• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Styczeń 2003 :)

    • 13.08.04, 15:30
      Agnieszka, czesem tak bywa, że nie zawse co zaplanujemy, uda sie zrealiwować.
      Nie mwrtw się , może mężowi uda się na pare dni do was dołączyć.
      My mieliśmy jechać na weekend na Mazury, ale taka pogoda i nie jedziemy.
      Piątek 13- tego dał mi się we znaki w pracy, dobrze że juz po 15-tej i nieszcze
      tylko 1,5 godziny.
      Wiecie co kupiałam własnie gazte Mam dziecko, i w artykule o bujawkach jest
      zdjęcie Zuzi córeczki Kingibd1 ( co sie nic nie przyznawałaś).

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • 13.08.04, 19:21
        Witajcie

        Jolu faktycznie czytam dosc na biezaco ale zanim zdaze cos napisac to mi
        Neostarda sie wiesza i wiesza sie caly komp i mnie to zniecheca dlatego milcze.
        Ale, ze mnie wywolalas do odpowiedzi to sie odzywam wink

        Witamy Adasia i Ewe i cieszymy sie, ze nasze grono sie powieksza.
        U nas pogoda dopisuje, poza dniem dzisiejszym kiedy pol dnia padalo a pol dnia
        krazyly zlowieszcze chmury, ktore jak sie okazalo tylko straszyly. Chodzimy
        wiec na plaze. Ola nie chce wejsc do wody, ale w sumie moze to i lepiej, bo jej
        tak pilnowac nie musze. W przyszlym roku pewnie dla odmiany nie bede jej mogla
        z wody wyciagnac.
        Ola wazy ok 12 kg a ile ma wzrostu to nie wiem, ale ciuchy na 86 sa w sam raz a
        czesto nosi na 92. Nie wiem jak Wy ale ja juz na jesien jej garderobe zaczelam
        kompletowac, bo pogoda lubi sie tu zmienic z dnia na dzien i nie chce byc
        zaskoczona.
        Jadlospis to rano ok 8-9 kasza na mleku normalnym z owocami (bo Ola nie chce
        owocow swiezych jesc, poza bananami, a w kaszy zjada wszystkie bez problemu),
        ok 11-12 deserek czyli jogurt, bakus, danonek itp serki, gerberki owocowe,
        banan, a czasem parowka(conajmniej dwie), ok 15 obiad, czyli miseczka zupy
        gestej (ulubiony krupnik) albo miesko i reszta, ale ostatnio miesko jest the
        best i Ola wrecz sie domaga tylko "miso" a reszte musze negocjowac lub
        przemycac z miesem, ok 17 deserek czyli cos z repertuaru poludniowego albo
        nelesniki, ok 20 kolacja czyli jajo, kaszka, parowki, kanapki (najchetniej z
        szynka), czasem nalesniki lub placki z jablkami. W miedzyczasie spore ilosci
        suchego chleba lub bulki - uwielbia, chrupki kukurydziane, jakis Grzesiek lub
        lodzik. Straszny z Oli miesozerca i pieczywozerca. Parowek nie odmowi nigdy i
        zawsze jest ich za malo wink
        Jola Ty sie nie martw tesciami, w razie czego bedziemy razem na plaze chodzic i
        jakos sobie poradzimy bez ich towarzystwa. Mozemy jakos tak czas zorganizowac
        zebys chodzila tam tylko spac wink Ja zapraszam na "moja" plaze gdzie nie ma
        tlumow ludzi i jest znacznie przyjemniej niz w centrum.
        Monika temperatura Gosi sie poki co nie przejmuj. Tak jak mowia dziewczyny
        odejmij 0,5 st. Obserwuj ja i jak nie wiedzisz nic niepokojacego w jej
        zachowaniu to jedz smialo a zmiana klimatu tylko jej na dobre wyjdzie.
        Danwik glowa do gory...moj maz tez nie ma urlopu i mamy dla siebie tylko
        weekendy. Wiem, ze jak sie czlowiek nastawi na cos to potem jest przykro ale
        takie jest zycie - pelne niespodzianek, nie zawsze przyjemnych.
        Nie pamietam co jeszcze chcialam napisac.....musze sobie notowac bo potem mi
        mysli uciekaja.

        pozdrawiamy
        Patrycja z Olenka
        --
        Olenka
      • 13.08.04, 19:32
        Witam Was wszystkie ciplutko w ten niezbyt ładny dzionek. Dziś piątek 13 ale na
        szczęście nie był zły. Witam przede wszystkim nową mamę. Ewa pisz dużo i
        często. Fajnie było poczytać tyle postów po przyjeździe.
        Co do jedzonka to Dawcio wcina rano ok. 280 ml mleczka z kaszka potem na drugie
        śniadano jogurcik albo paróweczka lub kanapka potem obiadek ok. 300 ml zupki
        czasami podjada mięsko ale raczej nie jest to, to co tygryski lubią
        najbardziej. Potem owoc jakiś w międzyczasie jakieś chrupki lub inne owoce i
        picie. Raczej za małym nie gonimy sam chce jeść i jak jest głodny lub cos chce
        to wołam am.
        A co było na wczasach. Po pierwsze super pogoda. Dawcio bawił się w wodzie non
        stop nie chciał z niej wychodzić i nie bał się głęboko wchodzić. Świetnie się
        bawił z 4 córcia znajomyuch z którymi byliśmy. Mały ciągle przelewał wodę lub
        sypał piasek. Kupiliśmy mu motorówkę i w niej go woziliśmy. Ja spróbowałam
        jazdy skuter3em wodnym i piaggio (chyba to tak się pisze) po prostu super.
        Przywieźliśmy nowego ząbka i nowe słówka. Dawcio mówi już popa czyli popatrz.
        Dada to Wiktoria, Pa to Patys pies właścicieli. Mój to mój, siam czyli sam. A
        czy zgadniecie co znaczy „mama niem” Nawcinałam się gofrów za wszystkie czasy
        Dawcio przy okazji też. Wszyscy się śmiali że Dawcio jak widział, że cos się je
        dobrego to tylko wołał am. Co do postępów nocniczkowych to nie było za bardzo
        warunków aby kontynuować naukę, na plaży biegał na golasa, a po przyjeździe
        ciągle nas nie ma w domku.

        Od wczoraj trzymam dietę owocowo warzywną plus 1 jogrucik naturalny dziennie.
        Idę na wesele 21 i chce troszkę zrzucić, chociaż na wczasach nie przytyłam, ale
        wypadałoby do tej sukienki, którą planuje założyć.

        My mamy we wrześniu rocznicę ślubu i nie wiem co kupić ślubnemu może skorzystam
        z pomysłu Magdy.

        Kama dzięki za listę.

        Oki spadam prasować nazbierała się cała sterta.
        • 13.08.04, 21:12
          Hej Dziewczyny! Dzieki za słowa otuchy. Gosia nie ma juz dziś temperatury, więc
          w niedzielę jedziemy poprawiać cerę nad morze - podobno deszcz jest najlepszym
          kosmetykiemsmile)) Ano tylko teraz my jesteśmy chorzy... Jeśli mam być szczera,
          nie wiem czy nie wolałabym tego urlopu przesiedzieć w domu. Nie raduje mnie
          perspektywa urlopu w strugach deszczu. Więc nie ma chyba czego zazdrościc...
          Dziś wymyśliłam sposób na Gosię - za każdy kęs obiadu mozliwość nalepienia na
          drzwiach tatusiowego wc nalepki z Myszaniołkiemsmile)) Jak czytam, co Wasze dzieci
          potrafią zjeść, to mnie żera zazdrość. Właśnie odebrałam Gosine zdjęcia
          wakacyjne - można jej policzyć wszystkie żeberka. Wygrałaby każdy casting do
          filmu o głodzonych i zaniedbywanych dzieciach. Wstyd ją rozbierać na plaży.
          Zastanawiam się czy nie zapisać Gosi gdzieś od jesieni na jakieś zajęcia, żeby
          uatrakcyjnić jej nieco jesienno-zimowe dni. Słyszałyście może coś o Małych
          nutkach?
          Pozdrawiam
          Monika
          --
          Małgośka
          • 13.08.04, 21:44
            Paty dzieki za pocieszenie smile
            Danwik nie przejmuj sie,moj maz tez nie ma urlopu w tym roku,a raczej ma od
            jednej pracy zeby pracowac w drugiej,Mawet wszystkie weekendy i wiekszosc
            wieczorow ma zajete. Ja sie czasem ciesze na deszcz,bo wtedy moj maz ma malo
            zajec i np dzis jak caly dzien lalo juz od 14 mial wolne.
            My dzis bylysmy w Aguaparku,ja tam bylam pierwszy raz,a czynne jest juz ze dwa
            lata,bylo super,Szymon szalal tak,ze ja az bylam spocona. Swirowal w wodzie,po
            swojemu plywal tzn chodzi po dnie raczkami a cale cialo i nogi sie unosza i
            jeszcze puszczal bable buzia,wylegiwal sie na plecach i chlapal nozkami,no po
            prostu dla niego raj. Zjezdzal ze zjezdzalni do wody i pakowal sie do basenu
            gdzie bylo bardzo gleboko,natomiast nie przypadlo mu do gustu jakuzzi,bo za
            ciepla woda. Problem tylko bylo wyjsc z basenu.
            Grill u rodzicow troche nie udany,bo lalo dzis przez caly dzien,wiec grill pod
            balkonem,a my jedlismy w domu.
            Monika najwazniejsze,ze jest cieplo,poza tym padac przez caly czas na pewno nie
            bedzie,wiec zabieraj troche optymizmu i ruszaj na wczasy.
            Ja tez nie pamietam co jeszcze mialam pisac wiec koncze,wlasnie piore pokrowiec
            fotelika,bo dzis wpadka sie zdazyla w czasie snu w samochodzie. Na noc mu
            zakladam papmersa,bo duzo sika w nocy i dwie noce bez skonczyly sie bardzo
            mokrym porankiem,a trzeciej nocy juz o 23 mu zakladalam pieluche i zdejmowalam
            mokre przescieradlo,a Szymon sie nawet nie obudzil.
            Buziaczki-Jola
            --
            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
            Spotkanie Majeczki i Szymona
            • 13.08.04, 22:31
              Hej babeczki!
              Witam cieplo Ewe i Adasia wink)))) Pisz jak najwiecej jak sie da to codziennie wink)
              Jola Ty mnie mnie nawet nie strasz ze zaczniesz pisac krotkie posty !!! smile))
              Danwiku trzymaj sie -to na pewno przykre i Daniel pewnie rozczarowany bardzo -w
              zeszlym roku Kuba nie mial urlopu crying( A w pracy moze jakos sie wyprostuje. A w
              piatek 13 szczesliwie urodzila sie Zosia i od tej pory przestalam wierzyc w
              pecha tego dnia wink)
              Monika ja tez bym pojechala na urlop po chorobie Gosi dobrze zrobi a ja mam
              kilka razy doswiadczenie ze nad morzem dzieciaki szybciej zdrowieja.
              Tak w Bory jedziemy do gospodarstwa agro -znalazlam w necie z tym ze w
              ostatniej chwili bo do konca nie bylo wiadomo co z urlopem Kubiego. Sporo
              miejsc ktore nam sie podobaly bylo juz zajetych. Jak wroce to zdam sprawozdanie
              jak bylo. Duzo tych gospodarstw bylo na stronce www.agrorest.pl -jakies
              stowarzyszenie z BOrow Tucholskich.
              Bylismy dzis na Shreku 2 z chlopakami podrzuciwszy Zochne dziadkom -chlopaki
              caly dzien przerzucaja sie tekstami (no co tak stoisz jak stroz nocny przy
              haldzie zwiru?)
              Wiedziona impulsem poszlam po kinie do fryca i mam zupelnie nowa krociutenka
              fryzurke jak powiedzial maz pt "mloda, zadbana zona" wink))
              My tez mamy we wrzesniu rocznice slubu -10! zaplanowalismy sobie wyjazdowy
              weekend we dwoje -wlasnie dzis ostatecznie obgadalismy dyzury przy dzieciach z
              dziadkami wink)
              Stas po poludniu pokladal sie i mial 37,7 pod pacha crying(( Nic Mu nie jest poza
              bolem glowy a teraz nawet sama spadla Mu goraczka wiec chyba pojedziemy tylko
              ja od razu mam glupie mysli czy to nie od kleszcza ktorego zlapal w Poddabiu.
              Zobaczymy co bedzie w nocy i jutro i tak mielismy jechac dopiero po poludniu
              najwyzej przelozymy crying(
              Buziaczki i dobrego weekendu wszystkim Skrzynka
              --
              moje trzy skarby wink)
              • 14.08.04, 10:32
                Ja mam rocznice slubu pod koniec sierpnia i zupelnie nie wiem co z tym
                zrobic,bo to juz 5 rocznica slubu,a w tym roku mielismy tez 10 rocznice bycia
                razem.
                Ja chyba dzis pojade do Swinoujscia,tesc ma zaraz byc,odpocznie i chyba
                pojedziemy,bo tam czeka ciotka,ktora jutro jedzie do siebie,a bardzo chce
                zobaczyc Szymona.
                Ja oczywiscie jescze nie spakowana,bo mielismy jechac jutro,ale zamiast sie
                pakowac pisze na forum smile
                Skrzynka jak nie ma zaczerwienia w miejscu ugryzienia kleszcza to nie ma sie co
                martwic. Koniecznie zamiesc zdjeca w nowej fryzurce.
                Udanych wakacji tym co wyjezdzaja.
                Ja sie zegnam na tydzien.
                Buziaczki-Jola
                --
                Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                Spotkanie Majeczki i Szymona
                • 14.08.04, 12:43
                  Hej! Jola trzymaj sie tam cieplutko i nie daj sie przeciwnosciom losu. Z calej
                  sily trzymam kciuki zeby mimo wszystko to byl mily wyjazd wink))
                  My jedziemy jednak dzisiaj -Stas nie ma goraczki choc dalej troche nie w sosie.
                  Podejrzewam ze zaszkodzilo mu polewanie sie woda i latanie w mokrym ubraniu
                  ktore uskutecznial codziennie wieczorem przy okazji podlewania z babcia
                  trawnika. A z kleszczem to niestety masz racje jesli chodzi o borelioze ale
                  przy kleszczowym zapaleniu opon mozgowych moze nie byc zadnego zaczerwienia ;
                  (( -u Staska juz nawet nie widac miejsca gdzie to bylo. Ale ma nadzieje ze to
                  tylko moje matczyne czarne strachy bo jakby to bylo to to od wczoraj juz
                  powinien miec jakies dalsze objawy.
                  Dobrze ze mi przypomnialas o zdjeciach Jola -lece dopakowac aparat wink)
                  No to jakby co zegnam sie na tydzien. Buziaczki dla wszystkich i tych ciezko
                  pracujacych -im sie przede wszystkim nalezy i tych odpoczywajacych. Pa Skrzynka
                  --
                  moje trzy skarby wink)
                  • 16.08.04, 12:38
                    Witam wszystkich po weekendzie !!!!!!!!!!!
                    Wczoraj byliśmy w zoo, cóż to było za przeżycie dla małego człowieka. Tyle
                    zwierzątek. Adasiowi najbardziej podobały się małpki, bo było ich dużo i były
                    bardzo ruchliwe. Wszystkie zwierzątka były wzywane do Adasia, ludzie zamiast
                    oglądać zwierzątka to patrzyli na małego wrzaskuna, który wykrzykiwał
                    np. "lama, lama chodź tu", lub "słoń, słoń chodź tu". Rośnie mi mały dyktator,
                    wszystkimi wkoło dyryguje, wczoraj tacie nawet mówił jak ma jechać.
                    Było "tatuś, w prawo, wprawo, nie w lewo, nie, nie!!!!!!!!!!!". Cały czas jest
                    tylko, chodź, wstawaj, podaj, siadaj, mama też, tatuś też, babcia też, wujek
                    też, ciocia też itp. itd. Czy Wasze dzieci też są małymi dyktatorami ?????

                    Wczoraj wróciła z wakacji nasza sąsiadka Zosia, która niebawem skończy 2-latka,
                    towarzyszka zabaw Adasia. dzieciaki nie mogły się wczoraj sobą nacieszyć,
                    najpierw Zosia przyszła do nas i były zabawy w ogródku, po kolei
                    huśtawka,zjeżdżalnia, bujawki, piaskownica. Potem był "wspólny" spacer, który
                    wyglądał następujące, najpierw biegły 2 psy, za nimi galopował Adaś (nie
                    zważając na żadne wołania), ja biegłam za nim, po czym grzecznie dreptała Zosia
                    z babcią za rączkę. Przed wyjazdem dzieci mówiły do siebie "dzidzia". Od
                    wczoraj zwracają się do siebie po imieniu. Bardzo wydoroślały przez 2,5
                    tygodnia, jak ich nie widziałam razem. Po moich obserwacjach stwierdzam,że
                    dziewczynki są jednak spokojniejsze, wiem, że dużo zależy od temperamentu
                    dziecka, ale chłopaki są bardziej "ogniste". Czy Wasze spostrzeżenia sa
                    podobne?????
                    Pozdrawiam wszystkich urlopujących się i pracujących
                    Ewa


                    • 16.08.04, 13:37
                      Witamy serdecznie, jeszcze nie zdążyłam nadrobić zaległości w czytaniu,
                      wybaczcie, moze przysiade wieczorkiem, bo teraz też na chwilkę. stos prania
                      czeka na mniesad
                      Wakacje bardzo udane, przypominam że byliśmy w Ińsku, urocze miejsce, pogoda
                      świetna, wróciliśmy wypoczeci i opaleni. Franuś przechodził tam samego siebie,
                      łobuzował od rana do wieczora, kąpał się w jeziorze i wcinał mega ilości lodów
                      i lizakówsad ku mojej rozpaczy,,do tego jeszcze duzym powodzeniem cieszył się
                      grill ("gyl") i sejek ziabką czyli Bakuś. Mięsko w kazdej postaci wciagał w
                      oszałamiającym tempie..Franus towarzyski, pogodny i wiecznie uśmiechnięty
                      podrywał z powodzeniem dziewczynysmile)Miał 3 stałe adoratorki, oj co to będzie????
                      Rozgadał sie na całego, mówi całe zdania, które są bardzo zrozumiałe albo tylko
                      dla wtajemniczonychsmile)Z nocnikowych spraw nici..., mamy zamiar kupić nakładkę
                      na sedes, ale zmuszać nie będziemy, trudno. Chwilowo to tyle, reszta
                      wieczorkiem. Pozdrawiamy cieplutko!!!
                      --
                      Kini mama Franka (14.01.2003)
                      Franuś-Szczęście moje
                      • 16.08.04, 15:15
                        Witajcie!
                        Pomału wracam do normalności tak więc cos skrobne!Jak pisałam prawie 2-tyg temu
                        mialam byc na urlopie,ale pech chciel ,że z pierwszym dniem
                        zachorowałam .Dopadła mnie paskudna angina!!!!!!!Dostalam antybiotyk i mial
                        mnie szybko uzdrowić tak więc nawet nie bralam zwolnienia,ale niestety mialo mi
                        sie polepszac ,a ja sie coraz gorzej czulam!Nic nie moglam jeśc ,picie na
                        przymus i tak znalazlam sie na pogotowiu i dostalam litr plynow ,bo już braklo
                        mi sil na cokolwiek!Poszlam jeszcze raz do lekarza i okazalo sie ,że antybiotyk
                        nic nie zadzialal i dostalam nastepny ,ale już dozylnie no i w koncu zadzialalo
                        po pierwszej dawce juz czułam poprawę!Dostalam zwolnienie na 8 dni .Dzisiaj
                        wrocilam do pracy ,ale nadal jestem jeszcze oslabiona schudlam 4kg co mnie
                        wcale nie cieszy,bo i tak zawiele kg nie mialam.
                        Najbardziej mi szkoda Minia i męża ,bo mielismy jechac nad morze(tam czekali na
                        nas znajomi?)i z kazdym dniem mielismy nadzieję ,ze bedzie lepiej i dojedziemy
                        do nich,ale niestety nie bylo natyle dobrze ,żebym sie mogla zdecydować na
                        podróż? Szkoda ,ale mam nadzieje ,że moze we wrześniu gdzies pojedziemy!
                        Witam serdecznie nowe mamy "styczniaków"fajnie,ze się forum caly
                        czas "rozrasta"!Dzięki temu jest co poczytać nawet w sezonie urlopowym!

                        --
                        Pozdrawiamy!
                        Edyta i MICHAŁEK ur.26.01.2003r.
                        • 16.08.04, 18:56
                          Hejka
                          Szkoda Edyta że Ci nie wyszły wakacje, ale z pewnoscia we wrześniu sie uda
                          najważniejsze, że z Tobą juz wszsytko oki.
                          Skrzynka i Jola odpoczywajcie.
                          Ja dziś mam za sobia pierwszy dzień w pracy po urlopie i JA CHCĘ NAD
                          MORZE!!!!!!!!!!!
                          Co do poczynań nocniczkowych to nadal nie ma postępów. Dawcio siada na nocnik,
                          ale nie oła nie przeszkadaja mu mokre majteczki. No cóż będziemy nadal
                          próbowali. Dziś postanowiłam zrobić mojej rodzince gołąbki, ja niestety nie
                          będę jadła tylko popatrzę, bo mam dietę do piątku. Robię postępy bo juz nie
                          chce mi się tak jeść. jem nadal owoce i warzywa. CViekawe czy cosik schuidnę,
                          ale gofra z bitą śmitanką, owocami i polewą to bym wszamała mniam, mniam. Oki
                          spadam sprawdzić czy gołąbki są juz dobre.
                          --
                          Papajki
                          Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
                          • 17.08.04, 11:23
                            hej, hej, udało mi sie nadrobić odrobinę postów, Franek u babci wiec mogę coś
                            skrobnąć:
                            1. Jeszcze o wakacjach: jakos nie mogę się pozbierać i zorganizować po tym
                            kontrolowanym lenistwiesmileSpędzaliśmy czas intensywnie, udało mi sie być
                            bardziej żoną niż matką, nie wiem czy to dobrze, ale Franek nie narzekałsmile)A z
                            Marcinem spedzaliśmy mnóstwo czasu, znaleźliśmy czas na kajaki, kino, koncert a
                            nawet spektakl w ramach Ińskiego Lata Filmowego, dawno tyle czasu nie
                            spędzaliśmy tylko we dwoje, za to Franky w otoczeniu babci i niezliczonych
                            rzesz wujków i cioć (rodzina Marcina też wypoczywająca w Ińsku)bawił sie
                            znakomicie.
                            2. Jolu, pewnie przeczytasz po powrocie: jesteś niesamowita, tyle energii w
                            Tobie! Naprawdę podziwiam! A na gg to bywała moja siostra, która opiekowała sie
                            mieszkaniem.
                            3. Gratuluję też spotkania Joli, Kasi i Ani z dzieciaczkami, swietnie, aż miło
                            było pomyśleć że też się do Was wybierałam..., ale za dużo mieliśmy planów, no
                            i jeszcze sporo przed nami.
                            4. Witamy Ewę z Adasiem, Franek to tez mały dyktator: "Mama jedz" "Mama pij
                            kawe!""Mamo staj (wstań)" Mamo chodź" itd. i szkoli tak wszystkich....smile))
                            5. Zabawki: wszystko co zwiazane z wodą: konewki, kubeczki itp. o ile jest
                            dostęp do wody, wszystkie grające, wydające dźwięki, traktory i ciuchcie,
                            książeczki, puzzle, ostatnio nawet klocki. generalnie najlepiej jednak bawi sie
                            na dworze, zawsze cos nowego.Zawsze też nas zaskakuje: na plazy najlpiej bawił
                            sie pustą puszką po coli...smile
                            6. Danwik przykro mi z powodu urlopu, jak pech to pech...
                            7. Muszę jeszcze obejrzeć wszystkie Wasze najnowsze zdjęciasmile
                            8. Jeszcze o jedzeniu; nasza dieta ograniczona ciągle, za duzo w niej teraz
                            mleka, Franus ma zaostrzone zmiany skórne od 3 dni (a było tak pięknie),
                            podjadł troche bułki pszennej... Raz na wozie raz pod wozem, jedzenia nie
                            wmuszamy bo apetyt i tak ma, chociaż na zupki jakby mniejszy a na lody większy
                            (jubie jody!!!)smile))Rano i wieczorem po 200-250 kaszki, zupki z mięskiem też
                            tyle, do tego serki, owoce, chlebek, wędlinka, soczki. Potrafi juz sam ładnie
                            zjeść danonka i pije z "dorosłego" kubka.
                            9. Jeszcze o mówieniu: Franek mała pepla, zgadzam sie z Paty ze trzeba mocno
                            uważać co sie mówismile)Tworzy zdania typu:"Ciecioł puka wziewo" - dziecioł puka w
                            drzewo czy też jak dzis rano, czym mnie kompletnie zaskoczył, poweidział
                            odkładając kromkę chleba :"potem chlepka sjem", kiedy zobaczył ze kaszka
                            gotowa. Jakoś nie mogę uwierzyć ze z moim dzieckiem można już sie porozumieć na
                            takim poziomiesmileDo tego Franek ma bujną wyobraźnie i nei tylko bawi sie w
                            jedzenie na niby (np.wyjada lody Dyziowi z książeczki), potrafi zobaczyć w
                            kawałku kory - rybkę, a we wzorku na bluzce - robakasmile))Ostatnio pochlapał sie
                            kaszką przy jedzeniu i w tak utworzonej plamie widział - misiasmile))
                            Oj rozpisłam sie, ale wybaczcie dawno nas nie było. wszedzie jakieś zmiany!!!
                            Pozdrawiamy ciepluto i zabieram sie wreszcie za porządkisad
                            --
                            Kini mama Franka (14.01.2003)
                            Franuś-Szczęście moje
    • 17.08.04, 12:20
      kiedyś pisałami się radziłam - plamy pod kolanami - zaczęły znikać, ale nie do
      końca, a teraz są znowu czerwone placki. Odstawiłam Oldze mleko krowie
      >cryingzostały tylko przetwory), zakaz truskawek a pod kolanami i tak czerwone,
      szorstkie placki, na plecach miejscami drobne krosteczki. I co jej się
      przyplątało.
      >Już nie mam pomysłu czy coś jeszcze ją uczula, czy po prostu organizm jeszcze
      się nie oczyścił? Co Wy na to?



      --
      Magda mama Olgi (15.01.2003)
      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
      • 17.08.04, 20:10
        My mamy w tej chwili to samo, wiem jedno jeśli odstawi się alergen nie powinno
        być żadnych już zaostrzeń i w ciagu 2-3 tygodni skóra powinna być zagojona (u
        nas trwa to do tygodnia, własciwie bez smarowania czymkolwiek). tak wiec
        określenie alergenu jest dosyć istotne.Albo zrezygnuj jeszcze z przetworów
        mlecznych, albo zainteresuj się innymi alerenami (jaja, banany itp.). trudna
        drogasad( Ale zyczę wytrwałości. A byliście juz u alergologa?Pozdrawiamy
        cieplutko
        --
        Kini mama Franka (14.01.2003)
        Franuś-Szczęście moje
        • 17.08.04, 22:01
          No właśnie mi też sie wydawalo ze powinno zniknac a tu nic. Banany i jajka Olga
          je od kilku miesiecy i nie bylo zadnych objawow. Czy mozliwe ze dopiero teraz
          ujawnila sie na nie alergia? czy raczej mam szukac wsrod rzeczy ktore je od
          niedawna. Serki, jogurty, kefiry tez je od kilku miesiecy i nic jej nie bylo.

          Olga wlasnie zasnela, zostawilam ja na chwile sama w kapieli wracam a Ola myje
          sobie glowe, szampon wylany na glowe, piana zrobiona tylko splukanie jej cos
          nie wyszlo smile

          To dobrej nocy zycze
          pa
          --
          Magda mama Olgi (15.01.2003)
          lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
          MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
          • 18.08.04, 10:28
            Wiesz, co sobie pomyślałam, Magda, że ja bym przede wszystkim przestawiła Olgę
            na ścisłą dietę - bez owoców, same gotowane warzywa , mięsko, kluseczki itp.
            Tak na tydzień, żeby się uspokoiło. A potem stopniowo bym dodawała "podejrzne"
            potrawy. Może to pomoże, ale zastrzegam, że ja zupełnie nie mam doświadczenia z
            alergiami.

            POzdrawiam
            Sowa
    • 18.08.04, 16:31
      Magdo, u Matiego było podobnie najpierw czerwone, szorstkie pod kolankami a
      potem przeniosło się na całe ciałko. Pojawiło się nagle jak miał 9 msc. i nic
      nowego mu wtedy nie wprowadziłam. U niego byc może miało to związek, z tym iż
      w tym czasie brał antybiotyk, ale Olga chyba nie brała teraz, jeden alergolog
      mi powiedział że antybiotyk czasem może obudzic alergie. Sprubój przez jakiś
      czas jak pisała Sowa ograniczyc jej jadłospiś, a może jakieś owoce, teraz sezon
      na maliny, brzoskwinie, morele. A czy dużo je mięsa, może za dużo ma białka
      zwierzęcego.
      U nas na szczęście stan skóry idealny, ale jak pamiętasz odczulaliśmy go na
      mleko i jajko. Jak długo będzie sie utrzymywało i nie bedziesz wiedziała co to,
      to podam ci namiar na dobrego lekarza w Vegamedice. A na razie spróbuj ja kąpać
      w Balneum lub w La Roche Posay (Lipikar syndet), my teraz w tym kąpimemy, bo
      Mati ma trochę ogólnie suchą skórę.

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • 18.08.04, 21:21
        Magda a Ty sie nie boisz Olgi samej w kapieli zostawiac? Ja przepraszam, ze tak
        sie wtracam, ale naprawde bym sie bala, bo to jest moment kiedy dziecko moze
        sie zachlysnac. Jak mowia i w szklance wody sie mozna utopic jak nie w ta
        dziurke poleci.

        A przy okazji sie pochwale, ze jutro sie bede widziala z Jola.
        A teraz uciekam, bo Ola mnie wzywa.
        pozdrawiam
        Patrycja
        --
        Olenka
        • 19.08.04, 08:46
          Hmm czy się boję? Wiesz Paty to nie jest tak, że świadomie narażam moje dziecko
          na niebezpieczeństow, siedzi w wannie na macie antypoślizgowej bawi się
          zabawkami, a fakt czasami wychodzę gdzieś obok, zostawiam drzwi do łazienki
          otworzone i cały czas gadam do niej a ona coś tam odpowiada ... poza tym wiem
          jak zachowuje się w wodzie w końcu od 3m chodziliśmy z nią na basen (wiem, że
          pewnych rzeczy nie można przewidzieć, uniknąć, ale mimo wszystko ta wiedza daje
          mi jakieś poczucie spokoju). Jest samodzielna, dodatkowo przez większość dnia
          jestem w pracy i właściwie nie mam jej na oku, tylko ktoś inny się nią
          opiekuje. Paty nie przepraszaj, sama nie wiem z jakiego wychodzę założenia, ale
          z drugiej strony równie dobrze może się zachłysnąć pijąc obok w pokoju sok czy
          wodę z kubeczka. Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to że jestem taka fafafrafa,
          wielka bohaterka wszystkowiedząca a na dodatek nieodpowiedzialna. Po prostu nie
          widze nic złego w tym, że przez moment Olga będzie sama

          Dziękuję za wszystkie rady dotyczące alergii - powoli zacznę wprowadzać je w
          życie.

          pozdrawiam
          --
          Magda mama Olgi (15.01.2003)
          lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
          MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
    • 19.08.04, 16:30
      Coś napiszę bo tak dzisiaj cichutko tu u nas na forum:

      Jak przystało na zapaloną pływaczkę Olga oglądała wczoraj finały w pływaniu
      czyli Otylię - stała przed TV i krzyczała pokazując na basen - myj myj, potem
      na siebie (czyli klepanie się w brzuch)Ola! Ola! Myj, myj Ola, co oznaczało, że
      Olga też tak pływa. No a potem biła brawo. Nie jestem pewna czy dla Otyli czy
      dla siebie.

      A my w sobotę rano wyjezdzamy na kilka dni do Bielska i gdybym jutro nie miała
      okazji, to już dzisiaj życzę miłego weekendu.
      --
      Magda mama Olgi (15.01.2003)
      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
      • 20.08.04, 12:38
        Witam piątkowo i weekendowo,
        Adaś ze zmagań olimpijskich też najbardziej lubi oglądać pływanie. Najbardziej
        mu się podoba start, jak zawodnicy wskakują do wody. Wtedy krzyczy: "tata pacz,
        chopaki hop", bo oczywiście ogląda olimpiadę z tatą.

        Teraz Adaś jest z dziadkami na wsi, pod Płockiem. May tam całoroczny domek oraz
        hektarowe ranczo po babci mojego męża. Jest to ładnie położone, bo daleko od
        drogi. Na wsi Adaś najbardziej lubi rybki w oczku, mógłby je karmić sto razy
        dziennie. Oprócz tego dokarmia wszystkie psy i koty w okolicy. Jak tylko
        przyjeżdżamy na wieś, to się zbiegają wszystkie psy i koty z okolicy i wtedy
        Adaś nimi rozporządza. Jak ma kaprys, to kości dostaje "Tara", czasami "Buras",
        a i kotkom coś skapnie. Jak mu się znudzi to wygania psy do domu, wtedy jest
        okrzyk "psy! domu!".
        W domu też dokarmia sunię (szczeniaczka) sąsiada z przeciwka "Finkę", potem
        sąsiad się skarży, że sunia nie chce jeść, tego co sąsiad jej daje.
        Ale się rozpisałam .....
        W takim razie kończę, życząc miłego weekendu!!!!!!!!!!!!!
        • 21.08.04, 22:33
          Hej! Witamy po powrocie super bylo wink))) jezioro las zwiedzanie wreszcie troche
          czasu dla meza smile)
          Dzs juz pozno napisze wiecej jutro bo Kuba juz stoi mi nad glowa zeby sie
          dobrac do kompa crying(
          Pozdrawiam wszystkich cieplo Skrzynka
          --
          moje trzy skarby wink)
          • 22.08.04, 14:01
            Oj, weekend chyba spędzany z dala od domostw, bo coś forum pustkami świecismile))
            My tez rodzinnie ale na miejscu spędzamy czas, dziś ogólne lenistwo, choć mnie
            czeka jeszcze troche pracy przed kompem. Pogoda w Szczecinie słoneczna ale
            wietrzna, przez to dosyć zimno nawet. A Franek obudzil mnie dzisiaj zdaniem:"
            Mama obudź! Staj! Idź jobic kasie!" No to wyjścia nie miałam..., noce mamy
            ciężkie bo parno strasznie w mieszkaniu, franuś cały mokry, przebieram go w
            nocy i ponownie muszę usypiać...dziś plecki całe w potówkach. okna mamy
            pootwierane, ale spanie w trójkę w jednym łózku robi swojesad(Mamy zamiar tak
            jak Paty dostawić łóżeczko Franka do naszego łóżka (tylko najpierw trzeba je
            ponownie zmontowaćsmile. Skrzynka fajnie ze juz jesteś i ze było super! Mam
            nadzieję zę doszło też do spotkania Paty z Jolą i Jola też jest już cała i
            zdrowa z Szymkiem i Fasolką w domusmile))A Magda - franca z Olą (ogladałam Wasze
            świetne zdjęcia, Olga przeurocza!!!)aktywnie spędzają czas w Bielskusmile)
            Pozdrawiamy i zabieram sie do roboty
            kini
            --
            Kini mama Franka (14.01.2003)
            Franuś-Szczęście moje
            • 22.08.04, 16:01
              Hej! Na poczatek kilka slow o naszych wakacjach.Bylo fajnie i sporo
              zwiedzalismy. W gospodarstwie byly tylko swinki i kotki (chrum chrum i miaaal
              ale po za tym u nas tez wszyscy zdrowi wink)))))
              Z przyjemnoscia stwierdzam ze Zosia robi sie coraz fajniejszym aktywnym
              kompanem do zwiedzania. Biegala po zamku w Kwidzyniu zagladajac do wszystkich
              gablotek, w Kosciolach glosno komentowala sredniowieczne rzezby (najczesciej
              bylo ooo dzidzi! albo oo pam!a szal cial byl w muzem przyrodniczym w Tucholi z
              10 razy obieglysmy calosc z komentarzami jiś -lis, jeś-jez fufu -sowa kwakwa -
              kaczki itp. Co ciekawe na wystawie poswieconej archeologicznym wykopaliskom
              oderwac jej nie mozna bylo od gablotki ze szklanymi i rogowymi paciorkami i
              ozdobami -coz kobieta wink)
              Ja tez potwierdzam -trzeba uwazac co sie mowi!. W drodze, w samochodzie upadla
              Zosi lalka na slepo siegnelam do tylu reka i wsadzilam ja prosto w podrozny
              nocnik Zosi i wyrwalo mi sie -o shit! z tylu dobieglo natychmiast o sit!co
              wprawilo w atak wesolosci chlopcow natychmiast podpuszczajacych siostre -Zosia
              powiedz shit! No i musialam sie gesto tlumaczyc wink)
              Alergie
              ja bym pomyslala o krewniakach truskawek maliny i poziomki jezyny. Ale jak ma
              to miec sens to wylatuja wszystkie produkty ktore maja nawet slad tego co
              wyrzucamy! Inaczej jest niewiarygodne. Nasz alergolog twierdzi ze z alergia
              jest wszystko albo nic nie ma tak ze duzo mleka uczula a troche nie, jak jest
              alergia na mleko to nawet sladowe ilosci mleka i przetworow podtrzymuja reakcje
              alergiczna tylko np ta reakcja jest tak mala ze jej nie widac na zewnatrz ale
              jest i organizm dalej sie napedza i nakreca zeby na dana rzecz reagowac. Jesli
              alergia ma zaniknac trzeba na dluzszy czas -min pol roku zupelnie wylaczyc
              alergen. Jesli wygasnie dany produkt mozna jesc bez ograniczen w ilosci. To
              potwierdzilo sie u chlopakow. Na poczatku wlaczalismy mleczne po odrobince i
              wydawalo sie ok jak zaczal Henio jesc wiecej wysypalo Go po kolejnej rocznej
              kwarantannie okazalo sie ze juz jest ok i nie bylo objawow nawet po duzych
              ilosciach mleka.
              Jeszcze kapiel... Dziewczyny ja mam uraz i nawet chlopcow nie zostawiam.
              Mlodszy roczny synek naszych przyjaciol utopil sie w czasie kapieli w wannie,
              wody byla odrobina On chodzil na basen od maluszka wyszli na chwile,nie bylo
              slychac plusku poslizgniecia itp. Najgorsze w sumie bylo to ze on rok po tym
              wypadku zyl calkowicie nieprzytomny w szpitalu a Oni caly czas czekali na Jego
              smierc bo od poczatku lekarze nie dawali najmniejszych szans.Ja to strasznie
              odchorowalam bo caly czas probowalismy ich wspierac, jakos byc z NImi. Wiem ze
              nie da sie uniknac wszystkich nieszczec ale od tego czasu po prostu nie
              potrafie zostawic dzieci samych w wodzie.. Sory za tak smutny koniec posta.
              Trzymajcie sie i do nastepnego razu Skrzynka
              --
              moje trzy skarby wink)
              • 22.08.04, 21:58
                hej! Witam po urlopiku. Ufff... Godzine wydłubywałam piasek z majtek
                kąpielowych Gosi! Pogoda - wbrew prognozom - była całkiem fajna. Aczkolwiek
                Gośka większą częśc dnia - ku radości taty - spędzała w barze na plaży. Gosię
                nęciły tam śrubki od zasłonek, Wojtka telewizor z olimpiadą - więc wszyscy
                byliśmy zadowoleni, nie wyłączajć mnie, bo udało mi się wreszcie przeczytać
                jakąś książkę od deski do deski. Gosia nie mówi jeszcze zdaniami. Wkurza mnie
                to trochę, bo przez to zapominamy czasem że ona już wszystko rozumie i nie
                wychodzą nam już zmowy rodzicielskie i podstępysmile)) Natomiast weszła w fazę
                sekretów. Siadała na plazy, wyciągała ręce do morza i z dramaturgią w głosie
                wołała "biabia!", po czym nie mniej teatralnie przyciągała piąstki do piersi i
                powtarzała "biabia" - no i gdy tylko się zorientowała, że bardzo nam zależy, by
                się dowiedzieć co znaczy to mistyczne słowo, robiła tajemniczą minkę i
                powtrzała z diabelskim uśmieszkiem "biabia". Od dwóch dni mój mąż twierdzi, że
                został wtajemniczony - robią więc oboje tajemnicze minki i są szczerze
                ubawieni, kiedy się dopytuję co to znaczy...
                Alergia... Straciłam na lekarzy majątek. Co parę miesięcy ściągamy dla
                uspokojenia sumień do domu panią alergolog, która jest ordynatorem kliniki
                alergologii dla dzieci młodszych - czyli w wieku do 2 lat. Przeszliśmy już
                testy z krwi, które oczywiście nic nie wykazały. Czekamy, aż Gosia skończy 3
                latka, bo pani doktor twierdzi, że wcześniej testy skórne są bez sensu. Przez
                pierwsze trzy dni pobytu nad morzem Gosia miała śliczna skórkę, ale
                potem "Dosia" (Gosia tak na siebie mówi) rozsmakowała się we frytkach,
                kebabach, rybkach, chińszczyznach i innych świństewkach rodem z nadmorskich
                barów (nareszcie coś jej smakowało!)i dzisiaj w ruch już poszły sterydy. B.
                boimy sie alergii na owady - moja teściowa na jad os i pszczół reaguje
                wstrząsem. Na szczęście Gosia nie zareagowała jakoś nadmiernie na ukąszenia
                komarów, więc ośmielam się podejrzewać, że może nie odziedziczyła tej przykrej
                przypadłości. Jeśli chodzi próby z alergenami - skapitulowałam. Daję do
                jedzenia niemal wszystko, a potem smaruję i zyrtekuję. Nie wiem na co Gosia
                jest uczulona, bo bezpośrednio po mleku, które było pierwszym podejrzanym od
                zawsze nic jej nie wyskakiwało przez 3 tygodnie. Nie upilnowałam też innych
                alergenów pokarmowych. Gosia właściwie nie reaguje na nic luxnymi kupkami, a
                wysypki wyskakują w najmniej oczekiwanych momentach np. tydzień po wprowadzeniu
                czegoś nowego. Czyli nie wiadomo czy właśnie o tym nowym. Nasza pani doktor
                uważa, że może to być alergia wziewna, bo we wczesnym wieku objawiać się
                właśnie może zmianami skórnymi.
                Samodzielne mycie głowy... W wykonaniu Gosi jest to niewyobrażalne. Słowo
                szampon jest w naszym domu słowem zakazanym. Każde mycie glowy odbywa się w
                pozycji stojącej na środku łazienki z czynnym zaangażowaniem bliższej i dalszej
                rodziny. Jeśli chodzi o dozór Gośki- niestety - czasem też się zapominam albo
                wręcz świadomie próbuję się nieco odkwoczyć i daję Gosi "więcej" luzu. Dziś
                skończyło się to paskudnym upadkiem w kościele, bo nie chcąc zwracać na siebie
                uwagi ludzi łażeniem między ławkami, powiedziałam Gośce żeby sobie sama
                pochodziła. Będę ją więc pewnie prowadzać za rękę do 18 roku życia. Znalazłam
                jej już nawet wyższą uczelnię, do której nie trzeba dojeżdżać i jest tylko
                jedno przejście przez ulicę i to na światłach smile)) (będzie chemikiem smile))
                Skrzynko! W jakiej miejscowości byłaś w Borach Tucholskich???
                Pozdrawiam i idę selekcjonować pranie.
                Monika

                --
                Małgośka
                • 23.08.04, 10:36
                  Wrocilam i bardzo sie ciesze,ze jestem juz w domu. Bylo roznie,napisze
                  pozniej,bo teraz nie mam czasu.
                  Juz troche posprzatalam,pranie drugie sie robi.
                  Widzialam sie z Paty i Olenka,bardzo nam sie podobalo.
                  Fajnie znowu byc z Wami,bardzo malo pisalyscie sad
                  Buziaczki-Jola
                  --
                  Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                  Spotkanie Majeczki i Szymona
                  • 23.08.04, 11:38
                    Oj Jola... coś mi zabrakło Twojego typowego optymizmu, co utwierdza mnie w
                    przekonaniu, że dobrze zrobiłam zapierając się rękami i nogami, gdy Mąż mnie
                    kiedyś namawiał na mieszkanie z Teściami. Inna sprawa, że ja Jego na mieszkanie
                    z moją Mamą też, ale to przecież Moja Mamusia wink))))) Ale tym razem moja Mama
                    okazała się rozsądna i powiedziała, że się nie zgadza, bo musimy być
                    niezależni, że Ona święta nie jest i że nie chciałaby mieć na sumieniu, jakby
                    między nami coś się popsuło. Teraz już myślę, że jednak ciasno, ale własno.

                    Buziaczki
                    Sowa
                    • 23.08.04, 12:44
                      Święte słowa Sowosmile)) święte!
                      --
                      Kini mama Franka (14.01.2003)
                      Franuś-Szczęście moje
                      • 23.08.04, 15:06
                        No chyba ze w roli Tesciow wystepuja tak superaste osoby jak moi wink))!
                        Witaj Jola dobrze ze juz jestes super ze udalo Ci sie spotkac z Paty i Olenka i
                        ze wrociliscie cali i zdrowi wink)) No i rzeczywiscie musimy sie wziac za
                        podciagniecie do gory watku.
                        Ania Socka juz chyba u siebie w nowym domku. Napisala mi przed wyjazdem z
                        Polski smska ze niestety nie bedzie tam miala netu crying((((
                        Dzis caly dzien pod haslem prac plastycznych. Kubek przytaszczyl ogromny karton
                        i wczoraj zrobil z niego z chlopcami domek. Dzis ja obklejalam go papierem -
                        tynkowanie a teraz chlopcy z moja pomoca maluja go. Fajnie wyszedl. Mam jeszcze
                        dorobic firanki i kwiatki w oknach i na kilka tygodni dzieciaki beda mialy
                        frajdoche. Zosia wyglada przez okiennice i wola do wszystkich a kuku, ciesc
                        (czesc). Ech szkoda ze to ostatnie takie beztroskie dni. Lada moment chlopcy
                        wpadna w szkole (pierwsza klasa i zerowka) Zosia w opiekunke a ja bede biegac z
                        wywieszonym jezorem od przedszkola do przedszkola i probowac desperacko
                        pogodzic to co z definicji calkiem pogodzic sie nie da czyli radosna pelna
                        pomyslow, cierpliwosci i ciepla mame z kobieta sukcesu crying(Ale w koncu sama tak
                        chcialam moj wybor i w sumie drugi raz zdecydowalabym tak samo wiec dosc
                        marudzenia.
                        Zosia tez ma etap przestawiania wszystkich mama tu tata tam Jejo (Henio) mniam-
                        jedz, Taś (Staś)cić /pij i tak w kolko wink) mala despotka.
                        Ciagle tez sprawdza gdzie sa wszyscy i opowiada co teraz kazdy z nas robi i
                        kazda rzecz ma wlasciciela chodzi i opowiada ktory recznik jest czyj, ktore
                        kapcie itp i jak ktos wezmie rzecz ktora kojarzy sie jej z kims innym od razu
                        awantura wink)Najciekawsze ze jak pomaga mi w wieszaniu prania calkiem niezle
                        poznaje ktore skarpetki sa czyje.
                        Ok lece budzic Zochne i montowac obiad.Pozdrowionka Skrzynka
                        --
                        moje trzy skarby wink)
                        • 23.08.04, 22:25
                          Hej no co jest dziewczynki, totalne puchy...crying( a ja wpadlam bo zapomnialam
                          napisac gdzie bylismy w Borach Tucholskich to bylo Świekatowo -spora wies
                          siedziba gminy zadbana i czysta nad jeziorem Swiekatowskim. Minusy to spora
                          odleglosc od lasu -do najblizszego bylo jakies 2 km, dom stal nad samym
                          jeziorem z tym ze po naszej stronie bylo nieprzyjemne dno i od razu bardzo
                          gleboko na kapielisko z ladnym lagodnym dnem dla dzieci bylo jakie 1,5 km
                          dalej. To tyle dobranoc Skrzynka
                          --
                          moje trzy skarby wink)
                          • 24.08.04, 09:38
                            Hej hej cyber-kobietki surprised) Ja już też wróciłam z wakacji ...niestety surprised( No ale
                            cóż za rok znowu wakacje surprised))))

                            Było suuuuper, pogoda dopisała a Wiki cały dzień na dworze, ech jak ja marze o
                            domku i kawałku ogródka. Wiktoria przepięknie nauczyła się
                            mówić "mamusia""mamusiu" i ... "tatusia" surprised). Roztkliwia mnie tym i tak ciepło
                            w sercu się robi słysząc z takich malutkich usteczek tak piękne słowo surprised) ...
                            Monika u mnie sytuacja alergiczna bardzo podobna do Gosinej, tzn. po
                            wprowadzeniu nowego pokarmu nic się nie dzieje a po jakims czasie nagle dostaje
                            wysypki. Teraz np. bardzo ją wysypało na urlopie: albo po wodzie, albo po
                            słoneczku albo (co wg mnie jest najbardziej prawdopodobne) winne są alergeny
                            wziewne. Jutro idziemy do alergologa więc ciekawe co powie.
                            DObra na razie spadam i biorę się do pracy ale napewno jeszcze coś "nastukam".
                            Buziaczki. aga
                            --
                            Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                            Daniel i Wiktoria
                            • 24.08.04, 10:12
                              Hej Witaj Aga. Ciesze sie ze urlop sie udal ale nie ukrywam ciesze sie tez ze
                              juz jestes wink)))
                              Jogaj chyba wpadla w pranie i rozpakowywanie rzeczy albo odpoczywa po
                              wyjezdzie wink))
                              Milego dnia wszystkim i caluski Skrzynka
                              --
                              moje trzy skarby wink)
                              • 24.08.04, 16:35
                                Hej! Dzięki za informacje o Świekatowie. Czasem przejeżdżałam tamtędy
                                pociągiem - mam rodzinę w Tucholi. Chyba skorzystam też z ich porady, bo wujek
                                uczy w Technikum Leśnym i może słyszał o czymś ciekawym.
                                Ago! Co9 powiedział Wasz alergolog??? Jestem cała przerażona myślą o alergii
                                wziewnej, bo Gosia kocha pluszaki, koty, kwiatki itp. Już widzę jak wynoszę na
                                śmietnik kanapę, dywany, firany i kolekcję Gosinych muminków. (Gosia od
                                miesiąca przeżywa fascynację muminkami - w każdej postaci, łacznie z bajką na
                                płycie).
                                Co do teściów... Mieszkałam przy zmianie mieszkania 3 miesiące z teściową -
                                miła kobieta, ale nasze trzy światy (łącznie ze światem mojego męża) zbyt
                                często się zderzały. Teraz jednak zaczynam dojrzewać do myśli, że pewnie kiedyś
                                przyjdzie nam znowu zamieszkać razem, ponieważ Wojtek jest jedynakiem. Mam
                                nadzieję, że będziemy mieli już wtedy wieeeeeelki dom smile)) Myslę sobie jednak,
                                że zupełnie inaczej jest wtedy, gdy teściowa ma zamieszkać u synowej.
                                Skrzynko! Czy można u Ciebie zaciągać porad z dziedziny przedszkolnej? Sorki za
                                pytanie, bo nie wiem na czym polega Twoja praca, a ostatnio bydgoskie
                                przedszkola organizują popołudniowe zajęcia dla dzieci od 1,5 roku do 3 lat i
                                zastanawiamy się, czy się z Gosią gdzieś nie zapisać i czy jest w ogóle sens
                                ciągnąc gdzieś takie maluchy. U Was też jest coś takiego? Mamy do wyboru
                                zajęcia muzyczne i angielski, który szczerze mówiąc niezbyt mnie przekonuje.
                                Chciałabym zapewnić Gośce zimą jakiś kontakt z dziećmi, zwłąszcza że Gosia jest
                                b. zywa i żle znosi siedzenie w domu - a alternatywą są na razie jedynie
                                rodzinne wyjścia do supermarketusad
                                Pozdrawiam
                                Monika

                                --
                                Małgośka
                                • 24.08.04, 18:48
                                  Witajcie,

                                  Witam wszystkie Dziewczyny po urlopach. Ciesze sie, ze jestescie wypoczete.
                                  Jak juz wiecie widzialysmy sie z Jola, tylko niestety troche krotko sie
                                  widzialysmy, bo tesciowie bardzo jej czas zroganizowali i trudno jej sie bylo
                                  na dluzej od nich wyrwac wink Szymon prawdziwy mezczyzna. Troche sie z Ola malo
                                  bawili, bo niestety jak nie jedno to drugie spalo. Mam nadzieje, ze mimo
                                  wszystkich ale Jola jeszcze kiedys odwiedzi tesciow i uda nam sie znowu spotkac.

                                  Chcialabym wrocic jeszcze raz do tematu zostawiania dzieci samych w kapieli, bo
                                  mnie ta sprawa meczy szczerze mowiac. Magda napisala ze chodzi z Olga na basen
                                  i wie jak sie Olga w wodzie zachowuje. Sorki wielkie ale moim zdaniem poltora
                                  roczne dziecko jest tak nieprzewidywalne, ze nigdy nie wiadomo co mu do glowy
                                  strzeli. Moja Ola niby wie, ze zelazko jest "sii" i nigdy sie do niego nie
                                  zbliza, ale nie zostawilabym jej nawet na kilka sekund w pokoju z wlaczonym
                                  zelazkiem, bo moze akurat tym razem postanowilaby go dotkanc. Poza tym ja
                                  jestem jednak zwolennikiem minimalizowania ryzyka i dlatego woze dziecko w
                                  foteliku, kupuje skarpetki z absami i nie zostawiam jej samej w kapieli. Nie
                                  zostawilabym tez jej samej spacej w domu, zeby isc np. po zakupy. Nie wiem moze
                                  to ja jestem jakas przewrazliwiona matka. Ale naczytalam sie sporo na temat
                                  wypadkow jakim ulegaja dzieci. Wiekszosc z nich ulega wypadkom w domu, a
                                  powodem tego jest niefrasobliwosc nas rodzicow. Poprostu niedoceniamy wyobrazni
                                  naszych dzieci.
                                  A co Wy uwazacie na ten temat? Czy to tylko ja jestem taka przewrazliwiona? CZy
                                  zostawiacie dzieci same w wannie? Albo spiace w domu?
                                  Nie wiem jak u Was ale u mnie sie pogoda popsula i zimno sie zrobilo. sad chyba
                                  koniec lata. Wlasnie nas ulewa i burza przegonily z plazy i musielismy szybklo
                                  taksowke wzywac bo by nas zmoczylo dokumentnie.

                                  pozdrawiamy serdecznie
                                  Patrycja z Olenka



                                  --
                                  Olenka
                                  • 24.08.04, 21:00
                                    Hihihi,nic mnie nie wciagnelo,ale wczoraj musielismy jechac do moich
                                    rodzicow,bo stesknili sie za Szymonem,a jak wrocilismy do domu,to nawiedzili
                                    nas znajomi,bo tez sie za nami stesknili i dlugo siedzielismy,jak poszli to od
                                    razu poszlam spac,a dzis rano przyjechala do rodzicow moja ukochana cocia ze
                                    slaska i od rana siedzialam u rodzicow,dopiero wrocilam i pisze,poki chlopaki w
                                    kapieli.
                                    Wyjazd OK,ale od piatku zaczelo sie cos psuc (chyba sie tescowi nie podobalo,ze
                                    wychodzilam sama),a w sobote wielka awantura z teciem,juz chcialam wracac do
                                    domu pociagiem (nie wiem jak bym sie zabrala z
                                    Szymonem,wozkiem,plecakiem,torba, fotelikiem,samochodem -
                                    jezdzikiem,nocnikiem),ale moj kochany maz po mnie przyjechal w niedziele
                                    wieczorem po pracy i od razu pojechalismy do domu,tylko sie spakowalismy.
                                    Napisze moze kiedys wiecej,ale na razie mi sie nie chce.
                                    Co do posty Paty,ja tez nie zostawiam Szymona samego i popieram to co napisala
                                    Paty,nie zostawiam samego w domu spacego,nie zostawiam w baseniku,jak idzie do
                                    drugiego pokoju to co pewnien czas sprawdzam co robi,a jak jest cicho to biegna
                                    od razu,ja mam mieszkanie otwarte,bez drzwi wiec slysze go. Jak jest w baseniku
                                    (wanny nie mamy) to nie zostawiam go ani na moment,jak chce isc do domu nawet
                                    na sekunde,biore go ze soba. Ja nie jestem przewrazliwiona matka,bo pozwalam
                                    Szymonowi na duzo samodzielnosci,ale niektore rzeczy nie mieszcza mi sie w
                                    glowie,nigdy nie wsiadlabuym z dzieckiem do samochody bez fotrelika itd.
                                    Koncze,bo moj maz gdzies pognal,a synek wzywa.
                                    W sobote mam 5 rocznice slubu smile))
                                    Skrzynka Ania w ogole nie bedzie miala inetrnetu w nowym domu??? to
                                    niemozliwe,ona nie moze nam tego zrobic.
                                    A jeszcze mi sie przypomnialo,chcemu kupic Szymonowi jakies lozko,macie jakies
                                    sugestie? porady? wasze dzieci spia jeszcze w lozeczkach? ja chce Szymona juz
                                    przyzwyczaic do nowego,zeby nie czul sie wurzucony przez brata lub siostre.
                                    Buziaczki-Jola

                                    --
                                    Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                                    Spotkanie Majeczki i Szymona
                                    • 25.08.04, 07:48
                                      Witam
                                      Ja tez już skończyłam urlopowanie, wróciłam do pracy i odrazu na zastępstwo
                                      koleżanki która jest w ciązy, ale niestety ciąża poza maciczna sad bradzo mi
                                      smutno z tego powodu.
                                      A urlop bardzo pracowity, praca przy domu, i pomoc przy przygotowywaniu wesela,
                                      wieczorem nawet nikomu sie nie chciało kompa włąxzyć. Urlop zakończony wielkim
                                      weselem, super było smile) Kacper gość w białej koszuli i krawcie był
                                      rewelacyjny, podczas przysięgi podszedł do ołtarza i krzyczy Edia Edita, a
                                      młodzi i reszta w smiech. smile (ropoznał młodą ?? czy to w stylu co ty robisz ;-
                                      ).
                                      My tę mamy rocznice ślubu (to już 4 lata) i to juz w czwartek, narazie
                                      zamówiliśmy tylko msze w kościele, jak co roku, i nie wiem co jeszcze zrobimy.

                                      Pozdrawiam i ciesze sie ze znowu tu jestem.




                                      --
                                      Joanna i Kacperek (07.01.2003)
                                      Kacperek
                                      • 25.08.04, 09:03
                                        Za oknem paskudnie, choć jeszcze wczoraj słonko przygrzewało...sad( cieszę sie
                                        ze już prawie wszyscy są miejscu i moze forum sie ruszy trochę.
                                        1. Nigdy nie zostawiam Franka samego w domu (ostatnio w Szczecinie wypadł z 10
                                        piętra 5-latek pozostawiony bez opieki na 15 minsad(), prawie nigdy nie
                                        zostawiam go w kąpieli (trudno to u nas nazwać kąpielą, raczej moczeniem
                                        kosteksmile)- uwsteczniliśmy się z kąpielami, wystarczy polać Frankowi plecy woda
                                        zeby zacząl uciekać z wanny...., ale przyznaję sie wychodziłam czasami z
                                        łazienki. To tak żeby Paty mogła mnie zrugaćsmile)Raczej juz tego nie robię , bo
                                        wyobraźnia zaczeła działać smilePrzewrażlwioiną matką też nie jestem, raczej
                                        pozwalam mu na zdrową samodzielność ograniczoną zdrowym rozsądkiem.
                                        2. Też zastanawiam y sie nad zajeciami dla Frania od paździrnika zeby mial
                                        kontakt z dziecmi, u nas jest Klub Siódme Niebo dla dzieci1,5 - 3 jako
                                        przygotowanie przed przedszkolem, mozna przebywać z dzieckiem możnna próbować
                                        jest zostawiać. Spróbujemy o ile plan zajęć i przedszkolanki przypadną nam do
                                        gustu.
                                        3. Alergii Franka mam serdecznie dosyć, po dziurki w nosie, co sie troszke
                                        poprawi to znowu, obuchem w łebsad((((((
                                        Miałam napisac coś jeszcze ale Franio już mnie ściga i domaga sie bajki na
                                        kompie.
                                        pozdrawiam cieplutko w paskudny poranek,
                                        --
                                        Kini mama Franka (14.01.2003)
                                        Franuś-Szczęście moje
                                        • 25.08.04, 10:16
                                          Hej dziewczynki !

                                          Paty, odwiedzilam sobie wirtualnie to Siódme Niebo i po prostu strasznie Ci
                                          zazdroszczę, że macie w Szczecinie takie cudo. W Warszawie też otwieraja, ale w
                                          Aninie, Ursusie i pod Warszawą w Sulejówku. Ale sama idea strasznie mi się
                                          podoba i warunki wyglądają fajnie. Ja bym chciała, żeby to było blisko i żeby
                                          niania mogła tam z Iwo na parę godzin chodzić, albo ja po pracy.

                                          Druga sprawa, trochę stanę w obronie Magdy francy, Ona nie napisała, że
                                          zostawia Olgę samą i jeździ z Nią bez fotelika, ale, że wyszła na chwilę z
                                          łazienki, a mała siedziała na antypoślizgowej macie, zostawiła otwarte drzwi i
                                          cały czas słyszała Jej głos. Moim zdaniem to nie jest beztroska. Moje
                                          najbardziej przykre doświadczenia z Iwo zdarzały się zwykle w takich momentach,
                                          gdy przy Nim byłam i po prostu nic nie mogłam zrobić np. w poniedziałek biegał
                                          sobie na placu zabaw po miekkiej nawierzchni i nagle w pełnym pędzie potknął
                                          się i traf chciał, że trafił gówką w metalową rurę od drabinek. Biegłam za nim
                                          2m dalej i na prawdę nie dałam rady go złapać sad To mnie najbardziej dołuje,
                                          że nie mogę sobie obiecać, że to się nie powtórzy, bo przecież nie mogę Go
                                          trzymać cały czas za rękę.

                                          Pozdrawiam środowo
                                          Sowa
                                          • 25.08.04, 11:05
                                            To tak się pozale bo zapomniałamdodać, ze nie mamy ciepłej wody od 2 dni i
                                            jeszcze 3 przed namisad(((((((((, aj aokres dostałam a Franek jak na złość robi
                                            po 3 kupki dziennie..........Ach te zdobycze cywilizacji tak rozpieszczają.
                                            Sowa, wląśnie tez o tym myślałam, ze najgorsze ze zdarzeń jakie nam sie
                                            przytrafiły (upadki, guzy, raz poparzenie), były wlaśnie w czasie MOJEJ
                                            obecności, wręcz na moich oczach.sad( i nie mogłam im zapobiec.........
                                            MOje dziecko wlaśnie tańczy a ja sprzątamsmile)
                                            --
                                            Kini mama Franka (14.01.2003)
                                            Franuś-Szczęście moje
                                            • 25.08.04, 11:18
                                              Prawda, Kini, prawda. Bez niektórych zdobyczy trudno żyć. Ja sobie nie
                                              wyobrażam, jak się żyło bez pralki, windy czy ciepłej wody.
                                              Ten akapit o Siódmym niebie, to oczywiście było do Ciebie, ale mnie ten
                                              Szczecin zmylił wink))

                                              POzdrawiam
                                              S.
                                              • 25.08.04, 11:24
                                                Sowa, amożesz mi dać adres wirtualny 7 niba, bo jakoś nie mogę ich odszukać.W
                                                Sz-nie podobno pojawił się jako pierwszy taki klub. pozdrówka
                                                --
                                                Kini mama Franka (14.01.2003)
                                                Franuś-Szczęście moje
                                                • 25.08.04, 11:49
                                                  Ja wcale nie mowie,ze Franca cos zle robi tylko mowie,ze ja bym sie bala
                                                  zostawic Szymona nawet na moment,nawet w plytkiej wodzie,nawet na macie,nawet
                                                  jak bym go slyszala.
                                                  Wiem,ze czasami nie jestesmy przewidziec co sie moze stac,u nas najwieksze
                                                  tragedie rowniez dzieja sie tuz obok mnie,ale woda to zywiol i nie ma
                                                  zartow,ale kazdy robi jak uwaza,a ktos inny moze to skomentowac,tak mi sie
                                                  wydaje.
                                                  Ja na szczescie mam blisko kolezanke z synkiem w wieku Szymona i mam
                                                  nadzieje,ze jakos przezyjemy zime bez dodatkowych zajec,szczegolnie,ze w
                                                  poblizu nie ma nic ciekawego.
                                                  Faktycznie czlowiek szybko sie przyzwyczaja do dobrego i pranie w reku czy
                                                  grzanie wody to cos okropnego rowniez dla mnie,oj rozpieszczone z nas babki smile
                                                  U nas tez zimno i ponuro,az nic sie nie chce,trzeba sie przestwic na inne
                                                  ubieranie i temperatury.
                                                  Buziaczki-Jola
                                                  --
                                                  Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                                                  Spotkanie Majeczki i Szymona
                                                  • 25.08.04, 16:36
                                                    Hej! Weszłam sobie odetchnąć chwilkę po obiadku zaczerpnąć sił przed wyjściem
                                                    do piaskownicy.
                                                    Hmm... Coś mi ostatnio brakuje Magdy! Dawno nie pisała. Mam nadzieję, że się na
                                                    nas nie obraziła!!! Hop! Hop! Magdo! Gdzie jesteś??? Ja też czasem wychodze na
                                                    chwilę z łazienki. A do 6 miesiąca w ogóle nie używałam fotelika. A teraz mamy
                                                    takie badziewie, że pewnie lepiej byłoby wozić Gosię bez niego.
                                                    Ja kupowałam mieszkanie specjalnie mieszkanie z dwoma balkonami, żeby dziecko
                                                    sie miało gdzie bawić - a teraz Gosia nie ma na nie wstępu. smile)) Synek mojej
                                                    koleżanki wypadł, gdy miał 5 lat z 2 piętra, gdy ona wyszła po pieprz do
                                                    sklepu. Wróciła po 5 minutach, na podwórku kupa ludzi opowiadała sobie właśnie
                                                    o cudzie - bo mały wstał, otrzepał spodnie i poszedł na chuśtawkęsmile))
                                                    Mam za 2 tygodnie rocznice slubu. Zrobiłam przebieżkę po przecenach i jestem
                                                    pełna satysfakcji, bo kupiłam mężusiowi koszulę i t-shirta za 50 % - na 100 %
                                                    musi się bardziej postarać smile))
                                                    Jaki jest adres 7 nieba???? Okazało się, że w Bydgoszczy chwilowo brak osoby do
                                                    prowadzenia Małych nutek i zostaje nam angielski - 2 bloki dalej, więc się aż
                                                    prosi o chodzenie, ale mnie to nie przekonuje...

                                                    Pozdrawiam
                                                    Monika

                                                    --
                                                    Małgośka
                                                  • 25.08.04, 21:58
                                                    Hej! Moniko ja jestem logopeda z wlasna firma i wynajmuje sie w
                                                    przedszkolach wink) A z zajeciami dodatkowymi dla maluszkow bardziej moge
                                                    poradzic jako mama starszych dzieci. Z angielskim to bym sie nie spieszyla -
                                                    drugi jezyk jednak zwykle opoznia rozwoj mowy a zeby mialo to wymierne efekty
                                                    oba musza byc bardzo obecne w zyciu dziecka (np roznojezyczni rodzice) inaczej -
                                                    tak wynika z moich obserwacji badz co badz speca od mowienia- wprowadza
                                                    zmieszanie jezykowe a wymiernych korzysci nie ma. Choc teraz sa w modzie kursy
                                                    angielskiego dla niemowlat ja ogolnie uwazam ze lepszy spokoj i umiar.
                                                    Moi chlopcy jako przygotowanie do przedszkola chodzili na rodzaj rytmiki w domu
                                                    kultury. Po paru razach za ich zgoda wychodzilam -najpierw z sali na korytarz
                                                    potem z budynku. Zajecia oswoily ich troszke z sytuacja bycia w grupie,
                                                    spelniania polecen, tego ze jest jakas obca pani a nie mama. W przedszkolach
                                                    Montessorii sa super zajecia dla maluchow pow 18 mc 3 razy w tygodniu po 3 godz
                                                    (jest plastyka, rodzaj rytmiki, moje zajecia wspomagajace rowoj mowy itp) z
                                                    zalozenia na poczatku maja byc obecni opiekunowie a dopiero po jakims czasie
                                                    dzieciaki zostaja same i jesli ktores jest nie gotowe caly czas mozna z nim
                                                    byc. Sama bym chciala zeby Zosia tam chodzila ale mam podwojny problem 1
                                                    finanse nie stac mnie i na opiekunke i na te zajecia (niestety sa drogie crying( 2
                                                    ciezko sie prowadzi zajecia z 10 maluchow jak wsrod niech jest wlasny brzdac.

                                                    Jola super ze wrocilas i wszystko ok. wink)) Choc oczywiscie szkoda ze tak sie
                                                    wizyta skonczyla. Ale i tak bylas dzielna ze tyle wytrzymalas. Ania napisala mi
                                                    krotkiego sms przed wyjazdem z Polski ze niestety nie bedzie netu -nie wiem nic
                                                    wiecej czy to na stale czy tylko na razie. Musze dopasc jakiejs bramki sms i
                                                    wyslac cos do Niej.
                                                    Jeszcze raz o kapieli -jak pisalam po tym strasznym wypadku naszych przyjaciol
                                                    po prostu nie potrafie wyjsc nawet na chwile z lazienki. a co do wypadkow przy
                                                    rodzicach -Henio oparzyl sie opierajac sie o moje nogi wspial sie na paluszki i
                                                    wlozyl raczke do miseczki wrzatku stygnacego na kaszke dla Niego -mial z
                                                    poltora roku a Stas stojac przy mnie na plazy upadl buzia w wode do kostek i
                                                    porzadnie sie zachlystnal -zglupialam w pierwszej chwili bo wydawalo mi sie
                                                    oczywiscie ze On zaraz ta buzie z wody wyciagnie a tu nic tylko raczkami bil -
                                                    zlapalam go w panice nic sie nie stalo po za strachem i pluciem woda ale
                                                    uswiadomilo mi to jak latwo takie dziecko moze sie utopic -mial 2 lata. Wiec z
                                                    jednej strony wiem ze nie zawsze pomoge i pod klosz nie wsadze. Ale z drugiej
                                                    strony ile razy ktos na szybko mowi -to tylko kawaleczek no nie wyglupiaj sie
                                                    niech wskakuja bez fotelikow i juz prawie chce machnac reka zawsze zapala sie
                                                    swiatelko -a jesli na tym kawaleczku cos sie stanie to nie bede z tym potrafila
                                                    zyc. Moj tesc rozwalil samochod za rogiem na naszej sennej uliczce bo wjechal w
                                                    niego grzejacy po osiedlu wariat. Ale rownowaga pomiedzy rozsadkiem a
                                                    nadopiekunczoscia jest u mnie cienka i ciagle balansuje zeby nie przesadzic.
                                                    NIe latwo o to majac dwoch chlopakow ktorych energia rozpiera dlatego czasem
                                                    wole nie wiedziec tak do konca co Oni robia z Tata na meskich spacerach.smile))
                                                    No dobra bo nikt tego do konca nie doczyta.
                                                    Franca cos mi sie majaczy ze miala wyjechac na pare dni ale przylaczam sie do
                                                    postulatu -moglaby juz wrocic wink)))
                                                    Buziaki dla Wszystkich - Skrzynka


                                                    moje trzy skarby wink)
                                                  • 25.08.04, 22:02
                                                    Franca Ty sie chyba nie obrazilas?!
                                                    Monika ja powiem tylko tyle,ze widzialam crash testy dzieci w fotelikach i bez
                                                    i troche o tym czytalam w internecie i na forum i powiem Ci,ze NIGDY nie
                                                    wsiadlabym z Szymonem do samochodu bez fotelika,niezaleznie jaka mialabym
                                                    odleglosc do pokonania. Dziecko czy stluczce czy zderzeniu nie ma zadnych szans.
                                                    No dobra,ale sie zrobilo pouczajaco,w sumie to sprawa kazdego z nas jak dba o
                                                    swoje dziecko,to tylko moje zdanie.
                                                    Mnie dzis powalily na ziemie ceny lozek dla dzieci,calkiem nie wiem co
                                                    kupic,nikt mi nie pomoze? Skrzynka na Ciebie liczylam,bo Ty jestes
                                                    doswiadczona,no i Danwik tez cos na pewno wie w tym temacie.
                                                    Szymon dzis szalal w pileczkach w chinskim basenie w Ikea,bardzo,bardzo mu sie
                                                    podobalo,az zal go bylo z tamtad zabierac.
                                                    Dzis znowu sie udalo, caly dzien bez pieluchy i zadnej wpadki,teraz zakladam mu
                                                    tylko na noc,dzis sie troche balam,bo caly dzien w samochodzie i sklepach,tyle
                                                    wrazen,ale sie udalo. Dzis juz mijaja 2 tygodnie jak nie bylo zadnej wpadki.
                                                    Buziaczki-Jola
                                                    --
                                                    Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                                                    Spotkanie Majeczki i Szymona
                                                  • 25.08.04, 22:26
                                                    Jola gratulacje dla Szymka za dwa suche tygodnie wink)). O lozku zapomnialam crying
                                                    Henio mial rok i 8 mc jak urodzil sie Stas i kupilismy mu drugie dzieciece ze
                                                    szczebelkami uznajac ze jeszcze sporo czasu zanim sie da polozyc Go na
                                                    tapczanie. W lozeczku Henio spal mniej wiecej 3,5 roku a potem pol roku na
                                                    materacyku wyjetym z lozeczka i polozonym na podlodze. Stas mial tapczan mniej
                                                    wiecej od 3 lat ale dosc czesto pikowal na glebe i trzeba bylo okolo roku
                                                    wyscielac przy lozku poduszkami. Chlopaki maja tapczaniki wydawaly nam sie
                                                    wygodniejsze niz lozka z materacami do siadania w dzien i posciel lepiej
                                                    chronionia niz w szufladach jakie sa pod lozkami -patrz roztocza i zakichany
                                                    Henio crying( Kupujac zwracalismy uwage zeby sami dawali rade podniesc spanie do
                                                    gory i zeby nie spadalo samo -widzielismy kilka modeli gdzie przy byle
                                                    puknieciu spanie opadalo na glowe chowajacego posciel albo bylo tak ciezkie ze
                                                    ja musialam sie niezle zaprzec zeby je uniesc wiec o samodzielnym scieleniu
                                                    mowy by nie bylo no ale Szymon i tak jeszcze dlugo sam nie poscieli wink))
                                                    Acha ich tapczaniki sa takie mlodziezowe niepelnowymiarowe starcza pewnie do
                                                    konca podstawowki.
                                                    A propos podstawowka wink) upolowalam dzis tenisowki na bialej podeszwie i biale
                                                    koszulki na gimnastyke dla Henia i zdecydowalam sie wreszcie na tornister,
                                                    ktory zostal zaakceptowany przez mojego pierwszaka -kazdy mial dla mnie jakies
                                                    wady. To znaczy ze odhaczylam ostatnie pozycje na szkolnej liscie pt wyprawka.
                                                    Stas na pocieszenie dostal do zerowki piornik ze Spidermenem, ktory chodzi i
                                                    przytula a Zosia nowe kapcie -wywalam kapcie postepu -nozka w nich spocona jak
                                                    mysz, podeszwa twarda jak kamien a cena z ksiezyca. Te sa Lemnigo maja
                                                    profilowana wkladke a sa leciutkie. Zosia juz nie wykrzywia prawej nozki wiec
                                                    mysle ze moze przestac sie meczyc w Postepie ktorego nie znosi i nie chce
                                                    wkladac a z innymi butami nie ma problemu wiec cos w tym musi byc. Oki spadam
                                                    dobranocka Skrzynka
                                                    --
                                                    moje trzy skarby wink)
                                                  • 25.08.04, 22:26
                                                    Hej hej tak szybciutko napiszę co u alergologa.
                                                    Nie jest źle tzn. zmiany są związane z mikroklimatem (jezioro itd i zabawami w
                                                    piachu trawie itd itp). Są ogromne szanse, że z AZS Wiki wyrasta już
                                                    definitywnie gdyż zmiany nie występują już na całym ciałku a gl. w zgięciach
                                                    łokciowych i na nadgarstkach. Nie pojawiają się na torsie i to rzekomo jest
                                                    wielgachny plus. Co oczywiście nie znaczy, że można wykluczyć przejście alergii
                                                    na drogi oddechowe ale na razie jest Oki. Gorzej z Danielem. Dziś robiliśmy
                                                    testy i trochę tego wyszło: tzn. kurz I i II ( 4 plusy), trawy i drzewa II
                                                    (równieeż 4 plusy), kot, pies, pleśń (po 1 plusie). Ale z odczulaniem mamy się
                                                    jeszcze wstrzymać. Na razie leki doustne + spray do nosa. Ech, te
                                                    alergie !!!!!!!!!!!!
                                                    Co do "dmuchania na zimne" i bezpieczeństwa naszych bąbli. Cóż Wiki jest żywym
                                                    dowodem na to, że największa krzywda przytrafia się pod czujnym okiem rodziców.
                                                    Dziś właśnie u moich rodziców siedząc na kanapie (pomiędzy mną i Tomkiem) tak
                                                    się uderzyła w stół, że rozcieła sobie górną powiekę. Na szczęście lekarz nie
                                                    zalecił szycia tylko opatrunek i teraz nasz biedny "piracik" chodzi z
                                                    plasterkiem przy oczku surprised( Szczęście, że oko całe !!!!!!!!!!!!!
                                                    Nasza alergolog/pediatra stwierdziła, że taakiego dziecka jak Wiki to ona
                                                    jeszcze nie widziała surprised) Ciekawe co ona miała na myśli ?! surprised)))) A ktoś tu
                                                    wspominał, że dziewczynki są spokojniejsze !!!!! Niestety wg mnie płeć nie ma
                                                    tu kompletnie znaczenia - mój Daniel też jest żywym dzieckiem ale Wiktoria jest
                                                    100X żywsza. To taki pędziwiatr co sekundy nie usiedzi w miejscu. Nawet lekarka
                                                    była zdziwiona jakim cudem ona waży 12kg ....
                                                    Dobra kończę (obiecałam sobie, że dziś wcześniej się położe) a tu już 10,3o a
                                                    jeszcze kąpiel przede mną. Pa pa dobranoc. aga
                                                    ps. pochwale się - ćwiczę 2-3 razy w tygodniu po niespełna godzinę a codziennie
                                                    robię ok. 150-250 brzuszków surprised)))))))))))))))))) Ciekawe tylko jak długo
                                                    wytrzymam choć muszę przyznać, że w tej chwili naprawdę czuję się duuużo lepiej
                                                    jak się trochę pomęczę a jaki mój ślubny był zdziwiony gdy zobaczył ile
                                                    brzuszków potrafię zrobić za jednym zamachem surprised)
                                                    ps2. czyzby same sierpniowe małżeństwa ??? My mamy 28.08 (czyli tj. Jogaj) 11
                                                    rocznicę ślubu ... a jesteśmy razem od 18 lat !!!! Czyli pełnoletniość już
                                                    mamy surprised)))
                                                    --
                                                    Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                                                    Daniel i Wiktoria
                                                  • 25.08.04, 22:37
                                                    Zapomniałam - o tapczaniku .... trochę namieszam co prawda bo ja mam w domu
                                                    łózko (nie tapczaniki tj Skrzynka). Obiecaliśmy Danielowi, że jeszcze w ciąży
                                                    kupimy łóżko piętrowe i tak tez się stało. Daniel śpi na górze a dół czeka na
                                                    Wiktorię. Kupiliśmy w Ikei takie stalowe wg mnie bardzo trwałe i wygodne. Ale
                                                    to sprawa gustu. Pościeli nie chowam tylko przykrywam kapą a jak tylko pogoda
                                                    na to pozwala to wietrzę na balkonie (cholerne roztocza brrrr).
                                                    dobra teraz już naprawdę ide się pluskać. papa

                                                    --
                                                    Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                                                    Daniel i Wiktoria
    • 26.08.04, 09:13
      Witam, po przerwie, na przedłużony weekend (od czwartku wieczorem do
      poniedziałku) byliśmy na Mazurach, tam Mai ma raj, rano tylko się obudzi już
      pokazuje, że chce iść na dwór, ma tam troche piachu i może siedzieć w nim i
      bawić sie godzinami, a ja moge wreszcie odpocząć, poczytać lub poopalać się.
      Ostatnio wspominałam, jak to było rok temu jak bylismy na Mazurach, trzeba było
      go cały czas nosić, a teraz jest taki samodzielny.
      Ja nigdy nie zostawiam Matiego samego w łazience, nie mamy waany i kąpie sie w
      brodziku, ale boje sie go zostawić nawet na sekunde, bo dzieci są
      nieprzewidywalne. W samochozie też zawsze jeździ w foteliku, jak wróciłam do
      pracy to rozważaliśmy nawet kupno drugiego fotelika, bo zawozi go do babci
      Darek a po południu odbieram go ja, ale trochę było szkoda kasy, i rano
      zostawiał Darek fotelik i Matiego u mojej mamy.
      My chcemy Matiemu zrobić jego pokiok na wiosnę ale już teraz zaczełam się
      rozglądać nad mebelkami, i ostatnio patrzyłam na mebelki www.pietrus.pl, mają
      bardzo fajne rozwiązania, np. jedno łożko wysuwa sie spod drugiego.
      Niestety jesień zbliża sie niwubłagalnie i nasze pociechy będą musiały spedzać
      wiecej czasu w domu, też sie zastanawiałam nad jakimiś zajęciami na 2-3 godziny
      dziennie, ale u mnie w Błoniu niestety nie ma nic dla takich maluchów. Jest
      angielski, ale tak jak Skrzynka uważam, że to jeszcze za wcześnie.
      Zastanawiam się nad jakimiś nowymi zabawkami, żeby zajęły do na dłużej.
      Franca gdzie chodzicie na basen, do Sochaczewa? Jakie są tam warunki.

      Pozdrawiam i zabieram się do pracy
      Dorota & Mati
      • 26.08.04, 10:06
        Hej! Danwiku no to z alergia starszych jedziemy na tym samym wozku crying(( Henio
        tez od dwoch lat na doustnych i spraju do nosa i tez z odczulaniem mamy sie
        wstrzymac. Poniewaz mimo lekow mial objawy (i to kaszel a nie katar) musielismy
        tez zrobic rewolucje w domu i wywalic rozne kurzolapy, kupic pokrowce na lozka
        i posciel. Ja tez staram sie wietrzyc (tylko kurcze jak na przyklad ostro pyli
        brzoza na ktora on najbardziej reaguje to sama nie wiem czy wietrzenie nie robi
        gorzej?)W pokoju chlopcow jest tez filtr powietrza. A w zimie w czasie mrozow
        tapczany nocuja jedna noc na balkonie wink)nie mowiac o pluszakach "nocowanych" w
        zamrazalniku.U nas jakby lepiej przedtem jak wyjechalismy gdzies na wakacje
        grdzie delikatnie mowiac nie bylo najczysciej od razu noce byly przekaszlane a
        teraz juz nie no moze rano Henik mial wiekszy kartar.Trzymaj sie i mam nadzieje
        ze WIkuni minie.Pozdrawiam cieplo Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
        • 26.08.04, 11:04
          Witam czwartkowo,

          1 No właśnie, jesień zbliża sie niwubłagalnie i nasze dzieci będą musiały
          spedzać wiecej czasu w domu. Też chcę wysłać Adasia na zajęcia dodatkowe, na 2-
          3 godziny dziennie U nas w Nadarzynie niczego takiego nie ma dla takich
          maluchów. Trzeba go będzie wozić do W-wy.

          2 Ja nigdy nie zostawiam Adasia samego w łazience. Adaś jest bardzo towarzyskim
          dzieckiem, bardzo lubi jak cały świat się kręci wokół niego. Do usypiania
          potrzebni mu są wszyscy domownicy: mama, tata, babcia, dziadek, wujek i ciocia.
          Najlepiej jakby wszyscy położyli się na jednym łóżku. Do kąpieli też
          najchętniej zabrałby wszystkich. Najczęściej jest kapany w obecności dwóch osób
          dorosłych (tak było od urodzenia), teraz też przeważnie tak jest. Niedawno
          miałam taki incydent, że się poślizgnął i poszedł pod wodę i to było w mojej
          obecności, na chwilę się odwróciłam, byłam z nim wtedy sama. Może dlatego
          boję się go zostawić nawet na sekundę, bo dzieci są nieprzewidywalne. Ze mną w
          samochodzie zawsze jeździ w foteliku. Babcia ostatnio się przyznała,że
          chciała,żeby Adaś z nią jechał na kolankach, bo było blisko (no i dostała
          lekcję poglądową, nie wiem tylko czy poskutkowało), na szczęście on nie chciał,
          chciał w swoim foteliku.
          3 Adaś śpi z nami w sypialni, w swoim łóżeczku. Jest to łóżeczko turystyczne,
          które ma miękkie boki i specjalnie zabezpieczone kanty. W tradycyjnym łóżeczku
          podczas nocnych harców obijał się o szczebelki i się budził, w tym przesypia
          całą noc.
          Pzdr
          Ewa
          • 26.08.04, 11:24
            Witajcie!
            1. Jola jeszcze raz, dobrze ze już jesteście w domu!Tak mi przyszło do głowy,
            bo nie pamiętam czy się z Toba witałamsmile) Pamięć to ja mam bezwzględnie do
            niczego..smile)
            2. Francik u dziadków, zawiozłam rano a teraz przymierzam sie do pracy, w
            niedzielę mam jarmark i pilnie się przygotowuję:
            www.sck.stargard.pl/index.php?menu=jarmark_plakat
            oj nie wiem czemu link nieaktywnysad a le moze i tak wejdziecie i zobaczyciesmile
            3. Klub siódme niebo; www.klubmalucha.pl , martwią mnie tylko ceny, za godzinę
            jeszcz zdzierżę od 7-14 zł, ale wpisowe - 200- 560 zł, tu juz przesadzili - a
            to ceny zeszłoroczne, sprawdzę aktualne w wolnej chwili.Jak tak czytałam
            (zresztą zawsze jak czytam o przedszkolach) to łza mi sie w oku zakreciła ze
            Franus już taki duży i przedszkole tuż tuż....
            4. Alergii jak juz piosałam mam serdecznie dosyć, Danwik cieszę sie że taka u
            was diagnoza , pamieam ze przecież było już dużo lepiej. U nas bez uzywania
            maści zaczyna się goić (my mamy w zgięciach łokciowo-kolanowych i na buzi) to
            co pojawiło sie kilka dni temu + wysypka, najprawdopodobniej po świeżej,
            oczywiście ugotowanej kukurydzy.
            5. A Magda była w Bielsku z tego co pamietam i chyba juz jest bo gg aktywne -
            uprzejmie donoszęsmile) A i jeszcze jedno - Franca nie z tych co tak łatwo sie
            obrażają , tak myślę!?
            Zabieram sie do pracy!
            Pa pa

            --
            Kini mama Franka (14.01.2003)
            Franuś-Szczęście moje
        • 26.08.04, 11:40
          Skrzynka jeśli chodzi o odczulanie to nasza Pani dr uważa, że dziecko musi
          wzmocnic odporność tzn. w łeb bierze odczulanie dziecka, które często choruje.
          Dlatego też Jej zdaniem wiek 10 lat jest dolną granicą. W związku z tym, że
          Daniel rok temu przeszedł mononukleozę i zdarzyło mu się w ciągu roku szkolnego
          złapać jakiś wirusik to Lekarka poradziła nam odczekanie jeszcze rok i
          rozpocząć odczulanie jesienią 2005.
          Dzisiaj kupiłam Allergoff (spray przeznaczony do zwalczania roztoczy kurzu
          domowego). Czy któraś z Was już go może używała ? Ponadto czytałam o
          allergoffie w postaci proszku, który dodaje się do prania i też chcę go
          wypróbować ale na razie w aptece go nie było.
          Co do "ubogo alergicznie środowiska" to u nas w domu nie mamy dywanów (jeden
          mały w dużym pokoju dopuki mała się bawi na podłodze), nie mam żadnych zasłon,
          z mebli tapicerowanych została jedynie rogówka w dużym pokoju (która cierpliwie
          czeka na wymianę na cos albo skórzanego albo skóropodobnego), materace
          antyalergiczne, u Daniela w pokoi stoi tylko paprotka i malutki fiołek a
          pluszaki systematycznie prane i mrożone surprised). Odkurzacz z filtrem HEPA
          (wcześniej miałam wodnika ale dostawałam szału z tą ryczącą wielką krową) ...
          no i obowiązkowe baaardzo częste sprzątanie (czyli codziennie lub ew. co drugi
          dzień - ścieranie kurzu i mycie podłóg surprised( Oczywiście nie ma mowy o kudłatych
          pupilach (żadnego kota, psiaka surprised((((( oczywiście tą informację usłyszaną z ust
          Lekarki Daniel skomentował : "No to kupię sobie wielbłąda surprised) ....
          Dobra ... koniec mojego matczynego marudzenia. Z alergią da się żyć są o wiele
          gorsze problemy!
          pzdr, buziaczki i miłego dnia. aga

          --
          Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
          Daniel i Wiktoria
    • 26.08.04, 14:18
      Dziewczyny nie ma obawy nie obraziłam się i daleko mi do tego każdy ma prawo
      wyrazić swoje zdanie i swoją opinię, tak jak każdy ma swój sposób na życie i
      wychowanie dzieci.
      Tak jak napisałam moja dzielna Sowa (która bardziej dokładnie orientuje się
      w "źródłach" mojego postępowania), wyszłam przyznaję się, tylko na chwilę cały
      czas słyszałam gadającą i śpiewającą Olgę. Po waszych uwagach, które przyznam
      się wzięłam sobie do serca raczej już nie zdecyduję się na wyjście z
      łazienki ...
      Fotelik posiadamy i Olga doskonale wie, że w nim jest jej miejsce. Nawet w
      samochodzie - koszyku w centrach handlowych po wejściu jej pierwsza czynność,
      to samodzielne zapięcie pasów.
      Zostawianie w domu śpiącego dziecka - nigdy nie oddalam się dalej niż pod okno -
      ale ja patrzę na to z perspektywy mieszkania we własnym domu dla mniej wyjście
      przed dom to jak przejście do innego pokoju, a przy pasku elektroniczna niania,
      nie zdecydowałabym się wyjść do sklepu i zostawić śpiącą Olgę.
      Paty nie uważam, że jesteś przewrażliwiona myślę, że dbanie o bezpieczeństwo
      dzieci jest naturalne. Z drugiej strony na to czy nasza wyobraźnia pracuje w
      taki czy inny sposób składa się wiele rzeczy, doświadczenia nasze i naszych
      znajomych, przeczytane/usłyszane historie. No i nasza natura i podejście do
      życia. Dla jednej osoby jedna sytuacja będzie się wydawała bardziej
      niebezpieczna niż dla innej i odwrotnie.

      A nie było mnie, bo odpoczywaliśmy od pracy i cywilizacji - żadnej TV, radia.
      Choć na dłuższą metę nie wyobrażam sobie życia bez tej całej technologii -
      pralka, kuchenka, i inne przydatne urządzenia.
      Niemniej miło spędziliśmy czas - chodziliśmy po górach - nie jakieś wielkie
      szczyty, ale takie lekkie trasy, z którymi Olga mogła sobie poradzić. Pospała
      na ławce na szlaku, karmiła koniki, próbowała głaskać zaprzyjaźnionego jeża,
      który przychodzi do ogrodu przy naszym domu. Szalała w Figlo parku na Bielskich
      Błoniach - zjeżdżalnia największa na placu zabaw, taka obudowana rura - była
      okupowana przez nią najdłużej, zjeżdżała w niesamowitym tempie z
      okrzykiem "zjuu zjuu". Pływaliśmy w basenach solnych w Ustroniu. Przez te kilka
      dni my tez odpoczęliśmy, przegadaliśmy kilka nocy popijając wino, w domu jakoś
      nam się to nie udaje. Mąż mnie podsumował "fajna jesteś" cokolwiek to znaczy.
      Poza tym od jakiegoś tygodnia widać u niej niesamowity postęp w rozumieniu,
      mowie, no i oczywiście próbuje rządzić mam pij, idziemy, stój, parz, czytaj,
      jeszcze raz jeszcze raz. Chyba musiałam jej wczoraj czytać 10 razy "Czarny
      baranie" a wszystko, dlatego że śmieszyło ją hopsasa do lasa - i tylko mówiła
      hopsa hopsa lasa.
      Naprawdę niesamowicie się szybko zmienia. Można od niej dowiedzieć się
      wszystkiego, co chce jeść, pić, zimno, ciepło, co chce robić, na co ma ochotę.
      Niesamowita jest ta możność komunikacji.


      Dorota - basen w Sochczewie bardzo fajny - duży, plus dla dzieci i malutki
      brodzik, zjeżdżalnia, sauna. My jednak chodzimy do nas do Kuźni - jest malutki,
      woda dosyć ciepła, plus jacuzzi - zaleta: jest blisko i rano w niedzielę
      jesteśmy my i moje 2 koleżanki, tylko czasami są jeszcze jakieś inne osoby,
      czuję się jak na prywatnym obiekcie.



      A więc do usłyszenia
      "Fajna" Magda

      --
      Magda mama Olgi (15.01.2003)
      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
      • 26.08.04, 16:19
        Hej!Witaj Magda super ze jestes tak mi sie cos majaczylo ze wspominalas o jakis
        gorkach. I tez bylam przekonana ze Ty nie z tych co sie obrazaja na innych za
        wyrazanie pogladow wink)))))
        Danwiku ja uzywalam Alergoffu w zeszlym roku na jesieni i w tym mam zamiar
        powtorzyc. Na wszelki wypadek wyrzucilam dzieci do moich rodzicow na weekend
        choc w instrukcji napisane ze nie trzeba wink) Rybkom w kazdym razie nie
        zaszkodzilo. Zaraz po powrocie Henio mial wysypke i juz bylam przerazona ze
        sobie narobilismy dodatkowego klopotu ale wysypka szybko zniknela -jak to
        czesto z alergicznymi wysypkami pojecia nie mam po czym byla- a na kilka
        miesiecy Henio mial zdecydowanie mniejszy katar. Wiec moim zdaniem warto.
        A u Zosi mamy pierwszy sukces dietyczny -morele weszly!Wiec po dlugim okresie
        wykreslania z listy zaczelismy dopisywac wink))Znalazlam w sklepie z ekologiczna
        zywnoscia chleb czysto zytni bez pszenicy i Zosia wreszcie moze znowu
        rozkoszowac sie w miare normalnym chlebem a nie tylko chrupkim.
        My jestesmy wrzesniowym malzenstwem 3 stuknie 10 lat wink)))
        Od wczoraj mam migrene a Zosia buszowala dzis od 4 do 6 rano -na pogawedki sie
        jej zebralo. Informowala mnie gdzie mam oko, nos, dopytywala czy bedziemy jesc
        albo pic i czy chce spac. Chcialam ale Jej to nie wruszalo tylko gadala dalej a
        Ziosia teś pać? itp.W sumie taka byla slodka i ja tez pod wrazeniem ze tyle juz
        mozna sie z Nia nagadac ze nawet nie potrafilam byc na NIa zla wink))
        POzdrowka Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
      • 26.08.04, 17:28
        Hej! Fajnie Magdo, że jesteś - rzeczywiście, jak Skrzynka napisała, ze
        planowałaś jakiś wyjazd, też mi się przypomniałosmile)) Swoją drogą odzew na Twój
        post był niesamowity! Swoją drogą - muszę chyba w końcu poprzykręcać meble do
        ścian.
        Skrzynko! Chciałam podziękować za radę zajęciową. Nie chciałabym Gosi zapisywać
        na żadne zajęcia edukacyjne - sama się uczyłam nieprzerwanie przez lat 25 i nie
        uważam, aby to był najlepszy pomysł pakowac dziecko w jakoweś nauki. Zajęcia
        muzyczne dla maluchów chyba u nas nie wypalą, a to pewnie Gosię by najbardzijej
        zadowoliło, bo pieje od 5.30 do wieczora. Szukam więc dalej.
        Wypchnęłam rodzinę do teściowej i idę prać dywany (z oszczędności Vanishem na
        kolanach). Chyba pójdę w ślady Agi i wyrzucę wszystkie dywany - zwłaszcza ten
        serowo-żółty u Małgosi, bo na samą myśl o jego praniu mam ochote wyskakiwać z
        okna. Jutro już znowu będzie brudny... Wczoraj Gosia wdeptała w dywan z pół
        kilo arbuza.
        No i na koniec dodam tylko, że mamy od dziś w Zobaczcie nowe zdjątka. Reklamuję
        je dość beszczelnie, ale zeskanowanie ich kosztowało mnie czekoladę smile))
        Pozdrawiam i idę się czołgać po dywanach
        Monika

        --
        Małgośka
        • 26.08.04, 20:48
          Hejka
          Mam nadzijeę, że mnie nie zapomniałyście. Dawno nie pisałam bo miałam dużo
          pracy. W weekend bylismy na weselu i chrzcinach. Było fajnie. Pobawiłam się.
          Teraz praca, a po pracy staram sie poswiecać czas małemu. Dziś był miom doradcą
          przy wyborze butów, najpierw mu sie nie bardzo spodobały, ale potem juz był na
          tak. No w sumie z takim meżczyzna mogę robić zakupysmile
          Co do bezpieczeństwa. Dawcia nigdy nie zostawiamy samego w kapieli, gdy mój
          ślubny go raz na sekundę zostawił oberwało mu sie po głowie. Jeśli musi wyjść
          to ja go zastępuje. Ostatnio mały uwielbia kąpać siewspólnie z tatą, bo i
          skacze, zjeżdża z jego brzucha i inne zabawy uskuteczniają. Staram sie chronić
          Dawcia ale nie do przesady.
          Moze uda mi sie zamieśćić kilka zdjeć z wakacji.
          Mam nadzieje, że Ania się szybko odezwie i wszsytko z nia oki.

          Mam pytanko do mam małych facetó. Czy naciaganie psipsiorki? Ja zaniedbałam
          tego i teraz widze że źle zrobiłam bo okazało sie ze to trzeba robić
          regularnie inaczej sprawia ból maluchom i moze sie zarosnąć.
          Byliśmy w piatek na szczepieniu. Moje kochane maleństwo znosiło to dzielnie
          nawet nie zapłakał. Były dwa ukłucia: w rączke i w nóżkę. Waży 11550.
          Oki nie bede smuciła zaczynam walke ze zdjeciami. Moze sie uda parę zamieśćić.
          --
          Papajki
          Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
          • 26.08.04, 23:23
            Oj tak sie rozkrecilo,ze nie moglam uwierzyc,ze juz kolejna setka przeszla.
            U nas z mowieniem nie za bardzo,ale porosumiewamy sie mimo to smile
            Dzis stwierdzilam,ze z moim synkiem przyjemnie juz sie chodzi po schodach,bo
            nie drobi tylko idzie naprzemiennie jak dorosly i na dol i na gore.
            Szymon do dzis spal w lozeczku turystycznym i stwierdzam,ze to byl super
            wybor,bo wlasnie nie obijal sie o szczebelki tylko dobrze spal. Kupilismy
            lozeczko z Ikei takie co rosnie z dzieckiem i Szymon zasnal na nim w poprzek
            takie jest duze.Plakac mi sie chcialo jak go usypialam,ze on juz taki duzy,ze
            na takim wielkim lozku spi,a ja pewnie nie bede spala cala noc martwiac sie czy
            sie nie uderzy o cos,czy nie spadnie itd. Matki to takie specyficzne
            stworzenia wink
            Ja musze sie wybrac z Szymonem do lekarza,bo juz od dluzszego czasu ma wysypke
            na lewej stronie ciala,raczka,brzuszek i noga,obstawialam maliny,ale nie znika
            wiec czeka nas lekarz,wiem,ze odgadniecie bedzie trudne,czy to normalne,ze jest
            wysypany tylko z lewej strony? czy to cos oznacza? u nas duzo mam
            doswiadczonych w tym wzgledzie wiec moze cos ktos wie.
            Koncze,bo mnie ciagnie do lozka.
            Buziaczki-Jola
            --
            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
            Spotkanie Majeczki i Szymona
            • 27.08.04, 10:28
              Hmm niestety nic nie mowi mi "wysypka jednostronna" crying(
              Super ze macie lozko i ze Szymon je zaakceptowal. Az strach jak te nasze
              maluchy rosna co? Milego dnia wszystkim Skrzynka
              Ps kto pamieta kiedy wraca Camilcia?
              --
              moje trzy skarby wink)
              • 27.08.04, 11:40
                hej, hej
                1. didi, z higieną inytmna u nas średnio, nie udaje mi sie regularnie myć
                Franiowi siusiaka, bo poprostu on na to nie pozwala, wiem jednak ze to nie
                sprawia mu bólu, bo wszystko idzie gładkosmile
                2. Ania , bez netu? to chyba niemozliwe?! Wczoraj widziałam aktywne gg Ani ale
                nie miałam czasu jej zahaczyć.
                3. My dzis po trudnej nocy, Franio mocno sie drapał, zyrtec dałam dopiero rano
                nie chcac go rozbudzać, czeka nas alergolog szybciej niż myślałamsad
                4. Jolu pojęcia nie mam co to może być, mozę to tylko przypadek ze wysypka jest
                jednostronna???
                5.Łóżka zazdroszczę, jej jak to zrobić zeby przesiedlić tego małego człowieczka?
                6. skrzynka, 3 września to równiez moje święto, ale urodzinowesmile
                Penie znowu o czymś zapomniałam..., cieszę sie ogromnie ze nasze maluchy takie
                komunikatywne i tak sswietnie sie rozwijają.
                NIe mam pojęcia kiedy wraca camilcia, sto lat też buliona nie było...
                pozdrowionka z zachmurzonego Szczecina
                --
                Kini mama Franka (14.01.2003)
                Franuś-Szczęście moje
                • 27.08.04, 12:56
                  Witam piątkowo,
                  Dzisiaj rozmawiałam z Panią z Klubu malucha "Siódme niebo". Bardzo dobrze
                  trafiłam, ponieważ jutro i w niedzielę mają dni otwarte w klubie na Ursynowie,
                  od 12.00 do 17.00. Planuję się do nich wybrać. Dowiedziałam się, jak wyglądają
                  opłaty w W-wie. Wpisowe (roczne) dla najmłodszej grupy (od 1,5 roku)- 220zł,
                  półtorej godziny zajęć - 22zł.
                  Mój Adaś też jest coraz bardziej komunikatywny. Wczoraj nabił sobie guza,
                  przewrócił się na kostce brukowej u sąsiada. Po powrocie do domu pytam go: "co
                  się stało?", on mi odpowiada: "bach", pytam: "gdzie?", "Jasia",
                  pytam: "kiedy?", a Adaś na to "jutro!!!!!!!!!".
                  Pzdr
                  Ewa




                  • 27.08.04, 13:15
                    Ewa, a czy może orientujesz się czy zajęcia będą odbywały się w sobote albo
                    niedzielę?

                    --
                    Magda mama Olgi (15.01.2003)
                    lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
                    MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
                    • 27.08.04, 13:41
                      Z tego co zrozumiałam, to w dni robocze w godz. 16-17.30 i 17.45-19.15. Ale się
                      dokładnie dopytam na Dniach Otwartych i Ci odpowiem.
                      Pzdr
                      Ewa
                    • 27.08.04, 13:48
                      uffff jeszcze trochę i do domciu i weekend !!!! surprised) surprised) surprised)
                      Jogaj ja niestety też nie słyszałam o takich "połowicznych" wysypach
                      alergicznych. Może to faktycznie przypadek ale chyba lepiej skonsultuj u
                      lekarza. MOże popytaj tez na forum "alergie". No i gratuluję zakupu "dorosłego"
                      łóżka i bezstresowej nocy Szymkowi. surprised)
                      Propo alergii dzis odbieram z apteki proszek Allergoff i chcę go dodać do
                      prania przede wszystkim pościeli. Zobaczymy jaki będzie efekt.
                      A moja Wiktoria od wczoraj nie chce jesc surprised( I szczerze mówiąc nie wiem
                      dlaczego bo nowe ząbki jej nie idą, w środę byliśmy u lekarza i tfu tfu była
                      zdrowa, żołądkowych problemów też niet .... mam nadzieję, że jej to przejdzie
                      bo nie dość, że nie je to przy tym jest zmierzła i marudna (ot modelowy
                      przykład głodnego dziecka)...
                      Pa pa życze udanego weekendu ... ostatniego w tegoroczne wakacje surprised( surprised( surprised(.
                      Buziaczki.aga

                      --
                      Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                      Daniel i Wiktoria
                    • 27.08.04, 14:34
                      Witam serdecznie,
                      miło znowu byc na forum,poczytac co tam u Was smile
                      Wrócilismy z wakacji i powoli zaczynamy wsiąkac w dawny rytm życia.
                      Po krótce opowiem Wam jak było nad morzem - generalnie bardzo udany wyjazd, z
                      małymi potknięciami. Udany, bo:
                      1 pogoda nawet nawet
                      2 piękna, duża, czysta plaża
                      3 Maks zachwycony morzem i całą masą piachu
                      4 mieliśmy miłe towarzystwo
                      5 wypoczeliśmy i odkryliśmy nowe miejsce na tzw.wakacje rodzinne,do którwego na
                      pewno jeszcze wrócimy.
                      A potknięcia :
                      1 mieliśmy spędzic wakacje w Jastarni ale pokoje ,które wynajelismy okazały się
                      totalnym niewypałem, w wyniku czego 2 dni po przybyciu na pólwysep nastapiła
                      ewakuacja.
                      Na szczęście znalezlismy cos ładnego w malutkiej miejscowości Karwieńskie
                      Błota.Cisza, spokój,do morza 800m polna drogą,no i dom w którym mieszkalismy -
                      schludny,przytulny z ogródkiem.
                      Czyli podsumowując, było fajnie ale mielismy farta że wpadła nam w oko ta druga
                      miejscowość ,bo inaczej kiśilibyśmy się w brudzie, tłumie ludzi i w hałasie na
                      kwaterze w Jastarni, która miała byc,jak zachwalała jej wlaścicielka ,oaza
                      spokoju.No tja,przez telefon to mozna sobie fantazjować...

                      Piszecie,że Wasze dzieciaki dużo i ładnie mówią - u nas było powiedzmy srednio
                      z komunikacją, ale nastapił przełom i Maks "przemówił ludzkim głosem" wink
                      No i tak pepla od rana do wieczora, co mu sie tam przypomni:drzwi,jeść,pyć
                      (pic),dać,kij,okej i rożne takie proste słówka.Ale zdan jeszcze nie
                      buduje...poczekamy.
                      A ostatnio na topie jest "nic".Ciągle nic i nic:
                      "Maksio,co tam robisz?"
                      "Nic"
                      "co tam chowasz w rączce?"
                      "nic" itp.
                      A wczoraj zdarzyła sie zabawna sytuacja.Maks uderzył sie rękę, przychodzi do
                      mnie z lekko skwaszoną miną, trzymając się za tęże rękę. Pytam: " zrobiłes
                      sobie ała ?Bardzo boli?" A mój dzielny chłopak :"nic,nic..."wink

                      Któras z Was pytała o naciąganie skórki siusiaka - my nie robimy nic,lekarka
                      powiedziała żeby nie ruszać, to nie ruszamy.A w ogóle mój mąż jest
                      przewrażliwiony na tym punkcie i jak tylko cos "tam" w okolicach robie, jego
                      zdaniem niezbyt delikatnie,to z wielka powagą mówi "nie ruszaj,to czułe
                      miejsce, jeszcze cos uszkodzisz,przeciez Maks będzie tego jeszcze bardzo
                      potrzebował smile))"No, skoro tak...w końcu zna sie na tym, tez ma takie "czułe
                      miejsce"wink

                      Trzeba konczyć bo czeka na mnie góóóóóra prasowania powakacyjnego.Jak mi sie
                      nie chcę...kiedy ja sie z tym uporam????Czy nie mogli by wymyślic jakiejś
                      machiny co to sama wyprasuje i poskłada.Do szafy to ja juz mogę sama pochować...
                      Co powiedział by na to mój dowcipny bardzo mąż? "Juz wymyslili...żonę."Hłe,hłe.

                      Aaaa,jeszcze muszę Wam oczymś donieść!Pamiętacie ,kiedys pisałam o
                      moich/naszych dylematach odnośnie wybudowania domu na wsi lub też pozostania w
                      Wawie , w bloku.
                      Niby bylismy juz zdecydowani,że wlasne M,ale...zrezygnowaliśmy!
                      Klamka zapadła jakis czas temu - budujemy!!!
                      Działka juz jest-1500m z brzózkami i świerkami.
                      Projekt juz jest-mój wyśniony domeczek.
                      Pozwolenia na budowę jeszcze nie ma - czekamy.

                      Ale najważniejsze,że mamy poczucie że to decyzja w100% słuszna.Długo biliśmy
                      sie z myślami,dom czy mieszkanie,prawie juz byliśmy zdecydowani,że M ale mnie
                      ciągle męczyło...No i dobrze...bo potem bym żałowała.

                      Pozdrawiamy z Warszawy,
                      Beata i Maks (20.01.03)
                      --
                      Małe co nie co...
                      • 27.08.04, 15:08
                        Witajcie Beatko po urlopie, super że wypoczynek udany, mieliscie farta z tą
                        nową kwaterą, faktycznie własciciele mają rózne mniemanie o wynajmowanych
                        pokojach...Gratulujemy też podjetej decyzji, z pewnoscia okaże sie słuszna.
                        Co do siusiaków, faceci faktycznie przewrażliwienismile), ale nasza lekarka też
                        nie kazała nam majstrować dopóki nie nadejdzie właściwy czas.Ale nadszedłsmile
                        Dzwoniłąm do 7 nieba, i trochę jestem rozczarowana, póki co nie ma grup
                        adaptacyjnych i pani mi zaproponowała grupy gdzie są maluszki od 1,5 roku,
                        wpisowe 400(!!!) za godzine 4 zł jesli dziecko bedzie przychodzic codziennie i
                        na dodatek nie zostaje sie z dzieckiem, no czasami robią wyjątek. Ej , nie o to
                        mi chodziło...Grupy popołudniowe ruszają ponoć od października i to mają być
                        niby te adaptacyjne, ale mi raczej chodziło o dopoołudniowe. O cenach też mi
                        nic nie mogła powiedzieć. Pojedziemy mozę w następnym tyg. to zobaczymy sobie
                        to z bliska.Ale zastanawiam sie juz teraz (i jest mi strasznie przykro) czy
                        podołamy finansowo, zresztą nie zależało mi na prowadzaniu tam Franka
                        codziennie , ale góra 2 razy w tygodniu. Hmmm, zobaczymy...
                        To tyle na goraco
                        pa pa
                        --
                        Kini mama Franka (14.01.2003)
                        Franuś-Szczęście moje
                        • 27.08.04, 20:01
                          Hej witaj ebeatka! Dobrze ze tak sie skonczylo z ta kwatera. I gratuluje
                          podjetej decyzji jesli Cie meczylo a teraz czujesz ze to to znaczy wlasnie tak
                          mialo byc wink))
                          Ja o necie Ani wiem tylko z tego smsa. Kiedys Danwik sie odezwala na gg i
                          odpowiedzial Rosario. Dzisiaj sie zmobilizuje i napisze do Ani -dam znac czy
                          dostalam odpowiedz.
                          Ide klasc milusinskich wink)) Skrzynka
                          --
                          moje trzy skarby wink)
                          • 27.08.04, 21:58
                            Szymon nie spadl z lozka i cala noc przespal pieknie w nowych lozku,mam
                            nadzieje,ze tak bedzie dalej.
                            Camila pojechala na 3 tygodnie i cos mi sie zdaje,ze minely dwa wiec zostal
                            jeszcze tydzien.
                            Kasia-Ludikun tez milczy od dawna.
                            Dobrze,ze udalo Wam sie zmienic kwatere,tak to bywa jak sie zalatwia przez
                            inet,raz dobrze,raz zle.
                            Beata zazdroszcze podjecia trudej decyzji,a powiedz czy bardzo daleko od
                            centrum ta dzialka?
                            Ja dzis bylam u kolezanki co ma termin porodu za miesiac pogadac,podoradzac jej
                            troche,fajnie bylo.
                            Potem grill u rodzicow z ciocia z daleka i wujostwem z bliska,Szymon oczywscie
                            podlewal ogrodek i caly sie zalal.
                            Mnie cos bierze choroba,ale walcze,zeby sie nie dac,najadlam sie czosnku i
                            zaraz ide sie polozyc.
                            Buziaczki-Jola
                            --
                            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                            Spotkanie Majeczki i Szymona
                          • 27.08.04, 22:07
                            Hej! Dziś bylismy pierwszy raz od urodzenia Gośki gdzieś pierwszy raz wieczorem
                            poza domem. Aż wstyd się przyznać... I to wymusiła na nas to przedsięwzięcie
                            sytuacja, bo miałam dziś ślubowanie, a po nim był obowiązkowy bankiecik.
                            Dobrze, że urwaliśmy się wcześniej, bo Gośka kategorycznie odmawiała spanka bez
                            rodziców. To nie wróży dobrze... Miałam jechać we wrzesniu na 5 dniowe
                            szkolenie do Zakopanego i obawiam się, że się wycofam.
                            Może przybędzie nam jeszcze jedna mama styczniowa, bo moja koleżanka (mama
                            Kubusia ur. 14 stycznia 2003) zakłada sobie internet i chce dołączyc do forum.
                            Gorąco ją dziś do tego namawiałam.
                            Jako fanka Jastarnii, musze przyznać, że do tego miasteczka trzeba jeździć na
                            wypróbowane kwatery. Raz pojechałam na kwaterę przez telefon i więcej tego
                            błędu nie ponowię. My jeździmy na ul. Wydmową - jak cos mieści sie na tej
                            ulicy, to pewne że jest ciche, czyste i z ogródkiem.
                            Gratuluję Beato decyzji. I zazdroszczę. Miałam juz upatrzoną działkę, ale
                            niestety - moje plany inwestycyjne są dość dalekie, a grunt ten upatrzyło sobie
                            wcześniej niejakie NATO i właśnie napisali w prasie, że wybudują tam bloczki
                            dla 300 natowskich rodzin (zakładają w Bydgoszczy ośrodek szkoleniowy). Ceny
                            działek pewnie już znacząco wzrosły. No cóż, może tak miało byc. Nie wiem, czy
                            nie przyjdzie nam niebawem wyjechać z Bydgoszczy "za chlebem", więc może lepiej
                            póki co nie zapuszczać tu zbyt głębokich korzeni.
                            Jednostronne wysypki kojarzą mi się jedynie z półpaśccem - ale to nie moja
                            specjalność.
                            Czy przeprowadzałyście może rozmowy z Waszymi pociechami na temat planów
                            poszerzania rodziny? Gosia wyraziła entuzjazm odnośnie wprowadzenia do domu
                            nowej dzidzi, ale gdy mój mąż postanowił przedstawić zagadnienie "uczciwie" i
                            zapytał czy Gosia chce się dzielić z nią zabawkami i rodzicami, entuzjazm
                            Gosiny, delikatnie mowiąc, osłabł. A ja już zainwestowałam w kwas foliowy smile))
                            Jak wypadła impreza w Starogradzie? W intrnecie wyglądała kusząco. Szkoda, że
                            to tak daleko.
                            Pozdrawiam
                            Monika
                            --
                            Małgośka

                            Gosia wakacyjna
                            • 27.08.04, 22:12
                              Pfu, pfu - chyba w Satrgardzie? Obejrzałam sobie jeszcze raz stronkę z imprezą.
                              Co tam Kini robiłaś?
                              --
                              Małgośka

                              Gosia wakacyjna
    • 28.08.04, 01:30
      Hej,

      my już po urlopie. Pogoda spisala się niezle (jak na polskie warunki). Gorzej z
      Zuzia. Nie wiem czym to było spowodowane, ale w nocy budzila się z wrzaskiem i
      nie można jej było uspokoic, w ciagu dnia kompletnie się nie sluchala, jak cos
      było nie po jej mysli to od razu histeria. Z popoludniowej drzemki budzila się
      z placzem i nie moglam jej uspokoic (raz plakala przez 40 min i nic nie
      pomagalo). Ja bylam tak rozdrazniona, szybko tracilam cierpliwosc co w domu
      raczej nie zdarza mi się. Pierwszy raz na wyjezdzie zwymiotowala.

      Podejrzewam kilka spraw. Po pierwsze ida jej zeby trzonowe. Po drugie może
      czula się zagrozona bo było 6 dzieci, z którymi tez się bawilam. Po trzecie w
      domu wiem ze mogę liczyc tylko na siebie a tam myslalam ze beziemy się
      wymieniac z W. Ale nie ustalilismy jasnych zasad – on myslal ze wszystko jest
      ok., a ja z dnia na dzien dostawalam szalu i liczylam ze on się domysli.

      Po wyjezdzie czuje się paskudnie ze jestem wyrodna matka bo na nia krzyczlam a
      poza tym marnie odpoczelam. Mam nadzieje ze mnie za to nie wylkuczycie z forum.
      Na szczescie po powrocie do domu Zuza jest normalna czyli rozrabia w granicach
      normy.

      Oczywiście pomimo tego wszystkiego byliśmy ze znajomymi i było wesolo bo
      dzieciaki dogadywały się super. Na plazy wspolne baby i chlapanie w wodzie, a
      przy domku graly w pilke i w koszykowke z tatusiami.

      Jedyne czym można było przekupic Zuzie to basen z kulkami . Biegla do taty
      wyciagala raczke i krzyczala „koli”, czyli kulki. Po czym dostawala 5zl.

      Znajomi mieli skuter wodny wiec się przejechalam, ale zabawa!!!

      Chcialam Wam się pochwalic ale Dorota mnie uprzedzila, zeczywiscie w tym
      numerze Mam Dziecko Zuzia testuje hustawke. Nasza znajoma na osiedlu pracuje w
      tej gazecie i często można tam spotkac mamy z naszego podworka.

      Przyznam się wam bez bicia ze mi się tez zdarza zostawic Zuzie w wannie na
      3sek. Ale tak jak Magda kaze jej cos mowic. Fotelik obowiakowo. Moja mama na
      poczatku tez miala do tego luzne podejscie, ale jej naszkicowalam
      katastroficzna wizje i teraz już nie mam probelmu.

      Zuzia teraz mowi do nas „mamusku” i „tatusku”, a robi to tak slodziutko ze
      można ja zjesc.

      Ja się na razie nie martwie towarzystwem Zuzia na okres jesienno-zimowy bo u
      nas na osiedlu nie brakuje towarzystwa.

      A tak przy okazji czy Wasze dzieci tez potrzebuja stalego rytmu dnia czy raczej
      sa elastyczne? Zuzia musi mieć drzemke o okreslonej porze i to w domu, bo
      inaczej budzi się z placzem i pozniej jest strasznie marudna i najbardziej
      skupia się to na mnie.

      O rany ale się rozpisalam. Musialam nadrobic zaleglosc. Z gory przepraszam.

      Buziaki

      --
      Kinga i Zuzia (19.01.03)

      ZUZIA - moj maly szkrabik
      • 28.08.04, 14:31
        Kochane dziewczyny. Odzywa sie marnotrawna kobieta z Krakowa. Sprobuje przebic
        sie przynajmniej przez kilka minionych dni i nadrobic zaleglosci. Ale wiadomosc
        istotna jest taka ze dzis zamowilismy Neostrade – co oznacza ze za jakies 5 dni
        powinna hulac !!! Hurra!!! Liczylismy i liczylismy i wyszlo ze doplacicimy za
        ten swiety spokoj z rachunkami za internet jakies 20 zl a moze na komorkach uda
        sie cos zaoszczedzic, wiec dziewczyny przygotujcie sie na czeste odwiedziny z
        postem od sewerynki.
        Z nowosci tego co u nas postaram sie w skrocie:
        - urlop super udany. Dwa tygodnie na Mazurach w Swietajnie. Jest tam taki
        przykoscielny osrodek chrzescijanski i mieszka w nim w zaadoptowanym mieszkaniu
        pastor ze Szczytna z zona. Okazalo sie ze pomiedzy roznymi obozami maja przerwe
        i osrodek pusty. I za 10 zl od osoby mielismy domek icaly osprzet dla siebie.
        Kuchnia w pelni wyposazona, lazienka, ogrodzony ogromny teren, piaskownica,
        hustawki itp, jeziorko czyste 5 km – autkiem 5 minut, cisza, widoki, spokoj.
        Pogoda tez w miare udana, komarow brak, ogniska i rozmowy z gospodarzami i my
        sami ze soba wreszcie bez Tv, telefonow i cywilizacji..
        - Wojtek zdrowy (odpukac) caly czas. Szalal w jeziorku i piaseczku. To
        najwazniejsze. Mierna postepy z mowa. Ale postepy sa wiec na razie odkladam
        lazenie po logopedach i innych specjalistach od mowy dzieckowej. Mowi tata,
        sisi, mniam, mniam, paje jaje (Panie Janie) pokazuje i nasladuje zwierzatka i
        recytuje z tatusiem:
        Kto wygra mecz? Wisla (Wojtek na to : tooooo?) Tata: Wisla a potem do boju do
        boju i klaszcza w rece. Duzy chlopiec, maly chlopiec.
        - tesknie za ta komunikacja o ktorej tak piszecie ze jest cudna, ze powie
        co go boli i o co marudzi no ale chyba jeszcze musze poczekac
        - humory ma straszne – czy to juz bunt 2 latka?czasem juz nie mam sily i
        jak hukne ... wtedy z reguly dziala. Ma manie ostatnio picia z butleki i plucia
        po sobie i wszedzie – strasznie mnie to wscieka ...
        a praca czeka tuz tuz, pora na stare smieci wracac
        - sprobuje pojsc z wojtkiem na lekcje probna do siebie do pracy (czyli
        Helen Doron Early English) ale oczywiscie nie ze mna, ale chyba go nie zapisze
        jeszcze bo chce zeby cos troszke mowil po polsku, ale polecam
        (www.helendoron.com ) nie jest tanio ale fajnie
        - lozeczko - tez mysle o nowym i dzis bylismy w Ikea ale za drogo a
        jakby tak dac stolarzowi do zrobienia podobnego i tylko materac kupic?
        - Ja tez mam rocznicee slubu – 5 lat - 16.X wow !!|! wczesniej urodziny
        meza – trzeba to uczcic
        - A kobiety w stanie szczegolnym – jak sie czujecie???wciaz po cichu
        troche zazdroszcze
        - Pa pa
        Iwona

        Juz koncze obiecuje tylko jedno jeszcze – Wojtek fatalnie sypia ostatnio, nie
        zeby nie wiem co, kupilam nawet syrop Melisa na spanie ale nie bardzo dziala,
        budzi sie kilka razy z placzem i potem ciezko mu zasnac – tak przez np. 1,5h I
        co wy na to? Czekam na rady.
        • 28.08.04, 15:59
          Witajcie wakacjowiczki,ciesze sie ze urlopy udane.
          Sewreynki juz czekam na Twoje czeste posty,bedziemy krzyczec jak bedzie za
          malo wink
          U mnie jakis czas temu zaczal sie 4 miesiac,wiec rozpoczelam drugi trymestr i
          dopiero teraz mnie energia rozpiera,dzis umylam wszystkie okna,posprzatalam w
          calym domu,lacznie z odkurzaniem,myciem podlog na mokro i wytarciem kurzu. Poza
          tym bylam z Szymonem na plazy na placu zabaw,teraz on spi,a ja gotuje obiad.
          Oj zeby zawsze mi sie tak chcialo jak mi sie teraz chce smile
          Dzis mamy 5 rocznice slubu,a moj maz w pracy,na regatch i wroci pozno,mam
          nadzieje,ze uda nam sie wyskoczyc na jakas kolacje,bardzo dawno nigdzie nie
          bylismy,prazentow sobie nie robimy,ale na kwiatki czekam. W sumie to szampana
          pilismy juz wczoraj,bo zrobil sie taki mily wieczor,ze tylko szampana brakowalo.
          Cos jeszcze mialam napisac,ale zapomnialam.
          Buziaczki-Jola
          --
          Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
          Spotkanie Majeczki i Szymona
          • 28.08.04, 19:17
            Dwa razy wywalilo mnie z netu po napisaniu dlugiego posta wiec tylko co
            najwazniejsze bo Zosia ma dosc.

            Ania pisze ze wszystko ok jest jeszcze nad morzem (Wloskim oczywiscie) od jutra
            w nowym domku potwierdza ze bez netu crying((. Pozdrawia wszystkich z Forum
            serdecznie.

            Skrzynka
            --
            moje trzy skarby wink)
            • 28.08.04, 21:24
              Uff, dla mnie to dlugi i meczący dzień... witam dziewczyny po urlopach, fajnie
              zeście wypoczęte, no prawie, MOeż dla Zuzi było zbyt dużo nowych rzeczy??,
              dzieci tak czasami reagują, u nas Franky przez 2-3 dni dochodzi do siebie, a
              potem wpada w normalny rytm, a od maleńkiego jest bardzo wrażliwy na
              w"wypadanie z rytmu.., czyli okreslone pory jedzenia, drzemek itp. teraz jest
              bardziej elastycznie, no jest większy, wiecej rozumie, ale kiedyś jak nie było
              drzemki o określonej porze odpowiednio długo trwającej to -ratuj sie kto moze,
              tak było paskudnie, fochy do samego wieczora....A zęby też chyba nam jakieś
              idą, bo ręce wiecznie w buzi....
              U nas na topie dwa słowa ostatnio: "kąkuje" co oznacza dziękujesmile) i pjosie
              czyli prosze, za wszystko Franuś dziękuje i o wszystkpo prosismile)
              W Stargardzie wystawiam swoje prace, jest cieżko,ludzi mało, atrakcje nawet
              fajne, Franuś dziś jeżdził kolejką, oglądał koniki itp. dobrze zę nie był za
              długo bo byśmy majątek stracilismileJutro też 8 h mojej bytności tam, F. u
              dziadków prawdopodobnie,My wekendowo, bywamy tu i tam, takie życie artysty, jak
              to śmieje się mój mąż, wieczna tułaczkasmile)) Czekają nas jeszcze ze dwie imprezy
              plenerowe, jakieś warsztaty dla młodzieży i tego typu. oj, coś jeszcze miałam
              skrobnąć, ale wybaczcie wypaliłam sie dziś totalnie...
              pozdrowionka
              --
              Kini mama Franka (14.01.2003)
              Franuś-Szczęście moje
              • 28.08.04, 22:05
                Hej! Ja też słyszałam, że problemy jakie miała Zuzia mogą wynikać z nadmiaru
                wrażeń. Na wyjazdy zwłaszcza źle reagują dzieci, które mają b. regularny
                rozkład dnia. Po przeczytaniu artykułu na ten temat, bałam sie pierwszego
                wakacyjnego wyjazdu Gosi, bo według jej rytmu zycia można nastawiać sobie
                zegarki.
                Niestety - co do sprawowania się mężów na urlopie, też bym mogła zamieścić parę
                uwag. Muszę przyznać, że Wojtek nie miga sie od obowiązków, ale jego czas
                spędzony z Gośką czy każda praca wykonana w domu liczy sie poczwórnie, a mojego
                zaangażowania "się" nie dostrzega. Ale z tymi Guciami to już tak pewnie
                jestsmile))
                Po obejrzeniu Kiniu Twojej stronki, zabrałam Gosię na bydgoski jarmark - ale
                było kichowato. Nikt sie nie wystawiał i wyglądało to raczej jak mini stadion
                10-lecia. Jedyne ciekawe wydarzenie to pokaz psów terapeutów. Skończyłyśmy więc
                z Gosią na dworcu, gdzie na całe nieszczęście żaden pociąg nie zamierzał nawet
                ruszyc się o 3 cm. Ale Gosia i tak była zachwycona i właśnie na dworcu zlożyła
                swoje pierwsze zdanie - "Mamo patrz", które powtórzyła zresztą wielokrotnie, bo
                tyle było ciekawych rzeczy. A gdzie można obejrzeć Twoje prace? Są może w
                internecie?
                Zastanawiam się Iwono, czy nie wybrać się na próbną lekcję do "Helen Dorn".
                Waham się. Kusi mnie, bo mam pięć minut drogi na te zajęcia. Przyznam się, że
                moje obiekcje wynikają stąd, że Gosia od 10 miesiąca życia, za radą naszych
                znajomych anglistek, ogląda bajki wyłącznie w j.angielskim i trochę jej to
                chyba już namieszało. Nie jest oczywiście dwujęzyczna, ale samochód u nas ni
                stąd ni zowąd to "kaj", rowej "baj", misiu długo był "bej" ( w teletubisiach
                jeździ michu i woła "I'm bear") Tymczasem postępy w mówieniu po polsku są
                jakotakie,a wymowa mocno kuleje. Od jakiegos czasu próbujemy zrezygnowac z
                bajek angielskich, ale nam nie wychodzi, bo Gosia najzwyczajniej w świecie się
                do nich przyzwyczaiła, my zreszta też. Muszę przyznać, ze oglądane przez nas
                cykle na BBC prime sa po prostu fantastyczne. Całą rodziną je oglądamy, a
                szczególnym uwielbieniem darzymy "Ballamory", "Myszaniołka" i "Binkę" - 2
                godziny bajek lecą właśnie w porze obiadu. No i cóż - nie wiem dlaczego, ale
                oglądanie bajek w polskiej telewizji końcy się u Gosi często wybuchem płaczu -
                dotyczy to nie tylko obroslego juz w legendy Polsatu, ale również cyklu
                dobranocek na jedynce. Muszę szczerze przyznać, że BBC tworzy genialne
                produkcje dla dzieci, w których nie tylko nie ma śladu przemocy, ale nawet nie
                ma niczego, czego możnaby się bać (Oni własnie wymyślili Teletubisie, Boba
                budowniczego i Myszaniołka).
                Myślę, że w tym roku poprzestaniemy więc chyba na tej lekcji pokazowej.
                Natomiast ja mam ambitny plan od 1 wrzesnia wziąć się za swoj angielski. Może
                wreszcie zrozumiem, co się wydarzyło w przedszkolu w Ballamorysmile)) Poza tym juz
                całe dwa miesiące niczego się nie uczyłamsmile))
                Pozdrawiam
                Monika
                --
                Małgośka

                Gosia wakacyjna
                • 29.08.04, 11:15
                  Hej hej pszczółki moje kochane.
                  Ja obiecywałam pisać częśćiej ale mi to jakoś nie wychodzi, ciągle brakuje mi
                  czasu na wszystko.
                  My jeśdźliliśmy w zeszłym roku na Karwieńskie Błota czy jak to sie nazywa bo
                  bylismy w Krokowej, też nam sie podobało.
                  Wczoraj zabralismy Dawcia na basen. Bałam sie bardzo jego reakcji, ale było
                  super. Załozył motylki i pływał, bawił siew wodzie. Za tydzien znów idziemy. U
                  nas znowu trójka idzie, ale na szczęście nie jest źle. Ja też zastanawiałam sie
                  nad angileskim, ale chyba poczekamy, az mały zacznie lepiej mówić. Jest juz
                  komunikatywny i idzie sie z niego pośmiać.
                  My nie prowadzimy regularnego trybu życia i Dawcio po prostu śpi kiedy ma na to
                  ochote i je co chce i kiedy chce. Oki kończę, bo trzeba zabrać sie za jakiś
                  obiadek, a potem jak mały się obudzi na spacerek. Zapraszam do ogladania
                  naszych nowych zdjęć.
                  Kini napisz jeszcze raz prosze adres tej strony, bo pryznam sie szczerze nie
                  mam za bardzo czasu prz3ebijać sie przez wszsytkie posty.
                  My z moim ślubnym równiez należymy do małżeństw wrześniowych. Rocznicę ślubu
                  mamy w tym roku 4 i obchodzimy ją 9 wrzesnia.
                  --
                  Papajki
                  Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
                  • 29.08.04, 16:45
                    Witajcie,

                    Dawno nie zagladalam i wiedze, ze niezle namieszalam. Magda ja nie mialam
                    najmnieszego zamiaru atakowac Twojej osoby, tylko poprostu chcialam wyrzucic z
                    siebie to co mi sie nasunelo na mysl na temat sytuacji. Jesli zostalo to
                    odebrane jako atak to bardzo przepraszam. Byc moze bylam przeczulona troche bo
                    ostatnio bylam swiadkiem nieprzyjemniego zderzenia. Szczyt sezonu w kurorcie
                    Miedzyzdroje. Ludzi masa i stoi dziecko na oko okolo 3-4 lata i placze i
                    okazuje sie, ze zgubilo mamusie. Wiec stoimi z tym dzieckiem i wypytujemy skad
                    nedeszlo, kto z nim byl. Jeden facet wzial ta dziewczynke na barana, zeby z
                    gory jej bylo latwiej mame zobaczyc. Nic to nie dalo. Juz sie zastanawiam gdzie
                    isc na policje z tym dzieckiem, bo kurcze naprawde nie wiadomo jak tu szukac w
                    tym tlumie. Dziecko nie potrafi opisac mamy. I nagle podbiega kobieta i do
                    dziecka z wyrzutem: Zuzia no co Ty robisz??! A moja mama na to : No jak to co
                    robi. Szuka pani! I chyba sie kobita zastanowila i przytulila to biedne
                    zesteresowane dziecko. No i moje pytanie: Czyja to byla wina? Trzyletniego
                    dziecka, ktore jest ciekawskie i sie rozglada i moglo sie zagapic? No comments.

                    Zmienmy temat zatem.

                    Beatko milo Was znow wiedziec na forum. I gratuluje decyzji. Niech zatem domek
                    szybko rosnie.
                    Fajnie, ze Sewerynki sie odezwala i mam nadzieje, ze czesciej bedziemy czytac
                    co u Wojtusia slychac.
                    Mam nadzieje, ze Ania tez szybko net zainstaluje, bo bez niej bedzie naprawde
                    smutno.
                    Tryb zycia Olenki jest w miare regularny. Ale jakies odstepstwa nie stanowia
                    katastrofy i Ola szybko sie aklimatyzuje. Ostatnio jednak kiedy bylismy u
                    znajomych i nadszedl wieczor i pora kapieli i kolacji, Ola mowi, ze
                    idziemy "dada" do "baby", przyniosla swoje buty i zaczela je zakladac i chcial
                    nie chcial musielismy wyjsc.
                    Olenka tez chyba wchodzi w wiek buntu, bo ostatnio bardziej niz zwykle sie
                    buntuje. Na szczescie ja mam jakos wiecej cierpliwosci ostatnio wiec jest ok.
                    U nas dalej Teletubisie kroluja. Inne bajki nie sa Oli w stanie zainteresowac.
                    Ale uwazam, ze Teletubisie naprwde sporo ucza dzieci. Ola mase slow wlasnie z
                    Tubisiow podlapala.

                    nie pamietam co jeszcze chcialam napisac sad

                    pozdrawiam
                    Patrycja z Olenka

                    --
                    Olenka
                    • 29.08.04, 18:59
                      Hej sprobuje odtworzyc te wczorajsze zjedzone posty crying((
                      Witajcie dziewczyny
                      Kingab no co Ty z wykluczeniem kazdej z nas czasem cierpliwosci nie stanie bo
                      trzeba jej miec ogromne poklady do takich brzdacow a urlopu od bycia mama nie
                      daja. Zosia dosc elastyczna jesli chodzi o pory i miejsce spania, drzemki i
                      aklimatyzacje w nowych miejscach, Henio byl taki sam za to Stas byl bardzo
                      wyregulowany i minimalne odstepstwa konczyly sie totalnym rozstrojeniem -oj
                      znam 40 placz po drzemce.
                      Zosia spi spokojnie (oby nie zapeszyc) ale pamietam taki okres w zyciu obu
                      chlopcow (tak mniej wiecej miedzy 1,5 a 2 lata) kiedy budzili sie z ogromnym
                      placzem -Henio z krzykiem łała-pies, trzeba bylo zapalac swiatlo i pokazywac ze
                      nigdzie psa nie ma. Wtedy gdzies wyszperalam ze rusza dziecieca wyobraznia i
                      dziecko moze miec bardzo sugestywne sny ktore go przerazaja a najczesciej nie
                      potrafi jeszcze o tym opowiedziec.
                      Sewerynki czekamy na dluugasne posty codziennie wink)) Najwazniejsze ze widzicie
                      w mowie Wojtusia postepy i z Zosia to jeszcze nie jest tak ze zawsze chce i
                      umie powiedzie o co jej chodzi.
                      Tak mi sie nasunelo ze faceci nie sa najmocniejsi w odgadywaniu tego co nam
                      wydaje sie oczywiste i nie wymaga slow. Im raczej trzeba jasno i w punktach
                      czego oczekujemy i co nie tak -moj maz tlumaczy ze on skupia sie na zadaniach
                      do wykonania i szkoda Mu czasu na analizy dlaczego akurat mam muchy w
                      nosie. smile))
                      Jola nie daj sie chorobie -ale sadzac z energii mikroby czosnkiem przegnane wink)

                      No i teraz moje rozterki nianiowe, kilka nocy nie przespalam i teraz musze sie
                      przed Wami wygadac -napiszcie szczerze co byscie zrobily?
                      Mam od roku nianie Zosia Ja po trudach zaakceptowalaa ale ja sie z NIa nie moge
                      dogadac, nadajemy na zupelnie roznych falach mamy zupelnie inne poglady na
                      wiekszosc spraw inne podejscie np do kwestii dyscypliny, porzadku w domu itp
                      (ja przyznaje przywyklam do "artystycznego balaganu" , niania w dobrej woli mi
                      porzadkuje i uklada a ja potem nic nie moge znalezc)czasem przekazanie prostej
                      technicznej informacji np o diecie Zosi kosztuje mnie sporo wysilku. Na plus
                      musze przyznac ze jest bardzo obowiazkowa, nie spoznia sie nie choruje a Zosia
                      jest dopilnowana.
                      W tym tygodniu odezwala sie do nas dawna niania Stasia ze chcialaby do nas
                      wrocic (w zeszlym roku nie podjela sie opieki nad 8 mc maluchem jakim byla
                      wtedy Zosia ze wzgledu na klopoty z kregoslupem) jest bardzo ciepla, kulturalna
                      osoba, swietnie sie z Nia dogadywalam -nawet jak mialam jakies zastrzezenia
                      spokojnie moglam o tym powiedziec a Ona starala sie to wprowadzic w zycie i
                      wkladala wiele inwencji w zabawy ze Stasiem (teatrzyki, lepienie, malowanie,
                      czytanie, spiewanie itp on mial wtedy 2 latka i wlasciwie codziennie jak
                      wracalam z pracy to okazywalo sie zna nowe slowa,pojecia itp. Male ale jest
                      takie ze to starsza pani odpada dzwiganie no i zawsze jest ryzyko ze np
                      zachgoruje itp. Duzo blizej mieszka wiec moze byc wczesniej -na czym mi w tym
                      roku zalezy.
                      No i troche mam wyrzutow sumienia ze wystawie ta obecna nianie do wiatru w
                      ostatniej chwili -przed wakacjami umawialam sie z Nia ze od wrzesnia spotykamy
                      sie znowu. Ona ma do opieki jeszcze jedno dziecko tu po sasiedzku rozmawialam z
                      tamta kolezanka i Oni dalej beda sie z Nia umawiac co najmniej raz w tygodniu -
                      rodzi im sie trzeci maluch lada dzien.
                      Sama nie wiem .... sad((((
                      Chyba bedzie burza. Trzymajcie sie i milego tygodnia Skrzynka
                      --
                      moje trzy skarby wink)
                  • 29.08.04, 22:03
                    Hej! Didi! Brałyśmy ślub w tym samym roku tego samego dnia.
                    Myślę Skrzynko, że nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia co do zmiany niani.
                    Widać że z Ciebie solidna firma, ale chyba lepiej raz coś uciąć , a nie potem
                    szarpać się z kobieta przez następny rok.
                    Huraaaa! Nareszcie skończyła się olimpiada! Ufff... Ależ to bylo męczące
                    przeżycie. Całe szczęście następna w Pekinie i wtedy, gdy będą zaody mój mąż
                    będzie, mam nadzieję, spał.
                    Pozdrawiam
                    Monika
                    --
                    Małgośka

                    Gosia wakacyjna
                    • 29.08.04, 22:45
                      Witam,

                      ja dzis w troche lepszym nastawieniem do zycia. Moja mama zabrala Zuzie wczoraj
                      na noc – pierwszy raz! Dziecko mi dorasta na noc do domu nie wraca smile W zwiazku
                      z tym mieismy „kawalerski” wieczor: wino i dobra kolacja jak za starych dobrych
                      czasow.

                      Zapomnialam Wam powiedziec ze „już za chwileczke już za momencik” odbieramy
                      klucze do naszego segmenciku. Na budowie ida jak burza. Zaczynamy już szukac
                      glazury, kuchni, drzwi itp., itd. Nie mogę się doczekac.

                      Dzis bylimy w ZOO Zuzia przez pierwsze 1,5 godziny była jak zakleta. Otwarta
                      buzia, iskierki w oczkach i sluchala się tak ze myslelismy ze cos się stalo.
                      Najbardziej zapamietala „mapy” i „kozie”, która karmila paluszkami. Wszystkie
                      zwierzatka chciala glaskac, lacznie szympansami i pumami. Przy hipciu wszyscy
                      stali i czekali az ten wyplynie z wody a moje dziecko postalo chwile i
                      rzekło: „Mama, ni ma iby” (czyt. nie ma ryby) i poszla.

                      Zuzia tez mowi „bosze” (proszę) i „bobosze” (poprosze) i przy tym kiwa glowka.
                      Rozgadala nam się straszliwie, można się z nia się swietnie dogadac.

                      Skrzynka na Twoim miejscu wrocilabym do tej poprzedniej niani.

                      Ja prawie jestem pewna ze te nastroje u Zuzia to kwestia jej nadwrazliwosci na
                      zbyt duzo bodzców. Czasami jednak musze cos zrobic i to niestety wymaga tez od
                      niej jakis zmian. Ja i tak staram się je minimalizowac, ale nie mogę się dac
                      zwariowac.

                      Mam jedno pytanie czy Wasze dzieci tez tak kochaja dziadkow ze nie mogą się z
                      nimi rozstac? My dzisiaj rano pojechalismy po Zuzie a ona do babci i nie
                      chciala wychodzic. Placz był okropny przy rozstaniu. Szczerze mowiac zrobilo mi
                      się przykro, bo co prawda troche mnie irytuje to jej ciagle „mama i mama” a tu
                      nagle taki zwrot akcji. Babie to jednak się nie dogodzi smile)) i tak zle i tak
                      niedobrze, co za natura.

                      --
                      Kinga i Zuzia (19.01.03)

                      ZUZIA - moj maly szkrabik
                      • 30.08.04, 08:07
                        Rany !!! Dziewczyny ale macie tempo surprised)))))) Przez weekend tyle postów
                        nastukałyście ... no no jestem pod wrażeniem surprised) SUPER!!!
                        Dziewczynom świeżo po urlopach gratuluję udanych wakacji.
                        Beata - gratuluję podjęcia decyzji o budowie domu i życzę szybkiego jego
                        wybudowania, KInga Tobie oczywiście też serdecznie gratuluję surprised) Ech, jak ja
                        Wam zazdroszczę - szczytem moich marzeń jest maleńki domek z ogródkiem.
                        Jogaj nie daj się wirusom i nie szalej z tym sprzątaniem !!!
                        Monika - jakie ślubowanie ???
                        Iwona super, że jesteś i trzymamy Cię za słowo o częstym pisaniu o Wojtusiu surprised)
                        Skrzynka ... napewno podejmiesz słuszną decyzję w spr. niani(choć tak naprawdę
                        to już chyba zdecydowałaś, prawda ?). Trudno się wypowiadać "stojąc z boku" ale
                        myślę, że będąc na Twoim miejscu wybrałabym poprzednią nianię.
                        My też raczej mamy stały rytm dnia (i tak samo było z Danielem). Oczywiście
                        małe wahania w czasie wchodzą w rachubę bez większych stresów dla obydwu stron.
                        Wiktoria też na urlopie często się budziła z krzykiem/płaczem (a niekiedy
                        krzyczała przez sen). Tyle, że trwało to króciutko i po chwili smacznie spała.
                        To napewno nadmiar wrażeń i emocji. Z kolei robiła się nieznośna, płaczliwa i
                        humorzasta ... przed burzą/deszczem - mała meteropatka mi rośnie surprised).
                        Wiktoria też bardzo ładnie dziękuje - kłania się główką i mówi "Dzien" (ale
                        nie mówi jeszcze "proszę").
                        Wczoraj było u nas ślicznie i byliśmy cały dzień nad jeziorem. No w zasadzie to
                        my byliśmy NAD jeziorem a Wiki W jeziorze (bo prawie z niego nie
                        wychodziła surprised). Ot, kaczuszka. Szalała jak pijany zając, karmiłam ją dosłownie
                        w biegu a każda próba wyciągnięcia jej na brzeg kończyła się awanturą. Rośnie
                        nam mała terrorystka surprised)(aż się boję myśleć co będzie dalej!). Przyznaję, że
                        też na nią wczoraj krzyknęłam ale przynajmniej zrozumiała, że nie żartuję i
                        naprawdę trzeba wyjść z wody, usiąść na krzesełku i zjeść zupę... a wieczorem
                        sama mnie ciągła do sypialni, bo była tak padnięta i chciała isć spać.

                        No to tyle. pzdr, buziaczki. aga
                        --
                        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                        Daniel i Wiktoria
                        • 30.08.04, 09:43
                          Dzieki dziewczyny !-choc nadal prosze o wypowiedzi reszty bo decyzja jest
                          dopiero prawie podjeta. Najwiecej watpliwosci mam co bedzie jak nasza stara
                          niania jednak zostanie zmuszona do podnoszenia Zosi w koncu to jeszcze maluch i
                          cos sie Jej z tym dyskiem znowu stanie a ja zostane na lodzie. Zapowiada mi sie
                          bardzo pracowity rok crying( Wczoraj z Kubim ukladalismy plan bo sama zupelnie nie
                          moglam sobie poradzic zeby to wszystko sensownie zmiescic. Slubny podszedl
                          metodycznie i mam piekna tabelke na biurku -piekna jak piekna za to pelna na
                          3,5 dnia.
                          Kinga gratuluje urzadzania domku - to niezapomniane przezycia.
                          Ok ide do prac domowych i sporo mam dzis do zalatwienia a Zosia od rana
                          awanturuje sie z chlopcami mala rozbojnica piszczy na nich i bierze sie do
                          bitki jeszcze bezdie do nich tesknic jak jeje za dwa zaczna znikac na cale
                          dnie. Buziaki Skrzynka
                          --
                          moje trzy skarby wink)
                          • 30.08.04, 11:01
                            Serwus !

                            Na szybko przesyłam adres Siódmego Nieba : www.klubmalucha.pl/index.php.
                            Pochwalę się, że udało nam się spotkać z Magdą i Olgą i było bardzo miło.
                            Postaram się wywołać i gdzieś wrzucić zdjęcia. Napiszę, jak tylko będę miała
                            wolną chwilę.

                            Buziaczki
                            Sowa
                          • 30.08.04, 11:14
                            Od razu zaznaczam ... ze namieszam i mogę tymi swoimi wywodami poglębić Twój
                            dylemat z wyborem niani ;o(
                            Ciągle myślę o tym co napisałaś i o opisie obydwu Pań. I powiedziawszy szczerze
                            teraz już nie jestem taka pewna czy wybrałabym poprzednią nianię.
                            Musisz wziąć pod uwagę, że choć Zosia jest coraz starsza to jednak napewno
                            trzeba ją będzie podnieść ( i to niejednokrotnie), druga sprawa ...to fakt, że
                            ta Pani jest coraz starsza, może częściej chorować (co jest naturalne u
                            starszych osob tym bardziej, że ma problemy zdrowotne a kręgosłup to nie
                            gardło, na które wystarczy wziąć tabletkę i po bólu surprised(. No i trzeci aspekt: to
                            fakt, że Zosia będzie musiała się przyzwyczaić do nowej osoby.
                            Może jednak uda Ci się dogadać z "nowszą" Nianią, może najważniejsze sprawy
                            (gł. dot. diety) spisz jej na kartce i wyraźnie zaznacz swój pogląd nt.
                            dyscypliny, porządku itd., zasugeruj formy zabaw z Zosią...
                            no i nie da się ukryć, że ta osoba jest raczej pewna, że nadal u Was ma pracę.
                            Ech, ciężki orzech do zgryzienia... przepraszam (wiem, że Ci napewno nie
                            pomogłam a wręcz mogłam uzyskać odwrotny efekt surprised( ale chciałam napisać
                            szczerze co myślę... aga
                            --
                            Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                            Daniel i Wiktoria
                            • 30.08.04, 13:43
                              Cześć,
                              Kasiu-Skrzynko,ja myślę podobnie jak Aga.Może jednak zostań przy dotychczasowej
                              nani.Rozumiem,że darzysz sympatią i lepiej sie dogadujesz z tą drugą panią,ale
                              trzeba spojrzec na rzecz realnie - tamta pani to schorowana,starsz osoba ,jak
                              piszesz - więc trzeba liczyc sie z tym,że zdarzy sie sytuacja że zadzwoni
                              któregos dnia,kiedy Ty akurat będziesz miała mnóstwo spraw, i powie że dziś nie
                              może,że jest chora, że ją boli...No i klops.
                              Jeśli mogłabym Ci coś zasugerować to proponuję abyś jeszcze raz porozmawiała z
                              dotychczasową opiekunką na temat swoich oczekiwań.Jasno i klarownie przedstaw
                              jej swoje wymagania,podkreśl jak ważna jest dieta Zosi i że nie wolno jej nic
                              zmieniac bez Twojej wiedzy.I tak jak proponowała Agnieszka, napisz na kartce
                              pare "złotych reguł",które obowiązuja w Twoim domu, i przywies gdzieś w
                              widocznym miejscu.Ta pani oczywiscie ma prawo miec własne poglądy na
                              wychowanie, porządek czy dyscyplinę ale uwazam,że może je stosowac we własnym
                              domu,wobec swoich bliskich - a u Ciebie powinna postępować tak, jak Ty sobie
                              tego życzysz.Może po prostu wyrażnie jej o tym powiedz?
                              No ,ale ostateczną decyzję musisz podjąć sama.
                              Zyczę aby wszystko poszło gładko.
                              Pozdrawiamy,
                              Beata i Maks ( 20.01.03)
                              --
                              Małe co nie co...
                              • 30.08.04, 18:26
                                Hej! Oj namieszamy Ci w głowie Kasiusmile))
                                Ale fajne zdjątka ze spotkania Olgi i Iwa!!! Widac, że dobrze się ze sobą
                                bawią, a to rzadkość w tym wieku.
                                Moje slubowanie dotyczyło wstapienia w rzesze radców prawnych - znaczy się moge
                                od piątku założyć sobie np. kancelarię. Ale tylko teoretycznie, bo muszę
                                odsiedzieć teraz za współfinansowanie 3 lata w firmie, a po pracy brak mi sił,
                                żeby jeszcze coś ciągnąć dodatkowo. A właściwie - nie miałabym wtedy zupełnie
                                czasu dla Gosi.To znaczy mam propozycję, żeby coś tam robić wieczorami dla
                                kolegi. To mój dylemat, bo zajmie mi to na pewno trochę czasu, a z drugiej
                                strony da się zarobić na tym na porządne wakacje. Nie wiem czy się na to
                                zdecydować. Jak czasem czytam ile czasu Wy poświęcacie swoim maluchom, czuję
                                się jak wyrodna matka. O rany! Jakbym chcciała pracować tak jak Skrzynka! 3,5
                                dnia! Marzenie!
                                A! zapisałysmy się dziś z Gosią na pokazowy angielski do Helen Doron. Kobieta
                                (znaczy sie nie ta Helen, tylko zapisująca)zrobiła na mnie b.dobre wrażenie.
                                Ok. 10 zł za godzinę - to chyba niedrogo???
                                Pozdrawiam
                                Monika
                                --
                                Małgośka

                                Gosia wakacyjna
    • 30.08.04, 13:29
      Zacznę od ... Paty bardzo się cieszę, że wyraziłaś swoje zdanie, to chyba
      dobrze, że piszemy o wszystkim i wyrażamy swoje opinie, moim zdaniem nudno by
      było gdybysmy się tylko klepały po głowie i mówiły "cacy cacy". No i chyba
      normalne, że każda z nas ma swój własny pogląd czasami taki jak inni a czasami
      taki jak większość. Pozostaje nam czekać na kolejne zdarzenie które wywoła
      ponownie burzliwą dyskusję! Ja zazwyczaj mówie to co myśle, więc ma nadzieję,
      że zawsze będziesz wyrażała swoją opinię. Chyba po to tu piszemy, żeby usłyszeć
      co pozostałe z nas myślą na dany temat.
      Skrzynka - ja na szczęście nie muszę stawać przed wyborem opiekunki. Nie wiem
      co bym zrobiła na Twoim miejscu. Czy Zosia zna tą poprzednią panią? Jaki ma do
      niej stosunek? Nad tym bym się najpierw zastanowiła. Potem przemyślałabym czy
      zdrowie nowej opiekunki nie będzie miało zbyt dużego wpływu na Wasze życie (jej
      ewentualne nieobecności) i czy te problemy ze zdrowiem są poważne czy nie i czy
      na pewno da radę opiekować się Zosią do czasu jej pójścia do przedszkola (bo
      pewno tyle planujecie), bo jak nie to staniecie przed kolejną zmianą opiekunki.
      Koniec końców jestem pewna, że Twoja decyzja będzie słuszna.


      Kinga gratuluję mieszkanka.
      A Olga dziadków uwielbia - ciężko mi powiedzieć kogo bardziej, chyba po prostu
      w różny sposób. Najwięciej mogę pisać o relacjach moi rodzice - Olga, bo to
      nasi sąsiedzi. Generalnie uwielbia ich. Czasami nawet jak ja jestem Olga
      stwierdza, że idzie do baby i idzie dobijać się do ich drzwi (dzi). Chyba nie
      jestem zazdrosna, raczej dumna że tak świeynie się z nimi dogaduje i mają
      własne tajemnice, i myślę, że będą mieli tych wspólnych spraw jeszcze więcej,
      zwłaszcza z moją mamą. Ale pamiętam jak Olcia była maleńka i moja mam
      przychodziła i chciała ją ciągle na ręce, wtedy czasami czułam malutki ścisk w
      serduchu, ale to minęło ....

      Kini dziewczyny mnie ubiegły - napisz coś więcej o swojej wystawiesmile Pewno
      jeszczę Cię o ten temat zaczępię - szczególnie interesuje mni eczy malujesz
      (np. na szklankach) z "głowy" czy też opierasz się na jakiś projektach? Mi się
      marzy zastawa własnoręcznie malowana - ale z głowy to mi kiepsko wychodzi, a
      jak patrzę to już lepiej smile

      A na koniec deserek czyli kilka słów o Olgowo - Iwutkowej sobocie.
      To była bardzo miła sobota, Olga była skłonna zostawić mnie i pojechać z Sową i
      jej rodzinką smile Nasze maluchy biegały po parku, razem a czasem osobno, my
      mieliśmy okazję porozmawiać. Potem w domu Olga i Iwo też starali się bawić
      razem, na koniec może nie wymienili się koszulkami, ale Olga częstowała Iwutka
      swoim sokiem. Dużo by pisać, same zobaczcie czyli zapraszamy do oglądania zdjęć!
      Olga i Iwo czyli spotkanie cz.1
      spotkanie cz.2

      --
      Magda mama Olgi (15.01.2003)
      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
      • 30.08.04, 18:13
        hej dziewczynki, wpadlam na chwilke do starej chatki, gdzie jeszcze stoi komp i
        jest net. bylam na chwile tutaj ale z siostra i to ona siedziala przy
        komputerze, ja nawet nie zdarzylam zajrzec na forum sad
        teraz tez tylko kilka ostatnich postow przejrzalam , bo nie mamy za duzo czasu.

        u nas ogolnie jest dobrze, Paula troche chorowala po przylocie tutaj,do tej
        pory jeszcze leci jej z nosa i kaszle, ale jest lepiej. Ja i ktos czujemy sie
        swietnie, wlasciwie to jeszcze nie odczuwam tego ze jestem w ciazy, chociaz
        wczoraj nie weszlam w moja sukienke.
        Paula mowi duzo nowych slow, jest bardzo samodzielna, wesola i najukochansza
        na swiecie.

        Dziewczynki, sorki, ze nie odpowiadalam na niektore sms-y ale nie mialam nad
        morzem polskiej komorki, a wiedzialam ze przyjde poczytac.

        Nowy domek ok, nareszcie wszystko oddzielnie (oprocz kuchni i duzego pokoju),
        taras ogromny, wiec Paula moze sie pluskac spoko w basenie, a temperatury nadal
        powalajace z nog (ok 30 C).

        Z netem niestety prawda, nie bede miala stalego lacza, ale od czasu do czasu
        przez modem bede wchodzic na gazete (jak moglabym sie z Wami rozstac wink)))

        teraz koncze, bo musze Rpsikowi troche pomoc przy zmywaniu podlogi. Caluski dla
        wszystkich styczniakow, pozdrowienia dla Was , no i witam te mamy, ktorych
        jeszcze nie znam (powinnam od tego zaczac). papa

        Ania i Paula
        --
        Paula - moje najukochańsze słoneczko
        • 31.08.04, 10:33
          ojejej jak tu pusto surprised(((((
          Aniu! Bardzo się cieszę, że się odezwałaś na forum i spróbuj proszę do nas
          zaglądać jak najczęściej surprised) Cieszę się, że nowy domek Wam się podoba i życzę
          duuużo zdrówka całej rodzince a wirtualnie przesyłam buziaki dla Pauli i
          Fasolki smile
          Magda obejrzałam sobie fotki ze spotkania Olgi i Iwo. Super !!!
          U nas dziś paskudna pogoda i jestem wyjątkowo ospała ... nie mam nawet weny
          twórczej do pisania postów a to już oznacza, że ze mną jest naprawdę źle. Hmmm
          ale cóż sądząc po imponującej ilości postów w dniu dzisiejszym to chyba nie
          tylko ja jestem senna ??? surprised) surprised) pzdr. aga
          --
          Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
          Daniel i Wiktoria
          • 31.08.04, 12:28
            Monika serdeczne GRATULACJE !!!! buziaczki. aga
            ps. ja też bym chciała krócej pracować np. na 1/2 etatu surprised(
            --
            Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
            Daniel i Wiktoria
            • 31.08.04, 13:05
              Hejka
              Ale pogoda do bani.
              Kasiu co do niani to podzilam poglad Agi, pogadaj z nią przed podjeciem decyzji
              na temat diety i reguł i zobacz co ona na to postaw sprawę jasno. Zosia
              przyzwyczaiła się do swojej opiekunki i moze nie akceptować nowej pani. Możesz
              mieć problem jeżeli opiekunka zachoruje, a z kregosłupem nie ma żartów.
              Oczywiscie decyzja naeży do Ciebie i ty najlepiej wiesz co potrebuje Zosia i co
              jest dla niej najlepsze.
              King gratulacje segmenciku, teraz czekaja Ciebie najlepsze chwile, które cieszą.
              Co do dziadków to wczoraj byli u nas moi rodzice i oczywiscie mój Dawcio bardzo
              chciał jechać z nimi. Pwnie pozwoliłabym mu gdybym wiedziała, że tata siebedzie
              dobrze czuł. Bardzo chciałjechac z dziadkami, ale dzis w ramach rekompensaty
              dopołudnie spędzi z nimi.
              Monia gratulacje. co do dodatkowej pracy to ja przy mojej obecnej sytuacji bym
              brała jesli moze było ją robić późnym wieczorem i w domku kiedy brzdąc śpi.
              Sama chetnie pracowałabym tak jak Kasia parę godzin, ale cóż mus to mus. Monia
              fajnie, że braliscie ślub tak jak my. O której odzinie, bo my o 17.
              Mam małego zgryza, bo zauważyłam uczulenie na pleckach brzdąca i prodejrzewam
              że przyczyna tego moze być basen lub nowe deserki orzechowe. Musze
              przeprowadzic śledztwo w tej sprawie.
              Aniu fajnie, że sie odzezwałaś. W miarę mozwliwosci pisz czesto i oszczędzaj
              się. to samo tyczy Joli, mam nadzieję, że chróbsko jej nie rozłozyło.Mam
              nadzije, że chociaz humory Wam dopisują w tą beznadziejna pogodę.
              --
              Papajki
              Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
            • 31.08.04, 13:40
              Dzieki dziewczyny za wszystkie uwagi. Wiem ze decyzja i tak zalezy ode mnie i
              ja poniose jej konsekwencje ale czasem dobrze posluchac glosow z boku. Zosia
              nie zna naszej starej Niani tzn widziala Ja kilka razy a swoja calkiem
              zapomniala. Umowilam sie z Nia wczoraj w parku zeby spokojnie pogadac. No i
              sprawa sie wyjasnila sama bo po moich pierwszych slowach ze mam problem niania
              sama zaczela ze moze chce ja zwolnic bo jej glupio bylo zaczynac pierwszej ale
              ma propozycje dobrej pracy w szkole od wrzesnia i gdybym kogos miala to Ona
              chetnie by zrezygnowala. Tak wiec klamka zapadla wink))Jakos mi ulzylo. Mysle ze
              Ona tez czula ze po prostu nie jarzy miedzy nami.W kazdym razie rostalysmy sie
              mile (przydaly sie czekoladki i zdjecie Zoski w ramce wziete na wszelki
              wypadek wink)))
              A propos zupelnie obok tematu czy Wy tez tak macie ze sa osoby z ktorymi
              zupelnie nie potraficie sie dogadac? I nawet jak czasem po pelnej wysilku
              rozmowie zostaje osiagniete jakis porozumienie i to i tak okazuje sie ze
              zostalo ono zupelnie inaczej zrozumiane przez kazda ze stron?

              Ania fajnie ze dalas rade sie odezwac mam nadzieje ze bedziesz czasem dawac
              sygnal cou Was jak Paula i Fasolka smile))

              Jola wszystko ok?

              Jutro nastepna porcja wzruszen. Pierwszy dzien szkoly i pierwszy dzien zerowki.
              Trzymajcie kciuki za moich chlopakow. Danwiku specjalne pozdrowienia i zyczenia
              dla Daniela z okazji poczatku roku smile)))))))

              Buziaki Skrzynka
              moje trzy skarby wink)
              • 31.08.04, 19:59
                W koncu dziala Neostrada. Az sie boje. Pawel dzialal i dzialal kilka dni,
                byly problemy z instalacja.
                Bylam na lekcji probnej angielskiego i mysle ze my poczekamy jeszcze z
                trymestr lub doprzyszlegoroku. Wojtek balsie wszystkich okrzykow radosci
                innych mlodszych od niego dzieci. Kontaktow z innymi dziecmi ma duzo a mnie
                samej do tej pory latwiej pracowalo sie z 2-3 latkami niz z 1,5 -2. Maz jest
                zdziwiony ale mysle tak i kropka.
                Zrobilam dzis chleb na zakwasie. Prawdziwy !!! super smakuje i Wojtek tez go
                palaszowal.
                Skrzynka - fajnie z niania. My tez mamy nowa dziewczyna - ma na imie Aga.
                Powodzenia w szkole. Acha, nie boisz sie podwyzki Zusu? Bo ja bardzo.
                Bylam dzis u lekarza endokrynologa - 3 godziny czekania w klinice. Koszmar.
                Dalej nie znam przyczyny mojego krwawienia co 2 tygodnie, kolejna wizyta w
                piatek i wyniki badan hormonalnych. moze cos sie wyjasni, troche sie boje.a
                Wojtek musial isc z pawlem do pracu do przedszkola przez to ze ja nie wrocilam
                na czas
                troche ponoc plakal na poczatku ale jak przyszlam to nie zwracal na mnie
                uwagi.
                papa
                bede kombinowac coz z naszym aktualnym zdjeciem ale nie dzis
                iwona
            • 31.08.04, 21:18
              Hej! Dzis był przełomowy dzien - Gosia zgłosiła pierwsze poważne roszczenie
              zakupowe. Otóż w zeszłym tygodniu upatrzyła sobie w sklepie płyn do kąpieli -
              muminka (może go kiedyś wypróbowywałayście???) Nie kupiliśmy go jednak, bo był
              koszmarnie drogi, zakurzony i nie miał daty przydatnosci do "spożycia". No i
              dziś, gdy zbieraliśmy się do "dużego sklepu", spytałam męża, co kupimy. Gosia
              natychmiast odpowiedziała: "minia". Minia w naszym slangu domowym to muminek.
              No i potem przez całą drogę były śpiewy o miniach, pokazywanie na sklep, że tam
              jest minia itp. Wyjechaliśmy bez mini tylko dlatego, że nie była ani odrobinę
              mniej zakurzona niż w zeszłym tygodniu. Ale wygląda na to, że odbędziemy
              niebawem pielgrzymkę po supermarketach w poszukiwaniu niezakurzonego muminka
              (to małe 29 zł... - sporo chyba jak za płyn do kąpieli)
              Poza tym podjęłam decyzję, że nie biorę pracy po godzinach. Ustaliłam z kolegą,
              że wezmę coś, jak będzie miał zatory. Może nie zarobię na wymarzone wakacje,
              ale przynajmniej poczytam sobie wreszcie, pouczę się angielskiego.... Idziemy
              zapisać się z Wojtkiem do biblioteki i będziemy czytać historie różnych krajów.
              Ja zaczęłam od wędrówek barbarzyńców po imperium rzymskim - odróżniam już
              Wandali od Wizygotówsmile)) Etat radcowski w firmie to też tylko 3 dni pracy, ale
              żeby dostać taki, muszę czekać, aby któryś z kolegów poszedł na emeryturę,
              poważnie zaniemógł, albo cóś w tym stylu a nawet gorzej. Lubię ich, więc się do
              tego nie przyłożę. Póki co wstaję o 5, wracam do domu o 16, prasuję o 22 i
              stwierdzam, że nie mam siły, a zwłaszcza ochoty bawić się w pozwy i egzekucje
              po nocach.
              DIDI! JA TEZ MIAŁAM ŚLUB O 17!!! W nocy mieliśmy mały deszczyk, ale pogoda była
              ok. Na rocznicę ślubu idziemy na kabaret "Ani mru mru".
              O ! Kasiu! Ja nie potrafię porozumieć się z wieloma osobami - od mojego męża
              począwszy. Gdyvbyśmy się zgłosili na terapię rodzinną, mieliby z nami dużo
              roboty. Zazwyczaj mamy odmienne zdanie na każdy temat i do tego płomienne
              temperamenty. Fakt, że jeszcze się nie pozabijaliśmy oznacza tylko i wyłącznie,
              że chyba się trochę kochamy, skoro stac nas na robienie tylu kompromisówsmile))
              Mam w pracy nowy wydział, w którym każdy jest despotą albo obrażalskim.
              Nauczyłam się już nie wchodzić nikomu w drogę i jest mi z tym bardzo dobrzesmile))
              Trochę mnie niekiedy męczy przemyśliwanie każdego słowa, ale święty spokój nie
              ma ceny smile
              Pozdrawiam serdecznie i idę stąd, bo mnie mąż wyzywa i ciągnie za krzesłosmile))
              Wesołego rozpoczęcia nowego roku szkolnego! Wow - nawet się nie obejrzymy i
              zaczniemy tu na liscie omawiać zakupy tornistrów i innych takich.
              Monika
              --
              Małgośka

              Gosia wakacyjna
              • 31.08.04, 22:19
                No i mnie rozlozylo troszke,wczoraj glownie lezalam w lozku i zarlam
                czosnek,ale dzieki temu dzis jest juz lepiej.Poza tym moj tata wyjechal i bylam
                u rodzicow.
                Skrzynka wszystkiego najlepszego dla chlopakow,bo to wazny dla nich
                dzien,szczegolnie pierwsza klasa,Danielowi to juz pewnie trzeba wspolczuc,bo
                pewnie juz niechetnie idzie do szkoly.
                Poza tym Kasiu weglug mnie nasze dzieci juz takie duze,ze niezbyt czasto trzeba
                je nosic,ja staram sie nie dzwigac Szymona,biore go na rece jak sama siedze,no
                i zabieram czesto ze soba wozek,zeby unikac noszenia. Dobrze,ze wlasciwie
                sprawa sama sie dobrze rozwiazala. Ja tez nie ze wszystkimi sie dogaduje,w
                ogole tak czeto mam,ze od pierwszego spotkania wiem czy to przyjazna dusza czy
                nie i czeto mam jakas taka intuicje do ludzi i wiele razy mi sie sprawdzilo jak
                bylam ostrozna.
                Aniu Ty musisz miec internet,ja sobie nie wyobrazam,ze nie bedziemy gadulic na
                gg,no i ze zadko beda posty od ciebie,buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
                Monika gratuluje slubowania, Sewerynki czekamy na co najmniej jeden post
                dziennie wink
                Kini czemu tak zadko sie odzywasz?
                Szymon nie ma stalego rytmu dnia, u nas zawsze wszystko na wariackich
                papierach, zmiany miejsc tez nie robia na nim wrazenia,moze dlatego,ze od
                poczatku czesto spal u moich rodzicow,ze wzgledu na prace meza i psa.
                Mi sie zdaje,ze moja dzidzia sie rusza,ale nie chce mi sie w to wierzyc,bo to
                za wczesnie jak mi sie wydaje,to dopiero 16 tydzien.
                Dobra lece po harbatke z cytrynka i spac, trzymam kciuki za Stasia,Henia i
                Daniela-Jola
                --
                Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                Spotkanie Majeczki i Szymona
                • 31.08.04, 22:55
                  Hej!
                  Jogaj stanowczo nie daj sie mikrobom! Ja tez czulam Stasia okolo 16 tyg a Zosie
                  z tydzien wczesniej. Gratulacje wink))))) To niesamowite uczucie jednak!
                  Ja tez mysle ze nasze maluchy nie wymagaja juz tak duzo noszenia zwlaszcza ze
                  Zosia bez pieluch, Henik byl mlodszy i absolutnie nie moglam Go podnosic ze
                  wzgledu na zagrozona ciaze ze Stasiem i dalo sie to zorganizowac. Zosi
                  rozlozylam krzeslo do jedzenia w wersje ze stolikiem i wlazi i wylazi sama, po
                  schodach za reke do wozka i z wozka tez sama, jak sie uderzy najczesciej wlazi
                  mi na kolana i mocno sie tuli -bylo nie bylo moj kregoslup te 12 kg tez
                  odczuwa.Tak ze jestem dobrej mysli -jakos to bedzie smile)))

                  Na pocieche tym ktorzy zazdroszcza mi 3,5 dnia pracy dodam ze to czas samych
                  zajec do tego dochodzi czas na ich przygotowanie, zrobienie pomocy do zajec
                  (dzieciaki strasznie szybko je niszcza zwlaszcza maluchy)wypelnianie kart,
                  spotkania z rodzicami itp, plus prowadzenie ksiegowosci i wszystkich
                  formalnosci zwiazanych z wlasna firma. No i mam co tydzien 60 paznokci do
                  obciecia, trzy glowy do umycia i 6 wiecznie obtartych kolan do opatrzenia oraz
                  trzy bujne osobowosci do dopieszczenia wink))nie liczac stosow prania i zmywania.
                  To tak troche zartem ale bywaja miesiace ze w tygodniu wypadaja mi po 3 wizyty
                  lekarskie (jak sie naloza ortopedzi Zosi i Stasia, laryngolog Staska,
                  alergolodzy Henia i Zosi, dentysci calej trojki, ortodonci chlopcow,
                  rehabilitant Zosi itp)i pomyslec ze w sumie dzieciaki zdrowe tylko kazde ma
                  jakis tam slabszy punkt na zdrowiu.
                  Podwyzki Zus sie nie boje podobno skladka znaczaco wzrosnie powyzej 2 tys
                  dochodu ja oscyluje wokol GUS owskiego min wink))jak widac sa i dobre strony tego.
                  Maz za krzeslo nie ciagnie ale chyba wolalby zebym juz pogadala z Nim. Napisze
                  Wam jak bylo na rozpoczeciu roku a zeby bylo w temacie styczniakow to od strony
                  Zosi i Jej przezyc wink))) Skrzynka
                  --
                  moje trzy skarby wink)
                  • 01.09.04, 07:31
                    Jola nie daj sie choróbsku.
                    Wszystkim rozpoczynajacym naukę od dziś życze powodzenia i cierpliwosci.
                    Monia my jeszcze nie wiemy co bedziemy robić, ale chyba w pracy bede miała
                    nadgodziny to pewnie z wyjścia nici. Fajnie sie złożyło z tym ślubemsmile
                    Mielismy super pogodę w dzień wesela i poprawiny.

                    Dawcio idzie wkrótce do przedszkola, pewnie w przyszłym tygodniu pójdziemy na
                    rozmowe z Pania Dyrektor. Co prawda tam przyjmowane są maluchy od 2,5 roku, ale
                    zrobi wyjatek. Mam no wyboru dwa przedszkola. jedno jest w bloku obok, ma sówj
                    ogrodzony plac zabaw, dyrektorka to mam kolegi mojego męża. Drugie przedszkole
                    jest troche dalej w wolnostojacym budynku, maja ogrodzony plac ale niestety
                    pusty bo rozkradli wszsytko, tylko w budynku maja basen z kulkami i
                    zjeżdzalnię. Pójde najpierw na rozmwę i obejrze to blizej, w tym co jest dalej
                    juz byłam przed wakacjami i miałam mieszane uczucia.
                    Ja zastanawaiam sie czy nie zacząć nauki anglika metodą Callana czy któraś mi
                    moze powiedzieć czy warto i czy sie sprawdza, albo cos innego polecić.
                    Oki moze później się odzezwę.

                    --
                    Papajki
                    Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
                  • 01.09.04, 11:03
                    Hej hej witam wrześniowo surprised(
                    Daniel już w szkole i muszę przyznać, że dzisiaj szedł bardzo podekscytowany i
                    zadowolony, że spotka wszystkich kolegów (no, napewno ten zapał osłabnie za nim
                    skończy się ten miesiąc ??? tydzień ??? pożyjemy zobaczymy. Swoją drogą ciekawa
                    jestem kiedy usłyszę, i tu cyt. "Głupia szkoła", "Głupia Pani" (sorry
                    nauczające dziewczyny surprised), "Głupia książka " itd itp.
                    Skrzynka cieszę się, że problem niani został rozwiązany i życzę powodzenia Zosi
                    z nianią (i vice versa) oraz Stasiowi i Heniowi w szkole/zerówce !!!!
                    Co do osób "nadających na zupełnie innych falach" to chyba każda z nas to zna
                    ten problem. Ja oczywiście również i są np. osoby, z którymi dogaduję się
                    dosłownie bez słów, a są takie, którym nawet łopatologicznie nie potrafię
                    czegoś przekazać (i oczywiście ja też nie rozumiem o czym dana osoba mówi sad
                    Jogaj - ja też w drugiej ciąży pierwsze ruchy poczułam ok. 16-go tygodnia surprised)
                    No i trzymaj się cieplutko i NIE DAJ SIĘ WIRUSOM!!!!
                    Skrzynka ja też ostatnio stwierdziłam, że choć (odpukać w niemalowane!) wszyscy
                    w zasadzie zdrowi to grubą część naszych dochodów "zżerają" lekarze i
                    apteki !!! A niby mamy służbę zdrowia bezpłatną! A tu proszę: ginekolog,
                    alergolog, pediatra, dentyska, okulista ...czyli ta zdecydowana większość
                    odwiedzanych przez nas lekarzy to lekarze prywatni. Wiem, że mogę też iść do
                    lekarza państwowego, ale nie dość, że kosmiczne terminy to jeszcze (nie wiem
                    dlaczego, może się mylę) ale mam wrażenie, że prywatnie zostaniesz przebadany
                    zdecydowanie dokładniej surprised( Przepraszam, jeśli którąs z Was uraziłam, wiem, że
                    są również wspaniali specjaliści, którzy leczą swoich pacjentów "państwowo" ale
                    ja niestety w tym temacie nie mam szczęścia ...


                    A teraz coś na deser ku pokrzepieniu serc (dla chcących "zgubić" brzuszek surprised)
                    Baaardzo ciekawy tekst zamieszczony w lipcowym numerze Glamour (może już
                    czytałyście ?):
                    "24 - dokładnie tyle brzuszków każdego dnia wystarczy aby pokazać całemu
                    światu okolice pępka.
                    Zapewne jesteś zdziwiona, że nie chodzi o liczbę pięciokrotnie większą ...
                    Zdaniem specjalistów, zrobienie stu brzuszków dziennie to strata czasu. Twój
                    brzuch nie stanie się dzięki temu bardziej płąski ani umięśniony. Istnieje
                    natomiast niebezpieczeństwo przeforsowania i uszkodzenia kręgosłupa, ponieważ
                    zbyt intensywne ćwiczenia i, co gorsza, niewłaściwie wykonane, obciążają
                    dyski w odcinku lędźwiowym.
                    Plan optymalny: codziennie rób 24 brzuszki w trzech seriach po 8 powtórzeń.
                    Ale rób je uczciwie. Tzn., zadbaj o prawidłową pracę mięśni brzucha: unoś się
                    powoli, licząc do dwóch i tak samo opadaj". Koniec cytatu

                    A ja głupia katuję się robiąc po 100/200 brzuszków !!!
                    pzdr. agnieszka
                    Ps. skrzynka, u nas 40 paznokci co tydzień do obcięcia surprised)No ale główka tylko
                    Wiktorii do mycia, bo Daniel oczywiście się już sam kąpie surprised)
                    --
                    Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                    Daniel i Wiktoria
    • 01.09.04, 10:00
      Nie zaglądałam ostatnio na forum, ale dziś weszłam, podzielić się moim smutkiem.
      W niedziele zmarł mój tata. Wczoraj odbył się pogrzeb. Dziwne to jest uczucie,
      żegnać kogoś tak bliskiego, był a teraz go nie ma. Miał dopiero 51 lat,
      ostatnie dni życia spędził w szpitalu, od 20 miesięcy chorował na raka, bardzo
      cierpiał. Był kochany, zawsze chciał wszystkim pomóc, w życiu musiał stawić
      czoło wielu przeciwnościom losu, ale jego silna wola mu ma na to pozwalała.
      Kacperek patrzył na trumnę i mówił dziadzia śpi, wiem ze nie będzie go
      pamiętał, ale nasza pamięć na pewno będzie żywa. Wieczorem mały przeszedł sam
      siebie żeby rozładować trochę napięcie, wycałował wszystkich, odnalazł
      kieszenie w spodniach i już rączek z nich nie wyciągał, nawet jak wchodził na
      kanapę, a na księdza mówił „kok”. Kochane nasze słoneczko, nie wiem co byśmy
      bez niego zrobili.

      Pozdrawiam Wszystkich
      --
      Joanna
      Kacperek - SŁOŃCE MOJE
      • 01.09.04, 10:18
        Bardzo mi przykro sad
        Trzymajcie sie.
        Jola
        --
        Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
        Spotkanie Majeczki i Szymona
        • 01.09.04, 10:31
          Joasiu! Bardzo nam przykro!Jesteśmy myślami z Tobą, bardzo jesteś dzielna!!!
          --
          Kini mama Franka (14.01.2003)
          Franuś-Szczęście moje
        • 01.09.04, 11:00
          Oj, bardzo mnie post Joasi wytrącił z rytmu...
          Ale postaram sie po kolei, JOluś trzymaj się i nie dawaj sie choróbskom
          absolutnie, Franus też zaczynał w 16 tyg. baraszkować w brzuszku i też nikt mi
          nie wierzyłsmile)Odzywam sie nie tak często, bo jeszcze ciagle zajeta jestem,
          teraz przygotowuje sie do targów w Barzkowicach,będe na wystawie
          rękodzielnictwa (tak sie podczepiłamsmilePOza tym Marcin końćzy pisać magisterkę,
          jeżdzi i oglada samochody (wymieniamy na odrobinę młodszy) i przez to ja ciagle
          przy Franiu, do tego wymyśliłam sobie wystawę w Berlinie w sobotę, no i Grecja
          po 23.09 i troche juz z organizacją nie domagamsmileCzekają mnie jeszcze 2 imprezy
          rodzinne...Na stronie mam tylko wizytówkę, mam nadzieję ze wkrótce to sie
          zmieni.Poza tym to co robię zaczyna mi się pięknie klarować, za rok moze uda mi
          sie otworzyć własną pracownię, o ile konsekwencji mi starczy..., bo zapału jest
          wiele. Magda-franca, maluję głównie "z głowy", pomysłów i inspiracji jest
          wiele, nie wszystko jednak przekłada sie na technikę, malowanie na ceramice i
          szkle jest zupełnie inne niż na papierze wiec dopóki nie znajduje rozwiązań
          technicznych pomysły odkłądam na pólkę. Można też korzystać z gotowych wzorów i
          szablonów, lub samemu coś takiego stworzyc i po prostu odwzorować. Służę
          pomocąsmileMam nadzieję ze niedlugo będe mogła pochwalić sie czymś wiecej na mojej
          stronie...
          Skrzynka, super ze sprawa sama sie rozwiązała,też miałam taki dylemat,
          kompletnie nie mogłam sie dogadać z moją siostrą która u nas sprzątała- wiecie
          problem podwójny bo to siostra, no i wiecej na taki układ nie pójdę, chciałam
          dobrze a wyszło ze jestem wiecznie niezadowolona z jej pracy itd. , nie
          mogłyśmy sie dogadać, ja swoje ona swoje..sadW końcu ona znalazła inną pracę, a
          ja szukam innej dziewczyny..
          Monika gratuluje ślubowania jednego i drugiegosmile.Co do nauki ang. jestem
          sceptyczna, nie uważam żeby dawało to dobre wyniki a tylko namąci maluchowi w
          głowie, podobnie z oglądaniem bajek w wersji obcojęzycznej, w końcu to teżforma
          nauki. Od października też planuję sie wziąć za siebi e i czegoś sie pouczyć
          ale czy starczy czasu????????
          Danielowi Agi życzę gładkiego powrotu do naukismileSkrzynka koniecznie napisz jak
          tam u Was "dorosłe" szkolne zycie pierwszego dnia.
          Kinga gratuluję jeszcze raz segmentu, życzę miłego "urządzania się".
          A Monika fajny pomysł z tym kabaretem na rocznice, moje prezenty ostatnio
          przestały być "rzeczowe",bo już mi pomysłów brakuje, w zeszłym roku w rocznice
          wybraliśmy sie na wycieczkę...kajakiemsmile
          Pozdrawiam serdecznie
          --
          Kini mama Franka (14.01.2003)
          Franuś-Szczęście moje
          • 01.09.04, 11:05
            Sorry dziewczyny ale nie odświeżyłam strony i wysłałam post, który wkleił się
            ciutkę wyżej. Więc na wszelki wypadek wklejam jeszcze raz to samo:

            Hej hej witam wrześniowo surprised(
            Daniel już w szkole i muszę przyznać, że dzisiaj szedł bardzo podekscytowany i
            zadowolony, że spotka wszystkich kolegów (no, napewno ten zapał osłabnie za nim
            skończy się ten miesiąc ??? tydzień ??? pożyjemy zobaczymy. Swoją drogą ciekawa
            jestem kiedy usłyszę, i tu cyt. "Głupia szkoła", "Głupia Pani" (sorry
            nauczające dziewczyny surprised), "Głupia książka " itd itp.
            Skrzynka cieszę się, że problem niani został rozwiązany i życzę powodzenia Zosi
            z nianią (i vice versa) oraz Stasiowi i Heniowi w szkole/zerówce !!!!
            Co do osób "nadających na zupełnie innych falach" to chyba każda z nas to zna
            ten problem. Ja oczywiście również i są np. osoby, z którymi dogaduję się
            dosłownie bez słów, a są takie, którym nawet łopatologicznie nie potrafię
            czegoś przekazać (i oczywiście ja też nie rozumiem o czym dana osoba mówi sad
            Jogaj - ja też w drugiej ciąży pierwsze ruchy poczułam ok. 16-go tygodnia surprised)
            No i trzymaj się cieplutko i NIE DAJ SIĘ WIRUSOM!!!!
            Skrzynka ja też ostatnio stwierdziłam, że choć (odpukać w niemalowane!) wszyscy
            w zasadzie zdrowi to grubą część naszych dochodów "zżerają" lekarze i
            apteki !!! A niby mamy służbę zdrowia bezpłatną! A tu proszę: ginekolog,
            alergolog, pediatra, dentyska, okulista ...czyli ta zdecydowana większość
            odwiedzanych przez nas lekarzy to lekarze prywatni. Wiem, że mogę też iść do
            lekarza państwowego, ale nie dość, że kosmiczne terminy to jeszcze (nie wiem
            dlaczego, może się mylę) ale mam wrażenie, że prywatnie zostaniesz przebadany
            zdecydowanie dokładniej surprised( Przepraszam, jeśli którąs z Was uraziłam, wiem, że
            są również wspaniali specjaliści, którzy leczą swoich pacjentów "państwowo" ale
            ja niestety w tym temacie nie mam szczęścia ...


            A teraz coś na deser ku pokrzepieniu serc (dla chcących "zgubić" brzuszek surprised)
            Baaardzo ciekawy tekst zamieszczony w lipcowym numerze Glamour (może już
            czytałyście ?):
            "24 - dokładnie tyle brzuszków każdego dnia wystarczy aby pokazać całemu
            światu okolice pępka.
            Zapewne jesteś zdziwiona, że nie chodzi o liczbę pięciokrotnie większą ...
            Zdaniem specjalistów, zrobienie stu brzuszków dziennie to strata czasu. Twój
            brzuch nie stanie się dzięki temu bardziej płąski ani umięśniony. Istnieje
            natomiast niebezpieczeństwo przeforsowania i uszkodzenia kręgosłupa, ponieważ
            zbyt intensywne ćwiczenia i, co gorsza, niewłaściwie wykonane, obciążają
            dyski w odcinku lędźwiowym.
            Plan optymalny: codziennie rób 24 brzuszki w trzech seriach po 8 powtórzeń.
            Ale rób je uczciwie. Tzn., zadbaj o prawidłową pracę mięśni brzucha: unoś się
            powoli, licząc do dwóch i tak samo opadaj". Koniec cytatu

            A ja głupia katuję się robiąc po 100/200 brzuszków !!!
            pzdr. agnieszka
            Ps. skrzynka, u nas 40 paznokci co tydzień do obcięcia surprised)No ale główka tylko
            Wiktorii do mycia, bo Daniel oczywiście się już sam kąpie surprised)


            --
            Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
            Daniel i Wiktoria
            • 01.09.04, 11:14
              Oj przepaaszam najmocniej ... dopiero teraz przeczytałam Twój post surprised( Głupio
              mi bo wcześniej pisałam o "pierdołach" ... naprawdę bardzo mi przykro i
              przyjmij proszę moje wyrazy współczucia. Ściskam Cię mocno ...aga
              [*]
              --
              Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
              Daniel i Wiktoria
      • 01.09.04, 13:07
        Joasiu trzymaj się, przyjmij nasze wyrazy współczucia
        --
        Magda mama Olgi (15.01.2003)
        lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
        MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
    • 01.09.04, 11:29
      tymi postami z sygnaturkami oczywisciesmile)
      Aga, fajnie ze Daniel zachwycony choć na chwilesmile)Z brzuszkami tak czy siak
      grautuluję samozaparcia, JA NIE CWICZĘ I SIE OBJADAM SLODYCZAMI. uff wyrzuciłam
      to z siebesmile) a brzuszek rosnie!!!!!!!!sadAle 24 brzuszki tylko, moze warto sie
      zmobilizować???\Swoja drogą co oni w tych gazetach wypisują!!!smile
      --
      Kini mama Franka (14.01.2003)
      Franuś-Szczęście moje
      Pracownia Czerwona Kropka
      • 01.09.04, 11:42
        NO, no Kini oczywiście za intrygowana tajemniczością "czerwonej kropki" weszłam
        na stronkę ... i jestem pod olbrzymim wrażeniem. SUUUUPEEERRRR! Zdolna bestia z
        Ciebie surprised) surprised)
        Co do gimnastyki... cóż fajnie by było gdyby te MAX !!!!24 brzuszki naprawdę
        dawały efekty surprised) W każdym razie jestem ZA!!! A co do słodyczy ... przyznam się
        bez bicia, że za ostatni kawałek czekolady gotowa jestem oddać wszystko
        (oczywiście do jedzenia surprised). Uwielbiam słodycze i wszystko co ma choć posmak
        słodki (gdy byłam w wieku naszych Styczniaków to ponoć mama musiała mi zupy
        słodzić, bo inaczej nie zjadłam, bleeeee toż to chyba przesada! Ale zostało mi
        do dziś i niestety jestem uzależniona od słodyczy surprised(
        aga
        --
        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
        Daniel i Wiktoria
        • 01.09.04, 12:58
          Asia bardzo mi przykro z powodu śmierci Taty. M.ój tata też ma raka i obawiam
          sie o kazdy dzień i każda wizyta w kolinice to dla mnie nerwówka.
          Danik widzę, że my pokrewne dusze z tymi słodyczami.
          Kasiu fajnie, że sytuacja sama sie rozwiazała z opiekunką tak musiało być i
          widać, że ktoś z góry nad nami wszsytkimi czuwa.
          Jolu ja też odczuwałam wczesnie ruchy Dawcia pomimo, ze wszystcy mówili, że 17
          tydz. to za wcześnie że mi sie wydaje.
          Co do dogadania sie z ludź mi to z niektórymi osobami mozna sie prorozumieć bez
          słów lub półsłówkami a z niektórymi to tłumacze po trzy razy i tak nie dociera.
          --
          Papajki
          Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
          • 01.09.04, 14:13
            Joasiu!... Nie ma dobrych slow w takiej chwili. Trzymaj sie bedziemy o Was
            myslec.....
            Skzrynka
            --
            moje trzy skarby wink)
            • 01.09.04, 16:22
              Hej Asiu! Przykro mi, że spotkało Cię takie nieszczęście. Wiem, że nie ma słów,
              które pocieszą kogoś w takim bólu. Jako osoba wierząca, jestem pewna, że choć
              trudno nam się z takim nieszczęściem pogodzić, to nie jest to rozstanie na
              zawsze. Trzymaj sie dzielnie. Pozdrawiam Monika
              --
              Małgośka

              Gosia wakacyjna
    • 01.09.04, 16:21
      Ja również przesyłam wyrazy współczucia.

      Dorota & Mati
      • 01.09.04, 18:13
        Hej! Az mnie z nadmiaru emocji glowa rozbolala sad Moi synowie w bialych
        koszulach i granatowych spodniach strasznie dzis rano wydorosleli , Zoska tez
        zazyczyla sobie przebrania i paradowala w granatowej sukience z bialym
        kolnierzykiem wink)).Stas na poczatku mial stres bo cos pomylili i jego
        najblizszego kolege z przedszkola wyrzucili do innej grupy (a mielismy obiecane
        ze wszystkie dzieciaki z naszego przedszkola beda razem) ale wszystko zostalo
        odkrecone.Wrocil zadowolony i powiedzial ze fajnie bylo w zerowce i "dobrze ze
        juz sie z tego przedszkola wyrwalem"
        Niesamowite byl widok tabunow bialo granatowych dzieci z mamami ciagnacych ze
        wszystkich stron do szkoly (nasza dzielnica jest tzw mloda i mase tu
        dzieciakow) nagle strasznie trudno bylo mi opanowac wzruszenie ze On juz taki
        duzy i kiedy to sie porobilo przeciez jeszcze wczoraj byl mniejszy jak Zosia
        dzis smile)) Staralam sie jak moglam trzymac fason a moje wyrodne dziecko zapytalo
        z niewinna minka czy Ty dzis kroilas cebule mamusiu -bo masz ciagle takie
        dziwnie oczy! Same widzicie jaka jest ta dzisiejsza moim wlasnym mlekiem
        karmiona mlodziez smile)))
        Zosia swietnie znosila to cale zamieszanie i tlum (co u niej wyjatkowe) nawet
        zostala sama z Heniem na dluga chwile w swietlicy kiedy biegalam zalatwiac
        formalnosci i nie chciala z tamtad wyjsc bo byla klatka z papugami. Po powrocie
        do domu caly czas opowiada ze byl Jejo (Henio) Pam (pani) i ..dzidzi dzidzi
        dzidzi dzidzi dzidzi (czyli jak same widzicie duuzo dzieci wink))
        Swoja droga Zosia strasznie smiesznie radzi sobie z liczebnikami jesli czegos
        jest dwa to jest cos tam np kok (Kot) i gugie (czyli drugie) znaczy ze sa dwa
        koty) jak jest od mniej wiecej 3-6 to jest kok ci (trzy ale to nie oznacza trzy
        tylko liczbe wieksza od dwoch ale do ogarniecia) a jak czegos jest bardzo duzo
        to tak jak z dziecmi w szkole smile))
        Ok ide robic obiad bo wrocil Kubi i jest pewnie bardzo bardzo bardzo bardzo
        glodny smile)))) Skzrynka
        --
        moje trzy skarby wink)
        • 01.09.04, 21:03
          Hej! No i tu jeszcze raz ja. My dziś mamy dziwny dzień. Z jednej strony było
          mnóstwo wesołych rzeczy, z drugiej pokręciły nam sie łezki w oku. Najpierw
          Joasia napisała o tacie, potem usłyszeliśmy o porwaniu dzieci w szkole w Rosji.
          Gdzie ten świat zmierza? Kto wie, co nas czeka za kilka lat.
          No ale z innej beczki. Musze się pochwalić. W sobote za tydzień wystąpię na
          spartakiadzie bydgoskich spółek komunalnych jako... miotaczka kuląsmile))
          Wyjaśniam - nigdy w życiu nie trzymałam tego w ręku, z rzutu piłką lekarską
          miałam zawsze 2, a z w-fu zdawałam tylko dzięki uczęśzczaniu w sobotę na siódmą
          rano na tzw. dokształty oraz pisemnym spradzianom na koniec roku z dwutaktu.
          Poza tym mam 164 wzrostu i waże nadal mimo wszystko mniej niż 60 kgsmile)) Bardzo
          mnie ta sytuacja bawi, ale też nieokoi. Być może kogoś zabiję, a w najlepszym
          razie mnie zlinczują. Miałam do wyboru kilka lepszych dyscylin, ale w
          godzinach, kiedy Gosia nie je lub nie śpi było tylko pchnięcie kulą i bieg na
          800 m. Oprócz mnie reprezentować w tej dyscyplinie będzie naszą firmę Pan
          Magazynier, więc mam nadzieję, że nadrobi to co ja stracę. O ile wcześniej nie
          dostanie zawału serca, gdy się dowie z kim jest w parze. Mój mąż jest
          szczęśliwy, mianował się moim trenerem, szykuje aparat, kamerę i chce mi kupić
          dres reprezentacji Polski Ateny 2004 smile))
          Jeśli chodzi o metodę Callana - na taki kurs chodził moj mąż i nic z tego nie
          wyniósł. Głównie dlatego, że siedział w ławce z naszą koleżanką i zajmowali się
          przeszkadzaiem w prowadzeniu zajęć. Podobno super się bawili. Po roku
          zrezygnował, wziął się w domu sam do roboty i zdał po 6 ms FCE na A. Zamierzam
          iść w niego ślady (ale daruję sobie egzamin). Odkurzyłam sobie strego Alexandra
          i rozpoczynam od dziś wieczora.
          Kasiu! szczerze współczuję zwłaszcza tych paznokci. Gosia nie znosi zabiegów
          kosmetycznych.
          Jak Jolu samopoczucie??? To pech zachorowac w środku lata.
          Pozdrawiam i ide potrenować bicepsiki
          Monika
          --
          Małgośka

          Gosia wakacyjna
          • 01.09.04, 21:27
            Hej Monika nie masz co wspolczuc smile) wszystko to napisalam z wesolej przekory
            ja sama tego chcialam i jestem najszczesliwsza na swiecie ze mam swoja
            wymarzona trojke wink))Ale nie ukrywam ze wiaze sie to ze zwiekszona dawka
            obowiazkow i nie bardzo wyobrazam sobie jak umialabym to pogodzic z praca na
            caly etat (tatus z tych pracujacych wiecej crying( A paznokcie u chlopcow nie sa
            JUZ na szczescie problemem (a kiedys byly oj byly) a Zosia sama podstawia
            paluszki (ciap-ciap ?)wink)))
            Danwiku ja chociaz byla sluzba zdrowia niestety mam te same doswiadczenia jakos
            tak sie sklada ze prywatnie zwykle jestesmy traktowani duzo powazniej i
            doglebniej niz panstwowo (o terminach z ksiezyca nie wspomne). Nie dotyczy to
            naszej Pani Pediatry z przychodni -wspaniala osoba nigdy jeszcze mnie nie
            zbyla, zna dzieciaki i sama wylapuje rozne dziwne rzeczy i czesto okazuje sie
            ze ma nosa.
            Zapomnialam napisac ze mialam dzis mile spotkanie. Siedzielismy sobie na murku
            pod sklepem akwarystycznym czekajac na otwarcie z Heniem i Zosia (poczatek roku
            zostal upamietniony wprowadzeniem neonkow)i przegladalismy ksiazki Henia a tu
            Ebeatka z Maksiem sie wylonili wink)))))Chociaz chwilke ale pogadalalysmy alez
            tem Max wielki facet !!!Jest strasznie wysoki. No i na pozegnanie zamarzylo sie
            nam jakies spotkanko styczniowe. Co Wy na przyszly weekend dziewczyny? Bo zaraz
            zaczna sie jesienne szarugi wiec lapmy slonce winkPozdrowienia Skrzynka
            --
            moje trzy skarby wink)
          • 01.09.04, 21:30
            Joasiu,bardzo mi przykro. Kazdy z nas juz musial lub bedzie musial przez to
            przejsc. Pielegnuj w sercu wspomnienia, pamietaj wszystko co dobre, co inne
            wybaczaj. Badz dzielna bo kobieta zawsze musi byc dzielna -tak mowi do mnie
            mama zawsze gdy jest ciezko.

            u nas tez w rodzinie wazny dzien - siostrzency meza do 1 klasy a
            siostrzenica moja do przedszkola. nie bardzo chciala z tamtad wyjsc ponoc, a
            mlodzsza 2.5 latka przy odbieraniu tez nie

            wojtke ma chyba biegunka. zupa chybatroche za dlugo siedziala w lodowce lub
            cos innego, napoilam,dalam Nifuroksazyd i zjadl troche ryzu i zobaczymy.

            przepraszam za psujaca mi sie spacje.

            ide szukac czegos o moich okresach co 2 tyg.

            spijcie dobrze
            iwona
            • 01.09.04, 22:07
              Wam w Wawie to dobrze,mozecie sie spotkac przypadkiem,a ja musze daleko
              jechac,zeby kogos zobaczyc.
              W ogole zauwazylam,ze spotkalam sie z mamami samych dziewczynek,znamy juz 4
              stycznioweczki i zadnego styczniaka,jak sie spotkalam kiedys z dziweczynami z
              lutego to tez byly 3 dziewczynki,dzwine to o tyle,ze u mnie na osiedlu same
              chlopaki, kolezanki tez maja tylko synow.
              Skrzynka gratulujemy rozpoczecia roku,mam nadzieje,ze Heniowi bedzie sie
              podobalo w szkole.
              Monika zycze dalekich rzutow, fajnie,ze masz szanse sprobowac tego sportu,grunt
              to dobra zabawa smile
              Ja juz czuje sie prawie dobrze,tylko drapie w gardle,ale Szymon zaczal
              kaszlec,a na wieczor zapchal mu sie nosek,jestem zalamana.
              Ania,teknimy za Toba.
              Buziaczki-Jola
              --
              Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
              Spotkanie Majeczki i Szymona
              • 02.09.04, 07:34
                Hej
                Mam nadzieje, że pogoda dzis będzie ładna. Mnie dzis czeka wizyta u dentysty,
                oj mam nadzieję, że nie bedzie bolało. Wiecie zaczynam sie martwic jak mały
                zniesie przedszkole i rozstania z nami. Chyba od poniedziałju juz pójdzie.
                Skrzynaczko doradź mi czy lepiej jest aby najpierw chodził na bardzo którko i
                zostawać z nim np 1 godzinkę i czy mamy zostawać ja ze ślubnym czy tylko jedno
                z nas, czy ma isć od razu w pełnym wymiarze godzin?
                Monia trzymam kciuki za dobre wyniki. Rzucaj daleko. W razie czego krzycz, żeby
                zblit blisko nie podchodzili bo rzucasz.
                Uczulenie nadal na pleckach i brzuszku sie utrzymuje i nadal nie wiem od czego.
                Oki spadam pracować. Zyczę miłego dnia wszystkim mausiom i pociechom. Henio i
                Daniel powodzienia w szkole.
                --
                Papajki
                Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
                • 02.09.04, 08:40
                  Didi czemu chcesz dac Dawcia od razu do przedszkola,a nie do zlobka? On nie
                  bedzie sie zle czul wsrod takich duzo starszych dzieci? Napisz,bo bardzo mnie
                  to interesuje.
                  Pozdrowionka-Jola
                  --
                  Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                  Spotkanie Majeczki i Szymona
                • 02.09.04, 08:47
                  Skrzynka jak widać czasami duże problemy rozwiązują się same! Heniowi, Stasiowi
                  i Danielowi życzymy dużo zapału i siły do chodzenia do szoły.

                  Kini - już wyrażałam swój zachwyt i wcześniej oglądałam Twoją stronkę smile Pewno
                  zgłoszę się jeszcze z kilkoma pytaniami technicznymi głównie (utrwalanie i
                  takie tam) na temat malowania na ceramice jak już zabiorę się do produkcji
                  talerzy, ale do tego jeszcze długa, bo czasu brak! Może będzie lepiej w
                  okolicach Nowego Roku. Ale co tam ....

                  Olga też dosyć wcześniej zaczęła wariować w brzuszku i tak jej zostało do dziś.
                  Wczoraj była lwem - co oznaczało, wieczorne malowanie twarzy, wchodznie pod
                  krzesło a na pytanie kto jest lwem? "Ola aaaa" - no strasznie wyglądała

                  Idzie zima - ja naprawdę już nie mogę doczekać się śniegu. A w domu po pracy
                  ambitnie podchodzę do rzeczy i stoją już słoiczki z marynowaną papryczką. Od 2
                  dni smażę konfiturę, a w sobotę będę robiła przeciery pomidorowe i sałatki
                  mniam.

                  Skrzynka my na spotkanie zawsze smile przynajmniej wstępnie się zgłaszam, bo
                  ciężki miesiąc przede mną więc na 100% nie wiem czy uda mi się dotrzeć.

                  Chciałam jeszcze coś napisać, ale praca wzywa ...
                  --
                  Magda mama Olgi (15.01.2003)
                  lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
                  MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
                  • 02.09.04, 09:13
                    Za mna i Zosia juz rajd po placowkach oswiatowych ja zaraz do pracy Zosia na
                    razie z Babcia (mam na razie malo godzin a Zosia i tak przezywa rozstanie z
                    bracmi wiec doszlismy do wniosku ze lagodniej wejdzie w nowa rzeczywistosc jak
                    zmiany beda stopniowe a nie od razu na raz nowa opiekunka, brak chlopcow i mamy
                    i wczesniejsze wstawanie.
                    Didi ciezko o jednoznaczna recepte duzo zalezy od samego Dawcia i od
                    przedszkola. Jednak mysle ze nie jest dobrym pomyslem zebyscie byli obydwoje -
                    zrobi sie straszne zamieszanie. Lepiej chyba zeby bylo jedno z Was -to
                    spokojniejsze ktore jest pewne siebie ze samo nie zacznie plakac. Ja bym jednak
                    zostala z NIm troche pierwszego dnia ( idealem bylo by zebyscie przed pierwszym
                    dniem mogli tam wpasc np na godzinke i zapoznac sie z nowym miejscem i paniami
                    tak przy okazji). Na pierwszy razy lepiej zeby bylo to krocej.I stopniowo coraz
                    dluzej. Musicie sie przygotowac ze protest prawdopodobnie bedzie najwiekszy nie
                    na poczatku ale po kilku dniach. Z wlasnych bolesnych doswiadczen wiem ze nie
                    warto przedluzac pozegnan i liczyc na cud ze wyjdziecie jak maly przestanie
                    plakac.Zwykle maluch sie nakreca coraz bardziej i szlochem walczy o mame. Kiedy
                    spojnie cieplo ale i stanowczo przytulalam placzacego Stasia i wychodzilam
                    przestawal plakac po minucie i szedl do dzieci kiedy dawalam sie wciagnac w gre
                    zostan jeszcze tylko chwilke szlochy trwaly z pol godziny. No i ogromnie duzo
                    zalezy od dziecka sa stwory przedszkolne ktore nie uronia lzy (moj Henio) a
                    przedszkole to od pierwszega dnia najwiekszy przyjaciel z ktorego wyciagnac nie
                    mozna i takie ktore bolesnie placa za kazdy stopien do samodzielnosci (Stas).
                    Trzeba tez rozeznac czy maluch zeczywiscie dojrzal juz do tego i potrzebuje
                    tylko wsparcia i mocnej wiary rodzicow (jest Ci ciezko ale dasz sobie rade,
                    poradzisz sobie) i wyjdzie z tego umocniony czy jeszcze przerasta to jego
                    mozliwosci i to bardzo zalezy od dziecka choc oczywiscie im starsze tym wieksza
                    szansa ze to juz.
                    Ja jak Jogaj mam pytanie _dlaczego przedszkole? w tym wieku jest zwykle ogromna
                    roznica miedzy 3 a niespelna 2 latkami. Czy On bedzie mial wspolny jezyk z
                    tymi dziecmi? Dobra spadam do pracy Skrzynka
                    Kurcze dlaczego ja nie umiem krotko?????
                    --
                    moje trzy skarby wink)
                  • 02.09.04, 09:14
                    Jolu Dawcio idzie od razu do przedszkola, ponireważ przyjmuja takie maluchy u
                    nas. Dawcio bawi sie lepiej ze starszymi dziećmi w wieku 3-4 lata, i o wiele
                    blizej mamy przedszkole.
                    Franca moze masz jakieś sprawdzone przepisy na przetwory to chętnie skorzystam.
                    jeśli tak to prześlij mi je na cool_szkrabek@poczta.fm lub na gg, albo
                    udostępnj wszystkim forumowiczkomsmile
                    Ja sie zabieram ale jakos zapału brak, musze kupic ogórki i powkładać. Sałatkę
                    z buraczkó i kapusty zrobić. Ogóreczki po kaszubsku. Jak robisz koncentrat
                    pomidorowy?
                    Jutro planujemy ze slubnym isć do pani dyrektor do przedszkola na rozmowę
                    zobaczymy co z tego wyniknie.
                    --
                    Papajki
                    Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
                    • 02.09.04, 09:23
                      Dzieki Kasiu za rady. Co do przedszkola odam, że u nas przujmują juz od wieku
                      2 - 2,5 roku. Mało jest dzieci i sytuacja wymogła na przedszkolach, aby
                      dostosować sie do realiów, jesli nie chcą zostać zlikwidowane to w ten sposób
                      obniżaja progi wiekowe. Żłobki niestety mamy tylko dwa i troche daleko. Żłobek
                      wchodził na poczatku w grę, zebrałam nawet dobre opinie o nim od osób z ktorymi
                      rozmawiałam, jednak troche sienasłuchałam od kuzynki która tam dała dziecko.
                      Plusem byłoby to że w żłobku miały dwóch kuzynów, ale bez auta bardzo duzo
                      czasu by nam zajował dojazd. trzeba wziąć pod uwagę jeszcze słotę, śnieg. A
                      oprócz tego, że trzeba dostać sietam autobusem to eszcze trzeba podreptać na
                      nogach kawałek. Mały pójdzie do przedszkola na próbę. Zobaczymy jak bedzie,
                      jeśli sie nie sprawdzi to pójdzie do żłobka, jakoś bedzie to trzeba
                      zorganizować. Poza tym pani dyrektor powiedziała, że to rodzice sa bardzije
                      przewrażliwieni niz dzieci i takie właśnie maluchy najszybciej siedostosowują.
                      Problemem moze byc wg mnie to że Dawcio jest bardzo niufny w stodunku do osób
                      których nie zna. Ano zobaczymy, jutro juzcos bede wiedziała więcej.
                      --
                      Papajki
                      Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
                  • 02.09.04, 10:06
                    No to ja też szybciutko bo robota na wczoraj wala się po biurku surprised).
                    Dziewczyny w imieniu Daniela ślicznie dziękuję za "szkolne" zyczenia surprised)
                    Monika trenuj, trenuj a może sama będziesz zaskoczona swoim występem i
                    odkryjesz w sobie nowe zdolności surprised). A swoją drogą SUPER pomysł z
                    taką "olimpiadą" surprised)))
                    franca1 no no podziwiam Cię, że robisz takie domowe pyszności na zimę. Ja się
                    ograniczyłam do wrzucenia w zamrażalkę kilku torebek z truskawkami, jagodami i
                    fasolką szparagową surprised( Niestety przetworów żadnych nie robię surprised(
                    pzd i życzę miłego dnia. aga
                    ps. mój kochany mąż ma dłuższy urlop (teraz gdy ja muszę być w pracy !sad ...
                    ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i teraz właśnie myje okna w
                    mieszkanku surprised))))))
                    --
                    Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                    Daniel i Wiktoria
                    • 02.09.04, 11:19
                      Witam wrześniowo,

                      1 Joasiu, przyjmij moje wyrazy współczucia z powodu straty bliskiej osoby,

                      2 Franca 1, na dni otwarte do Klubu Malucha ”Siódme niebo” nie dotarłam z
                      przyczyn obiektywnych, ale się do wiedziałam telefonicznie o zajęcia weekendowe
                      na Ursynowie. Jeżeli zbiera się grupa osób, którzy deklarują chęć uczęszczania
                      na zajęcia, to wtedy są organizowane w sobotę, w niedzielę nie. W soboty są też
                      organizowane zajęcia dodatkowe np. gimnastyka korekcyjna oraz „przyjęcia”
                      urodzinowe.

                      3 Czy mogę się zapisać na spotkanie Styczniaków ? Chętnie się z poznam z mamami
                      Styczniaków i Styczniakami osobiście. W sobotę, czy w niedzielę?

                      4 Wczoraj byliśmy z Adasiem na szczepieniu, ostatnim niemowlęcym. Zawsze
                      szczepimy płatnymi szczepionkami, wczoraj nas skaasowali na 120zł. Adaś nigdy
                      nie miał objawów poszczepiennych.

                      Życzę miłego dnia wszystkim mamusiom i ich pociechom
                      Ewa

                      P.S. Jutro wyjeżdżamy do Krynicy Morskiej na przedłużony weekend, mam nadzieje,
                      że pogoda dopisze, prognozy jak na razie są niezłe.
                      • 03.09.04, 10:29
                        Hej dziewczyny co tu tak pusto???
                        Proponuje niedziele 12 wrzesnia przed poludniem. Ma ktos pomysl na jakies
                        miejce gdzie byloby troche miejsca na bieganie dla dzieci a jednoczesnie blisko
                        bylaby mozliwosc przycupniecia nad kawa ? Oczywiscie zaproszeni sa wszyscy
                        ktorzy dadza rade dotrzec smile)))
                        U nas na razie ok Zosia dzis koniecznie chciala zostac ze Stasiem w
                        zerowce wink)) chlopcy zachwyceni (Danwiku kiedy mniej wiecej mija euforia
                        szkolana??)Pozdrawiam i lece sprzatac i szykowac odpalowa kolacje (dzis nasza
                        dzsiesiata rocznica slubu wink))) Skrzynka

                        --
                        moje trzy skarby wink)
    • 03.09.04, 11:18
      Ja się piszę, mam nadzieję, że teraz nam nic się nie zdarzy po drodze i
      dotrzemy. Mi obojętnie czy sobota czy niedziela. Co do miejsca to nie wiem, ale
      może wybierzemy dwie alterantywy, jak będzie ładnie to na świeżym powiertrzu a
      jak nie to gdzieś pod dachem.
      Skrzynka, fajnie że chłopcy mają zapał do szkoły , choć sama nie wiem ile on
      potrwa. Wszystkim "uczniom" życze wytrwałości i zapału.
      U nas ostatnio trochę poprawiły się sprawy nocnikowe, tzn. co rano po sniadaniu
      jest kupa i siku do nocnika, w ciągu dnia to już różnie, ale i to dobre.
      Franca podziwiam Cię za te przetwory, jak ty znajdujesz na to czas, ja nic nie
      robię, mama i teściowa robią przetwory i zawsze cos mi dadzą. Ja wolę czas po
      pracy spędzić z Matim, bo i tak mam ciągle wyrzuty że za mało casu jestem z nim
      (10 godzin poza domem).
      Jeszcze pytanie do mam chłopców, czy robicie coś z siusiakami, jak byliśmy
      ostatni na szczepieniu, to pediarta kazała delikatnie odciągac napletek ,ale
      jakos się boję.
      Weekend zapowiada się ładnie i już dziś po południu jedziemy na Mazury, podobno
      to ostatni ładny, więc trzeba to wykorzystać.

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati

      Poz
      • 03.09.04, 13:37
        Hej
        Kasiu czy dobrze zrozumiałam, że dzis Twoja i Kubiego 10 rocznica ślubu? Jeśli
        tak to wszystkiego najlepszego, dalszych szcześliwych lat, samych pogodnych dni
        i dużo dużo szczęścia, radosci i miłości
        --
        Papajki
        Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
        • 03.09.04, 13:51
          Spotkanie - szczerze mówiąc wolałabym sobotę - ale może i w niedzielę się uda -
          o 9.00 mam wpisany w "grafik" basen z kolezanka i Olga.
          Przetwory w zasadzie nie ma co podziwiać - w weekend robię jak Olga śpi w
          dzień, albo wieczorem jak zaśnie. W tygodniu to samo - jak już pójdzie spać.
          Zresztą samo się robi - najwięcej pracy trzeba włożyć w porkrojenie
          wszystkiego - zalewa sama się gotuje, konfitury tylko trzeba mieszać co jaki
          czas. Ja robię wszystkiego po kilka słoiczków.
          Dorota ja też staram się na maksa spędzać czas z Olgą i jeżeli mam tylko na coś
          wpływ to nigdy nie robię tego kosztem czasu z nią spędzonego (rany znowu te
          rymy częstochowskie).
          Zastanawiam się co wymyslec na weekend (oprocz basenu, bo to u nas już tradycja
          ze rano w niedziele na basen biegniemy) i chyba zdecyduje się na malowanie
          farbami na wielkich arkuszach papieru - licze na ladna pogode to rozwiesze je
          na dzialce i niech mój maly malarz szaleje.
          A Wy co robicie z maluchami jak jest ladna pogoda? To chyba już ostatnie takie
          piekne dni.

          Nie wiem czy jakis temat mi nie umknal, ale już boli mnie glowa od nadmiaru
          rzeczy do zrobienia, jakis nawal mam w pracy.

          Milego weekendu
          --
          Magda mama Olgi (15.01.2003)
          lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
          MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
          • 03.09.04, 15:23
            Hej dziewczyny !

            Dawno nie pisalam, bo ja jak zwykle w biegu.
            Przede wszystkim Joanna, przyjmij proszę moje serdeczne wyrazy współczucia.
            Dobrze wiem, jak to jest, gdy ktoś bliski odchodzi i jak trudno jest dalej żyć.
            Dobrze, że mamy nasze pociechy, bo inaczej byłoby kiepsko. Ciesz się, że Twój
            Tata zdążył poznać Kacperka i wie, że masz rodzinę i kogoś bliskiego.

            Co do spotkania, to ja niestety nie mogę w ten weekend, bo jadę do Wisły na
            coroczny wyjaz integracyjny i bardzo Wam zazdroszczę, ale przekładanie na
            kolejne też mi nic nie pomoże, bo 13-go (tfu, tfu) jedziemy na upragnione
            wakacje, huraaa.

            Buziaczki
            Sowa
            • 03.09.04, 16:15
              Ja tez podziwiam France i wszystkie dziweczyny robiace przetwory,ja do kuchni
              jestem lewa i robie tylko to co musze czyli obiad,poza tym zero inicjatywy w
              tym wzgledzie.
              Skrzynka milego wieczoru dzisiaj i wszystkiego najlepszego dla Was.
              U nas nic nowego.
              Tesknimy za Ania,no i Camila juz moglaby wrocic,bo cos bardzo dlugo jej nie ma.
              Jola
              --
              Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
              Spotkanie Majeczki i Szymona
            • 03.09.04, 16:22
              Hej! Proponuje zebyscie wpisywaly preferencje (jesli chcecie to moze byc na
              mojego gazetowego maila albo tu a ja zrobie zestawienie ilu osobom pasuje jaki
              dzien i wybierzemy tak zeby moglo byc nas jak najwiecej.Mnie w sumie pasuja oba
              dni. Z dwoma alternatywnymi miejscami jest taki problem ze pogoda moze byc
              posrednia i wtedy moga byc watpliwosci gdzie ostatecznie sie spotykamy (a nie
              wszystkie maja swobodny dostep do netu zeby sprawdzic w ostatniej chwili)


              Na koniec wybaczcie zmiane nastroju ..... czytam co sie dzieje w Bieslanie...
              i nie moge powstrzymac lez bo ciagle widze siebie i moje dzieci dwa dni temu na
              rozpoczeciu roku... Jakas matka wypuszczona przez terorystow wyniosla ze szkoly
              niemowle i wrocila bo tam zostala starsza dwojka (nie wiadomo czy przezyli
              akcje "odbicia") dlaczego dzieci musza placic zyciem za to ze dorosli nie
              potrafia obok siebie zyc????....

              Skrzynka
              --
              moje trzy skarby wink)
              • 03.09.04, 18:46
                no to jestem smile
                wakacje się udały, pogoda dopisała, wszystko super humory też, jesteśmy
                szczęśliwi i wypoczęci i między nami też jakoś odżyło uczucie więc same plusy.
                wróciliśmy już w niedzielę ale niestety nie mamy netu!!! tu powinna być długa
                lista epitetów ale oszczędzę sobie nerwów. odłączyli nam ISDN a neostrady nie
                ma i ciągle mówią że lada chwila, no ale to w końcu tpsa więc nie powinnam się
                dziwić. siedzę teraz w kafejce internetowej i nawet nie mam czasu przeczytać
                zaległych postów. mam nadzieję że jednak podłączą szybko i wtedy będę tu 24 na
                24! ale fajnie!
                na dzisiaj tylko tyle, buziaki
                z tematu wnioskuję że się kręci jakieś spotkanie, oczywiście jestem chętna na
                każde.
                --
                Kamila mama Majuni
                a tu Majcia
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
                www.majcia.friko.pl
              • 03.09.04, 18:56
                Witajcie,

                Ja tez dzis w wisielczym nastroju a to wynik obejrzanej relacji z "odbicia"
                zalkadnikow w Bieslanie. Jestem wstrzasnieta!!
                Od czasu kiedy jest Ola wzrosla moja wrazliwosc, i poczucie odpowiedzialnosci,
                bo w takich sytuacjach natychmiast pojawia sie pytanie: a gdyby tam bylo moje
                dziecko?? Jak ustrzec wlasne dziecko przed zlem tego swiata??
                Ja nie rozumiem dokad to wszystko zmierza....

                Joasiu bardzo wsploczuje Tobie i calej Twojej rodzinie. Badzcie dzielni.

                Patrycja



                --
                Olenka
                • 03.09.04, 19:06
                  jeszcze słówko, ja też się bardziej przejmuję od kiedy jest Majcia, wstrząsają
                  mną takie historie, zachowania niektórych ludzi ale wmawiam sobie że będzie
                  dobrze. przejrzałam posty, naprawdę pobieżnie, śmiałam się i płakałam...
                  Joasiu - nie ma słów pocieszenia, jak zmarł mój dziadek, z którym mieszkałam
                  całe życie to teraz czasem lubię myśleć że on nie mógł się dłużej nami
                  opiekować na ziemi i czuwa nad nami z góry, trzymaj się.

                  --
                  Kamila mama Majuni
                  a tu Majcia
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
                  www.majcia.friko.pl
                  • 03.09.04, 21:03
                    hej! Sledziliśmy cała akcję w Oseti od środy. Gdy usłyszeliśmy, że jest szturm,
                    właczyliśmy dziś w pracy telewizor (mamy remont i siedziby na sali
                    konferencyjnej). Potem oglądaliśmy z mężem TVN 24. Musze przyznać, że
                    posiadanie dzieci chyba rzeczywiście uwrażliwia, bo znajomi z pracy, którzy
                    dzieci nie mają, nie badzo rozumieli, na czym polega ta trgedia - opowiadanie
                    np. dowcipów w trakcie oglądania relacji było moim zdaniem dalece niestosowne.
                    Jesteśmy wstrząśnięci i brakowałao nam słów, aby nazwać tych gnojków, którzy
                    wzięli biedne dzieci za zakładników. W końcu zebraliśmy manatki, wyłączyliśmy
                    telewizor i pojechaliśmy do parku, żeby już więcej o tym nie myśleć i nie
                    rozmawiać. Obawiam sie, że terror prędzej czy później do nas też dotrzesad(( Ale
                    pfu, pfu przez lewe ramię.
                    My jutro ruszamy do Ciechocinka. Zrezygnowałam z tego powodu z dwudniowych
                    uroczystości z okazji Dnia Energetyka (w planie miał być spływ kajakowy i
                    ognisko). Wkurzają mnie firmowe imprezy, na które nie można zabierać rodziny.
                    Sowo, możesz zabrać do Wisły rodzinę?
                    Szkoda, że nie spotakamy się z Wami w przyszłym tygodniu, ale po pierwsze
                    Warszawa ciut daleko, a poza tym będę wtedy pchać kuląsmile)) A może wybierzecie
                    się do Bydgoszczy??? Miałabym przynajmniej jakiś kibiców, którzy nie
                    pozwoliliby mnie wywieźć na taczcesmile))Mam nadzieję. A poza tym Bydgoszcz to
                    bardzo ładne miasto i pewnie większość z Was nigdy tu nie była.
                    Kamilo! Fajnie, że wróciłaś. Polecam internet w kablówce. Mamy El-net (grupa
                    Netia) - jest nawet za 20 zł miesięcznie. Baaardzo przyzwoicie działa.
                    Ide ratować męża, bo mu ość utkiwła w gardle. Twierdzi, że moi rodzice próbują
                    go zgładzić (tata łowił, a mama ryby smarzyła)
                    Pozdrawiam
                    Monika
                    --
                    Małgośka

                    Gosia wakacyjna
                    • 03.09.04, 21:55
                      ja tez jestem w szoku po akcji w Rosji, przerazenie i szkoda slow. Jestem
                      tez zla na TVP ze pokazuja takie potworne sceny,wiem ze filmy bywaja gorsze
                      ale tam sa prawdziwi ludzie ktorzy umieraja,cierpia a tu z kamerami lataja.

                      w innym temacie. bylam dzis znowu u ginekologa. mam troche problemy i caly
                      czas nie moge w krakowie znalezc kogos kto by mnie pelni satysfakcjonowal
                      (chodzi o lekarza oczywiscie) teraz trafilam do ordynatora kliniki, poloznika
                      i endokrynologa, bab tam u niego mnostwo, modle sie zebyfacet mial glowe i mnie
                      wyleczyl. jak juz pisalam mam okres lub plamienia co 2 tyg, dzis wyniki
                      pokazaly wysoki testosteron i tarczyce. dal mi hormony na uregulowanie tego
                      przez 2 mc potem kontrola i chyba trzeba bedzie uzaleznic plany
                      dzidziusiowe od stanu zdrowia. zaczelam sie bac trudnosci. choc przed
                      wojtkiem tez podejrzewano u mnie PCOS i myslalam ze bedziemy probowac i
                      probowac a tu sie okazalo calkiem szybko.

                      wiec usypiam dzis syna wtulonego we mnie i w myslach dziekuje Bogu ze go mam,
                      ze mi go dal, bo tyle ludzi teraz chce i nie moze, bo te hormony u mnie
                      tak szaleja i to takie szczescie ze jest i ze trzymam w objeciach mojego
                      syna. i myslalam jeszcze ze taki jest juz duzy i ze chcialabym moc przezyc to
                      jeszcze raz, miec jeszcze jedno malenstwo przy piersi, ..... nawet moze byc
                      synus ... czy sie uda jak juz bedzie mozna probowac???

                      a z siusiakiem cos Jola miala probowac. wojtek ma na pewno zwezony
                      napleteklub stulejke, troche odciagam ale nie wiem czy dobrze. maz krzyczy
                      zawsze ze trzeba bardzo delikatnie ... z chirurgiem poczekam jak skonczy dwa
                      lata. jejku to juz za pol roku!!!
                      • 04.09.04, 11:03
                        My bylismy u chirurga z sisiakiem,bo kiedys Szymon nie mogl zrobic siku,no i
                        chirurg powiedzial,ze Szymon ma bardzo mala dziurke i moze byc z tym problem w
                        przyszlosci,ale na razie nie ma po co robic zabiegu,dal nam masc Hydrokortyzon
                        i kazal sparowac 3 razy dziennie przez 6 tygodni i lekko,bardzo lekko naciagac.
                        Niestety Szymon mi nie pozwala na majstrowanie wiec smarujemy tylko raz
                        dziennie po kapieli,no i juz widac efekt,bo dziurka wieksza. Za jakies pol roku
                        mamy isc do kontroli.
                        Koncze,bo jedziemy do rodzicow,a maz do pracy.
                        Buziaczki-Jola
                        --
                        Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                        Spotkanie Majeczki i Szymona
                        • 04.09.04, 20:13
                          no coz internet jest nalogowy.sprawdzam i sprawdzam a tu wciaz nikt nie pisze.
                          skrzynka - na prywatnych jest forum o opoznieniu mowy,napisalam tam i moze
                          bedziesz zainteresowana zawodowo czyms, jakimis linkami czy cos
                          kiedy moj syn bedzie w koncu sam usypial?
                          chwila wolnego bo leca teletubiesie a potem seria usypiania
                          czekam na wiesci
                          iwona
                      • 04.09.04, 21:23
                        Hej!Iwono! nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale mam podobne problemy. Ba ! Mialam
                        je przed zajściem w ciąże z Gosią. Dostałam hormonki i zaszłam w ciążę w
                        pierwszym miesiącu brania leków. Niewiele brakowało, a skończyłoby się
                        bliźniakami - wiem, bo Gosia ma fotki od bycia komorką jajową i rośnięcia sobie
                        w jajniku. U mnie była to najprawdopodobniej reakcja na stres, niby to
                        zakłócenia fazy luteinalnej. Choć tak naprwdę lekarze nie potrafili stwierdzić
                        co to jest na pewno. Idę do ginekologa 16 wrzesnia. Cudowney efekt dało
                        leczenie u ginekologa-endoktrynologa. Pani stwierdziła, a ma spore
                        doświadczenie, że jeśli ktoś zdołał zajść w ciążę raz, zajdzie i drugi. Więc
                        głowa do góry.
                        Kini! obejrzałam sobie parę razy Twoją stronke z kubkami. Super! Kiedyś bardzo
                        lubiłam rysować i myślę sobie, że może zrobię "zastawę" w muminki dla Gośki.
                        Czy farby do malowania na szkle to jakiś specjalny rarytas i czy trzeba to
                        potem gdzieś wypiekac???
                        A my dzis byliśmy w Ciechocinku. Super! Polecam. Piękne chodniki! Dzieciaki nie
                        wyskakują tam na wertepach z wózków jak z katapulty i nie przygryzają sobie
                        języków. W przyszłym roku pojedziemy tam chyba na więcej dni. Może wykombinuję
                        jakieś sanatorium dla matki z dzieckiem.
                        Pozdrawiam
                        Monika
                        --
                        Małgośka

                        Gosia wakacyjna
                        • 05.09.04, 17:37
                          Witajcie,

                          Wyobraz sobie Moniko, ze ja calkiem dobrze znam Bydgoszcz, bo w dziecinstwie
                          bylam tam czestym gosciem. Moj Tato stamtad pochodzi smile A i teraz czasem tam
                          bywam (rodzina Taty sie wyprowadzila), bo bywaja u Was super koncerty smile
                          A do Ciechocinka tez sie z Mezem i Ola wybieramy (juz cale wakacje) i wybrac
                          sie nie mozemy, ale mam nadzieje, ze w jakis wrzesniowy weekend nam sie uda.

                          My wczoraj caly dzien na wsi u babci mojej kolezanki. Bylo super. Pogoda
                          piekna, grill. Ola miala towarzystwo i biegala sie zaprzyjaazniac ze
                          zwierzatkami. Bylo bieganie za kurami (mam nadzieje, ze sie ze stresu nie
                          przestaly niesc) i kaczkami, glaskanie krowki i inne atrakcje. I zauwazylam, ze
                          mi coreczka dorosleje i zaczyna sie odrywac od maminej spodnicy. Ganiala z
                          dziecmi i nawet nie patrzyla gdzie jestem. A jeszcze do niedawna wisiala na
                          mnie, i nie oddalila sie na wiecej niz metr, albo nie bylo mowy zeby stracila
                          mnie z oczu.

                          pozdrawiamy z niedzielnym rozleniwieniem
                          Patrycja z Olenka
                          --
                          Olenka
                          • 05.09.04, 20:59
                            Tak mi sie przypomnialo,ze Szymon mial przez chwile wstet do mycia glowy i
                            skojarzylam,ze to przez szampon,kupilam mu nowy,w innym kolorze i poweidzialam
                            mu ,ze ma nowy szampon,ze tak pieknie pachnie i jest specjalnie dla niego,od
                            tamtej pory Szymon sam sie dopomina o mycie glowy,podaje szampon i kaze sobie
                            myc.
                            My dzis u rodzicow na ogrodku,a potem u znajomych na budowie,tam Szymon sobie
                            poszalal z kolegami i teraz jest padniety.
                            Ja tez jakas zmeczona,dzis spalam dlugo i nie moglam sie obudzic,a teraz mnie
                            wszystko boli i tez mysle o lozku.
                            Mam w koncu zdjecia z aparatu rodzicow na plytce i jutro moze cos zamieszcze.
                            Pozdrowionka dla wszystkich - Jola
                            --
                            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                            Spotkanie Majeczki i Szymona
                            • 05.09.04, 21:24
                              Monika - jakie te hormony bralas i co bylo nie tak? Jesli to niejest zbyt
                              osobiste pytanie oczywiscie. troche sie martwie tym moim stanem.
                              myslam dzis wojtkowi zeby - taka gumowa szczoteczka i zobaczylam ze na
                              dopiero wychodzacej chyba czworcejest cos ciemnego - nie czarnego,bardziej
                              jak krew zaschnieta a moze to i czarne i to prochnica, przerazilam sie, jutro
                              jedziemy do znajomej dentystki, myje mu zeby codziennie ale nie pasta bo by
                              polknal, kurcze mam nadzieje ze to nie prochnica i nie wyobrazam sobie jak
                              dentystka zajrzy mu do pyszczka bo z nami to dantejskie sceny. a jak wasze
                              zeby?
                              i widzicie- pisze czesto.bo was lubie i tyle.
                              • 05.09.04, 21:39
                                Hej! My tez dzis niedzielnie leniwe sniadanko,spacer do Kosciola, basen smile))No
                                i pilnie planujemy nasz slubny, rocznicowy wyjazd smile)))) bardzo mile zajecie (z
                                przyczyn technicznych bedzie dopiero na poczatku pazdziernika) w kazdym razie
                                mamy juz biletyna podroz a wczoraj udalo nam sie zarezerwowac bilety na opere.
                                Zosi od pol roku myje zeby zwykla szczoteczka i pasta bez fluoru (teraz mamy
                                Bobini -poszukaj sa takie na ktorych jest napisane ze nadaja sie juz powyzej
                                roku, nie szkodzi jak maluch troche polknie. Zosia ma ciemniejsza plameczke na
                                jedynce ale dentysta widzial przy okazji kontroli chlopcow i powiedzial ze to
                                przebarwienie szkliwa zupelnie niegrozne.
                                Jola trzymaj sie i niech cie wirusiska zostawia w spokoju !!!!
                                Dobrego tygodnia wszystkim Skrzynka
                                --
                                moje trzy skarby wink)
                                • 06.09.04, 16:51
                                  Hejka! Co tu tak pusto i smutno crying(( puk puk jest tu ktos ???? Wszyscy
                                  zabiegani w nowym tygodniu ? No i nikt nie daje odzewu w sprawie spotkania w
                                  weekend? U nas taki sobie zwykly dzionek tylko Zosia wstala z drzemki nie w
                                  sosie i nie chciala jesc obiadu a mnie spieszylo sie po chlopcow wiec niezle
                                  sie obie poklocilysmy sad na szczescie juz zgoda. Probuje przekonac moja corke
                                  do spinek we wlosach bo znowu odrosly i jesli nie zaczniemy podpinac trzeba
                                  bedzie strzyc ale na razie kiepsko mi wychodzi mimo ze sama laze ze spineczka
                                  we wlosach (tzw przyklad idzie z gory smile))))tylko dlaczego maz tak dziwnie sie
                                  patrzy -czyzby cos bylo nie tak wink))))) Odzywajcie sie dziewczyny Skrzynka
                                  --
                                  moje trzy skarby wink)
                              • 06.09.04, 16:48
                                Hej! Paty! O jakich koncertach pisałaś??? Zastanwiałyśmy się koleżanką i wyszło
                                nam, że nic nam do głowy nie przychodzi poza filharmonią, kt. jest rzeczywiście
                                b. dobra akustycznie i ściągają tu wszystkie sławy.
                                Iwono! Nie pamięam juz dokładnie co brałam. Najpierw chyba luteinę, a potem
                                bromergon i clostilbegyt. I może jeszcze coś, ale to było ponad 2 lata temu.
                                Może to już mój ostatni post, bo jedliśmy dziś na obiad grzybki uzbierane przez
                                Wojtka. Były smaczniutkie,, zwłaszcza, że przeze mnie przyrządzone. Mniam,
                                mniam.
                                Pozdrawiam
                                Monika
                                --
                                Małgośka

                                Gosia wakacyjna
                                • 06.09.04, 18:57
                                  Asia, bardzo mi przykro z powodu smierci Twojego Taty sad(( trzymajcie sie mocno!

                                  Po dlugiej przerwie udalo mi sie dotrzec do starego mieszkania, gdzie internet
                                  ciagle dziala. Wczesniej niestety nie moglam, bo albo Paula zle sie czula, albo
                                  ja mialam problemy sad(( mialam infekcje po pogryzieniach komarow czy muszek,
                                  musialam brac antybiotyk, 'po 2 dniach jechac na pogotowie bo znowu byl nawrot
                                  infekcji, ale teraz jest juz ok. Dom to twierdxza przeciwkomarowa, z
                                  moskitierami, swieczkami antykomarowymi, lampami zabijajacymi te swinstwa,
                                  pudrami, kremami itp

                                  Ogolnie nie jestem na biezaco z forum, wiec napisze tylko krotko co u Pauli -
                                  od wyjazdu z PL odstawilysmy cycusia i przebieglo to bardzo spokojnie, bo tylko
                                  jeden wieczor byla rozpacz a potem czytanie ksiazeczek, spiewanie i spokojny
                                  sen. Od jakiegos czasu Paula zaczela pieknie mowic, poprawnie wypowiada wyrazy,
                                  a nawet zdania dwu-trzywyrazowe! Niestety z siusianiem nie jest najlepiej, bo
                                  moja corka preferuje albo pampka albo podloge chociaz dzisiaj do nocnika wpadlo
                                  2 razy siusiu - oby sie udalo!

                                  To na razie tyle od nas, z deszczowej dzisiaj potenzy. Zyczymy udanego
                                  spotkania warszawskiego , Joli powrotu do zdrowia (ja 11 tydz., i na razie
                                  spokoj) i do jak najszybszego uslyszenia!!!

                                  Calusy
                                  Ania i Paula i fasoleczka
                                  --
                                  Paula - moje najukochańsze słoneczko
                                  • 06.09.04, 21:57
                                    Aniu jak milo Cie widziec,ja chyba nie przezyje tego,ze Ciebie nie bedzie na
                                    forum.
                                    Ja dzis mialam jakis nerwowy dzien,Szymon mnie wkurzal,ja sie denerwowalam na
                                    niego,a potem bylam zla na siebie,ze sie na niego irytuje. To chyba hormony.
                                    Po poludniu czuje jakby mi sie wszystko tam na dole powiekszalo,podobno to
                                    normalne,ale przy Szymonie tak nie mialam. Wieczorkami rowniez delikatnie daje
                                    o sobie znac fasolka,to jest super.
                                    U nas dzisiaj w centrum cholery mozna bylo dostac,bo bylo TDP (Tour de Polonge)
                                    i pol miasta zamkneli,a najlepsze,ze moj Grzes jechal do pracy o 8 rano i juz
                                    nie mozna bylo przejechac,a oni dojezdzali do Gdyni kolo 13!!!
                                    Ja tez sie wkurzam,ze nikt nic nie pisze wiec zagladam na forum tylko rano i
                                    wierczorem.
                                    Koncze,bo moj malutki jeszcze nie spi,musze mu poczytac sile.
                                    Buziaczki-Jola
                                    --
                                    Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                                    Spotkanie Majeczki i Szymona
                                    • 06.09.04, 22:49
                                      Hej Aniu jak milo Cie uslyszec. Paskudne te komarzyska -lapy precz !!!
                                      Gratulacje dla Pauli za pozegnanie cycusia i mowienie. Super ! smile) Na nocnik
                                      tez przyjdzie pora nie mozna przeciez tak od razu wszystkiego wink
                                      Zosia tez mowi coraz wiecej nasmieszniejsze ze pojawiaja sie nowe czasowniki w
                                      zupelnie od czapy formach np dzisiejsze: citam czyli czytam co znaczy
                                      czytaj smile) no ale zawsze to postep w porownaniu do dotychczasowego cit-cit.Ide
                                      spac dobranoc Skrzynka
                                      --
                                      moje trzy skarby wink)
                                      • 07.09.04, 08:27
                                        Hey! Witam dziewczyny po dłuuższej nieobecności. Czytałam Wasze posty
                                        codziennie ale jakoś naprawdę nie chciało mi się nic pisać (pustka w głowie).
                                        Po prostu wstrząsnęło mną po tragedii w Biesłanie i do dziś nie potrafię o
                                        niczym innym myśleć surprised(
                                        Aniu - gratulacje dla Pauli z tyt.bezstresowego pożegnania maminego mleczka i
                                        mówienia surprised) Czyżby już tylko moja Wiktoria została zażartym cycojadem ???? Ja
                                        chcę podjąć próby odstawienia w okolicach listopada (no ale zobaczymy jak to
                                        będzie).
                                        Teraz musimy Wiki nauczyć, że NIE WOLNO przeszkadzać Danielowi w lekcjach, bo
                                        to co wczoraj wyprawiała to był po prostu koszmar. Mała terrorystka nie potrafi
                                        zrozumieć, że Daniel nie może się z nią bawić i jest zajęty. Wspinała się na
                                        niego, ciągła go za spodnie i piszczała ze złości. A jak tylko potrafiła
                                        dosięgnąć "kawałek" książki bądź zeszytu czy też jakieś "pisadło" to porywała z
                                        biurka i w nogi surprised). Oczywiście nie chciała "pisać" w zeszyciku, który ja jej
                                        dałam tylko chciała dokładnie w tym samym, w którym pisał Daniel. brrr aż się
                                        boję myśleć co będzie dzisiaj surprised( no ale konsekwentnie, SPOKOJNIE (oj z tym
                                        będzie ciężko!) musimy jej tłumaczyć, że nie może przeszkadzać. Trzymajcie
                                        kciuki!!!
                                        pzdr. aga

                                        --
                                        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                                        Daniel i Wiktoria
    • 07.09.04, 09:06
      Witam,
      Aniu dobrze że już lepiej się czujesz, ja też strasznie boje się różnych owadów
      i robactwa, bo moga przenosić różne infekcje. Ostatni ugryzła mnie osa, i
      strasznie spuchłą mi noga, byliśmy wtedy na działce i nie barzdo miałam czym
      posmarować, i przypomniało mi się że dobrym sposobem jest potrzeć cebulą i
      octem, ale i tak opuchlizna utrzymywała się przez trzy dni. A najbardziej to
      się boje kleszcze jak idziemy do lasu do Matiego smaruje Mousidose, i siebie
      też, a po powrocie bardzo dokładnie go ogladam.
      Fajnie, że Paula tak duzo mówi, u nas z mową i nocnikiem bardzo powoli.
      Agnieszko, na pewno na poczatku będzie ciężko, bo Wiki przyzwyczaiła się , że
      Daniel ma zawsze dla niej czas i może się z nią bawić.
      Czy wasze dzieciaki tak samo nie daja swoich zabawek innym dzieciom, mamy
      znajomych co maja synka pół roku starszego i jak do nas przyjdą, to Mati nie
      chce mu dać swoich zabawek, wczoraj krzyczał jak Hubert chciał pojeździć na
      jego jeździdełku, nie wiem jak reagować, czy tłumaczyć, że trzeba się dzielić,
      czy niecg wie , że swoich zabawek nie musi dawać.
      Co do spotkania , to mi w zasadzie obojetne, czy w sobote czy w niedziele,
      chociaż wolałabym niedzielne przedpołudnie. Miejsce tez obojetne, nie znam na
      tyle Warszawy, żeby polecić jakieś fajne miejsce, a tam gdzie poprzednio.

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • 07.09.04, 09:49
        Hej! Danwiku zycze sukcesow w wywalczaniu spokoju dla Daniela. Chlopcy tez
        nawet na chwile nie moga odczepic sie od Zosi jak juz wroca do domu.
        Z dzieleniem sie zabawkami u nas w sposob naturalny problemu nie ma bo od
        malenkiego Zosia przyzwyczaila sie chlopcy ruszaja Jej zabawki a Ona ich.
        Spotkanie- okazalo sie ze mnie tez bardziej by pasowala niedziela. Franca co z
        Toba dasz rade przelozyc basen?Czy stanowczo wolisz sobote`? Jakby Cie mialo
        nie byc to ja bede kombinowac a Dador tez nie napisala ze w sobote absolutnie
        nie moze.
        No dobra pedze do pracy Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
    • 07.09.04, 11:31
      Spotkanie - tym razem nie mogę napisać, że się dostosuję do większości, ba! Nie
      mogę nawet na 100% potwierdzić, że będę. Ale nie ukrywam że w sobotnie przed
      południe lub południe łatwiej byłoby mi się wyrwać. Słyszałam, że pogoda ma się
      zepsuć - to może coś pod dachem. Chyba w Blue City coś jest - a tam dojazd też
      prosty. Dziewczyny umówcie się tak jak Wam będzie najwygodniej a mi może uda
      się dotrzeć.
      Dodatkowa przeszkoda - może to być deszcz, bo ja jak wiadomo prawa jazdy nie
      posiadam i poruszam sie PKP.
      A niedziela odpada nie tylko ze względu na basen. Jest to jedyny dzień kiedy
      mamy pewność, że cała nasza 3 jest w domu, bo z sobotami różnie bywa mój P ma
      tak pokręconą pracę, że szkoda gadać. Prawie jak z marynarzem.

      Aniu uwazaj na siebie (Jola ty też!)
      Co do dzielenia się zabawkami to u nas raczej nie ma z tym problemu, jak
      jesteśmy u kogoś to ona też chce się bawić cudzymi zabawkami. Więc z tym
      uczeniem, że niech wie że swojego nie musi dawać uważałabym, albo jednocześnie
      uczyłabym że cudzych się nie bierze. Nie musi ale może się podzielić, przecież
      potem kolega/koleżanka sobie pójdzie a on znowu będzie miał wszystkie zabawki
      dla siebie. Dla mnie to 2 różne sprawy "poczucie własności" i "dzielenie
      się/wspólna zabawa". Ja na przykład bardzo się ciesze, że Olga potrafi się
      dzielić, ona odda nawet kawałek tej mikroskopijnej czekoladki, którą od czasu
      do czasu dostanie.

      Wracam do pracy, zmówili się wszyscy czy co? Wrzesień to u mnie
      prawdziwy "czrny" wrzesień. Dużo pracy, mało snu (zauważyłam, że nawet jak mogę
      dłużej pospać, to nie "mogę" budzę się i koniec, a wieczorem czuję się
      padnięta, 5-6 godzin max i koniec, koleżanka podsumowała mnie "jak japończyk"),
      mało w domu, wyjazd służbowy i praca po godzinach sad
      --
      Magda mama Olgi (15.01.2003)
      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
      • 07.09.04, 15:13
        Hej! Franca swietnie rozumiem Twoj problem z niedziela, ja moge w sobote a ty
        Dador? Blue City tez moze byc jest sporo przestrzeni i knajpki tyle ze w sobote
        spory gwar i tlok. Ale w razie deszczu to dobre miejsce bo mozna sie
        przemieszczac po roznych miejscach nie wychodzac na dwor. Na pocieche Franca ja
        tez nie zmotoryzowana wiec jestem na lasce ZTM smile))
        Mam dzis jeszce zebranie w zerowce a jutro w szkole. Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
      • 07.09.04, 15:17
        Hej
        ja tylko na momencik wpadłam pocztyać.
        Szkoda, że ie mogę siez Wami spotkaćsad
        Co do dzilenia się to nie ma problemu Sawcio bawi sieczym innym a jego goscie
        czym innym jeśli chcą rónicześnie to samo to mówię żeby sie dzilił bo ma na co
        dzięn tą zabawkę.
        Co u nas. Dawcio jest przedszkolakiem od wczoraj. Znosi to dzilnie. Przy
        rozstaniach nie płacze. Są małe problemy, wczoraj nie akceptował żadnej z pań i
        nie dął sie dotknąć, ale dzis juzsię tulił i dał nosic na rekach. Wczoraj dał
        sie chwilke ponosić jednej z pań. I nie jadł. Dzis zjadł miesko z obiadku i
        pił, wiec postępy są.
        --
        Papajki
        Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
        • 07.09.04, 15:22
          Ani super, że sieodzewałaś mam nadziję, że juzwszystko jest oki. Gratulacje dla
          Pauli.Dbaj o siebie. Jola oczywiscie też.
          Co do tej tragedii to mnie wszystko to zszokowało i dobiło mnie zdjecie w
          sobotniej wyborfczej tego faceta z dzieckiem, nie dosć że wracałam z cmentarza
          bo było rocznica śmierci mojej koleżanki z pracy, która za wcześnie odeszła to
          jeszcze ta tragedia. Aż boje sie mysleć co przyniesie przyszłość naszym
          dzieciakom.
          --
          Papajki
          Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
          • 07.09.04, 15:57
            Cześć dziewczyny,

            Bardzo bym chciała uczestniczyć w spotkaniu (moim inauguracyjnym),ale ja jak
            zwykle nie mam sprezyzowanych planów weekendowych, zawsze jest albo, albo, jak
            imprezy to trzy naraz, jak się nic nie dzieje, to nic.
            Mój Adaś jedzie z dziadkami w środę na wieś (to na pewno), ale to nie jest
            problem, bo mogę go przywieźć na weekend. Wczoraj wrócilismy z Krynicy Morskiej
            (pochwale się, pokonałam trasę Krynica-Nadarzyn w 4,5 godziny, pierwszy raz za
            kierownicą C-Maxa mojego męża. Mój mąż nie był w stanie prowadzić auta,
            ponieważ z soboty na niedzielę dopadło go silne zatrucie pokarmowe), gdzie
            mieliśmy imprezę tzw. "pożegnanie lata". Było nas z dzieciakami 28 osób. W
            drodze powrotnej zadzwonił kolega, że najbliższy weekend też ma być ciepły,
            więc proponuje imprezę wyjazdową "pożegnanie lata bis". W międzyczasie
            zadzwonił inny kolega z Zielonej Góry, któremu urodził się syn 18 sierpnia, że
            przyjeżdża w najbliższy weekend do W-wy i zaprasza na "pępkowe".

            Reasumując: nie wypowiadam się w sprawie terminu ani miejsca spotkania,
            ponieważ nie wiem, co będę robiła w weekend, postaram się tak sobie wszystko
            zorganizować, aby się z Wami spotkać.

            Pzdr
            Ewa
    • 07.09.04, 15:45
      Ja w zaszdie mam cały weekend wolny, w niedziele tylko ok.15-16 rodzinny obiad
      u mojej mamy, także dostosuje się do większości. W Blue City nigdy nie byłam,
      więc się nie wypowiem, a czy jest tam coś na zasadzie "bajlandii".

      Pozdrawiam
      • 07.09.04, 18:23
        Witajcie,

        Moja Ola padla ok 17 i spi sad co oznacza ciekawa noc dzisiaj wink
        Od kilku dni ma faze i wstaje o 6:30!! Jest w tym dokladna jak szwajcarski
        zegarek i za nic nie chce sie przytulic i dluzej pospac tylko mowi " kawa" co
        oznacza, ze tatus musi ruszyc cialo z wyrka i isc zrobic poranna kawke. A
        drugie slowo po "kawa" to sa "pucicie" czyli Tubisie. Mam nadzieje, ze jak
        nastana szare dni to nie bedzie sie moja coreczka tak zrywac z lozka tylko
        pospimy do jakiejs 8 wink

        Spotkanka Wam Warszawianki zazdroszcze.
        Aniu fajnie, ze sie odezwalas. Dbaj o siebie (ta uwaga dotyczy tez Joli) i
        gratulacje dla Pauli za odstawienie cycusia.
        Monika dobrze wykombinowalyscie z kolezanka. Faktycznie w Filcharmonii
        Bydgoskiej organizowane sa fajne koncerty. Macie tam jakas prezna agencje musze
        przyznac.
        Kasiu napisz jak Zosia z nowa opiekunka?
        Ola sie dzieli zabawkami bez problemu. Wrecz ostatnio jak bylysmy na podworku i
        siedzial sobie chlopiec, jakies 10-11 lat mial na oko, to Ola wziela z wozka
        Tubisia i mu zaniosla....widac uznala, ze sie chlopak nudzi.
        Tez uwazam, ze nalezy uczyc zeby sie dzieci dzielily zabawkami, bo jak samemu
        sie do kogos idzie to tez by bylo przykro gdyby gospodarz naszemu dziecku nie
        pozwalal sie bawic swoimi zabawkami, prawda?

        pozdrawiam
        Patrycja z Olenka

        pozdrawiamy

        --
        Olenka
        • 07.09.04, 21:28
          Nie znam Blue City tak dobrze bylismy tam tylko raz poszalec na wyprzedazach i
          zjesc obiad -jest ogromny hol z wielka fontanna a czy jest jakas "zabawownia"
          nie wiem. Franca moze Ty cos wiecej?
          Jak pisalam (a moze mialam napisac???) przedszkola dopiero ruszaja nie bylo
          jeszcze zebran z rodzicami wiec nie ruszylam przesiewowek mowy i na razie mam
          tylko zajecia grupowe + moich pacjentow po udarze z afazja -wrzucilam to sobie
          w dwa dni i obskakuje moja mama wink) Chce zeby Zosia oswoila sie najpierw ze
          zmiana rytmu dnia (oj 6.30 musimy byc na nogach zeby spokojnie zdazyc z Heniem
          na 8 do szkoly crying((, z tym ze wychodze do pracy -2 mc byla ciagle ze mna no i
          ze nie ma chlopcow -bardzo na razie za Nimi teskni i ciagle chce wisiec na
          mnie. Na pelny gwizdek zaczne pracowac pewnie od pazdziernika a opiekunka
          zacznie przychodzic pod koniec wrzesnia.
          Camilcia, Kingab, Alabama a co z Wami w temacie spotkanie? wink)))) Buziaki
          Skrzynka
          --
          moje trzy skarby wink)
          • 07.09.04, 22:19
            Ja rowienez zazdroszcze spotkania,szkoda,ze mieszkam tak daleko sad
            U nas ostatnio dzielenie sie zabawkami nie jset w najlepszej
            kondycji,szczegolnie na placu zabaw,Szymon chcialby wszystko na raz,a jak cos
            juz mu sie wybitnie spofoba czym sie bawi nie sposob mu tego zabrac gdy
            wlasciciel idzie do domu,mam wielka awanture,stram sie tlumaczyc spokojnie,ale
            jest ciezko.U nas na placu zabaw jest tak,ze raczej wszystkie zabawki sa
            wspolne. W domu nie ma problemu z dzieleniem sie,ale jak jest u kogos to
            zachowuje sie jak dziki,jakby w domu nie mial zabawek i proboje bawic sie
            wszystkim na raz. Macie jakies rady?
            Dzis przeczytalam mu pol ksiazki zanim zasnal,az mi w gardle zaschlo,a ziewalam
            tak,ze ksiazke polykalam smile
            MOj maz nie wrocil jeszcze z pracy,a ja wsakuje zaraz do lozka do haftowania.
            Buziaczki-Jola
            --
            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
            Spotkanie Majeczki i Szymona
            • 08.09.04, 13:28
              Coś dzisiaj strasznie pusto ................
              W takim razie napiszę parę słów o naszym pobycie w Krynicy. Było bardzo fajnie,
              pogoda dopisała, było nawet plażowanko i kąpiele w morzu. Adaś poznał nowych
              kolegów. Najlepiej bawił się z chłopczykiem z sąsiedniego pokoju
              Mikołajem. „Przyrządzali” razem na plaży rózne potrawy na plaży. Zauważyłam, że
              Adaś składa już zdania 6-wyrazowe. Np. „Kołaj, czekaj, Adaś, niesie, wodę,
              konewce”. Najśmieszniejsze wydarzenie miało miejsce w knajpeczce. Po zjedzonej
              kolacji, Adaś grasował z tata po okolicy, ja zaś postanowiłam wykorzystać
              moment i zrobić łyka jego soczku, na to wszystko wkroczył młody i na całą
              smażalnię „ Mamo, nie, to jest Adasia picie” i wtedy wszyscy ludzie przy
              sąsiednich stolikach w śmiech.
              Pozdrowionka
              Ewa
              • 08.09.04, 21:35
                bardzo cierpie. juz mi troche lepiej ale wczoraj rano obudzilam sie, oparlam na
                jednym boku zeby popatrzec na lezacego miedzy nami wojtusia i jednoczesnie
                ziewnelam i przeciagnelam sie. cos mocno zabolalo uslyszalam chrup i bolalo
                jeszcze mocniej, nie moglam ruszyc szyja, bardzo sie przestraszylismy czy cos
                sobie nie zlamalam. choc byla 7 rano zadzwonilsmy do przyjaciela rehebilitanta
                i chiropraktyka ktory kazal mi sie nie ruszac i czekac az przyjedzie. nic zlego
                sie nie stalo tylko przesunely mi sie kregi, naderwalam miesien i nerwy
                uciskaja na niego bardzo bolesnie, dzis juz jest lepiej choc nie ruszam glowo
                jeszcze calkiem swobodnie. widzicie, nawet ziewnac nie mozna spokojnie

                wciaz zazdroszcze wam mozliwosci komunikacyjnych waszych dzieci no ale chyba
                sie kiedys doczekam

                gdzie mozna kupic maskotke teletubisia, mam wrazenie ze wojtek by sie nia bawil

                ostatnie odkrycie zabawowe: rysowanie kredkami bambino i male zwierzatka typu
                farma i jeszcze zwykle klocki drewniane - buduje z nich wieze z wieksza
                radoscia niz z tych z dziurami

                w co jeszcze bawicie sie razem z dziecmi? wojtek nie lubi sluchac jak czytam
                ksiazeczki, woli sam je szybciutko przegladac. moze jakies propozycje na
                jesienne popoludnia w domu?
                • 08.09.04, 22:13
                  Hej! Wrocilam wlasnie z wywiadowki z potwornym bolem glowy. Sorki ze temat
                  zupelnie na "wyrost" ale musze sie z Wami podzielic sad U Henia utworzono 4
                  klasy pierwsze. On trafil razem z 8 zaprzyjaznionymi dziecmi z przedszkola i
                  udalo sie ze jest w klasie u nauczycielki ktora ma super opinie. Juz zdazyl Ja
                  polubic i jest dla niego najwspanialsza na swiecie. Ma tez pierwsze znajomosci.
                  Dzis na zebraniu powiedziano nam ze do 1 szej C nie zglosilo sie bez
                  uprzedzenia 9 cioro dzieci-podobno rodzice przestraszyli sie tamtej pani ktora
                  ma kiepska opinie i poslali dzieci do innej szkoly. I z naszej klasy musi
                  odejsc trojka (podobnie z innych)bo inaczej 1c trzeba bedzie rozwiazac i
                  podzielic a to oznacza ze pierwsze klasy beda liczyly po okolo 33 dzieci. Nikt
                  sie na ochotnika nie zglosil i jutro bedzie losowanie. Udalo nam sie tyle ze po
                  kilku godzinach przepychanek podzielilismy klase na 4 -ro osobowe grupy i
                  uprosilismy zeby przeniesli w razie czego jakas cala czworke dzieci ktore sie
                  znaja i lubia (np razem siedza.)Nie dalo sie zeby byl ze wszystkimi tymi
                  dziecmi ktore lubi ale przynajmniej sa razem z kolezanka z lawki ktora zna
                  jeszcze z piaskownicy.
                  Wiem ze w zyciu tak bywa ale widze jak On jednak ta szkole przezywa i jak
                  rownowaga w niej osiagnieta jest jeszcze krucha i latwa do zachwiania przez
                  byle co a co dopiero wiadomosc ze od poniedzialku ma inna Pania i nowa klase
                  crying(((. Sprawa wyjasni sie jutro. Najchetniej nic bym Mu nie mowila dokad nie
                  bedzie wiadomo czy dotyczy to Jego czy nie ale boje sie w klasie czesc dzieci
                  moze o tym wiedziec ( moje dzieciaki juz spaly jak wrocilam)i bedzie gorzej jak
                  dowie sie nie ode mnie.

                  A teraz juz na styczniakowe tematy. Sewerynki szczerze mowiac ja bardzo malo
                  sie z Zosia bawie. Sporo staram sie czytac (lubi coraz bardziej i interesuje
                  coraz dluzszymi ksiazeczkami -zaczynalismy od ogladania obrazkow z podpisami,
                  potem krociutkie wierszyki teraz juz dluzsze historyjki)po za tym hustam i
                  turlam i masuje (cd rehabilitacji ale to tez chwile pieszczot i zabawy)Zosia
                  bawi sie sama misiem i lalkami, sorterami ksztaltow, czasem tylko przychodzi do
                  mnie jak np lale trzeba ubrac itp, czasem rysujemy razem, po poludniu zawraca
                  glowe chlopcom (wyscigi na czworakach po korytarzu, walka na szpady ze Stasiem,
                  chowanie sie w domku ktory zrobilismy z kartonu) Duzo towarzyszy mi w
                  codziennych czynnosciach -wiesza ze mna pranie, wklada zakupy z polki do wozka
                  sklepowego, odnosi na polki np skarpetki po praniu -no chyba ze akurat ma
                  ochote rozsypac je malowniczo po korytarzu.

                  Ewa super ze wyjazd sie udal wink)) i gratulacje za piekne zdania. Takich Zosia
                  jeszcze nie potrafi choc zdecydowana wiekszosc tego co mowi jest juz 2-3
                  czlonowa. Najdluzsze zdanie : Tata, Ziosia pupa tam ! Co znaczylo tata posadz
                  na pilce do cwiczen i pobujaj wink)))

                  Ok ide spac jak ktos to czyta to niech trzyma kciuki za Henia. Choc wlasciwie
                  bez sensu bo jak nie my to jakies inne dziecko i rodzice beda przezywac. Glupia
                  sytuacja crying(( Skrzynka
                  --
                  moje trzy skarby wink)
                • 08.09.04, 22:14
                  Hej! Teletubisie kupowałam w Brio. Trzymaj się dzielnie!!! Brrr... To musiało
                  boleć... Na pocieszenie dodam, że jutro idę do dentysty na kanałowesad
                  Monika
                  --
                  Małgośka

                  Gosia wakacyjna
              • 08.09.04, 22:11
                Hej! Dorobię dziś nieco frekwencji. Na początek pojęczę trochę, że świat jest
                niesprawiedliwy i ja też chce pójść z Gosią na spotkanie styczniaków!!! Chlip,
                chlip, chlip... Ale cóż - jak już pisałam - w weekend pcham kulą i na dodatek
                będę reporterem gazetki zakładowej na zawodach. W niedzielę jednak wybieram się
                z mamą styczniaka 2003 na zakupy ciuszków, ponieważ znalazłam kupon na 25 %
                zniżki w Cubusie i La Halli (tam - z uwagi na fakt, że te sklepy znajdują się w
                pobliżu naszych miejsc pracy nałogowo czynimy zakupy). Chociaż coś na otarcie
                łez. WYdam pewnie majątek, bo jest seria Peanuta z kotami, a Gosia uwielbia
                koty. No a dla dziecka wszystko... A ja w celu poczynienia oszczędności
                zamiast kupić sobie szałowego gotowca, szyję kostium do roboty u krawcowej.
                Zresztą wydam zapewne majątek na dentystę (właśnie popijam tabletkę
                przeciwbólową).
                Paty! W październiku będzie Chór Aleksandrowa w Bydgoszczy!!! A teraz jest
                jakiś festiwal. Ja póki co ograniczam się do koncertów w wykonaniu Gosi. Muszę
                przyznać z dumą, że Gosia przejawia namiastki talentu muzycznego - pięknie i
                czysto powtarza melodię i ma, moim zdaniem, dobry gust muzyczny. Mimo swojego
                ognistego temperamentu potrafi w skupieniu przez dłuższy moment słuchać muzyki
                Enigmy, Celiny czy nawet co bardziej melodyjnej muzyki poważnej ( aczkolwiek do
                tańca preferuje płytę z muzyką cygańską i "A kto z nami nie wypije"). Ciekawe
                jest to, że lubi słuchać dokładnie tego co ja - a jej ukochaną piosenką jest
                przebój mojego dzieciństwa "Za siedmioma marzeniami" z musicalu "Lato
                muminków". Uwielbiam, kiedy Gosia śpiewa swoje piosenki - wymyśla melodie, a
                teksty składają się z pojedynczych słów wiążących się np. z kotami, psami,
                babciami itp. Np. "Kot, miau, kot, kot, kicia". Warunki głosowe też ma niezłe -
                czemu wyraz dała dziś na szczepieniu. Darła się w niebogłosy, aż się cała
                przychodnia zbiegła. Trzymaliśmy ją w trzy osoby do zastrzyków. Aż dziw skąd
                taka para w takim małym ciałku - Gosia waży dopiero 9.300... No i póki co Gosia
                zdecydowanie lepiej śpiewa niż mówi. Ba! Często swoją wolę wyraża właśnie
                dżwiękamismile)) Np. Spiewa melodię kołysanki, gdy chce jej się spaćsmile))
                Ewo! Czy macie jakieś fajne lokum w Krynicy? Uwielbiam to miasteczko, ale
                ciągle nie mogę trafić na idealną kwaterę.
                Co do użyczania innym dzieciom zabawek. Gosia wychowała się w piaskownicy
                pełnej ciut starszych dżetelmenów, którzy nauczeni zostali przez swoje babcie i
                nianie opiekować się Gosią i pożyczać Gosi swoje zabawki. W naszej piaskownicy
                wszystkie zabawki są wspólne. I może to wcale nie był najlepszy pomysł,
                ponieważ Gosia zupełnie nie potrafi się bronić przed dziećmi, które zabierają
                jej zabawki - mimo, że jest bardzo otwarta, śmiała i towarzyska. Nad morzem
                spotkaliśmy rodziców z dziewczynkami, z których młodszej należało się
                wszystko, a starsza miała we wszystkim ustępować. No i to młodsze dziewczę
                miało tak głęboko zakorzenione poczucie własności, że zaczęło je rozciągać
                również na zabawki Gosi, nie pozwalając przy tym oczywiście dotknąć swoich. Nie
                odozywałam się aż do chwili, gdy owa 3-latka nie wyrwała Gosi jej ulubionego
                muminka pisakownicowego. Moje biedactwo nie potrafi się bronić przed takimi
                sytuacjami, potulnie oddaje swoje zabawki, a że czuje, iż dzieje jej się
                krzywda, rozpaczliwie wzywa tylko na pomoc mamę. Gosia ma zresztą w ogóle
                naturę pacyfistyczną i nie potrafi się przebijać przez inne dzieci do kotów,
                oddać, gdy ktoś ją uderzy itp. Obawiam się, że nie poradzi sobie w przedszkolu -
                muszę przyznać, że mnie z tego powodu między innymi rodzice z przedszkola
                wypisali, bo wiecznie chodziłam pogryziona, poszczypana i podrapana, a nie
                potrafiłam się bronic. Nie wspominam zresztą tej instytucji najlepiej. Przed
                zapisaniem do przedszkola, zaprowdzę więc pewnie Gosię na kurs samoobrony, a w
                każdym razie postanowiłam nie uczyć już Gosi, że zawsze musi być grzeczna i
                ustępować innym dzieciom czy pozyczać zabawki, jeśli chce się nimi akurat bawić.
                My dziś po szczepieniu. Pierwszy raz dałam się namówić na "państwowe"
                szczepionki i więcej tego nie powtórzę. Mam przygotowaną na jutro pełną pralkę
                prania, bo Gosia okropnie wymiotowałasad((
                A jeśli chodzi o Biesłan. Chyba pozostawił w nas wszystkich głęboki ślad.
                Najbardziej boli mnie to, że są na świecie ludzie zdolni do takiego
                okrucieństwa i w każdej relacji doszukuję się informacji, że to wszystko stało
                się przez przypadek. że może ktoś z terorystów się przeci tej akcji zbuntował,
                że może jednak ludzie nie moga byc takimi potworami, ale nadaremnie. W każdym
                razie przestałam już zmyślać tekst w bajce o Jasiu i Małgosi (oczywiście z
                racji bohaterki - ulubionej) i babjaga ląduje już zaryglowana w piecu i nie
                jest już dobra staruszką, która częstuje dzieci obiadkiem. Cóż - chyba trzeba
                dzieci przyzwyczajć do okrucieństwa tego świata od początku, żeby później nie
                przeżyły zbyt wielkiego szoku. I martwię się tylko tym, że kiedyś mamy tych
                potworów tez wielbiły swoje dzieci, czytały im bajki o małych kotkach,
                pieskach, że byli oni swego czasu kochanymi dzieciaczkami o niewinnych buźkach -
                a potem co z nich wyrosło. I przeraż mnie to, że spoczywa na nas olbrzymia
                odpowiedzialność - nie tylko uchronić dzieci przed złem, ale wychować je tak,
                by nie stały się jego narzędziemsad((
                ALE DZIŚ DAŁAM CZADU!!! smile))
                Pozdrawiam serdecznie i życze sympatycznego spotkania
                Monika
                --
                Małgośka

                Gosia wakacyjna
                • 08.09.04, 22:31
                  Sewerynki trzymaj sie cieplo i niech Ci szybciutko przejdzie. Moj maz ma
                  klopoty z kregoslupem (tylko nizej) i wiem ze jak raz Ci sie tak zrobilo to nie
                  mozesz tego zaniedbac. Powinnas trafic do lekarza i rehabilitanta i jak juz
                  wszystko sie uspokoi bardzo systematycznie cwiczyc.Trzymaj sie dzielnie.

                  Bieslan... Moi chlopcy sa starsi, Oni juz pytaja dlaczego? a czy u nas tez tak
                  moze sie stac? Henio zaczal sie budzic w nocy i przez dwa dni bal sie szkoly
                  tylko sie nie przyznal. Dopiero jak Pani z nimi rozmawiala i mial minute ciszy
                  wyrzucil to z siebie. Okazalo sie ze po kryjomu..podczytywal na dole u dziadkow
                  wyborcza (te zdjecia!!!!)Rozmawialismy dlugo choc nie bylo latwo. Jak moge
                  szczerze odpowiedziec na pytanie czy juz nigdy taka tragedia nam nie grozi albo
                  czy w Polsce sa terorysci.

                  Z innej beczki. Monika nie w kazdym przedszkolu tak jest. Chlopcy tez nie z
                  tych przebojowych, bic sie nie umieja (po za braterskimi zapasami jak nerwy
                  puszcza), zwlaszcza Henio wszystkie konflikty przezywa bolesnie. Troche tacy
                  po prostu sa a troche pewnie tak ich kierujemy.Przedszkole wspominamy wszyscy
                  jak najlepiej, obaj mieli mnostwo kolegow i kolezanek i wiele fajnych wspomnien-
                  byly i konflikty ale takie powiedzialabym zdrowe zyciowe bez przesladowania
                  jednej ze stron. Ja tez ucze ich ze sie nie oddaje. Moze bede kiedys tego
                  zalowac ale nie potrafie inaczej zwlaszcza jak ogladam wiadomosci i widze do
                  czego prowadzi zasada oko za oko. A moze wojny, zamachy zaczynaja sie w
                  przedszkolu? Dobra skoncze bo mi sie nie klei juz. Dobranoc Skrzynka
                  --
                  moje trzy skarby wink)
                  • 09.09.04, 08:44
                    To moj post z wczoraj wieczorem,ktory sie nie chcial wyslac.
                    Monika tutaj sie za dlugie posty nie przeprasza,jedynie za zbyt krotkie smile
                    Skrzynka to straszne,ze taki poczatek ma Heniu w szkole,nie powinno sie narazac
                    dzieci na takie dodatkowe stresy,bo przeciez sama szkola to cos nowego i
                    steres,ale mam nadzieje,ze wszystko bedzie dobrze.
                    Sewerynki trzymaj sie,z kregoslupem nie ma zartow,moj maz tez ma problemy i co
                    pewnien czas jak zaniedba sie to wraca okropny bol,no i faktycznie czasem taka
                    mala rzecz jak ziweniecie moze tyle zmienic.
                    Ja powiem szczerze,ze staram sie od poczatku nie ogladac wiadomosci o tradegii
                    w szkole,to nie na moje nerwy i moje zdrowie,ale to takie wtydarzenie.ktore
                    chyba zostanie w nas wszystkich juz na zawsze.
                    Plakac mi sie chce wiec koncze.
                    Buziaczki-Jola

                    --
                    Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                    Spotkanie Majeczki i Szymona
                    • 09.09.04, 09:32
                      Hej dziewczyny!
                      Sewerynki jak dziś zdrówko - mam nadzieję,że z kręgosłupem lepiej i nie ziewaj
                      już !!! surprised)surprised) surprised) A tak poważnie to naprawdę współczuję i mam nadzieję, że to
                      się więcej nie powtórzy choć napewno musisz uważać.
                      Skrzynka, kurcze jak ja Cię rozumię!!! Mój Daniel też ma pecha do nauczycieli
                      tzn. w każdej klasie (od I do III) miał inną nauczycielkę (ale na szczęście
                      dzieci nie były przenoszone do innych klas). Trzymam kciuki i mam nadzieję, że
                      jednak to nie On trafi do "C" tym bardziej, że Heniu taki wrażliwy a to byłby
                      dla Niego dodatkowy stres.
                      Na temat Biesłanu - już lepiej się nie wypowiadam, bo ja chyba powoli wariuję.
                      Wczoraj stwierdziłam, że ja chyba naprawdę potrzebuję pomocy specjalisty
                      (ciągle mam przed oczami tą tragedię) i chyba wpadam w depresję (nic mnie nie
                      cieszy, ciągle chce mi się płakać i choć próbuję myśleć i zająć się czymś innym
                      to naprawdę nie potrafię) sad(((( ...

                      Ech dziewczyny strasznie zazdroszczę Wam spotkania (czemu ja mieszkam tak
                      daleko, buuuuu).
                      Maskotkę Teletubbies kupiłam na osiedlowym bazarku. Mamy takiego
                      zaprzyjaźnionego Pana, który raz w tygodniu przywozi prześliczne maskotki i to
                      naprawdę w umiarkowanych cenach surprised)
                      Z Danielem i WIktorią ciut lepiej ale jeszcze Mała próbuje poprzeszkadzać.
                      Wczoraj prawie wogóle się z nią nie pobawiłam surprised( a Daniel robił lekcje tak
                      długo, że nawet nie poszli na trening. Niestety mój syn też musi się
                      nauczyć "uczyć" bo wczoraj myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. On ma na
                      wszystko czas, pooooowoli i tak się guzdrał, że skończył przed 20,oo!!!
                      Dobra kończę moje marudzenie o szkole, bo mnie jeszcze wykreślicie z listy
                      Styczniakowych mam.
                      Buziaki. aga
                      --
                      Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
                      Daniel i Wiktoria
    • 09.09.04, 10:26

      Hej,

      Sewerynki strasznie wspólczuję "przygody" z kręgami. Jak już przy tym temacie
      jestem mnie co jakiś czas łapie okropny skurcz z boku szyi, na przykłąd
      wczoraj, i jestem całą obolała, nie wiem czy powinnam się poddać leczeniu czy
      odpuścić, jakoś nie cieszy mnie wizyta u lekarza sad
      Biesłan, Ja nie jestem w stanie pojąć dlaczego ludzie robią takie rzeczy - po
      co, dlaczego? I pomyśleć, że kiedyś chciałąm się bawić w politykę ...

      SPOTKANIE - to co w Blue City? Przyznam się, że byłam tam tylko raz przelotem
      dosłownie, a o "zabawowni/bajlandi/figlo parku" czytałam w gazecie, otworzyli w
      sierpniu, niestety nie wiem jak cenowo.
      I teraz jeszcze godzina? 10.30, 11.00? Wcześniej/później?

    • 09.09.04, 10:34
      No właśnie co z naszym spotkaniem, tylko my trzy chętne (tzn. ja, Franca i
      Skrzynka). Mi odpowiada 10.30, a wam?

      Franca, może mógłby cię ktoś podrzucić do Błonia, to byśmy pojechały razem
      samochodem? Jeżeli chesz, odezwij sie, najlepiej sms-em?

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • 09.09.04, 17:35
        Hej! Wedlug wersji z 14,15 Henio zostaje ale obawiam sie ze to nie koniec bo
        zrobili zupelnie inaczej niz ostecznie umowili sie z nami wczoraj na zebraniu i
        nie zdziwilabym sie gdyby rodzice dzieci na ktore padlo podniesli raban.
        10.30 mi pasuje choc wolalabym 10 zeby zdazyc wrocic na spanko kolo 12. Moze
        byc Blue City kolo fontanny.

        Jestem wykonczona nerwowo tym wszystkim. Nawrzeszczalam na awanturujaca sie
        Zosie crying(( chyba czula ze to nie przelewki bo w efekcie z usmiechem i
        szczebiocac wsunela caly obiad sama a chwile przedtem byl wrzask- nie chce i
        rzucanie talerzami (a jeszcze chwile przedtem szarpanie mnie za nogawke ze chce
        jesc juz).
        Ide na zebranie do przedszkola tym razem jako kadra. Moze jakos tam dojde bo
        najchetniej zaszylabym sie gdzies pod kocem. Hej Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
        • 09.09.04, 18:21
          Witajcie,

          Szczerze Wam powiem, ze ja takze nie ogladam zadnych wiadomosci, bo mnie potem
          tez takie informacje tak wyprowadzaja z rownowagi, ze nie moge do siebie dojsc.
          Nie czytam gazet (wiem, moze to wstyd, bo powinnam sie interesowac co sie na
          swiecie dzieje, ale wlasnie to co sie dzieje, mnie przeraza i doluje). Gdzie
          sie nie obejrzec jakas tragedia i czesto to ludzie ludziom gotuja ten los.
          Moniko ja sobie mysle, ze moze ludziom zdolnym do takiego bestialstwa nikt
          wlasnie nie czytal bajek i nie tulil ich na dobranoc. Wierzyc mi sie nie chce,
          ze tacy zwyrodnialcy moga wyrosnac z ludzi otoczonych miloscia, ze szczesliwych
          dzieci.
          Ten obraz ktory tworzymy tutaj my uczestniczki tego forum moze jest troche
          wyidealizowany. Tzn. niestety nie kazde dziecko ma takich rodzicow jakimi
          jestesmy my. Nie mowie oczywiscie, ze jestesmy idealne (ja napewno nie jestem).
          Ale to co nas laczy tutaj to jest ogromna troska i wielka milosc do naszych
          kochanych Szkrabow, poczucie odpiwedzialnosci za nich i wielka z nich duma. Ale
          jest przeciez wiele dzieci, ktore takiego zainteresowania ze strony rodzicow,
          nie mowiac juz o milosci, nigdy w zyciu nie zaznalo. I niestety z takich dzieci
          wyrastaja osoby nie potrafice kochac, bo nikt ich tego nie nauczyl...
          Niektorzy rodzice marza aby ich dzieci wyrosly na lekarzy, prawnikow itp. A ja
          marze, zeby Ola byla poprostu dobrym i szczesliwym czlowiekiem.

          Ale nasmucilam, ....ale jakos tak ciagle (mimo, ze nie czytam i nie ogladam)
          jakas informacja mnie sciaga na dno.

          Iwona mam nadzieje, ze juz lepiej sie czujesz i faktycznie uwazaj teraz na
          siebie. I dbaj o kregoslup bardzo, bo to bardzo strategiczna czesc ciala.

          Skrzyneczko mam nadzieje, ze sie sprawa ze szkola Henia jakos pozytywnie
          rozwiaze, zeby sie wszystko odbylo jak najmniejszym kosztem dzieci.

          pozdrawiam Was serdecznie
          Patrycja z Olenka
          --
          Olenka
          • 09.09.04, 19:22
            dziewczyny, nadal nie mam netu, jestem u znajomych i ich naciągam wink
            jeżeli już ustalicie to proszę napiszcie mi sms-a gdzie spotkanie, ja przyjadę
            w sobotę czy w niedzielę, o dowolnej godzinie. mój nr 504 125 373
            buziaki
            --
            Kamila mama Majuni
            a tu Majcia
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
            www.majcia.friko.pl
            • 09.09.04, 20:47
              Napisałam obszernego posta, ale Adaś mi skasował (pisałam w MS Word). W takim
              razie krótko:

              Z przykrością donoszę, że nie będziemy mogli uczestniczyć w spotkaniu
              Styczników, ponieważ moją rodzinę dopadło choróbsko i bardzo nie chciałabym,
              żeby ktoś się zaraził. Okazało się, że zatrucie mojego męża było spowodowane
              wirusem. Teraz zaraził się Adaś i teściowa. Zaczęło się od wymiotów, później
              dołączyła również wysoka temperatura (38,5). Ja na razie stawiam czoło
              wirusowi, nie wiem na jak długo.

              O Krynicy trochę dłużej:
              W Krynicy mamy bardzo fajną miejscówkę, nie są to kwatery, jest to Ośrodek
              Wczasowy EB. Bardzo lubimy tam jeździć, teraz byliśmy po raz czwarty.
              Przeważnie jeździmy do EB nie w sezonie, ze względu na ceny. Ostatnio byliśmy
              na długi majowy weekend, było wyjazd pod hasłem „Świętujemy wejście Polski do
              Europy”. Jest to miejsce przyjazne dzieciom, plac zabaw, dużo zieleni,
              kawiarenka na terenie ośrodka, wiata grillowa, kort tenisowy, sympatyczna
              obsługa, wysoki standard. Polecam !!!!!!! Może się tam kiedyś spotkamy !!!!!!!!
              Szczegóły na stronie:
              www.eb.mierzeja.pl/
              Z powodu choroby Adasia jestem z nim w domu, może więc jutro mi się uda napisać
              trochę więcej.

              Z zawirusowanego Nadarzyna
              Ewa
        • 10.09.04, 08:38
          ja na spotkanie tez sie pisze. Ale nie wiem czy mowimy o sobocie i niedzieli.
          Napiszcie mie prosze dokladnie gdzie i kiedy mam sie stawic. Ja przeczytam
          dopiero wieczorem.
          Buziaki

          --
          Kinga i Zuzia (19.01.03)

          ZUZIA - moj maly szkrabik
    • 10.09.04, 08:53
      Dziewczyny - to spotykamy się jutro w Blue City (AL. Jerozolimskie) obok
      fontanny - około godziny 10.
      Skrzynka ja mogę być albo przed 10 - czyli w okolicach 9:40 lub okolo 10:45
      (tak dowiezie mnie PKP).
      Dziewczyny to o której bliżej 10 czy 11 (Skrzynka może zadecyduj, bo wynika że
      do godziny możemy się dostosować wszystkie).
      Gdyby decyzja zapadła po 16 to ja też poproszę o info sms-em, a do Camilci już
      wysyłam informację z przybliżonymi danymi.

      pozdrawiam
      Magda
      • 10.09.04, 10:13
        Ja zdecydowanie wole kolo 10 bo potem Zocha bedzie marudna i padnie mi w drodze
        powrotnej.
        To co : Blue City kolo fontanny jutro (sobota to jest 11! 09, kolo 10 ?
        Zestaw :
        Camilcia
        Dador
        Franca
        Kingab
        Skrzynka Czy kogos pominelam????


        Afer w szkole cd wsrod wyznaczonych sa blizniaki ktore jak sie okazalo sie nie
        znosza i siedza nawet osobno. Zdesperowani rodzice strasza rzecznikiem praw
        dziecka. Mam dosc! Gdyby Henik mogl sie przeniesc z kolezanka z lawki
        zglosilabym sie na ochotnika ale ostatecznie ma byc przeniesionych 4 chlopcow
        (w klasie Henio ma dwoch znajomych panow z jednym dzialaja na siebie jak
        plachta na byka i w zerowce ciagle mieli konflikty, z drugim mijaja sie
        obojetnie). Henio i tak stracil w tym roku dwoch swoich serdecznych przyjaciol -
        jeden sie przeprowadzil, drugi poszedl do innej szkoly i bardzo to przezyl
        (Henio oczywiscie). Bardzo bym nie chciala zeby teraz musieli sie rozstac z
        Marta z ktora sie kumpluje od piaskownicy i swietnie sie dogaduja (cytat :
        mamo czy myslisz ze uda mi sie wychowac Zosie zeby byla taka jak Marta i tak
        super umiala sie bawic? Bo inne dziewczyny sa glupie i tylko o lalkach Barbie)
        Pedze bo sie do polnocy nie wyrobie z tym co mam na dzisiaj w planie -i to sie
        nazywa dzien wolny od pracy !! crying((
        Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
        • 10.09.04, 14:01
          oczywiście, że spotykamy się 11! Ja będę pewno około 9:40. Do zobaczenia
          Magda
          • 10.09.04, 21:51
            Hej! Może odmówicie jutro za mnie pare zdrowasiek na spotkaniu??? Punkt 11
            zaczynają się moje zawody w pchnięciu kuląsad O tym, jak jestem przygotowana
            świadczy fakt, że pytałam się, co zrobić, aby przy rzucie palce nie zostały w
            dziurkach. Okazało się, że mi sie pokiciało z kręglami. smile)) Boję się, że będą
            ludzie, którzy do zawodów podejdą poważnie i będą mieli żal, że zrobiłam sobie
            z tego jaja. Podobno Dyrekcja uderzy w komplecie, mamy specjalnie wyprodukowane
            sportowe koszulki, obiad, impreze całonocną, a startujemy na stadionie, gdzie
            odbywają się lekkoatletyczne mistrzostwa świata, międzynarodowe puchary w
            lekkiej atletyce i inne prestiżowe imprezy (to podobno najlepszy
            lekkoatletyczny stadion w Polsce). Niestety - idziemy bez Gosi, bo od 12 ma
            obiadek i spanko.
            Ewo! Współczuję wirusa! Gosia przechodziła przez coś podobnego przed naszym
            wyjazdem w sierpniu do Krynicy Morskiej. Były nawet podejrzenia o
            salmonellę.Teraz Gosiak dochodzi do siebie po szczepionkach. My do Krynicy
            Morskiej jeżdzilismy dotąd na prywatne kwatery. Widziałam ośrodek EB - fajny,
            ale drogi. Przytargałam dziś do domu katalogi wycieczkowe na zimę.Ale jak znam
            życie na katalogach się skończy.
            Skrzynko! Pamiętam swoje pierwsze dni w szkole. Rozdzielili mnie z moją
            kolezanką z bloku w zerówce, a potem w pierwszej klasie musiałam się pożegnać z
            psiapsiółkami bliźniaczkami z zerówki. W sumie chyba dobrze na tym wyszłam, bo
            poznałam inne koleżanki, z którymi poszłam razem do liceum i przyjaxnię się po
            dziś dzień. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
            Pozdrawiam Was serdecznie. Bawcie się dobrze!!! I czekamy jutro na sprawozdanie
            z imprezy.
            Monika Kulomiotła

            --
            Małgośka

            Gosia wakacyjna
    • 10.09.04, 14:27
      Ja będę na pewno ok. 10, pierwszy raz będę jechać z Mitim sama samochodem do
      W-wy, mam nadzieję, że nic po drodze sie nie wydarzy.

      Do zobaczenia jutro
      Dorota & Mati
      • 10.09.04, 23:11
        Hej! Monika bedziemy z calych sil trzymac kciuki!!! Dobrze bedzie!
        Co do roznych zdarzen w zyciu przed ktorymi sie bronimy a ktore potem na dobre
        wychodza to masz pelna racje. Ja juz to przetrawilam i na spokojnie wyjasnilam
        Heniowi.Jeszcze nie raz w zyciu bedzie musial przejsc przez trudna,
        nieprzyjemna sytuacje. Jak mawial moj znajomy "live is brutal and full of
        zasadzkas" smile))) Choruje tylko od atmosfery skakania sobie do gardel, rycia
        dolkow i podkladania swin jaka zapanowala wsrod rodzicow pierwszakow oraz w
        stosunkach szkola -rodzice. Niestety jak myslalam to nie koniec. W poniedzialek
        mamy nadzwyczajne zebranie w szkole. Ja uwazam ze trzeba to jak najszybciej
        przeciac, podjac nieodwolalna decyzje i pozwolic dzieciakom i paniom wrocic do
        pracy i literek (zreszta nasza pani zachowuje godny podziwu spokoj i dba zeby w
        klasie bylo w miare normalnie - na ile mozna w tym wariatkowie) ale niestety
        jestem w mniejszosci wiekszosc chce walczyc tylko nie daje sie przekonac ze
        ucierpia na tym najbardziej dzieciaki -znacznie wiecej niz na zmianie klasy i
        pani nawet na mniej lubiana.
        Dobra koniec! obiecuje ze na jutrzejszym styczniakowym spotkaniu o szkole ani
        slowka wink))))
        Zosia fajnie dzis cwiczyla mowienie stanela przed lustrem marszczac z
        natezeniem brewki i dotykajac paluszkiem nazywala po kolei koko-oko,ucha-ucho,
        noś-nos, buzia, sija-szyja. Smieszna istotka.
        Trzymajcie sie cieplo i milej nocki Skrzynka

        --
        moje trzy skarby wink)
        • 11.09.04, 08:34
          w imieniu wszystkich nie z W-wy prosze o szczegolowe relacje ze spotkania,
          bawcie sie dobrze
          wredna pogoda na poludniu, niby sloneczko piekne a zimno, dzieci chodza
          poubierane od rekawiczek i kurtek po krotkie rekawki i spodenki bez czapek
          a ja zjadlam loda wczoraj i cos mi mokro w nosie, juz sie zamartwiam, gardlo
          plucze sola i modle sie zeby mnie nic nie dorwalo, nie chodzi mi o mnie
          oczywiscie ale o wojciecha, jemu tez cos mokro pod nosem ale ma byc cieplo
          dzis, w srode mamy szczepienie - musimy wytrwac do tego czasu
          ewa - trzymaj sie z dala od wirusow

          z nowosci - wojtek uwielbia teletubbies i przy calej swej powolnosci do
          mowienia i odpowiedzi na moje"Powiedz mama" mowi z wielkim przekonaniem "tata"
          od wczoraj mowi "Dipsy i Lala" to chyba jego pierwsze imiona

          wczoraj tez pawel nalewal wody do wanny i wojtek pod nasza nieobecnosc wlazl
          sam (!) do wanny w ubraniu, na szczescie bez butow!!!!

          mam pytania i baaaaaaardzo prosze o wasze doswiadczenia:

          1. jakie mleko pija wasze dzieci tzn. czy jedza jeszcze kaszki Nestle czy tez
          zwykle platki ze zwyklym mlekiem, chcialabym juz przyoszczedzic na tych
          kaszkach a wojtek cos nic innego nie chce, czy ktoras z was umie zrobic manne
          tak zeby sie nie przypalila i z dobra gestascia na 1 raz dla dziecka? czy
          ktoras robila ja na modyfikowanym (nie gotowac niby to jak>wink ?

          2. gdzie kupic maskotki teletubbies? pozyczylam dwa ale musze oddac a Wojtek je
          uwielbia

          3. czy przejmujecie sie jeszcze rytualami dziecka odnosnie spania po poludniu,
          tzn nie w zwykly dzien ale wezmy taka niedziela i obiad u znajomych, nie da sie
          bo dziecko spi czy umawiacie sie na pozniej, jak wstanie czy olewacie i dziecko
          w tym dniu po prostu nie spi, te godziny wojtka na spanie sa idealnie obiadowe
          i nie wiem jak zareaguje jak nie bedzie spal, w poniedzialek do pracy wiec
          nieprzespana noc przez to tez mi sie nie usmiecha

          4. czy myjecie uszy patyczkami? wojtkowi wystaje taka zolta woskowina i myje mu
          ja ale wszyscy mowia zeby nie , a jak wy?
          i czekam na odpowiedzi
          iwona
          • 11.09.04, 19:56
            no to wreszcie się udało! mamy net, obiecuję nadrobić zaległości i bywać często.
            niestety nie pojechałyśmy dzisiaj na spotkanie, a tak się cieszyłam... no ale
            Majka miała wczoraj temperaturę i ma straszny katar, pediatra mówi że to nic
            może zęby (Majka jeszcze nie ma trójek). noc do tyłu, mała marudna i biedna,
            prawie nie spała. szkoda że akurat teraz bo dzisiaj spotkanie a jutro mieliśmy
            jechać na dożynki prezydenckie do Spały i chyba też nie pojedziemy, nawet nie
            mam siły dzisiaj napisać więcej, jutro nie odpuszczę smile
            pozdrawiam gorąco

            --
            Kamila mama Majuni
            a tu Majcia
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
            www.majcia.friko.pl
    • 11.09.04, 21:47
      Ja tak tylko na chwile. Spotkanie uwazam za udane. Byl plac zabaw i kawka.
      dzieci zawieralay znajomosci. Szkoda tylko ze tak krotko smile)
      My dzisiaj sprzedalismy Zuze na noc a ja juz za nia tesknie. Chyba jestem od
      niej uzalezniona. Oj niedobrze.

      Koncze. Moze jutro wpadne na dluzej
      Buziaki
      --
      Kinga i Zuzia (19.01.03)

      Zapraszamy na wakacyjne zdjecia!

      ZUZIA - moj maly szkrabik
      • 12.09.04, 09:08
        Oglaszam pozegnanie z pieluchami,calkowite. Od ponad miesiaca w dzien bez
        pieluchy,a na noc papmpers,bo sie nie udawalo,no a trzy dni temu Szymon byl juz
        w pieluszce na noc i powiedzial,ze chce si,jak zrobil to juz nie chcial papmpka
        wiec zostawilismy go bez i noc sucha,dwie nastepne tez,wiec chowam pampersy dla
        drugiego dzieciatka.Jestem w szoku,ze tak szybko pozegnal sie w nocy,bo
        wydawalo mi sie,ze jeszcze dlugo bedzie sikal,a tu taka mila niespodzanka.
        Zazdroszcze spotkania i prosze o szersze relacje.
        Kamila mam nadzieje,ze z Maja lepiej,Ewa jak sie czujecie,Monika pisz jak
        miotanie? Sewerynki nie dajcie sie chorobie.
        U nas przez dwa dni bylo bardzo zimno,a potem znowu goroczka,ze wrocilismy do
        krotkich spodenkek,ale wiem,ze pogoda o tej porze roku bywa zdradliwa,wiec
        biore ze soba tone rzeczy na dwor na wypadek ochlodzenia,no i drobnej wpadki z
        sikaniem.
        Pozdrawiam-Jola
        --
        Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
        Spotkanie Majeczki i Szymona
      • 12.09.04, 09:28
        Czytam zaległe posty więc odpowiem hurtowo:
        Gratulacje dla Dawcia – przedszkolaka i Henia - prawdziwego ucznia już.

        Maja się z reguły zabawkami dzieli, zależy od nastroju i od zabawki, ostatnio
        urządza przyjęcia tzn rozstawia swój porcelanowy serwis do kawy (malutki) na
        stoliczku i piją lale i misie, czasem na imprezkę wpadnie babcia albo mama i
        wtedy trzeba prosić kilka razy o dolewkę, mówić poproszę i dziękuję itd., a
        Maja się cieszy. Nadal lubi klocki, rysowanie i czytanie, pozwalam jej czasem
        oglądać bajki – ostatnio kot Filemon na topie. Nie mogę się doczekać kasztanów,
        chociaż trochę się obawiam tych zimnych dni spędzonych w domu – też posłucham
        waszych propozycji. My jeszcze słuchamy muzyki i tańczymy, Maja uwielbia dzieci
        z Arki Noego i sobie podśpiewuje ‘Aluja, aluja ...’ no uroczo.

        Magda – pomysł z malowaniem farbami w ogrodzie był fantastyczny!!! Postanowiłam
        zrobić to samo, Maja była zachwycona i malowała z przejęciem swoje arcydzieła.
        Świetna zabawa!
        Skrzynka, życzę cierpliwości w szkolnych zawirowaniach
        Monika, Majka też uwielbia koty, ciągle sobie każe rysować kotka, a
        potem ‘drugiego’ i ‘drugiego’ nie trzeciego, czwartego... big_grin

        Mleko – Maja pije sojowe bez cukru, uwielbia to mleczko, mieszanki nigdy nie
        dostawała ze względu na uczulenie, krowiego nie daję, czasami jogurty ale od
        razu widać na ciałku chropowate placki.

        My wszędzie Maję zabieramy i nie robimy problemu, nauczyła się tego od
        najmniejszego i potrafi wszędzie usnąć, gdzie tylko my czujemy się dobrze,
        staramy się jednak w miarę możliwości dopasować godziny, np. jak dłuższa jazda
        samochodem to jedziemy tak żeby usnęła, albo bierzemy duży wózek, w którym Maja
        lubi spać. Jednym słowem – nie przesadzamy.
        Nie czyszczę Majci uszków głęboko, tylko płyciutko i tak się boję, słyszałam że
        się nie powinno ale nie wiem gdzie?
        cdn

        --
        Kamila mama Majuni
        a tu Majcia
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
        www.majcia.friko.pl
        • 12.09.04, 09:53
          muszę o czymś napisać, nie daje mi to spokoju, chociaż chyba powinnam
          wyluzować. może w świetle wydarzeń ostatnich dni to pestka, ale właśnie takie
          zachowania rodziców potem mają wpływ na zachowania dzieci w dorosłym życiu...
          nie potrafię patrzeć obojętnie na rodziców krzyczących, bijących lub normalnie
          znęcających się nad dziećmi. szczyt tego to urlop i rodzinki na plaży. długo by
          pisać, matki przychodzące z dziećmi na plażę rozklapiające się na kocu i
          oczekujące że dzieci:
          1 nie będą sypać piachem (bo ona się wysmarowała olejkiem)
          2 nie będą wchodzić do wody (bo by się musiała odwrócić i patrzeć, a nie daj
          boże iść na brzeg)
          3 w żadnym razie nie usiądą na piachu nie mówiąc o turlaniu
          4 najlepiej wogóle nie wstaną z koca dopóki mamusi nie znudzi się opalanie.

          mama je loda (w tempie błyskawicznym) a dziecko uwieszone u nóg płacze, że też
          chce... ręce opadają, nie wiem, może nie mogło, ale po co ona jadła, mogła
          przynajmniej ukradkiem albo coś.

          inna sytuacja
          nagle słychać straszny wrzask, histeryczny płacz, dłiższą chwilę więc powoli
          cała plaża wygląda zza parawanów i patrzy co jest grane, jakaś mama chciała
          mieć zdjęcie córki (ok2,3 roku) z pluszową wielką myszką miki (przebrany
          człowiek) dziecko się tak panicznie bało tej cholernej myszki, a matka na siłę
          ją sadzała. szok, przynajmniej dla mnie. trwało to dosyć długo, ja już nie
          wytrzymałam i podeszłam do tej babki szarpiącej małą. mówię do nej -przecież
          ona się boi, na to babka że właśnie, boi się jak to itd, to ja mówię - to po co
          ją pani tam na siłę sadza? a ona że już zapłaciła i BĘDZIE mieć zdjęcie. no to
          miała, mam nadzieję że jest dumna, myszka miki i matka szarpiąca pół przytomne
          od płaczu dziecko.
          to nie koniec historii, babka siedziała na plaży i po około 5 godzinach
          podeszła do mnie zrobić awanturę, żebym się zajęła wychowaniem swojego dziecka,
          ona córce krzywdy nie robiła a za zdjęcie zapłaciła i nic mi do tego, żebym
          czasem do niej więcej nie podchodziła. nie chciałam dyskutować, powiedziałam
          jeszcze że wg mnie nie postąpiła dobrze, trzeba było 15 zl odebrać albo dać
          spokój. najgorsze jest to, że babka nie zrozumiała, że źle zrobiła, była
          wściekła bo jej narobiłam wstydu na plaży!

          czy ja jestm przewrażliwiona? czy gdyby każdy zwracał uwagę to ludzie by się
          zastanowili? ja rozumiem że można czasem nie mieć cierpliwości, być w gorszym
          nastroju, krzyknąć, ale nie znęcać się nad dziećmi!

          ostatnia sprawa - wszyscy palacze powinni być co rano zapędzani na plażę na
          zbieranie petów!!! Majka co chwila wykopywała z piachu pety! przecież są
          kosze!!!!!!!!

          no dobrze, to sobie pogadałam smile lepiej mi od razu
          buziaki
          --
          Kamila mama Majuni
          a tu Majcia
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
          www.majcia.friko.pl
          • 12.09.04, 11:11
            Witajcie,

            No i zepsula sie nam pogoda sad Mam nadzieje, ze jakis spacer miedzy kroplami
            deszczu zaliczymy jednak dzisiaj.

            Iwonka moja Ola juz je kaszki na zwyklym mleku, chyba, ze mi sie skonczy to mam
            zawsze w zapasie modyfikowane. Robie jej kasze manna. Polecam taka blyskawiczna
            firmy Kupiec. 2 minuty i gotowa. A proporcje to szklanka mleka i plaska lyzka
            kaszy. Robie tez platki ryzowe (tez Kupiec)zamiennie z manna. I do tego jakis
            owoc i Ola wcina chetnie.
            Teletubisie bywaja dostepne w sklepach Brio, ale np u nas o nie trudno, bo
            ponoc wyszly z mody. Mnie sie udalo kupic kilka, ktore im jeszcze ze starych
            dostaw zostaly i tez mamay dwa pozyczone od sasiadki, ktora juz troche z
            nich "wyrosla".
            Uszka czyscimy patyczkami. Czyscic wolno, ale tylko na zewnatrz, wlasnie to co
            wyszlo z uszka. Nie wolno patyczka wkladac w kanal.
            Co do spania popoludniowego to Ola tak jak Majka spi gdziekolwiek i genaralnie
            nie ma z tym problemu. Jak bylismy w Krakowie to zasypiala w taksowkach w
            drodze do znajomych, tam ja kladlam na kanapie, albo raz na materacu w ogrodzie
            (bo jechalismy na grilla) i dosypia. Uwazam, ze nie ma co dziecka na sile
            przetrzymywac, bo potem jest marudne i to dopiero dezorganizuje ewentualna
            wizyte, wiec jak chce spac to spi i juz.
            Kamilcia wierze, ze Ci rece opadaly na takie podejscie. No bo to w koncu
            mamusia ma urlop i musi wypoczac, a dziecko sie powinno dostosowac wink Mnie tez
            do rozpaczy doprowadza brak odpowiedzialnosci niektorych rodzicow. Mysle,
            jednak, ze nie ma sie co wtracac w metody wychowawcze innych osob. Ja sie
            staram nie wtracac (chyba ze chodzi o bezpieczenstwo dziecka). Mysle, ze sama
            tez bys nie byla zadowolona gdyby ktos Tobie robil uwagi, ze zle wychowujesz
            Majke. Co innego, gdy swoje zdanie wyraza osoba znajoma czy bliska, ale obcy
            spotkany na ulicy... Ja nie lubie gdy ktos mnie takie uwagi robi i dlatego sama
            tez sie od nich powstrzymuje, chociaz czasem cos mnie zmierzi. Szczytem marzen
            byloby gdyby kazdy byl swiadomym rodzicem, wtedy nie byloby tego typu
            problemow. Niestety to sie nieczesto zdarza. Znowu namoralizowalam wink
            W zyciu sie tyle nie zastanawialam nad niektorymi sprawami, np. na temat
            sposobow wychowywania dzieci i tego jaki to moze miec wplyw na ich
            przyszlosc,czy tego skad sie biora niektorzy ludzie, jak ostatnio. Coprawda
            kiedys tez mnie przerazalo to jak ten swiat wyglada i to byl jeden z powodow
            mojego poznego zostania mama. Myslalm sobie: Jak tu sprowadzic malego
            czlowieczka na TAKI swiat. Czy Wy tez czujecie czasem ciezar odpowiedzialnosci
            jaki spoczywa na matkach? Bo to jak wychowamy nasze dzieci bedzie mialo wplyw
            na to jak bedzie wygladal swiat za kilkadziesiat lat.
            Dobra juz przestaje "madrowac" bo nikt nie bedzie chcial tego czytac.
            Duzo zdrowka dla Majki.

            Innym chorujacym tez duzo zdrowka.

            Teraz troche o Oli. Zaczyna uzywac czasownikow w bezokolicznikach na razie. I
            jest "isc", "siedziec", "patrzec", "ogladac", "rzucac" itd. Poza tym Ola
            kolekcjonuje siniaki na czole. Do wczoraj zapracowala na trzy. Zobaczymy co
            dzisiejszy dzien przyniesie wink

            pozdrawiam
            Parycja

            --
            Olenka
            • 12.09.04, 12:50
              U nas dzis fajny dzien,bo Grzes nie poszedl do pracy,bo jest brzydka pogodai
              siedzimy sobie razem w domku,dawno nie bylo takiego dnia,chyba jeszcze wczesna
              wiosna.
              Ja robie jeszcze kaszki kupne,ale w sumie bardzo zadko,Szymon je duzo jogurtow
              i przetworow mlecznych,manne jak robie to tez dla nas wiec nie wiem jakie
              proporcje tylko dla dziecka.
              Patyczkami tylko na wierzchu uszka,to co wystaje,spanie to u nas nie problem,bo
              Szymon zasypia wszedzie,a jak nie zasnie,bo duzo wrazen,to w sumie tez nie jest
              potem tak zle. Podobnie jak Kamila zabieram Szymona wszedzie,jak dluzsz podroz
              staram sie zeby wypadla w porze snu,ale u nas drzemka nie jest o stalej porze
              wiec nie ma problemu.
              Wlasnie chce uspic Szymona,bo chcemy pobyc sami,ale z nim ciezko zrobic cos jak
              on nie chce.
              Na razie -Jola
              --
              Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
              Spotkanie Majeczki i Szymona
              • 12.09.04, 14:31
                Troche sie ostatnio 'obijalam' ale juz jestem i jeszcze bedziecie mialy mnie
                dosc!!! Na poczatek odp na kilka pytan:

                - Odnosnie mleka, Ola jest uczulona na krowie, ale caly czas jest na cycu.
                Dostaje tez kaszke sinlac z odrobina sojowego (ochyda !!!)

                - Popoludniu Olka zawsze spi w wozeczku i zawsze o tej samej porze. Odstepstw
                nie bylo, wz wyjatkiem wyjazdow na wakacje (wtedy wyjezdzalismy tak, zeby
                o 'swojej porze' mogla spac w samochodzie. Czyli generalnie dostosowujemy sie
                do niej ale nie stanowi to problemu.

                - Uszy myjemy palcem, patyczkiem zadko.

                A u nas, odpukac, raczej dobrze. Z mowa u niej slabiutko, ale nie robie z tego
                dramatu. Pieluchy caly czass sa grane i chyba nie zapowiada sie, ze z nich
                zrezygnujemy w najblizszym czasie. Na dodatek Olka daje sobie zakladac tylko te
                wkladane, wiec wydajemy na nie majatek....

                Nie wiem co robie zle, ale Olcia mi rosnie na niezla despotke. Czesto mi glupio
                przed innymi mamami, ze jest tak rozpuszczona i niegrzeczna. Dzieci sie jej
                boja, bo je bije i zabiera zabawkki. Co mam robic ??? Moze to wina tego, ze
                zadko bawi sie z rowiesnikami ???

                Mam jeszcze pytanie do mam nauczycielek lub mam pracujacych popoludniami.
                Coprawda to jeszcze troche czasu, ale ja juz sie zastanawiam jak by rozwiazac
                ten problem. Chodzi mi o to, ze chce, zeby Ola chodzila do przedszkola,
                chociazby po to, zeby miala kontakt z rowiesnikami. Niestety, ja wychodze do
                pracy ok 16, a do przedszkola chodzi sie rano...czyli wychodzi na to, ze nie
                bede jej widywac !!!! Myslalam, ze moze 2 razy w tygodniu, ale czy ona
                wtedy 'zgra' sie z dziecmi, czy nawiaze z nimi kontakt ??? Napiszcie co o tym
                sadzicie.

                W czwartek idziemy na szczepienie odra, swinka, rozyczka. Dopiero teraz, bo
                Olka jest uczulona na jajo ( a szczepionka jest na bazie zarodka kurzego). Nie
                wiem czy wam pisalam, ale ok 2 miesiece temu Olka znowu miala wstrzas
                anafilaktyczny, tym razem po przepiorczym. Idziemy szczepic do szpitala, ale i
                tak sie strasznie boje, tym bardziej, ze mnie przy tym nie bedzie, bo mam
                lekcje....Trzymajcie kciuki !!!

                Nie wiem czy pamietacie, ze planowalam druga ciaze, ale odkladam temat na
                przyszly rok, bo chce sie zaszczepic przeciwko zoltaczce wszczepiennej.
                Zrobilam badanie na antygen i okazalo sie, ze mam 0 odpornosci. Dziewczyny, a
                wy sie szczepilyscie przed ciaza ?? Musze wam powiedziec, ze zdziwil mnie
                troche moj gini, bo powiedzial, zebym dala sobie spokoj z tym szczepieniem, bo
                u nich w szpitalu jest czysto...

                Na razie koncze, bo tescie zaraz przychodza,

                brakowalo mi Was,

                Kasia mama Oli
                • 12.09.04, 18:34
                  Hej! Witaj witaj Ludikun wink))))))
                  Trzymam kciuki za szczepienie. W przedszkolach gdzie pracuje to bardzo czesty
                  wariant ze malutki od 1,5 do 2 lat przychodza na 2-3 dni w tyg i czesto na
                  kilka godz (do obiadu okolo 12-13)oswajaja sie w ten sposob z byciem w
                  grupie.Rozumiem Twoj dylemat z praca popoludniowa crying(( Ja zrezygnowalam
                  calkowicie z prywatnego gabinetu (bardzo odczuwam to jesli chodzi o kase ale
                  popoludnia mam wolne -no chyba ze jak obecnie biegam na zebranka z rodzicami)

                  Spotkanie-wg mnie bardzo udane -jeszcze raz potwierdzilo sie znamy sie i tyle o
                  sobie wiemy ze nie brak tematow do rozmow wink))) Dzieciaki wybujaly sie,
                  nazjezdzaly, siedzialy razem w walcu i traktorze (pelny bon ton i ustepowanie
                  sobie miejsca wink))) a na koniec byly tak mile ze pozwolily nam spokojnie wypic
                  kawe smile)) -nie liczac prob zarekwirowania mamusiowej slomki przez kolege
                  Matiego smile))). Zosia na poczatku schowana za moja noga wyszla zza niej w koncu
                  i szla sobie bardzo ladnie za raczke z Olga i Zuzia, w kafejce zostala z Nia na
                  kanapce za murkiem w czasie kiedy my stalysmy w kolejce calkiem dluga chwile -
                  to pewnie dla niektorych zwykla sprawa ale dla mojego dziecka to duze
                  osiagniecia i dowod ze czula sie tam bardzo pewnie i swobodnie.

                  Jola jeszcze raz gratulacje pozegnania z pieluchami smile))
                  Zosia z powodu skazy tylko na bebilonie pepti ja gotuje platki owsiane i
                  jeczmienne -radze sobie tak ze gotuje na wodzie na gesto, osobno rozrabiam
                  mieszanke i potem lacze obie czesci.
                  Uszy wlasciwie palcem tylko malzowiny nie wybieram patyczkiem z kanalu nawet
                  jak czasem widac troche zoltej woskowiny -ona z czasem wyplywa calkiem na
                  wierzch.
                  Spanie w dzien na codzien w lozeczku o stalej porze w weekendy np w wozku na
                  spacerze o zwyklej porze, albo w samochodzie, jesli jedziemy gdzies w znane
                  miejsce np do dziadkow Zosia spi u nich jesli w zupelnie nowe raczej
                  dostosowujemy wizyte do drzemki (to po doswiadczeniach ze bardzo duze zmiany w
                  tej dziedzinie koncza sie placzem, marudzeniem a czasem histeria z byle powodu)

                  Camilcia rozumiem Cie mnie tez czasami sie noz w kieszeni otwiera ale podobnie
                  jak Paty zagryzam zeby (zainterweniowalam raz kiedy maluch nawial z placu zabaw
                  w strone ulicy a zagadana mamusia nie zauwazyla). Czasem sobie mysle ze nie
                  znam calosci sceny a tylko koncowke i moge sie pomylic w ocenie a czasem ze to
                  i tak nic nie pomoze na dluzsza mete a tylko pewnie bardziej skupi sie na
                  dziecku bo mamusia bedzie wsciekla za zwrocona uwage sad

                  Wczoraj wieczorem dopadl mnie jakis wirus drapalo mnie w gardle i bolal brzuch.
                  Dzis po za tym ze spalabym caly dzien i mam katar ok.
                  Dobrego tygodnia Skrzynka
                  --
                  moje trzy skarby wink)
                  • 12.09.04, 19:07
                    oj, nie chcę wyjść na jakąś straszną babę co to się czepia obcych, ja też
                    raczej siedzę cicho, pierwszy raz mi się zdażyła interwencja, to chyba skutek
                    kumulacji smile bo mi się tak zbierało i zbierało. Sama się wkurzałam jak mi ktoś
                    zwracał uwagę np że Majunia jest zbyt lekko ubrana. zgadzam się, że w
                    większości przypadków nie znamy całości sytuacji.
                    Skrzynka lepiej nie choruj, my się leczymy Dagomed nr1, albo oscilococcinum
                    (hyba tak się pisze) zazwyczaj pomaga jak to przeziębienie.
                    Ludikun, trzymamy kciuki, Ola pewnie będzie dzielna!
                    Robiłam dzisiaj test ciążowy i znowu nic, nie wiem czy nie poczekać tak żeby
                    jeszcze spokojnie przepracować ten rok szkolny, bo jak już zacznę to potem
                    problem z zastępstwem. ale jak potem się nie uda szybko? ech...
                    idę poczytać małej, Marcin ją kąpie właśnie

                    --
                    Kamila mama Majuni
                    a tu Majcia
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
                    www.majcia.friko.pl
                    • 12.09.04, 21:03
                      Jakże mi miło że odpisujecie na moje pytania. Czekam na wszystkie odpowiedzi. Z
                      kaszą manną z wielką chęcią spróbuję jak szybko się da. Może w końcu trafię z
                      proporcjami.
                      Piszcie i piszcie.
                      Moja mama wróciła z Jastarni z wczasów i bardzo się cieszę że jest już przy
                      mnie. Jak dopadł mnie ten kręgosłup (już prawie nic a nic nie boli) śmiałyśmy
                      się ze jak jedzie to zawsze coś musi z nami być. Tym razem nie grożnie na
                      szczęście.
                      Teletubisiow dalej szukam. Wykłócamy się mężem czy bezpiecznie będzie kupić z
                      Allegro czy nie.
                      Pocieszam się Ludikum twoim postem ze z Olcia jest chyba podobnie tak jak z
                      Wojtkiem w kwestii pampersow i mowy. Ostatnio chce probowac zeby Paweł
                      pokazywał mu jak się sika po męsku i dorosłemu bo on chyba na nocnik szybko nie
                      usiądzie, a tak na stojąco jest nawet zainteresowany. Tak teściowa mi radziła.
                      Ale to wymaga pamiętamnia i dyscypliny od mojego męża a z tym gorzej.

                      Skrzynka – nie wygłupiaj się i nie choruj, za wcześnie. Odpoczywaj dużo i jakąś
                      aspirynkę łyknij.

                      Camilcia – na 100% rozumiem twoje dylematy bo mam identyczne. Nie wiem czemu
                      wczesniej o nich nie pisałam bo mnóstwo o tym myślę. Ja jak Wojtek pójdzie do
                      przedszkola to też go nie będę widzieć. Cztery dni przynajmniej. I tak bez
                      sensu. Najbliżej mi do państwowej szkoły i zdecydowanego obniżenia kasy – ale
                      tutaj i tak wcale dużo więcej nie zarabiam. I tak się męczę i męczę. I z ciążą
                      mamy podobne dywagacje ale ja będę musiała czekać aż wogóle będę mogła zacząć
                      się starać. Chciałabym za rok zacząć. Ale to zależy też on Pana Boga i Jego
                      decyzji. Ale bym chciała. Tylko czy damy radę finansowo.
                      Idę już jutro pierwszy dzień w pracy. Buuuu. stres i stres jak zwykle na
                      poczatku, czy grupy sie utworza i jakie dzieci beda, jacy ich rodzice ....
                      o co chodzi z ta zoltaczka antygenn i zero odpornosci - co to za badanie?
                      ide czytac ksiazke o rodzicielstwie :parenting with love and logic - tak w
                      nasyzm temacie...
                      pa
                      • 12.09.04, 21:20
                        A! Żółtaczka! Miałam do tego stosunek lekceważący, dopóki wirus nie ujawnił się
                        u mojej kuzynki. Zarzili ją w szpitalu 15 lat temu. Ujawnił się pół roku temu.
                        Tak wyniszczył organizm, że nie kwalifikuje się nawet na przeszczep wątroby.
                        Ale nie ma jeszcze szczepionki p-ko najgroźniejszej odmianie typu C.
                        A ja jutro rano idę do lekarza. Podejrzewam u siebie świnkęsad((, bo mi cała
                        szyja spuchła i nic nie mogę przełknąć. Do tego bolą mnie już 2 zęby.
                        O ciążę zamierzam się zacząć starać po nowym roku. Póki co przygotowujemy
                        Gosię. Wmówiliśmy juz jej że chce rodzeństwosmile))
                        Pa.Monika
                        --
                        Małgośka

                        Gosia wakacyjna
                    • 12.09.04, 21:13
                      Hej! Super, że się Wam spotkanie tak fajnie udało. My jesteśmy wciąż na
                      Nutramigenie z racji uczulenia, ucszy czyścimy patyczkami ze zgrubieniem na
                      waciku,zwracam uwage innym mamom, jak już zaczynam się trząść ze złości. Ale z
                      reguły się powstrzymuję, bo sama nie mam czystego sumienia. Chociaż muszę
                      przyznać, że Gosia goniła po plaży Kubusia Puchatka z Tygryskiem, piszczała z
                      radości i dobrze się bawiła siadając Tygryskowi na ogon. Jolu gratuluję
                      sukcesów sikaniowych. Gosi się jeszcze zdarza. Hmmm.... Gosia musi spac 2
                      godziny po południu i spi w niemowlęcym leżaczku... Nie zaśnie bez dydolka i
                      leżaczka - przedłużamy go sztucznie poduszkami. Tylko jak długo to się w ogóle
                      da. Teletubisie też kupiłam w Brio po obniżonej cenie, bo ponoć nie ma już na
                      nie popytu.
                      Byłam dziś z Gosią na zimowych zakupach. Mamy juz zestaw jesienno-zimowy prawie
                      skompletowany - brakuje tylko kozaków. Jak pisałam wielokrotnie, Gosia jest
                      drobinka (9.000 i 79 cm), więc długo nosi wszelkie ciuchy i naszczęście w
                      większości pasują te zeszłoroczne. Gosia ma już własny gust i wybrała sobie
                      sama w Cubusie śliczną błękitną czapkę z misiem na czubku. I znów potwierdziło
                      się, że mamy podobny gust, bo miałam cichą nadzieję, że jej się ta właśnie
                      spodoba.
                      Pchnęłam w najdalszej próbie 4.85 i zajęłam ostatnie miejscesmile)) Wygrała
                      kobietka po pięćdziesiątce, któa w młodości miotała i aż miło było popatrzeć
                      jak kręci się po kole. No ale nie jest źle! W swojej drugiej próbie pobiłam
                      swój rekord życiowy, który zresztą ustanowiłam w próbie pierwszejsmile)) Impreza
                      była kapitalna. Bawiliśmy się super!!! Uwaga! To była pierwsza próbna edycja. W
                      przyszłym roku Zawisza planuje zorganizować rozgrywki ogólnopolskie! Może też
                      się załapiecie. Warto. Mój mąż był też zachwycony. Było śmiesznie, wesoło i
                      bardzo sympatycznie. Gorzej było z imprezą inegracyjną na którą pojechałam
                      wieczorem za namową męża, z przyczyn powszechnie znanych bez niego. Niestety -
                      w komplecie zjawiła się dyrekcja i wstawiła się w niepokojącym tempie. Nie
                      pozostało więc nic innego, jak w końcu zawezwać taksówkę i wrócić do domu.
                      Muszę przyznać, że jak się człowiek na takie historie napatrzy, to podnosi mu
                      się poczucie własnej wartoścismile)) Z drugiej strony - w najbliższym czasie awans
                      mi chyba nie grozi - i może dobrze.
                      Pozdrawiam sedecznie>
                      A CO Z JOASIA??????????
                      Monika
                      --
                      Małgośka

                      Gosia wakacyjna
                      • 12.09.04, 22:27
                        Monika gratuluje,ze udalo Ci sie rzucic w dobrym kierunku wink
                        Ludikun witaj wsrod nas ponowienie,nie znikaj juz na tak dlugo,trzymam kciuki
                        za szczepienie Oli. Ja sie przed ciaza nie szczepilam,badan o ktorych piszesz
                        rowniez nie robilam.
                        Skrzynka nie daj sie chorobie.
                        Ja rowniez raczej nie reaguje,bo wlasnie nie wiem czesto jaki przebieg mialo
                        cale zdarzenie,a poza tym jakos mam szczescie,bo jakis drastycznych scen o
                        ktorych pisze Kamila,nie bylam nigdy swiadkiem. Denerwuje mnie natomiast jak na
                        placu zabaw jakies dziecko cos zrobi od razu wszyscy probuja zabic wzrokiem
                        jakby ich dzieci to byly chodzace swietosci od razu super wychowane. Moj Szymon
                        w piaskownicy czesto psuje babki (jak zreszta wiekosc dzieci),generalnie mu nie
                        pozwalam psuc babek nie zrobionych przeze mnie,ale czasem sie nie da i wtedy te
                        mamy/babcie/opiekunki patrza na niego jak na zbrodniarza.Albo czasem jak sypie
                        piasek do wiaderka ma rozmach i sypnie nim,a wtedy juz w ogole oburzenie "choc
                        z piaskownicy,bo tu niedobrzy chlopcy sypia piaskiem specjalnie w oczy", ja
                        wiem,ze to niefajnie dostac w oczy piachem,ale on nie robi tego spacjalnie, ja
                        wlasciwie wtedy nie dyskutuje,bo wiem,ze to nic nie da,a wytworzy sie glupia
                        atmosfera,udaje,ze nie slysze,ale odechcialo mi sie wchodzic do piasku.
                        Cos jeszcze mialam pisac,ale mi wylecialo.
                        Buziaczki-Jola
                        --
                        Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
                        Spotkanie Majeczki i Szymona
                        • 13.09.04, 00:21
                          Jola, ale sie usmialam na tego 'zbrodniarza'!!!!!Ja chyba tez mam szczescie, a
                          raczej nieszczescie spotykac na placu zabaw takie paniusie-pindziusie...szkoda
                          gadac.

                          Sewerynki, ja wczoraj tez przymierzalam sie do kupienia teletubisiow na
                          allegro. Jesli sprzedawca ma pozytywne komentarze, to nie masz sie czego
                          obawiac. Ja kupilam juz ok 40 przedmiotow i nie mialam wpadki, tfu tfu. A z
                          zoltaczka chodzi tylko o to, ze chcialam sprawdzic czy jestem odporna i okazalo
                          sie, ze nie...a szkoda bo chcialabym juz 'zaciazyc' a tak musze czekac pol roku
                          (szczepienia). Niestety z zoltaczka nie ma zartow - to choroba smiertelna.

                          Widze dziewczyny, ze ladnie sie wzielyscie z apowiekszanie rodziny. Ja planuje
                          czworke. Tomek jeszcze nie wie...chyba padlby na zawal !!! Boze, nawet nie
                          wiecie jak bardzo chce byc w ciazy !!! Mam jazde do tego stopnia, ze od 2
                          tygodni mam poranne mdlosci i jestem senna w ciagu dnia !!!(w ciazy na pewno
                          nie jestem bo robilam test).

                          Monika, my sie chyba jeszcze nie znamy ??? No to Ludikun jestem !!! Fajnie, ze
                          jestes z okolic Wawy (mam nadzieje, ze nic nie pokrecilam), mam nadzieje, ze
                          sie kiedys spotkamy.

                          Na dobranoc, powiem wam jeszcze, ze tesciowa powiedziala mi dzisiaj, ze jak
                          przestane karmic Olke bede miala piersi jak 'nalesniki'. Czadowo !!! Ciekawe
                          skad to wie...moze z autopsji !!!

                          Ide spac,

                          Kasia mama Oli
    • 12.09.04, 23:10
      hej,

      to znowu ja. Ludikun fajnie ze wrocilas. Mam nadzieje ze na dobre smile))) Zuza
      zalapala wczoraj katar. Już na spotkaniu była lekko pociagajaca, ale jeszcze do
      wytrzymania. A teraz leje się jej z noska i ma kaszel. Ona niestety tak reaguje
      na zeby, a teraz ida 3 (od 2 miesiecy) i znowu powtorka z rozrywki.

      Zuzia gada jak najeta i coraz lepiej ja rozumie. Najfajniejsze jest to ze
      kazdego dnia cos nowego mowi. Odmienia tez rzeczowniki cos jest „mami”
      albo „tati” i strasznie slodziutko mowi „mamusiu”, „tatusiu”, „babusiu”.

      U nas ze spaniem jest tak, ze w ciagu tygodnia spi o okreslonych godzinach. A w
      weekendy to jak wypdnie. Jeśli gdzies jedziemy albo cos zalatwiamy to spi w
      samochodzie zazwyczaj duzo krocej niż normanie i powiem ze nawet nie ma
      tragedii.

      Ostatnio pojechalysmy z moja mama do sklepu dzieciecego, wychodzimy z
      samochodu, a po drugiej stronie ulicy stoi dziewczynka na oko 4 lata i
      strasznie placze i wola mame. W akcie desperacji wchodzi na ulice a kawalek
      dalej jedzie samochod. Moja mama krzyknela doskoczyla do niej wziela za reke no
      i zaczela się pytac gdzie ja mama zostawila itd. Dziewuszka nie była w stanie
      mowic, bo była tak przerazona i tylko plakala. Moja mama, kobieta trzezwo
      myslaca, stwierdzila ze możliwe ze mama jest w sklepie. No i rzeczywiscie
      mamusia była z wozkiem i jeszcze jednym dzieckiem. Na widok placzacej corki
      wrzasnela „czego placzesz”. Na co moja mama ze dziecko o malo pod samochod nie
      wpadlo i ze powinna pilnowc corki. A tamta ze niech moja mama zajmie się
      swoimi sprawami i nie wtraca się do niej. A na ta mala tak nawrzeszczala ze dwa
      pietra sklepu ja slyszaly i powiedziala ze nic jej za kare nie kupi. To taka
      historyjka o beznadziejnych ludziach. Moja mama cala się zagotowala i chyba by
      jej niezle nawsadzala ale wzielam ja za reke i stwierdzialam ze nie warto by
      wyzyje się na dziecku.

      Co do dzielenia się zabawkami to roznie bywa. Zuzia glownie bawi się ze
      starszymi dziecmi które maja silne poczucie wlasnosci i zabieraja jej zabwki.
      Ona raczej dzieli się zabawki ale czsami ma takie dni ze za nic nie chce oddac.
      Wtedy pomaga tlumaczenie że dzidzi będzie przykro i ze tylko się pobawi i jej
      odda. Jeśli jednak stanowczo nie che to jej nie zmuszam w koncu to jej zabawki
      i sama może decydowac ale zadko tak bywa. Czasem mam tylko problem jak bawi się
      z dziecmi i nagle obydwoje chca ta sama zabawke to zaczyna się szarpanina i
      zdazylo mi się już kilka razy ze ja dzieci ugryzly. Jedyna zabawka ktorej za
      nic nie odda to maskotka Fiony i nie ma co liczyc ze się ja przekona.

      W ogole zauwazylam ze nia się duzo da zalatwic ale trzeba tlumaczyc i tylko
      spokojem. Maly koziolek smile))))
      Ukochana zabawka Zuzi to obecnie drewniane puzzle. Potrafi ukladac 3 na raz.
      Gada przy tym jak nakrecona np. „Nie ma miszi” (nie ma myszy) albo „koti –
      kici, kici” tzn. ze nie może znalezc kotka.

      A teraz troche o spotkaniu jak już wspomnialam było bardzo fajnie. Dzieci
      troche się obserwowaly troche razem bawily tzn. bujaly się, wchodzily na
      samochodziki i spychaly się nawzajem, jadly razem sernik w kawiarni i zabieraly
      zabawki. Olga podobnie jak Zuzia przy lada okazji dawala noge z placu zabaw i
      ladowala w pobliskim sklepie z zabawkami. Zosia zasiadla za kiernownica walca i
      stamtad obserwowala towarzystwo, Mati jak na faceta przystalo zaimponowal
      dziewczynom swoim samochodem a Olge poderwal na wozek.
      Potem poszlysmy sobie na kawke. Dzieciaki dostaly drugie sniadanko i zrobily
      totalne pobojowisko, ale za to swietnie się bawily. I już dwie godziny zlecialy
      zanim się obejrzalysmy.

      O rany na dzis to wszystko. Chyba troche przesadzilam.

      No to pa

      --
      Kinga i Zuzia (19.01.03)

      Pocztówka z wakacji

      ZUZIA - moj maly szkrabik
      • 13.09.04, 08:05
        Hej hej dziewczyny!
        Suuuuper, że sobotnie spotkanie sie udało (jak ja Wam zazdroszczę buuuu) a
        Monice gratuluję pobicia rekordu życiowego surprised))))))
        Jogaj gratulacje dla Szymka z tyt.pełnego sukcesu nocnikowe. U nas jeszcze
        daleka droga, teraz jest etap uciekania od nocnika z krzykiem NIEEEEE.
        Kamilcia - rozumiem Cię w 100%. Mnie też szlag trafia gdy widzę podobne
        sytuacje a i parę razy nie wytrzymałam i wtrąciłam swoje trzy grosze. Nigdy nie
        zapomnę matki, która uderzyła w twarz maluszka, bo ... płakało (ale o tym Wam
        już pisałam). Najnormalniej w świecie (już w domu jak sobie przypomniałam tą
        scenę i tego chłopczyka to się popłakałam), interweniowałam też u dzielnicowego
        (ale tu nagminne bicie i zamykanie dzieci przekroczyło wszelkie granice!!!). I
        jeszcze jedna sytuacja - "niegroźna" ale napewno matce zrobiło się cholernie
        głupio gdy ...w skrócie: Stoimy z Danielem (lat 4/5) w kolejce. Daniel trzyma w
        rączce paczkę gum rozpuszczalnych. Przed nami stoi "mamuśka" z dzieckiem (ok. 3
        lat). Matka robi zakupy kupując również papierochy a syn prosi o gumy.
        Oczywiście matka warczy, że mu nie kupi, maluch w płacz ....wtedy mój Daniel
        wyciąga gumę i daje ją płaczącemu dziecku ... no comment (ale nieskromnie
        dodam, że byłam wtedy baardzo dumna z mojego dziecka surprised)

        Za Oleńkę i jej szczepienie trzymam moooooocno kciuki. Kasiu wszystko będzie
        dobrze. MUSI !!!!
        Monika, Skrzynka jak tam zdrówko ???? Paskudne wirusy, u nas też rotavirus
        sieje już postrach i pokłada wokól coraz więcej ludzi. Tfu tfu nas jeszcze nie
        dopadł a Wiktoria już drugi miesiąc bierze lek na wzmocnienie organizmu i jak
        na razie wszystko Ok !!! Obym tylko nie zapeszyła!
        Mleko - Wiktoria niestety nie je kaszek, pluje nimi na odległość. Wcina jogurty
        i serki oraz pije już kakao.
        aaa teraz ja mam pytanie - czy dajecie Styczniakom wit. D3 jeśli tak to ile ????
        Sewerynki - my również (tj. Ludikun) robimy zakupy na Allegro. I jak dotąd
        wszystko OK. Trzeba tylko zwracać uwagę na komentarze i jeżeli są pozytywne to
        można kupować. Ja kupiłam kasety video z Teletubbisiami właśnie w ten sposób.
        Polecam perfumy w wersji testerowej (są mocniejsze i mniej więcej o połowę
        tańsze od kupowanych w sklepie). To samo się tyczy kosmetyków firmy Avon, które
        też na Allegro można kupić taniej o mniej więcej 30% a perfumy za 50% ich ceny.

        To tyle. pozdrawiam cieplutko. agnieszka.
        --
        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
        Daniel i Wiktoria
        • 13.09.04, 09:03
          Hej! Wczoraj po poludniu dopadla mnie goraczka ale zmasowane srodki w postaci
          cieplego lozka, malin, aspirynki chyba przyniosly skutek bo dzisiaj czuje sie
          juz ok i nawet w gardle nie drapie. Dzieciaki dzis odwiozla do szkoly sasiadka
          razem ze swoimi wiec bede musiala wyjsc tylko na te zebrania( nie ma to jak
          mieszkanie na przedmiesciach smile)))Przy okazji donosze o swoim sukcesie przez
          weekend przy pomocy mojego nieocenionego meza udalo mi sie calkowicie wyluzowac
          i zdystansowac od awantur szkolnych -doszlismy do wniosku ze co ma byc bedzie,
          mlody z nasza pomoca sobie poradzi a szkola w koncu po to jest zeby przygotowac
          do zycia i utwardzic (moze troszke za bardzo go wydelikacilismy ?????)Grunt ze
          ma nas i moze liczyc na wsparcie, bedzie dobrze smile))
          Zosia dzis od rana ciagle chodzi i mowi- noś, nic jeszcze nie widac ale to
          oznaka zblizajacego sie kataru sad
          Monika gratuluje pobicia rekordu zyciowego smile)) ja bym sie bala ze spuszcze
          sobie taka kule na nogi smile).
          Camilcia nie wygladasz przeciez na "czepialska babe" wink))) i rozumiem Cie ze
          czasem trudno juz wytrzymac i cos tam sie uleje i wierze ze strasznie zal CI
          bylo tej malej sad((.
          Buziaki i zdrowka wszystkim Skrzynka
          --
          moje trzy skarby wink)
    • 13.09.04, 10:35
      Witam,
      Jak już dziewczyny pisały spotkanie się udało, Mati oczywiście najbardziej się
      wstydził, na początku nie chciał w ogóle wyjść z wózka, potem chodził cały
      czas przy mnie, trzymał się maminej spódnicy. Nie wiem czy dziewczynki są z
      natury bardziej śmiałe, czy akurat Ola, Zuzia i Zosia takie maja charaktery.
      Dzieciaki pobawiły się na placyku zabaw, a potem poszłyśmy na kawkę, Mati
      wyjadał mi słomką śmietankę z kawy, i musiałam mu odlać trochę śmietanki do
      małego kubeczka. Zrobiłam trochę zdjęć, ale aby je umieścić muszę chyba przejść
      krótki kurs jak to zrobić, mam nadzieję, że w najbliższym czasie będę miała
      chwilę i za pomocą męża mi się uda.

      Bardzo się bałam jak sobie dam radę jadąc z nim sama samochodem, ale było
      super, nie marudził, śpiewaliśmy sobie, rozglądał się, w drodze powrotnej
      prawie przysypiał, ale nie dałam mu usnąć, bo miałam plan, że jak wrócę do domu
      on pójdzie spać, a ja pomyję okna. Ale w domu Matiemu odechciało się spać,
      leżałam z nim pół godziny, po czym spytałam go czy będzie spał, i odpowiedź
      była, że nie. Więc wszystko musieliśmy robić razem, (mąż z teściem pojechali na
      Mazury malować drewniane elementy domku)więc pomocy nie miałam, o teściowej nie
      wsponę, że nawet nie zaproponowała, że weźmie go na dwór, żebym mogła coś
      zrobić. Mój mały pomagierek mył ze mną okna, ale trwało to dwa razy dłużej.
      Wyrzucał różne rzeczy przez otwarte okno np. szczotke i szufelke, płyn do mycia
      okien. Wieczorem padł już o 20.30 i mogłam chwile odpocząć.

      Mati je najlepiej kaszki Hippa, sa najmniej słodkie, i mają lepszą
      konsystencję, są trochę droższe ale jak mu smakują. Kilka razy zrobiłam mu
      mannę na normalnym mleku, smakowała mu ale jeszcze z nią poczekam, bo miał
      podejrzenie o alergie na mleko, i pediatra kazała poczekać. Ostatnio dostał na
      ciałku uczulenia, chyba od danonków, nie będę mu dawać i zobaczymy.
      Z nocnikiem ostatni trochę gorzej, nie chce na nim siadać. Wczoraj do południa
      w domu chodził w majteczkach, obsikał trzy pary po czym przychodził i mówił siu-
      siu, jak już było po.

      Z mówieniem u nas średnio, chociaż wczoraj jak byliśmy u dziadków, zaskoczył
      nas, babcia pytała go się jak było w sobotę i jak miały na imię dziewczynki to
      odpowiedział: Ola, Zosia i Zuzia.

      W tygodniu raczej ma stałą porę drzemki, ale w weekend często gdzieś jeździmy i
      najczęściej śpi w samochodzie, problemu z nim nie ma uśnie wszędzie w wózku
      jak jest spiący.
      My mamy dużego pompowanego teletubisia i kupilismy go w GoDan, maja firmowy
      sklep w Wola Parku, maja tam różne dmuchane rzeczy, balony i do wystroju np.
      urodzin.

      Uszy my czyścimy tak jak wszyscy tylko na wierzchu, mamy takie specjalne grube
      patyczki i nie ma problemu, że wejdzie za głęboko.

      Gratulacje dla Szymona, chyba jako pierwszy chłopiec odstawił pampersy.

      Co do Allegro, ja też podchodziłam trochę sceptycznie, ale przekonał mnie
      Darek, odatnio kupiliśmy aparat cyfrowy i było wszystko ok.

      Wit. D3 w okresie letnim nie podawałam, tez się zastanawiam czy jeszcze
      podawać. Poza tym chyba teraz przydały by się jakieś witaminy na wzmocnienie w
      okresie jesiennym, żeby nie łapały choróbska, na wiosnę podawałam Cebion Multi
      i nie chorował.
      Ja tez skrycie często myślę o kolejnej ciąży, chociaz na razie nic nie mówie
      głośno, Darek bardzo by chciał juz, ale ja planuję rozpocząć starania w
      przyszłe wakacje, żeby róznica była ok.3 lat, jak wyjdzie zobaczymy.

      Ps.Franca, jak udały się zakupy, czy kupiłaś marynarkę.

      Ale się rozpisałam, kończę i biorę się do pracy .
      Pozdrwiam
      Dorota & Mati
      • 13.09.04, 12:15
        witam w poniedziałek, ja dzisiaj na poważnie zaczynam pracować, Maja już u
        babci a ja jeszcze na chwilkę tu zajrzałam i zaraz lecę, lekcje, zebranko,
        znowu lekcje - do 20.30 najgorsze, że nie mam samochodu sad jak Marcin był na
        zwolnieniu to ja jeździłam, a on teraz do pracy ma niestety ok20 km więc nie da
        rady inaczej. no i latam, teraz to jeszcze pół biedy ale jak będzie deszcz i
        śnieg to nie wiem. przyzwyczaiłam się. a najgorsze że właściwie z samochodem to
        bym to wszystko zmieściła w krótszym czasie a tak muszę liczyć czas na dojście
        i się robi kiepsko. a może macie jakieś info nt kredytów samochodowych?
        Maja dzisiaj w nocy obudziła się z płaczem i przez ok godzinę nie usnęła, ręce
        w buzi, uśliniona - rano zajrzałam - dziąsła spuchnięte i już jedną 3kę widać.
        no to przynajmniej wiem co jest grane.
        Fajnie tak dużo poczytać smile
        lecę bo się nie wyrobię
        pa

        --
        Kamila mama Majuni
        a tu Majcia
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
        www.majcia.friko.pl
        • 13.09.04, 12:43
          Witam trzysnastego,

          Bardzo się cieszę, że spotkanko się udało, ale żałuję, że nas nie było.

          My jeszcze nie uporaliśmy się z wirusem. Moja teściowa nie przyjęła do
          wiadomości, że po takiej chorobie dziecko musi być na diecie i nakarmiła małego
          kiełbaskami „Morlinkami” i śliwkami. Po kiełbaskach i śliwkach dziecko znowu
          wymiotowało w nocy. Ale ogólnie jego stan jest ok.

          Adaś, jak już uśnie, to śpi w ciagu dnia przeważnie 3 godziny. Jest tylko
          problem z usypianiem, bo nigdy mu się nie udaje za szybko usnąć, zawsze są
          płacze i protesty. W tygodniu raczej ma stałą porę drzemki, ale w weekend
          często gdzieś jeździmy i najczęściej śpi w samochodzie, przeważnie krócej niż w
          tygodniu. W ogóle w weekend cały dzienny tryb mu się przestawia.

          Codziennie rano, po przebudzeniu Adaś je kaszki Nestle i Bobovity na mleku
          modyfikowanym Bebiko 2GR. Ostatnio próbowałam mu dawać zwykłe mleko z kartonika
          z chrupkami kukurydzianymi. Nawet mu smakowało!!!!!!!!!!!

          Adaś tez ma 2 maskotki z bajki Teletubisie, ale obydwie dostał w prezencie,
          więc mu nie kupowałam.

          Gratulacje dla Szymona z okazji odstawienia pampersów. U nas z sikaniem do
          nocnika żadnych postępów, Adaś wcale nie chce siadać na nocnik, Muszę więc
          poczekać. Pocieszam się, że sąsiadka, która skończyła 2 lataka nosi jeszcze
          pampki.

          Ja też robią zakupy na allegro i jest wsztsko ok. Właśnie czekam, aż mi przyślą
          pokrycie ochronne na fotelik samochodowy, bo nie nadażąm z praniem tapicerki.
          Moja teściowa z Adasiem ma niezwykły dar upaprania wszysykiego, co tylko można
          upaprać. Wózek też jest zwykle tak umorusany, że muszę mieć drugi
          reprezentacyjny.

          Miłego dnia
          Ewa
          • 13.09.04, 13:34
            Króciutko, bo nie wiem czy komp sie nie zawiesi, są problemy techniczne. My w
            domu po wojażach moich artystycznych, odgarniam sterty ubrań i pucuję podłogę
            wszystko w ekspresowym tempie,bo kolejne plany i kolejna robota. Nie nadrobiłam
            jeszcze zaległości postowych bo komp jest w fatalnym staniesad(. Franuś mój
            przecudny gada nieprzerwanie, zdania długie i zawiłesmileprzy tym zmyśla okrutnie
            (np. Janio jubi latać niebie - nie wiem doprawdy kiedy latał????smileitp. Bardzo
            łatwo się z nim dogadać chyba ze jest wściekły jak osa...Sikanie w pieluchy
            dalej, za to samodzielne jedzenie ruszyło z kopyta i coraz częściej zasiada do
            obiadu z własnym widelcem w łapce. zdrówko ok., alergia bardziej zaawansowana
            niestety, ale to przez mieszanie tylu rzeczy!!!!!!Pogoda letnio-jesienna. To w
            telegraficznym skrócie, mam nadzieje ze jutro coś wiecej. Paty napiszę na
            maila, jak komputera do końca szlag jasny nie trafismile
            Pozdrawiam i całuje Was serdecznie
            --
            Kini mama Franka (14.01.2003)
            Franuś-Szczęście moje
            Pracownia Czerwona Kropka
            • 13.09.04, 13:55
              My nie dajemy witaminy D3 juz chyba ponad pol roku. Dziewczynay, jak objawia
              sie rotawirus??? Pytam, bo Olka kilka dni temu wymiotowala przez pol nocy,
              potem bylo dobrze kilka dni i znowu nocne wymioty. Temperatury nie bylo. Teraz,
              od kilku dni jest ok. Ja natomiast, jak juz pisalam, mam straszne mdlosci. Czym
              to paskudztwo sie leczy ???

              Dador, mam jeszcze pytanie do Ciebie o alergie Matiego. Bylo juz dobrze,
              prawda - po odczulaniu u Jakubczaka ??? A moze to byl 'pic na wode' ???
              Wybierasz sie jeszcze do niego ??? My sprawe brzydko mowiac olalismy bo sie
              wkurzylam, ze zapisal leki na swinstwa, ktorych Ola nie miala.

              Danwik, co dajesz Wiki na wzmocnienie??

              Kasia mama Oli
    • 13.09.04, 15:09
      Ja znowu experssem - spotkanie, potwierdzam bardzo udane, Olga wiele razy
      opowiadała o spotkaniu z "dzidziami" i "ha ha", "mniam mniam", buju buju,
      dzialnia ... To tak w skrócie, generalnie moje słonko było pod ogromnym
      wrażeniem, a mi pozostały bardzo miłe wspomnienia spotkania i mam nadzieję, że
      następne już wkrótce.
      Zdjęcia będą wkrótce. Gdyby nie udało mi się wpaść na "forum" przed środą
      (wyjazd służbowy), to do usłyszenia w przyszłym tygodniu.
      Buziaki
      m
      --
      Magda mama Olgi (15.01.2003)
      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
      • 13.09.04, 17:32
        Tak na szybko i spadam bo mała rozciapciała już całą ciastolinę na biurku
        na wzmocnienie Wiktoria dostaje RIBOMUNYL (w saszetkach)...upsss spadam bo
        Daniel mnie zamorduje - Wiki właśnie ślicznie przykleiła ciastolinę do jego
        zeszytu surprised)))
        buziaki. aga
        --
        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
        Daniel i Wiktoria
        • 13.09.04, 21:18
          Hej! Witaj Ludikun! Jestem niestety a może stety z Bydgoszczy, ale w sumie to
          jakby nie patrzec też w jakimś sensie okolice W-wysmile))
          Witaminę d-3 dajemy nadal, bo Gosia miał początki krzywicy. Źle przyswaja
          witaminę, mało je, więc nie dostaje je za dużo w pokarmie. Teraz chcemy się
          umówić na kontrolnę wizytę.
          Dziś bylismy na lekcji pokazowej u Helen Doron. Wróciliśmy zachwyceni!!! Ja
          szłam z ciekawości, a Wojtek zarzekał się, że idzie tam pierwszy i ostatni raz
          w życiu. Po zajęciach dyplomatycznie powiedziałam więc Pani że się zastanowimy
          i oddzwonimy, a wtedy tuż za drzwaimi mój mąż wyraził oburzenie, że nie
          zapisałmm Gosi już dziś. Ja powiedziałam, że chyba jest dość drogo. Na co on
          odrzekł, że to nie jest drogo za takie COS! (Ale jest drogo -155 zł materiały
          i 80 zł miesięcznie). Rzeczywiście - Gosia sprawdziła się w roli małego ucznia.
          Bawiła się świetnie. Ba - jak pisałam Gosia mówi póki co tak sobie, tymczasem
          była jedynym dzieckiem, które powtarzało za panią "up,up, down down", "bus'
          car", aż inne mamy pytały się ile ma lat, że tak ładnie mówi. Gosi angielski
          widocznie "leży" bardziej niż polski. Ba! Po polsku nie che mówić K, a tu
          proszę bardzosmile)) Cały wieczór powtarzała, że była u Pani Ani i że były dzieci
          i śpiewała piosenkę "down, down, up up". Zresztą zajęcia jakby przygotowane z
          myślą o Gosi - jest dużo melodyjnych piosenek i tańce, a to Gosia lubi
          najbardziej. Nie zależy nam szczególnie na postępach w nauce, ale
          stwierdziliśmy, że takie spotkania z dziećmi świetnie przygotują Gosię
          do "życia w społeczeństwie" i pomogą przetrwać zimę. Gosia nas rzeczywiście
          zaskoczyła, bo nie znaliśmy jej z tej strony - zawsze myśleliśmy, że przez to
          ze jest taka żywa, będzie miała problemy ze skupieniem uwagi, a tu tymczasem
          siedziała skupiiona na swojej podusi, słuchała Pani i radośnie powtarzała co
          trzeba. Postanowiliśmy więc spróbować, tymbardziej, żę Gosia opowiedziała się
          za kontynuacją zajęć. Czynimy ostatnio oszczędności na pieluchach, więc budżet
          domowy to jakoś wytrzyma. Boimy się tylko, czy Gosia nie zniechęci się do nauki
          języka polskiego No i czy zawiąże się grupa. GORĄCO POLECAM! Przynajmniej na
          raziesmile))
          Ja niestety nie mam świnki. Wszystko to przez moje zębiska... Ide w środę do
          dentysty... Brrr....
          A! Mam pytanko! Może któraś z Was wie, na czym, polega słuch absolutny???
          Rozmawialiśmy ostatnio w pracy o "KLANIE", bo tam jest dziecię z wadą słuchu.
          Gosia zaraz po urodzeniu miała badanie machinerią Owsiaka, które wykazało, że
          niby nie słyszy na jedno ucho. Badanie powtórzono po kilku miesiącach i pani
          powiedziała, że nie tylko słyszy na oba, ale na dodatek ma wybitny słuch i
          słyszy dużo, dużo lepiej niż przeciętnie słyszą dzieci w jej wieku. Pokazywała
          mi wtedy zachwycona jakieś wykresy, ale niewiele z tego zrozumiałam. Moi
          koledzy elektronicy orzekli, że prawdopodobnie ma słuch absolutny. Powiem
          szczerze, że nie znam się na tym, ale pojęcie "słuch absolutny" kojarzy mi się
          raczej z talentami muzycznymi a nie z medycyną i w zyciu nie słyszłam by to
          dało się czymś zmierzyć. Zresztą wcale bym nie chciała, aby Gosia kiedykolwiek
          zapragnęła zostać muzykiemsmile)) Ma być geriatrąsmile))) Boję się natomiast, czy
          Gosia nie jest przez to nadwrażliwa na pewne dźwięki, które ja np. słabo
          słyszę. Może coś wiecie na ten temat??? Może Kasia Skrzynka spotkała się z
          czymś takim w swojej praktyce lub podczas pobierania nauk? Nie powiem, ze nie
          śpię przez to po nocach, ale przeleciałam już internet i różne mądre księgi i
          nic nie mogę na ten temat znaleźć. No i mnie to wkurza, bo lubię wiedzieć.smile))
          Pozdrawiam
          Monika
          --
          Małgośka

          Gosia wakacyjna
          • 13.09.04, 22:38
            Ja tez przez lato nie podawalam D3,a teraz sama nie wiem czy zaczac czy nie,na
            wzocnienie nic nie daje,moze faktycznie napiszcie jak to u Was,zanim sie
            wybiore do lekarza troche czasu pewnie minie.
            Szymon coraz lepiej zasypia w nocy,ubierany w pizamke sam idzie do lozka,mowi
            aaaa,kladzie sie,pokazuje polke z ksiazkami,wiec musze mu poczytac i
            zasypia.Niestety coraz wczesniej wstaje,calkiem niedawno spal do 9,a teraz
            budzi sie miedzy 7-8,ale blizej mu 7.
            Skrzynka jak po zebraniu,co z Heniem?
            Buziaczki-Jola
            --
            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
            • 13.09.04, 23:39
              Hej! Bylismy obydwoje (potrzebowalam spokoju i trzezwego spojrzenia mojego meza
              obok smile) bylo nieprzyjemnie i burzliwie ale decyzja zostala utrzymana w mocy i
              przechodzi pierwotnie wyznaczona czworka to znaczy ze Henik & co zostaje.
              Zamiast ulgi czujemy oboje niesmak i zazenowanie bo poziom i styl
              dyskusji...brrr.Smutna refleksja jest taka ze niektorzy dorosli nawet nie
              staraja sie byc odpowiedzialni za swoje slowa i decyzje i jakby zupelnie nie
              zalezalo im na dobru dzieci i tym co bedzie dla nich najlepsze a tylko na
              postawieniu na swoim za wszelka cene crying( zOsia sie budzi sad( Spadam Skrzynka
              --
              moje trzy skarby wink)
              • 14.09.04, 08:34
                Zosia bidulka obudzila sie z zapchanym noskiem i do rana podsypiala na mnie to
                budzila sie z z pelnym zalu oskarzeniem -mama noś! No i jak Jej wytlumaczyc
                dlaczego nos sie nagle zepsul i nie pozwala oddychac? Czy Wam tez sie wydaje
                jak maluchy sa chore ze od razu sa duzo bardziej niemowlece i bezbronne ? Jakby
                stawaly sie mlodsze. Mnie leci z nosa ale po za tym czuje sie dobrze.Henik
                podobnie, Stas o dziwo sie trzyma.
                Przypalilam wczoraj wieczorem dzem sliwkowy na amen crying(((
                Milego dnia Skrzynka
                --
                moje trzy skarby wink)
                • 14.09.04, 09:03
                  Hej dziewczyny
                  Dawno nie pisałam, bo nie miałam za bardzo czasu, cały czas wolny starałam się
                  spędzać z małym, wynagrodzić mu to że chodzi do przedszkola. Oczywiście na
                  bieżąco czytałam posty.
                  Tydzień z życia przedszkolaka. Dzień pierwszy: pożegnanie spoko mama płacze
                  mały nie, potem po wyjściu trochę płacze. Nie da się zbliżyć żadnej z pań,
                  przebrać i nakarmić. Bawi się zabawkami i znalazł sobie swój azyl. Jedna pani
                  mogła go ponosić na rękach przez chwilkę żeby pokazać że mamy nie ma. Przy
                  odbieraniu rozpłakał się bo razem ze mną podeszła pani. Dzień drugi. Przy
                  pożegnaniu nie było płaczu ze strony malca, mam świeczki w oczach. Dał się
                  przebrać i tuli się do pań. Dzień trzeci. Zaprowadza tata. Płacz przy rozstaniu
                  chwilowy. Bawi się ładnie, zjadł mięsko z obiadu. Dzień czwarty mały płacz przy
                  pożegnaniu mały zjada dwie porcje zupki, spał z dziećmi, zjada podwieczorek.
                  Dzień piąty oczywiście małe rozklejenie się przy pożegnaniu, ale nie jest źle.
                  Zjada zupkę pierożka, śpi i wcina deserek. Kolejny poniedziałek nie jest zły
                  przy pożegnaniu płacz, ale już to jest malutki płacz, mały śpi z dziećmi i
                  zjada obiadek i podwieczorek.
                  Co do zachowania w domku to malec staje się bardziej gadatliwy, ruchliwy, inne
                  dziecko. Pomysłów tysiące.
                  Mamy mały problem przy ubieraniu i rozbieraniu. Zastanawiam się czy to nie jest
                  wina uczulenia które ma od jakiegoś czasu na brzuszku i plecach. Zaczynam winić
                  deserki z bakomy, ale może to po jakimś czasie wyszło uczulenie na zmianę płynu
                  do płukania. Sama nie wiem.
                  Monika gratulacje rekordów życiowych.
                  Fajnie że udało się Warszawiankom spotkać. Ja też bym chciała się spotykać z
                  jakąś mamą styczniową.
                  Kasiu mam nadzieje, ze wszystko się wyjaśni jeśli chodzi o dzieciaczki i będzie
                  to dobre rozwiązanie dla wszystkich dzieci. Super wychowujecie dzieciaki. Aga
                  zresztą też. Chciałabym żeby Dawcio był rozsądnym wrażliwym facetem w
                  przyszłości a nie maco. Żeby był wrażliwy na krzywdę ludzką i szanował ludzi.
                  Gratulacje dla Szymka. My siadamy na nocnik ale nie pamiętamy, że trzeba wołać,
                  a jak pytam czy chcesz siku to oczywiście jest nie. Teraz sobie odpuściłam, bo
                  stwierdziłam, że dla małego to i tak jest teraz stresująca sytuacja, bo zmienił
                  otoczenie, nowe twarze, nowa rzeczywistość.
                  Co do mleka to Dawcio dwa razy dziennie je mleko z folii krowie 3,2% z kaszka
                  nestle lub z manną albo z płatkami podrobionymi tak aby przeszły przez smoczek.
                  Witaminki D3 od dawna nie dajemy, ale od października mamy dawać Cebionmulti.
                  Co do teletubisów to mamy jednego dmuchanego, ale Dawcio raczej się nim nie
                  interesuje, woli bajkę.
                  Co do słownictwa to mały zaczyna mówić już imiona jak Ola (wyszło to przy
                  okazji oglądania zdjęć Oleńki Paty), Dziesiu czyli Grzesiu, Ela.
                  Co do czyszczenia uszu to przy kapieli myje palcem, i ewentulanie patyczkiem
                  czyszczę to co na wierzchu, do kanalików nie wkładamy nic.
                  Oki pozdrowienia dla Wszystkich. Sorki za moje wypociny. Gratulacje dla tych
                  które dotrwały do końca. Miłego dnia.

                  --
                  Papajki
                  Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
                  • 14.09.04, 10:35
                    Witam,
                    Kilka słów o rotawirusie. W mojej rodzinie rotawirus położył 4 osoby. Ja się
                    nie dałam. Z moich obserwacji wynika, że każdy organizm trochę inaczej reaguje.
                    Adaś wymiotował, przeważnie w nocy. Nie miał natomiast biegunki. Gorączkował,
                    najwyższa temperatura 38,5. Pani doktor powiedziała, że nie ma leku na wymioty
                    (może nie ma dla dzieci, bo dla dorosłych są). Na biegunkę przypisała mu Exerol
                    250, Nukrofazyd i Smectę.
                    Mój mąż zniósł rotawirusa najgorzej. Miał i gorączkę i wymioty i biegunkę. Przy
                    tym występuje niesamowite osłabienie organizmu, tak, że nie masz siły ruszać
                    ani ręką, ani nogą. Dostał reklamówkę leków: czopki antywymiotne (jak się nie
                    przyjmują, to podobno są jakieś zastrzyki, u niego zadziałały), 2 specyfiki od
                    biegunki, do tego przeciwbólowe i rozkurczowe No-spę i Pyralginum. Natomiast
                    mojej koleżanki synek, z grudnia 2002, wylądował w szpitalu, ponieważ było
                    zagrożenie odwodnienia organizmu.

                    A tu o rota wirusie bardziej naukowo
                    kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54938,1396285.html?as=1&ias=2
                    Wszystkim chorowitkom życzę zdrówka
                    Ewa
                    • 14.09.04, 11:00
                      No i chyba mi się Olga rozchoruje - nos zapchany, mam wrazenie ze chrypka i
                      boli ja gardlo, a ja jeszcze jutro wyjezdzam na kilka dni.
                      Wit. D3 my nie dajemy od (jak dobrze pamiętam) stycznia, nasz pediatra
                      powiedział, że ciemiączko zrośnięte i już nie trzeba. Olga dostaje teraz
                      CebionMulti.

                      Witaj Ludikun koniecznie napisz jak się czuje Ola po szczepieniu.
                      Monika - nie mam pojęcia co z tym słuchem "absolutnym" mi tez kojarzy się
                      wylacznie z muzyka. Gratulacje "rekordu zyciowego".

                      Mleko - jakis czas temu dawalam Oli kaszki na mleku krowim, kasze manna, ale
                      potem dostala po czyms uczulenia i mleko w odstawce, ale zaczynam podejrzewac,
                      ze to nie mleko.
                      Teraz tylko serki, sery, jogurty i czasami jakas kaszka mleczna bobovita.

                      Spanie - Olga to prawie cyganskie dziecko, potrafi spac nawet w pociagu na
                      moich kolanach. Jakis umiar zachowujemy oczywiście, ale od malego razem z nami
                      prowadzi dosyc intensywne zycie towarzyskie. W zasadzie spi wszedzie.

                      Zoltaczka - nie szczepilam się, i w dodatku mialam cesarke, w prawdzie nie
                      planowana, no ale zawsze. A u nas w najblizszym czasie - powiekszenie rodziny
                      nie jest planowane. Choc czasami chodzi mi taka mysl po glowie, ale chyba
                      jeszcze jednak nie ...

                      Dador - zakupy zrobilam i to w pierwszym sklepie do którego weszlam,
                      niezupelnie to co chcialam, ale nie mialam serca i sily chodzic i szukac.

                      A u Olgi na topie teraz "misia" czyli drewniana ukladanka "ubierz misia".

                      Pozdrawiam
                      m

                      --
                      Magda mama Olgi (15.01.2003)
                      lato jest cudowne NOWE ZDJECIA,
                      MOGĘ BYĆ, KIM TYLKO ZECHCĘ
                      • 16.09.04, 13:41
                        Przepraszam, ze bedzie nie na temat: wyczytalam, ze lezalas z Ola w Dziekanowie
                        Lesnym na neurologii. Od poniedzialku mam sie tam zglosic ze swoim 3
                        miesiecznym synkiem. Napisz prosze jak tam jest, co koniecznie nalezy zabrac ze
                        soba itd. itp. Bede ogromnie wdzieczna. No i co sadzisz o tamtejszej neurologii.
                        Dziekuje i pozdrawiam serdecznie
    • 14.09.04, 12:34
      Kochane kobitki, my „mamy starające się” mamy prośbę. Napiszcie jak poczęłyście
      swojego dzidziusia. Niektóre z nas starają się już rok i są bliskie obsesji
      jakiejś. Mamy więc do Was pytania:
      1. Ile cykli starałyście się?
      2. Jeśli wiecie to w którym (których dniach cyklu) Wam się to udało?
      3. Czy przytulaliście się co dzień, co drugi dzień, czy może
      zachowywaliście post miesięczny?
      4. Czy stosowaliście jakieś specjalne pozycje, zabiegi (np. lezenie z pupa
      do góry) itp.?
      Czekamy też na inne uwagi.
      Piszcie na forum W OCZEKIWANIU w wątku PRZEPIS NA DZIDZIUSIA. Z GÓRY WDZIĘCZNE-
      dziewczyny z wrześniowych starań
      • 14.09.04, 17:37
        Hej! Burza ucicha po malu a ja mam wreszcie wolne popoludnie bez zebrania wink)))
        Pare rzeczy ktore mi umknelo:
        Zoltaczka -ja bylam szczepiona obowiazkowo na studiach jako sluzba zdrowia -
        przyznam ze odpornosci nie sprawdzalam (zdaje sie ze po 8 latach trzeba by)
        Sluch absolutny - z mojej wiedzy wynika ze to okreslenie zwykle oznacza
        szczegolne uzdolnienia muzyczne -ktos kto bezblednie potrafi zapamietac i
        powtorzyc melodie po jednorazowym uslyszeniu, bez pudla odroznia dzwieki,
        potrafi prawie spontanicznie bez dlugich lat nauki zagrac jakas melodie bez
        nut.To zalezy od zdolnosci zlokalizowanych w mozgu od tego jak on obrabia to co
        dociera przez uszy. Tego nie da sie zbadac aparatura ktora mierzy tzw sluch
        fizyczny czyli jaki rodzaj dzwiekow odbiera ucho. Chyba taki super wynik nie
        musi oznaczac nadwrazliwosci na dzwieki, a tylko "idealny sluch" smile) Choc co
        ciekawe Zosi na noworodkach przy badaniu pielegniarki powiedzialy ze rzadko
        sie zdarza zeby dziecko osiagnelo taki wynik (tlumaczyly o jakis kwadracikach
        na wykresie ale to wygladalo zupelnie inaczej niz taki tradycyjny znany mi
        audiogram wiec nie za bardzo zrozumialam. Nie wiem czy to ma zwiazek ale nasza
        rehabilitantka zdiagnozowala jej nadwrazliwosc sluchowa (podobno to zwykle
        idzie w parze z nadwrazliwoscia blednika)rzeczywiscie psa uslyszy z kilku
        kilometrow (czasem jak powie ze pies szczeka do mnie dociera ze zeczywiscie
        gdzies tam hen slychac) zle znosi halas i boi sie pewnych dzwiekow (odkurzacz,
        suszarka, darcie papieru)
        Didi -gratulacje dla Waszego wspanialego, dzielnego przedszkolaka z tego co
        piszesz to bardzo samodzielny chlopczyk i wspaniale jak na takiego przeciez
        jeszcze malutkiego czlowieczka sie adaptuje (widzialam mase starszych dzieci
        ktore kilka ladnych dni nie spaly i nie jadly nic w przedszkolu) oby tak
        dalej smile))))
        Musze konczyc bo Zosia notorycznie burzy oboz harcerski z klockow lego i
        cierpliwosc chlopcow na wyczerpaniu smileBuziaki Skrzynka
        --
        moje trzy skarby wink)
        • 14.09.04, 21:53
          Hej! Dzięki Skrzynko i Magdo za odpowiedź. Prawdopodobnie nasze córy,
          Kasiu, "jadą na tym samym wózku". Gosia tez słyszy psa mimo, że nikt nie
          słyszy. Ciekawe, że że też właśnie psa. A pogotowie to już w ogólesmile)) My
          słyszymy sygnał dopiero jak podjedzie bliżej (sto metrów od naszego bloku jest
          trasa w kierunku szpitala, więc ku szczęściu Gosi jeździ karetek dziennie
          całkiem sporo). Pierwsze badanie słuchu Gosi nie wyszło, bo Gosia zrobiła
          awanturę po prawym uchu, więc babki wpisały, że na lewe nie słyszy, bo im się
          nie chciało juz potem powtarzać. Pamiętam, że strasznie się wtedy denerwowałam,
          ale uspokoiłam się po kilku dniach, gdy okazało się, że Gosia reaguje na nawet
          cichutkie dźwięki. Moja mama natomiast po dziś dzień nie może patrzeć na
          Owsiaka za tę machinę do badania słuchusmile)) Wiem, że niektóre zwierzęta, gdy
          mają b. dobry słuch, bolesnie odbierają niektóre dźwięki, które nas w ogóle
          nie drażnią.
          Słyszałam, że ostatnio nie każą już powtarzać szczepień na WZW - B co 8 lat.
          Trzymajcie się dziewczyny dzielnie i nie dajcie chorobom. No ładnie - już krążą
          wirusy, a zima ma być łagodna, więc pewnie nie jeden wirusik wpadnie nam na
          forum. My nie używamy witamin, bo ja nie lubię wspomagać natury (nigdy nie wiem
          czy bardziej witaminy nie szkodzą niż pomagają). Zresztą Gosia rzadko choruje -
          tzn. była chora tylko raz właśnie na rotawirusa.
          Po moich doświadczeniach z lekcją angielskiego, zaczynam mysleć, że żłobek czy
          przedszkole to wcale nienajgorsze rozwiązanie. Gosi też dużo bardziej chciało
          się mówić na zajęciach, a dziś cały dzień opowiadała babciom, że była
          na "anisia" (Gosia ma etap przekształcania wyrazów i dodawania im żenskich
          końcóweksmile)) (anisia to oczywiście angielski) Bank to jest np. "banda"smile))
          No to pa. Idę poćwiczyć swój anisia smile))
          Monika


          --
          Małgośka

          Gosia wakacyjna
        • 14.09.04, 21:55
          A! Skrzynko! U nas oswajanie Gosi z odkurzaczem czy suszarką jeszce się
          niedokonałosmile))
          --
          Małgośka

          Gosia wakacyjna
        • 14.09.04, 21:59
          oj, a ja właśnie po zebraniu z rodzicami i dzieciakami 1 klasa, próbowaliśmy 13
          osób dopasować na 2x45min i ledwie się to udało! dzieciaki mają koszmarne
          plany, jak takie małe może chodzić na 13 i kończyć o 18! a inne ciągle na 8,
          ciężko było.
          jakaś zmęczona jestem
          wkleiłam zdjęcia z urlopu, zapraszam
          jakoś nie mogę zebrać myśli, chyba położę się spać, może jeszcze trochę poczytam
          dobrej nocki
          --
          Kamila mama Majuni
          a tu Majcia
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
          www.majcia.friko.pl
          • 14.09.04, 23:14
            Wlasnie ogladam zdjecia Majeczki i sie zastanawiam jak to mozliwe,ze te Wasze
            coreczki sa z wiekiem coraz ladniejsze,a wydawalo sie to calkiem niemozliwe?!
            Dzis byli u nas znajomi i Szymon sam wyciagnal mojego mez do kapieli,a potem
            poszedl sobie do lozka i zasnal,on jest cudownym dzieckiem. Mam nadzieje,ze
            nastepne bedzie podobne.
            Oj nie mam weny na pisanie.
            Buziaczki-Jola
            --
            Jola z cudownym synkiem Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
            Spotkanie Majeczki i Szymona
            • 15.09.04, 09:00
              musze troche zwolnic siedzenie przy monitorze bo ... praca i inne przyjmenosci.
              zaczelo sie ciezko. poniedzialek z nowa opiekunka, straszny placz, bunt, na
              spacerze nawet nie chcial wyjsc z wozka co mu sie nie zdarzalo wczesniej. u
              mnie w pracy ciezko, nerwy, grupy sie rozpadaja co oznacza mniej kasy niz sie
              oczekiwalo itp. noc ciezka, mlodu budzi sie co chwila, w koncu zaczyna ostro
              furczec w nosie, spimy (lezymy) z nim na zmiane, rano - ostry katar i stan
              podgoroczkowy. potworny placz przy moim wyjsciu, ja placze, on placze, koniec
              swiata, uspokoil sie za moja rada przy teletubisiachi z nimi nawet zjadl,
              spal ... noc super, przespal cala, temp, chyba nie idzie w gore. Moj Boze,
              mialam 3 mc prawie spokoju od chorobsk i ... czekamy co dalej, oczywiscie dzis
              mialam isc do szczepienia ale to juz norma. daje mu Multisanostol od dawna,
              teraz dodatkowo Ketotifen, calcium, troche wit.C, Wick, Olejek eukaliptusowy,
              masc majerankowa.
              nos bardzo biedny, sobie wzielam tran i Novorutin. cos tez mnie drapie. gorzej
              bo opiekunka zadzwonila ze chyba sie zarazila i nie wie co robic, dzis sie nam
              uda, pawel wyjdzie wczesniej z pracy a ja na styk (marny styk ledwo zdaze ale
              co robic). Opiekunka mowi ze nie ma najlepszej odpornsoci. kurcze a aprzed nami
              zima nie wiem co robic, chyba musze miec kogos w odwodzie, siostrze go nie dam
              bo dzidzius tuz tuz jest juz zmeczona. och zycie, do boju.
    • 15.09.04, 13:09
      W poniedziałek wieczorem zauważyłam u Matiego katar, noc koszmarna, nie mógł
      spać, co chwila kichał i rzucał sie po łóżku tak jaby go coś bolało, na pytanie
      co go boli pokazywał ucho, rano we wtorek pojechaliśmy do lekarza i okazało
      się, że na zaczewienione ucho i gardło, dostał antybiotyk augmentin, wczoraj i
      dziś nie poszłam do pracy, bo jest strasznie marudny i nie chce jeśc, wolałam z
      nim zostać. Wczoraj wieczorem po antybiotyku, i jeszcze dwóch syropach
      zwymiotował, za szybko daliśmy wszystko na raz, dziś rano w iększych odstepach
      i jest ok.
      A tak się cieszyłąm , że dawno nie chorował, ale chyba jest w powietrzu jakis
      wirus, bo w pracy dzieci koleżanek też chore.
      Teraz zasnął a ja zkończe mycie okien, które zaczęłam w sobote, zostały mi dwa
      najmniejsze.
      Lekarka poleciła mi witaminy w kroplach Juvit Multi.

      Pozdrwaiam i wszyskim chorym życzę zdrówka.
      Dorota & Mati
      • 15.09.04, 13:32
        O Matko!!! Widzę, że Styczniaki dopadły choróbska !!! Dziewczyny kochane
        trzymajcie się cieplutko i zasyłam wirtualne buziaki dla wszystkich
        zawirusowanych Styczniaków (dla tych zdrowych oczywiście też smile

        Pzdr. cieplutko. jeszcze zdrowa tfu tfu agnieszka
        --
        Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
        Daniel i Wiktoria
        • 15.09.04, 16:08
          Prosze mi tu nie chorowac !!!

          Dador, pewnie nie widzialas mojego poprzedniego postu i pytania do Ciebie, a ja
          bardzo chce wiedziec jak sie ma wasza alergia. Chodzi mi konkretnie o to czy to
          odczulanie u Jakubczaka cos dalo.

          Ewa, dziekuje Ci za info o rotawirus. Z Toba tez nie mialam chyba okazji
          sie 'zapoznac' i to Ty jestes z Warszawy, a nie Monika !!! Chyba, ze znow cos
          pokrecilam. W kazdym razie: Czesc !!!

          Kamila, zdjecia obejrzalam wczoraj i jestem pod wrazeniem. Masz sliczna
          coreczke a z Ciebie jest niezla laska. Wiecie co dziewczyny, z niepokojem
          stwierdzam, ze juz przestaly mi przeszkadzac moje extra kilogramy (dokladnie
          6)...jestem tym faktem lekko zalamana. Dotychczas, kiedy cos mi przeszkadzalo w
          w moim wygladzie, od razu bralam sie z a siebie. Teraz poprostu mi sie nie
          chce.....Musze cos z tym zrobic, choc pewnie nie bedzie latwo bo nie mam
          motywacji....

          Didi, mam jeszcze pytanie do Ciebie. Czy do kazdego przedszkola przyjmuja
          mlodsze dzieci, czy moze Dawcio chodzi do Zlobka ?? Ja chcialabym Olke od
          stycznia/lutego zostawiac w przedszkolu na godzinke lub dwie.

          A teraz pedze do malej,

          Kasia mama Oli

          • 15.09.04, 18:20
            Hej! Donosze ze nasze wirusy nie takie straszne, katar ledwo ledwo i za bardzo
            nie przeszkadza mam nadzieje ze to koniec. Trzymajcie sie zdrowo i nie dawajcie
            sie -zwlaszcza Mati.
            Jesli moge przed Didi wtracic swoje trzy grosze wink))) -u nas w dzielnicy
            przedszkola publiczne przyjmuja od 3 lat (i to skonczonych!) i nie ma przepros.
            Natomiast wszystkie niepubliczne ktore otwieraja sie jak grzyby po deszczu
            maja grupy maluszkow (niektore od 1,5 roku inne od 2 latek). Z tego co pamietam
            Dawcio chodzi do przedszkola panstwowego -to pewnie bardzo zalezy od liczby
            chetnych w okolicy gdzie ich malo zeby utrzymac etaty przedszkola obnizaja
            granice wieku, u nas miejsc w panstwowych brakuje bo jest duzo nowych osiedli
            stad rezim.
            Ide robic pizze buziaki Skrzynka
            --
            moje trzy skarby wink)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.