Dodaj do ulubionych

Mój syn się zakochał

21.09.09, 23:31
Mój starszy 16-letni syn od roku ma dziewczynę.Na początku nie było z tym
problemów,nawet się cieszyliśmy,że fajnie to sobie układa.
Dziewczyna jest o rok młodsza.W ramach budowania dobrych relacji nawet
spotkałam się z jej mamą na kawie.Wydawało się,że jest OK.
Jednak od kilku miesięcy widzimy bardzo duże negatywne zmiany w zachowaniu
syna.Zorientowaliśmy się,że jest manipulowany przez dziewczynę i jej
mamę,nastawiany przeciwko nam.
Zawsze mieliśmy z nim dobry kontakt,teraz syn czepia się wszystkiego,zrobił
się niegrzeczny,nieprzyjemny.
Najgorsze jest to,że przeczytałam SMS w jego.komórce.Ona napisała,że nie chce
mieć takiej teściowej,a on,że jak będę teściową,to nie będę miała nic do
gadania,wyśle mi kartkę raz w roku i wystarczy.
Czujemy się skrzywdzeni tą sytuacją i bezradni.Zawsze wspieraliśmy syna i
kochaliśmy,nie możemy zrozumieć jak mogło dojść do czegoś takiego.
Edytor zaawansowany
  • epreis 21.09.09, 23:42
    po 1- jak mogłaś przeczytać jego sms'a?
    ja też nie chciałam i nie chciałabym mieć tak wścibskiej teściowej..

    po 2- ma dopiero 16 lat, mało tak wcześnie zawartych związków ląduje przed ołtarzem..

    po 3- przyzwyczajaj się do myśli, że twój syn dorasta i gdy rzeczywiście kiedyś będzie miał żonę, to rzeczywiście spadniesz (spadniecie) na drugi plan...

    mam nadzieję, że nie hołdujesz teorii "żonę zawsze można zmienić, matkę ma się tylko jedną"????
    --
    Ewelina-mama Kapselka(03.10.2005) i Niani(18.03.2008)
    "Byłam wspaniałą matką, zanim jeszcze miałam własne dzieci."
    (A.F.,E.M.)
  • basiarach1 24.09.09, 00:36
    A jednak dzisiaj zadzwonił.Zapytał co słychać w domu.Miło było pomyśleć,że
    jednak chyba jako rodzice nie nawaliliśmy do reszty.
    I myślę,że nie jest to nasze poczucie winy,raczej złość i żal,że ktoś tek
    bezmyślnie próbuje zniszczyć nasze dobre relacje.
    Ostatnio syn rozżalił się,że czasami dostaje karę.Dziewczyna nigdy nie ma
    kar.Zaraz po tym młodszy zaczął być nieznośny.Zapytałam starszego,cz widzi inny
    sposób poradzenia sobie niż zagrożenie karą.Nic nie odpowiedział.
    Często wytyka mi moją"niekompetencję"i porównuje z zaradnością tamtej
    mamy,dodając :ona mówiła.W połączeniu z kiepskim zachowaniem to nie jest miłe.
    Nie rozumiem dlaczego to przecież jeszcze dziecko tak nas antagonizuje.Bunt
    buntem,jednak wszystko ma swoje granice.
    Nie piszcie tylko,że jestem kolejną zazdrosną mamusią.
    kocham moje dzieci,ale wiem jaka jest kolej rzeczy i akceptuję to.
    Nie akceptuję tyko niszczenia mojej rodziny,bo przecież syn zawsze będzie moją
    rodziną i nic tego nie zmieni.
    Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest najzwyczajniej za
    dobrze w życiu.Zawsze go chroniliśmy,wspieraliśmy,świetnie się uczy,podoba
    się,pieniądze ma.
    I gdyby tak po raz pierwszy dostał porządnego kopniaka może by zrozumiał co tak
    naprawdę robi.
    Smutno kończę.Dziękuję wam za wszystkie dobre rady.Pozdrawiam.
  • asia.sthm 24.09.09, 08:36
    Basiu, pozornie to wszystko rozumiesz, lecz przykro czyta sie twoje wywody.
    Wydaje sie ze twoj psycholog bedzie mial pelne rece roboty. Nawet buntowi syna
    chcesz wyznaczyc granice, a sama nie umiesz wyznaczyc sobie granic zdrowego
    rozsadku. Musisz wytrenowac w bolu akceptowanie odrebnosci syna. Zebys nie wiem
    jak dlugo pielegnowala te mentalna pepowine, to ona i tak MUSI odpasc.
    Duzo masz do zrobienia, glownie ze soba. Twoj syn jest w porzadku.
    Pozdrawiam i zycze przejasnienia.
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • verdana 24.09.09, 08:54
    Bardzo to przykre - wszystko co dobre - to rodzice, wszystko co złe -
    to syn. Nie jesteście sklonni przyznać się do najmniejszego błędu,
    Wy jesteście idealni (wrecz "za dobrzy"), problem tkwi tylko w synu
    i jego dziewczynie. Tak nigdy nie jest. Wydawałoby się logiczne, ze
    gdy prawie dorosle dziecko zaczyna zgłaszać pretencje , to trzeba by
    zastanowic się nie tylko nad tym, dlaczego sie buntuje, ale powinien
    Wam przemknąć przez glowe chociaż cień zastanowienia, czy aby w
    czymś nie ma racji. Bo ma. Ale Wt wiedzicie jedynie , ze "ma za
    dobrze". To jest argument, ktory zawsze swiadczy, ze coś z rodzicami
    jest nie tak.
    Kary dla 16-latka mnie tez wydaja się wręcz smieszne (co z tego, że
    karzecie mlodszego syna, nie traktuje sie tak samo 16-latka i
    dziecka). Calkowicie zgadzam się z matka dziewczyny, ktora
    nastolatce nie daje kar.
    I piszesz, ze syn zawsze będzie rodzina - nie, może się zdarzyc, ze
    doprowadzicie do takiego buntu, ze przestanie Was za rodzine uwazać.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:18

    przykre jest to ze nikt nie mysli o dziewczynie
    basia widzi tylko siebie i syna
    kary dla 16 sa o 6 lat spoznione
    trzeba go tak bylo wychowywac jakmial lat 10
    teraz pozostaje tlyko rpzyznac sie do bledu
    i porozmawiac szczerze z synem jak wyjsc z tej sytuacji
    niestety widzac po wpisach na forum to co najprostsze wydaje sie strasznie trudne
    i pokrzyczymy tu na siebie a pozostanie to co bylo

    verdana napisała:

    > Bardzo to przykre - wszystko co dobre - to rodzice, wszystko co złe -
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:15
    psycholog tutaj raczej nie pomoze
    aby psycholog pomogl to musi byc wola leczenia
    jak ktos uwaza ze jest idealny to takim pozostanie
    dopoki fundamenty swiata jego nie zostana zburzone....

    asia.sthm napisała:

    > Basiu, pozornie to wszystko rozumiesz, lecz przykro czyta sie twoje wywody.
    > Wydaje sie ze twoj psycholog bedzie mial pelne rece roboty. Nawet buntowi syna


  • maksimum 25.09.09, 06:08
    basiarach1 napisała:

    > Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest
    najzwyczajniej za dobrze w życiu.Zawsze go
    chroniliśmy,wspieraliśmy,świetnie się uczy,podoba się,pieniądze ma.
    > I gdyby tak po raz pierwszy dostał porządnego kopniaka może by
    >zrozumiał co tak naprawdę robi.

    Tez tak mysle,dlatego swoje dzieciaki trzymam krotko za uzde.
    Dobra,stara kawaleryjska szkola.

  • maklerek_troll 01.10.09, 02:23
    maksiu co ty wiesz o sw0ich dzieciach
    skoro pewnie nawet z nimi nie rozmawiasz
    trzymac krotko to mozna psa na lancuchu
    chociaz juz teraz krzycza ze to niehumanitarne
    niestety kiedys z lacucha sposcic mosisz
    a wtedy sodoma i gomora bedzie
    wiec ciesz sie swoja wladza poki mozesz
    i dawaj nam madre rady tu na forum


    maksimum napisał:

    > basiarach1 napisała:

    > Tez tak mysle,dlatego swoje dzieciaki trzymam krotko za uzde.
    > Dobra,stara kawaleryjska szkola.
    >
  • kkokos 25.09.09, 09:07
    > Często wytyka mi moją"niekompetencję"i porównuje z zaradnością tamtej
    > mamy,dodając :ona mówiła.W połączeniu z kiepskim zachowaniem to nie jest miłe.
    > Nie rozumiem dlaczego to przecież jeszcze dziecko tak nas antagonizuje.Bunt
    > buntem,jednak wszystko ma swoje granice.
    > Nie piszcie tylko,że jestem kolejną zazdrosną mamusią.

    kurczę, jesteś. a do granic to jeszcze naprawdę daleko. ale tak na spokojnie:

    skoro, jak piszesz, wiesz, jaka jest kolej rzeczy i to akceptujesz, to wiesz, ze
    nikt i nic tak nastolatka nie kompromituje, jak jego właśni rodzice. matka czyta
    żenujące pisemka, zadaje te idiotyczne pytania o szkołę nie mając bladego
    pojęcia, co tak naprawdę w życiu ważne. na ogół sie beznajdziejnie ubiera - albo
    struga nastolatkę, albo jak stara baba. jak jest usportowiona i/lub ma pasje
    pozadomowopracowe, to się wygłupia i udaje fajną, jeśli jest domatorką i
    koncentruje się na rodzinie, to jej życie jest żenująco nijakie. za to matka
    kowalskiego - o proszę, szykowna, dowcipna, żyleta, jest prezeską, wszystkim
    imponuje, a matka malinowskiej to taka ciepła kobieta, zawsze taka gościnna,
    picie przynosi i nie czepia się bałaganu w pokoju. dlaczego moja matka nie może
    być taka jak one?

    jeśli naprawdę uważasz podobne myśli swojego dziecka za niszczenie rodziny, to
    strasznie kruche podstawy ma ta rodzina! albo twoje poczucie wartości jako
    matki. wyluzuj, przypomnij sobie, jak to było, jak ty byłaś nastolatką - rodzice
    byli dla ciebie alfą i omegą? jeśli tak, to było to chore i być może stąd się
    biorą twoje obecne problemy. ale prawdopodobnie nie byli,tylko nie chcesz o tym
    pamiętać.

    a mnie się tamta matka naprawdę podoba. jest matką dziewczynki, u której zaczął
    godzinami przesiadywać 16-letni narzeczony. nie próbowała rozwiązać problemu
    siłowo, tylko poprosiła cię o rozmowę, by, poznawszy cię i pogadawszy, lepiej
    móc ocenić chłopca i ewentualne potencjalne zagrożenia. myślisz, że nie miała
    prawa obawiać się, co nastoletnia miłość zrobi z jej córką, czy szkoła nie
    pójdzie się gonić, czy twój syn nie będzie podsuwał jej córce głupich pomysłów,
    czy wreszcie nie za szybko na seks? miała jak najbardziej!
    chłopak przyjeżdża do panny z innego miasta. jest problem powrotu - ale ty się
    najwyraźniej o to nie martwisz, to tamta matka dzwoni w tej sprawie do ciebie i
    jeszcze ma czelność być ironiczna. więc ty ukarzesz tę matkę w ten sposób, że to
    jej nastoletnia córka będzie teraz musiała jeździć do innego miasta... ciekawe,
    gdzie się będą spotykać, bo przecież nie u ciebie w domu - kto by chciał w
    takiej wrogiej mu atmosferze.

    dla mnie to nie ty i twoje uczucia są w tym układzie najważniejsze. tamta matka
    ma sytuację znacznie trudniejszą. także dlatego, że ma więcej do stracenia, gdy
    dziecko się naprawdę zbuntuje, bo ewentualna ciąża będzie problemem jej rodziny.
    ty otrzepiesz rączki, bo to tamta dziewczynka jest ta zła, a jej matka jeszcze
    gorsza...

  • bi_scotti 26.09.09, 03:08
    Kkokos jestes wielka!
    Chyle czolo z pelnym szacunkiem i mam nadzieje, ze autorka watku
    wyciagnie odpowiednie wnioski.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:26
    autorka nie wyciagnie wnioskow
    gdyby miala wyciagnac wnioski to by nie pisala na forum
    autorce jest zle i szuka tu akceptacje
    wiec wsyztskei krytyczne posty zwyczajnie pominie

    bi_scotti napisała:

    > Kkokos jestes wielka!
    > Chyle czolo z pelnym szacunkiem i mam nadzieje, ze autorka watku
    > wyciagnie odpowiednie wnioski.


    kokos jestes wielka zaoszczedzilas mi pisania wink
  • lucusia3 03.10.09, 23:17
    Też tak myślę. Pani na 100% pomyśli i jeszcze poinformuje mężą, że te baby wstrętne i pewnie zazdrosne.
    Mam nadzieję, że moje dzieci (w podobnym wieku) nie trafią na taką patologiczną rodzinę.Pomodlę się, żeby trafiły na takie mamy jak mama koleżanki syna autorki wątku. Mnie się udało jako tako, więc może i dzieciom wyjdzie.
  • serwal 30.09.09, 15:58
    >Ostatnio syn rozżalił się,że czasami dostaje karę.Dziewczyna nigdy
    nie ma kar.<
    Pewnie dostawał za mało kar albo kara była nieadekwatna do czynu. To
    normalne, że za przewinienie dostaje się karę. Oczywiście ważne jest
    też, aby powiedzieć za co jest kara. Syn musi mieć respekt przed
    rodzicami. Ma 16 lat, nie jest samodzielny, a zależny od rodziców. I
    pewnie jeszcze parę lat będzie zależny od rodziców. Choćby to
    wymusza szacunek wobec rodziców. Pomijam już argumenty moralne:
    szacunek, pokora wobec rodziców, wykonywanie domowych obowiązków. A
    to, że dziewczyna nie ma kar, to nic dobrego nie znaczy. Co to? Jest
    może idealna? A może ma tak "ustalone" z mamusią? A może w jej domu
    nie ma wpajania zasad dzieciom przez rodziców - takie "róbta co
    chceta"?

    >Zaraz po tym młodszy zaczął być nieznośny.<

    Co się dziwisz? Jak tylko się dowiedział, że można nie mieć kar, to
    zaraz chciał to wypróbować na Tobie. Sprawdzić Twoją odporność, ile
    da się na Tobie wymusić, na co może sobie pozwolić... Zwłaszcza
    teraz, w wieku dorastania, trzeba bacznie obserwować syna (synów),
    zwracać uwagę i stosować proporcjonalne do win kary. Synowie muszą
    mieć jasny obraz zachowania i do tego poparty Twoim przykładem.

    >Zapytałam starszego,cz widzi inny
    sposób poradzenia sobie niż zagrożenie karą.<

    Niestety, w tym wieku, często bez kary nic nie zdziałasz.

    >Nic nie odpowiedział.<

    Bo nie miał co odpowiedzieć. Wie, że alternatywą dla moralności i
    porządku jest "róbta co chceta" jak u jego dziewczyny. I niestety,
    to mu imponuje. Mogę się założyć, że dał się wziąć na zwierzenia,
    wygadał się przed dziewczyną i jej mamusią, jak to ma "przerąbane"
    w "chacie". A te już go poinstruowały co ma robić.

    >Często wytyka mi moją "niekompetencję" i porównuje z zaradnością
    tamtej
    mamy,dodając :ona mówiła.<

    Pewnie, jak w domu dziewczyny nie ma żadnych zasad, to wszystko
    wygląda super dla 16-latka.

    >W połączeniu z kiepskim zachowaniem to nie jest miłe.<

    Nie jest miłe, a w dodatku toksyczne dla Twego syna.

    >Nie rozumiem dlaczego to przecież jeszcze dziecko tak nas
    antagonizuje.<

    Zobaczył, że istnieje świat bez zasad i wydaje się on lepszy, niż
    świat z zasadami. Myślę, że potrzebna jest szczera rozmowa i
    wytyczenie jasnej granicy postępowania.

    >Bunt
    buntem,jednak wszystko ma swoje granice.<

    Tak, wszystko ma swe granice. To Twój dom, Twój syn i Twoja za niego
    odpowiedzialność. W związku z rozwojem intlektualnym syna,
    spostrzegawczością i wyciąganiem wniosków radzę zwiększyć ilość
    obowiązków domowych, aby miał okazję zdobyć nowe umiejętności,
    nauczyć się wysiłku, w tym fizycznego wysiłku i odpowiedzialności za
    wykonywaną pracę.

    >Nie piszcie tylko,że jestem kolejną zazdrosną mamusią.<

    Nie jesteś "zazdrosną mamusią". Musisz konsekwentnie wprowadzać w
    życie zasady odpowiedzialności - wymagać, wymagać i jeszcze raz
    wymagać. Tak, aby syn był odpowidzialnym człowiekiem, a nie psem na
    posyłki u rozkapryszonej laseczki.

    >kocham moje dzieci,ale wiem jaka jest kolej rzeczy i akceptuję to.<

    Kolej rzeczy jest taka, że "Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie
    będzie umiał".

    >Nie akceptuję tyko niszczenia mojej rodziny,bo przecież syn zawsze
    będzie moją
    rodziną i nic tego nie zmieni.<

    Właśnie!

    >Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest
    najzwyczajniej za
    dobrze w życiu.Zawsze go chroniliśmy,wspieraliśmy,świetnie się
    uczy,podoba
    się,pieniądze ma. <

    Dokładnie tak - czas zwiększyć wymagania. To nie niemowlak czy
    przedszkolak, a do dorosłości to ma jeszcze mentalnie daleko.

    >I gdyby tak po raz pierwszy dostał porządnego kopniaka może by
    zrozumiał co tak
    naprawdę robi.<

    Niech tego "kopniaka" dostanie teraz w domu niż potem w sądzie przy
    procesie rozwodowym z rozkapryszoną laseczką i przy kłótniach o
    dzieci i pieniądze.
  • morekac 30.09.09, 17:06
    Pewnie dostawał za mało kar albo kara była nieadekwatna do czynu. To
    > normalne, że za przewinienie dostaje się karę. Oczywiście ważne
    jest
    > też, aby powiedzieć za co jest kara.

    Dobra metoda... IMHO może najwyżej dla 6-latka.

    Syn musi mieć respekt przed
    > rodzicami. Ma 16 lat, nie jest samodzielny, a zależny od rodziców.
    I
    > pewnie jeszcze parę lat będzie zależny od rodziców. Choćby to
    > wymusza szacunek wobec rodziców. Pomijam już argumenty moralne:
    > szacunek, pokora wobec rodziców, wykonywanie domowych obowiązków.
    A
    > to, że dziewczyna nie ma kar, to nic dobrego nie znaczy. Co to?
    Jest
    > może idealna? A może ma tak "ustalone" z mamusią? A może w jej
    domu
    > nie ma wpajania zasad dzieciom przez rodziców - takie "róbta co
    > chceta"?
    To, że ktoś jest niesamodzielny, nie oznacza, że nie ma prawa do
    własnych pogladów. Szacunku nie można wymusić i nikomu się on nie
    należy z tego tylko powodu, że ktoś jest starszy.
    Pokora u 16-latka to jakaś patologia - on powinien miec własne
    zdanie, powinien umieć o nim dyskutować i go bronić - inaczej nigdy
    nie dorośnie.

    Chłopak zaczął się inaczej zachowywać - rodzice przypisali cała winę
    za jego zachowanie jego dziewczynie, bo przecież ich słodki, maleńki
    dzidziuś sam z siebie nie jest chamski, nieprzyjemny i zawsze
    odzywał się z wyszukaną galanterią. IMHO jego zachowanie mogło
    zmienić się tak samo pod wpływem dziewczyny, jak i jego dorastania.
    Ale że jest jakaś tam dziewucha, to przecież łatwiej zwalić
    zachowanie synka na nią, jak na synka i ewentualnie popełnione
    wcześniej błędy.
    Ustalmy winnych:
    po pierwsze ta rozpuszczona dziewucha
    po drugie synuś - ale my wyrwiemy go spod jej wpływu, będzie miał
    szlaban na wszystko, bo jest niedobrym, wstrętnym dzieciakiem. Ale
    jak go już wyrwiemy spod jej wpływu, to on wróci na łono rodziny -
    tak samo słodki i grzeczniutki jak wcześniej.
    Rodzice są niewinni:
    - to, że ojciec - podobno dorosły człowiek - nie odzywa się do syna
    już dwa tygodnie to wogóle pikuś.
    - to, że matka narusza prywatność dziecka - nic to. Tak trzeba. Ale
    młody się zakochał - i ta dziewczyna jest nieodpowiednia dla mego
    syna. Zrozumiałabym nawet to całe śledztwo, gdyby była groźba, że
    młody zażywa narkotyki czy był członkiem młodocianego gangu.

    O przepram, zdaniem serwala nie wychowywali odpowiednio młodzieńca;
    ma za mało kar i szlabanów, nie jest cichy i pokornego serca, nie ma
    respektu do rodziców - wszak im się to należy bez wzgledu na to co
    robią.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:31

    nie jest to wcale takie dobre
    bo idac ta draga winni sa rodzice basi
    tak ja wychowali
    i ona syna inaczej wychowac nie umiala

    skrzych napisał:

    > Dobre smile))
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:29
    skoro sami sie przyznajecie ze zle postepowaliscie
    dajcie sobie z mezem kary
    na wlanym przykladzie najpierw sprawdzie czy to jest skuteczne
    a potem dreczcie mlodego


    serwal napisał:

    > >Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest
    > najzwyczajniej za
    > dobrze w życiu.Zawsze go chroniliśmy,wspieraliśmy,świetnie się
    > uczy,podoba
    > się,pieniądze ma. <
  • hogata123 30.09.09, 17:52
    przeczytalam kilka postow ponizej i stwierdzam, ze na tym forum to
    Ty wsparcia nie znajdziesz... wiekszosc osob najnormalniej w swiecie
    zaczelo na Ciebie najezdzac, ze albo nie masz wsparcia od meza, albo
    brak Ci zaufania do syna i sprawdzasz jego esemesy... jejku! Wyglada
    na to, ze obecne tu forumowiczki uznaja, ze jak juz sie zostanie
    mama, to nalezy miec na wszystko gotowa odpowiedz, a dobra matka nie
    ma prawa do bledow, do uczucia zagubienia, niepokoju, gniewu czy
    nawet zazdrosci. Wraz z urodzeniem dziecka kobieta staje sie alfa i
    omega. Bzdury.
    Matka tez czlowiek smile
    Moim zdaniem po prostu wyluzuj, jesli czujesz, ze cos miedzy Wami
    nie gra, pogadaj z synem, popytaj, podyskutuj. Pamietam, ze kiedy
    bylam nastolatka (a nie bylo to AZ TAK dawno) najbardziej brakowalo
    mi szczerych rozmow z rodzicami, ktore moim zdaniem potrafia
    zdzialac cuda.
    Powodzenia!
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:33
    znajdzie na tym forum wsparcie
    napewno jakis trol ja wesprze
    choc inni napisza ze sama jest trolem
    i to wszytsko wymysla zeby ludzi z soba sklocic

    hogata123 napisała:

    > przeczytalam kilka postow ponizej i stwierdzam, ze na tym forum to
    > Ty wsparcia nie znajdziesz... wiekszosc osob najnormalniej w swiecie
  • lucusia3 03.10.09, 23:25
    Podoba mi się wyobrażenie wielu osób, może i hogaty123 że się powinno siąść, porozmawiać, znaleźć rozwiązanie. Ślicznie, ja też tak uważam, tylko jest wiele może hogat, które to sobie wyobrażaja tak - siadamy, ja mówię: oskarżam, żalę się, obrażam cię, mówię co masz zrobić, jak mnie przepraszać, ty się ze mną musisz zgadzać, a potem tak średnio raz w tygodniu będe ci wypominać jak mnie skrzywdziłeś, a ty będziesz przepraszał, przepraszał, przepraszał.
  • corgan1 30.09.09, 18:44
    > I myślę,że nie jest to nasze poczucie winy,raczej złość i żal,że
    > ktoś tak bezmyślnie próbuje zniszczyć nasze dobre relacje.

    Znam parę rodzin w których są nastolatki. I wierz mi - nic nie dzieje się bez
    przyczyny. Kiedy nagle coś się dzieje z tzw. "dobrymi relacjami" kiedy dobry i
    fajny Jasio staje się nagle pyskaty i nie wie czego chce to znaczy że tak
    naprawdę od zawsze było coś nie tak.

    W sumie mogłaś trafić gorzej. Mam w rodzinie przypadek w którym 2 nastolatków
    podporządkowało się zasadzie rodziców "daję Ci jeść i Cię utrzymuję więc stul
    pysk", "nie pyskuj i nie podskakuj bo wylecisz na sublokatorkę (dawne określenie
    wynajmu)". Efekt? Jeden nastolatek dorósł i stał się dość agresywny do rodziców
    i zaczął ostro chlać jak tylko zaczął zarabiać pieniądze. Drugi stulił pysk i to
    dosłownie - przestał się odzywać do rodziców i taki klincz trwa od kilkunastu
    lat bo z nimi mieszka. Nie pije, nie pali, nie ma nikogo, zwierząt mu nie
    pozwolili trzymać bo brudzą więc nie ma nikogo, nie pracuje i "nie chce się
    leczyć" jak określiła ciotka która rozmawiała z psychologiem żeby coś zrobić
    żeby był normalny.

    > Często wytyka mi moją"niekompetencję"i porównuje z zaradnością
    > tamtej mamy,dodając :ona mówiła.

    Tja... To teraz wiesz co czują dzieci które słyszą od rodziców "a Marta to
    lepiej się uczy od Ciebie" "a Józek to ma lepsze stopnie" itp. pierdu pierdu.

    Może jego porównywanie Ciebie z inną kobietą to kontrreakcja na to, że wcześniej
    Ty kiedyś go porównywałaś z innymi i że ktoś tam był lepszy bo coś tam coś tam?
    Przypomnij sobie dokładnie.

    > Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest
    > najzwyczajniej za dobrze w życiu.

    Tja... Jakbym słyszał swojego ojca. Mój zawsze marzył żeby mnie wzięli do wojska
    najlepiej takiego ciężkiego żeby tam "dali mi popalić". Albo do kopalni jak nie
    zdam matury.

    Może to jest jakiś pomysł? Niech Twój mąż wyśle go do Afganistanu, może do
    Iraku? Może Twój syn powinien zostać wywalony z domy i zamieszkać w kanałach z
    bezdomnymi? skoro tak go chronicie i jest mu "za dobrze" cokolwiek to znaczy...

    btw - ku jego rozpaczy zdałem maturę i nie wzięli mnie do wojska.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:36
    jezeli obca dziewcyzna ma taki wplyw na syna
    jakiego ty przez 16 lat wychowania zdobyc nie umialas
    docen ja i daj jej wszystkie pieniadze
    zeby tylko cie nauczyla jak to sie robi
    jak syn jest dla ciebie wazny to dobra materialne sie liczyc nie beda
    i zrobisz to z milosc byle tylko syna odzyskac


    corgan1 napisał:

    > > I myślę,że nie jest to nasze poczucie winy,raczej złość i żal,że
    > > ktoś tak bezmyślnie próbuje zniszczyć nasze dobre relacje.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:13
    a czy ty dzwonisz i pytasz co u niego?
    czy rozmawiasz z nim jakie ma problemy?
    nie traktuj go jako 10 letnie dziecko
    sproboj zobaczyc w nim mezczyzne

    basiarach1 napisała:

    > A jednak dzisiaj zadzwonił.Zapytał co słychać w domu.Miło było pomyśleć,że
  • jakw 02.10.09, 20:24
    basiarach1 napisała:


    > Nie akceptuję tyko niszczenia mojej rodziny,bo przecież syn zawsze
    będzie moją
    > rodziną i nic tego nie zmieni.
    Owszem, będzie rodziną, ale wasze relacje ulegną zmianie. I albo się
    do tego dostosujesz albo w końcu zostaniesz jedną z tych toksycznych
    teściowych, o których się pisze na forach.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:10
    jeżeli niektórzy nie potrafią rozmawiać z dzieckiem
    to muszą czytać smsy
    nie ważne czy sie zakończy przed ołtarzem
    ważne zeby babcia za wcześnie nie zostac

    epreis napisała:

    > po 1- jak mogłaś przeczytać jego sms'a?
    > ja też nie chciałam i nie chciałabym mieć tak wścibskiej teściowej..
  • morekac 22.09.09, 00:32
    > Najgorsze jest to,że przeczytałam SMS w jego.komórce
    Tak, to jest najgorsze...
  • srebrnarybka 22.09.09, 00:42
    nie możemy zrozumieć jak mogło dojść do czegoś takiego

    ja też nie mogę zrozumieć, jak mogło dojść do czegoś takiego, że
    czytasz cudze SMSy.
  • allija 22.09.09, 01:48
    no tak, jedyna odpowiedź "przeczytałaś sms", a fee... No i co z
    tego, różnie byywa, mnie też się zdarzyło bo akurat mam taką samą
    komórkę jak syn a że zostawia ją byle gdzie to zdarzyło się, teraz
    założyłam brelok zeby się nie powtórzyło.
    Po pierwsze rzeczywiście miłość 16letnia rzadko kończy się ślubem,
    nawet jeśli to i tak dzieciaki zdążą wydorośleć i nie wiadomo jak
    będzie.
    Po drugie pierwsza miłość jest ważniejsza niz rodzice, nie
    pamietasz? chłopak absolutnie wpadł i nie myśli racjonalnie.
    Przejdzie.
    Po trzecie rozmawiaj z nim, jeśli jest nieprzyjemny to mów mu o
    swoich uczuciach. To trudny okres dla nastolatka w ogóle a dla
    zakochanego pewnie bardziej. Rozmowa to jedyny sprawdzający się u
    mnie sposób. Jeśli syn bywa opryskliwy to mówię mu co czuję i
    dlaczego tak czuję. Bez oskarżania czy pretensji, mój potrafi
    zrozumieć że sprawia mi czymś przykrość, podejrzewam że on często
    nawet o tym nie wie, nie zdaje sobie sprawy.
    A po czwarte to zastanów sie dlaczego dziewczyna cie tak źle
    oceniła, może ma troche racji? moze jestes naopiekuńcza? moze za
    bardzo sie wtrącasz? strzelam ale jakis powód musiał być.
  • elle444 30.09.09, 14:41
    To że 16-latek sie buntuje to jest normalne. Pytanie skad załozenie,
    ze to wina dziewczyny. Tez bym nia chciała "teściowej", która
    twierdzi, ze ona dobrze wychowała a "synowa" popsuła. To jak się 16-
    letni syn zachowuje to jest zawsze "zasługa" rodziców a nie
    otoczenia, bo owszem otoczenie wywiera naciski, ale to wychowanie
    sprawia jakie otoczenie dziecko sobie wybiera i jak na te naciski
    reaguje.
    Przeczytałas niepochlebne zdanie o sobie w SMSie od dziewczyny, ale
    skod wiesz ze to nie syn obrobił Ci tylek i stąd ma o tobie taką
    opinie? Być moze sama nieraz utyskiwałas na swoich rodziców i tak
    sie nauczył, bo to my sami dajemy dzieciom przykład jak traktowac
    rodziców. To że syn ma dobre zdanie o matce dziewczyny moze wynikac
    wyłącznie z tego, ze dziewczyna ma wiecj szacunku dla swojej matki i
    jej tyłka nie obrabia, a Twój syn owszem.
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:30

    oni tak sie starali a on jest niewdziecznik
    to co maja powiedziec ci ktorzy tak dobrych rodzicow nie mieli?
    pewnie dno wodorosty i patologia....

    jak swiat swiatem dzieci sobie wybieraja na kochankow
    kogo innego zupelnie niz rodzice by sobie zyczyli
    chyba ze sa trzymane na lancuchu
    i wtedy do gadania nic nie maja

    jak nie bedzie brzucha wszystko sie ulozy


    elle444 napisała:

    > To że 16-latek sie buntuje to jest normalne. Pytanie skad załozenie,
    > ze to wina dziewczyny. Tez bym nia chciała "teściowej", która
    > twierdzi, ze ona dobrze wychowała a "synowa" popsuła. To jak się 16-
    > letni syn zachowuje to jest zawsze "zasługa" rodziców a nie
  • dominikjandomin 30.09.09, 16:39
    allija napisała:

    > no tak, jedyna odpowiedź "przeczytałaś sms", a fee... No i co z
    > tego, różnie byywa, mnie też się zdarzyło bo akurat mam taką samą
    > komórkę jak syn a że zostawia ją byle gdzie to zdarzyło się,

    Taką samą komórkę i taką samą tapetę na ekranie... I tak samo ma wpisaną
    dziewczynę w książkę telefoniczną, ze w informacji od kogo jest sms nie było
    widać różnicy...
  • allija 02.10.09, 15:06
    coś chcesz udowodnić? mam ci opisać jaki to telefon, jak sie go
    obsługuje? że nie wspomnę iż często w ogóle nie patrzy sie na ekran
    bo wszystko "jest" w palcach. Nie zdarzyło ci sie widziec ludzi,
    którzy robiąc zupełnie coś innego piszą jednocześnie smsy?
    dla przykładu w moim telefonie /i syna/ nie trzeba korzystać z
    książki tel żeby przeczytać smsa, jest sygnał nadejścia smsa,
    wciskam jeden guzik i się wyświetla. Jeśli chcesz badać dalej tę
    sprawę to informuję że rzadko w domu chodzę z komórką pod pachą,
    najczęściej leży sobie gdzieś tam i kiedy zagada to lecę przez całe
    mieszkanie żeby w ostatniej chwili cos tam nacisnąć, często nie
    oglądając nawet wyświetlacza bo po dźwięku wiem czy to sms,
    połączenie czy akurat włączył się alarm wcześniej ustawiony. Tak
    więc mozesz darować sobie teorię spiskową.
  • dominikjandomin 03.10.09, 21:08
    allija napisała:

    > coś chcesz udowodnić? mam ci opisać jaki to telefon,

    Chętnie, abym wiedział, jakiego g... nie kupować. W moim pierwsze co, to
    wyświetla, od kogo jest SMS. A, ze wpisuję zazwyczaj osoby inaczej, wiem, czyj
    to telefon smile

    Nie mówiąc o tapecie pod spodem - to się rzuca w oczy i warto zastosować, bo -
    nawet przypadkowe - czytanie cudzych smsów nie jest świadectwem dobrego wychowania.

    PS. Kiedyś z mojego telefonu korzystała młodzież na rajdach i wycieczkach.
    Krótka piłka - powiedziałem, ze na początku smsa ma być do kogo on jest.
    Poinformowali rodziny i koleżanki / kolegów, moje czytanie ich treści kończyło
    się po wyczytaniu imienia. Można, jak się CHCE. I to nie teoria spiskowa, można
    łatwo sobie radzić, ale TRZEBA CHCIEĆ.

    A jak się nie chce, to się wymyśla wymówki i zarzuca innym teorie spiskowe.
  • allija 04.10.09, 01:36
    wyluzuj człowieku, o co ci chodzi? z mojej komorki nie korzysta cała
    rodzina z przyległościami więc nie musze stosować jakichs
    specjalnych środków bezpieczeństwa, mój telefon nie jest telefonem
    publicznym. Kochanka też nie mam więc nawet jesli ktoś chcący lub
    niechcący przeczyta mojego smsa nie dostaję drgawek.
    Komunikat o smsie pojawia się w moim telefonie na
    wygaszaczu /oszczędność wyświetlacza zapewne/ więc temat tapet
    odpada, jeśli sobie wyswietlę całego smsa to wiem od kogo jest, co
    innego rozmowa, tu wyswietla sie od kogo przychodzi połączenie wiec
    odbieram lub nie, taka organizacja telefonu /Nokia/ w zupełności
    wystarcza, przynajmniej mnie. Nie pracuje w CBŚ ABW i gdzie tam
    jeszcze żeby CHCIEĆ, nie muszę stosowac wymyślnych środków żeby
    ukryc przed resztą rodziny smsa w którym np. mąż informuje mnie że
    kupił chleb wracając z pracy lub dziecko ze wróci później.
    Najwyraźniej synowi też nie zależało skoro telefon zostawiał gdzie
    się akurat trafiło a przecież wiedział że mamy takie same. I to ja
    oznaczyłam swój telefon a nie on więc widać aż tak bardzo mu nie
    zależało.
    A jesli komus bardzo zalezy na pofuności to zasada jest prosta,
    porządek i trzymanie swoich rzeczy w swoim pokoju gdzie nikt nikomu
    po szufladach nie grzebie.
    Chcesz udowodnić wyższość swojego telefonu, swojej organizacji
    obsługiwania sie z nim i swojego wychowania nad moim?
    Czepiasz się i tyle. Nie każdy ma fobię na pukcie swojej
    prywatności. U mnie w domu nikt nie ma obsesji na jej punkcie.
    Zasady sa proste, to co w moim pokoju to święte, jeśli wala sie i
    jest ogólnie dostępne to różnie może być i tak właśnie się zdarzyło.
    Zreszta na marginesie powiem ci że nie muszę uciekać się do
    szpiegowania swoich bliskich, mam takie sposoby że i tak powiedzą mi
    z własnej woli to co chcę wiedzieć, także nastoletni synowie.
    Wystarczy poczekac na odpowiedni moment, odpowiednia atmosferę,
    odpowiednia rozmowę i wtrącić gdzies tam w jej trakcie pytanie na
    które odpowiedź chciałabym znać. Działa zawsze. Bo rzecz nie polega
    na stosowaniu prostackich metod tylko na taktyce i dyplomacji, ot co.
    Mozna dodać - kobiecej wiec jasne się staje dlaczego tego nie
    rozumiesz.
  • dominikjandomin 04.10.09, 20:28
    Spoko, nie rozumiałem, dopóki wczoraj wieczorem nie stałem w kolejce do kasy za
    małżeństwem.

    ONA podaje kartę. Wstukuje PIN, błędny. Wstukuje drugi raz, błędny. Każe mężowi
    wstukać. Błędny.

    Mąż wyciąga swój portfel, wyjmuje kartę - i problem rozwiązany: żona porządkując
    wsadziła swoją kartę jemu do portfela, a męża do swojego... Mąż dał kartę żony,
    wstukał PIN, zapłacili.

    Kobieta namieszała, mężczyzna od razu zrozumiał, że w podobnych rzeczach trzeba
    uważać, co jest czyje...

    A mi uciekł przez nich autobus...
  • majenkir 22.09.09, 02:26
    basiarach1 napisała:
    > Ona napisała,że nie chce
    > mieć takiej teściowej,a on,że jak będę teściową,to nie będę miała
    nic do gadania,wyśle mi kartkę raz w roku i wystarczy.


    "Kto ma syna, ten dzieci ni ma" wink.
    A tak swoja droga - okropna dziewucha z tej Twojej "synowej"....


    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • maksimum 22.09.09, 06:22
    Bardzo dobrze ze przeczytalas SMS,to sie przynajmniej
    dowiedzialas,jaka twoja przyszla synowa i jej matka sa low-life.
    On ma tylko 16 lat i masz obowiazek kontrolowac wszystko to co robi
    i z kim sie zadaje.
    Da mu jakas zdzira doopy ,a w zamian za to chce wszystko.
    To jest wlasnie handelek na poziomie low-life.
  • lejdi111 22.09.09, 07:28
    Każda z Was jeśli miałaby okazję przewertowała by komórkę swojego dzieciaka,
    mało tego nawet pamiętnik!!!!!!!
    I przestańcie się tak oburzać na autorkę wątku, postąpiła jak matka.
  • aniorek 30.09.09, 13:35
    lejdi111 napisała:

    > Każda z Was jeśli miałaby okazję przewertowała by komórkę swojego dzieciaka,
    > mało tego nawet pamiętnik!!!!!!!
    > I przestańcie się tak oburzać na autorkę wątku, postąpiła jak matka.

    Posluchaj madralo, moja matka tez grzebala w moich rzeczach, doszlo do tego, ze pamietniki zaczelam pisac po angielsku, bo tego jezyka na szczescie nie zna! Czulam sie okropnie, w zadnen sposob nie sklanialo mnie to do nawiazywania lepszej relacji z nia, WRECZ PRZECIWNIE.
    Tak postepuja rodzice, ktorzy nie umieja rozmawiac z wlasnymi dziecmi i nie rozumieja ich w ogole. Mysla, ze taka wiedza moze w czyms pomoc. NIC BARDZIEJ BLEDNEGO.

    Nie znosze wscibskich mamusiek. Brak szacunku dla prywatnosci dziecka oznacza brak szacunku dla dziecka W OGOLE. A na tym zadnej zdrowej relacji sie nie zbuduje! Szczegolnie wiek nastoletni to bardzo delikatny okres, kiedy wlasna prywatnosc jest BARDZO WAZNA.

    Tak wiec nie opowiadaj glupot, ze autorka postapila "jak matka". Jak mozna tak w ogole myslec?!
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:50
    z postem powyzszym to ja sie zgadzam
    ale wiem tez ze niewiele to zmieni
    musicie tak to basi napisac zeby zporzumiala
    a sami widzicie ze to wcale latwe nie jest

    lemonna napisała:

    > dokladnie zgadzam sie w 100% z powyższym postem
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:48
    nie krzycz tak na madrale
    kazdy z nas ma jakies wady
    czasami warto posluchac glosu krytyki zamiast sie oburzac
    bez tego nigdy nie bedziemy lepsi


    aniorek napisała:

    > lejdi111 napisała:
    >
    > Posluchaj madralo, moja matka tez grzebala w moich rzeczach, doszlo do tego, ze
    > pamietniki zaczelam pisac po angielsku, bo tego jezyka na szczescie nie zna! C
  • skrzych 30.09.09, 16:22
    Sorry - mam 16-to letnią córkę i ani nie czytam jej sms-ów, nie przeglądam
    e-maili czy tez notatek.
    Generalnie dłuższe i samotne przebywanie w jej pokoju tylko w razie konieczności
    przywrócenia życia komputerowi po kolejnym padzie.
    Nie wyobrażam sobie szpiegowania własnego dziecka.

    Krzysztof
    --
    Czujesz sie winny?
    Forum Dyskusyjne Domowych Winiarzy
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:24
    mezowie czy szpiegujecie swoje zony?
    zony czy szpiegujecie swoich mezow?
    jak czlowieka uwazamy za normalnego to nie trzeba go szpiegowac
    niestety pewnie polowa z was nie mogla z czystym sumieniem pytaniom wyzej zaprzeczyc

    zyjemy w kartoflandzie trzeba sie z tym pogodzic

    skrzych napisał:

    > Sorry - mam 16-to letnią córkę i ani nie czytam jej sms-ów, nie przeglądam
    > e-maili czy tez notatek.
    > Generalnie dłuższe i samotne przebywanie w jej pokoju tylko w razie koniecznośc
    > i
    > przywrócenia życia komputerowi po kolejnym padzie.
    > Nie wyobrażam sobie szpiegowania własnego dziecka.
  • lucusia3 03.10.09, 23:36
    No ale ta druga połowa może. Ja tam dzieci nie szpieguję, tylko z nimi rozmawiam - nie tylko wiem co z kim i po co, ale jeszcze wiem dlaczego. To bezpieczniejsze i zaręczam, że zupełnie miłe. Czułabym się jak idiotka, jakbym grzebała w komórce dziecka czy jego GG.
    Pamietam, jak raz moje maleństwo wysyłało potajemnie z mojego telefonu SMSy do przyjaciółki (bo miała bodajże w PLAYu, więc dziecku było szkoda własnej kasy) no i ta przyjaciółka z rozpędu napisała do mnie. Odesłała SMS dalej, obśmialiśmy to wieczorem ale i mnie i jemu było bardzo niezręcznie. Od tego czasy maleństwo korzysta raczej juz tylko z własnego aparatu.
  • majself 30.09.09, 20:17
    lejdi111 napisała:

    > Każda z Was jeśli miałaby okazję przewertowała by komórkę swojego dzieciaka,
    > mało tego nawet pamiętnik!!!!!!!

    To tylko świadczy o tym, jakimi niemoralnymi kwokami jesteście - te, które by
    przeczytały. Nie wolno czytać cudzych listów, pamiętników, SMSów, podsłuchiwać
    rozmów. Założę się, że tego uczysz swoje dzieci. I tego, że od tej zasady nie ma
    wyjątków.
    --
    Nie używam emotikonek. Dlaczego? Bo jestem egzaltowana.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:53

    nie gotuj sie tak wiesz ze niby nie wolno
    a kto moze to czyta tylko wstydzi sie mowic
    jak widzicie w tym domu sa zasady po to zeby lamac je po cichu
    i tego rodzice ucza dzieci

    dzieci nie sa glupie... patrza i nasladujasmile

    majself napisała:

    > To tylko świadczy o tym, jakimi niemoralnymi kwokami jesteście - te, które by
    > przeczytały. Nie wolno czytać cudzych listów, pamiętników, SMSów, podsłuchiwać
    > rozmów. Założę się, że tego uczysz swoje dzieci. I tego, że od tej zasady nie m
    > a
    > wyjątków.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:46
    bedziemy sie na autorke oburzac
    bo to matka toksyczna
    wolimi miec matke ktora znami porozmawia
    a nie bedzie wertowac po cichu

    i co z tego ze mu mowi ze jest niewdziecznikiem
    skoro 16 lat go wychowywala a teraz nic dobrego w nim nie widzi
    oczywiscie winna jest dziewczyna
    bo mlodemu imponuja gloopie laski a nie madrzy rodzice


    lejdi111 napisała:

    > Każda z Was jeśli miałaby okazję przewertowała by komórkę swojego dzieciaka,
    > mało tego nawet pamiętnik!!!!!!!
    > I przestańcie się tak oburzać na autorkę wątku, postąpiła jak matka.
  • haribo007 05.10.09, 11:42
    Otóż, jeżeli argumenty natury moralnej i psychologicznej do Ciebie nie docierają
    to pozwól, że przytoczę te natury prawnej.

    Syn nie jest dzieckiem, jeśli dostał od rodziców telefon w prezencie to ma do
    niego prawa i nie może go sprzedać do 18roku życia ale może go ważnie zamienić
    np. na rower kolegi, sprezentować koleżance i nic nie można mu zrobić. To jego,
    nie ich telefon.

    Dodatkowo jest prawnie zagwarantowana tajemnica korespondencji.
    Tajemnica korespondencji, oznacza, iż wszystko, co jest przedmiotem przekazu od
    nadawcy do adresata, należy wyłącznie do tych osób, z wyjątkiem sytuacji, gdy
    wyrażą one zgodę na udostępnienie również innym informacji, które między sobą
    przekazują.
    Złamanie tajemnicy korespondencji podlega karze z mocy prawa.
    Generalnie, "dobra matka" może za to nawet pójść do pierdla.
    Tak, za czytanie sms-ów syna. Z mocy tak polskiego jak i europejskiego prawa.
    Prawodawca postarał się, żeby takie osoby jak forumowa mama nie mogły bezkarnie
    rujnować życia swoim dzieciom tylko dlatego, że są ich dziećmi, tak samo jak nie
    można zatłuc na śmierć swojego psa.

    Moi rodzice do 25roku życia otwierali moje listy (przychodzące na adres
    zameldowania, chociaż nie mieszkam z nimi od 18r.ż)
    wspaniali światli lekarze oburzali się, że robię im z tego problemu afery, bo
    przecież mają prawo czytać moją miłosną korespondencję, moje pity, rachunki,
    wyniki badań...
    DRAMAT.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:42

    sam widzisz maksiu ze twoje metody sie nie sprawdzaja
    rola zdziry jest dawanie doopy
    rola twoja jest takie wychowanie dzieciaka
    zeby mial wieksze ambicje w zyciu niz spanie z byle zdzira

    jak bedziesz lal dzieciaka... to kiedys ci odda smile

    maksimum napisał:

    > Bardzo dobrze ze przeczytalas SMS,to sie przynajmniej
    > dowiedzialas,jaka twoja przyszla synowa i jej matka sa low-life.
    > On ma tylko 16 lat i masz obowiazek kontrolowac wszystko to co robi
    > i z kim sie zadaje.
    > Da mu jakas zdzira doopy ,a w zamian za to chce wszystko.
    > To jest wlasnie handelek na poziomie low-life.
  • edyta.1978 22.09.09, 08:14
    Tłumaczenie nic nie da (wiem z doświadczenia) Im bardziej tłumaczono mi, że to
    chłopak nie dla mnie, tym bardziej chciałam udowodnić, że sie mylą, bo przecież
    ja wiem lepiej. Nie dręcz się przeczytanym sms-em. Pewnie, że to naruszenie
    prywatności, ale chyba każda matka robiłaby wszystko by uchronić swe dziecko
    przed zagrożeniem (być może wyimaginowanym)
    Co możesz zrobić? hmm prawdę mówiąc nie wiem. Udawać, że jest ok to chyba nie
    fair. Po prosu bądź. Trudno mi dawać rady. Nie jestem psychologiem. Może znajdź
    jakiegoś jeśli masz możliwość. Jeśli wpakuje sie w kłopoty to sam musi sobie
    poradzić. Chyba, że Was poprosi o pomoc. Trzymajcie się.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:55
    jednym da innym nie da
    nie zapominaj ze ludzie rozni sa bardzo
    jezeli bedziesz uczyc dziecko rozmawiac szczerze od malego
    jest duza szansa ze na starosc bedzie szczerze rozmawiac z toba


    edyta.1978 napisała:

    > Tłumaczenie nic nie da (wiem z doświadczenia) Im bardziej tłumaczono mi, że to
  • edyta.1978 22.09.09, 08:17
    Aha.. Ten tekst o kartce raz w roku trochę mnie rozśmieszył. Przepraszam, ale ja
    w jego wieku mówiłam dokładnie tak samosmile Teraz z tamtym chłopakiem nie
    utrzymuje znajomości a u rodziców jestem co 2 dzień smile
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:57

    to sa pewnie wyolbrzymione leki rodzicow
    chociaz z drugiej strony sama autorka tak swoj trud wychowawczy podsumowuje
    ona 16 lat nad synem harowala
    a tu przyszla jakas mloda i zabrala jej wszystko

    edyta.1978 napisała:

    > Aha.. Ten tekst o kartce raz w roku trochę mnie rozśmieszył. Przepraszam, ale j
    > a
    > w jego wieku mówiłam dokładnie tak samosmile Teraz z tamtym chłopakiem nie
    > utrzymuje znajomości a u rodziców jestem co 2 dzień smile
  • jakw 04.10.09, 00:31
    maklerek_troll napisała:

    >
    > sama autorka tak swoj trud wychowawczy podsumowuje
    > ona 16 lat nad synem harowala
    > a tu przyszla jakas mloda i zabrala jej wszystko
    No właśnie to na tym polega: chucha się 15/20 czy... 30 lat na
    synka, a potem jakaś "ździra" przychodzi.
  • alabama8 22.09.09, 09:29
    A po co ta kawa z mamą wybranki? Jak byłam nastolatką to do głowy mi
    nie przyszło, żeby umawiać spotkania z matkami moich ówczsnych
    sympatii. To dziecięce miłości, mogą się ciągnąć i do ślubu ale nie
    koniecznie. Syn będzie miał jeszcze pewnie z 5 kolejnych wybranek a
    ty pierwszą już traktujesz tak poważnie. Pilnuj, żeby nie "wpadli" i
    tyle.
    --
    Alabama8
  • jaad33 22.09.09, 11:27
    Zakochał się to głupieje, normalne. Dodatkowo jest w wieku, kiedy myśli że już pozjadał wszystkie istniejące na świecie rozumy, więc głupieje do kwadratu.

    > Czujemy się skrzywdzeni tą sytuacją i bezradni.Zawsze wspieraliśmy syna i
    > kochaliśmy,nie możemy zrozumieć jak mogło dojść do czegoś takiego.

    I to mu właśnie powiedzcie. Bez pouczania, pretensji i moralizowania. Powiedzcie co czujecie, wnioski niech wyciąga sam.
    --
    "Ciekawe że ślimaki chodzą tak wolno a zdążają."
  • basiarach1 22.09.09, 12:27
    Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że nie spodziewał
    się po mnie czytania SMS-ów syna,ale później przyznał mi rację.Naprawdę nie było
    innego sposobu,żeby zrozumieć,co się dzieje.
    Dziewczyna jest wychowywana bezstresowo,moje dzieci nie.Jej wolno wszystko,syn
    ma trochę obowiązków i granic,ale też sporo luzu.
    To tutaj widzę punkt zapalny.Kilka mies.temu przyszedł po rozmowie z nią i
    powiedział:ciekawe czy wszystkie teściowe są takie.To były jeszcze czasy bez
    żadnych zgrzytów,więc bardzo się zdziwiliśmy.
    Później zaczęło się wyszukiwanie "krzywd":dlaczego młodszy syn jest krócej w
    przedszkolu(poważnie choruje),dlaczego gotuję mu to co lubi(lekarz kazał)itd.
    Teraz czepia się wszystkiego,często dodając:a ona mówiła.
    Najpierw próbowaliśmy rozmawiać,jak zawsze.Ale on zachowuje się jakby stracił
    rozum.Jest nieprzyjemny,kpiący z nas,często podnosi głos,krzyczy na brata.Mąż
    zareagował na to ostro,więc nie rozmawiają ze sobą już 2 tygodnie.
    Boli mnie to tym bardziej,że bardzo się staraliśmy.A teraz myślę jeszcze,że jak
    tak dalej pójdzie to nie tylko stracimy dziecko,ale zyskamy wroga.
    Jeśli chodzi o psychologa,to już się umówiłam na następny tydzień.Nie wiem co
    jeszcze mogłabym zrobić.Syn przychodzi z randek szczęśliwy jak młody bóg i wiem,
    że jakiekolwiek moje próby kontaktu teraz nie mają sensu.Jak to dobrze,że
    wszystko o antykoncepcji przerobiłam z nim kiedy jeszcze nie miał dziewczyny.Mam
    nadzieję,że coś mu w głowie zostało.
    Bardzo wam dziękuję.
  • verdana 22.09.09, 15:31
    Jesteś na 100% pewna, ze Wy jestescie idealni, a syn we wszystkim
    sie myli? Możliwe, ze przesadza, ale mozliwe też, ze dziewczyna,
    ktora go kocha, zauwazyla, ze jest traktowany inaczej niz mlodszy
    brat - i wcale jej sie to nie podoba. Ja bym doceniła, ze dziewczyna
    troszczy się o swojego chłopaka i uwaza, ze powinien mieć w domu
    lepiej.
    Po co spotkalas się z matka dziewczyny? Zupełnie tego nie rozumiem.
    Żeby zobaczyć, z jakiej dziewczyna jest rodziny? Żeby miec kontrolę
    nad mlodymi?
    Poza tym nie mozna obrazac się za coś, co nie bylo dla Ciebie
    przeznaczone. Sama piszesz o synu nie najlepsze rzeczy, a jak on o
    Tobie napisze - to cala rodzina jest oburzona. Nie widzisz w tym nic
    dziwnego?
    Tesciową chyba faktycznie bedziesz okropną.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • croyance 22.09.09, 21:39
    Verdana, chcialam napisac cos podobnego: jak sie ma prywatny sms
    zakochanego nastolatka obrabiajacego nieco d. matce (czego w tym wieku
    zaiste nalezy sie spodziewac, i tylko kompletnie zakochane w synach
    matki dostaja padaczki) do opisywania jego zwiazku przez matke na
    publicznym forum?
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:06

    moralnosc pani dulskiej
    czyz to nie jest wytlumaczenie?
    od dawna motyw ten jest w literaturze
    lecz co zrobic jak nie wszyscy lektury czytaja.....


    croyance napisała:

    > Verdana, chcialam napisac cos podobnego: jak sie ma prywatny sms
    > zakochanego nastolatka obrabiajacego nieco d. matce (czego w tym wieku
    > zaiste nalezy sie spodziewac, i tylko kompletnie zakochane w synach
    > matki dostaja padaczki) do opisywania jego zwiazku przez matke na
    > publicznym forum?
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:05
    nie ktorym ludziom przez usta nie przejdzie ze nie sa idelani
    bo uwazaja za grzecznosc i kurtuazje publicznie mowic dobrze o domu swoim
    niestety tak zostali wychowani
    i teraz juz tego raczej nie zmienimy

    verdana napisała:

    > Jesteś na 100% pewna, ze Wy jestescie idealni, a syn we wszystkim

  • verdana 22.09.09, 15:31
    Jesteś na 100% pewna, ze Wy jestescie idealni, a syn we wszystkim
    sie myli? Możliwe, ze przesadza, ale mozliwe też, ze dziewczyna,
    ktora go kocha, zauwazyla, ze jest traktowany inaczej niz mlodszy
    brat - i wcale jej sie to nie podoba. Ja bym doceniła, ze dziewczyna
    troszczy się o swojego chłopaka i uwaza, ze powinien mieć w domu
    lepiej.
    Po co spotkalas się z matka dziewczyny? Zupełnie tego nie rozumiem.
    Żeby zobaczyć, z jakiej dziewczyna jest rodziny? Żeby miec kontrolę
    nad mlodymi?
    Poza tym nie mozna obrazac się za coś, co nie bylo dla Ciebie
    przeznaczone. Sama piszesz o synu nie najlepsze rzeczy, a jak on o
    Tobie napisze - to cala rodzina jest oburzona. Nie widzisz w tym nic
    dziwnego?
    Tesciową chyba faktycznie bedziesz okropną.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • maksimum 22.09.09, 17:38
    basiarach1 napisała:

    > Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że nie
    spodziewał się po mnie czytania SMS-ów syna,ale później przyznał mi
    rację.Naprawdę nie było innego sposobu,żeby zrozumieć,co się dzieje.
    --------
    Bardzo dobrze zrobilas.Wg prawa jestes odpowiedzialna za syna i
    MUSISZ wiedziec co robi.

    > Dziewczyna jest wychowywana bezstresowo,moje dzieci nie.Jej wolno
    >wszystko,syn ma trochę obowiązków i granic,ale też sporo luzu.

    A nie mowilem,ze dziewczyna i jej rodzice to zwykly low-life??
    Matka nawet chyba by nie wiedziala z kim corcia sypia,ale jak
    zobaczyla ze chlopak z dobrego domu,to koniecznie trzeba ich
    sciagnac do swojego poziomu!

    > To tutaj widzę punkt zapalny.Kilka mies.temu przyszedł po rozmowie
    z nią i powiedział:ciekawe czy wszystkie teściowe są takie.To były
    >jeszcze czasy bez żadnych zgrzytów,więc bardzo się zdziwiliśmy.

    Dziewczyna jest najnormalniej w swiecie glupia i TYLKO wtedy
    zatrzyma przy sobie twojego syna,jak go oglupi do swojego
    poziomu,czyli doopa i lekkie traktowanie zycia i szkoly.

    > Później zaczęło się wyszukiwanie "krzywd":dlaczego młodszy syn
    jest krócej w przedszkolu(poważnie choruje),dlaczego gotuję mu to co
    >lubi(lekarz kazał)itd.

    To sa wlasnie typowe metody low-life!
    Czepiaja sie wszystkiego bez powodu,czyli bezsensowna agresja.

    > Teraz czepia się wszystkiego,często dodając:a ona mówiła.

    O ona jest glupsza od woznej w szkole.
    Dlaczego nie spytasz syna,jak jej w szkole idzie i kim chcialaby w
    zyciu byc???
    Czyzby to nie byly pytania na miejscu?

    > Najpierw próbowaliśmy rozmawiać,jak zawsze.Ale on zachowuje się
    jakby stracił rozum.Jest nieprzyjemny,kpiący z nas,często podnosi
    >głos,krzyczy na brata.

    Skutecznie zniza sie do jej poziomu.


    > Mąż zareagował na to ostro,więc nie rozmawiają ze sobą już 2
    >tygodnie.

    Ja bym takiego gnoja kopnal mocno w doope,nie dal ani grosza i
    zabronil ze zdzira sie spotykac.

    > Boli mnie to tym bardziej,że bardzo się staraliśmy.A teraz myślę
    jeszcze,że jak tak dalej pójdzie to nie tylko stracimy dziecko,ale
    >zyskamy wroga.

    To wszystko zalezy od tego,czy on chce sie jeszcze uczyc,czy juz
    tylko bedzie doopczyl do konca zycia.

    > Jeśli chodzi o psychologa,to już się umówiłam na następny
    tydzień.Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić.Syn przychodzi z randek
    szczęśliwy jak młody bóg i wiem, że jakiekolwiek moje próby kontaktu
    >teraz nie mają sensu.

    Ja tez przychodzilem z randek jak mlody bog,z tym ze nie mialem
    zadnych problemow z nauka.
    Pierwsza i najwieksza milosc sie wykruszyla,jak ja zdalem na studia
    a ona nie.

    PS.Tylko verdany nie czytaj,bo ona ma zboczone poglady na zycie.
  • alessia27 22.09.09, 19:20
    a czy ty uwazasz ze to pierwsza i ostatnia dziewczyna twojego syna ???
    Bedzie ich pewnie mnostwo on ma dopiero 16 lat !!!
    A to okres buntowniczy nie ma sie co dziwic chce sie jej pokazac z jak
    najlepszej strony...bo jest zakochany smile

    ♥ Macius 10.05.2002
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:17
    jak tak dalej pojdzie to moze byc pierwsza i ostatnia
    po takich traumatycznych przezyciach zacznie sie spotykac z chlopcami


    nie manipulujcie psychika dzieci ... bo nigdy nie wiecie jak to sie skonczyc moze
    pozwolcie dziecku byc soba...i w miare mozliwosci przygotujcie go na trudy zycia
  • beliska 22.09.09, 20:34
    maksimum napisał:
    > PS.Tylko verdany nie czytaj,bo ona ma zboczone poglady na zycie.

    Czyżby?

    Za to czytając Ciebie, zastanawiam się, co robisz na forum o wychowaniu. Ot, np.

    > Ja bym takiego gnoja kopnal mocno w doope,nie dal ani grosza i
    > zabronil ze zdzira sie spotykac.

    > Dziewczyna jest najnormalniej w swiecie glupia i TYLKO wtedy
    > zatrzyma przy sobie twojego syna,jak go oglupi do swojego
    > poziomu,czyli doopa i lekkie traktowanie zycia i szkoly.
    > O ona jest glupsza od woznej w szkole.

    Szkoda czytać. Nie znasz, nie wiesz w zasadzie nic prócz tego, co przejęta i zdziwiona dorastaniem syna, buntem itp. matka napisała, a wyciagasz mnóswto wniosków, łatwo przychodzi Ci obrażanie zupełnie obych osób. To nie jest zdrowe, normalne podejście zycia.
    Jeśliby matka posłuchała Twoich rad, źle mogłoby się to skończyć dla jej relacji z synem.
    --
    zapatrzona
  • srebrnarybka 22.09.09, 20:39
    Mój Maksiu, ludzie, którzy czytają cudze SMSy, są low-life. Jeżeli o
    tym nie wiesz, to widzocznie nie uważałeś na tej lekcji dobrych
    manier. I jeżeli nie przekażesz tej doniosłej informacji swoim
    dzieciom, to nikt porządny się nie będzie z nimi zadawał. Twoja
    córka będzie mogła wyjść najwyżej za jakiegoś Murzyna, który nie
    ukończył high school.
  • dominikjandomin 30.09.09, 16:47
    srebrnarybka napisała:

    > Mój Maksiu, ludzie, którzy czytają cudze SMSy, są low-life. Jeżeli o
    > tym nie wiesz, to widzocznie nie uważałeś na tej lekcji dobrych
    > manier. I jeżeli nie przekażesz tej doniosłej informacji swoim
    > dzieciom, to nikt porządny się nie będzie z nimi zadawał. Twoja
    > córka będzie mogła wyjść najwyżej za jakiegoś Murzyna, który nie
    > ukończył high school.

    Wszystko OK, tylko nie obrażaj Murzynów. Przy takim ojcu ucieknie w ręce
    pierwszego lepszego krajowego moczymordy.
  • srebrnarybka 30.09.09, 17:18
    Niestety córka Maksia nie ma szans na krajowego moczymordę, bo
    mieszka w USA, a jej ojciec ciągle dba, by zadawała się z ludźmi z
    high-life'u, a nie z Murzynami z niższych sfer. Dlatego postraszyłam
    go tym, czego się tak bardzo boi.
    Wszystkich Murzynów, nawet tych, którzy nie ukończyli high school,
    uroczyście przepraszam.
  • dominikjandomin 30.09.09, 17:31
    Spoko. Wpadnie w łapy nielegalnego emigranta z Polski... smile Bez szkół, bez
    znajomości angielskiego...
  • kamil922 30.09.09, 18:49
    maksimum napisał:

    > basiarach1 napisała:
    >
    > > Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że
    nie
    > spodziewał się po mnie czytania SMS-ów syna,ale później przyznał
    mi
    > rację.Naprawdę nie było innego sposobu,żeby zrozumieć,co się
    dzieje.
    > --------
    > Bardzo dobrze zrobilas.Wg prawa jestes odpowiedzialna za syna i
    > MUSISZ wiedziec co robi.


    Weź mnie nie wnerwiaj. Wg prawa ?! PRAWA ?! Według PRAWA, to każdy
    człowiek ma PRAWO do tajemnicy korespondencji. A to, że
    korespondencja kojarzy się jednoznacznie z listami, nie oznacza, że
    się jedynie od listów zawęża. Maile i smsy także pod to podchodzą.
    Wiedzieć, co robi dziecko, a czytać cudzą KORESPONDENCJĘ to co
    innego.
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:14

    zamiencie w tym zdaniu verdane na maksia...
    i ona na on zeby plec sie zgadzala
    powstanie w ten sposb doskonale podsumowanie calej wypowiedzi
    szkoda czasu zeby pisac elaboraty to kazdego podpunktu


    maksimum napisał:
    >
    > PS.Tylko verdany nie czytaj,bo ona ma zboczone poglady na zycie
  • haribo007 05.10.09, 11:56
    maksimum napisał:

    > basiarach1 napisała:
    >
    > > Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że nie
    > spodziewał się po mnie czytania SMS-ów syna,ale później przyznał mi
    > rację.Naprawdę nie było innego sposobu,żeby zrozumieć,co się dzieje.
    > --------
    > Bardzo dobrze zrobilas.Wg prawa jestes odpowiedzialna za syna i
    > MUSISZ wiedziec co robi.

    Szkoda, że takie niedouczone prostaki jak Ty wypowiadają się na poważne tematy.
    W świetle prawa ONA PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚĆ KARNĄ ZA CZYTANIE JEGO KORESPONDENCJI.
    ZA TO GROZI JEJ NAWET WIĘZIENIE.


    > To wszystko zalezy od tego,czy on chce sie jeszcze uczyc,czy juz
    > tylko bedzie doopczyl do konca zycia.
    >
    > > Jeśli chodzi o psychologa,to już się umówiłam na następny
    > tydzień.Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić.Syn przychodzi z randek
    > szczęśliwy jak młody bóg i wiem, że jakiekolwiek moje próby kontaktu
    > >teraz nie mają sensu.
    >
    > Ja tez przychodzilem z randek jak mlody bog,z tym ze nie mialem
    > zadnych problemow z nauka.
    > Pierwsza i najwieksza milosc sie wykruszyla,jak ja zdalem na studia
    > a ona nie.


    Proszę napisz co to za niby studia Ty kończyłeś, warto by odenrać tej pseudo
    uczelni akredytację.
  • beliska 22.09.09, 20:17
    > Jeśli chodzi o psychologa,to już się umówiłam na następny tydzień

    Chyba nie bierzesz syna do psychologa?
    Bo to już byłoby przegięcie z Twojej strony wobec niego.
    --
    zapatrzona
  • basiarach1 22.09.09, 21:09
  • basiarach1 22.09.09, 22:00
    Nie nie biorę syna do psychologa.Po co? Mi potrzebna jest rozmowa,on pewnie
    czuje się świetnie.Teraz jest na wycieczce szkolnej,więc w domu przez kilka dni
    tyle spokoju.To smutne,że tak myślę,tęsknię,ale mam już tego dość.
    Jesteśmy normalną rodziną,pewnie taką jak tysiące innych.
    Mamy swoje problemy i broń boże nie jesteśmy idealni.Radzimy sobie jak
    potrafimy,raz lepiej,raz gorzej.I to nie tak,że syn czepia się tylko spraw
    związanych z bratem,to jeszcze bym zrozumiała.Jemu przeszkadza WSZYSTKO.Śmieszne
    gazety,które czytam,sprawy z którymi mam problem(bo ona mówiła,że jej mama nie
    ma takich problemów),zasady,które nakładam(np.komputer do 22,w weekend do
    24)itd.(dziewczyna nie ma takich granic)
    Z jej mamą spotkałam się,bo syn zaczął jeździć do dziewczyny domu i była to
    inicjatywa tej pani.Myślę,że słuszna.
    Ostatnio,gdy był u niej,jej mama zadzwoniła w sprawie powrotu i niegrzecznie ze
    mną rozmawiała.Syn później powiedział,że ona ma taki ironiczny sposób mówienia,a
    oni stali z boku i śmiali się.Stąd awantura z mężem.Powiedzieliśmy synowi,że po
    raz któryś tam nawalił,w związku z czym nie pozwalamy mu jeździć do dziewczyny
    domu(w sąsiedniej miejscowości),mogą spotykać się w naszym mieście.
    On jest obrażony zupełnie.
    Przed wyjazdem na wycieczkę powiedziałam mu,jak bardzo martwię się o jego
    brata,u którego podejrzewane jest ciężkie schorzenie.Wczoraj miałam spotkanie z
    lekarzem w sprawie tomografu dla małego.Myślałam,że starszy zadzwoni
    zapytać.Jednak nie zadzwonił i boję się,że stracę wiarę w niego.
  • epreis 22.09.09, 22:50
    > Przed wyjazdem na wycieczkę powiedziałam mu,jak bardzo martwię się o jego
    > brata,u którego podejrzewane jest ciężkie schorzenie.Wczoraj miałam spotkanie z
    > lekarzem w sprawie tomografu dla małego.Myślałam,że starszy zadzwoni
    > zapytać.Jednak nie zadzwonił i boję się,że stracę wiarę w niego.

    o swoich zmartwieniach powinnaś z mężem rozmawiac, a nie obarczać nim syna- mimo że nie chce nim być- TO JESZCZE DZIECKO...
    dlaczego miałz adzwonić?pojechał na wycieczkę, on nie musi być odpowiedzialny za młodszego brata, nie powinien wręcz być...
    myślę, że za dużo od niego wymagasz- nic dziwnego, że chłopak ma dość...

    --
    Ewelina-mama Kapselka(03.10.2005) i Niani(18.03.2008)
    "Byłam wspaniałą matką, zanim jeszcze miałam własne dzieci."
    (A.F.,E.M.)
  • kindofmagic 30.09.09, 15:13
    to juz chyba przesada - sugerujesz, ze 16 letni chlopak, jedzie na
    wycieczke i nie powinien przejmowac sie zdrowiem powaznie chorego
    brata... TO JEST CONAJMNIEJ DZIWNE.

    Nikt nie wymaga od niego zamartwiania sie i brania na barki
    odpowiedzialnosci za leczenie ale zwykly telefon w trosce o brata
    jest jak najbardziej normalna rzecza. Jego brak niekoniecznie
    swiadczyc musi o braku milosci czy innym problemie ale tez nie uwazam
    za cos zupelnie normalnego.
  • dominikjandomin 30.09.09, 16:52
    kindofmagic napisał:

    > to juz chyba przesada - sugerujesz, ze 16 letni chlopak, jedzie na
    > wycieczke i nie powinien przejmowac sie zdrowiem powaznie chorego
    > brata... TO JEST CONAJMNIEJ DZIWNE.
    >
    > Nikt nie wymaga od niego zamartwiania sie i brania na barki
    > odpowiedzialnosci za leczenie ale zwykly telefon w trosce o brata
    > jest jak najbardziej normalna rzecza. Jego brak niekoniecznie
    > swiadczyc musi o braku milosci czy innym problemie ale tez nie uwazam
    > za cos zupelnie normalnego.


    Po co ma dzwonić? Telefon w sprawie tomografu? Ludzie, dajcie i 16latkowi chwilę
    odpoczynku... Brat jest chory, ale nie umiera, dwa dni bez informacji o
    tomografie można przeżyć...

    Mnie ciekawi co innego - wgo - w rozmowie telefonicznej matka poinformowała syna
    o spotkaniu z lekarzem w sprawie tomografu (akurat info wazne dla dziecka na
    wycieczce) - ale czy zapytała, czy podoba mu się wycieczka? I czy wszystko jest
    w porządku?
  • lemonna 30.09.09, 15:03

    > Śmieszne gazety,które czytam,sprawy z którymi mam problem(bo ona mówiła,że jej
    mama nie ma takich problemów)
    jakie gazety?? tak z ciekawosci

    > Ostatnio,gdy był u niej,jej mama zadzwoniła w sprawie powrotu i niegrzecznie ze
    > mną rozmawiała.
    jestes przewrazliwiona~!! olej ten ton wyluzuj sie


    Powiedzieliśmy synowi,że po
    > raz któryś tam nawalił,w związku z czym nie pozwalamy mu jeździć do dziewczyny
    > domu(w sąsiedniej miejscowości),

    Jesus, komputer do 22, zakaz widywania sie z dziewczyna? Myslisz ze naprawde go
    tym uszczesliwiasz i sa to normalne metody, tylko go do siebie zrażasz i oddala
    sie coraz dalej i dalej...

    Myślałam,że starszy zadzwoni
    > zapytać.Jednak nie zadzwonił i boję się,że stracę wiarę w niego.

    rzeczywiscie, na wycieczce 16latek mial przejmowac sie malym bratem... czego ty
    oczekujesz? zastanow sie lepiej i wymagaj tego od meza...

    --
    the truth will set you free but earlier it willpiss you off !!
  • croyance 22.09.09, 21:41
    No co Ty, przeciez syn stracil rozum i nie uwaza juz mamusi za
    najwazniejszej na swiecie - tu potrzebny psychiatra ;-P
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • milka1st 30.09.09, 12:51
    to nie jest kwestia wychowywania bezstresowego, dziewczynie też
    pewnie nie wszystko wolno jak piszesz, a wasze problemy wcale nie
    zaczeły się jak zaczął się z nią spotykać i nie skończa jak się
    rozstaną. Wszedł w taki wiek gdzie człowiekowi się wydaje że cały
    świat jest przeciw niemu a rodzice tym bardziej krzywdzą im bardziej
    się starają. Piszesz, że ma pretensje że inaczej traktujecie
    młodszego syna, dla ciebie to normalne a on jest nieszczęśliwy, może
    czasem zrób coś tylko dla niego a może zamiast wieszać psy na jego
    dziewczynie, zapytaj co u niej słychać, pochwal ją za coś , jakiś
    drobiazg nawet, to czasem działa cuda. mało prawdopodobne , żebyś
    została jej teściową , ale stosunki z synem faktycznie możesz popsuć
    na zawsze i uwierz mi to nie będzie jego wina , to wy z mężem
    jesteście dorośli a ty piszesz , że mąż nie rozmawia z synem od
    tygodni ? no serio , kto tu jest bardziej dziecinny ?
  • dominikjandomin 30.09.09, 16:44
    >dlaczego gotuję mu to co lubi(lekarz kazał)itd.

    Dobra, młodszy choruje.

    A czemu starszy przez to ma cierpieć? Skoro młodemu gotujesz "to co lubi" (fajna
    dietę dał lekarz, akurat to co lubi), to czemu nie możesz starszemu? Tego, co
    ten lubi?
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:03
    nie dziekuj nam wszystkim
    bo sa tez tacy co cie krytykuja
    zastanow sie moze co dla ciebie w zyciu jest najwazniejsze
    bo moze nie warto sie tak przejmowac tym co sie z synem dzieje


    basiarach1 napisała:

    > Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że nie spodziewał
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:00



    to ze mlody zglupial to chyba jest normalne
    ale z mamusia dzieje sie podobnie to juz zdrowe nie jest
    mysle ze mamusia nie mowi nam wszystkiego
    gdyby mlody mial szanse tu sie wypowiedziec bylibysmy zaskoczeni

    mlodzi nie zawsze sa glupi .... tak jak bysmy chcieli

    jaad33 napisał:

    > Zakochał się to głupieje, normalne. Dodatkowo jest w wieku, kiedy myśli że już
    > pozjadał wszystkie istniejące na świecie rozumy, więc głupieje do kwadratu.
  • kanna 22.09.09, 23:52
    Sytuacja jest trudna i niemiła, ale - niestety czy stety -
    rozwojowo naturalna. Jak się człowiek zakochuje, to traci rozum.
    Bywa pod wpływem osoby, w której się zakochał. Jezelie tamta jest
    buntująca - zcazyna się buntowac w domu itp.
    Nie dzieje sie więc nic odbiegającego od normy. Choć rozumiem, ze
    czujesz się skrzywdzona i jest Ci trudno.

    Dobrze, że idziesz do pscyhologa - odgadasz sytuację, będziesz
    patrzyła na nią trzeźwiej. Wazne jest stawianie granic synowi (tak,
    jak to robiłas wczesnie). wazne jest tez , żeby się NIE TŁUMACZYĆ
    jak syn obwina i wzbudza poczucie winy (tak, te teksty o lepszym
    traktowaniu brata sa manipulacją ze strony starszego).

    Tyle dla Ciebie.

    teraz cos ode mnie - komentarze oceniające, ktytczne, szydrcze nie
    służą niczemu. Nie pomoga ani autorce tekstu, ani jej synowi. Lepiej
    sie więc wstrzymajcie z oceną, dziewczyny.

    --
    Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
    USS Phoenix - Where No Man Has Gone Before
  • srebrnarybka 23.09.09, 09:00
    komentarze oceniające, ktytczne, szydrcze nie
    > służą niczemu. Nie pomoga ani autorce tekstu, ani jej synowi.
    Lepiej
    > sie więc wstrzymajcie z oceną, dziewczyny.

    Komentarze pomogą. Np. autorka wątku się dowie, że nie czyta się
    cudzych SMSów, skoro dotąd tego nie wiedziała.
  • kanna 23.09.09, 11:07
    Sądzę, że wiedziała, że się nie czyta. Ale zdecydowała się
    przeczytać.
    Nie zdarzyło Ci się nigdy zrobic czegoś, o czym wiesz, że nie jest
    słuszne?

    --
    Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
    USS Phoenix - Where No Man Has Gone Before
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:37
    po to autorka puscila watek na publicznym forum
    zebysmy tu sie gryzli
    jakby chciala sprawe zalatwic po cichu
    toby poszla do psychologa i pogadala w 4 oczy

    popatrzcie na basie...i na to co pisze
    czy tylko mi sie wydaje ze elokwencja formy jej wypowiedzi kłóci sie znacznie z
    niskim poziomem treści jaka przekazuje?

    kanna napisała:


    > teraz cos ode mnie - komentarze oceniające, ktytczne, szydrcze nie
    > służą niczemu. Nie pomoga ani autorce tekstu, ani jej synowi. Lepiej
    > sie więc wstrzymajcie z oceną, dziewczyny.
    >
  • burza4 22.09.09, 23:58
    czasem wyczuwa się po prostu, że dana znajomość ma na dziecko zły
    wpływ. Jakoś przez 16 lat chłopak nie miał problemu z młodszym
    bratem, zaczął mieć go dopiero kiedy ta dziewczyna otworzyła mu
    oczy? co najmniej dziwne.

    dziwne relacje domowe to mogą być u niej, matka rozmawiająca
    niegrzecznie też nie rokuje najlepiej, skoro chamstwo to u nich
    taki "styl" bycia to takim modelem zachowania się przesiąka. Nie
    pozwalałabym na wyjazdy nastolatka do innego miasta, tym bardziej w
    środowisko którego nie akceptuję.

    Niejednokrotnie zdarzało się, że moja córka miała pretensję o krótką
    smycz, bo jej kolezanki miały o wiele więcej swobody. Kiedyś jednak
    powiedziała, że woli to, niż układ jaki ma koleżnka, której matka na
    wszystko pozwala, bo przynajmniej wie, że nie mam gdzieś tego co się
    z nią dzieje.
  • bi_scotti 23.09.09, 00:30
    Ja bym zaproponowala zeby czas spedzali u Was i dawalabym Im szanse
    byc u Was w domu bez reszty rodziny. Niegrzeczna mama to zawsze
    nieprzyjemny zgrzyt ale moze faktycznie taki ma styl a nie zwyczajny
    brak manier - daj Jej "benefit of the doubt".
    Moje srednie dziecko ma okreslona kondycje medyczna i miewalismy na
    tym tle konflikty z pozostala dwojka. To jest w jakims sensie nie do
    unikniecia, bo mlodzi nawet swietnie rozumiejac, ze cos musi byc tak
    jak musi, bo ograniczen zdrowotnych sie nie przeskoczy, buntuja sie
    lub zyja w poczuciu, ze jak nie jest "po rowno" to nie
    jest "sprawiedliwie". Dopiero z wiekiem przychodzi swiadomosc, ze
    tak naprawde to ten ulomny brat zostal "niesprawiedliwie" obdzielony
    przez Matke Nature/Los ... Z wlasnego doswiadczenia moge Ci
    poradzic - nie naciskaj. Nie naciskaj na rozumienie, przejmowanie
    sie czy wspolczucie - to przyjdzie z czasem. Co powinnas egzekwowac
    to wspoludzial w opiece jesli taka jest w domu konieczna. Ja sie
    wielokrotnie przekonalam, ze BEZ OBECNOSCI RODZICOW moje zdrowe
    dzieci byly fantastycznymi opiekunami i faktycznym wsparciem dla
    Sredniego. Zaufaj Mu. Nawet czasem na wyrost - to sie naprawde
    sprawdza.
    Co do dziewczyny to sorry, ale traktowanie 16-tki jaki "konkurencji"
    do serca syna jest niepowazne. To przeciez jest swietnie, ze sie
    zakochal, ze Mu zalezy na pannie, ze ma kogos komu sie zwierza ze
    swoich problemow, z tego co boli. To jest etap rozwoju i daj Mu go
    przezyc jak najbardziej radosnie. Nie ma piekniejszych wspomnien niz
    te zwiazane z pierwsza miloscia smile Pozwol Mu byc szczesliwym w takim
    wymiarze w jakim On to widzi.
    Jest ironiczny? No to fajnie - znaczy sie jest inteligentny - na
    pewno jestescie z mezem w stanie tez sie zdobyc na ironie, sarkazm,
    zlosliwosc a jednoczesnie utrzymac stoicki stosunek do Jego odzywek.
    Nic tak nie wbija w podloge jak poczucie humoru wink Szczegolnie
    inteligentnego nastolatka przeswiadczonego o tym, ze zezarl
    wszystkie rozumy. Zartuj z Nim i pokpiwaj sobie z Niego - jak Cie
    wkurzy, wysmiej Go albo wciagnij w zartowanie z czegos co Was oboje
    smieszy - to naprawde lepsza farma komunikacji niz zrzedzenie czy
    robienie wykladow. A maz niech sie z Mlodym dogada. Teraz bedzie
    swietny moment - powrot z wycieczki. Tata moze udac, ze wszystko
    jest OK i po prostu zapytac jak bylo. I juz, bez zadnych wielkich
    rozmow i godzen sie cisza bedzie za Nimi.
    Lub Go. To jest na pewno fajny facet ten Twoj syn i ta Jego panna
    tez pewnie jest fajna dziewczyna. Jak sie troszke postarasz Ich
    lubic to to bedzie zaraz widac i Oni to beda czuli - nastolatki sa
    bardzo wrazliwe na takie rzeczy smile
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:45
    bardzo dobrze mowisz
    jednak tak robi ta druga mama a ona jest be
    nasza dobra mam nie bedzie tamtej nasladowac
    juz raczej synkowi przykreci srubeczke bo i tak ma za dobrze

    stalin juz nie zyje - sami wiec dzieci swoje na syberie wysylajcie


    bi_scotti napisała:

    > Ja bym zaproponowala zeby czas spedzali u Was i dawalabym Im szanse
    > byc u Was w domu bez reszty rodziny. Niegrzeczna mama to zawsze
    > nieprzyjemny zgrzyt ale moze faktycznie taki ma styl a nie zwyczajny
    > brak manier - daj Jej "benefit of the doubt".
  • srebrnarybka 23.09.09, 09:01
    Jakoś przez 16 lat chłopak nie miał problemu z młodszym
    > bratem,

    Ten chłopak ma sam 16 lat. Czy chodzi o młodszego bliźniaka?
  • verdana 23.09.09, 09:46
    A mnie zastanawia co innego. Dlaczego mialaś potrzebę powiedzenia
    chłopakowi przez wycieczką, ze u brata podejrzewa się coś poważnego?
    Prawdę mówiąc to dla mnie niezrozumiałe - gdyby to mój syn jechał na
    wycieczkę, chciałabym, aby się na niej dobrze bawił, gdyby się
    dowiedział trzy dni później nic by się nie stało.
    Wygląda na to, ze rzeczywiście choroba młodszego spowodowała, ze
    potrzeby starszego, nawet te nie wymagające żadnego zachodu - nie są
    w domu dostrzegane. Chiciałaś bowiem, aby syn martwił się na
    wycieczce - po co? Czemu to ma słuźyć?
    W zeszłym roku miieliśmy podobną sytuację, u najstarszego
    podejrzewano b.ciężką chorobę. Robiłam co mogłam, aby 14-latek jak
    najmniej o tym myślał, a nie jak najwięcej.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • srebrnarybka 23.09.09, 10:12
    Dlaczego mialaś potrzebę powiedzenia
    > chłopakowi przez wycieczką, ze u brata podejrzewa się coś
    poważnego?
    > Prawdę mówiąc to dla mnie niezrozumiałe - gdyby to mój syn jechał
    na
    > wycieczkę, chciałabym, aby się na niej dobrze bawił, gdyby się
    > dowiedział trzy dni później nic by się nie stało.
    > Wygląda na to, ze rzeczywiście choroba młodszego spowodowała, ze
    > potrzeby starszego, nawet te nie wymagające żadnego zachodu - nie

    > w domu dostrzegane. Chiciałaś bowiem, aby syn martwił się na
    > wycieczce - po co? Czemu to ma słuźyć?

    To proste. Założycielka wątku oczekuje od syna, możę podświadomie,
    że syn jest od tego, by spełniał jej potrzeby emocjonalne. Skoro
    martwi się o młodszego syna, to podzieliła ię tym zmartwieniem z
    bliską osobą, czyli starszym synem, od którego oczekuje
    emocjonalnego wsparcia, bo osoba, która martwi się o kogoś
    bliskiego, na ogół potrzebuje wsparcia i zrozumienia u innej
    bliskiej osoby. A syn tej roli wyraźnie nie spełnia, a ponadto
    wszedł w układ emocjonalny z jakąś inną, całkiem obcą osobą. Stąd
    cały problem.
    Tyle tylko, że dzieci nie są od spełniania emocjonalnych potrzeb
    rodziców. Nie prosiły się na świat i nie podejmowały świadomie
    takiego zobowiązania. Swoimi problemami matka może obarczać męża czy
    przyjaciółkę, bo to są osoby dorosłe, które świadomie decydują (lub
    nie) o tym, że będą dzielić nasze zmartwienia. Syn nie ma takiego
    obowiązku. I dopóki założycielka wątku tego nie zrozumie, dopóty
    będzie mieć problem z synem.
    Tutaj mogło być niestety coś jeszcze gorszego: manipulacja mająca
    wpędzić syna w poczucie winy, że oto on się tak dobrze bawi z
    ukochaną, gdy rodzice martwią się o młodszego brata. Skutek może być
    moim zdaniem dwojaki, w zależności od stopnia emocjonalnego
    uzależnienia syna od rodziców: albo zawsze w kontaktach męsko-
    damskich będzie miał poczucie winy wobec rodziców i wobec tego nie
    będzie szczęśliwy, nawet, jeśli w jakimś związku wytrwa, albo szybko
    oderwie się od rodziców i znienawidzi brata.
  • arwena_11 23.09.09, 10:20
    Zarzutami o to że przeczytałaś SMS-y, się nie przejmuj. Skoro syn
    sie zmienił na gorsze, to normalne, że szukasz przyczyny. Na
    szczęście to tylko głupia miłość. Ciekawe czy gdyby w grę wchodziły
    narkotyki, to też by wszyscy krzyczeki o tajemnicy korespondencji.
    A jak się dowiedzieć co sie dzieje złego z dzieckiem, skoro ono nie
    chce rozmawiać i jest buntowane przez panienkę.
    Jakby okazało sie że bierze narkotyki, to wszyscy by krzyczeli, a
    gdzie była matka. Dlaczego nie kontrolowała co się dzieje z
    dzieckiem. A tak, to matki wina bo przeczytała sms-y.

    Ja bym ukróciła tę znajomość. Może jakieś zajęcia dodatkowe, aby syn
    nie miał już czasu na głupoty?
    Nie wiem, ale ja w wieku 16 lat, nie myślałam o rodzicach chłopaków,
    jako o potencjalnych teściach. To była abstrakcja. Mogłam się z kims
    spotykac i kilka lat i jakoś do głowy mi nie wpadło. Za to na weselu
    mojego kolegi, dowiedziałam się od jego mamy, że to ja byłam jej
    wymarzoną synowąsmile. I do tej pory nie wiem skąd jej to przyszło do
    głowy. Bo nigdy nie byliśmy parą, ale dobrymi przyjaciółmi. Inna
    rzecz że taką teściową to bym chciała mieć, bo bardzo ją lubiłam.

    Tak więc rękę na pulsie trzymaj, nie pozwól aby dziewczyna ogłupiła
    syna zupełnie. Jak się przestanie uczyć, to nakończ te znajomość. Ja
    bym pewnie dodatkowo odcięła młodego od wszelkiej kasy. Chce
    szpanować niech na to zarobi. Niedoczekanie, zeby moje dzieci za
    moje własne pieniądze pozwalały mnie obgadywać obcym ludziom.
    Tyle mówi się o zaufaniu, lojalności wobec dzieci, ale już one mogą
    sobie na wszystko pozwalać?
    Mnie wychowano że " nie s.a się we własne gniazdo". Jak mam jakieś
    pretensje to mam mówić wprost a nie za plecami. Nigdy nie pozwoliłam
    nikomu złego słowa powiedzieć o moich rodzicach. Dotyczyło to
    zarówno znajomych jak i rodziny. Tego samego oczekuję od moich
    własnych dzieci. Mogą mi powiedzieć wszystko, nawet to że jestem
    niedobra, zła itd. Porozmawiamy i spróbujemy coś zaradzić, ale są
    pewne zasady, których nie zmienię i muszą sie dostosować. Jak
    dorosną to zrozumieją ze to było dla ich dobra.


    --
    Marta
    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
    DZIECI ROCZNIK 2000
  • verdana 23.09.09, 13:24
    Matka nie jest winna, ze przeczytala sms. Jest winna, ze wyciaga
    wnioski z tekstu dla niej nie przeznaczonego. I robi to samo, co
    syn - obgadując go i nie widzac w tym nic złego.
    Nie mam złudzeń, ze dzieci nie oplotkowuja mnie przed kolegami. Mam
    wrecz nadzieje, ze nie sa tak zastraszone czy zwiazane ze mna, aby
    tego nie robić.
    Odcięcie od kasy dziecka, bo się zakochał w dziewczynie, ktora
    rodzicom sie nie podoba? Doskonały pomysł na zerwanie wiezi
    uczuciowych z wlasnym dzieckiem. Płacę, wiec masz o mnie mowic
    dobrze.
    A jak dziecko zacznie zarabiać, to matka będzie się dziwila,
    dlaczego zerwało wszelkie kontakty.
    Z nie s.. na własne gniazdo zyją psychiatrzy i psychologowie. Dobrze
    żyją. Uwazam, ze takie hasło propagowane jest przez rodzicow, ktorzy
    maja cos do ukrycia.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • arwena_11 23.09.09, 13:45
    Nie trzeba mieć coś do ukrycia , żeby wiedzieć, że nieopowiada się
    naokoło o tym co się dzieje w domu.
    Dziecko powinno po prostu wiedzieć co wolno a co nie. Nawet jeśli
    jest to okres buntu. Pewnych granic się nie przekracza.
    Jak wspomnę mój okres buntu, to sie dziwie, że rodzice mi nie
    osiwieli, albo że nie zamknęli mnie w 4 ścianach. Patrząc z
    perspektywy czasu, to powinnismile. Tez miałam nieodpowiednią miłość.
    Długo trwało, zanim zrozumiałam, że ona mnie niszczy. Gdyby wtedy
    rodzice mnie zostawili, nie wprowadziki "krótkiej" smyczy i nie
    zabrali z tamtego środowiska, to nie tylko nie skończyłabym studiów,
    ale pewnie i z maturą byłoby krucho.
    Jestem im za to bardzo wdzięczna, chociaż wtedy były momenty, że ich
    nieznosiłam i uważałam, że krzywdzą mnie. NIgdy jednak nie
    pozwoliłam, zeby ktokolwiek z moich znajomych źle się wyraził o
    moich rodzicach.
    --
    Marta
    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
    DZIECI ROCZNIK 2000
  • croyance 23.09.09, 13:55
    Dlaczego niby nie mozna opowiadac, co sie dzieje w domu? surprised

    Poza tym, pomijajac wszystko inne, chlopak nie opowiada prywatnych
    spraw rodziny przypadkowej osobie w pociagu, tylko swojej aktualnej
    partnerce. Rozumiem, ze Ty mezowi tez nie opowiadasz o niczym, co
    dzialo sie w Twoim domu rodzinnym? A nie, przepraszam, wlasnie
    opowiedzialas o tym nam, nieznajomym ludziom z forum.

    (Byc moze rodzice ci wcisneli, ze gdyby nie oni, to skonczylabys pod
    mostem, ale to niekoniecznie musi byc prawda. Znam osobiscie szalenie
    inteligentnego faceta, ktory jest w sekcie, bo - jak sam mowi -
    'gdyby nie grupa, zostalby kryminalista'. Taaa).
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • verdana 23.09.09, 14:00
    Bo mamusia rzecz swieta. O swietych żle się nie mówi.
    Jestem przekonana, ze Ci, ktorzy każą dzieciom nic nie mowić,
    slusznie boja się, ze cos złego wyjdzie na jaw. Albo uwazaja się za
    absolutnie dosonalych, a kazda krytyke za bunt i oszczerstwo, bo
    przeciez oni nie mają żadnych wad.
    No aopisywanie swoich stosunkow rodzinnych na forum - o wlasnych
    rodzicach można nie najlepiej mowic, bo oni doskonali nie byli, to
    dotyczy tylko NAS.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • croyance 23.09.09, 14:06
    Bo niektorzy nie rozumieja, ze kazdy ma swoja prawde, i swoj swiat. I
    ma prawo dyskutowac o swoim zyciu, z kim tylko chce, nawet i
    osoba z pociagu.

    Jesli np. syn mojego meza zechce opowiedziec babce w warzywniaku, ze
    jego macocha (ja) ma ostatnio jakies humory (na przyklad), to jak ja
    moge, na Boga, po pierwsze zabronic mu przezywania tego, co przezywa,
    a po drugie rozmawiania o swoich emocjach z kimkolwiek? On tak widzi
    swiat - swoj swiat, ktorego jestem czescia - i nie mam prawa wplywac
    na to, co ze swoimi odczuciami robi.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:59
    w koncu ktos ten statystyczny alkohol na glowe polaka wypijac musi
    sami menele nie dadza rady bo zdowie juz im nie dopisuje
    wiec zadzwiami domow trzeba im pomagac
    a co sie dzieje potem to juz cicho sza - nie wasza sprawa

    verdana napisała:

    > Bo mamusia rzecz swieta. O swietych żle się nie mówi.
    > Jestem przekonana, ze Ci, ktorzy każą dzieciom nic nie mowić,
    > slusznie boja się, ze cos złego wyjdzie na jaw. Albo uwazaja się za
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:57
    dlatego ze bedziesz low-life!
    wiec cicho siedz i nie odzywaj sie tu wiecej jak madrzejsi od ciebie pisza
    niemadrych pytan tez zadawac nie moznawink


    croyance napisała:

    > Dlaczego niby nie mozna opowiadac, co sie dzieje w domu? surprised
  • tojatojatoja 30.09.09, 10:57
    arwena_11 napisała:

    > Nie trzeba mieć coś do ukrycia , żeby wiedzieć, że nieopowiada się
    > naokoło o tym co się dzieje w domu.

    Poczytaj sobie książki Alice Miller. Może poszerzysz trochę swoje horyzonty (w tej kwestii).

    Jak dla mnie takie wychowywanie dzieci - nie dawanie im prawa, by "odgadały" swoje rodzinne problemy do swoich przyjaciół, a nawet znajomych - to tworzenie podstaw do poważnych problemów emocjonalnych. Czy Ty sama jesteś tak 100 % asertywna, że o swoich problemach z różnymi osobami, np. mężem, przyjaciółką, szefem, dzieckiem, rozmawiasz tylko z osobami, których one dotyczą? Nigdy nie masz ochoty wyżalić się męzowi na przyjaciółkę lub szefa? A na męża do przyjaciółki? Nie wierzę! Dlaczego nie dajesz takiego prawa swojemu dziecku?

    Moim zdaniem, a podejrzewam, że nie tylko moim, każdy ma prawo rozmawiać o swoim życiu (w tym o stosunku do rodziców i tego, co się dzieje w domu) do kogo tylko chce. Nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł mi tego zabronić.

    Ale zapewne Twoi rodzice Cię tego nauczyli... Współczuję! Naprawdę!
  • szeryf65 30.09.09, 15:51
    > Długo trwało, zanim zrozumiałam, że ona mnie niszczy. Gdyby wtedy
    > rodzice mnie zostawili, nie wprowadziki "krótkiej" smyczy i nie
    > zabrali z tamtego środowiska, to nie tylko nie skończyłabym studiów,
    > ale pewnie i z maturą byłoby krucho.

    to skoro ten etap dojrzewania trwal tak dlugo to.. ugryze sie w jezyk wink
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:55
    niektorzy dobrze sie czuja na krotkiej smyczy
    chyba nikt tu tego nie neguje
    jednak jezeli wezmiemy na nia wszystkich
    liczba samobojstw wzrosnie niepomiernie

    sa rodzine ktorzy staja nad dziecmi z batem
    sa tez tacy ktorzy staraja sie wylumaczyc z miloscia
    kazdy radzi sobie jak potrafi
    wazne zeby w dziecku widziec odrebnego czlowieka a nie cien wlasnych
    niespelnionych marzen

    arwena_11 napisała:

    > Długo trwało, zanim zrozumiałam, że ona mnie niszczy. Gdyby wtedy
    > rodzice mnie zostawili, nie wprowadziki "krótkiej" smyczy i nie
    > zabrali z tamtego środowiska, to nie tylko nie skończyłabym studiów,
    > ale pewnie i z maturą byłoby krucho.
    > Jestem im za to bardzo wdzięczna, chociaż wtedy były momenty, że ich
    > nieznosiłam i uważałam, że krzywdzą mnie.
  • haribo007 05.10.09, 12:25
    arwena_11 napisała:

    > Nie trzeba mieć coś do ukrycia , żeby wiedzieć, że nieopowiada się
    > naokoło o tym co się dzieje w domu.
    > Dziecko powinno po prostu wiedzieć co wolno a co nie. Nawet jeśli
    > jest to okres buntu. Pewnych granic się nie przekracza.
    > Jak wspomnę mój okres buntu, to sie dziwie, że rodzice mi nie
    > osiwieli, albo że nie zamknęli mnie w 4 ścianach. Patrząc z
    > perspektywy czasu, to powinnismile. Tez miałam nieodpowiednią miłość.
    > Długo trwało, zanim zrozumiałam, że ona mnie niszczy. Gdyby wtedy
    > rodzice mnie zostawili, nie wprowadziki "krótkiej" smyczy i nie
    > zabrali z tamtego środowiska, to nie tylko nie skończyłabym studiów,
    > ale pewnie i z maturą byłoby krucho.
    > Jestem im za to bardzo wdzięczna, chociaż wtedy były momenty, że ich
    > nieznosiłam i uważałam, że krzywdzą mnie. NIgdy jednak nie
    > pozwoliłam, zeby ktokolwiek z moich znajomych źle się wyraził o
    > moich rodzicach.

    Ja mam odwrotne doświadczenia. Gdyby moi rodzice nie próbowali na siłę "wyrwać
    mnie" z łąp mojej pierwszej miłości (a miałam 18lat wówczas a on 22 i był
    pierwszorzędnym studentem prawa na UJ) to moje życie wyglądałoby inaczej. Nie
    leczyłabym się psychiatrycznie przez obecnie już prawie 7 lat i potrafiłabym
    zbudować związek. Obecnie nie potrafię, nie ufam, nie wierzę, że można mnie
    kochać "po prostu" i za darmo. Na miłość trzeba zasłużyć. Tak jak u moich
    rodziców. A zasługuje się tak, ze robi sie to co mający dać miłość sobie życzy.
    Chdzi się tak jak on chce, ubiera się tak jak on chce, mówi się tak jak on chce
    i to co on chce, robi się to co on chce byleby tylko kochał bo inaczej kochał
    nie będzie. I to jest miłość, tak mnie nauczyli rodzice.

    Dobiegam 30tki ale na pewno nie powiedziałabym im, że jestem w ciąży. Byłoby mi
    wstyd. Bo żeby być w ciąży trzeba uprawiać seks a seks jest niewłaściwy i brudny.

    I wiem jak to wszystko brzmi i wygląda ale niestety jest to silniejsze ode mnie
    bo zasiane i zakorzenione przez moich rodziców. I niestety nie potrafię wyjść
    poza to i ponad to.

    Jeśli chcesz, żeby życie Twojego dziecka tak wyglądało to rób tak dalej.
  • croyance 23.09.09, 14:00
    'Mnie wychowano że " nie s.a się we własne gniazdo".

    To bardzo glupio Cie wychowano, bo kazdy czlowiek ma niezbywalne
    prawo do rozmawiania z bliskimi osobami (przyjaciolmi, partnerami,
    kochankami) o tym, co dzieje sie w jego zyciu, i co jest dla niego
    wazne. Nawet w MI5 pracownik wyznacza jedna osoba spoza pracy, ktorej
    moze legalnie opowiadac o wszystkim, co sie w niej dzieje.

    Wracasz do domu i opowiadasz, ze Zosia w pracy Cie wkurza, a szef
    przyszedl pijany? To dlaczego dzieciak nie mialby dzielic sie ze
    swoimi bliskimi (a nie na rodzinie swiat sie konczy) tym, co
    dzieje sie w jego otoczeniu?
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • arwena_11 23.09.09, 14:23
    A nie widzisz różnicy w mówieniu, była u mnie ciocia na kolacji, a
    tym : Ci cholerni rodzice znowu ......,

    Widać ewidentnie, że chłopak skarży sie dziewczynie, jaki to on
    nieszcześliwy, a ci rodzice są źli. A może lepiej by było, żeby
    powiedział to rodzicom i z nimi spróbowal rozwiązać problem.

    Takie opowiadanie do postronnych osób, zawsze wywoła burzę.

    A u mnie sprawa jeszcze wyglądąła tak, że jakbym zaczęła opowiadać
    co się dzieje w domu, to jeszcze by mi rodziców zamknięto (
    solidarność ), potem to już był nawyk.
    --
    Marta
    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
    DZIECI ROCZNIK 2000
  • verdana 23.09.09, 14:35
    Uwazam, że dzieciak ma pełne prawo powiedzieć "ci cholerni rodzice
    znowu". Ma prawo skarzyc sie, ze jest nieszczęśliwy - bo jesli mu
    tego odmawiamy, to znaczy, ze nieszczęśliwe dziecko ma obowiązek
    siedziec cicho. I cierpieć w milczeniu. Niezaleznie od sytuacji.
    Co innego nie mowic, o sprawach rodzicow - solidarność, a co innego
    o wlasnych (rodzice mnie nie lubia). Nie widzisz róznicy?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • croyance 23.09.09, 14:54
    Gdyby syn meza chodzil po miescie i opowiadal, ze np. jestem k., to bym
    sie nieco zdziwila - ale jesli by chodzil i opowiadal, ze mnie np. nie
    lubi i ze znowu sie czepiam, a w ogole mam balagan w pokoju i jest
    brudno - to nie mam nic przeciwko temu. Jego prawo. Kiedy bowiem
    przekracza prog domu mego, nikt nie kaze mu podpisywac confidentiality
    clause, i moze sobie opowiadac co chce i komu chce.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • maklerek_troll 01.10.09, 04:32

    ty jestes czlowiekiem prawym i nie masz sie czego wstydzic
    ale dla innych prawa moga byc zbyt ciezkie by im podolali
    a potem proboszcz wyklnie z ambony i beda sie ludzie smieli
    a jeszcze nie daj boze ktos sobie popije i chalupe podpali

    kartofland to kraj o podwojnej moralnosci
    chcemy czy nie chcemy szybko tego nie zmienimy
    wiec nie patrz z wyzszoscia na ludzi ktorzy o wlasna skore dbaja
    zacznij zmiany od siebie a kto wie kiedy kamyczek poruszy lawine


    zamiast gryzc blizniego zrob dzis cos dobrego

    croyance napisała:

    > ale jesli by chodzil i opowiadal, ze mnie np. nie
    > lubi i ze znowu sie czepiam, a w ogole mam balagan w pokoju i jest
    > brudno - to nie mam nic przeciwko temu. Jego prawo. Kiedy bowiem
    > przekracza prog domu mego, nikt nie kaze mu podpisywac confidentiality
    > clause, i moze sobie opowiadac co chce i komu chce.
  • croyance 23.09.09, 14:51
    Nie, nie widze roznicy, i nie mam nic przeciwo temu, zeby syn meza
    np. skarzyl sie na mnie, jesli widzi taka potrzebe. Uwazam, ze ma do
    tego prawo. A rodzice dla nastolatkow prawie zawsze beda cholerni, co
    wiecej, czasami na takie miano zasluguja. To taki wiek tez, okres
    kwestionowania zastanych wartosci, i bardzo dobrze.

    Problemu z rodzicamina tym etapie rozwiazac sie nie da, bo
    fundamentalnym problemem nie jest tu to, jacy oni sa, ale to, ze
    sa i ich samo istnienie w jakis sposob ogranicza mlodego,
    rozwijajacego sie czlowieka (w jego mniemaniu). I znowu, bardzo
    dobrze: niech analizuje, niech rozmawia, niech narzeka.

    Skoro zas u Ciebie sprawa wygladala tak, ze 'jeszcze by Ci rodzicow
    zamkneli', to tym bardziej utwierdza mnie w tym, ze nic nie powinno
    byc trzymane w tajemnicy, bo tylko chroni to tylki pedofilom, domowym
    bokserom i utwierdza patologie.


    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • verdana 23.09.09, 14:58
    A czym bardziej rodzice wymagaja wyrazania się o sobie tylko z czcią
    i szacunkiem, oraz zakazują mowienia czegokolwiek kolegom - tym
    bardziej sa cholerni i nie bez przyczyny zresztą.
    Mój syn, osoba nietowarzyska, oplotkowuje mnie przed kolegami -
    rzekomu musi byc w domu zawsze o okreslonej godzinie i stale nie
    pozwalam mu wyjść. Mam ogólną opinię wrednej zołzy. Trudno, czego
    się dla dziecka nie robi.
    Co do "rodziców zamkneli" - to chyba nie zrozumiałas - ich by
    przymkneli za "Solidarność", czyli w dobrej sprawie. Ale trzeba
    umieć rozróżnić donosy od plotkowania.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • bi_scotti 23.09.09, 15:09
    Alez jak swiat swiatem mlodzi "nadawali i nadaja" na starych. Cala
    kultura mlodziezowa opiera sie na tym, ze sie starych krytykuje. Z
    pzrykladami, najczesciej w przerysowany sposob, wielokrotnie wrednie
    i niesprawiedliwie. To jest naturalny etap rozwoju i wrecz
    niepokojace jest jesli mlodzi nie punktuja wad i przywar starych!
    Swoich starych! Ale tez nalezy uszanowac prywatnosc mlodych i dac im
    sie zalic w ich wlasnym gronie bez ingerowania, podsluchiwania,
    podczytywania, i bez poczucia krzywdy, ze sie zostalo przez wlasne
    dziecko ocenionym. Dlatego uwazam, ze autorka watku powinna przejsc
    do porzadku dziennego nad przeczytanym tekstem. Nie byl do Niej
    skierowany, nie dowodzi jakiejs niezdrowej (narkotyki, alkohol) czy
    kryminalnej dzialalnosci syna, nie ma powodow do podejrzen, ze
    chlopak chce kogos skrzywdzic czy sam ze soba skonczyc. Bo tylko w
    takich przypadkach bylby powod do ingerencji. Tak dlugo jak jest to
    zwyczajne "nadawanie na mamusie" to jest to jak najbardziej normalne
    i nie ma sie czym podniecac.
    Nie wiemy na co chory jest mlodszy syn, czasem tego po prostu nie da
    sie ukryc a jesli sytuacja jest naprawde powazna to warto
    nastolatkowi o tym mowic, bo nastolatek tez czlowiek - swoje uczucia
    wobec brata ma. Nawet jesli sie tych uczuc wstydzi, ich nie
    pokazuje, udaje, ze ma wszystko w nosie. Nastolatki to bardzo
    wrazliwe stworzenia i gdyby mialo byc cos naprawde kiepsko z
    mlodszym bratem, to ten starszy zapewne chcialby wiedziec co jest
    grane. Gdyby Mu nie powiedziano, mialby jeszcze jeden powod do
    skargi na starych, ktorzy nie traktuja Go powaznie i "takie" sprawy
    przed Nim ukrywaja.
    A w ogole to demonizowanie 16-letniej dziewczyny z sasiedniej wsi
    uwazam za spora przesade w reakcji!
  • verdana 23.09.09, 15:21
    Alez oczywiscie, ze o chorobie mowić, omawiać, nie robic z tego
    tajemnicy.
    Ale mozna sobie darować straszenie syna tuż przed wycieczką. W domu,
    gdzie ktos jest chory bardzo pożądane są chwile wytchnienia, trzy
    dni bez nerwowych rozmyslań.
    Rok temu, gdy czekalismy na wyniki najstarszego ze szpitala
    onkologicznego, wszyscy w domu o mało nie powariowali. Zabrałam
    najmlodszego na trzy dni na wycieczkę, wyniki mialy byc tuz po niej,
    na zasadzie, ze być może to ostatnie beztroskie chwile dla młodego.
    I ze jesli wyniki beda złe, to nalezą mu się te trzy dni normalnego
    życia zanim wszyscy zajmą sie najstarszym.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • bri 26.09.09, 01:00
    Dorastanie polega na uwolnieniu się od wartości wpajanych nam przez
    rodziców i rozpoznaniu własnych. Ciężko to osiągnąć bez
    kwestionowania "ważności" rodziców, są na to zbyt ważni.
  • maklerek_troll 01.10.09, 04:19

    dobrze wychowane dziecko nie bedzie sie uwalniac
    bedzie czulo sie wolne bo nikt go nie zniewalal
    pogladow swoich w dziecko nie trzeba wpajac
    trzeba go nauczyc jak ma wiedze zdobywac a dalej samo juz sobie poradzic

    nie nakazami i zakazami ksztaltuj dziecko
    ale codziennie przykladem wlasnym pokazuj jak zyc trzeba
    ja wiem ze w zyciu latwe jest tylko picie
    kto sie nie stara ten nic nie ma i moze zagrac w totka

    to jest moj poglad i bede go glosic

    bri napisała:

    > Dorastanie polega na uwolnieniu się od wartości wpajanych nam przez
    > rodziców i rozpoznaniu własnych. Ciężko to osiągnąć bez
    > kwestionowania "ważności" rodziców, są na to zbyt ważni.
  • croyance 23.09.09, 15:12
    Ups pardon, nie wiedzialam, ze w tym konkretnym przypadku chodzi o
    Solidarnosc.

    BTW, ostatnio usmialam sie z bylej zony meza, bo ona strasznie sie
    przejmuje tym, ze mlody narzeka na ojca. No narzeka, bo ojciec kaze
    mu np. lekcje odrabiac, zreszta na nia tez narzeka, jak jest u nas (a
    u niej na nas, he he), i po prostu zabilo mnie, ze mozna takie
    gadanie traktowac powaznie.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • oldrena1 23.09.09, 16:47

    croyance napisała:
    > Skoro zas u Ciebie sprawa wygladala tak, ze 'jeszcze by Ci
    rodzicow
    > zamkneli', to tym bardziej utwierdza mnie w tym, ze nic nie
    powinno
    > byc trzymane w tajemnicy, bo tylko chroni to tylki pedofilom,
    domowym
    > bokserom i utwierdza patologie.

    A jednak... Na mój rozum arwena miała na myśli działanie w
    podziemnej "Solidarności" w stanie wojennym, a nie solidaryzowanie
    się z rodzicami w ukrywaniu patologii.

    --
    Old
  • croyance 24.09.09, 11:50
    Wiem, zauwazylam to pozniej i sprostowalam smile
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • oldrena1 25.09.09, 19:54
    A bo ja taka dumna z siebie byłam, że umiem już czytać ze zrozumieniem i nie doczytałam wątku do końca, tylko już natychmiast dałam głos.

    --
    Old wink
  • croyance 23.09.09, 15:09
    A jeszcze wyobraz sobie, ze maz zakazuje Ci z kimkolwiek rozmawiac na
    temat Waszego malzenstwa.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • bi_scotti 23.09.09, 15:52
    croyance napisała:

    > A jeszcze wyobraz sobie, ze maz zakazuje Ci z kimkolwiek rozmawiac
    na
    > temat Waszego malzenstwa.

    Hahahaha - nawet gdyby taki zakaz byl zapisany w jakims kodeksie
    prawnym to na pewno powstaloby zaraz tajne podziemie kobiet
    narzekajacych na swoich mezow wink Wystarczy poczytac emame. A co by
    to bylo gdyby jeszcze wprowadzic oficjalny zakaz dzielenia sie
    opiniami o tesciowych!
  • croyance 23.09.09, 16:08
    To wszystkie bysmy poszly do wiezienia big_grin
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • morekac 23.09.09, 23:50
    A co by
    > to bylo gdyby jeszcze wprowadzic oficjalny zakaz dzielenia sie
    > opiniami o tesciowych!

    O, i to by było rozwiązanie tego problemu! Oficjalny zakaz dzielenia
    się opiniami o teściowych i o potencjalnych teściowych.
    Zakaz dzielenia się informacjami o problemach z własnymi dziećmi,
    rodzicami i chłopami/babami. Forum by umarło...
  • jakw 04.10.09, 00:37
    arwena_11 napisała:


    > Widać ewidentnie, że chłopak skarży sie dziewczynie, jaki to on
    > nieszcześliwy, a ci rodzice są źli. A może lepiej by było, żeby
    > powiedział to rodzicom i z nimi spróbowal rozwiązać problem.
    Najwyraźniej ma to po mamie, która problemami z synem dzieli się nie
    z bliską osobą, ale z całym światem.
  • guinnes.s 30.09.09, 12:11

    > Ja bym ukróciła tę znajomość. Może jakieś zajęcia dodatkowe, aby syn
    > nie miał już czasu na głupoty?

    Dobrze ze Pani nikt niczego nie ukrócił...Nie ja tego naparwdę nie czytam...Psom
    można kazać kopulować z wybranymi sukami aby szczenięta były rasowe, ale
    dzieciakom skracać jakieś znajomośći, gdy nie wchodzą w gre narkotyki ani jakieś
    choroby ( ruch pro ana itp...)NIe to sie po prostu w głowie nie mieści
  • corgan1 30.09.09, 19:04
    na ochotnika oczywiście.

    > > Ja bym ukróciła tę znajomość. Może jakieś zajęcia dodatkowe,
    > > aby syn nie miał już czasu na głupoty?

    Może jednak cza gnoja wysłać do Afganistanu albo chociaż do Iraku. A co. Od razu
    mu durnoctwa wyjdą ze łba.
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:49
    przejmuj sie zarzutami
    lecz staraj sie patrzyc na nie rozsadnie i obiektywnie

    narkotyki biora dzieci ktore maja przykrecona srobke
    ale wrecz przeciwnie gdy rodzicow nie ma w domu i niczym sie nie interesuja
    jest to dla nich odskocznia od ponurej rzeczywistosci
    jak ktos ma ciekawe zycie i jest szczesliwy to po co ma siegac po substytut?


    arwena_11 napisała:

    > Zarzutami o to że przeczytałaś SMS-y, się nie przejmuj. Skoro syn
    > sie zmienił na gorsze, to normalne, że szukasz przyczyny. Na
    > szczęście to tylko głupia miłość. Ciekawe czy gdyby w grę wchodziły
    > narkotyki, to też by wszyscy krzyczeki o tajemnicy korespondencji.
  • maklerek_troll 01.10.09, 04:12

    niestety publiczne uzywanie wulgaryzmow swiadczy tez o twoim wychowaniu
    wiec chyba tylko przed maksiem masz sie czym chwalic
    gdyby rodzice mniej ci zakazywali a wiecej z toba rozmawiali
    byc moze wiedzialabys ze takie zachowanie jest conajmniej niegrzeczne


    twoj dzieciak to narkoman... szpieguj mu komorke

    arwena_11 napisała:

    > Mnie wychowano że " nie s.a się we własne gniazdo".
  • maklerek_troll 01.10.09, 03:43

    dlaczego skreslasz dziewczyne z powodu matki
    nie kazdy sobie rozdzicow wybrac moze
    starajcie sie szanowac rodzicow takich jakich ich macie
    a o zycie wlasne dbajcie przede wszystkim

    skresl syna autorki bo ma dziwna matke


    burza4 napisała:

    > dziwne relacje domowe to mogą być u niej, matka rozmawiająca
    > niegrzecznie też nie rokuje najlepiej, skoro chamstwo to u nich
    > taki "styl" bycia to takim modelem zachowania się przesiąka. Nie
    > pozwalałabym na wyjazdy nastolatka do innego miasta, tym bardziej w
    > środowisko którego nie akceptuję.
    >
  • jakw 04.10.09, 00:19
    burza4 napisała:

    > Jakoś przez 16 lat chłopak nie miał problemu z młodszym
    > bratem, zaczął mieć go dopiero kiedy ta dziewczyna otworzyła mu
    > oczy? co najmniej dziwne.
    Młodszy brat to chyba przedszkolak, więc starszy nie może mieć z nim
    problemów od dnia swoich narodzin...
  • barabarska 23.09.09, 17:02
    A jak było, gdy Ty się zakochałaś? Przypomnij sobie dokładnie to wink

    --
    *
    Jeśli jesz mięso, masz udział w zabijaniu
    - z tego się nie wymigasz!
  • how-ever 28.09.09, 10:33
    Matką nie jestem i przez ładnych parę lat jeszcze nie będę. Jestem natomiast córką ojca "wiedzącego lepiej" i kontrolującego. Mam prawie 20 lat, studiuję dziennie (II rok prawa), jestem na utrzymaniu rodziców, który to fakt jest mi przy każdej okazji wypominany. Od prawie 15 miesięcy jestem ze wspaniałym chłopakiem, którego mój ojciec, a właściwie oboje rodziców nie akceptują, chociaż nie znają go zbyt dobrze. Więc może to dlatego, mniejsza o to.
    Mój tata też czytywał moje smsy- zresztą, wcale się z tym nie krył. Uważa, że ma do tego prawo, bo mnie utrzymuje, a ja jestem gó...arą, która nic nie wie o życiu, jest głupia, naiwna i pozbawiona własnego zdania, podatna na wpływy. W związku z tym przez jakiś czas miałam na telefonie ustawioną blokadę klawiatury zabezpieczoną kodem. Potem, sądząc, że ojciec zmądrzał i przestanie mi szperać w telefonie, wyłączyłam rzeczoną blokadę. Rychło zorientowałam się, że moje nadzieje są płonne, wróciłam więc do starych zabezpieczeń. Naruszanie prywatności dziecka (w moim przypadku zarówno wtedy, gdy nie miałam jeszcze 18 lat, jak i po osiągnięciu przeze mnie pełnoletności) skutkuje tylko tym, że młody człowiek się zabezpiecza przed ciekawością rodziców. Hasła, kody, ukrywanie co ważniejszych zapisków albo wręcz palenie ich (sama praktykowałam). Odpowiedzialność za niepełnoletnie dziecko nie uprawnia rodziców do naruszania jego prywatności- otwierania listów, czytania smsów, maili, archiwów gg. Niektórzy, widzę, ciągle wyznają zasadę, że dzieci i ryby głosu nie mają. Obyście się na tym nie przejechali.

    Resztę retoryki stosowanej przez założycielkę tematu również znam z autopsji. Jesteśmy dla ciebie za dobrzy, a ty jesteś niewdzięczna, pyskujesz, masz nasze zdanie gdzieś, wolisz pojechać do tego swojego Marcina zamiast do domu (czego nasłuchałam się przy okazji ostatnich ferii zimowych, których część spędziłam w domu rodzinnym mego chłopaka). Jest komentowane, w zjadliwy zresztą sposób, wszystko- moje studia (podobno za mało się uczę, za dużo za to imprezuję), sposób ubierania i fryzura (zdaniem rodziców jestem ostatnim niechlujem i bezguściem), wady (zalety przechodzą niezauważone), moje relacje z chłopakiem (na pewno cię zdradza, chodzi mu tylko o seks, a najlepiej by było, gdybyście się rozstali; jak sobie zrobisz bachora, to sama na niego będziesz zarabiać). I tak dalej, w tym stylu. U założycielki tematu widzę duży potencjał i niedługo zapewne sama będzie używać w stosunku do syna podobnych zwrotów. Jeżeli chce Pani syna stracić, to droga wolna. Moi rodzice jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo się od nich oddalam emocjonalnie. Kocham ich, mimo wszystko. Jestem w stanie zrozumieć (co nie równa się akceptowaniu) ich punkt widzenia, to, że się martwią. Każda troska ma jednak swoje granice. Moją największą winą, zdaniem rodziców, jest to, że mam jakieś tam swoje cele, własne priorytety (nasze hierarchie się nie do końca pokrywają) i staram się do nich dążyć- po swojemu. To moje życie, moje błędy i sukcesy. Nie można przeżyć życia swojego dziecka za nie- ono samo musi sobie uświadomić, na czym mu najbardziej zależy. I nie zawsze tym "najbardziej" będzie zadowolenie mamy czy taty- trzeba to zaakceptować.
    Problemem- przynajmniej moim zdaniem- nie jest to, że Pani syn się zakochał. To raczej Pani i Pani mąż nie umiecie sobie z tym poradzić. To dla Was ciągle nowa sytuacja.
    Zainteresowało mnie natomiast, w jaki sposób karzecie Państwo syna? Jaką karę można nałożyć 16-latkowi? Szlaban na komputer, internet? Ja się z takich kar śmiałam, gdy miałam 16 lat. Do dzisiaj bawią mnie próby wyegzekwowania na mnie czegoś krzykiem lub przemocą fizyczną, uskuteczniane od czasu do czasu przez mą rodzicielkę (nie, nie daję się bić, nie ten wiek i siła fizyczna).
    Mam też poważne wątpliwości, czy Pani relacje z synem były wcześniej takie idealne. W ciągu roku nie mogło się zmienić diametralnie wiele- raczej na wierzch wyszło to, co gromadziło się latami, a Pani uważała, że wszystko jest w porządku. Moi rodzice popełniają ten błąd, że oczekują ode mnie ciągle bezwzględnego posłuszeństwa i potulnego zgadzania się z ich zdaniem. Niekiedy traktują mnie jak małe dziecko, ale uparcie przypominam im, że lat pięciu nie mam już od dawna i decydować za mnie nie będą. Za 16-latka też nie da się już decydować. I tak zrobi to, co będzie chciał. To już nie jest dziecko, ale jeszcze nie w pełni dorosły. On na razie szuka pomysłu na siebie- również przez porównywanie rodziców z innymi rodzicami. Widzi, że funkcjonowanie jego przyszłej rodziny niekoniecznie musi się opierać na zasadach rządzących w jego domu. Dlaczego antagonizuje? Czeka na reakcję. Wskazuje (w, być może, mało subtelny sposób), co mu się nie podoba. I nie trzeba mówić, że "a co ty tam wiesz", tylko pytać- dlaczego? Dlaczego nie odpowiada ci to, tamto? Bo jemu wcale nie muszą się podobać zasady panujące w domu.
    Nie bardzo rozumiem, dlaczego przed wyjazdem syna na wycieczkę powiedziała mu Pani o podejrzeniu ciężkiej choroby u młodszego dziecka? Myślę, że mógł to odebrać jako złośliwość, chęć zepsucia mu zabawy. Nie dziwię się, że nie zadzwonił- Pani zrobiła mu (w jego mniemaniu) na złość, więc on zrobił na złość Pani.

    Dzieci zawsze są "nie takie", a rodzice idealni. Ja nie mam w stosunku do siebie złudzeń- wiem, że mogłabym postępować inaczej (i czasami tak robię), nie mam łatwego charakteru, jestem harda i krnąbrna. Wiem, że moje spaprane relacje z rodzicami to efekt także mojego zachowania- ale to oni byli dorośli, gdy ja byłam dzieckiem. To oni powinni byli mi wyjaśnić, co robię nie tak. Ostatecznie, to oni mnie kształtowali i dzięki nim jestem, jaka jestem. Nie można od swojego dziecka oczekiwać, że będzie miało mądrość życiową i odpowiedzialność osoby dorosłej, a równocześnie, że będzie ciągle grzeczne i posłuszne. Trzeba się po prostu zdecydować. Ale, niestety, każdy "wybór" będzie zły w Pani wypadku. Bo syn już nigdy nie będzie grzecznym kilkulatkiem, a jeszcze przez jakiś czas będzie miał zielono w głowie- taki wiek.
  • mariola.maria 30.09.09, 10:49
    mogłabys być moją młodsza córka..
    więc pisze z urzedu wieku smile - "Wiem, że moje spaprane relacje z
    rodzicami to efekt także mojego zachownia- " nie do końca sie
    zgadzam. relacja rodzic - dziecko zależy w 99 % od postepowania
    rodziców, nawet jeszcze przed urodzeniem...
    Wydaje mi się , że czego rodzic nie zepsuje to zepsute nie jest.
    Rodzice tez nie alfa i omega,więc popełniaja błędy. Trudno, - i tak
    sa najlepszymi dla swoich dizeci.

    Ale juz na pewno to nie wina dzieci!
  • lavinka 30.09.09, 14:12
    Ofiary przemocy domowej(także tej psychicznej) często obarczają się
    odpowiedzialnocią za stan rzeczy. Oczywiście to wina rodziców
    wpędzających je w poczucie winy. Gadanie o niewdzięczności za
    poświecenie znam na pamięć,(mimo że co jak co,ale za_dobrze to mi w
    domu nigdy nie było) nie tylko w swoim przypadku ale i paru
    znajomych.

    Może jest na ten temat jakaś mądra książka? Ktoś czytał?

    Idealny tytuł - "Moje dziecko jest niewdzięczne, bo dorosło i mnie
    nie potrzebuje" wink
    --
    Lepiej zadbać o wspólny żywopłot niż sr.ać sobie nawzajem do ogródków przez drut kolczasty. (c)mackozer
  • tojatojatoja 30.09.09, 18:46
    lavinka napisała:

    > Ofiary przemocy domowej(także tej psychicznej) często obarczają się
    > odpowiedzialnocią za stan rzeczy. Oczywiście to wina rodziców
    > wpędzających je w poczucie winy. Gadanie o niewdzięczności za
    > poświecenie znam na pamięć,(mimo że co jak co,ale za_dobrze to mi w
    > domu nigdy nie było) nie tylko w swoim przypadku ale i paru
    > znajomych.
    >
    > Może jest na ten temat jakaś mądra książka? Ktoś czytał?
    >
    > Idealny tytuł - "Moje dziecko jest niewdzięczne, bo dorosło i mnie
    > nie potrzebuje" wink

    Dużo na ten temat pisze, wspomniana przeze mnie wcześniej, Alice Miller. Jest dosyć ostra i kategoryczna w swoich poglądach nt. przemocy stosowanej przez rodziców wobec dzieci, ale ogólnie pisze bardzo mądre rzeczy, które otwierają oczy na to, jaką krzywdę mogą dziecku zrobić rodzice. Polecam szczególnie "Zniewolone dzieciństwo".

    A tytuł książki mógłby równie dobrze brzmieć "Według mamy jestem złym i niewdzięcznym dzieckiem, bo mam swoje życie i swoje zdanie, i w końcu nie daję sobą manipulować i szantażować się emocjonalnie". wink
  • lavinka 01.10.09, 00:38
    O to mi chodziło właśnie. Kupię do poczytania... mamie smile
    --
    Lepiej zadbać o wspólny żywopłot niż sr.ać sobie nawzajem do ogródków przez drut kolczasty. (c)mackozer
  • skrzych 30.09.09, 23:43
    Świetny post, dziękuję.
    Czytam i przyjmuje z pokorą - oby cokolwiek z niego pozostało w mojej ojcowskiej
    łepetynie.
    Staram się do dzieci podchodzić partnersko - o ile w stosunku do starszej 16-ki
    czasami zdaje to egzamin, to w przypadku młodszych 10-tek absolutnie nie; tutaj
    potrzebna jest bezwzględna (choć tak nie do końca) ojcowska przemoc.
    Rodzicielstwo to chyba ciągłe balansowanie pomiędzy tym "co muszę", tym "co
    należy" a tym "co mogę", nieszczęściem (a raczej szczęściem) jest brak
    jakiejkolwiek "uczelni" szkolącej rodziców. Ta tak ważnej niwie działamy
    praktycznie po omacku, kierowani instynktem oraz dobrymi jak i złymi nawykami
    wyniesionymi z domów rodzinnych.
    Jaki będzie wynik tych naszych wychowawczych tak naprawdę eksperymentów - czas
    pokaże

    Krzysztof
    --
    Czujesz sie winny?
    Forum Dyskusyjne Domowych Winiarzy
  • maklerek_troll 01.10.09, 05:02
    niestety musze ci przyznac racje
    na wlasnych bledach uczyc tu sie trzeba
    a jak juz przez te lat 20 sie nauczymy
    to od zera zaczynac nam sie juz nie chce

    jak wnuki rozpuszczac mozesz to z eksperymentami bylo nienajgorzej

    skrzych napisał:

    > Jaki będzie wynik tych naszych wychowawczych tak naprawdę eksperymentów - czas
    > pokaże
    >
    > Krzysztof
  • maklerek_troll 01.10.09, 04:41

    bardzo dobrze piszesz
    jednak sama przyznajesz ze przez bledy swoich rodzicow jestes dzieckiem z defektem
    nie mozemy wiec uznac twojej wypowiedzi
    jak dzieci wejda na glowe rodzicom to swiat sie wywroci

    dlugie posty piszesz... ja tak nie potrafie



    how-ever napisała:

    > Matką nie jestem i przez ładnych parę lat jeszcze nie będę. Jestem natomiast có
    > rką ojca "wiedzącego lepiej" i kontrolującego. Mam prawie 20 lat, studiuję dzie
  • how-ever 02.10.09, 18:49
    Owszem, jestem trochę zwichrowana, ale nie uniemożliwia mi to normalnej (prawie) egzystencji. Po 20 latach życia obok moich rodziców nauczyłam się już paru rzeczy, które utrzymują mnie przy zdrowych (w miarę) zmysłach.
    Nie można uznać mojej wypowiedzi? Pewnie, psychologiem nie jestem, więc nie biorę się za wystawianie diagnoz na odległość. Dostrzegam jednak w postach założycielki tematu charakterystyczny sposób myślenia, który tak dobrze znam z własnego życia. Mój post zapewne nie jest fachowym wywodem psychologicznym- raczej stanowi receptę pt. "jak stracić własne dziecko".

    Nie chodzi o wchodzenie rodzicom na głowę, tylko o uznanie, że dziecko ma prawo do własnego zdania, do wyrażania go i do postępowania zgodnie z własnymi przekonaniami. 16-latek nie będzie robił czegoś tylko dlatego, że chcą tego rodzice.
  • knip0 30.09.09, 11:15
    Ja perolę. Starszy syn skarży się, że rodzice nie są tacy cool. Co za fajtłapa. Jak tak można? Rodziców się nie wybiera. Jak chce mieć fajnie w życiu to powinien sam wziąć swoje życie w swoje ręce (czyli dorosnąć) a nie obwiniać innych, o to, że nie śa tacy jakby on chciał.

    Kurcze, miałem 14 lat i też miałem takiego brata 16 letniego debila co to tylko do domu przychodził i narzekał jak to u sąsiadów/kolegów w domu fajnie a unas nie.

    Moim zdaniem raczej to on miał problem w prawidłowym postrzeganiu siebie i otoczenia, a nie faktycznie coś było nie tak z rodziną.

    Fajtłapa.
  • maklerek_troll 01.10.09, 04:50

    chlopak ma taka fajna mame
    a juz ma ze soba problemy
    a moze mamusia przespala jak dorastal
    z malego chlopczyka zrobil sie mezczyzna i mamusia jest w szoku

    nie chce spac z mamusia znaczy sie fatlapa

    zabierz dziecku kase pojdzie krasc na miasto

    knip0 napisał:
    > Moim zdaniem raczej to on miał problem w prawidłowym postrzeganiu siebie i otoc
    > zenia, a nie faktycznie coś było nie tak z rodziną.
    >
    > Fajtłapa.
  • lavinka 30.09.09, 14:06
    Zasadniczo starcie różnych modeli wychowania często bywa niestrawne.
    Jak się rozstaną to syn stanie się na powrót kochanym synciem
    mamuni. Ale chyba nie o to chodzi,prawda?

    Kiedyś dziecko trzeba odpępowić i pozwolić mu na krytykę. Ukochanej
    mamci też.

    Komputer do 22? W weekend do 24? Nie dziwię się,że ma dość skoro go
    mamcia traktuje jak 10letnie dziecko. Też bym "uciekła" od takiej
    "mamci".
    --
    Lepiej zadbać o wspólny żywopłot niż sr.ać sobie nawzajem do ogródków przez drut kolczasty. (c)mackozer
  • friday133 30.09.09, 14:27
    Ja po prostu pitolę.
    Co to ma znaczyć, że syn może się spotykać z dziewczyną tylko w
    waszym mieście? Tzn. tylko ona może do niego przyjeżdżać, a on do
    niej nie? Jaja sobie robisz? Nic dziwnego, że się na was obraził.

    A tego, co powiedziałaś mu o młodszym bracie przed samą wycieczką,
    to w ogóle nie mogę strawić. Dokonałaś celowo emocjonalnej
    manipulacji - po prostu chciałaś, żeby na wycieczce myślał O TOBIE.
    I masz żal, że jednak nie myślał. Mogłas powiedzieć to w każdym
    dowolnym innym momencie, ale zrobiłaś to w tym, żeby mu nałożyć
    emocjonalną smycz i do tego bez efektu.

    Mam syna lat 17, więc nie teoretyzuję. To ty masz problem, nie on.
    Jesteś po prostu zazdrosna o jego uwagę i uczucia.


  • maklerek_troll 01.10.09, 04:57

    musieli cos wymyslic
    a innego pomyslu nie mieli
    widocznie juz tak bardzo srubke dokrecili
    ze bardziej sie nie da

    jak dzieciak nie pije i nie pali
    to zryj mu psychike
    potem bedziesz musiala synka leczyc
    wtedy dopiero bedziesz sie poswiecac i bedziesz miec frajde


    dlugo by tu pisac... a sprawa jest jasna

    friday133 napisała:

    > Ja po prostu pitolę.
    > Co to ma znaczyć, że syn może się spotykać z dziewczyną tylko w
    > waszym mieście? Tzn. tylko ona może do niego przyjeżdżać, a on do
    > niej nie? Jaja sobie robisz? Nic dziwnego, że się na was obraził.
    >
  • maklerek_troll 01.10.09, 04:54

    synciem sie nie stanie, juz szybciej mamusia na starosc zdziecinnieje
    a chodzi o to zeby komputer ograniczac
    tam jest internet seks i narkotyki
    i komorke koniecznie kontrolowac


    wiecej juz nie pisze bo juz po 20.....


    lavinka napisała:

    > Zasadniczo starcie różnych modeli wychowania często bywa niestrawne.
    > Jak się rozstaną to syn stanie się na powrót kochanym synciem
    > mamuni. Ale chyba nie o to chodzi,prawda?
    >
    > Kiedyś dziecko trzeba odpępowić i pozwolić mu na krytykę. Ukochanej
    > mamci też.
    >
    > Komputer do 22? W weekend do 24? Nie dziwię się,że ma dość skoro go
    > mamcia traktuje jak 10letnie dziecko. Też bym "uciekła" od takiej
    > "mamci".
  • winniepooh 30.09.09, 14:20
    basiarach1 napisała:

    > Mój starszy 16-letni syn od roku ma dziewczynę.Na początku nie było
    z tym
    > problemów,nawet się cieszyliśmy,że fajnie to sobie układa.
    > Dziewczyna jest o rok młodsza.W ramach budowania dobrych relacji
    nawet
    > spotkałam się z jej mamą na kawie.

    doprawdy wielkie poświęcenie z twojej strony. łaskę jej zrobiłaś.
    --
    "Istnieją (...) olśniewające kwiaty, jak róża. I olśniewające
    zwierzęta jak kot angora." (M.V.Llosa "Pochwała macochy")
  • roterro 30.09.09, 15:31
    Na mnie tez zrobilo wrazenie (duze i negatywne) mowienie synowi
    przed wycieczka o klopotach z mlodszym synem. Czy maz Ci daje
    wsparcie? Jacys inni ludzie?
    Zamiast dawac synowi zielone swiatlo do zabawy i zapomnienia
    chilowego o klopotach, ty wmanipulowujesz go w opieke nad soba, w
    odpowiadanie na twoje potrzeby emocjonalne. I jeszcze masz pretensje
    kiedy on oodmawia przyjecia tej roli! To nie jest jego rola. Jezeli
    oczekujesz, ze on ma byc twoja podpora, spodziewaj sie coraz
    wiekszych klopotow. Wsparcie emocjonqlne to powinien dawac ci maz, a
    nie syn.
    Mysle, ze to dobra decyzja pojsc do psychologa.
    Zdaje sie, ze trudno zaakceptowac ci rosnaca odrebnosc syna.
    Doroslenie na tym polega, ze moze miec inne od ciebie zdanie. Nie
    musi myslec jak ty, nie musi podobac mu sie to co tobie. Wiadomo ze
    w wieku dorastania moze akcentowac to przesadnie, ale czemu az tak
    cie to boli? To normalny proces, a jesli masz zdrowe poczucie
    wlasnej wartosci, to nie zaburzy cie to ze syn uzna cie za
    niezaradna. Ma do tego prawo, a ty masz prawo sie tym nie przejmowac
    i powiedziec: "Rozumiem, ze tak myslisz, to OK, slysze to, masz
    prawo, a ja sie z toba nie zgadzam, i tez mam do tego prawo." Mozemy
    miec odmienne zdanie, nie ma tragedii.

    A czytanie SMSa syna uwazam za ponizej krytyki.
    Jedna sprawa jest prosta - z im wiekszym szacunkiem bedziesz syna
    traktowala (co nie znaczy pozwalala mu na wszystko), tym lepsza
    bedziesz miala z nim relacje. Gwarantuje.
    Im bardziej bedziesz oczekiwala i wymagala by byl taki jaki ty sobie
    zyczysz, tym bedzie gorzej. Syn bedzie sie coraz bardziej oddalal i
    zamykal.
    Postaraj sie go szanowac. (A jak sie kogos szanuje, nie grzebie sie
    w jego telefonie).
    Tez zgadzam sie, ze w okresie dorastania problemy wychodza na
    swiatlo dzienne, a nie zaczynaja sie.


  • alia_od_noza 30.09.09, 20:48
    Ja się tylko zastanawiam nad jednym - co zrobi matka po wizycie u psychologa (to
    już ten tydzień, prawda?), jeśli psycholog nie spełni jej oczekiwań. Jeśli
    podobnie jak większość wypowiadających się w tym wątku zwróci uwagę, że za
    problemy z synem odpowiadają również rodzice i zamiast radzić, jak zmienić syna,
    zacznie radzić, jak zmienić siebie. Jedna znana mi matka syna z problemami (i to
    zdecydowanie poważniejszymi, chodziło o zaburzenia nerwicowe) na wizycie u
    psychologa usłyszała kilka nieprzyjemnych dla siebie rzeczy, między innymi o
    konieczności "odcięcia pępowiny". Natychmiast stwierdziła, że psychologowie to
    szarlatani, którzy tylko kasę koszą, a syna należy wysłać do psychiatry, który
    da mu cudowną pigułkę i wszystko będzie dobrze. Nie było dobrze. Nadal nie jest.
    I nie będzie, dopóki nie zmieni się układ w tej rodzinie, ale matka jest zaślepiona.
  • winniepooh 02.10.09, 18:51
    na wizycie u
    > psychologa usłyszała kilka nieprzyjemnych dla siebie rzeczy, między
    innymi o
    > konieczności "odcięcia pępowiny"

    "psycholog" się popisał
    --
    "Istnieją (...) olśniewające kwiaty, jak róża. I olśniewające
    zwierzęta jak kot angora." (M.V.Llosa "Pochwała macochy")
  • brak.slow 30.09.09, 18:57
    1.
    synek ma 16 lat, uświadom sobie, ze te wszyskie zakazy nakazy bedą go zamęczały
    jeszcze jakies 2-3 lata, a potem jak się minimalnie wysili to spierniczy z domu
    na STUDIA i bedzie Cie odwiedzial raz w miesiącu. 16 latek jest na tyle duzy,
    zeby mu nie robić glupich ograniczen, ale też na tyle niedojrzały, aby z nim
    konstruktywnie rozmawiać, a nie krzyczeć, nakazywać, zakazywać i stosować gierki
    emocjonalne. bez sensu...

    2.
    Widać, ze jesteś zazdrosna o jego uwagę, nawet jesli piszesz, ze tak nie jest.
    Ja bym się bardziej zastanowiła nad tym jak syna wychowaliscie, bo widać brak mu
    kultury (zbyt dlugie przesiadywanie u dziewczyny w domu-telefony jej matki z
    prośbą o jego powrót itd itd)

    3.
    Tak, tak, z 2 lata pełnoletność....ale 16 lat to taki siuśmajtek, że ciężko to
    opisać w kilku słowach, musialabym wyprodukować 5 stron textu, a tego mi się
    robić nie chce.. Twoj syn jest bezczelny, pyskaty,chyba mu hormony na mózg biją
    i przez te ostatnie lata skupilabym się na tym JAK uswiadomic mu, ze tak się
    zachowywać nie wolno. kup mu moze podręcznik Savoir Vivre, ucz empatii, nie
    wiem...ale jak piszesz nic nie dociera...

    4.
    Bardziej niż o Twojego syna i Twoj błahy problem z nim(czyt. brak telefonow z
    wycieczki ws brata, komentowanie sytuacji w domu, innych rodzicow) martwię się o
    tę dziewczynę. wiesz dlaczego?, bo dziewczyna w tym wieku bardzo pragnie
    akceptacji, to jest wiek, kiedy albo nabiera się duzego poczucia wartości i
    buduje się je na podstawie opinii innych, albo zamknięcia się w sobie i jej
    utraty. Boję się co jest ona w stanie zrobić dla twojego syna, zeby był
    zadowolny? widać ciężko mu dogodzić. Może juz uprawia z nim seks? Ciąża w wieku
    15 lat z takim gó...arzem to prawdziwy dramat... pilnuj go, bo jak nie on, to Wy
    bedziecie płacić alimenty.. dodam, ze dziewczynka mialaby zrujnowane życie...

    5.
    Ciężka sytuacja, nie wiem co matka tej dziewczyny myśli i w jakim świecie ona
    zyje, ale na jej miejscu to bym się bała.
  • papuka 01.10.09, 08:19
    Jaki seks?
    Przecież "dziecko" 16 lat tego nie robi big_grin
    A tak na marginesie to jestem ciekawa czy matka raczyła porozmawiać z synem na
    temat współżycia.
    Podejrzewam jednak, że albo ma pogląd, że:
    1. Po co o ni tak wie
    2. Po co, jeszcze uzna że mu na to pozwalam

    A potem jest płacz i zgrzytanie zębami, że syn zrobił dziecko big_grin
    Jakie są Twoje argumenty, gdy syn mówi, że tamta matka jest lepsza?
    Umiesz przedstawić swoje argumenty które uświadomią mu, że też jesteś dobrą matką?

    --
    Dlaczego Chaos zawsze wygrywa z Porządkiem? - Ponieważ jest lepiej
    zorganizowany. - Terry Pratchett.
  • morekac 01.10.09, 09:18
    papuka napisała:
    > A potem jest płacz i zgrzytanie zębami, że syn zrobił dziecko big_grin

    Nie, nie, nie! To jest tal "Ta zdzira dała dupy /łapała go na
    dziecko/ Jak suka nie da, to pies nie weżmie". W wersji hardcore
    można mówic o nieletnich prostytutkach.
  • papuka 03.10.09, 14:58
    Tak masz rację! Zwracam honor big_grin
    --
    Dlaczego Chaos zawsze wygrywa z Porządkiem? - Ponieważ jest lepiej
    zorganizowany. - Terry Pratchett.
  • funstein 30.09.09, 19:01
    kłopoty to się zaczęły wtedy, gdy się bzykałaś z facetem,
    którego nie kochasz.
    Potem urodziłaś dziecko, którego nie kochasz i się dziwisz,
    że on ma cię w doopie.

    głupie kobiety znęcają się nad własnymi dziećmi i dziwią
    się potem, że te dzieci mają je w doopie.

    na tak już jest na świecie, że jak kobieta myśli jajnikami
    zamiast mózgiem i znęca się nad niekochanym dzieckiem zamiast
    je szanować to prędzej czy później jest ląduje na śmietniku.

    I słusznie.
  • culebre 30.09.09, 21:21
    Ostro i celnie - popieram. Najgorsze pewnie jest w tym wszystkim, że syn nie
    zakochał się w niej lub jej klonie. Dodałbym jeszcze, że żonka ze Stepford (BTW,
    gratuluję zamążpójścia za faceta przez 2 tygodnie nie odzywającego się do syna,
    niesamowity chwyt wychowawczy) niechybnie wyobrażała sobie, że synuś spełni
    wszystkie jej wyobrażenia o serialowej rodzinnej sielance z wyższych sfer.
    Wybranka, jak mniemam, musiałaby mieć ambicje aby zostać conajmniej wziętą
    prawniczką, tudzież profesorem, aby sprostać wymaganiom. I mieć jedyne słuszne
    firanki w oknach, że tak pomieszam wątki z głównej... A tu proszę, pyskata
    przyszła teściowa i jej córka z czelnością posiadania własnego zdania
    (faktycznie, czarna magia dla umysłów ukształtowanych przez "śmieszne gazety") -
    chłopak ewidentnie wpadł w "złe towarzystwo". Jak to możliwe, przecież niczego
    mu nie brakowało, wszystkie problemy rozwiązywaliśmy strzelając w nie podwyżką
    kieszonkowego, roczny bonus za świadectwo z czerwonym paskiem!

    Do wątkodawczyni: dobra rada - w przerwie między "Życiem na Gorąco" a "Vivą"
    nadrób zaległości w odcinkach "Superniani". I obok szlabanu na komputer walnij
    mu karnego jeżyka, z pewnością poskutkuje... Bo nie wspominasz o rozmowie z
    synem jak z człowiekiem, zamiast tego jest najpierw inwigilacja i święte
    oburzenie, teraz hipokryzja obrabiania dziecku dupy na forum zamiast
    przypomnienia sobie siebie samej w wieku 16 lat?! Prawdopodobnie twoje
    zakłamanie skutecznie sformatowało ci pamięć, zawsze tak wygodniej... O skrajnej
    podłości szantażowania własnego dziecka poprzez ustawienie go w roli nieczułego
    kata wobec rodzeństwa-ofiary wypowiedzieli się już inni forumowicze - jeżeli
    "tracisz wiarę", to raczej nie w syna tylko w trwałośc zamku z piasku który
    zbudowałaś. I bardzo dobrze, powinien on lec w gruzach jak najprędzej. Mnie
    również wychowywali rodzice skutecznie forsujący światopogląd podobny do
    twojego, przerabiałem - niestety po stronie odbiorcy - wszystko o czym piszesz,
    te "zawiedzione oczekiwania", "utratę wiary" i ciche dni o każdy bzdet; mam
    nadzieję, że nigdy nie uda ci się stłamsić jego wolnej woli i zwichrować
    tożsamości. Łóżko już pościeliłaś i właśnie kładziesz się do snu, koszmary tuż
    za rogiem. I słusznie.
  • hyakinthos 01.10.09, 03:54
    Kapitalna psuchoanaliza! Na podstawie kilku postow! Chyle czola.
  • maklerek_troll 01.10.09, 05:10
    nie kazdy zawsze moze robic to co powinien robic
    emocje czasami odbieraja kontrole nad cialem
    zamiast krzyczec i smiac sie pochyl sie i spoboj pomoc
    splunac potrafi kazdy a podac reke jest trudniej

    pomagajmy sobie a swiat bedzie lepszy

    culebre napisał:

    > Ostro i celnie - popieram. Najgorsze pewnie jest w tym wszystkim, że syn nie
    > zakochał się w niej lub jej klonie. Dodałbym jeszcze, że żonka ze Stepford (BTW
    > ,
    > gratuluję zamążpójścia za faceta przez 2 tygodnie nie odzywającego się do syna,
    > niesamowity chwyt wychowawczy) niechybnie wyobrażała sobie, że synuś spełni
  • maklerek_troll 01.10.09, 05:07
    chociaz pewnie masz racje to nie pisz tak ostro
    nie kazdy bzyka sie z tym z kim by chcial sie bzykac
    dawniej rodzice dzieci nie uswiadamiali
    a potem zdziwienie ze to nie bocian dzieci przynosi


    zamiast gryzc blizniego napisz czasem cos milego
    co to za przyjemnosc kopac lezacego ?
  • funstein 01.10.09, 07:47
    owijanie prawdy w bawełnę to pomoc w samookłamywaniu się
    dla tej pokracznej kobiety.

    Dlaczego miałbym pomagać komuś w oszustwie ?

    skoro kobieta szuka usprawiedliwienia dla swojego koorewstwa
    to trzeba dać jej prawdę.

    niech trawi swoją podłość i głupotę.

  • maklerek_troll 01.10.09, 12:37

    ci co daja prawde nazywaja siebie kosciolem
    jak ta prawda wyglada chyba wszyscy wiemy
    nie idz funsteinie ta droga nic dobrego nie stworzysz
    a jak chcesz tylko komus dokopac to wybierz mnie przynajmniej nie boje sie oddac

    gdyby tak latwo bylo "dac prawde"
    to wszyscy ludzie byliby prawdziwi
    niestety trzeba sie duzo bardziej wysilic
    zeby w zyciu tej kobiety cokolwiek zmienic

    nie pomagaj w oszustwie... ale pomagaj w potrzebie

    funstein napisał:

    > skoro kobieta szuka usprawiedliwienia dla swojego koorewstwa
    > to trzeba dać jej prawdę.
  • mango_mango 30.09.09, 20:33
    Wybacz, ale ta historia wydaje sie malo prawdopodobna. Nie mowisz
    nam calej prawdy. Nie ma takiej opcji, zeby bylo wszystko pieknie,
    slodko i uroczo, az tu nagle dziewczyna syna cie nie znosi, a syn
    jej przytakuje. Na wzajemne stosunki pracuja obie strony, tym
    bardziej, kiedy jedna ze stron sa dzieci, wtedy w znacznym stopniu
    za wzajemna sympatie czy antypatie w wiekszym stopniu odpowiedzialni
    sa dorosli, ktorzy teoretycznie sa madrzejsi i powinni wiedziec, jak
    rozgrywac pewne sprawy. No chyba, ze wychowalas mlodego idiote,
    ktory bez powodu odwraca sie od najblizszych. Ale jesli tak jest, to
    kto za to odpowiada? Tez ty. Sam się taki nie wychowal.
  • mareecki1 30.09.09, 21:51
    witam. moja mama ma ten sam syndrom. jest nadopiekuńcza! Dopóki byłem maluchem,
    było ok. Poszedłem do szkoły i zaczęły się problemy, brak akceptacji ze strony
    rówieśników, ciągłe ograniczenia. Z wiekiem było tylko gorzej, wypominanie kto
    tu kogo utrzymuje doprowadziło mnie do wyboru studiów zaocznych i pójścia do
    pracy. Niewiele pomogło, no bo przecież mieszkam i jem więc mam się słuchać.
    Moja mama do dziś uważa że zmieniłem się na gorsze jak miałem 17 lat i że winne
    były dziewczyny. Wyprowadziłem się z domu tak szybko jak było to możliwe,
    podporządkowałem temu wiele życiowych wyborów. Dziś odwiedzam rodziców raz w
    tygodniu. Matka nie wyciągnęła wniosków z okresu mojego dojrzewania. Teraz
    dogaduje że rzadko przyjeżdżam bo na pewno siedzimy u drugiej teściowej. Jest
    żałośnie zazdrosna jakbym miał dalej 5 latek. To smutne. Nigdy nie miałem
    bliskiej relacji z rodzicami, ojciec wycofany, matka nadopiekuńcza. Uważam że
    dużo przez to straciłem. Bardzo się boję mieć dzieci, z przerażeniem odnajduję w
    sobie najgorsze cechy moich rodziców. Jak miałem 17 lat to z pogardą mówiłem że
    nigdy nie będę jak moi starzy. Dziś mam mnóstwo pogardy do samego siebie.
    Nie mam doświadczenia z dziećmi ale mam do Was prośbę, rodzice. Bądźcie
    przyjaciółmi swoich dzieci. Nauczycielami, wychowawcami, pedagogami,
    autorytetami też, ale najpierw przyjaciółmi!
  • croyance 02.10.09, 11:40
    O, moglabym napisac identycznego posta. Przybije piatke, mareecki1,
    moi starzy byli dokladni tacy sami - permanentna inwigilacja. Do tej
    pory - a jestem po 30 - boje sie zapisac czegokolwiek prywatnego,
    zeby ktos mi nie przeczytal. Mam za soba rozne dziwne akcje, w tym
    oczywiscie reguralne czytanie mojego pamietnika przez moja matke,
    gdzie to JA musialam sie tlumaczyc z tego, co napisalam i
    PRZEPRASZAC, moja matka byla bowiem zwolenniczka powiedzenia: jak sie
    nie ma nic zlego do ukrycia, to nie potrzebuje sie prywatnosci (na
    tej samej zasadzie nie wolno mi bylo zamykac sie w lazience).
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • super.zgred 02.10.09, 17:59
    mareecki1 napisał:
    > witam. moja mama ma ten sam syndrom. jest nadopiekuńcza!

    Nadopiekuńczość to problem, który się powiększa z biegiem czasu. Syn
    się buntuje i czasem dochodzi do gorszących scen!
    Mam możliwość bliskiej obserwacji tego zjawiskasad
  • maklerek_troll 01.10.09, 05:12
    tak jest zawsze na forum
    skad twoje zdziwienie?
    inaczej nie bylo by problemow
    ludzie sa tylko ludzmi ja tego nie zmienie

    mango_mango napisała:

    > Wybacz, ale ta historia wydaje sie malo prawdopodobna. Nie mowisz
    > nam calej prawdy. Nie ma takiej opcji, zeby bylo wszystko pieknie,
  • kellss 30.09.09, 22:25
    nie ma lekko.
    --
    http://img1.jurko.net/2414045.gif
  • the_rapist 30.09.09, 22:28
    Mlodsza jeszcze nie ma doswiadczenia, ale mamusia ja szybko podszkoli. A twojego syna szkoda, ale jesli to przejdzie to na pewno bedzie dobra lekcja na przyszlosc.
  • maklerek_troll 01.10.09, 02:07




    pokaz swojemu synowi czym jest miłość
    a on ci sie odwdzięczy tym samym
    jak go tylko będziesz bila i karała
    wychowasz go na przestepce


    basiarach1 napisała:

    > Mój starszy 16-letni syn od roku ma dziewczynę.Na początku nie było z tym
    > problemów,nawet się cieszyliśmy,że fajnie to sobie układa.
  • grogreg 01.10.09, 09:40
    Nigdy nie słyszałaś o gruboskórności nastolatka?
    Do tego nałożyła się "reakcja jądrowa".

    Jedyny sposób - Wykastrować.

    Jeśli to nie wchodzi w grę.... to czekać kilka lat aż się osobowość uformuje.

    --
    Somebody Stop Me!!!!
  • hollowcat 01.10.09, 12:54
    Pomijam że czytanie cudzej korespondencji jest wstrętne...

    tak czy siak 16 lat to głupi wiek, więc wątpie aby był z tą samą dziewczyną jeszcze nawet za rok. Chłopak jest w wieku buntu przeciwko rodzicom. Traktuj tą dziewczyne jak dziewczyne a nie jako kandydatkę na żonę dla syna.
  • jakw 02.10.09, 20:06
    Najgorsze jest rzeczywiście to, że przeczytałaś te SMS-y.
    Ja bym też nie chciała mieć takiej teściowej. A jako dziecko
    czepiałabym się matki ciągle węszącej i śledzącej.
    Zanim zostaniesz jakąkolwiek teściową to pewnie poznasz z 5
    kolejnych "synowych" więc chyba za bardzo się stresujesz.
  • morekac 02.10.09, 21:32
    poznasz z 5
    > kolejnych "synowych" więc chyba za bardzo się stresujesz.

    Wcale nie za bardzo - te 'synowe' też będą okropne. Poza tym żon można mieć
    wiele, matkę ma się tylko jedną...
  • how-ever 03.10.09, 19:20
    I co w związku z tym, że matka jest jedna? Przysługuje jej z urzędu szacunek i zaufanie dziecka? Nie, na to też trzeba sobie zapracować.
  • srebrnarybka 03.10.09, 19:49
    Dzieci miały napisać wypracowanie pod takim tytułem. Wypracowanie
    Jasia: wracam ze szkoły, w pokoju pijana matka leży w łóżku z
    wujkiem Edkiem, prosi: Jasiu, przynieś z kuchni wódkę, w lodówce są
    2 butelki. Idę do lodówki, otwieram, zaglądam do środka i wołam:
    Matkaaaa!!!! jest tylko jedna !!!
  • morekac 04.10.09, 08:08
    Ja tylko opisałam hipotetyczne podejście matki do
    kolejnych "synowych" i teksty przez takie mamy puszczanych...
    Też uważam, że szacunek 'z urzędu' nie istnieje.
  • sonic84 04.10.09, 11:48
    Bardzo dużo piszących tutaj forumowiczów musiało zostać skrzywdzonych przez
    swoich rodziców,skoro z góry zakładają,że wina leży tylko po stronie matki.Być
    może syn zadał się z idiotką a jego arogancja jest wynikiem przesiąknięcia
    zachowaniem dziewczyny z tzw.''niskiej półki''.Młodzi ludzie są bardzo podatni
    na wpływy środowiska rówieśniczego.Dlatego powinnaś ostro ''korygować'' chamskie
    wyskoki syna-rozmową a nie awanturą.Zamiast kar,które w tym wieku mogą działaś
    tylko na twoją niekorzyść,powinnaś postarać się,aby twój syn miał
    obowiązki-nauka,języki obce,sport,sprzątanie,pranie..(chyba go w tym nie
    wyręczasz?).Może za bardzo się nudzi a nowa znajomość osłabia jego ambicje?
  • morekac 04.10.09, 13:01
    Bardzo dużo piszących tutaj forumowiczów musiało zostać
    skrzywdzonych przez
    swoich rodziców,skoro z góry zakładają,że wina leży tylko po stronie
    matki

    Albo forumowiczów posiadających dziatki w wieku nastoletnim lub
    starsze... Mogę zapytać, jakie masz doświadczenie w wychowywaniu
    nastolatków?
  • sonic84 04.10.09, 14:33
    > Albo forumowiczów posiadających dziatki w wieku nastoletnim lub
    > starsze... Mogę zapytać, jakie masz doświadczenie w wychowywaniu
    > nastolat

    Fakt posiadania 1 czy 2 dzieci w wieku nastu lat nie oznacza,że jest się
    ekspertem w dziedzinie wychowywania dzieci(takowymi są psycholodzy rozwojowi..)
    ani tez,że posiadło się znajomość jednego,uniwersalnego schematu zachowywania
    się młodego,dorastającego człowieka,w tym przypadku: bunt-wina
    matki.Absurd.Ponadto chcę zauważyć,że spora część forumowiczów to nie rodzice
    nastolatków,tylko ludzie opierający swe wywody na bazie przykrych doświadczeń z
    okresu dorastania,stąd mój komentarz.Wczytaj się uważniej.
    Nie posiadam dziecka w wieku nastoletnim ale za to dokładnie pamietam swój okres
    dorastania.Wielu moich znajomych stało się w tym czasie marionetkami w rękach
    rówieśników co owocowało gwałtowną i przejściową zmianą nastawiena do rodziców
    (w domu wszystko ''grało''),dlatego też ,mając to na uwadze,pokusiłam się o
    alternatywną interpretację głównego postu.
  • verdana 04.10.09, 18:24
    Jestem matka nastolatków, moi znajomi tez posiadaja stada
    nastolatkow, moje dzieci maja znajomych, uczylam kilkanascie lat
    nastolatki - i z przykroscią stwierdzam, ze bardzo duzy
    procent "buntujacych" się mlodych ludzi ma przeciw czemu się
    buntować. Rodzice mają tendencje do traktowania niemal doroslych
    ludzi jak dzieci. A potem sie dziwia, ze niemal dorosli mlodzi
    ludzie zachowuja się jak dzieci.
    Jesli dziecko jest marionetka w rekach rówiesników, to na 90% w jego
    domu źle się dzieje - nawet, jesli pozornie wszystko "gra".
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • sonic84 04.10.09, 18:59
    > Jestem matka nastolatków, moi znajomi tez posiadaja stada
    > nastolatkow, moje dzieci maja znajomych, uczylam kilkanascie lat
    > nastolatki - i z przykroscią stwierdzam, ze bardzo duzy
    > procent "buntujacych" się mlodych ludzi ma przeciw czemu się
    > buntować. Rodzice mają tendencje do traktowania niemal doroslych
    > ludzi jak dzieci. A potem sie dziwia, ze niemal dorosli mlodzi
    > ludzie zachowuja się jak dzieci.
    > Jesli dziecko jest marionetka w rekach rówiesników, to na 90% w jego
    > domu źle się dzieje - nawet, jesli pozornie wszystko "gra".

    Dlaczego na 90%? możesz podać link do tych statystyk?
    Ok tak też się dzieje.Chciałam tylko zauważyć,że z moich obserwacji jakich
    dokonałam będąc nastolatką właśnie,że pewne subtelne zmiany w zachowaniu się
    moich rówieśników wynikały z silnego wpływu jaki wywierały na nich inne
    osoby.Napisałam subtelne,gdyż nie mam na myśli zmian drastycznych,staczania się
    na niziny społeczne i intelektualne (rzucanie szkoły,bójki,ćpanie,kradzieże itd.).
    I tak na przykład moje koleżanki potrafiły odnosić się z lekceważeniem do swoich
    rodziców/krewnych bo i też do takiego zachowania były poniekąd prowokowane
    przez swoje pierwsze sympatie.
    Być może chłopak wywodzi się z toksycznej rodziny,stąd ta zmiana (dziwnie
    zbiegła się z poznaniem nowej osoby..).Ale może być też tak,że spotyka się ze
    zwykłą dresiarią a ma zbyt słaby charakter,aby nie przejąć pewnych jej cech
    zachowania ( oby nie cpal bo to tez moze tlumaczyc jego niekorzzstna
    transformacje).Za czasów mojej ''nastoletności '' obserwowałam takie przypadki i
    pamietam,ze wraz z odejsciem podzegacza wszystko wracalo do normy.Tak nie
    wykluczajmy tez takiego wytlumaczenia.
  • verdana 04.10.09, 22:02
    Czy sadzisz, że kazda rzecz na swiecie jest opisana w tabelkach?
    Chicalam Ci uświadomić, ze nie, nie jest. I nie moze byc, bo pewne
    sprawy obiczyć się nie dają.
    A rzecz jest prosta - jesli rodzicom udalo sie j=nie stracić dobrego
    kaontaktu z dzieckiem, to prawdopodobnie pozostaną wiekszym czy
    mniejszym - ale autorytetem. I pewnych rzeczy nie zrobią nie
    dlatego, ze rodzice nie pozwalają, tylko dlatego, ze bedzie im
    glupio.
    Oczywiscie, ze w okresie nastoletnim następują zmiany. I powinny
    nastapić. Problem w tym, ze sopra część rodziców tych zmian nie
    akceptuje. Bardzo dobrze, ze nie tylko rodzice mają wplyw na dzieci -
    tak przeciez powinno być - dopiero opor stawiany przez rodzicow
    może stanowic powazny problem w stawaniu się dorosłym.
    Podejrzewam, ze naprawde dobrze wychowane (nie pod wzgledem manier,
    tylko rozumnie wychowane) dziecko nie zacznie spotykac się na dluzej
    z "dresiarą" , chyba, że ta dresiara poza noszeniem dresu ma tez
    zalety, ktorych rodzice nie są w stanie dostrzec.
    Obawiam się, ze jesli jedna osoba moze calkowicie zmienić zachowanie
    nastolatka, to winne jest wychowanie - ostatecznie np. do sekt nie
    trafiają na ogół szczęśliwi mlodzi ludzie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • sonic84 05.10.09, 14:16
    > Czy sadzisz, że kazda rzecz na swiecie jest opisana w tabelkach?
    > Chicalam Ci uświadomić, ze nie, nie jest. I nie moze byc, bo pewne
    > sprawy obiczyć się nie dają.

    W takim razie na jakiej podstawie rzucasz procentami wink?Ok rozumiem,że to
    prywatne "statystyki".Moje wyglądały inaczej.

    > Oczywiscie, ze w okresie nastoletnim następują zmiany. I powinny
    > nastapić. Problem w tym, ze sopra część rodziców tych zmian nie
    > akceptuje. Bardzo dobrze, ze nie tylko rodzice mają wplyw na dzieci -
    > tak przeciez powinno być - dopiero opor stawiany przez rodzicow
    > może stanowic powazny problem w stawaniu się dorosłym.

    Pewnie,trudno jest akceptować chamstwo i uważam,że należy je korygować.W
    odpowiedni sposób.

    > Podejrzewam, ze naprawde dobrze wychowane (nie pod wzgledem manier,
    > tylko rozumnie wychowane) dziecko nie zacznie spotykac się na dluzej
    > z "dresiarą" , chyba, że ta dresiara poza noszeniem dresu ma tez
    > zalety, ktorych rodzice nie są w stanie dostrzec.

    Na dłużej nie..ale na kilkanaście miesięcy w wieku dojrzewania często tak .Bycie
    dresiarą nie ma obecnie nic wspólnego z noszeniem dresu.To jest raczej pewnien
    styl bycia,swoista "subkultura",która wykrystalizowała się dopiero w moim pokoleniu.

    > Obawiam się, ze jesli jedna osoba moze calkowicie zmienić zachowanie
    > nastolatka, to winne jest wychowanie - ostatecznie np. do sekt nie
    > trafiają na ogół szczęśliwi mlodzi ludzie.

    Tu jest mowa o częściowej zmianie-w tym przypadku chamstwie w stosunku do rodziców.
  • srebrnarybka 05.10.09, 15:06
    tu w ogóle nie ma mowy o chamstwie, tylko o krytycyzmie. To jednak
    co innego.
  • morekac 05.10.09, 13:17
    mając to na uwadze,pokusiłam się o
    > alternatywną interpretację głównego postu.

    Póki co nie znamy stanowiska drugiej strony - czyli stanowiska
    chłopaka. Pewnie nie to forum...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka