Dodaj do ulubionych

jak naprawić błędy wychowawcze?

29.09.09, 21:37
cześć dziewczyny,
jestem tu nowa ,niedawno odkryłam to forum, do tej pory czytałam a teraz odważyłam się by anonimowo podzielić się z wami pewnym problemem..
już kilka tygodni myślę o tym jak bardzo skrzywdziłam swoje dziecko - syn ma 8 lat, uzmysłowił mi to dokładnie mój tato który był świadkiem jak nakrzyczałam na syna , stwierdził że popełniam bardzo duży błąd krzycząc na dziecko, upokarzam je i powoduję że traci wiarę w siebie,w swoje możliwości
to fakt, zagalopowałam się , ale todlatego że do syna nic nie dociera, sto tysięcy razy tłumaczę a on i tak zrobi po swojemu, tak jakby nigdy nie słyszał tego co mówiłam, i tak: każdy posiłek to mordęka, je 30, 40minut... samo wołanie na śniadanie i obiad odbywa się kilkakrotnie, jak siądzie to dosłownie wszystko jest nie tak,za gorące, zadużo, nie ta surówka, papra w talerzu ,przekłada i w końcu takie rozgrzebane, troche podziubane zostawia, próbowalismy angażowania wprzygotowanie posiłku , przygotowywanie tego co bardziej lubi ale zawsze je zimne i zawsze cos zostaje, czy nalożę cały talerz czy połowę zawsze coś zostawi... to chyba z przyzwyczajenia,że zawsze musi coś zostawić..
kolejna rzecz sprzątanie po sobie, uczę by ubranka którez zdjemuje składał i chował do szafki, by brudne ciuchy które zdejmuje wrzucał do koszyka w łazience ,nie skutkuje nic, wszystko rzuca na ziemie gdzie popadnie, dopiero po kilkakrotnym zwróceniu uwagi robi porządek ale robi to w złości...
następna sprawa do jego kilkumiesięczny braciszek, prosimy by uważał jak znim się bawi, potrafi ciągnąć za rączke, nóżkę, przytulać ale takmocno że mały się złości, płacze, jak mały spi jest głośno i w rezultacie budzi go a potem mały marudzi cały dzień a ja wysiadam nerwowo,
fakt były momenty że kazałam mu wyjść z ich pokoju - mają wspólny, w złości nazywałam go tak , że wstyd pisać... mówiłam że jak będzie nieposłuszny to pojedzie do babci bym mogła spokojnie zająć się małym..
ja widzę że on trochę jest zazdrosny o brata alezawsze mówimy mu że kochamy ich tak samo, widzę że jest nieśmiały w towarzystwie kolegów, trudno nawiązuje kontakt, ma niskie poczucie wartości,
zrozumiałam że jest to duża moja wina, jest mi przykro i bardzo mi go szkoda , co teraz mogę zrobić by go podbudować, jak postępować by mnie słuchał, by wykonywał to o co go proszę..
Edytor zaawansowany
  • marzeka1 29.09.09, 21:44
    "jak postępować by mnie słuchał, by wykon
    > ywał to o co go proszę.."- wiesz, na czym polega błąd? Oczekujesz, że słucha=
    jest dobry dzieciak, nie słucha= odeślę do babci. Samo mówienie,że się kocha to
    za mało, gdy fakty, czyny, słowa przeczą temu.
    Co robić? Może znajdź czas tylko dla, nawet pół godziny, ale to tylko wasz czas.
    Nie je, a stanie się coś, gdy nie zje? Mnie w dzieciństwie karmiono w podobny
    sposób i byłam klasycznym niejadkiem. Odpuść jedzenie, zgłodnieje, sam poprosi.
  • jogo2 29.09.09, 21:45
    Wyluzuj kobito, Po pierwsze nie bądź taka zmartwiona, że w kosteczkę ubranek nie
    składa, że braciszka za łapkę ciągnie itd. Wygląda na to, że chcąc jak
    najlepiej, ze wszystkiego robisz problem, bo jakaś zestresowana jesteś. A teraz
    tata Ci powiedział, że źle robisz bo krzyczysz i się przejmujesz tym co
    powiedział tata. I tak w kółko.
    Starszemu odpuść, powtarzanie, że tak jednakowo was kochamy to bardziej jest
    twoje pragnienie, bo w rzeczywistości wciąż go opieprzasz pewnie. Przestań się
    zadręczać, że ubrań nie składa, że tego nie robi i tamtego nie robi. Pewnie
    powinien to wszystko robić, ale nie wszystko na raz. Mój też jest bałaganiarz i
    też się tym martwię, ale nie można robić z tego megastresu dla siebie i dla
    dzieciaka.
    Wydaje mi się, że powinnaś pójść do lekarza i zastanowić się z nim wspólnie, czy
    nie powinnaś sobie połykać przez jakiś czas czegoś na uspokojenie, albo
    antydepresyjnego. Szkoda dzieciaka i Ciebie.
    Pozdr,
  • katarzyna780 29.09.09, 22:16
    a wiesz że taka nerwowa stałam się po urodzeniu 2 dziecka
    wcześniej jak był tylko on chuchałam i dmuchałam w niego, odkąd pojawił się braciszek miłość przelałam na niego, teraz chucham i dmucham w maleństwo a starszy poszedł w odstawkę..
  • marzeka1 29.09.09, 22:21
    I masz odpowiedź, DLACZEGO się tak dzieje. Zdetronizowałaś królewicza,a synek,
    dotąd hołubiony i kochany ma poczucie zwyczajnego niekochania, a na dodatek mówi
    mu się,że jak będzie podskakiwał,to z domu wyleci do babci. Wyluzuj, dobrze,że
    zdałaś sobie z tego sprawę, bo inaczej możesz mieć z odtrąconym dzieckiem
    jeszcze większe kłopoty.
    Jego zachowanie to krzyk byście go zauważyli, więc nie słucha, nie je, źle się
    zachowuje...
  • verdana 29.09.09, 22:24
    Dawno nie syszalam czegos tak okropnego. starszy poszedl w odstawke,
    bo mama sobie nowa zabawke urodzila? Zlituj się, nie krzyki tu sa
    najwazniejsze, tylko to, ze olewasz swojego syna. Mozesz go
    zapewniac setki razy, ze "kochasz tak samo' , co z tego, kiedy nie
    kochasz. Bo gdybys kochaa, to nie poszedłby w odstawke i tyle.
    Wymagasz od niego rzeczy niemożliwych - zeby był porzadny, ubrania
    ukladał w kosteczke, nie marudzil i zajmowal się braciszkiem jak
    wykwalifikowana niańka.
    A przy tym mowisz "nie jestes mi wlasciwie potrzebny, jak nie
    będziesz taki, jak sobie wymarzylam, to się ciebie pozbedę, takiego
    jak jestes naprawde - nie kocham". I jak dziecko ma byc grzeczne w
    domu, gdzie widzi, ze jest zbedne?
    Wiesz co? Moze najlepiej rzeczywiscie go odeslij do babci, jesli
    zamierzasz dalej ignorowac starszego, bo "miłość przelałas na
    mloszego". U babci bedzie mu lepiej niż u Ciebie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • marzeka1 29.09.09, 22:25
    Dodam tylko do słów verdany, że to nie synek ma się zmienić,a TY.
  • ledzeppelin3 29.09.09, 22:29
    Po pierwsze, wazne że widzisz problem. Zapewniam Cię, że 90% rodziców uważa, że
    to dziecko jest niegrzeczne, a oni doskonali.
    Po drugie- już dziewczyny napisały bardzo dobrze. Tylko nie samobiczuj się, bo
    to nic nie da. Po prostu stopniowo, metodą małych kroków, rozdziel królewiczów
    po równo miłością.
    --
    Jesteś pan zbiorem molekuł
  • verdana 29.09.09, 22:29
    A do Autorki - wyorax sobie, ze maż Cie holubił, a teraz wprawdzie
    mowi, ze kocha, ale tak naprawde cała milość przelał na jakąś
    mlodszą. I regularnie wrzeszczy na Ciebie "Cóż, masz sprzatac, nie
    grymasić i być miła dla mojej dziewczyny, a jak tego nie zrobisz
    grzecznie i z usmiechem to wynocha".
    I ciekawe, czy naprawde bylabys grzeczna, usmiechnięta i nie
    marudziła.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jogo2 30.09.09, 10:05
    Przepraszam,
    ale chciałam jeszcze dodać, że wydaje mi się, że Ty możesz mieć objawy depresji
    i powinnaś skontaktować się ze specjalistą, żeby Cię z tego wyciągnął. Z jednej
    strony jesteś wybuchowa i nieprzyjemna dla starszego, a z drugiej strony masz
    duże poczucie winy (tytuł Twojego postu - od razu z grubej rury: błędy
    wychowawcze). To, że przed urodzeniem młodszego trzęsłaś się i chuchałaś (czy
    jakoś tak to wynika z Twojego postu) nad starszym to też jest objaw jakieś
    nierównowagi, że nie potrafisz tego wyważyć i tu też warto by popracować nad tym
    problemem ze specjalistą. Wiadomo, że dziecko, oprócz tego, że jest wielką
    radością, jest też i ogromnym obowiązkiem i ciężarem, a Ty w tym wszystkim
    jesteś jakby przytłoczona, a to przesadnie dbałaś o starszego jak był jedynakiem
    (a gdzie Ty i Twoje potrzeby), a to teraz widzisz wszystkie jego wady przez
    szkło powiększające.
    Dodam, że prawdopodobnie tata, który teraz na Ciebie krzyczy (a dlaczego
    krzyczy) sam z Twoją mamą do spółki popełniał błędy wychowawcze, więc się tak o
    wszystko nie obwiniaj. W każdym razie, moim zdaniem samo nie przejdzie i sama
    sobie możesz pomóc tylko w ograniczonym stopniu. I nie wymagaj za wiele od siebie.
  • katarzyna780 30.09.09, 10:16
    pragnę jednego, by ten starszy był szczęśliwy, chciałabym go jakoś podbudować, naprawić to że przez zwarcanie uwagi,upominanie, pokazywanie ze to i to zrobił źle, że jest donieczego, stał się przygaszony, smutny, mało pewny siebie, nie chcę by wyrósł na gapę i nieudacznika, często go przytulam chwalę ale on woli przytulić się do taty..
    mój mąż żadko jest w domu, jak tylko jest syn widzi tylko jego
    jak coś zrobi nie tak przykładowo wyleje herbatę z kubka na podłogę mówi: o co ja głupek jestem bowylałem , ja na to że nie wolno tak mówić synku nie jesteś głupkiem tylko pilnuj się następnym razem, on przezemnie źle o sobie myśli ,
    jak to zmienić by nabrał pewności siebie
  • oldrena1 30.09.09, 10:46
    katarzyna780 napisała:
    > jak coś zrobi nie tak przykładowo wyleje herbatę z kubka na
    podłogę mówi: o co
    > ja głupek jestem bowylałem , ja na to że nie wolno tak mówić synku
    nie jesteś
    > głupkiem tylko pilnuj się następnym razem, on przezemnie źle o
    sobie myśli ,
    > jak to zmienić by nabrał pewności siebie

    Smutno mi się zrobiło po przeczytaniu tego, co piszesz.

    Może zacznij od spojrzenia na synka z życzliwością i bez obaw o jego
    przyszłość.
    Drobnymi kroczkami możesz mu pomóc w odnalezieniu się w roli
    starszego brata, pewnego siebie chłopca.
    Możesz zacząć od chwalenia starszego synka przed niemowlakiem (żeby
    starszy to słyszał), w stylu np.: Maciusiu, kiedy będziesz duży
    chiałabym, żebyś rysował takie piękne samochody jak Pawełek; albo:
    zobacz Maciusiu, jak Pawełek dokładnie wytarł rozlaną herbatę.
    Proponuję też przestać zaprzeczać, gdy synek o coś siebie oskarża
    ("nie wolno mówić, że jesteś głupi"), ale za to drobne wpadki
    skwitować "każdemu się może zdarzyć" i zaproponować naprawienie
    szkody czy pokazać, jak można w łatwiejszy sposób coś osiagnąć.

    Ja rozumiem, że jak człowiek niewyspany, zmęczony niemowlakiem i
    obowiązkami domowymi, to i cierpliowości mu łatwo brakuje. W dodatku
    od starszego dziecka wymaga się już pewnej dorosłości i dojrzałości.
    Przemyśl sobie jeszcze raz własne kontakty ze starszym synkiem, ale
    już bez obwiniania się. Nie zaszkodzi go przeprosić za swoją
    popędliwość i złe słowa oraz obiecać, że nie będziesz go już tak
    ranić. Pod warunkiem, że przeprosiny i obietnica będą szczere oraz
    słowa dotrzymasz.
    Czy masz teraz czas na czytanie wieczorem baśni (czy innych książek)
    synkowi? Na pogaduchy?
    Czy niemowlę musi już teraz mieszkać w pokoju ze starszym bratem?
    Nie może jeszcze czas jakiś pobyć w pokoju z rodzicami?

    --
    Old
  • jakostak5 30.09.09, 10:38
    > fakt były momenty że kazałam mu wyjść z ich pokoju - mają wspólny,
    w złości naz
    > ywałam go tak , że wstyd pisać... mówiłam że jak będzie
    nieposłuszny to pojedzi
    > e do babci bym mogła spokojnie zająć się małym...

    teks o wyslaniu do babci jest straszny. dobrze, ze widzisz, ze masz
    problem. Wyraznie widac, ze starszego synka zepchnelas na drugi
    plan. I pewnie mu mowisz ze jest duzy i to i tamto powinien.
    Dlaczego kilkumiesieczniak dzieli pokoj z osmiolatkiem?! Zrob cos z
    tym, bo jeszcze troche i starszy bedzie nienawidzil tego mniejszego.
    Wyobraz sobie, masz swoj dom przez 8 lat a tu nagle na sile ci kogos
    dokwaterowuja. I jeszcze kaza wkolo niego chodzic na paluszkach,
    uwazac, opiekowac sie. Daj spokoj z poleceniami: posprzataj, zjedz,
    badz cicho. On pewnie tak wyraza to, ze czuje sie niewazny dla
    ciebie i probuje zwrocic na siebie uwage. Co ja bym zrobila? 1.
    usunela niemowlaka z pokoju starszego dziecka, jakkolwiek to brzmi.
    jest miedzy nimi zbyt duza roznica wieku zeby mogli bezbolesnie
    dzielic pokoj. 2. mowila straszemu, ze jest dla mnie wazny, ze go
    kocham, chwalila za co sie da. 3. nie robila wyrzutow. 4.
    posprzatala z nim. np. Piotrus, podaj tamta bluzke ktora rzuciles na
    ziemie, to zaniose do kosza na pranie, a ty wez spodnie. i zrobcie
    to razem. z usmiechem. tak na poczatek.
    Nie mam doswiadczenia z dwojka dzieci. Mam za to wiele obserwacji,
    bo duzo kolezanek ma dwojke. Z zewnatrz wyrazniej czasem widac, co
    glupiego robia i jak prosto mozna to naprawic.
    Tato ma racje, ze upokarzasz synka. Na pewno dla niego dzieciak w
    domu, zmiana statusu z jedynaka na starszego brata i zepchniecie na
    drugi plan (niepotrzebne!) to sa ogromne przezycia. Pewno nie
    potrafi opisac swoich uczuc. Nie niszcz tego dziecka. I nie holduj
    mitowi, ze jak niemowlak spi, to caly dom na paluszkach chodzi.
    Dziecko w normalnych warunkach moze tez spac, a jak spi to poswiec
    100% czasu starszemu. Pobaw sie z nim, zrobcie cos razem, jak jest
    ktos inny w domu, to idzcie na spacer tylko we dwoje. Nie tlumacz,
    ze masz obiad, sprzatanie to czy tamto w tym czasie do zrobienia.
    Zajmij sie synkiem.
  • malila 30.09.09, 12:45
    O co chodzi z tym jedzeniem? O to, że marudzi, czy że nie zje, czy o
    to, że nie je gorącego?
    --
    tak się tańczy
  • katarzyna780 30.09.09, 13:09
    jest wołany na posiłek, najpierw wykręca się bo gorące potem jak siada już do stołu grymasi a to za dużo ma, a to niedobre, grzebie w talerzu i siedzi tak 30,40 min. mąż uważa że popełniłam błąd bo jak był malutkki latałam za nim z talerzykiem i karmiłam go by zjadł cokolwiek
  • jakostak5 30.09.09, 13:41
    >mąż uważa że popełniłam błąd bo jak był malutkki latałam za nim z
    taler
    > zykiem i karmiłam go by zjadł cokolwiek

    Gdzie byl maz wtedy? rozumiem, ze nie bierze czynnego udzialu w
    wychowaniu dziecka? latanie za dzieckiem z talerzykiem to duzy blad
    niejednej mamy czy babci. Ale ja nie rozumiem, to ty dopiero jak
    synkowi 8 latek stuknelo zauwazylas, ze marudzi przy jedzeniu? czy
    dopiero jak mlodsze urodzilas? co sie dzialo pomiedzy 'jak byl
    malutki' a '8 lat'? przywiazujesz do tego zbyt duza wage, problemem
    tu jest twoje podejscie do starszego dziecka. jak ktos napisal, mam
    nowa zabawke, a ty jak nie bedziesz taki jak sobie wyobrazam to
    wyjedziesz do babci. z tym jedzeniem to wyglada na to, ze przez te
    30-40 minut poswiecasz synkowi uwage i jemu moze o to chodzic. mam
    taka kolezanke, 2 dzieci, prawie mieszka ze swoja matka, matka
    przebywa u niej przez dlugie miesiace. dwojka dzieci z mniejsza
    roznica wieku. jak jest babcia to mama starszym dzieckiem prawie sie
    nie zajmuje, skupiona na mlodszym. kiedys bylysmy gdzies razem, ona
    ze starszym tylko. dziecko non stop przyklejone do mamy, to na
    kolanach to za raczke. kolezanka zdziwiona tym zachowaniem. mowie do
    niej, ze w koncu ma mame dla siebie to korzysta ile moze. a ona na
    to, ze przeciez ma w domu ciagle babcie dla siebie, to o co biega.
    dzieci jej rosna, starsze mlodszego nie lubi, a ona nie wie
    dlaczego. nie dotarlo do niej, ze przeciez starsze tez mamy
    potrzebuje, a nie tylko opieki.
  • malila 30.09.09, 14:02
    Latanie z talerzykiem za dzieckiem rzeczywiście jest błędem, ale nie
    skupiaj się na błędach z przeszłości. Człowiek popełnia błędy z
    definicji. Myśl o zmianie strategii, która doprowadzi Cię do celu.
    Twoim celem, z tego, co zrozumiałam, jest przede wszystkim poczucie
    pewności Twoich dzieci, ich radość, poczucie bezpieczeństwa,
    poczucie wartości i siła, czy tak?
    Tak to jest, że trudno dać dziecku poczucie pewności, bezpieczeństwa
    i zaufania do własnych sił, nie mając ich samemu. Z tego, co piszesz
    wynika, że bardzo łatwo wywołać w Tobie poczucie winy. Mam wrażenie,
    że Twoje karcenie dziecka wynika z lęku przed niespełnieniem jakichś
    oczekiwań, jakichś wyśrubowanych norm. Spróbuj przyjrzeć się temu,
    czego sama od siebie wymagasz: czy te wymagania mają jakieś
    uzasadnienie, czy istnieją od zawsze i nigdy się nad nimi nie
    zastanawiałaś, tylko przyjęłaś z dobrodziejstwem inwentarza? co ci
    daje spełnianie tych norm?
    Ponieważ człowiek z definicji popelnia blędy, Twoje dzieci też je
    popełniają i będą je popełniać. Mogą jednak nauczyć się różnie na
    nie reagować czyli: traktować błąd jak potwierdzenie własnej
    beznadziei lub spojrzeć na błąd jak na coś, co się przytrafia i co
    czesto bywa kolejnym krokiem w uczeniu się. Jaka reakcja wzmocniłaby
    Ciebie, gdybyś popełniła błąd? Taki sposób wykorzystaj zwracając się
    do dziecka.
    Jeśli zaś chodzi o posilek: jakie konsekwencje ponosisz w związku z
    tym, że dziecko grymasi i je pół godziny?
    BTW - ja też tyle jem. Albo i dłużejsmile
    --
    tak się tańczy
  • moofka 01.10.09, 09:34
    katarzyna780 napisała:

    > jest wołany na posiłek, najpierw wykręca się bo gorące potem jak siada już do s
    > tołu grymasi a to za dużo ma, a to niedobre, grzebie w talerzu i siedzi tak 30,
    > 40 min. mąż uważa że popełniłam błąd bo jak był malutkki latałam za nim z taler
    > zykiem i karmiłam go by zjadł cokolwiek

    niechetnie idzie na posilek bo mu sie to z niczym milym nie kojarzy
    to gdzie sie ma spieszyc
    matka przewrazliwiona na punkcie ilosci zjadanego jedzenia
    robiaca uwagi na temat jak je, grzebie, szybko, wolno
    i majaca pretensje ze nie tak jak ona by chciala

    sprobuj inaczej
    tym bardziej, ze male jeszcze stolownikiem nie jest
    zrob tak, zeby ten krotki stolowy czas poswiecic starszemu dziecku, zjesc RAZEM
    w milej atmosferze, przy wspolnym stole
    zrob cos co on lubi, pozartujcie z nim przy jedzeniu, pogadajcie
    taki drobiazg, a o ile mniej stresu dla wszystkich smile
    moze z czasem po lubi
    a ty z listy pretensji skreslisz chociaz te stolowe
    --
    http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
  • katarzyna780 01.10.09, 09:22
    wczoraj była taka sytuacja:
    synek wyszedł na dwór , miał bawić się do czasu kiedy to zawołam go gdy będziemy jechać na zakupy
    po godzince zawołałam go by przyszedł do domu, wydawało mi się że kieruje się do klatki więc czekamy.. minęło 15 minut jego nigdzie nie widać , niestety musiałam iść go szukać, małego musiałam ubrać by wziąść ze sobą , przecież nie mogłam samego zostawić w domu!znalazł się kilka bloków dalej,przyprowadzony za rękę przyszedł do domu,
    stwierdził że koledzy też go wołali i musiał donich iść..
    powiedziałam mu że inna była umowa między nami i gdybyśmy niemusieli jechać na zakupy byłby dłużej na dworzu , zatkał uszy i nie słuchał..
    wieczorem po powrocie do domu widzę że jakiś taki smutny jest , podeszłam przytuliłam , pytam synku co się dzieje, boli cię coś taki smutny jestes? przytul się do mamy , choć porozmawiamy, odepchnął mnie , powiedział żebym go zostawiła , że nie chce się do mnie tulić , wziął zabawki i zaczął się bawić, po powrocie męża z pracy odrazu tatusiu choć zobacz w co się bawię, rzucił mu się na szyję, zaczęli się chwilę wygłupiać...
    wrócił mu dobry humor więc ja ponownie synku to przytulisz się do mamy , choć pogadamy sobie chwilę, na sekundę przytulił się i dawaj uciekł do drugiego pokoju do tatusia i przylączył się do oglądania tv
    mój syn ma do mnie uraz...
    płakałam cały wieczór
  • evee1 01.10.09, 09:53
    Sluchaj, moze Ty zamiast przytulania po prostu zwyczajnie sie z nim
    pobaw. Stan sie dla niego atrakcyjnym osoba, z ktora ma ochote
    spedzac czas, zaproponuj mu, ze pobawicie sie w jakas gre, ktora on
    lubi, poczytacie razem jakas ksiazke.
    --
    W mózgu kobiety jest taka maleńka komórka, w której mieszczą sie
    setki par butów.
  • ola_motocyklistka 01.10.09, 10:13
    Nie oczekuj zmian z`dnia na dzień. Metoda małych kroczków. Odpuść posiłki, nie
    bądź zazdrosna o męża. Okazuj że kochasz a nie tylko mów. Chwal za`każdą choć
    malutką, ale dobrze zrobioną rzecz przez niego. Pozbądź się małego w ramiona
    taty aby mieć choć pół godzziny dla starszego. Podziel miłość do dzieci na
    pół-równe.

    A jak Ci się nie uda to idź do specjalisty, aby rozpocząć pracę z dzieckiem.
  • sebaga 01.10.09, 10:04
    moja mama ma taki zwyczaj: przytulać, zagłaskać. Mój 3 latek juz się
    buntuje, wkurza i ucieka. A do niej nic nie trafia, ona chce się
    przytulić. Z ośmiolatkiem musi być jeszcze gorzej. On nie chce się
    przytulać i rozmawiąć, chce się bawić. Zaproponuj mmu cos na jego
    poziomie to moze nie będzie Cię odtrącał.
    --
    "Cóż, zjadliwych zmij pełno w ludzkim gąszczu charakterów"
    "Targa me trzewia prostactwo i chamstwo"
    by poli.mama
  • emilatys 01.10.09, 10:12
    Przeczytaj książkę Doroty zawadzkiej "moje dziecko". Myślę, że tam znajdziesz
    odpowiedź na Twoje pytania
  • aszahi 24.01.18, 12:14
    Mam podobnie.sytuacje opisane tez zdarzaja sie u nas.polecono nam udanie sie do poradni .razem z mezem a potem z synem.zobaczymy jaki bedzie skutek.
  • fit_jaroslaw 13.04.18, 10:02
    Ja myślę, że najważniejsze jest zwracanie uwagi na konstruktywne chwalenie dzieci. Kilka rad na ten temat znajdziecie w tym artykule www.kobiety.pl/rodzina/jak-konstruktywnie-chwalic-dzieci
    Wydaje mi się, że ma to spore znaczenie w wychowaniu dzieci. Nie powinno przesadnie chwalić, ale też czasem trzeba wyrazić aprobatę, bo nawet dorośli często je potrzebują. taka jest już natura człowieka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.