Dodaj do ulubionych

Mój mąż zapomniał o dziecku...

17.05.10, 10:05
Normalnie szok nie?Jeszcze mnie trzęsie a zdażyło się to wczoraj.
Przyjechaliśmy do domu,biorę młodego i starszaka i idę do drzwi
(mieszkamy w bloku).Mąż w tym czasie odpina młodą i bierze torbę z
rzeczami.Ja stoję przy drzwiach i czekam aż mąż przyjdzie z
kluczami.Przychodzi mąż a ja do niego:"a gdzie J."?
-"jak gdzie,z Wami"
-"jak z nami?Ja mam chłopaków"!
No i pędęm do auta.A młoda stoi i czeka.
Kuźwa!! Jak mozna zapomnieć o dziecku??Przecież nie miał ich 10tkę
żeby o jakimś zapomnieć tylko jedno!Jak można nie sprawdzić?Nie
rozejrzeć się w koło?
Tłumaczył się ze był pewien że poszła z nami.Tyle ze nie powiedział
nic,żebym ją zabrała,nie krzyknął za nami że mamy poczekać na
młodą.ZAWSZE braliśmy każde jednego bliźniaka(mają 2lata) a starszak
szedł przodem.
Wrrr...
Dobrze ze młoda sobie nie poszła tylko grzecznie stała.
Zdażyło wam się kiedyś zgubić jedno dziecko?
Ja często jeżdżę z całą trójką sama,czy autem czy autobusem i jakoś
nie zgubiłam nikogo.A ten o córce zapomniał!
Nie wiem czy mi to kiedyś przejdzie,chyba bedę wypominać do końca
zycia.

No,trochę mi ulżyło jak się wygadałam.

--
"Zabijcie wszystkich!
Bóg rozpozna swoich."
Edytor zaawansowany
  • agulle 17.05.10, 16:29
    no nam się nie zdarzyło jeszcze, ale wiesz, jak jest więcej opiekunów, to może łatwiej "zgubić" bo właśnie tj u Was mąż myślał, ze mała poszła z Wami, Ty myślałaś, ze on wie, że ona jest z nim.
    Jak jesteś sama wiesz, że masz wszystkich na swojej głowie i ich pilnujesz.
    Patrząc z boku, nie widzę tu jakiejś strasznej, czyjejś winy, a na przyszłość pewnie będziecie się 2 razy oglądać, czy wszyscy w komplecie smile
  • bweiher 17.05.10, 16:33
    No nie wiem czy to nie jest takie straszne.A gdyby akurat samochód
    jakiś przyjechał?Jakby wyszła na ulice?Przecież to tylko 2latka!
    --
    "Zabijcie wszystkich!
    Bóg rozpozna swoich."
  • agiq 17.05.10, 17:01
    mój wujek z ciocią przywieźli kiedys swojego jedynaka na wakacje do
    babci, potem po jakichś trzech tygodniach przyjechali po niego,
    posiedzieli z babcią, pogadali, zjedli, wsiedli do auta i pojechali.
    Po 30 km zauwazyli że nie zabrali syna wink
    --
    Jedna na dwie_blog
  • wiseman_said 27.05.10, 10:51
    To TY ZAPOMNIAŁAŚ i zostawiłaś biedne dziecko same. Dobrze, że nic mu się nie
    stało. JAk mogłaś ZAPOMNIEĆ?
  • trente 27.05.10, 16:37
    Ja zgadzam sie z wiseman_said. Jak moglas zapomniec o swoim trzecim
    dziecku?
    Po formie Twojej wypowiedzi mozna wnioskowac, ze nie zyjecie z mezem
    zbyt szczesliwie. Zwlasza zwrot "A ten o corce zapomnial!" duzo tu
    wnosi. Szukasz usprawiedliwienia swojej porazki na forum, zwalasz
    wine na meza a Twoja wina jest dokladnie taka sama jak jego.
    Rownie dobrze jak ty pytasz, mozna zapytac "jak matka mogla
    zapomniec o corce?".
    Sobie wypominaj do konca zycia a nie mezowi.
  • vivien111 27.05.10, 17:57
    Nie , nigdy nam się nie zdarzyło razem z mężem umawiamy się
    wcześniej kto i co ma robić , aby uniknąć właśniej takiej wpadki. smile
  • framberg 27.05.10, 18:32
    Żyjesz pretensjami. To się będzie pogłębiać. Już po Was, tylko jeszcze o tym nie
    wiesz.
    A! - rozwalenie małżeństwa zostanie dokonane w oparciu o miłość do dzieci. O
    wszechogarniającą troskę o potomstwo, bez miejsca na cokolwiek innego.
  • a-m75 27.05.10, 20:09
    Taka nieco buła żeliwna.
    Normalnie, to żeby dziecko zostało, to trzeba mu naście razy powtarzać: "stój i
    czekaj". A i to nie poczeka.
    Normalnie, wyobrażam sobie taką sytuację i widzę idące za rodzicem/cami dziecko,
    tudzież wołające: mamo!! tato!!
    Z początku sądziłam, że dziecko zostało w aucie, przypięte do fotelika. Ale
    dwulatka, w bezruchu koło auta?
    I Ty się na męża wściekasz?
  • lia.13 27.05.10, 12:53
    skoro ON ją odpinał z fotelika, to chyba wiedział, że mała jest z NIM?
  • mj69 27.05.10, 21:21
    Mój eks wsiadł do autobusu i zapomniał o pięcioletnim synku, przypomniał sobie,
    gdy ludzie w autobusie zaczęli krzyczeć do kierowcy, że jakieś dziecko biegnie
    za autobusem... W mojej ocenie mistrzostwo... uncertain
  • juliza 17.05.10, 17:26
    Znajomy rodziców pojechał kiedyś odebrać swoje dziecko z przedszkola
    (ok. 10 km). Miał jeszcze zrobić zakupy i od tego zaczął. W progu
    domu żona pyta: a gdzie Kasia? Zapomniał jej odebrać smile
  • nz2 18.05.10, 17:37
    Oooo! Mój mąż też tak zrobił. Po zakupach podjechał pod dom i zaczął się
    zastanawiać, że chyba jeszcze miał coś do załatwienia. Wreszcie załapał - nie
    odebrał syna z przedszkola!!! W dodatku mąż jechał przede wszystkim po małego a
    zakupy miały być niejako przy okazji.
  • chrust5 18.05.10, 17:16
    Na naszych oczach przyjaciele wchodzili, z nami razem, do swojego
    domu po wspolnym spacerze. Zajelismy sie rozbieraniem dzieci,
    rozmowa, zabawa i dopiero, kiedy przyszedl czas jedzenia
    zorientowali sie, ze niemowlaka zostawili na klatce smile
  • phoebe10 18.05.10, 17:32
    Przychodzi mama odebrać dziecko z zerówki. Przychodzi z 3 latkiem. Ubiera
    zerówkowiczkę, bierze ją za rączkę i wychodzi. Po trzyletniego synka wraca po
    pół godzinie. Dziecko nie potrafi powiedzieć jak się nazywa. Zima. Dziecko nie
    chce dać sobie rozpiąć kurtki. Siedzę z zapłakanym trzylatkiem i czekam na mamę.
    Akcja miała miejsce 3 lata temu, ja do tej pory nie mogę zrozumieć jak tak można...
  • bluemka78 20.05.10, 11:54
    Czasami to chyba kazdemu sie moze zdarzyc jakas wpadka. Moj maz
    poszedl kiedys z psem na spacer i przy okazji mial cos z auta
    przyniesc, po czym wraca i kladzie mi w kuchni siatke, a ja pytam a
    gdzie pies? Pies zostal sobie sam na dworze, bez smyczy i kaganca,
    dobrze ze nie napatoczyl sie zaden pijak czy inny pies szczekacz, bo
    pozniej mielibysmy nieprzyjemnosci.
    A zeby bylo bardziej o dzieciach to tesciowie jak maz byl maly
    poszli z dwojka dzieci w gory, po czym w schronisku jak jedli
    zorientowali sie, ze malego nie ma. Maly sobie lazil i zbieral
    chwasty przy szlaku jakies 500m nizej. Ot po prostu szli, szli i
    zapomnieli ze jeszcze maja synka wowczas 4 letniego pod opieka wink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eiktkw7iwt8vi34m.png
  • krzysiowa_mama 20.05.10, 13:19
    A mnie kiedyś zapomnieli z przedszkola odebrać... ale się wtedy
    bałam.
  • mamakubusia9 25.05.10, 21:22
    No u nas w zeszłym roku jak maluchy miały rok syn się zgubił na
    basenie tzn. taki kompleks basenów na otwartym powietrzu. Też było
    to przez niedogadanie. Ja myślałam, że mąż na niego patrzy, on
    myslał ze ja i po paru chwilach z przerażeniem stwierdziliśmy że go
    nie ma. Myślałam, że umrę, w koło mnóstwo ludzi, niedaleko baseny a
    on ledwo sie chwiał na nogach. Nigdy nie zapomne tego paskudnego
    uczucia. Na szczęście jakaś kobietka go zaczepiła tuż przed basenem
    bo on oczywiście chojrak prosto sunął do basenu, a inni ludzie
    widząc nasz popłoch wskazali nam gdzie on jest bo widocznie sie na
    nas patrzyli (rodzinka z trójka dzieci). Na szczęście nic się nie
    stało, ale co by było gdyby wpadł do basenu, było tam strasznie dużo
    ludzi, hałas może by nikt go nawet nie zauważył. Albo jakiś
    zboczeniec by go porwał, ach strach pomyśleć co by się mogło stać...
    Teraz zawsze sto razy sie rozglądam, zawsze się umawiamy kto kogo
    pilnuje. Bo ten strach był okropny

    --
    Matylda i Błażej 11.04.2008 - 32tc
    Jakub 16.03.2005
    Fundacja Świadomi Rodzice
  • e.i.t.h.e.l 27.05.10, 14:03
    O ile rozumiem strach przed tym, że dziecko by się utopiło, o tyle wątek ze zboczeńcem mnie rozbawił. Co za czasy, teraz to wszędzie zza rogu wyglądają zboczeńcy i tylko czekają, by porwać wam dzieci. Co się z ludźmi dzieje, chyba za dużo tv.
  • anna_sla 25.05.10, 23:32
    też by mną nerwy wstrząsnęły. U nas do takich sytuacji nie dochodzi, bo ja
    szybko pojęłam, że facet to zbyt prosta konstrukcja i za każdym, dosłownie za
    KAŻDYM razem muszę mu wyliczać co do szczegółów ile dzieci ma pod opieką
    (zwłaszcza, że czasami zostaje też z podopiecznymi), które ja zabieram i co
    dokładnie któremu ma zrobić (np, picie czy przebrać pampersa) i na co zwracać
    uwagę i powtarzam to tyle razy ile razy na mnie nie patrzy! Czasami mam
    wrażenie, że mówię do niego jak do dziecka, bo identycznie wyliczam polecenia
    Madzi sześciolatce big_grinbig_grinbig_grin



    --
    Magdusia
    http://lilypie.com/pic/2009/06/29/P2pd.jpghttp://lbyf.lilypie.com/fWbYp2.png
    http://lilypie.com/pic/2009/12/04/jjyD.jpghttp://lb4f.lilypie.com/Jsn0p1.png
    Krzyś i Bartuś
  • kisielki 28.05.10, 07:01
    U nas do takich sytuacji nie dochodzi, bo ja
    > szybko pojęłam, że facet to zbyt prosta konstrukcja i za każdym,
    dosłownie za
    > KAŻDYM razem muszę mu wyliczać co do szczegółów ile dzieci ma pod
    opieką
    Sorry, ale w takim razie współczuję- jeśli mąż rzeczywiście tak się
    zachowuje, to może nie jest w pełni sprawny umysłowo? Albo Ty go
    traktujesz jak debila niesłusznie? W życiu nie związałąbym się z
    kimś komu nie mogłabym zaufać. Jak mój Małż pojechał z naszymi
    bliźniętami nad morze na dwa tygodnie, (ja do nich dojechałąm tylko
    na jeden weekend.) moje koleżanki były bardzo zdziwione że "puściłąm
    męża samego z dziećmi i się nie bałam ". Kurczę! Jesteśmy normalną
    rodziną, mój mąż jest dorosłym człowiekiem, dlaczego miałby sobie
    nie radzić z dwójką dzieci-dla mnie to naprawdę sytuacja
    niezrozumiała.No chyba , że mówimy o jakiejś patologii - tatuś pije,
    bije...no to bym nie zaryzykowała smile Uogólnianie , że faceci to
    głupki i sobie z niczym nie radzą to jest głupota i
    niesprawiedliwość. Weźcie pod uwagę, że czasy trochęsię zmieniły.
    Nasi ojcowie , może nie spędzali z nami tyle czasu, trochę inaczej
    wyglądał model rodziny i podział zadań 20lat temu.Mój mąż ma z
    dziećmi świetny kontakt, nigdy nie pomyślałąm że nie mogę mu ufać,
    ze narazi dzieci na niebezpieczeństwo, że sobie nie
    poradzi.Pozdrawiam wszystkich i życzę więcej zaufania do swoich
    partnerów smile
  • anna_sla 28.05.10, 11:10
    > Sorry, ale w takim razie współczuję- jeśli mąż rzeczywiście tak się
    > zachowuje, to może nie jest w pełni sprawny umysłowo? Albo Ty go
    > traktujesz jak debila niesłusznie? W życiu nie związałąbym się z
    > kimś komu nie mogłabym zaufać.

    wiesz, bo ja kocham takich głupków wink tak poopiekować się nimi jak dziećmi, tak
    pocackać tongue_out

    gratuluję Ci męża, jest najlepszy na świecie wink

    --
    Magdusia
    http://lilypie.com/pic/2009/06/29/P2pd.jpghttp://lbyf.lilypie.com/fWbYp2.png
    http://lilypie.com/pic/2009/12/04/jjyD.jpghttp://lb4f.lilypie.com/Jsn0p1.png
    Krzyś i Bartuś
  • kisielki 28.05.10, 12:05
    A jak lubisz to inna sprawa, sorry, ja odebrałam to jako
    narzekanie smileJa tam wolę model bardziej partnerski i za dzieciaka za
    mąż bym nie wyszła smile ale to ja , nie każdy musi lubić to samo smile
    Niestety czasem z takich postów na temat "ułomności" mężczyzn bije
    dużo pogardy dla nich-nie lubię tego, tak samo jak postów
    uogólniających na temat różnych przywar kobiet.
    Moj mąż oczywiście dla mnie jest najlepszy na świecie, na
    żadnego innego bym go nie zamieniła wink
  • krosta_na_dupie 27.05.10, 11:04
    Tu krótka notka:
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6051302,Dziecko_zmarlo_w_nagrzanym_samochodzie___ojciec_skazany.html

    Dodam, że u nas też to się zdarza, pół biedy, jak matka zaparkuje w
    podziemnym garażu i idzie do marketu, gorzej, jak samochód stoi na
    pełnym słońcu, z tego powodu często też zdychają zamykane w autach
    psy. Ale jak widać, idzie to też znacznie dalej. Ja swojemu mężowi
    nie ufam w kwestii opieki nad córkami. Bo już parę razy mnie
    przekonał, że nie potrafi się skupić na obserwacji swoich własnych
    dzieci, tylko myśli o niebieskich migdałach (prędzej zawiesi na
    dłużej wzrok na tyłku albo cyckach jakiejś laski). Dlatego sama
    pilnuję dzieci, psa i kota, bo facet to chyba tylko do płodzenia
    jest zdolny, a potem "temu panu już podziękujemy".
  • jorn 27.05.10, 11:27
    Z opisu sytuacji podanego przez Bweiher jednoznacznie wynika, że mąż nie zapomniał, tylko myślał, że dziecko jest z matką. To ogromna różnica i taka histeryczna reakcja jest mocno nie na miejscu, co nie oznacza, że należy tak sobie przejść nad wydarzeniem do porządku dziennego. Ale trzeba z niej wyciągnąć wnioski na przyszłość, a nie trząść się godzinami z oburzenia.

    A dlaczego się nie rozejrzał? Może rozładowując i zamykając samochód widział (lub wydawało mu się, że widział), że dziecko odchodzi z matką i rodzeństwem, a kiedy już nie patrzył w tę stronę córka zmieniła zdanie i została przy samochodzie tak, że jej nie widział? A może miał sto tysięcy innych, powodów, żeby sądzić, że dziecko jest przy matce, to po jaką cholerę miał się rozglądać?

    Pozdrawiam
    --
    Jorn van der Ar
    ---------------------------
    Tylko Falubaz!
  • e.i.t.h.e.l 27.05.10, 14:06
    Nie wszyscy faceci tacy są, ani mój ojciec taki nie był, ani mój facet taki nie jest, więc to, że Ty wybrałaś takiego, który zamiast pilnować dzieci, gapi się na cycki innych kobiet, to tylko Twój wybór i nie uogólniaj.
  • ofiara_przemian 27.05.10, 14:20
    A ty jesteś taka pewna, że twój facet lubuje się jedynie w opiece
    nad dziećmi i jest taki rodzinny? Jakoś tak dziwnie się zawsze
    składa, że te babki, co tak gloryfikują swoich partnerów, na ogół
    ostatnie dostają nieprzyjemną informację, że małżonek lubi bzykać
    sąsiadkę z góry albo przyjaciółkę żony...facet z pozoru idealny
    zawsze jest podejrzany.
  • e.i.t.h.e.l 27.05.10, 15:00
    Ale on nie jest idealny, ma wiele innych wad niestety smile, natomiast co do wierności to jestem pewna, to po prostu taki typ, znałam go trochę zanim zaczęliśmy być razem i wtedy też był taki, że kobiety interesowały go tylko jeśli chodziło o związek, albo o zwykłe koleżeństwo. Przy nim to już prędzej ja okazałabym się tą niewierna niż on.
  • peryklejtos 27.05.10, 15:46
    ofiara_przemian napisała:

    facet z pozoru idealny
    > zawsze jest podejrzany.

    To samo mozna powiedziec o kobietach smile
  • peryklejtos 27.05.10, 15:50
    Współczuję męża, ale sama takiego sobie wybrałaś. A teraz nie
    uogólniaj.
  • ostryga11 27.05.10, 11:20
    czytam , czytam , czytam odpowiedzi i tylko jedna myśl mi się
    rodzi : Więcej wyrozumiałości dziewczyny! Facet nie uciekł, nie
    porzucił dziecka, nie leżał w tym czasie na kanapie, nie releksował
    się, po prostu nie dogadaliście się. I tyle! Wystarczyło
    powiedzieć :"Dobrze że się nic nie stało". I już. Jestem pewna, że
    on też się zdenerwował i wcale nie było mu przyjemnie, że zawiódł. I
    jest mu głupio. Po co to pogłębiać wypominaniem? Wyrzuty rodzą
    odruch obronny w postaci zaprzeczenia, niechęci i wielu innych
    niepotrzebnych działań i uczuć. Każdemu z nas zdarza się popełnić
    głupstwo, a po to mamy drugą osobę, aby nam w życiu pomagała (także
    poprzez wybaczanie). Mojemu mężowi zdarzyło się jechać po syna na
    angielski i wrócić z gazetą. Mnie co prawda takie wpadki się nie
    zdarzają (w końcu jestem "samicą", a one mają odruch pilnowania
    potomstwa), ale zdarzają mi się inne rzeczy - np.zbyt emocjonale
    podejście do opieki i niepotrzebne panikowanie. I oboje staramy się
    siebie wspierać raz na zawsze przyjmując zasadę, że druga strona
    NIGDY nie ma złych intencji, najwyżej coś jej nie wychodzi. Wierzcie
    mi - to działa. Nie chodzi mi o podłażliwość typu "cokolwiek zrobisz
    kochany i tak jesteś supper", ale o zwyczajna wyrozumiałość. W końcu
    nie chciał córeczki zgubić smile
  • mmena 27.05.10, 11:40
    Mnie sie nie przydarzylo, ale mojemu koledze tak.
    Poszedl z synem na lody do cukierni, wrocil sam.
    Zona dostala szalu.
    Dzieciak byl na tyle rozgarniety, ze na szczescie sam wrocil do domu.
  • dawidok 27.05.10, 11:41
    wystarczało mieć tylko jedno dziecko a nie trójkę to by pamiętał he he, a tak
    poważnie , przecież nie zrobił tego specjalnie czy świadomie po prostu myślał że
    ty wzięłaś , ty nigdy nie zapominasz o niczym?
  • gosiajanda 27.05.10, 12:03
    a ja w komórce ustawiłam sobie w przypomnieiach: Zabrać syna ze
    szkoły. No i teraz niech się wali niech się pali nigdy nie zapomnę,
    bo ciągle mi dzwoni godz. przed.
  • fasolala 27.05.10, 12:32
    mnie mama też z zerówki zapomniała odebrać 15 lat temu. I to nie pół godziny... ze 2 chyba na nią czekałam. Aż poszłam do domu z sąsiadem, który też o dzieciaku zapomniał big_grin
    Najlepsze było tłumaczenie matki, która miała mnie odebrać, że się po prostu spóźniła a nie zapomniała i jeszcze mnie op***a, że nie czekałam na nią dłużej tylko poszłam big_grin
    W sklepie ponoć też mnie kiedyś zostawiła, ale za mała byłam, żeby pamiętać. Grzecznie sobie kolorowałam obrazki na specjalnie ustawionym dla dzieci stoliku w mięsnym.
  • lavinka 27.05.10, 12:34
    Gorzej Ci serdeńko? Trzeba było zabrać małą ze sobą.
    --
    Gangrena się wdaje jak nosisz drobne w spodniach i smyrają cię po nodze przez dziurawą kieszeń
    (c)rzeka.chaosu
  • sidian 27.05.10, 12:46
    Chill, ja kiedys siedzialem do 21:00 pod przedszkolem z jedna z opiekunek, bo
    ojciec byl swiecie przekonany, ze matka mnie odebrala, a matka ze ojciec. Takie
    rzeczy sie zdarzaja w calkiem normalnych rodzinach (moja nie jest, ale to
    szczegol big_grin).
  • katarzynella 27.05.10, 13:45
    jestem ciekawa po co Ci tyle dzieci
  • e.i.t.h.e.l 27.05.10, 14:11
    Co za głupie pytanie. A po co niektórym kilka samochodów, po co psy, po co domy, po co w ogóle cokolwiek. To, że Tobie dzieci nie są potrzebne, lub zadowalasz się mniejszą ilością, to nie znaczy, że jak ktoś chce mieć więcej i go na to stać, to jest w tym cokolwiek złego. Dopiero niedawno nastała moda (a może po części przymus) posiadania małej ilości potomstwa. A wcześniej rodziny zawsze były duże.
  • ofiara_przemian 27.05.10, 14:17
    facet miał przykazane, żeby odwieźć 5-letnią córkę do przedszkola i
    oczywiście to zrobił. Tyle, że wysadził ją z auta przed furtką i
    odjechał. A to było za komuny i jak w tym filmie "Nie lubię
    poniedziałku", na furtce wisiało ogłoszenie, że w przedszkolu
    epidemia odry czy coś w tym stylu i placówka nieczynna. Córka
    wracała do domu pół dnia, ale jakoś dotarła, choć było to na drugim
    końcu osiedla - molocha. Matka dziecka dowiedziała się w
    międzyczasie od sąsiadki, że przedszkole zamknięte, więc o mało nie
    padła na zawał, a facet miał przerąbane.
  • fakej 27.05.10, 23:11
    ofiara_przemian napisała:

    [...]
    > międzyczasie od sąsiadki, że przedszkole zamknięte, więc o mało nie
    > padła na zawał, a facet miał przerąbane.

    Mam wrażenie, że większość mam i tatusiów co "o mało nie umarli na zawał" albo
    "będą to wspominać do końca życia" tak jak autorka wątku cierpią na postępujące
    bezmózgowie albo chorobliwy nadmiar wyobraźni.

    No bo co tak naprawdę mogło się stać dziecku, które zostało na czas jakiś a tym
    bardziej na chwilę samo w mieście? (co innego w górach albo zamknięte w
    samochodzie albo w ogrodzie z basenem bez barierek)?

    Ile było głośnych przypadków, że pozostawione samo w mieście dziecko miało
    tragiczny w skutkach wypadek? Ja sobie nie przypominam żadnego, choć pewnie
    świat notował takie przypadki.

    W Szwajcarii widuje się na ulicy odprowadzające się same do przedszkola (tak na
    oko) pięciolatki, a ze dwa razy zdarzyło mi się widzieć 5-6 latka prowadzącego 2
    letnie dziecko chodnikiem po ulicy, bez opieki dorosłego. Nie wiem czy to już
    nie jest pewne przegięcie w drugą stronę - mi się wydaje że chyba jest no ale ja
    wyrastałem w naszej kulturze, gdzie się powszechnie uważa, że na ulicy to są
    sami zjadacze niemowlaków i gwałciciele, a dziecko jest kompletnie pozbawione
    instynktu samozachowawczego i bez nadzoru opiekuna automatycznie skieruje się
    pod koła ciężarówki.
  • e.i.t.h.e.l 27.05.10, 14:18
    Ja mam jeszcze inna anegdotkę. Otóż mój kolega miał taką przygodę, gdy był w przedszkolu, że jego mama wysłała ojca żeby go odebrał. Po powrocie do domu ojciec się rozebrał i spokojnie poszedł do pokoju i dopiero krzyk matki go zastanowił. Okazało się, że przyprowadził zupełnie inne dziecko, dobrze chociaż, że tej samej płci smile Mój kolega zawsze to wspomina, ale jego ojciec to właśnie taki typ naukowca, który myślami jest raczej w pracy, co nie znaczy, że nie kocha swoich dzieci.


    A co do Twojej reakcji, to wydaje mi się ona przesadzona, szczególnie to, że nie wyobrażasz sobie o tym zapomnieć. Takie coś może się zdarzyć każdemu i to jest kwestia raczej niedogadania się między wami. Jeśli o takie sprawy chcesz partnera obwiniać i wypominać, to nie wróżę zbyt dobrze waszemu małżeństwu. Lepiej wyciągnąć wnioski i iść dalej, a nie udowadniać mężowi jak to się do niczego nie nadaje.
  • ofiara_przemian 27.05.10, 14:23
    W żłobku, do którego chodziła moja córka, nota bene jedynym, do
    którego można było posłać dziecko 3-4 miesięczne, pewnego razu
    przyniesiono mi nie moją córkę, na szczęście nie mam problemów ze
    wzrokiem. Inny przykład: matka nie rozpoznała niedawno w szpitalu,
    na porodówce, że zamieniono dzieci i przynoszono jej przez jakiś
    czas do karmienia nie jej niemowlaka, dopiero mąż się zorientował i
    była afera na pół Polski. Facet, jak chce, to potrafi skupić uwagę.
  • szadoka 27.05.10, 14:23
    Mojemu mezowi sie zdarzylo za pomniec o odebraniu dziecka z
    przedszkola. Mala pobyla dluzej pol godziny. W sumie nic sie nie
    stalo.
    Slyszalam o przypadku , ze dziecko spedzilo z opiekunka przedszkolna
    swieta bo rozwiedzeni rodzice nie dogadali sie kto bierze dziecko do
    siebie.
  • tonik777 27.05.10, 14:26
    Jeśli mu wierzyć, to wcale nie zapomniał. Zauważ, że jest pewna
    różnica gdy jeden rodzic bierze dzieci i wtedy wie, że wszystkie są
    pod opieką, a gdy dwójka rodziców jest razem z dziećmi. Wtedy w
    sytuacji gdy się rozdzielacie, faktycznie jedno może pomyśleć, że
    wszystkie dzieci są z drugim rodziców.
    Jeśli Twój mąż jest odpowiedzialny, to zaistniała sytuacja
    spowoduje, że na przyszłość będzie bardziej uważał w takich
    sytuacjach i nie ma się czym przejmować. Tego co się stało już nie
    zmienisz.
  • the_rapist 27.05.10, 15:11
    warto wprowadzic jakis skuteczniejszy system ich liczenia. Nie wiem,
    elektroniczne obroze z funkcja powiadamiania gdyby sie zbyt oddalilo, albo
    fizyczne powiazanie potomstwa smyczami. W przeciwnym razie dziecko sie zgubi,
    nie znajdzie i trzeba bedzie robic nastepne.
  • niedowyr 27.05.10, 15:33

    Nic nadzwyczajnego smile Mnie mama (wraz z piecioletnia - podowczas - siostra)
    zostawily raz w wozku pod sklepem smile Jeszcze w drodze powrotnej sie
    zastanawialy czy na pewno o niczym nie zapomnialy smile

    Niedowyr
  • gulcia77 27.05.10, 15:51
    We wczesnych latach osiemdziesiątych mój tata tak się zapamiętał
    przy zrywaniu moreli w sadzie wujka, że kompletnie o mnie zapomniał.
    Mnie znalazł starszy pan na rowerze (pamiętam go jak dziś smile) i
    zawiózł na komendę milicji smile
    Tata zapakował morele do malucha wsadził babcię w autko i
    zorientował się że córki nie ma jak wyjechali z Trzebnicy. Znalazł
    mnie jak mnie pan milicjant prowadził na lody. W sumie w rodzinie
    opowiada się tą historię jako dowcip, a ja też wspominam to jako
    świetną przygodę i poznanie mnóstwa fajnych ludzi.
    Na szczęście to były czasy kiedy rodzice mieli jeszcze ciężkiego
    skrzywienia na punkcie swojego rodzicielstwa, a dzieci były dość
    samodzielne (miałam wtedy niecałe cztery lata, umiałam powiedzieć
    jak się nazywam i gdzie mieszkam.).
  • asdaa 27.05.10, 16:16
    zdarza się, zwłaszcza wtedy gdy liczymy na siebie nawzajem (mąż i żona), ale
    Anioł Stróż czuwa

    --
    -----
    Nie płakałam po prezydencie
  • hazaja 27.05.10, 21:21
    Mąż też człowiek. Skoro nic się nie stało będzie mial nauczkę. O ile nie
    będziesz mu tego wypominać..
    --
    acotojest.blogspot.com
    smile
  • skorpionica80 27.05.10, 21:40
    Trochę muszę obronić Panią-autorkę postu. To może się zdarzyć każdemu więc
    Proszę Państwa nie mówcie hop...Poza tym ona już prowadziła dwójkę, więc on mógł
    sobie pomyśleć, że jednak prowadzić po schodach (oprócz większego
    dziecka)dwuletnie bliźniaki to chyba ryzykowne i każde z rodziców powinno
    prowadzić jedno. Jakby nie było, to takie maluchy trzeba pilnować bo mogą spaść.
    No i jak on mógł nie zauważyć koło auta, że córcia tam stoi??? A ona pierwsza
    zauważyła, że nie przyszło z nim drugie dziecko, więc jednak...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka