Dodaj do ulubionych

Bliźniaki maj 2007

13.10.07, 13:23
Jest już wątek czerwcowy i kwietniowy wieć wpisujmy sie też na majowy. jakie
są obecnie wasze maluszki,jak duże się urodziły, czy już dużo potrafią??
Edytor zaawansowany
  • marszaleczek 13.10.07, 17:18
    w sumie to rozpoczełam wątek "bliźniaki czerwiec 2007" bo miałam
    termin na czerwiec, ale chłopaki urodziły sie 29 maja, wiec
    zaliczają sie do Twojego wątku.
    Obecnie mają 4,5 miesiąca jak Twoje, przewracają sie z brzucha na
    plecki, z plecków na boczki, jeszcze mają problem z samodzielnym
    chwytaniem zabawek. Są strasznie silne, czasem sie dzwigają same co
    chyba jest na stanowczo zawcześnie...
    Noi oczywiście - ZĘBY nadchodzą...
    strasznie sie ślinią, (szczególnie jeden) i jest marudny
    A Twoje kiedy sie urodziły i skąd jesteście???
    A tak wogóle jak i karmisz?? i czy dajesz juz jakies deserki i
    zupki, bo od dwóch tyg daje im sok z jabłek wyciskany, jabłuszko
    tarte i śliwke tartą, nic ze słoiczka bo nie chce ich przyzwyczajać
    do słoiczków.
    Pozdrawiamy

    smyki.pl/domeny/synek.pl/blizniaki/index.php?
  • mk271 13.10.07, 17:43
    moje urodziły się 12 maja, ale tez termin mialam na czerwiec. jeden przewraca
    sie juz z brzuszka na plecki, drugiemu zdarzyło sie to raz. nienawdza lezec na
    brzuszkach. ładnie już chwytają choc jeszcze nieporadnie, na boczki sie
    przekrecaja i tez sie troszke dzwigaja. karmie bebilonem, wcinaja zarowno moje
    jak i sloczkowe zupki, podobnie z sokami, jesli robie sama to albo samo jablko
    albo jablko z marchewka, deserkow nie bardzo chca jesc. podobnie jak twoje sa
    marudne i do tego jeszcze teraz troszke chore. w zasadzie jestem zdana tylko na
    siebie i dlaego oprocz moich wcinaja tez sloiczki. z meza mam niewiele pomocy o
    czym pisalam na innym watku. jestesmy z kiel. ile twoje waza i zjaka waga sie
    urodzily?? pozdrawimy
  • marszaleczek 15.10.07, 12:39
    moje sie urodziły z wagą 2400 i 2700, 3 tyg przed terminem, a teraz
    to mają ok 7,4kg, a Twoje??
  • mk271 16.10.07, 13:44
    moje urodziły się z wagą 2000 i 2270 w 35t2d, zatem tez przed terminem. teraz
    waża cos około 8 kg większy i 7.5 mniejszy. dokladnie bede wiedziała za jakies 2
    tyg bo idziemy na szczepienie. teraz niestety sie troszke pochorowali i pediatra
    ich nie wazyła przy badaniu
  • full_house5 17.10.07, 01:00
    Duże te Wasze dzieciaczki. Moje na ostatnim szczepieniu (25/09)
    miały wagę: 5.600g córcia i 5.780g synek. Nie wiem ile mają teraz,
    ale pewnie tak jak ich starsza siostra zapowiadają się
    na ,,drobiazgi".
  • full_house5 13.10.07, 23:34
    Super, że wreszcie pojawił się wątek majowy (hurrra!!).
    Moje maluszki (chłopczyk i dziewczynka) urodziły się 18 maja br.
    przez cc w 37t5d ciąży, z wagą: synek 3.500g, córcia 2.830g. Termin
    medyczny miałam na 3 czerwca, więc podczytywałam wcześniej wątek
    czerwcowy. A maluchy (a właściwie bardziej lekarze) wybrali rocznicę
    urodzin JPII.
    Za 5 dni skończą 5 miesięcy. Karmię je wyłącznie piersią. Niczego
    innego narazie nie dostają.Córcia w cztery miesiące na samym moim
    mleku podwoiła wagę urodzeniową (pediatra nie wierzy mi, że niczym
    ich nie dokarmiam).
    Obydwoje przewracają się na boczki, kilka razy wyszło im już z
    pleców na brzuch i odwrotnie, ale jeszcze nie załapały na stałe tej
    umiejętności.
    Córka podciąga się za to do siadania z pozycji leżącej (na leżaczku,
    na łożku etc, ułamek sekundy wytrzymuje i opada, i tak w kóło
    (wiadomo, kobietki chyba są bardziej ciekawe świata). A mojego synka
    i tak najbardziej na świecie interesuje moja ,,mleczna kraina"smile))
    Ech, faceci w rozmiarze 68 wink)))
    Zabawki chwytają pewnie, manipulują nimi, głównie obgryzają (swoimi
    bezzębnymi dziąsłami 'of course').
    Pozdrawiam wszystkie mamuśki majowych gzubów big_grin
  • domininja 14.10.07, 23:35
    ja tu po raz pierwszy, zainspirowana watkiem majowych bąbli smile Ja także mam
    chłopca i dziewczynkę, podobnie jak u Ciebie córka bardziej ciekawa świata a
    synek chyba już teraz zdaje sobie sprawę jaka odpowiedzialność opieki nad
    siostrą na nim ciąży i rośnie w siłę smile większość czasu poświęca na jedzenie smile

    urodziły się 28 maja przez cc w 37tc we wrocławiu(nie wiem jak u was, ale ja
    przy 155cm wzrostu i 27kg na plus miałam już pod koniec wszystkiego dość...)
    mała była mała - jak to dziewczynka - 1950g, a synek 2600g.

    Tak swoją drogą gratuluję karmienia wyłącznie piersią smile ja co prawda dokarmiam
    średnio po 2 razy dziennie sztucznym mlekiem, ale mam nadzieje ze kiedy zacznę
    podawać zupki, nie trzeba będzie dokarmiać butelką, bo im mojego mleczka wystarczy.

    Jak już pisałam - córka jest bardziej ciekawa swiata i sprytniejsza, obraca sie
    juz z pleckow na brzuch, synek lada dzien zacznie.. juz prawie prawie mu się to
    udaje. obojgu zdarza się obrócić z brzucha na plecy, ale UWAGA DO MAM - to jest
    wg lekarzy i rehabilitantów zły wzorzec - nie powinni tego robić, świadczy to o
    różnych nieprawidłowościach, np (tak jak u nas) o zwiększonym napięciu
    mięśniowym, dzieciaki tracą wtedy równowagę, a nie celowo się przekręcają.
    oboje zabawki chwytają, synkowi trzeba trochę pomóc i podać grzechotkę, bo sam
    jeszcze do zabawek rączek nie wyciąga.

    Rozpisałam się jak głupia... smile ale swoimi dziećmi bardzo łatwo jest się chwalić...
    Pozdrawiam wszystkie mamy!
  • full_house5 15.10.07, 08:33
    Ho! Ho! Ho! U mnie tonaż był podobny (w dniu porodu miałam 30kg
    więcej). Należę raczej do szczupłych osób, więc te kilogramy mnie
    wykończyły. Zresztą była to głównie zatrzymana woda w tkankach
    (miałam też tzw. odbiałczenie poporodowe). Po wyjściu ze szpitala (5
    dni) było już ponad 20 kg mniej. Pamiętam jaką się
    poczułam ,,laską", gdy wreszcie ujrzałam kostki u swoich nógwink
    Domininja a Ty wróciłaś już do figury sprzed ciąży? Ja niestety
    jeszcze nie do końca, ale nie narzekam (zupełny brak rozstępów hip,
    hip, hurrra!). Mam nadzieję , że jak skończę karmić piersią to
    wreszcie założę jakąś bluzkę zapinaną na guziki, bo już nie mogę
    patrzeć na trykoty...
  • domininja 15.10.07, 09:16
    Ja także należałam do raczej szczupłych osób (przed ciążą ok 44-45kg) więc także
    dobiła mnie ta waga. Póki co jestem jeszcze na plusie, ale myślę że jak wrócę do
    pracy to się to zmieni wink
    Także nie narzekam aż tak, bo jak na mój wzrost, 52kg to nie jest nadwaga, a w
    końcu swoje organizm przeszedł wink
    Zazdroszczę Ci braku rozstępów... mi niestety brzuch tak strasznie urósł
    szczególnie w ostatnim miesiącu, że nie dał rady i trochę popękał... szczególnie
    że rósł tylko do przodu i nosiłam OGROMNEGO arbuza, mogłam sobie talerzyk na nim
    stawiać big_grin znajomi mówili, że patrząc na mnie z tyłu prawie nie widać że jestem
    w ciąży smile

    moja waga po ciąży wracała stopniowo, ale też stopniowo traciłam uzbieraną przez
    8 miesięcy wodę... (wycieczki do toalety kilkanascie razy dziennie.. przez ok
    miesiąc) Ale fakt, moje stopy których nigdy nie lubiłam, trzy-cztery dni po
    porodzie wyglądały dla mnie przecudnie zgrabnie big_grin to samo twarz, nagle zaczęłam
    się sobie podobać.
  • mkyrcz 19.10.07, 21:38
    Moje chłopaki - 1885g i 2100g - urodziły się 6. maja /34t4d/ a
    termin oczywiście miałam czerwcowy!!!
    O porodzie nie będę opowiadać bo z przebojami i szkoda gadać -
    powiem tylko że pierwszy maluch urodził się siłami natury a drugi
    przez cc.
    Chłopcy mają już 5 m-cy i 2 tyg., ważą trochę ponad 7 kg, jeden
    sprawnie przewraca na brzuch a drugi dopiero próbuje. Nie radzi
    sobie jeszcze z wyciąganiem rączek spod brzucha smile.
    Wyciągają łapki po zabawki, przekladają grzechotki z rączki do
    rączki i oczywiście pchają co popadine do buzi! Ślinią się
    niemiłosiernie więc wypatrujemy zębów.
    Poza tym żywią się Bebilonem i jedzą już zupki. Z jabłkami idzie nam
    trochę gorzej bo za kwaśne wink, zwłaszcza dla jednej z moich pociech.
    A nawiązując do kwestii wagi mamuś to u mnie wygląda to nastęująco -
    byłam stosunkowo szczupła 58kg/160cm i nie przytyłam jakoś
    drastycznie bo ~16kg. Z tego zostały mi jeszcze ze 4 i niestety
    chyba wszystkie 4 w okolicy brzycha!!! Łudzę się że uda mi się to
    brzuszysko zneutralizować ale powoli tracę nadzieję...
    A jak u Was z brzuchami?
  • full_house5 19.10.07, 21:50
    U mnie nie jest źle. Moje pomiary wskazują na ok. 5 kg do zgubienia
    umiejscowione głównie w biuście (maluchy są wyłacznie na moim mleku)
    i troszkę w brzuchu (oponka prawie niewidoczna). Jako sukces
    osobisty (tu się chwalę!!!) traktuję totalny brak rozstępów przy 30
    kg do przodu jeszcze 5 miesięcy temu. W pierwszej ciąży miałam
    podobnie i jak wróciłam do pracy szybciutko wszystko wróciło do
    normy.
  • mkyrcz 20.10.07, 09:04
    Wow! Naprawdę super! U mnie też co prawda obyło się bez rozstępów
    ale przy +16kg to nie był jakiś genialny wyczyn wink
    Ja niestety już po pierwszej ciąży nie wróciłam do figury z przed
    choć wagowo było nawet mniej. Teraz widzę że będzie podobnie, ale
    nic - trzeba będzie powalczyć!!!
  • marszaleczek 20.10.07, 18:55
    ...moje uznanie dla mam karmiących tylko piersią dwoje dzieci, nie
    wyobrażam sobie tego...
  • full_house5 20.10.07, 23:51
    Dzięki za uznanie big_grin Tak naprawdę tylko początki w szpitalu były
    trudne, bo to maluszki czekały na mamę leżącą na OIOM-ie, a nie na
    odwrót, jak to często przy bliźniaczkach bywa. Nie karmię ich
    jednocześnie, bo jestem całe dnie sama, ale wbrew pozorom karmienie
    osobno nie zajmuje dużo czasu. Maluchy wcinają dość regularnie i
    super przesypiają całe noce, co przy mojej starszej córce (cycowała
    do 10 mies. życia) na tym etapie niemowlęctwa było nie do
    pomyślenia.
  • domininja 21.10.07, 10:14
    tak z ciekawości, w jakim sensie sobie nie wyobrażasz? Że ciężko wyrobić czasowo
    czy ilościowo wink
  • marszaleczek 21.10.07, 16:51
    po pierwsze niewyobrażam sobie tego, bo moje były takie ospałe że
    jadły pięć minut zasypiały i za pół godz odnowa, w sumie to zależy
    od dziecka itd, każda sytuacja jest inna,
    po drugie to niewyobrażam sobie sytuacji jak jeden je a drugi sie
    drze bo też jest głodny, a ja np jestem sama itd
    poprostu moje chłopaki bardzo długo jedza z piersi i dlatego nie
    jest to możliwe żeby ich karmic bo musiałbym non stop jednego
    odstawiac i drugiego przystwiać, teraz jedza tylko czasami na
    uspokojenie a poza tym odciagam i dostają butelke
  • domininja 21.10.07, 19:41
    z tym że dzieci różnie jedzą - jedne wołają co pół godziny inne wytrzymują
    dłużej to się zgodzę, ale jeśli chodzi o sytuację kiedy dwoje dzieci jest
    głodnych - to karmiąc butelką też tak bywa smile a jednak łatwiej jest przystawić
    dwoje bąbli do piersi niż karmić jednocześnie butlą... Oba scenariusze
    przerobiłam i dla mnie zdecydowanie łatwiej było uspokoić ich przy piersi niż
    karmić na raz butlami...

    a tak z innej beczki. spytałam się dlaczego sobie nie wyobrażasz, bo spotykam
    się z mamami (i to w większości z mamami "pojedynczymi") w różnych miejscach,
    przeważnie u lekarzy i co zauważyłam że zdecydowana większość karmi butlą. I tak
    się zastanawiam, czym to jest spowodowane. Fakt, że ja naprawdę musiałam walczyć
    jak lwica w szpitalu z lekarzami i pielęgniarkami aby karmić piersią - cytuję
    jedną z pań:
    "mleko matki wcale nie jest takie rewelacyjne, owszem na poczatku tak, bo
    zawiera przeciwciala, ale potem to tylko wygoda matki"
    i innej (taka motywacyjna mowa):
    "myśli pani ze pani blizniaki na piersi wykarmi???"
    nie będę pisała gdzie takie mądre rady można otrzymać, ale zastanawiam się ile
    mam które spotykam właśnie przez to nie karmi piersią... bo naprawde, codziennie
    w szpitalu płakałam, popołudniami przechodziłam kryzysy, bo panie insynuowały że
    dzieci są niedojedzone. Powiem jeszcze że nie wszystkie, co by nie było że w
    szpitalu sami szarlatani smile

    Powiedzcie jak to u was było w szpitalu? Czy położne, pielęgniarki i lekarze
    propagowali karmienie piersią? Pomagały przy przystawianiu? Pokazały jak można
    karmić dwójke naraz?
  • full_house5 21.10.07, 19:56
    Do mnie przychodziła fantastyczna pani doradca laktacyjny. Dodawała
    otuchy i w ogóle twierdziła, że swietnie sobie radzę bez niczyjej
    pomocy. Rozreklamowała moje umiejętności na całym oddziale i nawet
    lekarze na obchodzie pytali, jak mi się udaje z powątpiewaniem w
    głosie. Pielęgniarki starały sie pomagać przystawiać drugie
    dzieciątko na wąskich łóżkach szpitalnych, ale wychodziło im to
    raczej dość nieporadnie. I tak na ,,wszelki wypadek" przynosiły
    buteleczki. Ja się uparłam, że skoro starsza córcia była na mojej
    piersi długo, to jej rodzeństwo nie może byc pokrzywdzone...taka
    moja 'idee fix'. I udaje mi się już ponad pięć miesięcy.
  • domininja 21.10.07, 21:13
    No proszę, pięć miesięcy na samej piersi smile gratuluję. My "tylko" trzy,
    dzieciaki zaczęły chcieć więcej niż miałam, były niespokojne i pediatra
    poradziła dokarmiać. Ale i tak karmię ich sporo piersią, w nocy jest to super
    wygodne, co prawda karmię ich tylko po razie nocą, ale idea wstawania i
    przygotowywania butli jakoś mi nie leży wink

    Kurcze, co do szpitala - mi NIKT nie pomagał, jedynie jeden raz, gdy po raz
    pierwszy przystawiałam córkę, pielęgniarka pokazała jak to zrobić. Nikt nie
    pomagał przystawiać ich równocześnie. Pamiętam kilka razy w nocy (w dzień cały
    czas mąż czuwał przy nas i pomagał smile) akcje, kiedy oboje byli głodni, a ja
    spocona ze stresu aby ich nakarmić, aby nie płakały a przy okazji nie pobudziły
    innych noworodków na sali, wyginałam się przystawiając sama oboje... To było coś
    smile a jaka dumna z siebie potem byłam smile

    a ponad to wszystko, wydaje mi się, że gdyby nie karmienie piersią w szpitalu
    nie wytworzyłaby się tak szybko więź między nami. może to głupie, ale zaraz po
    urodzeniu, kiedy chodziłam do maluchów leżących w inkubatorach nie czułam takiej
    miłości, jaką poczułam, kiedy musiałam zostawić synka w szpitalu na kilka dni, a
    z córką pojechać do domu. Przyznam że wcześniej czułam bardziej rozczulenie
    patrząc na moje cudeńka, niż faktycznie miłość. Może trochę nie wierzyłam w to
    że to moje dzieciaczki. A teraz? Oddałabym za nich życie smile

    Dla mnie to strasznie dziwne, że tak szybko i tak mocno można zakochać się w
    takich małych ludzikach...
  • marszaleczek 22.10.07, 19:44
    mi w szpitalu nikt nie pomagał, wogóle mi nie pokazali jak można
    ich karmić razem, były strasznie ospałe i nie chicały ssać, wiec
    zaczeło sie dokarmianie i położnym nie chciało sie walczyć z moimi
    piersiami, tylko kazały odciagać żeby pobudzac lakatacje skoro
    dzieci nie chcą spać...
    Moim mażeniem było karmić piersią i wiem że jak bym miała jedno to
    bym dała rade...
  • domininja 23.10.07, 06:30
    a w jakim wieku są teraz Twoje dzidzie?

    z tymi położnymi to jest straszna bieda w Polsce... Normalnie nic tylko
    sprawdzić po kolei kompetencje każdej z nich i te które się nie nadają wyrzucić
    na zbity pysk. Przepraszam, ale moje zdanie o większości położnych jest naprawdę
    marne. Bo czy można powiedzieć matce (nie mi, ale na mojej sali w szpitalu) że
    ona teraz nie odpowie na jej pytanie bo ma dużo pracy. Grrr... Takiej to bym
    odpysknęła smile
  • mk271 23.10.07, 11:31
    u mnie szpital byl niby nastawiony na karmienie piersią, ale mi nikt nie raczył
    pomóc przystwiać dwóch osesków naraz. a lekraka przychodziłą tylko i mnie
    wkurzałą czemu ja nie karmie tylko sciągam, a jak do cholery miałąm karmic jak
    obaj byli naraz głodni a ja nie potrafiłąm ich przystawić???? połozna przyniosła
    mi tylko poduszkę do karmienia bliźniąt ale nic więcej. a 2 miesiące później na
    wizycie kontrolnej w tym szpitalu od jednej z lekarek dostałam dosłowinie
    opieprz ze nie karmie piersią,ryczałąm przez kilka dni. z tej złośliwości
    nadawała mi skierowań chyba do wszystkich specjalistów dziecięcych - dosłownie 2
    tygodnie jeździłam z dziećmi do lekarzy. przynajmniej wiem ze są zdrowe, ale co
    nerwów natraciłam to tylko ja wiem
  • full_house5 23.10.07, 12:40
    A w moim szpitalu było wręcz odwrotnie. To ja się upierałam, że chcę
    karmić piersią. A położne i pielegniarki przynosiły mi butelki z
    mieszanką. Lekarka pediatra na obchodzie też kazała dokarmiać
    twierdząc, że dwójki nie dam rady na samej piersi... Tylko doradca
    laktacyjny twierdziła, że jak wrócę do domu to sobie
    spokojnie ,,rozkręcę" laktację i butelki nie będą potrzebne.
    Uwierzyłam jej i udało się.
  • muchna 04.11.07, 22:38
    smileTo wygląda na to że ja urodziłam giganty.Moi chłopcy urodzili się 30maja w
    36tyg.i ważyli 3640 i 3240!W tej chwili Maciek przekręca się na brzuszek- w
    drugą stronę nie bardzo mu wychodzi a Bartek jak mu się zechce to się przekręci
    ale rzadko.Bawią sie nóżkami,ładnie chwytają zabawki i przekładają z rączki do
    rączki.Jeżeli chodzi o karmienie to od dwóch tygodni już nie karmią piersią-moje
    szkraby obraziły się na cyca..Jedzą zupki ,jabłko niechętnie i mleko bebilon.
  • marszaleczek 02.11.07, 21:39
    moje szkrabulce 29 października skończyły 5 misięcy, jeden ma już
    ząbka na dole, ważą ok 8kg a dokładnie wszystkiego dowiemy sie na
    szczepieniu w przyszłym tyg, ale nie wiem czy się nie przeciągnie bo
    mają katarek...
  • mk271 02.11.07, 12:24
    hej dziewczyny!!! byłam dziś z młodymi na szczepieniu ( zaległym bo trochę
    wcześniej chorowały). Maluchy ważą Bartek 8230g i ma ok 71 cm a Krzyś 8350g i ma
    ok 73 cm (ale mi się wydaje po spodniach że Bartek jest jednak dłuższy. 12 maja
    skończą pół roczku. I pomyśleć ze były to 2 kg maleństwa..... A jak jest u was??
  • joanna999991 09.11.07, 22:35
    cześć mamusie buziaki dla bąków waszych no jak se poczytałam to od
    razu mi sie buzia sama śmieje ja też przytyłam ponad 30 kg jeszcze
    mi zostało jakieś 7 kg ale czekam do wiosny jak zaczną chodzić
    będziemy latać raz w prawo raz w lewo eheheh moje bąkole są z 24
    czerwca urodziłam 3 dni przed terminem myślałam że nie doczekam sie
    tego dnia najgorszy był 1 m-c teraz już śpią całą noc nie musze
    wstawać wcinają kaszki i zupki tylko synek coś nie bardzo chce jesć
    nie wiem może wolał by jeść zupke z butelki wink kocha kaszki córcia
    lubi z koleji jeść łyżeczką nie wiem co tu poradzić czy te
    marchewki są jakieś nie smaczne czy co . dzieci ząbkują już chyba od
    2 m-cy czekamy niecierpliwie na pierwsze ząbki może na wigilie coś
    wylizie obecnie dzieci ważą zuza 7 kg a kondrad 9 kg wygląda jak by
    miał co najmniej pół roku nic nie poradze dopomina sie o kaszki nie
    oszukam go małą ilością musze dorabiać i tak zjada 240 ml a wasze
    jak jedzą i co już dajecie pozdrawiam mk271 i marszaleczek wink
  • mk271 09.11.07, 22:50
    hej!! moje jedzą co ok 3 godz 150 ml mleka lub kaszki, zupki tez wcinają po ok
    miseczke (zupki sama im gotuję, słoiczki sporadycznie). Bartek wszystko by jadł
    smoczkiem - nawet deserki, a Krzyś łyżeczką. juz sama nie wiem czy ząbkują czy
    nie - na pewno strasznie się ślinią ( nie wiem jak poznać czy to ząbkowanie bo
    dziąsełka nie są rozpulchnione). Krzyś dziś nie chciał mi jeść, przez sen
    dawalam kaszke smoczkiem i mleczko. był bardzo marudny (ale na widok tatusia
    dostał głupawki). ciekawe jak to będzie jutro z tym jedzeniem jego. daje im już
    mięsko, dynie, ziemniaczki, marchewkę, kalafiora,szpinak, groszek, dziś do zupki
    dostali ogórka kiszonego, deserki słoiczkowe głównie jedzą.nocy nie przesypiają.
    krzyś budzi się razok 2-3 a bartek raz albo dwa razy.na szczescie zjedzą i od
    razu idą spać.potem rano pobudka w granicach 6-7.

    joanna999991 spore te twoje dzieciaczki jak na 5 miesięczniaki smile)) ja urodziłam
    12 maja ( a termin miałam na 16 czerwca)i jak pisałm waga po ok 8.5 kg dł 71-73
    cm smile)

    pozdrawiamy
  • full_house5 10.11.07, 00:19
    Moje maluszki 18 listopada skończą pół roczku. Cały czas są prawie
    na cycusiu, ale od listopada zaczęłam im podawać łyżeczką pierwsze
    warzywka (poznały już smak: marchewki, brokułów, ziemniaczka, dyni i
    szpinaku). Nic więcej narazie nie dostają. Porcja obiadku wynosi u
    nich między 60g a 120g. Ich starsza siostrzyczka była strasznym
    alergikiem, więc są z grupy ryzyka i nowości wprowadzamy ostrożnie.
    Smakuje im bardzo, co mnie dziwi, bo starszej córci na tym etapie
    warzywka wypadały z buzi bokiem. Córeczka noce przesypia od kąpieli
    do bladego świtu. Synek budzi się z dwa razy na cycusia. Nie wiem
    ile ważą dokładnie (dowiem się 20-tego na szczepieniu), ale jak
    wchodzę z nimi na wagę to córcia ca 6,5kg, synek ca 7kg. To takie
    pomiary na oko, ale dużo więcej na pewno nie mają. Na tle Waszych
    dzieciaczków moje maluchy startują w wadze piórkowej, choć wagi
    urodzeniowe były spore (3.500g i 2.830g). U nas po prostu taka
    genetyka.
  • marszaleczek 10.11.07, 17:25
    moje chłpaczyska mają 5,5 misiąca, ważą ok 8100kg 8300kg, ważyłam
    ich na wadze elektronicznej w domu, bo tym w przychodni nie bardzą
    wierzę, bo są przedpotopowe...
    Narazie sa na bebilonie Pepti ale alergi nie maja, dostały na samym
    początku przepisane, bo Mikołajek miał krostki łojotokowe i nasz
    pediatra sie nie poznał...myślał że to alergia, ale nas lepiej było
    bo jakoś lepiej sie po nim zachowywały, lepiej jadły, noi dużó
    taniej to wychodzi...
    Obecnie dostają deserki i zupki sporadycznie, jedzą łyżeczka,
    butelką im nic nie podaje oprócz mleka, a wasze maluchy jakie kaszki
    jedzą??
    Ja im na noc dosypywałam kleiku ryżowego ale gorzej po nim spały,
    teraz Mateusz przesypią całą noc, aMikołaj budzi sie raz na jedzenie
    i tak jest już od drugiego miesiąca, bez zmian.
    Mateusz sie ślini dobre 3miesiące i marudzi i nie ma żadnego zeba, a
    Mikołaj nie maiał żadych obiawów ząbkowania i ma dwa zęby...smile)
  • domininja 10.11.07, 20:38
    Jeju jakie te wasze dzieciaczki są olbrzymie! smile moje waża 5800 córcia i 6900
    synek. Urodziły się 28 maja, miesiąc za wcześnie ale mimo wszystko - 8kg a 6kg
    to spora różnica. Jak wy te klocuszki nosicie, bo mi przy synku siły opadają jak
    mam go z łóżeczka wyciągnąć smile

    Na razie jedzą tylko moje mleko i bebilon pepti, a stale pokarmy wg zaleceń
    pediatry mam wprowadzać dopiero za miesiąc.

    Pozdrawiam, Dominika
  • marszaleczek 19.11.07, 19:39
    jak tam Wasze pociechy??
    Jedzą zupki bez problemu, bo moje się pogniewały na zupki, sama
    gotuje i chyba im nie smakują. Nie znają smaku słoiczkowych obiadków
    i wydawało mi sie że nie będzie problemu, a tu masz.
    Może wy macie macie jakies rady jak im gotować żeby im smakowało ??
    Jakies sprawdzone przepisy?
  • joanna999991 20.11.07, 22:13
    nasze jedza jabłko tarte samo albo z biszkoptami o ile mi dnia nie
    braknie to dostaja marchewki i ziemniaka i jakiegos kuraka
    zmiksowanego oprócz tego jakies soki ale za mało dnia zeby wszystko
    mzrobic i wogóle gotuje normalnie jak dla całej rodziny nie uzywam
    soli tylko wegety ale i tak tescie mnie krytykuja a tak to wsówają
    kaszki bobowity wszystkie po 4 m-cu jedzą pięknie szczególnie tą
    malinową mleczno ryżową bananowa mniej im idzie oprucz tego kleik
    kukurydziany i ryżowy kaszka jabłkowa chyba wszystko czasami w dzień
    sama zapominam o jedzeniu z braku czasu ważymy córcia 7kg synek 8 kg
    fajne kluski pozdrawiam oby do wiosny )))))))))
  • full_house5 24.11.07, 01:08
    No to Cię pocieszę. Byłam z moimi na szczepieniu po pół roczku
    (skończyły 18 listopada)i córcia 6.090g, a synek 6.260g. Na tle
    majowych to pchełki.
  • marszaleczek 09.12.07, 22:31
    Hej
    Jak tam Wasze maluchy??
    Piszcie jak przybierają na wadze i jak Wam sie udaje karmić zupkami
    itd?
    Moim niestety jeszcze nie udało sie zastąpić jednego posiłku zupką,
    bo jakoś zaraz głodne się robią szybko po niej, dużo nie chcą zjeść
    pomimo że głodne, zaraz sie denerwują...
    Noi na noc próbowałam im dawać mleko z kaszką , też jakoś nie bardzo
    bo gęste zostaje na dnie i już nie chcą dalej jesc i wychodzi na to
    samo że się budzą na jedzenie ok 1.30.
    Piszcie jak u Was
  • mk271 09.12.07, 23:15
    moje jedzą zupki codzienni i udało mi się nimi zastapić 1 posiłek. a jkie zupki
    dajesz?? ja głównie gotuję albo daję tez czasem słoiczki 190g ( bo po tych
    mniejszych byli głodni). w piątek idziemy a szzepienie to dowiem się ile ważą.
    jedzą tylko zagęszczone jedzonko - 3 razy mleczne i 1 raz zupka + w nocy mleczko
    ( ale trochę - od tego tyg już mniej ale nadal się budzą mimo że nie chcą jeść)
    i mleczko o 6 rano na śpiąco. potem o 9, ok 12-13; 16 i ok 20 w międzyczasie
    jak mają ochotę to owocki - zazwyczj ok 18
  • ez-2 10.12.07, 21:21
    Chętnie dołącze sie do Was, choć moje bączki są z 24kwietnia. Mam
    dziewczynke i chłopca obecnie ważą 8700 i 8900 smile, mają po dwa zęby
    i jak im nic nie dokucza to sa bardzo pogodne.
  • full_house5 10.12.07, 22:20
    Moja para mieszana ma po 6 kg każde. Nadal karmię obydwoje piersią,
    ale posiłki uzupełniające wcinają z apetytem. Na drugie śniadanko
    dostają ca 100 ml luźnej kaszki łyżeczką i trochę przecieru
    owocowego. Zaczęłam też podawać obiadki słoiczkowe (zjadają po 125
    ml). Każdy posiłek i tak kończy się moim mlekiem, pomiędzy posiłkami
    stałymi i w nocy piją moje mleko. Ku mojemu zdziwieniu bez problemu
    radzą sobie z butelką - przyzwyczajamy się do opiekunki, która
    podaje im mleko modyfikowane, gdy mnie nie ma. No ale, jak jest mama
    w domu to i tak pierś króluje. Z uwagi na powrót do pracy pod koniec
    stycznia chcę stopniowo zmniejszać im ilość mojego mleka na rzecz
    modyfikowanego. Maluchy znoszą to bezboleśnie. Gorzej z moimi
    piersiami - zaczynają się buntować nawałami mlecznymi.
  • full_house5 10.12.07, 22:23
    Zębów nie mają. Starszej córce pierwszy wyrósł dopiero w 11 miesiącu
    życia. Ciekawe jak będzie u maluchów?
  • mk271 10.12.07, 22:40
    witaj!!! my sie znamy smile))
  • mk271 10.12.07, 22:42
    witaj my się znamy chyba smile)) zapraszam
  • marszaleczek 11.12.07, 18:08
    Moje chłopaki jedzą tylko zupki mojej roboty, zazwyczaj robie z
    marchewki, ziemniaka, pietruchy, selera noi zaczełam im dodwać mięso
    teraz jak skończyły 6 miesięcy. Raz im zrobiłam z brokułami to nie
    chciały nawet o niej słyszeć. Zamierzam im teraz dodawać buraczki
    czerwone, bo czytałam że są bardzo zdrowe.
    Daje im soki też własnej produkcji i ucieram jabłka z marchewką.
    Jabłuszka mam własnej produkcji, warzywa zresztą też więc jestem
    spokojna że wiem co jedzą, a te słoiczkowe to tak nie bardzo za nimi
    przepadam, czasem im kupie deserki ze słoiczka tak dla odmiany.
    Jeden już się przestwił że je zamiast mleka zupke i deserek ale z
    drugim jest problem i nie za bardzo mi sie to udaje.
    Ważą sporo ok 8800 i 8500.
    Zaczełam im dawać Nan 2 z kleikiem ryżowym na noc ale też lipa, bo
    sie budzą jak się budzili i nie wiem gdzie tkwi problem.
    Piszcie jak u Was..
  • full_house5 12.12.07, 00:09
    Córcia przesypia całe noce - wykąpana, nakarmiona piersią śpi do
    7.00, czasem nawet 8.00 bez pobudki. Synek budzi się w nocy, bo chce
    popić mojego mleczka tak z dwa razy.
  • ez-2 12.12.07, 14:24
    Moje maluchy zupke jedzą jako osobne danie, napewno są najedzone bo
    zjadają całą miseczke, od 3 dni robie im zupki sama, wcześniej jadły
    z bobovity. Piją same mleko nie chcą zagęszczonego, niedawno
    przekonali sie do kaszki( w miseczce łyżeczką). Owoce albo
    słoiczkowe deserki lub starte jabłuszko.Ogólnie mają duży apetyt i
    to widać po wadze, ale myśle że jak ruszą na czworakach to pewnie
    waga spadnie.
  • mk271 18.12.07, 10:29
    moje chłopaki ważą Bartek 9530 Krzyś 9330 ( a jeszcze 2 miesiące temu Bartek był
    o ok 500g lżejszy). same jeszcze nie siedzą, tylko z podparciem. wcinają zupki
    głównie mojej roboty i o dziwo jak zjedzą zupkę ok 15 to nast posiłek ok 20 - po
    kąpieli. w nocy jest różnie.
    ja za 3 tyg wracam do pracy sad(( ciekawe jak to wszyscy zniesiemy??
  • ez-2 18.12.07, 17:19
    No to ładnie przybralismile U mnie Julcia 9100, a Michał 9150, Julka
    doganiasmile.
    Myśle że dacie rade, ja z doświadczenia wiem że im mam wiecej na
    głowie to bardziej sie mobilizuje i lepiej organizuje.
  • marszaleczek 18.12.07, 21:45
    hej
    Współczuje wszystkim mamom, które muszą wracać do pracy i zostawiać
    swoje pociechy. Kiedyś jak byłam w ciąży znajoma mi powiedziała że
    nie lubiła zostawiać swoich bliźniaków z kimś bo miała wrażenie że
    nikt sie nimi nie zajmie tak jak ona sama i ja sobie tak pomyślałam -
    co ona opowiada...?????
    ...a teraz, jak mam ich zostawić samych z babcią i tatusiem na cały
    dzień to mnie krew zalewa, moge milion razy powtarzac kiedy
    jedzenie, kiedy spanie itd i tak nigdy nie jest jak być powinno.
    Najbardziej mi chodzi o to że długo pracowałam nad tym żeby miały
    taki sam plan dnia, o tej samej godz chodziły sapac, bo jeść to i
    tak jedza różnie, i nie chciałabym żeby to zaprzepascic, bo jak mi
    pojda w dzien na 3 godz obydwaj spac to przyjnajmniej można coś
    zrobić.
    Na szczeście nie musze ich zostawiać, bo mamy swuj własny interes i
    tez nie jest czasem lekko, ale przynajmniej narazie moge poświęcić
    sie dzieciom.
    A wy z kim zostawiacie swoje maluchy jak pojdziecie do pracy?
    pozdrawiamy
  • full_house5 19.12.07, 17:25
    Wracam do pracy pod koniec stycznia. Moje maluszki zostaną pod
    opieką niani - po długich poszukiwaniach zdecydowaliśmy się na młodą
    osobę. Zajmuje się już maluszkami po kilka godzin dziennie i radzi
    sobie naprawdę świetnie. Dzisiaj przeszła prawdziwy chrzest bojowy,
    bo miała do czynienia z całą moją trójcą (majowe bliźniaki +
    czterolatka ,,żywe srebro"). Wybawiła, przewijała, poczytała
    książeczki, poprzytulała, wytarmosiła tą starszą, uśpiła, nakarmiła,
    posprzątała, zrobiła prasowanie i ...i jeszcze się uśmiechała. Po
    prostu skarb z nieba big_grin
    A moje maluchy jeszcze 7 kg nie ważą (a urodziły się wielkie), więc
    z podziwem czytam o wagach Waszych gzubów.
  • marszaleczek 29.12.07, 18:28
    hej
    Jak sie wasze maluchy?
    Siedza juz? moje niebardzo sie garna koncza dzis 7 miesiecy i jak
    sie ich posadzi to siedza ale z podpieraniem, chyba na wszystko musi
    przyjsc czas, chyba wczesniej zaczna raczkowac niz siadac, bo silne
    w rekach są, podpieraja sie juz na nozkach i raczkach.
    Piszcie co u Was
  • full_house5 18.01.08, 21:50
    Cześć. Moje maluszki skończyły dzisiaj 8 miesięcy. Ważą: synek
    7.450g, córcia 7.140g. Córcia potrafi sama podnieść się w leżaczku
    rozłożonym na płasko do siedzenia, pełza do przodu, do tyłu i
    okrężnie z szybkością błyskawicy. Zaczyna też wspinać się na
    czworaki i główkuje jakby tu się przemieścić na kolankach. Synek
    robi mostki, ale jeszcze nie podnosi się do siadania. Nie potrafi
    też pełzać. Przemieszcza się poprzez obroty (brzuszek-plecy-
    brzuszek). Czy Wasze maluchy siedzą i raczkują?
  • marszaleczek 19.01.08, 10:37
    Moje za 10 dni skończą 8 miesięcy, jeden się dźwiga z pozycji pół
    siedzącej a frugi troszkę gorzej. Nie raczkuje, nie pełzają, leżą
    dużo na brzuchu, przemieszczają się ale słabo. Dobrze im idzie
    podpieranie na rączkach w pozycji na brzuszku, zaczynają kompinować
    z nóżkami ale chyba jeszcze nie bardzo wiedzą o co chodzi.
    Strasznie lubią zupki i deserki, mleczko juz powoli idzie w
    odstawke. Jeden ma dwa zęby na dole i dwa na górze, drugi ma dwa na
    dole, a te na górze chyba wychodza bo jest niemożliwy momentami.
    A wasze jak jedzą ile porcji mleka ile zupki itp??
    W wadze jest mała rozbieżność bo jeden waży 9,5, a drugi 10. A muj
    kręgosłup powoli odmawia posłuszeństwasmile)
  • mk271 19.01.08, 13:10
    moje 8 mies skonczyly 12 stycznia. dzwigaja sie ale sami jeszcze nie siadaja -
    chbya ze z pozycji pollezacaj. pelzaja ale niechetnie, domagaja sie stania na
    nogach, przyjmuja pozycje do raczkowania i powoli zaczynaja kumac o co chodzi -
    chyba lada dzien rusza. najlepiej im na raczkach i to u mamy.jeden ma 2 zeby i
    chyba ida mu gorne bo jest niemozliwy, drugi juz ma 4 ( 2 gore juz przebijaja
    dziaselka. wcinaja po 180 - 150 ml mleczka i kaszek, na noc dostaja kaszke
    manne. dzis dalam jednemu sprobowac chlebka z maselkiem( nie wiem czy nie za
    wczesnie) jadl az mu sie uszy trzesly. uwielbiaja zupki i te ze sloiczkow i te
    gotowane, jabluszka banany i inne deserki. sa malymi zarloczkami. w nocy jeszcze
    jedza raz ok 2-3 ale daje im samo rozcienczone mleczko po ok 120 ml. waza po ok
    10 kg i maja po 80 cm. chodzimy juz w rozmoiarze 80.
    ja od 2 tygodni wrocialm juz do pracy i jeden bardzo to przezywa - jak wroce to
    nie chce mi zejsc z rak. poza tym te rozpulchnione dziaselka daja sie tez u
    niego we znaki
  • ez-2 20.01.08, 10:33
    Moje maluchy za 4 dni skończą 9 miesięcy - ale ten czas lecismile Ważą
    po ok 9,5kg. Jeden ma 2 zeby i przebija sie górna dwójka, drugi ma 4
    ząbki - dolna jedynki i górna jedynka i dwójkasmile, Julcia od 6 dni
    raczkuje i idzie jej to coraz sprawniej,wczoraj nawet sama staneła
    przy fotelu (dlatego ze jest strasznie uparta a tam byl pilot)
    Michał siada i niedługo pewnie tez ruszy bo raczkuje juz do tyłu.
    W ciagu dnia spia 2 albo 3 razy, w nocy od 20 (o 6 mleko-120ml) do
    ok 8. Ostatnio zasmakował im banan. Poza mleczkiem jedza zupki (ja
    robie) i kaszke, jabłko i deserki ze słoiczka, chrupki kukurydziane
    (bezglutenowe)a w okresie świąt uwielbiały opłatki.
  • domininja 24.01.08, 07:43
    Witam majowe mamy! smile
    Ale dawno tutaj nie zaglądałam, czas leci jak oszalały.
    Byliśmy wczoraj na szczepieniu i w końcu wiem ile ważą moje pociechy. Krzyś
    niecałe 8kg, Kachna kilogram mniej od brata (taka różnica utrzymuje sie prawie
    od urodzenia). Wcinają zupki/dania ze słoiczka, ale są takimi żarłokami, że
    czasem im gotuje sama aby podciągnąć budżet domowy wink - najczęściej w weekend
    kiedy jest tata w domu. Rano obowiązkowo deserek - zmiksowane jabłka z jakimś
    owocem - banan, morelka, brzoskwinia, wcinają aż im się uszy trzęsą smile i jestem
    baaardzo zadowolona bo dzięki tym dwóm posiłkom bezmlecznym mleko z butli
    dostają tylko na noc - 200ml na głowę (poki co, niedługo wprowadzamy kaszkę
    łyżeczką) - reszta posiłków między bezmlecznymi to mój cyc big_grin wcześniej musiałam
    ok. 3 razy dziennie karmić ich sztucznym mlekiem.
    Co do umiejętności - Krzyś jest bardzo ruchliwy, potrafi już raczkować, siadać
    samodzielnie, klękać trzymając się czegokolwiek, a nawet wstaje sam na nogi z
    podtrzymaniem. Kachna jest lekkim leniuchem, i poki co nie raczkuje, umie już
    sama siąść i wejść w pozycję czworaczą. Pomimo tego ze nie raczkuje, także się
    przemieszcza - turlając się i obracając dookoła własnej osi.
    Niestety to samodzielne siadanie (prawdopodobnie) nie jest zbyt dobre dla ich
    kręgosłupków sad mają już lekkie skrzywienie - tam gdzie powinno być docelowo
    wgłębienie (odcinek lędźwiowy) jest wypukłość, a tam gdzie powinna być wypukłość
    (koło łopatek) jest wgłębienie. Jesteśmy od początku pod opieką rehabilitantów,
    więc dzieciaki są pod lupą. Ale myślę że przy "odrobinie" wysiłku z mojej strony
    uporamy się szybko z tymi małymi z resztą w skali globalnej problemami smile

    Jeszcze raz pozdrawiam wszystkie mamy
    Dominika
  • alijka123 25.01.08, 23:00
    Witam wszystkie mamy. Również należę do grona majowych mam 2007.
    Moje dziewczynki urodziły się 30 maja (w dniu planowanego terminu
    porodu). Nie były malutkie bo ważyły 3520 i 3590. Za 5 dni kończą 8
    miesięcy. Od dwóch tygodni siedzą stabilnie. Pełzają i to bardzo
    szybko. Jedna sama potrafi usiąść z pozycji leżącej. W nocy budzą
    się po 1 razie (około 4 nad ranem) i niestety często się zdarza że
    już nie chcą zasnąć. Właśnie wychodzą im kolejne ząbki więc są
    bardzo nerwowe. Jedna ma 3 ząbki, a druga 4 (ten czwarty dzisiaj
    zobaczyłam). Czy dla was również wyjście na spacer to "wielki
    wyczyn" Zawsze w tym momencie przytrafiają się różne historie: to
    kupka idzie, to czkawka, to zamek się zatnie.... Napiszcie jak sobie
    z tym radzicie (bo ja czasami wymiękam)Z jedzeniem różnie bywa,
    najgorsze jest to, że przeważnie są głodne w tym samym momecie
    (również w tym samym momencie mają ochotę na sen) i to są te momenty
    gdy trzeba się nieźle napocic. A tak ogónie są super, bardzo pogodne
    i ENERGICZNE!!! Ich waga na koniec 8 miesiąca to ok. 8900 i 9200.
    Pozdrawiam wszystkie mamy i ich pociechy!
  • domininja 26.01.08, 16:26
    Ja szczerze powiem nie wychodzę codziennie na spacer. Tak na prawdę to nie mam
    gdzie z nimi chodzić (mieszkam przy ruchliwej ulicy w sporym mieście). No i
    strrrrrrasznie dużo pracy dla jednej osoby aby się teraz z nimi wybrać. Może jak
    lato przyjdzie będzie lepiej smile

    A tak z innej beczki - co dajecie do jedzenia swoim bąblom? Macie jakieś stałe
    pory karmień? Bo u nas to wygląda tak:
    rano o 6 cycus
    ok. 8-9 deserek (jablko + inne owoce - banan, morela przy czym zmiksowane nie na
    miazge ale z grudkami)
    potem jakoś koło 12-13 jest cycus i spanie
    14-15 herbatka, woda - coś do picia
    15-16 obiadek (kupny 2 razy duży lub 3 razy mały słoiczek)
    ok 18 cyc
    19-20 kaszka ryzowa na mleku z czymś słodkim - syrop malinowy albo zmiksowane
    owoce. kaszkę podajemy łyżeczką

    od dwóch dni dajemy kaszke i stwierdzam ze duzo lepiej spia w nocy smile

    tak naprawde staram sie czasem cos ugotowac na obiad (szczegolnie w weekend,
    kiedy tata jest w domu) ale jakos nic innego oprocz piersi kurczaka z marchewka
    i ziemniaczkiem (ew pietruchą) nie przychodzi mi do glowy sad moze macie jakies
    przepisy na dania/desery dla maluchów?
  • marszaleczek 31.01.08, 16:28
    oj tak, jednej osobie to ciężko wyprawić sie na spacer, ale my
    chodzimy codziennie (prawie- zależy od warunków pogodowych). mamy
    stały rytm dnia:
    7.00 pobudka
    8-9 mleko 180ml
    11.00 deserek
    12.30-13 mleko 180
    16-17 obiadek ( zupka)
    20 kąpiel i mleko 210 z klikiem ryżowym
    w nocy ok 3-4 mleko

    Zupki robię sama najczęściej z mięska (tylko indyk i kurczak)
    marchewka, pietrucha, ziemniak, brokuły albo burak.
  • domininja 13.02.08, 15:09
    Faktycznie bardzo stały rytm dnia wink mi się dzieciaki rozregulowały... jeszcze
    dwa tygodnie temu mogłam powiedzieć o jakimkolwiek rytmie, teraz już nie bardzo
    - godziny poszczególnych posiłków mają rozbieżność nawet do 3 godzin. Do tego
    strasznie ciężko ich przekonać kiedy nie są głodni aby coś wypili... Tylko jak
    są głodni zainteresują się butelką, ale wtedy wypijają 200ml rozcieńczonej
    herbatki malinowej a nie wiem czy to tak powinno być...

    No i regularnie zaczęłam gotować sama maluchom od kiedy zaczęły wcinać w sumie 3
    duże słoiczki, nawet ostatnio pomidorówę z ryżem robiłam wink a brokułów się
    brzydzą. Przekalkulowałam to wszystko sobie i jakoś mi tak finansowo nie
    wychodzi aby ich słoiczkami karmić wink tym bardziej że niedługo nie ma rady
    trzeba iść na wychowawczy. Grr, żłobki wrocławskie. Niech ich...
  • ez-2 15.02.08, 14:47
    U mnie od ok miesiąca śpią w ciągu dnia 2 razy, mi to odpowiada bo
    śpią trochę dłużej. Dzieci maja 6 zębów po 4 na górze i 2 na dole.
    Córcia raczkuje juz od miesiaca a synus 2 tyg, wszedzie ich pełno,
    wszedzie chca zajrzec, wszystko pociągnąć. Wieczorem jestem padnieta
    ale daja mi tyle radości że wszystko rekompensuja.
    Rano piją 150ml mleka, potem zupka, mleko 150ml, owoc, kaszka i
    znowu mleko na dobranoc 240ml (przez ostatnie 2 dni, wczesniej 210),
    ostatnio dużo pija w ciągu dnia, a poza tym to chrupki kukurydziane.
    Domininja jak zrobiłas tą pimidorówke?
  • full_house5 16.02.08, 00:50
    U nas wygląda tak:
    1) córcia - raczkuje, potrafi utrzymać się w pozycji siedzącej
    chwilę, od 2 tyg. wstaje samodzielnie do pozycji wyprostowanej,
    chodzi bokiem wzdłuż łóżeczka i kanapy, potrafi wdrapać się
    samodzielnie np. do fotelika samochodowego, nauczyła się cmokać i
    rozdaje ,,buzi" wszystkim domownikom, daje nura pod wodę w kąpieli
    (już w dużej wannie), obdarza uśmiechami od ucha do ucha bliskich,
    na widok obcych raczej płacze, stan uzębienia: 0, waga ca 7 kg
    2) synek - nie raczkuje, nie wspina się, nie siedzi, przemieszcza
    się za pomocą fikołków z brzuszka na plecki, z plecków na brzuszek
    itd (dzisiaj byliśmy po raz pierwszy u rehabilitantki, będziemy z
    nim ćwiczyć, bo ma delikatne napięcia, które opóźniają jego rozwój
    motoryczny), mówi: ma-ma, ta-ta, ba-ba, pa-pa, am-am, da-da, ide-
    ide, bleee. Uwielbia muzykę i tańce, przy rytmicznych dźwiękach
    tańcuje pupą na boki, uwielbia instrumenty muzyczne dla maluchów
    (zwłaszcza pianinko, stan uzębienia: pierwsza jedynka kiełkuje od
    wczoraj, waga: ca 7,5 kg.
    Na spacery chodzą codziennie, o ile pogoda dopisuje.
    Schemat żywienia mamy taki (godziny orientacyjne): 6-7.00 rano 150ml
    mleczka, 10-11.00 kaszka ca 100ml i deserek owocowy ca 120ml, 14-
    16.00 zupka i soczek lub herbatka do popicia, 20-21.00- mleko 150ml-
    180ml. Zazwyczaj przesypiają już całe noce od kąpieli wieczornej do
    ok. 6-7.00 rano. Czasem zdarza się jeszcze, że synek obudzi się na
    mleczko ok. 2-3.00.
    A ja od miesiąca chodzę do pracy na cały etat.
    Jeszcze żyję, ale na net to już miewam czas tylko koło pierwszej w
    nocy.
    Pozdrawiam wszystkie mamy majowych bliźniaczków.
  • mk271 16.02.08, 12:25
    U mnie wygląda tak::
    Obaj siedzą sztywno. Bartek potrafi już sam podnieść się z pozycji leżącej do
    stojące w łóżeczku, Krzyś na razie tylko z siedzącej. Bartek robi papa i kosi
    kosi, Krzysiu nie chce, ale doskonale rozumieją co do nich mowie bo jak zawołam
    aby przyszli to przychodzi ten którego wołam.
    W łóżeczku chodzą po szczebelkach i kombinują jak tylko mogą aby stać. wspinają
    się po czym tylko mogą. pełzają i trochę raczkują, zasuwają w chodzikach ( wręcz
    biegają).Najbardziej interesuje ich odsuwanie szuflad. Jedzą tak ok 5-6 150 ml
    mleka, potem ok 8-9 150 ml kaszki na wodzie; ok13 kaszka na mleku, w
    miedzyczasie owocki, pozniej ok 15-16 zupka (gotowana przewaznie przeze mnie
    albo sloiczek). pozniej znowu jakis owocki jogurcik, chlebek z masełkiem itp.
    dzis dałam im bułkę i wcęli po połowie. mają po 4 zęby. ok 20 kasza manna ok 230
    ml. w nocy bartek pije mleko krzys albo nic albo soczek.Od miesąca pracuję na
    pełny etat - ale juz po 15 jestem w domku smile
  • meganpoe 22.02.08, 21:04
    Cześć dziewczyny, zła jestem na siebie, że tak mało mnie tu no ale
    wreszcie piszę.

    Tośka i Tomek za tydzień kończą 9 miesięcy. Synuś od prawie tygodnia
    raczkuje i wszędzie go pełno. Siedzi i kilka razy sam usiadł chociaż
    nogi spod pupy to już nie wyciągnie. Córcia nie raczkuje tylko pełza
    do tyłu i wokół własnej osi, siedzieć uwielbia ale sama nie
    usiądzie, w ogóle leniuszek z niej i wrażliwiec, to ona najbardziej
    przeżywała mój powrót do pracy 2 tygodnie temu. Mówią głównie
    bababa, dadada albo krzyczą aaaaaa po prostu. Tośka sama trzyma
    butlę i jak wypuści to potrafi sobie włóżyć do buzi a Tomuś -
    księciunio butli trzymać nie zamierza i już.

    Jedzą ładnie:
    ok.6.00 - 180 ml mleka
    9.30-10.00 - 180ml mleka albo kaszka owocowa
    13.00 - obiadek (150-200ml warzywka + mięso)
    16.00 -180ml mleka
    18.00- deserek ok 150ml
    20.00 - 180ml mleka + kleik

    Ważyły tydzień temu synek 8100g i córcia 8020g
  • meganpoe 18.03.08, 17:25
    Wklejam z wątku czerwcowego co u nas. Dzieci mają 9,5miesiąca.
    Tomek: raczkuje od miesiąca, sam siada swobodnie, wstaje przy
    meblach a w łóżeczku to wstaje nieustannie.
    Jest bardzo ruchliwy a jak tylko usłyszy dowolną piosenkę to zaraz
    podryguje. Tośka: no ona to już mnie zaczyna martwić,za nic nie chce
    raczkować tylko pełza, ponoć raz sama usiadła no ale ja tego nie
    widziałam i jakoś trudno mi sobie to wyobrazićsmileO wstawaniu to
    oczywiście nie wspomnę. Jak ja posadzę to tak siedzi i siedzi dopóki
    jej nie przeniosę na brzuch. Co ciekawe od ponad miesiąca zdarza jej
    się bujać sie na czworaka, ruszyć do przodu jednak nie potrafi.
    Według neurologa jest z niej leniuszek po prostu.
    Jedzą obiadki słoiczkowe na przemian z warzywkami gotowanymi takimi
    jak: marchew, pietruszka, ziemniaki, buraki + mięsko. Deserki
    słoiczkowe albo starte jabłko z bananem. Czasami jakiś kawałek
    jabłka czy banana do ręki ale dławią mi sie zaraz, bo wszystko do
    buzi ładują i połknąć próbują. Za to chrupki uwielbiają.


  • full_house5 20.03.08, 16:52
    Ganiają się po podłogach ze śmiechem. Córcia wpina się przy
    wszystkim co się da, próbuje włazić na kanapę, ale jeszcze za
    wysoko, w łożeczku chodzi dookoła. Sama siada i siedzi sztywno, ale
    preferuje zabawy na klęcząco. Synek pełza z szykością światła, ale
    jest leniwy. Potrafi pogonić sobie siostrę, a potem wejść samemu do
    leżaczka i odpoczywać, odpoczywać, odpowczywać w zadumie... no
    facet, jak nic... tylko mu brakuje piwa w dłoni i pilota w drugiejwink
    Synek nie siada i nie próbuje się wspinać. Byliśmy u neurologa i
    rehabilitantki z nim. On jest zwykłym leniem, w gryzieniu też.
    Córcia radzi sobie z chrupkami, a synek tylko je ogląda i narazie na
    tym poprzestaje. 18 marca skończyły 10 miesięcy.
  • mk271 20.03.08, 19:03
    U mnie idą łeb w łeb tzn. obaj raczkują, obaj chodzą przy meblach i za rączkę,
    wołają am, mama, baba, tata, plują, robią kosi kosi, papa, pokazują ile maja
    kłopotów i jacy duzi urosą i mowia jak kotek miauczy. oczywiście duzo mowia w
    swoim tylko dla nich zrozumialym jezyku. obaj wstaja z pozycji leżacej do siadu
    i do stojącej, zajadają chlebek, bułeczi chrupki kukurydziane. czasem wsadzama w
    chodzik ( proszę nie krzyczcie ale robię to tylko wtedy gdy chce coś przekąsić
    lub ewentualnie cos zrobić)i wtedy doslownie sie ganiaja po calej dostepnej dla
    nich powierzchni. w nocy pija mleczko ale juz coraz mniej. zebow mamy 6 i 4.
    pozdrawiamy i wesołych świą życzymy
  • mk271 01.04.08, 13:51
    co tu tak cicho???
  • mkyrcz 08.04.08, 11:47
    Hejka! Dawno mnie tu nie było...
    Opowiem trochę co u nas - moje chłopaki IGOR i SZYMEK rozwijają się
    w zasadzie jednakowo. Raczkują już od dawna jak torpedy i chodzą
    przy meblach. Zaczynają po woli puszczać się i stac bez trzymania
    ale jeszcze dość nieporadnie. Uwielbiają wspólną kąpiel i
    łobuzowanie pod stołem w kuchni gdzie stoją butelki z wodą, kartony
    z sokami, czasem piwo w puszkach! Mówią niestety nie za dużo - hitem
    jest 'baba', potem 'mama', na tatę mówią 'tete', często mówią
    też 'bach'. Igorek robi papa i nic poza tym - ani brawo, ani
    kłopoty... sad Jedzą wszystko co się im da - ostatnio zajadali się
    pasztetem domowym. Zęby - po 4.
    Od połowy marca wróciłam do pracy a moje chłopaki są w prywatnym
    żłobku (z którego jestem bardzo zadowolona i chyba maluchy także).
    Nie udało mi się znaleźć niani sad - generalnie mało chętnych miałam,
    proponowałam ~ 1.900zł w Warszawie - może mało...

    Pozdrawiam serdecznie smile))
  • marszaleczek 06.06.08, 22:18
    piszcie co u Was
    My skonczylismy rok, nie chodzimy sami, ale przy meblach dajemy
    radesmile)
  • hannamay 07.06.08, 11:29
    moje maja juz 13 miesiecy od dwoch dni. z szybkoscia rakiety
    raczkuja, chodza przy meblach, wspinala sie na lozka i sofy a od
    miesiaca probuja swoich kroczkow samodzielnie. ucze ich jezyka
    migowego wiec potrafia pokazac wiele; wiecej, pomocy, pic, jesc,
    wiecej zabawy, muzyka, swiatlo, taniec, otworzyc cos, zamknac, kilka
    zwierzatek. co do slow to poki co tylko mama i tata i baba i dac.
    duzo sie ze soba bawia ale i duzo sie potrafia za wlosy ciagnac i
    wyrywac sobie zabawiki i walczyc na wszelkie sposoby. poza tym kiedy
    sie obudza zostawiam je same na pol godz lub wiecej/mniej w
    zaleznosci od ich nastrojow aby mogly sie ze soba bawic i wowczas
    slicznie sobei podaja raczki, rozsmieszaja sie nawzajem, robia brrrr
    i inne tam odglosy smieszne wydaja.

    zjedzeniem to troche klopotu mmay bo ogolnie nei sa zarloczkamii
    trzeba troche z siebie dac aby pokarmic do syta. wciaz sie budza w
    nocy namniej 2 razy ale juz zaakceptowealam ten stan, w dzien spia
    calkiem ok do 3 godz wiecej i mniej. Sophia usypia sama ale Maya
    wymaga duzo czulosci nim zasnie i utulania. nie staram sie poki co
    tego stanu zmieniac bo i po co smile wciaz je karmie swoim mlekiem
    ktore co dwie gdz pompuje w dzien i noc i dobrze ze jeszcze chwilke
    zatrzymam ie przy rodzicach tutaj w PL,za 2mce wracamy do domu w
    USA/CA. mam nadzieje ze do tego czasu zaczna wiecej sie komunikowac
    i chodzic. ogolnie patrzac wstecz wyaje mi sie ze jest o niebo
    latwiej z dziecmi teraz, nawetmoja starsza corka moze juz sie z nimi
    bawic i cieszyc rodzenstwem. piszcie co u waszych pociech.
    pozdrawiam!
    --
    Love, Peace and Lollipops
  • hannamay 10.06.08, 20:54
    chcialabym was zapytac ile razy i jak dlugo spia wasze maluszki w
    ciagu dnia i jak spia noca. moje ostatnio rozszalaly sie ogromnie,
    pomimo stalej rutyny i godzin snu, wbudzaja sie b. szybko tj. jedna
    zasypia natychmiast i nim druga zasnie to ta juz gotowa jest sie
    bawic i nic nie zmusi jej do zaypiania ponownego. poki co zasypiaja
    w ciagu dnia dwa razy o 10 i o 1.30 i zastanawam sie czy nie zmienic
    tego na tylko popoludniowa drzemke. moze to pomoze! a swoja droga to
    maja niesamowity zapas energii, caly dzien szaleja ogromnie i nei
    wygladaja na senne i zmeczone.
    --
    Love, Peace and Lollipops
  • domininja 11.06.08, 09:19
    Cześć

    Moje roczne (28 maja) bomble (to nie błąd wink ) śpią z reguły dwa razy w ciągu
    dnia po ok. godziny - po śniadaniu - owocach koło 9 rano i po mleku ok. 12:00.
    Przesypiają całą noc sami - tj od ok. 19:00 do 5:30-6:00, wstają bardzo wcześnie
    ale to zapewne dlatego że mąż wychodzi mniej więcej o tej porze do pracy i
    troszkę ich zawsze zbudzi. Co do spania w dzień - czasem omijają jedną drzemkę,
    czasem tylko jedno śpi a drugie się bawi. Nie zmuszam ich do spania chyba że
    widzę że coś złego się przyśniło i się wybudziło, ale nadal dziecię chce spać.
    Wtedy uspokajam i zasypia. Nie kładę dzieciaków spać po 15 bo boję się że
    wieczorem mi nie zasną smile no chyba że słania się ze zmęczenia wink
    Czasem się dziwię skąd oni tyle energii mają aby tak broić mi cały dzień...

    A tak poza spaniem - dawno nie byłam na forum i sobie czytam co u waszych
    pociech słychać i jestem, hmm, troszkę podłamana. Moje bajdle nie chcą mówić -
    tzn jak mają ochotę to powtarzają po dorosłych jakieś proste składanki sylab,
    ale nie mówią np am, czy mama jak czegoś chcą, nie wskazują palcami czego chcą.
    Najczęściej po prostu przychodzą do mnie i płaczą albo kwękają a ja się domyślam
    o co może chodzić. Może to moja wina - za dobrze się domyślam i nie muszą się
    wysilać aby mi to przekazać w jakiś bardziej komunikatywny sposób?
  • hannamay 11.06.08, 10:24
    dzieki za odpowiedz. rety jak masz wspaniale- noce przespane smile ja
    od urodzenia maluszkow co najmniej 2 razy w nocy wstaej a i czesciej
    bywalo i to duzo czesciej. jedna spi w nocy super a w dzin nie a
    druga w dzien spi dobrze a w nocy nei smile dobrze ze trzecia i w dzien
    i w nocy spi znakomicie !

    co do komunikatywnosci dzieci to nei zalamoj ie na wszystko czas
    przyjdzie - jedne dzieci super mowia w wieku 2 lat inne w wieku 3
    lat malo mowia ale wszystkie w koncu pieknei bede cwierkac. daj im
    czas!

    moje duzo potrafia pokazac - ucze ich jezyka migowego ale tez sporo
    mowia - ostatnio najlpeszym slowem jest "pompa" ja mleko czesto przy
    nich pompuje i stad znaja to slowo " pompu, pompu" tak mi pokazuja
    raczkami i mowia smile jak juz widza pompe to zaraz jest "pompu,
    pompu". poza tym "puk" wszystko co spadnie to "puk", mowia
    tez "oluuu" na moja starsza corke i "cia" na ciocie.

    --
    Love, Peace and Lollipops
  • domininja 11.06.08, 14:12
    Wiesz, z tymi przespanymi nocami to jest tak: do jakiegoś czasu (wydaje mi się
    że to było ok. 8-10 miesięcy, już dokładnie nie pamiętam) budzili się oboje na
    jedzenie - pierś. Przy czym córa już w wieku ok. 3 miesięcy potrafiła przespać
    całą noc (nie budziła się wcale). Wyglądało to tak że dzieco zaczynało płakać,
    mąż albo ja wstawałam do niego, brałam do łóżka i zasypiałam razem z dzieckiem.
    W pewnym momencie zauważyłam że te pobudki nocne zaczynają być coraz częstsze
    zamiast rzadsze - tak ok. po 3-4 razy jednego dziecka. Strasznie mnie to zaczęło
    męczyć, bo człowiek nie zdążył w głęboki sen zapaść a już zaczynało któreś młode
    płakać. Miałam wrażenie że oni nie tyle z głodu się budzą, co właśnie po to aby
    pospać z rodzicami. Zaczęliśmy więc "naukę" nocnego spania wink Na hasło "płacz"
    któregoś, ja albo mąż wstawało do dzieca, głaskało po główce, szeptało do niego
    i małe zasypiało. Na początku było bardzo ciężko, ale po 1-2 tygodniach już noce
    były przespane smile Nasz Pani doktor sama zasugerowała że są w takim wieku że są
    już zdolne wytrzymać noc bez jedzenia, i lepiej byłoby nie brać ich do łóżka i
    zasypiać przy karmieniu bo się przyzwyczają.

    Ja uważam (mogą mnie tu niektóre mamy deptać, ale nic to nie zmieni) że
    niektórych rzeczy trzeba dziecko po prostu nauczyć, mimo sprzeciwu z jego
    strony. Podobna sytuacja była u nas ze smoczkiem. Maluchy były przyzwyczajone do
    smoka przy zasypianiu i także bardzo się buntowały kiedy ich odzwyczajaliśmy.
    Byliśmy bardzo konsekwentni i zdeterminowani no i się udało - po ok. 2-3
    tygodniach, ale się udało.
  • hannamay 11.06.08, 14:38

    musze przyznac ze moej dzisiaj spia wzorowo smile poki co hehe smile

    ja pewno gdybym padala z sil musialabym cos zrobic z tym nocnym
    budzeniem ale poki daje rade i mam sily na dzien ( po porannym
    wypiciu kawy smile i osobiscie nie uwazam ze jestem tak zdeterminowana
    by postawic na swoim i pomimo wszystko nauczyc je spac. podobnie
    bylo z moja starsza, tez sie budzila czesto w nocy a teraz ma juz 3
    i pol roku i spi i w dzin i w nocy bardzo spokojnie i pieknie. i na
    nie takze pewno przyjdzie ten czas. poza tym i tak musze sie budzic
    w nocy przynajmniej dwa/trzy razy aby pompowac mleka bo wciaz che je
    karmic swoim a dla zachowania pewnego poziomu mleka musze czesto
    pompowac. male od poczatku z roznych powodow nie ssaly. tak wiec
    ciesze sie ze masz przespane noce i pewno tez byloby milo gdyby moje
    maluszki spaly spokojnie,ale bardziej mnie przerazaja niespiace
    malenstwa w dzien niz w nocy smile
    --
    Love, Peace and Lollipops
  • mk271 15.06.08, 11:17
    Witam!! Meldujemy się i my smile))
    Sami biegamy od ok. 1.5 miesiąca, jestesmy strasznie uparci i mamy juz swoje
    zdanie, jemy prawie wszystko oprócz smażonego, najbardziej lubimy owoce,
    ostatnio mleko nie smakuje nam juz tak jak dawniej. śpimy raz lub dwa razy w
    ciagu dnia - w sumie ok 3 godz ( zdaża sięze spimy też 1.5 godziny). W nocy
    dajemy trochę popalić rodzicom - ale to wszystko zęby, uwielbiamy zabawe w
    piaskownicy. Umiemy wskazać juz niektóre rzeczy palcem jak mama zapyta; mowimy
    pama = lampa, dada, dziadzia, baba, bach, tu, tam, amam, cycy,da = daj; ta =
    tak; od czasu do czasu uda się mama. Ważymy po ok. 11 kg, nosimy rozmiar 86/92 (
    w piatek idziemy na szczepienie to bedziemy znac dokladniejsze dane) Pozdrawiamy
    wszystkich.
  • marszaleczek 18.06.08, 19:32
    moje chłopaki mają12,5 miesiąca i śpią w dzień dwa razy ok 10 pół
    godz i ok 14 3,5 godz, w sumie dużo śpią w dzień, cieszy mnie to
    niezmierniesmile) w nocy tez nie narzekam, od urodzenia budzili się raz
    max 2 razy, były okresy że wcale się nie budzuli , obecnie budza się
    raz ok3-4 jak sie nie budza to daje im ok 90ml mleka bo ja tego nie
    dostaną to wstaja5-6 a tego bym raczej nie przeżyła, tak to wstaja 7-
    7.30.
  • full_house5 19.06.08, 20:42
    Nie było mnie tu wieki całe...
    Moje maluszki skończyły wczoraj 13 mies. Córka chodzi za rączkę,
    próbuje od czasu do czasu jakiś kroczek samodzielnie, ale jeszcze
    nie przezwyciężyła strachu. Obydwoje raczkują z szybkścią światła,
    chodza przy sprzętach, lubią popychać różne przedmioty.
    Corcia jest o wiele bardziej sprawna,każdego dnia zaskakuje nas
    nowymi umiejętnościami, np. ostatnio przysunęła sobie krzesełko,
    wdrapała się i chciała dać nura do wanny (o zgrozo... ciągle trzeba
    mieć ją na oku). Synek jest bardziej ,,flegmatyczny", przygląda się
    siostrze, analizuje i gada, gada, gada, gada... całe dnie gada
    (mama, tata, bam, da, da-da, pa-pa, ble, te-te, beee itd.)
    Córcia mówi mało, ale dużo więcej rozumie. Wykonuje prawie wszystkie
    polecenia, rozumie do czego służą różne przedmioty, wskazuje prawie
    wszystko, o co spytamy. Rozbiera się niemalże sama przed kąpielą,
    uwielbia buty i przyglądać się sobie w dużym lustrze.
    Córcia lubi klocki, samochody, konika na biegunach Little Tikes, na
    którym sama się potrafi rozbujać i jeżdzidło, na którym gna co tchu,
    tyle że ... tylko do tyłu.
    Synek lubi lale. Zwłaszcza szarpanie ich za włosy i ... zaglądanie
    pod spódniczki (hmmm).
    Noce przesypiają od 20.00 do ok. 6.00 (synek) i 7.00 (córeczka).
    Córcia waży ok. 9kg, synek ok. 10 kg.
    Córcia ma 5 zębów, synek 8 zębów.
    Córcia wcina prawie wszystko, synek na razie próbuje jej dorównać,
    ale radzi sobie gorzej. A to on miał być ten dominujący bliźniak
    (większy o 700g przy urodzeniu, pierwszy w kolejce ,,do wylotu"
    głową w dół itp. itd.) Jak wszystkie teorie biorą w łeb...
    Pozdrawiam wszystkie mamy i ich skarby.
  • meganpoe 26.07.08, 13:27
    Witajcie dziewczyny po dłuuugiej przerwie.

    Jak pewnie wiekszość z was wie nasz synuś zachorował na cukrzycę.
    Minęło już ponad 2 misiące od pierwszego podania insuliny.Od prawie
    trzech tygodni Tomuś ma pompę insulinową pożyczoną na kilka miesięcy.
    Co tu dużo mówić - lekko nie jest, ale idziemy do przodu i powoli
    oswajamy się z chorobą, choć na przyjąźń z nią na pewno szans nie
    ma. Za to mój chłopczyk znosi wszystko dzielnie i bezproblemowo. Na
    widok strzykawki buzia mu sie śmiała, bo widocznie kojarzył sobie z
    jedzonkiem. Pompa też go specjalnie nie ruszasmile

    29 lipca dzieci kończą 14 m-cy. Tomek ma już za soba samodzielne
    kroczki, dziś nawet przedreptał chwiejnie spory kawałek, ale nadal
    preferuje cztery łapki. Tośka jeszcze nie bardzo potrafi stać bez
    podtrzymywania więc na jej samodzielne kroki jeszcze poczekamy. Poza
    tym wszędzie ich pełno, łobuzują na całego, a im bardziej zakazana
    rzecz tym fajniejsza oczywiscie. A co u was?
  • marszaleczek 26.07.08, 22:00
    Współczujemy Wam bardzo, że musicie walczyć z tą chorobąsad(
    A jak ją odkryłaś? Miał jakieś objawy, bo wiesz może to byc
    przestroga dla nas matek, a wogóle co lekarze mówią, skąd się biorą
    takie choroby u tak małych dzieci? I kto by pomyślał, że takie małe
    dziecko może dopaść to wstrętne choróbsko...
    Widze że nasze dzieci urodziły sie tego samego dnia, bo moje
    chłopaki tez 29 lipca kończą 14 m-cysmile)
    Mateusz juz sprawnie chodzi od kilku dni i strasznie sie z tego
    cieszy, ma taką frajdesmile) a Mikołajek od kiedy zobaczył że można na
    nuszkach chodzić , jak jego braciszek, tak tez zaczyna stawiać
    samodzielne kroki, ale też jest bardzo ostrożny.
    Brak mi pomysłów na zabawy z nimi bo szybko sie nudza wszystkich,
    juz nawet bański mydlane im sie przejadłysmile)
  • meganpoe 26.07.08, 23:16
    Objawy trwają jakieś 2 tygodnie. Oczywiście stopniowo się nasilają i
    na poczatku zupełnie nie wzbudzają żadnych podejrzeń. Najpierw synek
    zaczął być bardziej marudny, potem więcej spał, na spacerach zaraz
    zasypiał, czasami na chwilkę położył się na dywanie. Potem zaczął
    dużo więcej pić, pod koniec to rzucał się na butelkę z przegotowaną
    wodą. Schudł. Dzień przed diagnozą, w niedzielę, był juz dużo
    słabszy chociaż nadal bawił się, śmiał dając mi nadzieję, że to na
    pewno nic poważnego, przecież na cukrzycę (prześladowała nas wizja
    tej choroby) niezwykle rzadko chorują tak małe dzieci...Nikt nie
    potrafi odpowiedzieć dlaczego tak sie stało, dlaczego jego system
    odpornościowy zaczął zabijać własne komórki. Wiadomo tylko, że
    zachorowań jest coraz więcej i u coraz młodszych dzieci. Kilka
    miesięcy wcześniej zachorowało dwóch synów mojej koleżanki...

    Nasze dzieci rzeczcywiście urodziły się tego samego dnia i to w
    odstępie jedynie 20 min! Moje o 11.40 i 11.41smileDziś wieczorem Tomuś
    rozkręcił się w chodzeniu na dobre, radochy co niemiara! Tosieńka
    żeby pokazać, że też potrafi chodzić, podnosi pupę , prostuje nóżki
    i myk do przodu na czterech łapach. Na zabawy też pomysłów już brak.
    Najczęściej jednak same się bawią a ja tylko pilnuję, żeby i one
    całe i jako taki dach nad głową pozostałsmile Pozdrawiam ciepło.
  • hannamay 27.07.08, 09:15
    czy sa szanse ze wyjdzie z tego twoj synek meganpoe? czy musiszmu
    podawacinsuline w zastrzkach co dzien? oj.. przykro ze takmalutki
    czlowieczek musi cierpiec na cos takeigo.. zycze wam zdrowia przede
    wszystrkim!
    --
    Love, Peace and Lollipops
  • hannamay 27.07.08, 09:13
    moe tez chodza samodzielnei i nawet biegaja smile coraz to mniej
    klopotow z nimi, same sie swietnie bawia, wystarczy kilka zabawek,
    pilki,przesunac fotel na srodek tak aby ogly sie chowac i szukac i
    juz pisku co nie miara. gdy sa razem pieknie naprawde sie bawia i
    zazwyczaj samodzielnei - ja jestem tylko aby pilnowac porzadku i
    przytulic od czasu do czasu ( b. lubia sie tulic), czasami
    przyciagaja ksiazki i maja w zwyczaju siadac wowczas na kolanach
    wiec duzo czytamy. do tego sporo juz mowia i znaja/ucze je jezyk
    migowy, tak aby latwiej komunikowac swoje potrzeby.

    jedyny klopot niestety towciaz spanie, czasmai spia spokojnie w
    dzien nawet do 3h, i w nocy spia w miare ok ( z dwoma niestety
    pobudkami na mleko, tdo tego juz przywyklam chyba) sa dni noiestety
    takie jak wczoraj kiedy po godz snu w dzien, budza sie z krzykiem,
    zazwyczaj jedna i budzi tym druga i pojecia nie wiem co jest powodem
    tego, czy zabkowanie, czy sny, czy za duzo/malo zjadly. spia tylko
    raz dziennie od paru tygodni i nie maja zadnego problemu z
    zasnieciem.

    --
    Love, Peace and Lollipops
  • meganpoe 27.07.08, 11:15
    Na dzień dzisiejszy cukrzyca typu 1 to choroba nieuleczalna i na
    całe życie. Jak Tomuś był na zastrzykach(penach) to wstrzykalismy
    insulinę 7 razy dziennie - do każdego poiłku plus dodatkowo rano i
    wieczorem tzw.bazę. Teraz zamiast tego ma jedno wkłucie na 2-3 dni,
    do którego podłączona jest pompa. Baza jest juz ustawiona na caly
    dzień a do tego my wciskamy kilka przycisków przed każdym posiłkiem
    z informcją o ilości insuliny. Cała trudność tej choroby polega na
    tym, że niezwykle trudno jest dobrać odpowiednia dawkę insuliny, bo
    nie wystarczy tylko przeliczyć jedzenie na wymienniki ale jest
    szereg różnych czynników, które mogą wpłynąć na poziom cukru, a na
    które już my nie mamay wpływu- hormony, stres, pogoda czy samoistny
    wyrzut własnej insuliny, której jescze trochę jest.To trochę metoda
    prób i błędów, by po miesiącach udało się w miarę wyrównać cukry
    (oczywiśćie są niespodzianki). Nawet kilknaście razy dziennie musimy
    mierzyć poziom cukry(paluszki juz całe pokłute) a w nocy co najmniej
    2 razy. Dziewczyny, zdrowe dzieci to po prostu raj! Ja tak miałam
    przez 11,5 miesiąca....
  • amba19 27.07.08, 13:48
    Tosia i Zosia z babcią serdecznie pozdrawiają Tosię i Tomulka. Ja
    bardzo przeżywam chorobę Twojego synka. Przecież znamy się prawie od
    urodzenia bliźniaków. Nie mogę pogodzić się z tym że takie małe
    dziecko choruje! W kwestii chodzenia to jak we wszystkim nasze
    dziewczynki się różnią. Tosia chodzi sama od kilunastu dni. Zosieńka
    jest b. ostrożna. Chodzi trzymając się np. za mój jeden palec.
    Wczoraj na placu zabaw zrobiła sama trzy kroczki. Ale najlepiej...na
    czterech. Trzymamy kciuki za Tomka!
    --
    pamiętajcie o ogrodach, przecież stamtąd przyszliście

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka