• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

*****CZERWIEC 2003 JUŻ TU JEST***** Dodaj do ulubionych

  • 12.06.03, 15:05
    Witam wszystkich szczęśliwych rodziców!!!!
    Szukałam i szukałam ale czerwca 2003 nie znalazłam, więc ja zacznę.
    Moja kochana królewna urodziła się 03.06.2003 i jest najpiękniejsza na
    świecie(no może nie wtedy gdy płacze).
    Pozdrawiamy smile
    Zaawansowany formularz
    • 15.06.03, 17:37
      My tez sie zglaszamy

      Mateuszek urodzony 2 czerwca 2003 o godz 13.42 przez cc, i oczywiscie tez jest
      najcudowniejszy na swiecie smile

      A propos mam juz pytanie.
      Jak dlugie okresy aktywnosci ma taki maluch w ciagu dnia np. Bo moj Motylek
      potrafi nie spac 3 godz. do poludnia i 3-4 po poludniu, i zanim zasnie po
      kapieli to tez mu schodzi dobre 2 godz.

      Aha lada dzien spodziewamy sie odpadniecia pepuszka.

      Pozdrawiam wszystkie mamusie i czerwcowe dzidziusie smile)

      Maducha + Mateuszek 13 (szczesliwych) dni
      • 20.06.03, 15:04
        Witajcie !!!

        Mój Rafałek urodził sie 8 czerwca w dniu planowanego terminu porodu smile
        Jak każdy dzidziuś (zwłaszcza dla mamusi) jest śliczniutki, słodziutki i
        kochaniutki no i do tego jest jeszcze spokojniutki (tfu, tfu, tfu żeby nie
        zapeszyć).

        Magda myślę, że długość czasu aktywności takiego maluszka jest sprawą
        indywidualną. Mój starszy synek jako niemowlę w dzień jak spał 4 godz. to
        góra. Natomiast Rafałek ma ze 4 godz. aktywności w ciągu dnia (no czasem mu
        sie zdarzy, że w nocy też przez godzinkę - półtora pobaraszkuje).
        Pochwalę się jeszcze, że mojemu aniołkowi odpadł pępuszek! (a raczej kikutek -
        tak to sie fachowo nazywa hi hi hi).

        Ja natomiast mam problem ze starszym synkiem (ma 4,5 roku). Jest bardzo
        zazdrosny. Wiem, że to normalne, ale nie wiem jak postępować. Jest
        niegrzeczny, wogóle się mnie nie słucha i mam wrażenie, że robi mi na złość :-
        ( Nie wiem jak postępować z nim. Nic do niego nie dociera ani prośbą, ani
        groźbą. Ręce mi opadają!

        Pozdrawiam Mamuśki i Dzidziusie!
        Beata z 12 dniowym Rafałkiem

        • 20.06.03, 20:08
          I my też już się meldujemy smile
          Marta przyszła na świat 13.06.03r. o 15:20. Mierzyła 57 cm i ważyła 3150g.
          I oczywiście dla mnie jest najpiękniejszą istotą na świecie!!!!!!!
          Bardzo dużo śpi nie nie zawsze chce "cyca". Muszę się nieźle napracować, żeby
          ją rozbudzić do karmienia smile)
          Ogólnie jest bezproblemowa: nie lubi być głodna i mieć pełnej pieluszki. Tylko
          te dwie rzeczy powodują czasem grymas na jej cudnej buziuni.

          PS Postaram się wkleić jej zdjęcie, ale nie wiem czy mi się uda.

          Ala
      • 31.08.04, 13:50
        Hej ja tez mam czerwcowego dzidziusia Mój synek urodził się 06.06.2003 jest
        cudowny(oczywiście jak nie marudzi i nie placze
    • 21.06.03, 15:08
      Witam wszystkich!

      Piotruś urodził się 10.06. o 14.10.Waga 3350 g, długość 55cm. Jest
      (przynajmniej do tej pory) spokojnym dzieciaczkiem. Sporo śpi i lubi przesypiać
      nocne karmienie.
      Pozdrawiam wszystkie mamy i ich pociechy.
      Ania
      • 22.06.03, 14:01
        Amelka urodziła się się 17 czerwca, waga 3100, długość 54. Dostała 10 punktów i
        w ogóle jest cudowna !!! Pozdrawiam - Olga
        • 22.06.03, 19:09
          W takim razie jeszcze my.
          Mateuszek urodzony 13.06, 4020 g i 56 cm.
          Uroczy, sliczny i cudowny jak i wszystkie pozostale brzdace!!!
          Najchetniej spi i je, bardziej nawet je niz spi. smile))
          Wiem, ze karmienie na zadanie to podstawa udanego zwiazku smile, ale czy co
          godzine to nie przesada?? No gora dwie. Jak Wy czesto karmicie swoje maluszki?
          • 23.06.03, 08:55
            Cześć!!!

            To i ja pochwalę się gabarytami mojego maluszka waga 4100g., długość 57 cm.

            Mój mały żarłoczek je co 2 godz. czasem mu się zdarzy co 2,5 godz. (ale to
            bardzo rzadko). No i niestety w nocy też co 2 godz. pobudka! Ale co tam,
            wiecznie tak nie bedzie smile) I tak uważam, że najpiękniejsze chwile to te
            spędzone z dzieciątkiem przyssanym do biustu.

            Pozdrawiam!
            Beata z Rafałkiem
            • 23.06.03, 11:37
              No i nareszcie Was odnalazłam!

              Moja mała w dniu urodzin miała 3750g i 53 cm.
              Jest strasznym żarłoczkiem, na szczęście w ciągu dnia. W nocy grzecznie śpi (od
              23 - 5), ale czasami trudno jej zasnąć. Ogolnie jest bardzo grzeczną
              dziewczynką. Chodzimy już na pierwsze spacery. A pempuszek odpadł jej już na
              trzeci dzień w szpitalu. Odetchnęłam z ulgą, bo bałam się co będzie jak
              odpadnie w domu. A tak wszystko zostało odpowiednio opatrzone.
              Pozdrawiam wszystkie Mamy i ich Kruszynki.
              Lwica
              • 23.06.03, 11:47
                Moja córa co ok 2 - 4 godzin. Nie lubi jak jej się przeszkadza w spaniu. Jak
                śpi, to śpi. Jak zgłodnieje - nie ma zmiłuj. W nocy karmie tylko 2, czasem 3
                razy. Ogólnie - mam złote dziecko.

                Udało mi się zamieścić zdjęcie Marty. Jak chcecie ją zobaczyć zapraszam do
                galerii Zobaczcie. Post "piątek 13-go". Lub strona prywatna:
                www.at.neostrada.pl

                Pozdrawiam,
                Ala

                PS Może któraś mi doradzi co zrobić, żeby moja dzidzia nie miała ciągle
                czkawki...
                • 23.06.03, 17:19
                  No witam, widze ze gromadka sie powieksza smile)

                  Mateuszek skonczyl dzis trzy tygodnie i sluchajcie zaczyna byc bardzo
                  kontaktowy smile, o ile taki malenki dzidziuch moze byc kontaktowy. I potrafi
                  wyrazac juz rozne emocje, ale najglosniej glod hihi. Zosia nie martw sie.
                  Mateusz w dzien potrafi sie domagac piersi co pol godziny, ale na szczescie w
                  nocy spi po trzy godziny.
                  Mamy maly problem z wysypka na buzi i na prawde nie mam pojecia jak ja
                  zaleczyc, bo wczoraj bylo juz prawie dobrze, a rano wstalismy i znow pysio
                  obsypany sad juz na prawde zrezygnowalam ze wszystkiego co moglo to spowodowac,
                  a proszek, a w zasadzie plyn do prania zmienilismy na szare mydlo.

                  Chcialam wam jeszcze powiedziec, ze bardzo pozytywnie jestem zaskoczona postawa
                  mojego meza. Wiedzialam ze bedzie mi pomagal i wogole... ale nie spodziewalam
                  sie ze bedzie dla Mateuszka taki bardzo bardzo czuly i opiekunczy, ze bedzie
                  sie nim tak chetnie zajmowal i ze bedzie potrafil tak cudownie sie z nim
                  porozumiec smile Jestem bardzo szczesliwa z tego powodu. Mam nadzieje ze wasi
                  mezowie zareagowali podobnie.

                  Chcialam sie jeszcze pochwalic ze w ciagu tygodnia od wyjscia ze szpitala
                  Mateuszek przybral 300g, a teraz pewnie nastepne 300 hihi, bo jest juz bardzo
                  ciezki smile

                  A na czkawke to ja mam tylko jeden sposob przystawiam Mateuszka do piersi smile i
                  nie znam innego, chociaz nie, ktos mi mowil, zeby przylozyc reke do ciemiaczka
                  i potrzymac chwilke, ale nie daje gwarancji, nie wiem czy skutkuje smile

                  Bardzo serdecznie wszystkich pozdrawiam

                  Maducha i Mateuszek

                  PS. Czy wy tez nie macie na nic czasu?? smile
        • 14.10.03, 21:13
          Dopiero teraz odkryłam tę stronę. Moja córcia też urodziła się 17 czerwca 2003
          o godz. 20.50. Ma na imię Martynka. Martynka ważyła 3.500 kg i mierzyła 54 cm.
        • 13.04.04, 17:27
          Moja Amelka urodziła się 26 czerwca (23.30, 3760kg; 54cm).
          Pozdrawiamy cieplutko
          Amelka i mama Ewa
    • 24.06.03, 00:08
      Cześć ja też się wreszcie tu zamelduję. Fajnie, że nasza
      duża czerwcowa rodzinka z wątku "W oczekiwaniu" przenosi
      się pomalutku na nowe tereny!
      Paulinka urodziła się 4 czerwca o godz. 10.20 rano.
      Ważyła 3320g i mierzyła 52 cm. Jest oczywiście słodziutka
      i śliczniutka, choć tak jak jej starszy braciszek podobna
      niesamowicie do swojego tatusia. Troszkę żałuję, bo
      miałam nadzieję, że druga dzidzia choć troszkę będzie
      podobna do mnie smile. A tak, widzę zarówno w naturze jak i
      na zdjęciach, że Paulinka to miniaturka swojego brata i
      tatusia. No może troszkę drobniejsza i o delikatniejszych
      rysach. W końcu to kobieta.
      Paulinka je co 2-3 godzinki i poza tym raczej śpi.
      Uwielbia noszenie na rękach, ale przyznam, że jest to
      chwilami bardzo uciążliwe, bo trudno jest mając zajęte
      obie rączki zajmować się jednocześnie baaaaardzo
      wymagającym starszym bratem (2,7 lat). Całe szczęście, że
      pierwsze objawy zazdrości mamy już za sobą i widzimy, że
      idzie ku lepszemu. Pawełek coraz rzadziej buntuje się
      swoim rodzicom smile. A Paulinkę to nawet jawnie adoruje i
      całuje (bardzo delikatnie, żeby nie zrobić jej krzywdy).

      Co do czkawki, to mamy ten sam problem. Jak tylko
      zmieniamy Małej pieluszkę, to ona natychmiast dostaje
      czkawkę. Ja znam jeszcze taką metodę (pewnie ma coś
      wspólnego z przykrywaniem ręką ciemiączka). Trzeba
      założyć dziecku na troszkę czapeczkę na główkę (po prostu
      ją ogrzać) no i dla wspomagania podać cycusia na kilka
      łyków mleczka. Zaznaczam, że metoda skutkuje nie zawsze.
      U mojego synka działała bez pudła, ale u Paulinki to
      różnie bywa.

      Pozdrawiam i do następnego razu
      ha_Lina
      • 24.06.03, 14:48
        Nas rowniez czkawka atakuje bardzo czesto. Co gorsze czasami zaraz po
        odstawieniu od piersi, nie pozostaje wowczas nic innego jak przeczekac. Tak jak
        wspomnialam moj Maly domaga sie czesto jedzenia co godzine. Rowniez w nocy.
        Zaczynam sie wiec zastanawiac nad dopajeniem. Moze to przez te upaly?? Ale
        jednak boje sie troche tego, bo z doswiadczenia wiem ze takie dopajanie moze
        zupelnie rozregulowac laktacje. A Wy dopajacie?

        Poza tym trzymamy sie zdrowo (czego i Wam zycze), wietrzymy sie juz na balkonie
        (na spacery jeszcze nie chodzimy, bo mam problemy z poruszaniem sie - oj, boli,
        boli sad( ) i jestesmy bardzo szczesliwi.

        Sluchajcie, czy zastanawialiscie sie juz nad wakacjami?? Strasznie mnie nosi,
        zeby gdzies pojechac. Na poczatek gdzies za miasto, ale w niedalekiej
        przyszlosci na prawdziwy urlop. Co o tym sadzicie? Jak daleko zamierzacie
        wyjezdzac z nowonarodzonymi pociechami?

        Pozdrowionka.
        • 25.06.03, 00:44
          My też zastanawiamy się nad wakacjami. Stwierdziliśmy
          jednak, że wszystko zależy od tego jak rozwinie się
          sytuacja. Wiadomo bowiem, że pierwsze dni z maluszkiem w
          domu o niczym nie świadczą. Noworodek raczej dużo śpi, je
          i relatywnie niewiele płacze. Rozkręca się po jakiś 3
          tygodniach i - albo zostaje aniołkiem, który nadal dużo
          śpi, a jak czuwa to jest pogodny, albo niestety dostaje
          kolek (oby nie!!!!) i staje się bardzo płaczliwy. Mamy
          nadzieję oczywiście, że Paulinka należy do pierwszej
          kategorii dzieciątek. Niemniej jednak decyzję o tym, czy
          gdzieś wyjedziemy wiążemy z rozszyfrowaniem charakteru
          (?) naszej córeczki. Jeśli okaże się pogodna (a tym samym
          nie uciążliwa dla otoczenia) to prawdopodobnie
          wyjedziemy. Co prawda dopiero we wrześniu, ale zawsze.
          Trzymiesięczny maluch jest już troszkę mniej kłopotliwy i
          bardziej przewidywalny. No i jeśli wystarczy nam kasy
          (????), to chcielibyśmy gdzieś nad troszkę cieplejsze od
          naszego morze... Od bliskich znajomych wiemy, że taki
          trzymiesięczny bobas świetnie sprawdza się na wyjeździe
          zagranicznym. Do szczęścia potrzebuje w zasadzie jednynie
          cycusia mamusi i jej bliskości. A rodzice mogą sobie
          poodpoczywać tak jak lubią!
          Zobaczymy jak to będzie. Na razie często bywamy u
          dziadków, którzy mają dom pod miastem i tam wdychamy
          świeże powietrze.
          A na spacerki chodzimy już ponad 2 tygodnie smile
          Pozdrowionka
          ha_Lina
          • 25.06.03, 19:38
            Cześć!
            Dzisaj był nasz czwarty spacer! smile
            A co do wakcaji to nie wybieramy się nigdzie z tego względu, że mam spore
            obawy co do wyjazdu z takim maluszkiem. I najzwyczajniej nawet mi się nie chce
            ruszać z domu. Tu jak narazie czujemy się najlepiej smile. Ha-linka ma racje
            może jak się lepiej poznamy to wymyślimy jakiś spontaniczny wypad w nieznane.
            Teraz najprawdopodobniej mąż ze starszym synkiem odwiedzi nasz Bałtyk, a my
            zostaniemy na "wakacjach w mieście". Ale za rok to na bank spędzimy wakacje
            nad morzem!

            Pozdrawiam!
            Beata z Rafałkiem i starszym Kacperkiem
          • 25.06.03, 19:39
            Hej!
            My też się meldujemy w nowym miejscu!
            Kacperek skończył wczoraj tydzieńsmile
            Mały urodził się 3400,56 cm
            Niestety nie możemy wybrać się na spacer z powodu ciągłego porywistego wiatrusad
            To są uroki mieszkania na Pomorzu.Jak pogoda się nie zmieni,to chyba
            oszaleję..Mam już dosyć siedzenia w domu.
            My na żadne większe wakację się w tym roku nie wybieramy,właściwie to już
            byliśmy w maju.Co najwyżej będziemy odwiedzać nasze piękne nadbałtyckie plaże.
            Pozdrawiam wszystkie Mamy i maluszki
            Ania
            • 26.06.03, 11:46
              Aniu Ty masz wakacje caly rok smile) mieszkajac nad mozem.
              Ja tez marze o wyjezdzie nad cieple morze, najlepiej do Chorwacji. Kiedys
              bylismy tam juz z mezem, wtedy narzyczonym jeszcze, i mamy pare sprawdzonych
              miejsc. Po za tym mnie by to bardzo pomoglo na skore, mam problemy z luszczyca.
              A jesli sie nie uda taki wypad to moze wyjedziemy pod Krakow, gdzie znajomy
              profesor ma domek letniskowy i zaproponowal ze mozemy tam troche posiedziec.

              Dziewczyny chwalcie sie jak wasze maluchy przybieraja na wadze. Mateusz w ciagu
              tygodnia po wyjsciu ze szpitala przybral prawie 300 gram, nie wiem ile teraz,
              ale juz zaczyna mi byc ciezko jak wychodze z nim do ogrodu trzymajac go na
              rekach smile A co najdziwniejsze on caly czas je tylko piec minut. Doslownie 5!!!
              z zegarkiem w rece, za kazdym razem to sprawdzam. Czasem jak mu sie odbije,
              albo przewine go po jedzeniu, czego unikam, bo nam sie ulewa, to udaje mi sie
              jeszcze wsadzic mu cycusia na kolejne piec minut, ale to wszystko. Dzieki Bogu,
              ewidentnie przybiera na wadze, widac to golym okiem, tak ze sie nie martwie.
              Troche sie zastanawiam skad bierze sie trzesaca sie brodka (pytalam o tym
              na "Niemowlakach"), ale moze wy cos wiecie na ten temat. Co jakis czas
              Mateuszkowi trzesie sie brodka, a na pewno nie jest mu zimno, czy to jakis
              odroch, ktory z czasem zaniknie czy moze oznaka jakiejs nieprawidlowosci (oby
              nieee). Dajcie znac jesli wiecie cos na ten temat.

              Pozdrawiam wszystkich serdecznie

              Maducha i Mateuszek 24dni
              • 26.06.03, 14:23
                Cześć!
                Wreszcie mogę sie wśród was zameldować z moim Kacperkiem. Jak już pisałam na
                forum w oczekiwaniu mój synek urodził sie 09.06.2003r. o godz. 17.00, ważył
                3380g, a mierzył 56cm. Obok mojej starszej córeczki jest dla mnie
                najcudowniejszym i najśliczniejszym dzieckiem pod słoncem. Nie chce zapeszać
                ale jak narazie je i śpi, a gdy ma okresy czuwania bacznie obserwuje otaczający
                go nowy swiat i przy tym jest grzeczniutki. Tak mi się przynajmniej wydaje bo
                moja strasza latorośl dała porządnie popalić w jego wieku, ale ja też
                prowadziłam nerwowy tryb zycia bo gdy miała 2 tyg. jechałam zdawać egzamin
                który ciągnął mi sie przez cały miesiąc etapami. Nie chce nawet o tym mysleć bo
                jak sobie przypomnę to mi żal mojej Oleńki.
                Co do wakacji to nigdzie sie w tym roku nie wybieramy i będziemy korzystać z
                uroków podkarpacia i okolic. Właściwie to zaraz na drugi dzień po wyjściu ze
                szpitala odbyliśmy wszyscy krótki spacerek i za wyjątkiem naprawdę brzydkiej
                pogody codziennie staramy sie przebywać na świeżym powietrzu. Mam ten komfort,
                że mieszkam na osiedlu młodym połozonym na wzgórzu i dosłownie za blokami są
                działki, pola, łaki poprostu peryferia miejskie, a powietrze czyściutkie i
                orzeźwiające.
                pozdrawiam wszystkie mamusie już zameldowane na nowym forum i zyczę wspanialego
                obcowania ze swymi pociechami.
                Basia
                • 26.06.03, 16:53
                  Dziewczyny to jeszcze raz ja!.
                  Właśnie obejrzałam zdjęcie pociechy Ali i pod wrazeniem jej dzieciątka wpadłam
                  na pomysł aby otworzyc nowy rozdział z naszymy wszystkimi nowonarodzonymi
                  bobaskami. Na forum zdjecia pod pozycją "dzieciaki czerwiec 2003r." wkleiłam
                  zdjęcia mojego Kacperka, a jedno nawet z jego siostrzyczką. Zapraszam więc i
                  zachęcam wszystkie czerwcóweczki do stworzenia pięknej galerii naszych
                  dzieciaków. Stąd też będziemy mogły obserwować jak sie rozwijają i rosną nasze
                  czerwcowe pociechy.
                  Mam nadzieję, że pomysł wam sie spodobał oczywiście nie zamierzam odstapić od
                  korespondencji na tym forum!!!!!!!!!
                  Co wy na to?, napiszcie.
                  P.S. Alu masz sliczną dzidzię!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i oprócz tego 13-go dołącz
                  jej portrecik do czerwca 2003r.?
                  Basia
              • 26.06.03, 20:22
                Maducha, nie masz się czym martwić. Trzęsąca się bródka,
                to nie żadna nieprawidłowość, ani w ogóle nic strasznego.
                Nie ma też nic wspólnego z marznięciem dzieciątka. Przy
                pierwszym dziecku skonsultowałam to z bardzo doświadczoną
                panią doktor - pediatrą neonatolog i ona uspokoiła mnie,
                że to tylko niedojrzały układ nerwowy dzidziusia sprawia,
                że bródka mu czasami "lata". To dość szybko mija i nie ma
                w ogóle żadnego wpływu na rozwój itp. Zresztą moja
                Paulinka też tak ma.
                Basiu, pomysł super. Też wkleję wkrótce zdjęcia mojej
                córeczki do galerii w czerwcu 2003.
                A co do wakacji, to ja niestety mieszkam w Warszawie i
                trudno tu mówić o świeżym powietrzu. Dlatego zazdroszczę
                dziewczynom z Pomorza i podkarpacia... i dlatego też
                myślę o jakimś wyjeździe. Ale jak na razie stoi on pod
                bardzo dużym znakiem zapytania.

                Pozdrowionka
                Ha_linka
                • 27.06.03, 09:18
                  Witam Mamuśki!

                  Alu, Basiu, Lwica, prześliczne słodkie bobaski! I jak tu nie kochać dzieci!

                  Mojego Rafałka też możecie zobaczyć na forum "Zobaczcie" dzieciaki czerwiec
                  2003

                  MAM PYTANIE DO WAS.
                  Rafałek na 19 dni i dalej ma opuchnięte cycuszki.
                  Jedna Pani doktor mówi: "nic nie robić samo przejdzie"
                  Druga: "robić okłady z altacetu"
                  Jak macie taki sam problem to proszę napiszcie czy robicie z czegoś okłady,
                  czy też nie.

                  Pozdrawiam
                  Beata
                  • 27.06.03, 14:31
                    Kochana,
                    Moja Marcia ma 14 dni i opuchnięte piersiątka. Wczoraj była u mnie położna i
                    stwierdziła "samo przejdzie". Więc ja nic (na razie) nie robię.
                    Mam pytanko - czy podawałyście już swoim pociechom witaminę D3? Podobno trzeba
                    ją podać w 3 tyg.
                    A USG stawu biodrowego i wizyta u ortopedy oraz kontrolna u pediatry? Macie to
                    za sobą?
                    My dopiero w przyszłym tygodniu będziemy się "szwędać" po lekarzach i
                    urzędach smile)))0

                    Co do wakacji - chyba nie wyjedziemy. Pozostają nam warszawskie parki...
                    A może(?)

                    A kiedy chrzciny?
                    Ala
                    • 27.06.03, 17:28
                      Witam!
                      My też raczej nie wybieramy się w tym roku na wakacje. Będziemy tylko wyjeżdżać
                      w weekendy nad jeziorko aby poleniuchować w cieniu.
                      Co do cycuszków to moja mała też ma powiększone ale położna powiedziała, że to
                      z czasem samo się uspokoi.
                      Dołączyłam zdjęcia Wiki do czerwcowych dzieciaków, czekam aż je zatwierdzą.
                      Tymczasem możecie je zobaczyć w albumie:
                      www.album.com.pl/album.php?id=1939
                      • 27.06.03, 18:45
                        Wielkie dzięki!

                        To ja też narazie zostawiam cycuszki w spokoju i czekam co bedzie dalej.

                        Witamine D3 już podaję Rafałkowi po 1 kropelce a jak skonczy 3 tyg. to po 2
                        kropelki. Lekarka zdecydowała o wcześniejszym podawaniu wit. D3 bo Rafałek
                        jest dużym, dorodnym bobasem hi hi hi. Podaję również 5 kropelek wit. C

                        Na pierwszą wizytę do przychodni idziemy 7 lub 8 lipca i wtedy dostaniemy
                        skierowanie do ortopedy. No i sie zacznie chodzenie po lekarzach wink

                        Pozdrowionka i caluski dla bobaskow!
                        • 29.06.03, 01:01
                          Dziewczyny, ale macie fajne bobasiątka! Ja też dołączam
                          fotki swojej pociechy (a nawet dwóch) do wątku czerwiec
                          2003 w "Zobaczcie!".

                          Co do opuchniętych cycuszków, to nie mamy teraz z
                          Paulinką tego problemu, ale pamiętam, że Pawełek miał i
                          lekarze nic nie kazali z tym robić, tylko czekać. I
                          faktycznie po jakimś czasie samo przeszło. To podobno
                          hormony mamusi tak działają na dzidziusie.

                          Kontrola stawów biodrowych i USG po skończeniu przez
                          dzidzię 6 tygodni życia. Co do Vit D3 jeszcze się nie
                          wypowiadam, bo nie skonsultowałam z pediatrą. Nie wiem,
                          czy w okresie letnim (dużego nasłonecznienia) podaje się
                          ją maluszkom i w jakiej ilości. Jak się dowiem, to coś
                          napiszę.

                          Pozdrowionka
                          Ha_linka
                          • 30.06.03, 05:07
                            I my sie dolaczamy! Szymus, jak juz pisalam w oczekiwaniu, urodzil sie 26.
                            czerwca o 1.59 w nocy. I jeszcze tego samego dnia szczesliwie wrocilismy do
                            domu. Maluszek wazyl 3540 i mierzyl sobie 54 cm. Z kazdym dniem jest coraz
                            piekniejszy!
                            Co do wit.D - my mamy dawac, mimo ze lato w pelni i slonca duzo, bo jednak
                            mleko matki jest dosc ubogie w ta witaminke.
                            Poki co Szymcio glownie spi i je, czasami tylko ma ochote popatrzec na ten
                            swiat. Pewnie jeszcze odsypia szok narodzin... Dobrze, ze przez te 9 mies. w
                            brzuszku zdazyl sie przyzwyczaic do krzykow swoich starszych braci!
                            Ciekawa jestem bardzo ile wsrod czerwcowych maluszkow jest potrojnych mam? Czy
                            jest ktos jeszcze oprocz mnie??
                            Anetta
                            • 30.06.03, 20:26
                              Chcialam dodac, ze nasze zdjecia tez juz mozna zobaczyc pod haslem: czerwcowy
                              Szymek!
            • 31.07.03, 17:10
              Czy to znaczy, że urodził się 18 czerwca? Mój Kamilek urodził się 18.06.03 o
              godz. 9:15 przez cc.
    • 03.07.03, 00:02
      Kochane Dziewczyny,
      strasznie mały ruch na tym naszym wątku. Jak rozumiem
      wszystkie maluchy pochłaniają całą energię i siły Mamuś i
      nie macie już czasu nawet tu zajrzeć sad

      Ja jak na razie jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że
      cały ten tydzień mój mąż jest ze mną w domu i dzielnie mi
      pomaga przy dzieciaczkach. Tak więc wieczorkiem, po
      położeniu ich spać mam jeszcze siłę, żeby porobić to, co
      bardzo lubię - poszperać na Forum. Nie wiem, czy sytuacja
      będzie podobnie wyglądać w przyszłości, ale jak na razie
      udaje nam się "spacyfikowac" oboje najpózniej do 23.00.
      Malutka robi mi tę grzeczność, że jak zaśnie to budzi się
      następnie za ok. 3 godzinki. A w ogóle to w nocy pięknie
      spi - nie wybudza się i nie trzeba jej nosić, a jak jest
      głodna, to tak śmiesznie "chrumka", ze mnie budzi,
      dostaje cycusia i zajada przez sen. Pełny luksus! Nawet
      udaje mi sie z reguły wyspać! Moze po prostu nie wyszlam
      jeszcze z wprawy (kilkakrotnego budzenia sie w nocy)
      nabytej przy Pawełku.
      A jak to wygląda u Was? Dają Wam pospać w nocy Wasze
      Dzieciaczki, czy też nie odróżniają jeszcze dnia od nocy?
      Mój pierworodny przez ok. pierwsze 2 miesiące chciał żeby
      go nosić na rękach w środku nocy... Przyznaję, że było to
      wykańczające.
      Odezwijcie się i napiszcie jak sprawują się Wasze
      pociechy. Jestem bardzo ciekawa jak sobie radzicie.

      Pozdrawiam
      Ha_linka
    • 03.07.03, 14:16
      To i ja dołączę się: Majka urodziła się 15 czerwca, 9 dni po terminie, 3050, 56
      cm. Dosyć regularnie je, mniej więcej o podobnych godzinach. Wieczorem około
      20, potem około 24-1 i potem ok. 5 rano. Tylko, że jak zje, to muszę ją
      przewinąć, mała rozbudza się, więc ląduje u mnie na brzuchu i zanim ona zaśnie,
      to ja zasypiam i tak sobie przesypiamy pół nocy. A dzisiaj o 5 rano przyszła do
      nas moja starsza córeczka (2,8), zasnęła. O 5.30 obudziła się Maja, najadła
      się, i spałyśmy wszystkie trzy do 7.15. Hej, mamy mające starsze dzieci,
      napiszcie, jak sobie radzicie? Mi najtrudniej jest położyć w dzień starszą
      córeczkę (jeszcze śpi), bo czasem Maja płacze i nie mogę położyć się z Jagódką
      (Jagódka zasypia przytulona do mnie...). Czy Wasze dzieci dużo płaczą? U nas
      zaczyna się to, co przerabialiśmy z Jagódką: malutka zasypia sobie ślicznie na
      moich rękach, a gdy przekładam ją do łóżeczka, po minucie budzi się i płacze...

      --
      Natura lubi się ukrywać
      • 03.07.03, 16:01
        czesc dziewczyny
        otoz donosimy iz Mateuszek w poniedzialek skonczyl cztery tygodnie i w ow dzien
        wazyl 4050 (waga urodzeniowa 3100, spadla do 2840, przy wyjsciu ze szpitala
        3150 - czyli w ciagu 3 tyg. przybral prawie kilogram). Strasznie sie ciesze, bo
        Mateuszek je tylko 5min!!! co 2 - 3 godz. Balam sie troche ze nie bedzie mu to
        wystarczalo, ale dzieki Bogu wszystko jest w pozadku.
        Jesli chodzi o zachowanie, to z przykroscia musze przyznac ze od jakiegos
        tygodnia miewamy klopoty. Zwlaszcza wieczorem po kapieli. Mateuszek zaczyna sie
        strasznie zloscic i tak bardzo plakac, ze nie da sobie wlozyc piersi do buzi,
        noszenie na rekach po pokoju nie pomaga. Przy domu maz ma warsztat stolarski,
        tak ze dopiero gdy go ubiore i wyjdziemy "na przechadzke po warsztacie" to sie
        uspokaja. Zasypia wowczas roznie raz szybciej raz wolniej. Po za tym zaczyna
        sie robic bardzo marudny nawet w dzien. Mowiac szczerz juz skapitulowalam i
        podaje mu smoczek, ale niestety czesto i to nie pomaga. Raczej nic go nie boli
        bo bylismy u pani doktor i mowila ze wszystko jest w jaknajlepszym porzadku.

        Pomijajac male klopoty natury charakterologicznej, chcialam dodac ze moja
        pieknosc tez chce umiescic w "galerii" zerwcowych maluszkow, ale nie bardzo
        wiem jak, czy to sie poprostu wkleja zdjecia w to okienko, czy wysyla sie je do
        moderatora? Powiedzcie prosze.

        Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkie rodzinki.

        Maducha + Mateuszek

        PS. Wyobrazcie sobie, ze we wtorek okazalo sie ze nie wyjeli mi szwu po cc, a
        powiedzieli ze wyjeli. Az mi sie zrobilo niedobrze jak zaczelam go wyciagac bo
        myslalam ze to wrosniety wlosek, brrr. Poszlam do przychodni i okazalo sie ze
        nitka miala ok 15 cm.
    • 03.07.03, 16:02
      juz znalazlam instrukcje zamieszczania zdjec, jeszcze raz pozdrawiam smile
      • 03.07.03, 18:26
        Witam serdecznie!

        Jutro konczymy 3 tygodnie. U nas Mateuszek powoli wpada w rytm jedzenia co ok.
        2-3 godziny (po wyjsciu ze szpitala chetnie cyckalismy co godzinke). Niestety
        nie wiem ile wazy, ale mam nadzieje ze prawidlowo przybiera na wadze.
        Sluchajcie karmicie z jednej czy z dwoch piersi? Bo ja na poczatku karmilam z
        jednej, ale wydawalo mi sie, ze sie nie najadal (m.in. przez fakt, ze co
        godzine byl glodny) i teraz karmie z obu na zmiane.
        Jesli chodzi o spanie to mamy taki rytm dnia. Kapiel o 19.00, potem jedzonko.
        Potem ostatnie karmienie ok. 23-24. Potem spimy do 2-3 i znowu karmienie.
        Nastepnie budzimy sie w okolicach piatej, jemy i juz nam sie nie chce spac.
        Tzn. mnie nadal sie chce, ale maly jest wowczas zupelnie wyspany, zrelaksowany
        i sklonny do dyskusji. Tak milo spedzamy czas mniej wiecej do 7-8 kiedy znowu
        jemy i przekazujemy paleczke tacie, a mama idzie spac. I o niczym innym nie
        marzy. Mam ten komfort, ze tata ma urlop, ale to juz niedlugo sie skonczy sad.
        Wstaje dopiero na nastepne karmienie, chyba ze coreczka nie pozwoli (rowniez
        mamy juz jedna 3,5 letnia pieknasc w domu).
        W kwestii organizacyjnej, ja spie z Mateuszem, a tata spi z Kasia (i asekuruje
        zeby nie przytuptala do nas w srodku nocy i nie przygniotla malego). Kasia jest
        zadowolona, bo nie spi sama. Tata jest zadowolony, bo przesypia cale noce.
        Mateusz jest zadowolony, bo ma pod nosem cyca. A mama.... a mama jak to mama
        ciagle chodzi niewyspana.......

        Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich pociechy i napiszcie jaky Wy macie rozklad
        dnia?
        • 03.07.03, 20:54
          Hej,
          U nas Paulinka kończy jutro (4.07.) pierwszy miesiąc
          życia. To niesamowite jak szybko upłynął ten miesiąc,
          nawet nie zdążyłam się obejrzeć... Zdaje się, że w ogóle
          życie nabrało teraz niezłego tempa w odróżnieniu od
          ostatnich kilkunastu tygodni oczekiwania w ciąży. Też to
          zauważyłyście, prawda?

          Ile mała przytyła przez ten czas nie wiem, bo nie mamy w
          domu wagi, a w przychodni jeszcze nie byliśmy. Ale po
          ubrankach, puciatej buźce i zaokrąglonym brzuszku widzę,
          że jest całkiem dobrze. Zaczyna być widać tą moją
          kruszynkę smile.

          Jutro będzie u nas pan doktor z przychodni na wizycie
          patronażowej. Pewnie trochę późno, ale ja nie miałam
          większych problemów, więc zgłosiłam Paulinkę do
          przychodni dopiero w tym tygodniu. Mam nadzieję, że powie
          iż wszystko jest w porządku. A za dwa tygodnie zaczynamy
          cykl szczepień, USG stawów biodrowych, wizytę u
          neurologa... No tak, teraz tak już będzie. Najpierw
          latałyśmy do lekarzy z brzuszkiem (w ciąży), a teraz
          będziemy latać z dzidziusiami smile ...

          Co do spania i cycusiania, to u mnie sytuacja najpierw
          była klarowna: Paulinka jadła co 2-3 godzinki i poza tym
          spała. Ale teraz zależy jak jej przyjdzie do główki. W
          ciągu dnia potrafi mnie wołać na cycusia nawet co
          godzinkę.(Ale zajada tylko z jednej piersi, a drugiej już
          nie chce, więc chyba się najada). Wstaje ok. 8, a nawet 9
          rano i jak wreszcie znowu mocniej przyśnie po czuwaniu
          (ok.12 w południe), to potrafi zrobić przerwę nawet
          3-godzinną. Potem znowu przez kolejne 2-3 godzinki chce
          jeść co godzinę i znowu na dłużej przysypia. Dobrze
          chociaż, że w nocy nie je częściej niż co 2 godziny, o
          czym już pisałam wczoraj i daje mi pospać.

          Nasz starszy Pawełek (też 2,8 lat jak córeczka
          wilgi_kasi!!!) już od półtora roku potrafi przespać całą
          noc w swoim łóżeczku. Ale czasem zdarzają mu się nocki,
          które ma ochotę spędzić z rodzicami. Tak jest i teraz u
          nas od tygodnia. Co noc Pawełek do nas przychodzi, pośpi
          trochę, potem mąż go odnosi do jego pokoju, bo jak jest
          nas już czworo w łóżku to zaczyna się robić ciut ciasno,
          a przede wszystkim boję się, żeby przez sen nie uderzył
          Paulinki przytulonej do mojego cycusia. No ale rano ok.7
          Pawełek znowu do nas wraca na poranne przytulanki... smile
          A Paulinka nie śpi z nami na stałe w łóżku, tylko po
          każdym jedzeniu ląduje w swoim łóżeczku ustawionym w
          naszej sypialni. W ten sposób troszkę mogę czasem
          odpocząć i się wyciągnąć...
          Znowu się rozpisałam, ale właśnie Malutka śpi, a chłopaki
          jeszcze nie wrócili ze spaceru.

          Pozdrawiam serdecznie
          Ha_linka z prawie miesięczną Paulinką
          • 03.07.03, 23:28
            Witam Was gorąco!

            Muszę się pochwalić, że od poniedziałku jestem sam na sam z moim słodkim
            Rafałkiem. Starszy synek z tatą pojechali nad morze nawdychać się jodu.
            Myślałam, że będę miała trochę więcej wolnego czasu, ale nie możemy z synkiem
            nacieszyć się sobą hi hi hi.
            Mój aniołeczek ostatnio uwielbia spać na moich rękach albo na moim brzuchu smile)
            Położony do łóżeczka po 5 min. (jeśli nie od razu) już nie śpi i mnie woła.

            Nasz rozkład dnia wygląda następująco:
            6 godz. karmienie, podziwianie świata, kąpiel, karmienie i ok. godz. 8.30
            spanie. 11 godz. karmienie i szykowanie na spacer. W zależności od długości
            spaceru oraz od tego czy cycaliśmy na świeżym powietrzu (tu dodam, że Rafał je
            co 2 godz. a jak mu się przyśpi to co 2,5 w porywach do 3) spanie do godz.15,
            jedzonko i spanko do 17 godz. i tu kończy się sielanka. Od 17 do 22 mamy
            oglądanie świata i nieudane próby zasypiania w miedzy czasie też częste
            tulenie się do cycusia. Wreszcie jak uda się zasnąć to o godz. 24 karmienie i
            spanie, o 3 godz. karmienie i spanie no i 6 godz. karmienie. Taki jest każdy
            nasz dzień. Chociaż dzień do dnia niepodobny.

            Smutno mi, bo tak jak zauważyła ha_linka, czas niesamowicie szybko ucieka, a
            dziecko tak krótko jest niemowlaczkiem. Ani się nie obejrzymy jak nasze
            pocieszki będą siedziały, raczkowały, chodziły i mówiły. Ale mnie poniosło!smile)

            W poniedziałek albo wtorek idziemy do przychodni na ważenie i „przegląd”.
            Jestem bardzo ciekawa ile to moje dzieciątko przybrało na wadze.
            Jeśli chodzi o karmienie to karmię z jednej piersi. Oczywiście następne
            karmienie z drugiej.

            Minęły prawie 4 tygodnie a tyle zmian zaszło u Rafałka. Pępuszek wygojony, z
            cycuszków opuchlizna zeszła (bez żadnych okładów), skórka różowiutka i
            delikatna, wzrok bardziej bystry, uśmiech też jakiś taki inny. „Reklamowy”
            bobasek się z niego zrobił.

            Życzę wszystkiego dobrego i cudownych chwil z pociechami także tymi większymi!
            Pozdrawiam - Beata
            • 04.07.03, 07:51
              Hej, hej, witajcie!
              Nasz Szymus skonczyl wlasnie pierwszy tydzien... Wazylismy go dzisiaj i z 3540
              zrobilo sie 3800. To chyba calkiem sporo przybral - co widac juz na buzce smile
              Caly jego dzien to glownie spanie, budzi sie na jedzonko, poplakuje kiedy chce
              mu sie odbic, pojekuje gdy chce kupke, ale ogolnie - Aniolek smile
              A jesli chodzi o spanie - codziennie obiecuje sobie, ze odloze go po nocnym
              karmieniu i codziennie zasypiam karmiac na lezaco... I tak spimy do rana. Czy
              Wy tez budzicie sie mokre od mleka?
              Szymcio daje jak na razie sie wyspac, ale za to Tomcio (2,10) przydreptal dzis
              do mnie o 6.30 z okrzykiem na ustach: "moja mama, moje baby!" i juz ani ja ani
              Szymus nie pospalismy sobie... Z reguly w takich sytuacjach ratunek niesie
              tatus, ale akurat go nie ma i wroci dopiero w niedziele. I sytuacji nie ratuje
              nawet obecnosc dziadkow sad Ale nie jest zle i z reguly chodze wyspana - jak na
              razie.
              Niestety, troche zaczal sie Malemu paprac pepuszek i smarujemy od dzis mascia
              z antybiotykiem...
              Pozdrawiamy serdecznie! Anetta
              • 04.07.03, 08:32
                Czwść Dziewczyny!
                Jak czytam te wsze porządki dnia to jakbym czytała swój, dokładnie moja mała
                Wiki o tych samych godzinach co wasze pociechy chce jeść, no i właśnie od 17
                zaczyna się oglądanie świata, które raz jest ciche, a raz jak się wydziera to
                dziwię się skąd wydobywa się taki donośny głos z tak małego ciałka. Po
                wieczornej kąpieli i dluuuugim jedzonku zasypia koło 24 ale, jeszcze marudzi
                przez sen. Spimy wtedy do 4-5 rano. Potem mąż przynosi ją do łóżka na karmienie
                i tak zostaje z nami aż do wstania. Najgorsze jest to, że nie przypadło jej
                gustu jej łóżeczko i nawet w dzień jak tam leży to jest niespokojna. Jak położę
                ją byle gdzie indziej to odrazu się uspokaja i nawet usypia.
                Mamy już kilka wizyt u pediatry za sobą. Przybywa na wadze około 200g
                tygodniowo. Podaję jej po dwie krople witaminy A, D3 i C. Już niedługo kolejne
                szczepienie i USG stawów.
                Zgadzam się, że czas szybko płynie. Może to z tego powodu, że mamy całe dnie
                zajęte, a w ciąży czekałyśmy na maleństwa i to czekanie nam tak wydłużało dni.
                To na tyle. Pozdrawiam wszystkie Mamy i "jeszcze" noworodki.
                • 04.07.03, 11:42
                  Tak, tak, wszystko sie zgadza, ani czasu na internet, karmienia nieregularne
                  itd.
                  Witam na nowym wątku "z życia...".
                  Pawełek urodził się 23.06. (ma więc niespełna 2 tyg.), ważył 4220g i mierzył
                  57cm (kawał chłopa). Jest zdrowiutki, tylko skórkę ma bardzo wrażliwą i przez
                  ostatni tydzień walczyłyśmy z położną o poprawę jej stanu (kąpiele 2xdziennie:
                  krochmal i skrzyp), smarowanie spirytusem i Pudrodermem (maluszek wygladał jak
                  biała mumia), ale juz jest znaczna poprawa. Karmimy oczywiście z różną
                  częstotliwością - co 1-4 godz. Noc przesypia, po karmieniu o 23, budzi się o
                  3, a potem o 6. Czuwania u niego za bardzo nie zauważyłam, woli sobie pospać.
                  Płacze tylko jak chce jeść, albo ma pełną pieluchę (oczywiście zaraz po jej
                  zmianie koniecznie trzeba zrobić w niąkolejną kupkę).
                  Pozdrawiam wszystkie mamy
                  Zaraz spróbuję umiścić zdjęcie maluszka na forum "Zobaczcie"
                  Ewa i Pawełek
    • 04.07.03, 14:34
      U nas rozkład dnia jest mniej więcej taki: rano jedzenie ok. 7-8, potem z
      godzinkę marudzenia i zasypianie. Potem karmienie ok. 10-11, ok. 11 spacer -
      idziemy z Jagódką (starszą córeczką) do piaskownicy, Majeczka śpi, a Jagódka
      szaleje. Około 12.30 wracamy, karmienie Majki (Jagódka też je obiadek), i potem
      obie spanko. Następne karmienie ok. 16.30-17, trochę zabawy, spanie do 20 -
      tutaj muszę małą budzić, bo wcale nie zamierza zakończyć spania, kąpiel,
      karmienie, czytanie bajeczki smile Jagódce i przy okazji Majce, Majka zasypia przy
      czytaniu. W nocy budzi się ok. 23-24; po karmieniu zasypia, ale gdy tylko
      położę ją do łóżeczka, budzi się, więc przesypia pół nocy na moim brzuchu;
      potem jedzenie o 2-3 (nie zawsze) i ok. 5. Tak więc w sumie dosyć regularne są
      te pory krmienia, czasami oczywiście zdarza się, że je częściej. Je teraz z
      dwóch piersi, ale na początku wystarczało jej z jednej. W nocy oczywiście
      zalewam się pokarmem.
      Staram się tak zorganizować życie, by dzieciaczki spały o podobnej porze;
      wieczorem myjemy najpierw starszą córeczkę, potem razem budzimy dzidziusia,
      kąpiemy; gdy karmię Majkę, Jagódce czytam itd. Halinko, moja Jagódka zaczęła
      przychodzić do mnie nad ranem - od trzech dni mam ją w łóóżku około 5 rano.
      Wczoraj była w cyrku z babcią, dziadkiem i kuzynką, gdy babcia spytała, czy
      chce spać u babci, powiedziała, że nie, bo lubi rano przyjść do mamusi do
      łóżeczka smile


      --
      Natura lubi się ukrywać
    • 04.07.03, 22:52
      Cześć,
      A u nas był dziś pan doktor pediatra z naszej przychodni.
      Obejrzał Paulinkę, orzekł, że w zasadzie wszystko jest
      OK, z drobnym zastrzeżeniem, co do napięcia mięśniowego.
      Paulinka już zaczęła się za bardzo odginać w prawą stronę
      jak leży (coś na kształ literki C), a jak się ją podnosi
      do odbicia i przytula brzuszkiem do siebie, to też się
      odgina do tyłu. Nazywa się to podobno asymetria
      (wynikająca ze zbyt dużego napięcia pewnych partii mięśni
      grzbietowych)i znamy to już z przypadku naszego Pawełka.
      No cóż, znowu czeka nas wizyta u neurologa i
      rehabilitacja sad Na szczęście u tak małych dzieci, trwa
      ona bardzo krótko i jest właściwie formą zabawy z masażem
      i ćwiczeniami dla niemowlęcia. Tak więc nie przejmujemy
      się zbytnio! Jakby któreś z Waszych bobasków też się tak
      odginało, to nie martwcie się na
      zapas tylko szybciutko do neurologa po zestaw ćwiczeń.

      Aha, chciałam Wam powtórzyć to, co usłyszałam od pediatry
      na temat karmienia. Być może niektóre z Was już to
      wiedzą, ale dla niektórych mamuś to pewnie jest nowość.
      Otóż powinnyśmy być przygotowane na tzw. kryzysy
      laktacyjne, kiedy będziemy miały wrażenie, że dzidzia się
      nie najada i że mamy mało pokarmu. Mają one miejsce ok. 4
      tygodnia, 4 miesiąca i 6 miesiąca. Pierwszy jest związany
      ze zmianami hormonalnymi w organizmie mamy, zaś dwa
      następne ze skokowym przyrostem wagi (wzrostu)u naszych
      maluszków, a co za tym idzie z ich większym
      zapotrzebowaniem na mleczko. Jedyna rada: spokój i jak
      najczęstsze przystawianie do cycusia. W ciągu 2 - 3 dni
      laktacja powinna się wystarczająco zwiększyć. Mam
      nadzieję, że nie gniewacie się mnie za to "wymądrzanie
      się", ale pomyślałam sobie, że szczególnie dla
      pierwszorazowych mam jest to ważna informacja.

      Buziaki
      Ha_linka
    • 05.07.03, 20:57
      Cześć wszystkim Mamom, Tatom i Bobasom. Dołączamy się do listy czerwiec 2003.
      Nasza Martynka urodziła się 07.06. Oczywiście jest najsłodszym i
      najśliczniejszym dzieckiem. Mierzyła 57 cm, a ważyła 3050 - czyli długa i
      chuda.
      Pozdrawiam
      Maryna i już 28 dniowa Martyna
      • 06.07.03, 12:34
        Cześć,
        Halinko, dzięki za info o kryzysie. Mamy skończone 3 tyg. i za moment pewnie
        dopadnie mnie ten kryzysik (a to moje pierwwsze maleństwo).

        U nas harmonogram dnia podobny do Waszych, dlatego nie będę się rozpisywać.
        Powiem tylko, że nam dobrze robi późna kąpiel (nawet o 21;00). Marta potrafi
        przespać pół nocy dając tym samym mnie trochę wytchnieniasmile)

        Moja córcia też ma dość wrażliwąskórkę, trochę przesuszoną. Kąpiemy ją w
        Oilatum. Bardzo polecam. Już po pierwszym razie było widać różnicę.

        Co do zalewania mlekiem - ja nie rozstaję się z biustonoszem. Trochę pomaga. A
        przy okazji mam pytanie: jakich wkładek laktacyjnych uzywacie? Ja z początku
        kupiłam Penaten, ale powiem szczerze, że jak mleczko przyschło, to wkładka
        przyklejała się do brodawki. A potem oderwanie jej było bolesne. Poradziłam
        sobie smarując lekko wkładkę bepantenem. Ale ile można? Mąż kupił mi ostatnio
        Nuk-i. Jeszcze gorsze. Przemakają tak szybko... I mam wrażenie, że to wata
        zamknięta w bibułkę. Ciekawa jestem jakie są Wasze opinie. Podzielcie się
        nimi wink))

        Ala
        • 06.07.03, 13:31
          Ja używam materiałowych wkładek AVENTu, można je prać, więc wydatek 45PLN za 3
          pary wydaje się uzasadniony. Niestety tez sie przyklejają i na dodatek na
          brodawkach zostaja "włoski" z materiału. Nieco ulgi przynoszą jednorazowe
          Jonson&Jonson, bez "włosków", ale też jest trochę problem z odklejeniem. Pewnie
          nie ma na to sposobu, ponieważ pokarm sam w sobie jest nieco lepki i będzie się
          przyklejał, chyba że tak jak piszesz posmaruje sie brodawki np. Bepanthenem,
          ale ja smarowałam tylko na początku, gdy pękały.
          Pozdrawiam
          Ewa
          • 06.07.03, 14:12
            Witam!
            Ja uzywam NUK'a. Faktem jest, ze szybko przemakaja, ale przynajmniej nic mi sie
            nie przykleja. Co prawda nadal dosyc czesto uzywam masci (nadal bola mnie
            brodawki, szczegolnie jedna piers), wiec moze dlatego. Z tego co pamietam, z
            czasem wycieka coraz niej mleka, wiec zaraz problem powinien byc mniejszy. Ja
            nawet w pozniejszym okresie przerzucilam sie na waciki kosmetyczne. Takie
            okragle do demakijazu, bardzo dobrze spelnialy swoja role. No i cena
            konkurencyjna, co przy takich ilosciach jest nie bez znaczenia. Caly czas tez
            nie rozstaje sie ze stanikiem, bo brodawki sa jednak podraznione i bola.
            Dodatkowo, nie wiem czy Was to spotkalo na jednej zrobila mi sie ropka, albo
            tez plesniawka. Nie bardzo wiem co to jest, ale boli. Smaruje Aftinem, bo
            wydaje mi sie, ze to jednak plesniawka, ktora przeniosla sie z ust malego.
            Dlatego zwracajcie uwage na usta Waszych pociech, bo w tym poczatkowym
            okresie "lubia" sie robic plesniawki w jamie ustnej. Taki bialy nalot.
            Wystarczy wowczas 2 razy dziennie smarowac patyczkami kosmetycznymi jame ustna
            Aftinem. Dziala szybko. A w smaku jest slodkawy, wiec dzieci nie maja nic
            przeciwko temu.
            Za Wasza rada tez od nowa zaczelam karmic z jednej piersi, wiec moze niedlugo
            bedzie poprawa i brodawki przestana bolec smile). Bo z tego co piszecie Wy ten
            problem macie juz za soba.

            Do do napiecia miesnia, o ktorym mowila Ha_linka to bardzo czesta przypadlosc.
            Czesto nawet rodzice jej nie zauwazaja i bez rehabilitacji mija. Ale oczywiscie
            trzeba na to zwrocic uwage. Ja przy pierwszym dziecku chodzilam na
            rehabilitacje ponad pol roku i teraz tez mi sie wydaje, ze bedzie podobnie. Nic
            sie jednak nie nalezy denerwowac, bo tak jak mowila Ha_linka wczesnie zauwazony
            zespol napiecia miesniowego szybko mozna skorygowac.
            Taka jedna rada, ktora moze pomoc tego uniknac. Nalezy co jakis czas
            przestawiac lozeczko. Dziecko instynktownie odwraca glowe do swiatla, wiec aby
            uniknac tego, ze zawsze jest skierowane w jedna strone nalezy przestawiac
            lozeczko.

            Sluchajcie jeszcze jedno pytanko na koniec. Czy zauwazylyscie u Waszych dzieci
            lekkiego zeza (uciekanie oczka)? Slyszalam, ze to dosyc czeste u malych dzieci
            i samo minie. Ale przy pierwszym dziecku tego nie mialam i teraz troche sie
            martwie, bo oczka Mateuszkowi tak dziwnie czasami sie rozbiegaja. Macie jakies
            doswiadczenie w tym wzgledzie?

            Pozdrawiam serdecznie i zycze duzo zdrowka.
            • 06.07.03, 19:00
              czesc dziewczyny dawno mnie tutaj nie było, ale dosłownie brak czasu, który
              ograniczał mnie jedynie do przeczytania waszych postów i poogladania bobasków
              czerwcowych-Wszystkie oczywiscie sa cudne.
              Ja uzywam wkładek laktacyjnych gerbera i nie nazekam, a wręcz polecam!
              Odnosnie drażliwosci brodawek to równiez to przerabiałam ale znalazlam swietne
              lekarstwo oprócz oczywiscie bepatenu, otóz kapturki silikonowe avent. Są
              rewelacyjne szczegónie na poraniona i bolesna brodawke, idealnie przyklejaja
              sie do piersi i rzeczywiscie dziecko chetnie z nich korzysta.
              Mój rozkład dnia jest taki jak większosci z was z tym, ze mój synek od dwóch
              dni ma kolke. Na szczescie po planteksie mu przechodzi ale objawia sie to tym,
              iz podczas ssania potrafi puscic piers i dostac dosłownie ataku płaczu.
              uspakaja sie dopiero po ponownym spokojnym przystawieniu lub podaniu jak juz
              pisałam planteksu. Wiem ze jak narazie sa to łagodne ataki gdyz u mojej
              starszej córci skonczylł sie na antybiotyku ale nic jej nie pomagało.
              Równiez od dwóch dni po jedzeniu troszke ulewa, wydaje mi sie ze z przejedzenia
              bo mimo swej drobniutkiej postury jadłby z dwóooch piersi za jednym
              posiedzeniem. teraz tez go karmie piszac.
              dziewczyny czy tez macie takie problemy napiszcie prosze oczywiscie w miarę
              mozliwości?
    • 06.07.03, 19:59
      Jeśli chodzi o zezowanie - to oczka mojej Majki strasznie rozbiegają się, ale
      ponoć nie należy się tym martwić. My chyba przechodzimy kryzys laktacyjny, więc
      karmię naokrągło. Co do wkładek laktacyjnych - ja mam teraz Canpol, nic się nie
      przykleja, zasadniczo jestem zadowolona, ale i tak nie załatwiają mi one
      problemu w nocy.

      --
      Natura lubi się ukrywać
      • 06.07.03, 23:04
        Witam
        w sprawie wkladek to przetestowalam juz kilka firm i:

        - po wiekszosci, zostaja kudelki na brodawce,
        - johnson i penaten to jest dokladnie to samo!!! z tym ze penaten jest drozszy,
        - mamma sa dosc przyjazne smile ale z folia wiec jak sie namocza i jest cieplo to
        odparzaja,
        zdecydowanie nie polecam canpola (nawet wczoraj myslalam o tym zeby Was
        ostrzedz, a tu watek sam sie napoczal smile), wiec maja one bardzo ostre brzegi
        ktore tak koszmarnie gryza ze nawet niska cena nie skusi mnie juz do ich
        urzycia, nosilam przez dwa dni i nie moglam wytrzymac, ponadto maja nieduza
        srednice i przy duzym zalewie nie pomagaja,
        - stosowalam jeszcze takie polskie bardzoi tanie i mowiac szczerze najlepsze,
        nie pamietam nazwy, ale pudelko bylo rozowawe i jakies tam zakladysrodkow
        opatrunkowych czy cos w tym stylu, moze nie sa tak ladnie wyprofilowane jak
        peneten=johnson, ale bardzo miekkie i tanie (30 sztuk ponizej 10 zl, kupilam w
        aptece)
        Ufff, ale sie rozpisalam smile

        Nasz rytm jakos nie bardzo chce sie ustalic, ooo nawet teraz Mateuszek w dzien
        nie spal bardzo dlugo, a potem ok 18 zasnal i obudzil sie doslownie pol godziny
        temu, i nie wyglada na to zeby szybko zasnal, a juz kilka razy zdarzalo sie ze
        jak zasypial ok 21, 22, to spal do 7 lub 8 z przerwami na jedzenie co 1-3 godz.

        Poza tym... no i przerwa na uspienie skarbeczka wybila mnie z rytmu i nie
        pamietam poza czym smile Jak mi sie przypomni to jeszcze napisze.

        Tymczasem zycze wszystkim powodzenia i milych znow

        Maducha i Mateuszek (jutro konczy 5 tyg.)
      • 06.07.03, 23:24
        Wiecie co, ja też tak jak wilga_kasia karmię teraz
        Paulinkę prawie na okrągło i to z obu piersi, chociaż
        początkowo wystarczała jej tylko jedna na raz. Więc ten
        kryzys laktacyjny też mnie dopadł sad Ale wiem, że to
        naprawdę szybko mija, więc się nie martwię.

        Co do wkładek laktacyjnych, to najchętniej używam
        Penatenu i Johnson & Johnson, bo w zasadzie nie różnią
        się od siebie. Jedyną radą na przemakanie jest dość
        częste ich zmienianie. Gerbera nie lubię, bo ma z jednej
        strony folię i jest mi w nich potwornie gorąco. Canpolu
        nie znam więc chyba muszę spróbować.

        Basiu, nie wiem tego z własnego doświadczenia, ale
        pamiętam, że przed wkładkami ochronnymi na piersi
        (niezależnie czy Aventu, czy jakiejkolwiek innej firmy)
        bardzo przestrzegały położne ze szkoły rodzenia.
        Twierdziły, że takie wkładki utrudniają dziecku
        prawidłowe pobudzanie gruczołów mlecznych i stopniowo
        zmniejsza się ilośc pokarmu sad Nie chcę Cię straszyć, ale
        może warto się troszeczkę przemęczyć i przeczekać ten ból
        brodawek). Pamiętam, że przy Pawełku prawie płakałam
        przystawiając go do piersi przez cały pierwszy miesiąc.
        Teraz przy Paulince ból brodawek (ostro smarowanych
        Bepanthenem) minął już po ok. 2 tygodniach.

        Zosiu, nie martw się uciekającym oczkiem synka. To
        faktycznie bardzo częsta przypadłość. Wygląda to tak
        jakby oczki dziecka nie zawsze poruszały się w sposób
        skoordynowany. Te przypadkowe ruchy oznaczają, że dziecko
        uczy się używania swoich oczu i wzmacnia mięśnie gałek
        ocznych. Koordynacja ta poprawia się zawzyczaj po upływie
        trzech miesięcy. Na wszelki wypadek skonsultuj się z
        lekarzem. Pawełek z tego faktycznie wyrósł, a Paulinka ma
        też tę przypadłość.

        A w ogóle to żeby się nie martwić na zapas polecam Wam
        super książkę dla rodziców: "Pierwszy rok życia dziecka"
        autorów Arlene Eisenberg, Heidi Murkoff, wydawnictwa
        REBIS. To jest prawdziwa kopalnia wiedzy i fantastyczny
        "uspokajacz".

        Acha jeszcze jedno: na kolki (jak na razie nie mamy)
        pediatra przepisał nam ESPUTICON (chyba na receptę) -
        jedna kropla 2 razy dziennie.
        Znowu nie chcę, żeby wyglądało to, że się wymądrzam, ale
        często kolki wynikają z niewłaściwej diety mamusi. Basiu,
        może spróbuj wyeliminować ZUPEŁNIE mleko i jego
        przetwory: masło, jogurty, serki, śmietanę itp. Poczekaj
        z tydzień i ponów próbę jedząc jeden jogurt. Ja od
        urodzenia Paulinki jestem na kompletnie bezmlecznej
        diecie (Pawełek ma do dziś alergię na mleko i jaja) i jak
        na razie - odpukać - kolki dzidzi nie męczą. Co więcej
        pediatra powiedział żebym poczekała z mlecznymi
        eksperymentami do skończenia przez małą 2 m-cy.

        Sorry za przydługiego posta, ale może te wszystkie
        informacje komuś się przydadzą smile

        Buziaki
        Ha_linka
        • 07.07.03, 12:00
          Witajcie Mamy!
          Już dawno chciałam napisać,ale coś mi czasu brakowałosmile
          Nie mam pojęcia kiedy ten czas mija...
          Jutro mój mąż wraca do pracy,a my zostajemy w trójkę samisad
          oj ciężko będziesad
          jutro powinnam iść z małym do lekarza(kończy trzy tygodnie)a tu zapalenie
          piersi.
          Do wczoraj byłam jeszcze nie świadoma co to takiego.
          Dwa dni temu zaczęła mnie boleć jedna pierś i się zaczerwieniła,a wczoraj
          wieczorem dostałam wysokiej gorączki-39,dreszczy i bolały mnie kości.Byłam
          przekonana,że to grypa..dopiero Mamy na forum mnie uświadomiły,że takie same
          objawy są przy zapaleniu piersi.Mój mąż zaczął szukać na ten temat i
          faktycznie wszystko się zgadzasad
          Trzymajcie za mnie kciuki,żeby samo przeszło,bo inaczej czeka mnie wizyta u
          lekarza i antybiotyksad
          Mój mały śpi w nocy tak sobie.Potrafi przespać trzy godziny,ale za to budzi się
          np. nad ranem gotowy do zabawy i wtedy zasypia tylko na rękach,nie ma mowy,żeby
          odłożyć go z powrotem do kołyski.W łóżku z nami nie może spać,bo przychodzi w
          nocy,albo nad ranem Wielki Kacperkowy Brat i tak się wierci,że mógłby zrobić
          małemu krzywdę.
          Mojemu małemu też czasami uciekają oczka.U noworodków to podobno normalne.
          Trzymajcie się zdrowo,nie tak jak ja...
          Pozdrawiam,Ania
          P.S.Akurat tak się złożyło,że mam jeszcze dzisiaj urodziny...
          A ja muszę siedzieć w domu i zbijać gorączkę-buuuu
    • 07.07.03, 14:12
      Witam!
      Jutko moja mała Wiktoria skończy miesiąc. Ale czas szybko zleciał!! Ani się
      obejrzałam a tu miesiąc minął. Nawet nie narzekam. Mała jest grzeczna daje
      pospać w nocy, w dziań czasem pomarudzi ale już wiem dlaczego płacze i staram
      się jej "dogodzić", wtedy przestaje.
      Jeśli chodzi o wkładki laktacyjne to ja nie używam żadnych. Zaopatrzyłam się w
      dużą ilość ligniny jak wychodziłam ze szpitala i ona okazała się pomocna w
      opanowaniu zalewania pokarmu. Jednak także pozostawia włoski na brodawce, ale
      za to jest dobrze chłonna i nic mi nie przecieka.
      Także obawiałam się zapalenia piersi i staram się nie chodzić odkryta po ulicy
      jak jest wiatr.

      Tak na marginesie to wszystkiego najleprzego z okazji urodzin dla Ani.

      Aha, i zostawiłam wiadomość na adresie gazetowym dla maducha13 - jak możesz to
      przeczytaj i daj mi znać - dzięki.
      • 07.07.03, 14:46
        Cześć mamy!

        Na wstępie: Wszystkiego najlepszego, Aneczko! Dużo zdrówka i cierpliwości, no
        i oczywieście wielu uśmiechów Twojej pociechy, bo one działają cuda!

        Jeśli chodzi o zezujące oczka, moja pani dr powiedziała, żeby się tym nie
        przejmować aż do 8 m-ca. Jeśli później nadal będzie uciekać, to dopiero wtedy
        wyśle nas do okulisty.

        Dziewczyny, niedługo mam kolejną wizytę u pediatry i czeka mnie (a właściwie
        Marcię) seria szczepień. Pani dr uprzedziła mnie, że są 2 rodzaje szczepień.
        Polskie i "zachodnie". Te polskie są refundowane tj nie kosztują mnie nic. Te
        drugie kosztują 60 zł za jedną (seria składa się z 3 szczepionek). Podobno w
        tej polskiej szczepionce brakuje jakiegoś składnika. Nie wiem dokładnie o co
        biega, dlatego pomyślałam, że może któraś z Was się orientuje... I jak Wy
        byście postąpiły? Czy to rzeczywiście prawda, czy naciąganie naiwnej mamy?
        Poradźcie mi, proszę, bo coraz mniej mam czasu na podjęcie decyzji...
        Dzięki,
        Ala
        • 07.07.03, 17:51
          Alu nasza pani dr powiedziala, ze szczepionki roznia sie skladem w tym sensie
          ze w jednej sa wirusy martwe a w drugiej zywe, wiec jesli dziecko jest ogolnie
          zdrowe to nie ma przeciwskazan do podania mu szczepionki refundowanej przez FZ.

          Moj Mateuszek konczy dzis 5 tyg i w ubranku wazyl 4450, zaluzmy ze ciuszki i
          pielucha to ok 300g to waga wynosi jakies 4150, uwazam ze to super.

          Caly czas jestesmy na cycusiu i dzieki za informacje o kryzysach laktacyjnych.
          Pierwszy przeszlismy chyba jakis czas temu i nawet o tym nie wiedzialam. Maluch
          budzil sie na jedzenie co godzine, ale teraz juz spi dluzej, ale ciagle nie
          mamy regularnych por spania i karmienia, po za kapaniem o 20.

          Lwico nie dostalam zadnej wiadomosci na adres gazetowy, jesli mozesz napisz na
          maducha@op.pl.

          Serdeczne zyczenia dla solenizantki, nie przejmuj sie goraczka, ja wczoraj tez
          mialam 38, dostalam antybiotyk bo znow mam problemy z oczyszczaniem sie macicy.
          Ale mam nadzieje ze w koncu dojdziemy wszystkie do siebie i macierzynstwo
          bedzie wielka radoscia.

          to by bylo na dzis tyle smile

          Pozdrawiam wszystkie mamy i ich krasnalki

          Maducha
    • 07.07.03, 14:39
      Moja Tosia urodziła się 17.06. Jutro skończy 3 tygodnie. Głównie śpi, je i
      czasem domaga się noszenia. Jak ją zobaczyłam pierwszy raz to z ust wyrwało mi
      się "ale brzydula" i chociaż teraz wyładniała, to pozostała śliczną brzydulą.
      Dzieci mam jak nie z tego samego kompletu. Starszy, Ignaś(prawie 3 lata) dość
      ciemne włosy, bardzo duże i bardzo ciemne oczy, chudy, a Tosinka włoski na
      szary blond, oczka szaro-niebieskie, okrąglutki buziaczek.
      Najbardziej zaskakujące jest dla mnie to, że Ignaś jest dla niej delikatny,
      mówi "moja Tosinka" albo przytula ją i pyta "mamo, dlaczego my się kochamy".
      Bawi się z nią w stary niedźwiedź mocno śpi i stary niedźwiedź pomimo krzyków
      nad uchem śpi.
      Aniu! wszystkiego najlepszego z okazji urodzin(choć już dużo najlepszego
      masz!).
      Pozdrawiam wszystkich. Asia i śpiące maluszki
      • 07.07.03, 17:11
        A moja Amelka też urodziła się 17 czerwca więc jutro też skończy 3 tygodnie.
        DZisiaj byliśmy na pierwszej wizycie u lekarza. Amelka jest zdrowa, przybrała
        na wadze 800 gram.
        Niestety okropnie męczą ją kolki. I w zasadzie nic na to nie można poradzić.
        DZiś spróbuję jej dać herbatkę z kopru włoskiego, może to załagodzi ból.
        Pozdrawiam - Olga
        • 07.07.03, 21:30
          Witajcie,
          maciek skonczyl dzisiaj 4 tygodniesmile Bylismy u ortopedy na usg i wszystko ze
          stawami w porzadkusmile Jutro jeszcze idziemy po raz drugi do pediatry, bo jako
          wczesniak musi byc czesciej ogladanysmile
          Na razie wszystko jest w idealnym porzadkusmile W sumie jesli wczesniak nie lezy w
          cieplarce to chyba wczesniakiem za bardzo nie jestsmile
          Tez borykamy sie z kolkami, ale nie ma na to lekarstwa. Po prostu tata nosi
          wtedy dziecko na ramioeniu i troche pomaga. Przynajmniej w parze lzej cierpiecsmile
          Czy zdarza Wam sie brac dziecko do lozka nad raznem, kiedy macie dosc wstawania?
          Jak dlugo Wasze maluchy ssa piers za jednym razem?
          pozdrawiam cieplo wszystkie mamy,
          Ania
      • 08.07.03, 10:48
        hej!
        bardzo wam dziękuje za życzenia urodzinowe.
        Było mi bardzo miłosmile)))))))
        pisze jedna ręką,wiec wybaczcie pisownie.
        pozdrawiam,Ania
        • 08.07.03, 10:55
          zapomniałam napisac,ze mój Kacperek konczy dzisiaj trzy tygodniesmile)))))))
          Lwica! z tego co przeczytałam o zapaleniu piersi wynika,ze dochodzi do niego w
          wyniku zarazenia bakteriami,które najczesciej sprzedaje nam dziecko,wiec wiatru
          chyba nie musisz sie obawiac.
          pozdrawiam,Ania
          • 08.07.03, 12:12
            witam

            w sprawie spania z nami to mamy system, ze Mateuszek zasypia w swoim lozeczku
            czytaj: na rekach i potem jest przekladany do lozeczka, jesli na pierwsze
            jedzenie budzi sie a my jeszcze nie spimy to wraca po jedzeniu do lozeczka, ale
            jesli wyrywa nas ze snu to momentalnie laduje w lozku z nami i zostaje do rana.
            Uwazam ze nie ma w tym nic psujacego dziecko, bo dla niego wazna jest ciagle
            bliskosc i cieplo rodzicow, a po za tym jak ja jestem mniej zmeczona to i mam
            wiecej sily sie nim zajmowac smile
            A ostateczny argument od wiekow dzieci spia z rodzicami.

            poza tym ja jestem chyba egoistka, ale dla mnie jest bardzo wazne czuc bliskosc
            Mateuszka, slyszec jego oddech i jak sobie rozmawia z zabkami przez sen.
            Chociaz dzis dal nam niezle popalic. Obudzil sie ok 1.40 i chcial sie bawic do
            4.30. Za nic nie dalo sie go uspic. A jego ulubiona zabawa jest wypluwanie
            smoczka tylko po to zeby mu go podac i tak sie cudownie wtedy usmiecha...

            Teraz jesli chodzi o dlugopsc karmienia, to Mateuszek jednorazowo ssie
            5minut!!! (Zzegarkiem w reku, slowo honoru, zawsze mierze) Mowiac szczerze na
            poczatku mnie to przerazalo ale przybiera na wadze z taka predkoscia, ze juz
            sie nie martwie, oby tak dalej. Czasem w nocy gdy po jedzeniu sie przebierzemy
            uda sie nam podlaczyc na kolejne 2-3 minutki, ale zadko, a w dzien jest tak
            samo tyle ze czesciej wola o cycusia.

            Moje szczescie teraz spi wiec ja ide w jego slady, po tej nocnej balandze mam
            dola smile psychiczno-sennego.

            pozdrawiamy

            Maducha i Mateuszek
          • 08.07.03, 12:20
            mój pediatra, a raczej moich dzieci, zalecał szczepienia refundowane ale
            dodatkowo polecil nam HIB. Jest to szczepionka uodparniająca przeciw grypie,
            anginie i.t.p., a szczególnie ze wzgledu na starsza córcie, która od wrzesnia
            idzie do przedszkola i wiadomo jak tam bywa z chorobami. Trzeba ja sobie samemu
            wYkupic k. 50-60 zł na recepte i podaje sie przy pierwszym szczepieniu, wówczas
            sa to 3 kłucia maluszka-straszne, ale cos za cos.
            acha jest to dopiero pierwsza dawka, która trzeba ponowic za jakis czas ale o
            tym informuje lekarz przy szczepieniu.
            A odnosnie kolki to z tego co wiem jest ona wynikiem niedojrzałosci układu
            nerwowego i dieta jedynie moze złagodzic objawy ale nie zawsze. Polecam
            planteks moze byc podawany bez ograniczen wiekowych.
            pozdrawiam. B.
            • 08.07.03, 14:22
              Wlasnie napisalam taki dlugasny list i mi go wcielo... sad((
              Postaram sie odtworzyc.

              Przede wszystkim na poczatek SPOZNIONE najserdeczniejsze zyczenia dla Ani!
              I wszystkiego najlepszego dla naszych maluchow z okazji skonczenia 3, 4 itd
              tygodni zycia smile).

              Jesli chodzi o wage moj 3 3 tygodniu zycia wazyl 4300 g. Waga urodzeniowa 4020,
              waga spadkowa 3800 g. I wlasnie jak mowicie o przyroscie wagi bierzecie pod
              uwage wage urodzeniowa czy wage spadkowa?
              • 08.07.03, 14:30
                ... a teraz z kolei za wczesnie mi sie wyslalo... buuu cos sie dzieje....

                Ciag dalszy.

                Wyczytalam gdzies w madrej ksiazce, ze noworodek powinien przybierac na wadze
                nie mniej niz 16 g dzienni, to jest takie minimum. Przyrost tygodniowy powinien
                byc w granicach 120-240 g, kategorycznie nie mniej jednak niz 100 g. Oczywiscie
                dziecko do dziecka niepodobne, ale przynajmniej mozna miec jakies ramy.
                Ja podobnie jak wiekszosc mam karmie pieria, wiec miarki nie mam smile), takie
                wiec informacje zawsze mnie uspakajaja.

                Czy ktoras z Was karmi butelka? Albo dokarmia? Albo dopaja?

                Acha, dziekuje Wam bardzo za uspokojenie mnie w sprawie uciekajacych oczek. W
                sumie czlowiek niby wie, ale jak zobaczy czarno na bialym od razu lepiej sie
                czyje. Mam nadzieje, ze to szybko minie.

                Co do kolek polecam picie kopru przez mamusie. Doskonale przenosi sie do mleka
                i dziala na dzidziusia. Poza tym ja pije rowniez ziola na laktacje Fito-Mix,
                ktore cytuje "maja dzialanie lekko uspakajajace, wiatropedne i rozkurczajace".
                Dzialaja rowniez na dziecko antykolkowo. Poza tym biorac pod uwage zblizajacy
                sie lub dla niektorych trwajacy jak piszecie kryzys laktacyjny, dwie sprawy
                zalatwiamy za jednym zamachem. Moj Mateuszek kolek nie ma, aczkolwiek nie
                twierdze, ze zasluga sa tylko ziolka, ale warto sprobowac.

                Koncze szybciutko poki znowu mamba mi czegos nie zje ...smile)

                Pozdrowionka.
    • 08.07.03, 14:28
      Jeśli chodzi o szczepienia, to my przy pierwszym dziecku kupowaliśmy
      szczepionki nie refundowane, zgodnie z zaleceniem naszego pediatry, teraz też
      pewnie będziemy.
      Nasza Majka nie ma kolek, pamiętam jednak, że naszej starszej córeczce bardzo
      pomagało, gdy robiliśmy jej "konika" - kładłam sobie ją na kolanach brzuszkiem
      do dołu i lekko poruszałam kolanami. To ładnie masuje brzuszek - polecam.
      Majeczka zaś, jeśli płacze to wystarczy, bym wzięła ją na ręce, i zaraz
      zasypia. W nocy - założenie jest takie, że śpi w swoim łóżeczku, ale jeśli po
      karmieniu nie zaśnie od razu, to śpi na mnie smile - ja na plecach, a ona z główką
      na mojej klatce piersiowej, a gdy się obudzę, odkładam ją do łóżeczka. Dodam,
      że w łóżeczku śpi na brzuszku. Wiem, że niesie to pewne zagrożenie (SIDS), ale
      niestety na pleckach nie chce spać. Jagódka też spała na brzuszku.
      Ostatnio strasznie się zdziwiłam, bo mała przekręciła się z brzucha na plecki.
      Ładnie podnosi główkę leżąc na brzuszku i przekłada ją sobie na jedną lub drugą
      stronę. Wydaje mi się, że jest bardzo silna, bo z tego co pamiętam, Jagódka
      opanowała te "sztuki" dużo później. Nie mogę doczekać się, kiedy zacznie się do
      mnie uśmiechać, kilka pojedynczych uśmiechów już było, czekam na więcej smile
      Napiszcie, co już potrafią Wasze dzieciaczki.


      --
      Natura lubi się ukrywać
      • 08.07.03, 17:29
        Dziewczyny!!!
        Mijają właśnie 4 tyg jak urodziłam moje maleństwo. Myślałam, że wszystko
        ładnie mi się goi a tu tak paskudna niespodzianka!!! Nie wiem co robić,
        poradźcie mi.
        Tak bardzo uważam na to co jem. A sama mam zaparcia (dodam, że przez całą
        ciążę nie miałam ich ani razu). I kiedy robię ee wink) to krwawię. I tak
        strasznie boli (buuuuuuu). Wzięłam czopki i maść na hemoroidy, ale na razie
        nie pomagają. Biorę je 3 dzień. Co dalej?? Czy któraś z Was ma podobny
        problem...
        A przez to wszystko i moja Marcia ma problemy z wypróżnieniem. Podałam jej 2
        kropelki esputicon-u. Chyba jej pomogło... Zobaczymy na jak długo...
        Dzięki za pomoc,
        Ala
        • 08.07.03, 18:24
          Alu najpierw do ciebie.
          Nie wiem po jakim jestes porodzi (naturalnym czy cc). Ja podobnie jak ty nie
          mialam duzych problemow w ciazy a teraz po cc dzieje mi sie dokladnie to samo
          co tobie. W zwiazku z moja niedzielna goraczka w poniedzialek bylam u lekarza i
          powiedzialam o moich problemach (zaparcia i krwawieniez odb...). Dostalam syrop
          przeczyszczajacy (tylko sie nie wystrasz smile) Lactulosum, ktory
          jest "syntetycznym dwucukrem, ktory nie wchlania sie w przewodzie pokarmowym,
          hamuje procesy gnilne i wytwarzannie amoniaku, a obnizajac pH
          srodowiska...pobudza perystaltyke i dziala przeczyszczajaco"
          Syrop jest absolutnie bezpieczny dla dzidziusia.

          Lekarka kazala mi zapodac dwa czopki odczekac troche az rozluznia a potem wziac
          syrop. Zapomnialam o czopkach i zaczelam od syropu i zadzalal w ciagu chyba 15
          minut, problem z tym ze nie rozluznilam i dalej bylo bolaco ale w toalecie
          bylam dwa razy jednego popoludnia.

          Nie wiem tylko czy mozna go kupic bez recepty.
          A takie domowe sposoby, ktore stosowalam w czasie ciazy to glownie:
          -rano na czczo miod rozpuszczony w przegotowanej letniej wodzie, codziennie!
          -jablko przed spaniem,
          -sporo jogurtow, chociaz to moze rozluznic kupki dzidziusia, tak ze bez
          przesady.

          Przypadkiem nie sotosuj zadnych tabletek na przeczyszczenie, po za tym jesli
          stosujesz jakies preparaty zelaza to zaparcie jest raczej nieuniknione smile
          Mam nadzieje ze ci pomoglam.

          A w sprawietego cu juz umie Mateuszek to oznajmiam (przy czym przypominam ze
          jestesmy drudzy w kolejnosci (prawdopodobnie) jesli chodzi o wiek 2.06)
          Juz w szpitalu lezac na brzuszku przekladal glowke z jednej strony na druga,
          ale nie obraca sie ciagle sam na plecki smile, za to jak go klade na brzuszek to
          podpiera sie raczkami i potrafi tak wytrzymac chwilke, podciagany za raczki
          trzyma glowke kilka sekund i uwielbia sie bawic wypluwajac smoczek i czekajac
          az mu sie go poda, potrafi nim "eksplodowac" hihi na odleglosc 10 cm, ponadto
          slicznie pije z lyzeczki Vitaminki i inne lactobacillusy. Ale jestem dumna z
          mojego maluszka no i przy karmieniu aktualnie interesuje go wszystko co widac w
          kolo a nie cycus.
          ooo, no i oczywiscie usmiecha sie na widok znajomych twarzy, nie tylko mamy i
          taty ale i cioci.

          Wierze ze wasze maluszki sa rownie zdolne lub sa w trakcie dochodzenia do tych
          osiagniec.

          pozdarwiamy serdecznie
          Maducha
          • 08.07.03, 19:33
            • 08.07.03, 20:18
              Witam!
              Ach ten enter! Przepraszam za pusty post smile

              Mój syneczek dzisiaj skończył miesiąc. Byliśmy u pediatry no i mały waży równo
              5000g (urodził się z wagą 4100g, a przy wypisie miał 3830g). Byłam bardzo
              ciekawa ile przybrał, bo od samego początku ssie pierś aktywnie tylko 5 min.
              ale widać, że to mu wsytarcza.
              Dostaliśmy skierowanie do ortopedy no i na EKG (kontrolne sprawdzenie
              serduszka, bo nasza Pani doktor dmucha na zimne).
              Witaminki bierzemy już od 3 tyg. (D3-2 kropelki, C-5 kropelek)

              Rafałek je tylko cyca, nie dokarmiam go ani nie dopajam, smoka jak narazie nie
              używa. Ptofilaktycznie postanowiłam podawać mu od dzisaj Gripe Water (woda
              koperkowa, podaje się 1 łyżeczkę). Typowych kolek nie ma, ale czasem troche
              się popręży i popłacze przy robieniu kupki (chociaż może to normalne, bo my
              też się prężymy smile)

              Co do umiejętności to potrafi przekładać główkę z boku na bok (leżąc na
              brzuchy jaki i na plecach), podnosi główkę leżąc na brzuch i nawet długo ją
              utrzymuje. Uwielbia się uśmiechać do wszystkich i do wszystkiego (zwłaszcza do
              zdjęcia uśmiechniętego od ucha do ucha braciszka). Ostatnio raz zdarzyło mu
              się przekręcić z brzucha na plecy. Leżał na przewijaku, także wykluczam pomoc
              nierówności podłoża smile może to nowa umiejętność, ale czy nie za szybko!

              Na zapalenie piersi ponoć najlepsze są okłady ze schłodzonych i potłuczonych
              liści kapusty. Ale nie wiem czy to działa na zapelenie bakteryjne czy tylko
              związane z zatkaniem kanalików mlecznych.

              Pozdrawiam wszyskie mamy i dużo zdrówka dla bobasków!
              Beata
      • 09.07.03, 23:56
        Cześć Dziewczyny,

        Moja Paulinka dziś skończyła już 5 tygodni!!! Naprawdę
        ten czas leci nieubłaganie. A ja przeszłam dzisiaj
        chrzest bojowy. Po raz pierwszy od urodzin córeczki
        zostałam z nią i starszym braciszkiem zupełnie (!!!) sama
        przez cały dzień tzn. do powrotu tatusia z pracy. Do tej
        pory albo mój mąż miał urlop, albo była z nami któraś
        babcia. Ale wreszcie odważyłam się na ten krok, bo
        zauważyłam, że mój starszy synek zaczął się mnie wreszcie
        troszkę słuchać. Jak się umówiliśy, że na spacerze będzie
        cały czas bawił się w pobliżu mnie i nie będzie uciekał,
        tak wyobraźcie sobie - dotrzymał słowa!!! Ja co prawda
        naiwnie myślałam, że się z nim pobawię, a Paulinka będzie
        sobie spokojnie spać w wózeczku, ale prawie całą godzinkę
        spędziła u mnie na rękach rozglądając się ciekawie po
        świecie (chociaż do tej pory była to jej pora snu). No
        ale najważniejsze, że daliśmy sobie sami radę i teraz
        jestem już dobrej myśli. A jak Wy sobie radzicie cały
        dzień z dwójką dzieci bez pomocy rodzinki?
        Od września Pawełek też idzie do przedszkola i z tego
        powodu również zamierzam podać Paulince szczepionkę
        skojarzoną z Act HiB-em. Nie chcę, żeby łapała wszystko,
        co brat przyniesie z przedszkola.

        Acha wilgo_kasiu - nasunęła mi się taka myśl. Pamiętam,
        że ja też uwielbiałam jak Pawełek spał mi na brzuchu i
        trzymał główkę na mojej klatce piersiowej. Niestety
        prawdopodobnie właśnie w ten sposób (zdaniem lekarza)
        nabawiłam się paskudnego zastoju, który przeszedł w
        zapalenie piersi z ropniem - leczone w końcu
        antybiotykiem. Dlatego zwracaj uwagę, żeby malutka nie
        gniotła Ci piersi!

        A co do umiejętności Paulinki, to oprócz tego co Wy także
        piszecie czyli przekładania główki z boku na bok i nawet
        dłuższego utrzymywania jej podniesionej w pozycji na
        brzuchu, moja córeczka uśmiecha się na widok znajomych
        twarzy od ucha do ucha no i strasznie fajnie gada: a-gu,
        a-gi, łeee, głii itp. Czy Wasze dzieciaczki też wydają
        takie słodkie odgłosy? Na plecki z brzuszka się jeszcze
        nie przekręca, ale czasem udaje jej się z pozycji na
        boczku przekręcić na plecki. Paulinka uwielbia też
        obserwować kręcącą się jej nad główką w łóżeczku i
        grającą karuzelę ze zwierzątkami. Macha wtedy łapkami
        jakby chciała złapać przelatujące zwierzaki.

        To na razie tyle. Idę do łóżka, bo moja mała też nie dała
        mi pospać ubiegłej nocy tylko po przewinięciu o 4.30 rano
        rozbudziła się i kazała nosić przez dwie godzinki smile

        Pozdrawiamy i dobranoc
        Ha_linka

        P.S. Aniu, ja też się dołączam do serdeczynych życzeń
        urodzinowych. Przepraszam, że dopiero teraz, ale nie
        zaglądałam na forum przez dwa dni smile
    • 08.07.03, 21:30
      Zapomnialam dodac, ze na te krwawienia, lekarka zakazala urzywac przez jais
      czas papieru toaletowego tylko sie podmywac rumiankiem, albo roztworem azulanu,
      i ewentualnie urzywac chusteczek do pupci niemowlaczkow (to akurat chyba
      wszystkie mamy w domach smile)

      Sory ze tym razem ja sie tak wymadrzam, ale chce byc pomocna smile

      A w sprawie umiejetnosci to zapomnialam dodac ze Mateusz lezac na brzuszku
      (oczywiscie, bo to daje maluchowi chyba najwieksze mozliwosci do popisania sie
      hihi), no wiec w trakcie tego lezenia tak mocno sie zapiera stopkami, a pozniej
      odpycha ze sie przesuwa do przodu, jak to zobaczylam jakis tydzien temu to
      stanelam deba. Niestety nie przewraca sie z brzuszka na plecki, ale mysle ze to
      kwestia czasu smile

      Wiecie jak bylam w szpitalu to tak mowie do meza ze chciclabym zeby Mateuszek
      zawsze byl taki malenki, ale teraz uwielbiam obserwowac jak sie zmienia z dnia
      na dzien i opanowuje rozne "sztuczki". To chyba najwieksze szczescie dla
      czlowieka miec dzieci. wow coz za melanholia i zaduma smile

      Beata wyobraz sobie ze muj syneczek mial prawie identyczna wage jak twoj, z tym
      ze o kilogram mniej tzn ur 3100, najnizsza 2840 i w miesiac po urodzeniu 4050.
      I tez ciumla dokladniusienko 5 minutek i ani jednej dluzej.

      A jesli chodzi o pytanie czy przyrost masy liczy sie od urodzeniowej czy od
      najnizszej to z tego co wyczytalam, to od najnizszej.

      A kapusta mrozona to mi strasznie pomogla w szpitalu na nawal, a na zapalenie
      to raczej nie polecam, bo jak piers jest przeziebiona to lepiej jej nie okladac
      zamrozona kapustka.

      Dobranoc wszystkim, spijcie dobrze
      Maducha i spiacy jak na razie MAteuszek
      Wystarczy na dzis. Piszcie tez jak wy sie czujecie
      • 09.07.03, 08:08
        Alu!
        Doskonale Cię rozumiem bo sama przechodzę to co Ty. A jest to strasznie
        nieprzyjemne! Na zaparcia biorę ziołowy lek Xenna (lekarz mówił że nie
        zaszkodzi maleństwu), stosuję również maść (nazwy nie pamiętam, coś na R) No i
        na dzień dzisiejszy jest dużo lepiej. A oprócz tego ścisła dieta. Mam nadzieję
        że i Tobie będzie powoli przechodziło. Pozdrawiam no i ... szczerze współczuję.
        OLga
        • 09.07.03, 13:00
          Dzięki dziewuszki. Po malutku jakoś przetrwam smile) A ten mój post to tylko
          chwila słabości. Ale któż jej w ogóle nie ma wink

          Moja Martulka też przekręca główeczkę i ogólnie wydaje mi się bardzo silna. I
          wiecie co? Zaczyna być cwana! Opanowała nową umiejętność - oszukiwanie mamy.
          Udaje, że chce jeść - popłakuje, ja sprawdzam paluszkiem czy rzeczywiście - a
          i owszem, dzioba otwiera, a jak tylko biorę ją na ręce - przytula się mocno i
          udaje, że śpi. No i odłuż dziecko do łóżeczka... Dodam tylko, ż czasem się
          przy tej operacji tak słodko uśmiecha... A za ten uśmiech wszystko bym oddała.
          Czy na Was też tak działa uśmiech Waszego Malucha?

          Ala
          • 11.07.03, 00:09
            Cześć!
            Moja mała także przekręca główkę z boku na bok jak leży na brzuszku i nóżkami
            sie odpycha. Najfajniejsze jest jak ma smoczek (ale staram sie nie dawać go
            ciągle tylko w wyjątkowych sytuacjach) i go wypluje to potrafi go sobie sama
            popchnac do buzi, albo przytrzymuje go sobie rączką. Ponadto zauważyłam, że
            zaczyna więcej widzieć bo jak nad nia stoje to odwraca główkę w moją stronę i
            sie mi przygląda. Z dnia na dzień widać jak się rozwija. Nie wiem ile dokładnie
            przybrała na wadze bo ide na ważenie w poniedziałek ale jest coraz cięższa i ma
            wilczy apetyt.
            Ide juz spac, bo smacznie spi i musze to wykorzystac. smile
            • 11.07.03, 14:02
              Dziewczynki,
              Poradźcie mi proszę!
              Moja córa ma problemy z kupką. A właściwie to już sama nie wiem...
              Robi ok 6 kupek na dobę (to chyba w normie). Jednak cały czas okropnie stęka,
              pręży się i ewidentnie widać, że cierpi. W końcu nie wytrzymałam i poszłam z
              nią do lekarza. Analizowałyśmy wszystko krok po kroku. doszłyśmy do wniosku,
              że zbyt dużo piję herbatek na laktację. Dodatkowo podawałam małej kropelkę
              esputicon-u. Wygląda na to, że mała ma zbyt dużą pracę jelitek.
              Odstawiłam herbatki, jestem na bardzo ścisłej diecie. 2-gi dzień. pani dr
              poleciła podawać Gripe Water + Trilac. Jak na razie nie pomaga. Mała dalej
              cierpi. Jak ja mogę jej pomóć?

              Przed chwilą przeczytałam, że powodem takich reakcji może być:
              1) zbyt krótkie ssanie jednej piersi (dziecko wypija tylko mleko pierwszej
              fazy)
              2) Za dużo wit. D3 w okresie letnim

              Jak zaczęłam analizować zachowanie Marci, rzeczywiście zaczęlo się, odkąd
              podaję jej witaminę D3. Bierze ją 2x dziennie po 1 kropelce.
              Powiedzcie mi, proszę: czy Wy też podajecie taką dawkę i czy zauważyłyście
              jakieś zmiany w zachowaniu Waszych pociech...

              Zrozpaczona
              ALa
              • 11.07.03, 17:35
                Alu,
                szczerze mówiąc moja Paulinka też zachowuje się podobnie.
                Dość często pręży się i stęka, napina się i czerwienieje
                na twarzy. Ja nie piję herbatek na laktację i jem rzeczy
                lekko strawne, nic wzdymajacego, żadnego nabiału (dieta
                bezmleczna). Witaminę D3 podaję tylko raz dziennie i
                jedną kroplę, bo nasz pediatra twierdzi, że w okresie
                letnim to w zupełności wystarczy. Witaminę zaczęłam
                podawać dopiero w czwartym tygodniu jej życia i wcale nie
                zauważyłam, żeby po niej napinanie i stękanie się
                nasiliło. Podaję także dwa razy dziennie po jednej kropli
                esputiconu i zdaje się, że jest po nim troszkę lepiej.

                Myślę jednak, że takie reakcje ma większość niemowląt,
                nie są to typowe kolki, ale niedojrzały układ pokarmowy
                uczy się trawić i pracować. Mój pediatra powiedział
                jednak jedno zdanie, które mnie zastanawia: Rzekome
                zaparcia (czyli chyba takie napinanie się i stękanie)
                mogą zwiastować alergię pokarmową!!! Dlatego Alu uważaj
                przede wszystkim na mleko i jego przetwory!
                Nic mądrego więcej nie wymyślę. Mam nadzieję, że
                dolegliwości naszych dzieciaczków już niedługo miną,
                tylko ich jelitka nauczą się normalnie pracować. Zdaje
                się, że po trzecim miesiącu jest już dużo lepiej, a
                przecież to tak niedługo!

                Pozdrawiam
                Ha_linka
              • 11.07.03, 22:01
                Moja córeczka też bardzo napina się i pręży przy robieniu kupki, wydaje mi się,
                że to nie jest nic dziwnego. Pamiętam, że pisał o takim zachowaniu Spock.
                Witaminy D3 Majeczka dostaje 2 krople, nie zauważyłam, żeby to coś nasilało.


                --
                Natura lubi się ukrywać
                • 12.07.03, 16:49
                  I ja dotarlam! Jestem juz co prawda lipcowa i miedzy
                  naszymi dzidziusiami bedzie nawet miesiac roznicy, ale co
                  zrobie, ze sie z Wami zzylam smile Moja Amelka urodzila sie
                  6.07 o 7.50, po 3 godzinnym porodzie. Po 2 dniach juz
                  wypisano nas do domu i tu probujemy zlapac rytm. Starsza
                  Jula bardzo przezyla pojawienie sie siostry, ale cala
                  sytuacja zaczyna nabierac jakichs normalnych rozmiarow.
                  Amelka urodzila sie z waga 4 kg i dlugoscia 56 cm.
                  Dostala 10 pkt Ap. To prawdziwy ssak - w zasadzie na
                  jedzeniu uplywa jej wiekszosc dnia, w przerwach spi - tez
                  najchetniej przy cycu smile Nie moge narzekac na noce, bo w
                  zasadzie przesypia ciagiem 6 godz, je i spi jeszcze 2.
                  Pozdrawiam was bardzo serdecznie i Wasze maluszki tez!
                  Ciesze sie, ze juz jestem z Wami!

                  adelka z Amelką
    • 12.07.03, 18:31
      Witam
      to i ja się dopisze, mój synek urrodził sie 28.06.2003, waga 4280 wzrost 60 cm,
      dostaliśmy tylko 8 punktów, bo malen stwo bylo fioletowe. Chciałam napisać
      wczesniej, ale dopiero od kilku dni jesteśmy w domu (żółtaczka), przy okazji
      mam pytanie napiszcie mi jak to wygląda z wizyta patronażową. Kubuś ma już 2
      tygodnie, pępuszek dawno odpadł, a polozna jeszcze do nas nie przyszła.
      Chciałabym tez zapytać, kiedy mam iść z nim na kontrolę do pediatry
      Pozdrawiam wszystkie mamy i ich dzieciaczki
      Gatek
      • 12.07.03, 19:24
        Jeśli polożna jeszcze sie nie pojawiła, to czym predzej zadzwoń do swojej
        przychodni i powiadom, że już jesteś w domu (być może była u Ciebie i nie
        zastała nikogo, piszesz że byliście dłużej w szpitalu). Ja też byłam dłużej w
        szpitalu i po powrocie nie czekałam, tylko zaraz zadzwoniłam i położna przyszła
        tego samego dnia. Dwa dni później pojawiła się z lekarzem pediatrą. Generalnie
        przez tydzień przychodziła codziennie, a teraz już rzadziej, ale ma obowiązek
        przychodzić do 6 tyg. życia dzidzi. A do pediatry idziesz przy okazji
        szczepienia (po 6 tyg.) lub gdy tylko coś Cię zaniepokoi (czego oczywiście nie
        życzę).
        Pozdrawiam
        Ewa i 3tyg. Paweł
      • 12.07.03, 19:43
        Wiatam po dłuższej przerwie!
        Po kolei:
        1.Serdeczne życzenia dla Ani.
        2.Wreszcie moge usiąść przy komputerze, bo do tej pory ból pupy (przepraszam,że
        sie wyrażam) był okropny - rozeszły mi się szwy na pośladkach (tak na
        pośladkach, bo mały urodził się dość duży i cięcie sięgało bardzo daleko)
        3. Pawełek ma już prawie 3 tyg. Je chętnie i dość często w dzień; w nocy, co 3-
        4 godz. Niestety od kilku dni kupek robi mniej i strasznie go to kosztuje.
        Pręży się nie tylko przy robieniu kupki, ale między karmieniami też. Mam
        nadzieję, że to jak piszecie nie kolki, tylko słabo rozwinięty układ trawienny.
        4. Nie dopajam maluszka, podaję mu tylko 2 kropelki D3 raz dziennie.
        5. Mam nadzieję, że nie będę musiała skaładać wizyty pediatrze przed
        skańczeniem 6 tyg., bo jak do tej pory wszystko z Pawełkiem ok.
        6. Na brzyszku leży krótko, bo dużo kosztuje go przekrecenie główki, ale bardzo
        się stara; za to na pleckach to główka "lata" we wszystkie strony.
        7. Już kończe, bo sie rozpisałam, ale się za Wami steskniłam
        Pozdrawiamy
        Ewa i 3 tyg. Paweł
        • 13.07.03, 13:35
          Witajcie,
          ja tez sie odzywam po przerwie, bo dopadla mnie jakas goraczka. Cos nie tak z
          obkurczaniem sie macicy. Duze krwawienie. Generalnie niewesolo, bo caly czas
          grozi mi lyzeczkowanie. Czy ktoras z Was byla lyzeczkowana? Wiecie jak to
          wpraktyce wyglada? Mam nadzieje, ze mnie ominie, ale wole wiedziec.
          Maluszek podnosi glowke. Zaczyna opierac sie na ramionkach, podnosi glowke i
          rozglada sie po swiecie. Najchetniej, kiedy lezy u taty na klatce piersiowejsmile
          W zwiazku z tym chlopaki maja duzo wspolnych zdjecsmile
          U mnie nei bylo pielegniarki w domu. Po co w ogole pielegniarka ma przychodzic?
          Nie zglaszalismy sie do panstwowej przychodni, bo jestesmy ubezpieczeni z
          dzieckiem w medicoverze i tam chodzimy do pediatry. Bylismy juz 2 razy. Maciek
          przybiera okolo 700-800 gram na 2 tygodnie.
          22 lipca idziemy na kolejne szczepienia. Czy bedziecie kupowac oczyszczone
          szczepionki? Nam pediatra poleca szczepic oczyszczonymi, bo Maius jest
          wczesniakiem a one sa podobniez bezpieczniejsze dla takich maluchow. Jak Wy
          decydujecie?
          No i jeszcze chodzimy z MAckiem na rehabilitacje 2 razy w tygodniu, bo urodzil
          sie z asymetria ulozeniowa. Asymetrii juz nie widac, ale w miedzy czasi
          eokazalo sie, ze dziecko ma krecz szyi, czyli otorbiony miesien w wyniku
          nadwyrezenia przy porodzie. Ale wszystko wyglada na to,z e sie dobrze zakonczysmile
          Jesli chodzi o prezenie to moj MAciek tez si eprezy. My to wlasnei nazywamy
          kolka. Ale nei wiem czy sluszniesmile
          pozdrawiam Was cieplo i buziaczki dla maluszkow,
          Ania
          • 13.07.03, 16:23
            Wreszcie mam chwileczkę i mogę co nieco napisać.
            U nas w zasadzie wszystko w porządku, Kacperek rozwija się prawidłowo, dzwiga
            powolutku główke i sam przekręca siez plecków na boczek. Zauwazyłam też , że
            zaczyna sie świadomie usmiechać, a wczoraj dosłownie zapatrzył sie na naszą
            suczke jamnieczkę i do niej też posyłał usmieszki. Niestety koleczki nadal go
            trapią choćjak pisałam nie są one bardzo męczące i ma je o dosyc nietypowej
            porze bo w południe. Mam teżmały problemik bo od urodzenia ma zatkany kanalik
            łzowy w lewym oczku i ono mu troszkę ropieje. Przemywałam mu wodąprzegotowaną,
            solą fizjologiczną i jak narazie troszkę w mniejszym wydaniu mu ropieje ale
            nadal. Podobno nalezy udać sie do okulisty, który oczko odtyka ale boję sie
            jakiwejkolwiek ingerencji.
            dziewczyny muszęnarazie konczyćbo mały mne wzywa.
            • 13.07.03, 18:32
              Odnośnie czyszczenia po porodzie, to owszem miałam, ale zaraz po urodzeniu
              maluszka. Nie urodziłam całego łożyska i dlatego trzeba było mnie wyskrobać.
              Nie czułam bólu, bo działało jeszcze znieczulenie zo. Niestety strasznie się
              przy tym wykrwawiłam (mały urodził się duży, więc byłam bardzo mocno rozcięta,
              aż na pośladek). Chociaż wydawało mi się, że to czyszczenie i szycie wcale nie
              trwało tak długo (dodatkowo musiałam mieć też szytą szyjkę macicy), skończyło
              sie takim ubytkiem krwi, że dostałam jej później 2 woreczki. Hemoglobina spadła
              mi z 8,3 do 4,7 mmola. Byłam jednak wdzięczna pani doktor za tak dokładne
              czyszczenie, bo właśnie teraz wszystko goi sie super. Nie ma sie zatem czego
              obawiać, tylko trzeba to zrobić, by nie doszło do zapalenia i innych powikłań.
              • 13.07.03, 20:01
                Ewitka,
                szkoda, z emnie tez nei wyczyscili od razu. Ja mam niestety sklonnosc do
                paprania i nawet jak zostal mikroskopijny kawalek blon plodowych czy lozyska to
                i tak bedzie sie cos dziac. Ide we wtorek na kontrole i wtedy sie okaze czy
                trzeba lyzeczkowac czy nie. Na razie biore augmentin i solidnie krwawie.
                Generalnie po porodzie czulam sie super, od razu chodzilam, naciecie mam
                minimalne. Czy do lyzeczkowanai beda mnie teraz nacinac??
                Najgorsze jest, ze lekarz prowadzacy ciaze jest na urlopiecrying
                Dziekuje Ci za info. Gdyby Ci sie cos przypomnialo to napisz jeszcze koniecznie,
                pozdrawiam,
                ANia
                • 14.07.03, 16:20
                  Czesc dziewczyny,
                  Jestem ex-lipcowka i pragne dolaczyc do waszego grona bo moj skarbek urodzil
                  sie cztery tygodnie przed terminem tj. 26 czerwca. Maksymilian wazyl 2950 i
                  mierzyl 50 cm, jednym slowem kruszynka. Mam nadzieje ze przyjmiecie
                  nas "nadprogramowych".
                  Pozdrowienia dla Was i dzieciaczkow.
                  Aneta i Maks (18 dni)
                  • 14.07.03, 17:26
                    • 14.07.03, 17:29
                      oj za wczesnie kliknelam! W koncu jestem z wami po 22
                      godzinach porodu naturalnego zakonczonego cesarka,
                      niestety dostalam wysokiej goraczki na sali porodowej i
                      musialam byc pocieta, potem jeszcze ostra anemia a przez
                      moja goraczke i ja i mala musialysmu brac antybiotyki
                      przez co mala miala straszne kolki ale juz przeszly i
                      musze konczyc bo mala szuka cyca u taty. Odezwe sie jak
                      znajde jeszcze troche czsu
                      pozdrawiam
                      sylwia i tola
                      • 15.07.03, 11:26
                        Sylwia gratulacje, przyznam że śledziłam Twoje losy przed porodem, bo tak jak i
                        Twojej Toli, tak i mojemu Pawełkowi nie spieszyło sie na świat (urodziłam 2
                        tyg. po terminie wyznaczonym przez lekarza). Pamiętam jak pisałaś o dłuższych
                        cyklach i o obawie przed wzniecaniem porodu. Miałam dokładnie tak samo. Nie
                        zgłosiłam sie do szpitala, tylko czekałam, az samo sie zacznie. Mój poród też
                        był długi (15 godz.), ale naturalny, tylko że nacięcie strasznie głębokie i do
                        tej pory leczę rozlazły pośladek. Maluszek urodził się owinięty pępowiną 2 razy
                        wokół szyi i jeszcze wokół paszek. Wody już były zielone. Też się wykrwawiłam,
                        bo musieli mnie czyścić (hemoglobina 4,7 po porodzie, podali mi 2 woreczki
                        krwi, bo nie byłam w stanie wstać z łóżka), potem antybiotyki, maluszek tez sie
                        rozchorował, też dostawał antybiotyki. Ale wszystko szybko wróciło do normy i
                        teraz jesteśmy bardzo szczęśliwi.
                        Napisz, czy w końcu miałaś wzniecany poród, czy Tola sama zadecydowała o dacie
                        urodzin?
                        Pozdrawiamy
                        Ewa i Paweł
                        • 16.07.03, 17:25
                          No to bylo tak ze dotarlam do szpitala bo mialam skurcze
                          co 5-3 minuty i odchodzil mi czop ale oni stwierdzili ze
                          szyjka jeszcze twarda i to jeszcze z tydzien potrwa.
                          Proponowalam nawet ze sama sobie kupie prepidil zel(na
                          rozwoj szyjki), ale jakos nikt nie chcial mnie sluchac
                          (bo zostalam juz w tym szpitalu). Pewnej nocy zaczelam
                          miec dosyc silne skurcze i chyba sie zaczelo. Jedna z
                          poloznych masowala mi szyjke co jakis czas, bolalo
                          strasznie ale biorac pod uwage ze ta szyjka byla ciagle
                          bardzo twarda wiedzialam ze trzeba to zniesc. Polozna
                          pocieszala mnie tylko ze juz jest prawie iles tam
                          centymetrow, a lekarz jak mnie badal stwierdzal zawsze o
                          2 cm mniej nawet w jednym momencie bylo 7 a potem znowu
                          5. Lekarz zacza gadac ze przesadzam, ze nie mam zadnych
                          skurczow... a mi sie zaczynaly juz prawie parte i rwa
                          kulszowa w koncu dwoch lekarzy zrobilo mi badanie i nie
                          chcieli powiedziec po co to i co za badanie (okazalo sie
                          ze pobierali krew z glowki malej) ale bylam przerazona
                          traktowaniem mnie (maz moj byl przy mnie ale lekarze go
                          wypraszali w trakcie kazdego badania). W koncu lekarz
                          stwierdzil ze jak nie dostane jakiegos znieczulenia to
                          napewno nie urodze wiec zgodzilam sie na zewnatrzoponowe
                          (za darmo dostalam) i zasnelam na dwie goziny i obudzilam
                          sie z goraczka i stwrerdzili ze musza mnie pokroic... i
                          tak urodzila sie tola. Na drugi dzien siostra od
                          noworodkow mi ja przywiozla z dwoma pampersami i
                          stwierdzila ze kochajace mamy sie same zajmuja dziecmi a
                          ja z powodu anemii nie moglam wstac z luzka i dopiero po
                          dwoch dniach dali mi krew, bo probowali mnie leczyc
                          zastrzykami z zelaza.
                          Dodam, ze rodzilam w szpitalu pare razy nagradzanym przez
                          fundacje rodzic po ludzku....
                          Z moich obserwacji wynika ze rodzic po ludzku sie tam da
                          jesli wszystko przebiega latwo i "przyjemnie" bo jesli
                          pojawiaja sie komplikacje to... lepiej liczyc na
                          znajomosci (niestety). Jedyny plus szpitala to fakt ze
                          byly tam pokoje rodzinne gdzie moj maz mogl ze mna
                          nocowac i moglam sie zajac tolunka (michal podawal mi ja
                          do karmienia, pomagal wstac z luzka itp.).
                          Jedyne co moge pochwalic w tym szpitalu to wspaniale i
                          naprawde ludzkie polozne (wszystkie jakie spotkalam).


                          A poki co od 5 godzin karmie moja mala nawet czasem
                          zasypia ale bydzi sie po 5 minutach jak tylko od niej
                          wstaje wiec mam dzis ciezki bardzo dzien. Mam nadzieje ze
                          jakos dociagne do nocy, do jutra a jutro bedzie lepiej!
                          pozdrawiam
                          sylwia




                          ewitka610 napisała:




                          > Sylwia gratulacje, przyznam że śledziłam Twoje losy
                          przed porodem, bo tak jak i
                          >
                          > Twojej Toli, tak i mojemu Pawełkowi nie spieszyło sie
                          na świat (urodziłam 2
                          > tyg. po terminie wyznaczonym przez lekarza). Pamiętam
                          jak pisałaś o dłuższych
                          > cyklach i o obawie przed wzniecaniem porodu. Miałam
                          dokładnie tak samo. Nie
                          > zgłosiłam sie do szpitala, tylko czekałam, az samo sie
                          zacznie. Mój poród też
                          > był długi (15 godz.), ale naturalny, tylko że nacięcie
                          strasznie głębokie i do
                          > tej pory leczę rozlazły pośladek. Maluszek urodził się
                          owinięty pępowiną 2 razy
                          >
                          > wokół szyi i jeszcze wokół paszek. Wody już były
                          zielone. Też się wykrwawiłam,
                          > bo musieli mnie czyścić (hemoglobina 4,7 po porodzie,
                          podali mi 2 woreczki
                          > krwi, bo nie byłam w stanie wstać z łóżka), potem
                          antybiotyki, maluszek tez sie
                          >
                          > rozchorował, też dostawał antybiotyki. Ale wszystko
                          szybko wróciło do normy i
                          > teraz jesteśmy bardzo szczęśliwi.
                          > Napisz, czy w końcu miałaś wzniecany poród, czy Tola
                          sama zadecydowała o dacie
                          > urodzin?
                          > Pozdrawiamy
                          > Ewa i Paweł
              • 14.07.03, 18:39
                hej!
                Mnie skrobali po jednym i drugim porodziesad
                Niestety nie jest to przyjemny zabieg,ale da się przeżyć.
                Nie mam pojęcia jak to wygląda już parę tygodni po porodzie.
                Powodzenia,Ania
                • 14.07.03, 23:10
                  Czy moglybyscie mi napisac na priva na czym ten zabieg polega i dlaczego jest
                  taki nieprzyjemny?
                  bardzo dziekuje,
                  Ania - plomyk@it.pl
            • 14.07.03, 19:07
              Hej!
              Jeszcze raz dziękuję wszystkim za życzeniasmile))))
              Gratuluję nowo przybyłym Mamą i ich maluszkom!
              Kacperek kończy jutro cztery tygodnie-jak ten czas niesamowicie mija.
              Jest słodkim kochanym dzieciaczkiem,ale..mógłby trochę więcej spać.
              Dzisiaj na przykład,nie chciał mi spać nawet na spacerze.Spędziłam miłe chwile
              na placu zabaw z małym ssakiem uwieszonym przy piersi.Ciumkał chwilę i
              zasypiał,a jak próbowałam go odłożyć do wózka,to zaraz w płacz.Teraz w domu to
              samo.Robi się to trochę męczące,a kręgosłup to mi wysiada.Mam nadzieję,że to
              przejściowe problemy.
              Mam jeszcze jeden problem,a mianowicie od dwóch dni mały ma sporą wysypkę na
              buzi(takie małe krosteczki)i nie chcą mu schodzić.
              Lekarz powiedział tydzień temu,że to związane z hormonami,które przechodzą do
              pokarmu,ale mały miał wtedy tylko parę krostek,a teraz cała buzia i szyja są
              wysypane.Nie wiem,co mam o tym myśleć,czy wasze dzieciaczki też to może
              przechodziły? Podzielcie się doświadczeniem.
              Pozdrawiam wszystkich
              Ania
              • 14.07.03, 23:00
                Witam!

                Nie bylo mnie zaledwie kilka dni, a tu tyle nowych wiadomosci. Bardzo milo tak
                poczytac jak rosna i rozwijaja sie "Nasze" maluchy. Nasze, bo w koncu przez 9
                miesiecy wszystkie mocno sie zzylysmy wiec i dzieciaczki sa Nasze smile)).
                Najpierw kilka slow do Plomyka. Ja rowniez bylam lyzeczkowana. Co prawda nie po
                porodzie, ale skoro uplynelo juz kilka tygodni to byc moze moj przypadek bedzie
                bardziej podobny do Twojego. Bylam lyzeczkowana, ze wzgledu na puste jajo.
                Zabieg byl robiony w znieczuleniu, podali mi maske na twarz (nie intubowali) i
                po chwili zasnelam. Zabieg trwal 10 minut. Zupelnie nic nie czulam, a po
                przebudzeniu nie mialam typowych objawow jak przy narkozie. Po prostu jakbym
                sie obudzila po snie. Potem troche krwawilam, ale niedlugo co podobno swiadczy
                o tym, ze zabieg byl zrobiony dobrze. Zapytaj moze w szpitalu czy nie moga Ci
                tego zrobic w ten sposob. Po co cierpiec. Co innego pewnie zaraz po porodzie,
                co innego teraz. Ja - jesli wogole mozna to okreslac w tych kategoriach - bylam
                bardzo zadowolona. Trzymam za Ciebie mocno kciuki i napisz jak sie wszystko
                skonczylo.

                Jezli chodzi o moje malenstwo to wczoraj skoczyl miesiac!!! Ale ten czas
                zasuwa!! Juz sie boje co to bedzie jak bedzie trzeba wrocic do pracy sad((.
                Rozwija sie chyba dobrze, ale na wizyte kontrolna idziemy jutro wiec pewnie
                wszystko sie okaze. Wydaje mi sie tylko, ze cos malo przybiera na wadze. Ciagle
                taki chydy kurczaczek, albo jak mowi moja mam szczypiorek. Wazylam go wczoraj i
                ma 4400 g, przy wadze urodzenieniowej 4020 i wadze spadkowej 3700. Karmie
                wylacznie piesia, wiec oczywiscie odbieram to jako osobista porazke. Oczywiscie
                zartuje, ale napiszcie jak to bylo z Waszymi maluchami po miesiacu?

                Poza tym kolejny problem to wysypka!!! Moj ma okropna!! Wydaje mi sie, ze na
                tle pokarmowym, no ale jak to z wysypkami bywa oczywiscie trudno wyczuc.
                Tydzien temu zaszalalam i wypilam troche kompotu z truskawek i zjadalam banana.
                Myslicie, ze to to? A jesli juz o tym mowa jak tam z Waszym menu. Nadal
                trzymacie scisla diete, czy powoli zaczynacie jadac jak biali ludzie smile))??
                a jak widac zaryzykowalam i skutki sa oplakane.

                Jak zwykle wyszedl tasiemiec.
                Uciekam wiec szybko, spijcie dobrze!
                Zosia.

                • 15.07.03, 11:15
                  Czytałam posta Ani (aniah.mamakrzysia) i muszę powiedzieć, że mój Pawełek w
                  ciągu dnia zachowuje sie tak samo. Od kilku dni nie potrafi się najeść do
                  końca, tylko co pół godzinki płacze, że głodny. Po czym ssie może 5 min. i
                  zasypia, a za pól godz. od nowa. Za to dzisiejszej nocy w nagrodę przespał
                  chyba ponad 5 godzin.
                  Jeśli chodzi o dietę, to ja jem wszystko (oczywiście w odpowiedniej formie,
                  czyli nie smażone i nie na ostro). Owoce jadam wszystkie (oprócz cytrusów), ale
                  banany, truskawki, arbuzy, wiśnie, czereśnie, nektarynki, jabłka nie wywołują
                  żadnych reakcji u mojego malucha.
                  A co do wysypki, to pojawiają się tylko pojedyncze plamki, które w ciągu kilku
                  godzin znikają.
                  Oczywiście nie może być tak różowo i mały ma gazy, pręży się często, bo nie
                  może zrobic kupki, a kiedy ją robi, to pod dużym ciśnieniem. Zaprzyjaźniona
                  pani doktor powiedziała, że to nie typowe kolki (bo wtedy dzieci strasznie
                  krzyczą), tylko właśnie wzdęcia. Zapisała jakieś kropelki (nie pamiętam nazwy,
                  bo mąż zabrał receptę, żeby wykupić), jeśli pomogą, napiszę.
                  Pozdrawiam serdecznie i gratuluje tym wszystkim mamom, które właśnie do nas
                  dotarły.
                  Ewa i Paweł
                  • 15.07.03, 14:07
                    Witajcie Kochane!
                    Ale się naczytałam... I wstyd mi okropnie. Bo Wy macie poważne problemy, a ja
                    tak się nad sobą rozczulam... Wstyd mi. Dlatego chwilę się nie odzywałam (ale
                    śledzę wątek cały czas).
                    Dziweczyny, bardzo Wam współczuję łyżeczkowania i innych dolegliwości. Mam
                    nadzieję, że jesteście dzielne. Ba, ja jestem tego pewna!
                    Ja po porodzie chyba w jakiś 90% doszłam do siebie. Tylko te dodatkowe
                    kilogramy... Chyba nawet chciała mnie dopaść depreja! Ale mam wspaniałego
                    męża, który skutecznie mnie wyciąga z każdego doła smile) Czy Wy też nie
                    mieścicie się w swoje dawne ulubione spodnie, albo bluzki???

                    Dzięki za uwagi odnośnie zachowania po witaminie D3. To rzeczywiście nie ma
                    znaczenia. Zastosowałam się do zaleceń pediatry i jak narazie chyba troszkę
                    przeszło. Marta jest dużo spokojniejsza. Tylko czasem zdary jej się
                    postękiwanie (ale już całkiem normalne).

                    Na razie jestem jeszcze na ścisłej diecie tzn żadnych wybryków kulinarnych.
                    Tylko gotowane mięsko i warzywka (oczywiście wykluczam wszystkie warzywa
                    wzdymające), kasze, białe pieczywo (ciemne powoduje wzdęcia małej). Z owoców
                    jem tylko banany (już mi całkiem obrzydły), jabłka, arbuza i kiwi.
                    Odstawiłam wszystkie herbatki na laktację, wody koperkowe i inne
                    kropelki "pomagające" mojej córci. I są efekty smile))))))))

                    Czy Wy też się tak rozczulacie nad uśmiechami posyłanymi tylko do mamy??? Moja
                    Marcia potrafi się krzywić do babci, dzidzia, cioci, wójka, ale gdy tylko mnie
                    zobaczy tak słodko się uśmiecha... Czuję się wtedy taka dumna!!!!

                    Dziewczyny, co sądzicie o zajęciach bobasów w basenie?? Myślałyście o tym? Ja
                    zrobiłam mały wywiad i chyba się skuszę. Marta tak uwielbia kąpiele, że
                    pomyślałam o pływaniu na basenie. W W-wie kosztuje to ok 250 zl. Tyle, że
                    przyjmują zapisy od 3-go m-ca życia. Terminy są bardzo długie, więc jeśli
                    teraz ją zapiszę, to akurat będzie miała te 3 m-ce. A może któraś z Was też
                    się skusi...

                    Kończę, bo zdecydowanie za bardzo się rozpisałam. Trzymajcie się dzielnie i
                    ucałujcie bobasy w "różowe"piętki smile))
                    Ala
                    • 15.07.03, 15:50
                      Witajcie,
                      dziekuje za slowa otuchy w zwiazku z lyzeczkowaniem. W czwartek bede wiedziala
                      czy to konieczne czy nie, bo beda wszystkie wyniki.
                      Moj Maciek mial przez chwile krostki i zauwazylam, ze sie pojawiaja w kontakcie
                      z ubraniami pranymi w zwyklych proszkach. Sa to takie malutkie krosteczki w
                      czerwonym kolorze. Kiedy wypralismy WSZYSTKIE!!sad ubrania w Yelpie problem
                      zniknal. Nie wiem czy Wam ta rada pomoze, ale zawsze warto sprobowac.
                      Ja tez jem wszystko i nie zauwazylam zadnych problemow trawiennych u synka.
                      Niestety czasami okazuje sie on malym faszysta i chce sie bawic miedzy 2 a 4 w
                      nocy!! Wyobrazacie sobie? Chce byc na kolanach i sie rozglada po swiecie. Na
                      szczescie dzielny tata wstaje, bierze dziecko i oglada tvn24smile Co my bysmy bez
                      tej telewizji zrobili? Na szczescie zdarzyly sie takie 3 noce w jego 5
                      tygodniowym zyciusmile
                      My tez jestesmy z Warszawy i chcemy chodzic na basen. Slyszalam, ze na sggw sa
                      ciekawe zajecia dla maluszkow. Napisz gdzie Wy chcecie chodzic i moze zaczniemy
                      chodzic razem?
                      U mnie etz zostalo troche po ciazy. Nie mieszcze sie w stare spodnie. Mam
                      nadzieje,z e prawda jest, ze karmienei piersia wciaga kilogramy z ciazysmile
                      pozdrawiam Was serdecznie,
                      Ania
    • 15.07.03, 15:01
      Aniu, moja Majka też ma krosteczki na buźce - właśnie napisałam na forum
      Niemowlę z prośbą o radę. Wydawało mi się, że może przeniosło się to z innego
      malucha, który nas odwiedził, ale może nie mam racji. Małej to nie dokucza.
      Dostała je gdzieś tydzień temu.

      --
      Natura lubi się ukrywać
      • 16.07.03, 00:58
        Kochane,
        muszę Wam powiedzieć, że te nasze dzieci muszą być chyba
        jednak bardzo typowymi bobasami. Moja Paulinka od trzech
        dni też ma krosteczki - wysypkę głównie na twarzy:
        policzkach, czole i troszkę na główce (we włoskach). Na
        pozostałych częściach ciała zupełnie nie, co wyklucza
        moim zdaniem reakcję na proszek do prania. Zresztą od
        początku prawie wszystkie jej ubranka i ręczniki
        pierzemy w yelpie. Ale zdaje się, że aniah.mamakrzysia ma
        rację - to hormony mamusi przechodzące przez mleczko do
        dzidziusia. Coś takiego powiedziała lekarka, kiedy
        Pawełek miał taką wysypkę. Zresztą jutro moja Paulinka
        kończy 6 tygodni i idziemy na szczepienie, wobec czego
        nie omieszkam zapytać pediatry, co to takiego. Potem się
        z Wami podzielę, ale mam wrażenie, że nie mamy się czym
        martwić. Zauważcie, że te objawy występują u naszych
        dzieci w bardzo zbliżonym okresie życia 5-6 tygodniu!

        Jeśli chodzi o nadmiar kilogramów po ciąży, to niestety
        też mi jeszcze zostało trochę do zrzucenia. Co prawda
        tylko (???) 3,5 kilograma do wagi sprzed ciąży, ale
        sprawiają one, że nie mieszczę się w sukienkę, którą
        chciałam założyć za dwa tygodnie na ślub siostry mojego
        mężą sad .Bardzo dzielnie ćwiczę co wieczór i brzuszek mam
        już zupełnie płaski, ale nie mieszczę się głównie w
        biuście (z tego akurat się cieszę smile)) oraz w biodrach
        (błeeee!!! sad ). A Wy znajdujecie czas i siłę na
        ćwiczenia? Czy nadmiar kilogramów znika sobie powoli
        zjadany przez maluszki w mleczku?

        Moja Paulinka też niestety już coraz gorzej śpi. Często
        się budzi i chce być ponoszona na rękach, cycusia tylko
        troszkę possie i rezygnuje, po czym za parę minut woła
        znowu! Mam dokładnie taką samą rozrywkę na placu zabaw co
        aniah.mamakrzysia. Starszak się bawi pod moim okiem, a ja
        noszę Paulinkę na rękach starając się ją uśpić. Odkładam
        do wózka, zaczynam stawiać babki z piasku z Pawełkiem i
        za chwilę znowu kwik z wózeczka.

        Dziewczyny, ja też jestem z Warszawy i chciałam Wam
        powiedzieć, że fajny basen do pływania z maluszkami jest
        na Ochocie na ul. Rokosowskiej. Chodziłam tam w ciąży
        popływać i widziałam mamy z maleńkimi dziećmi. Sami
        pływaliśmy tam z naszym synkiem w brodziku dla dzieci,
        gdzie woda jest cieplutka i bardzo czysta. Też rozmyślamy
        nad tym, żeby chodzić tam z obojgiem dzieci. Myślimy
        tylko, żeby Paulinka skończyła dwa miesiące. Warunki do
        przebierania są super. Są tam tzw. koedukacyjne
        przebieralnie rodzinne z przewijakami dla niemowląt.
        Ogólnie rzecz biorąc basen polecam. Chyba są tam też
        organizowane zajęcia nauki pływania dla niemowląt z
        instruktorem, ale nie jestem do końca pewna.

        Ależ się dzisiaj rozpisałam. Już kończę przynudzać, a
        jutro dam Wam znać, co powiedział lekarz na wysypkę!

        Acha i jeszcze jedno: witam wszystkie nowoprzybyłe mamy!

        Buziaki
        Ha_linka


        • 16.07.03, 12:49
          Cześć!
          Moja mała Wiktoria też ma krosteczki na twarzy, ale są one okresowe. Raz są
          intensywne, a raz znikają zupełnie bez śladu i tak na okrągło w ciągu dnia.
          Ostatnio zrobiła się trochę nieznośna i wydaje się jakby płakała bez powodu.
          Jest najedzona i prz3ewinięta, nie chce spać tylko płacze. Z początku myślałam,
          że to kolki ale jak wezmę ją na ręce to przestaje płakać. Po prostu chce aby ją
          cały czas przytulać i nosić na rękach, nie chce leżeć w jednym miejscu.
          Ostatnio byłam z nią na ważeniu i po miesiącu przybrała 800g - to chyba dobrze.
          Jeśli chodzi o moje naddatki to po porodzie zostało mi 4 kg, które do tej pory
          zniknęły ale to chyba jest wynikiem karmienia, bo nic nie ćwiczyłam. Ale
          przydałoby mi się, bo coprawda mam płaski brzuch ale jest on bardzo miękki.
          Mieszczę się we wszystkie ciuchy tylko rzeczywiście trochę w biuście są za
          małe, ale z tego się cieszę bo zawsze byłam deską i chociaż teraz mam się czym
          pochwalić smile))
          Jeśli chodzi o basen to nie wiem czy chlorowana woda jest dobra dla maluszków,
          chyba że u Was są baseny z ozonowaną wodą. U mnie też są takie baseny ale na
          razie sie nad tym chodzeniem zastanawiam.
          A nie wiecie może czy jak się karmi to można przebywać na słońcu i się opalać?
          Czy nie przegdzeje się mleka? Może to śmieszne ale mam wątpliwości. Jak coś
          wiecie na ten temat to mi napiszcie.

          To na tyle. Pozdrawiam wszystkie Mamy i ich Pociechy smile)))
          • 16.07.03, 23:30
            Witjacie,
            widzialam na jakims podforum, ze mozna bez problemu opalac sie karmiac. Trzeba
            tylko uwazac na piersi, bo u niektorych moga byc wrazliwsze. Odpowiadala ta
            pani od laktacjismile
            pozdrawiam,
            Ania
          • 17.07.03, 13:38
            I moja Marcia dostała wysypki...
          • 17.07.03, 16:19
            Witajcie!
            Widzę taka uroda czerwcowych maluszków, że są przyozdobione krosteczkami hi hi
            hi. Mój Rafałek dołącza do tego grona. Od paru dni ma krosteczki na twarzy. Co
            ciekawe w nocy są mniej widoczne niż w dzień.
            Śpiszek z mojego synka raczej nie jest no chyba że na rękach albo na moim
            brzuchu to chętnie śpi. A tak to już coraz dłużej rozgląda się wokoło i ani
            myśli o spanu. Zresztą starszy braciszek nie ułatwia mu zasypiania. Kiedy
            Rafałek akurat smacznie zaśnie to wtedy starszy Kacperek namiętnie i z
            lubością grzechocze mu grzechotką nad głową smile) No ale to takie są uroki
            posaidania dwójki dzieci.
            Mąż wrócił już do pracy i od wczoraj jestem cały dzień sama z moimi kochanymi
            szkrabami. Czasem żałuje, że nie mogę sie rozdwoić. Bo gdy akurat karmie czy
            usypiam małego to większy chce akurat wtedy albo pić, albo jeść, albo innej
            pomocy przy zabawie. Ciekawe czy Wy Mamy dwójki dzieci też macie podobne
            problemy.
            W poniedziałek idziemy na szczepienie brrryyy to zawsze mnie stresuje. Jeśli
            chodzi o te oczyszczone szczepionki to są one proponowane wcześniakom i
            niemowlakom które maja jakieś problemy neurologiczne. W innym przypadku ponoć
            nie ma sensu wydawać pieniędzy. To tyle co wiem na ten temat smile)

            Pozdrawiam
            Beata
            • 17.07.03, 19:26
              Witajcie!
              Zabrzmi to okropnie,ale cieszę się,że nie tylko moje maleństwo ma
              krosteczki.Jest więc szansa,że to nie alergiczna wysypka..
              Co do kilogramów,to niestety mam 3,5 kilo nadwagisad(( a w ciąży przytyłam tylko
              9,5 kilo??? Najwięcej fałdek zostało na brzuchu.Buu,będzie trudno zrzucić.
              Jak na razie,to nie mam siły ćwiczyć.Jak mam wieczorem wreszcie chwilę dla
              siebie,to albi idę spać,albo czytam zaległe książki i gazety.
              U nas też życie we czwórkę nie wygląda zawsze kolorowo.
              Mój starszy Krzyś uwielbia sobie pokrzyczeć i żadne tłumaczenie i prośby,żeby
              nie budził małego do niego nie trafiają.Nawet jak zapamięta,to góra do
              godziny,a potem znowu,to samosad
              Na szczęście,póki jest ciepło,to przebywamy większość czasu na dworze.
              Pozdrawiam wszystkie Mamusie i ich pociechy
              Ania
              • 17.07.03, 23:58
                Hej,
                no to dziś mogę już Wam opowiedzieć, co powiedział lekarz
                pediatra na krosteczki na twarzach naszych maluszków. Co
                prawda byłyśmy z Paulinką u niego wczoraj na szczepieniu,
                ale dopiero dziś mam czas usiąść na chwilkę do komputera.
                Otóż jak przypuszczałyśmy to nic poważnego.

                Po pierwsze na takie objawy alergii jest jeszcze za
                wcześnie. Na razie, jeśli nawet bobaski są alergiczne
                (czy też raczej dopiero będą), to objawia się to
                brzuszkiem - kolki, brzydkie kupki itp. Wysypka pojawia
                się najczęściej dopiero po około 3 m-cach życia.
                Te krosteczki, które wyglądają jak kaszaczki - mają białe
                łebki - to faktycznie najprawdopodobniej hormony mamusi z
                mleczka. Zaś pozostałe krosteczki - te czerwone
                wyglądające jak pokrzywka (lub ukłucia igiełką) to po
                prostu potówki. Zauważcie, że u wszystkich naszych
                dzidziusiów pojawiły się jak zrobiło się na dworzu
                upalnie. Nasze bobaski po prostu tak reagują na ciepło! I
                tyle.
                Na potówki lekarz przepisał nam jakąś robioną maść. Mamy
                smarować tylko troszeczkę, aż do poprawy wyglądu. Ja ze
                swej strony przemywam po prostu małej buźkę wodą kilka
                razy dziennie i jest lepiej. No i faktycznie wieczorem i
                w nocy są mniej widoczne.
                A z dwójką dzieci mam też takie problemy o jakich
                piszecie. Kiedy malutka chce na przykład pospać, to
                Pawełek wydaje bojowe okrzyki i biega po całym
                mieszkaniu, lub krzyczy do mnie na dworzu z siłą trąby
                jeryhońskiej. Kiedy Paulinka się obudzi na jedzonko, on
                wtedy akurat potrzebuje czegoś ode mnie lub po prostu
                muszę go wysadzić (bo niefortunnie jesteśmy jednocześnie
                w trakcie nauki korzystania z nocnika przez niego). Mam z
                dwójką dzieci sama w domu naprawdę urwanie głowy. Ale
                cały czas pocieszam się, że to tylko przejściowe i
                niedługo wszystko się wyprostuje. No i Paulinka też
                będzie starsza, a wtedy będę tęsknie wzdychać do czasów,
                gdy była taka malutka i nieporadna jak teraz... smile

                Pozdrawiam Was cieplutko

                Ha_linka mama Pawełka i Paulinki
              • 18.07.03, 12:43
                Witam!
                Krosteczki mamy pojedyncze na buzi, ale szybko znikają. Natomiast Pawełek miał
                od urodzienia bardzo wrażliwą skórę na całym ciele (podobno po przenoszonej
                ciąży), już pisałam o zabiegach jakie wykonywaliśmy, by ją ratować, ale teraz
                czasami pojawiają się takie plamki jak po ukąszeniu komara - biały pęcherzyk z
                czerwoną dużą otoczką. Jednak i to mija w ciągu kilku dni. Do tej pory nie
                używam oliwki tylko puder do pielęgnacji ciała.

                Zauważyłam też początki ciemieniuchy na glówce maluszka. Smarujemy głowkę
                oliwką i wyczesujemy. Czy znacie jakieś inne metody?

                Kilogramy? Jasne, że zostały - 4 i mieszczę się tylko w odzież "elastyczną"
                lub za dużą przed ciążą.

                Pozdrawiamy Ewa i Pawełek
            • 06.08.03, 00:17
              moja córcia yrodzona 19,06,2003 też miała krosteczki na buzi,utrzymywały się
              przez ok.4tyg,teraz wszystko samoistnie zniknelo
          • 05.02.05, 11:36
            Mam córeczke urodzoną 8.06.2003. Bardzo prosze wszystkie mamy, które urodziły w
            tym samym dniu o kontakt. Porównajmy charakterki naszych pociech. Sprawdzimy
            zależą one od daty urodzin. Pozdrawiam. Kasia. kasiaslezak1@poczta.onet.pl
    • 18.07.03, 14:11
      Jesli chodzi o kilogramy to mi zostało ich jeszcze... 8! Naprawdę dużo
      przybrałam w ciąży, ale za to teraz systematycznie waga mi spada. Przyznam się,
      że zaczęłam stosować dietę Montignac: nie ograniczam więc ilości jedzenia, ale
      chudnę (przez tydzień schudłam 4 kg). I bardzo dobrze się czuję.
      Dwójka dzieci... Mam o tyle komfortową sytuację, że Majka śpi w osobnym pokoju,
      i gdy śpi zamykam jej drzwi, więc krzyki Jagódki jej nie budzą. Jagódka
      natomiast postanowiła spróbować mojego mleczka, bo babcia powiedziała jej, że
      by jej na pewno nie smakowało - więc postanowiła posmakować. I karmiąc Maję
      ściągam Jagódce trochę na łyżeczkę smile Majcia w ogóle jest super spokojnym
      bobasem, jak jest śpiąca, to zasypia, jak nie jest, to chętnie obserwuje świat.
      W ogóle zasypia chętnie w łóżeczku, ja ją głaszczę i masuję po pleckach smile U
      Jagódki na razie nie obserwuję żadnych objawów zazdrości. A Wy u swoich
      starszaków?
      Napiszcie jeszcze, czy odczuwacie jeszcze ból w miejscu na cięcia? Bo u mnie
      minął już miesiąc, a ciągle trochę mnie boli, chociaż jest ładnie zrośnięte.

      --
      Natura lubi się ukrywać
      • 18.07.03, 17:30
        Witajcie,
        dziekuje za maile z opisem lyczeczkowania. Na szczescie mnie to ominie, bo
        wszystko wraca do normy.
        Jesli chodzi o szew to go w ogole nei czuje, ale moze dlatego, ze u mnie to juz
        prawie 6 tygodni od narodzin Mackawink Poza tym naciecie bylo malutkie.
        Czy zastanawialyscie sie nad antykoncepcja? Ja wczoraj dostalam recepte na
        cerazete. Czy ktoras z Was stosowala? Jak wyglada ze skutecznoscia?
        pozdrawiam,
        Ania
      • 20.07.03, 15:51
        mała urodziła się 19 w Boż ciało, niestety po cesarce a wczesniej dwóch
        prowokacjach- nieudanych. Kochane mamy Oliwia- moja malutka ciągle placze, w
        niebogłosy al po przeczytaniu waszych maili dochodzę do wnisku że to nic
        nienormalnego. Jednak puszczają mi nerwy i to jest straszne. co to za dieta- ta
        która pozwoli mi zrzucić kilogramy, pomocy, jestem leniem i nie chce mi się
        ćwiczyć ale muszę schudnąć. Więc pomocy - jeśli to nie problem podaję maila:
        gaga241@wp.pl
    • 18.07.03, 17:55
      Witam moja Tola jeszcze nie ma skonczonych 3 tygodni a
      juz ma krosteczki o ktorych piszecie, ale glownie na
      szyjce i w faldkach, ktorych malo nie ma...

      Ale do rzeczy:
      Dzis bylismy na usg bioderek (standartowo nasza poradnia
      wysyla na takie badanie w 3 miesiacu i nie jestem pewna
      czy usg czy tylko obejrzenie prez ortopede). Pani chirurg
      dzieciecy obejrzala Tolke i stwierdzila ze wszystko jest
      ok tylko usg pokazalo ze ma niedorozwiniete stawy i
      lepiej ja szeroko pieluszkowac (na pampersa taki
      prostokat z pieluchy o szerokosci rozstawu kolan).
      Powiedzsiala ze 3/4 dzieci tak ma i ze w dawnych czach
      wszyscy raczej szeroko pieluchowali a dzis...
      Troche si martwie bo tolka jest zywym dzieckiem i czesto
      robi kupki wiec bedzie wiecej roboty w trakcie
      przewijania a ja chyba jeszcze niezbyt sprawnie sobie ze
      wszystkim radze. Oprocz tego zal mi malej bo pewnie
      bedzie jej bardzo cieplo... (chociaz moge ja zostawiac
      nago w upaly jesli bedzie spala na brzuchu ale tak ona
      jakos nie lubi...). Pozatym smiesznie wyglada z wielka
      pupa...

      A Wy cos robicie w kierunku sprawdzenia bioderek waszych
      pociech?

      Podobno warto sprawdzic jesli dziecko urodzilo sie duze
      (wowczas mialo malo miejsca w brzuchu u mamy)
      pozdrawiam
      sylwia
      • 18.07.03, 21:36
        My robilismy usg bioderek w 4 tygodniu i wykazaly, ze wszystko jest dobrze.
        Sprawdz to szerokie pieluchowanie moze jeszcze u innego lekarza, bo czytalam
        gdzies na forum dyskusje, ze sie odchodzi od szerokiego pieluchowania. Nie
        martw sie tym. Podobniez wiekszosc dziewczynek ma z tym klopot.
        My z kolei bylismy dzisiaj na usg brzuszka i Maciek ma zdiagnozowany refluks.
        Jeszcze malo o tym wie, ale brzmi nieciekawie.
        pozdrawiam,
        Ania
        • 18.07.03, 23:00
          Hej dziewczyny!
          I ja mam nad czym popracowac, stad moje pytanie do Ha_linki - jakie ciwczenia
          na brzuszek robisz? I do Wilgi_Kasi - napisz prosze wiecej o tek diecie
          Montignakow, lub podaj mi, gdzie moge znalezc szczegoly? Wprawdzie wierze, ze
          przy naszych ssakach zrzucimy kologramy, ale dobrze by bylo im pomoc. No i na
          plaski brzuszek to juz trzeba sobie zapracowac, czyli zmobilizowac sie do
          cwiczen... A z tym jest najtrudniej sad Ale moze razem sie bedziemy wspierac?

          A jesli chodzi o babaska - moj skonczyl wczoraj 3 tygodnie, az zal mi czasem,
          ze ten czas tak szybko leci. Tez ma troche krosteczek na buzce. Ale -
          odpukac - kolek nie ma, wiec to mnie najbardziej cieszy.
          Jeszcze mam jedno pytanie - ciekawa jestem, co pijecie - mam namysli
          oczywiscie herbatki smile Czy pjecie czarna czy tylko jakies ziolowe, owocowe?

          A co do starszego rodzenstwa - trudno byloby ciagle uciszac malych chlopcow,
          wiec Szymus jak spi, to ma zamkniete drzwi i wlaczony nasluch i wtedy spi w
          miare spokojnie pomimo halasow. A na szczescie spi jeszcze calkiem duzo.
          Pozdrawiam serdecznie i uciekam bo maluszek wola jesc wink
          Anetta
          PS. Aneta - urodzilysmy naszych synkow tego samego dnia!
          • 19.07.03, 17:21
            Hejka!

            Kasia, Ha_linka ta sama prośba co wyżej smile)) Inne mamy oczywiście też pomóżcie
            zrzucić zbędny balast!!!

            Ania, moja szwagierka stosuje cerazette. Co prawda dopiero 5 m-cy, ale
            skuteczność to chyba taka jak każdej tabletki. Nikt nie da 100% gwaracji. Ja w
            poniedziałek idę do lekarza i też muszę coś wybrać. Słyszałam o zastrzyku
            antykoncepcyjnym, który działa przez 3 miesiące. To byłoby dla mnie super, bo
            tabletki maja ten minus, że trzeba ja codziennie o tej samej godzinie brać,
            chociaż w przypadku cerazette to i tak można mieć 3 godziny poślizgu smile).
            Zastanawiam się też nad spiralą chociaż do niej coś nie mam przekonania (mieć
            ciało obce w sobie). Może któraś z Was coś podpowie, poleci,...

            Ewa, co do ciemienuchy to ja u starszego synka pozbyłam się jej smarując mu
            główkę ciepłą parafiną ciekłą. Na około 30 min do godziny smarowałam główkę
            podgrzaną ciepła parafiną i nakładałam czapeczkę. Potem myłam główkę i
            wyczesywałam (nie wolno zdrapywać, ale pewnie to wiesz). Tak polecił mi robić
            pediatra. Szybko się jej pozbyliśmy smile)

            Jeśli chodzi o ortopedę to jesteśmy już zarejestrowani i idziemy z Rafałkiem
            dopiero w sierpniu bo niestety taki długi jest czas oczekiwania.

            Buziaczki Pa!
            Beata-mama Rafałka i Kacperka
            • 19.07.03, 23:24
              Cześć Dziewczyny,

              My też byliśmy dziś (tj. w sobotę) na USG bioderek
              Paulinki. Ortopeda stwierdził, że wszystko jest jak na
              razie OK, chociaż bioderka są jeszcze niedojrzałe.
              Dlatego także polecił nam stosowanie profilaktyki czyli:
              szerokie pieluchowanie, układanie na brzuchu "na żabę" i
              noszenie twarzą do siebie z nóżkami dzidziusia
              opasującymi jak najszerzej biodra osoby noszącej.
              Ja mam te same wątpliwości co do szerokiego pieluchowania
              co Sylwia. Przede wszystkim szkoda mi Małej w takie
              upały, przecież to dodatkowa warstwa ubrania i to bardzo
              gruba. Jak ta delikatna pupcia ma się nie "zagotować" i
              nie odparzyć? Dlatego idę do jeszcze jednego, zaufanego
              ortopedy, który prowadził nam już Pawełka i skonsultuję
              to zalecenie. Niestety ta wizyta będzie już płatna... sad

              Dziewczyny, tak właściwie to nie robię żadnych
              skomplikowanych ani wymyślnych ćwiczeń na mięśnie brzucha.
              Po prostu zwykłe skłony do kolan w pozycji siedzącej z
              wyprostowanymi nogami. Najlepiej, gdy mąż mi trzyma nogi
              przy tych ćwiczeniach, chociaż sama bez jego pomocy też
              ćwiczę. Poza tym "koci grzbiet", rowerek, nożyce nisko
              nad podłogą i unoszenie bioder z leżenia na kilkanaście
              sekund (przy zgiętych kolanach). Ćwiczenia, które dobrze
              robią na biodra i pośladki to siadanie na dwie strony
              startując z pozycji na kolanach (jak do modlitwy) i
              wyciągniętych do przodu wyprostowanych rękach - mam
              nadzieję, że opisałam jasno o co mi chodzi w tym
              ćwiczeniu. No i oczywiście także przysiady z
              wyprostowanymi do przodu rękami.

              W tym wszystkim i tak najważniejsze jest aby się w ogóle
              zmobilizować i choć parę minut dziennie poświęcić na
              jakiekolwiek ćwiczenia.

              Niezależnie od tego ile i jak często ćwiczę moja waga
              stanęła w miejscu - tzn. 3,5 kilograma nadplanowe. Łudzę
              się (a mój kochany mąż mnie w tym utwierdza), że chociaż
              ciało jest już trochę jędrniejsze.Waga zaś stoi w
              miejscu, bo to tłuszczyk zmienia się w mięśnie. smile))
              Chciałabym, żeby tak było rzeczywiście!
              Chętnie też zastosuję dietę Kasi i dołączam się do próśb
              o jej opisanie.

              A teraz lecę złapać troszkę snu! Trzymajcie się!

              Pozdrowionka
              Ha_linka
    • 19.07.03, 23:21
      Witam czerwcowych rodziców! 16 czerwca dołączyliśmy do Waszego grona! Urodził
      nam się syn Alex- 3300g i 52cm. To nasze drugie dziecko- córka ma prawie 9 lat.
      Alex jest śliczny, okrąglutki i mogłabym go całymi dniami oglądać. I choć
      jestem straszliwie niewyspana, to macierzyństwo przeżywam pełniej i radośniej,
      niż przy pierwszym dziecku; doświadczenie i pewna wprawa robią swoje. Nie brak
      mi też chwil zwątpienia w moją wiedzę czy umiejętności matczyne, ale zawsze
      mogę liczyć na wsparcie życzliwych mi osób. A przy okazji, czy ktoś z Was ma
      syna o imieniu Alex i powie mi , czemu nie chciano zarejestrować takiej pisowni?
      (w oficjalnych dokumentach widnieje jako Aleks). Bo tłumaczenie urzędu, że w
      polskim alfabecie nie ma x jakoś do mnie nie przemawia, ileż nazw choćby firm
      ma tę literę i co?i nic. Pozdrawiam serdecznie! "Czerwcowa mama"
      • 19.07.03, 23:34
        Cześć Czerwcowa Mamo,
        witamy Cię w naszym gronie!
        Tym razem króciutko. O ile się nie mylę, to w Polsce są
        takie przepisy dotyczące imion nadawanym dzieciom, że:
        1. Imiona nie mogą być obraźliwe
        2. Muszą mieć typowo polską pisownię tzn. zawierać tylko
        litery polskiego alfabetu - dlatego Aleks, a nie Alex
        Istnieje chyba jakiś katalog imion rejestrowalnych w
        Polsce i jeśli tam nie ma danego imienia, to zdaje się
        trzeba decyzji jakiś wyższych instancji (sądu ???), żeby
        je zarejestrować.
        To tyle.
        Pozdrawiam serdecznie
        Ha_linka
    • 20.07.03, 19:41
      Jeśli chodzi o dietę Montignac, to informacje szczegółowe znajdują się w
      książce "Jeść, aby schudnąć", autor Michel Montignac. Podam Wam zasady w
      zarysie:
      -trzeba nauczyć się rozróżniać pokarmy o wysokim i niskim indeksie glikemicznym
      (IG) i tych o wysokim IG nie należy jeść (np. cukru, ziemniaków, białej mąki,
      makaronu, gotowanej marchewki, buraczków, kukurydzy, ryżu, pieczywa z białej
      mąki, i innych pokarmów mających wysoki indeks glikemiczny (np. niektórych
      owoców - bananów, arbuza)
      - nie należy łączyć pokramów węglowodanowych z tłuszczowymi
      -śniadanie do wyboru: 1) albo posiłek "tłuszczowy" - jajka, ryba, mięso,
      wędlina, nabiał - wtedy bez chleba, można za to z pomidorem czy innymi warzywami
      2) albo posiłek węglowodanowy (ale tylko węglowodany o bardzo niskim indeksie
      glikemicznym), wtedy bez tłuszczu - np. jogurt odtłuszczony z płatkami
      owsianymi, można dodać np. suszone morele lub śliwki (ale nie rodzynki - mają
      wysoki IG), warzywa (np. pomidor, surowa marchewka)
      - obiad: można zjeść mięso (ale bez panierki, bez dodatku mąki), rybę, jajko z
      warzywami, ale bez ziemniaków, ryżu itd.
      - kolacja - tak jak obiad, ale więcej warzyw w stosunku do mięsa, lub posiłek
      węglowodanowy (np. zupa jarzynowa) - jeśli jest bez mięsa i tłuszczu, to można
      jeść warzywa z ciemnym ryżem
      owoce - ja jem na podwieczorek, można też jeść 20-30 minut przed każdym
      posiłkiem. Nie trzeba liczyć kalorii, można jeść duże porcje. Trochę to może
      zawikłane, ale: działa (u mnie 4 kg przez tydzień!), nie trzeba ograniczać
      jedzenia, można samemu komponować posiłki z tego, co jest pod ręką
      Wszystko to może się wydawać trochę skomplikowane, ale jak się nabierze wprawy,
      to nie stanowi problemu. O tej diecie już wielokrotnie pisały dziewczyny na
      forum, poszukajcie w wyszukiwarce (Hasło Montignac i Monti)
      Ufff...
      U nas teraz ciężki czas, bo Jagódka - starsza - chora, jakiś katar się
      przybłąkał. Mam nadzieję, że Majeczkę ominie...


      --
      Natura lubi się ukrywać
      • 21.07.03, 12:39
        Witajcie Kochane,
        Mi zostało +6kg. Codziennie zerkam w lusterko i buźka sama układa się w
        podkówkę sad(
        Ale wiecie co? Przechytrzyłam samą siebie. Kupiłam troszkę większe spodnie. Są
        luźne, więc mam wrażenie, że schudłam smile))))))))) (na moją psychikę to działa)

        A propos diety. Parę razy sama próbowałam ją stosować, ale powiem szczerze, że
        przyzwyczajenia są bardzo silne!!! Jak tu zjeść obiad bez ryżu czy
        ziemniaków... (wiem, wiem: można)
        Kasia pisze: nie jeść marchewki, buraczków (...) A lekarka wręcz przeciwnie:
        jeść marchewkę i buraczki (...) i co ja mam zrobić? Zwłaszcza, że ostatnio
        przeczytałam, że zbyt gwałtowne odchudzanie powoduje wydzielanie toksyn do
        pokarmu ( a nie poza organizm). Więc mam dylemat: odchudzać się, czy nie?
        Chyba na razie muszą mi wystarczyć luźne spodnie wink i ćwiczenia...

        Piszecie o antykoncepcji... Wyczytałam na forum (z resztą e-dziecka), że
        dziewczyny po tabletkach tyją i mają bardzo częste, nieregularne krwawienia.
        Chyba nie chcę przytyć dodatkowo wink)) A i krwawienia nie należą do
        przyjemności. I sama nie wiem co z tym fantem zrobić. Nigdy nie miałam spirali
        ani innych takich przyjemności. Czy założenie czegoś takiego boli? I jak to
        się robi: w gabinecie gin? Może to głupie i proste, ale ja poprostu nie wiem...
        A jak już jestem przy tym temacie, to mam niedyskretne pytanie (jak nie
        chcecie to nie odp) Kiedy zaczynacie współżycie?
        Przyznam Wam się, że bardzo się tego obawiam. Nie, że będzie bolało, czy coś w
        tym rodzaju. Pojawił się u mnie dawny lęk przed ciążą. Może to głupie i
        prymitywne, ale czuję sięjak "zaczynająca nastolatka". Całe szczęście, że mam
        cudownego męża. Razem jakoś sobie z tym poradzimy!!! W środę idę do gin.
        Zobaczymy co mi powie (mam nadzieję, że wszystko zagoiło się śliczniutko!!!)

        PS Dziewczynki z W-wy! Czy macie jakiś kontakt na basen na SGGW? Nie mogę
        nigdzie go wyszukać. Bardzo bym chciała dowiedzieć się szczegółów zanim
        zadecyduję na który basen się zapiszemy. Z góry dziękuję

        Ala
        • 21.07.03, 16:48
          Ach te kilogramy, o ile to człowiek byłby szczęśliwszy gdyby nie musiał się
          nimi przejmować, ale jak tu sie nie przejmować! Mi też zostało ich troche sad((
          ale zabieram się do ostrej pracy, czyli ćwiczenia, ćwiaczenia i jeszcze raz
          ćwiaczenia no i zero słodyczy sad((

          Wczoraj Raałek skończył 6 tyg. i dzisaj byłam z nim na szczepieniu, ehhh jak
          te nasze dzieciaczki musza cierpieć i to dla swojego dobra. To straszne 2 razy
          kłuć takiego maluszka sad(( Ale cóż jak mus to mus tyle, że serce pęka.
          Przy okazji szczepienia Rafałek był ważony i waży już 5550g jest już co nosić
          hi hi hi.

          Byłam dzisaj też u ginekologa. Wszystko dobrze zagojone i wróciło już do normy
          ale mam nadżerkę i jeszcze zawcześne, żeby z nią coś robić, także w najgorszym
          wypadku czeka mnie wypalanka sad((
          Porozmawiałam troszkę na temat antykoncepcji. Dowiedziałam się, że wszystkie
          tabletki są hormonalne, a hormony powodują, że chce się więcej jeść i dlatego
          się tyje. To samo jest po zastrzyku. Tak więc pozostają spirale i inne
          wkładki. Mój gin. proponował mi wkładkę, którą się zmienia po 5 latach. Nie
          czuje jej kobieta, że ją ma, ani partner. Sama się jeszcze nie zdecydowałam.
          Jak na razie mam receptę na zastrzyk, ale....
          Aha jeszcze co do skuteczności to dla kobiet karmiących są tabletki
          jednoskładnikowe i one są mniej skuteczne niż dwu. Ale matkom karmiącym ponoć
          w zupełności starcza.
          Co do współżycia to już lody przełamane i dlatego pora wybrać jakiś środek
          anty smile)))

          Pozdrawiam cieplutko
          Beata

          Aaaaa zamieściłam nowe zdjęcia moich pociech na forum Zobaczcie dzieciaki
          czerwiec 2003 smile))
    • 21.07.03, 17:57
      Antykoncepcja - ponoć po Cerazette się nie tyje. Jeśli chodzi o zastrzyk 3
      miesięczny, to kłopot jest taki, że gdy zacznie się odczuwać jakieś
      dolegliwości (a mogą wystąpić po każdym środku hormonalnym) to ma się je przez
      3 m-ce! Tabletki można odstawić, a tu nic się nie zrobi, i to jest minus. A nie
      obawiacie się, czy hormonalna antykoncepcja nie zaszkodzi dzieciaczkowi? Bo ja
      sama nie wiem, co zrobić, chciałabym zdecydować się na tabletki, ale waham się.

      Co do marchewki, to przy d. Montignac można jeść, ale surową, a nie gotowaną.
      Mnie udało się przezwyciężyć nawyki, zresztą ziemniaków nie jemy prawie wcale.
      Na szczęście mój mąż akceptuje wszystkie moje pomysły kulinarne smile

      U nas też już po "pierwszym razie" smile nie ma czego się bać smile
      Dzisiaj byłam u ginekologa, też mam nadżerkę, ale niewielką i ponoć jest
      szansa, że sama zniknie. Mam nadzieję.
      Moja Majcia skończyła wczoraj 5 tygodni, za tydzień idziemy na szczepienie i
      wtedy ją zważymy. Ale widzę, jak rośnie, to niesamowite karmić dziecko i
      widzieć, jak ono rośnie na tym mleczku.


      --
      Natura lubi się ukrywać
      • 21.07.03, 22:50
        witajcie,
        u nas tez po pierwszym razie i bylo supersmile
        Jesli chodzi o zastrzyk to mi lekarz powiedzial to co bapisala wilga, ze jesli
        wystepuja komplikacje to sa przez 3 miesiace i NIC sie nei da z tym zrobic -
        tak wiec mozna sobie zafundowac 3-miesieczny zastrzyk. Ja nei chce spirali, bo
        moj organizm zle reaguje na obce ciala. Poza tym chcemy miec drugie dziecko za
        mniej wiecej 3 lata, wiec trzeba byloby ja wyjmowac wczesniej a to bez sensu.
        jelsi chodzi o zakladanie to kobiety, ktore sa "waskie" lub mialy cesarke
        powinny mie cto robione w znieczuleniu, bo zalozenei nie jest przyjemne. Za to
        wyjmowanie nie boli.
        Cerazete niestety nie jest tak bardzo skuteczna jak zwykle srodki
        antykoncepcyjne, poniewaz jej skutecznosc zasadza sie na tym, ze sie karmi
        piersi amniej wiecej co 3 godziny. Nie jest szkodliwa dla dziecka, bo dawka
        hormonow jest minimalna, ale powoduje to tez ryzyko, ze jesli sie spoznicie z
        wzieciem tabletki lub pojawi sie biegunka, wymioty lub po prostu zle sie
        wchlonie to kanal kompletny, bo nie nie zabezpieczy i niewiadomo kiedysmile I
        wtedy mozna zajsc w ciaze.
        I cerazete dziala dopiero od 5 dnia rozpoczecia pudelka, bierze sie ja bez
        przerwy. Wiec chocby po tym widac, ze dzialanie slabsze, bo zwykla pigulka
        zabezpiecza po 24 godzinach.
        Uff:0 ale sie rozpisalam.
        Jesli chodzi o SGGW to sa tam zajecia dla maluchow. Tomek byl na basenie i
        spisal. Jesli potrzebujecie jakies info to chetnie dam namiarysmile
        Bylismy w weekend w Krakowie i Maciek przespal wszystkosmile) Niewiarygodnesmile
        pozdrawiam,
        Ania
        • 22.07.03, 11:24
          Ale przecież piszą, że Cerazette można brać też po skończeniu karmienia,
          zresztą przecież potem nie karmi się dziecka co 3 godziny (np. gdy wprowadza
          się już inne pokarmy), więc jej skuteczność nie może być uzależniona od tego,
          jak często się karmi?

          --
          Natura lubi się ukrywać
          • 22.07.03, 12:34
            Aniu,
            koniecznie daj namiary na SGGW. Czy Wy się zapisaliście?
            Ala
            • 25.07.03, 11:03
              Alu,
              wiec namiary na SGGW to: 0608 500 069. Jest to telefon pani Malgosi, ktora
              prowadzi zajecia z maluchami. U niej tez trzeba zapisywac dzieci.
              Nie zapisalismy jeszcze Macka, bo zapisy nowych dzieci sa od 25.08.
              Zajecia startuja na poczatku wrzesnia.
              Odbywaja sie w nastepujace dni; srody, czwartki, soboty, niedziele.
              W srody zajecia maja byc od 15, w czwartki ma byc jakas ranna grupa na 9.30 a w
              soboety i niedziele 4 grupy miedzy 9 a 11.Zajecia odbywaja sie w czesci
              rekreacyjnej basenu.
              W ramach kursu masz 30 minut zajec w tygodniu. Na kurs sklada sie 12 lekcji.
              Koszt kursu to 250pln.
              W kursie moga brac dzieci ze szczepieniami (tymi w okolicach 6 tygodnia). Pani
              powiedziala,z e najlepiej, jesli dziecko ma skonczone 3 miesiace, bo wtedy jest
              bardzie ruchliwe i lepiej sobie radzi w wodzie.
              Decydujecie sie? Kiedy? Moze zapiszemy sie razem. Ma na pewno chcemy chodzic z
              Mackiem na basensmile
              pozdrawiam,
              Ania
          • 22.07.03, 12:53
            Witam witam serdecznie!!!

            Strasznie dlugo u Was nie bylam, a tu tyle do poczytania, tyle nowosci!!!
            Widze, ze problemy wszystkie mamy podobne. A wiec antykoncepcja, wysypki,
            spanie, kilogramy itp.

            Ale od poczatku. Co do pierwszego razu wink to my jeszce jestesmy przed i
            niestety musze sie przyznac, ze mam okropne opory. I nie chodzi o to, ze bedzie
            bolalo, nie chodzi o ciaze itp. Mam jakis taki wewnetrzny opor, a nawet
            niechec. Nie wiem jak to okreslic. Po prostu nie mam ochoty sad(. Ma ktos tak??
            Bardzo intymnie, ale kogo mam zapytac jak nie Was...??

            Jesli chodzi o kilogramy to ja nadal do przodu jakies 4-5 kg. Sporo sad(. W
            dodatku waga stanela juz jakies 3 tygodnie temu i ani drgnie. Nie cwicze, bo
            nie bylam jeszcze na kontroli u ginekologa i nie jestem pewna czy wszystko
            dobrze sie zagoilo. Tym bardziej, ze ciagle mnie jeszcze pobolewa. Szczegolnie
            jak stoje przez dluzszy czas sad(. I znowu pytanie, czy odczuwacie jeszcze
            jakies bole? Ja juz jestem ponad 5 tygodni po porodzie i nadal czuje. Nie jest
            to jakis bardzo mocny i uciazliwy bol, no ale jest.

            Co to wysypki u nas byla okropna. Z objawami tak jak u wiekszosci. Pediatra
            powiedziala, ze najprawdopodobniej jednak od mojego jedzenia. Takze teraz
            bardzo uwazam, wysypka powoli znika. Wiecie co mi zalecila - macierzanke.
            Przemywam nia buzie dwa razy dziennie. Trudno oczywiscie powiedziec czy pomogla
            macierzanka, czy zmiana diety, ale zawsze warto sprobowac. Ma ona wlasciwosci
            przeciwzapalne i sciagajace. Wczesniej stosowalam rumianek, ale lekarka
            zdecydowanie odradzila. Co do ciemieniuchy to my mamy prawie od poczatku. Do
            tego dochodzilo luszczenie sie naskorka i wysuszona skora zaraz po porodzie. Po
            prostu myje glowe dokladnie mydlem, potem oliwkuje i wyczesuje. Chyba jest
            lepiej.
            Bedac na kontroli lekarka dala nam rowniez skierowanie do poradni
            rehablitacyjnej. Bardziej nawet na nasza prosbe niz jej spostrzezenia, obawiamy
            sie bowiem zespolu napiecia miesniowego. Miala to mlodsza latorosl i wydaje nam
            sie, ze u Mateuszka wystepuja podobne objawy. W dodatku przeczytalam gdzies
            ostatnio, ze czesto wystepuje on u dzieci ktore rodzily sie przez porod
            wyciskany. Slyszalyscie o tym? Ja mialam oba takie porody i wyczytalam, ze sa
            one bardzo niebezpieczne i zabronione. Szkoda, ze dopiero teraz sad.

            Na koniec jeszcze tylko kilka slow o wspolpracy mojej dwojeczki. Tak wiec
            starsza - diable wcielone smile) - okropnie halasuje, biega, krzyczy i budzi
            malego. Ale on powoli zaczyna sie do tego przyzwyczajac - nie ma wyjscia smile).
            Zreszta musze przyznac, ze jest wyjatkowo spokojnym maluchem. Przesypia cale
            noce (oczywiscie oprocze przerw na jedzonko), w ciagu dnia lezy spokojnie w
            lozeczku i nie trzeba go specjalnie zabawiac, ani nosic na rekach. Z nim wiec
            pracy duzo nie mam. Za to Kasia dodaje mi jej za dwoch. Ostatnio tlumacze jej,
            ze jak nie bedzie krzyczec przy lozeczku jak Mateusz spi, to nie bede musiala
            go usypiac, a jak nie bede musiala go usypiac to bede mogla wiecej czasu
            spedzac z nia. I wiecie, ze skutkuje. Oczywiscie dopoki nie zapomni, ale
            chociaz na chwilke jest ciszej i daje malemu pospac.

            Alez dzisiaj dlugo. Ale tak dawno nie pisalam....wiec jestem usprawiedliwiona.
            Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i zycze zdrowka.
            Do nastepnego.
            • 23.07.03, 00:04
              Cześć Kochane,
              ja dziś króciutko. Chcę się pochwalić, że jutro
              wyjeżdżamy całą czteroosobową rodzinką nad morze!!! Nasze
              polskie jak na razie smile) Co prawda tylko na cztery dni,
              więc nie wiem czy to nie będzie zbyt duży szok dla
              Malutkiej, ale starszak baaaardzo chce się pobawić w
              piasku i popluskać w morzu, a i my chcielibyśmy złapać
              troszkę oddechu. Jak wrócimy to podzielę się z Wami
              odczuciami i spostrzeżeniami, czy warto z tak maleńkim
              dzidziusiem wybierać się gdzieś dalej.
              W każdym razie podróż planujemy na noc, żeby uniknąć
              upału no i żeby dzieciaki spały! Tak więc na razie i do
              następnego razu na forum!

              Duża buźka dla wszystkim mamuś i ich dzieciaczków
              Ha_linka

              P.S. Zosiu, doskonale Cię rozumiem. U nas to już nawet 7
              tydzień po porodzie, a ja wciąż nie mam ochoty na ten
              ponowny "pierwszy raz"... sad Mam nadzieję, że niedługo to
              się zmieni, czego i Tobie życzę.

              • 23.07.03, 10:48
                Ha_linka-szkoda,że nie napisałaś do jakiej miejscowości się wybierasz.
                Może byśmy się spotkalismile
                My byliśmy nad morzem w ostatnią sobotę(w Dziwnówku,bo ze Szczecina najbliżej)
                i następną też się wybieramy jak będzie tylko pogoda.
                Wzbudzaliśmy sensację z miesięcznym dzieckiemsmile
                Co do pierwszego razu,to my też jeszcze jesteśmy przed i szczerze mówiąc wcale
                mi się nie śpieszy.Za tydzień pójdę do lekarza i jeżeli wszystko będzie w
                porządku,to zobaczymy.
                Trochę się boje(złe doświadczenia po pierwszej ciąży)
                Pozdrawiam,Ania
                • 23.07.03, 16:45
                  cześć!!!!!!!
                  jak ja tutaj dawno nie zglądałam uf.....ale mój synek nie daje mi ostatnio
                  chwili wytchnienia. Mój mąż poszedł do pracy a ja zastałam na "gospodarce" z
                  dwójką dzzieciaków. Na szczęście moi rodzice maja urlopy i zabierajami starszą
                  Olenkę nad wodę lub na inne atrakcje.
                  MAma podobne problemy z Kacperkiem jak wiekszośc z was, a to krosteczki, kolki
                  (choć osttatnio mniejsze) i naważniejsze mały w upały prawie w ogóle nie śpi w
                  dzień. Najlepiej czuje siena rękach i jak sie do niego przemawia. Wczoraj
                  wieczorem strasznie bolała mnie mięśnie nóg jakbym przeszłą etap obozu
                  wedrownego i po namysle stwierdziłam, że to moje pielgrzymki z małym na ręku i
                  w wózku.
                  Do szczepienia wybieram sie za tydzien bo nasza pani doktor jest na urlopie.
                  Ach czy wasze maluszki też majataki brzydki odczyn po szpitalnym szczepieniu na
                  gruźlicę?
                  Poza tym też cieszę sie jak widzę, ż emój mały rośnie na miom mleczku
                  chociaższczerze mówiąc czasami nachodzi mnie zwatpienie przy karmieniu
                  szczególnie w upały jak chce mu sie pić i dosłownie "wisiał " by mi przy piersi
                  przez cały dzień. Oststnio skapitulaowałm i zaczęłam podawać mu przegotowaną
                  wodę bo byłam u kresu wytrzymałośc.
                  Jesli chodzi o moją straszą córeczke to jak narazie nie widać u niej oznak
                  zazdrości ona ma po prostu żywą lalkę w domu. najchętniej wzieła by małego na
                  ręce ale jeszcze nie trzyma sam stabilnie główki chociaz...wczoraj połozyłąm go
                  sobie na brzuchu i śmiałam sie głośno bo nie dosyć, że główkę trzymał ponad
                  minutę to jeszcze za węchem szedł do piersi i sam sobie znalazł jedzonko co to
                  znaczy instynkt!!!!!!
                  Bioderka u Kacperka są w porządku ale to chyba dziewczynki mająz tym wiecej
                  problemu. Co do ciemieniuchy teżsłyszałam aby smarować główkę parafiną ciekłą.
                  My smarowaliśmy starszą córcie po kąpieli tą parafinką bo podobno nie powoduje
                  podrażnień i świetnie nawilża-zgoda. Teraz jakoś o tym zapomniałam i stosuję
                  oliwkę bambino.
                  Co do kilogramów to wstyd sieprzyznać ile mi zostało-6kg do starcenia.
                  Codziennie obielcuję sobie ciwczenia ale mały tak mnie wykańcza, że jak
                  ćwiaczęco drugi dzien to jest super. Ponadto dostałam od męża aparat na
                  zwalczanie celulitu Philipsa ale masaż aby był skuteczny to trzeba
                  jednąnóżkęmasowac conajmnie 15 min., a je nie mam czasu, a wieczorem jestem
                  wykończona i padam. Diety specjalnej nie stosuję staram sie tylko uważaćna
                  kalorie. Cóż mam tylko nieodparty apatyt na słodycze i z tym walczę po przecież
                  karmię i tyję a nie chudnę. Moze zaczniemy siewspierać w tym odchudzaniu bo w
                  grup[ie zawsze raźniej. Piszcie proszę ile straciłyście kg bo ja sieprzy tym
                  mobilizuje. Odnośnie basenu czy karmiącym można pływać bez zbędnym konsekwencji
                  choddzi mi oczzywiście o zapalenie piersi na skutek przeziebienia?
                  Konczębo mój niedzwiadek sie przebudza (spał 30 min.)i mruczy jak prawdziwy
                  miś. Też wyśle aktualne jego zdjęcie do "zobaczcie".
                  • 25.07.03, 12:32
                    Basiu,
                    Jelśli chodzi o basen, nie ma przeciwwskazań dla mam karmiących. My jesteśmy
                    zdecydowani. Będziemy pływać!
                    Wczoraj byłam u ginka. Wszysto w porząsiu, zrosłam się smile)) Długo
                    rozmawialiśmy o antykoncepcji. Nie poleca mi zastrzyku, ani pigułek. To są
                    hormony. Polecił mi natomiast spiralę. Najlepiej założyć ją w ok 3 m-ce po
                    porodzie. Ale ja ciągle się wacham. Czy któraś z Was miała coś takiego?
                    Jak "wrazenia"?
                    Odradził mi także basen na SGGW. (sam jest świeżo upieczonym tatusiem i
                    testowal wszystkie baseny w W-wie) Podobno najlepsze są na Potockiej i w
                    Wodniku (na Grochowie). Powiedział mi także, że tak małe dzieci nie potrzebują
                    instruktora. To podobno zbędny wydatek. Najlepiej iść samemu. Pokazał jak
                    trzymać dziecko i co z nim robić w tej wodzie. I chyba ma rację. Chociaż swoją
                    drogą, jestem ciekawa jak wyglądają takie zajęcia z instruktorem.

                    Aniu, my jesteśmy zdecydowani chodzić z małą. Ale prawdopodobnie na Potocką
                    (chyba najbliższy basen). A Wy, zdecydowanie na SGGW?
                    Troszkę się martwię tymi krostkami Marci. Najpierw były tylko na buzi. A teraz
                    i szyjka i klatka piersiowa (na górze). I barsziej mi to tradzik przypomina,
                    niż potówki. Ale dziś idę do lekarza. Mam nadzieję, że rozwieje moje
                    wątpliwości.

                    No i Marcia okropnnie ulewa. Czasem szlag mnie trafia, bo mam wrażenie, że
                    zwróciła wszystko co przed chwilą zjadła.

                    Dziewczyny, czy Wy też miewacie chwile słabości? Czy tylko ze mną coś nie tak?
                    Większość z Was ma dwójkę dzieciaczków i doskonale dajecie sobie radę. A ja?
                    Mam jedną jedyną MArcię i tak łatwo się poddaję? Wczoraj wyłam w poduchę!
                    Czuję się trochę zawiedziona. Bo tak na prawdę to ciągle tylko ja zajmuję się
                    małą. Mój mąż ogranicza się do spraw technicznych - zmiana pieluszki, kąpiel,
                    przebranie. I ciągle pyta: no co? przecież się nią zajmuję! Czego ty jeszcze
                    chcesz? A przecież zajmowanie się dzieckiem to nie tylko pieluchy! Żeby ją
                    poprzytulał (tak bez powodu), porozmawiał z nią (a właściwie pogadał do niej)
                    kiedy nie śpi. A on odkłada ją do łóżeczka, no bo przecież nie płacze! Czy ja
                    jestem zbyt wymagająca? W nocy do niej nie wstaje a ja ciągle muszę być
                    czujna! W dodatku wczoraj "wpadłam"na chwilę do pracy (z Martą). I się
                    rozkleiłam... Tyle się dzieje, ludzie awansują, jeżdżą w zagraniczne delegacje
                    (nigdy wcześniej tak nie było). A ja siedzę w domu!!!!! Buuuuuuu sad(( Może
                    powiecie, że jestem jakaś chora, albo egoistka(?) Tyle, że ja bardzo lubiłam
                    moją pracę, właściwie była dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy. A teraz
                    mam wrażenie, że wszystko przecieka przez palce. Ciągle mi się wydaje, że to
                    jeszcze nie teraz miało być. Że jestem za młoda (25 lat), że nie ukończyłam
                    studiów (ostatni rok). No i brakuje mi sił. Nie przywykłam do siedzenia w
                    domu, ciągłego sprzątania, prania, prasowania...
                    A i tak kocham mojego szkraba najbardziej na świecie. I chyba muszę wpaść w
                    dół, żeby potem wznieść się na wyżyny smile))
                    Mam nadzieję, że nie tylko ja przeżywam chwile załamki. I że to normalna
                    sprawa, a nie jakieś tam moje widzi mi się... A może to depresja poporodowa?
                    Ale dopiero teraz(?)...
                    Wpadnę tu jak tylko wyskoczę z dołka smile))) Całusy,
                    ala
                    • 25.07.03, 18:43
                      Alu, ja tak sobie "doskonale" daję radę, że też sobie dzisiaj popłakałam. Majka
                      nie chce spać, chyba że leży na moim brzuchu, słodkie ale męczące. Noce -
                      ostatnie dwie tragiczne. Mąż chory, starsza córeczka ciągle z katarem, mnie też
                      zaczyna drapać w gardle. Rozumiem uczucie, że coś Ci ucieka - studia skończyłam
                      z pewnym opóźnieniem ze względu na pierwsze dziecko, teraz chciałabym na studia
                      doktoranckie, ale w tym roku już się nie uda. A czas leci... ALe co tam, minie
                      pół roku - rok i będzie "z górki" smile
                      A co do mężów, to wydaje mi się, że większość mężczyzn tak ma. Mój mąż przy
                      pierwszym dziecku bardzo dużo mi pomagał, teraz jest podobnie, ale ostatnio
                      powiedział mi, że takie dziecko jest dla niego po prostu...za małe. Jasne, że
                      przewinie, wykąpie, nakarmi odciągniętym pokarmem, gdy chcę wyjść z domu itd. -
                      ale widzę, że tak nie czuje tego malucha jak ja. No cóż, trzeba poczekać, na
                      wszystko przyjdzie czas. Doceniaj wysiłki męża, na pewno się stara, patrząc na
                      mojego męża wierzę, że nie wie o co Ci chodzi, gdy zarzucasz mu, że kładzie
                      dziecko do łóżeczka zamiast z nim porozmawiać smile



                      --
                      Natura lubi się ukrywać
                      • 25.07.03, 23:32
                        Witam Dziewczyny!
                        Ja na szczęście nie mam depresji, bo pomaga mi mama i mąż jak wróci z pracy.
                        Czasami robię sobie wychodne i idę na bajki do koleżanek. Ostatnio dłużej
                        wychodzę z Wiktorią i nie mam z nią problemu na tych wyjściach bo albo caly
                        czas śpi albo rozgląda się cicho.
                        Ostatnio przeżyła szczepienie i pobieranie krwi. Szczepienie przeżyła dość
                        spokojnie natomiast to pobieranie krwi ..... serdecznie mi było jej żal. To
                        poprostu było bardzo beztialskie... ale na szczęście wszystko dobrze się
                        skończyło. I wyniki są O.K. (w ciąży brałam leki które mogły zadziałać na
                        dziecko i to była kontrol)
                        Mogę się pochwalić, że "pierwszy raz" mam już za sobą. Miałam straszne opory
                        ale chciałam mieć to już z głowy aby niepotrzebnie się nie stresować. Wszystko
                        poszło dobże jednak do przyjemności to nie należało. Mój wyrozumiały mąż
                        postarał się umilić mi to w inny sposób smile
                        Nie pisałam tak długo bo ciągle siedzę z dzieckiem na dworze, bo lato już na
                        półmetku. Byliśmy z małą nad jeziorem ale trochę marudziła. Jeszcze jednak jest
                        za mała na takie wyjazdy.
                        To na dzisiaj tyle. Pozdrawiam wszystkie Maluszki i Mamusie.
                        Trzymajcie się ciepło.
                        LWICA i jej mały Bliźniaczek. smile
                    • 27.07.03, 14:01
                      Paskudna depresjasad(dopada mnie raz po raz. Ostatio gdzieś przeczytałam, że
                      może pojawić się nawet kilka mies.po porodzie. U mnie pojawia się co kilka dni-
                      chodzę smętna jak upiór, nic mi się nie chce, a płacz wywołuje byle co
                      (ostatnio złamany paznokieć- jazda nie?sad Myślę, że trzeba przez to przejść,
                      tak jak przez inne dolegliwości poporodowe. po pierwszym porodzie miałam
                      depresję przez trzy miesiące, ale to było 9 lat temu i mało kto słyszał o czym
                      takim, więc posądzali mnie o histerię i marudzenie z byle powodu. Teraz jestem
                      bardziej rozumiana i tolerancyjniej traktowana przez otoczenie. Trzymaj się,
                      wszystko się unormuje szybciej niż myślisz!smile)Pozdrowionka1
                  • 26.07.03, 15:39
                    Moje Drogie, bardzo Was proszę, nie załamujcie się!!!!!!!!!
                    Wszystko z czasem się ułoży. Mój Pawełek też w ogóle nie chce spać, tylko
                    przykleja się do cyca co 1/2 godz. Ale żeby chciał jeść, pomiącha, pomiącha i
                    wypluwa, potem za 1/2 godz. ryk, jakby go ktoś mordował. Nawet na spacer już
                    boję się z nim wychodzić, bo w połowie drogi mam koncert (a żeby na tym moim
                    osiedlu były chociaż jakieś ławki, to bym go nakarmiła, a tak muszę na sygnale
                    do domu).
                    A w pracy wiadomo, że wszystko idzie do przodu. Mnie także ominął awans, a
                    także współpraca przy kluczowym projekcie, ale w robocie zawsze są i będą
                    jakieś KLUCZOWE projekty. Z drugiego fakultetu już zrezygnowałam (może po
                    drugim dziecku?).
                    Była minister skarbu (Kamela Sowińska)na pytanie, czego w życiu żałuje
                    najbardziej, odpowiedziała: "że nie miałam więcej dzieci" (a ma zdaje się 2
                    synów). Dlatego cieszy mnie każdy uśmiech maleństwa (ostatnio żeby chociaż
                    jeden dziennie) i tak trzymać.
                    Ewitka
    • 26.07.03, 00:01
      Ja przeżywam jakieś załamanie. Tosia wyje, Ignaś wyje. A ja się miotam. Ją
      noszę, bujam. On koniecznie chce jabłuszko, siusiu, picie. Od meża jabłuszka
      nie chce. Tośka u niego, tzn. męża się nie uspokaja. Najgorzej jest wieczorem.
      Nie wiem jak go nakarmić, żeby nie płakała w tym czasie. Może umyję jakoś
      wcześniej i kolację mu naszykuję też wcześniej. A do tego od jutra stosuję
      dietę antykolkową. Oboje są przeziebieni. Tosia ma katar. Obrobinę kaszle. Nie
      ma temperatury.
      Też mam dodatkowe kilogramy(ok 4), wszystkie na biodrach, brzuchu, udach, ale z
      nimi walczę.
      Pozdrawiam. Asia
      • 28.07.03, 09:02
        Dziewczyny - streszcze szybko, bo moze komus sie przyda. Mielismy juz kilka
        dni placzow wieczornych, juz myslalam ze to kolki i ze znowu czeka mnie dietasad
        Ale pomyslalam i wyszlo mi, ze moze maly ma za duzo wrazen w ciagu dnia a do
        tego jak duzo jezdze z nim (zeby umilic czas starszym) to on wtedy spi prawie
        caly dzien i potem ma klopoty ze spaniem nocnym, wtedy kiedy powinnien. I
        dlatego ryczy. Zmienilam wiec plan dnia - ja do poludnia jestem z Malym w domu
        lub na krotkim spacerze, ale dopiero wtedy, gdy juz jest spiacy po porannym
        czuwaniu. Chlopcy w tym czasie z dziadkami na placu zabaw. Szymus spi do ok.
        15 - 16 i znowu troche czuwa, wiec wtedy trzeba byc w domu, by go spacer nie
        usypial. I potem kapiel i czas na spanie, czyli znowu mozna pojsc na spacer.
        Od kilku dni stosuje i dziala!! Czyli kolek nie ma! smile Oby tak dalej. Ale bez
        dziadkow nie dalabym rady...
        Ciekawa jestem czy uzywacie juz smoczka na ratunek w sytuacji naglego placzu
        na spacerze lub w samochodzie? Ja ciagle odwlekam ten moment, bo wiem, ze moze
        byc pozniej trudno odzwyczaic...
        Czy zostawialyscie juz Wasze maluszki z tata i butelka sciagnietego mleka?? Ja
        jeszcze nie probowalam, wiec nie wiem, czy Maly bedzie tolerowac taka forme
        zastepcza.
        Krostki wygladajace jak tradzik, to - tak jak juz bylo o tym wczesniej - wynik
        naszej burzy hormonalnej, wiec na pewno niedlugo minie.
        A maz, ktory pomaga przy dziecku tylko technicznie to chyba dosc normalna
        sytuacja, zwlaszcza przy pierwszym dziecku. Pozniej juz sie powinien oswoic
        i "rozkrecic" smile Moj juz przy drugim zaczal zagadywac do maluszka smile
        zycze duzo sil tym wszystkim z was, ktore sa akurat w dolku!
        Anetta
        • 28.07.03, 12:05
          Witam!
          U nas krosteczki zupelnie zniknely. Nie wiem czy to wynik tego, ze przeszlam na
          scisla diete, czy tez powoli uspakaja sie burza hormonalna, o ktorej pisala
          Awanka. Maluch od razu lepiej wyglada, jak brzoskwinka! Pomimo, ze nie
          wystawiam go na bezposrednie dzialanie slonca na ladnie opalona buzie, a reszta
          cialka bielutka jak snieg!
          Co do spania to u mnie przyznam nie ma problemu. Mateusz przesypia cale noce.
          Kapiemy go o 19.00, potem jedzonko. Zasypia i spi do nastepnego karmienia
          miedzy 24.00, a 1.00 w nocy. Potem przebudza sie kolo 4.00 i spi, az do 7 rano
          i od tej godziny ma czas aktywnosci (jakies 2 godziny), choc dzisiaj na ten
          przyklad zjadl o 7 i spal jeszcze do 9 rano! Staram sie, aby po tym ostatnim
          karmieniu przed kapiela (czyli ok. 17-18) juz nie spal. Jezeli to sie uda,
          wowczas ladnie zasypia po kapieli. Musze jednak przyznac, ze w ciagu dnia jest
          bardzo aktywny. Szczegolnie jak jest upal. Wczoraj w ciagu dnia nie spal w
          jednym kawalku dluzej niz 15 minut i jakby to tak uzbierac to pewnie przespal w
          sumie niewiele ponad 2 godziny. Trudno wiec sie dziwic, ze potem spi jak maly
          borsuczek cala noc smile). Mimo wszystko musze jednak przyznac, ze mam wielki luz
          w porownaniu z innymi mamami. Jeszcze mi sie nie zdarzylo, zebym musiala go
          nosic przez dwie godziny w nocy, czy tez usypiac na rekach (zasypia sam w
          lozeczku). W ciagu dnia tez jest bardzo grzeczny i spokojny, az sama sie
          dziwie, bo starsza coreczka to istny diabelek.
          Pozdrawiam i zycze przespanych nocy.
          • 28.07.03, 12:28
            Witajcie,
            chyba się nieco wygramoliłam z tego doła! Wam też tego życzę. Po prostu wstaję
            rano i powtarzam sobie, że mam do wyboru być rozdrażniona albo uśmiechnięta.
            Wybieram 2-gą opcję i jakoś to działa smile) (a jak przychodzi zwątpienie -
            patrzę w lusterko i odrazu przypominam sobie poranne postanowienie)

            Poza tym dzień jak codzień. MArta przesypia pięknie nocki: ostatnie karmienie
            ok.22-23, pierwsze ok 5-6 nad ranem. Super!
            Czasem trochę marudzi, ale jakoś sobie radzimy.
            Smoka już podajemy. Na szczęśćie mała często go wypluwa. Chyba jej się nie
            podoba, dlatego ląduje w jej buziulce tylko w "krytycznych" chwilach.

            Co do podawania odciągniętego mleka z butli - jeszcze nie próbowałam. Ale
            niedługo będę musiała. We wrześniu mam sesję (przełożyłam czerwcową). Kupa
            egzaminów do zdania sad( Więc będę zmuszona zostawić Marcię z tatą lub u
            dziadków... Może się na mnie nie obrazi... wink

            Kochane, czy któraś z Was oddawała swoje pierwsze dziecię do żłobka? Ja chyba
            będę musiała (nie stać mnie na razie na nianię a dziadkowie są młodzi i
            jeszcze pracują). Zastanawiam się czy to dobry pomysł...

            Wiecie co? Cieszę się, że tak się zżyłyśmy! Tworzymy prawie rodzinę smile) Szkoda
            tylko, że tak mało nas... (na forum "w oczekiwaniu" było nas więcej...)
            Może kiedyś zorganizujemy spotkanie i wtedy poznamy się osobiście (?)

            Całuski dla Was i Waszych pociech!
            Ala
            • 28.07.03, 12:30
              Zapomniałam...
              Kochane Anie! Wszystkiego najlepszego z okazji imienin. Spóźnione, ale szczere!
              • 28.07.03, 12:44
                Dziekuje za zyczeniasmile)
                Ja zostawialam Macka juz wiele razy z butelka odciagnietego mleka. Kilka razy
                zostawal z tata a kilka z babcia. Babci strasznie marudzil, ale chyba dlatego,z
                e go nosila caly czas na rekach i nie dala mu przez to spacsmile)
                Niestety zaczelismy uzywac smoczka i mam wrazenie, ze maly troche inaczej
                ciagnie piersi. Smoczek uzywany jest sporadycznie, w sytuacji kleski
                zywiolowejsmile
                Z fajnych rzeczy to wczoraj zostawilismy Macka z babcia i wyszlismy do kinasmile)
                Swietowalismy tez z malym moje urodziny i bylo supersmile
                Czy ktoras z Was wraca do pracy we wrzesniu? Ja wracam i bede zostawiac malego
                z babcia. Zaczelam odciagac pokarm do woreczkow i zamrazac, ale idzie mi to
                jakos opornie. Czy ktoras z Was to robila przy pierwszym dziecku? Jakie sa
                Wasze doswiadczenia?
                Alu, moze przynajmniej na poczatku zorganizujmy spotkanei mam z Warszawy?
                pozdrawiam i zycze przespanych nocysmile
                Ania
                • 28.07.03, 14:21
                  W takim razie jeszcze raz ja!
                  Rowniez zapomnialam o zyczeniach dla Naszych Wszystkich An!!! Wszystkiego naj
                  naj naj, zeby dzieciaczki zdrowo rosly, a Wy abyscie tryskaly energia!! A moze
                  ktoras z Was ma na stanie Krzysztofa? Meza, bo malucha z tego co pamietam nie
                  bylo o takim imieniu. A wiec jesli tak, to dla nich rowniez najserdeczniejsze
                  zyczenia.
                  Jesli chodzi o odciaganie pokarmu ja jeszcze nie probowalam. Wszystkiego co
                  zostawilam Mateusza to dwa razy na dwie godziny na wyjscie do sklepu. Ale
                  odciagalam pokarm przy Kasi. Przechowywalam go w zamrazalniku w malych
                  sloiczkach (po zupkach i deserkach) oraz w buteleczkach. Polecam pisanie na
                  kazdej porcji daty i godziny. Godziny dlatego, ze mleko o roznych porach dnia i
                  nocy ma rozny sklad. Podawalam wiec potem zgodnie z godzinami odciagniecia.
                  Uzywalam odciagacza recznego medela.
                  Co do powrotu do pracy. Ja jeszcze zupelnie o tym nie mysle. Macierzynski mam
                  do polowy pazdziernika (przy drugim dziecku dwa tygodnie wiecej), wiec jak dla
                  mnie to jeszcze zupelny kosmos. A z Mateuszem jak narazie sie nie rozstaje,
                  ani nie mam takiej potrzeby, ani checi.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • 30.07.03, 00:55
                    Cześć Kochane,
                    Ja też się dołączam do życzeń dla naszych Anek.
                    Wszystkiego najlepszego dla Was i Waszych dzieciaczków.
                    Nie mogłam złożyć życzeń o czasie, bo jak być może
                    pamiętacie - wyjechałam z całą moją czteroosobową
                    rodzinką nad morze.

                    Było super choć na cztery dni pobytu dwa dni były
                    deszczowe. Aniu H. niestety nie udałoby nam się spotkać
                    przy najlepszych chęciach, bo my wyjechaliśmy nad
                    środkowe wybrzeże - do Karwi sad a szkoda, bo mogłoby być
                    fajnie. Paulinka doskonale zniosła podróż nocą i
                    najwyraźniej powietrze morskie jej bardzo służyło. Dużo
                    spała, mało płakała, a kiedy czuwała to ciągle posyłała
                    nam cudowne uśmiechy i bardzo dużo gugała... smile Na plaży
                    troszkę trzeba ją było ponosić i zasypiała. Układaliśmy
                    ją wtedy na dmuchanym materacu do pływania w cieniu pod
                    parasolem i szum morza ją lulał w czasie snu. My w tym
                    czasie mogliśmy pobawić się z Pawełkiem i sami troszeczkę
                    (choć niestety nie za dużo) poodpoczywać. A po
                    wieczornych długich spacerach brzegiem morza (nawet w
                    czasie lekkiej mżawki) oba maluchy spały jak zabite do
                    rana (Paulinka z dwoma przerwami na cycusianie).
                    W każdym razie wyjazd uważamy za udany i chyba odważymy
                    się wyjechać na dłużej jeszcze raz w sierpniu.

                    Mam tylko takie refleksje, że moje dzieci nie mają
                    niestety tak unormowanego dnia i stałych pór kąpieli, czy
                    spacerów o jakich pisały Zosia i Anetta. Wiem, że
                    niektóre dzieci tego potrzebują, bo inaczej są marudne,
                    jednak widzę, że Paulinka nie jest aż tak wrażliwa i
                    wystarcza jej, że ma na stałe mamusię z cycusiem pod
                    ręką, a już to, gdzie akurat jedzonko dostanie nie ma dla
                    niej znaczenia. Ten brak unormowanego rytmu dnia nie
                    odbija się na jej humorze i całe szczęście, bo oboje z
                    mężem nie należymy do bardzo metodycznych ludzi... smile)) i
                    miewamy tysiąc pomysłów na minutę. Myślę nawet, że często
                    przesadzamy z tym wożeniem i zabieraniem ze sobą wszędzie
                    dzieci o różnych porach dnia i nocy... Jednak w ten
                    sposób nie musimy rezygnować z wielu przyjemności i
                    prawie normalnego życia i ja nie czuję się też tak
                    uwiązana w domu i zmęczona ciągłym siedzeniem z dziećmi.
                    Być może też to właśnie pozwala mi unikać depresji...
                    A jak to jest u Was? Zabieracie maluchy wszędzie ze sobą,
                    czy raczej próbujecie odzyskiwać niezależność zostawiając
                    je z kimś w domu?
                    Co do zostawiania małej z odciągniętym mleczkiem w
                    butelce i tatusiem lub babcią, to ja jeszcze nie
                    próbowałam. Może się odważę, choć nie mam na razie takiej
                    potrzeby. Ja też mam urlop macierzyński do października,
                    a razem z urlopem wypoczynkowym za ten rok, to nawet do
                    połowy listopada. Potem też zamierzam troszkę posiedzieć
                    z małą na urlopie wychowawczym.
                    Smoczek próbowałam podać Paulince, bo zauważyłam, że
                    zasypiając czasem (nie zawsze) wsadza do buźki rączkę i
                    ją ssie. Jednak smoka wypluwa z determinacją i nawet ma
                    na niego odruch wymiotny. Trochę się obawiam tej rączki,
                    bo paluszki trudniej wyrzucić niż smoczek (w razie gdyby
                    przyzwyczaiła się do ssania na przykład kciuka). Dlatego
                    też gdy widzę, że zaczyna kombinować z rączką, biorę ją
                    na ręce i albo usypiam kołysząc, albo daję cycusia.

                    Dziewczyny myślę, że faktycznie czas zorganizować jakieś
                    spotkanie. Ponieważ dzieciaczki są jeszcze malutkie, to
                    chyba faktycznie na razie tylko spotkanie regionalne. Ale
                    jak maluchy troszkę podrosną, to może wymyślimy jakiś
                    dobry czas i miejsce na spotkanie wszystkich czerwcowych
                    mamuś.
                    Ja dołączam się do propozycji spotkania w Warszawie. Może
                    tylko poczekajmy, aż upały troszkę zelżeją i umówmy się w
                    którymś parku? Co Wy na to?
                    Rozpisałam się jak zwykle smile))

                    Pozdrawiam Czerwcówki z Bobaskami
                    Halina
                    • 30.07.03, 11:50
                      Ja jak najbardziej jestem za!!! A z jakiej części W-wy jesteście? I gdzie
                      chadzacie na spacery? Bo może się już widziałyśmy, tylko jeszcze o tym nie
                      wiemy smile)))
                      My z Marcią najczęściej spacerujemy w Parku Saskim. Mieszkamy na Muranowie,
                      prawie w samym Centrum Warszawy, dlatego nam wszędzie blisko smile))
                      Ala
                      • 30.07.03, 14:15
                        Witajcie,
                        ja proponuje spotkac sie 6 sierpnia. Moze na polach mokotowskich, bo tam mozna
                        usiasc i cos zjesc? Co Wy na to?
                        Godzina okolo 11? Jeszcze nei bedzie upalusmile
                        Dajcie znac co o tym myslicie,
                        My jestesmy z Natolina,
                        pozdrawiam,
                        Ania
                        • 30.07.03, 23:34
                          Hej,
                          a ja jestem z Ochoty i Pole Mokotowskie bardzo mi
                          odpowiada, bo jest prawie rzut beretem od miejsca gdzie
                          mieszkamy. Godzina 11.00 6 sierpnia też jest OK. Tylko w
                          którym miejscu miałybyśmy się spotkać? Czyżby przy Pubie
                          Lolek?
                          Rozumiem, że ostatecznie potwierdzimy to spotkanie na
                          dzień przed?
                          Pozdrawiam
                          Halina
                          • 31.07.03, 10:57
                            Pasuje smile))
                            Będę jechała metrem. Nie znam zbyt dobrze tamtych okolic, dlatego umówmy się w
                            jakimś charakterystycznym miejscu. Myślę, że pub Lolek jest dość znany więc
                            jak kogoś spytam, to wskaże mi drogę(?)
                            Ala
                            PS ostateczne potwierdzenie na dzień przed smile)
    • 31.07.03, 13:54
      Nasza Majeczka zaczęła przesypiać noce - ostatnio spała od 20 do 5 rano!
      Wyspałam się, chociaż koszulkę miałam całą mokrą od mleczka smile
      Ja zostawiłam dwa razy małą z odciągniętym mlekiem - raz z babcią, raz z mężem.
      Majcia je teraz w dzień co dwie - trzy godziny. Odciągam ręcznie i zamrażam.
      Czytałam gdzieś, że odciągnięte mleko należy przechowywać w plastikowych, a nie
      w szklanych butelekach.
      Ja też nie mam stałego rozkładu dnia, na początku starałam się wprowadzić taki,
      ale jakoś nie udaje mi się. Ale małej to nie przeszkadza, najważniejsze, żeby
      być przy niej, jak się obudzi smile. Zasypia u mnie na rękach, ale nie trzeba jej
      nosić, wystarczy że siedzę z nią.
      Ale Wam fajnie, że możecie się spotkać smile Ja mieszkam w Gdańsku, ale rok temu
      mieszkałam jeszcze w Warszawie. No trudno. A może jest tu ktoś z wybrzeża?

      --
      Natura lubi się ukrywać
      • 31.07.03, 15:17
        Kasiu, a dlaczego nie mozna w szklanych (przechowywac odciagnietego mleka)??
        Co prawda ja z reguly przechowywalam w buteleczkach, takich do karmienia, czyli
        z jakiegos tworzywa, ale czsami rowniez w sloiczkach (z zupek i deserkow).
        I nawet wydawalo mi sie, ze lepiej w szklanych, a teraz taka niespodzianka.
        Moze wiesz przez przypadek dlaczego?
      • 31.07.03, 16:01
        Kasiu,ja prawdopodobnie we wrześniu będę w Gdańsku albo w
        Gdyni przez dwa tygodnie od 15.09. Mój mąż jedzie tam na
        dwa tygodnie w delegację i koniecznie chce mnie zabrać z
        dziećmi. Myślę, że będę się troszkę "nudzić" (jeśli można
        się nudzić z dwójką małych dzieci) bez towarzystwa. Może
        uda nam się wtedy spotkać, jeśli będziesz miała ochotę na
        plotki?

        Pozdrawiam
        Halina
    • 31.07.03, 22:44
      Postaramy się być na spotkaniu.
      Mój Ignaś skończył w poniedziałek 3 latka!!! A dziś ma imieniny. Nie mogę
      się na niego napatrzeć.
      Moja Tosia bardzo potrzebuje stałej pory spaceru, kąpieli, nie lubi
      popołudniowych atrakcji. Ignaś tak nie miał. Nie zostawiam jej jeszcze i to też
      inaczej niż za pierwszym razem. Ignasia jakiegoś zupełnie malutkiego
      zostawialiśmy.
      Ja nie wracam nigdzie. Tzn. będę siedziała w domu z Tosią do października
      przyszłego roku. Mam do zdania jeden egzamin. Ale nie mogę sie zabrać za naukę.
      A potem za rok pójdę na staż. Na razie się tym nie przejmuję, nie myślę.
      Pozdrawiam Was i dzieciaczki. Asia
      • 01.08.03, 06:27
        Hej hej!
        Asia -najlepsze zyczenia dla Twojego trzylatka Ignasia, moj Szymek ma Ignas na
        drugie imie smile, a Tomek skonczy 3 latka we wrzesniu, czyli tez juz niedlugo. I
        mysle, ze to jest najfajniejszy okres dla nas - maly trzylatek juz chodzi,
        mowi, czesto jeszcze dosc smiesznie, sporo zrobi juz sam a przy tym jest taki
        jeszcze slodki smile Ale nasz bobasy tez sa oczywiscie slodkie i kochane.
        Szymek skonczyl dzis kolejny tydzien - juz piaty! Zaczyna swiadomie sie
        usmiechac co jest niesamowite. Nadal lepiej sie czuje, gdy dzien jest spokojny
        i bez wielkich zmian, gdy o stalych porach kapie sie i spi. Ale do sklepow
        jezdzi ze mna, nie zostawialam go jeszcze i jakos nie mam odwagi. Moze
        dlatego, ze nie czuje jeszcze takiej potrzeby by go zostawic i isc samej -
        szczerze mowiac wole zostawic w domu z tatusiem starszych chlopakow wink maly
        jest najmniej uciazliwy w sklepie.
        U nas tez od kilku dni straszne upaly - nawet nie chce sie z domu wychodzic.
        Dopiero wieczorem da sie pojsc na spacer. Powiedzcie w czym spia Wasze
        maluszki przy takich temperaturach? Ja klade najmlodszego w body i pod
        pieluszka lub cienkim kocykiem.
        Fajnie Ha_linko, ze udal Wam sie wyjazd! Musze przyznac, ze my przy starszych
        chlopcach, jak byli niemowlakami, takze zylismy aktywnie i o roznych porach
        chodzilismy w rozne miejsca. I nie bylo problemu. A teraz trafil sie nam taki
        ulozony synek! Ale moze to i lepiej, bo przy trojce dzieci rytm dnia musi juz
        byc jakis bardziej staly, by jakos to wszystko opanowac.
        Dziewczyny z Wa-wy, spotkajcie sie, zrobcie zdjecia i pokazcie! Moze kiedys
        uda sie nam spotkac w wiekszym gronie.
        pozdrawiam serdeczenie mamy i dzieciaczki male i te wieksze!
        Anetta
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.