Dodaj do ulubionych

Zimą w góry z bliźniakami - podróż autem

06.01.12, 23:28
Planowaliśmy wybać się z Chłopcami w góry, właściwie na miejscu wszystko mamy zaplanowane, największym problemem jest 7-godzinna podróż autem. Niestety zimą tyle czasu zajmuje nam przejazd. Chłopcy mieliby rok i miesiąc, pewnie już jechaliby w Pallasach. Obawiam się, że podróż byłaby dla nas wszystkich strasznie męcząca, nie bardzo wiem jak to ugryźć i jestem bliska rezygnacji z urlopu.
Jak sądzicie, czy taka wycieczka to dobry pomysł? Czy któraś z Was ma takie doświadczenia?
--
www.dwojedzieciija.blogspot.com
Edytor zaawansowany
  • asia-81 07.01.12, 12:14
    Proponuję jazdę nocą, dzieciaczki po mleczku czy co tam jecie na kolację wsadzić do auta i jechać tak jabky spały w nocy. My tak z synkiem podróżowaliśmy, nasi znajomi też i raczej podczas nocnych przejazdów dzieci nie sprawiają kłopotu, smacznie śpią. Albo wyjazzd w godzinach nocnych 1-2 w nocy. W dzień może być kłopot,chociaż nie musi, zależy czy dzieci dużo śpią w aucie i jak ogólnie znoszą jazdę samochodem. Ja ogólnie jestem zwolenniczką podróżowania z maluchami smile
  • zandaria03 07.01.12, 12:19
    My też jechaliśmy nocą.Normalnie wieczorem kolacja,kąpiel,tulenie a potem siup do samochodu i w drogę.Większość drogi przespali,syn czasem się budził,ale dostawał pić i smoka i spał dalej.Jechaliśmy z roczniakami nad morze 6 godzin w nocy.
    --
    Hanna i Adam(06.08.2010)-dwa spełnione marzenia smile
    "Byłam MATKĄ IDEALNĄ dopóki nie urodziłam dzieci"-to o mnie smile
  • mommy_of_twins 07.01.12, 12:31
    My również jedziemy nocą po wszystkich czynnościach jak przed snem.
    Czasem rezygnujemy z kąpieli.
  • dwojedzieciija 07.01.12, 14:00
    Podróż nocą, zimą nie wydaje mi się zbyt bezpieczna, ale jest to jakieś rozwiązanie. W nocy Chłopcy póki co wciąż budzą się na karmienie. A napiszcie mi proszę czy wyjmowałyście na postojach dzieci z otelików? Czytałam że powinno się to robić co ok 2 godziny jazdy.
    --
    www.dwojedzieciija.blogspot.com
  • zandaria03 07.01.12, 19:24
    Wiem,wiem,Co innego jechanie latem,co innego-zimą.Moje maluchy cięzko znoszą dłuższą jazdę autem w dzień,jest marudzenie,wyrywanie się z fotelików.A ja jestem za duża i nie mieszczę się pomiędzy fotelikami z tyłu,więc muszę się nieźle gimnastykować z przedniego siedzenia.Moja przyjaciółka jest drobna i siedzi pomiędzy maluchami i bawi sie z nimi.Oni jeżdżą w dzień i sobie chwalą.Co 2 godziny robią postój,maluchy jedzą,biegają,itd...My w nocy raz robiliśmy postój,bliźnięta się obudziły ,więc je na chwilę wyciągnęliśmy z auta.Ja wolę jazdę nocną.Za 3 miechy jedziemy na wesele 400km z 20-miesięczniakami i też jedziemy nocą.
    --
    Hanna i Adam(06.08.2010)-dwa spełnione marzenia smile
    "Byłam MATKĄ IDEALNĄ dopóki nie urodziłam dzieci"-to o mnie smile
  • agulle 07.01.12, 20:03
    dwojedzieciija napisała: Podróż nocą, zimą nie wydaje mi się zbyt bezpieczna

    Zwłaszcza w góry. Podejrzewam, ze chcecie jechać w Tarty, te serpentyny na Zakopiance nie są łatwą drogą zimą, po ciemku, dla kogoś kto tamtędy jeździ kilka razy w roku.

    Raz jechałam w nocy na wakacje i powiedziałam sobie nigdy więcej, potem jeszcze przez 2 dni byłam wczorajsza. Dzieci w aucie się wyśpią i w dzień harcują a rodzic po nieprzespanej nocy jest zmęczony i tylko szuka okazji do drzemki.
    W zeszłe wakacje wyjechaliśmy o 4 nad ranem i to było dla nas dobre rozwiązanie, bo my byliśmy w miarę wyspani, chłopcy się rozbudzili i chwilę nie spali bo byli zaaferowani, że jedziemy w nocy a potem zasnęli i spali do 10 (więc mogliśmy jechać 6 godzin jednym ciągiem).
    Robiliśmy przerwy co 2 godziny na co najmniej 0,5 godziny w miejscach gdzie chłopcy mogli pobiegać.
    W dzień przed wyjazdem postarałam się, żeby mieli intensywny czas + skróciłam im drzemkę (potem w aucie trochę jakby odsypiali zaległości w spaniu).
  • agnrek 07.01.12, 22:14
    Moje dziewczynki mają 4 lata i ze swojego doświadczenia powiem, że różnie to bywało. Gdy były poniżej roku w fotelikach-nosidełkach, to podróże były koszmarem - darły się całą drogę, my zdenerwowani -generalni koszmar. Pojechaliśmy ledwie 230 km do rodziny, zajęło nam to 6 godzin (dziewczynki miały 7 m-cy) i tak nam dopiekły, że przez rok nigdzie się nie ruszyliśmy. Oj, pamiętam tę podróż do dzisiaj - szczere pole, droga zamknięta, obie zrobiły kupy, leje deszcz, a my w korku - ani w prawo ani w lewo zjechać. W kolejnych latach jeździliśmy blisko- max 250 km, a i tak nieraz nam się schodziło 6 godzin (na przykład, gdy wracaliśmy z majowego weekendu z Mazur). Ja siedzę z przodu, ale co chwila się odwracam - a to jeść, pić, a to zabawka spadła i tak jestem kaowcem całą drogę. Między dziećmi siedzi jeszcze pies smile Moja rada to nowe zabawki na drogę - ja kupuję takie z gazetek dziecięcych i na 2 godziny jedną się zajmą. obowiązkowy postój w Mac Donaldzie - na frytki i zabawkę - też się tym zajmą.
    Kilka razy pojechaliśmy nocą, ale dojechaliśmy około 24- jak się zbudziły na miejscu, to potem dwie godziny nie dały się zagonić do łóżek.
    rekord pobiliśmy w lipcu 2011, gdy wracaliśmy 11 godzin z Koszalina do Warszawy - lał deszcz, staliśmy w korku w polu, bo tego się jazdą nie dało nazwać smile
    W sierpniu 2012 po raz pierwszy dziewczyny polecą samolotem, ciekawe, jak będzie smile
  • asia-81 08.01.12, 22:37
    Jak bąble śpią to wiadomo im dłuzej tym lepiej więc lepiej zatankować, siusiu zrobić na zapas i jechać bez przerwy ile się da smile Po tym długim spaniu przerwy będą obowiązkowe. My jechaliśmy w tatmtym roku z synkiem z sanatorium 700 km i było w miarę. Braliśmy nowe zabawki, przenośne dvd, na stacji beznynowej jakaś gaztka. Ostatecznie mozna się wspomóc syropem działającym nasennnie, jest na chorobę lokomocyjną ale też działa usypiająco - wypróbowałam na sobie. W szpitalu podają go też dzieciom na wycieszenie.
  • blizniaki14 09.01.12, 14:23
    My jeździmy co roku po min 700-800km, najdłuższa nasza podróż to ok 12 godzin w samochodzie. Ile się da jedziemy bez przerwy. W pierwszą podróż udaliśmy się, gdy bliźniaki miały 1 miesiąc, był zimny paskudny marzec, a my jechaliśmy ponad 10 godzin na pogrzeb. Dzieci albo śpią, albo w coś się bawią w samochodzie. Zawsze jeździmy w ciągu dnia smile nasze dzieci już chyba przywykły do podróży,a nawet bardzo je polubiły smile większym można puścić piosenki, bajki na dvd, nowe zabawki, książeczki...
    podróże są fajne, nawet z mamą, która cierpi na chorobę lokomocyjną wink
    --
    nasz Tonio
    nasze bliźniaki Jaś i Tusia
    przed ślubem 4 lata, a po ślubie...
  • naise 10.01.12, 21:42
    Dzięki za opinie. Musimy to jeszcze premyśleć.

    I pytanie z innej beczki. Na jesieni chcemy lecieć z Chlopcami za granicę, będą mieli ok,1 5 roku. Da się? Jak się przygotowac??
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/h84fl6d8td6bfr60.png
  • asia-81 12.01.12, 19:11
    Ja samolotem z synkiem latałam od 11 miesiąca życia, a z dwójką pewnie więcej zachodu. U nas było bezproblemowo, spał połowę drogi conajmniej. Przy lądowaniu i startowaniu jak był mały dostawał pierś, później butelkę z piciem./teraz żuje gumę smile
    Dzieci do dwóch lat latają na kolanach rodziców.
    --
    www.suwaczki.com/tickers/34bwdqk3zjxjw6c7.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/></a>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka