Dodaj do ulubionych

Nauczanie domowe- homeschooling

02.10.09, 23:04

Zeby nie zasmiecac watku o problemach w przedszkolu zalozylam nowy
watek smile.


morekac napisała:

BTW: ten system zastosował Stanisław Witkiewicz względem
Witkacego...

Noooo, nie tylko Witkacy to 'homeschooler', mamy takze:


Artists
Claude Monet
Grandma Moses
Leonardo da Vinci
Rembrandt Peale

Athletes
Jason Taylor
Tim Tebow
Serena Williams
Venus Williams

Authors
Agatha Christie
Alex Haley
Beatrix Potter
C.S. Lewis
Charles Dickens
George Bernard Shaw
Hans Christian Anderson
Louisa May Alcott
Margaret Atwood
Mark Twain
Phillis Wheatley
Pearl S. Buck
Robert Frost
Virginia Woolf

Businessmen
Andrew Carnegie
Colonel Harland Sanders
Dave Thomas
Joseph Pulitzer
Ray Kroc

Composers
Felix Mendelssohn
Irving Berlin
John Philip Sousa
Wolfgang Amadeus Mozart

Entertainers
Alan Alda
Charlie Chaplin
Christina Aguilera
Dakota Fanning
Hanson
Hillary Duff
Jennifer Love Hewitt
Justin Timberlake
LeAnne Rimes
Louis Armstrong
Whoopi Goldberg

Explorers
Davy Crockett
George Rogers Clark

Inventors
Alexander Graham Bell
Benjamin Franklin
Cyrus McCormick
Eli Whitney
Thomas Edison
Orville Wright
Wilbur Wright

Military Leaders
Douglas MacArthur
George Patton
John Paul Jones
Robert E. Lee
Stonewall Jackson
Matthew Perry

Photographers
Ansel Adams

Presidents
Abraham Lincoln
Andrew Jackson
Franklin Delano Roosevelt
George Washington
Grover Cleveland
James Garfield
James Madison
John Adams
John Quincy Adams
John Tyler
Theodore Roosevelt
Thomas Jefferson
William Henry Harrison
Woodrow Wilson

Religious Leaders
Brigham Young
Dwight L. Moody
Joan of Arc
John & Charles Wesley
William Carey

Scientists
Albert Einstein
Blaise Pascal
Booker T. Washington
George Washington Carver
Pierre Curie

Statesman
Alexander Hamilton
Daniel Webster
Patrick Henry
William Jennings Bryan
William Penn
Winston Churchill

United States Supreme Court Judges
John Jay
John Marshall
John Rutledge
Sandra Day O’Connor

Women
Abigail Adams, wife of John Adams
Clara Barton, started the red cross
Florence Nightingale, nurse
Martha Washington, wife of George Washington
Susan B. Anthony, women’s rights leader

Famous Homeschooling Parents
Lisa Whelchel
Kelley Preston and John Travolta
Will and Jada Pinkett Smith

--
www.dzikiedzieci.pl/

04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
Obserwuj wątek
          • nangaparbat3 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 02.10.09, 23:16
            > Choc jak juz pisalam, obserwuje sie tendencje wzrostowa, coraz
            > wiecej wspolczesnych rodzicow decyduje sie na wziecie
            > odpowiedzialnosci za edukacje swoich dzieci.


            Owszem, bo i poziom lęku nieustannie wzrasta.
            --
            "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
            jest spirytus."
            Pani A., mistrzyni nalewek
            • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 02.10.09, 23:25

              nangaparbat3 napisała:
              > Owszem, bo i poziom lęku nieustannie wzrasta.

              Nie bez powodu zdaje sie smile.

              Dlugo z mezem rozmawialismy, zglebialismy wiedze, przed podjeciem
              decyzji o nauczaniu domowym, i po prostu, uznalismy, ze wiecej
              szkody niz pozytku przyniosloby jej spedzanie 6 godz dziennie w
              srodowisku szkolnym.
              Nie uwazamy sie za osoby mniej kompetentne niz nauczyciele szkolni,
              a wyciaganie problemu socjalizacji jest smieszny.
              Wciaz jeszcze sa ,playgrupy,, dzieci naszych przyjaciol, zajecia
              dodatkowe, wyjazdy, obozy, inni homeschoolerzy (w UK sporo jest grup
              rodzicow nauczajacych spotykajacych sie regularnie).

              Nie widze zadnego przeciw-same ZA smile.

              --
              www.dzikiedzieci.pl/

              04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
              • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 14:06
                Socjalizacja nie jest smieszna.
                Twoja corka nigdy nie wygra konkursu na najladniejszy obrazek w
                klasie. Nigdy tez nie przegra... Nie bedzie miala żadnej najblizszej
                przyjaciółki, z ktorą po lekcjach będzie wracała plotkujac do domu.
                Nigdy nie kupi w sklepiku zabronionego paczka. Nigdy nie będzie
                miala satysfakcji z szóstki, ani szans na dostanie jedynki, za to,
                ze zapomni odrobić lekcje. Nigdy nie olsni ją zupelnie nowa myśl
                zupelnie nowego nauczyciela. Nigdy nikt nie oceni jej obiektywnie.
                Wszystko o czym piszesz, to zajecia kontrolowane przez rodzine - nie
                można zwierzać się beztrosko dziecku Waszych przyjaciół, znajomosci
                obozowe kończa się po trzech tygodniach.
                Dziecko nigdy nie pozna nikogo z innego środowiska. A to wyjątkowo
                zubaza inteligencję i postrzeganie swiata.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • centrum.rr Re: Nauczanie domowe- homeschooling 06.10.09, 19:04
                  w stu procentach popieram. Wszystko to, co Verdana wymieniła to są
                  elementy nauki socjalizacji. Bardzo ważne, aby odbywało się to w
                  grupie rówieśniczej, bo niestety kiedyś i tak dziecko się w tej
                  grupie znajdzie, tyle, że może już nie jako dziecko i niestety będzie
                  się musiał ten dorosły człowiek uczyć tego wszystkiego, czego nie
                  nauczył się żyjąc większość czasu sam na sam z dorosłym.
                  --
                  WYSEPKA na KARŁOWICACH to cudowne miejsce dla Twojego Maluszka!!
                  www.wysepka.wroclaw.pl/
                • mama303 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 10.10.09, 20:13
                  verdana napisała:

                  > Socjalizacja nie jest smieszna.
                  Socjalizacja jest bardzo ważna ale przecież socjalizację i edukację
                  można śmiało rozłączyć. Z pożytkiem dla tej drugiej. Czy nie jest
                  lepiej gdy dzieci ucza sie w jak najmniejszych grupach? w ogóle
                  komfortowo byłoby gdyby każdy uczeń miał swojego nauczyciela smile i
                  potem dzieci spotykałyby sie w grupach na wspólna zabawę. Liczne
                  klasy nie sprzyjają dobrej edukacji a przecież idac Twoim tokiem
                  myslenia czyli socjalizacja = edukacja powinny być jak
                  najliczniejsze wink

          • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 02.10.09, 23:20
            Po co?
            Żeby odizolowac dziecko od innych dzieci? Żeby odizolowac dziecko od
            innych doroslych? Żeby miec pełną kontrole nad dzieckiem i nie
            ddopuscic, by zaczęło interpretowac i postrzegac swiat inczej niz
            rodzice? Po to, zeby nie poznalo innego stylu zycia i innych
            zachowań?
            Czy po to, zeby zachować dziecko dla siebie, nie dzielic się nim z
            innycmi?
            Bo mam nadzieje, ze rodzice nie po to izolują dziecko od
            rowieśnikow, od normalnych zabaw z dziecmi, od sluchania Pani, ktora
            czasem ma cos równie madrego do rpzekazanie , co rodzice, żeby
            dziecko nauczyć odrobine wiecej kosztem jeo rozwoju spolecznego.
            Zwracam bowiem uwagę, ze kiedys dzieci i tak przebywaly w gronie
            rowieśnikow, licznego rodzeństwa, kuzynow i kuzynek - teraz takie
            dziecko oprocz kilku dobranych przez rodxiców kolegow przebywa tylko
            z doroslymi.

            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 11:13
            coraz
            > wiecej wspolczesnych rodzicow decyduje sie na wziecie
            > odpowiedzialnosci za edukacje swoich dzieci.

            Rodzice, którzy posyłają dziecko do szkoły, także biorą
            odpowiedzialność za edukację swoich dzieci. Tylko uważają, że
            profesjonalny nauczyciel dokona jej lepiej niż rodzice, którzy nie
            są do tego przygotowania. Czy rodzice, którzy idą z dzieckiem do
            lekarza, zamiast leczyć je sami w domu, nie biorą odpowiedzianości
            za zdrowie swojego dziecka? Odpowiedzialność nie polega na tym, by
            absolutnie robić wszystko osobiście, tylko by zorganizować dziecku
            warunki do edukacji.
            • mama303 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 10.10.09, 20:02
              srebrnarybka napisała:
              >
              > Rodzice, którzy posyłają dziecko do szkoły, także biorą
              > odpowiedzialność za edukację swoich dzieci. Tylko uważają, że
              > profesjonalny nauczyciel dokona jej lepiej niż rodzice, którzy nie
              > są do tego przygotowania.

              Pewnie tak uważają i tak by chcieli, żeby było. Niestety tu jest
              wiele rozczarowanych. Jak trafisz na złego nauczyciela wychowawcę
              szczególnie w pierwszych latach edukacji to może to skutkować na
              całe życie. I mam tu na mysli nie tyle wyedukowanie nauczyciela
              tylko samo podejście do dzieci.
                • mama303 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 10.10.09, 20:22
                  verdana napisała:

                  > Problem w tym, że rodzice moga sami nie zauważac, ze jako
                  > nauczyciele maja złe podejscie do dziecka

                  Trochę odwróciłas kota ogonem. Oczywiscie że może sie zdarzyć że
                  rodzic nauczajacy ma złe podejście do dziecka /chociaz szczerze
                  watpię - to trudne zadanie i jeżeli juz rodzic sie podejmuje to
                  dołoży wszelkich starań/ale wcale nie jest tak że zawsze nauczyciel
                  z racji swojego wykształcenia gwarantuje lepszą edykacje niz matka w
                  domu. Tak uważa srebrnarybka.
                  • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 10.10.09, 21:21
                    Ale wtedy w odwodzie sa jeszcze rodzice, ktorzy wspieraja dziecko.
                    W wypadku rodziców, ktorzy nie zauwazaja swoich błedow dziecko nie
                    ma już nikogo.
                    Prawdę mowiac, większość znanych mi osob, ktora probuje uczyc wlasne
                    dzieci odnosi sukcesy do momentu, gdy okazuje się, ze dziecko wcale
                    nie jest wybitnym uczniem,że nie ma ochoty sluchac nauczyciela, ze
                    nie rozumie piątego tłumazenia z rzedu. Wtedy rodzic zazwyczaj
                    gniewa się na dziecko - a nie na siebie.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • mama303 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 10.10.09, 20:26
            aagnie.szkaa napisała:


            > Choc jak juz pisalam, obserwuje sie tendencje wzrostowa, coraz
            > wiecej wspolczesnych rodzicow decyduje sie na wziecie
            > odpowiedzialnosci za edukacje swoich dzieci.

            I bardzo pięknie... Właściwie widze w edukacji domowej same plusy.
            Jeżeli tylko rodzice mają czas i czują sie na siłach to tylko
            pozazdrościć smile
            >
        • a_weasley Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 12:13
          Verdana napisała:

          > I jeszcze jedno - widac, ze wybitni
          > absolwenci 'domowego nauczania"
          > dadza się wyliczyc na dwoch stronach.

          Owszem, gdyby to było wyliczenie enumeratywne, a nie przykładowe.

          > Tych, co byli wybitni i skończyli szkoly
          > wyliczyc ise jakos nie da - sa ich tysiące.

          Bardzo dobre spostrzeżenie. Prawie tak dobre jak "nie znam żadnego
          wegetarianina, który dożył osiemdziesiątki". I oparte na tym samym przekręcie
          myślowym.
          Biorąc pod uwagę skalę zjawiska homeschoolingu, dysproporcja nie dziwi. Dziwić
          by się raczej należało, gdyby jej nie było.
          Wprawdzie w Europie tylko w jednym kraju w ogóle nie ma możliwości
          homeschoolingu dziecka zdrowego (Niemcy, od 1938), ale zjawisko jest
          statystycznie nieuchwytne.

          --
          Nie ma sensu dyskusja, co jest prawdziwym socjalizmem, a co jego wypaczoną formą
          - każdy socjalizm jest dobry, dopóki jego zwolennicy nie dorwą się do władzy.
          (Wiktor Suworow)
          • jotde2 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 14.10.09, 15:15
            po pierwsze niechodzi o postacie superwybitne bo to tak jak oceniać
            sport uprawiany dla zdrowia do sportu wyczynowego ,po drugie pewnie
            dzieci uczone w domu są inteligentniejsze niż przeciętnie ale
            głownie to dlatego że ich rodzice też mają pewnie statystycznie
            wyższe IQ a my musimy porównać systemy edukacyjne .
            skłaniam sie do opini iż edukacja lepiej przebiega w domu a w
            radzeniu sobie z trudnościami(socjalizacją ) publiczna szkoła równie
            mało pomaga jak dom.
            przecież w dorosłym życiu niebędziemy działać w tak licznych
            zespołach jak 30 osobowa klasa .
            raczej 3-4 osobowe zespoły.
            • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 14.10.09, 15:37

              jotde2 napisał:

              > po pierwsze niechodzi o postacie superwybitne bo to tak jak
              oceniać
              > sport uprawiany dla zdrowia do sportu wyczynowego ,po drugie
              pewnie
              > dzieci uczone w domu są inteligentniejsze niż przeciętnie ale
              > głownie to dlatego że ich rodzice też mają pewnie statystycznie
              > wyższe IQ a my musimy porównać systemy edukacyjne .

              Myslisz, ze ED przeklada sie na wyzsze IQ?
              Nigdy bym na to nie wpadla wink

              --
              <*>
              fotoforum.gazeta.pl/u/aagnie.szkaa.html -nasze
              foty
              • jotde2 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 14.10.09, 15:43
                > Myslisz, ze ED przeklada sie na wyzsze IQ?
                > Nigdy bym na to nie wpadla wink

                a skąd .edukacja ma niewielki wpływ na IQ ale na wiedze i
                umiejętności i postawy może mieć znaczny.
                sądze że do edukacji domowej statystycznie rzadziej trafiają dzieci
                osób o niższej ilteligencji .
      • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 02.10.09, 23:13
        Jako, ze jestem m.in. historykiem i socjologiem zajmujacym sie
        historią edukacji i opublikowalam na ten temat książkę, wiem bardzo
        wiele o domowym nauczaniu - przez ostatnie 250 lat. Podejrzewam, ze
        znacznie więcej niż Ty...
        Nie jestem więc teoretykiem nie znajacym tematu, ale praktykiem
        znajacym temat, bowiem w domu przerabiałam z dzieckiem program
        zerowki.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 02.10.09, 23:22
            Utrzymuje, ze w dzisiejszych czasach, w czasach niewielkich rodzin i
            licznych jedynaków dzieci uczone w domu moga nigdy nie odnaleźć się
            w spoleczeństwie. Rodzice bowiem nie sa w stanie nauczyć dziecka
            zachowań stosownych w grupie.
            Tak, szkola to doskonałe miejsce, gdzie dziecko uczy się przebywania
            wśrod innych. Nawet, jeśli nie zawsze jest to raj na ziemi.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • bi_scotti Re: Nauczanie domowe- homeschooling 02.10.09, 23:39
              Mam bliskiego przyjaciela, ktory pierwsze lata szkolne zaliczyl w
              Australii, na farmie, wysluchujac lekcji przez radio, wspomagany
              przez rodzicow, zaliczal kolejne klasy. Sa okolicznosci, w ktorych
              szkola domowa jest JEDYNYM rozwiazaniem, bo lepsze takie nauczanie
              niz zadne wink Podobnie rzecz sie ma z dziecmi majacymi okreslone
              zaburzenia zdrowotne. Zadne inne wzgledy, moim zdaniem, nie
              przemawiaja nakorzysc szkoly domowej nawet biorac pod uwage
              wymienionych successful absolwentow smile
              Ja pracuje z mlodzieza w szkole, widze na codzien wszystkie NEGATYWY
              szkoly ale uwazam, ze ze szkola jest podobnie jak z demokracja -
              okropny system ale jedyny, ktory ma sens.

              PS. Nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej mialabym sie porownywac z
              wykwalifikowanymi nauczycielami przedmiotow lub nauczania
              poczatkowego - ja oczekuje szacunku wobec mojej wiedzy i
              doswiadczenia, w zamian nie mam zadnych oporow w okazywaniu szacunku
              nauczycielom!
                • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 00:09

                  Nie napisalam jeszcze o innym z czynnikow, ktory wplynal na moja i
                  meza decyzje o nauczaniu domowym, a ktory w naszym przypadku nie
                  pozostaje bez znaczenia.
                  Specyfika pracy meza wymaga od niego, by przez 5 miesiecy w roku
                  pracowal w Dubaju, co wiazaloby sie z dwiema szkolami dla Sary - tu
                  w UK i tam.
                  Chcemy oszczedzic jej stresu zwiazanego z cyklicznymi zmianami szkol
                  i wyrownywaniem roznic programowych.
                  Ale to raczej argument poboczny niz glowny.

                  --
                  www.dzikiedzieci.pl/

                  04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                  • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 11:47
                    Specyfika pracy meza wymaga od niego, by przez 5 miesiecy w roku
                    > pracowal w Dubaju, co wiazaloby sie z dwiema szkolami dla Sary -
                    tu
                    > w UK i tam.
                    > Chcemy oszczedzic jej stresu zwiazanego z cyklicznymi zmianami
                    szkol
                    > i wyrownywaniem roznic programowych.
                    > Ale to raczej argument poboczny niz glowny.
                    >

                    To jest w ogóle JEDYNY sensowny argument przemawiający za domowym
                    nauczaniem. Z drugiej strony można zapytać, czy człowiek, który
                    zakłada rodzinę powinien godzić się na tego rodzaju pracę, która
                    życie rodzinne rozbija? I nie chodzi tu tylko o szkołę dzieci, ale o
                    brak swojego miejsca na ziemi, trudności w podtrzymywaniu kontaktów
                    towarzyskich, bo też trudno mieć stałych przyjaciół, jak się ciągle
                    pojawia i znika i w ogóle trudności życia na dwa domy? Może warto to
                    rozwiązać jakoś inaczej? Np. jeździsz z córkę na 2 miesiące wakacji
                    do Dubaju, resztę roku spędzasz w UK, bo tu jest Wasz dom, a
                    pozostałe 3 miesiące w roku mąż spędza tam sam. Jest to oczywiście
                    też niedobre, ale może lepsze niż stałe zmienianie miejsca
                    zamieszkania? Oczywiście nie wiem i na odległość nie mogłabym
                    radzić. W każdym razie Wasz przypadek jest szczególny i nie można go
                    przenosić automatycznie na sytuację ludzi, którzy mają stałą pracę w
                    jednym miejscu.
                    • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 14:06

                      srebrnarybka napisała:

                      > To jest w ogóle JEDYNY sensowny argument przemawiający za domowym
                      > nauczaniem. Z drugiej strony można zapytać, czy człowiek, który
                      > zakłada rodzinę powinien godzić się na tego rodzaju pracę, która
                      > życie rodzinne rozbija? I nie chodzi tu tylko o szkołę dzieci, ale
                      o
                      > brak swojego miejsca na ziemi, trudności w podtrzymywaniu
                      kontaktów
                      > towarzyskich, bo też trudno mieć stałych przyjaciół, jak się
                      ciągle
                      > pojawia i znika i w ogóle trudności życia na dwa domy?


                      Ja nie widze tego w az tak ciemnych barwach, choc fakt, wolalabym
                      mieszkac tylko w UK.
                      Mam kolezanki z dziecmi i tutaj i tam, plus takie, ktore podobnie
                      jak ja podazaja za mezami do Emiratow smile. Takze jest pewna pula
                      dzieci, z ktorymi Sara moze sie widziec przez okragly rok, tym
                      bardziej, ze tam, nawet mieszkamy w jednym apartamentowcu ze
                      wspolnymi obiektami rekreacyjnymi, placem zabaw dla dzieciakow itd.

                      Takze nie jest zle.

                      --
                      www.dzikiedzieci.pl/

                      04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                        • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 14:35

                          srebrnarybka napisała:

                          > Istnieje pewne pula dzieci, ale dobranych przez rodziców. Twoja
                          Sara
                          > nie ma szans wybrać sobie samodzielnie przyjaciółki nieznanej
                          Tobie,
                          > jak mogłoby być w szkole. To bardzo ważne doświadczenie.

                          Ech, nie sadze, ze to tak serio jest, ze dzieciaki sa dobierane
                          przez rodzicow. Biegaja razem po placu zabaw, w grupie, gdzie moga
                          dokonac samodzielnego wyboru komu przyloza lopatka w glowe, a komu
                          dadza cukierka przeciez. smile
                          (20-30 osob z firmy meza jezdzi co roku do Dubaju, wiekszosc z nich
                          ma rodziny i dzieci w roznym wieku, jest wybor)- z 5 zonami jestem w
                          kontakcie takze w UK, ale w razie potrzeby jestem gotowa na
                          zaciesnienie innych znajomosci wink.
                          Pomysl, ze lepsze te kolezanki, ktorych mama nie zna, wydaje sie
                          mocno naciagany.


                          --
                          www.dzikiedzieci.pl/

                          04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                          • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 14:45
                            Pomysl, ze lepsze te kolezanki, ktorych mama nie zna, wydaje sie
                            > mocno naciagany.

                            Tego nie napisałam. Uważam tylko, że dziecko powinno mieć możliwość
                            wyboru koleżanki niezależnie od upodobań rodziców. Bo z faktu, że Ty
                            przyjaźnisz się z jakąś "żoną dubajską" nie wynika, że akurat Wasze
                            dzieci też muszą się lubić, a z drugiej strony, jeśli nie lubisz
                            innej "żony dubajskiej", dlaczego ma to obciążać dziecko?
                            Moi rodzice mieli znajomych, z których dziećmi się bawiłam. Dzisiaj
                            tych kontaktów nie podtrzymuję, wielu z tych osób nie poznałabym na
                            ulicy. Znacznie bliżsi są mi dawni koledzy szkolni, których
                            dobierałam sobie sama, a znajomość nie była obciążona relacjami
                            moich rodziców z ich rodzicami, bo tych relacji nie było.
                            • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling P.S. 03.10.09, 14:50
                              Pamiętam też, że musiałam bawić się z córką znajomych rodziców,
                              której nie znosiłam i uważałam za głupią (do dziś uważam, że
                              słusznia). Ale spotykaliśmy się z tymi ludźmi często w czasie
                              wakacji i wtedy wypadało, by dziewczynki razem się bawiły. Na
                              szczęście ci ludzie mieszkali w innymi mieście, więc nie miałam
                              narzuconego stale towarzystwa tej panny. Ale gdybyśmy mieszkali w
                              jednym mieście, a ja nie chodziła do szkoły, wtedy owa panna
                              pozostawałaby dla mnie jedynym towarzystwem tylko z tego powodu, że
                              moi rodzice lubili jej rodziców (też słusznie zresztą, bo to byli
                              sympatyczni ludzie, tylko córka im się nie udała). Więc dlaczego
                              rodzice mieliby mi dobierać przyjaciół?
            • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 02.10.09, 23:47
              Uwazam, ze srodowisko szkolne jest komorka unikalna w
              spoleczenstwie, nie sadze, ze umiejetnosc funkcjonowania w tym
              srodowisku, w tej strukturze, w jakikolwiek sposob pozytywnie
              wplynie na spoleczne funkcjonowanie mojego dziecka.
              Szkola uczy dzieci odnalezienia sie w srodowisku szkolnym, badz
              innych masowych instytucjach. By dziecko umialo odnalezc sie w
              spoleczenstwie, socjalizacja powinna miec miejsce w naturalnych
              sytuacjach spolecznych.
              Nigdzie indziej nie znajdziesz tak jednorodnej pod wzgledem wieku
              grupy majacej przed soba identyczne zadanie, czesto pracujacych
              samodzielnie, majacej nad soba jedna osobe oceniajaca.
              Uwazam, ze dziecko do optymalnego rozwoju potrzebuje kontaktow z
              wieksza iloscia ludzi doroslych-mentorow (nie tylko rodzicow), niz
              gromada rowiesnikow, ktorzy czesto w tym swiecie sa tak samo
              zagubieni jak one.
              Spoleczne kontakty z rowiesnikami, w szkole czesto ograniczaja sie
              do przerw, kiedy to wiekszosc z dzieci rozladowywuje napiecie,
              biegajac i krzyczac wink).
              Nauka to bierny odbior z mala szansa na interakcje i dyskusje.
              Wg mnie to czego szkola uczy najdobitniej, to konformizm, gdyz kazdy
              przejaw indywidualizmu jest bardzo czesto brutalnie tepiony, dziecko
              uczy sie byc niewidzialne.
              Tego nie chce dla mojej malej, chce by byla wolnym myslicielem,
              nonkomformista - tak jak ja smile.

              (nie, nie bylam tepiona w szkole, nie mam traumy)


              --
              www.dzikiedzieci.pl/

              04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
              • lolinka2 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 08:53
                Proszę, agnie.szkaa, najpierw wróć do formy emocjonalnej po urodzeniu
                dziecka (spory lęk bije z postów), później wychowaj je, do etapu 5-6-7
                lat, a wtedy porozmawiamy o nauczaniu...

                bo zarzucać innym teoretyzowanie jest łatwo, ale wypadałoby mieć jakąś
                podstawę praktyczną samemu.
                --
                A mnie to Vichy!
                • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 09:57
                  Tu gdzie mieszkam dzieci zaczynaja edukacje w wieku 4 lat, do szkoly
                  czesto trzeba dziecko zapisywac kiedy ma 2 lata, moja mala ma rok,
                  takze dlatego juz o tym mysle, i planuje.
                  w moich postach jest jakas doza leku, nie przecze, ale przeciez
                  jestem matka smile, zalezy mi na jak najlepszym wychowaniu dziecka.

                  Co do teoretyzowania, kiedy jeszcze bylam w ciazy, prowadzilam
                  dyskusje na temat posylania kilkomiesieczniakow do zlobka (gdzie ja
                  bylam i jestem totalnie na NIE w tej kwestii), gdzie matki
                  traktowaly mnie z przymrozeniem oka, mowiac, ze urodze i mi sie
                  opinia zmieni, gdyz dzieci sa tak absorbujace, iz tylko bede czekac
                  by od mojego malca odpoczac.
                  No niestety racji nie mialy, ha ha. Opinia nie tylko mi sie nie
                  zmienila, ale jeszcze bardziej nie rozumiem mam, ktore nie majac
                  powaznych trudnosci ekonomicznych, posylaja ich dzieci to takich
                  instytucji.

                  Do czego daze... w moich zalozeniach wychowawczych jestem bardzo
                  konsekwentna i nie feruje opinii zanim ich solidnie nie przemysle smile.

                  --
                  www.dzikiedzieci.pl/

                  04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                  • nangaparbat3 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 11:02
                    aagnie.szkaa napisała:

                    > Tu gdzie mieszkam dzieci zaczynaja edukacje w wieku 4 lat, do szkoly
                    > czesto trzeba dziecko zapisywac kiedy ma 2 lata, moja mala ma rok,
                    > takze dlatego juz o tym mysle, i planuje.

                    Mozna zapisac i zrezygnowac. W drugą stronę zapewne trudniej będzie. Radzilabym
                    rozważyc takie zabezpieczenie się, kryzys jeszcze się nie skończyl, moze trzeba
                    bedzie na przyklad pójsc do pracy.
                    Twoja Mala NIE MA jeszcze roku. Ja sama planowalam 3 lata w domu na wychowawczym
                    - przez rok bylo rewelacyjnie, kiedy miala 1,5 zaczęlam świrowac po prostu, ale
                    trwalam w postanowieniu, kiedy miala 20 miesiecy moja babcia niemal siłą
                    wypchnela mnie do pracy (fakt, że pierwsze miesiace to bylo 9 godzin tygodniowo)
                    - odzylam i babci bede wdzięczna do końca zycia.


                    > w moich postach jest jakas doza leku, nie przecze, ale przeciez
                    > jestem matka smile, zalezy mi na jak najlepszym wychowaniu dziecka.

                    Wyluzuj. Najbardziej szkodzą dzieciom te matki, ktore chcą byc doskonałe.

                    > Co do teoretyzowania, kiedy jeszcze bylam w ciazy, prowadzilam
                    > dyskusje na temat posylania kilkomiesieczniakow do zlobka (gdzie ja bylam i
                    jestem totalnie na NIE w tej kwestii
                    tu akyrat sie zgodzę, czasem nie ma wyjscia, ale jesli nie musi sie poslac do
                    żlobka, lepiej tego nie robic


                    gdzie matki
                    > traktowaly mnie z przymrozeniem oka, mowiac, ze urodze i mi sie
                    > opinia zmieni, gdyz dzieci sa tak absorbujace, iz tylko bede czekac by od
                    mojego malca odpoczac.
                    > No niestety racji nie mialy, ha ha.
                    Jeszcze tego nie wiesz. Dla mnie i paru znanych mi dobrze matek najstraszniejszy
                    byl 2-3 rok zycia dziecka. Niemowlę to przy takim czysta rozrywka i relaks.


                    >
                    > Do czego daze... w moich zalozeniach wychowawczych jestem bardzo
                    > konsekwentna i nie feruje opinii zanim ich solidnie nie przemysle smile.
                    >

                    Konsekwencja jest w wychowaniu bardzo ważna, bo zapewnia dziecku poczucie
                    bezpieczeństwa. Nalezy jednak zachowac czujnośc, by nie utozsamiac konsekwencji
                    z upartym trwaniem przy swoim.
                    Od konsekwencji wazniejsza elastycznosc - bo dziecko sie zmienia, bo Ty sie
                    zmieniasz, bo oklicznosci się zmieniają.
                    --
                    "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
                    jest spirytus."
                    Pani A., mistrzyni nalewek
                    • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 13:41

                      > Mozna zapisac i zrezygnowac. W drugą stronę zapewne trudniej
                      będzie. Radzilabym
                      > rozważyc takie zabezpieczenie się, kryzys jeszcze się nie
                      skończyl, moze trzeba
                      > bedzie na przyklad pójsc do pracy.


                      Mogloby byc o tyle trudniej, ze w lepszych szkolach nie bedzie
                      miejsca, generalnie w UK, dziecko w kazdej chwili moze wrocic do
                      szkoly. Zaczynanie od ED nie oznacza, ze wrota szkol zostaja dla
                      takiego dziecka zamkniete smile. Inna opcja jest uczeszczanie do szkoly
                      part-time, np. tylko na wybrane przedmioty.

                      Co do pracy, to ja bede pracowac, jedno nie wyklucza drugiego, moj
                      maz spedza w pracy 5 max 6 godz dziennie, jakos sobie grafiki
                      zsynchronizujemy.

                      --
                      www.dzikiedzieci.pl/

                      04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                  • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 11:10
                    kiedy jeszcze bylam w ciazy, prowadzilam
                    > dyskusje na temat posylania kilkomiesieczniakow do zlobka (gdzie
                    ja
                    > bylam i jestem totalnie na NIE w tej kwestii), gdzie matki
                    > traktowaly mnie z przymrozeniem oka, mowiac, ze urodze i mi sie
                    > opinia zmieni, gdyz dzieci sa tak absorbujace, iz tylko bede
                    czekac
                    > by od mojego malca odpoczac.
                    > No niestety racji nie mialy, ha ha. Opinia nie tylko mi sie nie
                    > zmienila, ale jeszcze bardziej nie rozumiem mam, ktore nie majac
                    > powaznych trudnosci ekonomicznych, posylaja ich dzieci to takich
                    > instytucji.

                    Jest chyba różnica między posyłaniem kilkumisięcznego dziecka do
                    żłobka a zastępowaniem szkoły nauką domową.
              • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 11:37
                aagnie.szkaa napisała:

                > Uwazam, ze srodowisko szkolne jest komorka unikalna w
                > spoleczenstwie, nie sadze, ze umiejetnosc funkcjonowania w tym
                > srodowisku, w tej strukturze, w jakikolwiek sposob pozytywnie
                > wplynie na spoleczne funkcjonowanie mojego dziecka.
                > Szkola uczy dzieci odnalezienia sie w srodowisku szkolnym, badz
                > innych masowych instytucjach. By dziecko umialo odnalezc sie w
                > spoleczenstwie, socjalizacja powinna miec miejsce w naturalnych
                > sytuacjach spolecznych.

                Otóż właśnie masowe instytucje są naturalnymi sytuacjami
                społecznymi. Dziecko kiedyś pójdzie na studia, będzie w zespole
                sportowym, teatralnym, muzycznym, będzie pracować w dużej firmie
                etc. i będzie w podobnej sytuacji. Szkoła jest to dobtry trening.

                > Nigdzie indziej nie znajdziesz tak jednorodnej pod wzgledem wieku
                > grupy majacej przed soba identyczne zadanie, czesto pracujacych
                > samodzielnie, majacej nad soba jedna osobe oceniajaca.

                Chociażby w dużej firmie. W wieku dorosłym różnice wieku typu 10 lat
                nie mają znaczenie i ludzie w wieku 30-40 lat zachowują się jak
                rówieśnicy.

                > Uwazam, ze dziecko do optymalnego rozwoju potrzebuje kontaktow z
                > wieksza iloscia ludzi doroslych-mentorow (nie tylko rodzicow), niz
                > gromada rowiesnikow, ktorzy czesto w tym swiecie sa tak samo
                > zagubieni jak one.

                Kontakty z dorosłymi dziecko ma bez specjalnego zachodu, bo rodzice
                mają przecież znajomych, sąsiadów czy krewnych, którzy w domu bywają
                (chyba, że żyją w kompletnej izolacji). Natomiast dużym plusem
                szkoły jest to, że dziecko uczy się życia samodzielnego, bez stałej
                opieki rodziców, podczas, gdy ze znajomymi rodziców spotyka się w
                ich obecności czy w każdym razie z ich inspiracji. Poza tym w szkole
                właśnie spotyka innych dorosłych mentorów czyli naucyzcieli, podczas
                gdy przyjaciółka mamy niekoniecznie musi wobec dziecka występować w
                roli mentora.

                > Spoleczne kontakty z rowiesnikami, w szkole czesto ograniczaja sie
                > do przerw,

                To zależy po pierwsze od rodziców, czy nie będą ograniczali dziecku
                kontkatów z kolegami szkolnymi, bo przecież można zapraszać
                poznanych w szkole kolegów do domu po lekcjach. Poza tym bardzo
                płytko postrzegasz te kontakty. W szkole zaczynają się problemy, że
                oto np. moja przyjaciółka nie chce już ze mną spacerować, bo woli
                Kasię, pojawia się problem skarżypyctwa i solidarności wobec
                nauczyciela, pojawia się problem rywalizacji, pojawia się problem
                odwiedzenia chorej koleżanki w domu i zaniesienia jej lekcji,
                pojawia się problem przepytania koleżanki na przerwie, czy nawet
                dania jej odpisać lekcje (nie demonizowałabym, to też ważne
                doświadczenie), pojawia się możliwość poznania dzieci z innego
                środowiska, niż to, w którym obracają się rodzice.

                kiedy to wiekszosc z dzieci rozladowywuje napiecie,
                > biegajac i krzyczac wink).

                no i bardzo dobrze, to też jest dziecku potrzebne.

                > Nauka to bierny odbior z mala szansa na interakcje i dyskusje.
                > Wg mnie to czego szkola uczy najdobitniej, to konformizm, gdyz
                kazdy
                > przejaw indywidualizmu jest bardzo czesto brutalnie tepiony,
                dziecko
                > uczy sie byc niewidzialne.
                > Tego nie chce dla mojej malej, chce by byla wolnym myslicielem,
                > nonkomformista - tak jak ja smile.
                >
                > (nie, nie bylam tepiona w szkole, nie mam traumy)
                >
                > To akurat zależy od szkoły. W domu także można zdusić wolne
                myślenie. Znam to dobrze. Mój ojciec jest emerytowanym profeorem
                uniwersyteckim literatury polskiej, zajmował się też pobocznie
                filologią klasyczną (łacina). Uparł się, że będzie mi dawał domowe
                lekcje łaciny ( w szkole nie było), a także nieraz rozmawiał ze mną
                na tematy związane ze szkolną nauką polskiego i historii. Jeżeli
                tylko ośmielałam się powiedzieć cokolwiek bardziej oryginalnego,
                była awantura pod sufit. Jak to, żebym ja smarkata, ośmielała się
                miec inne zdanie niż sławny (rzeczywiście) profesor? Po paru latach
                skończyło się na prywatnych lekcjach łaciny u znajomej lektorki. Nie
                zapomnę też, kiedy jako 17latka uczestniczyłam w olimpiadzie
                historycznej. Przyniosłam ze szkoły spis lektur, z których trzeba
                było wybrać 5 i przeczytać do któregoś tam etapu. Powiedziałam o tym
                przy obiedzie, na co ojciec stwierdził głosem nieznoszącym
                sprzeciwu: daj mi, ja wybiorę ci lektury i wypożyczę z biblioteki
                uniwersyteckiej. Odmówiłam, powiedziałam, że to ja zdaję olimpiadę i
                sama sobie wybiorę lektury. Znów awantura pod sufit, jako pobożna
                nastolatka czułam wyrzuty sumienia i poleciałam do spowiedzi. Na
                szczęście trafiłam na mądrego ks.-psychologa (trochę praktykuje jako
                psychoterapeuta), który wytłumaczył mi, że bardzo mądrze zrobiłam,
                bo może pominęłam jakąś wartościową książkę, ale przecież jeszcze
                zdążę ją przeczytać, ale ważne jest to, że samodzielnie dokonałam
                wyboru kierując się jakimiś kryteriami. Była to jedna z mądrzejszych
                rad, jakie otrzymałam w życiu. I w tych warunkach całe szczęście, że
                chodziłam do szkoły i szkoła miała jakieś wymagania nie zawsze
                zbieżne z tym, co wymyślił mój ojciec. Gdyby tylko on uczył mnie
                przedmiotów humanistycznych, nigdy nie nauczyłabym się myśleć
                samodzielnie. Moja polonistka i historyczka w szkole były oczywiście
                dużo mniej kompetentne od ojca, ale nawet wynajdując ich błędy
                uczyłam się samodzielności i krytycyzmu, a rozmowy z ojcem
                traktowałam tylko jako uzupełnienie. Gdybym była skazana na ojca
                jako jedynego nauczyciela, byłoby tragicznie.
                > --
                > www.dzikiedzieci.pl/
                >
                > 04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
      • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 10:13

        Pisalam o teoretyzowaniu, na podstawie postow z watku o przedszkolu.
        Trudno mi uwierzyc, ze ktos wie o czym pisze, kiedy mowiac o
        edukacji domowej, mowi, iz jest to totalne odcinanie dziecka od
        swiata, gdzie kreujemy socjopate, a szkola jest miejscem
        sprzyjajacym optymalnemu rozwojowi, i nic nie moze z takim sukcesem
        przygotowadz dziecka do zycia w spoleczenstwie, jak zamkniecie go na
        wiele godzin dziennie w jednym budynku z setkami innych dzieci i
        garstka doroslych.

        Verdane baaardzo szanuje, i jestem pod duzym wrazeniem wiekszosci
        jej wypowiedzi na forum, jednak, jak widac nie ze wszystkimi sie
        zgadzam, nic nie ujmujac jej osobie.


        --
        www.dzikiedzieci.pl/

        04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
      • wana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 16.10.09, 14:55
        Pozazdrościć znajomości literatury, historii, języków obcych,
        biologii, geografii, fizyki, astronomii, chemii, matematyki,
        gramatyki.... i wielu, wielu przedmiotów uczonych w szkołach.
        Moim zdaniem homeschooling jest wyrazem snobizmu i egoizmu rodziców,
        którzy odcinając dziecko od zróżnicowanego środowiska, nie pozwalają
        mu na nauczenie się postępowania w dorosłym świecie. Ciekawa jestem,
        jak wyglądaja domowe eksperymenty chemiczne.
        Verdana - 100 % popieram. Nigdy nie zdobyłąbym się wobec mioch
        dzieci na taki egoizm, jakim jest odizolowanie ich w domu. I nie
        wierzę, sorry, nie wierzę w omnibusowatość rodziców. Mimo wszystkich
        pięknych teorii więcej moim zdaniem jest wad niż zalet tego systemu.
        A ludzie przytoczeni na początku nie byli uczeni przez własnych
        rodziców, tylko wynajętych, PRZYGOTOWANYCH do tego ludzi.
    • morekac Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 09:22

      IMHO: nie wydaje się, żeby z przeciętnego dziecka dało się w ten
      sposób wychować geniusza...

      BTW: Połowa z tych ludzi żyła w czasach, kiedy nie było szkół
      publicznych i prywatnych- więc jedyne wykształcenie mogło odbywać
      się w domu.
      Część z nich miała homeschooling z powodu problemów szkolnych (np.
      Agata Christie, Edison - jeśli wogóle) bądź z powodu dostępności do
      szkoły. Natomiast część nie miała możliwośći kształcenia z powodu
      złych warunków rodzinno-materialnych - chociażby Chaplin, Dickens
      czy Andersen, Amstrong czy Twain - w ich przypadku mówienie o
      homeschoolingu jest jakąś kpiną. Wirginia Woolf miała załamania i
      depresje, zaś jej śrosowisko rodzinne było dalekie o ideału w
      świetle dzisiejszych standardów. W kilku przypadkach wymienione
      przez Ciebie osoby uczęszczały do szkół (Einstein). Wypadałoby
      wiedzieć, o czym się pisze.
        • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 11:03
          Ja to skopiowalam ze strony, a nie sama przeprowadzalam
          > rozpoznanie smile

          - jeżeli będziesz uczyła dziecko opierając się na powierzchownych
          informacjach z różnych dziedzin, bo nie jesteś przecież w stanie
          opanować na poziomie zbliżonym do absolwenta studiów wyższych
          jednocześnie matematyki, biologii, fizyki, muzyki, plastyki,
          historii i literatury angielskiej (o polskiej nie mówię), to małe
          masz szanse wychować Edisona. Tzn. jeśli Twoje dziecko jest genialne
          w sposób wrodzony, to nim będzie, mimo edukacji na niższym niż
          szkolny, poziomie, ale jeśli nie jest wrodzonym geniuszem, a
          większość ludzi nie jest, to dlaczego odbierasz mu szansę na starcie
          skazując na naukę przez osobę dopiero uczącą się powierzchownie
          tego, czego uczy się w szkole?
          • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling P.S. 03.10.09, 11:06
            Dodatkowo chciałam zauważyć, że wskazane przez Ciebie osoby, które
            miały "homeschooling" na ogół nie były uczone osobiście przez
            rodziców, tylko przez profesjonalnych guwernerów lub guwernantki,
            zależnie od płci. Istniał w tamtych czasach zawód nauczyciela czy
            nauczycielki domowej i byli to ludzie przygotowani do nauczania,
            zdawali specjalne egzaminy. Bynajmniej nie robili tego rodzice
            osobiście. W tamtych czasach rodzice w ogóle mało się zajmowali
            osobiście dziećmi, od tego były niańki i guwernantki. Dobrze, jeśli
            rodzice ucałowali dzieci na dobranoc.
            • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling P.S. 03.10.09, 13:20
              Nonkonformizm jako cel wychowania jest tak samo zly jak konformizm.
              Nie o to chodzi bowiem, aby wychowac dziecko na osobe
              nieprzestrzegającą zasad, ale na takę, ktora mysli - sadze, ze o to
              Ci chodzi.
              I obawiam się, ze w systemie nauczania domowego wychowanie dziecka
              na nonkonformiste jest kompletnie niemozliwe. Bowiem jest to system
              wymuszający skrajny konformizm wobec dwojga doroslych, od ktorych
              dziecko jest zalezne - od rodzicow. Nie ma bowiem od nich żadnej
              ucieczki, nie ma możliwosci nawet cichego buntu - poskarzenia się
              kolezance, ze "starzy sa nie do zniesienia". Jedynym wychowujacym,
              oceniajacym i egzekwujacym wykonanie róznych zadań bedziesz bowiem
              Ty. I podejrzewam, ze nie zamierzasz wychować dziecka tak, aby się
              własnie przeciw Tobie i Twoim zasadom zbuntowało. Jesli nauczysz je
              braku pokory i buntu wobec innych niż swoje norm - bedziesz je
              uczyła wlasnie konformizmu. Zastanow się nad tym.
              Druga sprawa to dyskusje. Rzeczywiscie, jako osobisty wrog szkoly
              (zgadzam się, ze to marna instytuja, ale niczego lepszego nie
              wynaleziono) tez denerwuje mnie, ze szkoła za dużo "uczy", a za malo
              dyskutuje. Te dyskusje jednak są - nie tylko nad lektura, ale nad
              normalnymi, dzieciecymi sprawami. Dyskusje na przerwach, czasem i na
              lekcjach, w kółkach zainteresowań. Nie istnieje tak naprawdę
              prawdziwa dyskusja pomiędzy rodzicem a malym dzieckiem. Przewaga
              rodzicow jest zbyt duża. O pewnych sprawach dziecko nie chce
              dyskutowac, z pewnymi opiniami rodzice "odgórnie" zgodzić sie nie
              moga. Czyli nie nauczysz dziecka prawdziwej dyskusji z równorzednym
              partnerem.
              Trzecia kwestia to fakt nieprzygotowania rodziców i to nie
              merytorycznego, bo na poziomie podstawowym niemal kazdy dorosly
              opanuje program podstawowki. Chodzi jednak o brak porownania. Podam
              Ci przyklad z mojego zycia. Rodzeństwo w iwlku przeszkolno-
              wczesnoszkolnym. Oboje opowiadaja rózne historyjki. Ocena i moja i
              całej rodziny - mlodsza o trzy lata dziewczynka opowiada dobrze,
              starszy brat - bardzo źle, jego poziom jest wręcz niepokojacy,
              zastanawiamy się, czy w ogole jest inteligentny i czy poradzi sobie
              w szkole. Przez parę lat jesteśmy przekonani, ze tak sprawa wyglada.
              A jaka jest prawda? Córka ma wybitne, rzadko spotykane zdolnosci,
              jest na poziomie o 5-6 lat przekraczającym rowieśnikow. Syn wykracza
              PONAD poziom rowiesnikow tylko o jakis rok czy dwa. Czyli w wypadku
              edukacji domowej zmarnowalibysmy talent jednego dzicka i zdolowali
              drugie. I zareczam Ci, ze nie przez brak troski, ani przez głupote -
              przez brak porownania.


              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • a_weasley Nonkonformizm, konformizm i gmatwanie pojęć 03.10.09, 13:42
                Verdana napisała:

                > Nonkonformizm jako cel wychowania jest tak samo
                > zly jak konformizm.
                > Nie o to chodzi bowiem, aby wychowac dziecko na
                > osobe nieprzestrzegającą zasad, ale na takę,
                > ktora mysli - sadze, ze o to Ci chodzi.

                Też tak przypuszczam, zważywszy znaczenie tych słów. Nonkonformizm to nie jest
                nieprzestrzeganie zasad. Powiem więcej, to jest właśnie przestrzeganie zasad,
                które się uważa za słuszne, chociażby było to wbrew opinii otoczenia. Konformizm
                natomiast to podporządkowywanie się stadu jako naczelna zasada życia.
                W takim ujęciu oczywiście nonkonformizm jest dobry, a konformizm zły.

                --
                Walka z paleniem - Hitler był pierwszy
                • srebrnarybka Re: Nonkonformizm, konformizm i gmatwanie pojęć 03.10.09, 14:07
                  Konformiz
                  > m
                  > natomiast to podporządkowywanie się stadu jako naczelna zasada
                  życia.

                  Oczywiście. Ale trudno nauczyć się, że jest to złe, jeśli nigdy nie
                  było się w stadzie i nie miało sie żadnych doświadczeń z
                  wyartykułowaniem, a może nawet wytworzeniem w umyśle własnego
                  zdania, niekoniecznie stadnego. Wtedy po trafieniu w stado, co
                  prędzej czy później w rozmaitych sytuacjach może się zdarzyć, łatwo
                  właśnie wpaść w konformizm. Bo człowiek nie był nauczony zachowania
                  odrębności w stadzie.
                • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 14:13

                  verdana napisała:

                  > A do 16 lat bedzie tylko z rodzicami? Jesteś w stanie
                  zainteresować
                  > ja czyms, czym sama się nie interesujesz? Uniezaleznic od siebie,
                  by
                  > mając lat 16 umiała zadecydować sama, nie znajac żadnych innych
                  > pogladów, poza Twoimi?
                  > Watpię.

                  Wierze w naturalna, wrodzona ciekawosc dzieci otaczajacym ich
                  swiatem. Wloze duzo energii w to, by podazac za nia, a nie ciagnac
                  ja za soba. Choc kilka z moich zainteresowan chetnie bym jej
                  zaszczepila, bo moglaby na tym jedynie zyskac wink.

                  Sadze, ze moze mi sie udac wychowanie Sary na niezalezna,
                  wolnomyslaca jednostke, generalnie moje zalozenia wychowawcze sa
                  dalekie od tych tradycyjnych, gdzie rodzic mowi, a dziecko bez
                  sprzeciwu slucha i wykonuje polecenia.

                  --
                  www.dzikiedzieci.pl/

                  04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                  • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 14:21
                    Wierze w naturalna, wrodzona ciekawosc dzieci otaczajacym ich
                    > swiatem.

                    Ciekawość owszem, ale możliwości jej zaspokojenia to druga sprawa.
                    Jeśli jesteś np. niemuzykalna, to Twojemu dziecku bardzo trudno
                    będzie w wieku np. 5 lat zainteresować się muzyką poważną. A w wieku
                    10 lat stwierdzisz po prostu, że muzyka jej nie interesuje. Zresztą
                    nie ma siły, byś to, co Ciebie nie interesuje, przedstawiła jej
                    równie atrakcyjnie, jak to, co Ciebie rajcuje.

                    Choc kilka z moich zainteresowan chetnie bym jej
                    > zaszczepila, bo moglaby na tym jedynie zyskac wink.

                    Posyłanie dziecka do szkoły nie przeszkadza w zaszczepianiu mu
                    zainteresowań rodziców, o ile oczywiście dziecko je "chwyci".
                    Przecież z dzieckiem chodzącym do szkoły się rozmawia (oby!!!),
                    mieszka pod jednym dachem i ono widzi, że np. lubisz czytać poezję,
                    chodzić do teatru, oglądać Felliniego, chodzić po górach albo
                    zwiedzać zabytki. W pewnej części tych czynności także uczestniczy,
                    naturalne jest, że rozmawiacie o tym, co czytasz albo po co i dokąd
                    wychodzisz wieczorem. Tak samo, jak rozmawiasz o tym także z innymi
                    ludźmi.
                    • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling P. S. 03.10.09, 14:26
                      Chodziłam do szkoły, ale atmosfera domu moich rodziców wpłynęła na
                      to, że wybrałam studia humanistyczne (jednak nie polonistykę, którą
                      skończyli oboje rodzice), zajęłam się pracą naukową, jak mój ojciec,
                      lubię zwiedzać zabytki, lubię teatr (chociaż rzadko chodzę).
                      Ale np. żałuję, że moi rodzice, oboje bardzo niemuzykalni, nie
                      zapewnili mi edukacji muzycznej przynajmniej w takim stopniu, bym
                      umiała słuchać muzyki (to jest umiejętność) i nie fałszowała
                      tragicznie, gdy śpiewa się w grupie. To ostatnie można było
                      osiągnąć, gdybym chodziła do przedszkola i więcej jeździłą na
                      zorganizowane wakacje w grupie. Niby nic się nie stało, mam dużo
                      innych zainteresowań i moje życie jest ciekawe. Ale wiem, że jest
                      uboższe ze względu na nieumiejętność odbierania muzyki. Zapewne,
                      gdybym w szkole nie miała znienawidzonych lekcji śpiewu, byłoby
                      jeszcze gorzej ...
                    • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 14:28
                      Mylisz się. Male dziecko ma naturalną ciekawość swiata, ale
                      nastolatek sam nie zgłebi róznych dziedzin wiedzy, nie mająć kogoś,
                      kto go tym zainteresuje - bo to nie obserwacja motylka, tylko brak
                      swiadomosci istnienia pewnych obszarów.
                      Nikt nie jest w stanie zainteresowac dziecka czymś, co jego samego
                      nudzi. Moi synowie uwielbiają biologię, ktorej ja nie znoszę. Moja
                      corka czyta poezje, ktorej ja nie kupuje i nie czytam - i wygrywa
                      konkursy poetyckie, podczas gdy dla mnie pisanie poezji bylo zawsze
                      czyms z innego świata. Mój syn chodzi do filharmonii, choć ja z
                      muzyki kocham ciszę.
                      To wszystko zasługa nauczycieli - innych ludzi, ktorzy
                      zainteresowali moje dzieci, dali im coś, czego ja bym im dac nie
                      mogła. szkoda, zę Twoja corka nie bedzie miala mozliwosci spotkania
                      ludzi, ktorzy moga odkryć przed nia coś, co przed Toba jest
                      zamkniete.
                      A zainteresowania rodziców - oczywiscie, ich przekazywanie tez jest
                      cenne - jako jedna z mozliwych opcji. Moja corka studiuje dwa
                      kierunki - jeden moj, drugi męża. A syn skonczyl za to cos zupełnie
                      innego.
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 16:53

                        Sporo jest racji w tym co napisalas, jednak, czy milosc do muzyki
                        powaznej zrodzila sie na skutek nauczania w szkole podstawowej?, a
                        poezja corki, myslisz, ze gdyby nie dobra nauczycielka, sama nie
                        znalazlaby przyjemnosci w pisaniu?.
                        Kiedy tak przytaczamy przyklady z wlasnego zycia, to ja z cala
                        odpowiedzialnoscia moge powiedziec, ze moje zainteresowania z
                        nauczaniem szkolnym nie maja nic wspolnego.
                        Ja od zawsze kochalam zwierzeta, jako maluch jeszcze, biegalam z
                        psem do weterynarza, ktory wzial mnie po swoje skrzydla,
                        zostal ''mentorem'' i mianowal mnie swoja asystentka smile.
                        Przesiadywalam u niego godzinami, codziennie.
                        Nauczyl mnie bardzo wiele, wciaz jestesmy w przyjaznym kontakcie.
                        Potem zaintrygowal mnie mur Torow Wyscigow Konnych w Warszawie,
                        przelazlysmy przez niego z przyjaciolka (poznalysmy sie majac po 10
                        lat-na podworku!! smile, teraz mamy 33, i wciaz jestesmy sobie bardzo
                        bliskie),i tam w wieku lat 14 zaczelysmy uczyc sie jezdzic konno.
                        Naturalna konsekwencja byl wybor Technikom Rolniczego o
                        specjalizacji Hodowla i Uzytkowanie Koni.
                        Z czasem moje zainteresowania poszerzyly sie o psychologie, co
                        oczywiscie zaowocowalo wyborem Psychologii jako kierunku studiow
                        wyzszych.
                        Samo zycie, mnie ksztaltowalo, nie szkolna lawka smile.
                        A wymienilam zaledwie kilka obszarow ktore uwielbiam, bo nie chce mi
                        sie rozpisywac wink.


                        --
                        www.dzikiedzieci.pl/

                        04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                        • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 17:07
                          Na 100% gdyby nie nauczyciel-pasjonat corka nie napisalaby w życiu
                          ani jednego wiesza, bo nie lubila poezji. Mąż nawet lubi, ale pasją
                          jej nie zarazil - nauczyciel tak. Miłość do muzyki powaznej do
                          skutek chodzenia do filharmonii ze szkołą. Mąż tez lubi muzyke, ale
                          okazalo się, ze dopiero szkoła zdołala syna naprawde nia
                          zainteresować.
                          W moim wypadku byl genialny matematyk w podstawowce, ktory
                          doprowadził mnie do olimpiady. A w rodzinie sami humanisci - ja w
                          efekcie też. Matematyki wprawdzie już nie pamiętam dobrze, ale
                          uczucie rozwiązania trudnego twierdzenia, czy przeprowadzenia dowodu
                          matematycznego pamietam do dziś. Nie ma mozliwosci, aby to mogli
                          przekazać mi rodzice - bo nawet gdyby mnie matematyki sumiennie
                          nauczyli, to nie byłoby to samo.
                          pamietam tez, jako cos niezwykle milego, przedstawienia teatralne w
                          najmlodszych klasach, córka tez wspomina je milo, a syn z kolegami
                          pisza scenariusz na Dni Teatru. Tego poza szkołą mieć nie mozna,
                          niestety - zadne kółko teatralne, ktore ma ambicje wystawienia
                          czegos dobrego nie zastapi smiechu z kiczowatych przedstawień.
                          Jako psycholog powinnas wiedzieć, ze dla prawidlowej socjalizacji
                          potrzebna jest grupa nieformalna.
                          Nikt nie mowi o "szkolnym nauczaniu" - pisanie poezji ma też zero
                          wspólnego ze szkołą. Weż tez pod uwagę,że Twoja corka nie pójdzie
                          nigdzie z kolezanka z podwórka - będa mialy najprawdopodobniej wolne
                          o innych godzinach, nie mowiąc juz o tym, ze nikt teraz kolezanki na
                          pół dnia samej nie puści. Przyjaźnie podworkowe mozesz w wieku
                          szkolnym od razu wykreslić.
                          --
                          Mops i kot

                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 17:26
                          Sporo jest racji w tym co napisalas, jednak, czy milosc do muzyki
                          > powaznej zrodzila sie na skutek nauczania w szkole podstawowej?, a
                          > poezja corki, myslisz, ze gdyby nie dobra nauczycielka, sama nie
                          > znalazlaby przyjemnosci w pisaniu?.

                          Jeśli dom był niemuzykalny, a lekcje muzyki w szkole dobrze
                          prowadzone, to mógł to być pierwszy kontakt dziecka z muzyką, który
                          doprowadził do zainteresowania tą sztuką. Niemuzykalni rodzice,
                          nawet, gdyby puszczali dziecku płyty z muzyką poważną, raczej mało
                          prawdopodobne, by wzbudzili w nim miłość. Po pierwsze, jeśli dziecko
                          obserwuje reakcje rodziców na słuchanie muzyki, to trudno mu
                          zauważyć, że ile pięknych przeżyć może to dotarczyć, skoro rodzice
                          nic nie przeżywają słuchając muzyki. Słuchania muzyki trzeba się
                          nauczyć, to nie przychodzi samo z siebie. Po drugie - niemuzykalni
                          rodzice mogą nie wybrać do słuchania utworów, które najlepiej
                          odpowiadają temperamentowi małego dziecka, bo się na muzyce nie
                          znają. A muzyka poważna muzyce poważnej nierówna, jeden lubi Bacha,
                          a drugi Pendereckiego. Po trzecie - nawet jeśli niemuzykalni rodzice
                          będą z poczucia obowiązku puszczać muzykę poważną, to będą to robić
                          znacznie rzadziej, niż muzykalni, bo przecież będą chcieli rozwijać
                          też w dziecku inne talenty i muzykę, chcąc nie chcąc, zepchną na
                          dalszy plan. Co do poezji - sama Verdana już odpowiedziała.
                          Z moich osobistych doświadczeń - wychowywali mnie rodzice poloniści,
                          w tym ojciec - profesor uniwersytetu. Mogę więc uznać, że poziom
                          intelektualny by wyższy od przeciętnej. I oto, co wyniosłam ze
                          szkoły:
                          1. jaką taką znajomość matematyki, fizyki i chemii. Mój ojciec
                          wysiadł przy mojej matmie w V kl. na dzieleniu ułamka zwykłego przez
                          ułamek zwykły. Nie interesuję się tymi przedmiotami, ale mam pewną
                          elementarną wiedzę na ten temat i rozumiem np. co to znacyz wolny
                          elektron, co to jest soczewka, promienie podczerwone i nadfioletowe,
                          polimer, a pewien wzór, którego nauczono mnie na chemii, stosuję w
                          życiu codziennym. Nie wyniosłabym tego z domu.
                          2. jaką taką wiedzę z biologii - wiem np., co to jest DNA i parę
                          innych rzeczy, o których moi rodzice nie mają pojęcia.
                          3. do dziś pamiętam wycieczkę w szkole podstawowej na wystawę rzeźb
                          Aliny Szapocznikow. Moi rodzice byli raczej konserwatywni i nauczyli
                          mnie wrażliwości na zabytki, ale sztuki nowoczesnej oni sami nie
                          rozumieją, a nawet przekazali mi pogląd obiegowy, że to takie
                          bezsensowne bohomazy. Wystawę pamiętam do dziś, nie tyle same
                          rzeźby, ile bardzo kompetentne objaśnienia, jak rozumieć sztukę
                          nowoczesną. Nie jestem wielką miłośniczką tej sztuki, ale myślę, że
                          lepiej jednak to odbieram dzięki tamtej jednej lekcji.
                          4. śpiew. Fałszuję straszliwie, ale gdyby nie konieczność śpiewania
                          przez 8 lat w grupie na lekcjach fałszowałaby pewnie jeszcze
                          bardziej. A śpiewanie sprawia mi przyjemność, więc czasem na to się
                          odważam. Myślę, że jednak te 8 lat nie poszły na marne.
                          5. wf. Byłam fatalna, ale moi rodzice jeszcze gorsi, zresztą nie
                          byli najmłodsi, gdy się urodziłam. Gdyby nie szkoła, zapewne w ogóle
                          bym się nie ruszała.



                          Naturalna konsekwencja byl wybor Technikom Rolniczego o
                          > specjalizacji Hodowla i Uzytkowanie Koni.

                          Po co kończyłaś to technikum? Przecież w szkole nie można się
                          niczego nauczyć. Nie lepiej było nie chodzić do żadnej szkoły, tylko
                          cały czas siedzieć u tego weterynarza?

                          Przy okazji: zabawa w asystentkę weterynarza to nie jest nauka
                          biologii czy nawet zoologii. Do tego potrzebna jest systematyczne
                          zdobywanie wiedzy, a nie tylko zabawa i robienie tego, co się chce.
                          • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 20:22
                            Kiedy ja chodzilam do szkoly, na lekcjach muzyki glowny nacisk byl
                            kladziony na nauke gru na flecie prostym, potem kiedy pani z
                            umiejetnosci gry klase przepytywala, dzwieki jakie rozchodzily sie
                            po klasie, nie zachecaly do refleksji nad pieknem muzyki.

                            A chyba w naszej rozmowie chodzi wlasnie o to, ze wy przekonujecie,
                            iz to wlasnie szkola zaszczepia w dzieciach zainteresowania i
                            fascynacje, a ja mowie - oj, baaardzo rzadko.


                            Filharmonia, muzea, wystawy, i inne wydarzenia kulturalne, tak mam
                            je na liscie rzeczy do zrobienia z moimi dziecmi smile.
                            --
                            www.dzikiedzieci.pl/

                            04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                            • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 20:28
                              A sadzisz, że dziecko nie wolaloby w pare z tych miejsc iść z
                              kolegami?
                              poza tym jest cos , czego nie rozumiem - ja też chodze w te
                              wszystkie miejsca z dziećmi - jako dodatek do szkoly. W związku z
                              tym dzieci mają znacznie bardziej zróznicowana ofertę, niż gdybym
                              zajmowała sie tym tylko ja. Zwiedzają np. zaklady pracy - do ktorych
                              ja nie mam dostępu, studia telewizyjne, gzie pracują rodzice
                              kolegow .
                              --
                              Mops i kot

                              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                          • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 20:33

                            > Po co kończyłaś to technikum? Przecież w szkole nie można się
                            > niczego nauczyć. Nie lepiej było nie chodzić do żadnej szkoły,
                            tylko
                            > cały czas siedzieć u tego weterynarza?

                            Fajnie sie uczyc rzeczy ktore sa interesujace, ktore sa zgodne z
                            zainteresowaniami, w przeciwienstwie do podstawowy, technikum bardzo
                            lubilam. Ciekawym doswiadczeniem byla nauka i znajomosci, z ludzmi,
                            o takiej samej pasji jak moja, bylo o czym pogadac, byl wspolny
                            grunt.
                            Sara oczywiscie tez bedzie miala mozliwosc nauki w szkole wybranej
                            przez siebie, zgodnej z jej zainteresowaniami, jesli tylko bedzie
                            chciala.

                            > Przy okazji: zabawa w asystentkę weterynarza to nie jest nauka
                            > biologii czy nawet zoologii. Do tego potrzebna jest systematyczne
                            > zdobywanie wiedzy, a nie tylko zabawa i robienie tego, co się chce.

                            Pewnie, ze nie nauka, a zabawa, pisalam o korzeniach moich
                            pierwszych zainteresowan. Z ta 'opowiescia' wyszlam po tym jak z
                            Verdana sugerowalyscie, ze jesli dziecko nie pojdzie do szkoly to
                            nie ma szans, by miec jakiekolwiek zainteresowania, bo pasje moga
                            zrodzic sie tylko pod szkolna kopula wink.



                            >
                            > Przy okazji: zabawa w asystentkę weterynarza to nie jest nauka
                            > biologii czy nawet zoologii. Do tego potrzebna jest systematyczne
                            > zdobywanie wiedzy, a nie tylko zabawa i robienie tego, co się chce.
                            --
                            www.dzikiedzieci.pl/

                            04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                            • wana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 16.10.09, 15:20
                              A nie bierzesz pod uwagę, że Sara nie będzie miała szansy na naukę w
                              szkole, o której bedzie śniła daletgo, że Ty jej do niej nie
                              przygotujesz? Że nie będzie w stanie zdać egzaminów wstępnych (o ile
                              takie są), czy nawet rozumieć, o czym mówi się na lekcji (jeśli już
                              tam się dostanie), bo nie będzie znała podstaw? Bo Ty ich nie znasz?
                              • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 16.10.09, 16:33

                                wana napisała:

                                > A nie bierzesz pod uwagę, że Sara nie będzie miała szansy na naukę
                                w
                                > szkole, o której bedzie śniła daletgo, że Ty jej do niej nie
                                > przygotujesz?

                                wierze w to, ze jesli nastolatek bedzie marzyl o jakiejs szkole, to
                                zrobi wszystko co w jego mocy, by sie do ewentualnych egzaminow
                                przygotowac.
                                Rodzic nie wciska wiedzy dziecku do glowy, chetnemu dziecku rodzic
                                pomoze w znalezieniu sposobu na zdobycie potrzebnej wiedzy.

                                Dzieci nie sa tak glupie, jak sie Tobie wiraznie wydaje, nauczyciel
                                takze w sposob magiczny wiedzy do glow uczniom nie wklada, duza
                                czesc to motywacja (zadkosc w szkolach) i autoedukacja, przy nauce
                                domowej dochodzi uczenie rownolegle, ktore jest ogromna frajda dla
                                dziecka.

                                I jest bajka, Sara jest szczesciara smile.

                                --
                                <*>
                                fotoforum.gazeta.pl/u/aagnie.szkaa.html -nasze
                                foty
                                • wana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 16.10.09, 22:07
                                  Teoretyzujesz, kochana. Mam 2 dzieci w szkole, a Ty dopiero zbliżasz
                                  się do okresu przedszkolnego. Gwarantuję Ci, że dziecko, które nie
                                  zdobędzie solidnych podstaw to, jako nastolatek, nie nadrobi
                                  straconego czasu, bo będzie musiał iść naprzód.
                                  • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 16.10.09, 23:17

                                    wana napisała:

                                    > Teoretyzujesz, kochana. Mam 2 dzieci w szkole, a Ty dopiero
                                    zbliżasz
                                    > się do okresu przedszkolnego. Gwarantuję Ci, że dziecko, które nie
                                    > zdobędzie solidnych podstaw to, jako nastolatek, nie nadrobi
                                    > straconego czasu, bo będzie musiał iść naprzód.

                                    Ja faktycznie zblizam sie do okresu przedszkolnego, ale kilka setek
                                    tysiecy dzieci uczacych sie w domu w kraju w ktorym mieszkam,
                                    oddalilo sie juz od przedszkola znacznie.
                                    I te ktore zdecydowaly sie na edukacje wyzsza, radza sobie
                                    wysmienicie, a czesto lepiej niz szkola-wychowani rowiesnicy.

                                    --
                                    www.education-otherwise.org/
                                    • wana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 12:21
                                      Zawsze można się posłużyć przykładem innych, prawda? Fakt jest taki,
                                      że do dobrego nauczania, czy to w domu, czy to w szkole potrzeba
                                      fachowców, a nie rodziców, którzy wiedzę zdobywają z internetu,
                                      szablonów czy kursów wieczorowych. Ty nie masz przygotowania, co już
                                      widać - Twoja niechęć do pewnych dziedzin wiedzy już bije po oczach.
                                      Przewaga szkoły jest taka, że są różni nauczyciele, dobrzy i źli,
                                      ale jednak fachowi w swoich dziedzinach. Nie wyorażam sobie, by w
                                      woim brytyjsko - dubajskim życiu miała miejsce przez 10 lat żelazna
                                      konsekwencja w uczeniu dziecka. Więcej pokory.

                                      kilka setek
                                      > tysiecy dzieci uczacych sie w domu w kraju w ktorym mieszkam,
                                      > oddalilo sie juz od przedszkola znacznie.
                                      > I te ktore zdecydowaly sie na edukacje wyzsza, radza sobie
                                      > wysmienicie, a czesto lepiej niz szkola-wychowani rowiesnicy

                                      Czy to są sprawdzone statystyki? I jak to się ma do dzieci
                                      edukowanych w szkołach? Zważywszy na to, że ludność w WB wynosi 60
                                      943 912, z czego 16,9% to ludność w wieku od 0 - 14 lat, to nie
                                      bardzo wierzę w te setki tysięcy. Szkoły w takim razie trzebaby
                                      zamknąć.

                                      Twoje dziecko, Twój wybór, jednak ja uważam, że ani nie jesteś do
                                      tego przygotowana merytorycznie, ani nie podchodzisz do sprawy
                                      rajonalnie. Nie da się poświęcić dziecku w takim stopniu, jak Ty
                                      planujesz, w międzyczasie - pomiędzy pracą i podróżami na trasie WB -
                                      Dubaj.
                                    • wana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 12:27
                                      Tak na marginesie - znalezione na szyko:
                                      Cytat ze strony: www.eastherts.gov.uk/index.jsp?articleid=4683

                                      "Wszystkie szkoły w Wielkiej Brytanii mają obowiązek zapewnić swoim
                                      podopiecznym edukację w kilku podstawowych przedmiotach i według ich
                                      programu nauczania. Obowiązkowe przedmioty nauczania w Zjednoczonym
                                      Królestwie to: matematyka, język angielski, nauka (fizyka i
                                      chemia), historia, geografia, technologia, muzyka, sztuka,
                                      wychowanie fizyczne oraz w szkołach średnich język obcy
                                      ".

                                      Czyli jednak nie uciekniesz od przedmiotów ścisłych.
                                      • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 13:07
                                        no to i ja na szybko:

                                        www.direct.gov.uk/en/Parents/Schoolslearninganddevelopment/ChoosingASchool/DG_4016124

                                        Wymagania dla domowej szkoły w UK

                                        Jako rodzice, nie musimy być wykwalifikowanymi nauczycielami, aby
                                        zapewnić prawidłowe wykształcenie naszemu dziecku. Nie musimy też
                                        kierować się ściśle programem
                                        nauczania szkół, chociaż dobrze jest posiłkować się w procesie
                                        nauczania, wytycznymi, otrzymanymi od lokalnych władz. Aby rozpocząć
                                        nauczanie dziecka w domu musimy wiedzieć, że:


                                        •Nie ma obowiązku realizowania Narodowego Programu, w nauczaniu
                                        domowym, ale jako rodzice, jesteśmy regulaminowo zobowiązani,
                                        zapewnić dziecku pełnowymiarową edukację, odpowiednią do ich wieku,
                                        zdolności i możliwości.
                                        •Jeśli dziecko, z racji np. niepełnosprawności, wymaga spełnienia
                                        dodatkowych, specjalnych potrzeb, musimy uwzględnić je w planie
                                        nauczania.
                                        •Nie potrzebujemy specjalnego pozwolenia ze szkoły lub lokalnych
                                        władz, by wykształcić swoje dziecko w domu, ale, jeśli zdecydujemy
                                        się na nauczanie domowe musimy o tym fakcie zawiadomić szkołę na
                                        piśmie
                                        •Musimy zawiadomić lokalne władze, jeśli postanowimy zabrać dziecko
                                        ze szkoły specjalnej, aby kontynuować naukę w domu.
                                        •W nauczaniu domowym nie obowiązują nas szkolne godziny, ani okresy,
                                        najważniejsze jest, aby zapewnić dziecku taki zakres wiedzy, jaki
                                        odpowiada jego wiekowi i możliwościom.
                                        •Nie musimy tworzyć planów lekcji, ani organizować nauki w formie
                                        lekcji szkolnych.

                                        ----fajny cytat, ktory znalazlam w starym watku, na tym, mniej
                                        wiecej, polega ED:

                                        Jak dziecko edukowane domowo wymienia żarówkę?

                                        Najpierw mama przegląda trzy książki na temat elektryczności, które
                                        wcześniej
                                        wypożyczyła z biblioteki, a dziecko przygotowuje model żarówki.
                                        Potem wspólnie
                                        zapoznają się z biografią T. A. Edisona, który zresztą sam był
                                        edukowany
                                        domowo, i poznają historię oświetlenia. Następnie dziecko
                                        własnoręcznie robi
                                        lampion do swojej świeczki, po czym udaje się do sklepu wraz mamą,
                                        rodzeństwem
                                        czy kolegami, gdzie porównuje rodzaje żarówek i ich ceny. W myślach
                                        dokonuje
                                        obliczeń, ile może kupić danych żarówek za 20 złotych. Po kupieniu
                                        odpowiedniej
                                        żarówki, dziecko wraz z mamą i kolegami dyskutuje w domu nad
                                        postacią króla
                                        Bolesława Chrobrego, którego podobizna widnieje na banknocie
                                        dwudziestozłotowym. Potem poznają kraje, w których wciąż istnieje
                                        monarchia i
                                        pokazują je na mapie.
                                        A potem ...wymieniają spaloną żarówkę.

                                        --
                                        www.youtube.com/watch?v=NeBb2eSvOnM&feature=related
                                        • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 13:36
                                          I ten cytat przekonuje nas , gdzie tkwia trzy błędy w zalozeniu, ze
                                          nauczanie domowe jest doskonale
                                          -po pierwsze matka dziecka uczęszczajacego do szkoly może zrobic
                                          dokladnie to samo, nie ma zakazu. Tyle, ze oprocz jej wykladu,
                                          dziecko bedzie miało jeszcze szanse zapoznać się z fizyka prowadzona
                                          przez kogos, kto się na tym zna i np. odpowie na pytania, na ktore
                                          mama nie potrafila odpowiedziec, bo odpowiedzi znajdowaly sie w
                                          innej książce...
                                          -a po drugie, znacznie wazniejsze - dziecko ma prawo w domu nie być
                                          pouczane na ogrąglo, przy okazji robienia czegokolwiek. Moze chiec
                                          wkręcić żarowke bez pouczania. Czas pracy i czas odpoczynku, o ile
                                          nie sa od siebie oddzialone powoduje, ze nigdy nie da się powiedzieć
                                          sobie "Koniec, mam wolne". Jako osoba dorosła, ktora wlasnie ma
                                          prace zawodową, ktora nie kończy się w godzinach pracy, moge
                                          stwierdzic, ze jest to sposób zycia niezwykle wprost uciązliwy.
                                          - po trzecie - tak uczone dziecko w rezultacie nie umie jednej
                                          rzeczy - zrobic czegokolwiek szybko i sprawnie. Ani umiescic
                                          Chrobrego w żadnym kontekscie historycznym, bo banknotu z Mieszkiem
                                          II nie uswiadczysz.

                                          --
                                          Mops i kot

                                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                          • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 16:24
                                            Oto tematy przy dzisiejszym obiedzie w domu, gdzie dziecko uczęszcza
                                            do szkoly:
                                            -co to jest brzytwa Ockhama
                                            - wady i zalety proponowanej reformy szkolnictwa wyzszego
                                            - co to jest veniam legendi
                                            - repertuar tegorocznego Festiwalu filmowego
                                            -wyzszość buraków na cieplo nad burakami na zimno i odwrotnie
                                            - oraz plotki bieżące
                                            Wyzszośc tego nad uczeniem domowym - 14-latek dowiaduje się tego
                                            wszystkiego mimochodem, dodatkowo (a nie wyłącznie...) i w dodatku
                                            włącza się do dyskusji wiedzac, ze to rozmowa i nikt nie bedzie od
                                            niego wymagał tego, czego dowiedział sie "przy okazji". mógł
                                            sluchać, a mogl zająć się jedzeniem klopsa i mysleć o niebieskich
                                            migdalach. Gdyby to samo bylo w ramach "nauczania domowego" trzeba
                                            by z pewnych rzeczy odpytac, utrwalić i obiad nie bylby juz
                                            beztroski.
                                            --
                                            Mops i kot

                                            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                            • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 18:48
                                              Verdna, takie rozmowy to maja miejsce w Twoim domu, a nie w kazdym
                                              domu typowego 14 latka. Twoj dom jest przesiakniety wiedza, ze
                                              wzgledu na to, ze oboje z meze prezetujece soba wysoki poziom.

                                              14-latki, ktore ja znam, niemal wcale nie sa zaiteresowane rozmowa
                                              rodzicami, gdyz wiecznie siedza z komorka w dloni, przy kompie- na
                                              czatach lub gg, lub poza domem bratajac sie z przyjaciolmi.
                                              W wielu domach dzieci w tym wieku juz nie chca z rodzicami
                                              rozmawiac, za priorytet w zyciu majac kontakty ze znajomymi.
                                              Twoja sytuacje potraktowalabym jako wyjatek od reguly raczej.

                                              Gdyby to samo bylo w ramach "nauczania domowego" trzeba
                                              > by z pewnych rzeczy odpytac, utrwalić i obiad nie bylby juz
                                              > beztroski.

                                              Ciekawe, ze tyle wiesz o ED wink, moze jeszcze testy wielokrotnego
                                              wyboru rodzice homschoolerom robia, i oceny wystawiaja, co?
                                              Dziennik prowadza i by zabrac glos nalezy podniesc reke? wink
                                              Nie, ED tak jak ja ja rozumiem, tak jak ja bede to robila, nie
                                              zawiera w sobie tego typu atrakcji.

                                              ED to nie jest szkola w domu, gdyby tak bylo, w moich oczach nie
                                              mialby to zadnego sensu.

                                              --
                                              www.parentingscience.com/
                                              • mmk9 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 21:40
                                                aagnie.szkaa napisała:

                                                > Verdna, takie rozmowy to maja miejsce w Twoim domu, a nie w kazdym
                                                > domu typowego 14 latka. Twoj dom jest przesiakniety wiedza, ze
                                                > wzgledu na to, ze oboje z meze prezetujece soba wysoki poziom.
                                                >
                                                > 14-latki, ktore ja znam, niemal wcale nie sa zaiteresowane rozmowa
                                                > rodzicami, gdyz wiecznie siedza z komorka w dloni, przy kompie- na
                                                > czatach lub gg, lub poza domem bratajac sie z przyjaciolmi.
                                                > W wielu domach dzieci w tym wieku juz nie chca z rodzicami
                                                > rozmawiac, za priorytet w zyciu majac kontakty ze znajomymi.
                                                > Twoja sytuacje potraktowalabym jako wyjatek od reguly raczej

                                                A wniosek z tego, Agnieszko, jaki ? Że Verdana moglaby, ale nie
                                                chce ? Że znane Ci 14-latki, gdyby były nauczane przez rodzicow,
                                                pragnęłyby kontaktu z nimi, a nie z rowieśnikami ? A moze odwrotnie,
                                                uciekanie od rodzicow jako efekt nauczania domowego ? Pogubilam sie
                                                w twoich argumentach...
                                                • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 22:06

                                                  > A wniosek z tego, Agnieszko, jaki ? Że Verdana moglaby, ale nie
                                                  > chce ? Że znane Ci 14-latki, gdyby były nauczane przez rodzicow,
                                                  > pragnęłyby kontaktu z nimi, a nie z rowieśnikami ? A moze
                                                  odwrotnie,
                                                  > uciekanie od rodzicow jako efekt nauczania domowego ? Pogubilam
                                                  sie
                                                  > w twoich argumentach...

                                                  Nie argumentowalam, a odpowiadalam na post Verdany. wink
                                                  Nie znam osobiscie ani jednej rodziny uczacej w domu, dzieci
                                                  znajomych uczeszczaja do szkol publicznych.

                                                  Tak, sadze, ze jesli dziecko od wczesnych lat, wiekszosc dnia spedza
                                                  w towarzystwie rowiesnikow (zlobek, potem przedszkole, potem szkola-
                                                  a to wszystko czesto 8-10 godz dziennie), a nie osob doroslych, moze
                                                  to wplynac negatywnie na wiezi z rodzinne.

                                                  --
                                                  <*>
                                                  fotoforum.gazeta.pl/u/aagnie.szkaa.html -nasze
                                                  foty
                                                  • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 22:28
                                                    Uczyć w domu moga chyba tylko osoby, ktore maja spory zasób wiedzy -
                                                    czyli wlasnie te, ktore rozmawiają przy stole o najdziwniejszych
                                                    rzeczach. Jednak nie jest to wiedza systematyczna i jako nauczanie
                                                    nie zdaje egzaminu.
                                                    A jeslli sa domy, gdzie rodzice nie maja odpowiedniego poziomu
                                                    wiedzy, by prowadzić rozmowy nie tylko o niczym, to nie powinni brac
                                                    się do uczenia dzieci - bo niewiele mają im do przekazania - tak jak
                                                    ja nie bedę dziecka uczyla fizyki ani chemii.
                                                    No, a na to zeby 14-latek chcial z rodzicami rozmawiać, trzeba sobie
                                                    zapracować, a nie po prostu trzymac nastolatka w domu, aby nie
                                                    bardzo miał alternatywę. Zresztą tiwidze spora sprzecznośc - jesli
                                                    twierdzi się, ze 14-latki uczone w domu bedą mialy zapewnione
                                                    srodowisko rowieśnicze, a jednoczesnie - ze 14-latki, ktore tych
                                                    kolegow maja nie rozmawiaja z rodzicami - to jak uczyc 14-latka,
                                                    ktory nie ma ochoty na kontakt z rodzicem? To jest dopiero
                                                    dramatyczna sytuacja.
                                                    Czyli jednak nauczanie domowe ma drastycznie ograniczyć dziecku
                                                    mozliwość pozadomowych kontaktów, aby z koniecznosci i przymusowo
                                                    podtrzymywać więzy z rodzicami. Co twierdzilam od poczatku.
                                                    --
                                                    Mops i kot

                                                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                                  • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 17.10.09, 22:55

                                                    verdana napisała:

                                                    > Uczyć w domu moga chyba tylko osoby, ktore maja spory zasób
                                                    wiedzy -
                                                    > czyli wlasnie te, ktore rozmawiają przy stole o najdziwniejszych
                                                    > rzeczach.

                                                    -oczywiscie, ze tak.

                                                    Jednak nie jest to wiedza systematyczna i jako nauczanie
                                                    > nie zdaje egzaminu.

                                                    -dlatego tez ED NIE ogranicza sie do nauki przy obiedzie jedynie smile

                                                    > A jeslli sa domy, gdzie rodzice nie maja odpowiedniego poziomu
                                                    > wiedzy, by prowadzić rozmowy nie tylko o niczym, to nie powinni
                                                    brac
                                                    > się do uczenia dzieci

                                                    -mam taka sama opinie.

                                                    > No, a na to zeby 14-latek chcial z rodzicami rozmawiać, trzeba
                                                    sobie
                                                    > zapracować, a nie po prostu trzymac nastolatka w domu, aby nie
                                                    > bardzo miał alternatywę.

                                                    -prawda.
                                                    Zresztą tiwidze spora sprzecznośc - jesli
                                                    > twierdzi się, ze 14-latki uczone w domu bedą mialy zapewnione
                                                    > srodowisko rowieśnicze, a jednoczesnie - ze 14-latki, ktore tych
                                                    > kolegow maja nie rozmawiaja z rodzicami - to jak uczyc 14-latka,
                                                    > ktory nie ma ochoty na kontakt z rodzicem? To jest dopiero
                                                    > dramatyczna sytuacja.

                                                    -bez watpienia, byloby to baaardzo trudne, jezeli wogole mozliwe uncertain

                                                    > Czyli jednak nauczanie domowe ma drastycznie ograniczyć dziecku
                                                    > mozliwość pozadomowych kontaktów, aby z koniecznosci i przymusowo
                                                    > podtrzymywać więzy z rodzicami. Co twierdzilam od poczatku.

                                                    Absolutnie NIE.



                                                    --
                                                    www.youtube.com/watch?v=NeBb2eSvOnM&feature=related
                    • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 16:35

                      srebrnarybka napisała:
                      > Ciekawość owszem, ale możliwości jej zaspokojenia to druga sprawa.
                      > Jeśli jesteś np. niemuzykalna, to Twojemu dziecku bardzo trudno
                      > będzie w wieku np. 5 lat zainteresować się muzyką poważną. A w
                      wieku
                      > 10 lat stwierdzisz po prostu, że muzyka jej nie interesuje.
                      Zresztą
                      > nie ma siły, byś to, co Ciebie nie interesuje, przedstawiła jej
                      > równie atrakcyjnie, jak to, co Ciebie rajcuje.

                      Dzieci uczace sie w domu korzystaja z wielu
                      zajec ,,pozalekcyjnych'', norma jest zapisywanie ich na rozmaite
                      zajecia czy to muzyczne, sportowe czy tez kolka zainteresowan, np.
                      teatralne, czy plastyczne.
                      Wazne, by obserwowac dziecko, sluchac go, a potem poszukac
                      odpowiednich zajec.

                      04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                      • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 16:43
                        Ale ciagle wybierasz z zajęć, ktore Ty uznajesz za pozyteczne i
                        stosowne. A chodzi własnie o to, ze inni moga dziecku pokazać to, co
                        Tobie by nie przyszło nawet do głowy.
                        Żaden pojedynczy czlowiek nie jest w stanie zauwazyć u dziecka
                        wszystkiego, szczególnie, gdy nie ma porownania z rowieśnikami
                        dziecka - i to nie jedym czy dziesiecioma, ale z bardzo wieloma. Nie
                        mowiac juz o tym, ze nie da się "zaobserwować" wszstkiego. Mogę
                        wprawdzie - jak nauczyciel mojej corki - zadac do napisania wiersz,
                        ale nie jestem w stanie ocenić obiektywnie czy jest on przeciętny,
                        czy nie.
                        Dla mnie wiersz córki był niezly. Nauczyciel - krytyk literacki -
                        stwierdził, ze ma talent i kazał pisac dalej. Ja bym nie namawiała,
                        a najprawdopodobniej w ogole nie zadalabym tego pierwszego wiersza
                        bo po co?
                        Nie ma takiej mozliwosci, aby sami rodzice byli w stanie pokazac
                        dziecku to, czego sami nie umieję - nie sa tez w stanie wybrac dla
                        dziecka zajęć, ktore wcale ich zdaniem nie sa wartosciowe, czy
                        potrzebne, a dla dziecka mogą stac się prawdziwą pasją.
                        No i powiedz mi - jak zamierzasz oceniać wlasne dziecko, nie
                        wiedzac, jaki jest przecietny poziom dzieci w tym wieku. I kwestia
                        najistotniejsza - co zrobisz, gdy Twoje dziecko bedzie się slabo
                        uczyło i Ty - jako matka - będziesz je nisko oceniać. Zwracam ci
                        uwagę, ze zle oceny otrzymywane od nauczyciela, to ocena ucznia. Żle
                        oceny i uwagi otrzymywane od matki - to ocena dziecka, mogą działać
                        absolutnie destrukcyjnie.
                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 17:40
                        Dzieci uczace sie w domu korzystaja z wielu
                        > zajec ,,pozalekcyjnych'', norma jest zapisywanie ich na rozmaite
                        > zajecia czy to muzyczne, sportowe czy tez kolka zainteresowan, np.
                        > teatralne, czy plastyczne.

                        Czyli przyznajesz, że nie jesteś w stanie sama nauczyć dziecka we
                        wszystkich dziedzinach, co zresztą wydaje się oczywiste, bo nikt nie
                        zna się na wszystkim. To po co zapisywać dziecko na rozmaite kółka
                        zainteresowań zamiast posłać do szkoły, gdzie tę edukację osiągnie w
                        jednym miejscu?
                        • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 20:37

                          > Czyli przyznajesz, że nie jesteś w stanie sama nauczyć dziecka we
                          > wszystkich dziedzinach, co zresztą wydaje się oczywiste, bo nikt
                          nie
                          > zna się na wszystkim. To po co zapisywać dziecko na rozmaite kółka
                          > zainteresowań zamiast posłać do szkoły, gdzie tę edukację osiągnie
                          w
                          > jednym miejscu?

                          Niczego nie przyznaje!! smile
                          Tlumacze tylko, ze dziecko uczone w domu ma wiele sytuacji i
                          mozliwosci, by spotykac sie z innymi dziecmi, a takze by rozwijac
                          sie zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, takze dlatego, ze ma na to
                          czas ;p.

                          --
                          www.dzikiedzieci.pl/

                          04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                          • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 20:50
                            Będę brutalna - dziecko na poziomie szkoły podstawowej nie może
                            ograniczyć się do uczenia się tylko tego, co je interesuje. Jednego
                            dziecka może nie interesować tabliczka mnożenia, innego zasady
                            ortografii i gramatyki, jeszcze innego wiedza o tym, jak czytać
                            mapę, jakie są kontynenty, co jest stolicą Francji i co to jest
                            dorzecze, jakieś może w ogóle nie lubić śpiewu i muzyki, a kolejne
                            nudzić się na biologii czy tam przyrodzie i nie chcieć dowiedzieć
                            się, że ptaki wykluwają się z jajek ani oglądać preparatów pod
                            mikroskopem, a jakieś tam jeszcze słuchać o tym, że była II wojna
                            światowa. Ale dziecko na poziomie szkoły podstawowej powinno te
                            rzeczy opanować niezależnie od tego, czy je to interesuje, czy nie,
                            bo dorosły, który nie zna pojęcia dorzecze albo dopełniacz, nie umie
                            tabliczki mnożenia albo nie słyszał o II wojnie światowej, w życiu
                            sobie nie poradzi. Nie pisz mi, że teraz są kalkulatory i słowniki
                            ortograficzne w komputerach, bo jakieś podstawy wiedzy trzeba mieć.
                            I bez tych podstaw dziecko żadnych poważnych zainteresowań w sobie
                            nie wykrzesze. Na to, by wybrać szkołę profilowaną zgodną z
                            zainteresowaniami trzeba te zainteresowania mieć i to ugruntowane,
                            tzn. nie tylko lubić coś, ale i znać. Jeżeli w domu chcesz
                            gruntownie przerobić z dzieckiem program szkoły podstawowej, to ono
                            będzie tyle samo czasu poświęcało na naukę, co w tej szkole, więc
                            niby dlaczego ma mieć więcej czasu na kółka? Chyba, że chcesz coś
                            skrócić, ale wtedy nie wyjdzie to dziecku na dobre.
                            • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 21:02
                              Co do zainteresowań - co roku, gdy dostaję nową grupę studentów,
                              pytam każdego o indywidualne zainteresowania naukowe. Bardziej cwani
                              podają mi tematykę odległą od przedmiotu, który prowadzę, bo liczą,
                              że dam im święty spokój. Natomiast niektóre grzeczne dziewczynki w
                              białych bluzeczkach mówią, że interesują się ... i tu wymieniają coś
                              z zakresu mojego przedmiotu. Ja wtedy zadaję nieśmiertelne pytanie:
                              a co pani czytała z tej tematyki? Na ogół dziewczę wtedy się płoni i
                              okazuje się, że albo nic nie czytało, albo szkolny podręcznik 2 lata
                              temu. No to pytam: a w czym się przejawiają pani zainteresowania?
                              Dziewczę znów się płoni i dochodzimy wspólnie do wniosku, że ona tę
                              tematykę lubi. A to różnica. Lubi, ale nie interesuje się, bo gdyby
                              się interesowała, bo coś by na ten temat czytała.
                            • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 21:34

                              Jeżeli w domu chcesz
                              > gruntownie przerobić z dzieckiem program szkoły podstawowej, to
                              ono
                              > będzie tyle samo czasu poświęcało na naukę, co w tej szkole, więc
                              > niby dlaczego ma mieć więcej czasu na kółka? Chyba, że chcesz coś
                              > skrócić, ale wtedy nie wyjdzie to dziecku na dobre.

                              A wlasnie chyba nie bede podazala za programem tak calkowicie,
                              bedziemy mieli wszystkie podreczniki oczywiscie, cos sie wybierze,
                              cos sie poglowkuje. Bedzie dobrze smile.

                              --
                              www.dzikiedzieci.pl/

                              04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                              • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 21:51
                                A wlasnie chyba nie bede podazala za programem tak calkowicie,
                                > bedziemy mieli wszystkie podreczniki oczywiscie, cos sie wybierze,
                                > cos sie poglowkuje.

                                Czyli wybierzemy geografię, ale bez czytania mapy, i matematykę, ale
                                bez tabliczki mnożenia, a zaoszczędzony czas przeznaczymy na kółko
                                teatralne, bo to dziecko lubi. W ten sposób wychowuje się
                                ćwierćinteligenta pozbawionego podstaw wiedzy.
                                  • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 22:07
                                    Nie spekuluję. Przełożyłam z polskiego na nasze to, co napisałaś.
                                    Napisałaś, że nie będziesz się trzymała programu i że Twoje dziecko
                                    będzie miało więcej czasu na rozwijanie indywidualnych
                                    zainteresowań. Czyli cięcia w programie dla ekstrawagancji.
                                    Swoją drogą przygotowywałam kiedyś do egzaminu wstępnego pannę,
                                    która chodziła do prywatnej szkoły i dlatego miała lekcje z historii
                                    sztuki, historii teatru i historii filozofii. Wiedziała, że byl
                                    filozof Plotyn, który był neoplatonikiem (chociaż podejrzewam, że
                                    nie rozumiała, co to znaczy), ale nie wiedziała, jakiego państwa
                                    stolicą jest Bukareszt. Poległa z kretesem na egzaminie wstępnym,
                                    zgodnie zresztą z moimi oczekiwaniami.
                                    • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 00:31

                                      srebrnarybka napisała:

                                      > Nie spekuluję. Przełożyłam z polskiego na nasze to, co napisałaś.
                                      > Napisałaś, że nie będziesz się trzymała programu i że Twoje
                                      dziecko
                                      > będzie miało więcej czasu na rozwijanie indywidualnych
                                      > zainteresowań. Czyli cięcia w programie dla ekstrawagancji.

                                      Mocno powiedziane wink.
                                      A co, program to wyrocznia?, bez opanowanego programu podstawowy
                                      dziecko mi zginie w odmetach nicosci egzystencjalnej?.
                                      Juz pisalam jakie sa kryteria przyjmowania do szkol srednich i
                                      wyzszych, gdzie widzisz problem?.
                                      Przypominam, ze nie pisze zza Wisly wink.
                                      W tym, ze fizyki, chemii nie naucze - a te przedmioty wogole sa w
                                      programie szkol podstawowych-bo, chyba mi umknelo wink.

                                      Bedzie miala ochote wkuwac tablice Mendelejewa-wkuje, bedzie miala
                                      ochote nauczyc sie kilku wzorkow - cholera wie po co z reszta-
                                      opanuje pamieciowo, bo jest wlasnie ta wiedza, ktora ja wynioslam ze
                                      szkol z tych przedmiotow. Przydaje sie o tyle, ze mozna blysnac
                                      przed znajomymi ogladajac Milionerow, kiedy pojawia sie pytania z
                                      tej dziedziny wink.

                                      No, ale moze ja bylam malo pojetna jesli chodzi o nauki scisle,
                                      przyznac trzeba, podziel sie moze swoja wiedza chem-fiz, ktora
                                      pamietasz nie z innych szkol, ale wlasnie z podstawowy, plisss wink.
                                      Z biologii pamietam budowe dzdzownicy jeszcze smile, ha ha


                                      --
                                      www.dzikiedzieci.pl/

                                      04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                      • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 01:17
                                        chodziłam do 8etniej podstawówki, którą skończyłam w wieku 15 lat,
                                        fizykę i chemię miałam jak najbardziej. Fizykę bodaj 4 lata, chemię
                                        3 lata. Nauczyłam się wtedy bardzo dużo. Fizyka nawet tak mnie
                                        zainteresowała, że przez parę lat zamierzałam studiować fizykę, dużo
                                        nad tym przedmiotem pracowałam, chodziłam na kółko, czytywałam
                                        książki o sławnych fizykach. Tych zainteresowań nie wyniosłabym z
                                        domu, bo moi rodzice o fizyce pojęcia nie mają.
                                        Z tego, co piszesz, wynika, że Twoja córka do 16 roku życia nie
                                        będzie się uczyła fizyki ani chemii. Uniemożliwi jej to studiowanie
                                        medycyny, studia inżynierskie, architekturę, weterynarię, fizykę i
                                        chemię czystą, a nawet rolnictwo, czy biologię.
                                        Skoro lubiłaś zwierzątka, to dziwię się, że nie uczyłaś się
                                        biologii. Wybacz, ale bez opanowania programu podstawówki nie da się
                                        kształcić dalej. Dlaczego - sama nazwa wskazuje. To, że Ty byłaś z
                                        czegoś niepojętna, to nie powód, by pozbawiać dziecko tej wiedzy.
                                        • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 01:36

                                          srebrnarybka napisała:
                                          > Z tego, co piszesz, wynika, że Twoja córka do 16 roku życia nie
                                          > będzie się uczyła fizyki ani chemii. Uniemożliwi jej to
                                          studiowanie
                                          > medycyny, studia inżynierskie, architekturę, weterynarię, fizykę i
                                          > chemię czystą, a nawet rolnictwo, czy biologię.
                                          > Skoro lubiłaś zwierzątka, to dziwię się, że nie uczyłaś się
                                          > biologii. Wybacz, ale bez opanowania programu podstawówki nie da
                                          się
                                          > kształcić dalej. Dlaczego - sama nazwa wskazuje. To, że Ty byłaś z
                                          > czegoś niepojętna, to nie powód, by pozbawiać dziecko tej wiedzy.

                                          Wybacz, ale sie da smile. Tydzien temu moja siostra, ledwo ledwo z
                                          klasy do klasy w podstawowie, 4 dni po porodzie obronila prace
                                          magisterska na 2 razy 5, da sie.

                                          Wybacz, ale nie zamkne jej zadnej drogi (co wiesz o zasadach
                                          przyjmowania homeschoolerow do college-ow i na studia wyzsze w UK?),
                                          wybacz, ale zmierzamy do nikad, a Ty zaczynasz uderzac ponizej pasa,
                                          bo cisnienie wzrasta.
                                          Apeluje o prowadzenie milej i sympatycznej rozmowy wink.


                                          04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                          • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 11:32
                                            Wybacz, ale sie da smile. Tydzien temu moja siostra, ledwo ledwo z
                                            > klasy do klasy w podstawowie, 4 dni po porodzie obronila prace
                                            > magisterska na 2 razy 5, da sie.

                                            Skoro Twoja siostra przechodziła z klasy do klasy w podstawówce,
                                            nawet ledwo-ledwo, to znaczy, że jakieś minimum wiedzy miała
                                            opanowane, nawet jeśli sądzi, że niczego się nie nauczyła. I dzięki
                                            tym podstawom mogła wybrać taki kierunek studiów, który ją
                                            interesował i pracować nad nim już z zapałem.

                                            Wybacz, ale nie zamkne jej zadnej drogi (co wiesz o zasadach
                                            > przyjmowania homeschoolerow do college-ow i na studia wyzsze w
                                            UK?),
                                            > wybacz, ale zmierzamy do nikad, a Ty zaczynasz uderzac ponizej
                                            pasa,
                                            > bo cisnienie wzrasta.

                                            Nie uderzam poniżej pasa. Sama piszesz, że łatwo zostać przyjętym do
                                            collegu (w co wątpię, ale niech będzie), ale potem można sobie nie
                                            poradzić. Czyli na jedno wychodzi. Piszesz, że zamierzasz uczyć
                                            dziecko tylko tego, co będzie je interesowało, a na dodatek sama nie
                                            byłaś dobra z przedmiotów mat.-fiz. i nie widzisz potrzeby ich
                                            uczenia, bo to jest wkuwanie. Czyli raczej nie będziesz ich uczyć w
                                            ogóle, a jeśli już, to na podstawie wiadomości wyszukanych przez
                                            google, może tak rzetelnych, jak informacja o domowej edukacji
                                            Joanny d'Arc. Nie zorganizujesz też w domu laboratorium ani
                                            doświadczeń, nie kupisz odczynników etc. Zatem Twoja córka
                                            najprawdopoodbniej nie będzie miała podstaw chemii i fizyki do 16
                                            roku życia. Być może zostanie przyjęta do college'u, ale tam sobie
                                            nie poradzi. Czyli na jedno wychodzi.
                                            • kasiak37 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 11:40
                                              to ja jeszcze zapytam autorke watku skad pomysl o zakuwaniu fizyki i
                                              chemii?Przedmiotow scislych NIE DA SIE wykuc na pamiec jak historii,geografii
                                              czy biologii.Wykuc mozna co najwyzej definicje ale to nie daje dostatecznej
                                              wiedzy by przeksztalcic wzory,podstawic prawidlowe dane i ROZWIAZAC zadanie.
                                              --
                                              http://lb3m.lilypie.com/8ngEp2.png
                                              • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 11:49
                                                Oczywiście, że się nie da. No, chyba, że ktoś nic z nich nie rozumie.
                                                Jako historyk muszę jednak bronić honoru historii - tu też nie jest
                                                najistotniejsze "wykucie" dat etc., tylko rozumienie procesów
                                                historycznych.
                                                Podejrzewam, że z biologią i geografią jest tak samo.
                                                Generalnie wiedza nie polega na wykuciu. Wykuć można i nawet trzeba
                                                jedynie fakty, które stanowią cegiełki umożliwiające dalsze
                                                rozumowanie - w jezyku obcym będą to słówna, w matematyce tabliczka
                                                mnożenia, w fizyce wiedza o tym, z jakich części składa się atom, w
                                                chemii symbole pierwiastków, w historii podstawowe fakty i daty. Ale
                                                te wszystkie cegiełki mają dopiero sens, gdy się je widzi na
                                                szerszym tle i rozumie.
                                                Oczywiście nie sposób zapisać reakcji chemicznej, jeśli się nie wie,
                                                jakie są pierwiastki i nie zna ich wzorów. Podobnie nie sposób
                                                zrozumieć, dlaczego doszło do bitwy pod Grunwaldem, jeśli się nie
                                                słyszało o sprowadzeniu Krzyżaków i zaborze przez nich Pomorza
                                                Gdańskiego i unii polsko-litewkiej. Ale najistotniejsze jest
                                                rozumienie związku między tymi faktami, a nie sama znajomość
                                                pojedynczych faktów.
                                              • donkaczka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 13:29
                                                kasiu, tak sie sklada, ze mimo ze chodzilam do najlepszego liceum w miescie i
                                                klasy mat-fiz fizyka polegala na kuciu regulek i rozwiazywaniu schematycznych zadan
                                                otoz pani fizyczka sama fizyki nie umiala, nasze protesty by zmienic nam
                                                nauczyciela walily w mur, gdyz pani miala plecy w zwiazkach

                                                podobnie wygladala moja nauka chemii w podstawowce, gdy w liceum trafilam na
                                                kose w tej materii, zajelo mi pol roku rycie od zera, bo nie umialam nic

                                                z przykroscia twierdze, ze znakomita wiekszosc nauczycieli uczy duzo gorzej, niz
                                                zrobi to zaangazowany rodzic, w liceum mialam dobrego matematyka, angliste
                                                (dopiero w 4 klasie) i polonistke
                                                reszta nauczycieli - nedza, geografia to bylo kucie lekcji, odpytywanie, do dzis
                                                nie nie umiem, az wstyd, podobnie z biologia
                                                az zazdroszcze szkol do ktorych chodziliscie wink

                                                ja bym chetnie chociaz podstawowke w domu przerobila, sadze ze z korzyscia dla
                                                dzieci
                                                --
                                                "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
                                                prababcia Luśki
                                                • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 14:24
                                                  nie sposób kogoś nauczyć tego, czego się samemu nie umie.
                                                  Co do rzekomego kucia: owszem, są nauczyciele, którzy tak uczą, ale
                                                  często wynika to z postawy samych uczniów, których dany przedmiot
                                                  nie interesuje, nie chce im się go uczyć i co gorsza, są tak
                                                  ukierounkowywania z domu (a komu to potrzebne? a czego ta pani
                                                  wymaga? itd.) i w rezultacie, żeby chociaż zaliczyć, nie pozostaje
                                                  nic innego niż zakuć, zdać, zapomnieć.
                                                  Za parę godzin czeka mnie powtarzanie historii z przyszywanym
                                                  bratanekiem II licealna, przed klasówką we wtorek. Młody nie uczył
                                                  się cały czas, a teraz próbuje postawić ciocię pod ścianą - niech
                                                  ciocia mi w 2 godz. opowie to, czego sie przez miesiąc nie nauczyłem
                                                  sam. Oczywiście, że skutkiem takiej nauki będzie tylko tyle, że
                                                  wykuje parę dat i faktów, do wtorku trochę zapamięta i 2 albo 3
                                                  dostanie. Ponieważ w ogóle uczy się kiepsko, więc się na tę powtórkę
                                                  zgodziłam, zeby nieszczęsną klasówkę zaliczył. Ale przy okazji
                                                  opieprzyłam za brak systematycznej nauki i powiedziałam, że robi
                                                  mnie w balona, a poza tym niczego sie w ten sposób nie nauczy.
                                                  Kazałam mu się zresztą pouczyć samemu przed tą powtórką, ale czy i
                                                  jak to zrobi - pojęcia nie mam. I potem, jako dorosły, będzie
                                                  opowiadał, że historia polegała na wkuwaniu. Nie polegałaby, gdyby
                                                  się jej uczył systematycznie. Wtedy miałby szansę poza datami i
                                                  faktami dostrzec jeszcze związki między nimi zachodzące. Ale na to
                                                  trzeba znać pewną liczbę faktów, żeby nimi swobodnie operować.
                                                • morekac Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 16:46
                                                  Aagnie.szka ma jeden dobry argument za homeschoolingiem w swoim przypadku -
                                                  ewentualną konieczność częstej zmiany szkoły przez córkę. Natomiast wykonanie
                                                  może być... różne.
                                                  Powiedzmy, że w szkole mamy beznadziejnie prowadzone przedmioty - nauczyciele są
                                                  do d... niemal ze wszystkich przedmiotów. Możemy spróbować zmienić
                                                  nauczycieli.Albo zmienić szkołę.
                                                  Co jednak w przypadku kiedy to my sami - obiektywnie patrząc - jesteśmy tymi
                                                  nauczycielami? Czy jesteśmy w stanie przyznać to sami przed sobą?
                                                  Nauczanie to ciężki zawód i trzeba mieć do tego talent - zaś uczenie własnych
                                                  dzieci to czasami męka. Pewne rzeczy przyswoiliśmy tak dawno temu, że nie
                                                  pamiętamy już, że też kiedyś czegoś nie umieliśmy, nie rozumieliśmy, że
                                                  zrozumienie czegoś sprawiało nam problemy. I czasami nasze dzieci - jeśli nie są
                                                  genialne i łapią wszystko, pomimo pokrętnego tłumaczenia mamusi/tatusia - wydają
                                                  nam się po prostu tępe (na zasadzie: to takie proste, a on/ona nic z tego nie
                                                  rozumie).
                                                  BTW: też nie przepadam za instytucją szkoły (chociaż nie mam żadnych
                                                  traumatycznych przeżyć związanych ze szkołą), niemniej jeszcze mniej lubię
                                                  siedzieć z dziećmi nad lekcjami. Dlatego chodzą do szkoły. Też nie mają - jak
                                                  dotąd - traumatycznych przeżyć.
                                      • miskidomleka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 22:20
                                        aagnie.szkaa napisała:

                                        > Bedzie miala ochote wkuwac tablice Mendelejewa-wkuje, bedzie miala
                                        > ochote nauczyc sie kilku wzorkow - cholera wie po co z reszta-
                                        > opanuje pamieciowo, bo jest wlasnie ta wiedza, ktora ja wynioslam
                                        ze
                                        > szkol z tych przedmiotow. Przydaje sie o tyle, ze mozna blysnac
                                        > przed znajomymi ogladajac Milionerow, kiedy pojawia sie pytania z
                                        > tej dziedziny wink.
                                        [...]
                                        > Z biologii pamietam budowe dzdzownicy jeszcze smile, ha ha


                                        Dzień dobry. Gratuluję odważnej i jakże słusznej decyzji nie mącenia
                                        dziecku w głowie i nie marnowania jego czasu na takie bzdury jak
                                        nauki matematyczno-przyrodnicze.

                                        Gdy dziecko w przyszłości zostanie pełnoprawnym obywatelem, i będzie
                                        chciało wyrazić (np. w wyborach, referendach) opinię, czy podjąć
                                        decyzję dotyczącą jego zdrowia i otoczenia, w sprawach takich jak
                                        n.p.:

                                        - klonowanie terapeutyczne
                                        - aborcja
                                        - budowa elektrowni atomowych i termojądrowych
                                        - dodatki do żywności
                                        - szczepienia
                                        - globalne ocieplenie
                                        - instalacja masztów telefonicznych i linii wysokiego napięcia w
                                        pobliżu domów
                                        - żywność z organizmów modyfikowanych genetycznie

                                        nie będzie miało nawet minimalnych podstaw wiedzy by taką opinię
                                        sobie samodzielnie wyrobić. Ale przecież zapyta (albo wygugla
                                        opinię) jakiegoś polityka, albo piosenkarza lub aktora, albo księdza.

                                        Ci mu powiedzą, co ma zrobić, jak ma zagłosować.

                                        Witamy nową bezwolną owcę w stadzie baranów.


                                        --
                                        Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry
                                        zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu.

                                        Za Kopalińskim
                                  • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 22:11
                                    Tqwoje dziecko moze uczyć sie w domu, ale egzaminy musi zdawac
                                    regularnie z programu szkoly. Wiec nie Ty bedziewsz wybierala to,
                                    czego się uczy - masz obowiązek nauczenia dziecko programu
                                    konkretnej klasy w konkretyym roku.
                                    Powiedz mi jedno - co zrobis, gdy się okaze, ze Twoje dziecko jest
                                    slabym uczniem? Co zrobisz, aby slabe oceny czy tez konicznośc
                                    poprawy prac nie wpłynęła ani na Twoj stosunek do niej, ani
                                    odwrotnie - aby nie czula, ze Cię zawiodła?
                                    I czy naprawde sadzisz, ze 15-16-latka będzie szczęśliwa przebywając
                                    z Toba, a nie z rówiesnikami większość czasu? Że będzie szczęśliwa,
                                    gdy będziesz miała kontrole nad niemal calym jej zyciem?
                                    Bo sa dwa wyjścia - nie będzie szczesliwa - to jedno.
                                    Będzie szczęśliwa i Ty zastapisz jej codzienne kontakty z
                                    rowieśnikami- i wtedy taka więż miedzu dorastająca corką a matka nie
                                    jest zdrowa dla żadnej ze stron.
                                    czy Ty chcialays spędzic dziecinstwo i mlodość tylko z mamą?
                                    Wychodzac najwyzej na jakies wybrane przez mamę kółko?
                                    --
                                    Mops i kot

                                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                    • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 22:14
                                      czy Ty chcialays spędzic dziecinstwo i mlodość tylko z mamą?
                                      > Wychodzac najwyzej na jakies wybrane przez mamę kółko?

                                      Do 7 roku życia przebywałam z rodzicami, babcią lub studentką
                                      wynajmowaną, by chodzić ze mną na spacery i wspominam ten okres
                                      życia jako przeraźliwie nudny. Bardzo chciałam pójść do szkoły, już
                                      podstawowej.
                                      • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 01:08

                                        srebrnarybka napisała:
                                        > Do 7 roku życia przebywałam z rodzicami, babcią lub studentką
                                        > wynajmowaną, by chodzić ze mną na spacery i wspominam ten okres
                                        > życia jako przeraźliwie nudny. Bardzo chciałam pójść do szkoły,
                                        już
                                        > podstawowej.

                                        Do zerowki (nie bylam posylana ani do zloba, ani do przedszkola)
                                        spedzalam czas z rodzicami i siostra, ale tez... na podworku,
                                        zabierajac innym dzieciakom rowerki (bo moich rodzicow nie bylo
                                        stac), przewodzac gangowi uciekinierow bagiennych,
                                        robiac ''widoczki'' pod balkonami, lazac po pobliskim cmetarzu-
                                        kradnac wstazki z wiazanek i przynoszac je calymi nareczami do
                                        domu,i wiele innych, swietne wspomnienia. Z jedna z kolezanek
                                        z 'klatki' odnalazlysmy sie oststnio na NK, i zatopilysmy we
                                        wspomnieniach z tamtych czasow smile.

                                        Podstawowka oznaczala dla mnie stres, dzis pewnie mialabym diagnoze
                                        ADHD, nie moglam usiedziec w lawce uncertain, sprawialam nauczycielom wiele
                                        problemow.

                                        --
                                        www.dzikiedzieci.pl/

                                        04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                        • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 01:20
                                          spedzalam czas z rodzicami i siostra, ale tez... na podworku,
                                          > zabierajac innym dzieciakom rowerki (bo moich rodzicow nie bylo
                                          > stac), przewodzac gangowi uciekinierow bagiennych,
                                          > robiac ''widoczki'' pod balkonami, lazac po pobliskim cmetarzu-
                                          > kradnac wstazki z wiazanek i przynoszac je calymi nareczami do
                                          > domu,i wiele innych, swietne wspomnienia. Z jedna z kolezanek
                                          > z 'klatki' odnalazlysmy sie oststnio na NK, i zatopilysmy we
                                          > wspomnieniach z tamtych czasow smile.
                                          >
                                          > Podstawowka oznaczala dla mnie stres, dzis pewnie mialabym
                                          diagnoze
                                          > ADHD, nie moglam usiedziec w lawce uncertain, sprawialam nauczycielom
                                          wiele
                                          > problemow.

                                          Nie dziwię się, że sprawiałaś nauczycielom wiele problemów, bo byłaś
                                          po prostu dzieckiem bardzo zaniedbanym i niewychowanym. I sądzę, że
                                          lepiej byłoby dla Ciebie być w przedszkolu pod opieką niż włóczyć
                                          się z jakimiś łobuzami po cmentarzu. Chyba nie chcesz w ten
                                          sposób "wychowywać" swojego dziecka?
                                          • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 01:41

                                            Nie bylam dzieckiem zaniedbanym, bylam dzieckiem niezaleznym, z duza
                                            doza indywidualizmu smile. Lubilam przebywac na swiezym powietrzu, a
                                            rodzice mi tego nie bronili. Zdrowe podejscie stymulujace
                                            samodzielnosc smile

                                            I znowu- ...wybacz, ale zmierzamy do nikad, a Ty zaczynasz uderzac
                                            ponizej pasa, bo cisnienie wzrasta.
                                            Apeluje o prowadzenie milej i sympatycznej rozmowy .

                                            --
                                            www.dzikiedzieci.pl/

                                            04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                            • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 11:37
                                              Taki sposób "wychowania" w dzisiejszej Polsce skończyłby się
                                              nasłaniem kuratora na rodziców. W UK tymbardziej. Nie wiem, czy się
                                              orientujesz, ale w Twoim ukochanym UK do 16 roku życia nie wolno
                                              dziecka na chwilę pozostawić samego w domu, bo za to odbiera się
                                              prawa rodzicielskie, co uważam zresztą za potężne przegięcie. Jeżeli
                                              Twoja Sarah w wieku 5 lat będzie biegała po pobliskim cmentarzu z
                                              gangiem uciekinierów bagiennych i kradła wstążki, szybko się Wami
                                              zainteresuje policja.
                                              Jestem za samodzielnością dzieci. Ale uważam, że wysyłanie ich do
                                              przedszkola czy szkoły, gdzie muszą samodzielnie radzić sobie w
                                              grupie rówieśników jest właśnie takim uczeniem samodzielności. Dużo
                                              bardziej, niż spędzanie całego dzieciństwa na nauce z mamusią.
                                    • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 01:00

                                      verdana napisała:

                                      > Tqwoje dziecko moze uczyć sie w domu, ale egzaminy musi zdawac
                                      > regularnie z programu szkoly. Wiec nie Ty bedziewsz wybierala to,
                                      > czego się uczy - masz obowiązek nauczenia dziecko programu
                                      > konkretnej klasy w konkretyym roku.

                                      Verdano, przypominam, mieszkamy w UK, homeschoolerzy tutaj NIE MUSZA
                                      PODCHODZIC DO ZADNYCH EGZAMINOW, nie ma zadnych restrykcji dot.
                                      podazania za programem realizowanym w szkolach publicznych (takze
                                      jesli mialabym taki kaprys moglabym z dzieckiem mlucic jedynie
                                      budowe dzdzownicy i innych 'robaczkow' przez 10 lat i nikt by sie
                                      nie przyczepil, jesli znalazlabym dobre uzasadnienie dla tak obranej
                                      drogi wink)
                                      Jesli moje dziecko, kiedy juz pojdzie do college-u ukaze sie slabym
                                      uczniem, to procz tego, ze sprobuje jej sama pomoc, badz zaproponuje
                                      pomoc korepetytora, nie zrobie nic. Oceny szkolne nie sa, i nigdy
                                      nie byly dla mnie wyznacznikiem 'jakosci' czlowieka.
                                      Zawiodla?- nie. Wazne by byla szczesliwa, nawet jesli wybierze
                                      kariere kucharki na stolowce uniwersyteckiej, a bedzie szczesliwa-
                                      bede szczesliwa razem z nia smile.

                                      Nie widze powodu dla ktorego moja 15-16 latka mialaby spedzac ze mna
                                      wiekszosc swojego czasu ;/.

                                      Nie bylabym szczesliwa spedzajac w latach nastoletnich wiekszosci
                                      czasu z moja mama, czas ten spedzalam w internacie, w technikum,
                                      ktore sama sobie wybralam przy koncu podstawowki. Taka sama
                                      mozliwosc wyboru bedzie miala Sara.

                                      Przed wyjazdem do internatu, takze nie spedzalam czasu z mama, ani
                                      tez z 'przyjaciolmi' ze szkoly. W wiekszosci bylam w stajni, z
                                      tamtejszymi ludzmi i moja przyjaciolka z podworka.

                                      To jest naprawde tak trudno przewidziec jaka Sara bedzie za 15 lat,
                                      co ja bedzie interesowalo, w jakim srodowisku bedzie przebywala, ze
                                      mam wrazenie iz od kilku juz postow, rozmawiamy 'o niczym',
                                      spekulacje, spekulacje, spekulacje..
                                      Wydaje mi sie, ze nastolatek musialby przejsc ostre pranie mozgu w
                                      domu, by wybrac mamusie jako swojego ulubionego kompana do spedzania
                                      dlugich jesiennych wieczorow ;/.

                                      Dla scislosci - nie zamierzam 'prac mozgu' mojej corki smile.

                                      --
                                      www.dzikiedzieci.pl/

                                      04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                      • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 04.10.09, 01:24
                                        Verdano, przypominam, mieszkamy w UK, homeschoolerzy tutaj NIE
                                        MUSZA
                                        > PODCHODZIC DO ZADNYCH EGZAMINOW, nie ma zadnych restrykcji dot.
                                        > podazania za programem realizowanym w szkolach publicznych (takze
                                        > jesli mialabym taki kaprys moglabym z dzieckiem mlucic jedynie
                                        > budowe dzdzownicy i innych 'robaczkow' przez 10 lat i nikt by sie
                                        > nie przyczepil, jesli znalazlabym dobre uzasadnienie dla tak
                                        obranej
                                        > drogi wink)
                                        > Jesli moje dziecko, kiedy juz pojdzie do college-u ukaze sie
                                        slabym
                                        > uczniem, to procz tego, ze sprobuje jej sama pomoc, badz
                                        zaproponuje
                                        > pomoc korepetytora, nie zrobie nic. Oceny szkolne nie sa, i nigdy
                                        > nie byly dla mnie wyznacznikiem 'jakosci' czlowieka.
                                        > Zawiodla?- nie. Wazne by byla szczesliwa, nawet jesli wybierze
                                        > kariere kucharki na stolowce uniwersyteckiej, a bedzie szczesliwa-
                                        > bede szczesliwa razem z nia smile.

                                        Oczywiście, że Twoja córka może wybrać karierę kucharki i być
                                        szczęśliwa, ale powinna mieć też inne alternatywy. Ucząc ją tak, jak
                                        planujesz, zamykasz przed nią możliwości zdania na studia.
                                        Oczywiście, że oceny szkolne nie stanowią o wartości człowieka, ale
                                        jeśli córka będzie się przez 10 lat uczyła tylko o budowie
                                        dżdżownicy, to nie dostanie się na studia lingwistyczne. I tyle.

                                        Nie widze powodu dla ktorego moja 15-16 latka mialaby spedzac ze mna
                                        > wiekszosc swojego czasu ;/.

                                        Powód jest taki, że będzie z Tobą spędzała ten czas, który
                                        spędziłaby w szkole.


                                        Wydaje mi sie, ze nastolatek musialby przejsc ostre pranie mozgu w
                                        > domu, by wybrac mamusie jako swojego ulubionego kompana do
                                        spedzania
                                        > dlugich jesiennych wieczorow ;/.

                                        A skąd ma wziąć innego kompana?
            • srebrnarybka Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 14:03
              W wieku 16 lat, kiedy przyjdzie do wyboru collage-u, Sara dokona
              > wyboru, czy chce kontynuowac w domu, czy chce isc do szkoly
              > publicznej, to samo dot edukacji wyzszej.

              Edukacji wyższej, czyli studiów na poziomie uniwersyteckim.
              Rozumiem, że Ty i Twój mąż jesteście w stanie w domu zorganizować
              córce we własnym zakresie studia w dowolnej dziedzinie, którą sobie
              wybierze (przecież nie będziesz jej uczyła konformizmu i narzucała
              wyboru tej dziedziny studiów, która Tobie najlepiej odpowiada).
              Czyli Ty i Twój mąż macie kwalifikacje profesorskie w dziedzinie
              literatury angielskiej, fizyki, chemii, ekonomii, prawa, biologii,
              medycyny etc., bo takie dziedziny studiów może sobie wybrać Wasza
              córka. Nie przypuszczałam, że rozmawiam z Leonardem da Vinci (pewnie
              nie znał się na literaturze angielskiej).
                  • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 17:00

                    srebrnarybka napisała:

                    > Sądzisz, że studia zaoczne są na tym samym poziomie, co
                    stacjonarne?
                    > Tak przy okazji - jestem nauczycielem akademickim, w jednej
                    > wprawdzie dziedzinie, ale o tym, jak funkcjonuje wyższa uczelnia,
                    > pewne pojęcie mam.

                    Sadze, ze jest ten sam material do zaliczenia. smile
                    Utrzymuje tylko, ze dam jej mozliwosc wyboru, nie bede sila pchala
                    na dzienne, dlatego, ze poziom wyzszy, choc......mieszkamy 15 min
                    autem od Cambridge, czesto tam bywamy, i zawsze kiedy tam jestem
                    patrzac na te tlumy studentow w parkach, na ulicach, duch akademicki
                    unosi sie w powietrzu, marze sobie, ze Sara bedzie tam
                    studiowala smile. Zobaczymy.
                    Dzieci uczace sie w domu maja takie same prawo i mozliwosci jak te
                    szkolne, by korzystac w UK z edukacji sredniej i wyzszej.

                    --
                    www.dzikiedzieci.pl/

                    04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                    • verdana Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 17:09
                      Jako wykladowca oswiadczam otwarcie - poziom jest inny, materiał
                      inny, a czesto i wykładowcy inni. Nie mowiąc juz o mlodzieży. Ale ja
                      tez nie jestem zwolenniczka zmuszania do dziennych studiów.
                      Tyle, ze pewne kierunki dla Twojej corki pozostaną zamknięte - jak
                      wyobrazasz sobie ukonczenie nauk spolecznych przez osobe, ktora
                      wlasciwie zyla przez kilkanaście lat poza spoleczeństwem?
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • aagnie.szkaa Re: Nauczanie domowe- homeschooling 03.10.09, 20:03

                        verdana napisała:

                        > Jako wykladowca oswiadczam otwarcie - poziom jest inny, materiał
                        > inny, a czesto i wykładowcy inni. Nie mowiąc juz o mlodzieży. Ale
                        ja
                        > tez nie jestem zwolenniczka zmuszania do dziennych studiów.
                        > Tyle, ze pewne kierunki dla Twojej corki pozostaną zamknięte - jak
                        > wyobrazasz sobie ukonczenie nauk spolecznych przez osobe, ktora
                        > wlasciwie zyla przez kilkanaście lat poza spoleczeństwem?

                        Po pierwsze, to jest tylko Twoje zdanie i wizja ED, gdzie dzieci sa
                        odseparowane od spoleczenstwa i siedza przez kilkanascie lat w domu,
                        jedynie w towarzystwie rodzicow.
                        Prawda i praktyka rodzin uczacych w domu jest zupelnie inna (choc
                        nie moge zareczyc, ze gdzies sa takie 'skrzywione' rodziny, ktore
                        robia wlasnie tak.
                        Po drugie, tak jak weterynarz nie musi byc posiadaczem psa, by
                        leczyc zwierzeta, pediatra nie musi miec dzieci, by byc dobrym
                        specjaslista, tak i osoba nie majaca za soba szkoly podstawowej,
                        moze z powodzeniem studiowac nauki spoleczne, jesli taka bedzie
                        miala fantazje.

                        --
                        www.dzikiedzieci.pl/

                        04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                        • dobrakobieta3 Re: Nauczanie domowe- homeschooling 10.10.09, 22:23
                          Autorka wątku najzwyczajniej w świecie ma BARDZO MOCNO rozbudowaną,
                          hmm..., żądzę (?) kontrolowania na maksa każdego elementu i momentu
                          życia swojego dziecka. Psycholog może już nie wystarczyć.
                          Oczywiście, jest to rozpaczliwa próba "zrekompensowania" sobie "na
                          dziecku" niezbyt udanego (we własnym mniemaniu) dzieciństwa. Czyli
                          droga donikąd.

                          Ale rozumiecie... Dziewczyna nie musi posyłać córki do jakiejś tam
                          szkoły - bo przecież mąż musi wyjeżdżać... Matko, gdzie tu związek?
                          To mąż będzie wyjeżdżał przecież; dziecko z mamą mogą zostać gdzieś
                          tam...

                          A krzywdzenie małego stworzenia to przecież drobiazg.