Dodaj do ulubionych

Cieszyć się czy rozpaczać?

26.10.05, 16:56
Jesteśmy rodzicami wspaniałych rocznych trojaczków i kochamy je ponad
życie.Od czerwca żona wróciła do pracy,mamy 2 opiekunki jak nas nie ma.Ja
często pracuję w systemie dyżurowym i żona wtedy zajmuje się dziećmi
sama.Jest bardzo dzielna i jakoś sobie radzi,ale własnie wczoraj
dowiedzieliśmy sie...że znów zostaniemy rodzicami.Tak,test jest (+) i ...szok!
Co robić?To przewróci nasze życie do góry nogami.Musimy szybko zmienić
mieszkanie (mieszkamy w 2-pokojowym 38m2),a włściwie chcieliśmy na spokojnie
pomyśleć o domu i to w zupełnie innym mieście.Poza tym nie mamy żadnej
rodziny w mieście w którym mieszkamy i opieramy się tylko o opłacaną pomoc w
postaci opiekunek.Właśnie przed kilkoma miesiącami zmieniliśmy również
samochód na większy,ale niestey tylko 5-osobowy,więc i tu musi zajść
zmiana.Jest jeszcze wiele różnych innych aspektów o których aż strach
pomysleć.Piszę o tym,bo wiem,ze jak się z wami tym wszystkim podzielę będzie
mi lżej i juz chyba jest.Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • grzalka 26.10.05, 21:04
    No, skoro już jest plus, to się cieszyc, rozpacz może Wam podciąc skrzydła, a to
    w tej sytuacji niewskazane

    O ile dobrze pamietam jestes lekarzem- ja w takiej sytuacji rodzinnej i obecnej
    politycznej wyjechałabym z kraju wink

    ale jeśli zostaniecie, to i tak sobie poradzicie, my zmienilismy mieszkanie z 43
    na 73 metry i dopłacilismy niecałe 20 tys, samochód tez można sprowadzic z
    Niemiec itd, itp.

    trochę Was czeka zamieszania smile

    pozdrawiam i gratuluję

    no, chyba, że to był żart wink
  • medicco 26.10.05, 21:39
    Tak to prawda jesteśmy lekarzami,ale wyjazdu za granicę nie bierzemy pod uwagę.Pewnie masz rację,że jakoś sobie poradzimy,chociaż najbardziej szkoda mi mojej żony,bo to na nią spadnie mnóstwo nowych obowiązków,a i tak już ledwo daje radę.Dzięki za słowa otuchy i chyba rzeczywiście nie trzeba nad tym rozpaczać tylko przegrupować siły i wziąść się w garść,chociaż pierwsze wrażenie było oszałamiające.Jeszcze raz dziękuję za dobre słowo.
  • dorotaa3 27.10.05, 08:10
    Witaj medicco !!!
    U nas jest prawie taka sama sytuacja tylko a tą różnicą że moje trojaki mają
    dwa latka.Pierwsze wrażenie po zrobieniu testu było takie jak u Ciebie i w
    dodatku ,żaden lekarz nie dawał nam nadziei na tą drugą ciążę a tu taka
    niespodzianka dla wszystkich (pierwsza po 8 latach leczenia a ta jest
    naturalna, prawdziwy cud !!!).
    Co do warunków mieszkalnych to nie mogę narzekać bo mamy domek jednorodzinny
    ale samochód musimy też niestety zmienić.
    Dziećmy zajmuję się sama (mąż także dużo pomaga jak przyjdzie z pracy i nocki
    też nie są dla niego przeszkodą)i mam zatrudnioną pomoc domowa,która zajmuje
    się domem i jak trzeba pomaga przy dzieciach (karmienie itp.)Też mam dużo
    rozterek i wątpliwości jak sobie poradzę gdy za trzy miesiace przyjdzie na
    świat natępne dzieciątko.Mam nadzieję ,że uda mi się tak to zorganizować aby
    jakoś funkcjonować i niezaniedbywać i rozpieszczać trojaków tak jak do tej pory.
    Głowa do góry damy sobie radę .Bóg wie co robi ,że dał nam tak wspaniały dar
    jak nasze maluchy.
    Pozdrawiam.
    --
    Mama Róży,Piotra i Pawła (01.10.2003 r.)
  • julianna25 27.10.05, 08:36
    Wiecie co, skoro Bozia dała Wam kolejną fasolkę - to tak miało po prostu być,
    przyjmijcie to jako kolejny dar. Wierzę, że dacie radę, to prawda - będzie
    ciężko, zdaję sobie z tego sprawę - ale skoro przeżyliście pierwsze trzy
    miesiące z trojakami to jesteście zahartowanismileTrzymam za Was kciuki,
    odzywajcie się często. Pozdrawiam cieplutko. Mama 7 m-cznych trojaków.
  • molnarka 27.10.05, 11:59
    > Tak to prawda jesteśmy lekarzami,

    I zaliczyliście 'wpadkę' ?
    To macie cudowną wiedzę na temat antykoncepcji ;-/



    > Pewnie masz rację,że jakoś sobie poradzimy,chociaż najbardziej szkoda mi
    mojej
    > żony,bo to na nią spadnie mnóstwo nowych obowiązków,a i tak już ledwo daje
    radę

    No jak się nie _uważa_ to później ma się mnóstwo pracy ... taka stara prawda.


    > .Dzięki za słowa otuchy i chyba rzeczywiście nie trzeba nad tym rozpaczać
    tylko
    > przegrupować siły i wziąść się w garść,chociaż pierwsze wrażenie było oszałami
    > ające.Jeszcze raz dziękuję za dobre słowo.

    Oczywiście, ze dacie radę. Każdy daje.
    Jakoś ;-/

    Pozdrawiam
    MOLNARka
  • amj02 27.10.05, 17:06
    molnarka napisała:

    > > Tak to prawda jesteśmy lekarzami,
    >
    > I zaliczyliście 'wpadkę' ?
    > To macie cudowną wiedzę na temat antykoncepcji ;-/

    Molnarka wyobraz sobie ,ze takie "wpadki" sie zdazaja ale nie dlatego ,ze taka
    wiedze na temat antykoncepcji maja lekarze i nie tylko. Oswiec sama siebie,
    poczytaj troszke a wowczas nie bedziesz obrazac.
  • farfala1 27.10.05, 18:10
    Trzymajcie sie. doskonale was rozumiem bo sama niedawno przezylam szok gdy
    dowiedzialam sie ze mam dwojeczke, a starszy synek ma trzy latka. POniewaz
    mieszkamy daleko od rodziny bylam przerazona ze nie dam rady i pretensje do Pana
    Boga, ze zamiast jednego dwojka. Ale dzieki wsparciu wielu ludzi, ktorzy
    pocieszaja i obiecuja realna pomoc odzyskalam wiare ze wszystko ulozy sie
    dobrze. A przede wszystkim mam takie doswiadczenie z mojej rodziny ze jak
    przychodzi nowe dziecko to naprawde splywa wtedy duzo blogoslawienstwa. Dlatego
    czesto sobie powtarzam to co czasmi zdarza sie uslyszec ze ciaza blizniacza to
    stan podwojnie blogoslawiony. No i ide do przodu. Trzymajcie sie. Naprawde
    wszystko sie ulozy, a taka duza rodzina jest naprawde wspaniala. Taka prawdziwa!
  • grzalka 27.10.05, 19:54
    molnarkę proponuje wpisac do nieprzyjaciół, wtedy jej wątki sa wygaszane i
    człowiek się niepotrzebnie nie irytuje

    pozdrawiam
  • gacek39 28.10.05, 01:50
    Jak to zrobić - wpisać kogoś do nieprzyjaciół?. Też nie chciałabym sie
    irytować.Pozdrawiam.
  • molnarka 27.10.05, 19:15
    > Molnarka wyobraz sobie ,ze takie "wpadki" sie zdazaja ale nie dlatego ,ze
    taka
    > wiedze na temat antykoncepcji maja lekarze i nie tylko. Oswiec sama siebie,
    > poczytaj troszke a wowczas nie bedziesz obrazac.

    Proszę oświeć mnie ... dlaczego zdarzają się wpadki?
    Bo ja myślę, ze dlatego, ze ludzie nie panują nad własną płodnością (nie
    stosują środków, stosują kiepskie, liczą na cud ... czyli _nie_myślą_).

    I przyznam, ze mocno mnie rozczarowuje informacja, ze wpadka zdarza się
    lekarzom ... bo to IMO świdczy o ich (nie)wiedzy.

    Pozdrawiam
    MOLNARka
  • amj02 27.10.05, 20:02
    molnarka napisała:
    > Bo ja myślę, ze dlatego, ze ludzie nie panują nad własną płodnością (nie
    > stosują środków, stosują kiepskie, liczą na cud ... czyli _nie_myślą_).
    >
    > I przyznam, ze mocno mnie rozczarowuje informacja, ze wpadka zdarza się
    > lekarzom ... bo to IMO świdczy o ich (nie)wiedzy.

    Po 1. zalamals mnie swoimi kryteriami myslenia a po 2. (moze sie myle , moze
    nie ) nigdy chyba nie mialas problemow starajac sie o dziecko. Otorz wyobraz
    sobie ,ze w tym przypadku co nasz kolega opisal nie ma nic do rzeczy czy jest
    sie lekarzem czy nie.Czesto sie zdaza ,ze po dlugim leczeniu nieplodnosci i
    zapewnieniach lekarzy ,ze bez medycznej interwencji nie masz mozliwosci zajscia
    w ciaze dochodzi do sytuacji jak ta wyzej opisana. Sama mam kolezanke ,ktora
    leczyla sie przez 10 lat i z IVF ma trojaczki przy zapewnieniach lekarzy ,ze
    tylko przez IVF ma szanse na dziecko .Gdy trojaczki mialy rok okazalo sie ,ze
    jest w ciazy. Zupelna niespodzianka a powiedziano jej ,ze droga naturalna na
    100% nie moze miec dzieci. Nastp. sprawa nawet przy stosowaniu antykoncepcji
    takie sytuacje sie zdazaja.Nie czesto ale jednak sie zdazaja.Czy wtedy tez
    powiesz ,ze to swiadczy o nie wiedzy?
  • molnarka 28.10.05, 00:15
    > Po 1. zalamals mnie swoimi kryteriami myslenia

    Spoko ... nie jesteś jedyna smile


    > a po 2. (moze sie myle , moze nie ) nigdy chyba nie
    > mialas problemow starajac sie o dziecko.

    Jeśli nie masz o tym pojęcia to po co wyciągasz to jako argument?


    > Czesto sie zdaza ,ze po dlugim leczeniu nieplodnosci i
    > zapewnieniach lekarzy ,ze bez medycznej interwencji nie masz mozliwosci
    > zajscia w ciaze dochodzi do sytuacji jak ta wyzej opisana.

    I to jest właśnie sytuacja kolegi?
    Ach ... no to bardzo przepraszam ;->
    Tym bardziej to źle o nich świadczy, jeśli zdają sobie sprawę, ze pomimo
    zapewnień lekarzy takie 'cuda' się zdarzają ;-/


    > Nastp. sprawa nawet przy stosowaniu antykoncepcji
    > takie sytuacje sie zdazaja.Nie czesto ale jednak sie zdazaja.Czy wtedy tez
    > powiesz ,ze to swiadczy o nie wiedzy?

    Tak.
    Albo o niefrasobliwości.

    Pozdrawiam
    MOLNARka

  • medicco 28.10.05, 21:04
    Masz trochę racji.Nie wykazaliśmy siępełnym profesjonalizmem i należytym rozsądkiem...tak to wszystko racja,ale my to już wiemy.Sami sobie nie szczędziliśmy gorzkich słów,tylko to już nic nie zmieni.A teraz jeszcze okazało się,że z medycznego punktu widzenia ciąża ta stanowi realne zagrożenie życia i zdrowia mojej żony i to jest w tej chwili największy problem,a my przecież mamy 3-kę dzieci i one potrzebują nas zdrowych i żywych.Jeżeli teraz jeszcze masz zamiar nam dokładać uszczypliwymi komentarzami,które z resztą przedstawiają prawdę i tylko prawdę (i tu nie ma żadnych wątpliwości),to proszę nie odpowiadaj ma mój post.Pozdrawiam.
  • aldico1 28.10.05, 21:29
    Medicco!Jesteście wspaniałymi rodzicami i to jest realna prawda, a nie to, że
    biologia czasem nas oszuka, o czym jako lekarz wiesz lepiej od nas.Trzymam
    kciuki za to,żeby wszystko się dobrze się skończyło. Dużo zdrowia dla Żony i
    Twoich Dzieciaczków.
  • dorotaa3 14.11.05, 07:54
    Witam !!!
    Medicco proszę odezwij się !!! Jeśli możesz oczywiście.Napisz jak się czuje
    żona.
    Życzę dużo zdrówka dla wszystkich i pozdrawiam.

    --
    Mama Róży,Piotra i Pawła (01.10.2003 r.)
  • cetka 16.11.05, 18:56
    a jaka ty stosujesz antykoncepcje?
  • xxxxl1 29.10.05, 08:55
    Trzymam kciuki i życzę powodzenia, a molnarke wpisz do nieprzyjaciół tak jak
    radzi grzalka, ja już to zrobiłam. Co z tego ze pisze prawde( wg jej
    subiektywnego punktu widzenia). Miałam w pracy szefową która tez mówiła
    prawde , matce ktorej umieralo dziecko powiedziala,zeby przestala poswiecac mu
    tyle czasu bo i tak umrze. Szkoda ,ze jej nie moglam wygasić. A za was trzymam
    kciuki , aby wszystko dobrze się rozwiązalo.
  • dagella 06.11.05, 16:20
    Głowa do góry.Musisz wierzyć że wszystko będzie dobrze!
    Przytul żone i na spokojnie zastanówcie sie co dalej robić. Nerwy i przykre
    słowa w tej sytuacji sa złym doradcą.
    Pozdrawiam cieplusio
    Dagmara
    --
    Jeszcze nie jestem mamą ,ale już niedługo... smile
  • justinka2 06.11.05, 18:35
    hej!
    też jestem lakarzem smile i trzymam za was kciuki. bardzo mocno. wszystko się uda.
    teraz faktycznie będzie ciężko, ale za kilka lat wszyscy będą wam zazdrościć
    takiej rodziny. wiem, co mówię! rodzina mojego męża jest bardzo liczna, wszyscy
    trzymają się razem, wspierają. dbaj tylko bardzo o żonę. ona z pewnością
    potrzebuje teraz twojego wsparcia. a my, wszyscy życzliwi rodzice na tym forum,
    będziemy wspierać ciebie smile

    buziaczki!
  • aglask 06.11.05, 21:50
    Trzymam za Was kciuki.
  • karolcia65 11.11.05, 21:09
    Witaj,

    Wprawdzie latwo powiedziec, ale jesli o mnie chodzi to CIESZYC SIE. Dzieci
    zawsze sa radoscia, choc sama juz wiem, jak to jest kiedy w nocy placza, Ty nie
    wiesz dlaczego, robisz wszystko, a one nadal nie spia. Wiem tez, jak to jest,
    gdy nagle niespodzianka przewraca tycie do gory nogami. 10.10.2005. urodzilam
    cudowne trojaczki, trzy dziewczynki, Natalke, Krysie i Zosie. Przed kilkoma
    miesiacami, gdy dowiedzielismy sie, ze jestem w ciazy trojaczej lekarze
    proponowali przeprowadzenie redukcji. Nie zgodzilismy sie. Gdy teraz patrze na
    nasze Brzdace, nie wyobrazam sobie nawet, ze ktorejs naszej coreczki mogloby
    nie byc.
    A co do spraw organiacyjnych i ulozenia calego zycia, jestem pewna, ze sobie
    poradzicie. W koncu jest jeszcze troche czasu, prawda?

    Pozdrawiamy serdecznie,

    Karolcia z Zosia, Natalka i Krysia
  • gacek39 14.11.05, 08:26
    Medico, odezwij się. Co u was? Jak czuje sie żona. Trzymam kciuki.
  • medicco 14.11.05, 14:55
    Moja żona czuje się różnie.Wiecie,nudności,wymioty itp.Jest jej trudno,bo
    pracuje (tam jeszcze nie powiedziała),a jednocześnie zajmuje się dziećmi jak
    dotychczas.Nie wiem ile tak da radę.Najgorsze są dni kiedy jestem na
    dyżurach,bo wtedy w nocy musi wziąść dziecko z łóżeczka jak płacze ,nakarmić
    itp.W tej sytuacji ja chyba muszę zwolnić się na jakiś czas z pracy i
    czuwać,zwłaszcza,że wg. lekarzy ciąża ta jest bardzo zagrożona,a nawet
    zagrożone jest jej życie.Wobec niedawnego cięcia cesarskiego i ciąży trojaczej
    zagraża jej pęknięcie macicy!!!A to jest w większości śmiertelne!Tak więc
    bardzo dużo ryzykujemy.Sam nie wiem co robić.Jak na razie musimy zmienić
    mieszkanie bo na 38 m2 nie da się mieszkać w 6 osób.Przy całym zamieszaniu z
    dziećmi i ciążą trudno będzie organizować nowe lokum (myślę tu o remoncie itp.)
    Ogólnie jest ciężko a chyba będzie jeszcze trudniej.Oczywiście proponowano nam
    na starcie zakończenie ciąży ze wskazań medycznych,ale nie skorzystaliśmy z
    tego rozwiązania...nie mogliśmy!Chociaż ryzyko jest duże i mam nadzieję,że nic
    się nie wydarzy,bo ja potrzebuję żony a trójka dzieci mamy.Pozdrawiam i
    dziękuję za ciepłe słowa.
  • dorotaa3 14.11.05, 17:16
    Witam Medicco !!!
    Dobrze ,że się odezwałeś .
    U mnie także była cesarka i to przez cały brzuch od pępka aż do spojenia
    łonowego i mój lekarz nie widzi aktualnej ciąży jej donoszenia w tak czarnych
    barwach jak Wasz.Nam lekarz powiedział ,że po trzech ciążach zakończonych
    cesarkami może być ewentualna możliwość takiego zagrożenia jak pęknięcie
    macicy. Zastanawiam się w tym momencie czy nasz lekarz jest niedoinformowany
    czy Wasz bo jeżeli nasz to chyba powinnam się bać.Nadmienię ,że teraz jestem w
    31 tc.
    Mój mąż chętnie by zamienił z Tobą kilka słów na priwa.Jak masz ochotę to
    przeslij nam Swój adres na trojaki@neostrada.pl

    --
    Mama Róży,Piotra i Pawła (01.10.2003 r.)
  • 111a4 28.11.05, 22:12
    bedzie dobrze!!!!pozdrawiam!!!!
  • monik.blizniaki1 15.11.05, 09:18
    Witaj!Mogę tylko zapewnić, że będę o Was pamiętać w swoich modlitwach.Każde
    dziecko to błogosławieństwo od Boga i On będzie Was wspierał.
    Szukajcie mieszkania już po remoncie.my tak zrobiliśmy, czekamy na bliźniaki i
    mamy 21mc synka.Uda Wam się wszystko zorganizować.
    Gorąco pozdrawiam.
  • grzalka 15.11.05, 11:13
    Medicco, a żona dostep do netu ma? Jak nie ma to jej załóż, w razie kryzysu ją
    wesprzemy. Ja tez mam męża przez pół miesiąca na dyżurach, więc wiem, czym to
    pachniewink
  • nacia77 15.11.05, 12:20
    Pewnie nie pocieszę, ale czytam cały wątek i muszę coś napisać, wiem ze
    poczęcie to cud, ze na dzieci niektórzy czekją latami (jak ja) ze trzeba
    wesprzecsie czasami medycyną (jak ja) itd.
    ALe czy Ty jako mąż zdajesz sobie sprawę co ryzykujesz??!! Dziecko lub żona...
    Ja mam kategoryczny zakaz po bliźniakach zachodzenia w ciążą przez najbliższe 2
    lata z uwagi własnie na macicę i bliznę...
    Moja kuzynka straciła matkę podczas porodu 3 lata temu, niestety jak wujka
    podczas porodu zapytano kogo ratować powiedział "żonę!" nie udało się, przeżyła
    Majka... nie ma matki, wujek wpadł w depresję bo wiedzieli że ciążą będzie
    dużym obciążeniem dla cioci (ciocia miała padaczkę i miałą dużą cukrzycę, nie
    wiem na ile to wpływa na poród i ciążę ale w Kanadzie ostrzegali ich że trzeba
    będzie b.uważać)a jednak zdecydowali się...
    Nie namawiam do złego broń boże! ale może skonsultujcie to z jakimś kolejnym
    specjalistą czy na pewno żona da radę, w końcu macie już 3 dzieci a one
    potrzebują matki bardzij niż ktokolwiek inny...
    Życzę powodzenia i przepraszam jeśli uraziłam...

    --
    Pozdrawiam
    NS
    (mama Basi i Zosi ur.03.12.2004)
  • molnarka 15.11.05, 12:38
    nacia77 napisała:

    > ALe czy Ty jako mąż zdajesz sobie sprawę co ryzykujesz??!! Dziecko lub żona

    Myślałam dokładnie o tym samym ... ale już nie chciałam się odzywac bo znowu
    byłby krzyk, zeby mnie dodac do 'nieprzyjaciół' ;-/

    Biorąc pod uwagę najczarnieszy scenariusz ... autor może zostać wdowcem z 5
    malutkich dzieci.
    Żeby nie było - oczywiście nikomu nie życze żadnych tragedii ale jeśli lekarze
    aż tak alarmują to może wypadałoby się zastanowić jakie jest mniejsze zło.

    Pozdrawiam
    MOLNARka

  • monikaj21 15.11.05, 16:29
    Pewnie niewiele Wam to pomoże ale myślę o Was ciepło i wierzę, że wszystko się
    uda smile
  • konradamama 23.11.05, 22:59
    Chcialam dorzucic tylko jedno. WOBEC TAKIEGO ZAGROZENIA DLACZEGO TWOJA ZONA
    PRACUJE???. Nie z takich powodow dziewczyny ida na zwolnienie i sa na nim do
    konca ciazy. Kobieta w ciazy, z takim rokowaniem, w przerwie miedzy jedym
    dyzurem a drugim zajmuje sie trojka malutkich dzieci. Normalnie mozna czasami
    zglupiec a w takiej sytuacji... Nic nie rozumiem
  • mruwa9 24.11.05, 10:39
    bo przy trojce dzieci w domu latwiej o wypoczynek w pracy..
  • grzalka 24.11.05, 12:45
    mruwa9 napisała:

    > bo przy trojce dzieci w domu latwiej o wypoczynek w pracy..

    i to jest święta prawda, niestety

  • konradamama 24.11.05, 18:24
    Ja mam wprawdzie tylko dwoje dzieci i to rok po roku, a i tak czasami mam dosc
    (szczegolnie, gdy byly calkiem male), dlatego opiekowanie sie trojaczkami
    naprawde wzbudza moj podziw. Chodzilo mi o to, ze obecny stan rzeczy
    (opiekunka/i) pozostaje bez zmian, a dziewczyna siedzi w domu i sie oszczedza, w
    koncu zwolnienie w ciazy jest 100% płatne, a zagrozenie, delikatnie mowiac, powazne.
  • dorotaa3 25.11.05, 08:39
    Medicco odezwij się co u Was!!!
    --
    Mama Róży,Piotra i Pawła (01.10.2003 r.)
  • luiza39 26.11.05, 15:45
    CZEŚĆ wSZYSTKIM jA MAM CO PRAWDA TYLKO DWOJE NA RAZ ALE I TAK CZASMAI NI
    WIEDZIAŁAM W CO RĘCE WŁOŻYĆ. tERAZ GDY MAJĄ 2,5 ROKU TO CZYTSRA SŁODYCZ.
    rOZRABIAJA CORAZ WIECEJ ALE GDY ROZPROMIENIĄ BUŹKI W PRZERWAMI MIEDZY ZĘBMI TO
    JEST CUDOWNE. pODOBNIE JAK CIEBIE CZEKA NAS PRZEPROWADZKA I TO NIE DO NOWEGO
    MIESZKANIA ALE MIASTA. WIEM ŻE TY I ŻONA DACIE SOBIE RADĘ NAWET Z TRÓJKĄ I
    DOŁĄCZAM SIĘ DO WSZTYSTKICH CIEPŁYCH SŁÓW JAKIE ZAPISALI NA TYM FORUM INNI
    UCZESTNICY TRZYMAM ZA WAS KCIUKI A JAK BĘDĄ JAKIEŚ PROBLEMY TO DAWAJCIE ZNAĆ
    RAZEM SOBIE PORADZIMY

    buziaki dla trojaczków
    od dwojaczków
  • dorrit 29.11.05, 11:46
    Wiele osob czeka tu na (optymistyczne!) wiesci od Was!
    I trzyma kciuki.
    Pozdrawiam.
    --
    Alors viens mettre de la couleur dans mon univers...
  • medicco 29.11.05, 14:33
    Na razie jakoś leci,ale jest trudno i wiem,że będzie coraz trudniej.Zaczynamy
    dostrzegać coraz to nowe aspekty sytuacji w której się znależliśmy.Chwilami
    mamy też wyrzuty sumienia w stosunku do dzieci,które chyba w związku z tą
    sytuacją mogą być bardzo poszkodowane.Wiesz,jak będzie żona musiała leżeć
    plackiem ( co i tak nie daje gwarancji że nic się nie wydarzy) to nie wyobrażam
    sobie jak dzieci i ona to przeżyją - żona jest z nimi bardzo zżyta i nie
    wyobraża sobie,żeby nie móc się nimi zajmować i codziennie z nimi obcowac ( w
    przypadku leżenia w szpitalu sytuacja taka jet niestety bardzo realna).Sytuacja
    zawodowa stała się natomiast wręcz dramatyczna.Ja musiałbym wziąść zwolnienie
    od stycznia i siedzieć murem w domu do dnia porodu,a dano mi w pracy wyraźnie
    do zrozumienia,że mogę nie mieć do czego wracać.W sytuacji jak się ma 3-kę
    dzieci na utrzymaniu to wydaje się to bardzo istotne.Podobnie jest w pracy u
    żony- pracowała przecież zaledwie 6 miesięcy po urodzeniu trojaczków.Poza tym
    nie za bardzo mamy na kogo liczyć względem pomocy-jesteśmy z tym sami i wszyscy
    wokół pukają się w czoło po co to kontynujemy,zwłaszcza,że z ciążą już są
    problemy.Załamuje nas fakt,że ludzie tak naprawdę bardzo czarno to widzą i
    życzą,aby w naturalny sposób jak najszybciej to się skończyło.W nas narasta
    strach przed tym co będzie dalej i napięcie...czasami puszczają nerwy i
    nawzajem się obwiniamy,chociaż jesteśmy wspólnie ofiarami tego co się stało i
    jest to tak naprawdę wynik naszej niefrasobliwości(delikatnie mówiąc).Dzięki za
    wszystkie słowa otuchy.Pozdrawiam wszystkich w imieniu swoim i żony.
  • agam_m 30.11.05, 15:51
    Ciągle trzymam kciuki za całą Waszą rodzinkę!!!
    Macie przed sobą różne trudne decyzje, związane z ciążą, trojaczkami, pracą itd.
    Trzymam kciuki, że nie zabraknie Wam siły do walki. Pewnie każda decyzja którą
    podejmiecie będzie słuszna, jeśli tylko będziecie oboje z żoną mieli tego
    przekonanie. Najważniejsza jest rodzina!!!
    --
    Aga, mama Ady i Adasia
  • dorrit 01.12.05, 09:36
    No i informuj od czasu do czasu, co sie u Was dzieje - tu naprawde wiele osob o
    Was mysli i zapytuje sie w duchu, co sie u Was dzieje.
    Pozdrawiam serdecznie!
    --
    Alors viens mettre de la couleur dans mon univers...
  • abelha 01.12.05, 16:15
    Ja tez sie dolaczam do prosb o regularne wiesci od Was.
    Trzymam kciuki i z calego serca zycze aby wszystko sie ulozylo.
    Pozdrawiam,
    Monika
  • grzalka 01.12.05, 16:30
    o karierę to chyba się nie ma co w tym momencie martwic, jak zona jest
    zatrudniona to na zwolnienie może iść i macierzyński tez jej sie należy

    akurat w tym zawodzie przerwa specjalnie nie wpływa, chyba, że karierę naukową
    planujecie

    w Warszawie faktycznie pewnie jest trudniej niż w innych miastach, wiem, że w
    Olsztynie jest takie centrum wolontariatu, gdzie można się zgłosić po pomoc- w
    naszym mieście jest ojciec samotnie wychowujący bliźniaki i on właśnie z takiej
    pomocy korzysta

    myślę, że najbardziej potrzeba Wam wsparcia psychicznego- o dzieci się nie
    martw, one zaakceptują sytuację, dla nich rodzeństwo jest sprawa naturalną ,
    więc jedno więcej nie będzie specjalnie wpływało na dobrostan wink

    teraz tylko najważniejsze, żeby wszystko było dobrze z żona i z najmłodszym
    maluchem- trzymam kciuki
  • jolkax 10.02.06, 21:40
    Hey pozdrawiam ciepło
    Ja zawsze miałam odwrotny problem i z moich bliźnaików chłopców uratowano tylko
    jednego.Mały jest jedynakiem ma 12 lat i tak juz zosatnie. Jest super facetem,
    bardzo go kocham ale tak szkoda, że nie ma rodzeństwa. Wiem, że Wam jest trudno
    ale pomyślcie, że maleństwo będzie super i ukochane a do tego będzie miało
    szczęscie i trafi do fajnej wesołej rodzinki.Zastanówcie się nad jakimiś
    rozwiązaniami. Kurcze jesteście lekarzami, a więc na matołków bezradnych nie
    trafiło.Ups sorry / to ma być mobilizacja nie obrażanie Was /. A może zmiana
    miejscowości np. mniejsze miasto tańsze mieszkania i mniej nerwowy tryb życia
    to nie byłby najgorszy pomysł. Do pracy jedno z was to, które robi karierę
    zawsze może dojechać kilkanaście kilometrów a to drugie prowadzić nieco mniej
    aktywny tryb życia przynajmniej na ten czas dopóki dzieci nie podrosną. A propo
    moi znajomi lekarze też zosatli niedawno rodzicami czwartej pociechy najstarsza
    córeczka ma 12 lat i jest koleżanką mojego syna. Mają dzieciaki super mądre,
    zaradne i fanatstyczne. Mój jedynak to mimo moich starań zupełnie inny matrix.
    Wiesz ja zmieniłam duże miasto na małe miasteczko i tak serio to rozpaczałam z
    powodu przeprowadzki, dzisiaj nie zamieniłabym go za nic na żadne
    wielkomiejskie blokowisko. Mam dom jednorodzinny, junior ma gdzie pohasać z
    kolegami, życie jest tu jakby spokojniejsze a w promieniu 50 - 70 km mam 3 duże
    miasta i nie ma problemu podskoczyć np. do kina czy teatru. Nianie są też
    tańsze a ludzie się znają i są bardzo życzliwiu. Zdarza się, że pomagamy sobie
    wzajemnie. Sąsiadka posiedziała z małym jak był chory my czasem ją podwieziemy
    albo dostarczymy ciężkie zakupy a latem coś ugrilujemy wspólnie od czasu do
    czasu. Szpitale w powiatowych miastach są i to nawet nie najgorzej wyposażone a
    znam kilku lekarzy dojeżdżających 40 km do wojewódzkiego szpitala. Ups
    wysmażyłam elaborat.Nie miałam zamiaru się wymądrzać i teoretyzować.
    Poszukajcie wyjścia i będzie dobrze ja podałam tylko jakąś alternatywę
    przyczynek do dyskusji i trzymam kciuki aby Wam się udało.
    Zdrówka i slicznego bobaska życzę.
  • dorotaa3 13.12.05, 10:30
    Medicco odezwij się co u Was słychać ?
    Jak się czują Twoje maluszki i żonka?
    W którym jest teraz tygodniu ciąży?
    Pozdrawiam i czekam na wiadomości od Waszej rodzinki.
    --
    Mama Róży,Piotra i Pawła (01.10.2003 r.)
  • medicco 14.12.05, 14:23
    Niestety,tydzień temu ciąża poroniona.Próbujemy się jakoś pozbierać.W obrębie
    implantacji był duży krwiak i wcześniej czy póżniej tak to by się skończyło...i
    tak chyba dobrze,że wcześniej.Pozdrawiam.
  • farfala1 14.12.05, 15:34
    Trzymajcie się. Nie wiem co jeszcze powiedziec, ale jestem myslami blisko was i
    wierze, ze wszystko sie dobrze ulozy. Pozdrowienia gorace dla calej rodziny
  • dorotaa3 14.12.05, 16:12
    Tak mi przykro ,że nie wiem co napisać.
    Cały czas będę myśleć o Was cieplutko i od czasu do czasu dajcie znać co u Wasz
    słychać.
    Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla całej rodzinki.
    --
    Mama Róży,Piotra i Pawła (01.10.2003 r.)
  • ja1974 13.02.06, 10:53
    Trzymajcie się...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka