku kolki, a po niesypanych
                  rzodkiewkach od mamy z działki wysypki. Oczywiście średnio co tydzień próbuję
                  od nowa, ale na razie sukcesu. Teraz testuję moje ukochane truskawki. Wczoraj
                  zjadłam 5 sztuk, no ale wiadomo, że reakcja uczuleniowa występuje dopiero za
                  drugim podejściem, kiedy organizm "rozpoznaje" intruza, więc dzisiaj się okaże,
                  co Maciuś na truskaweczki. Zresztą nawet jak się obędzie bez uczulenia to co z
                  tego- takie mikre ilości nie są w stanie mnie zadowolić, normalnie zjadałam
                  minimum pół kg na raz sad

                  Buziaki smile
                  • 03.06.04, 10:22
                    czesc, wszystkim,
                    Musze sie pochwalic moim Henrysiem, nie mial jeszcze ani razu kolki i nie ma
                    zadnych uczulen. Raz tylko byl zsypany jak bralam antybiotyki. A tak jem
                    truskawki i wszystko na co mam ochote bez ograniczen. Mam nadzieje ze nie
                    zapesze i nadal bedzie cudownym dzieciaczkiem.
                    Asik mam dokladnie taki sam wozek jak ty i moj maly tez lubi w nim jezdzic. W
                    Londynie widzialam nawet tygodniowe dzieci w nosidelkach. (Nawet glowa im nie
                    wystawala)Ale ja poczekam jeszcze dwa miesiace az moj maly bedzie sztywniejszy
                    tylko wtedy pojawi sie inny problem, mianowicie moze mu byc za goraco. Ale
                    zobaczymy.
                    Mam pytanie do Asi i Beaty i innych dziewczyn mieszkajacych za granica. Czy
                    zamierzacie leciec na wakacje do Polski. Ja nie wiem jak takie maluszki znosza
                    samolot. Zeby poleciec taniej wypadaloby juz rezerwowac bilety. Jezu musze
                    konczyc.
                    Pozdrawiam
                    • 04.06.04, 10:07
                      Przepraszam Was, ale mój post wkleił się wyżej (pod 01.06.)
                      jagna
                      • 04.06.04, 10:58
                        Cześć wszystkim mamuśkom!

                        Bardzo trudno było mi się zebrać do przeczytania i teraz napisania czegoś. A to
                        zpowodu, że w ciągu 7 tyg. wychowałam sobie Panią Rączkowską, z którą non stop
                        trzeba spacerowac na rączkach. Kilka dni temu się zbuntowałam i powedziałam
                        koniec, Lidka coraz większa (tydzień temu 6430 g) kręgosłup nie wytrzymuje,
                        warczę non stop na męża, Marysia zaniedbana, koniec. Wprowadzam metodę
                        kontrolowanego pocieszania. Odkładam małą do łóżeczka i jak się drze, to trochę
                        jej na to pozwalam, potem przychodzę do niej trochę zagadam, albo wezmę na ręce
                        i poprzytulam. Po jednym dniu od razu widać było efekty, jej się nic złego z
                        psychiką nie stanie, a i ja nie zwariuję i jest większa szansa, że jej szybko
                        nie znienawidzę. Staram też odzwyczaić ją od zasypiania przy cycu, na leżąco,
                        odkładam ją do łóżeczka, choć w nocy kosztuje mnie to wiele. Ale wiem, że to
                        się opłaci i nauczy się spać sama w łóżeczku. Kiedyś b yły metody, że dziecko
                        najedzone sucho ma to może sobie ryczeć. Teraz odpaliło wszystkim w drugą
                        stronę 180 st. ja staram się znaleźć złoty środek i nabrać trochę dystansu do
                        dziecka, przecież ono nie jest pępkiem świata ( rodziny!!!).
                        Żadnych kłopotów nie mamy z marudką, jest bardzo pogodna, uśmiecha się od uchu
                        do ucha, grucha rozkosznie, ja staram się też gadać w tym jej języku (to wcale
                        nie jest takie proste)i bardzo lubię z nią tak spędzać czas. Marysia
                        stwierdziła, ze mogłaby mieć 6 takich sióstr (łomatko!!!). Gdyby tylko mój mąż
                        mniej parcował byłaby sielanka, ale wtedy musielibyśmy jeść chyba tynk ze
                        ściany. Pod koniec czerwca wyjeżdżamy na wakacje , do Gdyni do mojej mamy i na
                        wieś do ich letniego domu. Nie moge się doczekać. Mała w wózku pod jabłonką
                        Marysia grzebie w ziemi, a ja książeczka, kawka i pełen luz. Ah, ale się
                        rozmarzyłam.
                        Poozdrowienia, aha i przepraszam za literówki, ale się spieszę bo chcę się
                        jeszcze trochę polożyć.
                        Zosik
                        • 04.06.04, 11:51
                          Witajcie,
                          właśnie mam straszną ochotę na kawę z mleczkiem, ale nie jestem pewna, czy
                          karmić piersią można pić kawę, chyba, że bezkofeinową. Czy wy pijecie kawę?
                          Czy można?
                          Szymonek jak do tej pory też nie miał żadnych kolek, i oby tak pozostało. Dwa
                          razy dostał jakąs wysypke, być może po pomidorze więc wczoraj po dłuższej
                          przerwie też zjadałam kanapki z pomidorem i czekam na efekty. Jeżeli nic się
                          nie pojawi na skórze, to super.
                          Dzisiaj, o ile mały nie dostanie jakiejś wysypki do wieczoroa, postanowiłam
                          poeksperymentowac z truskawkami, zobaczymy.
                          A co do wakacji to nie mamy żadnych planów. Wyjazd za granicę odpada ze
                          względów finansowych, bo po macierzyńskim nie będę miała gdzie wrócić do pracy,
                          ponieważ zlikwidowano moją filie (skutek akcesji Polski z UE), tak więc musimy
                          troszkę przycisnąc pasa. Po macierzyńskim wykorzystam zaległy urlop, a potem
                          wychowawczy, w końcu zawsze można go przerwać. Żal mi tylko mojego męża, wydaje
                          mi się, że ta odpowiedzialnośc za nas i konieczność zarobienia większych
                          pieniążków czasem go przerasta sad, to nie to, że jest leniwy, wręcz przeciwnie,
                          zbyt ambitny.
                          To chyba na tyle, idę troszkę posprzątać, mały śpi w łóżeczku.
                          Ania
                          • 04.06.04, 19:47
                            Witajcie,
                            nareszcie może uda mi się napisać parę słów. Ciekawa jestem czy mnie jeszcze
                            pamiętacie.
                            Mój Jonaszek ma już skończone 7 tygodni. Mimo swoich nie najlepszych dla mnie
                            nawyków jest przekochany. Te jego złe nawyki to przede wszytkim usypianie na
                            rękach mamy tańczącej w rytm muzyki nadawanej w radiowej Trójce i zapadanie w
                            nocny sen po Powtórce z rozrywki o 23. No i śpi dość krótko bo nie dłużej niż 4
                            godz. co jest już dużym wyczynem z jego strony. Też nie potrafi długo poleżeć
                            sam w łużeczku, czasami jego bracia są w stanie trochę go zjąć a ja w tym
                            czasie mogę wykonać jakieś drobne czynności. Miłosz i Tymek nie mogą się
                            doczekać kiedy będzie już siedział a teraz narazie muszę uważać żeby go nie
                            zjedli z miłości.
                            Winia5 ja piję tylko kawę bezkofeinową figową, raz sprubowałam zwykłej
                            rozpuszczalnej i mały coś marudził.
                            Co do wakacji, to my co roku wyjeżdżaliśmy na Kaszuby ale teraz sytuacja
                            finansowa nam na to nie pozwoli, więc zostanie mi tylko możliwość wyjechania do
                            mamy na Śląsk.
                            Acha, i jeszcze na koniec zapytam, powiedzcie czy w kupkach zdrowych dzieci
                            muszą być te krupki, i czy jak ich nie ma a kupa jest rzadka to bardzo żle?

                            Pozdrawiam
                            Marzena
                            a tu możecie zobaczyć naszego Jonaszka i nie tylko
                            jonasz.kaszub.com
                            • 04.06.04, 21:10
                              Witam,
                              I znowu minął kolejny tydzień. Emilka skończyła w poniedziałek 2 miesiące, to
                              bardzo poważny wiek. Nadal nie sprawia żadnych problemów, dzisiaj w nocy pobiła
                              swój rekord spania i przespała 7 godzin w całości. No niezły wyczyn! Mam
                              nadzieję, że nie było to jednorazowe. Każdą noc ma pierwszą drzemkę taką
                              dłuższą tak około 5 godzin, ale 7 to jest superrekord. Byłyśmy się ważyć w tym
                              tygodniu, EMilka należy do grupy dzieci wagi lekkiej, waży 4900g. Pani pediatra
                              twierdzi, że to w porządku. W ostatnich dwóch tygodniach przybrała 200g,
                              oczywiście wolałabym, aby było trochę więcej. Przez to narazie jesteśmy jeszcze
                              na pampersach dwójkach i nosi nadal ubranka od narodzin, nie wyciągam nic
                              większego. A co do pampersów, zauważyłyscie,że im większy rozmiar tym mniej
                              pampersów w paczce? Przeskok z dwójek na trojki to o 12 pampersów mniej, a cena
                              ta sama. Ile zużywacie obecnie pampersów na dobę? My około 4-5. Emilka robi raz
                              dziennie kupki (zawwsze żółtą, najczęsciej całkiem płynną, rzadką, a czasami z
                              grudkami.Ta z grudkami to chyba lepiej przetrawione.)Więc Marzenko wydaje mi
                              się, że ta rzadka jest calkiem normalna przy piersi. Emilka się dużo śmieje,
                              preferuje osoby znajome, a więc obdarza uśmiechem najczęsciej mnie, albo Julkę.
                              Od wczoraj wyraźnie zaczyna poznawać swoje rączki, pcha je do buzi. Nie używam
                              nosidełka, jakoś mi nie odpowiada. Mała jest dużo na leżaczku,albo na macie
                              gimnastycznej. Jak zacznie interesować się grzechotkami, to na pewno będę ją
                              kładła na ciepłym kocu, albo bawełnianym pledzie na podłodze, to
                              najbezpieczniejsze miejsce i zachęca do poruszania się.
                              A co do wakacji, jedziemy do mamy męża w lipcu na 10 dni do Niemiec. Czeka nas
                              więc 10 godzinna podróż samochodem, pojedziemy na pewno na noc, więc dziewczyny
                              będą spały. Tyle urlopu mój mąż, więc żadnych innych wojaży nie przewidujemy.
                              Poza tym musimy bardzo liczyć się z finansami, bo mieszkamy w jeszcze nie do
                              końca wykończonym domu, więc mamy w co wkładać pieniążki. W te wakacje chcemy
                              wybrukować przed domem i zagospodarować teren wokół domu + ukończyć garaż. I
                              jeszcze musimy wziąc kredyt samochodowy i kupić drugie auto, bo wracam od
                              września do pracy i muszę dojeżdzać 20km. Może napadniemy jakiś bank, bo jakoś
                              mimo w miarę dobrych dochodów męża, jakoś zawsze mamy za mało. Ale to chyba nie
                              tylko my tak mamy.
                              Kończę na dzisiaj to ględzenie i życzę Wam słoneczka (u nas się nie zapowiada)
                              mami &co
                              PS.1. Też próbuję truskawek, piję kawę zbożową.
                              PS.2. Moja Julka w końcu zdrowa i pozbyłyśmy się tego zapalenia węzłów chłonnych
                              ps.3. Marzenko, ale fajnych masz chłopców. Wyglądają na takie grzeczne dziecismile
                              • 04.06.04, 23:03
                                Witajcie!
                                Mami - super wiadomości; cieszę się, że Julka pozbyła się tego choróbska...; no
                                i gratuluję rekordu spania Emilki - ja też się pohwalę - też dziś w nocy
                                kamilek spał 6,5godziny!!! czyżby to jakaś magiczna noc? smile;
                                Marzenko - masz extra facetów! niech się zdrowo chowają, a Tobie przynoszą
                                tylko uśmiech i radość;
                                Aniu - co do kawusi - ja od samego początku karmienia piję jedną (a nawet
                                czasem dwie dziennie), ale słabe z jednej łyżeczki i w proporcji 2/3 kawy i 1/3
                                mleczka; nic sie nie dzieje... zbożówkę też piję, ale chyba sama powinnaś
                                spróbować, bo każdy organizm inaczej reaguje;
                                Zosiu - napisz koniecznie kiedy wybierasz się do Gdyni; może uda się nam
                                spotkać na spacerku np. na bulwarze nadmorskim? Co Ty na to?
                                A teraz trochę o nas...
                                Kamilek dwa dni temu skończył dwa miesiące i waży ok. 5,5kg; ciuszki 62
                                powędrowały na dno szafy i ustąpiły miejsca nr 68; co do pampersów to kończyny
                                paczkę "2", ale już w kolejce czekają "3" - i rzeczywiście jak pisała mami:
                                cena bez zmian, a 12 sztuk mniejsad; co do spania, to różnie bywa, ale w nocy
                                zawsze pierwszy sen po kąpieli trwa ok. 4-5 godzin, więc nie jest tak źle
                                (wczoraj rekord 6,5godz.); Kamil dostaje często butelkę Nana na noc, ale nie
                                zawsze; to, że go czasem dokarmiam powoduje u niego czasem zielone kupki, ale
                                poza tym wszystko jest ok; ja z nowości przetestowałam pomidory i ogórki z
                                czego ogórki spowodowały kilka pryszczyków na buźce więc zostały wciągnięte na
                                liste rzeczy zakazanych; co do truskawek jestem pełna obaw i jeszcze nie
                                próbowałam - chciałam czekać na te z działki od rodziców, ale jeszcze długo
                                trzeba czekać, a mi ślinka cieknie zawsze gdy robię zakupy, więc chyba jutro
                                się skuszę... Poza tym Kamil uwielbia spędzać czas na macie gimnastycznej
                                (naprawdę super sprawa taka mata) oraz w leżaczku, lubi też jak z nim rozmawiam
                                i odpowiada uśmiechem i gaworzeniem co powoduje też wielką radość na mojej
                                twarzy smile) A przy okazji mam pytanie: W CO BAWICIE SIĘ ZE SWOIMI
                                DZIECIACZKAMI???
                                I jeszcze słówko na temat antykoncepcji - zdecydowałam się w końcu na Depo-
                                Proverę i jestem bardzo zadowolona, gdyż nie wywołał on żadnych negatywnych
                                reakcji, a i ja nie muszę pamiętać o łyknięcu pigułki w odpowiednim czasie;
                                A jeśli chodzi o wakacje... na razie bez planów sad(
                                No chyba powstał już niezły referat z tego postu...
                                Pozdrawiam serdecznie Was i Wasze pociechy! Zycze dużo słoneczka na weekend!!!
                                --
                                Buziaki,
                                Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                              • 04.06.04, 23:08
                                A mój synek jutro kończy dwa miesiące- to już naprawdę duży chłopak smile
                                Dzisiaj był na powietrzu przez 7 godzin u moich rodziców na działce, babcia go
                                nosiła, woziła, pokazywała świat, a ja leżak, książka i kawka- rozkosz. Od
                                tygodnia piję normalną kawę rozpuszczalną z mlekiem, jedną dziennie i nie
                                zauważyłam żadnych zmian. Wcześniej jakoś nie potrzebowałam kawy, ale teraz
                                piję ją z rozkoszą.
                                Dzisiaj znowu jadłam truskawki, rwane prosto z nagrzanych krzaczków- pyyyycha.
                                Wygląda na to, że rakcji alergicznej na nie brak, hurra!
                                Od kilku dni mały wreszcie może wychodzić w krótkim rękawku i z gołymi nóżkami,
                                wydaje się być bardzo zadowolony. Dzisiaj było 26 stopni, więc leżał prawie
                                goły pod drzewkiemsmile Czapeczki już z 2 tygodnie nie nosi, bo płacz był i bunt
                                ogromny, no ale w wózku jest przecież ciepło w główkę.
                                Mami- ja zużywam 6-8 pampersów na dobę, bo raz że miś robi z 5 kupek dziennie
                                (jajecznica z grudkami), a poza tym ja mam jakąś obsesję, że jego delikatna
                                skóra styka się z kwasem moczowym i zwykle co 3 godziny go przewijam, no chyba
                                że to spacer, albo śpi.
                                Dziewczyny, czy matę gimnastyczną można wyprać w pralce bez szkody dla niej?
                                Idę spać, papa.
                                • 05.06.04, 10:34
                                  Witam Mamusie!

                                  Oj, pogoda chyba nam sie dzis popsula. A tak bylo ladnie!

                                  My wczoraj bylismy na szczepieniu. Szczesliwie skonczylo sie na krzykach przy robieniu zastrzykow (zastrzyki byly dwa: wzielismy szczepionke zintegrowana i Hib). Potem Ewe przewinelam, dalam cyca i grzecznie zasnela w wozeczku. W nocy tez jak zwykle dobrze spala.
                                  Przybylo jej niezle: prawie kilogram w ciagu dwoch tygodni, wazy teraz 5580g, a ma 6 i pol tygodnia. Tak ze jest duza dziewczynka. Obwod glowki i klatki piersiowej 40 cm. Dlugosc nie byla mierzona, ale ubranka nosi na 68.
                                  W poniedzialek czeka nas jeszcze wizyta u ortopedy. Na pierwszej wizycie dostalismy skierowanie na USG, bo Ewa podobno za malo odwodzi nozki. Na USG dowiedzielismy sie, ze nie jest tak zle, ale ze wyniki przekaza bezposrednio do przychodni. Chyba jednak bede musiala ja szeroko pieluchowac. Nie lubie tego, bo wydaje mi sie, ze ma za malo swobody do fikania nozkami. Ale jak mus to mus, byleby sie poprawilo wszystko jesli cos jest nie tak jak trzeba.
                                  Czy ktoras z Was tez ma problem z odwodzeniem nozek u dzieciaczka? Podobno to sie dosc czesto zdarza u dziewczynek.
                                  Ja nie pozwalam Ewuni spac w nocy dluzej niz 5 godzin. Polozna mowila, ze to by nie bylo dobre. W razie potrzeby budze ja na chwileczke, zeby sobie pojadla i odkladam spac dalej.
                                  W srode mam nadzieje wybrac sie do kina. A dokladnie do Multibabykina w Warszawie. Graja Troje, i chcialabym to zobaczyc.

                                  Contraria, z czego robisz doktorat? Ja powinnam wziac sie za swoj, ale przy Ewie jakos ani czasu, ani ochoty...

                                  Pozdrowienia
                                  Monika i Ewa
    • 07.06.04, 11:24
      czesc!
      napisalam ostatnio dlugasny post, ale klopoty z serwerem gazetowy, sprawily, ze
      przepadl. a wiec streszczam sie raz jeszcze.

      Malilko - nasze "cwiczenia" mamy od bratowej po awf i z ksiazki "zdolne
      niemowle". a wiec - babel lezy na brzuszku: przesuwam zabawke powoli z prawej
      do lewej na wysokosci uniesionej glowki, przesuwam zabawke w gore, robie
      podpore dla nozek, by sie maluch mogl zaprzec, raczki ukladam wzdluz ciala -
      maly robi kolysanke; na pleckach: to samo z zabawka /w prawo, lewo, od brzuszka
      za glowke/, raczki w gore, w dol, w prawo-lewo, na brzuszek, koleczka raczkami,
      koleczka nozkami /uwaga! nozek nie prostowac, pilnowac, by tkwily w stawach/,
      chwytam za raczki i podnosze w gore do "siadu" /zapytalam lekarza - mozna tak
      wzmacniac kregoslup, glowka ma zwisac do tylu, ale trzeba robic powolutku/;
      maluch "przelozony" przez moj brzuch /brzuch do brzuszka/, nozki z jednej
      strony, glowka z drugiej - kolyszemy sie. dziecko musi byc rozluznione, nie
      wolno prostowac nozek, nie moze byc po jedzeniu. wszystko robimy po 8 w trzech
      seriach.
      trudno to nazwac cwiczeniami, ale podobno rozwija uklad miesniowy i wzmacnia
      koordynacje ruchowa.

      Moniko - jestem filologiem i napisalam prace ze wspolczesnego jezykoznawstwa.
      mialam ja juz obronic w pazdzierniku, ale znalazlam sie w szpitalu, wiec sie
      wszystko odwloklo. przyznam, ze nie jest mi latwo przygotowywac sie do
      egzaminow i obrony, gdy maluch jest rozkosznie slodki i chce sie bawic. mowie
      sobie, ze po obronie, juz na wszystko bede miala czas!

      w sumie nasze zycie toczy sie od egz. do egz., znowu jest u nas babcia, pomaga
      nam dzielnie. teraz chodzimy na dwa spacery - przed obiadem i po. razem jakies
      6-7 godzin chodzenia, dzielimy sie rano ja, popoludniem tatus. teraz mnie
      zastepuje babcia, wiec odpoczywam przy nauce.
      pod koniec czerwca wyjezdzamy na dwa tygodnie do dziadkow, wracamy na
      szczepienie i dalej na 3 tygodnie na wies w gory sowie do mojej babci a
      Michalka prababci. "prawdziwe" wakacje planujemy we wrzesniu - na 15 dni
      jedziemy nad morze albo nasze, albo jakies cieplejsze. bedziemy mieli juz
      zajecia ze studentami zaocznymi /i ja, i tatus pracujemy na uczelni/, wiec
      wszystko zalezy od rozkladu zajec.
      Michas zaczyna dzis 9 tydzien swojego zycia, zmieniaja sie jego zwyczaje - nie
      spi juz wcale w dzien, potrafi zdrzemnac sie 5-10 min. przy piersi i na tym
      koniec. na spacerach oczy szeroko otwarte obserwuja otoczenie, w samochodzie to
      samo i krzyk, gdy sie zatrzymujemy na swiatlach lub tkwimy w korku. jak kazdy
      facet lubi szybka jazde, podobnie jak Macius Malilki.
      aha! wysypka mu wciaz nie schodzi, stala sie sucha, szorstka i zaczerwieniona.
      dzis rozmawialam z pediatra, to reakcje alergiczna moze na oliwke, moze na cos
      z pokarmu, zobaczymy w piatek mamy wizyte. w zwiazku z tym nie jem niczego poza
      10 podstawowymi potrawami i o zadnch truskawkach nawet nie mysle... ale wam -
      zazdroszcze.

      trzymajcie za mnie kciuki w srode, zdaje ostatni egzamin - przedmiotowy z
      pragmatyki.
      pozdrawiam cieplutko, cmoki jak smoki,
      contra
      • 07.06.04, 18:32
        Czesc wszystki mamom,
        Contra, a czy te cwiczenia to sa od jakiegos wieku? Moj synek ma dopiero 5 tyg.
        Czy juz moge zaczynac czy jeszcze poczekac?
        U mnie wszystko ok, oprocz tego ze codziennie mam problem jak ubierac mego
        Henryczka. Dzis w Londynie bylo 27 stopni. Koszmar
        Magda
        • 07.06.04, 20:09
          Witam Was wszystkie.
          Bardzo dawno nie pisałam, ponieważ mieliśmy poważne problemy z komputerem.
          Nie zawsze też czas pozwala mi na siedzenie przed komputerem.
          Albert rośnie jak na drożdżach. Jedenastego czerwca skończy 2 miesiące. Jest
          słodkim uśmiechniętym bobaskiem. Starsi synkowie go uwielbiają, on też wyraźnie
          się rozpromienia na ich widok.
          Od kilku tygodni zaczęłam dokarmiać go butelką, tzn. podaję mu jedną butelkę
          przed spacerem, żeby dłużej spał. Chociaż ostatnio i to nie pomaga, bo sen w
          ciągu dnia nasz Albercik ma leciutki, za to przesypia większą część nocy.
          Miałam bardzo duże opory przed tym dokarmianiem, bo zdaję sobie sprawę, że może
          to się skończyć szybkim przejściem na butelkę. Jednak te nasze początki,
          zbiegły się w czasie z komunią najstarszego syna i przygotowaniami do niej. Nie
          mogłam sobie pozwolić na długie maratony przy piersi, mały musiał zostać kilka
          razy na dłużej z tatusiem i podanie butelki było wtedy konieczne. Trochę mi
          smutno, ale zdaję sobie sprawę, że chyba nie uda mi się karmić Albercika, tak
          długo jak karmiłam obecnie trzyletniego Filipa.
          Albert ma prawdopodobnie wzmożone napięcie mięśniowe. Niedługo idziemy na
          wizytę do neurologa. Nie przeczytałam dokładnie naszego wątku, ale czy u
          któregoś z Waszych maluszków też się to zdarzyło. Bardzo się tym nie przejmuję,
          ponieważ wzmożone napięcie mięśniowe miał również Filip (taka uroda moich
          dzieci?), był nawet rehabilitowany, ale jednak rozwijał się bardzo szybko.
          U Alberta to napięcie jest mniejsze. Od jakiegoś czasu wykonuje z nim
          ćwiczenia, które pamiętam z rehabilitacji Filipa (podobne do tych o których
          pisze Contra). Podczas tych ćwiczeń staram się doprowadzić do rozluźnienia
          mięśni. Według mnie widać już efekty i Albercik jest coraz mniej napięty.

          Pozdrawiam Was i wasze dzieciaczki
          Edyta
          • 07.06.04, 20:58
            Witajcie!!!
            U nas od kilku dni jest przeszlo 35 stopni, zyc sie nie chce a co tutaj mowic
            chodzic na spacerki, siedzimy sobie na schodach, dobrze ze jest zadaszenie,
            Kamilek w lezaczku dopoki mu sie nie znudzi a ja z ksiazka lub z malym na
            recewink,
            W czwartek bylismy na szczepieniu- bylo dwa klucia w nozki(w Polsce tez daje
            sie szczepionki w nozki, dokladnie w uda?)jeden zastrzyk zintegrowany takze
            chyba jest tam 5w1 a drugi hibb, Kamilek byl dzielny krzyknal w chwili naklucia
            i zaraz po tym zasnal, a dzien dostal 2 razy syropek przeciwgoraczkowy i -bolowy
            (z polecenia lekarza)takze nie bylo po nim wogole widac ze ktos go tam kul,
            zadnych efektow ujemnych nie bylo i jak narazie nie ma.
            Dzisiaj bylismy pierwszy raz na wizycie u specjalisty od choroby Kamilka-
            endokrynologa, Maly zostal zbadany, opukany wzdluz i wszez, zmierzony, zwazony
            i bardzo bardzo pochwalony, lekarz powiedzial nam ze nawet gdyby rozwijal sie
            wolniej byloby b. dobrze a nasz mis na brzuszku slicznie trzyma glowke w gorze,
            pionowo kreci nia w rozne strony, podciagany tez slicznie unosi, kladzie sie
            sam na boczku, nawet lekarz dzisiaj zauwazyl ze sam zlozyl raczki, a ja tego
            wczesniej nie widzialam, ciemiaczka w sam raz, wazy 5450 i mierzy 59.5 cm
            (przytyl 2500kg a urosl 7,5 cm) ladnie jzu "mowi" i to nie tylko samogloski ale
            jakies guuuu mu wychodzi a najbardziej lubi jak mowia do niego po angielsku az
            piszcy z radosci, takze same pomyslne wiesci, oczywiscie leki musi przyjmowac,
            mamy co 2 miesiace robic badanie krwi, konsultowac sie z lekarzem a kto wie
            moze w 2 roku zycia bedzie mozna wszystko odstawic, Maly ma poziom hormonow na
            granicy normy, wiec jest duuuuuuza szansa, no i mam karmic tak dlugo jak sie da
            nawet do drugiego roku zycia, a wiec bedziemy sie starac, zwlaszcza ze Kamilek
            ostatnio cycusia b. chetnie ssie a z butelki gdy mu podaje bawi sie i godzine,
            mam jzu tyle mleka ze dokarmiac przestalam z miesiac temu, butelka podaje tylko
            herbatke na trawienie rano. Bole brzuszka i baczki powoli odchodza w
            zapomnienie, chwilami Mis jeszcze popuszcza troszke baczkow rano, ale jzu sie
            nie skreca z bolu, nie wiem czy to dlatego ze odstawilam wszystko co z mlekiem
            czy pomagaja te kropelki Esputicon(dostalismy z Poslki)a moze wyrasta w koncu
            ma juz 9 tyg i 3 dniwink)) chwilami mu tlumacze z ejest duzy i powinien spac
            prawie cala noc, bo niestety dalej budzi sie czesto, ostatnio co 3-4 godziny i
            sobie cycka, to tez sie zmienilo na lepsze je dluzej niz 5 min, i moze dlatego
            wydlurzyl sie sen, oby tak dalej. Wczoraj pol dnia bylismy na zakupach Kamilek
            pospal moze 2 godziny i razem z mama i tata robil zakupy, w miedzy czasie 2
            razy kupka i 2 razy cycusiowanie w przebieralni a co tamwink)).
            Magda my wybieramy sie do Polski na przlomie sierpnia-wrzesnia, i tutaj jest
            dylemat, ja nie wiem co mam zrobic zostal mi ostatni rok studiow dzinnych na
            UW, tata kamilka musi wrocic do usa okolo listopada(kontrakt)a ja nie wiem brac
            jeszcze na rok dziekanke czy zostac z Misiem w Polsce i ukonczyc studia, ale
            rok bez jacka(ewentualnie on przyjezdza tylko na swieta, ehhhh te koszta)no i
            musielibysmy mieszkac w akademiku bo rodzinka to Lomza i Szczecin a w wawce
            tylko znajomi i mamy dylemat, no ale mamy czas.
            wiecie musze sie przyznac ze rozpuszcza swoje dziecko okrutnie, ale dobrze mi
            z tym, bo uwielbiam nosic go, tulic, calowac itd a on sie taki slodki i
            kochany, ale nie wykorzystuje mamy z abardzo lubi sie tez sam pobawic.
            uciekam jestem umowiona na obiad z kolezanka, Kamilek zreszta tezwink)ma 2
            miesiace a wloczy sie od urodzenia po restauracjach, oczywiscie jem tylko to co
            wskazane i zdrowe a tak marze o szkalnce mleka, ale postanowilam ze jeszcze dwa
            tyg wytrzymam pozniej zaczynam powoli wprowadzac, zobaczymy co z ztymi gazami,
            jak myslicie a moze wolno sojowe?chyba zapytam lekarza
            oki koncze i nie zanudzam Anka i Kamilek

            oto moj Skarb:
            foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
          • 07.06.04, 21:49
            Witajcie,
            Contraria- wielkie dzięki za opis ćwiczeń. Ja spontanicznie bawię się z małym
            podobnie, tylko że jakoś nie widzę siebie sumiennie wykonującej określoną ilość
            powtórzeń, ale może się jakoś zmobilizuję smile
            Edi.k- jak rozpoznać wzmożone napięcie mięśniowe? Zaczynam się trochę martwić,
            bo od paru dni, jak biorę synka po karmieniu do odbicia, to wygina mi się do
            tyłu w literkę "C". Robi to tylko wtedy i tylko jak jest już zaspany, w czasie
            gdy jest obudzony i przytomny, to mu się nie zdarzyło. Czy to jest właśnie to???

            Dzisiaj byłam u gina. Po wielkich rozmyślaniach zdecydowałam się prawie na
            wkładkę hormonalną, na Mirenę i właściwie poszłam po to, by się umówić na jej
            założenie. A tu niespodzianka- nie ma mowy o wkładkach po cesarce na pewno
            przez pół roku, a prawdopodobnie i dłużej. No i do wyboru zostaje mi Depo-
            Provera i Cerazette. Mój lekarz odradził mi zastrzyk i polecił pigułki. Mam
            receptę i nie wiem, co z nią zrobić- łykać te hormony, czy nie. Rany, jak mi ta
            kwestia spędza sen z powiek!

            Poza tym macierzyństwo jest przecudne. Od dawna jestem wyspana, dzidziuś jest
            tak kochany, że czasem mam go ochotę obudzić o północy (zawsze śpi o tej porze)
            i całować, przytulać i pieścić... Kocham go straszliwie smile

            • 08.06.04, 11:16
              Cześć
              Jutro mój szkrab kończy 2 miesiące! Jak ten czas leci! Dopiero co go urodziłam,
              a tu niebawem będę musiała na większą część dnia zostawić go z obcą kobietą.
              Czy szukacie już opiekunek? A może znacie kogoś z Krakowa, kto kocha dzieci i
              chciałby zająć się moim? Powoli zaczyna mi to spędzać sen z powiek, a czasu
              coraz mniej.
              Malilko, po przeczytaniu informacji na temat Mireny w necie myślałam o tej
              samej wkładce. Nawet wybrałam sie dziś do gina, który mnie ciął, ale kolejka
              bab zapowiadała się do północy, więc odpuściłam. Właściwie dlaczego po cesarce
              nie można jej zamontować?
              Jutro jade na 2 tyg. do rodziców do Torunia i tam pójdę do swojego dawnego,
              mądrego lekarza i zobaczymy co powie. Jeśli nie wkładka, to bardziej niż do
              zastrzyku przekonana jestem do tabletek, w końcu mam wprawę w ich braniu. A
              skoro są uważane jako jedyne bezpieczne dla karmiących to widocznie coś musi w
              tym być.
              Ile razy na dobę jedzą Wasze dzieciaczki?
              Mój Nikodem ok. 8-9. Nie wiem czy nie zaczęsto. A ostatnio je jeszcze szybciej
              i łapczywiej i strasznie się przy tym denerwuje. Nie wiem dlaczego? Muszę mu
              przerywać i tłumaczyć, że nie wolno tak brzydko jeść i że żadne z jego rodziców
              nie ma takich nawyków. Robimy też przerwy na odbicia. Może mi wolniej leci?
              Myślałam również że znów mam za mało pokarmu ale po zaproponowaniu butli, Mały
              się krzywi i pluje sztucznym mleczkiem.
              Mam pytania do mam grubasków?
              Czy próbowałyście już pampersy "4"?
              Czy jak idziecie na dwór z maluchem, który ma gołe nóżki to zakładacie mu
              skarpetki? Mojego Nikusia wszystkie skarpetkowe ściągacze strasznie cisną,
              macie na to jakiś sposób? A może jest jakaś firma która robi skarpetki dla
              puszystychwink?
              pozdrawiam
              • 08.06.04, 13:26
                Witajcie,
                Edi.k- zto mnie trochę uspokoiłaś, chociaż umycie wnętrza łapek w czasie
                kąpieli zawsze jest problemem, tyle że pediatra mi mówił, że ten odruch
                noworodkowy zanika dopiero w 3 miesiącu życia dziecka.

                Jagna- mój gin twierdzi, że pół roku po cięciu nie powinno się zakładać żadnych
                wkładek domacicznych, ponieważ na ściance macicy jest świeża blizna i w związku
                z tym jest zbyt duże ryzyko tego, że wszystko nie zrośnie się do końca
                prawidłowo, że zostanie podrażnione itd. Powiedział, że najwcześniej można
                założyć wkładkę po pół roku po cc, a najlepiej w ogóle. Tak poza tym to wkładka
                bardzo zwiększa ryzyko stanów zapalnych i dlatego nie można jej zakładać jeśli
                kobieta ma nadżerkę, a to też mam, więc Mirena w ogóle odpada. W Cerazette
                przeraża mnie to, że maksymalne dopuszczalne spóźnienie w zażyciu pigułki to 3
                godziny, a mnie się czasem zdarzało zapomnieć przez parę godzin.
                Mój synek też je często, myślę że te 8-9 razy to na pewno. Teraz jak jest
                ciepło, to w dzień je częściej i krócej, ponoć latem to normalne. Już lepiej
                dawaj dziecku częściej pierś zamiast butelki! A skarpetek mam takie multum, że
                ciągle jakieś bezuciskowe znajduję smile
                Pampersów "4" nie próbowałam, ale zastanawiałam się nad tym. Maciuś waży na oko
                6.500-7.000g, więc teoretycznie "3" powinny być ok, bo są do 9kg, ale czasem
                wydaje mi się, że większe też by były dobre, zwłaszcza na noc i na spacer. Na
                pewno "3" Huggies Freedom (5-9kg) są i większe i chłonniejsze, niż Pampersy,
                chociaż po zmierzeniu wydaje się być odwrotnie. Dopiero co kupiłam Jumbopacka
                pampersów, więc jak je skończę to może kupię na próbę "4"- najwyżej chwilkę
                poczekają na swoją kolej.
                Z tego co pisała Contraria wynika, że już można podciągać dziecko z plecków do
                siadu, a kiedy powinno przy tym ćwiczeniu zacząć sztywno trzymać główkę?
                Dzisiaj moja mama poszła na 3-godzinny spacer, więc mam luz smile
                Buziaki
            • 08.06.04, 11:22
              Witajcie,
              Malilka, wzmożone napięcie mięśniowe objawia się tym, że maluszek ma trudności
              w odwodzeniu np. rączek. Trudno go wtedy umyć pod paszkami, ubrać... Dłonie są
              mocno zaciśnięte w piąstki. Często też dziecko układa się odgięciowo, czyli w
              podobnej pozycji o jakiej piszesz. Ty jednak na pewno nie masz się czym
              martwić, bo problemem staje się tylko gdy dziecko często się tak układa np.
              podczas snu. Wzmożone napięcie mięśniowe zauważa najczęściej lekarz podczas
              wizyty kontrolnej. Może być objawem zaburzeń neurologicznych, dlatego konieczna
              jest wizyta u neurologa. Nawet jeśli neurolog nie stwierdzi żadnych zaburzeń
              najczęściej konieczna jest rehabilitacja, ponieważ dziecko może się wolniej
              rozwijać pod względem ruchowym. Naszego średniego synka rehabilitowaliśmy
              metodą Vojty, później Bobathów i jego rozwój ruchowy w niczym nie odbiegał od
              rozwoju rówieśników, a napięcie mięśniowe szybko minęło.

              Pozdrawiam
              Edyta

              • 08.06.04, 15:36
                Witam,
                Mam pytanie do dziewczyn, ktore mialy zapalenia piersi.(ja mialam 3 tyg. temu)
                Czy wy tez w tej piersi macie ciagle mniej mleka? Co moge z tym zrobic. Wkurza
                mnie to, bo jak maly je ze zdrowej to spi trzy godziny jak z chorej budzi sie
                po 1,5 h i w ogole mam jedna piers wieksza druga mniejsza.
                Pozdrawiam serdecznie
                Magda i Henryczek
                • 08.06.04, 18:13
                  Ja miałam zapalenie w lewej piersi prawie miesiąc temu. Synek od tamtej pory
                  nie chciał w ogóle jej ssać. Dochodziło do tego, że musiałam stoczyć z nim
                  walkę, żeby chciał chociaż trochę z niej pociągnąć. Potem od razu zasypiał i
                  nie opróżniał jej. W tej chwili właściwie karmię go tylko prawą piersią, która
                  jest teraz niestety większa od lewej, nieciekawie to wygląda sad W lewej mam
                  nadal pokarm, ale Albert nadal czuje do niej awersję i nie jest zainteresowany
                  jedzeniem z niej.
                  • 08.06.04, 22:19
                    Cześć,
                    Ale piękne słoneczko u Nas w ostatnich dniach. Jest bardzo przyjemnie.
                    Dorotko> Jakoś faktycznie nie ma jeszcze zbyt dużo możliwości zabawy z takimi
                    maluchami, ja najczęsciej rozmawiam z Emilką i próbuje ją rozśmieszać. Czasami
                    odstawiamy jakieś układy taneczne razem z Julką. A no właśnie my słuchamy dużo
                    muzyczki dla dzieci.Polecam taką serię: Miś i Margolcia (są 4 płyty albo
                    kasety).Bardzo przyjemna spokojna muzyczka tak dla 2-3 latków.
                    Malilko> Ja prałam już matę gimnastyczną ale zamoczyłam ją i szorowałam
                    mydełkiem. A co do czapeczki, to Emilce sprawiłam elegancki kapelusik bawełniany
                    (znacie sklep 5.10.15.? fajne ciuszki), wygląda jak prawdziwa damasmile
                    Monikaps> A jak sprawdza się to odwodzenie nóżek? My też mamy problem z jednym
                    bioderkiem, ale musze się przyznać ża nie pieluchuję szeroko. Ani ja, ani
                    Emilka tego nie lubi. RObię z nią takie żabki i jak ją noszę i trzymam to
                    zawsze rozkładam jej nóżki jak najszerzej tak na okrak. Za tydzień idziemy na
                    kolejną wizytę i zobaczymy...trochę dziwi mnie zdanie twojej położnej o tym, że
                    za długie spanie w nocy jest nie dobre. A powiedziała dlaczego? To fakt, że
                    mleczko w nocy jest najbardziej wartościowe, ale jeżeli dzidzia przybiera
                    dobrze na wadze, to przecież wszystko ok.
                    Contra> Też jestem filologiem (germanistyka). ZNam doskonale te realia
                    uczelniane i trzymam kciukismile))
                    Asik> U nas dają czasami w udo, czsami w rączkę. Zależy jaka szczepionka.
                    Świetne wiadomości od endokrynologa, z tego co piszesz wszysto pod kontrolą.
                    Oby tak dalej...
                    Madziu> Ja tez miałam zapalenie obu piersi i nie odczułam, że mam mniej
                    mleczka. A co do róznej wielkości piersi, to mam całą historyjkę. Jestem
                    leworęczna i tym samym lepiej trzyma mi się dzidzię na lewej stronie. Przy
                    pierwszej pod koniec karmienia, przystawiałam ją tylko do lewej piersi, co
                    doprowadziło do tego że w prawej nie miałam prawie wogóle pokarmu. Wyglądałam
                    jak cyborg(hihih). Przy ciązy i teraz wszystko się znowu wyrównało, ale
                    dokładnie pilnuję aby karmić z dwóch piersi na przemian. Jako pocieszenie więc,
                    można wykarmić z jednej piersi. Ale próbuj! A jak nie to może poradnia
                    laktacyjna?
                    A u nas miodzio... Emilka przekochana, śmieje się całą buzią. A co do
                    problemików pielęgnacyjnych, to nie możemy pozbyć się pleśniawek, ciągle
                    powracają. I jeszcze na wargach sromowych ma takie pryszczyki. Obawiam się, że
                    to może byc grzybek. Na razie obserwuję. W piątek wyrywam się z mojej wsi z
                    moimi dziewczynami do moich rodziców na kilka dni, będzie ciekawie i wesoło. W
                    trzy pokojowym mieszkanku będzie nas sześciu. Ale za to Julka będzie chodziła
                    na plac zabaw, ja na zakupy i odwiedzę rodzinkę.
                    Ciekawa jestem jak mają się dziewczyny i ich bobasy, które dawno nie pisały.
                    Beatko/titicaka co tam u Was? Czytasz nas?
                    Pozdrawiam
                    mami i Emilia
                    • 09.06.04, 17:43
                      Kochane mamusie (poza małymi wyjątkami) gdzie się pochowałyście? Rozumiem, że
                      piękna pogoda nie sprzyja siedzeniu przy komputerze, no parę zdać mogłybyście
                      czasem skrobnąć smile

                      Mnie też zdziwiło zalecenie położnej o tym, żeby dziecko w nocy budzić.
                      Przecież maluszek sam stopniowo wydłuża sobie przerwę nocną po to, by zacząć
                      przesypiać całe noce, więc po co mu ten proces zaburzać? Rozumiem budzenie
                      noworodka w pierwszych dniach życia, ale nasze dzieciaczki są już duże i same
                      wiedzą najlepiej, kiedy chce im się jeść smile

                      W sobotę byłam na imprezie rodzinnej, stół był zastawiony pysznościami, a ja na
                      diecie, cierpiałam, cierpiałam i nie wytrzymałam- postanowiłam, że jak małego
                      wysypie to trudno, ale najwyżej raz się porządnie najem. Nie było to specjalnie
                      rozsądne, ale trudno. Jadłam smażone kotlety, pomidory, ogórki, ciasta z
                      czekoladą, sałatki, lody, jajka i nie pamiętam co jeszcze i wyobraźcie sobie,
                      że Kiciusiowi NIC po tym nie było!!! Nawet kolki od tego dnia przeszły, szok!
                      Od tego czasu jem wszystko poza rzeczami wzdymającymi i wysypek brak smile)
                      Truskawkami się zajadam, jem około pół kilograma dziennie, to cudowne. Jutro
                      jadę do rozdziców na działkę, więc znowu będę się opychać prosto z krzaczków,
                      już tydzień temu było mnóstwo moich ukochanych truskaweczek, mniam mniam smile

                      Uciekam, bo dzidziuś buczy,
                      Malilka
                      • 09.06.04, 18:41
                        Czesc,
                        Fajnie ci Malika moj Henrys wlasnie dostal wysypki na raczkach i niestety
                        obawiam sie ze od ...TRUSKAWEK. A niech to...
                        Pozdrawiam Magda
                        Ps. Dzieki ze pisalyscie o piersiach
                        • 09.06.04, 19:04
                          o cholera....a ja po przeczytaniu posta od malilki zeżarłam pięć...
                      • 09.06.04, 19:02
                        Witajcie kochane po tak długiej mojej nieobecności. Byłam 2 tyg. u rodziców z
                        Jędrusiem, było baaardzo miło, leżałam do góry brzuchem i tylko na spacerki
                        wychodziłam i cyca wystawiałam. Mamusia moja kochana robiła resztę, wstyd
                        przyznać, prała, prasowała, przewijała, tuliła, śpiewała.
                        Niestety na moim osiedlu nie uświadczysz kawiarenki internetowej, więc z bólem
                        serca musiałam pogodzić się, że nie spotkam się z Wami na forum.
                        Chciałam niniejszym poinformować, że właśnie wchrzaniam pierwsze w tym roku
                        truskaweczki (5 sztuk), mój mały jest cały czas wysypany, chyba gorzej nie
                        będziewinkMalilka, to przez Ciebie, właśnie przeczytałam Twojego posta i
                        poleciałam ukraść niemężowi parę sztuk.
                        Ech, ta wysypka. Chyba mamy taką jak Contraria, dziób obsypany, czerwony i
                        szorstki, łuszczący się. U moich rodziców, po kąpieli w krochmalu i po
                        jednorazowym zastosowaniu kremu ze sterydami zrobił się gładziusieńki na całe
                        DWA dni. Po powrocie natychmiast wszystko się zaczęło od początku. Byliśmy u
                        dwóch pediatrów, każdy mówi coś innego. Jedno jest pewne - to atopowe zapalenie
                        skóry, ale jaka jest tego przyczyna, chyba się nie dowiem. Diety żadnej nie
                        stosowałam, nie wiem, co go może uczulać, a może to być też woda... Jedna
                        lekarka mówi, że MOŻE jest to skaza białkowa i kazała odrzucić mleko, jogurty
                        itp.Ale jem dalej, kierujęsię radą mojej zdroworozsądkowej położnej, która
                        twierdzi, że w końcu mu to zejdzie, mam nadzieję.
                        Mamy też problem z ciemieniuchą - właśnie się pojawiła. Wiem, że u niektórych
                        forumowych maluszków też jes-jak z nią walczycie?? Długo to trwa??
                        Następny problem, który mnie bardzo martwi to to, że Jędruszka coś nie chce
                        podnosić głowki leżąc na brzuszku, a ma już 7 tygodni. Jak był młodszy to
                        chętniej podnosił, lekarka chwaliła, że taki silny, a teraz nic. W ogóle nie
                        znosi leżeć na brzuchu i główkę kładzie tylko na jedną stronę (tylko jak leży
                        na brzuchu), a jak mu na siłę przekładam, to i tak ją przewraca szorując
                        kinolem po poduszce - nie podnosi jej. Poradźcie co zrobić, nie wiem jak mam go
                        ćwiczyć. Może w przyszłym tygodniu zapiszemy się do szpitala na masaże, żawsze
                        to jakaś stymulacja. Martwię się.
                        NIe mam czasu nawet iść do gina na przegląd podwozia - jestem zajęta
                        przedślubnymi przygotowaniami. Wybiorę się po weselu, bo nie zachwyca mnie to
                        co mam między nogami. Delikatnie mówiąc lekarz, który mnie zszywał, zrobił mi
                        trzecią dziurkę - no nawet nie chce mi się tego komentować...w każdym razie
                        dyskomfort pod wieloma względami...
                        Kończę, bo ufok beczy...dziś wyyyyjątkowo marudny.
                        Pa
                        Sylwia
                        • 09.06.04, 21:56
                          Witam serdecznie po tygodniowej przerwie, ale ostatnio dość dużo u nas się
                          dzieje i dopiero teraz znalazłam chwilkę by coś skrobnąć. Hmmm.... od czego tu
                          zacząć. W zeszły czwartek mały był ważony – 5650g, robi się coraz cięższy i
                          wygląda jak księżyc w pełni, wszędzie pełno fałdeksmile. Najgorsze jest to, że
                          ostatnio ma problemy z zasypianiem no i domaga się kołysania, do tego przez
                          ostatnie 4 dni buntuje się przeciwko jeździe w wózku, po 20- 30 minutach od
                          wyjścia z domu włącza syrenę(delikatnie mówiąc) i tylko na rękach się uspokaja,
                          bardzo lubi odbywać spacerki na rękach, rozglądając się dokoła, poza tym
                          oczywiście w domu również musi pooglądać różne zakamarki, rąk nie czuję ...
                          Zazdroszczę mamom, których maleństwa robią już dłuższe przerwy między
                          karmieniem, w szczególności w nocy, ma nadal jemy co 2 godzinki, jedynie po
                          kąpieli jest to jakieś 3 – 3,5h.O kilku dni walczymy też z ciemieniuchą na
                          szczęście dosyć skutecznie. Pół godzinki przed kąpielą smaruję Igorowi główkę
                          oliwką, zakładam czapeczkę, później myjemy główkę i wyczesuje ją.
                          Dwa dni temu zaliczyliśmy wizytę na pogotowiu ale najadłam się strachu. Mały
                          przez cały dzień był jakiś niespokojny, podczas karmienia o 18 urządził niezły
                          koncert, nie chciał ssać - co u niego niespotykane, no i właśnie podczas tego
                          karmienia zauważyłam, że mały ma w uchu jakąś wydzielinę, spanikowałam, byłam
                          akurat u rodziców, którzy mieszkają naprzeciw pogotowia, więc zabrałam małego i
                          w drogę, na klatce schodowej znów koncert, dopiero w drodze przysnął, gdy
                          czekaliśmy na swoją kolej spał, podczas badania był bardzo spokojniutki, po
                          badaniu również ( poza tym, że ulał i pan doktor czyścił spodnie mamusismile)
                          Okazało się, że nic mu nie jest, gdyby to było zapalenie ucha to podobno przy
                          samej próbie dotknięcia ucha krzyczałby w niebogłosy, lekarz stwierdził, że po
                          prostu podczas kąpieli mogło mu się nalać trochę do ucha i teraz wyciekło,
                          kazał wyczyścić ucho i sprawdzić czy rano coś będzie, jeśli tak to iść do
                          pediatry po skierowanie do laryngologa, na szczęście na następny dzień było
                          ok., dzisiaj tak samo, rzecz jasna nadal obserwuję.

                          Trochę się rozpisałam. Uciekam do wanny póki mały śpi.


                          Pozdrawiam od dzisiaj o rok starsza Nika smile
                          • 09.06.04, 23:00
                            Witajcie!
                            Rzeczywiście u nas tak zmiennie: albo cisza albo piszemy dużo... i to drugie
                            jest zdecydowanie lepsze smile
                            Nika - wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek!!! Niech szczęście i radość
                            cały czas są w Twoim serduszku!!!
                            A u nas kolejna rewelacja: Kamilek wczoraj wieczorem zanął ok. 23 i obudził się
                            dziś rano o 5.55! Nie do wiary! Mam nadzieję, że taki rytm mu zostanie i nie
                            mam zamiaru budzić go w nocy do karmienia, gdyż wydaje mi się naturalne, że
                            maluchy wydłużają sobie czas spania w nocy.
                            Na truskawki jednak się nie skusiłam - boję się, ale pieczone kotlety już od
                            dawna są w moim jadłospisie smile
                            Pogoda jest wspaniała, więc często chodzimy na spacerki i robimy tak 10-15km
                            dZiennie (i już zaliczyliśmy cycusiowanie w parku - nie było tak źle, ale
                            pierwszy raz byłam pełna obaw).
                            Mi natomiast spędza sen z oczu myśl o rozmowie z szefem nt. powrotu do pracy, a
                            właciwie nt. nie-powrotu. Ja nie mam możliwoci wrócenia na 1/2 etatu, więc na
                            95% udam się na roczny urlop wychowawczy. Czuję tylko presję ze strony kolegów
                            i koleżanek, którzy dzwonią prawie codziennie i namawiają na powrót. A mi
                            szczerze mówiąc wcale nie chce się wracać... zresztą pewnie pracujące mamy
                            wiedzą co mam na myśli...
                            Życzę dużo słoneczka na jutrzejszy wolny dzień!
                            P. S. Beatko, Pearl i inne dziewczyny nie odzywające się. Przyłączam się do
                            apelu Malilki... co u Was?
                            --
                            Buziaki,
                            Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                            • 09.06.04, 23:56
                              Witajcie,
                              Nika wszystkiego najlepszego z okazji urodzin !!! smile.
                              przyszła-mamo twoje posty potrafią rozbawić każdego, a dzisiaj akurat jest mi
                              to troche potrzebne po wczorajszym małym starciu z mężem (brrr).

                              Szymonek dzisiaj kończy sześć tygodni. Od dwóch dni walczymy z ciemieniuchą, po
                              kapieli moco naoliwiam główkę małego zakładam czapeczkę, a potem wyczesuję.
                              Widziałam w sklepie olejek na ciemieniuszkę ze Skarbu Matki, czy któraś z was
                              to probowała, czy warto kupić, jeżeli ciemieniuszka będzie "opornie" schodzić?
                              Poza tym mały dostał jakies krosteczki na buźce, nie wiem od czego. A co do
                              jedzenia, to ja też jem kotlety smażone, tylko dla mnie mniej przyprawiam,
                              prawie wcale, ale da się zjeść, jem lody, herbatniki, unikam nadal ostrych i
                              wzdymających rzeczy, a po każdej nowości obseruję skórę małego.
                              W piątek jedziemy do moich rodziców na wieś i spróbuje truskawek, bo do tych
                              sprzedawanych jakoś nie mam przekonania, wiem, że co swoje, to napewno bez
                              chemii.

                              Mielismy iśc jutro na szczepienie, ale ze względu na święto znowu odwlecze się
                              o tydzień, a taka jestem ciekawa ile Szymek waży no i wogóle mam kilka pytań do
                              pediatry. Mały nadal ładnie je, co 3-4 godzinki, w nocy śpi i tylko raz budzi
                              sie na jedzenie. Np. teraz jadł o 19 i po kąpaniu śpi sobie do tej pory, a jest
                              juz prawie północ. Wydaje mi się, że chyba mam kryzys z mlekiem, to szósty
                              tydzień. Mały też pijąc mleko troszke się denerwuje, kręci, chociaż nie płacze.
                              Co do pieluch to zużywamy średnio 6-8 pieluch i praktycznie jeszcze w każdej
                              jest kupka. Zdecydowałam się teraz na Pampersy 2 i stwierdzam, że są troszkę
                              większe od Huggis-ów 2, ale następna paczka, to pewnie będę już musiała przejśc
                              na 3, bo mały ma coraz więcej fałdek tu i tamsmile.

                              Kurcze, ale się rozpisałam. Ale mam do was jeszcze jedno pytanie, a właściwie
                              proszę o radę. Dostaliśmy od znajomych, właściwie nowych znajomych zaproszenie
                              na chrzest ich synka i nie wiem, co kupić małemu, żeby nie było zbyt
                              zobowiązujące, macie jakieś pomysły?? Będę wdzięczna.

                              Ps. nareszcie wyglądam jak człowiek, dzisiaj wybrałam się do fryzjera, bite 3
                              godzinki, mały w tym czasie spacerował sobie z dziadkiem, ale pewnie domyślacie
                              się, że i tak kosztowało mnie to trochę nerwów, bo cały czas myslałam, tylko o
                              małym, czy aby nie płacze, czy się nie obudził i wogóle. Teraz jeszcze tylko
                              jakieś zakupy, ale to wtedy jak zgubię oponke na brzuchu.

                              Aha, jakie możemy jeść zupy karmiąc piersią, bo już wyczerpało mi się menu

                              Pozdrawiam
                              Ania
                              • 10.06.04, 15:44
                                Czesc Mamusie!

                                Nika, wszystkiego najlepszego na urodziny! Duzo pociechy z pociechy.
                                A my dzis spiewalysmy 100 lat mojemu Mezowi. Na dokladke jak sie urodzil, to tez bylo Boze Cialo, wiec zwykle obchodzimy jego urodziny dwa razy.
                                Malilka, ale Ci zazdroszcze. Moja Ewa ma wciaz krosteczki na buzi, ale lekarka mowi, ze to potowki, i nie kazala ograniczac diety. A tymczasem po mlodych ziemniaczkach Mala miala bardzo brzydkie kupki. Szkoda, a myslalam, ze z tym nie powinno byc klopotow.
                                Mami27 - odwodzenie nozek sprawdzala ortopeda na wizycie w piatym tygodniu. Wziela Ewe za kolanka i probowala je dogiac do podloza. Mysle, ze lepiej tego samemu nie robic. W poniedzialek bylismy na wizycie po USG, okazalo sie, ze po dwoch tygodniach cwiczen i pieluchowania jest juz duzo lepiej. Na poczatku lipca idziemy na kontrolne USG.
                                Co do spania w nocy, to jednak brzuszki naszych maluchow nie sa jeszcze zbyt duze i jak beda za dlugo spaly, to moga sie odwodnic. Ale jak maluszek zdrowy i wszystko OK, to widocznie dluzsze spanie mu dobrze robi.
                                Ewa wczoraj skonczyla 7 tygodni i pierwszy raz jechala metrem (bardzo grzecznie, tylko gdzie tam wozek stawiac???), a potem bylismy we trojke w kinie. Prawde mowiac, bylam troche rozczarowana. Przeczytalam w czerwcowym Dziecku bardzo pochlebny artykul, wycielam kupon na bilet (prezent od pisma na Dzien Matki) a w kinie okazalo sie, ze darmowe bilety na Troje nie byly honorowane, rowniez w przyszlym tygodniu na "Pojutrze" tez nie bedzie mozna ich wykorzystac, a co bedzie potem, nie wiadomo. Wazne sa do konca czerwca. Na sali byly co prawda dwa przewijaki i pod nimi male stertki pampersow, to jednak dziwnie wyglada, jak trzeba sie przekopywac przez taki stosik dwojek, zeby znalezc te nieliczne trojki. Obiecywanych chusteczek nie bylo wcale. Seans zaczal sie nie o 12.00 ale o 12.15. Ale nic to, warto bylo pojsc, chocby, zeby zobaczyc, jak to wyglada. Gdyby ktos sie wybieral, to na Mame i dziecko przysluguja dwa fotele, warto wziac ze soba jedzenie jesli ktos nie jada pop-cornu i hot-dogow. Jest przechowalnia wozkow, ale chyba jednak najwygodniej fotelik samochodowy, jesli dziecko jest przyzwyczajone. Ewa na poczatku dosyc dlugo spala, potem zazadala posilku, a potem razem z mama ogladala Brada Pitta. Jednak szybko jej sie znudzil i wybrala podsypianie przerywane podsysaniem. Mamy, ktore przyszly ze starszymi dziecmi mialy troche gorzej, bo dzieci raczej wolaly sie bawic niz dac mamie poogladac film.
                                We wtorek bylam u mojej gin. Niestety, bardzo wolno mi sie to wszystko zrasta. Szczesliwie nic sie juz nie paprze. Stwierdzila, ze przy karmieniu nie poleca zadnych pigulek, ja na to, ze i tak planowalismy uzywac prezerwatyw. Nie chce na razie zadnych hormonow. Na dwie kreski testu czekalismy poltora roku. W moim wieku nie ma sie juz tyle czasu do tracenia sad. Oczywiscie chcemy troche poczekac, chce Ewe karmic chociaz do roku, ale jak wyjdzie inaczej to tragedii nie bedzie. Chociaz poki co to i tak tylko teoretyzowanie sad(.

                                Pozdrowienia z deszczowej Warszawy
                                Monika i Ewa
                                • 10.06.04, 20:25
                                  Cześć dziewczyny,
                                  Nika wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
                                  Nie było nas tutaj ponad tydzień, ale to wszystko dlatego, że wylądowałyśmy z
                                  Ingusią w szpitalu. Córcia miała ostrą infekcję wirusową górnych dróg
                                  oddechowych. W szpitalu spędziłyśmy sześć dni i były to najgorsze dla nas dni.
                                  Mała sala, na której były 4 łóżka. Z sali nie można nigdzie z dzieckiem wyjść,
                                  a gorąco w niej było nie do wytrzymania (żadne wietrzenia nie pomagały). Mała
                                  miała podawane antybiotyki, inhalacje (które nawet nieźle znosiła). W Warszawie
                                  panuje jakiś okropny wirus i strasznie dużo dzieci jest chorych. To co
                                  zobaczyłam w szpitalu utwierdziło mnie w przekonaniu, że nigdy nie zostawię
                                  mojej córci w szpitalu samej. Pielęgniarki w ogóle nie zajmowały się dziećmi,
                                  które były bez matek i ciągle płakały (a trzeba powiedzieć, że takich dzieci
                                  było 4, a pielęgniarek na dyżurze 3). Mam nadzieję, że jednak w innych
                                  szpitalach jest lepsza opieka. Sama jestem z wykształcenia pielęgniarką i aż mi
                                  się niedobrze robiło, jak te panie nie mają w ogóle podejścia do dzieci. Nie
                                  chce mi się w ogóle tego opisywać i pragnę jak najszybciej o tym zapomnieć.
                                  Chciałabym jednak wspomnieć o chłopczyku, który trafił na naszą salę. Jak
                                  zaczął płakać o 7 raano to przestał o 11:30 (wtedy przyszła mama na godzinę),
                                  po wyjściu mamy, która go uśpiła płakał od 14 do 19 non stop. W końcu jakiś
                                  lekarz się nad nim zlitował i dał mu coś na uspokojenie. Za to pielęgniarki
                                  szerokim łukiem omijały nasz pokój. Nawet nie reagowały na moje prśby. Moja
                                  córcia nie mogła spać przez ten płacz i strasznie się denerwowała. Spokojna
                                  była tylko przy piersi i chciała tak spędzać całe dnie. Dobrze, że mamy to już
                                  za sobą.
                                  Teraz jestem u moich rodziców, ponieważ nasze mieszkanko się maluje. Ingusia ma
                                  tutaj fajnie: las, świerze powietrze, nadopiekuńczą babcię, która jak tylko
                                  może to się zajmuje moją córcią, a ja mam trochę czasu dla siebie. Jednak muszę
                                  czasami hamować zapędy mojej mamy, która po chorobie Ingi najchętniej
                                  przykryłaby ją pięcioma kocami (bo zmarznie), w domu zakładałby jej czapeczkę,
                                  i układałby ją na poduszkach.
                                  Ingusia skończyła wczoraj 2 miesiące. Jest bardzo kochana, chociaż po szpitalu
                                  rozpiszczona i przyzwyczajona do noszenia na rękach. Budzi się rano i
                                  conajmniej przez pół godziny guga i w ogóle nie myśli o spaniu. W ciągu dnia
                                  również mało śpi i ciągle każe się nosić na rękach, ponieważ lubi jak jej się
                                  pejzarz przed oczami zmienia. Mam jednak opory przed noszeniem jej tak pionowo,
                                  ponieważ nie wiem jak to wpłynie na jej kręgosłup, jednak leżeć nie chce.
                                  Staram się ją kłaść na brzuszku i ćwiczyć. Dobrze, że w nocy śpi conajmniej 4-5
                                  godzin, potem podłącza się do cyca i tak przesypia do godziny 7-8 rano.
                                  To na razie wszystko, ale się rozpisałam. Pozdrawiam,
                                  Lidka i Inga (9.04.2004)
                                • 10.06.04, 20:44
                                  Hej hej!!
                                  Nika wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin, duzo sloneczka, przespanych
                                  nocek i pociechy ze szkarabasmile)).
                                  Dzisiaj moj Kamilek obudzil sie o 6 rani i stwierdzil ze musi mamusi
                                  opowiedziec co mu sie snilo, a ze juz ladnie "mowi" aguuu, guuu, aaa, eee itp
                                  to gadal z 15 min a tak sie z tego cieszyl ze az piszcal z radosci, pozniej
                                  stwerdzil ze trzeba obudzic tate i glosno wolal. Wasze dzieciatka tez tak maja
                                  ze gdy cos powiedza pozniej piszcza z radosci?Kamilek jest tym tak przejety i
                                  tak szczesliwy, no i mama jest szczesliwa bo widze, ze wszystko jest w porzadku
                                  i naprawde spada mi kamien z serca gdy widze, ze maly rozwija sie dobrze i
                                  szybko, dziewczyny dziekujcie Bogu ze maluszki nie maja wiekszych klopotow, ja
                                  przeryczalam kilka dni i czasami jeszcze dopadaja mnie sztraszne mysli, ale
                                  musze wierzyc, pilnowac podawania lekow i bedzie wszytko dobrze.
                                  Mam pytanko znacie jakies normy ile mniej wiecej w danym wieku maja mierzyc i
                                  wazyc nasze pociechy> bo ja nigdzie nie moge tego znalezc a na tych siatkach
                                  centylowych sie gubie.
                                  Ja tez mialam problemy z lewa piersia, zaczynalo sie zapalenie, ale sciagalam
                                  i dostalam zastyrzyk i teraz jest dobrze, mam ja tez mniejsza i jest w niej
                                  mniej mleczka, ale to tez chyba dlatego ze kamilek przez okolo miesiac nie
                                  chcial z niej pic, mialam bardzo mala brodawke i on nie mial za co zlapac, ale
                                  sciagalam regularnie i chyba od tego brodawka sie powiekszyla i Maly normalnie
                                  i ladnie je, ale dalej jest mniejsza i mleczka mniej.
                                  Kmailek ma troche takich jakby krosteczek na buzce, kolo buzki i kilka na
                                  policzku, sa lekko rozowe ale jak przecira je woda to znikaja albo robia sie
                                  niewidoczne, jestem na diecie wiec sama nie wiem, moze to potowki bo u nas
                                  niestety okropnie goracOsadw dzien dochodzi do 35 stopni, wieczorem o niewiele
                                  mniej do parku mamy daleko wiec sama nie wiem co robic, siedzimy na schodach
                                  pod daszkiem ale juz nam sie nudzi, nie chce trzymac malego w domu ale boje sie
                                  zeby nie dostal udaru i kolko sie zamyka, oj musze cos wymyslec.
                                  Czytam Wasze posty i zastanawiam sie nad tym jak gdzie lecza, my nie mielismy
                                  zadnego usg bioderek, nie widzielismy ortopedy, neurologa tylko endokrynolog
                                  ale to ta tarczyca, ja nawet wit D nie podaje i zadnych innych witamin, ciekawa
                                  jestem co na to powie lekarz gdy przyjedziemy do Polski!
                                  Beatko a jak jest z tym w Hiszpanii??
                                  pozdrawiam serdecznie Anka i kamilek
                                  • 10.06.04, 22:42
                                    czesc!
                                    nadrobilam zaleglosci w czytaniu postow i szczerze wam zazdroszcze jedzenia
                                    truskawek. Michal ma wciaz te wysypke - we wtorek bylismy u dr, bo nie bylo
                                    poprawy i cialko zrobilo sie szorstkie. przepisala masc z wit. a,wazelina i
                                    euceryna. po 2 dniach jest jakby troche lepiej ale zobaczymy, czy poprawa
                                    bedzie postepowac.
                                    z wtorku na srode Michal przespal 7,5 godz.!!!! zbudzilam sie w nocy i nerwowo
                                    czekalam zeby sie zbudzil, ale on nie zamierzal. sciagnelam pokarm /ponad 100ml
                                    z jednej piersi/ i przeczekalam do pobudki. wczoraj bylo juz normalnie.
                                    smialismy sie, ze Malutki dal mi sie wyspac przed egz. aaa ,wlasnie, zdalam na
                                    5 i bylo bardzo przyjemnie. teraz pozostala mi obrona publiczna, w czwartek o
                                    11. uslyszalam tez, ze swietnie wygladam, co bylo niezwykle mile.

                                    a propos zup - uwielbiam je i teraz jadam naprawde duzo - na bazie buionow
                                    warzywnych i drobiowych - krupnik, rosol, pomidorowa, botwinke, szparagowa,
                                    rzodkiewkowa, koperkowa, barszcz czerwony, brokulowa, chlodnik /nie moglam sie
                                    powstrzymac, chociaz zawiera maslanke lub kefir/.

                                    pozdrawiamy cieplo,
                                    contra

                                    • 10.06.04, 23:59
                                      Witajcie,
                                      Contraria- gratulacje!
                                      Lidszu- strasznie współczuję pobytu w szpitalu, ale najważniejsze, że już
                                      wszystko dobrze. Ja też sobie nie wyobrażam zostawienia takiego maluszka
                                      samiuteńkiego w szpitalu, mój synek płakałby chyba do utraty sił, a mnie serce
                                      pękłoby z żalu. Gdzie karmiłaś córeczkę piersią? Czy szpitalne łóżka były
                                      dorosłego rozmiaru?
                                      Widzę, że ja chyba najostrzej poczynam sobie z truskawkami i sama jestem
                                      zdumiona, bo przeciez dopiero tydzień temu przestało moje dziecko wysypywać po
                                      prawie wszystkim, co zjadłam. Chyba nagle układ pokarmowy mu dojrzał smile A
                                      dzisiaj to już pojechałam z truskaweczkami na maksa, aż wieczorem pieczołowicie
                                      oglądałam dziecko przed kąpielą, czy aby na pewno nie ma żadnej wysypki, ale na
                                      szczęście gładziuteńko. A zjadłam chyba z 2 kg- już je jem na wszystkie
                                      posiłki, bo uwielbiam i kanapki z truskawkami i cukrem i makaron z truskawami i
                                      śmietaną, o różnorakich deserach nie wspominając. Nie wiem, czy powstrzymałabym
                                      się od niejedzenia, gdyby młodego wysypywało, obawiam się, że miałabym problemy
                                      z byciem rozsądną uncertain
                                      Wczoraj w nocy Kiciuś przespał po kąpieli 6 godzin- to nasz nowy rekordsmile)
                                      Moniko- w 2-3 miesiącu większość dzieci już ma jedną długą (6-8h) przerwę
                                      nocną, więc odwodnienie to chyba jakiś skrajny wypadek. Po kąpieli synek
                                      zasypia w swoim łóżeczku, potem koło 2 karmię go w fotelu i odkładam do
                                      łóżeczka, a tak o 6 nie mam już na to siły i biorę go do naszego łóżka (na
                                      szczęście jest szerokie na 3 metry) i zasypiam w czasie karmienia. No i nawet
                                      jak sie po jakimś czasie obudzę i próbuję uśpione dziecko przenieść do
                                      łóżeczka, to już się nie daje- albo od razu się wybudza i buczy, albo budzi się
                                      po kwadransie. Położony u nas od razu zasypia. Czasem odkładam go 3x i nic, no
                                      i w końcu odpuszczam. Zanosi się na to, że na razie poranki będziemy przesypiać
                                      we trójkę- mam nadzieję, że to kwestia tego, że on jeszcze jesr malutki i
                                      potrzebuje mojej bliskości, ale z czasem i z tego wyrośnie.
                                      Idę spać, to tak do 3 będę mogła pospać jednym ciągiem.
                                      Pa pa
    • 11.06.04, 20:24
      Witamsmile

      A moje maleństwo kończy już dziś 3 miesiące!!! To niesamowite jak szybko minął
      ten czas... Moja dzidzia nie należy do dzieci wagi ciężkiej - ma 5700
      (najniższa 2950), więc prawie podwoiła swoją masę. Walczymy teraz trochę z
      jedzeniem, bo mała coś nie za bardzo chce jeść. Jak wiecie moje dziecko jest na
      karmieniu mieszanym i coś mi się zdaje, że im jest starsza tym chętniej ciamka
      z piersi - ironia losu, bo ja za niedługo wracam do pracy i myślałam, że
      przynajmniej nie będę miała problemu z podawaniam małej butelki, a tu masz ci
      los. Ale nie będę ukrywać, że bardzo mnie ta odmiana cieszysmile
      Choć mała nie waży za dużo buźkę ma okrąglutką i każdy na jej widok
      stwierdza: "widać, że mała ładnie je". My w przyszłym tygodniu mamy już 2
      szczepienie, ciekawa jestem jak je zniesie - pierwsze koncertowo, bez
      najmniejszego problemu.
      Moja Ewunia ostatnio zorientowała się, że leżenie nie jest trendy i każdą
      okazję wykorzystuje, aby znaleźć się w pozycji siedzącej - wystarcyz, że złapie
      mnie za palec i chce się podnosić do siedzenia - nie wiem, czy nie
      przesadza..., leży też często na brzuszku, a że nie jest to jej ulubiona
      pozycja odkryła, że można się przewrócić na plecki i urządza sobie takie
      seanse "kulania się" - nie jest na razie w stanie przekręcić się z powrotem na
      brzuszek, więc mama pomagasmile Rozkoszna jest wogóle - gada do słoneczka
      maskotki - polecam Wam takie zabawki - tanie są, a radochy dają co nie miara -
      słoneczko z uśmiechniętą buźką - mała śmieje się tej buźki w niebogłosy - za
      nic maty gimnastyczne, karuzelki i inne drooooogie zabawki - moje dziecko
      postanowiło bawić się ekonomiczniesmile

      Co do spania - mała w dalszym ciągu przesypia mi ładnie noce, to raczej ja ją
      budzę koło 3 na jedzonko - troszkę podje i śpi dalej (o 3 budzi się bez względu
      na to, o której zaśnie). Co do długich przerw w karmieniu moja lekarka
      powiedziała, żeby absolutnie dziecka nie budzić - to nie są czasy naszej
      młodości, kiedy to trzeba było karmić dzieci z zegarkiem w ręce. Kiedy maluch
      jest głodny sam się obudzi.

      Truskawki truskawkami, ale powiedzcie, co z czereśniemi?? Właśnie zaczynają mi
      dojrzewać takie dorodne, soczyste, takie swoje nie pryskane???

      Pozdrawiam
      Godiva
      • 11.06.04, 22:23
        Hej Mój Anbtoś ma 3 miesiące i tydzień Waży ok. 6 kg. Jest tylko na cycu. Jest
        sliczny i zdrowy ale w nocy karmię co 3 godziny albo i częściej. Pozdrawiam
        wszystkie mamy i szkraby!!!
        • 14.06.04, 10:04
          Cześć mamusie

          Ja poza kalafiorkiem, kalarepką i pomidorkami (buu) jem wszystko. Truskawki,
          czereśnie też, ostatnio nawet skusiłam się na fasolkę szpar5agową i też się nic
          nie działo.Co bardzo mnie oczywiście cieszy. Próbowałam po kilka sztuk na
          początku a potem od razu kilogram, martwię się tylko wystającym bandziochem.
          Waga pokazuje 2 kg mniej niz przed ciążą, co wydaje mi się niemożliwe, jak
          patrzę w dół na oponkę w okolicy brzucha. Cóż może ćwiczenia to zlikwidują,
          tylko jak tu ćwiczyć, jak mi się tak strasznie nie chce.
          Czytając Wasze posty tak jakbym swoją córcie widziała, odłożona do łóżeczka
          wieczorem, zasypia sama (!!!) i śpi bez przerwy do 3 lub 5 nad ranem, w
          zależności o której zaśnie, co daje od 6-8 godzin snu bez przerwy. Jest to
          źródło mojej wielkiej radości bo poza niewyspaniem na początku nic mi nie
          przeszkadzało. Co ważniejsze ten ktoś, kto po tygodniu zamienił mi córkę
          zdecydował sie znów na podmiankę i oddał mi z powrotem to dziecko, które
          urodziłam, spokojne, śpiące często i długo. Takze sytuacja powoli się normuje.
          Poza tym moja silna wola i grube mury (mieszkam w kamienicy) sprawiły, że
          wydłużyły nam sie przerwy między karmieniami, jemy co 2,5-3 godziny i co
          wazniejsze przy tym przestawianiu nie odwiedziła mnie opieka społeczna ani
          policja zaalarmowana przez sąsiadów. Także pełnia szczęścia. Czasem tylko nie
          chce mi się wychodzić na dwór i wtedy żałuję, że nie mam balkonu, ale nie
          wszystko można mieć.
          Dziewczyny kochane, szczególnie te, które leżały w ciąży. Jakby Wam ktos teraz
          zaproponował tydzień leżenia? Ja bym takiego lekarza ozłociła. A pamiętacie,
          jak psioczyłyśmy, że musimy leżeć? Jaki człowiek był głupi.
          Pozdrawiam serdecznie i nie tracę nadzieii, że ktoś każe mi leżeć choćby tylko
          przez 3 dni, no 2 powiedzmy, dobra może być 1, a w ostateczności 5 godzin...
          Idę się kłaść ( może się uda choć 15 minut???)
          Zosia
          • 14.06.04, 12:39
            Witajcie,
            Długi weekend upłynął nam na świeżym powietrzu, synka zabawiały babcie,
            dziadkowie i prababcia (na zmianę), a ja się wylegiwałam z książką przerywając
            błogi odpoczynek jedynie na karmienie, dość częste w te upalne dni. Niestety
            wracaliśmy do domu o różnych porach, jak na dzidziusia to raczej późno (21.00-
            21.30) i małemu przez kilka dni całkowicie rozregulował się harmonogram nocy.
            Myślałam, że jak pójdzie spać o 22.00 zamiast o 20.00 to rano pośpi dwie
            godzinki dłużej, ale gdzie tam- nie dość, że w nocy budził się o zwykłych
            godzinach (czyli pierwszy sen trwał 4h zamiast 6h), to jeszcze około 6.00-6.30
            budził się zupełnie wyspany gotowy do zabawy. Dla mnie to pora najlepszego snu,
            więc potem byłam niewyspana przez cały dzień, bo jak mały ponownie zasypiał o
            10.00 to ja już nie wracałam do łóżka. Na szczęście ostatnia noc była już
            normalna i mam nadzieję, że była to chwilowa niedyspozycja, choć z drugiej
            strony nie da się przecież w piękne, letnie dni wracać codziennie do domu o
            19.00 po to, by dziecko miało ustalony rytm dnia. Nie zamierzamy rezygnować z
            życia towarzyskiego na najbliższy rok, więc pewnie takich dziwnych poranków
            będzie więcej, no ale trudno.
            Maciuś najwięcej uśmiecha się do mnie, jak tylko się pojawię w okolicach
            łóżeczka (zwłaszcza rano) to pyszczek uśmiechnięty od ucha do ucha i
            gaworzenie. Podobnie jak Kamilek Asika "mówi" najchętniej aguuu, aaa i eee,
            piszczeć z radości jeszcze nie potrafi. Leżąc na brzuszku wysoko trzyma główkę
            i dość długo, podciągany z leżenia na plecków do siadu nie potrafi utrzymać
            sztywno łebka. Martwi mnie to, że od jakiegoś tygodnia zaczął wyraźnie
            preferować lewą stronę i prawie cały czas odwraca główkę w lewo. Czy z tym
            trzeba iść do lekarza, czy są może jakieś domowe ćwiczenia na symetryczne
            układanie główki?
            Czereśni jeszcze nie spróbowałam, bo najbardziej lubię jasne, a koło mnie na
            razie sprzedają tylko ciemne. Jak tylko zobaczę jasne, to na pewno się na nie
            rzucę, mam nadzieję, że będzie jak z truskawkami. Od mojego pamiętnego
            obżarstwa nadal skóra jak przysłowiowa pupcia niemowlaczka, dolegliwości
            okołokolkowe z robieniem kupki też odeszły w niepamięć.
            No i przeszliśmy na pampersy rozmiar "4", co dla mnie jest lekkim szokiem, bo 2-
            letni synek mojej przyjaciółki też nosi ten rozmiar. Niestety im większy
            rozmiar tym paczki cały czas mniejsze, a zużycie pieluszek mam na stałym
            poziomie, więc przewijanie staje się coraz droższe. Przez kilka dni zapisywałam
            godziny przewijania, żeby zobaczyć czy jest w tym jakaś regularność i jest
            tylko jedna- zużycie 7 sztuk na dobę (okazjonalnie 6 szt), godziny
            najróżniejsze. Mały robi od 1 do 4 kupek dziennie, więc też jakiejkolwiek
            powtarzalności brak. Może jest jeszcze za malutki...

            Zosiu- ja leżałam od początku stycznia, więc 3 pełne miesiące, ale za skarby
            nie wróciłabym do tego! Jak sobie pomyślę, że przy takiej pogodzie jak dzisiaj
            miałabym wegetować w łóżku- chyba bym oszalała. Już wolę biegać wokół
            absorbującego dziecka, chociaż zdarza się, że w dzień śpi tylko na spacerze. No
            ale wieczory mam do północy tylko dla siebie, no i dzidziuś zajmuje się matą,
            karuzelką, no i zabawami z tatusiem, więc naprawdę nie jest źle. A dzisiaj za
            chwilę przyjeżdża babcia i zabierze małego na 3-godzinny spacer, więc w ogóle
            luksus. A jeśli chodzi o balkon to ja mam dość duży, ale nie trzymam w domu ani
            wózka, ani fotelika, więc i tak nie miałabym w czym dziecka wystawić. Że już
            nie wspomnę o tym, że słońca praży na balkonie cały dzień i jeszcze prawie
            zawsze wieje.
            Pozdrowionka
            Malilka i 9-tygodniowy Maciuś
            • 14.06.04, 14:23
              Witajciesmile)!!
              Malilko ile wazy Macius?? bo my jestesmy na 2(odpowiednik Polskiej 3) a Maly
              tydzien temu mial 5450, tutaj tez niestsety im wiekszy rozmiar tym mniej
              pieluszek w paczce, a z przewijaniem mam tak samo jak Ty okolo 7 razy, kupka
              tez 3-4 razy na dzien przy jedzeniu najczesciejsmile).Tylko moj krasnal gdy
              zasnie okolo20.30 to budzi sie o 12, pozniej 3 i 5 a o 6 stwierdza ze szkoda
              dnia na spanie i budzi mnie na pogawedki i zabawe ale okolo9-10 wracamy pospac.
              teraz pisze jedna reka bo maly wisi na cycusiu, no wlasnie Kamilek jak
              wczesniej jadl i z cycusia i czasami z butelki tak wczoraj byl wielki krzyk bo
              nie butla. bylismy na zakupach i zabralam swoje odciagniete mleczko do butelki,
              wiec pozostala przymierzalnia i tak sie najadl ze przespal 3 godzinki a rodzice
              wydali mase kase na mame, ale co tam,smile)
              u nas cala noc i ranek leje, w koncu, moze bedzie chlodniej bo ostatnio po 30
              stopni i zyc sie nie chcialo'
              no nic uciekam bo Malemu nie podoba sie ze nie patrze na niego i przestaje
              ssac, och dziecismile))
              pozdrawiamy buzka Anka i Kamilek(ma juz 10 tyg i3 dni)












              • 14.06.04, 15:17
                Asik, Maciuś nie był ważony od szczepienia (wtedy miał 6 tygodni i 6kg), ale
                według szacunków rodziny waży 7.000-7.300g. Jak się ważyłam na domowej wadze z
                dzieckiem i bez, to wychodziło, że 7kg, ale najdokładniejsza to ona nie jest.
                Asik, Ty codziennie wstajesz o 6 rano??? Przeciez to można zwariować! Ja już
                przez te kilka dni miałam dość, zwłaszcza że długi weekend, wypoczęty i
                zrelaksowany niemąż w domu, ciepłe wieczory, a ja o 22.00 lądowałam w łóżku
                totalnie nieprzytomna ze zmęczenia, buuuu
                Asik, jak zobaczyłam w Twoim podpisie, że Kamilek ma 10 tyg i 3 dni to się
                zdziwiłam, bo urodziłaś tuż przede mną, a ja dopiero co pisałam, że Maciuś ma 9
                tygodni, no i masz rację- mamy już 10-tygodniowe szkraby! Niezła ze mnie matka,
                co już myli tygodnie życia dziecka smile))))))) Ech, to wszystko przez to, że czas
                leci tak szybko, a wtorek praktycznie nie różni się od niedzieli smile

                Errata
                Malilka i 10-tygodniowy Maciuś
                • 14.06.04, 16:03
                  Malilko! niestety codziennie pobudka o 6 czasami uda sie przeciagnac do 7 ale
                  wtedy i tak wstaje niemaz do pracy i Kamilek juz nie posi, no i ja padam o 22,
                  takze po kapieli okolo 20 nakarmieniu gdy Maly zasypia, cos jem, internet,
                  prysznic, przytulam sie do malego i odplywam, zeby na nocne karmienia nie
                  zasnac na siedzaco, nie umiem karmic na lezaco, probowalismy setki razy i za
                  nic ta pozycja nie jest wygodna ani dla mnie ani dla Kamilka, takze siadamy i
                  Maluch zajada zasypiajac przy tym, no i niestety nie naje sie dobrze wiec za 2-
                  3 godzinki znowu pobudka, marze o 5 godzinnym nieprzerwanym sniewinkale juz sie
                  przyzwyczailam, chyba do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic, zreszta zaraz
                  uciekam spacsmile Mis juz zasnal i ja ide sie poprzytulac do niegosmile))
                  pozdrawiamy wink)
                • 14.06.04, 16:30
                  Hej dziewczyny...

                  teraz tylko tak szybcioszkiem, melduje się po powrocie z Opola, gdzie było
                  wspaniale, wiec teraz mam lekkkiego dołka, że nie jestem w Polsce tylko tutaj...

                  Co do Zuzi, to jutro idziemy do lekarza na kontrole bioderek. Niestety mała nie
                  śpi tak dlugo w nocy jak Wasze dzieciaczki...Budzi się co 3, 4 godzinki na
                  jedzenie i znów zasypia.
                  W domciu rodzinka jej mocno ine rozpieścila bo czuwałam, i po obserwacji idze,
                  ze jeszcze nie przyzwyczaila sie do raczek na amen...wiec moge ją trochę
                  zostawiać saą co czynię..

                  Po odpoczynku, gdzie odeszły mi z głowy zakupy, praie , sprzatanie..czas
                  powrócic do rzeczywistości i znaleźc zagubiony rytm..idzie mi nieźle, ale
                  mogłoby być lepiej. Dobrze, ż eudało mi sie zrobić pranie..ale prasowanie, oj
                  to nie wiem kiedy....hihi...

                  A Zuzia, takze lubi gruchac, szczególnie jak jes wyspana. Pozycja na brzuszku
                  nie należy do jej ulubionych. teraz protestuje gdy leży sama w łóżeczku, chce
                  jak najwiecej oglądać.

                  A co do jedzenia....ja jadlam wszystko, potem mała wysypało i nie wiedzialam od
                  czego.Więc zaczelam chleb jesc i zupki. Do tej pory nie wiem co moze ją
                  uczulac, bo do konca nie wiem, jakie produkty sa zakazane, albo nalezy na nie
                  uważac..Możecie mi podpowiedziec....
                  Z obserwacji wydaje mi sie, ż e ma uczulenie na jajka...
                  Wiem już, że ma uczulenie na proszek Lovela, wiec piorę teraz w płatkach
                  mydlanych, na oliwke miała ucuzlenia, wiec przeszłam na ciekłą parafine i jest
                  dobrze.
                  Ostatnio na twarzy pojawily sie takie białe krosteczki, taka kaszka...czy to
                  moze być skaza bialkowa??? a na truskawki mała jest uczulona....

                  Pozdrówka dziewczyny, buziaczki dla maluszków

                  Teraz jestem w domciu i mam dostęp do internetu wiec znów wracam do pisania z
                  Wami...
                  • 14.06.04, 17:30
                    Dla mnie karmienie nad ranem na leżąco w naszym łóżku to w ogóle jedyna
                    alternatywa, inaczej chyba bym w trakcie zasnęła, no i boję się, że spadła z
                    kanapy i jeszcze wypuściła dziecko z rąk i zrobiła mu krzywdę... Jeśli mały
                    ssie spokojnie, to zasypiam w trakcie, jeśli się wierci, to nie, ale jak tylko
                    skończy to zasypiamy oboje. Wiem, że powinnam go konsekwentnie odkładać do
                    łóżeczka, żeby go nie przyzwyczajać do spania z nami, ale cały czas nie mam na
                    to siły- śpiąc z nami budzi się o 9-9.30, sam jakieś 2 godziny wcześniej. A dla
                    mnie każda godzina snu rano jest na wagę złota. No i bardzo mi wygodnie karmić
                    na leżąco, w dzień też często tak karmię, jak nie chce mi się czytać.

                    Opolanko- cieszymy się, że znowu jesteś z nami smile Nie wiem, czy pisałam, ale
                    mój synek też miał kaszkę na policzkach (za uszkami i na klatce piersiowej też)
                    i strasznie z nią walczyłam. Uznałam, że to na pewno wysypka pokarmowa, bo
                    inaczej byłby opsypany cały, poza tym to typowe miejsca, gdzie wysypuje przy
                    tego typu uczuleniach. Zaczełam eliminować po kolei różne rzeczy, włacznie z
                    moim ukochanym chlebem razowym, sokami, warzywami i właściwie jadłam tylko
                    chleb żytni z wędliną i jadłam gotowane mięso z ryżem, a wysypka nadal była. Po
                    2 tygodniach zaczęłam podejrzewać, że może to skaza białkowa, co zresztą byłoby
                    dla mnie straszne, bo bez nabiału nie mogę funkcjonować. Miałam iść w
                    poniedziałek do pediatry, a w sobotę byłam na owej imprezie na której obżarłam
                    się jak nie przymierzając prosię i o dziwo po wprowadzeniu stu rzeczy na raz
                    wysypka zaczęła znikać i dziś policzki są gładziuteńkie. Na pewno coś mu
                    szkodziło, na co z czasem się uodpornił, ale nie udało mi się odkryć, co to
                    mogłoby być. Nie wiem jak długo Zuzia ma już tą kaszkę, ale jeśli niedługo, to
                    po prostu się wstrzymaj, może jej organizm sam sobie z nią poradzi. Zawsze to
                    lepsze niż restrykcyjna dieta bez powodu. Z tego co zdążyłam przeczytać, to
                    przy skazie białkowej są też zwykle szorstkie policzki, czasem zaczerwienione i
                    świecące, często jest też sucha i łuszcząca się skóra na innych częściach ciała.
                    Jeśli chodzi o dietę, to przesyłam Ci na konto gazetowe dietę, którą kiedyś się
                    dzieliłyśmy na forum, może Ci się przyda.
                    Pozdrawiam,
                    Malilka
                    • 14.06.04, 20:44
                      A właściwie nie cały weekend a niedziela. Igor płakał cały dzień z przerwami na
                      papu, koszmar. Mąż w pracy - mie wiem jak dałabym radę, gdybym była z nim sama,
                      na szczęście byliśmy u dziadków, więc było więcej osób do kołysania , tulenia i
                      zagadywania. Uspokoił się dodpiero ok. 20. Dzisiaj wszystko ok, mały jest
                      spokojniutki a ja gryzę się co było przyczyną takiego zachowania.
                      Mam pytanko do mam, które nie moga jeść truskawek ze względu na wysypkę u
                      maluchów - jak długo się ona utrzymywała? Po zjedzeniu przeze mnie 4 truskawek
                      mały miał na następny dzień wysypkę (niewielką na rączce i nóżkach), która dnia
                      nastepnego zniknęła. Nie wiem czy to truskawki???
                      Co do ukąłdania główki na jednym boku, to Igor tez ma tendencje do układania
                      jej po prawej stronie, dlatego też jesli widzę że zbyt często to robi to
                      przekładam mu ją, niezłym sposobem jest tez podłożenie zwiniętej pieluszki po
                      stronie którą malec preferuje, wóczas będzie trzymac głowkę prosto lub po mniej
                      lubianej stronie.
                      Jak ja zazdroszczę Wam tych nocnych przerw. My jemy co 2h , wyjatek stanowi
                      przerwa po kąpieli wówczas mały śpi od 20-21 do godziny 24. W nocy zaczęłam
                      karmić na leżąco- do tej pory mały niechetnie ssał w tej pozycji- fakt można
                      pospać więcej ale szczerze mówiąc wolę karmić na siedzącą, w dzień karmię
                      tylko w ten sposób.
                      W sobotę Igor skńczył 10 tyg.
                      Pozdrawiam Nika
                      • 14.06.04, 21:46
                        Hej!! to znowu mysmile) ale sie dzisiaj rozpisalismysmile)
                        Male_co_nieco, Opolanko niestety mamy tak samo z tym nocnym karmieniem, moj
                        Kamyk na dodoatek preferuje skowronkowanie, wiec ja padam, ale tak jak dzisiaj
                        od 9 do 12 spalismy sobie slodko, Mis tylko okolo 11 obudzil sie chcial
                        cycusia, ale podjadl 2 min i znowu zasnal, aha dziewczyny czy zauwazylyscie ze
                        waszym maluszkoam czasami cos sie sni? Kamis czesto przez sen sie usmiecha ale
                        i czesto robi minke jakby mial plakac a dwa razy obudzil sie z placzem i
                        obudzony mial minke z enie wie co sie dzieje dlaczego on placze, gdy widze ze
                        chyba sa zle sny g;aszcze go po glowce, daje buziaki i on jest dobrze, koszmary
                        odchodzasmile),
                        Kmailek tez woli ukaladac glowke na prawa strone, pytalam lekarza cos tam
                        posprawdzal i powiezial ze chyba mu tak wygodniej, rzeczywiscie gdy sie
                        przyjrze to uklada raz na lewo raz na prawo preferujac prawa, ale na brzuszku
                        woli lewa, wogole lubi lezec na brzuszku, nawet czasami spi, pilnuje go wtedy,
                        czesto w tej pozycji szybko zasypia i jak bolal go brzuszek to szybko pomagalo,
                        baczki uciekaly i bylo lzej, czasami jeszcze gdy nad ranem popuszcza gazy klade
                        go sobie na brzuch brzuszkiem i tak spimy tylko slychac prukanie smile)
                        chyba nie moge jesc truskawek, wczoraj wieczorem skusialam sie na kilka i
                        dzisiaj mis mial taka dziwna kupke, lekki braz i jakby ze sluzem, no i na
                        pyszczku na brodce ma czerwone plamki, aha czy zauwazylyscie w kupkach
                        maluszkow grudki? ja czytalam ze to strawione jedzonko? co Wy na ten temat
                        wiecie??
                        wydaje mi sie ze Maly ma skaze bialkowa, moze stad te bole brzuszka, ale
                        wyeliminowalam mleko(oj ciagnie mnie do niego bo kocham mleko i sery)od
                        tygodnia jest z brzuszkiem dobrze, no i nie wiem co esputicon, mleko czy
                        wyrasta???dzisiaj wypilam szkalnke sojowego rano zobaczymy jak zareaguje, co
                        prawda puszcza baczki ale bez problemow, podnosi nozki do gory lub na brzuszku
                        i wielka ulgasmile)co do skazy to ma jedna krostke taka kaszke kolo usteczek, ale
                        na klatce piersiowej ma caly czas kilka krosteczek jakby plamek i jak dotykam
                        wydaje mi sie ze skora tam jest szorstka ale to tylko to, myslalm ze to potowki
                        bo tutaj piekarnik
                        ostatnio czytalam, ze dziecka do 6 miesiaca zycia sie nie da rozpiescic, one
                        potrzebuja naszej bliskowsci caly czas, ewentualnie mozna nauczyc noszenia na
                        rekach np, a rozpieszczanie to pozwalanie na wszystko gdy dziecko potrafi juz
                        to wykorzystac, wiec poki co rozpieszczajmysmile))buziaki
                        • 14.06.04, 23:14
                          Cześć,
                          na początek Maliko, czy mogłabyś przesłać mi też tę dietę, którą wysłałaś
                          opolance, będę wdzięczna.
                          W piątek skusiłam sie na truskawki i maly nie miał żadnej wysypki, przynajmniej
                          nic nie zauwazyłam a obejrzałam go bardzo dokładnie. Znajoma , która chodziła
                          do szkoły rodzenia powiedziała mi, że to niekoniecznie może 0bjawić się
                          wysypką, tylko po truskawkach mogą pojawić sie objawy alergii pokarmowej w
                          postaci dziwnych kupek ze śluzem. Wczoraj natomiast zjadłam młode ziemniaczki i
                          własnie mały zrobił taką dziwną kupkę ze śluzem, chociaż poza tym był spokojny.

                          Od dwóch dni mały ma też taka kaszke na policzkach o której piszecie i też nie
                          wiem co to jest. mam ndzieję, żę to nie skaza białkowa. Synek mojej siostry ma
                          skaze, a w październiku skończy 6 lat, więc wiem, że to nie przyjemne
                          choróbsko.

                          Szymek upodobał sobie lewą stronę ale przekładam mu głowkę na zmianę.
                          Ania
                          • 15.06.04, 13:18
                            czesc dziewczyny,
                            U nas wszystko dobrze, malemu pojawiaja sie jakies krostki i po dwoch dniach
                            znikaja, wiec sie nie przejmuje. Ma potowki w okolicy szyi a to dlatego ze juz
                            mu trzecia broda rosnie. Dzis pielegniarka go wazyla i jest 5.44 kg a to
                            dopiero 7 tyd. W mojej przychodni w kazdy wtorek jest otwarta taka sala gdzie
                            mozna zwazyc i zmierzyc dzieciaczka i pogadac z pielegniarka jak ma sie jakis
                            problem. Nie trzeba sie wczesniej umawiac ani zapisywac, poprostu kazdy moze
                            przyjsc i skorzystac z pomocy. Czy w Polsce tez cos takiego funkcjonuje? Nie
                            mowie ze te pielegniarki rozwiaza kazdy problem, jak jest cos powaznego to
                            odsylaja do lekarza ale dla mnie jest wazne ze ktos powie, ze z dzieckiem jest
                            w porzadku, takze jak sie domyslacie chodze tam co tydzien.
                            Co do antykoncepcji to ja dostalam tabletki Micronor ale nie wiem kiedy je
                            zaczne brac, na szczescie moj maz tego nie czyta wiec moge napisac ze nie
                            bardzo mi sie spieszy. Szwy zagoily sie dobrze ale jak dlugo jestem na nogach
                            to zaczyna mnie tam ciagnac i troche pobolewac.
                            Piszecie ze wasze dzieci ladnie spia po kapieli, u mnie jest odwrotnie Henrysia
                            kapiel zamiast uspokoic to pobudza. Myje go zazwyczaj kolo 19-20 a pozniej
                            jest najlepsza zabawa i pada nam dopiero kolo 24. Nastepnie je kolo 3-4 i 7-8
                            rano. Tak wyglada moja nocka juz sie przyzwyczailam wiec nie narzekam. Ja wole
                            karmic go na lezaco bo mi jest mniej goraco. (Dzis w Londynie znow 30
                            stopni).
                            Pozdrawiam was i wasze dzieciaczki
                            magda
                            • 15.06.04, 14:58
                              Hej dziewczyny,....

                              Na poczatek wielkie dziękuje Malilko za wskazówki w poście i przeslaną listę.
                              Dziewczyny jka czytam Wasze listy, to wydaje mi sie, z ejeste nie do końca
                              wyedukowana w sprawach dzieciecych, i moge to zwalić jedynie na bytnośc tutaj z
                              dala od polskiej prasy i specjalistycznych czasopism. I tak dużo czytałam i
                              wiele gazet mi tu przywożono, ale widac nie dostatecznie bo mam znów pytanie.
                              Piszecie o kupkach. Moja Zuzia dzisiaj zrobiła kupke z grudkami, ale zawsze
                              taka robi, jednak jej konsystencja była gestsza niz zwykle...to t miałyscie na
                              mysli pisząc o śluzie w kupce??? Jesli tak, to czy to jest obiaw nietolerancji
                              jakiegoś produktu...wczoraj zjadłam młode ziemniaczki....
                              Co do dalszych ciekawostek skórnych mojej córci, to oczywiście potówki i kaszka
                              na twarzy,nie ma jej duóz ale jest....jednakze mówiono mi, ze jak skaza
                              białkowa wystepuje, to skóra w tych miejscach jest bardzo czerwona, luszczy
                              się, a Zuzia ma tylko kaszkę, wiec domniemywam, ze to uczulenie moze jeszcze po
                              truskawkach, albo po tych ziemniakach...czy dobrze mysle????
                              Któres z was pisały o problemach skórnych, ja wiem duóż o tym, bo Zuzia jak Wam
                              pisałam miała prawie wszytsko. Swego czasu na ciele zaczęly jej sie robic
                              czerwone plamy, łuszcżace się i z każdym dniem bylo ich wiecej, na brzuczku,
                              plecach, nózkach. Maśc nie pomagała. co sie okazało, mała miala uczulenie na
                              proszek lovela...teraz rzeczy piorę tylko w platkach mydlanych i problem
                              zniknął...moze to jakas wskazówka dla Was...

                              a teraz słów pare po wizycie u lekrza. Odetchnełam, następne badanie bioderek
                              za nami i wszystko jest w dobrze. odetchenlam z ulga. Nie musze pieluszkowac
                              szeroko, ani nic.
                              Pani doktor sprawdzala czynności ruchowe zuzi i sie okazało, ze za malo z nią
                              ćwicze jesli chodzi o rączki, a dlaczego???Ponieważ położóna na brzuszku,
                              rączki z wzdł€ż tułowia...powinna je przenosić do przodu. Jedna ręka idzie jej
                              sprawniej z drugą ma klopotów trochę. Pediatra powiedziąl, ze to nic, ale
                              ćwiczyć musze własnie to ćwiczenia, jesli będize mala miec kłopoty, to można
                              jej pomóc, kladąc rękę na pupie i dociskając leciutko do ziemi, aby tyłek sie
                              nie podnosil...wiec wrócilam do domu i zaczełam ćwiczenia..idzie wolno ale
                              jestem pełna optymizmu. Co do wymiarów...od urodzenia mala urosła 9
                              centymetrów, to średni wynik, gdyż w tę niedziele skończyła 11 tygodni. Wazy
                              już 6060 gram...a ze szpitala wychodząc miala 3430 na koncie.wieć waga ok,
                              czyli moje mleko jest ok..wiec sie bardzo z tego cieszę..

                              Kurcze ale sie rozpisałam....
                              Sle pozdrowienia
                              Milego dnia
                              • 15.06.04, 15:13
                                Witam,
                                Pogoda nas niestety nie rozpieszcza i pada deszcz od dwóch dni, a najgorsze
                                jest to, że całe lato ma być nieciekawe... ja zazdroszczę Magdzie i innym
                                dziewczynom spoza Polski, że mają ciepło...
                                A u nas właściwie ok. Wczoraj był pierwszy test truskawek – na razie bez
                                żadnych skutków ubocznych, ale jeszcze czekamy. Wczoraj też miałam telefoniczną
                                rozmowę z moim szefem (on sam zadzwonił) i pytał się o moje plany względem
                                powrotu do pracy. Po bardzo przyjemnej rozmowie usłyszałam, że każda decyzja
                                jaką podejmę będzie dobra i zostanie uszanowana, a miejsce w firmie i tak
                                będzie czekać. No, no, byłam lekko zaskoczona, nie ukrywam, że pozytywnie.
                                Zresztą, mój szef ma dwa miesiące starszego synka niż Kamil i wie jak to jest z
                                małym dzieckiem. W każdym razie postanowiłam, że na 99% pójdę na urlop
                                wychowawczy na rok. Zobaczymy jak będzie, nie ma się co martwić na zapas – co
                                ja piszę – przecież ja zawsze byłam pesymistką – chyba macierzyństwo sprawia,
                                że pozytywniej patrzę na świat. Mam 24 lata (zresztą jutro kończę – o! muszę
                                jeszcze zamówić tort), pięć lat pracy, a na wiosną przyszłego roku kończę
                                studia... więc chyba nie jest tak źle.
                                Asik_w – chyba rzeczywiście coś jest z tymi snami u dzieci, mój Kamilek ma całą
                                gamę min i uwielbiam na niego patrzeć. I kocham go z dnia na dzień coraz
                                bardziej!
                                Opolanko – super, że już jesteś z nami...
                                Malilko – jak to jest z tym wychodzeniem w deszczu; pisałaś kiedyś, że byłaś w
                                deszczu na spacerze, ale czy wychodziłaś jak już padało, czy deszcz was złapał
                                do drodze. U nas pogoda fatalna i boję się wychodzić, aby Kamiś nie złapał
                                przeziębienia, ale już nie wiem czy to dobrze, bo może Kamilek powinien się
                                hartować? Jak to jest?
                                Beatko – co u Was? Czekamy na wiadomości o Aleksie!
                                Sylwia – jak przygotowania do ślubu?
                                O! I już słyszę, ze ktoś się wierci w łóżku, więc uciekam...
                                Pozdrawiam Was gorąco z deszczowej niestety Gdyni.
                                --
                                Buziaki,
                                Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                                • 15.06.04, 18:46
                                  Dorotko- chyba tylko północ Polski ma nieciekawą pogodę, w Łodzi i wczoraj i
                                  dzisiaj piękne słońce i naprawdę ciepło. Ja też słyszałam, że lato ma być
                                  chłodne, za upałami to akurat nie tęsknię, bo nie lubię, ale tak 24 stopnie i
                                  bez deszczu to bym chciała mieć cały czas.
                                  Jeśli chodzi o wychodzenie w deszcz, to na spacerze nie raz już nas złapały
                                  opady, ale kilka razy wyszłam też po prostu z domu jak padało. Nie wychodzę w
                                  czasie ulewy, ale jak po prostu pada, to dlaczego nie? Biorę kurtkę z kapturem,
                                  albo parasol, mocno naciągam budkę i zamykam osłonę do wózka- one są czymś
                                  impregnowane i już przetestowałam, że nieprzemakalne (mam Inglesinę). Jak jest
                                  fatalnie, bo jednocześnie mokro, zimno i wietrznie, to zdarza mi się zostać w
                                  domu, ale nigdy dwa dni pod rząd. Zresztą już teraz Kiciuś chyba marudziłby
                                  cały dzień, gdybym nie wyszła na spacerek, to już nieodłączny element dnia.

                                  Opolanko- śluz w kupce to śluzowe nitki, o konsystencji jak białko kurze, nie
                                  sposób pomylić z czymś innym. Mnie się raz taka kupka zdarzyła, ale nie
                                  powtórzyła, więc nic z dietą nie robiłam. Ja bym nie podejrzewała młodych
                                  ziemniaczków, one są dość obojętne, jadłam je nawet wtedy, gdy synka wysypywało
                                  prawie po wszystkim i nic się nie działo.
                                  Może rzeczywiście problemy skórne Zuzi to kwestia alergii? Mója pediatra to
                                  wręcz twierdzi, że nawet ciemieniucha bierze się zwykle z nietolerancji
                                  jakiegoś składnika pokarmowego. No ale wiem jak trudne jest wykrycie
                                  ewentualnego sprawcy. Najłatwiej poradzić sobie z potówkami- po prostu ubierać
                                  duuużo lżej i już. Maciuś miewał potówki po powrocie ze szpitalu, jak w swoim
                                  przewrażliwieniu zakładałam mu np. w domu body, kaftanik i śpioszki- jemu po
                                  prostu było za gorąco. Odkąd zrezygnowaliśmy z niektórych warstw i czapeczki na
                                  spacerkach (w wózku w budce jest b.ciepło) po potówkach nie ma śladu.
                                  Po Twoim poście aż sprawdziłam jak Kiciuś radzi sobie z przenoszeniem rączek w
                                  czasie leżenia na brzuszku, ale na szczęście obie podciąga do góry, choć 5
                                  sekund to to nie trwa smile

                                  Dzisiaj noc była niezła, bo pierwszy sen trwał 6 godzin, następny 3h, a kolejny
                                  2h, ale niestety o 8 rano mały zarządził mamusi pobudkę. Ciekawe, czy dziecko
                                  można by tak przestawić, żeby chodziło spać o 23-24 i wstawało w południe,
                                  oczywiście bez szkody dla niego...

                                  Pozdrawiam,
                                  Malilka
                                  • 16.06.04, 11:54
                                    I znów iwlekie dziękuje Malilka za rozwianie moich watpliwości....chyba jednak
                                    zdazyło się Zuzi miec ten śłuz..ale dzisija juz bylo o wiele lepiej i zalatwila
                                    sie i wiele szybciej i sprawniej,tak , że całe plecy miała zabrudzone..wiec do
                                    mycia od razu, aby jakieś świństwo jej znów nie wyskoczyło...
                                    Co do potówek, to raczej nie mogą sie brac w przypadku zuzi z ciepłego
                                    ubierania..wszyscy w rodzinie ciagle sie pytali mnie, czy jej nie za zimno, bo
                                    ja ją dosyc hartuje...mysle, ze jak sie gdzieś poslini, albo pieluszka jest
                                    posliniona a ona potem na tym leży np.pod czas spaceru...to wtedy wychodza te
                                    kropki na twarzyczce...no cóż, ma delikatną skóre wiec trzeb adużó zachodu, aby
                                    ja utzymac w nieskazitelnym stanie, co do tej pory niestety mi sie ine
                                    udało...Najładniejsza i najgładsza jej częśc ciałka to pupcia...wiec całuję ją
                                    czesto...

                                    O mała placze wiec spadam..czas wyciągnąc cycka...
                                    pozdórka i milej środy
                                • 16.06.04, 11:22
                                  Witajcie,
                                  mój smrodek jeszcze podsypia, ale muszę się streszczać, bo dawno nie jadł, więc
                                  zaraz będzie wrzeszczał..
                                  U nas niestety bez zmian, niestety - bo ciągle ta cholerna wysypka.
                                  Zaliczyliśmy wczoraj kolejną położną, no i kolejne rewelacje - już postanowiłam
                                  przerwać tą pielgrzymkę po lekarzach i położnych, każdy co innego plecie. Tym
                                  razem pani poleciła nam pozbyć się naszego kota - było nie było członka
                                  rodziny. No nieeee, mój jeszcze_nie_mąż załamany prawie płacze, moja mama pełna
                                  poświęcenia oczekuje na ragiczny koniec błogiego spokoju w domu - podjęła się
                                  przygarnięcia padaki. Narazie jednak się zastanawiamy i, pójdę śladem Twoim
                                  Opolanko, i zamienimy Lovelę na płyn BEBI. Zobaczymy. Położna twierdzi , że to
                                  raczej nie powinna być alergia pokarmowa, raczej coś kontaktowego - woda,
                                  proszek, kot, kurz itp. No ale bądź mądry i pisz wiersze...
                                  Dorotko, przygotowań do ślubu z mojej strony praktycznie nie ma. Zajmują się
                                  tym prawie w całości rodzice mojego narzeczonego (dziwne słowo-nie lubię go..).
                                  I chwała im za to. Moje przygotowania narazie zaczęły się spaleniem dupska i
                                  innych wrażliwych części ciała na solarium. Łomatko, jak ja wyglądam. Nie
                                  przypuszczałam, że 8 minut tej "przyjemnośći" tak się może skończyć. Dobrze, że
                                  cycki zakryłam pieluchą...
                                  Poza tym wybrałam sukienkę, "bukiet" (hihi, idę z jedną różą), no i kupiłąm
                                  buty, w których nie umiem chodzić, stanik (dzięki, dzięki Boże Ci za pokarm -
                                  mam piękne cycki, co prawda tylko 80 B, ale wcześniej było 75a...), gacie. Mam
                                  umówianą wizytę u fryzjera. I to tyle. Nie widziałam sali, nie wiem jakie menu,
                                  coś mi się tylko goście wykruszają, niestety będziemy się chyba w chowanego
                                  bawić na tej sali, bo ponoć jest dość duża, buuuu. Acha, no i kupiłąm sobie
                                  obrączkę, hihi, przyszły mężuś pilnował jędrusia, więc musi sobie też sam kupić.
                                  No a ponieważ jest to forum dzieciowe, to mój mały skończył wczoraj 2 miesiące,
                                  jest boski, nienawidzi leżeć na brzuszku, uwielbia bawić się o 5 rano i właśnie
                                  drze dziób,
                                  ściskam Was, papa
                                  Sylwia
                                  • 16.06.04, 18:08
                                    cześć dziewczyny!

                                    U nas dziecko dziecko i na nic nie ma czasu. Czytać to was czytam, ale coś
                                    napisać to już trudniej. Mały ufok jest bardzo wymagający. Gdy jest grzeczny
                                    tzn nie jest ufokiem, wtedy rozpływamy się w zachwytach jakie to kochane
                                    dziecko mamysmile. Najśmieszniejszy jest wtedy gdy się robi z niego "klasyczna
                                    paróweczka" - czyli nażarty (zaraz po wypluciu cycka), ręce wiszą po bokach,
                                    buzia na wpół otwarta, narkotyczny wyraz w oczach i drugi podbródek na
                                    wierzchu. Oczywiście klasyczna parówka to też nie nasze określenie (jak ufok-
                                    przyszłej mamysmile))tylko którejś dziewczyny z forum dzieciaczkowego, ale tak nam
                                    się spodobały, że już czasami zapominam, że nasz ufok Mateuszem się nazywa.

                                    No a teraz ufok leży mi na kolanach "na Jezuska" i próbuje zwrócić moją uwagę
                                    podpłakując co jakiś czas. Włączam wtedy kołyskę kolankową i tak macham
                                    giczałami aż mnie nie zabolą. Już dziś trzy razy próbowałam odłożyć naszego
                                    pierworodnego do wózka na balkonie (na spacer mi się nie chce, bo jak maly
                                    ryczy to ludzie zaglądają mi do wózka z pytaniem " o jej, co się temu dziecku
                                    stało", albo zdarzyło się też " o jej, czemu pani nie reaguje". Rany!!! Ludzie
                                    są okropni!!! A co mam na chodniku cycki wystawiać na wierzch?) No więc próbuję
                                    wyekspediować małego na balkon gdy przyśnie na rękach. Wtedy z zapartym tchem
                                    idę ze zdrętwiałymi rękoma, bez szumu nie odychając prawie, żeby go nie
                                    obudzić. W akrobatycznych pozycjach wkładam go do wózka i.... 15 min spokoju
                                    i ....młaaaa, młaaaa, młaaaa. I kupa. Nici ze śniadanka o 14, nici z
                                    odpoczynku, nici z nadrabiania zaległości firmowych itp itd. Trzeba na ręce i
                                    od nowa: cycek na uspokojenie, odbijanie, żeby nie ulać, oglądanie świata, zeby
                                    się nie nudziło, gadanie w ufokowym języku czyli aaaa, eeee uuuu, aguuu,
                                    przewijanie zrobionej kupki i próba usypiania. I tak cały dzionek. W nocy to
                                    samo z wyjątkiem prób wynoszenie dziecka na balkon na rzecz prób wynoszenia
                                    dziecka do łóżeczka.

                                    I tak mijają tygodnie przynajmniej u mnie. Mój mąż ma dodatkowe atrakcje, bo
                                    jeszcze stara się pracować (pisałam kiedyś że prowadzimy firmę). Co z różnym
                                    skutkiem mu wychodzi. Kiedyś zapominał o wszystkim, teraz zapomina o wszystkim
                                    do kwadratu. A obowiązki mu urosły choćby o niektóre moje sprawy. Efekt jest
                                    taki, że ja popadam w skrajne stany nerwowe, bo np już dwa dni po terminie jak
                                    powinniśmy odpowiedzieć osobistym stawieniem się na wezwanie urzędu skarbowego
                                    (nawet nie wiem co chcą, ale coś się czepiają roku 2003), ale my się nie
                                    stawiamy, bo nie mamy czasu, bo już 16 czerwca, a my do 5 czerwca powinniśmy
                                    oddać dokumentację do biura rach. bo jak nie zakończą miesiąca na czas to aż
                                    boję się pomyśleć o konsekwencjach. No więc ja panikuję i rano układam mężowi
                                    plan dnia, ze to i tamto ma zrobić i jeszcze to i tamto też i ma się spieszyć,
                                    bo tamto i to też jeszcze nie załatwione. Wezwanie do US olewam, bo najpierw
                                    trzeba różne te i tamte rzeczy zrobić, więc nawet nie wspominam małżonkowi, że
                                    ma jechać do Szczecina do US, bo przecież i tak nie zdąży, a tu się okazuje....
                                    że jak dzwonię do pracy kontrolnie sprawdzić ślubnego jak się wywiązał z
                                    powierzonych obowiązków... to ten jest sobie w Szczecinie, bo robi sobie
                                    nurkowe zakupy, bo może na weekend gdzieś sobie ponurować ruszymy? (a właśnie,
                                    czy któraś z was wie, czy 7 tygodni po porodzie, z sikającymi mlekiem cyckami
                                    można nurkować? będę wdzięczna za odpowiedź). No gdybym ja wiedziała, że jednak
                                    będzie w Szczecinie, to o tym US bym wspomniała, żeby tak w wolnym czasie
                                    pomiędzy wybieraniem jacketów, skoczył się spytać kontrolerów, czego do cholery
                                    od nas chcą i każą w ciągu 7 dni natychmiast przybywać.

                                    Jak tak sobie myślę trzeźwo, to może mąż dobry kierunek obrał. Ja siedzę i
                                    gryzę paznokcie z nerwów, a on planuje miły weekend. No i on na tym lepiej
                                    wyjdzie, bo ja wpadnę w nerwicę, a on zachowa zdrowie psychiczne. Zazdroszczę
                                    mężowi tej zdolności. Ja naprawdę na głowę dostaję, biorąc pod uwagę, że sama
                                    nie mogę ze względu na dziecko nic zrobić, niczego firmowego dopilnować. Od
                                    momentu gdy zaczęłam w ciąży leżeć mamy same straty. Kwiecień i maj wyszły
                                    trochę lepiej ale to raczej z powodu kruczków księgowych niż z rzeczywistej
                                    poprawy rentowności. Czekają nas konkretne decyzje, czy zmniejszać
                                    zatrudnienie, czy jakoś zaktywizować bardziej pracowników. Sprzedaż dla osób
                                    fizycznych jest znikoma. Dochodzą nas słuchy, ze ludzie nie są zadowoleni z
                                    obsługi, ze nie można nic u nas załatwić, że ludzie dzwonia po kilkanaście razy
                                    w jednej sprawie, której nadal z nami nie mogą załatwić, bo ciągle akurat nie
                                    ma kogoś kto akurat zna sprawę itp itd. Męża rozwalają przypadki, gdy sam jest
                                    świadkiem jak przychodzi klient pyta się czy jest towar x, pracownik odpowiada,
                                    że nie ma, mimo że towar x jest; bo pracownikowi wydawalo się że towaru x nie
                                    ma, skąd miał wiedzieć, że jest? "A może tak ruszyć dupę i sprawdzić czy towar
                                    x jest, a jak nie to go zamówić" - ja bym tak powiedziała, no ale mąż (on
                                    zawsze był tym dobrym w firmie) przecież tak nie powie....

                                    Także jak widzicie i czytacie ja popadam w nerwicę, mąż włącza systemy
                                    samoobrony przed nerwicą i znerwicowaną żoną, ufok porykuje, bo ma znerwicowaną
                                    matkę, a nasz pies też już znerwicowany, bo stracił pozycję i nawet jego
                                    ukochany pan już się myli i mówi do niego w obcym języku, bo np mówi do
                                    psa "chodź do tatusia" na co pies glupieje, bo co to jest tatuś. Ufok głupieje
                                    też, bo matka to przecież matka a nie pani. W domu jak zwykle pogaduszki
                                    małżeńskie urządzamy sobie przez osoby trzecie, czyli np mówi mąż: "Zobacz
                                    Mateuszku co ta twoja pani tu w kuchni robi". No a do psa mówi "idź Borysku do
                                    mamusi zobacz co ci dała".

                                    O rany!!! Ale się napisałam.

                                    Podsumowując. Życie mamy ciekawe, bogate we wrażenia. Pieniądze topnieją,
                                    nadzieje na dom z basenem też się topią. Dziedzic rośnie jak na drożdżach,
                                    firma ubożeje w oczach. Ja na głowę dostaję ze stresu. Mąż na głowę dostaje
                                    przez zestresowaną żonę. Na rodzicach i teściach się wszystko skrupia, a
                                    szczególnie w sytuacjach czapeczkowo- pieluchowych o których kiedyś pisałam.
                                    Aktualnie na forum rodzinnym przerabiamy temat wyższości lub niższości
                                    pieluch "pampersowych" nad tetrowymi. Tetrę trzeba wygotowywać, usuwać
                                    wcześniej kupy przez trzepanie i zapieranie, później trzeba prać tetrę i
                                    zasrane ciuszki, które się nie odpierają, bo nie można ciuszków wygotowywać. No
                                    i oczywiście nie muszę chyba wam mówić jakie ja stanowisko co do tetry
                                    przyjęłam....smile No ale mimo mojego ciągle powtarzanego stanowiska, teściowa
                                    nawet mi garnek do gotowania tetry przyniosła i za każdym razem wysłuchuję
                                    opowieści jakie to dzieci pampersowe są biedne.... naturalnie nie mówi o naszym
                                    dziecku....

                                    Przerabiamy również temat witaminki D. Podawać jak zaleca ortopeda i moja mama,
                                    czy nie podawać jak zaleca pediatra i ja. Czy może jeszcze gruntownie się
                                    zastanowić jak poleca teściowa.

                                    O ... i wrócił mąż - więc muszę teraz przerobić temat odpowiedzialności mojego
                                    małżonka co do spraw urzędowo-firmowo-skarbowych i jego galopującej amnezji
                                    czym zapewne zapracuję sobie na miano żony "rychło byłej" a mojemu dziecku
                                    przysporzę radości życia w rozbitej rodzinie....
                                    także muszę kończyć....

                                    Aaaa Przyszła_mamo jak ja ci zazdroszczę, ze ślub masz przed sobą. Dla mnie
                                    dzień ślubu to obok dnia narodzin Mateusza był najpiękniejszym dniem.
                                    No i dziewczyny zazdroszczę tym, co ich dzieciaczki śpią po kilka godzin w
                                    nocy. Mój maluszek śpi góra 2 godzinki a później od godzinki do półtorej trwa
                                    cykl karmienia-odbijania-przewijania-dokarmiania-ewentualnego robienia drugiej
                                    kupy-przewijania-uspokajania przy cycu-znowu odbijania-i usypiania. Stąd może u
                                    mnie ten kiepski humor. Bo ja wiecznie niedospana jestem!!! Dzięki Bogu jak
                                    Mateusz zrobi kilka minek, uśmiechnie się do mnie albo zaguga - to już się
                                    rozpływam w miłości i szczęściu. No a na samą myśl, że
                                    • 16.06.04, 21:34

                                      Witam wszystkich!

                                      U nas dla odmiany od dwóch dni urywa głowy, dziecku wiatr zawiał do wózka, to
                                      aż się zatchneło. Nie wiem, czy mozna wychodzić, jak tak mocno wieje, ale i tak
                                      nie mam innego wyjścia, bo ktos musi odebrac Marysię z przedszkola, a jak już
                                      wyjdę to sobie trochę pochodzimy.

                                      Igosiu, mnie całe szczęście nikt na pampersy nie namawia, tylko moja mama
                                      patrzy smutno (wiadomo ekolog) i od niechcenia rzuca uwagi typu, że na jedno
                                      dziecko rocznie zużywa się jedno drzewo. Niby racja, ale, czy ktos policzył ile
                                      zużywa się na każdą dorosłą kobietę?! A przecież nikt nie namawia kobiet do
                                      używania w czasie trudnych dni szmat, które musiałyby prać!!! Co innego w
                                      Szwecji, tam, jak ktos decyduje się na pieluchy terowe dostaje specjalną
                                      dotację od państwa. U nas nierealne.
                                      Przy Marysi używaliśmy tetry od początku do końca, teraz nie mogę się przemóc,
                                      pieluch mam chyba ze 100, ale jakoś nie mogę. Poza tym wtedy nasze mozliwości
                                      finansowe na to nie pozwalały, nie zarabialiśmy nic, a pieluchy były duuużo
                                      droższe niż teraz (tak około 90 gr 1 zł za sztukę).
                                      Dla dziewczyn ze Szczecina i okolic, na Turzynie (tym warzywnym) i w sklepie
                                      dziecięcym na Emilii Plater można kupić pieluszki firmy Duk, są naprawdę bardzo
                                      tanie (rozmiar midi około 40 gr za sztukę, a jakością nie ustępują Huggies czy
                                      Happy), są naprawdę super. Martwię sie tylko, że w Gdyni i w Bydgoszczy pewnie
                                      nie da się ich kupić, a przecież nie wezmę zapasu na cały miesiąc.

                                      Córeczka robi się rozkoszna i zupełnie bezproblemowa. Śpi, je, uśmiecha się ,
                                      pogada, popatrzy w karuzelkę, ponarzeka i od nowa, śpi je itd. Cudownie śpi w
                                      nocy. W dzień mogłam dzisiaj zrobić nawet któtką gimnastykę, bo wciąż nie
                                      przestałam marzyć o zgubieniu opony. Od dzisiaj jestem na diecie, tzn.
                                      przestałam jeść słodycze, co kosztuje mnie bardzo dużo.

                                      Pozdrawiam wszystkie mamy.
                                      Dorotko, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Nie wiem dlaczego, ale mimo
                                      swoich 26 lat czuję się zawsze strasznie staro, jak ktos mam mniej lat niż ja,
                                      może dlatego, że zawsze byłam najmłodsza.
                                      Pozdrawiam raz jeszcze.
                                      Zosia
                                    • 16.06.04, 21:51
                                      WItam,
                                      STO LAT DOROTKO w dniu Twoich urodzinek!!!!!! Czego sobie tam życzysz i abyś w
                                      następne urodzinki do listy Twoich życiowych osiągnięć dołożyła kolejne. Na
                                      razie masz bardzo dobre temposmile Tak trzymaj! Największym wyzwaniem następnych
                                      latek to będzie wychowanie Kamisia i życzę Ci abyś na przykład już za rok mogła
                                      sobie powiedzieć: ALe udał nam się synek!
                                      Aja jestem w trakcie nadrabiania zaległosci czytelniczych. Wróciłam po
                                      pięciodniowym pobycie u rodziców, więc na razie sobie poczytam i napiszę
                                      wkrótce. W każdym razie Emilka bez zmian: po prostu miodzio... Słodka,
                                      nieufokowata i tak mało wymagająca (co mnie też czasami niepokoi).
                                      Igosiu> Prześwietny post napisałaś! Taki prawdziwy i życiowy! To znakomicie, że
                                      mimo tych niełatwych sytuacji zachowujesz jeszcze takie poczucie humoru. A to
                                      pomaga...
                                      mami i 11 tygodniowa Emila
                                      • 16.06.04, 22:18
                                        Dorotko wszystkiego dobrego z okazji urodzin, a przede wszystkim pociechy z
                                        synka i jeszcze więcej sukcesów w życiu osobistym.
                                        Czytając wasze posty czuję się strasznie staro, chociaż normalnie nie myślę o
                                        tym ile to już wiosenek minęło.
                                        U nas wszystko ok, Szymonek rośnie jak na drożdżach, jest grzeczny, sam lezy
                                        sobie w dzień w łóżeczku wpatrując się w słoniki na karuzeli i coś tam próbuje
                                        do nich mówić. Ja w tym czasie mogę wszystko zrobić, dzisiaj trzy godzinki
                                        spania małego poświęciłam na pisanie i prawie dokończenie pracy magisterskiej,
                                        bo czas obrony już minął, a ja nadal nie mogę się za to zabrać, a przyznam
                                        szczerze chciałabym mieć to już za sobą.
                                        Jutro idziemy na szczepienie, Szymonek dzisiaj skończył 7 tydzień, ale przez
                                        Boże Ciało przesunęło sie nam o tydzień. Wypytam peditrę o krostki o których
                                        pisałyścxie, bo mój synek tez je ma na policzkach, i zauważyłam, że stają się
                                        bardziej widoczne zaczerwienione, kiedy mały np płacze bądż się napręża.
                                        Dzisiaj zrobiłam mu mały teścik przywodzenia rączek z pozycji leżenia na
                                        brzuszku no i prawa rączka szybciutko jest u góry a zlewą mały ma problem,
                                        muszę o tym powiedzieć jutro pediatrze. Wspominalyście coś o jakichś
                                        ćwiczeniach, ale nie pamiętam już która z was, gdybyście mogły przypomnieć,
                                        będę wdzięczna.
                                        Igosiu twój post jest naprawdę, jak napisała mami, bardzo życiowy. każda z nas
                                        ma jakieś swoje problemy i troski, ale nie każdy odwarzy się o tym mówić
                                        otwarcie.
                                        Maliko dziękuję za dietę.
                                        Ten tydzień mamy pełen wrażeń. W piątek imieniny teściowej, w sobote idziemy z
                                        mężem na ślub cywilny znajomych, gdzie oboje jesteśmy świadkaki, a w niedzielę
                                        jesteśmy zaproszeni na chrzciny synka do znajomych no i nie wiem co kupić,
                                        poradźcie szybko, w sumie znamy sie kilka miesięcy widujemy się rzadko, i sama
                                        nie wiem, może coś drobnego.Nie mam pomysłów.
                                        to chyba na tyle, napisze jutro coś więcej po wizycie u lekarza
                                        pozdrowienia
                                        Ania
                                    • 16.06.04, 22:23
                                      Igosia, powiem krótko - masz ty babo dar pisania, a niech cię...wink
                                      A ponieważ nie mam za bardzo czasu, to tylko zapytam Was o nocne odbijanie, no
                                      wiem, ze to już było. Czy trzeba odbijać w nocy?? Mi jest żal małego, bo mi
                                      usypia przy cycu, no i jest mi żal siebie, bo jak go jednak potrzymam chwilę do
                                      odbicia, to już mu się odechciewa spać, a ja.....
                                      Acha i jeszcze nowina! Ufoczek łaskawie dziś zrezygnował z zakapturzonego cyca
                                      i przyjął do dzioba łysego. A niech tam - dzień dobroci dla zwierząt, czyt. dla
                                      matki. Całkiem sprawnie mu to szło, nie zarykiwał się za często, tylko jak mu
                                      cyc wypadł, bo sam nie potrafi się za niego zabrać. No ale w nocy chyba
                                      zostaniemy przy kapturkach, bo na leżąco nie chwyci mojej małej brodawki, a ja
                                      nie dam rady na siedząco i tak sypiam może po cztery godziny. Mały tak co 2
                                      godzinki wciąga, a jak tylko zaczyna jaśnieć, tak przed czwartą jest cały
                                      uchachany i skory do zabawy, przerywanej kupą. Swoją drogą, co za menda, nie
                                      może s...ć za przeproszeniem w dzień, musi w nocy??? i nad ranem??? Spadam się
                                      kąpać, mały śpi, tatuś kąpie go po mnie, cobyśmy sobie mogli razem zasnąć -
                                      razem tzn ufok i mamcia, ojciec z kotem śpią w drugim pokoju, tak to jest 2
                                      tyg. przed ślubem... coś nam się troszkę kiełbasi, a tu ślubować trzeba...jakoś
                                      tak bez przekonania....ojoj wpadam na złe tony,
                                      pa
                                      Sylwia
                                      • 16.06.04, 23:12
                                        Dorotko- wszystkiego najlepszego smile
                                        Oj dziewczyny, miło czasem poczytać Wasze narzekania, człowiek wie, że nie jest
                                        sam smile Ja generalnie nie mogę narzekać, ale zdarzają się takie dni jak dzisiaj,
                                        że mały w ogóle nie śpi nie licząc 15-minutowych drzemek po jedzeniu i wtedy
                                        mocno współczuję mamusiom, które mają tak non stop. Kiciuś nie zasnął nawet na
                                        spacerze, ciągle trzeba go było karmić, przewijać i zabawiać, więc naprawdę z
                                        ulgą odłożyłam go wreszcie do łóżeczka o 21- mam nadzieję, że po takim dniu da
                                        nam jutro dużej pospać.
                                        Przyszła_mamo- ja nie odbijam w nocy, no chyba że widzę, że mały się wierci i
                                        rusza, ale nocą to się zdarza baaardzo rzadko. Gdzieś na forum dziewczyny
                                        pisały, że w nocy dzieci jedzą spokojniej i zwykle w ogóle nie połykają
                                        powietrza i odbijanie nie jest konieczne. A z nocnymi kupkami to dziwne, bo
                                        podobno tylko noworodki i malutkie niemowlęta robią kupki przez sen, później
                                        już nie i u nas to się rzeczywiście sprawdza- już z miesiąc albo więcej się nie
                                        zdarzyło. Po prostu poczekaj, a na pewno lada chwila będzie lepiej smile


                                        Dziewczyny, podzielcie się swoimi doświadczeniami dotyczącymi różnych
                                        pieluszek! Odkąd przeszliśmy na rozmiar 4, który kosztuje tyle co mniejsze
                                        rozmiary, a ma w paczce tylko pięćdziesiąt parę sztuk, przewijanie stało się
                                        naprawdę drogie i z chęcia odkryłabym jakieś tańsze pieluszki do stosowania w
                                        dzień.
                                        A oto moje spostrzeżenia:
                                        1. Huggies Freedom- według mnie mercedes wśród pieluszek, bezkonkurencyjne.
                                        Najbardziej bawełniane ze wszystkich, szerokie świetnie trzymające zapięcia i
                                        niesamowita chłonność- nawet po 8 godzinach snu jest suchutki, co nie zdarza
                                        nam się w żadnych innych pieluszkach. Minusem jest cena- są najdroższe, ale na
                                        szczęście są promocje w hiperach- np od dzisiaj w Carrefourze kosztują tylko
                                        39,90 (wszystkie rozmiary) zamiast 49,90. Zrobiliśmy zapasy smile
                                        2. Pampersy- bardzo dobre, gorsze co prawda od w/w, ale też bez zarzutu
                                        3. Huggies Soft&Dry- kiepskie, bo przez cieniutki przylepiec zdarza mi się
                                        zdejmować posiusiane ubranka- wylewa się boczkami. I w ogóle są mało chłonne
                                        4. Dada (z Biedronki)- kupiłam je raz zachęcona niską ceną i całą paczkę
                                        oddałam. Ceratka z zewnątrz (brrr) i uczulenie na pupie. To mnie zraziło do
                                        eksperymentów z tanimi pieluszkami, ale może inne są lepsze.

                                        Pozdrowionka
                                        • 17.06.04, 03:42
                                          ale numer!!! wiecie, że mi poprzedniego posta urwało???? Włączył się chyba
                                          system obrony przed zdesperowanymi forumowiczkami!!! A ja jeszcze kilka
                                          akapitów tam napisałamsad((( Np ten, w którym się chwalę, że udało nam się z
                                          pearl24 razem na żywca zobaczyć i zobaczyć swoje dzieciaczki. I że pearl
                                          wylądowała ze swoją Mają w szpitalu, bo Maja miała temp 40 stopni. Gosia pewnie
                                          wam to sama opowie. Mam nadzieję, że wszystko już w porządku, muszę koniecznie
                                          zadzwonić, czy już wyszły ze szpitala.
                                          Zosiu78 w Policach też urywa głowy od tego wiatru. Od dwóch dni dlatego małego
                                          nie ciągałam na spacer - ale to pewnie jednak z własnej wygody. Bo mały na
                                          spacerach płacze, a smoczka nie chce ssać, a ja się stresuję reakcją ludzi i
                                          tym, że Mateusz moża przeziębić gardło tak rycząc w niebogłosy. Kupiłam sobie
                                          chustę, no a w niej dziecko mam całe uhappione, tylko że ciągle mam wątpliwości
                                          co do zdrowia kręgosłupika noszonego w tej chuście. Jak tylko się poprawi
                                          pogoda, to wypróbujemy manewr "wózek z chustą" czyli jak nie wózek to chusta -
                                          a wózek pustysmile No i jeszcze Zosiu muszę ci podziękować za rady odnośnie Unii
                                          Lubelskiejsmile Faktycznie wiedzy na temat karmienia cycem tam nie mają. Za twoją
                                          radą wzięłam sobie książkę do poczytania w bólach porodowych "jak karmić
                                          piersią". No a po porodzie od razu wzięłam sobie dziecko i dzięki całej
                                          bibliotece, którą przezornie z domu wzięłam, chociaż udało mi się dziecko
                                          przewinąć - kopiowałam sekwencje czynności patrząc na rysunki książkowe - bo
                                          jakoś nikt mi nie raczył wyjaśńić jak się pozbywać zasranej pieluszkisad . ALe
                                          poza tym było bardzo fajnie na tej Unii. Oczywiście wyłączając bóle porodowesmile

                                          Mami27!!! Jak ja ci miodzioEmilki zazdroszczę! I bardziej tego Miodzio niż
                                          Emilki, bo mój Mateusz jest kochany tyle, że nie zawsze Miodzio. Też czasami
                                          jak u Wini5 zajmie się karuzelką - ale to tak przy okazji przewijania pieluchy.
                                          Poleży też na macie jakieś nawet 10 min. w ciągu dnia. No i wtedy jest
                                          miodzioMateusz, bo matka nawet zdąży się w tym czasie i wysikać i zęby umyć (bo
                                          tych czynności robić z małym jeszcze nie opanowałam). Ręsztę czynności
                                          codziennych robię z małym na rękachsmile. Wiem wiem... że to niby przyzwyczajać
                                          nie wolno, no ale weźcie zostawcie takiego rozkosznego malucha samego w
                                          łóżeczku - poleży, zwącha, że matki nie ma i ryczy.
                                          Dorotko! Ja też spieszę z życzeniami urodzinowymi. A swoją drogą dziewczyny wy
                                          to małolaty jesteście. Ja już w tym roku sobie 29 lat skończyłam, dzięki Bogu
                                          staro się nie czuję....smile
                                          Przyszła mamo!!! Ty się ciesz, że twój Przyszły z kotem śpi oddzielnie! Bo u
                                          mnie to śpimy tak: Obecny mąż, obok 30 kg żywej wagi wyżła niemieckiego
                                          krótkowłosego, dalej ja i obok 4570 wagi żywej Mateusza (choć teraz pewnie
                                          więcej tej wagi, bo już tydzień od ważenia minął). No.... a co do odbijania, to
                                          ja tam odbijam w nocy. Czekam nawet pół godziny. W tym czasie np można sobie
                                          post napisać - jak teraz. Jak byście słyszały jak mojemu się beka po tym
                                          półgodzinnym czekaniu to też byście odbijały, mimo że mały w nocy je spokojnie.
                                          Jak nie odbiję, to mały ulewa. Chociaż pearl24 niezły sposób mi powiedziała, że
                                          podobno nie trzeba odbijać, pod warunkiem, ze dziecko się na prawym boczku
                                          położy, bo wtedy jakoś gazy się lepiej zbierają i uchodzą samoistnie... Muszę
                                          tak wypróbować. Wtedy to by było miodzio.... Karmię 10 min i z powrotem do
                                          łóżeczka, a tak to odbijam, przewijam, dokarmiam, odbijam i tak trwa nawet z
                                          półtorej godziny.
                                          Malilka ja coś słyszałam jeszcze o "dobroci" fioletowych pieluch z tesco, ale
                                          sama nie wypróbowałam.

                                          Oj oj... znowu się zagalopowałam i pewnie mnie system obetniesmile))) Więc
                                          kończę ... cholera tylko małemu się jeszcze nie odbiło.... Może go na prawym
                                          boczku położę?...
                                          • 17.06.04, 11:26
                                            Hej dziewczyny!!!

                                            ale u mnie takze wiatr daje na dworze, więc Zuzia spi na balkonie, bo jakby się
                                            tak obudziła na spacerze, bo jakoś by jej sie zgłodniało, to przy takich
                                            podmuchach, jeszcze z moją zwinnością dzieciaka bym upuscila...a tak to do
                                            mieszkanka i cycek na wierzch...raz, dwa..bez nerwów i dodatkowej
                                            gimnastyki...Chociaz może ta dodatkowa gimnastyka by sie przydała, bo patrząc
                                            do lustra, jakoś mi sie mordeczka nie smieje.....

                                            Igosia1...masz tykobieto talent do pisania...Twe posty czyta sie jak jakoś
                                            rozdział wspaniałej ksiażki...może pomysl o takiej twórczości, moze to by było
                                            dobrym lekarstwem na Twe znerwicowanie, nadpobudliwośc....tylko pytanie kiedy???
                                            Jeśłi twój bąbelek jest taki aktywny....

                                            Dorotka wszytskiego najlepszego z okazji urodzin...spóźnione ale szczere.
                                            Powodzenia w życiu rodzinnym i wiele wrażeń macierzyńskich.

                                            A dzisiaj jest 17 czerwiec, wiec dzień moich urodzin...podsumowanie
                                            dotychczasowego zycia wypodło calkiem, całkiem. mam już męża z którym sie
                                            dogaduję...hihi i wspanialą córeczkę, z którą takze sie dogaduje, przybierają
                                            dziwne tonacje i wymawiając nieznane mi dotąd słowa.... czego jeszcze
                                            trzeba...optymizmu u mnie dostatek...A już wiem, potrzeba mi kogoś do pomocy,
                                            szczególnie że sie nazbierała wielka sterta prasowania, a ja mam lenia..i
                                            zamiast walczyć z żelazkiem pisze do Was

                                            Pozdrówka dla Was i waszych pociech
                                            • 17.06.04, 11:49
                                              Opolanko- to teraz najlepsze życzonka urodzinowe dla Ciebie smile***
                                              Moje dziecko na spacerze z babcią, a my z niemężem spędzamy leniwy poranek, na
                                              szczęście on ma nielimitowany czas pracy, więc zwykle poranki spędzamy we
                                              trójkę i najbardziej lubimy przytulanie w łózku i wymiane uśmiechów
                                              i "rozmowy" smile

                                              Opolanko- podziwiam Cię, że prasujesz, ja przestałam jak Kiciuś skończył
                                              miesiąc, starannie rozwieszam pranie i tyle. Gdybym miała dużo czasu, to bym
                                              pewnie prasowała, no ale to chyba już "gdyby" nie do spełnienia smile

                                              Igosia- ja jako świeżo upieczona 29-latka też zazdroszczę naszym
                                              forumowym "małolatkom" pięknego, młodego wieku smile))) Jeśli chodzi o chustę, to
                                              wszędzie czytam, że jest bardzo zdrowa dla kręgosłupa, nawet jeśli dziecko leży
                                              w niej bardzo poskręcane. Daj znać, jak Ci idzie z chustą- może to rozwiązanie
                                              dla mojego grubaska?

                                              Powiem Wam, że od jakiegos czasu harmonogram nocy jest staly- kapiel
                                              kolo 20.00, potem smarowanie "zawiasow", ubieranie, karmienie, odbijanie,
                                              ew. utulanie i o 21.00 najpozniej dzidzius spi. Potem jedzonko o 3.00 (juz
                                              spi po 6h w nocy), po ktorym natychmiast zasypia, no i kolejna pobudka o
                                              6.00 Wtedy go dopiero przewijam, wiec spi 9-10 godzin w jednym papmersie. Mam
                                              wyrzuty z tego powodu, ale wczesniej przewijalam go o tej 3, ale to bez sensu,
                                              bo pieluszka byla prawie sucha- prawie nie robi siusiu w czasie tej dlugiej
                                              przerwy. Po 6.00 to juz roznie- czasem zje i zasnie, czasem chce sie bawic,
                                              czasem sobie sam lezy i gaworzy przez godzine, a ja drzemie obok. W kazdym
                                              razie po 6.00 je juz co godzine i nie chce tego zmienic sad No ale jak spimy
                                              razem w naszym lozku, to sie przebudzam tylko po to, zeby mu wlozyc piers do
                                              buzi i zasypiam, wiec nie jest zle. Wczoraj np spalismy do 9.30, ale juz
                                              dzisiaj spanie skonczylo sie o 7.30 i poszlismy sie bawic na mate. Gdyby nie
                                              kawa to byloby ciezko, oj ciezko. Pije rozpuszczalną, z jednej łyżeczki i z
                                              mleczkiem i też mam wyrzuty sumienia, ale nie potrafię sobie odmówić.

                                              Trzymajcie się cieplutko smile
                                            • 17.06.04, 12:24
                                              STO LAT, STO LAT!! Wszystkiego najlepszego Opolanko, dużo zdrowia i szczęścia
                                              dla Ciebie i rodzinki. Niech Ci się dobrze chowają wink
                                              pozdr, Sylwia
    • 17.06.04, 13:18
      Dziewczyny, na forum alergie przeczytałam posty "AZS-zróbmy poradnik" i jestem
      po prostu przerażona. U nas też lekarz stwierdził AZS, ale za bardzo się tym
      nie przejęłam. Ale widzę, że zaczyna się tak jak u niektórych dziewczyn z
      tamtego forum, czyli krosty, które cały czas przechodzimy, ciemieniucha,
      szorstkie nóżki i ciałko - teraz właśnie nam się zaczęło. Załamałam się i nie
      wiem za co się zabrać - zmianę proszku, zmianę diety, wywalenie kota....skutek
      jest taki, że jak narazie nie wywalm nic i obserwuję...ale bardzo się boję, aż
      się pobeczałam jak tak stałam teraz nad jego łóżeczkiem, a jędruszka sobie tak
      spokojnie śpi. Właściwie wygląda dobrze - jak płacze i pręży się, to wszystko
      wyłazi mu na wierzch. Strasznie zmartwiło mnie to szorstkie ciałko... Jutro
      zamówiłam kolejną położną, zobaczę co powie, narazie kąpię go w krochmalu z
      dodatkiem oliwy z oliwek, smaruję parafiną i obsypuję mąką ziemniaczaną. Mam
      zamiar kupić olejek do kąpieli Mustela Stelatopia, czy któraś ma może
      doświadczenia z tym kosmetykiem? Kończę, idę na niego popatrzeć, śi i śpi dziś,
      jak nie mójwink
      Sylwia
      • 17.06.04, 14:17
        Przyszła_mamo, czy to potwierdzona diagnoza? Bo AZS to rzeczywiście paskudztwo,
        choć tyle mam daje sobie z nim radę, to i Ty będziesz dzielna smile Synek mojej
        koleżanki to miał i lekarz mówił, że jeśli AZS ujawnia się dość wcześnie, to
        zwykle po roku powinien przejść. Fakt, że ona przez rok jadła z tego co
        pamiętam tylko 8 produktów (karmiła piersią) i musiała bardzo uważać na
        wszelkie kosmetyki dla dziecka, smarować go maściami itd, ale potem było już ok.
        Jeśli chodzi o Mustelę, to Beatka używa i bardzo chwaliła. No i możesz też
        spróbować Balneum Hermal albo Oilatum- niezastąpione przy alergicznych skórach.
        Mam nadzieję, że się jednak okaże, że to tylko nietolerancja na jakiś konkretny
        alergen, a nie AZS.
        Trzymaj się smile
        • 17.06.04, 18:01
          cześć dziewczyny znowu jasmile
          Rozmawiałam dziś z Gosią - pearl24 no i jeszcze są z Mają w szpitalusad(( Ale
          mała czuje się już znacznie lepiej, tylko lekarze nadal do końca nie wiedzą co
          jej było. Zaczęło się od 40 stopniowej gorączki no i kupek ze śluzem. Maja
          dostała dożylnie antybiotyki i zrobiono jej wszelkie możliwe w tej sytuacji
          badania. No i nic za bardzo te badania nie wykazały. Tym bardziej, że Maja
          właściwie nie miała żadnych innych objawów, no może trochę kolki ją męczyły.
          Lekarze spekulują, że może to było jakieś zakażenie bakteryjne czy coś
          takiego...
          Gosia na pewno wszystko opowie jak wróci do Warszawy. Na razie prosiła was
          serdecznie pozdrowić!!!!
          A i jeszcze prosiła... Może któraś z was wie, gdzie w Warszawie można robić
          badania pokarmu - mleka z piersi?
          • 17.06.04, 19:18
            Igosiu pozdrów serdecznie Gosię i jej córeczkę, trzymam kciuki, żeby jak
            najszybciej wyszły ze szpitala.
            A ja mam dzisiaj kolejny sądny dzień, nie wiem co się dzieje z moim dzieckiem :
            ( Dzisiaj mały spał tylko na spacerze z babcią (2,5h), a potem w kółko taki
            scenariusz: płacz i marudzenie z niewyspania, zasypia mi na rękach, odkładam do
            łóżeczka, a po 10-15 minutach niesamowity szloch. Biorę go z łóżeczka, usypiam
            i za chwilę to samo. Nie wiem co mu jest sad Do tego dzisiaj był w staniu
            uspokoić się tylko noszony na rękach, mimo że od jakichś 2 tygodni staram się
            to robić jak najrzadziej, bo waży już z 7,5kg i najzwyczajniej nie mam siły,
            więc staram się go powoli odzwyczaić. No ale jak z nim siedziałam to tak
            rozpaczliwie płakał (mimo kołysania i śpiewania), że nie miałam serca słuchać
            tego dłużej niż 5 minut. Oj mam nadzieję, że to po prostu gorszy dzień, może
            dzidziuś jest meteopatą? Bo wyczerpujący taki dzień jest strasznie!
            • 17.06.04, 20:59
              Hej...

              Igosiu pozdrów od nas dziewczyny i powiedz , ze czekamy na Gosię..
              Dziękuję dziewuchy za życzonka....
              mój dzien dobiega już konca, a było tak sympatycznie..tyle życzeń , telefonów,
              prezencików....

              AZS...może to nie to..nie przejmuj się..z tego co piszesz, to chyba za dużó jak
              dla mnie wszytskich specyfików..spróbuj prać rzeczy wplatkach mydlanych, płukać
              je podwójnie i smarować parafiną. Myć szarym mydełkiem, nawet jak wysuszy
              troszeczkę skóre, to parafina wystaczająco nawilży. Od czasu do czasu dodawaj
              krochmal, i nie syp tej mąki ziemniaczanej wciąz....sprobuj skóre tylko
              parafiną ja delektowac. Moja zuzia takze miała krosty jak pręzyła sie i
              plakala...teraz nie ma nic. I jeszcze profilaktycznie raz w tygodniu, albo i
              częściej można wykąpać dziecko w kali..czyli nadmanganianie potasu...to takze
              jej pomogło i ją odkaziło. Nie stosuj rzadnych kosmetyków, bo wiele z nich
              uczula, szczegolnie gdydziecko ma wrażłiwą skórę, a kosmetyk
              pachnie.....powinien być jak najbardizje bezwonny. Ja w polsce kupilam jeszcze
              do wszelkich otarć fajną masc, z wyciągu z nasion wiesiołka o nazwie
              Linoeparol, jest bardzo dobra szczególnie gdy malej się robi czerwona skórka
              tam gdzie ma fałdki..czyli np koło szyjki. powodzenia i daj znac..A i moja
              takze miałą ciemieniuchę, ale ona szybko została zlikwidowana bo tutaj w
              Niemczech pani pediatra przepisała 3% roztwór mocznika i po dwuch dniach nie
              było sladu, skorupa została rozpuszczona i wszystko wyczesałam, a teraz tylko
              oliwie po kąpieli i jest wszystko dobrze,... wytrwałości i optymizmu


              miłego wieczorku dziewczyny
              • 17.06.04, 22:53
                Witajcie!
                Ja tak króciótko,
                Najpierw dziekuję za wszystkie miłe życzonka - kochane jesteście!!!
                Opolanko - jeszcze zdążyłam... "sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam..." -
                życzę Ci przede wszystkim spełnienia marzeń, bo to jest najważniejsze!
                Igosiu - podziwiam za dar pisania, Twoje posty są świetne; no i prowadzisz
                bardzo ciekawe życie... Oczywiście dołączam też do pozdrowień dla Gosi i Maji.
                Malilko - no właśnie zastanwiam się dlaczego dzieci maja takie różne dni; u nas
                np. dziś w nocy było niezaciekawie: Kamil zasnął ok. 23 i pobudki były o: 1.40,
                3, 4.30, 6 - i koniec spania, a normalnie noc wyglądała już bosko: spanie od 23
                do 4-5, a potem po cycusiowaniu do ok. 7. Mam nadzieję, że takie odstępstwa są
                chwilowe, a w ogóle mam nadzieję, że jednorazowe - czego Tobie też życzę! A co
                pieluszek, to ja niestety nie testowałam nic innego oprócz Pampersów (obecnie
                jesteśmy przy 3), więc nie mogę za wiele poradzić.
                Miało być króciutko, więc już na dziś kończę! Dobranoc!
                --
                Buziaki,
                Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
              • 17.06.04, 23:34
                Cześć dziewczyny,

                Parę dni się nie odzywałam, ale uważnie czytałam wasze posty. Mam niestety
                ogranicziny dostęp do internetu (łączę się przez komórkę męża, a ten ostatnio
                bardzo późno wraca z pracy i już nie mam siły na pisanie czegokolwiek).
                Dorotko spóźnione, ale serdeczne życzenia urodzinowe.
                Opolanko, tobie również życzę spełnienia marzeń i pociechy z Zuzi.
                Moja Inga jutro kończy 10 tygoni. Jest kochana, chociaż po pobycie w szpitalu
                trochę rozpieszczona i bardzo lubi przebywać na rączkach oglądając świat. Coraz
                częściej jednak sadzam ją w foteliku samochodowym i wtedy mam czas na
                posprzątanie w domku. Ostatnio malowaliśmy mieszkanko i teraz sukcesywnie
                czyszczę wszystkie szafki. Inga odkryła ostatnio swoje rączki. Siedząc w
                foteliku macha sobie rączkami przed buźką, rusza palcami i wygląda jak
                zahipnotyzowana. Jak nie macha rączkami to próbuje sobie wsadzić do buzi całą
                piąstkę. Przy tym robi bardzo śmieszne miny.
                Moja córcia jest bardzo żywą osóbką. W ciągu dnia prawie w ogóle nie śpi, nie
                licząc dwóch 15 minutowych drzemek i dwóch godzin na spacerze. Paza tymi
                krótkimi chwilami nie śpi i oczekuje ciągłego zainteresowania z mojej strony.
                Najbardziej lubi jak macham grzechotką. Pod koniec dnia jestem już tym
                zmęczona. Całe szczęście w nocy przesypia nam około 5 godzin. Karmię ją koło 24
                i Inga śpi do 5 nad ranem, potem przetrzymuję ją na cycach (w ciągu dnia karmię
                piersią i mieszanką) do mniej więcej 8 nad ranem (a czasami nawet dłużej).
                Potem jest przewijanie, dostaje mieszankę i jeszcze kładziemy się spać.
                Najczęściej wstajemy koło godz. 10. Jak karmię nad ranem to nie odbijamy,
                ponieważ wtedy byłyby nici ze spania.Przekładam tylko małą od cyca do cyca
                (karmię na leżąco) i tak sobie dosypiamy.
                Z męża też nie mam zbyt wielkiego pożytku. Jest przemęczony pracą i wkurzony na
                szefa, ponieważ miał obieceny awans z podwyżką, ale jakoś od półtora miesiąca
                nie może on dojśc do skutku. Tak więc jest rozżalony i czasami swoje frustracje
                wyładowuje w domu. Jutro wyjeżdża na trzy dni na ryby. Jest mi trochę smutno,
                że nie spędzi z nami weekendu, ale wiem że tego właśnie potrzebuje. Odpręży się
                i trochę zdystansuje do problemów w pracy. Za to ja pojadę do moich rodziców.
                Muszę się psychicznie przygotować, że moja mama znowu będzie chciała małą
                okrywać pięcioma kocykami i zakładać niezliczoną ilość ubranek (żeby się
                dziecko nie przeziębiło).
                pozdrawiam,
                Lidka
    • 18.06.04, 14:12
      Witam serdecznie.

      Na wstępie składam spóźnione ale szczere życzenia wszystkiego co najlepsze
      Dorocie i Opolance, dużo usmiechu na codzień i samych pogodnych dni smile)

      Mai szybkiego powrotu do zdrowia, trzymamy kciuki.


      Od przedwczoraj przesypiamy dłużej niż 2h. przedostatniej nocy mały zasnął po
      20 , obudził się przed pierwszą a potem spał do 4(potem standardowo co 2hsmile)
      Dzisiaj natomist po tym jak zasnął ok 21 spał do 3 , a potem do 6 - sukces.
      Teraz też spi już prawie trzy godziny, co mnie bardzo cieszy. Niestety mamy
      teraz inny problem, prze ostatnie dni małego strasznie męczyły gazy , nie mógł
      zrobić kupki, prężył się kwękał, i darł ile sił w płucach. Dziś byliśmy u
      lekarza - efekt przepuklina sad(( musimy zakładać specjalne plastry. Co do gazów
      i problemu z kupkami to prawopodobnie jest to efekt zbyt dużej ilości laktozy w
      moim mleku ( nie jem nic co mogłoby powodować wzdęcia ) i nieprzyswajaniu jej
      przez małego. Dostaliśmy trzy specyfiki, na gazy i pobudzenie pracy jelit. Igor
      z uwagi na zbyt małą ilość mojego mleka raz dziennie dostawał mieszankę i ta
      też została zmieniona na taką, która nie zawiera laktozy,niestety kosztuje 2
      razy tyle co dotychczasowa.Ale najważniejsze,że zdaniem pani doktor już za 2
      dni powinna byc znaczna poprawa. No i oczywiście dobrze by było gdyby młody nie
      chciał jeść co 2h tylko wydłużył przerwy, dlatego strasznie mnie cieszy, że
      ostatnio większą część nocy przesypia.

      Muszę lecieć bo głodomor się budzi.

      Pozdrawiam Nika


      • 18.06.04, 16:40
        Czesc wszystkim,
        Nika wspolczuje ci bardzo tych nerwow zwiazanych z dzidzusiem, najwazniejsze ze
        wiesz co to jest i jak leczyc. Bedzie dobrze. Napisz mi prosze po jakim czasie,
        od kiedy malemu pojawily sie te dolegliwosci, poszlas do lekarza. U mojego
        synka tez kazde prukniecie poprzedzone jest stekaniem, kreceniem sie i
        poplakiwaniem itp., ale w koncu sie zalatwia, niestety kupa ze sluzem.Po
        przeczytaniu twojego postu zaczelam sie troche przejmowac, a mojego meza jak
        trzeba, to oczywiscie nie ma. Polecial dzis do Polski na wesele swojego
        przyjaciela, a ja zostalam sama w domu. Najgorsze jest to, ze sama mu to
        zaproponowalam, zeby odpoczal troche, zrelaksowal sie itp. Bylo to miesiac temu
        i Henryczek wtedy byl zlotym dzieckiem. A dzis rano az sie prawie poryczalam
        jak wyjezdzal, (maz, nie Henryczek). Chodzi o to, ze moj Tomek zna perfekcyjnie
        angielski i nie ma zadnych oporow przed zadzwonieniem i opieprzeniem lekarza
        czy kogokolwiek. A ja w tym kraju to troche pierdolowata jestem. Mam nadzieje
        ze nic sie zlego do wtorku nie przydarzy. Mo syneczek nie placze jakos
        specjalnie mocno wiec moze nic sie nie dzieje, tylko oczywiscie nie wiem z
        czego mam zrezygtnowac w swojej dziecie.
        Spoznione zyczenia urodzinowe dla dziewczyn: zeby wasze dzieci NIGDY nie
        chorowaly.
        zyczy Magda
        • 18.06.04, 17:38
          Jakis miesiąc temu mały zaczął robić kupki raz na 2 dni, bylismy u lekarza i
          pani doktor powiedziała, ze niektóre dzieci mogą tak mieć i jest to normalne,
          ale Igor bardzo się przy tym męczył, poza tym jadł niemal cały czas więc
          dostalismy lekarstwo na usprawnienie pracy przewodu pokarmowego, mały przestał
          jeść non stop, ale kupki nadal były rzadko, choć już się przy nich tak nie
          męczył. Tak więc lekarstwo trochę pomogło ale od jakiegoś tygodnia zaczął
          puszczać bączki - były dni, że puszczał bączki ale nie sprawiało mu to bólu
          jednak były dni, że każdy poprzedzony był stekaniem a nawet płaczem, były tak
          mocne, że potrafił się budzić z płaczem.Śluzu w kupce nie było. Sama
          przepuklina to pewnie efekt tego, że jak mój syn to straszny krzykacz jak juz
          płacze to tak, żeby wszyscy w bloku słyszeli a nie samego parcia, choć
          oczywiście pewności nie mam. Co do produktów , które mogą powodować wzdęcia to
          są to m.in.: sliwki, czeresnie, kapusta, kalafior, groch, fasola, cebula,
          czosnek, kukurydza , papryka, gruszki.
          Nie przejmuj się może u Was to nic poważnego, spróbuj podawać małemu hebatki
          koperkowej, albo Gripe Water - może minie, czego Wam obu życzę.

        • 18.06.04, 17:52
          Witajcie,
          Dziewczyny, doskonale rozumiem Wasze problemy, bo sama się nacierpiałam patrząc
          jak moje dziecko się męczy robiąc kupkę, czy puszczając bączki i to mimo mojej
          bardzo restrykcyjnej diety. Ale jakieś 2 tygodnie temu po prostu samo przeszło.
          Kiedyś zawsze było wiadomo, że Kiciuś się szykuje do zrobienia kupki, bo
          stękał, prężył się, płakał, a teraz robi nie wiadomo kiedy- orientuję się
          dopiero po zapaszku. Z bączkami wspaniale radzi sobie sam odkąd nauczył się
          podnosić nóżki wysoko do góry- zadziera je do pionu, a bączki bez problemu same
          lecą. Takie problemowe robienie kupek to efekt niedojrzałości układu
          pokarmowego i na szczęście dzieci z niego wyrastają, chociaż muszę przyznać, że
          kup ze śluzem nie przerabialiśmy, a to chyba niepokojący objaw.

          Po wczorajszym super męczącym dniu na szczęście nocka była tradycyjna- jedzonko
          o 21, 3 i 6, ufff. O 6.00 Kiciuś obudził się zadowolony, zaczął się uśmiechać,
          gruchać i machać wszystkimi kończynami, no i musieliśmy emigrować z sypialni,
          bo tatuś w końcu wstaje do pracy. Na szczęście pół godziny na macie tak
          zmęczyło moje dziecko, że się najadł i zasnął, no i wstaliśmy dopiero o 9.30 i
          to tylko dlatego, że obudził nas telefon.
          Jak rano zobaczyłam jak paskudnie jest na zwenątrz, że pada, wieje i jest
          ponuro, to postanowiłam, że dzisiaj nie idziemy na żaden spacer- jak raz w
          miesiącu dzidziuś przesiedzi dzień w domu, to mu się nic nie stanie. Ale
          dziecko znowu nie chciało spać i o 14.00, po paru godzinach noszenia,
          tańczenia, śpiewania i grzechotania spakowałam manatki i uciekłam na spacer smile
          Co chwilę kropiło, albo mżyło, ale w sumie nie było tak źle. Kiciuś zasnął i
          oczywiście obudził się po godzinie, w miejscu najbardziej oddalonym od domu i
          głośnym wrzaskiem zaczął się domagać jedzenia, jakby przez godzinę mógł tak
          strasznie zgłodnieć. Czy nie sądzicie, że dzieciaczki potrafią czasem działać z
          premedytacją? smile No i karmiłam go siedząc po turecku na ziemi na wilgotnej
          ściółce w lasku, z kocykiem rozpostartym nad naszymi głowami, bo cały czas
          kropiło- po prostu hard core. No ale co miałam zrobić- nie znoszę pędzić do
          domu z wrzeszczącym dzieckiem w wózeczku, bo strasznie mi go szkoda jak tak
          przeraźliwie płacze, a poza tym trochę mi wręcz wstyd, bo wyglądam na matkę
          katującą swoje dziecko.

          Ja też nie wiem co zrobić, żeby wyłużyć w dzień przerwy między karmieniami.
          Średnio mały je co 2 godziny, ale rano i wieczorem zdarzają mu się takie fazy,
          że chce jeść co godzinę. Nie mamy już co prawda problemów z brzuszkiem, no ale
          dziecko nie powinno jeść tak często, że już nie wspomnę, że mój to niezły
          pulpecik i nic by mu się nie stało, jakby jadł trochę rzadziej. Ale na razie
          nie jestem w stanie w żaden sposób go uspokoić i zabawić jak jest głodny- ma
          być pierś i koniec.
          Mam nadzieję, że z tego w końcu wyrośnie.
          Trzymajcie się cieplutko smile
          • 18.06.04, 18:05
            cześć dziewczyny...

            To już chyba norma, jak pojawia sie mój post, to napewno musi być z jakims
            pytaniem...Więc o to one...mała nie ma żadnych wyprysków, jedynie trochę
            kaszki na twarzy, ale żadnych czerwonych miesjsc i nic w tym stylu. jak płacze,
            to takze nic jej nie wyskakuje...ale w kupce zauważyłam śluz...znaczy tak jak
            malilka pisała mi, takie ciagnące sie kawałki, przypominające białko
            kurze....Pytanie czy to obiaw nietolerancji jakiegośc produktu, czy to objaw
            AZS, czy jeszcze co innego....
            Z góry dzieki za odpowiedź...

            wlasnie tatuś przyszedł z pracy i nadrabia zaległośic z całego dnia...a ja ma
            chwilke dla siebie...

            pozdrowka, wiele słońca, chociaż u nas własnie pada
            • 19.06.04, 12:02
              Witajcie,
              Moje dziecko wspaniale przesypia noce jak na swój wiek, ale w dzień robi się
              coraz gorzej. Jak już posłucha karuzelki i pobawi się na macie, to nie chce
              leżeć, tylko domaga się noszenia, a ja przy jego 7-7,5kg po prostu wymiękam.
              Nawet jak jest bardzo zmęczony, oczka mu się kleją i prawie zasypia, to
              wystarczy że usiądę i od razu wielki płacz. Od dzisiaj postanowiłam być twarda
              i oduczyć go zasypiania na rękach, bo za chwilę w ogóle nie będę w stanie go
              nosić i będzie mały dramat. Dzisiaj koło 11, jak już był bardzo senny (zwykle
              drzemie o tej porze z godzinkę), położyłam się z nim na naszym łóżku i zaczęłam
              go głaskać, przytulać i czule usypiać. Rozdarł się straszliwie, mimo że przed
              chwilą już prawie spał, było mi go strasznie szkoda, no ale inaczej się nie da.
              Strach pomyśleć, co na to sąsiedzi smile Mały krzyczał, płakał i nie dawał się
              uspokoić, aż w końcu zmiękłam i dałam mu pierś- przyssał się na minutkę i
              zasnął. To częste zasypianie przy piersi to drugi zły nawyk, ale z wszystkim
              walczyć na raz się nie da. Poza tym w dzień nie chce mnie puszczać od siebie na
              krok, jak bawi się na macie a ja jestem w zasięgu wzroku to jeszcze jest ok
              (choć najlepiej jak siedzę nad nim, gadam do niego i grzechoczę smile, ale jak
              tylko wyjdę do kuchni, to buczenie i popłakiwanie. A ja przecież muszę w końcu
              zjeść śniadanie, nie da się nie jeść cały dzień i jeszcze karmić żarłocznego
              ssaka. Musimy kupić leżaczek-bujaczek, bo tę funkcję miał spełniać fotelik
              samochodowy, a po kilku wędrówkach dom-auto z dzieckiem w foteliku fotelik
              został w samochodzie, no i nie mam w czym zabrać synka do kuchni.

              Nieustannie zadziwia mnie tempo rozwoju dziecka. Przedwczoraj przy podciąganiu
              z leżenia na plecach za rączki główka bezwładna, wczoraj niewidoczne prawie
              usztywnienie, a dzisiaj sztywna jakby kij połknął i praktycznie dziecko
              siedziało i jeszcze marudziło, jak je natychmiast odłożyliśmy smile To naprawdę
              niesamowite.

              Opolanko- ja się nie znam na skórze, bo z tym akurat zero problemów, ale nie
              doszukuj się od razu u córeczki najgorszych rzeczy smile Od czasu do czasu może
              się zdarzyć kupka ze śluzem, martwić się należy jak każda taka jest i do tego
              zielonkawego koloru.

              Aaaaa- jadłam już kilka razy czereśnie i małemu nic się nie dzieje, ale jakoś
              niespecjalnie mi smakowały, mimo że zawsze za nimi przepadałam. Za to truskawki
              jeszcze mi się nie przejadły- codziennie jem kilogram, aż dziwne, że synek nie
              robi czerwonych kupek z zielonymi nasionkami smile)
              Zaczęły mi wypadać włosy, a już myślałam, że pociążowe "łysienie" mnie ominęło.
              Chyba zacznę nakładać czepek (taki jak mają panie w mięsnym smile przy zabawach z
              dzieckiem, bo ciągle muszę wyciągać swoje włosy z jego łapek smile
              Czy Wasze dzieciaczki już świadomie łapią zabawki rączkami? Bo jak włożę
              Kiciusiowi grzechotkę w rączkę to ją trzyma, ale wyraźnie nieświadomie.

              • 19.06.04, 13:33
                Witajcie!
                No u nas ostatnio różnie z nockami sad( i chodzę trochę niedospana, a dziś to
                akurat powinnam być wypoczęta, bo wybieramy sie z meżem na wesele do przyjacół
                Chcieliśmy iść z Kamilkiem, ale po wielu przemyśleniach postanowiłam "oddać"
                dziecko mojej mamie. Wesele jest na naszym osiedlu, więc dojazd z nakarmieniem
                zajmie mi niewiele czasu. No jest jeszcze butle, ale Kamilek z wielkim uporem
                odmawia jej przyjmowania, no a ja też go specjalnie nie zmuszam. A tak pięknie
                zawsze na noc wsuwał 120-150ml "Nana" i spał do 5 rano. W każdym razie jestem
                dobrzej myśli i nie ukrywam, że cieszy mnie, że cycuś wystarcza.
                Malilko - Kamilek ma dokładnie to samo, co Twój Maciuś - grzechotka w ręku-ok,
                ale chyba nie za bardzo wie, że ją tam ma i do czego służy. A co do rączek, to
                już zaczyna nimi nieźle machać i składać jak do pacierza smile)
                Co do mnie, to włosy jeszcze nie wypadają, ale ponoć może to nastąpić nawet pół
                roku po porodzie, za to kilogramy... jeszcze 4 do zgubienia! Co prawda wchodzę
                już właściwie we wszystkie rzeczy, ale jeszcze trochę nadprogramowego ciałka
                zostało... Ale jestem dobrej myśli.
                Uciekam, bo muszę przygotować torbę dla małego na całonocny pobyt u babci, a i
                sobą trzeba się trochę zająć... no i na imprezkę!
                Życzę wszystkim udanego weekendu!!!
                --
                Buziaki,
                Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
                • 19.06.04, 16:25
                  Witajcie!!
                  Nika! czy lekarz stwierdzil ze przepuklina powstala dlatego, ze Igorek z
                  trudnoscia robil kupki i byly problemy z gazami?? przeciez to absurd! wybacz,
                  ale czytalam duzo na ten temat, przepuklina pepkowa czesto jest u dzieci, ktore
                  maja niedoczynnosc tarczycy, jak moj Kamilek, na poczatku tez myslalam z eja
                  ma, na szczescie to tylko moja wyobraznia, ale czytalam na ten temat duzo w
                  zrodlach polskich i amerykanskich i nigdy nie spotkalam sie ze stwierdzeniem,
                  ze powstaje gdy dziecko ma problemy z gazami, przeciez co drugie dziecko ma
                  takie problemy i wtedy wszystkie musialyby byc narazone na przepukline, moze
                  poradz sie innego lekarza, niech sprawdzi to jeszcze raz, no i zaklejanie
                  plastrem, przeciez tego nie robi sie od dawna, jezeli juz jest, pozostawia sie
                  to jak jest bez zadnych wspomagaczy typu plastry, no ale tak jest w usa, w
                  Polsce moze jeszcze niektorzy lekarze praktykuja te metody!
                  Malilko jak znajdziesz sposob zeby zarloczek w dzien nie wisial na cycu co
                  godzine podziel sie prosze, bo nie mam juz sil.
                  Moj Kamilek zmienia sie w ufoka!!na lezaczku, pod pozytywka owszem ale pol
                  godziny to max, nudzi mu sie! najelpiej u mamy i to musze z nim chodzic zeby
                  widzial wszystko z gory i dokladnie, bo jak usiade to wrzask, taki to ciekawy
                  swiata jest!Dzisiaj znowu obudzil sie o 6 podjadl i chche sie bawic, pomyslalam
                  ze nie bede zwracac uwagi i moze zasnie, pomarzyc mozna, gadal, machal
                  raczkami, kilka razy dostalam w noc, nogami, piszczal smial sie w koncu
                  znudzilo mu sie i wrzask, wzielam go na rece i szczesliwy, drugi sposob to
                  wlaczony tv, wtedy moge siedziec!!!na szczescie z zasypianiem klopotow nie ma,
                  gdy jest jego pora to nakarmie i moge zostawiac, pogada sobie i odplywa.
                  Ostatnio odkryl ze smaczne sa lapki, ciaga cycusia i w miedzy czasie pakuje
                  lapke do buzi, chwilami skalda je, macha nimi, grzechotke trzyma jak mu wloze
                  ale tak ja traktuje jak powietrze
                  ucieka bo wola, ciekawe czego znowu chce...smile)) pozdrawiamy
                  • 19.06.04, 19:49
                    Witam.
                    Nie lekarz nie stwierdził, że to wina problemów z kupką, czy gazami. Może zbyt
                    chaotycznie napisałam. Do lekarza poszliśmy z uwagi na problemy z kupką a "
                    przy okazji" stwierdzono przepulkinę. Oczywiście sama przepuklina nie powstała
                    na skutek tych problemów. Przepuklina pępkowa jest spowodowana wybrzuszaniem
                    się pętli jelitowych przez powłoki brzuszne. Dochodzi do tego w miejscu, przez
                    które naczynia krwionośne wnikały wraz z pępowiną. Po porodzie otwór ten
                    zazwyczaj zamyka się jednak u niektórych dzieci proces tem może się wydłużać ,
                    jeśli pojawi się przepuklina to ciągły płacz a co za tym idzie napinanie mięśni
                    brzucha nie sprzyja jej zamykaniu. A mały z powodu problemów żołądkowych płacze
                    bardzo dużo. To tyle.
                • 19.06.04, 16:37
                  cześć dziewczyny! Znowu poględzę. Tym razem na temat wyglądu mojego
                  dzieciaczka. Czy wasze dzieciaczki też łysieją? Mój wyłysiał na czubku głowy.
                  Nawet już mu nowe włoski odrastają, tyle że dookoła ma jeszcze pierworodne
                  włoski długości przyzwoitej i wygląda jak nie przymierzając jego dziadek.
                  Jeszcze trochę te boczne pierworodne podrosną i będę mogła zaczesywać mu
                  łysinkę z dołu do góry przez czubeczek na boczek - od jednego uszka do drugiego
                  (no dziadek tak się dzięki Bogu nie czesze). Dołączając do tej łysinki bezzębny
                  uśmiech.... no i mamy dzidzię jak malowanie. Rany - na tym chyba miłość
                  polega... patrzę na tego bezzębnego łysola i mi się łzy ze wzruszenia w oczach
                  kręcą. No po prostu nie ma piękniejszego dziecka pod słońcem! Naprawdę! Pewnie
                  nie uwierzycie, twierdząc, że to wasze dzieciaczki są piękne, ale tu się
                  mylicie!!!!smile))
                  Malilko. Witam w klubie dzieci nad wyraz żywych. Polecam chustę!!! Mi zdaje
                  egzamin. Oczywiście poużywam ją w ciągu dnia góra 2 godziny, no i jak mały jest
                  spokojny, taki podsypiający, ale to i tak dużo. Nawet obiad można ugotować. No
                  ja niestety nauczyłam się nosić tylko w jednej pozycji. W instrukcji jest
                  jeszcze trochę innych propozycji noszenia. My się nosimy brzuszek do brzuszka,
                  główka pod szyją (moją szyją oczywiście ha ha), nóżki zwisają "ortopedycznie"
                  jak trzeba (nóżki Mateusza oczywiście). W tej pozycji można całować łysolka do
                  woli po jego łysince co jest czynnością nad wyraz uspokajającą i małego i mnie
                  (małego, bo czuje że się nim zajmuję; mnie, bo mały spokojny); Nawet sobie na
                  spacerze byliśmy z chustą - a właściwie na zakupach na rynku. Wyglądało to
                  zapewne karygodnie. Dziecko na brzuchu, siaty w rękach i jeszcze 30kg psa na
                  smyczy. Pod naporem nieprzyjaznych spojrzeń zaczęłam wieczorkiem na forum badać
                  zasadność noszenia dziecięcia w chuście (przecież nie będę badać zasadności
                  bycia matką Polką z siatami w rękach i psem na postronku- nieprzyjazne
                  spojrzenia raczej nie dotyczyły tych siat, no może trochę psa - jedna z
                  bab "przyjaznych" kiedyś orzekła, że siura i siura ten mój pies na te drzewa,
                  że tylko usychają - no tak... im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham
                  zwierzęta!). No ale wracając do tych zasadności-szkodliwości... to zdania są
                  podzielone... Jak we wszystkich zresztą badanych przeze mnie sprawach.
                  Ja też bym chciała leżaczek-bujaczek. No i tu też przeprowadzam wnikliwe
                  badania ewentualnej szkodliwości takiego leżaczka na kręgosłupik czy główkę
                  mojego dziecka. Na razie jest pół na pół za leżaczkiem i przeciw. Ja sobie
                  główkuję, że i tak dziecko większość czasu spędza u mnie na rękach
                  w "dozwolonych-ortopedycznie" pozycjach, no a w tych pozycjach ten kręgosłupik
                  i tak jest jakoś powyginany i to jeszcze niekontrolowanie. Więc fotelik może
                  nie taki zły. Oczywiście zostałam zjechana na jakimś forum, że można się obyć
                  bez leżaczka a dziecko kłaść do gondolki i z sobą gondolkę wszędzie nosić. Ale
                  już widzę mojego Mateusza jak pozwala się do gondoli na płasko położyć. Jezu!!!
                  Ale byłby wrzask. Mój mały musi zwiedzać pokoje, studiować każdy szczegół
                  wyposażenia, hipnotyzuje lampy.... I po co ja nakupowałam zabawek za kilka
                  baniek... rzekomo edukacyjne matki, karuzelki... Jak tu dziecko do lampy się
                  śmieje. Już się nawet zastanawiałam czy nie przyczepić czasem tej lampy do
                  wózka, żeby mi nie ryczał na spacerze. No ale wtedy to już chyba by sąsiedzi
                  specjalistów od psychiatrii do mnie wzywali. Wyobrażacie sobie mnie z bezzębnym
                  łysolem w wózeczku z lampą przed wózeczkiem, latającą od drzewa do drzewa, no
                  bo jak już coś ma usychać od siurania mojego psa to lepiej chyba jednak drzewa
                  a nie np nogi jakiejś "przyjaznej baby". Bo niestety psa mam zdolnego - jak
                  całą zresztą rodzinę - i raz osiurał nogi pewnego pana, którego to pana pies-
                  wypierdek obszczekiwał agresywnie mojego Borysa. No a mój Borys wie, że obcych
                  piesków zaczepiać nie wolno, bo go nauczyłam. Więc polazł i na złość
                  wypierdkowi osiurał jego pana. No nigdy mi do głowy nie przyszło, że muszę
                  jeszcze w tym psa edukować, by nie siurać na obcych ludzi.

                  Kurde! Znowu się rozpisałamsad. ALe to tak z samotności niestety. Żadna
                  koleżanka nie chce zaciążyć. Nikt w rodzinie już małych dzieci nie ma. Ja po
                  prostu nie mam z kim pogadać cholera.

                  No forum o dzieciach a ja o psie. No ale jak tu o psie nie pisać jak mam
                  takiego zdolnego, że wczoraj np wlazł do wózka Mateusza i tylko mu giczały
                  wystawały. No i mam problem, bo nie wiem jak teraz wyprać materacyk z wózka.
                  Pokrowiec niestety się nie zdejmuje.
                  A ja mam fobię zarazkową i w ogóle zauważyłam, że chyba za bardzo roztrząsam
                  problemy pielęgnacji niemowlęcia zamiast zawierzyć trochę instynktowi. Mój mąż
                  wspaniale równoważy mój perfekcjonizm w tym względzie. Podczas gdy ja
                  analizowałam przed pierwszą kąpielą czy kąpać dziecko w temp.x, którą poleca
                  gazeta y, czy w temp.q polecaną przez eksperta z forum, mój mąż wywąchał kupę u
                  Mateusza a zauważywszy po zdjęciu pieluchy osrane nawet plecki, długo się nie
                  namyślał i wziął dupkę pod kran. Dupkę razem z dzieckiem oczywiście. No a
                  dziecko całe uchachane - tak mu się podobało. Jak zobaczyłam tą wiszącą znad
                  zlewu pięciodniową dopiero główkę i dupkę pod kranem z wodą o nieznanej
                  temperaturze, to myślałam, że zemdleję! No... a dzisiaj wygląda to tak, że
                  matka się męczy z chusteczkami polecanymi przez IMiD, od zimna których dziecko
                  ryczy, a ojciec myje nadal pod kranem obserwując sobie zwisającą uchachaną
                  buźkę.
                  O rany... aż mi głupio że tyle piszę, ale kończę już, bo mały zaczął się do
                  lampy śmiać, więc się ustawię na lini śmiechu i będę udawać, że to do mnie się
                  śmiejesmilesad.
                  No i mam nadzieję, że system mi znowu posta nie obetnie
                  • 19.06.04, 20:31
                    nie obciął Igosiu, nie obciął... Chciałam Ci powiedzieć kobito, że się mylisz.
                    To mój, MÓJ Jędrusio jest najpięniejszy na świecie, piękniejszego w życiu nie
                    widziałam, nawet z tymi krostkami jest piękny.
                    A jeślijuż przy krostkach...Dostałam od położnej zakaz buszowania po internecie
                    i doszukiwania się Bóg wie jakich schorzeń u mojego kwiatuszka. Stwierdziła, że
                    wcale tak źle nie jest, no faktycznie, odpukać, nie jest aż tak źle jak było.
                    CO prawda jest cały w takich małych krosteczkach, doszły mu już na całum
                    ciałku. Ale to bardziej wygląda tak, jakby miał gęsią skórkę cały czas, taki
                    jest chropowaty. Może jednak to nie jest to AZS...położna też przystopowała
                    moje zapędy do wyekspediowania kotki z domu. Mam poczekać, może mu to zejdzie..
                    Po niedzieli chcę kupić emulsję Musteli do kąpieli, może da jakiś efekt. W
                    każdym razie, dalej jem wszystko, jogurty, sery, mleko od czasu do czasu, boję
                    się sięgnąć po jajkach, bo wtedy jak miał taką okropną buziuchnę, to jadłam
                    dużo jaj, może to od nich? Ale jak mam to sprawdzić?? Zjeść jajo i
                    obserwować????boję się. A jaja lubię...
                    A jeśli chodzi o mojego ufoczka,to w porównaniu do waszych dzieciaczków widzę,
                    że on śpioszek jest, niestety w dzień. Nie codziennie, ale często schemat jest
                    taki: cyc, chwilka noszonka, mata, "rozmowy", łóżeczko z karuzelką i spanko -
                    czasami kilkanaście minut, a czasami 3 godziny, zdaża się tak nawet kilka razy
                    dziennie. Teraz też śpi, już 3 spanko dziś, na spacerkach oczywiście też śpi,
                    choć coraz częściej się budzi, jak matka chce na ciuchy się pogapić, wrrr.
                    Próbuję walczyć z nim, żeby przed kąpielą nie spał (kąpiel ok 22), ale nie
                    udaje się, zawsze zasypia. No ale niestety w nocy cycuś co 2 godz, czasami co
                    półtorej, baaardzo rzadko się zdarza, żeby pospał longiem 3-4 godzinki, święto.
                    Najgorzej nad ranem, od 5 praktycznie nie ma spania, buuu.
                    I chyba przez to , że tak w dzień śpi, to coś nie chce mi robić "książkowych"
                    postępówwink (opieprz od położnej za buszowanie w książkach i gazetach).
                    Nienawidzi leżć na brzuchu i nie chce dźwigać główki, no rzadko podnosi. Ale
                    może jestem przewrażliwiona...
                    Martwi mnie, że coś od paru dni nie mam za duż mleczka.. Może od tego, że mały
                    zrezygnował z kapturków?? Z kapturkami jedzonko trwało dłuuuugo, ok godzinki,
                    nawet więcej, a bez ciach ciach i zjedzone, pół godziny max. Chleję wodę, Karmi
                    codziń i nic nie pomaga...a jeszcze próbuję coś odciągać i zamrażać, coby młody
                    miał co jeść jak matka ślubować będzie.A dziś wyjątkowo mało, czemu tak??? Nie
                    chcę go dokarmiać, jeszcze nie teraz! Poradźcie coś.
                    Kończę, może zdąże się wykąpać, zanim się obudzi. Acha, dzić drugi raz w życiu
                    będę go kąpać, pierwszy raz SAMA!!! Mój luby pojechał sobie na dwa dni, mam
                    stresa, oj mam.
                    No to pa
                    Sylwia
                    • 19.06.04, 21:36
                      Przestanę chwalić swoją małą cholerę, bo zaraz po tym, jak napisałam, że
                      przesypia 7 godzin zaczęła przesypiać 4 i budzi się na żarełko. Oczywiście nie
                      wzbudziło to mojego zachwytu i warczę czasem nad ranem, jak chciałabym jeszcze
                      pospać, a tutaj nici.
                      Za to moge się pochwalić swoją pierworodną, która zaliczyła badanie u
                      psychologa i od września idzie do zerówki (ma 5 lat). Pani psycholog
                      stwierdziła rozwój intelektualny na poziomie 8 latka, a zasób słów na poziomie
                      9-10 latka. O mało nie pękłam z dumy. I nikt mi nie powie, że to, że byłam z
                      nią w domu przez prawie 3 lata nic nie dało. Owszem bardzo dużo dało, opiekunki
                      zazwyczaj nie czytają dzieciom cały dzień, tym bardziej panie w żłobku. Jeśli
                      ktoś się jeszcze waha, to niech weźmie również ten aspekt pod uwagę.
                      Co do tańszych pieluch wypróbowane i polecane przez moich znajomych są
                      faktycznie pieluchy z Tesco, oraz Moltex ( mają wersję ekologiczną,
                      niechlorowane). Jeśli chodzi o mało zobowiązujący prezent dla malucha, to może
                      jakieś ubranko?
                      Współczuję Wam dziewczyny z problemami skórnymi u dzieciaczków, Lidka ma skórę
                      gładziutką mimo tego, że stosuję najtańszy płyn do kąpieli kupiony u naszych
                      sąsiadów zza Odry i puder (czasem tylko oliwkę Babmino) bardziej w tym celu,
                      żeby ładnie pachniała. Do tyłka mamy Sudocrem i żadnych odparzeń. Strasznie
                      silną mam córkę, w pionie trzyma głowę wyprostowaną, na brzuchcu podnosi całą
                      klatke piersiową, a głowę prostopadle do podłoża. Podciągana za rączki prosto
                      trzyma głow, a dzisiaj to już przeszła samą siebie, w pewnym momencie od około
                      45 st zaczęła sama się dzwigać do siadania. Dopiero musiałam jej wytłumaczyć,
                      że jest za mała na takie wyczyny. Słodka jest bardzo i mam ochotę ją zjeść.
                      Pozdrowienia dla wszystkich.
                      Kiedy wreszcie będzie letnia pogoda??? Co mam zrobić z tymi letnimi sukienkami
                      i pajacykami?
                    • 19.06.04, 21:44
                      Czesc wszystkim,
                      Igosiu pisz wiecej takich postow, wszystkim one poprawiaja humor. Dzieki.
                      Sylwia ja juz od dwoch tyg. kapie sama dziecko. Najpierw go namydlam na
                      przewijaku a potem do wanienki. Reczniki mam porozkladane na lozku i nawet mi
                      to sprawnie wychodzi.
                      Co do wygladu mojej pociechy to nalezy on do punkowcow. Na czubku glowy stercza
                      mu dlugie wlosy a wokol jest lysy. I to on jest najpiekniejszy na swiecie mimo
                      ze dzis mi caly dzien nie spi i mam juz go dosyc.
                      Pozdrawiam
                      Magda
                      • 20.06.04, 11:31
                        Dzień dobry smile
                        Wczoraj pojechaliśmy do znajomych na działkę na obiad z grilla i młody był na
                        powietrzu od 17.00 do 00.30, spał w wózku od 20.00 a nocka była chłodna, oj
                        chłodna. Ale Kiciuś generalnie woli spać jak jest chłodno, poza tym był dobrze
                        opatulony. O 7.00 rano rozbudził mi się przy przewijaniu, ale po długim
                        wieczornym siedzeniu nie miałam siły rozpocząć dnia, więc drzemałam na łóżku
                        mając nadzieję, że jego rozbudzenie nie przerodzi się w płacz wymagający
                        noszenia czy zabawiania i na szczęście po 40 minutach rozglądania, cichego
                        gaworzenia i energicznego wymachiwania kończynami dzidziuś zasnął i spaliśmy do
                        21.30.
                        Kupiliśmy wczoraj leżaczek-bujaczek, przymocowałam na pałąku zabawki i Kiciuś
                        był wniebowzięty przez godzinę. Tak kopał nóżkami, że leżaczek cały czas się
                        kołysał, zabawki fruwały, no po prostu rewelacja. Ja też miałam wątpliwości
                        dotyczące kręgosłupa, ale wybraliśmy taki, który rozkłada się na płasko i nie
                        będzie w nim spędzał więcej, niż 1,5-2 godziny dziennie. Zresztą ja też nie
                        zawsze go noszę w pozycjach ortopedycznie wskazanych, bo zwykle nie mam siły.
                        Mam nadzieję, że mu nie zaszkodzę.
                        Jeśli chodzi o kąpanie, to ja od urodzenia od czasu do czasu kąpię sama, bo
                        niemęża często nie ma w domu koło 20.00- jest wcześniej i później, ale nie o
                        20.00. Za pierwszym razem to był wyczyn, ale teraz to już kąpię jak stara
                        rutyniara smile Poza tym teraz to dużo łatwiejsze, niż z noworodkiem, bo
                        podtrzymuję tylko głowę, a dupka sobie siedzi na dnie wanienki. Nigdy nie
                        namydlaliśmy go poza wanienką- wyjmuję nad wodę część ciała, którą chcę
                        namydlić i tyle. Młody uwielbia kąpiele, za 2 tygodnie wybieram się z nim po
                        raz pierwszy na basen.
                        Jeśli chodzi o fryzurę, to młody od urodzenia prezentuje model "wicherek"-
                        dłuższe włoski tam gdzie dziadek, na czubku króciutkie i spora kępka nad czołem
                        dłużych włosków- wygląda co najmniej pociesznie smile I oczywiście to mój synek
                        jest najśliczniejszy na świecie smile)))
                        • 20.06.04, 15:28
                          Cześć dziewczyny

                          Dzisiaj już drugi dzień, jak moja córcia sprawdza moją wytrzymałośc fizyczną,
                          Wyobraźcie sobie, ze wczoraj w czasie od 10 rano do 22.30 wieczorem, rzespala
                          zaledwie 1 godiznke, i nie to aby była jakaś bardzo marudna, wręcz przeciwnie
                          czesto skora do zabawy....Nie wiem jednak czy ta jej wytrzymalośc nie bierze si
                          z niemożności zasnięcia, bo ma problemy dalej z kupką..tzw, śluz jest, a
                          dziisja zrobiła jeszcze na dodatek o zielonym kolorze.Czytałam, ze nie am co od
                          razu panikować, z eto moze być reakcja organizmu na to co zjadłam a nie
                          spodobało się to dziecku...myslę ż emogły jej zaszkodzić banany, bo oprócz tego
                          zjadłam buraczki, chleb, no i mogą to tez być te dwie pralinki, na które się
                          skusilam...Ale nie ma żadnej wiekszej wysypki, oprócz paru kropek czerwonych na
                          brzuszku, no i ta kaszka na twarzy, która sie utrzymuje...
                          A dzisiaj od 10 rano do teraz spała zaledwie takze godzinke....no cóz, narazie
                          sie trzymam i nie mam oczy na zapalki, zobaczymy jak długo????
                          A wczoraj swoją mała wykąpałam w wodzie z dodatkiem mleka i oliwy z
                          oliwek...rewelacja...piękna skóra juz następnego dnia.
                          Co do włosów, to mała ma ich mało na przodzie i czubku głowy, za to powyżej
                          lini uszu w kiedunku karku, Bozia nie poskąpiła jej owłosienia...hihi

                          pozdrawiam cieplutko
                          mała placze,więc muszę kończyc
                          miłego niedzielnego popołudnia i wieczorku
                        • 20.06.04, 16:42
                          Malilko, a jakie to są pozycje ortopedycznie wskazane? Mały
                          najczęściej "siedzi" mi na lewym ramieniu i ogląda świat z okolic mojego karku,
                          jest może gdzieś w internecie stronka z opizem pozycji?
                          pozdrawiam
                          Sylwia
    • 20.06.04, 17:01
      witam Was wszystkie!
      stało się!!! jestem doktorem nauk humanistycznych!!! obronilam sie w czwartek i
      od tej pory wciaz imrezuje - a to z rodzina, a to ze znajomymi, z przyjaciolmi,
      z kolezenstwem na uniwersytecie, a ci co nie mogli w terminie - beda pewnie
      przychodzic przez najblizszy czas. tak wiec twa permanentna impreza i radosc
      michal byl ze mna - koszula, mucha, sztruksiki - najelegantszy i
      najsliczniejszy mezczyzna swiata spal grzecznie i nawet nie wzruszyly go
      zachywyty ciotek i wujkow - doktorow i profesorow!!!

      teraz kiedy moge odsypiam, np. ja spie, a Michal bawi sie piersia, bo moj synek
      nie spi w dzien prawie wcale. zaczelam powoli wracac do nabialu, ale cos widze,
      ze prawdopodobienstwo skazy bialkowej jest duze - bo skorka cosik sie stawia.
      chyba, ze to po przypysznym ciescie z kakao i orzechami. szerokim lukiem
      obchodze stragany z truskawkami, nie mam odwagi sprobowac.

      ja prasuje wszystkie rzeczy dziecka i nasze, znajomi sie smieja, ze skarpetki
      tez mozna wyprasowac. najwiecej czasu trace jednak na pieluszki tetrowe. jak to
      mowi babcia - i tetra juz nie ta. mam ich 20 szt. i uzywam przy karmieniu do
      podkladania pod buzke itp., ale zeby po praniu zrobic z nich prostokat, to nie
      lada sztuka. Michal dostal po ponad 2 miesiacach uczulenia na pampersy i
      wskoczylismy w huggiesy.
      mam pytanie do tych mam, ktorych dzieci spia w nocy dlugo - czy odciagacie
      pokarm w porze karmienia w poprzednim rozkladzie, np. ok. 24??? ja odciagam
      regularnie 2 godz. po zasnieciu synka, ale on teraz spi od 4 do nawet 8 godzin
      po kapieli i przyznam, ze czuje duzy dyskomfort.
      maly na spacerze, a tu znowu goscie... tyle bylo spokoju.
      uciekam, pozdrawiam, odezwe sie w tygodniu, paaaaa


      • 20.06.04, 17:15
        Contra, moje gratulacje!!!! Jak skończysz imprezowanie, to wracaj wreszcie na
        forum!
        Przechodzę chyba kryzys laktacyjny, mam mało mleczka, mały chyba się najada,
        ale potem już NIC nie mogę odciągnąć - a od czasu do czasu ściągałam na czarną
        godzinę. Położna powiedziała, że tak już może zostać - tylko tyle mleczka ile
        mały potrzebuje, czasem nawet mniej. Cycuchy mam jakieś takie sflaczałe - a
        sukna ślubna z wielkim dekoltem!!!
        Mój mały śpioch serwuje sobie dziś trzecią drzemkę, znów w nocy będzie bal.
        Dziś za chiny nie chciał w nocy jeść z gołego cyca - przypomniały mu się
        kapturki i tak długo się darł i ślizgał ryjkiem po brodawce, że wymiękłam i
        założyłam kaptur.
        Dziewczyny mam pytanie, wiem, że już to było przerabiane, ale mam wątpliwości:
        ILE PODAJECIE WIT. D3??? Mi lekarka zaleciła 3 krople dziennie, a położna
        radziła poprzestać na dwóch, więc podaję 2. Ale teraz sama nie wiem, słoneczko
        świeci, może mu nie dawać??
        Contra, ja też prasuję wszystkie ciuszki jędrusia, co prawda NIENAWIDZĘ
        prasować (szczególnie koszul męskich, brrr), ale jakoś mi źle by było zakładać
        małemu gnieciuchy.
        Miłego wieczorku,
        Sylwia
        • 20.06.04, 20:48
          podaję stronę z opisem pozycji "ortopedycznie dozwolonych"
          www.canpol.com.pl/krotki_kurs.htm
          na tej stronce jest to samo co na tej poniżej tyle że nie trzeba kombinować
          z "otwieraniem" właściwych stron:
          www.wczesniak.pl/poradnik_opieki.html
          ale dziś krótkiego posta stworzyłamsmile
          • 20.06.04, 21:25
            krótki, ale konkretny - dzięki Igosia
            Sylwia
        • 20.06.04, 21:42
          Contra- wieeelkie gratulacje!!!
          Przyszła_mamo: z witaminą D3 jest problem, bo każdy lekarz mówi co innego i tak
          naprawdę decyzja ile podawać zależy od mamy, która się przecież na tym nie zna.
          Ja swego czasu przeczytałam w necie chyba wszystko co było można na temat
          dawkowania i wniosek jest jeden- przedawkowanie jest dużo groźniejsze, niż
          niedobór, zresztą wiosną i latem dziecko o prawdziwy niedobór trudno, bo świeci
          słońce. 3 krople to wg. mnie bardzo duża dawka, ja bym tyle dziecku nie dawała,
          ale może są inne powody (poza normalnymi wskazaniami) dla których pediatra Ci
          zaleciła taką dawkę- bardzo mocno pocąca się główka (zwłaszcza potylica, to
          wskazuje na niedobór D3), podejrzenia krzywicy, "żabi brzuszek" (nie mam
          pojęcia jak to wygląda), albo coś w tym stylu. Kiciusiowi w czasie jedzenia
          pociła się główka, poza tym bardzo szybko przybierał na wadze (500g na
          tydzień), więc dostał zalecenie 2 kropelek w dzień pochmurny i 1 w słoneczny,
          bądź w taki na którym jest na dworze powyżej 6 godzin. Jeśli dziecko rozwija
          się standardwo, to wystarczy ponoć 1 kropla jesienią i zimą i odstawienie
          witaminy w słoneczne lato.
          Tak w ogóle to porządny pediatra może zalecić badanie zdaje się stosunku wapnia
          do fosforu i wtedy od razu widać, czy jest za dużo, czy za mało D3, no ale ja
          niestety takiego pediatry nie mam sad W ogóle im więcej czytam, tym mniej mi się
          on podoba, ale może to ja popadam w lekką paranoję smile
          Ja dla odmiany od dwóch dni przeżywam niezły nawał pokarmu, nie mam pojęcia
          dlaczego. Mleko leje się ze mnie strumieniami, bluzki przemoczone co godzinę,
          no szok. A nawet Karmi nie popijałam przez ostatni tydzień... A Ty się SYlwia
          nie martw- najważniejsze, że się dziecko najada. O czarnych godzinach nie myśl,
          to ich nie będzie- laktacja w dużej mierze zależy od psychiki.
          PRASOWANIU STANOWCZE NIE!!! Ja się tak przykładam do rozwieszania prania, że
          naprawdę nie ma takiej potrzeby. Mam 10 pieluch tetrowych i piorę je w kółko,
          po praniu je strzepuję, wieszam składając dokładnie na pół i wyglądają
          ślicznie, a dodatkowo z każdym praniem robią się coraz bardziej miękkie, za pół
          roku będą jak flanelka smile
          Contra- moje dziecko codziennie przesypia 6 godzin, ale nie odciągam pokarmu w
          czasie tego snu. Co prawda jak się budzę o 3.00 na karmienie, to mam mocno
          pełne piersi, ale nie na tyle, żeby to był jakiś problem. A jedna przerwa 6-7
          godzinna w karmieniu nie zaburza laktacji, bo to naturalne dostosowanie do
          rytmu dziecka.
          Pozdrowionka.
          • 21.06.04, 03:18
            Hej, hej!!!
            Musze sie Wam pochwalic!! moj najukochanszy i najpiekniejszy synek dzisiaj
            pierwszy raz przekrecil sie z brzuszka na plecki!! jestem chyba najszczesiwsza
            mama na swieciewink)oznacza to ze niedoczynnosc tarczycy nie powoduje zadnych
            problemow w rozwoju Kamilka, jestem szczesliwa!!wszystko odbylo sie po kapieli
            gdy synus lezal na naszym lozku i byl juz po masazu, zawsze smarujac go kremem
            po kapieli robie taki mini masaz, a ze byl w znakomitym humorze(gadal dzisiaj
            caly dzien i nawet pospal do 7.15 rano!)lezal sobie na brzuszku i nagle myk na
            plecki, oniemialam! ale mysle spokojnie jeszcz eraz na brzuszek i znowu, trzeci
            raz na brzuszek i kolejny raz na plecki, pozniej juz sie zbuntowal i zaczal
            piszczec, ale dostal kilka wielkich buziakow, usciskalam go dalam cycusia i
            zasnal smile)tak sobie niesmialo mysle ze moze jak tak dalej wszystko bedzie
            dobrze szlo to za jakis czas bedzie mozna odstawic leki, bo tarczyca moze sama
            zacznie w koncu produkowac odpowiednia ilosc hormonow, ale to narazie takie
            ciche marzenie!smile) caluje wszystkich zyczymy udanego poczatku tygodnia
            Anka i Kamilek(02.04.04)
            foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
            • 21.06.04, 08:49
              Asik- NA PEWNO będzie dobrze smile
              Mojemu Kiciusiowi na razie nie śni się o przewracaniu na brzuszek. Pamiętam jak
              dawno temu Opolanka napisała, że Zuzia się przewróciła i wtedy się zmartwiłam,
              że Kiciuś jeszcze nie, ale potem wyluzowałam- każde dziecko ma własne tempo
              rozwoju i najważniejsze to cieszyć się postępami, a nie doszukiwać domniemanych
              opóźnień.
              Mój synek długo nie znosił leżenia na brzuszku, ledwo go położyłam zaczynał
              krzyczeć, więc nawet jak go chwilę przetrzymywałam, to dłużej niż minutę nie
              dawałam rady. A teraz potrafi poleżeć z 5 minut, z sztywną głową wyprostowaną
              do pionu rozgląda się na boki i wygląda na baaardzo zainteresowanego. Pewnie
              wkrótce odkryje, że samemu można wrócić do ulubionej na razie pozycji na
              pleckach smile
              Dziś po kąpieli synek przespał 6,5h- nowy rekord. Niestet dzień rozpoczęliśmy
              wcześnie- jeszcze o 6.00 udało mi się go mruczandem i głaskaniem wprowadzić w
              stan snu (choć dopiero po godzinie!), ale o 8.00 stanowczo odmówił dalszego
              leżakowania, buuuuu. No i teraz się bawimy- dzidziuś na leżaczku wpatrzony w
              dyndające zabawki zaraz rozwali leżaczek, bo tak nawala nóżkami, a mamusia
              próbuje się dobudzić pyyyyszną kawką z mleczkiem przed kompem smile
              A na zewnątrz siąpi deszcz, jest ciemnawo i wygląda mocno listopadowo, gdzie to
              lato???
              Opolanko- ja też od niedawna jestem mamą dziecka, któe nie chce spać w dzień i
              wiem, jakie to męczące. Mojemu pomaga jedno- długi spacer w zimny dzień, wtedy
              śpi jak kamień. Wczoraj byliśmy na pikniku firmowym u męża w pracy (też było
              b.zimno, a impreza plenerowa), współpracownicy chcieli zobaczyć naszego synka w
              pełnej krasie, ale gdzie tam- przespał 4 godziny i nawet o jedzeniu zapomniał,
              chociaż w dzień przerwy dłuższe niż 3h mu się nie zdarzają. Oczywiście spał
              dlatego, że ewentualnie mogłam go przewinąć i nakarmić w samochodzie- gdybym
              była z nim sama daleko od domu NA PEWNO zażądałby mleczka, ech te dzieci smile))

              Maciuś ma już 11 tygodni smile
              • 21.06.04, 13:35
                Malilka...co do tego przewracania to faktycznie zuzia się przekręcila kiedys
                dwa razy i na tym koniec....teraz tego jeszcze nie robi, chcociaz widze, ze
                próbuje już przekręcac sie na boczki. czyli jak widzac, jeśli zaczną cosik
                robić nasze dzieciaczki, to nie znaczy, że będą to kontynuowac...Wieć znów
                czekam na przekręcany wyczyn. co do leżenia na brzuskzu, to mała takze lezy
                sobie na brzuszku, ale chybanie dłuzej niż 5, 7 minut i zaczyna sie
                krzyk.Cwicze z nią te przenoszenie rączek z boku na górę, i idzie nam to dosyc
                topornie, ale z każydm dniem lepiej...
                Co do tego spania, to chyab mała miała problem z brzuszkiem, ale dzisiaj jest
                juz lepiej, bo własnie wstała po dwóch godzinach spania, na dworze chłodno,
                wiec chyba zimniejsz eklimaty jej odpowiadają...moze dlatego, ze jej nie
                przegrzewałam.....
                to tyle..ide karmic...
                wielkie buziaki dla Was...
                No i czekam która zacznie nowy wątek...bo ja go kończe, 200 pękło
          • 21.06.04, 13:28
            Contra...wielgasne gratulacje,,,miłego, wesołego imprezowania ..a kiedy
            habilitacja????

            Wspaniała strona z pozycjami dla maluszka, dziękuję ja również

            Miłego dzionka
            • 21.06.04, 14:18
              Czesc,
              Gratulacje Contra, a co do sciagania pokarmu to ja nie sciagam. Glowna
              przyczyna jest jednak to, ze nie mam dobrego laktatora. Moj synek ma dopiero 7
              tyg. i te nocne przerwy nie przekraczaja 4 godzin, takze narazie nie mam
              problemu.
              Wczoraj pierwszy raz chcialam podac mu koperek i niestety nie umial ciagnac
              butelki. Dzis rano probowalam jeszcze raz, z buteka sobie radzil lepiej ale
              smak herbatki zupelnie mu nie podszedl. Krzywil sie i wypluwal. Jutro kolejna
              proba. A jak to sie u was odbywalo?
              Musze jeszcze troche ponarzekac, mianowicie w Londynie ochlodzenie a u mnie
              boiler wysiadl i nie ma cieplej wody. Wczoraj na kapanie chcialam zagrzac w
              czajniku ale w pokoju wydawalo mi sie, ze jest zbyt zimno i w ogole
              zrezygnowalam z kapieli i teraz mam pytanie jaka jest temperatura w
              pomieszczeniu, w ktorym kapiecie swoje pociechy? Dzisiaj juz musze umyc mego
              brudaska bo to juz bedzie trzeci dzien jak nie myty.
              Pozdrawiam serdecznie
              Magda i Henryczek
              • 21.06.04, 14:44
                Rano narzekałam na pogodę, a tu nagle się zrobiło gorąco, słońce świeci- super!
                Dzieciaczka ożeniłam babci i teraz sobie spacerują, a ja właśnie wróciłam z
                zakupów i czeka mnie składanie prania. Mam wrażenie, że pralka pierze non stop,
                a wszędzie rosną sterty prania zrzucanego w pośpiechu z suszarki, żeby zrobić
                miejsce nowym rzeczom- niewiarygodne, żeby jeden mały dzidziuś tak wydatnie
                zwiększył ilość prania smile
                Mag-do: mój też nie chciał koperku, albo zaciskał buzię, a jak już coś
                pociągnął, to się krzywił i pluł, prychał- komedia. Jak miał bóle brzuszka, to
                trochę walczyliśmy z koperkiem, ale w końcu daliśmy spoój, zresztą herbatka
                koperkowa i tak nie pomagała. Jeśli chodzi o kąpanie, to ja kąpie nawet jak w
                mieszkaniu jest dość chłodno (przez ostatnie parę dni niemąż siedział w domu w
                bluzie, a rankami temperatura spadała do 10 stopni), wychodząc z założenia, że
                trzeba dziecko hartować i już. Zamykam tylko okna, żeby zimne powietrze nie
                hulało po domu akurat w momencie kąpieli. Kąpiemy małego w łazience, więc jak
                się naleje ciepłej wody i wejdą 2 sosoby plus dzidziuś to robi się całkiem
                przyjemnie. Mnie się z kolei zdarza nie kąpać dziecka jak wracamy późno do
                domu, generalnie po 22.00 już raczej odpuszczamy, żeby nie zaburzać
                harmonogramu dziecka, ale wtedy następnego wieczoru zawsze go kąpiemy, bez
                względu na porę, bo wydaje mi się, że po jednym dniu bez kąpieli to już się
                robi z niego brudasek, choć pewnie przesadzam smile
                Pozdrawiam
                ps. może poczekamy z nowym wątkiem na Beatkę, żeby tradycji stało się zadość?
                • 21.06.04, 21:39
                  Cześć dziewczyny,
                  Na początek spóźnione, ale szczere sto lat dla Ciebie Opolanko! NO i oczywiście
                  gratulacje dla Contry, no to Michaś może byc dumny z mamusi. Przecież to nie
                  lada wyczyn w tak krótkim okresie po porodzie pełna mobilizacja! Brawo dla
                  Contrysmile
                  Nadrabiam zaległości w czytaniu, bo od około 10 dni nie mam kompletnie czasu,
                  aby troszkę Was poczytać. Byłyśmy u rodziców, potem moi rodzice u mnie. No ale
                  teraz wraca już rutyna i łapiemy powoli normalny rytm. I tak do początku lipca,
                  bo wtedy jedziemy do teściowej do Niemiec i będzie wielkie imprezowanie, bo
                  teściowa ma 60 urodziny. OJ! Będzie sie działo!
                  Igosiu, bardzo fajna jest ta strona z trzymaniem dziecismile Dzięki
                  Witaminę D3 mam zalecone podawać 2 krople dziennie, ale jak jest słońce i
                  jesteśmy dużo na zewnątrz to nie podaję wcale.
                  Contra> Nie odciagam w nocy pokarmu, a Emilka śpi zawsze od około 21.do
                  plusminus 2.00. Wogóle nie mam problemu z nadmiarem mleka, właściwie to mam
                  cały czas miękkie piersi, nie twardnieją mi, ale czuję kiedy są pełne. Nie
                  robią mi się kamienie jak przy pierwszym dziecku. Na szczęscie mała przybiera
                  dobrze i najada się. Nie muszę używać wkładek laktacyjnych. Ale jeżeli czujesz,
                  że stają się piersi bolesne przy dłuższej przerwie to odciąg tylko tyle aby
                  poczuć ulgę. Ja nie prasuję ubranek Emilki, ze względu na ogólną ilość
                  prasowania. Mój mąż nosi przez 4 dni w tygodniu koszule do pracy, no i jeszcze
                  teraz doszły mi już bawałniane ubrania Julki. I tak już stoję dużo przy desce,
                  więc odpuszczam sobie rzeczy Emilki, tylko je starannie składam.
                  Sylwia> Taki mały kryzysik laktacyjny przeszła prawie każda z nas, przystawiaj
                  ile wlezie. Może to stresik przedślubny trochę zadziałał. No i jak tam
                  przygotowania??? Napisz jaką masz tą suknię!
                  Z tym przekręcanie się z plecków na brzuszek to raczej jeszcze nie świadome
                  przekręcanie, a spadanie spowodowanie asymetryczny podpieraniem się. MOja
                  Emilka też przedwczoraj to zrobiła kilka razy podrząd, ale dzisiaj już nie
                  umie. Na takie prawdziwe przekręcanie przyjdzie nam poczekać tak do 5 miesiąca
                  (właśnie jest na forum niemowle teraz taki post na ten temat), chociaż Julia
                  przekręcała się w 4 miesiącu, co jest wcześnie.
                  No i jeszcze temat leżaczka, u nie to jest hicior, lepszy niż mata
                  gimnastyczna. Emilia uwielbia tam leżeć, tak huzia przy tym nóżkami, że jej się
                  kołysze wszystko, więc jest szczęśliwa. Mała jest prawie w pozycji leżącej i
                  nie leży tam dłuzej niż pół godziny za jednym razem.
                  Beatkę chyba odcieli od netu, bo już tak długo nic nie pisze. Szkoda, brakuje
                  mi jej i jej optymistycznych postówsad
                  Na razie pozdrawiam gorąco i życzę słoneczka.
                  U nas ma byc przez dwa następne dni cieplutko, może pomyję okna.
                  mami i prawie 3 miesięczna Emilka
                  • 22.06.04, 04:44
                    Hej!!!
                    Mami ja pislam ze moj Kamilek zaczal sie przekrecac z brzuszka na plecki a
                    nie z pleckow na brzuszek, wiem ze na to drugie przyjdzie troszke poczekac, no
                    i nie zapomnial bo dzisiaj gdy tylko polozylam go na brzus to myk i zaraz lezal
                    na pleckach wiec chyba cos w tym jest!! mam nadziejesmile
                    Contra tak jestem zachwycona swoim synkiem, ze zapomnialam o Tobie! serdeczne
                    gratulacje z powodu drsmile)) Michalek musi byd dumny majac taka wspaniala mamesmile)
                    Dorotko, Opolanko spoznione ale szczere 100 lat, 100 lat niech dzieciaki
                    zdrowo rosna i dostarczaja samych wspanialych chwil!!
                    Nika nie wiem czy czytalas na "niemowle" wielu lekarzy zaleca kladzenie na
                    brzuszku przy przepuklinie, no i nie wszyscy popieraja ten plaster.
                    Malilko mam prosbe czy moglabys jeszcz eraz opisac mi nawet jak malemu
                    dziecku jak dokladnie wyglada ten sluz w kupce!? u nas to wyglada tak: kupka
                    zolciutka, luzna, troche grudek ale jak zloze pieluszke i powoli rozchylam to
                    sa jakby wlasnie nitki, ktore sie ciagna sa koloru kupki, to moz ebyc -ten sluz?
                    kurcze nie pamietam czy wczesniej bylo to samo, zaczelam zwracac dopiero uwage
                    gdy tutaj o tym wspomniano i wydaje mi sie ze to jest caly czas, tylko od
                    czego? maleka nie pilam tydzien i zero mlokopodobnego, bylo! oj chyba wezme
                    brudna pielusze i pokaze lekarzowi, moze juz wymyslamsmile)ale czy to wypada wiezc
                    brudna pieluszke do pediatry?
                    uciekam spac buziaki Anka i Kamilek
                    • 22.06.04, 08:04
                      Dzisiaj znowu ja otwieram naszą pisaninę, no ale nic dziwnego- jak mi dziecko
                      zasnęło wczoraj o 16.00, to potem na chwilę przebudziło się wkładane wieczorem
                      do wanny, a potem jedzenie i dalej spanie. No i niestety już o 7.00 mam
                      wypoczętego synka, buuuu. Najgorsze, że oprócz radosnego kopania w leżaczek i
                      gaworzenia doszło radosne pokrzykiwanie i nie wiem, czy mi niemęża nie zbudzi.
                      Asik- na pewno nie jedna mama zawozi pieluszkę do lekarza, w końcu nie wszystko
                      da się opisać, choć pewnie świadczy to o pewnej nadwrażliwości smile Śluz w kupce
                      jest koloru kupki i wygląda dokładnie jak białko kurze i właśnie zwykle ciągną
                      się niteczki pomiędzy częściami pieluszki. Jak to sa pojedyncze nitki, albo
                      wieksze ilosci sporadycznie to j sie nie przejmuje- jem duzo roznych rzeczy, a
                      uklad pokarmowy maluszka musi nauczyc sie je trawic.
                      • 22.06.04, 10:51
                        Contra GRATULACje!!!z małym pośliżgiem ale naprawde szczeresmile

                        Mam chwilkę bo mały właśnie wybył z babcią na spacer, a pogoda u nas dzisiaj
                        wyjatkowo ładna. Lekarsywa pomogły, bóle brzuszka minęły, gazy już bezbolesne,
                        kupki bez całodniowych męczarni, mały jest w o wiele spokojniejszy, nie budzi
                        się co 20min a co najważniejsze n ból mu już nie dokucza.
                        Co do fryzury Igora, to od początku miał dużo włosków równomiernie rozłożonych
                        na głowie z małymi zakolami na przodzie - żadnych "ekstrawagancji" typu irokezsmile
                        Jesli idzie o leżaczek to u nas jest używany już od jakiegoś czasu i dość
                        często Igor lubi w nim siedzieć i "pogadać".
                        Co do leżenia na brzuszku to niestety Iguś za nim nie przepada, 5 minut i płacz
                        a jak się porządnie wkurzy to przewraca się na plecy, jedyny sposób to układać
                        go tak podczas snu.
                        Asik jesli idzie o zaprezentowanie lekarzowi pieluchy to jesli ma cię to
                        uspokoić to nie ma się co zastanawić, idź z pieluchą i już.

                        Uciekam, bo tak wogóle to jutro mam egzamin i powinnam się pouczyć a siedzę na
                        forum smile Coś mi się wydaję, że dzisiejsza noc będzie nieprzespana tym razem nie
                        za sprawą Igora ( który ostatnio śpi w nocy coraz dłużej) ale mojego lenistwa,
                        które nie da mi się teraz uczyć.

                        Pozdrawiam i zycze miłego dnia Nika
                        • 22.06.04, 13:50
                          Czesc,
                          Nika powodzenia na egzaminie. Trzymamy z Henryczkiem kciuki.
                          Asik napisz koniecznie co lekarz powiedzial o tym sluzie, bo ja tez mam z tym
                          problem. Od jakich dwoch tyg, raz wiecej raz mniej ale prawie zawsze jest w
                          kupce mojego synka. Kupki sa zawsze zolciutkie, 4 razy dziennie, fakt ze
                          poprzedzone wielkim stekaniem ale maly nie placze jakos specjalnie, wiec sie
                          nie przejmuje. Nie mam pojecia z czego mialabym zrezygnowac w moim jadlospisie.
                          Nie jem zadnych dziwnych rzeczy a z mleka i przetworow mlecznych za zadne
                          skarby nie zrezygnuje, bo bym padla z glodu. Ja w nastepnym tyg. ide na
                          szczepienie to sie tez zapytam od czego ten sluz jest i czy jest niebezpieczny.
                          A co do wit. D to ja jej nie podaje, w Anglii nic sie takiego nie praktykuje.
                          Lekarka ze zdziwienie powiedziala mi ze jest lato, slonce, mam wychodzic z
                          dzeckiem na spacer, nie zaslaniac okien w domu i to w zupelnosci wystarczy.
                          (..mam nadzieje...)
                          Pozdrawiam
                          Magda
                          • 22.06.04, 15:28
                            Witajcie,
                            spóźnione, ale szczere gratulacje dla Contry, gratulujemy pani dr.
                            Jutro Szymonek kończy 8 tydzień. W czwartek byliśmy na szczepieniu, ale
                            niestety mały nie został zaszczepiony. Pediatra stwierdziła, że mały za slabo
                            podnosi główkę leżąc na brzuszku i dała nam skierowanie do neurologa na
                            konsultację. tak sobie myślę, że obniżone napięcie mięśniowe u mojego synka
                            może być skutkiem zażywania No-spy w ciązy, czytałam, że może byc taki efekt
                            uboczny u dziecka. Wizytę mamy na 18 sierpnia, bo takie długie kolejki, no ale
                            trzeba czekać.
                            Pani doktor powiedziała, że raczej zalecałaby szczepionki nowej generacji, trzy
                            bądź pięcioskładnikowe, ale za nie trzeba zapłacić, odpowiednio 126 lub ok.160
                            zł. Sama nie wiem, co mam robić. Czy któraś z was zdecodowała się na te
                            dodatkowe szczepionki, bo niepamiętam, czy pisayście o tym.
                            Co do wit D3 to ja daję małemu 1 kroplę dziennie i to wystarcza moim zdaniem.
                            Szymonek tez nie lubi leżeć na brzuszku, po krotkim czasie zaczyna kwękać, a
                            raz nawet zdarzyło mu się przekecić spowrotem na plecki, ale to było tylko raz.
                            Wydaje mi się, że mój synek jest poprostu troszkę leniwy.mamy podobny problm z
                            kupkami, czasami jest śluż,a czasami nie, dlatego też zbytnio się tym nie
                            martwię.
                            Ja prasuję rzeczy maluszka, i uwielbiam prasować koszule męża smile.Czasami zdarza
                            mi się założyć coś niewypraasowanego, jak np sie gdzieś spieszę, a nie mam
                            czasu na prasowanie, wtedy porządnie wygładzę reką i jest ok.
                            Kilka dni temu miałam mały kryzys z mlekiem, ale juz jest ok, popijam teraz
                            Karmi i od czasu do czasu zioła mlekopędne Herbapolu Fito-Mix, naprawdę
                            pomagają.
                            Tak patrzę na zdjęcia maluszka po porodzie to miał więcej włosków na głowce niż
                            teraz , mały ma niewielkie zakola, pewnie odziediczył po dziadku, mam tylko
                            nadzieję, że kiedy nie będzie taki łysywinki oczywiście mój synek jest
                            najśliczniejszy.
                            I wracając do pokarmu, to ja wogóle nie odciągam, mały najpierw opróżnia jedną
                            pierś, a przy następnym karmieniu daję mu drugą. Nistety nie mogę przegaić,
                            kiedy piersi sąstają sie pełne, bo wtedy odczuwam taki dziwny ból, jakby rwące
                            ukłucie i zaczyna mi kapać łaciate, także beż wkładek ani rusz.
                            pozdrawiam
                            Ania
                            • 22.06.04, 16:29
                              Moje złotko właśnie zasnęło zmęczone ćwiczeniami na brzuszku, do których go
                              codziennie zmuszam. W pewnym momencie po raz pierwszy w sowim życiu po prostu
                              się położył na brzuszku i zrelaksowany oglądał świat z tej perspektywy- w jego
                              wykonaniu to nowość, bo leżenie na brzuchu zawsze było "be".
                              Winia- ja też czytałam o tych skutkach No-spy, ale tylko w necie, żadna ze
                              znajomych mam łykających No-spę tego nie zaobserwowała. Ja na wszelki wypadek
                              nie jadłam jej w ciąży, ale przecież tyle mam ją łyka i nic nie jest. Jeśli
                              chodzi o szczepienie, to ja zrezygnowałam z płatnych szczepionek, bo przez
                              wiele miesięcy co 6 tygodni musisz płacić około 150zł, a opinie na temat
                              szczepionek nowej generacji wcale nie są jednoznacznie dobre. Wybór jak zawsze
                              należy do Ciebie smile Ale skoro do neurologa idziesz dopiero 18.08, to czy to
                              znaczy, że do tego czasu Szymonek nie będzie zaszczepiony?
                              Chciałam Wam się pochwalić, że moje dziecko nauczyło się samo zasypiać smile Od
                              chyba tygodnia jeśli nie zaśnie przy karmieniu po kąpieli, to go odkładam do
                              łóżeczka, pomacha wtedy łapkami, pogaworzy, a potem zasypia. O 3.00 tak samo, a
                              nad ranem zapomina, że posiada taką umiejętność smile Jestem strasznie szczęśliwa,
                              bo usypianie było mocno męczące, a poza tym jak go uśpiłam na rękach i
                              odłożyłam do łóżeczka, o często się budził po 15 minutach z płaczem- no ale jak
                              się zasneło u mamy i nagle obudziło w innym miejscu, to nic dziwnego.
                              Poza tym ostatnio zaczął się budzić na dźwięk domofonu i telefonu (jak przyśnie
                              w dużym pokoju), niestety. Ale nie zamierzamy nic z tym robić, żeby nie
                              skończyło się na tym, że po 20.00 będziemy musieli chodzić na palcach, jak
                              niektórzy z naszych znajomych.
                              • 22.06.04, 16:58
                                Musiałam zserwisować dzidziusia, a teraz mogę dokończyć smile

                                Odnośnie pieluszek- też słyszałam, że Moltex jest w miarę ok, ale gdzie je
                                można dostać? W żadnym z hiperów w których bywam nie widziałam.

                                Dziewczyny, macie jakieś własne obsesje w związku z pielęgnacją dzieciaczków?
                                Ja się przyznaję, że mam dwie- kręgosłup dziecka i przewijanie.
                                Jeśli chodzi o kręgosłup, to cały czas się przejumję, że źle go noszę, podnoszę
                                itd. Ten poradnik o którym pisała chyba Igosia oglądałam tuż po porodzie, ale
                                niewiele mi to dało, bo opisane pozycje albo są dla mnie maksymalnie
                                niewygodne, albo Maciuś ich nie cierpi, albo ja nie mam na nie siły. Prawie
                                zawsze podnoszę dziecko z pleckami równoległymi do podłoża- inaczej młody
                                strasznie się wyrywa. Noszę dziecko w pozycji fasolki, ale z buźką skierowaną
                                do mnie a nie na zewnątrz, inaczej nie potrafię sad Nie mogę nosić dziecka
                                pleckami opartymi o mój brzuch, bo mi dłonie i nadgarstki wysiadają od
                                podtrzymywania ciężkiej pupci. Słowem- wszystko nie tak, buuuuu. Igosiu- jak
                                sprawuje się chusta? Nie jest Ci w niej za gorąco w upalny dzień? I napisz
                                jeszcze proszę ile kosztowała.
                                Drugi mój czuły punkt to przewijanie. Nieustannie obliczam ile już godzin
                                dziecko siedzi w pampersie, jak nie ma kupki to zmieniam pieluszkę najpóźniej
                                po 3h, ale jednocześnie regularnie zaglądam do środka i często zmieniam już po
                                2h, bo mi się wydaje, że ma mokro. Teraz np dziecko zasnęło, mija 2,5h od
                                przewinięcia, a ja już myślę, że on biedny będzie spał w mokrawej pieluszce smile
                                Wiem, że to chore, ale jak pomyślę, że mój kochany synek leży w ciepłym
                                kompresie z moczu, to aż mną trzęsie. Nie wyobrażam sobie użycia mniej niż 6
                                pieluszek na dobę- oczami wyobraźni widzę zakażenie dróg moczowych, bakterie
                                buszujące po delikatnej pupci itd. Może mi to minie, hehe smile)
                                • 22.06.04, 17:33
                                  chusta jest super, gdy dziecko jest spokojne i podsypiające, bo wtedy spokojnie
                                  leży. No ale po nażarciu się zawsze jest takie, więc noszę go najczęściej po
                                  nakarmieniu, bo i tak mu się przecież musi odbić, więc nic innego nie ma co
                                  robićsmile. Dzisiaj sobie w chuście byliśmy na zakupach w sklepiku spożywczym,
                                  obeszliśmy sobie blok, by uschło trochę drzew (mój pies nadal jeszcze
                                  podsiurowuje drzewa a nie nogi okropnych bab), no i wywiesiliśmy pranie. Z tym
                                  wieszaniem było niezbyt komfortowo, bo żeby nie prasować pieluch energicznie je
                                  strzepuję, no i nadwyrężyłam sobie ramionko trochę (moje - nie Mateusza).
                                  Chusta jest z bawełny i jest przewiewna. Kosztowała 75 zł i zamówiłam ją
                                  telefonicznie tutaj: www.zefir.biz.pl/chusta.html#. Znam jeszcze kilka
                                  stronek gdzie są pokazane sposoby noszenia w chuście (jakbyś była
                                  zainteresowana).

                                  Contra - zazdroszczę ci tego doktoratu. O ile pamiętam - nauki humanistyczne?
                                  Pewnie cierpisz czytając chociażby moje posty. Tyle błędów!!!!
                                  Całe życie myślałam, że zrobię doktorat - przynajmniej doktorat. A tu proszę!
                                  Zastanawiam się jak pisać po polsku i robię takie błędy ortograficzne!!!! A
                                  kiedyś nie było na mnie mocnych. Same szóstki z polskiego! No tak ...
                                  uwsteczniam się. A może jakiś Alzheimerek?
                                  To naprawdę wyczyn mieć dr i dziecko! Mi się dupy do nauki nie chce ruszyć. No
                                  nie darzę sympatią też mojej dawnej uczelni. Ale to tylko tłumaczenia. Dupsko
                                  nieruchliwe, mózg ociężały - a dzieckiem i firmą się zasłaniam. Cholera a
                                  wszyscy moi znajomi po kolei też się kształcą na inteligencję polską. No i
                                  tylko ja taka Matka Polka w tyle zostaję. Na razie czuję, że robię
                                  specjalizację "dzieckową". Bo przecież sensem życia są dzieci - no nie
                                  dziewczyny?

                                  No ale tak dr i dziecko też bym chciała miećsad Ach

                                  Co do kupek - nieźle mnie nastraszyłyście z tym śluzem. Ja myślałam, że ten
                                  śluz ma być jak białko jaja i w kolorze białka - a nie żółtym?
                                  Co do szczepień - to Mateusz jest zaszczepiony zwykłą państwową szczepionką.
                                  Nasza pediatra mnie przekonała. No powiedzmy- przekonała. Nie śmiem jej się
                                  przeciwstawiać, tym bardziej, że z tymi szczepionkami tak jak z wit.D3
                                  środowisko lekarskie jest podzielone. Cholera nie wiem co robić z tą D3. Jutro
                                  idę na spokojną rozmowę z małym do pediatry. Bo telefonicznie trochę było bez
                                  sensu się spierać. Po lekturze problemu przyjęłam stanowisko, że będę żądać
                                  badań moczu na stosunek wapnia do kreatyniny. Za cholerę nie wiem co to jest i
                                  co znaczy, ale jeśli te badania mają pokazać, czy Mateusz ma nadmiar, czy
                                  niedobór wit. to czemu ich nie robić. A pediatra swoje: "Po co się pani przy
                                  badaniach upiera, jak ja pani mówię, że nie trzeba dawać Mateuszowi D3. Chce
                                  pani dziecku zaszkodzić?". Ortopeda mówi dokładnie to samo tylko na odwrót -
                                  żeby podawać właśnie wit..D3. Niech ich gęś kopnie. Jak nie skierują na badania
                                  moczu to zrobię prywatnie i zmienię obu lekarzy!

                                  Pozdrawiam Gosia
                                  • 22.06.04, 17:39
                                    aaaa... Malilka, jakbyś zamawiała u nich chustę to uważaj.... mi wysłali dwie,
                                    a moi "zdolni" pracownicy odebrali sobie adresowaną do mnie paczkę nie pytając
                                    mnie o zgodę i jeszcze zapłacili moimi pieniędzmi. Dzięki temu jestem
                                    szczęśliwą posiadaczką dwu chust w kolorze beżowym - piaskowym. Druga chusta
                                    sobie czeka w szafie nie wiem na co... albo na drugie dziecko albo na
                                    okazję "prezentową". No albo na Twoje odwiedziny! Ale numer. Przyjeżdżaj do
                                    mnie to dostaniesz w prezencie!!!!
                                    • 22.06.04, 17:54
                                      mamy za soba pierwsze szczepienie:blonica,tezec,krztusiec oraz wzw i dodatkowo
                                      przeciw HIB czyli moj 8 tyg Kacperek byl kuty 3 razy, nie ma jak na razie
                                      goraczki( od szczepienia minelo ok 5 i pol godz)ale troche placze i
                                      marudzi...jak mu pomoc? nosze go na rekach,spiewam i przytulam to pomaga
                                      zastanawiam sie nad wieczorna kapiela: kapac czy nie? kiedy moze wystapic
                                      goraczka? co podac w razie niej?czy spac bedzie niespokojnie?wszystko zniose
                                      moge nawet cala noc go przytulac byle tylko temu malutkiemu czlowieczkowi w
                                      jakis sposob pomoc...

                                      jak wasze dzieci reagowaly na wyzej wymienione szczepionki?

                                      asia mama 8 tyg Kacperka

                                      --
                                      Miłość matki do dziecka:
                                      najpiekniejsza i najczystsza
                                      • 22.06.04, 22:15
                                        maliko jest tak jak myślisz, aż do wizyty u neurologa Szymonek nie będzie
                                        zaszczepiony. Zapytałam pediatry, czy to ni będzie miało jakiegoś negatywnego
                                        wpływu i ona powiedziła mi, że niektóre dzieci sa nawet przez rok odraczane od
                                        szczepienia.
                                        A co do szczepionek, to tak myślałam, że za każdym razem potem też trzeba wziąć
                                        tę szczepionke i trzeba niestety płacić, musze to przedyskuotować z małżonkiem,
                                        oczywiście chciałabym, aby było z jak największą korzyścią dla Szymka, ale
                                        pediatry chyba nie mam się co radzić, bo ona przystaje przy tych dodatkowych
                                        szczpieniach.
                                        Dziewczyny mam pytanie, ile ważyły wasze dzieciaczki w 6 tyg. Mój synek waży
                                        5270 i wszyscy mówią, że jak na niecałe dwa miesiące to trochę dużo, chociaż
                                        nie nalezy do grubasków, raczej jest "długi" i nabity.
                                        Muszę sie pochwalić, że ja sama od początku kąpie małego. Mąż tylko przynosi
                                        wanienkę, szykuje wodę a resztę robię ja sama, na początku miałam małe problemy
                                        z myciem plecków, ale cóż, trening czyni mistrzasmile. A tak an marginesie, to
                                        Szymonek bardzo lubi sie kąpać.
                                        Mały ma nadal krostki na buźce, na policzkach, z tymże teraz stały się one
                                        jakby szorstkie i na pierwszy rzut oka niewidoczne. Nie wiem, czy już je
                                        smarować...
                                        pozdrawiam
                                        Ania

                                        • 23.06.04, 10:13
                                          Dziewczyny, no teraz ja dałam się wkręcić w obserwacje kupek Jędruśka. Po
                                          waszych opiniach wychodzi na to, że mały od początku wali kupy ze śluzem, no bo
                                          w końcu jaka kupa nie zostawia "niteczek" jak się złoży i rozłoży pieluszkę?? A
                                          ja myślałam, że nasze kupki są wzorcowe, czyli musztarda francuska z gorczycąwink
                                          A tak poważnie, to dziś naprawdę był śluz, kilka razy pod rząd, przypuszczxam,
                                          że to po truskawkach - wczoraj pękłam przy straganie i kupiłam pół kilo, z
                                          czego zjadłam może 10 sztuk. Już się zastanawiam, czy to jest faktycznie powód
                                          do ograniczenia diety, może jednak odstawię nabiał, muszę dożreć do końca moje
                                          jogurciki...
                                          Reasumując:
                                          1 Mały ma nadal krostki, tak jak u Wini już niewidoczne za bardzo, ale
                                          zdecydowanie wyczuwalne - suche szorstkie policzki, łuszczące uszy, szorstkie
                                          ciałko. Zakupiwszy płyn do kąpieli Mustela za Chryste Panie 50 zyla za
                                          buteleczkę, wmawiam sobie, że po pierwszej kąpieli już jest lepiej.
                                          2. Kupy, powiedzmy, że ze śluzem, ale żółte.
                                          3 Żadnych dolegliwości bólowych - dziób uchachany.

                                          No to czy mam odstwiać nabiał, czy nie?
                                          A swoją drogą, nie wiecie jak to jest, jeżeli to jest faktycznie alergia na
                                          białko, to czy jak nadal będę jadła nabiał, to co będzie? Nasili mu się?
                                          Uodporni się? Już zaczynam schizować..

                                          Joasik, mój mały generalnie olał szczepienie, oprócz oczywiście mega histerii
                                          przy wkłuciach, sztuk dwa. Później zasnął na dobre parę godzin i obudził się
                                          wesolutki.

                                          My wykupiliśmy tą prywatną szczepionkę, rozmawiałam z fajną położną, mówi, że
                                          te "państwówki" są naprawdę dobre, ale jak dziecko ma pójść w miarę szybko do
                                          żłobka, to lepiej wykupić tą łączoną. No a mój kwiatuszek niestety wyemigruje
                                          chyba do żłoba, bo niani musiałabym oddać moją całą pensję (pracuję na pół
                                          etatu).
                                          Jejku, już mi żal mojego śmierdzioszka, że będę musiała go dać do obcych bab i
                                          stada dzieciarów z gilami po pachy, dobrz, że nie będzie musiał tam siedzieć
                                          cały dzień, bidulek. Mam zamiar wykorzystać mój cały zaległy urlop i wrócić do
                                          pracy dopiero w październiku.

                                          Jak ubieracie dzieciaczki na spacer?? Wczoraj jak wychodziłam było słoneczko,
                                          więc mój mały paradował w krótkich gaciach i krótkim rękawku, co wywołało
                                          ogólne oburzenie na poczcie wśród bab z wózkami (chyba babcie). Wnuki owych
                                          babć byłu ubrane w kombinezony zimowe. Tak mi się przynajmniej zdawało. Tylko
                                          szalików brakowało. Mój synuś rozkosznie się przeciągał wystawiają białe, chude
                                          kulaski i łapki z wózka - to był widok! Co prawda wracając ze spacerku zrobiło
                                          się chłodnawo, więc leżał opatulony kocykiem - ale chyba źle mu nie było, ryjek
                                          był zadowolony i spał spokojnie. Czytałam, że zdecydowanie z pożytkiem dla
                                          dziecka jest ubieranie go raczej lżej niż za ciepło. Mam nadzieję, że nie
                                          przesadzam i mi nie przeziębi się ufoczek.

                                          No to spadam,pa
                                          Sylwia

                                          PS Wczoraj byłam z moim przyszłym na naukach "świadomego rodzicielstwa" przed
                                          ślubem, stateczna pani mozolnie tłumaczyła mi jak mam mierzyć temperaturę i
                                          odróżniać śluz dni płodnych od tych drugich. Obok siedział przerażony przyszły
                                          z małym na kolanach, hihi.
                                          • 23.06.04, 13:47
                                            Czesc
                                            W londynie leje od rana a u mnie pelnia szczescia. Dziecko spi a ja zajadam
                                            twarozek z Polski, ktory wczoraj moj Tomek przywiozl. Pycha ...
                                            Aniu moj Henryczek w 6 tyg. wazyl 5440 i nikt nie mowil ze to za duzo. Nie
                                            sluchaj glupiego gadania. Pielegniarka mi pogratulowala, ze tak ladnie rosnie
                                            na samej piersi, a ja bylam dumna i szczesliwa. O moim synku nie mozna
                                            absolutnie powiedziec ze jest gruby...no moze oprocz jego policzkow...nogi to
                                            ma chude jak patyki.
                                            Sylwia opisz koniecznie jak ten wasz slub wypadnie. Przypomniala mi sie moja
                                            kuzynka, ktora wychodzila za maz jak jej corcia miala cos okolo 3 miesiecy. Po
                                            mszy wszyscy chcieli zlozyc zyczenia panstwu mlodym, a moja kuzynka olala
                                            gosci, poniewaz musiala nakarmic swojego bobaska. Nie bylo to duze wesele sama
                                            najblizsza rodzina, wiec wszyscy czekali pod kosciolem az ona skonczy. A ona
                                            siedziala w bialej sukni, w samochodze, (drzwi byly otwarte, bo to lato) cyc na
                                            wierzchu i wrzeszczala ...juz ide, ide... Bylo naprawde bardzo fajnie. Wszyscy
                                            sie ubawili. Tobie tez zycze zeby wszystko sie poszlo po twojej mysli.
                                            A jak ta pani katachetka reagowala ze przychodzicie z dzieckiem? Musialo to
                                            wszystko zabawnie wygladac.
                                            U mojego dziobka bez zmian, buzia prawie jak papier scierny ale za to pelna
                                            szczescia.
                                            Pozdr.
                                            Magda i Henry
                                            • 23.06.04, 17:23
                                              Witajcie,
                                              U nas dzisiaj upał (28st), na spacerze było baaardzo gorąco, mimo krótkiego
                                              rękawka, nogawek i braku czapeczki, co nie przszkadzało niektórym mamom
                                              spacerować z dziećmi w kombinezonach i zimowych czapkach- zgroza!
                                              Igosia- jeśli zdecyduję się na kupno chusty, to obiecuję, że kupię ją od
                                              Ciebie smile)) Ale generalnie chce w ogóle zrezygnować z noszenia, bo mimo że
                                              chusta lepiej rozkłada ciężar dziecka i uwalnia ręce, to nadal jest to
                                              dźwiganie ciężkiego tłumoczka, co na dłuższą metę będzie zgubne dla mojego
                                              kręgosłupa.
                                              Winia- Maciuś w 6 tygodniu ważył 6kg i to się nazywa klops smile Pielęgniarka się
                                              dziwiła, że tak przytył na samej piersi, ale powiedziała, żeby się wagą w ogóle
                                              nie przejmować, skoro nie podaję mieszanki. Mój synek jest tłuściutki i
                                              ofałdkowany, ale że ogólnie jest duży, to wygląda po prostu na 4-5 miesięczne
                                              niemowlę, a nie na na grubego 3-miesięczniaka.
                                              Przyszła-mamo: to prawda, że jak się zacznie obserwować kupki, to zawsze coś
                                              się znajdzie smile Mój niemąż to się ze mnie śmieje, że jestem zdrowo stuknięta,
                                              żeby tak zaglądać do brudnej pieluszki smile Ale powiem Ci, że u nas normalna
                                              kupka nie ma absolutnie żadnych niteczek śluzu, nawet jak z niej zrobie
                                              samolocik- musztarda francuska najczystszej postaci smile Niteczki pojawiają się
                                              tylko przy nowych produktach- np. wczoraj zareagował tak na śmietanę, ale
                                              drobnymi zmianami kupki nie zamierzam się przejmować.
                                              Winia, czytając Twój opis zmian skórnych myślę, że powinnaś iść z dzieckiem do
                                              dobrego pediatry, który się na tym zna. Generalnie jeśli to tylko nietolerancja
                                              pokarmowa, to zmiany ustąpią same, ale jeśli alergia, to stan skóry może się
                                              stopniowo pogarszać i dziecko w końcu zacznie cierpieć, bo to wszystko zacznie
                                              go swędzić, będzie się drapał do krwi itd. Lepiej tego dzieciaczkowi
                                              oszczędzić, choć nadal wierzę, że to tylko przejściowe, tak jak to było u mnie.

                                              Pzdr smile
                                              • 23.06.04, 18:15
                                                Witajcie,
                                                no tak - wracając do kup - u nas pojawiły się ZIELONE ze śluzem. To chyba te
                                                truskawki, bo nic innego dziwnego wczoraj nie jadłam - no i faktycznie - ten
                                                śluz jest tak widoczny, że raczej nie można go pomylić ze zwykłą kupką. Ech...

                                                A jeśli chodzi o moje dziwne zachowania i schizy, to ja mam fioła na punkcie
                                                uszka wyłażącego z czapeczki. Już wypróbowałam milion czapek-z troczkami, bez
                                                troczków, za dużych, za małych, w sam raz, i ciągle te uszyska mu wyłażą, jak
                                                się wierci. A ja ciągle gmeram mu przy tych uszętach i szału dostaję. W efekcie
                                                w wózku mamy sajgon, a dziecko wygląda jak pierwszy czołgista z pieluchami
                                                zakrywającymi uszka. Ale mój mały uwielbia spać z pieluchą przy dziobie,
                                                najlepiej taką z letka zużytą (oczywiście nie łobesraną, tylko omleczoną),
                                                podśmierdującą mleczkiem. Wtula w nią nosek i śpi w najlepsze.
                                                Magda, katechetka ogólnie była spoko, nie przeraził ją widok małego, ale
                                                konsekwentnie musiała zrealizować programwink
                                                Idę jeszcze raz na spacerek, bo sąsiad wierci dziury i mały jest spanikowany. A
                                                dziś przyłażą goście, obejrzeć małpkę na sznurku czyli małego, wrrr. Prosiłam,
                                                żeby przychodzili na raty, a przyjdzie w sumie 6 sztuk. Rodzina przyszłego,
                                                wrrrr. Wiem, jestem okropna - lubię ich, przyszłą teściową i resztę, są OK, ale
                                                mam niesamowitego nerwa, jak tak mi noszą ufoczka i piszczą mu nad uchem. No
                                                przecież on jest tylko mój MÓJ, MÓJ, MÓJ!!!!!!!!! I palą pety, co prawda na
                                                balkonie, ale potem nachylają się nad nim i chuchają mu w ten wrażliwy dzióbek.
                                                Aż mnie trzęsie, jak sobie pomyślę. A poza tym, kto przyłazi o 20 w odwiedziny,
                                                jak jest taki maleńtas w domu, ja się pytam???!!! Z moim przyszłym nie mogę się
                                                niestety w tych sprawach dogadać, szlag mnie trafia i już szykuję pozew
                                                rozwodowy. No bo ślub musimy wziąć, sprawy zaszły za daleko wink
                                                Czy tylko ja jestem taka wredna, czy wy też macie nerwy na rodziny waszych
                                                chłopów?
                                                zmykam, pa, jaka szkoda, że nie mieszkamy blisko siebie, już sobie wyobrażam
                                                całą naszą gromadkę na spacerze, hihi
                                                Sylwia
                                                • 23.06.04, 19:50
                                                  ha ha ha... Łomatko..."w wózku sajgon a dziecko jak pierwszy czołgista z
                                                  pieluchami zakrywającymi uszka" ha ha

                                                  dzieki ci przyszla_mamo!!! Tate mi do szpitala zabrali i rycze cały dzień a ten
                                                  czołgista mnie tak rozbawił, że aż mi się humor poprawił
                                                  • 23.06.04, 23:33
                                                    Hej dziewuszki...

                                                    Ja tak szybcioszkim....bo mała niedawno zasnęła...
                                                    pomarudze chwilke i uciekam
                                                    Wiec pogoda mam do bani, co godzina oberwanie chmury, jakby Bóg zabawial sie w
                                                    Lany Poniedzialek i dawał z sikawki strazackiej..wiec od jednej ulewy do
                                                    drugiej, staram sie wyjśc z mała na dwór i patrze na te chmurzyska jak sie
                                                    kłebia i zaczynaja zasłaniac slońce, wiec ja do domu.....iznów ulewa
                                                    Po drugie Zuzia upodobała sobie zasypianie po 23.00,,,,masakra...a wstaje już o
                                                    6 rano..pobawi sie i przytnie sobie komara na jakies półtorej godiznki...a ja
                                                    albo padnę koło niej, albo staram sie ogarną dom...
                                                    Nadal ma jakieś dziwactwa na skórze..ale poczytalam trochę o tym na postach dla
                                                    Alergików i mam nadzieję, ze to nie to....
                                                    Optymistycznie u dam sie własnie do lazienki, aby wziąść prysznic i poszukam
                                                    szybciochem poduszki...słysze jak mężuś już chrapie....
                                                    Spokojnej nocki
                                                  • 24.06.04, 11:26
                                                    Igosiu, mam nadzieję, że to nic poważnego, trzymaj się i nie becz, będzie
                                                    dobrze. Pozdrawiam,
                                                    Sylwia
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.