Dodaj do ulubionych

"uśnij wreszcie" --- relacja ze zmagań

02.01.08, 23:30
dzień 1. czyli dzisiaj
młody wykąpany o 21
kolacyjka
tatuś narysował obrazek z drzewkami i krzaczkami i ptaszkami i
słonkiem
mamusia zrobiła papierowy samolocik
10 minut zabawy z samolocikiem
5 minut czytania książeczki
wszystko w dużym pokoju
potem przenosiny do pokoju małego
nalepienie obrazka i samolotu na komodzie, tak żeby mały miał je na
widoku
obłożenie dziecka smoczkami
przedstawienie nowego przyjaciela do spania - teletubisia la la w
rozmiarach podobnych do Dawida smile
odłożenie Dawida do łóżeczka
30 sekund przemowy łagodnym ale też pewnym tonem
położenie dziecka na poduszce bo wstał oczywiście zaraz po położeniu
hasło "dobranoc, do jutra synku" i wyjście z pokoju
zaczął się płacz
mój powrót do pokoju po minucie
10 sekund przemowy
położenie dziecka bo oczywiście wstał
płacz
powrót po 3 minutach
przemowa
położenie
płacz
powrót po 3 minutach
to samo
powrót po 5 minutach
i dalej ten sam manewr
wracałam chyba z 5 razy
Dawid płakał od 21.15 do 21.42
najgorsze 28 minut ostatnich dni
zasnął wtulony w kołdrę
chyba ze zmęczenia
śpi do teraz

boję się pobudki w nocy
nie wiem czy dam radę powtarzać te manewry w głuszy nocnej
wiem że będzie płakał

ja starałam się być twarda
choć serducho mi się krajało

mąż poszedł by po małego gdybym go nie zatrzymywała



zobaczymy jak będzie w dalsze dni
będęWam to tutaj opisywać jeśli chcecie
daję sobie 7 dni na naukę zasypiania
jak nie zadziała to chyba umrę na wyrzuty sumienia

--
uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
www.tullimy.blox.pl
Obserwuj wątek
    • anntenka po 1. nocy 03.01.08, 09:03
      jestem w szoku
      spodziewałam się że Dawid jak wstanie to będzie płacz jak przy
      zasypianiu
      przynajmniej z pół godziny
      Dawid obudził się 1 raz, słownie jeden! znaczy się jeden wymagający
      mojej interwencji
      było po 2 jak zapłakał
      weszłam
      dałam smoka
      10 sekund przemowy
      położenie małego
      i zmyłam się do dużego pokoju przygotowana na akcję z powrotami
      Dawid wstał, pokwilił może z 5 sekund po czym płacz ucichł
      wchodzę za chwilę, patrzę a on ŚPI
      jasny gwint
      bez ulania na rękach
      ŚPI!!!!!!
      ważne, nie zmieniałam mu pozycji gdy zasnął na kołderce z poduszkąw
      nogach
      oczywiście na żuczka
      całąnoc tak spał
      obawiaam się godziny 6 bo wtedy mój mąż wstaje do pracy i przez pół
      godziny robi hałas
      Dawid zero reakcji, sen kamienny
      koło 7.30 zbudził się ale zakwilił dwa razy, zmienił pozycję i spał
      dalej
      do 8.30
      normalnie
      jestem w szoku
      mam nadzieję że to nie jedyna taka noc
      kiedy nie będęmusiałą lulać ponad 10 kilogramkó mojego syneczka
      ależ jestem zadowolona smile
      aha
      Dawid wstał z uśmiechem na ustach smile
      --
      uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
      anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
      www.tullimy.blox.pl
      • asiamuc Re: po 1. nocy 03.01.08, 12:54
        Jestescie wielcy oby dwa! gratulacje!Byle tak dalej!Mojej tez sie
        udaje zasypiac samej jakos tak bez zadnej metody nam wyszlo,w nocy
        sie budzi ze dwa razy ale tez daje jej smoczka i spi dalej do 8.smile
        --
        myszka
    • irima2 życzę powodzenia 03.01.08, 09:33
      My od 26.12 "walczymy". Ale nie metodą uśnij wreszcie, tylko odstawiłam od
      nocych karmień. Pierwszy raz budził się 1-2 w nocy, a potem co 1-1,5h. Padałam
      ze zmęczenia, a od poniedziałku wracam do pracy więc nie wyobrażałam sobie żeby
      nadal tak go karmić.
      Pierwsza noc była ok - pobudka oczywiście o 2, wstał mąż i śpiewał że mleczko
      się skończyło smile. Po 20 minutach płaczu usnął....i spał do 6!!! Druga noc to był
      koszmar - praktycznie całą noc budził się i płakał. Ale teraz budzi się już
      tylko tak o 5-6 nad ranem, mąż tylko kładzie go, podaje gryzaczek, mały chwilę
      popłacze i po paru minutach śpi dalej.
      Ale usypia nadal przy piersi - tym zajmiemy się trochę później.
    • gosiak781 Re: "uśnij wreszcie" --- relacja ze zmagań 03.01.08, 13:23
      trzymamy kciuki!!!!jestescie bardzo dzielni!

      Filip na razie zasypia przy butli z kasza....

      czasami nie zasypia przy butli, wiec tez go odkladalam do lozka....i
      ryczal juz kilka razy w nieboglosy...
      okazalo sie ze zab mu wychodzil i go bolalo....wyrodna matka ze
      mnie....nie przytulilam tylko zasnal ze zmeczenia....
      innym razem jak go tak przetrzymalam to okazalo sie ze mial
      goraczke....
      no i mam wyrzuty sumienia...

      w nocy wstaje czasami i daje mu mleko, ale to jest raz, czasami w
      ogole a czasem maxymalnie 2 razy od 19.00 do 7 ranosmile
      • lenka240207 Re:powodzenia 03.01.08, 16:49
        i dużo konsekwencji będzie trzeba. Moja mała też po zastosowaniu tej metody
        dobrze spała ale.... swoje pobudki zaczęła przyśpieszać o ok. pół godz. i tak
        1. dzień spała do 8.15!!
        2. do 7 (też dobrze)
        3. do 6.30
        i tak znów doszło do paru pobudek w nocy...
        od wczoraj znów "metoda" w akcji i 1- sza noc udanawink)))
    • lilka11333 mam pytanko 03.01.08, 19:55
      Zainspirowałaś mnie do wypróbowania tej metody (cały czas sie nad
      tym zastanawiałam i nie mogłam przemóc), dobrze sie złożyło bo męża
      właśnie dzziś wieczorem nie ma chwilowo (wiem ze by wymiękł i ja
      razem z nim), więc sie do tego zabrałam i tak po 1 min ok, płakała
      ale nie przesadnie, po drugiej min juz gorzej a po trzech minutach
      zaczęła mieć odruch wymiotny z tego płaczu i klapa, stwierdziłam ze
      nie mogę jej tak męczyć, bida tak łkała, ze potem juz na rękach
      jeszcze ją wzdrygały szlochy. Też tak miałaś, czy Dawid tez
      wymiotował z placzu?
      --
      Lilusia 8 luty 2007 r.
      • anntenka Re: mam pytanko 03.01.08, 21:35
        Dawid nie wymiotował
        ale miał odruch wymiotny
        bałam się że puści pawia
        ale
        nic takiego się nie stało
        Dawida natomiast przez pierwsze minuty snu też wzdrygały spazmy
        popłaczowe
        mam nadzieję że nie będzie mi tego miał za złe i pamiętał

        --
        uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
        anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
        www.tullimy.blox.pl
    • anntenka 1. drzemka poobiednia - relacja 03.01.08, 21:39
      Dawid zasnął dziś po śniadaniu ale zasnął w Mei Taiu bo szłam z nim
      pewne sprawy załatwiać
      potem przesadziłam go do fotelika w aucie i spał sobie ok godzinki w
      sumie bo jechaliśmy
      czyli bez płaczu było
      półtorej godziny po obiedzie zaczął mi się słaniać
      a problem był taki że byliśmy u mojej mamy
      i tam nie ma obrazku, teletubisia, samolotu itd
      więc dałam mu pluszaka mikołaja
      i dawaj manewry przemowowo-odwiedzeniowe
      Dawid płakał pół godziny
      potem zasnął
      tyle tylko że chodziłam do niego co dwie minuty
      bo tak każde metoda na zasypianie w dzień
      spał półtorej godziny
      obudził się radosny śmiejący i gadający
      serce mi stawało w te pół godziny płaczu
      na szczęście rodzice są twardzi i wspierali mnie na całej linii
      --
      uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
      anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
      www.tullimy.blox.pl
    • anntenka 2-gi wieczór -- szok absolutny 03.01.08, 21:43
      rytuał ten sam
      kąpiel
      kolacja
      książeczka przez 10 minut i 5 minut zabawy samochodzikiem
      odłożenie do łóżeczka, 30sto sekundowa przemowa
      ułożenie jeszcze raz bo wstał
      zgaszenie światła, wyjście
      płacz
      po minucie ustał
      weszłam do pokoju na jedną 10cio sekundową przemowę
      wyszłam
      płacz 5cio sekundowy
      to było jakieś 15 minut temu
      Dawid śpi
      albo leży przytulony do kołderki
      nie wiem bo nie wchodzęco by mnie nie widział i znów nie płakał
      w pokoiku jest cisza
      kurde
      jestem w szoku
      absolutnym
      zobaczymy co przyniesie noc

      --
      uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
      anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
      www.tullimy.blox.pl
      • ziena77 A ja dałam ciała 03.01.08, 22:15
        Moja Blanka przeszła tę metodę jak miała 1 miesiąc. Zdecydowałam się
        na zastosowanie porad Tracy Fogg. Po 3 wieczorach "byliśmy w domu".
        I co, przez 9 mies. po kąpieli kładłam Blankę do łóżeczka i
        wychodziłam a ona zasypiała.
        No ale wszystko stanęło na głowie na początku grudnia. Mieliśmy
        przeprowadzkę. Mieszkamy gdzie indziej. Widać Małej to nie pasuje bo
        do teraz (mieszkamy już miesiąc) ma problem z zasypianiem. Nie chce
        spać sama. Musze siedzieć przy niej az zaśnie. A ostatnio (muszę się
        przyznać) zasypiała u nas w łóżku.
        Postanowiłam dziś to zmienić -zainspirowałaś mnie Anntenka. No ale
        wyszła wielka, wielka klapa. Blanka zasypiała godz. i 20 min. To
        czas jej płaczu. Porażka na całego! A skończyło się tak, że mój M po
        godz.wlazł do pokoju i wziął Szkraba na ręce. Nie wytrzymał.
        Oczywiście później była ostra pogadanka.
        Plan mamy taki, że jutro znowu akcja. Tym razem M będzie działać.
        Zobaczymy co z tego wyjdzie.
        • 80kicia ja polecam metodę Tracy Hogg 03.01.08, 23:15
          Zaczęłam z niej korzystać od samego początku i teraz dokładnie nie pamiętam ale na 99% wydaje mi się, że tracy nie dopuszcza pozostawienia dziecka histerycznie płaczącego samego, z tego co pamiętam, jak opisywała naukę zasypiania czy odzwyczajania od karmienia nocnego potrafiła podchodzić do płaczącego dziecka po kilkset razy aby je ukoić i to mi się wydaje zrozumiałe i cały czas tak robię jak tylko mała ma problemy z zaśnięciem i płacze idę do niej przytulam i odkłam jak już się uspokoi, zdarza sie to bardzo rzadko ale czasami potrafię ją podnosić kilka razy zanim zaśnie. Pamiętam również z tej książki nacisk na zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa w okresie niemowlęcym i płaczące dziecko pozostawione samo sobie uczy się, że nie może na nikogo liczyć i jego płacz jest bezcelowy a jak zobaczy mamę to wie, że nie jest samo i to zapewnia jemu poczucie bezpieczeństwa ( podobno tylko niemowlęta w domach dziecka nie płaczą bo nie uzyskują oczekiwanej reakcji). Nie wiem o jakiej metodzie mówicie dziewczyny ale wydaje mi się ona zbyt radykalna a napewno zabawianie dziecka przed spaniem jakimiś samolotami czy zabawkami czy czymś podobnym zamiast wyciszać rozbudza, nie wiem co autor metody miał na myśli ale wydaje mi się, że raczej chodziło jemu o zachowanie rytuału przed zaśnięciem a nie rozbawianie i rozkojarzanie dziecka ( nowe rysunki, zabawki czy inne zachowania rodziców pobudzają wszystkie zmysły,podrażniając układ nerwowy zamiast go wyciszać)ja naprawdę polecam metodę drobnych kroczków bo starsze dziecko trudniej przyzwyczaić do nowych sytuacji, można zacząć od kładzenia malucha w łóżeczku i trzymania go za rączkę czy głaskania po główce jeżeli naprawdę nie znosi bycia samemu, później można przejść do siedzenia obak łóżeczka bez kontaktu fizycznego żeby wiedziło dziecko, że nie jest samo, aż w końcu do całkowitegi opuszczenia pokoju. Życzę powodzenia w nauce samodzielności maluszków
          • ziena77 80kicia 04.01.08, 00:00
            faktycznie Tracy Fogg uczy aby nie zostawiać dziecka samego z
            płaczem. Trzeba iść i poprzytulać beksę. Odkłada sie dziecia jak już
            będzie po łzach.
            Tak robiłam z Blanką jak miała 1 miesiąc. I ta metoda zadziałała(jak
            pisałam wyżej). W następnym tyg zabieram się za ponowne
            przeczytanie "Języka niemowląt".
            • 80kicia Re: 80kicia 04.01.08, 00:27
              ziena77 teraz to już możemy przymierzać się do "języka dwulatków"smile żeby rozwijające się w naszych dzieciach poczucie odrębności i swojego jestestwa wyrażające się w manifestacyjnych sprzeciwach i buntach nas nie przesrosło smile pozdrawiam
          • anntenka polemika do 80kici 04.01.08, 00:47
            metoda któą ja stosuję to metoda z książki "uśnij wreszcie" Dr
            Eduarda Estiyilla

            skonfrontuję tutaj twoją wypowiedź z moją metodą:

            > Zaczęłam z niej korzystać od samego początku i teraz dokładnie nie
            pamiętam ale
            > na 99% wydaje mi się, że tracy nie dopuszcza pozostawienia
            dziecka histeryczni
            > e płaczącego samego, z tego co pamiętam, jak opisywała naukę
            zasypiania czy od
            > zwyczajania od karmienia nocnego potrafiła podchodzić do
            płaczącego dziecka po
            > kilkset razy aby je ukoić i to mi się wydaje zrozumiałe i cały
            czas tak robię j
            > ak tylko mała ma problemy z zaśnięciem i płacze idę do niej
            przytulam i odkłam
            > jak już się uspokoi, zdarza sie to bardzo rzadko ale czasami
            potrafię ją podnos
            > ić kilka razy zanim zaśnie.

            * nikt nie powiedział że metoda którą ja stosuję nakazuje zostawiać
            płaczące dziecko samo; nigdy bym nie dopuściła do tego; gdy dziecko
            płacze należy podchodzić do niego najpierw co minutę potem co 3 a
            potem co 5 minut (można zostać przy 3 minutach), uspakajać łagodną
            przemową a nie braniem na ręce bo właśnie tego chcemy uniknąć,
            brania na ręce,
            dlaczego nie zgadzam się z tracy hogg?
            bo dziecko brane na ręce po pewnym okresie płaczu odczytuje to jako
            nagrodę za płacz,
            i tak:
            płaczę --> nagroda: mama mnie lula --> uspakajam się --> kara: mama
            mnie odkłada --> płaczę --> nagroda: mama mnie lula --> uspajakam
            się --> kara: mama mnie odkłada
            wydaje mi się że dziecku się w ten sposób robi wodę z mózgu
            ale to jest tylko i wyłącznie moja teoria

            >Pamiętam również z tej książki nacisk na zaspokojen
            > ie potrzeby bezpieczeństwa w okresie niemowlęcym i płaczące
            dziecko pozostawion
            > e samo sobie uczy się, że nie może na nikogo liczyć i jego płacz
            jest bezcelowy
            > a jak zobaczy mamę to wie, że nie jest samo i to zapewnia jemu
            poczucie bezpie
            > czeństwa ( podobno tylko niemowlęta w domach dziecka nie płaczą bo
            nie uzyskują
            > oczekiwanej reakcji).

            * właśnie dlatego w mojej metodzie dziecka nie zostawia się bez
            reakcji na jego płacz; reakcją są odwiedziny w jego pokoju i łagodne
            przemowy; nie wolno zostawić dziecka płaczącego bez odwiedzin bo
            poczułoby się ukarane za płacz a do tego nie możemy dopuścić;
            odwiedzając go pokazujemy że jesteśmy tuż obok, nie zostawiliśmy go,
            cały czas czuwamy, jest bezpieczne ale pora na samodzielne
            zasypianie i od tego są przemowy łagodnym ale pewnym tonem z którego
            dziecko wnioskuje że nic złego się nie dzieje, że skoro mama jest
            tak bardzo przekonana o tym co mówi, jej ton jest spokojny,
            zachowuje się jakby to była najnormalniejsza rzecz w świecie, to
            dziecko też odczuwa te wszystkie uczucia i wkońcu daje się przekonać
            że to najnormalniejsza rzecz na świecie - samodzielne zasypianie


            >Nie wiem o jakiej metodzie mówicie dziewczyny ale wydaje
            > mi się ona zbyt radykalna a napewno zabawianie dziecka przed
            spaniem jakimiś s
            > amolotami czy zabawkami czy czymś podobnym zamiast wyciszać
            rozbudza, nie wiem
            > co autor metody miał na myśli ale wydaje mi się, że raczej
            chodziło jemu o zach
            > owanie rytuału przed zaśnięciem a nie rozbawianie i rozkojarzanie
            dziecka ( now
            > e rysunki, zabawki czy inne zachowania rodziców pobudzają
            wszystkie zmysły,podr
            > ażniając układ nerwowy zamiast go wyciszać)

            * widocznie źle mnie zrozumiałaś
            my przed spaniem stosujemy rytuał, codzinnie taki sam
            kąpiel, kolacja, 10-15 minut zabawy ALE zabawy w postaci czytania
            książeczki, śpiewania kołysanki, przytulania się, masz racjęz
            wyciszaniem dziecka i tak właśnie postępujemy, metoda nakazuje
            wyciszyć dzieko przed spaniem,
            SAMOLOT był tylko w dzień pierwszy ponieważ gdy dziecko ma więcej
            niż 6 miesięcy i rodzice zdecydują się zastosować tę metodę, muszą
            wyrzucić wszelkie dotychczasowe przyzwyczajenia spaniowe z głowy;
            kasują ze swej pamięci lulanie i noszenie na rękach i traktują swoje
            dziecko jakby się dzisiaj urodziło,
            po co samolot i rysunek, a no po to aby dziecku zapewnić jakąś NOWĄ
            rzecz w pokoju która będzie się mu kojarzyć ze spaniem, którą
            zobaczy kiedy tylko się obudzi, która będzie na swoim miejscu nawet
            w środku nocy, tak więc samolot i rysunek wylądowały przyklejone na
            komodzie; bawiliśmy się nim tylko wczoraj aby synek poznał go i
            zapamiętał jako coś nowego, a poza tym zabawa papierowym samolotem
            to naprawdę nie jest rozpraszanie zmysłów. uwierz mi smile to było
            spokojne puszczanie samolotu i obserwowanie gdzie spadnie i tyle smile
            generalnie chodzi o to aby dziecko w trakcie pobudki nocnej czuło
            się bezpiecznie mając dookoła siebie te same rzeczy które tam były
            gdy zasypiał (ważne aby dziecko było jeszcze świadome zanim ułożymy
            go w óżeczku, ma w nim zasnąć bez pomocy rodzicó) no i oczywiście
            nie może to być ręka mamy czy noga taty tylko rzeczy które nie będą
            wymagały obecności rodzica, bo przecież o to nam chodzi aby nie
            biegać na każde przebudzenie dziecka; a mnie chodziło jeszcze
            bardziej aby nie musieć go za każdym razem lulać bo mi ręce powoli
            odpadały;


            >ja naprawdę polecam metodę drobnych
            > kroczków bo starsze dziecko trudniej przyzwyczaić do nowych
            sytuacji, można zac
            > ząć od kładzenia malucha w łóżeczku i trzymania go za rączkę czy
            głaskania po g
            > łówce jeżeli naprawdę nie znosi bycia samemu, później można
            przejść do siedzeni
            > a obak łóżeczka bez kontaktu fizycznego żeby wiedziło dziecko, że
            nie jest samo
            > , aż w końcu do całkowitegi opuszczenia pokoju. Życzę powodzenia w
            nauce samodz
            > ielności maluszków


            * widzisz u mnie metoda małych kroczków zaczynała się właśnie od
            zostawiania małego w łóżeczku i głaskania go po główce, potem bunt i
            zasypiał dopiero u mnie w łóżku a potem kolejny bunt i zasypiał
            tylko na rękach a potem znowu bunt i trzeba było go jeszcze
            specjalnie kołysać na boki a nie góra dół bo inaczej spania nie
            było, tak więc skutek cakiem odwrotny,

            metoda którą stosuje może i wygląda na drastyczną z boku ale
            naprawdę taka nie jest, gdy mały płacze, mogę mu pokazać swoją
            obecność, ułożyć go spowrotem na poduszeczce, pogłaskać,
            ale właśnie lulania na rękach chcę go oduczyć, więc branie go na
            ręce a po uspokojeniu znowu odkładanie byłoby według mnie większym
            barbarzyństwem, no bo jak to mama: lulasz mnie czy nie bo ja już nie
            wiem i mi sięmętlik w głowie robi



            pozdrawiam


            --
            uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
            anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
            www.tullimy.blox.pl
            • anntenka i jeszcze o poczuciu bezpieczeństwa 04.01.08, 01:01
              bo wydaje mi się że mao napisałam na temat bezpieczeństwa niemowlaka
              wszystkie te rzeczy które mają być w pokoju gdy dziecko zasypia i
              budzi się mają na celu właśnie zapewnienie uczucia bezpieczeństwa w
              dziecku;
              zasypiałem i był rysunek samolot teletubiś i moje smoczki
              budzę się i wszystko dalej jest na miejscu
              nic więcej nie potrzebuję

              a przy zasypianiu głaskaniem lub na rękach lub z trzymaniem za rękę
              lub choćby siedzeniem w pokoju jest tak:
              zapypiałem i był misio, smoczek i mama w pokoju / mama głaszcząca /
              u mamy na rękach / u rodzicó w łóżku
              budzę się i jest misio, smoczek i aaaaaaaaaa nie ma mamy / nie
              głaszcze mnie / nie jestem na rękach / w łóżku rodziców = coś się
              zmieniło = dlaczego? = ja chcę żeby było tak samo = boję się =
              maaaaaaaaamoooooooooooooo

              autor metody porównał to do dorosłego
              zasypiasz w sypialni na swojej poduszcze ze swoją książką na nosie
              budzisz się w dużym pokoju przykryta kocem z jaśkiem pod głową
              pierwsze co to rozbudzasz się i zastanawiasz co ty tutaj robisz, jak
              siętu znalazłeś, dlaczego, chcesz wrócić do sypialni i wracasz,
              dziecko samo nie wróci do ciebie na ręce anie do twojego łóżka,
              będzie wołało o ciebie
              --
              uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
              anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
              www.tullimy.blox.pl
              • buns Dr Sears 04.01.08, 08:00
                A ja uważam że nasze Maluszki lubią spać przy nas/obok nas/na rękach/przy piersi
                bo to właśnie daje im poczucie bezpieczeństwa i jest miłe. JA też wolę zasypiać
                z mężem a nie sama. I zgadzam się tutaj z Dr Sears'em
                www.askdrsears.com/html/7/T070300.asp
                ale to moje zdanie. Dodam że Aga z zasypianiem wieczorem problemów nie ma, ale w
                nocy budzi się często. Jest nadal karmiona piersią, śpi w łóżeczku, w nocy
                karmię na siedząco, chciałabym spać z nią ale Aga strasznie jest wtedy
                niespokojna i chciałaby spać z piersią w buzi. Między karmieniami kiedy się
                budzi czasem wystarczy ją pogłaskać, przytulić, i znowu zaśnie, czasem nosimy.
                Zawsze rano o 6 biorę ją do siebie i tak czasem do 7 je/przysypia. Nie potrafię
                sobie wyobrazić sytuacji kiedy zostawiam ją nawet na 3 minuty płaczącą. W dzień
                zasypia na spacerze w wózku lub na mnie w chuście/mt. Będzie czas kiedy nauczy
                się spać sama, ale myślę że jeszcze jest za wcześnie.
                --
                fotoforum.gazeta.pl/5,2,buns.html
                • anntenka buns masz rację ale 04.01.08, 09:47
                  masz rację pisząc że nasze maluszki uwielbiają zasypiać z nami
                  ja też uwielbiam gdy mały zasypia obok mnie
                  i tak do pewnego czasu było
                  may zasypiał przytulony do mnie w łóżku u nas
                  ale potem to się zmieniło i inaczej jak na rękach będąc lulanym nie
                  umiał zasnąć
                  często do tego musiała być włączona muzyka
                  jak to był wieczór to pal to licho
                  ja albo mąż usypialiśmy go
                  ale w nocy to ja do niego wstawałam do usypiania
                  nie chciałam aby mąż wstający o 6 do pracy
                  musiał wstawać jeszcze do lulania małego
                  i tak dwa razy w nocy ja miałam lulane spacerki
                  potem wiązałam małego w MT bo robił się ciężki
                  po porodzi nabawiłam się urazu stawu barkowego
                  i ciężko mi się wiązało małego samej
                  a teraz już tego praktycznie zrobić nie potrafię, a w nocy to już
                  wogóle, jak sięten staw trochęzastoi w spaniu
                  i pozostawałoby mi budzić męża do wiązania
                  co się mija z celem
                  dlatego postanowiłam wypróbować tą metodę

                  --
                  uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
                  anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
                  www.tullimy.blox.pl
                • lilka11333 no cóż 04.01.08, 10:12
                  Ja juz wiem ze w ten sposób nie bede uczyc zasypiania, bo jeśli
                  zaczeła mieć odruch wymiotny, to z tego co wiem, wymioty są objawem
                  histerii, a ja dopuścić do tego nie mogę, jednak popadanie ze
                  skrajności w skrajność tez nie jest dobre. Mój mąż najchętniej
                  spałby z Lilką codziennie, zeby czuła sie bezpiecznie, na kazde
                  kwilenie bierze na ręce. Ale potem on idzie do pracy a to ja z nią
                  zostaję i kręgosłup wygina mi się w drugą stronę od noszeniasmile.
                  Dlatego zastosuje metode drobnych kroczków, w razie mocnego płaczu
                  na rece, a tak siedzenie obok i trzymanie za rękę, zresztą przed
                  chwilą właśnie tak usnęłasmile
                  Buns, współczuję nocnego wstawania i karmienia na siedząco! Ale
                  skoro tak często karmisz, to musisz byc przygotowana na to, ze to
                  jeszcze długo potrwa, bo Twoja niunia budzi sie na cycusia i
                  przytulenie sie do niegosmileale z tego to pewno zdajesz sobie sprawę:smile
                  Ja odkąd nie karmię w nocy piersią (de facto w ogóle juz nie karmię,
                  bo tak ostatnio gryzła mi sutki, ze odpuściłam sobie), podaję ciepłą
                  wodę z butelki, to ją potrafi ukoić i zasypia z powrotemsmile
                  --
                  Lilusia 8 luty 2007 r.
                  • buns do lilka:) 04.01.08, 18:45
                    wiem że Aga będzie się pewnie jeszcze długo na cycusia budzić żeby zjeść i się
                    przytulić, ale ja się z tego cieszę (tzn. czasem padam ze zmęczenie ale wiem że
                    to mój wybór), no i w innym poście pisałam że zamierzam karmić "do oporu" więc
                    jeszcze jakiś czas na pewno nie pośpięwink
                    --
                    fotoforum.gazeta.pl/5,2,buns.html
    • anntenka po 2. nocy -- masakra :( 04.01.08, 10:02
      Dzwid usnął w ciągu minuty
      ale za to ok 1 zaczął się przebudzać
      pierwsza pobudka, poszłam, położyłam, dałam smoczka
      15 minut spał
      druga pobudka i powtórka z rozrywki
      15 minut snu
      a potem pobudka i przez godzinę powroty co 2 minuty
      czasem co 10
      uspakajał się
      spał 10 minut
      a potem od nowa 20 minut wracania
      koło 3 zasnął
      spał do 6.20
      poszłam dwa razy
      a potem zabrałam go do siebie
      uznałam że nie ma sensu usypiać go kiedy mąż krząta się po mieszkaniu
      światła są odpalone
      jest hałas
      więc zabrałam go do siebie
      i zaraz zasnął
      ale za kilka minut mąż miał telefon
      i nie wyciszył go
      Dawid się obudził i chwilę trwało zanim zasnął
      spaliśmy do 9
      ale ja ledwo żyję
      a mój mąż to już wogóle
      nie spał od 1

      jak tej nocy też tak będzie
      to myślę że wcześniej zabiorę Dawida do siebie
      niech zaśnie u siebie bez lulania
      i w nocy moze zasypiać u mnie
      byle bez lulania

      zobaczymy jak będzie
      ale wesoło mi dziś nie jest
      --
      uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
      anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
      www.tullimy.blox.pl
        • anntenka hmmm może 04.01.08, 13:18
          w każdym razie spróbuję z piciem
          ale już teraz wiem że klejnej takiej nocy nie chcę
          i jeśli Dawid będzie się budził jak dzisiaj
          to wcześniej zabiorę go do siebie
          czuję się jak wyrodna matka
          i źle mi z tym
          --
          uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
          anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
          www.tullimy.blox.pl
          • irima2 Re: hmmm może 04.01.08, 14:20
            U mnie też 2 noc to był koszmar (pisałam już wyżej) potem było o niebo lepiej.
            Do Maksia wstawał mąż - a ja czułam się tak okropnie, że aż mi się niedobrze
            zrobiło i prawie musiałam biec do łazienki...
            Z podawaniem picia byłabym ostrożna - znam kilka dzieci, które po kilka razy w
            nocy budzą się na picie - w tym jeden czterolatek...
            Zadbaj żeby w pokoju nie było sucho - przed spaniem porządne wietrzenie a na noc
            na kaloryfer nawilżacz
          • krystynacr No to ja się dopiszę ;-D 04.01.08, 17:29
            Aczkolwiek moje poglądy na ten temat z różnych postów już pewnie znacie wink))
            Czytałam "uśnij wreszcie" i Tracy i powiem Wam, że żadna z tych książek mnie nie
            przekonuje. Z Tracy z jedną rzeczą się zgadzam: że warto uważnie słuchać swojego
            dziecka. Ale co do zasypiania, to dlaczego uważacie, że jest tak, jak jedna czy
            druga kobitka pisze? Że te metody nie powodują żadnych negatywnych skutków? Że
            dziecko musi przesypiać noc etc? Tak naprawdę Tracy proponuje takie same
            oduczanie malucha na siłę jak jest w "uśnij".
            To tak ogólnie, bo anntenko rozumiem Twój problem z barkiem i noszeniem na
            rękach, bo sama mam spore problemy z kręgosłupem, co stanowi coraz większy
            problem a propos noszenia Jaśka.
            Ale metoda z "uśnij" jak dla mnie jest mocno drastyczna. Nie wierzę, że
            zanoszenie się przez Malucha płaczem w taki sposób, jak opisujecie (aż do
            wymiotów) to jest lajcik dla niego.
            No i nie bardzo wierzę w te teorie o budzeniu się w innych okolicznościach niż
            się zasypiało - u Jaśka to tak nie działa.
            U nas Mały zasypia przy cycu, na swoim łóżku. Jak się budzi do cyca to lecę do
            niego i karmię go na leżąco a przy którejś pobudce po prostu biorę go do nas. Ja
            to dopiero jestem wyrodna wink)) I nocnych karmień też go nie zamierzam oduczać,
            bo uważam, że skoro się na nie budzi, to tego potrzebuje, obojętnie czy cyca,
            czy się przytulić - obie te jego potrzeby uważam za ważne. I tak sobie myślę, że
            dopóki Jachu sam z tego nie wyrośnie, to tak będzie.
            A i myślę, że nie ma co robić niczego na siłę, wbrew sobie, więc jeśli Ci z tym
            źle, to bez sensu.
            Hm chyba Ci nie dodałam otuchy sad
            A w ogóle, to może z tym barkiem idź do jakiegoś masażysty - fizjoterapeuty?
            --
            ♥Junior ma już♥
            • terenia3000 Re: No to ja się dopiszę ;-D 04.01.08, 20:29

              W połowie listopada stwierdziłam, że jak nie nauczę Miśki samej zasypiać to
              raczej już później nam się nie uda - będzie mądrzejsza, cwańsza etc.
              Przeczytałam książkę, metodę troszkę zmodyfikowałam pod nas i zaczęło się...
              Wieczorne kładzenie jako tako - ale pamiętam, że biedna płakała ponad godzinę
              (oczywiście wg metody co kilka minut zaglądać do dziecka, powiedzieć coś, ułożyć
              z powrotem jak wstało)Ale noce były nie do zniesienia - już pierwszej pokłóciłam
              się z mężem, bo on nie mógł słuchać płaczu Małej.
              W dzień szybko zasypiała - maksymalnie do 15 minut (raz nawet po 5) Ale noce
              były jednym wielkim koszmarem. Wytrzymałam dwie i pół trzeciej - wstałam do niej
              sama zalana łzami, czując się jak najgorsza matka i ...uśpiłam ją na łapkach.
              Później siedziałam i przytulałam ją taką śpiącą jeszcze z godzinę.

              Od tamtej pory usypiam ją na bujanym fotelu - nie noszę na rękach, nie śpiewam.
              Jak zaśnie przenoszę do łóżeczka. Gdy budzi się w nocy - trafia do nas do łóżka
              - mamy duże małżeńskie, a ostatnio nawet kupiłam duużą kołdrę, aby cała nasza
              trójka była przykryta. I mąż i ja akceptujemy tą sytuację. "Po doświadczeniach z
              usypaniem" teraz dopiero doceniam to, że Miśka przytula się do mnie i usypia
              czując moje ciepło i czując się bezpiecznie. Na dzień dzisiejszy to są moje
              szczęśliwe chwile. Może niedługo sama będzie chciała zasypiać i będzie mi
              brakować tych wieczorów, tak więc teraz się nimi cieszę.
    • anntenka 3ci wieczór - modyfikacja metody 04.01.08, 22:01
      ponieważ dawid dzisiaj cały dzień był bardzo marudny
      to już koło 19.30 zaczął lecieć z nóg
      kąpanko
      kolacja - niestety przy kolacji trochę mu się zwymiotowało,
      podejrzewam że dlatego był marudny bo cośsiedziało mu na żołądku, po
      pawiu trochę się uspokoił
      pobawiliśmy się, poczytaliśmy książeczkę
      ale stwierdziłam że nie mam serca zostawiać go takiego biednego
      gdyby znowu płakał i coś muszę wymyślić bazując na waszych radach
      bo rzeczywiście tłumaczenie metody w książce jest niezłe i
      przemawiające do mnie, ale same wiecie że nieciekawie się słucha
      płaczu własnego dziecka, a jak sobie do tego dodałam możliwość
      przepukliny od płaczu (moja sąsiadka tak miała) to już wogóle
      stwierdziłam że jednak jakaś modyfikacja musi być
      odłożyłam Dawidka do łóżeczka
      płakał
      poszłam tam zaraz po 10ciu sekundach
      położyłam spowrotem
      standardowo w pozycji na żuczka smile
      mówiłam do niego szeptem
      "mamusia tu jest, nic złego sięnie dzieje"
      i głaskałam po główce
      po 3 minutach spał
      bez płaczu
      jak sięobudzi w nocy i nie da się położyć za pierwszym razem
      spróbuję znów z głaskaniem
      a jak nie zadziała to wezmę do siebie
      grunt że cel osiągnęłam
      nie muszę synka usypiać na rękach

      --
      uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
      anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
      www.tullimy.blox.pl
    • estel7 u nas jeszcze inaczej 04.01.08, 23:09
      usypiamy Pawła od 2 tygodni kładąc go do rózeczka, wstanie, znów kładziemy i
      znów i znów. zazwyczaj płacze tylko jak stoi jak leży nie - wiec jest ok - jeśli
      płacz jest ciągły, na chwilę na ręce uspokoić i znów położyć - po którymś razie
      zasypia ostatnio wystarczyły 3 położenia - uczy się.
      W nocy nie ma problemu tylko smoka mu trzeba dać.
      W dzień gorzej, ja usypiam Pawła w wózku, mój tata chyba na rękach
      • ziena77 A ja już sama nie wiem 04.01.08, 23:45
        Twoje argumenty Anntenka przemawiają do mnie. Jeśli chcesz oduczyć
        synka noszenia na rękach to głupotą by było zastosowanie metody
        Tracy Fogg. Chociaż u mojej Blanki ta metoda działa. Z tym, że nigdy
        nie usypiałam brzdąca na rękach. Zresztą Tracy pisze, że bobasa ma
        się tylko na rękach uspokoić a nie uspać.

        Ja z moją córką nie lubię spać.Nie wysypiam się. Pomimo, że mamy
        duże łoże. Ona ciąga mnie za włosy (bardzo tego nie lubię)a jak już
        zaśnie to się rozpycha. Zazwyczaj śpi w poprzek. Tworzymy taka
        literą H smile A ja tak pragnę wtulać się w mojego M.

        Dziś mój M usypiał Blankę. Zdał mi relację( bo ja wyszłam do
        koleżanki). Mówił, że położył małą, ona chwyciła jego dłoń i po 10
        min usnęła. Bez żadnego wstawania i marudzenia. Bardzo dobrze.
        • 80kicia nie ma idealnej metody 05.01.08, 16:26
          Ja stosowałam metodę Hogg maluszka brałam na ręce tylko żeby się wyciszyła nie było noszenia ani bujania tylko nieruchome stanie w miejscu przytulenie,przestawała płakać odkładana do łóżeczka a jak przysypiała na rękach troszkę ją wybudzałam, żeby właśnie nie było efektu o którym pisała anttennka, że zasypiam na mamie a budzę się bez niej, nie śpi z nami w łóżku, ale jej łóżeczko stoi wzdłuż naszego łóżka i praktycznie dzielą mnie od niej tylko szczebelki, więc rano jak się budzi obdarowuje mnie przecudnym uśmiechem i takimi jeszcze zaspanymi rozmarzonymi oczkami( napiękniejszy widok na świecie. Najgorzej jest jak mała jest chora wtedy prawie cała noc nieprzespana dla mnie bo śpi tylko na mnie albo wtulona we mnie( 2 razy chrowała i tak właśnie pierwsze 3 noce choroby wyglądały)Na szczęście nie ma czegoś takiego, że potem wymusza taki sposób zasypianie, tylko płynnie wraca do starych zasad, mogę powiedzieć, że jestem zadowolona bo zasypia sama, rzadko wymaga jakiś interwencji i śpi całą noc bez rzadnych pobudek, życzę dziewczyny powodzenia w uczeniu maluszków.
          Jeszcze jedno jak czytałam Wasze wypowiedzi odniosłam wrażenie, że niektóre z Was tak jakby instynktownie rezygnują z jakiś sposobów i to jest chyba dobre, że słuchamy naszej intuicji, która bezbłednie podpowiada nam co jest dobre dla naszego maluszka, a nasze maluszki chyba same wybiorą czas i sposób w jaki zdobędą umiejętność samodzielnego zasypiania.
    • anntenka po 3ciej nocy 05.01.08, 20:21
      Dawid zasnął wieczorem tak jak pisałam z głaskaniem po głowie
      w nocy obudził się dwa razy
      trochę po północy
      musiałam go ze dwa razy układać do leżenia
      i głaskałam
      i zasnął bardzo szybko
      druga pobudka koło 4.30
      trochę bardziej się wybudził i musiałam go układać kilka razy bo
      wstawał
      usnął z trzymaniem za rączkę w jakieś 10 minut
      i to wszystko bez płączu
      i bez lulania na rękach
      wstał definitywnie o 8.30 i wtedy bawiliśmy się jeszcze trochę u nas
      w łóżku
      jestem bardzo zadowolona
      smile
      --
      uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
      anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
      www.tullimy.blox.pl
    • katrinew Re: "uśnij wreszcie" --- relacja ze zmagań 06.01.08, 10:48
      mam pytanie kobietki-czemu Wam tak bardzo zależy na samodzielnym zasypianiu
      Waszych pociech?jak czytam do jakiego stanu doprowadzane są dzieci by zasypiały
      same(odruchy wymiotne,wymioty,histeryczny płacz) to już mi ich szkoda.Wojtuś
      zasypia bujany w foteliku a jeżeli nie ma na to ochoty biorę na ręce i kołysze
      śpiewając.Dla mnie nie ma w tym nic złego.Ale to moje zdanie!!!!! Uwielbiam te
      momenty gdy tak słodko śpi na moich rękach.Jedyne czego się wystrzegam to tego
      że nie śpi z nami w łóżku. pozdrawiam
      mamusia wojtusia(07,02,2007)
      • ankaa22 Re: "uśnij wreszcie" --- relacja ze zmagań 06.01.08, 12:35
        No tak, wszystko fajnie. Ja też lubię lulać Zosię na rękach. Ale jak czasem ma
        problemy z zaśnięciem i trzeba ją nosić godzinę, to już przestaje być fajne. Nie
        mówiąc o tym, że jeszcze przecież urośnie. Czas kiedyś nauczyć dziecko żeby
        usypiało w miarę samo. Roczne dziecko to już duże dziecko. Poza tym dzieci które
        usypiają same częściej przesypiają całą noc niż te lulane.
      • anntenka katrinew niestety nadszedł taki moment 07.01.08, 00:08
        w naszym życiu że nie daję rady usypiać małego na rękach
        dużej niż 15 minut nie utrzymam go
        ja też uwiebiam momenty gdy śpi u mnie na rękach
        bo wtedy mogę sobie go do woli poprzytulać
        i zdarzają się takie momenty że pada mi sam główką na ramię
        wtedy go tylko odkładam do łóżeczka
        ale dłuższe usypianie to nie ma mowy
        zwłaszcza że kręgosłup i kolana odmawiają mi już powoli noszenia
        moich nadprogramowych 10 kilo
        a co dopiero drugie 10 kilo mojego syneczka
        dlatego mam parcie na Dawida usypianie samemu
        ale nie samemu w pokoju
        tylko samemu bez mojej ingerencji
        bynajmniej lulaniowej
        i od kilku dni zasypia sam będąc głaskanym po głowie przeze mnie
        lub trzymanym za rękę
        ale we własnym łóżeczku

        --
        uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
        anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
        www.tullimy.blox.pl
      • ulakoszula Re: I jak anntenka 18.01.08, 13:50
        Mam nadzieję że już lepiej u Was.
        Kiedyś pisałam że też mamy problemy z nocami ale od nowego roku jakoś wszystko się zmieniło. Co drugą noc Zośka śpi aż do rana, a co drugą budzi się na zabawę. Generelnie nauczyła się zasypiać sama. To widać kiedy pada ze zmęczenia. Odkładam ją do łóżeczka i wychodzę z pokoju, zamykam drzwi. Oczywiście zdarza się że wstaje i krzyczy, ale bardzo krótko. Wie że ma spać więc się kładzie.
      • anntenka ehh po staremu czyli powrót na rączki :( 25.01.08, 00:49
        czasem zdarza mu się zasnąć u mnie w łóżku bez lulania
        wtedy rzuca się na poduszki i kołdry i tak za którymś rzutem zostaje
        spać smile
        ale większość zasypiania na rękach, w rytm muzyki z vivy i to na pół
        regulatora smile
        pocieszam się że kiedyś mu to minie
        mam nadzieję że wcześniej niż za 5 lat uncertain
        --
        uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
        anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
        www.tullimy.blox.pl
    • app7 "Noc bez płaczu"Elizabeth Pantley-TO JEST TO! 19.01.08, 00:27
      Tak sobie poczytałam i serce mnie zabolało tak mi szkoda tych
      dzieciaczków "katowanch" metodą "uśnij wreszcie". To najgorsza z
      mozliwych metod. Coś o tym wiem, bo przy pierwszym synu próbowałam
      zastosować i ściska mnie w dołku jak sobie przypomnę tą moją
      głupotę. Na sczęscie skończyło sie tylko na dwóch podejsciach i
      dałam spokój. Traccy Hogg też jakoś mi się nie sprawdziła, chociaż
      już jest lepsza.
      Trafiłam później na rewelacyjną i moim zdaniem jedyną mądrą i
      rozsadną ksiazkę na temat dzieciecego snu " NOC BEZ PŁACZU"
      Elizabeth Pantley. Autorka staje w opozycji do metody "uśniej
      wreszcie" i dokładnie wyjasnia dlaczego nie mozna jej stosować! Nie
      ma jednego "schemtu nauki snu" tak jak nie ma dwóch jednakowych
      dzieci(w sensie ich potrzeb oczywiscie). Polecam ją wszystkim
      zdesperowanym, natomiast podpisuje się pod tym, ze trzeba słuchac
      intuicji i oberwować dziecko,nic na siłe. Roczniak to jeszcze
      malutki człowieczek i wiezcie mi z łezka w oku bedziecie jeszcze
      wspominac wspólne zasypiania,lulania,nocna ssanie piersi....to tak
      szybko mija i dziecko robi sie potem juz takie samodzielne.
      Stoję w opozycji do wszelkich prób "tresury" niemowlat i wyscigów
      rankingowych typu mój/moja juz chodzi,sama je, siada na
      nocniku....Jak czytam, ze 6-ciomiesieczne dziecko jest sadzane na
      nocnik to nie obraźcie się ale mam ochotę popukac sie w czoło!
      Wszystskie chcemy byc idealnymi matkami i miec idealne dzieci ale
      zyjemy w swiecie realnym a nie idealnym, więc podązajmy za naszymi
      dziecmi a rozwiazani same przyjda....
      Oj, zeszłam z tematu smile,jakos tak mi się zebrało...
      Pozdrawiam.
      --
      www.chustomania.pl/
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603
          • lilka11333 Re: App7 19.01.08, 16:23
            Każdy ma prawo do własnych przekonań i błędów. Ja właśnie sadzam na
            nocnik od 6 mies. życia i nie widze w tym powodów do pukania sie w
            czoło,(wręcz przeciwnie, gdy inne matki beda za pół roku dopiero
            zmagac sie z nauką sadzania na nocnik, moje juz bedzie z nim
            oswojone i szybciej pozbedzie sie krepującej pieluchy) bardziej
            popukałabym sie w czoło gdy widze dzieci przyssane do matek w
            chustach, nie popieram takiego całkowitego zaspolenia z dzieckiem,
            nie popieram długiego karmienia, usypiania na rękach (sama
            chciałabym jak najszybciej zeby moje dziecko dało mi pod tym
            względem wypocząć). Fakt, dzieci rosną szybko, ale to nie powód by
            sie zajeździć. Niestety nie podpisuje sie pod Twoją wypowiedzią.
            Acha jeszcze jedno, wazna jest konstrukcja zdania by kogoś nie
            urazić, ja nigdy nie napisałam do nikogo personalnie czegos
            obrażającego, jesli pisałam ze sie z czyms nie zgadzam to wprost,
            ale podkreślam, nie obrażałam nikogo, radze sie zastanowić na drugi
            raz nad takimi postami
            --
            Lilusia 8 luty 2007 r.
          • princessa1 Re: App7 23.01.08, 14:21
            czy mogłabyś napisac choć w zarysie na czym polegha metoda o ktorej
            piszesz?
            przeczytałam Uśnij wreszcie, ale nie będę chyba stosowac
            --
            Basia
      • anntenka app nie do końca masz rację 25.01.08, 01:19
        fakt faktem zrezygnowałam z prób nauczenia mojego synka
        samodzielnego usypiania na siłę, po kilku nocach uznałam że jeszcze
        zaczekam, widocznie mój synek nie tego teraz potrzebuje a i mnie
        brakowało jego radosnego gadania porannego w moim wyrku i
        przytulania;
        nie zgadzam się z Tobą w kwestii podążania za naszymi dziećmi a
        wszystko przyjdzie samo, pewne rzeczy niestety musimy narzucić z
        góry bo od tego jesteśmy aby w rozwój naszych dzieci ingerować, to
        się nazywa wychowaniem; moje dziecko nienawidzi się ubierać i zawsze
        kończy się to przeraźliwymi spazmami, gdybym myślała podobie jak TY,
        musiałabym puszczać go nago, no niestety, z góry ma narzucone że
        ubrać się trzeba; przykłąd trochę przejaskrawiony ale pozwala
        zobrazować co mam na myśli;
        i jeszcze, tak tracy hogg jak i dr z metody uśnij wreszcie
        podkreślają że pewne schematy w życiu dziecka powodują iż czuje się
        ono bezpieczne, nie nazywajmy ich tutaj tresurą bo to zbyt
        drastyczne słowo jednak nic na siłę;
        ja po tym doświadczeniu nauczyłam się jednego i tu masz rację: nic
        na siłe, obserwacja i podążanie za intuicją i po kilku latach każda
        z nas mogłaby napisać podręcznik o np usypianiu malucha który stałby
        w opozycji do wszystkiego co w tej kwestii napisano;
        przyznam że patrząc z perspektywy kilku dni na moje próby, dostaję
        sercościsku na wspomnienie płaczu Dawida i dziękuję opatrzności że
        nie byłam na tyle twarda żeby stosować metodę do końca, i że doszłam
        do wniosku że czasem nie warto słuchać książek bo ile ludzi tyle
        opinii a niektórzy wydają je na papierze i żadna to biblia nie jest,
        ot poprostu czyjeś przemyślenia poparte badaniami w tym
        kierunku /każde oczywiście w swoim/;

        aha i BTW nie pukajmy się w czoło zbyt pochopnie bo to co nam wydaje
        się dziwne, dla innych może być całkowitą normalnością; a sami
        możemy jeszcze kiedyś takie pukanie w czoło zobaczyć i nie będzie to
        miłe doświadczenie;
        --
        uszyję dla Ciebie Mei Tai'a
        anntenka szyjąca --> TulliMY Mei Tais
        www.tullimy.blox.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka