Dodaj do ulubionych

"współczucie" ludzi

25.06.12, 08:36
Już mam dość - staram się nie mysleć o tym jak ciężko będzie z bliźniakami (finansowo, lokalowo itd), wiem że na pomoc bede mogła liczyć najwyżej w weekendy, że jeszcze czterolatka która tez wymaga czasu, starań-dołują mnie te mysli,a tu jeszcze komentarze obcych i znajomych "bliźniaki -ale ci współczuje", "ale będziesz miała jakąś pomoc?-sama nie dasz rady", "no to raczej wyrazy współczucia -niż gratulacje". Teraz już 7 miesiąc -wcześniej tez słyszałam że mam się nie martwić bo może tylko jedno zostanie, a drugie się "wchłonie"...sadtak bardzo chciałam drugie dziecko a teraz przez własne strachy i te komentarze w ogóle nie umiem cieszyć się tą ciążą.
Obserwuj wątek
    • bejbi30 Re: "współczucie" ludzi 25.06.12, 11:01
      kochana pomysl ze zostalas wybrana! nie kazdy ma bliznieta!! ciesz sie ta ciaza, nie daj sobie popsuc radosci z oczekiwania na Maluszki!!!! niektorzy ludzie sa po prostu glupi, bezmyslnie mowiac takie rzeczy. nie wyobrazaja sobie, ze sprawia komus tym przykrosc, bol. Ty mysl teraz o sobie i dzieciaczkach. jest wiele prawdy w tym, ze bog wie, komu dac bliznieta-te osoby zawsze daja sobie rade! pomoc w weekend to juz duzo, poza tym 4-letnia siostrzyczka odpowiednio angazowana od poczatku na pewno bedzie pomocnasmile zycze powodzenia i ciesz sie tym czasem, bo do porodu niewiele zostalosmile pozdrawiam serdecznie
      • ada-0 Re: "współczucie" ludzi 25.06.12, 11:21
        Dasz radę na pewno, nawet nie wiesz ile człowiek potrafi odnaleźć w sobie siły jak jest mu potrzebna.
        Tylko wyjątkowi rodzice mają bliźniaki i tylko ci którzy mają w sobie ogrom miłości, który wystarczy dla dwojga naraz ( czasem trojga...).
        Głowa do góry, byle jak najdłużej w brzuszku pod serduszkiem u mamy.
        --
        Mama
        Angeliki 08/06/2008
        Leny 22/06/2011
        Krystiana 22/06/2011
    • mamacudaczkow Re: "współczucie" ludzi 25.06.12, 12:19
      Witaj. Podczytuje to forum ale dzis az sie zalogowlam z nerwow smile Mieszkam w UK. Mam 9 letniego syna i 2 letnie blizniaczki - cudaczki - bo nie potrafie inaczej ich nazwac. Sa co prawda donoszone i nie ma z nimi zadnych problemow ani w sferze psychicznej ani fizycznej, ale jak to z trojka dzieci bywa czasem jest ciezko. Jeszcze bedac w ciazy - zupelnie sama- poniewaz maz pracuje po 12 godzin dziennie- tez slyszalam te glupie i niedorzeczne komentarze ale zawsze ucinalam je krotko. Kiedy dzieci sie urodzily musialam zaprowadzac syna do szkoly rano i o 3 go z niej odbierac , oczywiscie z cudaczkami codziennie. Jakies mniejsze zakupy - oczywiscie z cudaczkami, szczepienia tez. Ogolnie caly dzien sama bez jakiejkolwiek pomocy. Dzis maja one juz 2 latka, jezdze z nimi wszedzie, zalatwiam wszystko, nawet czekam w szkole muzycznej syna 2 godziny zabawiajac je na korytarzach szkolnych. W srody starszak ma szkole pilkarska wiec znow - jak pogoda czekamy na trawie , jak leje czekamy w aucie albo jezdzimy do bawialni. Maz pomaga w weekendy bo w tygodniu jak wraca to male juz sie ukladaja do snu. Boze, nigdy ale to nigdy nie pozwalaj na takie zachwoanie wobec Siebie. Ucinaj to krotko. Oczywiscie ze nie ma CI czego wspolczuc.Rano kiedy wchodze do pokoju budzic maluszki a one z usmiechem na caly glos wolaja :MAMA KOAAAAAAAAAAAA ( co znaczy w wolnym tlumaczeniu : mama kocham smile ) umieram z radosci !!!!!!!!!!! i tak kazdego dnia. Nie wiem dlaczego ludzie wspolczuja kobietom z blizniakami . NIE OGARNIAM TEGO. Trzymaj sie cieplutko i nie sluchaj nikogo. Po urodzeniu maluszkow Sama zorganizujesz sobie tak czas , ze spokojnie znajdziez chwilke rowniez i dla siebie. smile Pozdrawiam Agnieszka
    • pamplemousse1 Re: "współczucie" ludzi 25.06.12, 20:45
      To są zazdrośnice, które najczęściej z jednym dzieckiem kiepsko sobie radzą. I zazdroszczą Ci jednej ciąży i dwójki za jednym zamachem wink Olej smile
      Z bliźniętami organizacja matki jest doskonalsza, a podwójna miłość nie do opisania.

      Mi oprócz wyrazów współczucia z powodu bliźniąt, dodatkowo współczuli dwóch chłopców.
      Ludzie zawsze znajdą powód do "gadania".
    • wiki.sz Re: "współczucie" ludzi 25.06.12, 21:59
      Zobaczysz będzie dobrzesmile Zorganizujesz się i dasz radęsmile A tu zawsze znajdziesz wsparcie!! Jest tu wiele mam z trójką, które radzą sobie same i dają radę. A ile radości będzie, ile szczęścia, ile uśmiechówsmile
      Rozumiem, że te komentarze denerwują - też mnie to irytowało - ludzie zawsze mi mówili " o bliźniaki - jak dobrze że chłopiec i dziewczynka" - a ja odpowiadałam, że dla mnie najważniejsze, że są zdrowe i z uśmiechem szłam w swoją stronę.
      Trzymam kciuki, będzie dobrzesmile

    • dextera.m Re: "współczucie" ludzi 25.06.12, 23:18
      Blizniakow nie mam, ale jak przeczytalam Twoj post to musze sie odezwac! Poradzisz sobie!!! Pewnie, ze roboty bedzie duzo, ale jak trzeba to czlowiek sobie radzi. A na glupie uwagi reagowalabym zaczepnym pytaniem: "ooo, mowisz, ze sobie nie poradze? A dlaczego tak myslisz?". "ooo, wyrazy wspolczucia? NO domyslam sie, ze sa osoby, ktore by sobie nie poradzily...Co nie radzisz sobie ze swoja Malgosia/ Jankiem?" I tu znaczace spojrzenie w kierunku znajomej madralinskiej.

      Nie daj sie! Ciesz sie.
    • 1nova Re: "współczucie" ludzi 26.06.12, 09:10
      A ja napisze z troche innej strony - bo rozumiem Twoje obawy, strach i brak radosci. Mi tez przez wieksza czesc ciazy towarzyszyl strach jak sobie poradze. W momencie, gdy sie dowiedzialam, ze jestem w ciazy blizniaczej mialam 2 starsze coreczki - 4 lata i 2 lata. Teraz blizniaki maja 9 miesiecy i sa wielka radoscia calej naszej duzej rodziny. Nie bylo latwo - ciaza trudna, poczatek bardzo trudny (praktycznie 3 miesiace nie spalam w ogole, po 1-2 godzin na dobe), nie cieszylam sie dziecmi, bo... nie mialam czasu. Czesto chorowaly (starsze przynosily z przedszkola chorobska), szpital tez zaliczylam. Wszystko na mojej glowie. Ja mialam od poczatku opiekunke do pomocy, teraz wiem, ze nie poradzilabym sobie bez niej. Maz pracuje po 12 godzin na dobe, czesto nie ma go np. 3 dni z rzedu. Wykapac i nakarmic wieczorem 4 tak malych dzieci w pojedynke - dla mnie nierealne. Oczywiscie dzieci sa rozne, wiec moze Tobie sie uda ta trudna sztuka. Ale po tych wszystkich trudach moge smialo powiedziec - oplaca sie! Blizniaki sa cudowne, wszystkie dzieci zgraly sie ze soba, bawia sie wspaniale ze soba. Najstarsza coreczka zajmuje sie maluchami pieknie, a one za nia przepadaja. Mlodsza tez pomaga - ale trzeba uwazac na nia, bo 3,5 latka miewa niebezpieczne pomysly wink. Slowem bedzie lepiej, przetrwasz te trudne chwile i zaczniesz sie cieszyc swoja gromadka. Komentarzami innych sie nie przejmuj - najbardziej "wysmakowany" jaki uslyszalam to "czy oni nie wiedza do czego sluzy prezerwatywa". Wiekszosc nie wierzyla, ze chcielismy miec trojke dzieci. A ze wyszla czworka... No, widocznie tak mialo byc smile. Trzymam kciuki! Nova
      ---------------------------------------
      Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy
      Waznych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
      • zandaria03 Re: "współczucie" ludzi 26.06.12, 09:41
        Bliźniaki to cud-jedna ciąża,jeden poród,jeden połóg,jedne nieprzespane noce a dwójka dzieci w domu.Ja wychodzę z zalożenia,że wszystkie czynności,które wykonuję przy dwójce i tak musiałabym wykonać przy jednym-i tak muszę ugotować zupkę,wyjść do piaskownicy,wykąpać,więc nie ma dla mnie różnicy,czy robię to wszystko z jednym dzieckiem,czy z dwójką.A plusów jest mnóstwo-podwójna dawka miłosci,przytulania i buziaków,chwile kiedy maluchy się wzajemnie całują,przytulają i karmią,poza tym zawsze jest obok towarzysz gotowy do zabawy i psot...
        Myślę,że malkontenci to zazdrosnicy,którzy też chcieliby mieć podwójne szczęsciewink.
        Ciesz się ciążą i nie przejmuj głupotami.Czas tak szybko mija,dzieciaki tak szybko rosną...
        Mi jeszcze nikt nie współczuł,każdy tylko gratuluje i najczęściej na spacerze słyszę:"o,popatrz,jak się pani super trafiło,od razu dwójka".
        Dużo spokoju i radosci życzę i zdrowych dzieci

        --
        Hanna i Adam(06.08.2010)-dwa spełnione marzenia smile
        "Byłam MATKĄ IDEALNĄ dopóki nie urodziłam dzieci"-to o mnie smile
        • blizniaki14 Re: "współczucie" ludzi 26.06.12, 11:43
          Nie słuchaj tego nawet, jak można tak mówić, niektórzy ludzie są beznadziejni sad
          Ja się cieszę nad życie,że mam bliźniaki, teraz już ponad 5 latki smile Każde dziecko to skarb, a tylko wybrani dostają za jednym razem dwójkę czy więcej smilesmilesmile więcej nóżek do całowania, więcej serca do kochania, więcej miłych chwil, więcej radości!!! trzymaj się i pokaż wszystkim na przekór jaka jesteś szczęśliwa smile
          Ja do pomocy miałam tylko męża, rodzina była daleko, a bez problemu daliśmy radę z trójką małych dzieci...aż mi tęskno do tych chwil...
          --
          nasz Tonio
          nasze bliźniaki Jaś i Tusia
          przed ślubem 4 lata, a po ślubie...
    • wiosenka81 Re: "współczucie" ludzi 28.06.12, 02:48
      ja mam 3,5 latke i prawie 9 miesieczne blizniaczki. Oczywiscie, ze bylam pelna obaw, zwlaszcza, ze meiszkam z agranica i z pomoca kiepsko.Maz calymi dniami w pracy. oczywiscie wspolczujacych glosow mnostwo, ale na szczescie mialam tez duzo wsparcia w ciazy i az do tej pory. Nie sluchaj nikogo i nie zalamuj sie! Kazdego dnia patrzymy z mezem na te nasze 3 baczki i sie nadziwic nie mozemy jakie sa wspaniale! Smiem twierdzic, ze z blizniakami jest latwiej niz z jednym, bo maja sie kim zajac, zqainteresowac, pogaworzyc, pobawic. Od zarodka wiedza, ze nie sa same i musza sie mama dzielic! wiedza, ze jest je/ich dwojka wiec nie moga tak dac mamie w koscwink Naprawde kobieto ciesz sie, bo nawer nie wiesz jaki wspanialy czas cie czeka. Ciesz sie kazdym dniem, bo one taaaaaaak szybko rosna.......za szybko

      p.s. a glupi ekomentarze ucinaj...
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zem3upjygeznxiac.png

      http://www.suwaczki.com/tickers/bhywqtkf7ka8cs7m.png
      • 3-mamuska Re: "współczucie" ludzi 28.06.12, 21:39
        A ja ci pogratuluje, uwielbiam blizniaki tez bym chciała i zazdroszczę ci tak pozytywnie.
        Wiem ze to ogrom pracy bo mam 3 dzieci.
        Ale dasz radę kochana , nauczysz sie dzieci one ciebie i kwestia wprawy.
        Blizniaki to cud przepiękna wiez na całe zycie.
        Gdy miałam kilkanaście lat pomagalam kobiecie z trojaczkami i jeszcze z 2 malutkich coś okolo3-4 lat.
        Cały jeden pokój w domu to były same lozeczka , chodziliśmy tam z kuzynka przez kilkanaście miesiecy.
        Ciesz sie taki cud może zdarzyć sie tylko raz.
        Trzymam kciuki za wasze zdrowie, a jak ktoś ci tak mówi, mów coś wrednego aż w piety wejdzie i zwalaj na hormony ciazowe i ciazowe zacmienie umysłu.smile
    • lolagotkids Re: "współczucie" ludzi 04.07.12, 14:34
      Polecam artykuł, który kiedys bardzo mi pomógł.
      www.edziecko.pl/rodzice/1,79353,5501680,Mama_dla_trojga.html
      Przyznam, że miałam mase mieszanych uczuć przed narodzinami moich dwóch Dziewczyn, byłam w identycznej sytuacji, z niespełnia dwuletnią ukochaną Kocią i wieeeelkim brzuchem.
      Płakałam i czytałam. A potem jakos wszystko się zaczęło toczyć mądrością Losu. I jest dobrze. Cudownie. Trudno, ale szczęśliwie.
      --
      lolagotkids.blogspot.com/
    • agulle Re: "współczucie" ludzi 05.07.12, 13:13
      No ludzie to potrafią poprawić humor. Mi też zdarzyło się słyszeć: "ojej, ale będziesz miała ciężko, będziesz uziemiona w domu, bo gdzie ty z dwójką dasz rade wyjść z domu," "jej dwaj chłopcy, to będą urwisy, szkoda, że nie parka, i takie tam czarnowidztwo.
      Na szczęście były to osoby, których często nie widywałam i unikałam takich typków.

      Dużo zależy jakie dzieci się trafią, ale to nie znaczenia tylko przy bliźniakach, bo czasem jedno dziecko może "dać popalić" za dwóch. Dlatego na zapas martwić się nie ma co.
      Dobrze jest sobie usprawnić otoczenie i organizację działania, żeby nie męczyć się z czynnościami, które mogą być wygodniej zorganizowane niż męczyć się w imię przesadnych oszczędności, bycia idealną / eko itp matką.

      Dzisiaj moje bliźniaki mają 3 lata i się strasznie cieszę że spotkało mnie takie szczęście, mobilna jestem nawet bardziej niż niektóre koleżanki z jednym dzieckiem, roboty więcej nie widzę (może pierwsze 4 m-ce kiedy dzieci jadły w nocy byłam jak każda matka niewyspana)
      a teraz to nawet mam mniej bo one muszą non stop zajmować czymś dziecko a moi mają siebie i razem się bawią, mają towarzysza zabaw, obrońcę, wspólnika do brojenia, ech zazdroszczę im.
      W bibliotece, na basenie, w zoo, itd jesteśmy rozpoznawalni, ludzie dziwią się, że mi się chce z 2ką na basen chodzić, ciągać ich do zoo, najśmieszniejsze, że to obcy widzą jakieś trudności i przeszkody a nie ja smile
      Kiedyś miałam swoich w wózku i dwoje dzieci (5 i 8 l) koleżanki widok ludzi oglądających się za nami - bezcenny.
      Dobra trochę odbiegłam od tematu,
      Życzę powodzenia, unikaj malkontentów.
    • cebulka7 Re: "współczucie" ludzi 06.07.12, 09:00
      Pamiętam swoje odczucia i przeżywałam podobnie... Wokół miałam sporo litości i współczucia, przez co, przyznaję, sama się trochę negatywnie nakręciłam. Był moment, że normalnie wstydziłam się przyznać, że będę miała bliźniaki i do tego jeszcze dwóch chłopców, co również spotykało się z komentarzami "a, żeby jeszcze parka była..." Na szczęście okres tego zwątpienia nie trwał długo.
      Dziś moi chłopcy mają 20 miesięcy i uważam, że to, że jest ich dwóch jest niezwykłe. Mają siebie, bardzo fajnie się razem bawią, widać, że lubią być blisko siebie. Ja mam wbrew pozorom więcej czasu dla siebie - świetnie zajmują się sobą. I naprawdę baaardzo rzadko dochodzi między nimi do spięć (póki co... odpukać smile ) - raczej tylko na takiej zasadzie, że jeden koniecznie chce zabawkę, którą akurat trzyma drugi smile Są weseli, uśmiechnięci - uwielbiam patrzeć jak np. razem pchają się na jedno krzesło i potem siedzą na nim wciśnięci jeden w drugiego albo robią sobie "cacy" smile))
      Dodam jeszcze, że wychowuję je sama. Grunt to dobra organizacja smile Tak więc nie przejmuj się tymi komentarzami, ludzie są jacy są. Ciesz się tym, co los Ci przyniósł smile Bliźniaki do dar dla wybranych! smile) Pozdrawiam serdecznie smile
    • aszka_74 Re: "współczucie" ludzi 09.07.12, 09:07
      Ludzie bywają po prostu głupi! nie nakręcaj się negatywnie, szkoda na to życiasmile
      Na moich kolanach właśnie przysypia po karmieniu prawie 2-miesięczny chłopak, jego siostrzyczka-bliźniaczka śpi w łóżeczku, a ich starsza siostra (prawie 7l.) wyruszyła na wakacje z rodziną.
      Też zajmuję się nimi sama, bo mąż dużo pracuje i już teraz mogę powiedzieć, że paradoksalnie jest mi łatwiej niż z pierwszą córeczką. Mogę liczyć na pomoc dziadków, i ta świadomość na razie mi wystarcza, bo póki co w praktyce łatwiej mi się zajmować dzieciakami samej. Wbrew pozorom babcie wprowadzają więcej zamieszania niż pomagają. Oczywiście dom nie błyszczy, na obiad czasami jem płatki śniadaniowe i bywają noce kiedy nieprzytomna liczę ile mam tych dzieci, bo zdaje mi się, ze bliźniaków powinno być 3 lub 4 wink
      Co do finansowej strony, to polecam karmienie piersiąsmile To już na starcie duża oszczędność. Na tym forum są wątki o różnych patentach na oszczędności przy maluchach, poza tym polecam stronkę dzieciowo.pl (pomaga na chandrę)
      Jeśli nastawisz się pozytywnie, to nie ma takiej opcji, żebyś sobie nie dała rady.
      Trzymaj się cieplutko smile
    • dwojedzieciija Re: "współczucie" ludzi 12.07.12, 09:28
      Wcale ci się nie dziwię, przez takie komentarze 'wujków i cioć dobra rada' też by mi się odechciało uncertain Postaraj się o tym teraz nie myśleć - jedyne co Ci mogę poradzić, bo nie oszukujmy się z bliźniętami łatwo nie jest, ale napewno dasz radę. Musisz, bo jak nie Ty to kto? smile
      --
      www.dwojedzieciija.blogspot.com
    • karolcia65 Re: "współczucie" ludzi 20.07.12, 16:11
      Kochana,

      glowa do gory, dasz rade.
      Ja mialam w brzuchu trojaczki i to, co slyszalam wolalo o pomste do nieba.
      Potem wyostrzyl mi sie jezyk i nie dawalam sobie dogadac.
      Teraz moje coreczki maja prawie siedem lat i za chwile ida do szkoly.
      Dasz rade, dasz, bo nie bedzie wyjscia.
      Mi tez nikt nie pomagal i dalam i tez nie bylo innego wyjscia.

      Mowie Ci, nabierz troche dystansu.

      Pozdrawiam,

      Karolcia
      • kkruzik Re: "współczucie" ludzi 24.08.12, 11:48
        po pierwsze
        Nie kazda taka swieta zeby na raz miec bliznieta wink
        ja tez bylam przerazona jak sie dowiedzialam ze beda blizniaki, zwlaszcza ze starsza corka miala niewiele ponad 2 lata kiedy chlopcy sie urodzili- ale dajemy rade. a dodam ze cala ciaze i 5 mcy po urodzeniu chlopcow bylam z maluchami sama, pomagala mi moja mama.

        kiedys na spaceerze babcie siedzace na lawce w parku mnie wkurzyly- komentujac- no ale my pani wspolczujemy. a ja im na to- czego trojki zdrowych slicznych dzieci????
        baby sie zmieszaly ze nie, tej pracy...mialam ochote im powiedziec ze jak tak wspolczuja to niech przyjda mi podloge umyc w domu a nie glupie gadanie wink

        dobrze jest, ja sie caly czas pocieszam ze teraz troszke wiecej roboty ale za ten rok dzieci sie beda razem bawic a ja sobie posiedze w spokoju i nie bedzie ciaglego mamo nudze sie pobaw sie ze mna wink
        • misiowamama-2 Re: "współczucie" ludzi 24.08.12, 17:34
          kkruzik napisała:


          >...ale za ten rok dzieci sie beda razem bawic a ja sobie posiedze w spokoju i nie bedzie c
          > iaglego mamo nudze sie pobaw sie ze mna wink

          Też się pocieszałam, iż przyjdzie taki czas, że maluchy będą się razem bawić, bez mojej ciągłej obecności. I doczekałam się... w zamian za troszke spokoju mam...porysowane, obtłuczone ściany, zerwane tapetybig_grin i wiele innych atrakcji wink
          Ale co tam! Grunt, ze mam troszkę więcej spokoju i dzieci są szczęśliwe!


          --
          <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
    • 50mycha Re: "współczucie" ludzi 04.09.12, 12:04
      Dołączam się i powiem, że też nie mogę nadal słuchać takich uwag! Mam dwóch chłopców i są najcudowniejsi na świecie! Bliźnięta to dar! Nie każdy ma okazję to przeżyć! Jest ciężko, ja też jestem sama, mąż w ciągłych wyjazdach, chłopcy choruja dasz radę zobaczysz, ja też miałam chwile zwątpienia i nie było łatwo i pewnie nie będzie, ale przecież nikt nie obiecywał, że życie będzie proste, nawet się nie obejrzysz a zobaczysz jak czas szybko upłynie i dzieciaki pójda do szkoły, dlatego bądź spokojna i ciesz się ciążą, i nie słuchaj tych bzdur!
      "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat" (J. Korczak)
    • mama.franka.h Re: "współczucie" ludzi 21.09.12, 22:31
      juz chyba wiele niemusze pisac bo dziewczyny napisaly juz wszystko, niemartw sie!! glowa do gory! i pamietaj, nie kazdy moze miec blizniaki, my zostalysmy wybrane!! jako te wyjatkowe!!

      ps. moj pierwszy wpis od poltora roku po porodzie blizniakow, tez mam starszaka, 4 latka! jest wesolo, ciezko ale jestem dumna mama moich dzieci!
      • asia-81 Re: "współczucie" ludzi 28.09.12, 15:22
        Mam trójke dzieci w tym 4 miesieczne blizniaki. Uiwelbiam je i nie moge sie nimi nacieszyc. Prosze je zeby za szybko nie rosly smile) zeby sie nasycic ich niemowlectwem. Chcialabym miec kolejne dziecko a mąż stuka sie w głowe ze oszalalam wink)
        Wszystko jest kwestia dobrej organizacjia przede wszystkim pozytywnego myslenia i nastawienia ze bedzie dobrze i dasz rade !!!

        --
        <a href="www.suwaczki.com/"><img src="www.suwaczki.com/tickers/34bwkw7iazvu5z1a.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/></a>
    • kika989 Re: "współczucie" ludzi 01.10.12, 13:19
      -wcześniej tez słyszałam że mam się nie m
      > artwić bo może tylko jedno zostanie, a drugie się "wchłonie"...:


      Serdecznie ci współczuje, ze miałaś kontakt z tak głupimi ludźmi.

      ja za to ci bardzo zazdroszczę, bo marze jeszcze chociaz o jednym a nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie mi dane smile
      Ciesz się, dasz rade. Wokoł mnie masa bliźniąt- matki dają rade. lepiej niz tych pojedynczych
    • myszeczka1979 Re: "współczucie" ludzi 05.10.12, 13:24
      No to ja jednak powiem szczerze: też współczuję-Tobie,mężowi,dziadkom,a nawet dzieciątkom. Jestem mamą bliźniąt, w miarę zdrowych, średnio-grzecznych,więc czuję się upoważniona do wyrażenia SWOJEGO zdania.Ok, dwoje dzieci za jednym razem, fajnie na nie patrzeć, ale:
      -ciąża: bycie świadomym zagrożeń ciąży bliźniaczej jest mega-obciążeniem, z racji wykonywanego zawodu wielokrotnie widziałam tzw "niepowodzenia".Od wczesnej ciąży skurcze przedwczesne cały czas mi o nich przypominały, ciąża dla mnie była czasem strasznego niepokoju o zdrowie dzieci.
      - po ciąży: frustracja,że nie daję rady karmić dwójki piersią, brzuch,który juz nigdy nie doszedł do stanu sprzed ciąży, wieczne przemęczenie,liczne kryzysy emocjonalne.
      - wpływ na męża: kolosalny, bo: sama nie wyrabiasz, potrzebujesz pomocy, bez względu na to czy on pracuje czy nie, gó... mnie to obchodziło szczerze mówiąc, bo jak dwójka zaczynała płakać albo była głodna, to dwoje rąk to zdecydowanie za mało. Seks po bliźniakach też ucierpiał, gdyż sama myśl o ewentualności kolejnej ciąży + fizyczne zmiany po ciąży+permanentne zmęczenie obu stron+ spanie dzieci w łóżku rodziców = makabra. To nie małżeństwo jest sprawdzianem dla związku,ale dzieci, a w szczególności bliźnięta.
      - wpływ na dziadków: też się martwią o przebieg ciąży, mielismy niewypowiedziane pretensje do nich,że za mało nam pomagają /niestety wszyscy pracują jeszcze zawodowo/, moja mama nie radziła sobie z dwójką dzieci,więc zawsze potrzebowała pomocy dziadka, byli równie zmęczeni jak my starając sie mimo wszystko pomagać
      - finanse: no cóż, to jasne: pampersy, bebilony, ubranka,zabawki ,foteliki, itp,niania do pomocy, a później jak wróciłam do pracy to niania na cały etat - kiedyś wyliczyliśmy że jakieś 3000 dodatkowo miesięcznie nam szło. Teraz pewnie podobnie, bo niania zamieniła się w przedszkola,zajęcia dodatkowe,ubrania i buty coraz droższe, zabawki też.
      - negatywne strony bliźniactwa dla samych dzieci: wg mnie jest ich sporo. Nigdy nie byłam w stanie poświęcić tyle uwagi każdemu z dzieci, ile mogło by ono jej otrzymać gdyby było samo. Jedno chciało ze mną rysować, a ja nie mogłam, bo musiałam sprawdzić co broi drugie w innym pokoju. Niestety moje dzieci /ch+dz/ nigdy nie miały podobnych zainteresowań, rzadko dało się skupić ich uwagę na jednej rzeczy. Gdy dochodziło do tego jakieś gotowanie,pranie,sprzątanie, miałam nieodłączne wrażenie, że zaniedbuję dzieci. Gdy bylismy z mężem we dwoje, to było trochę łatwiej ogarnąć towarzystwo, ale wtedy mieliśmy do siebie pretensję kto się bardziej angażuje a kto mniej, wieczne licytacje wynikające ze zmęczenia i braku czasu dla siebie. Nie wierzę,że da się nawiązać taki kontakt, taką bliskość z każdym z dzieci jak miało by to miejsce w przypadku pojedynczego dziecka. Nic dziwnego,że bliźnięta są ze sobą bardziej zżyte, bo rodzice nie są w stanie im dać tyle ile one potrzebują.
      Staram się być maksymalnie szczera, nie udaję idealnej matki-Polki jak większość kobitek na tym forum. Mnie było i cały czas jest bardzo ciężko. Pojawienie się na świecie moich dzieci przewróciło całe nasze życie w sposób jakiego nawet sobie nie wyobrażaliśmy. Czy żałuję? Nie, nie wolno mi, takie było przeznaczenie. Powodów do radości na pewno jest wiele, można skupiać się na tych" kocham cię mamusiu", czy widoku śpiących czy bawiących sie grzecznie aniołków, mnie to jednak nie zamazało realnej oceny sytuacji. Nie życzę mojej siostrze ani przyjaciółce bliźniąt, bo zdaje sobie sprawę jakie to obciążenie dla rodziców i samych dzieci.
      Nie jestem wyrodną, czy jakąś nieporadną matką. Podobne zdanie ma mój mąż, ten, który marzył o dzieciach, żałował,że nie może ich karmić własną piersią wink, który wstawał po nocach co 3 godziny na karmienie i spał na podłodze,żeby się nie rozespać, a rano pędził do pracy. On jednak też czasami się żali na nasz los, jednak bardziej nieśmiało niz ja, bo "nie wypada".
      To tylko tak w skrócie, tzw czubek góry lodowej.Przepraszam,musiałam to napisać.
    • kittka25 Re: "współczucie" ludzi 17.10.12, 14:41
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Z perspektywy czasu mogę (póki co) odpowiedzieć sobie "nie taki diabeł straszny...". Przeżyłam 7 tygodni leżenia w szpitalu, potem strach o dzieci, czekanie na wyniki badań, siedzenie godzinami przy inkubatorach. A teraz w domu-od kilku tygodnie-i- nie jest źlesmile Byleby zdrowie dopisało-trafiły mi się w miarę spokojne egzemplarze - w nocy głownie śpiąsmile Mamy kolki, trochę marudzenia, ale dajemy radę spacerować i odbierać starszą siostrę co dzień z przedszkola, kąpiel tez opanowana - a dzięki pomocy mojej kochanej teściowej zaliczyliśmy też z mężem wypad do kina i spotkanie u znajomych. Myslałam ze życie towarzyskie dla mnie umarlo a tu niespodzianka. Udało nam się nawet wyskoczyć z maluchami i ich starsza siostrą na weekend do znajomej leśniczówki na grzyby. Wiem jedno - spokój jest najważniejszy - gdy ja jestem spokojna - opanuję bez problemów te dwa małe "głody". I już teraz gdy słyszę ze ktoś mi współczuje no takie dwa niemowlęta to kłopot - to odpowiadam z nie ma czego mi współczuć, są zdrowe, fajne i nie odczuwam jakiegos ogromu pracy przy nich smile
          • cytrusowa Re: "współczucie" ludzi 20.10.12, 22:18
            bozesz, normalnie az mnie skreca jak to czytam
            No albo jestem nienormalna albo nie wierze w ten lukrowany obraz matek z bliznietami
            Zadnej nie pomaga maz, swietnie sobie radzicie, dzieci to aniolki - bez kolek, placzacych nocy, gryp zoladkowych czy problemow z jedzeniem.
            No chyba, ze wiekszosc problemow wynika z wczensiactwa a zadne z waszych dzieci nie sa wczesniakami

            Nie, no wierze, ze moze byc cudownie i jest, takie chwile sa i beda. Ale na Boga - toz to harowka jest i naprawde tylko cyborgi ìda do przodu z usmiechem na ustach i pelne energii

            Dziewczyny, ja osobiscie nie wzdie sensu lukrowania za wszelka cene, byle dobrze sie czytalosmile

            Mam trojke dzieci, moje corcie w grudniu skoncza 6 lat i powiem szczerze i wprost, ze bylo gorzej niz ciezko na poczatku. Nie chce wspominac pierwszych dwoch lat, bo i ciezka ciaze i zagrozenie porodu w 26tc i moje zrujnowane zdrowie przyplacilam depresja. Trwala dllluuugo....
            Z roku na rok jest latwiej, dziewczyny sa indywidualnosciami ale jednoczesnie nie mogacymi zyc bez siebie mimo,z e sa bliznietami dwujajowymi

            Na doprawienie sytuacji niecala dwa lata temu pojawil sie nasz Niespodzianek

            Jest glosno, czasem nerwowo ale wesolo
            Niewesolo jest wtedy, gdy musze logistycznie radzic sobie z wyzwaniami
            Ale przyznam szczerze i wprost - mis ie juz nie chce.
            Ja sie wypalilam w ciagu dwoch lat zycia coreczek. Wtedy robilam wzsystko. Za wszelka cene. Sama. Bo musialam.
            Teraz nie wyobrazam sobie, jak moglam sobie dac rade.
            I kazdej blizniakowej mamie wspolczuje roboty, bo wiem ile to kosztuje wysilku. Nawet jesli ma sie to szczescie i ma sie jakas pomoc

            --
            http://img535.imageshack.us/img535/8458/signaturein.gif
            Póki mi starczy sił, będę marzyć i będę żyć. Czasu jest coraz mniej więc wykorzystać chcę każdy dzień
            • zandaria03 Re: "współczucie" ludzi 21.10.12, 12:08
              No bo nie jest łatwo i lekko.Ja mam bliźniaki n a własne życzenie z in vitro(poprosiłam o 2 zarodki) i nieraz miewałam myśli "na cholere mi były te dwa zarodki,mogłam wziąć jeden zarodek".Moje małżeństwo przeżyło po narodzinach dzieci największy kryzys w całej swojej 12-letniej historii,brałam przez 6 miesięcy Depralin,do tej pory nie przespałam w całości żadnej nocy w swoim domu (wysypiam się tylko na dyżurach),bo mój synek budzi się wciąż 2-3 razy.Męża wiecznie nie ma w domu,po narodzinach dzieci miałam do pomocy przy maluchach walniętą teściową.która zamieniała moje i tak cieżkie życie w koszmar.Generalnie do okresu ciąży ,połogu,pierwszych miesięcy życia maluchów nie chcę wracać we wspomnieniach.
              Teraz też nie jest lekko,jest po prostu inaczej-można się z nimi dogadac,ale mają okresy buntu,miewają mnóstwo głupich pomysłów,trzeba ich nieustannie nadzorować.
              Ale niczego nie żałuję,dziś też wszczepiłabym sobie te 2 zarodki,bo te dzieciaki wypełniają całe moje życie,bez nich może byłabym wypoczęta,mniej rozdrażniona,ale na pewno nieszczęśliwa.
              Co mam pisać dziewczynom,które dowiadują się,że będą miały bliźniaki?Żeby narzucały sobie przścieradło na głowę i czołgały się powoli w stronę cmentarza,bo ich życie się właśnie skończyło?Ja tak nie uważam.Jest ciężko,momentami bardzo cieżko,ale tak właśnie wygląda rodzicielstwo.Każda z nas jakoś sobie radzi,bo musi sobie poradzić,nie ma innego wyjścia.A są dobre chwile i piękne i wspaniałe.Maluchy coraz częściej się bawią same ze sobą.A jestem szczęśliwa,że za jednym zamachem mam dwójkę dzieci w domu.Więcej dzieci nie plnuję.Dziękuję.Amen
              --
              Hanna i Adam(06.08.2010)-dwa spełnione marzenia smile
              "Byłam MATKĄ IDEALNĄ dopóki nie urodziłam dzieci"-to o mnie smile
            • mommy_of_twins Re: "współczucie" ludzi 17.02.13, 14:01
              Ciśnie mi się na usta "bez przesady..." wink Z bliźniakami jest inaczej i może faktycznie trochę łatwiej jest z dwójką dzieci z różnicą wieku, ale aż tak bardzo "wybrane" chyba nie jesteśmy. Mamy tyle samo prania do zrobienia co inna matka polka z dwójką dzieci w różnym wieku, tyle samo do ugotowania, posprzątania, ubrania. Tylko nam w jednym czasie kumulują się takie sytuacje jak "okres negowania 2-3 latka ("bunt" x2), nauka chodzenia, jedzenia, nocnikowanie, walka o zabawki, takie same fazy rozwoju podwójnie.
              Jednak prac domowych chyba mamy tyle samo co rodzice "nie bliźniaków".
              Mówię to z perspektywy 2 lat, bo początki, pierwsze miesiące, faktycznie były poświęcone tylko dzieciom. Zero czasu dla siebie. Ale im są starsze tym jest lżej, można się dogadać smile (przynajmniej u mnie).
    • warminka Re: "współczucie" ludzi 21.10.12, 19:29
      Ja zawsze mówiłam, że nie będę miała męża. Dzieci też, bo ich nie lubię... A los i tak zrobił swoje i mam 4 dzieci wink syn 16 lat, córka 10 lat i tadam.... bliźnięta (para) - 3 lata. Córka po urodzeniu dostała 1 w skali A, miała otwór drożny owalny w sercu (już zarósł), ogólnie była bida z nędzą. Syn miał 8 w skali A. Niby zdrowszy, ale jakiś taki nieobecny. Po półtora roku okazało się, że ma chorobę genetyczną (m. in. opóźniony rozwój umysłowy i fizyczny). Ale jest taki cudny, że wierzyć mi się nie chce, że nie będzie miał swojej rodziny i na zawsze będzie z nami. Teraz uczęszcza na różne zajęcia, na rehabilitację. Czekamy po pół roku na wizyty u specjalistów. Makabra.
      Ps. Sąsiadka mojego męża, jak nas zobaczyła na spacerze całą rodziną, za głowę się złapała i wykrzyknęła: O matko! Patologia! (Sama ma 3 dzieci i męża alkoholika).
      Świat stanął na głowie.
      • nannyjo32 Re: "współczucie" ludzi 22.10.12, 17:21
        ja jak sie dowiedzialam ze bede miala blziniaki to ryczalam 5 godzin, rozne mysli mi przez glowe przeszly. Plakalam tylko i wylacznie ze w zgledu ta to jak my sobie rade damy, nie mamay nikogo do pomocy. Ja po roku od urodzenia blziniakow sie rozchorowalam (choroba raczej nieuleczalna) jestem na silnych lekach ktore pwoduja oslabienie. Jest ciezko maja juz prawie 3 lata i naprawde czasami mam juz dosc. Chcialabym zeby bacia z dziadkiem byli blizej i wzieli je chociaz na pare godzin do siebie, a my moglibysmy odpoczas.
    • taka_sobie_2 Re: "współczucie" ludzi 12.02.13, 16:41
      Czytuję to forum z ciekawości. Mam jedno dziecko, 5-miesięcznego synka, i naprawdę was podziwiam jak sobie radzicie z dwójką. Zawsze mnie to interesowało czy taka dwójka czy trójka potrafi spać cała na raz czy też zawsze jest tak, że którymś trzeba się zająć, któreś jest głodne... Przyznam, że ja sobie tego nie wyobrażam, wieczorne usypianie jednego dziecka czasem mnie wykańcza a mąż jest codziennie ze mną, usypiamy na zmianę, w ogóle mąż robi wiele rzeczy przy małym kiedy wraca z pracy. A być z dwójką czy trójką i to jeszcze bez męża to juz w ogóle hardcore. Oj, chyba bym nigdzie go nie puściła... Fakt, podwójna ilośc buziaków, uśmiechów ale też podwójna robota! Ale mi się teraz dostanie za ten wpis wink
      • kittka25 Re: "współczucie" ludzi 13.02.13, 08:15
        saguaro70 napisała:

        > Minęło kilka miechów... Jak sobie radzisz teraz?

        teraz to mam akurat okres załamania - starsza non stop załapuje jakiś katar w przedszkolu i zaraża bliźniaki - a u maluchów rozwija się poważniejsza infekcja - własnie mają podawany już drugi antybiotyk w tym roku - i zmorą jest to że jak mam z całą trójką pójść do lekarza to muszę mieć pomoc drugiej osoby więc zawracam głowę bliższej i dalszej rodzinie. No i znoszenie i wnoszenie dwójki naraz na trzecie piętro bez windy - jest coraz bardziej uciążliwe. ech- depresja lutowa - zatrzymałam starszą córkę przez ferie w domu więc siedzenie z całą trójką (mąż non stop w pracy) -24h/dobę - trochę mnie wykańcza.
        • popkon Re: "współczucie" ludzi 14.02.13, 12:09
          Blizniaki, to nie problem -zbuntowany kilkulatek indywidualista i blizniaki to jest problemsmile Bliznieta maja 4 miesiace.
          Osobiscie to najwieksze mam problemy logistyczne. Wyjscie do lekarza (10 km) bez dodatkowej osoby, jest jak dla mnie problemem, choc nie powiem, ze jak by trzeba bylo to i sama bym dala rade.
          Do 16- 17 jestem sama, maz w pracy 3,5 latek w przedszkolu (dzieki Bogu, ze sa przedszkolasmilesmile ). Pozniej, z mezem zajmujemy sie dzieciaczkami i domem. W nocy sama jestem z dziecmi (synek nie chce sam spac w swoim pokoju).
          Znajomi, dziwia sie jak dajemy rade. Odpowiadam, ze jesli tylko dzieci sa zdrowe, to nie jest jakis problem. Blizniaki sa jeszcze male, wiec nie ma jeszcze z nimi klopotow (oby tak dalej), a ze ide spac o 21, to trudno. W nocy dzieciaki bardzo czesto sie budza. Karmie piersia. Gotuje obiady, mam do posprzatania duzy dom, uzywam pieluch do prania. Maz duzo pomaga, wiec jesli ktos u nas moze marudzic, to tylko on, bo po pracy wraca do domu na drugi etatsmile i nie ma czasu na meskie zajecia. Namawial mnie na wynajecie kogos do pomocy, ale po pierwsze nie stac nas na taki luksus, a po drugie nie wiem co taka osoba mialaby robic. Zal mi tylko starszego syna, bo nie mamy wystarczajaco duzo czasu aby jemu sie poswiecic.
          Daje sobie rade, aby pokazac, ze mozna dac sobie rade i szczerze mowiac, nawet sie specjalnie nie wysilam.
          Nie mam mozliwosci pojsc do fryzjera, ani czasu na dlugie pogaduchy z kolezankami, brakuje mi tez wyjsc na spokojne zakupy, ale to sie wszystko zmieni- jeszcze kilkanascie lat, dzieci pojda na studia to sobie odbijesmile
          • dzieciuchowo Re: "współczucie" ludzi 14.02.13, 12:15
            Ja, będąc w ciąży, też się martwiłam, ale dajemy radę. Zajrzyjcie na mojego bloga

            karuzelazblizniakami.blogspot.com
            to zauważycie że różnie bywa. Czasem człowiek nie ma siły, innym razem spokojnie wszystko godzi i jeszcze się uśmieje smile
            --
            Zapraszam do mojego zakręconego świata:
            karuzelazblizniakami.blogspot.com
            • joasia738 Re: "współczucie" ludzi 14.02.13, 22:07
              Jestem mamą 3-latków,upragnionych ,wyczekanych i wymodlonych.Długo leczyliśmy się z mężem i kiedy w końcu pojawiły się na świecie ,zaliczyłam mega dół ,bo zwyczajnie nie dawałam sobie rady.Podobnie jak niektóre z Was nie pamiętam pierwszych 3 miesięcy ich życia, kiedy noc zlewała się z dniem.Bo karmienie, sen,przewijanie itp. Zaznaczam,że mąż bardzo pomocny,czuły,cierpliwy chyba nawet bardziej niż ja.Byłam z dziećmi w domu 9 miesięcy,potem wróciłam do pracy a maluchami zajęła się niania.Teraz znowu zaliczam dół,mam poczucie że nie mam na nic wpływu ,bo dzieciaki chorują a ja nic nie mogę zaplanować np przykład:córa poszła spać zdrowa obudziła się rozpalona,zakatarzona, kaszląca.
              Jestem rozkojarzona,gubię rzeczy,mylę terminy. W pracy myślę o dzieciach w, domu z dziećmi o pracy.Ktoś powie grunt to dobra organizacja niestety mogę sobie zrobić szczegółowy plan ,ale psu na budę kiedy jest choroba w domu.Dochodzą do tego pozawalane terminy w pracy,napięcie i nerwowość ,bo są zwolnienia. Wracają obrazy mojego dzieciństwa, zapracowanych rodziców, którzy zmęczeni kieratem praca-dom nie mieli dla nas czasu.Sama w chwili obecnej powtarzam ich historię. Wiem,że to pikuś w porównaniu do naprawdę poważnych chorób dzieci lub rodziców,ale po prostu bycie mamą bliźniaków,żoną,dobrym pracownikiem czasem mnie przerasta.Przepraszam za swoje żale.
              • misiu.stefan Re: "współczucie" ludzi 22.02.13, 12:56
                Sama jestem z bliźniąt i marzyłam o bliźniakach. Los chciał inaczej - mam synka, który ma 2,5 miesiąca. Podziwiam mamy bliźniąt (w tym własną mamę), bo opieka nad jednym maluchem często mnie wykańcza, a co dopiero nad dwójką.
                Tylko, że mamy bliźniąt mają później o wiele łatwiej - dzieci bawią się razem, pilnują jedno drugiego, wspierają się w przedszkolu, szkole, na koloniach itp. A ogromna bliskość którą czują bliźnięta nie wynika z tego, że rodzice nie mogą poświęcać im tyle czasu co dla 1 malucha- co za bzdura! Miłości między bliźniętami nie zrozumie i nie pojmie nie- bliźniak.
        • tomblibusiowa Re: "współczucie" ludzi 23.02.13, 02:17
          Wiem co czujesz! Moje maluchy po szczepieniu w wieku 2,5 mca przejeły od starszej wirusa i zaczeła się jazda. [Młody właśnie cały czas się teraz przytyka od kataru i wierci, więc nie śpię i oklepuję]. Byliśmy 3 tyg.w szpitalu na zapalenie płuc, ja miałam w tym czasie 3 intensywne ataki rota (chlustające wymioty i bieguna), każde zakończone odwodnieniem, starsza córka wtedy szła pierwszy raz do szkoły a ja w szpitalu z maluchami i problemy z karmieniem młodej - już prawie spisałam kp młodej na straty.
          Eh .... Dół taki, że liczyłam na rychły koniec światasad
          Od tamtego czasu mineło ponad 5 mcy i jak to z bliźniakami, łatwo nie jest, ale sprawy wyglądają już inaczej. Mamy upadki i wzloty, maluchy chorują ale ostatnim razem już udało się uniknąć antybiotyku. Nie przesypiam nocy, ale za to karmię piersią bez wspomagaczy mm. Udało mi się na znikomą część etatu wrócić do pracy i dzięki temu "urywam się" na chwilę od bycia mamą, a potem ze zdwojoną siłą cieszę się całą trójcą sprzątając sajgon po wspólnej wyżerce.... Może brzmi jak lukier, ale ja tak mam - dopóki udaje mi się zachować równowagę pomiędzy wszystkimi elementami jest ok. Co nie zmienia faktu, że czasami mam ochotę nawiać, ale potem jeszcze większą wrócićwink
          Uczę się ukradkiem od mojej teściowej jak nie skupiać się na duperelach i że gdy się potrzebuje pomocy, to można o nią poprosić. To znacznie ułatwia życiesmile
          --
          Tomblibusie – trzy stworki o imionach Ooo, Eee i Unn. Mieszkają w dużym, zielonym krzewie. Grają na instrumentach oraz często myją zęby. Tomblibusie wydają dźwięk: "tombliboo".
          :]
    • kociakowamama Re: "współczucie" ludzi 24.02.13, 13:58
      Stoję ostatnio przed przejściem na czerwonym z podwójnym wózkiem, a tu mnie kobieta zaczepia, i mówi:
      -WSPÓŁCZUJĘ...
      ja na to:
      - ale czego? - i udaję, że nie wiem o co chodzi, bo czasem jeszcze ludziska coś kreatywnego odpowiedzą.
      A ta mi na to:
      - bliźniaków.
      Ja:
      - współczuje mi pani, że jestem szczęśliwa? Dziwne - i zrobiłam idiotyczną minę...

      Lubię również na takie jawne współczucie zadać pytanie, a skąd wie, że mi ciężko? Też ma bliźniaki? Ani razu nie trafiła mi się osoba, która ma bliźniaki, za to jedna miała PRAWIE, cokolwiek to znaczysmile
      • deotyna Re: "współczucie" ludzi 27.06.13, 11:51
        Moje pannice mają prawie rok. O "współczuciu" to ciągle słyszę.
        Najgorsze jest to, że prym w tym wiedzie moja rodzina. Uważają, że mnie pokarało.
        Inni mają po kilkoro dzieci i co? I nic. Dwójka naraz to przestępstwo?
        Jak ktoś mi współczuje to mówię, że inni mają gorzej.
    • teritom Re: "współczucie" ludzi 01.07.13, 19:43
      U nas niestety podobne reakcje w większości sad Aż zaczęłam rzeczywiście wierzyć, że ne podołam. Nawet jak bym tak myślała, nigdy w życiu nie powedziała bym kobiecie spodziewającej się dziecka, w tym przypadku dzieci, że jej współczuję, tym bardziej, że nasze były upragnione i długo oczekiwane. To straszna przykrość i smutek, gdy słyszy się takie komentarze, ludzie chyba najpierw mówią, potem myślą, albo i nie myślą!!
      --
      Szczęśliwa mama Pawełka (13.11.2007)
      fotoforum.gazeta.pl/5,2,teritom.html
      • kittka25 Re: "współczucie" ludzi 01.07.13, 21:09
        podołasz, podołasz - pisałam to rok temu - moje maluchy juz zaczynają uczyć się chodzić i choc czasem jest ciężko - na pewno rok temu nie potrafiłabym sobie tego wyobrazić - myślałam o tym jak będzie mając w pamięci to jak było ze starszą córką, a z bliźniakami jest zupełnie inaczej - nie wiedziałam, że nie będzie żadnych problemów z usypianiem - w odróżnieniu od ich starszej siostry, że będą przesypiać całe noce (oboje!), ze będą po obudzeniu się gadać do siebie, śmieć, wymieniać się smoczkami, zabawkami przez szczebelki łóżeczka - a ja będę mogła jeszcze "dospać". Trudne rzeczy jeśli chodzi o wychowanie bliźniaków - przewidzi Ci każdy, nawet bezdzietna znajoma - ale na te fajne, których się nie spodziewasz i nie przewidzisz - musisz zaczekać smile
        • pyzinek Re: "współczucie" ludzi 04.09.13, 22:22
          Reaktywacjasmile
          stary ale nie mogłam sie powstrzymać bo jak sądze głupich ludzi nigdy nie bedzie brakowało...
          krew mnie zalewała jak słyszałam od niektórych ludzi
          " o jej bliźniaki, współczuje..."
          a mi nikt nie umarł wrecz przeciwnie heh
          wróciłam do pracy kiedy miały 3 miesiace a, że jestem freelancer było latwiej a do biura brykałam kiedy mogłam + 10 latka i troszke leniwy mąż wink
          I miło mi bardzo, kiedy słysze jak ktoś mówi, że mnie podziwia, że daje rade ( ha nawet usłyszałam matka bohaterka to dopiero) w domu jak w cyrku, tz artystyczny nieładsmile ale dzieciaki sa boskie i gdybym kiedys wpadła jeszcze na pomysł prokreacji to tylko bliźniaki, pozdrawiam smile))
          • deotyna Re: "współczucie" ludzi 05.09.13, 07:47
            Mi często pytają się a "jak ty dajesz radę?" "Normalnie"-odpowiadam.
            A mam jakiś wybór? A teraz kiedy mi ktoś mówi, że współczuje- na ogół stare baby, to pytam się czy ma rodzeństwo. Jak ma, to mówię, że współczuję jej matcesmile Moment i cisza.
            Wkurzające jest jak za plecami ktoś mówi, że "ja bym nie mogła mieć bliźniaków". A jak by były, to co? Wyrzucić jedno? Ludzie są porąbani.
            Jak się jakoś zorganizuję to raz dwa idzie te moje dwie pannice ogarnąć, a ja mam czas na coś innegosmile I jak bym miała wybór to bym chciała te moje dwie krzykaczki, niż jedną spokojniejsząsmile
    • deotyna Re: "współczucie" ludzi 09.09.13, 17:45
      Tak teraz mnie naszło.
      Obcy ludzie to jedno, a drugie to rodzina. Czy u Was też zdarza sie, że ktoś traktuje bliźnięta jak małpki w zoo? u mnie moja matka tak robi. Jeszcze trochę i będa wycieczki: o zobaczcie, bliźnięta! Bo to tak nieraz wygląda. wściekam się, bo przecież moje córki to dwie różne osóbki a nie kurna chata dziwadła do pokazywania. K*$ **cyrk objazdowy mi zrobi!
      • anytram82 Re: "współczucie" ludzi 09.09.13, 19:26
        U nas tak jest, może ze względu na nadmorską miejscowość gdzie jest pełno turystów, głównie Niemców, że wychodząc z dziećmi czujemy się jak atrakcja turystyczna, ciągle ktoś zaczepia, zagaduje, śmieje się, w sumie chyba nikt mi nigdy nie powiedział że współczuje, wszyscy zawsze się zachwycali, czasem ktoś dodawał że "fajnie to wygląda ale pewnie jest ciężko". Za to mnie najbardziej irytuje to że ludzie patrzą na moje dzieci (dwie córki) i ciągle pytają czy to parka uncertain Fakt, jedna z córek ma krótsze włosy, druga dłuższe ale niejednokrotnie są ubrane tak samo, dziewczęco, albo celowo na różowo ta brana za chłopca, wniosek z tego że nikt tak naprawdę w pierwszej chwili nawet nie przygląda się dzieciom, tylko widzi wózek bliźniaczy i już się "zachwyca". Rodzinę natomiast mamy daleko, zarówno z mojej strony jak i męża, więc dzieci widzą co pół roku albo na zdjęciach.
        --
        Martynakwiat31lkwiatKołobrzegkwiat
        serce latorośl nr.1 - Paulina 16.08.2001r
        serce junior - Szymon 29.08.2009r
        serce twinsy wink Zuzanna i Gabriela 30.03.2012r
        • deotyna Re: "współczucie" ludzi 09.09.13, 20:07
          U mnie też często pytają czy to parka. Nawe jak ubiorę w kiecki to zdarzyło się, że jakaś baba pytała się o płeć dzieci.
          Raz na spacerze jakiś tato strofował swoją córkę, żeby nie podchodziła do wózka, bo chłopaki śpią. Pokiwałam głową i cicho odpowiedziałam: tak śpią chłopakismile No to mam Stefanka i Zdzisia od czasu do czasusmile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka