Styczeń 2003 :) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
                                      • Hey! Witam dziewczyny po dłuuższej nieobecności. Czytałam Wasze posty
                                        codziennie ale jakoś naprawdę nie chciało mi się nic pisać (pustka w głowie).
                                        Po prostu wstrząsnęło mną po tragedii w Biesłanie i do dziś nie potrafię o
                                        niczym innym myśleć surprised(
                                        Aniu - gratulacje dla Pauli z tyt.bezstresowego pożegnania maminego mleczka i
                                        mówienia surprised) Czyżby już tylko moja Wiktoria została zażartym cycojadem ???? Ja
                                        chcę podjąć próby odstawienia w okolicach listopada (no ale zobaczymy jak to
                                        będzie).
                                        Teraz musimy Wiki nauczyć, że NIE WOLNO przeszkadzać Danielowi w lekcjach, bo
                                        to co wczoraj wyprawiała to był po prostu koszmar. Mała terrorystka nie potrafi
                                        zrozumieć, że Daniel nie może się z nią bawić i jest zajęty. Wspinała się na
                                        niego, ciągła go za spodnie i piszczała ze złości. A jak tylko potrafiła
                                        dosięgnąć "kawałek" książki bądź zeszytu czy też jakieś "pisadło" to porywała z
                                        biurka i w nogi surprised). Oczywiście nie chciała "pisać" w zeszyciku, który ja jej
                                        dałam tylko chciała dokładnie w tym samym, w którym pisał Daniel. brrr aż się
                                        boję myśleć co będzie dzisiaj surprised( no ale konsekwentnie, SPOKOJNIE (oj z tym
                                        będzie ciężko!) musimy jej tłumaczyć, że nie może przeszkadzać. Trzymajcie
                                        kciuki!!!
                                        pzdr. aga

                                        --
                                        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                                        Daniel i Wiktoria
    • Witam,
      Aniu dobrze że już lepiej się czujesz, ja też strasznie boje się różnych owadów
      i robactwa, bo moga przenosić różne infekcje. Ostatni ugryzła mnie osa, i
      strasznie spuchłą mi noga, byliśmy wtedy na działce i nie barzdo miałam czym
      posmarować, i przypomniało mi się że dobrym sposobem jest potrzeć cebulą i
      octem, ale i tak opuchlizna utrzymywała się przez trzy dni. A najbardziej to
      się boje kleszcze jak idziemy do lasu do Matiego smaruje Mousidose, i siebie
      też, a po powrocie bardzo dokładnie go ogladam.
      Fajnie, że Paula tak duzo mówi, u nas z mową i nocnikiem bardzo powoli.
      Agnieszko, na pewno na poczatku będzie ciężko, bo Wiki przyzwyczaiła się , że
      Daniel ma zawsze dla niej czas i może się z nią bawić.
      Czy wasze dzieciaki tak samo nie daja swoich zabawek innym dzieciom, mamy
      znajomych co maja synka pół roku starszego i jak do nas przyjdą, to Mati nie
      chce mu dać swoich zabawek, wczoraj krzyczał jak Hubert chciał pojeździć na
      jego jeździdełku, nie wiem jak reagować, czy tłumaczyć, że trzeba się dzielić,
      czy niecg wie , że swoich zabawek nie musi dawać.
      Co do spotkania , to mi w zasadzie obojetne, czy w sobote czy w niedziele,
      chociaż wolałabym niedzielne przedpołudnie. Miejsce tez obojetne, nie znam na
      tyle Warszawy, żeby polecić jakieś fajne miejsce, a tam gdzie poprzednio.

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • Hej! Danwiku zycze sukcesow w wywalczaniu spokoju dla Daniela. Chlopcy tez
        nawet na chwile nie moga odczepic sie od Zosi jak juz wroca do domu.
        Z dzieleniem sie zabawkami u nas w sposob naturalny problemu nie ma bo od
        malenkiego Zosia przyzwyczaila sie chlopcy ruszaja Jej zabawki a Ona ich.
        Spotkanie- okazalo sie ze mnie tez bardziej by pasowala niedziela. Franca co z
        Toba dasz rade przelozyc basen?Czy stanowczo wolisz sobote`? Jakby Cie mialo
        nie byc to ja bede kombinowac a Dador tez nie napisala ze w sobote absolutnie
        nie moze.
        No dobra pedze do pracy Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
    • Spotkanie - tym razem nie mogę napisać, że się dostosuję do większości, ba! Nie
      mogę nawet na 100% potwierdzić, że będę. Ale nie ukrywam że w sobotnie przed
      południe lub południe łatwiej byłoby mi się wyrwać. Słyszałam, że pogoda ma się
      zepsuć - to może coś pod dachem. Chyba w Blue City coś jest - a tam dojazd też
      prosty. Dziewczyny umówcie się tak jak Wam będzie najwygodniej a mi może uda
      się dotrzeć.
      Dodatkowa przeszkoda - może to być deszcz, bo ja jak wiadomo prawa jazdy nie
      posiadam i poruszam sie PKP.
      A niedziela odpada nie tylko ze względu na basen. Jest to jedyny dzień kiedy
      mamy pewność, że cała nasza 3 jest w domu, bo z sobotami różnie bywa mój P ma
      tak pokręconą pracę, że szkoda gadać. Prawie jak z marynarzem.

      Aniu uwazaj na siebie (Jola ty też!)
      Co do dzielenia się zabawkami to u nas raczej nie ma z tym problemu, jak
      jesteśmy u kogoś to ona też chce się bawić cudzymi zabawkami. Więc z tym
      uczeniem, że niech wie że swojego nie musi dawać uważałabym, albo jednocześnie
      uczyłabym że cudzych się nie bierze. Nie musi ale może się podzielić, przecież
      potem kolega/koleżanka sobie pójdzie a on znowu będzie miał wszystkie zabawki
      dla siebie. Dla mnie to 2 różne sprawy "poczucie własności" i "dzielenie
      się/wspólna zabawa". Ja na przykład bardzo się ciesze, że Olga potrafi się
      dzielić, ona odda nawet kawałek tej mikroskopijnej czekoladki, którą od czasu
      do czasu dostanie.

      Wracam do pracy, zmówili się wszyscy czy co? Wrzesień to u mnie
      prawdziwy "czrny" wrzesień. Dużo pracy, mało snu (zauważyłam, że nawet jak mogę
      dłużej pospać, to nie "mogę" budzę się i koniec, a wieczorem czuję się
      padnięta, 5-6 godzin max i koniec, koleżanka podsumowała mnie "jak japończyk"),
      mało w domu, wyjazd służbowy i praca po godzinach sad
      --
      Magda mama Olgi (15.01.2003)
      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
      • Hej! Franca swietnie rozumiem Twoj problem z niedziela, ja moge w sobote a ty
        Dador? Blue City tez moze byc jest sporo przestrzeni i knajpki tyle ze w sobote
        spory gwar i tlok. Ale w razie deszczu to dobre miejsce bo mozna sie
        przemieszczac po roznych miejscach nie wychodzac na dwor. Na pocieche Franca ja
        tez nie zmotoryzowana wiec jestem na lasce ZTM smile))
        Mam dzis jeszce zebranie w zerowce a jutro w szkole. Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
      • Hej
        ja tylko na momencik wpadłam pocztyać.
        Szkoda, że ie mogę siez Wami spotkaćsad
        Co do dzilenia się to nie ma problemu Sawcio bawi sieczym innym a jego goscie
        czym innym jeśli chcą rónicześnie to samo to mówię żeby sie dzilił bo ma na co
        dzięn tą zabawkę.
        Co u nas. Dawcio jest przedszkolakiem od wczoraj. Znosi to dzilnie. Przy
        rozstaniach nie płacze. Są małe problemy, wczoraj nie akceptował żadnej z pań i
        nie dął sie dotknąć, ale dzis juzsię tulił i dał nosic na rekach. Wczoraj dał
        sie chwilke ponosić jednej z pań. I nie jadł. Dzis zjadł miesko z obiadku i
        pił, wiec postępy są.
        --
        Papajki
        Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
        • Ani super, że sieodzewałaś mam nadziję, że juzwszystko jest oki. Gratulacje dla
          Pauli.Dbaj o siebie. Jola oczywiscie też.
          Co do tej tragedii to mnie wszystko to zszokowało i dobiło mnie zdjecie w
          sobotniej wyborfczej tego faceta z dzieckiem, nie dosć że wracałam z cmentarza
          bo było rocznica śmierci mojej koleżanki z pracy, która za wcześnie odeszła to
          jeszcze ta tragedia. Aż boje sie mysleć co przyniesie przyszłość naszym
          dzieciakom.
          --
          Papajki
          Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
          • Cześć dziewczyny,

            Bardzo bym chciała uczestniczyć w spotkaniu (moim inauguracyjnym),ale ja jak
            zwykle nie mam sprezyzowanych planów weekendowych, zawsze jest albo, albo, jak
            imprezy to trzy naraz, jak się nic nie dzieje, to nic.
            Mój Adaś jedzie z dziadkami w środę na wieś (to na pewno), ale to nie jest
            problem, bo mogę go przywieźć na weekend. Wczoraj wrócilismy z Krynicy Morskiej
            (pochwale się, pokonałam trasę Krynica-Nadarzyn w 4,5 godziny, pierwszy raz za
            kierownicą C-Maxa mojego męża. Mój mąż nie był w stanie prowadzić auta,
            ponieważ z soboty na niedzielę dopadło go silne zatrucie pokarmowe), gdzie
            mieliśmy imprezę tzw. "pożegnanie lata". Było nas z dzieciakami 28 osób. W
            drodze powrotnej zadzwonił kolega, że najbliższy weekend też ma być ciepły,
            więc proponuje imprezę wyjazdową "pożegnanie lata bis". W międzyczasie
            zadzwonił inny kolega z Zielonej Góry, któremu urodził się syn 18 sierpnia, że
            przyjeżdża w najbliższy weekend do W-wy i zaprasza na "pępkowe".

            Reasumując: nie wypowiadam się w sprawie terminu ani miejsca spotkania,
            ponieważ nie wiem, co będę robiła w weekend, postaram się tak sobie wszystko
            zorganizować, aby się z Wami spotkać.

            Pzdr
            Ewa
    • Ja w zaszdie mam cały weekend wolny, w niedziele tylko ok.15-16 rodzinny obiad
      u mojej mamy, także dostosuje się do większości. W Blue City nigdy nie byłam,
      więc się nie wypowiem, a czy jest tam coś na zasadzie "bajlandii".

      Pozdrawiam
      • Witajcie,

        Moja Ola padla ok 17 i spi sad co oznacza ciekawa noc dzisiaj wink
        Od kilku dni ma faze i wstaje o 6:30!! Jest w tym dokladna jak szwajcarski
        zegarek i za nic nie chce sie przytulic i dluzej pospac tylko mowi " kawa" co
        oznacza, ze tatus musi ruszyc cialo z wyrka i isc zrobic poranna kawke. A
        drugie slowo po "kawa" to sa "pucicie" czyli Tubisie. Mam nadzieje, ze jak
        nastana szare dni to nie bedzie sie moja coreczka tak zrywac z lozka tylko
        pospimy do jakiejs 8 wink

        Spotkanka Wam Warszawianki zazdroszcze.
        Aniu fajnie, ze sie odezwalas. Dbaj o siebie (ta uwaga dotyczy tez Joli) i
        gratulacje dla Pauli za odstawienie cycusia.
        Monika dobrze wykombinowalyscie z kolezanka. Faktycznie w Filcharmonii
        Bydgoskiej organizowane sa fajne koncerty. Macie tam jakas prezna agencje musze
        przyznac.
        Kasiu napisz jak Zosia z nowa opiekunka?
        Ola sie dzieli zabawkami bez problemu. Wrecz ostatnio jak bylysmy na podworku i
        siedzial sobie chlopiec, jakies 10-11 lat mial na oko, to Ola wziela z wozka
        Tubisia i mu zaniosla....widac uznala, ze sie chlopak nudzi.
        Tez uwazam, ze nalezy uczyc zeby sie dzieci dzielily zabawkami, bo jak samemu
        sie do kogos idzie to tez by bylo przykro gdyby gospodarz naszemu dziecku nie
        pozwalal sie bawic swoimi zabawkami, prawda?

        pozdrawiam
        Patrycja z Olenka

        pozdrawiamy

        --
        Olenka
        • Nie znam Blue City tak dobrze bylismy tam tylko raz poszalec na wyprzedazach i
          zjesc obiad -jest ogromny hol z wielka fontanna a czy jest jakas "zabawownia"
          nie wiem. Franca moze Ty cos wiecej?
          Jak pisalam (a moze mialam napisac???) przedszkola dopiero ruszaja nie bylo
          jeszcze zebran z rodzicami wiec nie ruszylam przesiewowek mowy i na razie mam
          tylko zajecia grupowe + moich pacjentow po udarze z afazja -wrzucilam to sobie
          w dwa dni i obskakuje moja mama wink) Chce zeby Zosia oswoila sie najpierw ze
          zmiana rytmu dnia (oj 6.30 musimy byc na nogach zeby spokojnie zdazyc z Heniem
          na 8 do szkoly crying((, z tym ze wychodze do pracy -2 mc byla ciagle ze mna no i
          ze nie ma chlopcow -bardzo na razie za Nimi teskni i ciagle chce wisiec na
          mnie. Na pelny gwizdek zaczne pracowac pewnie od pazdziernika a opiekunka
          zacznie przychodzic pod koniec wrzesnia.
          Camilcia, Kingab, Alabama a co z Wami w temacie spotkanie? wink)))) Buziaki
          Skrzynka
          --
          moje trzy skarby wink)
          • Ja rowienez zazdroszcze spotkania,szkoda,ze mieszkam tak daleko sad
            U nas ostatnio dzielenie sie zabawkami nie jset w najlepszej
            kondycji,szczegolnie na placu zabaw,Szymon chcialby wszystko na raz,a jak cos
            juz mu sie wybitnie spofoba czym sie bawi nie sposob mu tego zabrac gdy
            wlasciciel idzie do domu,mam wielka awanture,stram sie tlumaczyc spokojnie,ale
            jest ciezko.U nas na placu zabaw jest tak,ze raczej wszystkie zabawki sa
            wspolne. W domu nie ma problemu z dzieleniem sie,ale jak jest u kogos to
            zachowuje sie jak dziki,jakby w domu nie mial zabawek i proboje bawic sie
            wszystkim na raz. Macie jakies rady?
            Dzis przeczytalam mu pol ksiazki zanim zasnal,az mi w gardle zaschlo,a ziewalam
            tak,ze ksiazke polykalam smile
            MOj maz nie wrocil jeszcze z pracy,a ja wsakuje zaraz do lozka do haftowania.
            Buziaczki-Jola
            --
            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
            Spotkanie Majeczki i Szymona
            • Coś dzisiaj strasznie pusto ................
              W takim razie napiszę parę słów o naszym pobycie w Krynicy. Było bardzo fajnie,
              pogoda dopisała, było nawet plażowanko i kąpiele w morzu. Adaś poznał nowych
              kolegów. Najlepiej bawił się z chłopczykiem z sąsiedniego pokoju
              Mikołajem. „Przyrządzali” razem na plaży rózne potrawy na plaży. Zauważyłam, że
              Adaś składa już zdania 6-wyrazowe. Np. „Kołaj, czekaj, Adaś, niesie, wodę,
              konewce”. Najśmieszniejsze wydarzenie miało miejsce w knajpeczce. Po zjedzonej
              kolacji, Adaś grasował z tata po okolicy, ja zaś postanowiłam wykorzystać
              moment i zrobić łyka jego soczku, na to wszystko wkroczył młody i na całą
              smażalnię „ Mamo, nie, to jest Adasia picie” i wtedy wszyscy ludzie przy
              sąsiednich stolikach w śmiech.
              Pozdrowionka
              Ewa
              • bardzo cierpie. juz mi troche lepiej ale wczoraj rano obudzilam sie, oparlam na
                jednym boku zeby popatrzec na lezacego miedzy nami wojtusia i jednoczesnie
                ziewnelam i przeciagnelam sie. cos mocno zabolalo uslyszalam chrup i bolalo
                jeszcze mocniej, nie moglam ruszyc szyja, bardzo sie przestraszylismy czy cos
                sobie nie zlamalam. choc byla 7 rano zadzwonilsmy do przyjaciela rehebilitanta
                i chiropraktyka ktory kazal mi sie nie ruszac i czekac az przyjedzie. nic zlego
                sie nie stalo tylko przesunely mi sie kregi, naderwalam miesien i nerwy
                uciskaja na niego bardzo bolesnie, dzis juz jest lepiej choc nie ruszam glowo
                jeszcze calkiem swobodnie. widzicie, nawet ziewnac nie mozna spokojnie

                wciaz zazdroszcze wam mozliwosci komunikacyjnych waszych dzieci no ale chyba
                sie kiedys doczekam

                gdzie mozna kupic maskotke teletubisia, mam wrazenie ze wojtek by sie nia bawil

                ostatnie odkrycie zabawowe: rysowanie kredkami bambino i male zwierzatka typu
                farma i jeszcze zwykle klocki drewniane - buduje z nich wieze z wieksza
                radoscia niz z tych z dziurami

                w co jeszcze bawicie sie razem z dziecmi? wojtek nie lubi sluchac jak czytam
                ksiazeczki, woli sam je szybciutko przegladac. moze jakies propozycje na
                jesienne popoludnia w domu?
                • Hej! Wrocilam wlasnie z wywiadowki z potwornym bolem glowy. Sorki ze temat
                  zupelnie na "wyrost" ale musze sie z Wami podzielic sad U Henia utworzono 4
                  klasy pierwsze. On trafil razem z 8 zaprzyjaznionymi dziecmi z przedszkola i
                  udalo sie ze jest w klasie u nauczycielki ktora ma super opinie. Juz zdazyl Ja
                  polubic i jest dla niego najwspanialsza na swiecie. Ma tez pierwsze znajomosci.
                  Dzis na zebraniu powiedziano nam ze do 1 szej C nie zglosilo sie bez
                  uprzedzenia 9 cioro dzieci-podobno rodzice przestraszyli sie tamtej pani ktora
                  ma kiepska opinie i poslali dzieci do innej szkoly. I z naszej klasy musi
                  odejsc trojka (podobnie z innych)bo inaczej 1c trzeba bedzie rozwiazac i
                  podzielic a to oznacza ze pierwsze klasy beda liczyly po okolo 33 dzieci. Nikt
                  sie na ochotnika nie zglosil i jutro bedzie losowanie. Udalo nam sie tyle ze po
                  kilku godzinach przepychanek podzielilismy klase na 4 -ro osobowe grupy i
                  uprosilismy zeby przeniesli w razie czego jakas cala czworke dzieci ktore sie
                  znaja i lubia (np razem siedza.)Nie dalo sie zeby byl ze wszystkimi tymi
                  dziecmi ktore lubi ale przynajmniej sa razem z kolezanka z lawki ktora zna
                  jeszcze z piaskownicy.
                  Wiem ze w zyciu tak bywa ale widze jak On jednak ta szkole przezywa i jak
                  rownowaga w niej osiagnieta jest jeszcze krucha i latwa do zachwiania przez
                  byle co a co dopiero wiadomosc ze od poniedzialku ma inna Pania i nowa klase
                  crying(((. Sprawa wyjasni sie jutro. Najchetniej nic bym Mu nie mowila dokad nie
                  bedzie wiadomo czy dotyczy to Jego czy nie ale boje sie w klasie czesc dzieci
                  moze o tym wiedziec ( moje dzieciaki juz spaly jak wrocilam)i bedzie gorzej jak
                  dowie sie nie ode mnie.

                  A teraz juz na styczniakowe tematy. Sewerynki szczerze mowiac ja bardzo malo
                  sie z Zosia bawie. Sporo staram sie czytac (lubi coraz bardziej i interesuje
                  coraz dluzszymi ksiazeczkami -zaczynalismy od ogladania obrazkow z podpisami,
                  potem krociutkie wierszyki teraz juz dluzsze historyjki)po za tym hustam i
                  turlam i masuje (cd rehabilitacji ale to tez chwile pieszczot i zabawy)Zosia
                  bawi sie sama misiem i lalkami, sorterami ksztaltow, czasem tylko przychodzi do
                  mnie jak np lale trzeba ubrac itp, czasem rysujemy razem, po poludniu zawraca
                  glowe chlopcom (wyscigi na czworakach po korytarzu, walka na szpady ze Stasiem,
                  chowanie sie w domku ktory zrobilismy z kartonu) Duzo towarzyszy mi w
                  codziennych czynnosciach -wiesza ze mna pranie, wklada zakupy z polki do wozka
                  sklepowego, odnosi na polki np skarpetki po praniu -no chyba ze akurat ma
                  ochote rozsypac je malowniczo po korytarzu.

                  Ewa super ze wyjazd sie udal wink)) i gratulacje za piekne zdania. Takich Zosia
                  jeszcze nie potrafi choc zdecydowana wiekszosc tego co mowi jest juz 2-3
                  czlonowa. Najdluzsze zdanie : Tata, Ziosia pupa tam ! Co znaczylo tata posadz
                  na pilce do cwiczen i pobujaj wink)))

                  Ok ide spac jak ktos to czyta to niech trzyma kciuki za Henia. Choc wlasciwie
                  bez sensu bo jak nie my to jakies inne dziecko i rodzice beda przezywac. Glupia
                  sytuacja crying(( Skrzynka
                  --
                  moje trzy skarby wink)
                • Hej! Teletubisie kupowałam w Brio. Trzymaj się dzielnie!!! Brrr... To musiało
                  boleć... Na pocieszenie dodam, że jutro idę do dentysty na kanałowesad
                  Monika
                  --
                  Małgośka

                  Gosia wakacyjna
              • Hej! Dorobię dziś nieco frekwencji. Na początek pojęczę trochę, że świat jest
                niesprawiedliwy i ja też chce pójść z Gosią na spotkanie styczniaków!!! Chlip,
                chlip, chlip... Ale cóż - jak już pisałam - w weekend pcham kulą i na dodatek
                będę reporterem gazetki zakładowej na zawodach. W niedzielę jednak wybieram się
                z mamą styczniaka 2003 na zakupy ciuszków, ponieważ znalazłam kupon na 25 %
                zniżki w Cubusie i La Halli (tam - z uwagi na fakt, że te sklepy znajdują się w
                pobliżu naszych miejsc pracy nałogowo czynimy zakupy). Chociaż coś na otarcie
                łez. WYdam pewnie majątek, bo jest seria Peanuta z kotami, a Gosia uwielbia
                koty. No a dla dziecka wszystko... A ja w celu poczynienia oszczędności
                zamiast kupić sobie szałowego gotowca, szyję kostium do roboty u krawcowej.
                Zresztą wydam zapewne majątek na dentystę (właśnie popijam tabletkę
                przeciwbólową).
                Paty! W październiku będzie Chór Aleksandrowa w Bydgoszczy!!! A teraz jest
                jakiś festiwal. Ja póki co ograniczam się do koncertów w wykonaniu Gosi. Muszę
                przyznać z dumą, że Gosia przejawia namiastki talentu muzycznego - pięknie i
                czysto powtarza melodię i ma, moim zdaniem, dobry gust muzyczny. Mimo swojego
                ognistego temperamentu potrafi w skupieniu przez dłuższy moment słuchać muzyki
                Enigmy, Celiny czy nawet co bardziej melodyjnej muzyki poważnej ( aczkolwiek do
                tańca preferuje płytę z muzyką cygańską i "A kto z nami nie wypije"). Ciekawe
                jest to, że lubi słuchać dokładnie tego co ja - a jej ukochaną piosenką jest
                przebój mojego dzieciństwa "Za siedmioma marzeniami" z musicalu "Lato
                muminków". Uwielbiam, kiedy Gosia śpiewa swoje piosenki - wymyśla melodie, a
                teksty składają się z pojedynczych słów wiążących się np. z kotami, psami,
                babciami itp. Np. "Kot, miau, kot, kot, kicia". Warunki głosowe też ma niezłe -
                czemu wyraz dała dziś na szczepieniu. Darła się w niebogłosy, aż się cała
                przychodnia zbiegła. Trzymaliśmy ją w trzy osoby do zastrzyków. Aż dziw skąd
                taka para w takim małym ciałku - Gosia waży dopiero 9.300... No i póki co Gosia
                zdecydowanie lepiej śpiewa niż mówi. Ba! Często swoją wolę wyraża właśnie
                dżwiękamismile)) Np. Spiewa melodię kołysanki, gdy chce jej się spaćsmile))
                Ewo! Czy macie jakieś fajne lokum w Krynicy? Uwielbiam to miasteczko, ale
                ciągle nie mogę trafić na idealną kwaterę.
                Co do użyczania innym dzieciom zabawek. Gosia wychowała się w piaskownicy
                pełnej ciut starszych dżetelmenów, którzy nauczeni zostali przez swoje babcie i
                nianie opiekować się Gosią i pożyczać Gosi swoje zabawki. W naszej piaskownicy
                wszystkie zabawki są wspólne. I może to wcale nie był najlepszy pomysł,
                ponieważ Gosia zupełnie nie potrafi się bronić przed dziećmi, które zabierają
                jej zabawki - mimo, że jest bardzo otwarta, śmiała i towarzyska. Nad morzem
                spotkaliśmy rodziców z dziewczynkami, z których młodszej należało się
                wszystko, a starsza miała we wszystkim ustępować. No i to młodsze dziewczę
                miało tak głęboko zakorzenione poczucie własności, że zaczęło je rozciągać
                również na zabawki Gosi, nie pozwalając przy tym oczywiście dotknąć swoich. Nie
                odozywałam się aż do chwili, gdy owa 3-latka nie wyrwała Gosi jej ulubionego
                muminka pisakownicowego. Moje biedactwo nie potrafi się bronić przed takimi
                sytuacjami, potulnie oddaje swoje zabawki, a że czuje, iż dzieje jej się
                krzywda, rozpaczliwie wzywa tylko na pomoc mamę. Gosia ma zresztą w ogóle
                naturę pacyfistyczną i nie potrafi się przebijać przez inne dzieci do kotów,
                oddać, gdy ktoś ją uderzy itp. Obawiam się, że nie poradzi sobie w przedszkolu -
                muszę przyznać, że mnie z tego powodu między innymi rodzice z przedszkola
                wypisali, bo wiecznie chodziłam pogryziona, poszczypana i podrapana, a nie
                potrafiłam się bronic. Nie wspominam zresztą tej instytucji najlepiej. Przed
                zapisaniem do przedszkola, zaprowdzę więc pewnie Gosię na kurs samoobrony, a w
                każdym razie postanowiłam nie uczyć już Gosi, że zawsze musi być grzeczna i
                ustępować innym dzieciom czy pozyczać zabawki, jeśli chce się nimi akurat bawić.
                My dziś po szczepieniu. Pierwszy raz dałam się namówić na "państwowe"
                szczepionki i więcej tego nie powtórzę. Mam przygotowaną na jutro pełną pralkę
                prania, bo Gosia okropnie wymiotowałasad((
                A jeśli chodzi o Biesłan. Chyba pozostawił w nas wszystkich głęboki ślad.
                Najbardziej boli mnie to, że są na świecie ludzie zdolni do takiego
                okrucieństwa i w każdej relacji doszukuję się informacji, że to wszystko stało
                się przez przypadek. że może ktoś z terorystów się przeci tej akcji zbuntował,
                że może jednak ludzie nie moga byc takimi potworami, ale nadaremnie. W każdym
                razie przestałam już zmyślać tekst w bajce o Jasiu i Małgosi (oczywiście z
                racji bohaterki - ulubionej) i babjaga ląduje już zaryglowana w piecu i nie
                jest już dobra staruszką, która częstuje dzieci obiadkiem. Cóż - chyba trzeba
                dzieci przyzwyczajć do okrucieństwa tego świata od początku, żeby później nie
                przeżyły zbyt wielkiego szoku. I martwię się tylko tym, że kiedyś mamy tych
                potworów tez wielbiły swoje dzieci, czytały im bajki o małych kotkach,
                pieskach, że byli oni swego czasu kochanymi dzieciaczkami o niewinnych buźkach -
                a potem co z nich wyrosło. I przeraż mnie to, że spoczywa na nas olbrzymia
                odpowiedzialność - nie tylko uchronić dzieci przed złem, ale wychować je tak,
                by nie stały się jego narzędziemsad((
                ALE DZIŚ DAŁAM CZADU!!! smile))
                Pozdrawiam serdecznie i życze sympatycznego spotkania
                Monika
                --
                Małgośka

                Gosia wakacyjna
                • Sewerynki trzymaj sie cieplo i niech Ci szybciutko przejdzie. Moj maz ma
                  klopoty z kregoslupem (tylko nizej) i wiem ze jak raz Ci sie tak zrobilo to nie
                  mozesz tego zaniedbac. Powinnas trafic do lekarza i rehabilitanta i jak juz
                  wszystko sie uspokoi bardzo systematycznie cwiczyc.Trzymaj sie dzielnie.

                  Bieslan... Moi chlopcy sa starsi, Oni juz pytaja dlaczego? a czy u nas tez tak
                  moze sie stac? Henio zaczal sie budzic w nocy i przez dwa dni bal sie szkoly
                  tylko sie nie przyznal. Dopiero jak Pani z nimi rozmawiala i mial minute ciszy
                  wyrzucil to z siebie. Okazalo sie ze po kryjomu..podczytywal na dole u dziadkow
                  wyborcza (te zdjecia!!!!)Rozmawialismy dlugo choc nie bylo latwo. Jak moge
                  szczerze odpowiedziec na pytanie czy juz nigdy taka tragedia nam nie grozi albo
                  czy w Polsce sa terorysci.

                  Z innej beczki. Monika nie w kazdym przedszkolu tak jest. Chlopcy tez nie z
                  tych przebojowych, bic sie nie umieja (po za braterskimi zapasami jak nerwy
                  puszcza), zwlaszcza Henio wszystkie konflikty przezywa bolesnie. Troche tacy
                  po prostu sa a troche pewnie tak ich kierujemy.Przedszkole wspominamy wszyscy
                  jak najlepiej, obaj mieli mnostwo kolegow i kolezanek i wiele fajnych wspomnien-
                  byly i konflikty ale takie powiedzialabym zdrowe zyciowe bez przesladowania
                  jednej ze stron. Ja tez ucze ich ze sie nie oddaje. Moze bede kiedys tego
                  zalowac ale nie potrafie inaczej zwlaszcza jak ogladam wiadomosci i widze do
                  czego prowadzi zasada oko za oko. A moze wojny, zamachy zaczynaja sie w
                  przedszkolu? Dobra skoncze bo mi sie nie klei juz. Dobranoc Skrzynka
                  --
                  moje trzy skarby wink)
                  • To moj post z wczoraj wieczorem,ktory sie nie chcial wyslac.
                    Monika tutaj sie za dlugie posty nie przeprasza,jedynie za zbyt krotkie smile
                    Skrzynka to straszne,ze taki poczatek ma Heniu w szkole,nie powinno sie narazac
                    dzieci na takie dodatkowe stresy,bo przeciez sama szkola to cos nowego i
                    steres,ale mam nadzieje,ze wszystko bedzie dobrze.
                    Sewerynki trzymaj sie,z kregoslupem nie ma zartow,moj maz tez ma problemy i co
                    pewnien czas jak zaniedba sie to wraca okropny bol,no i faktycznie czasem taka
                    mala rzecz jak ziweniecie moze tyle zmienic.
                    Ja powiem szczerze,ze staram sie od poczatku nie ogladac wiadomosci o tradegii
                    w szkole,to nie na moje nerwy i moje zdrowie,ale to takie wtydarzenie.ktore
                    chyba zostanie w nas wszystkich juz na zawsze.
                    Plakac mi sie chce wiec koncze.
                    Buziaczki-Jola

                    --
                    Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                    Spotkanie Majeczki i Szymona
                    • Hej dziewczyny!
                      Sewerynki jak dziś zdrówko - mam nadzieję,że z kręgosłupem lepiej i nie ziewaj
                      już !!! surprised)surprised) surprised) A tak poważnie to naprawdę współczuję i mam nadzieję, że to
                      się więcej nie powtórzy choć napewno musisz uważać.
                      Skrzynka, kurcze jak ja Cię rozumię!!! Mój Daniel też ma pecha do nauczycieli
                      tzn. w każdej klasie (od I do III) miał inną nauczycielkę (ale na szczęście
                      dzieci nie były przenoszone do innych klas). Trzymam kciuki i mam nadzieję, że
                      jednak to nie On trafi do "C" tym bardziej, że Heniu taki wrażliwy a to byłby
                      dla Niego dodatkowy stres.
                      Na temat Biesłanu - już lepiej się nie wypowiadam, bo ja chyba powoli wariuję.
                      Wczoraj stwierdziłam, że ja chyba naprawdę potrzebuję pomocy specjalisty
                      (ciągle mam przed oczami tą tragedię) i chyba wpadam w depresję (nic mnie nie
                      cieszy, ciągle chce mi się płakać i choć próbuję myśleć i zająć się czymś innym
                      to naprawdę nie potrafię) sad(((( ...

                      Ech dziewczyny strasznie zazdroszczę Wam spotkania (czemu ja mieszkam tak
                      daleko, buuuuu).
                      Maskotkę Teletubbies kupiłam na osiedlowym bazarku. Mamy takiego
                      zaprzyjaźnionego Pana, który raz w tygodniu przywozi prześliczne maskotki i to
                      naprawdę w umiarkowanych cenach surprised)
                      Z Danielem i WIktorią ciut lepiej ale jeszcze Mała próbuje poprzeszkadzać.
                      Wczoraj prawie wogóle się z nią nie pobawiłam surprised( a Daniel robił lekcje tak
                      długo, że nawet nie poszli na trening. Niestety mój syn też musi się
                      nauczyć "uczyć" bo wczoraj myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. On ma na
                      wszystko czas, pooooowoli i tak się guzdrał, że skończył przed 20,oo!!!
                      Dobra kończę moje marudzenie o szkole, bo mnie jeszcze wykreślicie z listy
                      Styczniakowych mam.
                      Buziaki. aga
                      --
                      Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                      Daniel i Wiktoria

    • Hej,

      Sewerynki strasznie wspólczuję "przygody" z kręgami. Jak już przy tym temacie
      jestem mnie co jakiś czas łapie okropny skurcz z boku szyi, na przykłąd
      wczoraj, i jestem całą obolała, nie wiem czy powinnam się poddać leczeniu czy
      odpuścić, jakoś nie cieszy mnie wizyta u lekarza sad
      Biesłan, Ja nie jestem w stanie pojąć dlaczego ludzie robią takie rzeczy - po
      co, dlaczego? I pomyśleć, że kiedyś chciałąm się bawić w politykę ...

      SPOTKANIE - to co w Blue City? Przyznam się, że byłam tam tylko raz przelotem
      dosłownie, a o "zabawowni/bajlandi/figlo parku" czytałam w gazecie, otworzyli w
      sierpniu, niestety nie wiem jak cenowo.
      I teraz jeszcze godzina? 10.30, 11.00? Wcześniej/później?

    • No właśnie co z naszym spotkaniem, tylko my trzy chętne (tzn. ja, Franca i
      Skrzynka). Mi odpowiada 10.30, a wam?

      Franca, może mógłby cię ktoś podrzucić do Błonia, to byśmy pojechały razem
      samochodem? Jeżeli chesz, odezwij sie, najlepiej sms-em?

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • Hej! Wedlug wersji z 14,15 Henio zostaje ale obawiam sie ze to nie koniec bo
        zrobili zupelnie inaczej niz ostecznie umowili sie z nami wczoraj na zebraniu i
        nie zdziwilabym sie gdyby rodzice dzieci na ktore padlo podniesli raban.
        10.30 mi pasuje choc wolalabym 10 zeby zdazyc wrocic na spanko kolo 12. Moze
        byc Blue City kolo fontanny.

        Jestem wykonczona nerwowo tym wszystkim. Nawrzeszczalam na awanturujaca sie
        Zosie crying(( chyba czula ze to nie przelewki bo w efekcie z usmiechem i
        szczebiocac wsunela caly obiad sama a chwile przedtem byl wrzask- nie chce i
        rzucanie talerzami (a jeszcze chwile przedtem szarpanie mnie za nogawke ze chce
        jesc juz).
        Ide na zebranie do przedszkola tym razem jako kadra. Moze jakos tam dojde bo
        najchetniej zaszylabym sie gdzies pod kocem. Hej Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
        • Witajcie,

          Szczerze Wam powiem, ze ja takze nie ogladam zadnych wiadomosci, bo mnie potem
          tez takie informacje tak wyprowadzaja z rownowagi, ze nie moge do siebie dojsc.
          Nie czytam gazet (wiem, moze to wstyd, bo powinnam sie interesowac co sie na
          swiecie dzieje, ale wlasnie to co sie dzieje, mnie przeraza i doluje). Gdzie
          sie nie obejrzec jakas tragedia i czesto to ludzie ludziom gotuja ten los.
          Moniko ja sobie mysle, ze moze ludziom zdolnym do takiego bestialstwa nikt
          wlasnie nie czytal bajek i nie tulil ich na dobranoc. Wierzyc mi sie nie chce,
          ze tacy zwyrodnialcy moga wyrosnac z ludzi otoczonych miloscia, ze szczesliwych
          dzieci.
          Ten obraz ktory tworzymy tutaj my uczestniczki tego forum moze jest troche
          wyidealizowany. Tzn. niestety nie kazde dziecko ma takich rodzicow jakimi
          jestesmy my. Nie mowie oczywiscie, ze jestesmy idealne (ja napewno nie jestem).
          Ale to co nas laczy tutaj to jest ogromna troska i wielka milosc do naszych
          kochanych Szkrabow, poczucie odpiwedzialnosci za nich i wielka z nich duma. Ale
          jest przeciez wiele dzieci, ktore takiego zainteresowania ze strony rodzicow,
          nie mowiac juz o milosci, nigdy w zyciu nie zaznalo. I niestety z takich dzieci
          wyrastaja osoby nie potrafice kochac, bo nikt ich tego nie nauczyl...
          Niektorzy rodzice marza aby ich dzieci wyrosly na lekarzy, prawnikow itp. A ja
          marze, zeby Ola byla poprostu dobrym i szczesliwym czlowiekiem.

          Ale nasmucilam, ....ale jakos tak ciagle (mimo, ze nie czytam i nie ogladam)
          jakas informacja mnie sciaga na dno.

          Iwona mam nadzieje, ze juz lepiej sie czujesz i faktycznie uwazaj teraz na
          siebie. I dbaj o kregoslup bardzo, bo to bardzo strategiczna czesc ciala.

          Skrzyneczko mam nadzieje, ze sie sprawa ze szkola Henia jakos pozytywnie
          rozwiaze, zeby sie wszystko odbylo jak najmniejszym kosztem dzieci.

          pozdrawiam Was serdecznie
          Patrycja z Olenka
          --
          Olenka
          • dziewczyny, nadal nie mam netu, jestem u znajomych i ich naciągam wink
            jeżeli już ustalicie to proszę napiszcie mi sms-a gdzie spotkanie, ja przyjadę
            w sobotę czy w niedzielę, o dowolnej godzinie. mój nr 504 125 373
            buziaki
            --
            Kamila mama Majuni
            a tu Majcia
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
            www.majcia.friko.pl
            • Napisałam obszernego posta, ale Adaś mi skasował (pisałam w MS Word). W takim
              razie krótko:

              Z przykrością donoszę, że nie będziemy mogli uczestniczyć w spotkaniu
              Styczników, ponieważ moją rodzinę dopadło choróbsko i bardzo nie chciałabym,
              żeby ktoś się zaraził. Okazało się, że zatrucie mojego męża było spowodowane
              wirusem. Teraz zaraził się Adaś i teściowa. Zaczęło się od wymiotów, później
              dołączyła również wysoka temperatura (38,5). Ja na razie stawiam czoło
              wirusowi, nie wiem na jak długo.

              O Krynicy trochę dłużej:
              W Krynicy mamy bardzo fajną miejscówkę, nie są to kwatery, jest to Ośrodek
              Wczasowy EB. Bardzo lubimy tam jeździć, teraz byliśmy po raz czwarty.
              Przeważnie jeździmy do EB nie w sezonie, ze względu na ceny. Ostatnio byliśmy
              na długi majowy weekend, było wyjazd pod hasłem „Świętujemy wejście Polski do
              Europy”. Jest to miejsce przyjazne dzieciom, plac zabaw, dużo zieleni,
              kawiarenka na terenie ośrodka, wiata grillowa, kort tenisowy, sympatyczna
              obsługa, wysoki standard. Polecam !!!!!!! Może się tam kiedyś spotkamy !!!!!!!!
              Szczegóły na stronie:
              www.eb.mierzeja.pl/
              Z powodu choroby Adasia jestem z nim w domu, może więc jutro mi się uda napisać
              trochę więcej.

              Z zawirusowanego Nadarzyna
              Ewa
        • ja na spotkanie tez sie pisze. Ale nie wiem czy mowimy o sobocie i niedzieli.
          Napiszcie mie prosze dokladnie gdzie i kiedy mam sie stawic. Ja przeczytam
          dopiero wieczorem.
          Buziaki

          --
          Kinga i Zuzia (19.01.03)

          ZUZIA - moj maly szkrabik
    • Dziewczyny - to spotykamy się jutro w Blue City (AL. Jerozolimskie) obok
      fontanny - około godziny 10.
      Skrzynka ja mogę być albo przed 10 - czyli w okolicach 9:40 lub okolo 10:45
      (tak dowiezie mnie PKP).
      Dziewczyny to o której bliżej 10 czy 11 (Skrzynka może zadecyduj, bo wynika że
      do godziny możemy się dostosować wszystkie).
      Gdyby decyzja zapadła po 16 to ja też poproszę o info sms-em, a do Camilci już
      wysyłam informację z przybliżonymi danymi.

      pozdrawiam
      Magda
      • Ja zdecydowanie wole kolo 10 bo potem Zocha bedzie marudna i padnie mi w drodze
        powrotnej.
        To co : Blue City kolo fontanny jutro (sobota to jest 11! 09, kolo 10 ?
        Zestaw :
        Camilcia
        Dador
        Franca
        Kingab
        Skrzynka Czy kogos pominelam????


        Afer w szkole cd wsrod wyznaczonych sa blizniaki ktore jak sie okazalo sie nie
        znosza i siedza nawet osobno. Zdesperowani rodzice strasza rzecznikiem praw
        dziecka. Mam dosc! Gdyby Henik mogl sie przeniesc z kolezanka z lawki
        zglosilabym sie na ochotnika ale ostatecznie ma byc przeniesionych 4 chlopcow
        (w klasie Henio ma dwoch znajomych panow z jednym dzialaja na siebie jak
        plachta na byka i w zerowce ciagle mieli konflikty, z drugim mijaja sie
        obojetnie). Henio i tak stracil w tym roku dwoch swoich serdecznych przyjaciol -
        jeden sie przeprowadzil, drugi poszedl do innej szkoly i bardzo to przezyl
        (Henio oczywiscie). Bardzo bym nie chciala zeby teraz musieli sie rozstac z
        Marta z ktora sie kumpluje od piaskownicy i swietnie sie dogaduja (cytat :
        mamo czy myslisz ze uda mi sie wychowac Zosie zeby byla taka jak Marta i tak
        super umiala sie bawic? Bo inne dziewczyny sa glupie i tylko o lalkach Barbie)
        Pedze bo sie do polnocy nie wyrobie z tym co mam na dzisiaj w planie -i to sie
        nazywa dzien wolny od pracy !! crying((
        Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
        • oczywiście, że spotykamy się 11! Ja będę pewno około 9:40. Do zobaczenia
          Magda
          • Hej! Może odmówicie jutro za mnie pare zdrowasiek na spotkaniu??? Punkt 11
            zaczynają się moje zawody w pchnięciu kuląsad O tym, jak jestem przygotowana
            świadczy fakt, że pytałam się, co zrobić, aby przy rzucie palce nie zostały w
            dziurkach. Okazało się, że mi sie pokiciało z kręglami. smile)) Boję się, że będą
            ludzie, którzy do zawodów podejdą poważnie i będą mieli żal, że zrobiłam sobie
            z tego jaja. Podobno Dyrekcja uderzy w komplecie, mamy specjalnie wyprodukowane
            sportowe koszulki, obiad, impreze całonocną, a startujemy na stadionie, gdzie
            odbywają się lekkoatletyczne mistrzostwa świata, międzynarodowe puchary w
            lekkiej atletyce i inne prestiżowe imprezy (to podobno najlepszy
            lekkoatletyczny stadion w Polsce). Niestety - idziemy bez Gosi, bo od 12 ma
            obiadek i spanko.
            Ewo! Współczuję wirusa! Gosia przechodziła przez coś podobnego przed naszym
            wyjazdem w sierpniu do Krynicy Morskiej. Były nawet podejrzenia o
            salmonellę.Teraz Gosiak dochodzi do siebie po szczepionkach. My do Krynicy
            Morskiej jeżdzilismy dotąd na prywatne kwatery. Widziałam ośrodek EB - fajny,
            ale drogi. Przytargałam dziś do domu katalogi wycieczkowe na zimę.Ale jak znam
            życie na katalogach się skończy.
            Skrzynko! Pamiętam swoje pierwsze dni w szkole. Rozdzielili mnie z moją
            kolezanką z bloku w zerówce, a potem w pierwszej klasie musiałam się pożegnać z
            psiapsiółkami bliźniaczkami z zerówki. W sumie chyba dobrze na tym wyszłam, bo
            poznałam inne koleżanki, z którymi poszłam razem do liceum i przyjaxnię się po
            dziś dzień. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
            Pozdrawiam Was serdecznie. Bawcie się dobrze!!! I czekamy jutro na sprawozdanie
            z imprezy.
            Monika Kulomiotła

            --
            Małgośka

            Gosia wakacyjna
    • Ja będę na pewno ok. 10, pierwszy raz będę jechać z Mitim sama samochodem do
      W-wy, mam nadzieję, że nic po drodze sie nie wydarzy.

      Do zobaczenia jutro
      Dorota & Mati
      • Hej! Monika bedziemy z calych sil trzymac kciuki!!! Dobrze bedzie!
        Co do roznych zdarzen w zyciu przed ktorymi sie bronimy a ktore potem na dobre
        wychodza to masz pelna racje. Ja juz to przetrawilam i na spokojnie wyjasnilam
        Heniowi.Jeszcze nie raz w zyciu bedzie musial przejsc przez trudna,
        nieprzyjemna sytuacje. Jak mawial moj znajomy "live is brutal and full of
        zasadzkas" smile))) Choruje tylko od atmosfery skakania sobie do gardel, rycia
        dolkow i podkladania swin jaka zapanowala wsrod rodzicow pierwszakow oraz w
        stosunkach szkola -rodzice. Niestety jak myslalam to nie koniec. W poniedzialek
        mamy nadzwyczajne zebranie w szkole. Ja uwazam ze trzeba to jak najszybciej
        przeciac, podjac nieodwolalna decyzje i pozwolic dzieciakom i paniom wrocic do
        pracy i literek (zreszta nasza pani zachowuje godny podziwu spokoj i dba zeby w
        klasie bylo w miare normalnie - na ile mozna w tym wariatkowie) ale niestety
        jestem w mniejszosci wiekszosc chce walczyc tylko nie daje sie przekonac ze
        ucierpia na tym najbardziej dzieciaki -znacznie wiecej niz na zmianie klasy i
        pani nawet na mniej lubiana.
        Dobra koniec! obiecuje ze na jutrzejszym styczniakowym spotkaniu o szkole ani
        slowka wink))))
        Zosia fajnie dzis cwiczyla mowienie stanela przed lustrem marszczac z
        natezeniem brewki i dotykajac paluszkiem nazywala po kolei koko-oko,ucha-ucho,
        noś-nos, buzia, sija-szyja. Smieszna istotka.
        Trzymajcie sie cieplo i milej nocki Skrzynka

        --
        moje trzy skarby wink)
        • w imieniu wszystkich nie z W-wy prosze o szczegolowe relacje ze spotkania,
          bawcie sie dobrze
          wredna pogoda na poludniu, niby sloneczko piekne a zimno, dzieci chodza
          poubierane od rekawiczek i kurtek po krotkie rekawki i spodenki bez czapek
          a ja zjadlam loda wczoraj i cos mi mokro w nosie, juz sie zamartwiam, gardlo
          plucze sola i modle sie zeby mnie nic nie dorwalo, nie chodzi mi o mnie
          oczywiscie ale o wojciecha, jemu tez cos mokro pod nosem ale ma byc cieplo
          dzis, w srode mamy szczepienie - musimy wytrwac do tego czasu
          ewa - trzymaj sie z dala od wirusow

          z nowosci - wojtek uwielbia teletubbies i przy calej swej powolnosci do
          mowienia i odpowiedzi na moje"Powiedz mama" mowi z wielkim przekonaniem "tata"
          od wczoraj mowi "Dipsy i Lala" to chyba jego pierwsze imiona

          wczoraj tez pawel nalewal wody do wanny i wojtek pod nasza nieobecnosc wlazl
          sam (!) do wanny w ubraniu, na szczescie bez butow!!!!

          mam pytania i baaaaaaardzo prosze o wasze doswiadczenia:

          1. jakie mleko pija wasze dzieci tzn. czy jedza jeszcze kaszki Nestle czy tez
          zwykle platki ze zwyklym mlekiem, chcialabym juz przyoszczedzic na tych
          kaszkach a wojtek cos nic innego nie chce, czy ktoras z was umie zrobic manne
          tak zeby sie nie przypalila i z dobra gestascia na 1 raz dla dziecka? czy
          ktoras robila ja na modyfikowanym (nie gotowac niby to jak>wink ?

          2. gdzie kupic maskotki teletubbies? pozyczylam dwa ale musze oddac a Wojtek je
          uwielbia

          3. czy przejmujecie sie jeszcze rytualami dziecka odnosnie spania po poludniu,
          tzn nie w zwykly dzien ale wezmy taka niedziela i obiad u znajomych, nie da sie
          bo dziecko spi czy umawiacie sie na pozniej, jak wstanie czy olewacie i dziecko
          w tym dniu po prostu nie spi, te godziny wojtka na spanie sa idealnie obiadowe
          i nie wiem jak zareaguje jak nie bedzie spal, w poniedzialek do pracy wiec
          nieprzespana noc przez to tez mi sie nie usmiecha

          4. czy myjecie uszy patyczkami? wojtkowi wystaje taka zolta woskowina i myje mu
          ja ale wszyscy mowia zeby nie , a jak wy?
          i czekam na odpowiedzi
          iwona
          • no to wreszcie się udało! mamy net, obiecuję nadrobić zaległości i bywać często.
            niestety nie pojechałyśmy dzisiaj na spotkanie, a tak się cieszyłam... no ale
            Majka miała wczoraj temperaturę i ma straszny katar, pediatra mówi że to nic
            może zęby (Majka jeszcze nie ma trójek). noc do tyłu, mała marudna i biedna,
            prawie nie spała. szkoda że akurat teraz bo dzisiaj spotkanie a jutro mieliśmy
            jechać na dożynki prezydenckie do Spały i chyba też nie pojedziemy, nawet nie
            mam siły dzisiaj napisać więcej, jutro nie odpuszczę smile
            pozdrawiam gorąco

            --
            Kamila mama Majuni
            a tu Majcia
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
            www.majcia.friko.pl
    • Ja tak tylko na chwile. Spotkanie uwazam za udane. Byl plac zabaw i kawka.
      dzieci zawieralay znajomosci. Szkoda tylko ze tak krotko smile)
      My dzisiaj sprzedalismy Zuze na noc a ja juz za nia tesknie. Chyba jestem od
      niej uzalezniona. Oj niedobrze.

      Koncze. Moze jutro wpadne na dluzej
      Buziaki
      --
      Kinga i Zuzia (19.01.03)

      Zapraszamy na wakacyjne zdjecia!

      ZUZIA - moj maly szkrabik
      • Oglaszam pozegnanie z pieluchami,calkowite. Od ponad miesiaca w dzien bez
        pieluchy,a na noc papmpers,bo sie nie udawalo,no a trzy dni temu Szymon byl juz
        w pieluszce na noc i powiedzial,ze chce si,jak zrobil to juz nie chcial papmpka
        wiec zostawilismy go bez i noc sucha,dwie nastepne tez,wiec chowam pampersy dla
        drugiego dzieciatka.Jestem w szoku,ze tak szybko pozegnal sie w nocy,bo
        wydawalo mi sie,ze jeszcze dlugo bedzie sikal,a tu taka mila niespodzanka.
        Zazdroszcze spotkania i prosze o szersze relacje.
        Kamila mam nadzieje,ze z Maja lepiej,Ewa jak sie czujecie,Monika pisz jak
        miotanie? Sewerynki nie dajcie sie chorobie.
        U nas przez dwa dni bylo bardzo zimno,a potem znowu goroczka,ze wrocilismy do
        krotkich spodenkek,ale wiem,ze pogoda o tej porze roku bywa zdradliwa,wiec
        biore ze soba tone rzeczy na dwor na wypadek ochlodzenia,no i drobnej wpadki z
        sikaniem.
        Pozdrawiam-Jola
        --
        Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
        Spotkanie Majeczki i Szymona
      • Czytam zaległe posty więc odpowiem hurtowo:
        Gratulacje dla Dawcia – przedszkolaka i Henia - prawdziwego ucznia już.

        Maja się z reguły zabawkami dzieli, zależy od nastroju i od zabawki, ostatnio
        urządza przyjęcia tzn rozstawia swój porcelanowy serwis do kawy (malutki) na
        stoliczku i piją lale i misie, czasem na imprezkę wpadnie babcia albo mama i
        wtedy trzeba prosić kilka razy o dolewkę, mówić poproszę i dziękuję itd., a
        Maja się cieszy. Nadal lubi klocki, rysowanie i czytanie, pozwalam jej czasem
        oglądać bajki – ostatnio kot Filemon na topie. Nie mogę się doczekać kasztanów,
        chociaż trochę się obawiam tych zimnych dni spędzonych w domu – też posłucham
        waszych propozycji. My jeszcze słuchamy muzyki i tańczymy, Maja uwielbia dzieci
        z Arki Noego i sobie podśpiewuje ‘Aluja, aluja ...’ no uroczo.

        Magda – pomysł z malowaniem farbami w ogrodzie był fantastyczny!!! Postanowiłam
        zrobić to samo, Maja była zachwycona i malowała z przejęciem swoje arcydzieła.
        Świetna zabawa!
        Skrzynka, życzę cierpliwości w szkolnych zawirowaniach
        Monika, Majka też uwielbia koty, ciągle sobie każe rysować kotka, a
        potem ‘drugiego’ i ‘drugiego’ nie trzeciego, czwartego... big_grin

        Mleko – Maja pije sojowe bez cukru, uwielbia to mleczko, mieszanki nigdy nie
        dostawała ze względu na uczulenie, krowiego nie daję, czasami jogurty ale od
        razu widać na ciałku chropowate placki.

        My wszędzie Maję zabieramy i nie robimy problemu, nauczyła się tego od
        najmniejszego i potrafi wszędzie usnąć, gdzie tylko my czujemy się dobrze,
        staramy się jednak w miarę możliwości dopasować godziny, np. jak dłuższa jazda
        samochodem to jedziemy tak żeby usnęła, albo bierzemy duży wózek, w którym Maja
        lubi spać. Jednym słowem – nie przesadzamy.
        Nie czyszczę Majci uszków głęboko, tylko płyciutko i tak się boję, słyszałam że
        się nie powinno ale nie wiem gdzie?
        cdn

        --
        Kamila mama Majuni
        a tu Majcia
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
        www.majcia.friko.pl
        • muszę o czymś napisać, nie daje mi to spokoju, chociaż chyba powinnam
          wyluzować. może w świetle wydarzeń ostatnich dni to pestka, ale właśnie takie
          zachowania rodziców potem mają wpływ na zachowania dzieci w dorosłym życiu...
          nie potrafię patrzeć obojętnie na rodziców krzyczących, bijących lub normalnie
          znęcających się nad dziećmi. szczyt tego to urlop i rodzinki na plaży. długo by
          pisać, matki przychodzące z dziećmi na plażę rozklapiające się na kocu i
          oczekujące że dzieci:
          1 nie będą sypać piachem (bo ona się wysmarowała olejkiem)
          2 nie będą wchodzić do wody (bo by się musiała odwrócić i patrzeć, a nie daj
          boże iść na brzeg)
          3 w żadnym razie nie usiądą na piachu nie mówiąc o turlaniu
          4 najlepiej wogóle nie wstaną z koca dopóki mamusi nie znudzi się opalanie.

          mama je loda (w tempie błyskawicznym) a dziecko uwieszone u nóg płacze, że też
          chce... ręce opadają, nie wiem, może nie mogło, ale po co ona jadła, mogła
          przynajmniej ukradkiem albo coś.

          inna sytuacja
          nagle słychać straszny wrzask, histeryczny płacz, dłiższą chwilę więc powoli
          cała plaża wygląda zza parawanów i patrzy co jest grane, jakaś mama chciała
          mieć zdjęcie córki (ok2,3 roku) z pluszową wielką myszką miki (przebrany
          człowiek) dziecko się tak panicznie bało tej cholernej myszki, a matka na siłę
          ją sadzała. szok, przynajmniej dla mnie. trwało to dosyć długo, ja już nie
          wytrzymałam i podeszłam do tej babki szarpiącej małą. mówię do nej -przecież
          ona się boi, na to babka że właśnie, boi się jak to itd, to ja mówię - to po co
          ją pani tam na siłę sadza? a ona że już zapłaciła i BĘDZIE mieć zdjęcie. no to
          miała, mam nadzieję że jest dumna, myszka miki i matka szarpiąca pół przytomne
          od płaczu dziecko.
          to nie koniec historii, babka siedziała na plaży i po około 5 godzinach
          podeszła do mnie zrobić awanturę, żebym się zajęła wychowaniem swojego dziecka,
          ona córce krzywdy nie robiła a za zdjęcie zapłaciła i nic mi do tego, żebym
          czasem do niej więcej nie podchodziła. nie chciałam dyskutować, powiedziałam
          jeszcze że wg mnie nie postąpiła dobrze, trzeba było 15 zl odebrać albo dać
          spokój. najgorsze jest to, że babka nie zrozumiała, że źle zrobiła, była
          wściekła bo jej narobiłam wstydu na plaży!

          czy ja jestm przewrażliwiona? czy gdyby każdy zwracał uwagę to ludzie by się
          zastanowili? ja rozumiem że można czasem nie mieć cierpliwości, być w gorszym
          nastroju, krzyknąć, ale nie znęcać się nad dziećmi!

          ostatnia sprawa - wszyscy palacze powinni być co rano zapędzani na plażę na
          zbieranie petów!!! Majka co chwila wykopywała z piachu pety! przecież są
          kosze!!!!!!!!

          no dobrze, to sobie pogadałam smile lepiej mi od razu
          buziaki
          --
          Kamila mama Majuni
          a tu Majcia
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
          www.majcia.friko.pl
          • Witajcie,

            No i zepsula sie nam pogoda sad Mam nadzieje, ze jakis spacer miedzy kroplami
            deszczu zaliczymy jednak dzisiaj.

            Iwonka moja Ola juz je kaszki na zwyklym mleku, chyba, ze mi sie skonczy to mam
            zawsze w zapasie modyfikowane. Robie jej kasze manna. Polecam taka blyskawiczna
            firmy Kupiec. 2 minuty i gotowa. A proporcje to szklanka mleka i plaska lyzka
            kaszy. Robie tez platki ryzowe (tez Kupiec)zamiennie z manna. I do tego jakis
            owoc i Ola wcina chetnie.
            Teletubisie bywaja dostepne w sklepach Brio, ale np u nas o nie trudno, bo
            ponoc wyszly z mody. Mnie sie udalo kupic kilka, ktore im jeszcze ze starych
            dostaw zostaly i tez mamay dwa pozyczone od sasiadki, ktora juz troche z
            nich "wyrosla".
            Uszka czyscimy patyczkami. Czyscic wolno, ale tylko na zewnatrz, wlasnie to co
            wyszlo z uszka. Nie wolno patyczka wkladac w kanal.
            Co do spania popoludniowego to Ola tak jak Majka spi gdziekolwiek i genaralnie
            nie ma z tym problemu. Jak bylismy w Krakowie to zasypiala w taksowkach w
            drodze do znajomych, tam ja kladlam na kanapie, albo raz na materacu w ogrodzie
            (bo jechalismy na grilla) i dosypia. Uwazam, ze nie ma co dziecka na sile
            przetrzymywac, bo potem jest marudne i to dopiero dezorganizuje ewentualna
            wizyte, wiec jak chce spac to spi i juz.
            Kamilcia wierze, ze Ci rece opadaly na takie podejscie. No bo to w koncu
            mamusia ma urlop i musi wypoczac, a dziecko sie powinno dostosowac wink Mnie tez
            do rozpaczy doprowadza brak odpowiedzialnosci niektorych rodzicow. Mysle,
            jednak, ze nie ma sie co wtracac w metody wychowawcze innych osob. Ja sie
            staram nie wtracac (chyba ze chodzi o bezpieczenstwo dziecka). Mysle, ze sama
            tez bys nie byla zadowolona gdyby ktos Tobie robil uwagi, ze zle wychowujesz
            Majke. Co innego, gdy swoje zdanie wyraza osoba znajoma czy bliska, ale obcy
            spotkany na ulicy... Ja nie lubie gdy ktos mnie takie uwagi robi i dlatego sama
            tez sie od nich powstrzymuje, chociaz czasem cos mnie zmierzi. Szczytem marzen
            byloby gdyby kazdy byl swiadomym rodzicem, wtedy nie byloby tego typu
            problemow. Niestety to sie nieczesto zdarza. Znowu namoralizowalam wink
            W zyciu sie tyle nie zastanawialam nad niektorymi sprawami, np. na temat
            sposobow wychowywania dzieci i tego jaki to moze miec wplyw na ich
            przyszlosc,czy tego skad sie biora niektorzy ludzie, jak ostatnio. Coprawda
            kiedys tez mnie przerazalo to jak ten swiat wyglada i to byl jeden z powodow
            mojego poznego zostania mama. Myslalm sobie: Jak tu sprowadzic malego
            czlowieczka na TAKI swiat. Czy Wy tez czujecie czasem ciezar odpowiedzialnosci
            jaki spoczywa na matkach? Bo to jak wychowamy nasze dzieci bedzie mialo wplyw
            na to jak bedzie wygladal swiat za kilkadziesiat lat.
            Dobra juz przestaje "madrowac" bo nikt nie bedzie chcial tego czytac.
            Duzo zdrowka dla Majki.

            Innym chorujacym tez duzo zdrowka.

            Teraz troche o Oli. Zaczyna uzywac czasownikow w bezokolicznikach na razie. I
            jest "isc", "siedziec", "patrzec", "ogladac", "rzucac" itd. Poza tym Ola
            kolekcjonuje siniaki na czole. Do wczoraj zapracowala na trzy. Zobaczymy co
            dzisiejszy dzien przyniesie wink

            pozdrawiam
            Parycja

            --
            Olenka
            • U nas dzis fajny dzien,bo Grzes nie poszedl do pracy,bo jest brzydka pogodai
              siedzimy sobie razem w domku,dawno nie bylo takiego dnia,chyba jeszcze wczesna
              wiosna.
              Ja robie jeszcze kaszki kupne,ale w sumie bardzo zadko,Szymon je duzo jogurtow
              i przetworow mlecznych,manne jak robie to tez dla nas wiec nie wiem jakie
              proporcje tylko dla dziecka.
              Patyczkami tylko na wierzchu uszka,to co wystaje,spanie to u nas nie problem,bo
              Szymon zasypia wszedzie,a jak nie zasnie,bo duzo wrazen,to w sumie tez nie jest
              potem tak zle. Podobnie jak Kamila zabieram Szymona wszedzie,jak dluzsz podroz
              staram sie zeby wypadla w porze snu,ale u nas drzemka nie jest o stalej porze
              wiec nie ma problemu.
              Wlasnie chce uspic Szymona,bo chcemy pobyc sami,ale z nim ciezko zrobic cos jak
              on nie chce.
              Na razie -Jola
              --
              Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
              Spotkanie Majeczki i Szymona
              • Troche sie ostatnio 'obijalam' ale juz jestem i jeszcze bedziecie mialy mnie
                dosc!!! Na poczatek odp na kilka pytan:

                - Odnosnie mleka, Ola jest uczulona na krowie, ale caly czas jest na cycu.
                Dostaje tez kaszke sinlac z odrobina sojowego (ochyda !!!)

                - Popoludniu Olka zawsze spi w wozeczku i zawsze o tej samej porze. Odstepstw
                nie bylo, wz wyjatkiem wyjazdow na wakacje (wtedy wyjezdzalismy tak, zeby
                o 'swojej porze' mogla spac w samochodzie. Czyli generalnie dostosowujemy sie
                do niej ale nie stanowi to problemu.

                - Uszy myjemy palcem, patyczkiem zadko.

                A u nas, odpukac, raczej dobrze. Z mowa u niej slabiutko, ale nie robie z tego
                dramatu. Pieluchy caly czass sa grane i chyba nie zapowiada sie, ze z nich
                zrezygnujemy w najblizszym czasie. Na dodatek Olka daje sobie zakladac tylko te
                wkladane, wiec wydajemy na nie majatek....

                Nie wiem co robie zle, ale Olcia mi rosnie na niezla despotke. Czesto mi glupio
                przed innymi mamami, ze jest tak rozpuszczona i niegrzeczna. Dzieci sie jej
                boja, bo je bije i zabiera zabawkki. Co mam robic ??? Moze to wina tego, ze
                zadko bawi sie z rowiesnikami ???

                Mam jeszcze pytanie do mam nauczycielek lub mam pracujacych popoludniami.
                Coprawda to jeszcze troche czasu, ale ja juz sie zastanawiam jak by rozwiazac
                ten problem. Chodzi mi o to, ze chce, zeby Ola chodzila do przedszkola,
                chociazby po to, zeby miala kontakt z rowiesnikami. Niestety, ja wychodze do
                pracy ok 16, a do przedszkola chodzi sie rano...czyli wychodzi na to, ze nie
                bede jej widywac !!!! Myslalam, ze moze 2 razy w tygodniu, ale czy ona
                wtedy 'zgra' sie z dziecmi, czy nawiaze z nimi kontakt ??? Napiszcie co o tym
                sadzicie.

                W czwartek idziemy na szczepienie odra, swinka, rozyczka. Dopiero teraz, bo
                Olka jest uczulona na jajo ( a szczepionka jest na bazie zarodka kurzego). Nie
                wiem czy wam pisalam, ale ok 2 miesiece temu Olka znowu miala wstrzas
                anafilaktyczny, tym razem po przepiorczym. Idziemy szczepic do szpitala, ale i
                tak sie strasznie boje, tym bardziej, ze mnie przy tym nie bedzie, bo mam
                lekcje....Trzymajcie kciuki !!!

                Nie wiem czy pamietacie, ze planowalam druga ciaze, ale odkladam temat na
                przyszly rok, bo chce sie zaszczepic przeciwko zoltaczce wszczepiennej.
                Zrobilam badanie na antygen i okazalo sie, ze mam 0 odpornosci. Dziewczyny, a
                wy sie szczepilyscie przed ciaza ?? Musze wam powiedziec, ze zdziwil mnie
                troche moj gini, bo powiedzial, zebym dala sobie spokoj z tym szczepieniem, bo
                u nich w szpitalu jest czysto...

                Na razie koncze, bo tescie zaraz przychodza,

                brakowalo mi Was,

                Kasia mama Oli
                • Hej! Witaj witaj Ludikun wink))))))
                  Trzymam kciuki za szczepienie. W przedszkolach gdzie pracuje to bardzo czesty
                  wariant ze malutki od 1,5 do 2 lat przychodza na 2-3 dni w tyg i czesto na
                  kilka godz (do obiadu okolo 12-13)oswajaja sie w ten sposob z byciem w
                  grupie.Rozumiem Twoj dylemat z praca popoludniowa crying(( Ja zrezygnowalam
                  calkowicie z prywatnego gabinetu (bardzo odczuwam to jesli chodzi o kase ale
                  popoludnia mam wolne -no chyba ze jak obecnie biegam na zebranka z rodzicami)

                  Spotkanie-wg mnie bardzo udane -jeszcze raz potwierdzilo sie znamy sie i tyle o
                  sobie wiemy ze nie brak tematow do rozmow wink))) Dzieciaki wybujaly sie,
                  nazjezdzaly, siedzialy razem w walcu i traktorze (pelny bon ton i ustepowanie
                  sobie miejsca wink))) a na koniec byly tak mile ze pozwolily nam spokojnie wypic
                  kawe smile)) -nie liczac prob zarekwirowania mamusiowej slomki przez kolege
                  Matiego smile))). Zosia na poczatku schowana za moja noga wyszla zza niej w koncu
                  i szla sobie bardzo ladnie za raczke z Olga i Zuzia, w kafejce zostala z Nia na
                  kanapce za murkiem w czasie kiedy my stalysmy w kolejce calkiem dluga chwile -
                  to pewnie dla niektorych zwykla sprawa ale dla mojego dziecka to duze
                  osiagniecia i dowod ze czula sie tam bardzo pewnie i swobodnie.

                  Jola jeszcze raz gratulacje pozegnania z pieluchami smile))
                  Zosia z powodu skazy tylko na bebilonie pepti ja gotuje platki owsiane i
                  jeczmienne -radze sobie tak ze gotuje na wodzie na gesto, osobno rozrabiam
                  mieszanke i potem lacze obie czesci.
                  Uszy wlasciwie palcem tylko malzowiny nie wybieram patyczkiem z kanalu nawet
                  jak czasem widac troche zoltej woskowiny -ona z czasem wyplywa calkiem na
                  wierzch.
                  Spanie w dzien na codzien w lozeczku o stalej porze w weekendy np w wozku na
                  spacerze o zwyklej porze, albo w samochodzie, jesli jedziemy gdzies w znane
                  miejsce np do dziadkow Zosia spi u nich jesli w zupelnie nowe raczej
                  dostosowujemy wizyte do drzemki (to po doswiadczeniach ze bardzo duze zmiany w
                  tej dziedzinie koncza sie placzem, marudzeniem a czasem histeria z byle powodu)

                  Camilcia rozumiem Cie mnie tez czasami sie noz w kieszeni otwiera ale podobnie
                  jak Paty zagryzam zeby (zainterweniowalam raz kiedy maluch nawial z placu zabaw
                  w strone ulicy a zagadana mamusia nie zauwazyla). Czasem sobie mysle ze nie
                  znam calosci sceny a tylko koncowke i moge sie pomylic w ocenie a czasem ze to
                  i tak nic nie pomoze na dluzsza mete a tylko pewnie bardziej skupi sie na
                  dziecku bo mamusia bedzie wsciekla za zwrocona uwage sad

                  Wczoraj wieczorem dopadl mnie jakis wirus drapalo mnie w gardle i bolal brzuch.
                  Dzis po za tym ze spalabym caly dzien i mam katar ok.
                  Dobrego tygodnia Skrzynka
                  --
                  moje trzy skarby wink)
                  • oj, nie chcę wyjść na jakąś straszną babę co to się czepia obcych, ja też
                    raczej siedzę cicho, pierwszy raz mi się zdażyła interwencja, to chyba skutek
                    kumulacji smile bo mi się tak zbierało i zbierało. Sama się wkurzałam jak mi ktoś
                    zwracał uwagę np że Majunia jest zbyt lekko ubrana. zgadzam się, że w
                    większości przypadków nie znamy całości sytuacji.
                    Skrzynka lepiej nie choruj, my się leczymy Dagomed nr1, albo oscilococcinum
                    (hyba tak się pisze) zazwyczaj pomaga jak to przeziębienie.
                    Ludikun, trzymamy kciuki, Ola pewnie będzie dzielna!
                    Robiłam dzisiaj test ciążowy i znowu nic, nie wiem czy nie poczekać tak żeby
                    jeszcze spokojnie przepracować ten rok szkolny, bo jak już zacznę to potem
                    problem z zastępstwem. ale jak potem się nie uda szybko? ech...
                    idę poczytać małej, Marcin ją kąpie właśnie

                    --
                    Kamila mama Majuni
                    a tu Majcia
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
                    www.majcia.friko.pl
                    • Jakże mi miło że odpisujecie na moje pytania. Czekam na wszystkie odpowiedzi. Z
                      kaszą manną z wielką chęcią spróbuję jak szybko się da. Może w końcu trafię z
                      proporcjami.
                      Piszcie i piszcie.
                      Moja mama wróciła z Jastarni z wczasów i bardzo się cieszę że jest już przy
                      mnie. Jak dopadł mnie ten kręgosłup (już prawie nic a nic nie boli) śmiałyśmy
                      się ze jak jedzie to zawsze coś musi z nami być. Tym razem nie grożnie na
                      szczęście.
                      Teletubisiow dalej szukam. Wykłócamy się mężem czy bezpiecznie będzie kupić z
                      Allegro czy nie.
                      Pocieszam się Ludikum twoim postem ze z Olcia jest chyba podobnie tak jak z
                      Wojtkiem w kwestii pampersow i mowy. Ostatnio chce probowac zeby Paweł
                      pokazywał mu jak się sika po męsku i dorosłemu bo on chyba na nocnik szybko nie
                      usiądzie, a tak na stojąco jest nawet zainteresowany. Tak teściowa mi radziła.
                      Ale to wymaga pamiętamnia i dyscypliny od mojego męża a z tym gorzej.

                      Skrzynka – nie wygłupiaj się i nie choruj, za wcześnie. Odpoczywaj dużo i jakąś
                      aspirynkę łyknij.

                      Camilcia – na 100% rozumiem twoje dylematy bo mam identyczne. Nie wiem czemu
                      wczesniej o nich nie pisałam bo mnóstwo o tym myślę. Ja jak Wojtek pójdzie do
                      przedszkola to też go nie będę widzieć. Cztery dni przynajmniej. I tak bez
                      sensu. Najbliżej mi do państwowej szkoły i zdecydowanego obniżenia kasy – ale
                      tutaj i tak wcale dużo więcej nie zarabiam. I tak się męczę i męczę. I z ciążą
                      mamy podobne dywagacje ale ja będę musiała czekać aż wogóle będę mogła zacząć
                      się starać. Chciałabym za rok zacząć. Ale to zależy też on Pana Boga i Jego
                      decyzji. Ale bym chciała. Tylko czy damy radę finansowo.
                      Idę już jutro pierwszy dzień w pracy. Buuuu. stres i stres jak zwykle na
                      poczatku, czy grupy sie utworza i jakie dzieci beda, jacy ich rodzice ....
                      o co chodzi z ta zoltaczka antygenn i zero odpornosci - co to za badanie?
                      ide czytac ksiazke o rodzicielstwie :parenting with love and logic - tak w
                      nasyzm temacie...
                      pa
                      • A! Żółtaczka! Miałam do tego stosunek lekceważący, dopóki wirus nie ujawnił się
                        u mojej kuzynki. Zarzili ją w szpitalu 15 lat temu. Ujawnił się pół roku temu.
                        Tak wyniszczył organizm, że nie kwalifikuje się nawet na przeszczep wątroby.
                        Ale nie ma jeszcze szczepionki p-ko najgroźniejszej odmianie typu C.
                        A ja jutro rano idę do lekarza. Podejrzewam u siebie świnkęsad((, bo mi cała
                        szyja spuchła i nic nie mogę przełknąć. Do tego bolą mnie już 2 zęby.
                        O ciążę zamierzam się zacząć starać po nowym roku. Póki co przygotowujemy
                        Gosię. Wmówiliśmy juz jej że chce rodzeństwosmile))
                        Pa.Monika
                        --
                        Małgośka

                        Gosia wakacyjna
                    • Hej! Super, że się Wam spotkanie tak fajnie udało. My jesteśmy wciąż na
                      Nutramigenie z racji uczulenia, ucszy czyścimy patyczkami ze zgrubieniem na
                      waciku,zwracam uwage innym mamom, jak już zaczynam się trząść ze złości. Ale z
                      reguły się powstrzymuję, bo sama nie mam czystego sumienia. Chociaż muszę
                      przyznać, że Gosia goniła po plaży Kubusia Puchatka z Tygryskiem, piszczała z
                      radości i dobrze się bawiła siadając Tygryskowi na ogon. Jolu gratuluję
                      sukcesów sikaniowych. Gosi się jeszcze zdarza. Hmmm.... Gosia musi spac 2
                      godziny po południu i spi w niemowlęcym leżaczku... Nie zaśnie bez dydolka i
                      leżaczka - przedłużamy go sztucznie poduszkami. Tylko jak długo to się w ogóle
                      da. Teletubisie też kupiłam w Brio po obniżonej cenie, bo ponoć nie ma już na
                      nie popytu.
                      Byłam dziś z Gosią na zimowych zakupach. Mamy juz zestaw jesienno-zimowy prawie
                      skompletowany - brakuje tylko kozaków. Jak pisałam wielokrotnie, Gosia jest
                      drobinka (9.000 i 79 cm), więc długo nosi wszelkie ciuchy i naszczęście w
                      większości pasują te zeszłoroczne. Gosia ma już własny gust i wybrała sobie
                      sama w Cubusie śliczną błękitną czapkę z misiem na czubku. I znów potwierdziło
                      się, że mamy podobny gust, bo miałam cichą nadzieję, że jej się ta właśnie
                      spodoba.
                      Pchnęłam w najdalszej próbie 4.85 i zajęłam ostatnie miejscesmile)) Wygrała
                      kobietka po pięćdziesiątce, któa w młodości miotała i aż miło było popatrzeć
                      jak kręci się po kole. No ale nie jest źle! W swojej drugiej próbie pobiłam
                      swój rekord życiowy, który zresztą ustanowiłam w próbie pierwszejsmile)) Impreza
                      była kapitalna. Bawiliśmy się super!!! Uwaga! To była pierwsza próbna edycja. W
                      przyszłym roku Zawisza planuje zorganizować rozgrywki ogólnopolskie! Może też
                      się załapiecie. Warto. Mój mąż był też zachwycony. Było śmiesznie, wesoło i
                      bardzo sympatycznie. Gorzej było z imprezą inegracyjną na którą pojechałam
                      wieczorem za namową męża, z przyczyn powszechnie znanych bez niego. Niestety -
                      w komplecie zjawiła się dyrekcja i wstawiła się w niepokojącym tempie. Nie
                      pozostało więc nic innego, jak w końcu zawezwać taksówkę i wrócić do domu.
                      Muszę przyznać, że jak się człowiek na takie historie napatrzy, to podnosi mu
                      się poczucie własnej wartoścismile)) Z drugiej strony - w najbliższym czasie awans
                      mi chyba nie grozi - i może dobrze.
                      Pozdrawiam sedecznie>
                      A CO Z JOASIA??????????
                      Monika
                      --
                      Małgośka

                      Gosia wakacyjna
                      • Monika gratuluje,ze udalo Ci sie rzucic w dobrym kierunku wink
                        Ludikun witaj wsrod nas ponowienie,nie znikaj juz na tak dlugo,trzymam kciuki
                        za szczepienie Oli. Ja sie przed ciaza nie szczepilam,badan o ktorych piszesz
                        rowniez nie robilam.
                        Skrzynka nie daj sie chorobie.
                        Ja rowniez raczej nie reaguje,bo wlasnie nie wiem czesto jaki przebieg mialo
                        cale zdarzenie,a poza tym jakos mam szczescie,bo jakis drastycznych scen o
                        ktorych pisze Kamila,nie bylam nigdy swiadkiem. Denerwuje mnie natomiast jak na
                        placu zabaw jakies dziecko cos zrobi od razu wszyscy probuja zabic wzrokiem
                        jakby ich dzieci to byly chodzace swietosci od razu super wychowane. Moj Szymon
                        w piaskownicy czesto psuje babki (jak zreszta wiekosc dzieci),generalnie mu nie
                        pozwalam psuc babek nie zrobionych przeze mnie,ale czasem sie nie da i wtedy te
                        mamy/babcie/opiekunki patrza na niego jak na zbrodniarza.Albo czasem jak sypie
                        piasek do wiaderka ma rozmach i sypnie nim,a wtedy juz w ogole oburzenie "choc
                        z piaskownicy,bo tu niedobrzy chlopcy sypia piaskiem specjalnie w oczy", ja
                        wiem,ze to niefajnie dostac w oczy piachem,ale on nie robi tego spacjalnie, ja
                        wlasciwie wtedy nie dyskutuje,bo wiem,ze to nic nie da,a wytworzy sie glupia
                        atmosfera,udaje,ze nie slysze,ale odechcialo mi sie wchodzic do piasku.
                        Cos jeszcze mialam pisac,ale mi wylecialo.
                        Buziaczki-Jola
                        --
                        Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                        Spotkanie Majeczki i Szymona
                        • Jola, ale sie usmialam na tego 'zbrodniarza'!!!!!Ja chyba tez mam szczescie, a
                          raczej nieszczescie spotykac na placu zabaw takie paniusie-pindziusie...szkoda
                          gadac.

                          Sewerynki, ja wczoraj tez przymierzalam sie do kupienia teletubisiow na
                          allegro. Jesli sprzedawca ma pozytywne komentarze, to nie masz sie czego
                          obawiac. Ja kupilam juz ok 40 przedmiotow i nie mialam wpadki, tfu tfu. A z
                          zoltaczka chodzi tylko o to, ze chcialam sprawdzic czy jestem odporna i okazalo
                          sie, ze nie...a szkoda bo chcialabym juz 'zaciazyc' a tak musze czekac pol roku
                          (szczepienia). Niestety z zoltaczka nie ma zartow - to choroba smiertelna.

                          Widze dziewczyny, ze ladnie sie wzielyscie z apowiekszanie rodziny. Ja planuje
                          czworke. Tomek jeszcze nie wie...chyba padlby na zawal !!! Boze, nawet nie
                          wiecie jak bardzo chce byc w ciazy !!! Mam jazde do tego stopnia, ze od 2
                          tygodni mam poranne mdlosci i jestem senna w ciagu dnia !!!(w ciazy na pewno
                          nie jestem bo robilam test).

                          Monika, my sie chyba jeszcze nie znamy ??? No to Ludikun jestem !!! Fajnie, ze
                          jestes z okolic Wawy (mam nadzieje, ze nic nie pokrecilam), mam nadzieje, ze
                          sie kiedys spotkamy.

                          Na dobranoc, powiem wam jeszcze, ze tesciowa powiedziala mi dzisiaj, ze jak
                          przestane karmic Olke bede miala piersi jak 'nalesniki'. Czadowo !!! Ciekawe
                          skad to wie...moze z autopsji !!!

                          Ide spac,

                          Kasia mama Oli
    • hej,

      to znowu ja. Ludikun fajnie ze wrocilas. Mam nadzieje ze na dobre smile))) Zuza
      zalapala wczoraj katar. Już na spotkaniu była lekko pociagajaca, ale jeszcze do
      wytrzymania. A teraz leje się jej z noska i ma kaszel. Ona niestety tak reaguje
      na zeby, a teraz ida 3 (od 2 miesiecy) i znowu powtorka z rozrywki.

      Zuzia gada jak najeta i coraz lepiej ja rozumie. Najfajniejsze jest to ze
      kazdego dnia cos nowego mowi. Odmienia tez rzeczowniki cos jest „mami”
      albo „tati” i strasznie slodziutko mowi „mamusiu”, „tatusiu”, „babusiu”.

      U nas ze spaniem jest tak, ze w ciagu tygodnia spi o okreslonych godzinach. A w
      weekendy to jak wypdnie. Jeśli gdzies jedziemy albo cos zalatwiamy to spi w
      samochodzie zazwyczaj duzo krocej niż normanie i powiem ze nawet nie ma
      tragedii.

      Ostatnio pojechalysmy z moja mama do sklepu dzieciecego, wychodzimy z
      samochodu, a po drugiej stronie ulicy stoi dziewczynka na oko 4 lata i
      strasznie placze i wola mame. W akcie desperacji wchodzi na ulice a kawalek
      dalej jedzie samochod. Moja mama krzyknela doskoczyla do niej wziela za reke no
      i zaczela się pytac gdzie ja mama zostawila itd. Dziewuszka nie była w stanie
      mowic, bo była tak przerazona i tylko plakala. Moja mama, kobieta trzezwo
      myslaca, stwierdzila ze możliwe ze mama jest w sklepie. No i rzeczywiscie
      mamusia była z wozkiem i jeszcze jednym dzieckiem. Na widok placzacej corki
      wrzasnela „czego placzesz”. Na co moja mama ze dziecko o malo pod samochod nie
      wpadlo i ze powinna pilnowc corki. A tamta ze niech moja mama zajmie się
      swoimi sprawami i nie wtraca się do niej. A na ta mala tak nawrzeszczala ze dwa
      pietra sklepu ja slyszaly i powiedziala ze nic jej za kare nie kupi. To taka
      historyjka o beznadziejnych ludziach. Moja mama cala się zagotowala i chyba by
      jej niezle nawsadzala ale wzielam ja za reke i stwierdzialam ze nie warto by
      wyzyje się na dziecku.

      Co do dzielenia się zabawkami to roznie bywa. Zuzia glownie bawi się ze
      starszymi dziecmi które maja silne poczucie wlasnosci i zabieraja jej zabwki.
      Ona raczej dzieli się zabawki ale czsami ma takie dni ze za nic nie chce oddac.
      Wtedy pomaga tlumaczenie że dzidzi będzie przykro i ze tylko się pobawi i jej
      odda. Jeśli jednak stanowczo nie che to jej nie zmuszam w koncu to jej zabawki
      i sama może decydowac ale zadko tak bywa. Czasem mam tylko problem jak bawi się
      z dziecmi i nagle obydwoje chca ta sama zabawke to zaczyna się szarpanina i
      zdazylo mi się już kilka razy ze ja dzieci ugryzly. Jedyna zabawka ktorej za
      nic nie odda to maskotka Fiony i nie ma co liczyc ze się ja przekona.

      W ogole zauwazylam ze nia się duzo da zalatwic ale trzeba tlumaczyc i tylko
      spokojem. Maly koziolek smile))))
      Ukochana zabawka Zuzi to obecnie drewniane puzzle. Potrafi ukladac 3 na raz.
      Gada przy tym jak nakrecona np. „Nie ma miszi” (nie ma myszy) albo „koti –
      kici, kici” tzn. ze nie może znalezc kotka.

      A teraz troche o spotkaniu jak już wspomnialam było bardzo fajnie. Dzieci
      troche się obserwowaly troche razem bawily tzn. bujaly się, wchodzily na
      samochodziki i spychaly się nawzajem, jadly razem sernik w kawiarni i zabieraly
      zabawki. Olga podobnie jak Zuzia przy lada okazji dawala noge z placu zabaw i
      ladowala w pobliskim sklepie z zabawkami. Zosia zasiadla za kiernownica walca i
      stamtad obserwowala towarzystwo, Mati jak na faceta przystalo zaimponowal
      dziewczynom swoim samochodem a Olge poderwal na wozek.
      Potem poszlysmy sobie na kawke. Dzieciaki dostaly drugie sniadanko i zrobily
      totalne pobojowisko, ale za to swietnie się bawily. I już dwie godziny zlecialy
      zanim się obejrzalysmy.

      O rany na dzis to wszystko. Chyba troche przesadzilam.

      No to pa

      --
      Kinga i Zuzia (19.01.03)

      Pocztówka z wakacji

      ZUZIA - moj maly szkrabik
      • Hej hej dziewczyny!
        Suuuuper, że sobotnie spotkanie sie udało (jak ja Wam zazdroszczę buuuu) a
        Monice gratuluję pobicia rekordu życiowego surprised))))))
        Jogaj gratulacje dla Szymka z tyt.pełnego sukcesu nocnikowe. U nas jeszcze
        daleka droga, teraz jest etap uciekania od nocnika z krzykiem NIEEEEE.
        Kamilcia - rozumiem Cię w 100%. Mnie też szlag trafia gdy widzę podobne
        sytuacje a i parę razy nie wytrzymałam i wtrąciłam swoje trzy grosze. Nigdy nie
        zapomnę matki, która uderzyła w twarz maluszka, bo ... płakało (ale o tym Wam
        już pisałam). Najnormalniej w świecie (już w domu jak sobie przypomniałam tą
        scenę i tego chłopczyka to się popłakałam), interweniowałam też u dzielnicowego
        (ale tu nagminne bicie i zamykanie dzieci przekroczyło wszelkie granice!!!). I
        jeszcze jedna sytuacja - "niegroźna" ale napewno matce zrobiło się cholernie
        głupio gdy ...w skrócie: Stoimy z Danielem (lat 4/5) w kolejce. Daniel trzyma w
        rączce paczkę gum rozpuszczalnych. Przed nami stoi "mamuśka" z dzieckiem (ok. 3
        lat). Matka robi zakupy kupując również papierochy a syn prosi o gumy.
        Oczywiście matka warczy, że mu nie kupi, maluch w płacz ....wtedy mój Daniel
        wyciąga gumę i daje ją płaczącemu dziecku ... no comment (ale nieskromnie
        dodam, że byłam wtedy baardzo dumna z mojego dziecka surprised)

        Za Oleńkę i jej szczepienie trzymam moooooocno kciuki. Kasiu wszystko będzie
        dobrze. MUSI !!!!
        Monika, Skrzynka jak tam zdrówko ???? Paskudne wirusy, u nas też rotavirus
        sieje już postrach i pokłada wokól coraz więcej ludzi. Tfu tfu nas jeszcze nie
        dopadł a Wiktoria już drugi miesiąc bierze lek na wzmocnienie organizmu i jak
        na razie wszystko Ok !!! Obym tylko nie zapeszyła!
        Mleko - Wiktoria niestety nie je kaszek, pluje nimi na odległość. Wcina jogurty
        i serki oraz pije już kakao.
        aaa teraz ja mam pytanie - czy dajecie Styczniakom wit. D3 jeśli tak to ile ????
        Sewerynki - my również (tj. Ludikun) robimy zakupy na Allegro. I jak dotąd
        wszystko OK. Trzeba tylko zwracać uwagę na komentarze i jeżeli są pozytywne to
        można kupować. Ja kupiłam kasety video z Teletubbisiami właśnie w ten sposób.
        Polecam perfumy w wersji testerowej (są mocniejsze i mniej więcej o połowę
        tańsze od kupowanych w sklepie). To samo się tyczy kosmetyków firmy Avon, które
        też na Allegro można kupić taniej o mniej więcej 30% a perfumy za 50% ich ceny.

        To tyle. pozdrawiam cieplutko. agnieszka.
        --
        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
        Daniel i Wiktoria
        • Hej! Wczoraj po poludniu dopadla mnie goraczka ale zmasowane srodki w postaci
          cieplego lozka, malin, aspirynki chyba przyniosly skutek bo dzisiaj czuje sie
          juz ok i nawet w gardle nie drapie. Dzieciaki dzis odwiozla do szkoly sasiadka
          razem ze swoimi wiec bede musiala wyjsc tylko na te zebrania( nie ma to jak
          mieszkanie na przedmiesciach smile)))Przy okazji donosze o swoim sukcesie przez
          weekend przy pomocy mojego nieocenionego meza udalo mi sie calkowicie wyluzowac
          i zdystansowac od awantur szkolnych -doszlismy do wniosku ze co ma byc bedzie,
          mlody z nasza pomoca sobie poradzi a szkola w koncu po to jest zeby przygotowac
          do zycia i utwardzic (moze troszke za bardzo go wydelikacilismy ?????)Grunt ze
          ma nas i moze liczyc na wsparcie, bedzie dobrze smile))
          Zosia dzis od rana ciagle chodzi i mowi- noś, nic jeszcze nie widac ale to
          oznaka zblizajacego sie kataru sad
          Monika gratuluje pobicia rekordu zyciowego smile)) ja bym sie bala ze spuszcze
          sobie taka kule na nogi smile).
          Camilcia nie wygladasz przeciez na "czepialska babe" wink))) i rozumiem Cie ze
          czasem trudno juz wytrzymac i cos tam sie uleje i wierze ze strasznie zal CI
          bylo tej malej sad((.
          Buziaki i zdrowka wszystkim Skrzynka
          --
          moje trzy skarby wink)
    • Witam,
      Jak już dziewczyny pisały spotkanie się udało, Mati oczywiście najbardziej się
      wstydził, na początku nie chciał w ogóle wyjść z wózka, potem chodził cały
      czas przy mnie, trzymał się maminej spódnicy. Nie wiem czy dziewczynki są z
      natury bardziej śmiałe, czy akurat Ola, Zuzia i Zosia takie maja charaktery.
      Dzieciaki pobawiły się na placyku zabaw, a potem poszłyśmy na kawkę, Mati
      wyjadał mi słomką śmietankę z kawy, i musiałam mu odlać trochę śmietanki do
      małego kubeczka. Zrobiłam trochę zdjęć, ale aby je umieścić muszę chyba przejść
      krótki kurs jak to zrobić, mam nadzieję, że w najbliższym czasie będę miała
      chwilę i za pomocą męża mi się uda.

      Bardzo się bałam jak sobie dam radę jadąc z nim sama samochodem, ale było
      super, nie marudził, śpiewaliśmy sobie, rozglądał się, w drodze powrotnej
      prawie przysypiał, ale nie dałam mu usnąć, bo miałam plan, że jak wrócę do domu
      on pójdzie spać, a ja pomyję okna. Ale w domu Matiemu odechciało się spać,
      leżałam z nim pół godziny, po czym spytałam go czy będzie spał, i odpowiedź
      była, że nie. Więc wszystko musieliśmy robić razem, (mąż z teściem pojechali na
      Mazury malować drewniane elementy domku)więc pomocy nie miałam, o teściowej nie
      wsponę, że nawet nie zaproponowała, że weźmie go na dwór, żebym mogła coś
      zrobić. Mój mały pomagierek mył ze mną okna, ale trwało to dwa razy dłużej.
      Wyrzucał różne rzeczy przez otwarte okno np. szczotke i szufelke, płyn do mycia
      okien. Wieczorem padł już o 20.30 i mogłam chwile odpocząć.

      Mati je najlepiej kaszki Hippa, sa najmniej słodkie, i mają lepszą
      konsystencję, są trochę droższe ale jak mu smakują. Kilka razy zrobiłam mu
      mannę na normalnym mleku, smakowała mu ale jeszcze z nią poczekam, bo miał
      podejrzenie o alergie na mleko, i pediatra kazała poczekać. Ostatnio dostał na
      ciałku uczulenia, chyba od danonków, nie będę mu dawać i zobaczymy.
      Z nocnikiem ostatni trochę gorzej, nie chce na nim siadać. Wczoraj do południa
      w domu chodził w majteczkach, obsikał trzy pary po czym przychodził i mówił siu-
      siu, jak już było po.

      Z mówieniem u nas średnio, chociaż wczoraj jak byliśmy u dziadków, zaskoczył
      nas, babcia pytała go się jak było w sobotę i jak miały na imię dziewczynki to
      odpowiedział: Ola, Zosia i Zuzia.

      W tygodniu raczej ma stałą porę drzemki, ale w weekend często gdzieś jeździmy i
      najczęściej śpi w samochodzie, problemu z nim nie ma uśnie wszędzie w wózku
      jak jest spiący.
      My mamy dużego pompowanego teletubisia i kupilismy go w GoDan, maja firmowy
      sklep w Wola Parku, maja tam różne dmuchane rzeczy, balony i do wystroju np.
      urodzin.

      Uszy my czyścimy tak jak wszyscy tylko na wierzchu, mamy takie specjalne grube
      patyczki i nie ma problemu, że wejdzie za głęboko.

      Gratulacje dla Szymona, chyba jako pierwszy chłopiec odstawił pampersy.

      Co do Allegro, ja też podchodziłam trochę sceptycznie, ale przekonał mnie
      Darek, odatnio kupiliśmy aparat cyfrowy i było wszystko ok.

      Wit. D3 w okresie letnim nie podawałam, tez się zastanawiam czy jeszcze
      podawać. Poza tym chyba teraz przydały by się jakieś witaminy na wzmocnienie w
      okresie jesiennym, żeby nie łapały choróbska, na wiosnę podawałam Cebion Multi
      i nie chorował.
      Ja tez skrycie często myślę o kolejnej ciąży, chociaz na razie nic nie mówie
      głośno, Darek bardzo by chciał juz, ale ja planuję rozpocząć starania w
      przyszłe wakacje, żeby róznica była ok.3 lat, jak wyjdzie zobaczymy.

      Ps.Franca, jak udały się zakupy, czy kupiłaś marynarkę.

      Ale się rozpisałam, kończę i biorę się do pracy .
      Pozdrwiam
      Dorota & Mati
      • witam w poniedziałek, ja dzisiaj na poważnie zaczynam pracować, Maja już u
        babci a ja jeszcze na chwilkę tu zajrzałam i zaraz lecę, lekcje, zebranko,
        znowu lekcje - do 20.30 najgorsze, że nie mam samochodu sad jak Marcin był na
        zwolnieniu to ja jeździłam, a on teraz do pracy ma niestety ok20 km więc nie da
        rady inaczej. no i latam, teraz to jeszcze pół biedy ale jak będzie deszcz i
        śnieg to nie wiem. przyzwyczaiłam się. a najgorsze że właściwie z samochodem to
        bym to wszystko zmieściła w krótszym czasie a tak muszę liczyć czas na dojście
        i się robi kiepsko. a może macie jakieś info nt kredytów samochodowych?
        Maja dzisiaj w nocy obudziła się z płaczem i przez ok godzinę nie usnęła, ręce
        w buzi, uśliniona - rano zajrzałam - dziąsła spuchnięte i już jedną 3kę widać.
        no to przynajmniej wiem co jest grane.
        Fajnie tak dużo poczytać smile
        lecę bo się nie wyrobię
        pa

        --
        Kamila mama Majuni
        a tu Majcia
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
        www.majcia.friko.pl
        • Witam trzysnastego,

          Bardzo się cieszę, że spotkanko się udało, ale żałuję, że nas nie było.

          My jeszcze nie uporaliśmy się z wirusem. Moja teściowa nie przyjęła do
          wiadomości, że po takiej chorobie dziecko musi być na diecie i nakarmiła małego
          kiełbaskami „Morlinkami” i śliwkami. Po kiełbaskach i śliwkach dziecko znowu
          wymiotowało w nocy. Ale ogólnie jego stan jest ok.

          Adaś, jak już uśnie, to śpi w ciagu dnia przeważnie 3 godziny. Jest tylko
          problem z usypianiem, bo nigdy mu się nie udaje za szybko usnąć, zawsze są
          płacze i protesty. W tygodniu raczej ma stałą porę drzemki, ale w weekend
          często gdzieś jeździmy i najczęściej śpi w samochodzie, przeważnie krócej niż w
          tygodniu. W ogóle w weekend cały dzienny tryb mu się przestawia.

          Codziennie rano, po przebudzeniu Adaś je kaszki Nestle i Bobovity na mleku
          modyfikowanym Bebiko 2GR. Ostatnio próbowałam mu dawać zwykłe mleko z kartonika
          z chrupkami kukurydzianymi. Nawet mu smakowało!!!!!!!!!!!

          Adaś tez ma 2 maskotki z bajki Teletubisie, ale obydwie dostał w prezencie,
          więc mu nie kupowałam.

          Gratulacje dla Szymona z okazji odstawienia pampersów. U nas z sikaniem do
          nocnika żadnych postępów, Adaś wcale nie chce siadać na nocnik, Muszę więc
          poczekać. Pocieszam się, że sąsiadka, która skończyła 2 lataka nosi jeszcze
          pampki.

          Ja też robią zakupy na allegro i jest wsztsko ok. Właśnie czekam, aż mi przyślą
          pokrycie ochronne na fotelik samochodowy, bo nie nadażąm z praniem tapicerki.
          Moja teściowa z Adasiem ma niezwykły dar upaprania wszysykiego, co tylko można
          upaprać. Wózek też jest zwykle tak umorusany, że muszę mieć drugi
          reprezentacyjny.

          Miłego dnia
          Ewa
          • Króciutko, bo nie wiem czy komp sie nie zawiesi, są problemy techniczne. My w
            domu po wojażach moich artystycznych, odgarniam sterty ubrań i pucuję podłogę
            wszystko w ekspresowym tempie,bo kolejne plany i kolejna robota. Nie nadrobiłam
            jeszcze zaległości postowych bo komp jest w fatalnym staniesad(. Franuś mój
            przecudny gada nieprzerwanie, zdania długie i zawiłesmileprzy tym zmyśla okrutnie
            (np. Janio jubi latać niebie - nie wiem doprawdy kiedy latał????smileitp. Bardzo
            łatwo się z nim dogadać chyba ze jest wściekły jak osa...Sikanie w pieluchy
            dalej, za to samodzielne jedzenie ruszyło z kopyta i coraz częściej zasiada do
            obiadu z własnym widelcem w łapce. zdrówko ok., alergia bardziej zaawansowana
            niestety, ale to przez mieszanie tylu rzeczy!!!!!!Pogoda letnio-jesienna. To w
            telegraficznym skrócie, mam nadzieje ze jutro coś wiecej. Paty napiszę na
            maila, jak komputera do końca szlag jasny nie trafismile
            Pozdrawiam i całuje Was serdecznie
            --
            Kini mama Franka (14.01.2003)
            Franuś-Szczęście moje
            Pracownia Czerwona Kropka
            • My nie dajemy witaminy D3 juz chyba ponad pol roku. Dziewczynay, jak objawia
              sie rotawirus??? Pytam, bo Olka kilka dni temu wymiotowala przez pol nocy,
              potem bylo dobrze kilka dni i znowu nocne wymioty. Temperatury nie bylo. Teraz,
              od kilku dni jest ok. Ja natomiast, jak juz pisalam, mam straszne mdlosci. Czym
              to paskudztwo sie leczy ???

              Dador, mam jeszcze pytanie do Ciebie o alergie Matiego. Bylo juz dobrze,
              prawda - po odczulaniu u Jakubczaka ??? A moze to byl 'pic na wode' ???
              Wybierasz sie jeszcze do niego ??? My sprawe brzydko mowiac olalismy bo sie
              wkurzylam, ze zapisal leki na swinstwa, ktorych Ola nie miala.

              Danwik, co dajesz Wiki na wzmocnienie??

              Kasia mama Oli
    • Ja znowu experssem - spotkanie, potwierdzam bardzo udane, Olga wiele razy
      opowiadała o spotkaniu z "dzidziami" i "ha ha", "mniam mniam", buju buju,
      dzialnia ... To tak w skrócie, generalnie moje słonko było pod ogromnym
      wrażeniem, a mi pozostały bardzo miłe wspomnienia spotkania i mam nadzieję, że
      następne już wkrótce.
      Zdjęcia będą wkrótce. Gdyby nie udało mi się wpaść na "forum" przed środą
      (wyjazd służbowy), to do usłyszenia w przyszłym tygodniu.
      Buziaki
      m
      --
      Magda mama Olgi (15.01.2003)
      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
      • Tak na szybko i spadam bo mała rozciapciała już całą ciastolinę na biurku
        na wzmocnienie Wiktoria dostaje RIBOMUNYL (w saszetkach)...upsss spadam bo
        Daniel mnie zamorduje - Wiki właśnie ślicznie przykleiła ciastolinę do jego
        zeszytu surprised)))
        buziaki. aga
        --
        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
        Daniel i Wiktoria
        • Hej! Witaj Ludikun! Jestem niestety a może stety z Bydgoszczy, ale w sumie to
          jakby nie patrzec też w jakimś sensie okolice W-wysmile))
          Witaminę d-3 dajemy nadal, bo Gosia miał początki krzywicy. Źle przyswaja
          witaminę, mało je, więc nie dostaje je za dużo w pokarmie. Teraz chcemy się
          umówić na kontrolnę wizytę.
          Dziś bylismy na lekcji pokazowej u Helen Doron. Wróciliśmy zachwyceni!!! Ja
          szłam z ciekawości, a Wojtek zarzekał się, że idzie tam pierwszy i ostatni raz
          w życiu. Po zajęciach dyplomatycznie powiedziałam więc Pani że się zastanowimy
          i oddzwonimy, a wtedy tuż za drzwaimi mój mąż wyraził oburzenie, że nie
          zapisałmm Gosi już dziś. Ja powiedziałam, że chyba jest dość drogo. Na co on
          odrzekł, że to nie jest drogo za takie COS! (Ale jest drogo -155 zł materiały
          i 80 zł miesięcznie). Rzeczywiście - Gosia sprawdziła się w roli małego ucznia.
          Bawiła się świetnie. Ba - jak pisałam Gosia mówi póki co tak sobie, tymczasem
          była jedynym dzieckiem, które powtarzało za panią "up,up, down down", "bus'
          car", aż inne mamy pytały się ile ma lat, że tak ładnie mówi. Gosi angielski
          widocznie "leży" bardziej niż polski. Ba! Po polsku nie che mówić K, a tu
          proszę bardzosmile)) Cały wieczór powtarzała, że była u Pani Ani i że były dzieci
          i śpiewała piosenkę "down, down, up up". Zresztą zajęcia jakby przygotowane z
          myślą o Gosi - jest dużo melodyjnych piosenek i tańce, a to Gosia lubi
          najbardziej. Nie zależy nam szczególnie na postępach w nauce, ale
          stwierdziliśmy, że takie spotkania z dziećmi świetnie przygotują Gosię
          do "życia w społeczeństwie" i pomogą przetrwać zimę. Gosia nas rzeczywiście
          zaskoczyła, bo nie znaliśmy jej z tej strony - zawsze myśleliśmy, że przez to
          ze jest taka żywa, będzie miała problemy ze skupieniem uwagi, a tu tymczasem
          siedziała skupiiona na swojej podusi, słuchała Pani i radośnie powtarzała co
          trzeba. Postanowiliśmy więc spróbować, tymbardziej, żę Gosia opowiedziała się
          za kontynuacją zajęć. Czynimy ostatnio oszczędności na pieluchach, więc budżet
          domowy to jakoś wytrzyma. Boimy się tylko, czy Gosia nie zniechęci się do nauki
          języka polskiego No i czy zawiąże się grupa. GORĄCO POLECAM! Przynajmniej na
          raziesmile))
          Ja niestety nie mam świnki. Wszystko to przez moje zębiska... Ide w środę do
          dentysty... Brrr....
          A! Mam pytanko! Może któraś z Was wie, na czym, polega słuch absolutny???
          Rozmawialiśmy ostatnio w pracy o "KLANIE", bo tam jest dziecię z wadą słuchu.
          Gosia zaraz po urodzeniu miała badanie machinerią Owsiaka, które wykazało, że
          niby nie słyszy na jedno ucho. Badanie powtórzono po kilku miesiącach i pani
          powiedziała, że nie tylko słyszy na oba, ale na dodatek ma wybitny słuch i
          słyszy dużo, dużo lepiej niż przeciętnie słyszą dzieci w jej wieku. Pokazywała
          mi wtedy zachwycona jakieś wykresy, ale niewiele z tego zrozumiałam. Moi
          koledzy elektronicy orzekli, że prawdopodobnie ma słuch absolutny. Powiem
          szczerze, że nie znam się na tym, ale pojęcie "słuch absolutny" kojarzy mi się
          raczej z talentami muzycznymi a nie z medycyną i w zyciu nie słyszłam by to
          dało się czymś zmierzyć. Zresztą wcale bym nie chciała, aby Gosia kiedykolwiek
          zapragnęła zostać muzykiemsmile)) Ma być geriatrąsmile))) Boję się natomiast, czy
          Gosia nie jest przez to nadwrażliwa na pewne dźwięki, które ja np. słabo
          słyszę. Może coś wiecie na ten temat??? Może Kasia Skrzynka spotkała się z
          czymś takim w swojej praktyce lub podczas pobierania nauk? Nie powiem, ze nie
          śpię przez to po nocach, ale przeleciałam już internet i różne mądre księgi i
          nic nie mogę na ten temat znaleźć. No i mnie to wkurza, bo lubię wiedzieć.smile))
          Pozdrawiam
          Monika
          --
          Małgośka

          Gosia wakacyjna
          • Ja tez przez lato nie podawalam D3,a teraz sama nie wiem czy zaczac czy nie,na
            wzocnienie nic nie daje,moze faktycznie napiszcie jak to u Was,zanim sie
            wybiore do lekarza troche czasu pewnie minie.
            Szymon coraz lepiej zasypia w nocy,ubierany w pizamke sam idzie do lozka,mowi
            aaaa,kladzie sie,pokazuje polke z ksiazkami,wiec musze mu poczytac i
            zasypia.Niestety coraz wczesniej wstaje,calkiem niedawno spal do 9,a teraz
            budzi sie miedzy 7-8,ale blizej mu 7.
            Skrzynka jak po zebraniu,co z Heniem?
            Buziaczki-Jola
            --
            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
            • Hej! Bylismy obydwoje (potrzebowalam spokoju i trzezwego spojrzenia mojego meza
              obok smile) bylo nieprzyjemnie i burzliwie ale decyzja zostala utrzymana w mocy i
              przechodzi pierwotnie wyznaczona czworka to znaczy ze Henik & co zostaje.
              Zamiast ulgi czujemy oboje niesmak i zazenowanie bo poziom i styl
              dyskusji...brrr.Smutna refleksja jest taka ze niektorzy dorosli nawet nie
              staraja sie byc odpowiedzialni za swoje slowa i decyzje i jakby zupelnie nie
              zalezalo im na dobru dzieci i tym co bedzie dla nich najlepsze a tylko na
              postawieniu na swoim za wszelka cene crying( zOsia sie budzi sad( Spadam Skrzynka
              --
              moje trzy skarby wink)
              • Zosia bidulka obudzila sie z zapchanym noskiem i do rana podsypiala na mnie to
                budzila sie z z pelnym zalu oskarzeniem -mama noś! No i jak Jej wytlumaczyc
                dlaczego nos sie nagle zepsul i nie pozwala oddychac? Czy Wam tez sie wydaje
                jak maluchy sa chore ze od razu sa duzo bardziej niemowlece i bezbronne ? Jakby
                stawaly sie mlodsze. Mnie leci z nosa ale po za tym czuje sie dobrze.Henik
                podobnie, Stas o dziwo sie trzyma.
                Przypalilam wczoraj wieczorem dzem sliwkowy na amen crying(((
                Milego dnia Skrzynka
                --
                moje trzy skarby wink)
                • Hej dziewczyny
                  Dawno nie pisałam, bo nie miałam za bardzo czasu, cały czas wolny starałam się
                  spędzać z małym, wynagrodzić mu to że chodzi do przedszkola. Oczywiście na
                  bieżąco czytałam posty.
                  Tydzień z życia przedszkolaka. Dzień pierwszy: pożegnanie spoko mama płacze
                  mały nie, potem po wyjściu trochę płacze. Nie da się zbliżyć żadnej z pań,
                  przebrać i nakarmić. Bawi się zabawkami i znalazł sobie swój azyl. Jedna pani
                  mogła go ponosić na rękach przez chwilkę żeby pokazać że mamy nie ma. Przy
                  odbieraniu rozpłakał się bo razem ze mną podeszła pani. Dzień drugi. Przy
                  pożegnaniu nie było płaczu ze strony malca, mam świeczki w oczach. Dał się
                  przebrać i tuli się do pań. Dzień trzeci. Zaprowadza tata. Płacz przy rozstaniu
                  chwilowy. Bawi się ładnie, zjadł mięsko z obiadu. Dzień czwarty mały płacz przy
                  pożegnaniu mały zjada dwie porcje zupki, spał z dziećmi, zjada podwieczorek.
                  Dzień piąty oczywiście małe rozklejenie się przy pożegnaniu, ale nie jest źle.
                  Zjada zupkę pierożka, śpi i wcina deserek. Kolejny poniedziałek nie jest zły
                  przy pożegnaniu płacz, ale już to jest malutki płacz, mały śpi z dziećmi i
                  zjada obiadek i podwieczorek.
                  Co do zachowania w domku to malec staje się bardziej gadatliwy, ruchliwy, inne
                  dziecko. Pomysłów tysiące.
                  Mamy mały problem przy ubieraniu i rozbieraniu. Zastanawiam się czy to nie jest
                  wina uczulenia które ma od jakiegoś czasu na brzuszku i plecach. Zaczynam winić
                  deserki z bakomy, ale może to po jakimś czasie wyszło uczulenie na zmianę płynu
                  do płukania. Sama nie wiem.
                  Monika gratulacje rekordów życiowych.
                  Fajnie że udało się Warszawiankom spotkać. Ja też bym chciała się spotykać z
                  jakąś mamą styczniową.
                  Kasiu mam nadzieje, ze wszystko się wyjaśni jeśli chodzi o dzieciaczki i będzie
                  to dobre rozwiązanie dla wszystkich dzieci. Super wychowujecie dzieciaki. Aga
                  zresztą też. Chciałabym żeby Dawcio był rozsądnym wrażliwym facetem w
                  przyszłości a nie maco. Żeby był wrażliwy na krzywdę ludzką i szanował ludzi.
                  Gratulacje dla Szymka. My siadamy na nocnik ale nie pamiętamy, że trzeba wołać,
                  a jak pytam czy chcesz siku to oczywiście jest nie. Teraz sobie odpuściłam, bo
                  stwierdziłam, że dla małego to i tak jest teraz stresująca sytuacja, bo zmienił
                  otoczenie, nowe twarze, nowa rzeczywistość.
                  Co do mleka to Dawcio dwa razy dziennie je mleko z folii krowie 3,2% z kaszka
                  nestle lub z manną albo z płatkami podrobionymi tak aby przeszły przez smoczek.
                  Witaminki D3 od dawna nie dajemy, ale od października mamy dawać Cebionmulti.
                  Co do teletubisów to mamy jednego dmuchanego, ale Dawcio raczej się nim nie
                  interesuje, woli bajkę.
                  Co do słownictwa to mały zaczyna mówić już imiona jak Ola (wyszło to przy
                  okazji oglądania zdjęć Oleńki Paty), Dziesiu czyli Grzesiu, Ela.
                  Co do czyszczenia uszu to przy kapieli myje palcem, i ewentulanie patyczkiem
                  czyszczę to co na wierzchu, do kanalików nie wkładamy nic.
                  Oki pozdrowienia dla Wszystkich. Sorki za moje wypociny. Gratulacje dla tych
                  które dotrwały do końca. Miłego dnia.

                  --
                  Papajki
                  Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
                  • Witam,
                    Kilka słów o rotawirusie. W mojej rodzinie rotawirus położył 4 osoby. Ja się
                    nie dałam. Z moich obserwacji wynika, że każdy organizm trochę inaczej reaguje.
                    Adaś wymiotował, przeważnie w nocy. Nie miał natomiast biegunki. Gorączkował,
                    najwyższa temperatura 38,5. Pani doktor powiedziała, że nie ma leku na wymioty
                    (może nie ma dla dzieci, bo dla dorosłych są). Na biegunkę przypisała mu Exerol
                    250, Nukrofazyd i Smectę.
                    Mój mąż zniósł rotawirusa najgorzej. Miał i gorączkę i wymioty i biegunkę. Przy
                    tym występuje niesamowite osłabienie organizmu, tak, że nie masz siły ruszać
                    ani ręką, ani nogą. Dostał reklamówkę leków: czopki antywymiotne (jak się nie
                    przyjmują, to podobno są jakieś zastrzyki, u niego zadziałały), 2 specyfiki od
                    biegunki, do tego przeciwbólowe i rozkurczowe No-spę i Pyralginum. Natomiast
                    mojej koleżanki synek, z grudnia 2002, wylądował w szpitalu, ponieważ było
                    zagrożenie odwodnienia organizmu.

                    A tu o rota wirusie bardziej naukowo
                    kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54938,1396285.html?as=1&ias=2
                    Wszystkim chorowitkom życzę zdrówka
                    Ewa
                    • No i chyba mi się Olga rozchoruje - nos zapchany, mam wrazenie ze chrypka i
                      boli ja gardlo, a ja jeszcze jutro wyjezdzam na kilka dni.
                      Wit. D3 my nie dajemy od (jak dobrze pamiętam) stycznia, nasz pediatra
                      powiedział, że ciemiączko zrośnięte i już nie trzeba. Olga dostaje teraz
                      CebionMulti.

                      Witaj Ludikun koniecznie napisz jak się czuje Ola po szczepieniu.
                      Monika - nie mam pojęcia co z tym słuchem "absolutnym" mi tez kojarzy się
                      wylacznie z muzyka. Gratulacje "rekordu zyciowego".

                      Mleko - jakis czas temu dawalam Oli kaszki na mleku krowim, kasze manna, ale
                      potem dostala po czyms uczulenia i mleko w odstawce, ale zaczynam podejrzewac,
                      ze to nie mleko.
                      Teraz tylko serki, sery, jogurty i czasami jakas kaszka mleczna bobovita.

                      Spanie - Olga to prawie cyganskie dziecko, potrafi spac nawet w pociagu na
                      moich kolanach. Jakis umiar zachowujemy oczywiście, ale od malego razem z nami
                      prowadzi dosyc intensywne zycie towarzyskie. W zasadzie spi wszedzie.

                      Zoltaczka - nie szczepilam się, i w dodatku mialam cesarke, w prawdzie nie
                      planowana, no ale zawsze. A u nas w najblizszym czasie - powiekszenie rodziny
                      nie jest planowane. Choc czasami chodzi mi taka mysl po glowie, ale chyba
                      jeszcze jednak nie ...

                      Dador - zakupy zrobilam i to w pierwszym sklepie do którego weszlam,
                      niezupelnie to co chcialam, ale nie mialam serca i sily chodzic i szukac.

                      A u Olgi na topie teraz "misia" czyli drewniana ukladanka "ubierz misia".

                      Pozdrawiam
                      m

                      --
                      Magda mama Olgi (15.01.2003)
                      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
                      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
                      • Przepraszam, ze bedzie nie na temat: wyczytalam, ze lezalas z Ola w Dziekanowie
                        Lesnym na neurologii. Od poniedzialku mam sie tam zglosic ze swoim 3
                        miesiecznym synkiem. Napisz prosze jak tam jest, co koniecznie nalezy zabrac ze
                        soba itd. itp. Bede ogromnie wdzieczna. No i co sadzisz o tamtejszej neurologii.
                        Dziekuje i pozdrawiam serdecznie
    • Kochane kobitki, my „mamy starające się” mamy prośbę. Napiszcie jak poczęłyście
      swojego dzidziusia. Niektóre z nas starają się już rok i są bliskie obsesji
      jakiejś. Mamy więc do Was pytania:
      1. Ile cykli starałyście się?
      2. Jeśli wiecie to w którym (których dniach cyklu) Wam się to udało?
      3. Czy przytulaliście się co dzień, co drugi dzień, czy może
      zachowywaliście post miesięczny?
      4. Czy stosowaliście jakieś specjalne pozycje, zabiegi (np. lezenie z pupa
      do góry) itp.?
      Czekamy też na inne uwagi.
      Piszcie na forum W OCZEKIWANIU w wątku PRZEPIS NA DZIDZIUSIA. Z GÓRY WDZIĘCZNE-
      dziewczyny z wrześniowych starań
      • Hej! Burza ucicha po malu a ja mam wreszcie wolne popoludnie bez zebrania wink)))
        Pare rzeczy ktore mi umknelo:
        Zoltaczka -ja bylam szczepiona obowiazkowo na studiach jako sluzba zdrowia -
        przyznam ze odpornosci nie sprawdzalam (zdaje sie ze po 8 latach trzeba by)
        Sluch absolutny - z mojej wiedzy wynika ze to okreslenie zwykle oznacza
        szczegolne uzdolnienia muzyczne -ktos kto bezblednie potrafi zapamietac i
        powtorzyc melodie po jednorazowym uslyszeniu, bez pudla odroznia dzwieki,
        potrafi prawie spontanicznie bez dlugich lat nauki zagrac jakas melodie bez
        nut.To zalezy od zdolnosci zlokalizowanych w mozgu od tego jak on obrabia to co
        dociera przez uszy. Tego nie da sie zbadac aparatura ktora mierzy tzw sluch
        fizyczny czyli jaki rodzaj dzwiekow odbiera ucho. Chyba taki super wynik nie
        musi oznaczac nadwrazliwosci na dzwieki, a tylko "idealny sluch" smile) Choc co
        ciekawe Zosi na noworodkach przy badaniu pielegniarki powiedzialy ze rzadko
        sie zdarza zeby dziecko osiagnelo taki wynik (tlumaczyly o jakis kwadracikach
        na wykresie ale to wygladalo zupelnie inaczej niz taki tradycyjny znany mi
        audiogram wiec nie za bardzo zrozumialam. Nie wiem czy to ma zwiazek ale nasza
        rehabilitantka zdiagnozowala jej nadwrazliwosc sluchowa (podobno to zwykle
        idzie w parze z nadwrazliwoscia blednika)rzeczywiscie psa uslyszy z kilku
        kilometrow (czasem jak powie ze pies szczeka do mnie dociera ze zeczywiscie
        gdzies tam hen slychac) zle znosi halas i boi sie pewnych dzwiekow (odkurzacz,
        suszarka, darcie papieru)
        Didi -gratulacje dla Waszego wspanialego, dzielnego przedszkolaka z tego co
        piszesz to bardzo samodzielny chlopczyk i wspaniale jak na takiego przeciez
        jeszcze malutkiego czlowieczka sie adaptuje (widzialam mase starszych dzieci
        ktore kilka ladnych dni nie spaly i nie jadly nic w przedszkolu) oby tak
        dalej smile))))
        Musze konczyc bo Zosia notorycznie burzy oboz harcerski z klockow lego i
        cierpliwosc chlopcow na wyczerpaniu smileBuziaki Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
        • Hej! Dzięki Skrzynko i Magdo za odpowiedź. Prawdopodobnie nasze córy,
          Kasiu, "jadą na tym samym wózku". Gosia tez słyszy psa mimo, że nikt nie
          słyszy. Ciekawe, że że też właśnie psa. A pogotowie to już w ogólesmile)) My
          słyszymy sygnał dopiero jak podjedzie bliżej (sto metrów od naszego bloku jest
          trasa w kierunku szpitala, więc ku szczęściu Gosi jeździ karetek dziennie
          całkiem sporo). Pierwsze badanie słuchu Gosi nie wyszło, bo Gosia zrobiła
          awanturę po prawym uchu, więc babki wpisały, że na lewe nie słyszy, bo im się
          nie chciało juz potem powtarzać. Pamiętam, że strasznie się wtedy denerwowałam,
          ale uspokoiłam się po kilku dniach, gdy okazało się, że Gosia reaguje na nawet
          cichutkie dźwięki. Moja mama natomiast po dziś dzień nie może patrzeć na
          Owsiaka za tę machinę do badania słuchusmile)) Wiem, że niektóre zwierzęta, gdy
          mają b. dobry słuch, bolesnie odbierają niektóre dźwięki, które nas w ogóle
          nie drażnią.
          Słyszałam, że ostatnio nie każą już powtarzać szczepień na WZW - B co 8 lat.
          Trzymajcie się dziewczyny dzielnie i nie dajcie chorobom. No ładnie - już krążą
          wirusy, a zima ma być łagodna, więc pewnie nie jeden wirusik wpadnie nam na
          forum. My nie używamy witamin, bo ja nie lubię wspomagać natury (nigdy nie wiem
          czy bardziej witaminy nie szkodzą niż pomagają). Zresztą Gosia rzadko choruje -
          tzn. była chora tylko raz właśnie na rotawirusa.
          Po moich doświadczeniach z lekcją angielskiego, zaczynam mysleć, że żłobek czy
          przedszkole to wcale nienajgorsze rozwiązanie. Gosi też dużo bardziej chciało
          się mówić na zajęciach, a dziś cały dzień opowiadała babciom, że była
          na "anisia" (Gosia ma etap przekształcania wyrazów i dodawania im żenskich
          końcóweksmile)) (anisia to oczywiście angielski) Bank to jest np. "banda"smile))
          No to pa. Idę poćwiczyć swój anisia smile))
          Monika


          --
          Małgośka

          Gosia wakacyjna
        • A! Skrzynko! U nas oswajanie Gosi z odkurzaczem czy suszarką jeszce się
          niedokonałosmile))
          --
          Małgośka

          Gosia wakacyjna
        • oj, a ja właśnie po zebraniu z rodzicami i dzieciakami 1 klasa, próbowaliśmy 13
          osób dopasować na 2x45min i ledwie się to udało! dzieciaki mają koszmarne
          plany, jak takie małe może chodzić na 13 i kończyć o 18! a inne ciągle na 8,
          ciężko było.
          jakaś zmęczona jestem
          wkleiłam zdjęcia z urlopu, zapraszam
          jakoś nie mogę zebrać myśli, chyba położę się spać, może jeszcze trochę poczytam
          dobrej nocki
          --
          Kamila mama Majuni
          a tu Majcia
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
          www.majcia.friko.pl
          • Wlasnie ogladam zdjecia Majeczki i sie zastanawiam jak to mozliwe,ze te Wasze
            coreczki sa z wiekiem coraz ladniejsze,a wydawalo sie to calkiem niemozliwe?!
            Dzis byli u nas znajomi i Szymon sam wyciagnal mojego mez do kapieli,a potem
            poszedl sobie do lozka i zasnal,on jest cudownym dzieckiem. Mam nadzieje,ze
            nastepne bedzie podobne.
            Oj nie mam weny na pisanie.
            Buziaczki-Jola
            --
            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
            Spotkanie Majeczki i Szymona
            • musze troche zwolnic siedzenie przy monitorze bo ... praca i inne przyjmenosci.
              zaczelo sie ciezko. poniedzialek z nowa opiekunka, straszny placz, bunt, na
              spacerze nawet nie chcial wyjsc z wozka co mu sie nie zdarzalo wczesniej. u
              mnie w pracy ciezko, nerwy, grupy sie rozpadaja co oznacza mniej kasy niz sie
              oczekiwalo itp. noc ciezka, mlodu budzi sie co chwila, w koncu zaczyna ostro
              furczec w nosie, spimy (lezymy) z nim na zmiane, rano - ostry katar i stan
              podgoroczkowy. potworny placz przy moim wyjsciu, ja placze, on placze, koniec
              swiata, uspokoil sie za moja rada przy teletubisiachi z nimi nawet zjadl,
              spal ... noc super, przespal cala, temp, chyba nie idzie w gore. Moj Boze,
              mialam 3 mc prawie spokoju od chorobsk i ... czekamy co dalej, oczywiscie dzis
              mialam isc do szczepienia ale to juz norma. daje mu Multisanostol od dawna,
              teraz dodatkowo Ketotifen, calcium, troche wit.C, Wick, Olejek eukaliptusowy,
              masc majerankowa.
              nos bardzo biedny, sobie wzielam tran i Novorutin. cos tez mnie drapie. gorzej
              bo opiekunka zadzwonila ze chyba sie zarazila i nie wie co robic, dzis sie nam
              uda, pawel wyjdzie wczesniej z pracy a ja na styk (marny styk ledwo zdaze ale
              co robic). Opiekunka mowi ze nie ma najlepszej odpornsoci. kurcze a aprzed nami
              zima nie wiem co robic, chyba musze miec kogos w odwodzie, siostrze go nie dam
              bo dzidzius tuz tuz jest juz zmeczona. och zycie, do boju.
    • W poniedziałek wieczorem zauważyłam u Matiego katar, noc koszmarna, nie mógł
      spać, co chwila kichał i rzucał sie po łóżku tak jaby go coś bolało, na pytanie
      co go boli pokazywał ucho, rano we wtorek pojechaliśmy do lekarza i okazało
      się, że na zaczewienione ucho i gardło, dostał antybiotyk augmentin, wczoraj i
      dziś nie poszłam do pracy, bo jest strasznie marudny i nie chce jeśc, wolałam z
      nim zostać. Wczoraj wieczorem po antybiotyku, i jeszcze dwóch syropach
      zwymiotował, za szybko daliśmy wszystko na raz, dziś rano w iększych odstepach
      i jest ok.
      A tak się cieszyłąm , że dawno nie chorował, ale chyba jest w powietrzu jakis
      wirus, bo w pracy dzieci koleżanek też chore.
      Teraz zasnął a ja zkończe mycie okien, które zaczęłam w sobote, zostały mi dwa
      najmniejsze.
      Lekarka poleciła mi witaminy w kroplach Juvit Multi.

      Pozdrwaiam i wszyskim chorym życzę zdrówka.
      Dorota & Mati
      • O Matko!!! Widzę, że Styczniaki dopadły choróbska !!! Dziewczyny kochane
        trzymajcie się cieplutko i zasyłam wirtualne buziaki dla wszystkich
        zawirusowanych Styczniaków (dla tych zdrowych oczywiście też smile

        Pzdr. cieplutko. jeszcze zdrowa tfu tfu agnieszka
        --
        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
        Daniel i Wiktoria
        • Prosze mi tu nie chorowac !!!

          Dador, pewnie nie widzialas mojego poprzedniego postu i pytania do Ciebie, a ja
          bardzo chce wiedziec jak sie ma wasza alergia. Chodzi mi konkretnie o to czy to
          odczulanie u Jakubczaka cos dalo.

          Ewa, dziekuje Ci za info o rotawirus. Z Toba tez nie mialam chyba okazji
          sie 'zapoznac' i to Ty jestes z Warszawy, a nie Monika !!! Chyba, ze znow cos
          pokrecilam. W kazdym razie: Czesc !!!

          Kamila, zdjecia obejrzalam wczoraj i jestem pod wrazeniem. Masz sliczna
          coreczke a z Ciebie jest niezla laska. Wiecie co dziewczyny, z niepokojem
          stwierdzam, ze juz przestaly mi przeszkadzac moje extra kilogramy (dokladnie
          6)...jestem tym faktem lekko zalamana. Dotychczas, kiedy cos mi przeszkadzalo w
          w moim wygladzie, od razu bralam sie z a siebie. Teraz poprostu mi sie nie
          chce.....Musze cos z tym zrobic, choc pewnie nie bedzie latwo bo nie mam
          motywacji....

          Didi, mam jeszcze pytanie do Ciebie. Czy do kazdego przedszkola przyjmuja
          mlodsze dzieci, czy moze Dawcio chodzi do Zlobka ?? Ja chcialabym Olke od
          stycznia/lutego zostawiac w przedszkolu na godzinke lub dwie.

          A teraz pedze do malej,

          Kasia mama Oli

          • Hej! Donosze ze nasze wirusy nie takie straszne, katar ledwo ledwo i za bardzo
            nie przeszkadza mam nadzieje ze to koniec. Trzymajcie sie zdrowo i nie dawajcie
            sie -zwlaszcza Mati.
            Jesli moge przed Didi wtracic swoje trzy grosze wink))) -u nas w dzielnicy
            przedszkola publiczne przyjmuja od 3 lat (i to skonczonych!) i nie ma przepros.
            Natomiast wszystkie niepubliczne ktore otwieraja sie jak grzyby po deszczu
            maja grupy maluszkow (niektore od 1,5 roku inne od 2 latek). Z tego co pamietam
            Dawcio chodzi do przedszkola panstwowego -to pewnie bardzo zalezy od liczby
            chetnych w okolicy gdzie ich malo zeby utrzymac etaty przedszkola obnizaja
            granice wieku, u nas miejsc w panstwowych brakuje bo jest duzo nowych osiedli
            stad rezim.
            Ide robic pizze buziaki Skrzynka
            --
            moje trzy skarby wink)
    • Witam, jakoś przeoczyłam Twojego poprzedniego posta, do Jakubczaka w
      najblizszym czasie się nie wybieramy, u Matiego było przez pewien czas
      idealnie, teraz od jakiś 2 tyg. ma wysypke ale nie czerwoną i go nie swędzi,
      tak jakby wysypany kaszą manną ale nie jest tego dużo, podejrzewam danonki,
      odtawiłam i poczekamy. A propo danonków to słyszałam opinie, że często moga
      uczulać. Jadł wczesniej bakusie i donette i nic mu nie było.
      Leki te które dostaliśmy od jakubczaka wybrał, ale nie byłam po następne bo nie
      było potrzeby.
      A jak twoja Ola.
      Dziś juz jestem w pracy, Mati juz lepiej z nosa juz mało leci, ogólnie rozrabia
      i chyba mu przeszło.

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • Hej hej
        Z palu boju przedszkolaka donosze, że Dawcio uczeszcza do państwowego
        przedszkola, koło mnie są dwa, jedno ma granice wieku 2,5 a drugie 2 i w tym co
        chodzi Dawcio granica nie jest nie do przeskoczenia co wiadome. Mały na rytmice
        podobnież tańczy, śpiewa po swojemusmile Zaakceptował przedszkole i panie bo sie
        tuli do nich, czasami nie schodzi z kolan. Widze róznicew jego zowoju, po
        pierwsze sierozbrykał, gada jak najęty po sowjemu i po "naszemu" jest żywszy,
        bardziej hałaśliwy, w inny sposób sie bawi. Ostatnio rozbawił mnie jak podszedł
        do mnie i w tajmenicy zaczął szptać oczywiście w nie bardzo zrozumiałym jeżyku.
        był bardzo zadowolony, że go wysłuchałam. Pono c zdarzało mu się mieć smuteczki
        i na pewno tęskni, ale panie są kochane i nie dopuszczaja do płaczu. Ja jestem
        zadowolona i jeśli któraś z Was ma taka sytuacje jak ja że nie ma z kim
        zostawic brzdąca a nie stać na opiekunkę to polecam przedszkole. Ten tydzień
        mam cieżki trzebi dzien nadgodziny i tęsknię za małym. Zresztą on przeszedł z
        etapu tata na etap mama. Mama najlepiej przytuli, najbardziej sie cieszy jak
        wracam, tuli siwę. Jak ja bym chcętnie posiedziała z nim w domku.
        Oki nie nudze Was.
        Nie dajcie sie wirusom
        --
        Papajki
        Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
        • uff! ogłaszam koniec kataru! Maja żywa jak zawsze a ja ledwo nadążam. dzisiaj
          byłyśmy na kasztanach, ale fajnie! Maja zbierała też takie w łupinkach a potem
          w domu układała na dywanie, woziła ciężarówką i robiłyśmy ludziki. jeszcze
          ciasto piekłyśmy i Maja 'pomagała' mi śliwki kroić - więcej rozpaćkała gdzie
          się dało smile ale dobrze się bawiłyśmy.
          Jutro muszę wstać rano i odwożę M do pracy bo chcę mieć samochód na sobotę a on
          do soboty do 18! służba... no cóż szkoda że w weekend. w związku z tym musimy
          Maję o 6.30 zawieźć do teściowej, dla małej to jeszcze noc, ciekawe jak ją
          obudzę? właściwie mogę ją w piżamie przenieść ale właśnie spojrzałam na
          termometr i jest 7 stopni! o ratunku, przecież to zima!
          pa pa
          ps. dziękuję za miłe słowa o Majuni (i o mnie) smile
          --
          Kamila mama Majuni
          a tu Majcia
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
          www.majcia.friko.pl
          • czytam sobie ogloszenia w sklepiku edzieckowym i znalazłam to:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=613&w=15846202
            może ktoś chętny, pamiętam że pisałyście

            --
            Kamila mama Majuni
            a tu Majcia
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
            www.majcia.friko.pl
            • No to i ja dorzucę stronkę z Teletubbies (ciuszki, maskoty, kasety itd) na
              Allegro
              onet.allegro.pl/search.php?string=teletubbies&encoding=iso
              Didi cieszę się, że Dawcio tak dzielnie radzi sobie w przedszkolu surprised)
              Skrzynka jak tam w szkole ???? Mam nadzieję, że atmosfera już uległa poprawie i
              nie odbije się to negatywnie na dzieciach. U nas już też po pierwszym zebraniu
              (i dla własnego bezpieczeństwa - mam dość udziału w trójce klasowej i radzie
              rodziców) wysłałam Tomka ;o) WIęc mi się upiekło surprised)
              Ze względu na bezpieczeństwo dzieci w szkole (po horrorze w Biesłanie) nawet
              rodzice nie mogą wchodzić do szkoły tzn. muszą się wcześniej umówić z
              nauczycielem i na podstawie karteczki podpisanej przez wychowawcę rodzic
              (opiekun) może wejść do szkoły. Z jednej strony przerażało mnie już wcześniej
              to, że do szkoły (duża: po 5 klas od 1-6 - ok. 25 uczniów w każdej ) może wejść
              praktycznie każdy i nikt nikogo o nic nie pyta ale z drugiej strony z tymi
              karteczkami to już chyba lekka przesada ... Choć mnie to osobiście nie
              przeszkadza i dostosuję się do tego wymogu.
              Wiktoria to też taka kochana przylepa (uwielbia się przytulać i rozdaje buziaki
              na lewo i prawo surprised). No a gdy popatrzy na mnie i powie "Mamusiu" to ... eh brak
              mi słów surprised)))) Jest taka słodka a przy tym baaaardzo żywa i ciągle w biegu.
              oooo teraz się rozczuliłam a tu trza się do roboty wziąć.
              pzdr i buziaczki dla tych "pociągających" ...noskiem, zdrowszych i
              najzdrowszych. agnieszka
              --
              Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
              Daniel i Wiktoria
              • Ja cos ostatnio nie mam weny na pisanie.
                Gratuluje Dawciowi bycia takim dzielnym przedszkolakiem.
                Teskno mi za Ania i nie wiem,jak to forum bedzie wygladalo bez niej,bo jakos
                sie nie odzywa.
                Pozdrawiam-Jola
                --
                Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                Spotkanie Majeczki i Szymona
                • Oj bylo juz dobrze a tu klapa na calej lini sad( Kuba z goraczka i bolem gardla,
                  to samo Tesciowa, mnie leci z nosa ciurkiem, gardlo pali, wczoraj mialam
                  kolejne zebranie z rodzicami -ledwo wysiedzialam. Dzis zostaje w domu -potem
                  weekend tyle ze urodziny Stasia wiec raczej nie poleze crying Najlepiej trzymaja
                  sie dzieci tylko ciekawe jak dlugo?
                  W szkole uspokaja sie, przeniesione dzieci chodza do nowej klasy, wychowawczyni
                  przyprowadzila je z wizyta. U nas tez kazdy moze wejsc do szkoly -rodzice
                  pierwszakow nawet maja powiedziane ze maja dzieci przyprowadzic do szatni skad
                  odbiera je nauczyciel a po lekcjach zabrac z szatni. Jak przychodze po poludniu
                  po Henia do swietlicy to musze przejsc przez cala szkole na 1 pietro, siedzi
                  przy wejsciu dozorca ale jeszcze nigdy nie zapytal po co ja tu. Sama juz nie
                  wiem jak powinno byc??
                  Jolu na pewno wszystko ok ??? Jakos przybita sie wydajesz ostatnio? Fasolka
                  bardzo juz daje znac o sobie? Napisz cos czasem o Niej smile))
                  Camilcia narobilam mi apetytu na kasztany -mam nadzieje ze w przyszlym tygodniu
                  bede juz zdrowa i tez zrobimy wyprawe smile)))
                  Ide sie kurowac na tyle na ile Zosia pozwoli. Trzymajcie sie Skrzynka

                  Ps podpisywalismy nowa umowe na neostrade i w ramach zamieszania TP Sa ja po
                  prostu odlaczyla. Na szczescie po jednym dniu udalo sie wyjasnic. wzielismy ten
                  wolniejszy wariant (prawie 100 zl tanszy miesiecznie) zobaczymy jak bedzie na
                  razie forum chodzi troche wolniej ale da sie przezyc
                  --
                  moje trzy skarby wink)
    • Umieściłam na forum zobaczcie, mam nadzieję, że sygnatórka też się pojawi, w
      razie czego pomozecie jak to zrobić?

      Pozdrawiam
      Dorota
    • coś mi nie wychodzi z ta sygnaturką (ale byka strzeliłam "sygnatórka")
      dziewczyny pomóżcie

      Dorota
    • Ostatnia próba, jak się nie uda poddam się.
      --
      Mati + spotkanie w Blue City
      • Hej! Super fotki!!! Miło Was zobaczyć razem z pociechami.
        Coś niemrawo ostatnio na forum - pewnie przez wirusy. My trzymamy się dzielnie.
        Choć dookoła wszyscy kichają. Dzięki za łącze teletubisiowe. Może uda mi się tą
        drogą kupić Gosi więcej rzeczy muminkowych. Póki co oferta marna, ale będę
        sprawdzać. Mam juz na Mikołaja upatrzone w sklepie kasety z bajkami - wersja
        zagramaniczna , bo polskich - artystycznych muminów Gosia nie lubi, a wręcz się
        ich boi. Japońskie - o ironio - są dużo bardziej przyjazne. KUpowanie prezentów
        Gosi to prawdziwa przyjemność. Muminek załatwia wszystko. smile)) Ulubione Gosi
        zabawki to ostatnio tekturowe kubki po lodach i kasztany. ( w pracy mamy chory
        nałóg kupowania sobie lodów). Ludzie patrzą się na mnie jak na kogoś niespełna
        rozumu, kiedy myje kubki po wszystkich i chowam do torbysmile)) Ktoś chciał już
        Gosi kupić zabawkę w Smykusmile)) (Szkoda, że nie kupiłsmile))Kubki maja nmalowane
        owoce z oczkami i dzięki nim Gosia ładnie już mówi ananas czy banan. Dziś
        szykuje nam się bolesna noc z księżniczką Disneya, z którą Gosia zasnęła w
        objęciach.
        Pozdrawiam
        Monika
        --
        Małgośka

        Gosia wakacyjna
      • Jolu - prosze pisz. pisz duzo i wiecej, o malenstwie o Szymku o wszystkim,
        smutno jak ty jestes smutna. nie porzucaj nas!!!! mysle ze ani uda sie jakos
        wrocic.

        u nas jak zwykle. doszedl kaszel. wymyslilam zeby szybciutko czyli dzis rano
        pojechac na wymaz z gardla bo potem moze byc za pozno i trzeba bedzie szybko
        dac jakis antybiotyk w ciemno. wynik we wtorek, zobaczymy.

        poszlismy do przychodni gdzie pani nic podejrzanego nie wysluchala ale ja
        jestem czujna, oskrzela i pluca .... dostal Eurespal, Ketotifen jak zwykle i
        Stodal. szwagierka zrobila mi krople na katar z gentamycynai jeszcze mamy masc
        bo zrobila sie wojtkowi na jajeczkach i siusiaku jakas brzydka wysypka,
        bakteryjno gryzbiczna, moze z przegrzania?

        szukam teraz nawilzacza powietrza bo jak zaczna grzac to pewnie kaszelek znowu
        wroci ale to nie jest tania rzecz sad hm. a wy macie takie cos? i jeszcze
        myslalam o Fridzie rekalmowanej na katar bo wojtke dalej nie chce dmuchac a
        grucha to najwieksza baba jaga

        jestem zmeczona po tygodniu pracy ale chwale sobie meza ktory w nocy bedzie z
        mlodym spal, a ja chyba z korkami w uszach zeby w ogole spac

        nie damy sie nie damy sie . ole ole ole ole nie damy sie
        iwona
        • Witam po przerwie !!!
          Zdjęcia ze spotkania super. Miło Was zobaczyć . Widzę że bardzo dużo się
          dzieje, jest już prawie na bieżąco, ale jeszcze troszkę. Mam nadzieję ze te
          choróbska, już opuściły „stczniaków” i mamy. Nie djacie się wirusom. A tu już
          w jesień w pełni. Gratulacje dla Dawcia – przedszkolaka. Widzę że i „mamy„ mają
          kołowrotek w szkole, a w dodatku po ostatnim wydarzeniu.

          Dziękuje bardzo za wszystkie słowa otuchy i współczucia jakie od WAS
          otrzymałam. Dziękuję raz jeszcze, wierze że czas goi rany wiec będę cierpliwie
          czekać. Życie toczy się dalej, i trzeba kochać swoje życie!!!.

          Kacper jest wspaniały, nadal łobuz, coraz więcej mówi, taka mała papuga, na
          pytanie jak masz na imię odpowiada „PATET”, a do każdej rozmowy musi się
          wtrącić, np. mąż mówi że cos tam chce żeby mu podać to mały tylko
          dodaje „szibko” itp. Więc czyżby mały dyktator. ... Na razie jest zdrowy,
          przerabialiśmy lekki katar, i nocne wielkie płacze, wręcz ze zrywaniem się,
          przestraszył się autobusu w sklepie, który uruchamia się po wrzuceniu monety..
          Już teraz jest ok., znowu sam śpi w łóżeczku. Wszystkim ciociom tzn. kobietkom,
          wkłada ręce za bluzki i mówi „cycy”, teraz z tym jest problem. Nocni nadal bez
          sukcesu, jest tylko czasem w użyciu, ale raczej od święta lepsza podłoga.

          U nas nadal prace wykończeniowe, teraz robimy – betonujemy wjazd do garażu,
          czasem nawet do 20-21 już mam dość, płot została do zrobienie sama brama, a jak
          pomyślę ile rzeczy rozpoczętych ta aż mnie przeraża.


          Pozdrawiam bo za bardzo się rozpisałam.
          Pozdrawiam serdecznie i życzę ZDRÓWKA

          --
          Joanna
          Kacperek(07.01.2003)
          • Dziewczyny! Na poczatek mile wiesci -Ania napisala smska i jest duza szansa ze
            za dwa tyg beda mieli STALE LACZE!!!! smile)) PO za tym wszystko ok, tylko Paula
            miala jakis kaszel ale mija. Oczywiscie pozdrowienia dla wszystkich.
            Jolu troszke mniej Ci smutno??? wink))Ostatnio bardzo brakowalo mi Twoich postow
            i energi i optymizmu zyciowego. Ale wiem ze czasem kazdy z nas przechodzi dolki
            i nie ma weny ani werwy. W kazdym razie nie daj sie jesiennym dolom i nie
            zostawiaj nas tu wink
            Joanna - z budowaniem domu jest straszna nerwowka ale tez moze to byc
            niesamowicie pasjonujace zajecie. Na pewno dacie rade smile)

            I teraz to przykre -wczoraj po raz pierwszy od wiekow wdepnelam na emame i
            wlosy stanely mi deba to juz nie sa tylko pyskowki i polajanki tam odchodza juz
            jakies szantaze i grozby. I byla opisana jedna bardzo nie mila sprawa z
            rowiesnikow luty 2004 ktora opisze dla przestrogi. Jedna z dziewczyn (zdaje sie
            wczesniej tez troszke sklocona z reszta forum) napisala bardzo dlugiego,
            obrazliwego posta o prawie wszystkich uczestnikach po kolei. Dziewczyny sie
            oczywiscie wzburzyly. Tymczasem po kilku dniach tamta dziewczyna rozpacza ze
            ktos jej zrobil paskudny kawal i przysiega sie ze nic takiego nie napisala i
            nie miala pojecia o calej burzy bo dziecko chorowalo i nie wchodzila na forum.
            Twierdzi ze ktos ja rozpoznal w realu i zalogowal sie pod jej nickiem (podobno
            miala bardzo latwe dla kogos kto ja znal haslo).Czesc osob jej wierzy czesc
            nie. Ale podobno to nie pierwszy przypadek ostatnio ze ktos probuje macic i
            mieszac na forum.
            Jak logowalam sie na stare dziecko Kuba poradzil zebym wybrala haslo nie
            zwiazane z soba (typu inicjaly dzieci, data urodzenia itp) pomyslalam ze
            przesadza ale wybralam jakas przypadkowa nie kojarzaca sie z niczym zbitke
            liter i okazalo sie ze jednak mial racje.
            Kurcze wkurza mnie to ze my piszemy czasem bardzo osobiste rzeczy,przemyslenia
            pomagamy sobie, wspieramy sie a ktos moze to wykorzystywac ot tak zeby dymu
            narobic. WRRRRR.
            Ok ide dla odprezenia malowac pajeczyny i wiezowce -Stas zazyczyl sobie
            urodziny w scenerii spidermena smile)))
            Trzymajcie sie Skrzynka
            --
            moje trzy skarby wink)
            • no to rzeczywiscie przykre co piszesz Skrzynka, ale prawda jest taka, ze na tym
              forum bywaja osoby, ktore nie wiedziec dlaczego niezle balagania, kiedys
              czytalam kilka takich przepychanek, teraz wchodze tylko na nasz styczen i na
              zobaczcie. no ale warto uwazac. pisze bez polskich liter bo moj brat wczoraj
              wylal troche piwa na klawiature i nie dziala pare klawiszy, w tym alt.
              wlasnie przywiozlam Marcina z pracy (od wczoraj 7.00 do dzisiaj 18.00) i
              normalnie rece mi opadly jak powiedzial ze na 22.40 musi byc spowrotem. no,
              przeginaja, szkoda slow...

              Jolu, nie martw sie, pisz bo bez Ciebie to forum jest nie tym samym naszym
              forum. pisz nawet ze Ci sie nie chce pisac smile
              wlasnie jestesmy po pokazowej lekcji Helen Doron i jestem zalamana. tzn sama
              szkola jest super, wczoraj bylam na rozmowie u szefowej, zastanawiam sie czy
              nie otworzyc w Rawie, no ale do rzeczy - zajecia prowadzi jakas pani Mariola,
              nie wiem jakie ma wyksztalcenie, jest do bani!!! moze ja mam jakies zboczenie
              zawodowe? nie wiem, nie wydaje mi sie. babka ma tragiczna wymowe, w dodatku
              zrobila pare bledow gramatycznych co juz mnie dobilo!!!! jak to wogole
              mozliwe??? przeciez w calej metodzie chodzi o to zeby dzieci sie uczyly jak
              ojczystego, wiec co? maja sie uczyc mowic po angielsku z polska fonetyka! szlag
              mnie trafil. poza pania wszystko bylo rewelacyjnie, Maja spiewala (to duzo
              powiedziane...) bawila sie z dziecmi, zupelnie nie potrzebowala mojej pomocy.
              az sie zastanawiam czy nie sprobowac przedszkola. troche mi szkoda, jakos sie
              nastawilam ze bedziemy chodzic na te lekcje.
              Jutro u nas festyn 'wszystkie dzieci sa nasze' tzn intergracyjny, zamierzamy
              sie dobrze bawic smile
              ok, lece po cos na kolacje, zupelne pustki mam w lodowce.
              buziaki, szczegolnie gorace dla chorowitkow
              --
              Kamila mama Majuni
              a tu Majcia
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
              www.majcia.friko.pl
            • Hej Hej
              Skrzyneczko czyzby Staś miał urodzinki 19.09 ???? Jeśli taaak to urodził się w
              tym samym dniu co mój małżonek, no tylko rocznik nieco inny surprised)
              W kazdym bądź razie już dzisiaj życzymy Stasiowi duuuuuuuuuuużo, duuuuuuuuuuużo
              zdrówka, samych sukcesów i uśmiechu na ślicznej buzi każdego dnia no i
              oczywiście udanej-"spidemerskiej" zabawy surprised))))
              Cieszę się że Ania się odezwała, że wszystko u niej OK no i że znowu będzie z
              nami surprised) !!!! Super !
              Co do forum emama - cóż sama tam zaglądam i to co się ostatnio dzieje to
              przekracza ludzkie pojęcie. Szok !!! Staram się nie angażowac w awantury ale
              chyba wogóle zrezygnuję i nie będę tam "zaglądać".
              No to tyle idę sprawdzić czy ciasto kawowe już "stwardniało" w lodówce surprised))))
              buziaki. aga
              --
              Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
              Daniel i Wiktoria
              • No jestem smile
                Znowu nocowalismy u rodzicow,bo tata wyjechal,jakos sie bardzo za Wami przez
                ten jeden dzien stesknilam.
                Ja rowniez przestalam zagladac na emame,bo to co sie tam dzieje przechodzi
                ludzkie pojecie,a ja nie po to wchodze na forum,zeby sie denerwowac.
                Dzis jakos tak wyszlo,ze Szymon nie za duzo byl na dworz i normalnie roznosilo
                go od srodka,wygladal jakby mial robaki w pupie,ciagle cos broil i teraz
                dopiero doceniam jak bardzo on sie moze wyszalec na placu zabaw, wiec jeszcze
                bardziej przeraza mnie zimno i deszcze,bieznia do domu to chyba nie taki zly
                pomysl wink
                Sama nie wiem czemu mnie tak naszlo na ponure dni,chyba martwie sie czy
                wszystko dobrze,czeka mnie USG polowkowe i boje sie czy wszystko bedzie dobrze,
                chyba tak mnie to jakos nastroilo,ale mam nadzieje,ze teraz juz bedzie dobrze.
                Wszystkiego najlepszego dla Stasia,duzo radosci w zyciu.
                Buziaczki-Jola
                --
                Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                Spotkanie Majeczki i Szymona
                • Hej!
                  Super, że Asia jest juz z nami!!! Ale fajnie, że już kończycie budowę. My
                  wczoraj właśnie postanowiliśmy, że obieramy kurs na budowę. W przyszłym roku -
                  jak finansowo nie pogorszy się -chcemy kupić działkę. Możemy się póki co
                  dogadać jedynie co do tego, gdzie na pewno nie chcemy, ale decyzja "gdzie
                  chcemy" kosztować nas będzie pewnie wiele nerwów, bo mamy zupełnie różne
                  oczekiwania. Wojtek wybudowałby się najchętniej na głównym rondzie w mieście, a
                  ja w środku Borów Tucholskich. Uwielbiam 2wykańczanie! Nie ma nic
                  przyjemniejszego!!!
                  Na szczęscie nie zaglądam na inne fora. No czasami wchodzę na "Wakacje". Ale
                  mój mąż czasem wchodzi na żużel - tam to się dopiero dziejesmile)) Aż się czasem
                  dziwię, że administrator ich nie wyrzucasmile)) Sama czasami Wojtkowi coś
                  odpowiemsmile))
                  My "Helen Dorn" zaczynamy od najbliższej soboty. Pani mówi jak mówi - na pewno
                  lepiej ode mnie. U nas Teletubisie wyłącznie mówią po angielskusmile)), więc myślę
                  że godzina w tygodniu niczego nie zepsuje. Koleżanka anglistka swojego syna też
                  kształcić zaczęła na bajkach i ma teraz rewelacyjne efekty - poobno im
                  wcześniej dziecko się osłucha, tym większa szansa, że potem ładnie chwyci
                  wymowę i będzie miało talent do jęzorów. Póki co Gosia robi coraz większe
                  postępy w j.polskim. Sypiamy ostatnio z lalką AJssminą z cyklu Księżniczek
                  Disneya. Gosia wybrała ją sobie z kataolgu Geant "za punkty". Pojechała,
                  wybrała, kupiła i mamy za swoje. Jasmina to typ Barbie, więc ciężko jest, gdy
                  wejdzie w nocy pod gnaty. No i pytam dziś Gosię, jak ta lala ma na imię. No i
                  co słyszę? "Patyk!!!". Muszę przepytać babcie na tę okoliczność, bo chyba to
                  nie była inwencja Gosi.
                  Jolu! Bardzo Ci zazdroszczę, że już niebawem będzie Was czworo! A ja dopiero
                  biegam po dentystachsmile))
                  Idę po wałek i będę warować pod drzwami na Wojtka. (polazło to na grand Prix
                  żużlowe i jeszcze nie wróciło).
                  --
                  Małgośka

                  Gosia wakacyjna
                  • to ja jeszcze parę słów o angielskim, sama bym chodziła z Mają, gdyby nie to że
                    zajęcia w środy a ja mam swoje grupy i nie mogę. oczwiście, każdy kontakt
                    dobry, a nawet kiepska pani 30 min w tygodniu to nic złego, przecież w domu
                    dzieci słuchają dobrej wymowy. poprostu byłam rozczarowana, słyszałam że na
                    kursie jest niezła selekcja, a tu guzik! ok, już siedzę cicho wink

                    dzisiaj na festynie całkiem fajnie, Maja ciągle stała przy konikach, patrzyła i
                    chciała jeździć ale jak przyszło co do czego to się bała. myślę, że bardziej
                    trenera w kapeluszu niż konia, bo nad morzem nie raz jeździła. no cóż, nic na
                    siłę. poza tym było dużo tańczących i śpiewających dzieciaczków, a to Majci
                    akurat pasowało.
                    Jolu, fajnie że się odezwałaś, o USG nic się nie martw, będzie dobrze, chociaż
                    pamiętam że ja też przed każdym się bałam, to chyba normalne.
                    uff, na szczęście Majka śpi z 2 miękkimi miśkami, bo czasem rano do nas
                    przychodzi i potem się na nich budzę, nie zazdroszczę nocy spędzonej z Barbie big_grin

                    Dziewczyny, fajnie macie że się budujecie/urządzacie albo planujecie, sama
                    coraz częściej myślę o własnym domu, ale to narazie odległa przyszłość...
                    --
                    Kamila mama Majuni
                    a tu Majcia
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
                    www.majcia.friko.pl
                    • Hej dziewczyny.
                      Długo sie nie odzywałam ale to wynikało ze złego samopoczucia i choroby Dawcia.
                      Z czwartuku na piatek dostał gorączki i zaczął skrzypieć. Oczywiscie zapalenie
                      krtani. Na szczęscie odpukać puk puk w niemalowane nie schodzi na oskrzela i
                      chyba przechodzi, do soboty miał gorączkę i był zgrzedny i osowaiłay. Wczoraj
                      juz widać że zdrowieje bo energia go rozpierała. Mojego ślubnego juzdawno
                      zobierało, ale teraz go wzielo. Ja zafundowałam sobie szczepionkę przeciw
                      grypie i w piatek dostałam po niej gorączki, deszczy wszystko mnie bolało, a na
                      domiar złego zaczęło mnie gardło boleć i katar sieprzypałętał. W sobotę tak sie
                      złozyło, ze cały dzionek walczyłam z wekami i robiłam ogórki i paprykę na zimę.
                      A Franca w tym przepisie, który Ci przesłałam zrobiłam błąd 0,25 kg nie papryki
                      ale cebuli. Przepraszam.
                      Asiu fajnie, że jesteś z nami. Zazdrposzczę Wam wykańczania ale oczwyiscie w
                      pozytywnym znaczeniu tego słowa.
                      Stasiu wszsytkiego najlepszego z okazji urodzin, samych radosnych dni,
                      usmiechu, wielu przyjaciół, przepraszam za spóźnione życzenia.
                      Aniu wracaj do nas. Brakuje Ciebie, ale dobrze, że wszystko u Was oki.
                      Jolu ja też drżałam przed każdą wizytą, będzie dobrze. Pisz duzo i o
                      wszystkim, nawet jak masz humor do bani.
                      Przerażajace to co piszenie o innych forach. Ja nie zagladam z braku czasu na
                      inne fora. Dobrze, że nasze jest fajne.
                      Monika, czy Tówj mąż tez jest zapaleńcem żużlowym i nie przepuści żadnego
                      żużla? Ja też chofdziłam, ale teraz wole czas spędzac z małym. W niedzilę
                      malowaliśmy, układalismy wieżę z klocków, fajnie się bawilismy.
                      Oki nie marudze, czas siewziąć do pracy.
                      --
                      Papajki
                      Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.