Dodaj do ulubionych

Kwiecien 2004, cd. 6 :)

01.06.05, 12:45
W drugi, ale pierwszy świadomy Dzień Dziecka naszych maluszków rozpoczynamy
szóstą część przygód naszych milusińskich. Wszystkie nowe mamusie są jak
zawsze mile widziane smile

Lista mam (z nadzieją, że nikogo nie pominęłam):

GODIVA - ¡URODZILA EWE!(54cm i 3230g) dnia 11.03.2004, miala termin na
02.04,slub 22.09.2001

OPOLANKA1,26 - ¡URODZILA ZUZIE!(54cm i 3730g) dnia 28.03.2004 ,miala termin
na 11.04 ,*Opole ,*Dusseldorf - gg 4415559 ,slub 27.12.2003

GRASS_D- URODZIŁA EMILKĘ! dnia 1.04.2004

ASIK_W,24(Anka) - ¡URODZILA KAMILA JASONA!(52cm i 2950g) dnia 2.04.2004,
miala termin na 16.04 ,*Biloxi USA

KORDULA3 (DOROTA.GDYNIA),23(Dorota) - ¡URODZILA KAMILKA!(60cm i 4030g) dnia
2.04.2004 ,miala termin na 03.04 ,gg 1188709 *Gdynia , slub 12.07.200

MALE_CO_NIECO - ¡URODZILA IGORA!(54cm i 3350g) dnia 4.04.2004 ,miala termin
na 25.04

ANITKASHE (Anita)- URODZIŁA NATALKĘ! dnia 04.04.04

PEARL24(Gosia) - ¡URODZILA MAJE!(55cm i 3400g) dnia 5.04.2004, miala termin
na 4.04 ,*Sluzew nad Dolinka ,Wa-wa *Warszawa gg 2323482,slub
27.09.2003

MALILKA,28 - ¡URODZILA MACIUSIA!(60cm i 3850g) dnia 5.04.2004 miala termin na
10.04

LENADM- URODZIŁA KACPERKA! (59cm i 3.960g) dnia 5.04.2004

MANIAKOW- URODZIŁA EMILKĘ! (51cm, 2650g) dnia 6.04.2004, miała termin na 18.04

LIDSZU(Lidka) - ¡URODZILA INGE!(56cm i 3800g)dnia 9.04.2004, miala termin
4.04 ,slub 21.06.2003 *Warszawa

JAGNA.04 - ¡URODZILA NIKODEMA!(53cm i 2850g) dnia 9.04.2004, miala termin na
24.04

MARASKA- URODZIŁA MATEUSZA! 10.04 2004 w Pucku, waga 2980, 55 cm termin na
22.04

CONTRARIA,30 - ¡URODZILA MICHALKA!(62cm i 4390g) dnia 12.04.2004 ,miala
termin na 24.04 *Poznan

DABROWIANKA,27(Agnieszka) - ¡URODZILA JAGODE!(61cm i 3780g)dnia 12.04.2004,
miala termin na 7.04 - *Gdansk - gg 2277279 , slub 0.06.2001

JA_SYLWIA (PRZYSZLA_MAMA) - ¡URODZILA JEDRUSIA!(zamiast Julkismile(54cm i 3300g)
dnia 15.04.2004 ,miala termin na 3.04 ,

KAMYMAMA (Magda) - URODZILA KAMCIE dnia 16.04.2004 r. w Bielsku-Białej o
13:55,
3,360kg. i 53cm.

ZOFIA78(Zosia) - ¡URODZILA LIDKE!(62cm i 4350g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
na 14.04 - coreczka Marysia *Szczecin

USZCZESN(Ula) - ¡URODZILA JULKE!(52cm i 3220g) dnia 16.04.2004 ,miala termin
na 22.04

EKLON (Ewa) - URODZIŁA MICHAŁA! (60cm i 4170g) dnia 17.04.2004, miała termin
na 07.04, *Wieruszów, ślub 02.08.03

IZABELA_P25(Iza) - ¡URODZILA MARTYNKE!(55cm i 3310g) dnia 18.04.2004 ,miala
termin na 22.04,

ANIA300 - URODZIŁA KUBĘ 18.04.2004 wazyl 4080,mierzyl 59cm

MAMAAGA1 (Agnieszka) urodzia Matyldę 20.04.2004 (3020g, 52 cm) ślub
03.06.2000 Bydgoszcz gg 4217262

MONIKAPS,34(Monika) - ¡URODZILA EWE!(53cm i 3800g) dnia 21.04.2004 ,miala
termin na 18.04 *Warszawa , slub 11.08.2001

GOSIAK05- URODZIŁA JULKĘ! dnia 22.04.2004

KOBRZANKA- URODZIŁA MATYLDĘ! dnia 23.04.2004

WINIA5(Ania) - ¡URODZILA SZYMKA!(53cm i 3350g) dnia 28.04.2004 ,miala termin
na 27.04 *Gorzow Wlkp. ,gg 1466336 , slub 20.09.2003

IGOSIA1 - ¡URODZILA MATEUSZA! dnia 28.04.2004 ,miala termin na 26.04

INIA25 (kinga) - URODZIŁA OLE!(50cm 3270g) dnia 28.04.2004 o godz. 5.05,
termin miała na 24.04.2004 *Warszawa, ślub 28.06.2003rsmile) w plenerze na
Mazurach

LILDA (Lidia) - URODZILA KUBUSIA 28.04.2004 godz. 3.40
waga 3250g 56cm, mieszka w Częstochowie

JOASIIIK25(Asia) - ¡URODZILA KACPRA MIKOLAJA!(58cm i 3500g) dnia 29.04.2004

MAMAULA- URODZIŁA SZYMONA! dnia 30.04

MAG-DA(Magda) - ¡URODZILA HENRYSIA!dnia 01.05.2004,miala termin na 26.04
*Londyn
Edytor zaawansowany
  • 01.06.05, 12:46
    witam w nowym wątku i składam najserdeczniejsze życzenia wszystkim kwietniowym
    (i nie tylko) szkrabomsmile
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 01.06.05, 12:49
    Ja też jestem:o) To już moja czwarta 100-ka z Wami, mam nadzieję, że nie
    ostatnia. Bardzo sie cieszę, że jesteście!

    Kamcia właśnie spi, a ja mam czas na obiadek i kawkę. No i troszkę posprzątać
    trzeba;o)
  • 01.06.05, 12:49
    Co ja piszę, ojoj...czwarty 1000-czek!
  • 01.06.05, 13:06
    Hej dziewuszki!!!!

    Cieszę sie,że jesteście !!!! Że moge tutaj z Wami pisac, wymieniać sie
    doświadczeniami, posmęcić jak mam chandrę, nagadać sie na niemiaszków, ulżyć
    swej tęskocie za krajem...itp, itd....




    Z okazji Dnia Dziecka wielkie buziaczki dla wszystkich naszych szkrabków,
    usmiechu, radości, słoneczka!!!!


    Inia, zdjecie w lesie i z truskawką przypadło mi do serce, są sliczne
  • 01.06.05, 13:53
    Wszystkim dzieciaczkom małym i dużym wszystkiego najlepszego!

    My z okazji dnia dziecka przedpołudnie spędziliśmy na spotkaniu z łódzkimi
    mamusiami i ich dzieciaczkami (dzieci było chyba 12) na spotkaniu w klubie dla
    maluchów w jednym ze żłobków. Było fantastycznie, Maciek zafascynowany dziećmi,
    basenem z piłeczkami, tunelem, zjeżdżalnią i zabawkami nawet nie zamarudził,
    bawił się sam, z dziećmi i z opiekunkami, a ja plotkowałam z innym rodzicami,
    piłam kawkę i obżerałam się ciastem. Były nawet prezenciki dla dzieci. Małemu
    strasznie się podobało siedzenie przy małym stoliku na małym krzesełku, chyba
    muszę coś takiego kupić. W drodze powrotnej w samochodzie padł i śpiącego
    wniosłam go do domu, rozebrałam i teraz śpi. Szkoda tylko, że nie udało mi się
    poznać anitkashe, ale poznaliśmy jej Natalkę i męża smile)

    Inia, Maciek też uwielbia truskawki i też chyba po mnie smile Mam co prawda opory
    jak mu je daję, bo na pewno są sypane, no ale raz się żyje, a nie wysypuje go.
    Za 2 tygodnie będą truskaweczki u moich rodziców na działce w ilościach
    hurtowych, zdrowiutkie i pyszniutkie, ale do tego czasu będę kupować i koniec.

    W kwestii chodzenia wczorajszy dzień był przełomowy, mały załapał o co chodzi i
    teraz co chwila puszcza się na samodzielne wycieczki, wczoraj przemaszerował
    samodzielnie przez cały pokój, hurra!
  • 01.06.05, 14:35
    Gratulacje Maćku, witami w świecie kroczących ssaków!!!!
  • 01.06.05, 16:11
    maluszki w dniu waszego święta duuuuuża buźka ******** wirtualna od cioci
    Anitki.

    a ja chora - Natalka chorowała w dzień mamy to ja się jej zrewanżowałam.

    Dzisiaj ominął mnie dzień dziecka w żlobku, ale mam zdjęcia chociaż, bo z
    Natalką pojechał Radek. przyniósł mi do domu DENATKĘ ( trzy godziny spała po
    zabawie - absolutny rekord popołudniowego spanka). Radek zaraz poleciał do
    pracy więc wieczorem mi dokładnie opowie, ale wykupił nam zajęcia na miesiąc -
    był zachwycony, Natalka też... smile))

    malilka - też żałuję, że cię nie spotkałam, ale może spacerek... radek będzie w
    wakacje jeździł do łodzi grać na perkusji, a ja będę z Natką spacerowac...smile)i
    gratulacje dla chodzacego, akurat dziś jak znalazł smile

    teraz Natalka jest na spacerku z Matką Chrzestną a ja sie kuruję... sylwia
    łączę się w chorobie, nie dajmy się...

    w piątek kupujemy Natalce piaskownicę do ogrodu, bo kompletów do piasku ma pod
    dostatkiem...

    jezuuuu, inia - ale ci zazdroszczę, my już chyba niezły samochód przepuściliśmy
    przez pampersy... a nocnik dziewiczy stoi... z pozytywką (gra idiotycznie HAPPY
    BIRTHDAY-wszystkie tak mają??? - zeby się potem dziecku nie kojarzyło!!!)
    a poza tym Natka ma tak małą dupkę, że cała wpada do środka.

    mówi coraz więcej... dzić to ona i inne dzieci, na obrazkach też, oć i wyciąga
    łapki, rozpaczliwe mama z kojca i z łożeczka i wypieszczone na wszystkie
    tonacje tata....

    trzymajcie się dziewczyny i "dzicie" - Anita i Natalka
  • 01.06.05, 17:20
    Hej ja też meldujé się w nowym wątku. Ucałujcie jeszcze raz swoje dzieciaczki z
    okazji Dnia Dziecka. W ramach prezentu poszłam dziś z Heniaskiem do takiego
    placu zabaw w budynku 4 funty za godzinę i co? z tysiąca zabawek jakie tam były
    moje dziecko najbardziej zainteresowało się czerwonymi gaśnicamiwink

    Przysłali mi wczoraj informację z przychodni o szczepieniu. Kurczę, a ja się
    boję go szczepić. Parę dni temu oglądałam film o związkach MMR z autyzmem niby
    powiedzieli ze nie ma ale był wywiad z paroma rodzicami których dzieci zaczęły
    się zmieniać na drugi dzień po szczepieniu. I co ja mam o tym myśleć.

    Kinia Oleńka jest cudowna lubi ją kamera może będzie z niej jakaś aktorka....a
    tak na marginesie to chyba jest bardziej podobna do Adama niż do ciebie, tak?

    Pozdrawiam
  • 01.06.05, 18:32
    kurcze , próbuję wam przesłać zdjęcia Natalki z gazetowej poczty,
    dostałyście??? bo ja nie mam potwierdzeń, załącznik się ładuje pół godziny - ja
    nie dorosłam do kompa czy on do mnie??? Anita
  • 01.06.05, 19:02
    Wszystkiego naj naj Słoneczka z okazji Waszego święta smile)))
    Chciałysmy tylko zgłosic sie w nowym wątku smile)), moze uda mi sie później
    napisac coś więcej, narazie pokładam sie ze śmiechu ... mała bawi się z
    tatusiem w chowanego i oboje mają taki ubaw , że aż miło popatrzeć ...
    Buziaczki
    Aga i Matyldzia
    --
    Nasza Matylda ma dziś
  • 01.06.05, 19:04
    Do mnie niestety nic nie doszło, szczerze mówiąć tez nie potrafie wysyłac zdjęc
    z gazetowego sad, załączniki ładują sie i łądują ...
    Kuruj się , szybkiego powrotu do zdrowia życzymy

    --
    Nasza Matylda ma dziś
  • 01.06.05, 21:19
    Od trzech dni mała histeryzuje i nie chce się kąpać, nie mówiąc juz nawet o
    myciu główki ... sad, robi się sztywna, krzyczy, nawet nie idzie jej posadzić w
    wanience. Prawie na 100% jestesmy pewni, że niczego się nie przestraszyła.
    Najpierw myslałam, że nie chce żebym ja ją kapała (kiedys juz odstawiła taka
    szopkę), później przypuszczalismy, że to z przemęczenia ale dzisiaj sytuacja
    się znowu powtórzyła.. nie wiem co z tym zrobic, myć ja na siłę ??? Nie mam
    pojęcia co się stało, dotąd uwielbiała sie kąpać z całym swoim zwierzyńcem ...

    Inia i jeszcze pytanko, możesz dac mi znać gdzie kupiłaś piaskownicę -żółwika i
    ile kosztowała (jesli chcesz to na priv) i jak się sprawdza??? Myslę o czymś
    takim na balkon i nie wiem czy to dobry pomysł, czy ten plastik jest solidny???

    Eklon ale mały super je widelcem, nie wymachuje przy tym, ja zawsze sie troszke
    boje, że mała dziabnie sie tym widelcem w oko wink

    teraz to juz znikam
    do jutra
    pap
    --
    Nasza Matylda ma dziś
  • 01.06.05, 21:31
    ola tez histeryzowala w wannie, no i rozwiazalismy problem ze ola kapie sie z
    jednym z nas jak ma zly dzien

    ola jest podobno bardziej podobna do adama, ale jak ogladamy zdjecia z mojego
    dziecinstwa to jest identyczna jak ja i moj brat, tak wiec nie wiem co z tego
    wyjdzie

    zółwik jest bardzo fajny, ola lubi w nim siedziec i sie bawic, plastik dosyc
    solidny. kupilam w carrefour za 169 ale widzialam teraz w tesco promocje za 129

    wpadne pozniej
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 01.06.05, 22:04
    Melduje się w nowym wątku.
    Nie odzywałam się długo bo nas nie było a po powrocie nie zdążyłam jeszcze
    wszystkiego przeczytać.

    Ja też mam mega problem. Mianowicie mała od poniedziałku ma ataki trwajace po 3
    minuty wrzeszczy i płacze oraz łapie się za głowę , a nawet targa włosy.
    Przychodzą one niespodziwanie nawet jak się dobrze bawi albo jest na dworze.
    Jestem wystraszona i dzisiaj poszłam do lekarza ten dał skierowanie do szpitala
    z podejrzeniem urazu głowy. W szpitalu spędziliśmy 4 godziny małą przebadało 5
    lekarzy: chirurg. 2 pediatrów, laryngolog i doktor od USG głowy. Wszyscy
    swierdzili że małej nic nie ma i patrzyli na mnie jak na wariatkę łącznie z
    moim mężem. Z tym że mąż nie widział tych ataków widziała je niania, moja mama
    i ja. W poniedziałek były 3 a wczoraj i dzisiaj były już częstsze. Nie wiem jak
    jej pomóc widać że bardzo cierpi. W sumie nie wiem czy miałąm się upierać o
    prześwietlenie głowy bo jest to zawsze promieniowanie. Dziewczyny poradzcie
    prosze.
    Malilka krem z biodermy super się sprawdził.
  • 01.06.05, 22:12
    iza to nie sa zarty! kurcze ale czy przeswietlenie da wiekszy obraz niz usg?
    moze tomografia lepsza. Dziwie sie ze ni ebylo w szpiatlu konsultacji z
    NEUROLOGIEM. moze to glupie, ale sprobuj nagrac taki atak na kamere i pokazr
    lekarzowi? Ja bym chyba tak zrobila.
    Kurcze ale sie zmartwilam

    godiva - ten krem la roche posay ma napisane na opakowaniu ATHELIOS DERMO-
    PEDIATRICS i ma filtr 60 a nie 60+.
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 01.06.05, 22:24
    Inia pani z Usg była nie miła i powiedziała, że mało widać bo Martyna ma już
    prawie całkiem zrośniete ciemiązko. Na razie mam ją obesrwować czy gorzej
    chodzi czy ma gorączkę itp. Sama już nie wiem co myśleć na ten temat bo w
    główkę się uderzyła na wsi.
    W szpitalu koszmar na poczatku bo pani z rejestracji oglądała katolog z avonu a
    my na nią czekaliśmy a pózniej chirurg uciekł bo poszedł nastawiać rączkę i
    zanim wrócił minęła godzina a Martyna się denerwowała i płakała. Pani z
    rejestracji wysłała nas do innego korytarzu bo jej przeszkadzaliśmy no i wtedy
    nie wytzrymałam i spytałam ją o godność. Małapa nie chciała powiedzieć i pyatał
    się po co mi to jest a ja stwierdziłam że chce wiedzieć go nas nas przyjmował.
    Tak być nie może że przez jej niechlujstwo uciekł nam lekarz. I potem nastapił
    zwrot i zostaliśmy przyjęci a na koniec pani nawet się spytała co powiedzieli
    lekarze iże małą jest już marudna bo jest pożno. Oczywisie nazwiska nie podała
    ale widziała jak rozmawiam przez telefon i transmituje przebieg sytuacji.
  • 01.06.05, 22:13
    Iza kiedys gdzies wyczytałam (nie pamietam gdzie), że dzieci mogą mieć napady
    migrenowe, takie chwilowe mocne bóle głowy. Może lepiej zrobić małej
    prześwietlenie, lub same USG głowy? Kurcze, lekarzem nie jestem, na diagnozach
    się nie znam, ale jak bym widziała, że moje dziecię tak cierpi to bym się
    zdecydowała na prześwietlenie.

  • 02.06.05, 00:32
    ja też się melduję w nowym wątku.
    Dla naszych maluchów życzę dużo radości w życiu, pociechy z rodziców i mnóstwa
    zabawek.

    izabela_p25 - koniecznie idź przebadaj małą, z doświadczenia wiem, że nie
    powienno się takich bóli lekceważyć. Ja mam świra jeśli chodzi o bóle głowy i
    na pewno zrobiłabym mojej Indze wszystkie możliwe badania, aby wykluczyć
    jakąkolwiek chorobę. Koniecznie skontaktuj się z neurologiem, może on będzie w
    stanie odpowiedzieć, dlaczego twoja córcia ma takie napady. Bądź dobrej myśli,
    to na pewno minie.

    Moje dziecko odkryło, że istnieje blat w kuchni i teraz ciągle przy nim stoi i
    jęczy aby jej z niego coś podać. Przekomicznie to wygląda. Inga właściwie jest
    teraz w ciągłym ruchu i wszędzie jej pełno. Czasami chciałabym aby choć na
    chwilę usiadła i posiedziała. Pomyśleć, że jeszcze niedawno marzyłam o tym, aby
    samodzielnie chodziła, hihi !

    --
    Lidka i Ingusia (9.04.2004)
    Dzisiaj jestem już taka duża...
  • 02.06.05, 09:11
    hej,
    Iza - moim zdaniem powinnaś skonsultować sprawę z neurologiem (nawet dwoma) i
    niech oni zadecyduja o ewentualnym prześwietleniu. ja też niestety wiem jak to
    jest robic za matke histeryczkę, choć u mnie to akurat było zabawne (bezpłatna
    wizyta u alergologa w lux-medzie w ramach akcji mamo to ja).Poczułam się jak
    gó..ara, sęp, żerujący na promocje itp. nie wiem skąd jesteś, ale na forum
    regionalne w twoim województwie zadaj pytanie o dobrych neurologów (na łodzkim
    est wiele pytan i odp. o dobrych specjalistów) i przede wszystkim bądź dobrej
    myśli, bo najważniejsze jest pozytywne myślenie.

    ja jestem na bioparoxie - wczoraj straciłam głos, szczęśliwy ten mój Radek miał
    parę godzin ciszy...
    tak mi go zal całą noc wstawał do Natki, a rano na 7 na zajęcia i dziś akurat
    wszystkie lekcje poza domem, ale już mi lepiej...

    zdjęcia wam wyślę z wp, bo coś z gazetą mi nie idzie ;-(

    u nas mały latawiec biega po domu nie chodzi, oczy mam dookoła głowy, dobrze,że
    chociaż na spacerach chętnie siedzi w wózku...

    a wakacje już zaklepałam - 3-13.07 w lipowej dolinie pod kazimierzem dolnym,
    znalazłam w inernecie, zapowiada się świetnie, gosp. agroturystyczne dla rodzin
    z dziećmi.
    lipowa-dolina.pl
    trzymajcie sie cieplutko - Anita i Natalka

  • 02.06.05, 09:18
    hurra, jakieś informatyczne sukcesy...

    mamaaga - też polecam kąpiel z rodzicem, u nas pomogło a sytuacja była podobna

    też widziałam zolwiki w tesco za 129 - w piątek jedziemy kupić smile)

    trzymajcie się jeszcze raz, pa pa - anita i natalka, którą właśnie roznosi
    nadmiar energii ( chyba jutro wybierzemy się do grupy rodzinnej w złobku)
  • 02.06.05, 09:57
    Czy możemy z syniem dołączyć do grona Kwietniówek???
    Mój Leszek miał być pełnoprawnym majowym dzieckiem, ale urodził się równo
    miesiąc przed terminem, czym zaskoczył nas wszystkich.
    Obecnie już nie odbiega od rówieśników, ani wielkością ani rozwojem, który i
    tak jest indywidualny dla każdego dziecka. smile)
    Poznałam już osobiście anitkashe i malilkę z ich uroczymi pociechami na
    łódzkich spotkaniach. smile))
    Jeśli pozwolicie czasem bym tu zaglądała. smile) Do tej pory co najwyżej
    podczytywałam po cichu. wink)
    Pozdrawiam smile)
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 02.06.05, 10:20
    zapraszamy, wiem że udzielałaś się na majówkach dosyć aktywnie tam z reszta
    jest sporo kwietniowych mamuś. Ja osobiście znam Julie i Miłoszka. Pisz do nas
    często, dołączaj do naszego grona śmiało!

    Pozdrawiamy Kinga i Ola
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 02.06.05, 10:59
    Cześć madziki:o) Fajnie będzie poczytać o postępach nowego dzieciaczka.

    anitkashe - dzięki za fotki, do mnie dotarły na adres z WP:o) Dziecię masz
    urocze, a jaki sliczny usmiech:o)

    Mam wyrzuty sumienia:o( W nocy Kamcia zaczęła marudzić o 3-ciej. Po
    półgodzinnej walki, żeby zasnęła w łóżeczku wzięlam ją do nas do wyrka.
    Przewalała się, popłakiwała i marudziła chyba do 5-tej. Mi nerwy puściły,
    podniosłam na nią głos, nie wytrzymałam, niemężowi też się dostało. Nie
    krzyczałam, tylko podniesionym glosem powiedziałam "dziecko, uspokój się, bo
    nie wytrzymam". Niemąż mi zwrócił uwagę, miał rację, to nie wina dziecka, coś
    ja bolało, prawdopodobnie idą następne ząbki, bo po czopku zasnęła. A ja się
    czuję jak wyrodna matka, sumienie mnie gryzie, jest mi źle... Takie zarwane
    nocki u nas są praktycznie codziennie, powinnam się przyzwyczaić, z drugiej
    strony ja już nie mogę, kiedy one się skończą??? Do tego wszystkiego wraca mi
    nadczynność tarczycy, a przy tym jest się bardzo nerwowym:o( Wszystko do kupy
    się zbiegło: niewyspanie, zarwane nocki, tarczyca i wybuchłam:o( Bardzo mi
    teraz jest przykro:o( Przecież to nie Kamci wina...
  • 02.06.05, 11:06
    kamymama ja tez mam czasem takie wyskoki... niestety

    a u nas kolejne nowe zeby, czyli mamy juz 7!

    kamymama nie mialam kiedy pojsc po buciki (tzn bylam w 1 sklepei, ale nie bylo
    rozmiaru)- ide w weekend to kupie. Sorki!

    Anitkashe - ja nie dostałam fotek!
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 02.06.05, 11:13
    Inia dzieki, przynajmniej wiem, że sama nie mam takich wybuchów złości, że nie
    jestem osamotniona, mam Was i mogę się wyżalić...
    Co do bucików to nie ma pośpiechu, jeszcze 2 tyg.jestem w Pile, jak ich nie
    będzie to może w Bielsku kupię (pojadę do Czech na zakupy, mam tylko 30 km. bo
    w B-B nie ma baty), ale najpierw muszę Kamci zrobić paszport:o)

    miłego dnia wszystkim mamusią i dzieciaczką
  • 02.06.05, 14:07
    ... ze tu jesteś!!! a Natalka sle buziaczki Lesiowi :o*

    ojej, teraz będziemy się spotykały na dwóch forach, spacerkach i mam
    nadzieję,ze od czasu do czasu na wapiennej...

    fajnie surprised))))

    pozdrawiamy Ciebie, Lesia, Joasię i wszystkie kotki... Anita i Natalka
  • 02.06.05, 14:58
    a sprawdzcie teraz pocztę, pliiiiz!!! bo zwątpię w swoją inteligencję (no dobra
    przyznaję się - JESTEM BLONDYNKĄ ;O))))
  • 02.06.05, 16:45
    Maciek zasnął dopiero przed chwilą, od 14 ewidentnie chciało mu się spać, ale
    nie chciał się położyć, wrzeszczał, płakał, walił głową w marmurowy stolik i
    tak dwie godziny, myślałam że wyjdę z siebie, to był koszmar! Jedna czwórka mu
    wyłazi, no ale bez przesady, żeby aż takie histerie?

    Dzisiaj na spacerze zadebiutowała spacerówka (ABC Tempo Light) i ogólnie jestem
    bardzo zadowolona- fajnie się jeździ ze skrętnymi kółkami (wcześniej tego nie
    miałam), lekko i łatwo się prowadzi, no i ma genialną budkę- tylnią część można
    odpiąć i zostaje przedni jakby daszek, który jeździ po 180 stopniach, więc
    zawsze da się zasłonić twarz dziecka przed słońcem, świetny patent. Trochę
    tylko nie mogę się przyzwyczaić, że już nie mogą atakować wszelkich przeszków
    tak jak na dużych, pompowanych kołach, no ale to kwestia czasu.

    Madziki serdecznie witamy, ja już Cię kiedyś zapraszałam do nas, ale wolałaś
    majówki smile

    Anitka, jutro chyba się spotkamy smile Do mnie zdjęcia dotarły, no ale ja miałam
    okazję pooglądać Natalkę na żywo, co tam zdjęcia. Natalka jest bardzo
    drobniutka, jak calineczka, ile ona waży? Przy niej Maciek wygląda jak
    napompowany sterydami paker, hihihihi smile)))) Jak Twój mąż przyszedł z Natalką
    (spodziewałam się Ciebie, więc się nie zorientowałam, że to Twoja córa) to
    sobie pomyślałam "jejku, 8-9miesięczna dziewczynka i już tak pięknie chodzi" smile)

    Kamymama, ja też nie jestem święta i tez mi się zdarzyło niezbyt miło przemówić
    do dziecka podniesionym głosem. Mam z tego powodu wyrzuty sumienia, staram się
    zawsze opanować, ale niestety nie zawsze mi się to udaje sad I tak jak dla mnie
    jesteś oazą spokoju, skoro pierwszy raz eksplodowałaś po tylu zarwanych
    nocach....
  • 02.06.05, 17:05
    Dziękuję za tak miłe przyjęcie. smile))

    Malilka z majówkami związałam się dość mocno jeszcze w ciąży, a że jak wiesz
    nie jestem tam jedyną kwietniówką jakoś tam zostałam. smile)

    Ja jak zwykle cały dzień w biegu. Mam spokój tylko od rana jak Leszek śpi i
    właśnie teraz, bo popołudniowa drzemka nieco się opóźniła. wink Dzisiaj w końcu
    zrobiłam coś dla siebie i poszłam do fryzjera - od razu lżej na głowie. wink)

    Niestety ja też czasem na synka potrafię ostro krzyknąć i bardzo tego potem
    żałuję... no ale ostatnio mam niekontrolowane wybuchy złości chyba przez
    ciążę...

    Słuchajcie, może mi coś podpowiecie. Moja siostr obchodzi w ten weekend 10
    rocznicę ślubu i zupełnie nie wiem co im kupić - coś oryginalnego, fajnego...
    Jutro muszę koniecznie coś kupić, a nawet nie mam za bardzo jak pobiegać po
    mieście z Leszkiem. sad
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 02.06.05, 17:52
    wczesniej jakos nie spojzalam na sygnaturke - gratuluje corysmile nasza ma-gda tez
    we wrzesniu rodzismile

    na prezent proponuje jakis fajny album na zdjecia, komplet super poscieli, moze
    jakis sprzet agd (jesli czegos jej brakuje), albo koc (ja marze o pieknym kocu,
    jakos mi sie nie sklada go kupic)
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 02.06.05, 18:20
    a może dwie filiżanki, dzbanuszek do herbaty i dobrą herbatkę dla dwojga... w
    galerii jest kilka sklepów z rozrzutem cenowym ;O)...
    anita

    ps jezeli chodzi o alusię to złóż jej ode mnie gratulacje i zyczenia
  • 02.06.05, 19:17
  • 02.06.05, 19:27
    Jestem szczęsliwa o mama meza do na sprzyjechała, i opiekuje się mała a ja
    robię inne rzeczy, i fajnie ejst sobie pogadac przy akwusi, bedzie u nas do
    poniedziałku, a w sobote pierwszy raz razem idizemy na imprezę od urodzenia
    małej....szok i le to czasu mineło!!! Ale się ciesże, jest to impreza
    urodzinowa mojaj koleżanki 30 stka!!!!Szykuje sie super zabawa!!! Hura!!!

    Co do wytrzymałości, to mam więcej nerwów do innych dzieci niżeli do własnego,
    i jak wbuchnę, czyli podniosę głos na mała to wtedy gdy juz na prawde przegnie,
    uderzy mnie, albo cosik zrobi złego....potem mam wyrzuty, ale mysle, ze leiej
    uczyć z amłodego, ze cosik jest złe w jej zachowaniu, bo te nasze dzieic, to
    rozumieją wszytsko

    ok uciekam

    życze mięłgo dnia
    i witam nową koleżankę na forum
  • 02.06.05, 19:30
    Tak, chodzi o alusię. smile) Przekażę gratulacje i życzenia, chociaż pewnie jutro
    się spotkacie na Wapiennej, bo też się wybiera. smile)
    O tych filiżankach myślałam sama, ale ma cały komplet z dzbankiem. indifferent
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 02.06.05, 19:46
    madziki własnie pooglądałam zdjęcia Lesia - super chłopak, przystojny...Kamci
    się spodobał :o)

    Co do prezentu na rocznicę ślubu to pomyślałam sobie o jakimś przedmiocie, na
    którym można zrobić grawerkę - taka pamiątka do konca życia. Pomysł z kocem też
    mi się bardzo spodobał, takim wielkim dla 2 osób, milutkim, włochatym:o)

    No i Kamcia rozchodziła się na całego! Dziś łaziła po domku i ciagnęła za sobą
    kaczuszkę na sznurku, zawsze to ja lub niemąż musieliśmy ja ciągnąć, a Kamcia
    za nią na czworaka biegała.

    Dziewczyny pomóżcie, Kamci strasznie wysycha skóra, na brzuszku, boczkach i pod
    paszkami ma szorstkę, łuszczącą się skórę. Smaruje na zmianę Bepanthenem i
    oliwką od 2 dni i nie widzę poprawy:o( Już nie wiem czym ją wysmarować?
  • 02.06.05, 19:31
    Dziękuję. smile))
    Właśnie zauważyłam na wrześniówkach ma-gdę. smile)

    Z tym kocem to niezły pomysł... muszę się dowiedzieć czy przypadkiem nie
    mają. wink)
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 02.06.05, 19:55
    Natalkę smaruję elocomem, ale to jest na receptę - b. skuteczne. Może spróbuj
    kąpieli w oilatum a potem kremik oilatum... te kosmetyki są w aptece... pzdr
    Anita
  • 02.06.05, 20:13
    Kamcia po Oilatumie ma dopiero suchą skórę, nie może go stosować:o( Jutro
    prawdopodobnie idę do pediatry z małą, musi ją oglądnąć. Muszę złapać tez
    siuśki, ale nie wiem jak:o( Przez tydzień zniszczyłam z 20 woreczków, nic do
    nich nie wpadło. Nie wiem jak je przykleić czy co? Zdolna jestem nie?
    Próbowalismy z niemężem w trakcie kąpieli, Kamcia zawsze siusiała do wody, a od
    momentu jak chcemy coś złapać to jak na złość, może stać pół godzinki w wodzie
    i nie siurnie. I tak już tydzień się męczę:o( Za niedługo dopiszą mnie do
    listy "Ludzi pozytywnie zakręconych" w teleekspresie:o)
  • 02.06.05, 20:34
    Natalka miała pobieranie krwi i moczu 27 lipca (a pamiętam to tak dokładnie bo
    rano poszliśmy a popołudniu się dopatrzyliśmy w kalendarzu że są imieniny
    Natalii - taki jej prezent starzy zafundowali). siusiu zebrałam w woreczek za
    piątym razem, otarliśmy pot z czoła i poszliśmy do lab. daliśmy TO pani, a ona
    się pyta co to jest. mówimy siusiu - a ta mało z krzesła nie spadła bo było
    tego co kot napłakał... ale badanie wyszło surprised)

    a powinniśmy mieć doświadczenie, bo nasza sunia miała częste problemy z
    pęcherzem i raz w tygodniu było pobieranie moczu, ona się nabawiła nerwicy, my
    też, a sąsiedzi mieli ubaw po pachy... Wyglądało to tak : mura przykucała,
    radek leciał ze słoiczkiem, mura się oglądała, przestawała i leciała w drugi
    koniec ogrodu, radek za nią ze słoiczkiem i tak po pare rundek... kiedyś nawet
    pani wydająca wyniki zainteresowała się imieniem "dziecka". jak radek wyjaśnił
    stopień pokrewieństwa to wyjrzała z okienka i spytała ALE JAK PAN TO ROBI...

    tak więc mimo doświadczeń z Natalką i tak mamy problem...

    PS a z tą suchą skórką to jest sposób naszych babć - krochmal czyli wykąpanie
    dziecka w wodzie z dodatkiem mąki ziemniaczanej, ale nie wiem jak to
    technicznie wygląda... (jak kiedyś wykrochmaliłam tacie koszule to stały na
    baczność w szafie, a chusteczką do nosa to się prawie pokaleczył ;O)

    sorry, że tak dużo piszę ale mi sie na krtań rzuciło i nie mogę mówić -
    prawdziwe nieszczęście surprised( a Radek chodzi po domu i się cieszy niemiłosiernie i
    mówi słyszę ciszę, ciszę słyszę podlec... ;O)

    trzymajcie sie cieplutko .... Anita i Natalka
  • 02.06.05, 20:58
    Witam
    Madziki witamy w naszym kwietniowym gronie. Jeszcze w ciazy próbowałam
    wciągnać sie w majówki na oczekiwaniu ale nie udało się...zwolnienie i brak
    dostpu do internetu ... Mała zamiast w maju przyszła na świat w kwietniu i tak
    znalazłam sie tutaj wink)) Jest suuuper.

    Kamymama nie ty jedna nie wyrabisz, mi tez czasami nerwy siadają ... więc
    przestań sie zamartwiac bo to chyba normalne, jak wstawałam do małej po
    kilkanascie razy w nocy to delikatnie mówiąć byłam wściekła...do tego
    notoryczne zmęczenie i brak meża w domu 6 dni w tygodniu sad

    Iza jak Martynka i jej bóle główki?????
    Wiem, że najlepiej bedzie jak mała zobaczy neurolog ale przyszła mi do głowy
    jeszcze jedna myśl ... może mała tak resguje na wychodzace ząbki, podobno
    czasami dzieci boli główka przy ząbkowaniu, może ten ból przychodzi falami i
    promieniuje??? Wiem pomyslicie, ze wszystko zwalam na zęby ale przeciez nie
    możemy wiedziec jak to boli...

    U nas w Tesco niestety nie ma żółwia-piaskownicy sad . Jest tylko koszmarny
    zamek brrr

    Kamymama a próbowałaś pobierac mocz do woreczka uniwersalnego ??? Jak
    zakładalismy małej woreczki dla dziewczynki zaliczylismy nie jedna porażkę a
    przy uniwersalnym udało nam się odrazu. smile)) Powodzenia.

    Anitra, Sylwia wracajcie do zdrowia!!!

    A ja odliczam dni do wyjazdu nad morze , juz nie moge się doczekać, mam
    nadzieję , że pogoda nam dopisze .. byle nie padało.

    pozdrawiamy
    Aga i Matyldzia
    --
    Nasza Matylda ma dziś
  • 02.06.05, 21:37
    kamymama co do woreczków, to aga ma rację - użyj uniwersalnych. nam też się
    udało za pierwszym razem. Przykleiłam Oli woreczek poraczkowała troszkę (wtedy
    jeszcze nie chodziła) i zrobila siku.
    Co do Twojego braku cierpliwości to przychylam sie doo zdania malilki, ze skoro
    to byl pierwszy raz od urodzenia malej to jestes MEGA oaza spokoju. Ja mam od
    urodzenia olki super nocki, ale nie zmienia to faktu ze czasem wybucham, adam
    tez. No ale cóż jestesmy tylko ludzmi.

    Pozdrawiamy
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 02.06.05, 21:46
    Jeszcze chciałam Wam powiedzieć, że przedpołudnie spędzone w żłobku i zapał
    mojego dziecka do poznawania nowych zabawek i nowych kątów, obserwowania i
    naśladowania innych dzieci dało mi bardzo dużo do myślenia. Czasami mam
    wrażenie, że Maciek zaczyna się w domu nudzić, w końcu tyle miesięcy tylko z
    mamą i w tych samych kątach... Zwykle chodzimy codziennie na dwa spacery, więc
    jest ok, ale jak np pada i jeden ze spacerów przepada, to widać że go w domu
    nosi. A tym żłobku do południa zero marudzenia, tylko pełna przejęcia zabawa.
    Dotychczas mi się wydawało, że jeżeli wrócę do pracy jesienią (jeżeli mi się w
    ogóle uda) to jedyne rozwiązanie to niania, ale skoro Maciek potrafi się nudzić
    ze mną, to co dopiero z jakąś obcą panią? Zaczynam pozytywnie myśleć o żłobku.
    Teraz będziemy tam jeździć raz w tygodniu (dzięki uprzejmości jednej z
    forumowych mam), więc będę mogła zobaczyć czy na dłuższą metę mały też się tam
    dobrze czuje, ale widzę że gwar, ruch, hałas i inne dzieci to dla mojego synka
    wspaniała atmosfera.
    ps. Inia, wysyłam zdjęcia od Anity
  • 02.06.05, 21:52
    i właśnie takie ja mam podejście do żłobka: rówieśnicy, dużo zaję, rytmika,
    plastyka itd. Więc posyłaj małego do zlobka, tylko uprzedzam, ze zapisywac
    trzeba bylo do konca kwietnia, teraz to musisz spradzic czy maja miejsca!
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 02.06.05, 21:58
    Ech Inia, na razie to nie mam pracy ani na nią widoków, więc o żłobku myślę
    czysto teoretycznie smile)
  • 02.06.05, 22:05
    a co tam praca ma do zlobka? zalatw sobie tylko zasw w obecnej firmie ze jestes
    zatrudniona (bo jestes gdzies prawda?) a nawet jak nie bedziesz pracowac, to
    prowadzaj malego do zlobka - to niewielki koszt, bo maks 200zł. Ja bym sie nie
    zastanawiala. A ty masz czas na nauke, szukanie pracy, lenistwo....
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 02.06.05, 22:04
    Szkoda że my nie poszlismy do żłobka nawet nie wiem gdzie jest bo w naszej
    miejscowości go nie ma. Na razie jest niania do końca roku a co potem to
    jeszcze nie wiem.

    Zdjęć dziewczyny jeszcze nie obejrzałam mam problemy z ustawieniem konta i po
    porostu nic się nie wysyła i nic nie odbierasad

    Martyna dzisiaj trochę mniej płakała na główkę i była jakby troche
    spokojniejsza i mniej senna znów była jedna drzemka.
    Ja też stawiałam na zęby i dopiero po trzech dniach poszłam do lekarza. Sama
    nie wiem co mam mysleć. Druga górna dwójka wyżyna się od 3 tygodni wtedy było
    ją widać a jeszcze nie jest na wierzchu. Już się boję jak będą wyżynać się 4.

    Kamymama mnie też czasami zdarza się podnieść głos na dziecko zwłaszcza po
    ciężkim dniu pracy (a mam urwnie głowy) i wtedy się zastanawiam że miałam
    więcej cierpliwości jak byłam na wychowawczym. W końcu jesteśmy ludźmi.
    Uciekam uczyć się ( a tak mi się nie chce bo to dla mnie czarna magia)

    Iza
  • 02.06.05, 23:58
    To i my się meldujemy w nowym wątku i przy okazji witamy nową mamę!
    Kamymama, nam pediatra powiedziała, żeby nie używać żadnych woreczków do łapania moczu, zresztą i na forum (chyba niemowlę) było dużo złych opinii o woreczkach. My łapiemy w pojemniczek, jutro nawet mnie to czeka, ale jeszcze gorzej, bo na posiew - a to trzeba środkowy strumień - nie od początku, więc woreczek odpada całkiem. Robimy to tak: rano dziecko sika zwykle zaraz po obudzeniu, więc zabieram Ewę do łazienki, zdejmuję pieluche i podmywam, rozbieram (u nas jest bardzo ciepło w mieszkaniu) i siedzimy w łazience i czekamy. Czasem biorę ją na kolana, jak dłużej nic, to daję cyca. Ostatnio weszłyśmy razem do wanny, wannę łatwiej umyć niż podłogę. Mam nadzieję, że mi to jutro sprawnie pójdzie, bo potem jedziemy do teścia do Białegostoku - nie piszcie więc za dużo przez weekend wink
    Mnie niestety też czasem zdarza się krzyknąć na Ewunię, np. jak wywali miskę z jedzeniem. Staram się nad sobą panować, ale nerwus jestem. Dziś bidula wywaliła się w pokoju i uderzyła czółkiem w regał, ma taką małą szramę na czółku - akurat na wyjazd. Rodzina jeszcze stwierdzi, że się nad dzieckiem znęcamy...
    Jak Ewa była malutka walczyliśmy z potówkami za pomocą krochmalu. Robiliśmy to tak: gotowaliśmy wodę, w szklance mieszaliśmy łyżkę mąki ziemniaczanej z zimną wodą i wlewaliśmy do gotującej, mieszaliśmy i gotowaliśmy jeszcze trochę (zupełnie tak jak kisiel). Takim przestudzonym kiślem przemywałam jej buźkę, albo wlewaliśmy taką porcję do wanienki. Tylko nie jestem pewna, czy to pomoże na suchą skórę. Opolanka miała z Zuzi skórą problemy, może coś doradzi.
    Pozdrawiamy i życzymy ślicznego weekendu
    i zdrowia wszystkim chorowitkom!
    Monika i Ewa
  • 03.06.05, 01:25
    no to i ja się pokażę w nowym wątkusmile Mateusz na razie się nie pokaże, bo śpi -
    a ja dopiero mam czassad((( Nie... no kręcenie biznesu berchetowego,
    informatycznego, budowanie domu a przede wszystkim wychowywanie dziecka jest
    ponad moje siły. Dziecko właściwie wychowuje się samo - ewentualnie zostaje
    ukierunkowywane przez babcie. Ostatnio Mateusz stosuje opcję "bawię się sam" i
    łazi z kąta w kąt zbierając po drodze wszystko, zaglądając wszędzie,
    przenosząc, wynosząc, zanosząc. Najbardziej fascynują go narzędzia do
    sprzątania. Z miotełką i szufelką najczęściej go można ostatnio zobaczyć.
    Ewentualnie powyciera chwilę szmatką podłogę, potem tą samą szmatką - buzię,
    pociamka sprawdzając, czy nadal wilgotna - Boże!!!! z moją fobią zarazkową....
    po prostu koszmar. Zatem dziecko radzi sobie samo. Radzi sobie nawet z
    babciami, które usilnie próbują uwięzić go na rączkach (bo rzekomo to moje
    dziecko najbardziej lubi).

    Co do tracenia nerwów... Owszem i ja tracę nerwy. W pierwszej kolejności na
    babcie (jedna: Gosiu! ale daj tę cieplejszą czapeczkę małemu; druga: ależ tu
    bałagan, teściowa jak zobaczy to się przewróci- to o moim mieszkaniu
    oczywiście), na męża nerwy też tracę - np. ostatnio zastałam go myjącego
    naczynia w kuchnismile - mycie naczyń ok - gorzej, że mały bawił się obok taty
    wszelkimi środkami czystości - od domestosa począwszy na ścierze od pastowania
    podłogi skończywszy... i uwaga!!!! tatuś o tym wiedział... mało tego!!!! sam
    dostarczył synkowi te zabawki. I weźcie tu się nie wkurzajcie. No bezmózgowie
    totalne. Ostatnio w ogóle jestem pełna podziwu dla swojego mózgowia - bo
    wszędzie mnie otaczają sami bezmózgowcy! W urzędach, w pracy, w domu -
    oczywiście ja jedyna jestem najmądrzejsza - zaraz po moim synu oczywiściesmile Bo
    on to oczywiście najpiękniejszy i najmądrzejszy na całym świeciesmile)))
    Mój dzielny mąż dzielnie jakoś znosi ten mój stan upojenia swoją mądrością
    zwalając pewnie wszystko na hormony po zakończeniu karmienia. Właśnie jak to
    jest? Długo mnie tak będzie trzymać? Nie dość, że się wkurzam na wszystko to
    jeszcze włosy jakoś kiepsko zaczęły wyglądać.... A może wróciłam do normy po
    prostu. Dzięki Bogu mam anielską cierpliwość do Mateusza. Naprawdę jestem w
    szoku. Obojętnie co nie zrobi Mateusz - to i tak nie jego wina tylko wina albo
    taty albo babć!smile)))) Aż się zaczynam bać, że rozpuszczę to swoje dziecko
    niemiłosiernie. Borys też poszedł w odstawkę. Jeśli nie zawinił tata ani babcie
    to zazwyczaj pozostaje do obwiniania Borys. No bo jak go tu nie obwiniać, jak
    potrafi przejść np. obok małego na milimetry dosłownie, na końcu zawinie ogonem
    i przewraca mojego pierworodnego- niby to niechcący ale z roześmianą szelmowsko
    paszczą po prostu. Za to Mateusz omija Borysa bardzo precyzyjnie. Ani razu nie
    nadepnął mu na łapę czy ogon. Owszem... podchodzi czasem do psa klepiąc go z
    całych sił na powitanie.... Cholerka sama go tego nauczyłam. Klepanie polega na
    tym, że podchodzi się do Borysa z wyciągniętą rączką i wali się na całego na
    hasło "cześć Borys cześć". Jak zobaczyłam jak moje dziecko rzuca się ze swoimi
    rączętami na koleżankę sąsiadkę, która grzecznie zawołała "cześć Mateusz
    cześć" - to od razu mi się przypomniało jak pisałyście, że nasze dzieci już
    łapią tematyczne zachowania. Mateusz np. wyjmuje odkurzacz, gdy widzi wchodzącą
    do nas panią studentkę - która pomaga w sprzątaniu, wyciera chusteczkami
    podłogę w okolicach misek Borysa (bo ten ostatni jak pije, to oczywiście pół
    kuchni zalewa) i wali w klawiaturę jak oszalały naśladując pewnie swoją
    uzależnioną od komputera matkęsad(((

    Zaczynam się ostatnio przejmować bezpieczeństwem małego. Po pierwsze włazi na
    wszystko na co da radę, po drugie odkąd Mateusz zaczął jeść bardziej ludzkie
    żarcie robi się niebezpiecznie z psem. Pies po prostu łazi za Mateuszem i
    wyżera mu z rączki wszystko, co w pojęciu Borysa jest do żarcia ok. Nie jest to
    jakieś agresywne, poza tym, za chwilę z wdzięczności pies przynosi Mateuszowi
    swoją ogromną kość z prasowanych, suszonych, śmierdzących skór i właściwie i
    jednemu i drugiemu to bardzo odpowiada.... tylko że mi serce podchodzi do
    gardła jak to widzę. Nasz pies jakoś nie ma wyczucia i nie zdaje sobie sprawy,
    że upuszczając tę kość przed małym, gdyby mu trafił na stópkę, to by ją chyba
    splaszczyłsad(((
    W ogóle ciągle drżę o mojego pierworodnego. Zaczyna już wszędzie biegać, a
    przecież tyle kamieni na drodze, dołków w piaskownicy, robali w trawie,
    wystających gałęzi.... Dzisiaj np. Mateusz postanowił z radości porapować
    trochę i machał swoją główką góra dół nad stołem aż w końcu rąbnął swoimi 10
    zębami prosto w kant. Rany jaki to był dźwięk. Sparaliżowało mnie po prostu.
    Dobrze, że tatuś zachował zimną krew. Wziął małego prosto do łazienki nad zlew
    czekając na ewentualny krwotok, zatykając kurek, żeby ewentualnie wypadające
    zęby nie poginęły.... brrr. Ciarki mnie przechodzą na samo wspomnienie. Dzięki
    Bogu nic się nie stało. Ciekawa jestem czy pozwolę małemu żeglować, nurkować,
    latać, jeździć stopem.... Na razie czarno to widzę.... Jeśli mały przejął choć
    trochę w genach nasze zamiłowania.... ciężkie życie mnie czeka.
    I tym jakże optymistycznym akcentem, zakończę ten jakże długaśny post.
    Idę spać, może mi się humor przez noc poprawi.

    --
    ...
  • 02.06.05, 22:04
    Wczoraj moj ukochany zespol zdobyl Mistrozstwo Polski w koszykowce meskiej!!!!
    Hip hip huraaaaaa!
    Ale mowie Wam mecze gralismy z druzyna z Wloclawka, wczorajszy tez wlasnie tam.
    Rany, ale tam maja kibicow... bydlo! koszmar. przeklenstwa, wrzaski, grrr a
    najgorsze ze razem z tymi przeklinajacymi rodzicami przychodza nawet calkiem
    mlode dzieciaki. Wspanialy przyklad...

    Wygralismy!!!!!!!!
    Ja tak moge dzisiaj do znudzeniasmile
    A jeszcze wczoraj bylo tyle nerwow. ha wlasnie o tej proze konczyl sie mecz.
    Yhmmm teraz trzeba czekac do wrzesniasad

    antikashe dostalam zdjecie Natalki, szkoda ze tylko jednosad musze je jutro
    pokazac Mateuszowi, bo on jeszcze wciaz sie rozglada i nie mzoe sobie znalezc
    narzeczonej, chociaz juz i Matylda mu sie podobala i Ola. niezdecydowany jakis
    ten moj synsmile
    Kaszle mi jeszcze troche, szczegolnie w nocy, szwagierka podala mi siwteny
    sposob na kaszel, wlasnie taki duszacy, nocny. mianowicie przy lozeczku stawiamy
    garnek czy miske z goraca, parujaca woda z sola! u nas juz dwie noce to siwetnie
    zdalo egzamin, takze moge polecic.

    ogladam sobie ten domekw Kaziemirzu, wlasnie jutro przychodzi kolezanka i
    bedziemy pl;anowac wyjazd wakacyjny, oj oby sie udalsmile chyba sie skusimy na cos
    w gorach.
    Wlasnie Kinga Ty chyba swego czasu mials jakies namairy na osrodek w Rabce? Masz
    je jeszcze...?

    Zastanawiam sie co jeszcze, acha tak gwoli porzadku Mlodemy wylaza dwa
    trzonowce, dolna i gorna czworka. Powoli to idzie, ale na szczescie w maire
    bezbolesnie, wiec nie jest zle.
    Acha jzu wiem od dwoch dni zachodze w glowe co tez moje dziecko usiluje mi
    powiedziec. otoz co rusz wycioaga przed siebie paluszek i gada "oobaaa". No
    wlasnie i badz tu czlowieku madry. juz myslalam, ze chodzi mu o samochod... ale
    nie wszystko jest "oobaaa". maz twierdzi ze to znaczy zobacz... no moze. Ale
    pewnie juz neidlugo coraz wiecej takich zagadek przed nami.

    Maciek gratulujemy!!!!Ciekawe jak rychlo mama zateskni za okresem kiedy jeszcze
    nie biegalessmile

    pozdrawiamy buzka
    Maraska swietujaca Mistrozstwosmile
  • 02.06.05, 22:06
    No wlasnie o najwazniejszym.
    Iza ja tez bym zbadala mala neurologicznie. Mam andzieje ze faktycznie nic sie
    nie dzieje, ale zeby sie uspokoic. no i jej ulzyc. biedulkasad
    daj znac
    Maraska
  • 02.06.05, 22:12
    no własnie i natalka slodka, ale rzeczywiscie drobinkasmile moja olka to grubasek
    przy niejsmile

    bebicka poszukam tego namairu na ta rabkesmile

    a co moje dziecko dzis zrobilo? ha, poszlysmy wieczorem sie myc, sadzam ja na
    nocnik (w lazience),posiedziala chwiel zaraz zwiala (w nocniku pusto) wyszla z
    lazienki, stanela przy otwartych drzwiach patrzac mi prosto w oczy, sprzedajac
    piekny usmiech kucnela i sie zlala na podloge. Ha taka kurna porzadnicka!
    Mysalam ze pekne ze smiechu a moj maz patrzyl na to i mowi powanym tonem" to
    zez corko dala popis kultury".

    iza - koniecznie idz do lekarza, nawet jesli to zeby, to lepiej sprawdz!

    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 02.06.05, 22:09
    No to moja rodzinka we Włocławku pewnie załamana bo też kibicują swojej
    drużynie ale przed telewizorem.
  • 02.06.05, 22:19
    Bebica, kurcze własnie zadałaś mi klina tym mailem;o) Ja żyję, a pamietam jak
    wyrywałam marchewkę z ziemi, otarłam ręką ziemię i wcianałam z usmiechem, że mi
    piasek strzela pod zebami:o)

    Dzieki za pomysł z normalnym woreczkiem, bo te z apteki są dla mnie
    nienormalne;o) Tylko mi jeszcze podpowiedzcie jak go przykleić do pupki?

    Uspokoiłyście mi moje sumienie, nie jestem oazą spokoju, juz nie raz płakałam
    ze zmeczenia wstając w nocy, nie raz przyklnęłam, ale jak nie mogłam wytrzymac
    to wychodziłam z pokoju gdzie była kamcia i nadawałam przekleństwa do siebie.
    Do oazy mi bardzo daleko:o)

    Miłej nocki wszystkim.

    Aaa, mamaaga a jak u ciebie z nockami, unormowały się, przesypiasz całe?
  • 02.06.05, 22:31
    To tez opiszę dzisiejszą sytuację. Mianowicie mała wzięła ze stołu pilota od
    wież akurat leciała jej ulubiona piosenka i tak poprzyciskała że sciszyła na
    maksa. Dodam że tatuś jej mówił że ma odłożyć. Po czym babcia próbowała
    naprawić i też jej się nie udało. Wóczas padły słowa że Martynka popsuła i co
    zrobiła moja córcia przyszła pod fotel gdzie siedziałm usiadła pod nim i
    patrzyła przestraszona, wtedy nikt nie zwracła na to uwagi. Po 5 minutach
    siedzienia pytam się co się stało a ona nic, zapatrzona w dal. Wczesniej nie
    usiaedziała ani pół minuty takie żywe srebro. Wziełam pilota i naprawim (babcia
    już nieźle poknociła wszystko) ale w końcu się udało i muzyka zaczęła grać.
    Wówczas Martynka oddetchneła z ulgą i zaczęła dalej psocić. Myślę że się
    wystraszyła że popsuła i teraz nikt mi nie powie że takie małe dziecko
    wszystkiego nie rozumie.
  • 02.06.05, 23:32
    cześć, widzę że mam forumową siostrę bliżniaczkę: to samo imię, roczny synek o
    dość starym imieniu, i córcia we wrześniu. Jeszcze mi powiedz Madziki że jesteś
    spod znaku ryby, aaaa i ja też blondynka. Super pozdrawiam.
    Co do wkurzania się na dzieci to ja wychodzę z siebie jak Henryś mi ucieka, w
    domu nie ma problemu ale jak jesteśmy na dworze, na placu zabaw czy
    gdziekolwiek, wołam go a on odwraca sie i idzie dokładnie w drugą stronę,
    jeszcze czasami potrafi złośliwiec zrobić mi pa pa. Im bardziej go wołam tym
    szybciej przebiera nóżkami. Koszmar. Wsadzam go wtedy do wózka jest ryk i
    koniec spaceru. Z podziwem patrzę na dzieci, które spacerują po parku z mamą za
    rączkę, nam się to jeszcze nie zdarzyło.
    Zyczę spokojnej nocy
  • 03.06.05, 09:00
    Hej!!!
    Muszę się pochwalić jaki popis moja córcia dała wczoraj w gościach. W domu
    Julka już od dawna woła siusiu i kupkę na nocnik, ale na dworze albo u kogoś
    jakoś jej się zapominało. Ale wczoraj u koleżanki bawiła się z Dominiczkiem i
    nagle podbiega do mnie i mówi mama si.., to ja pytam idziemy do łazienki a ona
    tak i poszłyśmy, siadła na nocniczek i zrobiła siusiu, koleżanka w szoku bo
    Dominik ma 17 m-cy i jeszcze nie woła. Taki wyczyn Julka powtórzyła dwukrotnie.
    Ale jestem dumna z mojej córci!!!
  • 03.06.05, 09:39
    Hej dziewczyny!
    Jak ja Wam zazdroszczę, że wasze maluchy już na nocnik robią, nie mówiąc o
    wołaniu:o) Kamci przyrosną pampersy do tyłka, a nie siądzie na nocnik.
    Zastanawialam sie czy nie zastosować bardziej drastycznej nauki, poprostu jej
    ściagnę pieluchę i niech leje w majty. Mam nadzieje, że będzie jej to
    przeszkadzać i jak będzie chciała siusiu to da znać?
    Dziś nocka była ok, ale za to Kama wstała o 6:30. U nas to jest tak: jak nocka
    ładna to wczesna pobudka (wyspana to po co dłużej spać), jak nocka brzydka to
    potrafi potem pospać do 8-smej. Ja zdecydowanie wole ładne nocki, bo rano
    niemąż do niej wstaje, hihihi.
    Narazie siuśki bedę łapać do normalnego worka, a jak trzeba będzie zrobić
    posiew to sie pogimnastykuję z kubkiem w wannie:o) Jestem już zdesperowana, cos
    musi mi się wreszcze udać.
    Chcemy z niemężem i znajomymi kupić ogródek pracowniczy. Zasadzimy ładną
    trawkę, nieteść jest złotą raczką i powiedział, że zrobi małej sliczną
    piaskownicę i huśtawkę, kolorowy mały płotek naokoło działeczki. Już się nie
    mogę doczekać, całe dnie na swierzutkim powietrzu, nie będziemy skazane
    siedzenie w bloku. Zresztą wszystko jest lepsze niż to mieszkanie. Strasznie
    się cieszę:o))) No i kupię Kaci basenik, będzie się taplać.
  • 03.06.05, 09:39
    witajcie w nowym wątku smile))

    zacznę od kapieli - u nas aga sytuacja jest wręcz odwrotna, mały jak ma wyjśc z
    wanny to jest wieki krzyk smile)
    iza - daj znac jak tam martynka, bardzo sie o nia martwie.
    madziki - witamy!!! kolejna podwójna juz mama. eh z jednej strony to wam
    dziewczyny bardzo zazdroszcze tych drugich dzidziusiów, ale z drugiej bardzo
    tez podziwiam, bo wierzę, ze jest wam ciężko.
    anitkashe - ja otrzymałam maila, ale nie za bardzo mogę otworzyc załącznik.
    otrzymuje komunikat "nieznany format pliku". możesz wysłac raz jeszcze? bardzo
    bym chciała zobaczyć twoje słońce.
    lgosia - twoj post jak zawsze rewelacja! dzieki za miła lekture smile)
    bebicka - ja tez kibicowałam prokomowi, w końcu to "nasi" smile) i jeszcze jedno,
    pogoda nas co prawda nie rozpieszcza, bo dzis znowu leje, ale może
    pomyslałybyśmy o jakis ploteczkach smile)

    a ja jutro tez wychodzę na imprezke i mój mąż też smile ale idziemy oddzielnie (w
    przeciwieństwie do opolanki), bo ja udaje sie do koleżanki do domciu na wieczór
    panieński, a faceci w knajpie będa świętowac kawalerski smile) panna młoda
    spodziewa sie grudniowego dzidziusia smile) u małego będzie moja mama, więc będę
    spokojnie imprezować. za to za tydzien wszyscy razem będziemy szalec do białego
    rana na weselu smile)) już się nie moge doczekać!!!

    no dobra, a teraz to spadam, bo mimo wstrętnej pogody musze sie zebrać i leciec
    kupic sobie jakies butki, co by za tydzien przetaćczyc całą noc...

    paaaa!

    ___
    Nasz Kamilek ma dziś...
  • 03.06.05, 09:42
    zapomniałam napisać, że zżera mnie zazdrość, że macie takie pojetne dzieci (mam
    tu na mysli ole i julcię). pocieszam sie tym, że faceci w temacie nocniczka sa
    z natury troche do tyłu... smile))

    --
    Nasz Kamilek ma dziś...
  • 03.06.05, 10:08
    kordula
    ja sie tez przejmuje i zazdroszcze pojetnych maluchow. Ola to juz mnie rozlozyla
    na lopatki miesiac temu podczas spotkania, teraz to w ogole wole nie myslecsmile
    Chyba keidys te nasze chlopaki tez zmadrzeja, na razie to tylko samochody i
    samochodysmile Ale i tak sa slodcy...
    Co do spotkania, to jak najbardziej jestem za, ale juz chyba przyszly tydzien,
    co? zreszta sama proponowala troche moze posrednio jezeli chcialabys obejrzec
    zdjecai czy pogadac o wyjazdach.Ja juz sie nie moge doczekac naszegosmile
    Jutro chyba sie wybiore gdzies do centrum handlowego, na Dzien Dziecka, chociaz
    na chwile... bo na dworze to raczje na nic nie licze.

    A co do PTS, wybierasz sie mzoe dzisiaj do Sopotu?Ciekawa jestem co tam bedzie,
    w zeszlym roku akurat tego dnie z Mlodym wchodzilismu na Sniezkesmile
    pozdrawiam i lece do porzadkow
    Maraska
  • 03.06.05, 10:12
    Ostatnim, który nauczy sié załatwiać na nocnik będzie na pewno mój Heniutek bo
    matka mu jeszcze nawet nocnika nie kupiła.
    A dziś idzemy na urodziny do kolegi Henrysia, mam nadzieję że będzie fajnie.
  • 03.06.05, 13:30
    Wczoraj Maciek cały dzień marudził, płakał, krzyczał i pod koniec dnia zaczęłam
    się zastanawiać czy to czasem nie z powodu dolegliwości brzuszkowych. Jedyne
    podejrzane to truskawki, w środę po raz pierwszy mały zjadł całą miseczkę.
    Wczoraj miał czerwone, wysypane policzki, więc uznałam że go uczuliły, ale ten
    zły nastrój też był chyba po truskawkach. O 4.30 usłyszałam bulgot dochodzący z
    łóżeczka, zerwałam się na baczność, Maciuś potężnie zwymiotował i pacnął w to,
    był cały brudny, więc go z niemężem umyliśmy i przebraliśmy, był taki
    biedniutki i osowiały, wzięliśmy go do nas do łóżka, przytulał się do nas,
    trzymał za ręce i zasnął. Niestety spał tylko do 6.00, więc obudził się w
    nienajlepszym humorze, o 7.00 wypił mleko i po 10 minutach mleko po prostu z
    niego wychlusnęło. Już sama nie wiem czy to możliwe, że te wymioty od
    truskawek??? Inia, co mam mu dawać do jedzenia? Przez jaki czas nie podawać
    mleka? Help, please!
  • 03.06.05, 13:31
    To moja kluska ostatnia zaczęła chodzić i to on ostatni pożegna pieluchy,
    zobaczycie...
  • 03.06.05, 14:31
    NIe ostatni...Maja nadal nie chce puścic naszych rąk taka jest ostrożna.

    malilka-ja nie przypuszczam żeby te wymioty były spowodowane truskawkami.Majce
    kiedys cos takiego przytrafiło sie i nie wiem skąd.Zjadła kolacje,popchnęła
    piersią a potem chlustała niesamowicie.Moze coś mu sie do żołądka
    przykleiło,może po prostu za duzo zjadł tych truskawek(Maja też ma troche
    wysypki po pierwszych próbach)
    Jeśli już sie to nie powtórzy to wystarczy na pewno lekka dieta w ciągu dni i
    już.
    Mam nadzieje ze bedzie dobrze.

    pozdr


    --
    Gosia i Maja
    Maja ma dziś
    Taka jestem śliczna
  • 03.06.05, 14:44
    Ostatni to będzie mój Lesio. wink)
    Jak na razie też chodzi trzymając się za jedną rękę. Owszem postawi czasem
    przypadki ze 3 kroczki sam, ale jak się zorientuje, momentalnie przechodzi na
    kolana...

    Malilka a może to od ząbków, albo po prostu grypa żołądkowa. Mój tak wymiotował
    kilka razy nie wiadomo z czego, a potem nagle dostał wysoką temperaturę i
    lekarka stwierdziła, że grypa żołądkowa...
    Z drugiej strony takie truskawki mogły być czymś pryskane i też mogło
    zadziałać. Dawaj mu pić jak najwięcej, żeby się nie odwodnił i delikatne
    jedzenie. Trzymam kciuki, żeby mu się poprawiło.

    Ma-gda nie jestem Rybką, a Strzelcem i chyba tylko to nas różni, bo ja również
    blondynka. wink))

    Właśnie wróciliśmy z nieplanowanych zakupów. Obkupiłam troszkę w ciuszki
    Leszka, bo już powyrastał z większości... no i nie mogłam się powstrzymać, żeby
    nie kupić w końcu różowiutkich śpioszków i kaftanika dla niuni. smile)))))))
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 03.06.05, 15:54
    przede wszystkim nie panikuj!
    Myślę że to raczej nie od truskawek, ale może, trudno sprawdzić przecież.
    Mleko powinnaś ograniczyć do minimum na kilka dni (2-3). Dużo dawaj picia,
    najlepiej wodę, gastrolit (paskudny jest) lub słabiutki rumianek. Dawaj
    marchewkę do jedzenia, kleiki ryżowe, lekkie gotowane warzywka możesz. Możesz
    też zrobić marchwiankę, to jest stary babciny bardzo sprawdzony sposób. Powoli
    wprowadzaj mięsko do jedzenia. Możesz suchą bułeczkę czy chlebek.
    Najważniejsze w tym wszystkim jest picie. Sprawdzaj koniecznie, czy się nie
    odwadnia (jak Maciuś lerzy na pleckach zlap jego skore na brzuszku palcami i
    pusc,, jesli wraca "na swoje miejsce" to ok, a jezeli zostaje taka pomarszczona
    to nie jest dobrze i trzeba do szpitala jechac).
    Nie martw się na pewno szybko minie. Trzymam kciuki.
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 03.06.05, 16:22
    Malilka nie dawaj nic co może fermentowac lub kisnąć w brzuszku, żadnych
    nabiałów, owoców i soków. Jejku, na pewno wszystko wróci do normy, wieczorkiem
    już będzie dobrze.

    A u nas mega marudzenie! Wymacałam nastepną dolną czwórkę. Zaaplikowałam Kamci
    Ibufen i od razu jest weselsza:o)

    Dziś wieczorkiem na 95% jedziemy do Bielska:o))) Tylko na 2 dni, musimy
    obejrzeć auto, które nas interesuje, a stoi ono w Krakowie, więc zatrzymamy się
    u mojej mamci:o) Już się nie mogę doczekać, a jak wszystko pójdzie po naszej
    mysli to wrócimy ganc-noje autem.

    Miłego weekendu!
  • 03.06.05, 17:26
    malilka - mam nadzieję, że juz choc troche lepiej. trzymam kciuki i koniecznie
    napisz jak maciuś dzis (oczywiscie jak bedziesz mogła).

    bebicka - na ptf się nie wybrałam. a co do spotkania, to dla mnie przyszły
    tydzien jak najbardziej.

    no i byłam na zakupach i kupiłam buty. w sumie troche sie dziwię, bo przeważnie
    jak po cos jade to wracam z pustymi rekami smile)
    takze dzis widac dobry dzien na kupowanie, więc postanowiłam jeszcze udac sie
    do firmowego sklepu adidasa i coski może jeszcze zakupić smile a przy okazji mamy
    tu w gdyni taki fajny sklep firmowy i ciuchy sa w super cenach. dresiki adidas,
    które na allegro sa po 95zł, a w kup teraz 110zł ja kupuje po 59zł! jakby
    czasem któraś cosik chciała to dajcie znać, moge kupić.

    no to uciekam,
    pa!!!
    --
    Nasz Kamilek ma dziś...
  • 03.06.05, 17:53
    hej a ja to bym chciala ... adres tego sklepikusmile
    to jestesmy umowione na next week. odezwe sie na prv
    hej
    Maraska
  • 03.06.05, 18:19
    ... miała Natalka i jej rodzice. Byłam wreszcie w żłobku z Natalką, była 4
    dzieciaczków, zabawa świetna (raczej każdy sobie) - wyposażenie suuuper :
    basenik z piłkami, zjeżdzalnie, chodziki, klocki, do dyspozycji naszych
    dzieciaczków dwie salki zabaw + jedna ze stolikami + toalety + kuchenka (kawa i
    herbata). Natalka padła w samochodzie i wstała dwie godziny później. w
    poniedziałek też się wybieramy...

    malilka - tak się cieszę,że cię poznałam i Maciusia - super gośc (uśmiech ma
    zniewalający). Mam nadzieję, że już się ma lepiej...
    a ja sobie jem truskawy schowana przed Natalką

    madziki - chyba ci zazdroszczę tych zakupów dla małej Joasi ;O) oj, chyba za
    czymś tęsknię...

    a ja już lepiej, chociaż głosik oszczędzam...

    trzymajcie się cieplutko - Anita i Natalka

  • 03.06.05, 18:54
    Widzę, że super się bawiliście. smile) Może w przyszłym tygodniu też do Was
    dołączę...
    A co do tęsknoty za maluszkiem... no wystarczy tylko trochę
    przyjemności. wink))))))))
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 03.06.05, 19:10
    Maraska, ja takze jesem maniaczką koszykówki i piłki recznej, mój maz to były
    koszykasz i grał zawodowo, ja w szkole średniej i na studiach w
    reprezentacjach, iwęc wiem co to znacyz granie i kibicowanie, także zdzerałam
    gardło jak siedizałam jako kibic, i wrzeszczałam i gwizdałam...hhmmm stare
    dzieje

    U nas pogoda iscie wspaniała do spaceru, ciepło ale nie ma słońca, lekki
    wiaterek, wiec z mamą męza i mała byłyśmy prawie cąły dizęn poza domciem....

    terazx padam, a za oknem takze pada

    miłego wieczorku

    a jutro ide na balange z mezęm i nadal sie ciesze jak ch...ra
  • 03.06.05, 19:15
    Malilka, przeczytałam do końca posty i mam nadzieję, ze z Maćkiem już jest ok,
    napisz co u Was??? Jak sie czuje ukochany mej córki.
    Zuzia przesyła cąłuski
  • 03.06.05, 20:59
    bebicka - w nastepny tydzień mamy spotkanie na mur beton smile)
    a co do sklepu: to proszę: ul. Kcyńska 27b (przy koncu obwodowej - w
    sąsiedztwie tesco, obi i deichmana).
    zakupy mi sie udały smile) tylko mój mąz zrobil duze oczy i dziwny usmieszek przy
    kasie, hihi smile))

    malilka - daj znac co u macka, bo widze, że wszyscy sie tu bardzo martwią.

    a, łodzianki - zazdroszcze wam takiego żłobka, czy spotkania są płatne? musze
    rozejrzeć sie czy cosik podobnego jest w 3city. a może maraska coś wie?

    narobiłyście mi smaku tymi truskawkami i tez lece sobie podjeść, mniam...

    a moje dziecie jeszcze nie spi... ogląda w najlepsze mecz siatkowki i razem z
    tatą krzyczy przed tv. ide im pomóc smile)

    --
    Nasz Kamilek ma dziś...
  • 03.06.05, 21:17
    Na wstępie się pochwalę ,że od dzisiaj mam "trzy literki" przed nazwiskiem.
    Uf...

    Witam Madziki choć widzę ,że już nieźle się zadamowiłaś na naszym forumsmile

    Anitkashe ja tez mam problem z otwarciem zdjęć , jak znajdziesz czas to
    prześlij jeszce raz,proszę .

    Malilka mam nadzieję ,że Maciuś czuje się już lepiej??? Mnie tez wydaję
    się ,że to raczej nie reakcja na truskawki, może rzeczywiście coś przykleiło mu
    się do żoładka, a może to wirus grypy żoładkowej...W każdym bądź razie życzymy
    szybkiego powrotu do formy.

    Iza mam nadzieję ,że ataki Natalki to faktycznie niegroźne reakcje na bóle przy
    ząbkowniau, mam nadzieję że sprawa szybko się wyjaśni i koniecznie daj znać co
    u Was bo się tu niepokojmy.

    Igor dzisiaj wogóle prawie nie chciał spać , teraz słaniał się na nogach a
    zasnąć nie chciał , ale jakieś 20 minut temu w końcu udało mi się go
    spacyfikować. wczoraj mały sukces - sam powędrował do łóżeczka , zasnał i spał
    u siebie w pokoju do prawie 5 , potem przeniósł się do taty( ja wkuwałam do
    rana), już myslałam że dzisiaj numer uda się powtórzyć ale cud ,że wogóle
    usnął więc już nie chciało mi się kombinować, zwałszcza że sama jestem
    potwornie zmęczona.

    Dobra uciekam, trzeba trochę ogarnąć mieszkania , bo po tygodniu siedzenia nad
    ksiazkaim wygląda jakby przeszeło przez nie tornado..
    --
    Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
  • 03.06.05, 21:33
    małe_co_nieco - gratuluje jak nie wiem co, mnie to szczęście spotkało w ciąży
    po latach studiów z przygodami - także moja Natalka chyba tez jest mgr ;O)

    kordula- żłobek jest boski, płatny 8 zł za spotkanie lub 40 za miesiąc i wtedy
    można być nieograniczoną ilość razy (z wyj weekendów ) w godz. 8-15, grupie
    rodzinnej towarzyszą dwie panie "żłobianki", które też zajmują się dziećmi,
    dają zabawki, animują dzieciaki... super sprawa

    malilka - podaj mi proszę jeszcze raz nazwę tej pasty i ucałuj od nas Maciusia

    trzymajcie się - Anita i wciąż niespiąca Natalka
  • 03.06.05, 21:49
    Male_co_nieco moje gratulacje. Życzę teraz więcej odpoczynku i zabawy z synem.

    Malilka co u was czy Maciusiowi przeszło?? Mam nadzieję że tak i była to tylko
    chwilowa niedyspozycja. Też nie wydaje mi się aby mogły to spowodować truskawki.

    Witam bardzo gorąco Madziki. Przepraszam że wczoraj tego nie uczyniłam. I
    zazdroszczę dzidzi w brzuszkusmile

    Z Martynką trochęlepiej przynajmniej już nie krzyczy w niebogłosy. Jak nachodzi
    ją bół to łapie się za główkę i biegnie się bardzo mocno przytulić. Poza tym
    humor jej dopisuje i chodzi z uśmiechem na twarzy. Dzisiaj tak się wybrudziła w
    ogródku, że nie wiem czy dopiorę spodnie i doszoruje buty. Miałam zrobić
    zdjęcie ale na złość baterie się wyładowały.

    Zazdroszczę zakupów ja też chcę. Z powodu braku czasu już się nie wyrabiam. W
    domu nie wiem w co ręce wsadzić a zakupy ograniczają się do minimum. Z pracą
    nie nadążam: konferencja tuż tuż, sesja się z bliża i właśnie siedze nad
    pytaniami na kolokwium. Mam na jutro 20 sprawozdań do sprawdzenia a tak
    prosiłam żeby przynosili w terminie. sama dzisiaj pisałam kolokwium z bardzo
    głupiego przedmiotu a i na poniedziałek muszę napisać pracę semestralną z
    pedegogiki. Jutro zajęcia a ja mam bałagan w domu, pusto w lodówce i jestem
    mega niewyspana (Martyna dziś wstała o 5.30) i jak tu pracowaćsad
    Kończę już przynudzać iżyczę spokojnej nocy.
    Iza
  • 03.06.05, 22:44
    Jesteście kochane, że tak myślałyście o mojej Kluseczce smile Rano się wahałam czy
    jechać do żłobka czy nie, ale stwierdziłam że w razie czego sie ewakuujemy, a
    nowe otoczenie powinno być na tyle ciekawe, że mały zapomni o tym co go boli i
    tak było- trochę się bawił, trochę marudził przytulając do mnie, znowu trochę
    bawił i przedpołudnie szybko zeszło, a w domu pewnie byłby baaaardzo marudny.
    Spał 2,5 godziny i obudził się w o niebo lepszym humorze, jeszcze raz
    zwymiotował ale już malutko i zrobił dwie mega wielkie mega cuchnące kupy, ale
    dwie kupy to chyba nie biegunka. Cały dzień ciągle pił wodę, duże ilości, więc
    na pewno się nie odwodnił, zjadł przez cały dzień kilka biszkoptów i kilka
    łyżek ryżu i wieczorem wypił 100ml mleka. Późnym popołudniem miał już zupełnie
    dobry humorek i o 20.00 nagle padł, ledwo zdążyliśmy go wykąpać i zasnął w
    czasie nakładania body przez głowę smile) Mam nadzieję, że już wszystko będzie ok.

    Anitkashe, cieszę się że się poznałyśmy i że znowu spotkamy w poniedziałek smile
    Pasty bez fluoru to Dentica i Nenedent.

    Iza, mam nadzieję, że te ataki to tylko ząbki, choć opis brzmi strasznie.
    Pamiętam, że czytałam na edziecku o dziewczynce, która tak boleśnie ząbkowała,
    że dostawała drgawek i traciła kontakt z otoczeniem, zrobiono jej mnóstwo badań
    i okazało się, że to "tylko" ząbki. Ale zrób Martynce wszystkie badania, bo
    takich ataków nie można lekceważyć.

    Pani magister Niko- GRATULACJE!!!!!!!!!!
  • 04.06.05, 00:05
    no to jeszcze ja spiesze pogratulować "nowej" pani magister. oh, ja pamietam te
    emocje, w koncu bylo to dopiero (a może juz) dwa miesiace temu... w każdym
    razie super, że juz wszystko za tobą! baaaaardzo gratuluję!!!!!!!!!!!!

    no i ciesze się, że z maciusiem ok smile fajnie musiało to wyglądać, jak zasypial
    przy tym nakładaniu body smile) u nas takie cudo jeszcze sie nie zdażyło.

    a teraz to juz pora spać! dobranoc.
    --
    Nasz Kamilek ma dziś...
  • 04.06.05, 07:33
    Ja również składam GRATULACJE pani MAGISTER. smile))
    Już prawie zapomniałam jakie to emocje... broniłam się jakieś 8 lat temu... oj
    dawno. wink))
    Dziękuję jeszcze raz za tak miłe przyjęcie i powoli się zadomawiam. smile))

    U nas tradycyjnie koło 6 pobudka... i chodzę potem cały dzień niedospana...
    Zjemy śniadanko, niech otworzą sklepy i ruszamy na miasto kupić ten prezent, o
    który pytałam wcześniej. Będziemy decydować pod wpływem impulsu. wink)
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 04.06.05, 08:02
    Maciek obudził się o 6.20, wzięłam go do naszego łóżka, przytulił się, zasnął i
    znowu zwymiotował sad No nic, będziemy dalej na diecie. Na szczęście humor mały
    ma w miarę dobry, więc mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej. Był u nas
    wczoraj mój wujek lekarz i twierdził, że może być taka reakcja po truskawkach
    (nawozy), ale trudno ustalić przyczynę z całą pewnością.
    Cała pościel się pierze i wietrzy, ma rozrzut to moje kochanie smile)))
    Miłego weekendu!
  • 04.06.05, 09:40
    Na wstępie , dziękuję za gratulacjesmile

    Malilka po wczorajszym poście myslałam ,że z Maciusiem już dzisja będzię oksad(((
    Biedactwo , ale nie jest tak źle jak piszesz że humor dopisuje, mam nadzieję,żę
    dzisj już będzie lepiej. Kurcze trzeba uważać z tymi truskawami, nie
    przypuszczałabym że mogą wywołać taką reakcję.

    Iza super ,że u Martynki lepiej!!! Moze to kwestia tolerancjii na bó, może mała
    jest bardziej wrażliwa? Ale lepiej tak jak radzą dziewczyny upewnij się czy
    to faktycznie ząbki.

    Madziki wcześniej nie miałam czasu, wczoraj zapomniałam, dopiero Twój post mi
    przypomniał. Nie wiem czy siostra i szwagier lubią takie rozrywki, ale jesli to
    rocznica ślubu to może jakies bilety na wyjście do teatru, jakiś koncert, itp.
    Nie wiem jakim funduszem dysponujesz, ale moze z kimś sie zrzucić i np. weekend
    we dwoje , gdzieś za miastem. Choc teraz to już na organizowanie wyjazdów za
    późnosmile Mam nadzieję,że uda Ci się coś znaleźć.


    --
    Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
  • 04.06.05, 10:29
    Witajcie dziewczynki.
    Nie jestem w stanie nadrobic wszystkich zaległości więc poczytałam Was trochę
    od końca smile

    Nika - pani magister, serdecznie gratuluję. Jesteś wielka! Dobrze, że już od
    lat mam to za sobą, bo teraz na pewno by mi się nie chciało!

    Chorujące babki, bierzcie się w garść, jest piękna pogoda i szkoda czasu na
    chorowanie.

    Iza, przypilnuj Martynkę. Dziewczyny mają rację, sprawdź dokładnie co powoduje
    te potworne bóle głowy.

    Maciusiu, bidulku, nie wymiotuj już! Szybko wracaj do formy. A przy okazji
    tematu podzielę się z Wami radami które dostałam od pediatry Nika. W przypadku
    zatrucia uraczyć dziecko coca colą odgazowaną! Podobno jest to świetne
    lekarstwo ze względu na bakterie jakieś tam... lub wariant drugi dać do picia
    dużą ilośc na raz jak najcieplejszej wody, to ma poruszyć żoładeczek do
    działania i pomóc mu pozbyć się tego co złe w nim zalega.

    Madziki witaj, miło, że się do nas przyłaczyłaś.

    Kinia, dzięki za pamięć. Jesteśmy jeszcze w Polsce ale mamy już wizę i dom w
    portugalii, teraz ostatnie formalności do załatwienia w polsce i wio! Nie
    powiem, dopiero teraz to do nas dociera i nagle opanowała nas duża nerwowość...

    A Olka jest niesamowita, ale to na pewno wiesz. Sygnalizowanie potrzeb poprzez
    przynoszenie nocniczka jak dla mnie bomba. Możesz być z niej bardzo dumna.

    Mój Nikuś rozumie coraz więcej, ale nadal nie panuje nad swoimi potrzebami.
    Chociaż wysadzony na nocniczek najczęściej coś w nim zostawia. W tym temacie
    jestem konsekwentna i nieugięta. Przynajmniej przy każdej zmianie pieluszki
    sadzam maluszka i już!
    Malilko, Maciuś nie jest ostatni. Niko nadal nie chodzi. Dopiero od niedawna
    spaceruje przytrzymywany za rączki, próbuje sam stawać, kucać itp. Mam
    nadzieję, że to już niedługo.

    Przedszkole. Wiecie zawsze wydawało mi się, że takie maluchy jak nasze
    najlepiej żeby chowały się w domku z mamą, babcią, nianią. Teraz wymyśliłam
    sobie, że w portugalii byłoby mi łatwiej uczyć się języka i w perspektywie
    szybciej znaleźć pracę gdyby maluszek chociaż na parę godzin dziennie trafił do
    przedszkola. Poza tym już niedługo pewnie przestanie wystarczać mu tylko moje
    towarzystwo i kontakt z rówieśnikami może być ważny dla dalszego rozwoju.
    Tak więc mąż oglądał już jedno prywatne przedszkole, bo o państwowym możemy
    zapomnieć. Drogie toto jak piorun, całe liczy tylko 20 dzieci. Sama nie wiem.
    Może to dobre rozwiązanie? Z drugiej strony Niko ma niedobór odporności, boję
    się, że stykając się z katarkami i kaszelkami innych znów będzie mi poważnie
    chorował, tfu! W poniedziałek idziemy do szpitala na badania immunologiczne,
    może specjaliści coś doradzą smile

    Dobra babeczki, miłego weekendu!
    A, zdjęcia do mnie docierają. Dzieci są śliczne i coraz bardziej samodzielne.
    Pięknie dziękuję.
  • 04.06.05, 09:51
    Nika gratulujemy, ale wykształcone grono mamy hihihi

    Malilka dobrze, że Maciusiowi jest juz lepiej i humorek mu dopisuje smile...a jak
    Maciek radzi sobie bez mleczka???
    U nas zasypianie przy ubieraniu czy na ręczniku po kapieli zdarza się bardzo
    często, totalny odpływ, śmiesznie to wygląda, jak ubieramy takie "zwłoki" wink

    U nas narazie histeria związana z kapiela trwa sad, naprawde nie wiem z jakiego
    powodu, dotychczas wyciagaliśmy ja na siłe jak woda robiła sie zimna...

    Kamymama niestety jeszcze nie przespałam całej nocki sad, mimo, że mała nie je
    juz w nocy to popłakuje (teraz obstawiam wychodące dolne czwórki) albo siada,
    wstaje i woła o pomoc w poszukaniu smoka, także czasami raz, czasami wiecej
    trzeba do niej wstać, nie potrafi z nami spać, nigdy nie spała więc ten wariant
    odpada...ale nie jest juz źle smile) w porównaniu z tym co bylo kiedyś ...
    musiała jej dokuczać ta bakteria w układzie moczowym po po kuracji
    antybiotykowej jest zupełnie inaczej.

    Oby mnie nie wylogowało...
    Wczoraj mała przytarła sobie nosek o wykladzinę sad, zasuwa jak stara, nosi
    wszystko, chodzi z kubeczkiem no i nie zamortyzowała rączkami upadku, dobrze,
    że z małej wysokości hihi

    Dobrze, że Martynce jest juz lepiej smile))

    Lgosia jak zwykle usmialam się czytając twój post.

    Kurcze fajna sprawa z tym żłobkiem...u nas chyba nie ma czegoś takiego ...musze
    sprawdzić.

    Dziekuje za zdjęcia Natalki, śliczna , drobniutka dziewczynka, przy niej moja
    Matylka to BABA hihi, tez miałam problem z otwarciem zdjęc, zapisały mi się
    jako dokument doc z wklejonymi zdjęciami, a rozmiar pliku był niczego
    sobie ...8 mega ...

    Ciężarówki jak się czujecie??? Jak radzicie sobie z noszeniem dzieciaczków i
    wózków??? Jestem na etapie zastanawiania się, wracac do pracy czy druga
    dzidzia... i bardzo interesuja mnie sprawy "techniczne" ...

    Życzymy udanego weekendu, lecę sprzatać, prac i prasować bo w poniedziałek
    wyjazd....hura smile

    papa Aga (Matyldzia u babci)
    --
    Nasza Matylda ma dziś
  • 04.06.05, 09:56
    Czy moż eprzegapiłam jakiś post, miała gdzies wyjechać??? Mam nadzieję, że
    wszystko u niej i u Michasia ok
    --
    Nasza Matylda ma dziś
  • 04.06.05, 14:12
    ale Elocom chyba stosuje się przy skazie białkowej z tego co kojarzę to on
    chyba jest na sterydach, czyż nie, a może się mylę...
  • 04.06.05, 14:29
    wiecie co ja zaraz zwariuję, poprzedne posty wkleiły się nie tam, gdzie
    powinny, ale mam nadzieję, że ojarzycie wypowiedzi.

    witamy nowa mamę, Madziki i Leszka

    gratulujemy obrony nowej i kolejnej na forum Pani magistersmile

    u u nas z nowości, bylliśmy na szczepienie, na szczęscie też szczępią
    Priorix'em więc ok, mały waży 10050g, ma już 9 zębów. Ja , durna matka nadal
    wyglądam górnych trójek i przeoczyłam prawą czwórke, która już pełną gębą jest
    na wierzchu.
    Do tego Szymek chodzi już na dobre, ostatnio hitem stała sie toaleta, dzisiaj
    rano w osatniej chwili udało mi się uratować Macieja szczoteczkę do zębów przed
    niechybnym utonięciem w muszli klozetowej, taaa...

    i umówiłam się na szczepionkę HIB, za sześć tygodni od ostatniego szczepienia,
    u nas on a kosztuje 40 zł i pediatra potwierdził, że wystarczy jedna dawka, ale
    trzeba zaszczepić w wieku od 1-5 lat

    przynam się, że też zdarzyło mi się krzyknąć na małego kilka razy, miałam z
    tego powodu wyrzuty, ale z drugiej strony nie mam zamiaru wychowywać go
    bezstresowo, bo mi potem "gnojek" mały na głowę wejdzie i dopiero sobie z nim
    rady nie damy

    Malilko ze spacerówką miałam podobne odczucia jak Ty, ale już się
    przyzwycziłam, szczególnie na naszym brukowanym podwórku brak mi tych solidnych
    pompowanych kółek

    ciągle staram się byc na bieżąco, ale macie czasami takie tępo, ale postaram
    się wink
  • 04.06.05, 14:04
    anitkashe dzięki za zdjęcie Natalkismile
  • 04.06.05, 16:44
    Maciek od rana nie wymiotował, ale widać, że coś jest z nim nie tak. Rano
    jeszcze się trochę poruszał, ale potem nie miał już siły i tylko siedział albo
    leżał na łóżku, teraz śpi drugi raz. No ale skąd ma mieć siły skoro drugi dzień
    nie je... Dzisiaj zjadł parę łyżek kleiku ryżowo-marchwiowego i kęs suchej
    bułki. Daję mu co kwadrans coś do picia, ale trochę mnie martwi, że prawie nie
    siusia- jak mu nałożyłam pieluchę o 7.00 to zmieniłam dopiero o 15.00, a i tak
    była suchawa, a normalnie to co 2-3h ma napompowanego pampersa. I już sama nie
    wiem czy dać mu 100ml mleka na noc czy nie, w końcu coś biedactwo musi zjeść...
  • 04.06.05, 16:53
    jeśli dziś nie było wymiotów, to sprobuj dac malemu mleczka. Mozesz zaczac od
    100 ml. A jak duzo pije i nie siusia to coś dziwnego... Ja proponuję mimo
    wszystko poniedzialkowa konsultacje z lekarzam, jesli nie bedzie lepiej.

    pozdrawiamy chorutkiego Maciulkasmile

    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 04.06.05, 16:55
    Inia, dzięki za szybką odpowiedź smile)
  • 04.06.05, 16:59
    malilka - nasza pani doktor zalecała nam w diecie bananka, kisielek, kakao,
    gotowane ziemniaczki i marchew... może coś z tych rzeczy Maciuś zje... trzymaj
    się cieplutko Anita i Natalka
  • 04.06.05, 17:06
    bananka bym nie podawała, bo to surowizna a nie wiadomo skąd te wymiotu u
    maciusia, kakao jest wskazane w przypadku biegunki bo dziala zatwardzajaco.
    ziemniaczki i marchew gotowana jak najbardziej. A o kisielku niestety nic nie
    wiem. Aha malilka mozesz podawac sok z jagod, dziala tak jak kakao.

    mam pytanko - podobno dzieci w wieku naszych szkrabow nie powinny jesc tych
    wczesnych nowalijek.. Czy wiecie dlaczego?

    potem wiecej napisze, bo olka siedzi na biurku i nie pozwala nic zrobic przy
    kompie!
    pozdrawiam
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 04.06.05, 17:24
    Malilko, nie gniewaj się ale ja na pewno nie czekałabym do poniedziałku. Jeśli
    pije i nie siusia to proponuję Ci przynajmniej telefonicznie skonsultować to z
    pediatrą.
    Całuski dla Maciusia.
  • 04.06.05, 17:30
    nowlijki są sztucznie pędzone, więcej tam chemii niż czegokolwiek zdrowego


    Nowalijki czy zupełnie bezpieczne?
    Pierwsze warzywa, które pojawiają się wiosną to nowalijki. Mają sztucznie
    przyspieszony cykl wegetacyjny. Gdy widzimy je na ryneczku i w sklepach,
    zostawiamy zapasy zimowe, bo chcemy znów poczuć smak wiosny. Myślimy o
    uzupełnianiu niedoborów witamin i składników mineralnych, ale nie zastanawiamy
    się, dlaczego są droższe, takie ładne, okazałe. Unikaj kupowania nienaturalnie
    dużych okazów, bo na pewno są sztucznie wspomagane. Wybieraj te, które są mniej
    wyrośnięte i drobniejsze.

    Bardziej wartościowe są warzywa sezonowe, uprawiane tradycyjnymi metodami,
    dojrzewające na słońcu w późniejszych miesiącach. Nowalijki są uprawiane pod
    szkłem, przyspieszając ich rozwój nawozami sztucznymi. Taki sposób traktowania,
    może wpłynąć na zmniejszenie ilości składników mineralnych w roślinie. W czasie
    uprawy, producent czasami zastosuje zbyt duże ilości nawozu, wówczas nie
    wszystkie rośliny zdążą przekształcić azotany w białko roślinne. Reagują one w
    przewodzie pokarmowym z aminami dając nitrozoaminy. Azotany i azotyny spożywane
    w dużych ilościach są czynnikiem rakotwórczym, są dla nas niebezpieczne. Do
    szybkiego wzrostu nowalijek stosowane są sztuczne nawozy fosforanowe, pestycydy
    i herbicydy. Są to związki toksyczne chroniące przed atakiem owadów, gryzoni,
    chwastów i grzybów.

    Trwają badania nad zawartością szkodliwych substancji, w pierwszych
    pojawiających się warzywach, ale wyniki nie są zadawalające. Ich zawartość w
    nowalijkach waha się w granicy normy a spożycie ich w zbyt dużej ilości ma
    ujemny wpływ na nasze zdrowie. Wartość odżywcza w warzywach zbyt długo i za
    dużo nawożonych zmniejsza się, pogarsza się smak i zapach. Najwięcej składników
    odżywczych znajdziesz w warzywach pochodzących z upraw ekologicznych, gdyż w
    takiej metodzie używa się naturalnego nawozu np. kompostu. Rośliny uprawiany w
    warunkach ekologicznych nie są nawożone sztucznie i lepiej poszukać ich w
    sklepach ze zdrową i ekologiczną żywnością.

    Najwięcej szkodliwych substancji znajduje się w wegetatywnych częściach roślin.
    Do tych warzyw, które kumulują największe ilości nawozów zaliczamy szczypiorek,
    sałatę, rzodkiewkę, buraki czerwone, kapustę pekińską. W miarę wzrostu
    marchewki zawartość w jej korzeniu związków sztucznych zmniejsza się i
    przestaje być zagrożeniem dla zdrowia. Gdy jesz marchewkę, przed spożyciem
    oskrob ją i odetnij grubszy korzeń. Jedząc sałatę odrzuć zewnętrzne listki,
    spożywaj blaszki liściowe a zewnętrzne wyrzucaj, to one transportują azotany do
    liści. Do tych bezpieczniejszych warzyw należą: młoda marchew, pomidory,
    cebula, ziemniaki, seler, brokuły i korzeń pietruszki. Jedząc natkę pietruszki
    usuń z niej ogonki liściowe, szczypiorek jedz bez końcówek, a z kopru użyj
    tylko drobne listki.

    Niebezpieczne w spożyciu są młodziutkie ziemniaki pochodzące z zagranicy.
    Unikaj kupowania warzyw z importu, są dodatkowo spryskiwane substancjami
    chroniącymi przed szybkim zepsuciem i gniciem podczas transportu. Gdy sama
    wyhodujesz je w warunkach domowych bez zastosowania środków chemicznych nie
    będą niebezpieczne.

    Nie należy rezygnować z nowalijek a zachować umiar w ich spożyciu i stosować je
    w diecie. Polecam je w niewielkich ilościach bardziej jako dodatek do dań lub
    jako dekorację stołu. Pamiętaj, by nie przechowywać warzyw w zamkniętych
    woreczkach foliowych, gdyż azotany szybciej przekształcą się w szkodliwe
    azotyny.

    Przed rozpoczęciem jedzenia każde warzywo czy owoc dokładnie umyj, jest to
    najskuteczniejszy sposób usunięcia większości szkodliwych substancji i
    zabrudzeń. Nie kupuj warzyw z „ulicy”, kumulują one w sobie ołów pochodzący ze
    spalin samochodowych.

    Podawania nowalijek nie zaleca się malutkim dzieciom do pierwszego roku życia a
    także kobietom w ciąży i kobietom karmiącym. Dzieciom starszym można czasami
    przygotować surówkę lub kanapkę z wczesnych warzyw, ale muszą mieć niską
    zawartość wspomnianych substancji do 200 miligramów na kilogram warzywa. Poleca
    się podawanie dzieciom produktów pochodzących z pewnego miejsca pochodzenia jak
    z własnej działki lub w formie soków i mrożonek.

    Autor: Beata Jęczeń




    sorki, że taki długi post, ale chyba warto wiedziec zanim się poda - Anita i
    Natalka
  • 04.06.05, 18:18
    Malika dziwne z tym niesiusianiem...hmmm ...a Mały nie ma gorączki??? Pije
    mniej więcej tyle co zazwyczaj czy mniej???

    Inia mnie korci żeby dawać małej nowalijki ...dałam jej pomidory, niby krajowe
    bo aż się do nich trzęsie no i wyszło jej coś na nózkach i buźce (te liszaje o
    których wczesniej pisałam) i teraz nie jestem pewna czy to wina nabiału czy
    tych zdrowiutkich pomidorków...sad

    Winia5 to ja pisałam o tym Eloconie ... co oznacza, że ta maść zawiera
    sterydy???

    Czwekam na moje dziecko, juz poinni mi je "oddac". Jakos mi dziwnie bez niej
    ale nie powiem mieszkanko odgruzowane smile
    narazie
    --
    Nasza Matylda ma dziś
  • 04.06.05, 19:22
    Witajcie!

    Tradycujnie odzywam się po dłuższej przerwie. Dzięki za zdjęćka maluszków -
    Mateusza, Matylki, Ewuni, Zuzi, Mateusza - koszykarza no i Natalki. Miło
    śledzić jak zmieniają się nasze dzieciaczki.

    U nas w sumie dużo zmian. Mieszkamy już ze 2 miesiące u dziadków, ze względu na
    remont u nas w bloku.
    Gutka się tu zaaklimatyzowała super. Szczególnie jej przypadł do gustu ogród
    przy domku, no i jest całkiem wesoło gdy jest tyle ludzi.
    Młoda ma się dobrze, nie choruje, natomiast na okrągło ząbkuje. Ma już 8 zębów
    i kolejna górna 4 jej się przebija. Znosi to rewelacyjnie. Śpi dobrze je ok.
    Twu, twu. I jest już taka mądralińska. Zaskakuje nas każdego dnia.

    Kolejna rzecz to mój kochany ślubny znalazł pracę w Warszawie i już w tą środę
    zaczyna. Jesteśmy trochę na rozdrożu i nie wiemy co teraz robić. Czy mamy z
    Jagodą zostać w Gdańsku, czy jechać z tatą do Warszawy. Nie uśmiecha mi się
    mieć weekendowego męża, a Jagodzie taty.
    A co do prośby o pomoc do Warszawianek, to może macie namiary na kogoś kto
    mógłby wynająć mieszkanie 2-pokojowe w Warszawie? Ślubny ma zacząć w tą środę
    pracę, a nie ma mieszkania, i nie ma gdzie się zatrzymać, żeby móc spokojnie
    czegoś poszukać. No a to jest problem, bo po pierwsze nie zna Warszawy, a po
    drugie jeżeli miałybyśmy dołączyć do niego z Jagodą to nie może to być jakaś
    pierwsza lepsza czarna nora...
    Z tą pracą to wynikło nagle i poprzewraca nam kompletnie życie, mam nadzieję,
    że pozytywnie. Na razie mamy ogromny zamęt.
    Jakbyście mogły jakoś pomóc to piszcie na maila: dabrowianka@post.pl, no albo
    na gazetowy.

    No i chyba na razie przestanie mnie korcić, żeby dawać Gutce nowalijki.
    No to na tyle. Pozdrawiam serdecznie i dołączam link do stronki Jagódkowej,
    która została troszeczkę uaktualniona przez tatusia.

    Dabrowianka Jagodowa mama
    --
    moje Szczęście
    www.kolka.pki.info.pl/jagodka/
  • 04.06.05, 19:24
    anita dzięki za ten artykul! o takiej odpowiedzi to nawet nie marzylamsmile

    mamaga elocon jak najbardziej jest na sterydach tak samo jak cutivate. Lekarz
    przepiujac ci ta masc nie poinformowal cie o tym? nie ladnie!


    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 04.06.05, 19:28
    fajnie ze sie odnalazlas!
    popytam wsrod znajomych, moze ktos cos wie o jakims mieszkaniu do wynajecia.

    a moje zdanie jest takie - ja bym pojechala z mezem. jednak co rodzina to
    rodzina. skoro nie pracujesz to sie nie zastanawiaj!

    powodzenia!
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 04.06.05, 21:45
    Z małym chyba lepiej, po tym jak tylko leżał i patrzył to wreszcie zasnął i
    spał od 15 do 18 i obudził się jak nowy. Zjadł trochę paluszków słonych
    (przeczytałam na edziecko zdrowie, że są super na wymioty), uśmiechał się,
    nasiusiał, nakupkał (ale kupa zielona, śluzowata i cuchnąca) i w ogóle widać
    było, że wrócił do siebie. Nie chciał nic jeść poza paluszkami, ale przed snem
    dałam mu 100ml mleka, mam nadzieję, że nie zwymiotuje go rano.

    Dąbrowianka, witaj z powrotem, ależ Jagódka się zmieniła, w ogóle jej nie
    poznałam!
  • 04.06.05, 22:18
    zapomniałam o najważniejszym - podawaj Makowi lakcid lub lacidofil. Koniecznie,
    wtedy unormują się kupy. Mam nadzieję, że wszystko idzie ku lepszemu.

    jakis czas temu na forum poruszona zostala kwestia kubka niekapka - czy dzieci
    same przechylają głowe, żeby wypi wszystko do ostatniej kropelki. My doś dawno
    niekapka nie używałyśmy (w domu bo u babci owszem) i wczoraj jak mała przy mnie
    (bedac u babci) zaczela odchylac glowe zeby wypic wszystko do dna. Ja wpadlam w
    zachwyt, a moja mama na to "czego sie zachwycasz ona tak juz od miesiaca umie".
    Niestety nie mam zielonego pojecia jak ona zalapala ze tak trzeba....

    A zapomnialam wam powiedziec, ze wczoraj mialam noc bez dziecka. Bylismy na
    urodzinach mojej przyjaciolki, a mala sprzedalismy do mojej mamy. Tez ma
    kobieta zdrowie: od 8 rano do 16 z nia siedziala, na 17 ja do pracy zawiozlam,
    a o 20 ja odebralam z pracy i przekazalam mala. Po mala zjawilam sie o 10 rano.
    oczywiscie i moja mama i moja corka bawily sie swietnie! Chrzest bojowy byl,
    wiec moze czesciej takie nocki sie beda powtarzaly. Hura!

    A co do urodzin mojej psiapsioly, to robila je na dzialce, na ktorej ma domek 2
    pokojowy. Bylo sporo osob, wiec my z mezem postanowiklismy spac w samochodzie a
    nie na kupie ze wszystkimi. No i przypomnialy mi sie mlodziencze czasy! Wypady
    na weekendy, czy wakacje - polowe warnki namioty, samochody itd. Ech sie
    rozmarzylam! I dlatego mamy zamiar na 1-3 lipca wyjechac na hel na zawody
    kitesurfingowe (bez dziecka!) i tam nie wynajmowac kwater tylko spac w namiocie
    lub w samochodzie kempingowym! Juz sie ciesze na ten wyjazd(tylko jak mala go
    zniesie?)

    Rozmarzylam sie.... uciekam do meza.
    spokojnej nocki! w szczególności Tobie malilko i Maciusiowi.
    Powiedz mu ze ciotka inia karze wracac do zdrowia!
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 04.06.05, 22:21
    aaa zapomnialam zdac relacje z nocnikowych wyczynow!
    dzis ola przyniosla mojej mamie nocnik a mama do niej "co mam wysadzic misia?"
    a ja mowie nie misia tylko ole. wiec mama wysadzila ole no i niagara wpadla do
    nocnikasmile tak ze 3 razy. Zapytalam tez ole "idziemy robic kupe?" a ona idzie do
    lazienki, wiec ja rozebralam, usiadla i nic. po chwili mowie "pokarz mamusi jak
    robisz kupke" to ona sie spiela steknela i slysze plask! no i kupa trafila do
    nocnika!

    Jest coraz lepiejsmile
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 04.06.05, 22:25
    Witaj po przerwiesmile ja tez bym za mezem ejchala do Warszawy, rodzina to
    rodzina... chociaz nie da sie ukryc, ze akurat do Warszawy to mnie nigdy nie
    ciagnelo i z bolem bym wyjezdzala z gdanska, ale..smile
    No ale jeszcze zanim wyjedziesz bo pewnie nie w ta srode, to znajdziesz czas na
    spotkanie mam z 3city? Poki jeszcze tu ejstes wsrod nassmile Chcemy sie z kordula
    umowic na przyszly tydzien, dalybyscie rade z Jagodka???
    A propos zdjecia rewelacyjne. Znowu napisze ze straszliwie zazdroszcze wsyzstkim
    mamom, ktore maja ogrodki. No i jeszcze zal za tymi cieplymi dniami, niech
    wroca!!!!smile

    Aaa i jeszcze malika, czytam caly czas jak sie czuje Macius i tak sobie mysle,
    nie jest to przypadkiem grypa zoladkowa?? Bo swego czasu pamietam ze sporo
    dzieciakow to mialo, i wlasnie byly wymioty, smierdzace kupy... jakos mi
    podjerzane te truskawki, bo niby nie za dlugo sie utrzymuja objawy???
    Poza tym oczywiscie bardzo wspolczuje i ciesze sie ze Macius ma sie coraz
    lepiej, trzymam kciuki za wypite mleczko. Bidulek...
    pozdrawiam maraska
  • 04.06.05, 22:33
    Sluchajcie chcialam sie jeszcze zapytac, kupowalyscie kiedys buciki na
    allegro??? jak podajecie rozmiary?? w sklepie moge przymeirzyc a tu musze
    kupowac niejakow w ciemno, troche sie boje, ze beda za male czy za duze...
    Maraska
  • 04.06.05, 23:05
    Ależ byłyście płodne przez te kilka dni!
    Mamaaga dzięki za troskę! W środę miałam urwanie gwizdka w pracy, w czwartek
    niespodziewany wyjazd na pogrzeb a wczoraj mojego juniora wysypało i dziś na
    100% wiem, że to ospa!
    Siedzimy w domu. Rano było ładnie i żałowałam, że przy ospie trzeba siedzieć w
    domu, ale po południu pogoda się popsuła i już nie było mi tak żal.
    Michał jak na razie nie ma za dużo bąbli ale myślę, że jeszcze go wysypie.

    Siedzimy w ten weekend w domu. Od niepamiętnych czasów!

    Witam nową mamę! Mam nadzieję, że będziesz często pisać!

    Mam nadzieję, że z Maćkiem już wszystko ok!

    Iza - syn znajomych potrafił na zawołanie zemdleć jak tylko mu czegoś
    zabronili! Dopiero po pół roku obserwacji doszli do tego a neurolog na
    konsultacji powiedział, że nie wie co jest grane, ale mimo wsyzstko
    proponowałabym szybką konsultację!

    Bebicka chyba na stonie tombutu widziałam tabelę z przelicznikami długości
    stopy na wszystkie rozmiarówki butów. Może to Ci coś pomoże. Ja mimo wszystko
    podałabym jednak długość stopy w centymetrach. Przecież możesz wysłać wiadomość
    do sprzedającego i dopytać się o faktyczny rozmiar!

    Nie pamiętam już co miałam napisać.

    Odezwę się jutro i jutro sprawdzę pocztę!

    Spokojnej nocy! U nas będzie chyba trochę niespokojna, bo Michał budził się od
    21 już 2 razy w poszukiwaniu smoczka. Chyba na dokładkę, (jakby ospy było
    mało smile idzie druga czwórka!
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 05.06.05, 01:13
    Jak w tytule.
    Bardzo dziękuje za odzew w sprawie mieszkaniowej. Nie ma to jak forum dziecięce smile
    Dodam jeszcze, że firma ślubnego jest na Targowej, na Pradze i pewnie byłoby
    dobrze może gdzieś w tej okolicy. Ale może poradzicie gdzie warto byłoby
    zamieszkać, ze względu na okolice, możliwość spacerów itp.

    Bebicka kiedy żeście się umówiły? Stawię się na pewno.
    A z Trójmiasta to strasznie ciężko by mi się wyjeżdżało i nigdy nie brałam tej
    opcji pod uwagę. Ale jak widać nigdy się nie zna jutra i nigdy się "nie mów nigdy".

    Pozdrawiam i życzę miłej nocki.
    Dabrowianka Jagodowa mama
    --
    moje Szczęście
    www.jagodka.go.pl
  • 05.06.05, 08:34
    Dzisiaj dla odmiany o 5 rano obudziły mnie wymioty niemęża. Był już tak słaby,
    że nie był w stanie dojść do łaznienki. Jestem więc już prawie pewna, że obaj
    mają jakąś grypę żołądkową, zwłaszcza że to ponoć bardzo zaraźliwe. Mały
    obudził się koło 8.00 tylko dlatego, że niemąż po raz kolejny zaczął wymiotować
    i był hałas i okazało się, że łóżeczko brudne- wielka, luźna kupka wylała się z
    pampersa, aż dziwne, że ta kupka nie obudziła małego. Ale najważniejsze, że
    Maciuś nie wymiotował i że obudził się głodny!
  • 05.06.05, 08:47
    no to musze Cie troszkę zmartwić, że Targowa (Praga Północ) to paskudna
    dzielnica. Męty, menele, złodziejstwo itp. Ta dzielnica sąsiaduje ze Stadionem
    X-lecia i jest tu tłum chińczyków, Wietnamczyków, Rumunów i polskich meneli.
    Proponuję wynająć mieszkanie na Grochowie w pobliżu parku Skaryszewskiego, albo
    na Saskiej Kępie (moja rodzinna dzielnica) Tam jest pięknie, zielono i
    cichutko! Może być także Gocław. Tu juś jest większe blokowiksko ale na
    Gocławiu są 2 jeziorka no i komunikacja do centrum rewelacyjna. Ja k będziecie
    mieli jakieś propozycje mieszkan, to powiedz jaka ulica, to postaram sie coś
    skrobnąć na temat okolicy. W końcu wychowałam się w okolicy i tam też chodziłam
    do szkoły.
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 05.06.05, 08:49
    ciesze sie ze z malym lepiej. szkoda tylko ze duzy zachorowal. nie wiem co
    gorsze....
    podaj niemezowi smecte.
    mozesz juz chyba zaczac rozszerzac diete malego.
    pozdrawiam i zycze spokojnej i milej niedzieli, ja chyba pojade na spotkanie
    dziewczyn z watku majowegosmile
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 05.06.05, 12:08
    Dziewczynay sama nie wiem co robić. Martynka dostała wczoraj po południu
    temperaturę 38. Podałam nurofen dla dzieci i udało się zbić. Myślę sobie że to
    pewnie wyżynbajaca się 2. W nocy była bardzo rozpalona 40 stopni i znów
    nurofen. Spała bardzo niespokojnie i ok2.00 zrobiła luxną kupkę dostała pić i
    zasnęła na rękach. Podobnie było rano 40 stopni, kupka i płacz. Od tamtego
    czasu zrobiła jescze 3 kupki tym razem bardzo wodnite i zielone. Co to moźe
    być??
    Czekan na sugestie??
  • 05.06.05, 12:58
    Hej,

    Malilka - przykro mi, że Maciek tak cierpiał i cieszę się, że już lepiej się
    czuje. Inga też miała takie sensacje i jak sobie przypomnę jaka wtedy byłam
    bezradna, to wiem co w tej chwili przeżywałaś. Mam nadzieję, że z niemężem też
    już lepiej. Masz zdecydowanie za dużo atrakcji jak na jeden raz.

    Madziki - witamy na forum i zaglądaj do nas częściej.

    WARSZAWIANKI - może udałoby nam się zorganizować spotaknie w czerwcu, zanim
    wszystkie wybierzemy się na wakacyjne wojaże. Co wy na to ? Może np. przyszła
    niedziela ?

    Inia - tak się martwiłaś, że Ola ma tak mało zębów, a tu proszę przegoniła
    nawet moją Ingusię, która jak na razie ma ich 6, ale w niedługim czasie pojawi
    się czwórka. Wyjazd bez dziecka nie jest taki straszny. Ten pierwszy na pewno
    najgorszy, ale jeśli chcesz wyjechać tylko na 3 dni, to naprawdę da się to
    wytrzymać. U mnie np. największa tęsknota zaczęła się dopiero około 5 dnia.
    Wcześniej tęskniłam, ale również delektowałam się tym, że nie mam dziecka przy
    sobie.

    Ingusia odkryła szfki kuchenne i zaczęła do nich namiętnie zaglądać. Wcześniej
    tego nie robiła, ale odkąd chodzi, to już niestety wszędzie wejdzie i zajrzy.

    Otatnio w ogóle nie daje mi spokoju. Wszędzie za mną idzie, jakby była ze mną
    połączona jakąś niewidzialną nicią. Nie mam chwili spokoju, nawet do kibelka
    sama nie mogę pójść. Rozumiem jak jesteśmy same w domu, ale nawet jak jest
    Marcin, to niestety stoi pod drzwiami i wali w nie rękami.

    spadam do imieniny do mojego taty,
    pozdrawiam
    --
    Lidka i Ingusia (9.04.2004)
    Dzisiaj jestem już taka duża...
  • 05.06.05, 13:34
    Niemąż wbrew pozorom nie sprawia na razie większych kłopotów, tylko leży z
    zamkniętymi oczami, nie jest w stanie nawet się podnieść, żeby się czegoś
    napić. No ale przez niego siedzimy z małym w domu, bo żal mi było biedaczka
    zostawić i jechać na cały dzień do rodziców.
    Maciuś prostestował rano, że dostał tylko 140ml mleka, ale bałam się dać więcej
    i wolałam go dopchać suchą bułką. A o 11 zrobiłam mu jajecznicę, mam nadzieję,
    że mu nie zaszkodzę, no ale przecież nie mogę go głodzić.

    Martwi mnie cały czas mała ilość siusiu w pieluszce, mały poszedł właśnie spać
    w pieluszce, którą ma od 8.00. Teściowa mnie pociesza, że to normalne, że grunt
    że w ogóle siusia, najwyraźniej musi się nawodnić, no ale sama nie wiem. Ale
    poza tym wszystko wygląda ok- humorek mały ma dobry, kupka była tylko ta jedna
    rano.

    Izabela, to mogą być ząbki albo coś z brzuszkiem, ale może skontaktuj się z
    lekarzem, bo gorączka 40 stopni to jednak jest niebezpieczna.

    Właśnie dzwoniła teściowa, że u nich w domu wszyscy wymiotują i bolą ich
    brzuchy, moja siostra jak się okazało też od paru dni wymiotuje, więc ten wirus
    nieźle szaleje. Niech tylko mnie oszczędzi, ktoś musi prowadzić szpital smile

    Poza tym Maciek coraz lepiej chodzi, spaceruje po całym mieszkaniu zakręcając i
    zatrzymując się, czasem idzie bardzo długo, czasem pada na pupę, albo na
    kolanka, ale nie rezygnuje. Nie potrafi jeszcze wstać z miejsca, musi się
    podciągnąć przy jakimś sprzęcie i wtedy się puszcza i chodzi. Ale na razie taki
    śmiały jest tylko w mieszkaniu, na spacerach w ogóle nie jest chętny do
    chodzenia, leniuszek jeden, ale to już na pewno kwestia czasu.

    Moi panowie śpią, mam chwilę dla siebie smile
  • 05.06.05, 14:31
    malilka tesciowa ma racje, maly musi sie nawodnic, bo przez wymioty i te kupy
    stracil sporo pklynow, dlatego nie sika. U nas przypomnial mi maz o tym, bylo
    podobnie, ola przy rota wirusie malo siusiala a pila ze 2 litry napojow. Bedzie
    dobrze. mysle ze na noc mozesz mu dac porzadna porcje mleka

    iza - koniecznie jedz do lekarza i najlepiej wez ze soba pieluszke z kupa (ja
    tak robie). Taka temp i te kupy to juz spora sprawa. moze to zebey ale lepiej
    wszystko wyeliminowac.

    pozdrawaim choruskow

    lidka - ja niestety na weekend wyjezdzam...
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 05.06.05, 14:35
    Hej dziewczyny!!!

    Malilka, mam nadzieję, ze Macius w końcu wróci do swojej formy....trzymam kcuki
    za Twego maluszka, swoja drogą taki wirus żołądkowy, to jest cholerstwo, bo nie
    da się tego ominac, w taki sposób, ze trzeba przez to przejśc...Moja mała takze
    ma gorączkę, narazie stawiam na zeby trójki, ale nie widze, jakoś spulchionych
    dziąseł, nie wiem do końca co jest, obserwuje mała...pogoda takz nienajlepsza
    do spacerów. Mamuśka jutro już jedzie i powrót do codzienności...

    Ale wczoraj na imprezie nabawiłam sie, nagadałam, naśmiałam, ze szczeki mnie
    bolały, koleżanka miała odspiewane sto lat w 5ciu jezykach, po polsku,
    niemiecku, angielsku, hiszpansku i filipińsku....jedoznko było pycha, ciastami
    sie zażerałam....na parkiecie długo balowałam ze swoim męzem...Super, poprostu
    wiecej takich imprez!!!

    Uciekam jeszcz enacieszyc sie mamuska

    miłego dnia
  • 05.06.05, 16:41
    a u nas jak w temacie! Właśnie pojechali znajomi z małą 13-miesięczną Wiktorią.
    Sajgon w domu i młody padł bez problemu, zmęczony wyrywaniem sobie zabawek.
    Nasze dzieci nie potrafią się jeszcze bawić razem a na dokładkę Wiktoria nie
    jest jeszcze mobilna. Krzyczeli oboje jak któreś nie chciało oddać zabawki.
    Cyrk na kółkach.

    Dobrze, że z Maćkiem już wszystko ok, szkoda tylko, że niemąż zachorował, bo
    chory facet to istna tragedia...

    Z Martynką też bym poszła do lekarza, bo z utrzymującą się gorączką nie ma
    żartów!

    Opolanka zazdroszczę takich wypadów, większość moich koleżanek porozjeżdżała
    się po kraju albo właśnie po Niemczech!

    Śmigam, bo muszę wysłać jeszcze zdjęcia do wywołania a mam jakieś problemy z
    fotojokerem!
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 05.06.05, 17:02
    Dziewczyny chciałam się pożegnać...jak ja wytrzymam bez internetu dwa tygodnie
    hihihi To juz chyba uzależnienie od forum.

    Wszystkim chorym życzymy zdrówka smile))
    Malika nie rozłóz się tylko, oby ciebie omineło.

    Eklon z tego co piszesz wynika, że nie jest tak źle z tą ospą u Michasia ...
    Oby przechodził to łagodnie, u nas najgorsze były nocki i sam moment smarowania
    pryszczy.

    Inia nikt mi nic nie powiedział, ze to maść na sterydach. Mam nie smarowac
    małej??? I tak wydaje mi się, że to nic nie pomaga sad

    Trzymajcie sie i nie piszcie zbyt duzo bo sie pogubie po powrocie.
    pozdrawiamy
    Aga i Matyldzia (juz spakowane)
    -
    Nasza Matylda ma dziś
  • 05.06.05, 20:52
    dziewczyny pomóżcie!!!! Dałam małemu dziś kawałek arbuza i po godzince cuchnące
    rozwolnienie a może i pojedyncza kupka - to się dopiero okaże czy będzie ciąg
    dalszy. Czy to możliwe, że tak szybko zadziałał arbuz? A może po prostu coś
    wcześniej mu zaszkodziło? Nie mam pojęcia co robić w przypadku ewentualnego
    rozwolnieniasad((((
    --
    ...
  • 05.06.05, 21:35
    kurczę, a mnie nie było dwa dni na forum i mam 100 postów do przeczytaniasad(((
    Byliśmy bez małego na weselu kolegi. Wróciliśmy i proszę.... szara
    rzeczywistość. Znowu znalazłam sobie nowy problem do konteplacjisad(((
    Podczas naszej nieobecności Mateuszem opiekowali się teściowie. Pochwalili się,
    wnuczek na spacery chodził z lalą Alą.....

    No tak....

    Teściowa miała trzech facetów w domu.... Nie kryła się wcale z pragnieniem
    wnuczki, dzięki Bogu kryła się z rozczarowaniem na wieść o wnuczku a nie
    wnuczce. To, że Mateusz "musi" się u teściów bawić lalką wytłumaczyli mi tym,
    że ta lala Ala to jeszcze ich prezent ślubny. No dobra. Przecież lali Ali nie
    wywalą nie? No niech tam się Mateusz chwilę bawi. Ale nikt mi nie wmówi, że
    moja drobinka Mateuszynka potrafi wziąć większą od niego lalę Alę w łapki i
    zwieźć windą na spacer z szóstego piętra. No sam przecież tej lali nie bierze!
    Deliktanie coś tam wspomniałam: "eeee jak to? z lalą Alą na spacer?????" Na to
    teściowa odparła, że: - "a czemu nie? ja już Mateuszowi obiecałam, że kupię mu
    wózek zabawkowy z lalką!".
    Kurdę! Dziewczyny nie uwierzycie! Ale ja.... znaczy się oaza dobrego wychowania
    i układności krzyknęłam w panice: "ABSOLUTNIE NIE".
    No i z nieupragnionej żony ich biednego synka (biedny, że ma taką żonę
    oczywiście) stałam się dodatkowo żoną - homofobem!
    Teściowa wywróciła oczami (podobnie zresztą jak kiedyś na urodzinach Mateusza,
    po jakiejś mojej niefortunnej uwadze o uczuleniu na główce Mateusza z powodu
    miziania mego synka przez teścia) i powiedziała, że mały tym wózkiem będzie się
    tylko w domu przecież bawiłsad
    No może przesadzam. Ja tam nie mam nic przeciwko dziewczyńskim zabawom. Sama
    się bawiłam samochodzikami. Ale żeby zaraz specjalnie dziecku innopłciowe
    zabawki specjalnie kupować. Tylko z tego powodu, że się tęskni za wnuczką....
    Dobrze, że ten mój pierworodny prawie łysy jest, bo niedługo zastałabym małego
    w kiteczkach z kokardami na głowie. Rany! Abstrahując od homofobii, to tych
    kokard nie mogę sobie totalnie wyobrazićsad(((

    No i kontempluję sobie te nowe dwa problemy tak od dwóch godzin. Bo raz, że
    wyszłam na homofoba, to jeszcze tej mój biedny mężulo taki biedny. A nuż jakby
    inną żonkę miał - to sama by lalek małemu nakupowała....

    Nie byłabym tym wszystkim tak przerażona, gdyby nie to, że jednym z naszych
    najlepszych przyjaciół jest chłopak, którego mama przez pół roku wiązała mu
    kokardy na głowie i ubierała w sukieneczki.A tłumaczenie było podobne jak
    teściowej, że to tylko tak po domu. Moja mama opowiadała, że razem z innymi
    koleżankami miały ogromny problem, by wytłumaczyć pani Krysi, że to jednak nie
    za bardzo tak Wojtusiowi kucyki upinać. A Wojtuś miał loki, że o ho ho. Dobrze,
    że ten mój Mateusz prawie łysy.
    No proszę. Problem łysości mego syna sam z siebie się rozwiązał. Jak to dobrze
    czasem nowe problemy odkryć. Ach.... i ta cuchnąca kupa... dziewczyny
    podpowiedzcie co dawać, bo gazetka o chorobach dzieciaczków z radami "co na co"
    gdzieś mi wsiąkła w nasz codzienny bałaganiksad(((
  • 05.06.05, 21:36
    kontemplacji a nie konteplacji oczywiściesmile))) Ech, to jeszcze opary wesela....
    Mego męża... bo ja jako odpowiedzialna, gotowa lecieć na pomoc teściom matka -
    nie piłam przecieżsad(((
  • 05.06.05, 21:41
    na pomoc synowi nie teściom - oczywiście...ach już nic więcej nie będę pisać.
    To chyba z tych nerwów spowodowanych lalą Alą i jej nowym wózeczkiem.....
    Nie....no już widzę mego pierworodnego karmiącego lalę Alę na spacerku z
    buteleczki z mleczkiem..... o rany.... no sama się dobijam tymi wizjami. Idę
    sobie łyknąć ajerkoniaku na pocieszeniesad
    --
    ...
  • 05.06.05, 21:45
    Rany, co za dzień, dobrze że już się skończył. Mały niby ok, ale jednak nie ok,
    marudny, płaczliwy i uwieszony na mnie, nawet nie zdążyłam nic zjeść przez cały
    dzień. Nic nie zjadł przez cały dzień poza małą porcją mleka rano i przed snem,
    ale zużył w ciągu dnia 2 pieluszki, więc coś tam siusia, nie wymiotuje i nie
    kupka, więc na pewno jest lepiej. Niemąż podniósł się z łóżka na chwilę dopiero
    o 20, a tak to jak mały- nie je, nie pije, nie siusia smile

    Igosia, na dolegliwościach brzuszkowych zna się Inia. U nas arbuz przeszedł bez
    echa i baaaardzo Maćkowi smakował.

    Mamaaga, miłego wyjazdu i do usłszenia po powrocie smile))

    Igosia, rozbawiłaś mnie, wyobraziłam sobie Mateusza ze spineczkami, lalą Alą,
    pchającego na spacerze wózek dla lalek smile))))))

    Eklon, walcz dzielnie z ospą, a ile musicie siedzieć w domu?
  • 05.06.05, 22:04
    A my dzisiaj pojechaliśmy do siostry na "poprawiny".... wczoraj nie mogliśmy za
    długo siedzieć ze względu na Leszka i na mnie, bo brzusio zaczął mi twardnieć
    od ciągłego siedzenia...

    Malilka, mam nadzieję, że Maciusiowi w końcu się poprawi na dobre.

    Co do ciąży to jak na razie jest całkiem nieźle. Owszem powinnam uważać z
    noszeniem Leszka, ale to jest niewykonalne... Jak na razie samodzielnie nie
    chodzi, więc muszę go systematycznie wnosić na III piętro wracając ze
    spacerków. Oj zadyszka dopada... Wózek akurat trzymam w samochodzie, więc
    przynajmniej tego nie dźwigam. Do września mam nadzieję, że Leszek już zacznie
    pewnie samodzielnie chodzić i wózek nie będzie mu potrzebny. wink)
    Powiem tak, przy pierwszej ciąży bardziej zwracałam uwagę na każdy szczegół i
    wszystkim się przejmowałam. Tym razem podchodzę do ciąży "na luzie" - wiem co
    mnie może czekać, jestem zdecydowanie spokojniejsza i nie martwię się
    drobiazgami. Zresztą i tak nie ma na to czasu przy Leszku i bandzie kotów. wink)

    Uciekam spać, bo rano pobudka. wink)
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 05.06.05, 22:21
    absolutnie według mnie arbuz nie uczulił, bo jest to praktycznie sama woda. Ale
    nawet jesli jednak uczulil Twojego mega arelgika, to nie tak szybko. Wiec moze
    ten sam wirus co u Macka?
    Podawaj małemu dużo picia: woda, rumianek, gorzka herbata (tak jak napisala
    iza) ale bardzo slabiutka. Nie podawaj mnleka. Mozesz podac marchwiankę
    (gotujesz marchew w malej ilosci wody i pozniej wszystko miksujesz) to dziala
    rewelacyjnie. Mozna podawac smecte - ale nie wiem jak jest u alergikow.
    Sprawdzaj czy maly sie nie odwadnia - juz pisalam jak: jak maly lerzy na
    brzuszku chwyc skore palcami, jezeli jest sprezysta i wraca na soje miejsce to
    ok, jezeli tak zostaje naciagnieta to organizm jest odwodniony. Zakazane rzeczy
    to soki, cukry, sol, i wszelkie surowizny no i mleko (we wszystkich
    postaciach). Mozesz podawac kleiki.

    zcze powrotu do zdrowia wszystkim chorowitkom.

    pozdrawiam
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 05.06.05, 22:22
    no i po raz kolejny ubawilam sie z Twojego postu: a wozek i lalka dla mateusza -
    tez bym powiedziala ABSOLUTNIE NIE.
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 05.06.05, 22:23
    dentica jest bez fluoru i nenedent tez obie te pasty maja to z przodu na
    opakowaniu napisane. wiem ze jest nenedent dla starszych dzieci (chyba w
    pomaranczowej tubce, ten bez fluoru jest w niebieskiej.)
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 05.06.05, 22:26
    oj inia i izabela wielkie dzięki. No pewnie, że marchwianka. Zapomniałam o tym.
    W końcu chyba zacznę od tego, bo po nocy nie będę na razie po aptekach
    panikować.
    Ale coś się chyba porobiło w ostatnich dniach. Nic nie wiem, bo jeszcze nie
    przeczytałam tej zaległej setki postów. Ale widzę po ostatnich kilku, że dużo
    choróbsad(((( Współczuję!!!! Pewnie nasze problemy z lalą Alą wobec waszych
    zmartwień temperaturowo-bólowych to pestka...
    --
    ...
  • 05.06.05, 22:32

    > Sprawdzaj czy maly sie nie odwadnia - juz pisalam jak: jak maly lerzy na
    > brzuszku

    oczywiście jak LEŻY bo jak lerzy to nie wiem co może wyjś c(hihihih)

    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 05.06.05, 23:13
    no dobra.... jak takie smutki na forum to was jeszcze bardziej rozbawię. Zaraz
    pewnie mnie uznacie za jakąś wizjonerkę ( to tak ładnie mówiąc) lub bajarkę
    (tak neutralnie mówiąc) lub za osobę pierdoły bajającą - mówiąc dosadniej.
    Ale mi się to, co zaraz opiszę naprawdę przydarzyło!!!! Przysięgam!!!!! Może to
    mąż potwierdzić i jeden pan. Mam nadzieję, że tylko mąż i ten jeden pan...
    Bo wyobraźcie sobie, że pojechaliśmy się bawić na wesele męża przyjaciela.
    Oczywiście jak przystało na wielkich biznesmenów - trzeba się było wystroić nie?
    No przecież bizneswoman w byle czym nie chodzi. Zaczęłam od męża. Otrzymał dwa
    garnitury - nowiuśkie. Nie żeby nam kasa spływała rynsztokiem, ale po prostu
    wyrósł mój mąż z jedynego ślubnego pięcioletniego garnituru. Wyrósł oczywiście
    wszerz a nie wzdłużsmile. Dzięki Bogu w sumie, że wszerz. W końcu mąż nie może być
    chudszy od żonki nie? Dwa garnitury, bo po pierwsze była taka promocja (no
    super po prostu!!!! drugi gratis-szok), po drugie... przecież różne rzeczy mogą
    się zdarzyć na takim weselu no nie? Od barszczyku na koszuli począwszy na
    podartych spodenkach skończywszy. Żonka - znaczy się ja włożyła swoją super
    suknię! Wprawdzie pięcioletnią... ale co tam, w końcu nikt przecież nie
    wiedział, że ta suknia ma pięć lat. Oczywiście z tego powodu miałam mnóstwo
    problemów... moja mama na to, że już bym mogła sobie kupić coś nowego a nie w
    pięcioletniej sukni paradować i tym podobne wywroty oczami też robiłasad(((( Ale
    ominę temat mojej mamy wyobrażania o mojej osobie, bo nie starczy mi
    ajerkoniaku na pocieszeniesad(((
    Tak czy siak sukienka była szpanerska. Ominę w opowieści już to, że jak zwykle
    spóźniliśmy się z wyjazdem o 45 min i że prawie znowu w wyobraźni z tego powodu
    brałam rozwód z mężem, i że gnaliśmy 100 km na złamanie karku (mąż gnał - ja
    musiałam w samochodzie jeszcze malować paznokcie trzema warstwami lakieru, bo
    najpierw podkład przecież, później właściwy lakier, później ten brokatowy,
    kupiony po drodze "na zapłakane" oczy w zamkniętym już sklepie), musiałam
    jeszcze zrobić prezent ślubny ładując zwinięte banknociki do wazonika, którego
    wejście było tak wąskie, że -by tam władować te banknociki musiałam używać
    długiego druta skonstruowanego przez mojego tatę z przeznaczeniem do suszenia
    grzybów - i to wszystko w samochodzie. Ominę też to, że prawie tym drutem
    zrobiłam sobie dziurę w seksownych rajtach i że mnie zemdliło, bo kogo by nie
    zemdliło mając głowę spuszczoną na tylnym siedzeniu non stop w dół podczas
    jazdy męża szaleńca, którego trochę przeraziła wizja spóźnienia się na ślub
    własnego przyjaciela, na którym to ślubie dodatkowo byliśmy proszeni robić
    zdjęcia!!!!! No dobra zanim przejdę do sedna, dodam tylko to, że musieliśmy się
    jeszcze przebierać w polu przed miejscowośią, a jako, że mnie mrówki na poboczu
    oblazły to już bałam się w zboże na obcasach chodzić i przebierałam kiece po
    prostu na drodze. A samochody jeździły... nawet jakaś baba na rowerze jechała.

    No. A sedno jest takie, że wyglądaliśmy jak para z żurnala. Mój mąż w koszuli
    za 190 zł i krawacie za 130 - o garniturach nie wspomnę i jego żonka w super
    szpanerskiej sukni (w końcu o jej pięcioletności nikt nie wiedział) - w końcu
    superfirmę mamy nie? I tak to zadowolona z siebie, że prawie parę młodą w
    wyglądzie pobiliśmy kroczymy sobie dumnie po mszy już po schodkach na salę
    eleganckiej restauracji, wśród tłumu gości aż nagle jeden pan mnie w ramionko
    zastukał. "Proszę pani......"- powiedział dyskretnie - "coś się pani pruje".
    Moje drogie!!!!!! A owszem!!!! Rozwalił mi się w szpanerskiej seksownej
    sukience z odkrytymi plecami - super delikatniutki - w końcu pięcioletni już -
    zameczek.... i to na całej długości mojej seksownej dupy. Przepraszam za
    wyrażenie! Ale inaczej nie można nazwać dziury w burgundowej sukience na całej
    rozciągłości pociążowej jeszcze nie odchudzonej dupy! O zgrozo. Jeszcze majty z
    cekinami sobie założyłam. Że to tak dla męża miało być....
    Boże kończę już! Raz, że to nieodpowiedni wątek na takie opowieści, dwa, że dla
    pogrążenia smutków nie zasłodzę się przecież na umór tym ajerkoniakiem. Sama
    się tylko pogrążam wam to opowiadając. Chyba idę spać zapomnieć o homofobii,
    lali Ali i mym cellulitisie na pośladkach, (żeby już wyrażenia dupa - nie
    użyć). Rany. Naprawdę przepraszam, za wyrażenia. Najlepiej nie pokazujcie tego
    postu swoim pociechom. Niech się nie wstydzą swej forumowej ciotkisad
    --
    ...
  • 05.06.05, 21:51
    Jak w temacie z Martynką trochę lepiej. Nie miała już goraczki w dzień a to już
    coś. Kupy 0d 2 w nocy 12 szt. Pojawiły sie nawet 4 zielone mocno wodnite i
    jakby ze śluzem. Martynka też nie siusia wogóle. Mało pije nie chce nic co
    może. Mało je kilka łyżek ryżu na wodzie 3 razy w ciągu dnia. Dzwoniłam do
    koleżanki której tesciowa jest pediatrą i uważana jest za bardzo dobrą. Traf
    chciał że była u niej na obiedzie i miałam konsultację telefoniczną a po
    południu wizytę domową. Kazała małej przy biegunce podać co 3 godziny
    Nifuroksazyd w zawiesinie(na receptę wypisała i teściowa pojechała ją odebrać
    i wykupić bo mąż wyjechał bo miał ważniejsze sprawy) do tego enterol w
    saszetkach 2 razy dziennie. Powiedziała że ma dużo pić wody herbaty zwykłej
    niesłodzonej (cukier jest pożywką dla bakterii i wirusów), żadnych soków.
    Natomiast ryż, sucharek, starte jabłko (gryzione działa rozluźniająco) i nie
    zmuszać do jedzenia. Po południu zbadała małą i stwierdziła że wszystko jest w
    pożądeku i faktycznie mogą to być zęby. Choć ja nie widze czerwonych dziąseł.
    Dodała że na noc mogę podać nurofen bo oprócz obniżania gorączki działa
    przeciwbólowo. Potwierdziła że bóle głowy też mogą być od przebijających się
    zawiązków zęba. Przy 4 muszą one przedostać się przez dobrze unerwione miejsca
    i mogą powodować takie bóle. Teraz Martynka juz spi a ja je co pół godzinki
    podaje wodę do picia wypija ok.15-20 ml więc chyba się mi nie odwodni.

    Mamaaga elocom jest na sterydach i nie powinien być dłuzej stosowany niż
    tydzień czasu. W ogóle powinnaś uważać na okolice piersi (sutków) może to być
    niebezpieczne. Jest to podtwierdzone przez lekarza. Życzę ci udanego pobytu.

    Dziewczyny już dawno miałam zapytać czy jest możliwe aby dentica zawierała
    fluor czy ja kupiłam dla dzieci starszych.
  • 05.06.05, 23:51
    Igosiasmile Ty kobieto zawsze rozwalasz mnie swoimi postami naprawdę, też
    wyobraziłam sobie Mateuszka z kokardkami, kolorowymi spineczkami we włosach i
    wózkiem przed sobą. Ło matko, moja teściowa też chciała mieć wnuczkę i
    powiedziała mi o tym po pierwszym USG, ale na szczęście nie stara mi się z
    małego zrobić upragnionej wnuczki, tym bardziej, że córki tez nie miała (Maciej
    jest jedynakiem). Ma chyba jeszcze nadzieję, że dorobimy się córci kiedyś.
    Ja sama kiedyś małego brałam w żarówiaście różowe śpioszki, jak miał może z dwa
    miesiące, i jak Maciej go zobaczył to skwitował jednym zdaniem: nie rób mi z
    dzicka geja, dosłownie i bez obrazy, ale jak przeczytałam twój post o wózeczku
    i kiteczkach, to pomyślałam,że może coś w tym jest, może zachowania i
    wychowanie dzieci w dzeciństwie odbija się potem w życiu dorosłym, tzn jstem
    pewna, że tak jest.

    i widzę, że nam się dzieciaczki rozchorowały. Malilko strasznie współczuję, ja
    sobie prypomnę nas szpital w domu i walkę z rota wirusem, to cieszę się, że
    mamy to za sobą i ma nadzeję, że to paskudztwo da nam na jakiś dłuższy czas
    spokój.
    Eklon zdrówka dla małego, chyba dobrze, kiedy dzieciaczki przechodzą ospę w tak
    wczesnym wieku.

    izabela ja kupiłam Denticę w Tesco bez fluoru, tubka ma kolor czerwono-
    fioletowy i jest mordka tygryska na tubce, w sumie to jest Dentica Juniori
    wyrażnie jes napisane bez fluoru. A Nenedent bez fluoru powinnaś dostać bez
    problemu w każdej aptece.

    Szymek biega juz na całego, dzisiaj w pogoni za Maciejem do łazienki miał
    kontakt pierwzego stopnia ze ścianą, a dokłanie z boazerią i ma nasz kochany
    maluch delikatnie zdarty lakier na nosku, na środku i z boku, do tego ślad po
    uderzeniu na łuku brwiowym, więc wygląda jak Michalczewski po walcesmile.

    Dziewczyny mam pytanie, Szymek miał kila śladów po ugryzieniu komarów lub
    meszek i od wczoraj zauważyłam, jakby w niektórych miejscach po ugryzieniu
    pojawiło się jakieś uczulenie, bo mały ma takie placki, ślad po ugryzienieu
    wokoło białe, a potem zaczerwieniene, tak wielkości 2 złotówki może, byłam w
    apttece i podaje małemu wapno, ale czy można mu to czymś posmarować, czy
    powinnam udać się z nim do piediatry??

    zmykam spać, bo nie wiem, jak mój "mały bokser" prześpi dzisiaj nockę, bo
    wyrodna matka nie kupiła manny i mały dostanie samo mleko...

    Igosiu, to co, na następną imprezkę to ty sobie zafundujesz nową ekstra kieckę.

    pozdrawiam z deszczowego Gorzowa
  • 06.06.05, 09:00
    witam, lgosia tak mnie rozwaliłaś swoim postem, że siedze w pracy, szczerze
    zeby do monitora i wyglądam chyba dziwnie, ale co tam!
    Widziałam Ciebie paradującą w poprutej sukni z cekinowymi majtami na wierzchu i
    umarłam ze śmiechu! Niezłe hehehehehe.
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 06.06.05, 10:29
    Inia witam w klubie! Ja tak się szczerzyłam do monitora po poście Lgosi, że aż
    się koleżanka z zazdrością zapytała czemu się tak kielczę!
    Lgosia - Grochola przy Tobie wysiada!

    Malilka nie mam zielonego pojęcia ile mamy siedzieć w domu, bo u lekarza nie
    byliśmy. Młodego tak na dobre wysypało w piątek wieczorem i nie poszłam już do
    lekarza, bo skoro siostrzeniec i siostrzenica mają jeszcze ospę, to nic innego
    to na pewno nie jest. Siostra była z siostrzenicą u lekarki i ta o dziwo
    powiedziała, że jak będzie ciepło to nie musi siedzieć w domu, tylko unikać
    słońca i uważać na przeciągi, żeby nie przeziębić tych wykwitów. Ewentualne
    siedzienie w domu tylko w przypadku gorączki, co u nas akurat na szczęście nie
    ma miejsca smile Generalnie kwarantanna powinna trwać do czasu jak już nie
    pojawiają się nowe wykwity. My siedzimy w domu, bo pogoda do kitu, ale dziś
    wieczorkiem chyba będziemy musieli się przemieścić samochodem, więc spacer z
    domu do środka transportu nieodwołalny!

    W nocy było trochę marudzenia ale nie jakieś mega, bardziej chyba z powodu
    niewybiegania, bo moje dziecko ostatnio jak siedzi w domu to ma problemy ze
    spaniem. Jak tylko jest spuszczony z bicza (czyt. na dworze) śpi w nocy jak
    aniołek!


    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 06.06.05, 10:34
    Zapomniałam napisać, że dla alergików najlepsze na odbudowanie flory jest
    lakcid, bo nie ma żadnych dodatków. Nawet lacidofil może już uczulać a z tego
    co pamiętam smecta ma chyba w składzie białko krowie!

    Winia ja po każdym ukąszeniu też mam takie reakcje skóry jak Szymek. Proponuję
    posmarować te miejsca fenistilem u mnie pomaga. Moja mama stosuje też sok z
    cebuli albo balsam kapucyński (ale jego można kupić tylko w aptekach z
    preparatami zielarskimi).

    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 06.06.05, 10:36
    zdziwilas mnie ze nie poszlas do lekarza - przeciez mlody powinien chyba dostac
    jakies leki przeciwwirusowe, czy cos takiego. czy nie? juz sama nie wiem.
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 06.06.05, 11:18
    Eklon ale właśnie w aptece powiedziano mi, że Fenistilem nie powinno się
    smaorwać tak małych dzieci no i zwątpiłam, a o tym balsamie nie słyszałam, ale
    popytam w zielarskim, dzięki wielkie
  • 06.06.05, 10:31
    lgosia, ale sie uśmiałąm, to wspaniale uczucie w taki dzien jak dzis, gdzie u
    nas za oknem szaro i mokro, co chwilka pada deszcz.

    Mam andzieję, ze z Martynką zkażym dniem będize lepiej.

    Ja także Wam psałam, że zuzia graczkuje, nadal stawiam na zeby, znowu dostała
    gorączki i jest senna
    wiec uciekam
    milego dnia
    do potem
  • 06.06.05, 11:08
    Nie poszłam, bo lekarka powiedziała mojej siostrze, że na ospę nie ma
    lekarstwa. Łagodzi się tylko jej objawy, pudrem w płynie, co czynimy. W
    przypadku ostrego przebiegu podaje się leki antyhistaminowe a te akurat Michał
    dostaje co wieczór ze względu na alergię, może stąd ten łagodny przebieg u
    niego.
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 06.06.05, 11:14
    no widzisz jaki człowiek nieświadomy....

    dobrze ze michał lagodnie przechodzi chorobesmile
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 06.06.05, 11:41
    Ola jak zwykle niesamowita!
    Jestem również po obejrzeniu zdjęć Natalki!
    Muszę powiedzieć, że nasze forumowe chłopaki będą miały problem, bo wszystkie
    dziewczyny piękne jak malowanie! Ciekawe, która będzie chciała mojego Michała,
    bo on wczoraj to wyglądał jak mały indianin w barwach wojennych ;-(

    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 06.06.05, 13:37
    Ola jak zawsze w pięknych ujęciach, a zdjec Natalki nie dostałysmy...uuuu
    przesłaąłm z tej okazji parę fotek małej, tylko nie wiem czy dotrą, bo coisk mi
    znów szwankuje ten cud technkiki, jaki jest komputer!!!

    Miłego dnia

    Zuzia śpi już prawie trzy godzinki, chyba dzisiejsza marna noc i ta temperatura
    wykończyła mojego okruszka...Bidulka moja
  • 06.06.05, 14:01
    zuzia jest taka fajowasmile buźkę ma już taką "dorosłą". Super!

    lgosia - jak mateusz? przeszło mu troszkę?
    malilka a Maciuś już zdrów?
    iza - a co z martynką?

    dziewczyny odezwijcie sięsmile
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 06.06.05, 14:48
    No wlaśnei dziewcyzny dajcie znać co Waszymi pociechami....

    Moja Zuzia spaąl trzy godzinki, wstałą wypczeta i narazie bez gorączki, dobry
    objaw sama się narazie bawi, ale jak zaczyna ją dopadac wyższa temperatura to
    szuka ukojenia w ramionach, a oczeta same zaczynają sie kleic i marzyc o snie.

    u mnie nadal szaro, co chwilka cosik pokropi, i jak w taką pogode iśc na
    spacer, trawa mokra, hustawki także, jedynie na rowerku można troche poszalec,
    ale małej nie chce sie ciągle tylko siedziec...ona by sie chciała bawić, a jak
    wytłumaczyć takiemu malenstwu , ze jest za mokro???

    Do nastepnego posta
  • 06.06.05, 15:06
    Dziewczyny, ile czasu powinno się podawać Lacidofil po kuracji antybiotykowej?
    W środę mały dostał ostani raz antybiotyk, od tego czasu podaję Lacidofil,
    chyba już starczy, co? na ulotce nie jest napisane,a mały robi twarde kupy,
    chyba przez to..
    Jędruśkowi lepiej, tfu, tfu, ja za to nie wzięłam antybiotyku i bujam się z
    choróbskiem..

    Temat był już wałkowany, ale zapytam jeszcze raz: szczepicie maluchy przeciw
    ospie?? Nie mogę się zdecydować jest tyle samo zwolenników, co przeciwników, ja
    bardziej skłaniam się ku szczepieniu..

    Lgosiu, arbuz może i jest mało uczulający, ale mógł być spryskany jakimś syfem..
    Całuski dla chorutkich...
    --
    Sylwia
  • 06.06.05, 15:44
    dalszych kupek po jednym wieczornym śmierdziuchu nie było, ale za to nocka
    przechlapanasad Mały prawie całą noc spał z nami i to w dodatku ciamkając
    palucha, drugim kompletem paluszków masakrował przez całą noc moją twarz. Nie
    wiem co uspokajającego jest w oklepywaniu mojej gęby ale coś musi być. Mój
    chrześniak z kolei na uspokojenie kręcił swojej matce włosy na pacach. Może i
    dobrze, że Mateusz mi włosów nie okręca - pewnie niewiele by mi zostało tych
    włosów na głowie. Już nie wiem, czy bolał go brzuszek, czy może jednak zęby. Od
    jakiegoś tygodnia podaję mu zamiast bebilona pepti nan Ha. Puszcza zatrzęsienie
    bączków i chyba po tym mleku, ale kupki były ok - tylko te bączki. Wysypuje go
    trochę ale w różnych miejscach i raczej szybko znikają te krosteczki. Drapać
    się nie drapie ale nigdy się nie drapał. Już nie wiem sama, czy mam iść do
    poradni złego wchłaniania czy nie. Nasza pediatra nie chciała dać więcej
    recepty na bebilon pepti bez wizyty w tej poradni. A swoją drogą pierwszy raz
    słyszę o takiej poradi?????
    Dałam w nocy paracetamol, ale nic za bardzo to nie zmieniło. Więc może jednak
    brzuszek? Teraz małym zajmuje się babcia, a ja ciężko jak widać pracujęsmile
    --
    ...
  • 06.06.05, 15:45
    lacidofil i lakcid podaje się w tym samym czasie co antybiotyk + 2-3dni.

    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 06.06.05, 16:37
    hej,hej - u nas przebłyski słoneczka po ulewowym dniu. dziś znów bylismy w
    żłobku na grupie rodzinnej, niestety dziś sobie nie posiedziałam jak ostatnio,
    bo Natalka zdobywała zjeżdzalnie - wchodziła po schodkach i zjezdzała po
    schodkach(!) - nie przyjmowała do wiadomości, że do zjeżdżania jest druga
    strona. Mam nadzieję, że w piątek nie będzie wchodziła częścią do zjeżdzania...

    Lgosia - odkupujesz mi monitor i klawiaturę (nie będę już piła herbatki przy
    czytaniu Twoich postów), a swoją drogą miło, że nie ja jedna mam wpadki w tym
    stylu ;O))))))

    dziewczyny, a pani w aptece poradziła mi na komary fenistil... kurcze, co
    apteka inna wiedza (?)

    naświetlcie mi krótko co z tym szczepieniem przeciwko ospie...

    pozdrawiamy Anita i Natalka
  • 06.06.05, 16:47
    oooo anitkashe!!!! To zdarzają się jeszcze takie "wybitne" osobistości jak
    moja??? Ja myślałam, że jestem wyjątkiem. Jak moja porażona wydarzeniami
    psychika dojdzie do normy to wam kiedyś opiszę jeszcze jak to wpadłam do
    pustego kartonu po 17 calowym ogromnym monitorze- zgrywając się przed nowym
    pracownikiem, na superbizneswoman. Oczywiście na przyjęcie pracownika również
    odpowiednio bizneswomenowo się ubrałamwink Buty na wysokim obcasie i takie tam...
    ale to jak dojdę do normysad
    --
    ...
  • 06.06.05, 17:08
    to ja Ci tylko powiem, ze ja kiedys miałam w pracy bardzo wazne spotknie.
    postanowilam sie odsztafirowac tak, zeby klientowi oko zbielalo. umowieni
    bylis,my na 8 rano, czyli godzinke przed rozpoczeciem pracy. Spotkanie
    przebiegalo b. pomyslnie, ustalilismy szczegoly kontraktu za kilkaset
    tysiaczkow. pan bardzo byl mily, usmiechal sie i co najwazniejsze - patrzyl mi
    prosto w oczy. No i po spotkaniu zorientowalam sie dlaczego! - bo przyszlam z
    jednym okiem umalowanym! mnie to chyba nie pobijesz!
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 06.06.05, 17:11
    smile))))))))
    smile))))))
    smile))))
    no chyba nie pobijęsmile))
    O rany iniasmile))))

    z tego rodzaju wpadek to zaledwie na korytarz wyszłam z jednym pozostałym
    wałkiem na głowie - no ale zaraz się wróciłamsmile
    --
    ...
  • 06.06.05, 18:08
    Ha, ha, ha...super posty w to szare południe, czekam z niecierpliwościa na
    opowieśc o karntoeni po telewizorze..hehe

    Mnie sie rpzypomniała, jak t poszłam na zakupy, mieszkając jeszcze w opolu,
    nakupowałam w supermarkecie dużo pierdułek do jedzenia i smigam z tym
    wózkiem,...wyszłam ze sklepu, przeszłam całe osiedle, dziwinie sie ludziska
    patrzyły, a ja pcham ten wózek przed soba, dopiero sie zorientowałam o co
    chodzi, kiedy zajechałąm nim pod blok, i zaczełam sie zastanawiac jak ja go
    kurna wniose po schodach...wieć znów do sklepu, wyładowałam zakupy i z siatami,
    podreptałam tasama droga do domciu....to jedna z moich wpadek
  • 06.06.05, 18:26
    oj jak to lżej na duszy wiedząc, że wśród "swoich" się obracamsmile))))))
    --
    ...
  • 06.06.05, 19:32
    dziewczyny, ja niestey nie przeczytałam jakiś 30 ostatnich postów sad(

    ale mam nadzieję, że wkrótce nadrobię. w sobotę wieczorem mojego tate potrącił
    samochód. ale jest w domu, bo nie kwalifikował sie na leczenie szpitalne, ale
    za to ja jak nienormalna, jeżdżę dziś cały dzień od lekarza do lekarza, eh,
    szkoda gadać. no dobra, musze jeszcze śmigać do laboratorium po wyniki badań
    taty. jak tylko będe miała chwilkę - nadrobie lekturę - i wtedy napiszę.

    u nas ok, mam nadzieję, że chorujące dzieciaczki tez juz dobrze.

    bebicka - jak tylko będe mogła napisze na priv, myslę, że juz w środe będę
    wolniejsza, więc może śroba lub czwartek, co? aga chyba tez będzie, tak?

    paaa!!!
    --
    Nasz Kamilek ma dziś...
  • 06.06.05, 22:09
    Trzymaj sie dzielnie!
    ja tez zaraz napisze na prv, mysle ze czwarteksmile
    i mam nadzieje ze Agnieszce sie uda..

    a w ogole zabawnie sie czyta Wasze opowiesci "z zycia". Szkoda ze sama nie moge
    sobie nic takiego przypomniec... ale na pewno cos bylo.
    pozdrawiam
    Maraska
  • 06.06.05, 22:40
    kordula - najważniejsze, że nic poważnego się nie stało, trzymaj się !!!!!!!

    a propos opowieści z zycia...

    kiedyś się naoglądałam emanuelle cz.I - zafascynowały mnie "sceny" w samolocie.
    tak więc lecąc pierwszy raz w życiu samolotem i to do usa, założyłam koronkowe
    stringi, a nuż wcielę fantazję w życie... leciałam z mężem oczywiście i to on
    był obiektem moich planów... po pierwszym skorzystaniu z toalety zrozumiałam co
    to fikcja literacka... tam nie było miejsca nawet dla mnie... a nie jestem
    przesadnie duża (zapytajcie malilkę)... a po 9 godzinach lotu w stringach, już
    nie miałam ochoty na żadne fantazje... teraz latam w bawełnianych bokserkach a
    fantazje mam przyziemne bardziej ;O)

    3majcie sie - Anita, Natalka spiiii....
  • 06.06.05, 23:20
    Cze,
    LGosia wielka bużka dla ciebie.
    U nas też kupowo beznadziejnie, ale to po kiwi. Wiem, bo już raz mu dałam kiwi
    jakieś 3 miesiące temu i też była śmierdząca zielona zraczka z czarnymi
    pestkami. Co mnie podkusiło żeby znowu mu dać, nie wiem.
    Pozdrawiam
  • 07.06.05, 00:29
    Widzę, że nie tylko ja jestem tak zakręcona. Z moich licznych wyczynów mogę się
    pochwalić tym, iż idąc ulicą zamyśliłam się i wlanęłam głową w słup
    telegraficzny, powiedziałam "przepraszam" i poszłam dalej. Pewnie nie
    zorientowałabym się, ale nie doczekawszy się odpowiedzi obejrzałam się i
    dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego w co walnęłam.
    Po poznaniu mojego jeszcze wtedy nie męża szłam z nim na imprezę do jego
    znajomych, na której miałam być wszystkim przedstawiona. Wysiadając z samochodu
    nie zauważyłam dziury w chodniku i zwichnęłam sobie nogę. Na imprezę
    wkuśtykałam na jednej nodze i na pewno zrobiłam na wszystkich niezapomniane
    wrażenie.
    Jadąc kiedyś pociągiem do Zakopanego na Sylwka (dojeżdżałam sama do moich
    znajomych) miałam przydzielone miejsce w przedziale, na którym była naklejona
    karteczka: "Przedział dla kobiet w ciąży i matek z dziećmi". Nie byłam wtedy w
    ciąży i nie miałam dziecka, i na dodatek byłam jedyną osobą siedzącą w tym
    przedziale. Mówię wam, ile ja miałam ubawu z przechodzących ludzi, którzy
    czytali kartkę na dzwiach i potem z politowanie patrzyli na mnie. Byłam wtedy
    na studiach, ale wyglądałam na 16 lat.

    Moja córcia mnie ostatnio zadziwia. Bardzo szybko uczy się nowych słów.
    Ostatnio nauczyła się mówić: nie i mniam. Fajnie to wypowiada.
    Ostatnio również jak chce wyjść na dwór, to staje przy drzwiach wyjściowych i
    wali w nie rękami.

    Inia - jeśli nie w ten weekend, tomoże w następny. A może zaproponujesz jakiś
    termin ?
    pozdrawiam,
    --
    Lidka i Ingusia (9.04.2004)
    Dzisiaj jestem już taka duża...
  • 07.06.05, 08:17
    Dziewczyny jesteście ukojeniem dla mojego skołatanego serca!
    Wasze posty mnie powaliły!

    Dzisiejsza nocka była tragiczna! Nikomu takiej nie życzę. Michała drażniły
    chyba chrostki tudzież krostki (jak się prawidłowo mówi po polsku?) na języku i
    wszystko było beee, tak średnio co pół godziny przez kilka minut a dwa razy w
    nocy ok.1-wszej i 3-ciej przez co najmniej pół godziny! Zastanawiam się, czy
    sąsiedzi nie będą dziś na mnie patrzeć dziwnie, no bo przecież dziecko
    wydzierające się przez całą noc nie jest czymś normalnym smile Mam tylko
    nadzieję, że nie zawita dziś do nas pani z pogotowia rodzinnego smile

    czytając Wasze posty, cieszę się, że się nie maluję i nie kręcę włosów na
    wałki! Ale muszę się przyznać, że mi też zdarzyło się wpaść na słup i
    przeprosić go! Ale najlepszy numer odstawiliśmy kiedyś z moim jeszcze wtedy
    niemężem. Byliśmy u mojego ojca w Berlinie i tradycyjnie śmigneliśmy na zakupy.
    Jadąc ruchomymi schodami komentowaliśmy (oczywiście po polsku!) wygląd pani
    jadącej przed nami, że Niemki to totalne bezguście i chyba nie mają luster w
    domach. Wjechaliśmy na górę a tu do naszej "Niemki" odzywa się w pięknej
    polszyźnie mężczyzna jadący razem z nią! Musiałybyście widzieć nasze miny jak
    obok niej przechodziliśmy ;-(

    Dziś jest u nas moja siostrzenica. Szwagier przywiózł ją wczoraj, żeby pomogła
    nam zabawiać Michała w domu, bo ostatnio wspaniale bawią się razem ale aż boję
    się pomyśleć jak będzie wyglądał dom po moim powrocie, bo pomysły mają coraz to
    lepsze! Michał zrobił się strasznym rozrabiaką. Wchodzi już dosłownie na
    wszystko. Ostatnio próbuje nawet przystawiać sobie krzesło do szafek kuchennych
    i wchodzić na nie, żeby widzieć co jest na szafkach. Za niedługo nie będę mogła
    zostawiać nic w zasięgu jego wzroku! Największym hitem jest ostatnio wspinanie
    się na głośnik i sięganie po kabelek, bo moje dziecko odkryło, że każdy kabelek
    ma swój koniec i można je wyciągać. Żadne kable nie mogą być podłączone do
    gniazdka! Z wyjątkiem listwy do której są podłączone wieża i telewizor, bo ona
    strasznie ciężko się wyciąga i jeszcze tego nie opanował.

    Nie wiem też, czy już pisałam, że Michał tak mniej więcej przed miesiącem
    opanował odkręcanie i zakręcanie wszelkiego rodzaju pudełek i słoiczków.
    Wczoraj dorwał się do opakowania z pudrem płynnym i popryskał nim wypoczynek,
    teraz zaczynam doceniać tak niecierpianą przeze mnie tapicerkę ze skóry!

    Śmigam popracować zajrzę później!
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 07.06.05, 09:42
    Już jestem z Wami. Wyjazd był owocny - kupilismy auto, śliczny passat (roczny,
    jeszcze na gwarancji) hip hip hura!!! Bardzo się cieszymy, wkońcu jakieś
    normalne autko z 5-cioma drzwiami:o) Już się nie będę gimnastykować, żeby Kamę
    wsadzić do fotelika.
    W domku przez te 2 dni odrzyłam, zpbaczyłam góry i mi się usmiech na buzi
    pokazał. Jak wyszłam na taras, pobiegałam z Kamą po trawce w ogrodzie to od
    razu stwierdziłam, że teraz się będziemy budować:o)
    Czytam i czytam Wasze posty i nie mogę skończyć, trochę ich powstało w ciągu
    mojej tylko dwu dniowej nieobecności. Jak kamcia zacznie do przeczytam do
    końca. W piatek znów jadę do domciu!!! Ale już nie na 2 dni tylko na 1,5
    miesiąca:o))) Słoneczko, ogród, trawka, basenik, góry...

    mamaaga chyba nie spotkamy się w lipcu:o( Może się zgadamy na sierpień,
    powinnam już być na 100% w Pile, ale to jak przyjadę to się poumawiamy:o)

    Nika gratulacje MGR przed nazwiskiem:o)

    Kamcia w sobote dała nam tak popalić, że niemąż, który ma "święte" nierwy
    wyszedł z siebie i stanął obok;o) cały dzień jazda na maxa, marudzenie, płacz,
    wrzask i tak w kółko. Pcham jej paluchy do gęby a tu niespodzianka, przebijały
    się 3 czwórki na raz! Tak więc w ciągu tygodnia wyszło jej 5 zębów! Mówie wam,
    nawet czopki przeciwbólowe nie pomagały.

    Jak doczytam do końca to coś jeszcze napiszę:o)
  • 07.06.05, 09:43
    odżyłam, a nie odrzyłam hihihi
  • 07.06.05, 10:10
    Hej dziewuszki!!!

    Kamymmama, my takze mamy pasata i sprawuje sie super, na wyjazdy do Polski
    poprostu nic tyko jechac, jedyny problem, ż etrzeba zostawiac na parkingach
    strzeżonych, bo wOpolu nie ma deficytu na złodziei...hihi

    Po gorączce u małej ani słychu, ale spi noca niespokojnie i się budzi, chyba
    dokuczają jej wyrznające sie kiełki

    za okenm nie ma deszczu ale szrówka, wiec czytam Wasze posty i lepiej na duszy.

    Milego dzionka
  • 07.06.05, 10:45
    ja_sylwia - ja szczepie Kamcie na ospę, pytałam się czterech pediatrów i
    wszyscy zgodnie powiedzieli, że są ZA szczepieniem. Podobno dzieci szczepione
    też mogą przejść wiatrowke tyle że słabiej:o)

    Co do zaliczonych życiowych wpadek to dwie mi się przypomniały:o)
    1. Wieczorkiem przyszłam do domu, rozebrałam się, umyłam, zjadłam i poszłam
    spać (standardowy wieczorek). Rano pozbierałam sie do pracy, idę na autobus, a
    wszyscy sie na mnie gapią, przecież nie jestem żadną miss, ale jak się podobam
    to fajnie:o) Kapłam się dopiero w autobusie o co chodziło z tym gapieniem.
    Ciągnęłam za sobą rajtki wystające prawie całe z nogawki! Wieczorem jak się
    rozebrałam, a mam nawyk zciągania rajstop razem z spodniami, zapomniałam je
    wyciągnąć z gaci:o)
    2. Innym razem spieszyłam się do roboty, ubrałam garsonkę, krótka spódniczka,
    rajstopki, wychodzę z klatki, a jakiś obcy facet do mnie "a te buty to nowa
    moda?". Patrzę się, a na nogach mam kapcie, takie wielkie futrzane tygrysy:o)

    Kurcze, ale jednego pomalowanego oka nikt nie pobije, the best!
  • 07.06.05, 11:42
    witam

    moje jedno pomalowane oko, to do dnia dzisiejszego moja i tego kontrahenta
    slodka tajemnicasmile wiedzialam ze wam sie spodoba.

    wczoraj poszlismy do restauracji na obiad, byla z nami ola. my jedlismy obiadek
    a ona ciamkala sobie buleczke, ktora dostala od kelnerki. jak juz skonczyla
    jesc, to reszte buleczki odlozyla na talerzyk. wziela chusteczke i wytarla
    sobie buzie! no myslelismy ze padniemy - taka porządnisia nam rośniesmile

    malilka - co z wami sie dzieje? czy ciebie wirus tez zwalil z nóg ze nie
    piszesz?

    kamymama, nigdzie ma nr 21 sandalek, w innych kolorach sa owszem, ale czerwonym
    nie ma! szukac dalej?


    pozdrawiam
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 07.06.05, 12:23
    Zapomniałam Wam napisać, że wczoraj Kamcia zjadła całego oscypka i kabanosa:o)
    Wcinała jak by nic nie jadła tydzień, mlaskała i mówiła mniam, mniam. Kupka
    dziś ładna więc te dwie żeczy dołanczam do jej jadłospisu:o)

    Iniu dzięki za poszukiwania. Wiesz co, jade teraz do domku więc na pewno cos
    kupię. Jeszcze raz dzieki wielkie:o)
  • 07.06.05, 12:25
    Ale ja błędy robię, aż mi głupio! Nie zwracajcie na nie uwagi, proszę:o)
  • 07.06.05, 12:43
    chyba jednak Malilka się na rozchorowała bo prawie dwa dni się nie odzywa, a w
    jej przypadku to nienormalne


    kamymama ja uwielbiam oscypki, aż mi ślinka pociekła po twoim poście i nie
    dziwię, się, że Kamci smakująsmile
  • 07.06.05, 12:47
    Weszłam rano na forum, ale tyle naprodukowałyście, że tylko zdążyłam przeczytać
    wszystko i czasu na pisanie zabrakło. Rozśmieszyłyście mnie mocno, zwłaszcza
    jedno umalowane oko i cekinowe majtki na wierzchu rozbawiły mnie do łez,
    hahaha smile))))

    Maciek już prawie zdrowy, nie wymiotuje, ale sporo marudzi i jęczy, dużo więcej
    śpi (w dzień 2-3h i potem 19.30-8.30) i robi 2x dziennie wielką śmierduchę
    wylatującą wszystkimi dziurkami w pampersie i to tak, że mam do mycia nie tylko
    dziecko, ale i podłogę.

    Igosia, miałam zapytać co z uciekającym oczkiem i wyciumkanym kciukiem, ale o
    kciuku sama napisałaś smile Mam nadzieję, że oczy Mateusza już w porządku.
  • 07.06.05, 12:58
    Witajcie!!! jestesmy juz w Irlandii od czwartku, mam tyle na glowie, ze dopiero
    dzisiaj stwierdzilam ze siadam czytam posty i cos napisze bo calkiem o nas
    zapomniciesmile)
    Igosia, jak tylko bede w szczecinie to musimy sie spotkac!!! chce Cie
    poznac!!!smile))Mateuszka tez tylko bez tesciowejsmile)
    Ogolnie wszystko u nas oki, mamy juz 12 zeboli, Kamus zaczal ladnie jesc,
    wyniki tarczycy w normie, nie moge sie doczekac jego 2 urodzinsmile zaraz po nich
    bedziemy odstawiac leki i moze tarczyca zaskoczysmile)spanie takie sobie 1-2
    pobudki w nocy, budzenie roznie czasami o 6 a czasami spi do8-9!,
    Dziewczyny czym szczepilyscie? bo musze sie przyznac ze z ostatniego tysiaca to
    okolo 300 watkow nie doczytalam! nasza pani doktor kazala szczepic Priorixem bo
    podobno MMR jest juz wycofany, wiec musialam kupic bo w naszej starej
    przychodni oczywiscie szczepia MMR! zadnego marudzenia czy temperatury po tym
    nie bylo, wiec jestem spokojna i z czystym sumieniem moge polecic Priorix!
    wiecie, nie podoba mi sie ta Irlandia, codziennie pada, temperatura jak swieci
    slonce to max 18 stopni, jeszcze jak nie wieje to jest oki, ale jak wiatr to
    brrrrr zimno a ja zmarzluch jestem okrutny!Rany mam tyle do zrobienia znalezc
    jakiegos dobrego pediatre tutaj, moze zlobek bo mysle o pracy, a Kamik uwielbia
    towarzystwo i zabawy z dziecmi, jak ide z nim do parku to zapomina o mamie i
    cycusiu(cigle karmie, zalecenie ze zwgledu na tarczyce, ale tak sie
    przyzwyczailam ze jak mysle o odstawieniu to mi smutno no i mam duzo pokarmu)
    jak wgram zdjecia na komputer to powysylamsmile) uciekam trzymajcie sie
    cieplutkosmile)
    --
    Ania i Kamilek(02.04.04)
  • 07.06.05, 13:17
    Czesc dziewuszki,
    dlugo mnie nie bylo, ale melduje sie i postanawiam poprawesmile
    Przeczytalam tylko posty z tego watku, przyznaję sie bez bicia, na wiecej nie
    maam czasu , niestety, koniec roku szkolnego za pasem, choroba mlodego,
    niedospane nocki, to wszystko tez mnie wykancza na tyle, ze nie mam sily z
    kompa korzystac - mialam prawie 2 tygodniowy odwyk od kompa, z wlasnej wolismile
    Dzieki za wszystkie zdjecia, dziewczynki rosna ladne a chlopaki przystojnesmile
    Z nowinek: Kuba sam chodzi na calego, ze zlosci potrafi tupac noga, a jak
    zrobi kupe to pokazuje na gatki palcem, szkoda ze nie pokazuje przed faktem
    tylko posmile Z serii dziwnych wyrazów, to autobus to "boba", kot"małmał", a
    pies "ałał".
    Usmialam sie po pachy z seksownej sukni wieczorowej i innych Waszych wyczynow,
    mnie przydarzył sie ekshibicjonista w parku. Za czepił mnie, obnażył sie, a ja
    mu na to :"nie , dziękuję" i w szoku poszłam dalej. Jak sobie o tym przypomne,
    to az sie dziwie ze taka kulturalna jestemsmile
    Pozdrawiam Was serdecznie , papa
    Ania i Kubek
  • 07.06.05, 13:31
    Hej dziewczyny!!!

    Asik witaj ponownie, ja chociaż nie mieszkam w Irlandii,a w niemcowni, to u nas
    jest taki mikroklimat przez ten Ren, że jak zacznie padac to przez tydzień.
    Zycze ci szybkiego odnalezienia sie w nowym otoczeniu, zaklimatyzowania i
    znalezienia jakieś bratniej duszyczki, mnie sie to tutaj udało i jest mo o
    niebo lepiej, bo jakoś bez ludzi nie wyobrażam sobie istnienia....musż emieć
    koło siebie parę zyczliwych mi duszyczek, wiec chyba Bóg mnie kocha, bo mam
    pare takich kochanych ludzi koło siebie.

    Malilka, cieszę sie, ze Maciek wraca do normy.....ucałuj do ode mnie i Zuziu,
    która właśnie smacznie spi.

    pozdrówka idę pokrzatac sie po domciu

    a ha na forum polek mieszkających z agranica, przydybała mnie mami27, niektóre
    z Was beda ja pamietac, ona mnie pamietała i rpzesłałą mi zyczenia, własnie
    przeprowadzili sie do Niemiec, ale daleko ode mnie....szkoda.bo mozę udąło by
    mi sie spotkac forumowa mae, tak jak jest to w rpzypadku was, czego Wam
    zazdroszcze i to cholernie....
  • 07.06.05, 13:32
    ania300 - wiesz co, moim głównym problemem jest to, że nie jestem asertywna -
    ale chyba są jeszcze lepsi - BOSKIE!!!!!! chyba to kupię, niech ja zobaczę
    ekshibicjonistę hihihihihi....
    ja tylko raz nie zauważyłam, szłyśmy z koleżankami ze szkoły... i one w pisk
    jejuś WIDZIAŁAŚ?? a ja NIE WIDZIAŁAM, ale przeciez nie będę się wracać... i tak
    mnie ominęło potencjalne "nie , dziękuję"....
    Natalka śpi, czekam na pizze (nie mam nastroju na gotowanie) SPOKÓJ (tfu,tfu)...

    a my na szczepienie i pomiary jutro...
    Anita i Natalka
  • 07.06.05, 14:05
    malilka - oczko Mateuszowi moim zdaniem nadal czasami ucieka. Wyślę wam jak
    znajdę czas zdjęcia, gdzie to widać. Nie panikuję na razie, bo ucieka raz jedno
    raz drugie, więc może faktycznie złudzenie optyczne przez szeroką nasadę noska.
    Nie panikuję, bo na wizycie wtedy u okulistki też mu tak oczko uciekało i ja
    wtedy z przejęciem wrzeszczałam łapiąc panią doktor za rękaw - ooo ooo teraz mu
    ucieka, patrz pani oo teraz teraz! No i ona patrzyła i nic nie widziałasmile To
    znaczy widziała złudzenie. Mam zamiar odczekać tak z dwa miesiące i wybrać się
    kontrolnie jeszcze raz do tej samej pani.

    Ania 300 - no z Ciebie to prawdziwie dobrze ułożona kobietasmile)))
    A w ogóle bardzo dziękuję wszystkim za uznanie dla mojej trzydziestoletniej
    ubranej w cekiny d.... Choć wolałabym móc się wykazać na polu bardziej
    inteligentnymsmile)))) Asik-w - oczywiście zapraszam!!!!!! Szkoda tylko, że
    musiałam o majtach z cekinami napisać, żeby wywołać chęć do poznania mnie i
    Mateuszasmile)))) Pearl może wam powiedziećsmile)) że wyglądam wbrew pozorom całkiem
    inteligentniesmile)))))) (mam nadzieję). Ufff a jak już wybuduję dom - to
    zapraszam wszystkie forumowe dzieciaczki z mamusiami na wielkie party!!!!
    Strasznie jestem ciekawa jak wyglądaciesmile Party basenowe na narazie pustej
    działce nadal aktualnesmile))))
    --
    ...
  • 07.06.05, 16:10
    moze każda z nas prześle innym swoje zdjecie ze swoja pociecha, zrobimy
    odsłone twarzy...oczywiscie nie naciskam,,.

    co Wy na ten pomysł????

    zawsze moze mimo chodem bedziemy stały za sobą w kolejce do kasy, pod czas
    pobytu w dziecięcym sklepie , nieświadome swej bliskości

    Chociaż tak jak ja, tak juz niektóre z Was, ujawniły swoje buziunie...jeśli
    pomysł wypali, to bede szukać najlepszej swej fotki..hihi
  • 07.06.05, 16:18
    eee opolanka tylko jedno zdjęcie??? Przymiotów mojej wybitnej urody na jednym
    zdjęciu się w całości nie zobaczywink Mateuszowi robimy np serie zdjęć. A i tak
    lepiej na żywca się zobaczyćsmile))
    --
    ...
  • 07.06.05, 16:37
    Kordula i Dabrowianka, usiluje wyslac Wam maile, ale poczta szwankuje mi na
    calej linii, wiec zeby juz cos do Was dotarlo to probuje tedysmile
    proponuje spotkanie w czwartek kolo 14, co Wy na to?
    jezeli pogoda pozwoli to moze jakis spacerek, ewntualnie u mnie na trawce pod
    oknami, maly "piknik"smile - szczegoly mam nadzieje juz poczta, chyba sie ruszy,no!
    buziaki
    pozdrawiamy
    Jak czytam te wszystkie zabawne przygody to az zaluje ze niczego z wlasnego
    zycia nie mgoe sobie rpzypomniec. przeciez cos tam musialo byc...
    Kulturalna ania mnie rozlozylasmile
    no dobra ide obudzic Mlodego bo spi juz 2,5 godziny. Wystarczy musmile
    Maraska
  • 07.06.05, 16:50
    ... tak nam zawróciła w głowach cekinowymi majtkami, że teraz wszystkie chcemy
    się oglądac... ;O))))))
  • 07.06.05, 17:47
    Bebicka, Kordula!!!
    Właśnie wysłałam do Was maila. Niestety nie mogę w czwartek, mam dentystę. A
    nie mogę go przełożyć, bo musiałabym pójść za jakieś 2 tyg. bo mi mama wyjeżdża
    na wycieczkę, a ślubny zaczyna od jutra pracę w W-wie i nie będę miała z kim
    zostawić Jagody. Ale może jutro, bo piątek zdaje się Bebickiej nie pasuje. Albo
    w przyszłym tyg., może pogoda się poprawi...

    A mój kochany mężulek włąśnie siedzi w pociągu i jedzie do Warszawy sad
    To na tyle, bo mi nasza przylepka na więcej nie zezwala.

    Agnieszka Jagodowa mama
    --
    moje Szczęście
    www.jagodka.go.pl
  • 07.06.05, 21:47
    Ufff... ale dzisiaj był męczący dzień... Leszek dał mi trochę popalić. Na mnie
    pogoda źle działa już od wczoraj, widać na niego podziałało dzisiaj. Miał
    problemy ze spaniem i był wyjątkowo marudny. Dopiero na koniec dnia zrobił się
    spokojniejszy i próbował przechodzić sam po kilka kroczków już bardziej
    świadomie, śmiejąc się do mnie (na razie stawiał samodzielne kroki przypadkiem
    jak się zapomnial). No ale jednak już przed snem, tradycyjnie skacząc w
    łóżeczku jakoś się uderzył i przeciął ząbkiem wargę... Możecie sobie wyobrazić
    moje przerażenie jak zobaczyłam kroplę krwi na jego buzi, która rozmazał na
    rękach. Całe szczęście przeciął tylko leciutko i długo nie płakał.
    Dzień pełen wrażeń... aż mnie serce rozbolało z tego wszystkiego. sad
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 07.06.05, 22:17
    madziu, są czasem takie dni,że brrr... miałam dziś dołowate chwile i mnie tez
    natalka dawała dziś popalić (tzn miała inne plany na spędzenie dnia niz ja) -
    sprzedaliśmy ją dziadkom na parę godzin (dziś wczesniej wrócili z pracy) i
    złapałam oddech. Ja sobie robię w takich trudnych chwilach kubas dobrej
    herbaty...
    a może pomogło by ci spotkanko w dobrym towarzystwie ;O) powiem ci w sekrecie,
    że natalce lesio podpasował surprised)
    w piatek jest TV na Wapiennej - przyjdz, bedziemy robić za tv gwiazdy ;O)
    lgosia nam da pare wskazówek jak sie dobrze zaprezentować hihihihi ;O)))))
    tylko cekinowe majtki musimy kupić ;O))))))
    lgosiu - jak miałam dzis dośc wszystkiego to twój post ratował moja psychikę -
    jestem twoją wierną fanka

    trzymajcie się w te pogodowe zawirowania - Anita i Natalka
  • 07.06.05, 22:41
    jak do TV to tylko w doskonałym makijażu - proponuję jedno oko pomalowanesmile

    hihihi a jak juz o TV mowa, to dostalam z Olą zaproszenie, żeby wystąpi w
    programie w TVN Style, Klub Młodej Mamy. Zastanawiam się czy iś czy raczej
    niesmile Temat dośc śliski: "pod jednym dachem z teściami".

    opolanko jestem za Twoim pomysłem - anonimowe mamy prosimy o ujawnienie sięsmile
    Igosia Ty przyslij przynajmniej 1 fotke z cekinami w tlesmile hihihihi
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 07.06.05, 22:52
    będę trendy mamuśka - makijaż na jedno oko, cekiny na tyłku hihihihi...

    ja tu sobie jaja robię, a to powazna sprawa jest... żebym ja w piątek nie
    stanęła z lgosią w zawody o lepszego "posta" ;O)

    fajnie, że jest ta grupa rodzinna ( o tym będzie ten reportaż) - dzieciaki sa
    wypompowane po zabawie, mamy ugadane za wszystkie czasy. gdybym mieszkała w
    łodzi lub chociaz miała prawko to chyba byłabym tam codziennie...
  • 08.06.05, 00:56
    Kurczę, no wasze historie o wpadkach są zabójcze! Ja niedawno kupowałam sobie colę w małym sklepiku: zapłaciłam przy kasie za pół litra, wzięłam butelkę z lodówki i poszłam sobie, odkręcam na ulicy, ale patrzę, a to litrowa butelka! No ekspedientka patrzyła się na mnie badawczo, ale nic nie powiedziała, a ja też patrzyłam na nią, biorąc tę butelkę z lodówki - chyba musiała pomyśleć: ale bezczelna! Wróciłam i dopłaciłam różnicę. Już nie usprawiedliwiałam się, że wiecznie niedospana mama roczniaka potrzebuje kofeiny...
    To tyle co wiem i teraz pamiętam. Mam nadzieję, że przy studentach za bardzo się nie blamuję, zwłaszcza w tym semestrze, kiedy często chodzę na zajęcia nieprzytomna i niewyspana.
    A, parę lat temu miałam pierwsze zajęcia z grupą, na sali siedzi bardzo śniady chłopak, nazywa się, powiedzmy coś jak Ken Sandugi, ja go pytam "A skąd pan jest?" myśląc, że Arab albo Afrykańczyk, a on czystą polszczyzną "Z Warszawy".
    No ale Kingi i Lgosi nie pobiję...
    Lgosia, nie daj się w sprawie lalek dla Mateusza. Z dziewczynki bawiącej się samochodzikami nikt się śmiać nie będzie, ale z chłopca lubiącego lalki wszyscy będą się nabijać. Jak teściowa chciała mieć wnuczkę, to powinna była mieć więcej dzieci, wtedy by miała większe prawdopodobieństwo wnuczki. Czytałam gdzieś, że od niemowlęctwa trzeba dziecko ubierać odpowiednio do płci i odpowiednio traktować. Inna sprawa, gdyby sam chciał bawić się lalkami, ale przecież jeszcze teraz to on babci nie potrafi powiedzieć, że chciałby wózek dla lalek. Niech mu misia kupi.
    Kinga, ja bym uważała z tym programem telewizyjnym. Musiałabyś bardzo uważać, co mówisz, bo pewnie prowadzący będzie raczej chciał jakieś konflikty uwypuklać, a babcia będzie przed telewizorem. Ale z drugiej strony nagrać to i zostawić dla Oli na pamiątkę - super sprawa! Jeśli się zdecydujesz wystąpić to koniecznie napisz kiedy to będzie na antenie!
    Co do spotkania Warszawianek - my w weekendy czerwcowe jesteśmy do dyspozycji, a na początku lipca wyjeżdżamy (mam nadzieję...).
    Dabrowianka, jak usłyszę o jakimś mieszkaniu do wynajęcia dam znać. Przychylam się do zdania Kingi, jeśli Praga to nie Północ, ale Południe. Dużo bezpieczniej a park Skaryszewski jest super.
    Nika - gratuluję tytułu i zakończenia zmagań!
    Pozdrawiamy wszystkich chorowitków
    jak również tych co za granicą i im smutno
    Monika i Ewa
  • 08.06.05, 08:49
    a ja dziś cały czas mówię o niedzieli! Tłumaczę coś kolegom o zaplanowanym już
    piątkowym spotkaniu i z uporem maniaka (nieświadomie oczywiście) mówię:
    niedziela. W końcu koledzy zwątpili i zapytali się czy spotkanie jest w piątek,
    czy w niedzielę smile Chyba jestem już zmęczona tym tygodniem i marzy mi się już
    weekend.
    Nocka znowu ciężka, ale i tak o niebo lepsza niż wczorajsza. Poszłam wczoraj
    zapytać naszej lekarki czym mogę smarować wykwity na języku, bo te dają
    Michałowi najbardziej popalić i co... tantum verde w sprayu :-0 Musiałam mieć
    chyba bardzo głupią minę jak to powiedziała, bo od razu zaczeła tłumaczyć, że
    można je stosować również przy bolesnym ząbkowaniu! I muszę Wam powiedzieć, że
    to faktycznie działa, bo Michał wprawdzie na początku był trochę zdziwiony jak
    mu trochę język zesztywniał ale później... wreszcie normalne dziecko!

    Jako matka dziecka podobno "łagodnie" przechodzącego ospę, radzę Wam jednak
    zaszczepić Wasze pociechy. O ile dzionek jest ok, to wieczór i nocki są
    tragiczne. Michał ma wykwity dosłownie wszędzie, poza wspomnianym językiem, ma
    też w nosie, na powiece i oczywiście klejnotach rodzinnych, aha zapomniałabym o
    stopie, oczywiście strona "podeszwowa" smile Denerwuje go już puder we włosach a
    właściwie posklejane włosy a wg zaleceń lekarki nie możemy go kąpać do czasu aż
    wszystkie strupki odpadną, szybki prysznic dopiero 5-6 dni po pokazaniu się
    pierwszych wykwitów. Co ciekawe szczepienie odra/świńka/różyczka dopiero 10
    tygodni po ospie, więc będziemy potwornie opóźnieni w kalendarzu!

    Mnie powalił post Ani z ekshibicjonistą@!
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 08.06.05, 09:23
    Witam wszystkich!
    lgosiu cekiny przylgnęły do Ciebie jak drugie imię;o)
    Nocke miałysmy cudowną, wkońcu moje marzenie o przespanej nocce się spełniło.
    Kamcia obudziła się nad ranem, wzięłam ją do naszego wyrka i spała dalej do
    8-smej! Byle tak dalej.
    Nie wiem co jest, ale kama odmawia jedzenia mleka, jak zawsze zjadała po 230
    ml. to teraz góra 150 ml. Staram sie jej to nadrobić jakimiś kanapkami,
    serkiem. Na siłę nie będę pchać, bo się jadłowstrętu nabawi.
    Uciekam, lecę zrobić badania krwi, bo jutro mam endokrynologa.
  • 08.06.05, 09:54
    Już mi dzisiaj lepiej nieco. smile) Faktycznie czasem są takie ciężkie dni...
    wtedy mam ochotę oddać dziecko babci na cały dzień, ale nie zawsze mam taką
    możliwość - jechać specjalnie na drugi kraniec Łodzi... A mężusia w takie dni
    całe dnie nie ma. sad(
    Anitka - cały czas zastanawiam się nad tym piątkiem. Kusi mnie spotkanie, ale
    niekoniecznie nadaję się do TV. wink)) Teraz na mnie to ani cekinowe majtki nie
    wejdą, tylko rozmiar - spadochron... A oczy na ogół wcale nie pomalowane i
    pryszczata buźka. wink)) Ech ta córcia wysysa ze mnie co lepsze. wink)
    Leszek pewnie chciałby spotkać się z uroczą Natalką. smile))
    Inia - idź do programu. smile) Temat faktycznie śliski, ale może teściowa nie
    ogląda tego kanału. wink) Ja staram się polować na Klub Młodej Mamy, ale nie
    zawsze to mi się udaje...
    A moich foteczek jest pełno na zobaczcie... może nawet wstawię zaraz nowe
    Leszkowe z mamą. smile)
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 08.06.05, 10:13
    zapomniałam w poprzednim poście a chciałam Ci napisać na pocieszenie, że u mnie
    już całą wieczność (czyli od soboty!) leje i wieje. Temperatura niestety też
    pozostawia wiele do życzenia, bo w ciągu dnia 15 stopni, to już rewelacja!!!
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 08.06.05, 10:16
    a u nas dzisiaj aż 9 stopni. Zimno, buro i ponuro. od rana ma doło- złość! więc
    napiszę coś więcej jak mi przejdzie.

    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 08.06.05, 14:25
    czesc widzę że temat pogodowy. U nas jest super, tak mogłoby być cały czas. 20
    stopni, słonce i lekki wiaterek.
    Asik tak już jest na wyspach że ciągle wieje, musisz się przyzwyczaić. Napisz
    więcej jak się zorganizowałaś w tej Irlandii i mam nadzieję że kiedyś
    wybierzesz się do Londynu. Koleżanka mówiła mi że widzała ofertę że można za
    funta polecieć z Londynu do Dublina. NIe chce mi się wierzyć że tak tanio ale
    może to prawda i kiedyś się spotkamy.
    Dzień mego Henrysia trochę się unormował, tzn nadal mamy pobudki o 6.30 drzemka
    trwa od 12 do 15 i potem ładnie zasypia koło 8.30.
    I już nic więcej nie napisze bo moje słonce wstało.
    Pozdro
  • 08.06.05, 14:42
    Och dzieki za pocieszenie z ta pogoda, ale ja jestem ogolnie zalamana,
    niewiadomo jak sie ubierac, zaloze cos na dlugi rekaw to za chwilke zaczyna
    parzyc, za godzinke wiac i zaraz leje, dzisiaj moze ze 14 stopni z wiatrem i
    pochmurno, masakra!
    Magda, jak narazie to ja wogole nie jestem tutaj zorganizowana, jakos w usa
    bylo lepiej i latwiej, przede wszystkim cieplo!!! nie mam pojecia jak ubierac
    Kamika!!mnie sama od wczoraj boli gardlo, cholera zeby mi maly sie nie
    rozchorowal, bo nawet nie wiem gdzie szukac dobrego lekarza, co prawda blisko
    jest jakis szpital uniwersytecki, musze sie tam wybrac, nie moge sie
    przyzwyczaic do lewostronnego ruchu! wogole byla dzisiaj wlascicielka
    mieszkania i zarzadala za mnie i malego 500euro depozytu oczywiscie plus 65 za
    mnie oplat za tydzien i za malego 45!!oki oplaty niech beda bo tutaj sie tak
    placi, ale jak Jacek wynajmowal mieszkanie to placil depozyt i nic nie bylo ze
    iles tam od osoby a zaznaczyl wczesniej ze dojedziemy jak do niego zadzwonilam
    zeby na wieczor wyjal kase z banku to byl w szoku, oj na poczatku te wydatki sa
    straszne, no nic nie marudze wiecej bo musze zrobic jakis obiad a nie mam
    pomyslu, Dziewczyny co robi sie szybko, zeby bylo gdzies na dwa dni, oczywiscie
    pyszne i zeby mogl jesc Kamik?pozdrawiamy
    --
    Ania i Kamilek(02.04.04)
  • 08.06.05, 15:07
    najszybsze i najłatwiejsze dania są z piersi kurczka. np w sosie koperkowo -
    smietanowym

    piersi z kurczaka kroisz w kostke (tak jak na gulasz), obsmazasz na patelni w
    malej ilosci oliwy z oliwek (lub dusisz w malej ilosci wody) - krótko. jak
    piersi sa podsmarzone dodajesz do tego śmietanę (mieszasz ja oddzielnie w
    naszyniu razem z odrobina tej wody z duszenia, zeby sie nie zwazyla) i dodajesz
    pokrojony koperek (duzo). Pod przykryciem dusisz jeszcze chwilke. Podajesz to z
    ugotowanym ryzem lub ziemniakami i do tego jakas surowka. Pychotka.

    Druga wersja to zamiast smietany i koperku dodajesz przecier pomidorowy z
    kartonika (taki płynny sos) i masz kurczaka w pomidorach.

    po "chińsku" piers duzisz w duzej ilosci wody (ale bez przesady), dodajesz sosu
    sojowego i uduszone na oddzielnej patelni warzywa. Tez podajesz z ryzem (tej
    wersji ja nie lubie).


    albo jeszcze edna opcja - zrobic duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuzo sosu do spaghetti i
    pomrozić! mieso mielone smazysz na patelni, oddzielnie dusisz cebule, papryke,
    i pieczaary. wszystko mieszasz razem (jak juz sie udusi), dodajesz pomidory z
    puszki albo z kartonika (nie koncentrat pomidorowy). Wszystko razem mieszasz i
    podajesz z makaronem. to co pozostanie, mrozisz w woreczkach na "czarna
    godzine".

    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 08.06.05, 15:11
    Hej dzewczyny!!!

    Sroda u nas, bez deszczu, ale za kolorowo to takze nie jest. mała usnela w
    koncu i mam chwilkę, ale tylko chwilkę, bo dzisija mocne postanowienie
    doprowadzenia wypalcowanych szyb do pożadku, z aframugi w oknach nawet się nie
    biorę bo nie mam weny.

    siedze sobobie w tym domciu i mysle, ze jakbym miała szmalu w brud, o wsyztskim
    bym opłaciła lot do mnie i byśmy spotkały sie na kilka dni,,,poprostu byłoby
    duze przedszkole...ale to tylko marzenie...uuuu

    Co do skóry mojego dziecka, to zmagam sie z wypryskami pod kolanami, już kilak
    tygodni, raz sa raz ich nie ma, raz bleda innymi czasy czerwone jak malinki...i
    za cholerke nie wiem co jest przyczyna. Nie denerwuje sie, nie przejmuje, bo
    juz gorsze stadia skórne u mej córci przechodizłam, i to jak była malutka.

    Piszecie o tej szczepionce przeciwko ospie...ja naszej pani doktor
    powiedizałam, z enie chce, niechaj Zuzia jakos się zmaga sama, juz na tyle
    chorób jest zaszczepona...tlyko nie wiem czy ja dorbze zrozumiałam, ale wydaje
    mi sie, ze keidyś mi powiedziała, że szczepionka owszem, ale dizecko moze
    zachorowac, tylko łagodniej to wszytsko bedzie przechodzić. czy tak jest????
    czekam na oświecenie mej mózgownicy????

    a co z fotkami, trzaskacie zdjecia i bedziecie się ujawniać????
    Czekam z niecierplowścia, na picture z majteczkami w tle...a raczje prawie na
    tyłku...i jendym okiem w fiolecie...hihi

    Miłego dzionka

  • 08.06.05, 15:22
    widze, ze podobnie kucharzymy, tylko ja wszystko dusze na parze, a co czarnej
    godiznki, to raczje mroze dla małej....bo dla nas, to y mi lodówki nie
    starczyło...Mojej sosy pomdorowe są raczje warzywne, a nie mięsowarzywne,
    tylko, ze malej daje bez pieczarek...narazie jkoś tak wyszło.
    Dzisiaj robiłam soje po bretońsku, uproszczoną wersję z pomidorowym sosem,
    majerankiem, papryką, marchewka, cebula, skórka chleba do
    zageszczenia...pychotka.
    A zupa aby miała bardizje wyrazisty smak, bo nie dodaje soli, to wkąłdam
    kawałek swierzego imbiru i mała pałaszuje jak trza....

    Ok chyba zgłodniała,...ide jeść
  • 08.06.05, 22:20
    Przepisy kulinarne wypróbuje tylko bez koperku ( niecierpie)
    Martynka juz zdecydowanie lepiej to chyba był jednak wirus i podejrzewam że
    przywlełyśmy go ze szpitala. koleżnka ze swoją małą miesiąc starszą leżała
    tydzien w szpitalu bo mała się odwodniła. Dobrze że u nas to minęło bo chyba
    zupełnie bym się załamała.
    Martynka wczoraj zrobiła jedną kupkę dzisiaj dwie ale zwarte więc chorobę mam
    nadzieję mamy za sobą. Poprzednie 4 nocki były tragiczne a pobutki o 5.30
    rozbrajające. Ja już nie daję rady chodzę spać ok24.00-1.00 w nocy i rano
    jestem nieprzytomna. W nocy co godzinke płacze i krzyki sama nie wiem co małej
    dolega ból brzuch, zęby albo jeszcze coś innego. Mam nadzieję że studenci nie
    widzą mojego roztargnienia a czasami nawet nieprzygotowania. O zaliczeniu
    własnych zajęc nawet nie wspominam. Proszę aby dzisiejsza nocka była choć
    trochę lepsza. Z tego nie wyspania dochodzi do kłótni z mężem wiecie co mi dziś
    powiedział: że się wyprowadzi i będzie płacił alimenty na dziecko i wtedy nie
    będę miała do niego pretensji. Poszło o to zajmowanie się dzieckiem bo mu
    powiedziałam że godzinkę dziennie będzie zajmował się małą a ja zamykam się w
    pokoju bo muszę popracować. I co wy na to. Obecnie wszytrko rpbię jak mała
    pójdzie spać tzn. sprzątam gotuje obiady, zmywam naczynia z całego dnia i
    oczywiście pracuje. Z tym ,że dla niego moja praca się nie liczy i mogę
    siedziec w domu i zajmować się tylko dzieckiem. Nie w porządku no nie?? dodam
    że mąż nigdy nie wstał do małej w nocy i tylko raz ją rano zabrał abym mogła
    pospać godzinkę dłużej. Za kogo ja wyszłam???
    Dobrze że jesteście i mam się komu wygadać a i wasze posty robawiły mnie
    niesamowiciesmile
    Asik_w witamy zbyt krótko tam jesteś ale na pewno się zaklimatyzujecie to tylko
    kwestia czasu.
    Narzekajaca Iza
  • 09.06.05, 00:01
    Iza a nie myślałaś o jakiejś pomocy domowej do sprzątania? U nas wszystkie
    prawie problemy małżeńskie się rozwiązały od momentu, gdy zatrudniliśmy Iwonę.
    Iwona najczęściej zmywa tylko górę naczyń i odkurza, myje podłogi, sprząta w
    łazience, układa zabawki (ale "tylko" co?). Gotuję ja. Płacimy jej za godzinę 7
    zł. Pewnie dla niektórych jest to dużo podliczając na miesiąc, ale akurat w
    naszym przypadku gdy wyjdzie tak do 200zł miesięcznie to i tak wychodzi mniej
    niż na komplet pocieszaczy z przed czasów iwonowych. Bo tak podliczyć
    pocieszacze takie jak: flaszeczka, czekoladka, dodatkowa kawka w kawiarni z
    przyjaciółką do pogadania o ciężkim życiu kobiety (koniecznie w kawiarni, bo w
    domu przecież syf), jakiś ciuszek na pocieszenie, jakiś kosmetyk - na zabicie
    wrażenia umęczonej Matki Polki + straty finansowe wynikające z kłótni o syf w
    domu z mężem (spotkanie na piwku z kolegami itp. sprawy o których się pewnie
    nigdy nie dowiemsmile i nawet minus oszczędności na prezerwatywach - to i tak
    bilansik wychodzi na korzyść zatrudnienia Iwonki.
    A jeszcze korzyści z zakochania dziecka w cioci Iwonce są nieocenione!!!! Moje
    dziecko może marudzić cały dzień, ale jak przyjdzie ciocia Iwonka to po
    prostu.... nie ma grzeczniejszego dziecka. Łazi za ciocią Iwonką - przymila
    się, naśladuje we wszystkim - największy wkład wychowawczy w kształtowanie
    pozytywnych cech mojego pierworodnego ma CIOCIA IWONKA. Moje dziecko zaczyna
    dzień od sprzątania - "dokładnie tak samo sprząta jak ciocia Iwonka" - i kończy
    dzień na sprzątaniu - zasypia ze szmatką w ręce. Rankiem nasze dziecię wita nas
    szczotką i szufelką. Pierwsze zdanie, które wypowie to chyba takie, że się
    ożeni z ciocią Iwonką.
    Ach spędza mi sen z powiek ten fenomen Iwonki i tak sobię myślę, że to chyba
    jedyna osoba, która nie ma totalnie czasu dla mojego dziecka, bo w końcu płacę
    jej za sprzątanie a nie za uwodzenie Mateusza. No i dlatego mój syn jest tak
    nią zauroczony. Pewnie sobie myśli, że wreszcie poznał jakąś normalną osobę w
    tym świecie dorosłych, która nie mizia go, nie cmoka, nie gada bzdur w
    stylu "tany tany, da da, am am - y y" i tym podobnych bzdurnych określeń.
    Y Y to naturalnie robić kupę - czy sr....ć- jak kto woli- w słowniku jednej z
    babć.
    --
    ...
  • 09.06.05, 10:10
    wasze posty są ukojeniem dla mojej duszy smile)))))))))))))))) wielkie dzieki!!!

    u nas pomału ok. kamil wstał dzis o 5,30!!! horror! no ale teraz spi juz od
    godziny jak zabity i w dodatku sam usnął ma podłodze bez spiewania i
    opowiadania bajek, nie mówiąc juz o butli w zębach, co niestey czasem sie nam
    zdarza, mea culpa!

    dzis niestety nie zawitam na forumowe spotkanie sad(( buuuu sad( mam problem z
    autem: dzis odwoziłam męża do pracy i zastanawiam sie czemu wszyscy na mnie
    trąbią. hehe, co sie okazał nie mam żadnych świateł w aucie, mijania, stop,
    kierunki, nawet postojowe szlag trafił i chyba nie za bardzo moge się poruszać.
    dziś do autka zajrzy moj brat mechanik (specjalista od oplów), ale może to
    zrobić dopiero około 17 - jak sam wróci z pracy. i holera jestem uziemiona sad(

    a w sobotę idziemy na wesele! no i chyba będę musiala skoczyć na zakupy po
    majtki z cekinami smile) bo kiecke też mam extra, ale 2 letnią. a może lepiej
    holera kupić nową, co? smile)))))))

    no dobra, życze wam miłego dnia. u nas dzis pogoda w miarę, ale mogło byc
    jeszcze cieplej! gdzie to lato ?!?!?

    --
    Nasz Kamilek ma dziś...
  • 09.06.05, 11:14
    A u nas sraczka od wczoraj:o( Niemąż miał 3 dni, wczoraj złapało Kamcię, ja sie
    narazie uchowałam. Od czego to może być? Kamcia jak sobie bączka puści to z
    niespodzianką, zieloną, wyglądającą jak nie strawiona zupka. Wieczorem sie
    zaczęło, w ciagu 20 min. dwa razy poszło, przebierałam body i spodenki, bo były
    zafajdane. W nocy również pobudka, też 2 razy, przebrałam body i prześcieradło
    tak sie wylewa. Dziś od 8-smej jak Kama wstała też już 2 razy była przebierana.
    Co za paskudztwo sie jej przyplątało? Do tego wychodzi jej następna dwójka (w
    ciagu 1,5 tygodnia 6 zęboli sie pokazało) i mam teraz w domu marudzącego
    zasrańca;o)
    Dzisiaj będzie dietka, lacidofil i duuużo wody do picia, jutro jedziemy do
    Bielska i na drogę nie może mi tak sr.., bo pojedziemy kilka godzin dłużej;o)
  • 09.06.05, 11:40
    za Wasze posty, bo podniosły mnie dziś na duchu! Mam mega doła! Wczoraj
    pożarłam się z teściową i chyba jest to wreszcie koniec poprawnych stosunków! Z
    jednej strony to cieszę się, bo wyszło szydło z worka, co tak na prawdę moja
    teściowa o mnie myśli ale z drugiej strony jest mi strasznie przykro, że taka
    słodka żmijka jest matką mojego ukochanego i babcią mojego syna i z którą o
    zgrozo chyba będę musiała nadal się widywać! Chociaż po wczorajszej akcji
    odwiedziny u nich odpuszczę sobie na co najmniej spory okres czasu a już na
    pewno do czasu przeprosin! Tak mnie wczoraj wkurzyła, że nie mogłam spać w nocy
    a przecież i tak mam mało snu!

    Ale dość marudzenia. Ospa powoli od nas odchodzi, tzn. pojawiają się pierwsze
    strupki ale jeszcze żaden nie odpadł. Niestety Michał rozdrapał sobie jedną
    krostkę na nosie jak tarł oczy ze zmęczenia i teraz nie wiem, czy będzie miał
    bliznę, czy nie! Dobrze, że nie jest dziewczyną, bo pewnie bym się zamartwiała,
    że jej żaden facet nie zechce w przyszłości przez tą bliznę smile a u faceta
    jednak blizna na twarzy dodaje męskości smile))

    Poza tym pogoda trochę się poprawiła, tzn. nie pada ale jest cho.ernie zimno,
    wieje prawie jak na wyspach (to tak dla pocieszenia Asik i Mag-dy smile))
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 09.06.05, 11:40
    kamymama - jakis wirus taki paskudny krąży,

    u nas wczoraj takie kupska, że załowałam żę juz kataru nie mam; oprócz tego
    rano 2x wymioty. po południu doszedł lejacy sie katar i temp. 37 - 37,5. dzis
    parę razy kaszlnęła... marudna jest jak diabli

    iza - pomysł lgosi jest super, ja tez mam panią do pomocy, która też zajmuje
    się Natalką a ja w tym czasie moge i popracowac i odpocząć...

    a w ogóle to pogody są ogólnie dołowate...

    JA CHCĘ PRAWDZIWEGO LATA...

    tak jeszcze się zastanawiam - czy zawołac do małej lekarza, poza katarem nic
    jej nie jest tylko ten kaszelek mnie zaniepokoił, ale na razie się nie
    powtórzył...

    trzymajcie się cieplutko - anita i natalka
  • 09.06.05, 11:43
    mam nadzieję, że nas te wirusy ominą!
    dzieciaczki trzymajcie się i szybko wracajcie do zdrowia.
    Anitkashe obserwuj Natalkę, jak tylko coś Cię jeszcze będzie niepokoić wezwij
    lekarza, bo od jutra już weekend a w weekendy różnie jest z opieką medyczną!

    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 09.06.05, 13:27
    Niemąż mi ostatnio nieustannie upgraduje mojego kompa i to zawsze wtedy, gdy
    akurat chciałam usiąść i coś napisać.

    Mały już zdrowy, wczoraj pierwszy raz zrobił kupkę o konsystencji stałej, je
    już wszystko poza surowizną i jest ok. Ale 6 dni wirus go męczył. Pełne
    zrozumienia ucałowania dla Kamci i Natalki.

    Dzisiaj mały chciał rozpocząć dzień już o 6.00 rano, ale go bezwględnie
    spacyfikowałam w swoich ramionach na leżąco i o dziwo zasnął i spaliśmy do
    8.40. Nie miałam siły się podnieść o 6.00, bo noc była ciężka- mały płakał,
    krzyczał, jęczał przez sen i tak z 7 razy. On się nie budził, ale my tak. Chyba
    się coś śniło biedaczkowi.

    Ja też marzę o takiej cioci Iwonce, dużo małżeńskich stresów by mi
    zaoszczędziła, ale na razie to mi się zaoszczędzona kasa zaczyna powoli kończyć
    i póki nie wrócę do pracy to mogę tylko o Iwonce pomarzyć smile Jeśli w ogóle uda
    mi się wrócić, bo w tym temacie to zaliczam powoli doła, no ale nie będę Wam
    smęcić.
  • 09.06.05, 16:20
    A mój syno dzisiaj zrobił pobudkę o 4 rano!!!!!!! Obudził się i nie mógł zasnąć
    mimo, że miał smoka... płakał i płakał, dopóki go nie wzięłam do łóżka...
    uspokoił się trochę, to zrobiłam mu mleczko i pospał jakoś do 7 jeszcze ze mną.
    A ogólnie to wczoraj po paru dniach przerwy też wróciły gile po pas... Wczoraj
    miał lekki stan podgorączkowy, dzisiaj tylko kicha i smarka....... Mam
    nadzieję, że szybko mu to przejdzie bez dodatkowych atrakcji. sad(
    Anitkashe może skonsultuj w razie czego z lekarzem, jeśli nic się nie poprawia.
    Malilka fajnie, że Maciuś już wraca do zdrowia. smile)
    --
    Magda, Leszek (15.04.2004) i wrześniowa Joasia
  • 09.06.05, 19:22
    Hej dziewczyny!!!

    Ciocia Iwonka, ja takze od czasu do czasu chciała bym ja mieć, aby nie musieć
    taszczyc małej wszedzie na zakupy i tym podobne...bo mąz pomaga mi bardzo, i
    ostatnio nawet nie mogłam soie rpzypomnieć, kieyd kąpałam mała albo usypiałam,
    taki mam skarb w ddomciu

    a co do Waszej bytności, to wspaniale ze jesteście....

    Wszystkim choruskom, życze szybkiego powrotu do zrowia...

    mam andzieje, ze zdjecia Zuzi jakoś dotaszczyły się do Waszych skrzynek, a jak
    nie to ślijcie reklamacje

    Spkojnej nocki, snu do rana

  • 09.06.05, 14:32
    Wiec sie ciesze, chociaz i tak nie wiadomo na jak dlugo tej radoscismile
    Igosiu ja nadal uwazam ze powinnas rzucic obecne zajecie i zajac sie pisaniem
    pamietnikow. Zbijesz na tym fortune. Zawsze mi bawia twoje listy i o borysie i o
    rodzicahc i tesciach... oczywiscie i o Tobie i teraz jeszcze o p. Iwonce.
    Bridget Jones wysiada!
    Swoja droga to zazdroszcze p. Iwonki. U nas tez polowa awantur to przez
    balagan... woczach moejgo emza. kurcze trafil mi sie pedant ze go nie moge. Ale
    sam to malo co zrobi. tylko sie na mnie wkurza. Klocimy sie... koszmar... ale u
    nas problem nie wynika anwet z braku czasu, w koncu pracuje malo a Mlody chadza
    do opiekunki... ale ja nie ejstem tak pedantka i tyle. echsad szkoda sie
    zasmucac przy takiej pogodzie...
    Co to ja ejszcze chcialam, acha a propos zabawnych historyjek. Akurat nie o
    mnie,ale... moja mam jest teraz na wczasach w Grecji no i dzwonie do niej
    czasami przez skype'a. Wczoraj moj maz stweirdzil ze zadzwoni, wykrecil, poprisl
    recepjconistke o polaczenie mama odebrala a on:"Dzien dobry. czy zamawiala pani
    na dzisiaj budzenie?" moja mam.."na dzisiaj...? na dzisiaj nie".. chyba cos
    jeszcze sobie powiedzieli, juz teraz nie pamietam i moja mam sie rozlaczyla!smile
    rozbriola mnie totalnie, nie dosc ze nie poznala ziecia po glosie, no to jeszcze
    moge zrozumiecsmile, ale ze nie zaskoczyla ze rozmawia po polsku. W Grecjismile!!!
    Coz moja mamasmile

    A i jeszcze caly czas mysle o asik. A Ja Ci powiem ze Ci zazdroszcze, moze nia
    tka jak jagnie, bo kurcze Portugalai... ech marzenie, ale Irlandia tez jest
    cudowna. bylam trzy tygodnie ze 4 lata temu, bardzo chcialabym tam wrocic. Super
    ludzie, no i przyroda. Ech alez tak sa cudowne rzeczy. nie pamietam w jakiej
    miescowosci czy miescie jestescie, ale naprawde polecam zwiedzanie zielonej
    wyspy. jest oszalamiajaca!
    A pogoda? No fkatycznie dziwna troche byla, nagle znikad zaczynal padac deszcz,
    po 20 min wychodzilo slonce. Coz taka specyfika.
    pozdrawiam
    Maraska
  • 09.06.05, 14:39
    hahaha Igosia - po raz kolejny ci mowie, masz we mnie wierna fanke!!!!

    ja nie mam pani Iwonki, ale mama pania Lube, ktora sprzata i co najwazniejsze
    PRASUJE! powiem wam ze u mnie jest odwrotnie, to nie maz na mnie krzyczy ze
    jest balagan, tylko ja na meza! nie to ze jestem pedantka, ale jak sobie kiedys
    zlamie noge jak sie przejade na jakims klocku, czy tym podobnym samochodziku,
    to bedzie mial nauczke!

    pozdrawiam
    nie mam wiecej czasu na pisanie. prowadze rekrutacje do pracy i mnie strasznei
    ten dzien juz wykonczyl!


    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 09.06.05, 20:23
    hej,
    a ja myślałam że to tylko u mnie w domu jest syf totalny, mąż wkurzony, ja
    urobiona a dziecko w smarkach ciągnących sie od nosa do kolan... Nie życzę
    nikomu tego, ale cieszę się ze nie ja jedna na tym świecie borykam się z
    denerwującym życiem. No a pogoda to rzeczywiście do bani, nie wiadomo jak sie
    ubrać, zupełnie jak w Irlandii, ech asik_w, Polsza też beznadziejna pogodowo,
    przynajmniej tu w Bydzi.

    chorowitkom powrotu do zdrowia życzę, a kamymamie samych przyjemności w bielsku.
    smile
  • 09.06.05, 20:25
    kochana, moja skrzynka pusta, ani kawalątka zdjęcia Zuzisad
    A co do ujawnienia się, to jutro może trzasne sobie i młodemu kilka fot i
    wyślęsmile
  • 09.06.05, 22:01
    Kochane pamietam, ze swego czasu ktoras podawala adres www tego sklepu. ja teraz
    bym potrzebowala a za zadne skarby nie moge znalezc w swoich archiwachsad(((
    google tez nie pomagaja, nie wiem czemu. Tylko Wy mi zostalysciesmile
    pomocy!!!
    smile
    maraska
  • 09.06.05, 22:10
    Z tego co pamiętam to widziałam namiary do niego na edziecko zakupy. Swego
    czasu była spora dyskusja na temat jakości towaru. Ja nie kupowałam jeszcze nic
    ale czasami lubię poczytać i dopiero po przeczytaniu kilku opinii coś kupić tak
    na próbę!

    Śmigam spać, bo mam straszne tyły a jutro wraca mąż i muszę stawić czoła
    problemom z teściami!
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 09.06.05, 22:39
    www.next.co.uk
  • 09.06.05, 22:51
    Ekoln doskonale cię rozumiem ja też miałam "problemy" z teściową. One naprawde
    mogą uprzykrzyć życie. moja np. planuje mi co mam robić kogo odwiedzić i jak
    ona wyjeżdża na tydzień na konferencje to zwala mi na głowe swoją teściową (bo
    teść w szpitalu a jej samej nie może zosatwić.Dodam że kobieta mimo że jest po
    80-ce to sama mieszka w Niemczech i nieźle sobie radzi. Teraz jest w Polsce i
    nie może sama zosatć u niej w domu. Cóż zrobić zachwycona nie jestem ale to
    przecież babcia mojego męża.

    Martynka jest już zdrowa normalna kupa była już przedwczoraj a więc z wirusem
    uporaliśmy się w 3 dni. Jedynie pozostała bardzo marudna nie potrafi się bawić
    szybko się denerwuje (może udziela się jej ode mnie). Przy smarowaniu dziąseł
    wyczułam że idą 3 ząbki to pewnie wina tych nastrojów.
    pomysł z ciocią Iwonką znakomity z tym że my już płacimy niani jak ja jestem w
    pracy to ona się nią zajmuje. Wychodzi na spacery a jak mała śpi to podlewa mi
    kwiatki i prasuje ubranka małej i na tym się jej rola kończy. Wszystko poza
    tym jest na mojej głowej. W niedzielę mam urodziny mówię mężowi że musi się
    zająć w sobotę małą bo ja muszę zrobić zakupy, posprzątać mieszkanie itp. a on
    na to czy niania nie może bo on ma inne sprawy do załatwienia. Po orostu
    wymiękam. a niania nie może bo w soboty pracuje gzdie indziej. Moja mama
    wyjechała teściowa wyjeżdża a co ja mam zrobić z córką. Ręce opadają.

    Teraz z innej beczki w koncu obejrzałam zdjęcia : Zuzia ladnie wydoroślała,
    Igor ma dużo zębów (Martynka ma 6) i zawsze taki uśmiechnięty, Natalka ładna
    dziewczynka, Julki niestety nie dostałamsad

    Adresuv sklepu nie znam więc nie pomoge w tej sprawie.

    Igosiu powinnaś zmienić zawód koniecznie będę twoją czytelniczkę.

    Choróbki wracajcie do zdrowia i nie martwcie swoich mamuś.
    Iza
  • 10.06.05, 08:49
    Hej dziewczyny!
    Kamcia od wczoraj rano, czyli od ostatniej brzydkiej kupy nie zrobiła więcej,
    mam nadzieję, że dziś będzie normalna kupka:o)
    Nocka była ładna, co prawda troche pomarudziła przez sen, ale nie obudziła sie
    i spała w swoim łóżeczku do 7:45. Tak mi odpowiada:o)
    Dzisiaj wielki dzień - jadę do domku! Kurcze już się doczekać nie mogę.
    Wyjeżdżamy o 21-szej, zawsze na noc, bo Kama wtedy spi. Mamy gdzieś 6 godzin
    jazdy ciągiem. Kiedyś pojechalismy w dzień i to była nasza wielka pomyłka,
    Kamcia pospała swoje półtorej godzinki, a potem pokazywała co potrafi. Fotelik
    był be, a przecież jej nie wyciągnę w trakcie jazdy. Zabawki były be, ulubione
    przysmaki były be. I tak się męczyliśmy ponad 6 godzin, bo w dzień jedzie się
    do Bielska 8-9 godzin. Takie piekne mamy drogi, jak nie tir to traktor, a teraz
    dojda jeszcze kombajny, bo to pora na nie. W skrócie: jeździmy w dzień,
    zaoszczędzamy czas i uszy, bo nie słychac wrzasków;o)
    Bedzie mi Was brakowało na codzień, jak tylko będę miała możliwość to się
    odezwę i zdam relacje z pobytu:o) Lgosiu pisz duuużo postów, powalają mnie z
    nóg:o)
    izabela_p25 wszystkiego najlepszego w dniu urodzin (nie napisałas kiedy je masz
    więc dziś Ci złożę życzonka). Pociechy z dzieciaczka, z męża, z teściowej. Aby
    następny rok był piekny i niezapomniany!
    Dobra uciekam, muszę się popakować, tzn. nie wiem jak to zrobie, bo jadąc na
    półtora miesiąca musze wziąć całą szafę;o)
    Trzymajcie się ciepło. Buziaki dla kolegów i koleżanek od Kamci :o*
  • 10.06.05, 09:28
    Iza dzięki za słowa pocieszenia! Problem polega na tym, że mi tak naprawdę to
    za bardzo nie zależy na kontaktach z teściową, bo jak dla mnie jest fałszywą
    żmiją i bardzo przypomina mi panią Bukietową z takiego angielskiego seriali "co
    ludzie powiedzą" ale jest to w końcu matka mojego męża i babcia syna, więc
    trochę głupio byłoby gdybym z nią nie utrzymywała kontaktów, bo w końcu nie
    jest to totalnie obca osoba i chyba za bardzo się nie da tak totalnie
    odizolować! Faktem jest, że kontakty z nią są dla mnie strasznie stresogenne!
    Dla niej najważniesze jest co ludzie powiedzą a nie jej własne zdanie!
    Najgorsze, że ona tymi samymi kategoriami ocenia ludzi. Właśnie podczas kłótni
    środowej dowiedziałam się, że nie okazuję jej szacunku, bo na jej urodziny
    przyszłam nieuczesana :-0! Dodam, że tak jak widać na zdjęciach, moją normalną
    fryzurą jest kucyk, ewentualnie warkocz, więc nie wiem jak w takiej fryzurze
    można być nieuczesanym? No chyba, że miałam iść do fryzjera się ekstra w jakiś
    kok uczesać? Po prostu wymiękłam, bo dla mnie raczej fryzura nie jest miarą
    okazywania szacunku...

    Dobra koniec marudzenia, bo pogoda jeszcze w miarę względna, chociaż po
    południu ma znowu lać! Pelargonie u mnie na balkonie chyba mają już dość
    deszczu bo takie jakieś klapnięte!

    Kamymama nie zazdroszczę Wam tej podróży. Faktycznie dla naszych ruchliwych
    dzieci, kilkugodzinne siedzenie w samochodzie to istna katorga!

    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 10.06.05, 12:14
    u nas noc ciężkawa, Natalka wymiotowała, kupkała, na dokładkę podawanie jej
    leków to horror - dla niej i dla mnie. czuję się jak wyrodna matka... kurcze,
    czy nie mogli tej izoprinosiny wyprodukowac w wersji smakowej...

    skonsultowalismy rzeczywiście z p. doktor - no jest to infekcja jakich dużo
    teraz, ale ponieważ poprzedni katarek był niedawno to Nati dostała bactrim,
    izoprinosinę, drosetux jeżeli byłby kaszelek i smecte w przypadku biegunki.
    podałam jej rano smectę - i ku mojemu zdumieniu wypiła bez problemów...

    na szczęscie przy tej infekcji katar nie zalega w nosku - odpadła samotna walka
    z gruszką do nosa...

    a dooooła mam takiego glębokiego i dużego, że chyba metodą lgosi sięgnę
    po "srodki antydepresyjne" (czytaj : ajerkoniaczek).

    wokól prawie wszyscy chorzy, te pogody są zabójcze, a my 3 lipca wyjeżdzamy -
    no ciekawa jestem jaki będzie lipiec

    przy natalce pomaga mi moja mama i nie wiem czy bardziej jestem zmęczona
    choroba natki czy nadgorliwością babci - tu lgosiu znowu ukłon w twoją stronę -
    już kiedyś po twoim pierwszo-urdzinowym i wózkowym opisie pisałam,że to chyba
    siostry bliźniaczki... a te wszystkie komentarze to dla mojego dobra... ech
    a wszelkie próby konstruktywnych pytań typu "jak to jest nie tak, to jak jest
    dobrze" , no ona nie wie ALE NA PEWNO NIE TAK.
    i niejaki "młody Bilski" którego nie znam ale którego już nie lubię, służący za
    wrzozec bo on je wszystko : rybkę, chemiczną marchewkę itp itd, ale jaj ja
    kupię warzywka to na pewno nie są dobre... ostatni przebojem są nowalijki - ja
    nie podaję i wiem, że mama też nie poda wbrew mojej woli, ale co się nagada,
    nadopytuje....

    mam nadzieję, że was nie zagadałam, ale musiałam to wyrzucić z siebie, bo za
    pare godzin kolejna wizyta babci...

    pozdrowienia z "głębokich wykopów" psychicznych - Anita i "pociiągająca" Natalka



    --
    Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
    Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
  • 10.06.05, 15:26
    Znów nadrabiałam, ale szcęśliwie udało się. Dziewczyny spłakałam się przy
    czytaniu Waszych wpadek smile))
    A Ty Lgosiu naprawdę pomyśl nad książką, będziesz robiła to co jak sądzę
    lubisz, na pewno potrafisz i jeszcze Ci nieźle zapłacą. O reklamę się nie
    martw, my się wszystkim zajmiemy wink
    Lgosiu, jak wprowadzałaś nan HA? Zamierzam to zrobic i będę próbowac stoniowo
    po jednej miarce mieszac z bebilonem pepti, co kilka dni zmieniając proporcje
    na korzyśc nana. Też tak robiłaś? I zupełnie nie rozumiem waszej pediatry i tej
    odmowy zapisania mleka. Dlaczego?

    Dziewczyny czytając Wasze posty to niekiedy cieszę się, że od rodziców i
    teściów dzieli mnie 500 km. Bądźcie dzielne!

    Nie dostałam Zuzi sad

    Niko ma 11 zębów i kolejne w drodze. Od paru dni ma stan podgorączkowy, jest
    nerwowy i wszystko potwornie gryzie. Nadal sam nie chodzi. Polubił czytanie. Dr
    rehabilitacji twierdzi, że mam zapomniec o jego dawnych chorobach, bo jest
    całkowicie zdrowy. Wyniki badań immunologicznych za 2 tyg a w międzyczasie
    zabieg na jąderko i przepuklinę. Trzymajcie za nas kciuki.

    Asik, super, że się odezwałaś i że znów jesteście razem. Już w lipcu podzielę
    Twój los. Boję się, ale mam nadzieję, że będzie dobrze. Jak nie to Wam troszkę
    posmęcę, ok?

    jeszcze Wam skrobnę opowieśc taksówkarza o jego synku Michasiu, który do 3 lat
    robił w majty. Mianowicie na wszystkie sposoby próbowano Michasia oduczyc
    siusiania w pieluszkę i na działce zaproponowali mu rodzice chodzenie bez. A on
    stwierdził, że w żadnym wypadku, bo wszystkie dzieci chodzą z pieluszce i że to
    wstyd chodzi bez! Pewnego dnia, w domu mały oparł się o futrynę i zakomunikował
    domownikom: " od dzisiaj Michaś nie będzie lał w gacie". I słowa dotrzymał! To
    tak na pociechę naszych zmagań wink
    Buziaczki szczególnie dla chorowitków.
    A, Sylwia nie słyszałam żeby po lacidofilu czy lakcidzie dziecko miało problem
    z kupką. Ja Nikowi podawałam nawet przez parę miesięcy za zaleceniem p.
    immunolog i wszystko było wzorowo. Ale wiadomo każde dziecko jest inne.
  • 10.06.05, 15:42
    sluchajcie mam taki sajgon, ze juz 10 raz zbieram sie cos skrobnac i wciaz mnie
    ktos wybijasmile

    mam nadzieje ze wszystkie chorowitki szybko wroca do zdrowiasmile

    opowiesc o michasiu doprowadzila mnie do lezsmile

    dzis wyjezdzamy na weekend, wiec babeczki do zobaczenia w poniedzialeksmile mamy
    zadanie bojowe namowic prababcie oli zeby z nami przyjechala na kilka tygodni,
    a to baaaaaaaaaaaaaaardzo ciezkie zadanie.

    pozdrawiam
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 10.06.05, 16:24
    Hej dziewczyny...

    moja Zuzia śi juz prawie trzy godzinki, nie wiem czy to ze względu na zmianę
    pogody, bo robi sie cieplej, a moze poprostu ma jakis skok wzrostu.

    ja takze przesnełam nieprzykryta i teraz się trzęsę, ide zrobić sobie herbatkę

    miłego dnia
  • 10.06.05, 17:00
    aja jaja jaj co ja dzisiaj za dzień miałamsad((((( Ale zacznę od odpowiedzi
    pytaniasmile Jagna NAN HA po prostu podałam zamiast bebilonu i mały wciągnął.
    Kamymama - nie mogę pisać za dużo, bo jak za dużo puszczę postów w tonie
    narzekającym to spłynie ze mnie cały czar super pisarki. A ja mam same
    narzekające posty. A co do książki - to po pierwsze brak warsztatu, po drugie z
    każdym rokiem coraz gorsze mam problemy z wysławianiem się, po trzecie błędy
    ortograficzne, stylistyczne i logiczne aż rażą, a po czwarte - brak wiary w
    siebie jest dobijający, a po piąte.... już widzę minki mojej mamuśki, teściów,
    mężusia.... jak tę książkę czytająsmile))))))

    W temacie dzieckowym wszystko ok. Oprócz tego, że mamy straszne dziś problemy z
    pearl 24 żeby spasować te nasze dzieciaczki z drzemkami tak, żeby można było
    się spotkać. Najpierw spał mój Mateusz, jak się obudził to szła spać Maja Gosi,
    teraz znów śpi mój Mateusz i obudzi się tak koło 17 – kiedy to (jak przewiduje
    pearl) pójdzie spać Maja, bo spała dziś wyjątkowo krótko i już jest marudna. Ja
    na przywitanie Majki z mamuśką przewidziałam super menu, na poczet którego
    zrobiłam zakupy z samego rana.... no i właśnie... wydarzenia dzisiejszego
    poranka mnie tak rozbiły, że z menu będą nicisad
    Zaesemesował mi mąż, że chciałby pójść sobie zobaczyć na licytację dot. wynajmu
    pomieszczeń przez Urząd Gminy. A konkretnie chodziło o halę barakową do
    remontu – 236 m kwadratowych hali + 500m kwadratowych terenu wokół z jakimiś
    podjazdami nawet dla ciężarówek. Jak o tym rozmawialiśmy tydzień temu to
    rozmowa toczyła się pod tytułem, że „jaki głupek to wynajmie i w jakim celu” –
    chyba tylko w celu jakiegoś składu budowlanego czy co? Mój mąż zaplanował, że
    dobrze by było pójść na taką licytację, żeby zobaczyć jak takie sprawy się
    odbywają. W końcu dobrze by było znaleźć jakieś tańsze lokum na naszą firmę.
    Poza tym przydało by nam się powiększyć tak trochę lokum, chociaż do 50-60 m.
    kwadratowych. Chcieliśmy zobaczyć więc jak takie licytacje wyglądają, żeby
    wiedzieć jak licytować, gdy już sami znajdziemy jakieś odpowiadające nam
    lokum. Przynajmniej tak mi się wydawało..... Okazało się, że moja bogata
    wyobraźnia jest jednak zbyt ograniczona, by wpaść na to, że mój mąż wróci
    oznajmiając mi, że właśnie przelicytował wszystkich i jesteśmy szczęśliwymi
    posiadaczami obowiązku płacenia kilku tysięcy złotych miesięcznie za 236 – cio
    metrową halę w opłakanym stanie (bo cena wyjściowa była tylko dwa złote – ale
    mój zdolny mąż czterokrotnie przebił tę cenę)!!!!!!! Jak się spytałam, po co to
    nam, to stwierdził, że jeszcze nie wie, bo przecież jej nawet nie widział. No
    tak cóż za głupie pytanie zadałam. Skąd można wiedzieć po co komu takie coś,
    skoro nie dość że się jeszcze tego lokalu nie widziało na własne oczy to
    dopiero co się to wykupiło. Jak tak popłacimy kilka miesięcy kilka tysięcy
    złotych za tę ruderę, to może wymyślimy w końcu na co to nam było.... Rany a ja
    tu plany o domu snułam. Dziś kolejny raz brałam rozwód z mężem... Jezu! Tych
    rozwodów już trochę mieliśmy.
    Mam nadzieję, że przyjedzie pearla z Mają mimo ulewy za oknem i mimo tych
    drzemek – może mi się trochę humor wtedy poprawi.
    Ach... jeszcze dodam, że męża wersja wydarzeń jest taka, że wygrał po to, by
    kiedyś nie żałować, że była to dla nas jakaś szansa. Na co szansa – to jeszcze
    nie umiał określić. Jedno jest pewne, jeśli nie uda się z tego wycofać – to
    wezmę kolejny rozwód. A jeśli uda się z tego wycofać, to wezmę rozwód z powodu
    kosztów odszkodowawczych niepodpisania umowy. A jeśli w ogóle się uda to wezmę
    rozwód z powodu strat nerwowych poniesionych przeze mnie w dzień swoich
    imienin. Boże, że też ja muszę zawsze się denerwować w swoje święta. Ale to i
    tak nic, jak w drugą rocznicę naszego ślubu, po mojej lekturze „Mężczyźni są z
    Marsa Kobiety są z Wenus” i przypominaniu mężowi przez cały tydzień o tej
    rocznicy (bo w książce tak napisali, że tak trzeba), po zamówionym przeze mnie
    stoliku w restauracji (wolałam sama zamówić niż liczyć na cud, że mąż wpadnie
    na coś takiego) usłyszałam, że mąż nie wróci z pracy, bo zaraz po pracy jest
    umówiony z kolegami na basen. No... i był na tym basenie do godziny 24 – bo
    przecież tak fajnie się nurkuje na basenie.
    Jak mi teraz Inia napiszesz, że Twój Adam by tak nie zrobił, to chyba wezmę
    inia z Tobą rozwód!!!!! Ale możesz mi napisać za to, jak sobie na wyjazdach
    radzisz z drzemkami Oli. Bo nam się kroi jutro nurkowanie w jeziorze i nie
    wiem, czy brać małego. Mamy problemy, by zasnął w niecodziennych dla niego
    sytuacjach – a drzemki dzienne ma nadal dwie. Jak się nie prześpi jest
    niemożliwy. ... A może tak poprzytapiać trochę tego mego męża na jakiejś
    konkretnej głębokości. Może tak narkoza azotowa poprzestawia mu jakieś klepki w
    mózgu i dobrze na tym wyjdęsmile Albo sama trochę posiedzę za długo tak powiedzmy
    na 20 meterkach. Upojenie azotem jest bardzo zbliżone do alkoholowego – a
    teraz właśnie mi trzeba trochę humorkusad((((
  • 10.06.05, 19:00
    Igosiaaaaaaa! Rewelacja!!!!
    gratuluje hali!!!! jestes chyba jedyna mam posiadaczka tejze... jeszcze nie
    wdizianej. Sluchaj na party basenowe w sam raz.....
    meza tez gratulujesmile!!!!!! Wiesz on chcial dobrze... w koncu taka hala...
    no nie no!!!!!!!!!!!Bomba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    dziekuje za adres sklepu
    pozdrawiam
    Maraska
    chyba zawolam emza do czytania...
  • 10.06.05, 21:06
    Witajcie!!!

    Tak na początek chciałam się zameldować w fanklubie Igosi. A co do tej hali, to
    spróbuj spojrzeć na to bardziej pozytywnie. Bo może posiadanie takiego obiektu
    zainspiruje Was do jakiegoś niesamowitego pomysłu, na wykorzystanie go i
    zbijecie przez to niesamowitą fortunę. I kiedyś będziecie wspominać ten dzień,
    siedząc nad brzegiem niesamowitego basenu, przed niesamowitą chałupą, sącząc
    niesamowitego drinka. I głaskałabyś czule po skroni swojego pomysłowego mężulka,
    sprawcę tego wszystkiego. A on by Ci rzekł: "i widzisz kochanie jaki miałem
    wspaniały pomysł, żeby tego pamiętnego 10 czerwca 2005 roku pójść na tą
    licytację i wylicytować tamtą halę." Pewnie tak Wam było pisane... smile
    Wszystkiego najlepszego z okazji imienin!!!

    A my jesteśmy już w trakcie rozłąki. Jagódkowy tatuś od środy zaczął pracę w tej
    naszej stolicy. I już wiemy, że początkowy plan, żebyśmy wakacje spędziły z
    Gutką w Gdańsku, nie jest najlepszy. Jako rodzina jesteśmy za bardzo zżyci. Tak,
    więc ślubny na gwałt szuka jakiegoś lokum dla nas i przenosimy się.
    Podziwiam Was dziewczyny, które tak ciągle migrujecie. Dla mnie jest dramatem
    wyjazd do innego miasta, a co dopiero kraju. No, ale nic kolejne wyzwanie. Mam
    nadzieję, że będę mogła liczyć na Waszą pomoc odnośnie jakieś pediatry, sklepów
    dzieciaczkowych itd. Ale będę się pytać jak będę wiedziała, w jakiej dzielnicy
    osiądziemy.

    Życzę zdrówka wszystkim chorującym maluchom.
    Agnieszka Jagodowa mama

    --
    moje Szczęście
    www.jagodka.go.pl
  • 10.06.05, 22:46
    Ja tylko szybciutko! Chciałam tylko napisać, że Lgosia rozbawiła mnie z mężem
    do łez! A mój mąż jest podobnego zdania co dziewczyny, że masz tak nie
    narzekać, bo jeszcze kiedyś będziesz tego Twojego prawie eks-męża po nogach
    całować za ten cudowny pomysł z wynajęciem tego lokalu!
    A swoją drogą może jakiś hurtownia zabawek dla dzieci? W końcu przedstawicielem
    Bercheta już jestście!

    śmigam spać, bo już mnie mąż woła!
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 11.06.05, 11:22
    smile))) Lgosiu gratuluję nabycia nieruchomoścismile)) i męża przede wszystkimsmile))
    Choć podejrzewam ,że Tobie do smiechu nie jest. Ale może faktycznie jakiś fajny
    interesik rozkręcicie, a narazie możę paintball? remontowaćnie trzeba ,
    pousatawiać parę przeszkód, ścianek do chowania się ,itp i "duzi chłopcy" będą
    mieli niezłą frajdęsmile A swoją drogę nie wiem co bym zrobiła jakby mój małżonek
    obwieścił mi tak radosną nowinę . Choć pomysły to on ma, wprawdzie na mniejszą
    skalę inwestuję , ale inwestuje - nie tak dawno kupił na wyprzedaży jakieś 30
    kompletów klocków lego, w większosci tych samych i od siódemgo roku zycia, więc
    młody się tym nie pobawi, no ale takiej okazji pzrepuścić nie mógł, wkurzałam
    się starsznie no ale teraz widzę,żę mogło być gorzejsmile


    U nas kolejny dzień kiepskiej pogody, pada i jest zimno. Igi właśnie zasnął mam
    nadziję ,że pospi ze dwie godziny.

    No i nie wiem co chciałam napisać , moze później mi sie przypomni.A mój maż
    jako ,że od czwartku "ćwierćwieczna" jestem, już by komentował, że w pewnym
    wieku to już sie zpaomina....


    Chore Dzieciaczki wracajcie do zdrowia.

    --
    Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
  • 11.06.05, 21:50
    Po forum widać, że pogoda się poprawiła, bo nikt nie zagląda!
    A my dziś spędziliśmy dzień praktycznie w samochodzie. Koleżanka męża ze
    studiów brała ślub i postanowił razem z kilkoma znajomymi, że pojedziemy jej
    złożyć życzenia. Jej mina jak nas zobaczyła była warta kilku godzin jazdy
    samochodem. Poza tym spotkaliśmy się ze znajomymi, których dawno nie
    widzieliśmy. Wprawdzie na spokojną kawę nie było czasu, bo junior był u babci i
    chcieliśmy ją jak najszybciej zwolnić, ale przynajmniej w samochodzie trochę
    pogadaliśmy!

    Poza tym jutro chyba wreszcie wykąpiemy Juniora, bo strupki już się trochę
    zasuszyły no i w końcu wypadałoby też umyć naszego małego smrodka!

    Aaaaa Michał spał po południu ponad dwie godziny, więc nie wiem o której
    pójdzie spać a ostatnio chodzi tak między 22-23! A ja już chcę spać!
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 12.06.05, 09:41
    Nika wszystkiego najlepszego z okazji urodzin spełnienia marzeń, szczęścia i
    radości i pociechy z Igora.

    Dziś ja mam urodziny kończę 27 lat i jestem strasznie przygnębiona. Wczoraj się
    dowiedziałam że nasze małżeństwo jest nie udane i że trzeba poważnie się nad
    nim zastanowić a dwie godziny później, że na razie nie będziemy się rozwodzić
    ze względu na dobro dziecka. Teraz jestem w trakcie przygotowań urodzinowych ma
    przyjśc rodzinka ale wcale mnie to nie cieszy. Po prostu cały czas myślę co
    dalej począć bo żyć tak dalej się nie da a zwiazki ze względu na "doboro
    dziecka" nie kończą się dobrze. Nigdy nie przypuszczałm że coś takiego od niego
    usłyszę. Zawsze kiedy chciał wieczorami wychodził jeżdził do kolegów bez jakich
    kolwiek ograniczeń z mojej strony, ostatnio kupił sobie drugi motor tylko
    dlatego że takie było jego marzenie. Cały czas się zastanawiam gdzie popełniłam
    bład??? Jeszcze przed urodzeniem dziecka chwalił się że na małżeństwo nie
    narzeka a teraz stwierdził że się mylił. Czyżby nie dojrzał do roli ojca??
    Kończę bo się zupełnie rozkleję.

    Igosia napisz coś wesołego na poprawę humoru!!! Postaram się później zajrzeć
    Iza
  • 12.06.05, 12:01
    Izka, 100 lat,100 lat. Uśmiechu, miłości, szacunku i zrozumienia. Każde
    małżeństwo spotykają większe lub mniejsze kryzysy. Przeczekaj! Musi byc dobrze!
    Jestem pewna,że za pare dni napiszesz nam bardzo optymistyczny post. U mnie
    akurat tez spadek małżeńskiej formy ale wiem na pewno, że to tylko chwilowe smile
    Wierzę, że się dogadacie w końcu kochacie się! Głowa do góry! Dziś nie
    zamartwiaj się niczym i świętuj.
    Buziaczki ode mnie i Nikusia
  • 12.06.05, 12:27
    Iza wszystkiego co najlepsze, najpiekniejsze, zeby spelnily sie Twoje marzenia
    i kazdego dnia na Twoim niebie swiecilo sloneczkosmile)


    a co do zwiazkow, to u nas jest masakrasad((pol nocy przeplakalam, dzisiaj
    tez nie lepiej, az szkoda mi Kamusiasad( Jacek wczoraj oswiadczyl, ze to
    wszystko nie ma sensu, on nie ma zamiaru udawac, na nas wszystkich gdzies, nie
    ma zamiaru n nas pracowac itd.. on nawet nie chce tego ciagnac dla dobra
    dzieckasada wiecie nie wierze we wrozki, ale przed przyjazdem tutaj moja szalona
    siostra wyciagnela mnie do takiej jednej co tarota rozklada, i ta mi
    powiedziala, ze jade niedlugo za granice, ze z malym beda problemy ale pomoze
    mu lekarz meczyzna, wiedziala ze nie mamy slubu i ze nasz zwiazek zakonczy sie
    definitywnie w ciagu najblizszych miesiecy!!! i jak tutaj nie wierzyc we
    wrozki??!! nie wiem co myslec, co robic, zostac tutaj sama z dzieckiem to
    masakra, nie dam rady, zreszta jacek od razu mi oswiadczyl, ze o alimentach mam
    zapomniec bo on i tak juz duzo na nas wydal!!! Dziewczyny jestem zalamana,
    powinnam chyba zadzwonic do rodzicow, ale nie wiem co mam im powiedziec, w
    koncu mam 26 lat, na dodatek mama prosila zebym tutaj nie przyjezdzala, nie
    wiem narazie nie potrafie nic konkretnego wymyslecsad(
    przepraszam, ze tak smece ale nawet na dworze jest tak zimno, ze w domu siedze
    w polarze, dobrze ze maly teraz spi, musze dojsc do siebie i podjac jakis plan
    dzialania.
    --
    Ania i Kamilek(02.04.04)
  • 12.06.05, 12:59
    Asik trzymaj się, tak naprawdę nie wiem, co ci napisać, ale gdbymy ja usłyszała
    coś takiego od swojego męża, to pewnie też bym się poryczała, a potem w
    przypływie złości i własnej dumy spakowała walizy i wróciła do kraju. Wiem, że
    łatwo jest tak mówic, jak się nie jest w czyjejś sytuacji, ale pamiętam też, że
    będąc jeszcze w kraju pisałaś o problemach waszego związku, i że wachasz się co
    do wyjazdu.
    A jeżeli chodzi o wróżki, wróżby itp, to powiem wam, że ja boję się wszelkich
    wróżb, wolę raczej nie wiedzieć co będzie, co się wydarzy, nie lubię martwić
    się na zapas, a niesety to często robię. Myślę, że z wróżbami to jest tak, że
    podświadomie staramy się nie wierzyć, często o nich myślimy, tym samym często
    je przywołujemy w swoich myślach a przez to swoim zachowaniem dążymy do tego,
    aby się te wróżby sprawdziły. Oczywiście choroby dziecka, czy czegoś podobnego
    nie stworzymy, ale coś w tym jest. Trochę chyba namieszałam, ale mam nadzieję,
    że wiecie o co mi chodzi.

    U nas też chorobowo, mały w środę zaczął gorączkować i w czwartek rano
    wylądowaliśmy u pediatry, jak zwykle zapalenie gardełka, ta pogoda już mnie
    wykańcza i wszystkim daje się nieźle we znaki.
    Mały przez trzy dni gorączkował, najwyższa temp. w granicach 39, dzisiaj rano
    miał 37,4 a od wczoraj na brzuszku i pleckach pojawiła sie drobna czerwona
    wysypka. Przy tym dzisiaj w przeciągu godziny zrobił mi już trzy zielone,
    smierdzące kupy, myslę, że to reakcja na antybiotyk. Nie wiem, czy mały
    przechodzi trzydniówkę i stąd ta wyspka, czy to może być jakaś reakcja
    alergiczna na antybiotyk. jeżeli do jutra nic sie nie zmieni to chyba znowu
    odziwedzimy pediatrę, jak sądzicie, powinnam z małym iść.

    Jejku, jak ja wam zazdroszczę tych pmysłów kulinarnych, nie powiem, zdolna, to
    ja jestem, ale jakoś weny i pomysłów mi brak.

    nie zdążyłam przeczytać wszystkich postów, więc tylko Iza wszystkiego
    najleszego i zdrowia dla wszystkich chorusków.

    Inia i jak zdecydowałaś sie wystąpić w programie "Klub młodej mamy", ciekawie
    by było, ja staram się ten program oglądać regularnie, sporo ciekawostek na
    temat dzieciaczków.

    Aaaaaaaa i najważniejsze, prawdopodobnie mój Maciej tez zmieni pracę i być może
    będziemy musieli się przeprowadzić, ale to kwestia dwóch, trzech miesięcy, mam
    troche doła, i nie będę sie na ten temat rozpisywała...
  • 12.06.05, 13:22
    Jeśli jakaś mamusia jeszcze nie odwiedziła forum Kwietniowe mamusie 2004 to
    zapraszamy serdecznie smile))
    --
    KAMIL-wypad do centrum zabawy
  • 12.06.05, 13:14
    Iza, głowa do góry, każde małżenstwo ma momenty dobre i złe. Są sytuacje, które
    nasilają konflikty : budowa domu, remonty, trudności finansowe i właśnie
    dziecko. ja myślę, że jeżeli facet ci mówi,że jest kryzys i jeżeli mówi, że
    zostanie z toba (bez względu na powód)to jest już połowa sukcesu. jeszcze sam
    sobie nie zdaje sprawy z tego, ale to juz jest wstęp do ratowania dobrego
    związku, który ON SAM zapoczątkowal... na pewno trzeba duzo rozmawiac i to ty
    musisz te rozmowy inicjować, staraj sie wspominac w rozmowach wszystkie fajne
    chwile, poczatki waszego zwiazku, spróbujcie gdzieś sie wyrwać i przede
    wszystkim nie daj się sprowokować, bo może ci zarzucac dużo rzeczy i zrzucac
    winę na ciebie - nie daj sie ponieśc emocjom i odpieraj zarzuty tylko
    rzeczowymi argumentami-to jest bardzo trudne niestety.... i przede wszystkim
    trzymaj wysoko głowe i wbrew wszystkiemu uśmiechaj się to pomaga... trzymam za
    was kciuki. nie myśl proszę, że sie wymądrzam teoretycznie, nas też dotknął
    poważny kryzys i te metody sie sprawdziły i jest teraz cudownie, lepiej niz
    kiedykolwiek i jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi razem... jak chcesz poGGadac
    to mój nr 9014969


    a u nas poprawa zdrówka na szczęście,chociaz ja chyba wyląduję w psychiatryku
    (trauma po podawaniu leków) - Natalka ucieka jak mnie widzi z jakąkolwiek
    łyżeczka w reku...

    mam pytanie do nieposiadaczek własnych grzadek z truskawkami - czy dajecie
    kupowane na rynkach i w sklepach, o których pochodzeniu nic nie wiecie?? bo ja
    mam tylko dostęp do takich. Wiem, że Nati nie ma uczulenia, ale boję się czy
    nie są pryskane. poradżcie coś, pliiiiz!

    a ja wtym roku jem truskawki jak szalona, w tamtym nie jadłam, bo karmiłam
    Natke i troche się bałam - muszę nadrobić...

    lgosiu - jestem oczarowana zakupem hali - a może będziecie organizowali
    coroczne zloty "kwietniówek" - ja jestem za!!!!! a poza tym myśl pozytywnie (
    to moja dewiza) - mogłas jeszce zostać właścicelką zrujnowanego poligonu
    poradzieckiego!!! prawda, że teraz hala wygląda całkiem niewinnie....

    trzymajcie sie laseczki - pogoda nastraja mało radośnie i stąd te wszystkie
    smuteczki - Anita i Natalka




    --
    Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
    Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
  • 12.06.05, 13:21
    asik_w - trzymaj się, no nie wiem co napisać - życie czasem jest tak trudne,
    ale pamiętaj że po burzy zawsze jest słońce i często, to co wydaje sie tragedia
    w rezultacie wychodzi na dobre, a trudności nas wzmacniają... trzymaj
    się!!!!!!!!



    --
    Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
    Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
  • 12.06.05, 15:30
    Iza najcieplejsze zyczenia od nas, trzymaj sie i wbrew wszystkiemu duzo usmiechu
    i szczescie .
    A jesli chodzi o kryzyzsy... sama co rusz przechodze jakis wiekszy lub mniejszy.
    na mniejsze to juz nawet nie reaguje. Wczoraj na moje pytanie jak ma zwyobraza
    sobie przezyc koljene nawet moze 30 lat ze mna, stwierdzil. "Oj ciezko ciezko
    ebdzie..., trudno mu to sobie wyobrazi". Wprawdzie juz nie ryczalam, ale tez
    czasami mam ochote zapakowac walizki i sie wyprowadzic. tylko wlasnie do mamy
    wroce... ech nie wiem moze jeszcze nie dojrzalam. A w bycie razme dla dobra
    dziecka to jakos nie wierze, bo dziecko tez clzowiek i od razu wyczuje ze w domu
    jest niezdrowa atmosfera. Co mamy udawac przez 12 godzin na dobe... Boze faceci
    sa okropni.
    Asik strasznie mi rpzykro z powodu twoich klopotow... trzymam kciuki. nie wiem
    co ja bym zrobila w takiej sytuacji. mzoe to faktycznie spowodowane stresem,
    nowym miejscem pracy i zycia, kosztami poniesionymi z tego tytulu... Przemysl
    wszystko na spokojnie, probujcie porozmawaic. Mam nadzieje ze wszystko sie ulozy.
    A co do wrozek, ja nie chodze, nie wiem jak bym podhcodzila do tego co moglabym
    uslyszec, zapewne tak jak winia, czekaja kiedy? gdzie? spelni sie w koncu ta
    wrozba, moze nawet prowokujac swoim zachowaniem.
    Ale i tak najwazniejsze to zeby Maluch nie chorowal. jak dla mnie teraz
    najwazniejszy jest moj syn! Mzoe to tez jakis tam powod do konfliktow...e ch...
    pesymistycznie sie nam jakos zrobilo na forum. igosiu ratuj atmosfere. Liczymy
    na Ciebie... jak tam nowa halasmile?
    buziaki
    Maraska
  • 12.06.05, 16:01
    no jeśli hala jest tematem wesołym, to życzę wszystkim takiej haliwink. Jakiś
    taki widzę sezon rozwodowy w pełni. Nawet nie wiem co napisać - w końcu ja też
    któryś już raz rozprawiałam nad sensem i bezsensem bycia razem, nie dalej jak
    przedwczoraj właśnie. Może pocieszeniem będzie to, że np u nas takich rozwodów
    już braliśmy kilka. I teraz też tak wygląda, że rozejdzie się po kościach. Może
    będzie i tak u was? Aj muszę na razie kończyć, właśnie przed chwilą
    wyekspediowałam męża z Mateuszem i Borysem do teściowej, przewidując słusznie,
    że jego kilkuosobowa rodzinka odwiedzając mego teścia na jachcie na Dniach
    Morza w Szczecinie zechce również odwiedzić i nas... Jakoś nie mogłam sobie
    siebie wyobrazić szczerzącej zęby do męża rodziny, będąc właśnie w małżeńskiej
    sytuacji "rozwodowej". No i zdążyłam w ostatniej chwili z tą mężowską
    ekspedycją!!!! Właśnie przed chwilą dzwonił domofon. Poszczerzyłam się więc
    szczerze tym razem przez domofon tłumacząc, że owszem, jak chcą to niech
    wchodzą, ale Rafał właśnie wyszedł z małym do teściów i ja tam też zaraz idę,
    no ale jak chcą to mogą wejść i poczekać aż umyję głowę i razem tam pójdziemy.
    Część męska gości nie zjarzyła oczywiście (jak to faceci) za to szanowne panie
    od razu grzecznie stwierdziły, że w takim razie spotkamy się u teściów. Ja to
    gościnna jestem co???? Abstrahując od mojej niechęci do męża rodzinki po każdej
    kłótni z mężem, to raczej nasze mieszkanko po zabawie Mateusza z Majką,
    wypluwaniu placków na wykładzinę, wcieraniu tych placków przez mego pomysłowego
    syna w wykładzinę i zakrapianiu tych plam kropelkami wylatującymi z butli ze
    smokiem - po wgnieceniu tego smoka w wykładzinę (tak tak, Mateusz nadal z butli
    ciągnie - a teraz poczekam na pytanie Malilki.... że po co on jeszcze
    ciągnie...) - raczej nie nadawało się na przyjmowanie gości.
    Przynajmniej pearla mi trochę humor poprawiła. Bo wyszło na to, że obydwie
    jesteśmy wyrodne. Nasze dzieci z butli chleją i na nocnik nie siadają. I nie,
    że dzieci głupie mamy - nasze biedne dzieci mają leniwe matki po prostu.
    Ach życie jest ciężkie po prostu.
    A i jeszcze sprostowanie. Gdybym to ja była właścicielką hali to może nie
    byłoby tak źle. Wspaniały mąż wylicytował tylko dzierżawę - czyli obowiązek
    płacenie grubych pieniędzy już od następnego miesiąca poczynając. Jak się nie
    uda z tego wycofać bez szkód to chyba jajko zniosę!
    --
    ...
  • 12.06.05, 20:01
    Hej dziewczyny!!!

    Najpierw post Lgosi doprowadził mnie do utraty tchu ze względu na zadyszke,
    spowodowaną prawie panicznym śmiechej...hala, no cóz jedni budują dom, inni
    kupuę samochód a inni hale....party w takim miejscu to super zabawa!!!

    Iza wszystkiego najlepszego, słońca i optymzmu w sercu.

    Asik, a Twój post wzbudizł we mnie zal, do świata , ze jest tak czasem
    paskudnie. Wiem co czujesz, bo gdybym ja miała taką sytuacje, to takze bym
    czuła sie fatalnie. Jedynie w takich sytuacjach, totalnego doła, pociesza mnie
    fakt, ze mam jeszcze rdziców, ze zawsz etam moge wrócić. Nie bój sie zadzownić
    do mamy, bo to Twoja mama i bardzo Cię kocha i napewno zrozumie...ale jeszcze
    jest tak jak dziewczyny pisza, ze faceci pomysla i zmieniają zdanie, zaczynaja
    sie starać....

    Tak jak mówi moja madra kolezanka...TO CO NAS NIE ZABIJA, TO NAS UMACNIA!!!!
    a kryzysy małzeńskie sa w kazdym zwiazku, nawet najlepszym z pozoru...

    Slę buziaczki

    Asik, jakbyś potrzebowała jakąs pmoc, to napisz, jak nie mas zna bilet to daj
    znac.....

    milego wieczorku
  • 12.06.05, 21:12
    Ja też zaliczam mega doła kryzysu niemałżeńskiego, najchętniej spakowałabym
    niemęża i wysłała w kosmos. Dobrze, że tu można poczytać o cekinowych tyłkach i
    wielkich halach, zawsze to humor poprawia, choć podskórnie czuję, że nie
    powinnam się z hali śmiać, bo niestety nie zdziwiłabym się, gdyby niemąż wrócił
    z pracy i oznajmił "kochanie, kupiłem nam nowy, super samochód", z pieniędzy
    odkładanych na większe mieszkanie rzecz jasna. On mnie w ogóle ostatnio tak
    koncertowo wkurza, że czasami myślę, że jestem z nim tylko dla dziecka, tzn
    dlatego żebym nie musiała wracać na gwałt do pracy, ale jak już wrócę i znowu
    zacznę zarabiać, to po prostu go spakuję i wyślę w kosmos. Ale z drugiej strony
    tyle tych kryzysów już było i jakoś poszły w zapomnienie... Uszy do góry Iza i
    Asik, w końcu i bez faceta można dać sobie radę, tak się przynajmniej
    pocieszam smile

    Iza, wszystkiego naj naj naj z okazji urodzin, żebyś zawsze była szczęśliwa i
    uśmiechnięta.

    Anitka, możesz być pewna, że wszystkie truskawki poza własnymi są sypane.

    A my zaliczyliśmy koszmarną noc, pierwszą taką od dawna. Mały długo nie mógł
    zasnąć, padł o 21.30, a o północy obudził się z histerycznym płaczem i nie mógł
    się uspokoić mimo noszenia, tulenia, głaskania i przytulania. W końcu dostał
    żel na ząbek i paracetamol w czopku i rano okazało się, że w nocy wyrżnęła się
    dolna czwórka- tzn przebiła się chyba w 5 miejscach i cały ząb już widać przez
    błonkę dziąsła, mam nadzieję, że moje kochanie już dzisiaj nie będzie się
    męczyć. Poza tym mamy luźne kupy, katarek i mega marudzenie, więc pełen komplet
    ząbkowych dolegliwości.

    A poza tym kupiłam ostatnio kiełbaski z morlinek i mały oszalał na ich punkcie,
    takie niby pyszne.
  • 12.06.05, 21:43
    witam po weekendziesmile

    Iza wszystkiego naj naj z okazji urodzin

    dziewczyny uszy do góry - po burzy zawsze przychodzi słońcesmile Ja po naszych
    małżeńskich sprzeczkach (zdarzają się nam takowe - tak dla pocieszenia Igosi)
    wyprowadzam sie z małżeńskiego łożasmile śpię na podłodze a mój mąż ma zawsze z
    tego ubawa jak rano niewyspana mówię: "a właściwie to dlaczego ja spalam na
    podlodze?" zawsze słysze "bo ja nie jestem taki glupi zeby sie całą noc na
    twardym meczycsmile"

    malilka musze cie wyprowadzic z błedu - moja rodzina na wsi ma plantacje
    truskawek i jako uprawy ekologiczne - nie moga niczego niczym sypac i nie
    sypia. wbrew pozorom jest sporo takich gospodarstw, no ale to trzeba miec
    sprawdzone miejsca. ja daje olce truskawki z bazaru i nie ma sensacji (do
    rodziny za daleko jecha, zeby po te eko sie wybrac).

    Igosiu no i kolejne pocieszenie - olka tez z butli jeszcze pije (mleko z
    kasza). Z ustniczka co prawda silikonowego ale jakby nie bylo - butla z prawie
    smokiemsmile a kubek niekapek u nas jest po to, zeby wlasnie nie wcierac sokow w
    wykladziny, bo pani luba chyba by sie zaplakalasmile

    Jesli chodzi o wystep w programie, to sie zgodzilam. Teraz czekam na termin
    nagrania i jak juz wszystko bede wiedziala co jak i kiedy to dam wam znacsmile

    Igosiu - ja mysle ze ta hala to nie taka tragedia (poza kosztami), mozecie
    urzadzic tam w jednej czesi wasze biuro, a w drugiej zrobic mega plac zabaw z
    zabawek berchetowych i pobierac oplaty za korzystaniesmile barek dla mamus i
    imprezki dzieciowo mamusiowe jak ta lalasmile a tak powaznie - ja bym meza
    udusilasmile nie moglabym go spakowac i z domu wywalic co prawda, bo to ja u niego
    mieszkam, no ale udusialabym dla przykladusmile

    asik - jestescie wystawieni na mega probe. Z dala od domu, przyjaciol itd.
    Mysle ze musicie dojsc do porozumienia. Przedyskutujcie to na spokojnie,
    przeciez gdyby twoj niemaz myslal tak jak to powiedzial, to przeciez by nie
    zabieral was do irlandii. jak potrzbujesz pomocy - daj znacsmile

    iza wszystko bedzie dobrze. musisz powaznie pogadac z mezem. anitkashe daje
    dobre rady - posluchaj.

    dabrowianka jak tylko bedziesz w stolicy daj koniecznie znac.

    warszawianki - kiedy spotkanko? moze najblizszy weekend?

    my mielismy wspanialy weekend na mazurkchsmile maz mial urodzinki, wiec
    szczedzilam mu sensacji, mimo ze raz to mnie tak w kurzyl, ze hoho.

    a zapomnialam wam napisac, ze moje dzieko powiedzialo wczoraj KROWA. Bylysmy po
    poludniu na spacerku w gospodarstwie gdzie mieslisy z mezem wesele, pokazalismy
    ole, wyslychalismy wszystkich ochów i achów pod jej adresem, dostalismy litr
    mleka koziego (swiezo dojonego) i wracalismy do domu polna droga. przechodzac
    obok pastwiska pokazalismy dziecku krowy (ktore zna z obrazkow). Mowie do loi
    Ola zobacz co tam sa ca zwierzaczki a ona na to "kowa". Umarłam ze smiechu -
    podejzewam ze byl to czyty przypadek slowotworczy, ale i tak prawie pekłam z
    dumy!

    lece zamiescic fotki na zobaczcie i uciekam spacsmile
    --
    ======================================================
    Kinga i Oleńka
    Ale ten czas leci, już mam...
  • 12.06.05, 21:56
    Hej dziewczyny, Beata dzięki za maile, chociaż trochę mi to humor poprawi.

    U nas oczywiście też kryzys. Mój mąż jest bardziej angielski niz sami Anglicy.
    Tzn po pracy musi iśc do pubu na piwo: bo tu jest taki zwyczaj, i jemu się
    nalezy, bo ciężko pracuje i jest to jedyna przyjemnośc dnia (tu aluzja do
    naszego życia seksualnego)Na razie się nie odzywamy, zobaczymy jak długo.
    Najsmutniejsze jest to, że czas obrażania się w naszym związku niebezpiecznie
    wydłuża sie, kiedyś godziliśmy się tego samego dnia w łózku, później dwa trzy,
    dni max, a ostatnio cisza trwała tydzień.

    Asik wsłuchaj się w siebie i zrób to, na co naprawdę masz ochotę.

    Inia masz zakaz pisania o swoim Adasiu.

    A ze spraw Heniowych to boję się strasznie środowej szczepionki. Dowiedziałam
    się, że zawiera ona białko kurze, na które moje dziecko jest uczulone. Jezeli
    alergia stwierdzona jest przez lekarza to wtedy rozcieńczają szczepionkę. I tu
    właśnie jest problem bo Henryś nie jest jakoś strasznie uczulony żeby to
    wymagało kiedykolwiek interwencji lekarskiej, ma tylko czerwone policzki i parę
    krostek na brzuchu. Ale skoro można uniknąc reakcji alergicznej to chce żeby
    podzielili mu tę szczepionkę. Dzwoniłam cały piątek do przychodni ale z nikim
    nie mogłam się dogadać, pielęgniarka która robi zastrzyki była zajęta, póxniej
    miał przerwę na lunch a później poszła do domu. Jutro się chyba tam przejdę.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 12.06.05, 22:13
    czy mogłabyś przesłac mi katalog berchet-u, na gazetowego maila lub
    anitashe@wp.pl. dzięki bardzo - Anita





    --
    Nowoczesny człowiek jest definiowany jako osoba urodzona po stwierdzeniu
    Nietzschego "Bóg umarł", ale przed hitem płytowym "I Wanna Hold Your Hand
  • 12.06.05, 22:55
    Wieczorek w nieco lepszym nastroju za sprawą gości. Smutki i rozmyslania
    odeszły jak na razie. Może to też sprawa winka które samotnie sącze po
    sprzataniu a w trakcie czytania.

    Dziewczyny dzięki za wszystkie słowa pocieszenia. Nie miałam się komu wyżalić (
    mamie nie mogłam bo ona widzi co się dzieje i uważam że ma dość swoich
    zmartwień) a na was można liczyć. DZIĘKI

    W temacie bycia z kimś dla dobra dziecka w zupełności zgadzam się z bebicką.
    Udawać się nie da przez cały czas i po prostu nie mogłabym żyć ciągle w
    zakłamaniu i robić dobrą minę do złej gry.

    Anitkashe dzięki za rady jak tylko będe miała troszkę czasu to się odezwę na
    gg.

    Asika_w sama mam problemy małżeńskie więc nie jestem odpowiednią osobą aby
    cokolwiek ci radzić. Jak będziesz potrzebowała pomocy to pamiętaj o forumowej
    koleżnce.

    Igosiu fajny post dodam że Martynka też ciagle pije z butli choć niekapek z
    twardym ustnikiem jest ok. woli pić napoje z butli. Zwłaszcza że nie miała
    smoka a cycusia dostaje tylko na noc.

    Inia uśmiałam się ze spania na podłodze twarda jesteś. U nas to mąz wynosi się
    do swojego pokoju zdarzyło się to może że trzy razy na 3,5 roku stażu
    małżeńskiego.

    Mag-da ja nie jestem w ciąży a u nas seksu nie było chyba ze 3 miesiace. nieżle
    zaniżamy statystyki.

    Wracajac do moich problemów ja już bardziej starać się nie potrafię. Dla mnie
    najwazniejsze jest dziecko i przede wszystkim jestem matką. Odkąd mam Martynkę
    to jakoś nie boję się samotności i o miłość żebrać nie będe. Zobaczymy co z
    naszych rozmów wyniesie mąż.
    Iza
  • 12.06.05, 23:37
    Iza, wszystkiego najlepszego w dniu urodzin!!!! I żeby się wszystko szybko dobrze poukładało. Bycie razem wymaga kompromisów, ale chyba jednak warto. A co do seksu, to przy małym dziecku to chyba normalka, że rzadko. Ja staram się każdą wolną chwilę wykorzystywać na pracę nad doktoratem, w czym mi Ewunia dzielnie przeszkadza, chodzę spać o nieprawdopodobnych godzinach i czasem szkoda mi tej godzinki... Wolę więcej pospać. Nie jestem pewna, czy to dobre podejście, ale mam nadzieję, że to mi kiedyś minie (i to jeszcze przed obroną).
    Asik, bardzo współczuję. Ale nie zgadzam się z tym, że niemąż was utrzymywał: przecież Kamiś to jego syn i właściwie to tobie się coś od niemęża należy, że tyle czasu zajmujesz się jego synem, a wiemy przecież, że to wyczerpująca i odpowiedzialna praca. Tak sobie myślę, że ciekawe co by powiedział jakbyś mu powiedziała, że w takim razie Kamiś zostaje z nim, a ty bedziesz płacić alimenty. No bo gdzie jest powiedziane, że dziecko z matką ma zostać. Oczywiście nie namawiam faktycznie do zostawiania synka, ale taki tekst może dać niemążowi do myślenia. Chociaż mimo wszystko lepiej się na spokojnie dogadać, bo rzeczywiście, skoro już was ściągnął do Irlandii to chyba nie po to, żeby was od razu odsyłać z powrotem. Może warto trochę wytrzymać i przeczekać. W końcu po to jesteśmy my, kobiety, żeby naszych mężczyzn wspierać i pomagać im w każdej sytuacji.
    Kinga, mój mąż miał urodziny w piątek. Na dokładkę świętuje urodziny dwa razy w roku, bo urodził się w Boże Ciało. Może czerwcowi faceci są ogólnie najfajniejsi, bo na mojego to nic złego powiedzieć nie mogę. No może tylko, że bałaganiarz, ale to właściwie całe szczęście, bo inaczej by ze mną nie wytrzymał smile Dziś wieczorem pyta mnie, czy wkładałam jego buty do szafki na buty, ja na to, że ich nie ruszałam. Okazało się, że to Ewunia zaczęła po tacie sprzątać i odniosła jego buty do szafki, tyle że zaraz je znowu wyjęła.
    A u nas megamarudzenie w nocy. Zębów idzie nie wiem ile, chyba wszystkie czwórki, ale jakoś wyjść nie mogą. Kilka dni temu zobaczyłam u Ewy na górnym dziąśle sporego krwiaka, teraz krwiaka już nie ma, ale zęba także jeszcze nie. Oj, mam nadzieję, że dożyję pełnego uzębienia mojej córki.
    Co do spotkania w Warszawie, ja chętnie. Na pozostałe czerwcowe weekendy jeszcze nie mamy planów, ale na początku lipca, mam nadzieję, wyjeżdżamy i wracamy we wrześniu.
    No, spadam spać.
    Wszystkim spokojnej nocki i spokojnego nowego tygodnia,
    chorującym zdrowia, skłóconym pogodzenia się, niewyspanym miłych snów!
    Pozdrawiamy
    Monika i Ewa
  • 13.06.05, 00:23
    A mój Ślubny jest też czerwcowym panem 15.06. Nawet go nie ucałuje w urodziny sad

    --
    moje Szczęście
    www.jagodka.go.pl
  • 13.06.05, 00:17
    Izo 100 lat! Strasznie mnie zdołowały wasze posty o kryzysach małżeńsko -
    niemałżeńskich. A już chyba najbardziej asika. Z tymi alimentami, to już lekka
    przesada. Przecież jakby nie było to jest tata Kamilka i nic to nie zmieni.
    Bardzo cenię nasz związek z moim mężem. Mimo różnych sytuacji kryzysowych
    (głównie urodzenie dziecka, brak jakiejkolwiek pomocy ze strony rodziny;
    kryzysy finansowe...), jakoś byliśmy w stanie wszystko przetrwać, razem i to
    wydaje mi się, że z klasą. Chociaż też potrafimy się koncertowo kłócić...
    Mam nadzieję, że przeprowadzka do Warszawy nie będzie kolejną naszą próbą, choć
    co nią nie jest. Na razie odwiozłam mojego pięknego na dworzec i pojechał.
    Pewnie już dotarł do domu - tzn. mieszkania mojej kuzynki, która wyjechała i na
    razie wynajmują je dwie młode, jędrne, studentki!!! Brr. Na szczęście jest coś
    takiego jak zaufanie... wink
    A ta rozłąka na nas najlepiej nie wpływa. Odwiozłyśmy z Jagódką dziś tatusia na
    dworzec. Rzewnie żeśmy się pożegnali, wracam do samochodu i co... przypominam
    sobie, że ten mój kochany mężulek w swoim żalu rozłąki nie oddał mi kluczyków
    od auta, dokumentów. A tu po 18, dziecię śpiące, daleko od domu, ja bez
    portfela. Na szczęście nie ma to jak komórki. Powiadomiłam mojego lubego o
    kluczykach, on zadryndał do zmotoryzowanego kolegi, który gonił pociąg. My
    byliśmy w Gdyni, kolega w połowie drogi miedzy Gdynią, a Dworcem GŁ w Gdańsku,
    no i udało się mu dogonić pociąć, właśnie w Gdańsku. Oj, ci faceci. Po mnie z
    Jagodą musiał przyjechać mój tata. Tak, więc nasze dziecię usnęło dziś grubo po
    czasie. A ja jeszcze dylałam po auto, jak już dostałam kluczyki i dokumenty.
    Teraz siedzę sobie i jest mi smutno, że on tak daleko.

    Kinga dzięki za odpowiedź, to takie światełko w tunelu smile A z mieszkaniem, to
    może się uda, że mąż się "przemęczy" z tymi studentkami do końca miesiąca, bo
    potem lipiec, sierpień jest to mieszkanie wolne. Wtedy przyjedziemy z Jagodą do
    W-wy i już spokojnie razem coś znajdziemy. Zobaczymy.

    Bebicka, co do stanu zdrowia Jagody to dam znać. Wyżynają się jej jednocześnie
    dwie górne czwórki i dolna dwójka. Dziś wydawało mi się, że lekko pociąga
    noskiem, ale mam nadzieję, że nic z tego nie będzie. Gutka do tej pory nie
    łapała żadnych infekcji, no raz miała katarek jak miała ok 3 miesięcy. Jednak
    teraz ją zaczęłam powoli odstawiać od piersi i mam nadzieję, że nie pogorszy
    się jej odporność. Dam znać.

    A co do Gutki, to jedynie, co mnie martwi, to to, ze ona cały czas nie chce
    prawie nic mówić. Mówi sobie pod nosem "tatatatata", czasami "mamamamama",
    przestała mówić "mniam" podczas jedzenia, rzadziej też słyszę "nie". I to w
    zasadzie wszystko. No jeszcze na psa woła "ma..." (Mak). Nie mówi do mnie mama,
    ani tata do taty. Przestała mówić "baba". Jak już coś nawet zaczyna mówić, to
    potem przestaje. Tak, więc aktualnie nic nie mówi, żadnych słów. Po swojemu
    owszem pogaduli. Staram się do niej dużo mówić, próbuje ją prowokować do
    powtarzania, ale nie bardzo są tego efekty.
    Martwię się bardziej, jak tu czytam o "krowach" Olkowych.
    A my też nie używamy nocnika.

    Pozdrawiam Was serdecznie, życzę zdrówka dla dzieciaczków i nie tylko, jak
    najlepszych relacji męzowo-niemężowych i dobrej nocki.
    Idę się przytulić, choć do mojej Jagódki wink

    --
    moje Szczęście
    www.jagodka.go.pl
  • 13.06.05, 09:35
    Na wstępie wszystkiego najlepszego dla Izy!
    Jeśli chodzi o kryzysy małżeńskie, to mogę Wam sprzedać jedną poradę mojej
    mamy. Mianowicie lepiej czasami ugryźć się w język niż powiedzieć jedno słowo
    za dużo, bo tego słowa już niestety nie da się cofnąć. Wiem co mówię, bo
    czasami już mi się zdarzyło, że już tak na spokojnie jak wszystko wróciło do
    normy, mój mąż zaczyna drążyć jakiś temat, który rzuciłam w gniewie i wtedy
    wolałabym, żeby te słowa nigdy nie padły, bo aż mi głupio, że człowiek jest
    taki głupi...

    A ja Was może trochę pocieszę, że po gradowych chmurach nadchodzi piękna
    pogoda. My jesteśmy właśnie na takim etapie i mam nadzieję, że to nie tylko
    chwilowa sytuacja, bo gradowe chmury dość długo się trzymały i dla odmiany
    wolałabym teraz taki długi okres obopólnej zgody. Muszę Wam powiedzieć, że co
    ciekawe po poprawie nastroju wróciła mi nawet ochota na seks smile A dawno ale to
    dawno jej nie miałam... chyba ostatni raz pod koniec ciąży ale wtedy mój mąż
    się bał, że zaszkodzimy Michałowi (a może bał się powiedzieć, że nie jestem
    wystarczająco atrakcyjna, żeby go pobudzić, bo w końcu kobieta w 9 miesiącu
    ciąży raczej do atrakcyjnych nie należy)!

    Iza pogadaj na spokojnie z mężem, bo w końcu nie od wczoraj jesteście ze sobą i
    musicie jakoś ten kryzyś przetrwać a szczerze mówiąc też nie wierzę w związku
    tylko dla dziecka! Asik a ja myślę, że to faktycznie tylko taki chwilowy kryzys
    związany z nowym miejscem i dodatkowymi wydatkami. Ja bym proponowała tak na
    spokojnie wyjaśnić mężowi, że Kamil w końcu nie jest tylko Twoim synem i on
    musi docenić Twoją pracę jaką jest opieka nad nim!

    Dąbrowianka Michał poza mama, baba, łał łał (to pies) nie potrafi powiedzieć
    nic, więc Jagoda nie jest tu wyjątkiem!

    Aha właśnie mój mąż mi oznajmił, że Michał po moim wyjściu do pracy zrobił
    scenę. Położył się na podłogę i zaczął walić nogami! Malilka pomocy co mam
    teraz robić z takim małym uparciuchem? Nie wiem skąd przyszło mu coś takiego do
    głowy! Przecież nigdzie tego nie widział!
    --
    Ewa
    Nasz Michał
    Nasz Michał ma dziś
    Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
  • 13.06.05, 10:33
    Na wstępie, Iza dziekuję za życzenia urodzinowesmile Tobie życzę wszytskiego
    naj , naj ,najlepszego, duzo uśmiechu i radości i rozwiązani problemów.
    Moje urodzinki podobnie jak Twoje przebiegały w burzowej atmosferze, dzień
    wcześniej też trochę posłuchałam , że aż mi sie gadać z nim odechciało. W
    czwartek przyszło trochę gości i wieczorem nastrój mi się trochę poprawił,
    pogodziliśmy się smile ale tak jak pisze Eklon czasem lepiej się ugryźć w język ,
    szkoda że mój maż tego nie potrafi.... a ja pamiętliwa jestemsmileMama nadzieje,ż
    eu Ciebie już lepiej.

    Rany Dziwczyny !!!!! co z tymmi facetami , czyźby coś w powietrzu??? co drugi
    post kryzys, kłótnia, ehhh...

    Rany Dziewczyny czyźby coś było w powietrzu??????Co drugi post kryzyssad

    Asik , współczuje . Mam nadzieje ,że wszytsko sie ułoży.

    Malilka też mam czasami ochotę wysłąć męża we wspomniane przez Ciebie miejsce ,
    moze jakiś lot zbiorowy????smile)

    Inia smile))) u nas to też zawsze ja wynoszę się na podłogesmile) i też później
    zastanawiam się dlaczego właściwie ja i co mnie do chol.... podkorciło.

    Ja też wsyrodna matka jestem , Igi mleko ciągnie wyłaćznie z butli inaczej
    mleka się nie napije.

    Od kilku dni Igor non stop pakował łapki do buzi, ślinił się niemiłosiernie,
    wszytsko obgryzał, mnie róznież smile mysleliśmy ze to ostatnia trójka , któa się
    pzrebija , przed wczoraj chciałam mu nasmarowac dziąsła i odkryłam ,że idą mu
    trzy piątki!!!!! są wyraźnie wyczuwalne pod dziasłem. A właśńie zastanowiaąło
    nas czemu on te łapki tak głeboko pcha. No i bardziekj marudny sie zrobił.

    Wczoraj nasze dizecko wysmarowąło się dokumentnie sudocremem, dorwał pudełko (
    to duże) i zaszalałsmile

    Dobra muszę kończyć.

    Trzymajcie się cieplutko.Zyczę roziwązania problemów



    --
    Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
  • 13.06.05, 10:30
    cześć dziewczyny, mam nadzieję, że wraz z dzisiejszym słonkiem przyszły lepsze
    chwile i lepsze humorki małżeńskie.

    Mag-da obiecuję że postaram się jak najmniej pisać o Adamiesmile Chyba że te złe
    rzeczysmile hihihih

    Igosiu - zapomniałam wczoraj napisać o drzemkach Oli poza domem. A więc wygląda
    to tak, że Ola jest usypiana w wózku na spacerku. W ogóle ona usypia w różnych
    warunkach. W sumie jak jest z nami, to śpi na naszym łózku w dzień, jak jest z
    prababcią, to jest usypiana w wózku i wózku śpi, jak jest u mojej mamy, to śpi
    na łózku. Tak więc wiesz, ona jest przyzwyczajona do cygańskiego życiasmile A z
    ilością drzemek jest u nas róznie, bo raz są dwie raz jedna.

    Juz nie pamietm co miałam napisać.

    a wiem:
    1. na zobaczcie wsadziłam nowe fotki - zapraszam
    2. mamy już 9 zębów komplet jedynek, czwórek i jedna dwójke.

    --
    Kinga i Oleńka już taka duża
    Kwietniowe mamusie 2004
  • 13.06.05, 13:06
    Dabrowianka, Ty się nie stresuj słownictwem Oli, bo jeszcze do tego dojdzie, że w ogóle Kindze zabronimy pisać wink Chyba większość dzieciaczków mówi jeszcze niewiele - moja Ewunia uparcie powtarza "tata" i "baba", czasem płaczliwe "mama" i tyle. Ale rozumie sporo - wczoraj jak prosiłam to pokazywała gdzie jej brzuszek umyć, podawała rączki, nóżki, stópki. Czasem dzieci zaczynają mówić jak mają 3 lata. Mój teść tak miał, ale jak już zaczął ...
    Dla Oli oczywiście gratulacje nowego słowa! I najlepsze życzenia dla Niki.
    Pozdrowiania ze słonkiem
    Monika i Ewa