• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

błędy w przepisywaniu tekstu, dyktanda dużo lepsze Dodaj do ulubionych

  • 28.04.10, 20:22
    mój 7 latek pierwszoklasista przepisując tekst - oszywiście niedługi- jedno, dwa zdania, jest w stanie zrobić kilka, a nawet kilkanaście błędów. Różnych- ortograficznych, ustawicznie myli b z d, ń z ni itp., zjada też litery (to wszystko mimo gapienia sie w przepisywany tekst, widzi ż pisze rz), pismo oczywiście brzydkie jak na chłopca przystało. Nie przejmuje się tym za bardzo, ma czas przecież. Natomiast dziwi mnie, że w dyktandach (zarówno na lekcjach i tych, które ja mu zadaje w domu) błędy są naprawdę sporadyczne. Istnieje naprawdę przepaść między pisaniem z pamięci a przepisywaniem. Na zdrowy rozum powinno być w sumie odwrotnie tzn. więcej błędów w dyktandach. Sytuacja ta utrzymuje się od początku szkoły, i dzieje sie tak zarówno w szkole, jak i w domu.
    O co chodz? Miał ktoś podobnie? Jakaś dziwna dyslekcja? Kwestia przypadku.
    Zaawansowany formularz
    • 28.04.10, 20:35
      Moim zdaniem kwestia koszmarnego znudzenia. Przepisując, mysli o
      czym innym. Piszac dyktando - mobilizuje się.
      Byż może też ma lepszą analizę słuchową od wzrokowej.
      Moja rada - niech nie przepisuje.
      --
      Mops i kot

      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • 29.04.10, 20:49
        verdana napisała:

        > Moja rada - niech nie przepisuje.

        To jest zła rada. Przepisywanie jest pewną umiejętnoscia która
        dziecko powinno posiąść, podobnie jak pisanie dyktowanych tekstów,
        czytanie głośne, czytanie ciche, tzw czytanie ze zrozumieniem.

        • 29.04.10, 22:37
          Czytanie głośne nie jest niezbędne do życia...
          --
          "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
          mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
          • 30.04.10, 18:43
            morekac napisała:

            > Czytanie głośne nie jest niezbędne do życia...

            ciche tez nie, zresztą pisanie też wink
            • 03.05.10, 19:47
              Ciche jest przydatne. Glosne - jedynie w szkole. no chyba ze chce
              sie zostac spikerem wink
          • 30.04.10, 18:50
            I powoduje, ze później dorosli czytają o wiele wolniej.
            przepisywanie z błędami jest fatalne dla dziecka. W pamięci ruchowej
            pozostają niewłasciwe wzorce i potem przez lata dziecko może mieć
            problemy z ortografią. Przepisywac i tak się w koncu nauczy - lepiej
            zaczekać, aż do tego dorosnie.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • 01.05.10, 08:37
              Przypominam że dziecko po I klasie powinno posiąść umiejetność m.in
              przepisywania krótkich tekstów. Oczywiście że dziecko może miec z
              tym problemy bo jest to wbrew pozorom trudne ale nie widzę powodu
              aby nie ćwiczyć. Idąc takim tokiem rozumowania to nie powinniśmy z
              dzieckiem ćwiczyć niczego, co mu nie wychodzi uznając że nie dorosło.
              • 01.05.10, 09:55
                Cóż, problem w tym, ze ćwiczenie pogłębi te problemy, na długo.
                Dzieco uczy się powtarzać tę sama sekwencję ruchów, jeśli więc parę
                razy przepisze źle, potem bedzie musialo się oduczać błędnego
                pisania. Tymczasem można mu dyktować i dzieki temu bedzie pisało
                coraz sprawniej, a po pewnym czasie przepisywanie nie okaże się
                problemem.
                Ale to dosyć typowe rozumowanie - nawet, jesli cos przynosi dziecku
                szkodę, to ma to robić w takim tempie i tak samo jak pozostałe
                dszieci. Nie, zeby się nauczyło - bo raczej sie nie nauczy - tylko,
                zeby wiedziało, ze czegos jeszcze nie umie i ma nad tym pracować tak
                jak wszyscy inni. Bo istnieje tylko jedna metoda, dobra dla
                wszystkich.
                Tak, byloby nieźle, zeby z wieloma ćwiczeniami czasem poczekać, aż
                dziecko dorosnie, zamiast od pierwszej klasy uznać, ze lepiej nawet
                wpedzić je w kłopoty, niż odczekać pół roku. Bo tak jest wygodniej -
                dla szkoły i nauczycieli.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • 01.05.10, 19:10
                  verdana napisała:

                  > Tak, byloby nieźle, zeby z wieloma ćwiczeniami czasem poczekać, aż
                  > dziecko dorosnie, zamiast od pierwszej klasy uznać, ze lepiej
                  nawet
                  > wpedzić je w kłopoty, niż odczekać pół roku. Bo tak jest
                  wygodniej -
                  > dla szkoły i nauczycieli.

                  Jak obserwuje systematyczne postępy mojego dziecka w
                  pisaniu /zreszta nie tylko w pisaniu/ to zupełnie nie mogę zgodzic
                  sie z takim rozumowaniem.
              • 01.05.10, 16:08
                kozauwoza napisała:
                Idąc takim tokiem rozumowania to nie powinniśmy z
                > dzieckiem ćwiczyć niczego, co mu nie wychodzi uznając że nie dorosło.

                Kiedys kiedyś na kursie szybkiego czytania uczono mnie zonglowac dwiema
                pileczkami. Bezskutecznie - cwiczylam i cwiczylam i zero efektu. Kurs trwal
                tydzień czy dwa, kiedy sie skończyl zapomnialam o piłeczkach i żonglerce.
                Po kursie dopiero wyszłam za mąż, urodzilam dziecko - chodzi mi o to, ze minelo
                dobre parę lat, kiedy: siedzialam w domu na kanapie i zobaczylam na stole dwie
                mandarynki. I kiedy je zobaczylam, poczulam, że JA TO ZROBIĘ. Podeszlam, wzielam
                je do rąk i bez najmniejszego wysiłku zaczęlam żonglowac.
                Od tamtej pory bardzo sceptycznie podchodzę do powszechnych przekonań
                dotyczacych cwiczenia, uczenia sie etc. Tym bardziej, ze cala historia z
                pileckzami zaczęla sie, kiedy bylam juz po 30., a w tym wieku szanse na
                samoistny rozwoj i dojrzewanie do czegoś sa juz naprawdę mniejsze niz u dzieci.
                jestem przekonana, ze tak naprawdę niewiele wiemy o mechanizmach uczenia się (i
                uczenia innych), a pedagogika, nauka skrajnie zideologizowana, pelna jest
                najzwyklejszych przesądow.

                --
                "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
    • 28.04.10, 20:59
      Przepisywanie wcale nie jest łatwiejsze. Trzeba najpierw złożyc
      litery, przeczytać, potem rozłożyć, napisać.
    • 29.04.10, 09:32
      Mi też się wydaje, że przepisywanie jest dużo bardziej skomplikowane,
      niż pisanie dyktand. To nie działa jak ksero smile
      Trzeba przeczytać, zrozumieć (zapamiętać) i odtworzyć.
    • 29.04.10, 19:49
      ośmiolatek, z identycznymi objawami, zapytany czemuż,
      odpowiedział "bo ja wtedy myślę o czym innym"
      z tym, że on raczej zjada i myli litery, wyrazy etc., błędy
      ortograficzne są sporadycznie, a dyktanda - w zasadzie bezbłędne
      --
      but what can do
    • 01.05.10, 16:10
      Pomijajac wszystko inne, przepisywanie jest obezwladniajaco nudne. Dla zywego i
      tworczego dziecka musi byc torturą.
      --
      "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
      • 01.05.10, 19:13
        nangaparbat3 napisała:

        > Pomijajac wszystko inne, przepisywanie jest obezwladniajaco nudne.
        Dla zywego i
        > tworczego dziecka musi byc torturą.

        a mało to nudnych rzeczy, które jednak warto opanować. Weźmy taki
        alfabet, ortografię albo tabliczkę mnożenia....
        • 01.05.10, 19:17
          kozauwoza napisała:

          > a mało to nudnych rzeczy, które jednak warto opanować. Weźmy taki
          > alfabet, ortografię albo tabliczkę mnożenia....

          A ponadto... moje dziecko w ramach pracy domowej ma akurat do
          przepisanie kilka zdań z książki. Poradze jej żeby nie przepisywała
          bo to takie nudne wink
          • 01.05.10, 21:44
            Tu sie nie ma z czego smiac. Nigdzie nie jest powiedziane, ze poczucie obowiazku
            - obowiazku narzuconego przez innych, ktorego sensu nie widzimy - jest tym, co w
            zyciu najwazniejsze.

            --
            "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
            • 02.05.10, 08:39
              nangaparbat3 napisała:

              > Tu sie nie ma z czego smiac. Nigdzie nie jest powiedziane, ze
              poczucie obowiazk
              > u
              > - obowiazku narzuconego przez innych, ktorego sensu nie widzimy -
              jest tym, co
              > w
              > zyciu najwazniejsze.

              A kto mówi że to jest najważniejsze?
              To co, nie odrabiac tych nudnych prac domowych? wink
              • 03.05.10, 18:07
                Może dziecko zadecyduje?
                Szczerze mowiąc to ja nigdy nie wiedzialam, co corka ma zadane. Moja mama miala
                do mnie o to straszny żal - że nie "wdrażam" corki do pracy, nie uczę jej, jak
                odrabiac zadania, uczyc sie - etc.
                Ja sie ograniczalam do interwencji, kiedy mnie o cos prosila - oczywiscie, wtedy
                zawsze. Ale to rzadko było.

                --
                "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
                • 03.05.10, 18:13
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Szczerze mowiąc to ja nigdy nie wiedzialam, co corka ma zadane.

                  Niektórzy to nie wiedzą do której klasy ich dziecko chodzi. Ostatnio
                  naprawde spotkałam takiego tatę wink
              • 03.05.10, 19:51
                Tych zupelnie bezsensownych - nie. Bo niby czemu? Pisze calkiem
                powaznie.
                • 03.05.10, 20:49
                  Jakie to sa te zupełnie bezsensowne prace domowe? Bo nudnych prac
                  domowych jest sporo chociaż jakis sens zawsze się znajdzie.
                  • 05.05.10, 23:27
                    Nie wiem, co jest sensownego w robieniu świecznika z drewna jak się ma 7 lat,
                    uczeniu się kilkudziesięciu symboli z rysunku technicznego w wieku lat 10,
                    pisaniu co dwa-trzy tygodnie referatu z biologii na tematy zupełnie
                    niedostosowane poziomem do wiedzy 13-latka i przygotowywaniu do tegoż referatu
                    rysunku, ocenianego za wartości artystyczne(wszak talent plastyczny jest
                    niezbędny dla poznania biologii). Szkołę skończyłam niedawno, to nie wymysły
                    PRL-u. Nie wiem, jaki był sens tych prac.
                    W ostatnim przypadku moi rodzice się zbuntowali, a dyrektor szkoły przyznał
                    rację - koniec rysunków i pseudoreferatów nastąpił, to chyba najlepiej świadczy
                    o "sensowności" wspomnianych zadań, zwłaszcza, że dyro był raczej z tych
                    zasadniczych i łatwo nie odpuszczał wink.
                    • 06.05.10, 18:43
                      learning-to-fly napisała:

                      > Nie wiem, co jest sensownego w robieniu świecznika z drewna jak
                      się ma 7 lat,

                      Np. ćwiczenie manualne ręki, w zależnosci od tego co to był za
                      świecznik i jaka techniką robiony - mozliwośc realizacji jakiegoś
                      pomysłu itd. itp.
                      Niedługo dojdziesz do wniosku, że wszystko jest bez sensu, bo Tobie
                      akurat tak się zdaje i masz takie odczucia.
                      • 06.05.10, 21:00
                        Tiaa...wszyscy byli zachwyceni, jak się okazało, że "ćwiczenia manualne" trzeba
                        wykonywać przy użyciu piły młotka i gwoździ, nie ma sprawy, pobaw się piłką do
                        drewna z dzieckiem.
                        • 06.05.10, 22:25
                          learning-to-fly napisała:

                          > Tiaa...wszyscy byli zachwyceni, jak się okazało, że "ćwiczenia
                          manualne" trzeba
                          > wykonywać przy użyciu piły młotka i gwoździ, nie ma sprawy, pobaw
                          się piłką do
                          > drewna z dzieckiem.

                          Malkontenci sa zawsze "zachwyceni" smile
        • 01.05.10, 21:42
          Ani alfabet, ani tabliczka mnozenia, ani ortografia nie musza byc nudne.
          --
          "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
          • 02.05.10, 08:40
            nangaparbat3 napisała:

            > Ani alfabet, ani tabliczka mnozenia, ani ortografia nie musza byc
            nudne.

            Nie, no tabliczka mnożenie jest szczególnie pasjonująca, dzieci
            wprost ją uwielbiają wink
            • 03.05.10, 18:09
              Mam taka podopieczną, którą douczam jako wolontariuszka - ostatnio wlasnie
              uczymy sie tabliczki - robi sie ciekawie, kiedy wyczyniamy przy tym rozne głupie
              miny, zmieniamy ton głosu, no i ona uwielbia przepytywanie mnie.
              --
              "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
              • 03.05.10, 18:24
                nangaparbat3 napisała:

                > Mam taka podopieczną, którą douczam jako wolontariuszka - ostatnio
                wlasnie
                > uczymy sie tabliczki - robi sie ciekawie, kiedy wyczyniamy przy
                tym rozne głupi
                > e
                > miny, zmieniamy ton głosu, no i ona uwielbia przepytywanie mnie.

                O, to przy przepisywaniu też byś cos fajnego napewno wymyśliła!
                • 03.05.10, 18:28
                  Nie. Ale szczęśliwie mloda dama sama decyduje, że przepisze, jak juz sobie pojdę.
                  --
                  "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
                  • 03.05.10, 19:01
                    A tabliczki możenia czy sie nauczy to już sama zadecydowac nie może?
                    • 03.05.10, 19:56
                      To nie tak. Pewne umiejetnosci trzeba posiasc: kwestja jest tylko w
                      jaki sposob, kiedy i w jakiej kolejnosci. Ludzie (dzieci) maja rozne
                      predyspozycje i to nalezy wykozystywac, a nie wprowadzac urawnilowke
                      (czylli najczesciej nauke oparta o pamiec wzrokowa i maksymalne
                      ograniczenie tworczego myslenia (zakuj, zdaj i nie pytaj do czego to
                      potrzebne)).
                      • 03.05.10, 20:55
                        titta napisała:

                        > To nie tak. Pewne umiejetnosci trzeba posiasc: kwestja jest tylko
                        w
                        > jaki sposob, kiedy i w jakiej kolejnosci.

                        Myslę że plan: kiedy, w jaki sposób w jakiej kolejności posiada
                        szkoła i nauczyciel, który w tym kierunku sie kształcił. Nie
                        zdecydowałam sie na tzw. nauke domową i własny autorski program wink.
                        • 03.05.10, 21:24
                          To, niestety, nie zwalnia od myslenia bardziej o wlasnym dziecku,
                          niż o wymaganiach nauczyciela.
                          A nauczyciel, wykształcony czy nie - ma przerobic program w
                          zadaniej "odgórnie" kolejnosci - dziecko sobie nie radzi? Tym gorzej
                          dla dziecka.
                          --
                          Mops i kot

                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                          • 04.05.10, 19:32
                            verdana napisała:

                            > To, niestety, nie zwalnia od myslenia bardziej o wlasnym dziecku,
                            > niż o wymaganiach nauczyciela.

                            Myślenie o dziecku polega wg mnie na tym że robi sie wszystko aby
                            dziecku pomóc przezwyciężyć ew. trudności w sprostowaniu wymaganiom
                            nauczyciela, szkoły i programu, który obowiązuje. Jeżeli problemy sa
                            bardzo poważne i dziecko sobie kompletnie nie radzi trzeba
                            porozmawiac z nauczycielem, byc może wybrac się z dzieckiem do
                            psychologa.
                            Zlekceważenie trudności i porada typu "kochanie jak Ci nie wychodzi
                            to nie rób, widocznie nie dorosłeś" nie jest tak naprawdę mysleniem
                            o dziecku.
                            • 06.05.10, 00:08
                              Jak nauczyciel się trafi durny, to nic, ale dziecko ma spełnić wymagania, bo
                              przecież to nauczyciel? A jak wymagane jest wypracowanie pod klucz albo
                              widzimisię polonistki, to się dzieciaka oduczy myślenia, bo szkoła nie wymaga?
                              Jak pomyślę, kto z moich znajomych poszedł na studia nauczycielskie, to nie wiem
                              czy się z tej wiary w autorytet szkoły i nauczycieli śmiać, czy może lepiej
                              współczuć...
                              • 06.05.10, 18:51
                                learning-to-fly napisała:

                                > Jak nauczyciel się trafi durny, to nic, ale dziecko ma spełnić
                                wymagania, bo
                                > przecież to nauczyciel?

                                A jak rodzic jest durny i czepliwy to we wszystkim, z czym jego
                                dziecko ma problem doszuka sie bezsensu i zamiast pomóc dziecku
                                pokonać trudności będzie walczyć do upadłego z Niewyedukowanym
                                nauczycielem, który miał czelnośc zadac uzdolnionemu dziecieciu coś
                                bardzo nudnego.

                                Boże uchowaj od takich rodziców!

                                > Jak pomyślę, kto z moich znajomych poszedł na studia
                                nauczycielskie, to nie wie
                                > m
                                > czy się z tej wiary w autorytet szkoły i nauczycieli śmiać, czy
                                może lepiej
                                > współczuć...

                                Czyżbyś wszystkich nauczycieli oceniała jedną miarką?
                                • 06.05.10, 21:01
                                  Nie, po prostu traktuje ich jak całą resztę ludzi, czyli na szacunek trzeba
                                  zasłużyć, nie tym co, ale jak się robi.
                                  • 06.05.10, 22:28
                                    learning-to-fly napisała:

                                    > Nie, po prostu traktuje ich jak całą resztę ludzi, czyli na
                                    szacunek trzeba
                                    > zasłużyć, nie tym co, ale jak się robi.

                                    To tak jak ja smile
                                    • 07.05.10, 00:54
                                      I właśnie dlatego uważasz, że szkoła ma zawsze rację, a dziecko jest od
                                      spełniania wymagań, jakiekolwiek by one nie były? Ten sam punkt wyjścia,
                                      skrajnie inne wnioski.
                                      • 07.05.10, 07:57
                                        learning-to-fly napisała:

                                        > I właśnie dlatego uważasz, że szkoła ma zawsze rację, a dziecko
                                        jest od
                                        > spełniania wymagań, jakiekolwiek by one nie były?

                                        Nie uważam tak. Gdzie to wyczytałaś? Natomiast wiekszości wymagań
                                        przecietne dziecko jest w stanie sprostać, przy niektórych trzeba mu
                                        byc może pomóc.
                                        Przypominam, że rozważamy przepisanie kilku zdań przez siedmiolatka.
                                        To nie jakis szczególny wyczyn wink
                                        • 08.05.10, 00:56

                                          >Myslę że plan: kiedy, w jaki sposób w jakiej kolejności posiada
                                          >szkoła i nauczyciel, który w tym kierunku sie kształcił.

                                          >Myślenie o dziecku polega wg mnie na tym że robi sie wszystko aby
                                          >dziecku pomóc przezwyciężyć ew. trudności w sprostowaniu wymaganiom
                                          >nauczyciela, szkoły i programu, który obowiązuje.

                                          "Trudności w sprostaniu wymaganiom", nie w zrozumieniu czegoś, nauczeniu się,
                                          tylko "sprostaniu wymaganiom szkoły", bo to nauczyciel i szkoła "ma plan",
                                          jedyny słuszny i uniwersalny.

                                          > Nie uważam tak. Gdzie to wyczytałaś?
                                          Jeszcze nie wiesz gdzie?
                                          • 08.05.10, 08:26
                                            Nadal nie wiem gdzie napisałam:

                                            "... że szkoła ma zawsze rację, a dziecko
                                            jest od spełniania wymagań, jakiekolwiek by one nie były..."

                                            Natomiast wiem że napisałam, że większośc wymagań programu szkoły
                                            jest napisana tak, że przecietny uczeń jest im w stanie sporostać, a
                                            w niektórych wypadkach przy niewielkiej pomocy.

                                            Jeszcze raz przypomne że dyskusja dotyczy przepisania kilku zdań
                                            przez siedmiolatka a nie pisania wypracowań

                                            Nie podobaja Ci sie programy edukacyjne i wymagania szkoły to ucz w
                                            domu własnymi metodami.
                                            • 08.05.10, 16:30
                                              Jak nic Ci si w Twoich poprzednich wypowiedziach nie rzuciło w oczy, to ja
                                              odpadam, rozmawianie ze ścianą mnie nie bawi.
                            • 06.05.10, 09:41
                              Tak, nzjwazniejsze to nauczyć dziecko, że ma sprostać cudzym
                              wymaganiom, niezaleznie od tego czy sa madre czy glupie. Ktoś każe -
                              dziecko ma nie mysleć, tylko robić. Najważniejsze, aby znało
                              program - nie po prostu było oczytane, żadne wiedzy, zainteresowane,
                              ale aby umiało dokladnie to i w taki sposób jak wymagają
                              nauczyciele. Czy to wazne dla jego rozwoju czy nie - nieistotne.
                              Licza sie przecież stopnie, a nie autentyczna wiedza i umiejetności.
                              Brawo!
                              --
                              Mops i kot

                              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                              • 06.05.10, 18:59
                                verdana napisała:

                                > Tak, nzjwazniejsze to nauczyć dziecko, że ma sprostać cudzym
                                > wymaganiom, niezaleznie od tego czy sa madre czy glupie.
                                Może nie najważniejsze ale dość ważne i 7 lat to jeszcze chyba za
                                wczesnie aby oceniac co jest mądre co głupie. Dzieci w tym wieku sa
                                wpatrzone w swojego nauczyciela i niedobrze jest podważać jego
                                autorytet.

                                > dziecko ma nie mysleć, tylko robić. Najważniejsze, aby znało
                                > program - nie po prostu było oczytane, żadne wiedzy,
                                zainteresowane,
                                > ale aby umiało dokladnie to i w taki sposób jak wymagają
                                > nauczyciele. Czy to wazne dla jego rozwoju czy nie - nieistotne.
                                > Licza sie przecież stopnie, a nie autentyczna wiedza i
                                umiejetności.
                                > Brawo!

                                Ale sie zagoniłaś! pamietaj że mówimy o dziedmioletnim dziecku,
                                które miało przepisac kilka zdań. Czy napewno po tym przepisaniu
                                będzie z niego bezwolna, niemysląca osoba, zmanipulowana przez
                                durnego nauczyciela?
                                Śmiechu warte!

                                • 06.05.10, 21:24
                                  kozauwoza napisała:
                                  7 lat to jeszcze chyba za
                                  > wczesnie aby oceniac co jest mądre co głupie.

                                  A dlaczego tak uważasz?
                                  --
                                  "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                  nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                  • 06.05.10, 22:22
                                    morekac napisała:


                                    > A dlaczego tak uważasz?

                                    Bo mam siedmiolatke w domu. Jeszcze trafnych analiz przydatności i
                                    korzyści swoich prac domowych w życiu i przyszłej nauce nie potrafi
                                    dokonać podobnie jak jej koleżanki i koledzy w klasie. Dla nich
                                    wszystko co zadane do domu jest głupie smile.
                                    • 06.05.10, 22:58
                                      Mnie raczej chodziło o to, dlaczego uważasz, że 7 lat to za
                                      wcześnie, aby móc oceniać co jest mądre, a co głupie.
                                      Bo moim zdaniem - to wcale nie jest za wcześnie...
                                      Dziecko ma prawo marudzić, że durna praca domowa, a nauczyciel ma
                                      prawo postawić pałę/minus za brak pracy domowej...
                                      --
                                      "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                      nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                      • 07.05.10, 07:52
                                        morekac napisała:

                                        > Mnie raczej chodziło o to, dlaczego uważasz, że 7 lat to za
                                        > wcześnie, aby móc oceniać co jest mądre, a co głupie.

                                        Ale może sobie oceniać,nawet jak ma 3 lata, tylko chodzi o trafność
                                        tych ocen.

                                        > Dziecko ma prawo marudzić, że durna praca domowa, a nauczyciel ma
                                        > prawo postawić pałę/minus za brak pracy domowej...

                                        A kto powiedział że dziecko nie może marudzić? Niech sobie marudzi a
                                        lecje i tak powinno odrobić smile
                                        • 07.05.10, 09:33
                                          > Ale może sobie oceniać,nawet jak ma 3 lata, tylko chodzi o
                                          trafność
                                          > tych ocen.
                                          Podrążę dalej. Dlaczego zakładasz, że to twoje oceny są trafne, a
                                          nie oceny dziecka? Od którego momentu dziecko ma oceniać trafnie i
                                          przemyślanie, skoro wcześniej nie miało prawa do poznania skutków
                                          swoich decyzji typu "odwalę pracę domową i nie będę dodatkowo
                                          ćwiczył"?
                                          Jak długo można o wszystkim decydowac za dziecko?
                                          Kiedy nadchodzi ten moment, w którym uznamy, że nasze dziecko ocenia
                                          odpowiednio?
                                          • 07.05.10, 19:22
                                            morekac napisała:

                                            > Podrążę dalej. Dlaczego zakładasz, że to twoje oceny są trafne, a
                                            > nie oceny dziecka?

                                            Ty tak poważnie? Mam troche na karku, troche doświadczenia
                                            życiowego, troche wiedzy, trochę intuicji. Moje dziecko dopiero sie
                                            uczy życia, uczy trudnych wyborów, rezygnacji z przyjemności,
                                            podporządkowania czasem mało przyjemnym poleceniom. Chyba musze jej
                                            narazie pomóc, nie sądzisz?
                                            Nie tyle zakładam, że moje oceny są trafniejsze niż mojej
                                            siedmiolatki, co mam tę pewność smile


                                            Od którego momentu dziecko ma oceniać trafnie i
                                            > przemyślanie, skoro wcześniej nie miało prawa do poznania skutków
                                            > swoich decyzji typu "odwalę pracę domową i nie będę dodatkowo
                                            > ćwiczył"?
                                            > Jak długo można o wszystkim decydowac za dziecko?
                                            > Kiedy nadchodzi ten moment, w którym uznamy, że nasze dziecko
                                            ocenia
                                            > odpowiednio?
                                            • 07.05.10, 21:01
                                              A ja bym nic z góry nie zakładała. Ostatecznie to twoje dziecko
                                              spędza ze swoją nauczycielką więcej czasu niż ty i zapewne zna ją
                                              lepiej niż ty wink. To twoje dziecko chodzi do szkoły i powinno już
                                              się oddpępniać od jedynie słusznej opinii mamy i coraz częściej mieć
                                              własne zdanie.Że będzie inne niż rodzica? Zawsze można
                                              przedyskutować i spróbować przekonać dziecko do swojego zdania... A
                                              czasami nawet można przychylić się do opinii dziecka. Nawet jeśli
                                              jest to opinia typu "Nie widzę sensu w uczeniu się tego i nie jestem
                                              się w stanie tego nauczyć. Pani chyba zwariowała." wink
                                              • 07.05.10, 21:30
                                                Niezły wykład ale całkiem nieadekwatny do sytuacji siedmiolatka.
                                                • 08.05.10, 10:20
                                                  Po pierwsze: nie wykład, tylko moje osobiste przekonania.
                                                  Po drugie: może nieadekwatne do sytuacji twojego siedmiolatka, bo
                                                  chyba ty zawsze wiesz lepiej- z definicji. Czy nie ignorujesz czasem
                                                  problemów swojego dziecka, kiedy ono mówi: "pani jest głupia, zadaje
                                                  strasznie dużo tych durnych prac domowych i to wogóle jest bez
                                                  sensu" mówiąc swoim jedynie nieomylnym i słusznym tonem "Ależ,
                                                  kochanie, pani nie jest głupia (jak możesz tak mówić), prace domowe
                                                  są po to, aby sobie utrwalić i być jesczcze lepszym, a w dodatku
                                                  wcale nie jest ich dużo". Czy w takiej sytuacji zastanowiłabyś się,
                                                  dlaczego dziecko tak marudzi? Może rzeczywiście pani nie do końca ma
                                                  rację, a może to twoje dziecko ma problem? I to wcale nie ze swoim
                                                  lenistwem...
                                                  Po trzecie: mam nieco starsze dzieci i prawdopodobnie większe
                                                  doświadczenia ze szkołami niż ty. Dlatego nie zapieram się już, że
                                                  nauczyciele wiedzą najlepiej na świecie. Uwierz- zdarzają się
                                                  nauczyciele o dosyć specyficznych wymaganiach, aby nie rzec, że
                                                  durni ;-(. Co zresztą było też spotykane w moich szkolnych czasach.
                                                  Czy twoje dziecko pisało już kartkówkę z teorii obierania
                                                  marchewki? wink

                                                  --
                                                  "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                  nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 08.05.10, 14:07
                                                    Siedmiolatek może nie umieć tyle, co nauczyciel, ale może rozumiec
                                                    pewne sytuacje i uczucia znacznie lepiej niż dorosły człowiek. Gdy
                                                    siedmiolatek mowi "Pani sie na mnie uwzięła" może się
                                                    usprawiedliwiać, ale może miec i rację. Gdy mowi "Pani się uwzięła
                                                    na Olka" - w 80% wypadków dobrze wie, co mowi. Gdy mowi, ze boi sie
                                                    Pani - rację ma zawsze.
                                                    --
                                                    Mops i kot

                                                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                                  • 08.05.10, 16:29
                                                    verdana napisała:

                                                    > Siedmiolatek może nie umieć tyle, co nauczyciel, ale może rozumiec
                                                    > pewne sytuacje i uczucia znacznie lepiej niż dorosły człowiek.

                                                    No jasne! Siedmiolatek wszelkie trudne sytuacje doskonale rozumie.
                                                    Pisząc o dorosłym człowieku który mniej rozumie niż siedmiolatek
                                                    myślisz o sobie? wink
                                                  • 08.05.10, 16:17
                                                    morekac napisała:

                                                    > Czy nie ignorujesz czasem
                                                    > problemów swojego dziecka, kiedy ono mówi: "pani jest głupia,
                                                    zadaje
                                                    > strasznie dużo tych durnych prac domowych i to wogóle jest bez
                                                    > sensu"

                                                    A widzisz jak mało wiesz o tym wieku. Zapomniało się. Moja córka tak
                                                    nie powie, bo dla niej Pani bo prawie Bóg. I dla jej kolegów w
                                                    klasie też.
                                                    Takie analizy przydatności lub sensownosci prac domowych i
                                                    charakterów nauczycieli są dokonywane pare lat później.I wtedy z
                                                    kolei podobno wszystko jest na nie, i wszystko jest bez sensu.

                                                    A prac domowych jej się nie chce z reguły robić bo woli iśc z
                                                    koleżankami na podwórko. I nie wynika to z jakichkolwiek dogłębnych
                                                    analiz.
                                                    Poza tym wszystkim bardzo lubi szkołę smile


                                                    > Po trzecie: Dlatego nie zapieram się już, że
                                                    > nauczyciele wiedzą najlepiej na świecie. Uwierz- zdarzają się
                                                    > nauczyciele o dosyć specyficznych wymaganiach, aby nie rzec, że
                                                    > durni
                                                  • 08.05.10, 16:21
                                                    morekac napisała:

                                                    > > Po trzecie: Dlatego nie zapieram się już, że
                                                    > > nauczyciele wiedzą najlepiej na świecie. Uwierz- zdarzają się
                                                    > > nauczyciele o dosyć specyficznych wymaganiach, aby nie rzec, że
                                                    > > durni

                                                    Ja sie tez nie zapieram że wszyscy nauczyciele wiedza lepiej, ale
                                                    ich ogromna większość zdaje sie ma wieksze pojęcie o nauczaniu niż
                                                    Ty. Inaczej to chyba świat by na głowie stanął. No ale u nas w kraju
                                                    to wszyscy sa pegagogami, lekarzami i prawnikami i wszystko lepiej
                                                    wiedzą.
                                                  • 08.05.10, 22:02
                                                    E tam,pani jako bogini? Bez przesady... Jako 7-latka pałałam
                                                    antypatią do mojej nauczycielki - nie lubiłam jej, sama nie wiem
                                                    dlaczego. Moja młodsza córka znowu nie tak dawno miała 7 lat - i
                                                    stosunek do swojej nauczycielki miała dosyć obojętny - z pewnością
                                                    nie uważała jej za półboginię, tylko za nauczycielkę. Nauczycielki
                                                    od muzyki zaś szczerze nie cierpiała wink
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 08.05.10, 22:14
                                                    > A widzisz jak mało wiesz o tym wieku
                                                    Ludzie są różni, nawet jak mają 7 lat. Nie wszyscy muszą kochać
                                                    swoich nauczycieli, a i nie wszyscy nauczyciele nadają się do
                                                    uwielbiania. W e-okolicy pełno jest wątków o problemach na linii
                                                    pierwszak - nauczyciel. To,że wychowawczyni twojego dziecka ma
                                                    autorytet i u niej, i u jej kolegów - to dobrze. Prawdopodobnie,
                                                    gdyby była wredna/niekompetentna/ambitna nad miarę - nie byłaby
                                                    boginią, tylko postrachem dzieciaków. A twoja córka nie lubiłaby
                                                    szkoły.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 09.05.10, 08:26
                                                    Nasza Pani jest bardzo ambitna. Ale nie o tym rozmawiamy. Pomijając
                                                    jakieś wredne wyjątki to tendencje wśród siedmiolatków sa jednak
                                                    takie że nauczyciel jest bardzo dużym autorytetm. To nie sa
                                                    spostrzeżenia z mojej tylko klasy. Akurat w naszej szkole chcą
                                                    rozbić jedną klasę I i wszyscy rodzice protestują bo ich dzieci
                                                    bardzo lubią swoje panie i nie chca się z nimi rozstawać. Te panie
                                                    to przecietne nauczycielki ale w oczach dzieci sa naprawde kimś. W
                                                    życiu by nie przyszło mi do głowy podważac ten ogromny autorytet i
                                                    powiedzić coś co proponuje Verdana "wiesz dziecko, jak Ci coś
                                                    sprawia trudność albo Cie nudzi to nie rób tego, pani nie ma racji
                                                    że Ci zadaje takie beznadziejne zadanie!" Kiedyś cos takiego rzucił
                                                    mój mąż, że pni za dużo zadaje to moje dziecko starsznie się
                                                    oburzyło smile.
                                                    > Ludzie są różni, nawet jak mają 7 lat. Nie wszyscy muszą kochać
                                                    > swoich nauczycieli
                                                    Oczywiście że tak, ale jest jednak cos takiego co charakteryzuje
                                                    grupę wiekową. Ten wiek to jeszcze za wcześnie na obiektywne
                                                    refleksje nt. nauczyciela. Raczej są one skrajne.
                                                  • 09.05.10, 20:35
                                                    Dyskusja zeszła bardzo ładnie na manowce wink pt. a czy kazdy musi, są przecież
                                                    wyjątki, ktore nie pasują do systemu szkolnego.
                                                    Co innego jednak, gdy ktoś cos potrafi, ale mu sie nie chce, a co innego, gdy ma
                                                    z czym, w gruncie rzeczy prostym dla wieku - trudności.
                                                    Zacytuję więc kawałek, który pisałam wcześniej, ale zatonął w powodzi
                                                    "argumentów" przeciwko szkole.
                                                    "Pisanie ze słuchu i przepisywanie - to zupełnie inne funkcje poznawcze - kazda
                                                    z nich uruchamia inne obszary w mózgu.
                                                    Typów dysleksji - dla przykładu - tez jest kilka, w zależnosci od tego, w jakim
                                                    obszarze kory mózgowej jest deficyt (moze byc problem z analizą i synteza
                                                    wzrokową, moze byc problem z dekodowaniem słuchowym i jeszcze kilka innych)"
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 09.05.10, 22:04
                                                    A owszem,zatonął.
                                                    Zawsze warto przejść się z dzieckiem do psychologa.Jeśli jednak
                                                    dziecko ma jakieś kłopoty - to prawdopodobnie standardowe metody
                                                    nauczania niewiele pomogą, o ile nie zaszkodzą.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 10.05.10, 19:34
                                                    iwpal napisała:

                                                    > "Pisanie ze słuchu i przepisywanie - to zupełnie inne funkcje
                                                    poznawcze - kazda
                                                    > z nich uruchamia inne obszary w mózgu.
                                                    > Typów dysleksji - dla przykładu - tez jest kilka, w zależnosci od
                                                    tego, w jakim
                                                    > obszarze kory mózgowej jest deficyt (moze byc problem z analizą i
                                                    synteza
                                                    > wzrokową, moze byc problem z dekodowaniem słuchowym i jeszcze
                                                    kilka innych)"

                                                    Święte słowa ale do takich wniosków aby przejśc sie z dzieckiem do
                                                    psychologa napewno nie dojdziemy nigdy jeśli najpierw z dzieckiem
                                                    solidnie nie poćwiczymy a jeśli pomimo ćwiczeń nie będzie widac
                                                    efektów to napewno każdemu rodzicowi "światełko się zapali".
                                                    Psycholog też pyta czy ćwiczymy, jak często, w jaki sposób. To
                                                    pozwoli łatwiej zdiagnozowac problem.
                                                  • 10.05.10, 21:01
                                                    zanim mu sie "swiatełko zapali" to może już ćwiczac z dyslektycznym
                                                    dzieckiem w niewłasciwy sposób narobić takich szkód, że ho, ho.
                                                    --
                                                    Mops i kot

                                                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                                  • 11.05.10, 18:46
                                                    verdana napisała:

                                                    > zanim mu sie "swiatełko zapali" to może już ćwiczac z
                                                    dyslektycznym
                                                    > dzieckiem w niewłasciwy sposób narobić takich szkód, że ho, ho.

                                                    To możesz mi z łaski swojej wyjaśnić jak rodzic czy nauczyciel w
                                                    ogóle ma wpaść na to że jego dziecko ma poważną dysfunkcję i wymaga
                                                    specyficznego rodzaju ćwiczeń. Czy diagnozyjemy dziecko ot tak sobie
                                                    na wszelki wypadek czy tez wtedy jeśli mamy obawy że pomimo ćwiczeń
                                                    tradycyjnych nasze dziecko sobie nie radzi?
                                                    Przecież dzieci miewają problemy szkolne nie tylko z powodu
                                                    dysleksji i tradydyjne metody polegające na wyćwiczeniu i
                                                    udoskonalaniu u tych dzieci dają efekty. Jeżeli nasze dziecko
                                                    pomimo ćwiczeń tradycyjnych nie radzi sobie to trzeba szukać pomocy
                                                    specjalisty.
                                                    Dajmy zatem szansę żeby "światełko sie zapaliło".
                                                    Szkody to najwieksze narobimy jak nie damy takiej szansy.
                                                  • 11.05.10, 21:15
                                                    Mama303, chyba nie widziałaś tekstu napisanego przez dziecko z
                                                    dysortografią - nie jest trudno wpaśc na to, że dziecko ma poważną
                                                    dysfunkcję. Rasowy dysortografik robi błędy w takich miejscach i w
                                                    takim natężeniu, że tobie nawet nie przyszłoby do głowy, że mozna je
                                                    tam zrobić. Pisanie starszej musiałam przeczytać na głos, żeby
                                                    wiedzieć, co napisała wink. Młodsza córka opanowała ortografię
                                                    mimochodem - w życiu nie wykonała żadnego dodatkowego ćwiczenia z
                                                    ortografii, a dyktanda pisuje tylko w szkole (i nawet się do nich
                                                    nigdy nie uczyła). Jeśli dziecko ma problemy z ortografią - można
                                                    pójść do psychologa, nawet tylko na wszelki wypadek.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 12.05.10, 08:48
                                                    Pisanie starszej musiałam przeczytać na głos, żeby
                                                    > wiedzieć, co napisała wink.

                                                    morekac czy twoja starsza córka ma też mniejszą skłonność na
                                                    podpożądkowanie sie niż inne dziewczynki w jej wieku ?
                                                  • 12.05.10, 09:14
                                                    mniejszą skłonność na
                                                    > podpożądkowanie sie niż inne dziewczynki w jej wieku ?
                                                    Nie wiem, jakie średnie skłonności do podporządkowywania się mają inne dzieci w
                                                    jej wieku, ze szczególnym uwzględnieniem dziewczynek. I szczerze pisząc-
                                                    zupełnie mnie to nie interesuje. wink
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
                                                    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 12.05.10, 09:17
                                                    morekac napisała:

                                                    > mniejszą skłonność na
                                                    > > podpożądkowanie sie niż inne dziewczynki w jej wieku ?
                                                    > Nie wiem, jakie średnie skłonności do podporządkowywania się mają
                                                    inne dzieci w
                                                    > jej wieku, ze szczególnym uwzględnieniem dziewczynek.

                                                    można to zobaczyć na placu zabaw jak sie bawi z dziećmi ( jeśli
                                                    jeszcze jest w tym wieku )

                                                    I szczerze pisząc-
                                                    > zupełnie mnie to nie interesuje. wink

                                                    a powinno bo powinniśmy znać predyspozycje swoich dzieci .
                                                  • 12.05.10, 10:29
                                                    Za stara jest na plac zabaw. wink A ja nigdy nie przeprowadzałam
                                                    badań nad skłonnościami do podporządkowywania się dziewczynek.

                                                    > a powinno bo powinniśmy znać predyspozycje swoich dzieci
                                                    Dlaczego tak uważasz, że powinniśmy znać predyspozycje naszych
                                                    dzieci - zwłaszcza na tle grupy?
                                                    Nie jestem nią i nie wykorzystam za nią jej predyzpozycji.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 12.05.10, 11:04
                                                    > Dlaczego tak uważasz, że powinniśmy znać predyspozycje naszych
                                                    > dzieci - zwłaszcza na tle grupy?

                                                    żartujesz chya ? predyspozycje zawsze widać dopiero na tle
                                                    innych ,inaczej by nam sie zdawało że nasze dzieci są genialne we
                                                    wszystkim winkpowinniśmy zaś je znać by umożliwić dziecku rozwój
                                                    zgodnie z nimi a nie marnować czas na aspekty z nikłą szansą
                                                    powodzenia.

                                                    > Nie jestem nią i nie wykorzystam za nią jej predyzpozycji.

                                                    ależ wykorzystasz.tzn. możesz wykorzystać . do jej rozwoju.

                                                  • 12.05.10, 11:51
                                                    Ty masz potrzebę porównywania swojego dziecka ze wszystkimi wokoło,a
                                                    ja nie. Wolno mi.
                                                    >a nie marnować czas na aspekty z nikłą szansą
                                                    > powodzenia.
                                                    To, co nam cos daje - chociażby zwykłą radość czy zadowolenie - nie
                                                    jest marnowaniem czasu na aspekty z nikłą szansą powodzenia.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 12.05.10, 12:48
                                                    morekac napisała:

                                                    > Ty masz potrzebę porównywania swojego dziecka ze wszystkimi wokoło,

                                                    nie,ja mam potrzebe pomocy mu w jak rozwoju .

                                                    a
                                                    > ja nie.

                                                    a Ty nie smile

                                                    >Wolno mi.

                                                    możesz nawet oddać dzieci do domu dziecka . wolno Ci wink

                                                    > >a nie marnować czas na aspekty z nikłą szansą
                                                    > > powodzenia.
                                                    > To, co nam cos daje - chociażby zwykłą radość czy zadowolenie -
                                                    nie
                                                    > jest marnowaniem czasu na aspekty z nikłą szansą powodzenia.

                                                    oczywiście ,jednak chodzi tu nie o zabawe a o prace nad np.
                                                    ortograficznym pisaniem.
                                                  • 12.05.10, 14:47
                                                    Nie chcę byc złośliwa, ale moja starsza córka większy robi pożytek
                                                    ze sprawdzania pisowni w komputerze niz ty wink.

                                                    > możesz nawet oddać dzieci do domu dziecka . wolno Ci wink
                                                    Córeczki też wiedzą, gdzie mogą złożyc skargę na mamę.
                                                    Też im wolno.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 13.05.10, 08:33
                                                    morekac napisała:

                                                    > Nie chcę byc złośliwa, ale moja starsza córka większy robi pożytek
                                                    > ze sprawdzania pisowni w komputerze niz ty wink.

                                                    złośliwy to byłem ja w poprzednim poście do Ciebie , Ty jesteś
                                                    poprostu tylko żenująca używając tego oklepanego tu argumentu mojej
                                                    ortografi itd.
                                                  • 13.05.10, 09:25
                                                    Wkurzyłeś się? wink
                                                    O to chodziło.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 13.05.10, 09:40
                                                    morekac napisała:

                                                    > Wkurzyłeś się? wink
                                                    > O to chodziło.

                                                    przeceniasz sie. raczej poczułęm znudzenie znów poruszoną kwestią
                                                    mojej ortografi czy też lenistwa (nieużywanie korektora pisowni) a
                                                    brak uśmiechniętej bużki w poście nie świadczy o moim wkurzeniu.
                                                    faktem pozostaje że przegrałaś w dyskusji o obserwacji dzieci i
                                                    wykorzystaniu ich predyspozycjach i próbujesz zagadać swą porażke
                                                    przez zmiany tematu i ataki at persona.(że też sie przy tym
                                                    niezaksztusiłaś ?wink
                                                  • 13.05.10, 21:19
                                                    Przykro mi, nie krztuszę się przy pisaniu...
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 13.05.10, 22:01
                                                    >faktem pozostaje że przegrałaś w dyskusji o obserwacji dzieci i
                                                    wykorzystaniu ich predyspozycjach

                                                    Faktem jest, że nie muszę porównywać je z nikim innym, żeby
                                                    wiedzieć, jakie mają mocne strony. Więc nie potrzebuję porównywać
                                                    cech do przeciętnejz niereprezentatywnej próbki z placu zabaw
                                                    (zwłaszcza, że panny już jakiś czas temu wyrosły z huśtawek smile )
                                                  • 14.05.10, 10:47
                                                    morekac napisała:

                                                    > >faktem pozostaje że przegrałaś w dyskusji o obserwacji dzieci i
                                                    > wykorzystaniu ich predyspozycjach
                                                    >
                                                    > Faktem jest, że nie muszę porównywać je z nikim innym, żeby
                                                    > wiedzieć, jakie mają mocne strony. Więc nie potrzebuję porównywać
                                                    > cech do przeciętnejz niereprezentatywnej próbki z placu zabaw
                                                    > (zwłaszcza, że panny już jakiś czas temu wyrosły z huśtawek smile )

                                                    bronisz przegranej sprawy bo porównanie daje zawsze nam wiecej
                                                    wiedzy niż mniej i każe sie nam zastanowić i weryfikować swoje
                                                    przekonania wiec jest zawsze wyrazem wiekszej uwagi dla dziecka i
                                                    lepszego dbania o jego rozwój.
                                                  • 14.05.10, 11:22
                                                    porównanie daje zawsze nam wiecej
                                                    > wiedzy niż mniej i każe sie nam zastanowić i weryfikować swoje
                                                    > przekonania wiec jest zawsze wyrazem wiekszej uwagi dla dziecka i
                                                    > lepszego dbania o jego rozwój.
                                                    Możesz podac jakiś link wink? Jakieś badania, które uzsadniają, że
                                                    tak jest ZAWSZE lepiej dla rozwoju dziecka?
                                                    Ja sądzę inaczej.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 14.05.10, 12:05
                                                    morekac napisała:

                                                    > Możesz podac jakiś link wink? Jakieś badania, które uzsadniają, że
                                                    > tak jest ZAWSZE lepiej dla rozwoju dziecka?
                                                    > Ja sądzę inaczej.

                                                    słowo zawsze użyte pochopnie ,powinno być "sądze że w przeważającej
                                                    ilości wypadków "..moge jedynie logicznie to uzasadnić ,ale to
                                                    niejest sposób dowodzenia który do Ciebie trafi wink niemam też linku
                                                    ani na swoje twierdzenie ani na to że niejestem wielbłądem wink
                                                    zreztą co do linków to podałem już jeden z ekspertyzą dla PAN na
                                                    temat jednej z modnych metod terapi. teraz czas na oponentów .prosze
                                                    o jeden link na skuteczność tego typu metod .
                                                  • 14.05.10, 23:48
                                                    jotde3 napisał:

                                                    >i ataki at persona.

                                                    Człowieku litości, jeśli czujesz potrzebę używania łaciny, to rób to poprawnie.
                                                    Tak się składa że argumenty mogą być ad personam a nie persona,
                                                    niezależnie od tego, co podają źródła typu ściąga.pl...
                                                  • 12.05.10, 08:57
                                                    morekac czy twoja starsza córka niema też np. mniejszej skłonności
                                                    do poddania sie dominacji od innych dziewczynek w jej wieku ?
                                                  • 12.05.10, 09:17
                                                    To zagadnienie tez mnie nie interesuje. wink
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
                                                    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 13.05.10, 19:06
                                                    morekac napisała:

                                                    > Rasowy dysortografik robi błędy w takich miejscach i w
                                                    > takim natężeniu, że tobie nawet nie przyszłoby do głowy, że mozna
                                                    je
                                                    > tam zrobić.

                                                    Rasowego może i nietrudno wykryć ale bywają nierasowi, bywaja
                                                    dyslektycy, których dysfunkcje nie ujawniają w się w tak oczywisty
                                                    sposób. Fakt specjalistką nie jestem ale nawet specjalisci są
                                                    ostrożni w stawianiu jednoznacznej diagnozy i zbyt wcześnie,
                                                    ponieważ niektóre problemy dzieci przypominajace dysleksję są
                                                    rozwojowe.
                                                  • 13.05.10, 21:40
                                                    Ale dziecko z problemami nie jest trudno wyłapać i poprosić rodziców
                                                    o pójście z nim do poradni/pójść z nim osobiście (jeśli jest się
                                                    rodzicem). Specjaliści są w stanie zdiagnozować dysleksję czy też
                                                    ryzyko dysleksji u dziecka w wieku wczesnoszkolnym. To nie są tylko
                                                    problemy z pisaniem i czytaniem. Warunkiem uzyskania orzeczenia nie
                                                    są też dodatkowe ćwiczenia, robione w pocie czoła.
                                                    A jeśli dysfuncje nie ujawniają się w oczywisty sposób i nie
                                                    przeszkadzają - to może nie są dysfunkcjami?
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 13.05.10, 21:59
                                                    morekac napisała:

                                                    > Specjaliści są w stanie zdiagnozować dysleksję czy też
                                                    > ryzyko dysleksji u dziecka w wieku wczesnoszkolnym. To nie są
                                                    tylko
                                                    > problemy z pisaniem i czytaniem.

                                                    Powtarzam że nie w każdym przypadku. Oczywiscie im wczesniej tym
                                                    lepiej, ale nie zawsze jest to takie proste. Specjaliści nie śpiesza
                                                    sie tez z diagnozami. Podobno zaświadczenia nie sa wydawane
                                                    wczesniej niż w wieku 10 lat. Nie wiem czy to prawda, tak gdzieś
                                                    czytałam....
                                                  • 10.05.10, 21:10
                                                    >>>kozauwoza napisała:
                                                    Święte słowa ale do takich wniosków aby przejśc sie z dzieckiem do
                                                    > psychologa napewno nie dojdziemy nigdy jeśli najpierw z dzieckiem
                                                    > solidnie nie poćwiczymy a jeśli pomimo ćwiczeń nie będzie widac
                                                    > efektów to napewno każdemu rodzicowi "światełko się zapali".
                                                    > Psycholog też pyta czy ćwiczymy, jak często, w jaki sposób. To
                                                    > pozwoli łatwiej zdiagnozowac problem.<<<

                                                    I święte słowa Vwrdany poniżej "ćwicząc niewłaściwie, można narobić szkód, że ho
                                                    ho ho"
                                                    Od tego jest psycholog, zeby zdiagnozowac czy funkcje poznawcze (wzrokowe,
                                                    słuchowe, kinestetyczne) rozwijają sie zgodnie z wiekiem, czy nie jest to grupa
                                                    ryzyka - i aby określić co i w jaki sposób wymaga pomocy; przepisywanie czegoś
                                                    po raz 1000-czny z tym samym błędem, utrwala ten błąd!!!
                                                    Metody diagnozy w rękach doświadczonego klinicysty sa całkiem czułe i dające
                                                    konkretne wskazówki.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 12.05.10, 08:54
                                                    iwpal napisała:

                                                    > Metody diagnozy w rękach doświadczonego klinicysty sa całkiem
                                                    czułe i dające
                                                    > konkretne wskazówki.

                                                    z których wykonywania przy dyslekcji niewiele wynika.
                                                  • 12.05.10, 09:16
                                                    Muszę jednak powiedzieć, że po kilku latach ćwiczeń moje dziecko zniwelowało
                                                    sobie kilka dysfunkcji. Na komputerze pisze właściwie bezbłędnie wink - co nie
                                                    jest dla wszystkich oczywiste.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
                                                    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 12.05.10, 09:51
                                                    >>jotde3 napisał:
                                                    z których wykonywania przy dyslekcji niewiele wynika.<<<

                                                    Przy dyslekcji - nie, ale przy DYSLEKSJI już tak.
                                                    Metody terapii są bardzo różne i coraz to nowsze i skuteczniejsze.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 12.05.10, 11:06
                                                    iwpal napisała:
                                                    > Metody terapii są bardzo różne i coraz to nowsze i skuteczniejsze.

                                                    tak jak maść na porost włosów wink

                                                  • 12.05.10, 11:53
                                                    Iwpal, jotde3 z definicji nie wierzy w żadne terapie polecane przez
                                                    psychologów, a nawet lekarzy. Nie przekonasz go. wink
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 12.05.10, 12:52
                                                    morekac napisała:

                                                    > Iwpal, jotde3 z definicji nie wierzy w żadne terapie polecane
                                                    przez
                                                    > psychologów, a nawet lekarzy. Nie przekonasz go. wink

                                                    dodał bym że niewieże jedynie w głoszone terapie nieudowodnionej
                                                    klinicznie skuteczności .taki szczegół smile
                                                  • 12.05.10, 14:19
                                                    jotde3 napisał:
                                                    dodał bym że niewieże jedynie w głoszone terapie nieudowodnionej
                                                    > klinicznie skuteczności .taki szczegół smile<<<

                                                    czyli np. w które??
                                                    sporo nowych, ma całkiem bogate badania - i wcale nie należą do tych terapii te,
                                                    które uczą ortografii i przepisywania bez błędów, ale te, które pracują nad
                                                    znalezionym (w trakcie dokładnej diagnozy = bo bez tego ciągle tylko
                                                    przepisujemy i utrwalamy błędy) tzw. "defektem podstawowym", czyli - wzrokowym,
                                                    słuchowym czy kinestetycznym/motorycznym
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 13.05.10, 08:29
                                                    iwpal po prostu wskarz chociaż z nazwy te super nowe i skuteczne
                                                    terapie na defekt podstawowy dyslekcji a ja sie nimi już zajme wink
                                                    bo inaczej to gadasz trzy po trzy.
                                                  • 13.05.10, 08:34
                                                    iwpal napisała:

                                                    > jotde3 napisał:
                                                    > dodał bym że niewieże jedynie w głoszone terapie nieudowodnionej
                                                    > > klinicznie skuteczności .taki szczegół smile<<<
                                                    >
                                                    > czyli np. w które??

                                                    np. kinezjologi edukacyjnej
                                                  • 13.05.10, 09:37
                                                    Jotde3, a które terapie są skuteczne?
                                                    Bo mam wrażenie, że pod pozorem tego, że nie ma w internecie linków
                                                    do terapii w 100% skutecznych i nie potrafisz do opracowań n/t tej
                                                    skuteczności dotrzeć - odrzucasz wszystkie jak leci na
                                                    zasadzie 'taki jestem i nie mam zamiaru nic z tym robić'?

                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 13.05.10, 13:47
                                                    morekac napisała:
                                                    > Jotde3, a które terapie są skuteczne?

                                                    w omawianej tu dyslekcji ? nieznam żadnych .i jak dotąd niewidze by
                                                    ktoś znał ?

                                                    > Bo mam wrażenie, że pod pozorem tego, że nie ma w internecie
                                                    linków
                                                    > do terapii w 100% skutecznych

                                                    żarty sobie robisz ? niema linków dotyczących właściwie przebadanej
                                                    skuteczności wogóle a nie do skutecznych w 100%

                                                    i nie potrafisz do opracowań n/t tej
                                                    > skuteczności dotrzeć -


                                                    ale Ty potrafisz skoro uważasz że są skuteczne ? więc podaj.


                                                    odrzucasz wszystkie jak leci na
                                                    > zasadzie 'taki jestem i nie mam zamiaru nic z tym robić'?


                                                    poprostu je analizuje

                                                  • 13.05.10, 14:05
                                                    >>>jotde3 napisał:
                                                    poprostu je analizuje<<<

                                                    Rozumiem, że analizujesz je w sposób sciśle naukowy - podwójna ślepa próba i
                                                    metaanaliza???

                                                    Niestety, do literatury polskie Cie nie odniose, bo tu ubogo bardzo, jezeli
                                                    chodzi o naukowosć, ale polecam przeszukanie stron amerykańskich jezeli chodzi o
                                                    badania dotyczące terapii integracji sensorycznej wg A.J Ayres (powinny byc
                                                    odnosniki do materiałów konferencyjnych z Bostonu w 2008 r.) - skutecznośc w
                                                    wypadku deficytów wzrokowych i kinestetycznych.
                                                    A także badania dotyczące terapii słuchowych w wypadku zaburzen w zakresie
                                                    analizatora słuchowego (strony niemieckojęzyczne i duńskie) - np.Centrum Badań
                                                    nad Dysleksją, którego dyr. jest K.Johansen).
                                                    Z najnowszych hipotez dot.dysleksji - deficyt móżdżkowy (Angela Fawcett) i
                                                    terapie skoncentrowane na móżdżku (to sa terapie ruchowe, a nie przy stoliku).
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 13.05.10, 14:19
                                                    iwpal napisała:

                                                    > >>>jotde3 napisał:
                                                    > poprostu je analizuje<<<
                                                    >
                                                    > Rozumiem, że analizujesz je w sposób sciśle naukowy - podwójna
                                                    ślepa próba i
                                                    > metaanaliza???

                                                    tak .w sposób ściśle naukowy który każe dowody przedstawić w podanej
                                                    przez Ciebie formie ale .... twórcą teori smile

                                                    jak nieznasz materiałów po polsku ( żaden hohsztapler niestworzył
                                                    strony by ciągnąć kaske w oparciu o te metody ) to daj sobie spokuj
                                                    z danymi w innych językach bo jest to dlamnie nieweryfikowalne a
                                                    jesteśmy na polskojęzycznym forum .
                                                    wspomniana zaś przez Ciebie IS nasi znamiona dużego podobieństwa
                                                    (jak one wszystkie )do metody denisona której analize dla PAN masz
                                                    tu www.nencki.gov.pl/neurobiol/Kinezjologia.doc
                                                    zapoznaj sie z nią i odpowiedz podobnym jakościowo argumentem bo za
                                                    chwile odeślesz mnie do stron po chińsku wink
                                                  • 13.05.10, 15:27
                                                    jotde3 napisał:
                                                    wspomniana zaś przez Ciebie IS nasi znamiona dużego podobieństwa
                                                    > (jak one wszystkie )do metody denisona której analize dla PAN masz
                                                    > tu rel="nofollow">www.nencki.gov.pl/neurobiol/Kinezjologia.doc
                                                    > zapoznaj sie z nią i odpowiedz podobnym jakościowo argumentem bo za
                                                    > chwile odeślesz mnie do stron po chińsku wink<<<

                                                    Znamiona podobieństwa nie stawiaja znaku równości, to, co podajesz znam, nie
                                                    odeslę Cię do stron chińskich, ale innych niz anglojęzyczne i niemieckojezyczne
                                                    nie mam.
                                                    Nagonka na kinezjologię ma nie tylko podłoże w braku naukowych dowodów, ale tez
                                                    dośc prozaiczne i powiedziałabym bardzo ludzkie, ale tylko ten, kto siedzi w
                                                    światku terapeuckim - je zna.
                                                    Nie bede sie z Tobą teraz przepychała na słowa, bo to nie ma sensu, jezeli nie
                                                    chce Ci sie poszukac w zagranicznych publikacjach, to musimy sie zadowolić
                                                    słowami "nie bo nie" i "tak bo tak".
                                                    Ten kto naprawde pracuje z pacjentem ma swoje zdanie o różnych metodach i zycie
                                                    weryfikuje, co skutkuje porzuceniem jednych na rzecz innych.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 14.05.10, 10:34
                                                    to musimy sie zadowolić
                                                    > słowami "nie bo nie" i "tak bo tak".

                                                    nie ,niemusze i sie niezadowalam.

                                                    > Ten kto naprawde pracuje z pacjentem ma swoje zdanie o różnych
                                                    metodach i zycie
                                                    > weryfikuje, co skutkuje porzuceniem jednych na rzecz innych.

                                                    niech sobie ma zdanie jakie chce . trudno o obiektywizm jeśli ma sie
                                                    z czegoś pieniądze.

                                                    tak że przykro mi ,niepodałaś żadnych argumentów.
                                                  • 14.05.10, 15:36
                                                    jotde3 napisał:
                                                    > niech sobie ma zdanie jakie chce . trudno o obiektywizm jeśli ma sie
                                                    > z czegoś pieniądze.<<<

                                                    Oczywiście, argument finansowy ma za zadanie zamknąć usta i społonic sie
                                                    rumieńcem, bo otzrymywanie wynagrodzenia za wykonaną pracę jet "fe".

                                                    >> tak że przykro mi ,niepodałaś żadnych argumentów.<<<
                                                    Podałam, kilka postów wczesniej.
                                                    Jezeli jestes z góry nastawiony na nie, to nie widzę potrzeby masochizowania
                                                    sie; grasz w "to nie argument", bo cos Ci tam świta w głowie, nawet, gdy
                                                    argumenty są.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 18.05.10, 10:56
                                                    iwpal,jakie ty argumenty podałaś ? zlituj sie

                                                    ja podałem ci link do strony z ekspertyzą dla PAN (po polsku!!!) a
                                                    ty co podałaś za materiały do dyskusji ?piszesz że ta ekspertyza to
                                                    wynik rozgrywek w środowisku terepeutów .ok . niechbędzie .ale z
                                                    tego niewynika że jest nieprawdziwa.ekspertyza dotyczy niemożliwości
                                                    pewnych mechanizmów i zbyteczności pewnych działań. podważ ją
                                                    zamiast opowiadać bzdury o swoich doświadczeniach i kazać mi wierzyć
                                                    na słowo.
                                                  • 18.05.10, 17:24
                                                    >>>jotde3 napisał:
                                                    iwpal,jakie ty argumenty podałaś ? zlituj sie
                                                    ja podałem ci link do strony z ekspertyzą dla PAN (po polsku!!!)<<<
                                                    nie było w tej ekspertyzie słowa o metodach pracy, o których ja piszę w
                                                    odniesieniu do zaburzen słuchowych o wzrokowo-przestrzennych
                                                    (SI i treningi słuchowe)

                                                    niestety, musisz sie wysilić - to, że czegos nie ma po polski, nie znaczy, że
                                                    tego nie ma
                                                    www.dyslexia-lab.dk/run.html
                                                    badania na stymulacją słuchową

                                                    www.let.uu.nl/~Frank.Wijnen/personal/LSB/Rosen_JPhon2003_AudProc_SLI_Dysl.pdf

                                                    Jedna z pozycji dot. roli terapii integracji sensorycznej przy zaburzeniach uczenia
                                                    Szklut, S.E. and Breath, D.M. (2001). Learning Disabilities. In Darcy Umpred
                                                    (Ed.) Neurological Rehabilitation. Se. Louis, MO: Mosby, Inc.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 19.05.10, 08:44
                                                    iwpal napisała:
                                                    > nie było w tej ekspertyzie słowa o metodach pracy, o których ja
                                                    piszę w
                                                    > odniesieniu do zaburzen słuchowych o wzrokowo-przestrzennych
                                                    > (SI i treningi słuchowe)

                                                    ależ było,wszystkie te pożal sie boże "terapie" sprowadzają sie do
                                                    prób oddziaływania przez dodatkowe bodżce (ćwiczenia) na układ
                                                    nerwowy czy mózg w celu ich usprawnienia i podany przezemnie link
                                                    do krytyki kinezjologi tego właśnie dowodzi.


                                                    > www.dyslexia-lab.dk/run.html
                                                    > badania na stymulacją słuchową

                                                    zlituj sie wink a co to za żródło naukowe ? strona bałtyckiego
                                                    towarzystwa dyslekcji wink? to ma mieć znamiona obiektywizmu ?
                                                    ja prosze o żródła a ty mi kobieto dajesz propagande ?wink



                                                  • 19.05.10, 10:30
                                                    >>>ależ było,wszystkie te pożal sie boże "terapie" sprowadzają sie do
                                                    > prób oddziaływania przez dodatkowe bodżce (ćwiczenia) na układ
                                                    > nerwowy czy mózg w celu ich usprawnienia i podany przezemnie link
                                                    > do krytyki kinezjologi tego właśnie dowodzi<<<

                                                    Niestety, swiadczy to o Twojej złej woli - tyle. Wszystkei metody
                                                    rehabilitacyjne (ruchowe) wpływają na mózg, przez co dokonują sie zmiany
                                                    funkcjonalne i strukturalne, wiec trafiłes jak kulą w płot.

                                                    Krytyka p.prof Grabowskiej dotyczyła bardziej analizy semantycznej, a nie
                                                    dokonywała ona badan porównawczych, nie mówiąc o tym, że nie dotykała na tem
                                                    moment innych metod

                                                    >>zlituj sie wink a co to za żródło naukowe ? strona bałtyckiego
                                                    > towarzystwa dyslekcji wink? to ma mieć znamiona obiektywizmu ?
                                                    > ja prosze o żródła a ty mi kobieto dajesz propagande ?wink<<<

                                                    Pożal sie boże - koniec dyskusji, bo zdaje sie nie ma z kim. Podałam strone, bo
                                                    tak sa odnosniki do artykułów i materiałów pokonferencyjnych
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 19.05.10, 12:31
                                                    iwpal napisała:

                                                    > >>>ależ było,wszystkie te pożal sie boże "terapie" sprowadzają sie
                                                    > do
                                                    > > prób oddziaływania przez dodatkowe bodżce (ćwiczenia) na układ
                                                    > > nerwowy czy mózg w celu ich usprawnienia i podany przezemnie link
                                                    > > do krytyki kinezjologi tego właśnie dowodzi<<<
                                                    >
                                                    > Niestety, swiadczy to o Twojej złej woli - tyle. Wszystkei metody
                                                    > rehabilitacyjne (ruchowe) wpływają na mózg, przez co dokonują sie
                                                    zmiany
                                                    > funkcjonalne i strukturalne, wiec trafiłes jak kulą w płot.

                                                    tyle że brak dowodów na istotne oddziaływanie

                                                    >
                                                    > Krytyka p.prof Grabowskiej dotyczyła bardziej analizy
                                                    semantycznej, a nie
                                                    > dokonywała ona badan porównawczych, nie mówiąc o tym, że nie
                                                    dotykała na tem
                                                    > moment innych metod

                                                    krytyka dotyczyła 1)błędnych podstaw tego typu prób odziaływań
                                                    2) braku ich skuteczności

                                                    >
                                                    > >>zlituj sie wink a co to za żródło naukowe ? strona bałtyckiego
                                                    > > towarzystwa dyslekcji wink? to ma mieć znamiona obiektywizmu ?
                                                    > > ja prosze o żródła a ty mi kobieto dajesz propagande ?wink<<<
                                                    >
                                                    > Pożal sie boże - koniec dyskusji, bo zdaje sie nie ma z kim.
                                                    Podałam strone, bo
                                                    > tak sa odnosniki do artykułów i materiałów pokonferencyjnych

                                                    daj metaanalize (jak ja) po polsku .jak niemasz to zamilcz.
                                                  • 19.05.10, 13:13
                                                    > Krytyka p.prof Grabowskiej dotyczyła bardziej analizy semantycznej,

                                                    oto końcowy fragment :
                                                    "Wspomniane wyżej bazy publikacji naukowych przeszukiwane pod
                                                    hasłem „educational kinesiology” wykazują 3 prace na ten temat.
                                                    Wszystkie dotyczą skuteczności niektórych ćwiczeń ruchowych i
                                                    zostały opublikowane 12-18 lat temu. Najprawdopodobniej są to jedyne
                                                    prace, gdyż tylko na nie powołuje się również autor kinezjologii
                                                    edukacyjnej.
                                                    Badania te wykazały pozytywny, aczkolwiek niewielki bo sięgający
                                                    wartości 1-6%, [w granicach błędu statystycznego-(mój dopisek)]
                                                    wpływ ćwiczeń ruchowych na czasy reakcji, statyczną równowagę oraz
                                                    funkcje percepcyjno-motoryczne.[czyli min. percepcji słuchowej czy
                                                    wzrokowej-(mój dopisek)]
                                                    Tylko jedna z publikacji odnosiła się również do zdolności
                                                    szkolnych i nie wykazała pozytywnego związku tych funkcji z
                                                    ćwiczeniami[!!!!!!-(mój dopisek)]
                                                    TO ZNACZY DOWIEDZIONO, ŻE TEGO RODZAJU TRENING NIE POLEPSZA UCZENIA
                                                    SIĘ. W żadnej z tych publikacji nie porównywano efektów ćwiczeń
                                                    Dennisona z jakimiś innymi ćwiczeniami ruchowymi.[!!!!!!!!!!-(mój
                                                    dopisek)]
                                                    Z badań tych wynika więc, że rzeczywiście ćwiczenia te mogą
                                                    przynosić pewne pozytywne skutki,[w sytuacji braku jakichkolwiek
                                                    innych ćwiczeń ruchowych i w granicach 1-6% czyli błędu
                                                    statystycznego -(mój dopisek]
                                                    jednakże są one ograniczone do sfery ruchowej, lub percepcyjno
                                                    ruchowej. Te trzy badania na pewno ,
                                                    jednakże, nie mogą stanowić podstawy to tak daleko idących wniosków
                                                    o pozytywnych skutkach stosowania kinezjologii edukacyjnej, jakie
                                                    przedstawiają autorzy tej metody.,[!!!!-(mój dopisek)] Zastanawia
                                                    ponadto brak bardziej współczesnych naukowych publikacji (a więc
                                                    takich, które opisują badania prowadzone zgodnie z regułami
                                                    naukowymi),[!!!!-(mój dopisek)] nad skutecznością tej, jakże szeroko
                                                    stosowanej metody. "

                                                    > Niestety, swiadczy to o Twojej złej woli - tyle. Wszystkei metody
                                                    > rehabilitacyjne (ruchowe) wpływają na mózg, przez co dokonują sie
                                                    zmiany
                                                    > funkcjonalne i strukturalne, wiec trafiłes jak kulą w płot.

                                                    biorąc pod uwage powyższe Ty byś w stodołe z 1 metra nietrafiła .

                                                    tkwij nadal w swej ułudzie ,w końcy daje ci ona zarobić wink
                                                  • 19.05.10, 16:27
                                                    o>>>jotde2 napisał:
                                                    biorąc pod uwage powyższe Ty byś w stodołe z 1 metra nietrafiła .
                                                    (...)
                                                    > tkwij nadal w swej ułudzie ,w końcy daje ci ona zarobić wink
                                                    (...)
                                                    daj metaanalize (jak ja) po polsku .jak niemasz to zamilcz<<

                                                    BRAWO!!!
                                                    Gdy konczą sie argumenty, zaczyna pyskówka.
                                                    Ja w to nie gram

                                                    Poszperaj łaskawie w internecie na temat innych metod, bo jak na razie uczepiłes
                                                    sie KE (ja o niej nie pisałam) i na domniemanym podobienstwie opierasz swoją wiedzę.
                                                    Ciągle tylko "daj" i "daj" - nie dam po polsku, bo nie mam po polsku.
                                                    Tobie sie nie chce czytac, a ja nie musze Tobie nic udowadniac.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 23.07.10, 11:21
                                                    póki niemasz po polsku to niepodejmuj dyskusji , siedz w swoim
                                                    gabineciku prubując naciągnąc nastepnych szukających cudów
                                                    rodziców wink

                                                  • 23.07.10, 17:54
                                                    >>>jotde3 napisał:
                                                    póki niemasz po polsku to niepodejmuj dyskusji , siedz w swoim
                                                    > gabineciku prubując naciągnąc nastepnych szukających cudów
                                                    > rodziców wink<<<

                                                    No proszę, wrócił książę z urlopu... i ze zdwojoną siłą bedzie teraz dokładał.
                                                    Nie widzę najmniejszego powodu, żebys mnie obrażał, zwłaszcza, że do niczego
                                                    Ciebie nie zapraszałam, szczególnie do cudów.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 01.10.10, 11:55
                                                    mam teraz coś na temat twój zawodowy iwpal
                                                    www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,6310,2.html
                                                    tu fragment "– Nie mamy jednoznacznych dowodów na to, że integracja sensoryczna poprawia funkcjonowanie dziecka – twierdzi profesor Ewa Pisula. – Wręcz przeciwnie, istnieją obawy, że w określonych sytuacjach może je nawet pogarszać."

                                                    da ci to może jakieś pojęcie o bzdurach w których tkwisz .
                                                  • 01.10.10, 12:08
                                                    a tu iwpal widze twoje przyznanie sie do metody denisona której tak sie wypierałś (chciało by sie powiedzieć -zapierała sie żaba błota winkbuhehehe
                                                    forum.adhd.org.pl/viewtopic.php?f=3&t=189
                                                  • 01.10.10, 21:18
                                                    >>jotde3 napisał:
                                                    > a tu iwpal widze twoje przyznanie sie do metody denisona której tak sie wypiera
                                                    > łś (chciało by sie powiedzieć -zapierała sie żaba błota winkbuhehehe
                                                    >
                                                    rel="nofollow">forum.adhd.org.pl/viewtopic.php?f=3&t=189<<<

                                                    Podziwiam umiejętności śledcze wink Rok 2005!!
                                                    Nigdy nie zapierałam sie, że stosowałam ćwiczenia wg ww.metody.
                                                    Jednakowoż co do Dennisona - moge mówic o czasie przeszłym nieodwracalnym (dla mnie).
                                                    Zostałam przy innych metodach o lepszej skuteczności i lepiej udokumentowanych.

                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 04.10.10, 08:52
                                                    iwpal napisała:
                                                    > Nigdy nie zapierałam sie, że stosowałam ćwiczenia wg ww.metody.
                                                    > Jednakowoż co do Dennisona - moge mówic o czasie przeszłym nieodwracalnym (dla
                                                    > mnie).
                                                    > Zostałam przy innych metodach o lepszej skuteczności i lepiej udokumentowanych.

                                                    zapierałaś sie bo gdy podałem krytyczną analize Denisona przygotowaną dla Polskiej Akademi Nauk nieprzyznałaś sie do jej stosowania kiedykolwiek i do "widzenia pozytywnych efektów z prowadzenia dzieci denisonem " jak pisałaś w 2005.





                                                  • 04.10.10, 09:10
                                                    >>jotde3 napisał:
                                                    zapierałaś sie bo gdy podałem krytyczną analize Denisona przygotowaną dla Polsk
                                                    > iej Akademi Nauk nieprzyznałaś sie do jej stosowania kiedykolwiek i do "widze
                                                    > nia pozytywnych efektów z prowadzenia dzieci denisonem " jak pisałaś w 2005. <<

                                                    W tym wątku pisałam wyłacznie o SI i treningach słuchowych, nie dyskutuje o Dennisonie, którego pozytywne efekty tez były, ale nie tak trwałe jak przy innych metodach.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 04.10.10, 09:21
                                                    iwpal napisała:

                                                    > W tym wątku pisałam wyłacznie o SI i treningach słuchowych, nie dyskutuje o Den
                                                    > nisonie,

                                                    ale ja pisałem i dyskutowałem by przez analogie podważyć Twoją SI na co Ty głowe w piasek wink
                                                  • 04.10.10, 10:03
                                                    >>jotde3 napisał:
                                                    > masz tu fragment o swojej SI.
                                                    >
                                                    > "– Nie mamy jednoznacznych dowodów na to, że integracja sensoryczna popra
                                                    > wia funkcjonowanie dziecka – twierdzi profesor Ewa Pisula. – Wręcz
                                                    > przeciwnie, istnieją obawy, że w określonych sytuacjach może je nawet pogarszać
                                                    > .
                                                    > [... ]już osiem lat temu światowej sławy badaczka autyzmu, profesor Patricia Ho
                                                    > wlin z Instytutu Psychiatrii Królewskiego College’u w Londynie (powołując
                                                    > a się na analizy Stanowego Departamentu Zdrowia w Nowym Jorku dotyczące efektyw
                                                    > ności metod terapii osób z autyzmem), stwierdziła, że integracja sensoryczna ni
                                                    > e jest skuteczna."
                                                    >
                                                    > jest chyba coś takiego jak stoważyszenie terapeutów SI ? jeśli są badania że te
                                                    > rapia poprawia funkconowanie dziecka to wytoczcie prof.Ewie Pisuli proces . <<<

                                                    Czytaj ze zrozumieniem - i to może niekoniecznie jeden artykuł, jak juz tak lubisz śledzić nowości.
                                                    Prof.Howlin odnosi sie do SI w autyzmie. Nie od dzis wiadomo, ze dla autystów nie jest to terapia wiodąca o najwyższej skuteczności, tylko terapia wspomagająca.
                                                    Nie odnosi sie w tych badaniach do problematyki SI a dyspraksja, czy SI a problemy z czytaniem czy pisaniem.
                                                    Nikt nie bedzie wytaczał procesu p.Prof Pisuli za zdanie wyrwane z kontekstu wink

                                                    Koncze jałowa duskusje na zasadzie ping-ponga.
                                                    Mozesz to potraktowac jako głowę w piasek
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 04.10.10, 10:21
                                                    iwpal napisała:

                                                    > Czytaj ze zrozumieniem - i to może niekoniecznie jeden artykuł, jak juz tak lub
                                                    > isz śledzić nowości.

                                                    wiec podaj inne .

                                                    > Prof.Howlin odnosi sie do SI w autyzmie. Nie od dzis wiadomo, ze dla autystów n
                                                    > ie jest to terapia wiodąca o najwyższej skuteczności, tylko terapia wspomagając
                                                    > a.
                                                    > Nie odnosi sie w tych badaniach do problematyki SI a dyspraksja, czy SI a probl
                                                    > emy z czytaniem czy pisaniem.

                                                    i tak po trochu bedziecie sie wycofywać z kolejnego obszaru działania SI by potem pomknąć za następną nowością winkhehe

                                                    > Nikt nie bedzie wytaczał procesu p.Prof Pisuli za zdanie wyrwane z kontekstu ;-
                                                    > )

                                                    kontekst jest taki "– Nie mamy jednoznacznych dowodów na to, że integracja sensoryczna poprawia funkcjonowanie dziecka ,
                                                    Wręcz przeciwnie, istnieją obawy, że w określonych sytuacjach może je nawet pogarszać"
                                                    jak znasz szerszy kontekst to go podaj .

                                                    > Koncze jałowa duskusje na zasadzie ping-ponga.
                                                    > Mozesz to potraktowac jako głowę w piasek

                                                    w zasadzie to nawet jak odpowiadałaś to było to niekonretne i wyglądało jak chowanie głowy w piasek . nieamsz żadnych badań a tylko nadzieje na sposób życia z nieszczęścia innych .
                                                  • 04.10.10, 08:55
                                                    iwpal napisała:
                                                    > Zostałam przy innych metodach o lepszej skuteczności i lepiej udokumentowanych.

                                                    a jakież to metody ? powiedz a ja już sie z imi rozprawie smilehehe
                                                  • 01.10.10, 21:15
                                                    Artykuł znany, tendencyjny, zdania wyrwane z kontekstu.
                                                    Sa badania, że poprawia.
                                                    Słuze skanem literatury - in english
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    IwonaP.
                                                  • 04.10.10, 08:29
                                                    iwpal napisała:
                                                    > Artykuł znany, tendencyjny, zdania wyrwane z kontekstu.
                                                    > Sa badania, że poprawia.

                                                    masz tu fragment o swojej SI.

                                                    "– Nie mamy jednoznacznych dowodów na to, że integracja sensoryczna poprawia funkcjonowanie dziecka – twierdzi profesor Ewa Pisula. – Wręcz przeciwnie, istnieją obawy, że w określonych sytuacjach może je nawet pogarszać.
                                                    [... ]już osiem lat temu światowej sławy badaczka autyzmu, profesor Patricia Howlin z Instytutu Psychiatrii Królewskiego College’u w Londynie (powołująca się na analizy Stanowego Departamentu Zdrowia w Nowym Jorku dotyczące efektywności metod terapii osób z autyzmem), stwierdziła, że integracja sensoryczna nie jest skuteczna."

                                                    jest chyba coś takiego jak stoważyszenie terapeutów SI ? jeśli są badania że terapia poprawia funkconowanie dziecka to wytoczcie prof.Ewie Pisuli proces .
                                                  • 13.05.10, 21:26
                                                    Ty twierdzisz, że nie ma skutecznych - ty dowodzisz. Ja twierdzę, że
                                                    w znanym mi przypadku znacznie pomogło - przynajmniej w kilku
                                                    kwestiach. Więc w to wierzę i nie mam potrzeby szukania.
                                                    Sądzę, że należałoby pogrzebać w jakiś omszałych bibliotekach
                                                    uniwersytecko-pedagogicznych i w ich katalogach albo w dosyć
                                                    specjalistycznych czasopiśmidłach.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 14.05.10, 10:44
                                                    morekac napisała:

                                                    > Ty twierdzisz, że nie ma skutecznych - ty dowodzisz.

                                                    nie. jak bym np. twierdził że lecze mocą rąk to inni mieli by mi
                                                    udowadniać że nie ,czy może ja im ze tak ? jak tworzy sie
                                                    np.szczepionke to bada sie jej skuteczność a nie czeka aż ktoś
                                                    wykaże jej brak.

                                                    >Ja twierdzę, że
                                                    > w znanym mi przypadku znacznie pomogło

                                                    Ty ,twierdzisz Ty dowodzisz(uzasadnienie powyżej) związku
                                                    przyczynowo skutkowego bo że wystąpiła koleracja w to wierze.


                                                    > Sądzę, że należałoby pogrzebać w jakiś omszałych bibliotekach
                                                    > uniwersytecko-pedagogicznych i w ich katalogach albo w dosyć
                                                    > specjalistycznych czasopiśmidłach.

                                                    gdyby tam coś istniało mogącego pomóc tym szarlatanom zarobić kase
                                                    już dawno byśmy o tym wiedzieli wink
                                                  • 14.05.10, 11:16
                                                    Chyba nie do końca cię rozumiem -
                                                    dziecko ma jakąś trudność - coś usiłuje z tym robić - następuje
                                                    poprawa.
                                                    Twierdzisz, że poprawa nastapiłaby mimo wszystko - i jeśli
                                                    następuje - to dlatego, że i tak by nastąpiła?

                                                    Mam pytanie: jeśli tak jest, to jak oceniasz wtedy wysiłek dziecka?
                                                    1. I tak by się udało, bo jesteś coraz większy.W sumie to nic
                                                    takiego.
                                                    i motywująco dodajesz:
                                                    1a. Poza tym w porównaniu ze średnią w populacji i tak jesteś
                                                    poniżej - są osoby od ciebie dużo lepsze. Musisz się jeszcze starać.

                                                    czy też bardziej

                                                    2. Pracowałaś/-eś ciężko i nauczyłeś się tego i tego. Kilka tygodni
                                                    temu tego nie umiałeś.
                                                    Wersja nr 1 (a zwłaszcza wersja 1a) byłaby dla mnie cokolwiek
                                                    demotywująca. Czułabym, że rodzic mnie nie docenia, że cokolwiek
                                                    zrobię - i tak będzie to za mało. W związku z tym nie będę robiła
                                                    nic - bo mi tak lepiej i wygodniej.

                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 14.05.10, 11:55
                                                    morekac napisała:

                                                    > Chyba nie do końca cię rozumiem - [itd....]

                                                    tak. polemizujesz z czymś czego ja nietwierdze. niemówie np. że
                                                    nienależy pracować u logopedy bo wtedy dalej żle mówiąc powie ono że
                                                    to przez ciebie itd. również nietwerdze że postępy robione przez
                                                    dziecko należy przypisywać jego naturalnemu
                                                    rozwojowi .przeciwnie ,należy je okłamać że to tylko dzięki pracy.
                                                    taki użyteczny błąd który bardzo przyda sie w przyszłości.
                                                    mówie tylko o SKUTECZNOŚCI. nieporuszam innych związanych z tym
                                                    aspektów bo dyskusja o wszystkim staje sie dyskusją o niczym.
                                                    tak wiec -skup sie wink
                                                  • 14.05.10, 13:15
                                                    tak. polemizujesz z czymś czego ja nietwierdze. niemówie
                                                    Nie polemizuję, tylko upewniam się, czy dobrze zrozumiałam twoje
                                                    podejście do tej kwestii. Ale jednak co innego miałeś na myśli niż
                                                    ja sądziłam, że masz.
                                                    Dlaczego uważasz, że dzieci należy okłamywać?
                                                    Nie mówię nigdy, że to tylko dzięki pracy, po prostu mówię, że
                                                    jakiś czas temu tego nie umiałaś, teraz umiesz. Włożyłaś w to dużo
                                                    pracy, systematycznie ćwiczyłaś. Na moje córki to świetnie ostatnio
                                                    działa.
                                                    smile

                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 14.05.10, 14:42
                                                    morekac napisała:

                                                    > Nie polemizuję, tylko upewniam się,

                                                    tak ,zapędziłem sie smile

                                                    > Dlaczego uważasz, że dzieci należy okłamywać?

                                                    użyłęm tego słowa bez ujemnego znaczenia .
                                                    można powiedzieć " mobilizować " .
                                                    zostawmy sementyke.

                                                    > Nie mówię nigdy, że to tylko dzięki pracy, po prostu mówię, że
                                                    > jakiś czas temu tego nie umiałaś, teraz umiesz.[itd...]

                                                    jak ja
                                                  • 10.05.10, 21:58
                                                    Święte słowa ale do takich wniosków aby przejśc sie z dzieckiem do
                                                    > psychologa napewno nie dojdziemy nigdy jeśli najpierw z dzieckiem
                                                    > solidnie nie poćwiczymy a jeśli pomimo ćwiczeń nie będzie widac
                                                    > efektów to napewno każdemu rodzicowi "światełko się zapali".
                                                    > Psycholog też pyta czy ćwiczymy, jak często, w jaki sposób. To
                                                    > pozwoli łatwiej zdiagnozowac problem
                                                    Niekoniecznie patrzy, czy ćwiczymy. Sprawdza, czy i jakie dziecko ma
                                                    deficyty, jakie ewentualnie mocne strony. Nieumiejętne ćwiczenia
                                                    mogą zaszkodzić w przypadku dysleksji. Uporczywe gnębienie dziecka
                                                    zadaniami, które są dla niego żmudne, uciążliwe i mu nie wychodzą,
                                                    skutecznie podkopuje wiarę dziecka we własne siły.
                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 09.05.10, 22:12

                                                    >Akurat w naszej szkole chcą
                                                    > rozbić jedną klasę I i wszyscy rodzice protestują
                                                    Że protestują - to jak najbardziej normalne i zdrowe. Mniej klas to
                                                    więcej uczniów w klasie, a w dodatku dzieci też się ze sobą zżywają.
                                                    Niezależnie od jakości nauczycieli.
                                                    > to moje dziecko starsznie się
                                                    > oburzyło smile.
                                                    Cóż, widocznie pani rzeczywiście zadaje za dużo. Dziecko w tym wieku
                                                    się nie zna i nie ma racji. "Ten wiek to jeszcze za wcześnie na
                                                    obiektywne refleksje nt. nauczyciela "wink.

                                                    --
                                                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                                  • 10.05.10, 19:43
                                                    morekac napisała:

                                                    > Że protestują - to jak najbardziej normalne i zdrowe. Mniej klas
                                                    to
                                                    > więcej uczniów w klasie, a w dodatku dzieci też się ze sobą
                                                    zżywają.
                                                    > Niezależnie od jakości nauczycieli.

                                                    U nas na pierwszym miejscu rodzice stawiają rozstanie z ulubionym
                                                    nauczycielem, na drugim z grupą rówieśnicza a dopiero na trzecim
                                                    liczebnośc klas smile

                                                    > > to moje dziecko starsznie się
                                                    > > oburzyło smile.
                                                    > Cóż, widocznie pani rzeczywiście zadaje za dużo.

                                                    Nie w tym rzecz czy Pani za dużo zadaje. Prawde mówiąc owszem moim
                                                    zdaniem, jak na pierwsza klase czasem za dużo. Podałam przykład jak
                                                    postarzega to dziecko i że jego oceny w tym wieku raczej nie sa
                                                    obiektywne.
                                    • 06.05.10, 23:00
                                      >Jeszcze trafnych analiz przydatności i
                                      > korzyści swoich prac domowych w życiu i przyszłej nauce nie
                                      potrafi
                                      > dokonać
                                      Tego nie potrafi dokonać wielu ludzi duużo starszych.
                                      --
                                      "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                                      nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                                      • 07.05.10, 07:53
                                        morekac napisała:

                                        > Tego nie potrafi dokonać wielu ludzi duużo starszych.

                                        Verdana tego wymaga od 7latka smile
                                        • 07.05.10, 16:07
                                          Nie, wymagam od matki, aby obserwowała swoje dziecko i nie dawała mu
                                          do wykonania zadań dla niego szkodliwych, tylko dlatego, ze Pani tak
                                          każe.

                                          --
                                          Mops i kot

                                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                          • 07.05.10, 19:33
                                            verdana napisała:

                                            > Nie, wymagam od matki, aby obserwowała swoje dziecko i nie dawała
                                            mu
                                            > do wykonania zadań dla niego szkodliwych, tylko dlatego, ze Pani
                                            tak
                                            > każe.

                                            Ale przecież to dziecko powinno sobie w/g Twoich teorii wybierać
                                            zadania. Inaczej grozi mu totalne podporządkowanie, zmanipulowanie,
                                            niewola emocjonalna ...i co tam jeszcze? ... jeszcze uśpiony pęd do
                                            wiedzy i ciekawość świata wink.
                                            • 10.05.10, 21:05
                                              A gdzie to przeczytałas?
                                              Dziecko moze mowic, ze czegos nie lubi. Może nie zrobic rzeczy,
                                              ktorej w żaden sposób nie umie, albo uważa za szkodliwą. A i takie
                                              zadania potrafią czasem zadać nauczyciele - na przyklad dziecko moze
                                              nie chcieć napisać, kogo najbardziej lubi w klasie.
                                              Natomiast dziecko,m ktore czegos nie potrafi - nie raz, tylko dlużej
                                              i nie robi postępów, raczej nie powinno byc zmuszane do robienia
                                              tego samego w tyaki sam sposób. Utwierdzi je to tylko w przekonaniu,
                                              że i tak się nie nauczy, co zresztą pewnie bedzie prawdą.
                                              Jeśli chcemy nauczyć dziecko czegoś, co sprawia mu powazna trudność,
                                              nie można tego robic schematycznie, zgodnie z programem i
                                              zaleceniami pani.
                                              --
                                              Mops i kot

                                              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • 07.05.10, 13:31
      Pisanie ze słuchu i przepisywanie - to zupełnie inne funkcje poznawcze - kazda z
      nich uruchamia inne obszary w mózgu.
      Typów dysleksji - dla przykładu - tez jest kilka, w zależnosci od tego, w jakim
      obszarze kory mózgowej jest deficyt (moze byc problem z analizą i synteza
      wzrokową, moze byc problem z dekodowaniem słuchowym i jeszcze kilka innych);
      radzilabym zapisac sie JUZ do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, bo tylko
      szybka diagnoza i wprowadzenie odpowienich cwiczen zapobiegną utrwalaniu sie
      problemów.
      --
      Pozdrawiam
      IwonaP.
    • 11.05.10, 11:06
      ryba12345 ,w tym niema nic dziwnego bo dziecko najpierw musi samo
      odczytać tekst-słowo,litery a potem go napisać a potem trafić
      wzrokiem w miejsce na którym skończyło ma wiec 3 trudne dla niego
      zadania . jeśli pisze ze słuchu ma tylko 1 zadanie.jako że twoje
      dziecko potrafi już bez błędów pisać ze słuchu ( niektórzy do dziś
      nieposiedli tej sztuki wink dyslekcji raczej niema .
      • 11.05.10, 11:35
        >>jotde3 napisał:
        ryba12345 ,w tym niema nic dziwnego bo dziecko najpierw musi samo
        > odczytać tekst-słowo,litery a potem go napisać a potem trafić
        > wzrokiem w miejsce na którym skończyło ma wiec 3 trudne dla niego
        > zadania . jeśli pisze ze słuchu ma tylko 1 zadanie.jako że twoje
        > dziecko potrafi już bez błędów pisać ze słuchu ( niektórzy do dziś
        > nieposiedli tej sztuki wink dyslekcji raczej niema .<<<

        ???!!!
        gratuluje trafnej diagnozy
        proponuję poczytać o typach zaburzeń dyslektyczno-dysortograficznych wink
        --
        Pozdrawiam
        IwonaP.
        • 11.05.10, 12:41
          jako że twoje
          > > dziecko potrafi już bez błędów pisać ze słuchu ( niektórzy do
          dziś
          > > nieposiedli tej sztuki wink dyslekcji raczej niema .<<<
          >
          > ???!!!
          > gratuluje trafnej diagnozy
          > proponuję poczytać o typach zaburzeń dyslektyczno-
          dysortograficznych wink

          proponuje przeczytać jeszcze raz co napisałem a szczególnie
          słowo "raczej" . proponuje je sobie 100 razy zapisać na kartce wink
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.