Dodaj do ulubionych

Luty 2003- Druga część:-))

13.10.04, 10:22
Oki-zakładam więc nasz nowy wątek i mam nadzieję,że teraz będziemy pisać
więcej i częściejsmile) Do roboty!!
--
A tu Werkasmile forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=621&w=5991224&a=11950353
Obserwuj wątek
      • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 20:06
        Co za prędkość przy otwieraniu. Ja też mam nadzieję, że dzięki temu nasz wątek
        odźyje i odezwą się wszystkie Tygrysy, Fiony, Umagrosy i innesmile)))))).
        Moje dziecko właśnie dobija tatusia, który musi od godziny opowiadać o "abach"
        bajki i słyszę, że już nie ma biedak inwencji. Idę mu troszkę pomócsmile)). Jutro
        siadam z kawką i mam mi tu być dużo postów do czytaniasmile))).
        --
        Moja córeczka Marysia
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211
        • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:10
          Witam.
          Nie mogłam juz długo otwrzyć naszej starej strony więc pomysł z nową wydaje sie
          być trafiony.

          U nas właściwie nic sie nie zmienia. Piotrek z karzdym dniem łapie nowe słówka
          np. wczoraj było słowo kominiarz które jemu wychodziło jakoś tak jak kominia.
          Ale dobre i to
          Oczywiście sukcesów nocnikowych brak.
          Ja ogólnie mam dośc siedzenia w domu i czasami chetnie bym gdzieś uciekła.
          Ale narazie musze siedzieć. Jak mawia mój luby dożywocia nie dostałam tylko
          kilka latsmile))

          Teraz bedziemy zaglądać częściej bo serwer wreszcie sie bedzie otwierał.
          Pozdrawiam
          Aguśka i Piotrek
          --
          "W tym całym bałaganie jedno wiem napewno- jesteś moją Królewną" Kazik
        • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:11
          Az sie pisac chce,nie mowiac juz o czytaniu. Na starym watku przydalby sie link
          do nowegi i info,ze taki nowy jest,zeby jak ktos bedzie szukla nie mial za duzo
          problemu.
          U nas dzis tez bylo ciezko zasnac i mi glos wysiadl,na szczescie maz przyszadl
          a odsiecza i Szymon uspiony.
          Ja rowieniez czekam na mnostwo postow.
          Pozdrawiam-Jola
          --
          Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
          Nowy watek
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:34
          No jak miłosmile Otwiera sie od pierwszego kopasmile Mam nadzieję,że będzie to
          wystarczającą zachętą dla niektórych osób.żeby się odezwały. Rzeczywiście czas
          leci błyskawicznie-młodzież ma juz prawie dwa lata fiu fiusmile Moja córa
          zdecydowanie postawiła na rozwój fizyczny a nie intelektualny-interesuja ją
          tylko zabawy przy których może biegać więc namiętnie godzinami może grać w
          piłkę co nawet jest fajne teraz jak jest tak zimno-zmusza mnie do ruchu i nie
          daje zmarznąćsmile W domu wieczorami grywa z tata-dobrze,ze mieszkamy na
          parterze.Za to wszystkie układanki,puzzle,klocki sa dla frajerówsmile Ona nawet
          chodzic nie umie bo jak tylko nie siedzi to biegnie.Cóż-mam nadzieję,że jak nie
          będzie mądra to chociaż ładna... Jak na razie wygląda na to,że wrodziła sie w
          tatę,jest wysoka(92cm) i szczupła(12kg) i bardzo mnie to cieszy-byle tak
          zostało. Zdecydowanie poprawił się Młodej apetyt jak się zimno zrobiło,teraz
          widze jaka już byłam przewrażliwiona na punkcie jedzenia a własciwie
          niejedzenia skoro tak mnie to cieszysmile Wreszcie posiłki bez afersmile Właśnie-co
          lubią lutniaki? Młoda żywi się głównie bułkami(najlepiej suchymi)
          jajkami,serkami i jogurtami,danonkami do picia,rosołem,krupnikiem,ryżem,
          ziemniakami,kurczakiem(w róznych postciach-pieczony,kotlety,mielone)
          schabowymi,spaghetti,frytkami,okresowo parówkami,z owoców je jabłka,banany,
          śliwki , borówki,winogrona,warzywa głównie w zupach śladowe ilości
          pomidora,ogórka zielonego i kwaszonego.Nie ma mowy o surówkach(niestety)
          wędlinach,kopytkach i takim jedzeniu jak naleśniki,omlety itp.Jak jest u Was?
          Acha-na kolację obowiązkowo kasza mleczno-owsiana wymieszana z tą Pięć zbóż a
          rano butla z Humanąsmile Uff ale dziś kulinarnie pociągnęłamsmile Aż zgłodniałamsmile
          Pozdro!
          --
          A tu Werkasmile forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=11950353
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:44
            Oki-Jolu już zrobionesmile Wrzuciłam link na stary watek na wszelki wypadek. A co
            do nocnika to u mnie po krótkim euforystycznym siedzeniu nakibelku zapał Werki
            osłabł niestety-ogólnie to mi specjalnie nie przeszkadza tylko liczyłam na
            oszczędności pieluchowe ale widzę ,ze jeszcze mi nie danesad Poza tym i tak
            wybieram sie już niedługo do pracy a nie chce mi sie wierzyć,że w żłobku komus
            będzie zależało na przyuczaniu i pilnowaniu jej-a moze sie mylę?
            --
            A tu Werkasmile forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=11950353
            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 08:28
              Ależ fajnie się zrobiło, nowe forum to dobry pomysł. Codziennie rano zaczynamy
              dzionek od picia, a potem niećka /6 miarek na 180 ml/. Potem jest niadanko:
              czyli śiebek z małym co nieco. Jagoda uwielbia siejki topione i ziółte oraz
              pajówki, po prostu przepada. Sinki nie cie, nie lubi. Josołek na obiadek
              podstawa, rzecz jasna z makajonem, i wszystkiego rodzaju ziupki. Uwielbia
              chabowego, ksidełko i inne mieśka, a także majchewke, pierjuśke i sejej. Na
              desejek plosi budyniek /na zwykłym mleku.../ i kisiejek, a z owoców najlepiej
              smakuje jej jabuśko i mandajinke. Acha zapomniałam o jajach - w każdej postaci.
              Codziennie wieczorem Jagoda dostaje porcje witamin o które bardzo się dopomina -
              wapienko, taminki i jekajstwo. Do kąpania zabiera ziabawki - konefke,
              gajnusiek i słoiciek, bawi się ok 15 min, potem nawyzywa mame, która ją
              maltretuje, a kulminacyjny punkt następuje przy myciu głowy - nie cie mycia,
              ukekaj, nie lubie cie mamo, nie kocham, gamoń... czasem pedalaj...
              Ale po kąpieli wszystko wraca do normy, Jagoda woła niećko, czasami mmiłość
              czyli serial m-jak miłość, wypija niećko i zasypia na kanapie. I tak jest od
              kiedy wprowadziliśmy się do nowego mieśkanka, nasiego mieśkanka...
              --
              Pozdrowionka
              Agata i Jagoda
              Jagódka tu, Jagódka tam...
    • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 21:14
      No to teraz ja - kto jest największą laską na forum? Bruniasty oczywiście - oto
      jego anorektyczne wymiary - 91cm i 8600 (podaje w gramach, zawsze więcej
      numerków), do tego stópka nr 19 .... Młody zamienia się w gliste. Trafilismy na
      nowego gastrologa, który ucieszył się młodym (jako bardzo ciekawym przypadkiem)
      i będzie nas ostro diagnozował.
      Młody chodzi do żłobka (3 tygodnie bez przerwy na choroby). Zjada śniadanie
      oraz zupę, czasem podwieczorek. Niestety, trzeba mu miksować (teraz jest po
      chorobie, więc go nie chcę drażnić, ale wezmę się za niego).
      Ja niestety zamieniam się w kujona - zaraz spadam odrabiać zadania domowe.
      I jeszcze pochwale Zuzię za uroczyste otwarcie nowego wątku.
      --
      céad míle faílte
      fionna
      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 22:44
        Hej! Fionna no to faktycznie Bruner jest niezłysmile)I mówisz,że panu doktorowi
        aż w oku błysnęło wyzwanie? Ciekawe co wymyśli i mam nadzieję,że trafismile Co do
        żłobka to mam zamier Młodą wysłac już niedługo ale sama nie wiem czy sie uda bo
        ona lubi łapać infekcje-niby przechodzi je szybko i bez leków ale często więc
        zobaczymy jak będzie. A co U Bruna ogólnie? Wiesz-ćwiczenia,stanie,chodznie
        itp? Cos sie posunęło do przodu? Mało się odzywasz i tak żesmy ostatnio o Was
        myślały co sie tam u Was dziejesmileW przerwach między zakuwaniem odezwij sie co
        jakiś czas. A co u Edyty? Jak Ola? Strasznie się dziewczyny
        opuściłyście...wstydsad Pozdrawiam i przyzywam telepatycznie co poniektóresmile)
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=16674229
        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 23:04
          He, he Zuzia widzę, że wczuwasz się w rolę moderatorki wątku. Ale mnie nie
          oszukasz... wink W końcu znam twoje mysli.
          A tak poważnie, dziewczyny stanowczo NALEGAM NA SPOTKANIE!!! Z Zuzią widuję się
          regularnie, obyczaje Werki znam równie dobrze jak Łukasza, z Tygrysem i Kingą
          trochę rzadziej, ale też dość często, Monikę mam nadzieję ujrzeć już
          niebawem wink. Natomiast niektórych dzieciaków bym na pewno nie poznała i pytam
          się: czy tak być może? Jesień zaczęła się na dobre i będzie z tym coraz
          trudniej, bo ciągle kogoś będą męczyć choróbska, ale może uda nam się
          zorganizować. Proponuję następną niedzielę, 24. Akurat dość czasu żeby się
          podleczyć, a nawet rozchorować i wyzdrowieć wink Bardzo bym chciała zobaczyć Idę,
          Olę, Bruniastego, który jako jedyny w naszym warszawskim gronie wspiera mojego
          syna jako reprezentanta płci brzydszej, no i wszystkie pozostałe znajome
          dzieciaki. I nieznajome też, gdyby ktoś miał ochote się ujawnić smile
          Proszę to przemyśleć.
          Pozdr. Agata
          --
          Znaczną część naszego szczęścia rodzinnego stanowią udane szarlotki.
          J.A.
          wink
          • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 10:30
            ale sie zrobilo przyjemnie, watek odpala blyskawicznie, dziewczyny niepiszace,
            odzywaja sie, jeszcze sie spotkamy jak kiedys i bedzie git! Tylko... ja 24 nie
            moge, jak zwykle cos, tym razem jedziemy do rodzicow, u ktorych nie bylismy z
            pol rokusad((
            Fionna wymiary Bruniastego zrobily na mnie wrazenie! Nadia ma 80 cm i wazy
            9200, hura bo 6 tygodni temu bylo 8,5 a mamy za soba wirus zoladkowy. Dla
            odmainy moj synus nie bedzie mial problemow z niedowaga ma 62 cm i 5900.
            Wlasciwie to moga chodzic w tych samych bluzkach, juz dawno pochowalam
            niemowlece ciuszki. Mlody jest na etapie piskow od ucha do ucha na wdzieczace
            sie przed nim buzie.
            Moze odezwa sie te co ich nie ma z pol wieku...
            --
            pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
            • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 12:30
              Witam po długim niebycie na forum
              Jako kolejna pochwalam założenie nowego wątku smile

              U nas po staremu
              Ola jest (odpukać) odporna na infekcje
              nie ruszała ją nawet moje okropne przeziębienie (nie musze mówić ze całowałam i
              całują ją nawet ze strasznym katarem - to silniejsze ode mnie)

              Za to w chodzeniu postępy są nikłe - wogóle ona wygląda na roczne dziecko
              Nie wiem czy już o tym pisałam ale mamy iść z ną do psychologa dziecięcego
              po tym jak dostała szczepienie w 6 m-cu życia - zatrzymała się na następne
              6 m-cy w rozwoju i mam nadzieje że tylko fizycznym -
              u psychologa mamy to sprawdzić.

              Poza tym ona jest strasznie rozpieszczona i ryczy jak tylko nie dostaje tego
              czego sobie życzy.
              Co do spotkania to chętnie
              Jak na razie zawzięcie uczę się włoskiego i strasznie mi się to podoba
              papappa

              --
              Edyta i Ola (17.02.03)

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
              • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 18:38
                Witam.
                rzeczywiście chyba przestane nażekac na wymary i wzrost Pietruchy. Waży gdzieś
                z 10.5 kg. a mierzy 85 cm. Stopa wielka 24. Wiec chyba mieścimy sie w średniej.
                A z ulubionych dań Pietruchy to jest rosół z lanymi kluseczkami. Potrafi wrąbać
                cały talerz. Co przy innych potrawach mu sie nie zdarza. Naleśniki kopytka i
                leniwe pierożki może też jeść. A mięska niestety nie lubi, czym mnie martwi.
                Chleba też nie. Przykro mi to mówić ale Piotrek robi sie maniakiem telewizji.
                Może ogladać bajki ciągle, i budować z drewnianych klocków wieże. Twierdzi przy
                tym że robi ciuchcie jak ma w zwyczaju mówić.

                A i mam pytanie jak tam zęby, bo nam brakuje tylko piątek. Ale u dentysyt nie
                byliśmy jeszcze.I zeby czyste sie wydaja bo Piter chetnie myje.

                I jeszcze jak sie zapatrujecie na słodycze. Bo ja uważam ze można mu dać np.
                kawałek czekolady czy paluszka czy jakieś ciastko. ALe nie moge patrzeć na
                lizaki. Mamy kupują dziecią lizaki Piotrek ocxywiście też chce. I najczęściej
                mamy mu dają ale mnie to przeszkadza.
                Mówie inny mamą że nie chce żeby mu dawały to sie ze mnie śmieją. A ja uważam
                że właśnie z tego jest próchnica i myśle że mam prawo wychowywać moje dziecko
                tak jak ja chce a nie jak cała reszta.

                Pozdrawiam
                Aguśka I Piotruś
                --
                "W tym całym bałaganie jedno wiem napewno- jesteś moją Królewną" Kazik
                  • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 19:26
                    A ja chcialabym przedstawic Marcelego, ktory urodzil sie w same Walentynki w
                    Poznaniu. Moj syncio jest calkiem spory bo ma 13kg, a co do wzrostu, to nie
                    wiem, ale nosi ciuchy 92. W temacie mowienia to jest tak, ze ma repertuar paru
                    ulubionych slow(okolo 30)Potrafi tez powtarzac ale nie laczy jeszcze slow ze
                    soba. Lubi ukladac klocki i ogladac ksiazeczki. Nie oglada telewizji. Nawet
                    kiedy widzi bajki, to po 3 minutach idzie sobie. Lubi za to reklamy z czym
                    ustawicznie walcZe. Lubi spacerki. Nocnik jeszcze nie zostal przedstawiony.
                    Spi w poludnie prawie 2 godziny, a wieczorem spi od 20 do 6. Budzi sie raz
                    okolo 24 na kaszke.

                    W temacie jedzenia to problem jest taki ze Marceli jest uczulony na bialko
                    mleka krowiego. Gdziekolwiek jest mleczko, to M. tego nie moze dostac. Na
                    szczescie uwielbia mleko sojowesmile A juz na wiosne bedzie mial rodzenstwo i
                    wtedy to dopiero sie zacznie. Pozdrawiam Mamy Lutoych skarbow.
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 19:45
                      Heloł. Wiatamy nową mamę i Marcelego, ale fajne imię!

                      Ja jedna jestem wyrodną macią i nie piszę o moim dziecku. Cóż, mam go już tak
                      dosyć, że nawet pisać mi sie o nim nie chce wink
                      Ale na serio, przywołuję się do porządku.
                      No więc Wookie jest uroczym grubaskiem, takim samym jak był. Wszelkie moje
                      nadzieje i zapewnianie wsystkich dookoła że "się wyciągnie", albo "zgubi jak
                      zacznie chodzić" na razie się nie sprawdzają. Jest niższy od werki o jakieś 1/3
                      głowy i o jakieś dwa kilogramy cięższy. Przynajmniej ma ładne oczy i
                      dłuuuugaśne rzęsy... I jest tak męski, że nigdy nikt nie wziął go za
                      dziwczynkę. Za to uwielbia chodzić w moich butach, czym przyprawia swego ojca
                      niemal o spazmy i bezsenne noce. Na szczęście jego uwielbienie do samochodów,
                      innych pojazdów mechanicznych i wszystkiego co się z nimi wiąże pozwala mu mieć
                      nadzieje, że jadnak wdał się w ojca. Natomiast niesłabnące zainteresowanie
                      narzędziami, elektryką i różnorakimi mechanizmami daje mi nadzieję, że jednak
                      się nie wdał i może jeszcze będzie z niego w domu pożytek.

                      Dobra idę spaławić młodego, mój post i tak już zrobił się za długi. Ciąg dalszy
                      może kiedyś nastąpi. Na razie Wookie idzie pływać.

                      Pozdr. Agata

                      --
                      Znaczną część naszego szczęścia rodzinnego stanowią udane szarlotki.
                      J.A.
                      wink
                      • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 19:54
                        Tak a propos zabaw naszych dzieci. Marceli, ktorym od 7 miesiaca przez rok
                        szkolny(jestem nauczycielka)opiekowala sie Babcia, wprost uwielbia ....prac.
                        Potrafi segregowac kolory od bialego, laduje do pralki. Po wypraniu trzepie, i
                        rzuca na sznurek, a jak wyschnie to sciaga z suszarki!!!Lubi tez zamiatac,
                        wycierac sciereczka itd. Jesli mu tak zostanie to z jednej strony niezly towar
                        na meza, ale troche to dziwne, co?

                        Koncze bo mnie atakuje ryczacy glodny "Walenty"
                        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 21:45
                          Witamy nową mamę z MArcelkiem. MOja Marysia też lubi pranie i to też po
                          spędzeniu z babcią dłuższego czasu - szczególnie llubi wkładać " w miche"
                          ubrania z praliki i "jeszczać" je na suszarce. I strasznie się wścieka jak
                          któreś jej spada. W kwestii jedzenia to mam w domu małego mięsożercę - "memo"
                          jest na pierwszym miejscu i podczas obiadku musi być zjedzone samo w całości a
                          dopiero potem inne rzeczy. Na szczęście małej da się wcisnąć wszystko - od
                          szpinaku po naleśniki, więc specjalnego problemu nie ma. Najbardziej lubi
                          jednak schabowego jedzonego wspólnie z tatusiem, najlepiej u niego na kolanach:-
                          ))). Staram się neui dawać jej smażonego, ale jak widzi kotleta, to ja się
                          czuję jakbym miała psa w domu - stoi i jęczy, żeby jej dać, a ja oczywiście
                          miękknę od razusmile))). Mała jest pulpecik bo ma 82-83 cm i waży 11.600. Ma
                          spory brzuszek chociaż poza tym nie ma specjalnie sadełka. Ja tak bym chciała,
                          żeby była szczupła i nie miała przez całe życie takich problemów jak ja.
                          Dlatego staram się unikać wszelkich słodyczy i do furri doprowadzają mnie mamy
                          napotykane, które oferują zawsze chętnej do jedzenia Marysi a to lizaczka a to
                          gumę rozpuszczalną, a moje nie traktują ze śmiechem - nie wiem, która z Was
                          otym pisała, ale tak samo się wściekam. Mała jeszcze dwa razy na dobe pije
                          mleko - i to z butli niestety, bo butlę kocha ponad wszystko. Nabiału nie lubi -
                          twarogów, żótych serów, serków topionych. Może to i dobrze, bo czasami ją
                          jeszcze wyspuje, chociaż skaza białkowa już minęła ( a właściwie zamieniła się
                          w alergię wziewnąsad((). NA śniadanie uwielbia parówki i jaka na miękko, albo
                          jajeczniczkę ze szczypiorkiem, chleb w każdej ilości i postaci, bardzo lubi też
                          pomidory. Na spacerze obowiązkowo sucha bułka bo to jedynazachęta do siedzenia
                          chociaż przez chwilę w wózku. NO i codziennie jakieś świeże owoce - najczęściej
                          jabłka i gruszki, czasami banan, cytrusów nie daję bo ją uczulają.
                          Idę spać, mąż poszedł zdobywać tytuł Harpagana, czyli musi przeleźć 100 km w
                          nocy na orientację po kaszubskich lasach. Czubek, ale mu kibicujęsmile))))) Jutro
                          będzie nie do życia, w niedzielę, będzie odsypiał, ech faceci.
                          Basia
                          --
                          Moja córeczka Marysia
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211
                        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 21:56
                          Witam i ja, z niejakim opoznieniem, ale zawszesmile
                          Na poczatek witam Marcela z mamasmile Moja Dominika tez jest na diecie
                          bezmlecznej. Do zeszlego piatku byla jeszcze cycusiowa, ale musialam szybko
                          skonczyc karmenie piersia i mala jest teraz na Bebilonie pepti.

                          Co do wagi, to Dominika wazy 10 kg, mierzy jakies 83 cm. Z grupy w zlobku jest
                          najchudsza, ale nie najnizsza smile Je generalnie wszystko, bardzo lubi warzywa i
                          owoce - w zasadzie kazde. Najbardziej ciagnie ja np. do pomidorow ktorych jesc
                          nie moze bo jest na nie uczulonasad
                          Z zabaw aktualnie kroluja kasztanysmile i zoledzie i te czapeczki z zoledzismile
                          Nosila tu wczoraj ta czapeczke, przykladala wszystkim lalkom na glowe
                          mowiac "kapka" smile Z tym jej mowieniem w ogole jest tak smiesznie - najladniej
                          mowi slowa zwiazane ze spacerami smile Czapka, kurtka, buty itpsmile

                          Aa no i chyba problemy ze stawem biodrowym na razie sie skonczyly... uff... We
                          wtorek idziemy jeszcze na wizyte kontrolna do ortopedy, ale wszystko wskazuje
                          na to, ze mala jest zdrowa..

                          --
                          Pozdr.
                          Monika & Dominika (20-02-2003)
                          gg1706696
                          • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 00:02
                            Ja również witam nową mamę i Marcelka.
                            I baaaaaaaaardzo się cieszę, że się ruszyło to nasze forum.
                            Lena zasnęła przy bajce "Jak kot palił fajkę", najczęściej zasypia przy
                            opowiadaniu taty o żyrafach, ale przed tym musi być odstawiona scena pt."Lenka
                            nie chce najbardziej spać", chociaż oczy ma już zamknięte. W dzień śpi rzadko,
                            ale tylko wtedy jak padnie w wózku na spacerze i jak raczy wsiąść do wózka.
                            Ja też podobnie jak Aguśka, chciałabym się z domu gdzieś wyrwać, ale mam na to
                            usprawiedliwienie:, zaczęła się jesień, za zimno, żeby siedzieć tyle na dworze
                            co latem, więc w domu sama tylko z Leną dostaję czasami szajby... I ani słowem
                            do nikogo. Ale decyzja dzisiaj została podjęta i wracamy w grudniu do Polski.
                            Już się cieszę na nasze nowo urządzone mieszkanie i spotkanie z lutowymi
                            mamami smile))))
                            Lena jeżeli chodzi o zainteresowania, to najbardziej lubi przekładać kulki
                            zrobione z pazłotka po czekoladzie, monety, chować się w szafie i rozmawiać
                            przez telefon po swojemu, układać z klocków Lego. Ostatnio jesteśmy na etapie
                            układania na dywanie z kasztanów różnych figur, a i też polubiła (całkiem
                            niedawno) wrzucać do sortera klocki. Na dwór bierze zazwyczaj wózek z misiem,
                            albo z lalą i cały czas dogląda czy śpią i je całuje.
                            Wysoka 84cm , waży chyba ze 12 kg, nie wygląda na szczupłą, ani na bardzo
                            grubą. Numer buta 23.
                            Pije mleko ok 400ml dziennie w tym jedno z dodatkiem kaszy, owoce ze słoików,
                            winogrona, jabłka, banany lubi pomidory, oliwki, zupy. Zje kanapkę ze
                            słoweńskim kajmakiem, nawet nie wiem czy jest tego polski odpowiednik (to
                            smakuje jak słone masło, tylko nie jest twarde, smaruje się jak serek(????)
                            Danonki, monte, ser żółty, czasami kawałek czekolady, albo kanapkę mleczną.
                            Naleśniki. Nie lubi mięsa. Na razie lizaków nie zna z czego się cieszę. W
                            ogóle staramy się nie pokazywać jej za często słodyczy, bo jak my jemy to ona
                            też chce. Dzisiaj w sklepie zawołała JAJO na jajko czekoladowe, aż się
                            odwróciłam czy to moje dziecko.
                            Ale mnie wzięło na pisanie więc piszę dalej...
                            Lubi odkurzać, wyrzucać po sobie pieluchy (zasikane), sprząta butelki po mleku
                            i daje mi do mycia. Na chodniku dojrzane papierki są beee i najchętniej by je
                            wszystkie pozbierała i powrzucała do kosza. Jakaś dziwnie porządna jest, nie
                            wiadomo w kogo.
                            Rysuje namiętnie, nawet jej kupiłam kolorowankę i nawet za linię już nie
                            wychodzi... (Żartowałam wink))))))))))))))))
                            Pozdrawiam
                            Jowita i Lena






                            Poleć ten adres swoim znajomym | Ustaw ten serwis jako Stronę Startową |
                            Dodaj tę stronę do Ulubionych | Zgłoś problem lub błąd

                            Gazeta.pl: Wiadomości • Gospodarka • Sport • Praca • Dom • Auto •
                            Film • Kobieta • Twoje miasto • Ogłoszenia Czat • Forum • Katalog •
                            Poczta • Randki • Usenet +wszystkie serwisy

                            --
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
    • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 12:48
      No dziewczyny - to lubię. Nie było mnie jeden dzień a tu fura postów do
      czytania. Jedna kawa by nie wystarczyła, niestety filtry się skończyły...Na
      wstępie witam nową mamę i Marcelka.
      Jak Wam już pisałam wcześniej, młody chorował trochę po pójsciu do żłobka.
      Przez 3 tygodnie chodził, było niby ok, czasami się krzywił, kaszlał (ale
      osłuchowo było w porządku). Kiedy byliśmy we wtorek w CZD (u gastrologa i
      audiologa) pani audiolog nie spodobały się uszy młodego i kazała iść do
      laryngologa (co najzabawniejsze - sama ma specjalizację audiolog-laryngolog,
      ale nie mogła zajrzeć mu do ucha i stwierdzić zapalenie). Wczoraj pojechaliśmy
      na ostry dyżur laryngologiczny (na Niekłańską), pani doktor stwierdziła
      zapalenie w jednym uchu, w drugim nieżyt. Młody dostał antybiotyk - pamiętam
      jak ja miałam zapalenie ucha - ból jest straszny, mamy mu dawać eferalgan,
      gdyby się łapał za uszka. Na szczęście tatuś jest teraz na zaległym urlopie,
      wiec się wykurują. Za to ja mogę grać w horrorach - coś mi się przyplątało do
      oko i jest całe paskudnie czerwone. Chodzę w okularach słonecznych jak jakis
      tajny agent.
      Brunaistemy ciężko jest utrzymać równowagę - taki bocain chwiejący się, albo
      jak taki świeżo urodzony źrebaczek, poza tym nie ma siły, żeby się samemu
      utrzymać.
      W przyszły weekend wyjeżdżam się integrować, wiec nie damy rady na spotkanie
      24.20. Może jakiś inny termin?
      --
      céad míle faílte
      fionna
      • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 18:05
        No wlasnie kochane, te slodycze.... Przez pierwszy rok zycia Marceli nie
        dostawal wlasciwie nic slodkiego(poza biszkoptami i kaszka). Teraz dostaje juz
        wiecej choc ze wzgledu na alergie nie jada wielu ciastek, czekolady i deserkow
        w stylu danio. Je czasem czekolade gorzka(bez mleka). Lizaka dostal moze
        miesiac temu po raz pierwszy. Smakowal mu oczywiscie, ale nie chce mu dawac( to
        oczywiscie Babcia dala).

        A jak tam z zasypianiem??? My ladnie chodzimy spac, kazdy do swojego lozka(
        spal z nami przez pierwszy rok w lozku a ja go w nocy wygodnie cycusiem
        karmilam). Wystarczy mu troche pospiewac(o zgrozo!) i podrapac po dloni(to po
        Tatusiu). Po poludniu tak samo. Bez krzyku i placzu. A i jeszcze jedno: zeby
        zasnac musi miec swoja ukochana przytulanke Hanie!

        Pozdrawiam i tak a propos, gdzie to spotkanie planujecie, pewnie w Warszawie,
        co? Caluski z zamglonego, pochmurnego Poznania.
      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 22:13
        Spotakanie oczywiście w Warszawie. Może kiedys uda sie zorganizować
        ogólnopolskie, ale biorąc pod uwagę jak ciężko to idzie w Warszawie, to raczej
        bym nie liczyła...
        Słuchajcie mamy prcujące i uczące się, a może pasowałoby Wam w jakiś dzień
        powszedni po południu, bo weekendy każdy ma zatkane, więc tak możemy się
        umawiać do Gwiazdki, może jakiś piątek, albo jeszcze inny dzień. My jesteśmy
        dyspozycyjne. Wiem, że Monika kończy w miarę wcześnie, Kinga jeszcze na
        urlopie, więc pozostają Fionna i Edyta, jak tam z Wami dziewczyny? No i Anita,
        halo, wiemy , że gdzieś tam jednak jesteś wink

        Pozdr. Agata

        --
        Znaczną część naszego szczęścia rodzinnego stanowią udane szarlotki.
        J.A.
        wink
        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 22:51
          Mi popludniami w zasadzie pasuje - tyle ze gdzies na 17sta dam rade dopiero
          dojechac gdziekolwiek poza Prage Pld. Wiec jak by co to oczywiscie jestem
          chetnasmile

          Aaa bardzo prosze wszystkie dobre dusze o trzymanie kciukow we wtorek i srode:-
          ) moj maz ma rozmowy o pracesmile A jak by dostał prace to sie bedziemy mogli
          wyprowadzicsmile A to by mi znaaacznie poprawilo humoreksmile

          --
          Pozdr.
          Monika & Dominika (20-02-2003)
          gg1706696
          • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.10.04, 18:04
            OK, Moniko, na Ciebie zawsze można liczyć smile
            Anita zasygnalizowała, że jest w miarę dyspozycyjna w czwartki i piątki.
            Czekam na odzew pozostałych mam.

            Wookie miał wczoraj imprezkę imieninową, dostał furę wspaniałych prezentów i
            dziś na spacer posszliśmy z:
            - traktorem z przyczepką
            - terenowym samochodem czerwonym
            - terenowym samochodem zielonym
            Oczywiście nie obyło się bez scysji, bo Wookie bardzo silnie związany
            emocjonalnie był ze wszystkimi pojazdami, a nie mogł wszystkich upilnować wiec
            ciągle jacyś intruzi usiłowali mu te skarby poebrać. Po powrocie do domu Natala
            pokazała mu do czego służą farby, które też wczoraj dostał i wspólnie wykonali
            malowidło na lustrze, potem wykonał jeszcze kilka malowieł sam, co sprawiło mu
            ogromną frajdę. Ze wstydem przyznaję, że to chyba pierwsze farby, z którymi
            miał docznienia. W każdym razie ja mam w domu dużo luster, jest gdzie malować.
            Na pudełku napisane jest że łatwo się zmywają, mam nadzieję że tak jest
            naprawdę wink Muszę mu kupić takie do malowania palcami, też powinny mu się
            spodobać. A potem przyszli dziadkowie i chwalił się im wszystkimi swoimi
            wczorajszymi prezentami, a najbardziej zdezelowanym samochodem, który zostawił
            wczoraj przypakiem jego koleżka smile

            Pozdr. Agata
            --
            Znaczną część naszego szczęścia rodzinnego stanowią udane szarlotki.
            J.A.
            wink
    • aniawroclaw1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 09:57
      Cześć, Dziewczyny !
      Oj, jak ja dawno tutaj nie byłam. Na Edziecku spędzałam długie szczęśliwe
      chwile na urlopie macierzyńskim. Teraz tyram w pracy a po pracy nie mam siły i
      chęci na komputer..
      ale czuję, że znowu zaczynam mieć obsesję eDziecka smile)



      --
      Ania - mama Amelii
    • aniawroclaw1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 10:14
      ..
      przycisnęłam jakiś klawisz za dużo. Jak widać brak wprawy.
      Mówicie o spotkaniu w W-wie - ech, może by tak cosik we Wrocławiu ??
      Niunia co chwila czymś nowym nas zaskakuje - mówi już sporo pojedyńczych
      słówek, jednak jeszcze nie łączy. uwielbia rozmawiać przez tel. z babą.
      Ostatnio coraz lepiej wychodzą nam spacerki za rączkę - jednak powroty nie
      należą do przyjemnych chwil dlatego jeszcze targam ze sobą wózek + wózeczek dla
      lali ( piłeczkę, misiaczka, misia tego większego miasiaczka )
      Lubi oglądać bajeczki ( ogląda kanał mini-mini gdzie są bajki dla dzieci do lat
      6 ) ale staram się włączać jak jemy. Czy u Was też są takie chece z jedzeniem ?

      Moja Amunia ma już ok. 92 cm. i wazy 13,5 kg. - chyba nie jest źle ale mam
      fobie na punkcie jej jedzenia. Wciąż mi się wydaje, żę za mało je. Cyca
      odstawiliśy 2 m-ce temu. Boże, jak mi szkoda, strasznie szkoda - Małej wogóle
      NIE SZKODA. Na śniadanko szklnaka gęstej kaszk, za 1 - 1,5 h. deserek - kisiel
      lub owocki - zjada tylko słoiczki, innych owoców nie chce. A szkoda. Przed
      spankiem popołudniowym szklanka zupki - gotuję jej jeszcze osobno ale widzę, że
      chyba przesadzam - po obudzeniu się zupka, potem deser 19.30 szklanka kaszy. i
      koniec.
      Acha, chyba zostałam wyklęta z kręgu " Idealnych mam podwórkowych" . Mamy
      niepracujące nie mogą mnie zrozumieć, że wróciłam do pracy, zostawiłam swoje
      Szczęście obcej babie, czyt. opiekunce i bez wyrzutów sumienia chodzę z mężem
      do kina i w dodatku z przyjemnością oglądam film. Ech...tak mi się jakoś smutno
      zrobiło i musiałam o tym głośno powiedzieć smile
      Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na pozostałe posty


      --
      Ania - mama Amelii
      • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 13:42
        Witam nową mame z Marcelem.

        Ja bym chetnie swoje dziecko oddała jakieś opiekunce, może byc babcia lub inna
        chetna osoba, a nawet pani za kase. I poszła wreszcie do pracy. Dostaje fioła w
        domu. Wydaje mi sie, ba jestem wrecz przekonana że mogła bym sie bardziej
        sprawdzić gdybym chodziła do pracy. Niestety narazie babcia nie jest na
        emeryturze, a mnie nikt na rozmowy kwalifikacyjne nie zaprasza. Złożyłam
        ostatnio podanie do sadu ale jak narazie cisza. Nie mam też na szczeście
        przyciśnietego noża go gardła i narazie stac nas na to żebym siedziała w
        chacie. Tyle tylko że już zaczynam sie dusićsmile))

        Wiec zaczełam piec jabłeczniki, gotowac różne pyszności i tylko patrzec jak sie
        w swoje spodnie nie zmieszcze. A lubemu nic, wrecz chudnie. Ten to ma przemiane
        materiismile) A je za pięciu. I dobrze. Niech je. Pewnie Pietrucha w tatusia sie
        wrodził z ta swoja talią i chudymi nogami.

        Pozdrawiam
        Aguśka i Piotruś
        --
        "W tym całym bałaganie jedno wiem napewno- jesteś moją Królewną" Kazik
        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 15:10
          Rozkrecilo sie tak, ze mamy nowe mamy, niezle, witamy.
          My jestesmy na etapie niejedzenia, Nadii poprostu nic nie smakuje, albo
          przebijajace sie trojki powoduja zaniechanie apetytu. Nic niejedzenie
          oczywiscie dotyczy dan konkrentnych i wartosciowych, bo przekaski typu paluszki
          czy kawalek czekolady sa juz ok. Mam teraz rozdwojenie Nadia nie chce jesc i
          trzeba sie porzadnie napracowac, aby cos w nia wmusic i Daniela ogromnego fana
          cycolenia, ktory by jadl non stop. A gdzie sa dzieci, ktore maja wyposrodkowane
          zapotrzebowanie na jedzenie wink))))))
          Nadia aktualnie zyje w przeswiadczeniu, ze inne dzieci non stop spia, bo za
          kazdym razem jak idziemy sie bawic na plac zabaw u nas jest pustka i dzieci
          brak. Skonczyla sie lato, powialo chlodem i nie chce sie wychodzic mamom czy
          opiekunkom na dwor, oby do lata...
          --
          pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 17:02
      To i ja moze wreszcie cos napisze bez komplikacji. Tamten wątek sprawiał taka
      masę problemów, ze nie miałam zdrowia pisać. ALbo dłuuugo się otwierał,
      albo "kasował" mi wysłany post...więc odpuściłam, bo ostatnio czasu mało i
      tylko raz dziennie wchodze na forum.
      Weronika rośnie, pyskuje, nocnikuje itp. Mierzy gdzieś z 84 cm, waga 10,5
      kg...tyle, że jak oceniam po długości jej nóg to rośnie nieduża (może nie taki
      kurdupelek jak ja, ale na wysoki wzrost szanse widzę niewielkie). Apetyt ma
      niezły, choć je mało to zjada praktycznie wszystko pod warunkiem, że
      może "siama". To słowo ostatnio słysze w kółko...siama myje, siama ubieja,
      siama am, siama cita...tylko z klocków budujemy razem. Mówi juz sporo, powtarza
      tez wszystko, ale zdania buduje na razie nie złożone. Rozumie za to
      wielokrotnie złożone polecenia. Czasem się chwilę namyśla, ale prośbę o
      wyrzucenie papierków do śmieci, wrzucenie rzeczy do prania do kosza na brudy i
      przyniesienie konkretnej książki z sypialni do czytania (takiej zielonej, która
      mama czyta) w jednym zdaniu, rozumie :o)))))) Długie wypowiedzi zdarzaja jej
      sie we wlasnym narzeczu, np. kiedy przeprowadza fikcyjna rozmowę przez moją
      komórkę. Na bajki w tv nie zwraca uwagi, chyba, że jest piosenka...właściwie na
      ten nośnik zwraca uwagę wyłącznie kiedy gra muzyka lub ktoś śpiewa. Od razu
      zaczyna wtórować i tańczyć....równiez na mszy tańczy, ku radosci wszystkich
      którzy widzą.
      Upiera sie też po kilka razy na dobę na siedzenie na nocniku, zazwyczaj z
      dobrym skutkiem choć czasem tzw. siedzenie połączone z lataniem po mieszkaniu z
      gołym "ogonem" się przeciąga do godziny. Na każdą sugestie założenia pampersa
      (w jej języku to "pancin") od razu siada na nocnik. Oczywiście jak siedzi to
      czyta gazety...z dzidiusiami (i komentuje dzidzia am, dzidzia pi, wózia, dzie
      na paciej itp.) albo książeczkę z Mysią. Możliwe, że do grudnia pożegnamy się z
      pieluchami w dzień.
      Poza tym przestalismy się zastanawiac nad kolejnym wózkiem, znaczy parasolką.
      Weronika odmawia jeżdżenia w wózku. Wszystkie spacery odbywa na własnych
      nogach, a wózek słuzy do przewozu gratów piaskownicowych, picia itp. posadzić
      jej w nim nie sposób, od razu wstaje. Już w sierpniu jak zabraliśmy wózek na
      wakacje, to nieuzywany zupełnie postał sobie ponad dwa tygodnie.
      Pozdrawiam
      Ula

      Ps. witam nowe mamy i lutowe dzieciaki :o))))))
      --
      Dopóki dzieci są małe musimy im pomagać w zapuszczaniu "korzeni", później
      powinniśmy podarować im "skrzydła"...

      Weronika
      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 21:50
        Witamsmile Ula jak miło Cię słyszećsmile) Mam nadzieję,że dziewczyny mające kłopoty
        z otwieraniem watku przekonaja sie,że teraz jest ok i wróca do pisaniasmile
        Chciałam serdecznei przywitać nowe mamy i ich dzieci-piszcie o sobie jak
        najwiecejsmile DZiewczyny co do spotkania to mam taką propozycję-ponieważ z
        naszymi dziećmi ciężko iść gdzieś w miasto a na Hula_kula i inne Kids playe
        kasy szkoda więc serdecznie zapraszam do mnie-mieszkanie świeżo po
        przeprowadzce więc nie ma dużo mebli i gadżetów łatwych do uszkodzeniasmile
        Dzieciaki sie swobodnie pobawią a my będziemy mogły zając sie ploteczkamismile
        Skoro kilka z Was nie może w ten weekend proponuję np ostatni piątek
        października po południu-co Wy na to? Mieszkam na Stegnach wiec nie jest to
        koniec świata.Gdyby któras mama spoza W-wy była akurat w okolicy też byłoby
        supersmile Czekam na odzew-myśłę,że to ostatnia szansa na spotkanie w
        liczniejszym gronie przed zimąsmile 31 wraca moja mama z leczenia i wtedy już nie
        będe mogła przyjmować większej liczby gości niestety.Więc jak? MOżna na Was
        liczyć? Z niektórymi mamami i dziećmi nie widziąłyśmy się tak dawno,że pewnie
        się nie poznamysmile Czekam na entuzjastyczne odpowiedzi(ew może byc sobota)
        Pozdro!
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=16674229
        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.10.04, 10:33
          Mi oczywiscie pasuje spotkanie w piątek 30 paź.smile Jak zawsze chetna i gotowa
          jestemsmile Hi, hismile

          Wiecie co, jak tatus tylko odbiera dziecko ze zlobka (bo ja zaprowadzam) to
          zdarzaja sie dziwne rzeczysmile Wczoraj mala poszla do zlobka w jednych
          spodenkach, wrocila w zapasowych... Pytam sie meza a gdze te drugie ?? A on na
          to: a to w jakis innych byla? bo z sali to wyszla w rajstopkach wiec zalozylem
          jej te spodnie co byly w szafce (czytaj: zapasowe)... Tym sposobem zginely nam
          jedne spodenkismile Musze sie dzis dopytac co sie z nimi stalosmile
          --
          Pozdr.
          Monika & Dominika (20-02-2003)
          gg1706696
    • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 23:09
      Też bym chciała na spotkanie, ale z drugiej strony na takich spotkaniach mam
      doła z wiadomych powodów.
      Młody siedzi z tatusiem w domu - jest w całkiem dobrej formie jak na zapalenie
      ucha. Dobrze, że bylismy u tego audiologa - nikt się nie domyślał, że Bruno ma
      coś z uszami - ogłuchłby i nikt by nie wiedział. Był trochę marudny, ale
      zwalaliśmy to na refluks, trochę łapał się za uszka, ale nasza "wybitna"
      pediatra stwierdziła, że to, że dziecko łapie się za uszy wcale nie świadczy o
      chorobie.
      Ja właściwie żyję od weekendu do weekendu (kiedy wreszcie mogę się wyspać),
      zaczyna dopadać mnie dól jesienny - kiedy wstaję jest ciemno, kiedy wracam do
      domu ciemno. Ja chcę wiosny!!!
      --
      céad míle faílte
      fionna
      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 23:52
        Fionna, spotkania są od ładowania akumulatorów, a nie od dołowania. Nie
        przyjmujemy żadnych wykrętów. I proszę szybko zdrowieć i już więcej nie
        chorować. Przynajmniej do przyszłego piatku wink

        A propos spania, to ja śpię zdecydowanie za długo. Po 8-9 godzinach nie mogę
        się zwlec z wyrka. Młoda natomiast cierpi na bezsenność. Chyba skończy się to
        wizytą u lekarza, bo w jej wieku to niepokojące.

        No dobrze, a propos spania, to sspadam, bo po dorodze do łóżka mam jeszcze
        troche roboty.
        Pozdr. Agata

        --
        " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
        spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
        wykorzystał i wystawił na posmiewisko."

        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.10.04, 13:14
          Ależ dużo czytania, niesamowite, wystarczyło załozyc nowy wątek.
          "Witam nowe e-mamy, jakże miło...
          Jagoda ma 86 cm i waży ok 10,5 kg. Nr stopki 23 cm, z ząbali została jej
          jeszcze jedna piątka, a tak to już wszystkie są...
          Mówi duzo, nie lubi czekolady, o dziwo, ale za to przepada za landrynkami co
          rzecz jasna nie pochwalam, ale babcie zawsze jak nie widzę to jej dają... nie
          cierpię tego.
          Niestety w pracy mało mam czasu ostatnio i dlatego muszę na razie spadać...
          --
          Pozdrowionka
          Agata i Jagoda
          Jagódka tu, Jagódka tam...
          • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.10.04, 14:21
            Witam.
            Wychodzi na to że nie tytlko ja jestem przeciwniczką lizaków i tego typu
            paskudzt. Znaczy sie normalna jestemsmile)
            Spotkania jak zwykle zazdroszcze, ale z moich terenów to już nikt nie pisze.
            Kiedyś była Mysiam ale jakos nie wpada na nasz wątek.

            Wiecie co dziewczyny przyszło mi do głowy ze już ponad rok przebywam na forum.
            Chce wam podziekować. Nauczyłam sie wiele, potrafie już ocenić i nie przesadzać
            z tym piep... jedzeniem. Zachowuje dystans do isebie jak i Pietrka. Jego
            chymory co do jedzenia już mnie tak nie wyprowadzaja z równowagi. Chociaż nie -
            dalej mnie wyprowadzająsmile)) Fajnie jest że jesteśmy.

            Chciałam sie dzisiaj pochwalić że Piotrek nie jest juz cycolem, bo od dwuch
            dni nie doił, ale niestety wczoraj w nocy o 4 nad ranem wymusił cyca jak
            złoto. Jak już sie dorwał tak nie mógł skończyć. A ja juz myśłałam ze koniec.
            Szkoda. Ciekawe ile to jeszcze potrwa.

            POzdrawiam
            Aguśka I Piotrek

            --
            "W tym całym bałaganie jedno wiem napewno- jesteś moją Królewną" Kazik
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.10.04, 15:14
      jeśli można to na 29 chcę się załapać na spotkanie

      Byłam z Olą wczoraj u psychologa dziecięcego
      powiedziała babeczka że z lalką wszystko OK - nie ma opuźnień rozwojowych tylko
      że bardzo wrażliwa - podobno dzieci z obniżonym napięciem są bardziej podatne
      na bodźce zewnętrzne. No nic to grunt że wszystkie jej zachowania mieszczą się
      w normie.

      Olka waży może z 9 kg mierzy ok 90 (takie ciuchy nosi) a stópka 18. Na dniach
      musze ją pomierzyć.

      Co do lizaków itp. jestem ogromnym przeciwnikiem jedynie co toleruje to
      czekolada w małych ilościach, choć jak na razie Ola po jednym czy dwuch gryzach
      wyrzuca, za to flaki czy mocno miętowe "tik tak-i" jak najbardziej - a więc
      ostro i paląco smile

      Ostatnio ciermi na brak ubrań i nic, zupełnie nic nie potrafie sobie kupić
      wszystko mi się nie podoba lub nic mi nie pasuje - klęska totalna, a do tego
      nie znosze zakupów!!!!! Czy któraś z Was kupowała w FAKTORY w Ursusie?

      A no i witam mame Marcelka


      --
      Edyta i Ola (17.02.03)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-))-Do Aguski 20.10.04, 22:41
          No ładnie ładniesmile Czytam i nie piszę hhmm? Prosze się poprawićsmile Dziewczyny
          strasznie się cieszę,że wreszcie coś nam ruszyło! Edyta fajnie,że się odezwałaś
          mam nadzieję,że sie zobaczymysmile Fionna ja powtórzę za Agatą-chcemy sie
          spotkać,żeby pogadac o wszystkim co u nas słychać a nie dołowaćsmile Zresztą
          akurat nasza dwójka( a u Agaty jeszcze starsza)daje nam tak popalić od kilku
          dni,że mądrzej byłoby schowac je pod schody a nie pokazywac publiczniesad U
          mnie ból głowy jest juz elementem stałym a spać tak mi się chce,że zasypiam na
          stojąco,normalnie nie wiem co to ma byc-może zęby? Ale niedługo się wykończę a
          Werkę oskurujęsad Dziś w ciągu dnia była jęcząca,stękająca,nic nie jadła tylko
          histeryzowała a wieczorem wbiła trzy(!) talerze krupniku w odstępach
          półgodzinnych i w najlepszym humorze poszła spać-ciekawa tylko jestem na jak
          długo bo ostatnio regularne przychodzi o 3 w nocy do naszego łóżkasad O ludzie!
          Czasem trudy macierzyństwa mnie przerastająsmile) Pozdro!
          --
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=16674229
          • fringilla Re: Luty 2003 21.10.04, 00:11
            Tak, zdecydowanie nasze dzieci ostatnio zasługują na dźwiękoszczelną izolatkę.
            Możemy się pocieszać, że to zęby, ale ja stawiałabym raczej na paskudny
            charakter. Choć dziś sama bredzilam cos o pogodzie i malych meteopoatach.
            Jedyne co jest pociesszajace to fakt, że miewają też lepsze dnni... Rzadko, bo
            rzadko, ale jednak wink
            Mlody dziś nie mógł sobie znaleźć miejsca, wyciągał zabwaki, ja usiłowałam
            zainteresować go kolejnymi zabawami, powstał wieć wielki bałagan, którego nie
            miałam czasu posprzątać, bo Wookie nie odstepował mnie na krok. Na koniec
            Natala przyniosła mu kosz kasztanów, żeby się pobawił. No i się pobawił.
            Wysypał wszystkie. A potem jeżdził po nich samochodem... Gdy usiłowałam
            sprzątać, z opóźnieniem około 20- sekundowym wyciągał wszystko, co mi udało sie
            schować. A to i tak zaledwie czubek góry lodowej...

            A propos lizaków, pierwszego lizaka mojej córce dała moja teściowa, lekarz
            stomatolog. No comments. Wookiemu tez przyniosła ostatnio na imieniny, ale tym
            razem szybko skonfiskowałam.


            --
            " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
            spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
            wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
            • kingha Re: Luty 2003 21.10.04, 09:58
              Upiornosc i histeria oto cala Nadia od kilku dni. Podobnie jak Werka, od rana
              nie chce nic jesc, placze z byle powodu, wlasciwie drze sie wnieboglosy,
              wieczorkiem jej troche mija z apetytem zjada kolacje, w nocy budzi sie co
              chwile z placzem i w efekcie laduje u nas w lozku. W czworke strasznie ciasno
              sie zrobilo smile)))))))))
              Na spotkanko juz sobie zarezerwowalam 29 w piatek, Zuzia wystawiasz swoje nowe
              mieszkanko na nasza probe????? Podziwiam. Ja sie stawie z dwojka, ale tylko
              jedno ma zadatki na szkodnika.
              Z milych i zaskakujacych rzeczy, wczoraj wyplacilam 200 z bankomatu i wlozylam
              tymczasowo do portfela z kartami. Jak ladowalam mlodego wozka, z plecaka
              wypadly mi kaska z kartami, jakis zul, ktory odprowadza wozki za 2 zl kolo
              supermarketu pobiegl za mna i oddal mi wszystko, bylam w takim szoku, ze do tej
              pory nie moge uwierzyc w taka dobrodusznosc zula. Dalam mu znalezne i
              powiedzialam, ze przywrocil mi wiare w czlowieka, on sie usmiechnal i poszedl.
              --
              pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
              • kubara1 Re: Luty 2003 21.10.04, 11:10
                Wiecie co dziewczyny, ja tym razem z innej bajki. Przeważnie jesteście moją
                terapią odtruwającą na wszystkie smutki i nerwowości macierzyństwa. Ale jestem
                jakoś ostatnio w sielankowym nastroju i trochę Wam tutaj się
                wyładujępozytywnie. BO jakoś, odpukać w niemalowane, wszystkomi się ostatnio
                układa. Dostałam pracę w szkole językowej w której pracuje tylko raniutko ( od
                7 do 8.30) więc wracam zanim MArysia się na s\dobre rozkeci i już razem jemy
                śniadanko. Praca mi byłą strasznie potrzebna dla równowago psychicznej, ale nie
                wyobrażałam sobie pójść gdzieś na etat od 8 do 16 i to jest dla mnei wyjście
                wymarzone bo płacą nieźle i coś do domowego budżetu mogę dołożyć. A poza tym
                spotykam się z ludźmi itd. Z moim mężem ostatnio przeżywamy jakiś renesans,
                zero sprzeczek o pierdoły, które często nam się zdarzały. MOże dlatego, że
                Wojtek też się spełnia zawodowo i raca do domu jak na skrzydłach. Mojaj mama
                miała podejrzenie raka jelita grubego i potwornie się o nią martwiłam. Wczorja
                miała kolanoskopię i okazało się wszystko wspaniale!!!! Więc głaz mi z serca
                spać. No i na koniec Marysia , a właściwie powinnam napisać na początek. Jak
                czytam o Wookiem i Werce to mam wrażenie, że Marysi już ten okres minął ( albo
                dopiero przed namismile). Jest po prostu słodka, móic coraz więcej i tak
                śmiesznie, uwielbiam jej słuchać. Coraz bardziej skupiona na różych zabawach,
                coraz więcej rzeczy można jej pokazać. OStatno czytałam taki tekst w wysokich
                obcasach - "Nawrócona na macierzyństwo" .I to o mnie. Tak jak były okresy, że
                miałam dość, chciałam się wyrwać, denerwowało mnie to moje dziecko czasami tak,
                że się wstydziłam swoich uczuć sama przed sobą, to teraz spędzam z nią całe
                dnie i mi mało. I uwielbiam ptrzć na małą i Wojtka, jak się razem cudownie
                dogadują. Mój mąż nie jest raczej wylewnym typem, a w roli ojca odkrywam w nim
                niezmierzone pokłady cierpliwości i czułości. Wsystko jest super i to na pewno
                okres przejściowy. Pewnie za tydzien Wam napiszę o jakims kiepskim nastroju.
                Ale nie dziś. Pozdrawima cieplutko
                Basia
                --
                Moja córeczka Marysia
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211
                • fringilla Re: Luty 2003 21.10.04, 12:47
                  Hehe, Basia, takich rzeczy lepiej nie mówić, bo Los złośliwy jest...
                  Ja też mam juz potzrebę wyrwania się z domu. Bycie kurą domową zaczyna mnie
                  trochę męczyć, zwłaszcza że mój ślubny jest w domu gościem. Mimo ozywionego
                  zycie towarzyskiego i mimo tego, że umiem cieszyć się chwilą sopkoju i własnym
                  towarzystwem, to jednak brakuje mi nawet nie kontaktu z ludźmi, bo ten mam, ale
                  konieczności wyjścia z domu, zadbania o siebie i pogimnastykowania umysłu.
                  Tęssknię za biblioteką, uczelnią, mam potzrebe zagrzebania się w ksiązkach i
                  dogłębnego zbadania kolejnego niezwykle istotnego dla ludzkości zagadnienia w
                  rodzaju: czy Geralt jest bohaterem romantyczym? Jednak praca w domu to nie to
                  samo, ja w domu kapcanieję, jak mówi moja przyjaciółka, i nie mogę sie zebrać
                  do roboty. Choć też nie wyobrażam sobie pracy na cały etat i nieobecności w
                  domu przez więksszą częśc dnia.
                  Łukison znowu ma niezbyt dobry nastrój, nie potrafi się zająć sobą, a nawet nie
                  ma ochoty na zabawę ze mną, wścieka się, jak mu coś nie wychodzi i w ogóle jest
                  na nie. A też już go ostatnio chwaliłam, że tak ładnie potrafi się sobą zająć,
                  bawić się samochodami, pociągiem, budować z klocków... Cóż może te piekne dni
                  jeszcze kiedyś powrócą? na razie jest małym furiatem, który w chwilach złości
                  rzuca wszystkim co ma pod reką i malowniczo rzuca się, a raczej ostrożnie
                  kładzie na podłoge by dać wyraz swej zraninej ambicji. Ech, faceci...

                  POzdr. Agata
                  --
                  " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                  spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                  wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
    • anjo_29 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 12:55
      Cze,
      Po raz pierwszy w (na?) tym wątku. Wstyd przyznać. Od pół roku czytam wątki na
      forum (tzn. jak poszłam do pracy, bo jest stałe łącze smile), a od miesiąca
      bardziej aktywnie, tzn. sama piszę. Wstyd, taka duża dziewczyna.
      Ale odrabiam zaległości.
      Cieszę się ogromnie, że jest walentynkowy Marcel. Moj Maciuś też jest z 14
      lutego 2003. Długo szukałam walentynkowych dzieci i JEST!!!!!!!!!!!
      Przyjmiecie nas drogie Seniorki forumsmile ?
      Pozdrawiam, szczególnie mocno Marcela i jego mamusię.
      Monika
      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 13:25
        Witam serdeczniesmile Wystarczy w sympatyczny sposób zachęcić mamy do pisania i
        proszę-natychmiastowe efektysmile) Witam następną walentynkową mamęsmile
        Basiu bardzo fajnie sie czyta o tym,że komus jest dobrze-trzymaj tak dalej! Dla
        mnie to dowód na to,że może też mi się niedługo odkręcismile Ja coraz bliżej
        decyzji o powrocie do pracy ale znów tam coś kręcą i nie wiem ani od kiedy ani
        na jakie stanowisko wrrr.A żłobek muszę załatwiać i nie wiem od kiedy w takiej
        sytuacji. Myślałam o tym czy pracować 8-15 czy 7-19 i stwierdzam,że na zmiany
        jest lepiej-tak naprawdę nie będzie mnie co czwarty dzień a jak Młoda zachoruje
        to się zamienię i już sie robi kilka dni w domu(dla niewtajemniczonych-na
        zmiany pracuję dzień,noc i dwa dni wolnesmile)Zobaczymy czy to wypali i jak
        bedzie z chorobami.Myślę,że dobrze mi zrobi wyjście z domu i to głównie z
        powodu o którym pisze Agata-będę musiała o siebie zadbaćsmile Zdecydowanie
        podtrzymuję zaproszenie na 29-myślę,ze mieszkanie wytrzyma-w końcu ściany można
        myć. Młoda została przez tatusia obdarzona nowym bardzo pasującym do niej
        zachowania przezwiskiem CzupakabrasmileI chyba sie obraziła bo dziś noc przespałą
        całą i bez afer-chyba żeby udowodnić nam ,że nei mamy racji-no cóż zobaczymy
        jak długo wytrwa... Pozdr!
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=16674229
        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 17:19
          He, he, moja Dominika od bardzo dawna jest nazywana przez tatusia Czupakabrąsmile

          Na spotkanie 29 juz sie szykujesmile) I bardzo bym chciala spotkac Edyte i
          Fionne - nie widzialam was juz straaaaaasznie duzo czasu! Nie mowiac o
          spotkaniu reszty mam lutowych - tych spoza Wawy - musimy kiedys zrobic
          spotkanie ogolnopolskiewink

          No i oczywiscie witam nowa mame i jej walentynkowa pociechesmile

          --
          Pozdr.
          Monika & Dominika (20-02-2003)
          gg1706696
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 21:27
              zuzia_i_werka napisała:

              > No nie... litości! Jak Dominika jest Czupakabrą to Werka jest Czupakabrą
              > monstre do kwadratusmile)

              Jak Dominika jest Czupakabrą, to Werka jest poza konkurencją. Nie ta
              kategoria wink

              smile

              --
              " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
              spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
              wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
              • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 21:43
                fringilla napisała:

                >> Jak Dominika jest Czupakabrą, to Werka jest poza konkurencją. Nie ta
                > kategoria wink
                >
                > smile
                >

                Hmmm czy mi sie wydaje, czy kolezanka jest zlosliwa?? wink)
                A tak w ogole to moje grzeczniutkie dziecko spi juz od ponad godzinysmile

                --
                Pozdr.
                Monika & Dominika (20-02-2003)
                gg1706696
                  • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:18
                    zuzia_i_werka napisała:

                    > No właśnie...tez mi sie tak wydajesmile)

                    Przecież Złośliwoć to moje drugie imię.

                    --
                    " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                    spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                    wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                  • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:26
                    A mój młody ostatnio się przestawił - jak zaczął chodzić do żłobka to szedł
                    spać o 20.30. Teraz od poniedziałku jest z tatusiem na urlopie i śpią do
                    południa, potem młody szaleje do północy. Nie muszę chyba wspominać, jak
                    wygląda mieszkanie. Dzisiaj o dziwo Bruner zasnął o 20, ale właśnie się
                    obudził - nie wiem czy na stałe, na wszelki przypadek robię kaszkę.
                    Ja ostatnio ostro zabalowałam (mieliśmy imprezkę w "szkole"), ale już dochodzę
                    do siebie. A w weekend kolejna.... Biedna moja wątroba.
                    Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała
                    wykręcić, to mnie zmobilizujcie), no chyba żebysmy odstawili samochód do
                    mechanika.
                    A co powiedział tatuś po jednym dmiu przebywania z Brunoskiem - zabierz ode
                    mnie tego potwora...
                    --
                    céad míle faílte
                    fionna
                    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:35
                      Fionna - bedziemy trzymac za slowo a propos spotkaniasmile)
                      A o zabieraniu potwora to ja tez kjuz slyszalam od mojego meza... on kolo
                      siebie nie mial jeszcze potworasmile tak szkalowac moje grzeczniutkie dzieckowink
                      --
                      Pozdr.
                      Monika & Dominika (20-02-2003)
                      gg1706696
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:47
                      fionna napisała:

                      > Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała
                      > wykręcić, to mnie zmobilizujcie), no chyba żebysmy odstawili samochód do
                      > mechanika.

                      I znowu wykręty, a od czego sa autobusy?


                      --
                      " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                      spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                      wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 21:47
                      fionna napisała:

                      >
                      > Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała
                      > wykręcić, to mnie zmobilizujcie

                      Tak tylko gwoli przypomnienia wink)))

                      --
                      " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                      spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                      wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
      • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 11:02
        Witam Mame Walentynkowego chlopaka. Tak miedzy nami, moj synus jak widzi jakas
        laske, to zaraz oczami przewraca i wogole taki sie robi zalotny. Wszyscy sie
        smieja, ze to wina dnia narodzin. A wczoraj w przychodni to nawet podszedl do
        laski i powiedzial "apa"!Taki odwazny. Calusy dla Macka, no i do ....napisania.
        • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 11:08
          A jeszcze jedno pytanko do Mam Lutowycgh. Jak tam z uzebieniem Waszych pociech
          i z podawaniem im wit. D3. Moj bohater ma tylko 10 zebow, przy czym nie ma
          jeszcze dolnych dwojek. Lekarka troche sie tym martwi, a ja tym bardziej. A
          witamine to znowu podaje 1 kropelke, bo pije duzo mleka sojowego i przyjmuje
          rtewlacyjne witaminy od homeopatki. Tak a propos, to Marceli duzo zawsze
          chorowal, a od kiedy przyjmuje te witaminy(Lifepack) nie mial ani jednej
          infekcji). Pozdrowienia
          • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 11:20
            Witam
            Dominika ma 16 zebow - od jedynek do czworek.
            A witamine d3 dostaje po 1 kropli (jak nie zapomne) - mam jej jeszcze przez
            zime dawac. Mala ma jeszcze niezarosniete ciemiaczko i w zwiazku z tym ta wit.
            d3 ma dostawac.
            --
            Pozdr.
            Monika & Dominika (20-02-2003)
            gg1706696
            • kamila1234 Re: Luty 2003- Druga część:-))-a jak z mowa ??? 23.10.04, 12:03
              witam
              moj macius ma 1.5 roku i 2 mc czyli 20 mc
              ale jakos nie bardzo sie klei do mowienia -mowi tylko
              mama
              baba
              dada
              nie ma
              ..troszke mnie to martwi bo z tego co tu czytalam 20 miesieczniaki całkiem
              dobrze juz mówia
              ***a czy wasze dzieci wchodza albo schodza juz same po schodkach?
              *** i jeszcze jedno ile wasze 20 miesieczne pociechy spia w dzien?(moj okolo
              1,5 godzinki raz dziennie)
              POZDRAWIAM
              • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-))-a jak z mowa ??? 23.10.04, 12:17
                Co do spania to Marceli spi okolo 2 godzinek. Wieczorem zasypia okolo 20 i spi
                do okolo 7 lub 8. Ma jedno przebudzenie na kaszke okolo 23. Z mowieniem jest
                lepiej. Duzo powtarza, ale wielu sylab nie potrafi poprawnie wypowiedziec. U
                niego to dzieje sie z dnia na dzien, ze zaczyna nazywac wszystkie rzeczy
                dookola. Zaczyna tez niesmialo laczyc przeczenia."Ni ma tata". Ale luz, bo z
                tym mowieniem to jest bardzo indywidualnie. Nasza znajoma z 27 lutego mowi juz
                pieknymi zdaniami. Nie ma sie co przejmowac, zanim pojda do szkoly beda juz nas
                zagadywac...
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 15:56
      Weronika dziś przyswoiła nowe słowo - bankomat. Po tym jak jej powiedziałam, że
      idziemy na spacer, potem do bankomatu, a potem do sklepu na zakupy, przez
      calutki spacer powtarzała "dziemy bank-komatu". W międzyczasie co prawda
      chciała pojechać "abusiam" czyli wsiąść do autobusu, ale udało mi się ją od
      tego odwieść. A jak już wracałyśmy do domu z zakupami, podżerała świeżutką
      bułę, zakupioną w sklepie, co chwilę robiła "kulki", rzucała je lub
      pieczołowicie przyklejała do chodnika i wołała gołębie (ghrrr, ghrrr) żeby
      przyleciały i zjadły....niestety pogardziły. A potem zahaczyła o to co zawsze,
      czyli całkiem beze mnie powędrowała do apteki na jakieś 15 minut, a ja stałam
      na chodniku, jak ten kołek, i czekałam. Chyba zdążyła sie z paniami
      zaprzyjaźnić :o)))) Zawsze kiedy obok przechodzimy leci tam od razu....A jak
      nie mam po co to tam nie zaglądam, na szczęście żadnych szkód tam nie jest w
      stanie zrobić, bo wszystko wysoko albo w gablotkach, choć czasem ulotki mi
      podrzuca ;o)))))))))))
      Pozdrawiam
      Ula
      --
      Dopóki dzieci są małe musimy im pomagać w zapuszczaniu "korzeni", później
      powinniśmy podarować im "skrzydła"...

      Weronika
      • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.04, 17:04
        Któraś z mam się pytała o uzębienie - Marysia ma 16 i swędzące dziąsła więc
        zaraz pewnie pojawią się piątki. Co do schodów to wchodzi sama na 4 piętro jak
        ja niosę zakupy, schodzić tez potrafi sama ale puszczam ją tylko na niskich
        schodkach. Na klatce idziemy za rączkę. Ogólneischody są dużą rozrywką, a
        szczególnie podjazdy dla wózków - mała uwielbia na niewłazić. Nasze spacery
        ostatnio kończą się w obrębie naszej ulicy bo Marsia musi wejść na każdy
        schodek, każdy murek, poklepać każdy samochód i dotknąć drzwi każdego garażu.
        Po drodzejest sto gołębi do obejrzenia, drabinki do wspinania, dzieci,
        warzywniak, trawa, i setki innych atrakcji. Ostatnio do mięsnego który jest od
        naszej klatki z pięć minut szybkim krokiem szłyśmy godzinę, wracałyśmy
        półtorej smile)). Jak mało potrzeba do szczęścia takiemu maluchowi. A w ten
        weekend mała spała u dziadków ( dziadzio parawie płakał jak ją dzisiaj
        zabieraliśmy) a mój mąż mnie zabrał na romantyczny weekend do stadniny koni.(
        jego znajomy prowadzi tam hotel i nas zaprosił na jedną nockę. Pierwszy raż w
        życiu spałam wtakim hotelusmile)). Na konia nie odważyłąm się wsiąść, za to
        jeździłam bryczką. Ale było fajnie. I cJednak chociaż zostawiliśmy małą tylko
        na dobę, gnałąm dzisiaj do neij bo już się strasznie stęskniłam. KOńczę bo
        mnei wołasmile). Buziaki
        BAsia
        --
        Moja córeczka Marysia
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.04, 21:15
          Witamy poweekendowosmile Nie wiem czy u wszystkich ale w W-wie było dziś
          cudowniesmile W ogóle cały weekend udany,cieplutko,fajnie i rodzinnie. Nawet
          Werka była dziś bardziej Werka niż Czupakabrąsmile Karmiła kaczki,ganiała
          wiewiórki i pawie i zajadała sie lodami-supersmile Ciekawe jak długo będzie
          jeszcze tak ciepło? Co do pytań,które tu padły to Młoda zębów ma 16,jeśłi zaś
          chodzi o sprawność fizyczną to jest niezłasmileJeszcze przed miesiącem
          mieszkaliśmy na trzecim piętrze i wchodziła bez problemu,schodzi tez sama
          trzymając się barierki,włazi na wszytskie drabinki,zjeżdżalnie itp. Za to wciąż
          nie gada i nie interesuje sie żadnymi stacjonarnymi zabawami-niestetysad
          Dziewczyny,które nie mają mojego adresu odzywajcie sie proszę na priv
          zuzzwi@wp.pl żebym mogła podać-nie przyjmuję żadnych usprawiedliwień z
          wyjątkiem chorób zakaźnychsmile Pozdro!
          --
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=16674229
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 09:16
            Hej
            Jagoda ma 20 zębów, czyli już wszystkie na razie, ostatnia piątka wyszła jej
            jakieś dwa tygodnie temu. Podaję jej codziennie kropelkę wit. D3, a tak poza
            tym wit. C. Weekend był piękny, a u nas jeszcze piękniejszy, ponieważ mieliśmy
            parapetówkę, ależ imprezka, Jagodę odstawiłam do mamy, a my tzn, głównie nasze
            rodzeństwo i kuzynostwo - 14 osób, bawiliśmy się do rana. Niedziela minęła mi
            powoli, z ostrym bólem głowy i żołądka, ogólnie prześladował mnie kac morderca,
            po nieszczęsnych drinkach czyli mieszance wina Vermouth, wódki i soku
            pomarańczowego. Tak dawno nie byłam na imprezie, że po prostu uległam pokusie,
            a potem efekt był.
            Jagoda mówi dużo, całymi zdaniami, ach, brak słów. Ale jeżeli któryś z
            lutowiczów mowi mało to moim zdaniem nie ma co panikować i wiadomo, że każde
            dziecko wszystko w swoim czasie sobie przyswaja.
            --
            Pozdrowionka
            Agata i Jagoda
            Jagódka tu, Jagódka tam...
    • anjo_29 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 08:58
      Cześć,
      Jak miło rozpocząć dzień w pracy od czytania postów. Odkrywam uroki bycia na
      Forum. Ale do rzeczy:
      Macio ma szesnaście zębów (przynajmniej do wczoraj)
      sam wchodzi i schodzi po schodach (mieszkamy na 3 piętrze); tę umiejętność
      przyjęłam z wielkim zadowoleniem, w innym razie zapisałabym się do klubu
      Strongmenów, bo mój Pudzian waży 15 kg (dane z piątku) a mierzy 91 cm. Po
      wakacjach prawie cała garderoba - do wymiany. Spodnie sięgają do kostek a
      wszystkie bluzeczki mają rękawki 3/4. Aaa, i rozmiar buta - 24. No to chyba
      wszystkie rozmiary mojego modela.
      A co najbardziej lubi?
      SAMOCHODY - w każdej postaci, w gazecie, na ulicy, w telewizji (Bob
      Budowniczy), w domu ma całą stajnię samochodów, która powoli zamienia się w
      mały szrot. Podobnie jak Eskimosi ze śniegiem, Macio ma około 400 określeń na
      pojęcie samochodu. Poza tym niewiele mówi w jęz. polskim, ale nie ma problemow
      z komunikacją i o dziwo słucha mnie i chętnie pomaga. Uwielbia porządkować
      rzeczy do prania, wieszać pranie na sznurku i składać spanie. Anioł, nie
      kobieta.
      sok KUBUŚ - na widok soku sztywnieje i pragnie go tu i teraz. Ograniczamy
      ilości (max 0,5l dziennie) i butelkę chowamy głęboko. Uczucia na twarzy podczas
      picia soku podobne do tych, jakie były podczas karmienia piersią. Po
      odstawieniu od piersi tak bardzo polubił ten sok, więc może to rodzaj
      zastępnika.
      Całkiem wielka epistoła wyszła.
      Pozdrawiam gorąco,
      Monika
      • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 11:24
        witam po przecudownym weekendzie. My bylismy w Gorach Swietokrzyskich u
        rodzicow i tesciow, bylo sympatycznie, dawno nie bylismy stad taka przyjemnosc.
        Dzieci caly czas na dworze, inny klimat, swieze powietzre. Nadia rozpieszczana
        przez dziadkow, w ferworze pogoni za pieskami i kotkami czula sie rewelacyjnie.
        Jadla za trojke, wszystko smakowalo i to bez marudzenia! Powoli przestawiam
        swoje nastawienie do tesciow, moja tesciowa tak sie stara, ze moja mama wyglada
        przy niej jakby ja wnuki nie interesowaly. Nadia ma u tesciow swoje lozeczko,
        nocniczek, zabawki wszystko zorganizowala tesciowa, dodatkowo ugotowane bylo
        dokladnie to co Nadia lubi najbardziej. Wymieklam jak to wszystko zobaczylam,
        widze, ze wnuki sa calym ich swiatem. I dobrze. U moich rodzicow nie ma tak, ja
        mam jeszcze dwoch mlodszych braci i rodzice maja co robic, a poza tym sa na
        innym etapie. tesciowie sa sami od 15 lat a moi wciaz maja dzieci na
        wychowaniu. niemniej jednak jestem bardzo zadowolona z postawy tesciowej, Nadia
        babcie uwielbia, wiec wszyscy sa zadowoleni.
        Zebow nie wiem ile mamy, wiem, ze nie mamy 5 a trojki aktualnie si wyzynaja.

        --
        pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 23:08
          Witam ciepło. Pogoda nas rozpieszcza, nastroje sie chyba troche poprawiły. Mój
          syn w każdym razie po solidnym przewietrzeniu jest bardziej znosny. Natomiast
          odzwyczaja się od spania. Tak w ogóle. Natala też. Jego własnie uśpiłam, od
          niej z dziupli dochodzą jeszcze jakieś dźwięki. Co za dzieci. We mnie sie nie
          wrodziły wink

          Wookie też właściwie cały weekend spędził z dziadkami. Moja mama dopiero przy
          nim realizuje sie jako babcia. Natala była wnuczką mojej teściowej, Młody
          natomiast uwielbia moich rodziców. Oboje jeszcze pracują, więc właściwie tylko
          w weekendy mogą na serio zająć się wnukami. Aczkolwiek de facto zajmują się
          jednym, bo Natala skwapliwie wykorzystuje każdą okazję, gdy może pobyć ze mna
          sam na sam. Choć nie moge na nia złego słowa powiedzię, bo jest fantastyczną
          starszą siostrą, o niebo lepszą, niż ja byłam dla swojego nieszczęsnego brata.
          Dobrze, że nie pamieta jak go traktowałam, bo dałby mi teraz popalić wink

          No, nic, trzeba się oderwać od kompa, co ostatnio przychodzi mi bardzo trudno.
          To sie chyba nazywa uzależnienie i mozna to leczyć? wink A tak serio, to dostałam
          niedawno dyskografię Beatlesów na CD-romie i rzeczywiście mogłabym nie
          odchodzić od komputera, nawet mimo starsznego smrodu, jaki tu panuje, ponieważ
          to pokój mojego męża i tu pali. A całą dyskografię Beatlesów mamy na analogach,
          ale niestety od dłuższego czasu nie posiadamy gramofonu sad Zresztą Konrad i tak
          n nie pozwalał tych płyt puszczać, są zbyt cenne. My oboje zresztą mamy świra
          na punkcie Beatlesów, ale to temat na dłuższy post smile Wookie ostatnio zasypai
          przy Beatlesach, jak już nie mam siły z nim walczyć w pokoju, to przychodzę do
          kompa i puszczam The Fool on the Hill, Hey Jude itp. Zazwyczaj dwie piosenki
          wystarczają.

          Ale pozta wysmażyłam, kto to przeczyta?
          W każdym razie pozdrowienia dla cierpliwych.
          Agata


          --
          " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
          spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
          wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 09:21
            Fringillo, wiedz, że Twoje posty są znakomite i z przyjemnością je czytam, tym
            bardziej, że ostatnio w pracy zrobiła się taka klapa, że nikt nie zagląda. Więc
            buszuję w necie i bardzo fajnie kiedy piszecie długie posty.
            My już sobie mieszkamy na swoim i jest ok, mąż znalazł pracę, po 9-miesięcznym
            kryzysie. Po prostu jest dobrze.
            Jagoda bardzo się mądruje. W niedzielę byliśmy na obiedzie u teściowej, ona
            pyta Tomka, czy Jagoda jeszcze będzie jadła, na co Tomek odparł, nie mamo nie
            będzie. Teściowa nie bardzo zachwycona tą odpowiedzią pyta Jagódkę:
            - Jagódko będziesz jeszcze coś jadła? - na co moja córa odparła poważnie: -
            Tatuś powiedział...
            Fantastycznie i dobitnie to zabrzmiało.
            --
            Pozdrowionka
            Agata i Jagoda
            Jagódka tu, Jagódka tam...
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 12:28
              Wiecie co, moja córka ma już ponad 8 lat a mi nadal nie udało sie nauczyć
              niektórych babć zadawania MI pytań w rodzaju: czy Natalka...? co Natalka...?
              Mimo że od prawie 7 lat odpowiadam: proszę spytać Natalkę, niektórzy wciąż nie
              przyjmują do wiadomości, że Natalka jest już dużą i mądrą dzoewczynką i sama
              wie na co ma ochotę, czy jest głodna i czy nie jest jej za zimno. Ten ostatni
              punkt jest szczególnie zapalny, bo Natala jest gorącokrwista (tak jak moja
              mama) i gdy większość ludzi chodzi w polarach, ona biega w krótkim rękawku.

              --
              " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
              spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
              wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
              • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 12:43
                Z moją teściową to jest tak, że nie mogłam jej oduczyć pytania o wszystko
                Jagody, pomimo tego, że ona była jeszcze bardzo mała. No i wychodziło tak, że
                już w drzwiach moja teściowa mówiła: co dzisiaj jadłaś? gdzie byłaś na
                spacerku, nie było ci za zimno? Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie oczekiwała
                odpowiedzi ode mnie. A ja się w końcu tak wkurzyłam, że jej nie odpowiadałam. W
                końcu nauczyła się i zaczeła pytać nas, a tutaj już czas tak pędzi, że warto
                byłoby pomyśleć, iż Jagoda sama już może odpowiedzieć. Oj zakręciłam trochę...
                Nieważne. Przypomniała mi się Jagoda, jak wróciła od babci i przeżywała
                słodycze, które tam jadła. Nie wiedzieć czemu, bo chodziło o czekoladowe
                batony, a czekolady raczej nie lubi. Nie ważne, domyśliłam się, że jedli je
                również kuzyni Jagody, i dlatego ona razem z nimi.
                Gdy zaszliśmy do domu, od godziny 18.30 do 19.10 - Jagoda non stop przeżywała:
                Były batoniki u baby, takie duzie batoniki, taaakie duzie, były, ciekoladowe
                batoniki... Niezłą ma gadanę moja mała... aż uszy czasami bolą...
                --
                Pozdrowionka
                Agata i Jagoda
                Jagódka tu, Jagódka tam...
                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 13:06
                  Ja też nie znoszę jak ktoś mówi coś do mnie, ale nie bezpośrednio do mnie. To
                  zwyczaj babci Konrada. Mówi "niektórzy", albo bezosobowo, albo opowiada o
                  jakichś tamn swoich znajomych, ale nie masz wątpliwości, że pije do ciebie.
                  Brrr, nienawidzę, szlag mnie trafia.
                  A co do Natalii, to ten sam mechanizm: uża dziwczyna, a mówią o niej, jakby jej
                  nie było. Ja w ogóle uważam, że jak najwcześniej można to trzeba usiłowac
                  porozumieć sie z dzieckiem, to oszczędza wielu nieporozumień. Na razie jednak
                  moje próby porozumiewania sie z Wookiem zwykle kończą się niepowodzeniem: on mi
                  coś zawzięcie tłumaczy, a ja zgaduję o co mu może chodzić. Albo na wszystkie
                  moje pytania kręci przecząco głową. Albo twierdząco. Co skwapliwie wykorzystuje
                  Natala, zadając mu rozmaite asurdalne pytania i, krótko mówiąc, robi z niego
                  głupka. Ma przy tym niezłą zabawę. smile))))

                  --
                  " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                  spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                  wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                  • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 14:36
                    To jest coś jak z kuzynem Jagody - Kubą, który wcześniej ciągle zwalał winę na
                    Jagodę i młodszego brata Miłosza, albo po prostu się z nich naśmiewał.
                    Niewątpliwie sytuacja zaczyna się odwracać na jego niekorzyść, bo teraz moja
                    córcia zaczyna atakować starszego kuzyna, odpowiada mu pięknym za nadobne i
                    potrafią się całymi dniami wyzywać od gamoni i innych takich.
                    --
                    Pozdrowionka
                    Agata i Jagoda
                    Jagódka tu, Jagódka tam...
                    • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 22:41
                      Witam
                      Lena coraz więcej powtarza, ale trochę
                      niedbale, ale najważniejsze, że jakoś do przodu się posuwa. Jest
                      coraz bardziej wymagająca, ja z nią rozumiem się prawie bez słów,
                      ale jak siedzi z Tatą, to co chwila przychodzi do mnie z
                      płaczem, że coś tam tata...
                      A tata rozkłada ręce bo nie wie o co jej chodzi, chociaż się
                      stara, nie powiem


                      My byliśmy w sobotę w Wenecji i trochę nas zawiodła.
                      Owszem budynki i
                      rozmieszczenie niczego sobie, jest gdzie spacerować i na czym oko
                      zawiesić, ale kiedy Lena akurat wtedy miała zły humor i co
                      chwila było yyyyyyyyyyyyyyyy, to nie było nawet mowy, żeby czemuś
                      dobrze się przyjrzeć. Co chwila jakieś mosty i przejścia po
                      schodach bez podjazdu dla wózków..... byłam cała mokra od tachania
                      tego naszego wehikułu i zła. Ludzi pełno, wręcz ciasno (chyba wolę
                      małe klasyczne mieściny).
                      Wypiliśmy małą, najtańszą kawę za ....... jedyne 3euro i jazda do
                      domu.
                      Jeżeli chodzi o witaminę D3 to ja podaję 1/2 tabletki Vigantoletki dziennie.
                      Lena też schodzi i wchodzi po niskich stopniach sama, przy wysokich trzyma się
                      barierki.
                      To chyba tyle.
                      Pozdrawiamy
                      --
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
                      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 23:07
                        Właśnie oglądałam "Siedem lat w Tybecie". Ale tradycyjnie wyłączyłam w
                        momencie, gdy Cińczycy wkraczają do Tybetu. Nie mogę patrzeć, jak ci biedni
                        Tybetańczycy usiłują się bronić, podjąć nierówną walkę przełamując swój wstręt
                        do przemocy. Smutne to strzasznie. Ale Brad Pitt jest w tym filmie boski, beż
                        dwóch zdań. Chyba tak bardzo mi się podoba, bo na poczatku gra czarny
                        charakter. Zawsze bardziej podobali mi się źli faceci... Nie będę mówić jak na
                        tym wyszłam wink

                        Mój młody dziś podczas kąpieli wykorzystał moment mojej nieuwagi, gdy gadałam
                        przez telefon (to moja pora na załatwianie zaległych telefonów, łazienka to
                        moje wieczorne biuro wink) i wlał do wanny prawie połowę płynu da kapieli. No i
                        miał baaaardzo duuuuużo piany. Natala czym prędzej do niego weszła i wykonali
                        malowidło pianą na ścianie. A przy okazji i na podłodze. Ech...

                        Ide obejrzeć końcówkę filmu, jak Hainrich wraca do Austrii.

                        Na razie.
                        --
                        " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                        spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                        wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.10.04, 08:12
                          Uwielbiam również Brada Pitta i to w takich filmach najbardziej, albo Wywiad z
                          wampirem, Podziemny krąg itd. Jest super.
                          Jagoda dziś nie chciała już spac, gdy się szykowałam do pracy, łaziła za mną
                          krok w krok, gdy piłam herbatę - wołała herbatke, gdy jadłam śniadanie,
                          wpakowała mi się na kolana i jadła ze mną, gdy się ubierałam ona oczywiście
                          też. Jakże się ruszyć bez niej, nie odstępuje mnie na krok, a gdy wychodziłam z
                          domku po prostu stała przy drzwiach, fakt, nie płakała, gdy je zamykałam,
                          ale... Czy Wy też tak macie, że cały dzień, dzieciaki są uczepione Waszej
                          spódnicy jak rzep psiego ogona?
                          --
                          Pozdrowionka
                          Agata i Jagoda
                          Jagódka tu, Jagódka tam...
                            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 11:08
                              A tu znowu cisza zapadła. Nie ma co czytać przy porannej herbacie sad
                              Porannej, khm, khm. No, powiedzmy że juz trochę ostygła wink
                              U nas wszyscy w domu, bo Natala podziębiona, więc do szkoły nie chodzi. Snujemy
                              się w pizamach i szlafrokach, ogłądamy od rana filmy w łóżku i tylko nie ma nam
                              kto podać śniadania do łóżka. Albo chociaż herbaty. wink

                              --
                              " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                              spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                              wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 21:51
                                  Źle wyszło, ten post miał być wyżej, tam nikt go nie zauważy.
                                  Więc jeszcze raz:

                                  fionna napisała:

                                  >
                                  > Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała
                                  > wykręcić, to mnie zmobilizujcie

                                  Tak tylko gwoli przypomnienia wink)))

                                  Dziewczyny, mobilizuję Was!

                                  --
                                  " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                                  spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                                  wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                                  • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.10.04, 08:20
                                    Ja z chęcią bym się z Wami spotkała, niestety za daleko.
                                    Dziś będe miała stresujący dzień. Zaczęłam od kawałeczka chlebka i na tym ma
                                    się skończyć moje dzisiejsze biesiadowanie. Jestem umówiona na USG, prawdop.
                                    mam kamienie, w poprzednim tygodniu zwijałam się z bólu. Tak wiec nie mogę nic
                                    jeść, potem jedziemy do nefrologa dziecięcego, Jagoda po 10-ciu zastrzykach i
                                    antybiotyku doustnym dorobiła się prawdopodobnie grzybicy narządów płciowych.
                                    Brak słów...
                                    --
                                    Pozdrowionka
                                    Agata i Jagoda
                                    Jagódka tu, Jagódka tam...
                                    • aga173 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.11.04, 10:57
                                      Ojej widzę że teraz choroby atakująsad U nas na szczęście wszystko OK Chłopaki
                                      zdrowe już drugi miesiąc(odpukać) i mam nadzieję że tak bedzie.Kacper rozrabia
                                      ale mało mówi:mama,tata,dada i oczywiście "po chińsku" ale jeszcze ma czas.Za
                                      to starszy nadrabia za niegosmileOdkąd wypisałam Kamila z przedszkola z chorobami
                                      mamy spokój i całe szczęściesmileJak te dzieci szybko rosną jeszcze troche i nasze
                                      pociechy bedą miały 2 latka.Wreszcie możemy usiąść a nasze dzieci powoli sie
                                      dogadują chociaż nie obejdzie się bez bójki o jedną zabawkę!!!!czasami idzie
                                      zwariować,ale sie pocieszamy że jeszcze jakiś rok i juz będzie super.
                                      Pozdrawiam Agnieszka i Kacperek


                                      --
                                      AVON - POLECAM TO FORUMsmile
                                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16217
                                    • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.10.04, 09:42
                                      Rzeczywiscie spotkania ostatnio odbywaja sie w tym samym gronie, a szkoda. Bo
                                      dzieci rosna, swietnie sie bawia, my grzeszymy przy swiezo upieczonych
                                      szarlotkach i jest fajnie. Ja sie zapakowalam z dwojka szkrabow, bo myslalam,
                                      ze sie zmobilizujecie a Wy co????? Dobra, nie bede wpedzac Was w wyrzuty
                                      sumienia, jescze raz powotrze za Monika Wasza strata sad(((((
                                      Dzis Nadia mialy przyspieszony kurs depilacji, nie mogla sie na mnie napatrzec,
                                      cos mieszam patyczkiem, potem sie smaruje, odrywam i robie przy tym takie
                                      figury, ze az tatus sie dziwi.
                                      My na swieta w domu, nigdzie nie wychodzimy, nie lubie 1 listopada, a tlumy na
                                      cmentarz mnie przerazaja, a zwlaszcza droga.
                                      Nadia znowu po postrzyzynach, strasznie krotko, ale przy takiej histerii jaka
                                      odstawila, to dobrze, bo dlugo nie pojdziemy. Teraz wg Agaty moje dzieci
                                      wygladaja jak elfy, duze oczy i .... cos z uszami te elfy mialy. Agata to mial
                                      byc komplement czy... wink
                                      --
                                      pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
                                      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.10.04, 10:01
                                        No ba, pewnie że komplement. Elfy mają uszy spiczaste, ale u Nadii to raczej
                                        kwestia tych wielgachnych oczu i usteczek w ciup, co nadaje jej taki... no
                                        właśnie elfi wyraz twarzy. A w ogóle to odsyłam do źródeł, czyli Tolkiena, tam
                                        jak wół stoi, że elfy były wyjątkwo piękne i majestatyczne. A Daniel ma buźkę
                                        wiecznie zdziwioną, ale to nic niezwykłego: ten świat, który poznaje dziwny
                                        jest... A co do Nadii, to Natale do tej pory ŁŁukaszowi wypomina, że jest małym
                                        matołkiem i nic nie mówi: A Nadia to... słyszymy ciągle smile
                                        --
                                        " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                                        spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                                        wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                                        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.10.04, 16:11
                                          Agata wiesz, ze za Tolkiena pewnie sie nie wezme, bo nie dam rady, ale
                                          uspokoilas mnie z tymi elfamiwink
                                          Zdjecia z imprezki beda pewnie w srode, moze odkopie nasz watek ze spotkaniami
                                          luciakow, zeby Ci ich nie bylo mogli sobie poogladac co stracili.
                                          Mija roczek jak kombinowalismy z mezem i wyszedl z tego Daniel. Szybko ten czas
                                          leci. Ciekawa jestem jak sie Jogaj trzyma, moze nas luciakow odwiedzi i cos
                                          napisze, bo brzuszek to chyba juz widac.
                                          --
                                          pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
                                          • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.11.04, 14:50
                                            Wezwana sie odzywam smile czytam codziennie,ale jakos ciezko mi sie zebrac do
                                            napisania czegos.
                                            Brzucho juz mam wielkie,bo ja w ogole duza jestem (tylko nie
                                            wzrostem),malenstwo w srodku szaleje okopnie i spac mi w nocy nie daje,ale ja
                                            uwielbiam ten stan kiedy dziecko w srodku sie rusza i mysle,ze moglabym byc
                                            permanentnie w ciazy smile
                                            Czasem jest mi juz ciezko i po calym dniu biegania za Szymonem cos mnie tam
                                            pobolewa,ale to chyba po porostu znak,ze trzeba troszke zwolnic,juz mi leci 25
                                            tydzien. Dzidzius ma byc niespodzianka,ale maz wkreca mi film,ze to corka wiec
                                            nie wiem czy wytrzymam do porodu,bo przez niego sie za bardzo nastawiam.
                                            Szymon jest superancki,zaczepia wszystkich ludzi i wogole nie nie boi,czasem ma
                                            problem na palcu zabaw,zeby oddac komus zabawke i ma odchyly,ze chcialby
                                            wszystko na raz. Za reke nie umie chodzic,w ogole on ciagle biega,po schodach
                                            wchodzi i schodzi sam,ale ja staram sie byc przed nim,zeby go zlapac w razie
                                            czego. Oczywiscie jak mu sie cos nie podoba rzuca sie na podloge czy chodnik w
                                            spazmach nieszczescia,ale mnie to raczej bawi nic denerwuje.
                                            Gadac gada,ale pojedyncze slowa w zrozumialym jezyku,nawet na picie po prostu
                                            cmoka.
                                            Ostatnio mial zapalenie krtani i jeszcze troche kaszle,wiec spotkanie z Basia i
                                            Marysia ciagle sie odwleka,ale moze w koncu nam sie uda spotkac.
                                            Pozdrawiam-Jola
                                            --
                                            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                                            Nowy watek
                                              • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.04, 13:20
                                                Witam mamę Bartusia oraz pozostałe forumowiczki. Zwłaszcza te, które nas
                                                skandalicznie zaniedbują.

                                                Byłam wczoraj w ogródku jordanowskim na Odyńca i widziałam że wybudowali tam
                                                taki pawilon, w którym mozna coś zjeśc albo napić się kawy, niektóre lokale są
                                                już otwarte. Między innymi pizzeria i sympatyczna kafejka ze smacznie
                                                wyglądającymi łakociami (wczoraj niestety były nieczynne). Od razu pomyślałam,
                                                że to znakomite miejsce na nasze spotkania. Choć może nie powinnam pisać tego
                                                tutaj, bo nasze forumowe spotkania ostatnio nie wypalają. Ale może to kogoś
                                                zachęci?... wink

                                                Muszę się pochwalić Wam ostatnim wyczynem mojego synka, bo mi zaimponował.
                                                Byłam wczoraj u rodziców i z dużym wózkiem, który nie mieści się do nich do
                                                windy. Żeby się do niej wcisnąć musiałam zdjąć kółko. Gdy Wookie to zobaczył,
                                                zaczął strasznie lamentować i coś mi tłumaczyć w swoim narzeczu, wziął kółko
                                                i ... założył! Sam! Zanim winda wjechała na szóśte piętro. Moja mama
                                                stwierdziła: No wreszcie bedziesz miała w domu faceta, który nie ma dwóch
                                                lewych rąk (w domyśle: nie będziesz dzwoniła po ojca jak ci się coś zepsuje).


                                                --
                                                " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                                                spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                                                wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                                                • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.04, 14:19
                                                  Witam
                                                  Co do spotkania w ogródku na Odyńca to ja jak zwykle jestem pierwsza chetnasmile
                                                  To kiedy, kiedy??

                                                  A tak w ogole to moje dziecko choresad katar, kaszel jak u gruzlika i
                                                  temperatura... No to pochodzila sobie do zlobka po poprzedniej chorobie... cale
                                                  2 tygodniesmile Przygotuj sie Zuziu na podobne atrakcje jak Werka pojdzie do
                                                  zlobkasad

                                                  Wooki to prawdziwy mezczyzna - nie tylko z wygladusmile

                                                  Aaa no i na koniec to co powinno byc na poczatku - znaczy sie witamy nowa
                                                  lutowa mame i jej szkrabasmile

                                                  --
                                                  Pozdr.
                                                  Monika & Dominika (20-02-2003)
                                                  gg1706696
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.11.04, 12:11
      Witam
      z góry przepraszam za nieobecność na spotkaniu
      Żałuję bardzo ale moja mała wybrała sobie ostatni tydzień października na
      chorowanie 38,6 C - po czopkach 37 C
      Jakieś fatum bo to już 2 raz choroba małej nie pozwala nam na spotkanie.
      POza tym stara bida, Ola miała napady wrzasku i pisku przez kilka dni ale jakoś
      (odpukać) przeszło.

      Poza tym straciłam bliską mi i mężowi osobe i jakoś tak smutno mi teraz -
      Odszedł i zostawił ciężarną żone-nieżone sad(((((, która ma termin na koniec
      listopada
      --
      Edyta i Ola (17.02.03)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.11.04, 12:55
        Smutno troszkę się zrobiło, po tym poście Edytki... ale niestety tak to już
        jest, że odchodzą nie tylko osoby starsze, ale także młode i zdrowe...
        To przykre, ale nie poradzimy nic na to.
        Jagoda również ma napady złości. Czasem z najpiękniejszego uśmiechu potrafi
        zrobić najcudowniejszą podkówkę i od razu się rozpłakać, a potem jeszcze
        wrzeszczeć przy tym, tupać nogami i trząść tyłkiem. Mówię wtedy na nią
        trzęsidupa...
        Ale ogólnie poza jej napadami szału idzie z nią wytrzymać, przy czym
        stwierdzam, że moja córa to klawa babka, nawet ma poczucie humoru. Potrafi
        zaskoczyć... ostatnio używa słów typu oczywiście, no właśnie, a nawet...
        właściwie... np. Jagoda zjesz kanapkę? -właściwie nie cie...
        W naszym nowym mieszkanku uwielbiamy czytać książki, rysować, lepić zwierzaczki
        z plasteliny, no i rzecz jasna przy tym słuchać Fasolek, płyta non stop jest
        włączona, a my szalejemy, że ho, ho...
        Jagoda jest zachwycona, a my z mężem wspominamy lata dzieciństwa... piosenki z
        Akademii Pana Kleksa, Bursztynek, A ja rosnę i rosnę i inne takie. Super.
        --
        Pozdrowionka
        Agata i Jagoda
        Jagódka tu, Jagódka tam...
      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 05.11.04, 07:45
        Oj smutne to co piszesz Edyta, bardzo smutne... Bądzcie z mezem blisko tej
        dziewczyny, bo na pewno wasza pomoc jej sie przyda w najbliższym czasie...

        U nas na razie nic nowego, znaczy sie Dominika chrycha jak gruzliksad I znow
        bedzie miala dwa tygodnie przerwy w zlobku, i znow pozniej bedzie sie
        aklimatyzowalasad

        --
        Pozdr.
        Monika & Dominika (20-02-2003)
        gg1706696
        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.11.04, 13:19
          U nas choroba przypadla standardowo - zawsze przed jakimiś świętami i zawsze,
          kiedy ma przyjechać mój brat z dziećmi i mamy mnóstwo planów. Marysia rozłożyła
          się po raz pierwszy na Boże Narodzenie, potem 1 maja i teraz posiedzimy w domu
          z tydzień z uchemi oskrzelami. I oczywiście gorączka przypada na dzień wolny od
          pracy, kiedy przychodznia jest zamknięta i trzeba wzywać lekarza prywatnie:-
          )))). Chcoaiż może i to dobrze, bo nasza przychodnia jest straszna, pediatrzy
          są tam beznadziejni a wizyta trwa 3 minuty i nie zdążysz nawet się o nic
          zapytać. Za oknem leje , w domu nie posprzątane, roboty po pachy a mój mąż też
          chory. Najchętniej usiadłabym sobie i poryczała, ale nade mną już nikogo nie ma
          na kogo można by zawlić robotę. Pozdrawiam
          Basia
          --
          Moja córeczka Marysia
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211
          • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.11.04, 14:55
            Oj Basiu, trzymaj sie! Niestety tak to zazwyczaj bywa, ze te nasze dzieciory
            choruja zupelnie nie w tym terminie jaki by nam odpowiadalsmile No i zawsze
            zaczynaja chorowac, jak jest dzien wolny i nie uswiadczysz swojego lekarza...

            Co do przychodni to moze ja po prostu zmien? Poszukaj jakiegos prywatnego ZOZ-u
            ktory ma podpisana umowe z NFZ (ja ostatnio sie dowiedzialam, ze np w lux
            medzie gdzie mam firmowy abonament, mozna zapisac dziecko do pediatry i sie za
            to nie placi tylko jestr finansowane z NFZ). Ja np wybralam nierejonowa
            przychodnie ktora mam bliziutko domu, lekarzy jest tam tylko dwoch, ale niegdy
            nie mialam klopotu z zamowieniem wizyty, nasza pani doktor zawsze ma czas zeby
            odpowiedziec na jakies dodatkowe pytania, kojarzy Dominike, pamieta co bylo na
            poprzedniej wizycie itp.. Wiec mysle ze warto szukac po prostu...

            --
            Pozdr.
            Monika & Dominika (20-02-2003)
            gg1706696
          • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.11.04, 14:59
            Witam po przerwie!
            U mnie i Marcelego tez choroba sieje spustoszenia. Maluch w brzuchu pewnie
            dostaje na glowe od mojego gruzliczego kaszlu. Marceli po antybiotyku znowu
            rozwalony. Ide do homeopatki to moze cos zadziala. Ostatnio zauwazylam ze
            pogoda fatalnie wplywa na mego syna. Kiedy wczoraj padalo on caly dzien mi
            robil na zlosc. Jedyne co zrobil pozytecznego to poszedl spac na prawie trzy
            godziny. Ciekawam co to bedzie na wiosne jak przyjdzie dzidzia??? Jakos to
            przeciez musi przezyc! POzdrawiam Was i zycze slonca. Lato juz niedlugo.
            Jeszcze tylko Bpze Narodzenie, Wielkanoc i z gorki....
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 00:28
              No to ja rozpocznę nową setkę. Ruch ostatnio znowu niemrawy...

              Fionna, czy u Was wszystko ok? Dawno sie nie odzywałaś sad
              Anita, Tygrys, wy także mogłybyście się czasem ujawnić.
              Nie mówiąc juz o całym legionie mam, które chyba o nas zapomniały...
              Zuzia też sie nie chwali nowinami o zbliżających się przełomach w Werki zyciu.

              U nas stara bida. Wookie kiepsko spi w nocy, nie mam już do niego siły.
              Normalne jest dla nmie, że wstaję w nocy, ale kilkanaście pobudek w ciągu
              jednej nocy to juz przesada. Może to jest wytłumaczenie mojego permanentnego
              zmęczenia i apatii, z której nie moge otrząsnąc się od dłuższego czasu? Pewnie
              też.
              W ogóle pogoda dziś lekko chandrogenna. Najchetniej położyłby sie człowiek pod
              ciepłym kocem z kubkiem herbaty z pigwą i posłuchał dobrej muzyki, a tu musi
              pociągi budować, albo inne cuda wymyslać sad
              Tak, zdecydowanie pogoda nie wpływa dobrze na nastrój, a nieustanne zawieruchy
              w moim zyciu tez nie pomagaja mi wrocić do równowagi. Mam dosyć dzieci, wkurza
              mnie to, co jest normalne, męczą codzienne obowiązki, doskwiera samotnośc.
              Brakuje cierpliwości do wszystkiego. W sumie jak się zastanowić nad wszystkim,
              to mój nastrój jest w pełni uzasadniony i zrozumiały, ale wcale mnie to nie
              pociesza. Powinnam dokonać jakichś radykalnych zmian w swoim zyciu, np. pójść
              do pracy, ale nie moge sie pozbierać. Chyba potrzebna mi nawet nie zacheta ani
              motywacja tylko po prostu nóż na gardle.
              Czyżbym miała chandre?
              Wygadałam się i juz mi lepiej.

              --
              " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
              spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
              wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
              • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 09:40
                Ale macie dziewczyny nastroje, moge Wam zaproponowac szarlotke z lodami, ale
                zaraz mnie zbombardujecie, ze odchudzanie, brzuszek itp. Dlatego proponuje
                SOLARIUM, 10 min przyjemnosci w ciepelku, nikt nie przeszkadza a i efekt jest
                przyjemny, skora sie zakolorowi, bedziecie wygladac na mniej zmeczone. Z
                ciekawostek ze swiata w Norwegii, gdzie wszystkim wiadomo jest znacznie zimniej
                i znacznie szarzej, lekarze przypisuja na recepte wizyte w solarium :-0000

                A teraz cos optymistycznego, opowiem o Nadii, bo dawno nie pisalysmy o
                wyczynach i wybrykach. Nadia od tygodnia spiewa. Repertuar ma dosc ograniczony.
                Potrafi zaspiewac aaa aaa byly sobie kotki dwa, ale w jej wykonaniu nie brzmi
                to jak w oryginale, po aaa aaa jest jak bylilisie .......dwa. Druga piosenke,
                ktora ja pochlonela jest Zuzia lalka nie duza, ale tu tez na skroty
                Ziuzia ......duzia. Ostatnio robi mix aaa aaa Ziuzia, intonacyjnie dobrze.
                Takze meczy tego mojego Daniela nieustannie,bo albo mu spiewa albo go caluje smile

                Z rzeczy, ktorymi mozemy sie pochwalic jest odrzucenie smoczka. Mimo moich
                rokowan nie bylo tak strasznie, tazke dziewczyny, ktore chca ale sie boja nie
                taki diabel.... Spotanicznie ze 3 tyg temu przecielismy malej smoka, tlumaczac,
                ze sie popsul. Przez jeden dzien przy usypianiu byly placze, potem jakos sie
                przyzwyczaila, oczywiscia nadal usypia ze smokiem, ale w rece i mowi czesto
                swoim cieniutkim glosikiem "bobsiul sie" czyt. popsul sie. Na zachete dodam, ze
                Nadia od czasu odrzucenia smoka pzresypia CAAAAALE nocki, wczesniej budzila sie
                z placzem i go szukala, teraz nie.
                --
                pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 12:00
                  Hehe, Wookie tez śpiewa, ale jak weselny gość nad ranem. Ma taki, jak to
                  określa Zuzia, pijacki zaśpiew. W repertuarze ma tylko lalala, ale spiewa
                  głośno, z wielkim przejęciem i bardzo poważną miną, żeby było wiadomo, że
                  wkłada w to całe serce. Wkłada też język między zęby, przez co brzmi to jeszcze
                  bardziej bełkotliwie. W ogóle młody ma skłonności do pakowania języka między
                  zęby, ale jego ewentualnmym seplenieniem na razie sie nie przejmuję, tym
                  bardziej że troszeczkę się na tym znam. Wookie uwielbia też tańczyć, Natala
                  nauczyła go, że najlepiej tańczy się na stole, więc zwylke szuka sobie jakiegoś
                  podjum. Najbardziej lubi pląsać przy By the way Red Hotów, nieodrodny syn
                  swoich rodzicow.
                  Własnie, zapodaję nowy, nie-dzieciowy temat: jakie sa wasze muzyczne
                  nieprzemijające fascynacje?
                  U nas zawsze na pierwszym miejscu Beatlesi. Zuzia ostatnio śmiała się ze mnie
                  jak jej objaśniałam teledysk do Free as a bird: tu klub The Cavern, tu gazetowe
                  taksówki z Lucy in tehe sky..., tu nagrobek Elanor Rigby, a tu gabinet dra.
                  Roberta. Inna sprawa, ze ten teledysk to majstersztyk, swoista gra z widzem.
                  No a po Beatlesach Red Hot Chili Peppers, choć to juz nie ten sam rodzaj
                  fascynacji. Ale mogę ich słuchać non stop.

                  No dobra, bo znowu długasny post wysmażyłam. Ciąg dalszy być może nastąpi wink
                  Pozdr. A.


                  --
                  " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                  spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                  wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                  • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 12:43
                    Witajcie,
                    jakże przyjemnie poczytać optymistyczne posty kiedy to u mnie także smutno i
                    sennie. Solarka to bardzo kusząca propozycja, może się wybiorę, może się
                    polepszy humorek, natomiast myślę, że zamiast tego dzisiejszy zły nastrój
                    poprawi mi wizyta mojej koleżanki z lutowym synkiem. Po pierwsze dzieciaki się
                    pobawią, po drugie kumpela doprowadzi mi włosy do porządku, bo jest fryzjerką i
                    sama się zadeklarowała raz, dwa razy w tygodniu wymodelować mi fryzurę. A po
                    jej zabiegach z pewnością będzie mi lepiej. No i rzecz jasna po trzecie
                    spotkamy się przy kawie i ciachu, poplotkujemy... ach... już się nie mogę
                    doczekać dzisiejszego popołudnia.
                    Co do moich fascynacji muzycznych to mogłabym wymieniać duzio i długo, bo
                    uwielbiam muzykę. Zacznijmy więc:
                    - U2 - wyzwala we mnie i moim lubym niesamowite emocje i to chyba nasza wspólna
                    pasja,
                    - the Doors - uwielbiam, kocham,
                    - the Rolling Stones, kiedy tylko czas mi pozwala, słucham Stonesów i wspominam
                    jak to było super na ich koncercie w Katowickim Spodku...
                    Natomiast z polskich wokalistów zawsze i wszędzie Robert Ciechowski, Kayah,
                    Bartosiewiczka, Kazik, Kocham Dżem, Republikę, KULT, ojojoj, mogłabym
                    wymieniać. Ale na razie to tyle.
                    Jagoda na razie słucha fasolek, a co ciekawe to jej ulubioną piosenką, którą
                    pierwszą zaśpiewała jest również aaa, kotki dwa. Śpiewa całą zwrotkę, tylko
                    czasami szepce gdy usypia lalkę. Jej wersja to:
                    aaa, kotki dwa,
                    ale bule oby dwa,
                    nie będą biły,
                    tylko Agudke/lalke bawiły.
                    No i jeszcze powtarza jedzie poncionk z daleka, ale to już jest wyższa szkoła
                    jazdy i nikt poza mną i mężem jej nie rozumie, np. zamiast konduktorze łaskawy
                    mówi koćkozie aśkawi, a ostatni wers brzmi mniej wiecej tak - abeź siawi.

                    --
                    Pozdrowionka
                    Agata i Jagoda
                    Jagódka tu, Jagódka tam...
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 13:13
                      Ja tez lubię U2, Doorsów, Stonesów i w ogóle porządnego rocka. Nie ma to
                      oczywiście jak stare dobre kapele, ale kilka nowych też się dobrze zapowiada,
                      bardzo mi sie podoba np. Nickelback. Lubię też punk rocka, ale zdecydowanie
                      bliżej mi do The Clash niż do Sex Pistols. Za wspólczesnych punkowców
                      najbardziej chyba lubię Offspring. W ogole muzyka do krzyczenia jest super,
                      zawsze się dobrze przy niej bawię, zaszczepiłam to też Natalii. Może stad nasza
                      niesłabnąca sympatia do krzyczących dzieciaków z Arki Noego? Swego czasu
                      przechodziłam tez fascynację britpopem, uwielbniałam Oasis, Blur, nie ma to jak
                      Angole (znowu podpadam Fionnie wink). No i zawsze i wszędzie Sting, Eric Clapton,
                      Leonard Cohen, a z młodzieży niesforny narcyz Robbie Williams. Lubię też
                      spiewające kobieki, ktore mój mąż, z wyjątkiem Sheryl Crow, nazywa nudziarami:
                      Jewel, Natalie Imbruglia, ostatnio Dido. Oj długo by wymieniać. Z polskich
                      oczywiście Kult, Perfekt, Dżem, ale tylko z Ryśkiem, Myslovitz.
                      A ostatnio w sieci trafiłam na kapele, która i mi, i Natalii bardzo przypadła
                      do gustu, Mikromusic, polecam: www.mikromusic.prv.pl/

                      Pozdr. Agata
                      --
                      " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                      spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                      wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
                      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 21:43
                        Hellołsmile
                        Mi w dziecinstwie slon na ucho nadepnalwink Wiec moja znajomosc grajacych i
                        spiewajacych grup jest... hmm... nieduzasmile Zawsze mnie zastanawialo jak to
                        jest ze ktos slucha piosenki w radio i kojarzy jaki to tytul i wykonawca... W
                        moim przypadku to jakas zupelna abstrakcjasmile
                        A tak na codzien to najczesciej slucham tego co wlaczy moj malzonek... wiec
                        glownie jest to Iron Maiden, Megadeth, Metallica itp... Dominika tez juz jest w
                        tym wzgledzie porzadnie wyindoktrynowanasmile zadnych tam fasolek wink
                        Aaa no i jeszcze slucham bardzo chetnie Perfectu i Oddzialu Zamknietego - mam z
                        ich starymi przebojami zwiazane baaaardzo mile wspomnienia z mlodosciwink))

                        A tak zmieniajac temat... napiszcie moze w wolnej chwili jakies przepisy na
                        jakies swoje ulubione dania... Mam ostatnio pustke w glowie i jakos nie chce mi
                        sie nic wymyslac w kuchni... a jesc cos trzebasmile
                        Ja sie moge podzielic przepisem na piers z indyka z brokulami w sosie
                        kremowym... Taka pychota ze jak sobie teraz przypomnialam smak to sie
                        zaslinilamsmile Jak by ktos chcial to niech da znac, to wklepie...
                        --
                        Pozdr.
                        Monika & Dominika (20-02-2003)
                        gg1706696
                        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 22:21
                          Dawaj przepis - Marysia uwielbia brokuły więc raz jej przyrządziłabym je w inny
                          sposób. Co do dań to mogę Wam podać przepis na mojąpopisową karkówkę w sosie na
                          ostro, którą robi się 15 minut i naprawdę wszystkim smakuje ( aj kucharką
                          jestem kiepską - ten przepis się zawsze udaje). No więc:
                          1 kg ładnej karkówki ( w wersji droższek polędwiczki wieprze)
                          4-5 dużych cebul
                          3 ząbki czosnku ( jeśli lubicie)
                          puszka pomidorów bez skórki ( najlepiej w kawałkach)
                          koncentrat pomidorowy
                          kostka bulionowa

                          Karkówkę pociąć na małe sznycelki i lekko rozbić. Podsmażyć NIE SOLĄC na
                          patelni partiami, zdjąć z ognia i ułożyć w naczyniu żaroodpornym. Natym samym
                          oleju zeszklić do miękkości cebulę z czosnkiem, podlać bulionem ( kostka
                          rozpuszczona w 3/4 szklanki wody), odczekać aż trochę bulionu odparuje, wrzucić
                          pomodory i dodać koncentrat. I teraz ja to dość ostro doprawiam solą i
                          pieprzem, trochę ostrej papryki i po dużej garśći suszonej bazylii i oregano.
                          Pachnący ziołami sos wlewam na karkówkę i do piekarnika na 40 minut. mięsko
                          wychodzi bardzo kruche i soczyste. Smacznego.


                          Co do muzyki to ja bardzo lubię śpiewać o robię to praktycznie przy wszystkich
                          czynnościach domowych, z tym, że teraz zmienił mi się repertuar, bo śpiewam
                          glównie dziecięce piosenki. A marysia urzadza koncert życń: "Mama, o abci" no
                          to ja śpiewam "Żabko, żabko gdzie mieszkasz", AAA cici - czyli aaa kotki dwa,
                          bzz bzz Maja - o pszczółce Mai. Najbardziej ulubiona to "dzidzia dzidzia dlogą
                          dii" - czyli "Jadą jadą dzieci drogą" - to stary wiersz MArii Konopnickiej
                          który ma strasznie nudną melodię ale jest cudownym usypiaczem. Marysia już coś
                          tam sobie podśpiewuje ale wszystko na jedno kopyto. Mam nadzieję, że słuch
                          odzoedziczy po mnie a nie po tatusiu, któy jest muzycznem beztalenciemsmile)).
                          Dobra uciekam spać, bo jutro praca a pobódka przed 6, brr.
                          Pozdrowionka
                          Basia

                          Ps: Tygrys, Anita, Zuzia - wszystkie tu za Wami tęsknimysmile))
                          --
                          Moja córeczka Marysia
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211
                        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 22:52
                          No prosze jak sie spiewajaco zrobilo no i pysznie. Moze staruchy-leniuchy sie
                          rusza i cos postukajasmile))))))
                          Piszecie o takich zespolach, o ktorych nawet nie slyszalam, i nie wiem czy mam
                          sie wstydzic czy... Ja raczej slucham muzyki lekkiej i przyjemnej, po
                          polaczeniu z mezem nasza plytoteka jest wymieszana, ale ostrej muzyki u nas nie
                          uswiadczycz. Sting, Cocker, Tina, M.Jackson, Dido, Madonna, Chris Rea, Robin
                          Williams, Seal, Sade, A.Lennox, George Michael z polskich Kayah, Reni Jusis. Z
                          chcecia wracam do starych plytek, choc na sluchanie nie mam czasu, bo w naszym
                          domu dominuja Fasolki. Mam taka jedna plytke dyskotekowa idealna na aerobic,
                          mam swira na punkcie jednej piosenki, jak nie bylo dzieci to sie szyby trzesly
                          w bloku, daje takiego powera, az chce sie samemu skakac, chyba sobie jutro
                          puszcze. To moj taki motywatorek do zrobienia czegos ze soba, tzn cwiczen z
                          cialem. Ze smutkiem dzis stwierdzilam, ze mam dzis 20 cm wiecej w pasie niz 5
                          lat temu, troche to mnie przybilo. Chyba mi latwiej bylo zaakceptowac 7 kg
                          nadwagisad(((
                          przepisy podawajcie, na pewno sie przydadza. Ja moge tylko pochwalic sie
                          szarlotka, ale nie chcialabym Agacie zabierac chlebawink
                          Wiekszosc specjalow w domu wymysla maz i na dodatek z glowy, i na oko.
                          --
                          pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
                          • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 23:08
                            Witam,
                            A jak - wbrew mej fascynacji szmaragdową wyspą nie cierpę Irish folka i folka w
                            ogóle. Za to jestem grungowa - przede wszystkim Pearl Jam i całe Seattle (tzw.
                            muzyka mojej młodości), trochę industrialu (Marilyn Manson i Nine Inch Nails),
                            HIM itp. skandynawskie klimaty (trochę gotyku) trochę Metalliki, też lubię RHCP
                            (całej Californication mogę słuchać bez końca), uwielbiam oczywiście U2, a jak
                            mam ochotę posłuchać czegoś spokojnego - to Police i Sting, a w porywach i Sade
                            i oczywiście Doorsiaki i polski stary rock - Maanam, wszystko co tworzy
                            K.Staszewski i jeszcze wiele wiele innych - uwielbiam ten temat - choć słoń na
                            ucho nadepnął.
                            Niestety - na solarium nie chodzę - straciła bym szlachetną bladość mego
                            oblicza - lubię ciepełko, ale nie cierpię opalania.
                            U młodego - dziś zaczęliśmy nowy tydzień zapaleniem oskrzeli. A ja zamieniam
                            się w australijskie zwierzątko i nie jest to niestety koala tylko dziobak.
                            Teraz będzie ciężki tydzień - oddaliśmy samochód do naprawy i jestem skazana na
                            komunikację miejską.
                            --
                            céad míle faílte
                            fionna
                            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 00:18
                              Jejku, Kinga, jak mogłaś wrzucić to zdjęcie, na którym się tak wykrzywiłam?!
                              Jest koszmarne. Gwoli wyjaśnienia, dziwczyny bardzo nalegałay żebym zrobiła
                              weselszą minę...

                              Fionna, możemy sobie podać ręce, ja też zawsze byłam blada i nienawidzę
                              opalania. I też lubię grunge. Całe liceum przechodziłam w czarnej sukience,
                              kraciastej koszuli i wysokich butach. I oczywiście miałam słabośc do
                              długowłosych chłopaków. A jak byłam chyba w trzeciej klasie nagle wszyscy
                              zacęłi ścinać włosy... Najpierw wokaliści w zespołach, potem wszyscy dookoła.
                              Ech, to były czasy.
                              A z innej (choć niezupełnie) beczki to uwielbiam jeszcze Fun Lovin Cryminals.
                              Love Unlimitted jest tak niesamowicie erotycznym kawałakiem, och, oni zawsze
                              wprawiają mnie w nastrój...

                              Co do potraw, to furorę u nas i we wszystkich zaprzyjaźnionych domach robią
                              gołąbki bez liści Fionny. Ale tu nalezy oddać głos autorce wink

                              --
                              " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                              spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                              wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.04.05, 11:10
              hej Kobietki
              Widzę że klimaty nietęgie...
              ale tak to już jest.
              Jagoda ostatnio zrobiła się bardzo nieznośna. Ciągle jest na anty... gdy coś
              jest czarne ona mówi, że białe... niesamowicie przekorna, złośliwa i wredna!!!
              Budzi się rano i zamiast mieć dobry humor płacze i narzeka, nie wiem czy ona
              już taka jest z natury, ale chyba zapowiada się na to, że tak. Co prawda tatuś
              jest pesymista i marudą, ale ona go przebija ponad wszystko...
              --
              Jagódka tu Jagódka tam Jagoda ma
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 12:47
      No ja czytam, czytam, ale pisać nie mam kiedy, a jak już mam to weny brak albo
      leń jakiś mnie dopada.
      Wczoraj Weronika zażyła swoją biedną matkę, znaczy sama do tego
      doprowadziłam...zrobiłam przegląd muzyki jaką dziecię posiada i nieopatrznie
      puściłam piosenki Misia i Margolci. Niestety, jeszcze nie przebrzmiała pierwsza
      piosenka (Piosenka na chłodne dni), kiedy dziecko przyniosło swoje buty,
      szalik, czapkę i powiedziało "mama dziemy paciej". Dla tych co nie wiedzą,
      piosenka jest o spacerku...Weronika wzięła sobie do serca przesłanie i musiałam
      łazić nie dość, że na chłodzie i po ciemku, to jeszcze w deszczu ;o)))))
      Po powrocie do domu okazało się, że spacer nie był jeszcze takim najgorszym
      pomysłem. Dużo, dużo gorszym okazało się puszczenie dziecku tej płyty, a raczej
      pierwszej piosenki, bo przez następne blisko 1,5 h słuchałam tej piosenki bez
      przerwy...co się skończyła, to dziecko myk do wieży, klik-klik i leci od
      początku...dobrze, że tylko przez pół godziny musiałam również śpiewać :o(((((
      Rozczuliło mnie za to kiedy udało się również posłuchać drugiej piosenki...a
      dziecko słucha, słucha utworku o pysznym miodku do herbaty i mówi "pyszka,
      pyszka, mniaaam" gładząc się po brzuszku :o))))
      Pozdrawiam
      Ula
      --
      Dopóki dzieci są małe musimy im pomagać w zapuszczaniu "korzeni", później
      powinniśmy podarować im "skrzydła"...

      Weronika
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 13:44
        Jakże mogłam nie wymienić Stinga i the Police, jakże mogłam nie wymienić
        Offspring, Metallici, choć przyznam, że ostatnio moje fascynacje muzyczne
        związane z tymi dwoma ostatnimi ucichły. Ale gdy tylko usłyszę kawałki tych
        grup zaczynam szaleć, bo to czasy liceum, czasy długich spódnic, koszul w
        kratkę /jak to napisała któraś z Was/ ... i Grindersów, na które nie było mnie
        stać. Choć przyznam, że w trzeciej klasie, po wielu próbach składania kasy,
        zakupiłam oryginalne Martensy, pielęgnuję je do dziś, choć mają dziurę w
        podeszwie... piękne czasy... i te niezapomniane koncerty...
        Co do muzyki to słuchamy całą rodzinką MTV Classic Rock, mmmmm, cudownie.
        Niestety nie potrafię podać przepisu na jakieś fajne danie, nie jestem za dobrą
        kucharką, odkąd mieszkamy sami, żywimy się rozmrażanymi pierogami, filetami z
        kurczaka i naleśnikami. AAA zapomniałabym o jajecznicy. Oczywiście jeżeli nie
        zjemy u którychś z rodziców, a tak to właśnie bywa.
        Ale nauczę się i będę dobrze gotować, tylko dawajcie te przepisy, dawajcie...
        --
        Pozdrowionka
        Agata i Jagoda
        Jagódka tu, Jagódka tam...
        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 17:38
          Ohoho... ale sie ruszylo w ilosci postowsmile
          Zgodnie z obietnica wrzucam przespis na indyka z brokulami w kremowym sosie
          (będzie przekopiowany z pl.rec.kuchnia z dopiskami autorki):
          ----
          Od: "Wkn" <wkn@wkl.pl>
          Temat: po prostu pyszne! [P]
          Data: 31 marca 2003 18:24

          Zrobilam, zezarlismy doslownie. A ja co chwile latam do kuchni i zerkam
          chciwie na resztki!

          Piersi z indyka z brokulami w kremowym sosie

          50 dag piersi z indyka
          40 dag pieczarek
          brokuły (wiecie, jak to u nas - ze trzy kwiaty spore zawiniete w folie,
          teraz toto kosztuje ok. 2,60 zł)
          200 ml śmietany kremówki
          200 ml bulionu (może być z kostki drobiowo-wołowy)
          2 łyżki mąki
          ser żółty (jakiś natan, gouda) - ok. 15 dag
          pieprz, sól, ew. odrobina papryki w proszku
          łyżka masła albo oleju

          Pieczarki pokroić w plastry i udusić na tłuszczu, przyprawiając je
          delikatnie solą i pieprzem.
          Dodać do nich pokrojonego w nieduże plastry (o średnicy około 5 cm i
          grubości ok. 0,5 cm) indyka - wcześniej posolonego. Zalać bulionem. Przykryć
          i dusić około 20 minut. Przyprawić pieprzem i papryką.
          W tym czasie na wrzącą, osoloną wodę wrzucić kwiaty brokułów i gotować je aż
          zaczną robić się miękkie (najlepiej wyjąć je w momencie al dente).
          Do mięsa z pieczarkami dodać wymieszaną dokładnie z mąką śmietanę.
          Ewentualnie doprawić do smaku.
          Piekarnik mocno rozgrzać. Naczynie żaroodporne wyłożyć brokułami, na nie
          przełożyć indyka z pieczarkami i sosem.
          Całość posypać startym na małych oczkach serem.
          Zapiekać bez przykrycia aż ser rozpuści się i lekko przyrumieni.

          Podawać z ryżem.
          A niech spróbuje Wam nie smakować. W miarę lekkie i pyszne smile

          Aha, jeżeli ktoś lubi sporo sosu, niech użyje 250 ml śmietany kremówki,
          prawie tyle samo bulionu oraz 2 płaskie łyżki mąki i jeszcze trochę. Zawsze
          częśc sosu odparuje podczas duszenia drobiu z grzybami.
          -------
          Szerze polecamsmile Ja zawsze obiecuje sobie ze to co zostalo (bo robie zawsze
          jakos sporo) to wezme nastenpego dnia do pracy... ale przychodze co chwila do
          kuchni i wyzeram na zimnosmile)

          Fiona - poprosze o przepis na te golabki bez lisci czy jak to tam bylosmile)

          --
          Pozdr.
          Monika & Dominika (20-02-2003)
          gg1706696
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 22:56
            Hej! Monika jak najprędzej zrobię indyka bo brzmi znakomiciesmile) Sorki,że tak
            przycichłam ale jestem jakaś padnięta i w ogóle nie mam weny. Duzo zajęćsad
            Byłyśmy w poniedziałek pierwszy raz w żłobku,krótko bo na godzinke i razem więc
            Werka potraktowała to raczej jak wizytę w gościachsmile Było ok,widać że troszkę
            oszołomiła ja ilośc dzieci-w grupie było 15. Jutro idziemy jeszcze raz razem a
            od przyszłego tugodnia już Ją mam zostawiac i dopiero wtedy okaże się jak sobie
            da rade.Nie ukrywam,ze się denerwuję ale to chyba normasad Ja do pracy startuję
            od 3 grudnia chlip,chlip koniec obijania sięsad Totalnie odzwyczaiłam się od
            rytmu pracy,czas sie wziąć w karby ech..
            Co do muzyki to założe sie,że jestem oryginalna-ulubiona to polski hip-hopsmile
            Fu,Trzeci Wymiar,Duże Pe,Mezosmile Nienawidzę Sistarssad Ciekawe czy ktoś jeszcze
            słucha czegoś takiego?smile Przepisy na coś fajnego wrzucę jak wymyślę czym sie
            mogę pochwalićsmile Pozdr!
            --
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=16674229
            • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 23:19
              Witam
              Jak pisałam ostatnio, humor miałam wisielczy, ale dzisiaj jest o wiele lepiej.
              Zabrałam się z moim mężem na tydzień do Polski i mam nadzieję, że na miesiąc
              mam zapas rozmów, sklepów i polskiej codzienności.
              Co do muzyki to się nie wypowiadam, bo lubię różnie w zależności od nastroju. A
              najczęściej włączam Bajora albo Groniec.
              Mam pytanie, czy Fasolki są do kupienia w sklepie muzycznym??
              Przypominamy sobie z mężem te dawne przeboje, ale to nie jest takie
              proste. „Szczotka, pasta” jest tylko w całości i Lena cały czas karze ją
              sobie śpiewać.

              Przepisy już przepisałam i będę robić. Podaję mój przepis na pysznego kurczaka
              z brokułami.

              1pierś z kurczaka
              brokuły mrożone
              1 duża śmietana 0,5l 30%
              kapary (mały słoiczek)
              cebula, pieprz, sól

              Podsmażyć pierś z kurczaka, włożyć do garnka.
              Podsmażyć cebulę, włożyć do garnka.
              Dodać brokuły, kapary, zalać śmietaną, doprawić.
              Dusić, tylko uważać, żeby brokuły się nie rozgotowały.
              Naprawdę pycha i roboty mało.

              Pozdrawiam



              --
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
            • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 23:20
              Mój mąż - na starość mu odbiło i słucha hip-hopu (rzekomo za młodu był fanem MC
              Hammere - pamiętacie U can't touch this - klasyka taka, że niedługo będą
              pusczcać w MTV Classic). A hip hopu słucham w samochodzie - z Radiostacji i
              znam parę piosenek (ale nie wiem who is who) - no może 18L (ale to podobno nie
              jest prawdziwy hip hop).
              Agata - ja też mam fioła na punkcie długowłosych (mówiło się "pierzastych"),
              mój osobisty małżonek też takie miał (jeszcze całkiem niedawno buuuuuuu). Też
              stwierdziłam, że świat się kończy jak Vedder obciął włoski, a potem (czy
              przedtem?) cała Metallica. Czułam jakieś grungowe fluidy między nami (ja wcale
              tak bardzo nie nie lubię Anglii - tylko pewnych polityków, pewnych czasów
              itd.). A ostatnio mam przegląd - Anglicy, Amerykanie i Francuzi i Anglicy
              wypadają na tym tle całkiem nieźle (lekko ześwirowani, ale przynajmniej bez
              megalomanii).
              Chyba zrobię sobie tego indyka w weekend - i będzie cały dla mnie, bo stary i
              młody nie cierpią brokułów.
              A tu oczywiście mój przepis (nie wiedziałam nawet, że jest taki popularny)
              --
              céad míle faílte
              fionna
              • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 23:41
                Oczywiście - nie wkleiłam przepisu:
                Gołąbki bez liści (niestety trochę trzeba się pobabrać, ale wychodzi pychota)
                Oto przepis:
                1/2 średniej główki kapusty
                1/2 kg mięsa mielonego
                1/2 szklanki kaszy manny
                1 szklanka ryżu
                3 jajka
                sól, pieprz, vegeta, cebula przysmażona
                Wszystko surowe

                Kapustę drobno pokroić (im drobniej, tym lepiej się trzymają), dodać wszystkie
                składniki, dobrze wymieszać, uformować tak jak kotlety mielone, obtoczyć w
                bułce tartej, usmażyć, ułożyć w garnku (tylko niezbyt ciasno, bo pęcznieją),
                zalać sokiem pomidorowym, lekko doprawić sok do smaku i dusić około 1 1/2
                godziny. Oczywiście - trzeba uzupełniać płyny.
                Smacznego

                --
                céad míle faílte
                fionna
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 00:10
              Ja muszę słuchać hip hopu u Zuzi w samochodzie, buuuu. Dzis katowała mnie
              strasznie jakimiś grafomanami, to męka dla moich polonistycznych uszu wink Podoba
              mi sie tylko Duże Pe, ma chłopak lekkie pióro i dobry smak. Zdobył moją
              sympatię piosenką o herbacie. Jak to było? "Herbata stygnie,zapada mrok, a pod
              piórem słowa, które pieszczą twą skórę..."
              Ale ten Wienio vel Wiesio mnie dzis dobił... wink

              --
              " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
              spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
              wykorzystał i wystawił na posmiewisko."
              • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 00:16
                Moje ulubione to coś jak "miłość, przyjaźń, dobre słowo, tego nauczyłem się
                żyjąc hardcorowo" i "gdy wzrok przesłoni nam gęsta mgła, mamy coś, czego nie
                zabiorą nam" no i oczywiście "dla mnie masz stajla" a za "suczki" mam ochotę
                powystrzelać
                --
                céad míle faílte
                fionna
                • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 08:22
                  "Herbata stygnie zapada mrok, a pod piórem ciągle nic,
                  obowiązek obowiązkiem jest, piosenka musi posiadać tekst.
                  Gdyby chociaż mucha zjawiła się, mogłabym ją zabić, a później to opisać..."
                  I tylko to mi się kojarzy... uwielbiam Hej...
                  A mój małżonek również miał długie pióra, oj, jakie gęste, ale przyszedł czas
                  kiedy trzeba było zrzucić skórę, glany i obciąć kłaki... c'est la vie...
                  czasy były super...
                  Dzięki za przepisy, z moimi lewymi łapkami do pichcenia, poczułam niesamowitą
                  chęć zrobienia tych dań... i zabiorę się za nie na pewno.
                  --
                  Pozdrowionka
                  Agata i Jagoda
                  Jagódka tu, Jagódka tam...
                  • jonquille Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 09:03
                    posylam wam troche pozytywnych fluidow, mimo ze za oknem szaro, buro i pada
                    deszcz (jak to w Belgii). Mnie dobry humor od jakiegos czasu nie opuszcza, ale
                    to chyba glownie za sprawa tych wszystkich suplementow witaminowych ktore
                    biore, czuje sie naprawde swietnie i nawet schudlam 2 kilo (efekt uboczny
                    wykrytej alergii na jajka - pozegnalam sie definitywnie z ciasteczkami i
                    uwielbianym tiramisu). I nawet zaczynam sie juz zastanawiac czy nie zaczac
                    planowac kolejnego potomka... niesamowite jak wybiorcza jest kobieca pamiec,
                    nadal ciarki przechodza mi po plecach jak sobie przypomne porod czy pierwszy
                    nieprzespany rok... a mimo to checi nie odchodza.
                    Muzycznie chyba sie zaczynam starzec, albo slucham wiazanek typu "the best of",
                    czesto gesto z przebijami sprzed lat (i wracaja wspomnienia kolonijnych
                    dyskotek) albo muzyki klasycznej. Jasiu niezmiennie Fasolek (Jola, sciagnac
                    mozna sobie te piosenki z netu, byl taki watek na e-zabawach).
                    Lubie tez muzyke filmowa i musicale (fajne sa niektore francuskie produkcje np:
                    dzwonnik Notre Dame, albo Romeo i Julia).
                    Jasiu ciagle zakatarzony (efekt zlobka) wybiore sie chyba z nim do pediatry
                    zobaczyc czy cos da sie z tym zrobic.

                    Pozdrowienia
                    • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 09:54
                      Witam po miesiacach ciszysmile))))
                      Jesli mowicie o muzyce, to ja od razu mam problem, bo na pytania "Co lubisz
                      czytac?" czy "Jakiej muzyki sluchasz?" jest bardzo trudno odpowiedziec, oj,
                      trudno. Postaram sie wymienic najwazniejsze, muzyke do ktorej powracam. Zawsze
                      sluchalam muzyki dolujacej i skocznej, same kontrasty. To uwielbiam mimo wieku:-
                      ): Dead Can Dance, Bauhaus, Joy Divison, Metallica, Alice in Chains, Faith no
                      More, RHChP, Primus, Lenny Kravitz, Morcheeba, Massive Attack, Portishead,
                      Coctaeu Twins, Bjork, Skunk Anansie, Tool, Nine Inch Nails, Jamiroqui, Cypress
                      Hill, Beastie Boys, Armia, Kult, ale także polski hip hop (ale za tym nie
                      jestem w stanie nadazyc) i muzyka Preisnera, Goreckiego.
                      Ubieralam sie bardzo dziwnie, troche metalowo, troche grungowo i pamietam moje
                      zamilowanie do gumek, czyli spodni stretchowych (co za wiocha!), skor, glanow,
                      martensy to tylko na swiateczne okazje. Gustowalam w dlugowlosych metalach-
                      blondasach, a moj maz jest blond hippisem, juz lysiejacym, he, he.
                      Teraz troche o Idce. Zdecydowanie za duzo w niej uporu, zamilowania do
                      akcentowania swojego zdania, stanowczo za wczesnie, nie wiem, czy to efekt
                      przebywania z dziadkami, czy po prostu charakterek, ale pewnie i to, i to. I
                      jeszcze do tego duzo mowi w coraz bardziej zrozumialym jezyku. Czasami bywa tez
                      aniolkiem, ktory przytula sie do mamy, a tacie zdejmujac okruszki ze swetra,
                      mowi "tati" z rozmarzeniem. Brakuje nam kontaktow z dziecmi. Dlaczego nie
                      mieszkacie blizej? Wiem, ze ostatnio nie zjawilysmy sie na spotkaniu, ale
                      apeluje o nastepne gdzies w Centrumsmile To taka niesmiala propozycja...
                      Serdecznie pozdrawiamy,
                      Anita i Ida
                      • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 11:35
                        Ja widze,ze podobne klimaty muzyczne u mnie,moja miloscia jest Metallica do
                        czarnej plyty,wiedzialam o nich wszystko,znalam wszystkie kawalki na
                        pamiec,wszystkie ubrania czarne i koszulki z okladkami plyt,rok zbieralam
                        kase,zeby sobie kupic martensy.Poza tym Led Zeppelin,a reszta juz tylko z
                        przypadku. W moim pokoju zawsze bylo bardzo glosno. Czasem mialam klimaty na
                        Perfect,a moim zdaniem najpiekniejsza posenka o milosci jest od zawsze Hello
                        Lionela Richy. Teraz troche mi sie zmienilo lubie Robbbiego
                        Williamsa,Dido,muzyczke z Ally McBael,no a maz mnie katuje Radiostacja i Hip
                        Hopem.
                        Szymon mowi coraz nowe slowa,ale musze mu zawiesic slownik na czole,bo ajo to
                        motor,baja-woda,papa-kapac sie,dla mnie to bardzo ciekawe smile))))))
                        U nas dzis piekne slonce,ale zimno.
                        Pozdrawiam-Jola
                        --
                        Jola z cudownym Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                        lilypie.com/days/050218/0/21/1/+1
                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 11:52
                  A ja jak słucham "suczek" czy innych piosenek o panienkach to w głowie mi się
                  nie mieści,że chłopcy czerpią inspirację z życia wink Chyba się zestarzałam.
                  A Pan Duże Pe podbił jeszcze moje serce Herbertem, którego uwielbiam, choć z
                  poezją zawsze byłam na bakier: "To chyba kwestia smaku tak jak u Herberta,
                  kolizja natur niekompatybilnych..." A cytowaną przez Agatakę piosenkę Heya mój
                  mąz kiedyś przerobił tak trafnie, że muszę Wam zacytować:
                  "Herbata stygnie zapada mrok, a pod kołdrą ciągle nic, obowiązek obowiązkiem
                  jest, codziennie muszę uprawiać sex..." W ogóle najlepsze teksty pisze mój
                  stary. Jego granie kosztowało mnie wiele zdrowia i nerwów, ale miło było potem
                  posłuchać tych nagrań, zwłaszcza jak się na niego wściekałam. A teraz gitara
                  sie kurzy, a keyboardu, który młodej kupiliśmy na urodzuny (lipiec) jeszcze
                  nawet nie dotknął. Ech, życie, starośc nie radość.

                  A jak juz sie na wspominki zebrało, to Konrad był moim pierwszym krótkowłosym
                  facetem. Kiedy go poznałam miał niespełna 21 lat, ale fryzurę już nieco
                  przerzedzoną. O wszystkich swoich poprzednikach wyrażał sie pogardliwie: więcej
                  włosów niż rozumu. Taa, zazdrośc straszna rzecz (oczywiście zazdrość o włosy) wink

                  A w ogóle jestem bardzo dumna że udało mi się zmobilizować Anitę do skrobnięcia
                  czegoś po tylu miesiącach milczenia.

                  A jeszcze chciałam Wam opowiedzieć coś a propos piosenek Misia i Margolci,
                  które uwielbiam, oglądałam ten program z Natalą i nie mogę go odżałować. Gdy
                  oznajmiłam mężowi, że oczekujemy nowego potomka jedyną rzeczą, która go
                  przerażała było to, ze znowu będziemy musieli słuchać tego
                  strasznego "fafafafa, na fujarce foka gra"!

                  Wrzuce jakiś przepis jak uśnie bandyta, ktory po mnie łazi i usiłuje odebrać
                  klawiaturę.

                  A na spotkanie jak zawse jestem chętna, choćby w ten weekend. Czy któraś może
                  poszłaby do kina na Bridget Jones? Mężowi nie smiem nawet proponować, nawet
                  brat wyśmiał moje argumenty, że może się dowiedzieć czegoś o kobietach, a muszę
                  zobaczyć w ten weekend, dłużej w żadnym razie nie wytrzymam! Colin jest taki
                  BOSKI!!!

                  --
                  " - Koniec końców - dodała Sheala wydymając wargi - każdą z nas już kiedyś to
                  spotkało. Każdą z nas, jak tu siedzimy, kiedyś jakiś mężczyzna oszukał,
                  wykorzystał i wystawił na posmiewisko."