• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Kwiecien 2004, cd. 6 :)

  • 01.06.05, 12:45
    W drugi, ale pierwszy świadomy Dzień Dziecka naszych maluszków rozpoczynamy
    szóstą część przygód naszych milusińskich. Wszystkie nowe mamusie są jak
    zawsze mile widziane smile

    Lista mam (z nadzieją, że nikogo nie pominęłam):

    GODIVA - ¡URODZILA EWE!(54cm i 3230g) dnia 11.03.2004, miala termin na
    02.04,slub 22.09.2001

    OPOLANKA1,26 - ¡URODZILA ZUZIE!(54cm i 3730g) dnia 28.03.2004 ,miala termin
    na 11.04 ,*Opole ,*Dusseldorf - gg 4415559 ,slub 27.12.2003

    GRASS_D- URODZIŁA EMILKĘ! dnia 1.04.2004

    ASIK_W,24(Anka) - ¡URODZILA KAMILA JASONA!(52cm i 2950g) dnia 2.04.2004,
    miala termin na 16.04 ,*Biloxi USA

    KORDULA3 (DOROTA.GDYNIA),23(Dorota) - ¡URODZILA KAMILKA!(60cm i 4030g) dnia
    2.04.2004 ,miala termin na 03.04 ,gg 1188709 *Gdynia , slub 12.07.200

    MALE_CO_NIECO - ¡URODZILA IGORA!(54cm i 3350g) dnia 4.04.2004 ,miala termin
    na 25.04

    ANITKASHE (Anita)- URODZIŁA NATALKĘ! dnia 04.04.04

    PEARL24(Gosia) - ¡URODZILA MAJE!(55cm i 3400g) dnia 5.04.2004, miala termin
    na 4.04 ,*Sluzew nad Dolinka ,Wa-wa *Warszawa gg 2323482,slub
    27.09.2003

    MALILKA,28 - ¡URODZILA MACIUSIA!(60cm i 3850g) dnia 5.04.2004 miala termin na
    10.04

    LENADM- URODZIŁA KACPERKA! (59cm i 3.960g) dnia 5.04.2004

    MANIAKOW- URODZIŁA EMILKĘ! (51cm, 2650g) dnia 6.04.2004, miała termin na 18.04

    LIDSZU(Lidka) - ¡URODZILA INGE!(56cm i 3800g)dnia 9.04.2004, miala termin
    4.04 ,slub 21.06.2003 *Warszawa

    JAGNA.04 - ¡URODZILA NIKODEMA!(53cm i 2850g) dnia 9.04.2004, miala termin na
    24.04

    MARASKA- URODZIŁA MATEUSZA! 10.04 2004 w Pucku, waga 2980, 55 cm termin na
    22.04

    CONTRARIA,30 - ¡URODZILA MICHALKA!(62cm i 4390g) dnia 12.04.2004 ,miala
    termin na 24.04 *Poznan

    DABROWIANKA,27(Agnieszka) - ¡URODZILA JAGODE!(61cm i 3780g)dnia 12.04.2004,
    miala termin na 7.04 - *Gdansk - gg 2277279 , slub 0.06.2001

    JA_SYLWIA (PRZYSZLA_MAMA) - ¡URODZILA JEDRUSIA!(zamiast Julkismile(54cm i 3300g)
    dnia 15.04.2004 ,miala termin na 3.04 ,

    KAMYMAMA (Magda) - URODZILA KAMCIE dnia 16.04.2004 r. w Bielsku-Białej o
    13:55,
    3,360kg. i 53cm.

    ZOFIA78(Zosia) - ¡URODZILA LIDKE!(62cm i 4350g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
    na 14.04 - coreczka Marysia *Szczecin

    USZCZESN(Ula) - ¡URODZILA JULKE!(52cm i 3220g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
    na 22.04

    EKLON (Ewa) - URODZIŁA MICHAŁA! (60cm i 4170g) dnia 17.04.2004, miała termin
    na 07.04, *Wieruszów, ślub 02.08.03

    IZABELA_P25(Iza) - ¡URODZILA MARTYNKE!(55cm i 3310g) dnia 18.04.2004 ,miala
    termin na 22.04,

    ANIA300 - URODZIŁA KUBĘ 18.04.2004 wazyl 4080,mierzyl 59cm

    MAMAAGA1 (Agnieszka) urodzia Matyldę 20.04.2004 (3020g, 52 cm) ślub
    03.06.2000 Bydgoszcz gg 4217262

    MONIKAPS,34(Monika) - ¡URODZILA EWE!(53cm i 3800g) dnia 21.04.2004 ,miala
    termin na 18.04 *Warszawa , slub 11.08.2001

    GOSIAK05- URODZIŁA JULKĘ! dnia 22.04.2004

    KOBRZANKA- URODZIŁA MATYLDĘ! dnia 23.04.2004

    WINIA5(Ania) - ¡URODZILA SZYMKA!(53cm i 3350g) dnia 28.04.2004 ,miala termin
    na 27.04 *Gorzow Wlkp. ,gg 1466336 , slub 20.09.2003

    IGOSIA1 - ¡URODZILA MATEUSZA! dnia 28.04.2004 ,miala termin na 26.04

    INIA25 (kinga) - URODZIŁA OLE!(50cm 3270g) dnia 28.04.2004 o godz. 5.05,
    termin miała na 24.04.2004 *Warszawa, ślub 28.06.2003rsmile) w plenerze na
    Mazurach

    LILDA (Lidia) - URODZILA KUBUSIA 28.04.2004 godz. 3.40
    waga 3250g 56cm, mieszka w Częstochowie

    JOASIIIK25(Asia) - ¡URODZILA KACPRA MIKOLAJA!(58cm i 3500g) dnia 29.04.2004

    MAMAULA- URODZIŁA SZYMONA! dnia 30.04

    MAG-DA(Magda) - ¡URODZILA HENRYSIA!dnia 01.05.2004,miala termin na 26.04
    *Londyn
    Edytor zaawansowany
    • 01.06.05, 12:46
      witam w nowym wątku i składam najserdeczniejsze życzenia wszystkim kwietniowym
      (i nie tylko) szkrabomsmile
      --
      ======================================================
      Kinga i Oleńka
      Ale ten czas leci, już mam...
      • 01.06.05, 12:49
        Ja też jestem:o) To już moja czwarta 100-ka z Wami, mam nadzieję, że nie
        ostatnia. Bardzo sie cieszę, że jesteście!

        Kamcia właśnie spi, a ja mam czas na obiadek i kawkę. No i troszkę posprzątać
        trzeba;o)
        • 01.06.05, 12:49
          Co ja piszę, ojoj...czwarty 1000-czek!
          • 01.06.05, 13:06
            Hej dziewuszki!!!!

            Cieszę sie,że jesteście !!!! Że moge tutaj z Wami pisac, wymieniać sie
            doświadczeniami, posmęcić jak mam chandrę, nagadać sie na niemiaszków, ulżyć
            swej tęskocie za krajem...itp, itd....




            Z okazji Dnia Dziecka wielkie buziaczki dla wszystkich naszych szkrabków,
            usmiechu, radości, słoneczka!!!!


            Inia, zdjecie w lesie i z truskawką przypadło mi do serce, są sliczne
            • 01.06.05, 13:53
              Wszystkim dzieciaczkom małym i dużym wszystkiego najlepszego!

              My z okazji dnia dziecka przedpołudnie spędziliśmy na spotkaniu z łódzkimi
              mamusiami i ich dzieciaczkami (dzieci było chyba 12) na spotkaniu w klubie dla
              maluchów w jednym ze żłobków. Było fantastycznie, Maciek zafascynowany dziećmi,
              basenem z piłeczkami, tunelem, zjeżdżalnią i zabawkami nawet nie zamarudził,
              bawił się sam, z dziećmi i z opiekunkami, a ja plotkowałam z innym rodzicami,
              piłam kawkę i obżerałam się ciastem. Były nawet prezenciki dla dzieci. Małemu
              strasznie się podobało siedzenie przy małym stoliku na małym krzesełku, chyba
              muszę coś takiego kupić. W drodze powrotnej w samochodzie padł i śpiącego
              wniosłam go do domu, rozebrałam i teraz śpi. Szkoda tylko, że nie udało mi się
              poznać anitkashe, ale poznaliśmy jej Natalkę i męża smile)

              Inia, Maciek też uwielbia truskawki i też chyba po mnie smile Mam co prawda opory
              jak mu je daję, bo na pewno są sypane, no ale raz się żyje, a nie wysypuje go.
              Za 2 tygodnie będą truskaweczki u moich rodziców na działce w ilościach
              hurtowych, zdrowiutkie i pyszniutkie, ale do tego czasu będę kupować i koniec.

              W kwestii chodzenia wczorajszy dzień był przełomowy, mały załapał o co chodzi i
              teraz co chwila puszcza się na samodzielne wycieczki, wczoraj przemaszerował
              samodzielnie przez cały pokój, hurra!
              • 01.06.05, 14:35
                Gratulacje Maćku, witami w świecie kroczących ssaków!!!!
                • 01.06.05, 16:11
                  maluszki w dniu waszego święta duuuuuża buźka ******** wirtualna od cioci
                  Anitki.

                  a ja chora - Natalka chorowała w dzień mamy to ja się jej zrewanżowałam.

                  Dzisiaj ominął mnie dzień dziecka w żlobku, ale mam zdjęcia chociaż, bo z
                  Natalką pojechał Radek. przyniósł mi do domu DENATKĘ ( trzy godziny spała po
                  zabawie - absolutny rekord popołudniowego spanka). Radek zaraz poleciał do
                  pracy więc wieczorem mi dokładnie opowie, ale wykupił nam zajęcia na miesiąc -
                  był zachwycony, Natalka też... smile))

                  malilka - też żałuję, że cię nie spotkałam, ale może spacerek... radek będzie w
                  wakacje jeździł do łodzi grać na perkusji, a ja będę z Natką spacerowac...smile)i
                  gratulacje dla chodzacego, akurat dziś jak znalazł smile

                  teraz Natalka jest na spacerku z Matką Chrzestną a ja sie kuruję... sylwia
                  łączę się w chorobie, nie dajmy się...

                  w piątek kupujemy Natalce piaskownicę do ogrodu, bo kompletów do piasku ma pod
                  dostatkiem...

                  jezuuuu, inia - ale ci zazdroszczę, my już chyba niezły samochód przepuściliśmy
                  przez pampersy... a nocnik dziewiczy stoi... z pozytywką (gra idiotycznie HAPPY
                  BIRTHDAY-wszystkie tak mają??? - zeby się potem dziecku nie kojarzyło!!!)
                  a poza tym Natka ma tak małą dupkę, że cała wpada do środka.

                  mówi coraz więcej... dzić to ona i inne dzieci, na obrazkach też, oć i wyciąga
                  łapki, rozpaczliwe mama z kojca i z łożeczka i wypieszczone na wszystkie
                  tonacje tata....

                  trzymajcie się dziewczyny i "dzicie" - Anita i Natalka
                  • 01.06.05, 17:20
                    Hej ja też meldujé się w nowym wątku. Ucałujcie jeszcze raz swoje dzieciaczki z
                    okazji Dnia Dziecka. W ramach prezentu poszłam dziś z Heniaskiem do takiego
                    placu zabaw w budynku 4 funty za godzinę i co? z tysiąca zabawek jakie tam były
                    moje dziecko najbardziej zainteresowało się czerwonymi gaśnicamiwink

                    Przysłali mi wczoraj informację z przychodni o szczepieniu. Kurczę, a ja się
                    boję go szczepić. Parę dni temu oglądałam film o związkach MMR z autyzmem niby
                    powiedzieli ze nie ma ale był wywiad z paroma rodzicami których dzieci zaczęły
                    się zmieniać na drugi dzień po szczepieniu. I co ja mam o tym myśleć.

                    Kinia Oleńka jest cudowna lubi ją kamera może będzie z niej jakaś aktorka....a
                    tak na marginesie to chyba jest bardziej podobna do Adama niż do ciebie, tak?

                    Pozdrawiam
                    • 01.06.05, 18:32
                      kurcze , próbuję wam przesłać zdjęcia Natalki z gazetowej poczty,
                      dostałyście??? bo ja nie mam potwierdzeń, załącznik się ładuje pół godziny - ja
                      nie dorosłam do kompa czy on do mnie??? Anita
                      • 01.06.05, 19:02
                        Wszystkiego naj naj Słoneczka z okazji Waszego święta smile)))
                        Chciałysmy tylko zgłosic sie w nowym wątku smile)), moze uda mi sie później
                        napisac coś więcej, narazie pokładam sie ze śmiechu ... mała bawi się z
                        tatusiem w chowanego i oboje mają taki ubaw , że aż miło popatrzeć ...
                        Buziaczki
                        Aga i Matyldzia
                        --
                        Nasza Matylda ma dziś
                      • 01.06.05, 19:04
                        Do mnie niestety nic nie doszło, szczerze mówiąć tez nie potrafie wysyłac zdjęc
                        z gazetowego sad, załączniki ładują sie i łądują ...
                        Kuruj się , szybkiego powrotu do zdrowia życzymy

                        --
                        Nasza Matylda ma dziś
    • 01.06.05, 21:19
      Od trzech dni mała histeryzuje i nie chce się kąpać, nie mówiąc juz nawet o
      myciu główki ... sad, robi się sztywna, krzyczy, nawet nie idzie jej posadzić w
      wanience. Prawie na 100% jestesmy pewni, że niczego się nie przestraszyła.
      Najpierw myslałam, że nie chce żebym ja ją kapała (kiedys juz odstawiła taka
      szopkę), później przypuszczalismy, że to z przemęczenia ale dzisiaj sytuacja
      się znowu powtórzyła.. nie wiem co z tym zrobic, myć ja na siłę ??? Nie mam
      pojęcia co się stało, dotąd uwielbiała sie kąpać z całym swoim zwierzyńcem ...

      Inia i jeszcze pytanko, możesz dac mi znać gdzie kupiłaś piaskownicę -żółwika i
      ile kosztowała (jesli chcesz to na priv) i jak się sprawdza??? Myslę o czymś
      takim na balkon i nie wiem czy to dobry pomysł, czy ten plastik jest solidny???

      Eklon ale mały super je widelcem, nie wymachuje przy tym, ja zawsze sie troszke
      boje, że mała dziabnie sie tym widelcem w oko wink

      teraz to juz znikam
      do jutra
      pap
      --
      Nasza Matylda ma dziś
      • 01.06.05, 21:31
        ola tez histeryzowala w wannie, no i rozwiazalismy problem ze ola kapie sie z
        jednym z nas jak ma zly dzien

        ola jest podobno bardziej podobna do adama, ale jak ogladamy zdjecia z mojego
        dziecinstwa to jest identyczna jak ja i moj brat, tak wiec nie wiem co z tego
        wyjdzie

        zółwik jest bardzo fajny, ola lubi w nim siedziec i sie bawic, plastik dosyc
        solidny. kupilam w carrefour za 169 ale widzialam teraz w tesco promocje za 129

        wpadne pozniej
        --
        ======================================================
        Kinga i Oleńka
        Ale ten czas leci, już mam...
        • 01.06.05, 22:04
          Melduje się w nowym wątku.
          Nie odzywałam się długo bo nas nie było a po powrocie nie zdążyłam jeszcze
          wszystkiego przeczytać.

          Ja też mam mega problem. Mianowicie mała od poniedziałku ma ataki trwajace po 3
          minuty wrzeszczy i płacze oraz łapie się za głowę , a nawet targa włosy.
          Przychodzą one niespodziwanie nawet jak się dobrze bawi albo jest na dworze.
          Jestem wystraszona i dzisiaj poszłam do lekarza ten dał skierowanie do szpitala
          z podejrzeniem urazu głowy. W szpitalu spędziliśmy 4 godziny małą przebadało 5
          lekarzy: chirurg. 2 pediatrów, laryngolog i doktor od USG głowy. Wszyscy
          swierdzili że małej nic nie ma i patrzyli na mnie jak na wariatkę łącznie z
          moim mężem. Z tym że mąż nie widział tych ataków widziała je niania, moja mama
          i ja. W poniedziałek były 3 a wczoraj i dzisiaj były już częstsze. Nie wiem jak
          jej pomóc widać że bardzo cierpi. W sumie nie wiem czy miałąm się upierać o
          prześwietlenie głowy bo jest to zawsze promieniowanie. Dziewczyny poradzcie
          prosze.
          Malilka krem z biodermy super się sprawdził.
          • 01.06.05, 22:12
            iza to nie sa zarty! kurcze ale czy przeswietlenie da wiekszy obraz niz usg?
            moze tomografia lepsza. Dziwie sie ze ni ebylo w szpiatlu konsultacji z
            NEUROLOGIEM. moze to glupie, ale sprobuj nagrac taki atak na kamere i pokazr
            lekarzowi? Ja bym chyba tak zrobila.
            Kurcze ale sie zmartwilam

            godiva - ten krem la roche posay ma napisane na opakowaniu ATHELIOS DERMO-
            PEDIATRICS i ma filtr 60 a nie 60+.
            --
            ======================================================
            Kinga i Oleńka
            Ale ten czas leci, już mam...
            • 01.06.05, 22:24
              Inia pani z Usg była nie miła i powiedziała, że mało widać bo Martyna ma już
              prawie całkiem zrośniete ciemiązko. Na razie mam ją obesrwować czy gorzej
              chodzi czy ma gorączkę itp. Sama już nie wiem co myśleć na ten temat bo w
              główkę się uderzyła na wsi.
              W szpitalu koszmar na poczatku bo pani z rejestracji oglądała katolog z avonu a
              my na nią czekaliśmy a pózniej chirurg uciekł bo poszedł nastawiać rączkę i
              zanim wrócił minęła godzina a Martyna się denerwowała i płakała. Pani z
              rejestracji wysłała nas do innego korytarzu bo jej przeszkadzaliśmy no i wtedy
              nie wytzrymałam i spytałam ją o godność. Małapa nie chciała powiedzieć i pyatał
              się po co mi to jest a ja stwierdziłam że chce wiedzieć go nas nas przyjmował.
              Tak być nie może że przez jej niechlujstwo uciekł nam lekarz. I potem nastapił
              zwrot i zostaliśmy przyjęci a na koniec pani nawet się spytała co powiedzieli
              lekarze iże małą jest już marudna bo jest pożno. Oczywisie nazwiska nie podała
              ale widziała jak rozmawiam przez telefon i transmituje przebieg sytuacji.
          • 01.06.05, 22:13
            Iza kiedys gdzies wyczytałam (nie pamietam gdzie), że dzieci mogą mieć napady
            migrenowe, takie chwilowe mocne bóle głowy. Może lepiej zrobić małej
            prześwietlenie, lub same USG głowy? Kurcze, lekarzem nie jestem, na diagnozach
            się nie znam, ale jak bym widziała, że moje dziecię tak cierpi to bym się
            zdecydowała na prześwietlenie.

            • 02.06.05, 00:32
              ja też się melduję w nowym wątku.
              Dla naszych maluchów życzę dużo radości w życiu, pociechy z rodziców i mnóstwa
              zabawek.

              izabela_p25 - koniecznie idź przebadaj małą, z doświadczenia wiem, że nie
              powienno się takich bóli lekceważyć. Ja mam świra jeśli chodzi o bóle głowy i
              na pewno zrobiłabym mojej Indze wszystkie możliwe badania, aby wykluczyć
              jakąkolwiek chorobę. Koniecznie skontaktuj się z neurologiem, może on będzie w
              stanie odpowiedzieć, dlaczego twoja córcia ma takie napady. Bądź dobrej myśli,
              to na pewno minie.

              Moje dziecko odkryło, że istnieje blat w kuchni i teraz ciągle przy nim stoi i
              jęczy aby jej z niego coś podać. Przekomicznie to wygląda. Inga właściwie jest
              teraz w ciągłym ruchu i wszędzie jej pełno. Czasami chciałabym aby choć na
              chwilę usiadła i posiedziała. Pomyśleć, że jeszcze niedawno marzyłam o tym, aby
              samodzielnie chodziła, hihi !

              --
              Lidka i Ingusia (9.04.2004)
              Dzisiaj jestem już taka duża...
              • 02.06.05, 09:11
                hej,
                Iza - moim zdaniem powinnaś skonsultować sprawę z neurologiem (nawet dwoma) i
                niech oni zadecyduja o ewentualnym prześwietleniu. ja też niestety wiem jak to
                jest robic za matke histeryczkę, choć u mnie to akurat było zabawne (bezpłatna
                wizyta u alergologa w lux-medzie w ramach akcji mamo to ja).Poczułam się jak
                gó..ara, sęp, żerujący na promocje itp. nie wiem skąd jesteś, ale na forum
                regionalne w twoim województwie zadaj pytanie o dobrych neurologów (na łodzkim
                est wiele pytan i odp. o dobrych specjalistów) i przede wszystkim bądź dobrej
                myśli, bo najważniejsze jest pozytywne myślenie.

                ja jestem na bioparoxie - wczoraj straciłam głos, szczęśliwy ten mój Radek miał
                parę godzin ciszy...
                tak mi go zal całą noc wstawał do Natki, a rano na 7 na zajęcia i dziś akurat
                wszystkie lekcje poza domem, ale już mi lepiej...

                zdjęcia wam wyślę z wp, bo coś z gazetą mi nie idzie ;-(

                u nas mały latawiec biega po domu nie chodzi, oczy mam dookoła głowy, dobrze,że
                chociaż na spacerach chętnie siedzi w wózku...

                a wakacje już zaklepałam - 3-13.07 w lipowej dolinie pod kazimierzem dolnym,
                znalazłam w inernecie, zapowiada się świetnie, gosp. agroturystyczne dla rodzin
                z dziećmi.
                lipowa-dolina.pl
                trzymajcie sie cieplutko - Anita i Natalka

                • 02.06.05, 09:18
                  hurra, jakieś informatyczne sukcesy...

                  mamaaga - też polecam kąpiel z rodzicem, u nas pomogło a sytuacja była podobna

                  też widziałam zolwiki w tesco za 129 - w piątek jedziemy kupić smile)

                  trzymajcie się jeszcze raz, pa pa - anita i natalka, którą właśnie roznosi
                  nadmiar energii ( chyba jutro wybierzemy się do grupy rodzinnej w złobku)
    • 02.06.05, 09:57
      Czy możemy z syniem dołączyć do grona Kwietniówek???
      Mój Leszek miał być pełnoprawnym majowym dzieckiem, ale urodził się równo
      miesiąc przed terminem, czym zaskoczył nas wszystkich.
      Obecnie już nie odbiega od rówieśników, ani wielkością ani rozwojem, który i
      tak jest indywidualny dla każdego dziecka. smile)
      Poznałam już osobiście anitkashe i malilkę z ich uroczymi pociechami na
      łódzkich spotkaniach. smile))
      Jeśli pozwolicie czasem bym tu zaglądała. smile) Do tej pory co najwyżej
      podczytywałam po cichu. wink)
      Pozdrawiam smile)
      --
      Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
      • 02.06.05, 10:20
        zapraszamy, wiem że udzielałaś się na majówkach dosyć aktywnie tam z reszta
        jest sporo kwietniowych mamuś. Ja osobiście znam Julie i Miłoszka. Pisz do nas
        często, dołączaj do naszego grona śmiało!

        Pozdrawiamy Kinga i Ola
        --
        ======================================================
        Kinga i Oleńka
        Ale ten czas leci, już mam...
        • 02.06.05, 10:59
          Cześć madziki:o) Fajnie będzie poczytać o postępach nowego dzieciaczka.

          anitkashe - dzięki za fotki, do mnie dotarły na adres z WP:o) Dziecię masz
          urocze, a jaki sliczny usmiech:o)

          Mam wyrzuty sumienia:o( W nocy Kamcia zaczęła marudzić o 3-ciej. Po
          półgodzinnej walki, żeby zasnęła w łóżeczku wzięlam ją do nas do wyrka.
          Przewalała się, popłakiwała i marudziła chyba do 5-tej. Mi nerwy puściły,
          podniosłam na nią głos, nie wytrzymałam, niemężowi też się dostało. Nie
          krzyczałam, tylko podniesionym glosem powiedziałam "dziecko, uspokój się, bo
          nie wytrzymam". Niemąż mi zwrócił uwagę, miał rację, to nie wina dziecka, coś
          ja bolało, prawdopodobnie idą następne ząbki, bo po czopku zasnęła. A ja się
          czuję jak wyrodna matka, sumienie mnie gryzie, jest mi źle... Takie zarwane
          nocki u nas są praktycznie codziennie, powinnam się przyzwyczaić, z drugiej
          strony ja już nie mogę, kiedy one się skończą??? Do tego wszystkiego wraca mi
          nadczynność tarczycy, a przy tym jest się bardzo nerwowym:o( Wszystko do kupy
          się zbiegło: niewyspanie, zarwane nocki, tarczyca i wybuchłam:o( Bardzo mi
          teraz jest przykro:o( Przecież to nie Kamci wina...
          • 02.06.05, 11:06
            kamymama ja tez mam czasem takie wyskoki... niestety

            a u nas kolejne nowe zeby, czyli mamy juz 7!

            kamymama nie mialam kiedy pojsc po buciki (tzn bylam w 1 sklepei, ale nie bylo
            rozmiaru)- ide w weekend to kupie. Sorki!

            Anitkashe - ja nie dostałam fotek!
            --
            ======================================================
            Kinga i Oleńka
            Ale ten czas leci, już mam...
            • 02.06.05, 11:13
              Inia dzieki, przynajmniej wiem, że sama nie mam takich wybuchów złości, że nie
              jestem osamotniona, mam Was i mogę się wyżalić...
              Co do bucików to nie ma pośpiechu, jeszcze 2 tyg.jestem w Pile, jak ich nie
              będzie to może w Bielsku kupię (pojadę do Czech na zakupy, mam tylko 30 km. bo
              w B-B nie ma baty), ale najpierw muszę Kamci zrobić paszport:o)

              miłego dnia wszystkim mamusią i dzieciaczką
              • 02.06.05, 14:07
                ... ze tu jesteś!!! a Natalka sle buziaczki Lesiowi :o*

                ojej, teraz będziemy się spotykały na dwóch forach, spacerkach i mam
                nadzieję,ze od czasu do czasu na wapiennej...

                fajnie surprised))))

                pozdrawiamy Ciebie, Lesia, Joasię i wszystkie kotki... Anita i Natalka
                • 02.06.05, 14:37
                  nie dostałam fotek......
                  --
                  ======================================================
                  Kinga i Oleńka
                  Ale ten czas leci, już mam...
                  • 02.06.05, 14:58
                    a sprawdzcie teraz pocztę, pliiiiz!!! bo zwątpię w swoją inteligencję (no dobra
                    przyznaję się - JESTEM BLONDYNKĄ ;O))))
                    • 02.06.05, 15:54
                      może na kinga@geonet.com.pl
                      --
                      ======================================================
                      Kinga i Oleńka
                      Ale ten czas leci, już mam...
                      • 02.06.05, 16:45
                        Maciek zasnął dopiero przed chwilą, od 14 ewidentnie chciało mu się spać, ale
                        nie chciał się położyć, wrzeszczał, płakał, walił głową w marmurowy stolik i
                        tak dwie godziny, myślałam że wyjdę z siebie, to był koszmar! Jedna czwórka mu
                        wyłazi, no ale bez przesady, żeby aż takie histerie?

                        Dzisiaj na spacerze zadebiutowała spacerówka (ABC Tempo Light) i ogólnie jestem
                        bardzo zadowolona- fajnie się jeździ ze skrętnymi kółkami (wcześniej tego nie
                        miałam), lekko i łatwo się prowadzi, no i ma genialną budkę- tylnią część można
                        odpiąć i zostaje przedni jakby daszek, który jeździ po 180 stopniach, więc
                        zawsze da się zasłonić twarz dziecka przed słońcem, świetny patent. Trochę
                        tylko nie mogę się przyzwyczaić, że już nie mogą atakować wszelkich przeszków
                        tak jak na dużych, pompowanych kołach, no ale to kwestia czasu.

                        Madziki serdecznie witamy, ja już Cię kiedyś zapraszałam do nas, ale wolałaś
                        majówki smile

                        Anitka, jutro chyba się spotkamy smile Do mnie zdjęcia dotarły, no ale ja miałam
                        okazję pooglądać Natalkę na żywo, co tam zdjęcia. Natalka jest bardzo
                        drobniutka, jak calineczka, ile ona waży? Przy niej Maciek wygląda jak
                        napompowany sterydami paker, hihihihi smile)))) Jak Twój mąż przyszedł z Natalką
                        (spodziewałam się Ciebie, więc się nie zorientowałam, że to Twoja córa) to
                        sobie pomyślałam "jejku, 8-9miesięczna dziewczynka i już tak pięknie chodzi" smile)

                        Kamymama, ja też nie jestem święta i tez mi się zdarzyło niezbyt miło przemówić
                        do dziecka podniesionym głosem. Mam z tego powodu wyrzuty sumienia, staram się
                        zawsze opanować, ale niestety nie zawsze mi się to udaje sad I tak jak dla mnie
                        jesteś oazą spokoju, skoro pierwszy raz eksplodowałaś po tylu zarwanych
                        nocach....
                        • 02.06.05, 17:05
                          Dziękuję za tak miłe przyjęcie. smile))

                          Malilka z majówkami związałam się dość mocno jeszcze w ciąży, a że jak wiesz
                          nie jestem tam jedyną kwietniówką jakoś tam zostałam. smile)

                          Ja jak zwykle cały dzień w biegu. Mam spokój tylko od rana jak Leszek śpi i
                          właśnie teraz, bo popołudniowa drzemka nieco się opóźniła. wink Dzisiaj w końcu
                          zrobiłam coś dla siebie i poszłam do fryzjera - od razu lżej na głowie. wink)

                          Niestety ja też czasem na synka potrafię ostro krzyknąć i bardzo tego potem
                          żałuję... no ale ostatnio mam niekontrolowane wybuchy złości chyba przez
                          ciążę...

                          Słuchajcie, może mi coś podpowiecie. Moja siostr obchodzi w ten weekend 10
                          rocznicę ślubu i zupełnie nie wiem co im kupić - coś oryginalnego, fajnego...
                          Jutro muszę koniecznie coś kupić, a nawet nie mam za bardzo jak pobiegać po
                          mieście z Leszkiem. sad
                          --
                          Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                          • 02.06.05, 17:52
                            wczesniej jakos nie spojzalam na sygnaturke - gratuluje corysmile nasza ma-gda tez
                            we wrzesniu rodzismile

                            na prezent proponuje jakis fajny album na zdjecia, komplet super poscieli, moze
                            jakis sprzet agd (jesli czegos jej brakuje), albo koc (ja marze o pieknym kocu,
                            jakos mi sie nie sklada go kupic)
                            --
                            ======================================================
                            Kinga i Oleńka
                            Ale ten czas leci, już mam...
                            • 02.06.05, 18:20
                              a może dwie filiżanki, dzbanuszek do herbaty i dobrą herbatkę dla dwojga... w
                              galerii jest kilka sklepów z rozrzutem cenowym ;O)...
                              anita

                              ps jezeli chodzi o alusię to złóż jej ode mnie gratulacje i zyczenia
                              • 02.06.05, 19:17
                              • 02.06.05, 19:27
                                Jestem szczęsliwa o mama meza do na sprzyjechała, i opiekuje się mała a ja
                                robię inne rzeczy, i fajnie ejst sobie pogadac przy akwusi, bedzie u nas do
                                poniedziałku, a w sobote pierwszy raz razem idizemy na imprezę od urodzenia
                                małej....szok i le to czasu mineło!!! Ale się ciesże, jest to impreza
                                urodzinowa mojaj koleżanki 30 stka!!!!Szykuje sie super zabawa!!! Hura!!!

                                Co do wytrzymałości, to mam więcej nerwów do innych dzieci niżeli do własnego,
                                i jak wbuchnę, czyli podniosę głos na mała to wtedy gdy juz na prawde przegnie,
                                uderzy mnie, albo cosik zrobi złego....potem mam wyrzuty, ale mysle, ze leiej
                                uczyć z amłodego, ze cosik jest złe w jej zachowaniu, bo te nasze dzieic, to
                                rozumieją wszytsko

                                ok uciekam

                                życze mięłgo dnia
                                i witam nową koleżankę na forum
                              • 02.06.05, 19:30
                                Tak, chodzi o alusię. smile) Przekażę gratulacje i życzenia, chociaż pewnie jutro
                                się spotkacie na Wapiennej, bo też się wybiera. smile)
                                O tych filiżankach myślałam sama, ale ma cały komplet z dzbankiem. indifferent
                                --
                                Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                                • 02.06.05, 19:46
                                  madziki własnie pooglądałam zdjęcia Lesia - super chłopak, przystojny...Kamci
                                  się spodobał :o)

                                  Co do prezentu na rocznicę ślubu to pomyślałam sobie o jakimś przedmiocie, na
                                  którym można zrobić grawerkę - taka pamiątka do konca życia. Pomysł z kocem też
                                  mi się bardzo spodobał, takim wielkim dla 2 osób, milutkim, włochatym:o)

                                  No i Kamcia rozchodziła się na całego! Dziś łaziła po domku i ciagnęła za sobą
                                  kaczuszkę na sznurku, zawsze to ja lub niemąż musieliśmy ja ciągnąć, a Kamcia
                                  za nią na czworaka biegała.

                                  Dziewczyny pomóżcie, Kamci strasznie wysycha skóra, na brzuszku, boczkach i pod
                                  paszkami ma szorstkę, łuszczącą się skórę. Smaruje na zmianę Bepanthenem i
                                  oliwką od 2 dni i nie widzę poprawy:o( Już nie wiem czym ją wysmarować?
                            • 02.06.05, 19:31
                              Dziękuję. smile))
                              Właśnie zauważyłam na wrześniówkach ma-gdę. smile)

                              Z tym kocem to niezły pomysł... muszę się dowiedzieć czy przypadkiem nie
                              mają. wink)
                              --
                              Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                              • 02.06.05, 19:55
                                Natalkę smaruję elocomem, ale to jest na receptę - b. skuteczne. Może spróbuj
                                kąpieli w oilatum a potem kremik oilatum... te kosmetyki są w aptece... pzdr
                                Anita
                                • 02.06.05, 20:13
                                  Kamcia po Oilatumie ma dopiero suchą skórę, nie może go stosować:o( Jutro
                                  prawdopodobnie idę do pediatry z małą, musi ją oglądnąć. Muszę złapać tez
                                  siuśki, ale nie wiem jak:o( Przez tydzień zniszczyłam z 20 woreczków, nic do
                                  nich nie wpadło. Nie wiem jak je przykleić czy co? Zdolna jestem nie?
                                  Próbowalismy z niemężem w trakcie kąpieli, Kamcia zawsze siusiała do wody, a od
                                  momentu jak chcemy coś złapać to jak na złość, może stać pół godzinki w wodzie
                                  i nie siurnie. I tak już tydzień się męczę:o( Za niedługo dopiszą mnie do
                                  listy "Ludzi pozytywnie zakręconych" w teleekspresie:o)
                                  • 02.06.05, 20:34
                                    Natalka miała pobieranie krwi i moczu 27 lipca (a pamiętam to tak dokładnie bo
                                    rano poszliśmy a popołudniu się dopatrzyliśmy w kalendarzu że są imieniny
                                    Natalii - taki jej prezent starzy zafundowali). siusiu zebrałam w woreczek za
                                    piątym razem, otarliśmy pot z czoła i poszliśmy do lab. daliśmy TO pani, a ona
                                    się pyta co to jest. mówimy siusiu - a ta mało z krzesła nie spadła bo było
                                    tego co kot napłakał... ale badanie wyszło surprised)

                                    a powinniśmy mieć doświadczenie, bo nasza sunia miała częste problemy z
                                    pęcherzem i raz w tygodniu było pobieranie moczu, ona się nabawiła nerwicy, my
                                    też, a sąsiedzi mieli ubaw po pachy... Wyglądało to tak : mura przykucała,
                                    radek leciał ze słoiczkiem, mura się oglądała, przestawała i leciała w drugi
                                    koniec ogrodu, radek za nią ze słoiczkiem i tak po pare rundek... kiedyś nawet
                                    pani wydająca wyniki zainteresowała się imieniem "dziecka". jak radek wyjaśnił
                                    stopień pokrewieństwa to wyjrzała z okienka i spytała ALE JAK PAN TO ROBI...

                                    tak więc mimo doświadczeń z Natalką i tak mamy problem...

                                    PS a z tą suchą skórką to jest sposób naszych babć - krochmal czyli wykąpanie
                                    dziecka w wodzie z dodatkiem mąki ziemniaczanej, ale nie wiem jak to
                                    technicznie wygląda... (jak kiedyś wykrochmaliłam tacie koszule to stały na
                                    baczność w szafie, a chusteczką do nosa to się prawie pokaleczył ;O)

                                    sorry, że tak dużo piszę ale mi sie na krtań rzuciło i nie mogę mówić -
                                    prawdziwe nieszczęście surprised( a Radek chodzi po domu i się cieszy niemiłosiernie i
                                    mówi słyszę ciszę, ciszę słyszę podlec... ;O)

                                    trzymajcie sie cieplutko .... Anita i Natalka
                                    • 02.06.05, 20:58
                                      Witam
                                      Madziki witamy w naszym kwietniowym gronie. Jeszcze w ciazy próbowałam
                                      wciągnać sie w majówki na oczekiwaniu ale nie udało się...zwolnienie i brak
                                      dostpu do internetu ... Mała zamiast w maju przyszła na świat w kwietniu i tak
                                      znalazłam sie tutaj wink)) Jest suuuper.

                                      Kamymama nie ty jedna nie wyrabisz, mi tez czasami nerwy siadają ... więc
                                      przestań sie zamartwiac bo to chyba normalne, jak wstawałam do małej po
                                      kilkanascie razy w nocy to delikatnie mówiąć byłam wściekła...do tego
                                      notoryczne zmęczenie i brak meża w domu 6 dni w tygodniu sad

                                      Iza jak Martynka i jej bóle główki?????
                                      Wiem, że najlepiej bedzie jak mała zobaczy neurolog ale przyszła mi do głowy
                                      jeszcze jedna myśl ... może mała tak resguje na wychodzace ząbki, podobno
                                      czasami dzieci boli główka przy ząbkowaniu, może ten ból przychodzi falami i
                                      promieniuje??? Wiem pomyslicie, ze wszystko zwalam na zęby ale przeciez nie
                                      możemy wiedziec jak to boli...

                                      U nas w Tesco niestety nie ma żółwia-piaskownicy sad . Jest tylko koszmarny
                                      zamek brrr

                                      Kamymama a próbowałaś pobierac mocz do woreczka uniwersalnego ??? Jak
                                      zakładalismy małej woreczki dla dziewczynki zaliczylismy nie jedna porażkę a
                                      przy uniwersalnym udało nam się odrazu. smile)) Powodzenia.

                                      Anitra, Sylwia wracajcie do zdrowia!!!

                                      A ja odliczam dni do wyjazdu nad morze , juz nie moge się doczekać, mam
                                      nadzieję , że pogoda nam dopisze .. byle nie padało.

                                      pozdrawiamy
                                      Aga i Matyldzia
                                      --
                                      Nasza Matylda ma dziś
                                      • 02.06.05, 21:37
                                        kamymama co do woreczków, to aga ma rację - użyj uniwersalnych. nam też się
                                        udało za pierwszym razem. Przykleiłam Oli woreczek poraczkowała troszkę (wtedy
                                        jeszcze nie chodziła) i zrobila siku.
                                        Co do Twojego braku cierpliwości to przychylam sie doo zdania malilki, ze skoro
                                        to byl pierwszy raz od urodzenia malej to jestes MEGA oaza spokoju. Ja mam od
                                        urodzenia olki super nocki, ale nie zmienia to faktu ze czasem wybucham, adam
                                        tez. No ale cóż jestesmy tylko ludzmi.

                                        Pozdrawiamy
                                        --
                                        ======================================================
                                        Kinga i Oleńka
                                        Ale ten czas leci, już mam...
                                        • 02.06.05, 21:46
                                          Jeszcze chciałam Wam powiedzieć, że przedpołudnie spędzone w żłobku i zapał
                                          mojego dziecka do poznawania nowych zabawek i nowych kątów, obserwowania i
                                          naśladowania innych dzieci dało mi bardzo dużo do myślenia. Czasami mam
                                          wrażenie, że Maciek zaczyna się w domu nudzić, w końcu tyle miesięcy tylko z
                                          mamą i w tych samych kątach... Zwykle chodzimy codziennie na dwa spacery, więc
                                          jest ok, ale jak np pada i jeden ze spacerów przepada, to widać że go w domu
                                          nosi. A tym żłobku do południa zero marudzenia, tylko pełna przejęcia zabawa.
                                          Dotychczas mi się wydawało, że jeżeli wrócę do pracy jesienią (jeżeli mi się w
                                          ogóle uda) to jedyne rozwiązanie to niania, ale skoro Maciek potrafi się nudzić
                                          ze mną, to co dopiero z jakąś obcą panią? Zaczynam pozytywnie myśleć o żłobku.
                                          Teraz będziemy tam jeździć raz w tygodniu (dzięki uprzejmości jednej z
                                          forumowych mam), więc będę mogła zobaczyć czy na dłuższą metę mały też się tam
                                          dobrze czuje, ale widzę że gwar, ruch, hałas i inne dzieci to dla mojego synka
                                          wspaniała atmosfera.
                                          ps. Inia, wysyłam zdjęcia od Anity
                                          • 02.06.05, 21:52
                                            i właśnie takie ja mam podejście do żłobka: rówieśnicy, dużo zaję, rytmika,
                                            plastyka itd. Więc posyłaj małego do zlobka, tylko uprzedzam, ze zapisywac
                                            trzeba bylo do konca kwietnia, teraz to musisz spradzic czy maja miejsca!
                                            --
                                            ======================================================
                                            Kinga i Oleńka
                                            Ale ten czas leci, już mam...
                                            • 02.06.05, 21:58
                                              Ech Inia, na razie to nie mam pracy ani na nią widoków, więc o żłobku myślę
                                              czysto teoretycznie smile)
                                              • 02.06.05, 22:05
                                                a co tam praca ma do zlobka? zalatw sobie tylko zasw w obecnej firmie ze jestes
                                                zatrudniona (bo jestes gdzies prawda?) a nawet jak nie bedziesz pracowac, to
                                                prowadzaj malego do zlobka - to niewielki koszt, bo maks 200zł. Ja bym sie nie
                                                zastanawiala. A ty masz czas na nauke, szukanie pracy, lenistwo....
                                                --
                                                ======================================================
                                                Kinga i Oleńka
                                                Ale ten czas leci, już mam...
                                            • 02.06.05, 22:04
                                              Szkoda że my nie poszlismy do żłobka nawet nie wiem gdzie jest bo w naszej
                                              miejscowości go nie ma. Na razie jest niania do końca roku a co potem to
                                              jeszcze nie wiem.

                                              Zdjęć dziewczyny jeszcze nie obejrzałam mam problemy z ustawieniem konta i po
                                              porostu nic się nie wysyła i nic nie odbierasad

                                              Martyna dzisiaj trochę mniej płakała na główkę i była jakby troche
                                              spokojniejsza i mniej senna znów była jedna drzemka.
                                              Ja też stawiałam na zęby i dopiero po trzech dniach poszłam do lekarza. Sama
                                              nie wiem co mam mysleć. Druga górna dwójka wyżyna się od 3 tygodni wtedy było
                                              ją widać a jeszcze nie jest na wierzchu. Już się boję jak będą wyżynać się 4.

                                              Kamymama mnie też czasami zdarza się podnieść głos na dziecko zwłaszcza po
                                              ciężkim dniu pracy (a mam urwnie głowy) i wtedy się zastanawiam że miałam
                                              więcej cierpliwości jak byłam na wychowawczym. W końcu jesteśmy ludźmi.
                                              Uciekam uczyć się ( a tak mi się nie chce bo to dla mnie czarna magia)

                                              Iza
                                            • 02.06.05, 23:58
                                              To i my się meldujemy w nowym wątku i przy okazji witamy nową mamę!
                                              Kamymama, nam pediatra powiedziała, żeby nie używać żadnych woreczków do łapania moczu, zresztą i na forum (chyba niemowlę) było dużo złych opinii o woreczkach. My łapiemy w pojemniczek, jutro nawet mnie to czeka, ale jeszcze gorzej, bo na posiew - a to trzeba środkowy strumień - nie od początku, więc woreczek odpada całkiem. Robimy to tak: rano dziecko sika zwykle zaraz po obudzeniu, więc zabieram Ewę do łazienki, zdejmuję pieluche i podmywam, rozbieram (u nas jest bardzo ciepło w mieszkaniu) i siedzimy w łazience i czekamy. Czasem biorę ją na kolana, jak dłużej nic, to daję cyca. Ostatnio weszłyśmy razem do wanny, wannę łatwiej umyć niż podłogę. Mam nadzieję, że mi to jutro sprawnie pójdzie, bo potem jedziemy do teścia do Białegostoku - nie piszcie więc za dużo przez weekend wink
                                              Mnie niestety też czasem zdarza się krzyknąć na Ewunię, np. jak wywali miskę z jedzeniem. Staram się nad sobą panować, ale nerwus jestem. Dziś bidula wywaliła się w pokoju i uderzyła czółkiem w regał, ma taką małą szramę na czółku - akurat na wyjazd. Rodzina jeszcze stwierdzi, że się nad dzieckiem znęcamy...
                                              Jak Ewa była malutka walczyliśmy z potówkami za pomocą krochmalu. Robiliśmy to tak: gotowaliśmy wodę, w szklance mieszaliśmy łyżkę mąki ziemniaczanej z zimną wodą i wlewaliśmy do gotującej, mieszaliśmy i gotowaliśmy jeszcze trochę (zupełnie tak jak kisiel). Takim przestudzonym kiślem przemywałam jej buźkę, albo wlewaliśmy taką porcję do wanienki. Tylko nie jestem pewna, czy to pomoże na suchą skórę. Opolanka miała z Zuzi skórą problemy, może coś doradzi.
                                              Pozdrawiamy i życzymy ślicznego weekendu
                                              i zdrowia wszystkim chorowitkom!
                                              Monika i Ewa
                                              • 03.06.05, 01:25
                                                no to i ja się pokażę w nowym wątkusmile Mateusz na razie się nie pokaże, bo śpi -
                                                a ja dopiero mam czassad((( Nie... no kręcenie biznesu berchetowego,
                                                informatycznego, budowanie domu a przede wszystkim wychowywanie dziecka jest
                                                ponad moje siły. Dziecko właściwie wychowuje się samo - ewentualnie zostaje
                                                ukierunkowywane przez babcie. Ostatnio Mateusz stosuje opcję "bawię się sam" i
                                                łazi z kąta w kąt zbierając po drodze wszystko, zaglądając wszędzie,
                                                przenosząc, wynosząc, zanosząc. Najbardziej fascynują go narzędzia do
                                                sprzątania. Z miotełką i szufelką najczęściej go można ostatnio zobaczyć.
                                                Ewentualnie powyciera chwilę szmatką podłogę, potem tą samą szmatką - buzię,
                                                pociamka sprawdzając, czy nadal wilgotna - Boże!!!! z moją fobią zarazkową....
                                                po prostu koszmar. Zatem dziecko radzi sobie samo. Radzi sobie nawet z
                                                babciami, które usilnie próbują uwięzić go na rączkach (bo rzekomo to moje
                                                dziecko najbardziej lubi).

                                                Co do tracenia nerwów... Owszem i ja tracę nerwy. W pierwszej kolejności na
                                                babcie (jedna: Gosiu! ale daj tę cieplejszą czapeczkę małemu; druga: ależ tu
                                                bałagan, teściowa jak zobaczy to się przewróci- to o moim mieszkaniu
                                                oczywiście), na męża nerwy też tracę - np. ostatnio zastałam go myjącego
                                                naczynia w kuchnismile - mycie naczyń ok - gorzej, że mały bawił się obok taty
                                                wszelkimi środkami czystości - od domestosa począwszy na ścierze od pastowania
                                                podłogi skończywszy... i uwaga!!!! tatuś o tym wiedział... mało tego!!!! sam
                                                dostarczył synkowi te zabawki. I weźcie tu się nie wkurzajcie. No bezmózgowie
                                                totalne. Ostatnio w ogóle jestem pełna podziwu dla swojego mózgowia - bo
                                                wszędzie mnie otaczają sami bezmózgowcy! W urzędach, w pracy, w domu -
                                                oczywiście ja jedyna jestem najmądrzejsza - zaraz po moim synu oczywiściesmile Bo
                                                on to oczywiście najpiękniejszy i najmądrzejszy na całym świeciesmile)))
                                                Mój dzielny mąż dzielnie jakoś znosi ten mój stan upojenia swoją mądrością
                                                zwalając pewnie wszystko na hormony po zakończeniu karmienia. Właśnie jak to
                                                jest? Długo mnie tak będzie trzymać? Nie dość, że się wkurzam na wszystko to
                                                jeszcze włosy jakoś kiepsko zaczęły wyglądać.... A może wróciłam do normy po
                                                prostu. Dzięki Bogu mam anielską cierpliwość do Mateusza. Naprawdę jestem w
                                                szoku. Obojętnie co nie zrobi Mateusz - to i tak nie jego wina tylko wina albo
                                                taty albo babć!smile)))) Aż się zaczynam bać, że rozpuszczę to swoje dziecko
                                                niemiłosiernie. Borys też poszedł w odstawkę. Jeśli nie zawinił tata ani babcie
                                                to zazwyczaj pozostaje do obwiniania Borys. No bo jak go tu nie obwiniać, jak
                                                potrafi przejść np. obok małego na milimetry dosłownie, na końcu zawinie ogonem
                                                i przewraca mojego pierworodnego- niby to niechcący ale z roześmianą szelmowsko
                                                paszczą po prostu. Za to Mateusz omija Borysa bardzo precyzyjnie. Ani razu nie
                                                nadepnął mu na łapę czy ogon. Owszem... podchodzi czasem do psa klepiąc go z
                                                całych sił na powitanie.... Cholerka sama go tego nauczyłam. Klepanie polega na
                                                tym, że podchodzi się do Borysa z wyciągniętą rączką i wali się na całego na
                                                hasło "cześć Borys cześć". Jak zobaczyłam jak moje dziecko rzuca się ze swoimi
                                                rączętami na koleżankę sąsiadkę, która grzecznie zawołała "cześć Mateusz
                                                cześć" - to od razu mi się przypomniało jak pisałyście, że nasze dzieci już
                                                łapią tematyczne zachowania. Mateusz np. wyjmuje odkurzacz, gdy widzi wchodzącą
                                                do nas panią studentkę - która pomaga w sprzątaniu, wyciera chusteczkami
                                                podłogę w okolicach misek Borysa (bo ten ostatni jak pije, to oczywiście pół
                                                kuchni zalewa) i wali w klawiaturę jak oszalały naśladując pewnie swoją
                                                uzależnioną od komputera matkęsad(((

                                                Zaczynam się ostatnio przejmować bezpieczeństwem małego. Po pierwsze włazi na
                                                wszystko na co da radę, po drugie odkąd Mateusz zaczął jeść bardziej ludzkie
                                                żarcie robi się niebezpiecznie z psem. Pies po prostu łazi za Mateuszem i
                                                wyżera mu z rączki wszystko, co w pojęciu Borysa jest do żarcia ok. Nie jest to
                                                jakieś agresywne, poza tym, za chwilę z wdzięczności pies przynosi Mateuszowi
                                                swoją ogromną kość z prasowanych, suszonych, śmierdzących skór i właściwie i
                                                jednemu i drugiemu to bardzo odpowiada.... tylko że mi serce podchodzi do
                                                gardła jak to widzę. Nasz pies jakoś nie ma wyczucia i nie zdaje sobie sprawy,
                                                że upuszczając tę kość przed małym, gdyby mu trafił na stópkę, to by ją chyba
                                                splaszczyłsad(((
                                                W ogóle ciągle drżę o mojego pierworodnego. Zaczyna już wszędzie biegać, a
                                                przecież tyle kamieni na drodze, dołków w piaskownicy, robali w trawie,
                                                wystających gałęzi.... Dzisiaj np. Mateusz postanowił z radości porapować
                                                trochę i machał swoją główką góra dół nad stołem aż w końcu rąbnął swoimi 10
                                                zębami prosto w kant. Rany jaki to był dźwięk. Sparaliżowało mnie po prostu.
                                                Dobrze, że tatuś zachował zimną krew. Wziął małego prosto do łazienki nad zlew
                                                czekając na ewentualny krwotok, zatykając kurek, żeby ewentualnie wypadające
                                                zęby nie poginęły.... brrr. Ciarki mnie przechodzą na samo wspomnienie. Dzięki
                                                Bogu nic się nie stało. Ciekawa jestem czy pozwolę małemu żeglować, nurkować,
                                                latać, jeździć stopem.... Na razie czarno to widzę.... Jeśli mały przejął choć
                                                trochę w genach nasze zamiłowania.... ciężkie życie mnie czeka.
                                                I tym jakże optymistycznym akcentem, zakończę ten jakże długaśny post.
                                                Idę spać, może mi się humor przez noc poprawi.

                                                --
                                                ...
                                      • 02.06.05, 22:04
                                        Wczoraj moj ukochany zespol zdobyl Mistrozstwo Polski w koszykowce meskiej!!!!
                                        Hip hip huraaaaaa!
                                        Ale mowie Wam mecze gralismy z druzyna z Wloclawka, wczorajszy tez wlasnie tam.
                                        Rany, ale tam maja kibicow... bydlo! koszmar. przeklenstwa, wrzaski, grrr a
                                        najgorsze ze razem z tymi przeklinajacymi rodzicami przychodza nawet calkiem
                                        mlode dzieciaki. Wspanialy przyklad...

                                        Wygralismy!!!!!!!!
                                        Ja tak moge dzisiaj do znudzeniasmile
                                        A jeszcze wczoraj bylo tyle nerwow. ha wlasnie o tej proze konczyl sie mecz.
                                        Yhmmm teraz trzeba czekac do wrzesniasad

                                        antikashe dostalam zdjecie Natalki, szkoda ze tylko jednosad musze je jutro
                                        pokazac Mateuszowi, bo on jeszcze wciaz sie rozglada i nie mzoe sobie znalezc
                                        narzeczonej, chociaz juz i Matylda mu sie podobala i Ola. niezdecydowany jakis
                                        ten moj synsmile
                                        Kaszle mi jeszcze troche, szczegolnie w nocy, szwagierka podala mi siwteny
                                        sposob na kaszel, wlasnie taki duszacy, nocny. mianowicie przy lozeczku stawiamy
                                        garnek czy miske z goraca, parujaca woda z sola! u nas juz dwie noce to siwetnie
                                        zdalo egzamin, takze moge polecic.

                                        ogladam sobie ten domekw Kaziemirzu, wlasnie jutro przychodzi kolezanka i
                                        bedziemy pl;anowac wyjazd wakacyjny, oj oby sie udalsmile chyba sie skusimy na cos
                                        w gorach.
                                        Wlasnie Kinga Ty chyba swego czasu mials jakies namairy na osrodek w Rabce? Masz
                                        je jeszcze...?

                                        Zastanawiam sie co jeszcze, acha tak gwoli porzadku Mlodemy wylaza dwa
                                        trzonowce, dolna i gorna czworka. Powoli to idzie, ale na szczescie w maire
                                        bezbolesnie, wiec nie jest zle.
                                        Acha jzu wiem od dwoch dni zachodze w glowe co tez moje dziecko usiluje mi
                                        powiedziec. otoz co rusz wycioaga przed siebie paluszek i gada "oobaaa". No
                                        wlasnie i badz tu czlowieku madry. juz myslalam, ze chodzi mu o samochod... ale
                                        nie wszystko jest "oobaaa". maz twierdzi ze to znaczy zobacz... no moze. Ale
                                        pewnie juz neidlugo coraz wiecej takich zagadek przed nami.

                                        Maciek gratulujemy!!!!Ciekawe jak rychlo mama zateskni za okresem kiedy jeszcze
                                        nie biegalessmile

                                        pozdrawiamy buzka
                                        Maraska swietujaca Mistrozstwosmile
                                        • 02.06.05, 22:06
                                          No wlasnie o najwazniejszym.
                                          Iza ja tez bym zbadala mala neurologicznie. Mam andzieje ze faktycznie nic sie
                                          nie dzieje, ale zeby sie uspokoic. no i jej ulzyc. biedulkasad
                                          daj znac
                                          Maraska
                                          • 02.06.05, 22:12
                                            no własnie i natalka slodka, ale rzeczywiscie drobinkasmile moja olka to grubasek
                                            przy niejsmile

                                            bebicka poszukam tego namairu na ta rabkesmile

                                            a co moje dziecko dzis zrobilo? ha, poszlysmy wieczorem sie myc, sadzam ja na
                                            nocnik (w lazience),posiedziala chwiel zaraz zwiala (w nocniku pusto) wyszla z
                                            lazienki, stanela przy otwartych drzwiach patrzac mi prosto w oczy, sprzedajac
                                            piekny usmiech kucnela i sie zlala na podloge. Ha taka kurna porzadnicka!
                                            Mysalam ze pekne ze smiechu a moj maz patrzyl na to i mowi powanym tonem" to
                                            zez corko dala popis kultury".

                                            iza - koniecznie idz do lekarza, nawet jesli to zeby, to lepiej sprawdz!

                                            --
                                            ======================================================
                                            Kinga i Oleńka
                                            Ale ten czas leci, już mam...
                                        • 02.06.05, 22:09
                                          No to moja rodzinka we Włocławku pewnie załamana bo też kibicują swojej
                                          drużynie ale przed telewizorem.
                                          • 02.06.05, 22:19
                                            Bebica, kurcze własnie zadałaś mi klina tym mailem;o) Ja żyję, a pamietam jak
                                            wyrywałam marchewkę z ziemi, otarłam ręką ziemię i wcianałam z usmiechem, że mi
                                            piasek strzela pod zebami:o)

                                            Dzieki za pomysł z normalnym woreczkiem, bo te z apteki są dla mnie
                                            nienormalne;o) Tylko mi jeszcze podpowiedzcie jak go przykleić do pupki?

                                            Uspokoiłyście mi moje sumienie, nie jestem oazą spokoju, juz nie raz płakałam
                                            ze zmeczenia wstając w nocy, nie raz przyklnęłam, ale jak nie mogłam wytrzymac
                                            to wychodziłam z pokoju gdzie była kamcia i nadawałam przekleństwa do siebie.
                                            Do oazy mi bardzo daleko:o)

                                            Miłej nocki wszystkim.

                                            Aaa, mamaaga a jak u ciebie z nockami, unormowały się, przesypiasz całe?
                                            • 02.06.05, 22:31
                                              To tez opiszę dzisiejszą sytuację. Mianowicie mała wzięła ze stołu pilota od
                                              wież akurat leciała jej ulubiona piosenka i tak poprzyciskała że sciszyła na
                                              maksa. Dodam że tatuś jej mówił że ma odłożyć. Po czym babcia próbowała
                                              naprawić i też jej się nie udało. Wóczas padły słowa że Martynka popsuła i co
                                              zrobiła moja córcia przyszła pod fotel gdzie siedziałm usiadła pod nim i
                                              patrzyła przestraszona, wtedy nikt nie zwracła na to uwagi. Po 5 minutach
                                              siedzienia pytam się co się stało a ona nic, zapatrzona w dal. Wczesniej nie
                                              usiaedziała ani pół minuty takie żywe srebro. Wziełam pilota i naprawim (babcia
                                              już nieźle poknociła wszystko) ale w końcu się udało i muzyka zaczęła grać.
                                              Wówczas Martynka oddetchneła z ulgą i zaczęła dalej psocić. Myślę że się
                                              wystraszyła że popsuła i teraz nikt mi nie powie że takie małe dziecko
                                              wszystkiego nie rozumie.
                                              • 02.06.05, 23:32
                                                cześć, widzę że mam forumową siostrę bliżniaczkę: to samo imię, roczny synek o
                                                dość starym imieniu, i córcia we wrześniu. Jeszcze mi powiedz Madziki że jesteś
                                                spod znaku ryby, aaaa i ja też blondynka. Super pozdrawiam.
                                                Co do wkurzania się na dzieci to ja wychodzę z siebie jak Henryś mi ucieka, w
                                                domu nie ma problemu ale jak jesteśmy na dworze, na placu zabaw czy
                                                gdziekolwiek, wołam go a on odwraca sie i idzie dokładnie w drugą stronę,
                                                jeszcze czasami potrafi złośliwiec zrobić mi pa pa. Im bardziej go wołam tym
                                                szybciej przebiera nóżkami. Koszmar. Wsadzam go wtedy do wózka jest ryk i
                                                koniec spaceru. Z podziwem patrzę na dzieci, które spacerują po parku z mamą za
                                                rączkę, nam się to jeszcze nie zdarzyło.
                                                Zyczę spokojnej nocy
                                                • 03.06.05, 09:00
                                                  Hej!!!
                                                  Muszę się pochwalić jaki popis moja córcia dała wczoraj w gościach. W domu
                                                  Julka już od dawna woła siusiu i kupkę na nocnik, ale na dworze albo u kogoś
                                                  jakoś jej się zapominało. Ale wczoraj u koleżanki bawiła się z Dominiczkiem i
                                                  nagle podbiega do mnie i mówi mama si.., to ja pytam idziemy do łazienki a ona
                                                  tak i poszłyśmy, siadła na nocniczek i zrobiła siusiu, koleżanka w szoku bo
                                                  Dominik ma 17 m-cy i jeszcze nie woła. Taki wyczyn Julka powtórzyła dwukrotnie.
                                                  Ale jestem dumna z mojej córci!!!
                                                  • 03.06.05, 09:39
                                                    Hej dziewczyny!
                                                    Jak ja Wam zazdroszczę, że wasze maluchy już na nocnik robią, nie mówiąc o
                                                    wołaniu:o) Kamci przyrosną pampersy do tyłka, a nie siądzie na nocnik.
                                                    Zastanawialam sie czy nie zastosować bardziej drastycznej nauki, poprostu jej
                                                    ściagnę pieluchę i niech leje w majty. Mam nadzieje, że będzie jej to
                                                    przeszkadzać i jak będzie chciała siusiu to da znać?
                                                    Dziś nocka była ok, ale za to Kama wstała o 6:30. U nas to jest tak: jak nocka
                                                    ładna to wczesna pobudka (wyspana to po co dłużej spać), jak nocka brzydka to
                                                    potrafi potem pospać do 8-smej. Ja zdecydowanie wole ładne nocki, bo rano
                                                    niemąż do niej wstaje, hihihi.
                                                    Narazie siuśki bedę łapać do normalnego worka, a jak trzeba będzie zrobić
                                                    posiew to sie pogimnastykuję z kubkiem w wannie:o) Jestem już zdesperowana, cos
                                                    musi mi się wreszcze udać.
                                                    Chcemy z niemężem i znajomymi kupić ogródek pracowniczy. Zasadzimy ładną
                                                    trawkę, nieteść jest złotą raczką i powiedział, że zrobi małej sliczną
                                                    piaskownicę i huśtawkę, kolorowy mały płotek naokoło działeczki. Już się nie
                                                    mogę doczekać, całe dnie na swierzutkim powietrzu, nie będziemy skazane
                                                    siedzenie w bloku. Zresztą wszystko jest lepsze niż to mieszkanie. Strasznie
                                                    się cieszę:o))) No i kupię Kaci basenik, będzie się taplać.
                                                  • 03.06.05, 09:39
                                                    witajcie w nowym wątku smile))

                                                    zacznę od kapieli - u nas aga sytuacja jest wręcz odwrotna, mały jak ma wyjśc z
                                                    wanny to jest wieki krzyk smile)
                                                    iza - daj znac jak tam martynka, bardzo sie o nia martwie.
                                                    madziki - witamy!!! kolejna podwójna juz mama. eh z jednej strony to wam
                                                    dziewczyny bardzo zazdroszcze tych drugich dzidziusiów, ale z drugiej bardzo
                                                    tez podziwiam, bo wierzę, ze jest wam ciężko.
                                                    anitkashe - ja otrzymałam maila, ale nie za bardzo mogę otworzyc załącznik.
                                                    otrzymuje komunikat "nieznany format pliku". możesz wysłac raz jeszcze? bardzo
                                                    bym chciała zobaczyć twoje słońce.
                                                    lgosia - twoj post jak zawsze rewelacja! dzieki za miła lekture smile)
                                                    bebicka - ja tez kibicowałam prokomowi, w końcu to "nasi" smile) i jeszcze jedno,
                                                    pogoda nas co prawda nie rozpieszcza, bo dzis znowu leje, ale może
                                                    pomyslałybyśmy o jakis ploteczkach smile)

                                                    a ja jutro tez wychodzę na imprezke i mój mąż też smile ale idziemy oddzielnie (w
                                                    przeciwieństwie do opolanki), bo ja udaje sie do koleżanki do domciu na wieczór
                                                    panieński, a faceci w knajpie będa świętowac kawalerski smile) panna młoda
                                                    spodziewa sie grudniowego dzidziusia smile) u małego będzie moja mama, więc będę
                                                    spokojnie imprezować. za to za tydzien wszyscy razem będziemy szalec do białego
                                                    rana na weselu smile)) już się nie moge doczekać!!!

                                                    no dobra, a teraz to spadam, bo mimo wstrętnej pogody musze sie zebrać i leciec
                                                    kupic sobie jakies butki, co by za tydzien przetaćczyc całą noc...

                                                    paaaa!

                                                    ___
                                                    Nasz Kamilek ma dziś...
                                                  • 03.06.05, 09:42
                                                    zapomniałam napisać, że zżera mnie zazdrość, że macie takie pojetne dzieci (mam
                                                    tu na mysli ole i julcię). pocieszam sie tym, że faceci w temacie nocniczka sa
                                                    z natury troche do tyłu... smile))

                                                    --
                                                    Nasz Kamilek ma dziś...
                                                  • 03.06.05, 10:08
                                                    kordula
                                                    ja sie tez przejmuje i zazdroszcze pojetnych maluchow. Ola to juz mnie rozlozyla
                                                    na lopatki miesiac temu podczas spotkania, teraz to w ogole wole nie myslecsmile
                                                    Chyba keidys te nasze chlopaki tez zmadrzeja, na razie to tylko samochody i
                                                    samochodysmile Ale i tak sa slodcy...
                                                    Co do spotkania, to jak najbardziej jestem za, ale juz chyba przyszly tydzien,
                                                    co? zreszta sama proponowala troche moze posrednio jezeli chcialabys obejrzec
                                                    zdjecai czy pogadac o wyjazdach.Ja juz sie nie moge doczekac naszegosmile
                                                    Jutro chyba sie wybiore gdzies do centrum handlowego, na Dzien Dziecka, chociaz
                                                    na chwile... bo na dworze to raczje na nic nie licze.

                                                    A co do PTS, wybierasz sie mzoe dzisiaj do Sopotu?Ciekawa jestem co tam bedzie,
                                                    w zeszlym roku akurat tego dnie z Mlodym wchodzilismu na Sniezkesmile
                                                    pozdrawiam i lece do porzadkow
                                                    Maraska
                                                  • 03.06.05, 10:12
                                                    Ostatnim, który nauczy sié załatwiać na nocnik będzie na pewno mój Heniutek bo
                                                    matka mu jeszcze nawet nocnika nie kupiła.
                                                    A dziś idzemy na urodziny do kolegi Henrysia, mam nadzieję że będzie fajnie.
                                                  • 03.06.05, 13:30
                                                    Wczoraj Maciek cały dzień marudził, płakał, krzyczał i pod koniec dnia zaczęłam
                                                    się zastanawiać czy to czasem nie z powodu dolegliwości brzuszkowych. Jedyne
                                                    podejrzane to truskawki, w środę po raz pierwszy mały zjadł całą miseczkę.
                                                    Wczoraj miał czerwone, wysypane policzki, więc uznałam że go uczuliły, ale ten
                                                    zły nastrój też był chyba po truskawkach. O 4.30 usłyszałam bulgot dochodzący z
                                                    łóżeczka, zerwałam się na baczność, Maciuś potężnie zwymiotował i pacnął w to,
                                                    był cały brudny, więc go z niemężem umyliśmy i przebraliśmy, był taki
                                                    biedniutki i osowiały, wzięliśmy go do nas do łóżka, przytulał się do nas,
                                                    trzymał za ręce i zasnął. Niestety spał tylko do 6.00, więc obudził się w
                                                    nienajlepszym humorze, o 7.00 wypił mleko i po 10 minutach mleko po prostu z
                                                    niego wychlusnęło. Już sama nie wiem czy to możliwe, że te wymioty od
                                                    truskawek??? Inia, co mam mu dawać do jedzenia? Przez jaki czas nie podawać
                                                    mleka? Help, please!
                                                  • 03.06.05, 13:31
                                                    To moja kluska ostatnia zaczęła chodzić i to on ostatni pożegna pieluchy,
                                                    zobaczycie...
                                                  • 03.06.05, 14:31
                                                    NIe ostatni...Maja nadal nie chce puścic naszych rąk taka jest ostrożna.

                                                    malilka-ja nie przypuszczam żeby te wymioty były spowodowane truskawkami.Majce
                                                    kiedys cos takiego przytrafiło sie i nie wiem skąd.Zjadła kolacje,popchnęła
                                                    piersią a potem chlustała niesamowicie.Moze coś mu sie do żołądka
                                                    przykleiło,może po prostu za duzo zjadł tych truskawek(Maja też ma troche
                                                    wysypki po pierwszych próbach)
                                                    Jeśli już sie to nie powtórzy to wystarczy na pewno lekka dieta w ciągu dni i
                                                    już.
                                                    Mam nadzieje ze bedzie dobrze.

                                                    pozdr


                                                    --
                                                    Gosia i Maja
                                                    Maja ma dziś
                                                    Taka jestem śliczna
                                                  • 03.06.05, 14:44
                                                    Ostatni to będzie mój Lesio. wink)
                                                    Jak na razie też chodzi trzymając się za jedną rękę. Owszem postawi czasem
                                                    przypadki ze 3 kroczki sam, ale jak się zorientuje, momentalnie przechodzi na
                                                    kolana...

                                                    Malilka a może to od ząbków, albo po prostu grypa żołądkowa. Mój tak wymiotował
                                                    kilka razy nie wiadomo z czego, a potem nagle dostał wysoką temperaturę i
                                                    lekarka stwierdziła, że grypa żołądkowa...
                                                    Z drugiej strony takie truskawki mogły być czymś pryskane i też mogło
                                                    zadziałać. Dawaj mu pić jak najwięcej, żeby się nie odwodnił i delikatne
                                                    jedzenie. Trzymam kciuki, żeby mu się poprawiło.

                                                    Ma-gda nie jestem Rybką, a Strzelcem i chyba tylko to nas różni, bo ja również
                                                    blondynka. wink))

                                                    Właśnie wróciliśmy z nieplanowanych zakupów. Obkupiłam troszkę w ciuszki
                                                    Leszka, bo już powyrastał z większości... no i nie mogłam się powstrzymać, żeby
                                                    nie kupić w końcu różowiutkich śpioszków i kaftanika dla niuni. smile)))))))
                                                    --
                                                    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                                                  • 03.06.05, 15:54
                                                    przede wszystkim nie panikuj!
                                                    Myślę że to raczej nie od truskawek, ale może, trudno sprawdzić przecież.
                                                    Mleko powinnaś ograniczyć do minimum na kilka dni (2-3). Dużo dawaj picia,
                                                    najlepiej wodę, gastrolit (paskudny jest) lub słabiutki rumianek. Dawaj
                                                    marchewkę do jedzenia, kleiki ryżowe, lekkie gotowane warzywka możesz. Możesz
                                                    też zrobić marchwiankę, to jest stary babciny bardzo sprawdzony sposób. Powoli
                                                    wprowadzaj mięsko do jedzenia. Możesz suchą bułeczkę czy chlebek.
                                                    Najważniejsze w tym wszystkim jest picie. Sprawdzaj koniecznie, czy się nie
                                                    odwadnia (jak Maciuś lerzy na pleckach zlap jego skore na brzuszku palcami i
                                                    pusc,, jesli wraca "na swoje miejsce" to ok, a jezeli zostaje taka pomarszczona
                                                    to nie jest dobrze i trzeba do szpitala jechac).
                                                    Nie martw się na pewno szybko minie. Trzymam kciuki.
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 03.06.05, 16:22
                                                    Malilka nie dawaj nic co może fermentowac lub kisnąć w brzuszku, żadnych
                                                    nabiałów, owoców i soków. Jejku, na pewno wszystko wróci do normy, wieczorkiem
                                                    już będzie dobrze.

                                                    A u nas mega marudzenie! Wymacałam nastepną dolną czwórkę. Zaaplikowałam Kamci
                                                    Ibufen i od razu jest weselsza:o)

                                                    Dziś wieczorkiem na 95% jedziemy do Bielska:o))) Tylko na 2 dni, musimy
                                                    obejrzeć auto, które nas interesuje, a stoi ono w Krakowie, więc zatrzymamy się
                                                    u mojej mamci:o) Już się nie mogę doczekać, a jak wszystko pójdzie po naszej
                                                    mysli to wrócimy ganc-noje autem.

                                                    Miłego weekendu!
                                                  • 03.06.05, 17:26
                                                    malilka - mam nadzieję, że juz choc troche lepiej. trzymam kciuki i koniecznie
                                                    napisz jak maciuś dzis (oczywiscie jak bedziesz mogła).

                                                    bebicka - na ptf się nie wybrałam. a co do spotkania, to dla mnie przyszły
                                                    tydzien jak najbardziej.

                                                    no i byłam na zakupach i kupiłam buty. w sumie troche sie dziwię, bo przeważnie
                                                    jak po cos jade to wracam z pustymi rekami smile)
                                                    takze dzis widac dobry dzien na kupowanie, więc postanowiłam jeszcze udac sie
                                                    do firmowego sklepu adidasa i coski może jeszcze zakupić smile a przy okazji mamy
                                                    tu w gdyni taki fajny sklep firmowy i ciuchy sa w super cenach. dresiki adidas,
                                                    które na allegro sa po 95zł, a w kup teraz 110zł ja kupuje po 59zł! jakby
                                                    czasem któraś cosik chciała to dajcie znać, moge kupić.

                                                    no to uciekam,
                                                    pa!!!
                                                    --
                                                    Nasz Kamilek ma dziś...
                                                  • 03.06.05, 17:53
                                                    hej a ja to bym chciala ... adres tego sklepikusmile
                                                    to jestesmy umowione na next week. odezwe sie na prv
                                                    hej
                                                    Maraska
                                                  • 03.06.05, 18:19
                                                    ... miała Natalka i jej rodzice. Byłam wreszcie w żłobku z Natalką, była 4
                                                    dzieciaczków, zabawa świetna (raczej każdy sobie) - wyposażenie suuuper :
                                                    basenik z piłkami, zjeżdzalnie, chodziki, klocki, do dyspozycji naszych
                                                    dzieciaczków dwie salki zabaw + jedna ze stolikami + toalety + kuchenka (kawa i
                                                    herbata). Natalka padła w samochodzie i wstała dwie godziny później. w
                                                    poniedziałek też się wybieramy...

                                                    malilka - tak się cieszę,że cię poznałam i Maciusia - super gośc (uśmiech ma
                                                    zniewalający). Mam nadzieję, że już się ma lepiej...
                                                    a ja sobie jem truskawy schowana przed Natalką

                                                    madziki - chyba ci zazdroszczę tych zakupów dla małej Joasi ;O) oj, chyba za
                                                    czymś tęsknię...

                                                    a ja już lepiej, chociaż głosik oszczędzam...

                                                    trzymajcie się cieplutko - Anita i Natalka

                                                  • 03.06.05, 18:54
                                                    Widzę, że super się bawiliście. smile) Może w przyszłym tygodniu też do Was
                                                    dołączę...
                                                    A co do tęsknoty za maluszkiem... no wystarczy tylko trochę
                                                    przyjemności. wink))))))))
                                                    --
                                                    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                                                  • 03.06.05, 19:10
                                                    Maraska, ja takze jesem maniaczką koszykówki i piłki recznej, mój maz to były
                                                    koszykasz i grał zawodowo, ja w szkole średniej i na studiach w
                                                    reprezentacjach, iwęc wiem co to znacyz granie i kibicowanie, także zdzerałam
                                                    gardło jak siedizałam jako kibic, i wrzeszczałam i gwizdałam...hhmmm stare
                                                    dzieje

                                                    U nas pogoda iscie wspaniała do spaceru, ciepło ale nie ma słońca, lekki
                                                    wiaterek, wiec z mamą męza i mała byłyśmy prawie cąły dizęn poza domciem....

                                                    terazx padam, a za oknem takze pada

                                                    miłego wieczorku

                                                    a jutro ide na balange z mezęm i nadal sie ciesze jak ch...ra
                                                  • 03.06.05, 19:15
                                                    Malilka, przeczytałam do końca posty i mam nadzieję, ze z Maćkiem już jest ok,
                                                    napisz co u Was??? Jak sie czuje ukochany mej córki.
                                                    Zuzia przesyła cąłuski
                                                  • 03.06.05, 20:59
                                                    bebicka - w nastepny tydzień mamy spotkanie na mur beton smile)
                                                    a co do sklepu: to proszę: ul. Kcyńska 27b (przy koncu obwodowej - w
                                                    sąsiedztwie tesco, obi i deichmana).
                                                    zakupy mi sie udały smile) tylko mój mąz zrobil duze oczy i dziwny usmieszek przy
                                                    kasie, hihi smile))

                                                    malilka - daj znac co u macka, bo widze, że wszyscy sie tu bardzo martwią.

                                                    a, łodzianki - zazdroszcze wam takiego żłobka, czy spotkania są płatne? musze
                                                    rozejrzeć sie czy cosik podobnego jest w 3city. a może maraska coś wie?

                                                    narobiłyście mi smaku tymi truskawkami i tez lece sobie podjeść, mniam...

                                                    a moje dziecie jeszcze nie spi... ogląda w najlepsze mecz siatkowki i razem z
                                                    tatą krzyczy przed tv. ide im pomóc smile)

                                                    --
                                                    Nasz Kamilek ma dziś...
                                                  • 03.06.05, 21:17
                                                    Na wstępie się pochwalę ,że od dzisiaj mam "trzy literki" przed nazwiskiem.
                                                    Uf...

                                                    Witam Madziki choć widzę ,że już nieźle się zadamowiłaś na naszym forumsmile

                                                    Anitkashe ja tez mam problem z otwarciem zdjęć , jak znajdziesz czas to
                                                    prześlij jeszce raz,proszę .

                                                    Malilka mam nadzieję ,że Maciuś czuje się już lepiej??? Mnie tez wydaję
                                                    się ,że to raczej nie reakcja na truskawki, może rzeczywiście coś przykleiło mu
                                                    się do żoładka, a może to wirus grypy żoładkowej...W każdym bądź razie życzymy
                                                    szybkiego powrotu do formy.

                                                    Iza mam nadzieję ,że ataki Natalki to faktycznie niegroźne reakcje na bóle przy
                                                    ząbkowniau, mam nadzieję że sprawa szybko się wyjaśni i koniecznie daj znać co
                                                    u Was bo się tu niepokojmy.

                                                    Igor dzisiaj wogóle prawie nie chciał spać , teraz słaniał się na nogach a
                                                    zasnąć nie chciał , ale jakieś 20 minut temu w końcu udało mi się go
                                                    spacyfikować. wczoraj mały sukces - sam powędrował do łóżeczka , zasnał i spał
                                                    u siebie w pokoju do prawie 5 , potem przeniósł się do taty( ja wkuwałam do
                                                    rana), już myslałam że dzisiaj numer uda się powtórzyć ale cud ,że wogóle
                                                    usnął więc już nie chciało mi się kombinować, zwałszcza że sama jestem
                                                    potwornie zmęczona.

                                                    Dobra uciekam, trzeba trochę ogarnąć mieszkania , bo po tygodniu siedzenia nad
                                                    ksiazkaim wygląda jakby przeszeło przez nie tornado..
                                                    --
                                                    Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
                                                  • 03.06.05, 21:33
                                                    małe_co_nieco - gratuluje jak nie wiem co, mnie to szczęście spotkało w ciąży
                                                    po latach studiów z przygodami - także moja Natalka chyba tez jest mgr ;O)

                                                    kordula- żłobek jest boski, płatny 8 zł za spotkanie lub 40 za miesiąc i wtedy
                                                    można być nieograniczoną ilość razy (z wyj weekendów ) w godz. 8-15, grupie
                                                    rodzinnej towarzyszą dwie panie "żłobianki", które też zajmują się dziećmi,
                                                    dają zabawki, animują dzieciaki... super sprawa

                                                    malilka - podaj mi proszę jeszcze raz nazwę tej pasty i ucałuj od nas Maciusia

                                                    trzymajcie się - Anita i wciąż niespiąca Natalka
                                                  • 03.06.05, 21:49
                                                    Male_co_nieco moje gratulacje. Życzę teraz więcej odpoczynku i zabawy z synem.

                                                    Malilka co u was czy Maciusiowi przeszło?? Mam nadzieję że tak i była to tylko
                                                    chwilowa niedyspozycja. Też nie wydaje mi się aby mogły to spowodować truskawki.

                                                    Witam bardzo gorąco Madziki. Przepraszam że wczoraj tego nie uczyniłam. I
                                                    zazdroszczę dzidzi w brzuszkusmile

                                                    Z Martynką trochęlepiej przynajmniej już nie krzyczy w niebogłosy. Jak nachodzi
                                                    ją bół to łapie się za główkę i biegnie się bardzo mocno przytulić. Poza tym
                                                    humor jej dopisuje i chodzi z uśmiechem na twarzy. Dzisiaj tak się wybrudziła w
                                                    ogródku, że nie wiem czy dopiorę spodnie i doszoruje buty. Miałam zrobić
                                                    zdjęcie ale na złość baterie się wyładowały.

                                                    Zazdroszczę zakupów ja też chcę. Z powodu braku czasu już się nie wyrabiam. W
                                                    domu nie wiem w co ręce wsadzić a zakupy ograniczają się do minimum. Z pracą
                                                    nie nadążam: konferencja tuż tuż, sesja się z bliża i właśnie siedze nad
                                                    pytaniami na kolokwium. Mam na jutro 20 sprawozdań do sprawdzenia a tak
                                                    prosiłam żeby przynosili w terminie. sama dzisiaj pisałam kolokwium z bardzo
                                                    głupiego przedmiotu a i na poniedziałek muszę napisać pracę semestralną z
                                                    pedegogiki. Jutro zajęcia a ja mam bałagan w domu, pusto w lodówce i jestem
                                                    mega niewyspana (Martyna dziś wstała o 5.30) i jak tu pracowaćsad
                                                    Kończę już przynudzać iżyczę spokojnej nocy.
                                                    Iza
                                                  • 03.06.05, 22:44
                                                    Jesteście kochane, że tak myślałyście o mojej Kluseczce smile Rano się wahałam czy
                                                    jechać do żłobka czy nie, ale stwierdziłam że w razie czego sie ewakuujemy, a
                                                    nowe otoczenie powinno być na tyle ciekawe, że mały zapomni o tym co go boli i
                                                    tak było- trochę się bawił, trochę marudził przytulając do mnie, znowu trochę
                                                    bawił i przedpołudnie szybko zeszło, a w domu pewnie byłby baaaardzo marudny.
                                                    Spał 2,5 godziny i obudził się w o niebo lepszym humorze, jeszcze raz
                                                    zwymiotował ale już malutko i zrobił dwie mega wielkie mega cuchnące kupy, ale
                                                    dwie kupy to chyba nie biegunka. Cały dzień ciągle pił wodę, duże ilości, więc
                                                    na pewno się nie odwodnił, zjadł przez cały dzień kilka biszkoptów i kilka
                                                    łyżek ryżu i wieczorem wypił 100ml mleka. Późnym popołudniem miał już zupełnie
                                                    dobry humorek i o 20.00 nagle padł, ledwo zdążyliśmy go wykąpać i zasnął w
                                                    czasie nakładania body przez głowę smile) Mam nadzieję, że już wszystko będzie ok.

                                                    Anitkashe, cieszę się że się poznałyśmy i że znowu spotkamy w poniedziałek smile
                                                    Pasty bez fluoru to Dentica i Nenedent.

                                                    Iza, mam nadzieję, że te ataki to tylko ząbki, choć opis brzmi strasznie.
                                                    Pamiętam, że czytałam na edziecku o dziewczynce, która tak boleśnie ząbkowała,
                                                    że dostawała drgawek i traciła kontakt z otoczeniem, zrobiono jej mnóstwo badań
                                                    i okazało się, że to "tylko" ząbki. Ale zrób Martynce wszystkie badania, bo
                                                    takich ataków nie można lekceważyć.

                                                    Pani magister Niko- GRATULACJE!!!!!!!!!!
                                                  • 04.06.05, 00:05
                                                    no to jeszcze ja spiesze pogratulować "nowej" pani magister. oh, ja pamietam te
                                                    emocje, w koncu bylo to dopiero (a może juz) dwa miesiace temu... w każdym
                                                    razie super, że juz wszystko za tobą! baaaaardzo gratuluję!!!!!!!!!!!!

                                                    no i ciesze się, że z maciusiem ok smile fajnie musiało to wyglądać, jak zasypial
                                                    przy tym nakładaniu body smile) u nas takie cudo jeszcze sie nie zdażyło.

                                                    a teraz to juz pora spać! dobranoc.
                                                    --
                                                    Nasz Kamilek ma dziś...
                                                  • 04.06.05, 07:33
                                                    Ja również składam GRATULACJE pani MAGISTER. smile))
                                                    Już prawie zapomniałam jakie to emocje... broniłam się jakieś 8 lat temu... oj
                                                    dawno. wink))
                                                    Dziękuję jeszcze raz za tak miłe przyjęcie i powoli się zadomawiam. smile))

                                                    U nas tradycyjnie koło 6 pobudka... i chodzę potem cały dzień niedospana...
                                                    Zjemy śniadanko, niech otworzą sklepy i ruszamy na miasto kupić ten prezent, o
                                                    który pytałam wcześniej. Będziemy decydować pod wpływem impulsu. wink)
                                                    --
                                                    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                                                  • 04.06.05, 08:02
                                                    Maciek obudził się o 6.20, wzięłam go do naszego łóżka, przytulił się, zasnął i
                                                    znowu zwymiotował sad No nic, będziemy dalej na diecie. Na szczęście humor mały
                                                    ma w miarę dobry, więc mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej. Był u nas
                                                    wczoraj mój wujek lekarz i twierdził, że może być taka reakcja po truskawkach
                                                    (nawozy), ale trudno ustalić przyczynę z całą pewnością.
                                                    Cała pościel się pierze i wietrzy, ma rozrzut to moje kochanie smile)))
                                                    Miłego weekendu!
                                                  • 04.06.05, 09:40
                                                    Na wstępie , dziękuję za gratulacjesmile

                                                    Malilka po wczorajszym poście myslałam ,że z Maciusiem już dzisja będzię oksad(((
                                                    Biedactwo , ale nie jest tak źle jak piszesz że humor dopisuje, mam nadzieję,żę
                                                    dzisj już będzie lepiej. Kurcze trzeba uważać z tymi truskawami, nie
                                                    przypuszczałabym że mogą wywołać taką reakcję.

                                                    Iza super ,że u Martynki lepiej!!! Moze to kwestia tolerancjii na bó, może mała
                                                    jest bardziej wrażliwa? Ale lepiej tak jak radzą dziewczyny upewnij się czy
                                                    to faktycznie ząbki.

                                                    Madziki wcześniej nie miałam czasu, wczoraj zapomniałam, dopiero Twój post mi
                                                    przypomniał. Nie wiem czy siostra i szwagier lubią takie rozrywki, ale jesli to
                                                    rocznica ślubu to może jakies bilety na wyjście do teatru, jakiś koncert, itp.
                                                    Nie wiem jakim funduszem dysponujesz, ale moze z kimś sie zrzucić i np. weekend
                                                    we dwoje , gdzieś za miastem. Choc teraz to już na organizowanie wyjazdów za
                                                    późnosmile Mam nadzieję,że uda Ci się coś znaleźć.


                                                    --
                                                    Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
                                                  • 04.06.05, 10:29
                                                    Witajcie dziewczynki.
                                                    Nie jestem w stanie nadrobic wszystkich zaległości więc poczytałam Was trochę
                                                    od końca smile

                                                    Nika - pani magister, serdecznie gratuluję. Jesteś wielka! Dobrze, że już od
                                                    lat mam to za sobą, bo teraz na pewno by mi się nie chciało!

                                                    Chorujące babki, bierzcie się w garść, jest piękna pogoda i szkoda czasu na
                                                    chorowanie.

                                                    Iza, przypilnuj Martynkę. Dziewczyny mają rację, sprawdź dokładnie co powoduje
                                                    te potworne bóle głowy.

                                                    Maciusiu, bidulku, nie wymiotuj już! Szybko wracaj do formy. A przy okazji
                                                    tematu podzielę się z Wami radami które dostałam od pediatry Nika. W przypadku
                                                    zatrucia uraczyć dziecko coca colą odgazowaną! Podobno jest to świetne
                                                    lekarstwo ze względu na bakterie jakieś tam... lub wariant drugi dać do picia
                                                    dużą ilośc na raz jak najcieplejszej wody, to ma poruszyć żoładeczek do
                                                    działania i pomóc mu pozbyć się tego co złe w nim zalega.

                                                    Madziki witaj, miło, że się do nas przyłaczyłaś.

                                                    Kinia, dzięki za pamięć. Jesteśmy jeszcze w Polsce ale mamy już wizę i dom w
                                                    portugalii, teraz ostatnie formalności do załatwienia w polsce i wio! Nie
                                                    powiem, dopiero teraz to do nas dociera i nagle opanowała nas duża nerwowość...

                                                    A Olka jest niesamowita, ale to na pewno wiesz. Sygnalizowanie potrzeb poprzez
                                                    przynoszenie nocniczka jak dla mnie bomba. Możesz być z niej bardzo dumna.

                                                    Mój Nikuś rozumie coraz więcej, ale nadal nie panuje nad swoimi potrzebami.
                                                    Chociaż wysadzony na nocniczek najczęściej coś w nim zostawia. W tym temacie
                                                    jestem konsekwentna i nieugięta. Przynajmniej przy każdej zmianie pieluszki
                                                    sadzam maluszka i już!
                                                    Malilko, Maciuś nie jest ostatni. Niko nadal nie chodzi. Dopiero od niedawna
                                                    spaceruje przytrzymywany za rączki, próbuje sam stawać, kucać itp. Mam
                                                    nadzieję, że to już niedługo.

                                                    Przedszkole. Wiecie zawsze wydawało mi się, że takie maluchy jak nasze
                                                    najlepiej żeby chowały się w domku z mamą, babcią, nianią. Teraz wymyśliłam
                                                    sobie, że w portugalii byłoby mi łatwiej uczyć się języka i w perspektywie
                                                    szybciej znaleźć pracę gdyby maluszek chociaż na parę godzin dziennie trafił do
                                                    przedszkola. Poza tym już niedługo pewnie przestanie wystarczać mu tylko moje
                                                    towarzystwo i kontakt z rówieśnikami może być ważny dla dalszego rozwoju.
                                                    Tak więc mąż oglądał już jedno prywatne przedszkole, bo o państwowym możemy
                                                    zapomnieć. Drogie toto jak piorun, całe liczy tylko 20 dzieci. Sama nie wiem.
                                                    Może to dobre rozwiązanie? Z drugiej strony Niko ma niedobór odporności, boję
                                                    się, że stykając się z katarkami i kaszelkami innych znów będzie mi poważnie
                                                    chorował, tfu! W poniedziałek idziemy do szpitala na badania immunologiczne,
                                                    może specjaliści coś doradzą smile

                                                    Dobra babeczki, miłego weekendu!
                                                    A, zdjęcia do mnie docierają. Dzieci są śliczne i coraz bardziej samodzielne.
                                                    Pięknie dziękuję.
                                                  • 04.06.05, 09:51
                                                    Nika gratulujemy, ale wykształcone grono mamy hihihi

                                                    Malilka dobrze, że Maciusiowi jest juz lepiej i humorek mu dopisuje smile...a jak
                                                    Maciek radzi sobie bez mleczka???
                                                    U nas zasypianie przy ubieraniu czy na ręczniku po kapieli zdarza się bardzo
                                                    często, totalny odpływ, śmiesznie to wygląda, jak ubieramy takie "zwłoki" wink

                                                    U nas narazie histeria związana z kapiela trwa sad, naprawde nie wiem z jakiego
                                                    powodu, dotychczas wyciagaliśmy ja na siłe jak woda robiła sie zimna...

                                                    Kamymama niestety jeszcze nie przespałam całej nocki sad, mimo, że mała nie je
                                                    juz w nocy to popłakuje (teraz obstawiam wychodące dolne czwórki) albo siada,
                                                    wstaje i woła o pomoc w poszukaniu smoka, także czasami raz, czasami wiecej
                                                    trzeba do niej wstać, nie potrafi z nami spać, nigdy nie spała więc ten wariant
                                                    odpada...ale nie jest juz źle smile) w porównaniu z tym co bylo kiedyś ...
                                                    musiała jej dokuczać ta bakteria w układzie moczowym po po kuracji
                                                    antybiotykowej jest zupełnie inaczej.

                                                    Oby mnie nie wylogowało...
                                                    Wczoraj mała przytarła sobie nosek o wykladzinę sad, zasuwa jak stara, nosi
                                                    wszystko, chodzi z kubeczkiem no i nie zamortyzowała rączkami upadku, dobrze,
                                                    że z małej wysokości hihi

                                                    Dobrze, że Martynce jest juz lepiej smile))

                                                    Lgosia jak zwykle usmialam się czytając twój post.

                                                    Kurcze fajna sprawa z tym żłobkiem...u nas chyba nie ma czegoś takiego ...musze
                                                    sprawdzić.

                                                    Dziekuje za zdjęcia Natalki, śliczna , drobniutka dziewczynka, przy niej moja
                                                    Matylka to BABA hihi, tez miałam problem z otwarciem zdjęc, zapisały mi się
                                                    jako dokument doc z wklejonymi zdjęciami, a rozmiar pliku był niczego
                                                    sobie ...8 mega ...

                                                    Ciężarówki jak się czujecie??? Jak radzicie sobie z noszeniem dzieciaczków i
                                                    wózków??? Jestem na etapie zastanawiania się, wracac do pracy czy druga
                                                    dzidzia... i bardzo interesuja mnie sprawy "techniczne" ...

                                                    Życzymy udanego weekendu, lecę sprzatać, prac i prasować bo w poniedziałek
                                                    wyjazd....hura smile

                                                    papa Aga (Matyldzia u babci)
                                                    --
                                                    Nasza Matylda ma dziś
                                                  • 04.06.05, 09:56
                                                    Czy moż eprzegapiłam jakiś post, miała gdzies wyjechać??? Mam nadzieję, że
                                                    wszystko u niej i u Michasia ok
                                                    --
                                                    Nasza Matylda ma dziś
                                • 04.06.05, 14:12
                                  ale Elocom chyba stosuje się przy skazie białkowej z tego co kojarzę to on
                                  chyba jest na sterydach, czyż nie, a może się mylę...
                                • 04.06.05, 14:29
                                  wiecie co ja zaraz zwariuję, poprzedne posty wkleiły się nie tam, gdzie
                                  powinny, ale mam nadzieję, że ojarzycie wypowiedzi.

                                  witamy nowa mamę, Madziki i Leszka

                                  gratulujemy obrony nowej i kolejnej na forum Pani magistersmile

                                  u u nas z nowości, bylliśmy na szczepienie, na szczęscie też szczępią
                                  Priorix'em więc ok, mały waży 10050g, ma już 9 zębów. Ja , durna matka nadal
                                  wyglądam górnych trójek i przeoczyłam prawą czwórke, która już pełną gębą jest
                                  na wierzchu.
                                  Do tego Szymek chodzi już na dobre, ostatnio hitem stała sie toaleta, dzisiaj
                                  rano w osatniej chwili udało mi się uratować Macieja szczoteczkę do zębów przed
                                  niechybnym utonięciem w muszli klozetowej, taaa...

                                  i umówiłam się na szczepionkę HIB, za sześć tygodni od ostatniego szczepienia,
                                  u nas on a kosztuje 40 zł i pediatra potwierdził, że wystarczy jedna dawka, ale
                                  trzeba zaszczepić w wieku od 1-5 lat

                                  przynam się, że też zdarzyło mi się krzyknąć na małego kilka razy, miałam z
                                  tego powodu wyrzuty, ale z drugiej strony nie mam zamiaru wychowywać go
                                  bezstresowo, bo mi potem "gnojek" mały na głowę wejdzie i dopiero sobie z nim
                                  rady nie damy

                                  Malilko ze spacerówką miałam podobne odczucia jak Ty, ale już się
                                  przyzwycziłam, szczególnie na naszym brukowanym podwórku brak mi tych solidnych
                                  pompowanych kółek

                                  ciągle staram się byc na bieżąco, ale macie czasami takie tępo, ale postaram
                                  się wink
                    • 04.06.05, 14:04
                      anitkashe dzięki za zdjęcie Natalkismile
    • 04.06.05, 16:44
      Maciek od rana nie wymiotował, ale widać, że coś jest z nim nie tak. Rano
      jeszcze się trochę poruszał, ale potem nie miał już siły i tylko siedział albo
      leżał na łóżku, teraz śpi drugi raz. No ale skąd ma mieć siły skoro drugi dzień
      nie je... Dzisiaj zjadł parę łyżek kleiku ryżowo-marchwiowego i kęs suchej
      bułki. Daję mu co kwadrans coś do picia, ale trochę mnie martwi, że prawie nie
      siusia- jak mu nałożyłam pieluchę o 7.00 to zmieniłam dopiero o 15.00, a i tak
      była suchawa, a normalnie to co 2-3h ma napompowanego pampersa. I już sama nie
      wiem czy dać mu 100ml mleka na noc czy nie, w końcu coś biedactwo musi zjeść...
      • 04.06.05, 16:53
        jeśli dziś nie było wymiotów, to sprobuj dac malemu mleczka. Mozesz zaczac od
        100 ml. A jak duzo pije i nie siusia to coś dziwnego... Ja proponuję mimo
        wszystko poniedzialkowa konsultacje z lekarzam, jesli nie bedzie lepiej.

        pozdrawiamy chorutkiego Maciulkasmile

        --
        ======================================================
        Kinga i Oleńka
        Ale ten czas leci, już mam...
        • 04.06.05, 16:55
          Inia, dzięki za szybką odpowiedź smile)
      • 04.06.05, 16:59
        malilka - nasza pani doktor zalecała nam w diecie bananka, kisielek, kakao,
        gotowane ziemniaczki i marchew... może coś z tych rzeczy Maciuś zje... trzymaj
        się cieplutko Anita i Natalka
        • 04.06.05, 17:06
          bananka bym nie podawała, bo to surowizna a nie wiadomo skąd te wymiotu u
          maciusia, kakao jest wskazane w przypadku biegunki bo dziala zatwardzajaco.
          ziemniaczki i marchew gotowana jak najbardziej. A o kisielku niestety nic nie
          wiem. Aha malilka mozesz podawac sok z jagod, dziala tak jak kakao.

          mam pytanko - podobno dzieci w wieku naszych szkrabow nie powinny jesc tych
          wczesnych nowalijek.. Czy wiecie dlaczego?

          potem wiecej napisze, bo olka siedzi na biurku i nie pozwala nic zrobic przy
          kompie!
          pozdrawiam
          --
          ======================================================
          Kinga i Oleńka
          Ale ten czas leci, już mam...
          • 04.06.05, 17:24
            Malilko, nie gniewaj się ale ja na pewno nie czekałabym do poniedziałku. Jeśli
            pije i nie siusia to proponuję Ci przynajmniej telefonicznie skonsultować to z
            pediatrą.
            Całuski dla Maciusia.
          • 04.06.05, 17:30
            nowlijki są sztucznie pędzone, więcej tam chemii niż czegokolwiek zdrowego


            Nowalijki czy zupełnie bezpieczne?
            Pierwsze warzywa, które pojawiają się wiosną to nowalijki. Mają sztucznie
            przyspieszony cykl wegetacyjny. Gdy widzimy je na ryneczku i w sklepach,
            zostawiamy zapasy zimowe, bo chcemy znów poczuć smak wiosny. Myślimy o
            uzupełnianiu niedoborów witamin i składników mineralnych, ale nie zastanawiamy
            się, dlaczego są droższe, takie ładne, okazałe. Unikaj kupowania nienaturalnie
            dużych okazów, bo na pewno są sztucznie wspomagane. Wybieraj te, które są mniej
            wyrośnięte i drobniejsze.

            Bardziej wartościowe są warzywa sezonowe, uprawiane tradycyjnymi metodami,
            dojrzewające na słońcu w późniejszych miesiącach. Nowalijki są uprawiane pod
            szkłem, przyspieszając ich rozwój nawozami sztucznymi. Taki sposób traktowania,
            może wpłynąć na zmniejszenie ilości składników mineralnych w roślinie. W czasie
            uprawy, producent czasami zastosuje zbyt duże ilości nawozu, wówczas nie
            wszystkie rośliny zdążą przekształcić azotany w białko roślinne. Reagują one w
            przewodzie pokarmowym z aminami dając nitrozoaminy. Azotany i azotyny spożywane
            w dużych ilościach są czynnikiem rakotwórczym, są dla nas niebezpieczne. Do
            szybkiego wzrostu nowalijek stosowane są sztuczne nawozy fosforanowe, pestycydy
            i herbicydy. Są to związki toksyczne chroniące przed atakiem owadów, gryzoni,
            chwastów i grzybów.

            Trwają badania nad zawartością szkodliwych substancji, w pierwszych
            pojawiających się warzywach, ale wyniki nie są zadawalające. Ich zawartość w
            nowalijkach waha się w granicy normy a spożycie ich w zbyt dużej ilości ma
            ujemny wpływ na nasze zdrowie. Wartość odżywcza w warzywach zbyt długo i za
            dużo nawożonych zmniejsza się, pogarsza się smak i zapach. Najwięcej składników
            odżywczych znajdziesz w warzywach pochodzących z upraw ekologicznych, gdyż w
            takiej metodzie używa się naturalnego nawozu np. kompostu. Rośliny uprawiany w
            warunkach ekologicznych nie są nawożone sztucznie i lepiej poszukać ich w
            sklepach ze zdrową i ekologiczną żywnością.

            Najwięcej szkodliwych substancji znajduje się w wegetatywnych częściach roślin.
            Do tych warzyw, które kumulują największe ilości nawozów zaliczamy szczypiorek,
            sałatę, rzodkiewkę, buraki czerwone, kapustę pekińską. W miarę wzrostu
            marchewki zawartość w jej korzeniu związków sztucznych zmniejsza się i
            przestaje być zagrożeniem dla zdrowia. Gdy jesz marchewkę, przed spożyciem
            oskrob ją i odetnij grubszy korzeń. Jedząc sałatę odrzuć zewnętrzne listki,
            spożywaj blaszki liściowe a zewnętrzne wyrzucaj, to one transportują azotany do
            liści. Do tych bezpieczniejszych warzyw należą: młoda marchew, pomidory,
            cebula, ziemniaki, seler, brokuły i korzeń pietruszki. Jedząc natkę pietruszki
            usuń z niej ogonki liściowe, szczypiorek jedz bez końcówek, a z kopru użyj
            tylko drobne listki.

            Niebezpieczne w spożyciu są młodziutkie ziemniaki pochodzące z zagranicy.
            Unikaj kupowania warzyw z importu, są dodatkowo spryskiwane substancjami
            chroniącymi przed szybkim zepsuciem i gniciem podczas transportu. Gdy sama
            wyhodujesz je w warunkach domowych bez zastosowania środków chemicznych nie
            będą niebezpieczne.

            Nie należy rezygnować z nowalijek a zachować umiar w ich spożyciu i stosować je
            w diecie. Polecam je w niewielkich ilościach bardziej jako dodatek do dań lub
            jako dekorację stołu. Pamiętaj, by nie przechowywać warzyw w zamkniętych
            woreczkach foliowych, gdyż azotany szybciej przekształcą się w szkodliwe
            azotyny.

            Przed rozpoczęciem jedzenia każde warzywo czy owoc dokładnie umyj, jest to
            najskuteczniejszy sposób usunięcia większości szkodliwych substancji i
            zabrudzeń. Nie kupuj warzyw z „ulicy”, kumulują one w sobie ołów pochodzący ze
            spalin samochodowych.

            Podawania nowalijek nie zaleca się malutkim dzieciom do pierwszego roku życia a
            także kobietom w ciąży i kobietom karmiącym. Dzieciom starszym można czasami
            przygotować surówkę lub kanapkę z wczesnych warzyw, ale muszą mieć niską
            zawartość wspomnianych substancji do 200 miligramów na kilogram warzywa. Poleca
            się podawanie dzieciom produktów pochodzących z pewnego miejsca pochodzenia jak
            z własnej działki lub w formie soków i mrożonek.

            Autor: Beata Jęczeń




            sorki, że taki długi post, ale chyba warto wiedziec zanim się poda - Anita i
            Natalka
            • 04.06.05, 18:18
              Malika dziwne z tym niesiusianiem...hmmm ...a Mały nie ma gorączki??? Pije
              mniej więcej tyle co zazwyczaj czy mniej???

              Inia mnie korci żeby dawać małej nowalijki ...dałam jej pomidory, niby krajowe
              bo aż się do nich trzęsie no i wyszło jej coś na nózkach i buźce (te liszaje o
              których wczesniej pisałam) i teraz nie jestem pewna czy to wina nabiału czy
              tych zdrowiutkich pomidorków...sad

              Winia5 to ja pisałam o tym Eloconie ... co oznacza, że ta maść zawiera
              sterydy???

              Czwekam na moje dziecko, juz poinni mi je "oddac". Jakos mi dziwnie bez niej
              ale nie powiem mieszkanko odgruzowane smile
              narazie
              --
              Nasza Matylda ma dziś
              • 04.06.05, 19:22
                Witajcie!

                Tradycujnie odzywam się po dłuższej przerwie. Dzięki za zdjęćka maluszków -
                Mateusza, Matylki, Ewuni, Zuzi, Mateusza - koszykarza no i Natalki. Miło
                śledzić jak zmieniają się nasze dzieciaczki.

                U nas w sumie dużo zmian. Mieszkamy już ze 2 miesiące u dziadków, ze względu na
                remont u nas w bloku.
                Gutka się tu zaaklimatyzowała super. Szczególnie jej przypadł do gustu ogród
                przy domku, no i jest całkiem wesoło gdy jest tyle ludzi.
                Młoda ma się dobrze, nie choruje, natomiast na okrągło ząbkuje. Ma już 8 zębów
                i kolejna górna 4 jej się przebija. Znosi to rewelacyjnie. Śpi dobrze je ok.
                Twu, twu. I jest już taka mądralińska. Zaskakuje nas każdego dnia.

                Kolejna rzecz to mój kochany ślubny znalazł pracę w Warszawie i już w tą środę
                zaczyna. Jesteśmy trochę na rozdrożu i nie wiemy co teraz robić. Czy mamy z
                Jagodą zostać w Gdańsku, czy jechać z tatą do Warszawy. Nie uśmiecha mi się
                mieć weekendowego męża, a Jagodzie taty.
                A co do prośby o pomoc do Warszawianek, to może macie namiary na kogoś kto
                mógłby wynająć mieszkanie 2-pokojowe w Warszawie? Ślubny ma zacząć w tą środę
                pracę, a nie ma mieszkania, i nie ma gdzie się zatrzymać, żeby móc spokojnie
                czegoś poszukać. No a to jest problem, bo po pierwsze nie zna Warszawy, a po
                drugie jeżeli miałybyśmy dołączyć do niego z Jagodą to nie może to być jakaś
                pierwsza lepsza czarna nora...
                Z tą pracą to wynikło nagle i poprzewraca nam kompletnie życie, mam nadzieję,
                że pozytywnie. Na razie mamy ogromny zamęt.
                Jakbyście mogły jakoś pomóc to piszcie na maila: dabrowianka@post.pl, no albo
                na gazetowy.

                No i chyba na razie przestanie mnie korcić, żeby dawać Gutce nowalijki.
                No to na tyle. Pozdrawiam serdecznie i dołączam link do stronki Jagódkowej,
                która została troszeczkę uaktualniona przez tatusia.

                Dabrowianka Jagodowa mama
                --
                moje Szczęście
                www.kolka.pki.info.pl/jagodka/
              • 04.06.05, 19:24
                anita dzięki za ten artykul! o takiej odpowiedzi to nawet nie marzylamsmile

                mamaga elocon jak najbardziej jest na sterydach tak samo jak cutivate. Lekarz
                przepiujac ci ta masc nie poinformowal cie o tym? nie ladnie!


                --
                ======================================================
                Kinga i Oleńka
                Ale ten czas leci, już mam...
                • 04.06.05, 19:28
                  fajnie ze sie odnalazlas!
                  popytam wsrod znajomych, moze ktos cos wie o jakims mieszkaniu do wynajecia.

                  a moje zdanie jest takie - ja bym pojechala z mezem. jednak co rodzina to
                  rodzina. skoro nie pracujesz to sie nie zastanawiaj!

                  powodzenia!
                  --
                  ======================================================
                  Kinga i Oleńka
                  Ale ten czas leci, już mam...
                  • 04.06.05, 21:03
                    Ja się wcale nie zgubiłam - cały czas jestem!!! tylko rzadko się uaktywniam wink

                    --
                    moje Szczęście
                    www.kolka.pki.info.pl/jagodka/
                    • 04.06.05, 21:45
                      Z małym chyba lepiej, po tym jak tylko leżał i patrzył to wreszcie zasnął i
                      spał od 15 do 18 i obudził się jak nowy. Zjadł trochę paluszków słonych
                      (przeczytałam na edziecko zdrowie, że są super na wymioty), uśmiechał się,
                      nasiusiał, nakupkał (ale kupa zielona, śluzowata i cuchnąca) i w ogóle widać
                      było, że wrócił do siebie. Nie chciał nic jeść poza paluszkami, ale przed snem
                      dałam mu 100ml mleka, mam nadzieję, że nie zwymiotuje go rano.

                      Dąbrowianka, witaj z powrotem, ależ Jagódka się zmieniła, w ogóle jej nie
                      poznałam!
                      • 04.06.05, 22:18
                        zapomniałam o najważniejszym - podawaj Makowi lakcid lub lacidofil. Koniecznie,
                        wtedy unormują się kupy. Mam nadzieję, że wszystko idzie ku lepszemu.

                        jakis czas temu na forum poruszona zostala kwestia kubka niekapka - czy dzieci
                        same przechylają głowe, żeby wypi wszystko do ostatniej kropelki. My doś dawno
                        niekapka nie używałyśmy (w domu bo u babci owszem) i wczoraj jak mała przy mnie
                        (bedac u babci) zaczela odchylac glowe zeby wypic wszystko do dna. Ja wpadlam w
                        zachwyt, a moja mama na to "czego sie zachwycasz ona tak juz od miesiaca umie".
                        Niestety nie mam zielonego pojecia jak ona zalapala ze tak trzeba....

                        A zapomnialam wam powiedziec, ze wczoraj mialam noc bez dziecka. Bylismy na
                        urodzinach mojej przyjaciolki, a mala sprzedalismy do mojej mamy. Tez ma
                        kobieta zdrowie: od 8 rano do 16 z nia siedziala, na 17 ja do pracy zawiozlam,
                        a o 20 ja odebralam z pracy i przekazalam mala. Po mala zjawilam sie o 10 rano.
                        oczywiscie i moja mama i moja corka bawily sie swietnie! Chrzest bojowy byl,
                        wiec moze czesciej takie nocki sie beda powtarzaly. Hura!

                        A co do urodzin mojej psiapsioly, to robila je na dzialce, na ktorej ma domek 2
                        pokojowy. Bylo sporo osob, wiec my z mezem postanowiklismy spac w samochodzie a
                        nie na kupie ze wszystkimi. No i przypomnialy mi sie mlodziencze czasy! Wypady
                        na weekendy, czy wakacje - polowe warnki namioty, samochody itd. Ech sie
                        rozmarzylam! I dlatego mamy zamiar na 1-3 lipca wyjechac na hel na zawody
                        kitesurfingowe (bez dziecka!) i tam nie wynajmowac kwater tylko spac w namiocie
                        lub w samochodzie kempingowym! Juz sie ciesze na ten wyjazd(tylko jak mala go
                        zniesie?)

                        Rozmarzylam sie.... uciekam do meza.
                        spokojnej nocki! w szczególności Tobie malilko i Maciusiowi.
                        Powiedz mu ze ciotka inia karze wracac do zdrowia!
                        --
                        ======================================================
                        Kinga i Oleńka
                        Ale ten czas leci, już mam...
                        • 04.06.05, 22:21
                          aaa zapomnialam zdac relacje z nocnikowych wyczynow!
                          dzis ola przyniosla mojej mamie nocnik a mama do niej "co mam wysadzic misia?"
                          a ja mowie nie misia tylko ole. wiec mama wysadzila ole no i niagara wpadla do
                          nocnikasmile tak ze 3 razy. Zapytalam tez ole "idziemy robic kupe?" a ona idzie do
                          lazienki, wiec ja rozebralam, usiadla i nic. po chwili mowie "pokarz mamusi jak
                          robisz kupke" to ona sie spiela steknela i slysze plask! no i kupa trafila do
                          nocnika!

                          Jest coraz lepiejsmile
                          --
                          ======================================================
                          Kinga i Oleńka
                          Ale ten czas leci, już mam...
                      • 04.06.05, 22:25
                        Witaj po przerwiesmile ja tez bym za mezem ejchala do Warszawy, rodzina to
                        rodzina... chociaz nie da sie ukryc, ze akurat do Warszawy to mnie nigdy nie
                        ciagnelo i z bolem bym wyjezdzala z gdanska, ale..smile
                        No ale jeszcze zanim wyjedziesz bo pewnie nie w ta srode, to znajdziesz czas na
                        spotkanie mam z 3city? Poki jeszcze tu ejstes wsrod nassmile Chcemy sie z kordula
                        umowic na przyszly tydzien, dalybyscie rade z Jagodka???
                        A propos zdjecia rewelacyjne. Znowu napisze ze straszliwie zazdroszcze wsyzstkim
                        mamom, ktore maja ogrodki. No i jeszcze zal za tymi cieplymi dniami, niech
                        wroca!!!!smile

                        Aaa i jeszcze malika, czytam caly czas jak sie czuje Macius i tak sobie mysle,
                        nie jest to przypadkiem grypa zoladkowa?? Bo swego czasu pamietam ze sporo
                        dzieciakow to mialo, i wlasnie byly wymioty, smierdzace kupy... jakos mi
                        podjerzane te truskawki, bo niby nie za dlugo sie utrzymuja objawy???
                        Poza tym oczywiscie bardzo wspolczuje i ciesze sie ze Macius ma sie coraz
                        lepiej, trzymam kciuki za wypite mleczko. Bidulek...
                        pozdrawiam maraska
                        • 04.06.05, 22:33
                          Sluchajcie chcialam sie jeszcze zapytac, kupowalyscie kiedys buciki na
                          allegro??? jak podajecie rozmiary?? w sklepie moge przymeirzyc a tu musze
                          kupowac niejakow w ciemno, troche sie boje, ze beda za male czy za duze...
                          Maraska
                          • 04.06.05, 23:05
                            Ależ byłyście płodne przez te kilka dni!
                            Mamaaga dzięki za troskę! W środę miałam urwanie gwizdka w pracy, w czwartek
                            niespodziewany wyjazd na pogrzeb a wczoraj mojego juniora wysypało i dziś na
                            100% wiem, że to ospa!
                            Siedzimy w domu. Rano było ładnie i żałowałam, że przy ospie trzeba siedzieć w
                            domu, ale po południu pogoda się popsuła i już nie było mi tak żal.
                            Michał jak na razie nie ma za dużo bąbli ale myślę, że jeszcze go wysypie.

                            Siedzimy w ten weekend w domu. Od niepamiętnych czasów!

                            Witam nową mamę! Mam nadzieję, że będziesz często pisać!

                            Mam nadzieję, że z Maćkiem już wszystko ok!

                            Iza - syn znajomych potrafił na zawołanie zemdleć jak tylko mu czegoś
                            zabronili! Dopiero po pół roku obserwacji doszli do tego a neurolog na
                            konsultacji powiedział, że nie wie co jest grane, ale mimo wsyzstko
                            proponowałabym szybką konsultację!

                            Bebicka chyba na stonie tombutu widziałam tabelę z przelicznikami długości
                            stopy na wszystkie rozmiarówki butów. Może to Ci coś pomoże. Ja mimo wszystko
                            podałabym jednak długość stopy w centymetrach. Przecież możesz wysłać wiadomość
                            do sprzedającego i dopytać się o faktyczny rozmiar!

                            Nie pamiętam już co miałam napisać.

                            Odezwę się jutro i jutro sprawdzę pocztę!

                            Spokojnej nocy! U nas będzie chyba trochę niespokojna, bo Michał budził się od
                            21 już 2 razy w poszukiwaniu smoczka. Chyba na dokładkę, (jakby ospy było
                            mało smile idzie druga czwórka!
                            --
                            Ewa
                            Nasz Michał
                            Nasz Michał ma dziś
                            Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                            • 05.06.05, 01:13
                              Jak w tytule.
                              Bardzo dziękuje za odzew w sprawie mieszkaniowej. Nie ma to jak forum dziecięce smile
                              Dodam jeszcze, że firma ślubnego jest na Targowej, na Pradze i pewnie byłoby
                              dobrze może gdzieś w tej okolicy. Ale może poradzicie gdzie warto byłoby
                              zamieszkać, ze względu na okolice, możliwość spacerów itp.

                              Bebicka kiedy żeście się umówiły? Stawię się na pewno.
                              A z Trójmiasta to strasznie ciężko by mi się wyjeżdżało i nigdy nie brałam tej
                              opcji pod uwagę. Ale jak widać nigdy się nie zna jutra i nigdy się "nie mów nigdy".

                              Pozdrawiam i życzę miłej nocki.
                              Dabrowianka Jagodowa mama
                              --
                              moje Szczęście
                              www.jagodka.go.pl
                              • 05.06.05, 08:34
                                Dzisiaj dla odmiany o 5 rano obudziły mnie wymioty niemęża. Był już tak słaby,
                                że nie był w stanie dojść do łaznienki. Jestem więc już prawie pewna, że obaj
                                mają jakąś grypę żołądkową, zwłaszcza że to ponoć bardzo zaraźliwe. Mały
                                obudził się koło 8.00 tylko dlatego, że niemąż po raz kolejny zaczął wymiotować
                                i był hałas i okazało się, że łóżeczko brudne- wielka, luźna kupka wylała się z
                                pampersa, aż dziwne, że ta kupka nie obudziła małego. Ale najważniejsze, że
                                Maciuś nie wymiotował i że obudził się głodny!
                                • 05.06.05, 08:47
                                  no to musze Cie troszkę zmartwić, że Targowa (Praga Północ) to paskudna
                                  dzielnica. Męty, menele, złodziejstwo itp. Ta dzielnica sąsiaduje ze Stadionem
                                  X-lecia i jest tu tłum chińczyków, Wietnamczyków, Rumunów i polskich meneli.
                                  Proponuję wynająć mieszkanie na Grochowie w pobliżu parku Skaryszewskiego, albo
                                  na Saskiej Kępie (moja rodzinna dzielnica) Tam jest pięknie, zielono i
                                  cichutko! Może być także Gocław. Tu juś jest większe blokowiksko ale na
                                  Gocławiu są 2 jeziorka no i komunikacja do centrum rewelacyjna. Ja k będziecie
                                  mieli jakieś propozycje mieszkan, to powiedz jaka ulica, to postaram sie coś
                                  skrobnąć na temat okolicy. W końcu wychowałam się w okolicy i tam też chodziłam
                                  do szkoły.
                                  --
                                  ======================================================
                                  Kinga i Oleńka
                                  Ale ten czas leci, już mam...
                                  • 05.06.05, 08:49
                                    ciesze sie ze z malym lepiej. szkoda tylko ze duzy zachorowal. nie wiem co
                                    gorsze....
                                    podaj niemezowi smecte.
                                    mozesz juz chyba zaczac rozszerzac diete malego.
                                    pozdrawiam i zycze spokojnej i milej niedzieli, ja chyba pojade na spotkanie
                                    dziewczyn z watku majowegosmile
                                    --
                                    ======================================================
                                    Kinga i Oleńka
                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                    • 05.06.05, 12:08
                                      Dziewczynay sama nie wiem co robić. Martynka dostała wczoraj po południu
                                      temperaturę 38. Podałam nurofen dla dzieci i udało się zbić. Myślę sobie że to
                                      pewnie wyżynbajaca się 2. W nocy była bardzo rozpalona 40 stopni i znów
                                      nurofen. Spała bardzo niespokojnie i ok2.00 zrobiła luxną kupkę dostała pić i
                                      zasnęła na rękach. Podobnie było rano 40 stopni, kupka i płacz. Od tamtego
                                      czasu zrobiła jescze 3 kupki tym razem bardzo wodnite i zielone. Co to moźe
                                      być??
                                      Czekan na sugestie??
                                      • 05.06.05, 12:58
                                        Hej,

                                        Malilka - przykro mi, że Maciek tak cierpiał i cieszę się, że już lepiej się
                                        czuje. Inga też miała takie sensacje i jak sobie przypomnę jaka wtedy byłam
                                        bezradna, to wiem co w tej chwili przeżywałaś. Mam nadzieję, że z niemężem też
                                        już lepiej. Masz zdecydowanie za dużo atrakcji jak na jeden raz.

                                        Madziki - witamy na forum i zaglądaj do nas częściej.

                                        WARSZAWIANKI - może udałoby nam się zorganizować spotaknie w czerwcu, zanim
                                        wszystkie wybierzemy się na wakacyjne wojaże. Co wy na to ? Może np. przyszła
                                        niedziela ?

                                        Inia - tak się martwiłaś, że Ola ma tak mało zębów, a tu proszę przegoniła
                                        nawet moją Ingusię, która jak na razie ma ich 6, ale w niedługim czasie pojawi
                                        się czwórka. Wyjazd bez dziecka nie jest taki straszny. Ten pierwszy na pewno
                                        najgorszy, ale jeśli chcesz wyjechać tylko na 3 dni, to naprawdę da się to
                                        wytrzymać. U mnie np. największa tęsknota zaczęła się dopiero około 5 dnia.
                                        Wcześniej tęskniłam, ale również delektowałam się tym, że nie mam dziecka przy
                                        sobie.

                                        Ingusia odkryła szfki kuchenne i zaczęła do nich namiętnie zaglądać. Wcześniej
                                        tego nie robiła, ale odkąd chodzi, to już niestety wszędzie wejdzie i zajrzy.

                                        Otatnio w ogóle nie daje mi spokoju. Wszędzie za mną idzie, jakby była ze mną
                                        połączona jakąś niewidzialną nicią. Nie mam chwili spokoju, nawet do kibelka
                                        sama nie mogę pójść. Rozumiem jak jesteśmy same w domu, ale nawet jak jest
                                        Marcin, to niestety stoi pod drzwiami i wali w nie rękami.

                                        spadam do imieniny do mojego taty,
                                        pozdrawiam
                                        --
                                        Lidka i Ingusia (9.04.2004)
                                        Dzisiaj jestem już taka duża...
                                        • 05.06.05, 13:34
                                          Niemąż wbrew pozorom nie sprawia na razie większych kłopotów, tylko leży z
                                          zamkniętymi oczami, nie jest w stanie nawet się podnieść, żeby się czegoś
                                          napić. No ale przez niego siedzimy z małym w domu, bo żal mi było biedaczka
                                          zostawić i jechać na cały dzień do rodziców.
                                          Maciuś prostestował rano, że dostał tylko 140ml mleka, ale bałam się dać więcej
                                          i wolałam go dopchać suchą bułką. A o 11 zrobiłam mu jajecznicę, mam nadzieję,
                                          że mu nie zaszkodzę, no ale przecież nie mogę go głodzić.

                                          Martwi mnie cały czas mała ilość siusiu w pieluszce, mały poszedł właśnie spać
                                          w pieluszce, którą ma od 8.00. Teściowa mnie pociesza, że to normalne, że grunt
                                          że w ogóle siusia, najwyraźniej musi się nawodnić, no ale sama nie wiem. Ale
                                          poza tym wszystko wygląda ok- humorek mały ma dobry, kupka była tylko ta jedna
                                          rano.

                                          Izabela, to mogą być ząbki albo coś z brzuszkiem, ale może skontaktuj się z
                                          lekarzem, bo gorączka 40 stopni to jednak jest niebezpieczna.

                                          Właśnie dzwoniła teściowa, że u nich w domu wszyscy wymiotują i bolą ich
                                          brzuchy, moja siostra jak się okazało też od paru dni wymiotuje, więc ten wirus
                                          nieźle szaleje. Niech tylko mnie oszczędzi, ktoś musi prowadzić szpital smile

                                          Poza tym Maciek coraz lepiej chodzi, spaceruje po całym mieszkaniu zakręcając i
                                          zatrzymując się, czasem idzie bardzo długo, czasem pada na pupę, albo na
                                          kolanka, ale nie rezygnuje. Nie potrafi jeszcze wstać z miejsca, musi się
                                          podciągnąć przy jakimś sprzęcie i wtedy się puszcza i chodzi. Ale na razie taki
                                          śmiały jest tylko w mieszkaniu, na spacerach w ogóle nie jest chętny do
                                          chodzenia, leniuszek jeden, ale to już na pewno kwestia czasu.

                                          Moi panowie śpią, mam chwilę dla siebie smile
                                          • 05.06.05, 14:31
                                            malilka tesciowa ma racje, maly musi sie nawodnic, bo przez wymioty i te kupy
                                            stracil sporo pklynow, dlatego nie sika. U nas przypomnial mi maz o tym, bylo
                                            podobnie, ola przy rota wirusie malo siusiala a pila ze 2 litry napojow. Bedzie
                                            dobrze. mysle ze na noc mozesz mu dac porzadna porcje mleka

                                            iza - koniecznie jedz do lekarza i najlepiej wez ze soba pieluszke z kupa (ja
                                            tak robie). Taka temp i te kupy to juz spora sprawa. moze to zebey ale lepiej
                                            wszystko wyeliminowac.

                                            pozdrawaim choruskow

                                            lidka - ja niestety na weekend wyjezdzam...
                                            --
                                            ======================================================
                                            Kinga i Oleńka
                                            Ale ten czas leci, już mam...
                                          • 05.06.05, 14:35
                                            Hej dziewczyny!!!

                                            Malilka, mam nadzieję, ze Macius w końcu wróci do swojej formy....trzymam kcuki
                                            za Twego maluszka, swoja drogą taki wirus żołądkowy, to jest cholerstwo, bo nie
                                            da się tego ominac, w taki sposób, ze trzeba przez to przejśc...Moja mała takze
                                            ma gorączkę, narazie stawiam na zeby trójki, ale nie widze, jakoś spulchionych
                                            dziąseł, nie wiem do końca co jest, obserwuje mała...pogoda takz nienajlepsza
                                            do spacerów. Mamuśka jutro już jedzie i powrót do codzienności...

                                            Ale wczoraj na imprezie nabawiłam sie, nagadałam, naśmiałam, ze szczeki mnie
                                            bolały, koleżanka miała odspiewane sto lat w 5ciu jezykach, po polsku,
                                            niemiecku, angielsku, hiszpansku i filipińsku....jedoznko było pycha, ciastami
                                            sie zażerałam....na parkiecie długo balowałam ze swoim męzem...Super, poprostu
                                            wiecej takich imprez!!!

                                            Uciekam jeszcz enacieszyc sie mamuska

                                            miłego dnia
                                            • 05.06.05, 16:41
                                              a u nas jak w temacie! Właśnie pojechali znajomi z małą 13-miesięczną Wiktorią.
                                              Sajgon w domu i młody padł bez problemu, zmęczony wyrywaniem sobie zabawek.
                                              Nasze dzieci nie potrafią się jeszcze bawić razem a na dokładkę Wiktoria nie
                                              jest jeszcze mobilna. Krzyczeli oboje jak któreś nie chciało oddać zabawki.
                                              Cyrk na kółkach.

                                              Dobrze, że z Maćkiem już wszystko ok, szkoda tylko, że niemąż zachorował, bo
                                              chory facet to istna tragedia...

                                              Z Martynką też bym poszła do lekarza, bo z utrzymującą się gorączką nie ma
                                              żartów!

                                              Opolanka zazdroszczę takich wypadów, większość moich koleżanek porozjeżdżała
                                              się po kraju albo właśnie po Niemczech!

                                              Śmigam, bo muszę wysłać jeszcze zdjęcia do wywołania a mam jakieś problemy z
                                              fotojokerem!
                                              --
                                              Ewa
                                              Nasz Michał
                                              Nasz Michał ma dziś
                                              Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                              • 05.06.05, 17:02
                                                Dziewczyny chciałam się pożegnać...jak ja wytrzymam bez internetu dwa tygodnie
                                                hihihi To juz chyba uzależnienie od forum.

                                                Wszystkim chorym życzymy zdrówka smile))
                                                Malika nie rozłóz się tylko, oby ciebie omineło.

                                                Eklon z tego co piszesz wynika, że nie jest tak źle z tą ospą u Michasia ...
                                                Oby przechodził to łagodnie, u nas najgorsze były nocki i sam moment smarowania
                                                pryszczy.

                                                Inia nikt mi nic nie powiedział, ze to maść na sterydach. Mam nie smarowac
                                                małej??? I tak wydaje mi się, że to nic nie pomaga sad

                                                Trzymajcie sie i nie piszcie zbyt duzo bo sie pogubie po powrocie.
                                                pozdrawiamy
                                                Aga i Matyldzia (juz spakowane)
                                                -
                                                Nasza Matylda ma dziś
                                                • 05.06.05, 20:52
                                                  dziewczyny pomóżcie!!!! Dałam małemu dziś kawałek arbuza i po godzince cuchnące
                                                  rozwolnienie a może i pojedyncza kupka - to się dopiero okaże czy będzie ciąg
                                                  dalszy. Czy to możliwe, że tak szybko zadziałał arbuz? A może po prostu coś
                                                  wcześniej mu zaszkodziło? Nie mam pojęcia co robić w przypadku ewentualnego
                                                  rozwolnieniasad((((
                                                  --
                                                  ...
                                                  • 05.06.05, 21:35
                                                    kurczę, a mnie nie było dwa dni na forum i mam 100 postów do przeczytaniasad(((
                                                    Byliśmy bez małego na weselu kolegi. Wróciliśmy i proszę.... szara
                                                    rzeczywistość. Znowu znalazłam sobie nowy problem do konteplacjisad(((
                                                    Podczas naszej nieobecności Mateuszem opiekowali się teściowie. Pochwalili się,
                                                    wnuczek na spacery chodził z lalą Alą.....

                                                    No tak....

                                                    Teściowa miała trzech facetów w domu.... Nie kryła się wcale z pragnieniem
                                                    wnuczki, dzięki Bogu kryła się z rozczarowaniem na wieść o wnuczku a nie
                                                    wnuczce. To, że Mateusz "musi" się u teściów bawić lalką wytłumaczyli mi tym,
                                                    że ta lala Ala to jeszcze ich prezent ślubny. No dobra. Przecież lali Ali nie
                                                    wywalą nie? No niech tam się Mateusz chwilę bawi. Ale nikt mi nie wmówi, że
                                                    moja drobinka Mateuszynka potrafi wziąć większą od niego lalę Alę w łapki i
                                                    zwieźć windą na spacer z szóstego piętra. No sam przecież tej lali nie bierze!
                                                    Deliktanie coś tam wspomniałam: "eeee jak to? z lalą Alą na spacer?????" Na to
                                                    teściowa odparła, że: - "a czemu nie? ja już Mateuszowi obiecałam, że kupię mu
                                                    wózek zabawkowy z lalką!".
                                                    Kurdę! Dziewczyny nie uwierzycie! Ale ja.... znaczy się oaza dobrego wychowania
                                                    i układności krzyknęłam w panice: "ABSOLUTNIE NIE".
                                                    No i z nieupragnionej żony ich biednego synka (biedny, że ma taką żonę
                                                    oczywiście) stałam się dodatkowo żoną - homofobem!
                                                    Teściowa wywróciła oczami (podobnie zresztą jak kiedyś na urodzinach Mateusza,
                                                    po jakiejś mojej niefortunnej uwadze o uczuleniu na główce Mateusza z powodu
                                                    miziania mego synka przez teścia) i powiedziała, że mały tym wózkiem będzie się
                                                    tylko w domu przecież bawiłsad
                                                    No może przesadzam. Ja tam nie mam nic przeciwko dziewczyńskim zabawom. Sama
                                                    się bawiłam samochodzikami. Ale żeby zaraz specjalnie dziecku innopłciowe
                                                    zabawki specjalnie kupować. Tylko z tego powodu, że się tęskni za wnuczką....
                                                    Dobrze, że ten mój pierworodny prawie łysy jest, bo niedługo zastałabym małego
                                                    w kiteczkach z kokardami na głowie. Rany! Abstrahując od homofobii, to tych
                                                    kokard nie mogę sobie totalnie wyobrazićsad(((

                                                    No i kontempluję sobie te nowe dwa problemy tak od dwóch godzin. Bo raz, że
                                                    wyszłam na homofoba, to jeszcze tej mój biedny mężulo taki biedny. A nuż jakby
                                                    inną żonkę miał - to sama by lalek małemu nakupowała....

                                                    Nie byłabym tym wszystkim tak przerażona, gdyby nie to, że jednym z naszych
                                                    najlepszych przyjaciół jest chłopak, którego mama przez pół roku wiązała mu
                                                    kokardy na głowie i ubierała w sukieneczki.A tłumaczenie było podobne jak
                                                    teściowej, że to tylko tak po domu. Moja mama opowiadała, że razem z innymi
                                                    koleżankami miały ogromny problem, by wytłumaczyć pani Krysi, że to jednak nie
                                                    za bardzo tak Wojtusiowi kucyki upinać. A Wojtuś miał loki, że o ho ho. Dobrze,
                                                    że ten mój Mateusz prawie łysy.
                                                    No proszę. Problem łysości mego syna sam z siebie się rozwiązał. Jak to dobrze
                                                    czasem nowe problemy odkryć. Ach.... i ta cuchnąca kupa... dziewczyny
                                                    podpowiedzcie co dawać, bo gazetka o chorobach dzieciaczków z radami "co na co"
                                                    gdzieś mi wsiąkła w nasz codzienny bałaganiksad(((
                                                  • 05.06.05, 21:36
                                                    kontemplacji a nie konteplacji oczywiściesmile))) Ech, to jeszcze opary wesela....
                                                    Mego męża... bo ja jako odpowiedzialna, gotowa lecieć na pomoc teściom matka -
                                                    nie piłam przecieżsad(((
                                                  • 05.06.05, 21:41
                                                    na pomoc synowi nie teściom - oczywiście...ach już nic więcej nie będę pisać.
                                                    To chyba z tych nerwów spowodowanych lalą Alą i jej nowym wózeczkiem.....
                                                    Nie....no już widzę mego pierworodnego karmiącego lalę Alę na spacerku z
                                                    buteleczki z mleczkiem..... o rany.... no sama się dobijam tymi wizjami. Idę
                                                    sobie łyknąć ajerkoniaku na pocieszeniesad
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 05.06.05, 21:45
                                                    Rany, co za dzień, dobrze że już się skończył. Mały niby ok, ale jednak nie ok,
                                                    marudny, płaczliwy i uwieszony na mnie, nawet nie zdążyłam nic zjeść przez cały
                                                    dzień. Nic nie zjadł przez cały dzień poza małą porcją mleka rano i przed snem,
                                                    ale zużył w ciągu dnia 2 pieluszki, więc coś tam siusia, nie wymiotuje i nie
                                                    kupka, więc na pewno jest lepiej. Niemąż podniósł się z łóżka na chwilę dopiero
                                                    o 20, a tak to jak mały- nie je, nie pije, nie siusia smile

                                                    Igosia, na dolegliwościach brzuszkowych zna się Inia. U nas arbuz przeszedł bez
                                                    echa i baaaardzo Maćkowi smakował.

                                                    Mamaaga, miłego wyjazdu i do usłszenia po powrocie smile))

                                                    Igosia, rozbawiłaś mnie, wyobraziłam sobie Mateusza ze spineczkami, lalą Alą,
                                                    pchającego na spacerze wózek dla lalek smile))))))

                                                    Eklon, walcz dzielnie z ospą, a ile musicie siedzieć w domu?
                                                  • 05.06.05, 22:04
                                                    A my dzisiaj pojechaliśmy do siostry na "poprawiny".... wczoraj nie mogliśmy za
                                                    długo siedzieć ze względu na Leszka i na mnie, bo brzusio zaczął mi twardnieć
                                                    od ciągłego siedzenia...

                                                    Malilka, mam nadzieję, że Maciusiowi w końcu się poprawi na dobre.

                                                    Co do ciąży to jak na razie jest całkiem nieźle. Owszem powinnam uważać z
                                                    noszeniem Leszka, ale to jest niewykonalne... Jak na razie samodzielnie nie
                                                    chodzi, więc muszę go systematycznie wnosić na III piętro wracając ze
                                                    spacerków. Oj zadyszka dopada... Wózek akurat trzymam w samochodzie, więc
                                                    przynajmniej tego nie dźwigam. Do września mam nadzieję, że Leszek już zacznie
                                                    pewnie samodzielnie chodzić i wózek nie będzie mu potrzebny. wink)
                                                    Powiem tak, przy pierwszej ciąży bardziej zwracałam uwagę na każdy szczegół i
                                                    wszystkim się przejmowałam. Tym razem podchodzę do ciąży "na luzie" - wiem co
                                                    mnie może czekać, jestem zdecydowanie spokojniejsza i nie martwię się
                                                    drobiazgami. Zresztą i tak nie ma na to czasu przy Leszku i bandzie kotów. wink)

                                                    Uciekam spać, bo rano pobudka. wink)
                                                    --
                                                    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                                                  • 05.06.05, 22:21
                                                    absolutnie według mnie arbuz nie uczulił, bo jest to praktycznie sama woda. Ale
                                                    nawet jesli jednak uczulil Twojego mega arelgika, to nie tak szybko. Wiec moze
                                                    ten sam wirus co u Macka?
                                                    Podawaj małemu dużo picia: woda, rumianek, gorzka herbata (tak jak napisala
                                                    iza) ale bardzo slabiutka. Nie podawaj mnleka. Mozesz podac marchwiankę
                                                    (gotujesz marchew w malej ilosci wody i pozniej wszystko miksujesz) to dziala
                                                    rewelacyjnie. Mozna podawac smecte - ale nie wiem jak jest u alergikow.
                                                    Sprawdzaj czy maly sie nie odwadnia - juz pisalam jak: jak maly lerzy na
                                                    brzuszku chwyc skore palcami, jezeli jest sprezysta i wraca na soje miejsce to
                                                    ok, jezeli tak zostaje naciagnieta to organizm jest odwodniony. Zakazane rzeczy
                                                    to soki, cukry, sol, i wszelkie surowizny no i mleko (we wszystkich
                                                    postaciach). Mozesz podawac kleiki.

                                                    zcze powrotu do zdrowia wszystkim chorowitkom.

                                                    pozdrawiam
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 05.06.05, 22:22
                                                    no i po raz kolejny ubawilam sie z Twojego postu: a wozek i lalka dla mateusza -
                                                    tez bym powiedziala ABSOLUTNIE NIE.
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 05.06.05, 22:23
                                                    dentica jest bez fluoru i nenedent tez obie te pasty maja to z przodu na
                                                    opakowaniu napisane. wiem ze jest nenedent dla starszych dzieci (chyba w
                                                    pomaranczowej tubce, ten bez fluoru jest w niebieskiej.)
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 05.06.05, 22:26
                                                    oj inia i izabela wielkie dzięki. No pewnie, że marchwianka. Zapomniałam o tym.
                                                    W końcu chyba zacznę od tego, bo po nocy nie będę na razie po aptekach
                                                    panikować.
                                                    Ale coś się chyba porobiło w ostatnich dniach. Nic nie wiem, bo jeszcze nie
                                                    przeczytałam tej zaległej setki postów. Ale widzę po ostatnich kilku, że dużo
                                                    choróbsad(((( Współczuję!!!! Pewnie nasze problemy z lalą Alą wobec waszych
                                                    zmartwień temperaturowo-bólowych to pestka...
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 05.06.05, 22:32

                                                    > Sprawdzaj czy maly sie nie odwadnia - juz pisalam jak: jak maly lerzy na
                                                    > brzuszku

                                                    oczywiście jak LEŻY bo jak lerzy to nie wiem co może wyjś c(hihihih)

                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 05.06.05, 23:13
                                                    no dobra.... jak takie smutki na forum to was jeszcze bardziej rozbawię. Zaraz
                                                    pewnie mnie uznacie za jakąś wizjonerkę ( to tak ładnie mówiąc) lub bajarkę
                                                    (tak neutralnie mówiąc) lub za osobę pierdoły bajającą - mówiąc dosadniej.
                                                    Ale mi się to, co zaraz opiszę naprawdę przydarzyło!!!! Przysięgam!!!!! Może to
                                                    mąż potwierdzić i jeden pan. Mam nadzieję, że tylko mąż i ten jeden pan...
                                                    Bo wyobraźcie sobie, że pojechaliśmy się bawić na wesele męża przyjaciela.
                                                    Oczywiście jak przystało na wielkich biznesmenów - trzeba się było wystroić nie?
                                                    No przecież bizneswoman w byle czym nie chodzi. Zaczęłam od męża. Otrzymał dwa
                                                    garnitury - nowiuśkie. Nie żeby nam kasa spływała rynsztokiem, ale po prostu
                                                    wyrósł mój mąż z jedynego ślubnego pięcioletniego garnituru. Wyrósł oczywiście
                                                    wszerz a nie wzdłużsmile. Dzięki Bogu w sumie, że wszerz. W końcu mąż nie może być
                                                    chudszy od żonki nie? Dwa garnitury, bo po pierwsze była taka promocja (no
                                                    super po prostu!!!! drugi gratis-szok), po drugie... przecież różne rzeczy mogą
                                                    się zdarzyć na takim weselu no nie? Od barszczyku na koszuli począwszy na
                                                    podartych spodenkach skończywszy. Żonka - znaczy się ja włożyła swoją super
                                                    suknię! Wprawdzie pięcioletnią... ale co tam, w końcu nikt przecież nie
                                                    wiedział, że ta suknia ma pięć lat. Oczywiście z tego powodu miałam mnóstwo
                                                    problemów... moja mama na to, że już bym mogła sobie kupić coś nowego a nie w
                                                    pięcioletniej sukni paradować i tym podobne wywroty oczami też robiłasad(((( Ale
                                                    ominę temat mojej mamy wyobrażania o mojej osobie, bo nie starczy mi
                                                    ajerkoniaku na pocieszeniesad(((
                                                    Tak czy siak sukienka była szpanerska. Ominę w opowieści już to, że jak zwykle
                                                    spóźniliśmy się z wyjazdem o 45 min i że prawie znowu w wyobraźni z tego powodu
                                                    brałam rozwód z mężem, i że gnaliśmy 100 km na złamanie karku (mąż gnał - ja
                                                    musiałam w samochodzie jeszcze malować paznokcie trzema warstwami lakieru, bo
                                                    najpierw podkład przecież, później właściwy lakier, później ten brokatowy,
                                                    kupiony po drodze "na zapłakane" oczy w zamkniętym już sklepie), musiałam
                                                    jeszcze zrobić prezent ślubny ładując zwinięte banknociki do wazonika, którego
                                                    wejście było tak wąskie, że -by tam władować te banknociki musiałam używać
                                                    długiego druta skonstruowanego przez mojego tatę z przeznaczeniem do suszenia
                                                    grzybów - i to wszystko w samochodzie. Ominę też to, że prawie tym drutem
                                                    zrobiłam sobie dziurę w seksownych rajtach i że mnie zemdliło, bo kogo by nie
                                                    zemdliło mając głowę spuszczoną na tylnym siedzeniu non stop w dół podczas
                                                    jazdy męża szaleńca, którego trochę przeraziła wizja spóźnienia się na ślub
                                                    własnego przyjaciela, na którym to ślubie dodatkowo byliśmy proszeni robić
                                                    zdjęcia!!!!! No dobra zanim przejdę do sedna, dodam tylko to, że musieliśmy się
                                                    jeszcze przebierać w polu przed miejscowośią, a jako, że mnie mrówki na poboczu
                                                    oblazły to już bałam się w zboże na obcasach chodzić i przebierałam kiece po
                                                    prostu na drodze. A samochody jeździły... nawet jakaś baba na rowerze jechała.

                                                    No. A sedno jest takie, że wyglądaliśmy jak para z żurnala. Mój mąż w koszuli
                                                    za 190 zł i krawacie za 130 - o garniturach nie wspomnę i jego żonka w super
                                                    szpanerskiej sukni (w końcu o jej pięcioletności nikt nie wiedział) - w końcu
                                                    superfirmę mamy nie? I tak to zadowolona z siebie, że prawie parę młodą w
                                                    wyglądzie pobiliśmy kroczymy sobie dumnie po mszy już po schodkach na salę
                                                    eleganckiej restauracji, wśród tłumu gości aż nagle jeden pan mnie w ramionko
                                                    zastukał. "Proszę pani......"- powiedział dyskretnie - "coś się pani pruje".
                                                    Moje drogie!!!!!! A owszem!!!! Rozwalił mi się w szpanerskiej seksownej
                                                    sukience z odkrytymi plecami - super delikatniutki - w końcu pięcioletni już -
                                                    zameczek.... i to na całej długości mojej seksownej dupy. Przepraszam za
                                                    wyrażenie! Ale inaczej nie można nazwać dziury w burgundowej sukience na całej
                                                    rozciągłości pociążowej jeszcze nie odchudzonej dupy! O zgrozo. Jeszcze majty z
                                                    cekinami sobie założyłam. Że to tak dla męża miało być....
                                                    Boże kończę już! Raz, że to nieodpowiedni wątek na takie opowieści, dwa, że dla
                                                    pogrążenia smutków nie zasłodzę się przecież na umór tym ajerkoniakiem. Sama
                                                    się tylko pogrążam wam to opowiadając. Chyba idę spać zapomnieć o homofobii,
                                                    lali Ali i mym cellulitisie na pośladkach, (żeby już wyrażenia dupa - nie
                                                    użyć). Rany. Naprawdę przepraszam, za wyrażenia. Najlepiej nie pokazujcie tego
                                                    postu swoim pociechom. Niech się nie wstydzą swej forumowej ciotkisad
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 05.06.05, 21:51
                                                    Jak w temacie z Martynką trochę lepiej. Nie miała już goraczki w dzień a to już
                                                    coś. Kupy 0d 2 w nocy 12 szt. Pojawiły sie nawet 4 zielone mocno wodnite i
                                                    jakby ze śluzem. Martynka też nie siusia wogóle. Mało pije nie chce nic co
                                                    może. Mało je kilka łyżek ryżu na wodzie 3 razy w ciągu dnia. Dzwoniłam do
                                                    koleżanki której tesciowa jest pediatrą i uważana jest za bardzo dobrą. Traf
                                                    chciał że była u niej na obiedzie i miałam konsultację telefoniczną a po
                                                    południu wizytę domową. Kazała małej przy biegunce podać co 3 godziny
                                                    Nifuroksazyd w zawiesinie(na receptę wypisała i teściowa pojechała ją odebrać
                                                    i wykupić bo mąż wyjechał bo miał ważniejsze sprawy) do tego enterol w
                                                    saszetkach 2 razy dziennie. Powiedziała że ma dużo pić wody herbaty zwykłej
                                                    niesłodzonej (cukier jest pożywką dla bakterii i wirusów), żadnych soków.
                                                    Natomiast ryż, sucharek, starte jabłko (gryzione działa rozluźniająco) i nie
                                                    zmuszać do jedzenia. Po południu zbadała małą i stwierdziła że wszystko jest w
                                                    pożądeku i faktycznie mogą to być zęby. Choć ja nie widze czerwonych dziąseł.
                                                    Dodała że na noc mogę podać nurofen bo oprócz obniżania gorączki działa
                                                    przeciwbólowo. Potwierdziła że bóle głowy też mogą być od przebijających się
                                                    zawiązków zęba. Przy 4 muszą one przedostać się przez dobrze unerwione miejsca
                                                    i mogą powodować takie bóle. Teraz Martynka juz spi a ja je co pół godzinki
                                                    podaje wodę do picia wypija ok.15-20 ml więc chyba się mi nie odwodni.

                                                    Mamaaga elocom jest na sterydach i nie powinien być dłuzej stosowany niż
                                                    tydzień czasu. W ogóle powinnaś uważać na okolice piersi (sutków) może to być
                                                    niebezpieczne. Jest to podtwierdzone przez lekarza. Życzę ci udanego pobytu.

                                                    Dziewczyny już dawno miałam zapytać czy jest możliwe aby dentica zawierała
                                                    fluor czy ja kupiłam dla dzieci starszych.
                                                  • 05.06.05, 23:51
                                                    Igosiasmile Ty kobieto zawsze rozwalasz mnie swoimi postami naprawdę, też
                                                    wyobraziłam sobie Mateuszka z kokardkami, kolorowymi spineczkami we włosach i
                                                    wózkiem przed sobą. Ło matko, moja teściowa też chciała mieć wnuczkę i
                                                    powiedziała mi o tym po pierwszym USG, ale na szczęście nie stara mi się z
                                                    małego zrobić upragnionej wnuczki, tym bardziej, że córki tez nie miała (Maciej
                                                    jest jedynakiem). Ma chyba jeszcze nadzieję, że dorobimy się córci kiedyś.
                                                    Ja sama kiedyś małego brałam w żarówiaście różowe śpioszki, jak miał może z dwa
                                                    miesiące, i jak Maciej go zobaczył to skwitował jednym zdaniem: nie rób mi z
                                                    dzicka geja, dosłownie i bez obrazy, ale jak przeczytałam twój post o wózeczku
                                                    i kiteczkach, to pomyślałam,że może coś w tym jest, może zachowania i
                                                    wychowanie dzieci w dzeciństwie odbija się potem w życiu dorosłym, tzn jstem
                                                    pewna, że tak jest.

                                                    i widzę, że nam się dzieciaczki rozchorowały. Malilko strasznie współczuję, ja
                                                    sobie prypomnę nas szpital w domu i walkę z rota wirusem, to cieszę się, że
                                                    mamy to za sobą i ma nadzeję, że to paskudztwo da nam na jakiś dłuższy czas
                                                    spokój.
                                                    Eklon zdrówka dla małego, chyba dobrze, kiedy dzieciaczki przechodzą ospę w tak
                                                    wczesnym wieku.

                                                    izabela ja kupiłam Denticę w Tesco bez fluoru, tubka ma kolor czerwono-
                                                    fioletowy i jest mordka tygryska na tubce, w sumie to jest Dentica Juniori
                                                    wyrażnie jes napisane bez fluoru. A Nenedent bez fluoru powinnaś dostać bez
                                                    problemu w każdej aptece.

                                                    Szymek biega juz na całego, dzisiaj w pogoni za Maciejem do łazienki miał
                                                    kontakt pierwzego stopnia ze ścianą, a dokłanie z boazerią i ma nasz kochany
                                                    maluch delikatnie zdarty lakier na nosku, na środku i z boku, do tego ślad po
                                                    uderzeniu na łuku brwiowym, więc wygląda jak Michalczewski po walcesmile.

                                                    Dziewczyny mam pytanie, Szymek miał kila śladów po ugryzieniu komarów lub
                                                    meszek i od wczoraj zauważyłam, jakby w niektórych miejscach po ugryzieniu
                                                    pojawiło się jakieś uczulenie, bo mały ma takie placki, ślad po ugryzienieu
                                                    wokoło białe, a potem zaczerwieniene, tak wielkości 2 złotówki może, byłam w
                                                    apttece i podaje małemu wapno, ale czy można mu to czymś posmarować, czy
                                                    powinnam udać się z nim do piediatry??

                                                    zmykam spać, bo nie wiem, jak mój "mały bokser" prześpi dzisiaj nockę, bo
                                                    wyrodna matka nie kupiła manny i mały dostanie samo mleko...

                                                    Igosiu, to co, na następną imprezkę to ty sobie zafundujesz nową ekstra kieckę.

                                                    pozdrawiam z deszczowego Gorzowa
                                                  • 06.06.05, 09:00
                                                    witam, lgosia tak mnie rozwaliłaś swoim postem, że siedze w pracy, szczerze
                                                    zeby do monitora i wyglądam chyba dziwnie, ale co tam!
                                                    Widziałam Ciebie paradującą w poprutej sukni z cekinowymi majtami na wierzchu i
                                                    umarłam ze śmiechu! Niezłe hehehehehe.
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 06.06.05, 10:29
                                                    Inia witam w klubie! Ja tak się szczerzyłam do monitora po poście Lgosi, że aż
                                                    się koleżanka z zazdrością zapytała czemu się tak kielczę!
                                                    Lgosia - Grochola przy Tobie wysiada!

                                                    Malilka nie mam zielonego pojęcia ile mamy siedzieć w domu, bo u lekarza nie
                                                    byliśmy. Młodego tak na dobre wysypało w piątek wieczorem i nie poszłam już do
                                                    lekarza, bo skoro siostrzeniec i siostrzenica mają jeszcze ospę, to nic innego
                                                    to na pewno nie jest. Siostra była z siostrzenicą u lekarki i ta o dziwo
                                                    powiedziała, że jak będzie ciepło to nie musi siedzieć w domu, tylko unikać
                                                    słońca i uważać na przeciągi, żeby nie przeziębić tych wykwitów. Ewentualne
                                                    siedzienie w domu tylko w przypadku gorączki, co u nas akurat na szczęście nie
                                                    ma miejsca smile Generalnie kwarantanna powinna trwać do czasu jak już nie
                                                    pojawiają się nowe wykwity. My siedzimy w domu, bo pogoda do kitu, ale dziś
                                                    wieczorkiem chyba będziemy musieli się przemieścić samochodem, więc spacer z
                                                    domu do środka transportu nieodwołalny!

                                                    W nocy było trochę marudzenia ale nie jakieś mega, bardziej chyba z powodu
                                                    niewybiegania, bo moje dziecko ostatnio jak siedzi w domu to ma problemy ze
                                                    spaniem. Jak tylko jest spuszczony z bicza (czyt. na dworze) śpi w nocy jak
                                                    aniołek!


                                                    --
                                                    Ewa
                                                    Nasz Michał
                                                    Nasz Michał ma dziś
                                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                  • 06.06.05, 10:34
                                                    Zapomniałam napisać, że dla alergików najlepsze na odbudowanie flory jest
                                                    lakcid, bo nie ma żadnych dodatków. Nawet lacidofil może już uczulać a z tego
                                                    co pamiętam smecta ma chyba w składzie białko krowie!

                                                    Winia ja po każdym ukąszeniu też mam takie reakcje skóry jak Szymek. Proponuję
                                                    posmarować te miejsca fenistilem u mnie pomaga. Moja mama stosuje też sok z
                                                    cebuli albo balsam kapucyński (ale jego można kupić tylko w aptekach z
                                                    preparatami zielarskimi).

                                                    --
                                                    Ewa
                                                    Nasz Michał
                                                    Nasz Michał ma dziś
                                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                  • 06.06.05, 10:36
                                                    zdziwilas mnie ze nie poszlas do lekarza - przeciez mlody powinien chyba dostac
                                                    jakies leki przeciwwirusowe, czy cos takiego. czy nie? juz sama nie wiem.
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 06.06.05, 11:18
                                                    Eklon ale właśnie w aptece powiedziano mi, że Fenistilem nie powinno się
                                                    smaorwać tak małych dzieci no i zwątpiłam, a o tym balsamie nie słyszałam, ale
                                                    popytam w zielarskim, dzięki wielkie
                                                  • 06.06.05, 10:31
                                                    lgosia, ale sie uśmiałąm, to wspaniale uczucie w taki dzien jak dzis, gdzie u
                                                    nas za oknem szaro i mokro, co chwilka pada deszcz.

                                                    Mam andzieję, ze z Martynką zkażym dniem będize lepiej.

                                                    Ja także Wam psałam, że zuzia graczkuje, nadal stawiam na zeby, znowu dostała
                                                    gorączki i jest senna
                                                    wiec uciekam
                                                    milego dnia
                                                    do potem
                                                  • 06.06.05, 11:08
                                                    Nie poszłam, bo lekarka powiedziała mojej siostrze, że na ospę nie ma
                                                    lekarstwa. Łagodzi się tylko jej objawy, pudrem w płynie, co czynimy. W
                                                    przypadku ostrego przebiegu podaje się leki antyhistaminowe a te akurat Michał
                                                    dostaje co wieczór ze względu na alergię, może stąd ten łagodny przebieg u
                                                    niego.
                                                    --
                                                    Ewa
                                                    Nasz Michał
                                                    Nasz Michał ma dziś
                                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                  • 06.06.05, 11:14
                                                    no widzisz jaki człowiek nieświadomy....

                                                    dobrze ze michał lagodnie przechodzi chorobesmile
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 06.06.05, 11:15
                                                    wkleilam kilka nowych - link w sygnaturce
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 06.06.05, 11:41
                                                    Ola jak zwykle niesamowita!
                                                    Jestem również po obejrzeniu zdjęć Natalki!
                                                    Muszę powiedzieć, że nasze forumowe chłopaki będą miały problem, bo wszystkie
                                                    dziewczyny piękne jak malowanie! Ciekawe, która będzie chciała mojego Michała,
                                                    bo on wczoraj to wyglądał jak mały indianin w barwach wojennych ;-(

                                                    --
                                                    Ewa
                                                    Nasz Michał
                                                    Nasz Michał ma dziś
                                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                  • 06.06.05, 13:37
                                                    Ola jak zawsze w pięknych ujęciach, a zdjec Natalki nie dostałysmy...uuuu
                                                    przesłaąłm z tej okazji parę fotek małej, tylko nie wiem czy dotrą, bo coisk mi
                                                    znów szwankuje ten cud technkiki, jaki jest komputer!!!

                                                    Miłego dnia

                                                    Zuzia śpi już prawie trzy godzinki, chyba dzisiejsza marna noc i ta temperatura
                                                    wykończyła mojego okruszka...Bidulka moja
                                                  • 06.06.05, 14:01
                                                    zuzia jest taka fajowasmile buźkę ma już taką "dorosłą". Super!

                                                    lgosia - jak mateusz? przeszło mu troszkę?
                                                    malilka a Maciuś już zdrów?
                                                    iza - a co z martynką?

                                                    dziewczyny odezwijcie sięsmile
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 06.06.05, 14:48
                                                    No wlaśnei dziewcyzny dajcie znać co Waszymi pociechami....

                                                    Moja Zuzia spaąl trzy godzinki, wstałą wypczeta i narazie bez gorączki, dobry
                                                    objaw sama się narazie bawi, ale jak zaczyna ją dopadac wyższa temperatura to
                                                    szuka ukojenia w ramionach, a oczeta same zaczynają sie kleic i marzyc o snie.

                                                    u mnie nadal szaro, co chwilka cosik pokropi, i jak w taką pogode iśc na
                                                    spacer, trawa mokra, hustawki także, jedynie na rowerku można troche poszalec,
                                                    ale małej nie chce sie ciągle tylko siedziec...ona by sie chciała bawić, a jak
                                                    wytłumaczyć takiemu malenstwu , ze jest za mokro???

                                                    Do nastepnego posta
                                                  • 06.06.05, 15:06
                                                    Dziewczyny, ile czasu powinno się podawać Lacidofil po kuracji antybiotykowej?
                                                    W środę mały dostał ostani raz antybiotyk, od tego czasu podaję Lacidofil,
                                                    chyba już starczy, co? na ulotce nie jest napisane,a mały robi twarde kupy,
                                                    chyba przez to..
                                                    Jędruśkowi lepiej, tfu, tfu, ja za to nie wzięłam antybiotyku i bujam się z
                                                    choróbskiem..

                                                    Temat był już wałkowany, ale zapytam jeszcze raz: szczepicie maluchy przeciw
                                                    ospie?? Nie mogę się zdecydować jest tyle samo zwolenników, co przeciwników, ja
                                                    bardziej skłaniam się ku szczepieniu..

                                                    Lgosiu, arbuz może i jest mało uczulający, ale mógł być spryskany jakimś syfem..
                                                    Całuski dla chorutkich...
                                                    --
                                                    Sylwia
                                                  • 06.06.05, 15:44
                                                    dalszych kupek po jednym wieczornym śmierdziuchu nie było, ale za to nocka
                                                    przechlapanasad Mały prawie całą noc spał z nami i to w dodatku ciamkając
                                                    palucha, drugim kompletem paluszków masakrował przez całą noc moją twarz. Nie
                                                    wiem co uspokajającego jest w oklepywaniu mojej gęby ale coś musi być. Mój
                                                    chrześniak z kolei na uspokojenie kręcił swojej matce włosy na pacach. Może i
                                                    dobrze, że Mateusz mi włosów nie okręca - pewnie niewiele by mi zostało tych
                                                    włosów na głowie. Już nie wiem, czy bolał go brzuszek, czy może jednak zęby. Od
                                                    jakiegoś tygodnia podaję mu zamiast bebilona pepti nan Ha. Puszcza zatrzęsienie
                                                    bączków i chyba po tym mleku, ale kupki były ok - tylko te bączki. Wysypuje go
                                                    trochę ale w różnych miejscach i raczej szybko znikają te krosteczki. Drapać
                                                    się nie drapie ale nigdy się nie drapał. Już nie wiem sama, czy mam iść do
                                                    poradni złego wchłaniania czy nie. Nasza pediatra nie chciała dać więcej
                                                    recepty na bebilon pepti bez wizyty w tej poradni. A swoją drogą pierwszy raz
                                                    słyszę o takiej poradi?????
                                                    Dałam w nocy paracetamol, ale nic za bardzo to nie zmieniło. Więc może jednak
                                                    brzuszek? Teraz małym zajmuje się babcia, a ja ciężko jak widać pracujęsmile
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 06.06.05, 15:45
                                                    lacidofil i lakcid podaje się w tym samym czasie co antybiotyk + 2-3dni.

                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 06.06.05, 16:37
                                                    hej,hej - u nas przebłyski słoneczka po ulewowym dniu. dziś znów bylismy w
                                                    żłobku na grupie rodzinnej, niestety dziś sobie nie posiedziałam jak ostatnio,
                                                    bo Natalka zdobywała zjeżdzalnie - wchodziła po schodkach i zjezdzała po
                                                    schodkach(!) - nie przyjmowała do wiadomości, że do zjeżdżania jest druga
                                                    strona. Mam nadzieję, że w piątek nie będzie wchodziła częścią do zjeżdzania...

                                                    Lgosia - odkupujesz mi monitor i klawiaturę (nie będę już piła herbatki przy
                                                    czytaniu Twoich postów), a swoją drogą miło, że nie ja jedna mam wpadki w tym
                                                    stylu ;O))))))

                                                    dziewczyny, a pani w aptece poradziła mi na komary fenistil... kurcze, co
                                                    apteka inna wiedza (?)

                                                    naświetlcie mi krótko co z tym szczepieniem przeciwko ospie...

                                                    pozdrawiamy Anita i Natalka
                                                  • 06.06.05, 16:47
                                                    oooo anitkashe!!!! To zdarzają się jeszcze takie "wybitne" osobistości jak
                                                    moja??? Ja myślałam, że jestem wyjątkiem. Jak moja porażona wydarzeniami
                                                    psychika dojdzie do normy to wam kiedyś opiszę jeszcze jak to wpadłam do
                                                    pustego kartonu po 17 calowym ogromnym monitorze- zgrywając się przed nowym
                                                    pracownikiem, na superbizneswoman. Oczywiście na przyjęcie pracownika również
                                                    odpowiednio bizneswomenowo się ubrałamwink Buty na wysokim obcasie i takie tam...
                                                    ale to jak dojdę do normysad
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 06.06.05, 17:08
                                                    to ja Ci tylko powiem, ze ja kiedys miałam w pracy bardzo wazne spotknie.
                                                    postanowilam sie odsztafirowac tak, zeby klientowi oko zbielalo. umowieni
                                                    bylis,my na 8 rano, czyli godzinke przed rozpoczeciem pracy. Spotkanie
                                                    przebiegalo b. pomyslnie, ustalilismy szczegoly kontraktu za kilkaset
                                                    tysiaczkow. pan bardzo byl mily, usmiechal sie i co najwazniejsze - patrzyl mi
                                                    prosto w oczy. No i po spotkaniu zorientowalam sie dlaczego! - bo przyszlam z
                                                    jednym okiem umalowanym! mnie to chyba nie pobijesz!
                                                    --
                                                    ======================================================
                                                    Kinga i Oleńka
                                                    Ale ten czas leci, już mam...
                                                  • 06.06.05, 17:11
                                                    smile))))))))
                                                    smile))))))
                                                    smile))))
                                                    no chyba nie pobijęsmile))
                                                    O rany iniasmile))))

                                                    z tego rodzaju wpadek to zaledwie na korytarz wyszłam z jednym pozostałym
                                                    wałkiem na głowie - no ale zaraz się wróciłamsmile
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 06.06.05, 18:08
                                                    Ha, ha, ha...super posty w to szare południe, czekam z niecierpliwościa na
                                                    opowieśc o karntoeni po telewizorze..hehe

                                                    Mnie sie rpzypomniała, jak t poszłam na zakupy, mieszkając jeszcze w opolu,
                                                    nakupowałam w supermarkecie dużo pierdułek do jedzenia i smigam z tym
                                                    wózkiem,...wyszłam ze sklepu, przeszłam całe osiedle, dziwinie sie ludziska
                                                    patrzyły, a ja pcham ten wózek przed soba, dopiero sie zorientowałam o co
                                                    chodzi, kiedy zajechałąm nim pod blok, i zaczełam sie zastanawiac jak ja go
                                                    kurna wniose po schodach...wieć znów do sklepu, wyładowałam zakupy i z siatami,
                                                    podreptałam tasama droga do domciu....to jedna z moich wpadek
                                                  • 06.06.05, 18:26
                                                    oj jak to lżej na duszy wiedząc, że wśród "swoich" się obracamsmile))))))
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 06.06.05, 19:32
                                                    dziewczyny, ja niestey nie przeczytałam jakiś 30 ostatnich postów sad(

                                                    ale mam nadzieję, że wkrótce nadrobię. w sobotę wieczorem mojego tate potrącił
                                                    samochód. ale jest w domu, bo nie kwalifikował sie na leczenie szpitalne, ale
                                                    za to ja jak nienormalna, jeżdżę dziś cały dzień od lekarza do lekarza, eh,
                                                    szkoda gadać. no dobra, musze jeszcze śmigać do laboratorium po wyniki badań
                                                    taty. jak tylko będe miała chwilkę - nadrobie lekturę - i wtedy napiszę.

                                                    u nas ok, mam nadzieję, że chorujące dzieciaczki tez juz dobrze.

                                                    bebicka - jak tylko będe mogła napisze na priv, myslę, że juz w środe będę
                                                    wolniejsza, więc może śroba lub czwartek, co? aga chyba tez będzie, tak?

                                                    paaa!!!
                                                    --
                                                    Nasz Kamilek ma dziś...
                                                  • 06.06.05, 22:09
                                                    Trzymaj sie dzielnie!
                                                    ja tez zaraz napisze na prv, mysle ze czwarteksmile
                                                    i mam nadzieje ze Agnieszce sie uda..

                                                    a w ogole zabawnie sie czyta Wasze opowiesci "z zycia". Szkoda ze sama nie moge
                                                    sobie nic takiego przypomniec... ale na pewno cos bylo.
                                                    pozdrawiam
                                                    Maraska
                                                  • 06.06.05, 22:40
                                                    kordula - najważniejsze, że nic poważnego się nie stało, trzymaj się !!!!!!!

                                                    a propos opowieści z zycia...

                                                    kiedyś się naoglądałam emanuelle cz.I - zafascynowały mnie "sceny" w samolocie.
                                                    tak więc lecąc pierwszy raz w życiu samolotem i to do usa, założyłam koronkowe
                                                    stringi, a nuż wcielę fantazję w życie... leciałam z mężem oczywiście i to on
                                                    był obiektem moich planów... po pierwszym skorzystaniu z toalety zrozumiałam co
                                                    to fikcja literacka... tam nie było miejsca nawet dla mnie... a nie jestem
                                                    przesadnie duża (zapytajcie malilkę)... a po 9 godzinach lotu w stringach, już
                                                    nie miałam ochoty na żadne fantazje... teraz latam w bawełnianych bokserkach a
                                                    fantazje mam przyziemne bardziej ;O)

                                                    3majcie sie - Anita, Natalka spiiii....
                                                  • 06.06.05, 23:20
                                                    Cze,
                                                    LGosia wielka bużka dla ciebie.
                                                    U nas też kupowo beznadziejnie, ale to po kiwi. Wiem, bo już raz mu dałam kiwi
                                                    jakieś 3 miesiące temu i też była śmierdząca zielona zraczka z czarnymi
                                                    pestkami. Co mnie podkusiło żeby znowu mu dać, nie wiem.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • 07.06.05, 00:29
                                                    Widzę, że nie tylko ja jestem tak zakręcona. Z moich licznych wyczynów mogę się
                                                    pochwalić tym, iż idąc ulicą zamyśliłam się i wlanęłam głową w słup
                                                    telegraficzny, powiedziałam "przepraszam" i poszłam dalej. Pewnie nie
                                                    zorientowałabym się, ale nie doczekawszy się odpowiedzi obejrzałam się i
                                                    dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego w co walnęłam.
                                                    Po poznaniu mojego jeszcze wtedy nie męża szłam z nim na imprezę do jego
                                                    znajomych, na której miałam być wszystkim przedstawiona. Wysiadając z samochodu
                                                    nie zauważyłam dziury w chodniku i zwichnęłam sobie nogę. Na imprezę
                                                    wkuśtykałam na jednej nodze i na pewno zrobiłam na wszystkich niezapomniane
                                                    wrażenie.
                                                    Jadąc kiedyś pociągiem do Zakopanego na Sylwka (dojeżdżałam sama do moich
                                                    znajomych) miałam przydzielone miejsce w przedziale, na którym była naklejona
                                                    karteczka: "Przedział dla kobiet w ciąży i matek z dziećmi". Nie byłam wtedy w
                                                    ciąży i nie miałam dziecka, i na dodatek byłam jedyną osobą siedzącą w tym
                                                    przedziale. Mówię wam, ile ja miałam ubawu z przechodzących ludzi, którzy
                                                    czytali kartkę na dzwiach i potem z politowanie patrzyli na mnie. Byłam wtedy
                                                    na studiach, ale wyglądałam na 16 lat.

                                                    Moja córcia mnie ostatnio zadziwia. Bardzo szybko uczy się nowych słów.
                                                    Ostatnio nauczyła się mówić: nie i mniam. Fajnie to wypowiada.
                                                    Ostatnio również jak chce wyjść na dwór, to staje przy drzwiach wyjściowych i
                                                    wali w nie rękami.

                                                    Inia - jeśli nie w ten weekend, tomoże w następny. A może zaproponujesz jakiś
                                                    termin ?
                                                    pozdrawiam,
                                                    --
                                                    Lidka i Ingusia (9.04.2004)
                                                    Dzisiaj jestem już taka duża...
                                                  • 07.06.05, 08:17
                                                    Dziewczyny jesteście ukojeniem dla mojego skołatanego serca!
                                                    Wasze posty mnie powaliły!

                                                    Dzisiejsza nocka była tragiczna! Nikomu takiej nie życzę. Michała drażniły
                                                    chyba chrostki tudzież krostki (jak się prawidłowo mówi po polsku?) na języku i
                                                    wszystko było beee, tak średnio co pół godziny przez kilka minut a dwa razy w
                                                    nocy ok.1-wszej i 3-ciej przez co najmniej pół godziny! Zastanawiam się, czy
                                                    sąsiedzi nie będą dziś na mnie patrzeć dziwnie, no bo przecież dziecko
                                                    wydzierające się przez całą noc nie jest czymś normalnym smile Mam tylko
                                                    nadzieję, że nie zawita dziś do nas pani z pogotowia rodzinnego smile

                                                    czytając Wasze posty, cieszę się, że się nie maluję i nie kręcę włosów na
                                                    wałki! Ale muszę się przyznać, że mi też zdarzyło się wpaść na słup i
                                                    przeprosić go! Ale najlepszy numer odstawiliśmy kiedyś z moim jeszcze wtedy
                                                    niemężem. Byliśmy u mojego ojca w Berlinie i tradycyjnie śmigneliśmy na zakupy.
                                                    Jadąc ruchomymi schodami komentowaliśmy (oczywiście po polsku!) wygląd pani
                                                    jadącej przed nami, że Niemki to totalne bezguście i chyba nie mają luster w
                                                    domach. Wjechaliśmy na górę a tu do naszej "Niemki" odzywa się w pięknej
                                                    polszyźnie mężczyzna jadący razem z nią! Musiałybyście widzieć nasze miny jak
                                                    obok niej przechodziliśmy ;-(

                                                    Dziś jest u nas moja siostrzenica. Szwagier przywiózł ją wczoraj, żeby pomogła
                                                    nam zabawiać Michała w domu, bo ostatnio wspaniale bawią się razem ale aż boję
                                                    się pomyśleć jak będzie wyglądał dom po moim powrocie, bo pomysły mają coraz to
                                                    lepsze! Michał zrobił się strasznym rozrabiaką. Wchodzi już dosłownie na
                                                    wszystko. Ostatnio próbuje nawet przystawiać sobie krzesło do szafek kuchennych
                                                    i wchodzić na nie, żeby widzieć co jest na szafkach. Za niedługo nie będę mogła
                                                    zostawiać nic w zasięgu jego wzroku! Największym hitem jest ostatnio wspinanie
                                                    się na głośnik i sięganie po kabelek, bo moje dziecko odkryło, że każdy kabelek
                                                    ma swój koniec i można je wyciągać. Żadne kable nie mogą być podłączone do
                                                    gniazdka! Z wyjątkiem listwy do której są podłączone wieża i telewizor, bo ona
                                                    strasznie ciężko się wyciąga i jeszcze tego nie opanował.

                                                    Nie wiem też, czy już pisałam, że Michał tak mniej więcej przed miesiącem
                                                    opanował odkręcanie i zakręcanie wszelkiego rodzaju pudełek i słoiczków.
                                                    Wczoraj dorwał się do opakowania z pudrem płynnym i popryskał nim wypoczynek,
                                                    teraz zaczynam doceniać tak niecierpianą przeze mnie tapicerkę ze skóry!

                                                    Śmigam popracować zajrzę później!
                                                    --
                                                    Ewa
                                                    Nasz Michał
                                                    Nasz Michał ma dziś
                                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                  • 07.06.05, 09:42
                                                    Już jestem z Wami. Wyjazd był owocny - kupilismy auto, śliczny passat (roczny,
                                                    jeszcze na gwarancji) hip hip hura!!! Bardzo się cieszymy, wkońcu jakieś
                                                    normalne autko z 5-cioma drzwiami:o) Już się nie będę gimnastykować, żeby Kamę
                                                    wsadzić do fotelika.
                                                    W domku przez te 2 dni odrzyłam, zpbaczyłam góry i mi się usmiech na buzi
                                                    pokazał. Jak wyszłam na taras, pobiegałam z Kamą po trawce w ogrodzie to od
                                                    razu stwierdziłam, że teraz się będziemy budować:o)
                                                    Czytam i czytam Wasze posty i nie mogę skończyć, trochę ich powstało w ciągu
                                                    mojej tylko dwu dniowej nieobecności. Jak kamcia zacznie do przeczytam do
                                                    końca. W piatek znów jadę do domciu!!! Ale już nie na 2 dni tylko na 1,5
                                                    miesiąca:o))) Słoneczko, ogród, trawka, basenik, góry...

                                                    mamaaga chyba nie spotkamy się w lipcu:o( Może się zgadamy na sierpień,
                                                    powinnam już być na 100% w Pile, ale to jak przyjadę to się poumawiamy:o)

                                                    Nika gratulacje MGR przed nazwiskiem:o)

                                                    Kamcia w sobote dała nam tak popalić, że niemąż, który ma "święte" nierwy
                                                    wyszedł z siebie i stanął obok;o) cały dzień jazda na maxa, marudzenie, płacz,
                                                    wrzask i tak w kółko. Pcham jej paluchy do gęby a tu niespodzianka, przebijały
                                                    się 3 czwórki na raz! Tak więc w ciągu tygodnia wyszło jej 5 zębów! Mówie wam,
                                                    nawet czopki przeciwbólowe nie pomagały.

                                                    Jak doczytam do końca to coś jeszcze napiszę:o)
                                                  • 07.06.05, 09:43
                                                    odżyłam, a nie odrzyłam hihihi
                                                  • 07.06.05, 10:10
                                                    Hej dziewuszki!!!

                                                    Kamymmama, my takze mamy pasata i sprawuje sie super, na wyjazdy do Polski
                                                    poprostu nic tyko jechac, jedyny problem, ż etrzeba zostawiac na parkingach
                                                    strzeżonych, bo wOpolu nie ma deficytu na złodziei...hihi

                                                    Po gorączce u małej ani słychu, ale spi noca niespokojnie i się budzi, chyba
                                                    dokuczają jej wyrznające sie kiełki

                                                    za okenm nie ma deszczu ale szrówka, wiec czytam Wasze posty i lepiej na duszy.

                                                    Milego dzionka
                                                  • 07.06.05, 10:45
                                                    ja_sylwia - ja szczepie Kamcie na ospę, pytałam się czterech pediatrów i
                                                    wszyscy zgodnie powiedzieli, że są ZA szczepieniem. Podobno dzieci szczepione
                                                    też mogą przejść wiatrowke tyle że słabiej:o)

                                                    Co do zaliczonych życiowych wpadek to dwie mi się przypomniały:o)
                                                    1. Wieczorkiem przyszłam do domu, rozebrałam się, umyłam, zjadłam i poszłam
                                                    spać (standardowy wieczorek). Rano pozbierałam sie do pracy, idę na autobus, a
                                                    wszyscy sie na mnie gapią, przecież nie jestem żadną miss, ale jak się podobam
                                                    to fajnie:o) Kapłam się dopiero w autobusie o co chodziło z tym gapieniem.
                                                    Ciągnęłam za sobą rajtki wystające prawie całe z nogawki! Wieczorem jak się
                                                    rozebrałam, a mam nawyk zciągania rajstop razem z spodniami, zapomniałam je
                                                    wyciągnąć z gaci:o)
                                                    2. Innym razem spieszyłam się do roboty, ubrałam garsonkę, krótka spódniczka,
                                                    rajstopki, wychodzę z klatki, a jakiś obcy facet do mnie "a te buty to nowa
                                                    moda?". Patrzę się, a na nogach mam kapcie, takie wielkie futrzane tygrysy:o)

                                                    Kurcze, ale jednego pomalowanego oka nikt nie pobije, the best!
    • 07.06.05, 11:42
      witam

      moje jedno pomalowane oko, to do dnia dzisiejszego moja i tego kontrahenta
      slodka tajemnicasmile wiedzialam ze wam sie spodoba.

      wczoraj poszlismy do restauracji na obiad, byla z nami ola. my jedlismy obiadek
      a ona ciamkala sobie buleczke, ktora dostala od kelnerki. jak juz skonczyla
      jesc, to reszte buleczki odlozyla na talerzyk. wziela chusteczke i wytarla
      sobie buzie! no myslelismy ze padniemy - taka porządnisia nam rośniesmile

      malilka - co z wami sie dzieje? czy ciebie wirus tez zwalil z nóg ze nie
      piszesz?

      kamymama, nigdzie ma nr 21 sandalek, w innych kolorach sa owszem, ale czerwonym
      nie ma! szukac dalej?


      pozdrawiam
      --
      ======================================================
      Kinga i Oleńka
      Ale ten czas leci, już mam...
      • 07.06.05, 12:23
        Zapomniałam Wam napisać, że wczoraj Kamcia zjadła całego oscypka i kabanosa:o)
        Wcinała jak by nic nie jadła tydzień, mlaskała i mówiła mniam, mniam. Kupka
        dziś ładna więc te dwie żeczy dołanczam do jej jadłospisu:o)

        Iniu dzięki za poszukiwania. Wiesz co, jade teraz do domku więc na pewno cos
        kupię. Jeszcze raz dzieki wielkie:o)
        • 07.06.05, 12:25
          Ale ja błędy robię, aż mi głupio! Nie zwracajcie na nie uwagi, proszę:o)
          • 07.06.05, 12:43
            chyba jednak Malilka się na rozchorowała bo prawie dwa dni się nie odzywa, a w
            jej przypadku to nienormalne


            kamymama ja uwielbiam oscypki, aż mi ślinka pociekła po twoim poście i nie
            dziwię, się, że Kamci smakująsmile
          • 07.06.05, 12:47
            Weszłam rano na forum, ale tyle naprodukowałyście, że tylko zdążyłam przeczytać
            wszystko i czasu na pisanie zabrakło. Rozśmieszyłyście mnie mocno, zwłaszcza
            jedno umalowane oko i cekinowe majtki na wierzchu rozbawiły mnie do łez,
            hahaha smile))))

            Maciek już prawie zdrowy, nie wymiotuje, ale sporo marudzi i jęczy, dużo więcej
            śpi (w dzień 2-3h i potem 19.30-8.30) i robi 2x dziennie wielką śmierduchę
            wylatującą wszystkimi dziurkami w pampersie i to tak, że mam do mycia nie tylko
            dziecko, ale i podłogę.

            Igosia, miałam zapytać co z uciekającym oczkiem i wyciumkanym kciukiem, ale o
            kciuku sama napisałaś smile Mam nadzieję, że oczy Mateusza już w porządku.
          • 07.06.05, 12:58
            Witajcie!!! jestesmy juz w Irlandii od czwartku, mam tyle na glowie, ze dopiero
            dzisiaj stwierdzilam ze siadam czytam posty i cos napisze bo calkiem o nas
            zapomniciesmile)
            Igosia, jak tylko bede w szczecinie to musimy sie spotkac!!! chce Cie
            poznac!!!smile))Mateuszka tez tylko bez tesciowejsmile)
            Ogolnie wszystko u nas oki, mamy juz 12 zeboli, Kamus zaczal ladnie jesc,
            wyniki tarczycy w normie, nie moge sie doczekac jego 2 urodzinsmile zaraz po nich
            bedziemy odstawiac leki i moze tarczyca zaskoczysmile)spanie takie sobie 1-2
            pobudki w nocy, budzenie roznie czasami o 6 a czasami spi do8-9!,
            Dziewczyny czym szczepilyscie? bo musze sie przyznac ze z ostatniego tysiaca to
            okolo 300 watkow nie doczytalam! nasza pani doktor kazala szczepic Priorixem bo
            podobno MMR jest juz wycofany, wiec musialam kupic bo w naszej starej
            przychodni oczywiscie szczepia MMR! zadnego marudzenia czy temperatury po tym
            nie bylo, wiec jestem spokojna i z czystym sumieniem moge polecic Priorix!
            wiecie, nie podoba mi sie ta Irlandia, codziennie pada, temperatura jak swieci
            slonce to max 18 stopni, jeszcze jak nie wieje to jest oki, ale jak wiatr to
            brrrrr zimno a ja zmarzluch jestem okrutny!Rany mam tyle do zrobienia znalezc
            jakiegos dobrego pediatre tutaj, moze zlobek bo mysle o pracy, a Kamik uwielbia
            towarzystwo i zabawy z dziecmi, jak ide z nim do parku to zapomina o mamie i
            cycusiu(cigle karmie, zalecenie ze zwgledu na tarczyce, ale tak sie
            przyzwyczailam ze jak mysle o odstawieniu to mi smutno no i mam duzo pokarmu)
            jak wgram zdjecia na komputer to powysylamsmile) uciekam trzymajcie sie
            cieplutkosmile)
            --
            Ania i Kamilek(02.04.04)
            • 07.06.05, 13:17
              Czesc dziewuszki,
              dlugo mnie nie bylo, ale melduje sie i postanawiam poprawesmile
              Przeczytalam tylko posty z tego watku, przyznaję sie bez bicia, na wiecej nie
              maam czasu , niestety, koniec roku szkolnego za pasem, choroba mlodego,
              niedospane nocki, to wszystko tez mnie wykancza na tyle, ze nie mam sily z
              kompa korzystac - mialam prawie 2 tygodniowy odwyk od kompa, z wlasnej wolismile
              Dzieki za wszystkie zdjecia, dziewczynki rosna ladne a chlopaki przystojnesmile
              Z nowinek: Kuba sam chodzi na calego, ze zlosci potrafi tupac noga, a jak
              zrobi kupe to pokazuje na gatki palcem, szkoda ze nie pokazuje przed faktem
              tylko posmile Z serii dziwnych wyrazów, to autobus to "boba", kot"małmał", a
              pies "ałał".
              Usmialam sie po pachy z seksownej sukni wieczorowej i innych Waszych wyczynow,
              mnie przydarzył sie ekshibicjonista w parku. Za czepił mnie, obnażył sie, a ja
              mu na to :"nie , dziękuję" i w szoku poszłam dalej. Jak sobie o tym przypomne,
              to az sie dziwie ze taka kulturalna jestemsmile
              Pozdrawiam Was serdecznie , papa
              Ania i Kubek
              • 07.06.05, 13:31
                Hej dziewczyny!!!

                Asik witaj ponownie, ja chociaż nie mieszkam w Irlandii,a w niemcowni, to u nas
                jest taki mikroklimat przez ten Ren, że jak zacznie padac to przez tydzień.
                Zycze ci szybkiego odnalezienia sie w nowym otoczeniu, zaklimatyzowania i
                znalezienia jakieś bratniej duszyczki, mnie sie to tutaj udało i jest mo o
                niebo lepiej, bo jakoś bez ludzi nie wyobrażam sobie istnienia....musż emieć
                koło siebie parę zyczliwych mi duszyczek, wiec chyba Bóg mnie kocha, bo mam
                pare takich kochanych ludzi koło siebie.

                Malilka, cieszę sie, ze Maciek wraca do normy.....ucałuj do ode mnie i Zuziu,
                która właśnie smacznie spi.

                pozdrówka idę pokrzatac sie po domciu

                a ha na forum polek mieszkających z agranica, przydybała mnie mami27, niektóre
                z Was beda ja pamietac, ona mnie pamietała i rpzesłałą mi zyczenia, własnie
                przeprowadzili sie do Niemiec, ale daleko ode mnie....szkoda.bo mozę udąło by
                mi sie spotkac forumowa mae, tak jak jest to w rpzypadku was, czego Wam
                zazdroszcze i to cholernie....
              • 07.06.05, 13:32
                ania300 - wiesz co, moim głównym problemem jest to, że nie jestem asertywna -
                ale chyba są jeszcze lepsi - BOSKIE!!!!!! chyba to kupię, niech ja zobaczę
                ekshibicjonistę hihihihihi....
                ja tylko raz nie zauważyłam, szłyśmy z koleżankami ze szkoły... i one w pisk
                jejuś WIDZIAŁAŚ?? a ja NIE WIDZIAŁAM, ale przeciez nie będę się wracać... i tak
                mnie ominęło potencjalne "nie , dziękuję"....
                Natalka śpi, czekam na pizze (nie mam nastroju na gotowanie) SPOKÓJ (tfu,tfu)...

                a my na szczepienie i pomiary jutro...
                Anita i Natalka
                • 07.06.05, 14:05
                  malilka - oczko Mateuszowi moim zdaniem nadal czasami ucieka. Wyślę wam jak
                  znajdę czas zdjęcia, gdzie to widać. Nie panikuję na razie, bo ucieka raz jedno
                  raz drugie, więc może faktycznie złudzenie optyczne przez szeroką nasadę noska.
                  Nie panikuję, bo na wizycie wtedy u okulistki też mu tak oczko uciekało i ja
                  wtedy z przejęciem wrzeszczałam łapiąc panią doktor za rękaw - ooo ooo teraz mu
                  ucieka, patrz pani oo teraz teraz! No i ona patrzyła i nic nie widziałasmile To
                  znaczy widziała złudzenie. Mam zamiar odczekać tak z dwa miesiące i wybrać się
                  kontrolnie jeszcze raz do tej samej pani.

                  Ania 300 - no z Ciebie to prawdziwie dobrze ułożona kobietasmile)))
                  A w ogóle bardzo dziękuję wszystkim za uznanie dla mojej trzydziestoletniej
                  ubranej w cekiny d.... Choć wolałabym móc się wykazać na polu bardziej
                  inteligentnymsmile)))) Asik-w - oczywiście zapraszam!!!!!! Szkoda tylko, że
                  musiałam o majtach z cekinami napisać, żeby wywołać chęć do poznania mnie i
                  Mateuszasmile)))) Pearl może wam powiedziećsmile)) że wyglądam wbrew pozorom całkiem
                  inteligentniesmile)))))) (mam nadzieję). Ufff a jak już wybuduję dom - to
                  zapraszam wszystkie forumowe dzieciaczki z mamusiami na wielkie party!!!!
                  Strasznie jestem ciekawa jak wyglądaciesmile Party basenowe na narazie pustej
                  działce nadal aktualnesmile))))
                  --
                  ...
                  • 07.06.05, 16:10
                    moze każda z nas prześle innym swoje zdjecie ze swoja pociecha, zrobimy
                    odsłone twarzy...oczywiscie nie naciskam,,.

                    co Wy na ten pomysł????

                    zawsze moze mimo chodem bedziemy stały za sobą w kolejce do kasy, pod czas
                    pobytu w dziecięcym sklepie , nieświadome swej bliskości

                    Chociaż tak jak ja, tak juz niektóre z Was, ujawniły swoje buziunie...jeśli
                    pomysł wypali, to bede szukać najlepszej swej fotki..hihi
                    • 07.06.05, 16:18
                      eee opolanka tylko jedno zdjęcie??? Przymiotów mojej wybitnej urody na jednym
                      zdjęciu się w całości nie zobaczywink Mateuszowi robimy np serie zdjęć. A i tak
                      lepiej na żywca się zobaczyćsmile))
                      --
                      ...
    • 07.06.05, 16:37
      Kordula i Dabrowianka, usiluje wyslac Wam maile, ale poczta szwankuje mi na
      calej linii, wiec zeby juz cos do Was dotarlo to probuje tedysmile
      proponuje spotkanie w czwartek kolo 14, co Wy na to?
      jezeli pogoda pozwoli to moze jakis spacerek, ewntualnie u mnie na trawce pod
      oknami, maly "piknik"smile - szczegoly mam nadzieje juz poczta, chyba sie ruszy,no!
      buziaki
      pozdrawiamy
      Jak czytam te wszystkie zabawne przygody to az zaluje ze niczego z wlasnego
      zycia nie mgoe sobie rpzypomniec. przeciez cos tam musialo byc...
      Kulturalna ania mnie rozlozylasmile
      no dobra ide obudzic Mlodego bo spi juz 2,5 godziny. Wystarczy musmile
      Maraska
      • 07.06.05, 16:50
        ... tak nam zawróciła w głowach cekinowymi majtkami, że teraz wszystkie chcemy
        się oglądac... ;O))))))
      • 07.06.05, 17:47
        Bebicka, Kordula!!!
        Właśnie wysłałam do Was maila. Niestety nie mogę w czwartek, mam dentystę. A
        nie mogę go przełożyć, bo musiałabym pójść za jakieś 2 tyg. bo mi mama wyjeżdża
        na wycieczkę, a ślubny zaczyna od jutra pracę w W-wie i nie będę miała z kim
        zostawić Jagody. Ale może jutro, bo piątek zdaje się Bebickiej nie pasuje. Albo
        w przyszłym tyg., może pogoda się poprawi...

        A mój kochany mężulek włąśnie siedzi w pociągu i jedzie do Warszawy sad
        To na tyle, bo mi nasza przylepka na więcej nie zezwala.

        Agnieszka Jagodowa mama
        --
        moje Szczęście
        www.jagodka.go.pl
        • 07.06.05, 21:47
          Ufff... ale dzisiaj był męczący dzień... Leszek dał mi trochę popalić. Na mnie
          pogoda źle działa już od wczoraj, widać na niego podziałało dzisiaj. Miał
          problemy ze spaniem i był wyjątkowo marudny. Dopiero na koniec dnia zrobił się
          spokojniejszy i próbował przechodzić sam po kilka kroczków już bardziej
          świadomie, śmiejąc się do mnie (na razie stawiał samodzielne kroki przypadkiem
          jak się zapomnial). No ale jednak już przed snem, tradycyjnie skacząc w
          łóżeczku jakoś się uderzył i przeciął ząbkiem wargę... Możecie sobie wyobrazić
          moje przerażenie jak zobaczyłam kroplę krwi na jego buzi, która rozmazał na
          rękach. Całe szczęście przeciął tylko leciutko i długo nie płakał.
          Dzień pełen wrażeń... aż mnie serce rozbolało z tego wszystkiego. sad
          --
          Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
          • 07.06.05, 22:17
            madziu, są czasem takie dni,że brrr... miałam dziś dołowate chwile i mnie tez
            natalka dawała dziś popalić (tzn miała inne plany na spędzenie dnia niz ja) -
            sprzedaliśmy ją dziadkom na parę godzin (dziś wczesniej wrócili z pracy) i
            złapałam oddech. Ja sobie robię w takich trudnych chwilach kubas dobrej
            herbaty...
            a może pomogło by ci spotkanko w dobrym towarzystwie ;O) powiem ci w sekrecie,
            że natalce lesio podpasował surprised)
            w piatek jest TV na Wapiennej - przyjdz, bedziemy robić za tv gwiazdy ;O)
            lgosia nam da pare wskazówek jak sie dobrze zaprezentować hihihihi ;O)))))
            tylko cekinowe majtki musimy kupić ;O))))))
            lgosiu - jak miałam dzis dośc wszystkiego to twój post ratował moja psychikę -
            jestem twoją wierną fanka

            trzymajcie się w te pogodowe zawirowania - Anita i Natalka
            • 07.06.05, 22:41
              jak do TV to tylko w doskonałym makijażu - proponuję jedno oko pomalowanesmile

              hihihi a jak juz o TV mowa, to dostalam z Olą zaproszenie, żeby wystąpi w
              programie w TVN Style, Klub Młodej Mamy. Zastanawiam się czy iś czy raczej
              niesmile Temat dośc śliski: "pod jednym dachem z teściami".

              opolanko jestem za Twoim pomysłem - anonimowe mamy prosimy o ujawnienie sięsmile
              Igosia Ty przyslij przynajmniej 1 fotke z cekinami w tlesmile hihihihi
              --
              ======================================================
              Kinga i Oleńka
              Ale ten czas leci, już mam...
              • 07.06.05, 22:52
                będę trendy mamuśka - makijaż na jedno oko, cekiny na tyłku hihihihi...

                ja tu sobie jaja robię, a to powazna sprawa jest... żebym ja w piątek nie
                stanęła z lgosią w zawody o lepszego "posta" ;O)

                fajnie, że jest ta grupa rodzinna ( o tym będzie ten reportaż) - dzieciaki sa
                wypompowane po zabawie, mamy ugadane za wszystkie czasy. gdybym mieszkała w
                łodzi lub chociaz miała prawko to chyba byłabym tam codziennie...
                • 08.06.05, 00:56
                  Kurczę, no wasze historie o wpadkach są zabójcze! Ja niedawno kupowałam sobie colę w małym sklepiku: zapłaciłam przy kasie za pół litra, wzięłam butelkę z lodówki i poszłam sobie, odkręcam na ulicy, ale patrzę, a to litrowa butelka! No ekspedientka patrzyła się na mnie badawczo, ale nic nie powiedziała, a ja też patrzyłam na nią, biorąc tę butelkę z lodówki - chyba musiała pomyśleć: ale bezczelna! Wróciłam i dopłaciłam różnicę. Już nie usprawiedliwiałam się, że wiecznie niedospana mama roczniaka potrzebuje kofeiny...
                  To tyle co wiem i teraz pamiętam. Mam nadzieję, że przy studentach za bardzo się nie blamuję, zwłaszcza w tym semestrze, kiedy często chodzę na zajęcia nieprzytomna i niewyspana.
                  A, parę lat temu miałam pierwsze zajęcia z grupą, na sali siedzi bardzo śniady chłopak, nazywa się, powiedzmy coś jak Ken Sandugi, ja go pytam "A skąd pan jest?" myśląc, że Arab albo Afrykańczyk, a on czystą polszczyzną "Z Warszawy".
                  No ale Kingi i Lgosi nie pobiję...
                  Lgosia, nie daj się w sprawie lalek dla Mateusza. Z dziewczynki bawiącej się samochodzikami nikt się śmiać nie będzie, ale z chłopca lubiącego lalki wszyscy będą się nabijać. Jak teściowa chciała mieć wnuczkę, to powinna była mieć więcej dzieci, wtedy by miała większe prawdopodobieństwo wnuczki. Czytałam gdzieś, że od niemowlęctwa trzeba dziecko ubierać odpowiednio do płci i odpowiednio traktować. Inna sprawa, gdyby sam chciał bawić się lalkami, ale przecież jeszcze teraz to on babci nie potrafi powiedzieć, że chciałby wózek dla lalek. Niech mu misia kupi.
                  Kinga, ja bym uważała z tym programem telewizyjnym. Musiałabyś bardzo uważać, co mówisz, bo pewnie prowadzący będzie raczej chciał jakieś konflikty uwypuklać, a babcia będzie przed telewizorem. Ale z drugiej strony nagrać to i zostawić dla Oli na pamiątkę - super sprawa! Jeśli się zdecydujesz wystąpić to koniecznie napisz kiedy to będzie na antenie!
                  Co do spotkania Warszawianek - my w weekendy czerwcowe jesteśmy do dyspozycji, a na początku lipca wyjeżdżamy (mam nadzieję...).
                  Dabrowianka, jak usłyszę o jakimś mieszkaniu do wynajęcia dam znać. Przychylam się do zdania Kingi, jeśli Praga to nie Północ, ale Południe. Dużo bezpieczniej a park Skaryszewski jest super.
                  Nika - gratuluję tytułu i zakończenia zmagań!
                  Pozdrawiamy wszystkich chorowitków
                  jak również tych co za granicą i im smutno
                  Monika i Ewa
                  • 08.06.05, 08:49
                    a ja dziś cały czas mówię o niedzieli! Tłumaczę coś kolegom o zaplanowanym już
                    piątkowym spotkaniu i z uporem maniaka (nieświadomie oczywiście) mówię:
                    niedziela. W końcu koledzy zwątpili i zapytali się czy spotkanie jest w piątek,
                    czy w niedzielę smile Chyba jestem już zmęczona tym tygodniem i marzy mi się już
                    weekend.
                    Nocka znowu ciężka, ale i tak o niebo lepsza niż wczorajsza. Poszłam wczoraj
                    zapytać naszej lekarki czym mogę smarować wykwity na języku, bo te dają
                    Michałowi najbardziej popalić i co... tantum verde w sprayu :-0 Musiałam mieć
                    chyba bardzo głupią minę jak to powiedziała, bo od razu zaczeła tłumaczyć, że
                    można je stosować również przy bolesnym ząbkowaniu! I muszę Wam powiedzieć, że
                    to faktycznie działa, bo Michał wprawdzie na początku był trochę zdziwiony jak
                    mu trochę język zesztywniał ale później... wreszcie normalne dziecko!

                    Jako matka dziecka podobno "łagodnie" przechodzącego ospę, radzę Wam jednak
                    zaszczepić Wasze pociechy. O ile dzionek jest ok, to wieczór i nocki są
                    tragiczne. Michał ma wykwity dosłownie wszędzie, poza wspomnianym językiem, ma
                    też w nosie, na powiece i oczywiście klejnotach rodzinnych, aha zapomniałabym o
                    stopie, oczywiście strona "podeszwowa" smile Denerwuje go już puder we włosach a
                    właściwie posklejane włosy a wg zaleceń lekarki nie możemy go kąpać do czasu aż
                    wszystkie strupki odpadną, szybki prysznic dopiero 5-6 dni po pokazaniu się
                    pierwszych wykwitów. Co ciekawe szczepienie odra/świńka/różyczka dopiero 10
                    tygodni po ospie, więc będziemy potwornie opóźnieni w kalendarzu!

                    Mnie powalił post Ani z ekshibicjonistą@!
                    --
                    Ewa
                    Nasz Michał
                    Nasz Michał ma dziś
                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                    • 08.06.05, 09:23
                      Witam wszystkich!
                      lgosiu cekiny przylgnęły do Ciebie jak drugie imię;o)
                      Nocke miałysmy cudowną, wkońcu moje marzenie o przespanej nocce się spełniło.
                      Kamcia obudziła się nad ranem, wzięłam ją do naszego wyrka i spała dalej do
                      8-smej! Byle tak dalej.
                      Nie wiem co jest, ale kama odmawia jedzenia mleka, jak zawsze zjadała po 230
                      ml. to teraz góra 150 ml. Staram sie jej to nadrobić jakimiś kanapkami,
                      serkiem. Na siłę nie będę pchać, bo się jadłowstrętu nabawi.
                      Uciekam, lecę zrobić badania krwi, bo jutro mam endokrynologa.
              • 08.06.05, 09:54
                Już mi dzisiaj lepiej nieco. smile) Faktycznie czasem są takie ciężkie dni...
                wtedy mam ochotę oddać dziecko babci na cały dzień, ale nie zawsze mam taką
                możliwość - jechać specjalnie na drugi kraniec Łodzi... A mężusia w takie dni
                całe dnie nie ma. sad(
                Anitka - cały czas zastanawiam się nad tym piątkiem. Kusi mnie spotkanie, ale
                niekoniecznie nadaję się do TV. wink)) Teraz na mnie to ani cekinowe majtki nie
                wejdą, tylko rozmiar - spadochron... A oczy na ogół wcale nie pomalowane i
                pryszczata buźka. wink)) Ech ta córcia wysysa ze mnie co lepsze. wink)
                Leszek pewnie chciałby spotkać się z uroczą Natalką. smile))
                Inia - idź do programu. smile) Temat faktycznie śliski, ale może teściowa nie
                ogląda tego kanału. wink) Ja staram się polować na Klub Młodej Mamy, ale nie
                zawsze to mi się udaje...
                A moich foteczek jest pełno na zobaczcie... może nawet wstawię zaraz nowe
                Leszkowe z mamą. smile)
                --
                Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                • 08.06.05, 10:13
                  zapomniałam w poprzednim poście a chciałam Ci napisać na pocieszenie, że u mnie
                  już całą wieczność (czyli od soboty!) leje i wieje. Temperatura niestety też
                  pozostawia wiele do życzenia, bo w ciągu dnia 15 stopni, to już rewelacja!!!
                  --
                  Ewa
                  Nasz Michał
                  Nasz Michał ma dziś
                  Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                  • 08.06.05, 10:16
                    a u nas dzisiaj aż 9 stopni. Zimno, buro i ponuro. od rana ma doło- złość! więc
                    napiszę coś więcej jak mi przejdzie.

                    --
                    ======================================================
                    Kinga i Oleńka
                    Ale ten czas leci, już mam...
                    • 08.06.05, 14:25
                      czesc widzę że temat pogodowy. U nas jest super, tak mogłoby być cały czas. 20
                      stopni, słonce i lekki wiaterek.
                      Asik tak już jest na wyspach że ciągle wieje, musisz się przyzwyczaić. Napisz
                      więcej jak się zorganizowałaś w tej Irlandii i mam nadzieję że kiedyś
                      wybierzesz się do Londynu. Koleżanka mówiła mi że widzała ofertę że można za
                      funta polecieć z Londynu do Dublina. NIe chce mi się wierzyć że tak tanio ale
                      może to prawda i kiedyś się spotkamy.
                      Dzień mego Henrysia trochę się unormował, tzn nadal mamy pobudki o 6.30 drzemka
                      trwa od 12 do 15 i potem ładnie zasypia koło 8.30.
                      I już nic więcej nie napisze bo moje słonce wstało.
                      Pozdro
                      • 08.06.05, 14:42
                        Och dzieki za pocieszenie z ta pogoda, ale ja jestem ogolnie zalamana,
                        niewiadomo jak sie ubierac, zaloze cos na dlugi rekaw to za chwilke zaczyna
                        parzyc, za godzinke wiac i zaraz leje, dzisiaj moze ze 14 stopni z wiatrem i
                        pochmurno, masakra!
                        Magda, jak narazie to ja wogole nie jestem tutaj zorganizowana, jakos w usa
                        bylo lepiej i latwiej, przede wszystkim cieplo!!! nie mam pojecia jak ubierac
                        Kamika!!mnie sama od wczoraj boli gardlo, cholera zeby mi maly sie nie
                        rozchorowal, bo nawet nie wiem gdzie szukac dobrego lekarza, co prawda blisko
                        jest jakis szpital uniwersytecki, musze sie tam wybrac, nie moge sie
                        przyzwyczaic do lewostronnego ruchu! wogole byla dzisiaj wlascicielka
                        mieszkania i zarzadala za mnie i malego 500euro depozytu oczywiscie plus 65 za
                        mnie oplat za tydzien i za malego 45!!oki oplaty niech beda bo tutaj sie tak
                        placi, ale jak Jacek wynajmowal mieszkanie to placil depozyt i nic nie bylo ze
                        iles tam od osoby a zaznaczyl wczesniej ze dojedziemy jak do niego zadzwonilam
                        zeby na wieczor wyjal kase z banku to byl w szoku, oj na poczatku te wydatki sa
                        straszne, no nic nie marudze wiecej bo musze zrobic jakis obiad a nie mam
                        pomyslu, Dziewczyny co robi sie szybko, zeby bylo gdzies na dwa dni, oczywiscie
                        pyszne i zeby mogl jesc Kamik?pozdrawiamy
                        --
                        Ania i Kamilek(02.04.04)
                        • 08.06.05, 15:07
                          najszybsze i najłatwiejsze dania są z piersi kurczka. np w sosie koperkowo -
                          smietanowym

                          piersi z kurczaka kroisz w kostke (tak jak na gulasz), obsmazasz na patelni w
                          malej ilosci oliwy z oliwek (lub dusisz w malej ilosci wody) - krótko. jak
                          piersi sa podsmarzone dodajesz do tego śmietanę (mieszasz ja oddzielnie w
                          naszyniu razem z odrobina tej wody z duszenia, zeby sie nie zwazyla) i dodajesz
                          pokrojony koperek (duzo). Pod przykryciem dusisz jeszcze chwilke. Podajesz to z
                          ugotowanym ryzem lub ziemniakami i do tego jakas surowka. Pychotka.

                          Druga wersja to zamiast smietany i koperku dodajesz przecier pomidorowy z
                          kartonika (taki płynny sos) i masz kurczaka w pomidorach.

                          po "chińsku" piers duzisz w duzej ilosci wody (ale bez przesady), dodajesz sosu
                          sojowego i uduszone na oddzielnej patelni warzywa. Tez podajesz z ryzem (tej
                          wersji ja nie lubie).


                          albo jeszcze edna opcja - zrobic duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuzo sosu do spaghetti i
                          pomrozić! mieso mielone smazysz na patelni, oddzielnie dusisz cebule, papryke,
                          i pieczaary. wszystko mieszasz razem (jak juz sie udusi), dodajesz pomidory z
                          puszki albo z kartonika (nie koncentrat pomidorowy). Wszystko razem mieszasz i
                          podajesz z makaronem. to co pozostanie, mrozisz w woreczkach na "czarna
                          godzine".

                          --
                          ======================================================
                          Kinga i Oleńka
                          Ale ten czas leci, już mam...
                        • 08.06.05, 15:11
                          Hej dzewczyny!!!

                          Sroda u nas, bez deszczu, ale za kolorowo to takze nie jest. mała usnela w
                          koncu i mam chwilkę, ale tylko chwilkę, bo dzisija mocne postanowienie
                          doprowadzenia wypalcowanych szyb do pożadku, z aframugi w oknach nawet się nie
                          biorę bo nie mam weny.

                          siedze sobobie w tym domciu i mysle, ze jakbym miała szmalu w brud, o wsyztskim
                          bym opłaciła lot do mnie i byśmy spotkały sie na kilka dni,,,poprostu byłoby
                          duze przedszkole...ale to tylko marzenie...uuuu

                          Co do skóry mojego dziecka, to zmagam sie z wypryskami pod kolanami, już kilak
                          tygodni, raz sa raz ich nie ma, raz bleda innymi czasy czerwone jak malinki...i
                          za cholerke nie wiem co jest przyczyna. Nie denerwuje sie, nie przejmuje, bo
                          juz gorsze stadia skórne u mej córci przechodizłam, i to jak była malutka.

                          Piszecie o tej szczepionce przeciwko ospie...ja naszej pani doktor
                          powiedizałam, z enie chce, niechaj Zuzia jakos się zmaga sama, juz na tyle
                          chorób jest zaszczepona...tlyko nie wiem czy ja dorbze zrozumiałam, ale wydaje
                          mi sie, ze keidyś mi powiedziała, że szczepionka owszem, ale dizecko moze
                          zachorowac, tylko łagodniej to wszytsko bedzie przechodzić. czy tak jest????
                          czekam na oświecenie mej mózgownicy????

                          a co z fotkami, trzaskacie zdjecia i bedziecie się ujawniać????
                          Czekam z niecierplowścia, na picture z majteczkami w tle...a raczje prawie na
                          tyłku...i jendym okiem w fiolecie...hihi

                          Miłego dzionka

                          • 08.06.05, 15:22
                            widze, ze podobnie kucharzymy, tylko ja wszystko dusze na parze, a co czarnej
                            godiznki, to raczje mroze dla małej....bo dla nas, to y mi lodówki nie
                            starczyło...Mojej sosy pomdorowe są raczje warzywne, a nie mięsowarzywne,
                            tylko, ze malej daje bez pieczarek...narazie jkoś tak wyszło.
                            Dzisiaj robiłam soje po bretońsku, uproszczoną wersję z pomidorowym sosem,
                            majerankiem, papryką, marchewka, cebula, skórka chleba do
                            zageszczenia...pychotka.
                            A zupa aby miała bardizje wyrazisty smak, bo nie dodaje soli, to wkąłdam
                            kawałek swierzego imbiru i mała pałaszuje jak trza....

                            Ok chyba zgłodniała,...ide jeść
                            • 08.06.05, 22:20
                              Przepisy kulinarne wypróbuje tylko bez koperku ( niecierpie)
                              Martynka juz zdecydowanie lepiej to chyba był jednak wirus i podejrzewam że
                              przywlełyśmy go ze szpitala. koleżnka ze swoją małą miesiąc starszą leżała
                              tydzien w szpitalu bo mała się odwodniła. Dobrze że u nas to minęło bo chyba
                              zupełnie bym się załamała.
                              Martynka wczoraj zrobiła jedną kupkę dzisiaj dwie ale zwarte więc chorobę mam
                              nadzieję mamy za sobą. Poprzednie 4 nocki były tragiczne a pobutki o 5.30
                              rozbrajające. Ja już nie daję rady chodzę spać ok24.00-1.00 w nocy i rano
                              jestem nieprzytomna. W nocy co godzinke płacze i krzyki sama nie wiem co małej
                              dolega ból brzuch, zęby albo jeszcze coś innego. Mam nadzieję że studenci nie
                              widzą mojego roztargnienia a czasami nawet nieprzygotowania. O zaliczeniu
                              własnych zajęc nawet nie wspominam. Proszę aby dzisiejsza nocka była choć
                              trochę lepsza. Z tego nie wyspania dochodzi do kłótni z mężem wiecie co mi dziś
                              powiedział: że się wyprowadzi i będzie płacił alimenty na dziecko i wtedy nie
                              będę miała do niego pretensji. Poszło o to zajmowanie się dzieckiem bo mu
                              powiedziałam że godzinkę dziennie będzie zajmował się małą a ja zamykam się w
                              pokoju bo muszę popracować. I co wy na to. Obecnie wszytrko rpbię jak mała
                              pójdzie spać tzn. sprzątam gotuje obiady, zmywam naczynia z całego dnia i
                              oczywiście pracuje. Z tym ,że dla niego moja praca się nie liczy i mogę
                              siedziec w domu i zajmować się tylko dzieckiem. Nie w porządku no nie?? dodam
                              że mąż nigdy nie wstał do małej w nocy i tylko raz ją rano zabrał abym mogła
                              pospać godzinkę dłużej. Za kogo ja wyszłam???
                              Dobrze że jesteście i mam się komu wygadać a i wasze posty robawiły mnie
                              niesamowiciesmile
                              Asik_w witamy zbyt krótko tam jesteś ale na pewno się zaklimatyzujecie to tylko
                              kwestia czasu.
                              Narzekajaca Iza
                              • 09.06.05, 00:01
                                Iza a nie myślałaś o jakiejś pomocy domowej do sprzątania? U nas wszystkie
                                prawie problemy małżeńskie się rozwiązały od momentu, gdy zatrudniliśmy Iwonę.
                                Iwona najczęściej zmywa tylko górę naczyń i odkurza, myje podłogi, sprząta w
                                łazience, układa zabawki (ale "tylko" co?). Gotuję ja. Płacimy jej za godzinę 7
                                zł. Pewnie dla niektórych jest to dużo podliczając na miesiąc, ale akurat w
                                naszym przypadku gdy wyjdzie tak do 200zł miesięcznie to i tak wychodzi mniej
                                niż na komplet pocieszaczy z przed czasów iwonowych. Bo tak podliczyć
                                pocieszacze takie jak: flaszeczka, czekoladka, dodatkowa kawka w kawiarni z
                                przyjaciółką do pogadania o ciężkim życiu kobiety (koniecznie w kawiarni, bo w
                                domu przecież syf), jakiś ciuszek na pocieszenie, jakiś kosmetyk - na zabicie
                                wrażenia umęczonej Matki Polki + straty finansowe wynikające z kłótni o syf w
                                domu z mężem (spotkanie na piwku z kolegami itp. sprawy o których się pewnie
                                nigdy nie dowiemsmile i nawet minus oszczędności na prezerwatywach - to i tak
                                bilansik wychodzi na korzyść zatrudnienia Iwonki.
                                A jeszcze korzyści z zakochania dziecka w cioci Iwonce są nieocenione!!!! Moje
                                dziecko może marudzić cały dzień, ale jak przyjdzie ciocia Iwonka to po
                                prostu.... nie ma grzeczniejszego dziecka. Łazi za ciocią Iwonką - przymila
                                się, naśladuje we wszystkim - największy wkład wychowawczy w kształtowanie
                                pozytywnych cech mojego pierworodnego ma CIOCIA IWONKA. Moje dziecko zaczyna
                                dzień od sprzątania - "dokładnie tak samo sprząta jak ciocia Iwonka" - i kończy
                                dzień na sprzątaniu - zasypia ze szmatką w ręce. Rankiem nasze dziecię wita nas
                                szczotką i szufelką. Pierwsze zdanie, które wypowie to chyba takie, że się
                                ożeni z ciocią Iwonką.
                                Ach spędza mi sen z powiek ten fenomen Iwonki i tak sobię myślę, że to chyba
                                jedyna osoba, która nie ma totalnie czasu dla mojego dziecka, bo w końcu płacę
                                jej za sprzątanie a nie za uwodzenie Mateusza. No i dlatego mój syn jest tak
                                nią zauroczony. Pewnie sobie myśli, że wreszcie poznał jakąś normalną osobę w
                                tym świecie dorosłych, która nie mizia go, nie cmoka, nie gada bzdur w
                                stylu "tany tany, da da, am am - y y" i tym podobnych bzdurnych określeń.
                                Y Y to naturalnie robić kupę - czy sr....ć- jak kto woli- w słowniku jednej z
                                babć.
                                --
                                ...
                                • 09.06.05, 10:10
                                  wasze posty są ukojeniem dla mojej duszy smile)))))))))))))))) wielkie dzieki!!!

                                  u nas pomału ok. kamil wstał dzis o 5,30!!! horror! no ale teraz spi juz od
                                  godziny jak zabity i w dodatku sam usnął ma podłodze bez spiewania i
                                  opowiadania bajek, nie mówiąc juz o butli w zębach, co niestey czasem sie nam
                                  zdarza, mea culpa!

                                  dzis niestety nie zawitam na forumowe spotkanie sad(( buuuu sad( mam problem z
                                  autem: dzis odwoziłam męża do pracy i zastanawiam sie czemu wszyscy na mnie
                                  trąbią. hehe, co sie okazał nie mam żadnych świateł w aucie, mijania, stop,
                                  kierunki, nawet postojowe szlag trafił i chyba nie za bardzo moge się poruszać.
                                  dziś do autka zajrzy moj brat mechanik (specjalista od oplów), ale może to
                                  zrobić dopiero około 17 - jak sam wróci z pracy. i holera jestem uziemiona sad(

                                  a w sobotę idziemy na wesele! no i chyba będę musiala skoczyć na zakupy po
                                  majtki z cekinami smile) bo kiecke też mam extra, ale 2 letnią. a może lepiej
                                  holera kupić nową, co? smile)))))))

                                  no dobra, życze wam miłego dnia. u nas dzis pogoda w miarę, ale mogło byc
                                  jeszcze cieplej! gdzie to lato ?!?!?

                                  --
                                  Nasz Kamilek ma dziś...
                                  • 09.06.05, 11:14
                                    A u nas sraczka od wczoraj:o( Niemąż miał 3 dni, wczoraj złapało Kamcię, ja sie
                                    narazie uchowałam. Od czego to może być? Kamcia jak sobie bączka puści to z
                                    niespodzianką, zieloną, wyglądającą jak nie strawiona zupka. Wieczorem sie
                                    zaczęło, w ciagu 20 min. dwa razy poszło, przebierałam body i spodenki, bo były
                                    zafajdane. W nocy również pobudka, też 2 razy, przebrałam body i prześcieradło
                                    tak sie wylewa. Dziś od 8-smej jak Kama wstała też już 2 razy była przebierana.
                                    Co za paskudztwo sie jej przyplątało? Do tego wychodzi jej następna dwójka (w
                                    ciagu 1,5 tygodnia 6 zęboli sie pokazało) i mam teraz w domu marudzącego
                                    zasrańca;o)
                                    Dzisiaj będzie dietka, lacidofil i duuużo wody do picia, jutro jedziemy do
                                    Bielska i na drogę nie może mi tak sr.., bo pojedziemy kilka godzin dłużej;o)
                                    • 09.06.05, 11:40
                                      za Wasze posty, bo podniosły mnie dziś na duchu! Mam mega doła! Wczoraj
                                      pożarłam się z teściową i chyba jest to wreszcie koniec poprawnych stosunków! Z
                                      jednej strony to cieszę się, bo wyszło szydło z worka, co tak na prawdę moja
                                      teściowa o mnie myśli ale z drugiej strony jest mi strasznie przykro, że taka
                                      słodka żmijka jest matką mojego ukochanego i babcią mojego syna i z którą o
                                      zgrozo chyba będę musiała nadal się widywać! Chociaż po wczorajszej akcji
                                      odwiedziny u nich odpuszczę sobie na co najmniej spory okres czasu a już na
                                      pewno do czasu przeprosin! Tak mnie wczoraj wkurzyła, że nie mogłam spać w nocy
                                      a przecież i tak mam mało snu!

                                      Ale dość marudzenia. Ospa powoli od nas odchodzi, tzn. pojawiają się pierwsze
                                      strupki ale jeszcze żaden nie odpadł. Niestety Michał rozdrapał sobie jedną
                                      krostkę na nosie jak tarł oczy ze zmęczenia i teraz nie wiem, czy będzie miał
                                      bliznę, czy nie! Dobrze, że nie jest dziewczyną, bo pewnie bym się zamartwiała,
                                      że jej żaden facet nie zechce w przyszłości przez tą bliznę smile a u faceta
                                      jednak blizna na twarzy dodaje męskości smile))

                                      Poza tym pogoda trochę się poprawiła, tzn. nie pada ale jest cho.ernie zimno,
                                      wieje prawie jak na wyspach (to tak dla pocieszenia Asik i Mag-dy smile))
                                      --
                                      Ewa
                                      Nasz Michał
                                      Nasz Michał ma dziś
                                      Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                    • 09.06.05, 11:40
                                      kamymama - jakis wirus taki paskudny krąży,

                                      u nas wczoraj takie kupska, że załowałam żę juz kataru nie mam; oprócz tego
                                      rano 2x wymioty. po południu doszedł lejacy sie katar i temp. 37 - 37,5. dzis
                                      parę razy kaszlnęła... marudna jest jak diabli

                                      iza - pomysł lgosi jest super, ja tez mam panią do pomocy, która też zajmuje
                                      się Natalką a ja w tym czasie moge i popracowac i odpocząć...

                                      a w ogóle to pogody są ogólnie dołowate...

                                      JA CHCĘ PRAWDZIWEGO LATA...

                                      tak jeszcze się zastanawiam - czy zawołac do małej lekarza, poza katarem nic
                                      jej nie jest tylko ten kaszelek mnie zaniepokoił, ale na razie się nie
                                      powtórzył...

                                      trzymajcie się cieplutko - anita i natalka
                                      • 09.06.05, 11:43
                                        mam nadzieję, że nas te wirusy ominą!
                                        dzieciaczki trzymajcie się i szybko wracajcie do zdrowia.
                                        Anitkashe obserwuj Natalkę, jak tylko coś Cię jeszcze będzie niepokoić wezwij
                                        lekarza, bo od jutra już weekend a w weekendy różnie jest z opieką medyczną!

                                        --
                                        Ewa
                                        Nasz Michał
                                        Nasz Michał ma dziś
                                        Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                        • 09.06.05, 13:27
                                          Niemąż mi ostatnio nieustannie upgraduje mojego kompa i to zawsze wtedy, gdy
                                          akurat chciałam usiąść i coś napisać.

                                          Mały już zdrowy, wczoraj pierwszy raz zrobił kupkę o konsystencji stałej, je
                                          już wszystko poza surowizną i jest ok. Ale 6 dni wirus go męczył. Pełne
                                          zrozumienia ucałowania dla Kamci i Natalki.

                                          Dzisiaj mały chciał rozpocząć dzień już o 6.00 rano, ale go bezwględnie
                                          spacyfikowałam w swoich ramionach na leżąco i o dziwo zasnął i spaliśmy do
                                          8.40. Nie miałam siły się podnieść o 6.00, bo noc była ciężka- mały płakał,
                                          krzyczał, jęczał przez sen i tak z 7 razy. On się nie budził, ale my tak. Chyba
                                          się coś śniło biedaczkowi.

                                          Ja też marzę o takiej cioci Iwonce, dużo małżeńskich stresów by mi
                                          zaoszczędziła, ale na razie to mi się zaoszczędzona kasa zaczyna powoli kończyć
                                          i póki nie wrócę do pracy to mogę tylko o Iwonce pomarzyć smile Jeśli w ogóle uda
                                          mi się wrócić, bo w tym temacie to zaliczam powoli doła, no ale nie będę Wam
                                          smęcić.
                                          • 09.06.05, 16:20
                                            A mój syno dzisiaj zrobił pobudkę o 4 rano!!!!!!! Obudził się i nie mógł zasnąć
                                            mimo, że miał smoka... płakał i płakał, dopóki go nie wzięłam do łóżka...
                                            uspokoił się trochę, to zrobiłam mu mleczko i pospał jakoś do 7 jeszcze ze mną.
                                            A ogólnie to wczoraj po paru dniach przerwy też wróciły gile po pas... Wczoraj
                                            miał lekki stan podgorączkowy, dzisiaj tylko kicha i smarka....... Mam
                                            nadzieję, że szybko mu to przejdzie bez dodatkowych atrakcji. sad(
                                            Anitkashe może skonsultuj w razie czego z lekarzem, jeśli nic się nie poprawia.
                                            Malilka fajnie, że Maciuś już wraca do zdrowia. smile)
                                            --
                                            Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                                          • 09.06.05, 19:22
                                            Hej dziewczyny!!!

                                            Ciocia Iwonka, ja takze od czasu do czasu chciała bym ja mieć, aby nie musieć
                                            taszczyc małej wszedzie na zakupy i tym podobne...bo mąz pomaga mi bardzo, i
                                            ostatnio nawet nie mogłam soie rpzypomnieć, kieyd kąpałam mała albo usypiałam,
                                            taki mam skarb w ddomciu

                                            a co do Waszej bytności, to wspaniale ze jesteście....

                                            Wszystkim choruskom, życze szybkiego powrotu do zrowia...

                                            mam andzieje, ze zdjecia Zuzi jakoś dotaszczyły się do Waszych skrzynek, a jak
                                            nie to ślijcie reklamacje

                                            Spkojnej nocki, snu do rana

    • 09.06.05, 14:32
      Wiec sie ciesze, chociaz i tak nie wiadomo na jak dlugo tej radoscismile
      Igosiu ja nadal uwazam ze powinnas rzucic obecne zajecie i zajac sie pisaniem
      pamietnikow. Zbijesz na tym fortune. Zawsze mi bawia twoje listy i o borysie i o
      rodzicahc i tesciach... oczywiscie i o Tobie i teraz jeszcze o p. Iwonce.
      Bridget Jones wysiada!
      Swoja droga to zazdroszcze p. Iwonki. U nas tez polowa awantur to przez
      balagan... woczach moejgo emza. kurcze trafil mi sie pedant ze go nie moge. Ale
      sam to malo co zrobi. tylko sie na mnie wkurza. Klocimy sie... koszmar... ale u
      nas problem nie wynika anwet z braku czasu, w koncu pracuje malo a Mlody chadza
      do opiekunki... ale ja nie ejstem tak pedantka i tyle. echsad szkoda sie
      zasmucac przy takiej pogodzie...
      Co to ja ejszcze chcialam, acha a propos zabawnych historyjek. Akurat nie o
      mnie,ale... moja mam jest teraz na wczasach w Grecji no i dzwonie do niej
      czasami przez skype'a. Wczoraj moj maz stweirdzil ze zadzwoni, wykrecil, poprisl
      recepjconistke o polaczenie mama odebrala a on:"Dzien dobry. czy zamawiala pani
      na dzisiaj budzenie?" moja mam.."na dzisiaj...? na dzisiaj nie".. chyba cos
      jeszcze sobie powiedzieli, juz teraz nie pamietam i moja mam sie rozlaczyla!smile
      rozbriola mnie totalnie, nie dosc ze nie poznala ziecia po glosie, no to jeszcze
      moge zrozumiecsmile, ale ze nie zaskoczyla ze rozmawia po polsku. W Grecjismile!!!
      Coz moja mamasmile

      A i jeszcze caly czas mysle o asik. A Ja Ci powiem ze Ci zazdroszcze, moze nia
      tka jak jagnie, bo kurcze Portugalai... ech marzenie, ale Irlandia tez jest
      cudowna. bylam trzy tygodnie ze 4 lata temu, bardzo chcialabym tam wrocic. Super
      ludzie, no i przyroda. Ech alez tak sa cudowne rzeczy. nie pamietam w jakiej
      miescowosci czy miescie jestescie, ale naprawde polecam zwiedzanie zielonej
      wyspy. jest oszalamiajaca!
      A pogoda? No fkatycznie dziwna troche byla, nagle znikad zaczynal padac deszcz,
      po 20 min wychodzilo slonce. Coz taka specyfika.
      pozdrawiam
      Maraska
      • 09.06.05, 14:39
        hahaha Igosia - po raz kolejny ci mowie, masz we mnie wierna fanke!!!!

        ja nie mam pani Iwonki, ale mama pania Lube, ktora sprzata i co najwazniejsze
        PRASUJE! powiem wam ze u mnie jest odwrotnie, to nie maz na mnie krzyczy ze
        jest balagan, tylko ja na meza! nie to ze jestem pedantka, ale jak sobie kiedys
        zlamie noge jak sie przejade na jakims klocku, czy tym podobnym samochodziku,
        to bedzie mial nauczke!

        pozdrawiam
        nie mam wiecej czasu na pisanie. prowadze rekrutacje do pracy i mnie strasznei
        ten dzien juz wykonczyl!


        --
        ======================================================
        Kinga i Oleńka
        Ale ten czas leci, już mam...
        • 09.06.05, 20:23
          hej,
          a ja myślałam że to tylko u mnie w domu jest syf totalny, mąż wkurzony, ja
          urobiona a dziecko w smarkach ciągnących sie od nosa do kolan... Nie życzę
          nikomu tego, ale cieszę się ze nie ja jedna na tym świecie borykam się z
          denerwującym życiem. No a pogoda to rzeczywiście do bani, nie wiadomo jak sie
          ubrać, zupełnie jak w Irlandii, ech asik_w, Polsza też beznadziejna pogodowo,
          przynajmniej tu w Bydzi.

          chorowitkom powrotu do zdrowia życzę, a kamymamie samych przyjemności w bielsku.
          smile
          • 09.06.05, 20:25
            kochana, moja skrzynka pusta, ani kawalątka zdjęcia Zuzisad
            A co do ujawnienia się, to jutro może trzasne sobie i młodemu kilka fot i
            wyślęsmile
    • 09.06.05, 22:01
      Kochane pamietam, ze swego czasu ktoras podawala adres www tego sklepu. ja teraz
      bym potrzebowala a za zadne skarby nie moge znalezc w swoich archiwachsad(((
      google tez nie pomagaja, nie wiem czemu. Tylko Wy mi zostalysciesmile
      pomocy!!!
      smile
      maraska
      • 09.06.05, 22:10
        Z tego co pamiętam to widziałam namiary do niego na edziecko zakupy. Swego
        czasu była spora dyskusja na temat jakości towaru. Ja nie kupowałam jeszcze nic
        ale czasami lubię poczytać i dopiero po przeczytaniu kilku opinii coś kupić tak
        na próbę!

        Śmigam spać, bo mam straszne tyły a jutro wraca mąż i muszę stawić czoła
        problemom z teściami!
        --
        Ewa
        Nasz Michał
        Nasz Michał ma dziś
        Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
        • 09.06.05, 22:39
          www.next.co.uk
        • 09.06.05, 22:51
          Ekoln doskonale cię rozumiem ja też miałam "problemy" z teściową. One naprawde
          mogą uprzykrzyć życie. moja np. planuje mi co mam robić kogo odwiedzić i jak
          ona wyjeżdża na tydzień na konferencje to zwala mi na głowe swoją teściową (bo
          teść w szpitalu a jej samej nie może zosatwić.Dodam że kobieta mimo że jest po
          80-ce to sama mieszka w Niemczech i nieźle sobie radzi. Teraz jest w Polsce i
          nie może sama zosatć u niej w domu. Cóż zrobić zachwycona nie jestem ale to
          przecież babcia mojego męża.

          Martynka jest już zdrowa normalna kupa była już przedwczoraj a więc z wirusem
          uporaliśmy się w 3 dni. Jedynie pozostała bardzo marudna nie potrafi się bawić
          szybko się denerwuje (może udziela się jej ode mnie). Przy smarowaniu dziąseł
          wyczułam że idą 3 ząbki to pewnie wina tych nastrojów.
          pomysł z ciocią Iwonką znakomity z tym że my już płacimy niani jak ja jestem w
          pracy to ona się nią zajmuje. Wychodzi na spacery a jak mała śpi to podlewa mi
          kwiatki i prasuje ubranka małej i na tym się jej rola kończy. Wszystko poza
          tym jest na mojej głowej. W niedzielę mam urodziny mówię mężowi że musi się
          zająć w sobotę małą bo ja muszę zrobić zakupy, posprzątać mieszkanie itp. a on
          na to czy niania nie może bo on ma inne sprawy do załatwienia. Po orostu
          wymiękam. a niania nie może bo w soboty pracuje gzdie indziej. Moja mama
          wyjechała teściowa wyjeżdża a co ja mam zrobić z córką. Ręce opadają.

          Teraz z innej beczki w koncu obejrzałam zdjęcia : Zuzia ladnie wydoroślała,
          Igor ma dużo zębów (Martynka ma 6) i zawsze taki uśmiechnięty, Natalka ładna
          dziewczynka, Julki niestety nie dostałamsad

          Adresuv sklepu nie znam więc nie pomoge w tej sprawie.

          Igosiu powinnaś zmienić zawód koniecznie będę twoją czytelniczkę.

          Choróbki wracajcie do zdrowia i nie martwcie swoich mamuś.
          Iza
          • 10.06.05, 08:49
            Hej dziewczyny!
            Kamcia od wczoraj rano, czyli od ostatniej brzydkiej kupy nie zrobiła więcej,
            mam nadzieję, że dziś będzie normalna kupka:o)
            Nocka była ładna, co prawda troche pomarudziła przez sen, ale nie obudziła sie
            i spała w swoim łóżeczku do 7:45. Tak mi odpowiada:o)
            Dzisiaj wielki dzień - jadę do domku! Kurcze już się doczekać nie mogę.
            Wyjeżdżamy o 21-szej, zawsze na noc, bo Kama wtedy spi. Mamy gdzieś 6 godzin
            jazdy ciągiem. Kiedyś pojechalismy w dzień i to była nasza wielka pomyłka,
            Kamcia pospała swoje półtorej godzinki, a potem pokazywała co potrafi. Fotelik
            był be, a przecież jej nie wyciągnę w trakcie jazdy. Zabawki były be, ulubione
            przysmaki były be. I tak się męczyliśmy ponad 6 godzin, bo w dzień jedzie się
            do Bielska 8-9 godzin. Takie piekne mamy drogi, jak nie tir to traktor, a teraz
            dojda jeszcze kombajny, bo to pora na nie. W skrócie: jeździmy w dzień,
            zaoszczędzamy czas i uszy, bo nie słychac wrzasków;o)
            Bedzie mi Was brakowało na codzień, jak tylko będę miała możliwość to się
            odezwę i zdam relacje z pobytu:o) Lgosiu pisz duuużo postów, powalają mnie z
            nóg:o)
            izabela_p25 wszystkiego najlepszego w dniu urodzin (nie napisałas kiedy je masz
            więc dziś Ci złożę życzonka). Pociechy z dzieciaczka, z męża, z teściowej. Aby
            następny rok był piekny i niezapomniany!
            Dobra uciekam, muszę się popakować, tzn. nie wiem jak to zrobie, bo jadąc na
            półtora miesiąca musze wziąć całą szafę;o)
            Trzymajcie się ciepło. Buziaki dla kolegów i koleżanek od Kamci :o*
            • 10.06.05, 09:28
              Iza dzięki za słowa pocieszenia! Problem polega na tym, że mi tak naprawdę to
              za bardzo nie zależy na kontaktach z teściową, bo jak dla mnie jest fałszywą
              żmiją i bardzo przypomina mi panią Bukietową z takiego angielskiego seriali "co
              ludzie powiedzą" ale jest to w końcu matka mojego męża i babcia syna, więc
              trochę głupio byłoby gdybym z nią nie utrzymywała kontaktów, bo w końcu nie
              jest to totalnie obca osoba i chyba za bardzo się nie da tak totalnie
              odizolować! Faktem jest, że kontakty z nią są dla mnie strasznie stresogenne!
              Dla niej najważniesze jest co ludzie powiedzą a nie jej własne zdanie!
              Najgorsze, że ona tymi samymi kategoriami ocenia ludzi. Właśnie podczas kłótni
              środowej dowiedziałam się, że nie okazuję jej szacunku, bo na jej urodziny
              przyszłam nieuczesana :-0! Dodam, że tak jak widać na zdjęciach, moją normalną
              fryzurą jest kucyk, ewentualnie warkocz, więc nie wiem jak w takiej fryzurze
              można być nieuczesanym? No chyba, że miałam iść do fryzjera się ekstra w jakiś
              kok uczesać? Po prostu wymiękłam, bo dla mnie raczej fryzura nie jest miarą
              okazywania szacunku...

              Dobra koniec marudzenia, bo pogoda jeszcze w miarę względna, chociaż po
              południu ma znowu lać! Pelargonie u mnie na balkonie chyba mają już dość
              deszczu bo takie jakieś klapnięte!

              Kamymama nie zazdroszczę Wam tej podróży. Faktycznie dla naszych ruchliwych
              dzieci, kilkugodzinne siedzenie w samochodzie to istna katorga!

              --
              Ewa
              Nasz Michał
              Nasz Michał ma dziś
              Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
              • 10.06.05, 12:14
                u nas noc ciężkawa, Natalka wymiotowała, kupkała, na dokładkę podawanie jej
                leków to horror - dla niej i dla mnie. czuję się jak wyrodna matka... kurcze,
                czy nie mogli tej izoprinosiny wyprodukowac w wersji smakowej...

                skonsultowalismy rzeczywiście z p. doktor - no jest to infekcja jakich dużo
                teraz, ale ponieważ poprzedni katarek był niedawno to Nati dostała bactrim,
                izoprinosinę, drosetux jeżeli byłby kaszelek i smecte w przypadku biegunki.
                podałam jej rano smectę - i ku mojemu zdumieniu wypiła bez problemów...

                na szczęscie przy tej infekcji katar nie zalega w nosku - odpadła samotna walka
                z gruszką do nosa...

                a dooooła mam takiego glębokiego i dużego, że chyba metodą lgosi sięgnę
                po "srodki antydepresyjne" (czytaj : ajerkoniaczek).

                wokól prawie wszyscy chorzy, te pogody są zabójcze, a my 3 lipca wyjeżdzamy -
                no ciekawa jestem jaki będzie lipiec

                przy natalce pomaga mi moja mama i nie wiem czy bardziej jestem zmęczona
                choroba natki czy nadgorliwością babci - tu lgosiu znowu ukłon w twoją stronę -
                już kiedyś po twoim pierwszo-urdzinowym i wózkowym opisie pisałam,że to chyba
                siostry bliźniaczki... a te wszystkie komentarze to dla mojego dobra... ech
                a wszelkie próby konstruktywnych pytań typu "jak to jest nie tak, to jak jest
                dobrze" , no ona nie wie ALE NA PEWNO NIE TAK.
                i niejaki "młody Bilski" którego nie znam ale którego już nie lubię, służący za
                wrzozec bo on je wszystko : rybkę, chemiczną marchewkę itp itd, ale jaj ja
                kupię warzywka to na pewno nie są dobre... ostatni przebojem są nowalijki - ja
                nie podaję i wiem, że mama też nie poda wbrew mojej woli, ale co się nagada,
                nadopytuje....

                mam nadzieję, że was nie zagadałam, ale musiałam to wyrzucić z siebie, bo za
                pare godzin kolejna wizyta babci...

                pozdrowienia z "głębokich wykopów" psychicznych - Anita i "pociiągająca" Natalka



                --
                Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
                Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
                • 10.06.05, 15:26
                  Znów nadrabiałam, ale szcęśliwie udało się. Dziewczyny spłakałam się przy
                  czytaniu Waszych wpadek smile))
                  A Ty Lgosiu naprawdę pomyśl nad książką, będziesz robiła to co jak sądzę
                  lubisz, na pewno potrafisz i jeszcze Ci nieźle zapłacą. O reklamę się nie
                  martw, my się wszystkim zajmiemy wink
                  Lgosiu, jak wprowadzałaś nan HA? Zamierzam to zrobic i będę próbowac stoniowo
                  po jednej miarce mieszac z bebilonem pepti, co kilka dni zmieniając proporcje
                  na korzyśc nana. Też tak robiłaś? I zupełnie nie rozumiem waszej pediatry i tej
                  odmowy zapisania mleka. Dlaczego?

                  Dziewczyny czytając Wasze posty to niekiedy cieszę się, że od rodziców i
                  teściów dzieli mnie 500 km. Bądźcie dzielne!

                  Nie dostałam Zuzi sad

                  Niko ma 11 zębów i kolejne w drodze. Od paru dni ma stan podgorączkowy, jest
                  nerwowy i wszystko potwornie gryzie. Nadal sam nie chodzi. Polubił czytanie. Dr
                  rehabilitacji twierdzi, że mam zapomniec o jego dawnych chorobach, bo jest
                  całkowicie zdrowy. Wyniki badań immunologicznych za 2 tyg a w międzyczasie
                  zabieg na jąderko i przepuklinę. Trzymajcie za nas kciuki.

                  Asik, super, że się odezwałaś i że znów jesteście razem. Już w lipcu podzielę
                  Twój los. Boję się, ale mam nadzieję, że będzie dobrze. Jak nie to Wam troszkę
                  posmęcę, ok?

                  jeszcze Wam skrobnę opowieśc taksówkarza o jego synku Michasiu, który do 3 lat
                  robił w majty. Mianowicie na wszystkie sposoby próbowano Michasia oduczyc
                  siusiania w pieluszkę i na działce zaproponowali mu rodzice chodzenie bez. A on
                  stwierdził, że w żadnym wypadku, bo wszystkie dzieci chodzą z pieluszce i że to
                  wstyd chodzi bez! Pewnego dnia, w domu mały oparł się o futrynę i zakomunikował
                  domownikom: " od dzisiaj Michaś nie będzie lał w gacie". I słowa dotrzymał! To
                  tak na pociechę naszych zmagań wink
                  Buziaczki szczególnie dla chorowitków.
                  A, Sylwia nie słyszałam żeby po lacidofilu czy lakcidzie dziecko miało problem
                  z kupką. Ja Nikowi podawałam nawet przez parę miesięcy za zaleceniem p.
                  immunolog i wszystko było wzorowo. Ale wiadomo każde dziecko jest inne.
                  • 10.06.05, 15:42
                    sluchajcie mam taki sajgon, ze juz 10 raz zbieram sie cos skrobnac i wciaz mnie
                    ktos wybijasmile

                    mam nadzieje ze wszystkie chorowitki szybko wroca do zdrowiasmile

                    opowiesc o michasiu doprowadzila mnie do lezsmile

                    dzis wyjezdzamy na weekend, wiec babeczki do zobaczenia w poniedzialeksmile mamy
                    zadanie bojowe namowic prababcie oli zeby z nami przyjechala na kilka tygodni,
                    a to baaaaaaaaaaaaaaardzo ciezkie zadanie.

                    pozdrawiam
                    --
                    ======================================================
                    Kinga i Oleńka
                    Ale ten czas leci, już mam...
                    • 10.06.05, 16:24
                      Hej dziewczyny...

                      moja Zuzia śi juz prawie trzy godzinki, nie wiem czy to ze względu na zmianę
                      pogody, bo robi sie cieplej, a moze poprostu ma jakis skok wzrostu.

                      ja takze przesnełam nieprzykryta i teraz się trzęsę, ide zrobić sobie herbatkę

                      miłego dnia
                    • 10.06.05, 17:00
                      aja jaja jaj co ja dzisiaj za dzień miałamsad((((( Ale zacznę od odpowiedzi
                      pytaniasmile Jagna NAN HA po prostu podałam zamiast bebilonu i mały wciągnął.
                      Kamymama - nie mogę pisać za dużo, bo jak za dużo puszczę postów w tonie
                      narzekającym to spłynie ze mnie cały czar super pisarki. A ja mam same
                      narzekające posty. A co do książki - to po pierwsze brak warsztatu, po drugie z
                      każdym rokiem coraz gorsze mam problemy z wysławianiem się, po trzecie błędy
                      ortograficzne, stylistyczne i logiczne aż rażą, a po czwarte - brak wiary w
                      siebie jest dobijający, a po piąte.... już widzę minki mojej mamuśki, teściów,
                      mężusia.... jak tę książkę czytająsmile))))))

                      W temacie dzieckowym wszystko ok. Oprócz tego, że mamy straszne dziś problemy z
                      pearl 24 żeby spasować te nasze dzieciaczki z drzemkami tak, żeby można było
                      się spotkać. Najpierw spał mój Mateusz, jak się obudził to szła spać Maja Gosi,
                      teraz znów śpi mój Mateusz i obudzi się tak koło 17 – kiedy to (jak przewiduje
                      pearl) pójdzie spać Maja, bo spała dziś wyjątkowo krótko i już jest marudna. Ja
                      na przywitanie Majki z mamuśką przewidziałam super menu, na poczet którego
                      zrobiłam zakupy z samego rana.... no i właśnie... wydarzenia dzisiejszego
                      poranka mnie tak rozbiły, że z menu będą nicisad
                      Zaesemesował mi mąż, że chciałby pójść sobie zobaczyć na licytację dot. wynajmu
                      pomieszczeń przez Urząd Gminy. A konkretnie chodziło o halę barakową do
                      remontu – 236 m kwadratowych hali + 500m kwadratowych terenu wokół z jakimiś
                      podjazdami nawet dla ciężarówek. Jak o tym rozmawialiśmy tydzień temu to
                      rozmowa toczyła się pod tytułem, że „jaki głupek to wynajmie i w jakim celu” –
                      chyba tylko w celu jakiegoś składu budowlanego czy co? Mój mąż zaplanował, że
                      dobrze by było pójść na taką licytację, żeby zobaczyć jak takie sprawy się
                      odbywają. W końcu dobrze by było znaleźć jakieś tańsze lokum na naszą firmę.
                      Poza tym przydało by nam się powiększyć tak trochę lokum, chociaż do 50-60 m.
                      kwadratowych. Chcieliśmy zobaczyć więc jak takie licytacje wyglądają, żeby
                      wiedzieć jak licytować, gdy już sami znajdziemy jakieś odpowiadające nam
                      lokum. Przynajmniej tak mi się wydawało..... Okazało się, że moja bogata
                      wyobraźnia jest jednak zbyt ograniczona, by wpaść na to, że mój mąż wróci
                      oznajmiając mi, że właśnie przelicytował wszystkich i jesteśmy szczęśliwymi
                      posiadaczami obowiązku płacenia kilku tysięcy złotych miesięcznie za 236 – cio
                      metrową halę w opłakanym stanie (bo cena wyjściowa była tylko dwa złote – ale
                      mój zdolny mąż czterokrotnie przebił tę cenę)!!!!!!! Jak się spytałam, po co to
                      nam, to stwierdził, że jeszcze nie wie, bo przecież jej nawet nie widział. No
                      tak cóż za głupie pytanie zadałam. Skąd można wiedzieć po co komu takie coś,
                      skoro nie dość że się jeszcze tego lokalu nie widziało na własne oczy to
                      dopiero co się to wykupiło. Jak tak popłacimy kilka miesięcy kilka tysięcy
                      złotych za tę ruderę, to może wymyślimy w końcu na co to nam było.... Rany a ja
                      tu plany o domu snułam. Dziś kolejny raz brałam rozwód z mężem... Jezu! Tych
                      rozwodów już trochę mieliśmy.
                      Mam nadzieję, że przyjedzie pearla z Mają mimo ulewy za oknem i mimo tych
                      drzemek – może mi się trochę humor wtedy poprawi.
                      Ach... jeszcze dodam, że męża wersja wydarzeń jest taka, że wygrał po to, by
                      kiedyś nie żałować, że była to dla nas jakaś szansa. Na co szansa – to jeszcze
                      nie umiał określić. Jedno jest pewne, jeśli nie uda się z tego wycofać – to
                      wezmę kolejny rozwód. A jeśli uda się z tego wycofać, to wezmę rozwód z powodu
                      kosztów odszkodowawczych niepodpisania umowy. A jeśli w ogóle się uda to wezmę
                      rozwód z powodu strat nerwowych poniesionych przeze mnie w dzień swoich
                      imienin. Boże, że też ja muszę zawsze się denerwować w swoje święta. Ale to i
                      tak nic, jak w drugą rocznicę naszego ślubu, po mojej lekturze „Mężczyźni są z
                      Marsa Kobiety są z Wenus” i przypominaniu mężowi przez cały tydzień o tej
                      rocznicy (bo w książce tak napisali, że tak trzeba), po zamówionym przeze mnie
                      stoliku w restauracji (wolałam sama zamówić niż liczyć na cud, że mąż wpadnie
                      na coś takiego) usłyszałam, że mąż nie wróci z pracy, bo zaraz po pracy jest
                      umówiony z kolegami na basen. No... i był na tym basenie do godziny 24 – bo
                      przecież tak fajnie się nurkuje na basenie.
                      Jak mi teraz Inia napiszesz, że Twój Adam by tak nie zrobił, to chyba wezmę
                      inia z Tobą rozwód!!!!! Ale możesz mi napisać za to, jak sobie na wyjazdach
                      radzisz z drzemkami Oli. Bo nam się kroi jutro nurkowanie w jeziorze i nie
                      wiem, czy brać małego. Mamy problemy, by zasnął w niecodziennych dla niego
                      sytuacjach – a drzemki dzienne ma nadal dwie. Jak się nie prześpi jest
                      niemożliwy. ... A może tak poprzytapiać trochę tego mego męża na jakiejś
                      konkretnej głębokości. Może tak narkoza azotowa poprzestawia mu jakieś klepki w
                      mózgu i dobrze na tym wyjdęsmile Albo sama trochę posiedzę za długo tak powiedzmy
                      na 20 meterkach. Upojenie azotem jest bardzo zbliżone do alkoholowego – a
                      teraz właśnie mi trzeba trochę humorkusad((((
                      • 10.06.05, 19:00
                        Igosiaaaaaaa! Rewelacja!!!!
                        gratuluje hali!!!! jestes chyba jedyna mam posiadaczka tejze... jeszcze nie
                        wdizianej. Sluchaj na party basenowe w sam raz.....
                        meza tez gratulujesmile!!!!!! Wiesz on chcial dobrze... w koncu taka hala...
                        no nie no!!!!!!!!!!!Bomba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        dziekuje za adres sklepu
                        pozdrawiam
                        Maraska
                        chyba zawolam emza do czytania...
                        • 10.06.05, 21:06
                          Witajcie!!!

                          Tak na początek chciałam się zameldować w fanklubie Igosi. A co do tej hali, to
                          spróbuj spojrzeć na to bardziej pozytywnie. Bo może posiadanie takiego obiektu
                          zainspiruje Was do jakiegoś niesamowitego pomysłu, na wykorzystanie go i
                          zbijecie przez to niesamowitą fortunę. I kiedyś będziecie wspominać ten dzień,
                          siedząc nad brzegiem niesamowitego basenu, przed niesamowitą chałupą, sącząc
                          niesamowitego drinka. I głaskałabyś czule po skroni swojego pomysłowego mężulka,
                          sprawcę tego wszystkiego. A on by Ci rzekł: "i widzisz kochanie jaki miałem
                          wspaniały pomysł, żeby tego pamiętnego 10 czerwca 2005 roku pójść na tą
                          licytację i wylicytować tamtą halę." Pewnie tak Wam było pisane... smile
                          Wszystkiego najlepszego z okazji imienin!!!

                          A my jesteśmy już w trakcie rozłąki. Jagódkowy tatuś od środy zaczął pracę w tej
                          naszej stolicy. I już wiemy, że początkowy plan, żebyśmy wakacje spędziły z
                          Gutką w Gdańsku, nie jest najlepszy. Jako rodzina jesteśmy za bardzo zżyci. Tak,
                          więc ślubny na gwałt szuka jakiegoś lokum dla nas i przenosimy się.
                          Podziwiam Was dziewczyny, które tak ciągle migrujecie. Dla mnie jest dramatem
                          wyjazd do innego miasta, a co dopiero kraju. No, ale nic kolejne wyzwanie. Mam
                          nadzieję, że będę mogła liczyć na Waszą pomoc odnośnie jakieś pediatry, sklepów
                          dzieciaczkowych itd. Ale będę się pytać jak będę wiedziała, w jakiej dzielnicy
                          osiądziemy.

                          Życzę zdrówka wszystkim chorującym maluchom.
                          Agnieszka Jagodowa mama

                          --
                          moje Szczęście
                          www.jagodka.go.pl
                          • 10.06.05, 22:46
                            Ja tylko szybciutko! Chciałam tylko napisać, że Lgosia rozbawiła mnie z mężem
                            do łez! A mój mąż jest podobnego zdania co dziewczyny, że masz tak nie
                            narzekać, bo jeszcze kiedyś będziesz tego Twojego prawie eks-męża po nogach
                            całować za ten cudowny pomysł z wynajęciem tego lokalu!
                            A swoją drogą może jakiś hurtownia zabawek dla dzieci? W końcu przedstawicielem
                            Bercheta już jestście!

                            śmigam spać, bo już mnie mąż woła!
                            --
                            Ewa
                            Nasz Michał
                            Nasz Michał ma dziś
                            Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                            • 11.06.05, 11:22
                              smile))) Lgosiu gratuluję nabycia nieruchomoścismile)) i męża przede wszystkimsmile))
                              Choć podejrzewam ,że Tobie do smiechu nie jest. Ale może faktycznie jakiś fajny
                              interesik rozkręcicie, a narazie możę paintball? remontowaćnie trzeba ,
                              pousatawiać parę przeszkód, ścianek do chowania się ,itp i "duzi chłopcy" będą
                              mieli niezłą frajdęsmile A swoją drogę nie wiem co bym zrobiła jakby mój małżonek
                              obwieścił mi tak radosną nowinę . Choć pomysły to on ma, wprawdzie na mniejszą
                              skalę inwestuję , ale inwestuje - nie tak dawno kupił na wyprzedaży jakieś 30
                              kompletów klocków lego, w większosci tych samych i od siódemgo roku zycia, więc
                              młody się tym nie pobawi, no ale takiej okazji pzrepuścić nie mógł, wkurzałam
                              się starsznie no ale teraz widzę,żę mogło być gorzejsmile


                              U nas kolejny dzień kiepskiej pogody, pada i jest zimno. Igi właśnie zasnął mam
                              nadziję ,że pospi ze dwie godziny.

                              No i nie wiem co chciałam napisać , moze później mi sie przypomni.A mój maż
                              jako ,że od czwartku "ćwierćwieczna" jestem, już by komentował, że w pewnym
                              wieku to już sie zpaomina....


                              Chore Dzieciaczki wracajcie do zdrowia.

                              --
                              Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
                              • 11.06.05, 21:50
                                Po forum widać, że pogoda się poprawiła, bo nikt nie zagląda!
                                A my dziś spędziliśmy dzień praktycznie w samochodzie. Koleżanka męża ze
                                studiów brała ślub i postanowił razem z kilkoma znajomymi, że pojedziemy jej
                                złożyć życzenia. Jej mina jak nas zobaczyła była warta kilku godzin jazdy
                                samochodem. Poza tym spotkaliśmy się ze znajomymi, których dawno nie
                                widzieliśmy. Wprawdzie na spokojną kawę nie było czasu, bo junior był u babci i
                                chcieliśmy ją jak najszybciej zwolnić, ale przynajmniej w samochodzie trochę
                                pogadaliśmy!

                                Poza tym jutro chyba wreszcie wykąpiemy Juniora, bo strupki już się trochę
                                zasuszyły no i w końcu wypadałoby też umyć naszego małego smrodka!

                                Aaaaa Michał spał po południu ponad dwie godziny, więc nie wiem o której
                                pójdzie spać a ostatnio chodzi tak między 22-23! A ja już chcę spać!
                                --
                                Ewa
                                Nasz Michał
                                Nasz Michał ma dziś
                                Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                • 12.06.05, 09:41
                                  Nika wszystkiego najlepszego z okazji urodzin spełnienia marzeń, szczęścia i
                                  radości i pociechy z Igora.

                                  Dziś ja mam urodziny kończę 27 lat i jestem strasznie przygnębiona. Wczoraj się
                                  dowiedziałam że nasze małżeństwo jest nie udane i że trzeba poważnie się nad
                                  nim zastanowić a dwie godziny później, że na razie nie będziemy się rozwodzić
                                  ze względu na dobro dziecka. Teraz jestem w trakcie przygotowań urodzinowych ma
                                  przyjśc rodzinka ale wcale mnie to nie cieszy. Po prostu cały czas myślę co
                                  dalej począć bo żyć tak dalej się nie da a zwiazki ze względu na "doboro
                                  dziecka" nie kończą się dobrze. Nigdy nie przypuszczałm że coś takiego od niego
                                  usłyszę. Zawsze kiedy chciał wieczorami wychodził jeżdził do kolegów bez jakich
                                  kolwiek ograniczeń z mojej strony, ostatnio kupił sobie drugi motor tylko
                                  dlatego że takie było jego marzenie. Cały czas się zastanawiam gdzie popełniłam
                                  bład??? Jeszcze przed urodzeniem dziecka chwalił się że na małżeństwo nie
                                  narzeka a teraz stwierdził że się mylił. Czyżby nie dojrzał do roli ojca??
                                  Kończę bo się zupełnie rozkleję.

                                  Igosia napisz coś wesołego na poprawę humoru!!! Postaram się później zajrzeć
                                  Iza
                                  • 12.06.05, 12:01
                                    Izka, 100 lat,100 lat. Uśmiechu, miłości, szacunku i zrozumienia. Każde
                                    małżeństwo spotykają większe lub mniejsze kryzysy. Przeczekaj! Musi byc dobrze!
                                    Jestem pewna,że za pare dni napiszesz nam bardzo optymistyczny post. U mnie
                                    akurat tez spadek małżeńskiej formy ale wiem na pewno, że to tylko chwilowe smile
                                    Wierzę, że się dogadacie w końcu kochacie się! Głowa do góry! Dziś nie
                                    zamartwiaj się niczym i świętuj.
                                    Buziaczki ode mnie i Nikusia
                                    • 12.06.05, 12:27
                                      Iza wszystkiego co najlepsze, najpiekniejsze, zeby spelnily sie Twoje marzenia
                                      i kazdego dnia na Twoim niebie swiecilo sloneczkosmile)


                                      a co do zwiazkow, to u nas jest masakrasad((pol nocy przeplakalam, dzisiaj
                                      tez nie lepiej, az szkoda mi Kamusiasad( Jacek wczoraj oswiadczyl, ze to
                                      wszystko nie ma sensu, on nie ma zamiaru udawac, na nas wszystkich gdzies, nie
                                      ma zamiaru n nas pracowac itd.. on nawet nie chce tego ciagnac dla dobra
                                      dzieckasada wiecie nie wierze we wrozki, ale przed przyjazdem tutaj moja szalona
                                      siostra wyciagnela mnie do takiej jednej co tarota rozklada, i ta mi
                                      powiedziala, ze jade niedlugo za granice, ze z malym beda problemy ale pomoze
                                      mu lekarz meczyzna, wiedziala ze nie mamy slubu i ze nasz zwiazek zakonczy sie
                                      definitywnie w ciagu najblizszych miesiecy!!! i jak tutaj nie wierzyc we
                                      wrozki??!! nie wiem co myslec, co robic, zostac tutaj sama z dzieckiem to
                                      masakra, nie dam rady, zreszta jacek od razu mi oswiadczyl, ze o alimentach mam
                                      zapomniec bo on i tak juz duzo na nas wydal!!! Dziewczyny jestem zalamana,
                                      powinnam chyba zadzwonic do rodzicow, ale nie wiem co mam im powiedziec, w
                                      koncu mam 26 lat, na dodatek mama prosila zebym tutaj nie przyjezdzala, nie
                                      wiem narazie nie potrafie nic konkretnego wymyslecsad(
                                      przepraszam, ze tak smece ale nawet na dworze jest tak zimno, ze w domu siedze
                                      w polarze, dobrze ze maly teraz spi, musze dojsc do siebie i podjac jakis plan
                                      dzialania.
                                      --
                                      Ania i Kamilek(02.04.04)
                                      • 12.06.05, 12:59
                                        Asik trzymaj się, tak naprawdę nie wiem, co ci napisać, ale gdbymy ja usłyszała
                                        coś takiego od swojego męża, to pewnie też bym się poryczała, a potem w
                                        przypływie złości i własnej dumy spakowała walizy i wróciła do kraju. Wiem, że
                                        łatwo jest tak mówic, jak się nie jest w czyjejś sytuacji, ale pamiętam też, że
                                        będąc jeszcze w kraju pisałaś o problemach waszego związku, i że wachasz się co
                                        do wyjazdu.
                                        A jeżeli chodzi o wróżki, wróżby itp, to powiem wam, że ja boję się wszelkich
                                        wróżb, wolę raczej nie wiedzieć co będzie, co się wydarzy, nie lubię martwić
                                        się na zapas, a niesety to często robię. Myślę, że z wróżbami to jest tak, że
                                        podświadomie staramy się nie wierzyć, często o nich myślimy, tym samym często
                                        je przywołujemy w swoich myślach a przez to swoim zachowaniem dążymy do tego,
                                        aby się te wróżby sprawdziły. Oczywiście choroby dziecka, czy czegoś podobnego
                                        nie stworzymy, ale coś w tym jest. Trochę chyba namieszałam, ale mam nadzieję,
                                        że wiecie o co mi chodzi.

                                        U nas też chorobowo, mały w środę zaczął gorączkować i w czwartek rano
                                        wylądowaliśmy u pediatry, jak zwykle zapalenie gardełka, ta pogoda już mnie
                                        wykańcza i wszystkim daje się nieźle we znaki.
                                        Mały przez trzy dni gorączkował, najwyższa temp. w granicach 39, dzisiaj rano
                                        miał 37,4 a od wczoraj na brzuszku i pleckach pojawiła sie drobna czerwona
                                        wysypka. Przy tym dzisiaj w przeciągu godziny zrobił mi już trzy zielone,
                                        smierdzące kupy, myslę, że to reakcja na antybiotyk. Nie wiem, czy mały
                                        przechodzi trzydniówkę i stąd ta wyspka, czy to może być jakaś reakcja
                                        alergiczna na antybiotyk. jeżeli do jutra nic sie nie zmieni to chyba znowu
                                        odziwedzimy pediatrę, jak sądzicie, powinnam z małym iść.

                                        Jejku, jak ja wam zazdroszczę tych pmysłów kulinarnych, nie powiem, zdolna, to
                                        ja jestem, ale jakoś weny i pomysłów mi brak.

                                        nie zdążyłam przeczytać wszystkich postów, więc tylko Iza wszystkiego
                                        najleszego i zdrowia dla wszystkich chorusków.

                                        Inia i jak zdecydowałaś sie wystąpić w programie "Klub młodej mamy", ciekawie
                                        by było, ja staram się ten program oglądać regularnie, sporo ciekawostek na
                                        temat dzieciaczków.

                                        Aaaaaaaa i najważniejsze, prawdopodobnie mój Maciej tez zmieni pracę i być może
                                        będziemy musieli się przeprowadzić, ale to kwestia dwóch, trzech miesięcy, mam
                                        troche doła, i nie będę sie na ten temat rozpisywała...
                                        • 12.06.05, 13:22
                                          Jeśli jakaś mamusia jeszcze nie odwiedziła forum Kwietniowe mamusie 2004 to
                                          zapraszamy serdecznie smile))
                                          --
                                          KAMIL-wypad do centrum zabawy
                                    • 12.06.05, 13:14
                                      Iza, głowa do góry, każde małżenstwo ma momenty dobre i złe. Są sytuacje, które
                                      nasilają konflikty : budowa domu, remonty, trudności finansowe i właśnie
                                      dziecko. ja myślę, że jeżeli facet ci mówi,że jest kryzys i jeżeli mówi, że
                                      zostanie z toba (bez względu na powód)to jest już połowa sukcesu. jeszcze sam
                                      sobie nie zdaje sprawy z tego, ale to juz jest wstęp do ratowania dobrego
                                      związku, który ON SAM zapoczątkowal... na pewno trzeba duzo rozmawiac i to ty
                                      musisz te rozmowy inicjować, staraj sie wspominac w rozmowach wszystkie fajne
                                      chwile, poczatki waszego zwiazku, spróbujcie gdzieś sie wyrwać i przede
                                      wszystkim nie daj się sprowokować, bo może ci zarzucac dużo rzeczy i zrzucac
                                      winę na ciebie - nie daj sie ponieśc emocjom i odpieraj zarzuty tylko
                                      rzeczowymi argumentami-to jest bardzo trudne niestety.... i przede wszystkim
                                      trzymaj wysoko głowe i wbrew wszystkiemu uśmiechaj się to pomaga... trzymam za
                                      was kciuki. nie myśl proszę, że sie wymądrzam teoretycznie, nas też dotknął
                                      poważny kryzys i te metody sie sprawdziły i jest teraz cudownie, lepiej niz
                                      kiedykolwiek i jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi razem... jak chcesz poGGadac
                                      to mój nr 9014969


                                      a u nas poprawa zdrówka na szczęście,chociaz ja chyba wyląduję w psychiatryku
                                      (trauma po podawaniu leków) - Natalka ucieka jak mnie widzi z jakąkolwiek
                                      łyżeczka w reku...

                                      mam pytanie do nieposiadaczek własnych grzadek z truskawkami - czy dajecie
                                      kupowane na rynkach i w sklepach, o których pochodzeniu nic nie wiecie?? bo ja
                                      mam tylko dostęp do takich. Wiem, że Nati nie ma uczulenia, ale boję się czy
                                      nie są pryskane. poradżcie coś, pliiiiz!

                                      a ja wtym roku jem truskawki jak szalona, w tamtym nie jadłam, bo karmiłam
                                      Natke i troche się bałam - muszę nadrobić...

                                      lgosiu - jestem oczarowana zakupem hali - a może będziecie organizowali
                                      coroczne zloty "kwietniówek" - ja jestem za!!!!! a poza tym myśl pozytywnie (
                                      to moja dewiza) - mogłas jeszce zostać właścicelką zrujnowanego poligonu
                                      poradzieckiego!!! prawda, że teraz hala wygląda całkiem niewinnie....

                                      trzymajcie sie laseczki - pogoda nastraja mało radośnie i stąd te wszystkie
                                      smuteczki - Anita i Natalka




                                      --
                                      Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
                                      Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
                                      • 12.06.05, 13:21
                                        asik_w - trzymaj się, no nie wiem co napisać - życie czasem jest tak trudne,
                                        ale pamiętaj że po burzy zawsze jest słońce i często, to co wydaje sie tragedia
                                        w rezultacie wychodzi na dobre, a trudności nas wzmacniają... trzymaj
                                        się!!!!!!!!



                                        --
                                        Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
                                        Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
                                        • 12.06.05, 15:30
                                          Iza najcieplejsze zyczenia od nas, trzymaj sie i wbrew wszystkiemu duzo usmiechu
                                          i szczescie .
                                          A jesli chodzi o kryzyzsy... sama co rusz przechodze jakis wiekszy lub mniejszy.
                                          na mniejsze to juz nawet nie reaguje. Wczoraj na moje pytanie jak ma zwyobraza
                                          sobie przezyc koljene nawet moze 30 lat ze mna, stwierdzil. "Oj ciezko ciezko
                                          ebdzie..., trudno mu to sobie wyobrazi". Wprawdzie juz nie ryczalam, ale tez
                                          czasami mam ochote zapakowac walizki i sie wyprowadzic. tylko wlasnie do mamy
                                          wroce... ech nie wiem moze jeszcze nie dojrzalam. A w bycie razme dla dobra
                                          dziecka to jakos nie wierze, bo dziecko tez clzowiek i od razu wyczuje ze w domu
                                          jest niezdrowa atmosfera. Co mamy udawac przez 12 godzin na dobe... Boze faceci
                                          sa okropni.
                                          Asik strasznie mi rpzykro z powodu twoich klopotow... trzymam kciuki. nie wiem
                                          co ja bym zrobila w takiej sytuacji. mzoe to faktycznie spowodowane stresem,
                                          nowym miejscem pracy i zycia, kosztami poniesionymi z tego tytulu... Przemysl
                                          wszystko na spokojnie, probujcie porozmawaic. Mam nadzieje ze wszystko sie ulozy.
                                          A co do wrozek, ja nie chodze, nie wiem jak bym podhcodzila do tego co moglabym
                                          uslyszec, zapewne tak jak winia, czekaja kiedy? gdzie? spelni sie w koncu ta
                                          wrozba, moze nawet prowokujac swoim zachowaniem.
                                          Ale i tak najwazniejsze to zeby Maluch nie chorowal. jak dla mnie teraz
                                          najwazniejszy jest moj syn! Mzoe to tez jakis tam powod do konfliktow...e ch...
                                          pesymistycznie sie nam jakos zrobilo na forum. igosiu ratuj atmosfere. Liczymy
                                          na Ciebie... jak tam nowa halasmile?
                                          buziaki
                                          Maraska
                                          • 12.06.05, 16:01
                                            no jeśli hala jest tematem wesołym, to życzę wszystkim takiej haliwink. Jakiś
                                            taki widzę sezon rozwodowy w pełni. Nawet nie wiem co napisać - w końcu ja też
                                            któryś już raz rozprawiałam nad sensem i bezsensem bycia razem, nie dalej jak
                                            przedwczoraj właśnie. Może pocieszeniem będzie to, że np u nas takich rozwodów
                                            już braliśmy kilka. I teraz też tak wygląda, że rozejdzie się po kościach. Może
                                            będzie i tak u was? Aj muszę na razie kończyć, właśnie przed chwilą
                                            wyekspediowałam męża z Mateuszem i Borysem do teściowej, przewidując słusznie,
                                            że jego kilkuosobowa rodzinka odwiedzając mego teścia na jachcie na Dniach
                                            Morza w Szczecinie zechce również odwiedzić i nas... Jakoś nie mogłam sobie
                                            siebie wyobrazić szczerzącej zęby do męża rodziny, będąc właśnie w małżeńskiej
                                            sytuacji "rozwodowej". No i zdążyłam w ostatniej chwili z tą mężowską
                                            ekspedycją!!!! Właśnie przed chwilą dzwonił domofon. Poszczerzyłam się więc
                                            szczerze tym razem przez domofon tłumacząc, że owszem, jak chcą to niech
                                            wchodzą, ale Rafał właśnie wyszedł z małym do teściów i ja tam też zaraz idę,
                                            no ale jak chcą to mogą wejść i poczekać aż umyję głowę i razem tam pójdziemy.
                                            Część męska gości nie zjarzyła oczywiście (jak to faceci) za to szanowne panie
                                            od razu grzecznie stwierdziły, że w takim razie spotkamy się u teściów. Ja to
                                            gościnna jestem co???? Abstrahując od mojej niechęci do męża rodzinki po każdej
                                            kłótni z mężem, to raczej nasze mieszkanko po zabawie Mateusza z Majką,
                                            wypluwaniu placków na wykładzinę, wcieraniu tych placków przez mego pomysłowego
                                            syna w wykładzinę i zakrapianiu tych plam kropelkami wylatującymi z butli ze
                                            smokiem - po wgnieceniu tego smoka w wykładzinę (tak tak, Mateusz nadal z butli
                                            ciągnie - a teraz poczekam na pytanie Malilki.... że po co on jeszcze
                                            ciągnie...) - raczej nie nadawało się na przyjmowanie gości.
                                            Przynajmniej pearla mi trochę humor poprawiła. Bo wyszło na to, że obydwie
                                            jesteśmy wyrodne. Nasze dzieci z butli chleją i na nocnik nie siadają. I nie,
                                            że dzieci głupie mamy - nasze biedne dzieci mają leniwe matki po prostu.
                                            Ach życie jest ciężkie po prostu.
                                            A i jeszcze sprostowanie. Gdybym to ja była właścicielką hali to może nie
                                            byłoby tak źle. Wspaniały mąż wylicytował tylko dzierżawę - czyli obowiązek
                                            płacenie grubych pieniędzy już od następnego miesiąca poczynając. Jak się nie
                                            uda z tego wycofać bez szkód to chyba jajko zniosę!
                                            --
                                            ...
                                            • 12.06.05, 20:01
                                              Hej dziewczyny!!!

                                              Najpierw post Lgosi doprowadził mnie do utraty tchu ze względu na zadyszke,
                                              spowodowaną prawie panicznym śmiechej...hala, no cóz jedni budują dom, inni
                                              kupuę samochód a inni hale....party w takim miejscu to super zabawa!!!

                                              Iza wszystkiego najlepszego, słońca i optymzmu w sercu.

                                              Asik, a Twój post wzbudizł we mnie zal, do świata , ze jest tak czasem
                                              paskudnie. Wiem co czujesz, bo gdybym ja miała taką sytuacje, to takze bym
                                              czuła sie fatalnie. Jedynie w takich sytuacjach, totalnego doła, pociesza mnie
                                              fakt, ze mam jeszcze rdziców, ze zawsz etam moge wrócić. Nie bój sie zadzownić
                                              do mamy, bo to Twoja mama i bardzo Cię kocha i napewno zrozumie...ale jeszcze
                                              jest tak jak dziewczyny pisza, ze faceci pomysla i zmieniają zdanie, zaczynaja
                                              sie starać....

                                              Tak jak mówi moja madra kolezanka...TO CO NAS NIE ZABIJA, TO NAS UMACNIA!!!!
                                              a kryzysy małzeńskie sa w kazdym zwiazku, nawet najlepszym z pozoru...

                                              Slę buziaczki

                                              Asik, jakbyś potrzebowała jakąs pmoc, to napisz, jak nie mas zna bilet to daj
                                              znac.....

                                              milego wieczorku
                                              • 12.06.05, 21:12
                                                Ja też zaliczam mega doła kryzysu niemałżeńskiego, najchętniej spakowałabym
                                                niemęża i wysłała w kosmos. Dobrze, że tu można poczytać o cekinowych tyłkach i
                                                wielkich halach, zawsze to humor poprawia, choć podskórnie czuję, że nie
                                                powinnam się z hali śmiać, bo niestety nie zdziwiłabym się, gdyby niemąż wrócił
                                                z pracy i oznajmił "kochanie, kupiłem nam nowy, super samochód", z pieniędzy
                                                odkładanych na większe mieszkanie rzecz jasna. On mnie w ogóle ostatnio tak
                                                koncertowo wkurza, że czasami myślę, że jestem z nim tylko dla dziecka, tzn
                                                dlatego żebym nie musiała wracać na gwałt do pracy, ale jak już wrócę i znowu
                                                zacznę zarabiać, to po prostu go spakuję i wyślę w kosmos. Ale z drugiej strony
                                                tyle tych kryzysów już było i jakoś poszły w zapomnienie... Uszy do góry Iza i
                                                Asik, w końcu i bez faceta można dać sobie radę, tak się przynajmniej
                                                pocieszam smile

                                                Iza, wszystkiego naj naj naj z okazji urodzin, żebyś zawsze była szczęśliwa i
                                                uśmiechnięta.

                                                Anitka, możesz być pewna, że wszystkie truskawki poza własnymi są sypane.

                                                A my zaliczyliśmy koszmarną noc, pierwszą taką od dawna. Mały długo nie mógł
                                                zasnąć, padł o 21.30, a o północy obudził się z histerycznym płaczem i nie mógł
                                                się uspokoić mimo noszenia, tulenia, głaskania i przytulania. W końcu dostał
                                                żel na ząbek i paracetamol w czopku i rano okazało się, że w nocy wyrżnęła się
                                                dolna czwórka- tzn przebiła się chyba w 5 miejscach i cały ząb już widać przez
                                                błonkę dziąsła, mam nadzieję, że moje kochanie już dzisiaj nie będzie się
                                                męczyć. Poza tym mamy luźne kupy, katarek i mega marudzenie, więc pełen komplet
                                                ząbkowych dolegliwości.

                                                A poza tym kupiłam ostatnio kiełbaski z morlinek i mały oszalał na ich punkcie,
                                                takie niby pyszne.
                                                • 12.06.05, 21:43
                                                  witam po weekendziesmile

                                                  Iza wszystkiego naj naj z okazji urodzin

                                                  dziewczyny uszy do góry - po burzy zawsze przychodzi słońcesmile Ja po naszych
                                                  małżeńskich sprzeczkach (zdarzają się nam takowe - tak dla pocieszenia Igosi)
                                                  wyprowadzam sie z małżeńskiego łożasmile śpię na podłodze a mój mąż ma zawsze z
                                                  tego ubawa jak rano niewyspana mówię: "a właściwie to dlaczego ja spalam na
                                                  podlodze?" zawsze słysze "bo ja nie jestem taki glupi zeby sie całą noc na
                                                  twardym meczycsmile"

                                                  malilka musze cie wyprowadzic z błedu - moja rodzina na wsi ma plantacje
                                                  truskawek i jako uprawy ekologiczne - nie moga niczego niczym sypac i nie
                                                  sypia. wbrew pozorom jest sporo takich gospodarstw, no ale to trzeba miec
                                                  sprawdzone miejsca. ja daje olce truskawki z bazaru i nie ma sensacji (do
                                                  rodziny za daleko jecha, zeby po te eko sie wybrac).

                                                  Igosiu no i kolejne pocieszenie - olka tez z butli jeszcze pije (mleko z
                                                  kasza). Z ustniczka co prawda silikonowego ale jakby nie bylo - butla z prawie
                                                  smokiemsmile a kubek niekapek u nas jest po to, zeby wlasnie nie wcierac sokow w
                                                  wykladziny, bo pani luba chyba by sie zaplakalasmile

                                                  Jesli chodzi o wystep w programie, to sie zgodzilam. Teraz czekam na termin
                                                  nagrania i jak juz wszystko bede wiedziala co jak i kiedy to dam wam znacsmile

                                                  Igosiu - ja mysle ze ta hala to nie taka tragedia (poza kosztami), mozecie
                                                  urzadzic tam w jednej czesi wasze biuro, a w drugiej zrobic mega plac zabaw z
                                                  zabawek berchetowych i pobierac oplaty za korzystaniesmile barek dla mamus i
                                                  imprezki dzieciowo mamusiowe jak ta lalasmile a tak powaznie - ja bym meza
                                                  udusilasmile nie moglabym go spakowac i z domu wywalic co prawda, bo to ja u niego
                                                  mieszkam, no ale udusialabym dla przykladusmile

                                                  asik - jestescie wystawieni na mega probe. Z dala od domu, przyjaciol itd.
                                                  Mysle ze musicie dojsc do porozumienia. Przedyskutujcie to na spokojnie,
                                                  przeciez gdyby twoj niemaz myslal tak jak to powiedzial, to przeciez by nie
                                                  zabieral was do irlandii. jak potrzbujesz pomocy - daj znacsmile

                                                  iza wszystko bedzie dobrze. musisz powaznie pogadac z mezem. anitkashe daje
                                                  dobre rady - posluchaj.

                                                  dabrowianka jak tylko bedziesz w stolicy daj koniecznie znac.

                                                  warszawianki - kiedy spotkanko? moze najblizszy weekend?

                                                  my mielismy wspanialy weekend na mazurkchsmile maz mial urodzinki, wiec
                                                  szczedzilam mu sensacji, mimo ze raz to mnie tak w kurzyl, ze hoho.

                                                  a zapomnialam wam napisac, ze moje dzieko powiedzialo wczoraj KROWA. Bylysmy po
                                                  poludniu na spacerku w gospodarstwie gdzie mieslisy z mezem wesele, pokazalismy
                                                  ole, wyslychalismy wszystkich ochów i achów pod jej adresem, dostalismy litr
                                                  mleka koziego (swiezo dojonego) i wracalismy do domu polna droga. przechodzac
                                                  obok pastwiska pokazalismy dziecku krowy (ktore zna z obrazkow). Mowie do loi
                                                  Ola zobacz co tam sa ca zwierzaczki a ona na to "kowa". Umarłam ze smiechu -
                                                  podejzewam ze byl to czyty przypadek slowotworczy, ale i tak prawie pekłam z
                                                  dumy!

                                                  lece zamiescic fotki na zobaczcie i uciekam spacsmile
                                                  --
                                                  ======================================================
                                                  Kinga i Oleńka
                                                  Ale ten czas leci, już mam...
                                                • 12.06.05, 21:56
                                                  Hej dziewczyny, Beata dzięki za maile, chociaż trochę mi to humor poprawi.

                                                  U nas oczywiście też kryzys. Mój mąż jest bardziej angielski niz sami Anglicy.
                                                  Tzn po pracy musi iśc do pubu na piwo: bo tu jest taki zwyczaj, i jemu się
                                                  nalezy, bo ciężko pracuje i jest to jedyna przyjemnośc dnia (tu aluzja do
                                                  naszego życia seksualnego)Na razie się nie odzywamy, zobaczymy jak długo.
                                                  Najsmutniejsze jest to, że czas obrażania się w naszym związku niebezpiecznie
                                                  wydłuża sie, kiedyś godziliśmy się tego samego dnia w łózku, później dwa trzy,
                                                  dni max, a ostatnio cisza trwała tydzień.

                                                  Asik wsłuchaj się w siebie i zrób to, na co naprawdę masz ochotę.

                                                  Inia masz zakaz pisania o swoim Adasiu.

                                                  A ze spraw Heniowych to boję się strasznie środowej szczepionki. Dowiedziałam
                                                  się, że zawiera ona białko kurze, na które moje dziecko jest uczulone. Jezeli
                                                  alergia stwierdzona jest przez lekarza to wtedy rozcieńczają szczepionkę. I tu
                                                  właśnie jest problem bo Henryś nie jest jakoś strasznie uczulony żeby to
                                                  wymagało kiedykolwiek interwencji lekarskiej, ma tylko czerwone policzki i parę
                                                  krostek na brzuchu. Ale skoro można uniknąc reakcji alergicznej to chce żeby
                                                  podzielili mu tę szczepionkę. Dzwoniłam cały piątek do przychodni ale z nikim
                                                  nie mogłam się dogadać, pielęgniarka która robi zastrzyki była zajęta, póxniej
                                                  miał przerwę na lunch a później poszła do domu. Jutro się chyba tam przejdę.
                                                  Pozdrawiam serdecznie
                                                  • 12.06.05, 22:13
                                                    czy mogłabyś przesłac mi katalog berchet-u, na gazetowego maila lub
                                                    anitashe@wp.pl. dzięki bardzo - Anita





                                                    --
                                                    Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
                                                    Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
                                                  • 12.06.05, 22:55
                                                    Wieczorek w nieco lepszym nastroju za sprawą gości. Smutki i rozmyslania
                                                    odeszły jak na razie. Może to też sprawa winka które samotnie sącze po
                                                    sprzataniu a w trakcie czytania.

                                                    Dziewczyny dzięki za wszystkie słowa pocieszenia. Nie miałam się komu wyżalić (
                                                    mamie nie mogłam bo ona widzi co się dzieje i uważam że ma dość swoich
                                                    zmartwień) a na was można liczyć. DZIĘKI

                                                    W temacie bycia z kimś dla dobra dziecka w zupełności zgadzam się z bebicką.
                                                    Udawać się nie da przez cały czas i po prostu nie mogłabym żyć ciągle w
                                                    zakłamaniu i robić dobrą minę do złej gry.

                                                    Anitkashe dzięki za rady jak tylko będe miała troszkę czasu to się odezwę na
                                                    gg.

                                                    Asika_w sama mam problemy małżeńskie więc nie jestem odpowiednią osobą aby
                                                    cokolwiek ci radzić. Jak będziesz potrzebowała pomocy to pamiętaj o forumowej
                                                    koleżnce.

                                                    Igosiu fajny post dodam że Martynka też ciagle pije z butli choć niekapek z
                                                    twardym ustnikiem jest ok. woli pić napoje z butli. Zwłaszcza że nie miała
                                                    smoka a cycusia dostaje tylko na noc.

                                                    Inia uśmiałam się ze spania na podłodze twarda jesteś. U nas to mąz wynosi się
                                                    do swojego pokoju zdarzyło się to może że trzy razy na 3,5 roku stażu
                                                    małżeńskiego.

                                                    Mag-da ja nie jestem w ciąży a u nas seksu nie było chyba ze 3 miesiace. nieżle
                                                    zaniżamy statystyki.

                                                    Wracajac do moich problemów ja już bardziej starać się nie potrafię. Dla mnie
                                                    najwazniejsze jest dziecko i przede wszystkim jestem matką. Odkąd mam Martynkę
                                                    to jakoś nie boję się samotności i o miłość żebrać nie będe. Zobaczymy co z
                                                    naszych rozmów wyniesie mąż.
                                                    Iza
                                                  • 12.06.05, 23:37
                                                    Iza, wszystkiego najlepszego w dniu urodzin!!!! I żeby się wszystko szybko dobrze poukładało. Bycie razem wymaga kompromisów, ale chyba jednak warto. A co do seksu, to przy małym dziecku to chyba normalka, że rzadko. Ja staram się każdą wolną chwilę wykorzystywać na pracę nad doktoratem, w czym mi Ewunia dzielnie przeszkadza, chodzę spać o nieprawdopodobnych godzinach i czasem szkoda mi tej godzinki... Wolę więcej pospać. Nie jestem pewna, czy to dobre podejście, ale mam nadzieję, że to mi kiedyś minie (i to jeszcze przed obroną).
                                                    Asik, bardzo współczuję. Ale nie zgadzam się z tym, że niemąż was utrzymywał: przecież Kamiś to jego syn i właściwie to tobie się coś od niemęża należy, że tyle czasu zajmujesz się jego synem, a wiemy przecież, że to wyczerpująca i odpowiedzialna praca. Tak sobie myślę, że ciekawe co by powiedział jakbyś mu powiedziała, że w takim razie Kamiś zostaje z nim, a ty bedziesz płacić alimenty. No bo gdzie jest powiedziane, że dziecko z matką ma zostać. Oczywiście nie namawiam faktycznie do zostawiania synka, ale taki tekst może dać niemążowi do myślenia. Chociaż mimo wszystko lepiej się na spokojnie dogadać, bo rzeczywiście, skoro już was ściągnął do Irlandii to chyba nie po to, żeby was od razu odsyłać z powrotem. Może warto trochę wytrzymać i przeczekać. W końcu po to jesteśmy my, kobiety, żeby naszych mężczyzn wspierać i pomagać im w każdej sytuacji.
                                                    Kinga, mój mąż miał urodziny w piątek. Na dokładkę świętuje urodziny dwa razy w roku, bo urodził się w Boże Ciało. Może czerwcowi faceci są ogólnie najfajniejsi, bo na mojego to nic złego powiedzieć nie mogę. No może tylko, że bałaganiarz, ale to właściwie całe szczęście, bo inaczej by ze mną nie wytrzymał smile Dziś wieczorem pyta mnie, czy wkładałam jego buty do szafki na buty, ja na to, że ich nie ruszałam. Okazało się, że to Ewunia zaczęła po tacie sprzątać i odniosła jego buty do szafki, tyle że zaraz je znowu wyjęła.
                                                    A u nas megamarudzenie w nocy. Zębów idzie nie wiem ile, chyba wszystkie czwórki, ale jakoś wyjść nie mogą. Kilka dni temu zobaczyłam u Ewy na górnym dziąśle sporego krwiaka, teraz krwiaka już nie ma, ale zęba także jeszcze nie. Oj, mam nadzieję, że dożyję pełnego uzębienia mojej córki.
                                                    Co do spotkania w Warszawie, ja chętnie. Na pozostałe czerwcowe weekendy jeszcze nie mamy planów, ale na początku lipca, mam nadzieję, wyjeżdżamy i wracamy we wrześniu.
                                                    No, spadam spać.
                                                    Wszystkim spokojnej nocki i spokojnego nowego tygodnia,
                                                    chorującym zdrowia, skłóconym pogodzenia się, niewyspanym miłych snów!
                                                    Pozdrawiamy
                                                    Monika i Ewa
                                                  • 13.06.05, 00:23
                                                    A mój Ślubny jest też czerwcowym panem 15.06. Nawet go nie ucałuje w urodziny sad

                                                    --
                                                    moje Szczęście
                                                    www.jagodka.go.pl
                                                  • 13.06.05, 00:17
                                                    Izo 100 lat! Strasznie mnie zdołowały wasze posty o kryzysach małżeńsko -
                                                    niemałżeńskich. A już chyba najbardziej asika. Z tymi alimentami, to już lekka
                                                    przesada. Przecież jakby nie było to jest tata Kamilka i nic to nie zmieni.
                                                    Bardzo cenię nasz związek z moim mężem. Mimo różnych sytuacji kryzysowych
                                                    (głównie urodzenie dziecka, brak jakiejkolwiek pomocy ze strony rodziny;
                                                    kryzysy finansowe...), jakoś byliśmy w stanie wszystko przetrwać, razem i to
                                                    wydaje mi się, że z klasą. Chociaż też potrafimy się koncertowo kłócić...
                                                    Mam nadzieję, że przeprowadzka do Warszawy nie będzie kolejną naszą próbą, choć
                                                    co nią nie jest. Na razie odwiozłam mojego pięknego na dworzec i pojechał.
                                                    Pewnie już dotarł do domu - tzn. mieszkania mojej kuzynki, która wyjechała i na
                                                    razie wynajmują je dwie młode, jędrne, studentki!!! Brr. Na szczęście jest coś
                                                    takiego jak zaufanie... wink
                                                    A ta rozłąka na nas najlepiej nie wpływa. Odwiozłyśmy z Jagódką dziś tatusia na
                                                    dworzec. Rzewnie żeśmy się pożegnali, wracam do samochodu i co... przypominam
                                                    sobie, że ten mój kochany mężulek w swoim żalu rozłąki nie oddał mi kluczyków
                                                    od auta, dokumentów. A tu po 18, dziecię śpiące, daleko od domu, ja bez
                                                    portfela. Na szczęście nie ma to jak komórki. Powiadomiłam mojego lubego o
                                                    kluczykach, on zadryndał do zmotoryzowanego kolegi, który gonił pociąg. My
                                                    byliśmy w Gdyni, kolega w połowie drogi miedzy Gdynią, a Dworcem GŁ w Gdańsku,
                                                    no i udało się mu dogonić pociąć, właśnie w Gdańsku. Oj, ci faceci. Po mnie z
                                                    Jagodą musiał przyjechać mój tata. Tak, więc nasze dziecię usnęło dziś grubo po
                                                    czasie. A ja jeszcze dylałam po auto, jak już dostałam kluczyki i dokumenty.
                                                    Teraz siedzę sobie i jest mi smutno, że on tak daleko.

                                                    Kinga dzięki za odpowiedź, to takie światełko w tunelu smile A z mieszkaniem, to
                                                    może się uda, że mąż się "przemęczy" z tymi studentkami do końca miesiąca, bo
                                                    potem lipiec, sierpień jest to mieszkanie wolne. Wtedy przyjedziemy z Jagodą do
                                                    W-wy i już spokojnie razem coś znajdziemy. Zobaczymy.

                                                    Bebicka, co do stanu zdrowia Jagody to dam znać. Wyżynają się jej jednocześnie
                                                    dwie górne czwórki i dolna dwójka. Dziś wydawało mi się, że lekko pociąga
                                                    noskiem, ale mam nadzieję, że nic z tego nie będzie. Gutka do tej pory nie
                                                    łapała żadnych infekcji, no raz miała katarek jak miała ok 3 miesięcy. Jednak
                                                    teraz ją zaczęłam powoli odstawiać od piersi i mam nadzieję, że nie pogorszy
                                                    się jej odporność. Dam znać.

                                                    A co do Gutki, to jedynie, co mnie martwi, to to, ze ona cały czas nie chce
                                                    prawie nic mówić. Mówi sobie pod nosem "tatatatata", czasami "mamamamama",
                                                    przestała mówić "mniam" podczas jedzenia, rzadziej też słyszę "nie". I to w
                                                    zasadzie wszystko. No jeszcze na psa woła "ma..." (Mak). Nie mówi do mnie mama,
                                                    ani tata do taty. Przestała mówić "baba". Jak już coś nawet zaczyna mówić, to
                                                    potem przestaje. Tak, więc aktualnie nic nie mówi, żadnych słów. Po swojemu
                                                    owszem pogaduli. Staram się do niej dużo mówić, próbuje ją prowokować do
                                                    powtarzania, ale nie bardzo są tego efekty.
                                                    Martwię się bardziej, jak tu czytam o "krowach" Olkowych.
                                                    A my też nie używamy nocnika.

                                                    Pozdrawiam Was serdecznie, życzę zdrówka dla dzieciaczków i nie tylko, jak
                                                    najlepszych relacji męzowo-niemężowych i dobrej nocki.
                                                    Idę się przytulić, choć do mojej Jagódki wink

                                                    --
                                                    moje Szczęście
                                                    www.jagodka.go.pl
                                                  • 13.06.05, 09:35
                                                    Na wstępie wszystkiego najlepszego dla Izy!
                                                    Jeśli chodzi o kryzysy małżeńskie, to mogę Wam sprzedać jedną poradę mojej
                                                    mamy. Mianowicie lepiej czasami ugryźć się w język niż powiedzieć jedno słowo
                                                    za dużo, bo tego słowa już niestety nie da się cofnąć. Wiem co mówię, bo
                                                    czasami już mi się zdarzyło, że już tak na spokojnie jak wszystko wróciło do
                                                    normy, mój mąż zaczyna drążyć jakiś temat, który rzuciłam w gniewie i wtedy
                                                    wolałabym, żeby te słowa nigdy nie padły, bo aż mi głupio, że człowiek jest
                                                    taki głupi...

                                                    A ja Was może trochę pocieszę, że po gradowych chmurach nadchodzi piękna
                                                    pogoda. My jesteśmy właśnie na takim etapie i mam nadzieję, że to nie tylko
                                                    chwilowa sytuacja, bo gradowe chmury dość długo się trzymały i dla odmiany
                                                    wolałabym teraz taki długi okres obopólnej zgody. Muszę Wam powiedzieć, że co
                                                    ciekawe po poprawie nastroju wróciła mi nawet ochota na seks smile A dawno ale to
                                                    dawno jej nie miałam... chyba ostatni raz pod koniec ciąży ale wtedy mój mąż
                                                    się bał, że zaszkodzimy Michałowi (a może bał się powiedzieć, że nie jestem
                                                    wystarczająco atrakcyjna, żeby go pobudzić, bo w końcu kobieta w 9 miesiącu
                                                    ciąży raczej do atrakcyjnych nie należy)!

                                                    Iza pogadaj na spokojnie z mężem, bo w końcu nie od wczoraj jesteście ze sobą i
                                                    musicie jakoś ten kryzyś przetrwać a szczerze mówiąc też nie wierzę w związku
                                                    tylko dla dziecka! Asik a ja myślę, że to faktycznie tylko taki chwilowy kryzys
                                                    związany z nowym miejscem i dodatkowymi wydatkami. Ja bym proponowała tak na
                                                    spokojnie wyjaśnić mężowi, że Kamil w końcu nie jest tylko Twoim synem i on
                                                    musi docenić Twoją pracę jaką jest opieka nad nim!

                                                    Dąbrowianka Michał poza mama, baba, łał łał (to pies) nie potrafi powiedzieć
                                                    nic, więc Jagoda nie jest tu wyjątkiem!

                                                    Aha właśnie mój mąż mi oznajmił, że Michał po moim wyjściu do pracy zrobił
                                                    scenę. Położył się na podłogę i zaczął walić nogami! Malilka pomocy co mam
                                                    teraz robić z takim małym uparciuchem? Nie wiem skąd przyszło mu coś takiego do
                                                    głowy! Przecież nigdzie tego nie widział!
                                                    --
                                                    Ewa
                                                    Nasz Michał
                                                    Nasz Michał ma dziś
                                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                  • 13.06.05, 10:33
                                                    Na wstępie, Iza dziekuję za życzenia urodzinowesmile Tobie życzę wszytskiego
                                                    naj , naj ,najlepszego, duzo uśmiechu i radości i rozwiązani problemów.
                                                    Moje urodzinki podobnie jak Twoje przebiegały w burzowej atmosferze, dzień
                                                    wcześniej też trochę posłuchałam , że aż mi sie gadać z nim odechciało. W
                                                    czwartek przyszło trochę gości i wieczorem nastrój mi się trochę poprawił,
                                                    pogodziliśmy się smile ale tak jak pisze Eklon czasem lepiej się ugryźć w język ,
                                                    szkoda że mój maż tego nie potrafi.... a ja pamiętliwa jestemsmileMama nadzieje,ż
                                                    eu Ciebie już lepiej.

                                                    Rany Dziwczyny !!!!! co z tymmi facetami , czyźby coś w powietrzu??? co drugi
                                                    post kryzys, kłótnia, ehhh...

                                                    Rany Dziewczyny czyźby coś było w powietrzu??????Co drugi post kryzyssad

                                                    Asik , współczuje . Mam nadzieje ,że wszytsko sie ułoży.

                                                    Malilka też mam czasami ochotę wysłąć męża we wspomniane przez Ciebie miejsce ,
                                                    moze jakiś lot zbiorowy????smile)

                                                    Inia smile))) u nas to też zawsze ja wynoszę się na podłogesmile) i też później
                                                    zastanawiam się dlaczego właściwie ja i co mnie do chol.... podkorciło.

                                                    Ja też wsyrodna matka jestem , Igi mleko ciągnie wyłaćznie z butli inaczej
                                                    mleka się nie napije.

                                                    Od kilku dni Igor non stop pakował łapki do buzi, ślinił się niemiłosiernie,
                                                    wszytsko obgryzał, mnie róznież smile mysleliśmy ze to ostatnia trójka , któa się
                                                    pzrebija , przed wczoraj chciałam mu nasmarowac dziąsła i odkryłam ,że idą mu
                                                    trzy piątki!!!!! są wyraźnie wyczuwalne pod dziasłem. A właśńie zastanowiaąło
                                                    nas czemu on te łapki tak głeboko pcha. No i bardziekj marudny sie zrobił.

                                                    Wczoraj nasze dizecko wysmarowąło się dokumentnie sudocremem, dorwał pudełko (
                                                    to duże) i zaszalałsmile

                                                    Dobra muszę kończyć.

                                                    Trzymajcie się cieplutko.Zyczę roziwązania problemów



                                                    --
                                                    Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
                                                  • 13.06.05, 10:37
                                                    małe_co_nieco - wszystkiego naj naj naj z okazji urodzin. Ćwiartka to poważna
                                                    liczbasmile


                                                    --
                                                    Kinga i Oleńka już taka duża
                                                    Kwietniowe mamusie 2004
    • 13.06.05, 10:30
      cześć dziewczyny, mam nadzieję, że wraz z dzisiejszym słonkiem przyszły lepsze
      chwile i lepsze humorki małżeńskie.

      Mag-da obiecuję że postaram się jak najmniej pisać o Adamiesmile Chyba że te złe
      rzeczysmile hihihih

      Igosiu - zapomniałam wczoraj napisać o drzemkach Oli poza domem. A więc wygląda
      to tak, że Ola jest usypiana w wózku na spacerku. W ogóle ona usypia w różnych
      warunkach. W sumie jak jest z nami, to śpi na naszym łózku w dzień, jak jest z
      prababcią, to jest usypiana w wózku i wózku śpi, jak jest u mojej mamy, to śpi
      na łózku. Tak więc wiesz, ona jest przyzwyczajona do cygańskiego życiasmile A z
      ilością drzemek jest u nas róznie, bo raz są dwie raz jedna.

      Juz nie pamietm co miałam napisać.

      a wiem:
      1. na zobaczcie wsadziłam nowe fotki - zapraszam
      2. mamy już 9 zębów komplet jedynek, czwórek i jedna dwójke.

      --
      Kinga i Oleńka już taka duża
      Kwietniowe mamusie 2004
      • 13.06.05, 11:42
        Male_co_nieco spóźnione ale szczerze życzenia! Jak obchodziłam swoje
        ćwierćwiecze to jeszcze nie myślałam o mężu, dzieciach... Jak to się
        perspektywy zmieniają... ehhh
        --
        Ewa
        Nasz Michał
        Nasz Michał ma dziś
        Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
        • 13.06.05, 13:06
          Dabrowianka, Ty się nie stresuj słownictwem Oli, bo jeszcze do tego dojdzie, że w ogóle Kindze zabronimy pisać wink Chyba większość dzieciaczków mówi jeszcze niewiele - moja Ewunia uparcie powtarza "tata" i "baba", czasem płaczliwe "mama" i tyle. Ale rozumie sporo - wczoraj jak prosiłam to pokazywała gdzie jej brzuszek umyć, podawała rączki, nóżki, stópki. Czasem dzieci zaczynają mówić jak mają 3 lata. Mój teść tak miał, ale jak już zaczął ...
          Dla Oli oczywiście gratulacje nowego słowa! I najlepsze życzenia dla Niki.
          Pozdrowiania ze słonkiem
          Monika i Ewa
          • 13.06.05, 13:21
            Dziewczyny z Warszawy, znacie jakiegoś okulistę godnego polacenia? Dla
            dorosłych?
            --
            moje Szczęście
            www.jagodka.go.pl
            • 13.06.05, 14:03
              na ul Targowej jest optyk TOMEK tam przyjmuje okulista - w miare dobry.
              --
              Kinga i Oleńka już taka duża
              Kwietniowe mamusie 2004
              • 13.06.05, 14:56
                A ja właśnie na poprawę humoru wcinam przepyszny serniczek i piję kawkę. Mały
                zasnął dopiero teraz, jak tu czytam o dzieciach, które śpią jeszcze dwa razy
                dziennie to bardzo zazdroszczę, bo u nas ostatnio drzemka z 12.30 przesunęła
                się na 14.30, aż drżę czy to nie wstęp do braku drzemki w ogóle, bo to by mnie
                podłamało. Mam nadzieję, że to chwilowy przypływ sił u mojego dziecka.

                Nika, dziewczynko- wszystkiego naj z okazji dopiero 25tych urodzin od starej
                ciotki malilki smile

                Nocka była w porządku, jedna pobudka w nocy i jedna o 6.00, na szczęście żel na
                ząbki wystarczał i mały spał dalej. Ostatnio wstajemy koło 8.30, aż boję się to
                napisać, żeby nie zapeszyć. Poza tym odkąd Maciek chodzi to szybciej pada na
                koniec dnia i często o 20.15-20.30 już śpi, więc w ogóle rewelacja- wieczór dla
                siebie i jeszcze rano można pospać. Mały przez wiele miesięcy spał w nocy po
                10h, odkąd skończył rok śpi 11h a od jakiegoś czasu jest to już 12h, ech kiedyś
                bym w to nie uwierzyła.
                • 13.06.05, 14:59
                  Aaa- Eklon, u nas histerie zdarzają się dość regularnie, ja się staram nie
                  interweniować, bo próby jakiejkolwiek ingerencji typu przytulenie czy wzięcie
                  na ręce to dopiero rozjuszają moje dziecko. Tylko pilnuję, żeby sobie krzywdy
                  nie zrobił, bo Maciuś namiętnie wali głową w podłogę, a jak się wkurzy na
                  kafelkach to raczej nie patrzy, żeby to robić delikatnie...
                  • 13.06.05, 15:23
                    Ola jak zwykle super! ja to sie juz przestalam stresowac jej zdolnosciami...
                    spanie bez pieluchy mnie rozlozylo. Moj to po nocy na tak "wypchanego"pampersa,
                    ze kladac go bez niego chyba mialanym powodz w domu.
                    Nocnik na razie tez jest beee Mlody ucieka na jego widok a na sile nie chce
                    dzialac. no zoabczymy, mailam ambitne plany odstawienia go od pieluch w lecie,
                    ale na razie ani lata ni widu ani postepow u mnie tez nie. Tylko coraz gorzej
                    zaklada sie te pieluchy. Mlody wierzga, wrzeszcyz... tez tak maciesmile?
                    dzisiaj musialam rano usiasc na chwile do kompa, Mlody w tym czasi poszedl sobie
                    sciagnal ze stolu pilota, wl;aczyl tv po czym po chiwli zadowolony przyszedl mi
                    sie pochwalicsmile
                    najbardziej to mnie zastanawia jak on dosiegnal na stol...

                    no dobra do rzeczy Kinga chcialam sie zapytac o to gdzie bylas na Mazurach? Nam
                    sie tez cos kroi na kilka dni, bierzmey i Mazury pod uwage. Ale potrzebuje
                    jakiejs fajne kwatery z placem dla dzieciakow (sam dzietne malzenstwa sie
                    wybieraja). Znasz cos takiego??? Bede wdzieczna
                    w ogole wydaje mi sie ze mozna by tu stwoerzyc taka baze adrsowa miejsc godnych
                    polecenia. Jak tylko znacie jakies adresy wpisujcie. ja na razie lekko zielona
                    jestem ale jak tylko cos trafie zaraz damz nac.
                    pozdrawiam
                    maraska
    • 13.06.05, 16:07
      Dziewczyny, asik, anitkashe, nie wiem, co się dzieje, myśłałam, że tylko u mnie
      tak niedobrze...Mój mąż dziś się od nas wyprowadził,a raczej ode mnie, nawet
      mi się nie chce pisać, za 3 tyg. 1 nasza rocznica ślubu, chyba już nie będę
      zaglądać, pozdrawiam
      --
      Sylwia
      • 13.06.05, 16:16

        --
        Sylwia
        • 13.06.05, 16:58
          hej dziewuszki, ja tym razem szybciochem...
          jestem w temace, bo wsyztsko czytam, mam dużo do zrobieia w domu i wielkiego
          lenia, wiec to wszystko idzie jak krew z nosa....
          pozdrawiam Was serdeczznie

          Dziewczyny, mam nadzieję, ze z każdym dniem kłopoty w związkach bledną,

          Slę pozdrówka z Niemcowni

          Zuzia śpi, jest bardzo ostatnimi czays spokojna, jak wokoło jest dużó ludzi, to
          taka grzeczniutka, a jka jestesm z nia sama a lbo jeszcze darek to złośnica
          jest że hoho...sprawdza rdziców....bo tak to mówią, jaki aniolek, chyba z
          Czarną dupcią

          Buziackzi dla zabkojących maluszków i tych któym anrazie rpzygoda z zebulkami
          dala spokój na jakij czas. My mamy 12 zeboli i wydaje się że jedna trójka juz
          idzie na świat.

          ok koncze, bo nie skończe
          • 13.06.05, 18:51
            Sylwia! Trzymaj się. Znam kilka małżeństw, gdzie mąż też się wyprowadzał, ale potem wszystko się dobrze ułożyło. Tak będzie i u Ciebie! I reszty dziewczyn z problemami!
            Dabrowianka: ja chodzę do okulisty na pl. Narutowicza (to jest na bliskiej Ochocie), tel. (22) 8226363. Przyjmują tam okuliści z WIML-u, (Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej) więc raczej dobrzy. Ja chodzę do dr. Salaty.
            A Ewunia była właśnie u dentysty. Wszystko OK a jej najbardziej podobała się zabawa verticalami.
            Pozdrawiamy wszystkich
            Monika i Ewa
          • 13.06.05, 18:56
            Jeju, dziewczyny aż strach tu zaglądać. Co chwila kłopoty z facetami. sSylwia
            mam nadzieje,że mimo wyprowadzki jakoś się dogaadacie, mozę beąć kazde osobno
            spojrzycie na wiele spraw z dystansem i lepiej się bedżie porozumieć.

            Kurcze tak sobie myślę ,że może to tzw. kryzys pierwszego dziecka?? Wszyctko ma
            niby być tak pięknie, ładnie....a pojawienie sie dziecka to jednak rewolucja i
            może trzeba dużo czasu żeby sie w tym odnaleźć , facetom też.Filozofować nie
            beę , bo w praktyce nie najlepiej tez mi wychodzi ale gdzieś na forum etata
            poruszany był ten wątek , ktoś podawał nawet linki do artykułów na ten temat,
            moze znajdę to wrzucę.

            Kurcze, diabelnie boli mnie gardło , Igor zaczął smarkac , leje mu sie z nosa
            jak z kranu , pewnie te zmiany pogody dsły nam w kość , mam nadzieję ,że na
            katarze sie skończy.

            Dzieki za zyczenia
            Malilka ubawiły mnie Twoje smile))))
            Eklon mało, że dziecko i mąż , to jeszce 5 letni staż małżeński smile


            --
            Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
    • 13.06.05, 18:59
      • 13.06.05, 21:38
        Sylwia, Asik, Izka musicie byc silne. Mocno trzymamy za Was kciuki. Sylwia,
        koniecznie tu zaglądaj dla swojego zdrowia psychicznego i dla nas oczywiście
        też smile Nasz wątek jest nie tylko dzieciowy. Ale jest nasz, babski i poruszamy
        w nim wszystkie sprawy które bezpośrednio czy pośrednio nas czy nasze dzieci
        dotyczą. Dziewczyny piszcie! Jeżeli jakkolwiek można Wam pomóc to dajcie znac.
        Dla mnie już wyrzucenie z siebie takiego bólu przynosi pewną ulgę.
        Cieszę się, że jesteście! Mam nadzieję, że już niedługo we wszystkich naszych
        związkach będzie sielankowo smile
        • 13.06.05, 23:40
          Cześć cały czas piszecie o ząbkowaniu swoich pociech, a u nas cisza. 4 na
          górze, 4 na dole i nnie widzę by coś się więcej działo. Aż boję się myśleć co
          to bedzie jak wszystkie zęby ruszą na raz.
          Gosiu myślałam trochę o twojej hali, plac zabaw dla dzieci to niezły pomysł
          tylko niestety trzeba zainwestowac troche na początek. W Londynie takich miejsc
          jest pełno, wygląda to mniej więcej tak: w jednym rogu materace i pare zabawek
          dla małych dzieci w innej części stoliki dla starszych dzieci , farby kredki,
          książeczki itp. Czasami stoi też jakaś balia z piachem albo samochodziki do
          zabawy. Jest też miejsce dla mam, gdzie można kupić (lub zrobić sobie samemu,
          to zalezy gdzie) kawę , herbatę i coś do zarcia. Fajnie jest jak ktoś przyjdzie
          z gitarą i zaśpiewa parę piosenek dla dzieci ale wtedy kasuje się podwójnie.
          Jak pisałam W londynie jest to bardzie popularne i zawsze jest pełno ludzi u
          nas myślę 5 zł na wejście i tez by się biznes kręcił. Ja sama czasami z chęcią
          bym zapłaciła każdą cenę by w końcu moje dziecko się czymś zajęło a ja bym
          zjadła wreszcie cos.
          Ale póki co, to może boisko do squasha w to nie trzeba aż tak inwestować.
          Pozdrawiam
          • 14.06.05, 01:00
            Cześć dziewczyny,

            Sylwia - mam nadzieję, że jednak wyprowadzka twojego męża nie oznacza rozpadu
            waszego małżeństwa i jesnak wszystko się ułoży.

            Asik - nie wiem co napisać, ale musisz koniecznie porozmawiać z niemężem i
            wyjaśnić sytuację. Zawsze możesz wrócić do mamy, gdzie będziesz mieć spokój.
            Myślę, że nie warto się szarpać, jeśli nie widzisz, że to mogłoby się pomyślnie
            zakończyć. Twój szkrab na pewno też czuje, że coś jest nie tak.

            Jeśli chodzi o kłopoty z mężami i niemężami, to my też przechodzimy kryzys i
            mamy ciche dni. Czasami też mam ochotę się spakować i wrócić do rodziców. Mój
            mąż uważa, że powinniśmy oszczędzać na budowę domu. Jednak to oszczędzanie ma
            się ograniczyć tylko do mnie. Za to on jeździ na ryby, ma jakieś zloty i dziwi
            się, że się wkurzam, że go nie ma w weekendy w domu i że się nie widuje z
            dzieckiem. Nie będę się wyżalać, bo nawet nie mam już siły.

            Inia - mi odpowiada ten weekend (przynajmniej na razie). Może umówimy się jakoś
            w niedzielę ? Jeśli będzie ładna pogoda, to umówmy się w jakimś parku z placem
            zabaw dla dzieci.

            Już dawno nie pisałam o naszych postępach dotyczących karmienia nocnego i
            usypiania bez butelki. Jedno i drugie udało się i teraz czasami w nocy Ingusia
            dostaje przegotowaną wodę. Z usypianiem jest tak, że jak jest zmęczona, to
            usypia w ciagu 10 min., a jak nie to męczymy się nawet pół godziny.Ale jest OK
            i jestem zadowolona.

            Ingusia łazi na całego. W domu praktycznie się nie zatrzymuje i ciągle za mną
            chodzi. co czasami mnie doprowadza do furii. NAwet do kibla sama nie mogę
            pójść:0 Podczas nauki chodzenia moja córcia właściwie przestała mówić,
            skupiająć całą swoją uwagę na chodzeniu. Teraz wszystko wróciło do normy i gada
            po swojemu jak najęta. Prowadzi ze sobą monologi, ponieważ najpierw coś sobie
            mówi, a potem przytakuje, albo mówi "nie". Naprawdę super to wygląda.

            pozdrawiam,

            --
            Lidka i Ingusia (9.04.2004)
            Dzisiaj jestem już taka duża...
            • 14.06.05, 09:54
              dziweczyny, co tu sie dzieje! kochane trzymam mocno kciuki i przesyłam duuuzo
              poztywnych fluidów, aby wszystkie małżeńskie i niemałżeńskie kryzysy sie
              rozwiązały. musicie wierzyć, że będzie ok. trzeba mieć nadzieję. kurcze, tak
              własciwie to nie za bardzo chyba umiem was pocieszyć, ale myślami jestem przy
              was. naprawdę.
              wszystkim mamusiom i tatusiom (a co tam niech też mają) zyczę wszystkiego naj,
              naj. niech świeci wam duzo słoneczka i niech sie spełnia wasze wszystkie
              marzenia! szczególne życzenia przesylam mojej "równolatce" nice! ja za dwa dni
              też dołączę do grona ćwierćwiecznych smile)
              a u nas ostatnio wszsytko stanęło do góry nogami (drzemki, spanie, jedzenie -
              makabra!) mam nadzieję, że teraz juz po prawie wszystkich większych imprezach
              pomału dojdziemy do siebie i troche sie to umormuje.
              nocnik - postep jest taki, że kamiś potrafi na nim usiedzieć ok. minuty, a nie
              jak do tej pory 5-10 sekund. ale i tak póki co to nie wróżę sukcesów.
              butla - juz jakiś czas temu pisałam, że bardzo ubolewam, ale u nas picie odbywa
              się tylko przez smoka (wrrr!) i to zarówno mleka jak i wszystkich innych
              płynów. a niekapek jest beee. oj muszę sie za to wziąc, muszę, ale jakos nie
              moge sie zebrać.
              tyle marudzenia! teraz czas cieszyc się pogodą!
              przesyłam słoneczne pozdrowienia!
              paaa!
              opolanka i bebicka - dzięki za zdjęcia! dzieciaczki boskie! nie do pomyslenia,
              że mają po 14 miesięcy! cudne te nasze kwietniowe szkraby!
              teraz lece na "zobaczcie" podziewiać dalej!
              --
              Nasz Kamilek ma dziś...
              • 14.06.05, 10:44
                U nas przepiękna pogoda!
                I tak wraz z pogodą wspaniały humor. My z mężem kryzys pierwszego dziecka mamy
                już chyba za sobą, bo mąż jest w domu od piątku i jeszcze się nie pokłóciliśmy.
                Wprawdzie są małe zgrzyty, bo miał wczoraj być wcześniej w domu, bo jechaliśmy
                w odwiedziny do mojego brata i co... mój mąż oczywiście się spóźnił ale jakoś
                moja bratowa się nie burzyła więc nie było zgrzytów!

                Malilka trochę mnie uspokoiłaś, bo już myślałam, że tylko z mojego Michała
                rośnie mała chol.ra!

                Mam pytanie do Was, bo z tego co pamiętam to któraś z dziewczynek miała ospę
                (chyba Julka albo Inga), czym natłuszczałyście skórę już po odpadnięciu
                strupków? Michałowi przez ciągłe smarowanie pudrem bardzo wysuszyła się skóra i
                teraz zaczyna się drapać. Dziś wreszcie go wykąpałam, bo tak to były tylko
                szybkie mycia pod prysznicem, mam nadzieję, że trochę to pomoże ale już
                zaczynam się zastanawiać co stosować!

                Bebicka u nas przewijanie to prawdziwa walka, więc jeśli to tylko możliwe
                zakładamy pieluchomajtki, ale jeśli Michał nie nauczy się siadać na nocnik to
                chyba puści nas z torbami, bo pieluchomajtek nie ma w żadnych promocjach i za
                paczkę 4+ płacę 22,50!, Pieluszka jest zakładana wtedy, gdy "ładuje bateryjki"
                czyli chwilę leży spokojnie na przewijaku! Aha ostatnio zauważyłam, że nasz
                przewijak zaczyna się wyginać, bo Michał ostatnio po nim skacze i chyba za
                długo już nie wytrzyma!

                Śmigam popracować!

                --
                Ewa
                Nasz Michał
                Nasz Michał ma dziś
                Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                • 14.06.05, 13:20
                  Hej dziewczyny!!!!

                  Mam nadzieję, ze z każydm dniem kryzys małżenski sie zmniejsza!!!

                  Ja obecnie siedze przed kompem, popijając koktail truskawkowy, zapoczątkowałam
                  ukochany sezon koktaliowy...zamiast kawki, taki smakołyczek.

                  Dziewczyny, napiszcie mi co mówią, o fluorze w Polsce.

                  buziaczki



                  • 14.06.05, 13:50
                    witamy,
                    u nas nadal chorobowo, wczorajsza nocka była koszmarna. Mały dostał jakiejś
                    wysypki, dałam mu na noc wapno z myslą o poniedziałkowej wizycie u pediatry.
                    Ale niestety nocka okazała sie koszmarem, spalismy z Maciejem może ze 3
                    godzinki, mały płakał, a raczej darł się w niebogłosy od 23 do 2.30, i drapał
                    sie niemiłosiernie. Wysypka zaatakował prawie całe ciałko i go to strasznie
                    swędziało. Ok 3 pojechaliśmy z nim na izbę przyjęć , pani doktor z
                    nieszczęśliwą miną, że ją raczyliśmy obudzić na wpół śpiąco cały czas zadawała
                    mi te same pytania, aż chciałam jej zwrócić uwagę, że może najpierw by sie
                    obudziła a potem zabrała sie do badania i oglądania małego, ale ugryzłam sie w
                    język.
                    Z badania i tak nie potrafiła określoć co jest przyczyną wysypki, zapisała
                    małemu Fenistil w kropelkach, Pudroderm na swędzenie, i zaleciła zmianę
                    antybiotyku.
                    Rano i tak poszliśmy do naszej pediatry, i ona powiedziała, że
                    najprawdopodobniej to jest reakcja uczuleniowa na jakieś jedzenie, ale na co,
                    nie mam pojęcia, nie moge sobie przypomnieć, co mały mógł takiego zjeść co by
                    go uczuliło.
                    Ale dzisiaj jest już zdecydowanie lepiej, Szymek przespał już nockę spokojnie i
                    rano obudził sie uśmiechnięty.Troszeczkę nie ma apetytu, ale ważne, że mleko
                    pije. A pije nadal niestety z butelki ze smoczkiem, choć niekapek też
                    zaakceptował, ale to chyba tylko moja wina, bo jakoś tak zapominam o tym
                    niekapku i odruchowo daje małemu butelkę ze smokiem.

                    a co do "gadania", to mały gada jak najęty: mama, mamo, ze śmiesznym akcentem
                    na drugie o, tata, saba, baba, dziadzik, dziadziuś, tak, nie, odejdź, choć, na
                    pana i panią mówi - pa, a jak chce jeść, czy na jedzenie ogólnie mówi- ma, a
                    jak sie skupka to idzie po nocnik i mówi be.
                    • 14.06.05, 14:04
                      Opolanka, wczoraj byliśmy z małą u dentystki i mówiła nam, że w Polsce obecnie fluoru małym dzieciom się nie zaleca. My nie dajemy.
                      Pozdrawiamy
                      Monika i Ewa
                      • 14.06.05, 14:23
                        Witajcie kochane!

                        Tak dawno tu nie zaglądałam i co się dzieje!!! Normalnie nie wierzę własnym
                        oczom. Kochane - napiszę krótko trzymajcie się - wiem, że czasem jest trudno, u
                        nas też kryzysy sie zdarzają, jednak, trzeba się liczyć z tym, co się mówi i
                        np. wykrzyczane, że 'nie będę Was dłużej utrzymywać’ to chyba już przesada.
                        Trzeba się naprawdę zastanowić nad sensem związku. Utrzymywanie związku dla
                        dobra dziecka, albo, co gorsza, ze względu na strach przed podziałem majątku
                        (znam z najbliższej rodziny) to naprawdę nie rokuje. Bądzcie odważne i myślcie
                        przede wszystkim o sobie i dzieciach (chłop, rzecz nabytasmile

                        Powodzenia, będę trzymać kciuki za pozytywne rozwiązania! Cokolwiek by to nie
                        znaczyło.
                        • 14.06.05, 17:19
                          Witajcie!!! serdecznie dziekuje za to ze jestescie!!Naprawde! dzieki za kazde
                          slowo, nadzieje i usmiech! tylko krotko streszcze co u nas bo nie chce dolowac
                          i siebie i Was! specjalnie powiedzialam niemezowi, ze oki ale zotawiam Kamila z
                          nim i ja bede placic alimenty, on mi na to ze przeciez on wie, ze nigdy go nie
                          zostawie bo za bardzo go kocham(niestety dran doskonale wie, ze dla Kamusia
                          zrobie wszystko!)i ze on nigdy nie chcial miec dzieci!!!no po tym tekscie
                          poczulam sie jakby za przeproszeniem ktos mi dal w morde!!! wczoraj poszlam z
                          malym do biura podrozy i mamy bilety na 28 do domu!!!chcialam na blizszy termin
                          ale tylko na ten dzien byly loty, gdzie z przesiadka nie trzeba dlugo czekac no
                          i cena nie jest astronomiczna, bo mimo ze mam troche oszczednosci to trudno
                          wole pobyc tutasj 3 dni dluzej placic 1000zl wiecej za bilet!!!a malemu przyda
                          sie kilka dni wiecej nad morzem, nie kloce sie, nie dyskutuje, tylko ogromnie
                          mi przykro i zle, bo Jacek sie prawie nie odzywa, nawet malego ma gdziessad
                          chyba to najbardziej boli, dziwne to wszystko, bo 3-4 pierwsze dni byly
                          cudowne, i sex, no i wszystko myslalam, ze bedzie jak kiedys a tutaj noz w
                          plecysad(((nie wiem co sie dzieje, takjakby zmienili mi faceta a najgorsze jest
                          to ze dzwoni do polski do rodziny, do przyjaciol i kazdemu sie skarzy na mnie!!
                          tylko ze nie ma zadnego konkretnego powodu!!!!trudno!!
                          zaczynam nowe zycie!!!i bedziemy szczesliwi, mam juz dosc tulaczki po swiecie
                          za facetem, teraz jego kolej zrozumie, bedzie chcial naprawic to nas znajdzie!!!
                          od pazdziernika wracam na studia, zrobie zaocznie magisterke, licencjat juz
                          mansmile)tylko boje sie o prace, no ale musze byc dobrej myslismile))


                          hmmm a co do butli to Kamik tez herbatke czasami ciagnie smokiem, co prawda
                          czesciej z kubeczka, ale niekapka nie lubi, umie ale nie chce moze dlatego, ze
                          z niekapka ciezko cos wetrzec w dywansmile)no ale moj syn coraz czesciej je sam!
                          lyzeczka, bo widelcem to juz dawno opanowal sztuke wbijania mieska i wkladania
                          do buzkismile) przynajmniej mam pociechce z dzieckasmile)a z mowieniem to slabiutko
                          ostatnio! rozumie wszystko ale chyba len z niegosmile) a do mnie mowi "ania" no
                          chyba ze krzywda mu sie dzieje to "mama", oki uciekam
                          --
                          Ania i Kamilek(02.04.04)
                          • 14.06.05, 17:49
                            Aniu, trzymaj się mocno. gdybyś potrzebowała jakiejs pomocy to pisz, nie wiem
                            gdzie osiądziesz w Polsce, bo jezeli gdzieś w okolicach Łodzi to mogę
                            spróbowac pomóc w znalezieniu pracy... wszystko będzie dobrze, zobaczysz... ja
                            wychodzę z takiego założenia... nie raz już było tak, że to co wydawało się
                            końcem swiata było początkiem nowego... najważniejsze, że masz wsparcie w
                            rodzinie i masz dokąd wrócić i masz synka, którego kochasz, i który kocha
                            ciebie... TRZYMAJ SIĘ CIEPLUTKO - Anita



                            --
                            Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
                            Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
                            • 14.06.05, 19:40
                              Asik , trzymamy kciuki!!!!!!będzie dobrze, najważniejsze że podjęłaś decyzję,
                              to napewno trudne i niełatwo było się zdecydować, ale jest rodzina , Kamiś masz
                              nowe plany, musi się udać!!!!!!!!


                              Igor wstał z kaszlemsad poszliśmy do lekarza, pani doktor nie stwierdziła zmian
                              na oskrzelach,generalnie nic nie słychać. Lejący się katar, kaszel plus
                              czerwone oczka no i skłonności do alergii to zdaniem lekarki możeświadczyć o
                              tym ,że to na tle alergicznym sad( dostaliśmy leki odczulające, jakiś syrop,
                              mamy zrobić badania i za tydzień do kontroli. Kurcze jesli to faktycznie
                              alergia to przerabane, mąż ma i całe lato leje mu się z nosa, wiem jak sie
                              meczy i jak pomyśle ,że młody tak samo.....

                              Co do fluoru. Dzisiaj pytałam i usłyszałam to samo co Monika, nie zaleca się !!
                              myć pastą bez fluoru albo wodą.

                              Co do nocnika , barak psotępów, nadal parzysmile Igor zaczął natomiast włazić na
                              kibelek, jak tylko tarfi mu się okazja( np. uchylone dzwi) to ładuje się i
                              siada na klozecie no i tak sie zastanawiam , może kupię nakładkę na sedes???
                              może tak sie przekona??


                              Coś jeszcze chciałam napisać ...
                              --
                              Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
                              • 14.06.05, 21:21
                                Asik, dobrze, że coś postanowiłaś. Do 28 jest jeszcze dużo czasu i może się
                                pogodzicie smile)) Jeśli nie, to na szczęście masz już całkiem niezły plan na
                                najbliższy rok! Trzymaj się a z pomocą rodziców szybko staniesz na nogi.
                                Kamilek jest najważniejszy! A niemąż pewnie niebawem też do tego dojdzie...

                                Dziewczyny, u nas mega marudzenie ale przebija się ostatnia już czwóreczka i
                                dwie trójki. Mój biedny upierdasek wink
                                Dziś umówiłam go na operację która odbędzie się 23 i już dziś się boję. Z
                                resztą przeprowadzka, wynajęcie naszego mieszkania ( nie wiem jak zdzierżę tu
                                obcych, śpiących w moim łóżku), wyprowadzenie na prostą niedociągnięc
                                zdrowotnych Nika i nerwowy mąż załatwiający 1000 przedwyjazdowych spraw
                                wprawiają mnie w stan super niekomfortowy. W każdym razie wielkimi krokami
                                zbliżam się do figury sprzed ciąży wink

                                Nocnik- po 3 miesiącach bezproblemowego siadania nagle zaczął parzyc!
                                Butla- jest najlepsza na świecie, mało tego, musi byc podana. Niko sam nie
                                trzyma. Jak to jest u was? Kubki z dziubkam są beee! Normalne są ok. Tylko nie
                                wiem czy więcej zawartości jest wypite czy na pieluszce pod brodą.
                                Mycie zębów- samą wodą i szybko!
                                Buty- za namową Ini oglądałam w Bacie i wyglądały przyzwoicie no i w środku
                                były skórzane ( mam hopla na tym punkcie). Jeszcze przed wyjazdem zaopatrzę
                                małego w nowe sandałki.

                                Aaa, ja dziś pisałam roczny test z portugalskiego. Oj nie było łatwo!

                                Ok, babeczki, spokojnej, bezkonfliktowej nocki.
                                • 14.06.05, 22:01
                                  Asik_w dobrze że podjełaś decyzję wśród bliskich będzi ci łatwiej stanąć na
                                  ngi. Masz rację że jak przemyśli i dojdzie do wniosku że jak jesteście dla
                                  niego ważni to wie gdzie was szukać. Wiem że na pewno nie jest łatwo i pewnie
                                  nie jedną nockę jeszcze przepłaczesz ale pamietaj musisz być silna zwłaszcza
                                  dla swojego synka. Trzymaj sie ja też też się staram.

                                  Sywia mam nadzieję że u was też się wszystko rozjaśni i wyjasni. Koniecznie do
                                  nas zagladaj. Pamiętaj że tu się możesz wygadać a to każdemu jest potrzebne.

                                  Dziewczyny pamiętajcie jesteśmy młode życie przed nami i wyzwania związane z
                                  wychowaniem dzieci. Nikt nie powiedział że życie będzie łatwe a my mamy dla
                                  kogo żyć i nie będziemy samotne.

                                  Mnie osobiście Martynka dodała dużo wiary w siebie, jest moim promyczkiem i
                                  dzieki niej wiem że ze wszystkim sobie poradzę.

                                  U nas bez zmian zdawkowe pytania i odpowiedzi żyjemy pod jednym dachem ale
                                  jakby osobno. Wczoraj musiałm zostać dużej w pracy i po powrocie nawet nic nie
                                  zjadłam i dosatłam dziecko bo mąż musiał pilnie wyjść. Wrócił jak Martynka
                                  spała i wziął się za oglądanie filmu. w domu bałagam ja pracowałam bo
                                  konferencja już jutro i trzeba było przygotować wiele spraw. Poszłam spać o
                                  2.00 o 5.30 Martynka się obudziła i było po spaniu (muszę kupić rolety). W
                                  pracy urwnie głowy wracm znów o 5.00 męża nie ma i nie było go do tej pory. Tak
                                  się nami przejmuje!!!!
                                  Tak to wyglada u mnie a ja z racji tego że jutro wyjeżdżam niczym się nie
                                  przejmuje (nawet dwoma workami śmierdżacych w kuchni śmieci). Zabieram ze sobą
                                  Martynkę i moją mamę do opieki nad nią (jestesmy organizatorami więc mogę sobie
                                  na to pozwlić mogę nawet w kuchni zamówić specjalne obiadki dla niej, fajnie
                                  nie) Zostawiam na 3 dni męża który przemyśli pare spraw i mam nadzieję że po
                                  powrocie bedziemy mogli normalnie porozmawiać. A jak nie to też stanę przed
                                  faktem i będe zmuszona podjąć jakieś decyzje bo tak dłużej być nie może. Uważam
                                  że musimy się oboje postarać i że domu nie można traktować jak hotel.
                                  Uciekam popracować i oczywiście się spakować.
                                  Do "poczytania" po powrocie
                                  Iza
                                • 14.06.05, 22:24
                                  asik_w szczerze Ci wspolczuje. ale jednoczesnie... wiem ze to starsznie glupi
                                  zabrzmi, ale jestem dumna ze podjelas decyzje! I ze masz takie plany. Trzymam za
                                  Ciebie kciuki... jednoczensie licze ze moze sie ejszcze wszystko ulozy i Jacek
                                  zrozumie, co jest naprawde wazne w zyciu. wysztko bedzie dobrze. Masz kochanego
                                  synka i pomoc ze strony rodziny. To najwazniejsze! Mysle ze wszystki zyczymy Ci
                                  wszystkiego najlepszego i trzymamy kciuki.
                                  Przy tym wszystkim to moje problemy chociazby dnia dzisiejszego to bledna i
                                  glupie sa... chcialam najpierw o nich pisac zeby sie wyzalic, ale jakos mi przeszlo.
                                  Acha my tez piejmy mleczko z butli ze smokiem, tylko soczke jest z niekapak.
                                  Podejrzewam, zegdybym mu dala mloko w niekapku to by przeszlo... ale ja nie
                                  chce. Nie chce zeby moj synek sie robil coraz starszy i starszy. Czasami patrze
                                  na niego... on juz jest taki duzy... taki dorosly.
                                  Ale mam problem, cosmile
                                  Dobra uciekam bo maz mi jutro wyjezdza do Wloch trzeba go troche dopiescic.

                                  Buzka
                                  Maraska
                                  • 15.06.05, 07:49
                                    Qrcze ale się na wyprawiało!
                                    Asik trzymamy za Ciebie i Kamilka kciuki! Na pewno wszystko będzie ok! Głowa do
                                    góry! A może tak jak napisała Jagna do 28-ego jeszcze się pogodzicie!

                                    Jagna zazdroszczę Ci, że już jesteś po egzaminie! Ja mam pisemny z FCE już w
                                    sobotę a w poniedziałek ustne i co ... totalna pustka w głowie! A jak już
                                    myślę, że coś wiem, to zaczyna mi się wszystko mieszać... po prostu koszmar...

                                    U nas niekapek jest na topie i do wszystkich butelek dokupiłam ustniki.

                                    A teraz najlepsze z wczorajszego dnia! Jak pisałam, Michał niewiele mówi ale
                                    potrafi o siebie zadbać smile Byliśmy wczoraj na spacerze i wracając weszliśmy
                                    jeszcze na zakupy. Michał już przy kasie dobierał się do wszystkiego a
                                    szczególnie do chleba ale nie chciałam, żeby mi go rozpakował i wrzuciłam do
                                    koszyka pod wózkiem. Przyszliśmy do domu, zakupy położyłam na blacie w kuchni a
                                    z Młodym położyłam się u nas w łóżku, bo była już jego pora na drzemkę! Jakoś
                                    nie za bardzo miało mu się na drzemkę i śmignął mi z tego łóżka i z czym wrócił
                                    po chwili ... z bochenkiem chleba! Moje dziecko było po prostu głodne a matka
                                    je głodziła! Zjadł dwie kromki chleba i popchał jeszcze resztką zupki, której
                                    nie chciał zjeść babci! Najwidoczniej świeże powietrze po długim siedzeniu w
                                    domu tak na niego podziałało! Moja mama się dziś nabijała, że dla jego dobra
                                    będzie go uczyć mówić am, bo w przeciwnym razie jestem gotowa go zagłodzić smile

                                    Czy któraś z Was pomoże mi z natłuszczaniem skóry po ospie? Od kiedy można
                                    zacząć i czym?

                                    --
                                    Ewa
                                    Nasz Michał
                                    Nasz Michał ma dziś
                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                    • 15.06.05, 13:08
                                      Hej!!!

                                      Asik, trzymam kciuki, za nowe życie...dobrze, że masz już w głowie jakis plan
                                      na przyszłośc, bo tak bez celu to rtudno...a twoje dziocko , zobaczysz, jak
                                      popatrzysz na nie a ono wtuli sie w Ciebie, to wszytskie troski znikną. Jeśłi
                                      jakaś pomoc ci jest potrzebna to pisz....Gratulacje odwagi, ż ewracasz do
                                      kraju...tam jest twoja rodzina, która napewno Cie nie zostawi!!!

                                      A hasło, ze nie chcial mnieć dzieci...powaliło mnie, to poprostu dla mnie
                                      szczyt chamstwa...i potwierdza sie moje rpzekonanie, ze prawdziwych facetów
                                      poznaje sie po tym, w jaki sposób rozchodza sie ze swoimi partnerkami!!!!

                                      Teraz co do tego fluoru, to jedne lekarki mówia podawac inne , ż e nie, inne że
                                      do drugiego roku, dentystka że do 6go roku...i co ja mam zrobić. Paste mamy bez
                                      fluoru, ale witamina D jest z fluorem...a właśnie podajecie jeszcze witaminę
                                      D..bo tutaj zalecenie, ze przez dwa lata....

                                      Co do pica, mała piła rozcieńcozne soki, ale zaczeły sie upały zaczełam podawac
                                      wodę, trochę stawiała opór, ale pragnienie zwyciężyło, teraz jest woda pita nie
                                      z kubka niekapka, ale bardziej takiego bidonu, z niekapkiem, tlyko, ze on ma o
                                      wiele większy ustnik, i jest anpisanie, ze uczy to dziecko ay przejsc na kubek,
                                      chociaż mała czasem pija juz ze szklanki....

                                      Co do bucików, to zawsze jak ejstem w Polsce to kupuje Bartki, bo tutaj buty
                                      kosztuja od 50 euro...tzw takie aby były w srodku i na zewnątrz ze skórki, ja
                                      takze patrze, aby srodek był skórzany. mała śmiga w nich jak trza

                                      ok uciekam coik porobic w domciu
                                      miłego dnia
                                      u nas chyba zaczyna sie juz na stale lato
                                      • 15.06.05, 13:22
                                        Asik bądź twarda, to jego strata, a ty na pewno sobie poradzisz. Jestem tego
                                        pewna.
                                        Co do fluoru to w Anglii nie spotkałam pasty dla dzieci bez fluoru, Tutaj od
                                        początku stosuje się właśnie pastę z niską zawartością fluoru. Ja myję nią tak
                                        gdzieś co drugi dzień na przemian z wodą. Miałam pastę bez fluoru z Polski ale
                                        Henryś gdzieś mi ją zgubił.
                                        A jeśli chodzi o szczepienie to go nie zaszczepiłam. W przypadkach
                                        jakichkolwiek reakcji alergicznych szczepionkę powinno podawać się pod kontrolą
                                        lekarza. Jestem umówiona na następny piątek gdzie oprócz pielęgniarki będzie
                                        lekarz i wrazie czego podadzą mu jakiś zastrzyk antyhistaminowy. Jestem
                                        zadowolona z takiego rozwiązania.
                                        A u nas z Tomciem zgoda, nawet powiedział że zwolni się z pracy by pójśc ze mną
                                        na to MMR. Na wszystkie szczepionki chodziłam sama to i teraz sobie poradze ale
                                        jak chce.
                                        Pozdrawiam z deszczowego Lądka Zdrój.
                                        • 15.06.05, 13:28
                                          A jeszcze chciałam napisać o reklamie piwa Stella, która tutaj leci, wyobrażcie
                                          sobie że występuje w niej nasz Zbigniew Zamachowski. Byłam w niezłym szoku
                                          angielski kanał, angielskie (chyba) piwo i nasz Zamachowski w roli księdza,
                                          który zrobi wszystko by się napić. Reklama fajna, utrzymana w konwencji niemego
                                          kina. Nie źle, nie.
                                          • 15.06.05, 13:44
                                            Ewa właśnie dziś pierwszy raz nie dostanie witaminy D3, bo na ostatniej wizycie pani doktor kazała od połowy czerwca odstawić i podawać tylko w pochmurne dni. A dziś słoneczko aż za bardzo świeci.
                                            Asik! Trzymamy kciuki - będzie dobrze! Ja w wieku 29 lat zaczynałam życie od nowa i teraz jestem bardzo szczęśliwa. Facet z którym byłam prawie 11 lat stwierdził, że nie wyobraża sobie całego życia ze mną. Miał refleks, nie ma co! Ale okazało się, że na dobre mi wyszło. Tobie też wyjdzie na lepsze bez względu, jak się dalej sprawy potoczą!

                                            Dziewczyny, poradźcie jak dać Ewie truskawki, żeby zjadła. Mam niesypane z ogródka rodziców, aż szkoda żeby nie pojadła, a ona nie chce. Wczoraj umyłam kilka położyłam na talerzyku i z tego samego talerzyka jedliśmy ja i mąż. Ona też wzięła, oczywiście największą, ale tylko polizała. Potem jeszcze kilka polizała, jedną nadgryzła i tyle. Może macie jakiś pomysł - jak wasze dzieciaczki jedzą truskawki?

                                            Kinga - czemu się nie odzywasz? Napisz, co u Oli!!! Ona to ma czaderskie pomysły! I co ze spotkaniem? Pearl chyba jest w Szczecinie? W każdym razie chyba była niedawno, skoro Maja wcierała Lgosi sok w wykładzinę...
                                            Lidka, może masz propozycję, gdzie się spotkać? Pogoda ma być podobno ładna ale nie za gorąco.

                                            A Ewunia sprząta buty. Wczoraj pozbierała swoje sandałki, moje klapiki, i zaniosła do szafki na buty w przedpokoju. Nie wiem, od kogo się tego nauczyła, bo nie od nas, niestety...

                                            Pozdrawiamy słonecznie
                                            Monika i Ewa
                                            • 15.06.05, 14:00
                                              Pochwaliłam ostatnio moje dziecko, że tak pięknie śpi i mam za swoje- dzisiaj
                                              pobudka już o 6.20 mimo że mały padł późno, bo o 21.00 i drzemka dopiero o
                                              13.00, załamka. Teraz wlewam w siebie szybciutko kawy, bo nie wiadomo, ile
                                              książe raczy pospać.

                                              Asik, jesteś bardzo dzielna, bardzo Cię podziwiam, że się odważyłaś na taki
                                              krok, ale jestem przekonana, że tak właśnie należało zrobić. Niech się facet w
                                              samotności zastanowi, czego tak naprawdę od życia chce, a Ty będziesz w spokoju
                                              wychowywała dziecko w Polsce, zamiast się stresować i płakać przez jego teksty.
                                              Trzymam za Was kciuki i wierzę, że będzie dobrze- jesteś młoda, piękna i
                                              powabna, nie ten facet, to będzie inny.

                                              Cały wczorajszy dzień spędziłam w Warszawie, byłam na rozmowie w sprawie pracy
                                              i na spotkaniach ze znajomymi, było super, bardzo odetchnęłam i naładowałam
                                              akumulatorki. Tak w ogóle to jestem chyba stuknięta, bo zamiast się
                                              skoncentrować na szukaniu pracy w Łodzi już prawie 2 miesiące rekrutuję się do
                                              pracy nad oceanem (niedaleko Jagny swoją drogą), gdzie i tak nie pojadę, nawet
                                              gdybym pracę dostała. Ale praca rewelacja, świetna firma, stanowisko moich
                                              marzeń, benefitów w bród, no gdyby nie Maciuś to byłoby to ziszczenie moich
                                              snów. Samej rekrutacji potrzebowałam chyba dla podbudowania mojego nadwątlonego
                                              ego, bo szukanie w Łodzi jest takie strasznie trudne, niby chodzę na jakieś
                                              rozmowy, ale nic z tego nie wynika, no ale skoro tak daleko zaszłam w naborze
                                              na tak lukratywne stanowisko (rozmowy z Hiszpanami to był już 4 etap) to może
                                              nie jestem taką beznadziejną pociążowo_odmózgowioną matką-polką z zanikającym
                                              IQ, za jaką się ostatnio uważam.... Ale jakby nie patrzeć, to mój wstępny plan
                                              powrotu do pracy jesienią wydaje mi się już nierealny i zaczynam się bać, że
                                              mały pójdzie to żłobka, a ja biedna nadal będę te cv produkować, ech....

                                              Maciek truskawki i czereśnie uwielbia, je po prostu łapkami, ale z czereśni
                                              wyjmuję pestki, przez co zaczyna lecieć z nich sok i już wolę wkładać mu
                                              połówki prosto do buzi, bo inaczej w kuchni byłaby krwawa masakra. Truskawkami
                                              też się zawsze uwali, ale jakoś tak umiarkowanie.
                                              • 15.06.05, 14:02
                                                ups, chodziło mi o to, że młody pójdzie do PRZEDSZKOLA, a ja nadal będę
                                                kurakiem domowym sad
                                                • 15.06.05, 14:29
                                                  Monika u nas podobnie z truskawkami!
                                                  Mamy super z ogródka mojej mamy, słodziutkie jak nie wiem a Michał tylko poliże
                                                  ewentualnie lekko ugryzie i ma je generalnie w nosie! Moja mama już myślała o
                                                  ich posłodzeniu ale na razie wybiłam jej to z głowy, ale jak tak dalej pójdzie
                                                  to chyba i ja zmięknę!

                                                  Malilka a dlaczego od razu zakładasz, że nie podejmiesz tej pracy? Może to
                                                  okazja życiowa?

                                                  My witaminę D3 mamy podawać również w pochmurne dni, bo Michał miał początki
                                                  krzywicy!
                                                  --
                                                  Ewa
                                                  Nasz Michał
                                                  Nasz Michał ma dziś
                                                  Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                  • 15.06.05, 15:08
                                                    tzn nieobecna jestem tylko w pisaniu, bo czytam na bierząco, mam dużo pracy
                                                    przed wyjazdem. Muszę zakończyć realizację 4 wielkich kontraktów i mam urwanie
                                                    głowy.

                                                    Przede wszystkim Asik: bardzo dobrze, że podjęłaś decyzję. Masz plany na
                                                    najbliższą przyszłość i jest to najfajniejsze. Możesz być z siebei dumna.
                                                    Trzymam kciuki za pomyślność. W razie czego pisz, jakbyś czegoś potrzebowała.

                                                    Truskawki, Ola po mamusi uwielbia truskawki i może je jeść garściami. Wczoraj
                                                    po południu ucięłam sobie drzemkę i tatuś zajmował się dzieckiem. Jak ja
                                                    później zobaczyłam, to się załamałam - truskawki miała wszędzie! Na ślicznej
                                                    białej bluzeczce, ślicznej spódniczce, butach, skarpetkach itd. No ale grunt że
                                                    była szczęśliwa!

                                                    D3 - nam pediatra kazała już nie podawać.

                                                    Spotkanie - jak najbardziej w niedzielę mogę. Gdzie jest jakiś fajny plac zabaw
                                                    dla dzieci, żebyśmy mogły się spotkać?

                                                    Malilka - nie martw się pracą, po prostu ta idealna propozycja nadal przed Tobą
                                                    a idealny pracodawca jeszcze Ciebie nie znalazł.

                                                    Lidszu - kiedy jedziemy do Malilki? może next weekend?

                                                    Moje dziecko wczoraj usypiało swoją lalkę w wózku, śpiewając jej aaa i
                                                    wkładając swój smok do jej pysia. Uśmiałam się jak nigdy.

                                                    Już nie pamiętam co miałam jeszcze pisać.

                                                    --
                                                    Kinga i Oleńka już taka duża
                                                    Kwietniowe mamusie 2004
                                                • 15.06.05, 14:32
                                                  monikaps - Maja tylko wypluwała kanapeczki mojego wymysłusmile A to Mateusz je
                                                  rozciapciwał na wykładzinie i zakrapiał piciem z butelkismile

                                                  A co do reszty spraw - to jakoś nie mam natchnienia, by pisaćsad
                                                  Dzięki za pomysły na zagospodarowanie hali. Jeszcze jej nie widzieliśmysmile I mam
                                                  nadzieję, że nie zobaczymy - tym bardziej, że tam nie ma żadnego ogrzewaniasad
                                                  Aktualnie skupiam się na odbrażaniu się na męża - no bo ile można być
                                                  obrażoną.... i snuję marzenia na temat domu. Snucie polega na szukaniu środków -
                                                  od funduszy unii europejskiej poczynając na intensyfikowaniu pracy zarobkowej
                                                  kończywszy... Dobra spadam szukać tych środków
                                                  --
                                                  ...
                                                  • 15.06.05, 14:39
                                                    o rany.... a w temacie witaminy D3 - napiszę szybko, bo eklon mnie natchnęła...
                                                    My nie podajemy teraz w ogóle - a przez zimę podawaliśmy tak jak się matce -
                                                    znaczy się mi - przypomniało - czyli tak raz na tydzień może...
                                                    O kurczę - czy to znaczy, że Mateusza mogę mieć pokrzywionego???? Muszę sobie
                                                    spisać wszystkie pytania do lekarki jak pójdziemy na szczepienie... Ale znając
                                                    ją tylko się uśmiechnie tajemniczo i odpowie coś enigmatycznie wybijając mnie z
                                                    tematu, sugerując moje przewrażliwienie i niepotrzebną nerwowość. No i już się
                                                    zdenerwowałam na samą myśl o tej wizycie... A zmiana lekarza... no cóż... kto
                                                    mi zagwarantuje, że następny będzie lepszy. By udzielić takiej gwarancji trzeba
                                                    chyba znać trochę moją pokrętną psychikę no i nikt ze znajomych nie zdobył się
                                                    na odwagę polecenia mi kogoś dobrego - słusznie zresztą uważając, że wobec
                                                    wszechwiedzącej, doskonalącej się na forum matki - nie ma lekarzy doskonałych!
                                                    Aj kończę już, bo sama nie wiem o co mi chodzi - tak ten mąż mnie wybił z
                                                    równowagi, że nawet siebie nie mogę zrozumieć. Rany.... ci faceci...
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 15.06.05, 14:55
                                                    Michał nie miał jeszcze zarośniętego ciemiączka, poza tym na głowie zaczęły my
                                                    się pokazywać rogi (takie zgrubienia na czole). Ja pewnie nie zwróciłabym
                                                    uwagi, ale jak ona pokazała to faktycznie było je widać. Poza tym żebra ma
                                                    słabe i wypycha je brzuszek!
                                                    --
                                                    Ewa
                                                    Nasz Michał
                                                    Nasz Michał ma dziś
                                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                • 15.06.05, 14:46
                                                  Mlody spi, ale podejrzewam ze jeszcze z max pol godzinki, wiec szybko obiadek i
                                                  idziemy nad morze, mamy spacerkiem moze 20 min, plaza jest super, swietne fale
                                                  i jod az sie czuje w powietrzu, ciekawe jakie Kamik bedzie mial wyniki po
                                                  przyjezdzie do domu, w koncu 3 tyg nad morzem, mam nadzieje ze mu nic nie
                                                  podskoczy bo w sumie jod plus hormony to moze byc za duzo, no ale pewnie
                                                  niepotrzebnie sie martwie, jak zawsze, ta tarczyca to juz wariuje chwilami!
                                                  wogole mialam dzisiaj straszne sny!!! snilo mi sie, ze jestem w ciazy!! ciaza
                                                  byla "dziwna" bo dziecko rozwijalo sie gdzie blisko mojego ramienia, ale bylo
                                                  zdrowe, na dosoatek pobierali mi krew, widzialam zdjecia swoje rentgenowskie
                                                  itd!!!kurde co to znaczy?? wogole cos znaczy? czy to psychika mi siada?? pewnie
                                                  to ostatniesmile)
                                                  zreszta wczoraj nawet Jacek mnie zaskoczyl, po pracy pierwszy raz poszedl z
                                                  malym na spacer!!! a pozniej kolacje razem jedli, trzymal Kamika na kolanach i
                                                  film ogladali!! juz sie nawet nie wsciekalam bo nie pozwalam malemu patrzec w
                                                  tv! no a w nocy, bo spimy ciagle razem! Jacek chyba przez sen objal mnie sie
                                                  sie przytulil!!!jestem w szoku, co prawda dalej odzywa sie polslowkami, prawie
                                                  nieobecny, ale oki ja sie nie kloce, zadnych pretensji, ugotuje itd zobaczymy,
                                                  oze naprawde zrozumie wszystko a jak dojdzie ze wrocimy do Polski to cos tam
                                                  zaswita w tym meskim rozumku i ulozy sie??!! ale zeby nie zapeszyc, nic nie
                                                  mowie i nie marze...
                                                  wit D, Kamus nigdy jej nie dostawal, w usa nie podaja dziecieom, gdy
                                                  przyjechalismy, lekarka nie kazala podawac, tyle ze jak mial anemie dawalam mu
                                                  vibovit boboas, teraz tez dostaje 5 razy w tyg a tam jest przeciez, ale
                                                  wszystko jest oki, ciemiaczko tak jak powinno, zadnych objawow krzywicy, wiec
                                                  chyba dobrze, a fluor w usa dostawal, tutaj nie daja i sama nie wiem, zabki
                                                  mysjemy pasta bez fluoru, tzn Kamik sam myje, bo nie pozwala nikomu sobie
                                                  wyszczotkowac zeboli, tylko ze robi to moze z 6 razy dziennie, wiec mam
                                                  nadzieje ze zadnej prochnicy nie bedzie, a boje sie tego panicznie, czasami zje
                                                  kawalek czekoladki, malenki ale to raz na jakis czas, zero ciastek, lizakow
                                                  (nawet nie wie co to jest)wafle je tylko te suche, bez zadnych mas, smakuja mu
                                                  bardzo, podaje mu pieczywo chrupkie ryzowe, kukurydziane, wiem ze jest w nim
                                                  cukier, ale lepsze chyba to niz delicje?!mam nadzieje, chrupki zwykle no i
                                                  czasami biszkopta, ale on za bardzo nie przepada, owszem czasami zje, aha lubi
                                                  paluszki sezamowe,
                                                  oki ciekam pilnowac zupki malego a pozniej na spacersmile)) kurcze w POlsce cieplo
                                                  a tutaj na dlugi rekaw i kurtke trzeba zalozycsad
                                                  --
                                                  Ania i Kamilek(02.04.04)
                                                  • 15.06.05, 14:55
                                                    Asik - jeśli twój Jacek jest podobny w epatowaniu emocjami do mnie - to mimo iż
                                                    wypali z różnymi okropnymi stwierdzeniami i tak cię kocha najmocniej na
                                                    świecie. Ja takie uczucia żywię do mego męża, mimo iż średnio raz na rok się z
                                                    nim rozwodzę słownie gadając różne bzdury o jego rodzince, jego głupocie, moim
                                                    nieszczęściu itp. Pierwszy raz jest najgorszy - z punktu widzenia tej strony
                                                    zasypywanej stosem oskarżeń - najlepszy z punktu widzenia osoby naładowanej
                                                    tymi negatywnymi emocjami. Mój mąż jak mi to kiedyś powiedział, stara się mnie
                                                    wtedy nie słuchać - czym zresztą naraża się na replay. Bo w końcu ja chcę by do
                                                    niego dotarło. Jeśli nigdy nie kłóciliście się w ten sposób - to kiedyś ten
                                                    pierwszy raz musi być. Ja myślę, że wam się jeszcze ułoży - ale być może
                                                    potrzebny będzie twemu niemężowi czas na okrzepnięcie. Tylko ty się na niego na
                                                    razie nie zamykaj... O rany... ja tu gadu gadu a muszę się skupić na tym
                                                    odbrażeniu na męża - bo jak on się na mnie zamknie w końcu to już nie wiem co
                                                    będzie...
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 15.06.05, 15:04
                                                    Igosiu a czy Ty jestes waga? bo moj Jacek tak, no a ja jestem strzelec co wg
                                                    wszelkich horoskopow wogole do siebie nie pasujemy, zobaczymy za kilka tyg
                                                    Malilko dziekismile)) ale piekna i powabna to bede do poki karmie piersia, kurde
                                                    jaki ja mam super biust, nawet bluzke z taaaaaakim dekoldem moge zalozyc i
                                                    wyglada swietniesmile)) gorzej jak odstawie malego i biust wroci do stanu przed
                                                    ciazy, buuuu wtedy juz taka powabna nie bedesmile))oki uciekam do kuchnismile))
                                                    --
                                                    Ania i Kamilek(02.04.04)
                                                  • 15.06.05, 15:56
                                                    Asik marzycielko, nie będę wyprowadzała Cię z błędu ale chyba rzadko która z
                                                    nas wraca do biustu sprzed ciąży... Zawsze miałam mały a teraz a buuu jest
                                                    maleńki crying

                                                    Malilko, dlaczego nie przyjęłabyś tej pracy? Czy Twój niemąż nie byłby w stanie
                                                    zacząc od nowa w Hiszpanii? Przecież tam też można pracowac! No chyba że chodzi
                                                    o więzy rodzinne i miłośc do kraju smile Bierz tą robotę, będę miała blisko jakąś
                                                    bratnią duszę.

                                                    Dziewczyny od paru dni Niko ma wilczy apetyt. Zrobiłam nawet większą dziurę w
                                                    smoku i mocniej zagęszczam mleko. A może czas już na dorosłą kolację a mleko
                                                    tylko jako popitka?
                                                  • 15.06.05, 16:20
                                                    jagna ja z dorosła kolacją jeszcze poczekam, bo jak oli dam np kanapki to ona
                                                    za chiny tego mlekiem nie popije, a mimo wszystko mleko musi dostawac, bo nie
                                                    toleruje zadnych serków, deserkow itp.


                                                    --
                                                    Kinga i Oleńka już taka duża
                                                    Kwietniowe mamusie 2004
                                                  • 15.06.05, 16:54
                                                    Mateusz na kolacyjkę je np płatki jęczmienne mieszane z deserkiem owocowym i
                                                    miarką mleka, lub tak samo płatki ryżowe, lub kanapeczkę z buły upieczonej
                                                    przeze mnie (tak tak bułki mu piękę mam super przepis, który jeszcze sobie
                                                    dodatkowo zmodyfikowałam, żeby wyrabiać ciasto drożdżowe mikserem a nie rękoma -
                                                    bo po co się męczyć) z pasztetem (czyli upieczonym mięskiem, po upieczeniu
                                                    zmielonym razem z wodą z pieczenia) - a jak te buły mi zczerstwieją to kroję
                                                    je - na kromeczki, maczam w jajku przepiórczym i smażę na złoty kolor - pycha.
                                                    Mleko pije dwa razy na dobę - przed samym spaniem - tak z półtorej godzinki po
                                                    kolacyjce i nad ranem - ok 5 - bo jak nie dostanie mleka nad ranem to ciamcia
                                                    niemiłosiernie swego wyciamcianego już zresztą kciuka
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 15.06.05, 16:55
                                                    no.... i właśnie tą wspaniałą bułą z jeszcze wspanialszym pasztetem pluła Maja.
                                                    Dzięki Bogu Mateusz je pochłania w zawrotnym tempie
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 15.06.05, 16:57
                                                    aaa i jestem zodiakalną rybą - zresztą mój mąż też jest.... o dziwo
                                                    --
                                                    ...
                                                  • 15.06.05, 18:15
                                                    Lgosiu, poproszę o przepis na bułyy, uwielbiam spektakularne potrawy proste w
                                                    przygotowaniu...


                                                    ps ja tez rybki a mąż raczek-tak się wodnie dobraliśmy




                                                    --
                                                    Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
                                                    Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
                                                  • 15.06.05, 18:54
                                                    Witamsmile

                                                    Panowie pojechali gdzieś na rowerze więc mam chwilkę smile

                                                    Asik , może do niemęza w końcu coś dociera, może rzeczywiscie chlapnał za dużo
                                                    pod wpływem emocji a teraz trudno mu się do tego przyznać. Myslę, że Wasz
                                                    wyjazd do Polski "dobrze" mu zrobi i przyleci za Wami w te pędy. A co do
                                                    zaodiakalnego dobrania hhmm.... weług wszelkich horoskopów jakie widziałam rak
                                                    i biźnięta do siebie nie pasują , a chyba u nas ( mimo większych i mniejszych
                                                    zgrzytów) nie jest najgorzej.

                                                    Co do truskawek to u nas też były beee, przeszły w wersji- rozciapane widelcem
                                                    i wymieszane z makaronem , Igi wsuwał aż miłosmile
                                                    --
                                                    Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
                                                  • 15.06.05, 22:14
                                                    Asik, oj czyzbz pierwsze wyrzuty sumienia, Twego chlopa gryzly......zobaczysz
                                                    bedzie tego zalowal i to jak....

                                                    a tak wogole to padam

                                                    ale napisze,ze Wam zazdroszcze, bo znowu sie umawiacie na spotkania i
                                                    odwiedzinki...a ja..uuuu

                                                    ide spac, bo padam

                                                    spokojnej nocki
                                                  • 15.06.05, 22:51
                                                    BUŁECZKI DROŻDŻOWE MATEUSZA
                                                    300 ml mleka
                                                    1 łyżeczka cukru
                                                    2,5 dag drożdży
                                                    45 dag mąki (po połowie krupczatki i dowolnej mąki razowej) (ja daję krupczatkę
                                                    +zwykłą mąkę, bo nie wiem co to jest mąka razowasmile
                                                    1 łyżeczka soli
                                                    4 dag miękkiego smalcu (jakikolwiek tłuszczyk może być)

                                                    ziołowa otoczka (wg uznania)
                                                    5 lyzek oliwki
                                                    1 lyzeczka suchego oregano
                                                    1 lyzka swiezej posiekanej pietruszki lub 1 lyzeczka suchej
                                                    1 lyzka swiezego posiekanego koperku lub 1 lyzeczka suchego
                                                    szczypta tymianku
                                                    1 duzy zabek posiekanego czosnku lub
                                                    1/2 lyzeczki czosnku granulowanego
                                                    troszke cebuli w proszku
                                                    W letnim mleku rozpuścić drożdże i cukier, odstawić na kilkanaście minut.
                                                    Wymieszać mąkę, sól, smalec i rozczyn, zagnieść ciasto- MIKSEREM z 5 min. W
                                                    bajki o waleniu kulą ciasta po sto razy w stolnicę nie wierzyć - sprawidziłam
                                                    5min starczy . Jak zacznie odchodzić od ścian miski - Uformować kulę,
                                                    posmarować lekko olejem (ja zapominam smarować tym olejem), włożyć do miski,
                                                    przykryć ściereczką (o ściereczce też zapominam, odstawić na godzinę do
                                                    wyrośnięcia (w piekarniku na 50 stopni wystarczy kilka minut)
                                                    Gdy ciasto podwoi objętość, ponownie chwilę zagniatać. Uformować owalne
                                                    bułeczki, obtoczyć w ziołowej posypce. Ułożyć na papierze do pieczenia,
                                                    odstawić do wyrośnięcia. (Jak się obtoczy te bułeczki w tej oleistej mazi z
                                                    szuszkami to już nie trzeba żadnego papieru do pieczenia ani nie trzeba niczym
                                                    smarować blach - najładniejsze bułeczki wychodzą z formy do muffinek - ale
                                                    uwaga - podczas pieczenia bułki jeszcze rosną- trzeba je układać w odstępach)
                                                    Piec około 20 minut w temperaturze 200°C.

                                                    ziołowa otoczka
                                                    Na bardzo malym ogniu podgrzac olej, dodac ziola, czosnek i cebule, lekko
                                                    podgrzac i zdjac z palnika, zostawic aby olej nabral aromatu. Obtoczyć bułeczki
                                                    przed wyłożeniem na blachę czyli przed pieczeniemsmile

                                                    --
                                                    ...
                                                  • 16.06.05, 00:40
                                                    Hej,

                                                    Asik - wiem, że ta decyzja jest dla ciebie bardzo trudna, ale wydaje mi się, że
                                                    jest ona właściwa. Musisz w tej chwili zadbać o siebie i Kamisia, a jeśli Jacek
                                                    naprawdę was kocha, to zrozumie swój błąd i będzie starał się go naprawić.

                                                    Ostatnio mówiłyście o piciu z butelki. Moja córcia pije z niej mleko i jeszcze
                                                    do niedawna herbatki. Jendak kupiłam jej bidon i w tej chwili z niego ciągnie
                                                    picie w ciągu dnia. Na początku jakoś nie mogła załapać o co chodzi, ale teraz
                                                    pije na całego. Nauczyła się również przechylać głowę do góry, aby wypić
                                                    resztki z butelki.

                                                    Dzisiaj nastąpił również nasz debiut nocnikowy. Nie, nie, jeszcze nie robi do
                                                    nocnika, ale zaczęłam ją z nim oswajać. Nawet nie było najgorzej, posadzona
                                                    wytrzymała na n im nawet ok. 5 minut, ale za to po zejściu z niego, wrzuciła do
                                                    środka wszystkie zabawki. Myślę, że niedługo zacznę sadzać ją na golasa, może
                                                    załapie o co chodzi.

                                                    Monikaps, Inia - może spotkamy się w parku Saskim w niedzielę koło godz. 12 ?
                                                    Jest tam dość duży plac zabaw dla dzieci od ul. Książęcej a może Królewskiej ?
                                                    (tak się chyba nazywa, sory ale nie znam nazw ulic i mogło mi się coś pomylić).
                                                    Z tego co wiem to jest on nawet zacieniony, więc nasze pociechy nie będą
                                                    siedziały w pełnym słońcu. Co wy na to ? Myślę, że każda z nas będzie mieć tam
                                                    dość dobry dojazd.

                                                    Inia - jeśli chodzi o Łódź, to bardzo chętnie. Jeszcze się jakoś umówimy.
                                                    pozdrawiam,



                                                    --
                                                    Lidka i Ingusia (9.04.2004)
                                                    Dzisiaj jestem już taka duża...
                                                  • 16.06.05, 07:47
                                                    ale zwykłej nie małżeńskiej, bo u nas na szczęście nadal sielanka smile
                                                    U nas wczoraj strasznie grzmiało i lało! Momentami nawet drobny wiatr a po
                                                    ostatnich wydarzeniach we Wrocławiu i okolicach mieliśmy małego stracha z
                                                    Michałem, (tata został na grilu urodzinowym a my ze względu na pogodę
                                                    wróciliśmy ;-(). Podczas ostatniej burzy w Sycowie grad powybijał szyby w
                                                    oknach i to także w zespolonych, co wydawało mi się co najmniej makabryczne! A
                                                    na osiedlu koleżanki połamało mnóstwo drzew i gałęzi!

                                                    Na szczęście dziś zapowiada się śliczna słoneczna pogoda!

                                                    Asik ja myślę, że u Was będzie podobnie jak z tą pogodą, tzn. po wielkiej burzy
                                                    wreszcie zaświeci słońce smile

                                                    Lgosia mam pytanko odnośnie przepisu a właściwie samego pieczenia. Co to są
                                                    muffinki? No wiesz ja kobieta ze wsi jestem...

                                                    Opolanka jeśli wszystko będzie dobrze to może ja Cię odwiedzę tego lata, bo
                                                    chyba będę musiała zawieźć moją mamę do siostry do Goettingen a przy okzaji
                                                    planuję odwiedzić koleżankę w Manheim, więc może i Duesseldorf?

                                                    Co do nocnika to my mamy również małe sukcesy. Od jakiegoś czasu przed kąpaniem
                                                    wieczornym sadzam Michała na nocnik i jak na razie codziennie jest siusiu smile
                                                    Mniejsze lub większe ale liczy się efekt końcowy! Niestety poranne kupkowanie
                                                    przeszło w zapomnienie, bo jego pora na kupę się przesunęła i za chiny nie chce
                                                    teraz rano siedzieć na tronie.

                                                    Dziś po południu śmigam do mojej mamy na truskawki, bo wczoraj Michał chyba
                                                    wreszcie zatrybił, że one są dobre smile
                                                    --
                                                    Ewa
                                                    Nasz Michał
                                                    Nasz Michał ma dziś
                                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                  • 16.06.05, 13:41
                                                    Eklon byłoby super!!!!

                                                    A Syców to ta mięjscowośc niedaleko Namysłowa????
                                                  • 16.06.05, 13:34
                                                    Hmmm.mniam, mniam...brzy pysznie, ale smakuje chyab juz nieziensko...dla mojej
                                                    Zuzi, narazie odpadają takie wypieki, bo małej ejszcze nie podaję cukru, mleka
                                                    takze, jedynie przetwory mleczne,maka razowa u nas jest jak najbardziej na
                                                    tak....sól takż ejeszcze nie,ale jak bedize to jz jadła to napewno ją
                                                    poczestuje, narazie to przymierzam się aby zrobić sobie i męzowi....tylko
                                                    kiedy...bo u na slato już chyba na maksa, a w kuchni stac kiedy gorąc to mi sie
                                                    nie usmiecha, a pochłaniacza nie mam, a przewiewu nie mam jak zrobić, bo
                                                    powietrze narazie stoi...i wogóle malo mi się chce jeśc w taka
                                                    pogode,,,,chapsnę jakis serek , owoc i mam dosc

                                                    ok poszukam cosik na internecie zwiazane z wakacjami...a moze wy macie jakeiś
                                                    namiary na hotel taki familijny, dostosowany do maluszków, z e sa zaciemnine
                                                    miejsca na basenie, plac zabaw i różne takie...mysle w kraju południowej
                                                    europy, hiszpania, portugalia lub włochy, jakas wyspa

                                                    jak tak to dajcie namiary....z gory dziękuje
    • 16.06.05, 10:01
      witam,

      u nas pogoda niby fajna, ale bez slonca.....

      lidka ja jak najbardziej jestem za Parkiem Saskim, może wymieńmy się telefonami
      na priv, bo moze bedziemy sie w tym parku zdzwaniac?

      gosiak czy Ty do nas dołączysz?

      pearl jestes w warszawie?

      monika bedziesz na spotkaniu?

      dobra uciekam, bo znowu mam rekrutacje.

      --
      Kinga i Oleńka już taka duża
      Kwietniowe mamusie 2004
      • 16.06.05, 12:05
        Hej!!!

        Oczywiście, że sie do Was dołączymy z Juleńką w niedziele w Saskim. Może gdzies
        przed pomnikiem Nieznanego Żołnierza łatwiej będzie nam sie odnaleźć? A o
        której godzinie?

        moje dziecko zakochało sie w Murzynku Bambo. Rano wstaje i woła bambo wiec
        czytam i czytam... 5 razy, a później ona mówi "i rześ", więc czytam idzie Grzes
        i tak w kółko..., wracam z pracy to już czeka z bacia na przystanku i jak mnie
        zobaczy woła bambo.....

        Pozdrawiam
        Gosia i Julka
        • 16.06.05, 12:11
          sorki doczytałam, że ok.12, mam nadzieję, że znajdziemy sie na tym placu zabaw
          • 16.06.05, 12:56
            Fajnie! Będziemy z Ewunią: godz. 12-a plac zabaw w parku Saskim. Pewnie z Kingą i z Lidką się poznamy, ale Gosia nie wiem, jak wyglądasz Ty ani Julka (jakoś żadne zdjęcia do mnie nie dotarły sad(( ).
            Do zobaczenia zatem!

            Zmykam, bo mam jeszcze posprawdzać i podsumować kolokwia a jutro o 7.30 jadę na egzamin (pilnować i sprawdzać) więc muszę zrobić jak najwięcej póki Ewa jest z moją mamą na spacerze.
            Jutro Ewunia po raz pierwszy na dzień dobry nie dostanie cyca - bo jak wstanie to ja będę w pracy. Ale póki co to tylko testowo i okazjonalnie. Ciekawe, czy zrobi wielką awanturę...

            Pozdrawiamy
            Monika i Ewa
            • 16.06.05, 13:14
              najpierw odkryłam, że mały ma temperaturę 38 stopni (nie ma żadnych innych
              objawów), a później zleciały 3 ogromniaste półki ścienne wyładowane po brzegi
              szkłem i słoikami prawie na głowę męża i małego (wchodzili akurat do kuchni).
              A później jeszcze odkryłam, że półki były ewidentnie źle zamocowane, bo wisiały
              na listwie a listwa na śrubach, których główki były mniejsze od otworów na
              listwiesad((( Nie jestem fachowcem w tej dziecinie, ale bezmyślność montujących
              mnie dobiła. Nie pytajcie kto montowałsad
              W tej chwili mam w kuchni porozbijane szkło, poroztrzaskiwane drewniane półki
              to wszystko przemieszane z zawartością słowików z konfiturami, ogórkami itp -
              wszystko na wysokość po kolana lub pod pachy. Cud - że wszyscy żyjemy.
              I jeszcze ta temperatura. Nie wiem, czy lecieć już do lekarza czy to może tylko
              zęby. W ogóle nie wiem za co się zabrać. Moja mama nie przyjechała do Mateusza-
              w ostatniej chwili mnie o tym powiadomiła, z pracą leżę i jeszcze dziecko chore.
              I zamiast się cieszyć, że żyjemy ja jestem przerażona bezmyślnością
              wieszających te p...e półki
              --
              ...
              • 16.06.05, 13:31
                Monikaps wysłałam Ci kilka zdjęć, mam nadzieję, że doszły.

                Inia przeparszam, że podałam miejsce spotkania na Kwietniowych Mamusiach, ale
                wydawało mi sie, że to jest to samo spotkanie, jesli namieszałam to przepraszam
                i postanawiam poprawę.....
        • 16.06.05, 13:42
          Witamy w klubie miłośników bajeczki...moja Zuzia takze namiętne ją ogląda po
          kilkanaście razy dziennie....i prawie mówi bambo
          • 16.06.05, 15:04
            Czy Wasze dzieci zachowują się tak samo jak są z dziadkami? Moja pociecha
            zmienia skórę, jak tylko trafia do moich rodziców smile Np Maciuś drzemkę ma
            najwcześniej o 12.30, nawet jak się wyjątkowo zerwie o 6.00. A i wtedy są
            problemy z położeniem go spać, nie wspominając o tym, że ostatnio zasypia
            raczej o 14.00. A u mojej mamy mały zawsze śpi dwa razy w dzień (!!!), bo ponoć
            o 10.30 jest już taki senny, że zasypia na dywanie, więc mama go kładzie. I to
            się powtarza zawsze- skubany wstaje o 8.00, a o 10.30 niby pokłada się ze
            zmęczenia. Niemąż się śmieje, że u dziadków nudno, to dziecko woli sobie
            pospać smile Jak mówię mamie, że Maciek od dawna ma tylko jedną drzemkę w ciągu
            dnia, to mama sobie wyobraża, że ja jej wnusia maltretuję przetrzymując go
            nieśpiącego do 13.00, bo on przecież zawsze jest taki śpiący przed południem.
            Podobnie z jedzeniem- w domu mały nie da się nakarmić ani mnie ani niemężowi,
            musi jeść sam, ja staram się go podkarmiać wciskając mu zwłaszcza mięso,
            którego sam nie chce i żeby to zrobić daję mu mięsko z ręki, żeby czasem nie
            było skojarzenia z karmieniem z łyżki, bo byłyby nici z jedzenia. A babcia
            oczywiście karmi łyżeczką bez większych problemów, no szok. Jakieś czary mary u
            tych dziadków.

            A tak w temacie kulinarnym, to wszystko co pisałam o zwyczajach żywieniowych
            mojego szkraba ostatnio już jest nieaktualne. Ech, nadążyć za dziećmi... Moje
            pyszne, ciepłe, nabiałowe kolacyjki są beeee po całości, więc ich już nie
            robię. Teraz jest gorąco i nic dziwnego, że dziecko nie chce jeść ciepłej
            kolacji, ale mały się na nie wypiął jeszcze jak było chłodno. Ulubione niegdyś
            kanapki też są beee, w ogóle pieczywo jest czymś, co się nie nadaje do
            konsumpcji w domu. Sucha bułka skubana w wózku z nudów, to tak, ale w domu nie
            bierze pieczywa do ręki. Na śniadanie i kolację je właściwie samą wędlinę,
            kiełbaskę, parówki, serek z ogórkami, rzodkiewkami i to tyle. Na szczęście
            śniadanie przedpijamy mlekiem, a kolację popijamy, więc mały na pewno nie
            głoduje. Mleko od jakiegoś czasu jest pyszne, rano wchodzi 250ml a często muszę
            jeszcze dorabiać 60ml, wieczorem 220ml. Ostatnia wielka namiętność kulinarna to
            zielone ogórki, te może jeść do każdego posiłku. Małosolne próbował i też mu
            bardzo smakowały, ale podobno śluzówka żołądka dziecka jest zbyt wrażliwa na
            działanie kwasu i regularnie podawać ich nie można. No i serek waniliowy
            jedzony samodzielnie z plastikowego pojemniczka, zwłaszcza możliwość zabawy
            pojemniczkiem jest kluczowa. Kupuję mu zwykły serek Campiny, bo do dzieciowych
            nie mam przekonannia (za słodkie). Na koniec jedzenia Maciek wylizuje
            pudełeczko po serku i wtedy serek jest wszędzie, ale ile radości. Aaa,
            przypomniało mi się, że mały je pieczywo przemycone razem z jajecznicą. Zawsze
            jak mu dawałam jajecznicę to na koniec kawałkiem chleba wycierałam talerzyk i
            tak mu się to spodobało, że teraz jak tylko postawię jajecznicę to łapie za
            chleb i macza go w jajecznicy szorując po talerzu i w ten sposób potrafi zjeść
            pół bułeczki, a to u nas wielka sprawa. Zaczęłam już leciutko solić jedzenie
            małego, bo zupy gotuję dla nas wszystkich, zresztą drugie też czasem robię
            wspólne. Cukier dodawałam jak robiłam placuszki i racuszki na słodko, no ale
            teraz ich nie daję. Moje niesłodyczowe dziecko w czasie grypy żołądkowej
            dostało pierwszego w swoim życiu biszkopta. Rzucił się na niego jak wygłodzone
            zwierzę, aż mi się głupio zrobiło, że go trzymam z dala od takich przyjemności,
            ale jadł biszkopty w czasie choroby, a potem przestał i nie chce. Za to
            uwielbia słone paluszki i te mu daję od czasu do czasu, w końcu jakieś
            przyjemności musi mieć. No i lody śmietankowe, te kupuję w upały i jakbym
            małemu pozwoliła to by chyba zjadł całego loda na patyku, tyle mu nie daję, ale
            tak 1/3 to zjada z ogromnym smakiem.

            Igosia, współczuję, ale najważniejsze, że chłopakom nic się nie stało!
            • 16.06.05, 15:09
              Aaa, dzisiaj znalazłam wyrżnięta górną czwórkę (to już trzecia) i górną trójkę
              prawie na wierzchu. Tak się skoncentrowałam na wychodzącej dolnej czwórce, że
              górę przeoczyłam!
              • 16.06.05, 15:44
                Wielokrotnie pisałam tu na forum o swojej fobii względem opiekunek do dziecka
                (wcale mi nie minęła) i dzisiaj znalazłam na emamie wątek będący ucieleśnieniem
                moich obaw, przeczytajcie:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=25271749&v=2&s=0
                • 16.06.05, 19:01
                  No Malilka, ale zapodałas nam lekturke do rpzeczytania, ja poprostu myslałam,
                  ze nie utrzymam włosów na głowie....tak mi staneły dęba...co za babsztyl z tej
                  niani, a raczej psełdo niani....
                  Moja koleżanka to ma super nianię, bo naszą sąsiadke, straszą Pania, ale
                  jeszcze na chodzie, wiec wszedzie zdąży

                  My mamy mogły byśmy takzę być nianiami...ja zreszta przepadalam z adziećmi za
                  nim nie było zuzi, i od czasu do czasu popilnowałam komuś dziecko...ale miałam
                  fajną zabawe przy tym, a taki szkrabek to taki kochany

                  ok uciekam, bo mąż właśnie wszedł do domciu
    • 16.06.05, 21:49
      Zaczne od Kingi, pytalam kiedys o Twoje lokum na Mazurach, moglabys podac
      namiary????

      A Malike chcialam zapytac o kremy do opalania, ja mam cos takiego, jeszcze z
      zeszlwego roku: johnson baby sun care filtr 40. Czy to jest calkiem zle?????
      Chcialam zapytac juz wczesniej, ale teraz problem sie robi palacy i nie wiem
      czy moge poprzestac z tym co mam czy kupowac inne. Wlasnie widzialam tez w
      aptece, tzn Pani mi polecala, jakiejs polskiej firmy, Ziaji, albo Dermiki,
      specjalne dla dzieci. Ale mzoe nie warto oszczedzac???
      Moze tylko dodam ze ja bym chciala zeby mi sie maluch delikatnie opalil,
      oczywiscie nie ze szkoda dla jego zdrowia. bede wdzieczna za Twoja rade

      Przeczytalam ten makabryczny list o opiekunce, alez sie zdenerwowalm, jak mi
      zal tej dziewczynki. Z drugiej strony faktycznie skoro sasiedzi zwracali uwage,
      skoro slyszala placze... ja nie wiem. Kiedys kolezanka mi opowiadal podobne
      historie, moze nie az tak drastyczne. Ze np zamiast isc na spacer do parku
      spotkala nanie z Mlodym w Geancie, ze Mlody placze jak zostaje z niania itp. ja
      bym chyba zrezygnowala. fakt ze mam dosc komfortowa sytuacje w tym wzgledzie,
      ale nic kosztem dziecka. Kurcze wiecie co ale nigdy w zyciu czegos takiego nie
      mailam a teraz mam kompletne odchyly jesli chodzi o malego. Ze cos mu sie moze
      stac, ze sie pochoruje ze... tragedia. na psychike mi pada juz calkiem.
      Pociesza mnie szwagierka ze to mija przy drugim dziecku... oby bo starsznie sie
      czuje wyczerpana juz teraz nie wyobrazam sobie tak przez kilka lat.
      Zwariowalabym.
      A jeszcze a propos nian, to moj niby zadowlony do niej chodzi i sie cieszy...
      wole nei myslec nawetsmile Ale u mnie zlobek raczje ni wchodzi w gre bo ja z
      kolei mam inna fobie a mianowicie choroby. Trzese sie cala zeby mi sie Mlody
      nie rozchorowal, byle katar wytraca mnie kompletnie z rownowagi, siwych wlosow
      prze to dostaje. A teraz jeszcze najgorzej ze mamy za tydzien wyjechac i ja w
      ogole nie potrafie sie cieszyc tym wyjazdme tylko jestem przerazona - ale
      doslownie ucisk az w klatce czuje - ze sie Mlody rozchoruje. Dzisiaj kichnal 5
      razy ja juz ejstem przekonana ze sie jutro obudzi z katarem i ryczec mi sie
      cche.
      troche tez nad sama soba... jest dal mnie jakis ratuneksmile poza drugim
      dzieckiem bo powiem Wam ze juz bym anwet mogla ale musze doktorat najpierw
      zrobic... a tak starsznie mi sie nie chce...
      No dobnrze wyzalialm sie to jeszcze dodam, ze maz mi wyjechal na kilka dni wiec
      sie przeprowadzilam do tesciow. niby ma to swoje zalety bo Mlody caly dzien na
      dworze w ogrodku (kurcze a jak go przewieje i sie zaziebismile), ale umeczona
      jestem jak dziki los, bo musze go w dwojnasob pilnowac, zeby czegos nie
      nabroil.. wiadomo mieszkanie nie ejst przystosowane dla takiego odkrywcy jak
      Matismile wiec caly czas za nim chodze usuwam wszystko spod jego rak... do tego
      porozrzucane zabawki, wozek w "salonie", echsmile
      dzisiaj mam dzien na wyzalenie sie
      To jeszcze dodam ze poszlam kapac Mlodego (tez ni ma do tego specjalnych
      warunkow, jedyna wanna gigant na dwie osoby...doroslesmile) wiec chcialam znim
      wejsc do kabiny prysznicowej, rozebralam go, sciagnelam pieluche bo mial kupe
      no i sama zoaczelam sie rozbierac. Do teraz nie wiem kiedy sie posiusial, ale
      poslizgnal sie na tym i wyrznal jak dlugi. Ryk byl straszny, potem juz nic mu
      sie nie podobala... aja musialam go umyc...!
      wyszlam z lazienki roztrzesionasad buuu
      no dobrze chyba wystarczy
      pozdrawiam
      Maraska
      malika licze na twoje rady
      • 16.06.05, 22:34
        bebicka - my na mazurach mamy rodzine, wiec z kwaterka ci niestety nie pomoge

        gosiak mysle ze to zaden problem zeby sie dziewczyny z kwietniowek spotkaly z
        nami, jak dla mnie spokosmile mysle ze dla lidki i moniki tez, wiec sie nie
        przejmujsmile


        --
        Kinga i Oleńka już taka duża
        Kwietniowe mamusie 2004
        • 16.06.05, 22:53
          Bebicka, ten krem Johnsona jest dość dobry, może nie na często eksponowaną
          buzię, ale na resztę ciała może być. Ale pod warunkiem, że go nie używałaś w
          zeszłym roku, że leżał w ciemnej szafce, bo jeżeli był otwierany i w ciemnym
          miejscu to filtry szlag trafił, są bardzo nietrwałe. Ziaje, Dermiki, Bielendy-
          wg mnie szkoda skóry dziecka, jeśli już masz na tym oszczędzać to kup jeszcze
          raz tego Johnsona. No i według mnie nie można bezpiecznie delikatnie opalić tak
          małego dziecka, trzeba je chronić przed słońcem jak się da, no ale wiesz, że
          jestem w tym temacie maniakalno-depresyjna smile))))))
          • 16.06.05, 23:20
            ten link o tej niani utwierdzil mnie w slusznosci oddania Oli do żłobka. Nie
            omieszkam podrzucić teściowej tej lekturysmile


            --
            Kinga i Oleńka już taka duża
            Kwietniowe mamusie 2004
            • 16.06.05, 23:39
              i znowu mam aległości, buusad

              po poście Malilki na temat niani czułam się, jakbym oglądała Uwagę, kiedyś był
              taki temat w tym progamie, niania te biła dziecko, krzyczała na nie, rzucała na
              łóżko, straszne rzeczy, naprawdę.

              My bylismy dzisiaj na kontroli, mały już jest zdrowiótki, po wysypce nie ma ani
              śladu, poprosiłam o skierowanie na wyniki moczu, ak dla kontroli.

              A, witaminę D3 mamy podawać codziennie, po 1 kropelce, do ukończenia dwóch lat,
              moja pediatra nic nawet nie wspomniała o słonecznej pogodzie.
              a
              dziewczyny strasznie zazdroszczę wam tego spotkania, ale mamy nadzieję, że na
              zdjęcia możemy liczyćsmile

              zmykam, jutro nadrobię zaległości, to napiszę coś więcej
              • 17.06.05, 08:41
                W środę byłam na spotkaniu organizacyjnym w żłobku i czułam sie trochę dziwnie,
                dopieo po tym spotkaniu dotarło do mnie to, że moje dziecko rzeczywiście idzie
                do żłobka, ale po przeczytaniu postu o opiekunce moje niepokoje i "wyrzuty
                sumienia" zmniejszyły się stanowczo. Jestem pewna dziś, że dobrze robię.

                Julka dzis rano wstała i powiedziała: "mama kochi bebe"i złapała mnie za szyję,
                co zrozumiałam jako mama kocham ciebie, a łzy szczęścia stanęły mi w oczach.....

                Pozdrawiam
                Gośka i Julka
              • 17.06.05, 08:49
                A czy Wasza pediatra powiedziała dlaczego ma cały czas dostawać wit. D3? Czy
                Szymek ma problemy z krzywicą? Latem raczej nie zaleca się podawania wit. D3,
                bo ona jest wytwarzana przez organizm pod wpływem promieni słonecznych i można
                doprowadzić do przedawkowania. Szymek mógł mieć jej braki jak siedzieliście w
                domu z powodu choroby ale teraz kiedy już jest zdrowy i będziecie wychodzić na
                spacery...
                Szczerze mówiąc ja mam lekką fobię jeśli chodzi o sztuczne witaminy i leki! Ja
                najchętniej nie brałabym żadnych tabletek a witamin w ogóle! Odrzywiamy się
                raczej racjonalnie (w co czasami wątpię patrząc na moją wagę po porodzie ;-() z
                wyłączeniem małych wyskoków jak wczorajsza pizza przed blokiem! Właśnie moje
                dziecko wczoraj spróbowało po raz pierwszy pizzę! Biegał sobie spokojnie z
                suchą bułką (Malilka u nas pieczywo to po prostu hit, obojętnie w jakiej
                postaci) ale jak tylko zobaczył, że wszyscy jedzą co innego niestety nie dał
                się już przekonać do bułki. Dostał dwa gryzy z tuńczykiem i szpinakiem i
                oczywiście serem. Bałam się najbardziej reakcji na ten pieczony ser ale na
                szczęście mu nie zaszkodził.
                W nocy tak sobie myślałam, że niestety towarzystwo z naszego bloku szybciej
                wychowa mi syna niż ja sama, bo ostatnio starsze dzieci częstowały Michała
                chrupkami orzechowymi. Teraz już wiedzą, że nie mogą dawać mu nic do jedzenia,
                dopóki się mnie nie zapytają, czy może, ale boję się, że za niedługo moje
                dziecko samo będzie się obsługiwać, bo już teraz wychciewa od nich paluszki!
                Wie, że są dobre, bo sama mu daję, ale on jada z sezamem a dzieci pod blokiem
                jedzą słone! Chyba nie jestem w stanie go przed tym uchronić tym bardziej, że
                chcę żeby bawił się z dziećmi! Bo z drugiej strony uczy się od nich wielu
                praktycznych rzeczy! Wczoraj dzieciaki uczyły go robić babki z piasku! Jak mama
                pokazuje to wcale nie jest zainteresowany, ale jak dziewczyny pokazywały...smile

                Odnośnie postu o niani. Kurcze ja chyba bym babę udusiła ale znowu z drugiej
                strony, to trochę trwało zanim tą matkę zaniepokoiło jej zachowanie... 5
                miesięcy...
                --
                Ewa
                Nasz Michał
                Nasz Michał ma dziś
                Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                • 17.06.05, 08:52
                  Lgosia dobrze, że chłopakom nic się nie stało! Ja zazwyczaj jak ktoś, tym
                  bardziej mój mąż (co na szczęscie nieczęsto się zdarza) coś montuje patrzę na
                  ręce, bo wtedy głupie pomysły i usprawnienia nie przychodzą im do głowy!

                  Bebicka w kwestii strachu o chorobę małego możemy sobie podać ręce... Ja jak
                  słyszę jak kicha od razu widzę zastrzyki...
                  --
                  Ewa
                  Nasz Michał
                  Nasz Michał ma dziś
                  Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                  • 17.06.05, 09:38
                    Opowiem Wam trochę smutną historię, może nie powinnam pisać tego na tym forum
                    ale jakoś od wczoraj nie mogę dojść do siebie.
                    Wracaliśmy z mężem wieczorem z pracy wysiedliśmy z autobusu i prawie juz
                    weszliśmy na pasy na zielonym świetle i przed nami tylko świsnął biały opel
                    corsa. Sekundy uratowały nam życie... Niestety sąsiad z osiadla nie miał tyle
                    szczęścia co my, przed samym przystankiem przesunął się w autobusie przed nas i
                    to on jako pierwszy wysiadł z autobusu i jako pierwszy wszedł na pasy....opel
                    jechał na pewno ponad 100h/godz... Erka odjechała na sygnale po wcześniejszej
                    reanimacji... może uda mu się przezyć...mi do dzisiaj trzęsą się ręcę i
                    dziekuję Bogu, że żyjemy....

                    Pozdrawiam
                    Gośka i Julka
                • 18.06.05, 00:51
                  w przyszłym tygodniu zrobię małemu mocz, i jak pójdę z wynikami do pediatry to
                  tym razem dokładnie wypytam ją o wit. D3, dzięki za szczegółową odpowiedź
    • 17.06.05, 09:25
      no dziś mam troszkę spokoju, dziewczyna do pracy przyjęta czyli zakonczona
      rekrutacja, wiec luziksmile

      moje dziecko chodzi od kilku dni mówi w koło "mamo" i "tato". Brzmi to
      rozkosznie, no ale do "mamo kocham ciebie" to jeszcze daleka drogasmile Gosiu nie
      mogę sie doczekac kiedy poznam Ciebie i Julkęsmile

      moje dziecko odmawia mycia zebow swoja szczoteczka, musialam jej dac duz (taka
      jak nasze) i wszystko wrocilo do normy.

      wczoraj moje dziecko mialo filmowe zderzenie z podłogą: biegła sobie, potknela
      sie o dywan i jak dluga runela na podloge. uderzyla twarza o ziemie. myslalam
      ze krew bedzie sie lala litrami, ale obeszlo sie bez tego. ale powiem wam, ze
      upadek wygladal okropnie.

      moja mama kupila dziecku kredki bambino. na opakowaniu jest napisane od 3 lat -
      czy to oznacza ze sa trujace? jak tak to jakie kredki sa dobre dla naszych
      dzieci i gdzie takie odpowiednie kupic?

      gosia co za spotkanie organizacyjne mialas? z dzieckiem czy bez?

      juz sie nie moge doczekac spotkania.

      pearl bedziesz?

      asik - jak nastroje?

      dabrowianka - jak tam sobie radzisz slomiana wdowo?

      ja_sylwia a jak u ciebie?
      --
      Kinga i Oleńka już taka duża
      Kwietniowe mamusie 2004
      • 17.06.05, 09:49
        Inia spotkanie było z dyrektorką pielęgniarką i psychologiem, który mówił jak
        sie przygotować do tego rozstania i odpowiadali na wszystki pytania, a pytań
        było dużo (1,5h). Oprowadzili nas po 6 salach przeznaczonych dla grupy
        Krasnolódków bo Julka do takiej została zapisana i mieliśmy możliwość popatrzeć
        jak dzieciaki się bawią. Niektórzy rodzice byli z dziećmi, ja oczywiście
        biegiem z pracy, więc sama.
        Ale teraz pod koniec czerwca każde dziecko z rodzicami będzie miało
        indywidualne spotanie z pielęgniarką i psychologiem i 2, 3 dni może spędzić w
        żłobku razem z rodzicami.
        Mam jakieś materiały z tego spotkania, więc jak nie zapomnę to wezmę Ci do
        poczytania.

        Pozdrawiam
        Gośka i Julka
        • 17.06.05, 09:56
          A co do kredek to są takie ołówkowe, nietoksyczne i nie łamiące się (podobno
          dla takich maluszków), ale moja Julka i tak woli bambino (nie bierze do buzi)bo
          łatwiej się nimi rysuje.

          Dziś rano Julka patrzyła jak myję zęby i twarz nic nie mówiąc. Kiedy jednak
          wytarłam twarz i nakremowałam ona pokazując palcem wskazującym na swoje oko
          powiedziała "i oko", więc matka musiała oko pomalować. W pracy się śmieją, że
          jeszcze trochę a dziecko nauczy matkę w spódnicach chodzić.
          • 17.06.05, 11:42
            Kredki bambino chyba nie są toksyczne, bo wydaje mi się, że raczej nie jest
            wskazane, żeby 3latki bawiły się kredkami toksycznymi. Podejrzewam, że chodzi o
            niebezpieczeństwo połknięcia odgryzionego papierka, bo tak to u nas wygląda.
            Michał bierze kredki po to, żeby odgryźć papierek. Rysować woli długopisem albo
            pisakiem. Kredek ołówkowych jeszcze nie kupiłam ;-( Z tymi niełamiącymi jest
            taka historia, że Michał u siostrzenicy dał radę nawet tym niełamiącym smile

            U nas wszystko w tej chwili co dorosłe jest najlepsze! Michał wczoraj próbował
            chodzić w papciach męża smile Dodam tylko, że mąż ma 190cm wzrostu i rozmiar
            stopy 46!
            --
            Ewa
            Nasz Michał
            Nasz Michał ma dziś
            Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
            • 17.06.05, 11:44
              papcie są fajne i u nas a im większe tym fajniejsze.....
              • 17.06.05, 11:57
                hahahahaha 46 rozmiar to prawie ma taka dlugosc jak cala noga michalasmile
                hihihihih
                --
                Kinga i Oleńka już taka duża
                Kwietniowe mamusie 2004
                • 17.06.05, 12:28
                  He, he..mój maz o 4 centymetry miejszy ale nume rbuta ten sam, i mała takze
                  namietnie próbuje tatusiowych butów, a ostatnio jak mąz zakładał skarpetki to
                  koniecznie chciała mieć jej na nodz ei kochany tatuś założył małej swoje
                  ogromne skarpeciory, a wdok był taki, z pieta była na wysokości kolana
                  malej....super widok

                  Julka, łał tak super powiedziaął...Zuzia mówi tata, mama, ale inne wyrazy to
                  raczej sylaby, albo jej dźwieki, umie krecić głową jak czegoś nie che, a jak
                  jest głoda to pędzi do kuchni....

                  A tak wogóle to dzisiaj jestem o rok starsza....hehe...jak to mówię, lata leca
                  dupka rosnie, i w moim rpzypadku jest to namacalne, ostanio ledwo co sie
                  dopinam w moje rzecyz, przyczyna...ukochane czekoladki. po zakonczeniu
                  karmienia zajadałam sie prawie dwiema dizennie, przystopowałam, z rozsądku, ale
                  musz eod czasu do czasu cosik czekoladowego mieć na podniebieniu...mniam,
                  mniam..wiec 4 kilo do przodu....uuuu...czas wziąśc się za siebie i to pożadnie.

                  Miłego dzionka

                  A co do żłobka, myśmy z bratem codzili od roku i 3 miesiecy i było super...

                  • 17.06.05, 12:48
                    wszystkiego naj naj z okazji urodzin! i szybkiego zgubienia 4 zbednych kg!
                    Pociechy z rodzniki. Dużo szczęścia i miłości wypełniających Twoje serce i domsmile
                    --
                    Kinga i Oleńka już taka duża
                    Kwietniowe mamusie 2004
                    • 17.06.05, 13:55
                      Przyszła teściowo mojego syna- wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek!!!
                      Jakie tam 4kg do przodu, na zdjęciach jesteś szczuplaczek smile

                      My dzisiaj przedpołudnie spędziliśmy w żłobku i było super. Zawsze mały trochę
                      przymarudza, lgnie do mamusi, a dzisiaj bawił się i bawił, odpoczęłam, dwie
                      kawki wypiłam, poplotkowałam z innymi mamami, Anitka żałuj że Was dzisiaj nie
                      było. Zdecydowanie hitem jest pianino i rysowanie kredkami. W domu mamy jakieś
                      zwykłe kredki świecowe i jest ok, Maciek ich nie je, tylko zapamiętale rysuje
                      kreski, ważne żeby dostał całe pudełko kredek i mógł zmieniać kolory (wizje
                      artystyczne!), bo jak dostaje tylko jedną to się irytuje.

                      Niemąż też ma kajak rozmiaru 46, młody ma wielką stopę po nim. Dzisiaj w swoich
                      butach rozmiaru 23 wyglądał lekko śmiesznie przy Lesiu Madziki w subtelnych
                      bucikach w rozmiarze 19 smile))))

                      Mycie zębów to dramat, mały ryczy w niebogłosy, niemąż go trzyma, ja szoruję
                      zęby. Strasznie się boję, że to się skończy jakimś urazem do mycia zębów, ale
                      co mam zrobić???? Przecież nie pozwolę mu iść spać z brudnymi... Ale czuję się
                      okropnie jak mu to robię.

                      Jagna, ja tej pracy w Hiszpanii nie dostałam, więc rozważania były czysto
                      teoretyczne. W każdym razie na stałe chciałabym mieszkać w Polsce, bo jestem
                      lokalną patriotką, ale na 1-2 lata chętnie pojechałabym na jakiś kontrakt,
                      zwłaszcza że zawodowo byłoby to bardzo pomocne. Ale niemąż ma w Łodzi bardzo
                      dobrą pracę, dobrze płatną i taką, którą w dodatku kocha, więc grzechem byłoby
                      rzucenie jej dla rocznego wyjazdu, zwłaszcza że łódzki rynek pracy wygląda jak
                      wygląda. Więc ewentualnie mogłabym wyjechać sama z dzieckiem, a to już mi się
                      nie uśmiecha.
                      • 17.06.05, 14:07
                        Dziękuje za zyczenia

                        Malilka, dobrze ze napisałaś o tych zabkach, bo u nas to samo, ale pani
                        dentystka powiedziała, ze dzieci moze to trochę bolec poniewaz nie mają one
                        jeszcze pełnego uzębienia i tak jak np, u Zuzi miedzy 2ka a 4ką jest przerwa, i
                        chyab o to chodzi, ze może po tych dziąsłach im jeździmy...ale mała ma nalot na
                        zębach, i musż ejej mocniej szczotkowac , wiec na siłe przy płacz, staram sie
                        szybko otworzyć buzie i pojeździć szczoteczką ale tylko po ząbkach...mamy
                        łatwiej kiedy nasza pociecha, ma dzień i zabawa w lustro czyli powtarzanie teog
                        co robię, powoduje , ze z latwośice i bez szlochu szczotkuje jej zeby...ale
                        takich dni jest mało
                        • 17.06.05, 14:41
                          Opolanko wszystkiego co naj....naj...naj...i spelnienia marzensmile))
                          Nie chce ciagle narzekac ale jest potwornie zimno, nie zdecydowanie taki
                          klimat mi nie odpowiada, gdyby to byla Hiszpania, Portugalia albo moje kochane
                          Biloxi, to bylabym najszczesliwsza na swiecie, w koncu gdzie jesst duzo slonca
                          tam ludzie sa szczesliwsismile)wczoraj musielismy wlaczyc ogrzewanie od poludnia i
                          cos czuje ze zaraz pojde zrobic to samo, jest zimno!! nie sposob kapac Malego
                          bez wlaczonych kaloryferow, herbata stygnie w tempie ekspresowym!!!ja juz
                          pociagam nosem, tylko zeby Kamus sie nie przeziebil!!!
                          z niemezem ani lepiej, ani gorzej, owzem rozmawiamy o pogodzie itd aler zero
                          czulosci itd na poczatku myslalam ze moze kogos poznal i stad to wszystko, ale
                          on nigdzie po pracy nie wychodzi, na biurku lezy jego grafik i wiem kiedy
                          zaczyna, kiedy konczy i w 20 min po jest juz w domu, siedzi przy laptopie, przy
                          tv, zaczal bawic sie z Malym, zadnych dziwnych telefonowsmile)) wiem wiem
                          psychozasmile) ale ciesze sie, ze wracam do domu, przede wszystkim chche miec
                          troche lata!!!!smile))
                          --
                          Ania i Kamilek(02.04.04)
                          • 17.06.05, 15:00
                            Opolanka wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek, samych radosnych dni,
                            zdrówka i spełnie marzeń nawet tych najskrytszych.

                            Gośka i Julka
                            • 17.06.05, 15:42
                              Opolanko, wszystkiego naj, naj!
                              Dziewczyny, dzięki za wsparcie, u nas bez zmian. Mąż nie chce do mnie wrócić,
                              jest wiele powodów, których tu nie przytoczę. Czuję się okronie źle i mam
                              straszne wizje wychowywania synka w pojedynkę, jego dorastanie, echhh. Mały juz
                              czuje, że coś nie gra, pokazuje rogi,awanturuje się, czasem mam dosyć
                              wszystkiego.
                              Jeszcze was podczytuję, ale za parę dni mąż zabiera kompa, bo coś tamsad((, a w
                              pracy nie mam czasu, kicha. Może kupię sobie jakiegoś grata? Myśłicie, że coś
                              uda mi się kupić za małe pieniądze? A może raty?
                              Zazdroszczę wam spotkań, dobrze, że u mnie na osiedlu są mamy z pociechami w
                              wieku małego .
                              Ogólnie jakoś leci, do wieczora się trzymam, jak mały śpi to jest źlesad((

                              Mamy nadal tylko 5 ząbków. Nadal nie mówi "mama" , no uparł się czy co? Nie
                              chodzi, tylko przy meblach. Smoka ciamka do spania, pije z niekapka, mleko z
                              butli, alergia na razie się wyciszyła. Nocnika nie mamy.
                              Pozdrawiam
                              --
                              Sylwia
                              • 17.06.05, 15:44
                                napisałam na priv
                                --
                                Kinga i Oleńka już taka duża
                                Kwietniowe mamusie 2004
                                • 17.06.05, 16:11
                                  Sylwia ja tez napisalam,!
                                  --
                                  Ania i Kamilek(02.04.04)
                                  • 17.06.05, 16:24
                                    ja sylwia a skąd jesteś??? My możemy ci sprzedać nowego kompa po kosztach -
                                    używanymi niestety nie handlujemy. Jeśli mieszkasz daleko może być jedynie
                                    problem z serwisowaniem - bo o ile nie ma problemu z przesyłaniem sobie tego
                                    kompa o tyle jednak te przesyłki trochę kosztują i trzeba by się było z tym
                                    liczyć, że mogą się zdarzyć jakieś niespodzianki. Jejku.... jakkolwiek byśmy
                                    mogli pomóc - to mów tylko
                                    --
                                    ...
                                    • 17.06.05, 16:43
                                      ja-sylwia napisałam na priv
                                      --
                                      ...
                                      • 17.06.05, 19:15
                                        Dziekuję za życzenia!!!

                                        z okazji urodzin, mamy zamiar z mezem siąśc i napić sie szampana, bo ja raczej
                                        gustuje w słodkich bąbelkach lub winach...a wyjsc nigdzie nie możemy, bo nie ma
                                        kto z mala zostać..hihi,,,zycie w niemcowni i jego ciemniejsza strona....

                                        spokojnej nocki
                                        • 17.06.05, 21:26
                                          ze Mlody sie rozchorujei prosze. Mamy katar, pogonilma do lekarza, bo ten
                                          wyjazd na karku... na razie jest spoko, przeziebienie. I wiecie co smieszne ale
                                          tak jak jeszcze do wczoraj bylam ciezko przerazona i nerwowa strasznie... tak
                                          dzisiaj sie uspokoilam. laduje w tego dzieciaka tabuny syropow z nadzieja ze
                                          sie paskudztwo nie rozwiniesad ale wiecie jak to jest lepszy ten wrog ktorego
                                          dobrze znamysmile
                                          Kurcze a jaeszcze poczulam ze mi jakis syfek wysjkakuje na brodzi, alez bede
                                          piekna na wyjezdzie...
                                          No nic to
                                          malika dziekuje za rady, faktycznie krem byl otwierany w zeszlym roku, kupie
                                          nowy..

                                          opolanko dostalam zdjecia Zuzi, dziekujemy, zastanawiam sie czy pokazywac je
                                          Mateuszowi, ale skoro Zuzia juz ma narzeczonego to moze nie bede temu mojemu
                                          synkowi zbednych nadzieji robicsmile
                                          W kazdym razie wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Spokoju pogody ducha i
                                          samych radosci.

                                          sylwia nie poddawaj sie czarnemu humorowi, mezowi na pewno przejdzie, musi moze
                                          facet odetchnac przemyslec wszystko. Trzymaj sie dzielnie, czerp radosc ze
                                          swojego smyka. I pamietaj ze jestemy tu zeby Ci pomoc, wiec wal smialo...smile
                                          pozdrawiam
                                          Maraska
                                          • 17.06.05, 21:52
                                            Maraska, nie przejmuj się, małemu na pewno szybko przejdzie, twój syfek przez noc przyschnie, a wyjazd uda się wspaniale. Będzie dobrze!
                                            Opolanka! Sto lat! Wszystkiego najlepszego, żeby marzenia się spełniały, ale żeby przybywało nowych, bo to tak fajnie marzyć! No i może rodzeństwa dla Zuzi Ci życzyć?... Dziekujemy za zdjęcia - Zuzi ślicznie w różowym.
                                            Sylwia! Trzymaj się, będzie dobrze! Mąż szybko za wami zatęskni! Jak miałam mniej więcej roczek, to mój tata wyprowadził się od nas. Dodam, że urodziłam się trzy miesiące po ślubie rodziców - taki wcześniak ze mnie wink Ale wrócił, i to dość szybko. I do dziś są z mamą. Oczywiście różnie to bywało, ale to już inna bajka. Ucałowania dla Jędrusia od Ewuni.
                                            Asik, to wygląda jakby Jacek już coś przemyślał, bawi się z małym, poświęca mu czas - do 28-go jeszcze trochę czasu, może coś się zmieni...

                                            A Ewa dziś pierwszy raz była tak długo bez mamy - wyszłam jak jeszcze spała a wróciłam o 16-ej. Jak mnie dorwała to ssała i ssała smile))
                                            No, uciekam dalej robić za manikiurzystkę: córce już pazury obcięłam, teraz mężowi trzeba obciąć.
                                            Bardzo się cieszę na niedzielę! Do zobaczenia (Gosia, dzięki za zdjęcia, z Julki fajna pyzunia wink

                                            Pozdrowienia
                                            Monika i Ewa
                                        • 17.06.05, 22:09
                                          opolanka - najlepsze zyczenia urodzinowe, duużo uśmiechu i spełnienia marzeń

                                          ja_sylwia - trzymaj się, jak widzisz wszystkie jesteśmy z tobą... wiem, że masz
                                          bardzo ciężki czas przed sobą ale NIE JESTEŚ SAMA pamiętaj o tym. przetrwasz te
                                          trudne chwile, bo kobiety są silne, a zwłaszcza jeżeli mają dzieci - a przed
                                          toba całe, cudowne życie i wiem, że sobie poradzisz i będziesz szczęsliwa i
                                          będziesz dziękowała losowi, ze tak wyszło z mężem...

                                          malilka - bardzo żałuję, ze dziś nie byłyśmy, ale chciałam jeszcze natalkę
                                          przetrzymac, dopiero wczoraj skończyła bactrim. będziemy we wtorek...

                                          co do postępów:

                                          butelka - rano, wieczorem i czasem w nocy lub nad ranem kaszka HIPP (jedyna na
                                          mleku modyfikowanym), odstawiliśmy nutramigen. picie z butelki nadal ze
                                          smoczkiem - dobrze,ze u nas wdomu tylko panele i płytki, łatwo zetrzeć; gorzej
                                          jak pije w samochodzie - staram sie radka zagadywać, po co ma patrzeć... trochę
                                          w tym piciu mojej winy, rozebrałam niekapek do mycia i za cholere nie mogę go
                                          złożyc zeby leciało...

                                          nocniczek - dupka jej nadal wpada do srodka, muszę znaleźc mniejszy rozmiar
                                          chyba...

                                          nowe słówka - tata wypieszczone do granic, mama w ostatecznej rozpaczy, baba
                                          ewentualnie (czasem do mnie i to mnie wpędza w refleksje nad wyglądem...), ał
                                          juz w zasadzie tylko na pieski, uuuuu - to krowa (na obrazkach, biedne miastowe
                                          dziecko w naturze nie widiało...), oć - i wyciągnięcie rączki, opa - w górę i
                                          latanie po schodach i co mnie njbardziej zadziwia pampa na lampy sufitowe
                                          (?????) - skąd to się wzięło???? pokazuje paluszkiem na sufit i mówi pampa i
                                          sie smieje - szok.

                                          jedzonko - truskawki WCHŁANIA, miałam jej dać jedną na próbę, wrąbała 5 - i
                                          czysto, zero wysypki...najbardziej lubi banany, jabłka i truskawki, nabiał jest
                                          błeee, pieczywko od wielkiego humoru, najbardziej miesko i wedlinka( a my z
                                          radkiem prawie wegetarianie)... mam pytanie czy dajecie pomidory, ogórki itp?

                                          aha i jeszce jedno - nasza natalka śpi tylko włóżeczku, szczebelków nie
                                          wyjmowaliśmy, sami ja kładziemy i wyjmujemy jak się obudzi. kładziemy ją spać
                                          między 20 a 22 (zalezy od programu dnia) budzi się między 7 a 8.30 (ale to nie
                                          jest zależne od pory zaśnięcia), z reguły w ciągu dnia śpi 2 razy - ok 11-12 i
                                          14-17 (ok godziny do dwóch). jezeli cały dzien z nia jesteśmy na spacerach itp
                                          to zasypia w wózku. w wakacje chcemy ja podrzucac do dziadków i zastanawiamy
                                          sie nad zakupem łóżeczka turystycznego - czy to ma sens? podpowiedzcie mi
                                          trochę-koszt jest rzędu 200-400 zł. planujemy po wakacjach drugą ciążę więc się
                                          raczej przyda... qrcze, niezdecydowana jestem - może używane???

                                          lgosiu - dzięki za przepis, moze jutro zrobię bułeczki bo mi az pachną

                                          i to tyle na dziś różności - pozdrawiamy cieplutko z deszczowych Pabianic -
                                          anita i natalka






                                          --
                                          Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
                                          Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
                • 18.06.05, 00:55
                  Inia mój Maciej też ma takie wielkie stopy, 46 cm przy 193 cm wzrostusmile
    • 17.06.05, 22:10
      Mamusiom, które urodziły w kwietniu może się ta informacja bardzo przydać smile.

      Cytuję z gazety (Gazeta Lubuska - odpowiedź eksperta):

      Pyt: 9 kwietnia 2004 r. urodziłam dziecko. Wtedy nie przysługiwał mi dodatek za
      urodzenie. Słyszałam, że zmieniły sie przepisy. Czy to prawda? - pyta
      czytelniczka;
      Odp: Prawda. Do tej pory osoby, które urodziły dziecko między 1 a 30 kwietnia
      nie mogły liczyć na dodatek. To było niesprawiedliwe i dlatego znowelizowano
      ustawę o świadczeniach rodzinnych. Teraz osoby, które urodziły dziecko w
      kwietniu 2004 r. mogą otrzymać dodatek, pod warunkiem, że:
      - rodzina spełnia warunki określone w ustawie (m. in. dochód na osobę w
      rodzinie przyjęty z 2002 r. nie przekracza 504 zł)
      - przed 1 maja 2004 r. nie został na to dziecko przyznany jednorazowy zasiłek
      macierzyński na podstawie przepisów o ubezp. rolników.
      Dodatek wynosi 500 zł. Można się o niego starać do 31 sierpnia 2005 r.Aby
      dostać pieniądze trzeba złożyć u płatnika zasiłku rodzinnego wniosek i dołączyć
      zaświadczenie kierownika ośrodka pomocy społecznej, że wcześniej nie został
      przyznany jednorazowy zasiłek z tytułu urodzenia dziecka.

      Pozdrawiam i walczmy o swoje smile!
      --
      Magda, mama 14-sto miesięcznej Emilki.
      • 18.06.05, 01:04
        a ja dostałam dodatek, na małego urodzonego 28 kwietnia, co prawda odwoływałam
        się od decyzji MOPS-u do Sko i dostałam, już dawno zresztą o tym zapomniałam smile
        • 18.06.05, 09:03
          Igosia, wysłałam Ci maila, zerknij pls.
      • 18.06.05, 09:21
        Mi i tak niestety nie przysługuje taki zasiłek... a szkoda... sad( Dostałam
        tylko parę złoty z ubezpieczenia grupowego. smile)

        Ostatnio nie mogę się zebrać do pisania, dopadają mnie jakieś nastroje
        ciężarówki. wink) Jestem ogólnie zniechęcona do wszystkiego i cały czas się czymś
        denerwuję... Jest szansa, że przejdzie mi po wtorkowej wizycie u ginka... Wtedy
        dowiem się, co z moją nieszczęsną szyjką, czy będą mi zakładać szew w ostatniej
        chwili tak jak przy Leszku, czy uda się bez tego... ale wtedy pewnie trzeba
        będzie bardziej uważać, ale jak to zrobić??? Ciągle wnoszę małego na III
        piętro, bo sam nie wejdzie... sad(( Trochę jestem przerażona... Do tego wczoraj
        odebrałam wyniki krzywej cukrowej i wyszły fatalnie. sad((
        Nawet dzisiaj zostałam sama w domu z Leszkiem. Wszyscy gdzieś wyjeżdżają, a ja
        mogę zapomnieć o tegorocznych wakacjach. sad(
        Normalnie doła mam...

        Co do stópek, to Leszek od wczoraj ma już nowe buciki rozmiar 20, bo te 19 już
        były małe. wink) On ogólnie jest drobniutki, chociaż dość dużo urósł biorąc pod
        uwagę, że urodził się mając 46cm długości... My z mężem oboje mamy dość duże
        stopy - mężuś rozmiar 46, ja rozmiar 40, więc synkowi pewnie też jeszcze
        urosną. wink)

        To się pożaliłam....
        --
        Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
        • 18.06.05, 09:40
          Malilka nie dostałam żadnego mailasad((( Od dwóch dni nic mi na skrzynkę nie
          przychodzisad(( A może coś nie tak ze skrzynką mam. A może się koleżanko za
          pomniało, że ja Lgosia L jak lumbago a nie I jak imbecyl jestem co?????smile))))

          Madziki, nie łam się, pomyśl, że mogłabyś być właścicielką hali 236 metrowej,
          na łeb mogły ci spaść półki w kuchni, a mąż mógłby się okazać człowiekiem,
          którego w ogóle nie znasz. Choć straaasznie współczuję problemów szyjkowych -
          sama miałam podobne. Przy jednym dziecku mieć problemy z szyjką to chorobka
          kiepska sprawa..... Ale przeczytałam w amerykańskiej książce, że niektóre
          szyjki zaczynają się przygotowywać na poród dużo wcześniej i może nie jest to
          regułą, że jak szyjka już się mocno skraca, to poród tuż tuż.... Mam nadzieję,
          że tak nie jest. Z tego co pamiętam, to asik w Ameryce w ogóle nie miała
          sprawdzanej za często szyjki i nawet nie wiedziała, czy jej się skraca czy
          nie...
          Tak czy siak wpadłam po to by powiedzieć, że od dwóch dni nie mam żadnych
          nowych maili
          --
          ...
          • 18.06.05, 09:45
            ech ze mnie to jednak imbecyl jest.... Maila dostałam, tylko nie miałam, nie
            wiem czemu informacji - że mam nowego maila.....
            --
            ...
            • 18.06.05, 13:03
              ......Inia a ja jestem Twoją fanką za Twoją otwartość na ludzi, tolerancję,
              zjednywanie sympatii wszystkich bez wyjątkusmile)))

              Sorry, że tutaj, ale wyjaśniając niezorientowanymsmile wdałam się niepotrzebnie w
              bezsensowną dyskusję (że też mnie cholerka podkusiło - i to właśnie przez Ini
              sygnaturkę) na konkurencyjnym forumsad((
              Inia tam wyraziła aprobatę dla mojego zdania, na co muszę odpowiedzieć tu, bo
              jak bym tam odpowiedziała, to pewnie nie wyszłoby na to, że krytykuję reszę za
              brak otwartości na ludzi, brak tolerancji i nieumiejętność zjednywania sympatii.
              Rany - ja już w uzależnienie wpadłam, zamiast wziąć książkę w łapę, lub wziąć
              się za porządki jak dziecko śpi - to ja po forach biegam. No nic, tylko I jak
              imbecylwink
              --
              ...
              • 18.06.05, 14:38
                lgosiu dzięki! dyskusja jest rzeczywiście bezsensowna i ja juz skonczyłam brac
                w niej udzial. bo po co?

                jak bede w miedzyzdrojach w wakacje to moze jakos sie spotkamy? W tym samym
                czasie ma byc tam pearl i w poblizu bedzie iza. Moze bys do nas przyjechala? z
                polic to chyba nie jest tak daleko co?

                moje towarzystwo poszło na spacer, wiec mam chwilke na odgruzowanie chałupy!
                olka dzis mega maruders, nawet ukochany tatus jest be. no ale z tym be tatusiem
                wywalilam ich na plac zabaw. pogardzila nawet moim super obiadkiem ktory
                ugotowalam specjalnie dla niej. za to tata wtrabil go tak ze az furczalo, skoro
                dziecko odmowilo jedzeniowej wspolpracy!

                w ogole to musze wam sie przyznac ze odnosze mega jedzeniowa porazke. olka nie
                usiadzie przy stole i nie zje jak kulturalny czlowiek, tylko lata z zarciem po
                chalupie. postanowilam za nia nie biegac, bo zawsze krytykowalam takich
                scigajacych rodzicow i w zwiazku z tym stawiam jej talerz z jedzeniem na
                stoleczku, albo nawet na podlodze i ona sobie podchodzi i je wtedy jak ma
                ochote. w ten sposob ona sie najada, pies sie najada (bo ola to dobre dziecko i
                sie dzieli...). No ale co mam zrobic? przywiazac ja w foteliku na sile, zeby
                miala jedzniowa traume? bo jak na razie to zjada duuuuuuuuuuuzo. podam wam
                przyklad wczorajszego jedzenia oli:
                240ml mleka z kasza
                6 paróweczek
                4 ziemniaki
                5 marchewek
                4 skrzydełka
                jajecznica z 2 jaj
                kanapka z wedlina
                15 truskawek (raczej duzych)
                2 banany
                240 ml mleka z kasza
                i sporo chrupek
                chyba z jedzeniem nie jest zle co? dodam ze olka wazy 10,5 kg czyli nie tak
                duzo. no ale w miejscu nie usziedzi, chodzic tez juz nie umie, tylko biega!

                a mam do was pytanko, jak to jest u was ze wzrostem maluszkow? w jakim czasie
                ile rosna? bo olka przez ponad 2 mies nie urosla nawet milimetr. zaczynam sie
                martwic.

                dobra uciekam sprzatac!
                milego weekendu

                lgosia - jeszcze raz DZIĘKUJĘ.
                --
                Kinga i Oleńka już taka duża
                Kwietniowe mamusie 2004
          • 18.06.05, 14:41
            Masz rację, nie mam wcale tak źle, mogłoby być znacznie gorzej, więc nie ma co
            załamywać rąk. Jak na razie jakoś sobie radzę, nie jestem przykuta do łóżka, co
            ma być to będzie...
            Lechu coś mi dzisiaj wyjątkowo marudzi albo to mój nastrój jest taki, że tak to
            odbieram... Muszę się zebrać w sobie i już. Twardym trzeba być. wink)
            --
            Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
    • 18.06.05, 14:30
      Ja to jednak ejstem droze i droze temat. Ale tak juz wlasciwie bylamz decydowana
      zeby kupic La Roche a tu mi pani w aptece pokazal Lirene Dr. Eris. Ma filtr 69.
      jak dla mnie i tak kosmicznysmile No ale oczywiscie zapytuje czy moze byc? Czy
      lepiej nie....?
      Ja osobiscie bardzo lubie ta firme stad pytanie, poza tym zawsze staram sie
      wspierac polskie marki (o ile sa dobre!!!!), no i nienawidze przeplacasad
      Ale oczywiscie maluch najwanziejszy, wiec juz na pewno po raz ostatni, ale
      ejszcze zapytam, co mi odpowieszsmile???

      A Mlody nadal smarka, wciaz mam nadzieje i drze zeby nic sie nie rozwinelo...
      Bactrim stoi w pogotowiusad
      Pogoda do bani, rano zimno i wiatr teraz wyszlo slonce... a moj maz we Wloszech
      i narzeka ze ma 35 stopni....
      pozdrawiamy
      Maraska
      • 18.06.05, 18:31
        Dziekuje za wszystkie zyczenia....

        Ola to z moja Zuzia moga podac sobie rece, jesli chodzi o jedzenie, mele je
        rano kaszke, potem bulke albo i dwie, jak widzi , ze sa, potem obiadek, owoce w
        ciagu dnia jabluszko, truskawki, na kolacje jajecznica nawet z 3 jajek,
        kromalki chlebka, lub serek z ogoreczkiem....i sie trzesie jak my cosik
        jemy...boze to by wyrwala natychmiast....

        bylismy y mala na basenie od 11 do po 15.00 bylo super, mala w brodziku dla
        dzieci, bardzo jej sie podobalo, w cieniu na kocu sie bawilzsmz, ogolnie do
        wodz chetnie szla, a wcale nie ma takiej temperaturz jak w wannie...jak ja
        posadzilam na kolku to gwiazda, dupe miala w wodzie, a rece i nozki na zewnatrz
        i opalanko, a raczej mama ciegnela kolo, a dziecko sie cieszylo.....wiec mialam
        mala silownie za darmoche...

        ok uciekam bo po tzm basenie troche sil brak

        a wczoraj wieczorkeim, maz kupil torcik zapalil swieczki i razem z mala
        poprosili mnie do pokoju, tatus powiedzial zyczenia i dostalam od nich super
        klapki nike pomaranczowe...sa boskie i leza jak ulal....i wogole to jestem znow
        o rok starsza
    • 18.06.05, 19:00
      wsadziłam nowe fotki na zobaczcie - zapraszam
      --
      Kinga i Oleńka już taka duża
      Kwietniowe mamusie 2004
      • 19.06.05, 15:18
        dzieki dziewczyny za dzisiejsze spotkaniesmile

        bylo fajnie. troszke popadal deszcz, ale przeczekalysmy go pod namiotem z koca
        oli, a pozniej wyszlo slonko i zabawa zaczela sie na calegosmile oczywiscie byl
        babiniec: inga z lidka, julka z gosia, ewa z monika i mysmile Dziewczynki tak
        szybko rosną, że hoho. Ewunia zmienila sie bardzo od naszego ostatniego
        spotkania, wydoroslala, wyciagnela nsie supersmile ola i ingusia chyba mniej sie
        zmienily, no a julke dopiero poznalysmy. Niestety nie bylo nam dane posiedziec
        i pogadac, bo dziewczyny oczywiscie rozbiegly sie kazda w inna strone.
        Wszystkie juz super samodzielnie chodza. Ech rosna nam te pociechy... Szkoda ze
        nie mamy w Warszawie zadnego kwietniowego chlopczyka w naszym groniesmile byloby
        kogo podrywacsmile. Wieczorkiem sciagne zdjecia z aparatu to wam powysylam. Teraz
        nie mam sily, bo sie za moim szatanem z motorkiem w tylku niezle naganialam! A
        olka w samochodzie padla jak zabita i nawet jak ja adam z samochodu wyjmowal,
        to sie nie obudzila (a zawsze sie budzi), wiec musiala byc mega zmeczona.

        uciekam sie zdrzemnac.

        pozdrawiam
        --
        Kinga i Oleńka już taka duża
        Kwietniowe mamusie 2004
        • 19.06.05, 15:41
          ale Wam zazdroszczę Tych spotkań...chlip, chlip, ja też chcę!!!

          A myśmy dzisiaj znów byli na basenie...jest wspaniale z takim szkrabkiem taplac
          sie w wodzie...hihi. Teraz mała śpi, a maz pomaga mi w przygotwaniu
          urodiznkowej imprezki...czytajcie, spotyka sie 10 bab w domciu, moja koleżanka
          zaproponowala mi aby było to u niej, gdyż nie ma z im malca zostawić, wiec
          imprezka u koleżanki w domciu....no i spotyka sie te 10 bab i każda komponuje
          pizze, z tego co solenizantak czyli ja, wystawiła na stół...potem konsumpcja
          przy winku i pogaduchy!!! Takie bedę mieć tego roku urodzinki.

          pogoda u nas jest cudna, wiec mamy zamiar przesiedziec na tarasie, a tym
          bardziej, ze w niemcowni komorów niet...bo jakoś dbaja tu, aby zabijac te
          gadzinki, wiec mozna bez rpzeszkód siedziec nawet nago cała nockę i nic nie
          podje człowieka, nie wypije krwi.

          ok uciekam robić sie na pizzowe bustwo!!!

          Milego dalszego dnia

          A Inia fotki super, super, super..ide sobie ejszcze raz pooglądac
          • 19.06.05, 22:01
            Wczoraj byłam na wieczorze panieńskim, takim pełnowymiarowym z męskim
            striptizem, upiłam się i bawiłam się świetnie, wróciłam w nocy i rano spałam
            tak kamiennym snem (do małego wstał niemąż), że nawet mały nawalający mi nad
            głową na bębenku i cymbałkach mnie nie obudził. Oj miło tak pobrykać jak za
            dawnych czasów.

            Inia, jak przeczytałam jadłospis Oli to mi szczęka opadła smile)) To ja rzadko
            kiedy tyle zjadam, no ale skoro wszystko pięknie spala i się nie otłuszcza to
            znaczy, że tyle potrzebuje i już.
            Mój młody zjadł na przykład dzisiaj to:
            250ml mleka (samego)
            1,5 sokolika (ulubione ostatnio kiełbaski cielęce)
            3 plasterki ogórka
            deserek
            chochelka rosołu z lanymi kluskami
            kilka fasolek szparagowych
            pół jabłka
            jajecznica z jednego jajka i 1/4 kajzerki
            170ml mleka (samego)

            A wymiarami Oli się nie przejmuj, w końcu te pomiary nie są chyba tak
            precyzyjne, żeby stwierdzić z całą pewnością, że Ola nie urosła nawet
            milimetra. My małego nie mierzymy, ale z ubranek sukcesywnie wyrasta, kupuję
            coraz większe, więc na pewno rośnie, choć oczywiście już dużo wolniej niż
            kiedyś.

            Bebicka, tego kremu Lirene nie znam, poszperałam troche w googlach, ale Eris
            niespecjalnie profesjonalnie podchodzi do tematu bo nigdzie na ich stronie nie
            ma info o składzie, o tym jakie stosują filtry, tylko suche "filtr UVA, filtr
            UVB". Nigdzie indziej w necie też nic nie znalazłam, na opakowaniu nie jest
            napisane jak wysoki jest filtr UVA, no powiem szczerze że jak dla mnie zbyt
            wiele znaków zapytania, żeby ryzykować.
            • 19.06.05, 22:32
              Najpierw zaległe życzenia dla Opolanki! Sto lat zadowolenia z rodzinki, chociaż
              tego akurat Ci chyba nie brakuje!

              Asik_w, Ja_Sylwia głowy do góry. Ja jednak jestem optymistką i mam nadzieję, że
              te Wasze kłopoty z partnerami się za niedługo skończą.

              Lgosia z Twojego posta na temat hali wnioskuję, że już tego nie odkręciliście!

              Maraska moja mama ostatnio jak Michał miał katar kazała mi pokroić dość drobno
              czosnek zawinąć go w gazę i powiesić Michałowi na szyi, jak łańcuszek. Na
              początku patrzyłam na nią jak na idiotkę, ale dla świętego spokoju zrobiłam jak
              kazała, bo w końcu 2 tygodnie wcześniej dopiero przestał brać zastrzyki i ku
              mojemu zaskoczeniu katar minął po kilku dniach bez poważniejszej choroby.
              NIestety po kilku dniach przyplątała się ospa więc i tak siedzieliśmy w domu!
              ale spróbować warto, oczywiście jeśli się zdecydujesz zrób to rano tak żebyś
              mogła obserwować, czy przypadkiem Mateusz nie jest uczulony na czosnek!
              Oczywiście zapach w mieszkaniu masz zagwarantowany ale wg mnie to i tak pikuś w
              porównaniu do płaczu mojego syna przy robieniu zastrzyków!

              Madziki, oszczędzaj się, bo Joasia musi jeszcze trochę u Ciebie pomieszkać,
              wiem że to nie łatwo przy naszych łobuzach ale przynajmniej próbuj! Ja w ciąży
              niestety trochę sobie poleżałam ale teraz moje słonko nie daje mi już się tak
              wylegiwać!

              z bieżących informacji. Jestem po pisemnym z FCE, niestety gramatyka mnie lekko
              przygnębiła ale mam nadzieję, że pozostałe części mnie wybronią i zdam! Jutro
              od 9-tej zaczynam ustny egzamin, więc trzymajcie kciuki!
              W sobotę mój mąż podrzucał mnie na egzamin i jak wycofywał z parkingu
              zapomniał, że jest na ulicy jednokierunkowej i wpakował się gościowi w
              nowiutkiego 2 tygodniowego Mondeo! Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale
              samochód służbowy mojego męża na kilka tygodni trafi do serwisu, co nie znaczy,
              że mąż będzie na miejscu, bo od razu z firmy przywieźli mu inny samochód i po
              południu jechaliśmy jeszcze na festyn organizowany przez jednego z klientów do
              Opola a jutro tradycyjnie wyjeżdża na cały tydzień!
              Michałowi wyszła dziś druga górna czwórka, ale chyba idą pozostałe, bo
              strasznie momentami jęczy jak coś przygryzie. Mycie zębów u nas też jest
              tragiczne ale mam nadzieję, że to przejściowe.

              Ok śmigam spać napiszę pewnie dopiero we wtorek już z pracy, bo jutro
              tradycyjnie już wyjeżdżam do mojej mamy a tam sieci niestety niet!
              --
              Ewa
              Nasz Michał
              Nasz Michał ma dziś
              Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
              • 19.06.05, 22:33
                zapomniałam jeszcze napisać, że jadłospis Oli też mnie powalił! No to mój
                Michał jest niejadkiem! Tylko nie wiem jakim cudem waży prawie 13kg!
                --
                Ewa
                Nasz Michał
                Nasz Michał ma dziś
                Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                • 19.06.05, 23:49
                  My też bardzo dziękujemy za spotkanie. Ewa była tak padnięta, że pospała się w stojącym wózku, co raczej jej się nie zdarza. Wróciłam więc z nią do domu piechotą, potem jeszcze pospała w parku pod domem, a wieczorem chciała iść spać wcześniej niż zwykle.
                  Jak pisała Kinga, najpierw wyglądało na to, że deszcz nas rozgoni, ale padać przestało dość szybko, a potem już chmury nas omijały. Ewunia szczęśliwie już nie płakała tak jak na poprzednim spotkaniu. Co prawda nie umie jeszcze usiedzieć spokojnie i powsypywać piasku do wiaderka jak Julka, ale szczęśliwie też nie ucieka tak szybko jak Ola. Najspokojniej zachowywała się Inga, jak prawdziwa dama. Dziewczynki wyszalały się, o czym najlepiej świadczy to, że na koniec bez protestów dały się posadzić w wózkach. Chyba nóżki je już mocno bolały. Nasze bobasy cieszyły się popularnością na placu zabaw i nawet jedna ze starszych dziewczynek dołączyła do nich na zdjęciach.
                  Bardzo się cieszę, że się spotkałyśmy, tylko ciekawe kiedy na takim spotkaniu będziemy mogły spokojnie usiąść i pogadać zamiast biegać za córkami. Pewnie jak mężów zabierzemy ze sobą...

                  Eklon! Trzymamy kciuki! Będzie dobrze na egzaminie!
                  A sposób z czosnkiem wart zapamiętania!

                  Pozdrawiamy
                  Monika i Ewa
    • 20.06.05, 10:35
      monika dzięki za zdjęcia, ja swoich jeszcze z aparatu nie sciagnelam.

      Do jadłospisu mojego dziecka zapomniałam Wam dodać jescze główkę brokuł (taką
      dużą) i 2 kajzerki.

      Maliko - ja też tyle nie zjadam co moje dziecko, ale ona ma motorek w tyłku i
      nie potrafi chodzić (dziewczyny miały okazję sie o tym przekonac). Więc się nie
      martwię, bo wszystko spala.

      A jeśli chodzi o wzrost, to zobaczę jak to bedzie po wakacjach. może to
      chwilowy przestoj, a zaraz nastapi skok o kilka cm.

      uciekam do pracy, bo we srode wyjezdzam i musze kilka spraw ogarnac.

      --
      Kinga i Oleńka już taka duża
      Kwietniowe mamusie 2004
      • 20.06.05, 13:09
        Hej!!!
        My też dziękujemy za spotanie, a ten pomysł, żeby zabrać mężów do zajmowania
        się dziećmi oczywiście jest super, mogłybyśmy wtedy porozmawiać, bo tak to
        niestety trzeba było mieć głowy dookoła głowy i kondycję do biegania
        (szczególnie Inia).
        Ale dziewczynki super nic dodać nic ująć.
        Julka padła jak tylko wsiadłyśmy do autobusu i tak długo wytrzymała od 6.30,
        chociaż trochę marudziła pod koniec i niestety nie była rozmowna.

        Inia Julka też przez 3 miesiące ciągle miała 79 cm, a teraz widziałaś jak sie
        wyrwała w górę.

        Dziekujemy za zdjęcia, my później też coś podrzucimy.

        pozdrawiamy
        Gośka i Julka
        • 20.06.05, 16:19
          Hej dziewczyny!!!

          Po imprezie jestem pełna wrażeń co do atmosferki, pogadanek i prezentów.
          Dosałam tyle cudeniek, ze ho ho...a pizza kazda jedna była wspaiała.

          Mała miał dzisiaj ostatnie szczepienie i chyba ztego powodu dłuzej śi,
          oczywiście przy włączonych wiatraku, bo nie sposób wysiedziec....no cóz mamy
          lato....

          uciekam cosik porobić w domciu, spokojnego dnia
          • 20.06.05, 18:52
            Witam smile

            Na wstępie spóźnione ale szczere życzneia wszystkiego naj, naj, najlepszego dla
            Opolanki!!!!
            Sto lat także dla Doroty, bo jesli dobrze pamiętam ona osttnio też obchodziła
            urodzinki smile!!


            Oj sporo na forum zodiakalnych bliźniakówsmile

            Dzięki za zdjęcia, dziciaki superrr!! Fajnie że możecie się spotkać ....


            Od piątku do niedzili siedzieliśmy u mojej kuzynki - chcrzesnej Igora. Ogródek,
            trawka, woda do taplania , młody miał radochę jak się patrzy. Njszczęśliwszy
            był jak mógł pupcię w wodzie moczyć smileA dzisiaj niestety znów blokowisko. Choć
            są szansę ,że juz pojutrze będzimy na Krecie, właśnie czekam na telefon z
            biura, babka ma potwierdzić nasz jutrzejszy wylot ale narazie cisza...a biuro
            do 19....
            Właśnie zadzwoniła smile)))) potwierdział wyjazdsmile)) niestety wcześniej, miał być
            jutro po 22 czyli jakaś 20 na lotnisku z a prawdopodobnie będzie o 16. Tak więc
            spadam babeczki, bo trzeba się przygotować. Gdybym juz nie dała rady zajrzeć to
            żegnamy się na 2 tygodnie.Zyczę udanych urlopów, dużo słońca,rozwiązania
            problemów z męzami i niemęzami. Odezwiemy się po powrocie.

            --
            Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
    • 20.06.05, 21:14
      jesli ktoras z was nie dostala, to prosze o reklamacje
      --
      Kinga i Oleńka już taka duża
      Kwietniowe mamusie 2004
    • 20.06.05, 21:44
      Sluchajcie sorry ze tak na ostatnie chwile uderzam, ale troche mi sie ulozylo
      nie tak jak myslslam. I teraz moje pytanie. Czy macie moze orientacje ile moze
      kosztowac taksowka z Okecia do Piaseczna???? Bo chyba nie ma innego sposobu zeby
      sie dostac na lotnisko, autobus jakis???Wlasnie tam mam zaparkowac samochod i
      nie wiem czy jest sens, czy nie lepiej na ktoryms z parkingow przy Okeciu a moze
      znacie jakies inne miejsce gdzie mozna by zoastawic bezpiecznie autko???
      Ale to napawde pilne bo musze wiedzic jutro przed poludniemsad

      dostalam zdjecia ze spotkania, fajnie amcie, u nas jakos w wiekszym gronie
      ciezko cos zorganizowac. A jeszcze Dabrowianka do Was dolaczysmile

      maliko dzieki za informacje, bardzo dzieki. Chyba faktycznie kupie La Rochesmile

      Mlodemu katar jakby odpuscil, moze udalo sie powstrzymac faszerujac go lekami.
      Eklon sposob z czosnkiem zapamietam na przyszlosc, bo na pewnoooo sie przyda,
      widzac po czestotliwosci katarow u Mlodego. Zobaczymy co bedzie dzisiaj w nocy
      bo wieczorem musialam Matiego zosatwic ze szwagrem, bardzi\o niedoswaidczonym w
      sparwach dzieciowych i Mlody mu zasnal, wiec go tak zopstawil, bo myslal ze tak
      trzeba... bez kolacji, bez kapieli, bez lekow...oj nie wiem co ebdzie dzisiaj w
      nocysmile Dalam mu wprawqdzie mleko przez sen... zobaczymy

      pozdrawiamy i jeszcze raz sie usmiecham o te informacje
      dzieki Maraska
      • 20.06.05, 21:57
        pewna nie jestem, ale taksowka pewnie ponad 100 bedzie kosztowala. piaseczno to
        czwarta strefa wiec licznik leci jak oszalaly. nawet do 200 moze dobic wedlug
        mnie, a jak jeszcze taksiarz sie zorientuje ze nie znacie trasy to was niezle
        powiezie...
        --
        Kinga i Oleńka już taka duża
        Kwietniowe mamusie 2004
        • 20.06.05, 21:59
          dzieki bardzo...
          tak sie wlasnie obawialam, to juz parking znacznie lepsza opcje stanowi
          dzieki
          szkoda ze w godzinach pracy w srode bedziemy w Warszawie... bo mozna by sie
          spotkac na chwile..
          pozdrowka
          Maraska
          • 20.06.05, 22:04
            a o ktorej macie samolot? ja wylatuje z okecia o 17.45smile

            pewnie ze lepiej parking, bo 2 razy po 200 to juz na parkin starczy i to z
            zapasem
            --
            Kinga i Oleńka już taka duża
            Kwietniowe mamusie 2004
            • 20.06.05, 23:51
              Kinga, bardzo dziękujemy za zdjęcia. Są śliczne. Fajny masz aparat, dobre zdjęcia robi.
              Maraska, sprawdzałam ceny na parkingach na Okęciu: około 50 zł za dobę.
              Jest specjalny parking na dłuższy postój, jak ktoś zostawia samochód na czas podróży. Tu masz adres: www.lotnisko-chopina.pl/katalog/parkingi/pl/parkingi_oplaty.php (przepraszam, nie umiem wstawić, żeby się podświetliło). Można on-line zarezerwować miejsce.
              Co do taksówki do Piaseczna to dzwoniłam do Wawataxi (tel. 9644) i powiedziano mi 1,5zł w mieście, 3 zł poza, 6zł podstawienie. Piaseczno jest dość blisko Okęcia, więc wychodzi mi około 50 zł w jedną stronę. Zależy więc na jak długo samochód musisz zostawić.
              To tyle się dowiedziałam, ale prawdę mówiąc mam niewielkie doświadczenie z taksówkami poza miastem, więc być może Kinga wie lepiej.

              Nika - szczęśliwej podróży i dobrego wypoczynku! Kreta - ale fajnie!

              Pozdrawiamy
              i życzymy wszystkim spokojnej nocki i pogodnego wtorku
              Monika i Ewa
              • 21.06.05, 09:04
                fakt aparat robi swietne zdjecia.

                jesli chodzi o to piaseczno-okecie, to jest rzeczywiscie blisko, ale cala
                podroz odbywa sie w 4 strefie. nie wspominajac o tym, ze jak zobaczy kierowca
                ze wiezie przyjezdnych, to powozi ich troszke po okolicy, zeby konkretna sumke
                na taksometr nabic. a to co mowia te laski w dyspozytorniach to nie dokonca sie
                pokrywa z rzeczywistoscia. Jestem pewna ze taksowka bedzie kosztowala min 100.
                Jak nie mialam samochodu to duzo jezdzilam taksowkami.
                --
                Kinga i Oleńka już taka duża
                Kwietniowe mamusie 2004
                • 21.06.05, 09:20
                  Bebicka,
                  wydaje mi się, że Inia ma rację. Niestety taksówkarze strasznie naciągają.
                  My wyjeżdżając na urlop zostawiamy samochód na parkingu na al. krakowskiej obok
                  jakiegoś autokomisu, nie pamiętam dokładnie nazwy, ale jadąc od strony Krakowa
                  to po prawej stronie o ile dobrze pamiętam jeszcze przed obi. Sprawdziliśmy to
                  miejsce już kilka razy i jeśli wybierasz się na dłużej to opłaca się ono
                  zdecycowanie bardziej niż parking na lotnisku. Samochód zostawiasz tam a gość z
                  parkingu zawozi Was vanem albo osobówką (zależy ile osób i bagaży, musisz podać
                  dzwoniąc tam) na lotnisko, podwiezienie jest w cenie parkowania. Wracając
                  dzwonisz na komórkę np. jeszcze na odprawie, żeby nie czekać i gość przyjeżdża
                  po Was i zawozi na parking. Nam ten układ odpowiada tym bardziej, że my nie
                  mamy za bardzo opcji dojazdu taksówką (300km do Wawy) a nie zawsze chcemy kogoś
                  ekstra fatygować, żeby nas zawoził (czasami średnio się to opłaca). Nie wiem,
                  czy numer jest jeszcze aktualny, bo ostatni raz lecieliśmy z Wawy dwa lata temu
                  ale możesz sprawdzić 600 975 025.
                  --
                  Ewa
                  Nasz Michał
                  Nasz Michał ma dziś
                  Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                  • 21.06.05, 09:24
                    Jestem strasznie zabiegana w pracy, więc dziś tylko krótko!

                    Ustny chyba poszedł mi ok, chociaż stwierdzam stanowczo, że mi łatwiej jest się
                    skoncentrować po południu aniżeli o 9-tej rano. Zauważyłam, że kilka razy się
                    wyłączyłam i dopiero przy drugim słuchaniu uzupełniałam odpowiedzi! Jestem
                    dobrej myśli, bo raczej nic innego mi nie pozostaje!

                    Poza tym u nas nic nowego, pogoda piękna i Michał biega na dworze prawie non
                    stop. Truskawki są u nas teraz hitem miesiąca. Wcina je w zastraszających
                    ilościach, co ciekawe konfitury bez grama cukru też są super, co mnie bardzo
                    cieszy!
                    Michał zaliczył wczoraj prawdziwego liszaja asfaltowego ale nawet nie jęknął!
                    Rośnie nam mały Rambo!

                    --
                    Ewa
                    Nasz Michał
                    Nasz Michał ma dziś
                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
    • 21.06.05, 13:27
      Dziewczynyd zieki za niamiry, jak tylko maz z pracy wroci, wykorzystam jego
      komorke i posprawdzamy.
      Kurcze w nerwach cala jestem bo bym chciala tysiac rzeczy naraz zropbic, wiec
      pedze.
      dziekuje jeszcze raz, na Was zawsze mozna liczyc.

      I Kinga rewelacja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      my odlatujemy o 17.30... to chyba mamy spotkanko, co?????? Ale fajnie juz sie
      ciesze. Na Okeciu bedziemy od 15.30 na pewno, moze wczesniej. A gdzie Wy w ogole
      lecicie???
      buziaki
      na razie
      Maraska
      • 21.06.05, 13:43
        ja lece do Brukseli ale nie z samego Okecia, tylko z tego mniejszego lotniska
        (chyba okęcie II się nazywa). Moze się spotkamysmile
        dostałas dzis sms ode mnie? dobry mam nr? jak tak, to sie zdzwonimy przed
        odlotem.
        --
        Kinga i Oleńka już taka duża
        Kwietniowe mamusie 2004
        • 21.06.05, 15:54
          Hej
          eee to pewnie Ty lecisz sama, a ja myslam, ze wakacjesmile

          numer mialas dobry, dzieki, mylse ze sprobujemy sie zlapac przed odlotem,t ylko
          moze byc trudno, bo zaraz kolo 15.30 bedziemy pewnie przechodzic odprawe
          paszportowa... chociaz nie musimy, czekaj pomysle dam znac wieczoremsmile
          A to drugie lotnisko sie chyba anzywa Etiuda. Dobra lece bo mi sie nalesniki
          przypalaja.
          Maraska
          • 21.06.05, 15:57
            no właśnie Etiuda
            hihhi warszawiankasmile
            --
            Kinga i Oleńka już taka duża
            Kwietniowe mamusie 2004
            • 21.06.05, 19:36
              U nas upalnie, ale chmurki juz są wiec moze upragniona burza, bo cięzko
              oddychać i spac noca, przeciągi nic nie daja
              Wszystkim wczasowiczka wspaniałego urlopu, wypoczynku, laby , abyście
              naładowały akumulatorki...

              My takze staramy sie chodizć do kogoś kto ma kawałek swego zielonego, aby mała
              nie musiała drałowac ze mna tylko na plac zabaw, bo to zawsze fajnie jak
              przygrzeje, raz dwa i już sie jest w mieszkaniu,....

              ale i tak jestem wykonczona tymi temperaturkami

              śle pozdrówka
              • 21.06.05, 19:43
                a z zjecia ze spotkania super, super, super...ja tez chce Was zobaczyć...uuuu

                Dzieciaczki w zbiorowej fotce prezentuja sie wysmienicie
                • 22.06.05, 00:29
                  Witam!

                  Fajnie macie z tymi wakacjami... My na razie nadal w Gdańsku, tzn. w Gdyni u
                  moich rodziców. Mam dyżur wychodzenia z psem, bo moja mama wakacjuje i przez
                  cały dzień nikogo nie ma w domu.

                  Moja Jagódka dołączyła do już niecyckowych dzieciaczków. Ostatnio karmiłyśmy
                  się w zeszły poniedziałek rano. Wykorzystałam doświadczenia forumowe (zdaje się
                  Malilki) ze stopniowym odstawianiem. Tak więc, nie było jakiś większych
                  problemów, płaczów itp. I na dodatek od razu załapała mleko. Jestem aż w szoku,
                  tak ciągnie z butli i to z kapków. A odstawiłam mojego kochanego ssaczka, bo
                  jestem w ciąży...
                  W sumie już kończę jutro drugi miesiąc. Trochę się nastresowałam, bo byłam u
                  mojego gina trzy tygodnie temu i nie podobała się mu ta ciąża. Była wg niego za
                  mała, lub przesunęła mi się znacznie owulacja. Potem jeszcze kilka razy
                  krwawiłam i byłam u niego na dyżurze w szpitalu w zeszłym tyg. i też kręcił
                  nosem. No i byłam dziś. Pewnie rzeczywiście przesunęła mi się ta owulacja, bo
                  cały czas jest 2 tyg do tyłu, ale jest maleństwo w pęcherzyku rośnie i bije już
                  mu już serducho!!!
                  Dzisiaj też na początku, jak zaczął robić usg stwierdził, "że niestety z tej
                  ciąży nic nie będzie", ale potem trochę poszukał wink, uspokoił mnie i namiętnie
                  pokazywał mi to bijące serduszko. Ach mówię wam, nastresowałam się co niemiara,
                  ale teraz się już cieszę, choć nieśmiało. Bo ponoć ciąża jest "słaba, pęcherzyk
                  taki delikatny i nie tak sprężysty jak powinien być", ale maleństwo jest twarde
                  i się nie poddaje. Ma "już" 9,6mm!
                  Trochę ciężko się tu się oszczędzać przy ruchliwej Jagodzie i jeszcze bez
                  kochanego mężusia, ale jakoś sobie radzimy.
                  No to się pochwaliłam, choć jestem pełna obaw i niepewności. Ale mam nadzieję,
                  że będzie ok.

                  A do odświeżenia miłości małżeńskiej polecam niedługą rozłąkę. U nas uczucie
                  wzrosło do stanu niemalże wczesnonarzeczeńskiego, zbankrutujemy na telefony,
                  sms`y. Z mężem mamy cowieczorne randki telefoniczne, ja dzwonię (mam darmowe
                  wieczory w abonamencie) a on gna do budki telefonicznej (bo nie ma w mieszkaniu
                  tel. stacjonarnego) i gadamy namiętnie smile
                  Dodam jeszcze, że nigdy bym nie wyśniła mojej aktualnej tęsknoty za Warszawą smile

                  No nic idę spać, poprzytulać się do mojej Jagódki.
                  Dzięki za zdjęcia ze spotkania, super są, szczególnie te grupowe w wózkach. A i
                  dzięki za Zuzię i Mateusza.

                  Dobrej nocy
                  Agnieszka Jagodowa mama

                  --
                  moje Szczęście
                  www.jagodka.go.pl
                  • 22.06.05, 00:34
                    Tak sie cieszesmile)))
                    Gratulacjesmile))) i nie stresuj sie, bedzie wszystko dobrze, maluszek rosnie,
                    serduszko bije, niedlugo bedziesz czula ruchysmile)))) oj zazdroszczesmile)) terz bym
                    chciala ale w tej sytuacji trzeba poczekac...
                    ojej ciekawa jestem co bedzie, Jagodkowy braciszek czy siostrzyczka??
                    Agnieszka i naprawde nie stresuj sie, ja krwawilam w 16 tyg, bylo zle i wyszlam
                    z tego, lekarze krecili glowami, a jak sie juz urodzil to mi lekarka
                    powiedziala ze to cud, bo ona nie wierzyla ze wogole sie urodzi!!!pozdrawiam i
                    sciskam serdecznie
                    --
                    Ania i Kamilek(02.04.04)
                    • 22.06.05, 00:45
                      Agnieszka! GRATULACJE!!!!!!
                      Wszystko będzie dobrze!!!! No to zapraszamy do Warszawy z dwoma skarbami! Ale fajnie! Dbaj o siebie i oba maleństwa!
                      Trochę zazdroszczę, ale jeszcze zbyt nieśmiało żeby coś z tej zazdrości wynikło...
                      Pozdrawiamy
                      Monika i Ewa
                      • 22.06.05, 08:31
                        Agnieszka gratulacje!!!
                        Wszystko będzie dobrze na pewno...uważaj na siebie i maleństwo.
                        • 22.06.05, 10:24
                          Agnieszko gratuluję małej fasolki!
                          Ciekawe czy będzie to brat czy siostrzyczka dla Jagódki?!
                          Jak przeczytałam Twojego posta to od razu sobier pomyślałam, że chyba już czas
                          pomyśleć o rodzeństwie dla Michała. W końcu skończył już 14 miesięcy!
                          Oj rozmarzyłam się dzięki Tobie...

                          --
                          Ewa
                          Nasz Michał
                          Nasz Michał ma dziś
                          Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                          • 22.06.05, 11:18
                            W końcu dotrałam do konca czytaniasmile Ale dużo się działo.

                            Agnieszko gratulacje strasznie się cieszę i nie martw się za dużo grunt to
                            pozytywne myslenie i dobry nastrój.

                            Opolanko zaległe ale najserdeczniejsze życzenia aby było tak dalej. Rodzinnego
                            przyjęcia strasznie ci zadroszczę.

                            Madziki na pewno nie jest ci łatwo ale pamiętaj twój nastrój udziela się nie
                            tylko Leszkowi ale i Joasi. Na pewno będzie dobrze. Ja też miałam problem z
                            szyjką i miałam założony krązek. Staraj się odpoczywać wtedy kiedy twój synek
                            spi i pamiętaj nic nie jest ważniejsze od was.

                            Wszystkim udajacym się na urlop życzę udanego wypoczynku wspaniałej pogody i
                            naładowania akumulatorów życiowych.

                            Mam problem z skonfigurowaniem skrzynki i już od dawna żadne zdjęcia do mnie
                            nie docierają oprócz zdjęć Mateusza Bebickiej. Jeżeli można po proszę jeszcze
                            raz o przesłanie na adres izabela_p25@wp.pl.

                            Konmferencja udana mała pooddychała świezym powietrzem i była bardzo grzeczna.
                            Ja natomiast oprócz ogromu pracy dowartościowałam się i nie ukrywam że jest mi
                            trochę lżej stawiać czoło kryzysowi a może już powinnam napisać rozwodowi??
                            Sama jescze nie wiem.
                            Od niedzieli jestem chora i nie wiem czy to zatrucie pokarmowe czy okropny
                            wirus?? Wczoraj wieczorem Martynka wymiotowała a dziś robi paskudne śmierdzace
                            kupy. Nie wiem czy się ode mnie nie zaraziła.
                            Przez chorobę od poniedziałku nie karmię już w ogóle. Mam jednak problem bo
                            mała nie chce pić mleka próbowałam nawet ze smakowymi i nie wiem co w tym
                            wypadku zrobic?? dodam że jakikolwiek nabiał jest be sery, jogurty nic nie
                            wchodzi w gre.

                            Jakbym miała mało problemów dzisiaj na dodatek niania mnie zdenerwowała.
                            Wczoraj dała małej pączka z bitą śmietaną i eklerka. Dzisaj zabroniłąm jej
                            dawać tego typu rzeczy bo nie wiem są u niej tye dolegliwości żoładkowe. Więc
                            ona wypaliła że mała robi się złośnica że nie daje sobie z nią rady wybiega na
                            ulicę a wszystko przeze mnie bo na wszystko jej pozwalam. I co wy na to?? Ja
                            nie wiem gdzie ona chodzi na spacery i zasugrowałam żeby chodziły do parku lub
                            do ogródka i tam małą może biegać do woli bez obawy że wpadnie pod samochód.
                            Ale tak sobie mysle że przecież ja jej płace za opiekę i pilnowanie to jest
                            jej obowiązek.

                            Kończę smucić i uciekam poogladać zdjęcia Oli.
                            Iza
                            • 22.06.05, 11:45
                              dąbrowianka - teraz to i ja juz GRATULUJE!

                              izabela_p - niania sie nie przejmuj i powiedz jej, ze to TY jestes matka i to
                              TWOJA spraw na co malej pozwalasz i to TY jej placisz, wiec albo bedzie robila
                              tak jak TY sobie zyczysz albo dziekujesmile

                              a jesli chodzi o poczte to po co ja konfigurujesz? na gorze strony masz takie
                              hasla: blog czat poczta i usenet, klikasz sobie na poczta i juz jestes na
                              swojej skrzyncesmile
                              Fajnie ze odpoczelas!

                              Ja za kilka godzin wylatuje, mala odstawilam do mojej mamy, juz tesknie! A w
                              piatek pierwsze zebranie w zlobku a mnie na nim niestety nie bedzie! zle mi
                              strasznie!

                              a iza a moze sprobuj z mlekiem kartonowym skoro nie chce pic takiego dla
                              dzieci? chyba szymek wini zaakceptowal mleko tylko z kartonu.

                              cos malilka sie nie odzywa? czyzby niemaz kupil nowy samochod i malilka padla
                              na zawal sercasmile zarty oczywiscie - chyba przeoczylam jakis post ze jej kilka
                              dni nie bedzie.

                              a co do samochodu - moj maz wlasnie polecial odebrac swoj nowy samochodzik! od
                              tygodnia o niczym innym nie gadal.

                              dobra spadam sie pakowac.
                              --
                              Kinga i Oleńka już taka duża
                              Kwietniowe mamusie 2004
                              • 22.06.05, 12:29
                                Cześć dziewczyny, ja tez dołączam się do gratulacji dla kolejnej podwójnej
                                mamusi. Hi hi to jest nas trzy, ciekawe kto następny?
                                Nic nie pisze bo nie czuje się najlepiej, u nas straszne upały, w domu sauna
                                dwa wiatraki chodzą non stop a ja i Henrys siedzimy cali mokrzy. On tę
                                temperature znosi o wiele lepiej niz ja. Tylko znowu mi śpi dwa razy dziennie i
                                je o wiele mniej. Jak się ochłodzi to coś naskrobię. Pozdrawiam serdecznie.
                                Agnieszka nie noś Jagody.
                              • 22.06.05, 12:34
                                Hej dziewczyny, nasze wakacje dobiegły końca, było suuuuper ale jak zawsze
                                wszystko co dobre szybko sie kończy.

                                Jeszcze nie dałam rady przeczytać wszystkich postów tyle tego "napłodziłyście".
                                Wspólczuje wszystkim chorym dzieciaczkom i mamusiom , które maja problemy
                                rodzinne. Może niektóre juz się rozwiązały (nie dobrnełam jeszcze do końca...).

                                Agnieszka gratuluję smile))) , to super wiadomość. Jak się czujesz??? Na kiedy
                                masz termin??? Trzymaj sie i dbaj o siebie.

                                Dzisiaj byłysmy na zaległym szczepieniu, przez wakacje troszke nam sie to
                                przesunęło, mała była dzielna i tylko troszke pokwiliła.

                                Jeszcze się tylko pochwalę, że poprawiło nam się dzienne drzemanie, ja matka
                                dziecka niedrzemkowego cieszę się teraz przerwą na mała kawusię.

                                Pozdrawiam was bardzo serdecznie, odezwę sie jeszcze jak przeczytam wszystkie
                                posty
                                papatki
                                Aga i Matyldzia
                                --
                                Nasza Matylda ma dziś
                                • 22.06.05, 13:52
                                  hej, hej

                                  Agnieszko gratuluję bardzo... na pewno wszystko będzie dobrze... ciesze sie
                                  bardzo...
                                  a ja dzis na łodzkich mamusiach sie "wywnętrzyłam" jak to juz tęsknie za
                                  brzuszkiem... ale my planujemy starania na październik bo mnie zimowa ciąża
                                  wykończyła, teraz marzę o letniej... zobaczymy co z tego wyniknie...

                                  a natalka jednak na antybiotyku, pierwszy raz w zyciu więc to przeżywam
                                  strasznie... cos tam zazgrzytało w oskrzelikach i mamy klacid do brania...
                                  a 3 lipca wyjazd, więc szlaban na spacerki, wspólne zakupy i złobek...

                                  tak sie zastanawiam czy to nie alergia, bo temperatury nie ma, tylko gęsty
                                  katar i po spaniu mokry kaszel (ale tak ze dwa razy kaszlnie i już ).

                                  ja tez cały czas nie mogę tak na 100 % wyjść z infekcji, ciągle coś...
                                  oj przyda sie ta zmiana klimatu.
                                  ciekawe co będzie jak nie wychoruje się do wyjazdu... no nic, za tydzeń
                                  kontrola... zobaczymy...


                                  pozdrawiamy - anita i natalka



                                  --
                                  Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
                                  Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
                                  • 22.06.05, 20:19
                                    Agnieszka, gratulacje!!!!
                                    Uważaj na siebie, dbaj podwójnie....nie dźwigaj, odpoczywaj, jak tylko szkrabek
                                    Ci pozwoli...

                                    A u nas lato, gorąco, dobrze, ze mam przyjaciółke z ogródeczkiem i chłodnym
                                    mieszkaniem...wiec cały dizen spędziąłm pzoa domem.

                                    Sle pozdrówka
                                    • 22.06.05, 23:35
                                      Cześć,

                                      Agnieszka - gratulacje !!! Muszę przyznać, że ci zazdroszczę, ale my jednak
                                      będziemy się starać o braciszka dla Ingusi w przyszłym roku.

                                      Opolanko - spóźnione a najserdeczniejsze życzenia z okazji urodzin.

                                      Kinga, Monika i Gosia bardzo wam dziękuję za niedzielne spotkanie. Było
                                      naprawdę super. Zdjęcia obejrzałam i są świetne. Jak mi się uda, to postaram
                                      się jeszcze w tym tygidniu jakieś przesłać. Dziewczynki rzeczywiście wyrosły i
                                      bardzo się zmieniły. Oli było wszędzie pełno. Moja Ingusia na początku była
                                      bardzo spokojna i bawiła się w piaskownicy, ale później wzięła przykład z Oli i
                                      również zaczęła biegać po całym placu zabaw. Wszędzie jej było pełno.
                                      Najbardziej podobał jej się samochód i oczywiście zjeżdżalnia. Moja córcia
                                      również w drodze do domu padła i nawet wyjęcie z samochodu nie zrobiło na niej
                                      żadnego wrażenia (zazwyczaj się wtedy budzi).

                                      Po spotkaniu z dziewczynami, moje dziecko chyba pozazdrościło Oli tego
                                      szybkiego chodzenia i w tej chwili biega a nie chodzi. W ogóle nie mogę jej
                                      spóścić z oka, ponieważ za sekundę jest już w innym miejscu.

                                      W sobotę byliśmy u znajomych i moje kochane dziecko znalazło sobie świetną
                                      zabawę. Wyrzucała do kosza na śmieci wszystkie cukierki i czekoladki, które
                                      stały na stoliku. Fajnie to wyglądało, kiedy maszerowała z jednym cukierkiem do
                                      kuchni i wrzucała go do kosza. Porządnisia smile

                                      pozdrawiam,
                                      --
                                      Lidka i Ingusia (9.04.2004)
                                      Dzisiaj jestem już taka duża...
                                      • 23.06.05, 09:04
                                        Lindszu, wiem, że to fajnie wygląda ale nie zazdroszczę tego okresu! My
                                        straciliśmy w tym czasie bezpowrotnie jednego z niekapków i Bóg wie co jeszcze,
                                        pewnie po jakimś czasie wyjdzie! Michał z uporem maniaka wrzucał (piszę w
                                        czasie przeszłym, bo na razie jakoś się uspokoił w tej kwestii) wszystko do
                                        kosza na śmieci i muszli klozetowej, jeśli nie zauważyliśmy w odpowiednim
                                        momencie, to niestety wrzucona rzecz lądowała razem z innymi śmieciami w
                                        kontenerze ;-( Teraz wiemy, że na pewno los śmieci podzielił jeden z niekapków,
                                        bo nigdzie w domu go nie ma a na spacer w tym okresie nie chodziliśmy, bo
                                        Michał był akurat był chory. Teraz jak tylko nie potrafię czegoś znaleźć w
                                        domu, to od razu oczami wyobraźni widzę to na wysypisku śmieci. Kosz wprawdzie
                                        od pewnego czasu jest zamknięty w szafce z blokadą, ale szczerze nie zawsze
                                        pamiętamy o jej zablokowaniu!

                                        U nas ciąg dalszy upałów! Wczoraj miało u nas grzmieć i lać ale chyba wszystko
                                        przeszło bokiem, bo chmury chyba krążą dookoła a u nas nadal świeci piękne
                                        słońce.

                                        W pracy mam nadal urwanie głowy!
                                        W ten weekend są u nas dni naszego miasta, które jutro inaugurujemy grillem na
                                        działce u kolegi z pracy! Ciekawe jak się ten weekend zakończy!

                                        Wszystkim mamusiom i pociechom życzę miłego dnia!
                                        Ciekawe co tam u Kamymamy? Pewnie już o nas zapomniała urlopując smile
                                        Malilka też się nie odzywa! Mam nadzieję, że tylko dlatego, że siedzi u
                                        rodziców na działce, żeby odpocząć od upałów!
                                        Ciekawe czy Kinga się odezwie z delegacji, znając jej uzależnienie od netu, to
                                        pewnie tak smile))
                                        --
                                        Ewa
                                        Nasz Michał
                                        Nasz Michał ma dziś
                                        Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                      • 23.06.05, 09:11
                                        ja też po przerwie witam wszystkich.
                                        już wczoraj uporałam sie z przeczytaniem postów, ale na pisanie nie miałam juz
                                        siły.
                                        a więc najpierw wielkie i serdeczne gratulacje dla agi!!! wspaniała nowina!
                                        dbaj teraz o siebie i o fasolkę i koniecznie dawaj znac jak sie czujesz. a
                                        jakbys miała ochotę na pogaduchy w realu to ja zawsze jestem chętna tym
                                        bardziej, że teraz jestes w gdyni. no bo potem uciekniesz do warszawy i pewnie
                                        trudniej będzie nam sie spotkać. i może bebicka też by sie dołączyła, jak
                                        oczywiscie będzie w 3city.
                                        dla opolanki przesyłam również serdeczniutkie życzenia, samych cudownych chwil
                                        pełnych radości i optymizmu. niech każdy dzień wlewa w twoje serducho wiele
                                        ciepła!
                                        nika - tobie kochana życze udanego urlopu i baaardzo serdecznie dziękuję ci za
                                        życzenia urodzinowe. to bardzo miłe. rzeczywiście też jestem zodiakalnym
                                        bliżniakiem. no to troche się tu mam bliźniaczek spotkało smile))
                                        iza - a jak u ciebie zdrówko, a mała jak?
                                        eklon, a jak tam ciąg dalszy fce?
                                        oj i niestey musze kończyć sad(( u nas ostatnio mega, mega marudzenie, bo idą
                                        dolne trójki (górne tez szły ciążko ale nie aż tak!) i przez ostatni tydzień
                                        jest sztrasznie!!! a nocki to juz lepiej nie mówić. no ale jedna juz przebita,
                                        także mamy 15 zębów na wierzchu a 16 tuż tuż. i marzę żeby już wyszedł! dobrze,
                                        że chociaz lato sie rozkęciło to mnie trochę nakręca do życia!
                                        pozdrawiam was mocno! pa!!!
                                        ps. i wszystkim urlopowiczom życzę suuuuper czadowych, udanych i
                                        niezapomnianych wakacji!!!

                                        --
                                        Nasz Kamilek ma dziś...
                                        • 23.06.05, 12:37
                                          Uporałam sę równiez z czytaniem postów, oj troche tego było.

                                          Opolanka stooo lat i duża buźka ode mnie i Matylki.

                                          Jeszcze nie oglądałam zdjęć, zamierzam za chwilkę ...

                                          Eklon jak Michałek po ospie??? Ja smarowałam małą kremem oilatum a ranki
                                          tormentiolem, szczególnie pod pieluszka nie chciały się zagoić.

                                          Maniakow jak to jest z tym jednorazowym zasiłkiem za urodzenie dziecka??? Ja
                                          juz nic z tego nie rozumiem, w UM powiedzieli mi, że mimo, że teraz przysługuje
                                          mi zasiłek wychowawczy to tego 500 zł nie dostanę bo przed pójściem na
                                          wychowawczy pracowałam.... 500 zł piechota nie chodzi a ja nie chce sie
                                          ośmieszyć. Prosze dajcie znać ...

                                          Mała śpi więc spadam oglądac zdjęcia, mam nadzieję, że jakieś znajde w skrzynce
                                          pa
                                          Aga



                                          --
                                          Nasza Matylda ma dziś
                                          • 23.06.05, 14:45
                                            Już jestem z powrotem, zaliczyłam awarię kompa i odcięło mnie od świata.
                                            Nie mam za dużo czasu, bo zaraz mi się mały obudzi, więc tylko złożę gratulację
                                            kolejnej podwójnej mamusi, trochę Wam zazdroszczę, ale póki co bardziej mnie to
                                            przeraża smile Z tym, że ja bardzo chciałabym znowu chodzić w ciąży zimą i urodzić
                                            między lutym i kwietniem, było świetnie, patologia w styczniu jest do
                                            zniesienia, nie wyobrażam sobie unieruchomienia w pełni lata.

                                            Maciek zasuwa na nóżkach jak stary, no i mam teraz niezły wycisk. On absolutnie
                                            nie uznaje chodzenia za rękę, sam zawsze chce iść w przeciwnym kierunku niż ja,
                                            a na rękach też nie znosi być noszony bo wierzga i krzyczy, więc jak chcę go
                                            dotransportować do określonego miejsca to go niosę w pozycji "na samolocik", on
                                            protestuje, ja się irytuję, ręce mi mdleją, no wesoło jest.

                                            Za tydzień wyjeżdżamy i myśl o pakowaniu zaczyna mnie przerażać, bo to jest
                                            coś, czego nie znoszę!
                                            • 23.06.05, 14:47
                                              Aaa, Inia jak wrócisz to wyślij mi proszę zdjęcia jeszcze raz. Udało mi się je
                                              ściągnąć, po czym komp padł i po restarcie zdjęć już nie było sad
                                              • 23.06.05, 14:50
                                                dziewczyny - jeśli już będziecie nad morzem, to skrzyknijmy się i zróbmy jakieś
                                                spotkanko.... oczywiście party basenowe jest nadal aktualne, ale jeśli wam
                                                bardziej pasuje to możemy się przecież gdzieś i nad morzem spotkaćsmile))

                                                Inia organizatorko pomyśl o tym
                                                --
                                                ...
                                                • 23.06.05, 15:34
                                                  Dziekuję z a spóźnione życzenia...fajnie dostawac przez tyle dni po
                                                  urodzinkach, jeszcze życzonka

                                                  U nas upał ze ho, ho...mała ma problemy z zasypianiem wieczorem bo gorąco,
                                                  wierci sie niesamowicie, poszukując w pościeli miejsca najbardziej
                                                  zimnego....ale i tak mamy wciaz wiatrak wlącozny bo nie da sie bez....jak była
                                                  pogoda w maire zasypiała juz o 21.00 a teraz nawet po 22.00 jeszcze szuka
                                                  gdzie najlepiej jej bedzie...masakra,Ja także nieodporna na slońce,oczwiśice na
                                                  basenie, nad morzem jak anjbardziej...ale w domciu, cyz an ogrodzie bez
                                                  wody...to zapomniejcie....

                                                  No i teraz czekam na jakąs burze

                                                  uciekam

                                                  • 23.06.05, 21:44
                                                    Oj, jak ja lubie jak Ewunia mi padnie o takiej porze. A nie zdarza się to zbyt często. Ale dziś wyszalała się porządnie. Na skwerku obok nas w poniedziałek wymienili piasek. Teraz jest czyściutki i żółciutki, aż miło. Dzieciaki oszalały ze szczęścia.
                                                    Malilka, Ewunia też woli chadzać własnymi drogami. Nasz sposób na nią to szelki Canpolu - takie ze "smyczą". Ewa chodzi samodzielnie a ja mam jaką taką kontrolę gdzie idzie. Ale do chodzenia za rączkę trzeba będzie ją przyzwyczaić - dla jej bezpieczeństwa. A w parku jak nie chciała iść tam gdzie ja ją chciałam zaprowadzić, to zabrałam ją na barana - to zawsze jej się podoba, a mnie lżej niż nosić na rękach.
                                                    Wczoraj byliśmy na szczepieniu. Waga przybyła niewiele, teraz jest 11,7kg, więc nadal w strefach wyższych. W ostatniej chwili upiekła się nam powtórka gruźlicy - poprzednim razem trzy pielęgniarki szukały blizny i nie znalazły, a teraz tuż przed zastrzykiem zapytałam "a tutaj?" i okazało się, że to to! Więc zaszczepiliśmy odrę i różyczkę. Super, bo inaczej musielibyśmy chyba z wakacji na trochę wrócić do Warszawy - za 6 tygodni, a tak to mamy spokój do września. No i trochę mnie przeraziła możliwość paprania się miejsca po szczepionce przeciw gruźlicy. Z przychodni poszliśmy do naszej ulubionej pizzerii, ale Ewunia za nic nie chciała jeść pizzy, zadowoliła się swoimi herbatnikami. Nic to, kiedyś zasmakuje i w pizzy i w truskawkach, które jak na razie są dobre tylko do rozgniatania w łapkach i karmienia mamy.
                                                    A jeszcze się pochwalę, choć to pewnie większość pociech potrafi, to Ewa zapytana "gdzie masz rączki/nóżki/brzuszek/główkę/nosek?" pokazuje i to właściwie. Nie uczę ją gdzie ma oczko - tak dla bezpieczeństwa.
                                                    No nic, spadam, bo prasowanie czeka.
                                                    Przespanej nocki i słonecznego piątku
                                                    Monika i Ewa
                                                  • 24.06.05, 06:57
                                                    Monika no to Cię zaskoczę, bo Michał nie pokazuje gdzie ma nogę, rękę brzuszek,
                                                    bo po prostu go tego nie uczę, wydaje mi się to tresowaniem dziecka! Ale jak mu
                                                    powiem daj rączkę to podaje (oczywiście jeśli sam chce), więc wie co to jest smile

                                                    Kordula na wyniki z fce muszę jeszcze poczekać jakieś 2 miesiące. Jak tylko
                                                    będę coś wiedzieć od razu dam znać.

                                                    Mamaaga ja smarowałam strupki z uporem maniaka dopóki porządnie nie zaschły
                                                    pudrodermem. Zostały nam jeszcze tylko na głowie pojedyńcze sztuki ale myślę,
                                                    że lada moment zejdą. Skóra od czasu gdy przestałam smarować znacznie się
                                                    poprawiła, tym bardziej, że przy tych upałach smarujemy emulsją do opalania (a
                                                    właściwie przeciwko opalaniu smile

                                                    Malilka teraz wiesz dlaczego mówiłyśmy Ci, że masz się cieszyć, że masz jeszcze
                                                    niechodzącego szkraba! Maciek da Ci teraz pewnie nieźle popalić. Michał też nie
                                                    cierpi noszenia i chodzenia za rękę, ale wieczorem jak jest padnięty to na
                                                    rączki chętnie wędruje a rączkę podaje jak tylko teren jest pochyły. Akurat u
                                                    mojej mamy wejście na plac zabaw jest trochę z górki i już wie, że jeżeli nie
                                                    poda ręki to się z niej po prostu zturla, chociaż nie powiem kilka razy zrobił
                                                    to już specjalnie a śmiał się po tym do rozpuku. Ostatnio hitem jest huśtawka i
                                                    mam problem, bo on chciałby huśtać się sam ale te u nas są raczej dla większych
                                                    dzieci, bez oparcia i zapięcia ;-(

                                                    Dobra śmigam popracować, bo specjalnie przyszłam wcześniej coś zrobić a siedzę
                                                    owczywiście w necie...
                                                    --
                                                    Ewa
                                                    Nasz Michał
                                                    Nasz Michał ma dziś
                                                    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
                                                  • 24.06.05, 11:32
                                                    Chcialam tylko napisac ,ze sie za Wami stesknilam dziewczyny , nie mam duzo
                                                    czasu na internet ,ale kiedy moge podgladam (choc od niedawna) co slychac u
                                                    moich "starych" e-mam no i u tych nowych ,ktore dolaczyly po moim odejsciu smile.
                                                    Mam nadzieje ,ze we wrzesniu bede do Was zagladala czesciej , no i ze sie na
                                                    mnie nie gniewacie .
                                                    Za tydzien wyjezdzamy na wakacje do ojczyzny na miesiac ,a pozniej nad
                                                    ocean ... tak wiec same przyjemnosci przede mna. Alex jest juz duzym ,madrym
                                                    rozrabiaka . 20 czerwca skonczyl 15 miesiecy smile. majac 7 miesiecy poszedl do
                                                    przedszkola ,tak do przedszkola ,gdyz tu szkole zaczyna sie w wieku 3 lat, tak
                                                    wlasnie mecza dzieci w Hiszpani. Prawde mowiac to wrecz uwielbia tam chodzic ,
                                                    nie wiem co mu robia ,ale jest zachwycony i tak pieknie wszystko zjada z bedac
                                                    z innymi dziecmi :-0. Gdy przechodzimy w niedziele obok przedszkola ,bo idziemy
                                                    np.na spacer Alex placze ,bo nie wchodzimy do srodkasmile)) .
                                                    Dla dziewczyn ,ktore zapomnialy kim jestem przesylam nasze ostatnie
                                                    zdjecia .
                                                    Agnieszka gratulacje smile ,ja mam ochote ,ale poczekam jeszcze przynajmniej z
                                                    rok.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Beata
                                                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=37730&k=10&q=najnowsze&nxt=0
                                                  • 24.06.05, 12:05
                                                    Jestem w ciężkim sozku i mile zaskoczona , ze w końcu po takim długim czasie,
                                                    dałaś znak życia Beata....jak widac na zdjeciach, maluszek wspaniale sie chowa,
                                                    a Ty nie widac abyś kiedy kolwek miała brzuszek...super. co do przedszkola, to
                                                    faktycznie tak szybo socjalizują tam dzieciu...fiu, fiu
                                                    No i czekam aż czesciej bedziesz pisywac z nami

                                                    A u nas upał, mała własnie zasneła, a ja mam stertę prasowania i w taki gorąc
                                                    to anwet nie chce wkładac wtyczki do kontaktu od zelazka, ale jak teog nei
                                                    zrobie, to sie nei wydostanę spod stosu....

                                                    Dzisiaj idę z naszaq koleżenska polonia na dyskoteke, niepamietam kiedy
                                                    odwiedzałąm takie miejsca....hhmmm, chyba jeszcze będę umiała odnaleźc sie na
                                                    parkiecie

                                                    Eklon, tryzmam kciuki za wyniki, tak jak pisąłam dla mnie języka to najgorsza
                                                    katorga, nie mam wogóle do nich talentu, ani ciut, ciut....

                                                    uciekam do potem

                                                  • 24.06.05, 13:09
                                                    Rany Beatka, Alex jak sie cieszymy, ze sie odnalezlisciesmile)))Alex super
                                                    przystojniachasmile)) mam nadzieje, ze teraz czesciej bedziesz do nas pisac,
                                                    chociaz wiem jak to jest, jak czlowiekowi zrobia sie zaleglosci to czytac nie
                                                    nadaza a co mowic o pisaniu!
                                                    Opolanko, chce Cie pocieszyc! ja to dopiero jestem kompletne beztalencie
                                                    jezykowe! slowo! 3 lata w usa, teraz irlandia, co prawda jeszcze kilka dni, ale
                                                    mam takie opory przed mowieniem, ze oj, owszem wyslucham, 80% zrozumiem, reszty
                                                    sie domyslesmile) ale cos powiedziec, kurdesad, moze to tez dlatego ze cala
                                                    podstawowke i loceum byl niemiecki i rosyjski, a angielski dopiero na studiach,
                                                    i to tez zajecia byly takie ze szkoda gadac i teraz ciezko mi sie przelamac, co
                                                    prawda u lekarza daje sobie rade, ale to zasluga ciezkiej pracy ze slownikiem
                                                    przed kazda wizyta, zwlaszcza gdy wyszla ta tarczyca u Kamusia!
                                                    W koncu trzeba zgrac zdjecia i pochwalic sie synkiemsmile)moze nawet dzisiaj to
                                                    zrobiesmilemam nadzieje, ze za tydzien bede sie opalacsmile
                                                    --
                                                    Ania i Kamilek(02.04.04)
                                                  • 24.06.05, 13:24
                                                    Beatko, aż nie wierzę, że się znowu pojawiłaś, super!!! Mam nadzieję, że od
                                                    września zaczniesz zaglądać regularnie, ech kiedyś była z Ciebie taka nałogowa
                                                    forumowiczka smile
                                                    Alex niesamowicie przystojny, ależ się zmienił, no ale ostatnio go widziałyśmy
                                                    jak miał chyba z 3 miesiące. No i chyba będzie przystojniejszy od taty smile)))
                                                    Pamiętam, że pisałaś że będziecie szybko majstrować braciszka dla Alexa, a tu
                                                    widzę, że jednak zmiana planów. Hahahaha, mam to samo smile)))
                                                  • 24.06.05, 13:28
                                                    a oto moje sloneczkosmile) malo zdjec bo z onetem cos sie dzieje, wieczorkiem
                                                    sprobuje wiecej wrzucicsmile)
                                                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=40560&q=galwayania&k=2

                                                    --
                                                    Ania i Kamilek(02.04.04)
                                                  • 24.06.05, 13:48
                                                    Opolanka ja tez mam sterte prasowania ,a za oknem 40 stopni C aaaaaaaaaaaaa !
                                                    Twoj synek blondasek Asik wyglada na grzecznego aniolka .
                                                    A Wasze pociechy , gdzie moge je zobaczyc dziewczyny ???????
                                                    Taka jestem ciekawa jak sie maja ...
                                                    Na pewno wroce we wrzesniu , po wakacjach , choc nie ma mowy o nadrobieniu
                                                    zaleglosci z roku takie jestescie rozgadane tzn. "rozpisane" ...!
                                                    Mam nadzieje,ze powoli sie wszystkiego dowiem .
                                                    Beata
                                                    Ps. Moge zobaczyc te zdjecia ze spotkania , bo chyba jakies bylo tak ?

                                                    beatkamonika@yahoo.com
                  • 24.06.05, 13:54
                    Gratuluję kolejnej zaciążonej mamusi. smile)))) Tak właśnie myślałam, kiedy nas
                    zacznie przybywać. wink)
                    Uważaj teraz na siebie, choć przy ruchliwych dzieciaczkach nie jest to łatwe.
                    Wiem coś na ten temat... Ja już powoli wkraczam w III trymestr...
                    --
                    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
                    • 24.06.05, 14:22
                      oj grzeczny to on jest tylko przy robieniu zdjec i gdy trzeba sie zachowac np
                      przy obcychsmile) bo w domu to lobuziak straszny!!
                      Lista najlepszych zabaw w domu!!!
                      -obrywanie kwiatkow z listkow albo zakladanie na galazki skarpetek!!! wyciaga
                      wszystkie z szafki i stroi kwiaty, ciekawa jestem co bedzie z choinka z apol
                      rokusmile)
                      - wysypywanie ziemi z doniczek!!!juz nie mam sily, mamy jeden taki duzy cos a
                      la palma, no i maly ciagle tylko by siedzial i grzebal i wysypywal ziemie a
                      pozniej wciera w dywan!!!
                      - otwieranie wszelkich szuflad i wyrzucanie wszystkich rzeczy, ktore sie w nich
                      znajduja, najbardziej lubi wyciagac skarpetki i majtki J
                      acka!!!
                      - w piaskownicy obsypywanie sie piaskiem, wiec kazde wyjscie konczy sie w domu
                      kapiela, bo masa piasku we wlosach!!
                      -a jak mu czegos zabraniam to zaczyna gadac cos po swojemu podniesionym
                      glosem!!!
                      -aha ostatnio hitem jest lezakowanie w przedpokoju razem z misiem, nie pomagaja
                      prosby, przenoszenie moje dziecko chce lezec na wykladzinie i to w przedpokoju
                      zaraz obok drzwi wyjsciowych!
                      -biega za wszystkimi psami i kotami, az sie boje bo ciagle by sie z nimi bawil
                      i przytulal!!
                      aha ostatnio moje dziecko, gdy zmienimy pampersa sam wynosi go i wrzuca do
                      smieci!!!
                      idziemy wykorzystac w miare sloneczny dzien!!pozdrawiam
                      --
                      Ania i Kamilek(02.04.04)
                      • 26.06.05, 00:16
                        Ależ puchy na forum! Ale pogoda piękna, więc nic dziwnego. A jutro podobno już nie będzie tak ciepło - mogłam się tego spodziewać, przecież planowałam Ewuni sukieneczkę założyć przy niedzieli. No zobaczymy.
                        Eklon, ja, mam nadzieję wink, Ewuni nie tresowałam. Od początku jak ją myłam, to mówiłam, że myję brzyszek, rączkę itd. A ostatnio ją zapytałam, gdzie ma rączki, to pokazała. Może zapytaj Michała, niewykluczone, że też wie. Nasze dzieci rozumieją więcej, niż nam się wydaje. Dziś mówię do Ewuni "umyję ci główkę" a ona głaszcze się po główce.
                        Titicaca! Witamy po dłuuugiej przerwie! Fajnie, że się odezwałaś. Czasem zastanawiałyśmy się, co u Ciebie słychać. Kiedyś któraś z dziewczyn nawet przekazywała, że widziała zdjęcia Alexa i że fajniutki. Faktycznie, słodziutki z niego kurczaczek (bo to chyba był kurczaczek?), a ile ma zabawek do kąp