Ja bym małej powiedziałą o ciązy. Ona wie, zę wstawać nie mozesz i
to na swój sposób wykorzystuje. Pewnie zaczęłąbym od tego, zę bardzo
ją kocham i mam jej coś ogromnie ważnego do powiedzenia. Starałabym
sie przedstawić to tak, by w niej zakiełkowała odpowiedzialnosc za
mnie /jako ciężarną

/, że od niej zależy, by dzidziuś był silny i
duży, że bez niej sobie nie poradzę, że teraz już jest duża
dziewczynką i mam do niej zaufanie itd. Jest duża szansa, że mała
zacznie zachowywać się inaczej - ale musicie jej tez trochę
odpuścić

Gdybym ja miała tak wszystko pod godzinę robić, to też
miałabym dosyć. Zróbcie wyjatek, pozwólcie jej bardziej dysponować
czasem, moze to pomoże. Może ma trudniejszy okres, chociażby bunt
pięciolatki?

Spróbujcie wyluzować i poczekajcie trochę na
rezultaty.
> Co wieczór o 18.00 słyszę,że ona nie ma siły,jest
> zmęczona,boli ją głowa i nie może sprzątać
O tym bólu głowy to chyba gdzieś usłyszała
A spacery zamieniłabym na porządne wietrzenie mieszkania przed snem-
ja ich też /spacerów

/ nie lubię

Wolę raz a porządnie, niż
codziennie i trochę.
>Nie pomagają kary,które wytrącony z równowagi nakłada mój mąż
> (weekend bez słodyczy - u nas są tylko w weekendy;brak ulubionej
>bajeczki z
> komputera),ani nagrody.
Kary może nie skutkują, bo są za częste i za szybko nakładane?
Groźba kary jest skuteczna wtedy, gdy sama kara nie jest często
udzielana, wręcz przeciwnie, gdy kara nakładana jest bardzo rzadko.
Mała moze pogodziła się z tym, zę ją karzecie - w jej odczuciu
niesprawiedliwie - i ma /sorry/ gdzieś, czy będzie następna kara czy
nie. Po prostu już na to tak nie reaguje, jak kiedyś.
Tak naprawdę to trudno mi się do czegoś konkretnego przyczepić w
tym, co piszesz. Widocznie pojawił się okres buntu małej i stąd
problemy. A że Ty leżysz, i Twój mąż musi się teraz głównie zajmować
dzieckiem, to efekt jest taki, jak piszesz

Spróbuj powiedzieć jej
o rodzeństwie, ale uważaj, by nie poczuła się odrzucona - na pewno
sobie doskonale poradzisz