Dodaj do ulubionych

Czy was też śmieszą kobiety

19.12.08, 20:14
które mają jedno dziecko i narzekają jak to strasznie sie męczą,są nie wyspane,nie mogą nic w domu zrobić-bo muszą zajmować się dzieckiem? Czy tylko ja jestem jakaś dziwna? Normalnie nie wyrabiam przy takich lamentach. Dziewczyna na forum Niemowlę założyła wątek i pytała się jak sobie poradzić z dzieckiem.A tam jej niektóre pisały że do kibla z dzieckiem wychodza,bo ani przez chwilę nie zostawią małe samo.
Boże,ludzie! przecież ja bym musiała całą trójkę brać ze sobą żeby iśc się wysikać(według tego co tam piszą).Nie rozumiem.Przecież bliźniaki też wyją(x2),miewają kolki(x2),nie spią po nocach(x2),przechodzą ząbkowanie(x2) itd.... I ja sobie jakoś radzę i większość was również prawda? Ale jeszcze nie zdarzyło mi się iść sikać z dziećmi.
--
Czasem nazwanie kogoś idiotą nie jest obelgą-lecz diagnozą...
Edytor zaawansowany
  • agnieszka_i_dzieci 19.12.08, 20:49
    Jest taki dowcip w którym rabin każe narzekającemu na brak miejsca kupić sobie
    kozę.. a po jakimś czasie każe ją sprzedać... i wtedy facet przychodzi cały
    szczęśliwy bo od kiedy nie ma kozy to ma mnóstwo miejsca.
    Jakby tym kobietom jeszcze z 3 dzieci dorzucić tak na tydzień to by zrozumiały
    jak mało roboty mają na co dzień...
    Ale mnie średnio denerwują- po prostu jak są zbyt irytujące to opuszczam ich
    wątki/ nie gadam na ten temat itp wink
    --
    Nasze bliźniaki mają...
    Mamy nowe zdjęcia wink
  • trojakowamama 19.12.08, 21:09
    Wiecie co, ja też zastanawiałam się jak można narzekać przy jednym
    dziecku, ale jednak można...Pamiętam dzień kiedy zotałam sama z
    córką...mąż wyjechał na cały dzień z chłopcami. Córka wszędzie za
    mną łaziła, co chwila podtykała mi jakieś zabawki, co chwila na coś
    narzekała...no i nic nie zrobiłam, bo musiałam albo organizować jej
    czas albo wyganiać z kuchni, w której gotowałam. Jak jest trójca
    zajęci są sobą i jest spokój. Wtedy doszłam do wniosku, że przy
    jednym dziecku bym się zamęczyłasmile))
  • juliza 19.12.08, 22:35
    Moja koleżanka (mama bliźniaczek, pisząca tu rzadko ostatnio) ma taką teorię, że
    matka rodząca dziecko powinna ze szpitala wychodzić z dwójką dzieci - jedno
    swoje, drugie pożyczone, i po 2 miesiącach to jedno zwracać. Wtedy zobaczy, jak
    to jest cudownie mieć TYLKO jedno dziecko.
  • hannamay 19.12.08, 23:23
    bweiher --

    nie pamieta wol jak cieleciem byl .. kieruje to do siebie .. bo dzisiaj tez
    moglabym sie zasmiewac jak to ze ktos sobie nei radzi z jednym dzieckiem.. a
    przeciez tez mialam pierwsza core i tez nie wyrabialam .. pomysl hjak to u
    ciebie bylo? .. ja nie pozwolilam jej ani zaplakac bo serce mnei ruszalo, ani
    zostawic samej bo jakze by bylo.. kieyd byla z tata i bawila sie na kazde
    zaplakanie reagowalam bo jakze sobie on poradzi ..a teraz radzi sobie
    wysmienicie z trojka dzieci, dziewczyny gonia, szarpia sie, uderzaja bigajac ..
    i jakis mnie tak bardzo jak wowczas nie rusza to wiem ze sobie poradza, ze moj
    maz radzi sobie znakomicie, ze ola jest duza a dziewczynki maja siebie nawzajem.

    wiec jak sie nie dziwie i nie smieszy mnie ze ktos sobei z jednym nei radzi ..
    wiem ze blizniaki i kolejne dzieci jesli sie ma chowa sie inaczej bez uch i ach
    .. i z wieksza doza relaksu i mneijsza strachu ..

    wszystko zalezy od wychowania i od czasu jaki sie ma dla dzieci. im wiecej tym
    bardziej paranoiczne w dobrym czesto tego slowa znaczeniu sie mozna stawac.
    --
    Love, Peace andLollipops
  • bweiher 20.12.08, 15:34
    Myslę ze masz sporo racji w tym co piszesz.Widocznie tylko mi jest dziwnie,bo
    zanim miałam swoje pierwsze dziecko to siostry miały już dzieci a więc byłam
    "obcykana" w tych sprawach.I jak urodził nam się syn to nie panikowałam gdyż
    dobrze wiedziałam co mam robić.
    Tak myślę ze te mamy które nie mogą dac sobie rady z pierwszym
    dzieckiem,widocznie z dziećmi do czynienia nie miały.
    I nie chodzi o to że się z nich naśmiewam,poprostu tak mi wesoło jak sobie
    przypomnę że ja z dzieckiem problemów nie miałam AŻ takich.
    --
    Czasem nazwanie kogoś idiotą nie jest obelgą-lecz diagnozą...
  • tscina 21.12.08, 18:27
    ja dzieci widziałam w reklamach telewizyjnych smile
    teraz się śmieję, ale z początku wesoło mi nie było, bo wiedza teoretyczna a
    praktyczna to dwie różne rzeczy
    nie wiedziałam jak się przewija, jak kąpie, jak dziecko ubiera. W szpitalu bałam
    się chłopaków wziąć na ręce, bo nigdy takiego dziecka z bliska nie widziałam
    Nosiłam kiedyś roczne dziecko, które ważyło z 12 kilo, a moje dwukilowce to 1/6
    tego!
    no i jakoś musiałam dać radę. Mama stała z boku i mówiła mi jak mam wpakować
    małego w kaftanik, bo sama bała się ich dotykać smile
    a wszystko rzecz jasna podwójnie
    --
    Filip
    http://www.suwaczek.pl/cache/d1941d0953.png
    Miłosz
    http://www.suwaczek.pl/cache/54fdf9783b.png
  • tscina 20.12.08, 08:09
    może nie tyle śmieszą, bo nie jest śmieszne to, że matka sobie ze swoim
    dzieckiem nie może poradzić. Ja patrzę na nie raczej z pilotowaniem, bo to jest
    w rzeczy samej smutne. Choć wiele jest oczywiście sytuacji, w których nie
    wiadomo czy śmiać się czy płakać, ale raczej śmiać.
    Nie pisze tego z punktu widzenia mamy bliźniaków, zawsze tak było. Nie rozumiem,
    jak dorosła osoba może nie radzić sobie z organizacją swojego czasu i życia
    przez dziecko. Ale to jest oczywiście kwestia jego wychowania. Narzekają mamy,
    które pozwalają wchodzić sobie dziecku na głowę - jak pisała któraś
    poprzedniczka biegną np. na każdy płacz dziecka itd. Więc skoro dziecko do tego
    przyzwyczaiły, to nic dziwnego, że pociecha nadal wymaga stałego zainteresowania.
    Opisywałam ten problem w wątku "dlaczego lubię mieć bliźniaki"
    Narzekają mamy mało zorganizowane, mało zdyscyplinowane i nie postępujące
    konsekwentnie.
    Ja widać do takich nie należę bo czas mam na wszystko Zapewne jak większość
    bliźniaczych mam, bo bliźniaki trafiają się tym szczególnie wszechstronnym
    kobitkom smile
    Pozdrawiam
    --
    Filip
    http://www.suwaczek.pl/cache/d1941d0953.png
    Miłosz
    http://www.suwaczek.pl/cache/54fdf9783b.png
    --
    Filip
    http://www.suwaczek.pl/cache/d1941d0953.png
    Miłosz
    http://www.suwaczek.pl/cache/54fdf9783b.png
  • sula_i_komary 20.12.08, 09:08
    Witam.
    Często mam takie odczucia...serio!
    Rodzice więcej niż jednego dziecka muszą zawalczyć o siebie- gdybym chodziła z nimi do kibelka i podbiegała na każde stęknięcie to nie zrobiłabym niczego w domu....nie wiem nawet czy bym spała tongue_out.
    Mama pojedyncza jest tak skoncentrowana na dziecku, ze chyba sama w to wchodzi coraz bardziej.
    "Nam" jest łatwiej pogodzić się z tym, ze "za moment", "najpierw coś innego"...poprzez to dzieci zaczynają szybciej rozumieć , że trzeba poczekać. Szybciej stają się samodzielne.
    A nam to ułatwia funkcjonowanie....
    Gdybym miała jedno dziecko nie wprowadziłabym metody "uśnij wreszcie", przy dwójce musiałam -żeby "przetrwać". Pewnie jest wiele takich przykładów...o, przy jednym pewnie bym spała z dzieckiem i karmiła w swoim łóżku ...i nosiła na rękach, i jeździłoby w wózku do 3-4 roku życia- nie do 18 miesiąca (bo wózek był za ciężki).
    Oj, chyba mamy lepiej. Sytuacja nas zmusza do podejmowania decyzji, które usamodzielniają nasze dzieci.

    Do tego dochodzi organizacia życia, zaangażowanie taty, ustalenie zasad i konsekwencja.
    Dzieci powinny rodzic się dwójkami (minimum).

    Nasi znajomi, którzy mają, albo spodziewają się pierwszego dziecka mają lepsze nastawienie. DAMY radę, no tak, przecież oni sobie poradzili. Co tam jedno smile).
    Pozdrawiam



    --
    "Najlepsze, co możemy dać dzieciom poza poczuciem bezpieczeństwa i miłością, to drugi człowiek, który z nimi zostanie- brat czy siostra."
    Jaś i Wojtuś 27.02.2005r.
  • mamakubusia9 20.12.08, 11:06
    A mnie nie śmieszą tylko wkurzają takie kobiety, poprostu
    beznadziejnie niezorganizowane, niekonsekwentne i nieporadne. Nie mu
    tutaj zadnego usprawiedliwienia. Tez byłam mamą jednego dziecka i
    nigdy, przenigdy nie narzekałam, miałam na wszystko czas, a dziecko
    też miałam specjalnej troski i bardzo dużo czasu mu poświęcałam. Ale
    wszystko można sobie doskonale zorganizować, dziecku ustalić rytm
    dnia, przez co każdy dzień jest przewidywalny i łatwo tam upchnąć
    swoje zajęcia. Zawsze dziećmi zajmowałam się sama do powrotu męża z
    pracy i dawałam i daje teraz z 3 rade. Nawet skończyłam studia
    podyplomowe, mam czas na forum smile i inne hobby. Dzieci na tym nie
    cierpią bo mają stałe pory drzemek, jedzenia, zabawy i przez to mają
    zapewnione poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście w naszym życiu też
    występuje spontan, żebyście nie myślały że jestem taka
    poszufladkowana, ale dla mnie nic nie jest problemem i jestem
    zdania, że dla chcącego nic trudnego.
    A jak ostatnio na rodzinnej imprezie ciocia opowiadała jak to moja
    kuzynka ledwo daje sobie radę z 3latkiem, że ona taka biedna, nie
    może nic zrobić w domu, że jak ma gorączkę to już masakra bo mąż
    wraca o 20 i jak ona ma iść do apteki po leki. Nosz ku... mać (bo
    nie można inaczej) 3letnie dziecko jest samodzielne więc nie trzeba
    nad nim ślęczeć, a w dodatku wiele może w domu pomóc co jest dla
    dziecka frajdą (wiem z autopsji), a co to za matka, że nie ma w
    apteczce stale leku przeciwgorączkowego??? i jeszcze jej współczuć?
    chyba głupoty.
    To się rozpisałam, sorki smile
    --
    Mój kochany Kubuś
    Matylda i Błażej 11.04.2008 - 32tc
    Jakub 16.03.2005 - 37tc
  • trojakowamama 20.12.08, 11:35
    W sumie to spodziewałam się innego odzewu, myślałam, ze mnogie mamy
    bardziej są wyrozumiałe względem innych...no nic.
    Dziewczyny, Wasze dzieci pewno aniołki i takiego problemu nie macie,
    ale są dzieci bardzo absorbujące, "zajmujace" i nie wynika to z
    zaniedbań rodziców, braku umiejętności organizacji tylko z
    temperamentu dziecka czy innych "uwarunkowań", dzieci nadpobudliwe
    psychoruchowo na przykład (przy czym pamietajcie, że ADHD to nie
    choroba czy niepełnosprawność!)
  • sula_i_komary 20.12.08, 11:56
    Jestem pedagogiem specjalnym i pracuję z dziećmi z adhd, autyzmem i zaburzeniami zachowania. Pewnie, jest z takim dzieckiem trudniej, ale wiele można wypracować. Znam takie z adhd, których rodzice sobie z nimi świetnie radzą i takie bez problemów, które gorzej się zachowują niż te z adhd.
    I u tych bez problemu i u tych z problemem niezwykle ważne są: konsekwencja, jasne zasady i normy, umiejętność zachęcania do współpracy oraz rozumienie ich emocji ...to 3/4 sukcesu.
    --
    "Najlepsze, co możemy dać dzieciom poza poczuciem bezpieczeństwa i miłością, to drugi człowiek, który z nimi zostanie- brat czy siostra."
    Jaś i Wojtuś 27.02.2005r.
  • di.da 20.12.08, 12:15
    smieszyc moze i nie smiesza ale to mnie wkurza.

    to przejaw zlej organizacji i tyle.

    natomiast mnie wkurza bardziej, jaklaski udowadniaja, ze posiadanie
    blizniat niczym nie rozni sie od posiadania dwojki dzieci w roznym
    wieku badz jednego - przeciez (ich slowa) swietnie sobie mozna
    poradzic i to ja (w domysle) mam problem, skoro jest mi trudno
    (czasem)
    ehhhh....ludzie....
    --
    http://b2.lilypie.com/7p0Rp1/.png


    Born in da PRL
  • hannamay 21.12.08, 00:00
    warto czasmai nie przez w;asny pryzmat popatrzec na zycie innych .. kazda matka
    stara sie byc najlepsza jak potrafi i jedna moze sobie pozwolic na wypicie kawy
    spokojnie kiedy gdzies z oddala dziecko placze, inna rzuca wszystko aby w mig
    znalezc sie przy niespokojnym dziecku.. jedna potrafi zamknac dzwi wieczor i
    otworzyc je rano, inna wierzy ze tak nei jest ok .. sa rozne dzieci ale i rozne
    matki, ich temperamenty i to w jaki spsob chca sie opiekowac dzieckiem .. jedne
    czekaly nascie lat na to pierwsze ukochane .. inne w mig oka otrzymaly dwa w
    nagrode ..ja wspolczuje tym ktore sobie nie radza, daleka jestem od osadzania,
    daleka od zlosci, sa dni kiedy ja sobie z trojka radz super a sa kiedy nie radze
    sobie .. sa matki ktore czesto pytaja na forum jak sobie radzic bo tak naprawde
    czuja sie samotne, sa daleko od rodziny, sa same calymi dniami .. i wiecie co ja
    bardziej sympatyzuje sie z tymi co mowia jak im ciezko i jak sobie rady dac nei
    moga, niz z tymi co to wszystko jest super, dziecko spi cale noce, je
    wysmienicie, zadnych problemow .. bycie matka to duza sztuka i naprawde
    wspierajmy sie troche i te matki pojedynczych dzieciakow na ktory tak z "gory"
    patrzymy ..

    --
    Love, Peace andLollipops
  • anna_sla 20.12.08, 13:33
    nie, wcale mnie nie śmieszą. Sama taka byłam i wiem, że to możliwe. Dodatkowo
    miałam wówczas depresję i po prostu nic nie szło dobrze. Będąc zarówno
    niezaradna mamą jedynaczki i super zaradną mamą trójki powiem, że jedno dziecko
    potrafi być mega upierdliwe i absorbujące i tak ma córka do dzisiaj choć ma już
    4 lata. Szantażem zawsze muszę ją skłaniać by położyła się na drzemkę w dzień z
    chłopcami, bo jak zostaje sama to ja nic nie mogę zrobić spokojnie, ani obiadu,
    ani posprzątać aż mi sie ręce trzęsą..

    --
    Magdusia
    Krzyś i Bartuś
  • anna_sla 20.12.08, 14:20
    > Gdybym miała jedno dziecko nie wprowadziłabym metody "uśnij wreszcie", przy
    dwójce musiałam -żeby "przetrwać". Pewnie jest wiele takich przykładów...o, przy
    jednym pewnie bym spała z dzieckiem i karmiła w swoim łóżku ...i nosiła na
    rękach, i jeździłoby w wózku do 3-4 roku życia- nie do 18 miesiąca (bo wózek był za
    > ciężki).
    > Oj, chyba mamy lepiej. Sytuacja nas zmusza do podejmowania decyzji, które
    usamodzielniają nasze dzieci.

    Córka spała z nami do 6-go m-ca życia, potem własne łóżeczko, z wózka
    zrezygnowała w wieku półtora roku, a jeść sama zaczęła ok. 10-11 m-ca.. Nie ma
    to żadnego znaczenia, wszystkie dzieci wychowywałam zdrowo-rozsądkowo i
    usamodzielniająco. To nie zmienia faktu, że jedno dziecko absorbuje bardziej, a
    i przy pierwszym jest czas na większy "strach" i trzęsienie się nad tym
    dzieckiem ze względu na brak doświadczenia. Kiedy natomiast rodzi się od razu
    dwójka lub więcej nie ma się czasu i pierwsze miesiące może nawet lata wyglądają
    bardziej hodowlano niż wychowawczo. Bez urazy oczywiście, ale tak jest w
    istocie. Poza tym jedno dziecko tuli się częściej i jest bliższe sercu matki niż
    od razu dwójka. Fizycznie nie da rady przytulać dwójkę tak samo często i
    indywidualnie jak to jedno jedyne..


    > Jestem pedagogiem specjalnym i pracuję z dziećmi z adhd, autyzmem i
    zaburzeniami zachowania. Pewnie, jest z takim dzieckiem trudniej, ale wiele
    można wypracować. Znam takie z adhd, których rodzice sobie z nimi świetnie radzą
    i takie bez
    > problemów, które gorzej się zachowują niż te z adhd.
    > I u tych bez problemu i u tych z problemem niezwykle ważne są: konsekwencja,
    jasne zasady i normy, umiejętność zachęcania do współpracy oraz rozumienie ich
    emocji ...to 3/4 sukcesu.

    Łatwo mówić jak nie ma się takiego dziecka. Obserwując Huberta mojego
    podopiecznego nie dziwię się matce, że może być absorbujące i nie o organizację
    tu chodzi. Ja mimo, że radzę sobie z nim to na codzień po prostu wymiękłabym,
    nie raz mam dość jego wybryków i mimo, że też mam syna z ADHD, ale ten
    łagodniejszy typ, a jednak popełniłam względem Huberta całą masę błędów. Nikt
    kto nie przeczytał ani jednego poradnika, artykułu czy nie poszedł po poradę do
    psychologa nie wie wielu podstawowych rzeczy o wychowaniu takiego dziecka, które
    jest daleko rozbieżne od metod wychowywania zwykłych dzieci. Hubert
    prawdopodobnie ma ten 3-ci typ ADHD najgorszy, ten co polecenia słyszy, rozumie
    słowa, ale nie rozumie znaczenia, uczy się wyłącznie na własnych
    doświadczeniach, które by zakodować muszą być dla niego silnym przeżyciem.
    Dlatego np. przestał gryźć dzieci kiedy dzieci ugryzły jego! Czytając poradnik
    pod jego kątem po prostu oniemiałam jakie banalne błędy popełniałam, które w
    życiu nie przyszłyby mi do głowy i które podkopały znacznie moje relacje z nim.
    To nie jest dziecko, które włazi mi na głowę, to jest dziecko, które skacze po
    meblach, parapetach, wspina się na drzwi itd. Wyobrażasz sobie, że miał 5
    miesięcy jak stanął na nogi i pewnie zacząłby chodzić gdyby mama go nie
    hamowała? Ale długo nie dał się hamował i mając 6 m-cy już biegał! To nie jest
    dziecko, które nie zna zasad, to jest dziecko, które ich nie przestrzega i
    zawsze próbuje je łamać często umiejętnie usypiając naszą czujność.

    Pamiętajcie, że bliźnięta mają też siebie, jeśli mama wychodzi siusiu, one mają
    jeszcze obok brata/siostrę, których sama obecność wystarcza i jest im raźniej.
    Jedynacy jak mama wychodzi zostają sami, Ci co wrażliwsi czują się samotni i
    każda sekunda bez towarzystwa to tragedia, reagują mega histerią. Taka była też
    moja córka, po każdym moim wyjściu na chwilę potem uspokajałam ją 20-30 minut.
    Wybuchała od razu okropną histerią. Dlaczego? Nie wiem. Nigdy nie zostawała sama
    w pokoju bez jakiejkolwiek osoby, zawsze za nami chodziła wszędzie, dobijała się
    do drzwi łazienki. Dopiero od kilku miesięcy mając już 4 lata potrafi zostać
    sama w pokoju, ale nie za długo, teraz potrafi ją zmęczyć obecność braci lub
    nawet większej ilości dzieci i potrzebuje czasem samotności.

    > Nie rozumiem jak dorosła osoba może nie radzić sobie z organizacją swojego
    czasu i życia przez dziecko

    Kiedyś jak matka musiała iść w pole robiła różne rzeczy: odganiała dzieci
    miotłą/ścierką, faszerowała makiem na sen, dyscyplinę utrzymywała za pomocą
    pasa/kija/kabla, a dziecko chore wygrzewali wkładając do pieca ;P i wiele wiele
    innych dziwnych i strasznych metod.. Bo musiała iść w pole czy do sklepu. Teraz
    jak matka chce iść do sklepu wybiera moment jak dziecko śpi a inni i tak ją
    szykanują za to, jak ma iść w pole to ciągnie dzieciaka ze sobą aby mieć pod
    okiem. Jesteśmy wrażliwsi, każde pokolenie następne jest wrażliwsze a co za tym
    idzie bardziej skupiamy się na psychice, aby nie zrobić debili z naszych dzieci,
    próbujemy łagodzić aby mieć dobry kontakt z dzieckiem, aby miało lepiej niż my
    mieliśmy, a każda "pierwsza" choroba to dla nas strach "co zrobić by nie
    skrzywdzić własnego dziecka" itd. itp. To nas prowadzi do "trzęsienia" się nad
    dzieckiem czy nawet jak niektórzy pozwalają mu wchodzić sobie na głowę. To
    normalne, skoro moja mama ze mną nie rozmawiała ja chcę ze swoimi dziećmi
    rozmawiać, skoro ktoś miał taki ostry rygor w domu to swojemu dziecku chce
    pozwolić na wszystko, ktoś nie miał w domu zabawek to obsypuje je górami
    zabawek. Tak to już jest i nie jest w tym nic potępiającego ani do śmiania się..
    Wyobrażasz sobie teraz uderzyć dziecko kablem? Unikasz tego, co nie? Zwłaszcza,
    że jakby ktoś się o tym dowiedział, że tak prowadzisz dyscyplinę w domu to
    miałabyś poważne prawne problemy. A co bardziej krnąbrne dziecko potrafi to
    wykorzystać i czasem śmiać się Tobie w nos, bo "co mi zrobisz?". No i co mu
    zrobisz? Odetniesz tv? No i co z tego? Może się wcale nie przejąć.. Niestety
    żyjemy w czasach kiedy rodzicielstwo jest trudne a co słabsze jednostki mają pod
    górkę nawet z jednym dzieckiem. I mimo, że wszystko idzie do przodu z tolerancją
    wciąż jesteśmy w tyle, a nawet powiedziałabym, że jest gorzej, skoro nawet z
    takiej błahostki potrafimy się wyśmiewać czy krytykować.. Jeśli którekolwiek z
    nas stanie się ideałem we własnym życiu, domu to niech se krytykuje, tylko wtedy
    to ja nie wiem czy taki ideał zajmowałby się tak potępiającym zajęciem jak
    wytykanie palcem innego..

    --
    Magdusia
    Krzyś i Bartuś
  • prolens 20.12.08, 16:06
    Aniu wiele, wiele mądrego napisałaś..

    Popieram w zupełności.

  • bweiher 20.12.08, 16:22
    Nie,no teraz to wyolbrzymiłaś sprawę,piszesz o dzieciach z problemami a ja mówię
    o rozpieszczonych od urodzenia dzieciakach(zresztą moja córcia jest codziennie
    rehabilitowana i też jej poświecam sporo uwagi).To ze matka nie może na sekundę
    zostawić dziecka to jest wina rodzica.Od urodzenia przyzwyczajone do ciągłego
    noszenia na rękach,jak tylko piśnie już jest bujane,gdy ledwo otworzy oczęta
    szybko wyjmowane z łózeczka....Przecież dziecię się przyzwyczaja do tego.Czy to
    grzechem jest położyć dziecko na podłodze na 5 minut?Jak sie obudzi nie pedzić
    do niego ale dać mu chwilę,niech sie pobawi rączkami,nózkami.
    Oczywiście rozumiem że dzieć moze być chory,mieć bóle brzucha,gorączkę,uderzyć
    się,wtedy też biorę na ręcę.Ale skakanie 24 na dobę wokół dziecka to po prostu
    strata czasu.

    --
    Czasem nazwanie kogoś idiotą nie jest obelgą-lecz diagnozą...
  • anna_sla 20.12.08, 18:40
    ja piszę nie tylko o dzieciach z problemami, piszę również między innymi o
    rodzicach z problemami. To nie jest wyolbrzymianie taka jest rzeczywistość, a o
    dzieciach z ADHD pisałam odnośnie przytoczonego cytatu z wypowiedzi jednej z
    forumowiczek.

    Wiesz, ja nie wiem dlaczego moja córka była taka jaka była. Wiele rzeczy
    przeanalizowałam sobie później wraz z doświadczeniem i znalazłam odpowiedź na
    wiele pytań nurtujących mnie wtedy, ale nie na wszystkie. Może to był jakiś
    szok, gwałtowna rozłąka, może jakiś impuls, wyobraź sobie, że inkubator do
    dzisiaj odbija się na jej psychice w postaci lęków klaustrofobicznych. Ona odkąd
    wróciłam z nią ze szpitala odczuwała brak mojej obecności w pomieszczeniu.
    Niejednokrotnie myśląc, że śpi twardo (a może i spała, nie wiem) budziła się
    momentalnie max 5 sekund po moim oddaleniu się od niej i wpadała w histerię nie
    do uspokojenia. Ciężko mi to zrozumieć, może to było zbyt złożone, ona ma jakąś
    nadwrażliwość i dotykową i słuchową, emocjonalną (zaburzenia SI), a i ja miałam
    depresję, masę stresów, wiele czynników wówczas mogło decydować o tym co i jak
    było, więc nie mogę Ci odpowiedzieć dlaczego tak było. Czasem po prostu tak
    jest, a kobiety często nie wiedzą nawet o tym, że mają depresję poporodową..

    Zawsze przy pierwszym dziecku to jest szok, nie wie się co z tym niemowlęciem
    zrobić. Nawet jeśli ktoś odchowa jedno dziecko, przy drugim już się nie jest
    takim jak samym, inaczej się wiele rzeczy postrzega, ma się już jakieś
    doświadczenie.. przy bliźniakach nie ma się po prostu czasu i pierwsze miesiące
    to istotnie jest jak hodowanie a nie wychowywanie..

    --
    Magdusia
    Krzyś i Bartuś
  • trojakowamama 20.12.08, 20:44
    bweiher napisała:

    > ja mówi
    > ę
    > o rozpieszczonych od urodzenia dzieciakach.Od urodzenia
    przyzwyczajone do ciągłego
    > noszenia na rękach,jak tylko piśnie już jest bujane,gdy ledwo
    otworzy oczęta
    > szybko wyjmowane z łózeczka....

    Gdybym miała jedno dziecko nie widzę powodu dla którego nie miałabym
    brać go na ręce i tulić kiedy tylko zapłacze. Nie wiem jak u Was ale
    moje dzieci miały mega kolki i tylko przez to, że była ich trójka
    nie mogłam nosić każdego "cały czas". Gdyby było jedno nosiłabym tak
    często jakbym mogła. Bo dzieci nie przyzwyczajają się do noszenia,
    tulenia, kołysania, nie widzę powodu, żeby im tego zabraniać,
    przecież to naturalna potrzeba człowieka.
  • tscina 21.12.08, 07:56
    koleżanki, chyba nie zrozumiałyście do końca bweiher.
    Jakie adhd?! Piszemy o matkach zdrowych, przeciętnych dzieci, takich, które mamy
    w rodzinach lub spotykamy na ulicy. Nie poruszyłyśmy tu tematu adhd lub
    upośledzenia.
    Zdaje się, że koleżanka bweiher pisząc to nie brała pod uwagę żadnych chorób czy
    zakłóceń psychicznych lub fizycznych u dziecka, wtedy na pewno zaznaczyła by to.
    Piszemy o sytuacji, w której matka nie może sama iść do toalety, bo dziecku to
    nie w smak, gdy narzeka, że nie ma czasu się wykąpać.
    Mało tego! O takich, które jeszcze Ci mówią jak Ty to masz dobrze, bo bliźniaki
    się sobą zajmują!
    Tak właśnie robi moja bratowa, która sobie z bardzo grzeczną roczną dziewczynką
    nie radzi. I ona mi mówi, że ja to mam dobrze, bo one się same sobą zajmują! No
    jasne, 4-miesięczne bobasy, które traktują się jak powietrze.
    Ale one zdolne, to same się karmią, przewijają, wychodzą na spacery, kąpią,
    robią sobie prania, zakupy. Czasem nawet obiad dla taty...
    Tak więc piszemy o właśnie takich mamach.
    pozdrawiam
    --
    Filip
    http://www.suwaczek.pl/cache/d1941d0953.png
    Miłosz
    http://www.suwaczek.pl/cache/54fdf9783b.png
  • mamaigiiemilki 21.12.08, 12:27
    zgadzam się; też tak odebrałam post założycielki;
    moja bratowa razem z teściową mają ciężko zajmując się jednym 4M dzieckiem+
    5,5latką; jak moje córy się urodziły, to ta dziewczynka miała 2lata i było im
    strasznie cięzko; za to jak moje miały już 2lata, to twierdziły, ze teraz to już
    jest lekkosmile(chodzi o sprzeczność twierdzeń, nie o fakt lekko- ciężko); i takie
    kobiety można nazwać "śmieszne";

    natomiast faktycznie często tak jest, że mamy pojedyńczych dzieci troszkę
    "przesadzają"; i mi np. też ciężko zrozumieć, iż nie można wyjść do wc;

    jednak tak naprawdę to sama nie wiem, jak bym się zachowywała mają 1sztykęsmilemoże
    też bym je nosiła cały czas?może też bym usypiała z nim?jako matka dwójki na
    pewno musiałam pewne zasady wprowadzić w życie niezależnie od mojego widzimisięsmile

    a czy z bliźniakami jak już podrosną jest łatwiej?- to zależy pewnie od
    dzieci(czy się nie biją, itp. )natomiast w niemowlęctwiesmile bywa cięzko- wyjścia
    do lekarza- szczepienia, choroba- czy choćby kwestia finansowa; ja np. często
    łapię się na tym, że coś tam mi się podoba i może bym kupiła ale cena razy dwa
    jest już za wysoka;
    --
    Emilka i Iga mają już...
    fotoforum.gazeta.pl/a/19006.html
  • anna_sla 21.12.08, 13:48
    > Nie poruszyłyśmy tu tematu adhd lub upośledzenia.

    jak to nie! Przytoczyłam nawet konkretny cytat, na który odpowiadałam!

    Ja Ci powiem tak, że jak wiele takich tematów zaczyna się rzekomo łagodnie a z
    każdym następnym postem zaczyna się towarzystwo rozpędzać i robi się wielkie
    pośmiewisko itd.. dopóki ktoś tego nie przerwie i nagle wszystko obraca się kota
    ogonem.. Ten temat nie jest wcale śmieszny, ani denerwujący, ani litościwy, to
    jest życie a niektórzy takie właśnie mają a Wam tak naprawdę nic do tego..

    --
    Magdusia
    Krzyś i Bartuś
  • tscina 21.12.08, 18:29
    wiesz, wzrok mi co prawda szwankuje, ale w wypowiedzi koleżanki założycielki,
    nic na temat adhd nie zauważyłam A pisałam właśnie o niej Może więcej uwagi skup
    nad tym co czytasz Pobieżna lektura i sama rozpętujesz to cytuję Cię "pośmiewisko"
    --
    Filip
    http://www.suwaczek.pl/cache/d1941d0953.png
    Miłosz
    http://www.suwaczek.pl/cache/54fdf9783b.png
  • anna_sla 21.12.08, 19:42
    ale ja nie odpowiadałam koleżance założycielce (a raczej nie tylko) tylko tej co
    poruszyła temat adhd, to tak trudno zrozumieć??

    --
    Magdusia
    Krzyś i Bartuś
  • badziul 21.12.08, 13:21
    moja koleżanka zazwyczaj zaczyna rozmowę telefoniczną od słów "bo moja córka to
    taka niedobra, robi to to i to" mowa o 20 miesięcznej dziewczynce i dalej "ty to
    musisz mieć sajgon z dwójką"
    litości...



  • ciri_77 21.12.08, 21:45
    Mam wrażenie ze moja dójka - zdrowych, bezproblemówych dzieciakó jest łatwiejsza
    "w obsłudze" do niejednego jedynaka. Żal mi dziewczyn, którym dzieci "cyrkują"
    - bo na sekunde nie mozna ich zostawić, zjeśc czy sie przespać. Ale nie jestem
    pewna czy to moja zdroworozsądkowa postawa dała mi zwykłe, nomalne dzieciaki czy
    moze taki kaprys losu.
    a moi znajomi traktuja mnie jak wzór - "da sie przeżyc". A gdy wspominam, ze
    chętnie zajdę w nastepna ciaże i najszczęśliwsza będę z blizniakami - hmm -
    chyba niedowierzają. A to prawda smile
    --
    Ciri i Moje Skarby Dwa
    http://www.e-gify.strefa.pl/gify/okazjonalne/boze_narodzenie/boze_narodzenie81.gif
  • trojakowamama 21.12.08, 22:22
    A propos ADHD, do diagnozy adhd daleka droga, trzylatkowi nie
    diagnozuje się adhd i póki nie ma diagnozy uchodzi za "zdrowe"
    dziecko (a o zdrowych piszemy), tylko niegrzeczne albo rozpuszczone
    z winy rodziców.

    Martwi mnie to, że powstała jakaś nagonka na pojedyncze mamy,
    które "narzekają", nie mają prawa, bo mają jedno dziecko? Nie
    rozumiem.
    Równie dobrze mnie mogą śmieszyć mamy bliźniąt, które na forum czy
    podczas rozmowy wspominają, że im ciężko tylko dlatego, że mam
    trojaki???
  • only.cirka 21.12.08, 23:03
    To ostatnie zdanie trojakowejmamy jest świetnym podsumowaniem całej
    tej dyskusji.Ja wiem, że mamy bliźniaków są wyjątkowe, niesamowite,
    ale czy musimy patrzeć na mamy pojedynczych dzieci, które sobie z
    nimi nie radzą z góry- ze śmiechem, politowaniem>A po co to?My mamy
    powinnyśmy się trzymać razem.To, że ktoś sobie nie radzi z jedynym
    dzieckiem, to nie zawsze dowód złej organicacji, braku chęci,
    lenistwa itp.Na to wpływa wiele czynników(wyczepująco przedstawiła
    to anna-sla).Zgadzam się z hannąmay, mi też bliżej do mam, które
    potrafią przyznać się do tego, że często im coś nie wychodzi,nie
    zawsze radzą sobie z dziećmi, nie zdążą ugotowac obiadu czy
    posprzątać mieszkania, na razie nie mają czasu na realizowanie
    swoich pasji -dla mnie to jest prawdziwe, szczere.z dystansem
    podchodzę do tych osób, które na wsszystko maja czas, świetnie radzą
    sobie z dziećmi itp.Może rzeczywiście są takie super, ale mnie jakoś
    nie przekonują.jeżeli jakaś znajoma mowi mi, że sobie nie radziz
    jednym dzieckiem, to jakoś mi nie do śmiechu, tylko staram się jej
    pomóc, coś doradzić, bo po 11 miesiącach macierzyństwa wiem, ze bywa
    różnie.
  • tscina 22.12.08, 10:17
    ja się z wątku wycofuję, gdyż przez nieopaczną wypowiedź jednej koleżanki
    zboczył on na zupełnie inne tory
    to nie miejsce na problemy związane z niejakim adhd czy innymi przypadłościami
    psychicznymi lub fizycznymi dzieci
    rozmawiałyśmy tu o "bezproblemowych" dzieciach, które kolokwialnie mówić weszły
    rodzicom (i nie tylko ) na głowę
    znam ich kilkoro i z wiekiem dzieci stają się coraz bardziej absorbujące oraz
    wręcz niegrzeczne, nie tylko w stosunku do rodziców
    stając w obronie owych pojedynczych matek, przytaczając argumenty na ich korzyść
    odebrałam to tak, jakby ich problemy wynikały z chęci rozpieszczenia pociechy,
    dawania mu tego co najlepsze.
    jeżeli więc matka wybrała takich sposób wychowywania dziecka, to nie powinna
    narzekać
    dziecko nie rodzi się grzeczne lub niegrzeczne, posłuszne lub nieposłuszne,
    mądre lub głupie. To my, rodzice wpajamy w nich podstawowe wartości, my
    kształtujemy ich pierwsze nawyki. My pomagamy rozróżnić dzień i noc, dajemy
    pierwsze zabawki, które utkwią w pamięci. My pokazujemy dziecku, że po
    opuszczeniu brzucha matki nie zawsze możemy być z nami zawsze.
    jeżeli matka zapewnia od samego początku dziecku stały kontakt ze sobą, jest na
    każde zawołanie, to trudno wymagać później od tego dziecka umiejętności
    samodzielnego spędzenia choć chwili Jeżeli kobieta tak postępuje to niech nie
    narzeka, że dziecko złe, niedobre, niegrzeczne, że jest zmęczona, nie ma siły,
    czasu
    A o tym właśnie pisałyśmy. ja osobiście sobie takiej sytuacji nie wyobrażam.
    Możecie mnie nazwać wyrodną matką Ja widzę pozytywne skutki swojego wychowania
    Po przemyśleniu sprawy, po przeczytaniu waszych wątków, dochodzę jednak do
    wniosku, ŻE TE MATKI MNIE ŚMIESZĄ.
    Szanuję Wasze poglądy, zdania jednak nie zmienię, gdyż za dużo owych
    "cierpiętnic" pojedynczych pociech znam
    pozdrawiam

    --
    Filip
    http://www.suwaczek.pl/cache/d1941d0953.png
    Miłosz
    http://www.suwaczek.pl/cache/54fdf9783b.png
  • anna_sla 22.12.08, 11:10
    to nie prawda koleżanko forumowa, każdy ma prawo narzekać, bo wszystko czasem
    nas przerasta. Jak ktoś wybiera pracę "wyjazdową" bo lepiej płatna też może nas
    w pewnym momencie zmęczyć, jak ktoś bierze kredyt świadom odpowiedzialności,
    biorąc go z "premedytacją" też ma prawo potem sobie trochę ponarzekać. Ktoś
    zaplanuje i urodzi sobie trójkę dzieci też ma prawo do chwili słabości i
    ponarzekać jakie to trudne.. Nie tylko my mamy bliźniakowe mamy prawo ponarzekać
    sobie, jak nam trudno, nie mamy na to monopolu..

    I nie czepiaj się ciągle dzieci z adhd, bo pisałam nie tylko o takich, więc
    kiego czorta ciągle przytaczasz tylko ten jeden przypadek??

    I tak jak pisała trojakowamama, skoro Ty bliźniakowa mama śmiejesz się z
    pojedynczych, bo narzekają, tak mama co ma trojaczki lub więcej może śmiać się z
    Ciebie, że nie radzisz sobie TYLKO z bliźniakami i to była najlepsza i
    najtrafniejsza puenta tego wątku..

    --
    Magdusia
    Krzyś i Bartuś
  • tscina 22.12.08, 12:14
    Twój ton wypowiedzi stał się delikatnie mówiąc nieelegancki
    ja radzę sobie doskonale, więc okazji do śmiania się raczej nie daję
    widzę, że ponieważ forum anonimowe, to bez żadnych ograniczeń dajesz upust swoim
    emocjom
    Ty niepotrzebnie podjęłaś wątek adhd więc inni chyba mogą się na ten temat
    wypowiedzieć Istnieje tu chyba swoboda wypowiedzi?
    niezbyt dokładnie widać czytasz wypowiedzi innych, bo nie wypowiadam się na
    temat istoty adhd ( bo dla mnie coś takiego w ogóle nie istnieje) ale
    podkreślałam, że rozmawiamy o dzieciach zdrowych
    dyskusja z Tobą stała się już mało interesująca, gdyż przerodziła się w atak
    skoro nie potrafisz dyskutować, liczy się tylko i wyłącznie Twoje zdanie, to
    chyba dalsze Twoje wypowiedzi większego sensu tu nie mają, gdyż odbierasz nam
    wolność poglądów
    skoro wątek Twoim zdaniem jest krzywdzący to wystarczyło jedno takie zdanie i już
    inni Twoje wypowiedzi szanują, nie krytykują w tak infantylny sposób jak Ty
    pozdrawiam
    --
    Filip
    http://www.suwaczek.pl/cache/d1941d0953.png
    Miłosz
    http://www.suwaczek.pl/cache/54fdf9783b.png
  • prolens 22.12.08, 21:58
    tscina, dzieci nie rodza się grzeczne lub niegrzeczne, ale z
    konkretna osobowością, wrażliwością, potrzeba bliskości etc.. Mam
    troje dzieci, starszych od Twoich i uwierz mi jest wsród nich i
    aniołek (wg klasyfikacji T. Hogg wink) i mały awanturnik, na którego
    nie ma często sposobu.. A mam już niby doświadczenie.. I moge sobie
    je wsadzić głęboko, że tak brzydko powiem.. Sa dzieci z którymi jest
    trudniej, bez dwóch zdań.. I nikt nie ma prawa oceniac żadnej matki,
    ani wysmiewać jej problemów..
    Każde z moich dzeci jest inne i kazde stwarza inne problemy
    wychowawcze. Tak jest teraz i tak rowniez było w okresie wczesnego
    niemowlęctwa, jak byli w wieku Twoich maluchów. I ja, powiem Ci
    szczerze, gdyby nie duża pomoc mojej mamy, nie wiem jak bym sobie
    dala rade pierwszych pare miesięcy po urodzeniu sie bliźniat. Byłam
    totalnie wykończona ciaglym wrzaskiem jednego malucha.

    Płacze Ci prawie non-stop dziecko? Reaguje wrzaskiem na Twój dotyk i
    próby uspokajania?

    Jak nie to nie wiesz co to jest trudny niemowlak..

    Nawet jakbym miała jedno takie dziecko (a ne dwoje innych poza nim w
    domu), nie wiem czy dalabym sama rade..

    pozdrawiam
  • dee.angel 22.12.08, 10:30
    Przeczytalam caly watek i jedyna reakcja jaka we mnie wywolal to... smutek - ze
    mozna odnosic sie z pogarda, smiac sie z innych matek, bo gorzej sobie radza
    (niezaleznie od liczby dzieci) i wywyzszac siebie tylko z powodu posiadania
    blizniat... Dziwne to dla mnie i niezrozumiale. Tym bardziej, ze rok przed
    blizniakami urodzilam syna i wcale nie bylo mi latwo, bywalam zagubiona,
    niepewna, zmeczona. Tak samo jak przy blizniakach. A moze nawet, paradoksalnie,
    przy blizniakach bylo mi latwiej - mialam wiecej doswiadczenia i wiecej pomocy.
    Nie przyszoby mi do glowy patrzec z gory na kogos kto ma mniej dzieci niz ja.
    Dzieci sa rozne, niezaleznie pod tego czy sa jedynakami czy maja piecioro
    rodzenstwa, a kazda matka ma swoja wytrzymalosc i to co dla jednej jest bulka z
    maslem dla drugiej bedzie powodem do depresji. Poza tym w gre wchodza jeszcze
    stosunki z partnerem, pomoc rodziny lub jej brak, czasem klopoty finansowe -
    przeciez to wszystko wplywa na nasze samopoczucie i chec do zycia i to jak sobie
    radzimy z problemami. Wiec co tu porownywac? Bez sensu. Watek uwazam za plytki i
    krzywdzacy.
    --
    "a psychologist is a man who watches everybody else when a beautiful girl enters
    the room"
  • bweiher 22.12.08, 12:56
    No ok.Teraz wyszło na to że skoro radzę sobie z trójką dzieci bez lamentów to
    jestem płytka tak? Nie rozumiem. Wskakujecie na nas tylko dla tego że dobrze
    sobie radzimy? Że nam coś wychodzi?
    Przepraszam bardzo za to że nie narzekam,nie płaczę i nie histeryzuję.Że mam
    czas aby zająć się starszakiem,młodymi i córki ćwiczeniami.Przepraszam że zdąze
    ugotować obiad,posprzątać,usiąść z kawą przy kompie.Naprawdę musicie mi
    wybaczyć,że mam tyle siły psychicznej.
    Ale sądząc po wypowiedziach nie jestem taka samolubna w swoich odczuciach i są
    inne mamy którym takie myśli jak moje przeszły kiedyś przez głowę.
    Tyle ze dyskusja polega na tym aby rozmawiać a nie wciskac na siłę swoje
    zdanie.Ale to tak na przyszłość.

    Mimo wszystko dziękuję Wam że chciałyście sie wypowiedzieć.
    --
    Czasem nazwanie kogoś idiotą nie jest obelgą-lecz diagnozą...
  • hannamay 22.12.08, 19:56
    ja tez osobiscie uwazam post za bardzo plytki .. smiac sie, wykpic, oburzac sie
    a jednoczesnie siebie wystawiac sie na swieczniku .. "bo ja to tak .. a moje
    dzieci to tak .." wiesz naprawde mozna sie wysmiewac w tym tonie z wszystkich
    slabosci innych i uwazac sie za naj .. nie tedy droga .. i naprawde nie zycze ci
    tego aby przyszla kiedys taka chwila ze czujesz sie tak slaba i tak wszystko
    wokolo cie przewyzsza i na dodatek nie masz sie komu wyzalic ..c o po czesci
    robia te matki "uzalajace sie nad soba" .. ja wierze ze sa w zyciu takie chwile
    ze bez pomocnej dloni nie mozna sie otrzasnac .. nie trzeba miec i wtedy kazda
    z nas chcialaby spotkac kogos komu moze powiedziec, czasmi wyolbrzymic te
    slabosci ale podzielic sie tak po prostu aby ktos zrozumial. nie chcialabym na
    swoje drodze spotkac tych ktore sie nasmiewaja i z niechecia patrza na te mniej
    zaradne. Troche mi was szkoda. oby zadne ciezkie chwile nigdy was nie spotkaly.


    Love, Peace andLollipops
  • mamaigiiemilki 22.12.08, 19:16
    coś mi się wydaje ze dyskusja jest troche nie na temat wątku...może tak
    przeczytajmy go jeszcze razsmile?
    bo ja w dalszym ciągu nijak nie mogę zrozumieć tego, iż nie można wyjść do wc
    mając małe dziecko...sorki, ale nie rozumiem...
    --
    Emilka i Iga mają już...
    fotoforum.gazeta.pl/a/19006.html
  • grzalka 22.12.08, 19:59
    nie- nie śmieszą, nie czuję żadnej pogardy ani tym bardziej litości- każdy radzi
    sobie tak jak umie z tym co życie niesie i mając jedno dziecko nie mamy
    zielonego pojęcia jak to jest mieć dwoje, troje, czy czworo, jedna matka sobie
    śpiewająco poradzi z bliźniakami, inna sobie nie da rady z jednym

    więc ja myślę, że takie "śmieszenie" czy "litowanie" jest trochę....bezmyślne
    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
    wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • juliza 22.12.08, 23:23
    Mam (odpukać...) grzeczne dzieci - żadnych poważniejszych problemów, chorób,
    ładnie jedzą (mają gorsze i lepsze dni, niektóre rzeczy lubią, inne - nie), same
    zasypiają, długo śpią (od 4 miesiąca). Gdybym miała takie jedno - sielanka. Nie
    wiem, jakie są inne dzieci... czasem ktoś się dziwi - jak grzecznie w wózku
    siedzą (to inne nie siedzą???). Wydaje mi się, że bliźniaki chowa się trochę
    inaczej - większa dyscyplina, pilnowanie wspólnych drzemek, pór jedzenia, więcej
    planowania. Mamy pojedynczych dzieci mają też chyba więcej okazji do popełniania
    błędów, które później się mszczą (karmienie piersią do 14 miesiąca = sześć
    nocnych pobudek i koszmar przy odstawianiu, spanie z dzieckiem, żeby miało
    lepszą więź z rodzicami, organizowanie wspólnych zabaw - potem dziecko nie umie
    się już samo bawić, bycie na skinienie palcem, bo zapłacze, itd.). Przy
    bliźniakach (tu zgadzam się z aniąsla) to czasem bardziej hodowla niż
    wychowywanie. Bo nie można np. jednocześnie karmić dwójki przytulając z
    czułością. Bo czasem wyłączam się na płacz moich dzieci. Bo nie mogę jednemu
    poświęcić tyle czasu, co mama jednego dziecka. I tego baaardzo pojedynczym mamom
    zazdroszczę. Z drugiej strony, ja zostałam na wychowawczym, one - powracały do
    pracy, bo babcie chętnie zajęły się jednym dzieckiem. Czy te mamy mnie śmieszą?
    Nie, czasem tylko denerwują - jeśli narzekają non stop (przecież chciały
    dziecka!!! albo są na tyle dorosłe, żeby przyjąć jego obecność z pełną
    odpowiedzialnością) lub kiedy użalają się nad sobą w wyniku błędów przez siebie
    samych popełnionych. Wszystkim Mamom życzę Spokojnych Świąt smile.
  • tscina 23.12.08, 13:44
    tiaaaa
    chciałam poruszyć wątek ciągle za małych pieluch, ale on to dopiero jest płytki,
    więc wstrzymam się na "po świętach", żeby się nie nasłuchać wink
    spokojnych i wesołych świąt, dla tych radzących i nie radzących sobie mam Więcej
    wytrwałości, cierpliwości, konsekwencji i... miłości
    --
    Filip
    http://www.suwaczek.pl/cache/d1941d0953.png
    Miłosz
    http://www.suwaczek.pl/cache/54fdf9783b.png

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.