Dodaj do ulubionych

Kwiecien 2004 ,cd. 1 :)

11.05.04, 15:56
Juz tu jestesmysmile
dziewczynek 22 : chlopcow 20

MIMA3(Agnieszka) - ¡URODZILA CORECZKE!(44cm i 1560g)dnia
27.01.2004 ,miala termin na 2.04.2004 *Warszawa (Kabaty),slub 25.10.2003

KLEMENSIK2 - ¡URODZILA ANTOSIA!(57cm i 3200g)dnia
5.03.2004 ,miala termin na 6.04 ,slub 12.10.2002

GODIVA - ¡URODZILA EWE!(54cm i 3230g) dnia 11.03.2004, miala termin na
02.04,slub 22.09.2001

TITICAKA,21(Beata) - ¡URODZILA ÁLEXA!(49cm i 2660g)dnia 20.03.2004 ,
miala termin na 02.04.2004 *Madryt ,gg 4850467 , slub 11.07.2003

NIANIA77(Ania) - ¡URODZILA DOMINIKE!(52cm i 2990g)dnia 20.03.2004 ,miala
termin na 11.04.2004

ELZETKA - ¡URODZILA TYMOTEUSZA!(55cm i 4130g) dnia 28.03.2004, miala
termin na 7.04 ,coreczka Ada (12.02.2002)*Warszawa , slub 06.09.1997

RENKAGG(Renata) - ¡URODZILA NATALKE!(56cm i 3650g) dnia 28.03.2004,miala
termin na 31/1.04 - coreczka Ola (16.11.01)

OPOLANKA1,26 - ¡URODZILA ZUZIE!(54cm i 3730g) dnia 28.03.2004 ,miala termin
na 11.04 ,*Opole ,*Dusseldorf - gg 4415559 ,slub 27.12.2003

MAMI27(Ewa)- ¡URODZILA EMILKE!(53cm i 3280g) dnia 31.03.2004 ,miala termin
na 29.03 - coreczka Julka(30.10.01) ,*Pszczyna -gg 1439085,slub 07.08.1999

APRILAS(Ania) - ¡URODZILA MAJE!(54cm i 3300g) dnia 1.04.2004 ,miala termin na
07.04 ,slub 1.08.1998 *Poznan

ASIK_W,24(Anka) - ¡URODZILA KAMILA JASONA!(52cm i 2950g) dnia 2.04.2004,
miala termin na 16.04 ,*Biloxi USA

DOROTA.GDYNIA,23(Dorota) - ¡URODZILA KAMILKA!(60cm i 4030g) dnia
2.04.2004 ,miala termin na 03.04 ,gg 1188709 *Gdynia , slub 12.07.2003

ANNBA1,25(Ania) - ¡URODZILA ANTOSIA!(55cm i 3550g) dnia 2.04.2004 ,miala
termin na 14.04 - synek Jas(18.10.01)*Piaseczno Wa-wa

SZITO(Basia) - ¡URODZILA JASIA! dnia 03.04.2004 , miala termin na 16.04,
synek Kuba (26.02.2001)*Poznan

MALE_CO_NIECO - ¡URODZILA IGORA!(54cm i 3350g) dnia 4.04.2004 ,miala
termin na 25.04

ANITASHE30(Anita) - ¡URODZILA NATALIE KARINE!(54cm i 3500g)dnia 4.04.2004,
miala termin na 6.04

PEARL24(Gosia) - ¡URODZILA MAJE!(55cm i 3400g) dnia 5.04.2004, miala
termin na 4.04 ,*Sluzew nad Dolinka ,Wa-wa *Warszawa gg 2323482,slub
27.09.2003

MALILKA,28 - ¡URODZILA MACIUSIA!(60cm i 3850g) dnia 5.04.2004 miala termin
na 10.04

PRZYSZLA-MAMA-MIKOLAJA - ¡URODZILA MIKOLAJA!(56cm i 3500g)dnia
5.04.2004 ,miala termin na 1.04 *Lodz

JULKA_POZNAN -¡URODZILA GABRYSIE!(49cm i 2970g) dnia 8.04.2004 ,miala
termin 12.04

CHAREMSKA(Karola) - ¡URODZILA OLAFA!(56cm i 3400g) dnia 8.04.2004 ,miala
termin na 3.04 ,slub 11.10.2003 *Katowice

LIDSZU(Lidka) - ¡URODZILA INGE!(56cm i 3800g)dnia 9.04.2004, miala termin
4.04 ,slub 21.06.2003 *Warszawa

JAGNA.04 - ¡URODZILA NIKODEMA!(53cm i 2850g) dnia 9.04.2004, miala termin
na 24.04

EDI.K(Edyta) - ¡URODZILA ALBERTA!(55cm i 3660g) dnia 11.04.2004, miala termin
na 15.04 - synek Oskar(29.01.1995) , synek Filip(22.02.2001) ,gg 4094333 ,
slub 03.09.1994

CONTRARIA,30 - ¡URODZILA MICHALKA!(62cm i 4390g) dnia 12.04.2004 ,miala
termin na 24.04 *Poznan

DABROWIANKA,27(Agnieszka) - ¡URODZILA JAGODE!(61cm i 3780g)dnia 12.04.2004 ,
miala termin na 7.04 - *Gdansk - gg 2277279 , slub 30.06.2001

LSC(Lucy) - ¡URODZILA MARTYNKE!(53cm i 3100g) dnia 12.04.2004 ,miala termin
na 22.04 ,*Szczecin

AGATA1112 - ¡URODZIAL MAJE!(54cm i 3700g) dnia 13.04.2004 ,miala termin na
18.04 ,*Warszawa , slub 28.04.2001

MAGAR1(Marzena) - ¡URODZILA JONASZA!(53cm i 3600g)dnia 14.04.2004 ,miala
termin na 26.04 , synek Milosz i Tymoteusz *Malczyce

ASTE(Joanna) - ¡URODZILA IDE!(58cm i 3260g) dnia 14.04.2004 ,miala termin na
13.04

PRZYSZLA_MAMA - ¡URODZILA JEDRUSIA!(zamiast Julkismile(54cm i 3300g) dnia
15.04.2004 ,miala termin na 3.04 ,

ZOFIA78(Zosia) - ¡URODZILA LIDKE!(62cm i 4350g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
na 14.04 - coreczka Marysia *Szczecin

USZCZESN(Ula) - ¡URODZILA JULKE!(52cm i 3220g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
na 22.04

IZABELA_P25(Iza) - ¡URODZILA MARTYNKE!(55cm i 3310g) dnia 18.04.2004 ,miala
termin na 22.04 ,

MONIKAPS,34(Monika) - ¡URODZILA EWE!(53cm i 3800g) dnia 21.04.2004 ,miala
termin na 18.04 *Warszawa , slub 11.08.2001

BEABO,29(Beata) - ¡URODZILA MAGDE!(54cm i 3540g)dnia 25.04.2004 ,miala termin
na 17.04 , slub 9.08.1997 * Gliwice

NETKA73 - ¡URODZILA OLIVERE!(53cm i 4100g) dnia 25.04.2004 ,miala termin na
20.04

WINIA5(Ania) - ¡URODZILA SZYMKA!(53cm i 3350g) dnia 28.04.2004 ,miala termin
na 27.04 *Gorzow Wlkp. ,gg 1466336 , slub 20.09.2003

IGOSIA1 - ¡URODZILA MATEUSZA! dnia 28.04.2004 ,miala termin na 26.04

JOASIIIK25(Asia) - ¡URODZILA KACPRA MIKOLAJA!(58cm i 3500g) dnia 29.04.2004

KMISZKA(Ola) - ¡URODZILA GABRYSIE!(55cm i 3140g) dnia 30.04.2004 ,miala
termin na 26.04 *Szczecin

MAG-DA(Magda) - ¡URODZILA HENRYSIA!dnia 01.05.2004,miala termin na 26.04
*Londyn
Edytor zaawansowany
  • 11.05.04, 16:00

    ufff wreszcie tu dotarlam ...
    Tesknilo mi sie za Wami , a dzisiaj snila mi sie Ewa i jej Julka i
    stwierdzilam ,ze musze koniecznie wygospodarowac czas i zajrzec ,czy wszystko
    jest w porzadku . No i chorubsko ...sad calusy dla Julki , niech wraca do
    zdrowia.
    Jestem okropnie zabiegana , musze poprawic liste , zaczne nowy watek po 200
    nowa uzupelniona lista .
    Gosia trzymam kciuki , przykro mi ,ze tak sie meczysz ,pisz co i jak!
    Musze przeczytac wszystkie posty,bo jestem bardzo ciekawa co u Was ... kiedy ja
    to nadrobie uncertain?
    A co u nas: Álex jest wspanialy ,grzeczniutki , kolki nie ma juz od bardzo
    dawna, je ladnie i widac ,ze przybiera na wadze , do pediatry idziemy 20 wiec
    napisze ile przytyl smile. Wogole uwielbia sie rozgladac , smieje sie jak udaje
    konika tzn. rzenie konika smile)) , jedynie co to w dzien bardzo malo spi , a w
    nocy przesypia ok 5,5 - 6 godziny (kapiel o 21 ,potem spi od 22 do 3-
    4 ,nastepnie jedzonko i 2,3 godz spania ,jedzonko no i zabawa zabawa
    zabawa ,caly dom na nogi).Nie wiem czy widzialyscie zdjecia ,ale dostalismy
    swietny kocyk z pluszakami i piszczalkami wink itp...)na ktorym uwielbia lezec i
    sie przygladac zwierzatkom . Bardzo polecam :
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=20228&q=Álex&k=7
    , jeszcze mam pytanie czy ktos kupil juz zabawke gimnastyczna ? My mamy
    zamiar ,ale nie wiemy jaka ... ?
    Álex juz wyglada bardzo dorosle szczegolnie w takich sweterkach i spodenkach ,
    mam ochote go zjesc .No i nauczyl sie pieknie manipulowac mama uncertain.
    Bardzo tez lubi sluchac muzyki klasycznej , bardzo sie przy niej wycisza.
    Jedynie co ,to wczoraj mial bardzo zly dzien , marudzil od rana do nocy ... to
    chyba przez pogode lalooooooooo okropnie.
    A ja kiedy moge zostawiam go z tata i wymykam sie na zakupy , super jest sie
    tak zrelaksowac od czasu do czasu ,choc przez cala droge mysle jak oni sobie
    radza i dzwonie co 15 minut.
    Pozdrawiam Was
    Beata i Alex za 9 dni 2 miesieczniak


  • 13.05.04, 11:46
    Hej, hej dziewczyny

    witam nowe koleżanki i ich dzieciaczki

    Juz zaczynamy nastpeną serie naszych postów, co oznacza, że pisujemy o naszych
    pociechach o naszych rosterkach i radościach...Wspaniale, ze jest takie
    miejsce, gdzie mozna sie wypisać, pochwalić, otrzymac dobra rade...

    Beatka,alex jak malowany, kawał mężczyzny z niego..niechaj dalej sie tak
    pieknie chowa...

    My w te niedziele, bedzziemy kończyly 7 tydzień i mamy tylo mały problem z
    krostkami na buzi, ale już dostałam odpowiednią maśc. a ha, i jeszcze, zuzia ma
    problemy z załatwianiem, znaczy zalawia sie kilka razy dziennie, ale mocno się
    przy tym napreza, i pracuje, aby wszystko wkońcu wylądowało poza nia...a ja
    jadam raczej odpowiednio, może mała sie przestawia, poniewąz jeszcze jakiś czas
    temu co karmienie to kupka, a teraz jest już inaczej..w końcu kawał dziewuszki
    z niej. co do wagi to ma gdzieś 4900 na koncie...a w szpitalu miała 3400, więc
    jest z tych średnio tyjących.
    No i zaczyna nam coraz bardziej rozglądac sie po świecie i z kazydm dniem ma w
    swym repertuarze nowa minke...wiec jest z czego się smiac, jak sie z nią bawimy.

    Pozdrawiam i zycze miłego wekeendu
    Przepraszam z a literówki
  • 13.05.04, 16:44
    Witajciesmile)
    U nas w koncu przestalo lac, przez 3 dni byla straszna pogoda, wialo, padalo i
    w nocy burze, okropnosc, ale dzisiaj od rana swieci sloneczko wiec zamierzam
    porwac Kamilka na spacerekwink.
    Jutro konczymy 6 tydzien, oj jak ten czas szybko leciwinkwczoraj bylismy u
    lekarza, zmienilismy lekarza w sumie byly dwa powody oficjalny to ze ten
    pierwszy za daleko a mniej oficjalny to z enie bylam zawodowlona, a ten nie
    dosc ze moge pojsc do niego sama z wozkiem to jeszcze jest super, jestem
    zadoowolona, facet jest wspanialy, a dosc potezny bo tak ze 2 metry i kawal
    chlopa z niegosmilejak badal Misia na poczatku balam sie z emoze jeszcze mu cos
    zrobi tymi wielkimi rekami ale nie gosc ma super podejscie do maluszkow, gadal
    do niego, laskotal, badanie przebieglo szybko sparwanie i maluszek tylko raz
    zaplakal jak lekarz pokazywal mi jak czyscic nosek gruszka, oj Maly tego nie
    lubi, ma cos jakby sapke musze wkraplac mu 3 razy dzinnie kropelki i czyscic
    gruszka, mam nadzieje ze sie przyzwyczaji, bo bylo dzisiaj i wczoraj wieczorem
    troszke piszczenia, poza tym powiedzial ze chlopak jest silny, na brzuszku
    podnosi sam glowke o 90 stopni, trzymany pionowo tez trzyma ladnie glowke
    krecac nia na wszystkie strony i odbija sie nozkami od moich nog albo brzuszka,
    no i w poniedzialek pierwszy raz zaczal sie smiac na glos, co prawda raczej
    nieswiadomie bo to bylo przez sen, ale mam nadzieje ze szybko bedzie to robil w
    okresie czuwania. Kmailek ma problemy ze zrobieniem kupki, co prawda robi 3-4
    razy dziennie zolciutka, luzna ale zanim ja zrobi to meczy sie najgorzej
    rankiem tak od 4-5 rano, az mi serce boli, lekarz kazal robic rowerek, i
    najwazniejsze zadnej pizzy, pomidorow, sosow np ketchup czy majonez i
    absolutnie zadnego czystego mleka, jogurty i to naturalne, sera kawaleczek i
    mam pic ponad 2 litry sokow dzinnie( w tym pomaranczowe itd)pytalam czy moge
    podawac gripe water owszem ale zeby np 2 razy dziennie rano i wieczorem, i czy
    moge pic herbatki na trawienie np hippa (dostalam paczke od mamy) tak tylko ze
    ja mam je pic a malemu odrobine jak jest bardzo goraco tylko i zero dokarmiania
    Mis rosnie dobrze 4490smile wczoraj(przy urodzeniu 2950)mam podawac mu piers nawet
    co godzine ale tylko piers bo mieszanka naturalnego pokarmu i formuly moze
    wlasnie prowadzic to trudnosci z robieniem kupki, wiec tak robimy, maly dostaje
    dwa cycusie chociaz w nocy zasypia slodko przy pierwszym, ale co prawda to
    prawda budzil sie co godzine z zegarkiem w rece, dopiero okolo 4 rano zasnal i
    obudzil sie po 7.POza tym wszystko dobrze, dzisiaj idziemy wieczorkiemna zakupy
    chce kupic mu jakies nowe ubranka, powoli zaczyna wyrastacwink ah

    Dziewczyny jak u Was z antykopncepcja?? ja w poniedzialek dostalam zastrzyk u
    ginekologa ta depro-provere czy jakos taksmilema dzialac 4 miesiace, a Wy jakie
    metody stosujecie?

    Pearl jak tam z piersia wszystko w porzadku?? czujesz sie juz lepiej?bedzie
    wszystko oki zobaczyszwink)
    pozdrawiamy Asik i Kamilek 6 tyg bez dniawink))
  • 29.07.04, 13:49
    Witam:
    Oskarek urodził się 18 kwietnia, jako dzidzia ważąca 3,360. Jest kochanym
    maluszkiem, od kąd skończyły mu się kolkisad bardzo wesołym i ciekawym świata
    dzidziusiem (przez co cierpią mamy ręce).
    Ostatnio uwielbia siedzieć u mamy na kolanach i oglądać telewizję, ale niedobra
    mama rzdko mu na to pozwala.
    Lubi dużo jeść i dlatego waży 7 kg. KOCHANY KLOCUŚ!!!
    Poza tym gaworzy, Smieje się do miśiów i do taty którego widzi dopiero
    wieczorem (a ja jestem zazdrosna), no cóż mamę ma cały dzień.
    Kocha leżeć na brzuszku i sztywno podnosi głowę. Najchętniej to zaczą by już
    chodzić...
    A i najważniejsze chyba idą mu ząbki, ostatnio jest grymaśny, dławi sie ślina i
    wkłada prawie całe dłonie do buzi...
    Pozdrawiam WSZYSTKIE MAMY I ICH SKARBYsmile
    A oto on...
  • 13.05.04, 16:41
    Witajcie Kochane Dziewuszki i Dzieciaczki!
    Mam nadzieję, że coś tu zdążę napisać, zazwyczj jak już wlezę na forum (co
    jakiś czas) to zdążę tylko poczytać posty i nie mam czasu na napisanie
    czegokolwiek. Teraz Tatuś jest z Jędrusiem na spacerku, ja miałm się w końcu
    umyć i zdjąć tę cholerną koszulę nocną (jest już po 16!!!!), ale trzeba w końcu
    nadrobić forumowe zaległości. A więc jest tak... Pisałam już o moich
    kręgosłupowych problemach, no cóż jestem tym po prostyu załamana. Zdjęcie RTG
    nic nie wykazało, kolejny lekarz wypowiedział się, że jest to najprawdopodobnie
    rozciągnięcie więzadeł po porodzie. Byłam do dego stopnia zdesperowana, że w
    końcu odstawiłam Jędrusia od cycusia i biorę leki przeciwbólowe. Jak na razie
    ciut pomogło, ale boję się że TO wróci. Leki biorę do soboty, zamierzam wrócić
    do karmienia cycem, ale boję się, że nie da rady, Mały przyzwycził się do NAN-
    ka, i obżera się nim niemożebnie - tyle to ja mu nie naprodukuję...chyba będę
    musiała dokarmiać, o ile w ogóle zechce jeszcze cycusia (brakuje mi tego małego
    ssaka przy piersi, szczególnie po kąpaniu, był wtedy taki słodziutki...). No
    ale najbardziej boję się , że wrócą bóle, dziewczyny to było po prostu
    straszne, i tak cały czas nie mogę dzwigać, schylać się , podnosić, nic nie
    mogę, a całą resztę robię w zwolnionym tempie, dlatego nie mam na nic
    kompletnie czasu. A do tego na początku lipca mam ślub, wesele, no i co ja tam
    będę robić, skoro nawet za bardzo chodzić nie mogę?! Jestem wykończona, sorki
    za te żale, ale ciągle chce mi się ryczeć...
    A mój Jędruś dziś właśnie skończył miesiąc!!! Chowa się zdrowo, waży ponad 4
    kilo, bioderka ma zdrowe, tylko ten cholerny pępol mu jeszcze nie odpadł. Już
    jest suchutki, ale ciągle wisi. POłożna kazało go teraz w dzień tylko osuszać
    patyczkiem, a po kąpieli gazikiem Leko i pioktaniną. Już mam dosyć wiecznie
    fioletowych paklców i ciuszków. No i małemu sypnął się trądzik, czy cóż? Taki
    krościaczwek mi się zrobił. I chyba przez to sztuczne mleko mamu problem z
    kupkami. Jędruszka pręży się i kwęczy, stęka i sadzi dość zwart kupole
    zielonkawe i straaasznie smrodliwe, łomatko jakie smrodziaki. Przy cycusiu to
    były bardzo żadkie pierdki, przynajmniej było słychać kiedy są w drodze, teraz
    niestety rozpoznajemy po zapachu...
    W nocy śpi nie za dużo, najdłużej po kąpieli, 3-4 godzinki, a tak od 4 rano, to
    już właściwie kioniec spania, mamo baw mnie!!! Zgroza, chcę spać!!! A w dzień
    nie da rady, ciągle coś jest do zrobienia, albo po prostu mały znów nie śpi, no
    ale takie to już uroki.
    Napiszcie kobietki coś o tych szczepionkach, bo jestem pogubiona. Jak skiończy
    6 tygodni to idziemy na szczepienie żółtaczkowe, czy jakieś jeszcze?? I kiedy
    trzeba mu podać tą szczepionkę łączoną?? I jaką polecacie?? Muszę sobie o tym
    poczytać - zaległości mam sporo.
    No i pocieszcie mnie proszę, że nie jestem wyrodną matką z tym odstawieniem od
    cyca, źle mi z tym okropnie...
    Któraś z Was (przepraszam, zapomniałam która) pisała coś o ksztuszeniu się
    dziecka przy karmieniu i stresie z tym związanym. Matko, mój mały raz się
    zakrztusił, zrobił się BORDOWO_FIOLETOWY myślałm że umrę an miejscu. Jak go
    pacnęłam w dupsko, to rzygnął na cały pokój, ja się pobeczałam i od tej pory
    umieram ze strachu przy karnmieniu - a przy cycu się nie krztusił. Gapię się
    cały czas na niego i drżę, żeby tylko nic się nie stało, a on jak na złość co
    chwilę robi dziwne miny...
    Ale się rozpisałam, idę w końcu się umyć i zmienić ciuchy (a może już nie
    warto, hihi). Brakuje mi czasu dla siebie... No i cały czas chosdzę tylko w
    dresie, bo w NIC KOMPLETNIE nie wchodzę sprzed ciąży, a nie mam kiedy wyjść do
    miasta. KIEDY BĘDZIE NORMALNIE??????????????????????????
    Kochane, papa, odezwę się na jeszcze, a czytam w miarę na bieżąco.
    Pozdrawiam wszystkie mamusie i dzieciątka
    Sylwia
  • 13.05.04, 18:09
    Witajcie...
    Jak fajnie byc mama...wiecie co wcale nie jestem zmeczona mimo iz kolo
    noworodka zawsze jest co robic(a to kupka,a to siku,a to uleje,a to cyca,kapiel
    przytulanie calowanie itp)w nocy wstaja 2 razy ok 1 i ok 4-5 karmienie i
    przewijanie zajmuje nam 30-35 min i pozniej do lozeczka(ja do meza a Kacperek
    do swojego)...
    dzis moj synek ma 2 tyg jest nadal spokojnym dzieckiem juz nie wyobrazam sobie
    zycia bez niego...czekalam na niego 3 lata i czasami przy karmieniu placze ze
    szczescia,ze juz jest z nami


    asia mama Kacperka

    oto nasze szczescie

    mabramcz.host.sk/test1/index.html
  • 14.05.04, 13:56
    Chciałam Cię pocieszyć w związku z odstawieniem od cyca (ewentualnym, bo wcale
    tak nie musi być). Ja dokarmiam moją córeczkę od 10 doby po porodzie, kiedy
    okazało się, że mała ciągle leci z wagi - dokarmianie to była decyzja lekarza.
    Około miesiąca walczyłam z silną depresją wywołaną właśnie tym, że jestem
    wyrodną matką, która nie jest w stanie wykarmić własnego dziecka - a
    przecież "każda matka jest w stanie wykarmić własne dziecko" - to co kurcze -
    Ewunia to nie jest moje dziecko??? To co, ja nie jestem matką??? Pocieszali
    mnie wszyscy: mąż, mama, babcie - ze strony rodziny nie miałam żadnego parcia
    na karmienie wyłącznie piersią. Dokarmiałam małą tylko wtedy kiedy sie nie
    najadała z piersi (a oznajmiała to dobitnie). Dochodziło nawet do tego, że na
    wadze do ciast ważyłam każdą pieluchę i po porównaniu z ilością wypitego
    sztucznego pokarmu, cieszyłam się jak dziecko, że pielucha jest cięższa, czyli
    coś ode mnie wypiła... Chore, ale ja tak bardzo nie chciałam być "wyrodną
    matką". I wiesz co: naprawdę wyznacznikiem matczynej miłości było dla mnie
    karmienie piersią, bo "tylko mleko matki daje dziecku miłość" BZDURA!!! Ja
    kocham swoje dziecko bezgranicznie! Podając jej butelkę też daję dowód mojej
    miłości, bo nie pozwalam jej głodować. Wreszcie to pojęłam, ale długo to
    trwało - teraz jest już ok. Też podaję jej NANa! Pije różnie od 40 do 130
    mlparę razy dziennie. W nocy tylko pierś, pewnie dlatego, że również pierś
    kupki małej są takie jak przy karmieniu naturalnym. I żeby nie było - ja walcze
    nadal o pokarm, mam go teraz więcej niż na początku, ale też potrzeby małej są
    większe - wczoraj skończyła 9 tygodni.Ale za absolutne nieporozumienie uważam
    (może się narażę) karmienie dziecka strzykawkami, zakraplaczami,
    łyżeczkami...dziecko to nie jest mały imbecyl, który zapomni odruchu ssania w
    ciągu doby, czy dwóch. Po co męczyć te biedne dzieci - i wiem już teraz,że
    butelka to nie grzech. Najważniejsze, że dziecko jest szczęśliwe i zadowolone i
    miłości rodziców ma pod dostatkiem. Powiem tylko, że karmione w ten sposób moje
    dziecko przesypia mi każdą noc - na karmienie budzi się 1-2 razy i śpi jak
    aniołek.
    Przepraszam, że się rozpisałam, ale chciałam wreszcie się "ujawnić", bo nawet
    przez to moje mieszane karmienie, siedziałam cicho i nie miałam odwagi pisać w
    tym wątku.
    Pozdrawiam
    Godiva
  • 14.05.04, 17:09
    Godiva, bardzo dziękuję, cieszę się, że się "ujawniłaś", na pewno nie jesteśmy
    jedyne, pozdrawiam Cię serdecznie i maleństwo,
    Sylwia
  • 13.05.04, 18:02
    Mam nadzieję że tym razem zdąże cos napisać smileJuż kilka razy próbowałam ale
    jak tylko przeczytałam posty mała się budziła.

    Dziewczyny jesteście kochane-dziękuję za wsparcie.
    Z piersią niby lepiej, niby tak samo :-0
    Kilka z was pytało czy mnie ten 5cm guz w piersi boli-na szczęscie nie.Byłam na
    usg w pon i okazało sie że,fakt,jest torbiel w piersi ale to nie żaden ropień
    tylko otorbielone gęste mleko-nie trzeba ani robić punkcji ani nacinać.Nie mam
    nawet zadnych objawów jak przy stanie zapalnym-ani mnie nie boli,gorączki i
    zaczerwienienia brak,mleko płynie normalnie.
    I w sumie nie wiedzą jak to zlikwidować.I to mnie teraz męczy.Jak patrze na
    pierś w lustrze to mam ten guz tak na godz.10 wiec w samym dekolcie i jak ja
    bede wygladała latem??
    Ale wazne że nie ma ropnia i mogę karmić,a w najgorszym wypadku bede miała ten
    guz do konca laktacji.A po usłyszeniu od tego lekarza ze nic strasznego tam sie
    nie dzieje to nawet (autosugestia?)jakbym mniej go odczuwała.wracam jutro do
    poradni laktacyjnej i zobaczymy co mi dadzą,antybiotyk czy oksytocynę.

    Ja także mam problem z krztuszeniem sie małej-zalewa ją mlekiem.No właśnie-bo
    jak mam pełne piersi i ona pociagnie,to mleko z kilku kanalików wypływa pod
    cisnieniem.Któras z was ma cos takiego?
    Normalnie jak mała oderwie buzie to tryska przez kilkanascie sekund na
    odległosc-szok.Ona cała zalana,powietrza nie moze złapac,ja oblana
    mlekiem.Komedia.
    A z butli nadal nie chce pić-dławi sie strasznie.
    No i najchetniej zasypia przy piersi albo z nami w łóżku-wtedy w nocy spi około
    5 godzin wiec jak chcemy sie wyspac to ląduje u nas.

    No na dziś starczy.Jak znajde chwile to napisze wam o wizycie u neurologa (maja
    od szybkiego dzwigania główki za bardzo była napieta w ramionkach)i o
    ćwiczeniach jakie pokazała nam rehabilitantka zeby rozluznic maluszka-sa super
    i dzieci podobno po nich ładnie i symetrcznie sie rozwijają.

    Usciski dla wszystkich nowych mam.
    Ucałowania dla was wszystkich.
    gosia i maja

  • 13.05.04, 18:22
    Pearl- ja mam to samo z tryskającym mlekiem- jak w czasie karmienia wypadnie
    małemu brodawka z buzi to tryskam mlekiem chyba na metr i to jeszcze 3-4
    strumieniami smile A krztusi się przynajmniej raz przy każdym karmieniu, ale się
    tym nie przejmuję- przy takim ciśnieniu lecącego mleko to nic dziwnego. Miś się
    krztusi, podnoszę go do pionu, on sobie odkaszlnie i jest ok- jemy dalej.
    Oj uciekam, bo mały się obudził i wzywa smile
  • 13.05.04, 21:10
    Czesc mamusie!
    titicaka: poproszę bardzo o zarejestrowanie primaaprilisowej panny Emilki
    (01.04.04, 3980g, 60 cm),
    przyszła mama: jak czytałam Twój ostatni post, to mi się bobas śpiący na ręce
    aż wybudził, tak nie mogłam powstrzymać rechotu....smilePowinnaś pisać pamiętnik...
    wszystkie mamy: co zrobić, jak Mała nie może zrobić kupki od 4 dni, bez
    uciekania się do czopków? Poradźcie coś.Acha, je tylko cyca.

    Pozdrawiam

    Grażyna, Mama Emi
  • 14.05.04, 10:45
    Witam,
    w końcu dotarłam do pisania... do tej ory tylko poczytać zdążyłam, a teraz
    nadrobione zaległości smile hurra!
    dziś kończymy 6 tygodni - jak ten czs leci i uważam że coraz lepiej nam idzie;
    tzn. wszystkie paskudztwa, wysypki, zapalenia skóry itp minęły, ja wyrabiam się
    z praniem i prasowaniem (no tylko wczorajsze pranie czeka na żelaskosmile,
    zakończyłam pisać I rozdział pracy mgr, umówiłam się do fryzjera na za tydzień,
    zakończyłam układanie menu na chrzciny, które są 23 maja; jeszcze tylko wizyta
    u kosmetyczki i gina (trzeba wymyśleć jakąś wygodną anykoncepcję);
    co do spania to u nas trochę lepiej; karmię piersią, a raz dziennie na noc
    podaję nana i wszyscy są szczęśliwi (mały, bo jest najedzony, a my bo mamy czas
    dla siebie, lub na spanie);
    przeczytałam wszystkie wasze posty:
    pearl - cieszę się, że nie będziesz musiała mieć ciętej piersi - super
    asik_w - mój kamilek też najchętniej spałby z cyckiem w buzi
    przyszła_mama - u mnie było podobnie też czasem ubierałam się po południu -
    zgroza - ale wszystko minie i już niedługo się ustabilizuje
    ooooo... chciałam jeszcze pisać, ale już niestety mały sie odzywa... pozdrawiam
    was wszystkie i wasze słodkie dzieciaczki!
    my zaraz się przebieramy, cycuś i na spacerek; pogoda dziś piękna;
    przesyłam garść optymizmu i kilka promieni słońca...
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 14.05.04, 15:40
    W końcu mam troszeczkę czasu. Zawsze jak już nadrobię zaległości w czytaniu
    postów i chcę napisać co nowego u nas mała budzi się i domaga się mojej
    obecności ( a raczej mojego cyca). Jest strasznym żarłoczkiem 2 dni temu ssała
    pierś prawie cały dzień z małymi 15-minutowymi przerwami (nawet do ubikacji
    miałam problem wyjść). Przedwczoraj nie spała cały dzień i duzo płakała na
    dokładkę w nocy było podobnie spała tylko 3 godziny, poźniej nie chciała spac
    jezszcze poźniej jadła a potem miała straszne kolki i tak męczyłyśmy się do
    rana. Jakby tego było mało mój mąż się rozchorował i ma anginę a wiec cała
    opieka nad małą spadła na mnie. obecnie jestem strasznie zmęczona, niewyspana i
    ręce opadają mi ze zmęczenia (noszenie i tulenie). Dosyć narzekania.
    napiszcie dziewczyny ile mają wasze pociechy i co jecie. Ja mam już dosyć
    gotowanego mięsa i prawie nieprzyprawinych zupek (rosołek, krupnik) i w kółko
    to samo. A Martynka i tak ma kolki podejrzewam, że od łapczywego ssania piersi.
    Podobie jak wasze maleństwa moja też częst sie krztuisi, nie ma dnia żebym nie
    najadła się strachu. Z tego powodu już dostałam opieprz od mojej babci, która
    twierdzi, że źle trzymam małą i powinnam trzymać pierś jak pije. Ja piersi nie
    trzymam bo zauważyłam, ze wtedy mleko same leci.
    Muszę kończyć
    Pozdrowienia
    Iza i Martynka
  • 14.05.04, 21:44
    Cześć
    U nas wreszcie trochę znormalniało. W zeszły weekend byliśmy z młodym u rodziny
    oddalonej o ok. 500km. Wszyscy chwalili jakie mamy spokojne dziecko. Bo
    rzeczywiście takie jest. Jednak po powrocie Nikodem odreagowywał zmieniające
    się miejsca i tłumy ludzi. Teraz już drugi dzień jest spokojnie, normalnie i
    nie w biegu. W gościnie jadł co chwilę, pewnie szukał bezpieczeństwa w
    ramionach mamy przy mleczku, które tak bardzo lubi. Teraz znów je co 3-4
    godzinki. Wczoraj nauczyliśmy się odbijać po jedzonku (dzięki temu może nasze
    nocki będą mniej jęczące).
    Muszę się pochwalić, że dziś wieczorem poraz pierwszy sama wykąpałam synka.
    Wiem, że nie jest to jakiś wyczyn ale dla mnie to taki mały macierzyński sukces.

    Winiu, obawiam się, że ta wysypka u Szymonka to może być przez pomidor, który
    należy do warzyw silnie uczulających. Druga możliwość to pampers. Zdaje się, że
    Synek Malilki nie mógł ich używać i musieli zmienić na konkurencyjne pieluchy
    (byćmoże jest jeszcze jakaś trzecia możliwość ale jej nie znam). A co do
    ulewania to wiele dzieci tak robi i nie powinnaś się tym martwić, tylko
    pamiętaj aby po jedzonku układać malucha na boku.
    Buziaki
  • 15.05.04, 14:22
    Witam mamusie i dzieciaczki!
    Cos cicho u nas, malo postow. Ale ja tez rzadko znajduje czas na cos innego niz zajmowanie sie Ewa. Szczesliwie w domu moge wlasciwie nic nie robic - moj Maz, wegetarianin, nawet miesko dla mnie gotuje.
    Z Ewa nie mam wiekszych problemow - zdrowiutka jak rybka, w nocy spi pieknie: dzis zasnela o 23.30, potem pobudka okolo 3-ej i o 7-ej. Ssie slicznie, az za bardzo - jak dac jej smoczek to odciski na buzi zostaja. Ale smoczek daje tylko wyjatkowo - np. jak wlasnie idziemy po schodach na spacer. Zreszta nie bardzo chce go ssac, ssala w szpitalu, jak po antybiotyku musialam karmic ja sztucznym mleczkiem ze strzykawki - jak ona tego nie cierpiala!
    Zrobil sie z niej chomik - takie ma policzki. Z niektorych ubranek wyrasta. W przyszlym tygodniu pojdziemy do przychodni, to zobaczymy ile przybrala na wadze. W poniedzialek byla u nas polozna srodowiskowa i bardzo jej sie Ewa podobala - mowila, ze ma ladna skorke, i ze widac po niej, ze nie mam za malo pokarmu.
    Z karmieniem mam tylko taki problem, ze ma fazy, glownie po poludniu, ze wisialaby na cycu na okraglo. Chcialam jakos odwracac jej uwage, ale nie bardzo potrafie wymyslic jak. A Wy co robicie, zeby czym innym zainteresowac swoje Malenstwa?
    Jagna, wspolczuje krztuszenia. Ja tez sie tego obawiam, Mala czasem kaszle po jedzeniu, ale (odpukac) nic zlego sie nie dzieje. Bardzo pilnuje, zeby lezala na boczku albo przynajmniej z glowka na bok. Ulewa jej sie czesto. Nie zawsze sie jej odbija. Raz to mi chlusnela, ze az sie przerazilam. Mleko szlo cala buzia i obiema dziurkami nosa - bylo tego moze nawet z pol szklanki. Na to akurat wszedl moj Tata i stwierdzil, ze za duzo wypila - dzieci tak maja.
    Czytalam dzis inne watki, np. o pielegnacji dzidziusia. No i dowiedzialam sie, ze sa dwa rodzaje Linomagu, z ktorych jeden mozna uzywac dopiero od 12 roku zycia. Sprawdzilam w szafce - jako kolejna tubke mialam wlasnie krem Linomag (czerwony), szczesliwie jeszcze nie zaczelam uzywac. Sadze, ze w aptece powinni byli zwrocic na to uwage, przeciez o syrop zwykle pytaja, czy to dla doroslego czy dla dziecka. Wiec lepiej czytac ulotki i do pupci malucha uzywac tylko linomagu w bialo-zielonej tubce.
    A pogoda sie dzis popsula! I znow Tata nie pozwala isc na spacer bo deszcz pada sad

    Pozdrawiamy i zyczymy wszystkim pieknego sloneczka
    Monika i Ewa (chyba sie budzi)
  • 16.05.04, 13:42
    Cześć dziewczyny,
    Ingusia wczoraj skończyła pięć tygodni i codziennie mnie zaskakuje. W piątek
    dała nam po południu koncert i od godz. 17 do 24 nie chciała spać i cały czas
    płakała. Dopiero koło godz. 24:30 udało nam się ją uśpić. Spała do 6 nad ranem,
    a po nakarmieniu jeszcze do przez następne 3 godz. Wczoraj była razem z nami na
    ślubie mojego kolegi, a potem na weselu. Wszyscy byli pod wrażeniem, ponieważ
    przespała bite 4 godz. i nawet głośna muzyka nie robiła na niej wrażenia. Po
    przebudzeniu ciekawie rozglądała się po sali, a ciocie bardzo chętnie się nią
    opiekowały. Tak więc nasza córcia ma już za sobą pierwszą imprezę.
    godiva i przyszła_mamo - ja też dokarmiama swoją córkę, o czym już kilkakrotnie
    pisałam. Na początku rzeczywiście karmiłam ją strzykawką, ale dość szybko
    okazało się że mała na raz je conajmniej dwie strzykawki i stało się to dość
    uciążliwe. Teraz karmię ją najpierw piersią, a potem butelką. Ja też przez
    pewien czas byłam załamana i zastanawiałam się dlaczego mnie to spotkało, że
    nie mam wystarczająco dużo pokarmu, aby nakarmić moje dziecko. Jednak teraz
    dochodzę do wniosku, że tak musiało być i już pogodziłam się z tym, że butelka
    z mieszanką zagościła u nas na stałe. Ciągle walczę o to aby mieć więcej
    pokarmu i wydaje mi się, że mam go trochę wiecej, ale jednocześnie Inga więcej
    zjada więc nadal jest go za mało. Nie uważam się za wyrodną matkę, ponieważ
    uważam, że najważniejsze jest to, aby moja córka prawidłowo się rozwijała, a
    natura nie dała mi wystrarczająco dużo pokarmu. Tak więc dziewczyny trzymam
    kciuki i nie wstydźmy się tego, że dokarmiamy nasze pociechy.
    Lidka
  • 16.05.04, 14:28
    Dziewczyny to,ze niektore z nas musza dokarmiac swoje dzieci to nie oznacza ze
    sa gorszymi matkami...przeciez nie o to chodzi kto karmi piersia a kto
    butelka...tak bywa i trzeba sie z tym pogodzic!!!moja mama urodzila nas 5 i
    mimo iz chciala karmic piersia miala za malo pokarmu wiec wychowane jestesmy na
    butelce a starsza nasza trojka(ja i siostra konczymy studia i brat studiuje)
    dwoje jeszcze jest w wieku szkolnym...nie oznacza to ze dzieci wykarmione
    butelka sa mniej zdolne9 tez slyszalam takie opinie czy ze nie maja
    odpowiedniej wiezi z matka) bzdura i tyle...nie dajcie sobie wmowic,ze nie
    mozecie wykarmic dziecka piersia bo je nie kochacie lub go nie akceptujecie(tez
    sie spotyka z taka opinia)...

    sama mam synka(ma 17 dni) i na razie karmie go wylacznie piersia ale nie wiem
    czy pokarmu mi wystarczy itp jezeli bede musiala dokarmiac lub karmic wylacznie
    butelka nie bede z tego robic dramatu....

    pozdrawiam serdecznie Asia mama Kacperka

    oto nasze szczescie:
    mabramcz.host.sk/test1/index.html
  • 16.05.04, 18:29
    Wczoraj sie dowiedzielismy ze nasz ukochany Kamilek ma niedoczynnosc tarczycy:
    (((, nie mam pojecia co robic, jak zyc, tysiace mysli. lez, wiem ze wczesnie
    wykryta i leczona to 99% ze dziecko jest zdrowe i dobrze sie rozwija, mam
    jeszcze nadzieje, ze to stan przejsciowy, jestem zalamana. Asik
  • 16.05.04, 21:39
    Witam
    Martynka ma dziś 4 tygodnie a więc małe świeto.
    Mam jednak powód do zmartwień. Mój mąż rozchorował się w poniedziałek a wczoraj
    zaraził mnie pomimo środków ostrożności (spał w drugim pokoju i nie wchodził do
    sypialni gdzie spałyśmy my z Martynką). Jestem chora!!!!!!!!!!!! Strasznie boli
    mnie gardło a nie mogę stosować żadnych tabletek do ssania, oprócz tego mam
    podwyższoną temperaturę. Boję sie ze mała też może się rozchorować i co wtedy
    bedzie. Już dziwnie oodycha i ma jakiś katarek. Postanowiłam że jutro idziemy
    do lekarza. Trzymajcie kciuki aby nic jej nie było.
    Buziaki dla maluszków
    Zmartwiona Iza i Martynka
  • 16.05.04, 22:41
    Cześć dziewczyny,
    Ojojo, jakieś chmurki nagromadziły się nad niektórymi z nas. Asik, widziałam
    już tutaj na formu kilka postów na temat tarczycy u maluszków. Na pewno leczone
    nie jest czymś groźnym, napisz nam coś więcej, no i w jaki sposób doszliście do
    tego że Kamilek ma coś z tarczycą. To tylko na początku taka informacja jest
    taka szokująca, a pózniej okazuje się, że nawet choroby dają się "oswoić",
    czego Wam życzę.
    Godiva> Tak się cieszę, że napisałaś o swoich odczuciach w związku z
    dokarmianiem. NO przecież, nie masz wpływu na to, ile masz mleczka, więc jak
    jest taka konieczność, to po prostu się to robi. Mimo, że karmiłam pierwszą
    córeczkę przez 2 lata piersią i Emilkę teraz też, jestem często zniesmaczona
    ta "gloryfikacją" karmienia piersią. Przecież miłość do dziecka nie płynie z
    mlekiem z piersi. Mamy karmiące butelkami nie kochają inaczej, a jest im nawet
    uważam trudniej, bo muszą często "tłumaczyć się" z dokarmiania. Więc godivo
    pisz do Nas jak najczęsciej, pisz o swoim synku i o przejściach dzieciaków
    półbutelkowych. Mnie to bardzo interesuje, bo być może ja też będę musiała
    dokarmiać, no i wracam po wakacjach do pracy, więc na pewno też będzie u Nas
    butelka, nie mam na tyle pokarmu, aby ściągaćsmile))))
    Beatko> Ciekawa jestem jak wyglądąłyśym w Twoim śnie? Tak dla Twojej
    informacji, w razie gdybym znowu Ci się śniła, to właśnie zmieniłam fryzurę i
    drastycznie skróciłam włosy. Mam nadzieję, że wcześniej czy później porównasz
    swój sen z moim zdjęciowym wizerunkiem. Emilka też leży sobie coraz częsciej na
    takim kocyku jak mata gimnastyczna z pałąkiem z wiszącymi gażdzetami nad
    główką. ALe dłużej nie 10 minut raczej tam nie uleży. Masz na myśli jakąś
    konkretna zabawkę gimnastyczną?
    Sylwia> Mnie też okropnie denerwuje ten powolny spadek wagi. Horrror! Ubrań
    ciążowych nie będę przeciez nosic, a nie mieszczę się jeszcze w moje stare
    ciuszki (chodzi właściwie tylko o spodnie i spódnice) Nie wiem ile jeszcze mam
    na plusie, ale brzuszek jest ciągle dosyć spory i czuję taki nadmiar skóry,
    która sobie tu i tam wisi. Niestety to może tak wyglądać nawet do pół roku.
    Beeeeeesad((( Ja chcę znowu ważyć 50 kg, ale może po dwójce maluszków jest to
    nierealne, po Julce wróciłam całkowice do swoich rozmiarów, ale trwało to u
    mnie około 8 miesięcy.
    Izabelo> Polecam na obiadek duszoną rybkę. Filety np. z mintaja razem z
    pokrojona marchewką i brokułami gotujesz w małej ilości wody tak około 20-30
    min. Ja nie boję się doprawiania, oczywiście bez przesady (nie ma mowy o
    czosnku, pieprzu itd.) czyli vegeta i ostatnio dałam do tej rybki pół kostki
    smakowej bazylia/tymianek z knorra. Do tego ryż i łyżką cedzakową wyciagam
    rybkę (ona się trochę rozwala) i jarzynki i pychota!!!! Może jeszcze ktoś
    dorzucie jakiś przepisik???? Mam nadzieję, że nie czujecie się tak źle z Waszym
    przeziębieniem.
    NO to teraz kilka słów o Nas. Emilka jest ciągle miodzio, jest baaaardzo
    grzeczna. Śpi coraz mniej w ciągu dnia, wprawdzie kilka razy, ale nie dłużej
    niż godzinkę, dosyć często ostatnio pije (nawet co 2 godzinki). A co do
    pielęgnacji, to zaczęła robić się jej ciemieniucha. Czy któreś z Waszych
    dzieciaczków to ma? CO robicie?
    ALe wyszło mi to długie dzisiaj, pozdrawiam Was gorąco i 3majcie się wszystkie.
    Przed nami nowy tydzieńsmile))
    mami i Emilka
  • 16.05.04, 22:45
    Asik_w - Trzymam kciuki za Kamilka i wierzę, że wszystko dobrze się skończy.
    Nie trać nadziei, dobrze że tak wcześnie zostało to wykryte, więc mam nadzieję,
    że to sprawi, iż twój synek w przyszłości będzie zdrowym malcem.
    Mam pytanie: w jaki sposób dowiedzieliście się, że Kamilek ma niedoczynność
    tarczycy ? Czy miał jakieś objawy, czy też była to jakaś rutynowa kontrola ?
    Ja kiedyś miałam niedoczynność tarczycy i zastanawiam się czy powinnam w tym
    kierunku również przebadać moją córcię. Napisz proszę. Domyślam się, że inne
    forumowiczki również chciałby czegoś się na ten temat dowiedzeć, aby mieć
    szansę na przebadanie swoich dzieci.
    joasiiik25 - ja się nie wstydzę, tego że dokarmiam moją córkę. Jednak uważam,
    że w Polsce jest teraz duży bum na karmienie piersią. Nieznajomi i znajomi
    widząc mnie z butelką jakoś dziwnie na mnie patrzą i wszystkim muszę tłumaczyć,
    że oczywiście karmię piersią, ale mam mało pokarmu i muszę dokarmiać sztucznie.
    Ja przez to nie czuję się gorsza, ponieważ bardzo kocham moją córcię. Nie
    uważam również, że przez sztyczny pokarm moje dziecko będzie gorsze. Ja też
    byłam dokarmiana (mlekiem krowim) i wydaje mi się, że jestem inteligentną
    osobą. Chciałabym jednak, aby na karmiące butelką mamy wszyscy nie patrzyli jak
    na wyrodne matki. Kiedyś ktoś się mnie zapytał, czy nie karmię aby sobie nie
    zepsuć wyglądu mojego biustu. To był totalny absurd i poczułam się strasznie
    dotknięta. No ale cóż tacy są ludzie. Nie przejmuję się takimi docinkami.
    Lidka
  • 16.05.04, 21:48
    witajcie!
    Asik - nos w gore, sama piszesz, ze leczona tarczyca nie daje komplikacji.
    musisz byc dobrej mysli, a wszystko ulozy sie wspaniale i Kamilek bedzie okazem
    zdrowia i sily.
    godivo i przyszla_mamo - sens macierzynstwa sprowadza sie do okazywania dziecku
    ogromu milosci, czulosci i wszystkich pokladow pozytywnej energii, ktora w
    sobie nosicie. nic wiecej sie nie liczy...
    pearl - my tez czasami tryskamy fontanna mleczka, maluszek wtedy nie musi sie
    napracowac - otwiera tylko buzke wink gdy co wieczor sciagam pokarm, wystarczy,
    ze raz zaciagne laktator i przez dobre kilka minut pokarm sam tryska.

    no i polowa maja za nami - przeszla nam imprezowo - moje imieniny i urodziny,
    miesiac Michala... dziewczyny! strzelila mi 30tka! boski wiek! tak dobrze dawno
    sie nie czulam i mam nadzieje, ze tak pozostanie.
    Michas rosnie nam pieknie, przynosi tyyyyle radosci, ze wlasciwie nic wiecej
    sie nie liczy i nie jest wazne.
    cosik mu jednak wyskoczylo na buzce, ma postac drobniutkich krosteczek i
    pokrylo policzki, pojawia sie takze za uszkami i na szyjce. nie jem mleka i
    jego przetworow od tygodnia, a to diabelstwo jakby sie nasililo. niczego nowego
    do diety nie wprowadzilam. lekarka i polozna kazaly przemywac rumiankiem albo
    zmiekczona woda z soda. na razie nic nie pomaga. dodam, ze maluch sie nie
    drapie.
    ostatnie dni paskudnej pogody pospacerowalismy tylko obowiazkowe 2 godzinki, a
    dzis juz spedzilismy na zewnatrz cale 5 godzin z obiadkiem w restauracji /juz
    taka nasza tradycja weekendowa/. michalek wyspal sie za wszystkie czasy,
    wykapany i nakarmiony lezy sobie w lozeczku i uderza raczkami w maskotke-
    krowke, ktora dzwoni mu slodziutko. w ogole Michalek lubi wszytsko co wydaje
    dzwieki, a jak sie porusza albo sam moze to wprawic w ruch to juz w ogole
    czysta rewelacja! kupilismy mu karuzelke z nagraniami klasykow, ktore wprawiaja
    go w dobry nastroj, lub tez plyte, ktorej sluchal via sluchawki cd-playera w
    brzuszku bedac.
    a generalnie zrobil sie z niego rezoltny, pogodny chlopczyk. kochany jest!

    we wtorek przyjezdza do nas mama mego lubego. babcia juz nie mogla sie
    doczekac, kiedy ja zaprosimy na dluzej. nawet troche sie obrazila na poczatku.
    teraz musze sie zaczac przygotowywac do obrony doktoratu, wiec przyda nam sie
    jej pomoc. nigdy jeszcze nie korzystalam z jej pomocy, wiec troche sie obawiam,
    jak to bedzie. mam nadzieje, ze wyjdziemy calo z tego. wszyscy!

    pozdrawiam, zycze przyjemnego tygodnia, udanych spacerkow i spokojnych nocy,
    buziaki dla maluszkow,
    contra
  • 16.05.04, 23:50
    Dziewczyny dziekuje za slowa wsparcia, to w tej chwili jest dla mnie bardzo
    wazne!!a to ze moj synek ma niedoczynnosc tarczycy wykryto zaraz po urodzeniu,
    w dniu kiedy wychodzilismy ze szpitala pobrano krew do badan przesiewowych, po
    kilku dniach zadzwonila pediatra Kamilka i powiedziala ze trzeba powtorzyc
    badanie, maly mial poczatki sapki, ja myslalam na poczatku ze to cos powaznego
    i ta cholerna zoltaczke!na drugi dzien dzwoni lekarka, kaze odebrac w aptece
    lekarstwa i brac miesiac, i ze to nic powaznego i ze po tych tabletkach bedzie
    oki, pozniej bylismy u niej na wizycie, zapytala tylko czy mu je podaje i
    cisza, ale ogolnie cala wizyta sprawila na nas zle wrazenie i nie wiem czy
    pamietacie jak pisalam ze zmienilismy lekarza, ale bylismy na wizycie dopiero w
    tym tygodniu, i wczoraj telefon od nowego lekarza i pytanie dlaczego mu nie
    powiedzielismy ze Maly ma ta chorobe i powinnien byc na lekach??!! ja szok
    (tabletki skonczyly sie)jaka choroba??!!okazalo sie ze dowiedzial sie o
    wszystkim jak dostal karte malego, jutro idziemy na ponowne badania, lekarz
    chce miec swieze wyniki, rozmawialam dzisiaj zalamana z moja ginekolog(jest
    Polka)powiedziala mi, ze nasz nowy lekarz jest dobrym i znanym tutaj lekarzem i
    zebym mu zaufala, i nie martwila sie Maly leczony bedzie zdrowy, wiec w to
    wierze!! przeciez musi byc dobrze a moj synek jest i bedzie slicznym, zdrowym i
    madrym chlopcem!!! Asik
  • 16.05.04, 23:53
    no i zapomnilam dodoac wlasnie ta zoltaczka przedluzajaca sie i to ze synek ma
    problemy zeby zrobic kupke to jedne z objawow tej choroby, tylko ja ja tego nie
    rozumiem, niedoczynnosc tarczycy powstaje na skutek niedoboru jodu a my
    mieszkamy 5 min od brzegu zatoku meksykanskiej!!!
  • 17.05.04, 12:59
    Witam ciepłosmile

    Cieszę się, że spotkałam się w tym wątku z tak wielką ilością zrozumienia.
    Dziękuję wszystkim mamom, które mnie utwierdziły w przekonaniu, ze nie robię
    dziecku krzywdy z tym "sztucznym: jedzeniem. Naprawdę pierwsze tygodnie życia
    mojej córeczki wspominam jako koszmar, ale głównie przez moje fanaberie! W
    końcu mama na mnie nawrzeszczała i stwierdzeniem: "czy ty chcesz sobie coś
    udowodnić, czy chcesz mieć zdrowe i zadowolone dziecko?" sprawiła, że moje
    obsesje na punkcie karmienia piersią trochę zmalały (ale niezupełnie).
    Zastanawiam się, czy problemy z karmieniem mają jakiś związek z genetyką.
    Wiem,że w mojej rodzinie żadna kobieta (mama, babcia, prababcia, dalej nie
    sięgam) nie była w stanie karmić piersią - co paradoksalne jest, bo wszystkie
    mamy dość spore baryłki. Rozmawiałam ostatnio również z moim ginekologiem - on
    też twierdzi, że jest za duża presja na naturalne karmienie - przez nią jego
    córka wyła 3 miesiące dopóki jego ambitna żona nie zrozumiała, że po prostu
    głodzi dziecko.
    Wiecie co dziewczyny, jak czytam ile macie mleka, o tych tryskających
    fontannach na metr to ogarnia mnie już teraz śmiech, bo ja laktatorem ściągam
    30 ml, 40 ml, a to i tak jest już sukces. Acha i chcę jeszcze dodać, że
    analizując już na chłodno mój pobyt w szpitalu po porodzie, dochodzę do
    wniosku, że parę błędów popełniłam na początku. Po pierwsze nie nauczono mnie
    odpowiednio przystawiać maleństwa i miałam oczywiście zjedzone brodawki, a mała
    była i tak głodna, potem zastosowałam kapturki, które przy niewielkiej laktacji
    jeszcze ją obniżają, itd, itp. Może przy drugim dziecku będzie lepiej, a na
    razie zamykam ten rozdział i ile będę mogła tyle córci dam, a resztę wyrównam
    sztucznie.
    Uff, wygadałam się Wam, przepraszam.
    A teraz biegnę po wózek, w którym słodko sobie śpi moje maleństwo. Jeszcze
    trochę pospacerujemy, a potem będzie jedzonko: 1 danie - cycuś (albo 2), 2
    danie buteleczka.
    Pozdrawiam wszystkie i życzę dużo zdrówka maluszkom i mamom (Asik_w nie ma
    takich problemów, których nie da się przejść - już tyle przeżyłyśmy - urodziły
    się zdrowe dzieciaczki i tak ma już zostać!!!).

    Pozdrawiam
    Godiva
  • 17.05.04, 15:50
    Witajcie smile
    W weekend mieliśmy podwójne świętowanie- w piątek Maciuś miał swoje pierwsze
    imieniny, a w sobotę ja urodziny, kurcze JUŻ 29! Zrobiliśmy wspólną imprezę
    rodzinną, no i nie da się ukryć, że ogólnie to po złożeniu życzeń poszłam w
    odstawkę- no ale ja nie mam takich słodkich tłustych nóżek i nie robię 100
    minek na sekundę smile
    Kiciuś miał parę dni, w które prawie w ogóle nie spał (baaardzo męczące!), a
    teraz jest dokładnie odwrotnie- od soboty głównie je i śpi, aż czasem mam
    ochotę go obudzić i rozruszać w obawie, by nie zaczął działać w nocy, no ale na
    razie w nocy też śpi.

    Asik- nie martw się, z Kamilkiem będzie wszystko dobrze. U mnie zdiagnozowali
    niedoczynność tarczycy jak miałam chyba 8 lat, wcześniej pewnie też ją miałam,
    ale 30 lat temu nie było badań przesiewowych. Brałam jakieś lekarstwa przez
    półtora roku, często jeździłam nad morze i nie ma śladu po chorobie. Więc uszy
    do góry smile

    W kwestii karmienia piersią- nie da się ukryć, że teraz panuje moda na
    karmienie piersią i jest ono lansowane dosłownie wszędzie, ale z drugiej strony
    nie spotkałam się z "prześladowaniami" matek karmiących butelką. W szpitalu tuż
    po porodzie pytali, czy chce się karmić piersią, czy butelką. Jeśli mama mówiła
    od razu, że butelką, to robiono jej co prawda krótki wykład o zaletach
    naturalnego karmienia, ale wcale nienachalnie, a potem już nie naciskano. Poza
    tym pilnowano, żeby dzieci nie głodowały, zwłaszcza w pierwszych dobach życia i
    jak matka miała mało pokarmu to położne proponowały butelkę chociaż na noc,
    żeby nie męczyć maluszków. Wydaje mi się, że presję mogą wywołać jedynie
    najbliżsi, no bo w końcu tylko oni mogą coś mieć do powiedzenia, ale jeśli z
    tej strony jest pełne wsparcie, no to już bezproblemowo. Moja mama nigdy nie
    była fanatyczką naturalnego karmienia i teraz też uważa, że czasem powinnam
    podać butlę, bo Maciuś jest taki duży i tak szybko rośnie, że pewnie mu z
    piersi nie starcza...
    Ja uważam, że nie ma znaczenia czym się karmi, jeśli się to robi z miłościa i
    oddaniem. Mnie i siostrę mama karmiła piersią tylko przez miesiąc i nie
    miałyśmy nigdy z tym żadnych problemów, nie chorowałyśmy i miłość mamy zawsze
    była dla nas oczywista. WIęc naprawdę dziewczyny nie przejmujcie się.
    I jeszcze jedno- Godiva, ja akurat mam mleka w bród i tryskam właśnie na metr
    (przed ciążą B70, bałam się, że będzie kiepściutko smile, ale jak próbowałam
    ściągać, to była totalna porażka. Robiłam to co prawda ręcznie, bo nie mam
    laktatora i ponad 10 ml nie udało mi się wyjść, więc po kilku próbach dałam
    sobie spokój i po prostu karmię nie robiąc zapasów.
    A w szpitalu tylko raz mi pokazano jak przystawić dziecko, a potem już się mną
    nie interesowano, ale na szczęście mój ssaczek był wyjątkowo kumaty w tym
    temacie smile
    Trzymajcie się,
    Malilka i Maciuś
  • 17.05.04, 16:55
    Witajcie dziewuszki,
    mój Jędruś w czwartek skończył miesiąc, a wczoraj miał imieniny i z tej okazji
    odpadł mu w kiońcu pępek!! Myślałam, że się już nie doczekam, wisiał i wisiał,
    pomimo moich intensywnych zabiegów.
    Contra, mój też ma pryszcze na całej gębusi rozsiane, taki trądzik, kaszka, jak
    drze dziób to mu jeszcze bardziej wyłazi. Podobno to samo przejdzie - skutek
    jeszcze naszych hormonów w jego organiźmie, mam nadzieję, że nie jakieś
    uczulenie, bo w zasadzie nie stosuję żadnej diety. Jew wszystko, no z wyjątkiem
    warzyw wzdymających i czekolady.
    Przez tydzień brałam leki na bolące plecy, ale już je odstawiłam (a plecy
    niestety dalej pobolewają...), no i wczoraj wróciłam do cyca, w kapturku (nie
    dał się podejść bez). O dziwo mały przyjął zmianę bez żadnego problemu, no może
    troszkę bardziej mamę pokopał ze złości, że mu nie leci. Byłam cała szczęśliwa,
    że je, ale dziś zauważyłam, że chyba nie dojada, bądź co bądź tamto mleczko
    było bardziej treściwe. Darł się dziś caaały dzień, i chyba będę musiała jednak
    dokarmiać. No trudno....
    No a wracając do tematu mojego postu....Na pocz. lipca wychodzę za mąż. będzie
    weselicho. Aż wstyd przyznać, ale wcale mnie to jakoś nie cieszy...a) cały czas
    bolą mnie plecy i dupsko, b) mam pryszcze, takie jak mój Jędruś, albo i gorsze,
    c) jestem blada, d) zmęczona i niewyspana, e) mam połamane paznokcie, f)
    odrosty i w ogóle okropne te kudły, g) mam grube uda i dupę, h) nie pamiętam
    jak się chodzi na obcasach, i) nie mam pomysłu na suknię, fryzurę, bukiet, j)
    zdziadziałam i nic mi się nie chce........... A wesele za miesiąc i ciut,
    ciut!!!!
    A skoro już się tak użalam.....dziewczyny, czy nie macie czasem ochoty
    powiedzieć do swoich słodkich bobasków, kiedy drą się niemiłosiernie (i to nie
    z powodu kolki, czy z głodu, ale dlatego, że np nienawidzą swojego łóżeczka i
    chcą byż huśtane na rękach 24 godz/h) "nie drzyj się śmierdziuchu!!!!!"???!!!!
    Przyznam się po cichu, że ja mam takie chwile załamania i on się drze a ja po
    prostu patrzę....i oczom nie wierzę, kto to jest ten czerwony, pryszczaty,
    wrzeszczący ufok??? Czego on ode mnie chce???? Dlaczego nie mogę iść do pokoju,
    łazienki, kibelka itp., czemu on się tak wydziera???Q!!!
    Żeby nie było wątpliwości - kocham go bardzo, ale czasem po prostu nie daję
    rady...
    No, to by było na tyle, idę się może zdrzemnąć, zaraz tatuś z ufokiem wrócą ze
    spacerku i będzie wiszenie na cycu. Ja nie chodzę na spacerki przed południem,
    bo nie ma mi kto znieść tego cholernego wózka, sama nie daję rady z moimi
    plecami, ehhhhh, co za życie...
    Pa, pozdrawiam
    Sylwia
  • 17.05.04, 18:43
    cholera dziewczyny....
    urodziłam 28 kwietnia a do dzisiaj nie mam czasu poczytać wątku...
    o pisaniu już nie wspomnę
    Może dlatego, że nie mogę tak sobie zrezygnować z pracy, bo prowadzimy z mężem
    firmę, mam połączenie komputerowe z domu z firmą, no i jeśli nie karmię, nie
    odbijam, nie przewijam, nie dokarmiam i nie usypiam, lub gdy sama nie śpię...
    to jestem zmuszona zajmować się choć trochę sprawami firmowymi.
    Przyszła_mama... ja też mam czasami dość - i też mam gruby tyłeksmile ale mnie
    rozbawił twój post...jakbym tak siebie widziała, z tą różnicą, że nie mówię do
    syncia "śmierdziuchu" mówię po prostu w eter "kurwa mać" - przepraszam za
    wyrażenie. No i jak na razie mój Mateusz w przeciwieństwie do mamuśki ma cerę
    jak marzenie. W ogóle jest jakiś ładny. Mam nadzieję, że urodę odziedziczy po
    tatusiu nie po mamusi.
    O rany.... jak ja bym chciała się wyspać!!!! A tu zaraz teściowa ze spacerku z
    małym wróci....no i też będzie wiszenie na cycu.
    Całe szczęście nie mam problemu z pokarmem, za to mam problem jak nie pryskać
    tym pokarmem na swe dzieckosmile))))
    Mój mały sobie je i je, za chwilę robi przerwę wypluwając brodawkę, no a ta
    sika jak sikawka strażacka. Jezu.... zanim złapię chusteczkę - wszystko
    omleczone, dziecko zalane i zapłakane, ubranko do wymiany, biustonosz też...
    koszmar. Żadne to pocieszenie dla dziewczyn, które nie mogą karmić piersią -
    ale zacznijcie szukać zalet w karmieniu sztucznymsmile. Przynajmniej dzieci nie
    macie "omleczonych".

    Osobiście karmienie piersią jest dla mnie sprawą dość intymną i unikam jak mogę
    karmienia przy kimś. No wywalać cycka przed obcymi jest dla mnie jakieś
    niesmaczne, tym bardziej, że nie mam jeszcze wprawy w dyskretnym karmieniu no i
    jak mały płacze i wypluwa cycka to trudno tak od razu zatamować omleczanie,
    schować pierś i wyglądać "elegancko". Jednak ludzka zdolność braku wyczucia
    sytuacji nie ma granic. Wczoraj np byłam sobie na rodzinnej imprezie. Moja
    bratowa udostępniła mi w swoim domu osobny pokoik, bym mogła spokojnie
    dyskretnie, samotnie pokarmić, no ale.... mimo że w tym osobnym pokoiku
    zaszyłam się w kącik, usiadłam twarzą do ściany, tyłem do drzwi (no już
    bardziej w kącie nie mogłam siedzieć) - to.... najpierw jedna ciotka wpadła z
    aparatem fotograficznym zachwycona, że karmię! i w ostatniej chwili udało mi
    się zaprotestować (mam nadzieję, że się udało). Za chwilę wpadła druga ciotka z
    kuzynką i jej dzieckiej no i kuzyn nawet wlazł... na co zaszyłam się w stresie,
    z dzieckiem uwieszonym u cyca jeszcze bardziej w kąt... na co oni wleźli też w
    ten kąt, żeby lepiej widzieć!!!! Masakra!!!! A ja taka grzeczna... zamiast
    kurwami porzucać i powiedzieć co o tym myślę!!!! zpąsowiałam i ... karmiłam
    dalej.
    No dziś to już nie wytrzymałam.... przyszła mi do domu sąsiadka ze sprawą do
    męża - ja w tym czasie karmiłam w drugim pokoju. Jak ta zauważyła to wlazła do
    mnie... na co ja do niej: "przepraszam, ale teraz karmię" - mając na
    myśli "spadaj babsko, bo przeszkadzasz" na to ona "nie szkodzi" i wlazła tak
    żeby zobaczyć kolor oczu małego, czyli nachyliła mi się na 40 cm od cycka no i
    oglądała sobie ten kolor oczu. Szkoda, że mały nie wypluł w tym czasie cycka,
    bo by jej sikło prosto w oczy!

    Rany...może zbyt naturalistycznie tu sobie ponarzekałam... no ale jak tu się
    tak szczerze wyżalać zaczęłyście.... to też sobie ulżyłam.
  • 17.05.04, 19:45
    Igosia! Tylko chciałam dopisać, że ja też NIENAWIDZĘ karmienia na forum i nie
    rozumiem dlaczego w momencie kiedy rodzisz dziecko, nagle Twój osobisty cycek,
    staje się kuźwa eksponatem wystawionym na widok publiczny. U mnie jest
    dokładnie to samo, nawet się cholera nie zapytają, czy można, czy nie
    przeszkadzam, pakują ci łby do stanika a ty kobieto z uśmiechem przepełnionym
    matczyną miłością żongluj tymi cycami. No po prostu szlag mnie trafia.
    to tyle,pozdrawiam i następnym razem goń sąsiadkę i resztę w cholerę, ja też
    spróbuję być bardziej stanowcza.
    Sylwia
  • 17.05.04, 20:04
    dziewczyny juz 2 razy bylam zmuszona karmic synka na miescie....dobrze ze maz
    ze mna chodzi na spacerki to w razie czego mnie zasloni itp....nie lubie
    wystawiac piersi ale z drugiej strony lepsze to niz biec z dzieckiem krzyczcym
    w niebo glosy....dzis karmilam w parku na lawce czulam sie dziwnie bo bylo
    strasznie duzo mlodziezy i ja matka polka z cycem na wierzchu i z maluchem przy
    nim...Kacperek zadowolony zasnal jak zwylke przy p[iersi a my moglismy
    spokojnie wrocic do domu...


    pozdrawaiam
  • 17.05.04, 21:52
    Przyszła_mamo: jeśli chodzi o ślub, to doskonale Cię rozumiem. W ciąży
    chcieliśmy wziąć ślub w czerwcu, teraz myślę o sierpniu, ale nie wiem, czy się
    zbiorę. Niby wróciłam już do wagi sprzed ciąży, ale nadal mam mały brzuszek-
    nic pięknego. Cera jak u nastolatki (kiedy to się skończy???), blada, zmęczona,
    lekko podkrążone oczy, niewyspana- no na piękną pannę młodą zadatków nie mam smile
    A poza tym też mi się cholernie nie chce, najlepiej czuję się w wersji
    domowej wink

    Co do karmienia to też uważam to za czynność bardzo intymną i swobodnie czuję
    się tylko przy niemężu, chociaż bezboleśnie idzie mi też przy mamie i siostrze.
    Na szczęście rodzina moja i niemęża wie, że to dla mnie drażliwy temat i jak
    muszę nakarmić, to wszyscy uciekają w drugi koniec domu, mieszkania, czy
    działki, żeby mnie broń Boże nie zestresować. No ale nie na darmo całą ciążę
    powtarzałam wszystkim jak bardzo się stresuję ewentualną koniecznościa
    karmienia przy obcych, hehe smile Regularnie zdarza mi się karmić w parku, ale
    jakoś udaje mi się znaleźć ustronne miejsce, najchętniej siadam sobie pod
    drzewkiem, zasłaniam wózkiem i nikt mi do stanika nie zagląda. Chociaż raz
    trafiłam na pieszy patrol policjantów, którzy 10 minut chodzili koło mnie
    karmiącej, ledwo się powstrzymałam od jakiegoś komentarza.

    A co do cycka tryskającego mlekiem- generalnie karmię bardzo czujnie smile z
    pieluszką tetrową w pogotowiu i jak tylko małemu wypadnie sutek to od razu
    tamuję powódź. No ale jak się zakrztusi (co zdarza się przynajmniej raz w
    czasie karmienia), to nie mam czasu na dbanie o zakrycie sutka, tylko stawiam
    małego do pionu i wtedy jest masakra- mleko wszędzie, dziecko ma mokrą buzię,
    czasem nawet włosy, o ubrankach jego i moich nie wspominając. Ale wygląda wtedy
    zabawnie smile
    No i wkurza mnie, że przez to cieknące mleko nie mogę nosić niektórych rzeczy,
    bo to nic miłego jak nagle mam koszulę mokrą na piersiach sad Wkładki laktacyjne
    sprawy nie załatwiają, bo przy jasnych ubraniach wyraźnie prześwitują i wygląda
    to koszmarnie.

    Buziaki smile
  • 18.05.04, 08:23
    Witajcie!
    Najpierw do asik - głowa do góry, bądź dobrej myśli; trzymamy kciuki i
    wierzymy, że będzie ok!
    Widzę, że temat karmienia stał się na forum tematem nr 1! U mnie pokarmu jest w
    miarę, ale po kryzysie i dokarmianiu małego "nankiem" na noc (o czym pisałam
    wcześniej) zostaliśmy przy tym i mamy w dzień cycuś, po kąpieli wieczorkiem
    butla, a w nocy też cycyuś. Po butli dziecko śpi mi ok. 5-6 godzin, więc
    jesteśmy bardzo szczęśliwi, a dziecko tez zadowolone. Karmienie butelką nie
    jest "gorsze" - takie opinie to bzura. Ja jakiś czas zazdrościłam dziewczynom
    karmiącym butelką, bo pogryzione i bolące brodawki, mokre bluzki, przeswitujące
    wkładki i piersi jak krowa mleczna to nic przyjemnego. Ale na szczęście część z
    tych "dolegliwości" mija...
    Chciałam poruszyć jeszcze jeden temat - powrotu do pracy... Ja początkowo
    chciałam po macierzyńskim wziąć cały swój urlop, a potem ewentualnie wrócić do
    pracy. Wczoraj dostałam z firmy telefon, że po macierzyńskiem nie dostanę
    całego urlopu, tylko 10 dni (a 9 mam z zezłego roku!!!) i do pracy - czyli
    powrót byłby w pierwszej połowie sierpnia. Jestem załamana!!! Myślę o urlopie
    wychowawczym, bo chciałabym tak do roku być z dzieckiem, ale nie wiem... a co
    mam z nim zrobić - opiekunka?, żłobek? A potem? Czy nie dostanę wypowiedzenia?
    Napiszcie co Wy robicie i jakie macie pomysły na pozostawienie dzieci. A z
    drugiej strony co to za kretyni ustalają długość macierzyńskiego... 16 tygodni!
    To śmieszne!
    Sylwio - czemu tak krytycznie się oceniasz? myślę, że większośc z nas wygląda
    podobnie; ja też jestem blada, dostałam jakieś pojedyncze pryszcze na buzi jak
    dojrzewająca nastolatka, brzuszka też jeszcze trochę jest, odrosty... koszmar!
    ale pomału eliminuję wszystkie "paskudztwa": ćwiczę, chodzę na spacery - giną
    kilogramy, do fryzjera jestem umówiona na czwartek - zginą odrosty (hurra!),
    chętnie wybrałabym się na solarium, aby trochę się opalić, ale chyba mie wolno
    jak sie karmi - czy to prawda??? A co do ślubu, to fajny miesiąc wybrałaś (ja
    12 lipca będę miała pierwszą rocznicę)! życzę Tobie i Malilce dużo siły i
    radości z przygotowań!
    ojej! ale długi post wyszedł; przepraszam!
    p.s. u nas trwają przygotowania do chrzcin - impreza w najbliższą niedzielę!!!
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12361971
  • 18.05.04, 10:45
    Cześć,
    Ale pioruny poleciały na naszym wątku...ALe to dobrze, bo przecież czasami ma
    się taki nastrój i jużsmile
    Przyszła mamo> ROzumiem Cię w 100%, też się tak czułam przy pierwszej. TO nie
    jest żadne pocieszenie, ale może Twoje drugie dziecko będzie aniołkiem. Moja
    Emilka jest w każdym raziesmile) Ja tu o drugim dzieckum, a tu najpierw trzeba
    odchować ufoczka. Ten ufok to prześwietne określenie marudy. Podoba mi się,
    wykorzystam odnośnie mojej starszej. A co do karmienia, mnie trochę denerwuje
    to, że nie można założyć sukienki nierozpinanej. No jak my przetrwamy lato bez
    sukienek? no chyba że będziemy podnosić te sukienki do góry. A jak akurat
    będziemy w parku. Komicznie by to wyglądało. Nie dośc że biust na wierchu to
    jeszcze majtki też Hihihihi. Musisz więc pomyśleć na ślub o czymś rozpinanym
    chyba.
    A co do wyglądu poporodowego, ja już pisałam że też lepiej nie chcę wiedzieć
    ile mam na plusie, ale cóż podobno przy karmieniu traci się dziennie od 500-
    700kcal, więc powoli powoli powoli...... A włosy już sobie zrobiłam, oprócz
    tego maluję się codzennie i wręcz obsesyjnie pielęgnuję ciałko. Z tym że moje
    dziecaki śpią od około 20. już w swoich łóżeczkach i ja mam czas dla siebie.
    Chyba to jest tak że im więcej się ma obowiązków tym lepiej sobie człowiek z
    tym radzi. U mnie tak jest.
    Dorotko> Wracam do pracy od września, Julka do przedszkola, a do Emilki
    prawdopodobnie mam już opiekunkę (dobra znajoma.) Przy Julce wiżełam
    wychowawczy, ale teraz nie ma mnie już w pracy 3 lata, więc nie moge sobie
    pozwolić na dłuższą juz przerwę. Fajnie jest byc w domu z dzieckiem tak do
    roku, ale to zależy od Twojej pracy, czy możesz sobie na to pozwolić. Jak
    wiesz, że po powrocie z wychowawczego masz pracę to może zrób kompromis i weź
    sobie np. jeszcze 3-4 miesiące wychowawczego (jest niepłatny). Zostawiać w domu
    takie 5 miesięczne dzidzi to naprawdę smutne. A może możesz przejśc na skrócony
    czas pracy (jakieś pół etatu) to też niezłe rozwiązanie. NO wszystko zależy
    jakie masz stosunki w pracy.
    Uciekam, Emilka mnie woła
    mami
  • 18.05.04, 11:35
    Ja mam zamiar wrócić do pracy. Po macierzyńskim, który kończy mi się 4 sierpnia
    zamierzam wziąć urlop wypoczynkowy i od września do pracy. Pracuję na pół
    etatu, więc bardzo mi pasuje, ale niestety mały będzie musiał pójść do żłobka,
    bo jak mam płacić opiekunce, to równie dobrze mogę zostać w domu - po prostu
    nie opłaca mi się. No ale zobaczymy jak to będzie, jak mały będzie znosił
    żłobek 0 ja jestem tym trochę przerażona i już mi go żal, buu.
    Dziewczyny, mam pytanka:
    1) jak to jest z tymi pampersami u chłopców?? Ja mojemu zakładam pieluchę,
    sprawdzam czy równo, czy nie za ciasno, nie za luźno, niby jest ok, kładę go i
    dosłownie za minutę jest zlany sikami z boczku, nie zawsze się tak zdarza, ale
    często. Stosujemy Huggiesy i Pampersy, zdarza się to przy obydwu. Czy to jest w
    takim razie wina źle ułożonego pisiorka? Pomóżcie!
    2) jak nauczyć 5-tygodniowego bąka spania we własnym łóżeczku???!!! Co prawda w
    nocy śpi ze mną w dużym łóżku, wygodniej z racji cyca, ale w dzień, chciałabym,
    żeby przynajmniej dwie drzemki ucinał we własnym łóżeczku, ale jak go zostawiam
    samego, do drze dziób rozpaczliwie długo. Najczęściej się poddaję i biorę do
    pokoju np do wózka i jeżdżę aż uśnie (albo sobie po prostu leży jak ma dobry
    dzień), a czasem próbuję go przetrzymać i drze się w łóżeczku aż padnie ze
    zmęczenia, ale ja też jestem po takim koncercie nie do życia. No w końcu nie
    będzie mnie ufok terroryzował!! Pomóżcie!
    Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie,
    Sylwia i ryczek-terrorysta Jędrek
  • 18.05.04, 12:29
    Witajcie,
    Dzisiaj w nocy, tak od 5 młody tak dał mi popalić, że gdyby nie to, że wreszcie
    o 10 udało nam się zdrzemnąć na półtorej godzinki, to chyba chodziłabym na
    rzęsach. A po wieczornej kąpieli przespał pięć godzin, co jest jego życiowym
    rekordem bez jedzenia i już się cieszyłam, że wydłuża mu się przerwa nocna...
    Akurat! Nad ranem zasypiał na moich rękach, a odłożony do łóżeczka budził się i
    płakał i tak w kółko, chociaż normalnie śpi w swoim łóżeczku i nie protestuje.
    Po szóstej próbie odłożenia go zaczynam snuć nieprawdopodobne scenariusze, co
    by tu zrobić, żeby się wyspać- i wymyślam, że np. zawiozę go na noc do mamy z
    butlą mieszanki, albo że oddam go do żłobka nocnego, itd. Oczywiście niczego
    takiego nie zrobię, ale z jaką rozkoszą planuję smile
    Przyszła_mamo nie wiem, jak nauczyć spać dziecko w łóżeczku, my po prostu
    konsekwentnie od urodzenia odkładamy go do łóżeczka, no i tam śpi. Niestety
    tylko kilka razy sam zasnął w łóżeczku, musimy go usypiać poza (zwykle na
    rękach, bo wózek nie nocuje w domu) i wkładamy już uśpionego. Mam nadzieję, że
    to się kiedyś zmieni.
    Siusiaczka układaj w dół, bo jak jest wycelowany w górę, to często siusiu
    wycieka bokiem, albo górą.

    Dziewczyny po cesarkach- kiedy można zacząć robić brzuszki i w ogóle ćwiczyć
    mięsnie brzucha? Co na ten temat mówią Wasi lekarze?

    Ja zostaję w domu na wychowawczym co najmniej do końca roku, nie wyobrażam
    sobie zostawienia takiego maluszka. Pracę pewnie stracę, ale to moja
    przemyślana decyzja- dziecko malutkie jest tylko raz, a wiadomo, że posiadanie
    pracy nie jest w dzisiejszych czasach czymś stałym. Jakoś to będzie, nie będę
    teraz się tym przejmować.
  • 18.05.04, 17:51
    Ale zrobiło się u nas dynamicznie. Nie mogę sobie odmówić i też dorzucę parę
    groszy.
    Jeśli chodzi o karmienie piersią to nadal nie wyobrażam sobie wywalania cyca w
    miejscu publicznym ani przy kimkolwiek innym niż mąż czy mama. Teściowa mnie
    podglądała i było to dla mnie strasznie stresujące.

    Wygląda na to, że wraz z końcem okresu noworodkowego kończy się czas spokoju
    dla matek. Mój jak dotąd spokojny synek od dwóch dni przerodził się w "ufoka".
    Dzięki Przyszła-mamo, to dzięki Tobie zanosiłam się dziś od śmiechu, pomimo iż
    chwilę wcześniej poryczałam się ze zmęczenia i bezsilności. Rodzinę mam 500 km
    stąd, a mąż ciągle w pracy. Chciałabym chociaż godzinę dziennie być zwolnioną z
    obowiązków matczynych. Dobra już nie narzekam, przecież kocham go nad życie.

    Mag-da, ja po cesarce 5 tyg. chodziłam z wkładką, a samo krwawienie, no cóż już
    nie pamiętam ale chyba jakieś 3 tyg.

    Malilka, mój lekarz mówił, że po jakiś 6 tyg. od cesarki mogę iść na fitness.
    Najpierw pójdę jednak do niego na kontrolę (może w przyszłym tyg.).

    Dziewczyny, ja wracam do pracy od września i muszę poszukać opiekunkę (co mnie
    przeraża). Pracę mam w durnych godzinach (jestem kierownikiem sklepu) i nie
    wiem kto normalny i za normalne pieniądze zechce przychodzić i opiekować się
    moim dzieckiem podczas mojej pracy .

    Dzięki, że jesteście.
  • 18.05.04, 18:25
    witajcie.Nie wytrzymuje ...chodze cale dnie glodna z mila checia zjadlabym
    laske kielbasy, kanapke z baleronem i pomidorkiem...surowke z rzodkiewki ze
    szczypiorkiem wymieszane z smietankasad pieczonego kurczaka i wszystko to co
    jest NIEDOZWOLONE...dzis robilam dla meza obiadek( w koncu trzeba i o niego
    zadbac) pycha mielone...niestety pycha pachnialy
    dziewczyny czy wy tez macie diete?ja cale dnie malo co jem bo nie wiem co tak
    naprawde moze malego uczulic...nawet z ukochanego mleczka musialam zrezygnowac
    (przykazanie poloznej) bo niby maly dostaje wysypke...boje sie ze strace
    pokarm!!!bo wiem ze zla dieta moze sie do tego przyczynic.nie smakuje mi
    jedzenie typu:ryba na parze w warzywach czy filet z kurczaka...dla mnie to bez
    smaku wiec sobie nawet nie gotuje bo wiem ze wyladuje w smieciach...wogole to
    chyba mi sie smaki zmienily przez porod( nie wiem czy to mozliwe).maly duzo u
    czesto doi cyca a za kazdym razem wydaje mi sie,ze moje piersi sa PUSTE tzn
    dziwnie mieciutkie.co to moze oznaczac? trace pokarm?

    prosze o odpowiedz...

    asia mama Kacperka (19 dni)
  • 18.05.04, 18:52
    Joasik, dopóki mój synek nie skończył miesiąca, to się bardzo ograniczałam,
    zero nowalijek, w sumie też tylko gotowane mięso i kanapki z szynką- lepiej się
    przemęcz, już niedługo Ci zostało. Teraz jem więcej, ale chodziłam i chodzę
    ciągle głodna- karmienie to dla mnie większy wydatek kaloryczny niż siłownia.
    Jem kolację o 23 i już o 7 rano umieram z głodu, wpadam do kuchni i pochłaniam
    jedzonko jak odkurzacz. A cały czas chudnę... Nie głodź się, bo odżywianie ma
    duży wpływ na laktację. Ja przez pierwszy miesiąc miałam piersi miękkie tylko
    tuż po karmieniu, ale to różnie bywa- skoro Twój synek je i się najada, to nie
    szkodzi, że są miękkie.
  • 18.05.04, 18:56
    Cześć wszystkie mamusie ufoludków.

    Żadnych diet, już dosyć miałam po tygodniu jedzenia buraczków, marchewki i
    samych gotowanych rzeczy. Teraz nie jem tylko wzdymających rzeczy takich jak
    kalafior, kapusta, fasola. Resztę zajadam ze smakiem i cieszę się bardzo, że
    skończyłam z dietką. mała ma co prawda parę pryszczy na buźce, ale ja też i
    wiem, że to przez hormony. Mamy też ciemieniuchę, smaruję linomagiem lub oliwką
    i potem myję ( od kilku dni szamponem Nivea ), a po umyciu wyczesuję łuski. Z
    Marysią oczywiście było to samo, dlatego wiem co teraz robić. Maruda ma po
    czesaniu taką fajową czuprynę na punka.
    W pierwszych tygodniach po porodzie wyglądałam lepiej niż teraz no i miałam
    czas, żeby się wykąpać codziennie, ułożyć włosy i umalować się. Teraz w biegu
    karmię, zmieniam ciuchy i tak szczęście, że nie chodzę w piżamie cały dzień.

    Na spacerku muszę marudę nakarmić, bo w dzien je prawie co godzinkę, siadam na
    ławeczce zasłaniam kurtką cycka i nikt nic nie widzi, a jak jakaś babcia,
    policjant lub młodzież patrzy z wywalonymi gałami to rzucam spojrzenie z dwiema
    swastykami w oczach, pomaga, od razu się odwracają. Zazdroszczę tylko
    dziewczynom z niewielkim biustem, bo taki łatwiej schować, a moje cyce...
    szkoda gadać.

    Lida ma wyniki tarczycowe nienajgorsze ( ja sama nie mam tarczycy i jestem na
    prochach ) będziemy musiały je kontrolować. W naszych polskich szpitalach robią
    badania tarczycowe w 5 dobie po porodzie ale to i tak nie wszystkim
    dzieciaczkom, ja musiałam się dopominać, żeby zrobili małej badanie. Asik nos w
    górę, dobrze, że tak wcześnie wykryli choróbsko, będą małego leczyć i będzie na
    pewno ok.

    Joasik, jakby twoje piersi maiłyby być ciągle takie jak po porodzie chybabyć
    przestała szybko karmić, to naturalne, że robią się mięciutkie. To znaczy, że
    mleczka jest teraz akurat.

    Co do powrotu do pracy to ja nie mam gdzie wracać, bo umowa mi się skończyła z
    dniem porodu ( i bardzo dobrze). W życiu nie wróciłabym dopracy zostawiając 5-
    miesięcznego bąbelka obcej osobie, szczególnie, że po opłaceniu przedszkola i
    opiekunki to akurat byłaby cała moja pensja. Z Marysia byłam w domku 2 lata i 9
    miesięcy i nie żałuję, że pomimo słabej sytuacji finansowej zdecydowałam sie na
    takie rozwiązanie. Teraz jest tak samo, dziecko tylko raz jest małe. Wiem, że
    pewnie zmyjecie mi głowę i że mam niepopularne poglądy, ale ja tak to czuję, a
    znam też osoby, które pod koniec urlopu macieżyńskiego zmieniały decyzje w
    sprawie powrotu do pracy.

    Życzę wszystkim żeby podjęli decyzję w zgodzie z samym sobą, bo to właściwie
    jest najwazniejsze.
    Pozdrawiam i już nie przynudzam.
    Zosik
  • 18.05.04, 19:50
    Jak dobrze wiedzieć że nie jestem jedyna!!!

    Nasze dziecko właśnie przechodzi etap "ufoka".
    Dosłownie zastanawiam sie czy gdzies podczas spaceru nie zamienili mi córki.
    W nocy spi cudownie (oczywiście najchetniej z nami przy mamy cycku)ale w dzien
    to normalnie jestem załamana...
    Jak juz rano ja nakarmie to czasem po włączeniu suszarki pośpi 40 minut że
    zdąże sie ubrac i cos zjesc ale czasem to nie mam czasu i w biegu robie
    wszystko,bujam wózek i wylatuje na spacer.
    Na spacerze oczywiście jak najwieksze wyboje bo inaczej syrena.
    Tragedia.Tak płacze że przedwczoraj ochrypła i teraz skrzeczy.
    Meczy mnie że ona sie tak meczy i nerwy mi puszczają po kilku godzinach i wtedy
    albo klne pod nosem albo zostawiam ją na kilka minut rycząca i wychodze bo nie
    ręcze za siebie-juz kilka razy konkretnie jej przemówiłam do słuchu że może
    łaskawie przestała by wyć ale zaraz potem było mi głupio.

    Co do karmienia to ja tez jestem z tych co nie lubią wywalac cyca na wierzch i
    tez trąbiłam o tym w czasie ciązy wiec jak mam karmić to inni uciekają smile)
    Nie wiem czy tez sie nie złamie i nie kupie Nana dla małej-nie wiem czy uda mie
    sie sciągnąć mleko na czas jak bedziemy na weselu i może lepiej dać jej wtdey
    to-sama nie wiem.

    Jeśli chodzi o diete to ja raczej przestrzegam-gotowane,nie przyprawiane itd
    ale mi to odpowiada.
    Dzięki temu zostały mi juz tylko jakieś 3-4kg do zrzucenia.
    Ale dzis sie złamałam i zjadłam wafelka w czekoladzie-miałam wybór-albo sie z
    rozpaczy porycze albo wciągnę coś słodkiego.

    No tak i tyle pisania.
    Syrena sie właczyła
    Uciekam

    Pozdrawiam
    Gosia
  • 18.05.04, 20:43
    Witam Mamy, te zmeczone i te troche mniej.
    Alez sie usmialam z ufoka! Ja tez tak miewam, jak Ewa wlaczy syrene, a ja nie wiem dlaczego, albo ssie juz czwarta godzine, jest polnoc i ja chce juz spac. Jak placze robi sie cala czerwona i ma baaardzo duza buzie. A potrafi tez miec takie malenkie usteczka...
    Ale jak spi, to jest przesliczna. Gdzies czytalam, ze dzieci nie spia za malo, tylo problemem zwykle jest to, ze nie spia wtedy, kiedy tego chca ich rodzice.
    Bylam dzis z Ewa po raz pierwszy u lekarza, bo wystraszylam sie co to ja zsypalo na buzi. Wydawalo mi sie, ze to potowki, ale bylo tego bardzo duzo i na dokladke na glowce tez. Lekarka (zreszta bardzo sympatyczna) potwierdzila, ze to potowki, kazala myc Mala w nadmanganianie potasu, w rumianku lub rzadkim krochmalu. Poprobujemy.
    No i wage mamy niezla - 4600g (za trzy dni konczy miesiac, urodzeniowa - 3800g)
    Tak wiec chyba jej nie glodze, zreszta waleczkow jej przybywa, a ubranek ubywa - bo wyrasta.
    Co do karmienia piersia, to w szpitalu dokarmialam sztucznym jak trzeba bylo, co ma sie dziecko meczyc. W domu mam na wszelki wypadek paczke Bebika, jednak mam nadzieje, ze nie bede musiala go otwierac. Ale jakby trzeba bylo, to bede ja karmic butelka. Najwazniejsze, zeby nie byla glodna, zeby sie nie meczyla z powodu mojej glupoty i uporu! (W szpitalu w jedna noc meczylysmy sie do trzeciej, potem sie poddalam, pielegniarka Ewe dokarmila i poszlysmy szczesliwe spac).
    Przyznam sie po cichu, ze wybralam karmienie piersia z lenistwa, jak sobie pomysle o myciu i sterylizacji butelek i innych naczyn... A tak, wyciagam cyca i juz!
    Fajnie opisujecie "fontanny mleczne". Mnie sie to wczesniej nie zdazalo, bo karmilam na lezaco. Teraz czasem karmie na siedzaco i zdarza mi sie omleczyc Ewe i wszystko wokol. Za pierwszym razem obie bylysmy zaszokowane. Wyglada wiec na to, ze na lezaco jest troche inne cisnienie w piersiach i to sie nie zdarza. Mozecie sprawdzic.
    Na pocieche butelkowym mamom - ja sie trzese nad wszystkim, co jem (szczesliwie niepotrzebnie), a Wy mozecie jesc wszystko bez obaw o malenstwo, nawet czekolade wink
    Co do obnazania sie publicznego, to jeszcze nie bylo potrzeby, ale mysle, ze jakos dam sobie rade. Dzis w przychodni nie wiedzialam jak Ewe uciszyc, to wsadzilam jej cyca i oczywiscie zadzialalo. W parku tez nie bede sie przejmowac innymi, ale zeby mi tylko moi studenci sie nie napatoczyli...
    A co do usypiania, to czesto mam problem. Najczesciej jest tak, ze Ewa usypia przy cycu i wtedy zwykle udaje mi sie ja odlozyc do lozeczka. Spala ze mna tylko w szpitalu. Teraz troche bym sie bala, ze spadnie z lozka. Chcialabym, zeby zasypiala sama w lozeczku jak Alex. No coz, trudno, i tak nie jest zle, bo jak juz zasnie to spi w nocy dlugo.

    Ale sie rozpisalam, przepraszam. Ale Ewa wlasnie spi obok i mialam troche czasu, a to sie nieczesto zdarza.

    Zycze wszystkim pieknej pogody i milych spacerkow!
    Monika i Ewa (jutro 4 tyg.)
  • 19.05.04, 07:20
    No to chyba inwazja ufokówsmile A już myslałam, że jesteśmy jedyni. Wczoraj np.
    cały dzień kwęczenie, stękanie itd, w nocy 3,5 godz. koncert sad Na dodatek
    jutro idziemy na szczepienie i aż się boję co to będzię.Mam nadzieję, że ominą
    nas dolegliwośći poszczepienne. No właśnie czy któras z Was już szczepiła
    malucha? Jakich objawów można się po nim spodziewać , no i jak sobie z nimi
    poradzić???
    Co do wyglądu to mam podobne odczucia jak niektóre z Was - delikatnie mówiąc
    kiepsko no i niezbyt duzo czasu by temu zaradzić , o wadze nawet nie wspominam
    bo na samą myśl o tym chce mi się wyć.

    Igor rośnie jak na drożdżach,co widać choćby po ubrankach , w kóre w
    większości się już nie mieści, jutro w przychodni go zważą to będę wiedziała
    ile konkretnie mu się przybrało.

    To tyle , idę prasować.

    Nika
  • 19.05.04, 12:16
    Czesc dziewczyny,
    Dlugo sie nie odzywalam, poniewaz niestety mam zapalenie piersi. Myslam ze mnie
    to nie spotka moj maly pije duzo i czesto i nie wiem dlaczego przedwczoraj
    obudzilam sie z bolaca piersia. Zaraz potem goraczka prawie 40 stopni. Obecnie
    jade na antybiotykach i dzis zauwazylam u Henrysia czerwona wysypka na brzuchu.
    Nie mam pojecia od czego. Modle sie tylko o to, zeby to nie bylo uczulenie na
    penicyline.
    Pozdrawiam serdecznie
    (w nienajlepszym dzis nastroju)
    Magda
  • 19.05.04, 12:56
    Hej dziewczyny

    odzywam sie tak szybcioszkiem po paru dniach milczenia..
    Asik, trzymaj się, jak sama piszesz jest to wyleczalna..przesyłam wiele
    optymizmu
    Magda, zapalenie piersi bolesne jest napewno, ale minie...

    a teraz cosik o nas. Zuzia w niedziele skoncyz 8 tygodni. Dzisiaj pierwszy raz
    przewruciła sie z brzuszka na plecki sama, nie wiem czy to wyczyn, czy dzieic w
    tym orkresie już to robią, ale jestem i tak z niej dumna

    Czytam Wasze posty i zaczełam sie zastanawiac, bo ja nie mam jakies diety, fakt
    ż enie jadam smażónego, ale przyprawy takie jak oregano, bazylia, pieprz uzywam
    normalnie, oczywiśice nie że sypie tego tony, ale tak dla smaku...No jedynie
    zuzia ma jakies kropeczki i tu u któres z was przeczytałam, ze może to
    pomidory, a ja ich jadłam wielkie ilośic, wiec to moze to...reszte jadam tak
    jak jadałam i pozwalam sobie na czekoladkę nawet, bo mnie skręca jak nie zjem
    jej kilka dni..

    a co do ciuszkó to takze jeszcze w ie nie wchodze, zostało mi gdzies jescze 5
    kilo do zrzucenia i najwiecej mam w tyłku i w brzuchu...zobacyzmy,waga leci
    stopniowo gdziec 0,5 kg na tydzien....jak bedzie dalej nie wiadomo. Nie mam
    takich napadów wilczego głodu jak niektóre z Was...może dlatego, ze nawet przed
    ciąza i w czasie nie jadłam bardoz dużó, a napady jedzenia miałam bardzo
    rzadko...

    Ok musze kończyć gdyż ide na spacerek...Pozdrawiam serdecznie Was wszystkie i
    wasze maluszki...przepraszam z ablędy i literówki ale sie spiesze, aby mała mi
    sie nie obudziła, bo ktoś wlaśnie zaczął wiercic...


  • 19.05.04, 17:36
    Witamsmile

    Co do diety, jak wiecie ja karmię systemem mieszanym, więc i tak nie mogę sobie
    pozwalać na różne specyfiki i bardzo uważam na to, co jem. Nie tknęłam jeszcze
    pomidora, nowalijek, ba o czekoladzie nie wspomnę, a łasuchem byłam i jestem
    (pozwalam sobie na herbatniki), więc to nie jest tak do końca, że butelkowe
    mamy to mają fajnie. Ja muszę oprócz stosowania diety jeszcze myć i
    sterylizować butelkismile)) Więc o lenistwie nie ma mowy. Kilogramów za to też mam
    jeszcze z 5 do zrzucenia. Włosy, hmmm, w ciąży nie obcinałam wcale z myślą, że
    i tak po porodzie będą mi wypadać garściami, więc będę mieć przynajmniej co
    obcinać...
    Co do szczepienia, to moje dziecko ma je za sobą już dawno (jutro kończy 10
    tygodni). Miała szczepionkę państwową, a dodatkowo wzięłam jej Hiberix. Też
    miałam obawy co do zachowania małej po szczepieniu, ale była wspaniała. Płakała
    tylko przy ukłuciach (aż trzy - w rączkę i w obie nózki). Potem cały dzień była
    strasznie ospała, ale chciała spać tylko w moich ramionach - brzuszek do
    brzuszka. Ogólnie była słodka.
    Dziś byłyśmy z małą na USG bioderek. Lekarz stwierdził "prześliczne bioderka" i
    mnie tym powalił, ale na dokładkę mój mąż stwierdził, że to pewnie po nim i
    dopiero mnie rozbawiłsmile. Profilaktycznie mam stosować szerokie pieluchowanie,
    ale do kontroli nie trzeba już iść.

    Pozdrawiam wszystkie
    Godiva i moje dziecię tomkow.w.interia.pl/ewa/
  • 19.05.04, 18:25
    Czesc.Mam chwile czasu bo maly wlasnie usnal mi na rekach a raczej na ramieniu
    tak twardo ze po odlozeniu do lozeczka nawet sie nie zorientowal.Moj synek
    jutro bedzie mial 3 tyg az ciezko mi uwierzyc ze 3 tyg temu go urodzilam..jak
    ten czas leci smile Ja dzis kupilam sobie spodnie w koncu moge kupowac takie jak
    mi sie podobaja a nie takie jakie musze czyli ciazowe...na usg bioderek idziemy
    3 czerwca u nas w Rzeszowie trzeba sie rejestrowac z duzym wyprzedzeniem i
    najblizsza wizyta byla dopiero w tym terminie.no trudno...wogole czerwcie to
    bedzie dla mnie znaczacy miesiac mam 17.06 zglosic sie z malym do szpitala na
    kontrolne usg serduszka (chodzi o dziurke niby jest powiekszona) boje sie
    strasznie mimo iz lekarz ktory mi to oznajmial (na drugi dzien po porodzie0
    powiedzial,ze mam sie nie martwic ze to nic groznego i pewien jest ze sie
    ladnie zmniejszy...oby no i w czerwcu mam sie niby bronic mgr...ale czy dam
    rade?jak na razie to martwie sie ropiejacym oczkiem.bioderkami i
    serduszkiem...wiem,ze o sobie tez musze myslec ale synek w tej chwili
    przyslania mi caly swiat...a obronic sie moge we wrzesniu


    sorki ze tak sie rozpisalam
    pozdrawiam serdecznie
  • 19.05.04, 19:53
    Witajcie,
    Jeśli chodzi o dietę, to ja też nie jem smażonych rzeczy, pomidorów, nowalijek,
    ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie jeść słodyczy. Jem na szczęście tylko te
    w miarę najlepsze dla maluszka, tzn ciasto drożdżowe i zwykłe herbatniki, no i
    dodatkowo niestety czekoladę- ale białą, bo ma najmniejszą zawartość kakao.
    Kurczę, przed ciążą nie znosiłam słodyczy, zaczęłam jeść w ciąży i myślałam, że
    po porodzie mi przejdzie i nic- nadal mam ochotę. Mam co prawda już wagę sprzed
    ciąży, no ale kiedyś skończę karmić i co wtedy- nadal będę słodyczowym
    łasuchem, wtedy już tyjącym??? Nie chcę, buuuu...

    Widzę, że nasze dzieciaczki, te które już wyrosły z okresu noworodkowego nieźle
    dają nam popalić. Wczoraj mój niemąż po pracy załatwiał różne rzeczy i wrócił
    do domu dopiero po 22, a Kiciuś nie spał, marudził i płakał odkąd wróciliśmy ze
    spaceru, czyli tak od 15. Całe popołudnie musiałam go nosić na rękach i tulić,
    nie miałam czasu ani na kanapkę, ani na siusiu- koszmar. Zasnął dopiero po 21,
    a ja padłam jak nieżywa niedługo po nim, bo od 5 rano do 10.30 było to samo.
    Już się bałam, że dzisiaj będzie powtóka z rozrywki, ale na szczęście ładnie
    spał w nocy i przez cały dzień był bardzo pogodny i nawet nie zapłakał. Jutro
    idziemy na szczepienie, mam nadzieję, że nie będzie go bardzo bolało. A usg
    bioderek mamy pod koniec maja- w Centrum Zdrowia Matki Polki robią usg dopiero
    w 7 tygodniu, mam nadzieję, że to nie za późno.

    Wiecie co, w całej opiece nad dzieckiem najbardziej męczy mnie konieczność
    codziennego chodzenia na długie spacerki. Na początku je uwielbiałam, zwłaszcza
    że od 7 miesiąca ciąży musiałam leżeć, ale teraz zaczęło mnie po prostu nudzić
    codzienne chodzenie w powtarzające się miejsca, do tego aż na 3 godziny,
    podczas gdy ja po ciężkiej nocy miałabym ochotę walnąć się na kanapę przed tv.
    Moja mama przyjeżdża raz w tygodniu i idzie z nim na spacer, ale nie mieszka
    specjalnie blisko, więc więcej nie jest w stanie. Oj z chęcią oddałabym komuś
    te spacerki, zwłaszcza że dziecko wtedy śpi, więc i tak mu pewnie wszystko
    jedno, kto pcha wózek.

    A poza tym dzidziuś jest przekochany, najbardziej w czasie karmienia o
    pierwszej w nocy- nie wiem dlaczego, ale zawsze jak się wtedy budzi, to jest
    tak słodki, że oboje z niemężem aż piszczymy z miłości do niego.

    Uciekam, bo już buczy z głodu smile
  • 19.05.04, 22:31
    Ach Malilko, tylko pozazdrościć Tobie, że wróciłaś już do swojej wagi. U mnie
    jeszcze ok. 5 kg; buuuuu... na początku po urodzeniu waga spadała
    błyskawicznie, a teraz coś wolniej; i ten okropny cellulitis - macie pomysły
    jak z nim walczyć, bo mam wrażenie, że kremy i balsamy tu nie pomogą sad
    ja spacerki uwielbiam, tym bardziej, że wiem, że moje ciało też ich
    potrzebuje smile
    a co do diety to ja nie stosuję jakiejś drastycznej; oczywiście uważam na to co
    jem; ze słodyczy: tylko herbatniki - tak kazała lekarka, po wysypce jaką miał
    Kamilek na całym ciele;
    dziś byliśmy na szczepieniu: Kamiś płakał mocno, aż ja miałam łzy w oczach, ale
    potem było ok; teraz spi i gorączka na razie nie wystąpiła;
    chyba też ucieknę do łóżka...
    acha, dziewczyny czy chodzicie na solarium? jakoś taka blada jestem i chętnie
    poszłabym troszkę, ale nie wiem czy to nie zaszkodzi... opinie są różne: jedni
    mówią, że można inni, że nie... już sama nie wiem...
    życzę wszystkim i sobie teżsmile spokojnej nocy
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12361971
  • 20.05.04, 10:37
    Dziewczyny, nie wiem co się dzieje z moim dzieckiem. Ciągle marudzi, płacze,
    strasznie często domaga się jedzenia pomimo że naprawdę głodzone nie jest.
    Przybiera po 0,5kg na tydzień i wygląda jak księżyc w pełni. Ulewa się mu a
    krzycząc i szukając dzióbkiem domaga się dokładki. W trosce o jego brzuszek
    staram mu się wydzielać ale jest to dość trudne. Myślałam, że może mam słaby
    pokarm, ale jeśli tak to moje dziecko nie byłoby w tej chwili takie grubaśne.
    Staram się czasami oszukiwać go herbatką koperkową, jednak nie zawsze się to
    udaje. Co robić?!
    A co sądzicie o zostawieniu krzyczącego malucha sam na sam ze sobą w łóżeczku?
    Wcześniej wydawało mi się to okrutne, ale w tej chwili łapię się na tym że
    chociaż na 15 min zostawiam, bo moje nerwy mówią dość. Czy ciągle tulone i
    bardzo kochane dzieci czują się samotne lub zaniedbane? Tyle piszą o tym żeby
    nie zostawiać maluchów, bo się to może odbić na ich rozwoju emocjonalnym. Ale
    zastanawiam się czy dziecku, któremu się nigdy nie odmawia, nie zrobi się
    większej krzywdy. To takie moje przemyślenia po kilku dniach ciągłego noszenia
    i uspokajania. Mam zakwasy, w domu trolownię (bo nie mam czasu żeby sprzątnąć),
    jestem zaniedbana i zmęczona. Ratunkuuu!
  • 20.05.04, 13:46
    Witam wszystkich,
    U mnie wreszcie dobrze, piers juz nie boli, goraczki nie ma, mozna zyc.
    Chcialam pocieszyc wszystkie nazekajace na swoja waga, ja mam do zrzucenia 10
    kilo (10 juz poszlo). Oczywiscie nie mieszcze sie w zadne spodnie i chodze tylo
    w sukienkach. Nic nie kupuje bo mam nadzieje ze szybko schudne. Jestem naiwna?
    Moj Henryczek caly nadal zsypany i nie mam pojecia dlaczego. Nie przestrzegam
    jakies specjalnej diety ale ostatnio nie zjadlam nic czego nie jadlabym
    wczesniej. U lekarza jeszcze nie bylam, nie wiem co on moze mi pomoc.
    Jagna moje dziecko tez ma takie ataki placze i chce jesc co godzine, na
    szczescie nie trwa to zbyt dlugo wiec jakos sobie radze.
    U nas w Londynie wrecz upal 23 stopnie i oczywiscie nie wiem jak ubierac malego
    w ksiazce pisza zeby zakladac czapke wiec zakladam i przykrywam go cienkim
    przescieradelkiem. Niestety jako jedyna, wszystkie dzieci tutaj so wozone w
    samym body nawet takie malutkie jak moje. Nie wiem co myslec.
    Pozdrawiam serdecznie
    Magda i Henryczek prawie 3 tyg
  • 20.05.04, 18:00
    Jagna, ja mojego ufoczka zostawiam w łóżeczku, nawet jak płacze. Jestem
    naprawdę twarda - już się nauczyłam. Najedzony, w gaciach sucho, po spacerku -
    ma spać. Najczęściej po dość długim beku zasypia biedaczek. No zal mi go
    bardzo, szczególnie jak po takim płaczu szlocha nawet przez sen. Ale ponieważ
    przez cały dzień jestem sama, muszę od czasu do czasu coś zjeść, sprzątnąć (po
    łebkach, niestety), wyprać, nakarmić kota i sprzątnąć jego siki ze ściany, bo
    sierota nie trafia do kuwety (złośliwie -jestem przekonana). Jakbym miała
    Jędruszkę tak nosić i tulić dzień cały, to już by mnie chyba nie było, bo i
    teraz wyglądam jak zombie. No ale żeby nie było-na tulenie i noszenie też jest
    czas, tylko nie chcę, żeby mnie terroryzował.(teraz się pewnie gromy na mnie
    posypią...).
    Martwi mnie wysypka małego-ma całą buzię, główkę i uszy obsypane. Byłam u
    lekarza - ponoć jest to rumień, raczej nie alergia pokarmowa. Może jakś
    czapeczka była źle wypłukana, sama nie wiem gdzie szukać przyczyny. Mam jakąś
    maść zrobioną z wit. A, zobaczymy. Biedniutko wygląda z taką tłustą
    zakroszczoną buziuńką.
    Dzisiaj wielki dzień. Normalnie karmię małego przez kapturki, bo z cyca nie
    chciał od początku. A dziś mówię mu - albo łysy cyc, albo głodujesz. No i
    opędzlował obydwa bez kapturków. Ale co się przy tym nabeczał, nazłorzeczył,
    nakopał to jego. Ale jak widać można wink Tyle tylko, że niestety dla mnie to
    kapturki są zajebiście wygodne. Mały leży na podusi, przyssany, a ja mam dwie
    ręce wolne, a przy cycu co chwilę odpadał, musiałam mu wciskać cyc, głowę
    przyciskać, masakra. Zobaczymy, jak to dalej będzie,
    to tyle, lecę bo się obudził
    Sylwia
  • 20.05.04, 21:55
    Pszłam z moim głodomorkiem-marudą do pani doktor i okazało się, że się cudnie
    rozwija i mam go karmić ile sobie życzy. Jak się uleje i szuka dziobem to
    dopompować. Dziś po południu, po karmieniu młody nadal się awanturował a ja już
    nic nie mogłam wyprodukować, zrobiłam więc butlę. Nikodem dojadł 10ml i
    podziękował! I tyle szumu o te parę łyków. No, widocznie nie mógł bez nich żyć.
    Tak więc zapowiada się powolne rozstawanie z cycusiem. Zaczęło się od 50
    dodatkowych ml na dobranoc, a teraz mam już braki popołudniu. Ale cieszę się,
    że mogłam w ogóle karmić piersią, bo poza przeciwciałami jest w tym coś
    magicznego. Poza tym pewnie już nigdy w życiu nie będziemy z sobą tak blisko.

    Nasza wysypka z buźki zaczęła schdzić na szyjkę i tułów. Zmieniamy mydło i
    oliwkę na oliwę z oliwek. Ponadto mama rezygnuje z ostatniej przyjemności -
    odrobinki czekolady od czasu do czasu. W poniedziałek robimy usg bioderek i
    głowy, potem morfologia i szczepienie. Pani dr przepisała nam maść przeciw
    bólową na okoliczność szczepienia, tak więc mam nadzieję że zniesiemy je
    dzielnie.

    Przyszła-mamo, mój syn od początku kapturkom powiedział zdecydowane "nie", no
    ale cóż, faceci tak mają.

    pozdrawiam (już w nieco lepszej formie)
  • 20.05.04, 22:09
    Witajcie!
    Jagno, cieszę się, że jesteś w lepszej formie; dobrze, że nie martwisz się
    brakiem pokarmu; to chyba jest trochę tak, że im więcej się o tym myśli, tym
    gorzej jest - tak bynajmiej było u mnie - jak ciągle przeżywałam, że pokarmu
    mało, to rzeczywiście mało go było a jak stwierdziłam (po waszych postach), że
    zawsze jest jeszcze butla i juz nie myślę o tym tak rozpaczliwie pokarm sam się
    unormował (został tylko nan na noc, ale to z wygody - Kamiś śpi po nanie ok. 5
    godzin, a wczoraj pobił rekord, bo spał od 22 do 4.30!!! więcej takich nocek
    poproszę i wszystkim takich nocek życzę!)
    U nas trwają przygotowania do chrzcin, które już za 3 dni! Jejku ile roboty -
    dobrze, że mama z teściową pomogą, bo nie wyobrażam sobie samej przygotować
    taką imprezę (a będzie 20 osób - liczę wszsytkich tj. mojego Kamilka też i jego
    dwa tygodnie starszą kuzynkę też). Mam nadzieję, że w kościele nie będzie
    koncertu płaczu wink
    Pozdrawiamy!
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 20.05.04, 23:34
    Cześć,
    Z tego co czytam, to wydaje mi się, że jest jakaś epidemia u naszych maluchów
    na całodzienne płakanie. A już myślałam, że to tylko moja Inga jest tak okropna
    od dwóch dni. Już sama nie wiem co mam z nią robić. Dzisiaj dała mi popalić
    przez cały dzień. Płakała, spała po 15 min., a jednocześnie w czasie tego snu
    również płakała. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Może to te gazy ją tak
    męczą. Byłam dzisiaj do tego stopnia wykończona, że aż wstyd się przyznać, ale
    miałam ochotę zrobić krzywdę mojej córce. W końcu koło 17 zasnęła i udało mi
    się jakoś opanować. Obudziła się o godz. 19 i do tej pory nie śpi. Mam
    nadzieję, że w nocy będzie spać.
    We wtorek byliśmy na kontroli wagi i mała bardzo ładnie przybiera na wadze i
    nawet okazuje się, że za ładnie i pani doktor kazała ograniczyć ilość podawanej
    mieszanki. Byliśmy również na kontroli bioderek i wszystko jest w porządku,
    nawet nie potrzebne jest szerokie pieluchowanie.
    Za to wczoraj byłam z córcią w kinie na seansie dla mam z dziećmi. Uważam, że
    to bardzo fajny pomysł, szkoda tylko że takie seanse odbywają się w środku
    tygodnia o 12, ponieważ chciałabym się np. na film wybrać razem z moim mężem,
    ale on w tygodniu pracuje. Jednak dla mnie to była fajna przygoda i nawet
    Ingusia bardzo ładnie się zachowywała, pomimo że nie spała przez cały seans.
    To na razie tyle, czas nakarmić płaczkę i położyć ją w końcu spać,
    Lidka
  • 21.05.04, 13:14
    Cześć Mamusie!!!

    no to zacznę od tego, że także jak jedna z Was, nie biore Zuzi za każdym razem
    jak zaplacze. Jestem konsekwentna, wiec jak troche kwili to sie nie rzucam do
    łóżeczka aby wziąść ja na rączki, jak wiem, ż ejest nakarmiona i ma sucha...jak
    nie ejstem pewna to sprawdzam sytuacje na froncie i czekam na dalszy rozwój
    wydarzeń, czy będzie wrzask do nieba czy sie uspokoi..jak jest spokojniejsza to
    leży nadal, jak wyje to wtedy ja biore. takze jestem caly dzień sama wiec trzeb
    asobie jakoś radzić, a te brzdące to wiedza, jak mamuskami manipulowac, niechja
    poczuja, ze placz to od razu rączki, wiec nie można ich na chwilkę
    odłożyć...Napewno gdyby mój mąż byl całyd zien z nami, to o takim placuz nie
    byłoby mowy, predzej ja i walizki wylądowalyby za drzwami mieszkania, takie
    oczko tatusine jest nasza kruszynka. Myslę sobie, ze ta konsekwencja jest
    dobra, oczywisice nie myślcie, ze ja głodż,e czy nie kocham..Kocham ja bardzo
    mocno, ale kilka łkań nie zaszkodzi, kiedy sobie leż sama...przynajmniej ja tak
    uważam.

    Co do nowości, to już wiecie ż e Zuzia ma bardzo wrażliwą skoę, po grzybie na
    pupci i jakieś egzemnie na twrzy, teraz przyszedł czas na ciemieniuchę,
    zaczynam sie zastanawiac, czy sa ejszcz ejakies inne dolegliwośic skórne, bo
    jak tak, to chyba prędzej czy później będe musiała sie z nimi zmierzyc...kolek
    mala nie miała i nie ma , ale skóra jej to istna arena dla popisów mamy i jej
    dbałości o niemowleca powłoke......

    A tak poza tym, to mała śpi ładnie w nocy w dzien coraz wiecej czasu ma otwarte
    oczy i skora jest do patrzenia. dwa dni temu przewróciła sie na plecy z
    brzuszka sama...Słucha i nasłuchuje...a wczoraj zrobiła pierwszy raz zeza, ale
    nie do srodka, bo ten robiła i robi... tylko na zewnatrz i był to smieszny a
    zarazem nieprzyjemny widok. i tyle u nas, wysypiamy sie i humor nam dopisuje...

    pozdrawiam Was serdecznie, zyczac miłego dnia i całego wekeendu
  • 21.05.04, 14:27
    Mały przy cycku, więc jest chwila na poczytanie...
    Lidko - ja też chciałabym się wybrać do multikina z Kamilkiem, ale boję się, źe
    będzie płakał cały czas i zakłócał wszystkim oglądanie; napisz coś więcej jak
    tam jest, czy dzieci mocno płaczą i czy to przeszkadza.
    Opolanko - gratuluję zwinności małej; u nas jeszcze nie ma przewracania się z
    brzuszka na plecki i odwrotnie; a co zeza, to mój maluch też robi, na początku
    strasznie się tym przejmowałam, ale ponoć do 3 m-ca to normalne. Jeśli chodzi o
    pielęgnację skóry dziecka, to jak u nas się coś pokaże, to najpierw skonsultuję
    to z Tobą - chyba jesteś największym expertem w tych sprawach...
    Pozdrawiamy!!!
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 21.05.04, 14:32
    Witajcie smile
    Wczoraj byliśmy na szczepieniu- to był koszmar, zwłaszcza dla mnie. Kiciuś po
    ukłuciu tak nieludzko zawył, jak nigdy dotąd, że ja się omal nie rozpłakałam.
    Mały dostał potem cycusia i się uspokoił, a ja długo nie mogłam dojść do
    siebie smile Później marudził przez 2 godziny, a jak już zasnął, to jak aniołek-
    budził się równiutko co 3 godziny, jadł i od razu zasypiał i tak od wczoraj od
    19.00 do dzisiaj do 10. Ja zasnełam o 20.00 wyczerpana kilkoma dniami płaczów i
    marudzenia, więc po takiej nocce jestem wyspana aż miło.
    Rany, mój synek waży już 5.950- najchętniej zaczełabym go odchudzać, bo za
    chwilę nie będę miała siły go nosić, no ale on jest tylko na piersi, więc nie
    mam jak. Na szczęście troszkę spowolnił tempo przybierania- przez pierwszy
    miesiąc tył 500g na tydzień, teraz już tylko 250g/tydz, więc może wreszcie
    troszkę przystopuje.
    Poza tym wydaje mi się, że przechodzę kryzyzs laktacyjny drugiego miesiąca- no
    może nie kryzys, ale obniżenie laktacji. Dotychczas mały najadał się tylko z
    jednej piersi i było ok, a teraz coraz częściej zdarza się, że musi dojeść z
    drugiej piersi. No mam nadzieję, że wszystko się unormuje, zanim zje z obydwu i
    zawoła JESZCZE! smile
    Buziaki
  • 21.05.04, 16:34
    My również bylismy wczoraj na szczepieniu. Podczas samego szczepienia nie było
    tak najgorzej, dopiero później, po jakiś 3 godzinach mieliśmy prawdziwy lament.
    Igorowi spuchła nóżka, darł się w niebogłosy, na szczęście okłady z altacetu
    pomogły, przesiedziałam z małym na rekach prawie 4 godziny, każda próba
    położenia go , ba nawet poruszenia się kończyła się płaczem. Na szczeęście
    dzisiaj juz wszystko w porządku, jednak z lekkim niepokojem myślę o następnym
    szczepieniu.
    Mały od poprzednie wizyty tj. 2 tyg. temu, przybrał na wadze 1,5kg i jak
    stwierdziła pani doktor to dość sporo. Przepytała mnie ile mały jada i jak
    często( jadłby prawie non stop, odstawiany od cyca po 20 min znów by jad,ulewa
    a potem zaraz chce "dolewać", po jedzeniu płacze) no i stwierdziła, że pewnie
    sie przejada i stąd bóle brzuszka, jak go boli to by się uspokoić znów che ssać
    i tak wrobi się błedne koło. Przepisała Debridat, który mam podawać przed
    jedzeniem , ma to mu ułatwić trawienie, no cóz zobaczymy. Poza tym wszystko ok,
    nawet został pochwalony, że ślicznie trzyma główkę.Igor również potrafi
    przewrócić się z brzuszka na plecki, zazwyczaj wtedy gdy jest bardzo wkurzony,
    bo generalnie za leżeniem na pleckach nie przepada. Ma coraz dłuższe momenty
    czuwania, dzisaj rano przez ponad godzine rozdglądał się po mieszkaniu,
    sczególnym zainteresowaniem cieszyła się kolekcja płyt taty, który już
    kombinuje gdzie by tu ją przenieść zanim mały podrośnie i się do niej
    dobierze smile

    Igor jest teraz na spacerze z dziadkami, mam więc chwilkę dla siebie -
    teoretycznie bo spędziłam ją na doprowadzeniu mieszkania do jako takiego
    stanu, no i oczywiście nadrobiłam zaległości na forumsmile Nie zanudzam już
    dłużej, może uda mi się jeszcze coś zrobić zanim zjawi się mój skarb.

    Pozdrawiam i życze udanego weekendu Nika
  • 21.05.04, 20:46
    Witam,
    A my dzisiaj po szczepieniu. Nie było tak źle,płacz przy wkuwaniu, ale zaraz
    potem Emilka się uspokoiła. Pani pielęgniarka podając jej jeszcze dodatkową
    szczepionkę ActHib powiedziała z usmiechem do Emilki: "A oto prezencik od
    mamusi za 45 złotych" i pac jej igiełkę w drugą nóżkę. Emilka pomyśłała
    pewnie "oby jak najmniej takich prezencików" W domku po powrocie była wyraźnie
    rozdrażniona i nawet sobie popłakała i bolała ją nóżka i rączka. Od 18.00 jest
    jednak dawnym aniołkiem i nadal nie wykazuje żadnych cech ufoczka. Śpi smacznie
    po kąpieli w swoim łóżeczku. Nika, Malilko> Świetnie przybierają wasze maluchy
    na wadze, Emilka przez ostatnie 3 tygodnie 700g, nie jest specjalnym
    głodomorkiem. Waży teraz 4600g (wyjściowa 3300g). I jeszcz jedną atrakcje
    zaliczyłyśmy dzisiaj: EMilka i Julka mają swoje pierwsze zdjęcia paszportowe.
    Fajnie będzie wyglądał paszport z takim 7 tygodniowym maleństwemsmile))
    Byłam dzisiaj w aptece i zrobiłam pierwsze rozeznanie w kremach na słoneczko.
    Na pewno wiecie, że dla takich maluszków można tylko z filtrami fizycznymi. Był
    tylko krem firmy SVR o bagatelnej cenie 40 złotych, na razie się jeszcze
    wstrzymałam bo wiem, że z Nivea też są z tymi filtrami, ale akurat jeszcze nie
    było.
    Jutro wielki dzień, przyjeżdza moja teściowa na tydzień i zobaczy pierwszy raz
    Emilkę, bardzo się cieszę, bo mam z nią świetny kontakt (być może ze względu
    na dzielące nas 800km). Będzie orgia prezentów i dużo radości.
    Mimo, że Emilka jest przekochana, rolę ufoka przejmuje moja starsza. i jeszcze
    na dodatek jest mocno przeziębiona, a dopiero co 3 tygodnie temu brała
    antybiotyki. Ma straszny zalegający od 4 tygodni katar i kaszel. Nie możemy
    sobie poradzić z tym paskudztwem, ten katar raz zaatakował uszka teraz ma
    kaszel. Jeżeli nie będzie poprawy do przyszłaego tygodnia to idziemy do
    laryngologasad(((
    Dorotko> Trzymamy kciuki za pogodę w niedzielę i żeby Kamilek nie płakał u Bozi
    (tak mówi Jula)
    Wam wszystkim też pogodnego weekendu i jak najmniej ufokowatych zachowań
    mami i dziewczyny
  • 22.05.04, 08:44
    witajcie!
    zawitala do nas babcia, ktora objela rzady w domu. zajmuje sie wszystkimi
    pracami domowymi - umyla juz wszystkie okna, gotuje obiadki, robi zakupy,
    sprzata. i najwazniejsze - gdyby mogla zajelaby sie calkowicie maluszkiem. ale
    na szczescie - karmic nie moze... mam teraz duzo czasu i zajmuje sie
    przygotowaniami do obrony. w piatek mam drugi egzamin, musze ostro przysiasc.
    babcia uwielbia chodzic na spacerki z wnusiem, przyznam, ze teskni mi sie za
    pochodzeniem sobie, ale musze pozakuwac troche.
    Michas jest zachwycajacy - nawet w milimetrze nie przypomina ufoka. swoja
    droga - rozbawilo mnie to lez. przyszla_mamo, twoje opisy zawsze czytam glosno
    i wszyscy w domu nie moga sie ich doczekac smile))
    w srode idziemy na szczepienie, bioderka do kontroli w polowie czerwca, bylismy
    juz na usg po 2,5 tyg. od urodzenia, bo Michalek ma bardzo dlugie nozki i duzo
    sily, by je przywodzic. ale wtedy bylo cud-miod. teraz tez tak bedzie...
    Malutki spi ladnie w nocy, ale w dzien to juz norma, ze zasypia tylko 2 razy,
    przed poludniem i na spacerku, w sumie spi moze 5-6 godzin. jest mocno
    absorbujacym dzieckiem i wspaniale sie nam rozwija.
    tmaluch rzyma glowke sztywno i zadnym sposobem nie mozna go zusic, by bylo
    inaczej - nie wiem, czy to dobrze, nie martwie sie na zapas, nie ma spietych
    miesni, zreszta robimy mu regularnie masaze i cwiczymy duzo. w srode dowiem
    sie, jak ciezki i dlugi jest Michalek, bo jeszcze nie bylam u lekarza. raz
    tylko pediatra byl u nas - na wizycie patronazowej.
    malutkiemu nie schodza z buzki krosteczki, jest ich tez duzo na szyi - to
    prawdopodobnie nietolerancja bialka krowiego. wykluczylam je ze swojej diety
    juz 2 tyg. temu, ale to podobno wychodzi ok. 5-6 tygodnia. czekamy do srody.
    pozdrowienia na weekend, contra
  • 22.05.04, 15:17
    Hej smile
    Contraria- trzymamy kciuki za obronę!
    Wiecie co, w wielu postach dziewczyny piszą, że na laktację super jest piwo
    Karmi i jak ostatnio byłam na zakupach, to kupiłam sobie kilka butelek i
    postanowiłam spróbować. Przedwczoraj wypiłam jedno- bardzo mi smakowało, ale
    efektów żadnych. Wczoraj wieczoram wypiłam drugie i jak się obudziłam o 3 w
    nocy to oniemiałam- miałam piersi wielkości donnic, twarde i napięte, koszula
    zalana mlekiem do pasa- słowem jak przy nawale w szpitalu. Szok! Dziecko wypiło
    pół piersi i było tak najedzone, że odbiło, ulało i zasnęło jak kamień. Jeśli
    chcecie mieć więcej pokarmu to polecam, tylko ostrożnie smile
    Papa
  • 22.05.04, 20:53
    Witam

    Powoli wracamy do życia po kilkudniowym koncercie naszego maleństwa.Tak
    krzyczała od tygodnia że we wtorek aż ochrypła.Lekarka stwierdziła że mam
    zrobic wszystko by nie płakała a szczególnie nie krzyczała.Jasne...łatwo
    powiedzieć.Od trzech dni wlaczyliśmy żeby złapała smoka.Kupiliśmy juz kolejny
    (był już normalny kauczukowy i silikonowy) taki okrągły i załapała!Jaka ciza w
    domu i ona od razu jaka spokojna i mniej spięta.Czasem nie chce zassać to
    smaruję lekarstwem na kolki które jest słodkie i wciąga smile)

    Ale ciągle nie bardzo chce pić z butli a my za tydzień na wesele idziemy i juz
    współczuje moim rodzicom tej nocki.

    Malilko-piwo karmi juz piłam w szpitalu,tak nam polecały położne i rzeczywiście
    ono działa na laktację.z chęcią teraz tez bym wypiła ale ja musze pić szłwię
    żeby mleka było mniej.

    No tak-nasze dzoecko ma jakieś czujki.Jak tylko siądę do komputera włącza syrene
    Uciekam
    Moze jutro coś jeszcze napiszę smile

    Gosia
  • 22.05.04, 22:12
    Dziewuszki, jest mi smutno i źle. Miałam dziś okropne myśli, że już nigdy nie
    będzie tak jak kiedyś, że pojawił się ufok i wywrócił mi życie i dom do góry
    nogami. Nie mogę się w tym wszystkim pozbierać, mam milion myśli na sekundę.
    Za miesiąc mój ślub, musiałam dziś SAMA wybierać sukienkę ślubną, męczy mnie
    kogo mam zaprosić, a jak nie zaproszę, to się poobrażają itp. Nie mamy
    obrączek, nie mam czasu załatwiać tych wszystkich papierków, nienawidzę białych
    butów, a i tych jeszcze nie mogę dla siebie dostać.
    Martwię się o ufoczka, ryjek ma jak muchomorek, główkę i szyjkę też. Okropne są
    te krostki, mi z kolei pediatra powiedziała, że przyczyną może być dosłownie
    wszystko: moja dieta, woda, proszek, mydełko, moja kocica, wszystko. I co ja
    mam eliminować???!!! Mleka już właściwie nie piję, od czasu do czasu jogurt -
    co mam jeść, żeby dostarczyć wapnia?/ Moja mama ma osteoporozę, mi też grozi,
    no to co mam jeść???
    Męczy mnie moja chata nieposprzątana - z chęcią bym się za nią zabrała, ale nie
    mogę przez ten kręgosłup, niby mój niemąż od czasu do czasu posprząta, ale....
    no pożal się Boże, niczego potem nie mogę znależć, natomiast fruwające "koty"
    pod mebelkami jak najbardziej (bo po co się schylać..)Mam nadzieję, że tego nie
    przeczyta, bo i tak jest kochany i mi pomaga, jest na każde moje i Jędrusia
    pierdnięcie, no cóż, kiedy bozia talentu do porządków nie dała.
    Męczy mnie fakt końca macierzyńskiego w sierpniu. Będę musiała małego do żłobka
    oddać, już się boję, że będzie chorować, że będzie płakał....
    Jestem zmęczona, mam dość, chcę się obudzić... No nie przesadziłam, mam mojego
    kochanego syneczka, za nic bym nie wróciła do poprzedniego życia,ale...no
    smutno mi!!
    A jutro jadę do rodziców na 10 dni, odpocznę sobie. Ale nie mam w domku netu,
    buuuu, może znajdę jakąś kawiarenkę, bo jak to tak bez forum, bez Was??!!
    Pozdrawiam,
    Sylwia
  • 23.05.04, 16:14
    Hej dziewczyny!!!

    Dzisiaj Zuzia skonczyła 8 tygodni, ale ten czas leci. Powiem szczerze,
    malenstwo to siłownia w domciu i to za darmo..mięsnie pracuja 24 godzinki na
    dobe,zastanawiam sie czy musze iśc do klubu, skoro mala daje mi tak w
    tyłek..hihi, nie że jest marudna, ale juz cięzka i moje rączki to odczuwaja. We
    czwartek zważylam ją domowym sposobem czyli, najpierw weszłam na wage sama, a
    potem z nią...wyszło, ze mała ma 5700, przy wyjsciu ze szpitala 3400..wiec
    chyba należy do średniaczków, z tym przybieraniem na wadze...

    Malilka, Ty móiwsz o kryzysie...ja od początku mała karmię z dwóch piersi i
    pije herbatkę laktacyjna, wiec zazdroszcze Ci tyle pokarmu...tak jak pisałas
    piwo karmi musze kupic, ale tutaj go nie ma...dobrze, ze w piątek jedziemy na
    dwa tygodnie do Polski, to sie zaopatrze w ten magiczny napój...mam nadzijeę,
    ze pomoże

    Nika, ja takze wlasnie ogarnełam mieszkanie, bo meżuś poszedl z malą na spacer,
    podłogi jedynie jemu zostawilam bo juz sie zmęczyłam..wiec siadłam na
    internecik.

    Mami 27, ja takze mojej małej robiłam zdjecie do paszportu ale juz w 4
    tygodniu...bardzo fajne takie malenstwo...i zrobilam 8 wiec zostaly dwa, aby
    włozyć sobie i męzowi do porfela. Mam do ciebie pytanie odnosnie tych kremów z
    filtrami, możesz mi rozjasnić w temacie, bo ja jestem zielona...nie wiem co to
    znaczy, ze musza być z filtrami fizycznymi...czy to oznacza, ze krem na
    maleństwa nie zawsze jest odpowiedni, nie ma tych filtrów??? w niemczech nie
    znam sie z abardzo na tych firmach, a penaten małą uczula...Wiecie cos moze o
    vichi??? malą mleczko z filtrem 60..ale czy ten filtr jest dobry??? Jak nie to
    jakie firmy mam szukac, podpowiedzcie mi, proszę...

    Contraria, powodzenie na egzaminie

    Contraria i sylwie...mam pytanie, bo moja mała ma takze wysypke, ale nie są to
    krosteczki ale kropeczki, na calym ciele....czy to moze byc takze nietolerancja
    bialka krowiego??? I jesli tak, to Ty nie jesz żadnych przetworów mlecznych????
    Bo ja nie wiem, jesli to jest to..to co ja będe jeśc, jak ja taki nabiałowiec
    jestem...

    Sylwia, ja takze jem teraz nic co mogło by uczulic, ale wczesniej jałam dużo
    takich rzeczy i nic jej nie było, teraz musze poswiecić dużo czasu, bo nie wiem
    co ją mogło uczulić, przy tylu spożywanych przeze mnie pokarmów, które
    szkodzą,ale to jest tak od paru dni..Ona ma wysypke na całym ciele, ale nie są
    to krostki tylko bardziej kropki...co to moze byc????

    a tak poza tym, rozumiem cię doskonale,, ja takze sie wkurzam na nieposprzątana
    chałupe, a potem mówie sobie...co mi tam, z fruwającymi kotami czy bez, to moje
    kąty, moje mieszkanko a i tak najwazniejszy teraz maluszek. Kręgosłup boli wiec
    wieczorami kąlde sie an twardej podłodzę i jakoś pomaga..spróbuj..robię kocie
    grzbiety trochę gimnastyki...przesyłam wielki optymizm i tzymaj sie cieplutko

    Pozdrówka dla was wszyskich, miłej niedzieli...
  • 23.05.04, 20:59
    Cześć,
    W przelocie siadłam do kompa i troszkę skrobnę.
    Opolanko> Sprawę kremików przeciwsłonecznych najlepiej jak doczytasz na forum
    eksperckim gazety pt. Kosmetyki dziecięce. Tam na 3 podstronie jest post numer
    4299."dobry krem z filtrem słonecznym" Wymienione tam są właśnie kremy o
    których pisałam.
    Przyszła mamo> Po dołach zawsze jest górka, więc może już jutro będzie lepiej.
    No i już jutro będziesz u twoich rodziców i odpoczywaj, nabieraj sił i daj się
    rozpieszczać.
    A w Nasze progi zawitała mama męża. Ten weekend spędzmy więc bardzo rodzinnie,
    jest świetnie, nie może się nadziwić, że Emilka jest tak spokojnym dzidziusiem.
    Dzisiaj zaliczyliśmy wszyscy razem kawiarnie, Emilka spała niewzruszona. I jak
    tutaj dochodzić do formy, jak tam takie pyszności były. A później wspólne
    kąpanko dziewczynek i teraz już kimają w łóżeczkach. Żyć, nie umieraćsmile Sama
    radocha
    Na razie uciekam i trzymajcie się.
    mami i Emilka
    P>S> Ciekawe, jak tam Dorotce i Kamilkowi udały się chrzcinki
    CONTRA> TRZYMAM MOCNO KCIUKI> TYLKO NAPISZ KIEDY MASZ DOKŁADNIE TERMIN
  • 24.05.04, 00:05
    Cześć dziewczyny,
    Po bardzo płaczliwym czwartku, nastąpił bardzo spokojny piątek. Moja Ingusia
    zachowywała się jak aniołek. Mogłam ją zostawić na parę minut w łożeczku i
    trochę ogarnąć mieszkanie. Wczoraj za to wybraliśmy się na piknik firmowy poza
    Warszawę, który Inga przespała. Za to dzisiaj jest trochę marudna i w ogóle nie
    chce spać. Zasypia na 10-15 min. i budzi się, ale nie płacze. Najchętniej
    przebywałaby na rączkach i bardzo jej chodzą gazy po brzuszku. To
    najprawdopodobmiej ją tak męczy. Bardzo często się smieje i guga do nas. W nocy
    z piątku na sobotę tak się rozgadała, że przez pól godziny nie mogliśmy jej
    uśpić.
    dorota.gdynia - jak najbardziej wybierz się do kina. są tam dzieci w różnym
    wieku. Są też takie maluchy jak nasze, które śpią, jedzą lub płaczą. Jednak to
    nie przeszkadza innym mamom. W sali jest ciepło, pali się przygaszone światło,
    dzwięk jest przyciszony oraz są darmowe pieluchy. Ja byłam bardzo zadowolona i
    na pewno jeszcze nie raz się tam wybiorę. Ostatnio nawet wyczytałam w jakiejś
    gazecie, że niktóre dzieci bywają wraz z mamami w kinie częściej niż
    statystyczny Polak.
    Jutro idziemy na szczepienie i zastanawiam się jak córcia będzie się po nim
    zachowywać. Już się psychicznie nastawiam na marudzenie, ale mam nadzieję, że
    nie będzie najgorzej.
    pozdrawiam,
    Lidka i Inga
  • 24.05.04, 11:24
    Witajcie,
    nareszcie znalazłam czas, zeby przeczytać wszystkie zaległe posty a było tego
    troszkę smile.
    U nas jakoś leci, aż się sama dziwię, jak ten czas umyka, w środę Szymek będzie
    miał już 4 tygodnie, nie do wiary. Jak do tej pory nie mogę narzekać, mały je
    co trzy godziny, ostatnie dwie nocki to nawet przespał 5 godzin jednym słowem
    daje się wyspać. W dzien też jest grzeczny, naje się, odkładam go do łóżeczka i
    śpi. Mam tylko nadzieję, że nie szybko przemieni się w ufoka smile.
    A ja każdą wolną chwilkę staram się wykorzystać i nadrabiam zaległości w
    pisaniu pracy magisterskiej, w sumie powinnam juz się obronić (do 31 maja) ,
    ale same rozumiecie, dzieciaczek wymaga tyle opieki, a wyjazd do Szczecina na
    obrone to kilka godzin, więc narazie musze wszystko przełożyc na późniejszy
    termin. Co się odwlecze, to nie uciecze...

    Szymek też ma jakąs wysypkę, zauważyłam wczora rano. Najpierwy tylko na
    brzuszku pojawiły się takie czerwone krosteczki, brzuszek wydawał się, cały
    czerwony, dzisiaj natomiast zauważyłam to coś na nóżkach, a brzuszek już
    zbladł. Zastanawiam się co to może być, co takiego znowu zjadłam, chociaż
    skusiłam się na kawałek sernika i z nowości wprowadziłam dżem malinowy. Zresztą
    dzisiaj przyjdzie położna to ją zapytam.
    Po tej mojej cukrzycowej diecie ne mmoge się czasami pochamować, taką mam
    ochotę na coś słodkiego. Mam więc do was pytanie, czy karmiąc piersią można
    jeść słodkości i jakie, a czy można jeść lody???

    A teraz pytanie z innej beczki, jak długo dzieci karmione piersią robią takie
    żadkie kupki, bo wczoraj mały tak się załatwił, że "obryzgał" moje spodnie,
    podłogę i łóżko, wyglądało to przezabawnie, ale troszkę mnie zaniepokoiło.
    pozdrawiam
    Ania
  • 24.05.04, 13:23
  • 24.05.04, 13:30
    Upsss, to był falstart smile
    Winia- dzieci karmione tylko piersią chyba cały czas robią takie rzadkie kupki,
    w końcu pokarm się nie zmienia, to dlaczego kupki miałyby się "utwardzić"? W
    każdym razie u nas wciąż są rzadkie i wystrzeliwują, dzięki czemu zawsze wiem,
    kiedy Kiciuś zrobił kupkę, a co więcej budzą mnie te kupki w nocy smile
    Jeśli chodzi o słodycze, to można jeść, tylko z umiarem. Najbezpieczniejsze
    jest ciasto drożdżowe i zwykłe herbatkiki- ja dostałam je już nawet na deser w
    szpitalu. Ja jem też lody (tylko mleczne) i czekoladę (białą)- grunt, żeby
    unikać uczulającego kakao. Chociaż wsuwam też wszystkie ciasta domowe i to w
    ilościach hurtowych- po prostu obserwuj swoje dziecko i jeśli nie ma wysypki i
    nie boli je brzuszek, to znaczy, że możesz jeść smile

    Mam pytanie odnośnie antykoncepcji po porodzie. Nie chcę i nie mogę pozwolić
    sobie na kolejną ciążę tuż po jednej i po rozważeniu wszystkich metod
    najpewniejsza wydaje mi się spirala- czy któraś z Was rozważała taką
    alternatywę? Dajcie znać.

    Uciekam do mojego buczka smile
  • 24.05.04, 15:33
    Czesc laski,
    Moj Henryczek wczoraj byl grzeczniutki jak anioleczek za to dzis od rana placze
    i domaga sie jesc co godzina. W czasie tego ataku placzu przyszla polozna z
    wizyta kintrolna. Jak go wazyla to darl sie tak, jakby sie go ze skory
    obdzieralo a ona na to spokojnie: "Czasami dzieci maja zly humor nie przejmuj
    sie". I usmiechnieta gadala mi cos ciuchutko po angielsku a ja trzymalam
    wrzeszczaka na kolanach i udawalam ze ja slysze. Tyle z wizyty. Pozdrawiam
    serdecznie i sie pochwale ze mojemu synkowi wysypka zeszla i oczywiscie nie mam
    pojecia od czego. A moja polozna podsumowala ze "czasami dzieci maja wysyple
    nie przejmuj sie".
    jeszcze raz pozdrawiam
    Magda i 3 tyg. Henrys
  • 24.05.04, 20:02
    synuś na razie grzeczny a życie i tak ciężkiesad Mama: załóż czapeczkę dziecku,
    ono marznie. Pediatra: pani przegrzewa dziecko, proszę spojrzeć ile potówek.
    Teściowa: wiesz Gosiu, nie chcę ci nic narzucać, ale dzisiaj spotkałam znajomą
    i oni jednak o wiele cieplej ubierają dziecko. Położna: rośliny cieplarniane to
    słabe rośliny.
    Dziecko ryczy.... - próbuję "je odbić". Mama: nie trzymaj tak w pionie, połóż
    je. Ja: ale musi mu się odbić. Dziecko w poziomie nadal ryczy. Mama: Nie
    trzymaj tak w poziomie, weź go odbij. Ja: przed chwilą kazałaś mi je trzymać w
    poziomie. Mama: bo byś tą czapeczkę założyła, jak dziecku zimno to płacze.

    Ja totalnie wkur.... Dajcie mi spokój!!!! Pion - poziom. Czapeczkę! Absolutnie
    bez czapeczki! Kogo ja mam słuchać!!! Pediatra chyba lepiej wie!!! Poza tym
    podzielam jego zdanie, dziecko trzeba hartować. Mama: lekarz tylko leczy -
    matka wie lepiej, jak możesz tak ziębić dziecko. Telefon: teściowa: wiesz
    Gosiu, może jednak weź dodatkową kołderkę na spacer, no i zaraz przyjdę ci
    pomóc. Ja: nie przychodź - już mam dość rad mojej mamy. Moja mama: nie wyżywaj
    się na matkach!!!
    Ja obrażona. Matka obrażona. Teściowa udaje, że nie obrażona. Lekarka
    zawiedziona przegrzewaniem, a tyle mi mówiła. Teściowa nienachalnie kupuje
    codziennie ciepłe ciuszki.
    Od dziś nowy temat do kłótni. Teściowa chce smoczka uspokajacza, bo dziecko na
    spacerze jak płacze to może zaziębić gardło. Ja nie chcę smoczka uspokajacza,
    bo dziecko może przestać chcieć jeść z piersi, więc piersi mogą przestać
    produkować mleko no i będą kłopoty ze zgryzem- tak pisali w moich książkach.
    Mama - jeszcze nie wiem co chce, ale dla zasady będzie chciała co innego niż
    ja. A... i jeszcze teściu uważa, że źle trzymam syncia "gorzej tą główkę
    trzymasz niż teściowa".

    Rozwiązanie???? Zero pomysłów. Teściowa gotuje nam obiadki (dzięki Bogu, bo nie
    wiem co byśmy jedli - bo ja oprócz opieki nad Mateuszkiem muszę trochę
    popracować i pilnować spraw firmowych), Mama - to mama, nie zabronię odwiedzin.
    Teść naprawił wózek, i nie chciał wziąć 14 zł za część którą do wózka kupił,
    więc trzeba będzie być dozgonnie wdzięczną...

    Jezu! Obłęd! Ja na głowę dostanę. Gdzieś czytałam na forum e-dziecko, że
    dziewczyny się zastanawiają czy po 4 tygodniach od porodu można zezwolić na
    odwiedziny. Ja już w pierwszy dzień - w dzień porodu zmagałam się z
    odwiedzinami 6 osób (znajomi, rodzice, teściowie), na drugi dzień 7 osób, na
    trzeci dzień 4 osoby. Po powrocie do domu codziennie mam odwiedziny pomocników -
    3 osoby - a co drugi dzień jacyś znajomi lub rodzina "niepomocnicy" - tym to
    trzeba robić kawkę i częstować ciasteczkiem.
    Wszyscy prześcigają się z DOBRYMI RADAMI. A ja głupia dyskutuję zamiast WYNOCHA
    powiedzieć. No ale nie powiem przecież, bo to i tamto, bo oni z dobrego serca,
    no i TYYYLEEE dla nas robią i TYYYLEEE nam pomagają.

    Przed teściową do tej pory udawałam, że tetry używamy. Nawet garnek do
    gotowania pieluch nam przyniosła. No ale jak siedzi tak 4 godz. to biedny
    Mateuszek nie jest przewijany... bo bałam się pokazać, że przy dupci żadnej
    tetry nie ma. No w końcu dla dobra dziecka się złamałam i ujawniłam grzesznego
    pampersa. No i słucham sobie teraz o bezpłodności i zakażeniach w cewkach
    moczowych.... Tak delikatnie te uwagi robi, że nawet nie mam jak odpyskować. Bo
    to niby nienarzucająco no i mogę robić co chcę, bo matka wie lepiej... ale...

    Jezu ja naprawdę na głowę dostanę.
    Przynajmniej moja mama nadal obrażona, więc z tej strony trochę spokoju mamsadsmile
  • 25.05.04, 09:35
    Witam w pochmurny wtorkowy poranek.
    Igor od wczoraj jest strasznie marudny, nie płacze tylko wtedy kiedy je, no i
    kiedy spi ale to zdarza się bardzo rzadko. Za oknem koszmarny widok, liczę
    jednak na to ze może choć troszkę się rozjaśni. Jesli nie to nie wiem jak to
    będzie jeśli nie wyjdziemy na spcer( a przy takiej pogodzie raczej nie), wtedy
    Igor pospałby troszkę dłużej.
    Wczorańszy dzień był straszny, mam nadzieję że dziś będzie inaczej. Teraz mały
    śpi więc w domu panuje cisza, co mnie bardzo cieszy, bo juz się obawiałam że
    sąsiedzi pomyslą, że się znęcam nad dzieckiemsmile
    Igosiu czytająć twój post uśmiałam się do łez, chyba tak to już jest że każdy
    wie od nas lepiej. U mnie mama i teściowa nie udzielają "dobrych"rad tak
    intensywnie jak u Ciebie, ale za to wysłuchiwałam od sąsiadek. Czy to że
    dziecko nie ma przy wózku czerwonej wstążeczki jest jakąś straszną tragedią???
    bo dla niektórych sąsiadek moich rodziców tak.
    Malilko co do antykoncepcji to też zastanawiam się nad spiralą, ale nie wiem na
    czym stanie. W czwartek wybieram się do mojego lekarza więc pogadam w tym
    temacie i mam nadzieję zdecyduje się na coś.

    Jejku i nadal w domu cisza jak miłosmileWykorzystam moment i ogarnę trochę
    mieszkanie.
    Pozdrawiam Nika
  • 25.05.04, 10:17
    no właśnie... a co do czerwonych wstążeczek. To u nas też powód do dyskusji.
    Drażnią mnie wszystkie przesądy i już jak brałam ślub to się przekonałam, jaką
    to mam przesądną rodzinę. W ciąży już wyraźnie zapowiedziałam, że nie życzę
    sobie żadnych przesądnych rad. No i każdy się starał ograniczyć je do minimum,
    no ale to że mam nie przechodzić "pod" słupem elektrycznym tylko obok i że mam
    nie przechodzić pod drabiną to już koniecznie musiałam usłyszeć.
    Teraz walczę właśnie z czerwonymi wstążeczkami. Walka polega na tym, że ich nie
    przywieszam, bo jak już się złamię i przywieszę, to pewnie będę zmuszona podjąć
    jeszcze szereg zabiegów "odczyniających". Już mnie brat z bratową straszą, że
    może się skończyć na "odczarowywaniu" jak u mojej kuzynki. Ta to musiała dwoje
    dzieci odczarowywać! O jakiś "czakrach" to na razie tylko wspominali, ale
    pewnie przy następnej wizycie trochę mi o tym poopowiadają.
    I pomyśleć, że mam "wykształconą, światłą, wierzącą" rodzinkę....
    Myślałam, że chociaż tym razem sojusznika znajdę w teściowej. Ona taka twardo
    stojąca na ziemi i nie zajmuje się dyrdymałami. A ta mi rzuciła opowieść jak to
    w dzieciństwie na nią urok rzucono. Łomatko! Aż mnie zatkało. Rzucenie uroku
    polegało na rzuceniu na teściową wzroku przez niebieskookiego przystojnego pana
    z pociągu. Efekty były następujące: ból głowy, zmęczenie, i długi sen. No coś
    strasznego rzeczywiście. Na dowód że to był urok, ciocia mojej teściowej
    zatopiła kilka węgielków drzewnych w misce wody. No bo przecież węgle drzewne
    normalnie pływają a te zatonęły. Trzeba było odczarować następująco: Pochlapać
    głowę i usta tą wodą w której tonęły węgielki a później położyć się spać. No i
    dzięki Bogu urok odczyniono!

    No i moja naprawdę generalnie "w porządku teściowa" (gotuje przecież mi obiadki
    i naprawdę ją lubię) w nienarzucający - jej właściwy sposób potwierdziła
    konieczność zawieszenia czerwonych wstążeczek, których konsekwentnie nie
    zawiesiłam.
    Z moją mamą znowu mam całe szczęście spokój, bo z jej wrodzonym
    pesymizmem, "już żadne czerwone wstążeczki nie pomogą", bo już i tak nasza
    rodzina ma pecha i "wszystkie nieszczęścia na nas spadają".
    Ostatnie "nieszczęścia" np to, że musiałam trochę poleżeć w ciąży wg mojej mamy
    wynikają z tego, że to wszystko przez to, że kiedyś (jakieś 15 lat temu) nasza
    rodzina dostała w prezencie krzyż święty do powieszenia na ścianie. No i moja
    mama niczego nieświadoma zawiesiła ten krzyż nad drzwiami w pokoju!!!! No a
    przecież rzekomo nie można tak robić - co uświadomiła jej moja również
    wykształcona, światła i wierząca, na dodatek moja ulubiona ciocia - podczas
    pogaduszek na temat: "Słuchaj Danka, jakie to nieszczęście moją córkę jak
    zwykle spotkało" podczas zdawania relacji o moim leżeniu w ostatnich miesiącach
    ciąży.
    No.... to sobie ponarzekałamsmile
  • 25.05.04, 12:27
    Cześć dziewczynki
    Przyszła-mamo, mam nadzieję, że Twój dół jest już nieaktualny. Też niestety
    miewam podobne rozterki, a to dlatego, że nagle nasze poukładane życie tak
    bardzo się zmieniło. W tej chwili trudno cokolwiek zaplanować na najbliższe
    godziny a co dopiero ślub! Nic się nie martw! Mój też był organizowany
    pospiesznie i spontanicznie i żadne z nas nie miało czasu na właściwe zajęcie
    się nim. Kreację ślubną kupowałam trzy dni przed. Całość była wariacka ale
    małżeństwo mamy w miarę normalnewink Głowa do góry!
    Malilka, też zastanawiam się nad czymś bezpiecznym i wygodnym co uchroniłoby
    mnie przed kolejną ciążą. Spiralka byłaby optymalna ale nie wiem czy zdołam się
    przełamać. W końcu można ją chyba potraktować jako środek wczesnoporonny.
    Dziewczyny, o co chodzi z tą czerwoną wstążeczką? Moja mama mnie o nią pytała a
    ja nawet nie mam pojęcia co się z tym robi i po co? Więc mama zamiast mi
    wytłumaczyć to się zbulwersowała. Może od Was się dowiem czegoś o tego typu
    tradycjach, przesądach czy czarachwink

    A u nas od dwóch dni mały nawał mleczny, który bardzo cieszy zarówno mnie jak i
    mojego głodomorka. Zastoje mi nie grożą, bo Nikodem świetnie współpracuje z
    mamusią i sprawia mu to ogromną przyjemność.
    Wczoraj byliśmy na usg bioderek i główki i na szczęście wszystko jest w
    najlepszym porządku. Zrobiliśmy sobie także oboje morfologię, przy czym synek
    strasznie cierpiał i po raz pierwszy płakał ze łzami.
    Babeczki, co ze szczepieniem? Co wybieracie lub wybrałyście? Nasza prywatna
    pani pediatra, która pracowała w Niemczech mówi, że łączone szczepionki wcale
    nie są takie wspaniałe i podobno na zachodzie się od nich odchodzi. Czy to
    prawda? Nie wiem, może Wy wiecie coś więcej?

    Pozdrawiam i biegnę do mojego maluszka, bo go samotność dręczy.
  • 25.05.04, 12:47
    Czesc wswzystkim,
    Igosia dzieki za te posty, naprawde poprawily mi humor. Do mnie przyjechala
    moja mama i mam z nia oczywiscie tem sam klopot. W Londynie jest cieplo 24
    stopnie, w domu tyle samo, a mama chodzi i zamyka wszedzie okna bo dziecko sie
    zaziebi i oczywiscie go przykrywa wszystkim co znajdzie, bo ja staralam sie
    wczesniej pochowac wszystkie kocyki.
    Co do antykoncepcji to zamierzam brac tabletki, nie wiem jaka maja nazwe ale
    sa nieszkodliwe dla dziecka (karmie piersia). Te tabletki dostane jak pojde na
    wizyte kontrolna w szostym tyg. Teraz narazie daleko mi nawet do myslenia o
    seksie.
    Moje dziecko spi cudownie (jak nie moje) wczoraj w ciagu dnia spal tylko 3
    godziny wiec pewnie dzisiaj przespi caly dzien i jak tu sobie cos zaplanowac?
    Pozdrawiam serdecznie
    Magda i Henryczek (ma juz 25 dni)
  • 25.05.04, 12:47
    hej, (pisze bez polskich znakow, bo maly przy cycku...)
    no i jestesmy po chrzcinach; pogoda dopisała, goscie tez; kamilek byl grzeczny,
    ale w kosciele nie zmruzyl oka - smielismy sie, ze swiadomie przyjal chrzest;
    jestesmy tylko bardzo zmeczeni, jeszcze wczoraj byli goscie...
    ale teraz jest juz ok i dochodzimy do siebie;
    co do antykoncepcji, to spirala bylaby super, ale chyba rzeczywiście jest
    troche jako srodek wczesnoporonny; u mnie chyba zostana pigulki, chociaz nie
    wiem jeszcze; wizyta u gina w tym tygodniu wiec zobaczymy...
    pogoda dzis brzydka wiec siedzimy w domku tym bardziej, ze kamilek ma katarek;
    ale marzy nam sie spacerek...
    pozdrowionka!
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 25.05.04, 16:49
    Hej,
    Mój niemąż powiedział, że póki karmię piersią nie ma mowy o pigułkach- według
    niego nawet te niby bezpieczne (w Polsce chyba tylko Cerazette) to jednak
    łykane hormony i na pewno coś do mleka się przedostaje, więc nie ma mowy. Jutro
    chyba wybieram się do gina, więc sobie porozmawiam o spirali.
    Pogoda dziś brzydka, ale udało nam się pospacerować 2 godzinki- jak już wyszłam
    to się okazało, że nie jest aż tak źle. Mały spał jak susełek.
    Moja mama też mnie doprowadza do szału z tymi zabobonami, zwłaszcza naciska na
    czerwoną wstążeczkę przy wózku, ale powiedziałam, że po moim trupie. Strszanie
    mnie wkurza wiara w przesądy i w tej kwestii na pewno się nie ugnę.
    Pozdrowionka
  • 25.05.04, 17:54
    Hej dziewczyny , mialam problem z internetem ,a gadu gadu nie mam juz od
    jakiegos czasu ... i jak narazie nadal nie da sie go wlaczyc sad buuu.
    Moj komputer juz dziala , jesli naprawie gg to tez dam znac .
    Z chcecia zaraz wezme sie za czytanie wszystkich postow,choc Álex jest dzis
    wyjatkowo placzliwy i marudny ,gdyz za oknem ulewa brrrrrrr.
    Moj maluszek ma juz ponad dwa miesiace , z wagi wyjsciowej 2550 przytyl do 4740
    g i urosl przez te dwa miesiace 8 centymetrow. Wiec jestesmy bardzo
    zadowoleni , tylko zaczelo mu ropiec oczko , ale juz mamy kropelki i sie z tym
    uporamy.
    Poza tym smieje sie caly dzien -odpowiada usmiechem na usmiech ,usmiechem na
    slowa itp. i zaczepia mnie i tate . Do wszystkich innych robi miny , albo jest
    bardzo powazny . Ma taki piekny usmiech i cieszy ta buzie nawet w nocy jak
    podchodze do lozeczka .Uwielbia jak mu pokazuje jak robi konik i lubi tez
    spiewac piosenki - tzn jak ja spiewam (tylko repertuar mam ubogi ). To straszny
    madralka. Widac ,ze juz lepiej kontroluje glod , bo moze poczekac
    chwile.Uwielbia tez sluchac muzyki , jak sie konczy to placze ,zeby mu znowu
    puscic smilea jak puszcze to sie slicznie cieszy . Kupilismy mu zabawke
    gimnastyczna , potrafi spedzic pol godziny , albo i wiecej na probie zlapania
    zabawek . Czasem mu wychodzi troszke niemrawo ,ale zauwazylam ,ze lepiej udaje
    mu sie jak narazie lewa raczka. Zwykle bije te zabawki i jak wydaja dzwiek to
    krzyczy z radosci. Niestety nie smieje sie jeszcze w glos , choc przez sen
    czesto mu sie to zdarza.
    Bylismy na szczepionkach - dostal 4 az jednego dnia sad(( , plakal potem caly
    dzien ,bo bolaly go nozki , goraczki nie mial .Spi nam pieknie w nocy budzi sie
    na jedzonko i dalej zasypia. No wogole jest spokojniutki i kochany i troche to
    taki synek mamusi ,ale zobaczymy z wiekiem. Poza tym zabieramy go wszedzie do
    restauracji ,sklepow ,znajomych , jechal nawet autobusem , a ostatnio bylismy z
    nim na weselu . Nawet nie obudzil sie na jedzenie - przespal impreze,a mama sie
    wybawila smile.
    Ja doszlam juz do wyjsciowej wagi ,tylko mialam 3 okresy pod rzad tzn. kilka
    dni przerwy i znowu i wybieram sie do lekarza ,bo to chyba nie jest
    normalne ... troche sie martwie.
    Asik napisz prosze cos na temat tego zastrzyku antykonc.tzn plusy i minusy ...
    bo zastanawiam sie jak tu sie zabezpieczac , czy znow tabletki , choc nie
    zabardzo mam na nie ochote.
    No zabieram sie za czytanie od poczatku ,a potem sie odezwe .
    Calusy
    Beata i Álex

  • 25.05.04, 18:45
    oj za szybko cos wcisnelamwink
    Witajcie!! u nas w koncu wychodzi sloneczko po ciemnych i szarych dniach!!
    Kamilek ma niestety niedoczynnosc tarczycy, jego mala tarczyca produkuje z
    amalo hormonow, ale przyjmuje lekarstwa i jest nadzieja ze moze kiedys bedzie
    mogl je odstawic, albo okaze sie ze to moze tylko niedobor jodu, ale to sie
    okaze za jakis czas, rozwija sie wspaniale i nie widac na nim zadnej choroby.
    Ladnie rosnie, przez 6 tyg urosl 3 cm, ciekawa jestem czy od ostaniej wizyty
    znowu podrosl, ladnie mu przybywa na wadze, bola mnie jzu rece czasamiwink
    Kamilek tez czesto smieje sie na glos ale jeszcze przez sen, za to slicznie i
    bardzo chetnie sie usmiecha, zwlaszcza do mamy, bawi sie przyczepionymi do
    lozeczka zabawkami, tzn uderza je raczka, przewaznie grzechotki i cieszy sie
    jak brzecza, uwielbia jak trzymam go pionowo rozglada sie na wszystkie strony i
    sam juz trzyma glowke, a na brzuszku delikatnie podnosci ramionka, lekarz
    powiedzial ze jest bardzo silny!!tylko ze je co 2 godziny nawet i w nocy, i
    jestem niewyspana i mecza nas gazy, a tutaj nie ma nic dobrego na kolki, gazy
    itp bo amerykanki przewaznie karmia mieszanka a te sa tutaj takie, ze maja w
    swoim skladzie jakies substancje zapobiegajace takim dolegliwosciom, to sa
    slowa pediatry gdy pytalam o dobry srodek na gazy dla Kamilka!!ale mama ma nam
    przyslac esputicon, wiec moze przestaniemy sie meczyc!!!oby!

    Beatko ten zastrzyk to depro-provera, polecil mi to moj ginekolog, mam spokoj
    na 3 miesiace, a ze karmie piersia to mam spokoj ze nic sie nie przedostaje na
    100% do mleka, jest bardzo bezpieczny dla organizmu matki i dziecka i daje
    99,9% skutecznsci ze nie zajde w ciaze, a jedyne minusy to to z emoge przytyc
    (ale o to sie nie martwie)chcialam zeby mi po ciazy zostalo ze2-3 kg a tutaj
    nic, chodze we wszystkich rzeczach sprzed ciazy, szybko schudlam, i drugi minus
    to ze mozna dostac wczesniej okres, ja dostalam mimo z ekarmie caly czas
    piersia, ale sie z tego ciesze, okres byl bezbolesny i oby tak juz zostalo!!
    pozdrawiamy Asik i Kamilek 7 tyg i 4 dni
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
  • 25.05.04, 22:10
    Ja też się zastanawiałam nad Depo Proverą, tyle że to znowu szprycowanie się
    hormonami, a z nimi mam nienajlepsze doświadczenia. Minusem zastrzyków jest
    często brak owulacji przez wiele miesięcy po ostatnim zastrzyku, średnio 12
    miesięcy, ale moja koleżanka czekała aż 18 m-cy, więc trzeba to uwzględnić przy
    planowaniu rodzeństwa dla naszych dzieciaczków smile

    Kiciusia chyba zaczęły męczyć kolki- nie ma ataków płaczu, ale przed każdą
    kupką strasznie męczy się, czerwieni i pręży i potrafi to trwać do pół godziny.
    Strasznie mi go szkoda sad Asik- od kilku dni podaję mu esputicon 3x dziennie i
    nic nie działa, więc nie nastawiaj się na rewelację. Mam nadzieję, że to po
    prostu niedługo mu przejdzie. A tak w ogóle to na niektórych ujęciach Twój
    synem wygląda prawie jak mój smile))) Tyle, że mój jest spooro pulchniejszy,
    grubasek jeden. Najbardziej u Kiciusia uwielbiam jego tłuściutkie nóżki i łapki-
    niedługo będzie wyglądał jak taki pofałdowany piesek (rasy nie pamiętam).
    Pozdrawiamy
  • 26.05.04, 02:48
    dziewczyny dopadlo mnie okrutne przeziebienie!! mam katar, pobolewa mnie gardlo
    ale to nic najgorsze ze Kamilek zlapal katarek! czyszcze mu nosek sola
    fizjologiczna i czyszcze gruszke, ale ma lekka jakby chrypke (to nie jest
    sapka), isc z nim do lekarza czy poczekac kilka dni, jak leczycie domowymi
    sposobami aha i o Wy bierzecie, mozna np coldrex??pozdrawiam asik


    Kamilek (02.04.04)
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
  • 26.05.04, 11:26
    Witajcie,
    mam takie samo pytanie jak asik_w. Szymek też załapał katarek, dzisiaj była
    położna wyczyściła mu nosek solą i gruszką, kazała tak robić , ale poradziła,
    aby dla spokoju osłuchał małego lekarz. W sumie taki katarek to nic, ale u
    niemowlaków szybko może przejśc na drogi oddechowe. Myślałam właśnie, ze to
    może być sapka. A wy co jeszcze stosujecie na katar?

    Dzisiaj przejżałam swoją garderobę no i nie mieszczę się jeszcze w ulubione
    dżinsy i wiele innych rzeczy sad. Czy można 4 tygodnie po porodzie zacząć
    ćwiczyć, jeśli tak, to jakie ćwiczenia polecacie, aby zgubić brzuszek.
    A Apetyt to mam straszny. Po nakarmieniu małego zaraz "włącza mi się ssanie" i
    mogłabym wymieść wszystko z lodówki, a niby karmiąc piersią się chudnie?
    Wczoraj tez rozmawiałam z mężem na temat przyszłego zabezpieczenia, przyznam,
    że brałam pod uwagę zastrzyk, ale słyszałam też , że niedługo ma sie pojawić
    jakaś nowa pigułka, z tymże nie wiem, czy odpowiednia dla mam karmiących, nie
    chce was wprowadzić w błąd. Zapytam mojej gin, jak się do niej wybiorę za dwa
    tygodnie.
    pozdrawiam
    Ania
  • 26.05.04, 11:37
    mam nadzieję, że uda się wkleić link do albumu
    pozdrawiam Ania

    foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?id=21763&r=0
  • 26.05.04, 13:08
    Dziewczyny, jak Wy to robicie, że tak szybko chudniecie? Ja zawsze byłam bardzo
    szczupła i tęsknię za swoimi wymiarami (no, może z wyjątkiem biustu, który
    obecnie jest trzy rozmiary większy i wreszcie wygląda proporcjonalnie).
    Wprawdzie nie wyglądam źle, bo nawet specjalnie brzuszka nie mam, ale za to po
    pare nadprogramowych cm w różnych miejscach. W sobotę idę na wesele i nie mam
    co na siebie włożyć. Oczywiście chciałam zainwestować i kupić coś nowego, ale
    idziemy z maluchem tak więc musi to być coś z łatwym dostępem do mleczka... i
    tu zaczynają się schody.

    Beatko, czy Wasz Alex spał na tej samej sali na której była zabawa? Mój Nikodem
    to fajny facet, ale boję się że kilkugodzinny hałas wytrąci go z równowagi. Nie
    ukrywam że po zagrożonej ciąży wreszcie bym się trochę pobawiła.

    Asik, masz ślicznego synka. Zupełnie nie wygląda na takiego maluszka. Zuch!
    Całuski.
  • 26.05.04, 15:03
    Czesc wam,
    Co do cwiczen to ja robie tylko cwiczenia Kegla i na lezaco staram sie mocno
    oddychac tzn wciagac brzuch najbardziej jak moge i to tyle, polozna mi
    powiedziala ze bardziej intensywnie moge cwiczyc dopiero po 6 tyg od porodu,
    jezeli wszystko jest w porzadku.
    Moj Henryczek wazy juz 4700 a nie ma jeszcze miesiaca. Noszac go i karmiac co
    dwie godziny mam nadzieje ze szybko schudne.
    Pozdrawiam serdecznie
    Magda

  • 26.05.04, 18:20
    Witajcie Kochane Mamy!!!
    Z okazji tak pięknego święta składamy Wam serdeczne życzonka: radości, miłości,
    cierpiliwości, optymizmu, dużo słoneczna i pociechy z dzieciaczków!!! Dla wielu
    z nas to pierwsze święto... jak pięknie być mamą... Kamilek z okazji tego
    święta zbudził się dziś o 3 w nocy i "składał" mi życzenia do 6 smile Tak pięknie
    gaworzył i się śmiał, że aż łezki szczęścia zakręciły mi się w oku (i wcale nie
    przeszkadzało mi, że jest środek nocy)
    Dziś mam wizytę u gina i zobaczę co ustalimy w sprawie antykoncepcji - myślicie
    że pigułka nie jest bezpieczna jak się karmi piersią?
    My mamy katarek prawie za sobą - czyszciłam nosek gruszką terrorystką smile Ale
    Kamilek tego nie znosi... chyba jak każde dziecko.
    Asik - twój Kamilek jest fajnym facetem smile Cudowne zdjęcia!
    A co do kilogramów... ciągle jeszcze mam plusa... co widać w brzuszku. Na razie
    gubię ilogramy karmiąc piersią, nosząc coraz to cięższego synka, spacerując i
    jeżdżąc na rowerku (od 3 dni)!!! Też bym już chciała mieć swoją wagę. No ale
    nic, wszystko przede mną!
    Pozdrawiam mocno!
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 26.05.04, 23:42
    Cześć Dziewczyny!!!!

    Wiele radości, usmiechu i zadowolenia z maluszków...to tak z okazji naszego swięta.
    Ja dostalam od mojej Zuzi 15 róż, które wraz z życzeniami wręczył mi jej
    tatus...to takie milutkie.

    Asik, Kamilek chłopak pierwsza klasa....

    Co do zabaw weselnych, ja takze chcialabym się gdzies wyszumiec, ale dopiero ide
    na slub we wrześniu, wiec może do tej pory , zrzuce ostatnie kilogramy, które
    jeszcze mam na ciałku...a to oznacza, że nie mieszczę sie jeszcze w wiele
    ciuszków...no cóż należy czekać.

    A u nas spokojnie, powoi pakuje manele, w piatek ruszamy do ojczyzny i już ie
    moge sie doczekac, nie mówiac o babciach i dziadkach, którzy odliczaja godziny
    do przyjazdu wnuczki...

    Zuzia śpi spokojnie, w nocy budzi sie na jedzonko i zasypia...walczymy nadal z
    ciemieniucha i jakąś egzemą na ciałku, no cóż takie są skutki posiadania
    delikatnej i bardzo, bardzo wrażliwej skóry....

    Pozdrawiam Was serdecznie

    P.S.Co do zabezpieczenia, to myslę o tabletkach...ginekolog przepisał mi już je,
    ale sie zastanawiam, mam miesiac bo tyle w niemczech recepta jest ważna...
    P.S.czekam do soboty, aby iśc do sklepu i kupić sobie piwo karmi, tak jak
    pisąłyscie, bo mleka mam na styk prawie, a gdybym chciała będąc w opolu wyjśc na
    pogaduszki, to nie mam za bardzo co odciągac po karmieniu...wieć licze na
    wiekszą laktacje, oby sie udało
  • 27.05.04, 16:32
    Hej smile
    Ja też dostałam kwiatuszka od mojego synka, mały na rączkach u taty dzielnie
    trzymał w łapce różę swojej wielkości, tak zacisnął na niej paluszki, że nie
    mogłam jej mu wyjąć z rączki. Strasznie się wzruszyłam i popłakałam smile)
    Jagna- jeśli chodzi o wagę, to nie stresuj się, na pewno schudniesz, jeśli
    karmisz piersią, daj sobie trochę czasu. Ja też wciągam wszystko jak odkurzacz,
    a dziś nikt by nie zgadł, że byłam niedawno w ciąży. Oczywiście jak jestem w
    ubraniach (nawet bardzo obcisłych)- pod ubrankami została mi niestety ciągle
    brązowa linia na brzucha, która strasznie mnie wkurza i jest okropna, ale ona
    podobno potrafi schodzić przez wiele miesięcy sad
    Wprowadziłam do diety sok z marchwi i mały dostał wysypki za uszkami i na
    klatce piersiowej i chyba też od tego soku miał te kolkowe bóle brzuszka. Do
    tego poprzedniej nocy zrobił aż 8 kupek, aż zaczęłam się martwić, czy to nie
    biegunka. Odstawiłam sok marchwiowy i jabłkowy (po tym bolał go brzuszek) i
    dziecko jak nowe- spokojniutkie i radosne. Szkoda, bo znowu będę na samej
    wodzie, ale czego się nie robi dla dziecka.
    Maciuś ostatnio coraz częściej sam zasypia w łóżeczku, co mnie baaardzo cieszy,
    bo same wiecie, co znaczy nocne usypianie dziecka. Wcześniej musiałam go
    trzymać na rękach do pół godziny i dopiero wtedy dawał się odsłożyć do łóżeczka
    bez rozbudzania. Teraz go karmię, trzymam w pionie 5-10 minut, żeby mu się
    jedzonko uleżało i kładę do łóżeczka- czasem chwilę pokwili, czasem nawet nie.
    A kąpiel to dla niego takie przeżycie, że zasypia jeszcze przy piersi jak
    kamień, więc o tej 20.00 w ogóle nie ma tematu usypiania.
    Coraz dłużej potrafi też zająć się sam sobą- dwie ulubione rzeczy do
    obserwowania to karuzelka i żaluzje (minimum 30 minut), przy czym nie wiem, czy
    żaluzje nie są dla niego numerem jeden smile Na dzień dziecka kupujemy mu matę
    gimnastyczną, więc mam nadzieję, że też go zajmie, zwłaszcza że mało śpi w
    dzień- wstaje około 10, śpi 2-3 godziny na spacerze (13.00-15.00) i potem przed
    nocą jeszcze raz godzinę- dwie.
    Poza tym mam już wieelką torbę rzeczy z których maluch wyrósł, teraz nosi
    ciuszki w rozmiarze 68, niektóe rękawki czy nogawki trzeba podwijać, ale
    większość jest dobra, choć przecież nie ma tylu cm długości.
    Byłam dzisiaj pierwszy raz na siłowni, super było się poruszać i wreszcie
    poćwiczyć mięśnie brzucha- ciekawe, czy mój brzuch będzie kiedyś taki jak przed
    ciążą... No i poćwiczyłam też mięśnie pleców, które czasem mnie bolą nawet nie
    tyle od noszenia, co od przygarbienia, któe jest nieuniknione przy dziecku na
    rękach. Będę ćwiczyć co najmniej 3x w tygodniu, chcę też się wybrać na basen-
    oczywiście z niemężem w roli niańki smile
    Pozdrowionka
  • 27.05.04, 20:15
    Witajcie,
    Opolanko - życzę Wam szczęśliwej podróży do Polski; to dla małej pierwsze wieka
    wyprawa; w Polsce natomiast życzę cudownych rodzinnych chwil (mogę sobie już
    wyobrazić jak dziadkowie czekająsmile), udanych spotkań z przyjaciółmi i smacznego
    piwka karmi smile
    Malilko - chyba niewiele przytyłaś w ciąży skoro juz u Ciebie taka super
    figura - naprawdę pozazdrościć - ja zmagam się z brzuszkiem, ale chyba jeszcze
    trochę to potrwa sad( A krechę na brzuchu też mam...
    Wczoraj byłam u gina i rozmawiałam w sprawie zabezpieczenia; polecał Cerazette
    lub Depo-Provera (o spirali nawet nie było mowy, bo nie można) - w poniedziałek
    mam przyjśc po receptę i nie wiem co wybrać; tabletki ok, ale nie chce mi się
    połykać codziennie dawki hormonów i pamiętać o punktualności, a zastrzyk??? to
    jednorazowa dawka hormonów i spokój na 3 m-ce; wady i zalety nają oba środki;
    nie wiem jak mój organizm będzie je tolerował - tabletki można w każdej chwili
    odstawić, a zastrzyk nie... mam pytanie do ASIK - jak się czujesz po zastzryku -
    masz jakieś uboczne objawy (nudności, zawroty głowy itp?); a dziewiczyny,
    które bierzecie Cerazette, czy u Was są jakieś działania niepożądane?
    Uciekam - obowiązki matki wzywają...
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 28.05.04, 00:47
    Hej,
    W poniedziałek byłam z Ingusią na pierwszym szczepieniu. Jakoś poszło i nawet
    nie była później bardzo marudna. Mała waży już (a może "dopiero") 4 660 i
    bardzo ładnie przybiera na wadze. Od wczoraj ma katarek i jest trochę
    niespokojna, ponieważ ma kłopoty z oddychaniem. Byłyśmy dzisiaj u lekarza i
    dostałyśmy kropelki do nosa i do picia wapno. Pani doktor powiedziała, że u tak
    małych dzici nie powinno się używać gruszki do nosa. Panią doktor zanipokoiło,
    że Inga jest strasznie blada i kazała zrobić badanie moczu. Mam nadzieję, że
    wyniki będą OK.
    Moj córcia nie zapomniała wczoraj o święcie swojej mamy i z pomocą tatusia
    wręczyła mi prezent w posataci pięknego kubeczka na herbatę ze spacjalną
    dedykacją.
    Opolanko - ja też życzę miłej podróży do Polski i mile spędzonych chwil wraz z
    rodziną.
    Mi też po ciąży zostało jeszcze 5 kilo do zrzucenia, ale waga ani drgnie.
    Pocieszam się jednak, że zaczęłam się już powili mieścić w moje stare
    (niektóre) ubrania i mogę schować te ciążowe.
    pozdrawiam,
    Lidka
  • 28.05.04, 01:21
    moj post mial pojawic sie tutaj ech .. no nic wyslalam na ogolny

  • 28.05.04, 01:25
    dziewczyny jeszcze raz , bo troche pokrecilam moj post z przedstawieniem sie
    jest na ogolnym jak komus chce sie przeczytac.. pomylilam sie przy wyslaniu
    pozdrawiam , zakrecona jak zawsze

    ada i Gracjan 19.04.04 smile
  • 28.05.04, 01:44
    Hej!!
    serdecznie witam ejaeja i jej synka Gracjankasmile).
    Oj Opolanko jak ja Ci zazdrosze, ze mozesz w sumie w kazdej chwili jechac do
    domku, my musimy poczekac do wrzesnia a pozniej kirunek Szczecin!!
    Dorotko, ja jestem jak narazie bardzo zadowolona z zastrzyku, zadnych
    przykrych niespodzianek nie bylo, troche bolalo mnie miejsce, w ktore dostalam
    go, ale to chyba normalne bo wszystkie domisniowe bola, no i po 2 tygodniach
    dostalam BEZBOLESNEGO!!! okresu, ale lekarka powiedziala mi ze to moze nastapic
    nawet jak akrmie piersia, wiec nie bylo strachu, i mam spokoj nie musz
    epamietac o godzinach i tabletkach
    oj syrena sie wlaczyla chyba chce cycusiaAsik
  • 28.05.04, 09:39
    Witam serdecznie
    ale mamy dziś ładną pogodę , cieszy mnie to niesamowicie bo sobie
    pospacerujemy smile. Wczoraj Igor był ważony - 5300g co oznacza, że w ciągu
    ostatniego tygodnia przybrał 300g, ma już 60cm i też od pewnego czasu nie
    wchodzi w większość ubranek, musimy zaopatrzyć się w większą ilość ubranek o
    numerze 68, choć te pewnie na długo w szafie małego nie zagoszcząsmile Po
    lekarstwie, które przepisała nam w zeszłym tygodniu pani doktro mały zrobił się
    spokojniejszy ,ma jak dawniej wilczy apetyt ale nie je już cały dzień.
    Płaczliwy robi się 2 razy dziennie rano ok 7 i 17 , kiedy to robi kupkę a ma z
    tym problem. Jeśli jestem już przy kupkach to mam pytanie jakiego rozmiaru
    pieluch uzywacie?? Do wczoraj używaliśmy jeszcze 2 ale dziś zaczynamy 3. Tamte
    trudno było już założyć, poza tym mały miał po nich ślady na nózkach no i kupkę
    na pleckach a nawet brzuszkusmile choć nie wiem czy to akurat wina pieluchy.
    Co do moich nadprogramowych kilogramów( nie licząc tych sprzed ciązysmile) zostało
    jeszcze ponad 10sad( tak więc nie łatwo wcisnąć się w coś sprzed roku,rzecz
    jasna najgorzej jest ze spodniami. Karmiąc piersią się chudnie ale jakoś ciężko
    to widzę.
    Co do zabezpieczenia to nadal nie jestem zdecydowana, wczoraj mój gin.
    stwierdził,że jeśli karmię piersią to on wszelkie środki hormonalne (nawet te z
    małą zawartością )odradza, no cóż muszę jeszcze pomyśleć.

    EJAEJA witam serdecznie, jesli mogę zapytać to skąd to ejaeja???? Pytam bo mój
    synek kiedy jest bardzo wkurzony i ssie smoka to właśnie wydaje taki dźwiek,
    słychać bardzo wyraźnei ejaejasmile)


    Zyczę wszystkim miłego, pełnego słońca weekendu. Nika
  • 28.05.04, 10:58
    Witajcie smile
    Wczoraj na spacerze zmoczyła mnie wiosenna burza z gradobiciem, wróciłam do
    domu przemoczona i zziębnięta, a dziecko nawet się nie obudziło smile
    Male_co_nieco- my już od miesiąca używamy rozmiaru 3, bo już wtedy odciskały
    się gumeczki i były ogólnie za małe, myślę że wtedy Kiciuś miał jakieś 4,5kg. A
    i teraz 2x zdarzyła się kupka na pleckach, no ale to były wieeelkie kupki,
    które nie mieściły się do pieluszki smile
    Dorotko- w ciąży przytyłam 13kg i wyglądałam i czułam się jak nie przymierzając
    słonica. Ze szpitala wyszłam o 9kg lżejsza (zalety diety po cc, hehe), a potem
    gubiłam wagę w tempie kilogram na tydzień-półtora, więc nie jakoś specjalnie
    drastycznie.
    Mój synek miał sapkę w sumie przez prawie miesiąc, tylko w nocy- tak od 2.00 do
    8 rano. Byliśmy u lekarza, nic mu nie byo, a katarek go męczył. Stosowałam
    kropelki homeopatyczne Euphorbium i maść majerankową pod nosek i to pomagało na
    kilka godzin, więc przynajmniej spał spokojnie od karmienia do karmienia. A
    potem sapka sama z siebie przeszła. Mój pediatra też odradzał gruszkę, jako
    zbyt agresywną dla takiego maluszka.
    Z tym zabezpieczeniem też już wariuję i nie wiem, co wybrać, zaczyna mnie to
    frustrować.
    Opolanko- szczęśliwej drogi do domku!
    Pozdrowionka
  • 28.05.04, 13:50
    witajcie kochane!
    zdalam juz drugi egzamin doktorski. bylo ok. jeszcze tylko egzamin kierunkowy 9
    czerwca i 17 czerwca o 11 sie bronie.
    na odciecz przyjechala do nas babcia Michalka - jak już Wam pisalam.
    stwierdzam, ze dobrze jest miec kogos takiego do pomocy - choc momentami
    musialam sie niezle powsciagac. juz zatesknilam za spacerkami z Malutkim.
    w srode bylismy pierwszy raz od wyjscia ze szpitala u lekarza - maluch zostal
    zaszczepiony wykupiona przez nas szczepionka i dodatkowo na hib - zniosl
    wszytsko dzielnie, slac usmiechy wszystkim pieegniarkom lekarce. nie mial tez
    zadnych negatywnych objawow.
    no i wreszcie wiemy, ze Michalek wazy juz 6000g i mierzy 65cm! maly smoczek nam
    rosnie!!!!!!!
    ladnie wymawia juz wiele glosek, usmiecha sie i zabiera sie za przewracanie.
    cudnie jest patrzec, jak szybko sie rozwija i pomylec, ze juz nigdy szybciej
    nie bedzie tego robil...
    Malutkiego obsypalo cosik na calym cialku i kapie go zgodnie z sugestia lekarki
    w krochmalu - hmmm, po 2 dniach niby cos widac, niby nie. sama nie wiem. mam
    tez masc, ktora przepisala lekarka, ale to ostatecznosc. zobaczymy, co pomoze.
    nie wieadomo, co to jest - bo moze to byc wszystko. ale ja jem bardzo uwaznie i
    gdy powiedzialam lekarce, co zajadam - stwierdzila, ze mam nie przesadzac i
    wprowadzac nowe produkty, a nie tylko bazowac na tych podstawowych. ale nie
    chce mi sie nic zmieniac - juz przywyklam.
    mam tez dobre rezultaty - waze o 2kg mniej niz przed ciaza i calkiem mi z tym
    dobrze.
    Malilko - ja tez pijam karmi, a 2 godz, po wieczornym karmieniu sciagam cala
    butle pokarmu. chyba cos w tym jest. no i slodkie ono, w sumie pychotka,
    zwlaszcza jak sie nie jada slodyczy.
    Opolanko - szcesliwej drogi i pozytywnych wibracji w Polsce. wyobrazam sobie,
    jak wszyscy czekaja. moi rodzice mieszkaja od nas daleko, mojemu bratu w marcu
    urodzil sie synek, wiec jeszcze u nas nie byli. poza tym mam niepelnosprawna
    mame i raczej to my do nich pojedziemy - pod koniec czerwca. zostane wtedy
    drugi raz mama wink)) bede chrzestna u bratankasmile)))

    tyle na razie nadrabiania zaleglosci - pozdrawiamy i zyczymy slonca na weekend,
    contra, Michas i cala reszta
  • 29.05.04, 12:56
    Cześć dziewczyny,
    Nie zaglądałam kilka dni, a tu wiosenne ożywienie i dużo dobrego nastroju. U
    nas też przez tydzień była męża mama. Było cudnie, wypuszczała Emilkę z rąk
    tylko kiedy myła okna, gotowała i prasowała. A więc pełne odprężenie.
    Chodziłyśmy na przedługaśne spacery i dwa razy byłyśmy na babskich zakupach i
    jeszcze w Ikei. Załatwiłam paszporty maluchom i byłam u gina. Same ważne
    rzeczy. Co do gina. U mnie wszystko ok. rany po szyciu krocza się całkowicie
    zagoiły i macica wróciła do stanu przed porodem. Mój gin zaproponował mi albo
    tabletki cerazette (są całkowicie bezpieczne przy karmieniu, ale to codzienne
    łykanie) lub wkładkę domaciczną Mirena uwalniającą hormony tylko miejscowo,
    którą można założyć na 3 lub 5 lat. Ponieważ raczej kończymy na Emilce nasze
    plany macierzyńskie, więc może zdecyduję się na tę wkładkę. Jeszcze muszę się
    trochę doinformować, obgadac to z mężem, pobuszować po forach na temat tej
    Mireny.
    Emilkę obsypało w tym tygodniu na brzuszku czerwonymi kropeczkami, ale po dwóch
    dniach znikło. Jestem pewna, że to po gorącej czekoladzie, a w ten dzień
    zjadłam jeszcze prince polo, więc chyba jej dowaliłam niezłą dawkę czekoladową.
    Na dodatek przez jedno popołudnie miała okropne wzdęcia i po raz pierwszy od
    porodu spędziła całe popołudnie na naszych rączkach. Nie płakała, ale była
    bardzo niezadowolona. ALe na szczęście znowu mam aniołka, bardzo lubi gadać i
    kiedy się do niej mówi to odpowiada guganiem. NAjwiększą euforię przeżywa
    budząc się rano, kopie wtedy nogami jakby pedałowała na rowerze, śmieje się do
    ścian i lamp i jest cała happy. DO obracania się na razie nie bierze. I nie
    lubi leżeć na brzuchu. Nadal walczę z ciemieniuchą, króra mam wrażenie się
    powiększa.
    Niestety moją starszą Julkę nie opuszczają choróbska, teraz ma zapalenie węzłów
    chłonnych. Straszne paskudztwo, ma 2 razy dziennie antybiotyk zastrzyki.
    Masakra, sam płaczsad((( Nie poślę wiec już ją do przedszkola w czerwcu, bo w
    maju chorowała 3 razy i mam dosyć tych choróbsk. I tak w wakacje są dwa
    miesiące wolne, więc niech się wykuruje. TO cud, że Emilka nawet katarku od
    niej nie złapała, a Julia całuje ją często.
    Na szczęście optymizm mnie nie opuszcza jakoś ciagniemy do przodu. Wam też
    życzę dużo słoneczka na niebie i na buziach naszych maluchów
    mami&co
  • 31.05.04, 13:21
    Czesc wszystkim,
    Wlasnie moja mama wrocila do Polski, i smutno mi i rycze. Z nia czulam sie
    bezpieczniej a teraz bede siedziala sama z dzieckiem cale dnie. Buuu...
    Poza tym u mnie w porzadku, Henrys wylysial z przodu a na czubku ma pare
    dlugich wlosow ktore mu stercza wyglada przesmiesznie. Nie ma zadnej wysypki. Z
    jedzeniem nabral rytmu przyznam ze troche dziwnego tzn. ma taki czas, ok 3-4
    godzin rano i wieczorem, ze je co godzine i marudzi a nastepnie zapada w taki
    mocny sen ze musze go budzic po 3.5 godzinach na karmienie a potem dalej spi.
    Ja chudne i jestem bardzo zadowolona z tego powodu, oczywiscie zostalo mi
    jeszcze 7 kilo ale w czasie ciazy przytylam 20 a od porodu minal dopiero
    miesiac wiec jestem dobrej mysli. Nie mam zadnej diety, jem wszystko na co mama
    ochote. Czego wam tez zycze.
    Pozdrawiam
    Magda
  • 01.06.04, 17:02
    Czesc,
    Jakos nikt nie pisze, wiec znowu ja. Tym razem mam pytanie o nosidelko. Dzis
    poraz pierwszy wsadzilam mego Henryczka w nosidelko na brzuchu i wydawal sie
    zadowolony z takiej podrozy. Aczkolwiek nie szlam daleko. Zastanawiam sie czy
    to nie za wczesnie. Czy mozna takie miesieczne dzieci nosic dlugo w pozycji
    pionowej. Czy to nie jest zbyt duze obciazanie na ich kregoslup. W instrukcji
    pisza ze jest przenaczony dla dzieci od 0 - 18 miesiecy. Ale jakos nie jestem
    przekonana.
    Pozdrawiam
    Magda
  • 01.06.04, 23:18
    Witajcie,
    Ale cisza u nas- dziewczyny gdzie jesteście??? To pewnie przez piękną pogodę-
    my cały weekend spędziliśmy na działkach u jednych i drugich rodziców, a teraz
    spacerki też trwają po 5 godzin, oczywiście z obnażaniem piersi w parku
    włącznie smile
    Mag-da: według lekarzy nosidełka są absolutnie zakazane zanim dziecko nie
    zacznie samo siedzieć, poniewać obciążenie dla kręgosłupa jest zbyt duże i może
    prowadzić do trwałego skrzywienia plecków. Szkoda, bo też się nie mogę
    doczekać, żeby mojego ponad 6-kilowego szkraba włożyć do niego włożyć.
    Contraria: gdzieś wcześniej pisałaś, że dużo ćwiczysz z dzieckiem- co dokładnie
    robisz? Bo ja nie mam pomysłu na ćwiczenia poza leżeniem na brzuszku i
    ćwiczeniami na odwodzenie stawów biodrowych.
    Trzymajcie się,
    Malilka i 8 tygodniowy Maciuś
  • 01.06.04, 21:42
    kochane mamusie!
    wycalujcie swoje dzieciatka na okolicznosc ich swieta. niechajzawsze swieci im
    slonce, a usmiech nie schodzi z ich twarzyczek!!!
    contra i spolka
  • 04.06.04, 10:03
    Cześć
    Mag-do, ja wprawdzie mieszkam w Polsce ale zastanawiam się nad wakacjami w
    jakimś uroczym miejscu i aby nie męczyć nas wszystkich w grę wchodzi tylko
    samolot. Zaraz po porodzie rozmawiałam o tym z pediatrą w szpitalu, i podobno
    nie ma żadnych przeciwskazań. Kazała odczekać pare tygodni. Do wakacji minie
    pare miesięcy więc o samolot jestem spokojna. Martwię się raczej upałami i tym
    co ewentualnie zjem a czego mały organizm nie zaakceptuje.
    Babeczki, a może macie sprawdzone jakieś czarujące miejsca, które będą
    odpowiednie dla czteromiesięcznych dzieci? Dodam, że w cywilizacji. Egzotyczne
    wyprawy zostawię na później.
    A może spędzimy wakacje wspólnie? Nie jest to chyba najgorszy pomysł?

    pa, pa
  • 02.06.04, 09:21
    Ale cisza...... ale trudno się dziwić pogoda super, choć u nas teraz za oknem
    coś niezbyt, mam nadzieję, że jednak słońce wyjdzie zza chmur. Nie wiem co by
    było gdyby mały urodził się zimą, spacerki są czasami jedyną radą na małego
    marudę a przy takiej pogodzie można spędzać na spacerze czy np. balkonie cały
    dzień, zimą byłoby gorzej.
    Jeśli idzie o nosidełko to słyszałam, że nie wolno go używać dopóki dziecko
    nie trzyma sztywno główki i już się nie mogę doczekać kiedy to będzie. Myślę,
    że noszenie w nosidełku małego, którego wszystko interesuje, a który robi się
    coraz cięższy , będzie trochę wygodniejsze.
    Wczoraj wieczorkiem po półgodzinnym wpatrywaniu się w karuzelę , Igor
    zadebiutował na macie gim. furorę zrobiła piszcząca pszczółka J

    Uciekam bo muszę co chwila nakręcać karuzelę J

    Mami życzymy Julce szybkiego powrotu do zdrowia.

    Nika i Igor

    P.S No i pada...
  • 02.06.04, 11:12
    Witam,
    nie było mnie 1,5 miesiąca. Julka jest bardzo wymagającym dzieckiem, ciągle
    domaga się noszenia i kołysaniaa. uwielbia muzyke, wiec usypiam ją tańcząc,
    jest oczywiscie kochana i śliczna. teraz śpi, ale nigdy nie trwa to dłużej niż
    10 min (w łóżeczku), o już sie budzi. jeszcze zajrzę tymczasem serdecznie was
    pozdrawiam, jestem z wami choć nie mam czasu narazie tu za czesto zagladac
    ula
  • 02.06.04, 12:46
    Witajcie,
    u nas leci jakoś pomalutku. Dzisiaj Szymek ma 5 tygodni. Za tydzień idziemy na
    szczepienie, jestem ciekawa jak mały to zniesie i czy będzie bardzo po tym
    marudził. Jak narazie jest grzecznym chłopcem, śpi, je co 3-4 godziny, a w nocy
    potrafi przespać 5 godzin. Bardzo lubi spacery, cały czas śpi. Nadal mu się
    czasami ulewa, nie ma reguły po którym posiłku, czasem mu sie odbija a czasem
    nie, sama nie wiem, czy jest sposób na ulewanie?.
    W ubiegły czwartek zamówiliśmy lekarkę na wizytę domową, bo mały miał katarek i
    wolałam, aby go osłuchała. Na szczęście wszystko jest w porządku, przepisała
    Nasivin na katarek, wapno i Cebion. Czy wy też dajecie swoim dzieciaczkom ,
    Cebion bo zapomniałam zapytać, jak długo mam to dawać. Wapno mamy w syropie,
    tylko też już nie pamiętam, czy ja mam je pić, czy dawać małemu. Chyba będę
    musiała zadzwonić do pani doktor, skleroza nie bolismile.
    Pogoda u nas dzisiaj do bani, tylko patrzeć, kiedy zacznie padać.

    Ps. mam pytanie odnośnie pampersów, jak do tej pory jeszcze testuję Pampers i
    Huggies. Narazie używamy 2 (od 3-6 kg),wydaję mi się, że chyba są za małe, bo
    czasem Szymek ma pół tyłeczka odkrytego i odciski na nózkach od rzep. Jak
    myślicie, czy czas już na większe trójki, czy są one dużo większe i czy aby nie
    będą za duże? Nie wiem ile mały waży, bo dopiero zważa go przed szczepieniem za
    tydzień.
    Zmykam troszkę poprasować, mały śpi słodziutko w łózeczku, mam chwilke spokoju.
    pozdrawiam
    Ania
  • 02.06.04, 14:17
    Cześć
    Winiu, proponuję pampersy "3", z zamałymi męczycie się oboje.
    Mój Nikodem też bierze cebion już od trzeciego tyg. życia, za tydzień mam
    dołożyć cebion multi.
    Mag-do z tym nosidełkiem poczekałabym jeszcze trochę, miesięczny szkrab to
    jeszcze maluch.
    W sobotę byłam na weselichu z całą moją małą rodzinką. Synek był rozkoszny i
    wszystkich wokół zachwycił swoją osobą. Do tego rozumiał, że rodzice nie żyją
    na jego wyłączny użytek i pomimo huku orkiestry spał słodko.
    Dziś byliśmy na szczepieniu. Rozpacz nie trwała długo i maluch śpi. Zobaczymy
    jak upłynie reszta dnia.
    Przy okazji został opomiarowany:6300g/60cm (przy urodzeniu:2850/54cm)zważywszy,
    że ma nie całe 8 tyg. to niezły wynik. Pewnie niebawem czeka nas kuracja
    odchudzającawink.
    A, wczoraj zjadłam na próbę 4 truskawki, narazie bez dziwnych objawów ale
    poczekam jeszcze pare dni.
    Dobra, lece do sprzątania.
    buziaki
  • 02.06.04, 15:33
    Witajcie!! dzisiaj Kamilek konczy 2 miesiace, oj jak ten czas szybko leciwink).
    Jutro idziemy na szczepienie, ale boje sie z enic z tego nie bedzie Maly ma
    jeszcza katarek, co prawda juz malenki, ale chyba przy czyms takim nie
    szczepia, zreszta tutaj nic mnie nie zdziwi.
    Oj ostatnio mam z nim utrapienie, do tego ze mecza okropne wzdecia chyba
    oboje sie przyzwyczailimy, mimo z eja na scislej diecie, masujemy, przytulamy i
    jakos nocka mija, pozniej w dzien to odsypiamy, problem jest z jedzeniem,
    Kamilek od urodzenia krotko ssal, ale teraz to podje max 5 min i nie chce ale
    za godzine wola znowu i tak caly dzien w nocy max pospi 2,5 godziny, takze
    czeste jedzonko i brzuszek wiec snu za duzo nie mam.
    Magda tutaj w usa pediatrzy zalecaja nosidelko od 6 tygodnia, przemawiaja za
    tym min ze dziecko blisko matki i jest spokojne, to prawda moj szkarab zaraz
    slodko zasypia i lubi w nim siedziec, tylko z edla takich maluchow trzeba
    specjalne z usztywnieniami i ataestem, te na ktorych pisze od 0-12 nie sa
    odpowiednie dla tak mlodego cialka, ja Kamilka czasami nosze w nosidelku jak
    idziemy na spacer na plaze, z wozkiem po piasku sie nie da, ale tutaj nawet
    wozki nie maja typowej jak w Polsce plaskiej gondolki, tylko wozek skalda sie
    ze spacerowki i fotelika samochodowego, wiec maluszek jest na pol siedzaco i
    chyba dlatego tutaj dzieci same siedza w 4 miesiacu a zaczynaja chodzic okolo
    10, ich kregoslupy sa przyzwyczajone do tego, nie wiem co o tym myslec, ale nie
    mam wyjscia, mamy taki wozek i musze przyznac ze Maly uwielbia jezdzic w nim na
    spacerki, oglada wszystko i sie smieje(rzadko spi na spacerku). Kamilek wogole
    jest bardzo zywym dzieckiem, ciekawy swiata, gdy biaore go na rece musi byc w
    pozycji pionowej bo inaczej wrzask, kreci glowka na wszystkie strony i musi
    obejrzec wszystko dookola, no i odkryl tv, chwilamk gdy z tata "oglada" mecze
    mam wrazenie ze wie o co w tym wszystkim chodzi, ale na takie ogladanie
    pozwalam bardzo rzadko i na chwilke, zreszta zaraz maluch znajdzie cos
    ciekawszego np zaluzjewink)).
    Pampersow tez uzywamy juz wiekszych( u nas to 2, inne oznaczenie)moze
    troszeczke luzniejsze, ale nie ma zadnych sladow po rzepach,
    dziewczyny czy macie jakis patent na mycie szpar miedzy paluszkami u nozek, u
    mojego misia, codziennie tam kupa jakis klaczkow, a dobrowolniw nie dawink)
    serdecznie pozdrawiamy Asik i Kamilek (02.04.04)

    a to moj szkarab wink)

    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
  • 02.06.04, 22:55
    Hej dziewczyny...

    Dziękuję serdecznie,za wszytskie zycznia miłego pobytu, a jest on naprawdę
    wspaniały...Dziadkowie i babcie zachwycone, ciocie i wujkowie takze, odwiedzaja
    nas...Zuzia zbiera prezenty..

    Jestem bardzo szczęśliwa, spotkalam już się z przyjaciółmi...ale wiadomo, że
    nigdy dosyć tych odwiedzin,jeśli sie jest tak daleko i tak długo od domu...Wiec
    mamy napięty harmonogram,ale mnie w to graj

    a zuzia w czasie podróży. była wspaniała. przespała 6 godzin, obudziła sie na
    jedzonko i znowu zapadła w sen...dopiero jak dojechaliśmy do Wrocławia, to sie
    obudziła i do samego Opola już nie zmrużyła oka, wiec wniosek z tego, ze lubi
    podróżować....

    Ok dziewczyny..życze miłych dni..odezwę sie niebawem, najprawdopodobniej po
    powrocie...

    No i te kilogramy co utraciłam to chyba znów przyjda, bo spragniona polskiego
    jadła, nie odmawiam i pałaszuje te pyszności
  • 03.06.04, 09:32
    Cześć mamusie smile
    Opolanka- Ty masz teraz dobrze, bo masz wieloosobowy zespół d/s noszenia Zuzi
    czynny pewnie całą dobę smile No i zazdroszczę, że Zuzia potrafi przespać 6h (na
    piersi)- nasz rekord to 5h15min, wieczorem po kąpieli. A jazdę samochodem moje
    dziecko też wprost uwielbia, nic go nie uspokaja tak szybko jak jazda- 30
    sekund od ruszenia jest ZAWSZE święty spokój. Tyle, że najbardziej lubi jeździć
    z tatą- szybko, dynamicznie i z muzyczką. Czasem jeździmy z moimi rodzicami na
    działkę, ale oni za bardzo się pieszczą (tata podjeżdżając pod głupi krawężnik
    ledwo się toczy, żeby wnuczka nie podrzuciło, a mama mówi szeptem, żeby go nie
    obudzić), co daje odwrotny efekt, bo mały właśnie najbardziej lubi jak w
    samochodzie trzęsie i jest głośno. Ale dziadków się nie przekona smile
    Nawet sobie myśleliśmy, że z takim podróżnikiem to można by do CHorwacji
    skoczyć na 7-10dni, tylko że nie bardzo sobie takie wakacje wyobrażam- na plażę
    dla maluszka za wcześnie, ogólnie za gorąco, no i co ja miałabym z nim robić
    cały dzień? A Wy zastanawiałyście się nad wakacjami?

    A ja biedna ciągle jestem na dość ścisłej diecie, bo próby wprowadzenia nowych
    produktów raz za razem kończą się źle sad Po soku marchwiowym Maciuś omal nie
    dostał biegunki- między północą a 9 rano zrobił 8 wielkich kupek, bałam się, że
    się odwodni, ale cały czas wisiał przy piersi. Do tego strasznie bolał go
    brzuszek. Po smażonym kotlecie dostał ataku kolki, a po niesypanych
    rzodkiewkach od mamy z działki wysypki. Oczywiście średnio co tydzień próbuję
    od nowa, ale na razie sukcesu. Teraz testuję moje ukochane truskawki. Wczoraj
    zjadłam 5 sztuk, no ale wiadomo, że reakcja uczuleniowa występuje dopiero za
    drugim podejściem, kiedy organizm "rozpoznaje" intruza, więc dzisiaj się okaże,
    co Maciuś na truskaweczki. Zresztą nawet jak się obędzie bez uczulenia to co z
    tego- takie mikre ilości nie są w stanie mnie zadowolić, normalnie zjadałam
    minimum pół kg na raz sad

    Buziaki smile
  • 03.06.04, 10:22
    czesc, wszystkim,
    Musze sie pochwalic moim Henrysiem, nie mial jeszcze ani razu kolki i nie ma
    zadnych uczulen. Raz tylko byl zsypany jak bralam antybiotyki. A tak jem
    truskawki i wszystko na co mam ochote bez ograniczen. Mam nadzieje ze nie
    zapesze i nadal bedzie cudownym dzieciaczkiem.
    Asik mam dokladnie taki sam wozek jak ty i moj maly tez lubi w nim jezdzic. W
    Londynie widzialam nawet tygodniowe dzieci w nosidelkach. (Nawet glowa im nie
    wystawala)Ale ja poczekam jeszcze dwa miesiace az moj maly bedzie sztywniejszy
    tylko wtedy pojawi sie inny problem, mianowicie moze mu byc za goraco. Ale
    zobaczymy.
    Mam pytanie do Asi i Beaty i innych dziewczyn mieszkajacych za granica. Czy
    zamierzacie leciec na wakacje do Polski. Ja nie wiem jak takie maluszki znosza
    samolot. Zeby poleciec taniej wypadaloby juz rezerwowac bilety. Jezu musze
    konczyc.
    Pozdrawiam
  • 04.06.04, 10:07
    Przepraszam Was, ale mój post wkleił się wyżej (pod 01.06.)
    jagna
  • 04.06.04, 10:58
    Cześć wszystkim mamuśkom!

    Bardzo trudno było mi się zebrać do przeczytania i teraz napisania czegoś. A to
    zpowodu, że w ciągu 7 tyg. wychowałam sobie Panią Rączkowską, z którą non stop
    trzeba spacerowac na rączkach. Kilka dni temu się zbuntowałam i powedziałam
    koniec, Lidka coraz większa (tydzień temu 6430 g) kręgosłup nie wytrzymuje,
    warczę non stop na męża, Marysia zaniedbana, koniec. Wprowadzam metodę
    kontrolowanego pocieszania. Odkładam małą do łóżeczka i jak się drze, to trochę
    jej na to pozwalam, potem przychodzę do niej trochę zagadam, albo wezmę na ręce
    i poprzytulam. Po jednym dniu od razu widać było efekty, jej się nic złego z
    psychiką nie stanie, a i ja nie zwariuję i jest większa szansa, że jej szybko
    nie znienawidzę. Staram też odzwyczaić ją od zasypiania przy cycu, na leżąco,
    odkładam ją do łóżeczka, choć w nocy kosztuje mnie to wiele. Ale wiem, że to
    się opłaci i nauczy się spać sama w łóżeczku. Kiedyś b yły metody, że dziecko
    najedzone sucho ma to może sobie ryczeć. Teraz odpaliło wszystkim w drugą
    stronę 180 st. ja staram się znaleźć złoty środek i nabrać trochę dystansu do
    dziecka, przecież ono nie jest pępkiem świata ( rodziny!!!).
    Żadnych kłopotów nie mamy z marudką, jest bardzo pogodna, uśmiecha się od uchu
    do ucha, grucha rozkosznie, ja staram się też gadać w tym jej języku (to wcale
    nie jest takie proste)i bardzo lubię z nią tak spędzać czas. Marysia
    stwierdziła, ze mogłaby mieć 6 takich sióstr (łomatko!!!). Gdyby tylko mój mąż
    mniej parcował byłaby sielanka, ale wtedy musielibyśmy jeść chyba tynk ze
    ściany. Pod koniec czerwca wyjeżdżamy na wakacje , do Gdyni do mojej mamy i na
    wieś do ich letniego domu. Nie moge się doczekać. Mała w wózku pod jabłonką
    Marysia grzebie w ziemi, a ja książeczka, kawka i pełen luz. Ah, ale się
    rozmarzyłam.
    Poozdrowienia, aha i przepraszam za literówki, ale się spieszę bo chcę się
    jeszcze trochę polożyć.
    Zosik
  • 04.06.04, 11:51
    Witajcie,
    właśnie mam straszną ochotę na kawę z mleczkiem, ale nie jestem pewna, czy
    karmić piersią można pić kawę, chyba, że bezkofeinową. Czy wy pijecie kawę?
    Czy można?
    Szymonek jak do tej pory też nie miał żadnych kolek, i oby tak pozostało. Dwa
    razy dostał jakąs wysypke, być może po pomidorze więc wczoraj po dłuższej
    przerwie też zjadałam kanapki z pomidorem i czekam na efekty. Jeżeli nic się
    nie pojawi na skórze, to super.
    Dzisiaj, o ile mały nie dostanie jakiejś wysypki do wieczoroa, postanowiłam
    poeksperymentowac z truskawkami, zobaczymy.
    A co do wakacji to nie mamy żadnych planów. Wyjazd za granicę odpada ze
    względów finansowych, bo po macierzyńskim nie będę miała gdzie wrócić do pracy,
    ponieważ zlikwidowano moją filie (skutek akcesji Polski z UE), tak więc musimy
    troszkę przycisnąc pasa. Po macierzyńskim wykorzystam zaległy urlop, a potem
    wychowawczy, w końcu zawsze można go przerwać. Żal mi tylko mojego męża, wydaje
    mi się, że ta odpowiedzialnośc za nas i konieczność zarobienia większych
    pieniążków czasem go przerasta sad, to nie to, że jest leniwy, wręcz przeciwnie,
    zbyt ambitny.
    To chyba na tyle, idę troszkę posprzątać, mały śpi w łóżeczku.
    Ania
  • 04.06.04, 19:47
    Witajcie,
    nareszcie może uda mi się napisać parę słów. Ciekawa jestem czy mnie jeszcze
    pamiętacie.
    Mój Jonaszek ma już skończone 7 tygodni. Mimo swoich nie najlepszych dla mnie
    nawyków jest przekochany. Te jego złe nawyki to przede wszytkim usypianie na
    rękach mamy tańczącej w rytm muzyki nadawanej w radiowej Trójce i zapadanie w
    nocny sen po Powtórce z rozrywki o 23. No i śpi dość krótko bo nie dłużej niż 4
    godz. co jest już dużym wyczynem z jego strony. Też nie potrafi długo poleżeć
    sam w łużeczku, czasami jego bracia są w stanie trochę go zjąć a ja w tym
    czasie mogę wykonać jakieś drobne czynności. Miłosz i Tymek nie mogą się
    doczekać kiedy będzie już siedział a teraz narazie muszę uważać żeby go nie
    zjedli z miłości.
    Winia5 ja piję tylko kawę bezkofeinową figową, raz sprubowałam zwykłej
    rozpuszczalnej i mały coś marudził.
    Co do wakacji, to my co roku wyjeżdżaliśmy na Kaszuby ale teraz sytuacja
    finansowa nam na to nie pozwoli, więc zostanie mi tylko możliwość wyjechania do
    mamy na Śląsk.
    Acha, i jeszcze na koniec zapytam, powiedzcie czy w kupkach zdrowych dzieci
    muszą być te krupki, i czy jak ich nie ma a kupa jest rzadka to bardzo żle?

    Pozdrawiam
    Marzena
    a tu możecie zobaczyć naszego Jonaszka i nie tylko
    jonasz.kaszub.com
  • 04.06.04, 21:10
    Witam,
    I znowu minął kolejny tydzień. Emilka skończyła w poniedziałek 2 miesiące, to
    bardzo poważny wiek. Nadal nie sprawia żadnych problemów, dzisiaj w nocy pobiła
    swój rekord spania i przespała 7 godzin w całości. No niezły wyczyn! Mam
    nadzieję, że nie było to jednorazowe. Każdą noc ma pierwszą drzemkę taką
    dłuższą tak około 5 godzin, ale 7 to jest superrekord. Byłyśmy się ważyć w tym
    tygodniu, EMilka należy do grupy dzieci wagi lekkiej, waży 4900g. Pani pediatra
    twierdzi, że to w porządku. W ostatnich dwóch tygodniach przybrała 200g,
    oczywiście wolałabym, aby było trochę więcej. Przez to narazie jesteśmy jeszcze
    na pampersach dwójkach i nosi nadal ubranka od narodzin, nie wyciągam nic
    większego. A co do pampersów, zauważyłyscie,że im większy rozmiar tym mniej
    pampersów w paczce? Przeskok z dwójek na trojki to o 12 pampersów mniej, a cena
    ta sama. Ile zużywacie obecnie pampersów na dobę? My około 4-5. Emilka robi raz
    dziennie kupki (zawwsze żółtą, najczęsciej całkiem płynną, rzadką, a czasami z
    grudkami.Ta z grudkami to chyba lepiej przetrawione.)Więc Marzenko wydaje mi
    się, że ta rzadka jest calkiem normalna przy piersi. Emilka się dużo śmieje,
    preferuje osoby znajome, a więc obdarza uśmiechem najczęsciej mnie, albo Julkę.
    Od wczoraj wyraźnie zaczyna poznawać swoje rączki, pcha je do buzi. Nie używam
    nosidełka, jakoś mi nie odpowiada. Mała jest dużo na leżaczku,albo na macie
    gimnastycznej. Jak zacznie interesować się grzechotkami, to na pewno będę ją
    kładła na ciepłym kocu, albo bawełnianym pledzie na podłodze, to
    najbezpieczniejsze miejsce i zachęca do poruszania się.
    A co do wakacji, jedziemy do mamy męża w lipcu na 10 dni do Niemiec. Czeka nas
    więc 10 godzinna podróż samochodem, pojedziemy na pewno na noc, więc dziewczyny
    będą spały. Tyle urlopu mój mąż, więc żadnych innych wojaży nie przewidujemy.
    Poza tym musimy bardzo liczyć się z finansami, bo mieszkamy w jeszcze nie do
    końca wykończonym domu, więc mamy w co wkładać pieniążki. W te wakacje chcemy
    wybrukować przed domem i zagospodarować teren wokół domu + ukończyć garaż. I
    jeszcze musimy wziąc kredyt samochodowy i kupić drugie auto, bo wracam od
    września do pracy i muszę dojeżdzać 20km. Może napadniemy jakiś bank, bo jakoś
    mimo w miarę dobrych dochodów męża, jakoś zawsze mamy za mało. Ale to chyba nie
    tylko my tak mamy.
    Kończę na dzisiaj to ględzenie i życzę Wam słoneczka (u nas się nie zapowiada)
    mami &co
    PS.1. Też próbuję truskawek, piję kawę zbożową.
    PS.2. Moja Julka w końcu zdrowa i pozbyłyśmy się tego zapalenia węzłów chłonnych
    ps.3. Marzenko, ale fajnych masz chłopców. Wyglądają na takie grzeczne dziecismile
  • 04.06.04, 23:03
    Witajcie!
    Mami - super wiadomości; cieszę się, że Julka pozbyła się tego choróbska...; no
    i gratuluję rekordu spania Emilki - ja też się pohwalę - też dziś w nocy
    kamilek spał 6,5godziny!!! czyżby to jakaś magiczna noc? smile;
    Marzenko - masz extra facetów! niech się zdrowo chowają, a Tobie przynoszą
    tylko uśmiech i radość;
    Aniu - co do kawusi - ja od samego początku karmienia piję jedną (a nawet
    czasem dwie dziennie), ale słabe z jednej łyżeczki i w proporcji 2/3 kawy i 1/3
    mleczka; nic sie nie dzieje... zbożówkę też piję, ale chyba sama powinnaś
    spróbować, bo każdy organizm inaczej reaguje;
    Zosiu - napisz koniecznie kiedy wybierasz się do Gdyni; może uda się nam
    spotkać na spacerku np. na bulwarze nadmorskim? Co Ty na to?
    A teraz trochę o nas...
    Kamilek dwa dni temu skończył dwa miesiące i waży ok. 5,5kg; ciuszki 62
    powędrowały na dno szafy i ustąpiły miejsca nr 68; co do pampersów to kończyny
    paczkę "2", ale już w kolejce czekają "3" - i rzeczywiście jak pisała mami:
    cena bez zmian, a 12 sztuk mniejsad; co do spania, to różnie bywa, ale w nocy
    zawsze pierwszy sen po kąpieli trwa ok. 4-5 godzin, więc nie jest tak źle
    (wczoraj rekord 6,5godz.); Kamil dostaje często butelkę Nana na noc, ale nie
    zawsze; to, że go czasem dokarmiam powoduje u niego czasem zielone kupki, ale
    poza tym wszystko jest ok; ja z nowości przetestowałam pomidory i ogórki z
    czego ogórki spowodowały kilka pryszczyków na buźce więc zostały wciągnięte na
    liste rzeczy zakazanych; co do truskawek jestem pełna obaw i jeszcze nie
    próbowałam - chciałam czekać na te z działki od rodziców, ale jeszcze długo
    trzeba czekać, a mi ślinka cieknie zawsze gdy robię zakupy, więc chyba jutro
    się skuszę... Poza tym Kamil uwielbia spędzać czas na macie gimnastycznej
    (naprawdę super sprawa taka mata) oraz w leżaczku, lubi też jak z nim rozmawiam
    i odpowiada uśmiechem i gaworzeniem co powoduje też wielką radość na mojej
    twarzy smile) A przy okazji mam pytanie: W CO BAWICIE SIĘ ZE SWOIMI
    DZIECIACZKAMI???
    I jeszcze słówko na temat antykoncepcji - zdecydowałam się w końcu na Depo-
    Proverę i jestem bardzo zadowolona, gdyż nie wywołał on żadnych negatywnych
    reakcji, a i ja nie muszę pamiętać o łyknięcu pigułki w odpowiednim czasie;
    A jeśli chodzi o wakacje... na razie bez planów sad(
    No chyba powstał już niezły referat z tego postu...
    Pozdrawiam serdecznie Was i Wasze pociechy! Zycze dużo słoneczka na weekend!!!
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 04.06.04, 23:08
    A mój synek jutro kończy dwa miesiące- to już naprawdę duży chłopak smile
    Dzisiaj był na powietrzu przez 7 godzin u moich rodziców na działce, babcia go
    nosiła, woziła, pokazywała świat, a ja leżak, książka i kawka- rozkosz. Od
    tygodnia piję normalną kawę rozpuszczalną z mlekiem, jedną dziennie i nie
    zauważyłam żadnych zmian. Wcześniej jakoś nie potrzebowałam kawy, ale teraz
    piję ją z rozkoszą.
    Dzisiaj znowu jadłam truskawki, rwane prosto z nagrzanych krzaczków- pyyyycha.
    Wygląda na to, że rakcji alergicznej na nie brak, hurra!
    Od kilku dni mały wreszcie może wychodzić w krótkim rękawku i z gołymi nóżkami,
    wydaje się być bardzo zadowolony. Dzisiaj było 26 stopni, więc leżał prawie
    goły pod drzewkiemsmile Czapeczki już z 2 tygodnie nie nosi, bo płacz był i bunt
    ogromny, no ale w wózku jest przecież ciepło w główkę.
    Mami- ja zużywam 6-8 pampersów na dobę, bo raz że miś robi z 5 kupek dziennie
    (jajecznica z grudkami), a poza tym ja mam jakąś obsesję, że jego delikatna
    skóra styka się z kwasem moczowym i zwykle co 3 godziny go przewijam, no chyba
    że to spacer, albo śpi.
    Dziewczyny, czy matę gimnastyczną można wyprać w pralce bez szkody dla niej?
    Idę spać, papa.
  • 05.06.04, 10:34
    Witam Mamusie!

    Oj, pogoda chyba nam sie dzis popsula. A tak bylo ladnie!

    My wczoraj bylismy na szczepieniu. Szczesliwie skonczylo sie na krzykach przy robieniu zastrzykow (zastrzyki byly dwa: wzielismy szczepionke zintegrowana i Hib). Potem Ewe przewinelam, dalam cyca i grzecznie zasnela w wozeczku. W nocy tez jak zwykle dobrze spala.
    Przybylo jej niezle: prawie kilogram w ciagu dwoch tygodni, wazy teraz 5580g, a ma 6 i pol tygodnia. Tak ze jest duza dziewczynka. Obwod glowki i klatki piersiowej 40 cm. Dlugosc nie byla mierzona, ale ubranka nosi na 68.
    W poniedzialek czeka nas jeszcze wizyta u ortopedy. Na pierwszej wizycie dostalismy skierowanie na USG, bo Ewa podobno za malo odwodzi nozki. Na USG dowiedzielismy sie, ze nie jest tak zle, ale ze wyniki przekaza bezposrednio do przychodni. Chyba jednak bede musiala ja szeroko pieluchowac. Nie lubie tego, bo wydaje mi sie, ze ma za malo swobody do fikania nozkami. Ale jak mus to mus, byleby sie poprawilo wszystko jesli cos jest nie tak jak trzeba.
    Czy ktoras z Was tez ma problem z odwodzeniem nozek u dzieciaczka? Podobno to sie dosc czesto zdarza u dziewczynek.
    Ja nie pozwalam Ewuni spac w nocy dluzej niz 5 godzin. Polozna mowila, ze to by nie bylo dobre. W razie potrzeby budze ja na chwileczke, zeby sobie pojadla i odkladam spac dalej.
    W srode mam nadzieje wybrac sie do kina. A dokladnie do Multibabykina w Warszawie. Graja Troje, i chcialabym to zobaczyc.

    Contraria, z czego robisz doktorat? Ja powinnam wziac sie za swoj, ale przy Ewie jakos ani czasu, ani ochoty...

    Pozdrowienia
    Monika i Ewa
  • 07.06.04, 11:24
    czesc!
    napisalam ostatnio dlugasny post, ale klopoty z serwerem gazetowy, sprawily, ze
    przepadl. a wiec streszczam sie raz jeszcze.

    Malilko - nasze "cwiczenia" mamy od bratowej po awf i z ksiazki "zdolne
    niemowle". a wiec - babel lezy na brzuszku: przesuwam zabawke powoli z prawej
    do lewej na wysokosci uniesionej glowki, przesuwam zabawke w gore, robie
    podpore dla nozek, by sie maluch mogl zaprzec, raczki ukladam wzdluz ciala -
    maly robi kolysanke; na pleckach: to samo z zabawka /w prawo, lewo, od brzuszka
    za glowke/, raczki w gore, w dol, w prawo-lewo, na brzuszek, koleczka raczkami,
    koleczka nozkami /uwaga! nozek nie prostowac, pilnowac, by tkwily w stawach/,
    chwytam za raczki i podnosze w gore do "siadu" /zapytalam lekarza - mozna tak
    wzmacniac kregoslup, glowka ma zwisac do tylu, ale trzeba robic powolutku/;
    maluch "przelozony" przez moj brzuch /brzuch do brzuszka/, nozki z jednej
    strony, glowka z drugiej - kolyszemy sie. dziecko musi byc rozluznione, nie
    wolno prostowac nozek, nie moze byc po jedzeniu. wszystko robimy po 8 w trzech
    seriach.
    trudno to nazwac cwiczeniami, ale podobno rozwija uklad miesniowy i wzmacnia
    koordynacje ruchowa.

    Moniko - jestem filologiem i napisalam prace ze wspolczesnego jezykoznawstwa.
    mialam ja juz obronic w pazdzierniku, ale znalazlam sie w szpitalu, wiec sie
    wszystko odwloklo. przyznam, ze nie jest mi latwo przygotowywac sie do
    egzaminow i obrony, gdy maluch jest rozkosznie slodki i chce sie bawic. mowie
    sobie, ze po obronie, juz na wszystko bede miala czas!

    w sumie nasze zycie toczy sie od egz. do egz., znowu jest u nas babcia, pomaga
    nam dzielnie. teraz chodzimy na dwa spacery - przed obiadem i po. razem jakies
    6-7 godzin chodzenia, dzielimy sie rano ja, popoludniem tatus. teraz mnie
    zastepuje babcia, wiec odpoczywam przy nauce.
    pod koniec czerwca wyjezdzamy na dwa tygodnie do dziadkow, wracamy na
    szczepienie i dalej na 3 tygodnie na wies w gory sowie do mojej babci a
    Michalka prababci. "prawdziwe" wakacje planujemy we wrzesniu - na 15 dni
    jedziemy nad morze albo nasze, albo jakies cieplejsze. bedziemy mieli juz
    zajecia ze studentami zaocznymi /i ja, i tatus pracujemy na uczelni/, wiec
    wszystko zalezy od rozkladu zajec.
    Michas zaczyna dzis 9 tydzien swojego zycia, zmieniaja sie jego zwyczaje - nie
    spi juz wcale w dzien, potrafi zdrzemnac sie 5-10 min. przy piersi i na tym
    koniec. na spacerach oczy szeroko otwarte obserwuja otoczenie, w samochodzie to
    samo i krzyk, gdy sie zatrzymujemy na swiatlach lub tkwimy w korku. jak kazdy
    facet lubi szybka jazde, podobnie jak Macius Malilki.
    aha! wysypka mu wciaz nie schodzi, stala sie sucha, szorstka i zaczerwieniona.
    dzis rozmawialam z pediatra, to reakcje alergiczna moze na oliwke, moze na cos
    z pokarmu, zobaczymy w piatek mamy wizyte. w zwiazku z tym nie jem niczego poza
    10 podstawowymi potrawami i o zadnch truskawkach nawet nie mysle... ale wam -
    zazdroszcze.

    trzymajcie za mnie kciuki w srode, zdaje ostatni egzamin - przedmiotowy z
    pragmatyki.
    pozdrawiam cieplutko, cmoki jak smoki,
    contra
  • 07.06.04, 18:32
    Czesc wszystki mamom,
    Contra, a czy te cwiczenia to sa od jakiegos wieku? Moj synek ma dopiero 5 tyg.
    Czy juz moge zaczynac czy jeszcze poczekac?
    U mnie wszystko ok, oprocz tego ze codziennie mam problem jak ubierac mego
    Henryczka. Dzis w Londynie bylo 27 stopni. Koszmar
    Magda
  • 07.06.04, 20:09
    Witam Was wszystkie.
    Bardzo dawno nie pisałam, ponieważ mieliśmy poważne problemy z komputerem.
    Nie zawsze też czas pozwala mi na siedzenie przed komputerem.
    Albert rośnie jak na drożdżach. Jedenastego czerwca skończy 2 miesiące. Jest
    słodkim uśmiechniętym bobaskiem. Starsi synkowie go uwielbiają, on też wyraźnie
    się rozpromienia na ich widok.
    Od kilku tygodni zaczęłam dokarmiać go butelką, tzn. podaję mu jedną butelkę
    przed spacerem, żeby dłużej spał. Chociaż ostatnio i to nie pomaga, bo sen w
    ciągu dnia nasz Albercik ma leciutki, za to przesypia większą część nocy.
    Miałam bardzo duże opory przed tym dokarmianiem, bo zdaję sobie sprawę, że może
    to się skończyć szybkim przejściem na butelkę. Jednak te nasze początki,
    zbiegły się w czasie z komunią najstarszego syna i przygotowaniami do niej. Nie
    mogłam sobie pozwolić na długie maratony przy piersi, mały musiał zostać kilka
    razy na dłużej z tatusiem i podanie butelki było wtedy konieczne. Trochę mi
    smutno, ale zdaję sobie sprawę, że chyba nie uda mi się karmić Albercika, tak
    długo jak karmiłam obecnie trzyletniego Filipa.
    Albert ma prawdopodobnie wzmożone napięcie mięśniowe. Niedługo idziemy na
    wizytę do neurologa. Nie przeczytałam dokładnie naszego wątku, ale czy u
    któregoś z Waszych maluszków też się to zdarzyło. Bardzo się tym nie przejmuję,
    ponieważ wzmożone napięcie mięśniowe miał również Filip (taka uroda moich
    dzieci?), był nawet rehabilitowany, ale jednak rozwijał się bardzo szybko.
    U Alberta to napięcie jest mniejsze. Od jakiegoś czasu wykonuje z nim
    ćwiczenia, które pamiętam z rehabilitacji Filipa (podobne do tych o których
    pisze Contra). Podczas tych ćwiczeń staram się doprowadzić do rozluźnienia
    mięśni. Według mnie widać już efekty i Albercik jest coraz mniej napięty.

    Pozdrawiam Was i wasze dzieciaczki
    Edyta
  • 07.06.04, 20:58
    Witajcie!!!
    U nas od kilku dni jest przeszlo 35 stopni, zyc sie nie chce a co tutaj mowic
    chodzic na spacerki, siedzimy sobie na schodach, dobrze ze jest zadaszenie,
    Kamilek w lezaczku dopoki mu sie nie znudzi a ja z ksiazka lub z malym na
    recewink,
    W czwartek bylismy na szczepieniu- bylo dwa klucia w nozki(w Polsce tez daje
    sie szczepionki w nozki, dokladnie w uda?)jeden zastrzyk zintegrowany takze
    chyba jest tam 5w1 a drugi hibb, Kamilek byl dzielny krzyknal w chwili naklucia
    i zaraz po tym zasnal, a dzien dostal 2 razy syropek przeciwgoraczkowy i -bolowy
    (z polecenia lekarza)takze nie bylo po nim wogole widac ze ktos go tam kul,
    zadnych efektow ujemnych nie bylo i jak narazie nie ma.
    Dzisiaj bylismy pierwszy raz na wizycie u specjalisty od choroby Kamilka-
    endokrynologa, Maly zostal zbadany, opukany wzdluz i wszez, zmierzony, zwazony
    i bardzo bardzo pochwalony, lekarz powiedzial nam ze nawet gdyby rozwijal sie
    wolniej byloby b. dobrze a nasz mis na brzuszku slicznie trzyma glowke w gorze,
    pionowo kreci nia w rozne strony, podciagany tez slicznie unosi, kladzie sie
    sam na boczku, nawet lekarz dzisiaj zauwazyl ze sam zlozyl raczki, a ja tego
    wczesniej nie widzialam, ciemiaczka w sam raz, wazy 5450 i mierzy 59.5 cm
    (przytyl 2500kg a urosl 7,5 cm) ladnie jzu "mowi" i to nie tylko samogloski ale
    jakies guuuu mu wychodzi a najbardziej lubi jak mowia do niego po angielsku az
    piszcy z radosci, takze same pomyslne wiesci, oczywiscie leki musi przyjmowac,
    mamy co 2 miesiace robic badanie krwi, konsultowac sie z lekarzem a kto wie
    moze w 2 roku zycia bedzie mozna wszystko odstawic, Maly ma poziom hormonow na
    granicy normy, wiec jest duuuuuuza szansa, no i mam karmic tak dlugo jak sie da
    nawet do drugiego roku zycia, a wiec bedziemy sie starac, zwlaszcza ze Kamilek
    ostatnio cycusia b. chetnie ssie a z butelki gdy mu podaje bawi sie i godzine,
    mam jzu tyle mleka ze dokarmiac przestalam z miesiac temu, butelka podaje tylko
    herbatke na trawienie rano. Bole brzuszka i baczki powoli odchodza w
    zapomnienie, chwilami Mis jeszcze popuszcza troszke baczkow rano, ale jzu sie
    nie skreca z bolu, nie wiem czy to dlatego ze odstawilam wszystko co z mlekiem
    czy pomagaja te kropelki Esputicon(dostalismy z Poslki)a moze wyrasta w koncu
    ma juz 9 tyg i 3 dniwink)) chwilami mu tlumacze z ejest duzy i powinien spac
    prawie cala noc, bo niestety dalej budzi sie czesto, ostatnio co 3-4 godziny i
    sobie cycka, to tez sie zmienilo na lepsze je dluzej niz 5 min, i moze dlatego
    wydlurzyl sie sen, oby tak dalej. Wczoraj pol dnia bylismy na zakupach Kamilek
    pospal moze 2 godziny i razem z mama i tata robil zakupy, w miedzy czasie 2
    razy kupka i 2 razy cycusiowanie w przebieralni a co tamwink)).
    Magda my wybieramy sie do Polski na przlomie sierpnia-wrzesnia, i tutaj jest
    dylemat, ja nie wiem co mam zrobic zostal mi ostatni rok studiow dzinnych na
    UW, tata kamilka musi wrocic do usa okolo listopada(kontrakt)a ja nie wiem brac
    jeszcze na rok dziekanke czy zostac z Misiem w Polsce i ukonczyc studia, ale
    rok bez jacka(ewentualnie on przyjezdza tylko na swieta, ehhhh te koszta)no i
    musielibysmy mieszkac w akademiku bo rodzinka to Lomza i Szczecin a w wawce
    tylko znajomi i mamy dylemat, no ale mamy czas.
    wiecie musze sie przyznac ze rozpuszcza swoje dziecko okrutnie, ale dobrze mi
    z tym, bo uwielbiam nosic go, tulic, calowac itd a on sie taki slodki i
    kochany, ale nie wykorzystuje mamy z abardzo lubi sie tez sam pobawic.
    uciekam jestem umowiona na obiad z kolezanka, Kamilek zreszta tezwink)ma 2
    miesiace a wloczy sie od urodzenia po restauracjach, oczywiscie jem tylko to co
    wskazane i zdrowe a tak marze o szkalnce mleka, ale postanowilam ze jeszcze dwa
    tyg wytrzymam pozniej zaczynam powoli wprowadzac, zobaczymy co z ztymi gazami,
    jak myslicie a moze wolno sojowe?chyba zapytam lekarza
    oki koncze i nie zanudzam Anka i Kamilek

    oto moj Skarb:
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
  • 07.06.04, 21:49
    Witajcie,
    Contraria- wielkie dzięki za opis ćwiczeń. Ja spontanicznie bawię się z małym
    podobnie, tylko że jakoś nie widzę siebie sumiennie wykonującej określoną ilość
    powtórzeń, ale może się jakoś zmobilizuję smile
    Edi.k- jak rozpoznać wzmożone napięcie mięśniowe? Zaczynam się trochę martwić,
    bo od paru dni, jak biorę synka po karmieniu do odbicia, to wygina mi się do
    tyłu w literkę "C". Robi to tylko wtedy i tylko jak jest już zaspany, w czasie
    gdy jest obudzony i przytomny, to mu się nie zdarzyło. Czy to jest właśnie to???

    Dzisiaj byłam u gina. Po wielkich rozmyślaniach zdecydowałam się prawie na
    wkładkę hormonalną, na Mirenę i właściwie poszłam po to, by się umówić na jej
    założenie. A tu niespodzianka- nie ma mowy o wkładkach po cesarce na pewno
    przez pół roku, a prawdopodobnie i dłużej. No i do wyboru zostaje mi Depo-
    Provera i Cerazette. Mój lekarz odradził mi zastrzyk i polecił pigułki. Mam
    receptę i nie wiem, co z nią zrobić- łykać te hormony, czy nie. Rany, jak mi ta
    kwestia spędza sen z powiek!

    Poza tym macierzyństwo jest przecudne. Od dawna jestem wyspana, dzidziuś jest
    tak kochany, że czasem mam go ochotę obudzić o północy (zawsze śpi o tej porze)
    i całować, przytulać i pieścić... Kocham go straszliwie smile

  • 08.06.04, 11:16
    Cześć
    Jutro mój szkrab kończy 2 miesiące! Jak ten czas leci! Dopiero co go urodziłam,
    a tu niebawem będę musiała na większą część dnia zostawić go z obcą kobietą.
    Czy szukacie już opiekunek? A może znacie kogoś z Krakowa, kto kocha dzieci i
    chciałby zająć się moim? Powoli zaczyna mi to spędzać sen z powiek, a czasu
    coraz mniej.
    Malilko, po przeczytaniu informacji na temat Mireny w necie myślałam o tej
    samej wkładce. Nawet wybrałam sie dziś do gina, który mnie ciął, ale kolejka
    bab zapowiadała się do północy, więc odpuściłam. Właściwie dlaczego po cesarce
    nie można jej zamontować?
    Jutro jade na 2 tyg. do rodziców do Torunia i tam pójdę do swojego dawnego,
    mądrego lekarza i zobaczymy co powie. Jeśli nie wkładka, to bardziej niż do
    zastrzyku przekonana jestem do tabletek, w końcu mam wprawę w ich braniu. A
    skoro są uważane jako jedyne bezpieczne dla karmiących to widocznie coś musi w
    tym być.
    Ile razy na dobę jedzą Wasze dzieciaczki?
    Mój Nikodem ok. 8-9. Nie wiem czy nie zaczęsto. A ostatnio je jeszcze szybciej
    i łapczywiej i strasznie się przy tym denerwuje. Nie wiem dlaczego? Muszę mu
    przerywać i tłumaczyć, że nie wolno tak brzydko jeść i że żadne z jego rodziców
    nie ma takich nawyków. Robimy też przerwy na odbicia. Może mi wolniej leci?
    Myślałam również że znów mam za mało pokarmu ale po zaproponowaniu butli, Mały
    się krzywi i pluje sztucznym mleczkiem.
    Mam pytania do mam grubasków?
    Czy próbowałyście już pampersy "4"?
    Czy jak idziecie na dwór z maluchem, który ma gołe nóżki to zakładacie mu
    skarpetki? Mojego Nikusia wszystkie skarpetkowe ściągacze strasznie cisną,
    macie na to jakiś sposób? A może jest jakaś firma która robi skarpetki dla
    puszystychwink?
    pozdrawiam
  • 08.06.04, 13:26
    Witajcie,
    Edi.k- zto mnie trochę uspokoiłaś, chociaż umycie wnętrza łapek w czasie
    kąpieli zawsze jest problemem, tyle że pediatra mi mówił, że ten odruch
    noworodkowy zanika dopiero w 3 miesiącu życia dziecka.

    Jagna- mój gin twierdzi, że pół roku po cięciu nie powinno się zakładać żadnych
    wkładek domacicznych, ponieważ na ściance macicy jest świeża blizna i w związku
    z tym jest zbyt duże ryzyko tego, że wszystko nie zrośnie się do końca
    prawidłowo, że zostanie podrażnione itd. Powiedział, że najwcześniej można
    założyć wkładkę po pół roku po cc, a najlepiej w ogóle. Tak poza tym to wkładka
    bardzo zwiększa ryzyko stanów zapalnych i dlatego nie można jej zakładać jeśli
    kobieta ma nadżerkę, a to też mam, więc Mirena w ogóle odpada. W Cerazette
    przeraża mnie to, że maksymalne dopuszczalne spóźnienie w zażyciu pigułki to 3
    godziny, a mnie się czasem zdarzało zapomnieć przez parę godzin.
    Mój synek też je często, myślę że te 8-9 razy to na pewno. Teraz jak jest
    ciepło, to w dzień je częściej i krócej, ponoć latem to normalne. Już lepiej
    dawaj dziecku częściej pierś zamiast butelki! A skarpetek mam takie multum, że
    ciągle jakieś bezuciskowe znajduję smile
    Pampersów "4" nie próbowałam, ale zastanawiałam się nad tym. Maciuś waży na oko
    6.500-7.000g, więc teoretycznie "3" powinny być ok, bo są do 9kg, ale czasem
    wydaje mi się, że większe też by były dobre, zwłaszcza na noc i na spacer. Na
    pewno "3" Huggies Freedom (5-9kg) są i większe i chłonniejsze, niż Pampersy,
    chociaż po zmierzeniu wydaje się być odwrotnie. Dopiero co kupiłam Jumbopacka
    pampersów, więc jak je skończę to może kupię na próbę "4"- najwyżej chwilkę
    poczekają na swoją kolej.
    Z tego co pisała Contraria wynika, że już można podciągać dziecko z plecków do
    siadu, a kiedy powinno przy tym ćwiczeniu zacząć sztywno trzymać główkę?
    Dzisiaj moja mama poszła na 3-godzinny spacer, więc mam luz smile
    Buziaki
  • 08.06.04, 11:22
    Witajcie,
    Malilka, wzmożone napięcie mięśniowe objawia się tym, że maluszek ma trudności
    w odwodzeniu np. rączek. Trudno go wtedy umyć pod paszkami, ubrać... Dłonie są
    mocno zaciśnięte w piąstki. Często też dziecko układa się odgięciowo, czyli w
    podobnej pozycji o jakiej piszesz. Ty jednak na pewno nie masz się czym
    martwić, bo problemem staje się tylko gdy dziecko często się tak układa np.
    podczas snu. Wzmożone napięcie mięśniowe zauważa najczęściej lekarz podczas
    wizyty kontrolnej. Może być objawem zaburzeń neurologicznych, dlatego konieczna
    jest wizyta u neurologa. Nawet jeśli neurolog nie stwierdzi żadnych zaburzeń
    najczęściej konieczna jest rehabilitacja, ponieważ dziecko może się wolniej
    rozwijać pod względem ruchowym. Naszego średniego synka rehabilitowaliśmy
    metodą Vojty, później Bobathów i jego rozwój ruchowy w niczym nie odbiegał od
    rozwoju rówieśników, a napięcie mięśniowe szybko minęło.

    Pozdrawiam
    Edyta

  • 08.06.04, 15:36
    Witam,
    Mam pytanie do dziewczyn, ktore mialy zapalenia piersi.(ja mialam 3 tyg. temu)
    Czy wy tez w tej piersi macie ciagle mniej mleka? Co moge z tym zrobic. Wkurza
    mnie to, bo jak maly je ze zdrowej to spi trzy godziny jak z chorej budzi sie
    po 1,5 h i w ogole mam jedna piers wieksza druga mniejsza.
    Pozdrawiam serdecznie
    Magda i Henryczek
  • 08.06.04, 18:13
    Ja miałam zapalenie w lewej piersi prawie miesiąc temu. Synek od tamtej pory
    nie chciał w ogóle jej ssać. Dochodziło do tego, że musiałam stoczyć z nim
    walkę, żeby chciał chociaż trochę z niej pociągnąć. Potem od razu zasypiał i
    nie opróżniał jej. W tej chwili właściwie karmię go tylko prawą piersią, która
    jest teraz niestety większa od lewej, nieciekawie to wygląda sad W lewej mam
    nadal pokarm, ale Albert nadal czuje do niej awersję i nie jest zainteresowany
    jedzeniem z niej.
  • 08.06.04, 22:19
    Cześć,
    Ale piękne słoneczko u Nas w ostatnich dniach. Jest bardzo przyjemnie.
    Dorotko> Jakoś faktycznie nie ma jeszcze zbyt dużo możliwości zabawy z takimi
    maluchami, ja najczęsciej rozmawiam z Emilką i próbuje ją rozśmieszać. Czasami
    odstawiamy jakieś układy taneczne razem z Julką. A no właśnie my słuchamy dużo
    muzyczki dla dzieci.Polecam taką serię: Miś i Margolcia (są 4 płyty albo
    kasety).Bardzo przyjemna spokojna muzyczka tak dla 2-3 latków.
    Malilko> Ja prałam już matę gimnastyczną ale zamoczyłam ją i szorowałam
    mydełkiem. A co do czapeczki, to Emilce sprawiłam elegancki kapelusik bawełniany
    (znacie sklep 5.10.15.? fajne ciuszki), wygląda jak prawdziwa damasmile
    Monikaps> A jak sprawdza się to odwodzenie nóżek? My też mamy problem z jednym
    bioderkiem, ale musze się przyznać ża nie pieluchuję szeroko. Ani ja, ani
    Emilka tego nie lubi. RObię z nią takie żabki i jak ją noszę i trzymam to
    zawsze rozkładam jej nóżki jak najszerzej tak na okrak. Za tydzień idziemy na
    kolejną wizytę i zobaczymy...trochę dziwi mnie zdanie twojej położnej o tym, że
    za długie spanie w nocy jest nie dobre. A powiedziała dlaczego? To fakt, że
    mleczko w nocy jest najbardziej wartościowe, ale jeżeli dzidzia przybiera
    dobrze na wadze, to przecież wszystko ok.
    Contra> Też jestem filologiem (germanistyka). ZNam doskonale te realia
    uczelniane i trzymam kciukismile))
    Asik> U nas dają czasami w udo, czsami w rączkę. Zależy jaka szczepionka.
    Świetne wiadomości od endokrynologa, z tego co piszesz wszysto pod kontrolą.
    Oby tak dalej...
    Madziu> Ja tez miałam zapalenie obu piersi i nie odczułam, że mam mniej
    mleczka. A co do róznej wielkości piersi, to mam całą historyjkę. Jestem
    leworęczna i tym samym lepiej trzyma mi się dzidzię na lewej stronie. Przy
    pierwszej pod koniec karmienia, przystawiałam ją tylko do lewej piersi, co
    doprowadziło do tego że w prawej nie miałam prawie wogóle pokarmu. Wyglądałam
    jak cyborg(hihih). Przy ciązy i teraz wszystko się znowu wyrównało, ale
    dokładnie pilnuję aby karmić z dwóch piersi na przemian. Jako pocieszenie więc,
    można wykarmić z jednej piersi. Ale próbuj! A jak nie to może poradnia
    laktacyjna?
    A u nas miodzio... Emilka przekochana, śmieje się całą buzią. A co do
    problemików pielęgnacyjnych, to nie możemy pozbyć się pleśniawek, ciągle
    powracają. I jeszcze na wargach sromowych ma takie pryszczyki. Obawiam się, że
    to może byc grzybek. Na razie obserwuję. W piątek wyrywam się z mojej wsi z
    moimi dziewczynami do moich rodziców na kilka dni, będzie ciekawie i wesoło. W
    trzy pokojowym mieszkanku będzie nas sześciu. Ale za to Julka będzie chodziła
    na plac zabaw, ja na zakupy i odwiedzę rodzinkę.
    Ciekawa jestem jak mają się dziewczyny i ich bobasy, które dawno nie pisały.
    Beatko/titicaka co tam u Was? Czytasz nas?
    Pozdrawiam
    mami i Emilia
  • 09.06.04, 17:43
    Kochane mamusie (poza małymi wyjątkami) gdzie się pochowałyście? Rozumiem, że
    piękna pogoda nie sprzyja siedzeniu przy komputerze, no parę zdać mogłybyście
    czasem skrobnąć smile

    Mnie też zdziwiło zalecenie położnej o tym, żeby dziecko w nocy budzić.
    Przecież maluszek sam stopniowo wydłuża sobie przerwę nocną po to, by zacząć
    przesypiać całe noce, więc po co mu ten proces zaburzać? Rozumiem budzenie
    noworodka w pierwszych dniach życia, ale nasze dzieciaczki są już duże i same
    wiedzą najlepiej, kiedy chce im się jeść smile

    W sobotę byłam na imprezie rodzinnej, stół był zastawiony pysznościami, a ja na
    diecie, cierpiałam, cierpiałam i nie wytrzymałam- postanowiłam, że jak małego
    wysypie to trudno, ale najwyżej raz się porządnie najem. Nie było to specjalnie
    rozsądne, ale trudno. Jadłam smażone kotlety, pomidory, ogórki, ciasta z
    czekoladą, sałatki, lody, jajka i nie pamiętam co jeszcze i wyobraźcie sobie,
    że Kiciusiowi NIC po tym nie było!!! Nawet kolki od tego dnia przeszły, szok!
    Od tego czasu jem wszystko poza rzeczami wzdymającymi i wysypek brak smile)
    Truskawkami się zajadam, jem około pół kilograma dziennie, to cudowne. Jutro
    jadę do rozdziców na działkę, więc znowu będę się opychać prosto z krzaczków,
    już tydzień temu było mnóstwo moich ukochanych truskaweczek, mniam mniam smile

    Uciekam, bo dzidziuś buczy,
    Malilka
  • 09.06.04, 18:41
    Czesc,
    Fajnie ci Malika moj Henrys wlasnie dostal wysypki na raczkach i niestety
    obawiam sie ze od ...TRUSKAWEK. A niech to...
    Pozdrawiam Magda
    Ps. Dzieki ze pisalyscie o piersiach
  • 09.06.04, 19:04
    o cholera....a ja po przeczytaniu posta od malilki zeżarłam pięć...
  • 09.06.04, 19:02
    Witajcie kochane po tak długiej mojej nieobecności. Byłam 2 tyg. u rodziców z
    Jędrusiem, było baaardzo miło, leżałam do góry brzuchem i tylko na spacerki
    wychodziłam i cyca wystawiałam. Mamusia moja kochana robiła resztę, wstyd
    przyznać, prała, prasowała, przewijała, tuliła, śpiewała.
    Niestety na moim osiedlu nie uświadczysz kawiarenki internetowej, więc z bólem
    serca musiałam pogodzić się, że nie spotkam się z Wami na forum.
    Chciałam niniejszym poinformować, że właśnie wchrzaniam pierwsze w tym roku
    truskaweczki (5 sztuk), mój mały jest cały czas wysypany, chyba gorzej nie
    będziewinkMalilka, to przez Ciebie, właśnie przeczytałam Twojego posta i
    poleciałam ukraść niemężowi parę sztuk.
    Ech, ta wysypka. Chyba mamy taką jak Contraria, dziób obsypany, czerwony i
    szorstki, łuszczący się. U moich rodziców, po kąpieli w krochmalu i po
    jednorazowym zastosowaniu kremu ze sterydami zrobił się gładziusieńki na całe
    DWA dni. Po powrocie natychmiast wszystko się zaczęło od początku. Byliśmy u
    dwóch pediatrów, każdy mówi coś innego. Jedno jest pewne - to atopowe zapalenie
    skóry, ale jaka jest tego przyczyna, chyba się nie dowiem. Diety żadnej nie
    stosowałam, nie wiem, co go może uczulać, a może to być też woda... Jedna
    lekarka mówi, że MOŻE jest to skaza białkowa i kazała odrzucić mleko, jogurty
    itp.Ale jem dalej, kierujęsię radą mojej zdroworozsądkowej położnej, która
    twierdzi, że w końcu mu to zejdzie, mam nadzieję.
    Mamy też problem z ciemieniuchą - właśnie się pojawiła. Wiem, że u niektórych
    forumowych maluszków też jes-jak z nią walczycie?? Długo to trwa??
    Następny problem, który mnie bardzo martwi to to, że Jędruszka coś nie chce
    podnosić głowki leżąc na brzuszku, a ma już 7 tygodni. Jak był młodszy to
    chętniej podnosił, lekarka chwaliła, że taki silny, a teraz nic. W ogóle nie
    znosi leżeć na brzuchu i główkę kładzie tylko na jedną stronę (tylko jak leży
    na brzuchu), a jak mu na siłę przekładam, to i tak ją przewraca szorując
    kinolem po poduszce - nie podnosi jej. Poradźcie co zrobić, nie wiem jak mam go
    ćwiczyć. Może w przyszłym tygodniu zapiszemy się do szpitala na masaże, żawsze
    to jakaś stymulacja. Martwię się.
    NIe mam czasu nawet iść do gina na przegląd podwozia - jestem zajęta
    przedślubnymi przygotowaniami. Wybiorę się po weselu, bo nie zachwyca mnie to
    co mam między nogami. Delikatnie mówiąc lekarz, który mnie zszywał, zrobił mi
    trzecią dziurkę - no nawet nie chce mi się tego komentować...w każdym razie
    dyskomfort pod wieloma względami...
    Kończę, bo ufok beczy...dziś wyyyyjątkowo marudny.
    Pa
    Sylwia
  • 09.06.04, 21:56
    Witam serdecznie po tygodniowej przerwie, ale ostatnio dość dużo u nas się
    dzieje i dopiero teraz znalazłam chwilkę by coś skrobnąć. Hmmm.... od czego tu
    zacząć. W zeszły czwartek mały był ważony – 5650g, robi się coraz cięższy i
    wygląda jak księżyc w pełni, wszędzie pełno fałdeksmile. Najgorsze jest to, że
    ostatnio ma problemy z zasypianiem no i domaga się kołysania, do tego przez
    ostatnie 4 dni buntuje się przeciwko jeździe w wózku, po 20- 30 minutach od
    wyjścia z domu włącza syrenę(delikatnie mówiąc) i tylko na rękach się uspokaja,
    bardzo lubi odbywać spacerki na rękach, rozglądając się dokoła, poza tym
    oczywiście w domu również musi pooglądać różne zakamarki, rąk nie czuję ...
    Zazdroszczę mamom, których maleństwa robią już dłuższe przerwy między
    karmieniem, w szczególności w nocy, ma nadal jemy co 2 godzinki, jedynie po
    kąpieli jest to jakieś 3 – 3,5h.O kilku dni walczymy też z ciemieniuchą na
    szczęście dosyć skutecznie. Pół godzinki przed kąpielą smaruję Igorowi główkę
    oliwką, zakładam czapeczkę, później myjemy główkę i wyczesuje ją.
    Dwa dni temu zaliczyliśmy wizytę na pogotowiu ale najadłam się strachu. Mały
    przez cały dzień był jakiś niespokojny, podczas karmienia o 18 urządził niezły
    koncert, nie chciał ssać - co u niego niespotykane, no i właśnie podczas tego
    karmienia zauważyłam, że mały ma w uchu jakąś wydzielinę, spanikowałam, byłam
    akurat u rodziców, którzy mieszkają naprzeciw pogotowia, więc zabrałam małego i
    w drogę, na klatce schodowej znów koncert, dopiero w drodze przysnął, gdy
    czekaliśmy na swoją kolej spał, podczas badania był bardzo spokojniutki, po
    badaniu również ( poza tym, że ulał i pan doktor czyścił spodnie mamusismile)
    Okazało się, że nic mu nie jest, gdyby to było zapalenie ucha to podobno przy
    samej próbie dotknięcia ucha krzyczałby w niebogłosy, lekarz stwierdził, że po
    prostu podczas kąpieli mogło mu się nalać trochę do ucha i teraz wyciekło,
    kazał wyczyścić ucho i sprawdzić czy rano coś będzie, jeśli tak to iść do
    pediatry po skierowanie do laryngologa, na szczęście na następny dzień było
    ok., dzisiaj tak samo, rzecz jasna nadal obserwuję.

    Trochę się rozpisałam. Uciekam do wanny póki mały śpi.


    Pozdrawiam od dzisiaj o rok starsza Nika smile
  • 09.06.04, 23:00
    Witajcie!
    Rzeczywiście u nas tak zmiennie: albo cisza albo piszemy dużo... i to drugie
    jest zdecydowanie lepsze smile
    Nika - wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek!!! Niech szczęście i radość
    cały czas są w Twoim serduszku!!!
    A u nas kolejna rewelacja: Kamilek wczoraj wieczorem zanął ok. 23 i obudził się
    dziś rano o 5.55! Nie do wiary! Mam nadzieję, że taki rytm mu zostanie i nie
    mam zamiaru budzić go w nocy do karmienia, gdyż wydaje mi się naturalne, że
    maluchy wydłużają sobie czas spania w nocy.
    Na truskawki jednak się nie skusiłam - boję się, ale pieczone kotlety już od
    dawna są w moim jadłospisie smile
    Pogoda jest wspaniała, więc często chodzimy na spacerki i robimy tak 10-15km
    dZiennie (i już zaliczyliśmy cycusiowanie w parku - nie było tak źle, ale
    pierwszy raz byłam pełna obaw).
    Mi natomiast spędza sen z oczu myśl o rozmowie z szefem nt. powrotu do pracy, a
    właciwie nt. nie-powrotu. Ja nie mam możliwoci wrócenia na 1/2 etatu, więc na
    95% udam się na roczny urlop wychowawczy. Czuję tylko presję ze strony kolegów
    i koleżanek, którzy dzwonią prawie codziennie i namawiają na powrót. A mi
    szczerze mówiąc wcale nie chce się wracać... zresztą pewnie pracujące mamy
    wiedzą co mam na myśli...
    Życzę dużo słoneczka na jutrzejszy wolny dzień!
    P. S. Beatko, Pearl i inne dziewczyny nie odzywające się. Przyłączam się do
    apelu Malilki... co u Was?
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 09.06.04, 23:56
    Witajcie,
    Nika wszystkiego najlepszego z okazji urodzin !!! smile.
    przyszła-mamo twoje posty potrafią rozbawić każdego, a dzisiaj akurat jest mi
    to troche potrzebne po wczorajszym małym starciu z mężem (brrr).

    Szymonek dzisiaj kończy sześć tygodni. Od dwóch dni walczymy z ciemieniuchą, po
    kapieli moco naoliwiam główkę małego zakładam czapeczkę, a potem wyczesuję.
    Widziałam w sklepie olejek na ciemieniuszkę ze Skarbu Matki, czy któraś z was
    to probowała, czy warto kupić, jeżeli ciemieniuszka będzie "opornie" schodzić?
    Poza tym mały dostał jakies krosteczki na buźce, nie wiem od czego. A co do
    jedzenia, to ja też jem kotlety smażone, tylko dla mnie mniej przyprawiam,
    prawie wcale, ale da się zjeść, jem lody, herbatniki, unikam nadal ostrych i
    wzdymających rzeczy, a po każdej nowości obseruję skórę małego.
    W piątek jedziemy do moich rodziców na wieś i spróbuje truskawek, bo do tych
    sprzedawanych jakoś nie mam przekonania, wiem, że co swoje, to napewno bez
    chemii.

    Mielismy iśc jutro na szczepienie, ale ze względu na święto znowu odwlecze się
    o tydzień, a taka jestem ciekawa ile Szymek waży no i wogóle mam kilka pytań do
    pediatry. Mały nadal ładnie je, co 3-4 godzinki, w nocy śpi i tylko raz budzi
    sie na jedzenie. Np. teraz jadł o 19 i po kąpaniu śpi sobie do tej pory, a jest
    juz prawie północ. Wydaje mi się, że chyba mam kryzys z mlekiem, to szósty
    tydzień. Mały też pijąc mleko troszke się denerwuje, kręci, chociaż nie płacze.
    Co do pieluch to zużywamy średnio 6-8 pieluch i praktycznie jeszcze w każdej
    jest kupka. Zdecydowałam się teraz na Pampersy 2 i stwierdzam, że są troszkę
    większe od Huggis-ów 2, ale następna paczka, to pewnie będę już musiała przejśc
    na 3, bo mały ma coraz więcej fałdek tu i tamsmile.

    Kurcze, ale się rozpisałam. Ale mam do was jeszcze jedno pytanie, a właściwie
    proszę o radę. Dostaliśmy od znajomych, właściwie nowych znajomych zaproszenie
    na chrzest ich synka i nie wiem, co kupić małemu, żeby nie było zbyt
    zobowiązujące, macie jakieś pomysły?? Będę wdzięczna.

    Ps. nareszcie wyglądam jak człowiek, dzisiaj wybrałam się do fryzjera, bite 3
    godzinki, mały w tym czasie spacerował sobie z dziadkiem, ale pewnie domyślacie
    się, że i tak kosztowało mnie to trochę nerwów, bo cały czas myslałam, tylko o
    małym, czy aby nie płacze, czy się nie obudził i wogóle. Teraz jeszcze tylko
    jakieś zakupy, ale to wtedy jak zgubię oponke na brzuchu.

    Aha, jakie możemy jeść zupy karmiąc piersią, bo już wyczerpało mi się menu

    Pozdrawiam
    Ania
  • 10.06.04, 15:44
    Czesc Mamusie!

    Nika, wszystkiego najlepszego na urodziny! Duzo pociechy z pociechy.
    A my dzis spiewalysmy 100 lat mojemu Mezowi. Na dokladke jak sie urodzil, to tez bylo Boze Cialo, wiec zwykle obchodzimy jego urodziny dwa razy.
    Malilka, ale Ci zazdroszcze. Moja Ewa ma wciaz krosteczki na buzi, ale lekarka mowi, ze to potowki, i nie kazala ograniczac diety. A tymczasem po mlodych ziemniaczkach Mala miala bardzo brzydkie kupki. Szkoda, a myslalam, ze z tym nie powinno byc klopotow.
    Mami27 - odwodzenie nozek sprawdzala ortopeda na wizycie w piatym tygodniu. Wziela Ewe za kolanka i probowala je dogiac do podloza. Mysle, ze lepiej tego samemu nie robic. W poniedzialek bylismy na wizycie po USG, okazalo sie, ze po dwoch tygodniach cwiczen i pieluchowania jest juz duzo lepiej. Na poczatku lipca idziemy na kontrolne USG.
    Co do spania w nocy, to jednak brzuszki naszych maluchow nie sa jeszcze zbyt duze i jak beda za dlugo spaly, to moga sie odwodnic. Ale jak maluszek zdrowy i wszystko OK, to widocznie dluzsze spanie mu dobrze robi.
    Ewa wczoraj skonczyla 7 tygodni i pierwszy raz jechala metrem (bardzo grzecznie, tylko gdzie tam wozek stawiac???), a potem bylismy we trojke w kinie. Prawde mowiac, bylam troche rozczarowana. Przeczytalam w czerwcowym Dziecku bardzo pochlebny artykul, wycielam kupon na bilet (prezent od pisma na Dzien Matki) a w kinie okazalo sie, ze darmowe bilety na Troje nie byly honorowane, rowniez w przyszlym tygodniu na "Pojutrze" tez nie bedzie mozna ich wykorzystac, a co bedzie potem, nie wiadomo. Wazne sa do konca czerwca. Na sali byly co prawda dwa przewijaki i pod nimi male stertki pampersow, to jednak dziwnie wyglada, jak trzeba sie przekopywac przez taki stosik dwojek, zeby znalezc te nieliczne trojki. Obiecywanych chusteczek nie bylo wcale. Seans zaczal sie nie o 12.00 ale o 12.15. Ale nic to, warto bylo pojsc, chocby, zeby zobaczyc, jak to wyglada. Gdyby ktos sie wybieral, to na Mame i dziecko przysluguja dwa fotele, warto wziac ze soba jedzenie jesli ktos nie jada pop-cornu i hot-dogow. Jest przechowalnia wozkow, ale chyba jednak najwygodniej fotelik samochodowy, jesli dziecko jest przyzwyczajone. Ewa na poczatku dosyc dlugo spala, potem zazadala posilku, a potem razem z mama ogladala Brada Pitta. Jednak szybko jej sie znudzil i wybrala podsypianie przerywane podsysaniem. Mamy, ktore przyszly ze starszymi dziecmi mialy troche gorzej, bo dzieci raczej wolaly sie bawic niz dac mamie poogladac film.
    We wtorek bylam u mojej gin. Niestety, bardzo wolno mi sie to wszystko zrasta. Szczesliwie nic sie juz nie paprze. Stwierdzila, ze przy karmieniu nie poleca zadnych pigulek, ja na to, ze i tak planowalismy uzywac prezerwatyw. Nie chce na razie zadnych hormonow. Na dwie kreski testu czekalismy poltora roku. W moim wieku nie ma sie juz tyle czasu do tracenia sad. Oczywiscie chcemy troche poczekac, chce Ewe karmic chociaz do roku, ale jak wyjdzie inaczej to tragedii nie bedzie. Chociaz poki co to i tak tylko teoretyzowanie sad(.

    Pozdrowienia z deszczowej Warszawy
    Monika i Ewa
  • 10.06.04, 20:25
    Cześć dziewczyny,
    Nika wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
    Nie było nas tutaj ponad tydzień, ale to wszystko dlatego, że wylądowałyśmy z
    Ingusią w szpitalu. Córcia miała ostrą infekcję wirusową górnych dróg
    oddechowych. W szpitalu spędziłyśmy sześć dni i były to najgorsze dla nas dni.
    Mała sala, na której były 4 łóżka. Z sali nie można nigdzie z dzieckiem wyjść,
    a gorąco w niej było nie do wytrzymania (żadne wietrzenia nie pomagały). Mała
    miała podawane antybiotyki, inhalacje (które nawet nieźle znosiła). W Warszawie
    panuje jakiś okropny wirus i strasznie dużo dzieci jest chorych. To co
    zobaczyłam w szpitalu utwierdziło mnie w przekonaniu, że nigdy nie zostawię
    mojej córci w szpitalu samej. Pielęgniarki w ogóle nie zajmowały się dziećmi,
    które były bez matek i ciągle płakały (a trzeba powiedzieć, że takich dzieci
    było 4, a pielęgniarek na dyżurze 3). Mam nadzieję, że jednak w innych
    szpitalach jest lepsza opieka. Sama jestem z wykształcenia pielęgniarką i aż mi
    się niedobrze robiło, jak te panie nie mają w ogóle podejścia do dzieci. Nie
    chce mi się w ogóle tego opisywać i pragnę jak najszybciej o tym zapomnieć.
    Chciałabym jednak wspomnieć o chłopczyku, który trafił na naszą salę. Jak
    zaczął płakać o 7 raano to przestał o 11:30 (wtedy przyszła mama na godzinę),
    po wyjściu mamy, która go uśpiła płakał od 14 do 19 non stop. W końcu jakiś
    lekarz się nad nim zlitował i dał mu coś na uspokojenie. Za to pielęgniarki
    szerokim łukiem omijały nasz pokój. Nawet nie reagowały na moje prśby. Moja
    córcia nie mogła spać przez ten płacz i strasznie się denerwowała. Spokojna
    była tylko przy piersi i chciała tak spędzać całe dnie. Dobrze, że mamy to już
    za sobą.
    Teraz jestem u moich rodziców, ponieważ nasze mieszkanko się maluje. Ingusia ma
    tutaj fajnie: las, świerze powietrze, nadopiekuńczą babcię, która jak tylko
    może to się zajmuje moją córcią, a ja mam trochę czasu dla siebie. Jednak muszę
    czasami hamować zapędy mojej mamy, która po chorobie Ingi najchętniej
    przykryłaby ją pięcioma kocami (bo zmarznie), w domu zakładałby jej czapeczkę,
    i układałby ją na poduszkach.
    Ingusia skończyła wczoraj 2 miesiące. Jest bardzo kochana, chociaż po szpitalu
    rozpiszczona i przyzwyczajona do noszenia na rękach. Budzi się rano i
    conajmniej przez pół godziny guga i w ogóle nie myśli o spaniu. W ciągu dnia
    również mało śpi i ciągle każe się nosić na rękach, ponieważ lubi jak jej się
    pejzarz przed oczami zmienia. Mam jednak opory przed noszeniem jej tak pionowo,
    ponieważ nie wiem jak to wpłynie na jej kręgosłup, jednak leżeć nie chce.
    Staram się ją kłaść na brzuszku i ćwiczyć. Dobrze, że w nocy śpi conajmniej 4-5
    godzin, potem podłącza się do cyca i tak przesypia do godziny 7-8 rano.
    To na razie wszystko, ale się rozpisałam. Pozdrawiam,
    Lidka i Inga (9.04.2004)
  • 10.06.04, 20:44
    Hej hej!!
    Nika wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin, duzo sloneczka, przespanych
    nocek i pociechy ze szkarabasmile)).
    Dzisiaj moj Kamilek obudzil sie o 6 rani i stwierdzil ze musi mamusi
    opowiedziec co mu sie snilo, a ze juz ladnie "mowi" aguuu, guuu, aaa, eee itp
    to gadal z 15 min a tak sie z tego cieszyl ze az piszcal z radosci, pozniej
    stwerdzil ze trzeba obudzic tate i glosno wolal. Wasze dzieciatka tez tak maja
    ze gdy cos powiedza pozniej piszcza z radosci?Kamilek jest tym tak przejety i
    tak szczesliwy, no i mama jest szczesliwa bo widze, ze wszystko jest w porzadku
    i naprawde spada mi kamien z serca gdy widze, ze maly rozwija sie dobrze i
    szybko, dziewczyny dziekujcie Bogu ze maluszki nie maja wiekszych klopotow, ja
    przeryczalam kilka dni i czasami jeszcze dopadaja mnie sztraszne mysli, ale
    musze wierzyc, pilnowac podawania lekow i bedzie wszytko dobrze.
    Mam pytanko znacie jakies normy ile mniej wiecej w danym wieku maja mierzyc i
    wazyc nasze pociechy> bo ja nigdzie nie moge tego znalezc a na tych siatkach
    centylowych sie gubie.
    Ja tez mialam problemy z lewa piersia, zaczynalo sie zapalenie, ale sciagalam
    i dostalam zastyrzyk i teraz jest dobrze, mam ja tez mniejsza i jest w niej
    mniej mleczka, ale to tez chyba dlatego ze kamilek przez okolo miesiac nie
    chcial z niej pic, mialam bardzo mala brodawke i on nie mial za co zlapac, ale
    sciagalam regularnie i chyba od tego brodawka sie powiekszyla i Maly normalnie
    i ladnie je, ale dalej jest mniejsza i mleczka mniej.
    Kmailek ma troche takich jakby krosteczek na buzce, kolo buzki i kilka na
    policzku, sa lekko rozowe ale jak przecira je woda to znikaja albo robia sie
    niewidoczne, jestem na diecie wiec sama nie wiem, moze to potowki bo u nas
    niestety okropnie goracOsadw dzien dochodzi do 35 stopni, wieczorem o niewiele
    mniej do parku mamy daleko wiec sama nie wiem co robic, siedzimy na schodach
    pod daszkiem ale juz nam sie nudzi, nie chce trzymac malego w domu ale boje sie
    zeby nie dostal udaru i kolko sie zamyka, oj musze cos wymyslec.
    Czytam Wasze posty i zastanawiam sie nad tym jak gdzie lecza, my nie mielismy
    zadnego usg bioderek, nie widzielismy ortopedy, neurologa tylko endokrynolog
    ale to ta tarczyca, ja nawet wit D nie podaje i zadnych innych witamin, ciekawa
    jestem co na to powie lekarz gdy przyjedziemy do Polski!
    Beatko a jak jest z tym w Hiszpanii??
    pozdrawiam serdecznie Anka i kamilek
  • 10.06.04, 22:42
    czesc!
    nadrobilam zaleglosci w czytaniu postow i szczerze wam zazdroszcze jedzenia
    truskawek. Michal ma wciaz te wysypke - we wtorek bylismy u dr, bo nie bylo
    poprawy i cialko zrobilo sie szorstkie. przepisala masc z wit. a,wazelina i
    euceryna. po 2 dniach jest jakby troche lepiej ale zobaczymy, czy poprawa
    bedzie postepowac.
    z wtorku na srode Michal przespal 7,5 godz.!!!! zbudzilam sie w nocy i nerwowo
    czekalam zeby sie zbudzil, ale on nie zamierzal. sciagnelam pokarm /ponad 100ml
    z jednej piersi/ i przeczekalam do pobudki. wczoraj bylo juz normalnie.
    smialismy sie, ze Malutki dal mi sie wyspac przed egz. aaa ,wlasnie, zdalam na
    5 i bylo bardzo przyjemnie. teraz pozostala mi obrona publiczna, w czwartek o
    11. uslyszalam tez, ze swietnie wygladam, co bylo niezwykle mile.

    a propos zup - uwielbiam je i teraz jadam naprawde duzo - na bazie buionow
    warzywnych i drobiowych - krupnik, rosol, pomidorowa, botwinke, szparagowa,
    rzodkiewkowa, koperkowa, barszcz czerwony, brokulowa, chlodnik /nie moglam sie
    powstrzymac, chociaz zawiera maslanke lub kefir/.

    pozdrawiamy cieplo,
    contra

  • 10.06.04, 23:59
    Witajcie,
    Contraria- gratulacje!
    Lidszu- strasznie współczuję pobytu w szpitalu, ale najważniejsze, że już
    wszystko dobrze. Ja też sobie nie wyobrażam zostawienia takiego maluszka
    samiuteńkiego w szpitalu, mój synek płakałby chyba do utraty sił, a mnie serce
    pękłoby z żalu. Gdzie karmiłaś córeczkę piersią? Czy szpitalne łóżka były
    dorosłego rozmiaru?
    Widzę, że ja chyba najostrzej poczynam sobie z truskawkami i sama jestem
    zdumiona, bo przeciez dopiero tydzień temu przestało moje dziecko wysypywać po
    prawie wszystkim, co zjadłam. Chyba nagle układ pokarmowy mu dojrzał smile A
    dzisiaj to już pojechałam z truskaweczkami na maksa, aż wieczorem pieczołowicie
    oglądałam dziecko przed kąpielą, czy aby na pewno nie ma żadnej wysypki, ale na
    szczęście gładziuteńko. A zjadłam chyba z 2 kg- już je jem na wszystkie
    posiłki, bo uwielbiam i kanapki z truskawkami i cukrem i makaron z truskawami i
    śmietaną, o różnorakich deserach nie wspominając. Nie wiem, czy powstrzymałabym
    się od niejedzenia, gdyby młodego wysypywało, obawiam się, że miałabym problemy
    z byciem rozsądną uncertain
    Wczoraj w nocy Kiciuś przespał po kąpieli 6 godzin- to nasz nowy rekordsmile)
    Moniko- w 2-3 miesiącu większość dzieci już ma jedną długą (6-8h) przerwę
    nocną, więc odwodnienie to chyba jakiś skrajny wypadek. Po kąpieli synek
    zasypia w swoim łóżeczku, potem koło 2 karmię go w fotelu i odkładam do
    łóżeczka, a tak o 6 nie mam już na to siły i biorę go do naszego łóżka (na
    szczęście jest szerokie na 3 metry) i zasypiam w czasie karmienia. No i nawet
    jak sie po jakimś czasie obudzę i próbuję uśpione dziecko przenieść do
    łóżeczka, to już się nie daje- albo od razu się wybudza i buczy, albo budzi się
    po kwadransie. Położony u nas od razu zasypia. Czasem odkładam go 3x i nic, no
    i w końcu odpuszczam. Zanosi się na to, że na razie poranki będziemy przesypiać
    we trójkę- mam nadzieję, że to kwestia tego, że on jeszcze jesr malutki i
    potrzebuje mojej bliskości, ale z czasem i z tego wyrośnie.
    Idę spać, to tak do 3 będę mogła pospać jednym ciągiem.
    Pa pa
  • 11.06.04, 20:24
    Witamsmile

    A moje maleństwo kończy już dziś 3 miesiące!!! To niesamowite jak szybko minął
    ten czas... Moja dzidzia nie należy do dzieci wagi ciężkiej - ma 5700
    (najniższa 2950), więc prawie podwoiła swoją masę. Walczymy teraz trochę z
    jedzeniem, bo mała coś nie za bardzo chce jeść. Jak wiecie moje dziecko jest na
    karmieniu mieszanym i coś mi się zdaje, że im jest starsza tym chętniej ciamka
    z piersi - ironia losu, bo ja za niedługo wracam do pracy i myślałam, że
    przynajmniej nie będę miała problemu z podawaniam małej butelki, a tu masz ci
    los. Ale nie będę ukrywać, że bardzo mnie ta odmiana cieszysmile
    Choć mała nie waży za dużo buźkę ma okrąglutką i każdy na jej widok
    stwierdza: "widać, że mała ładnie je". My w przyszłym tygodniu mamy już 2
    szczepienie, ciekawa jestem jak je zniesie - pierwsze koncertowo, bez
    najmniejszego problemu.
    Moja Ewunia ostatnio zorientowała się, że leżenie nie jest trendy i każdą
    okazję wykorzystuje, aby znaleźć się w pozycji siedzącej - wystarcyz, że złapie
    mnie za palec i chce się podnosić do siedzenia - nie wiem, czy nie
    przesadza..., leży też często na brzuszku, a że nie jest to jej ulubiona
    pozycja odkryła, że można się przewrócić na plecki i urządza sobie takie
    seanse "kulania się" - nie jest na razie w stanie przekręcić się z powrotem na
    brzuszek, więc mama pomagasmile Rozkoszna jest wogóle - gada do słoneczka
    maskotki - polecam Wam takie zabawki - tanie są, a radochy dają co nie miara -
    słoneczko z uśmiechniętą buźką - mała śmieje się tej buźki w niebogłosy - za
    nic maty gimnastyczne, karuzelki i inne drooooogie zabawki - moje dziecko
    postanowiło bawić się ekonomiczniesmile

    Co do spania - mała w dalszym ciągu przesypia mi ładnie noce, to raczej ja ją
    budzę koło 3 na jedzonko - troszkę podje i śpi dalej (o 3 budzi się bez względu
    na to, o której zaśnie). Co do długich przerw w karmieniu moja lekarka
    powiedziała, żeby absolutnie dziecka nie budzić - to nie są czasy naszej
    młodości, kiedy to trzeba było karmić dzieci z zegarkiem w ręce. Kiedy maluch
    jest głodny sam się obudzi.

    Truskawki truskawkami, ale powiedzcie, co z czereśniemi?? Właśnie zaczynają mi
    dojrzewać takie dorodne, soczyste, takie swoje nie pryskane???

    Pozdrawiam
    Godiva
  • 11.06.04, 22:23
    Hej Mój Anbtoś ma 3 miesiące i tydzień Waży ok. 6 kg. Jest tylko na cycu. Jest
    sliczny i zdrowy ale w nocy karmię co 3 godziny albo i częściej. Pozdrawiam
    wszystkie mamy i szkraby!!!
  • 14.06.04, 10:04
    Cześć mamusie

    Ja poza kalafiorkiem, kalarepką i pomidorkami (buu) jem wszystko. Truskawki,
    czereśnie też, ostatnio nawet skusiłam się na fasolkę szpar5agową i też się nic
    nie działo.Co bardzo mnie oczywiście cieszy. Próbowałam po kilka sztuk na
    początku a potem od razu kilogram, martwię się tylko wystającym bandziochem.
    Waga pokazuje 2 kg mniej niz przed ciążą, co wydaje mi się niemożliwe, jak
    patrzę w dół na oponkę w okolicy brzucha. Cóż może ćwiczenia to zlikwidują,
    tylko jak tu ćwiczyć, jak mi się tak strasznie nie chce.
    Czytając Wasze posty tak jakbym swoją córcie widziała, odłożona do łóżeczka
    wieczorem, zasypia sama (!!!) i śpi bez przerwy do 3 lub 5 nad ranem, w
    zależności o której zaśnie, co daje od 6-8 godzin snu bez przerwy. Jest to
    źródło mojej wielkiej radości bo poza niewyspaniem na początku nic mi nie
    przeszkadzało. Co ważniejsze ten ktoś, kto po tygodniu zamienił mi córkę
    zdecydował sie znów na podmiankę i oddał mi z powrotem to dziecko, które
    urodziłam, spokojne, śpiące często i długo. Takze sytuacja powoli się normuje.
    Poza tym moja silna wola i grube mury (mieszkam w kamienicy) sprawiły, że
    wydłużyły nam sie przerwy między karmieniami, jemy co 2,5-3 godziny i co
    wazniejsze przy tym przestawianiu nie odwiedziła mnie opieka społeczna ani
    policja zaalarmowana przez sąsiadów. Także pełnia szczęścia. Czasem tylko nie
    chce mi się wychodzić na dwór i wtedy żałuję, że nie mam balkonu, ale nie
    wszystko można mieć.
    Dziewczyny kochane, szczególnie te, które leżały w ciąży. Jakby Wam ktos teraz
    zaproponował tydzień leżenia? Ja bym takiego lekarza ozłociła. A pamiętacie,
    jak psioczyłyśmy, że musimy leżeć? Jaki człowiek był głupi.
    Pozdrawiam serdecznie i nie tracę nadzieii, że ktoś każe mi leżeć choćby tylko
    przez 3 dni, no 2 powiedzmy, dobra może być 1, a w ostateczności 5 godzin...
    Idę się kłaść ( może się uda choć 15 minut???)
    Zosia
  • 14.06.04, 12:39
    Witajcie,
    Długi weekend upłynął nam na świeżym powietrzu, synka zabawiały babcie,
    dziadkowie i prababcia (na zmianę), a ja się wylegiwałam z książką przerywając
    błogi odpoczynek jedynie na karmienie, dość częste w te upalne dni. Niestety
    wracaliśmy do domu o różnych porach, jak na dzidziusia to raczej późno (21.00-
    21.30) i małemu przez kilka dni całkowicie rozregulował się harmonogram nocy.
    Myślałam, że jak pójdzie spać o 22.00 zamiast o 20.00 to rano pośpi dwie
    godzinki dłużej, ale gdzie tam- nie dość, że w nocy budził się o zwykłych
    godzinach (czyli pierwszy sen trwał 4h zamiast 6h), to jeszcze około 6.00-6.30
    budził się zupełnie wyspany gotowy do zabawy. Dla mnie to pora najlepszego snu,
    więc potem byłam niewyspana przez cały dzień, bo jak mały ponownie zasypiał o
    10.00 to ja już nie wracałam do łóżka. Na szczęście ostatnia noc była już
    normalna i mam nadzieję, że była to chwilowa niedyspozycja, choć z drugiej
    strony nie da się przecież w piękne, letnie dni wracać codziennie do domu o
    19.00 po to, by dziecko miało ustalony rytm dnia. Nie zamierzamy rezygnować z
    życia towarzyskiego na najbliższy rok, więc pewnie takich dziwnych poranków
    będzie więcej, no ale trudno.
    Maciuś najwięcej uśmiecha się do mnie, jak tylko się pojawię w okolicach
    łóżeczka (zwłaszcza rano) to pyszczek uśmiechnięty od ucha do ucha i
    gaworzenie. Podobnie jak Kamilek Asika "mówi" najchętniej aguuu, aaa i eee,
    piszczeć z radości jeszcze nie potrafi. Leżąc na brzuszku wysoko trzyma główkę
    i dość długo, podciągany z leżenia na plecków do siadu nie potrafi utrzymać
    sztywno łebka. Martwi mnie to, że od jakiegoś tygodnia zaczął wyraźnie
    preferować lewą stronę i prawie cały czas odwraca główkę w lewo. Czy z tym
    trzeba iść do lekarza, czy są może jakieś domowe ćwiczenia na symetryczne
    układanie główki?
    Czereśni jeszcze nie spróbowałam, bo najbardziej lubię jasne, a koło mnie na
    razie sprzedają tylko ciemne. Jak tylko zobaczę jasne, to na pewno się na nie
    rzucę, mam nadzieję, że będzie jak z truskawkami. Od mojego pamiętnego
    obżarstwa nadal skóra jak przysłowiowa pupcia niemowlaczka, dolegliwości
    okołokolkowe z robieniem kupki też odeszły w niepamięć.
    No i przeszliśmy na pampersy rozmiar "4", co dla mnie jest lekkim szokiem, bo 2-
    letni synek mojej przyjaciółki też nosi ten rozmiar. Niestety im większy
    rozmiar tym paczki cały czas mniejsze, a zużycie pieluszek mam na stałym
    poziomie, więc przewijanie staje się coraz droższe. Przez kilka dni zapisywałam
    godziny przewijania, żeby zobaczyć czy jest w tym jakaś regularność i jest
    tylko jedna- zużycie 7 sztuk na dobę (okazjonalnie 6 szt), godziny
    najróżniejsze. Mały robi od 1 do 4 kupek dziennie, więc też jakiejkolwiek
    powtarzalności brak. Może jest jeszcze za malutki...

    Zosiu- ja leżałam od początku stycznia, więc 3 pełne miesiące, ale za skarby
    nie wróciłabym do tego! Jak sobie pomyślę, że przy takiej pogodzie jak dzisiaj
    miałabym wegetować w łóżku- chyba bym oszalała. Już wolę biegać wokół
    absorbującego dziecka, chociaż zdarza się, że w dzień śpi tylko na spacerze. No
    ale wieczory mam do północy tylko dla siebie, no i dzidziuś zajmuje się matą,
    karuzelką, no i zabawami z tatusiem, więc naprawdę nie jest źle. A dzisiaj za
    chwilę przyjeżdża babcia i zabierze małego na 3-godzinny spacer, więc w ogóle
    luksus. A jeśli chodzi o balkon to ja mam dość duży, ale nie trzymam w domu ani
    wózka, ani fotelika, więc i tak nie miałabym w czym dziecka wystawić. Że już
    nie wspomnę o tym, że słońca praży na balkonie cały dzień i jeszcze prawie
    zawsze wieje.
    Pozdrowionka
    Malilka i 9-tygodniowy Maciuś
  • 14.06.04, 14:23
    Witajciesmile)!!
    Malilko ile wazy Macius?? bo my jestesmy na 2(odpowiednik Polskiej 3) a Maly
    tydzien temu mial 5450, tutaj tez niestsety im wiekszy rozmiar tym mniej
    pieluszek w paczce, a z przewijaniem mam tak samo jak Ty okolo 7 razy, kupka
    tez 3-4 razy na dzien przy jedzeniu najczesciejsmile).Tylko moj krasnal gdy
    zasnie okolo20.30 to budzi sie o 12, pozniej 3 i 5 a o 6 stwierdza ze szkoda
    dnia na spanie i budzi mnie na pogawedki i zabawe ale okolo9-10 wracamy pospac.
    teraz pisze jedna reka bo maly wisi na cycusiu, no wlasnie Kamilek jak
    wczesniej jadl i z cycusia i czasami z butelki tak wczoraj byl wielki krzyk bo
    nie butla. bylismy na zakupach i zabralam swoje odciagniete mleczko do butelki,
    wiec pozostala przymierzalnia i tak sie najadl ze przespal 3 godzinki a rodzice
    wydali mase kase na mame, ale co tam,smile)
    u nas cala noc i ranek leje, w koncu, moze bedzie chlodniej bo ostatnio po 30
    stopni i zyc sie nie chcialo'
    no nic uciekam bo Malemu nie podoba sie ze nie patrze na niego i przestaje
    ssac, och dziecismile))
    pozdrawiamy buzka Anka i Kamilek(ma juz 10 tyg i3 dni)












  • 14.06.04, 15:17
    Asik, Maciuś nie był ważony od szczepienia (wtedy miał 6 tygodni i 6kg), ale
    według szacunków rodziny waży 7.000-7.300g. Jak się ważyłam na domowej wadze z
    dzieckiem i bez, to wychodziło, że 7kg, ale najdokładniejsza to ona nie jest.
    Asik, Ty codziennie wstajesz o 6 rano??? Przeciez to można zwariować! Ja już
    przez te kilka dni miałam dość, zwłaszcza że długi weekend, wypoczęty i
    zrelaksowany niemąż w domu, ciepłe wieczory, a ja o 22.00 lądowałam w łóżku
    totalnie nieprzytomna ze zmęczenia, buuuu
    Asik, jak zobaczyłam w Twoim podpisie, że Kamilek ma 10 tyg i 3 dni to się
    zdziwiłam, bo urodziłaś tuż przede mną, a ja dopiero co pisałam, że Maciuś ma 9
    tygodni, no i masz rację- mamy już 10-tygodniowe szkraby! Niezła ze mnie matka,
    co już myli tygodnie życia dziecka smile))))))) Ech, to wszystko przez to, że czas
    leci tak szybko, a wtorek praktycznie nie różni się od niedzieli smile

    Errata
    Malilka i 10-tygodniowy Maciuś
  • 14.06.04, 16:03
    Malilko! niestety codziennie pobudka o 6 czasami uda sie przeciagnac do 7 ale
    wtedy i tak wstaje niemaz do pracy i Kamilek juz nie posi, no i ja padam o 22,
    takze po kapieli okolo 20 nakarmieniu gdy Maly zasypia, cos jem, internet,
    prysznic, przytulam sie do malego i odplywam, zeby na nocne karmienia nie
    zasnac na siedzaco, nie umiem karmic na lezaco, probowalismy setki razy i za
    nic ta pozycja nie jest wygodna ani dla mnie ani dla Kamilka, takze siadamy i
    Maluch zajada zasypiajac przy tym, no i niestety nie naje sie dobrze wiec za 2-
    3 godzinki znowu pobudka, marze o 5 godzinnym nieprzerwanym sniewinkale juz sie
    przyzwyczailam, chyba do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic, zreszta zaraz
    uciekam spacsmile Mis juz zasnal i ja ide sie poprzytulac do niegosmile))
    pozdrawiamy wink)
  • 14.06.04, 16:30
    Hej dziewczyny...

    teraz tylko tak szybcioszkiem, melduje się po powrocie z Opola, gdzie było
    wspaniale, wiec teraz mam lekkkiego dołka, że nie jestem w Polsce tylko tutaj...

    Co do Zuzi, to jutro idziemy do lekarza na kontrole bioderek. Niestety mała nie
    śpi tak dlugo w nocy jak Wasze dzieciaczki...Budzi się co 3, 4 godzinki na
    jedzenie i znów zasypia.
    W domciu rodzinka jej mocno ine rozpieścila bo czuwałam, i po obserwacji idze,
    ze jeszcze nie przyzwyczaila sie do raczek na amen...wiec moge ją trochę
    zostawiać saą co czynię..

    Po odpoczynku, gdzie odeszły mi z głowy zakupy, praie , sprzatanie..czas
    powrócic do rzeczywistości i znaleźc zagubiony rytm..idzie mi nieźle, ale
    mogłoby być lepiej. Dobrze, ż eudało mi sie zrobić pranie..ale prasowanie, oj
    to nie wiem kiedy....hihi...

    A Zuzia, takze lubi gruchac, szczególnie jak jes wyspana. Pozycja na brzuszku
    nie należy do jej ulubionych. teraz protestuje gdy leży sama w łóżeczku, chce
    jak najwiecej oglądać.

    A co do jedzenia....ja jadlam wszystko, potem mała wysypało i nie wiedzialam od
    czego.Więc zaczelam chleb jesc i zupki. Do tej pory nie wiem co moze ją
    uczulac, bo do konca nie wiem, jakie produkty sa zakazane, albo nalezy na nie
    uważac..Możecie mi podpowiedziec....
    Z obserwacji wydaje mi sie, ż e ma uczulenie na jajka...
    Wiem już, że ma uczulenie na proszek Lovela, wiec piorę teraz w płatkach
    mydlanych, na oliwke miała ucuzlenia, wiec przeszłam na ciekłą parafine i jest
    dobrze.
    Ostatnio na twarzy pojawily sie takie białe krosteczki, taka kaszka...czy to
    moze być skaza bialkowa??? a na truskawki mała jest uczulona....

    Pozdrówka dziewczyny, buziaczki dla maluszków

    Teraz jestem w domciu i mam dostęp do internetu wiec znów wracam do pisania z
    Wami...
  • 14.06.04, 17:30
    Dla mnie karmienie nad ranem na leżąco w naszym łóżku to w ogóle jedyna
    alternatywa, inaczej chyba bym w trakcie zasnęła, no i boję się, że spadła z
    kanapy i jeszcze wypuściła dziecko z rąk i zrobiła mu krzywdę... Jeśli mały
    ssie spokojnie, to zasypiam w trakcie, jeśli się wierci, to nie, ale jak tylko
    skończy to zasypiamy oboje. Wiem, że powinnam go konsekwentnie odkładać do
    łóżeczka, żeby go nie przyzwyczajać do spania z nami, ale cały czas nie mam na
    to siły- śpiąc z nami budzi się o 9-9.30, sam jakieś 2 godziny wcześniej. A dla
    mnie każda godzina snu rano jest na wagę złota. No i bardzo mi wygodnie karmić
    na leżąco, w dzień też często tak karmię, jak nie chce mi się czytać.

    Opolanko- cieszymy się, że znowu jesteś z nami smile Nie wiem, czy pisałam, ale
    mój synek też miał kaszkę na policzkach (za uszkami i na klatce piersiowej też)
    i strasznie z nią walczyłam. Uznałam, że to na pewno wysypka pokarmowa, bo
    inaczej byłby opsypany cały, poza tym to typowe miejsca, gdzie wysypuje przy
    tego typu uczuleniach. Zaczełam eliminować po kolei różne rzeczy, włacznie z
    moim ukochanym chlebem razowym, sokami, warzywami i właściwie jadłam tylko
    chleb żytni z wędliną i jadłam gotowane mięso z ryżem, a wysypka nadal była. Po
    2 tygodniach zaczęłam podejrzewać, że może to skaza białkowa, co zresztą byłoby
    dla mnie straszne, bo bez nabiału nie mogę funkcjonować. Miałam iść w
    poniedziałek do pediatry, a w sobotę byłam na owej imprezie na której obżarłam
    się jak nie przymierzając prosię i o dziwo po wprowadzeniu stu rzeczy na raz
    wysypka zaczęła znikać i dziś policzki są gładziuteńkie. Na pewno coś mu
    szkodziło, na co z czasem się uodpornił, ale nie udało mi się odkryć, co to
    mogłoby być. Nie wiem jak długo Zuzia ma już tą kaszkę, ale jeśli niedługo, to
    po prostu się wstrzymaj, może jej organizm sam sobie z nią poradzi. Zawsze to
    lepsze niż restrykcyjna dieta bez powodu. Z tego co zdążyłam przeczytać, to
    przy skazie białkowej są też zwykle szorstkie policzki, czasem zaczerwienione i
    świecące, często jest też sucha i łuszcząca się skóra na innych częściach ciała.
    Jeśli chodzi o dietę, to przesyłam Ci na konto gazetowe dietę, którą kiedyś się
    dzieliłyśmy na forum, może Ci się przyda.
    Pozdrawiam,
    Malilka
  • 14.06.04, 20:44
    A właściwie nie cały weekend a niedziela. Igor płakał cały dzień z przerwami na
    papu, koszmar. Mąż w pracy - mie wiem jak dałabym radę, gdybym była z nim sama,
    na szczęście byliśmy u dziadków, więc było więcej osób do kołysania , tulenia i
    zagadywania. Uspokoił się dodpiero ok. 20. Dzisiaj wszystko ok, mały jest
    spokojniutki a ja gryzę się co było przyczyną takiego zachowania.
    Mam pytanko do mam, które nie moga jeść truskawek ze względu na wysypkę u
    maluchów - jak długo się ona utrzymywała? Po zjedzeniu przeze mnie 4 truskawek
    mały miał na następny dzień wysypkę (niewielką na rączce i nóżkach), która dnia
    nastepnego zniknęła. Nie wiem czy to truskawki???
    Co do ukąłdania główki na jednym boku, to Igor tez ma tendencje do układania
    jej po prawej stronie, dlatego też jesli widzę że zbyt często to robi to
    przekładam mu ją, niezłym sposobem jest tez podłożenie zwiniętej pieluszki po
    stronie którą malec preferuje, wóczas będzie trzymac głowkę prosto lub po mniej
    lubianej stronie.
    Jak ja zazdroszczę Wam tych nocnych przerw. My jemy co 2h , wyjatek stanowi
    przerwa po kąpieli wówczas mały śpi od 20-21 do godziny 24. W nocy zaczęłam
    karmić na leżąco- do tej pory mały niechetnie ssał w tej pozycji- fakt można
    pospać więcej ale szczerze mówiąc wolę karmić na siedzącą, w dzień karmię
    tylko w ten sposób.
    W sobotę Igor skńczył 10 tyg.
    Pozdrawiam Nika
  • 14.06.04, 21:46
    Hej!! to znowu mysmile) ale sie dzisiaj rozpisalismysmile)
    Male_co_nieco, Opolanko niestety mamy tak samo z tym nocnym karmieniem, moj
    Kamyk na dodoatek preferuje skowronkowanie, wiec ja padam, ale tak jak dzisiaj
    od 9 do 12 spalismy sobie slodko, Mis tylko okolo 11 obudzil sie chcial
    cycusia, ale podjadl 2 min i znowu zasnal, aha dziewczyny czy zauwazylyscie ze
    waszym maluszkoam czasami cos sie sni? Kamis czesto przez sen sie usmiecha ale
    i czesto robi minke jakby mial plakac a dwa razy obudzil sie z placzem i
    obudzony mial minke z enie wie co sie dzieje dlaczego on placze, gdy widze ze
    chyba sa zle sny g;aszcze go po glowce, daje buziaki i on jest dobrze, koszmary
    odchodzasmile),
    Kmailek tez woli ukaladac glowke na prawa strone, pytalam lekarza cos tam
    posprawdzal i powiezial ze chyba mu tak wygodniej, rzeczywiscie gdy sie
    przyjrze to uklada raz na lewo raz na prawo preferujac prawa, ale na brzuszku
    woli lewa, wogole lubi lezec na brzuszku, nawet czasami spi, pilnuje go wtedy,
    czesto w tej pozycji szybko zasypia i jak bolal go brzuszek to szybko pomagalo,
    baczki uciekaly i bylo lzej, czasami jeszcze gdy nad ranem popuszcza gazy klade
    go sobie na brzuch brzuszkiem i tak spimy tylko slychac prukanie smile)
    chyba nie moge jesc truskawek, wczoraj wieczorem skusialam sie na kilka i
    dzisiaj mis mial taka dziwna kupke, lekki braz i jakby ze sluzem, no i na
    pyszczku na brodce ma czerwone plamki, aha czy zauwazylyscie w kupkach
    maluszkow grudki? ja czytalam ze to strawione jedzonko? co Wy na ten temat
    wiecie??
    wydaje mi sie ze Maly ma skaze bialkowa, moze stad te bole brzuszka, ale
    wyeliminowalam mleko(oj ciagnie mnie do niego bo kocham mleko i sery)od
    tygodnia jest z brzuszkiem dobrze, no i nie wiem co esputicon, mleko czy
    wyrasta???dzisiaj wypilam szkalnke sojowego rano zobaczymy jak zareaguje, co
    prawda puszcza baczki ale bez problemow, podnosi nozki do gory lub na brzuszku
    i wielka ulgasmile)co do skazy to ma jedna krostke taka kaszke kolo usteczek, ale
    na klatce piersiowej ma caly czas kilka krosteczek jakby plamek i jak dotykam
    wydaje mi sie ze skora tam jest szorstka ale to tylko to, myslalm ze to potowki
    bo tutaj piekarnik
    ostatnio czytalam, ze dziecka do 6 miesiaca zycia sie nie da rozpiescic, one
    potrzebuja naszej bliskowsci caly czas, ewentualnie mozna nauczyc noszenia na
    rekach np, a rozpieszczanie to pozwalanie na wszystko gdy dziecko potrafi juz
    to wykorzystac, wiec poki co rozpieszczajmysmile))buziaki
  • 14.06.04, 23:14
    Cześć,
    na początek Maliko, czy mogłabyś przesłać mi też tę dietę, którą wysłałaś
    opolance, będę wdzięczna.
    W piątek skusiłam sie na truskawki i maly nie miał żadnej wysypki, przynajmniej
    nic nie zauwazyłam a obejrzałam go bardzo dokładnie. Znajoma , która chodziła
    do szkoły rodzenia powiedziała mi, że to niekoniecznie może 0bjawić się
    wysypką, tylko po truskawkach mogą pojawić sie objawy alergii pokarmowej w
    postaci dziwnych kupek ze śluzem. Wczoraj natomiast zjadłam młode ziemniaczki i
    własnie mały zrobił taką dziwną kupkę ze śluzem, chociaż poza tym był spokojny.

    Od dwóch dni mały ma też taka kaszke na policzkach o której piszecie i też nie
    wiem co to jest. mam ndzieję, żę to nie skaza białkowa. Synek mojej siostry ma
    skaze, a w październiku skończy 6 lat, więc wiem, że to nie przyjemne
    choróbsko.

    Szymek upodobał sobie lewą stronę ale przekładam mu głowkę na zmianę.
    Ania
  • 15.06.04, 13:18
    czesc dziewczyny,
    U nas wszystko dobrze, malemu pojawiaja sie jakies krostki i po dwoch dniach
    znikaja, wiec sie nie przejmuje. Ma potowki w okolicy szyi a to dlatego ze juz
    mu trzecia broda rosnie. Dzis pielegniarka go wazyla i jest 5.44 kg a to
    dopiero 7 tyd. W mojej przychodni w kazdy wtorek jest otwarta taka sala gdzie
    mozna zwazyc i zmierzyc dzieciaczka i pogadac z pielegniarka jak ma sie jakis
    problem. Nie trzeba sie wczesniej umawiac ani zapisywac, poprostu kazdy moze
    przyjsc i skorzystac z pomocy. Czy w Polsce tez cos takiego funkcjonuje? Nie
    mowie ze te pielegniarki rozwiaza kazdy problem, jak jest cos powaznego to
    odsylaja do lekarza ale dla mnie jest wazne ze ktos powie, ze z dzieckiem jest
    w porzadku, takze jak sie domyslacie chodze tam co tydzien.
    Co do antykoncepcji to ja dostalam tabletki Micronor ale nie wiem kiedy je
    zaczne brac, na szczescie moj maz tego nie czyta wiec moge napisac ze nie
    bardzo mi sie spieszy. Szwy zagoily sie dobrze ale jak dlugo jestem na nogach
    to zaczyna mnie tam ciagnac i troche pobolewac.
    Piszecie ze wasze dzieci ladnie spia po kapieli, u mnie jest odwrotnie Henrysia
    kapiel zamiast uspokoic to pobudza. Myje go zazwyczaj kolo 19-20 a pozniej
    jest najlepsza zabawa i pada nam dopiero kolo 24. Nastepnie je kolo 3-4 i 7-8
    rano. Tak wyglada moja nocka juz sie przyzwyczailam wiec nie narzekam. Ja wole
    karmic go na lezaco bo mi jest mniej goraco. (Dzis w Londynie znow 30
    stopni).
    Pozdrawiam was i wasze dzieciaczki
    magda
  • 15.06.04, 14:58
    Hej dziewczyny,....

    Na poczatek wielkie dziękuje Malilko za wskazówki w poście i przeslaną listę.
    Dziewczyny jka czytam Wasze listy, to wydaje mi sie, z ejeste nie do końca
    wyedukowana w sprawach dzieciecych, i moge to zwalić jedynie na bytnośc tutaj z
    dala od polskiej prasy i specjalistycznych czasopism. I tak dużo czytałam i
    wiele gazet mi tu przywożono, ale widac nie dostatecznie bo mam znów pytanie.
    Piszecie o kupkach. Moja Zuzia dzisiaj zrobiła kupke z grudkami, ale zawsze
    taka robi, jednak jej konsystencja była gestsza niz zwykle...to t miałyscie na
    mysli pisząc o śluzie w kupce??? Jesli tak, to czy to jest obiaw nietolerancji
    jakiegoś produktu...wczoraj zjadłam młode ziemniaczki....
    Co do dalszych ciekawostek skórnych mojej córci, to oczywiście potówki i kaszka
    na twarzy,nie ma jej duóz ale jest....jednakze mówiono mi, ze jak skaza
    białkowa wystepuje, to skóra w tych miejscach jest bardzo czerwona, luszczy
    się, a Zuzia ma tylko kaszkę, wiec domniemywam, ze to uczulenie moze jeszcze po
    truskawkach, albo po tych ziemniakach...czy dobrze mysle????
    Któres z was pisały o problemach skórnych, ja wiem duóż o tym, bo Zuzia jak Wam
    pisałam miała prawie wszytsko. Swego czasu na ciele zaczęly jej sie robic
    czerwone plamy, łuszcżace się i z każdym dniem bylo ich wiecej, na brzuczku,
    plecach, nózkach. Maśc nie pomagała. co sie okazało, mała miala uczulenie na
    proszek lovela...teraz rzeczy piorę tylko w platkach mydlanych i problem
    zniknął...moze to jakas wskazówka dla Was...

    a teraz słów pare po wizycie u lekrza. Odetchnełam, następne badanie bioderek
    za nami i wszystko jest w dobrze. odetchenlam z ulga. Nie musze pieluszkowac
    szeroko, ani nic.
    Pani doktor sprawdzala czynności ruchowe zuzi i sie okazało, ze za malo z nią
    ćwicze jesli chodzi o rączki, a dlaczego???Ponieważ położóna na brzuszku,
    rączki z wzdł€ż tułowia...powinna je przenosić do przodu. Jedna ręka idzie jej
    sprawniej z drugą ma klopotów trochę. Pediatra powiedziąl, ze to nic, ale
    ćwiczyć musze własnie to ćwiczenia, jesli będize mala miec kłopoty, to można
    jej pomóc, kladąc rękę na pupie i dociskając leciutko do ziemi, aby tyłek sie
    nie podnosil...wiec wrócilam do domu i zaczełam ćwiczenia..idzie wolno ale
    jestem pełna optymizmu. Co do wymiarów...od urodzenia mala urosła 9
    centymetrów, to średni wynik, gdyż w tę niedziele skończyła 11 tygodni. Wazy
    już 6060 gram...a ze szpitala wychodząc miala 3430 na koncie.wieć waga ok,
    czyli moje mleko jest ok..wiec sie bardzo z tego cieszę..

    Kurcze ale sie rozpisałam....
    Sle pozdrowienia
    Milego dnia
  • 15.06.04, 15:13
    Witam,
    Pogoda nas niestety nie rozpieszcza i pada deszcz od dwóch dni, a najgorsze
    jest to, że całe lato ma być nieciekawe... ja zazdroszczę Magdzie i innym
    dziewczynom spoza Polski, że mają ciepło...
    A u nas właściwie ok. Wczoraj był pierwszy test truskawek – na razie bez
    żadnych skutków ubocznych, ale jeszcze czekamy. Wczoraj też miałam telefoniczną
    rozmowę z moim szefem (on sam zadzwonił) i pytał się o moje plany względem
    powrotu do pracy. Po bardzo przyjemnej rozmowie usłyszałam, że każda decyzja
    jaką podejmę będzie dobra i zostanie uszanowana, a miejsce w firmie i tak
    będzie czekać. No, no, byłam lekko zaskoczona, nie ukrywam, że pozytywnie.
    Zresztą, mój szef ma dwa miesiące starszego synka niż Kamil i wie jak to jest z
    małym dzieckiem. W każdym razie postanowiłam, że na 99% pójdę na urlop
    wychowawczy na rok. Zobaczymy jak będzie, nie ma się co martwić na zapas – co
    ja piszę – przecież ja zawsze byłam pesymistką – chyba macierzyństwo sprawia,
    że pozytywniej patrzę na świat. Mam 24 lata (zresztą jutro kończę – o! muszę
    jeszcze zamówić tort), pięć lat pracy, a na wiosną przyszłego roku kończę
    studia... więc chyba nie jest tak źle.
    Asik_w – chyba rzeczywiście coś jest z tymi snami u dzieci, mój Kamilek ma całą
    gamę min i uwielbiam na niego patrzeć. I kocham go z dnia na dzień coraz
    bardziej!
    Opolanko – super, że już jesteś z nami...
    Malilko – jak to jest z tym wychodzeniem w deszczu; pisałaś kiedyś, że byłaś w
    deszczu na spacerze, ale czy wychodziłaś jak już padało, czy deszcz was złapał
    do drodze. U nas pogoda fatalna i boję się wychodzić, aby Kamiś nie złapał
    przeziębienia, ale już nie wiem czy to dobrze, bo może Kamilek powinien się
    hartować? Jak to jest?
    Beatko – co u Was? Czekamy na wiadomości o Aleksie!
    Sylwia – jak przygotowania do ślubu?
    O! I już słyszę, ze ktoś się wierci w łóżku, więc uciekam...
    Pozdrawiam Was gorąco z deszczowej niestety Gdyni.
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 15.06.04, 18:46
    Dorotko- chyba tylko północ Polski ma nieciekawą pogodę, w Łodzi i wczoraj i
    dzisiaj piękne słońce i naprawdę ciepło. Ja też słyszałam, że lato ma być
    chłodne, za upałami to akurat nie tęsknię, bo nie lubię, ale tak 24 stopnie i
    bez deszczu to bym chciała mieć cały czas.
    Jeśli chodzi o wychodzenie w deszcz, to na spacerze nie raz już nas złapały
    opady, ale kilka razy wyszłam też po prostu z domu jak padało. Nie wychodzę w
    czasie ulewy, ale jak po prostu pada, to dlaczego nie? Biorę kurtkę z kapturem,
    albo parasol, mocno naciągam budkę i zamykam osłonę do wózka- one są czymś
    impregnowane i już przetestowałam, że nieprzemakalne (mam Inglesinę). Jak jest
    fatalnie, bo jednocześnie mokro, zimno i wietrznie, to zdarza mi się zostać w
    domu, ale nigdy dwa dni pod rząd. Zresztą już teraz Kiciuś chyba marudziłby
    cały dzień, gdybym nie wyszła na spacerek, to już nieodłączny element dnia.

    Opolanko- śluz w kupce to śluzowe nitki, o konsystencji jak białko kurze, nie
    sposób pomylić z czymś innym. Mnie się raz taka kupka zdarzyła, ale nie
    powtórzyła, więc nic z dietą nie robiłam. Ja bym nie podejrzewała młodych
    ziemniaczków, one są dość obojętne, jadłam je nawet wtedy, gdy synka wysypywało
    prawie po wszystkim i nic się nie działo.
    Może rzeczywiście problemy skórne Zuzi to kwestia alergii? Mója pediatra to
    wręcz twierdzi, że nawet ciemieniucha bierze się zwykle z nietolerancji
    jakiegoś składnika pokarmowego. No ale wiem jak trudne jest wykrycie
    ewentualnego sprawcy. Najłatwiej poradzić sobie z potówkami- po prostu ubierać
    duuużo lżej i już. Maciuś miewał potówki po powrocie ze szpitalu, jak w swoim
    przewrażliwieniu zakładałam mu np. w domu body, kaftanik i śpioszki- jemu po
    prostu było za gorąco. Odkąd zrezygnowaliśmy z niektórych warstw i czapeczki na
    spacerkach (w wózku w budce jest b.ciepło) po potówkach nie ma śladu.
    Po Twoim poście aż sprawdziłam jak Kiciuś radzi sobie z przenoszeniem rączek w
    czasie leżenia na brzuszku, ale na szczęście obie podciąga do góry, choć 5
    sekund to to nie trwa smile

    Dzisiaj noc była niezła, bo pierwszy sen trwał 6 godzin, następny 3h, a kolejny
    2h, ale niestety o 8 rano mały zarządził mamusi pobudkę. Ciekawe, czy dziecko
    można by tak przestawić, żeby chodziło spać o 23-24 i wstawało w południe,
    oczywiście bez szkody dla niego...

    Pozdrawiam,
    Malilka
  • 16.06.04, 11:54
    I znów iwlekie dziękuje Malilka za rozwianie moich watpliwości....chyba jednak
    zdazyło się Zuzi miec ten śłuz..ale dzisija juz bylo o wiele lepiej i zalatwila
    sie i wiele szybciej i sprawniej,tak , że całe plecy miała zabrudzone..wiec do
    mycia od razu, aby jakieś świństwo jej znów nie wyskoczyło...
    Co do potówek, to raczej nie mogą sie brac w przypadku zuzi z ciepłego
    ubierania..wszyscy w rodzinie ciagle sie pytali mnie, czy jej nie za zimno, bo
    ja ją dosyc hartuje...mysle, ze jak sie gdzieś poslini, albo pieluszka jest
    posliniona a ona potem na tym leży np.pod czas spaceru...to wtedy wychodza te
    kropki na twarzyczce...no cóż, ma delikatną skóre wiec trzeb adużó zachodu, aby
    ja utzymac w nieskazitelnym stanie, co do tej pory niestety mi sie ine
    udało...Najładniejsza i najgładsza jej częśc ciałka to pupcia...wiec całuję ją
    czesto...

    O mała placze wiec spadam..czas wyciągnąc cycka...
    pozdórka i milej środy
  • 16.06.04, 11:22
    Witajcie,
    mój smrodek jeszcze podsypia, ale muszę się streszczać, bo dawno nie jadł, więc
    zaraz będzie wrzeszczał..
    U nas niestety bez zmian, niestety - bo ciągle ta cholerna wysypka.
    Zaliczyliśmy wczoraj kolejną położną, no i kolejne rewelacje - już postanowiłam
    przerwać tą pielgrzymkę po lekarzach i położnych, każdy co innego plecie. Tym
    razem pani poleciła nam pozbyć się naszego kota - było nie było członka
    rodziny. No nieeee, mój jeszcze_nie_mąż załamany prawie płacze, moja mama pełna
    poświęcenia oczekuje na ragiczny koniec błogiego spokoju w domu - podjęła się
    przygarnięcia padaki. Narazie jednak się zastanawiamy i, pójdę śladem Twoim
    Opolanko, i zamienimy Lovelę na płyn BEBI. Zobaczymy. Położna twierdzi , że to
    raczej nie powinna być alergia pokarmowa, raczej coś kontaktowego - woda,
    proszek, kot, kurz itp. No ale bądź mądry i pisz wiersze...
    Dorotko, przygotowań do ślubu z mojej strony praktycznie nie ma. Zajmują się
    tym prawie w całości rodzice mojego narzeczonego (dziwne słowo-nie lubię go..).
    I chwała im za to. Moje przygotowania narazie zaczęły się spaleniem dupska i
    innych wrażliwych części ciała na solarium. Łomatko, jak ja wyglądam. Nie
    przypuszczałam, że 8 minut tej "przyjemnośći" tak się może skończyć. Dobrze, że
    cycki zakryłam pieluchą...
    Poza tym wybrałam sukienkę, "bukiet" (hihi, idę z jedną różą), no i kupiłąm
    buty, w których nie umiem chodzić, stanik (dzięki, dzięki Boże Ci za pokarm -
    mam piękne cycki, co prawda tylko 80 B, ale wcześniej było 75a...), gacie. Mam
    umówianą wizytę u fryzjera. I to tyle. Nie widziałam sali, nie wiem jakie menu,
    coś mi się tylko goście wykruszają, niestety będziemy się chyba w chowanego
    bawić na tej sali, bo ponoć jest dość duża, buuuu. Acha, no i kupiłąm sobie
    obrączkę, hihi, przyszły mężuś pilnował jędrusia, więc musi sobie też sam kupić.
    No a ponieważ jest to forum dzieciowe, to mój mały skończył wczoraj 2 miesiące,
    jest boski, nienawidzi leżeć na brzuszku, uwielbia bawić się o 5 rano i właśnie
    drze dziób,
    ściskam Was, papa
    Sylwia
  • 16.06.04, 18:08
    cześć dziewczyny!

    U nas dziecko dziecko i na nic nie ma czasu. Czytać to was czytam, ale coś
    napisać to już trudniej. Mały ufok jest bardzo wymagający. Gdy jest grzeczny
    tzn nie jest ufokiem, wtedy rozpływamy się w zachwytach jakie to kochane
    dziecko mamysmile. Najśmieszniejszy jest wtedy gdy się robi z niego "klasyczna
    paróweczka" - czyli nażarty (zaraz po wypluciu cycka), ręce wiszą po bokach,
    buzia na wpół otwarta, narkotyczny wyraz w oczach i drugi podbródek na
    wierzchu. Oczywiście klasyczna parówka to też nie nasze określenie (jak ufok-
    przyszłej mamysmile))tylko którejś dziewczyny z forum dzieciaczkowego, ale tak nam
    się spodobały, że już czasami zapominam, że nasz ufok Mateuszem się nazywa.

    No a teraz ufok leży mi na kolanach "na Jezuska" i próbuje zwrócić moją uwagę
    podpłakując co jakiś czas. Włączam wtedy kołyskę kolankową i tak macham
    giczałami aż mnie nie zabolą. Już dziś trzy razy próbowałam odłożyć naszego
    pierworodnego do wózka na balkonie (na spacer mi się nie chce, bo jak maly
    ryczy to ludzie zaglądają mi do wózka z pytaniem " o jej, co się temu dziecku
    stało", albo zdarzyło się też " o jej, czemu pani nie reaguje". Rany!!! Ludzie
    są okropni!!! A co mam na chodniku cycki wystawiać na wierzch?) No więc próbuję
    wyekspediować małego na balkon gdy przyśnie na rękach. Wtedy z zapartym tchem
    idę ze zdrętwiałymi rękoma, bez szumu nie odychając prawie, żeby go nie
    obudzić. W akrobatycznych pozycjach wkładam go do wózka i.... 15 min spokoju
    i ....młaaaa, młaaaa, młaaaa. I kupa. Nici ze śniadanka o 14, nici z
    odpoczynku, nici z nadrabiania zaległości firmowych itp itd. Trzeba na ręce i
    od nowa: cycek na uspokojenie, odbijanie, żeby nie ulać, oglądanie świata, zeby
    się nie nudziło, gadanie w ufokowym języku czyli aaaa, eeee uuuu, aguuu,
    przewijanie zrobionej kupki i próba usypiania. I tak cały dzionek. W nocy to
    samo z wyjątkiem prób wynoszenie dziecka na balkon na rzecz prób wynoszenia
    dziecka do łóżeczka.

    I tak mijają tygodnie przynajmniej u mnie. Mój mąż ma dodatkowe atrakcje, bo
    jeszcze stara się pracować (pisałam kiedyś że prowadzimy firmę). Co z różnym
    skutkiem mu wychodzi. Kiedyś zapominał o wszystkim, teraz zapomina o wszystkim
    do kwadratu. A obowiązki mu urosły choćby o niektóre moje sprawy. Efekt jest
    taki, że ja popadam w skrajne stany nerwowe, bo np już dwa dni po terminie jak
    powinniśmy odpowiedzieć osobistym stawieniem się na wezwanie urzędu skarbowego
    (nawet nie wiem co chcą, ale coś się czepiają roku 2003), ale my się nie
    stawiamy, bo nie mamy czasu, bo już 16 czerwca, a my do 5 czerwca powinniśmy
    oddać dokumentację do biura rach. bo jak nie zakończą miesiąca na czas to aż
    boję się pomyśleć o konsekwencjach. No więc ja panikuję i rano układam mężowi
    plan dnia, ze to i tamto ma zrobić i jeszcze to i tamto też i ma się spieszyć,
    bo tamto i to też jeszcze nie załatwione. Wezwanie do US olewam, bo najpierw
    trzeba różne te i tamte rzeczy zrobić, więc nawet nie wspominam małżonkowi, że
    ma jechać do Szczecina do US, bo przecież i tak nie zdąży, a tu się okazuje....
    że jak dzwonię do pracy kontrolnie sprawdzić ślubnego jak się wywiązał z
    powierzonych obowiązków... to ten jest sobie w Szczecinie, bo robi sobie
    nurkowe zakupy, bo może na weekend gdzieś sobie ponurować ruszymy? (a właśnie,
    czy któraś z was wie, czy 7 tygodni po porodzie, z sikającymi mlekiem cyckami
    można nurkować? będę wdzięczna za odpowiedź). No gdybym ja wiedziała, że jednak
    będzie w Szczecinie, to o tym US bym wspomniała, żeby tak w wolnym czasie
    pomiędzy wybieraniem jacketów, skoczył się spytać kontrolerów, czego do cholery
    od nas chcą i każą w ciągu 7 dni natychmiast przybywać.

    Jak tak sobie myślę trzeźwo, to może mąż dobry kierunek obrał. Ja siedzę i
    gryzę paznokcie z nerwów, a on planuje miły weekend. No i on na tym lepiej
    wyjdzie, bo ja wpadnę w nerwicę, a on zachowa zdrowie psychiczne. Zazdroszczę
    mężowi tej zdolności. Ja naprawdę na głowę dostaję, biorąc pod uwagę, że sama
    nie mogę ze względu na dziecko nic zrobić, niczego firmowego dopilnować. Od
    momentu gdy zaczęłam w ciąży leżeć mamy same straty. Kwiecień i maj wyszły
    trochę lepiej ale to raczej z powodu kruczków księgowych niż z rzeczywistej
    poprawy rentowności. Czekają nas konkretne decyzje, czy zmniejszać
    zatrudnienie, czy jakoś zaktywizować bardziej pracowników. Sprzedaż dla osób
    fizycznych jest znikoma. Dochodzą nas słuchy, ze ludzie nie są zadowoleni z
    obsługi, ze nie można nic u nas załatwić, że ludzie dzwonia po kilkanaście razy
    w jednej sprawie, której nadal z nami nie mogą załatwić, bo ciągle akurat nie
    ma kogoś kto akurat zna sprawę itp itd. Męża rozwalają przypadki, gdy sam jest
    świadkiem jak przychodzi klient pyta się czy jest towar x, pracownik odpowiada,
    że nie ma, mimo że towar x jest; bo pracownikowi wydawalo się że towaru x nie
    ma, skąd miał wiedzieć, że jest? "A może tak ruszyć dupę i sprawdzić czy towar
    x jest, a jak nie to go zamówić" - ja bym tak powiedziała, no ale mąż (on
    zawsze był tym dobrym w firmie) przecież tak nie powie....

    Także jak widzicie i czytacie ja popadam w nerwicę, mąż włącza systemy
    samoobrony przed nerwicą i znerwicowaną żoną, ufok porykuje, bo ma znerwicowaną
    matkę, a nasz pies też już znerwicowany, bo stracił pozycję i nawet jego
    ukochany pan już się myli i mówi do niego w obcym języku, bo np mówi do
    psa "chodź do tatusia" na co pies glupieje, bo co to jest tatuś. Ufok głupieje
    też, bo matka to przecież matka a nie pani. W domu jak zwykle pogaduszki
    małżeńskie urządzamy sobie przez osoby trzecie, czyli np mówi mąż: "Zobacz
    Mateuszku co ta twoja pani tu w kuchni robi". No a do psa mówi "idź Borysku do
    mamusi zobacz co ci dała".

    O rany!!! Ale się napisałam.

    Podsumowując. Życie mamy ciekawe, bogate we wrażenia. Pieniądze topnieją,
    nadzieje na dom z basenem też się topią. Dziedzic rośnie jak na drożdżach,
    firma ubożeje w oczach. Ja na głowę dostaję ze stresu. Mąż na głowę dostaje
    przez zestresowaną żonę. Na rodzicach i teściach się wszystko skrupia, a
    szczególnie w sytuacjach czapeczkowo- pieluchowych o których kiedyś pisałam.
    Aktualnie na forum rodzinnym przerabiamy temat wyższości lub niższości
    pieluch "pampersowych" nad tetrowymi. Tetrę trzeba wygotowywać, usuwać
    wcześniej kupy przez trzepanie i zapieranie, później trzeba prać tetrę i
    zasrane ciuszki, które się nie odpierają, bo nie można ciuszków wygotowywać. No
    i oczywiście nie muszę chyba wam mówić jakie ja stanowisko co do tetry
    przyjęłam....smile No ale mimo mojego ciągle powtarzanego stanowiska, teściowa
    nawet mi garnek do gotowania tetry przyniosła i za każdym razem wysłuchuję
    opowieści jakie to dzieci pampersowe są biedne.... naturalnie nie mówi o naszym
    dziecku....

    Przerabiamy również temat witaminki D. Podawać jak zaleca ortopeda i moja mama,
    czy nie podawać jak zaleca pediatra i ja. Czy może jeszcze gruntownie się
    zastanowić jak poleca teściowa.

    O ... i wrócił mąż - więc muszę teraz przerobić temat odpowiedzialności mojego
    małżonka co do spraw urzędowo-firmowo-skarbowych i jego galopującej amnezji
    czym zapewne zapracuję sobie na miano żony "rychło byłej" a mojemu dziecku
    przysporzę radości życia w rozbitej rodzinie....
    także muszę kończyć....

    Aaaa Przyszła_mamo jak ja ci zazdroszczę, ze ślub masz przed sobą. Dla mnie
    dzień ślubu to obok dnia narodzin Mateusza był najpiękniejszym dniem.
    No i dziewczyny zazdroszczę tym, co ich dzieciaczki śpią po kilka godzin w
    nocy. Mój maluszek śpi góra 2 godzinki a później od godzinki do półtorej trwa
    cykl karmienia-odbijania-przewijania-dokarmiania-ewentualnego robienia drugiej
    kupy-przewijania-uspokajania przy cycu-znowu odbijania-i usypiania. Stąd może u
    mnie ten kiepski humor. Bo ja wiecznie niedospana jestem!!! Dzięki Bogu jak
    Mateusz zrobi kilka minek, uśmiechnie się do mnie albo zaguga - to już się
    rozpływam w miłości i szczęściu. No a na samą myśl, że
  • 16.06.04, 21:34

    Witam wszystkich!

    U nas dla odmiany od dwóch dni urywa głowy, dziecku wiatr zawiał do wózka, to
    aż się zatchneło. Nie wiem, czy mozna wychodzić, jak tak mocno wieje, ale i tak
    nie mam innego wyjścia, bo ktos musi odebrac Marysię z przedszkola, a jak już
    wyjdę to sobie trochę pochodzimy.

    Igosiu, mnie całe szczęście nikt na pampersy nie namawia, tylko moja mama
    patrzy smutno (wiadomo ekolog) i od niechcenia rzuca uwagi typu, że na jedno
    dziecko rocznie zużywa się jedno drzewo. Niby racja, ale, czy ktos policzył ile
    zużywa się na każdą dorosłą kobietę?! A przecież nikt nie namawia kobiet do
    używania w czasie trudnych dni szmat, które musiałyby prać!!! Co innego w
    Szwecji, tam, jak ktos decyduje się na pieluchy terowe dostaje specjalną
    dotację od państwa. U nas nierealne.
    Przy Marysi używaliśmy tetry od początku do końca, teraz nie mogę się przemóc,
    pieluch mam chyba ze 100, ale jakoś nie mogę. Poza tym wtedy nasze mozliwości
    finansowe na to nie pozwalały, nie zarabialiśmy nic, a pieluchy były duuużo
    droższe niż teraz (tak około 90 gr 1 zł za sztukę).
    Dla dziewczyn ze Szczecina i okolic, na Turzynie (tym warzywnym) i w sklepie
    dziecięcym na Emilii Plater można kupić pieluszki firmy Duk, są naprawdę bardzo
    tanie (rozmiar midi około 40 gr za sztukę, a jakością nie ustępują Huggies czy
    Happy), są naprawdę super. Martwię sie tylko, że w Gdyni i w Bydgoszczy pewnie
    nie da się ich kupić, a przecież nie wezmę zapasu na cały miesiąc.

    Córeczka robi się rozkoszna i zupełnie bezproblemowa. Śpi, je, uśmiecha się ,
    pogada, popatrzy w karuzelkę, ponarzeka i od nowa, śpi je itd. Cudownie śpi w
    nocy. W dzień mogłam dzisiaj zrobić nawet któtką gimnastykę, bo wciąż nie
    przestałam marzyć o zgubieniu opony. Od dzisiaj jestem na diecie, tzn.
    przestałam jeść słodycze, co kosztuje mnie bardzo dużo.

    Pozdrawiam wszystkie mamy.
    Dorotko, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Nie wiem dlaczego, ale mimo
    swoich 26 lat czuję się zawsze strasznie staro, jak ktos mam mniej lat niż ja,
    może dlatego, że zawsze byłam najmłodsza.
    Pozdrawiam raz jeszcze.
    Zosia
  • 16.06.04, 21:51
    WItam,
    STO LAT DOROTKO w dniu Twoich urodzinek!!!!!! Czego sobie tam życzysz i abyś w
    następne urodzinki do listy Twoich życiowych osiągnięć dołożyła kolejne. Na
    razie masz bardzo dobre temposmile Tak trzymaj! Największym wyzwaniem następnych
    latek to będzie wychowanie Kamisia i życzę Ci abyś na przykład już za rok mogła
    sobie powiedzieć: ALe udał nam się synek!
    Aja jestem w trakcie nadrabiania zaległosci czytelniczych. Wróciłam po
    pięciodniowym pobycie u rodziców, więc na razie sobie poczytam i napiszę
    wkrótce. W każdym razie Emilka bez zmian: po prostu miodzio... Słodka,
    nieufokowata i tak mało wymagająca (co mnie też czasami niepokoi).
    Igosiu> Prześwietny post napisałaś! Taki prawdziwy i życiowy! To znakomicie, że
    mimo tych niełatwych sytuacji zachowujesz jeszcze takie poczucie humoru. A to
    pomaga...
    mami i 11 tygodniowa Emila
  • 16.06.04, 22:18
    Dorotko wszystkiego dobrego z okazji urodzin, a przede wszystkim pociechy z
    synka i jeszcze więcej sukcesów w życiu osobistym.
    Czytając wasze posty czuję się strasznie staro, chociaż normalnie nie myślę o
    tym ile to już wiosenek minęło.
    U nas wszystko ok, Szymonek rośnie jak na drożdżach, jest grzeczny, sam lezy
    sobie w dzień w łóżeczku wpatrując się w słoniki na karuzeli i coś tam próbuje
    do nich mówić. Ja w tym czasie mogę wszystko zrobić, dzisiaj trzy godzinki
    spania małego poświęciłam na pisanie i prawie dokończenie pracy magisterskiej,
    bo czas obrony już minął, a ja nadal nie mogę się za to zabrać, a przyznam
    szczerze chciałabym mieć to już za sobą.
    Jutro idziemy na szczepienie, Szymonek dzisiaj skończył 7 tydzień, ale przez
    Boże Ciało przesunęło sie nam o tydzień. Wypytam peditrę o krostki o których
    pisałyścxie, bo mój synek tez je ma na policzkach, i zauważyłam, że stają się
    bardziej widoczne zaczerwienione, kiedy mały np płacze bądż się napręża.
    Dzisiaj zrobiłam mu mały teścik przywodzenia rączek z pozycji leżenia na
    brzuszku no i prawa rączka szybciutko jest u góry a zlewą mały ma problem,
    muszę o tym powiedzieć jutro pediatrze. Wspominalyście coś o jakichś
    ćwiczeniach, ale nie pamiętam już która z was, gdybyście mogły przypomnieć,
    będę wdzięczna.
    Igosiu twój post jest naprawdę, jak napisała mami, bardzo życiowy. każda z nas
    ma jakieś swoje problemy i troski, ale nie każdy odwarzy się o tym mówić
    otwarcie.
    Maliko dziękuję za dietę.
    Ten tydzień mamy pełen wrażeń. W piątek imieniny teściowej, w sobote idziemy z
    mężem na ślub cywilny znajomych, gdzie oboje jesteśmy świadkaki, a w niedzielę
    jesteśmy zaproszeni na chrzciny synka do znajomych no i nie wiem co kupić,
    poradźcie szybko, w sumie znamy sie kilka miesięcy widujemy się rzadko, i sama
    nie wiem, może coś drobnego.Nie mam pomysłów.
    to chyba na tyle, napisze jutro coś więcej po wizycie u lekarza
    pozdrowienia
    Ania
  • 16.06.04, 22:23
    Igosia, powiem krótko - masz ty babo dar pisania, a niech cię...wink
    A ponieważ nie mam za bardzo czasu, to tylko zapytam Was o nocne odbijanie, no
    wiem, ze to już było. Czy trzeba odbijać w nocy?? Mi jest żal małego, bo mi
    usypia przy cycu, no i jest mi żal siebie, bo jak go jednak potrzymam chwilę do
    odbicia, to już mu się odechciewa spać, a ja.....
    Acha i jeszcze nowina! Ufoczek łaskawie dziś zrezygnował z zakapturzonego cyca
    i przyjął do dzioba łysego. A niech tam - dzień dobroci dla zwierząt, czyt. dla
    matki. Całkiem sprawnie mu to szło, nie zarykiwał się za często, tylko jak mu
    cyc wypadł, bo sam nie potrafi się za niego zabrać. No ale w nocy chyba
    zostaniemy przy kapturkach, bo na leżąco nie chwyci mojej małej brodawki, a ja
    nie dam rady na siedząco i tak sypiam może po cztery godziny. Mały tak co 2
    godzinki wciąga, a jak tylko zaczyna jaśnieć, tak przed czwartą jest cały
    uchachany i skory do zabawy, przerywanej kupą. Swoją drogą, co za menda, nie
    może s...ć za przeproszeniem w dzień, musi w nocy??? i nad ranem??? Spadam się
    kąpać, mały śpi, tatuś kąpie go po mnie, cobyśmy sobie mogli razem zasnąć -
    razem tzn ufok i mamcia, ojciec z kotem śpią w drugim pokoju, tak to jest 2
    tyg. przed ślubem... coś nam się troszkę kiełbasi, a tu ślubować trzeba...jakoś
    tak bez przekonania....ojoj wpadam na złe tony,
    pa
    Sylwia
  • 16.06.04, 23:12
    Dorotko- wszystkiego najlepszego smile
    Oj dziewczyny, miło czasem poczytać Wasze narzekania, człowiek wie, że nie jest
    sam smile Ja generalnie nie mogę narzekać, ale zdarzają się takie dni jak dzisiaj,
    że mały w ogóle nie śpi nie licząc 15-minutowych drzemek po jedzeniu i wtedy
    mocno współczuję mamusiom, które mają tak non stop. Kiciuś nie zasnął nawet na
    spacerze, ciągle trzeba go było karmić, przewijać i zabawiać, więc naprawdę z
    ulgą odłożyłam go wreszcie do łóżeczka o 21- mam nadzieję, że po takim dniu da
    nam jutro dużej pospać.
    Przyszła_mamo- ja nie odbijam w nocy, no chyba że widzę, że mały się wierci i
    rusza, ale nocą to się zdarza baaardzo rzadko. Gdzieś na forum dziewczyny
    pisały, że w nocy dzieci jedzą spokojniej i zwykle w ogóle nie połykają
    powietrza i odbijanie nie jest konieczne. A z nocnymi kupkami to dziwne, bo
    podobno tylko noworodki i malutkie niemowlęta robią kupki przez sen, później
    już nie i u nas to się rzeczywiście sprawdza- już z miesiąc albo więcej się nie
    zdarzyło. Po prostu poczekaj, a na pewno lada chwila będzie lepiej smile


    Dziewczyny, podzielcie się swoimi doświadczeniami dotyczącymi różnych
    pieluszek! Odkąd przeszliśmy na rozmiar 4, który kosztuje tyle co mniejsze
    rozmiary, a ma w paczce tylko pięćdziesiąt parę sztuk, przewijanie stało się
    naprawdę drogie i z chęcia odkryłabym jakieś tańsze pieluszki do stosowania w
    dzień.
    A oto moje spostrzeżenia:
    1. Huggies Freedom- według mnie mercedes wśród pieluszek, bezkonkurencyjne.
    Najbardziej bawełniane ze wszystkich, szerokie świetnie trzymające zapięcia i
    niesamowita chłonność- nawet po 8 godzinach snu jest suchutki, co nie zdarza
    nam się w żadnych innych pieluszkach. Minusem jest cena- są najdroższe, ale na
    szczęście są promocje w hiperach- np od dzisiaj w Carrefourze kosztują tylko
    39,90 (wszystkie rozmiary) zamiast 49,90. Zrobiliśmy zapasy smile
    2. Pampersy- bardzo dobre, gorsze co prawda od w/w, ale też bez zarzutu
    3. Huggies Soft&Dry- kiepskie, bo przez cieniutki przylepiec zdarza mi się
    zdejmować posiusiane ubranka- wylewa się boczkami. I w ogóle są mało chłonne
    4. Dada (z Biedronki)- kupiłam je raz zachęcona niską ceną i całą paczkę
    oddałam. Ceratka z zewnątrz (brrr) i uczulenie na pupie. To mnie zraziło do
    eksperymentów z tanimi pieluszkami, ale może inne są lepsze.

    Pozdrowionka
  • 17.06.04, 03:42
    ale numer!!! wiecie, że mi poprzedniego posta urwało???? Włączył się chyba
    system obrony przed zdesperowanymi forumowiczkami!!! A ja jeszcze kilka
    akapitów tam napisałamsad((( Np ten, w którym się chwalę, że udało nam się z
    pearl24 razem na żywca zobaczyć i zobaczyć swoje dzieciaczki. I że pearl
    wylądowała ze swoją Mają w szpitalu, bo Maja miała temp 40 stopni. Gosia pewnie
    wam to sama opowie. Mam nadzieję, że wszystko już w porządku, muszę koniecznie
    zadzwonić, czy już wyszły ze szpitala.
    Zosiu78 w Policach też urywa głowy od tego wiatru. Od dwóch dni dlatego małego
    nie ciągałam na spacer - ale to pewnie jednak z własnej wygody. Bo mały na
    spacerach płacze, a smoczka nie chce ssać, a ja się stresuję reakcją ludzi i
    tym, że Mateusz moża przeziębić gardło tak rycząc w niebogłosy. Kupiłam sobie
    chustę, no a w niej dziecko mam całe uhappione, tylko że ciągle mam wątpliwości
    co do zdrowia kręgosłupika noszonego w tej chuście. Jak tylko się poprawi
    pogoda, to wypróbujemy manewr "wózek z chustą" czyli jak nie wózek to chusta -
    a wózek pustysmile No i jeszcze Zosiu muszę ci podziękować za rady odnośnie Unii
    Lubelskiejsmile Faktycznie wiedzy na temat karmienia cycem tam nie mają. Za twoją
    radą wzięłam sobie książkę do poczytania w bólach porodowych "jak karmić
    piersią". No a po porodzie od razu wzięłam sobie dziecko i dzięki całej
    bibliotece, którą przezornie z domu wzięłam, chociaż udało mi się dziecko
    przewinąć - kopiowałam sekwencje czynności patrząc na rysunki książkowe - bo
    jakoś nikt mi nie raczył wyjaśńić jak się pozbywać zasranej pieluszkisad . ALe
    poza tym było bardzo fajnie na tej Unii. Oczywiście wyłączając bóle porodowesmile

    Mami27!!! Jak ja ci miodzioEmilki zazdroszczę! I bardziej tego Miodzio niż
    Emilki, bo mój Mateusz jest kochany tyle, że nie zawsze Miodzio. Też czasami
    jak u Wini5 zajmie się karuzelką - ale to tak przy okazji przewijania pieluchy.
    Poleży też na macie jakieś nawet 10 min. w ciągu dnia. No i wtedy jest
    miodzioMateusz, bo matka nawet zdąży się w tym czasie i wysikać i zęby umyć (bo
    tych czynności robić z małym jeszcze nie opanowałam). Ręsztę czynności
    codziennych robię z małym na rękachsmile. Wiem wiem... że to niby przyzwyczajać
    nie wolno, no ale weźcie zostawcie takiego rozkosznego malucha samego w
    łóżeczku - poleży, zwącha, że matki nie ma i ryczy.
    Dorotko! Ja też spieszę z życzeniami urodzinowymi. A swoją drogą dziewczyny wy
    to małolaty jesteście. Ja już w tym roku sobie 29 lat skończyłam, dzięki Bogu
    staro się nie czuję....smile
    Przyszła mamo!!! Ty się ciesz, że twój Przyszły z kotem śpi oddzielnie! Bo u
    mnie to śpimy tak: Obecny mąż, obok 30 kg żywej wagi wyżła niemieckiego
    krótkowłosego, dalej ja i obok 4570 wagi żywej Mateusza (choć teraz pewnie
    więcej tej wagi, bo już tydzień od ważenia minął). No.... a co do odbijania, to
    ja tam odbijam w nocy. Czekam nawet pół godziny. W tym czasie np można sobie
    post napisać - jak teraz. Jak byście słyszały jak mojemu się beka po tym
    półgodzinnym czekaniu to też byście odbijały, mimo że mały w nocy je spokojnie.
    Jak nie odbiję, to mały ulewa. Chociaż pearl24 niezły sposób mi powiedziała, że
    podobno nie trzeba odbijać, pod warunkiem, ze dziecko się na prawym boczku
    położy, bo wtedy jakoś gazy się lepiej zbierają i uchodzą samoistnie... Muszę
    tak wypróbować. Wtedy to by było miodzio.... Karmię 10 min i z powrotem do
    łóżeczka, a tak to odbijam, przewijam, dokarmiam, odbijam i tak trwa nawet z
    półtorej godziny.
    Malilka ja coś słyszałam jeszcze o "dobroci" fioletowych pieluch z tesco, ale
    sama nie wypróbowałam.

    Oj oj... znowu się zagalopowałam i pewnie mnie system obetniesmile))) Więc
    kończę ... cholera tylko małemu się jeszcze nie odbiło.... Może go na prawym
    boczku położę?...
  • 17.06.04, 11:26
    Hej dziewczyny!!!

    ale u mnie takze wiatr daje na dworze, więc Zuzia spi na balkonie, bo jakby się
    tak obudziła na spacerze, bo jakoś by jej sie zgłodniało, to przy takich
    podmuchach, jeszcze z moją zwinnością dzieciaka bym upuscila...a tak to do
    mieszkanka i cycek na wierzch...raz, dwa..bez nerwów i dodatkowej
    gimnastyki...Chociaz może ta dodatkowa gimnastyka by sie przydała, bo patrząc
    do lustra, jakoś mi sie mordeczka nie smieje.....

    Igosia1...masz tykobieto talent do pisania...Twe posty czyta sie jak jakoś
    rozdział wspaniałej ksiażki...może pomysl o takiej twórczości, moze to by było
    dobrym lekarstwem na Twe znerwicowanie, nadpobudliwośc....tylko pytanie kiedy???
    Jeśłi twój bąbelek jest taki aktywny....

    Dorotka wszytskiego najlepszego z okazji urodzin...spóźnione ale szczere.
    Powodzenia w życiu rodzinnym i wiele wrażeń macierzyńskich.

    A dzisiaj jest 17 czerwiec, wiec dzień moich urodzin...podsumowanie
    dotychczasowego zycia wypodło calkiem, całkiem. mam już męża z którym sie
    dogaduję...hihi i wspanialą córeczkę, z którą takze sie dogaduje, przybierają
    dziwne tonacje i wymawiając nieznane mi dotąd słowa.... czego jeszcze
    trzeba...optymizmu u mnie dostatek...A już wiem, potrzeba mi kogoś do pomocy,
    szczególnie że sie nazbierała wielka sterta prasowania, a ja mam lenia..i
    zamiast walczyć z żelazkiem pisze do Was

    Pozdrówka dla Was i waszych pociech
  • 17.06.04, 11:49
    Opolanko- to teraz najlepsze życzonka urodzinowe dla Ciebie smile***
    Moje dziecko na spacerze z babcią, a my z niemężem spędzamy leniwy poranek, na
    szczęście on ma nielimitowany czas pracy, więc zwykle poranki spędzamy we
    trójkę i najbardziej lubimy przytulanie w łózku i wymiane uśmiechów
    i "rozmowy" smile

    Opolanko- podziwiam Cię, że prasujesz, ja przestałam jak Kiciuś skończył
    miesiąc, starannie rozwieszam pranie i tyle. Gdybym miała dużo czasu, to bym
    pewnie prasowała, no ale to chyba już "gdyby" nie do spełnienia smile

    Igosia- ja jako świeżo upieczona 29-latka też zazdroszczę naszym
    forumowym "małolatkom" pięknego, młodego wieku smile))) Jeśli chodzi o chustę, to
    wszędzie czytam, że jest bardzo zdrowa dla kręgosłupa, nawet jeśli dziecko leży
    w niej bardzo poskręcane. Daj znać, jak Ci idzie z chustą- może to rozwiązanie
    dla mojego grubaska?

    Powiem Wam, że od jakiegos czasu harmonogram nocy jest staly- kapiel
    kolo 20.00, potem smarowanie "zawiasow", ubieranie, karmienie, odbijanie,
    ew. utulanie i o 21.00 najpozniej dzidzius spi. Potem jedzonko o 3.00 (juz
    spi po 6h w nocy), po ktorym natychmiast zasypia, no i kolejna pobudka o
    6.00 Wtedy go dopiero przewijam, wiec spi 9-10 godzin w jednym papmersie. Mam
    wyrzuty z tego powodu, ale wczesniej przewijalam go o tej 3, ale to bez sensu,
    bo pieluszka byla prawie sucha- prawie nie robi siusiu w czasie tej dlugiej
    przerwy. Po 6.00 to juz roznie- czasem zje i zasnie, czasem chce sie bawic,
    czasem sobie sam lezy i gaworzy przez godzine, a ja drzemie obok. W kazdym
    razie po 6.00 je juz co godzine i nie chce tego zmienic sad No ale jak spimy
    razem w naszym lozku, to sie przebudzam tylko po to, zeby mu wlozyc piers do
    buzi i zasypiam, wiec nie jest zle. Wczoraj np spalismy do 9.30, ale juz
    dzisiaj spanie skonczylo sie o 7.30 i poszlismy sie bawic na mate. Gdyby nie
    kawa to byloby ciezko, oj ciezko. Pije rozpuszczalną, z jednej łyżeczki i z
    mleczkiem i też mam wyrzuty sumienia, ale nie potrafię sobie odmówić.

    Trzymajcie się cieplutko smile
  • 17.06.04, 12:24
    STO LAT, STO LAT!! Wszystkiego najlepszego Opolanko, dużo zdrowia i szczęścia
    dla Ciebie i rodzinki. Niech Ci się dobrze chowają wink
    pozdr, Sylwia
  • 17.06.04, 13:18
    Dziewczyny, na forum alergie przeczytałam posty "AZS-zróbmy poradnik" i jestem
    po prostu przerażona. U nas też lekarz stwierdził AZS, ale za bardzo się tym
    nie przejęłam. Ale widzę, że zaczyna się tak jak u niektórych dziewczyn z
    tamtego forum, czyli krosty, które cały czas przechodzimy, ciemieniucha,
    szorstkie nóżki i ciałko - teraz właśnie nam się zaczęło. Załamałam się i nie
    wiem za co się zabrać - zmianę proszku, zmianę diety, wywalenie kota....skutek
    jest taki, że jak narazie nie wywalm nic i obserwuję...ale bardzo się boję, aż
    się pobeczałam jak tak stałam teraz nad jego łóżeczkiem, a jędruszka sobie tak
    spokojnie śpi. Właściwie wygląda dobrze - jak płacze i pręży się, to wszystko
    wyłazi mu na wierzch. Strasznie zmartwiło mnie to szorstkie ciałko... Jutro
    zamówiłam kolejną położną, zobaczę co powie, narazie kąpię go w krochmalu z
    dodatkiem oliwy z oliwek, smaruję parafiną i obsypuję mąką ziemniaczaną. Mam
    zamiar kupić olejek do kąpieli Mustela Stelatopia, czy któraś ma może
    doświadczenia z tym kosmetykiem? Kończę, idę na niego popatrzeć, śi i śpi dziś,
    jak nie mójwink
    Sylwia
  • 17.06.04, 14:17
    Przyszła_mamo, czy to potwierdzona diagnoza? Bo AZS to rzeczywiście paskudztwo,
    choć tyle mam daje sobie z nim radę, to i Ty będziesz dzielna smile Synek mojej
    koleżanki to miał i lekarz mówił, że jeśli AZS ujawnia się dość wcześnie, to
    zwykle po roku powinien przejść. Fakt, że ona przez rok jadła z tego co
    pamiętam tylko 8 produktów (karmiła piersią) i musiała bardzo uważać na
    wszelkie kosmetyki dla dziecka, smarować go maściami itd, ale potem było już ok.
    Jeśli chodzi o Mustelę, to Beatka używa i bardzo chwaliła. No i możesz też
    spróbować Balneum Hermal albo Oilatum- niezastąpione przy alergicznych skórach.
    Mam nadzieję, że się jednak okaże, że to tylko nietolerancja na jakiś konkretny
    alergen, a nie AZS.
    Trzymaj się smile
  • 17.06.04, 18:01
    cześć dziewczyny znowu jasmile
    Rozmawiałam dziś z Gosią - pearl24 no i jeszcze są z Mają w szpitalusad(( Ale
    mała czuje się już znacznie lepiej, tylko lekarze nadal do końca nie wiedzą co
    jej było. Zaczęło się od 40 stopniowej gorączki no i kupek ze śluzem. Maja
    dostała dożylnie antybiotyki i zrobiono jej wszelkie możliwe w tej sytuacji
    badania. No i nic za bardzo te badania nie wykazały. Tym bardziej, że Maja
    właściwie nie miała żadnych innych objawów, no może trochę kolki ją męczyły.
    Lekarze spekulują, że może to było jakieś zakażenie bakteryjne czy coś
    takiego...
    Gosia na pewno wszystko opowie jak wróci do Warszawy. Na razie prosiła was
    serdecznie pozdrowić!!!!
    A i jeszcze prosiła... Może któraś z was wie, gdzie w Warszawie można robić
    badania pokarmu - mleka z piersi?
  • 17.06.04, 19:18
    Igosiu pozdrów serdecznie Gosię i jej córeczkę, trzymam kciuki, żeby jak
    najszybciej wyszły ze szpitala.
    A ja mam dzisiaj kolejny sądny dzień, nie wiem co się dzieje z moim dzieckiem :
    ( Dzisiaj mały spał tylko na spacerze z babcią (2,5h), a potem w kółko taki
    scenariusz: płacz i marudzenie z niewyspania, zasypia mi na rękach, odkładam do
    łóżeczka, a po 10-15 minutach niesamowity szloch. Biorę go z łóżeczka, usypiam
    i za chwilę to samo. Nie wiem co mu jest sad Do tego dzisiaj był w staniu
    uspokoić się tylko noszony na rękach, mimo że od jakichś 2 tygodni staram się
    to robić jak najrzadziej, bo waży już z 7,5kg i najzwyczajniej nie mam siły,
    więc staram się go powoli odzwyczaić. No ale jak z nim siedziałam to tak
    rozpaczliwie płakał (mimo kołysania i śpiewania), że nie miałam serca słuchać
    tego dłużej niż 5 minut. Oj mam nadzieję, że to po prostu gorszy dzień, może
    dzidziuś jest meteopatą? Bo wyczerpujący taki dzień jest strasznie!
  • 17.06.04, 20:59
    Hej...

    Igosiu pozdrów od nas dziewczyny i powiedz , ze czekamy na Gosię..
    Dziękuję dziewuchy za życzonka....
    mój dzien dobiega już konca, a było tak sympatycznie..tyle życzeń , telefonów,
    prezencików....

    AZS...może to nie to..nie przejmuj się..z tego co piszesz, to chyba za dużó jak
    dla mnie wszytskich specyfików..spróbuj prać rzeczy wplatkach mydlanych, płukać
    je podwójnie i smarować parafiną. Myć szarym mydełkiem, nawet jak wysuszy
    troszeczkę skóre, to parafina wystaczająco nawilży. Od czasu do czasu dodawaj
    krochmal, i nie syp tej mąki ziemniaczanej wciąz....sprobuj skóre tylko
    parafiną ja delektowac. Moja zuzia takze miała krosty jak pręzyła sie i
    plakala...teraz nie ma nic. I jeszcze profilaktycznie raz w tygodniu, albo i
    częściej można wykąpać dziecko w kali..czyli nadmanganianie potasu...to takze
    jej pomogło i ją odkaziło. Nie stosuj rzadnych kosmetyków, bo wiele z nich
    uczula, szczegolnie gdydziecko ma wrażłiwą skórę, a kosmetyk
    pachnie.....powinien być jak najbardizje bezwonny. Ja w polsce kupilam jeszcze
    do wszelkich otarć fajną masc, z wyciągu z nasion wiesiołka o nazwie
    Linoeparol, jest bardzo dobra szczególnie gdy malej się robi czerwona skórka
    tam gdzie ma fałdki..czyli np koło szyjki. powodzenia i daj znac..A i moja
    takze miałą ciemieniuchę, ale ona szybko została zlikwidowana bo tutaj w
    Niemczech pani pediatra przepisała 3% roztwór mocznika i po dwuch dniach nie
    było sladu, skorupa została rozpuszczona i wszystko wyczesałam, a teraz tylko
    oliwie po kąpieli i jest wszystko dobrze,... wytrwałości i optymizmu


    miłego wieczorku dziewczyny
  • 17.06.04, 22:53
    Witajcie!
    Ja tak króciótko,
    Najpierw dziekuję za wszystkie miłe życzonka - kochane jesteście!!!
    Opolanko - jeszcze zdążyłam... "sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam..." -
    życzę Ci przede wszystkim spełnienia marzeń, bo to jest najważniejsze!
    Igosiu - podziwiam za dar pisania, Twoje posty są świetne; no i prowadzisz
    bardzo ciekawe życie... Oczywiście dołączam też do pozdrowień dla Gosi i Maji.
    Malilko - no właśnie zastanwiam się dlaczego dzieci maja takie różne dni; u nas
    np. dziś w nocy było niezaciekawie: Kamil zasnął ok. 23 i pobudki były o: 1.40,
    3, 4.30, 6 - i koniec spania, a normalnie noc wyglądała już bosko: spanie od 23
    do 4-5, a potem po cycusiowaniu do ok. 7. Mam nadzieję, że takie odstępstwa są
    chwilowe, a w ogóle mam nadzieję, że jednorazowe - czego Tobie też życzę! A co
    pieluszek, to ja niestety nie testowałam nic innego oprócz Pampersów (obecnie
    jesteśmy przy 3), więc nie mogę za wiele poradzić.
    Miało być króciutko, więc już na dziś kończę! Dobranoc!
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 17.06.04, 23:34
    Cześć dziewczyny,

    Parę dni się nie odzywałam, ale uważnie czytałam wasze posty. Mam niestety
    ogranicziny dostęp do internetu (łączę się przez komórkę męża, a ten ostatnio
    bardzo późno wraca z pracy i już nie mam siły na pisanie czegokolwiek).
    Dorotko spóźnione, ale serdeczne życzenia urodzinowe.
    Opolanko, tobie również życzę spełnienia marzeń i pociechy z Zuzi.
    Moja Inga jutro kończy 10 tygoni. Jest kochana, chociaż po pobycie w szpitalu
    trochę rozpieszczona i bardzo lubi przebywać na rączkach oglądając świat. Coraz
    częściej jednak sadzam ją w foteliku samochodowym i wtedy mam czas na
    posprzątanie w domku. Ostatnio malowaliśmy mieszkanko i teraz sukcesywnie
    czyszczę wszystkie szafki. Inga odkryła ostatnio swoje rączki. Siedząc w
    foteliku macha sobie rączkami przed buźką, rusza palcami i wygląda jak
    zahipnotyzowana. Jak nie macha rączkami to próbuje sobie wsadzić do buzi całą
    piąstkę. Przy tym robi bardzo śmieszne miny.
    Moja córcia jest bardzo żywą osóbką. W ciągu dnia prawie w ogóle nie śpi, nie
    licząc dwóch 15 minutowych drzemek i dwóch godzin na spacerze. Paza tymi
    krótkimi chwilami nie śpi i oczekuje ciągłego zainteresowania z mojej strony.
    Najbardziej lubi jak macham grzechotką. Pod koniec dnia jestem już tym
    zmęczona. Całe szczęście w nocy przesypia nam około 5 godzin. Karmię ją koło 24
    i Inga śpi do 5 nad ranem, potem przetrzymuję ją na cycach (w ciągu dnia karmię
    piersią i mieszanką) do mniej więcej 8 nad ranem (a czasami nawet dłużej).
    Potem jest przewijanie, dostaje mieszankę i jeszcze kładziemy się spać.
    Najczęściej wstajemy koło godz. 10. Jak karmię nad ranem to nie odbijamy,
    ponieważ wtedy byłyby nici ze spania.Przekładam tylko małą od cyca do cyca
    (karmię na leżąco) i tak sobie dosypiamy.
    Z męża też nie mam zbyt wielkiego pożytku. Jest przemęczony pracą i wkurzony na
    szefa, ponieważ miał obieceny awans z podwyżką, ale jakoś od półtora miesiąca
    nie może on dojśc do skutku. Tak więc jest rozżalony i czasami swoje frustracje
    wyładowuje w domu. Jutro wyjeżdża na trzy dni na ryby. Jest mi trochę smutno,
    że nie spędzi z nami weekendu, ale wiem że tego właśnie potrzebuje. Odpręży się
    i trochę zdystansuje do problemów w pracy. Za to ja pojadę do moich rodziców.
    Muszę się psychicznie przygotować, że moja mama znowu będzie chciała małą
    okrywać pięcioma kocykami i zakładać niezliczoną ilość ubranek (żeby się
    dziecko nie przeziębiło).
    pozdrawiam,
    Lidka
  • 18.06.04, 14:12
    Witam serdecznie.

    Na wstępie składam spóźnione ale szczere życzenia wszystkiego co najlepsze
    Dorocie i Opolance, dużo usmiechu na codzień i samych pogodnych dni smile)

    Mai szybkiego powrotu do zdrowia, trzymamy kciuki.


    Od przedwczoraj przesypiamy dłużej niż 2h. przedostatniej nocy mały zasnął po
    20 , obudził się przed pierwszą a potem spał do 4(potem standardowo co 2hsmile)
    Dzisiaj natomist po tym jak zasnął ok 21 spał do 3 , a potem do 6 - sukces.
    Teraz też spi już prawie trzy godziny, co mnie bardzo cieszy. Niestety mamy
    teraz inny problem, prze ostatnie dni małego strasznie męczyły gazy , nie mógł
    zrobić kupki, prężył się kwękał, i darł ile sił w płucach. Dziś byliśmy u
    lekarza - efekt przepuklina sad(( musimy zakładać specjalne plastry. Co do gazów
    i problemu z kupkami to prawopodobnie jest to efekt zbyt dużej ilości laktozy w
    moim mleku ( nie jem nic co mogłoby powodować wzdęcia ) i nieprzyswajaniu jej
    przez małego. Dostaliśmy trzy specyfiki, na gazy i pobudzenie pracy jelit. Igor
    z uwagi na zbyt małą ilość mojego mleka raz dziennie dostawał mieszankę i ta
    też została zmieniona na taką, która nie zawiera laktozy,niestety kosztuje 2
    razy tyle co dotychczasowa.Ale najważniejsze,że zdaniem pani doktor już za 2
    dni powinna byc znaczna poprawa. No i oczywiście dobrze by było gdyby młody nie
    chciał jeść co 2h tylko wydłużył przerwy, dlatego strasznie mnie cieszy, że
    ostatnio większą część nocy przesypia.

    Muszę lecieć bo głodomor się budzi.

    Pozdrawiam Nika


  • 18.06.04, 16:40
    Czesc wszystkim,
    Nika wspolczuje ci bardzo tych nerwow zwiazanych z dzidzusiem, najwazniejsze ze
    wiesz co to jest i jak leczyc. Bedzie dobrze. Napisz mi prosze po jakim czasie,
    od kiedy malemu pojawily sie te dolegliwosci, poszlas do lekarza. U mojego
    synka tez kazde prukniecie poprzedzone jest stekaniem, kreceniem sie i
    poplakiwaniem itp., ale w koncu sie zalatwia, niestety kupa ze sluzem.Po
    przeczytaniu twojego postu zaczelam sie troche przejmowac, a mojego meza jak
    trzeba, to oczywiscie nie ma. Polecial dzis do Polski na wesele swojego
    przyjaciela, a ja zostalam sama w domu. Najgorsze jest to, ze sama mu to
    zaproponowalam, zeby odpoczal troche, zrelaksowal sie itp. Bylo to miesiac temu
    i Henryczek wtedy byl zlotym dzieckiem. A dzis rano az sie prawie poryczalam
    jak wyjezdzal, (maz, nie Henryczek). Chodzi o to, ze moj Tomek zna perfekcyjnie
    angielski i nie ma zadnych oporow przed zadzwonieniem i opieprzeniem lekarza
    czy kogokolwiek. A ja w tym kraju to troche pierdolowata jestem. Mam nadzieje
    ze nic sie zlego do wtorku nie przydarzy. Mo syneczek nie placze jakos
    specjalnie mocno wiec moze nic sie nie dzieje, tylko oczywiscie nie wiem z
    czego mam zrezygtnowac w swojej dziecie.
    Spoznione zyczenia urodzinowe dla dziewczyn: zeby wasze dzieci NIGDY nie
    chorowaly.
    zyczy Magda
  • 18.06.04, 17:38
    Jakis miesiąc temu mały zaczął robić kupki raz na 2 dni, bylismy u lekarza i
    pani doktor powiedziała, ze niektóre dzieci mogą tak mieć i jest to normalne,
    ale Igor bardzo się przy tym męczył, poza tym jadł niemal cały czas więc
    dostalismy lekarstwo na usprawnienie pracy przewodu pokarmowego, mały przestał
    jeść non stop, ale kupki nadal były rzadko, choć już się przy nich tak nie
    męczył. Tak więc lekarstwo trochę pomogło ale od jakiegoś tygodnia zaczął
    puszczać bączki - były dni, że puszczał bączki ale nie sprawiało mu to bólu
    jednak były dni, że każdy poprzedzony był stekaniem a nawet płaczem, były tak
    mocne, że potrafił się budzić z płaczem.Śluzu w kupce nie było. Sama
    przepuklina to pewnie efekt tego, że jak mój syn to straszny krzykacz jak juz
    płacze to tak, żeby wszyscy w bloku słyszeli a nie samego parcia, choć
    oczywiście pewności nie mam. Co do produktów , które mogą powodować wzdęcia to
    są to m.in.: sliwki, czeresnie, kapusta, kalafior, groch, fasola, cebula,
    czosnek, kukurydza , papryka, gruszki.
    Nie przejmuj się może u Was to nic poważnego, spróbuj podawać małemu hebatki
    koperkowej, albo Gripe Water - może minie, czego Wam obu życzę.

  • 18.06.04, 17:52
    Witajcie,
    Dziewczyny, doskonale rozumiem Wasze problemy, bo sama się nacierpiałam patrząc
    jak moje dziecko się męczy robiąc kupkę, czy puszczając bączki i to mimo mojej
    bardzo restrykcyjnej diety. Ale jakieś 2 tygodnie temu po prostu samo przeszło.
    Kiedyś zawsze było wiadomo, że Kiciuś się szykuje do zrobienia kupki, bo
    stękał, prężył się, płakał, a teraz robi nie wiadomo kiedy- orientuję się
    dopiero po zapaszku. Z bączkami wspaniale radzi sobie sam odkąd nauczył się
    podnosić nóżki wysoko do góry- zadziera je do pionu, a bączki bez problemu same
    lecą. Takie problemowe robienie kupek to efekt niedojrzałości układu
    pokarmowego i na szczęście dzieci z niego wyrastają, chociaż muszę przyznać, że
    kup ze śluzem nie przerabialiśmy, a to chyba niepokojący objaw.

    Po wczorajszym super męczącym dniu na szczęście nocka była tradycyjna- jedzonko
    o 21, 3 i 6, ufff. O 6.00 Kiciuś obudził się zadowolony, zaczął się uśmiechać,
    gruchać i machać wszystkimi kończynami, no i musieliśmy emigrować z sypialni,
    bo tatuś w końcu wstaje do pracy. Na szczęście pół godziny na macie tak
    zmęczyło moje dziecko, że się najadł i zasnął, no i wstaliśmy dopiero o 9.30 i
    to tylko dlatego, że obudził nas telefon.
    Jak rano zobaczyłam jak paskudnie jest na zwenątrz, że pada, wieje i jest
    ponuro, to postanowiłam, że dzisiaj nie idziemy na żaden spacer- jak raz w
    miesiącu dzidziuś przesiedzi dzień w domu, to mu się nic nie stanie. Ale
    dziecko znowu nie chciało spać i o 14.00, po paru godzinach noszenia,
    tańczenia, śpiewania i grzechotania spakowałam manatki i uciekłam na spacer smile
    Co chwilę kropiło, albo mżyło, ale w sumie nie było tak źle. Kiciuś zasnął i
    oczywiście obudził się po godzinie, w miejscu najbardziej oddalonym od domu i
    głośnym wrzaskiem zaczął się domagać jedzenia, jakby przez godzinę mógł tak
    strasznie zgłodnieć. Czy nie sądzicie, że dzieciaczki potrafią czasem działać z
    premedytacją? smile No i karmiłam go siedząc po turecku na ziemi na wilgotnej
    ściółce w lasku, z kocykiem rozpostartym nad naszymi głowami, bo cały czas
    kropiło- po prostu hard core. No ale co miałam zrobić- nie znoszę pędzić do
    domu z wrzeszczącym dzieckiem w wózeczku, bo strasznie mi go szkoda jak tak
    przeraźliwie płacze, a poza tym trochę mi wręcz wstyd, bo wyglądam na matkę
    katującą swoje dziecko.

    Ja też nie wiem co zrobić, żeby wyłużyć w dzień przerwy między karmieniami.
    Średnio mały je co 2 godziny, ale rano i wieczorem zdarzają mu się takie fazy,
    że chce jeść co godzinę. Nie mamy już co prawda problemów z brzuszkiem, no ale
    dziecko nie powinno jeść tak często, że już nie wspomnę, że mój to niezły
    pulpecik i nic by mu się nie stało, jakby jadł trochę rzadziej. Ale na razie
    nie jestem w stanie w żaden sposób go uspokoić i zabawić jak jest głodny- ma
    być pierś i koniec.
    Mam nadzieję, że z tego w końcu wyrośnie.
    Trzymajcie się cieplutko smile
  • 18.06.04, 18:05
    cześć dziewczyny...

    To już chyba norma, jak pojawia sie mój post, to napewno musi być z jakims
    pytaniem...Więc o to one...mała nie ma żadnych wyprysków, jedynie trochę
    kaszki na twarzy, ale żadnych czerwonych miesjsc i nic w tym stylu. jak płacze,
    to takze nic jej nie wyskakuje...ale w kupce zauważyłam śluz...znaczy tak jak
    malilka pisała mi, takie ciagnące sie kawałki, przypominające białko
    kurze....Pytanie czy to obiaw nietolerancji jakiegośc produktu, czy to objaw
    AZS, czy jeszcze co innego....
    Z góry dzieki za odpowiedź...

    wlasnie tatuś przyszedł z pracy i nadrabia zaległośic z całego dnia...a ja ma
    chwilke dla siebie...

    pozdrowka, wiele słońca, chociaż u nas własnie pada
  • 19.06.04, 12:02
    Witajcie,
    Moje dziecko wspaniale przesypia noce jak na swój wiek, ale w dzień robi się
    coraz gorzej. Jak już posłucha karuzelki i pobawi się na macie, to nie chce
    leżeć, tylko domaga się noszenia, a ja przy jego 7-7,5kg po prostu wymiękam.
    Nawet jak jest bardzo zmęczony, oczka mu się kleją i prawie zasypia, to
    wystarczy że usiądę i od razu wielki płacz. Od dzisiaj postanowiłam być twarda
    i oduczyć go zasypiania na rękach, bo za chwilę w ogóle nie będę w stanie go
    nosić i będzie mały dramat. Dzisiaj koło 11, jak już był bardzo senny (zwykle
    drzemie o tej porze z godzinkę), położyłam się z nim na naszym łóżku i zaczęłam
    go głaskać, przytulać i czule usypiać. Rozdarł się straszliwie, mimo że przed
    chwilą już prawie spał, było mi go strasznie szkoda, no ale inaczej się nie da.
    Strach pomyśleć, co na to sąsiedzi smile Mały krzyczał, płakał i nie dawał się
    uspokoić, aż w końcu zmiękłam i dałam mu pierś- przyssał się na minutkę i
    zasnął. To częste zasypianie przy piersi to drugi zły nawyk, ale z wszystkim
    walczyć na raz się nie da. Poza tym w dzień nie chce mnie puszczać od siebie na
    krok, jak bawi się na macie a ja jestem w zasięgu wzroku to jeszcze jest ok
    (choć najlepiej jak siedzę nad nim, gadam do niego i grzechoczę smile, ale jak
    tylko wyjdę do kuchni, to buczenie i popłakiwanie. A ja przecież muszę w końcu
    zjeść śniadanie, nie da się nie jeść cały dzień i jeszcze karmić żarłocznego
    ssaka. Musimy kupić leżaczek-bujaczek, bo tę funkcję miał spełniać fotelik
    samochodowy, a po kilku wędrówkach dom-auto z dzieckiem w foteliku fotelik
    został w samochodzie, no i nie mam w czym zabrać synka do kuchni.

    Nieustannie zadziwia mnie tempo rozwoju dziecka. Przedwczoraj przy podciąganiu
    z leżenia na plecach za rączki główka bezwładna, wczoraj niewidoczne prawie
    usztywnienie, a dzisiaj sztywna jakby kij połknął i praktycznie dziecko
    siedziało i jeszcze marudziło, jak je natychmiast odłożyliśmy smile To naprawdę
    niesamowite.

    Opolanko- ja się nie znam na skórze, bo z tym akurat zero problemów, ale nie
    doszukuj się od razu u córeczki najgorszych rzeczy smile Od czasu do czasu może
    się zdarzyć kupka ze śluzem, martwić się należy jak każda taka jest i do tego
    zielonkawego koloru.

    Aaaaa- jadłam już kilka razy czereśnie i małemu nic się nie dzieje, ale jakoś
    niespecjalnie mi smakowały, mimo że zawsze za nimi przepadałam. Za to truskawki
    jeszcze mi się nie przejadły- codziennie jem kilogram, aż dziwne, że synek nie
    robi czerwonych kupek z zielonymi nasionkami smile)
    Zaczęły mi wypadać włosy, a już myślałam, że pociążowe "łysienie" mnie ominęło.
    Chyba zacznę nakładać czepek (taki jak mają panie w mięsnym smile przy zabawach z
    dzieckiem, bo ciągle muszę wyciągać swoje włosy z jego łapek smile
    Czy Wasze dzieciaczki już świadomie łapią zabawki rączkami? Bo jak włożę
    Kiciusiowi grzechotkę w rączkę to ją trzyma, ale wyraźnie nieświadomie.

  • 19.06.04, 13:33
    Witajcie!
    No u nas ostatnio różnie z nockami sad( i chodzę trochę niedospana, a dziś to
    akurat powinnam być wypoczęta, bo wybieramy sie z meżem na wesele do przyjacół
    Chcieliśmy iść z Kamilkiem, ale po wielu przemyśleniach postanowiłam "oddać"
    dziecko mojej mamie. Wesele jest na naszym osiedlu, więc dojazd z nakarmieniem
    zajmie mi niewiele czasu. No jest jeszcze butle, ale Kamilek z wielkim uporem
    odmawia jej przyjmowania, no a ja też go specjalnie nie zmuszam. A tak pięknie
    zawsze na noc wsuwał 120-150ml "Nana" i spał do 5 rano. W każdym razie jestem
    dobrzej myśli i nie ukrywam, że cieszy mnie, że cycuś wystarcza.
    Malilko - Kamilek ma dokładnie to samo, co Twój Maciuś - grzechotka w ręku-ok,
    ale chyba nie za bardzo wie, że ją tam ma i do czego służy. A co do rączek, to
    już zaczyna nimi nieźle machać i składać jak do pacierza smile)
    Co do mnie, to włosy jeszcze nie wypadają, ale ponoć może to nastąpić nawet pół
    roku po porodzie, za to kilogramy... jeszcze 4 do zgubienia! Co prawda wchodzę
    już właściwie we wszystkie rzeczy, ale jeszcze trochę nadprogramowego ciałka
    zostało... Ale jestem dobrej myśli.
    Uciekam, bo muszę przygotować torbę dla małego na całonocny pobyt u babci, a i
    sobą trzeba się trochę zająć... no i na imprezkę!
    Życzę wszystkim udanego weekendu!!!
    --
    Buziaki,
    Dorota i Kamilek (02.04.2004r.)
  • 19.06.04, 16:25
    Witajcie!!
    Nika! czy lekarz stwierdzil ze przepuklina powstala dlatego, ze Igorek z
    trudnoscia robil kupki i byly problemy z gazami?? przeciez to absurd! wybacz,
    ale czytalam duzo na ten temat, przepuklina pepkowa czesto jest u dzieci, ktore
    maja niedoczynnosc tarczycy, jak moj Kamilek, na poczatku tez myslalam z eja
    ma, na szczescie to tylko moja wyobraznia, ale czytalam na ten temat duzo w
    zrodlach polskich i amerykanskich i nigdy nie spotkalam sie ze stwierdzeniem,
    ze powstaje gdy dziecko ma problemy z gazami, przeciez co drugie dziecko ma
    takie problemy i wtedy wszystkie musialyby byc narazone na przepukline, moze
    poradz sie innego lekarza, niech sprawdzi to jeszcze raz, no i zaklejanie
    plastrem, przeciez tego nie robi sie od dawna, jezeli juz jest, pozostawia sie
    to jak jest bez zadnych wspomagaczy typu plastry, no ale tak jest w usa, w
    Polsce moze jeszcze niektorzy lekarze praktykuja te metody!
    Malilko jak znajdziesz sposob zeby zarloczek w dzien nie wisial na cycu co
    godzine podziel sie prosze, bo nie mam juz sil.
    Moj Kamilek zmienia sie w ufoka!!na lezaczku, pod pozytywka owszem ale pol
    godziny to max, nudzi mu sie! najelpiej u mamy i to musze z nim chodzic zeby
    widzial wszystko z gory i dokladnie, bo jak usiade to wrzask, taki to ciekawy
    swiata jest!Dzisiaj znowu obudzil sie o 6 podjadl i chche sie bawic, pomyslalam
    ze nie bede zwracac uwagi i moze zasnie, pomarzyc mozna, gadal, machal
    raczkami, kilka razy dostalam w noc, nogami, piszczal smial sie w koncu
    znudzilo mu sie i wrzask, wzielam go na rece i szczesliwy, drugi sposob to
    wlaczony tv, wtedy moge siedziec!!!na szczescie z zasypianiem klopotow nie ma,
    gdy jest jego pora to nakarmie i moge zostawiac, pogada sobie i odplywa.
    Ostatnio odkryl ze smaczne sa lapki, ciaga cycusia i w miedzy czasie pakuje
    lapke do buzi, chwilami skalda je, macha nimi, grzechotke trzyma jak mu wloze
    ale tak ja traktuje jak powietrze
    ucieka bo wola, ciekawe czego znowu chce...smile)) pozdrawiamy
  • 19.06.04, 19:49
    Witam.
    Nie lekarz nie stwierdził, że to wina problemów z kupką, czy gazami. Może zbyt
    chaotycznie napisałam. Do lekarza poszliśmy z uwagi na problemy z kupką a "
    przy okazji" stwierdzono przepulkinę. Oczywiście sama przepuklina nie powstała
    na skutek tych problemów. Przepuklina pępkowa jest spowodowana wybrzuszaniem
    się pętli jelitowych przez powłoki brzuszne. Dochodzi do tego w miejscu, przez
    które naczynia krwionośne wnikały wraz z pępowiną. Po porodzie otwór ten
    zazwyczaj zamyka się jednak u niektórych dzieci proces tem może się wydłużać ,
    jeśli pojawi się przepuklina to ciągły płacz a co za tym idzie napinanie mięśni
    brzucha nie sprzyja jej zamykaniu. A mały z powodu problemów żołądkowych płacze
    bardzo dużo. To tyle.
  • 19.06.04, 16:37
    cześć dziewczyny! Znowu poględzę. Tym razem na temat wyglądu mojego
    dzieciaczka. Czy wasze dzieciaczki też łysieją? Mój wyłysiał na czubku głowy.
    Nawet już mu nowe włoski odrastają, tyle że dookoła ma jeszcze pierworodne
    włoski długości przyzwoitej i wygląda jak nie przymierzając jego dziadek.
    Jeszcze trochę te boczne pierworodne podrosną i będę mogła zaczesywać mu
    łysinkę z dołu do góry przez czubeczek na boczek - od jednego uszka do drugiego
    (no dziadek tak się dzięki Bogu nie czesze). Dołączając do tej łysinki bezzębny
    uśmiech.... no i mamy dzidzię jak malowanie. Rany - na tym chyba miłość
    polega... patrzę na tego bezzębnego łysola i mi się łzy ze wzruszenia w oczach
    kręcą. No po prostu nie ma piękniejszego dziecka pod słońcem! Naprawdę! Pewnie
    nie uwierzycie, twierdząc, że to wasze dzieciaczki są piękne, ale tu się
    mylicie!!!!smile))
    Malilko. Witam w klubie dzieci nad wyraz żywych. Polecam chustę!!! Mi zdaje
    egzamin. Oczywiście poużywam ją w ciągu dnia góra 2 godziny, no i jak mały jest
    spokojny, taki podsypiający, ale to i tak dużo. Nawet obiad można ugotować. No
    ja niestety nauczyłam się nosić tylko w jednej pozycji. W instrukcji jest
    jeszcze trochę innych propozycji noszenia. My się nosimy brzuszek do brzuszka,
    główka pod szyją (moją szyją oczywiście ha ha), nóżki zwisają "ortopedycznie"
    jak trzeba (nóżki Mateusza oczywiście). W tej pozycji można całować łysolka do
    woli po jego łysince co jest czynnością nad wyraz uspokajającą i małego i mnie
    (małego, bo czuje że się nim zajmuję; mnie, bo mały spokojny); Nawet sobie na
    spacerze byliśmy z chustą - a właściwie na zakupach na rynku. Wyglądało to
    zapewne karygodnie. Dziecko na brzuchu, siaty w rękach i jeszcze 30kg psa na
    smyczy. Pod naporem nieprzyjaznych spojrzeń zaczęłam wieczorkiem na forum badać
    zasadność noszenia dziecięcia w chuście (przecież nie będę badać zasadności
    bycia matką Polką z siatami w rękach i psem na postronku- nieprzyjazne
    spojrzenia raczej nie dotyczyły tych siat, no może trochę psa - jedna z
    bab "przyjaznych" kiedyś orzekła, że siura i siura ten mój pies na te drzewa,
    że tylko usychają - no tak... im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham
    zwierzęta!). No ale wracając do tych zasadności-szkodliwości... to zdania są
    podzielone... Jak we wszystkich zresztą badanych przeze mnie sprawach.
    Ja też bym chciała leżaczek-bujaczek. No i tu też przeprowadzam wnikliwe
    badania ewentualnej szkodliwości takiego leżaczka na kręgosłupik czy główkę
    mojego dziecka. Na razie jest pół na pół za leżaczkiem i przeciw. Ja sobie
    główkuję, że i tak dziecko większość czasu spędza u mnie na rękach
    w "dozwolonych-ortopedycznie" pozycjach, no a w tych pozycjach ten kręgosłupik
    i tak jest jakoś powyginany i to jeszcze niekontrolowanie. Więc fotelik może
    nie taki zły. Oczywiście zostałam zjechana na jakimś forum, że można się obyć
    bez leżaczka a dziecko kłaść do gondolki i z sobą gondolkę wszędzie nosić. Ale
    już widzę mojego Mateusza jak pozwala się do gondoli na płasko położyć. Jezu!!!
    Ale byłby wrzask. Mój mały musi zwiedzać pokoje, studiować każdy szczegół
    wyposażenia, hipnotyzuje lampy.... I po co ja nakupowałam zabawek za kilka
    baniek... rzekomo edukacyjne matki, karuzelki... Jak tu dziecko do lampy się
    śmieje. Już się nawet zastanawiałam czy nie przyczepić czasem tej lampy do
    wózka, żeby mi nie ryczał na spacerze. No ale wtedy to już chyba by sąsiedzi
    specjalistów od psychiatrii do mnie wzywali. Wyobrażacie sobie mnie z bezzębnym
    łysolem w wózeczku z lampą przed wózeczkiem, latającą od drzewa do drzewa, no
    bo jak już coś ma usychać od siurania mojego psa to lepiej chyba jednak drzewa
    a nie np nogi jakiejś "przyjaznej baby". Bo niestety psa mam zdolnego - jak
    całą zresztą rodzinę - i raz osiurał nogi pewnego pana, którego to pana pies-
    wypierdek obszczekiwał agresywnie mojego Borysa. No a mój Borys wie, że obcych
    piesków zaczepiać nie wolno, bo go nauczyłam. Więc polazł i na złość
    wypierdkowi osiurał jego pana. No nigdy mi do głowy nie przyszło, że muszę
    jeszcze w tym psa edukować, by nie siurać na obcych ludzi.

    Kurde! Znowu się rozpisałamsad. ALe to tak z samotności niestety. Żadna
    koleżanka nie chce zaciążyć. Nikt w rodzinie już małych dzieci nie ma. Ja po
    prostu nie mam z kim pogadać cholera.

    No forum o dzieciach a ja o psie. No ale jak tu o psie nie pisać jak mam
    takiego zdolnego, że wczoraj np wlazł do wózka Mateusza i tylko mu giczały
    wystawały. No i mam problem, bo nie wiem jak teraz wyprać materacyk z wózka.
    Pokrowiec niestety się nie zdejmuje.
    A ja mam fobię zarazkową i w ogóle zauważyłam, że chyba za bardzo roztrząsam
    problemy pielęgnacji niemowlęcia zamiast zawierzyć trochę instynktowi. Mój mąż
    wspaniale równoważy mój perfekcjonizm w tym względzie. Podczas gdy ja
    analizowałam przed pierwszą kąpielą czy kąpać dziecko w temp.x, którą poleca
    gazeta y, czy w temp.q polecaną przez eksperta z forum, mój mąż wywąchał kupę u
    Mateusza a zauważywszy po zdjęciu pieluchy osrane nawet plecki, długo się nie
    namyślał i wziął dupkę pod kran. Dupkę razem z dzieckiem oczywiście. No a
    dziecko całe uchachane - tak mu się podobało. Jak zobaczyłam tą wiszącą znad
    zlewu pięciodniową dopiero główkę i dupkę pod kranem z wodą o nieznanej
    temperaturze, to myślałam, że zemdleję! No... a dzisiaj wygląda to tak, że
    matka się męczy z chusteczkami polecanymi przez IMiD, od zimna których dziecko
    ryczy, a ojciec myje nadal pod kranem obserwując sobie zwisającą uchachaną
    buźkę.
    O rany... aż mi głupio że tyle piszę, ale kończę już, bo mały zaczął się do
    lampy śmiać, więc się ustawię na lini śmiechu i będę udawać, że to do mnie się
    śmiejesmilesad.
    No i mam nadzieję, że system mi znowu posta nie obetnie
  • 19.06.04, 20:31
    nie obciął Igosiu, nie obciął... Chciałam Ci powiedzieć kobito, że się mylisz.
    To mój, MÓJ Jędrusio jest najpięniejszy na świecie, piękniejszego w życiu nie
    widziałam, nawet z tymi krostkami jest piękny.
    A jeślijuż przy krostkach...Dostałam od położnej zakaz buszowania po internecie
    i doszukiwania się Bóg wie jakich schorzeń u mojego kwiatuszka. Stwierdziła, że
    wcale tak źle nie jest, no faktycznie, odpukać, nie jest aż tak źle jak było.
    CO prawda jest cały w takich małych krosteczkach, doszły mu już na całum
    ciałku. Ale to bardziej wygląda tak, jakby miał gęsią skórkę cały czas, taki
    jest chropowaty. Może jednak to nie jest to AZS...położna też przystopowała
    moje zapędy do wyekspediowania kotki z domu. Mam poczekać, może mu to zejdzie..
    Po niedzieli chcę kupić emulsję Musteli do kąpieli, może da jakiś efekt. W
    każdym razie, dalej jem wszystko, jogurty, sery, mleko od czasu do czasu, boję
    się sięgnąć po jajkach, bo wtedy jak miał taką okropną buziuchnę, to jadłam
    dużo jaj, może to od nich? Ale jak mam to sprawdzić?? Zjeść jajo i
    obserwować????boję się. A jaja lubię...
    A jeśli chodzi o mojego ufoczka,to w porównaniu do waszych dzieciaczków widzę,
    że on śpioszek jest, niestety w dzień. Nie codziennie, ale często schemat jest
    taki: cyc, chwilka noszonka, mata, "rozmowy", łóżeczko z karuzelką i spanko -
    czasami kilkanaście minut, a czasami 3 godziny, zdaża się tak nawet kilka razy
    dziennie. Teraz też śpi, już 3 spanko dziś, na spacerkach oczywiście też śpi,
    choć coraz częściej się budzi, jak matka chce na ciuchy się pogapić, wrrr.
    Próbuję walczyć z nim, żeby przed kąpielą nie spał (kąpiel ok 22), ale nie
    udaje się, zawsze zasypia. No ale niestety w nocy cycuś co 2 godz, czasami co
    półtorej, baaardzo rzadko się zdarza, żeby pospał longiem 3-4 godzinki, święto.
    Najgorzej nad ranem, od 5 praktycznie nie ma spania, buuu.
    I chyba przez to , że tak w dzień śpi, to coś nie chce mi robić "książkowych"
    postępówwink (opieprz od położnej za buszowanie w książkach i gazetach).
    Nienawidzi leżć na brzuchu i nie chce dźwigać główki, no rzadko podnosi. Ale
    może jestem przewrażliwiona...
    Martwi mnie, że coś od paru dni nie mam za duż mleczka.. Może od tego, że mały
    zrezygnował z kapturków?? Z kapturkami jedzonko trwało dłuuuugo, ok godzinki,
    nawet więcej, a bez ciach ciach i zjedzone, pół godziny max. Chleję wodę, Karmi
    codziń i nic nie pomaga...a jeszcze próbuję coś odciągać i zamrażać, coby młody
    miał co jeść jak matka ślubować będzie.A dziś wyjątkowo mało, czemu tak??? Nie
    chcę go dokarmiać, jeszcze nie teraz! Poradźcie coś.
    Kończę, może zdąże się wykąpać, zanim się obudzi. Acha, dzić drugi raz w życiu
    będę go kąpać, pierwszy raz SAMA!!! Mój luby pojechał sobie na dwa dni, mam
    stresa, oj mam.
    No to pa
    Sylwia
  • 19.06.04, 21:36
    Przestanę chwalić swoją małą cholerę, bo zaraz po tym, jak napisałam, że
    przesypia 7 godzin zaczęła przesypiać 4 i budzi się na żarełko. Oczywiście nie
    wzbudziło to mojego zachwytu i warczę czasem nad ranem, jak chciałabym jeszcze
    pospać, a tutaj nici.
    Za to moge się pochwalić swoją pierworodną, która zaliczyła badanie u
    psychologa i od września idzie do zerówki (ma 5 lat). Pani psycholog
    stwierdziła rozwój intelektualny na poziomie 8 latka, a zasób słów na poziomie
    9-10 latka. O mało nie pękłam z dumy. I nikt mi nie powie, że to, że byłam z
    nią w domu przez prawie 3 lata nic nie dało. Owszem bardzo dużo dało, opiekunki
    zazwyczaj nie czytają dzieciom cały dzień, tym bardziej panie w żłobku. Jeśli
    ktoś się jeszcze waha, to niech weźmie również ten aspekt pod uwagę.
    Co do tańszych pieluch wypróbowane i polecane przez moich znajomych są
    faktycznie pieluchy z Tesco, oraz Moltex ( mają wersję ekologiczną,
    niechlorowane). Jeśli chodzi o mało zobowiązujący prezent dla malucha, to może
    jakieś ubranko?
    Współczuję Wam dziewczyny z problemami skórnymi u dzieciaczków, Lidka ma skórę
    gładziutką mimo tego, że stosuję najtańszy płyn do kąpieli kupiony u naszych
    sąsiadów zza Odry i puder (czasem tylko oliwkę Babmino) bardziej w tym celu,
    żeby ładnie pachniała. Do tyłka mamy Sudocrem i żadnych odparzeń. Strasznie
    silną mam córkę, w pionie trzyma głowę wyprostowaną, na brzuchcu podnosi całą
    klatke piersiową, a głowę prostopadle do podłoża. Podciągana za rączki prosto
    trzyma głow, a dzisiaj to już przeszła samą siebie, w pewnym momencie od około
    45 st zaczęła sama się dzwigać do siadania. Dopiero musiałam jej wytłumaczyć,
    że jest za mała na takie wyczyny. Słodka jest bardzo i mam ochotę ją zjeść.
    Pozdrowienia dla wszystkich.
    Kiedy wreszcie będzie letnia pogoda??? Co mam zrobić z tymi letnimi sukienkami
    i pajacykami?
  • 19.06.04, 21:44
    Czesc wszystkim,
    Igosiu pisz wiecej takich postow, wszystkim one poprawiaja humor. Dzieki.
    Sylwia ja juz od dwoch tyg. kapie sama dziecko. Najpierw go namydlam na
    przewijaku a potem do wanienki. Reczniki mam porozkladane na lozku i nawet mi
    to sprawnie wychodzi.
    Co do wygladu mojej pociechy to nalezy on do punkowcow. Na czubku glowy stercza
    mu dlugie wlosy a wokol jest lysy. I to on jest najpiekniejszy na swiecie mimo
    ze dzis mi caly dzien nie spi i mam juz go dosyc.
    Pozdrawiam
    Magda
  • 20.06.04, 11:31
    Dzień dobry smile
    Wczoraj pojechaliśmy do znajomych na działkę na obiad z grilla i młody był na
    powietrzu od 17.00 do 00.30, spał w wózku od 20.00 a nocka była chłodna, oj
    chłodna. Ale Kiciuś generalnie woli spać jak jest chłodno, poza tym był dobrze
    opatulony. O 7.00 rano rozbudził mi się przy przewijaniu, ale po długim
    wieczornym siedzeniu nie miałam siły rozpocząć dnia, więc drzemałam na łóżku
    mając nadzieję, że jego rozbudzenie nie przerodzi się w płacz wymagający
    noszenia czy zabawiania i na szczęście po 40 minutach rozglądania, cichego
    gaworzenia i energicznego wymachiwania kończynami dzidziuś zasnął i spaliśmy do
    21.30.
    Kupiliśmy wczoraj leżaczek-bujaczek, przymocowałam na pałąku zabawki i Kiciuś
    był wniebowzięty przez godzinę. Tak kopał nóżkami, że leżaczek cały czas się
    kołysał, zabawki fruwały, no po prostu rewelacja. Ja też miałam wątpliwości
    dotyczące kręgosłupa, ale wybraliśmy taki, który rozkłada się na płasko i nie
    będzie w nim spędzał więcej, niż 1,5-2 godziny dziennie. Zresztą ja też nie
    zawsze go noszę w pozycjach ortopedycznie wskazanych, bo zwykle nie mam siły.
    Mam nadzieję, że mu nie zaszkodzę.
    Jeśli chodzi o kąpanie, to ja od urodzenia od czasu do czasu kąpię sama, bo
    niemęża często nie ma w domu koło 20.00- jest wcześniej i później, ale nie o
    20.00. Za pierwszym razem to był wyczyn, ale teraz to już kąpię jak stara
    rutyniara smile Poza tym teraz to dużo łatwiejsze, niż z noworodkiem, bo
    podtrzymuję tylko głowę, a dupka sobie siedzi na dnie wanienki. Nigdy nie
    namydlaliśmy go poza wanienką- wyjmuję nad wodę część ciała, którą chcę
    namydlić i tyle. Młody uwielbia kąpiele, za 2 tygodnie wybieram się z nim po
    raz pierwszy na basen.
    Jeśli chodzi o fryzurę, to młody od urodzenia prezentuje model "wicherek"-
    dłuższe włoski tam gdzie dziadek, na czubku króciutkie i spora kępka nad czołem
    dłużych włosków- wygląda co najmniej pociesznie smile I oczywiście to mój synek
    jest najśliczniejszy na świecie smile)))
  • 20.06.04, 15:28
    Cześć dziewczyny

    Dzisiaj już drugi dzień, jak moja córcia sprawdza moją wytrzymałośc fizyczną,
    Wyobraźcie sobie, ze wczoraj w czasie od 10 rano do 22.30 wieczorem, rzespala
    zaledwie 1 godiznke, i nie to aby była jakaś bardzo marudna, wręcz przeciwnie
    czesto skora do zabawy....Nie wiem jednak czy ta jej wytrzymalośc nie bierze si
    z niemożności zasnięcia, bo ma problemy dalej z kupką..tzw, śluz jest, a
    dziisja zrobiła jeszcze na dodatek o zielonym kolorze.Czytałam, ze nie am co od
    razu panikować, z eto moze być reakcja organizmu na to co zjadłam a nie
    spodobało się to dziecku...myslę ż emogły jej zaszkodzić banany, bo oprócz tego
    zjadłam buraczki, chleb, no i mogą to tez być te dwie pralinki, na które się
    skusilam...Ale nie ma żadnej wiekszej wysypki, oprócz paru kropek czerwonych na
    brzuszku, no i ta kaszka na twarzy, która sie utrzymuje...
    A dzisiaj od 10 rano do teraz spała zaledwie takze godzinke....no cóz, narazie
    sie trzymam i nie mam oczy na zapalki, zobaczymy jak długo????
    A wczoraj swoją mała wykąpałam w wodzie z dodatkiem mleka i oliwy z
    oliwek...rewelacja...piękna skóra juz następnego dnia.
    Co do włosów, to mała ma ich mało na przodzie i czubku głowy, za to powyżej
    lini uszu w kiedunku karku, Bozia nie poskąpiła jej owłosienia...hihi

    pozdrawiam cieplutko
    mała placze,więc muszę kończyc
    miłego niedzielnego popołudnia i wieczorku
  • 20.06.04, 16:42
    Malilko, a jakie to są pozycje ortopedycznie wskazane? Mały
    najczęściej "siedzi" mi na lewym ramieniu i ogląda świat z okolic mojego karku,
    jest może gdzieś w internecie stronka z opizem pozycji?
    pozdrawiam
    Sylwia
  • 20.06.04, 17:01
    witam Was wszystkie!
    stało się!!! jestem doktorem nauk humanistycznych!!! obronilam sie w czwartek i
    od tej pory wciaz imrezuje - a to z rodzina, a to ze znajomymi, z przyjaciolmi,
    z kolezenstwem na uniwersytecie, a ci co nie mogli w terminie - beda pewnie
    przychodzic przez najblizszy czas. tak wiec twa permanentna impreza i radosc
    michal byl ze mna - koszula, mucha, sztruksiki - najelegantszy i
    najsliczniejszy mezczyzna swiata spal grzecznie i nawet nie wzruszyly go
    zachywyty ciotek i wujkow - doktorow i profesorow!!!

    teraz kiedy moge odsypiam, np. ja spie, a Michal bawi sie piersia, bo moj synek
    nie spi w dzien prawie wcale. zaczelam powoli wracac do nabialu, ale cos widze,
    ze prawdopodobienstwo skazy bialkowej jest duze - bo skorka cosik sie stawia.
    chyba, ze to po przypysznym ciescie z kakao i orzechami. szerokim lukiem
    obchodze stragany z truskawkami, nie mam odwagi sprobowac.

    ja prasuje wszystkie rzeczy dziecka i nasze, znajomi sie smieja, ze skarpetki
    tez mozna wyprasowac. najwiecej czasu trace jednak na pieluszki tetrowe. jak to
    mowi babcia - i tetra juz nie ta. mam ich 20 szt. i uzywam przy karmieniu do
    podkladania pod buzke itp., ale zeby po praniu zrobic z nich prostokat, to nie
    lada sztuka. Michal dostal po ponad 2 miesiacach uczulenia na pampersy i
    wskoczylismy w huggiesy.
    mam pytanie do tych mam, ktorych dzieci spia w nocy dlugo - czy odciagacie
    pokarm w porze karmienia w poprzednim rozkladzie, np. ok. 24??? ja odciagam
    regularnie 2 godz. po zasnieciu synka, ale on teraz spi od 4 do nawet 8 godzin
    po kapieli i przyznam, ze czuje duzy dyskomfort.
    maly na spacerze, a tu znowu goscie... tyle bylo spokoju.
    uciekam, pozdrawiam, odezwe sie w tygodniu, paaaaa


  • 20.06.04, 17:15
    Contra, moje gratulacje!!!! Jak skończysz imprezowanie, to wracaj wreszcie na
    forum!
    Przechodzę chyba kryzys laktacyjny, mam mało mleczka, mały chyba się najada,
    ale potem już NIC nie mogę odciągnąć - a od czasu do czasu ściągałam na czarną
    godzinę. Położna powiedziała, że tak już może zostać - tylko tyle mleczka ile
    mały potrzebuje, czasem nawet mniej. Cycuchy mam jakieś takie sflaczałe - a
    sukna ślubna z wielkim dekoltem!!!
    Mój mały śpioch serwuje sobie dziś trzecią drzemkę, znów w nocy będzie bal.
    Dziś za chiny nie chciał w nocy jeść z gołego cyca - przypomniały mu się
    kapturki i tak długo się darł i ślizgał ryjkiem po brodawce, że wymiękłam i
    założyłam kaptur.
    Dziewczyny mam pytanie, wiem, że już to było przerabiane, ale mam wątpliwości:
    ILE PODAJECIE WIT. D3??? Mi lekarka zaleciła 3 krople dziennie, a położna
    radziła poprzestać na dwóch, więc podaję 2. Ale teraz sama nie wiem, słoneczko
    świeci, może mu nie dawać??
    Contra, ja też prasuję wszystkie ciuszki jędrusia, co prawda NIENAWIDZĘ
    prasować (szczególnie koszul męskich, brrr), ale jakoś mi źle by było zakładać
    małemu gnieciuchy.
    Miłego wieczorku,
    Sylwia
  • 20.06.04, 21:25
    krótki, ale konkretny - dzięki Igosia
    Sylwia
  • 20.06.04, 21:42
    Contra- wieeelkie gratulacje!!!
    Przyszła_mamo: z witaminą D3 jest problem, bo każdy lekarz mówi co innego i tak
    naprawdę decyzja ile podawać zależy od mamy, która się przecież na tym nie zna.
    Ja swego czasu przeczytałam w necie chyba wszystko co było można na temat
    dawkowania i wniosek jest jeden- przedawkowanie jest dużo groźniejsze, niż
    niedobór, zresztą wiosną i latem dziecko o prawdziwy niedobór trudno, bo świeci
    słońce. 3 krople to wg. mnie bardzo duża dawka, ja bym tyle dziecku nie dawała,
    ale może są inne powody (poza normalnymi wskazaniami) dla których pediatra Ci
    zaleciła taką dawkę- bardzo mocno pocąca się główka (zwłaszcza potylica, to
    wskazuje na niedobór D3), podejrzenia krzywicy, "żabi brzuszek" (nie mam
    pojęcia jak to wygląda), albo coś w tym stylu. Kiciusiowi w czasie jedzenia
    pociła się główka, poza tym bardzo szybko przybierał na wadze (500g na
    tydzień), więc dostał zalecenie 2 kropelek w dzień pochmurny i 1 w słoneczny,
    bądź w taki na którym jest na dworze powyżej 6 godzin. Jeśli dziecko rozwija
    się standardwo, to wystarczy ponoć 1 kropla jesienią i zimą i odstawienie
    witaminy w słoneczne lato.
    Tak w ogóle to porządny pediatra może zalecić badanie zdaje się stosunku wapnia
    do fosforu i wtedy od razu widać, czy jest za dużo, czy za mało D3, no ale ja
    niestety takiego pediatry nie mam sad W ogóle im więcej czytam, tym mniej mi się
    on podoba, ale może to ja popadam w lekką paranoję smile
    Ja dla odmiany od dwóch dni przeżywam niezły nawał pokarmu, nie mam pojęcia
    dlaczego. Mleko leje się ze mnie strumieniami, bluzki przemoczone co godzinę,
    no szok. A nawet Karmi nie popijałam przez ostatni tydzień... A Ty się SYlwia
    nie martw- najważniejsze, że się dziecko najada. O czarnych godzinach nie myśl,
    to ich nie będzie- laktacja w dużej mierze zależy od psychiki.
    PRASOWANIU STANOWCZE NIE!!! Ja się tak przykładam do rozwieszania prania, że
    naprawdę nie ma takiej potrzeby. Mam 10 pieluch tetrowych i piorę je w kółko,
    po praniu je strzepuję, wieszam składając dokładnie na pół i wyglądają
    ślicznie, a dodatkowo z każdym praniem robią się coraz bardziej miękkie, za pół
    roku będą jak flanelka smile
    Contra- moje dziecko codziennie przesypia 6 godzin, ale nie odciągam pokarmu w
    czasie tego snu. Co prawda jak się budzę o 3.00 na karmienie, to mam mocno
    pełne piersi, ale nie na tyle, żeby to był jakiś problem. A jedna przerwa 6-7
    godzinna w karmieniu nie zaburza laktacji, bo to naturalne dostosowanie do
    rytmu dziecka.
    Pozdrowionka.
  • 21.06.04, 03:18
    Hej, hej!!!
    Musze sie Wam pochwalic!! moj najukochanszy i najpiekniejszy synek dzisiaj
    pierwszy raz przekrecil sie z brzuszka na plecki!! jestem chyba najszczesiwsza
    mama na swieciewink)oznacza to ze niedoczynnosc tarczycy nie powoduje zadnych
    problemow w rozwoju Kamilka, jestem szczesliwa!!wszystko odbylo sie po kapieli
    gdy synus lezal na naszym lozku i byl juz po masazu, zawsze smarujac go kremem
    po kapieli robie taki mini masaz, a ze byl w znakomitym humorze(gadal dzisiaj
    caly dzien i nawet pospal do 7.15 rano!)lezal sobie na brzuszku i nagle myk na
    plecki, oniemialam! ale mysle spokojnie jeszcz eraz na brzuszek i znowu, trzeci
    raz na brzuszek i kolejny raz na plecki, pozniej juz sie zbuntowal i zaczal
    piszczec, ale dostal kilka wielkich buziakow, usciskalam go dalam cycusia i
    zasnal smile)tak sobie niesmialo mysle ze moze jak tak dalej wszystko bedzie
    dobrze szlo to za jakis czas bedzie mozna odstawic leki, bo tarczyca moze sama
    zacznie w koncu produkowac odpowiednia ilosc hormonow, ale to narazie takie
    ciche marzenie!smile) caluje wszystkich zyczymy udanego poczatku tygodnia
    Anka i Kamilek(02.04.04)
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
  • 21.06.04, 08:49
    Asik- NA PEWNO będzie dobrze smile
    Mojemu Kiciusiowi na razie nie śni się o przewracaniu na brzuszek. Pamiętam jak
    dawno temu Opolanka napisała, że Zuzia się przewróciła i wtedy się zmartwiłam,
    że Kiciuś jeszcze nie, ale potem wyluzowałam- każde dziecko ma własne tempo
    rozwoju i najważniejsze to cieszyć się postępami, a nie doszukiwać domniemanych
    opóźnień.
    Mój synek długo nie znosił leżenia na brzuszku, ledwo go położyłam zaczynał
    krzyczeć, więc nawet jak go chwilę przetrzymywałam, to dłużej niż minutę nie
    dawałam rady. A teraz potrafi poleżeć z 5 minut, z sztywną głową wyprostowaną
    do pionu rozgląda się na boki i wygląda na baaardzo zainteresowanego. Pewnie
    wkrótce odkryje, że samemu można wrócić do ulubionej na razie pozycji na
    pleckach smile
    Dziś po kąpieli synek przespał 6,5h- nowy rekord. Niestet dzień rozpoczęliśmy
    wcześnie- jeszcze o 6.00 udało mi się go mruczandem i głaskaniem wprowadzić w
    stan snu (choć dopiero po godzinie!), ale o 8.00 stanowczo odmówił dalszego
    leżakowania, buuuuu. No i teraz się bawimy- dzidziuś na leżaczku wpatrzony w
    dyndające zabawki zaraz rozwali leżaczek, bo tak nawala nóżkami, a mamusia
    próbuje się dobudzić pyyyyszną kawką z mleczkiem przed kompem smile
    A na zewnątrz siąpi deszcz, jest ciemnawo i wygląda mocno listopadowo, gdzie to
    lato???
    Opolanko- ja też od niedawna jestem mamą dziecka, któe nie chce spać w dzień i
    wiem, jakie to męczące. Mojemu pomaga jedno- długi spacer w zimny dzień, wtedy
    śpi jak kamień. Wczoraj byliśmy na pikniku firmowym u męża w pracy (też było
    b.zimno, a impreza plenerowa), współpracownicy chcieli zobaczyć naszego synka w
    pełnej krasie, ale gdzie tam- przespał 4 godziny i nawet o jedzeniu zapomniał,
    chociaż w dzień przerwy dłuższe niż 3h mu się nie zdarzają. Oczywiście spał
    dlatego, że ewentualnie mogłam go przewinąć i nakarmić w samochodzie- gdybym
    była z nim sama daleko od domu NA PEWNO zażądałby mleczka, ech te dzieci smile))

    Maciuś ma już 11 tygodni smile
  • 21.06.04, 13:35
    Malilka...co do tego przewracania to faktycznie zuzia się przekręcila kiedys
    dwa razy i na tym koniec....teraz tego jeszcze nie robi, chcociaz widze, ze
    próbuje już przekręcac sie na boczki. czyli jak widzac, jeśli zaczną cosik
    robić nasze dzieciaczki, to nie znaczy, że będą to kontynuowac...Wieć znów
    czekam na przekręcany wyczyn. co do leżenia na brzuskzu, to mała takze lezy
    sobie na brzuszku, ale chybanie dłuzej niż 5, 7 minut i zaczyna sie
    krzyk.Cwicze z nią te przenoszenie rączek z boku na górę, i idzie nam to dosyc
    topornie, ale z każydm dniem lepiej...
    Co do tego spania, to chyab mała miała problem z brzuszkiem, ale dzisiaj jest
    juz lepiej, bo własnie wstała po dwóch godzinach spania, na dworze chłodno,
    wiec chyba zimniejsz eklimaty jej odpowiadają...moze dlatego, ze jej nie
    przegrzewałam.....
    to tyle..ide karmic...
    wielkie buziaki dla Was...
    No i czekam która zacznie nowy wątek...bo ja go kończe, 200 pękło
  • 21.06.04, 13:28
    Contra...wielgasne gratulacje,,,miłego, wesołego imprezowania ..a kiedy
    habilitacja????

    Wspaniała strona z pozycjami dla maluszka, dziękuję ja również

    Miłego dzionka
  • 21.06.04, 14:18
    Czesc,
    Gratulacje Contra, a co do sciagania pokarmu to ja nie sciagam. Glowna
    przyczyna jest jednak to, ze nie mam dobrego laktatora. Moj synek ma dopiero 7
    tyg. i te nocne przerwy nie przekraczaja 4 godzin, takze narazie nie mam
    problemu.
    Wczoraj pierwszy raz chcialam podac mu koperek i niestety nie umial ciagnac
    butelki. Dzis rano probowalam jeszcze raz, z buteka sobie radzil lepiej ale
    smak herbatki zupelnie mu nie podszedl. Krzywil sie i wypluwal. Jutro kolejna
    proba. A jak to sie u was odbywalo?
    Musze jeszcze troche ponarzekac, mianowicie w Londynie ochlodzenie a u mnie
    boiler wysiadl i nie ma cieplej wody. Wczoraj na kapanie chcialam zagrzac w
    czajniku ale w pokoju wydawalo mi sie, ze jest zbyt zimno i w ogole
    zrezygnowalam z kapieli i teraz mam pytanie jaka jest temperatura w
    pomieszczeniu, w ktorym kapiecie swoje pociechy? Dzisiaj juz musze umyc mego
    brudaska bo to juz bedzie trzeci dzien jak nie myty.
    Pozdrawiam serdecznie
    Magda i Henryczek
  • 21.06.04, 14:44
    Rano narzekałam na pogodę, a tu nagle się zrobiło gorąco, słońce świeci- super!
    Dzieciaczka ożeniłam babci i teraz sobie spacerują, a ja właśnie wróciłam z
    zakupów i czeka mnie składanie prania. Mam wrażenie, że pralka pierze non stop,
    a wszędzie rosną sterty prania zrzucanego w pośpiechu z suszarki, żeby zrobić
    miejsce nowym rzeczom- niewiarygodne, żeby jeden mały dzidziuś tak wydatnie
    zwiększył ilość prania smile
    Mag-do: mój też nie chciał koperku, albo zaciskał buzię, a jak już coś
    pociągnął, to się krzywił i pluł, prychał- komedia. Jak miał bóle brzuszka, to
    trochę walczyliśmy z koperkiem, ale w końcu daliśmy spoój, zresztą herbatka
    koperkowa i tak nie pomagała. Jeśli chodzi o kąpanie, to ja kąpie nawet jak w
    mieszkaniu jest dość chłodno (przez ostatnie parę dni niemąż siedział w domu w
    bluzie, a rankami temperatura spadała do 10 stopni), wychodząc z założenia, że
    trzeba dziecko hartować i już. Zamykam tylko okna, żeby zimne powietrze nie
    hulało po domu akurat w momencie kąpieli. Kąpiemy małego w łazience, więc jak
    się naleje ciepłej wody i wejdą 2 sosoby plus dzidziuś to robi się całkiem
    przyjemnie. Mnie się z kolei zdarza nie kąpać dziecka jak wracamy późno do
    domu, generalnie po 22.00 już raczej odpuszczamy, żeby nie zaburzać
    harmonogramu dziecka, ale wtedy następnego wieczoru zawsze go kąpiemy, bez
    względu na porę, bo wydaje mi się, że po jednym dniu bez kąpieli to już się
    robi z niego brudasek, choć pewnie przesadzam smile
    Pozdrawiam
    ps. może poczekamy z nowym wątkiem na Beatkę, żeby tradycji stało się zadość?
  • 21.06.04, 21:39
    Cześć dziewczyny,
    Na początek spóźnione, ale szczere sto lat dla Ciebie Opolanko! NO i oczywiście
    gratulacje dla Contry, no to Michaś może byc dumny z mamusi. Przecież to nie
    lada wyczyn w tak krótkim okresie po porodzie pełna mobilizacja! Brawo dla
    Contrysmile
    Nadrabiam zaległości w czytaniu, bo od około 10 dni nie mam kompletnie czasu,
    aby troszkę Was poczytać. Byłyśmy u rodziców, potem moi rodzice u mnie. No ale
    teraz wraca już rutyna i łapiemy powoli normalny rytm. I tak do początku lipca,
    bo wtedy jedziemy do teściowej do Niemiec i będzie wielkie imprezowanie, bo
    teściowa ma 60 urodziny. OJ! Będzie sie działo!
    Igosiu, bardzo fajna jest ta strona z trzymaniem dziecismile Dzięki
    Witaminę D3 mam zalecone podawać 2 krople dziennie, ale jak jest słońce i
    jesteśmy dużo na zewnątrz to nie podaję wcale.
    Contra> Nie odciagam w nocy pokarmu, a Emilka śpi zawsze od około 21.do
    plusminus 2.00. Wogóle nie mam problemu z nadmiarem mleka, właściwie to mam
    cały czas miękkie piersi, nie twardnieją mi, ale czuję kiedy są pełne. Nie
    robią mi się kamienie jak przy pierwszym dziecku. Na szczęscie mała przybiera
    dobrze i najada się. Nie muszę używać wkładek laktacyjnych. Ale jeżeli czujesz,
    że stają się piersi bolesne przy dłuższej przerwie to odciąg tylko tyle aby
    poczuć ulgę. Ja nie prasuję ubranek Emilki, ze względu na ogólną ilość
    prasowania. Mój mąż nosi przez 4 dni w tygodniu koszule do pracy, no i jeszcze
    teraz doszły mi już bawałniane ubrania Julki. I tak już stoję dużo przy desce,
    więc odpuszczam sobie rzeczy Emilki, tylko je starannie składam.
    Sylwia> Taki mały kryzysik laktacyjny przeszła prawie każda z nas, przystawiaj
    ile wlezie. Może to stresik przedślubny trochę zadziałał. No i jak tam
    przygotowania??? Napisz jaką masz tą suknię!
    Z tym przekręcanie się z plecków na brzuszek to raczej jeszcze nie świadome
    przekręcanie, a spadanie spowodowanie asymetryczny podpieraniem się. MOja
    Emilka też przedwczoraj to zrobiła kilka razy podrząd, ale dzisiaj już nie
    umie. Na takie prawdziwe przekręcanie przyjdzie nam poczekać tak do 5 miesiąca
    (właśnie jest na forum niemowle teraz taki post na ten temat), chociaż Julia
    przekręcała się w 4 miesiącu, co jest wcześnie.
    No i jeszcze temat leżaczka, u nie to jest hicior, lepszy niż mata
    gimnastyczna. Emilia uwielbia tam leżeć, tak huzia przy tym nóżkami, że jej się
    kołysze wszystko, więc jest szczęśliwa. Mała jest prawie w pozycji leżącej i
    nie leży tam dłuzej niż pół godziny za jednym razem.
    Beatkę chyba odcieli od netu, bo już tak długo nic nie pisze. Szkoda, brakuje
    mi jej i jej optymistycznych postówsad
    Na razie pozdrawiam gorąco i życzę słoneczka.
    U nas ma byc przez dwa następne dni cieplutko, może pomyję okna.
    mami i prawie 3 miesięczna Emilka
  • 22.06.04, 04:44
    Hej!!!
    Mami ja pislam ze moj Kamilek zaczal sie przekrecac z brzuszka na plecki a
    nie z pleckow na brzuszek, wiem ze na to drugie przyjdzie troszke poczekac, no
    i nie zapomnial bo dzisiaj gdy tylko polozylam go na brzus to myk i zaraz lezal
    na pleckach wiec chyba cos w tym jest!! mam nadziejesmile
    Contra tak jestem zachwycona swoim synkiem, ze zapomnialam o Tobie! serdeczne
    gratulacje z powodu drsmile)) Michalek musi byd dumny majac taka wspaniala mamesmile)
    Dorotko, Opolanko spoznione ale szczere 100 lat, 100 lat niech dzieciaki
    zdrowo rosna i dostarczaja samych wspanialych chwil!!
    Nika nie wiem czy czytalas na "niemowle" wielu lekarzy zaleca kladzenie na
    brzuszku przy przepuklinie, no i nie wszyscy popieraja ten plaster.
    Malilko mam prosbe czy moglabys jeszcz eraz opisac mi nawet jak malemu
    dziecku jak dokladnie wyglada ten sluz w kupce!? u nas to wyglada tak: kupka
    zolciutka, luzna, troche grudek ale jak zloze pieluszke i powoli rozchylam to
    sa jakby wlasnie nitki, ktore sie ciagna sa koloru kupki, to moz ebyc -ten sluz?
    kurcze nie pamietam czy wczesniej bylo to samo, zaczelam zwracac dopiero uwage
    gdy tutaj o tym wspomniano i wydaje mi sie ze to jest caly czas, tylko od
    czego? maleka nie pilam tydzien i zero mlokopodobnego, bylo! oj chyba wezme
    brudna pielusze i pokaze lekarzowi, moze juz wymyslamsmile)ale czy to wypada wiezc
    brudna pieluszke do pediatry?
    uciekam spac buziaki Anka i Kamilek
  • 22.06.04, 08:04
    Dzisiaj znowu ja otwieram naszą pisaninę, no ale nic dziwnego- jak mi dziecko
    zasnęło wczoraj o 16.00, to potem na chwilę przebudziło się wkładane wieczorem
    do wanny, a potem jedzenie i dalej spanie. No i niestety już o 7.00 mam
    wypoczętego synka, buuuu. Najgorsze, że oprócz radosnego kopania w leżaczek i
    gaworzenia doszło radosne pokrzykiwanie i nie wiem, czy mi niemęża nie zbudzi.
    Asik- na pewno nie jedna mama zawozi pieluszkę do lekarza, w końcu nie wszystko
    da się opisać, choć pewnie świadczy to o pewnej nadwrażliwości smile Śluz w kupce
    jest koloru kupki i wygląda dokładnie jak białko kurze i właśnie zwykle ciągną
    się niteczki pomiędzy częściami pieluszki. Jak to sa pojedyncze nitki, albo
    wieksze ilosci sporadycznie to j sie nie przejmuje- jem duzo roznych rzeczy, a
    uklad pokarmowy maluszka musi nauczyc sie je trawic.
  • 22.06.04, 10:51
    Contra GRATULACje!!!z małym pośliżgiem ale naprawde szczeresmile

    Mam chwilkę bo mały właśnie wybył z babcią na spacer, a pogoda u nas dzisiaj
    wyjatkowo ładna. Lekarsywa pomogły, bóle brzuszka minęły, gazy już bezbolesne,
    kupki bez całodniowych męczarni, mały jest w o wiele spokojniejszy, nie budzi
    się co 20min a co najważniejsze n ból mu już nie dokucza.
    Co do fryzury Igora, to od początku miał dużo włosków równomiernie rozłożonych
    na głowie z małymi zakolami na przodzie - żadnych "ekstrawagancji" typu irokezsmile
    Jesli idzie o leżaczek to u nas jest używany już od jakiegoś czasu i dość
    często Igor lubi w nim siedzieć i "pogadać".
    Co do leżenia na brzuszku to niestety Iguś za nim nie przepada, 5 minut i płacz
    a jak się porządnie wkurzy to przewraca się na plecy, jedyny sposób to układać
    go tak podczas snu.
    Asik jesli idzie o zaprezentowanie lekarzowi pieluchy to jesli ma cię to
    uspokoić to nie ma się co zastanawić, idź z pieluchą i już.

    Uciekam, bo tak wogóle to jutro mam egzamin i powinnam się pouczyć a siedzę na
    forum smile Coś mi się wydaję, że dzisiejsza noc będzie nieprzespana tym razem nie
    za sprawą Igora ( który ostatnio śpi w nocy coraz dłużej) ale mojego lenistwa,
    które nie da mi się teraz uczyć.

    Pozdrawiam i zycze miłego dnia Nika
  • 22.06.04, 13:50
    Czesc,
    Nika powodzenia na egzaminie. Trzymamy z Henryczkiem kciuki.
    Asik napisz koniecznie co lekarz powiedzial o tym sluzie, bo ja tez mam z tym
    problem. Od jakich dwoch tyg, raz wiecej raz mniej ale prawie zawsze jest w
    kupce mojego synka. Kupki sa zawsze zolciutkie, 4 razy dziennie, fakt ze
    poprzedzone wielkim stekaniem ale maly nie placze jakos specjalnie, wiec sie
    nie przejmuje. Nie mam pojecia z czego mialabym zrezygnowac w moim jadlospisie.
    Nie jem zadnych dziwnych rzeczy a z mleka i przetworow mlecznych za zadne
    skarby nie zrezygnuje, bo bym padla z glodu. Ja w nastepnym tyg. ide na
    szczepienie to sie tez zapytam od czego ten sluz jest i czy jest niebezpieczny.
    A co do wit. D to ja jej nie podaje, w Anglii nic sie takiego nie praktykuje.
    Lekarka ze zdziwienie powiedziala mi ze jest lato, slonce, mam wychodzic z
    dzeckiem na spacer, nie zaslaniac okien w domu i to w zupelnosci wystarczy.
    (..mam nadzieje...)
    Pozdrawiam
    Magda
  • 22.06.04, 15:28
    Witajcie,
    spóźnione, ale szczere gratulacje dla Contry, gratulujemy pani dr.
    Jutro Szymonek kończy 8 tydzień. W czwartek byliśmy na szczepieniu, ale
    niestety mały nie został zaszczepiony. Pediatra stwierdziła, że mały za slabo
    podnosi główkę leżąc na brzuszku i dała nam skierowanie do neurologa na
    konsultację. tak sobie myślę, że obniżone napięcie mięśniowe u mojego synka
    może być skutkiem zażywania No-spy w ciązy, czytałam, że może byc taki efekt
    uboczny u dziecka. Wizytę mamy na 18 sierpnia, bo takie długie kolejki, no ale
    trzeba czekać.
    Pani doktor powiedziała, że raczej zalecałaby szczepionki nowej generacji, trzy
    bądź pięcioskładnikowe, ale za nie trzeba zapłacić, odpowiednio 126 lub ok.160
    zł. Sama nie wiem, co mam robić. Czy któraś z was zdecodowała się na te
    dodatkowe szczepionki, bo niepamiętam, czy pisayście o tym.
    Co do wit D3 to ja daję małemu 1 kroplę dziennie i to wystarcza moim zdaniem.
    Szymonek tez nie lubi leżeć na brzuszku, po krotkim czasie zaczyna kwękać, a
    raz nawet zdarzyło mu się przekecić spowrotem na plecki, ale to było tylko raz.
    Wydaje mi się, że mój synek jest poprostu troszkę leniwy.mamy podobny problm z
    kupkami, czasami jest śluż,a czasami nie, dlatego też zbytnio się tym nie
    martwię.
    Ja prasuję rzeczy maluszka, i uwielbiam prasować koszule męża smile.Czasami zdarza
    mi się założyć coś niewypraasowanego, jak np sie gdzieś spieszę, a nie mam
    czasu na prasowanie, wtedy porządnie wygładzę reką i jest ok.
    Kilka dni temu miałam mały kryzys z mlekiem, ale juz jest ok, popijam teraz
    Karmi i od czasu do czasu zioła mlekopędne Herbapolu Fito-Mix, naprawdę
    pomagają.
    Tak patrzę na zdjęcia maluszka po porodzie to miał więcej włosków na głowce niż
    teraz , mały ma niewielkie zakola, pewnie odziediczył po dziadku, mam tylko
    nadzieję, że kiedy nie będzie taki łysywinki oczywiście mój synek jest
    najśliczniejszy.
    I wracając do pokarmu, to ja wogóle nie odciągam, mały najpierw opróżnia jedną
    pierś, a przy następnym karmieniu daję mu drugą. Nistety nie mogę przegaić,
    kiedy piersi sąstają sie pełne, bo wtedy odczuwam taki dziwny ból, jakby rwące
    ukłucie i zaczyna mi kapać łaciate, także beż wkładek ani rusz.
    pozdrawiam
    Ania
  • 22.06.04, 16:29
    Moje złotko właśnie zasnęło zmęczone ćwiczeniami na brzuszku, do których go
    codziennie zmuszam. W pewnym momencie po raz pierwszy w sowim życiu po prostu
    się położył na brzuszku i zrelaksowany oglądał świat z tej perspektywy- w jego
    wykonaniu to nowość, bo leżenie na brzuchu zawsze było "be".
    Winia- ja też czytałam o tych skutkach No-spy, ale tylko w necie, żadna ze
    znajomych mam łykających No-spę tego nie zaobserwowała. Ja na wszelki wypadek
    nie jadłam jej w ciąży, ale przecież tyle mam ją łyka i nic nie jest. Jeśli
    chodzi o szczepienie, to ja zrezygnowałam z płatnych szczepionek, bo przez
    wiele miesięcy co 6 tygodni musisz płacić około 150zł, a opinie na temat
    szczepionek nowej generacji wcale nie są jednoznacznie dobre. Wybór jak zawsze
    należy do Ciebie smile Ale skoro do neurologa idziesz dopiero 18.08, to czy to
    znaczy, że do tego czasu Szymonek nie będzie zaszczepiony?
    Chciałam Wam się pochwalić, że moje dziecko nauczyło się samo zasypiać smile Od
    chyba tygodnia jeśli nie zaśnie przy karmieniu po kąpieli, to go odkładam do
    łóżeczka, pomacha wtedy łapkami, pogaworzy, a potem zasypia. O 3.00 tak samo, a
    nad ranem zapomina, że posiada taką umiejętność smile Jestem strasznie szczęśliwa,
    bo usypianie było mocno męczące, a poza tym jak go uśpiłam na rękach i
    odłożyłam do łóżeczka, o często się budził po 15 minutach z płaczem- no ale jak
    się zasneło u mamy i nagle obudziło w innym miejscu, to nic dziwnego.
    Poza tym ostatnio zaczął się budzić na dźwięk domofonu i telefonu (jak przyśnie
    w dużym pokoju), niestety. Ale nie zamierzamy nic z tym robić, żeby nie
    skończyło się na tym, że po 20.00 będziemy musieli chodzić na palcach, jak
    niektórzy z naszych znajomych.