Dodaj do ulubionych

WIELE DZIECI I INNI

28.05.04, 12:59
Mam wiele dzieci, żeby pogadać o ich problemach, musiałabym wędrować po wielu
wątkach. Kto ma ten problem - ZAPRASZAM (i nie tylko wielodzietnych, ale komu
atmosfera (?) się spodoba też).
Więc zaczynam - przegląd wiekowy: dzieci: XI.93; VIII.95; VIII.97; X.2001 i
XII.2003; ja (kobieta)- 1970, mąż - 1967
A problemy: najstarsza Ola zadziera z chłopakami w klasie (dlaczego, nie
wiem) i kłóci sie z bratem, brat (Jaś) za to pierze młodszą dziewczynkę,
bardzo emocjonalną Małgosię, która z kolei kumpluje się z Agnieszką i
nadmiernie opiekuje się najmłodszym Michałkiem (szczególnie przynosi mi go,
gdy akurat absolutnie nie mogę go wziąść). A maluszek to taki typowy
pięciomiesięczniak, cudowny. Moje problemy następnym razem wink)))
Jola
Edytor zaawansowany
  • jol5.po 28.05.04, 13:01
    jak ktoś się odezwie wink)))
  • kasiaba1 29.05.04, 21:37
    No niestetywink u mnie na razie tylko dwoje, trzecie w planach (chyba że będą
    bliźniaki hi hi) Ostatnio dopadły mnie wątpliwości czy dam sobie radę z taka
    gromadką maluchów, bo widzisz, moja "starsza" córka ma dopiero 2 lata i 8
    miesięcy, a jej brat rok i 4 miesiące, a ja chciałabym trzecie dziecko już
    wiosną przyszłego roku. Ciekawa jestem jakie są Twoje doświadczenia w tej
    kwestii...
  • jol5.po 30.05.04, 00:22
    Huuurra!!!! Już myślałam, że nikogo nie przyciagnie!! Kwiatek dla Ciebie (@)->--
    . Wiesz wcale nie myślałam kiedyś o dużej gronmadce, a właśnie po drugim tak
    jakoś zaczęło mi to chodzić po głowie. Nie powiem, że to trzecie było
    planowane, ale tak jakoś psychicznie byłam na nie gotowa, wydawało i się (a
    jeszcze go nie było), że gdzieś płacze jakieś niemowlę itd., szkoda mi było, że
    to już koniec z tymi pieluszkami, że tak konwencjonalnie 2+2 (wcale nie mówię,
    że to źle) ta nasza rodzina. Masz bardzo małą różnicę wieku u dzieci, więc
    jeśli dałaś sobie radę zaraz po urodzeniu drugiego to myślę, że Twoje
    predyspozycje są OK wink). Co do różnicy wieku, im mniejsza tym lepiej się będa
    rozumieć w przyszłości (chociaż już widzę, ze konflikt damsko-męski Ci się
    kroi, ale to dopiero za jakieś 5-6 lat - ale wtedy będzie można zawsze pójść
    się pobawić do tego trzeciego wink Pozdrawiam Jola
  • skrzynka3 30.05.04, 00:32
    Hej Ja mam chlopakow 01.97 i 09.98 i dziewuszke 12.02. Najstarszy jest
    nadodpowiedzialny i strasznie rzadzi mlodszym.Sredni ma kompleks starszego
    brata i najmniejsze niepowodzenie powoduje ze..wychodzi (i tak mi sie nie uda
    wszystko jest do nieczego)Obaj zyc bez siebie nie moga choc jest to milosc
    pelna ognia i emocji. Obaj kochaja wielka miloscia siostre ktora gryzie ich i
    odpycha z piskiem swidrujacym uszy ale czasem nagle sama z siebie sciska ich z
    calej mocy za szyje i glaszcze po wlosach. Podsumowujac -mam najkochansze i
    najwspanialsze dzieciaki na swiecie, dom pelen zycia i dzieciecego halasu. A
    jak chlopaki pojda z dziadkami do kina i na lody to miejsca sobie w domu nie
    moge znalezc z moja "jedynaczka" a i Ona snuje sie zagladajac z nadzieja do
    pokoju braci wink))Pozdrawiam Skrzynka
    --
    moje trzy skarbywink)forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10154462
  • jol5.po 30.05.04, 11:13
    Witam, witam. Te środkowe to zawsze muszą walczyć o swoje. U mnie środkowe to
    akurat trzecie i też się miota, ja nie mam zestawienia brat-brat, ale obserwuję
    taką sytuację u bliskiej koleżanki (dwoje straszych chł. i dwoje młodszych),
    dokładnie taka sama sytuacja jak u Twoich: straszy dominuje, młodszy wpatrzony
    w niego, naśladuje, ale się stawia, tłuką się okropnie. U mnie teraz
    najbardziej kumplują się 2 siostry: 7 i 3 lata i kiedy strasza ekipa wędruje do
    szkoły, to 3-latka tęskni, oj tęskni. Kiedy wracają, to straszaki do lekcji, a
    te dwie kumpelki wymyślaja różne kratywne zabawy (ostatnio pakują się i jeżdża
    na kolonie, wolę to niż kiedy hodowały zwierząta, tzn.mrówki - rozkładały po
    całym domu żółty ser i później, niestety, zbierało się takie czarne ruszające
    się placuszki, ble, ble - ale to już na szczęście przeszłość) Z pozdrowieniami
    dla Skrzynki Jola
  • verdana 30.05.04, 22:18
    A moje srodkowe ma szczęście, bo jest jedyną dziewczyną i wobec tego jest
    dowartościowana! Tyle tylko, ze ja z niej jako dziewczyny, niewielki mam
    pozytek, bo starszy brat wychował ją na chłopaka - zawsze siedziała z
    chłopakami, ma wyłącznie przyjaciół płci męskiej itd. Tak więz w efekcie mam
    trzech synów, z których jeden przypadkowo jest dziewczyną ( moze tyle, ze
    ubierać się lubi)
  • akve 30.05.04, 23:52
    Hej,
    coś w tym jest ,że to środkowe dziecko walczy o swoje miejsce w rodzinie...
    Ciekawe czy u mnie będzie dwóch środkowych, bo mam przecież czworo dzieci
    (07.94,03.97,09.2001 -to chłopcy i 1 maja 2004 Zosia).
    I czy dziewczynka w takiej meskiej ekipie skazana jest na to ,ze będzie
    chłopczycą?A ja tak marzę o drugiej KOBIECIE( kobietce winkw domu!
  • jol5.po 31.05.04, 10:52
    Najpierw jeszcze do Skrzynki: oglądnęłam z dziećmi Twoje zdjęcia, śliczna ta
    Twoja tróka, a mój syn szczególnie zachwycił się wikingowymi przebraniami
    chłopców, zbiera pieniądze (he, he) na takie samo. No, a to jest facet, który
    do XII.03 wychowywał się z 3 dziewczynami, ale żadnych naleciałości, 100%
    męskiej natury. Verdana ma 2 w 1, ale mi się wydaje, że to wyróżnianie się
    dziecka (płcią) to mu b. sprzyja, ala jak nie ma wyboru, to chyba fajnie jak
    tych środkowych jest 2, tak u Ewy. A tak wogóle uświadomiłam sobie, że u Zosi
    to juz niedługo pierwszy uśmiech... (ech, rozkoszne są te małe dzieczynki)
    Jola
  • aprze 31.05.04, 19:32
    Drogie mamy mam do Was pytanie. Bartuś urodził się 24.IV.1998 roku, doskonale składa roboty Lego, puzzle. W przedszkolu pani chwali go za dokładność, staranność w rysowaniu. Jedynym problemem jest to, że nie chce odpowiadać pani na zadane mu pytanie. Uczestniczy we wszystkich zajęciach tam gdzie nie musi mówić. Co ja powinna zrobić? Czekać aż wyrośnie, ale IX-X idziedzie do nowego przedszkola (przeprowadzka) czy ta nowa pani będzie miała do niego tyle cierpliwości co obecne? Jak mu tłumaczyć aby mówił
    pozdrawiam, agnieszka
  • kasiaba1 31.05.04, 21:38
    Hej, dziewczyny, pozdrawiam, bardzo mnie ciekawi gdzie mieszkaciesmile Ja w Gdyni,
    czy jest tu ktoś kto mieszka w pobliżu?
    Wiesz aprze, ja się ostatnio zastanawiałam nad podobnym problemem u mojej córki
    (2lata 8 mies.) od małego ma coś takiego że nigdy nie popisuje się swoimi
    umiejętnościami "na zyczenie" np."jak robi krówka?" ona -hihi, jak robi piesek
    ona cha cha, a potem jakby sama do siebie, koniecznie w dużym odstępie czasu
    wymienia wszystkie zwierzatka mowi co robią itd. Ostatnio powaliła mnie jak
    wzięła książeczkę której nie czytaliśmy od wielu miesięcy i zaczęła dokładnie
    cytować podpisy pod obrazkami, a czytać to ona raczej nie umiewink
    Sama nie mam pojęcia co o tym sądzić
    --
    Kasia, mama Zuzi i Tymka
  • skrzynka3 31.05.04, 23:06
    Hej!
    Moja najmlodsza nota bene Zosia wink) od urodzenia z jednej strony jest kobietka -
    minki i sprawdzanie swojego uroku na Tatusiu i Dziadku w wieku kilku miesiecy -
    miekli jak wosk, namietnosc do ogladania ciuchow sklepach (slowo daje)
    zamilowanie do strojenia sie z drugiej strony za nic ma lalki (chlopcy w Jej
    wieku namietnie sie nimi bawili)uwielbia samochodziki i wyrazna radosc sprawia
    jej tarmoszenie sie i przepychanki ze srednim bratem.
    Ma tez stanowczy charakter i nie ma mowy o popisywaniu sie umiejetnosciami
    zadne tam gdzie oczko i jak robi krowka -jak jestesmy same owszem prosze bardzo
    ale najchetniej jak to Ona zainicjuje zabawe. A moze Twoj synek jest niesmialy
    i stresuje Go publiczne mowienie??
    Pozdrawiam Skrzynka
    --
    moje trzy skarby wink)
  • jol5.po 01.06.04, 23:01
    Witam nowa mamę. Tak sobie myślę i myślę Agnieszka nad Twoim dzieckiem i czytam
    wcześniejsze posty, wychodzi, ze dzieci takie różne. Moje dziecko z 97 r.,
    bardzo żywe w domu, jako 5-ciolatek tez raczej nie odzywało się w przedszkolu
    (na zajęciach), ale zmieniło sie to w zerówce - więc może tak będzie.Ale być
    może, że to taki charakter. A jak sie zachowuje w domu, czy pani w przedszkolu
    przedstawia to jako problem? Myślę sobie, że cokolwiek to by było to i tak,
    trzeba go zaakceptować właśnie takiego i czekać, raczej nie zwracaj mu uwagi,
    bo zauważy, że coś nie tak (on i tak nie będzie się w stanie zachowywać
    inaczej, przecież). W nowym przedszkolu żadnego uprzedzania, przecież od tego
    są panie, żeby pedagogicznie podchodzić do tych co mówią i nie mówią wink Tak mi
    się wydaje (Einstein nie mówił do 5 roku życia). Nie martw się Agnieszka, ale
    tej przeprowadzki Wam nie zazdroszczę, to może być też duże przeżycie dla
    dziecka (moje dzieci były małe przy takowej, ale budziły się w nocy , płakały
    itd.)
    My mieszkamy we Wrocławiu crying, niestety całe tysiące kilometrów od Gdyni, ale
    dziećmi, też nie mogłam się nigdy pochwalić. Ale przyszło mi do głowy, że na to
    niemówienie, to można Bartkowi dawać różne rzeczy do słuchania - moje dzieci
    słuchają dużo kaset z bajkami i potrafią potem powtarzać całe sekwencje.
    Pozdr Jola
  • jol5.po 01.06.04, 23:02
    No, z tymi tysiącami kilometrów to chyba przesadziłam wink
  • polinejka 30.06.04, 10:51
    ja mam ten problem ze starszym dzieckiem, które mając 3 lata recytowało na
    pamięć książeczki, mówiło kilkanaście słów po angielsku, śpiewało piosenki,
    pisało literki, i wogóle było genialne ...ale tylko ten talent był dla
    mnie...na plastyce gdy pani zapytała jaki to kolor, moje dziecko milczało albo
    mówiło nie wiem, choć siedziałam obok...w przedszkolu nie udzielało się
    kompletnie, nawet nie rysowała (a ma talent, rysuje lepjej porównując rysunki
    jej z rysunkami starszych dzieci- i to nie jest tylko moja opinia), to było
    straszne bo wszyscy myśleli, że małą nic nie umie, że jest zamknięta w sobie i
    że w ogóle z nią coś nie tak...a ona po prostu jest straszliwoe nieśmiała i
    wrażliwa...bała się że dzieci będą się z niej śmiać i to ją paraliżowało..a co
    jeszcze nie wiem....tyle zdołałam ustalić sama...
  • akve 01.06.04, 23:19
    No to dzieci spią i mąż tez winkmożna posiedziedzieć przy kompu i widze ,ze nie
    tylko ja siedzę smile
    Aprze,czy Twój Bartuś nie chce odpowiadac na pytania tylko w przedszkolu?Być
    może czuje się niepewnie w grupie...Czy ma tam bliską osobe ulubionego kolegę,
    przyjaciela?Wydaje mi się ,ze tu pole do popisu ma pani pracujaca w grupie-
    przecież wie w czym jest dobry( jak napisałaś w rysowaniu) i musi go
    dowarościować( np.rozmawiając o rysunkach) i próbować ośmielić.Ale moim zdaniem
    nic na siłę.
    A przeprowadzka?Może pomoże? Na pewno musisz w nową Pania porozmawiać ,że synek
    nie jest rozmowny smileA to chyba będzie już zerówka...
    Pozdrawiam
    Ewa
    Nota bene mam raczej odwrotny problem-gadatliwość!
  • jol5.po 02.06.04, 09:52
    No to mamy chorobę, brrr jak ja tego nie lubię. Cały oddział młodszy leży. 3-
    letnia Agnieszkama od kilku dni kaszel i ogroooomny katar, a do tego jeszcze
    dzisiaj chyba gorączkę, a mały to od rana na pewno ma gorączkę. Ale chyba
    chorują na to samo, tylko, że on jeszcze taki mały. Właście to z moich danych
    wydaje mi się, że cały Wrocław choruje, bo ciągle ktoś mi donosi, że jego
    dziecko też kaszle - no i w tym roku "modne" są na mieście zapalenia krtani.
    Mam nadzieję, że przez komp. to się nie przeniesie wink. I te moje chore maluchy
    śpią i śpią, ale tyle było ostatnio o tych sepsach, że chodzę i sprawdzam, czy
    aby wszystko w porządku z nimi. Ale oprócz gorączki, to mój Michałek jakby nie
    zauważał choroby, jak nie śpi to gębusia mu się tak ślicznie uśmiecha, że hej.
    Jak ja lubię te bezzębne, BEZINTERESOWANE uśmiechy.
    Dalsze doniesienia z frontu za jakiś czas
    Pozdr. Jola
  • ada16 02.06.04, 10:12
    A ja mam trójeczkę.
    Po wielu latach posiadania parki nagle otrzymałam dar - trzecie dziecko.
    I wiecie co?
    Spodobało mi się!
    I może gdybym była młodsza to może jeszcze?
  • skrzynka3 02.06.04, 11:18
    Hej ! jolo trzymajcie sie i zdrowiejcie szybko! Ja nie znosze jak dzieci
    choruja crying(( U nas trzecie bylo zaplanowane od razu po pierwszym wink)) i
    przyznaje ze choc bywaja momenty ze kreci mi sie w glowie -jak wszyscy naraz
    czegos ode mnie potrzebuja to widze ze to trezcie wprowadzilo pewna rownowage
    sil i (mimo ze konflikty oczywiscie nadal sa) spowodowalo zblizenie moich
    synkow. No i jak juz sie nie da wytrzymac z tym "okropnym" bratem mozna zawsze
    pojsc i przytulic sie do siostry albo pobudowac jej wieze z klockow ktore z
    piskiem radosci rozwala co niezmiennie cieszy sredniego.Pozdrawiam Skzrynka
    --
    moje trzy skarby wink)
  • aprze 02.06.04, 13:23
    Witajcie
    Życzę zdrówka
    dzieki za zaimteresowanie się problemem Bartka. Od pani z przedszkola dowiedziałam się, że jak są prowadzone luźne rozmowy to mój syn mówi i dzięki temu wiedzą, że umie to czego one ich uczą. Problem się zaczyna jak ktoś o coś się go spyta a w przedszkolu jak są zajęcia, że dzieci odpowiadają na pytania pani. Wydaje mi się, że Bartuś jak wszyscy słychają to się wstydzi, ale pani w delikatny sposób zasugerowała aby Bartuś poszedł do psychologa może ona Go ośmieli albo wyjaśni dlaczego on nie odpowiada na pytania. Rozpisałam się i mam nadzieje, że nie będziecie złe.
    pozdrawiam, życvzę zdrówka, agnieszka
  • akve 02.06.04, 19:59
    Moja Zosia skończyła miesiąc wczoraj, w Dzień Dziecka.Impreza była jak się
    patrzy winkz pizzą i ogładaniem filmu 102 dalmatyńczyki.Zosia spała, kochane
    dziecko.
    Trudno mi w to uwierzyć,że minął miesiąc...
    Czy tez macie takie wrażenie,że przy każdym kolejnym dziecku czas biegnie
    szybciej?Pamietam jak urodził się Jędruś( najstarszy) 10 lat temu. Pierwszy
    miesiąc jego życia trwał baaardzo długo.Myślałam ,ze nigdy się nie skończy.Był
    potrorny ,lipcowy upał ,Mały ciagle płakał i "wisiał"przy piersi.Źle się czułam
    i nie umiałam się cieszyć pierworodnym.
    Zupełnie inaczej byo przy drugim spokojnym Jasiu.Dziecko spało i
    jadło.Poczułam,że to DAR.Z radości wyhaftowałam pierwsza ( i ostatnią na
    razie smileserwetkę haftem krzyżykowym.Miałam wrażenie,że mam ciągle jedno
    dziecko,bo młodszy był,a jakby go nie było smile
    A przy trzecim wydawało mi się,że ostatnim dziecku chciałam wszystko zapamietac
    i się nacieszyć.Julek był też grzeczny,ale nie miało to większego znaczenia,bo
    chciałam aby każdy moment trwał i trwał.Nawet kiedy płakał musiałam go
    nosić.Jakoś przestało mi wtedy przeszkadzać,że pewne rzeczy w domu nie są
    zrobione TERAZ,tak jak lubię...
    I teraz -Zosia nasza niespodzianka.Tylko dlaczego czas tak szybko leci(
    pędzi!),ze nie mogę się nacieszyć tym maleństwem,które już nie jest noworodkiem.
    Uśmiecha się cudownie na widok twarzy i b.urosła.Zmieniła się przez miesiąc.
    I tak sobie myślę,że czas biegnie za szybko, bo Jedruś ma już 10 lat, Jaś 7,a
    Juluś prawie 3.
    Pozdrawiam
    Ewa
    Ale mnie naszły refleksje smileTo chyba pogoda a może sie starzeję i zaczynam
    wspominać wink))

    Jolu, przesyłam fluidy zdrowia z Krakowa do Wrocławia.Trzymajcie się.
  • kasiaba1 02.06.04, 21:21
    Wiesz a ja miałam coś takiego: przy pierwszym- kiedy w końcu będzie siadać,
    chodzić, pierwszy ząbek? Przy drugim- nasmakować się nie mogłam każdego dnia,
    co już siedzi? tak szybko? no nie, nie mógłby jeszcze trochę poczekać i być
    kochanym, maleńkim dzidziusiem mamusismile??
    One tak szybko rosną!! Kiedy skarżyłam się mężowi spojrzał na mnie zdziwiony i
    zapytał "to chyba dobrze że rosną?" Ech, faceci!
    --
    Kasia, mama Zuzi i Tymka
  • skrzynka3 02.06.04, 23:03
    Gratulacje dla Zosi! jak najstarszy zaczynal mowic to doczekac sie moglam kiedy
    bedzie mowil wszystko. A jak drugi uczac sie wierszyka na przedszkolne
    przedstawienie nagle zaczal mowic /sz/ zal mi sie zrobilo ze juz nigdy nie
    uslysze jego "a wies mamo". A moja Zosia dopiero sie urodzila przeciez a juz ma
    poltora roku wink)) Pozdrawiam Skrzynka

    Na nowych zdjeciach sa moje:
    --
    moje trzy skarby wink)
  • jol5.po 03.06.04, 10:46
    Chyba wychodzimy z chorobą na prostą, Agnieszka już jak świeżo narodzona,
    Michałko jeszcze jakiś niewyraźny, ale ma się chyba ku lepszemu. Odział
    starszaków wogóle niezostał zainfekowany (a wygladaja jakby bardzo chcieli, oj,
    ta szkoła). Ado16 dlaczego chciałabyś być młodsza, sądząc po niku masz 16 lat,
    więc wszystko przed Tobąwink, a tak na poważnie to witam Cię na forum. Do
    Agnieszki-aprze, można iść do tego psychologa, nie zaszkodzi, a posłuchać można
    co mówi. Ale dlaczego twierdzisz, że się rozpisałaś - tylko 6 linijek (popatrz
    na akve, cała epistoła, a moje posty?), jestem za tym, żeby pisać ile się chce,
    kto jest przeciew, nie widzę, przegłosowanowink.
    Ewo, według niektórych opracowań noworodek jest do 6 tygodnia, więc jeszcze 2
    tygodnie!!!! Ja też pamiętam ten 1. miesiąc 10 lat temy, straaaasznie długi,
    był XI, szaro, buro, ja szczęśliwa, ale taka bezradna. A teraz to jakaś
    paranoja, jakbym siedziała w pociągu bardzo, bardzo pospiesznym, jakimś
    ekspresie. Człowiek chce zatrzymać zdjęciami, kamerami, a to i tak ucieka. Ale
    mam taką refleksję, że nastolatki to tak specjalnie robią się takie oschłe
    itd., żeby łatwiej je było wypuścić z domu, bo jakby pozostały słodkie i
    kochane to byłoby trudno, no nie? A Zosi i tak gratuluję!!!!
    Pozdr Jola
  • akve 03.06.04, 23:24
    Oj, to się ucieszyłam ,ze mam jeszcze noworodka smileAle ona juz jest taka
    bardziej niemowleca, nie noworodkowa.
    Bardzo mi się podoba to porównanie do pospiesznego pociągu.I
    faktycznie "zatrzymujemy" czas kamera i aparatem foto...Ale on i tak pedzi
    dalej...
    Jolu, czy Twoja 11-nastolatka wchodzi JUŻ w okres dojrzewania?To tak wcześnie
    się zaczynawink
    Pozdarwiam
    Ewa
  • jol5.po 04.06.04, 16:17
    Czas szybko leci, ale dla mnie (może to bardzo egoistyczne) te wiele dzieci, to
    taki sposób na zatrzymanie go. Przeżyć to nasze macierzyństwo tak dogłębnie,
    męcząc się może jak cholera (jak tam Twój kręgosłup?), ale nie zamknąć tego w
    krótkich kilku latach niemowlęctwa jednego dziecka, coś mam z takiej motywacji
    (może nie zawsze planowanej, ha)wink
    Moja jedenastolatka, kiedy miała 7-8 lat to wyskoczył jej na wysokości piersi
    taki guziczek pod skórą, myślę sobie - no kurcze, piersi jeszcze nie ma, a jak
    to rak, co oni będa amputować (żartuję, ale się przestarszyłam), pokazuję
    lekarce, a ona mówi do mnie: proszę pani, to sie tak zaczyna... Ja nie
    zauważyłam, że mi dziecko dojrzewa wink)) No, ale od tamtej pory to fizycznie się
    tylko trochę posunęło, ma teraz 2 guziczki, ale wcale nie duże, kształty też
    coraz bardziej kobiece i smukleje (tak się patrzę z zazdrością, bo to ma po
    ojcu, ja byłam niższa i dojrzewałam wcześniej). Ale trafiłam na f. "Nastolatki"
    na opis 10-latków, które maja już włosy pod pachami itp.
    Psychicznie zaś to ona dojrzewa na całego, malkontent (na wszystko narzeka),
    nie popuści w kłótni ze mną, a szczególnie z bratem, koniecznie walczy o
    ostatnie słowo (kurcze, też taka byłam, ale to ciężko znieść) nawet w
    najbłachszej dyskusji, ale tez wyostrza się jej np. poczucie humoru i to jest
    fajne i tak od roku bardzo pilnuje swoich spraw (lekcje itd.), nie mylić ze
    sprzataniem po sobie i w swoim kącie wink)
    Kończę, bo chyba przekroczyłam juz limit miejsca. Pozdrawiam b. serdecznie
    P.S.wiesz Ewa, że urodziłam sie w Krakowie? (no pewnie, że nie wiesz, bo skąd,
    acha, ale mówię idę na pole, a nie na dwór, jak tubylcy wink Jola
  • akve 04.06.04, 22:31
    Jolu, ty chyba czytasz w moich myślach:tak okropnie boli mnie kręgosłup, aZosię
    bolał dziś brzuszek była niespokojna i musiałam ja nosić.Niewiele pomaga chusta-
    kangurka ,niestety.Boli i już.Myśle z ena to pomoże tylko ruch( niedługo
    zaczynam cwiczyć!) i "nienoszenie"dzieci i ciężarów.
    Gdzie można znaleźć forum o nastolatkach?
    Mój Jędrek chyba dojrzewa od urodzenia, bo pyskuje i kłóci się od kołyskiwink
    Podrósł ,zdecydowanie mniej szaleje z bratem, ma swoje "doroślejsze"sprawy i
    wyostrzone poczucie sprawiedliwości( np.pani w szkole NIE WYSŁUCHAŁA I NIE
    UWIERZYŁA
  • akve 04.06.04, 22:38
    pani w szkole NIE WYSŁUCHAŁA I NIE UWIERZYŁA,ze nie uczestniczył w awanturze
    polegającej na obrażaniu robotnika pracujacego obok szkoły,który zygał do nich
    przez siatkę- fajna historyjka,nie?)Ja mu uwierzyłam, jest zasadniczo
    prawdomówny.
    Od lipca będę mieć 10-ciolatka w domu,który pojedzie sam na kolonię...
    Czy dobrze zrobiliśmy ,że go wysłaliśmy?Poradzić sobie poradzi, jest
    samodzielny i towarzyski, prowadzący kolonie i ekipa sprawdzona,ale...może za
    wcześnie?A jak mi zepsuja dziecko( żaruje oczywiście)ale obawy mam.
    Jak myslicie?
    Ewa
    Acha, ja bylam sama na koloni jak miałam 7,5 roku,no ,ale to były inne czasy.
  • jol5.po 04.06.04, 22:34
    Muszę się tylko krótko dopisać, bo mały pierwszy raz od urodzenia (no, a ma
    prawie 6 miesięcy) marudził chyba przez 1,5 godziny zanim zasnął. Był chory i
    dwa dni miał gorączkę, a dziś był pierwszy dzień po, więc może to dlatego, ale
    ja sobie przypomniałam, jak to było ze starszymi dziećmi, jak płakały, jak
    byłam zmęczona - a teraz tak spokojny bobasek - mój mąż mówi, że to pociecha
    dla nas na stare lata wink))
  • jol5.po 05.06.04, 13:17
    Forum o nastolatkach jest na prywatnych, nazywa się po prostu "Nastolatki"
    (forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20150). W tym roku moje dzieci jadą
    całą trójka na kolonie, w tamtym też były i to na dwóch, najmłodsza jadąca
    miała wtedy 6 lat. Miałam wątpliwości, ale poradziły sobie świetnie i
    wiedziałam, że mają siebie nawzajem na oku. To była też taka zaufana kolania,
    nieduża, prowadziły ja siostry zakonne. W tym roku też na nią jadą. Dzieci tam
    będą różne i starsze i młodsze. Druga na której były w tamtym roku była złożona
    w większej części z rówieśników i chyba była tam trochę gorsza atmosfera.
  • jol5.po 05.06.04, 14:04
    Już wiem, że sygnaturak z f. nastolatki nie działa, ale nie umiem jej ściągnąć
    prawidłowo, wchodź przez fora prywatne.
  • akve 06.06.04, 23:16
    Hej,
    coś nie mogłam spokojnie zasiąść,aby napisac na ulubionym wątku smile
    Chyba wyśle Jedrusia na ta kolonię...Najbardziej boje się
    towarzystwa...Zobaczymy co z tego wyniknie...
    Teraz mam jeszcze inny problem( kto ich nie mawink.Chciałabym nauczyć-to chyba
    za dużo powiedziane- Zosię ZASYPIAĆ.Ona strasznie się męczy ,chce spać i nie
    może zasnąć, śpi jak mysz pod miotła i często się wybudza.
    Jakie macie sposoby na zasypianie?
    Nosicie, kołyszecie, spiewacie,może wózku, może przy piersi?Na razie u nas nic
    nie jest dostatecznie dobre, niestety.Chciałabym nie popełnić wczesniejszych
    błedów typu spanie tylko przy piersi, zasypianie tylko w wózku.
    Licze na waszą pomoc.
    Ewa
    Jolu, a propos tego,ze urodziłaś się w Krakowie- jestes więc Krakowianka!A ja
    mam super rodzinkę we Wrocławiu smile
    Acha, ciekawe czy ktoś jeszcze zechce z nami na tym watku porozmawiać?
  • ewa057 07.06.04, 08:37
    Witam mamy i tatusiów!! Moje pociechy to Hubert 1.07.1990 Maciej 25.05.1992
    i najmlodszy skarb 02.04.2004r to Marcinek. Mam 38 lat i mam na imie Ewa mój
    maz ma 43 latka.Troche sie obawialam tej trzeciej ciazy ze wzgledow wiekowych
    ale niewyobrazam sobie zycia bez malenstwa i moich starszych chlopcow.Musze sie
    pochwalic: nigdy niespodziewalam sie ze tak moi starsi ckhlopcy tak wspaniale
    zareaguja na mlodszego braciszka.Mam z ich strony ogromna pomoc w pracach
    domowych i przy dziecku.Moj maz niestety pracuje od rana do poznego wieczora i
    nie jest mi pomocny bo zarabia na utrzymanie gromadki.Uczylam chlopcow jak
    karmic jak przewijac ,ubierac ,rozbierac i teraz moge spokojnie czasami usiasc
    i odpoczac poczytac czy zajac sie domem,a Hubert i Maciej zajma sie
    braciszkiem.Fajnie miec takich trzech muszkieterow.Najwazniejsze ze sa zdrowi i
    niue maja problemow w szkole (starsi) a przed maluszkiem jest jeszcze
    wszystko.Sa kochani i mali i duzi.Starszy Hubert wychowywal sie bez
    problemow,Maciej z nim bylo gorzej bo chorowal> Przeszedl operacje na jelita w
    wieku 1 rok 8 mies. nastepnie w jednym dniu zachorowal na rozyczke i swinke i
    skonczylo sie to zapaleniem opon mozgowych i szpitalem ,gdzie nabawil sie
    zapalenia pluc.No i ostatnia to usuniecie migdalka trzeciego i podciecie
    bocznych.Skonczylo sie to krwotokiem i transfuzja krwi.I po drodze byly inne
    choroby ale zawsze mialam dusze na ramieniu zeby nie bylo powiklan.Ale teraz
    odpukac jest chlop jak dab i zdrowy.Starszy syn jest juz w gimnazjum i juz
    staje sie facetem pomalu to juz 14 lat.Najmlodszy urodzil sie z waga 5.200
    przez cc 61 dlugi i caly tlusciutki.teraz ma 2 miesiace i wazy 7 kg.Jest slodki
    i kochany caly czas usmiechniety jak najedzony.Bo jak glodny to wtedy pare
    decybeli daje w otoczenie.A teraz ten najstarszy ma 43 lata i tez jest czasami
    jak dziecko DUZE ale co tu tyle mowic wszyscy KOCHANI.Pozdrawiam i
    niezanudzam .Moglabym tak pisac i pisac. ewa z Wielkopolski
  • barbamama 07.06.04, 08:56
    Witajcie dziewczyny, mamusie wielu dzieciaków, ja mam trójeczke: Ala98, Zuzia
    2000, Macius 2003 (my71). I tak jak pisłayscie na poczatku- najwiecej problemów
    ze środkiem wink Konkretnie: zrobiła się z Zuzi potworna beksa, nie radzimy sobie
    z Nią, wszystko musi robic z płaczem, nie umiem jej pomóc - wydaje się ze
    potrzebuje ciepełka, czesto przychodzi i sie tuli, nikt Jej nie odtrąca, trzeba
    bardzo pilnować Maciusia bo jedna raczka Małego głaszcze, druga szczypie....
    Nie mamy sił, tymbardziej że prosby moge sobie wsadzic........... a jak reaguje
    stanowczo jest bek jakby obdzierano ze skóry. Do tego zero
    współodpowiedzialności, żal mi Ali bo sprząta po Zuzce a ta zamiast pomóc
    perfidnie potrafi przeszkadzac i znowu awantura ehhh
    Co z tym moim Zuzkiem się porobiło????

    Co do hodowli zwierzatek- moje dziewczynki kiedy zauważyły pajaczka w łazience,
    w kacie nad podłoga- trzeba było bardzo uwazać przy sprzataniu smile Pajaczek
    sie "wyprowadził" dopiero jak dziewczynki na wakacje wyjechały- nota bene :nie
    cierpie pajaków..
    --
    Pozdrawiam Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • aprze 07.06.04, 10:00
    Witajcie
    Ja mam Bartusia 1998 i Ewelinke 2000 trzeciego dzidziusia urodzę X-XI.
    Maja Ewelinka też jest okropną beksą, nie mówi tylko od razu płacze. Bardzo często się przytula i na razie cieszy się, że bedzie miała małą siotrę.
    pozdrawiam, Agnieszka
  • jol5.po 07.06.04, 23:49
    Witajcie nowe dziewczyny, Ewa (z Wielkopolski), jak opisałaś te choroby
    środkowego synka, to brrr - dobrze, że z tego już wyszliście, ten mały to taki
    maluszek jeszcze, ale wagę to naprawdę ma imponującą (ja zaliczyłam tylko 4100,
    i szczerze mówiąc to był najłatwiejszy poród), masz faktycznie przeróżne
    problemy bo i nastolatek, taki na całego i maluszek, a tu jeszcze środkowy.
    Barba z tym płaczem to może być taki przejściowy wiek, ale też i opóźniona
    reakcja na malucha (widziałam zdjęcia, świetne dzieci - tylko ta ospa to dała
    popalić), jest w środku więc walczy o swoje, moja 3 (Małgosia) nie tyle
    płakała, jak się następne urodziła, ile kompletny brak dyscypliny, histerie
    itp. (miała 4 lata), przeszło z czasem, teraz się trochę ustabilizowało, ale
    taka emocjonalna pozostała.
    Witaj aprze po raz 2-gi.
    Ewa cieżki czas dla Ciebie z tym usypianiem. Miałam tak z pierwszą Olą,
    zasypiała tylko przy cycu, potem odradzu wybudzenie w momencie kładzenia do
    łóżka. Do tego sen płytki. Może spróbuj smoczek (pij tez herbatki uspokajające
    dla niemowląt i karmiących, takie granulowane, czasami u mnie pomagały). Mój
    Mały dał nam popalić 2 dni, wczoraj u znajomych poinformowanych, że takie
    spokojne dziecko, cały czas na rękach. Wychodził i jeszcze wychodzi z choroby -
    a dziesiaj SPAŁ OD 10 DO 18, POTEM OD 18 DO 20, I OD 21 ZNÓW. Poprostu
    niesamowite. Przesłałabym Ci trochę jego spokoju. Ale na pocieszenie, Ola
    wyrosła na bardzo zorganizowaną, spokojną i rozważną dziewczynę (w
    przeciwieństwie do zwariowanej Małgosi, która spała lepiej od niej) Duuuuużo
    wytrwałości, cierpliwości Ci życzę
    Pozdrawiam wszystkich Jola
  • jol5.po 08.06.04, 09:05
    Dop Barby: moje dzieci też hodowały pająka, mieszkał sobie nad łóżkiem Janka
    nazywał się Pele (!), też nie mogłam go ruszyć wink.
  • aprze 08.06.04, 18:55
    Witajcie
    Dziś Ewelinka miała bilans 4 latka 102,5 cm. i 17 kg.
    Bartuś miał być szczepiony a okazało się, że dostał ospe. Pierwsze krostki pojawiły mu się około 9 jest 19 i jest bardzo mało sypany. Mam nadzieje, że lekko będzie chorował.
    pozdrawiam i życzę zdrowia
    agnieszka
  • ewa057 08.06.04, 19:47
    Uffff ale dzisiaj ladny dzionek. Moje malenstwo (Marcinek 2 mies) od samego
    rana na powietrzu.Teraz pora na kapiel i luli.Mam nadzieje ze jak zasnie ok 22
    to znow bedzie spal do 6 rano,chyba ze brzusio zawola jesc.I tak jest kochany
    bo nie placze tylko bawi sie swoimi zabaweczkami czyli raczkami.Moze je ogladac
    i trzymac w buzce godzinke nawet a przy tym radosnie gaworzy.Jest caly
    kochany.No i czas na moja starszyzne Hubert 14 lat i maciej 12 .Ci to dopiero
    dzisiaj maja labe .Juz prawie koniec roku szkolnego i juz zyja wakacjami.ja tez
    sie ciesze ze juz wakacje beda w domku.No nie do konca w domku bo wyjezdzaja na
    kolonie do Lewina Klodzkiego a potem babcia ich gdzies zabiera.A ja zmaluszkiem
    narazie w domku,moze gdzies pojedziemy ale na krótko.Konczymy budowe domu i w
    wakacje chcemy sie przeprowadzic.Wreszcie na swoim.Zapraszam na parapetówke do
    Kalisza.No apropo zwierztek to juz mialam prawie wszystkie w domku.Teraz mam
    psa i zolwia.A byly i pajaki i mrowki i pasikoniki cale male i duze ZOO.fajnie
    jak dzieci lubia zwierzeta owady i inne.Ale mimo wszytsko pajaki
    nnnniiiiiieeeeeee.Nie lubie.Pozdrawiam mamuski i juz niedlugo weekend
    przedluzony.Milego odpoczynku.pa pa
  • jol5.po 08.06.04, 22:52
    Ewa, właśnie sobie uswiadomiłam, że w ostatnim poście napisałam o Twoim
    Maćku "synek", a to przecież już taki dorosły facet, starszy od mojej Oli (93).
    Ciekawa jestem czy Twoje starszaki się kłócą, bo tylko 2 lata różnicy, po cichu
    łudzę się, że trochę mniej jak moje - pociesz, że z tego się wyrasta. I fajnie,
    że udało Ci się tak ich "zagonić" do opieki nad młodszym, moje się tak nie
    udzielają, to znaczy nie w przewijaniu itd.(zresztą nawet nie proszę, bo mały
    by chyba nie przeżyłwink
    Twój Mały też spokojny - mój jak Twój, spokój, sen, spokój itd. (Pierwsze 3
    miesiące przespał), jak są takie spokojne, to jak jakieś błogosławieństwo,
    fajnie tak jeszcze raz wrócić do pieluszek. Może uda nam się przekazać trochę
    spokoju małej Zosi z Krakowa. Lewin Kł. jest bardzo ładny, to niedaleko Wrocł.,
    a z Kalisza miałam dobrą koleżankę na studiach (straszna patriotka Waszego
    miasta była). Z odwiedzinami poczekamy, bo moja 5, stratowałaby nowy domek i by
    było, jak go trochę podepczecie to wpadeniemy (z nienackawink. Zazdroszczę Wam
    budowy, ale nie zazdroszczę przeprowadzki - miałam kilka lat wstecz, brrr.
    Miłego weekendu smile)))
  • jol5.po 08.06.04, 23:18
    Agnieszka, moja 3 latka tak 7 cm niższa od Twojej, to wychodzi, że
    tak "gabarytami" podobne są. Ale zdaje się, że w przedłużony weekend to
    bedziesz miała w domu szpital, bo pewnie Ewelinka też zachoruje. Moje ospę
    przechodziły wszystkie razem, to znaczy po kolei (cała trójka, jedno zdrowiało
    następne zaczynało), ale nie była to jakaś uciążliwa choroba, tylko trochę je
    swędziały chrostki. Na zdjęciach u Barby też chory dzidziuś na ospę. A jak
    Bartuś w przedszkolu ? A jak Ty się czujesz, jak znosisz ciążę? Moja Ola (93) z
    XI, a Agnieszka (01) z X, więc też chodziłam w takich miesiącach jak Ty i chyba
    nie najgorzej - upały nie były pod koniec, tylko w środku, ale ja ogólnie
    dobrze znoszę ciąże (liczne zresztąwink)
    Ewa (z Kr.), wiem, że to wstrętne ale ja znowu mogę pochwalić się super śpiącym
    dzieckim. Dzisiaj chyba znowu z 8 godzin zaliczył (odsypia po chorobie). I tak
    się chwalę, a Zosia znowu pewnie daje popalić - ale napewno masz bardzo
    grzeczne dziś starszaki wink. Agnieszka tak wisiała za to dzisiaj na mnie, a
    strasze zrobiły taki bałagan i tak się kłóciły, że całe spanie małego na
    darmo wink W Kr. mieszkałam tylko 2 lata, a potem rodzice spakowali manatki i do
    Wr. (więc nie za bardzo ze mnie krakowianka, ale Kr. bardzo lubię - na Dietla
    mieszka mój kuzyn)
    Jola
  • akve 08.06.04, 23:40
    Jolu, przecież Ty tez masz dziecko z 2001 i to z października.Mój Julek jest z
    22.09.Ile waża Wasze prawie trzylatki?Jestem zmartwiona ,bo Juluś jest
    b.drodny, niski i chudy:waży 11,5 kg a wzrost...nawet nie wiem
    dokładnie .Wszystkie dzieci są od niego wieksze sad
    No, właśnie jak tam brzuszek i maluszek Agnieszki? Ja tez miło wspominam ciąze
    z rozwiązaniem wrześniowym.
  • ewa057 09.06.04, 14:36
    Witam !! Dzis pochmurno i duszno OKROPNIE.Pytalas Jolu czy moi chlopcy 14 i 12
    lat sie kloca??? Musze Ci powiedziec ze juz chyba wyrosli z tego.Byl czas
    jeszcze przed mija ciaza ze bylo czasem ostro ale ja nigdy nie wkraczalam
    miedzy nich.Patrzylam z boku i czuwalam .Ale jakos sami sie godzili.Potem jak
    tylko dowiedzieli sie o ciazy i o nowym potomku to sa aniolami.Zadnego problemu
    ani w szkole ani w domu.No jedynie co to komputer jest jak narkotyk dla
    starszego.Ale tlumaczy mi ze w przyszlosci chce byc informatykiem i musi sie
    szkolic.A to szkolenie to jest w grach miedzy innymi.Hahah.Maciej za to jest
    takim malym mechanikiem domowym.Cos przykrecic cos zreperowac a uwielbia
    prasowac.Maja swoje swiaty ale ciesze sie ze mam z nimi dobry kontakt i ida do
    mnie ze wszystkim.Pogadaja,nawet poplacza sie ale najwazniejsze to umiec
    sluchac dzieci i nazywac wszystko po imieniu tak jak uczucia odczucia zlosc.I
    oby tak dalej sie trzymali i zebym miala z nimi taki kontakt. Apropo
    przeprowadzki to ja juz dwie przezylam Po slubie w prezencie otzrymalismy
    mieszkanie w bloku M 4 i smigalismy na swoje .Teraz do mamy po sprzedaniu
    mieszkania ,no i nastepna czeka nas do swojego wymarzonego domu.I to chyba
    bedzie ostatnia. Moj maz powiedzial ze wszystko zrobil ma synow ma dom ale o
    jednym zapomnial o dzrwie.Teraz musi posadzic trzy drzewa.Fajnie ze juz dlugi
    weekend.Wybieramy sie nad jeziorko do naszego letniskowego domku.Oby pogoda
    dopisala. Jesli chodzi o ta parapetowke to ja powaznie zapraszam Jolu.Ja
    niestety w twoim miescie bylam tylko raz ale za to tam narodzila sie milosc
    miedzy mna i mezem.Jestesmy ze soba do dzisiaj. Pozdrawiam mamy i dzieciaki
    male i duze,no tatusiow tez .Pa pa
  • akve 08.06.04, 23:29
    Cześć dziewczyny,
    widzę(hehe, z tym widzeniem wink,ze nie tylko ja przy kompu.
    Dziś był u nas sajgon przed burzą:Zosie bolał brzuch(ale ranoi spała,uf),Jasiu
    miał kłopoty z zadaniem z matematyki a Julek brykał,że trudno opisać9 raz go
    złapałam z pogrzebaczem w ręce szarzującego na Jaśka!-nieły widok).Najstarszego
    i męża nie było w domu.U tu najazd dziadków9-moich rodziców- niezły dali popis!
    Świetny obrazek wielodzietnej rodziny! A mamy razem jechać w góry na długi
    weekend.Dziadki chyba już drżą wink))
    W końcu lunęło i to chyba z powodu nadciągajacej burzy te wariacje.
    Ze spaniem zosi trochę lepiej.I chyba musż esię uzbroic w cierpliwość,a ja
    chciałabym żeby była już"wyregulowana".Musze czasem w domu coś zrobić,a nie
    tylko ją nosić i usypiać( oj, boli kręgosłup,boolii).Chyba musze popróbować
    usypiania w łożeczku,może przy muzyce...
    Pozrawiam
    Ewa
    A propos zwierzątek:moi chłopcy tresowali biedronki,żeby wchodziły na
    patyk.Każdy miał swoja drużyne, zawodnicy mieli imona9 np. Grubcio, Maniusia
    czy Postrach Pustyni) i numery startowe.Nie mieli tylko koszulek z logo
    sponsora wink
  • jol5.po 09.06.04, 14:23
    U nas dzisiaj piękana pogoda, ale chyba będzie burza. Dzieci mają "dzień
    dziecka" i nie poszły do szkoły (bo zasmarkane, ale nie tak tragicznie - co
    prawda 2 starszych, ale po sprawiedliwości nie poszła trójka). Sprzatają co
    wczoraj rozniosły, na razie mają małe sukcesy (inaczej nie zgrają na komp. - no
    i dlatego mogę popisaćwink. Fajnie Ewa (z Wlkop.), że bedziecie mieli domek, bo
    to fajne jak jest duża rodzina, my mieszkamy od kilku lat w domku, ale tylko na
    górze - mam 2 duże tarasy, moge tam wywalić dzieci, ale z ogrodu nie
    korzystamy. Do tego mieszkamy z tesciami (oni na dole) i to wogóle był na
    poczatku cyrk na kółkach, teraz jest trochę lepiej, ale konflikt niestety trwa
    (to długi temat, na inny dłuuuugi post).
    Ewa (z Kr) nie wiem ile Agn. waży, bo nie chce wejść na wagę, spróbuję
    potem wink, moja jest z 19.X, to miesiąc młodsza - jak mały spokojny to ona
    niestey bardzo na mnie wisi, a jak Twój trzylatek? Mój Janek też strasznie
    bojowy, ciągle walczy, ale też i taki taktyczny jest, bo układa te swoje
    żołnierzyki i układa. Na żywo to ma taki mały arsenał - szabla, nóż i czasami
    przemieszcza się po domu z jednoosbowym odziałem tzn. z Małgosią, a od niedawna
    też z Agnieszką wink
  • barbamama 09.06.04, 18:12
    Hej !!!
    Agnieszko trzymaj sie i nie dajcie sie ospie, mysmy walczyli na przełomie
    kwietnia i maja, cała trójka pokolei, na szczęście to juz za nami , jeszcze
    tylko pojedyńcze plamki na ciele.....
    U nas tez chorowanko, dziewczynki mają katarki, Olo chory bardzo, ma
    antybiotyk, Tylko my z Maciusiem się trzymamy dzielnie. Maciek ma wielke
    opóźnienia w szczepieniu, ostatnio szczepiony 20 listopada, zawsze coś i na
    koniec ospa się przyplatała buuu, teraz czekam do wakacji i nadrobimy wszelkie
    zaległości.
    Zazdroszcze Wam tych domków ............. my mieszkamy w "norce" tak nazywamy
    nasze mieszkanko, niedośc ze centrum Wawy i dookoła betony, to jeszcze parter
    kamienicy, oczywiście w podwórku. Nie mamy w ogóle słońca, mam problem z
    wysuszeniem rzeczy dzieci, prania przeciez multum, ale cieszymy się że w ogóle
    mamy gdzie sie podziac.
    Zuziak jak zwykle łobuzuje, jest niezwykle drobniutka, ma trzy i poł 98/ 13-14
    kg, Ala za to 90 centyl ze wszystkim i Macius równiez z tych wiekszych smile)))
    Agnieszko moja Alcia jest z 27 kwietnia 98 smile))))))))Ewo ( mammo Zosi) Myśmu
    pozyczyli dla Maciusia koszyk wiklinowy i był cały czas przy mnie, zasypiał
    bardzo opatulony, mimo ze było ciepło (urodził sie w sierpniu) nie chciał
    zasnać bez rozka czy kocyka. Miałam fuksa bo macius zaczął przesypiac noce
    mając m-c i 4 dni smile Teraz jest róznie, budzi sie ze 2-3 razy na cycusia, jak
    zabki nie dokuczaja to ładnie śpi

    Pozdrawiam Was wszystkie gorąco, dzieciaczki i "brzuszek" Agnieszki
    --
    Pozdrawiam Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • olioliwa 10.06.04, 01:27
    ja też skorzystam z zaproszenia
    jesteśmy z Gdańska
    w składzie od najstarszego Jacek(63) Ola(71) Emanuel(91) Jaśmina(93) Mati (97)
    Mieszko(2000)
    Średniakiem jest Mati, wciąż na ścieżce wojennej ze starszym bratem
    Buforem jest jedyna kobitka w dziecięco- nastoletniej gromadce
    Nasiąka chłopakami ale w sensie pozytywnym- ma łatwość w kontaktach z kolegami
    Jest przy tym dziewczęca, lubi używać szminki i kredek do oczu, oczywiście
    tylko w domu, czyta mnóstwo, już chyba cały dział młodzieżowy z biblioteki
    pochłonęła, pisze wiersze i robi ciasta
    Więź między najstarsza dwójką jest niemal tak silna jak między bliźniakami
    Wakacja spędzają zazwyczaj razem, jeśli nie to tęsknią mocno
    Najmłodszy był dotychczas maskotką dla starszych, rywalem dla Matiego, powoli
    zmienił pozycję na kompana do zabaw dla średniaka
    A propos chorób zakaźnych to ospę przerabialiśmy 3 lata temu, po kolei po 2
    tygodnie ale było to na przełomie zimy i wiosny, szkolniaki na tym skorzystały,
    miały wolne
    Rok temu o tej porze zaczeliśmy świnkę, która w przypadku Kuby (Em@nuela)
    skończyła się na zapaleniu jąder w szpitalu zakaźnym
    Mieszko nie przeszedł świnki bo był szczepiony
    Pozdrawiam Was wszystkie , ovby ospa nie przedłużyła się na wakacje
    Ja nie mam długiego weekendu, w piątek śmigam do pracy
    Ale jutro na Półwysep do Chałup lub Kuźnicy
    Ola
  • akve 10.06.04, 17:41
    ale cyrk,jedziemy na dlugi weekend z nasza czwoka,trwa pakowanie...
    a ja z zosia na kolanach mowie wam pa do niedzieli.
    pisane lewa reka,przepraszam...
  • ewa057 10.06.04, 21:57
    No i mija pierwszy dzien dlugiego weekendu.Mielismy wyjechac nad jezioro ale
    nic z tego.Moze i dobrze bo pogoda ma byc w kratke.Dzisiaj tez
    slonce ,burza ,deszcz i potwornie duszno.Ta zmiane pogody dalo sie odczuc po
    zachowaniu dzieci.Starsi synowie nie mogli sobie dzisiaj znalezc miejsca a przy
    okazji mieli humorki.Jedynie maluszek byl spokojny jadl i spal ,jadl i
    spal.teraz tez juz spi i mysle ze spokojnie bedzie spal do rana.Jest kochany bo
    zasypia sam w lozeczku przy grajacej pozytywce.Ja tez sie zle czuje .Jestem po
    CC i cos mnie pobolewa brzuszek i blizna po cieciu.Pytalam lekara czy moge juz
    czyms smarowac zeby blizna byla mniej widoczna ale niestety jeszcze nie moge.To
    juz dwa miesiace a jeszcze odczuwam efekty ciecia.Moze ktoras z was uzywala
    masci albo cos innego??No i ten wystajacy brzuszek.Duzo nieprzytylam w ciazy
    (14 kg) ale brzuszek byl bbbaaaaaaardzo duzy.W pasie miala 140 cm przed
    porodem.No i teraz kiedy i czy sie wciagnie jak przed porodem ta skora. Musze
    znalezc czas na basen i rowerek.Napewno [pomoze w ksztaltowaniu
    figury.Pozdrawiem Was i zycze milej nocki i kolorowych snow dla dzieci .
  • jol5.po 11.06.04, 00:00
    Jak we Wrocławiu dzisiaj było duszno. Moje damy zasuwały przy sypaniu kwiatków,
    a żar lał się z nieba. Na szczęście parafia b. kameranlna, księży stan osobowy
    2, więc i procesja właśnie na taką miaręwink
    Witaj Ola! Jakie Twoje dzieci maja piękne imiona. Troche mnie przestraszyło to
    co pisałaś o śwince, bo ja na świnkę to szczepiłam tak w kratke dzieci i
    wychodzi mi, że chyba Janka(95) to nie. Twoja dziewczyna to takie 100%
    kobiecości, moje też jak dorwały lakier do paznokci w zeszłe wakacje (na
    szczęście) to 2 tygodnie nic innego nie robiły, ale generalnie są b. różne pod
    tym względem. Ola(93) też czytająca, ale wyważona, zorganizowana, zamknieta a
    Małgosia(97) to własnie 100% kobiecości - najchętniej pępek na wierzchu tylko
    spódniczki, ma narzeczonego w przedszkolu (Ola by sie nigdy nie zhańbiła - nie
    cierpi facetów).
    A wogóle to zazdroszczę Wam tych Chałup wink
  • jol5.po 11.06.04, 00:25
    Ewa (Wlk), ale podoba mi się co napisałaś o starszych synach (wcześniejszy
    post - teraz dopiero przeczytałam). Jak się dogadujecie z chłopakami, u mnie
    teraz jest natężenie konfliktów, poprostu wszyscy się piorą - Ola(93) z Jasiem
    (95), Jaś z Małgosią(97), Małgosią traktuje Agn.(01) jak równolatkę i tez sobie
    wyrywają rzeczy, a mały w tym cyrku potrafi zasnąć i to jest niesamowite wink
    Może to, że chłopaki sie dogadali to dla mnie dobra wróżba - choć to,że różne
    płcie to wydaje mi się nasila u mnie konflikt (Ola naprawde nie cierpi
    chłopaków i tak prowokuje, że prosta, żołnierska natura musi przywalić) - Ola
    (Gd) Ty też tak masz, jak u Ciebie?
    Ja rodziłam naturalnie, ale do formy też jakoś nie mogę dojśćsad (dodatkowe kg.
    i wystający brzuch), a po poprzednim dziecku w czasie karmienia tak ładnie
    spadałam na wadze (może ten taki spokojny i rzadziej je, nie wiem).
    Ewa to weteranka przeprowadzek jesteś, podziwiamwink Powiedz mężowi, że wystarczy
    zasadzić tylko 1 drzewo (dom, syn, drzewo), synów może być 3wink My z wybraniem
    się dalej to ciężko teraz, bo nie mamy autka. Ale zaliczyliśmy w zeszłym roku
    wyjazd pociągiem, cyrki były niesamowite - opiszę Wam kiedyś, ale jak któraś
    będzie we Wrocku, stukajcie do nas (Ewa, Wy musicie przypomniec sobie
    młodzieńcze czasy tutaj, konieczniesmile)

  • jol5.po 11.06.04, 00:45
    Barba, norka, bo norka, ale zawsze to centrum Wawywink. My może i 4 pokoje mamy,
    ale się i tak nie mieścimy. Nasza ilość rzeczy przekracza moją wytrzymałość.
    Dzieci są skoszarowanje w jednym dużym pokoju, mąż ze swoimi papierami,
    książkami, stosami gazet (pisze kroniki miejskie m.in.) i moimi papierami w
    drugim małym, pokój duży dla gości, ale też z łóżeczkiem maluszka (i tu ta
    banda też przywleka bałagan) i kanciapa z szafami - oczywiście rzeczy też nie
    ma gdzie suszyć (w zimie, w lecie na tarasie), ale widok z okna ładny - jabłoń
    stoi i grusza wink
    Może Wy chorujecie na to co my - też gorączka, kaszel i potem taki męczący
    katar (kolejność może być różna), maluchy już wychorowały, teraz zaczynają
    starszaki. Przez to tez opóźniliśmy szczepienie.
    A mój mały SKOŃCZYŁ 6 MIESIĘCY. Poprostu niesamowite, jak ten czas leci.
    Agnieszko trzymaj się w te upały !!!
    Ewa (Kr) trzymaj się w cyrku!!!!
    Jola
  • ewa057 11.06.04, 09:29
    Czesc kobietki!!Gdy dzieci choruja Jolu to jest szpital w domu.Ja bardzo
    nerwowo podchodze do tego jak dzieci choruja,moze dlatego ze juz tyle
    przeszlam z Maciejem. U nas naszczescie brak choroby.Hubert byl chory jak bylam
    w szpitalu (porod) ale mam tak fantastycznego lekarza rodzinnego ze wyciagnal
    go z choroby bardzo szybko.Obstawil lekami macieja i jak przyszlam do domu to
    bylo juz ok.Ale katarki ,kaszelki ,goraczke trzeba przezyc. Prosze mi
    niezazdroscic zgody miedzy synami bo to wszystko moze sie odmienic
    (hahahha) .Na szczescie naprawde jest ok.Np ja teraz sobie pisze a oni karmia
    maluszka i zabawiaja go.I tak godzinke moge sobie przeznaczyc dla siebie.
    Dobrze ze dzisiaj nie ma szkoly i sa w domu.Ale popoludniuy ida na basen i inne
    zajecia.I mama bedzie sama.Postaram sie przeslac zdjecia calej gromadki .
    Pozdrawiam i jeszcze sie odezwe.Milego dnia .
  • jol5.po 11.06.04, 22:57
    Ciekawa jestem jak wyglądacie?? My niestety nie mamy jeszcze aparatu cyfr., al;e będe urabiać męża i może, może... Chyba u nas skończyła się choroba maluchów całkowicie, a starszaki przechodzą ją jakoś tak bardzo lekko, napewno energii im nie brakuje. Cały dzień padało i dzieci tak nosiło w domu, że jak będzie jeszcze jutro padało to chyba zwariuję. Jeszcze do tego przyszedł kuzyn, taki młody i zacząła nam naprawiać (ulepszać) całkowicie sprawny komp. no i komp. oczywiście padł sad. Jak sobie pomyślałam, że nic sobie nie poczytam i nie zobaczę, kto napisał, to zrobiło mi się smutno (a właściwie byłam wściekła, zaczęło mnie nosić, wtedy mąż się zdenerwował, że ja się denerwuję, na co ja się zdenerwowałam na dzieci, że one się denerwują na siebie sad(, a tu leje, wyjść nie można i rozładować sytuacji też, ale jakoś zaskoczyło, komp. się naprawił, mąż się rozjaśnił, dzieci uśmiechnęły, uff - jaki ten swiat skomplikowany)
    Ja czasami też mam chwile, że dzieci mi się sobą zajmują nawzajem, łapię się, że np. siedzę sobie i wydaję tylko polecenia: Olu pomóż zrobić siusiu Agn, Małgosiu znajdź prosze butelkę itd. no i często się tak da, ale równie często opór materii jest za duży, to jeszcze nie to co samodzielne nastolatkilwink) No i często się razem bawią, ale w tych zabawach to przeplata sie wszystko i walki, i płacz, ale też i baaardzo długie fajne chwile smile)
    Pozdr Jola
  • olioliwa 12.06.04, 00:13
    znalazłam chwilkę aby poczytać Was
    wyjazd jutro a w zasadzie dziś rano do Kuźnicy za Chałupami, życzcie mi pogody
    nasze medsko-damskie układy na poziomie dzieci są bardzo sympatyczne, Jaśmina
    cieszy sie ze ma braci, choć taka 2-3 letnia siostrzyczka by się przydała...
    tylko, żeby nie rosła
    Mówie jej to może tak jak w Chinach czy Japoni kotki zamyka się w słoiczku i
    nie mogą urosnąć, przeraziła się, co też wygaduję za bzdury
    U nas największy konflikt Kuba-Mati 13 kontra 7
    czyli 6 lat różnicy, ale myślę ze głównie za sprawą niezgodności chrakterów i
    nadawania na zupełnie innych falach
    Postaram się przesłać jakieś fotki małych i dużych
    Planujemy wakacje , dzisiaj szykałam w anonsach domku na Kaszubach
    może w Borach Tucholskich , tam też ładnie i leśno-jeziornie a to lubimy
    Marzy mi się wyprawa w Bieszczady, ale to może za rok jak już autko kupimy
    Narazie muszę prawko zdać ...
    Pozdro dla Joli z Wrocławia
    Może nasze dziewczyny się kiedyś spotkają i pomalują nawzajem
  • jol5.po 12.06.04, 14:52
    Dziewczyny, podliczyłam dzieci na naszym forum i wyszło mi, że jest przewaga chłopców - uwaga, wszystkie mamy dzisiaj zaczynaja się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej!!! Janek tylko tym żyje, od rana prowadzi symulacje wyników, wymienił mi wszystkich piłkarzy grających i nie (ale kto to sprawdzi), których zna - no i pyta się mnie który najlepszy, a skąd ja moge wiedzieć (chyba Beckham jest najprzystojniejszy??) Dziewczyny starsze udały się imprezować - urodziny klasowe i przedszkolne - no i tylko 3 dzieci w domu, ale cisza.
    My siedzimy w ten piękny (dziś już nie pada)weekend w domu (czasami mimo braku samochodu, gdzieś się ruszamy), bo mąż skrobie jakiś artykuł i odbędzie z nim podróż aż (uwaga Barba) do Wawy smile w poniedziałek. Zostanę sama aż do środy, potem wyjeżdża w piątek do niedzieli - a w sobotę oczywiście 2 wyjazdowe imprezy: na zakończenie przedszkola u Małg. i szkoły u Janka, ciekawe, że te imprezy tak się zawsze zbiegają wink
    Mam nadzieję, że w Chałupach tak ładnie, jak tu dziś we Wrocławiu smile)
    Ewa (Wlk) - gdzie byliście we Wrocł.(może naprawdę będzie kiedyś okazja, że przyjedziecie i przypomnicie sobie stare czasy - w tym mieście dużo się ostatnio zmienia, chyba na korzyść)
    Pozdrowienia dla wszystkich Jola
  • ewa057 12.06.04, 19:12
    Oj! Jak dobrze jest usiasc i pogadac z wami . Jolu ja tez na pilce noznej znam
    sie tak jak moj maz na szydelkowaniu.Hahah. No ale jesli chodzi o
    przystojniakow to owszem potrafie wymienic.Moje dzieci tez siedza przed
    telewizorem i sledza rozgrywki i wtedy slychac tylko okrzyki (jest
    ggggggoooolllllll,hurrraaaa,dawaj naprzod itd) jest wtedy gwarno i bardzo
    fajnie.Jeszcze jak przyjda koledzy do nich na mecz to musze robic im danie
    glowne czyli nalesnikiz serem i owocami do tego litry picia i mecz na
    calego.WROCLAW piekne miejsce,napewno przyjedziemy we 9 wrzesnia z okazji 15
    rocznicy slubu.Odnowimy i odswiezymy milosc ktora sie tam zaczela.Pamietam to
    byla ulica DUBOIS kolo kwiaciarni stanal i mi sie oswiadczyl.A ja owieczka
    rozplakalam sie i nie moglam slowa wydobyc.Piekne czasy.Czasami jadac w
    kierunku Zielenca przejezdzamy przez Wroclaw i kazde z nas wzdycha.Napewno
    zmienil sie wroclaw od tamtego czasu i chetnie go zwiedze.Ale Wy tez musicie
    przyjechac do najstarszego miasta w Polsce Kalisza. Odpoczywajcie i
    rozkoszujcie sie jeszcze wekendem .Pozdrawiam i zycze sloneczka.
  • jol5.po 13.06.04, 10:15
    Ewa, to jesteśmy umówione!! Wiesz, że na Duboisa powyburzali niektóre domy, trochę się akurat tam pozmieniało, chyba bedziecie zdziwieni, ale na plus (chociaż jak się Wam zaczęła tam miłość to nie wiem, takie wspomnienia są najfajniejsze). Ja mam w tym roku 13 lat stażu małż.smile
    Wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć w kwestii piłki nożnej. Jaś oglądnął wczoraj 1,5 mecza i przeżywa podbramkowe sytuacje, pokazywał mi np. szkic acji przeprowadzanych wczoraj przez Rosjan. Wogóle jest fanem Hiszpani i liczy na puchar dla nich.
    Ewa, a Ty oprócz blizny, to wyszłaś już po porodzie (samopoczucie)- ja tym razem miałm przez około 6 tygodni taką małą depresję poporodową (może nie depresję, ale jakąś melancholię, ciągle płakałam), a we wcześniejszych porodach byłam bardzo zmęczona przez ok.; 2 miesiące (teraz już nie, bo mały jest taki super spokojny smile)))
    Przesyłam piękne słońce z Wrocławia
    Jola
  • ewa057 13.06.04, 12:16
    Czesc kobietki i Jolu (tez kobieto).Napewno dojdzie do spotkania we Wroclawiu
    ja juz sie o to postaram.No zmiany sa na pewno tak jak i wszedzie.A jesli
    chodzi o wspomnienia to napewno te ..no weisz o co chodzi?? No przezylam
    wczorajszy mecz ale co i jak sie dzialo to orientacji zero. A jesli chodzi o
    porod to blizna jak byla tak jesta jesli chodzi o samopoczucie to : po powrocie
    do domu trzymal mnie dolek ok 1 tygodnia.Objawy to szybka reakcja na rozne
    sytuacje to placz wrecz ryczenie.Nic doslownie mnie nie bawilo do wszystkich
    pretensje i o wszystko.Ale juz po tygodniu bylo ok sama z tego wyszlam a
    dzisiaj jest ok .Energia mnie rozpiera.A jak mowi mija kolezanka ze
    odmlodnialam przez mojego maluszka.Moze to i racja bo ze starszymi juz za
    raczke nie chodze .Nie chca wogole ze mna chodzic,a maluszka we wozeczek i
    sztafeta po osiedlu.Nawet nie miewam juz migren i oby tak dalej.Bo meczyly mnie
    od 7 roku zycia.Ale to juz inna historia. Juz niedziela bbbbbuuu .Koniec
    wekeendu ale nie dla mnie ;kto ma dziciatko ten ma swiatko. A teraz korzystamy
    z uroku niedzieli.Spacerek juz byl ,teraz biala koszula i rosol. Pozdrawiam
    kobitki .Milego dnia.
  • jol5.po 13.06.04, 16:27
    Skończyłam obiad - i oczywiście nikt nie chce zmywać. Ja nie bo dlaczego wszystko mam robić sama, starszaki nie bo zawsze jest na kogo zwalić. Jednak dużo dzieci to wady i zalety wink. A może tak naczynia jednorazowe, a potem do papierowego obrusa i za okno - chyba przedstawię ten pomysł na radzie rodzinnej - tak tylko zawsze jest problem z quorum, a to ktoś zaśnie, a to jest głodny i chyba się jeszcze żadna nie odbyła i pewnie długo nie odbędzie wink
    My Ewa się twardo trzymamy na stanowiskach, reszta powyjeżdżała. Faktycznie starsze chłopaki to całkowicie inny świat, a tu jak za dawnych lat za wózkiem marsz. Ja też się tak trochę czuję, chociaz u mnie zachowana ciągłość, ale to moje bycie na stanowisku mamy domowej to już 11 lat trwa. A w szpitalu po porodzie leżałam z dziwczyną z 1985(!) r. Ale dzieci przynajmniej odmładzają wink))))
    Janek jest dzisiaj za Anglią i wszyscy wokoło są za Anglią (to ja chyba dla równowagi będę za Francją). Wiem - bedzie mógł oglądać jak pozmywa naczynia wink)
  • olioliwa 13.06.04, 23:20
    wróciliśmy ze słonecznego i wietrznego półwyspu
    a to ciekawe z tymi mistrzostwami, o takich sprawach dowiadujemy się po czasie
    no cóż jest to zapewne związane z brakiem telewizorka
    pralka wre, mimo zbliżania się północy
    dzieciarnia padła
    trzeba jeszcze tylko kuwetę Kitce zmienić, chyba padło na mnie
    spiekłam sobie policzki na tym zdradliwym rozwianym słońcu
    a ja z Wrocławia pamiętam dwie sceny
    1- późne lata 80te, rynek, bar mleczno-wegetariański, pysznie
    2- połowa lat 90tych, stadion, wystawa psów
    Teraz na codzień kontakty (telefoniczne)utrzymuję ze sklepem zielarskim na
    Kruczej, przesympatyczne babeczki.
    Uciekam, miejsce zwalniam dla Jacka , który walczy z testami na prawko,
    dobranoc, pchły na noc...
  • ada16 14.06.04, 09:39
    wiem, że z moją tylko Trójeczką jestem z tyłu za Wami, ale swoje wiem
    Moja trójeczka ('87, '89, 03) to chyba największy rozrzut w tym gronie.
    My starzyki napewno odmłodnieliśmy, dzieciom przybyło samodzielności i
    obowiążków.
    No właśnie, choć bardzo cenie pomoc starszych dzieci mam obawy czy nie odbieram
    im ich dzieciństwa. TO ja mam małe dziecko i nie powinnam (?) nakładać na nich
    obowiązków z tego powodu.
    Jak jest u Was?
    Czy pomoc dzieci jest obowiązkiem czy tylko przyjemnością?
  • jol5.po 14.06.04, 09:51
    Kiedyś obserwowałam, jak mojego tatę wciąga powoli tv, przepracowałam problem w głowie i podjęłam decyzję, że ja w dorosłym życiu rezygnuję z tv. Ale kiedy byłam już na swoim zaczęli w tv puszczać cykl "100 filmów na stulecie kina", a że się troche tym interesowałam wtedy i głupio było by ogladać u znajomych, tv został. Inna sprawa, że ja praktycznie nie mam czasu na telewizor, a kasety z nagranymi filmami, ciekawymi dla mnie, a puszczanymi po 24, zapełniaja mi pułkę i czekają - na nie tez nie mam czasu. Bardziej mnie chyba wciąga komp (na to też musze uważaćsmile
    Ja nie oglądam, ale przyznaję się, że dzieci tak - tzn. z telewizyjnych programów to tylko dobranocki (i "ziarno" w sobotę, taki katolicki program dla dzieci b. dobry), ale czasami, gdy potrzebuję trochę czasu puszczam, jakiś sprawdzony film na video, albo disney'owski kurs angielskiego dla dzieci - zawsze to 2 w 1 - edukacja i rozrywka.
    Bar, który pamiętasz Ola, to cały czas jest - Vega się nazywa i faktycznie dają tam smacznie jeść. A lata 80 to jak ze starej bajki, byłam wtedy nastolatką i mimo, że one szare, to mi się wydają takie fajne... Jakby mi ktoś powiedział wtedy, że będę miała 5. dzieci to bym nie uwierzyła smile)
  • jol5.po 14.06.04, 10:05
    Ada fajnie, że się odezwałaś. No co Ty z tą trójką, przecież to też nie przelewki. Nie zostawiaj nas, tylko dlatego smile)) Tu są mamy z trójką i są b. fajne smile))
    Ja też tak sobie myślałam, żeby nie obarczać dzieci za bardzo, bo to mój pomysł, że tak dużo itd., a szczególnie chodziło o pomoc przy przynajmłodszych. Ale teraz zaczynam wykorzystywać jednak ich pomoc coraz częściej, ale bardziej przy sprzątaniu, myciu naczyń - szczególnie tych najstarszych, bo okazało się, że zostaję sama z tym wszystkim, a oni się do tego przezwyczaili.
    Więc powoli, powoli (bo są oporywink), ale zaczynają mieć coraz więcej obowiązków. Raczej nie przy maluchu, bo o niego dbam sama, to chyba z tych obowiązków domowych najprzyjemniejsze (zresztą ich zabiegów mógłby nie przeżyćwink). Jola
  • ada16 14.06.04, 10:46
    U nas pomoc przy najmłodszym jest mimo wszystko bardziej przyjemnością niż
    pracą, zaś "prace domowe" to jednak przyziemność. Córka radzi sobi świetnie.
    I chociaż dzieci maja stałe obowiązki domowe to z wywiązywaniem się jest
    różnie,a pzrez to że ja mam dużo więcej pracy z racji pojawienia się małego, od
    starszych oczekiwałabym więcej pomocy.
    Jednak z drugiej strony to jest moje a nie nasze ( wszystkich ) nowe dziecko.
  • ewa057 14.06.04, 14:36
    Witaj ADO i hej Jolando i inne mamuski.Jesli chodzi o prace czy zajmowanie sie
    maluszkiem to ja swoich dzieci nie naganiam sila.Chlopcy czuja obowiazek tak z
    siebie.Ado piszesz dzieci Twoje z wywiazywaniem sie jesli chodzi o obowizki
    domowe jest roznie to musze ci powiedziec ,ze jak zrobia tak zrobia i nie
    poprawiaj po nich bo ich zniechecisz.One robia to tak jak potrafia.Ja tak
    robie .zawsze jestem zadowolona i ich chwale.A jesli cos naprawde im
    niewychodzi to siadamy i sie szkolimy bo mowie ze ja tez chyba tego
    niepotrafie.Zagladamy do ksiazki "Dom na kólkach".Dlaczego piszesz ze jest to
    Twoje nowe dziecko a nie wasze???? Ja jestem za tym ze jednak to WASZE.I
    naprawde wierze ze starsze dzieci napewno pomagaj Ci z przyjemnoscia chociaz
    czasem maja grymas na twarzy.A jesli chodzi o zabieranie dziecinstwa to nie
    sadze ze tak jest.Przez taka pomoc dzieci juz sie ucza na przyszlosc i napewno
    cos im w glowach pozostanie i beda ci za to wdzieczne.Moje dzieci gdy poprosze
    to nie ma sprawy chetnie pomagaja i jak oni mnie o cos prosza ja tez jestem
    otwarta ale w granicach rozsadku ale nigdy stanowczo nie mowie NIE.Fajna masz
    gromadke dzieciatek i zostan z nami ,zostan z nami. Zajrze do Was pozniej a
    teraz obiadek i spacerek .Czesc mamy
  • ewa057 14.06.04, 19:10
    Ado mamy taki sam rozrzut jesli chodzi o wiek dzieci. u mnie roczniki to 90,92
    i uwaga 2004.Wiec witamy w klubie.Koniec na dzisiaj z komputerem .Ide obierac
    truskaweczki na przetwory.Mniam mniam.Milej nocki i dzieciaszkom kolorowych
    snow.
  • jol5.po 15.06.04, 08:35
    Rany, napisałam w poprzednim poście półka przez u, mój Jaś (9), by pewnie nie zuważył, ale Ola (11) spaliłaby się ze wstydu. W szkole robiłam zawsze straaszne błędy, teraz jest trochę lepiej, jak widać nie zawsze. Mój mąż wyjechał, więc ja przebijam się przez miasto z maluchami i odbieram szkolno-przedszkolną ekipę (tylko odbieram). Trochę mi się skurczył przez to czas, ale znowu nie chce mi się sprzątać, bo i tak głowa domu nie zobaczy, więc trochę tego czasu znów zyskałam wink, zreszta czasami łatwiej jest się poukładać, kiedy się samemu nad wszystkim panuje - pewnie Ty Ola byś coś mogła na ten temat powiedzieć. Ewa już niedługo wakacje i Twoje chłopaki wyjadą, ale będziesz miała ciszę w domu. Ja już zaczynam gromadzić potrzebne rzeczy (narazie układam w głowie), bo wyjeżdżają 20, któregoś tam VI. Miłego dna dziewczyny smile)))))
  • ewa057 15.06.04, 09:57
    Witajcie o porankuZalezy dlakopgo i kiedy on sie zaczyna ,bo dla mnie ok 7. Ale
    do 12 do ranek.Tez masz sie czym przejmowac,nietylko takie bledy ludzie
    popelniaja (nie chodzi o pisownie) Jak szybko chce sie napisac i szybko sie
    mysli to czasem tak wychodzi.ja juz sama czasem nie wiem gdzie popelnilam
    blad.Oj biedna jestes Jolu ,sama na gospodarstwie.Ale trzeba to przezyc.Tylko
    czasem rak brakuje i jak mowisz checi do pracy. Ale pamietaj dom to nie muzeum
    i nie musi blyszczec.Wazne ze jak siegniesz okiem to nie ma balaganu to jest
    ok. ja jestem sama od rana do wieczora i jakos to sie udaje poukladac sobie
    wszystko.Wiem co rano co w poludnie i co pozniej .I tak codziennie. Juz
    szykuje chlopcow na kolonie.Dokupuje potrzebne rzeczy.Maciej byl z tatusiem w
    REALU i kupil sobie walizke na kolkach taka duza ze sam wejdzie chyba w nia.
    Ale znajac jego to zabierze ze soba pol szafy taki strojnis. Ja nie lubie jak
    ich nie ma w domu bo jest za cicho i nic sie nie dzieje .ja odpoczywam nawet
    przy nich.A tak to sie martwie czy z nimi wszystko ok.Mimo ze mam z nimi kotakt
    telefoniczny to i tak mysle.Do 28 .VI musze sie ze wszystkim uporac i
    pokupowac. A teraz biore sie za torcik bo mam dzisiaj urodziny , 18 lat plus
    VAT .HAHA.Ide do salonu odnowy na 12 to jest prezent od meza.zapytalam czy tak
    strasznie wygladam ze musze isc a on na to ze to tylko po to zeby odpoczac i
    psychcznie sie podniesc.Ale wybrnal cwaniaczek. Ale chwala mu i za to bo ja
    nigdy bym tam sie niewybrala bo szkoda kasy,.Do zwyklej kosmetyczki to owszem
    chodze ale nie do takich super salonow.Opisze po powrocie. zycze milego dzionka
    i sloneczka bo u mnie nie swieci.papa
  • jol5.po 15.06.04, 10:22
    Z vatem, czy bez zawsze to 18!!!!! Wszystkiego najlepszego, żeby świeczki uadło Ci się zdmuchnąć za pierwszym razem, żeby Ci słoneczko świeciło ładnie przez cały następny rok, żeby dobry nastrój był z Tobą dziś, jutro, pojutrze i we wszystkie dni tego ...nastego roku życia smile))))))
    Ja zamiast sprzątać, oczywiście śledzę co tam na forum i czy ktoś nie pisze. Taka ze mnie dobrze zorganizowana osoba - bałagan wokół straszny (dzięki za słowa wsparcia tylko bliźniak zrozumiasz brata bliźniaka - tylko, że ja majowy bliźniak smile)))))))))
  • ada16 15.06.04, 10:33
    A Jola to chyba dziś ciasto imieninowe piecze?
    Zdróweczka i wytrwałości - życzymy
  • ewa057 15.06.04, 15:40
    Jolu faktycznie dzisiaj JOLANTY,WITA > Ja urodziny a Ty imieniny
    obchodzisz.Wszystkiego najlepszego,zdrowia,szczescia.pomyslnosci ,optymizmu i
    usmiechu od ucha do ucha.Pociechy z dziciatek i meza.Zamieszczam zdjecia moich
    pociech.Jest jedno zdjecie z trzema chlopcami .Ci po bokach to moi rycerze.No i
    najmlodszy Marcinek jak mial 4 dni i nastepnie 2 tygodnie.Pozdrawiam.<IMG
    SRC="http://www.kroolik.risp.pl/gif/other/baby3.gif">
  • ewa057 15.06.04, 15:58
    No nieudalo mi sie wyslac zdjec .Prosze o cierpliwosc.
  • jol5.po 15.06.04, 18:38
    Dzięki dziewczyny. U mnie w domu, to już nikt nie pamięta, bo niedawno miałam urodziny, a że na D.Matki i taka charakterystyczna data, to wtedy jestem załatwiana na forum domowym - dostaję masę laurek, Jasio dał mim w tym roku rysunek poligonu amerykańskiego (taki miało tytuł jego dzieło). Jeszcze mnie nie wysłali do odnowy biologicznej, muszę podrzucić ten pomysł, Ewa jak wrażenia, warto??
    Dzisiaj mały jadł pierwszy raz coś oprócz mleka, troche ma ponad 6 miesięcy, ale był chory więc dopiero teraz. Zawsze było to dla mnie ogromne przeżycie, bo takie pierwsze rozstanie. Ale ten maluszek jest tak spokojny, że to wszystko takie dla mnie inne niż zawsze. Nie czułam takiego ogromnego zmęczenia, po pierwszych miesiącach, przesypiać noce zaczął tak wcześnie, no i teraz tak jakoś przyjemnie mi patrzeć jak zjada tą zupkę (może też dlatego, że u niego przerwy między karmieniami to bywały już i 6-cio godzinne, a w nocy i większe, i nie żal, że nie będą już takie częste).
    Jeszcze raz życzenia dla soleniazntki (nie mogę się doczekać tych zdjęć smile))
    Jola
  • ewa057 15.06.04, 20:23
    Oj dziewczyny idzcie do salonu odnowy biologicznej WARTO!!!!!!!.czuje sie jak z
    porcelany.A tak naprawde to jestem wymasowana ,natluszczona i chyba
    dopieszczona.Najgorsze w tym wszystkim jest (a moze najlepsze) ze tam, sa
    przystojni masarzysci.Ludzi strach sie opierac.Ale juz ochlonelam.Niestarczylo
    mi tylko czasu na fryzjera i ide jutro. Troche sie martwie dzisiaj moim
    maluszkiem .Nie ma apetytu.Zjada bardzo male ilosci nie moze spac.Moze to wina
    pogody i tego wietru bo u nas bardzo wieje.Spadek cisnienia czy co????Troche
    sie martwie. Jolu fajnie ze maluszek zawija juz zupki mniam mniam. Nie moge
    dac rady z tymi zdjeciami a moze masz GG Jolu to bedzie szybciej mój nr to
    1095010.Milej nocki .Pa
  • olioliwa 15.06.04, 23:28
    jeszcze chyba nie spóźnione życzenia dla Ewy i Joli, chętnie przesle na Wasze
    prywatne skrzynki w prezencie fotki znad morza, tylko podajcie adres,
    pysznego torta makowego jadłam dziś u Joli z pracy na imieninach
    u mnie też zaczyna się myślóweczka o wakacyjnych pakowaniach dzieciarni
    trójka wyjeżdza też po 27 na 2 tygodnie, na całe szczeście w cielejsze m-ca
    ja po weekendzie na zimnym półwyspie chodze zakatarzona i jutro to mi chyba już
    zejdzie na dół ten śluz
    naćpałam się całą baterią homeopatycznych kulek i myślę pozytywnie
    a propos filmów to zaliczylismy dziś całą rodzinką NEVERENDING STORY
    oczywiscie na naszym mega monitorze, który Mikołaj sprezentował nam wraz z DVD
    na gwiazdke,
    tak więc porcję bajek dostarczamy potrzebującym wieczorową porą
    ulubionym bohaterem Mieszka jest pies w kratkę
    A ja dzisiaj upolowałam Dom dusz z Winoną Ryder, Meryl Streep, Banderasem i
    Glenn Close
    Od kiedy pojawiły sie te filmowe dodatki do gazet poznałam babskie gazetki:
    Naj, Claudie, Gale itp itd
    Przeznam że jest to dla mnie lektura jak z innej planety
    Od 10 lat gościło u nas Dziecko i długo, długo nic, mam chyba wszystkie numery,
    które chętnie przeglądają dzieciaki, Jaśmina czyta maluchom Pana Kuleczkę
    Jakieś pół roku temu przy okazji kupowania kolejnego filmu otrzymałam
    Zwierciadło i zaskoczyło mnie że znajduję tak na każdej stronie przynajmniej
    jedno ciekawe zdanie, warte przeczytania i zapamiętania
    Niestety czasu nie znajduję ostatnio, bo wciągnął mnie komp
    mamy od maja stałe łącze na spółę z sąsiadami i korzystam jak jest wolna kanapa
    teraz wykolegowałam Jacka i poskaczę jeszcze chwilę po innych tematach
    pozdrawiam Ola
    nie zapomnijcie o adresach , możecie przesłać na mój priv olioliwa@yahoo.com
    obiecuję coś wysmakowanego

  • mama.razy.cztery 25.07.04, 08:20
    Jolu, żeby przewaga męska się nieco zmniejszyła dołączam ztylko jednym synek i
    trójką dziewczynek. mój Łukasz ma 14 lat, a córki - Karolinka 12, Wiktoria 6 i
    Zuzia w sierpniu kończy 2 latka. własnie dzisiaj rano trafiłam na ten wątek,
    strasznie mi sie podoba, sprawiacie wrażenie, jakbyście się b. dobrze znały,
    ale to pewnie dlatego, że wszystkie nadajemy na podobnych falach, mamy podobne
    problemy i radości.

    od kilku dni nie moge się pozbierać, po burzy piorun walnął nam w talerz od
    cyfry, sasiadka tylko widziała słup ognia (Boże), spalił się tv, spalił się
    piec co( dobrze, ze to nie zima), spaliła się lodówka, ale stara była =, więta
    jej najmniej mi szkoda. dobrze, że dzieci nie siedziały przy komputerze, bo
    nawet nie chce pomyslec, co mogłoby się stać. Byłam w tym czasie w pracy i nie
    mogłam być z nimi, wiem, co przezywała Wiktoria, która strasznie się boi burzy.
    Siedziała jak mały skulony kurczaczek z moimi rodzicami. Dlatego dziewczynki
    teraz już wiem, jak tylko zagrzmi wyłączajcie wszystko z gniazdek, na wszelki
    słuczaj. Moja ś.p. babcia zawsze mi mówiła, że wyłączała wszystko podczas burzy
    i jeszcze krzyzyk w okno stawiała, a ja się z niej podśmiewałam. i teraz
    okazuje się, ze jednak było w tym trochę racji.

    Mądry Polak po szkodzie smile


    --
    Magdalena
    mama Łukasza, Karolinki, Wiktorii i Zuzi
  • akve 15.06.04, 23:27
    Cześć dziewczyny,
    zaczynam nie nadążać za wami i w pisaniu,i w czytaniu...
    Wrócilismy w niedziele po długim weekendzie.Powiem szczerze było okropnie!
    Przeraziłam się: nie było pogody dla dzieci, lało dość obficie, było
    chłodno,dzieci dostawały wariacji na małej powierzchni, ciągle ktos z kims darł
    koty i ktos kogoś pocieszał lub ganił, Zosia płakała i nie chciała spać...
    Miałam dość.Czy tak bedą wyglądały wakacje ?!Jeżeli tak to ja nigdzie nie jade!
    Zosia nadal ma problemy ze spaniem,ale wszystko zależy od dnia, dziś nawet
    spała jeden raz trochę dłużej.Przez to niespanie zalegam w domu ze wszystkim i
    jestem zmeczna ,a to odbija się na wszystkich domownikach, niestety.Chyba
    jestem niepozbierana,może powinnam zostawic Mała płaczącą,ale nie potrafię.
    Jeżeli chodzi o obowiązki to staram się wdażac chlopców to wszyskiego.Mają juz
    stałe obowiązki,ale muszę dopilnowac aby je wypełniali, to zreszta chyba
    oczywiste.Starsi popilnuja młodszych, nakarmia Julka.Ale to straszni
    bałaganiarze, ciągle zwracam uwagę i prosze o sprzątnięcie czegos tam po sobie.
    Czy tylko chłopcy tak maja czy dziewczynki też?Ja chyba byłam porzadniejsza wink
    I marze o relaksie i odnowie biologicznej,al eczy kiedys się uda...?
    pozdarwiam Was ciepło

  • olioliwa 15.06.04, 23:36
    jeszcze dziś sie raz załapię, na bałaganiarsko-porządkowy temat bo go
    przeoczyłam
    u mnie dzieczyna jest największą bałaganiarką w domu, ma to chyba po mnie, za
    to chłopaki po swoich tatusiach każdy pedantyczny
    Jaśmina oczywiście ma swoje zdanie na ten temat, to przecież artystyczny nieład
    i ja się z tym zgadzam w 100%
    na całe moje szczęście nad resztę domu (poza pokojami nastolatków i naszą
    sypialnią) panuje niania i mam problem z głowy
    kuchnia-robienie kolacji, sprzątanie ze stołu, zmywanie to już wspólny trud
    wszystkich
    starszaki nie krecą nosem,
    odkurzanie, łazienka, kibelek nasz i Kitki też czesto spada na ich barki
    i czują się oczywiście wykorzystywani, bo maluchy niewiele sie udzielają
    Ale jak babcia pojawi się na horyzoncie (2-3 razy w m-cu na szczęście) każdy ma
    dwie lewe rece...
    Dobranoc Ola
  • jol5.po 16.06.04, 11:53
    Babeczki, mój prywatny adres to: j.popinska@op.pl, a gg 8347085 (tylko jest często wyłączone, bo z komp. korzystam ja i dzieci)
    Ewa (Wlkp) - mój mały też miał różne fazy i jadł różnie. Raz mało, raz dużo. Ale takich większych skoków nie było. Jednak potrafił od małego zachowywać duże odstępy w karmieniu(to oczywiście wg mojej mamy był powód do niepokoju), ale coś zauważyłaś, więc obserwuj, może rozejdzie się po kościach (te dzieciaczki sa takie nieprzewidywalne). Pielęgnuj odnowioną duszę (ach ci masażyściwink i ciało i nie dawaj się codziennym troskom smile))) U nas też wieje (a ja tak nie lubię wiatru), a jak u nas to co dopiero musiało dziać w niedzielę na Helu !!!
    Ja tez zbieram filmy z gazet, mam całą kolekcję, ale jak i filmów na video nie oglądam (jeszcze) z braku czasu. Raz sobie na komp. oglądnęłam przy karmieniu "Moje greckie wesele", a że komp. w pokoju dzieci to ciągle musiałam tłumaczyć, a dlaczego on to a ona tamto. Ale film fajny - o wieeeeelkiej rodzinie greckiej i Amerykaninie z 2+1, który w grecką rodzinę chciał się wżenić.
    Zbieram filmy od 2 miesięcy i od tego czasu też przyglądam babskie gazety, ale już niestety coraz częściej nawet ich nie przeglądam sad( Też byłam za to bardzo pozytywnie zaskoczona Zwierciadłem smile) Kupuję filmy, których nie oglądnęłam w kinie. Znalazłam stronę, gdzie są zebrane wszystkie gazetowe filmy - dvd-gazeta.stopklatka.pl/, żeby nie trzeba było polować po kioskach. Przegapiłam "Mikrokosmos", taki straaaaasznie fajny film o robaczkach, szkoda sad(
  • jol5.po 16.06.04, 12:09
    Ewa, jak fajnie, że się odezwałaś. Wiesza chyba połóż się z małą, karm ją i sobie odpocznij. Mnie wyjazdy zawsze wykańczają, szczególnie krótkie. Przez pierwsze 3 dni to najmniejsze zawsze miało kłopoty, szczególnie w nocy z zasypianiem. Często nie wyjeżdżamyy, ale zauważyłam taką prawidłowość (może to aklimatyzacja?). A starsze szukają sobie nowego miejsca - to też trwa kilka dni.
    Jeszcze inna sprawa, gdy są dziadkowie - nie mieliśmy wspólnych wyjadów, ale wystarczą odwiedziny. Są kochani, ale mają całkiem inne podejście do życia i dzieci (jedni i drudzy różne). Przez to jest ciągłe pocieszanie, rozdzielanie konfliktów i zwracanie uwagi tam, gdzie ja bym kompletnie tego nie robiłą.
    Kiedy się urodziła Małg.(7) była we Wroc. powódź. Mieszkałam awaryjnie u moich rodziców, wtedy ze świeżo upieczonym noworodkiem i jeszcze dwójką. Kiedy wróciłam na swoje i opiekowałam się trójką już sama, czułam po prostu ulgę. Było mi łatwiej (i weselej) niz z mamą, która często była wyczulona na wszystkie groźne mikroby i możliwe nieszczęścia.
    Ewa to było nowe doświadczenie, ale już za Tobą, a wakacje dopiero za całe 2 tygodniesmile))) Przesyłam wietrzne słoneczko z Wrocławia Jola
  • jol5.po 16.06.04, 15:27
    Ewa z Kalisza, RATUNKU!!!!! z rozpędu wyłączyłam komputer jak przysłałaś wiadomość (nie zauważyłam wiadomości, bo wyłączyłam głos!!!!!) Teraz wychodzę po dzieci, ale jak wrócę będę bardziej czujna. Obiecuję !!!!!!
  • ewa057 17.06.04, 08:21
    No i ranek.Dzieci oddelegowane do szkoly ,obiadek wstawiony ,Marcinek butle juz
    zjadl i mama po sniadaniu i kawie i siadla do komputera.Ale matka ze
    mnie.Troszke rozrywki mi sie nalezy .Obowiazki poranne spelnione to troszke
    moge.Zimno na dworze ,czy tego lata to juz nie bedzie .Podobno sie
    niezanosi.Tak przepowiadaja.A ja tak lubie ciepelko.Wybieram sie na duze zakupy
    bo okazalo soe ze maluchy nie maja rzeczy na wyjazd.Ze wszystkjiego
    powyrastali.Ale u nas w Kaliszu to nie ma nic ciekawego ,wszystko jak to sie
    mowi na jedno kopyto.Mamy Big Stara ale nie ma fajnych rzeczy,liczy sie tylko
    marka podobno.Adidas i te inne to owszem ale nie ta cena.Musze pochodzic z
    dziecmi ale to caly dzien chodzenia i kupowania.Maciej ma wymagania a Hubert
    jest zadowolony ze wszystkiego co mu kupie.I badz tu czlowieku madry.Jedynie
    Marcinek nie ma na razie nic do powiedzenia.Ja tez bym sie pocieszyla jakims
    ciuszkiem ale wszystko w sklepach jest na szparagi (szczuple) a ja mnam jeszcze
    duzy rozmiar bo 46 .Kiedy schudne po tym porodzie to nie wiem.Pomalu
    idzie.Mysle Jolu ze pogadamy na GG .I nic sienie stalo ze niezauwazylas.Ja tez
    pojawiam sie i znikam.Licze na szczescie i spotkamy sie na gg.Pozdrawiam mamki
    duzych i malych dzieci.
  • jol5.po 17.06.04, 10:53
    Uwaga, babeczki, zostały nawiązane pierwsze kontakty poza forum. Ola i Ewa wyglądacie po prostu super (Ewa co ty wygadujesz o tym rozmiarze 46 i chudnięciu!!!!!)
    Ola zdjęcia piękne, faktycznie takie wysmakowane, niebo nadmorskie błękitne, że hej, no i wieeeje potężnie smile), to widać.
    U nas na razie Ola(11) tylko zaczyna przebierać w rzeczach, ale jeszcze nie wpadła, że marka ma być odpowiednia (uff), Jaś jest wogóle a-modny,i właśnie nie za, ani przeciw, a właśnie a. Jego to wogóle nie obchodzi. Ma być po męsku, żaden tam nawet bardziej wesoły kolorek, adidasy - po ty by grać w nogę (dlatego odpadają sandały, nawet w największe gorąco). Niedługo wybierze sobie ulubionego piłkarza (to przez te mistrzostwa) i będzie chciał mieć z nim koszulkę. Małgosia (7) superkobieta, tylko po babsku - spódniczki, bluzki na ramiączkach, koniecznie odkryty pępek (a we Wr. tak zimno i codziennie muszę z nią rano walczyć), na razie jeszcze nie chce na nim kolczyka, ale kto wie, co jej odbije na kolonii (na szczęście prowadzą kolonie siostry zakonne, bardzo życiowe, zrozumieją jej żywiołowość, ale upilują mi tego szaleńca). Trochę sie wkurzałam czasami, na ten jej charakter, a tu moja przyjaciólka, która mnie dobrze zna "zastrzeliła" mnie stwierdzeniem, jej charakter to wykapany mójwink.
    Reszta dzieci, jak u Ewy ubiera grzecznie co karzę.
    Ewa z Kr - ODPOCZĘŁAŚ JUŻ???? JUŻ LEPIEJ?????
    Ola, ja też kiedyś czytałam namiętnie Dziecko, a teraz trochę rzadziej, ale też chętnie zaglądnę i dziś (natomiast inne gazety o dzieciach dużo słabsze, takie beznamiętne, powtarzają wiadomości z zachodnich gazet, jeszcze kiedyś fajne było "Twioje dziecko". ale dziś też się coraz bardzie komercjalizuje)
  • barbamama 17.06.04, 19:39
    Wow dziewczyny nie nadążam smile))))))
    W Wa-wie pogoda sztormowa, wietrzysko takie ze głowy urywa , dzieci z katarami
    biegaja sad w sobote mamy pikinik z firmy męza, 35 km od stolicy- modle sie o
    pogode,, zeby choc tak nie wiało, dzieciaczki pobiegaka, buziaki wymalujemy,
    warkoczyki z nitek popleciemy i bedzie fajnie, byle tylko pogoda dopisała....
    Zaczynam mieć szczerbola- Ala 6latka zaczyna tracic juz mleczakismile, wszystko na
    szczęście bezstresowo, cieszy się i zbiera do... woreczka, mamy juz dwasmile

    Dziewczyny musze zrobic sobie rozpiske bo jeszcze mi sie mylicie smile))))), nawet
    nie wiem co komu odpisac musiałabym miec odwarty wątek w drugim oknie, mój GG
    5442090, beata@per.com.pl. CO do pogody mam nadzieję że lato bedzie ciepłe
    choć my w tym roku siedzimy w Wawie, jet tego jakis plus- zwykle place zabaw sa
    puste- najbardziej mnie denerwuje jak dziewczynki stoją w kolejce do hustawkisad
    Maleńkiej Zosi zyczę dobrych snów, moja zuza tez tak miała: 4 m-ce spanie po
    10 minut w ciagu dnia , w nocy jako tako ale usypianie koszmarne- nie dała się
    odłozyc do łózeczka- lub pospała w nim 5 minut i znowu do piersi i tak z
    godzine lub półtorej.
    Papa, dawajcie te zdjęcia bo jestem bardzo ciekawa Was i waszych dzieciaczków,
    pozdrufka
    --
    Pozdrawiam, Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • jol5.po 17.06.04, 23:05
    Uwaga lista sznownych uczestniczek, co by się nie myliło (wypisałam pracowicie:
    kasiaba1 -dzieci: Zosia 2 lata, 8 miesięcy Gdynia
    Tymek 1 rok i 4 miesiące

    skrzynka3 - chłopcy: I.97; IX.98
    Zosia XII.02

    akve (Ewa) - chłopcy: VII.94; III.97; IX.01 Kraków
    Zosia 1.V.04

    aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98
    Ewelinka
    niespodzianka X,XI.04

    ewa057 (Ewa66, mąż61) - Hubert 1.VII.90 Kalisz
    Maciek 25.05.92
    Marcinek 2.04.04

    barbamama (Barba71, mąż71) Ala 98 Warszawa
    Zuzia 00
    Maciuś 03

    jol5.po (Jola70, mąż67) Ola XI.93 Wrocław
    Jaś VIII.95
    Małgosia VIII.97
    Agnieszka X.01
    Michałek XII.03




    ada16 dzieci: 1987, 1989, 2003

    olioliwa (Ola71, Jacek63) Gdańsk
    Emanuel (Kuba) 91
    Jaśmina 93
    Mati 97
    Mieszko 00
  • aprze 18.06.04, 17:13
    Witaj
    Ewelinka urodziła się 4.03.2000 rok
  • jol5.po 17.06.04, 23:18
    Ciekawe, robiłam listę i pozmieniała się kolejność. To,żeby się nie myliło, potem zrobi się jeszcze listę gg.
    Podobno całe lato ma być takie zimne sad(. Niestety tak mówią prognozy pogodowe NATO (dla Polski).
    U nas w sobotę kilka imprez: przedszkolna - wyjazdowa (zakończenie zerówki), zakończenie szkoły u Janka, też wyjazdowe - to w jednym czasie, a mąż też śmiga na 2 dni poza Wrocł. (już nie na imp. tylko egzaminować studentów). Więc na pewno nie będziemy sie nudzić, muszę obmyślić strategię tego wszystkiego (dlaczego zawsze te imprezy się zbiegają??) i założe się, że bedzie lało.
    Barba super, że się odezwałaś i tu i na gg
    Pozdrawiam dziewczyny Jola
  • ada16 18.06.04, 08:08
    ada16 - z Gdańska - bo widzę , że ta informacja powinna też być.
    A ja wyjeżdzam dziś na 2 dniowy turnus rehabilitacyjny z najmłodszym , a
    srarsze pozostawiam same sobie ( no prawie - BAbcia będzie nocować).
  • jol5.po 18.06.04, 09:01
    Właśnie, dziewczyny, pododawajcie jeszcze co ma być. To się zbierze jeszcze raz.
    Ada napisz jak wrócisz i jak było i co równie ważne, jak sobie poradziłą babcia wink)) Życzę Wam ładnej pogody.
  • ada16 18.06.04, 09:09
    A taką rozpiskę kto , jego dzieci ,ich wiek itd już wczesniej zrobiłam w
    notesie, bo nie mogłam spamiętać sad
  • jol5.po 18.06.04, 09:17
    Dziewczyny, muszę Wam coś wyznać. Ja jestem kobieta zasiedziała. W domu od 11 lat. Bardzo lubie ludzi i lubię rozmawiać. Ale ja zaczęłam produkować ludzi na użytek domowy to zmniejszyła się ilość ludzi wokół mnie.
    Niektórzy sobie z tym radzą idąc do pracy, a ja żeby mieć trochę grosza "dowaliłam" sobie drugie studia - i zamiast dodatkowych znajomości, w domu mam masę papierzysk i muszę napisać pracę, bo każą zwracać forsęwink
    No i tak siedziałam w domu i nie wiedziałam, że jest coś takiego jak internet. I kiedy mój osobisty mąż założył najpierw połączenie modemowe, już przeczuwałam, że to coś fajnego. Ale teraz (stałe łącze) już wsiąkłam.
    Wczoraj komp. zaczął robić takie bzzz i wyrzucać wiadomości od 3 osób - zaraz się zbiegły dzieci (oprócz Janka, wiadomo mecz) i tylko wyłapywały co do którego okienka przyszło.
    A potem była sesja obrazków z Kalisza (od Ewy), dzieci sie chichrały (rany, jak to się pisze??), a ja nie mogłam się dopchać do klawiatury.Fajnie tak we własnym domu z Wami pogadać.
    (Przepraszam tylko, ze ja czasami piszę nie tam gdzie trzeba i w ogóle mam z tą technika problemy - wiadomo kobieta zasiedziała, od 11 w domuwink
  • jol5.po 18.06.04, 09:22
    Jeszcze w kwestii zdjęć - ja naprawdę istnieję, ale u mnie to potrwa, zanim skombinuję, żeby powysyłać jakieś foto, cierpliwości.Plizzz
    (Na górze, po kwestii o oddaniu forsy miało być tak: sad, a nie tak smile, wbrew pozorom (5 porodów) nie jestem masochistką wink)
    Pozdroawiam Jola
  • aprze 18.06.04, 17:12
    Witajcie
    Jest mi bardzo smutno, mąż wyjechał do Szwecji i przyjedzie za miesiąc.
    Mój Bartuś miał ospe i na moje i Jego szczęście przeszedł lekko, aż byłam zdziwiona. Mam w damu jeszcze córeczkę czy Ona też będzie chora?
    pozdrawiam, agnieszka
  • jol5.po 19.06.04, 01:11
    Witaj Agnieszko. Ewelinka może przejśc ospę, chyba, że już wcześniej się z nią zetknęła. Moje dzieci przechodziły takie choroby zawsze seryjnie, a odstępy były różne i między ostatnią a pierwszą chorobą potrafiło być nawet i 2 tygodnie. Ale Ty uważaj na siebie. Smutek i choroby to chyba nie to co w ciąży najlepsze. Może gg z nami?? Niezastąpi to męża, ale zawsze jest z kim pogadaćsmile) Jola
  • ewa057 19.06.04, 15:14
    Czesc kobietki. A jesli sa u i panowie to tez witam. Kto powiedzial ze sobota
    jest dniem gospodarczym ?? Tzn sprzatanie .gotowanie ,pranie . W sobote sie
    odpoczywa.A gdzie nie zadzwonie do znajomych to wszyscy albo sprzataja albo
    piora albo.... A przy tak pieknej pogodzie trzeba sie wybrac na lono natury.I
    ja to robie .Szykuje dzieci i prowiant i zaraz nas nie bedzie.
    Agnieszko !! Kazde dziecko musi przejsc ospe i im wczesniej tym lepiej tak
    jest w przypadku chlopcow i dziewczynek.Moj Maciej przechodzil swinke razem z
    moim mezem a starszy syn Hubert nie i zaszczepilam go bo w wieku 14 lat to jest
    raczej niebespiecznie zachorowac na swinke.I tak samo jest z ospa czy rozyczka.
    JOla jak zwykle ma racje !! Zajrzyj na GG .Jest milo porozmawiac i czasami
    gdy sobie pogadasz to zapomnisz o postce ,braku meza ii czas szybciej bedzie
    mijal. Czasami przechodze to samo bo moj slubny tez wyjezdza i tez do
    Szwecji.Ja to przezywam jak on plynie promem ,wyobraznia robi swoje.A najgorzej
    jest jak plynie w nocy.Wtedy nie spie i czekam na sygnal ze jest ok i ze juz na
    brzegu.Ale zawsze musi byc wszystko dobrze.
    Jolu Jolu ??????? Gdzie zniknelas .Zagladalam na GG,bo obiecalam Twoim
    pociechom pokaz obrazkow. A to wszystko przygotowali moi chlopcy .Nie na
    prozno ucza sie informatyki. Ale musialam im powiedziec co i dla kogo ,kto to
    jest ile ma lat itd.
    No pora na lono natury .Chyba nie bedzie padal deszcz ?? Nic na to nie
    wskazuje. Pozdrawiam , zycze milej soboty i slonecznej niedzieli.No to PA
  • aprze 19.06.04, 19:59
    Cześć
    będziecie się pewnie śmiały ale mam problem z gg, w tych sprawach jestem ciemna.

    Podaje mój nr. gg 1298265

    pozdrawiam, agnieszka
  • jol5.po 19.06.04, 20:37
    Agnieszka, ja tez nic nie kumam z tej techniki (przeczytaj kilka postów wstecz) ja nawet z przegraniem na dyskietkę mam problemy, ale czasami kumam więcej od męża (wprowadziłam np. w naszym domu komórki), więc on mianował mnie głównodowądzacym w naszym domu od spraw elektryczno-informatycznych. On jest bardzo zachowawczy, np. sprawdza pocztę elektroniczną na swoim komp., który łaczy się ze światem przez modem, zamiast przez mój i dzieci, który ma zryczałtowaną neotradę wink)
    Ewa już tłumaczę gdzie byłam, jak mnie nie było: mój mąż też wyjechał, co prawda na dwa dni tylko. W piatek obskakiwałam więc zebranie w szkole, a dziatwa z siostrą moja osobistą w parku na placu, jeszcze się babcia dołączyła. Później gadu, gadu po tym zebraniu i zanim dojechałam, to tak coś około 21.30 było. Dziś dalszy ciąg imprez - zakończenie przeczkola w miasteczku pod Wr. - bardzo fajne spotkanie, lubię te imprezy, które organizuje nasze przedszkole. Własnie wróciliśmy. Ale rano było nie wesoło, bo musiałam dojechać (tramwajem) na zbiórkę przed autokarem o 9, czyli zbudzić dzieci, ubrać, zaopatrzyć przeciw chorobie lokomocyjnej, nakarmić, kazać im wyczyścić zęby, spakować, bo wczoraj mi się nie chciało, zrobić kanapki, oporządzić siebie i kilka jeszcze spraw (na szczęście nie mamy psa i nie musiałam go wyprowadzać), zdążyliśmy, ale dom wyglada ja Sajgon. Patrzę się teraz na to i nawet nie chce mi sie ruszać, bo własciwie nie wiem od czego zacząć, więc weszłam sobie na forum, dzieci łażą. Janek znowu gada o jakimś meczu. Degrongolada jakaś. Przed chwilą zadzwonił mąż, że on za godzinę będzie, to w sumie chyba mnie zmobilizuje, żeby udrożnić chodziaż jakiś przejscie (rany, jaka ja jestem leniwa). Pa, pa więc...
    Jola
  • akve 20.06.04, 00:31
    Wracam po paru dniach nieobecności na wątku...Jak z zaświatów winki mam problem
    z przeczytaniem wszystkiego.Kiedy wy znajdujecie czas ,zeby tu TYLE pisać /
    Ja nie wyrabiam ze wszystkim.Jestem wiadcznie leniwa i niezorganizowana, i na
    dodatek ciągle zmęczona.
    Oczywiście sobota to u nas też dzień sprzątania itp.,a właściwie zapędzania
    starszych synów do roboty.I widze,ze powoli zaczyna to skutkować !To cieszy ,ze
    ktos odkurzy.Choćby tylko to.Dodatkowo dziś ćwiczyłam z najstarszym gę na
    pianinie, bo we wtorek koncert końcowy a on w lesie.Oj, nie chce mu się ćwiczyć.
    Zosia jest kobietą w każdym calu smileCzyli zmienna i jeszcze raz zmienna :raz
    śpi caly dzień ,a raz kwęka i nie śpi cały dzień.To męczące ,bo nie mogę nic
    zaplanować. Co robić?A mówili ze czwarte samo sie wychowasmile
    Jolu, ja też jestem kobietą zasiedziała w domu od 10 lat, no moż enie
    całkiem,bo pracowałam między dziećmi na pół etatu.I było to super
    rozwiazanie.Tylko teraz nikt nie chce mnie w połowie, niestety.Zresztą chyba
    nie dałabym rady:ciągle gdzieś kogoś zawożę i przywożę...Jak podrosna to pewnie
    będzie łatwiej.Sęk w tym,z enie chce juz pracować w szkole specjalnej.A jeżeli
    nie tam to gdzie?Sama nie wiem dlaczego teraz właśnie przychodża mi do głowy
    myśli o pracy...
    Co robicie w wakacje?
    Bo my nie wiemy co ze sobą zrobić.Część w domku w góra ( ja + dzieci to będzie
    truuudne), a potem chcieliśmy gdzieś pojechać. Były plany agroturystyczne,ale
    jezelima lać to odpada.I co?Może gdzieś gdzie nie leje, np. na Węgry?
    Może cos podpowiecie?

    Acha, cosie robi.zeby mieć GG.Ja ciemna nic nie wiem sad

  • jol5.po 20.06.04, 23:15
    Najpierw o adresie, który gdzieś tam powyżej podałam, a na końcu zaplątał się przecinek i wejść się tam nie da, ale bez przecinka jest w porządku:
    dvd-gazeta.stopklatka.pl/ (to było o płytach z filmami dołączanymi do gazet)
    Ewuś - jak ja Ciebie dobrze rozumiem dzisiaj, Mały mi też marudził, a po wczorajszej wycieczce dostał jakiejś gorączki-niegorączki (37,8). Gdyby była gorączak to wiedziałabym, że to choroba, a tak marudzi i taka dziwna temp. - dziwne to. Do tego bałagan wczorajszy jeszcze się pogłębił, wszyscy przemieszczają się jakimiś dziwnymi zygzakami, bo po prostej się nie da tak dużo wala się dziwacznych rzeczy wszędzie. Wieczorem popadłam w stan jakiejś depresji chyba od tego wszystkiego. No nic, dostałam skaczacą żabę z Kalisza (przez to tajemnicze gg od Ewy), dzieci zasypiają, od jutra zaczynam nowe lepsze życie...smile) (będę musiała zacząć od posprzątania, blee)
    Moje dzieci tez strasznie opornie do sprzątania podchodzą, swoje kąty posprzątają, ale te negocjacje, kto ma w kuchni, a kto w pokoju, są niesamowite, nagadają się strasznie, czas mija, a na końcu i tak jest zawsze pytanie, a dlaczego on(a) (tzn. brat lub siostra) robią mniej. A robota dalej czeka, wtedy znowu ja się włączam do dyskusji, to oni znowu gadają i tak to leci straaasznie wolno.
    Jako małe dziecko też chodziłam do szkoły muzycznej, przez 8 lat, na skrzypcach grałam, ale za dobrze to mi nie szło.
    Wakacje my do tej pory często jak Barba w mieście, ale teraz tak się poskładało, że najpierw dzieci na kolonię (2 tyg.), 2 tygodnie w domu, 2 tygodnie gospodarstwo agroturystyczne koło Gorzowa i 2 tygodnie znów w domu.
    W tym gospodarstwie to też będzie truuuudne, bo ja tam gotuję itd, ale odpocznę sobie we wrześniu wink
    Jeszcze przypomniałam sobie o ząbkach - Barba - moje dzieci widziały w tv kiedyś bajkę o myszce, która była wróżką zębową (czy jakoś tak) i zamieniała dzieciom ząbki wypadnięte i włożone pod poduszkę na prezenty. Moje też tak chcą, ale ząbki ciagle im giną zanim zapadnie wieczór wink)


  • jol5.po 20.06.04, 23:23
    Widzicie dziewczyny, to ja wyrabiam normy tego pisania, a potem tego przeczytać nie idziewink (Taka płodna jestemwink)), ale wcale nie zorganizowana)
    Co do tego gg (gadu-gadu). Fachowo to sie nazywa komunikator. Można się łaczyć bezpośrednio z kimś znają jego nr. i rozmawiać sobie. Żeby sobie to założyć należy zainstalować programik, który jest właśnie na stronie gadu-gadu:
    www.gadu-gadu.pl , a zrobienie tego chyba jest b. proste, ale nie wiem, bo oczywiście mi zainstalował gg szwagier wink
    Agnieszka, jakie Ty masz problemy z gg, wysłałam Ci wiadomość, doszła??
  • olioliwa 20.06.04, 23:56
    stęskniłam sie i wracam do Was
    śledziłam w wolnych chwilach , ale nie miałam czasu się przysiąsć
    ja na gadu nie właże, dzieciaczki-nastolatki królują w kuchni na swoim kompie,
    tam co chwile jakieś dźwięki mówią im o tym, że ktos jest już dostępny z ich
    przyjaciół
    Jacek by chyba zwariował gdybym takie spotkanka urządzała sobie, już kiedy sms-
    y do mnie przychodzą to czuje się zdradzany, niechbym podczas rozmowy ważyła
    sie takiego przeczytac, to biada...ale w tej chwili poszedł kochany wywiesić
    pranie na strych i jestem przez chwilkę wolna, uff
    wakacje mamy już zaplanowane, domek w Borach Tucholskich na 2 tygodnie od
    połowy sierpnia, oczywiście szczegółem który zwrócił moją uwage w nieskończonej
    liście ogłoszeń o domkach była strzecha
    to moje marzenie, włascicielka dodała jeszcze że dom jest zbudowany z grubych
    drewnianych bali , i już byłam kupiona, a w zasadzie to domrk był już
    zabukowany
    jedziemy go zobaczyć za dwa tygodnie, ale już myślami wakacjujemy
    3 starszaki zalicza na początku wakacji ( to juz za tydzień ) podróż marzeń we
    włoskie Alpy z tatusiem, a my co weekend plażę na półwyspie lub na Mierzei
    Wiślanej
    marzy mi się wypad w Tatry , ale chyba za kilka lat najwcześniej, lub we dwoje
    mieliśmy powazną rozmowe z nianią w piątek na temat porzadków, chodziło
    oczywiście o udział dzieci
    swoje pokoje udaje im sie czasem ogarnać, ale bardziej wedle uznania, nie mamy
    wymagań, aby było idealnie
    wspólne przestrzenie też najcześciej sa niczyje,
    Kuba poczuwa sie do lodówki
    Jaśmina do zmywania naczyń
    reszte trzeba pokazywać palcem i pytanie czemu ja a nie on(a) pada w 9
    przypadkach na 10
    w piątek rano poszłam prosić Jaśminę aby zaprowadziła Matiego do szkoły, jest
    to jedyny dzień kiedy starszaki nie ida na 8 i z reguły ja idę z Matim
    tym razem czyłam się tak wypompowana przez wirusa ( już od poniedziałku z nim
    walczę), że sobie chciałam ten ranek trochę zwolnić
    Jaśmina zaczeła ze mną dyskusję, oczywiście od czemy ja a nie on
    koronnym argumentem moim stało sie stwierdzenie, że nie mam czasu stać kolejne
    5 minut pod drzwiami Kuby i z nim prowadzić podobnych dysput
    w tym momencie poszłam do kuchni aby podgrzac mleko dla Matiego, zobaczyłąm
    stertę naczyń w zlewie i już zaświtał mi niecny pomysł w główce
    Zapukałam do Kuby , i na miłe powitanie rzuciłam propozycję nie do odrzucenia,
    aby pobiegł z Mateuszem za mnie do szkoły, oczywiście Jaśmina może to zrobić za
    Ciebie ale wtedy kto zmyje naczynia i posprząta kuchnię?
    Kuba oczywiście bez gadania przyjął tak postawioną propozycję
    Grunt to ładnie podać
    Takie własnie mam przemyślenia, po kilku podobnych sytuacjach, wybór
    Oczywiście popołudniu rozmawiałam z nimi i ukazałam im to jak mają dobrze mając
    możliwosć podzielenia sie obowiązkami, przecież gdyby było jedno starsze to
    miałoby dwa razy więcej na głowie
    a moja ukochana przyjaciółka na to powiedziała, że to mama miałaby na głowie,
    bo przecież dzieci angażowane w takie obowiązki czuja się wykorzysywane...
    kwestia podejścia, spojrzenia , moje dziciaki czują sie współodpowiedzialne za
    te różne obowiązki, bo nie były odsuwane od nich nigdy
    natomiast dziecko przyjaciółki stwierdza: czemu ja za Was mam to robić ( np.
    wynieść śmieci)
    pozdrawiam, nauczyłam się kompresować zdjęcia , więc Jolu będę wysyłać niebawem
    więcej w mniejszym formacie, bo takie olbrzymy jak ostatnio to moga Ci zapchać
    skrzynkę, pa
    Ola
  • akve 21.06.04, 00:47
    I już po niedzieli sad
    Ostatni tydzień szkoły,a potem wakacje.Najstarszy jedzie na pierwsza w zyciu
    kolonie i to nad morze( to kawałek z Krakowa ni enie odwiedzimy go w połowie
    turnusu).mam nadzieję,ze sobie poradzi, głownie emocjonalnie ,bo z reszta nie
    będzie problemu.Zostane z młodszymi w domu i trzeba bedzie jakos to towarzystwo
    zorganizować.Na poczatku beda sie pewnie tłuc,a potem sie unormuje.
    Jutro zebranie u dzieci w szkole i omówienie kwestionariuszy ,ktore dostalismy
    wcześniej o dzieciach( swietna sprawa.sa tam wszelkie osiągniecia i
    niedociągnięcia dzieci).
    Znowu nie będe mogła nagadać się z n-lami.
    A czy mnie ktos może przeslać swoje zdjęcia?Chętnie zobaczę smile))
    ewka34@o2.pl

  • ewa057 21.06.04, 07:55
    Poniedzialek!!!!!!!!!! jak ja lubie ten dzien tygodnia .BBBBBBBrrrrrrrr. czy
    tydzien nie moze zaczyna sie od soboty i konczyc na niedzieli.??? No i koniec
    zajec szkolnych WAKACJE .Dzieciaszki slyszycie wakacje!!!!!!!! Wszystkim zycze
    piatek i szostek na swiadectwie a jesli tak nie jest to zsumujcie sobie trojke
    plus trojke i jest szostka. Oby pogoda dopisywala w wakcje ale strasza ze na to
    sie niezanosi.Wczoraj uslyszalam ze wakacje w przyszlym roku maja byc
    upalne .No i czekaj tu czlowieku caly rok.
    Jolu jak ja sie wczoraj do Ciebie napisalam na GG i dzisiaj rano wstaje i tu
    nic ,nie mam odpowiedzi.Mam nadzieje ze niezanudzilam Cie na smierc.
    Wczoraj bylam na bazarze ,robilam zakupy kolonijne dla dzieci ,ciuchy strasznie
    drogie i wymagania dzieci hoho ...Ale wszystko w granicach rozsadku mamusia
    kupuje.Troche kreca nosem ,szczegolnie Maciej ,ale szybko mu to
    przechodzi.Starszy sie martwi ze mamusia zostanie sama z Marcinkiem.Rozmawialam
    z nim i okazalo sie ze bedzie tesknil i jak jest maluch to wcale nie chce mu
    sie wyjezdzac. Ten moj 14 letni facet ma takie dobre serce.Musze go troszke
    nauczyc szkoly zycia bo kiedys sie rozczaruje tym co go na drodze spotka. Ale
    to pomalu.
    Jolu o co chodzolo z ta zabka co ci przeslalam (Twoim dziecio) zaczarowala ich
    moze??????? Ale mysle ze pozytywnie?/No maluszek sie budzi trzeba dac
    papu.Milego poniedzialku.Pappa
  • barbamama 21.06.04, 13:49
    Hej!!! U nas poniedziałek baardzo "płaczliwy'- niby pada niby mży ale prawie
    cały czas bleee pogoda, wszyscy chodza śnięci. Maciejka lekko choruje ale mam
    nadzieję że uda sie bez antybiotyku, dziewczynki w przedszkolu, wiec mam ciut
    luznejsze południe wink
    Wymodliłam pogode na sobotę smile Na pikniku było superaście smile)) Dziewczynki
    ubawiły sie po pachy: były koniki, malowne buzie, warkoczyki, różniste zajęcia
    plastyczne, łapanie krowy na lasso, kulanie bali słomy, bieg "wsciekłej krowy",
    robilismy gazele z patyków i słomy, skakanie w workach, turnieje piłki nożnej,
    siatkowej, przeciaganie liny (tu tato odnosił sukcesy), dyskoteka dla dzieci,
    tańce dla starych przy muzyce na zywo. Ehhh pieknie, wszystko to w miejscu
    gdzie trudno się dopatrzeć ulicy z samochodem , bycza łaka, las i wielka
    chałupa pod gontem, boczek z grilla na pajdzie chleba, kapusta kiszona, rzepa
    do chrupania i lody, cola, ograniczone było tylko piwo smile, przynajmnie za
    darmoche były trzy, nie wiem czy mozna było dokupic bo mój Olo z racji bycia
    naczelnym kierowca swojej Rodziny nie pił w ogóle smile
    Macius przeziebiony, więc został w domu z babcią ale za to zrobił
    niespodzianke: zaczał chodzić smile))))))) Mając 10 m-c i 5 dni.
    Dziewczyny macie starszaki to po długich czy krótch negacjacjach jest komu
    posprzątac - ja jeszcze prawie wszystko robie sama choć moja Alcia juz dzielnie
    mi sekunduje np ostatnio przygotowała frutinkę dla siebie na kolację: pokroiła
    jablko, nasypała sobie rodzynek, chrupek kukurydzianych, zalała mlekiem i...
    mniam, szkoda że Zuza alergik to i siostrze już szykowałaby raz na jakis czas
    kolacjęsmile
    Jolu zebowa wróżka u nas juz była, a jakze, zostawiła miseczkę z gasienica w
    nagrodę, żeby Zuzaczkowi nie było przykro to tez mu przyniosła ale zostawiła
    liscik ze tylko porzy pierwszym zabku jest hojna i teraz tylko przyglada się
    czy Ala dobrze dba o nowe ząbki- cos trzeba wymyślać inaczej bankructwo
    murowane smile
    Ja marze o wakacjach na ciepłym piachu, przy ciepłym morzu,uwielbiam byczyc się
    na plazy. Dzieci mocno uczulone na ukaszenia komarów wiec w ogóle wchodzi w
    rachube tylko morze, na plazy nie ma w ogóle problemu z insektami a bywało tak
    ze ALa z powodu opuchlizn dostawała sterydy na wakacjach sad I tak co roku
    zbieramy i mam nadzieje że za jakie 2-3 lata ruszymy do Chorwacji albo Grecji
    lub na jakas wyspę. papatki
    --
    Pozdrawiam, Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • jol5.po 22.06.04, 09:11
    Najpierw do Agnieszko (aprze), zastanawiałam się czy ta ospa przy dwójce dzieci, a co najważniejsze w Twojej ciąży to nie problem, znalazłam wątek na CIĄZy - ciąża 19 tydzień i ospa, wynikałoby z niego, ze kompletnie żadnego zagrożenia nie ma smile))
    Barba, jaka fajna firma Twojego męża, taka kochana dla pracownika i jego rodziny, gożej jak sobie wybierają tylko tego co pracuje i spotkania integracyjne robią i w ogóle, a biedna żona siedzi i wyczekuje, a mąż sobie sam musi na spotkaniach integracyjnych linę ciągnąć, bez dziatek i wierzę w nich, że dadzą jemu zarobić tyle, by nastepne wakcje na Krecie Wam upłynęły (chociaż tam tak gorąco, nie lepsze to nasze stonowane lato: a to popada, powieje - przynajmniej nie jest nudno i człowiek się tak nie spociwink GRATULACJE DLA MACIUSIA (a dziewczynki znowu wypiękniały (i mama) na tych zdjęciach. Dzięki!!)) A byłam w Wawie dwa lata temu, akurat w lecie, obserwowałam sobie i chyba macie dużo miejsc, gdzie można w mieście wakacje spędzać, dużo było faktycznie placów zabaw dosyć dobrze wyposażonych, no te pola Mokotowskie, czy inne Łazienki to też nie przelewki wink
    Ola, ja nie wiem co w tych facetach, ale ja mam tak samo. Mój mąż (Krzysztof mu jest) mianował mnie głównodowodzącym od elektroniko-informatyki, no to ja się wzięłam do roboty: odkryłam to forum, zainstalowałam sobie przy pomocy szwagra gg. I co? Wcale nie docenił, a co chcę z kimś pogadać, to taką obrażoną minę robi, która mówi - a ja, to co??, choć w realu, to wcale taki zazdrosny nie jest. Ale na szczęście on pracuje, a ja w tym czasie mogę się pozajmować domem, tzn. mi.n. - poprządzać nasze elektroniczno-informatyczne obejście - no odpisać można i pogadać wink) Wzięłam sobie do serca sposób rozegrania sprawy domowych obowiązków przez Ciebie. Ta strategia (hobby mojego męża to wojsko, mamy taaaką półkę na pół sciany z literaturą wojskową i prasą takąż i ja czasami przejmuję żargon) mi odpowiada, więcej sprytu i inteligencji w rozgrywaniu tych spraw, to jest to (moja technika zaciętej płyty nie zawsze się sprawdza - proszę, zróbcie to, prosze zróbcie to, proszę zróbcie to, proszę zróbcie to...nawet jak to piszę już jestem zmęczona)
  • jol5.po 22.06.04, 09:41
    Ewy, zobaczcie jak podobnie myślicie na początku tygodnia, może to właśnie kwestia imienia? Ja tez myślę podobnie jesli chodzi poniedziałek, może dlatego, że mam Ewa na drugiesmile)
    Mnie też się podobają opisowe stopnie na koniec dla pierwszych lat podstawówki i to, że nie ma stopni też ( mamy starszaków (Ewa i Ada16, to sie chyba jeszcze na to nie załapały, bo rocznik 93 był bodaj pierwszy), ale ja widzę same plusy i fajnie się dowiedzieć więcej o dziecku niż mało mówiący stopieńsmile. Moje dzieci tez teraz nad morze (Kołobrzeg), ale ja upchałam całą trójkę. Jak wróca to też będę musiałą, ostro organizować im czas - to sobie Ewa będziemy podsyłać pomysły. Ale samo to, ze u nas odpadnie poranne wstawanie, cała akcja ubierania zaspanych, przez to strasznie nerwowych dzieci, wożenie ich tramwajem przez pół miasta na 8 godz., to jednak duża ulga i wystarczy samo w sobie za wszystkie przyjemności wakacjiwink
    Pakowanie na kolonie zaczyna mi już chodzić po głowie coraz bardziej - a u mnie to oznacza, takie nerwowe ssanie w żoładku, uda się nie uda, chodzę i denerwuje się, no i ciekawe po co na tydzień przed wyjazdemwink
    A mój mały też ma sukcesy, zaczyna siedzieć, to znaczy nie wiem czy to mozna tak nazwać, bardzo do tego dąży, ale jak mu pomogę to potem składa się jak scyzoryk do przodu, no ale dążenie też się liczywink
    Jolawink
  • akve 22.06.04, 23:32
    No tak ,zmęczenie rokiem szkolnym, końcowe atrakcje typu koncert
    +klasyfikacja...dały o sobie znać ;-(O mały włos nie spaliłam domu, a
    zaśmierdziłam skutecznie.Postawiłam do slerylizacji butelki, czesci laktatora,
    smoczkiRobie to na parze,bo przemioty nie matowieją i nie zachodża kamiennym
    osadem.I co? I poszłam z dziećmi do ogrodu.Trochę mnie nie było ,bo byładziś u
    nas piękna pogoda.A gdy wróciłam to powalił mnie dziwny smród.Zlokalizowane
    źródło smorodu okazało się być stopionymi częściami butelek, smoczka i
    laktatora! Tego ostatniego najbardziej mi żal-dopiero go kupiłam i znowu nie
    mam sad Kamie Zosię oczywiście piersią,ale czasem odciągam ,bo musze gdzieś
    wyjść i teraz znowu musze ściągac rekami.Ale co robić jak sie tak poczyna jak
    ja?O zgrozo!
    Jolu,czy Ty codziennie odwozisz dzieci do szkoły tramwajem? Chyba nie ,bo ja
    sobie tego nie wyobrażam.Ja mam problem,zeby wstac o 8-mej,a co dopiero na 8-
    winkZreszta moi panowie lepiej sobie radzą bez mamy.Tylko się płacze miedzy
    nimi i przypominam o zbędnych rzeczach np.myciu zebów smile
    Olu, dziekuje za zdjęcia !Piękna ta Twoja rodzinka i dzieci takie "dorodne" w
    porównaniu z moimi chudzinakami.Przesle tez zdjecia jak zorganizuję.
    Acha, ogladacie mecze?Ja fragmentami...Oczywiście mężczyźni( wszyscy w domu, 5
    chłopa) ogladaja namiętnie.
    Idę lulu,bo jutro tez jest dzień.
    Pa
  • jol5.po 23.06.04, 10:23
    Rany, ale przygoda z tym laktatorem, brrr... No, ale człowiek zmęczony, takie wypadki to chyba wpisane w żywot młodej mamywink
    Napiszce dziewczyny jakie osiągnięcia maja już Wasze maluchy, Maciuś chodzi, mój Michałek składa się jak scyzoryk, a reszta: Zosia, Marcinek jakieś uśmiechy na pewno strzelająsmile)
    Codziennie rano ja ubieram dzieci, to znaczy budzę, wydaję komendy, ściągam z łóżek, podaję majtki, pacyfikuję (bo jak pisałam strasznie nerwowi są wtedy), pomagam podjąć bardzo trudną, szczególnie dla młodych kobiet w tym domu decyzję w co się ubrać i... uff wypuszczam, a potem przejmuje ich całkowicie mój mąż i prowadza, faktycznie przez całe miasto, teraz tramwajem, a jak był remont ulicy na połowę miasta, to autobusem i tramwajem do szkoły. Nasza rejonowa szkoła jest na tyle daleko, że i tak wyszłoby z dojazdami, więc dzieci zasuwają do centrum. I paradoksalnie, teraz kiedy remonty we Wrocławiu, przynajmniej z naszej str. się skończyły, tramwajem jest wygodniej, bo jedzie trasą osobną od samochodów, omijając korki. Nie jest tak źle, ale to spjęcie: zdążą, nie zdążą jest przygniatające. No i jeszcze ta godzina, 8 to przcież noc.
    Ja jako 7-mio latek zapisany do szkoły muzycznej przemierzałam miasto dojeżdżając 2 tramwajami codziennie (przez całą szkołę podstawową). Dzisiaj patrzę na moje dzieci i nie pozwoliłabym im na to, wtedy były też inne czasy, mniej samochodów, ale pamietam kilka sytuacji takich niepokojący (zaczepiających mnie straszych itd.), więc mój mąż jeździ wtrwale, choć czasami ma dość, szczególnie rano..
    Mecze Janek(9) ogląda wszystkie i czasami wciąga się w to oglądanie jeszcze mój mąż. Janek analizuje, komentuje strategie, zna tych piłkarzy, więc o tyle pocieszające, że to takie bardzo refleksyjne oglądanie, ale jednak problem czasu jest, bo mecze konczą się około 23 i to dziecko tak dzień w dzień chodzi spać. Chociaż kilka razy, gdy widziałam, że jest zmęczony, wysłałam go spać i nie było problemu. To dobrze, że potrafił sobie odmówić.
    Maz zawozi nasze dzieci, a ja czasami odbieram, ale dzisiaj mam wolnesmile Ale z kolei teraz w naszej rodzinie festiwal imieninowy: teściowa (Wanda), mój tata (Jan), więc impreza za imprezą i najbliższe dni upłyną na odwierdzinach.
    Piękne słońce we Wrocławiu, przesyłam je we wszystkie zakątki Polski, gdzie mieszkacie Jolasmile
  • olioliwa 23.06.04, 23:53
    *u nas niestety słoneczka niewiele widzieli, ale deszcze niespokojne jak to na
    wybrzezu, potargane przez wiatr owszem wieleeee
    *ja też mam na drugie Ewa, to po mojej babci, nie czułam nigdy w sobie tego
    imienia, ale Ewy wszystkie zawsze lubiłam i mam sentyment do tego imienia, moje
    dwie położne domowe to Ewy
    *a propos opisowych ocen to jestem tez bardzo rada , zwłaszcza, że znów na
    tapecie będzie u mnie nauczanie początkowe od września ( Mati -pierwszoklasista)
    Sama jako była nauczycielka w szkle społecznej wspominam te oceny jako bardzo
    pracochłonne, u nas wszyscy uczniowie, od 1-8 klasy mieli oceny opisowe,
    oczywiście 4-8 również cyfrowe
    miałam 40 uczniów w sumie i musiałam elaboraty na stronę pisać każdemu,
    skutecznie zniechęciło mnie to do dalszej pracy w szkole...
    ale oczywiście z drugiej strony - jako rodzic to byłam zachwycona tą formą...
    *Pora wstawania, ranne bieganie, u nas to codzienność nielubiana, całe
    szczęście że przerwa wakacyjna już tuż tuż
    Komunikacja miejska nie zarabia sobie na nas już od 1 kwietnia, kiedy się
    przerzucamy na rowerki, Mieszko w foteliku oczywiście, czyli nóżki się nie
    namęczą.
    Mati w zeszłym roku jeździł ze mną na swoim rowerze do przedszkola koło mojej
    pracy, codziennnie 5 km w tą i spowrotem, czyli w sumie 10, jak na 6 latka to
    miał kondychę
    Dzieciaki na szczęście od 2 lat mają szkołę 10 minut od domu, więc odpadaja
    dojazdy, Matiego zaprowadzaja na zmianę, zależy kiedy które ma na tą samą
    godzinę lekcje
    ogromna to pomoc z ich strony i chwała im za to
    śniadanie też wówczas mu podają, tylko ja mam kanapkę do zrobienia i piciu do
    bidonu
    ale koniec tematu bo są już wakacje za dwa dni
    dobranoc Ola

  • jol5.po 24.06.04, 09:50
    Wyobraźcie sobie, że mój Jaś(9) cały czas jeszcze nie jeździ na rowerze. Zdarzało mu się na tandemie ze swoim ojcem, ale sam nie i już. Jest fanem piłki nożej, dość wysportowany, a rower omija z daleka. Ja też nie nalegam, tym bardziej, że dziadek (teść mój) miał zamiar go uczyć, a on ma niestety takie metody, że brrr (strasznie się denerwuje) i ja zabroniłam. Myślę sobie, że kiedyś zaskoczy.
    Jaś ma jeszcze inne ciekawe cechy, np. kilka lat temu, jeszcze w przedszkolu miał zajęcia z lekarzem, o zarazkach, myciu rąk itd. I on zrobiła się ztrasznie czuły na tym punkcie. Bałaganiarz straszny, rzeczy brudzą mu się ekspresowo, ale o czystość rąk dba, nie można dotknąć jego jedzenia itd. To się przekłada też na kontakty międzyludzkie, wczorajsze imieniny musiały się obejść bez buzi od Jasia (Jasiu nigdy nie całuje solenizantów ze wzgledu na higienę, nie żeby go ktoś specjalnie przymuszłą, ale babcia sie rozpędziełą, a Jaś wykonał istnąm, akrobację, żeby się uchylić wink
    A te oceny opisowe widziane z drugiej strony to faktycznie brrr, tyle prcy. Ale efekt dla dzieci fajny.
    Przesyłam Wam piękne słońce z Wrocławia, miłego dnia Jolasmile
  • ewa057 24.06.04, 10:05
    Witajcie babeczki !! Oj Olu masz racje osoby o imieniu ewa to dobre dusze
    (hahaha) ja tez mam po babci imie Ewa ale na pierwsze a na drugie tez po babci
    ale (UWAGA BEZ SMIECHU)Lokadia.SmieszyBo i smieszy mnie to imie. A jak ktos
    usByszy to imie to lez sie lekko usmiecha .Ale no coz nie moglam decydowac.
    Moje dzieci opisowe oceny mialy tylko w klasie 1-3 a teraz tradycyjnie . Ale
    wole opisowe.
    Olu podziwiam cialo pedagogiczne .W dzisiejszych czasach uczyc w szkole to
    trzeba miec stalowe nerwy.
    Fajnie jezdzic rowerkiem do pracy i do szkoly.Moja starszyzna tez bedzie
    jezdzila na rowerkach od nowego roku szkolnego bo koncza obwodnice.I beda miec
    blizej i prosta droga i tm bardziej ze jest sciezka rowerowa.Ciagnie sie nowa
    trasa od domu do samej szkoly.I bedzie taniej i szybciej.no ale wakacje i
    bedzie lzej. Pozdrawiam
  • olioliwa 24.06.04, 23:46
    rowerek jeden się jeszcze wozi na foteliku, reszta samodzielna, szybko łapali,
    jako 3 latki, mieszko zupełnie nie z tej bajki, jest obserwatorem, woli za
    pasażera robić
    wyjątkowo nieprzychylne uliczki u nas jak do nauki, z górki lub pod , no i
    wszędzie kocie łby, ale takie odrestaurowane kilka lat temu , tuż przed
    przyjazdem Ojca Świętego do Oliwskiej Katedry
    więc wracając do nauki, tej 2 kółkowej to na zmianę biegamy z mocnym uchwytem
    na kiju a synek z równowagą ma nie za pan brat , to na prawo, to na lewo, aż
    się odechciewa
    po ciężkim dniu przy biurku (kręgosłup woła o masaż) wizja nadwyrężonej
    kończyny górnej jest niezbyt nęcąca
    pocieszające Jolu że uchowują sie tacy chłopcy , odpuścimy chyba Mieszkowi w to
    lato
    Miłych fanfarów na jutrzejszy koniec roczku
    Olala
  • jol5.po 25.06.04, 08:55
    Ola, piękne zdjęcia!!!! Jaśmina bardzo mi przypomina moją Olę, może juz dzisiaj będę mogła odpisać i cos podesłać. A Małgosia też zerówkę skończyła, ale jakoś jej tak opornie szło np. czytanie, że jeszcze do końca nie zaskoczyła, trzeba będzie poćwiczyć przez wakacje. W ogóle chyba przez ten rok to nie sprawdziłam się jako mama sprawdzająco-goniąca do lekcji. Ola od 3 klasy praktycznie uczy się sama i radzi sobie całkiem, całkiem, choć do osławionego czerwonego paska zabrakło jej 0,1 ptk. Jaś jest straszny bałaganiarz, więc i w taki sposób odrabia lekcje i tu bez nadzoru byłoby faktycznie b. trudno, ale (coś to z mojej natury wynika chyba) steruję, żeby sobie najpierw sam radził, a potem sprawdzam. Przy Mosi to już mea culpa, trochę za mało ćwiczeń w domu, może czytałaby wtedy lepiej.
    Więc bilans taki sobie sad(z mojej strony). Ale te moje dzieci jakoś mimo to daja sobie radę. A zawsze mogę się poprawić w przyszłym rokusmile).
    Budzę maluchy i lecę do szkoły. Miłego dnia Jolasmile
  • ewa057 25.06.04, 09:12
    DZIECI KOCHANE JUZ WAKACJE!!!!!Zycze wam promocji do nastepnej klasy a juz
    napewno zasluzonego odpoczynku,wspanialych wakcji,nawet nigdzie niewyjezdzajac
    mozna swietnie sie bawic w wakacje.A Wam drogi rodzice zycze spokoju ,koniec ze
    wstawaniem rano ,budzeniem dzieci i dowozeniem do szkoly.HHHurrrraaa!!!!
    A oto wierzsyk ktory napisalam dla Pani nauyczycielki mojego syna
    ZEGNAJ SZKOLO NA WESOLO
    JUZ WAKACJI NADSZEDL CZAS
    PRZEZ ROK CALY DO NAUKI ZAGANIALA PANI NAS
    ORLEM WIEDZY JA NIE BYLEM
    O NIEBESKICH MIGDALACH SNILEM
    BARDZO WIELE CIRPLIWOSCI KOSZTOWALEM
    I OD PANI JA Z USMIECHEM DOSTAWALEM
    WYROZUMIALA,POGODNAI KOCHANA
    BYLA PANI JUZ OD SAMEGO RANA
    ZA TO WSZYSTKO JEDNO SLOWO PLYNIE Z SERCA MEGO
    DZIEKUJE DZIEKUJE OD CHLOPCA GRZCZNEGO MACKA R.....GO
    Szkoda babeczki opuszcza juz klase syna przechodzi do innej szkoly.Dzieci
    bardzo sie do niej przyzwyczaily i tu trzeba bedzie przyzwyczajac sie do innej.
    Moj jeden muszkieter wyjezdza juz jutro rano na kolonie,a drugo ciut
    pozniej,ale jeden na posterunku zostanie z mamusia.
    Dziewczyny odpoczniemy . Zycze milego dnia .Ja wybieram sie z dziecmi i z mezem
    na obiad no i lody z okazji zakonczenia roku.A niech maja swoje swieto
    dzieci ,nalezy im sie po calym, roku meczarni. A Pania nauczycielka tez nalezy
    sie odpoczynek.Podziwiam ich cierpliwosc.Zycze naij naj najlepszych wakacji.
  • jol5.po 26.06.04, 07:18
    Rany, Ewa, Maciek to prawdziwy poeta. Fajny wierszyk!!!! Moja Ola też miała świetną nauczycielkę w kl. 1-3. Mimo, że miała 32 dzieci umiała nawiązać kontakt z każdym, wiedziała o ich problemach, dzieci ją bardzo lubiły i świetnie współpracowała z rodziacami. A do tego fajnie prowadziła lekcje. Po prostu nauczyciel marzenie. A potem przyszła 4 klasa, rodzice, którzy przyzwyczaili się do fajnych, ciekawych zebrań, przyszli i wysłychali jak pani czyta przez 20 minut regulamin szkoły, trochę spraw organizacyjunych i to wszystko. Właściwie pani ani na tak, ani na nie. Nie za bardzo wczuwała się w obowiązki wychowawcy, bo była w ciąży, teraz jest znowu inna pani, ale coś mi się wydaje, że stare dobre czasy z panią Wioletka (pierwsza nauczycielka) już nie wrócą. Takie życie. Ale co tam, masz Ewa rację, już WAKACJE!!!!!!!
  • ewa057 27.06.04, 08:56
    Witam w pierwsza niedziele wakacji!!!! fajnie nie??Ja np bardzo sie ciesze
    razem z moimi dzecmi.Jednego juz sie pozbylam ,wyjechala na kolonie .za chwile
    nastepny i zostane przez jakis czas tylko zmaluszkiem.No tak to wakacje i
    dzieci starsze wyjezdzaja i odfruwaja z gniazdek. dziewczyny wy zdaje sie tez
    nie ma\cie czasu bo tu cisza.Jedynie Jola (Jola nigdy nie zawiedzie ani w
    smutku ani w biedzie) pelni dyzur.
    Dobrze ze pogoda dopisuje i oby tak dalej .Jak lato to lato.
    Wszystkiego dobrego dziewczyny i milej niedzieli.Pozdrawiam
  • agnjan 18.07.04, 21:52
    hej, hej smile

    my też dzisiaj i wczoraj plenerowaliśmy... w takie dni nachodzi mnie marzenie o
    domu z ogrodem (Ewa - zazdroszczę!) i właśnie w ten weekend tak sobie
    zamarzyliśmy, oglądaliśmy projekty domów (a mamy nietypowe wymagania - 5
    sypialni, gabinet, garaż), oglądaliśmy działki w okolicach Piaseczna....

    potem spotkaliśmy się z mniej nieco rozmarzonymi znajomymi, którzy powalili nas
    katastroficznymi wizjami zapchanych jesiennymi liśćmi rynien smile)) i
    zaśnieżonych podjazdów smile))) codziennych korków na drogach dojazdowych,
    koniecznością przekwalifikowania się na rodzinnego kierowcę, etc., itd....

    no i oczywiście kasa sad(( ale pomarzyć miło, szczególnie w taką piękną
    pogodę, jadąc przez lasy i pola nasycone zielonością, ech...

    w piątek ukradli nam z klatki śpiworek i folię na wózek sad(( wózka nie
    ukradli, bo jest przypięty łańcuchem /po tym, jak miesiąc temu poprzedni,
    nieprzypięty ukradli sad((((/, na dodatek sąsiedzi obok z tym remontem
    warczącym, wrrrrrrrrrrrrrr...

    musimy zacząć grać w totolotka - kupimy wtedy dom.... w mieście smile wynajmiemy
    administratora, nianię, sprzątaczkę, ogrodnika, a sami będziemy leżeli
    rozwaleni na leżaczkach w ogrodzie (a! i pomoc domową, która będzie donosiła
    szampana smile)))))))))
  • ada16 19.10.04, 10:08
    Założylam konto na wp (ada1661@wp.pl).
    Czekam na zdjęcia..
    W temacie prac domowych, to my nawet dyżury wyznaczyliśmy na dwie prace:
    zdjęcie/wieszanie prania i rozpakowywanie zmywarki.
    Dzieci miały to robić po tygodniu albo miesiącu, ale dyskusje i tak trwają a
    matka lub ojciec wyręczają.
    Ale z drugiej strony to z własnego dzieciństwa jako bardzo przyjemne pamiętam
    chwile, gdy mama wyręczała mnie z jakiejs mojej roboty , to takie przyjemne
    mieć w kimś oparcie.
    Wczoraj do północka walczyłam z połączeniem komputer telefon kom.
    Cel -zgranie zdjęć z tel na komp.
    Jakieś oporne bydlę mi się trafiło.
    No, ale poszło.
  • jola.wie 27.06.04, 09:28
    Chętnie się do was przyłączę, ale wszystki posty wątku przeczytam kiedy indziej
    i jak sądzę odbędzie się to sukcesywnie,w miarę przypływu czasusmile)
    U mnie troje jedynaków:
    Marek (08.92) - 12 lat
    Anka (05.97) - 7 lat
    Madzia (05.04) - ciut ponad jeden miesiąc....
    ja - 1970 (doooobry rocznik)
    mąż Janusz - 1968 (no...)
    Problemy:
    Marek: własne życie, mały, ścisły i zamknięty krąg "przyjaciół" i to niestety
    nie na naszym podwórku (trzeba go wozić), on sam dosyc zamknięty i wybredny nie
    zawarł żadnych ważkich znajomości w okolicy (mieszkamy tu od dwóch lat), więc
    jest problem, bo nie chce wychodzic na podwórko, bo nie ma do kogo - to irytuje
    zwłaszcza ojca. Na początku jak zamieszkaliśmy tu, to dziewczyny robiły sobie
    jakieś nadzieje, zaczepiały go, mówiły cześc i wysiadywały pod naszą klatką
    schodową, ale po roku dały sobie spokój, bo nie było efektu wink), z chłopakami
    na boisku do piłki nożnej on nie chce, bo wszystkie ekipy "kopaczy" strasznie
    klną, a jego to razi..., ma problem z "dzień dobry" i "proszę", "dziękuję"
    jakoś mu wychodzi, w pokoju totalny bałagan.
    Anka: przeciwieństwo brata, zsocjalizowana na maksa, z podwórka ściągam ją
    siłą, nie ma takiej atrakcji w domu, zna wszystkich, wszyscy znaja ją, "dzień
    dobry", "proszę", "dziękuję" bez problemu, pożycza swoje rowery i hulajnogi,
    wóżki z lalkami, ubranka do lalek na prawo i lewo (ale zawsze pamięta komu co i
    domaga się zwrotu), w czasach przedniemowlęcych przychodziły do niej tabuny
    koleżanek, jak jest w domu (niechcący), co co chwilę dzwonek, a jest ania?, a
    wyjdzie?, itp., w pokoju sajgon, odkąd jest Maleństwo nie mam kiedy tego
    chociaż czasowo ogarnąć, ma długie włosy, ale ZAWSZE jest darcie przy czesaniu,
    obciąć sobie za żadne skarby nie pozwoli, totalna kokietka prawie od urodzenia,
    co intensywnie ćwiczy na tacie.
    Madzia: "wisiołek cyckowy", domniemane kolki (?), tyle.
    Uffff.............
    Widzę jol5, że dosyc ładnie się "wstrzeliłam" wiekowo: my w tym samym i dwoje
    dzieci w zbliżonym wieku....
    pozdrawiam i wrzucam do ulubionych wątków (bo widzę tu parę "znajomych" smile)
    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • jol5.po 27.06.04, 22:54
    Ewuś co to będzie jak wyjadę w sierpniu, wiem, że nie wypada założycielowi wątku mieć przerwy, ale muszę to zrobić dla rodziny, ktoś im musi gotować i suszyć głowęwink), ale to tylko 2 tygodnie, jak nie będzie nikt pisać, to chyba jeszcze nie skasują wątku???
    Jola.wie - już oglądnełam zdjęcia, ale śliczne: i jedno i drugie i trzecie - masz i blądynki i tego niesamowitego czarnuszka. To już drugi kwietniaczek na wątku i trzeci dzidziuś tegoroczny, bo mój już z tamtego roku wink.
    Fajnie opisałaś dzieci, jak jaki socjolog, podeszłaś je naukowo - i wyobraź sobie, że moja Małgosia prawie charakterem jak Anka - wesołek na całego, ale jak ona za to ma kryzys, to jest to wtedy przeciwieństwo jej wesołości, spada z wysoka i załamuje się totalnie. Za to Ola weszła w wiek dojrzewania i czasami mam wrażenie, że załamana jest non stop. A do Małgosi z charakterystycznych cech dodałabym jeszcze, że ona potrzebuje b. mało snu. Chodzi późno spać i mimo, że leży w łóżku to zanim zaśnie coś tam sobie robi, słucha kaset z bajkami, czas leci, a ona nie wzruszona. To będzie chyba bardzo imprezowa dziewczyna. Chociaż teraz wyobraźcie sobie oprócz Michałka żadne dziecko nie śpi. Ale już mi się nie chce gadać, ze mają iść do łóżek, w końcu muszę mieć od tego kiedyś wakacje wink)
    A na wątku jest też syn Ewy057, który jest z 92 roku! Spojrzałam w spis i wyszło mi, że od 90 mamy prawie wszystkie roczniki, oprócz 3 (95, 96 i 99), ale może ktoś jeszcze wskoczy - i bedziemy mogły już dawać rady co do każdego wieku wink)
    Tak więc Jola (piękne imięwink) WITAJ
    Dziewczyny, rozpoczynam wysyłanie zdjęć, co prawda jakość nie za bardzo, ale coś tam widać. Kto chce i jeszcze nie dostał, zgłaszajcie się i podawajcie adresy!!! Jolasmile
  • ewa057 27.06.04, 23:21
    Jolu Jolu fantastyczne zdjcia .Dziekuje bardzo.cala gromadka sliczna i wszyscy
    tak podobni do siebie.A Ty nie wygladasz na tyle dzieciatek.Macierzynstwo Ci
    sluzy i mezusiowi tez.Masz wesolo w domu i tak cieplutko z dzieciatkami.Ja
    dopiero siade przy komputerze i wysle zdjecia.dzisiaj nie mialam czasu ale
    obiecuje jak nie ja to moj synek powysyla.Jestm dzisiaj padnieta .dzien pelen
    wrazen.dziecko najmlodsze spi ,maz tez a ja ze starszym synem jeszcze
    gadulimy.Ale juz koniec .Dobranoc.Pa dziewczyny.Jolu do jutra na GG .
  • barbamama 28.06.04, 08:42
    Cześć dziewczyny !!!
    Pierwszy tydzień wakacji, wywieźliśmy w piatek dziewczynki do Dziadków w
    toruńskie, ja mam dojechac za tydzień ale myslę ze tylko na TYDZIEŃ bo więcej
    nie wytrzymam wink wiecie jak to jest z Dziadkami. Wolimy siedziec w
    domu.......... Maciek niestety antybiotyk sad ALa została z lekami i chorym
    uchem, z Zuzką dziś mieli Starsi jechac do lekarza bo od soboty straszny kaszel
    ją męczy. Rany mam nadzieje ze to już oistatnie podrygi róznych "swirusów" bo
    mam dośc chorób,. żeby choc przez lato te dzieci były zdrowe...
    Dziewczyny ja ne dostałam zadnych zdjec buuuuuuuuuuu, poproszę na gazetowy, lub
    na ta_ra@wp.pl.

    --
    Pozdrawiam, Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • jol5.po 28.06.04, 12:40
    Barba wysłałam na ten ostatni adres, bo faktycznie zwróciło to co wysłałam wczoraj, na ten poprzedni. Daj znać czy doszło. Ależ te dzieci Ci się pochrowały, dzieci tak lubią na wyjazd sad
    Ewa napisałam na gg (bo dopiero o 10 wstałam a tam od 7 rano czekała wiadomość, ale pisałam przy zamkniętym oknie i nie wiem czy dojdzie, daj znać czy jest.
    Jola.wie podaj adres meilowy, to obdaruję Cię podobiznami moje rodziny.
    Dziewczyny nagadałam się już tydzień temu, że myślę co poskładać dzieciom na kolonię. I na myśleniu się skończyło. Dziś wyjeżdżają, a ja w lesie. Pralka chodzi, dopieram rzeczy. Jeszcze przed chwilą świeciło słońce i ładnie wszystko schło, a teraz leje sad(. Ale oczywiście mówili wczoraj w prognozie pogody, ze tak będzie, więc nic mnie nie usprawiedliwia. Bo ja tak zawsze na ostanią chwilę. Jedyna nadzieja, że ten wyjazd o 22 (potem całą noc do Kołobrzegun będą jechać). Na szczęście wszystkie dzieci zdrowe. Więc do roboty. Pa, pa
  • akve 29.06.04, 00:25
    Czesc dziewczyny,
    jola.wie jak miło Cię spotkac na tym wątku smile))
    Wakacje się zaczęły i wysłalismy najstarsze dziecko po raz perwszy SAMO na
    KOLONIĘ.wiem ,ze niektóre macie to za soba i sprawa wydaje sie banalna,ale
    PRZEZyWAMy ze slubnym ten fakt sad
    Oczywiście nasz Jędruś był w siódmym niebie i jeszcze pociąg nie odjechał, a on
    juz zapomniał o nas stojących na peronie , o zgrozo!
    A;le tak serio to się ciesze,ze on jest zadowolony .Zadzwonił do nas gdy
    wreszcie po 17-togodzinnej podrózy (sic!)dotarli do Kołobrzegu( Jolu-nasze
    dzieci są obok siebie!).
    W najbliższa niedziele chrzcimy nasza Zosię i usiłuje doprowadzic dom do
    porządku,ale coś mi to marnie idzie.Nie mam też nic fajnego do ubrania,a
    założenie czegoś z szafy bedzie trudne ,bo w wiekszości rzeczy nie można
    karmicsadA brak ciucha psuje mi humor.Dzis(wczoraj ,hehe) pobiegałyśmy z Zosią
    i moja mama po sklepach - załamałam się cenami i brakiem tego co wymarzonego
    czegoś.
    No nic ,jakoś jeszcze parę dni jest więc moż ecos skombinuje.
    Jolu, dziękuję za zdjęcia i obiecuje ,ze też przeslę.
    Dziewczyny przesyłacie na ewka 34@o2.pl
  • ewa057 29.06.04, 09:11
    Czesc dziewczyny!! Oj ja tez przezywam za kazdym razem wyjazd moich dzieci i
    czy to jest pierwszy czy kolejny to zawsze sie przezywa. Maciej tak samo
    zareagowal ,najchetniej by nas juz nie widzial i niepozegnal.On w autokarze i
    nic juz sie nie liczylo,zero rodzicow.Trzeba to przezyc. dzwonil ze jest fajnie
    a ze ma straszna chrype to szczegól ale ma isc do lekarza.Jest kochany i dla
    niego wazna mama ,tata i starszy brat ale najwazniejszy maly Marcinek.Caluje go
    zawsze przez telefon.Maciej gra cwaniaka ale teskni bardzo tak jak my.
    My chrzcimy Marcinka 21 sierpnia to jest sobota .Ja wole w sobote bo
    chrzest jest o godz 17 i nie bede musiala szykowac obiadkow przystawe
    itd.Owszem kolacja bedzie na cieplo ale juz nie takie zamieszanie jak przy
    obiedzie. mamy liczna rodzine najblizsza.Rodzice i rodzenstwo meza z dziecmi to
    juz 17 osob z mojej strony niestety szczuplejsze grono.ale z nami nazbiera sie
    30 osób. Ale to jest dzen Marcinka i jego goscie. Chrzest juz bedzie w nowym
    domui musze ze wszystkim zdazyc.UUUUufffffff ale pracy mnie czeka.Ale przedtem
    parapetowka.Jolu z Wrocka zapraszam.No juz koniec .Do pracy codziennej
    marsz.Pozdrawiam i milego dnia zycze.Bez bólu glowy (mnie boli) Papa
  • jola.wie 29.06.04, 10:05
    Cześć,
    od ilości postów na tym wątku chyba dostałam oczopląsu i napisałam, że widzę tu
    parę znajomych, tymczasem nie jest to nawet para, a dokładnie jedna (hihi), nie
    piszę kto, może się sama przyzna... reszta jest „znajoma”, ale „z widzenia”...
    Fajnie tu, taki swoisty klimacik się wytworzył...(przeczytałam posty)
    No i dużo się nie napiszę, bo moja Madzia właśnie dostała czkawki (jest
    mistrzynią czkawek, ćwiczyła intensywnie jeszcze przed urodzeniem, gdyby nie
    to, że wpadł mi kiedyś w ręce uspokajający artykuł o czkawkach to pewnie
    dzisiaj zaliczałabym w tym temacie dziesiątego specjalistę), ma tych czkawek
    sporo, właściwie po każdym karmieniu (PO odbeknięciu!), przy przewijaniu,
    kąpieli oraz bez okazji również. Kiedy śpi czkawek nie ma. A teraz robi się
    niecierpliwa i już pomiałkuje sugerując mi zmianę zajęcia.
    W temacie wakacje, wypuściłam wczoraj rodzinę z domu. Syn pojechał na obóz
    harcerski na CAŁY MIESIĄC (Boże, co to będzie?!) na Mazury, córka z mężem do
    teściów w góry na dwa tygodnie, zostałyśmy z Niemowlaczką same.... Naprawdę
    same, bo tu na miejscu możemy najwyżej realizować przedsięwzięcia towarzyskie,
    ale jakby trzeba było pomocy, to rodziny tu mamy jak na lekarstwo.... Ale ja
    jestem „baba na traktor” i sobie poradzę. Mam tylko ciut za złe mężowi, że tak
    bez zająknięcia akceptuje ten fakt sad.
    -„No, dosyć pisania”- zadecydowała Madzia stanowczo.- „Co ty sobie mamo
    wyobrażasz? Jesteś na urlopie macierzyńskim, prawda?”.
    -„Niby tak”- odpowiedziała niepewnie mama (czyli ja) – „ale z drugiej strony
    ten urlop to fikcja, bo nie mam pracy”- zadumała się – „tak czy siak jestem tu
    z tobą, żeby się tobą zajmować” – ocknęła się – „więc już kończę!”.
    (no widzicie? pa, do następnego!)

    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • jola.wie 29.06.04, 10:30
    -"Maaamo" - Madzi zrobilo sie glupio - "jak dasz mi cycka i wezmiesz mnie na
    kolana, to mozesz sobie przeciez pisac jedna reka....".
    -"No fakt coreczko" - ucieszyla sie mama - "nie przypuszczalam tylko, ze znowu
    chcesz jesc!"
    smile))
    Ewcia akve sie przyznala do znajomosci!!! hurra!!! nie martw sie, najwazniejsze
    ze syn sie cieszyl z tego ze jedzie. Moj pojechal po raz pierwszy na kolonie
    majc lat prawie 9, do Wloch, ale za to ze mna jako kadra i dziadkiem jako
    kierownikiem tego calego zamieszania. Ludzie, alesmy mu zrobili niedzwiedzia
    przysluge, mowie wam! My, tacy starzy kolonijni wyjadacze (zaliczalam wszystkie
    turnusy kolonii i zimowisk odkad skonczylam 5 lat, poczatkowo oczywiscie z
    rodzicami, potem roznie, nie wiedzialam, co to znaczy "jezdzic na wczasy",
    albo "do babci na wieś", "wczasy"? co to takiego?), Marek mial przegwizdane,
    byl "synem pani" i "wnukiem kierownika" a w dodatku najmlodszym w grupie, (i
    jako taki musialby dokazywac cudow, aby wkupic sie w laski, na szczescie nikomu
    niczego nie udowadnial, bo bym dopiero miala problem), zapowiedzial jednakowoż,
    że nigdy więcej na kolonie nie pojedzie. Oczywiście pojechał i oczywiście było
    fajnie, ale to po powrocie, bo wyjazdy zawsze były w klimacie "ja nie chcę".
    Teraz debiutuje jako harcerz, pojechał na cały miesiąc pod namiot i albo on to
    harcerstwo..., albo ono jego, liczę na to drugie, że jak wróci, będzie
    zdyscyplinowany i zorganizowany (tak, tak, wierzę w cuda! smile)) i będzie umiał
    złożyć chociażby własne ubranie... No i najważniejsze: będzie zadowolony z
    wyjazdu!
    Może się wam to wyda dziwne, ale tak się cieszę, że zostałam sama! Odsprzątam
    się za wszystkie czasy, przemebluję dzieciom w pokojach!!! Najlepiej kreatywna
    jesli chodzi o dom jestem wtedy kiedy zostaję sama. No i zdążę się nacieszyć
    efektami swojej harówy!!!!! Bo przy pełnej chacie nie ma na to żadnych szans!
    Od dzisiaj zaczynam ćwiczyć! Regularnie, bo incydentalnie zdarzało mi się, ale
    co to daje?
    Będziecie miały ze mną problem, bo ja wyczerpuję wszelkie limity, cierpliwości
    i miejsca (co niniejszym udowadniam)smile))
    Miłego dnia, u nas sloneczko, może ta pościel zdąży mi wyschnąć, co to ją od
    dwóch dni piorę, ostatnio ładna pogoda trwa do 14.00 potem zaczyna padać....
    (muszę pooglądać co się tam na Mazurach dzieje, czy mojemu dziecku zadek nie
    moknie...)
    Akve, ciekawe, czy jak Twój syn wróci z kolonii, to w jego torbie z rzeczami
    znajdziesz wszystkie ubrania uprane, uprasowane i złożone w kosteczkę,
    dokładnie jak w dniu wyjazdu, a brudne i używane najwyżej dwie zmiany? smile)))
    pozdrawiam
    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • jol5.po 29.06.04, 23:38
    No właśnie słyszałam o takim wypadku, że mały kolonista wrócił z wyjazdu z nagrodą za idealny porzadek w szafie, bo wogóle nie korzystał z rzeczy, które tam lażały, a pojechał i przyjechał w tym samymsmile
    A moi uff, własnie pojechali. Zamiast wczoraj, pojechali dzisiaj, co oddaje klimat panujący w tej rodzinie - to my rodzice po prosty pomyliliśmy się o jeden dzień!!!! Dobre, no nie?. I wyszło, ze jadą dziś całkiem przez przypadek.
    Ale jak już wyszło, to byłam do przodu o ten jeden dzień, no i dobrze. Tylko, że ja i tak lubię na ostatnią chwilę, więc ostatnie godziny to była jakaś makabra. Te trzy torby rozłożone na środku pokoju, plątające się dzieci i masa rzeczy, których duża część zalega teraz wszędzie. I które, jak wróży mi mój mąż będe sprzątać najbliższe 2 tygodnie, czyli do powrotu ekipy.
    Ale szczerze mówiąc denerwuję się tym jak sobie poradzą, jakoś mniej, bo wiem, ze pojechali razem. To jest fajne, ze będę mieć siebie na oku.
    Jaś melancholijnie podszedł do wyjazdu i chyba wolałby w domu oglądać finały Euro, Ola rzeczowo i zwięźle pomagała mi pakowac ekipę, ale Małgosię nosiło i wyrywała się nad to morze całym sercem. Dostała całą osobną kupkę rzeczy na dyskotekę i jak znam życie nieźle tam sobie będzie poczynać. Na szczęście po to narodziłam tyle dzieci, żeby imprezową córkę przywaływał do porzadku rozważny wzrok, stetcznej, dzidziczacej charakter po ojcu starszej siostry. A taka starsza siostra w pokoju to chyba gorsze nawet niż rodzina w kierownictwie koloni wink.
    Ewa może te nasze dzieci to na jednej plaży się będą opalać, ciekawe???
    Jola, ja też mam wrażenie, ze na te dwa tygodnie zostaję sama, a tu przecież w domu jeszcze 2 dzieci. My tak dziewczyny do tych dzieci przyzwyczajone, że jak z taką "tradycyjną" (w dzisiejszych czasach) liczbą zostajemy (2+1, lub 2+2) to nam się wydaje, że jesteśmy same wink.
    Chrzest mojego małego był już ho, ho w III, ale też w sobotę i to było faktycznie fajne wyjście, omijałam sprawę obiadu. Mogłam się skupić na podwieczorku i kolacji i wszystko fajnie wyszło.
    Tak więc otwieramy na wątku wakacyjną erę "samotnych" (osamotnionych, bezdzietnych) mam smile)))
  • jol5.po 29.06.04, 23:41
    Rany, Ewa >już w nowym domu> GRATULACJE!!!!!!
  • jola.wie 30.06.04, 08:08
    Jestem "pisaczem" porannym, jak widzę w przeciwienstwie do ciebie Jolu smile) i
    Ewy z Krakowa (też zauważyłam, ze pisze raczej późno): po kąpieli Madzi jestem
    już tak wyczerpana (bo Madzia jest wieczorami dosyc absorbująca), że karmiąc
    ją, zasypiam. Musze sobie zrobić badania krwi, bo wydaje mi się, że coraz
    trudniej mi się rano wstaje i że troche za bardzo boli mnie przy tym głowa
    (choć przy trzech pobudkach w nocy może to nic dziwnego, może za dużo od siebie
    wymagam? a może to niedokrwistość?).
    Ponieważ w ciązy miałam zakaz "gwałtownych ruchów", a od urodzenia Małej nie
    miałam czasu, nie robiłam od ładnych paru miesięcy w pokojach
    dzieci "generalki", już pisałam. Wczoraj było pierwsze podejście do pokoju
    Anki. Formalnie był zarośnięty! Nic dziwnego, wziąwszy pod uwagę np. zabawowe
    eksperymenty kulinarne czynione z udziałem prawdziwych produktów (pszenicy,
    mąki, cukru) oraz przytarganego z pola zielska itp., częsciowo tajne (ha! z
    taką matką jak ja nie ma rzeczy tajnych, wszystko w końcu wyjdzie na jaw!) plus
    standardowe bałaganiarstwo - BYŁAM PRZERAŻONA! Ponieważ jestem uczulona na
    kurz, musiałam porzucić pokój w stanie jak po wybuchu granatu, sama ubrudzona
    jak górnik dołowy. Zastanawiałam się czy nie iśc do piwnicy po łopatę do
    odśnieżania i zgrabnie wpakować zawartości pokoju (!) do kilku dużych worów na
    smieci, ale nie zrobię tego dziecku smile)), więc czeka mnie jeszzce robota
    Kopciuszka czyli mozolne sortowanie różnych małych/bardzo małych rzeczy.
    Jest u nas zimno. 15 st. Zimno. (pościel mi nie wyschła, jak ją tylko wczoraj
    rozwiesiłam, zaczęło lać. Nie padać, tylko lać). Nie podoba mi się takie lato.
    Na Mazurach niestety wcale nie jest lepiej. I w dodatku nie ma zasięgu więc
    zero kontaktu z dzieckiem. Od sąsiadki wiem, ze jej syn (który też pojechał, a
    już parę lat jeździ) jest bardzo niezadowolony z organizacji, pojechali z innym
    hufcem i tamci się nie spisali: nie mają ponoć narzędzi i nawet nie chcę myśleć
    jak spędzili pierwszy dzień po dziesięciogodzinnej podróży pociągiem, bo to
    jest obóz z rodzaju "przetrwania" - wszystko robią sami.
    Robię kawkę, Madzia śpi, zerknę sobie "na dobre i na złe" (dobrze, że
    dotychczas nie oglądałam) i się pomału rozkręcę.
    Dobrego dnia!
    pozdrawiam
    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • ewa057 30.06.04, 08:51
    Cze[ wszystkim i kazdemu z osobna.dziewczyny jak juz wiecie mam chrzest
    Marcinka w sierpniu .I jak mi podpowiedziala dobra dusza Jola z
    Wroclawia,prosze was o jakies przepisy wypróbowane.Eleganckie i nie drogie i
    takie inne. Tradycyjne tez dobre ale te bigosy i kielbasy to juz nie to. A wiec
    jesli Wam czas pozwoli to skrobnijcie cos z przepisow. No nam koniec .Lece do
    Jolci na GG .Dziekuje z gory.Pozdrawiam papap
  • barbamama 30.06.04, 11:11
    Cześć dziewczyny, widze ze prawie wszystkie mamy wakacjesmile Ja coprawda tylko na
    tydzien wywiozłam dziewczynki, do tego codziennei biegam do pracy ale to i tak
    dla mnie duzy komfort ze popołudniu moge wysciskać Maciejkę bez potrzeby
    robienia za adwokata jednej lub drugiej pociechy- dziewechy. Strasznie sie żrą,
    co kończy się ze strony Ali kopniakiem lub czyms w tym stylu, Zuzi piskiem i
    tez wcale nie małym oddaniem. No ale teraz to problem babci hihihihihi........
    Ewa nie wiem co uznasz za eleganckie danie, ale bardzo pyszne są nadziewane
    pieczarki, czy szpinak z czosnkiem i serkiem plesniowym obłozonym pomidorkami i
    grzankami- to przystawka, pyszne sa piersi kurczaka z cynamonem opieczone w
    boczku- to pycha do piwa. Popytam sie Ola, on siedzi w gastronomi i kuchnia to
    jego konik, dzizas jaka mój mąż robi lasagne- jak będziecie w Wawie to
    zapraszam smile
    Jola dzięki wielkie za zdjęcia, suuuper z Was Rodzinak , mój Olo to zupełnie
    inny facet niż Twój małżonek, mały i szeroki smile)))))))) ale jaki kochany
    Sprzatanie: jolu.wie ja wybieram za to ze wszystkich zakamarków zabaweczki,
    moje dziewczyny maja manie zbierania drobnych zabaweczek, wszytko jest w
    piszkach " na skarby" ale jak zaczne odsuwać łózka to kopalnia, do tego
    wszystko w "szarych kotkach" fuuj, a dziś stłukłam w kuchni wazon i miałam
    problem z odkurzeniem bo Maciej strasznie boi się odkurzacza, darł się
    wniebogłosy, ale "sorry Winnetou" trzeba maczek szklany zebraćsad
    co tam u Agnieszki z brzuszkiem??? Jak się czujesz ???
    Dziewczyny dajcie zdjęcia , please ta_ra@wp.pl, gazetowy.
    --
    Pozdrawiam, Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • jol5.po 30.06.04, 12:08
    Barba, przepraszam, że mi tak przerwało gg, ale był akurat telefon i mały akurat w ryk ,a ja kompletnie nie mam podzielnej uwagi i nie potrafie robić 2 rzeczy na raz - jak bym miała napisać i rozmawiać przez telefon, to albo z jednej strony albo z drugiej bym coś pokiełbasiła. Sorry
    Ewa prześlę karkówkę w sosie majonezowym na maila - przebój tegorocznej komuni. Ale jak Olo Barby robi w gastronomi, to chyba będzie najlepszy ekspert. Tak swoją drogą to on wcale na zdjęciach na małego nie wygląda. Raczej na potężnego smile Żony to tak zawsze widzą swoich mężów mniejszymi niż są wink
    Jola.wie ja tez mam alegrię, na stare lata dostałam (w wieku 25 lat), taką na pyłki na wiosnę, wtedy katar, oczy czerwone itd. ale jak robiłam testy to wyszło, że też na kurz. Ja takie oczy, jak tu się ustrzec kurzu w domu z 5 dzieci. Ale jakoś sobie żyję z tym kurzem, bo chyba jednak na pyłki jest większa, a na kurz to z przyzwyczajenia jakoś leci wink.
    Ale to pocieszające, że są jakieś wady tego, że dzieci mają własne, osobne pokoje - powiem moim dzieciom, że nie muszą żałować, że one tylko własne kąty mają - bo jeszcze jakby musiały te ogromne pokoje sprzątać, to - i tu dam im do przeczytania post joli.wie wink)
    Moje też roznoszą, a dziewczyny oczywiście chomikuja przeróżne rzeczy. Barba, a Twoje dziewczynki też chorują ostatnio na karteczki kolorowe - wymiana przedszkolna potem kwitnie, już okoliczne sklepy, odpowiadając chyba na popyt wprowadziły do sprzedaży rózne wzory tych karteczke wink A na małe zabaweczki to mamy nawet takie specjalne szafki z Ikei z szufladami, w jednej są zwierzątka, w drugiej lalki, wszelkie Barbie i akcesoria, w innych cała reszta. wink Taka to dziewczyńska przypadłość. A Jaś z kolei ma całe tabuny wojska, żołnierzy różnych wielkości, część jeszcze po tacie, czyli weterani ok. 30-to kilku letni, różnego uzbrojenia i formacji. Kiedyś nieopacznie wyrzucałam takich co to im ręka odopadła, albo noga, ale kryzys małżeński już wisłał przez to w powietrzu, więc skruszyłam się, pokajałam i już tego nie robię, tylko leczę ich kropelką w szpitalu polowym.
  • jol5.po 30.06.04, 12:14
    Dziewczyny, wszystkim którzy maja dzieci na koloni, polecam rozdział o koloni z książki "Wakacje Mikołajka", pożyczcie, kupcie, ale koniecznie przeczytajcie, niby książka dla dzieci, ale tak trafnie i śmiesznie opisane, że od razu lżej na sercu, że nie my piersi (i rodzice i dzieci)to wszystko przeżywamy... smile)
  • jol5.po 30.06.04, 13:51
    A u nas dzisiaj ładna nawet pogoda, świeci słońce, ptaszki śpiewają, wiadomo Dolny Śląsk najcieplejsze miejsce w Polsce - dlatego wysłałam dzieci na daleką północ na kolonie, co by poznały, też inny klimat wink)
  • akve 01.07.04, 00:27
    Wracam do Was miedzy próbami( nadal tylko próbujęwinksprzatania i ustalenia
    czegos w sprawie chrztu.
    Fakt,że lepiej by było w sobotę i to popołudniu...Niestety po pierwsze
    proboszcz sie nie zgadza( chrzty tylko w niedzielę o 9.30-ledwie wyprosilismy
    12.00).Pytam proboszcza czy mam dac gościom drugie sniadanie ok.11-tej ,a on na
    toz emożemy iść na dłuuugi spacer przed obiadem.Swietny pomysł jak będzie lało.
    po drugie nasz przyjaciel,który jest księdzem i będzie chrzcił(juz czwarte
    nasze dziecko)przyjeżdza z Ukrainy gdzie teraz pracuje dla Pana smilei musi byc w
    niedzielę.
    Ale wiecie ja-cwaniara tym razem zaangażowałam kucharza...Ciekawe jak to
    bedzie, jutro( dzisiaj!)mamy się dogadać.Jestem tak zakręcona ,ze chyba nie
    podałałabym imprezie na ponad 20 osób.
    Moj Jedrus dzwonił z kolonii,z ejest super-to się cieszymy.
    Gorzej,ze zadzwnił kierownik i wychowawcczyni przerażeni,ze on NIC nie je.Tylko
    cukierki które kupił.No tak wiadomo, dziecko na wolności dostało pieniądze i
    szaleje smileNie przejęliśmy się tym zbytnio, podobno normalne dzieci nie
    zagłodzą sie na śmierć wink
    A propos sprzątania kiedy dzieci nie ma : 2 lata temu rozchorował mi się mały
    Julek i nie pojechalismy razem nad morze;ze stresu czy szybko wyzdrowieje i czy
    pojedziemy zrobiłam taki porządek w pokoju chłopców i w takim tempie jak
    nigdy.No i byłam sama.Tez to lubie i niezwykle rzadko mi się to zdarza.
    Jolu.wie nie mogę pisać rano, bo mąż zabiera laptopa do firmy sadNudze o coś
    swojego wtedy się odkuję smile
    Chyba idę spać...
    Acha, jola wrocławska moze zrbimy podwątek LISTA z adresami na priva,zeby nie
    trzeba było szukać jak beziemy chciały pzresłac sobie zdjęcia .Co ty na to?
  • olioliwa 01.07.04, 01:19
    mam świetny przepis na skrzydełka
    kupić:
    2,5 kilo skrzydełek z kurczaka
    1 ketchup włocławek
    paczke gold flakes
    do roboty:
    skrzydełka pociąć, każde na 3 cześci, najmniejszą (końcówkę)wyrzucamy, dwie z
    mięskiem wrzucamy do miski
    solimy równo i dużo, wlewamy włocławek i na 2 godz. do lodówy
    blaszkę (brytwankę) wysmarować olejem
    ułożyć wszystkie czastki skrzydełek i posypać połową paczki gold flakesów
    wcześniej rozgniecionych przez najmłodszych
    do pieca i jak się przypieką przewrócić na drugą stronę i znów gold flakesy
    równo posypać po nich
    pychota (podobno, ja nie smakuję bom wege)

    ciacho równie proste ale bez pieca tym razem

    kupić:
    8 paczek herbatników Jutrzenki
    litr mleka
    litr kremówki
    2 śmietanfixy
    kostkę masła
    4 żółtka ( jeśli nie sprzedadzą to mogą być całe, da się wyjąć)
    1/5 szklanki + 4 łyżki cukru pudru
    szklankę mąki
    puszkę mleka skondensowanego SŁODZONEGO
    gorzka czekolada

    do roboty:
    puszkę wstawić na 2-3 godz do gara z wodą, gotować(jak woda paruje to dolać)
    mleko z masłem roztopić, nie gotować!!! ostudzić
    żółtka z pudrem (1/5 szklanki) utrzec , dodać mąkę do tego ostudzone mleko z
    masłem . zagotować z tego budyń

    dużą blaszkę prostokatną wyłożyć herbatnikami
    I masa = budyń (patrz wyżej)
    na to herbatniki
    II masa = kajmak ( karmel) z puszki (zagotowanej
    znów herbatniki
    III masa = bita śmietana (koniecznie schłodzić przed ubiciem i dodać
    śmietanfixy i c.puder)

    na to powiórkować czekoladę i do lodówki na kilka godzin

    oba przepisy wypróbowane kilkakrotnie w wykonaniu moich nastolatków

    a ja dzisiaj z moim osamotnionym jedynakiem zaliczyłam spotkanie z bajkami z
    okazji wydania przez GWP 2 fajnych ksiązeczek pt. "Gębolud" i "Królewna"
    wiecej o nich na www.gwp.pl
    autorka Roksana Jędrzejewska-Wróbel też wielodzietna ma 3 gagatków

    polecam tez inną pozycje tego wydawnictwa : Smok Lubomił i tajemnice złości
    byłam dzis uziemiona w samochodzie z dwójką przedszkolaków przez godzinę i
    połknęliśmy ja jednym tchem
    pozdrawiam, chętnie prześlę zdjęcia reszcie klubowiczek ( tak sie już chwilami
    czuję) za kilka dni, jestem za powstaniem podwątku z lista adresów






  • jola.wie 01.07.04, 11:09
    Jolu, ja też pierwszej alergii dostałam mając lat 22, kiedy byłam w pierwszej
    ciąży (!), w związku z czym uważam ją za przekleństwo naszych czasów, bo moje
    dzieci już są skazane (tzn. mają skazę) atopią i tylko czekać, kiedy u
    najmłodszej coś wyskoczy. Ze niby teraz to już dziedziczne. Mnie się coś na
    stare lata w genach poprzestawiało, mąż był „nosicielem”, bo teściowa uczulona
    na pyłki, sierść &co. więc dzieci nasze ponoć nie mają szans. Tylko skąd u
    mnie? Mamie nic nie jest, ojcu też nie, a obie z siostrą „poszłyśmy na całość”
    (zwłaszcza ona). I mam wrażenie, że po tej ciąży do dotychczasowych alergenów
    dołączyły jeszcze jakieś pyłki, które się ode mnie do tej pory trzymały z
    daleka
    Pokoje moje dzieci mają osobne, choć w poprzednim mieszkaniu mieszkały razem,
    ale pokój był 30-metrowy, teraz mają każdy swój malutki (!) pokoik i Madzia już
    tego luksusu nie zazna (bo ja nie dam się przepędzić do salonu!). Różnica
    wieku, płci i zainteresowań uniemożliwia umieszczenie ich w jednym pokoju.
    Kurzu w domu musieliśmy uniknąć też ze względu na dzieci, więc mamy gołe
    podłogi i w ogóle minimum tekstyliów i TRZEBA często odkurzać (oczywiście
    odkurzacz z filtrem wodnym /babcia sponsorem/ – uciążliwe w „nagłych”
    przypadkach, to całe rozkładanie, a potem składanie i mycie).
    Nad drobiazgami w pokojach panuję tylko ja, niestety ani lokatorzy ani mój mąż
    nie, a ponieważ w miesiącach mojej niedołężności to właśnie mąż „pomagał”
    dzieciom sprzątać, no i efekt jest taki że wszystko jest wszędzie, a córka
    chodzi i co chwilę melduje: „mamo, zginęła mi....”, albo, co gorsza: „mamo,
    agata/karolina/patrycja (...) zabrała mi...”
    I zupełnie osłabia mnie „Barbio-mania”!! Te wszystkie zakichane mikrobuciki,
    mikrotorebeczki, mikro-spinki-do-włosów... Do tego pierwszą rzeczą, która Anka
    robi z nową lalką jest mycie włosów! To znaczy najpierw ją czesze w różne
    fryzury, potem nieuchronnie nadchodzi taki moment: „mamo, musze jej umyć
    włosy”, ja wtedy: „idź, pooglądaj sobie jak wyglądają jej poprzedniczki po
    myciu włosów”, no to idzie i myje potajemnie i ma następną lalkę z kołtunem na
    głowie! My już dawno przestaliśmy kupować, jeśli już to dostaje w prezencie
    (ale nie od nas), obrzydzam jej te lalki jak tylko mogę, jestem bezskuteczna.
    Postęp na froncie robót porządkowych: żaden. (skoro już publicznie ogłosiłam
    swe zamiary, to publicznie będę się „spowiadać”wink. Zafundowałyśmy sobie z Małą
    wyprawę do Geanta (pieluch nam zabrakło i proszku do prania i jedzenia też, ale
    na jedzenie już nie miałam miejsca w wózkowym koszyku) i opiszę Wam co mi się
    przytrafiło: wzięłam z półki paczkę pampersów, 80 szt za 43 zł z groszami, na
    kasę wchodzi ta paczka i wyświetla się 60,99 zł (!) ja w krzyk: „nie chcę,
    kupowałam za 43, proszę mi przynieść takie za 43!”, kasjerka wściekła zaczęła
    wydzwaniać do stoiska, jakaś panna z drugiej strony przedyktowała jej
    kod, „38,65 zł, może być?”, ja na to „no pewnie że może!”, ale powiedzcie mi
    dziewczyny, gdzie ja byłam, na targu? czy ceny podawane na wywieszkach to ceny
    wywoławcze? czy kasy nie powinny nazywać się „stanowiska negocjacyjne”?
    Zastanawiające.... Po powrocie obie padłyśmy, to nie była drzemka, to był
    kilkugodzinny sen (nie pamiętam, kiedy ostatnio mi się coś takiego przytrafiło,
    choć każą spać matkom karmiącym, ale chyba tylko tym od „pierwszych” dzieci,
    przy kolejnych rzadko jest okazja).
    Olioliwa: pysznie się zapowiada to ciacho! (od urodzenia dziecka mam apetyt na
    słodycze! wczoraj przed snem wsunęłam prawie całą paczkę wafli kakaowych
    familijnych, mają fascynującą konsystencję! Matko Święta!) Ale ciacho i tak
    wypróbuję.
    Madzia kwęka, nudzi się, najedzona, przewinięta, leży w łóżeczku i „wymusza”,
    tak „wydusza” z siebie ten płacz. Niestety, tylko przebywanie na moich rękach
    koi jej żal. Co ja mam z nią robić? Nie mam jeszcze nosidła, wczoraj oglądałam
    chicco, straszne ceny. A może nie straszne, tylko ja nie mam pojęcia? 150 i 230
    zł. Powiedzcie.

    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • jol5.po 02.07.04, 00:44
    Bardzo mi się klubowy pomysł podoba: wpadamy i wypadamy kiedy chcemy, piszemy bądź codziennie, bądź co 2 tygodnie, a zawsze miło nam ktoś odmacha, jak już będziemy stare i bogate, to wprowadzimy składki i kupimy po nowiutkim laptopie dla każdej klubowiczki, a może znajdziemy sobie sponsora i obejdzie się bez składekwink)
    Przepis z kajmakiem (Oli) znam jeszcze w innej wersji, b. prostej i smacznej - duże wafle rozsmarować kajmakiem, poskładać jeden na drugi, a potem pokroić na małe kwadraciki.
    Lista jak najbardziej - wpisujcie więc dziewczyny co ma na niej być, wszelkie adresy, gg czy inne tleny (to podobne do gg), numetry buta, co same uznacie za stosowne, a ja to potem zbiorę razem wink)
    Dziewczyny, które miacie małe dzieci, Wy bardzo dużo pracujecie, chrzty, sklepy, sprzatania - właśnie sobie przejrzałam posty i widzę: Jolę boli głowa, Ewę też, myślę sobie, że potworne zmęczenie Was dopada, ale taki żywot matki. Ale maluszki naprawdę malutkie jeszcze są, że to wszystko płynne, będzie spało czy nie, rytmu trudno wymagać i potem się na zdrowiu odbija.
    Kiedy mnie te 60% dzieci opuściło, to widzę, że te nasze większe liczby dzieci to nie przelewki. Spokój panuje w domu niesamowity, cisza w uszach dzwoni, no i ten porządek - nic nie wędruje, żadne mikrobuciki, mikrospinki barbiowe.
    Chociaż wtedy pojawia się czasami problem samotnego przedszkolaczka, widzę to po Agnieszce, Ola załatwiła swojemu synkowi towarzystwo, ja nie, ale nie dam się, nie będę się denerwować także tym, że nie możemy się w ogóle dodzwonić do ośrodka kolonijnego. Serce podpowiada mi że wszystko w porzadku.
    Relaks, relaks, liczymy do dziesięciu, oddychamy głęboko, odprężamy się, a pranie, sporzątanie (niestety jeszcze po ekipie, która wyjechała), pomyślimy o tym jutro, nie damy sie złamać 2 przedszkolakom wchodzącym nam na głowę w samochodzie, takoż i organizacją chrztu na 20 osób, ani budową nowego domu, a nawet wstrętnym "świrusom", co dopadły nasze dzieci tuż przed wyjadenm do babci. Prawda? musimy mieć coś z tych wakacji wink)
    Optymistycznie, mimo późnej pory pozdrawiająca Was Jolasmile
  • jol5.po 02.07.04, 00:50
    A to jeszcze odprężająca stronka dla wszystkich spracowanych, znalazłam na ezabawy, mam nadzieję,że zadziała link
    svt.se/hogafflahage/hogafflaHage_site/Kor/hestekor.html
    każdego konika kliknąć i zobaczycie co się stanie smile
  • jol5.po 02.07.04, 12:16
    No dobra, nie bedzie żadnych składek, przesadziłam, przepraszam, już się nie bójcie sad(( Przecież nie będę pisała sama do siebie, to nienormalne sad(.
  • ewa057 02.07.04, 14:28
    Hej dziewczynki!!! No wida ze wakacje nikt nie pisze ,no oczywiscie Jolcia na
    posterunku. I ja z Jolcia bede trzymala warte i pisala.
    No tak ale od czego zaczac.Zaczne od pogody ,jest w kratke ale nie narzekajmy
    bo bedzie gorzej.
    No i bylam dzisiaj z marcinkiem na szczepieniu bylo buuuuuu ale krotko bo
    ciocia Jola myslala o dziecku i powiedziala ze bedzie dobrze.Patrz Jolu jak cie
    maly posluchal. A teraz spi snem kamiennym.
    Dziewczyny po przyjezdzie mojego syna z kolonii bede miala synowa .Chyba sie
    zakochal ni nie moze zauroczenie to jest bo na kochanie jeszcze czas.No ale
    serce nie sluga. Tylko musze mu doslac kase i spodnie .Bo te 5 par plus dres
    jest za malo .A dziecko dopiero od soboty na kolonii.sczescie ze ma 15
    kszulek .Ma w czym wybierac.Ale juz widze jego walizke po przyjezdzie ,jak
    wysypiue rzeczy to wszystkie do pralki.Pedancik jeden.No i dobrze ,lepsze to
    niz dwa tygodnie w jednym chodzic.
    Dziekuje za przepisy .Ale strasznie ich malo .Czy nie wszystkie gotujemy?????
    Ale gdyby cos to prosze jeszcze o jakis przepisik.
    Wiecie co dziewczyny rano mialam wisielczy humor,ale wsrod nas jest taka jedna
    dobra dusza jedyna w swoim rodzaju ,ktora postawila moj dusze na nogi.Nie
    powiem Wam kto ,tylko powiem DZIEKUJE JOLU z Wrocka.
    A teraz maszeruje myc okna w nowym domku.Dla zdrowia i dla spotru i dla
    czystosci.
    Pozdrawiam i zycze milego popoludnia.Papapa
  • akve 03.07.04, 00:04
    Hej hej,
    dotrzymuje Wam towarzystwa wieczorową porą...
    Miło Was poczytać smile
    Trochę padam na twarz, choc włąsciwie niewiele zrobione pzred
    chrzcinami:wystrzątałam jedna z łazienek i trochę kuchnię , pouprzatałam
    szpargały to tu , to tam.Objeździłam sklepy za tym i za tamtym, zapominając
    kupić masy rzeczy bez których chrzest i tak będzie ważny.Chciałabym ,zeby była
    pogoda, bo porwiemy wszystkich na spacer po obiedzie (zapowiedziałm ,ze wygodne
    buty są konieczne wink.A reszta jakos się ułoży smile
    Jędrek na kolonii b. szczesliwy:wygrał dwa zakłady dotyczące meczy ME i dostał
    2 razy lody smileŚmialismy sie ,ze dziecko się do hazardu zachęci, bo pierwszy
    zakłady i od razu wygrane.Zacząl troche jeść i kąpał się w lodowatym morzu
    ( "mamusiu, zaciskałem zęby ,bo mi tak szczekały") I dobrze, my jesteśmy za
    hartowanie i dzieci nie chorują( mamo, to niesprawiedliwe-wszystkie dzieci
    czase nie chodzą do szkoły,bo choruja ,a my nie, buuu").
    Moja Zosia ,od wczoraj dwumiesięczna, jest juz "ustawiona"dużo więcej spi,mało
    kwęka i cudownie sie SMIEJE, a nawet wydaje dogłosy gulgająco ,gruchająco
    smieszne smileTo fantastyczne pztrzeć jak taki maly człowieczek rośnie i się
    zmienia.
    Z dużym zainteresowaniem czytam też co robią CÓRKI( patrz jola.wie o corewczce
    mującej głowy lalkom) To dla mnie strefa nie zbadana i całkiem nowa,za która
    tęsknię ,po tych wszyskich dzikich zabawach w dinozaury mięsożerne i treserow w
    cyrku winkA ponieważ ubyło nam jedno dziecko i zrobiło się pustawo,
    pozapraszaliśmy dzieci do siebie.I były dwie koleżanki u Jasia.Ach, jaki
    kobiety choćby nmałe maja wpływ na mojego synka!Zabawa łagodna , bez ryków i
    kwików, i do wieczora spokój.Oczywiście Julek tez został właćzony do
    zabawy,bo "jest slodki".
    Jolu.wie a propos Madzi,która chce być z Toba non stop to my kupiliśmy chustę
    sling( kangurkę) i tak nosilismy Zosię.Sprawdziło się,ze dziecko zrobiło się
    spokojniejsze, a plecy i ręce nie bolą tak strasznie.I można cos zrobić,bo ma
    sie je wolne.Polecam.Wszułam nam jedna dziewczyna z forum za połowe ceny
    sklepowej. Jak coś to dam namiar.
    Gotowanie o moja nie najmocniejsza strona stąd ten kucharz,który zrobi zupe
    pmidorową z pomidorów pelatti, udka kurczaka z miodowej skórce i inne cuda.
    Jak coś wymyslę to dołącze przepis.
    A wogóle to prawda,ze poprawiacie skutecznie HUMOR.
    Pa
  • olioliwa 02.07.04, 23:54
    ahoj, wskakuję na pokład,
    u mnie od połowy czerwca zaczynają sie nawroty przyjaciółek imigrantek -
    pierwsza z Nepalu po rocznej medytacji , druga z Liverpool, dzisiaj kolejna z
    Częstochowy, cieszą mmnie te coroczne wakacyjne pogaduch, załapuję cząstkę z
    tych ekscytujących opowieści, niedługo zjedzie się rodzinka ze stolicy z trójką
    w tym 2 nastolatków i mała przedszkolaczka, u nas 4 bedzie już w komplecie i
    jeszcze babcia mieszka uzupełni obrazek pokoleniowej rodzinki, w sumie będzie
    nas tuzin ale wesoło już na to czekam
    uff, puki co jest cisza jak makiem zasiał i troszkę się jeszcze podelektujemy
    jutro wyprawa na Kaszuby , rowerki na plecy i zasuwamy
    oby tylko nie lało, ja za upałami nie przepadam, nie będę więc narzekać na brak
    ciepełka, przynajmniej się nie pocę i jest ok
    jaki e owoce są na południu, bo u nas pierwszy raz się wiśnie dziś pojawiły,
    ale mamy jeszcze truskawki, czeresnie
    to jest tak na początku przyjeżdżają do nas z południa, za jakies 2 tygodnie
    już są kaszubskie, ciekawe te klimaty polskie, czy do Was przywożą kaszubskie
    truskawki, jak się już Wasze skończą?
    przyroda też na wybrzeżu później się budzi, fajnie to widać jak się jedzie
    pociągiem zwłaszcza na wiosnę, zieleń trawy zmienia się na trasie no i drzewa
    kwitna w centrum a u nas jeszcze nie
    był u nas dzisiaj taki mały brzdąc - roczek na karku, ale absorbuje takie
    maleństwo, już zdążyłam zapomnieć, może bedzie jeszcze okazja kiedyś doświadzyć
    tego bezgranicznego oddania ( obopólnego oczywiście) marzy mi się córeczka za 2
    lata
    ale jak pomyślę ile luzu mamy teraz przy tej starszej i młodszej młodzieży to
    mam zagwozdke
    przed ostatnim porodem mówiłam sobie, że nie bedę go traktować jak ostatni,
    przecież jeszcze będą kiedyś miała taki czas
    ciąża, narodziny, karmienie, zapach, ząbki, uśmieszki
    najpiękniejsze przeżycia, wyzwania, zrealizowania
    pamiętam jak jaśmina mmiała 3 latka i miałam jeszcze kropelki pokarmu w
    piersiach, teraz jest podobnie, mimo, że już nie karmię od roku
    to jak potencjał, ale i pytanie
    o wow zanudzam straszliwie, tak mnie to maleństwo urzekło
    ale Mieszko nie był wcale zachwycony ...
    dobranoc, dobrego weekendu, Ola
  • jol5.po 04.07.04, 11:28
    Przygotowałam sobie wczoraj wieczorem pieknie stanowisko komputerowe do odpisania no i padłam zasypiając przy Agnieszce. Więc dzisiaj piszę.
    Ewa, dobrze,że słowa mogąm czasami pomóc nawet na długą, ostrą igłę. Wyobraź sobie, że nie mogę otworzyć zdjęć (może dlatego, że mają rozszetrzenie r - coś tam, ale jeszcze nad tym popracujewink)
    Ewa krakowska - powodzenia dzisiaj, dogrania wszystkiego, jak znam życie uda się, mimo, że jeszcze dzień wcześniej wydawało się, że jest w proszku, ale co się człowiek nadenerwuje to jegowink)), więc POWODZENIA
    Jola.wie ja też emocjonuję się, co tam u Anki znalazłaś w pokoju, uda się, czy nie uda posprzątać u Twoich skarbów i w ogóle co nowego przyniesie dzień, a tu brak nowych wiadomości - czuję się jak nałogowy czytacz gazet, któremu na czas nie dowieźli rano prasy. Ciekawość mnie zżera, a tu cisza sad(
    Ola, coś czuję, że mała dziwczynka zapuka jeszcze do Ciebie. Rany, pamiętam, jak zaglądałam do wózków i przygladałam się zazdrośnie kobietom w ciąży, kiedy mi chodziły po głowie nastepne dzieci i nie chodziło ani o pierwsze ani o drugie dziecko smile). Aż sobie wypatrzyłam to kolejne dziecko. Eh, jest jakaś tajemnica w tym macirzyństwie, mimo, za czasami tak ciężkowink Ale faktycznie łatwiej wejść w pieluchy itd. kiedy jest krótsza przerwa, ale od tego jest życie, żeby z nim się brać za barki wink))
    U nas truskawki jeszcze na całego, jak i czereśnie, chociaż już cena idzie w górę, co oznacza zbliżający się koniec sezonusad(. A potem niestety nie dowożą tych z Kaszub, tylko pod koniec wakacji jeszcze pojawiają się takie z drugiego sadzenia, ale to już nie to. Nawet nie wiem czy u nas są już wiśnie, ale chyba muszą być, bo tu zawsze, jak piszesz, wszystko tak jakoś wcześniej. Na pewno są już porzeczki, ale to wszytsko tak w srodku miasta bardziej widać, na halach targowych, niż na mojej prowincji (choć to tylko 10 min. od centrum), skąd się w tym roku ruszam mniejsmile)
    Ale będzie (albo już jest) u Was zjazd rodzinno-nierodzinny - toż Ty nie będziesz miała czasu w ogóle pisać. No, ale potem to się na pewno odkujesz smile))). Ale babskie pogaduchy ze starymi koleżankami to świetna sprawa, a u mnie etap, że właśnie jakoś tak dużo tych starych koleżanek na różnych dalekich wyjadach. Ale od czego są maile (tylko, że te moje zołzy, to tak raz na pół roku pisząwink
  • jol5.po 04.07.04, 11:47
    Najpierw po wyjeździe dzieci euforia mi przyszła - wszystko, zrobię, posprzatam, pracę moją (bo muszę skończyć) napiszę. A tu już tydzień i wszystko w lesie. Agnieszka nudzi się okropnie, na szczęście, kuzyn (3 lata) odwiedził ją wczoraj, bo nuda przeszłaby u niej w destrukcję. Ale też ona chyba odchorowywuje następną (ale już taką mkikro) infekcję, co dobremu nastrojowi nie sprzyja. Więc na szczęście mam czym wytłumaczyć to, że nic mi się nie chce. Wygląda na to, że przy ogromie zajęć (dzieci) jakoś leci, to potem przychodzi rozprężenie, gdy ich brak i nijak nie mogę zaskoczyć wink)
    No, ale dzieci już za tydzień wracają i znowu bedzie można cos zrobić wink)
    Ale to, że dodzwonilismy się w koncu do ośrodka, wcale mnie nie uspokoiło. Małuchy się trochę rozkleiły - Małgosia załamana, że jej spadł kolczyk - odmawia w ogóle ubrania go, a że uszy przykłute miesiąc temu, to pewnie trzeba będzie potem znowu kłuć, brrr. A Ola tak lakonicznie odpowiada na pytania, że nic własciwie nie można się z tego dowiedzieć, no i przy Jasiu to już mąż wyrwła mi słuchawkę, bo powiedział, że jakieś błędy psychologiczne popełniam i się ckliwie za bardzo robi - no i gadali o Czechach, które odpadły z Euro. I chyba tak trzeba, a nie tęsknimy itd., bo dzieciom miękną wtedy nogi (taka stara, a taka głupia jestem!!!!!) No i teraz mi smutno, czy im też jest smutno - ciężkie to życie rodzica (a jeszcze ta lodowata woda o której wiem od Ewy, rany, chyba przestanę myśleć, bo mi to dzisiaj nie sprzyja) Jola
  • akve 04.07.04, 23:09
    Masz rację Jolu:wszystko odbyło się super i jakos tak spokojnie.Ja zwylke b.się
    denerwuję:czy zdąże ze wszystkim,czy wszyscy dojadą,czy dzieci będa "grzeczne"w
    kosciele itp.
    I zawsze wszystko się udaje,ale moze być taki pierwszy raz kiedy...
    Dzis pogoda w Krakowie cudowna:słońce,ale nie było za gorąco.I jakos tak
    spokojnie się zbieraliśmy do kościoła.Ubrania pzrygotowałam w najdrobniejszych
    szczegółach w sobotę, buty też.Przygotowany był tez stół, z detalami( mówię Wam
    był piękny:serwetki kremowe w wachlarz,rózowe swiece i bukiety z kwiatów biało-
    różowe smileDzieci grzeczne,cała trójka( Jedruś na kolonii-wszyscy
    zgrzecznieli..?)W kosciele ,po chrzcie Zosia dała głos i wyszłyśmy dostojnie do
    zakrystii, tam sobie podjadła i znowu był spokój.
    Po powrocie do domu czekał na nas gorący obiadek, mniam mniam.
    Atmosfera przy stole niezwykle wesoła, a główna bohaterka- ŚPI.
    Po obiadku z deserem zarządziliśmy spacer i prawie wszyscy sie na niego wybrali.
    Nawet moja ukochana Babcia ,która ma 82 lata i jest cudowna.A wiecie jak
    wyglądała.Chcialabym tak wygladac w jej wieku( jeżeli dozyjewinkFryzura ,lekki
    makijaż, modny(sic!) kostiumik, no, po prostu dumna i szczęsliwa prababcia.
    I kiedy wrócilismy po spacerze,na którym trawiliśmy i rozmawialiśmy, zjedlismy
    małe co nieco i goście zaczęli się zbierać.Była 19-ta godzina.
    Kucharz sprawdził sie rewelacyjnie,ugotował smacznie, pięknie podał( małe
    kompozycje na talerzu )i postrzątał po sobie WSZYSTKO. Znajoma podawała do
    stołu.Nie musiałam biegać tam i z powrotem, pełny komfort.Takie imprezy mogę
    robić smilePierwszy raz nie padam na twarz smile
    A w przyszłym roku następna komunia...

    Ważne info:jola.wie odciąta od naszego wątkusadPozdrawia was serdecznie.Kopiuję
    jej posty ijak coś napisze to wkleję "w imieniu"joli.
    Pa,pa
  • ada16 05.07.04, 09:18
    Mało się odzywam, ale podczytuję na bieżąco.
    Moje dzieciaczki też w rozjazdach .
    Został mi się tylko Maluszek.
    Pozdrawiam
  • olioliwa 05.07.04, 20:39
    od tygodnia jak w ukropie wertuję anonse w poszukiwaniu domku na wakacje, pani
    z którą miałam telefonicznie dograną chatke w Borach w ostatniej chwili
    stwierdziła, ze nie dawała żadnego ogłoszenia i wogóle to nie jest tą którą
    jest, przedziwnie tragikomiczna sytauacja, nie wiem czy to ilosc dziatwy ją
    przeraziła, czy też inne względy
    teraz w szale objeżdżamy kaszubu pksem i mokniemy w strugach deszczu na
    przystankach, całe szczęście że z jednym Mieszkiem, bo gdyby wszyscy byli na
    posterunku to chyba by to sie skończyło jakąś katastrofą
    wracamy dzis do domku po całym dniu pracy i Jacek pyta Mieszka : cieszysz się
    że już wróciliśmy do Ciebie? Mieszko : tak, ale nie bardzo . Jacek :
    dlaczego ? Mieszko : bo ja nie lubie sie wogóle bardzo cieszyć...
    i tak w kółko macieju jakby to rzekła Ola
    Mieszak na wyspie sam na sam z nianią, chodzą na spacerki i zaliczają w
    kaloszkach kałuże.
    w Oliwie rozkwitły róże, kradnę wieczorne chwile i czaje się z aparatem ,
    najpiękniejsze te herbaciane, co ja bym dała za ogród, no nawet ogrodeczek,
    chosby skraweczek balkonu
    są plusy tego marnego lata, przyroda cały czas bujnie wiosenna nie wypalona
    słońcem
    pozdrowienia dla wszystkich mamusiek od Tatr do Bałtyku
  • akve 06.07.04, 01:20
    My tez szukamy!
    Jak tak dalej pójdzie to nigdzie nie pojedziemy sad
    Zosia za mąła na jakieś wojaże zagraniczne ,no chyba ze na Słowację ,bo od nas
    blisko.Darek (mążsmilezmęczony i należy mu się urlop, mnie i dzieciom chyba tezwink
    A tu nic na widoku...
    Juz sama nie wiem co robić...

    A wieczorem w ogrodzie pachnie maciejka ,cudowny zapach lata...
  • jol5.po 06.07.04, 12:46
    Ewa, co to za godzina, toż to nie wiadomo, czy to już ranek czy jeszcze wieczór. Ale fajnie, że chrzest tak wypalił, ja ogromnie się denerwuję przed tymi WI (wielkimi imprezami), bardziej to chyba tylko przy pakowaniu - i to wtedy gdy jedzie cała rodzina. A teraz jeszcze mam okres komunia, rocznica, komunia, rocznica i jeszcze jedna komunia - a to wszystyko przeplatane chrztami. Ale za to jakiej wprawy nabiorę i potem zorganizuję z rozpędu wesele. A prababci gratuluję!!!!!!!! U nas z tym szykowaniem tuż przed zawsze zawodzi, nikt sie nie kwapi, żeby rzeczy na ten przykład sobie przyszykować wsześniej (wiem, wiem, że to rala matki) i w efekcie problem potem ze skarpetkami, a bo spinek do własów brakuje, a w ogóle w co my się mamy ubrać.
    Ewa, co to stało się Joli.wie - czy jest szansa, że ją połaczy znowu z wątkiem???? Pozdrowienia dla niejsmile
    Ada jak fajnie, że się znowu odezwałaś, napisz coś o tej rehabilitacji, co to jeździcie (czy to prawda, ze masz 16 lat???)
    Ola, ale sytuacja z tą chatką, a miała być z bali. Własnie, zauważyłyście, że jak coś się za dobrze układa to musi w końcu jakiś element nie zadziałać, ale żeby tak na całego. Widać Mieszko ma do życia dobre podejście (i takie awarie nie będą mu kiedyś straszne), takie stonowane.Trzyma się blisko złotego srodka. Mądry z niego facet.
    No u nas też na razie zielono, mimo, że o tej porze przy upałach lubiła już taka żółte trawa straszyć wszędzie, a w tym roku nie.
    Ale mi akurat kawiatki w domu nie wychodzą, nie mam ręki, ani nie kocham tego. A taras ogromny, niestyt pusto na nim. Ale z tym zamiłowaniem, to trzeba się chyba urodzić.
    Ewa, a jakby tak namiot do ogrodu, bedziesz miała blisko do kuchni, żeby ugotować, no i do pralki, w ogóle nie będziesz musiała pakować rodzinki wink)
    Mysmy rok temu znaleźli przez internet fajny dom koło Gorzowa Wlk (teren z jeziorami, takie własciwie nie odkryte Mazury), dom może nie z bali, ale zabudowa stara (szelcowa, drewniana konstrukcja wypełniona gliną) i było tam chłodno w czasie upałów. Wygody wszelkie (pralka, kuchenka, grill), obok las, jezioro niedaleko, no i pusto, fajnie. tylko my bez samochodu, więc byliśmy odcięci od innych ciekawych jezior, których wokół nie brakuje. Ale żeśmy jednak odpoczęli (choć pierwszy tydzień, wszyscy się przestawiają, oczywiście kłótnie ogromne, znacie tą prawidłowość???)
    Babeczki: miłego dnia!!!!!! Jolasmile
  • jol5.po 06.07.04, 12:49
    oczywiście wszelkie odpoczywania we własnym domu to ciężka sprawa, szczególnie dla mamy licznej rodziny, dlatego z tym namiotem w ogródku to żart wink
  • akve 08.07.04, 18:51
    Ja uporałam się w końcu z pokojem Anki i od wczoraj tam zachodzę i rozglądam
    się, kontempluję ten pokój i nie mogę się nadziwić - jestem w innym świecie....
    Mama do mnie zajrzała i jak zobaczyła na środku podłogi tę kupę małych/bardzo
    małych przedmiot ów to automatycznie włączyła funkcję Kopciuszka - bezwiednie
    zaczęła sortować, no i zrobiło się zabawnie, bo nie wiedziała co do czego, ja
    pokazywałam jej różności, żeby zgadła co to może być (zdobyła zero punktów),
    musiałam jej pilnować, bo jak nic wywaliłaby kilka "bezcennych" rzeczy do
    śmieci, w końcu uśmiałyśmy się do łez przy tym sprzątaniu (babcia nie miała
    pojęcia..... kiedy już "na gotowo" pokazałam jej wieszak na drzwiach, na którym
    wisiało SIEDEM skakanek i zakazałam jej kupowania następnej, choćby była nie
    wiem jak piękna! była zszokowana). Jakoś poszło... Anka po wakacjach idzie do
    szkoły, pokój i tak trzeba będzie przeorganizować, dojdzie nowe umeblowanie i
    naprawdę trzeba się będzie rozstać z częścią zabawek.
  • akve 08.07.04, 18:55
    Nie, nie mamy kontaktu ze światem i to jeszcze potrwa, nie pisalam nic, bo...
    nie miałam czasu! Zresztą, wydawało mi się, że nic się takiego nie dzieje, a i
    na przemyślenia jakoś trudno się zdobyć.... Piszę "wydawało mi się", bo wczoraj
    nagle zmieniłam zdanie i to w niemiłych okolicznościach. (oj, będę pisała tego
    maila na raty, Madzia woła, ciekawe: dopóki myłam naczynia i wstawiałam firanki
    do prania - spała, a teraz wyczuła, że znalazłam "chwilę dla siebie" smile))) No
    więc: opuszczona przez wszystkich (chlip), przybita monotonią dnia powszedniego
    (chlip) powlokłam się w środe na spacer do lasu na polanke (wziąwszy kocyk i
    dwie książki, na wypadek, gdyby Niunia zechciała spać), takoż i zasnęła po
    drodze, więc ja hyc! na kocyk, długo moje szczęscie nie trwało, cycek pomógł
    tylko trochę, więc musiałam ruszyć dalej. Zaczęłam obserwować pewną ścieżkę,
    która wessała jakiegoś pana oraz dwie młode dziewczyny, a wypluła dwie panie na
    rowerkach, stworzyła złudę bezpieczenstwa i zaintrygowała, dokąd też prowadzi?
    czy może to jest TA ścieżka co podejrzewałam? Wkroczyłam na nią z wózkiem i w
    trzy minuty znalazłam się w innej dzielnicy Katowic, na tyłach Akademii
    Medycznej, bardzo się ucieszyłam, fantastyczny skrót! Zawróciłam, z bocznej
    ścieżki zjechał jakiś tata z doma synami na rowerach, przepuściłam, ale widze
    dalszych rowerzystów i też chciałam ich przepuścić. Pierwszy z koszyczkiem z
    przodu, w koszyczku jakieś szmaty, plastikowa butelka, facet młody, ubrany w
    jakies potargane, dosyc brudne ubranie (pomyslałam ze wraca z roboty i się nie
    przebrał) minął mnie, obrzucił dziwnym spojrzeniem z góry na dół, za nim
    następny, ubrany analogicznie, ale starszy, mijając spojrzał na mnie, zajrzał
    do wózka, obdarzył mnie obleśnym szczerbatym uśmiechem i kiedy mijał mnie
    trzeci "z tej samej grupy" zapaliło się w mojej głowie czerwone światło.
    Obejrzałam się, za mną było nastepnych trzech a ten pierwszy zatrzymał się 20
    metrów przede mną, odstawił rower i czekał na resztę. Alarm w mojej głowie wył
    już na całego, byłam dośc blisko brzegu lasu, zawróciłam i puściłam się pędem z
    wózkiem pełnym dziecka. BYŁAM PRZERAZONA, to był instynktowny lęk
    egzystencjalny, wypadłam z lasu rozdygotana, akurat jechało jakieś auto
    dostawcze, skręciło w bramę, faceci w nim siedzący wyraźnie poruszeni moim
    wzburzeniem, trochę odetchnęłam, ze w razie czego jest do kogo uciekać (?), ale
    postanowiłam przedrzeć się do głównej ulicy, mijałam kolejne budynki z bramami
    ale bez okien, ogrodzone, dwa nawet z oknami, ale zamknięte, NIGDZIE ŻYWEJ
    DUSZY, nawet samochodu świadczącego o ludzkiej obecności. Jak w koszmarnym
    śnie. Narzekałam na brak przemyśleń? W tych okolicznosciach pojawiły sie
    błyskawicznie i w nadmiarze, a ja do końca dnia nie mogłam otrzasnac sie z
    przerazajacych wizji podsuwanych przez wyobraźnie a także z uczucia ze byłam o
    włos od tego aby dowiedziec sie, jak mozna "zginąć" w tak zwany "biały dzień"
    i "wśród ludzi".
    Oto jakie rozrywki funduje sobie "samotna matka"! Może niech ta rodzina lepiej
    już wraca? Do zadnego lasu wiecej sama nie wejde a i w towarzystwie bede sie
    długo zastanawiać...
    We wtorek zaś pojechałysmy z wizytą do jednej znajomej starszej pani
    niebagatelne 40 km, z perspektywą wiecej niz solidnej wyzerki, bo pani ta
    pojmuje miłosc przez duże "K" ("K" jak kuchnia). Zamierzałam nawet pościć na te
    okolicznosc, ale o 11.30 skapitulowałam i zjadłam śniadanie, niemniej jednak
    obiecałam sobie być dzielną i zjeść wszystko co poda, bo każda odmowa to cios w
    jej serce! No i spedziłysmy tam czas bardzo przyjemnie, Madzia zrobiła furore,
    wróciłyśmy na wieczorynkę zaopatrzone w krupnik, pieczonego kurczaka, ryż z
    warzywami, pieczony schab i blache najpyszniejszej szarlotki na świecie (ach,
    zapomiałabym o paczce pampersów i pudełku czekoladek!), Panie, czym zasłużyłam
    na tyle łaski? smile))
    Pozdrawiam wszystkie wypoczywająco-zapracowane mamy wielu dzieci, musze znów
    podjąc zmagania z szarlotką, jaki to przyjemny wysiłek! (że też mi do głowy nie
    przyszło, zeby zaprosić jakichś gości? może któraś z Was ma ochote na kawałek?
    zapraszam! smile)))
    pa
    jola
  • jol5.po 09.07.04, 23:05
    Już myślałam, że będe musiała sobie sama odpisać, ale na szczęście mogę Jolismile), chociaż ona nawet tego nie zobaczy sad( Pozdrowienia dla niej. Wracaj Jola jak najszybcij, bo bez Ciebie marnie będzie z watkiem. Historia z lasem nieciekawa, ale przynajmniej wiem, że Jola w Katowicach mieszka.
    Moje dzieci wracają lada dzień, ale specjalnie to przygotowana na to nie jestem. Psychicznie też, bo infekcja jakaś siedzi we mnie - i głowa i wogóle boli. Ale tak czasami jest, że jak nagle zelży w obowiązkach to od razu chwyta choroba sad
    A z weselszych rzeczy widziałam Shreka 2 i baaaardzo mi się podobał, bardziej niż cz. 1. nawet (bo ta nie do końca). Jola
  • olioliwa 10.07.04, 01:33
    miałam 13 lat temu historiew lesie , ktora też mnie z niego wygnała
    przynajmniej w zakresie samotnych wypraw
    Kubuś miał wtedy kilka miesięcy, a że był pierworodnym to i rodzeństwo nie
    mogło mi towarzyszyć jeszcze...
    ...będąc nastolatką mieszkając w sąsiedztwie lasu często (codziennie) tam mnie
    ciągnęło na spacery z moim wilczurem Dingo
    często sama, nie czułam sie tam samotnie, bez lęku i wiedzy mojej mamy o tych
    wyprawach
    zostało mi to na długo i pewnego dnia ...
    ...wracając więc do spaceru z Kubą, wypuściłam sie na zaciszna polankę otoczona
    lasem i korzystając z tego , że mały zasnął ja też ucięłam sobie drzemkę w
    pełnym słońcu
    obudziło mnie kwilenie i w tym momencie spojrzałam w kierunku lasu a tam ...
    facet nago i fontanna na mój widok
    przerażona zwiałam w popłochu, on też zmył się w krzakach
    widać na to tylko czekał
    przerażenie i obrzydzenie przez kilka miesięcy nie dało sie zapomnieć
    nie chodzę od tej pory w zaciszne ustronne miejsca bez żywej duszy
    A teraz skrót piątkowego wieczoru, który jest kolejnym z tych "cichych" w
    naszym związku
    po pracy jak co piątek masaż a tuż po nim zaliczyłam dwa seanse w kinie
    na shreka nie poszłam , zaliczylam "Amnezję" i "Morderstwo doskonałe" ;w obydwu
    lała się krew i to o dziwo wpłynęło na mnie relaxująco
    złośc wypłynęła ze mnie i mam pozytywne przeczucia co do tego weekendu
    całkiem przypadkiem (choć nie wierzę w przypadki) trafił dziś do naszego domu
    przyjaciel z dalekiego Beskidu niskiego z łemkowskiej wioski Nowica i zapowiada
    się muzykalna noc
    pozdrawiam z Gdańska,
    deszcze płynęły pół dnia i teraz tu cudne powietrze
    a Mieszko śpi pysznie ( zasłyszane)


  • jol5.po 10.07.04, 16:51
    najpierw kopiujuję post joli.wie (potem kopiuję post Oli i przesyłam do Joli, a co, niech wie, że niebezpiecznie nie tylko w Katowicach...)
    To już Jola:
    Ewka krakowska leci na jakies wakacje, to uderzam do Ciebie z pocztą, może dotrze...smile))
    Przesłała mo jednak Twojego posta, jestem jej bardzo wdzięczna za to "pośrednictwo". Jest szansa od poniedziałku na reperację usterki, ale kiedy znowu będę mogła być w zasięgu, tego na pewno nie wiem. W każdym razie bardzo mi brakuje forum. Czemu beze mnie ma być marnie z wątkiem? Czyzby wszyscy wyjechali? smile) Z tym, że mieszkam w Katowicach ujawniałam sie tak często, że nawet nie wiedziałam, ze tego nie wiesz, nawet bałam się, że za często, że jak coś chlapnę, to mnie znajdą wink), jesteśmy równomiernie "rozłożone": ty, ja i ewka opanowałysmy strategiczne miasta południa, z tym że jeśli chodzi o pogodę, to wrocław jest wyraźnie forowany przez "górę"! smile
    Z tymi chorobami to faktycznie tak jest: jak jesteśmy w pełnej mobilizacji, to nie mamy czasu chorować, już zresztą dowiedziono tej zalezności: osoby bardzo zaangażowane w pracę chorują w weekendy i na urlopie, wtedy, kiedy na chwilę wrzucają na luz.
    Myśmy wczoraj zaliczyły kolejną wyprawę, 40 km tym razem "w dół" polski (ostatnio było 40 km "w lewo") do znajomych cioć, było jednak bardzo gorąco i Madzia strasznie się spociła w samochodzie, ze az w brodę sobie plułam, żeśmy w ogóle pojechały. Wszystko się jednak dobrze skończyło, wyjąwszy fakt, że ja takie akcje "odchorowuję", to znaczy dzisiaj po wstaniu z łóżka czułam się jakby mnie ktos kijem obił! Ale trening czyni mistrza.
    Z rzeczy wesołych: ja wprawdzie shreka2 nie widziałam, ale dostałam od mojej mamy "Zielona książeczkę obrzydliwości shreka" czy coś takiego, są tam, jak tytuł wskazuje, różności obrzydliwe, ale dosyć wesołe; mama kupiła tę książeczkę dla Marka (mojego syna) i wysłała mu ja z listem na obóz, ale zal się jej zrobiło i kupiła dla nas drugą, żebysmy tez się pośmiały. Marka zaś czekają odwiedziny tejże babci i to już dzisiaj, ambitna kobita, pojechała w sprawach służbowych do warszawy i stwierdziła, ze ma stamtąd, hm, "niedaleko" do Orzysza, a ponieważ to ona sieje panikę, co się tam na tym obozie dzieje i czemu nie można się dodzwonić i w ogóle, postanowiła naocznie sprawdzić, czy wnuka dobrze traktują. Mam nadzieję, że nie zrobi mu "obciachu", ufam w jej umiejętności pedagogiczne (wszak to stary nauczycielski wyga na emeryturze), zakupiła z tego co wiem dwie blachy ciasta borówkowego dla wszystkich, jakoś się wkupi smile). W każdym razie ma go zawlec w miejsce, gdzie jest zasięg, wykręcić numer do mnie i kazać mu zdac szczegółową relację smile)) - to mi obiecała. Jakaś sąsiadka z osiedla opowiadała (czuję się jak skonczona kura domowa, wychodze na zakupy i po raz pierwszy w życiu "gadam z babami" i to w różnym wieku (łapią się na wózek), zawieram znajomości (mieszkam tu od dwóch lat)), więc opowiadała, jak to syna po miesięcznym obozie harcerskim nie poznała! Brudny, zarośnięty, wyrośnięty, no nie do poznania, mąż go odbierał (ponoć też go na dworcu nie poznał), najpierw wymoczył w wannie, potem zaprowadzil do fryzjera a dopiero potem zawiózł do mamy, która przebywała na wczasach i ona miała po tych wszystkich zabiegach problem z akceptacją tego co widzi! Babcia porobi zdjęcia, to się może jakoś przygotuję, to półmetek obozu smile))
    Muszę zająć się córeczką, która skarży się na mnie grzechotce i tradycyjnie dostała aż czkawki, chyba z tego niezadowolenia....
    pa pozdrawiam
    jola
  • jol5.po 10.07.04, 17:14
    Ewa (z Kalisza) przepraszam, że nie jestem już tak dostępna na gg, ale jak mąż w domu, to wszystko się przeorganizowywuje, a że on zalicza urlop w ratach - to wszystko na głowie (juz mnie posądził o uzależnienie komputerowe), Ola Ty chyba też coś takiego masz?? Odwrócę tylko głowę, nie wysłucham jakiejś relacji o transprterach opancerzonych - a już uzależniona (nawet nie wiem, czy stawiać znaczekwink, bo może to wcale nie jest śmieszne) (Oczywiście trochę przesadziłem, ale tylko trochęwink), aż tak bardzo nie krzyczy, a ja wcale taka biedna nie jestemwink
    U nas we Wrocławiu, lubił grasować pan w Parku Szczytnickim - pięknym, poniemieckim, ogromnym, a co najważniejsze z budynkiem Studium Pielęgniarskiego na skraju. I co ciekawe jak sie pokazał to zaraz uciekał. Ostatnio nie wiem nic o nim, bo koleżanki i znajome już nie chodzą tamtędy - pan teraz pewnie pokazuje się pokoleniu młodszemu. Brrrrr, obleśne.
    A ja jak miała 19 lat, to przeszłam cały Beskid Niski. Serio. To jedyne góry, które tak dokładnie przeszłam. Fajne są, spokojne, szczyty co prawda w lasach toną, ale i tak satysfakcja jest, mimo, ze widoków takich rozległych brak. No i trafiliśmy na Watrę łemkowską. A turystów wtedy było jak na lekarstwo, bo wszyscy wtedy gnali w Bieszczady. A Beskidach tak spokojnie było. To były fajne wakacje. Rany, ale to już ...naście lat temu, jak ten czas leci!!!!!
  • akve 10.07.04, 22:44
    Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie smile
    Nie pojechalismy jeszcze...
    Wyjazd ma byc na ok 10 dni w góry ,do domku letniskowego bez specjalnych wygód.
    Najpierw nie mogliśmy sie zebrać z pakowaniem, potem 2 razy jeździłam na zakupy.
    I przede wszystkim cały czas intensywnie szukaliśmy Wymarzonego Miejsca Na
    Wakacje(w skrócie WMNW smileJak juz cos okazywało super to oczywiście dawno
    zarezerwowane.Jeden gość entuzjastycznie powiedział :tak, tak mamy wolne od 2
    stycznia 2005!Rewelacja...
    W końcu znaleźliśmy WMNW i zaczęlismy pertraktacje z właścicielami i
    znajomymi ,którzy chcieli tez jechać.I jak wszystko dopięlismy to była godzina
    po 20-tej.Troszke późno, biorąc pod uwagę fakt,że jeszcze nie bylismy
    spakowani.
    Mamy jechac jutro,a u nas zaczęło padać ;-( I to intensywnie.Ile razy wybieramy
    sie do tego domku to ostatnimi czasy pada.Uwzięło się czy co?
    A ze Wrocław uprzywilejowany pod wzgldem pogody i klimatu to się zgadza.Zawsze
    tam najcieplej.
    Na dodatek będe tam sama( bez męża sad za to z moimi nie przyzwyczajonymi do
    czwórki dzieci, rodzicami.Moz ebyc ciężko na tych wakacjachwink
    Olu, a czy Wy tez cos znaleźliscie?
    Może niedaleko nas,bo jedziemy na ...Kaszuby!
    Pa
  • ewa057 11.07.04, 17:09
    Oj Jolu jak mi Ciebie brakuje na GG .Nie da sie uspic meza na czas pogaduszek??
    Hahaha .Wiem nie da sie ,tak samo jest z moim.On za to siedzi przed komputerem
    szukajac pianin i fortepianow i jakis tam dodatkow do nich.
    Moj synek juz przyjechal z kolonii,jak ten czas leci juz 2 tygodnie
    minely.Jakis taki dorosly sie zrobil ,glos mu sie zmienil,dziewczyne ma.No no
    dzieci nam sie starzeja. Powiedzial ze za niczym tak nie tesknil jak za swoim
    braciszkiem najmlodszym.Byl zzmartwiony ze nie chial sie smiac do niego i ze
    lazami w oczach stwierdzil ze on go niepoznaje.Ale po godzinie maluszkowi
    zaswitalo ze to jego brat i obdarowywal go usmiechami.
    Tereaz wyjedza starszy Hubert,a my dopiero w sierpniu z cala rodzinka. Tylko
    uwiniemy sie z przeprowadzka.
    Jolu bardzo Ci dziekuje za przesylke.Jest sliczny i taki kolorowy.Marcinkowi
    podpasowalo lusterko.W najblizszym czasie ty spodziewaj sie przesylki.Ale nie
    da sie przeslac to oczym mowilas.Ani toru plywackiego ani kawalek fortepianu no
    ale chyba da sie przeslac slodkosci i nie tylko.
    Pozdrawiam Was kobitki i caluski dla dziwciaszkow. Pa
  • olioliwa 12.07.04, 01:16
    koniec weekendu, jutro a w zasadzie dziś do pracy ale niedziela upłynęła nam w
    Chałupach sympatycznie
    chmury straszyly od początku, ale ściany deszczu przesuwały sie naokoło
    w końcu przedarło się słońce i zrobiłam skok na fale, brrr mroźny ten Bałtyk
    tego lata, popływałam chwilę i udalo mi sie schwycić jeszcze skraweczek
    słoneczka po czym nadeszła wielka czarna chmura i wskoczyliśmy do namiotu aby
    się delektować tą deszczową scenerią
    jak minęło spacerkiem do najlepszej wędzarni na półwyspie
    zarzuciliśmy dwie smakowite rybki : belonę z zielonymi ośćmi i karmazyna
    oczywiście w karmazynowym kolorze
    to ostatni weekendzik z jedynakiem który za czwórkę dziś nadrabiał zdrowo
    nasz przyjaciel Mirek z Nowicy( na codzień obcuje z trójką w swojej chacie a i
    z sąsiedztwa kilkoro dzieciaczków się przewija) nie dowierzał ile energii przez
    cały dzień ma ta mała iskierka, padł dopiero o 23 w swoim łóżeczku
    grypsiarz z niego nie do zdarcia, no i jako jedyny na plaży podtrzymał honor i
    tradycję naturystyczną
    nasze poszukiwania wakacyjne są już na najlepszej drodze do celu
    nam wstępnie zabukowaną metę pod Koszalinem w gospodarstwie agroturystycznym
    dla zainteresowanych ciekawa stronka gospodarzy www.podlasem.agrowakacje.pl
    jestem pod wrażeniem oryginalnej propozycji dla rodzin dzietnych i przy okazji
    niezależnego obozu dla nastolatków 2 w 1
    jeszcze tylko konsultacja na wyższym szczeblu z Kubą, on ma oczywiście
    najwięcej do powiedzenia, rozumiecie to doświadczenie 13 na karku ;nie ma to
    jak powierzyć swe wakacje i odpowiedzialność za zadowolenie reszty rodzinki,
    akve oczywiście jestem ciekawa wrażeń z domku na Kaszubach??? napisz jak
    wrócicie, może skorzystamy za rok, teraz po wielu próbach odpuściłam dalsze
    poszukiwania domku
    Beskid Niski- mam piękne fotki z kilku wypraw do Nowicy, gdzie bywamy czasem u
    przyjaciół, w wolnej chwili mogę wysłać Tobie Jolu , pozdrawiam nocnych marków
    i nie tylko ranne ptaszki podzielą jutro mój los , pa
  • jol5.po 12.07.04, 10:08
    Najpierw od Joli:
    Ja jestem uzależniona nie tyle od internetu, co od forum i w ogóle tzw. prywatnych kontaktów. Wypracowałam sobie to w ciąży, kiedy musiałam się bardzo ostrożnie ze sobą obchodzić, polegiwać i generalnie spędziłam ten czas od 5-go miesiąca prawie nie wychodząc z domu, no to zajęłam się ciążą "zawodowo" i siedziałam na forum ile wlezie. Mąż robił mi straszne wyrzuty i zazdrosny był, i jest, jak jasny gwint, ale cóż, potrzebowałam bardzo dużo wsparcia i kontaktu ze "współcierpiącymi", a on akurat nie mógł mi tego zapewnić, nie miał nawet czasu, żeby wysłuchać moich żalów i obaw, a co dopiero mówić o wspieraniu. Teraz mam rzecz jasna o wiele mniej czasu niż w ciązy, więc po prostu liczba wątków się silnie zawężyła, a do tego ta przymusowa przerwa... Ale przez tą przerwę (mając tylko czynnego maila) udało mi się ożywić parę obumierających znajomości i reanimować kontakty z rodziną i z tego się bardzo cieszę!
    Babcia wraca (za jakieś dwie godziny będzie w katowicach) od wnuka z obozu!!!! Ma wypstrykany 24-klatkowy film więc za następne dwie godziny ja naocznie przekonam się jak to tam wygląda. Wyobraź sobie ze cały nasz misterny plan z listem padł, bo list..... nie doszedł! Nie wiadomo jakim cudem nie doszedł (może wrócił do nadawcy, szkoda tej książeczki ze shrekiem), bo pocztę odbierają, ale ist nie doszedł. Mało wiem, bo z rozmowy telefonicznej z synem wśród rwącego się połączenia zrozumiałam tylko "mama!" i "kocham cię", czyli najważniejsze wiem! smile)) Wiem też, że mutacja głosu u Marka jest dosyć zaawansowana, tenor przechodzi w baryton....smile)), az mi głupio mieć takie duże dziecko (ja jeszcze taka młoda!), babcia też go nie poznała, miał akurat wartę, otwierał bramę i dopiero jak podszedł do samochodu to zrobiła duże oczy! Babcia twierdzi w każdym razie że jest bardzo zaangażowany w życie obozu (!?), zdyscyplinowany (!?), nikomu nie podpada (!?) i w ogóle jest ok, tylko jakiś taki mało szczęśliwy i tak po prawdzie, to tam jest z organizacją coś nie tak, ona by to inaczej... i tak dalej i tak dalej....no coż, perfekcjonistka się znalazła!
    Nie moge sobie wyobrazić, że Anka z tatą już dzisiaj wracają i od jutra będzie się tu toczyć zupełnie normalne życie. Strasznie zdziczałam w tej samotni. Zaszalałam wczoraj w kuchni, gar pysznego rosołu juz czeka, pieczeń z indyka i gulasz z polędwiczek z pieczarkami, kurczaczki z rosołu i wołowina w sosie cebulowym, nie umiałam tego upchnąć w lodówce. Jutro będę decydować, co wyląduje w zamrażalniku smile)) Gotowy obiadek zawsze się może przydać. Przede wszystkim cieszę się, że dzisiaj nie będę stała przy garach. Od jakiegoś czasu pakuję do zamrażalnika różności, dwa tygodnie temu jadłam pyszną wiosenną zupkę jarzynową, którą robiłam jeszcze w ciązy....
  • jol5.po 12.07.04, 10:27
    Ola, jak Cię znam, to Ty pewnie piękne zdjęcia z tego deszczu masz!!!!!!!
    Ja już czekam na te z Beskidu Niskiego.
    Zdradzę wam dziewczyny, co dostał Marcinek Ewy - to kocyk, z taki ponaszywanymi różnościami, a Ewa szukała takiej maty w sklepach. A że miałam dwa, to przesłałam, a tu tyle dzieciaczków na wątku sad, a mi się kocyki skończyły sad(
    Ewy trzymajcie się - jedna buduje dom, a druga wyjazd na Kaszuby - rany, to tak daleko z Krakowa!!
    Nie martwcie się dziewczyny, sprawiedliwość na świecie jest i we Wrocławiu też pada. Dzieci wróciły o 5 rano i teraz od kilku godzin rozprzestrzenia się na dom strefa bałaganu - Małgosia witała się z lalkami. Jechali całą noc, ale spać poszło tylko to najstarsze, to które i tak robi najmniej bałaganu. Jaś i Małgosia utrzymują, że w ogóle nie spali, a energia je rozpiera.
    Jola przysłała mi zdjecie - i wychodzi na to, że Wy dziewczyny jesteście wszystkie po prostu śliczne (widziałam, i niech ktos spróbuje powiedzieć, że nie), Ewa (Kraków, a i Kalisz też), chłopcy - rewelacja!!!
    Jak patrzę na ten bałagan, to od razu mi wszystkie infekcje przechodzą, energia wraca, widocznie tego mi trzeba było wink)
    Jolasmile
  • ewa057 13.07.04, 07:32
    Witajcie!! Oj Jolu Ty to jestes komplemenciara. Przeciez my wszystkie jestesmy
    sliczne i nasze dzieci a mezczyzni to ta brzydsza polowa.(Zartuje)Jedne dzieci
    wyjezdzaja drugie juz przyjezdzaja >czas leci zbyt szybko.Oj Ewo Kaszuby piekne
    miejsce.Cisza spokoj,zielono pachnaco.Oby tylko nie padalo bo chyba na
    sloneczko nie ma co liczyc.Ale zycze ci i sloneczka bardzo goracego.
    Dziewczyny nic mi sie nie chce ,opadlam z sil ( JOlu ale jest ok ).Nic z tych
    rzeczy trzymam sie i nie dam i to dzieki Tobie. Ale juz koniec z przeprowadzka
    teraz ostatnie szlify i jestem za swoim .Jak pomysle ze rok temu zaczynalam i
    tak strasznie sie balam tej budowy ale dzisiaj moge powiedziec ze to ja
    wszystko sama zalatwialam od A do Z.A najgorsza to ta biurokracja.Ale teraz
    moge sluzyc rada i pomoca bo wiem co i jak i gdzie najtaniej. Parapetowka
    niedlugo.
    Jolu nie daj sie infekcja ,rekawki zawijamy i do pracy a potem zasluzony
    odpoczynek.Dzieciaszki w domu to jest tak fajnie ,gwarno i wszeedzie
    wszystkiego pelno.
    Pozdrawiam kobitki i pedze na kawe.Zapraszam rowniez.Pa i zycze milego dnia
  • jol5.po 13.07.04, 20:07
    Madzia słodko śpi (niech się wyśpi dziecina! smile)), żeby matka zdążyła napisać, co tam chce)..... kurka, nie uwierzycie: rusza się sad(, nie! smile śpi dalej! uff.... , nie, no to jest nie do uwierzenia! taki czuły radar!, Ania z nowym zacięciem bawi się w swoim wysprzątanym pokoiku, aż drżę (powinnam się już przyzwyczaić do specyfiki "syzyfowej pracy", a ciągle po tych kilkunastu latach mam z tym problem!), pogoda jest... no, nie mam słów: w tej chwili świeci słońce, ale nad dachami czają się ołowiano-granatowe chmury (wczoraj sąsiadkę złapał grad w centrum miasta!), więc z zajęć na świeżym powietrzu pozostaną nam być może próby wychodzenia na spacer, czyli znoszenie wózka po schodach przy otwartych drzwiach do klatki schodowej smile)), ale nudzić się na pewno nie będę, wiecie.... smile))
    Czekam z utęsknieniem na sierpień, ponoc ma być ładny, wtedy pojadę z nimi (rodziną) tam, gdzie teraz nie chciałam jechać (nic nie mówię, ale, kurcze, wrócili opaleni! no przecież nie od wiatru i deszczu!), wrócili i wiecie co? Madzia boi się taty! Dostaje takiego ryku w jego objęciach, no pełna syrena! a ja tak czekałam na wyrękę przy niemowlęciu! czas to uleczy, wiem.
    Ewa-akve zdaje sie już wreszcie wyjechała? (choć dla mnie rozszyfrowanie terminu wyjazdu było za trudne smile))
    Ewa057 też się boję, że mi Mała brata starszego nie pozna. Właściwie spodziewam się tego, tylko się boję, że jemu będzie przykro.... Niestety Anią tez Mała nie była zachwycona, a Ania jest z tych, co to się przejmują, chodzi jakas taka speszona, babcię tez już opieprzyłam, bo ta jak wpada do nas, to natychmiast uderza w głośną adorację Madzi, a na co to półtoramiesięcznemu niemowlęciu na okrągło słyszeć, jakie piękne!, jakie cudowne!, jakie wspaniałe!, czy ono coś z tego rozumie? A siostrzyczka słyszy i jej trochę przykro. No to się babcia wzięła w garść. Ale babcia ma taki "fabryczny feler", ze w obliczu niemowląt, z przeproszeniem, głupieje.
    Ola, zazdroszczę ci tej kapieli w mroźnym Bałtyku jak nie wiem co! Kocham morze, nasze morze! I żadna temperatura wody mnie nie odstrasza od kąpieli i żadna pogoda od Bałtyku. Niemniej jednak w tym roku nie pojadę sad((
    (zaczęłam pisać o świcie smile, czyli o 8.30, teraz jest 18.30, dzień spełzł na niczym, pogoda barowa, cos nie mam poweru dzisiaj! liczę, że się to zmieni, bo sama ze soba nie umiem wytrzymać)
    pozdrawiam was serdecznie
    jola
  • jol5.po 14.07.04, 01:39
    tak właśnie słyszałam, że ci co wybudowali dom, to dopiero wiedzą co i jak i ten nastepny budowaliby ekspresowo i perfekcyjnie. Ewa, ten koniec, to koniec, wykonałaś ciężką pracę. Ale chyba sam koniec jest najbardziej męczący, pomyśl sobie więc: potem to bedzie tylko leniuchowanie w nowym domu (oprócz oczywiście pracy przy 3 dzieciach - w tym 1 niemowlaczku, prania, gotowania, prasowania, sprzątania) kobiety jednak to mocne istoty smile
    Właśnie pogoda tego roku niesamowita i niestety słyszałam, że nawet sierpień ma być podobny. Cóż, pozostanie tylko wspierać się przez internet.
    Czas skurczył się wraz z powrotem dzieci niesamowicie. To nawet cięższa sytuacja niż w czasie roku szkolnego, bo wszyscy są rano, są w południe, wieczorem też są. Przy komputerz niestety wyglądam im podejrzanie i muszę tak po nocy, jak ten spiskowiec pisać, a wtedy takie ciężkie myśli, że trudno czymś lekkim się popisać. Ale infekcje przeszły mi całkowicie - tylko, jak widzę, że całe sprzatanie takie syzyfowe i znowu jutro od nowa wszystko to natrój mam jak Jola.wie (a chciałam coś pocieszającego wymyśleć, to chyba musi jednak poczekać do jutrasad)
    Dobranoc więc dziewczyny Jola
  • barbamama 14.07.04, 10:23
    Witajcie! Jak mówiłam z moimi starszymi wytrwam góra tydzień i wole siedziec u
    siebie, dziewczynki zaliczyły dwutygodniowa zmianę klimatu, sa zdrowe i to sie
    liczy. Same chciały juz wracać (hmmm ja chetnie zostawiłabym je jeszcze na
    tydzien to dopiero byłby dla mnie odpoczynek)jednak u babcu jak nie ma pogody
    to nudy na budy sad
    Oczywiscie korzystam z netu z doskoku, bo dziatwa za bardzo nie daje, najlepiej
    mam rano bo dzieciaki zaliczaja bajki, Maciej jeszcze nie znudzony zabawkami
    więc dzien witam z kawą i klawiaturą.......wieczorem Olo siada, radar
    oczywiscie dotarł do mnie i szarpie za spódnicę, ma manię wyłaczania komputera
    na żywca , więc jedna noge daję do podtrzymania drugą zasłaniam kompa smile)))
    Dziewczyny co to za historie z tymi laskami, rany, ja jestem takie strachajło
    ze boje się w ogóle lasu, powaznie!!!!!, cisza , przestrzeń poprostu mnie
    przeraża i na kazde skrzypienie drzewa, trzaśniecie gałazki ja podskakuje, nie
    mam w ogóle orientacji w przestrzeni ehh. Do tego jakbym spotkała kogos
    jednoznacznego na swojej drodze, az ciarki po plecach brrrrr. Czekajac na
    mieszkanie modliłam sie w duchu aby nie było w kamienicy bo ja bałam sie do
    bramy wejść, no i mam w ..... kamienicy i juz sie przyzwyczaiłam. ale o strachu
    moglaby pisac długo, ze wszystkiego potrafię zrobic coś czego nalezy się
    bac smile))))))) taki ze mnie tchórz (kurde Maciej jeczy wrr)
    Diewczyny pogoda bedzie ja tam chce wierzyć ze sierpień bedzie cudny baaa nawet
    koncówka lipca, Olo ma urlop od 1- może gdzies się wybierzemy choc na tydzień,
    ja to nad morze chcialabym - o kazdej porze dnia i nocy ale nie wiem czy
    kasiory wystarczy (auto od maja spłacamy buuu cos za cos, hihihih jest czym ale
    nie ma za co wink )
    Ewa dobrze rozumiem ze Maciek się zakochał ??? Wow cudnie!!! z ogromnym
    sentymentem wspominam wszystkie moje miłości z kolonii i obozów,pamietam imie
    mojej pierwszej kolonijnej miłości: Radek i był z ..... Kalisza, rzecz działa
    się w Jeleniej Górze na kolonii latem 1980, miałam 8 lat i to był pierwszy
    chłopak z którym tańczyłam wolne na dyskotece, spoko ok pażdziernika
    mija smile)))
    Rany bajka się konczy wiec musze leciec sniadaie robic, do tego jak się spieszę
    to co drugie słowo błedy i litrówki buu, dziewczyny fajnie znowu byc z Wami,
    głowy do góry. Ja postanowiłam ze kazdy dzień zaczynam z usmiechem bo inaczej
    wysiadłabym przy dzieciach. A jak buziak zbyt sztywny to zmuszam się do
    szybkiego prysznica i jest ok, jak tonie pomaga to kawulec i klawiatura prze 30
    minut- kto ma jeszcze jakie pomysły na dobre samopoczucie z samego rana ????
    buziaczki lece śiadanie robic bo po 10 papa
    --
    Pozdrawiam, Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • olioliwa 15.07.04, 01:32
    wpadłam do domu po północy (wyszłam o 8 rano) ale spektakl na rozpoczęcie Fety
    ( festiwalu teatrów ulicznych) był tego wart
    pełna kronika foto bedzie do wgladu po zakończeniu, czyli w przyszłym tygodniu
    dzieciaki wracały dziś po 3 tygodniach wakacji ale późnym wieczorem, więc
    puściliśmy sie jeszcze na Starówkę z Mieszkiem, ale mały jak to bywa w różnych
    nietypowych sytuacjach zaczał wyć z bólu nóżek, więc Jacek go na barana i do
    domu, mnie zostawili spragnioną scenerii do kolejnego reportażu, chwała im za to
    w międzyczasie rozładowała mi sie komóra więc przerażony Jacuś chciał już na
    policję dzwonić, ale udało mi się w porę wrócić nocnym busem
    teraz czuwam,Mieszkowi odezwały sie nóżki jakieś pół godzinki temu a nasza
    sypialnia jest na drugim końcu L(naszego mieszkanka)więc muszę sie upewnić że
    jest ok - to taka ściema dla Jacka, nie wybaczyłby mi inaczej tego netowania po
    nocy
    rozdaję róże lipcowe w scenerii oliwskiej ( w postaci elektronicznej dla
    zainteresowanych)- to moja ostatnia pasja, która niestety więdnie i opada w
    postaci kolorowych płatków na kocich łbach wszechobecnych tu i teraz
    wczoraj nasza niania ogłosiła mi wspaniałą nowinę - jest w 4 m-cu ciąży i ...
    mówi, ze chce byc z nami jak długo się da...
    ...ale czy my możemy siena to zgodzić?
    co innego jak matka nawet z czwórka dzieci ma na głowie dom i całą reszte i
    rośnie jej brzuszek, ale jak ja mogę wymagać wypełniania obowiązków od
    brzemiennej kobiety??????!!!!!!!!!!!!!!
    ratujcie, wszelkie rady, uwagi przyjmę, bo jestem ostro zakręcona
    pa, dobranoc Ola
  • jol5.po 15.07.04, 23:46
    Nie wiem już sama co mysleć o tych wakacyjnych wyjazdach dzieci. Najpierw znika z domu połowa ludzi, cisza w uszach dzwoni, aż ciężko się skupić. System nerwowy wysiada, aż wywołuje to w niektórych wypadkach chorobę (chyba zaliczyłam taki przypadek). Uff na szczęście nie wyjechały wszystkie - a 3- latek z ekipy, która pozostała, tak sie nudził, że nie mogłam się z kolei nudzić ja, ale zrobić coś sensownego tym bardziej także nie. Na szczęście zdarzało się jej spać w czasie dnia wink, bo z kolei najmłodszy całkowicie jest poza konkurencją. Ostatnio posiadł umiejętność poruszania się do przodu, raczkuje - cieszy się z tego jak dziecko wink, delektuje sie tym w ciszy i spokoju, wydając tylko z rzadka gruuu, bu i nie potrzebuje nikogo do szczęście, a jak się zmęczy po prostu zasypia.
    No i nagle wyjazd się kończy. Na mieszkanie nadciąga Armagedon, tym bardziej niespodziewany, że już na prawdę zdąrzyłam zapomnieć, jak to razem na kupie jest (2 tygodnie to kupa czasu). Więc kolejka do łazienki, wędrujące, przemieszczające się rzeczy. No i głosno, każde czegoś słucha - Golcowie (byle bardziej po góralsku), muzyka z gurzystego Peru i jeszcze szerszy repertuar - to Janek. Cechą tego co Małgosia słucha jest głośność i byle było do tańca, (choć teksty czytane też mogą być). Agnieszka jest w 7 niebie, bo nareszcie zrobiło się ciekawie. Tylko ja ochłonęłam dopiero dziś, gdy pojechali na wycieczkę kilka dzielnic dalej, do babci.
    Jutro wrócą, a ja mogłam przynajmniej rozpakować torby kolonijne w CISZY I SPOKOJU. (Janek znów przywiózł cudze, krótkie spodenki, nie znam ich, ale z kieszeni wysypał się prawdziwy morski piasek... wzruszającewink
    No i pytanie, czy takie przeciążenia psychiczne i nagłe zmiany ilości decybeli to na pewno człowiekowi na zdrowie wychodzą. Co się człowiek do czegoś przyzwyczai, to potem znowu musi się przestawiać. Uff, może zdrowsze te wyjazdy z rodziną, wszyscy razem - jakich zażywa teraz Ewa, mnie też to czeka w VIII i szczerze mówiąc już się bojęwink (pierwszy tydzień schodzi na kłótniach, wcześniej jest ekscytujące pakowanie, potem już trzeba wracac, ale w międzyczasie jest nawet fajnie)
    (a tak w ogóle dzieci poradziły sobie na koloni świetnie, chyba się nawet nie specjalnie kłóciły, a raczej wspierały - jestem z nich dumna smile
  • jol5.po 16.07.04, 00:00
    Barba, jaki pozytywny przekaz - tylko sie uczyć, masz rację to jedyna metoda na dobry humor - uśmiechać się, uśmiechać się, uśmiechać się wink (tylko dlaczego te bajki takie krótkiewink
    Ola, ja się piszę na zdjęcia. Sprytne, sprytne z tym podstępnym nocnym netowaniem, ale godzina rzeczywiście zabójcza (pst, cicho będziemy i nie przekablujemy Jackowiwink. U nas we Wr. też festiwal teatrów ulicznych coś chyba około końca sierpnia jest. Fajnie, w Rynku kręcą się wtedy wszędzie aktorzy, często mimowie. Oglądamy to sobie, ale jednak ze wskazaniem na wcześniejsze godziny. A co do niani, to chyba ją zostaw, bo dziewczyna pracę straci i będzie poszkodowana, a jak sama chce, to ciąża przecież nie choroba - zawsze może zrezygnować, gdy bedzie jej za ciężko.
    Jola.wie coś się nie odzywa, podejrzewam, ze złośliwy troll komputerowy zjadł jej nie tylko strony www, ale i pocztę elektroniczną sad(((
    Ada16 daj jakieś namiary na adres mailowy, to cie uszczęśliwię podobizną rodziny smile)
    Jolasmile
  • ada16 16.07.04, 08:32
    JEstem, jestem, moje najstarsze wrociło , średnie moknie na obozie harcerskim -
    w niedzielę jedziemy w odwiedziny, maluszek rozrabia , wciąż by tylko stał,
    ręce urywa.
    Podobno w przyszłym tygodniu nareszcie będzie lato !
    Pozdrawiam
    ada16@gazeta.pl
  • agnjan 16.07.04, 09:51
    dzieńdobry smile

    przyjmijcie i mnie:

    Jasio 1994
    Małgosia 1996
    Szymek 2003
    Cud-Gratis (takie ma ksywki póki co smile styczeń 2005

    Agnieszka
  • ada16 16.07.04, 10:04
    witamy,
    gratulujemy,
    zapraszamy.
  • jol5.po 16.07.04, 11:16
    Dzieci nie ma, no i zamiast nadrobić wszelkie braki leniuszek mnie znowu ogarnia - wstawanko baaardzo, bardzo późno, wstyd. Chyba naprawdę dzieci mobilizują i bez tej mobilizacji nic by się w mnie nie posuwało do przodu.
    (no i zauważyłam, że "górzysty" napisałam ostatnio z blee, wstrętnym błędem ortogr., bleee, wstyd). No to wystarczy tej mobilizującej krytyki.
    Agnieszko!!! Witaj. Oczywiście, że Cię przyjmiemy. Czuj się jak u siebie smile)
    Mnie ujęli Jaś i Małgosia (pozdrowienie od mojego Jasia i Małg.), a do tego bobasek z 03 - tak jak mój Michałek. No i oczywiście pozdrawiam niespodziankę smile.Witaj, witaj!!!
    Ada, wysyłam na adres gazetowy, ale on taki niepewny, jakby co to krzycz, że nie doszło.
    Miłego dnia!! Jolasmile
  • jol5.po 16.07.04, 11:18
    a teraz liścik od Joli:
    Barba uświadomiła mi jakiej ekwilibrystyki musimy dokonywać, żeby coś "urwać" dla siebie (i nie tylko zresztą w takiej sytuacji) smile)) Moja poranna wygląda tak: wersja wakacyjna - "byczę się" w łózku do 7.45 (dzisiaj po karmieniach o 1.15, 3.15 i 5.30 smile) co my z tymi kwadransami?!) przebieram niemowlaczkę (po wstępnym zatkaniu cycem), udaję się do kuchni, robię pierwszą kawę (słabiutką ale za to słodką i z mlekiem) i gapiąc się "na dobre i na złe" przez jakieś pół godziny karmię głodomora. Ok. 9.00 wytacza się z sypialni śpioch zwany Anką i żąda kakałka. Dziewczynki zajmują się sobą, ja ograniam kuchnię, myję i wyparzam buteleczkę (będzie mi zaraz potrzebna), niemowlaczka kończy stan zwany "czuwaniem" i zaczyna porykiwać, jest ok. 9.30, robię drugą kawę (słabiutką), idziemy do sypialni i przy akompaniamencie ryku szybko ścielę łóżko, potem zasiadam przed komputerem z niemowlaczką na kolanach, karmię, pije kawę, ściągam pocztę, piszę, ściągam mleko smile), piszę, Mała zasypia, odkładam ją, pisze dalej...., ściągam dalej (potrzebuję na wieczór jakieś 30 ml), no i tak z grubsza jest codziennie, nie daj Boże cos nie wypali po drodze, to oczywiście cierpi na tym ostatni element tej misternej układanki... (tak jak wczoraj, mąż się guzdrał z wyjściem do pracy i było po pisaniu!). Wersja szkolna jest ubogacona o "skok" do sklepu, prasowanie ubrań, robienie drugiego śniadania, czesanie Dziewczynki (wymieniam, bo to w naszym wydaniu niebylejakie zajęcie!), szukanie skarpetek czy ręcznika na basen, i to wszystko przed ósmą (ew. trzydzieści), wstaję o 6.00, inaczej nie jest to możliwe. (ach, jak wesoło się to czyta! smile))))
    Barba, moim marzeniem zawsze było mieszkanie w kamienicy, oczywiście o odpowiednim metrażu smile)), a nawet więcej niż odpowiednim smile)), te wysokie pomieszczenia, te rozległe komnaty.... cóż, podwórka kamieniczne nie sprzyjają prawidłowemu rozwojowi dzieci, kamienice zwykle w centrach, nie ma gdzie wyjść na spacer, nie ma gdzie wypuścic dzieci - do tego niestety najlepiej się nadają małe blokowiska (małe, zaznaczam jeszcze raz!), bo jak mieszkaliśmy na 13-tym piętrze to tez nie wypuszczaliśmy syna na podwórko.
    Co do wakacyjnych miłości, to jak się zakochałam raz mając lat 12, tak miłość ta skonczyła się po ładnych paru latach, kiedy to wybranek mego serca (straszy ode mnie o 4 lata) wkroczył w związek małżeński przymuszony sytuacją życiową, choć w korespondencji zapewniał mnie o swym uczuciu smile). No cóż, jak długo można podtrzymywac miłość korespondencyjnie? Nie musze dodawać, że świat i tak mi się zawalił. Taka jestem wierna jak pies, teraz też, z tym samym chłopem już trzynascie lat.... ! smile))))) Babcia jednak zeznała (po wizycie na obozie mojego syna), że padło z jego ust zdanie : "ta dziewczyna jest fajna, taka jajcara, wiesz babcia" i choć nie drążyła tematu to dało do myslenia i jej, i mnie. Zobaczymy, co będzie! No i co będzie z jego szkolną miłością, Kamilą? Umawiali się już w pierwszej klasie, że się ze soba ożenią (nam to pasowało, bo Kama ma bardzo fajnych rodziców), ale coś w piątej klasie chyba hormony zabuzowały u jednego i drugiego, bo nagle "Kamila jest głupia" i w szkole byłam świadkiem mało wybrednego zachowania Kamili względem Marka, więc może jednak coś z tego będzie? smile))
    Nie znam innego sposobu na dobry humor z rana, jak kawa i klawiatura, jak już opanuję zawroty głowy i piszczenie w uszach po mało przespanej nocy (zaczynam się do niespania przyzwyczajać, choć znowu wydawało mi się to niemożliwe!).
    Teraz musze się bardziej przyłożyć do tego ściągania mleka, bo mam dopiero niecałe 20 ml!!!!!!
    I oczywiście w kulminacyjnym punkcie poranka, kiedy to głowa pękac mi będzie od pomysłów, co też kreatywnego mogłabym dzisiaj zrobić, obudzi się niemowlaczka i zniweczy wszystko! Chociaz wczoraj udało mi się uszyc wreszcie pościel dla niej, po dwóch tygodniach "przymierzania się"! smile))
    pozdrawiam serdecznie
    jola
    ps/ liścik tradycyjnie sie przeleżał w skrzynce do wieczorka, ech.....

    ps2/ jest gorzej niż myślałam - przeleżał się do następnego dnia...sad((
  • agnjan 16.07.04, 13:48
    Dziękuję smile

    Nasz Szymek jest z października 2003 a u nas od kwietnia 2004, sprawa adopcyjna
    niestety wciąż w toku smile Szymek okazał się doskonałym i jedynym skutecznym
    lekarstwem na naszą niepłodność i zaprosił sobie młodsze rodzeństwo (stąd
    ksywki brzuszka "Gratis" i "Cud") smile

    teraz Szymek ma niepowtarzalną okazję być przez 2 tygodnie jedynakiem,
    bo "bajkowe dzieci" na koloniach smile

    acha: ostatnio zmorą naszej codzienności jest generalny remont mieszkania obok
    nas sad(((((((((((( chyba wywalają ściany, bo borują cały dzień z przerwami na
    max. godzinę, więc Szymek zamiast pieknie spać po obiadku 2 godzinki (same
    wiecie, jakie to fajne dwie godzinki) to śpi kilka razy po pół godziny i budzi
    się z wrzaskiem nie wyspany i wkurzony sad((( co mamie też nie poprawia
    humoru sad((((
  • ada16 16.07.04, 14:31
    Czy dobrze zrozumiałam?
    Macie dwójeczkę osobiście urodzonych ( taki dziwoląg , aby uniknąć
    określenia "swoich" dzieci - byłoby tu zupełnie nie na miejscu,
    potem 1 przygarnięte, a teraz GRatisek?
    To napewno plon tego dobra, które siejecie.
    Chylę czoła!
  • agnjan 16.07.04, 17:20
    nie ma co chylić - jesteśmy po prostu zachłanni na dzieci smile

    tak, tak, dobrze zrozumiałaś smile

    Agna

    a tutaj nasze zdjcia: www.neostrada.agna01.pl
  • agnjan 16.07.04, 17:21
    tylko strona nie z tym adresem - prawidłowy jest tu:

    www.agna01.neostrada.pl
  • jol5.po 17.07.04, 10:44
    Ale śliczne dzieci!!! Ogladnęłam zdjęcia i wiesz Agnieszka wszystkie sa do siebie bardzo podobne! Znalazłam Twój post na wielodzietnych (fora prywatne) z marca i tam byłaś mamę dwójki dzieci - minęło kilka miesięcy i tyle sie zmieniło - GRATULUJĘ (tylko uważaj teraz na przyrost pojedynczych skarpetek, zdaje się, że Ada zaczęła taki wątek - te skarpetki po praniu to też moja zmorawink.
    To namnożyło nam sie dzieciaczków z 2003 r. - Maciuś Barby (VIII), Kubuś Ady (VIII), Szymuś (X) i mój Michałek (XII), a potem to już leci rocznik 2004, (z 2005 jeszcze nie ma dzidziusiów oprócz niespodzianki Agnieszki, ale nigdy nie wiadomo, co sie może zdarzyć smile)
    U mnie rytm poranny charakteryzuje się tym, że nie ma żadnego rytmu - to i dobrze, bo ten rytm, który wyznacza wychdzenie do szkoły na 8 jest brr., zaczyna się od tego, ze ja i szanowny małzonek opóźniamyn jak możemy wstanie, mimo, że budzik od 6 daje nam znać, że zbliża się godzina krytyczna. Wszyscy jęczą, wyciągam ich z łóżek, Małgosię to z reguły ubieram po prostu na śpiąco, bo ona o tej porze nie nawiązuje kontaktu. I tak spóźniają się potem na tramwaj, nieważne o której wyjdą, ale Ola zaczyna to przepowiadać zaraz po wstaniu - jak mantrę powtarza: i znowu się spóźnię, i znowu się spóźnię....
    Nie zawsze jest tak tragicznie, ale generalnie wolę poranki wakacyjne - dzieci tak póno chodzą spać, że wtają też odpowiednio późno i poklikać trochę można i w ogóle - rano jest fajne smile)) (a potem jak wstają, też jest fajnie, tylko rochę bardziej nerwowo wink
    Słuchajcie dziewczyny - Ewa057 przeprowadza się do nowego domu,, zakończyła budowę i teraz siuup na nowe. Gratulacje!!!
    Miłego dnia !!!! Jolasmile

  • jol5.po 17.07.04, 16:01
    Jest sobota, a ja chciwie wyglądam od wczoraj tego pięknego weekendu (mam na myśli pogode), co nim nęcą w mediach już od tygodnia, ale to co widzę za oknem nie napawa mnie optymizmem, zaczęłam się nawet zastanawiać, czy oni mieli na myśli kalendarzowy weekend, czy jakiś astronomiczny? wink) Choć może fakt że nie pada, w porównaniu z totalną zlewą (ściana deszczu - wczoraj) czyni te pogodę jednak piękną.... Mam już dosyć wychodzenia na spacer z lękiem czy nas nie zleje i w związku z tym krążenia w kółko (aż się w głowie kręci) po najbliższej okolicy, byle szybko do domu. Ostatnio zbuntowałam się, wyrwałam się dalej, no i mama musiała mnie samochodem zbierać, bo zaczęło padać...

    Przed Agnieszką też chylę czoła, niech mówi co chce! "Zachłanność na dzieci" jest godna podziwu, to nie byle co...
    (...)
    Minęło parę godzin i stał się pogodowy cud: jest gorąco i świeci słońce! smile) (patrzcie, jak długo można o pogodzie, no no!smile))

    Człowiek (kobieta, matka) jest istotą szybko przystosowującą się do danych warunków, w naszym przypadku: pusty dom - pełny dom, najgorsze są jednak te "przełomy". U mnie, choć dane mi jest przechodzic przez to stopniowo, jest to samo: nagle ludzie, nagle hałas, nagle sześc razy więcej prania (dziwne: przybyło jedno dziecko i mąż, a prania jest sześc razy więcej smile), nagle wieczny bałagan.... I te pierwsze dni (godziny) "przystosowawcze".

    I znowu w związku z pogodą: dziecko pod pachę, kocyk pod pachę, jakiś prowiant i do parku na trawkę (dziękuję już za leśne polanki!)! A po drodze po pieluszki, bo inaczej bedzie KATASTROFA!

    pozdrawiam
    jola
  • jol5.po 17.07.04, 16:08
  • jol5.po 17.07.04, 16:15
    wysłało się za wcześnie, przepraszam.
    Agnieszka, wyjasniam co byś nie pomyślała, że to ktoś ma niepokolei w głowie - wątki od tej samej osoby różnią się treścią, posiadanymi dziećmi itd.wink Na wątku jest jol.5po i jola.wie - podpisujące się tym samym imieniem. Ta ostania odcięta jest tymczasowo od stron www, ale pocztę elektroniczną posiada, więc ja (jol5.po) robię za medium pośredniczące i przesyłam a to treść forum, a to jej posty smile)
  • ewa057 17.07.04, 23:48
    dziekuje Ci Jolu za gratulacje z powodu przeprowadzki do nowego domu.
    Kosztowalo to duzo pracy ,wysilku ,kondycji psychicznej i fizycznej .Ale
    nastapil upragniony koniec.Ja ,maz Wojciech,synowie Hubert,Maciej i Marcinek
    juz na swoim.
    Wiecie co dziewczyny !!! Jola ma tyle energii,tyle optymizmu i tyle szczescia w
    sobie ze potrafi tym zarazic.Gdyby nie jej slowa ostatnio to chyba bym tak
    twardo i zdecydowanie nie stapala po ziemi.Dziekuje Jolu ze jestes !!!!!!
    Nareszcie zaswiecilo sloneczko na naszym niebie .Po tych deszczowych dniach
    nalezy nam sie slonce i ciepelko. A moj najmlodszy Marcinek nie lubi sloneczka
    i siedze z nim w domu do 16 ale potem schodzimy do domu dopiero ok 21. Rosnie
    jak na drozdzach to moje malenstwo. Ma 3,5 mies a wazy juz 7kg 800g . Jest
    smakoszem jabluszka z Gerbera i najchetniej pochlona by cala zawartosc
    sloiczka .No i juz siedzi a obracanie sie z plecow na brzuszek ma juz
    opanowane . Zgodnie z ksiazka to ma jeszcze troche czasu na takie osiagniecia.
    Lekarz powiedzial mi ze chyba go przenosilam o dobry miesiac.No no ,kto wie.
    Macius po kolonii zakochany ,powazny ale dla mamusi zawsze taki sam
    uczynny ,grzeczny Maciejka.Hubciu jest juz na obozie .Radzi sobie moj 14 latek
    i powiedzial ze jak cos sie bedzie dzialo to zadzwoni a tak to ma byc ciasza w
    eterze.Kochane dzieciaszki. No dziewczyny jutro kolejny cieply letni dzien
    Zycze wam slonca ,usmiechu i milego dnia .Pozdrawiam wszystkich. Papa
  • jol5.po 18.07.04, 08:57
    Bardzo się cieszę, ze Ci sie Ewa udało, bo to strasznie duzo roboty - budować dom, urodzić synka, jeszcze takiego dużego, mieć baczenie na starszych i trzymać to wszystko w kupie - całą rodzinkę.
    A u nas wczorajszy dzień był piekny. Prawdziwe lato i dzisiaj tez się zapowiada podobnie. Na naszym osiedlu, gdzie duzo ogródków - od rana chodziły kosiarki - po całym osiedlu takie wielki brrrrr było słychać i nawet remontów nie muszą robić sąsiedzi wystarczają orgódki. Ale potem to było już tylko lepiej. Cichutko sie zrobiło, a zewsząd dochodził zapach grila. Moja rodzinka zaś zrobiła sobie wycieczkę. We Wrocławieu bardzo fajne rzeczy się teraz dzieją - na obrzeżach zbudowano gród średniowieczny i co sobote odbywają się bitwy. Wczoraj walczyli rzymianie kontra barbarzyńcy (ja zostałam w domu, co by własną robotę podgonić, więc wydarzenia znam z relacji, głównie Janka). A więc rzymianie wygrali, poza tym byli milsi od barbarzyńców. Rzymianie mówili po łacinie i lepiej się bili. (A gród jest naprawdę fajny, obsłudze nic nie jest straszne, żadne wojska. Przezyli odwiedziny czeskich wojów, którzy po przegranej strasznie się denewrwowali - po dużej dawce starożytnych, czeskich przekleństw już się niczego nie boją wink
    A potem jeszcze rodzinka była w labiryncie. Powstało we Wrocławiu kilka takich miejsc, wzorowanych na starych labiryntach - parkowy plac poprzecinany jest wysokimi ścianami krzaków - naprawdę można sie zgubić, alejki bardzo kręte, a krzewy naprawde już wysokie.
    Tak, że dużo atrakcji na zewnątrz, ale w domu też było ciekawie, ja robiłam swoje, a mały raczkuje, zaafascynowany jest tym strasznie. Tak fajnie nieporadnie jeszcze przemieszca się do przody. Czasami zawiśnie na jednej ręce, druga podnniesiona do góry, do tego próbuje jeszcze podnieść nogę - i wtedy cała konstrukcja się załamuje, a mały ląduje na pysiu.A potem zaczyna od nowa, i od nowa, i od nowa. Dzisiaj pewnie nastąpi ciąg dalszy, ale na razie jeszcze śpi, jak i większa część rodziny. Zaraz się pewnie będą powoli wychylali ze swoich norek smile)
    Pozdrawiam więc serdecznie ze słonecznego Wrocawia. Miłego dnia Jolasmile
  • ada16 19.07.04, 08:43
    Jola, ty ciepnij cała domową robote i pomknij z rodzinką na łono natury.Takiej
    pogody jak ostatnie dwa dni niewiele w tym roku i szkoda jej na sprzątanie i
    takie tam.
    Ja tak własnie zrobiłam ( a co!) i w sobotę -do parku!, a w niedzielę na obóz
    harcerski do Agnieszki, cały dzień las, jezioro , jedzonko u harcerzy .
    Tylko dziś rano oczami świeciłam przed nianią, że chałupa nie-tego.
    W drodze powrotnej taka nas złapała ulewa, że wycieraczki nie nadążały, a Kubuś
    im głośniej deszcz bębnił, tym on głośniej dyskutował ( z tym deszczem, bo nic
    innego nie było słychać).
    Pozdrawiam,
  • barbamama 19.07.04, 09:31
    Jasne!!! To samo radze co Ada smile Nasza chałupka do ok 8 rano wygladała jakby
    tajfun przeszedł- olałam totalnie i spedzilismy te dwa dni poza domem , wczoraj
    na basenie- dziewczynki trudno było wyciagnac z brodziku, Maciej nie lubi wiec
    tylko co jakis czas nózyny zamoczył- jestem ciekawa kiedy mu przejdzie smile

    Agnieszko - obejrzałam Waszą stronę- macie cudne Dzieci, bardzo dziekuje całej
    Twojej Rodzince za ten szczesliwy buziak Szymonka- jestesmy cudownymi ludźmi,
    trzymam kciuki za Was wszystkich i czekamy na "Cud- miód"smile

    Ewa GRATULACJE- ale masz dobrze, w swoim domu- ja tez chce !!!!!! Pewnie
    chłopaki maja swoje pokoiki, Maciej bedzie mógł kontemplowac swoją miłość w
    spokoju wink Marzymy o ogrodzie, dzieci na hasło "kiedy piesek, kotek" zawsze
    słysza - jak bedzie domek z ogródkiem, hustawki to już jednak pewnie dla wnuków
    zakupimy wink

    Dziewczynki kończe , trzymajcie się dzielnie, lecimy na spacerek- no własnie
    gdyby był ogród juz siedziałyby na dworze- bo upał straszliwy i trza się zebrac.
    papa Miłego dnia
    --
    Pozdrawiam, Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • ada16 19.07.04, 10:12
    A wszystkim tym , co chciałyby swój domek z ogródkiem...
    A wiecie Wy ile więcej sprzątania, mycia okien ?
    A jeszcze koszenie trawy, a obejście pozamiatać, a chwasty wyrwać...
    A tak, posprzątasz swoje metry i spacerujesz jak panisko wink !
  • jola.wie 19.07.04, 10:46
    Wszystko to wiemy
    i
    i tak chcemy!!! smile))

    Dziewczyny!
    Nie napiszę nic mądrego, a tylko podzielę się z Wami informacją, że chwilowo mam dostęp do stron forum w czystej postaci, a za to..... nie mam dostępu do poczty! (jak widac nie można mieć wszystkiego smile))) Śmiać mi się chce (co niniejszym czynię) z tej komputerowej sytuacji. Chwilę potrwa zanim wszystko będzie działało bez zakłóceń...
    Dopisuję się na 188 miejsce i ta liczba bardzo mnie cieszy!
    Zaliczyłam wczoraj ładnych parę godzin na "łonie natury", ja i córka rowerek, babcię wrobiliśmy w wózek z niemowlaczką, zataczałam koła po parku i wpadałam na kocyk na karmienie smile)), BYŁO CUUUUDNIE!!!!! a na ostatek galopem uciekaliśmy przed burzą smile))) coś się na mnie te chmury uwzięły w tym roku, czy jak.......?, W kościele też: Mała zaczęła marudzić, więc wyszłam, zrobiłam dwie rundki i dobrze, że pod bazyliką są rozłożyste drzewa!
    W wakacje chyba się nie mówi, ze się nie lubi poniedziałków? Udanego poniedziałku!
    pozdrawiam
    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • ada16 19.07.04, 11:04
    Ależ Twoja córeczka ma czuprynę!
    W pierwszym miesiącu życia!
  • jola.wie 19.07.04, 11:16
    No ma, taka się urodziła smile)), za tydzien skończy drugi miesiąc ale ani jeden włos jej z głowy nie spadł do tej pory (wbrew "orzekaniu")! Zamieściłam dzisiaj zdjęcia z wczoraj, pewnie się pojawią pojutrze na forum... Wczoraj zapięłam jej na włoskach spineczkę, ale zjechała, takie są śliskie i cieniutkie. Z tą spineczką to już jak rasowa dziewczynka....smile))

    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • jol5.po 19.07.04, 12:13
    Na Jolę nie ma mocnych, jak nie przez pocztę el. to przez strony www - ale Jola pamietaj, ze jak zawiedzie technika, to zostaje jeszcze poczta tradycyjna, będe wklepywała Twoje listy, jakby co wink)
    Co do sprzątania to mam ostatnio bardzo złe nastawienie do tej czynnosci, chyba następuje powoli zmęczenie materiłu - kilkanaście lat podnoszenia tych zabawek, barbiowych spineczek, błe. Ale ja wymysliłam sobie kilka lat temu jeszcze inne ciekawe zajęcie (czytaj absorbujące czas). Rodząc kolejne dziecko i nie mając dostępu do żadnych zasiłków, urlopów macierzyńskich, postanowiłam zawalczyć o jakiś grosz. Złożyłam papiery na moich studiach (bez specjalnych nadziei, bo średniej nie miałam za wysokiej) i dostałam się o dziwo na studia dokt. Chyba potrzebowali jeleni do prowadzenia zajęć. Ale generalnie wyszło mi to na dobre, zajęcia prowadziło się całkiem przyjemnie (walcząc o czas grupowałam sobie zajęcia raz na miesiąc, a że urodziła mi się akurat Agnieszka, to w te dni siostra, która miała akurat 5-miesięczniaka robiła za mamkę i karmiła dwojaczki wink (siostra, pozdrówka z tego miejsca!!!), pozbierałam materiały - mam temat o Wrocławiu, to nie było takie trudne. Poprzedłużałam sobie czas pisania pracy (bo to ma być ostateczny efekt) o wszystkie możliwe macierzyńskie (tu mogłam zaszaleć wink. No i zostaje teraz tylko napisać, co jest o tyle trudne, bo czas, ale i komputer na którym pracuję, jest od lutego podłączony do internetu, więc same rozumiecie co to znaczy wink.
    Z nowości domowych - wczoraj się pomyliłam, nie dosłuchałam dokładnie - w sobotę wygrali nie mili rzymianie, a barbarzyńcy. Janek wyjaśnił mi te zawiłości i wsiąkł w emocje piłkarskie, dla niezoriętowanych EURO się skończyło, ale trwa COPA AMERIKA. Janek kibicuje dzisiaj Brazyli - siedzi w stroju piłkarskim, potem będzie na tablicy rozrysowywał strategie poszczególnych drużyn (potem oczywiście wyjdziemy, co by nie było, że ciągle siedzimy w domu wink A ja z tych latynoskich meczów najbardziej lubię momenty kiedy zawodnicy dostają żółte, albo czerwone kartki - oni się wtedy tak fajnie żołądkują, zupełnie inaczej niż spokojni Europejczycy, no i goli jest o wiele więcej smile)).
    Miłego poniedziałku!!!
    (świetnie, że cały klub o nazwie WIELE DZIECI przesiedział piekny weekend na zielonej trawce, oprócz biednej Ewy, która się przeprowadza pracowicie - tak trzymać!!!!) Jolasmile)
  • jol5.po 19.07.04, 12:17
    własnie kiedy ja tak sobie klepię w klawiaturę, mały raczkuje, raczkuje, aż nagle pupa do tyły - i siedzi!! (wczesniej tylko był sadzany, a tu tak samodzielnie - pierwszy raz)
  • ada16 19.07.04, 12:22
    Gratulacje!
  • barbamama 19.07.04, 12:34
    Brawa dla Michałka!!!!
    Własnie skończylismy pierwszy spacer, zaraz zabieram sie za obiad. Ada jednak
    domek + ogródek bardzo rozwiazałby mi problem spacerowy - u nas cała wyprawa-
    pakowanie, picie , owoce lub kanapki, ja uwiązana na placu zabaw lub w parku,
    zero odpoczynku czy poczytania bo:
    1. duzoo dzieci (trzy grupy kolonijne przyszły )
    2. Maciej juz m-c biega (dziś rocznica m-cawink ) i trzeba za nim tuptac
    A tak były by u siebie, miałabym je na widoku, zapraszalibysmy do siebie inne
    dzieci, mogłabym w między czasie coś zrobic domowego np prasowanie na tarasie,
    tesknie baardzo za własnym ogrodem, choć nigdy go nie miałam - całe zycie w
    bloku sad(((((
    --
    Pozdrawiam, Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • ada16 19.07.04, 12:45
    No tak, prasowania na tarasie nie wymyśliłam jeszcze, a zostawić małe dziecko w
    ogródku nie bardzo się da - wlezie w szkodę ( czytaj: zrobi sobie krzywdę ).
    Trzebaby mieć duży ogród, taki coby do schodów, murków było daleko... i żeby i
    trochę cienia i słonka ..
    Wam się marzy ogródek idealny...


  • jol5.po 19.07.04, 13:07
    Dziękuję za gratulacje
    Wczoraj sprawdzałam, czy ktos się dopisał - jest wpis o 21, a ja widzę jako ostatni mój post z rana - myślę sobie jakies czary czy co - no i znalazł sie był w srodku wątku post Agnieszki - kopijuję go jewszcze raz na koniec, co by nie umknął smile

    Re: WIELE DZIECI I INNI-o marzeniach
    agnjan 18.07.2004 21:52 odpowiedz na list odpowiedz cytując


    hej, hej smile

    my też dzisiaj i wczoraj plenerowaliśmy... w takie dni nachodzi mnie marzenie o
    domu z ogrodem (Ewa - zazdroszczę!) i właśnie w ten weekend tak sobie
    zamarzyliśmy, oglądaliśmy projekty domów (a mamy nietypowe wymagania - 5
    sypialni, gabinet, garaż), oglądaliśmy działki w okolicach Piaseczna....

    potem spotkaliśmy się z mniej nieco rozmarzonymi znajomymi, którzy powalili nas
    katastroficznymi wizjami zapchanych jesiennymi liśćmi rynien smile)) i
    zaśnieżonych podjazdów smile))) codziennych korków na drogach dojazdowych,
    koniecznością przekwalifikowania się na rodzinnego kierowcę, etc., itd....

    no i oczywiście kasa sad(( ale pomarzyć miło, szczególnie w taką piękną
    pogodę, jadąc przez lasy i pola nasycone zielonością, ech...

    w piątek ukradli nam z klatki śpiworek i folię na wózek sad(( wózka nie
    ukradli, bo jest przypięty łańcuchem /po tym, jak miesiąc temu poprzedni,
    nieprzypięty ukradli sad((((/, na dodatek sąsiedzi obok z tym remontem
    warczącym, wrrrrrrrrrrrrrr...

    musimy zacząć grać w totolotka - kupimy wtedy dom.... w mieście smile wynajmiemy
    administratora, nianię, sprzątaczkę, ogrodnika, a sami będziemy leżeli
    rozwaleni na leżaczkach w ogrodzie (a! i pomoc domową, która będzie donosiła
    szampana smile)))))))))



  • ada16 19.07.04, 13:24
    Ot i Salomonowe rozwiązanie.
    Tylko jak grać,żeby rodziny w nędzę nie wprowadzić, wygrać, a nie przegrać?
    Kto wie?
  • agnjan 19.07.04, 16:21
    a no właśnie - tak mi się wydawało, że pisałam a tu ani widu ani słychu moich
    totolotkowych marzeń smile))))) dzięki - Jolu smile

    Michałku, braaawo!!! Szymciowi udaje się od kilku dni samemu wstawać smile jest
    to o tyle zabawne, że wstaje owszem, ale usiąść nie umie, więc buch! jeśli
    mamy nie ma pod ręką smile

    wczoraj dzwoniły z kolonii starsze dzieci - chyba Wam nie pisałam, że nasz
    najstarszy syn w swojej uwielbianej koszulce piłkarskiej przechodził cały
    pierwszy tydzień kolonii? smile)))))) niezły jest smile i jeszcze poprosił
    mnie "ale mogę ją założyć jeszcze tylko ten jeden raz jutro?" smile))))) a ja
    wredota jedna - nie pozwoliłam smile

    pojutrze Jasio skończy 10 lat - pamiętam, jaki wtedy był upalny lipiec, a mnie
    puchły ręce i nogi smile))
  • olioliwa 20.07.04, 08:11
    ja dziś rankiem się wkleję, nie udało się na 200 post ale bedę jeszcze na tej
    stronie, wracam po odlocie foto-fetowym, czytam Was jak mam chwilkę, ale nie
    było czasu dorzucić swoje trzy grosze a Jacek sie jeszcze kapie więc zdążę
    przed wyjsciem do pracy
    dom to było moje marzenie i wieś koniecznie, ucieczka z miasta, ale
    zamieszkalismy w stuletniej kamienicy na ostatnim piętrze i moje marzenia
    przerodziły sie w zrobienie domu tu i teraz, jak wygramy w Totka to adaptujemy
    strych i podkupimy sąsiadów na piętrze i taki domek ze skośnym dachem z tego
    będzie, metraz też byłby niezły ponad 200 m, ale ogródka nie wyczarujemy na tym
    dachu, ani balkonika, za to rynien z jesiennymi liśćmi ani podjazdu do
    odśnieżania nie będzie i to mi pasi
    dzieciarnia już po wojażach, pogodę mieli super, więc opalenizna do
    pozazdroszczenia
    a u Mieszka w niedzielę bańka wyskoczyła przy lewym uchu i spanikowaliśmy po
    tym jak w zeszłe lato przez 7 tygodni byliśmy uziemieni ze świnką, on się wtedy
    nie załapał, miał te potrójne szczepienie i może wtedy mocniej działało,
    pamiętam jak uprzedzano mnie, że mimo zaszczepienia może przejść ją lekko i
    wygląda na to ze teraz sie załapał, 17 dni teu widział sie z moją koleżanką
    która dopiero po 4 dniach zachorowała, więc chyba ta swinia utajniona w nim
    siedzi, co prawda po jednym dniu mu zeszło, ale wolimy odczekać, bo synek tej
    koleżanki wylądował w szpiutalu na zap.opon mózgowych a mój Kuba na zap. jąder
    nie lubię tej choroby, psuje nam kolejne wakacje
    Jolu, przeczytałam o tym jak Twoja siostra karmiła dwa maluchy równoczesnie i
    przypomniała mi się sytuacja ja k ja karmiłam cudze dziecko ze swojej piersi,
    ale ta histori ato już na inny post bo się spóźnię do pracy,
    wskakuję na mojego bike`a i już mnie nie ma,
    pa, miłego wtorku potwotrku(i)
  • ada16 20.07.04, 10:23
    Jestem 200 !!
    Udało się!
    A co do świnki, to niestety wokół wszyscy chorują , moje dziecka jeszcze nie,
    pewnie nas dopadnie, a na początku sierpnia planujemy urlop.
    Uda się, czy na s dopadnie, oto jest pytania!
  • agnjan 20.07.04, 14:39
    faktycznie co do choróbsk to odpukać, odpukać... choroby są niestety złośliwe
    okropnie...

    dzisiaj założyłam bramkę na schody - Szymek wdrapał się na trzeci
    schodek!!!!!!!! kiedy odeszłam na jakieś 25 sekund do kuchni... cud, że nie
    spadł i że z przerażenia nie krzyknęłam, a on się nie przestraszył... okazuje
    się, że nadejszła wiekopomna chwila i... naszego tornado nie można już zostawić
    nawet na kilka sekund...
  • jola.wie 20.07.04, 21:26
    Jolu, wiesz, jak to mówią: ?nie kijem go, to pałą?, choć może problemy z łączami powinny być dla mnie sygnałem, żeby dać niewinnym ludziom trochę od siebie odpocząć...
    Bardzo ci dziękuję za gotowość wklepywania moich listów, to poważna deklaracja, nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę smile)), ale bez obawy (i bez przesady) ? na tę próbę cię nie wystawię!!! (z pocztą tradycyjną zadarłam ostatnio za pośrednictwem mojej mamy, a właściwie to ona weszła w konflikt używając bez pełnomocnictwa mojego nazwiska, chodziło o to, że przesyłka do jej ukochanego wnuka na obóz nie dotarła /przesyłka priorytetowa/, a że skarżąc się na prawo i lewo nasłuchała się relacji, jak to poczta kradnie ?załączniki? z kopert adresowanych na kolonie i obozy, to choć w tej kopercie ?załacznika? nie było, a jedynie książeczka z dowcipami, za to, że poczta pozbawiła Marka tej odrobiny radości, zrobiła raban w urzędzie wyjścia i w urzędzie docelowym, gdzie ta przesyłka jest?! i co ona myśli o takim świadczeniu usług!!, urzędniczki się wystraszyły (a przynajmniej udały) i chcąc przesyłkę znaleźć, spisały adresata. Niewykluczone, że jesteśmy w urzędach pocztowych naszego kraju na ?czarnej liście?)
    Gratuluję pomysłu na utrzymanie (źle! powinno być: ?na pokrycie części kosztów utrzymania?), sama tez właśnie główkuję nad własnym sposobem. Wczoraj po raz trzeci otarłam się o możliwość uzyskania wymarzonej pracy, wymarzonej od lat, cóż, wymagana jest jak zawsze bezgraniczna dyspozycyjność i po raz kolejny propozycja ta przychodzi do mnie w nieodpowiednim czasie, a ja już z całą pewnością wiem, że nie warto w życiu NICZEGO robić kosztem rodziny a zwłaszcza dzieci. Cóż, życie... (jest jeszcze nikła nadzieja, że uda mi się zdobyć choćby zlecenia /chodzi o tłumaczenia/, które mogę robić w domu)
    Brawa dla Michałka!
    Agnieszko, tego właśnie się boję: złodziejstwa, dlatego targam wózek po schodach, schodów jest wprawdzie tylko 15 (nieliczne plusy mieszkania na parterze), ale wózek waży ze dwie tony (za to dziecko ma obszerną wygodną gondolę, coś za coś), cóż, kiedyś byłam herkulesem, a na stare lata zrobiła się ze mnie słaba, niezdolna do przeciążeń kobitka! Ale do bezpieczeństwa zmierzamy wielkimi krokamismile)): spółdzielnia wstawiła nam nowiuteńkie drzwi do klatki schodowej, trzeba założyć domofon (pozornie proste), a potem może zakotwimy w murze łańcuch, którym będziemy przykuwać podwozie naszego wózka!
    ?musimy zacząć grać w totolotka - kupimy wtedy dom.... w mieście smile wynajmiemy
    administratora, nianię, sprzątaczkę, ogrodnika, a sami będziemy leżeli
    rozwaleni na leżaczkach w ogrodzie (a! i pomoc domową, która będzie donosiła
    szampana smile)))))))))? ? dorzucę jeszcze masażystę, który w obliczu totalnego ?wypoczynku? będzie utrzymywał nasze ciała w jako takiej kondycji, żebyśmy nie musieli korzystać z basenów, tylko sami mogli chodzić do toalety.... (mój mąż ?pogrywa? w totolotka w tajemnicy przede mną, ale jakby co to myślę że się ze mną podzieli.....)
    Ola, współczuję ci tej świnki, rzeczywiście obrzydliwe choróbsko, zwłaszcza w takim wydaniu. Mój mąż ośmielił się zachorować na różyczkę kiedy byłam w ciąży, w popłochu szukaliśmy danych, czy ja aby chorowałam, stresu było co niemiara! Musze sobie uaktualnić temat: choroby wieku dziecięcego, bo już nic nie pamiętam!!! Choć pamiętam jak na ospę zachorowali jednocześnie mąż, syn i ośmiomiesięczna córeczka... makabra!
    (...)
    Gros dnia (jakieś 7 godzin) spędziłam z dziewczynkami na basenie i z perspektywy czasu (dwóch i pół godziny) stwierdzam, że było cudnie! Jutro jeśli pogoda dopisze zamierzamy przedsięwzięcie powtórzyć. Po opanowaniu dzisiaj dyskretnego (!) karmienia piersią niemowlęcia w tłumie ludzi już niczym się nie stresuję...smile))
    padam na nos! (ale nie wyśpię się, wiem.... sad(

    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • agnjan 20.07.04, 23:00
    Jolu, jak milutko!!!

    wracając do złodziejstwa: mieszkamy na 3 piętrze bez windy, a ja jestem w cudem
    poczętej ciąży (dzisiaj dzidziuś na usg zamachał do mnie łapką, podrapał się w
    nosek smile a pan doktor na koniec złapał ujęcie stópek od spodu!!! obu!!!
    mniam smile)) i nie będę tachać wózka sad mimo, że waży o wiele mniej niż
    poprzedni - bebecar...

    kupiłam dzisiaj folie na wózek, przytomnie przytargałam ją na górę i nie
    zostawiłam w wózku smile

    tęskni mi się do starszych dzieci i... do naszego urlopu smile
  • olioliwa 21.07.04, 07:50
    mi ukradli parasolkę jak Kubuś był mały w klatce z domofonem dawno temu jak
    mieszkaliśmy w blokach, powtórka miała miejsce 1,5 roku temu w pierwszy
    poniedziałek 2003 roku , wózek stał na dole przy wejściu, też za drzwiami
    domofonowymi, nie miałam już siły targać go na drugie piętro w kamienicy i
    mieszko mając 2 latka tuptał na swoich nóżkach
    najgorsze z tego było że odpadło mu spanie w wózku podczas spacerów
    wczoraj wybraliśmy się na wieczorną wyprawę rowerkami do Doliny Radości
    dzieciaki naciskały żeby zabrać Kitkę, więc pojechała w pełnym rynsztunku
    (szeleczki i smyczka ) w moim koszyku
    przezornie po dotarciu na polankę nie zdjęliśmy jej ubranka , żeby łatwiej było
    ją złapać w razie potrzeby
    na nic się to zdało, jak niebawem zobaczyliśmy ją na drzewie
    drzewo było baaaardzo wysokie, jak to buki mają do siebie w naszej okolicy
    a Kitka zamiast w dół ze strachu coraz wyżej
    cała rodzinka przemawia do pupilki a ona tylko miauczy i posuwa się do przodu
    czyli do góry
    bez szans włażenie Kuby za nią, zrobiło się nieciekawie
    pobiegłam do pobliskiego domku z kozami po drabinę, pani dała mi jeszcze kij
    długo na którym linka do suszenia się trzymała i ja zasuwam z tym pod drzewko
    całość drabina + kij sięgnęły na jakieś 4 metry a ona już spokojnie na 5 metrów
    dalej
    nic tylko wysłać rodzinkę do domu i może do mnie jak się uciszy przyjdzie
    ale ona nawet chętna zejść chodzi 2 metry w tą i spowrotem
    Kuba który jest jedynym domownikiem deklarującym antypatię do kotka wziął się w
    garśc i doszedł bohatersko na kolejną gałąź
    i kroczek po kroczku ku naszej radości zaczeła Kitka posuwać się do przodu tym
    razem w dół do Kuby
    cała historia z happy endem trwała z godzinę, zajechaliśmy do domu na dziesiątą
    prawde mówiąc o strażakach już nawet przez chwilę myślałam, ale na szczeście
    mamy to za sobą
    pani doktorka powiedziała, że jeśli Mieszko tylko w niedzielę miał bańkę to nie
    przechodzi tej świnki i możemy sobie dać spokój z ograniczaniem mu spacerów,
    zaraźliwy też nie jest, a bańka mogła być związana z wirusem, ale jednak to
    szczepienie sprzed 2,5 roku chroni go na tyle że się nie dał śwince
    u nas końcówka truskaw, czereśnie jeszcze w pełni, wiśnie i jagódki dołączyły
    a na ryneczku pojawiają się coraz tańsze grzybkli, kupiłam 2 dni temu jakieś
    miodówki czy miodunki, nie znam się tak dobrze
    rodzice mnie na grzyby nie zabierali i stąd te nieuświadomienie, ale lubie
    łazic po lesie i wypatrywać kurek, są the best
    najlepsze pierogi z kurkami, albo w jajecznicy, mniamniuśnesmile
    miłej środy, pa, ja uciekam do pracy
    moja czwóreczka we śnie jeszcze a my śmigamy
  • jol5.po 21.07.04, 14:10
    uff, już jestem. Na wczoraj Ola zrobiła (jeszcze w poniedziałek) 23 maleśniki i na cały (za rada sznownych Pań - łącznie ze mną smile)) wyruszyliśmy z dziećmi na kąpielisko. Fajne było. Niedaleko nas jest to taki naturalny zbiornik, coś na kształt małego jeziorka. Było fajnie, ale w efekcie już czasu nie starczyło, zeby wpaść do klubu nawet na chwilę. A dzisiaj napełniamy własnie basen na tarasie - i wychodzą problemy, które nazywaja się: nie można dzieci zostawiać samych - inwencja ich jest niesamowita, jeszcze w połączeniu z wodą (w efekcie te kilka zdań powstaje już chyba z godzinę, bo kursuję w te i z powrotem).
    To więc przyczynek do dyskusji, jak to z ogrodem. Co do kradzieży, to ja jeszcze nic nie starciłam, ale moja mama poszła ze mną do lekarza (zima, dziecko kilka miesięcy), wychodzi z gabinetu, a tu nie ma w wózku śpiworka. Brrr, wstrętne, prawda.
    Co do pomocy domowej, to mój mąż chciałby taką poniżej 25 lat, 60-90-60, ale ja mu tłumaczę, że jakby co, to wszelkie nadmierne zainteresowanie kimś młodszym od mnie, może być interpretowane w dzisiejszych czasach jako pedofilia wink.
    Rany, pierogi z kurkami - to musi byc dobre!!!! U nas truskawek już nie ma, idą teraz wiśnie, arbuzy, zaczynają się papierówki i powoli gruszki - innych owoców w osiedlowym sklepie brak, centrum miasta oferuje większy wybór, ale tam mi w tym roku nie po drodze.
    Trzymajcie się dziewczyny znad morza w czasach świnkowej zarazy!! (Ada Ty z Gdyni, dobrze pamietam??)
    Ola, jak Ty fajnie spędzasz czas - tylko się uczyć.
    Jola, ja powoli staję się fanką Twojej mamy - ona ma równie ciekawe przygody co Ty, pozdrowienia dla niej.
    Agnieszka, niech poczatkowe miesiące ciąży będą dla Ciebie łaskawe (ja akurat nie wspominam ich najlepiej, ale potem to już coraz fajniej) i oby sasiedzi już się urządzili.
    No i Ewy - trzymajcie się, ciekawe, co tam nowego na fronci przeprowadzek i wakacji.
    Jolasmile - lecę na balkon, bo tam znów jakiś problem w relacjach bratersko-siostrzanych ocierający się o wybuch trzeciej wojny światowej.
  • ada16 21.07.04, 14:34
    Na Wybrzeżu kąplieliska nie trzeba szukać, właśnie zapodali w Radiu , że
    centrum Gdańska znowu pod wodą.
  • agnjan 21.07.04, 21:36
    dzisiaj obchodzę dziesiątą rocznicę porodu naszego pierworodnego smile))))
    trochę mi żal, że w te urodziny jasio jest na koloniach - zawsze jeździł na
    pierwszy turnus, a urodziny spędzaliśmy razem, jakoś fajnie.... a dzisiaj
    tylko do niego zadzwoniliśmy, aż się wzruszyłam podczas rozmowy i głupio,
    oddałam mężowi telefon, ale chyba Jasiowi też się tęskno zrobiło, bo powiedział
    tatusiowi "wiesz, zaczynam za Wami tęsknić" (lepiej późno niż wcale? smile)) )

    Małgosia nagrała dzisiaj wiadomość na sekretarkę (uwielbiam jej wiadomości,
    zwykle mówi cichutko prawie szeptem, może mysli, że śpię skoro wyłączona
    komórka? smile))): "mamusiu, jak będziesz w sklepiku to kup mi spódniczkę, bo na
    koloniach dziewczyny mają, a ja nie to znaczy mam tylko sukienkę a dziewczyny
    mają pa" (tak bez znaków przestankowcyh mówi, okropnie śmiesznie i szybko i
    ciuchutko smile))))

    dowiedzieliśmy się też, że w przeddzień wyjazdu, czyli pojutrze będą śluby
    kolonijne i Jasio już ma wybrankę, a Małgosi się jeszcze nikt nie
    oświadczył... chyba muszę jej podpowiedzieć, że jest równouprawnienie i niech
    nie czeka tylko sama sobie jakiegoś męża przygrucha - tym bardziej, że to tylko
    na ostatni dzień kolonii smile))

    Szymek - tajfun - wstaje, raczkuje w tempie odrzutowym, wywala się, głośno
    gada "gęgęgęgę" smile obejrzeliśmy kilka domów i rozpoczętych budów domów w
    okolicy... pozostajemy przy pomysle wygranej w totolotka... tylko
    zapomnieliśmy dzisiaj kupić los... myślicie, że możemy wygrac mimo to? smile)))
  • barbamama 22.07.04, 08:31
    Wszystkiego najlepszego dla Jasia!!!
    Czy w urodziny swoich dzieci wspominacie sobie po cichutku porody np: kurcze o
    tej porze to juz "chodziłam po scianach", ja tak, staram sie zachowac jak
    najwiecej w pamieci. Tymbardziej ze mam bardzo miłe wspomnienia, zadne tam
    traumy.
    Agnieszko u nas dom to tez sfera marzeń, ale warto marzyć i napewno miec
    marzenia na widoku- ja np wierze w opatrzenie sie z marzeniem.
    Mieszkałam w 9-metrwym pokoiku u tesciów, przy biurku mielismy tablice korkowa
    a na niej plany mieszkan jakis tam (ulotka jakiegos osiedla), codziennie
    ogladałam, urzadzałam i...marzyłam. W miedzy czasie staralismy sie o komunalne
    ponoc bez szans. I tak po trzech latach(!!!!!) bez zadnego "smarowania"
    dostalismy "norkę" - na parterze, nisko, ciemno ale jest gdzie sie podziać do
    tego nie kawalerka ale całkiem niezłe dwa pokoje + kuchnia w której mieści się
    duży stół- tez jedno z moich marzeńsmile- dziś zarówno na pulpicie komputera oraz
    na lodówce mam plan wybranego mieszkankawink To samo było z samochodem smile) Tak
    naprawdę - chciałabym duże mieszkanie i dzialke rekracyjną. Wszyscy moi znajomi
    którzy pobudowali się za miastem - bardzo narzekają na dojazdy, jak już wróca
    do domu to nie mają siły się cieszyć, sa zmęczeni staniem w korkach na drogach
    wyjazdowych. Jedni mają piękny dom, nie daleko Zalewu Zegrzyńskego, wożą
    dzieciaki o 6 rano do centrum do przedszkola, bo nie są w stanie wrócic na czas
    aby dzieciaki odebrać a tak to przynajmniej w samochodzie są razem - zawsze to
    jakas 1-2 godzinki z dzieciakami więcej....... ale gdzieś w duszy marzenie o
    domu zostaje smile)


    Jak znosicie upały??? My wybiegamy na spacer ok 9-10 i najpóźniej o 13 jestesmy
    z powrotem, wczoraj wyszłam z dziecmi jeszcze wieczorkiem na spacerek aby
    poskakły w kaloszach po kałużach ( no kurcze gdyby był ogród nie byłoby
    problemu- mimo tych liści i podjazdów)- była wcześniej straszna burza z
    gradobiciem - po takim zjawisku Śródmieście Warszawy jest całkiem znośne wink
    Brawa dla Szymonka- no tak jak już sie porzadnie dzieciaczek porusza to koniec
    beztroskiego macierzyńswtasmile Po 19 czerwca kiedy Maciejka zaczał biegać juz na
    dwóch stwierdziłam że czas na nastepne bo Maciej się usamodzielnł wink)) no ta
    bene jest przy mnie: zlazł z wyrka i przytuptał, włosek rozczochrany, oczka
    zaspane ale dolne jedynki widac w pelnym usmiechu- cudny widok...
    Ewa napisz jak tam w nowym domku???
    Dziewczyny macie jakieś zdjęcia nowe to przeslijcie , ja zaraz obrobię troche i
    tez moge powysyłac , papa miłego czwartu, pozdrawiam bardzo upalnie z
    zakurzonej Wawy
    --
    Pozdrawiam, Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • agnjan 22.07.04, 09:42
    nasze zdjęcia są na naszej stronie - nawet ustawiłabym ją w profilu, ale nie
    potrafię sad(( www.neostrada.agna01.pl

    ja zawsze w urodziny dzieci wspominam poród smile też miło wspominam i z
    sentymentem smile Szymek będzie miał podwójne urodziny - w październiku (lepiej
    nie wspominać tego dnia inaczej - brrrrrr) i 1 kwietnia, kiedy się pierszy raz
    spotkaliśmy smile to pierwsze zdjęcie na stronie to jest właśnie z wtedy (Szymek
    w czerwonym ubranku) - ale była jazda - ryczałam, jak głupia, po porodach się
    aż tak nie wzruszałam smile))

    my na spacerki wychodzimy ok. 10.30 po drugim śniadanku, bo do 10 mamy krótką
    drzemkę od 9 i mam wtedy czas na różne sprawy (np. pisanie na forum smile)))
  • barbamama 22.07.04, 10:12
    Zdjęcia poszły na Wasze gazetowe smile, lub są na zobaczcie smile papa
    --
    Pozdrawiam, Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

    Alcia, Zuzek i Maciuś
  • olioliwa 23.07.04, 07:55
    mamy weekend, jeszcze 10 godzin i będę na wolności
    nie pragnę tych upałów, słońce mnie co roku wykańcza, ale niech tym razem nie
    leje, bo jedziemy nad nasze polskie morze otwarte - tak się u nas to
    klasyfikuje, bo nasze morz gdańskie to zatoczka, ja nawet się śmieje, że zupa -
    ruszamy w kierunku Jarosławca, Darłówka w poszukiwaniu mety na pierwszy tydzień
    urlopu ( to już za 3 tygodnie )
    Mieszko przechodzi etap na nie, niepokoi nas gdy wytrzyma kwadrans bez buntu
    w niedzielę wielkanocną jego pierwszy wypad-odpad skończył sie interwencją
    policji i od tej pory nie ma kompromisów w stylu " no dobrze to Ty pójdź tą
    ścieżką a my za chwilkę Cię spotkamy na następnej krzyżówce" chwila i dzieciak
    ginie
    przeżyłam to już dwa razy, 10 lat temu z 3-letnim Kubą na gdańskiej starówce,
    zmieszał sie z tłumem i przepadł, panika, czarne myśli, wyobraźnia galopuje
    mieszko zbuntował się w Łazienkach Północnych Sopotu, nie wszedł z nami na
    plażę "bo on będzie szedł promenadą obok" w porzadku, pójdziemy szybko ścieżka
    obok i się za moment już widzimy, przecież na takim odcinku nie zniknie nam z
    oczu, zero ulicy i innych niebezpieczeństw
    gdy się okazało za moment, że dzieciak znikł dopiero te nioebezpieczeństwa sie
    w głowie pojawiły
    w obydwu przypadkach chłopcy trafili na normoalne nie zboczone osoby, które
    szybko zgłosiły to policji
    miałyśn=cie kiedykolwiek uczucie, że już nigdy nie zobaczycie swojego dziecka?
    najgorsze z doświadczeń
    namiastke tego dało mi się odczuć przy ostatniej przygodzie z kotem
    Gdańska w środę nie zalało, ale ściana deszczu pół dnia łomotała , miły widok
    jak się patrzy przez okno siedząc w pracy, ale wszystkim wakacjującym
    współczułam szczerze
    a wieczorkiem na spacerku Mieszek zachwycał sie jak to deszczyk robi piękne
    błyszczące listki i kwiatki lepiej rosną, a ile różnych ślimaczków wtedy nagle
    przybywa
    do miłego, Ola
  • agnjan 23.07.04, 13:39
    ooo... a my sie na urlop wybieramy do Stegny Gdańskiej, znaczy zatoka, znaczy
    zupa?! sad((
  • jola.wie 23.07.04, 15:06
    (kurcze, musze pisac w wordzie, potem przerzucę, nie lubią mnie te urządzenia, forum mnie odrzuca ? kursor się zawiesza, nie da się pisać)
    Pozdrawiam z zachmurzonych Katowic, nareszcie (wybaczcie) skończyły się upaly. Piszę ?nareszcie? bo Niemowlaczka już nie wiedziała co jest grane, że tak ciągle spocona i ciągle chce do cycka i ?nareszcie?, bo chyba podeszłam do tych upałów zbyt ambitnie z tym jeżdżeniem na basen. Anka miała frajdę, ja już mniejszą, no bo tak: w mieszkaniu nie da się wytrzymać i Niemowlaczka jest tego samego zdania, więc kwęka. Na basen trzeba wziąć wałówkę, bo skoro mamy tam jechac, to na mniej niż sześć godzin się nie opłaca. Trzeba więc przygotowac coś na kształt obiadu do zabrania. Gotuję więc z Madzią przy cycku (dzieliłam się z Wami już takim przemyśleniem, ze jakbym została bez ręki /tfu tfu/ to umiałabym wszystko zrobić?) i już około południa (wstawszy o 7.00) możemy wyruszać: ja, Mała, Anka, wózek głęboki i cztery torby (ca.100 kg) ? do auta. W aucie jakieś czterysta osiemdziesiąt stopni. Dzidzia kwęka, Anka stęka: gorąco! mama jak ja mam usiąść? duszno! mama zrób coś, Madzia płacze! mama ciasno! itp., Wczoraj jeszcze zabrałam chrzesnicę Julkę, równolatkę Anki, ale wiecie co? wieczorem myślałam że zamorduję je obie! Od rana stereo-ponaglanie: a kiedy pojedziemy? a jedźmy już! nudzi nam się! pić nam się chce! kieeeedy pojedzieeemy??? Ja w tym czasie duszę jarzyny, smażę kurczaki i odcedzam makaron (jedną ręką oczywiście, z Madzią przy cycku), w drodze: gorąco! duszno! nogi mnie bolą! (to moja Anka!) poczeeekaj! nie mogę iść! (z parkingu do wejścia) gorąąąąąco! weź moją torbę! no jak mam nieść to kółko!? na miejscu: podaj mi klapki! zabierz mi klapki! podaj mi kółko! mama bo ona mi zabrała kółko! kółko mnie drapie w pasie, chce to co ma Julka! pić! jeść! sikać! etc, etc, Madzia ?łeeee...? non stop, gorąco, głośno (dzieci wrzeszczą i piszczą w wodzie, a ja blisko basenu, bo mam odpowiedzialnośc za cudze dziecko he he), więc ją noszę, husiam, karmię, wożę w wózeczku, nie chce (nie może?) zasnąć.... Woda za płotkiem, marzę o tej wodzie, wyobrażam sobie jak się w niej zanurzam, choćby jak wchodzę pod ten prysznic przy wejściu! tymczasem woda po mnie spływa (a jakże!), a żylaki pęcznieją.... Dalej nie będę już opisywać, fakt faktem dały mi laski wczoraj w kość, a zwłaszcza moje rodzone dziecko, nadwyczaj buntownicze i nieusłuchane, jakby chciała się popisać przed Julką, że ona się matce nie da, a Julka zafascynowana Madzią trzepała jej grzechotką nad głową i wpychała smoczek, kiedy Madzia akurat spała i ją tym rzecz jasna budziła. Przedwczoraj udało mi się przeczytać jeden artykuł w przyniesionej gazecie (czytałam go w piętnastu odcinkach), lecz wczoraj ten wyczyn mi się nie udał, zdążyłam przez sześć godzin wpisać dwa hasła do krzyżówki. To był trzeci dzień i miałam serdecznie dosyć! Pamiętacie jak mi się pierwszego dnia podobało?
    Grozę utraty dziecka przeżyłam kiedy przeprowadziliśmy się tutaj drugiego czy trzeciego dnia: Anka została wypuszczona na podwórko po złożeniu przysięgi, że nie opuści kwadratu podwórka pod żadnym pozorem, ja wybiegałam co kwadrans do niej do piaskownicy, niby pogadać, ale żeby sprawdzić, czy wszystko ok., a że jestem towarzyska, to pogadałam tam ze wszystkimi dzeciakami, żeby było o czym gadac, pytałam jak mają na imię, ile mają lat, gdzie mieszkają, czy maja rodzenstwo..., wiecie. Nie przypuszczałam, jak prędko będę musiała skanować moją pamięć w poszukiwaniu przydatnych danych: wysłałam Marka po Ankę (spokojna, przecież sprawdzałam co chwilę), on wraca: ?mama, nie ma Anki?, ile nas było dorosłych rzuciliśmy się jej szukać, dzieci z którymi przed chwila rozmawiałam nie pamiętają takiej dziewczynki..., nie wiedzą..., nie widziały..., obecni na placu zabaw (to małe podwórko) dorośli też nic nie widzieli...., byłam PRZERAŻONA. Ta mała cholera polazła za ostatnie zabudowania z nowo poznanymi koleżankami i tam znalazła ją babcia w towarzystwie niejakiej Klaudii, z której nie bardzo trzeźwą mamą usiłowałam właśnie ustalić miejsce przebywania jej córki (jak dobrze zapamiętałam adres!). Ja w ogóle jakaś taka nerwowa jestem i kiedy dziatwa na podwórku, ganiam od okna do okna i jak nie widze to od razu wybiegam sprawdzac, Anka najczesciej schowana za jakims gzymsem albo drzewem i nic się nie dzieje, raz jeden złapałam ją na tym, ze odprowadzała kolezanke do domu i faktycznie zniknela z magicznego kwadratu podwórka.
    A teraz weselej:
    mieliśmy nie tak dawno temu dwa koty ( kocurki - bliźniaki, w zeszłym roku zginął drugi, chlip! Malutki mu było, Tiger zginął pierwszy, wkrótce po przeprowadzce) no i w poprzednim miejscu zamieszkania (a był to parter domu z odrobiną trawnika ? namiastką ogrodu) wlazł Malutki (był taki bardziej ?kreatywny?) na duży świerk w tym ogródku, a wiało dosyć silnie i wyginało tym świerkiem solidnie, a ponieważ również posuwał się wyłącznie do góry (a chciał w dół, bo szybko zabawa przestała mu się podobać), zaczął strasznie głośno i żałośnie miauczeć, na co przyleciał Tiger (taki bardziej ?rozsądny?) ratować brata i szybko znalazł się u jego boku, gdzie spostrzegł, że niewiele może zrobić i mieliśmy dwa drące się koty na drzewie i zbiegowisko sąsiadów, a każdy z jakąś dobą radą! Fakt, my tez byliśmy spłakani ze smiechu, niemniej jednak koty trzeba było jakoś ściągnąć, wołaniem spowodowaliśmy tyle, że przylazły na koniec gałęzi, gdzie Malutki zawisł jak kiełbaska na rożnie, bo gałąź jak wiadomo bardziej wiotka od konaru, i przerażenie jego nie miało granic! Nie wiem jak, ale w końcu udało się skłonić je do wycofania się z tego przykrego położenia i najpierw Malutki potem Tiger zaryzykował skok z wysokości kilku metrów, prasnął o glebę, ale nic sobie nie zrobił; na drzewa więcej nie wchodził.
    Macie dosyć? Madzia tez, Anka również stoi mi na garbie!
    do nastepnego, pa

    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • jol5.po 23.07.04, 16:18
    Dziewczyny, ja znowu bez dzieci - i od razu efekty.
    Doczytałam Agnieszka, że widziałaś stópki na USG - ależ to przeżycie, wzruszające. Ja też pamiętam, jak przy ostatnim USG (a w końcu to 5. dziecko) coś tam sie zaczało ruszać i nogami majtać. Niesamowite, strasznie się wzruszyłam.
    Co do zupki (gdańskiej), to może będziesz miała okazję zobaczyć Olę osobiście - i to Ci zupkę zrekomopensuje smile)
    Bez dzieci bo cała czwórka z tatem i tatem taty (czyli z dziatkiem) wyruszyli kilka godzin temu też w pobliże Gdańska (Pelplin) na 4 dni, do rodziny teściów, którzy stamtąd pochodzą. To taki prezent czasowy od męża, bo faktycznie, kiedy wszystkie dzieci w domu bez przedszkoli i szkół to czas się bardzo kurczy (zresztą same wiecie). Krzysztof powiedział - do pracy marsz. Ale jak ja mogę nie zacząć od zajrzenia na nasz wątek. (tym bardziej, że ostatnio zaliczałam miejskie kąpieliska w podobny sposób jak Jola, tylko bez samochodu i nie było czasu).
    Beatko dziękuję za zdjęcia. Dzieci są piękne. Dziewczynki tak fajnie różne - jedna blond, druga ciemna. A te proporcje rocznych dzidziusiów - krótkie pulchne nóżki. Rozkoszne.
    Wszystkiego najlepszego Jasiowi. Mój Jasiu też urodził sie w upały. To był jedyny poród, który odbył sie w biały dzień, dziecko ważyło ponad 4 kg, a poród był najlżejszy i najszybszy. Wspomnienia porodowo-ciążowe mam najżywsze przez cały następny rok. Teraz wspominają mi sie kolejne miesiące ciąży Michałka. Z porodów zostają mi różne szczegóły w pamięci - liście na drzewie za oknem, zapach potrafi mi też wywołać wspomnienia. Staram się zatrzymać w pamięci jak najwięcej, ale czasami mi sie kręci, co było na którym, bo sie ich trochę nazbierało. Polubiłam też jesień, bo rodziłam wszystkie dzieci w 2.połowie roku - VIII, prawie IX (28.IX), X, XI, XII smile
    Oj, zaginięcia - to uczucie, że nie ma dziecka jest okropne. Jaś zginął mi kilka razy. Agnieszka rok temu wyszła sama z placu zabaw do domu. Potem biegła płacząc ulicą, ja biegłam 2 minuty później i ludzie tylko wskazywali drogę, ja nie musiałam nawet pytać. A Jasia przejęła ochrona w supermarkecie, ale za nim ogłosili przez megafon - Jaś szuka mamy, najadłam sie strachu. I właśnie to duszne uczucie, że nie wiadomo co się stało, co robić. Straszne, brr.
    Specjalistką od buntów zaś jest Małgosia - niecałe 7 lat, a już wisiała raz przy otwarty balkonie krzycząc: ja chcę zachorować, nikt mnie nie kocha. Było też: po co ja się urodziłam. Ona jest bardzo ekspresyjna, dokładnie środkowa, ale ze zrozumieniem tego wszystkiego, co ona przeżywa mam często kłopot.
    Ewa (kaliska) musi być bardzo zajęta z przeprowadzką, bo nawet gg głuche, a Ewa krakowska powinna za to jakoś tak na dniach wrócić z wakacji, ciekawe jak im idzie.
    Pozdrawiam Was wszystkie dziewczyny bardzo serdecznie Jolasmile
  • jol5.po 23.07.04, 18:25
    Agnieszko co do wiadomosci Twojej Małgosi przekazywanych szeptem z koloni, przypomniało mi się, że oprócz spódniczek, to koniecznie jeszcze dziewczynka musi mieć bluzeczke na ramiączkach (goły brzuszek dobrze widziany) - to wiem od Małgosi, a Ola szaleje za rybaczkami (których zresztą na jej rozmiar nie mogę nigdzie kupić sad(
  • agnjan 23.07.04, 18:54
    Jola, właśnie sobie zdałam sprawę pakując "drugi" zestaw ciuchów, na nasz
    urlop, że nie wyposażyłam mojej córki na jej pierwsze kolonie we wszystkie te
    istotne ciuchy - ramiączka, spódniczki... na szczęście jedne rybaczki
    pojechaly smile

    w przyszłym roku już będzie wiedziała i sama mi każe sobie
    spakować "bajeranckie" ciuszki, teraz co ładniejsze zostawiłam na nasze
    wakacje, na kolonie pojechały takie, które mogłyby po prostu nie wrócić...

    a tu mi córka dorośleje... z synem jakoś łatwiej (choć, jak widać powinien
    dostać 14 piłkarskich bluzek na kolonie i dopiero byloby dobrze na 100% smile))))

    strasznie mi się tęskni, tym bardziej, że jutro wracają i pojutrze
    jedziemy!!!!! ale fajnie - co tam zupa, będzie cudnie, bo urlopowo (oby,
    oby)... zaczęłam pakowanie - nie wiem, czy się pomieścimy, Szymkowa apteczka,
    bebiko, słoiczki na pierwsze dwa dni, kaszka, pampersy, ciuszki...

    tylko taka myśl mi się kołacze - bagażu jest zdecydowanie mniej niż..... będzie
    w przyszłym roku smile))))
  • olioliwa 23.07.04, 23:21
    spoko Stegna jest wporzo, zupka tylko w Trójmiescie, my lubimy bardzo Mikoszewo
    i bursztyny które widzi tam nawet małolatek w stylu Mieszaka, full patyczków,
    muszelek i te parawaniki z krzaczków
    tęsknie do tyokolic, ale jutro ruszamy do Wici (czy Wić, Wiciów?) między
    Jarosławcem i Darłówkiem w ciemno, bierzemy namiocik plażowy i frisby
    kota zostawiamy z pełna miską i nianią w pogotowiu wieczorem
    Jaśmina ma fazę "wojskową" w kwestii mody, kolory khaki i rudy, ewentualnie
    beże, spodnie głównie, spódniczki odpadają, sukienki dopasowane trykociki na
    ramiączkach nie pogardzi
    ale makijaż na codzień już widzę u niej po przyjściu z pracy,
    sprytnie to jej wychodzi, niby nic, bo okulary nosi teraz nonstop , więc
    kokietka udaje że nie widać, ale dumna jak sie zwróci na to swój "widok" jak to
    by ujął Mieszko
    Jolu, plis napisz jeden pościk zatytułowany emalie i wypisz w nim wszystkie
    dostępne Tobie priva bo nie zdołam odszperac ich w historii a z chęcia
    porozsyłam fotki do klubowiczek, pozdrawiam Ola

  • akve 24.07.04, 00:45
    Cześć dziewczyny, ale mi Was brakowało smile
    Właśnie przeczytałam prawie wszystko od mojego wyjazdu,oj, nazbierało się tego
    trochę.
    Miło was poczytać.
    Wróciłam z wygnania na krótko, w poniedzialek wyruszmy na PRAWDZIWE wakacje.
    Mam tak dużo przemyśleń po tym wyjeździe,a noc taka krótka wink
    Byłam w górach sama( bez męża mego, ukochanego sad .Ścislej z moimi rodzicami i
    tu zaczyna się problem.Rodzice widzą ukochane wnuki od czasu do czasu,a tu taka
    niespodzianka:dzieci 24 godziny na dobę pod jednym dachem z dziadkami.Moja mama
    (b. się kochamy i nie mozemy wytrzymać bez telefonu paru dni)ciągle była
    zmęczona,rozdrażniona moimi b.żywymi chłopcami, bez przerwy chciała wszystkich
    karmić na siłę(koszmar!), dzieci ciągle wchodziły nie tam gdzie trzeba i
    ruszały nie to co trzeba...Najlepiej jakby szły spać o 19-tej,a wstawały
    o ,powiedzmy 9-tej.Słowem wszystko było źle.Tato uciekał gdzie się da ,aby nie
    uczetniczyć w niczym .Ale udało mu się wypracować w końcu nić porozumienia z
    chłopcami:zabierał ich na krótsze i dalsze wycieczki.Z tego b.się cieszę.Mama
    chyba nie umiała cieszyc się tym czasem danym:pierwszy raz mogła spędzić
    wakacje wnukami.Cieszyła się tylko Zosią.Swoja droga -Zośka jest cudownym,
    spokojnym, bezproblemowym ,usmiechniętym dzieckiem...
    Nie myślcie,ze nie doceniam,ze rodzice zechcieli ze mna być,ale odpoczęłam
    naprawdę gdy pojechali na parę godzin do Krakowa.Jasiu zauważył,ze babcia
    ciągle nie w humorze i powiedział:babciu,ty to chyba masz nas dosyć sad Jest
    wrażliwy i zaraz widzi,i czuje co się dzieje.
    Chyba zacznę się modlić o pogodę ducha na starość(choć moja mama nie jest
    stara...)Pogode ducha babci Ewy wink

    Mój Jędruś też skończył 10 lat!17 lipca.
    Były urodziny w górach, przyjechali drudzy dziadkowie, znajomi i
    przyjaciele.Był tort i zabawa w podchody.Dzieci szczęśliwe i "wygonione".
    A ja ciągle, jak Agnieszka myślałam jak było 10 lat temu: a nie było łatwo,oj
    nie było.Raczej traumatycznie i bardzo gorąco.A gdy się wreszcie urodził po 19-
    tu godzinach rozpętała się burza.I były finały Mitrzostw Świata w Piłce
    Nożnej...Ale kto z kim grał?Kto wygrał?Na pewno my, rodzice Jędrusia wink

    A najstarszy synek wrócił nieco wsześniej z kolonii:urósł( serio!), wydoroślał,
    opalił się, buzia uśmiechnięta, szczęśliwy bardzo.A jak opowiadał to cała
    rodzina pękała ze śmiechu smile)))

    Dzisiaj tyle.
    Jutro o domu(moje uwagi za i przeciw jako mieszkajace w "domku z ogródkiem"wink.
    Pa
    Ewa
  • agnjan 24.07.04, 22:42
    jutro rano smile

    szkoda, że nie doczytam o "za i przeciw" domkom, ale na pewno odrobię po
    powrocie smile

    starszaki wróciły z kolonii - odmoczone, wykąpane śpią, pranie (już drugie) się
    pierze, torby pod drzwiami... przy pakowaniu jak zwykle awantury (też tak
    macie?) Szymek (skończone 9 miesięcy dzisiaj!) odstawił koncert ze zmęczenia,
    zgrzania etc. starszaki stęsknione zabratem niemal go zadusiły i "zabawiły na
    śmierć" smile))

    jak teraz cicho, jak śpią, uffff...

    gorąco, wszystko pootwierano ne przestrzał a i tak powietrze stoi... a nad
    morzem - oglądaliśmy prognozy) we wtorek ma być 16 stopni!!! trochę szkoda,
    ale za to odpoczniemy od upału... boję się, że za mało rzeczy spakowałam - też
    tak macie? jeszcze kilka rzeczy suszy się i pewnie mokre pojadą, trudno...

    trzymajcie się kochane - do zobaczenia i przeczytania smile !!!!!

    Agna, mama Jasia, Małgosi, Szymka i Cudu smile
  • jol5.po 24.07.04, 23:28
    jola.wietecha@wp.pl
    Barba ta_ra@wp.pl
    ada16@gazeta.pl
    akve ewka34@o2.pl
    ewa057@wp.pl
    olioliwa@yahoo.com
    agnjan@poczta.onet.pl
    jol5.po j.popinska@op.pl

    gg
    Agnieszka (aprze) 1298265
    Barba 5442090
    Ewa057 1095010
    Jola.wie 938935
    jol5.po 8347085
  • jol5.po 24.07.04, 23:35
    No proszę, adresy zlały się z nickami, teraz wklejam tylko adresy, bez nicków (czy to pisze się przez c i k????)

    jola.wietecha@wp.pl
    ta_ra@wp.pl
    ada16@gazeta.pl
    ewka34@o2.pl
    ewa057@wp.pl
    olioliwa@yahoo.com
    agnjan@poczta.onet.pl
    j.popinska@op.pl

  • jol5.po 25.07.04, 00:21
    Ewa (Kr) - bardzo dziękuję za zdjęcia chłopaków - są świetni, strasza dwójka podobna, młodszy inny. Fajne chłopaki!!!
    Agnieszko - miłego wyjazdu!!!
    Pakować się nie cierpię, nie cierpię i jeszcze raz nie cierpię - ja po prostu się gubię w tej masie rzeczy pomnożonej przez 5 dzieci i 2 straszych, która trzeba zapakować. Rok temu jechalismy pociągiem (rany, prawie cały przedział był nasz - a dzieci o 1 mniej niż w tym roku) to doszło jeszcze zapakowanie sie na konkretną godzinę, a że ja robię wszystko na ostnią chwilę, to ssanie żołądka (raczej rozstrój) opuściło mnie dopiero na dworcu. Ale to już przeszłość, bo teraz jest nas o jeszcze jedno więcej - ale też mam dobrą duszę, koleżankę, która podwiezie mnie i małego.
    Ewa - to Ty masz teraz masę roboty - wyprać, wysuszyć, przepakować!!! Trzymaj się.
    Ja też mam podobne problemy z rodzicami. Wyobrażam sobie, jakie to będą piekne odwiedziny, a jak to dziadkowie będą się cieszyć, a później nerwy, nerwy. Chodzę za dziećmi i uciszam, poprawiam. Nie zawsze tak jest - widziałam ostatnio moją mamę całkowicie wyluzowaną na kąpielisku, w stroju kąpielowym siedziała w wodzie z wnukami. Ogromną mi sprawiło przyjemność jej zadowolenie. A z kolei pobyt w domu rodziców w czasie powodzi (kilka miesięcy, ale szczególnych, urodziła sie wtedy Małgosia) zniosiłam źle - ja matka trójki już, sama wróciłam do roli dziecka.
    Ale też harmider dziecięcy łatwiej znieść, gdy się ma go na codzień (ja też przestawiałam się dobrą chwilę po powrocie dzieci z koloni) - dziadkowie odwykli i zanim się pzrestawili, to wam się akurat wspólny pobyt skończył. Ja nawet nie organizuję wspólnych wyjazdów, bo wiem, że to u mnie mieszanka wybuchowa.
    Ale nasze rodzinne wyjazdy (mama, tata i przychówek) też nie są takie różnowe, zaczynają się jak u Hitchcocka od trzęsienia ziemi (czyli wyjazdu, pakowania, etc) a potem napięcie rośnie - pierwszy tydzień schodzi na wszelkiego rodzaju konfliktach, no a potem zaczynamy naprawde odpoczywać (tylko,ze zaraz już czas pakować się, bo koniec wakacji)
    Ale co ja tak pesymistycznie??? No nie, wszystkie wakacje klubowiczek zapowiadają się swietnie - MIŁYCH WYJAZDÓW
    Jolasmile (samotna z jedynakiem - to się nazywa prawdziwy odpoczynek wink
  • maruda13 01.08.04, 23:55
    Jestem bardzo ciekawa jak wyglądaja Wasze rodzinki (ja powoli zaczynam czuć się
    jak ufoludek - u nas nie dość że niewiele dzieci przybywa a moja to już
    ewenement prawie - miło byłoby ujrzeć inne wielodzietne rodziny - sama z chęcią
    też podzielę się swoimi szkrabami (jak chyba każda matka uważam moje dzieci za
    najpiękniejsze ;D ) mój email:
    maruda13@gazeta.pl
    a nr gg 3396974 (niech Was moje opisy nie przerażają - mam małego babybluesa -
    może wiecie czym to można "wykurzyć"?? Chciałabym się już trochę w garść wziąć...
  • akve 25.07.04, 00:18
    Co tu tak cicho dziś/
    Na pewno korzystacie z pogody i nie macie siły nic więcej napisać...
    U nas tez przygotowania do wyjazdu na Kaszuby.Ciesze się ,ze jedziemy ,ale nie
    cierpię pakowania.Trzeba zapakowac 6 osób i niczego niezapomnieć.Ale znacie
    to ,prawda?

    Zapomniałam wczoraj napisać Agnieszce,ze ją podziwiam i chyle czoła.A propos
    tego,że adopcja bywa lekarstwem na niepłodność to nasi znajomi, bogaci ludzie,
    leczyli się wiele lat wydając mase pieniędzy, jeżdżąć po całym niemal świecie i
    wszystko na nic.Zdecydowali się w końcu na adopcję i zaraz po tym jak Wojtuś
    znalazł się u nich w domu okazało się ,ze spodziewaja się dziecka!Nie macie
    pojęcia jak się cieszyli!Róznica między chłopcami wynosi rok,a rodzice są b.
    szczęsliwi.

    A teraz o domu.Mieszkamy w domku i ogródkiem w pięknej okolicy
    Krakowa.Mieszkamy od ślubu czyli 12 lat.Nie sami tylko z teściami i jest nam b.
    dobrze.Dom duży , niestety niefunkcjonalny sadAle JEST w nim miejsce dla
    wszystkich.Plusy to przestrzeń i ogród, piekna okolica,brak uciążliwych ( to my
    jestesmy uciążliwi dla rodzicówsmilesąsiadów.Można faktycznie "wypuscić "dzieci
    bez obaw,czy postawić wózeczek z Zosią,a robić swoje w domu( i tu pochwała
    elektronicznej nianii).
    Minusy są oczywiście:koszty utrzymania( rachunki za ogrzewanie np.),
    konieczność ciągłych remontów i napraw,no i nieustanne sprzatanie.Nie wiem jak
    to jest ,ale dzieci bałagania wszędzie choć teoretycznie pomagaja
    sprzątać.Problemem były też zakupy,które tzreba przywozić z "miasta" i choćby
    wizyty u lekarza, do którego można dojechac autobusem,albo samochodem.Podobnie
    ze szkołą czy przedszkolem.To zmobilizowało mnie do zrobienia prawa jazdy i
    wreszcie jestem niezależna w sprawach transportowych od męża.
    Ale tak na prawdę dom to takie własne miejsce na ziemi ,bardzo potrzebne smile
    Ewa z Kalisza:życzę zeby się Wam dobrze mieszkało, oswajajcie kąty.
    Olioliwa czy ja moge prosić o zdjęia na priva?Pisałaś kiedyś ze robisz zdjęcia
    roślin,prawda?

    Idę spać ,bo jutro czeka mnie PAKOWANIE, brrr
    Ewa
  • jol5.po 25.07.04, 00:25
  • jol5.po 25.07.04, 00:28
    Rany, wysłało się za wcześnie. Minęłysmy się Ewa - to w tym czasie wzięło nas na pisanie. Pozdrawiam i mimo wszystko: MIŁEJ roboty!!! Jola
  • akve 25.07.04, 00:31
    Ty faktycznie umiesz pocieszyć smile
    A już myślałam,ze to ja tylko mam takie problemy z rodzicami:niewdzięczna
    córka, buuu.
    Pa
  • jol5.po 25.07.04, 01:16
    Ja do tego jeszcze kłótliwa jestem z mamą (ale ona też waleczna co do mnie akurat), ciągle ją chcę zmienić, robię wykłady - sama rozumiesz jak to sie kończy (jej sławne zdanie: "porozmawiamy, jak będziesz w moim wieku", przecież ja nie będę nigdy w jej wiekuwink. Acha i jeszcze nie lubię, jak mi sprząta, a ona zawsze przybywa do mnie z misją by lśniło. Ja chcę jej zafundować wspaniałe chwile z wnukami, a ona wyrywa się do mycia okien i tak w kółko.. - ale oczywiście codziennie do siebie dzwonimy smile). No i się bardzo lubimy (ale charaktery mamy różne)
  • mama.razy.cztery 25.07.04, 08:45
    pisałam, pisałam, wysłałam i gdzięś zniknął ten mój post. chyba tez nie jestem
    specjalistką od elektroniki smile
    Jola pisała, że przewaga męskiego rodu na tym forum, a więc żeby przewaga
    męska się nieco zmniejszyła dołączam z tylko jednym synem i
    trójką dziewczynek. mój Łukasz ma 14 lat, a córki - Karolinka 12, Wiktoria 6 i
    Zuzia w sierpniu kończy 2 latka. własnie dzisiaj rano trafiłam na ten wątek,
    strasznie mi sie podoba, sprawiacie wrażenie, jakbyście się b. dobrze znały,
    ale to pewnie dlatego, że wszystkie nadajemy na podobnych falach, mamy podobne
    problemy i radości.

    a ja od kilku dni nie moge się pozbierać, po burzy piorun walnął nam w talerz
    od cyfry, sasiadka tylko widziała słup ognia (Boże), spalił się tv, spalił się
    piec co( dobrze, ze to nie zima), spaliła się lodówka, ale stara była, więc
    jej najmniej mi szkoda. dobrze, że dzieci nie siedziały przy komputerze, bo
    nawet nie chce pomyslec, co mogłoby się stać. Byłam w tym czasie w pracy i nie
    mogłam być z nimi, wiem, co przezywała Wiktoria, która strasznie się boi burzy.
    Siedziała jak mały skulony kurczaczek z moimi rodzicami.

    Dlatego dziewczynki teraz już wiem, jak tylko zagrzmi wyłączajcie wszystko z
    gniazdek, na wszelki słuczaj. Moja ś.p. babcia zawsze mi mówiła, że wyłączała
    wszystko podczas burzy i jeszcze krzyzyk w okno stawiała, a ja się z niej
    podśmiewałam. i teraz okazuje się, ze jednak było w tym trochę racji.

    Mądry Polak po szkodzie smile


    -
    Magdalena
    mama Łukasza, Karolinki, Wiktorii i Zuzi
  • akve 25.07.04, 09:41
    Ale się ciesze ,ze tu jesteś!
    Przecież podsyłałam Ci ten wątek też, nareszcie dołaczyłaś smile
    Biegnę na śniadanie i napisze -na priva też-nieco poźniej.
    Ewa
  • jola.wie 25.07.04, 11:07
    Powiem wam, że nigdy nie wspominałam porodów w kontekście urodzin moich dzieci, tylko teraz, przy Madzi, w pierwszym miesiącu w każdy wtorek (bo urodziła się we wtorek) ?przeżywałam? raz jeszcze, no i dzisiaj, bo dzisiaj kończy dwa miesiące.
    Dzisiaj po raz pierwszy nie czuję się jak samotna matka. Mąż ćwiczy usypianie Małej przy pomocy wózka i nie zraża się niepowodzeniami, bo podszedł do tego ambitnie, tak ambitnie, że aż dwie godziny temu nie pozwoliłam mu dokończyć eksperymentu!!! (chyba wszystko przez ostatnie siedem lat zapomniał)
    Ewuś (Krakowaska) witaj po urlopie! Ja też czasem z przerażeniem patrzę, jakie cechy wyostrzyły się mojej mamie, hm, z biegiem lat (żeby nie było, że na starość), na razie też się modlę, żeby nie tendować w tym kierunku, ale coś w tym jest, nie zauważacie ?z biegiem lat? tych nielubianych cech najbliższych u siebie?! (zresztą ku swemu przerażeniu?) Są dwa środki zaradcze: 1. modlić się, 2. pracować nad sobą (nie jestem pewna, czy jedno bez drugiego będzie na 100% skuteczne smile)))
    MORZA CHCĘ!!!!!! Pojechałabym nawet do gdańskiej ?zupki?!!!!! (to tak na marginesie)
    Jolu, dzięki za ?emalie? ? moja książka adresowa na www jest pu-ściu-teń-ka .

    Mój syn Marek wrócił wczoraj z obozu.
    (powyższe zdanie zasługiwało na osobną linijkę) bo to zupełnie nowa OSOBA ? duży, głos gruby, oczy mądre, twarz jakby wydłużona, włosy w nieładzie (ma gęste i grube, a postanowił zapuszczać (?!) wygląda jak Paweł z ?wojny domowej?), kurcze, mówię wam! W domu od razu pełno, w każdym pokoju pełno, nie ma się gdzie podziać (jak to się człowiek szybko przyzwyczaja!). Madzia bratem zachwycona, robi duże oczy, patrzy zaciekawiona, ale pełna szacunku, nie śmie prawie się uśmiechać, pozwala sobie na delikatne ?guuuu?. Jedno Markowi zostało: jest jak zwykle szalenie tajemniczy jeśli chodzi o przeżycia, będzie wypuszczał ?po kropelce? przez następne pół roku. Nie potrafi odpowiedzieć na pytanie ?jak było?, ale to jest akurat dobry znak, co innego gdyby od razu wystrzelił ?beznadziejnie!?. Dziewczyny! Usmialiśmy się (i ucieszyli), bo po kilkunastu dniach od nadania (oraz rzecz jasna PO awanturze zrobionej przez babcię na poczcie, DOSZŁA do niego ta nieszczęsna przesyłka PRIORYTETOWA! smile)) o czym powiadomił nas po powrocie. Wysłał sms-a z budki telefonicznej DO BABCI, i o tego sms-a byłam szalenie zazdrosna (choć pisałam do niego, widać nie zasłużyłam sad, tak sobie myślałam, a babcia, że pojechała do niego, to tak), ale wytłumaczył się: nie wysłał do mnie bo... nie pamiętał numeru mojego telefonu (!), a babciny tak, bo jest taki sam jak jego własny z wyjątkiem ostatniej cyfry (były kupowane razem)! PRZYWIÓZŁ i wręczył mi odpowiedź na mój list (nie wysłał, bo nie było skrzynki w pobliżu). Mimo dwóch już (od wczoraj) kąpieli ciągle pachnie od niego ogniskiem. Przywiózł jedną cudzą bluzę i wpiera nam, żeśmy mu ją dali w prezencie (a nie jesteśmy ze starym jeszcze tak starzy, żebyśmy tego nie pamiętali!)
    Agnieszko, kiedyś pojechaliśmy nad morze spakowani ?optymistycznie?, w miejsce, w którym ZAWSZE mieliśmy murowaną piękna pogodę, i trzeciego dnia, kiedy wszystko już mieliśmy mokre, w desperacji kazaliśmy przysłać z domu paczkę z ciuchami; następnego dnia się wypogodziło!
    Tak sobie czytam wyluzowana o waszych zmaganiach z pakowaniem i nagle w mojej głowie zapala się światełko: za tydzień sama będę musiała się z tym zmierzyć! Do tej pory jakoś wymigałam się od wakacyjnego pakowania: córkę do teściów spakował mąż, który z nią jechał i najlepiej wiedział, co jej tam będzie potrzebne, na obóz syna tez pakował mąż wzbudzając w sobie wspomnienia lat młodzieńczych i niespełnione ambicje.
    Witaj Madziu! (jak ja lubię to imię)
    Kończę i miłej niedzieli!

    --
    Jola
    mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
  • jol5.po 25.07.04, 11:11
    Witaj Magda. Cieszę się, że Ci się podoba i cieszę się, że się dołączyłaś (szczególnie z tą córkową przewagą wink)) Więc teraz silnie reprezentowane jest zarówno połodnie (2x Kraków), jak i północ (2x Gdańsk)
    Faktycznie nieciekawa historia z tym piorunem. Ja w czasie ostatniej burzy podśmiewałam sie z mojego męża, który wyłącza zawsze całą elektronikę - pytałam się czy wie co to jest piorunochron!!!! Głupia!!!!
    Rodzina męża jeszcze ma zwyczaj zamykania wszystkich okien w czasie burzy. On też tak robi, a ja lubię rześkie powietrze burzowe, brak komarów - ale teraz chyba sie nawrócę na te zamknęcia, bo słyszałam o jakiś piorunach kulistych przelatujących przez mieszkanie!!!!
    A u mnie noc miała być taka spokojna - wyjechała Agnieszka, która ma częste pobódki nocne. No, ale mój spokojny, zrównoważony synek, który do tej pory spał jak trzeba, obudził się i nijak nie mógł wrócić do krainy snów - bo idą ząbki - widać takie dwie małe, białe kropeczki na dolnych dziąsłach, wyczułam je łyżeczką przy dawaniu zupki. Jak te dzieci szybko rosnął.
    Pozdrawiam
    Miłego dnia Jolasmile)))