Dodaj do ulubionych

przyzwolenie na picie alkoholu-nastolatki

07.05.10, 09:58
Przychodzi do mnie dziecko lat 17 i mówi,że to niesprawiedliwe,że nie może pić
alkoholu .Koleżanki w klasie piją kupują oczywiści te osoby ,które mają dowód
i że picie na pewno jest fajne i oto właśnie spotyka je straszna
niesprawiedliwość : nie może pić.Złości się,że nie chcemy jej puścić na wieś z
koleżankami na imprezę.Wiem,że dziewczyny tam piją.Nie ukrywają tego zresztą
opisują na swoich blogach wstawiają zdjęcia z pijackich imprez.Co osobiście
córka mi pokazała jako argument,ze przecież wszyscy tak robią , a my źli i
okrutni nie pozwalamy.
Czy ja już jestem tak głęboko staroświecka czy świat zwariował a ja nie
zauważyłam?
Jasno córce wytłumaczyliśmy ,że za naszego przyzwolenia nie
dostanie.Palnęliśmy wykład o kulturze picia.
Tak wiem to wiek eksperymentów i co z tego?
Wiem,że dziewczyny z jej klasy potrafią wrócić do domu doprowadzone do stanu
posikania się i zataczające się.
To jak to jest to jakaś "nowa świecka tradycja" ,którą przegapiłam?
Edytor zaawansowany
  • kasiak37 07.05.10, 10:11
    bardzo dobrze robisz.Dla mnie to nie jest zadna nowa swiecka tradycja,nic nie
    przegapilas.Moje "starszaki" sa juz dawno pelnoletnie ale gdy byly nastolatkami
    rowniez nie dawalam przyzwolenia na picie alkoholu.A juz zataczajace
    sie,posikane z upojenia alkoholowego dziewczyny,ktore na dodatek chwala sie tym
    na necie i nie tylko to ostatnie dno.
    --
    http://lb4m.lilypie.com/S4sdp1.png
  • tetlian 10.05.10, 19:13
    Bardzo dobrze robisz. Zresztą nie tylko dzieci nie powinny pić alkoholu, ale i
    dorośli również. Alkohol zabija szare komórki w mózgu, a co za tym idzie, cenne
    wspomnienia i wiedzę zdobywaną latami. Krótko mówiąc, alkohol ogłupia człowieka.
    Im więcej człowiek pije, tym robi się głupszy. Do tego ludzie pijący alkohol,
    częściej zapadają na choroby nowotworowe, gdyż ten powoduje, że przy podziale
    powstaje więcej komórek o błędnym DNA.

    Dlatego jeśli kochasz swoje dziecko, to powinnaś się trzymać tego zakazu jak
    najdłużej, a i sprawić by dziecko zrozumiało, iż alkohol to nic dobrego, tak by
    po osiągnięciu 18-lat też nie miało ochoty po niego sięgać.

    --
    Tutaj coś co najwyraźniej wszystkim dyskutującym umknęło: link
  • nchyb 12.05.10, 17:36
    czasami mam wrażenie, że całkowita abstynencja też te szate komórki
    zabija...
    --
    Kryminały i sensacje
  • tetlian 12.05.10, 19:23
    nchyb napisała:

    > czasami mam wrażenie, że całkowita abstynencja też te szate komórki
    > zabija...

    Jak słusznie zauważyłaś, tak Ci się tylko wydaje smile

    --
    Tutaj coś co najwyraźniej wszystkim dyskutującym umknęło: link
  • nchyb 13.05.10, 06:06
    nie napisałam, że mi się wydaje, ja mam akie odczucie po niektórych
    wypowidziach..
    --
    Kryminały i sensacje
  • tetlian 13.05.10, 19:49
    > nie napisałam, że mi się wydaje, ja mam akie odczucie po niektórych
    > wypowidziach..

    wrażenie, wydawanie się, odczucie... na to samo wychodzi smile Badania naukowe
    (które nie są tylko odczuciem) pokazują, że alkohol (a nie jego brak) szkodzi
    mózgowi.

    --
    Tutaj coś co najwyraźniej wszystkim dyskutującym umknęło: link
  • nchyb 14.05.10, 14:56
    badania o których ja czytałam dowodziły, że nie alkohol, ale jego
    nadmiar mogą spowodować wspomniane przez ciebie problemy.

    Poszukaj danych o długowieczności, poczytaj wywiady ze sprawnymi
    umysłowo i fizycznie stulatkami. Nie spotyka się wśród nich
    całkowitych abstynentów...
    --
    Kryminały i sensacje
  • nupik 15.05.10, 10:58
    I z pewnością dlatego ze nie pozwalacie, to wasze dzieci BANKOWO nie pijąsmile)))
    Smieszne to jest i takie poslkie. nie puszcze ood namiot to się nie przespi z
    chłopakiem, nie pozwolę pić to nie będzie pił. Czy wy nie byłyście nastolatkami?
    Moi rodzice tez przyzwolenia na picie nie dawali a wybawiłam sie w młodosci
    całkiem dobrze. Sypiałam z moim chłopakiem od 18go roku zycia mimo ze nigdy nie
    bylismy na zadnym wyjezdzie. Dzis mam rodzinę, doktorat za pasem, ukonczone dwa
    kierunki studiów i pare sukcesów na polu zawodowym. Jakos to picie na to nie
    wpłynęło, bo zawsze wiedziałam kiedy powiedziec stop. tata mi to wytłumaczył. ze
    to jest najwazniejsze, zeby umiec sie zatrzymać, do dzis umiem. do dzis moj tato
    wie o mnie własciwie wszytsko a zakazująca mama nic.wasz wybór.
  • black_edith 07.05.10, 10:23
    > To jak to jest to jakaś "nowa świecka tradycja" ,którą przegapiłam?

    hmm, chyba niezbyt nowa ta tradycja, bo ja byłam nastolatką naście
    lat temu i też się piło na imprezach, generalnie prawie wszystkie
    nastolatki wówczas piły alkohol, wiadomo nie każdy tyle samo, ale
    pili prawie wszyscy, bardzo wiele osób upijało się do
    nieprzytomności i nikogo to nie szokowało wink
    Inna sprawa, ze nikt się tym nie chwalił na blogach, bo nie było
    blogów, a o internecie to się słyszało tylko w tv, natomiast
    opowieści co, kto i ile wypił na imprezie były na porzadku dziennym.
    Różnica była taka, ze wtedy prawie wszyscy ukrywali to przed
    rodzicami, nikomu nie przyszłoby do głowy przyznać się rodzicom, ze
    na imprezach, na których się bywa alkohol leje się strumieniami.
    Może dzieciaki były wtedy mniej odważne i mniej pyskate, bo bały się
    starych i raczej ich okłamywały niż prosiły o pozwolenie na picie.
  • the_ukrainian 07.05.10, 10:48
    > Wiem,że dziewczyny z jej klasy potrafią wrócić do domu doprowadzone do stanu
    > posikania się i zataczające się.
    > To jak to jest to jakaś "nowa świecka tradycja" ,którą przegapiłam?

    No to nie wiesz że najlepsza zabawa jest wtedy jak się niunia schla, spawiuje przy wszystkich, zacznie robić striptiz, przelecą ją w kolejarza a na koniec posika się, padnie i zaśnie z twarzą we własnych żygowinach? Oczywiście wszystkie wyczyny zostaną sfilmowane i obejrzy je sobie cała szkoła i być może pojawią się na YT. Czasami to z kumplami oglądamy. Wszyscy się z takich panienek śmiejemy. Nikt o nich dobrze nie myśli. Na jednym z filmików była panienka która schlała się do nieprzytomności, zasnęła na kanapie, puściła sobie pawia na kolana a koledzy od kieliszka napisali jej markerem na czole "kurwa pizda dziwka szmata" i przystawiali jej fiuty do twarzy. Zapytaj córki czy tego właśnie chce.
  • onebiedrona 07.05.10, 11:01
    Zdumiało mnie co jeszcze?że dziewczyny potrafią na swoich blogach wrzucić link
    do swojego facebooka...albo n-k
  • angazetka 08.05.10, 11:52
    > No to nie wiesz że najlepsza zabawa jest wtedy jak się niunia
    schla, spawiuje przy wszystkich, zacznie robić striptiz, przelecą ją
    w kolejarza a na koniec posika się, padnie i zaśnie z twarzą we
    własnych żygowinach? Oczywiście wszystkie
    > wyczyny zostaną sfilmowane i obejrzy je sobie cała szkoła i być
    może pojawią się na YT. Czasami to z kumplami oglądamy.

    A po co?
  • rikol 10.05.10, 13:19
    Bo sami tez spia w swoich rzygach i zeby sie poczuc lepiej, musza znalezc kogos
    w jeszcze gorszym stanie. Bycie sfilmowanym jest zdecydowanie gorsze, zwlaszcza
    w czasach cyfrowych, gdzie wszystko mozna skopiowac niezliczona ilosc razy.
  • the_ukrainian 10.05.10, 14:13
    > Bo sami tez spia w swoich rzygach i zeby sie poczuc lepiej, musza
    > znalezc kogos w jeszcze gorszym stanie.

    Że u ciebie w domu tak się zdarza to nie znaczy że wszyscy tak samo robią.
  • the_ukrainian 10.05.10, 14:18
    > A po co?

    Tak dla rozrywki.
  • hermina5 11.05.10, 16:38
    Fajne masz rozrywki.
  • the_ukrainian 11.05.10, 17:09
    > Fajne masz rozrywki.

    Urozmaicone.
  • hermina5 11.05.10, 17:32
    Te, które opisałeś są po prostu prostackie. Gdzies na poziomie
    nagrywania kota z puszką przywiazaną do ogona, biegnącego na
    sznurku za motocyklem.
  • frankafiranka1 12.05.10, 12:37
    Jak wy chcecie wychowywać dzieci, skoro nawet czytać ze zrozumieniem nie umiecie???
    To że ukrainian to opisał, to nie znaczy że tak robi, tylko wie, że inni tak
    robią. A że to ogląda, to znaczy że się interesuje rzeczywistością na własną
    rękę a nie tylko powtarza, to co usłyszał od księdza albo od cioci.
    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?

    Was der Pöbel ohne Gründe einst glauben lernte, wer könnte ihm durch Gründe das
    umwerfen?
  • stonoga150 10.05.10, 22:52
    > No to nie wiesz że najlepsza zabawa jest wtedy jak się niunia schla, spawiuje p
    > rzy wszystkich, zacznie robić striptiz, przelecą ją w kolejarza a na koniec pos
    > ika się, padnie i zaśnie z twarzą we własnych żygowinach? Oczywiście wszystkie
    > wyczyny zostaną sfilmowane i obejrzy je sobie cała szkoła i być może pojawią si
    > ę na YT. Czasami to z kumplami oglądamy. Wszyscy się z takich panienek śmiejemy
    > . Nikt o nich dobrze nie myśli. Na jednym z filmików była panienka która schlał
    > a się do nieprzytomności, zasnęła na kanapie, puściła sobie pawia na kolana a k
    > oledzy od kieliszka napisali jej markerem na czole "kurwa pizda dziwka szmata"
    > i przystawiali jej fiuty do twarzy. Zapytaj córki czy tego właśnie chce.

    Ja jako nastolatka tez pilam alkohol. I nawet jezeli zdarzylo sie mi lub ktorejs
    z kolezanek przesadzic, sytuacje powyzej przez ciebie opisane sie nie zdarzaly.
    Raczej znajomi, ci nie "w stanie" zaopiekowali sie taka osoba i dopilnowali aby
    nic jej sie nie stalo, nie obrzygala sama lub sam siebie itd. Nie pochwalam
    picia wsrod nastolatkow, teraz z perspektywy czasu na pewno kilka imprez
    odpuscilabym sobie lub nie wypila az tyle. Czlowiek sie uczy na bledach, takze
    tych z mlodosci. Prawda tez jest taka, ze wielu doroslych tez upija sie przy
    kazdej okazji. Nie mowie tu tylko o zulach z pod sklepu, znam wielu ludzi
    wyksztalconych z bardzo dobra praca. Roznica jest tylko taka, ze nie upijaja sie
    tanim winem czy nalewka, ale alkoholem po 150 zl za butelke i taksowka albo
    firmowy samochod ich odwiezie do domu zanim sie posikaja.
  • stypkaa 07.05.10, 11:45
    Twoja córka ma 17 lat, za chwilę będzie oficjalnie dorosłym
    człowiekiem i nie będzie się musiała pytać rodziców o zgodę.
    A czy ten rok (a może nawet nie cały) tak dużo zmieni? Czy upije się
    inaczej, mniej, lepiej, mając 18 lat?
    Poza tym od dawna wiadomo, że zakazany owoc kusi najbardziej.

    Nie zrozum mnie źle, nie jestem orędowniczką picia alkoholu. Sama
    bardzo późno spróbowałam alkoholu, upiłam się tylko raz w życiu i to
    już jako bardzo dorosły człowiek, jako nastolatka piłam bardzo
    sporadycznie i mało i generalnie alkohol nie jest mi do szczęścia
    potrzebny.
    Ale uważam, że zakaz powoduje bunt. A z buntu prosta droga do
    przegięcia w drugą stronę. I tego bym się bała najbardziej.

    Ja bym się skupiła na nauczeniu córki umiaru w piciu, kulturze
    picia, na nauczeniu jej odmawiania kiedy czuje, że więcej nie chce
    oraz na pewnych sprawach bezpiecznego picia,jeśli tak można to
    określić (np. żeby nigdzie nie zostawiać swojego drinka bez opieki,
    żeby nie podpijać od kogoś, czyli jednym słowem, żeby zawsze była
    pewna, że wie co pije).


  • sebalda 07.05.10, 12:06
    Czy temat picia alkoholu pojawił się dopiero teraz w waszym domu? Jeśli tak, to
    stanowczo za późno i postawa Twojej córki jakoś mnie nie dziwi. Dzieci piją już
    w gimnazjum i należy o tym rozmawiac znacznie wcześniej. O skutkach, o
    niebezpieczeństwach, o spustoszeniu w młodym organizmie, o horrorze kaca.
    Wyśmiać głupie dziewczynki, ktore tracą kontrolę nad sobą, uprzedzić o
    dosypywanych środkach i tabletkach gwałtu. Ale o tym należy rozmawiać naprawdę
    duuuużo wcześniej. Ja tak robiłam, córka opowiadała o koleżankach, ale zupełnie
    bez zazdrości, raczej z politowaniem. Teraz ma 19 lat, opowiada o swoich
    doświadczeniach z alkoholem, ale wiem, że jej to ani nie ciągnie, ani nie kręci.
    Lubią z koleżankami wypić dobrego drinka, lubią martini, ale w ilościach
    umiarkowanych, zwłaszcza, że jeśli idzie na imprezę wraca rano, chyba nie
    czulaby się dobrze, gdyby miala się narazić na naszą dezaprobatę, gdyby wróciła
    w cięzkim stanie. I wie, że nie może sobie pozwolić na utrate przytomności, bo
    to zbyt niebezpieczne.
  • kindofmagic 10.05.10, 12:01
    dobrze prawi, dać jej wódki! tongue_out
  • big.ot 10.05.10, 17:26
    stypkaa napisała:

    > Twoja córka ma 17 lat, za chwilę będzie oficjalnie dorosłym
    > człowiekiem i nie będzie się musiała pytać rodziców o zgodę

    Hola hola, mylisz dorosłość, z pełnoletniością. W wieku 18 lat to się
    jest co najwyżej wyrośniętym gówniarzem, któremu państwo niefortunnie
    przyznało przywileje i obowiązki osób dorosłych.

    Inaczej to jest w przypadku dziewczyn, a inaczej w przypadku
    chłopaków. Chłopak w najgorszym razie się zaleje ew. dostanie po
    pysku i tyle. Do poważniejszych rzeczy (seks) raczej nie będzie w
    stanie się zabrać wink U dziewczyna wystarczy, że wpadną w grupkę
    "kumatych" starszych kolegów, którzy "znają się na rzeczy" i ciąża
    jak najbardziej możliwa.

    Z resztą i tak jestem w szoku po tym co przeczytałem. Za moich
    młodych lat (stosunkowo niedawno) owszem piło się ale pamiętam, że
    konkretnie ilości wypijali raczej faceci, kobiety zdecydowanie mniej.
    Czasem zdarzało się, że któraś przesadziła ale były to raczej
    pojedyncze przypadki. Przypadku, żeby któraś rzygała, nie przypominam
    sobie.

    To wszystko zależy chyba od towarzystwa.
  • camel_3d 07.05.10, 11:53
    pytanie co oznaczy u was kultura picia... czy to ze 17 latke nie moze jest ok,
    ale jak skonczy 18 to moze pic jak chce itd? .... bo tak wyszlo z tego postu.
    bo wedlug mnie kultura pica to nie ejst fakt zabraniania 17 picia alkoholu tylko
    pewna umiejetnosci i podejscie do niego. Przeciez wiadomo, ze najbardziej
    interesujace i pozadane jest wlasnie to co zabronione. Probowaliscie kiedys pic
    dobre wino do obiadu? Czy corka miala mozliwosc sprobowania dobrego wina z wami?
    oczywiscie jakiej malej ilosci, zeby wiedziala co to jest alkohol...itd...
  • onebiedrona 07.05.10, 12:11
    Oczywiście,że zdarza się pić nam wino do obiadu częściej do kolacji typu patera
    z serami.Rozmowy o kulturze picia mamy za sobą.
    Wie jak się pije widzi jak się pije w domu ,wie jaki kieliszek do jakiego
    alkoholu.W ogóle nie ma wielkich ceregieli i pompy "ojej teraz pijemy"
    .Dobieramy odpowiednie wino do potraw oboje dość dobrze się na tym znamy.
    Ten post napisałam również z tego powodu ,iże liczyłam na to,ze odezwą się
    rodzice mówiąc "ależ tak mamy luzik pozwalamy pić".Tak mi relacjonuje córka.
    Wiem,że owoc zakazany kusi..
    Ja piję dla smaku,nie upijam się.
  • onebiedrona 07.05.10, 12:15
    sebalda uwierz jeszcze pół roku temu moja córka miała owo politowanie w oczach
    wobec zalanych koleżanek.A rozmowy o pigułkach gwałtu po raz pierwszy miały
    miejsce jak miała 13 lat.
    Córka jest w liceum,które okazało się być bardzo imprezowe.A może w ogóle tak
    jest.Słyszę,że dziewczyny balują cały weekend czasem w tygodniu .Legenda czy
    prawda nie wiem.Wszystkie typu "panienki z dobrego domu".
  • camel_3d 08.05.10, 23:41
    hmmm... ja sie tak zastanawiam... czy nie warto zaryzykowac i poscic ja na taka
    impreze dajac do zrozumienia, ze mamy do niej pelne zaufanie i obarczajac ja
    tym, ze moze nasz bardzo zabolec, jezeli upije si edo nieprzytomnosci..itd...

    ale to takie gdybanie, bo na razie nie mam pojecia jak w 100% wybrnac z takiej
    sytuacji. Albo ktos pozna ten owoc i mu nie bedzie smakowal, za naszym
    pozwoleniem..albo ..i tak kiedys go sprobuje... no na 100% nie mam pojecia i juz..
  • tw.zenek 10.05.10, 11:31
    "Do obiadu", to się pije kompot. Zawsze mnie śmieszyły takie teksty: "My pijemy
    tylko do obiadu". Ludzie, przecież tu chodzi o picie na imprezie. Różnica między
    jednym a drugim, jest taka, jak między jazdą na motorynce, a 300 konnym Ferrari
    po ulicy. Co z tego, że widziała kieliszek wina przy obiedzie, skoro pojedzie na
    imprezę gdzie nie będzie "talerza serów", ryby ani dziczyzny - ani w ogóle
    żadnego "ą", "ę". Będzie za to parę zgrzewek browara, kilka flaszek wódki i chipsy.
    Zdobywanie doświadczeń imprezowych na podstawie picia do obiadu, to jest mniej
    więcej tak, jakby zawiłości życie seksualnego tłumaczyć na podstawie wierszy
    Mickiewicza.

    --
    Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
    że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
  • sonia.2009 10.05.10, 12:47
    przeczytaj post autorki raz jeszcze
    wycisz sie i pomysl
    a potem przepros za pseudointelektualny belkot, ktory z siebie wydaliles -
    spokojnie mozezesz sie wytlumaczyc tym, ze nie zrozumiales tego co przeczytales
    i tak juz wszyscy to zauwazyli
  • tw.zenek 10.05.10, 13:16
    Przeczytaj więcej postów autorki wątku, zobacz jaki obraz się z tego wyłania i
    odpisz mi jeszcze raz. Masz drugą szansę.
    --
    Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
    że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
  • hermina5 11.05.10, 16:47
    Kultura picia oznacza ni mniej ni wiecej a wypicie przez wieczór 2-
    3 piw, a nie 8 - jedno po drugim i porzyganie sie w WC, a potem
    zasnięcie obok. Tak samo jak picie do kolacji na randce to butelka
    wina - odpowiednik 2-3 kieliszkow, a nie 3 butelki wina.

    I tego powinni się nauczyć Polacy i pełnoletni i niepelnoletni.

    Inna sprawa, ze czasem są nastroje, ze człowiek ma na celu się upić,
    zeby coś zapić - wazne , zeby to nie bylo za czesto, bo mozna
    przejsc z zalania robaka w zapominanie o problemach przy pomocy
    alkoholu.

    A gneralnie KAZDY powinien znać swoje granice picia i powinien je
    kiedys poznać - tak samo jak kaca. Nie ma innej metody , zeby
    przekonać sie czy dla ciebie 3 piwa to dawka na dobrą zabawę, czy
    juz na rzyganie.




  • hermina5 11.05.10, 16:53
    W sumie ja bym ją na taką imprezę puściła, licząc, ze jednak
    nakładłam jej do głowy wczesniej na tyle, ze nie jest głupia. Tzn.
    umie powiedzieć NIE, kiedy ma juz dosc, nie miesza wina z wódką i
    szamopanem i umie powiedzieć " wez te łapy", jak ktoś zaczyna sie do
    niej za bardzo kleić.

    W sumie w tym wieku zaczynałm jeżdzić z kumplami na wakacje sama i
    wiadomo było, ze alkohol bedzie. Ale jakoś umielismy znależć złoty
    srodek i nikt nie lezał zarzygany w WC.
  • callmeangel 11.05.10, 21:59
    zgadzam sie w stu procentach, im bardziej poczuje ze jej ufasz tym bardziej sama
    nie bedzie chciala zawiesc Twojego zaufania. metoda smyczy chyba na dluzsza mete
    nigdy sie nie sprawdza
  • the_ukrainian 11.05.10, 17:08
    > Kultura picia oznacza ni mniej ni wiecej a wypicie przez wieczór 2-
    > 3 piw, a nie 8 - jedno po drugim i porzyganie sie w WC, a potem
    > zasnięcie obok

    Kiedyś na cały dzień wypiłem 16 browarów i nie bełtałem ani nie spałem koło
    klopa smile Jak zawodnik cienki to kapsel powącha i się zakręci.
  • hermina5 11.05.10, 17:35
    >Kiedyś na cały dzień wypiłem 16 browarów

    Mozna wypić i 26. Tylko nie wiem po co. Jak czlowiek nie potrafi się
    bawić na lekkim rauszu, to cięzkie narąbanie też mu w tym nie
    pomoże.
  • truscaveczka 07.05.10, 12:11
    Kultura picia zawiera w sobie nauczenie się picia. Kto ma ją
    nauczyć, koleżanki upijające się do nieprzytomności? Czy Wy?
    Dla mnie to jest oczywiste, ze 14-15latek dostaje do obiadu wina na
    dnie kieliszka, czy może sobie trochę piwa łyknąć od ojca.
    Kultura picia w nastolatku rodzi się też stąd, ze obserwuje dobre
    wzorce - i za nimi podąża. Albo bardzo złe - i wtedy się im
    sprzeciwia.
    To, ze dziecko upije się eksperymentalnie w wieku 17 lat też nie
    wydaje mi się katastrofą, zwłaszcza jeśli doświadczy naprawdę
    dobrego kaca - tak myślę, nigdy się nie upiłam. Hm, ciekawe czemu,
    może dlatego, że w domu przy imprezach rodzinnych nastolatki
    dostawały drobne ilości wina wink
    --
    I'll try being nicer if you try being smarter.
    http://lmtm.lilypie.com/ohYMp2.pnghttp://lb5m.lilyp
ie.com/OFISp2.png
  • onebiedrona 07.05.10, 12:16
    Dla mnie oczywiste jest ,że 14 i 15 latek nie dostaje alkoholu w ogóle.
  • truscaveczka 07.05.10, 12:32
    Dla zasady czy z uzasadnień medycznych? Bo medycznie to chyba ciężko
    uzasadnić - we Francji nawet młodsze dzieci próbują wina do
    posiłków. I żyją. I całkiem inteligentne są wink
    --
    I'll try being nicer if you try being smarter.
    http://lmtm.lilypie.com/ohYMp2.pnghttp://lb5m.lilypi
e.com/OFISp2.png
  • yula 08.05.10, 12:34
    > To, ze dziecko upije się eksperymentalnie w wieku 17 lat też nie
    > wydaje mi się katastrofą, zwłaszcza jeśli doświadczy naprawdę
    > dobrego kaca
    Drobny problem, podobno za pierwszym razem sie nie ma kaca tongue_out u mnie sie
    sprawdziło, pierwszy i ostatni raz upiłam sie gdzieś w wieku 19 lat, wszyscy
    wkoło mieli okropnego kaca a ja nic tongue_out Upiłam sie poważnie, właśnie ze
    "sportowej" ciekawości smile Nie lubię alkoholu szczególnie mocnego, czasem wypiję
    kieliszek wina lub piwo z sokiem. Jak będę postępować z dziećmi jeszcze nie
    wiem, są małe. Ale raczej nastolatkom dam spróbować, tak jak mi rodzice trochę
    wina czy szampana.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
  • hermina5 11.05.10, 16:59
    >Drobny problem, podobno za pierwszym razem sie nie ma kaca.

    Ma się. Po prostu wtedy, kiedy wydawało ci się, ze się upiłaś,
    upiłaś się kiepsko - dlatego nie miałaś kaca. Jak ktoś pozna kaca z
    całodziennymi wymiotami, kołataniem serca, bólem głowy to uwierz mi
    na słowo - na długo odejdzie mu ochota na picie alkoholu, który mu
    to spowodował. Ja tak oduczyłam sie piciaj jakiejkolwiek wódki -
    moze to być whiskey, czysta, rum, koniak - dla mnie nie istnieją.
  • the_ukrainian 11.05.10, 17:06
    > Ja tak oduczyłam sie piciaj jakiejkolwiek wódki -
    > moze to być whiskey, czysta, rum, koniak - dla mnie nie istnieją.

    Ja tak się oduczyłem picia jakiegokolwiek wina droższego niż 5 zeta smile Po 2
    alpagach nigdy nic. A jak wypiłem 2 butelki jakiegoś hiszpana wytrawnego to cały
    następny dzień zdychałem.
  • yula 11.05.10, 19:08
    tak, wydawało mi sie smile ledwie trzymałam sie na nogach i razem z koleżanką która
    też to piła poszliśmy do parku śpiewać na całe gardło gdzieś tak o jedenastej w
    nocy, ja co jestem nieśmiała do n-tej potęgi smile aha, ona miała następnego ranka
    kaca, a nie wypiła więcej ode mnie. A
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
  • a.pola.z 10.05.10, 16:48
    zgadzam się z truskaveczką. dla mnie do również zupełnie normalne, że dziecko dostaje odrodziców nieiwelkie ilosci alkoholu 'na spróbowanie'. jak byłam bardzo mała (6-7 lat) i pytałam 'co to?' pokazujac na szklanke piwa, kawy etc to dostawałam odrobinę na łyzeczce, stwierdzałam, że gorzkie i 'beee' i nie było problemu. do mocniejszego alko mogłam wsadzić palec i polizać, żeby zobaczyć jak smakuje - ciekawosc była zaspokojona i wiedziałam, że dziadostwo jest szczypiąco-piekące. moja koleżnaka, która zawsze słyszała 'zostaw, nie dla dzieci' przy pierwszej okazji gwizdnęła ze stołu pół kielkiszka wodki, wlała sobie do ust i skończyło się płaczem.
    majac lat 14-15 dostawałam wino do obiadu (tak 1/5 normalnej zawartosci kieliszka) albo odrobinę szampana na sylwestra. nie było problemu jesli wzięlam od kogoś łyka piwa ze szklanki. i uważam, ze to dobra metoda, bo nigdy nie traktowałam alkoholu jako czegoś nieznanego/zakazanego/ wyjatkowego i superfajnego, na co musiałam czekac 18 lat.
    teraz pije bardzo niewiele, tylko 'od święta'. nigdy się nie upiłam, nigdy nie miałam kaca, nigdy nie wymiotowała po alkoholu, nie doprowadziłam się do stanu, którym bym bełkotała, przewracała się i wracała do domu zygzakiem.
  • koza_w_rajtuzach 07.05.10, 12:31
    no to się możesz spodziewać, że Twoja córka za rok będzie upijać się
    do nieprzytomności. Wtedy nie będziesz miała na to wpływu.
    Zakazany owoc zawsze najbardziej kusi, a Twoja córka myśli, że
    alkohol to coś niesamowitego. To Wy daliście jej odczuć, że alkohol
    to jest niewiadomo co.

    > To jak to jest to jakaś "nowa świecka tradycja" ,którą przegapiłam?

    No żartujesz chyba? Gdzie Ty się wychowałaś?
    Zawsze małolaty piły. Ja piłam akurat mało, nie ciągnęło mnie, ale
    już jak miałam kilka lat, to rodzice pozwalali mi spróbować odrobinę
    wina czy piwa. Dla mnie alkohol nigdy nie był niczym wyjątkowym.
    Upiłam się tylko raz w życiu, tylko po to, żeby zobaczyć jak to jest
    i od tego czasu w ogóle nie piję. Dla mnie alkohol to nic fajnego.
    Zdarza mi się wypić lampkę wina jak ktoś na mnie wyjątkowo napiera,
    ale to dla mnie zdecydowanie maks.
    Pamiętam te libacje kolegów i koleżanek po 18-ych urodzinach.
    Powariowali, bo w końcu nikt nie mógł im zabronić picia. A mnie w
    tym wieku to w ogóle nie bawiło, nie było dla mnie w tym żadnej
    magii.

    --
    Ania,
    Klara(26.01.06) i Staś (14.01.09)
  • bellis.blog.onet.pl 10.05.10, 12:03
    Mogę się pod kozą-w-rajtuzach podpisać rękami i nogami smile Nastolatki
    zawsze piły, tylko jak ktoś wcześniej wspomniał zawsze się też tego
    wypierały ze strachu przed rodzicami. Także można powiedzieć, że
    "przegapiłaś" inną nową świecką tradycję, którą jest wyrażanie przez nastolatki swojego zdania, niekoniecznie mądrego.
    Ja piłam w domu alkohol jeszcze zanim cyferka w liczbie lat zmieniła się w liczbę smile Rodzice pozwalali mi napić się szampana na Sylwestra.
    Z okazji urodzin czy imienin dawali w małym kieliszku wiśniówkę czy
    wino. I dzięki temu, cytując kozę-w-rajtuzach alkohol stracił dla mnie otoczkę magii. Również upiłam się raz w życiu i bardzo się tego
    wstydzę chociaż efekty były widoczne dopiero po imprezie a jedynym
    świadkiem był mój ówczesny (i aktualnysmile ) towarzysz życia.
  • black_edith 07.05.10, 12:57
    a tak na marginesie: znam całą masę ludzi, którzy jako nastolatki
    upijali się dosyć mocno albo mieli kontakt z narkotykami różnego
    rodzaju (sama do nich należę) i pomimo tego skończyli szkołę,
    studia, teraz są poważnymi dorosłymi ludźmi, mają swoje rodziny,
    niezłą pracę, alkohol pijają okazjonalnie i w małych ilościach.
    Jakim cudem?

    onebiedrona napisała:

    > Tak wiem to wiek eksperymentów i co z tego?

    no właśnie to, że demonizujesz alkohol i te pijackie imprezy,
    okazujesz córce brak zaufania nie chcąc jej puszczać na imprezy z
    koleżankami, a tymczasem twoje dziecko jest wyjatkowo otwarte i
    szczere, bo uczciwie mówi ci, co dzieje się na tych imprezach. Może
    daj jej szansę? Czemu zakładasz, że jest na tyle słabą i głupią
    istotką, że nie może decydować o sobie?
    Pamiętam okres początku studiów i te wszystkie dzieciaki już wówczas
    dorosłe, które w końcu wyrwały sie z domu i mogły robić, co im się
    rzewnie podobało i nagle - upss - kompletny brak odpowiedzialności,
    impreza za imprezą, u niektórych zawalony rok itd. Ci moi znajomi,
    którzy poszaleli jeszcze w liceum, bo rodzice im pozwolili, nie
    mieli takich problemów, bo sam fakt, ze można wypić nie był dla nich
    żadną atrakcją
  • onebiedrona 07.05.10, 13:09
    Zaufanie:
    zaczęła wychodzić na koncerty z koleżankami.Ona wypiła jedno piwo one więcej .Na
    ulicy zachowywały się skandalicznie zaczepiając przechodniów,sikały po
    trawnikach niektóre nie zdążyły się rozebrać.
    OK opowiedziała mi to z pozycji obserwatora bardziej.Wyszła do klubu z
    koleżankami,ale przed klubem spotkały znajomych nie jej , a koleżanek.Zamiast do
    klubu poszły do mieszkania chłopaka ,które okazało się pijacką meliną.Po
    godzinie trzy dziewczyny były totalnie znieczulone-posikały
    się,wymiotowały.Córka zadzwoniła po godz do swojego chłopaka-przyjechał zabrał
    do domu.Nie była pijana-po jednym piwie.Twierdzi,że trzymam ją pod kloszem.Tak
    się składa,że zawodowo znam melinę do której trafiła.Miała więcej szczęścia niż
    rozumu.Teraz mam dać zgodę na picie za moje pieniądze,bo przecież jest taka
    dorosła.Jaaaasne.
  • onebiedrona 07.05.10, 13:16
    A mój klosz to zapewne puszczanie ją z grupą młodzieży niepijącejwink) na kilka
    tygodni na wyprawy wakacyjne z plecakiem w rejony świata gdzie nie działają
    komórkiwink)
    Miała niecałe 17 mówiłam jedź super przygoda.Baw się, sprawdzaj ,zwiedzaj .
  • verdana 07.05.10, 13:37
    Uważam, ze rodzice mają obowiązek nauczyć dziecka wszystkiego, co
    potrzebne - a więc takze picia alkoholu. U mnie w domu nastolatek
    moze wypić sporadycznie kieliszek wina, kiedy są np. świeta i cała
    rodzina pije. W przypadku córki świadomie dawałam jej do spróbowania
    wódki, piwa, drinków - aby nikomu nie udało sie "upić" jej soczkiem
    o dziwnym smaku - powinna umieć wyczuć smak alkoholu. Poza domem -
    tak, pozwoliłam 17-letnie córce (zgroza, powinnam napisać "kupilam
    córce") zabrac butelkę wina na Sylwestra, którego spędzała z
    kolezanką.
    Efekt - najstarszy syn, ktory praktycznie nie pije, córka, która
    owszem, pije ale bardzo umiarkowanie - piwo na imprezie, czy pare
    kieliszkow wina (owszem, raz podobno się upiła - podobno, bo
    odesłana przez brata do domu taksówką wkroczyła do tego domu po 10
    minutach trzeźwa jak świnia). 15-latek pare razy wina spróbował,
    teraz odmawia nawet spróbowania.
    Wg. nauczycieli żadne nie pilo na wycieczkach szkolnych, choć inni
    pili.
    Ale przy tym wszystkim nie pozwoliłabym iść 17-latce na imprezę, na
    ktorej wiadomo, ze wszyscy spiją się w trupa.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • stypkaa 07.05.10, 13:30
    To jest chyba najtrudniejsza część rodzicielstwa - pozwolić naszym
    dzieciom uczyć się na swoich własnych błędach.
    Ale moim zdanie konieczna, aby mieć zdrowe relacje z dziećmi w
    dorosłym życiu. Aby nie być toksycznym rodzicem (ja wiem lepiej co
    jest dla Ciebie dobre).

    Za chwilę nie będziesz miała wpływu na jej życie. I co zrobisz jak
    np. zechce wyjechać na studia i tam dopiero się zacznie balowanie na
    ostro?

    >Twierdzi,że trzymam ją pod kloszem
    I ma rację, moim zdaniem.

    Miałam w liceum koleżankę, której ojciec nie puszczał na dyskoteki
    jako 17-18 latki. W ogóle trzymał ją bardzo krótko. I co? Zaszła w
    ciążę mając lat 19. Czy to taka duża różnica ten rok w tą czy w
    tamtą? Nie była to świadoma decyzja o ciąży, i dla mnie to bez
    znaczenia czy miałaby te 17,5 roku czy 19.

    >Teraz mam dać zgodę na picie za moje pieniądze,bo przecież jest taka
    > dorosła
    Dostaje kieszonkowe? Czy chce od Ciebie dodatkowe pieniądze na
    alkohol?
  • onebiedrona 07.05.10, 13:45
    Dostaje, dostajewink Ma swoje konto z kartą: przelewam jej co miesiąc 300zł,jak
    potrzebuje więcej dzwoni i mówi np o zakupach ciuchowych czy książkach.Ale jest
    to stała suma ,którą ma co miesiąc.
    Nie chodzi na dyskoteki ,bo nie lubi.Nigdy nie chciała.Pokazała mi blogi
    koleżanek .Na zdjęciach dziewczyny w wannie z butelkami częściowo rozebrane,pozy
    z drinkami,piwem.Opisy jak wymiotują i jak alkohol nas zbliżył . W stylu "z tym
    chłopakiem spałam dzisiaj ,a temu odmówiłam,ale to był błąd chyba jednak za dużo
    wypiłam ".I ona szczerze tak pokazuje i mówi,że mam to zaakceptować.Ona też tak
    chce.No ludzie bez jaj.Grzeczna dziewczynka pyta czy może pić.Dostaje odpowiedź
    " nie ".
    Jak powiedziałam przyjaciółce,że trzymam ją pod kloszem ryknęła śmiechem.
    Czego jej zabroniłam?
  • stypkaa 07.05.10, 13:53
    Pokazała mi blogi
    > koleżanek .Na zdjęciach dziewczyny w wannie z butelkami częściowo
    rozebrane,poz
    > y
    > z drinkami,piwem.Opisy jak wymiotują i jak alkohol nas zbliżył . W
    stylu "z tym
    > chłopakiem spałam dzisiaj ,a temu odmówiłam,ale to był błąd chyba
    jednak za duż
    > o
    > wypiłam ".I ona szczerze tak pokazuje i mówi,że mam to
    zaakceptować.Ona też tak
    > chce.

    Tu nie jest problem z alkoholem, tylko z tym, ze jej imponują takie
    zachowania i tak chce. I tu bym się zmartwiła, bo sorki, ale chyba
    coś gdzieś jest nie tak.
    I łudzisz się, że jeśli teraz jej zabronisz pić to uchronisz ją
    przed takimi zachowaniami za rok, kiedy będzie dorosła
    (teoretycznie)?
  • a.nancy 09.05.10, 15:30
    > Tu nie jest problem z alkoholem, tylko z tym, ze jej imponują takie
    > zachowania i tak chce.

    ja widzę jeszcze jeden problem: jak to jest, że nastolatka bez krępacji pokazuje
    takie rzeczy matce i jeszcze się upiera, że to normalne? już dawno powinna mieć
    od matki przekaz, co jest normalne a co nie, także w kwestii picia. więc albo
    temat nie był do tej pory poruszany i ona naprawdę myśli, ze to OK, albo matka
    nie ma autorytetu do tego stopnia, że córka wierzy, że da się jej wcisnąć każdy
    kit. tak czy siak, widzę tu spore zaniedbania wychowawcze.

    zdarzyło mi się w czasach nastoletnich chadzać na mocno zakrapiane imprezy.
    piłam alkohol, czasem nawet sporo, ale nie tyle, żeby sikać i rzygać. i w życiu
    nie przyszłoby mi do głowy, żeby picie do upadłego uważać za wartość, wiedziałam
    za to, ze gdybym próbowała do takich wartości przekonać moich rodziców, efektem
    byłby zakaz chodzenia na imprezy smile
  • zloty.strzal 11.05.10, 01:19
    > ja widzę jeszcze jeden problem: jak to jest, że nastolatka bez krępacji pokazuj
    > e
    > takie rzeczy matce i jeszcze się upiera, że to normalne?

    Ja też się dziwię. Cała reszta po prostu pije, bez informowania o tym rodziców.

    Chociaż zazdroszczę autorce kontaktu z córka, serio.
    --
    bykom-stop.avx.pl
  • stypkaa 07.05.10, 13:57
    A tak w ogóle to jest to straszne co piszesz o tych dziewczynach i w
    takich momentach to cieszę się, że mam synów (to tak trochę pół
    żartem, pół serio - ale coś w tym niestety jest, że te dzisiejsze
    dziewczyny to zupełnie inna historia niż kiedy ja byłam nastolatką)
  • aniorek 10.05.10, 12:12
    stypkaa napisała:

    > ale coś w tym niestety jest, że te dzisiejsze
    > dziewczyny to zupełnie inna historia niż kiedy ja byłam nastolatką)

    A gdzie tam. Zawsze bylo tak samo, tylko teraz sie wiecej o tym slyszy no i doszedl internet i youtube, gdzie rozne filmiki z imprez sa dostepne.
    Bardzo madre jest to powiedzenie, ze nie pamieta wol jak cieleciem byl. Kazde pokolenie twierdzi, ze "za moich czasow..." i "ach ta dzisiejsza mlodziez". A tak naprawde na przestrzeni lat zmienia sie niewiele.
  • stypkaa 14.05.10, 11:00
    > A gdzie tam. Zawsze bylo tak samo, tylko teraz sie wiecej o tym
    slyszy no i dos
    > zedl internet i youtube, gdzie rozne filmiki z imprez sa dostepne.

    Może i tak. Nie wiem. Może ja się po prostu obracałam w zupełnie
    innym towarzystwie.

    > Bardzo madre jest to powiedzenie, ze nie pamieta wol jak cieleciem
    byl. Kazde p
    > okolenie twierdzi, ze "za moich czasow..." i "ach ta dzisiejsza
    mlodziez". A ta
    > k naprawde na przestrzeni lat zmienia sie niewiele

    Pamiętam, pamiętam smile Na dyskoteki zaczęłam chodzić mając ok. 17
    lat. Pierwszy raz (i jedyny) upiłam się mając duuużo więcej. Nigdy
    nie rzygałam, nie obnażałam się i nie chwaliłam z kim to się
    przespałam. Druga sprawa, że przespałam się dopiero z moim obecnym
    mężem wink sporo lat później. No ale może ja po prostu dziwna byłam big_grin

  • the_ukrainian 07.05.10, 14:44
    > Pokazała mi blogi koleżanek .Na zdjęciach dziewczyny w wannie z
    > butelkami częściowo rozebrane,pozy z drinkami,piwem.Opisy jak
    > wymiotują i jak alkohol nas zbliżył . W stylu "z tym chłopakiem
    > spałam dzisiaj ,a temu odmówiłam,ale to był błąd chyba jednak za
    > dużo wypiłam ".I ona szczerze tak pokazuje i mówi,że mam to
    > zaakceptować.Ona też tak chce.

    Zapytaj wprost czy chce być kurwą i szmatą jak te dziewczyny od blogów? Bo to jest właśnie robienie z siebie szmaty na siłę. Normalny chłopak obszczać by takiej nie chciał. Na przykład co ja bym mógł robić z taką dziewczyną? Przelecieć bym się bał że jakiegoś syfa złapię. Zresztą bym się brzydził dotknąć takiej ogólnodostępnej puszczalskiej. Jeszcze mi pawia puści w trakcie albo się zesra bo po pijaku nie kontroluje już nawet własnej fizjologii. Wstyd z taką gdziekolwiek iść na imprezę bo wiadomo że będzie tam co najmniej trzech kolesi którzy ją mieli. Zresztą gdzie ja mógłbym pójść z zaszczańcem i obrzygańcem? Co ja nie mam co robić tylko się potem w jej szczynach i żygach babrać i holować ją do domu bo na nogach ustać nie może? A co ta Twoja księżniczka powiedziałaby jakby stała sobie z chłopakiem i się całowali i podszedł jakiś koleś z tekstem "ty się z nią liżesz a ja jej pałę z serem do japy pchałem"? Niech Twoja córka dobrze się nad tym zastanowi. Na razie jak sądzę ma czyste konto i nie ma się czego wstydzić. Niech tego nie zmarnuje. A co do picia to niech pije. Wszystko jest dla ludzi. Można pić, być pijanym ale nie do tego stopnia żeby nawet własnej fizjologii nie kontolować i nie pamiętać co się mówiło i robiło. Znam chłopaków którzy zaliczają takie właśnie imprezowe małolaty. Bardzo źle się o nich wyrażają w swoim gronie. Zero szacunku. Pokazali mi filmik jak panienka zaliczyła zwałę a oni pierdzieli jej w twarz a potem jeszcze dwóch jej się spuściło na włosy. Czy Twoja córka chciałaby być na jej miejscu? Inaczej się prowadzi bloga pod publiczkę a inaczej jest naprawdę.
  • angazetka 08.05.10, 12:00
    > A co ta Twoja księżniczka powiedziałaby jakby stał
    > a sobie z chłopakiem i się całowali i podszedł jakiś koleś z
    tekstem "ty się z nią liżesz a ja jej pałę z serem do japy pchałem"?

    Ciekawe. Nie znam nikogo, kto by używał tak rynsztokowego
    słownictwa.

    > Znam chłopaków którzy
    > zaliczają takie właśnie imprezowe małolaty. Bardzo źle się o nich
    wyrażają w swoim gronie. Zero szacunku.

    A o sobie jak się wyrażają? I czy mają do siebie szacunek? Bo nie
    powinni.
  • rikol 10.05.10, 13:29
    Autor tego posta mowi wiecej o sobie niz mysli - przede wszystkim pokazuje, do
    jakiej grupy spolecznej nalezy. A szacunku do siebie raczej nie ma, bo nikt go
    tego nie nauczyl. Gdyby mial szacunek do siebie, to mialby szacunek do innych.
    Pijana kolezanke odprowadzilby do domu, a nie gwalcil.
  • the_ukrainian 10.05.10, 14:17
    > Ciekawe. Nie znam nikogo, kto by używał tak rynsztokowego
    > słownictwa.

    Że nie znasz to nie oznacza że takie osoby w przyrodzie nie występują.

    > A o sobie jak się wyrażają? I czy mają do siebie szacunek? Bo nie
    > powinni.

    Nie wiem jaki oni mają stosunek do samych siebie i średnio mnie to interesuje.
    Ja mam do takiego postępowania stosunek negatywny i moim zdaniem wszyscy oni są
    siebie warci. I te schlane, pawiujące i lejące w majty panienki i kolesie którzy
    je zaliczają.
  • wierzba_b 08.05.10, 22:39
    Onebiedrona - wydrukuj tego posta i pokaż córce.
    --
    A swoją drogą zastanawiam się, czy istnieje takie pojęcie jak dupa państwa wink
  • a.pola.z 10.05.10, 17:08
    obawiam się, że Twoja córka nie ma problemu z kloszem, krótkim trzyamniem przez rodziców i zakzame picia alkoholu.
    jesli, tak jak piszesz, to jest spokojna dziewczyna, która pyta, czy moze na imprezie wypić piwo, bo tez by chciała półnaga wskoczyć do wanny, to:
    na trzezwo nie jest w stanie tego wykonacz, czyli ma opory, czyli raczej nie chodzi o to, że chce wskoczyć do wanny, tylko nie che być nudziarą, 'cnotką' i szarą myszka, która psuje impreze. jesli idzie z koleżnakami na impreza, a ląduje w melinie (i wie, że to melina i jej to nie odpowiada) u kolegów koleżanek, to znaczy, że 1.koleżankom nie umie odmówić; 2. koleznanki maja fajnych kolegów.
    moze zastanów się nad odizolowaniem jej od tych znajomych?
  • sebalda 07.05.10, 13:55
    Wiem, że nadmierne zakazy, trzymanie na krótkiej smyczy są niedobre. Owoc
    zakazany i tym podobne teorie, z gruntu słuszne. Ale znam też powiedzenie: hulaj
    dusza, piekła nie ma. Rozumiem autorkę wątku. Ja chyba też bym nie chciała dawać
    takiego pełnego przyzwolenia i błogosławieństwa na picie do woli tak młodej
    osobie. Co innego jest wiedzieć, lekko przymykać oko, a co innego powiedzieć
    jeszcze jednak niedorosłemu dziecku, że picie jest w porządku i że nie ma
    sprawy, niech pije do woli. Wiem, że to trochę hipokryzja, ale wierzcie mi, że
    dzieci takiej odrobiny hipokryzji ze strony rodziców czasami tez potrzebują. To
    sa te ramy, które dajemy dzieciom od najmłodszych lat, dajemy swobodę wyborów do
    czasu, kiedy te wybory są w bezpiecznym zakresie, resztę musimy jednak
    kontrolować. Byliśmy kiedyś na Sylwestrze u koleżanki, która pozwalała synowi
    pić piwo w domu (nie upijać się) od 15 roku życia. I uwierzcie mi, córce to się
    jednak nie podobało. Jestem zdania, że pewne rzeczy lepiej jest zaczynać
    później, kiedy człowiek jest nieco dojrzalszy, lepiej rozwinięty, bardziej
    rozsądny, i nie chodzi tylko o alkohol. I dlatego nie dawałabym pełnego
    przyzwolenia na picie bez ograniczeń 17-latce. ALe to najlepiej wychodzi w
    rodzinach, gdzie z dzieciakami bardzo dużo się gada, od małego, kiedy jest
    naprawdę dobry kontakt.
  • stypkaa 07.05.10, 15:04
    Ja chyba też bym nie chciała dawa
    > ć
    > takiego pełnego przyzwolenia i błogosławieństwa na picie do woli
    tak młodej
    > osobie.

    A czy nie może być czegoś pomiędzy zakazem picia alkoholu w ogóle a
    pełnym przyzwoleniem i błogosławieństwem na picie do woli?

    Ja bym powiedziała córce (hipotetycznie, bo córki nie mam i raczej
    już mieć nie będę wink), że nie akceptuje takich zachowań, ale że jest
    już prawie dorosła i sama będzie ponosić odpowiedzialność za to co
    zrobi. Do niej nalezy decyzja czy wypije lampkę wina czy upije się
    do nieprzytomności. I tak jak to wspominali niektórzy nakreśliłabym
    jej jakie mogą być konsekwencje takiej nieprzytomności.
  • turzyca 10.05.10, 15:11
    Czyli tak naprawde chodzi Ci nie o samo picie, a o mozliwe konsekwencje
    wynikajace z picia w takim "niepewnym" towarzystwie?

    To powiedz jej to. Ze rozumiesz dlaczego ona chce spedzac czas z ta grupa (a
    bycie odrzutkiem jest bardzo bolesne), ale boisz sie, ze stanie sie jej krzywda.
    Ze wiesz, ze trudno odmowic alkoholu, gdy grupa namawia, a nawet jesli da rade
    wytrzymac presje, to nie moze byc pewna, ze ktos jej czegos nie dosypie. A osobe
    niekontrolujaca samej siebie bardzo latwo skrzywdzic, a Ty ja kochasz i nie
    chcesz, zeby jej sie cos stalo. Mozesz dorzucic swoja wiedze na temat tej meliny.
    Dobrym cwiczeniem jest wyobrazenie sobie, jakby sie czula, gdyby po obudzeniu
    odkryla, ze uprawiala z kims seks. Nie wie z kim, z jedna osoba, z wieloma?, ile
    razy, ewidentnie bez zabezpieczenia (a ciaza to najmniejszy problem, droga
    plciowa przenosza sie choroby weneryczne, zoltaczka, aids, rak szyjki macicy).
    Ona sama nic nie pamieta. Indagowane kolezanki twierdza, ze sama chciala,
    wladowala sie facetowi na kolana, ale kto to byl nikt nie wie, jakis kumpel
    kumpla. W sumie zdradzila swojego chlopaka. A do tego po necie zaczynaja chodzic
    zdjecia/film z tego.
    Tekst the_ukrainian bardzo dobrze podsumowuje te zagrozenia i do tego takim
    jezykiem, jakim to bedzie robione.


    Ale z drugiej strony sama ja docen. Nawet w tej sytuacji z melina zachowala sie
    koniec koncow rozsadnie. Nie najrozsadniej jak sie tylko dalo, ale rozsadnie.
    Potraktuj ja wiec teraz jak rownorzednego partnera, ktorego do swoich racji
    trzeba przekonac, a nie jak male dziecko, ktoremu mozna czegos zakazac i ten
    zakaz egzekwowac. Pokaz jej, ze nie chcesz jej trzymac pod kloszem, chocby
    pozwalajac na taka wycieczke, ale nie chcesz, zeby jej stala sie krzywda.

    I spytaj sie moze, czy chcialaby sie testowo upic, tak zeby wiedziec, jak sie
    czlowiek wtedy czuje. Zaproponuj eksperyment w warunkach kontrolowanych - lepiej
    nie w domu, ale u jakichs dobrych znajomych, a jesli masz zaufanie do jej
    chlopaka, to u jej chlopaka. I sprezentuj na te okolicznosc dobra butelke.
    Najlepiej pysznego, domowego, strasznie kacotworczego wina. smile
    --
    Tak wygląda turzycasmile, której posty zawierają tylko jej własne opinie.

    Zastrzega się możliwość zmiany opinii.
  • ga-ti 07.05.10, 14:33
    "Krowa, która głośno muczy, mało mleka daje" tak zawsze podsumowuję opowieści niestworzone z serii kto, ile, czego, kiedy... Zaręczam, że tak jest z połową tych opowieści o pijących koleżankach. Są też i inne, jak tu ktoś dość obrazowo opisał, ale takie to kwituję jednym słowem, niecenzuralnym.
    U mnie w domu nigdy nie było jakiś tam zakazów picia, ale też i nie musiało być, ja jakaś rozsądna byłam wink
    Brat bardziej imprezował, ale rodzice wiedzieli gdzie, z kim i chyba mu ufali, dzięki temu gdy poszedł na studia na drugi koniec Polski, nie bawiły go szczególnie tygodniowe imprezy do nieprzytomności, raczej bawili go kumple, którzy zerwali się rodzicom "ze smyczy".

    Jeśli rozmawiacie z córką to już b. dużo! Uświadamianie, że uchlanie się do nieprzytomności nie jest dobrą zabawą i zaufanie, chyba tylko tyle możecie zrobić, w końcu skończy te magiczne 18 lat, warto by miała wtedy swoje zasady wink
  • allija 08.05.10, 02:37
    Ja w swoim rodzinnym domu mogłam wypić lampkę wina czy szampana przy
    okazji świąt lub innych uroczystości tak gdzieś od 16 roku życia. Nie
    doprowadziło mnie to do alkoholizmu, przeciwnie, piję sporadycznie a już
    ciężkiego alkoholu w ogóle nie lubię. Podobnie postępuję z moimi synami,
    także mogli wypić w domu, sporadycznie, z nami przy stole po skończeniu
    16 lat. Obecnie są studentami, żaden nie wrócił do domu pijany,
    słaniajacy się i wymiotujący chociaż na imprezy i do klubów chadzają.
    Tak więc wydaje mi się, że problem nie leży w tym czy pić czy nie, lada
    moment córka przecież nie będzie musiała cię pytać.
    Chodzi raczej o to, o czym pisali inni, o wartości, zasady. Jeśli twoja
    córka nie ma ich wyrobionych, imponują jej koleżanki zalane w trupa ze
    wszystkimi tego konsekwencjami to faktycznie, bezpieczniej będzie
    zabronić. I wykorzystać ten rok do pełnoletności córki.
    Ja pewnie też jestem staroświecka bowiem nastolatką byłam już dawno
    temu, niemniej wówczas ja i wszystkie moje koleżanki miały wpojone przez
    swoje matki i ojców żeby "szanować się". Szanowanie się polegało m.in na
    tym żeby nie upijać się do nieprzytomności i nie ściągać majtek przed
    każdym kto tego chce. Więcej nie trzeba było mówić, sama wiedziałam
    gdzie mogę iść, z kim i czy mogę wypić i ile w konkretnej sytuacji.
  • kol.3 08.05.10, 07:26
    Alkohol nie powinien być restrykcyjnie i histerycznie zakazywany, bo
    wtedy robi się z tego atrakcyjny zakazany owoc. Jeśli Twoja córka nie
    została dotąd w domu nauczona, że można wypić kieliszek-dwa do obiadu i
    nie schlać się, że kieliszek alkoholu to nie jest problem i że alkohol
    trzeba umiejętnie dawkować - to błąd. Jeśli alkohol był córce surowo
    zakazywany, to nic dziwnego że ciągnie ją do niego, tym bardziej
    koleżanki piją. Podstawowe błędy w wychowaniu.
  • onebiedrona 08.05.10, 08:49
    Kiedy tak czytam Wasze wypowiedzi zaczyna mi się wydawać ,że jednak rodzice
    dziewczyn z klasy//szkoły córki wiedzą ,że one piją.Schematy są dwa: robią to w
    klubie gdzie barman przymyka oko-zawsze ten sam ,a drugi picie na wsi u
    koleżanki.Jadą na konie a potem jak piszą wieczorów nie pamiętają lub słabo.
    Niezbyt jasno jak widzę się wyraziłam:nie jestem przeciwniczką picia alkoholu
    jestem smakoszem.W różnych restauracjach ,winiarniach degustuję wino .Ulubione
    wino Rijojawink)Lubię szkocką zwłaszcza "pod kominkiem"wink) 18 letnią wieczorem z
    Mężem z przyjaciółmi na pogaduchach.Taki jest wzór w domu.W dobranych kieliszkach .
    Nie wyrażam zgody na wyjazd na konie na weekend pod hasłem "martini connecting
    people" .
  • aka10 08.05.10, 10:58
    Trzymaj sie swojego modelu. Dziecko 17-letnie nie powinno pic. Wina
    do obiadu rowniez, jak tam wyzej ktos sugeruje. Im pozniej zacznie,
    tym mniejsze ryzyko, ze bedzie pila czesto i duzo. Jesli juz teraz
    wiesz, ze wyjazd na wies jest definitywnie zwiazany z piciem, to nie
    dziwie sie, ze corki nie chcesz puscic. Tym bardziej, ze jak widac,
    sama chce pic. Rodzice, ktorzy wiedza, ze nieletnie dziecko pije i
    nie robia nic, zeby to zmienic, to dla mnie katastrofa.
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • onebiedrona 08.05.10, 12:39
    "Tym bardziej, ze jak widac,
    sama chce pic. Rodzice, ktorzy wiedza, ze nieletnie dziecko pije i
    nie robia nic, zeby to zmienic, to dla mnie katastrofa. "

    Myślę,że nie tyle chece pić co chce PRZYZWOLENIA.
    Dajesz przyzwolenie bierzesz odpowiedzialność."Przecież mi pozwoliłaś więc teraz
    odbierz z komisariatu"
  • tw.zenek 10.05.10, 11:36
    aka10 napisała:

    > Trzymaj sie swojego modelu. Dziecko 17-letnie nie powinno pic. Wina
    > do obiadu rowniez, jak tam wyzej ktos sugeruje. Im pozniej zacznie,
    > tym mniejsze ryzyko, ze bedzie pila czesto i duzo.

    Miałem w ogólniaku towarzystwo mocno pijące - nikt z nas żulem ani bandytą nie
    został. Natomiast najgorzej skończyli ci spod klosza, bo prędzej czy później ten
    klosz się skończył i jak się wyrwali na wolność (np: na studiach), to klękajcie
    narody co się działo...

    --
    Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
    że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
  • kindofmagic 10.05.10, 12:56
    Jeśli wierzysz, że zakaz picia 17 latkowi spowoduje, że nie będzie
    pił to jesteś bardzo naiwną osobą... Pamiętam jedną osobę z liceum,
    która nie piła bo zakazali tego rodzice.

    Prawie każdy kiedyś spróbuje alkoholu, a alkohol trzeba umiec pić.
    Kto ma dziecko nauczyć pić alkohol jak nie rodzice? Bo koledzy z
    klasy nauczą po prostu jak się nachlać, a jak w wieku 18 lat pękają
    kajdany to zazwyczaj zaczyna się tango...

    Dobrze pamiętam jak było 15-20 lat temu, dziś ponoć jest dużo większy
    hardcore na imprezach. Radzę podjąć naukę zawczasu.
  • aka10 10.05.10, 20:55
    kindofmagic napisał:

    > Jeśli wierzysz, że zakaz picia 17 latkowi spowoduje, że nie będzie
    > pił to jesteś bardzo naiwną osobą... Pamiętam jedną osobę z
    liceum,
    > która nie piła bo zakazali tego rodzice.
    >
    > Prawie każdy kiedyś spróbuje alkoholu, a alkohol trzeba umiec pić.
    > Kto ma dziecko nauczyć pić alkohol jak nie rodzice? Bo koledzy z
    > klasy nauczą po prostu jak się nachlać, a jak w wieku 18 lat
    pękają
    > kajdany to zazwyczaj zaczyna się tango...
    >
    > Dobrze pamiętam jak było 15-20 lat temu, dziś ponoć jest dużo
    większy
    > hardcore na imprezach. Radzę podjąć naukę zawczasu.

    Nie uwazam, ze dziecko ponizej 18-tego roku zycia nalezy "uczyc" pic
    albo dawac oficjalne pozwolenie na picie na imprezach. Naiwna nie
    jestem i wiem, ze jak 17-to latek bedzie chcial, to pic bedzie. Nie
    bedzie to jednak za moim pozwoleniem i ja tego alkoholu nie bede
    kupowac. Nota bene, to tu, gdzie mieszkam, zadnemu nawet 18-latkowi
    alkoholu w sklepie nie sprzedadza, czyli kto inny musialby kupic.
    Niepelnoletniej osoby nie poczestowalabym alkoholem.
    Nie pojmuje tez, dlaczego ktos jak skonczy 18 lat, to ma zaczynac
    pic na umor? To jakas zasada?
    Czyli, kiedy ta nauke trzeba zaczynac,wg. Ciebie?


    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • tawananna 08.05.10, 11:02
    > Niezbyt jasno jak widzę się wyraziłam:nie jestem przeciwniczką
    > picia alkoholu
    > jestem smakoszem.W różnych restauracjach ,winiarniach degustuję
    > wino .Ulubione
    > wino Rijojawink)Lubię szkocką zwłaszcza "pod kominkiem"wink) 18 letnią
    > wieczorem z
    > Mężem z przyjaciółmi na pogaduchach.Taki jest wzór w domu.W
    > dobranych kieliszkach .

    A może właśnie przeciwko temu buntuje się Twoja córka? Przeciwko Twojej kulturze picia (bo wolałaby znaleźć własną), przeciwko dobranym kieliszkom, winu dopasowanemu do potrawy i całemu "ąę"? Bo patrzy na koleżanki, które leją co popadnie w co popadnie - i takiej beztroski jej brakuje?

    Myślę, że Twoja córka dobrze wie, jak powinno się pić alkohol, co nie przeszkadza jej Cię prowokować, pokazywać te wszystkie blogi, zdjęcia i relacje. Mam wrażenie, że to bardziej takie gadanie, demonstrowanie, że można pić inaczej niż w jedynie słuszny sposób - ale gdyby naprawdę chciałaby chlać do utraty świadomości to, nie oszukujmy się, już dawno temu by to zrobiła. Nastolatek chcący dostać pozwolenie od rodziców na pójście na pijacką imprezę, nie będzie pokazywał rodzicom zdjęć z takich hulanek i swawoli... nawet jeśli jemu takie wyskoki imponują, to nie jest na tyle naiwny, by sądzić, że takie zachowania zostaną zaakceptowane przez rodzica. Twoja córka wygląda mi na rozsądną młodą osobę, która na wyprawie z chlejącymi koleżankami ogranicza się do jednego piwa, a po trafieniu do meliny dzwoni, by zostać odebrana. Moim zdaniem będzie dobrze smile.

    Jedno mnie tylko zastanawia - w pierwszym poście piszesz o całkowitym zakazie picia, dalej - właśnie o tym jednym piwie, jakie wypija Twoja córka na koncercie. To jak to jest - jest zakaz (lecz nieprzestrzegany), czy go nie ma?
  • onebiedrona 08.05.10, 12:37
    "Jedno mnie tylko zastanawia - w pierwszym poście piszesz o całkowitym zakazie
    picia, dalej - właśnie o tym jednym piwie, jakie wypija Twoja córka na
    koncercie. To jak to jest - jest zakaz (lecz nieprzestrzegany), czy go nie ma? "

    Wypiła bez przyzwolenia,ale przyszła i powiedziała,że tak było.
    Też mi przemyka,ze to prowokacja i tak mi mówi z boku patrząca
    przyjaciółka.Może?Zawsze była rozsądna i wyważona.
  • onebiedrona 08.05.10, 12:41
    A i jeszcze jedno rodzice dziewczyn z klasy to podkreślam żadne zlewy i
    patologia :lekarze/większość/,prawnicy,biznesmeni.Nie sądzę,żeby nie wiedzieli
    jaki kieliszek do czego.
  • verdana 08.05.10, 13:08
    Mam wrazenie, ze nie alkohol tu jest problemem. Normalna 17-latka po
    prostu pojechalaby na imprezę i piła, albo nie pojechała i nie pila,
    natomiast nie pokazywałaby pijanych koleżanek matce, aby uzyskać
    pozwolenie na picie - jest to najbardziej absurdalne i nielogiczne
    zachowanie, o jakim slyszałam.
    Rozwiazania sa dwa. Jedno, wcale nie nieprawdopodobne - dziewczymna
    chce, abyż zdecydowanie zakazała jej wyjazdu. Sama uwaza, ze będzie
    sie tam czula fatalnie, a z drugiej strony taki strach wydaje jej
    się dziecinny. Więc wykorzystuje Ciebie, aby miec alibi - jest taka
    jak kolezanki, tyklko ma wredna matke i jechać nie może. Ale jakby
    pojechała, to dopiero by pila - jak wszyscy.
    Druga możliwość - córka pokazuje Ci, ze traktujesz ją za bardzo jak
    dziecko, jej kolezanki sa dorosłe, a ona czuje się niesamodzilna,
    zdominowana przez zakazy i nakazy jak w podstawówce. A jest
    dostatecznie dorosła, by decydować o tym, czy pójdzie na imprezę z
    rówieśnikami czy nie. Inni rodzice bardziej wierzą swoim dzieciom -
    moze i kolezankui czasem pija, ale to nie przeszkadza im się uczyć i
    byc porzadnymi ludźmi, a za to umieją same decydować o sobie.
    Rozwaz te dwa scenariusze, bo chyba to nie ma nic wspólnego z
    alkoholem...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • ga-ti 08.05.10, 13:35
    Verdana, też właśnie się zastanawiałam, czy pokazywałabym mamie zdjęcia upitych koleżanek. Za moich czasów nie było blogów w internecie, ale jakoś nie specjalnie opowiadałam rodzicom, że ten czy tamten się schlał do nieprzytomności, czy koleżanka robiła to czy tamto. Mam rodziców naprawdę w porządku, ale jakoś takich opowieści raczej nie było. Chyba byłoby mi wstyd?
  • verdana 08.05.10, 13:39
    Ja tam opowiadałam (moje dzieci też) w formie ciekawostek
    przyrodniczych. Na zasadzie, ze razem się dziwilismy... Na pewno
    jednak nie mowiłam "Ona się regularnie upija, to ja chcę też".
    Moja matka jednakże zawsze prosiła "Pij, puszczaj sie, tylko
    papierosów nie pal". Więc o tym, ze na imprezach, raz na pół roku,
    zdarza mi sie zapalić, dotychczas sie nie przyznałam.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • tawananna 08.05.10, 13:46
    > A i jeszcze jedno rodzice dziewczyn z klasy to podkreślam żadne
    > zlewy i
    > patologia :lekarze/większość/,prawnicy,biznesmeni.Nie sądzę,żeby
    > nie wiedzieli
    > jaki kieliszek do czego.

    Pewnie wiedzą smile, i być może to potęguje bunt ich córek.

    Tak sobie myślę... może Twoja córka pokazuje Ci blogi z ekscesami alkoholowymi, bo chciałaby dostać od Ciebie przyzwolenie na to jedno piwo? Na zasadzie: jak zobaczysz, jak mogłoby być, to piwo przestanie się wydawać takie straszne?

    Ja bym pozwoliła - przypominając jednocześnie, jak ważne jest picie alkoholu w sposób rozsądny.

    Kiedy sama byłam nastolatką, rodzice nie zabronili mi alkoholu w kategoryczny sposób i uważam, że było to z ich strony rozsądne (choć mieli o tyle łatwiej, że obracałam się w raczej mało pijącym towarzystwie).

    Twoja córka ma 17 lat, co oznacza, że lada moment (jeśli nie już) zaczną się osiemnastki, na których alkoholu zapewne nie zabraknie. Jeśli akurat nie jest najstarsza spośród swych koleżanek i kolegów z klasy, na części z tych imprez będzie jeszcze niepełnoletnia. Ja bym zaufała córce i nie zabraniała kategorycznie alkoholu - nie będzie miała powodu, by "odbić sobie" po 18 urodzinach.
  • kol.3 08.05.10, 23:27
    Jeśli ci lekarze/biznesmeni itp. tak wychowali swoje córki to nie
    jest z nimi najlepiej. Patologiczna rodzina nie musi się wywodzić z
    nizin społecznych.
  • sokolasty 10.05.10, 20:26
    onebiedrona napisała:

    > A i jeszcze jedno rodzice dziewczyn z klasy to podkreślam żadne zlewy i
    > patologia :lekarze/większość/,prawnicy,biznesmeni.Nie sądzę,żeby nie wiedzieli
    > jaki kieliszek do czego.

    A Ty myślisz, że prawnicy, lekarze, prezesi, dyrektorzy to nie zalewają się w
    trupa? Że nie puszczają pawia?
    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • kindofmagic 10.05.10, 13:03
    Za kilkanaście miesięcy nie zapali sie jej w mozgu lampka "teraz
    umiem pic alkohol" Powinnas ja nauczyc pic, bo jak sie nie umie to
    latwo zrobic cos, czego potem sie zaluje i wstydzi.

    Skoro jest rozsadna i jej ufasz to okaz to zaufanie, a na pewno cie
    nie zawiedzie. Inna sprawa, ze 17 latek, ktory nie pije to raczej
    fenomen i corka pewnie cie przyzwyczaja do faktu, ze pije alkohol i
    zapewne ilosc i czestotliwosc do ktorej sie przyznaje dzieli przez
    trzy, zeby uniknac awantury.

  • mgla_jedwabna 11.05.10, 23:53
    "Ulubione wino Rijoja (...)W dobranych kieliszkach"

    "Lubię szkocką zwłaszcza "pod kominkiem"wink) 18 letnią wieczorem z
    Mężem z przyjaciółmi na pogaduchach."

    Lepiej świadczyłoby o tobie, gdybyś piła wino z plastikowego kubka, ale przynajmniej wiedziała, jak się nazywa. Typowa pseudo-inteligencja: chwalą się tacy, że umieją dobrać kieliszek do wina, ale ich ortografia i składnia wskazują na to, że więcej czasu spędzili nad poradnikami savoir-vivre'u dla nowobogackich niż nad klasyczną literaturą.

    W związku z głównym tematem wątku: byłam grzeczną, niepijącą dziewczynką. Nie zauważyłam, żeby uczyniło mnie to w jakikolwiek sposób lepszą lub szczęśliwszą od koleżanek, które potrafiły się upić na imprezie urodzinowej lub sylwestrowej w liceum.
  • frankafiranka1 12.05.10, 12:55
    Wino Rioja pijesz jak już. A siedzi się przed kominkiem a nie pod. Pod budką z
    piwem się siedzi albo częściej, stoi smile))
    Często używane zestawienie słów to kolokacja, nie mylić z kolacją.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?

    Was der Pöbel ohne Gründe einst glauben lernte, wer könnte ihm durch Gründe das
    umwerfen?
  • aka10 08.05.10, 15:22
    kol.3 napisała:

    > Alkohol nie powinien być restrykcyjnie i histerycznie zakazywany,
    bo
    > wtedy robi się z tego atrakcyjny zakazany owoc. Jeśli Twoja córka
    nie
    > została dotąd w domu nauczona, że można wypić kieliszek-dwa do
    obiadu i
    > nie schlać się, że kieliszek alkoholu to nie jest problem i że
    alkohol
    > trzeba umiejętnie dawkować - to błąd. Jeśli alkohol był córce
    surowo
    > zakazywany, to nic dziwnego że ciągnie ją do niego, tym bardziej
    > koleżanki piją. Podstawowe błędy w wychowaniu.

    To kiedy, wg. Ciebie owa corka miala zaczynac pic? Czy od np. 15-
    tego roku zycia nie nalezalo alkoholu zakazywac?

    www.pierwszapomoc.com/mozgi-nastolatkow-placa-za-picie-alkoholu/

    Cytat z powyzszego tekstu:
    "Według badania przeprowadzonego z udziałem 43093 dorosłych osób,
    którego wyniki opublikowano w “Archives of Pediatrics & Adolescent
    Medicine”, 47 procent osób, które zaczynają pić alkohol przed
    ukończeniem 14 lat, w pewnym momencie swojego życia uzależnia się od
    alkoholu, w porównaniu z 9 procentami osób, które czekają z piciem
    alkoholu przynajmniej do wieku 21 lat."

    Jaki wiec % osob moze uzaleznic sie od alkoholu, zaczynajac pic w
    wieku 17 lat? 23% ? Chyba bym nie chciala, zeby to bylo moje
    dziecko.


    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • verdana 08.05.10, 15:54
    Picie alkoholu przed 14 rokiem życia może oznaczać - łyk szampana na
    Sylwestra i tyle. Rozumiem, ze nie o to chodzilo, tylko o dzieci,
    ktore naprawdę alkohol pily. Jest dla mnie oczywiste, ze picie przed
    14 jest patologią. 14 i 17 to przepaść.
    Badanie wykazało jedno - dzieci, wywodzace się z rodzin
    patologicznych, gdzie przed 14 jest dostęp do alkoholu lub picie
    dziecka jest norma, oraz dzieci sprawiajace powazne klopoty
    wychowawcze częściej popadaja w alkoholizm. M.in. ze wzgledu na
    towarzystwo i dziedziczność.
    Żadne badania nie sa tu potrzebne.
    Badania powinny dotyczyć starszej mlodzieźy - 16-21 i powinno się
    zapytać nie o "picie alkoholu", ale o sporadyczne wypicie jednego
    piwa czy kieliszka czerwonego wina w towarzystwie rodziny. Wtedy
    badania byłyby wiarygodne. Tak są po prostu głupie...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • aka10 08.05.10, 18:08
    Hej Verdana!

    Jak znajde cos o piciu mlodziezy w wieku 16-21 lat, to przytocze.
    Jak by jednak nie bylo, to bym definitywnie nie chciala, zeby moje
    (teoretycznie) 16-to czy 17-to letnie dziecko chodzac na imprezy,
    pilo. Szczegolnie, gdyby to byly imprezy co week-end. A Ty?
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • fogito 08.05.10, 21:12
    Nie mam jeszcze nastolatka w domu, ale na pewno nie dałabym
    pozwolenia dziecku na picie alkoholu do momentu aż stanie się to
    legalne. Do osiągnięcia pełnoletności jestem odpowiedzialna za
    dziecko i odpowiadam za jego postępki.
    Jeśli zacznie pić na umór po 18 tych urodzinach, to będzie już to
    robić na własną odpowiedzialność i również samodzielnie będzie
    ponosić konsekwencje swoich czynów - czyli np. ewentualna ciąza z
    imprezowej wpadki.
    W/w dziewczyna złamała zakaz wypicia alkoholu na imprezie i powinna
    ponieść konsekwecję tego czynu. Ja bym odcięła kieszonkowe na jakiś
    czas i bardziej bym selekcjonowała towarzystwo, w kórym córka się
    obraca. Bo fakt, że owe imprezowe dziewczyny mają ojców lekarzy o
    niczym nie stanowi.
    A prowokację z pokazywaniem zdjęć upitych koleżanek skwitowałabym
    pytaniem, czy córka ma ochotę zostać prostytutką. Zapytałabym też co
    ją tak w tym kręci?
    Napewno nie zmieniłabym swoich zasad niezaleznie od sytuacji.
    Dziecko musi wiedzieć, że rodzice nie są chorągiewkami na wietrze.

    Ważne jednakże jest aby z dzieckiem rozmawiać o wszystkim i budowac
    autorytet od samego początku. Bo jeśli się zacznie dopiero kiedy
    dzieciak ma naście lat, to jest to już o wiele za późno i wtedy
    faktycznie tylko grupa rówieśnicza jest autorytetem.
  • srebrnarybka 08.05.10, 22:54
    Nie mam jeszcze nastolatka w domu, ale na pewno nie dałabym
    > pozwolenia dziecku na picie alkoholu do momentu aż stanie się to
    > legalne. Do osiągnięcia pełnoletności jestem odpowiedzialna za
    > dziecko i odpowiadam za jego postępki.
    > Jeśli zacznie pić na umór po 18 tych urodzinach, to będzie już to
    > robić na własną odpowiedzialność

    Problem w tym, że istnieje taka możliwość, że jeśli rodzice nie
    nauczą picia kulturalnego, to być może faktycznie zacznie.

    Jeśli zacznie pić na umór po 18 tych urodzinach, to będzie już to
    > robić na własną odpowiedzialność i również samodzielnie będzie
    > ponosić konsekwencje swoich czynów - czyli np. ewentualna ciąza z
    > imprezowej wpadki.

    Paranoja. Czyli po 18 urodzinach Twoje dziecko przestaje Ciebie w
    ogóle obchodzić i jego problemy i kłopoty również. Jak będzie
    wyglądała odpowiedzialność młodzieńca, który w wieku 18 lat i dwóch
    miesięcy upije się na imprezie w ten sposób, że dajmy na to zniszczy
    mieszkanie kolegi i zrobi dziecko koleżance? Wyślesz maturzystę
    (może będzie nawet w klasie przedmaturalnej) do pracy, każesz mu z
    zarobionych pieniędzy zapłacić za zdemolowane mieszkanie i
    utrzymywać dziecko? Z tego rozumiem, że chyba dziecka nie kochasz.
    No, nie mówiąc o tym, że chyba dyskusja dotyczy tego, JAK WYCHOWAĆ
    DZIECKO, BY NIE STALO SIĘ ALKOHOLIKIEM JAKO DOROSŁY, a nie jak go
    przypilnować, by nie piło przed 18 tymi urodzinami, bo potem nic już
    nas nie obchodzi. Chyba nie na tym polega wychowanie.
  • kol.3 08.05.10, 23:09
    Też miałam coś podobnego napisać ale skrzydła mi opadły jak
    przeczytałam post Fogito.
  • fogito 09.05.10, 10:19
    srebrnarybka napisała:


    > Problem w tym, że istnieje taka możliwość, że jeśli rodzice nie
    > nauczą picia kulturalnego, to być może faktycznie zacznie.

    Z tego co pisze autorka postu rodzice piją w sposób kulturalny i
    cywilizowany. To jest wystarczająca nauka, a nie podawanie alkoholu
    osobie nieletniej, co jest głupotą i zwykłym łamaniem prawa.

    > Paranoja. Czyli po 18 urodzinach Twoje dziecko przestaje Ciebie w
    > ogóle obchodzić i jego problemy i kłopoty również.

    Nie przestaje mnie obchodzić, ale według prawa polskiego staje się
    dorosłe i powinno być odpowiedzialne za swoje czyny. Do tej
    dorosłości należy dziecko przygotowywać przez 18 lat, tak aby
    wiedziało, że skończył się czas chowania pod spódnicą mamusi.


    Jak będzie
    > wyglądała odpowiedzialność młodzieńca, który w wieku 18 lat i
    dwóch
    > miesięcy upije się na imprezie w ten sposób, że dajmy na to
    zniszczy
    > mieszkanie kolegi i zrobi dziecko koleżance?

    I tu się nasuwa pytanie - czy 18 latek jest osobą dorosłą i czy może
    jednak powinna być podniesiona poprzeczka wyżej i zakaz picia do 21
    roku życia tak jak jest to np. w Stanach.
    A jeśli zniszczy mieszkanie, to będzie musiał odpracować. Ja bym
    grosza na to nie dała.
    A dziecko - no cóż - to jest odpowiedzialność na całe życia i też
    nie ja będę wychowywać lub płacić alimenty. ALe to 'dzieciak'
    powinien wiedzieć zanim się pierwszy raz upije. Skoro wie, że
    rodzice zawsze wyciągną go z kłopotów to nigdy nie dorośnie. Bo i po
    co.

    Wyślesz maturzystę
    > (może będzie nawet w klasie przedmaturalnej) do pracy, każesz mu z
    > zarobionych pieniędzy zapłacić za zdemolowane mieszkanie i
    > utrzymywać dziecko?

    Nie ja go wyślę. Sam się wyśle w konsekwencj swoich czynów. Jeśli
    ktoś dostaje dowód osobisty, prawo do głosowania i do picia alkoholu
    to oznacza, ze staje się dorosły i odpowiedzialny za swoje czyny.
    Może trafic do więzienia i być sądzony jak dorosły. Czy to jest coś
    nowego dla kogokowiek?
    I chyba nie sądzisz, że miałabym zająć się dzickim, które mój 18
    letni syn spłodzi po pijaku.

    Z tego rozumiem, że chyba dziecka nie kochasz.

    Bardzo go kocham, ale to ja jestem zobowiązana jako rodzic do
    nauczenia go odpowiedzialności za swoje czyny we wszystkich
    aspektach życia. Jeśli będzie po 18 urodzinach oczekiwał spłacenia
    swoich długów lub podrzuci mi dziecko z wpadki to będzie oznaczało,
    że źle go wychowałam.
    Myślę, że do 18 tki będzie juz doskonale znał reguły gry i nawet mu
    nie przyjdzie do głowy, żeby oczekiwać ode mnie naprawiania swoich
    błędów.



    > No, nie mówiąc o tym, że chyba dyskusja dotyczy tego, JAK WYCHOWAĆ
    > DZIECKO, BY NIE STALO SIĘ ALKOHOLIKIEM JAKO DOROSŁY, a nie jak go
    > przypilnować, by nie piło przed 18 tymi urodzinami, bo potem nic
    już
    > nas nie obchodzi. Chyba nie na tym polega wychowanie.


    Owszem. Tak należy wychowywać, żeby reguły były jasne i oczywiste.
    Pozwolenie na picie przed 18 rokiem życia to łamanie prawa, a ja się
    na to z założenia nie godzę.

    I nie chodzi o to, że po 18tce nic nas nie obchodzi. Po prostu jest
    to wiek przełomowy, który wedle prawa zobowiązuje do ponoszenia
    konsekwencji prawnych za własne czyny.

    Gdyby rodzice byli bardziej konsekwentni, to może byłoby mniej
    tragedii. A tak, to jest jak jest. Czasami mamusie tuszują błędy 30
    letnich syneczków a oni wiecznie niedojrzali nie umieją byc
    odpowiedzialni ani za siebie ani za swoje rodziny. Jeśli takowe
    posiadają.
  • kindofmagic 10.05.10, 13:16
    > I tu się nasuwa pytanie - czy 18 latek jest osobą dorosłą i czy
    może
    > jednak powinna być podniesiona poprzeczka wyżej i zakaz picia do 21
    > roku życia tak jak jest to np. w Stanach.

    No tak bo w ameryce to dzieci zaczynaja pic jak maja 21 lat. Tak od
    dnia 21 urodzin smile)))) A jak byla prohibicja to nikt nie pil i jakis
    glupek zniosl ten wspanialy zakaz.

    > Nie przestaje mnie obchodzić, ale według prawa polskiego staje się
    > dorosłe i powinno być odpowiedzialne za swoje czyny. Do tej
    > dorosłości należy dziecko przygotowywać przez 18 lat, tak aby
    > wiedziało, że skończył się czas chowania pod spódnicą mamusi.

    Dzis synu konczysz 18 lat i mozesz pic alkohol.
    Razem z mama obliczylismy, ze zebys mogl panowac nad sobą i być
    bezpiecznie upojonym to przy wadze 75 kg i dobrych genach po tatusiu
    możesz wypić na imprezie 180ml wódki lub trzy piwa. Ale najlepiej na
    18tce w pubie wznieście ze znajomymi toast lampką szampana.
    Baw się dobrze i wróć kiedy chcesz bo dziś już jesteś dorosły.



  • fogito 10.05.10, 22:00
    kindofmagic napisał:

    > No tak bo w ameryce to dzieci zaczynaja pic jak maja 21 lat. Tak
    od
    > dnia 21 urodzin smile)))) A jak byla prohibicja to nikt nie pil i
    jakis
    > glupek zniosl ten wspanialy zakaz.

    smilei tu się zgadzam


    > Dzis synu konczysz 18 lat i mozesz pic alkohol.
    > Razem z mama obliczylismy, ze zebys mogl panowac nad sobą i być
    > bezpiecznie upojonym to przy wadze 75 kg i dobrych genach po
    tatusiu
    > możesz wypić na imprezie 180ml wódki lub trzy piwa. Ale najlepiej
    na
    > 18tce w pubie wznieście ze znajomymi toast lampką szampana.
    > Baw się dobrze i wróć kiedy chcesz bo dziś już jesteś dorosły.

    A czy upicie się po 18 urodzinach jest obligatoryjne? Nie
    zauważyłam. Ja sama się nie upiłam. Po prostu wolno było mi pić
    alkohol w domu i poza nim.

    Ja na pewno bym nic nie wyliczała. Jak chce to niech się upije, ale
    niech do domu nie wraca, bo mi zarzyga łazienkę.
  • verdana 09.05.10, 14:10
    Czsyli innymi słowy - nie interesuje mnie los mojego dziecka.
    Interesuje mnie jedynie to, ze póki jestem za niego odpowiedzialna,
    póty bedę go pilnować - bo mam taki prawny obowiązek. Jesli potem
    sie rozpije, to nie bedzie to moja wina, bo automatycznie, w dniu 18
    urodzin wszystko to, co bylo dotychczas jest niewazne -
    odpowiedzalność od tego momentu ponosi tylko dorosly człowiek, więc
    nie musze się o to martwić.
    Cóż, dla mnie to raczej troszczenie się tylko o siebie, a nie o
    dziecko. Po 18 urodzinach nikt mnie nie pociągnie do
    odpowiedzialnosci, więc jesli dziecko się zapije, zacpa, popelni
    samobojstwo -0 mnei to juz nie musi obchodzić, siedzieć nie pójdę.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 09.05.10, 19:53
    verdana napisała:

    > Czsyli innymi słowy - nie interesuje mnie los mojego dziecka.

    Owszem interesuje, ale dorosłe dziecko musi przeżyć życie samo za
    siebie i ponieść konsekwencje swoich czynów tak jak każdy dorosły
    człowiek. No chyba, że ktoś uważa, że jego 18 letnie dzieci nie są
    jeszcze dorosłe. Ja już byłam w tym wieku.

    > Interesuje mnie jedynie to, ze póki jestem za niego
    odpowiedzialna,
    > póty bedę go pilnować - bo mam taki prawny obowiązek.

    Nie pilnować, bo nastolatka nie upilnujesz. Tylko nie dawać
    błogosławieństwa na zachowania sprzeczne z prawem.

    Jesli potem
    > sie rozpije, to nie bedzie to moja wina, bo automatycznie, w dniu
    18
    > urodzin wszystko to, co bylo dotychczas jest niewazne -
    > odpowiedzalność od tego momentu ponosi tylko dorosly człowiek,
    więc
    > nie musze się o to martwić.

    Martwić się muszę, ale nie powinnam brać odpowiedzialności za
    dorosłe dziecko. I aby dobrze wychować dziecko mam 18 lat na to.
    Kupa czasu, aby dziecku wpoić odpowiednie wartości.

    > Cóż, dla mnie to raczej troszczenie się tylko o siebie, a nie o
    > dziecko. Po 18 urodzinach nikt mnie nie pociągnie do
    > odpowiedzialnosci, więc jesli dziecko się zapije, zacpa, popelni
    > samobojstwo -0 mnei to juz nie musi obchodzić, siedzieć nie pójdę.

    Bo to prawda, nie ty pójdziesz siedzieć, tylko dorosły dzieciak. I
    ten dorosły dzieciak powinien miec świadomość, ze wraz z
    przekroczeniem magicznej 18stki wedle prawa będzie musiał/łą ponosić
    konsekwencje swoich czynów.
    A dobrze wychowane dziecko, które ma dobry kontakt z rodzicami
    raczej nie spada na samo dno od razu po 18tych urodzinach.
  • verdana 09.05.10, 20:26
    Tak, tylko Ty nie masz zamiaru dziecka do doroslosci przygotować.
    masz zamiar tylko zabraniać - bo to chroni Ciebie od konsekwencji
    ponoszenia za nie odpowiedzialnosci. zabraniasz, uznajac że w
    magicznej chwili ukonczenia lat 18 bedzie umial kulturalnie pic,
    chociaż nikt go tego nie uczył. I że konsekwencje uczenia się
    samodzielnie nie muszą Cie interesować, bo nie Ty ponosisz już za
    nie odpowiedzialność. Zrobilas swoje - zakazałaś, a teraz ma sam
    sobie poradzić, a jak sobie nie poradzi - to tylko jego wiana. Nie
    Twoja.
    To trochę tak, jakby nie uświadamiać nastolatka, nie mówic mu o
    antykoncepcji, o planowaniu rodziny, bo nie wolno mu jeszcze
    uprawiać seksu. A jak będzie wolno, to jego sprawa, czy się sam tego
    nauczy czy nie, jest dorosły.
    Dobrze wychować dziecko do 18 roku życia oznacza, ze trzeba go wielu
    trudnych spraw nauczyć - annie po prostu zakazać. Zakazyw3anie jest
    cholernie latwe. Nauczenie - trudne.
    Dzobrze wychowane dziecko z doskonalym kontaktem z rodzicami, wcale
    nie musi iść "na dno". Wystarczy, ze ma słabą głowę, o czym nie wie
    i na pierwszej imprezie upije się w trupa jednym kieliszkiem. A co
    mozna zrobić z pijana dziewczyną - kazdy wie. Jak może
    skompromitowac sie pijany chlopak, wymiotując publicznie, gadając
    bzdury - też kazdy wie.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 09.05.10, 21:31
    verdana napisała:

    > Tak, tylko Ty nie masz zamiaru dziecka do doroslosci przygotować.
    > masz zamiar tylko zabraniać

    Bzdury piszesz verdana. Ja mam zamiar przygotowywać a prawo zabrania
    dzieciakom pić alkoholu. I to nie ja je ustanowiłam. Podsuwanie
    kieliszka małolatowi to nie jest wychowywanie.

    - bo to chroni Ciebie od konsekwencji
    > ponoszenia za nie odpowiedzialnosci.

    Za dziecko ponoszę odpowiedzialność do 18 roku życia. Jeśli ty
    chcesz dłużej to znaczy, że nie uznasz dzieci za dorosłe.

    zabraniasz, uznajac że w
    > magicznej chwili ukonczenia lat 18 bedzie umial kulturalnie pic,
    > chociaż nikt go tego nie uczył.

    Ja nie piłam do 18-tki i umiem pic kulturalnie. Nauka ma polegać na
    obserwacji a nie na podawaniu kieliszka.

    I że konsekwencje uczenia się
    > samodzielnie nie muszą Cie interesować, bo nie Ty ponosisz już za
    > nie odpowiedzialność.

    Nie wiem o co chodzi z tym uczeniem picia. Może mylisz to z
    przyzwyczajaniem. Odpowiedzialność za picie alkoholu przez dorosłą
    osobę ponosi owa osoba. Nie widzę innej opcji. Ty masz zamiar wziąć
    odpowiedzialność za swoje dorosłe dzieci? Powodzenia życzę.

    Zrobilas swoje - zakazałaś, a teraz ma sam
    > sobie poradzić, a jak sobie nie poradzi - to tylko jego wiana. Nie
    > Twoja.

    Moim zadaniem jest tak wychować dziecko, żeby rozumiało iż prawo
    pozwala na picie od 18 roku życia. Dzieciak musi to wiedzieć i musi
    mieć świadomość, że nie wezmę odpowiedzialności za upijanie się po
    skończeniu owej magicznej daty.

    > To trochę tak, jakby nie uświadamiać nastolatka, nie mówic mu o
    > antykoncepcji, o planowaniu rodziny, bo nie wolno mu jeszcze
    > uprawiać seksu. A jak będzie wolno, to jego sprawa, czy się sam
    tego
    > nauczy czy nie, jest dorosły.

    smile Uświadamianie nastolatka to też nie jet posyłanie go do łóżka. I
    owszem tego się musi sam nauczyć.

    > Dobrze wychować dziecko do 18 roku życia oznacza, ze trzeba go
    wielu
    > trudnych spraw nauczyć - annie po prostu zakazać.
    Zakazyw3anie jest
    > cholernie latwe. Nauczenie - trudne.

    Jeśli ty chcesz uczyć przez podawanie alkoholu - twoja sprawa. Ja
    nie zamierzam. Zakaz picia przez małoletnich jest ustawowy i nie
    jest widzimisiem mamusi.
    Ciekawa jestem jak zamierzasz uczyć seksu? Strach się bać surprised


    Wystarczy, ze ma słabą głowę, o czym nie wie
    > i na pierwszej imprezie upije się w trupa jednym kieliszkiem.

    Jednym kieliszkiem to raczej trudno się w trupa upić - nie sądzisz?

  • jola_ep 10.05.10, 09:51
    Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale z tego co słyszałam/czytałam ustawowy zakaz dotyczy sprzedawania i podawania alkoholu nieletnim w sklepach i zakładach gastronomicznych (taka jest podobno aktualna wykładania sądów). Oczywiście zakazane jest również (niezależnie od poprzedniej ustawy) rozpijanie nieletnich. Ale zezwolenie na _odrobinę_ wina przy okazji obiadu/rodzinnej uroczystości itp. nie jest rozpijaniem.

    Nie widzę powodu robienia z alkoholu owocu zakazanego związanego silnie z dorosłością. Tak go odbiera młodzież. 18-tka to głównie okazja do spróbowania wódy: bo teraz już można. Nie. Dla mnie to artykuł spożywczy, który ma swoje zalety, ale ma i swoje wady.
    Znam jego zagrożenia i przekazuję je dzieciom (w zasadzie starszej). Co z tym zrobi, to jej decyzja.

    Oczywiście jak się ma najstarsze dziecko w wieku 6 lat, to można sobie wyobrażać, że jak osiągnie 18-tkę, bo pozbędziemy się w końcu za nie odpowiedzialności. Ja mam starsze, więc sobie tego nie wyobrażam.

    Co do zakazu...
    Moja starsza (15) ma nakaz powrotu do godziny 19-tej. Dotyczy wyłącznie samodzielnych powrotów z okolic dalszych niż nasze podwórko. Zdaniem mojego dziecka - przesadzam. Odbyłam już podobną dyskusję, jak ta z postu inicjującego wątek (choć oczywiście z innymi argumentami, ale i tak dowiedziałam się, że inni robią dużo gorsze rzeczy). Tak naprawdę ona jednak rozumie powody mojego zakazu, potrzebuje jednak wymówki dla znajomych (opowiada jaka straszliwa kara ją czeka: słuchanie rosyjskiego heavy metalu) i złagodzenia sztywnych zasad uwzględniając jej prawo do podejmowania odpowiedzialnych decyzji (do których dorosła).

    Może więc te prośby to tylko taka technika "drzwi zatrzaśniętych przed nosem" (door - in - the - face), w której najpierw żąda się rzeczy bardzo trudnej do spełnienia, nie oczekując jej zrealizowania, ale raczej urobienia gruntu przed następną - już możliwą do zrobienia. Na przykład: nie chodzi o imprezy z libacją, ale o uznanie jej dorosłości i prawo do (małego) kieliszka wina przy okazji rodzinnej uroczystości.
    Albo o coś zupełnie innego, ale obracającego się w kręgu zrozumienia, że nasze dziecko dorasta i pragnie w coraz większym stopniu o sobie decydować.

    Pozdrawiam
    Jola
    PS. U nas stanęło na prawie do spóźniania się w rozsądnych granicach pod warunkiem wcześniejszej informacji telefonicznej. Co nasze dziecko skwapliwie wykorzystało dzwoniąc, że może się spóźni, a następnie przybyło dumne o 18.59 wink
  • fogito 10.05.10, 10:46
    jola_ep napisała:
    > Ale zezwolenie na _odrobinę_ wina przy okazji obiadu/rodzinnej
    uroczystości it
    > p. nie jest rozpijaniem.

    To już zależy od interpretacji i ilości zwanej odrobiną. Dla każdego
    może być to coś innego.


    >
    > Nie widzę powodu robienia z alkoholu owocu zakazanego związanego
    silnie z doros
    > łością. Tak go odbiera młodzież.

    Ja tego tak nie traktowałam/

    18-tka to głównie okazja do spróbowania wódy:
    > bo teraz już można.

    smile Jeśli ktroś zakłada, że wszyscy próbują wódki. Ja nie próbowałam.

    Nie. Dla mnie to artykuł spożywczy, który ma swoje zalety,
    > ale ma i swoje wady.

    Tak i dlatego, ze ma te wady jego sprzedaż jest zakazana nieletnim.


    > Znam jego zagrożenia i przekazuję je dzieciom (w zasadzie
    starszej). Co z tym z
    > robi, to jej decyzja.

    Zgadzam się, ale gdzie tu miejsce na degustację.


    > Oczywiście jak się ma najstarsze dziecko w wieku 6 lat, to można
    sobie wyobraża
    > ć, że jak osiągnie 18-tkę, bo pozbędziemy się w końcu za nie
    odpowiedzialności.
    > Ja mam starsze, więc sobie tego nie wyobrażam.

    Ja też miałam 18 lat i znałam reguły panujące w domu. Tego chcę
    nauczyć moje dziecko. Które jak będzie w kraju ojca to nie wypije
    nic do 21 roku życia. Ot co.


    > Co do zakazu...
    > Moja starsza (15) ma nakaz powrotu do godziny 19-tej.

    do czy po?

    Dotyczy wyłącznie samodzi
    > elnych powrotów z okolic dalszych niż nasze podwórko. Zdaniem
    mojego dziecka -
    > przesadzam. Odbyłam już podobną dyskusję, jak ta z postu
    inicjującego wątek (ch
    > oć oczywiście z innymi argumentami, ale i tak dowiedziałam się, że
    inni robią d
    > użo gorsze rzeczy).

    I tu wracamy do przysłowia 'dla towarzystwa cygan dał się powiesić.'
    Dzieciak musi wiedzieć, że to co robią inni nie zawsze jest dobre.


    > dziecko dorasta i pragnie w coraz większym stopniu o sobie
    decydować.

    A jak będzie miało 18 lat to już w pełni o sobie zadecyduje. Amen.

  • jola_ep 10.05.10, 12:41
    > To już zależy od interpretacji i ilości zwanej odrobiną. Dla każdego
    > może być to coś innego.

    Jak się zwali pod stół, to już nie jest odrobina.

    > Ja tego tak nie traktowałam/

    To, że Ty czegoś nie robiłaś, nie oznacza, że tak mają wszyscy.

    > Tak i dlatego, ze ma te wady jego sprzedaż jest zakazana nieletnim.

    Bo wychodzi poza kontrolę, którą w tym wieku powinni sprawować rodzice. Jeśli
    lek jest na receptę, to nie oznacza, że jest trucizną.

    > Zgadzam się, ale gdzie tu miejsce na degustację.

    Cejrowski pokazywał kiedyś zwyczaje pewnego prymitywnego plemienia. Otóż
    przygotowywali oni sobie jakiś napój alkoholowy, który potem wspólnie w męskim
    gronie degustowali. Zwyczaj nakazywał, aby pierwsze próby odbywały się wyłącznie
    pod opieką ojca. Mi ta tradycja podobała się. Bardziej niż nasza, która określa,
    że jak skończy (16, 18 czy inną magiczną granicę) to należy się upijać w gronie
    równie mało dojrzałych ludzi. Gdzie nikt nie postawi granicy i nie przerwie, gdy
    komuś ona za bardzo się przesunie.

    > Ja też miałam 18 lat i znałam reguły panujące w domu.

    Moje reguły były jasne: mam do Ciebie zaufanie, wierzę, że jesteś
    odpowiedzialna. I to zaufanie działało na mnie bardziej niż wszelkie zakazy,
    nakazy i reguły.

    > > Moja starsza (15) ma nakaz powrotu do godziny 19-tej.
    >
    > do czy po?

    Do

    > Dzieciak musi wiedzieć, że to co robią inni nie zawsze jest dobre.

    Moja wie. I co z tego?
    Wiek dorastania oznacza, że na nowo, niezależnie od tego, co nam nakazali
    rodzice, sami staramy się określić, czy to co robią inni jest dobre, czy złe.
    Nawet jeśli rodzice mają na ten temat inne zdanie. Jeśli już - to mogę wysłuchać
    ich argumentów, ale niekoniecznie się z nimi zgodzić.

    Pozdrawiam
    Jola
  • fogito 10.05.10, 22:06
    jola_ep napisała:

    > > Ja tego tak nie traktowałam/
    >
    > To, że Ty czegoś nie robiłaś, nie oznacza, że tak mają wszyscy.


    Ależ owszem. Ale tutaj to ja wyrażam swoje zdanie a nie sąsiada tongue_out
    >


    >
    > Bo wychodzi poza kontrolę, którą w tym wieku powinni sprawować
    rodzice.

    No włąśnie - skoro rodzice mają sprawować kontrolę to nie ch to
    robią.

    Jeśli
    > lek jest na receptę, to nie oznacza, że jest trucizną.

    Każdy lek to trucizna - wszystko zależy od dawek.


    > > Zgadzam się, ale gdzie tu miejsce na degustację.
    >
    > Cejrowski pokazywał kiedyś zwyczaje pewnego prymitywnego
    plemienia. Otóż
    > przygotowywali oni sobie jakiś napój alkoholowy, który potem
    wspólnie w męskim
    > gronie degustowali. Zwyczaj nakazywał, aby pierwsze próby odbywały
    się wyłączni
    > e
    > pod opieką ojca. Mi ta tradycja podobała się. Bardziej niż nasza,
    która określa
    > ,
    > że jak skończy (16, 18 czy inną magiczną granicę) to należy się
    upijać w gronie
    > równie mało dojrzałych ludzi. Gdzie nikt nie postawi granicy i nie
    przerwie, gd
    > y
    > komuś ona za bardzo się przesunie.

    A kto powiedział, że po 18 tce należy się upijać?




    > > Ja też miałam 18 lat i znałam reguły panujące w domu.
    >
    > Moje reguły były jasne: mam do Ciebie zaufanie, wierzę, że jesteś
    > odpowiedzialna. I to zaufanie działało na mnie bardziej niż
    wszelkie zakazy,
    > nakazy i reguły.

    Zgadza się, ale gdy są jasne reguły to widomo jak się zachowywać,
    zeby nie zepsuć tego zaufania.


    >> > Dzieciak musi wiedzieć, że to co robią inni nie zawsze jest
    dobre.
    >
    > Moja wie. I co z tego?
    > Wiek dorastania oznacza, że na nowo, niezależnie od tego, co nam
    nakazali
    > rodzice, sami staramy się określić, czy to co robią inni jest
    dobre, czy złe.
    > Nawet jeśli rodzice mają na ten temat inne zdanie. Jeśli już - to
    mogę wysłucha
    > ć
    > ich argumentów, ale niekoniecznie się z nimi zgodzić.

    Owszem, ale jeśli chcę nadal korzystać z przywilejów bycia córeczką
    mamusi lub tatusia to muszę pamiętać o tych rodzicielskich nakazach,
    coby się rodzice nie wkurzyli i np. kraniku z pieniędzmi nie
    zakręcili.

  • nchyb 09.05.10, 08:12

    > A prowokację z pokazywaniem zdjęć upitych koleżanek skwitowałabym
    > pytaniem, czy córka ma ochotę zostać prostytutką.

    |Fogito, czy każda upita kobieta to prostytutka? Bo ja zawsze
    myślałam, ze prostytucja na czym innym polega, niż upijaniu się...

    --
    Kryminały i sensacje
  • fogito 09.05.10, 10:21
    nchyb napisała:



    > |Fogito, czy każda upita kobieta to prostytutka? Bo ja zawsze
    > myślałam, ze prostytucja na czym innym polega, niż upijaniu się...

    Nie. Ale w tym wypadku mamy do czynienia z pannami, które upijają
    się i sypiają na imprezach z kim popadnie.
  • nchyb 09.05.10, 10:54
    nie, tu mamy do czynienia z pannami, które opowiadają, ze tak robią,
    a potem pewnie niejedna z nich naśmiewa sie z tych naiwnych, że dała
    się tak nabrać. Taki głupi wyskok nastolatek...

    a nawet upicie się na imprezie nie oznacza jednocześnie sypiania z
    kim popadnie. A poza tym przypominam, prostytucja wiąże się także z
    pieniędzmi, panny sypiające z kim popadnie naprawdę nie wszystkie są
    prostytutkami.
    --
    Kryminały i sensacje
  • fogito 09.05.10, 11:01
    nchyb napisała:

    > nie, tu mamy do czynienia z pannami, które opowiadają, ze tak
    robią,
    > a potem pewnie niejedna z nich naśmiewa sie z tych naiwnych, że
    dała
    > się tak nabrać. Taki głupi wyskok nastolatek...

    Chciałabym aby tak było. Ale skłaniam się raczej ku temu co pisze
    jeden z kolegów wyżej. Upite małolaty to łatwy i tani seks dla
    starszych chłopaków. Wystarczy dziewczynie postawić kilka drinków i
    już ma się to co chce.

    >
    > a nawet upicie się na imprezie nie oznacza jednocześnie sypiania z
    > kim popadnie. A poza tym przypominam, prostytucja wiąże się także
    z
    > pieniędzmi, panny sypiające z kim popadnie naprawdę nie wszystkie

    > prostytutkami.



    Gdyby były mądrzejsze, to pewnie zażądałyby pieniędzy. Ale głupie
    są, więc za darmo się puszczają. Smutne, ale coraz częstsze.
  • kol.3 08.05.10, 22:37
    Co to znaczy że dziecko zaczyna pić przed 14 rokiem życia? Uważasz,
    że jak dziecko np. 14 letnie upije łyczek wina z kieliszka rodziców,
    bo jest ciekawe jak wino smakuje, to już koniec, jest to kandydat na
    alkoholika? Chyba dotyczy to regularnego picia 14 latków z rodzin z
    problemem alkoholowym, gdzie upijanie się jest sposobem na życie.
    Dzieci wynoszą model picia z domu, jeśli rodzice wypijają czasem
    kieliszek wina do obiadu, dziecko uczy się, że alkohol jest po prostu
    uzupełnieniem posiłku. Jeśli 15-16 latek jest ciekawy jak smakuje
    wino, dać mu spróbować, co za problem. Jakoś moim znajomym małolatom
    alkohol nie smakował, po zaspokojeniu ciekawości co do smaku wina,
    małolaty wróciły do coli.
    Gorzej jest jeśli w domu pije się sporo, a dziecku zakazuje, mówi
    że będzie mu wolno spróbować jak smakuje alkohol po skończeniu 18
    lat. Jest szansa że takie dziecko będzie piło w ukryciu przed
    rodzicami. Najgorzej chować dzieciaka na krótkiej smyczy, jak się z
    tej smyczy zerwie, nie wie kiedy się ma zatrzymać.
  • draconessa 09.05.10, 00:32
    I tak, i nie. Model picia jest w pewnej mierze wynoszony z domu - i
    nie widze nic strasznego, jesli 14-latek sprobuje maly lyczek wina
    od rodzicow. Ale tu jest troszke inna sytuacja. Tutaj mamy prawie
    dorosla pannice, ktora sie buntuje ( jak to w tym wieku bywa)
    przeciw swoim nudnym i nadetym rodzicom. Doatkow, prowokuje ona
    matke pokazujac jej zdjecia ubzdrybgolonych w trupa kolezanek. Moja
    rada dla Autorki watku: primo - nawet , jesli jej bedziesz zabraniac
    picia - jaka masz gwarancje, ze Ciebie mloda poslucha? Zadna.
    Owszem, niech sie raz dziewczyna spije. Niech ma kaca. A Ty nie dwaj
    z tej okazji taryfy ulgowej - owszem, spialas sie wczoraj, a dzis i
    tak masz isc do szkoly, posprzatac etc. Trudno, twoja decyzja i
    wybor. Drugie: pogadaj, co jej tak imponuje w tych kolezankach, co
    sie tak weekendowo upijaja i k.u.rwia. Prawdo[podobie - niewiele,
    poza checia Mlodej bycia w jakiejs grupie i akceptowanam ( wiesz,
    ona musi w swoim mniemaiu by cool i trendy). reszte dyskusji
    pozpstawiam Tobie. Co zas do uczestnictwa w takowej imprezie - nie
    zgodzilaby, sie. Moj argument? Dziecko, pokazalas mi, co sie tam
    dzieje. Czy bedac matka pozwolilabys corce isc w takie miejsce?
    Jesli tak, to dlaczego? Po trzecie: zgadzam sie z Verdana - to nie o
    samo picie tu chodzi... ale Verdana jest ode mnie madrzejsza, to i
    wytlumaczyla Ci lepiejsmile))
    --
    I saw it. I wanted it. I had a fit. I got itsmile
  • kol.3 09.05.10, 08:08
    Zgadzam się co do tego, że na imprezę, na której pije się na umór
    córki bym nie puściła. Natomiast nie doczytałam jakoś, że córka ma
    prawo do tego łyczka wina w domu, czy jest zakaz. Wspomniano, że
    córka wypija piwo na spotkaniach z koleżankami, czyli jak rodzice
    nie widzą.
    Nie wiem, czy córka rzeczywiście chce być w tej grupie koleżanek,
    wtedy raczej nie pokazywałaby matce zdjęć upitych koleżanek a
    przebieg balang byłby okryty tajemnicą lub podany w wersji dla
    rodziców. Chyba matce i córce brakuje rozmowy i wzajemnego zaufania.

    Wiele razy pytałam syna dlaczego odrzuca zaproszenia swojego kolegi
    na balangi. Odpowiadał, że nie wybiera się, bo tam się przeważnie
    pije i potem rzyga. I guzik go obchodziło, że nie był cool i trendy
    dla niektórych kolegów.
    Sam do tego doszedł bez zakazów, kazań i restrykcji.
  • superolga 09.05.10, 12:22
    Powiem tak bylam mloda i glupia byla impreza smai znajomi ja mialam
    17 lat i upilam sie upilam sie straszniena szczescie nie byly to
    czasy kiedy filmowalo sie wszystko i wrzucalodo internetu byli tam
    sami znajomi i nie musialam sie bac ale wiecie co? nastepnego dnia
    bylo mi wsytd tak tsrasznie wstyd ze przez tydzien nie chcialam
    nikogo na oczy widziec. Nie bylo jednak mowy o nie trzymaniu potrzeb
    fizjologicznych ale myslalam wtedy ze wnętrznosci wypluje.I nigdy
    nie zpaomne jakmoj ojciec na mnie patrzyl nie zpogarda ale mial
    taki smutek w oczach.Dzis lat mam duzow iecej a ja od tamtej pory
    nigdy sie nie upilam co lepsze nigdy nie wypilam wodki gdy ja czuje
    odrazu wszystko mnie boli.Lubie napic sie wina czy piwa do obiadu
    czy grilla ale nigdy juz nie upije sie.
    Moj syn majac lat 17 upił sie tak jak ja kiedys przyszedl do domu i
    polozyl sie do lozka ale slyszalam ze mu cs nie iedzie wiec wstalam
    i mial szczescie bo udusilby sie wlasnymi wymiocinami cala noc z
    mezemm przy nim siedzielismy wkladalismy do wanny sprzatlismy
    przebieralismy vi nastepnego dnia nic nie powiedzielismy
    przemilczelismpy sprawe ale on widzial nasz zwrok i jaki zawod nam
    zrobil.Wieczorem wyszedl i przyszedl z kwiatami przepraszajac, wiem
    ze czasem pije ale nigdy sie nie upije wie kiedy musi powiedziec
    Stop i za to go cenie ze jest bardzo madrym czlowiekiem.Corka
    jeszcze nie chjodzi na imprezy ale gdy my pijemy wino pytam sie czy
    jej polac troszke na pocztaku bylo Tak Tak hciala byc dorosla teraz
    czesciej slychac Nie mam ochotysmile jak polewalam sobei lody likierem
    pytalam moje dzieci czy tez chca oczywiscie kiedy byly juz
    nastolatkami. !7letniemu synowi pozwolilam wypic jeden toast za pare
    mloda i nie uwazam sie za wyrodna matke.
  • superolga 09.05.10, 12:24
    chiala*
    przepraszam za bledy ale klawiatura mi sie przestawiasmile
  • sebalda 09.05.10, 15:15
    Nie widzę żadnego sensu w pytaniu rodziców o zgodę na picie i jednocześnie
    pokazywaniu zdjęć upitych do nieprzytomności koleżanek, bo każda zdrowo myśląca
    osoba rozumie, że w takich okolicznościach rodzic tego nie zaakceptuje. I tu
    widzę ten myk. Młoda z jednej strony chce być cool, z drugiej sama czuje, że to
    debilne zachowania i wymówką, aby nie musieć próbować jest zakaz rodziców. Ona
    tego zakazu podświadomie pragnie, na niego się nastawia, bo każdy rozsądny
    rodzic w takiej sytuacji powie jasno nie. Gdbyby chciala się tak upijać, nic
    rodzicom po prostu by nie powiedziała.
    Rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy z młodą. Co ją tak kręci w rzyganiu i
    sikaniu po gaciach na imprezie? Czym imponują takie zachowania? Dlaczego jej na
    tym zależy? Czy zna zagrożenia z tego płynące? Ja opowiedzialabym jakieś mrożące
    krew w żyłach historie, o wirusie brodawczaka ludzkiego, o chorobach
    przenoszonych drogą płciową, o groźbie bycia sfilmowaną. Czy ona tego naprawdę
    chce? Czy zdaje sobie sprawę z tego, że alkohol może spowodować utratę
    przytomności i wtedy staje się łupem dla każdego chętnego? No kurcze, co jest
    takiego pciągającego w takich ekscesach? To jednak chore.
    Ja też uważam, że to temat zastępczy, że gdzieś tutaj na linii rodzice-dziecko
    jest jakiś problem, ale trudno zgadnąć jakiś. Trzysta złotych na kartę i więcej
    jak jest potrzeba to sporo, chyba że z tego młoda ma opłacać różne zajęcia
    pozalekcyjne, książki, artykuły szkolne, za to ma się ubrać. Jeśli to jednak
    tylko pieniądze na jej drobne wydatki, to w moim odczuciu to kupa kasy. Rozumiem
    z tego, że młoda ma raczej zawsze, to co chce, że nie musi się liczyć z kasą, a
    może jest odrobinę rozpieszczona? To tylko takie moje dywagacje w poszukiwaniu
    odpowiedzi, co tak naprawdę kryje się za tą potrzebą naśladowania takich koleżanek.
  • fogito 09.05.10, 19:56
    Podpisuję się pod tym w całej rozciągłości. Kupa kasy na sporą ilość
    alkoholu.
  • zigzac1 10.05.10, 11:45
    Moja refleksja jest taka, że Twoja córka i tak robi jak chce. Jako już bardzo zaawansowana wiekiem, ale ciągle pamiętająca czasy nastoletnie córka wiem, że oszukiwać rodziców można na tysiąc sposobów. I wszyscy, którzy tutaj piszą, "mojemu dziecku to się nie spodobało, że ktoś pije , a jest niepełnoletni", żyją w świecie iluzji, w którą sami chcą wierzyć. Dzieci rodzicom mówią to, co rodzice chcą usłyszeć. Budują zaufanie, którego później nadużywają. I to jest totalnie normalne, bo to jest proces uwalniania się od kontroli.
    I jeśli ktoś powie mi, że nigdy nie oszukał rodziców i ie zrobił czegoś, czego oni nie mogliby zaakceptować, to uznam że jest albo rzadkim wypadkiem, albo troszkę zmyśla. Albo oczywiście - zapomniał, jak cielęciem był.
    Moi rodzice dawali mi wina do obiadu, jak miałam lat chyba trzynaście. Rozmawiali ze mną, uczyli. Wiedziałam, jak należy postępować, a robiłam tak, jak chciałam.
    Tak, jak już ktoś Ci napisał - problem wystąpił chyba gdzieś wcześniej. Moim zdaniem córka Cię okłamuje, przestawia innych w gorszym świetle, niż samą siebie. Manipuluje Twoją percepcją. I robi to instynktownie, bez wyrachowania. Bo z tego co piszesz, trochę faktycznie starasz się za nią podejmować decyzje. Więc kłamie.
  • x.armide 10.05.10, 11:59
    czyli co 17 latek nie moze pojsc na 18nastke kolegi z tego samego rocznika? jesli nie moze pojsc do dobrych znajomych z klasy na impreze z alkoholem to jest posmieliskiem wsrod rowiesnikow . wiesz fogito dlaczego? bo rodzice mu nie ufaja, maja za jakas niemote bez instynkyu samozachowawczego, ktora po kilku kieliszkach bedzie robic bog wie co a jesli rodzice maja go za niemote to cos w tym musi byc...
  • fogito 10.05.10, 12:34
    x.armide napisała:

    > czyli co 17 latek nie moze pojsc na 18nastke kolegi z tego samego
    rocznika? jes
    > li nie moze pojsc do dobrych znajomych z klasy na impreze z
    alkoholem to jest p
    > osmieliskiem wsrod rowiesnikow .

    Pójść może, ale czy musi pić. Jeśli bedzie, to nie za moim
    przyzwoleniem i o to mi tylko chodzi. Ja wpajam zasady, a dzieciak
    mając to na uwadze musi wiedzieć jakie są konsekwencje popełnianych
    czynów. Bo gdybym się dowiedziała, to po prostu wyciągnęłabym
    konsekwencje.

    wiesz fogito dlaczego? bo rodzice mu nie ufaja

    Ależ ufałabym i puściła na imprezę. Ale gdyby zrobił coś co odbiega
    od zasad wpajanych przez lata to powinien mieć świadomośc
    konsekwencji.


    > , maja za jakas niemote bez instynkyu samozachowawczego, ktora po
    kilku kielisz
    > kach bedzie robic bog wie co a jesli rodzice maja go za niemote to
    cos w tym mu
    > si byc...

    Jak wyżej. Miałabym zaufanie do momentu aż zostałoby dratycznie
    stracone z winy dzieciaka. Po wyskoku typu upicie się i obrzyganie
    wszystkiego i wszystkich chyba nie miałabym powodu do dalszego
    zaufania.
  • pavvka 11.05.10, 14:51
    fogito napisała:

    > Pójść może, ale czy musi pić. Jeśli bedzie, to nie za moim
    > przyzwoleniem i o to mi tylko chodzi. Ja wpajam zasady, a dzieciak
    > mając to na uwadze musi wiedzieć jakie są konsekwencje
    popełnianych
    > czynów. Bo gdybym się dowiedziała, to po prostu wyciągnęłabym
    > konsekwencje.

    Jaki konkretnie konsekwencje?

    > Jak wyżej. Miałabym zaufanie do momentu aż zostałoby dratycznie
    > stracone z winy dzieciaka. Po wyskoku typu upicie się i obrzyganie
    > wszystkiego i wszystkich chyba nie miałabym powodu do dalszego
    > zaufania.

    Ale istnieją przypadki pośrednie między niewypiciem ani kropli, a
    doprowadzeniem się do niekontrolowanych womitów. Co byś powiedziała
    gdyby Twój 17-latek poszedł na imprezę i wypił 2 albo 3 piwa, wrócił
    do domu na kontrolowanym rauszu nie popełniwszy żadnych ekscesów i
    poszedł grzecznie spać?
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian
    because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • fogito 11.05.10, 22:29
    pavvka napisał:

    > Jaki konkretnie konsekwencje?

    To zalezy od sytuacji. Na pewno odcięłabym żródło pieniędzy, skoro
    skończyło się wydaniem na alkohol. Zapewne byłyby też inne
    konsekwencje - typu nici z wymażonego wyjazdu (brak kasy od
    rodziców) i tym podobne.

    >>
    > Ale istnieją przypadki pośrednie między niewypiciem ani kropli, a
    > doprowadzeniem się do niekontrolowanych womitów. Co byś
    powiedziała
    > gdyby Twój 17-latek poszedł na imprezę i wypił 2 albo 3 piwa,
    wrócił
    > do domu na kontrolowanym rauszu nie popełniwszy żadnych ekscesów i
    > poszedł grzecznie spać?

    Gdybym poczuła, że wypił alkohol to konsekwencje byłyby takie same.
    Zero rozrywek fundowanych przez rodziców. Jak jest dorosły na picie
    to niech idzie zarabiać na siebie i swoje ekscesy.

  • sokolasty 10.05.10, 20:30
    aka10 napisała:
    > Cytat z powyzszego tekstu:
    > "Według badania przeprowadzonego z udziałem 43093 dorosłych osób,
    > którego wyniki opublikowano w “Archives of Pediatrics & Adolescent
    > Medicine”, 47 procent osób, które zaczynają pić alkohol przed
    > ukończeniem 14 lat, w pewnym momencie swojego życia uzależnia się od
    > alkoholu, w porównaniu z 9 procentami osób, które czekają z piciem
    > alkoholu przynajmniej do wieku 21 lat."

    Ale może jedno wynika z drugiego, a drugie z pierwszego? Większa skłonność do
    alko pociąga za sobą wcześniejsze picie, a nie to, co sugerujesz?
    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • alik-w-plomieniach 10.05.10, 11:29
    Ty jej dalej zabraniaj i poczekaj, aż sama nawali się jak Messerschmitt bez
    pytania cię o zgodę. Wtedy to dopiero będziesz mieć z nią BANDŻO.

    --
    Alik, rzadki kot absurdystański
    "Dla jaj to wszystko, panie redaktorze, mówię jako uczeń Gombrowicza. Jak
    wiadomo, dla jaj to wszystko." - Janusz Palikot
  • sebalda 10.05.10, 11:58
    alik-w-plomieniach napisał:

    > Ty jej dalej zabraniaj i poczekaj, aż sama nawali się jak Messerschmitt bez
    > pytania cię o zgodę. Wtedy to dopiero będziesz mieć z nią BANDŻO.

    Gratuluje podejścia i współczuję dzieciom, jakie masz albo mieć bedziesz. Zatem,
    jeśli autorka wątku powoli 17-letniej córce pić do woli, byle gdzie i z byle
    kim, to ją z pewnością ustrzeże przed nawaleniem się? Jak będzie rozmawiała i
    przestrzegała, tlumaczyła i zgody na taki tryb picia nie da, jest przynajmnie
    niewielka szansa, że dziewczyna się zastanowi. Jak dostanie przyzwolenie, wtedy
    już jest gwarancja, że zrobi to bez najmniejszych oporów. Czy o to chodzi?
    Mam dzieci w tym wieku i wiem co mówię. One oczekują od nas rozsądku i
    kierowania (czasami oczekują świadomie, czasami podświadomie), a nie
    bezrefleksyjnych przyzwoleń. I to na co? Na picie na umór? Litości.
  • alik-w-plomieniach 11.05.10, 09:14
    Ale ona nie daje zgody na ŻADEN tryb picia i tu jest problem. Poza tym - jeden
    kac morderca działa znacznie lepiej niż tysiąc pogadanek. Piję kulturalnie od
    szesnastego roku życia i ani się ze mnie nie śmiali, ani rodzice mi żadnych
    wstrętów nie robili.

    --
    Alik, rzadki kot absurdystański
    "Kaczyński obraził internautów określając ich jako pornomaniaków z piwem w ręku.
    Tusk zawstydził Kaczyńskiego. Zlikwidował internautów." - Sharn1
  • hermina5 11.05.10, 17:20
    Coś w tym jest. W zyciu niestety wszystkiego trzeba nauczyć się na
    własnej skórze.
  • alik-w-plomieniach 12.05.10, 09:34
    "Zaufaj mi. Niedawno jeszcze byłem nastolatkiem."

    --
    Alik, rzadki kot absurdystański
    "Dla jaj to wszystko, panie redaktorze, mówię jako uczeń Gombrowicza. Jak
    wiadomo, dla jaj to wszystko." - Janusz Palikot
  • tw.zenek 10.05.10, 12:38
    Odpowiadam z pozycji człowieka, który mógłby mieć już wnuki (jakby się postarał)
    a dorosłe dzieci to na pewno. Otóż piło się, piło się w ogólniaku (wówczas
    4-letnim) od pierwszej klasy. Za mniejszą lub większą zgodą rodziców.

    Imprezy zdarzały się i co tydzień. Lały się tam różne alkohole, abstynentem nikt
    nie był. "Można się bawić bez alkoholu? No można, tylko po cholerę się tak
    męczyć". I co? I nic - nikt nie wyrósł na bandytę ani nie skończył w rynsztoku.
    Pisałem już o tym wyżej - najgorzej skończyli ci spod klosza. Bo z domu i tak
    się wyrwą, a wtedy się zacznie odrabianie strat powstałych na skutek zakazów.

    Tylko jedna sprawa. Balowaliśmy w raczej stałym towarzystwie, którego rodzice
    się znali, wiedzieli gdzie jest impreza i z kim (komórek bynajmniej nie było). O
    żadnych klubach też raczej nikt nie słyszał - więc imprezy odbywały się w domach.

    Może więc zamiast wykładów o tzw: "kulturze picia", postarać się poznać
    znajomych dziecka? Niech zrobią imprezę w domu. Co prawda istnieje
    niebezpieczeństwo, że się wtedy stłucze jakaś "dobrana" szklanka do whisky, no
    ale trudno.

    Moi rodzice nigdy nie urządzali mi wykładów, jeśli już, to udzielali
    praktycznych rad. Dzięki temu, co prawda do dziś nie wiem jakie wino do jakich
    serów, ale wiem, żeby nigdy nie pić na pusty żołądek, żeby nie mieszać a jak już
    do od słabszych do mocniejszych, a nie na odwrót i.t.d. To uratowało mnie na
    kilku imprezach natomiast kulturę picia - no z cóż - wygląda na to, że jakimś
    cudem wyniosłem z domu wraz z bardziej ogólnie pojętą: "kulturą życia". Nigdy
    nie było mi trzeba osobnych wykładów.

    Ja rozumiałem, że nie należy zasypiać w wannie, z zarzyganym ubraniem, a moja
    Mama rozumiała, że nie pije się alkoholu po to żeby być trzeźwym (mineralna
    wychodzi taniej) - i jakoś tak tę moją młodość, bez większych katastrof,
    przeżyliśmy.

    --
    Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
    że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
  • verdana 10.05.10, 12:46
    A piło się, piło. Na szkolnych wycieczkach równo - ja wprawdzie nie
    pilam, ale do dziś żałujęsmile
    Wiecej powiem - moi znajomi także brali narkotyki. Jedna osoba się
    zaćpała. Młodzież zawsze jest taka sama, niezaleznie od czasów i
    obyczajów.
    Swoim dzieciom udzielam takich samych rad, jakich Tobie udzielali
    rodzice.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • sebalda 10.05.10, 13:09
    Nie zauważyłam tutaj, żeby ktoś pisał o wykładach na temat picia, ale właśnie o
    rozmowach, o praktycznych radach. Ale też o zagrożeniach doprowadzania się to
    stanu utraty przytomności, zwłaszcza w przypadku dziewczyny. Bo jednak z
    dziewczynami jest inaczej. Jak ktoś nagra szmacącego się kolesia i puści w
    obieg, to raczej wiele mu nie grozi, z dziewczyną jest nieco inaczej. Za
    "naszych czasów" jednak nie było możliwości uwiecznienie i rozpropagowania
    ekscesów, nie było też pigułek gwałtu. Młodzież zawsze jest taka sama, ale
    zagrożeń chyba więcej. Tak myślę.
    Z drugiej strony nasze dzieciaki chyba jednak na alkohol niewiadomego
    pochodzenia tak łatwo nie trafią, wzrok zachowająsmile))
  • baalsaack 10.05.10, 13:25
    A na co komu pigułki gwałtu? Sam alkohol jest najczęstszą "pigułką gwałtu".
  • tw.zenek 10.05.10, 13:32
    "Palnęliśmy wykład o kulturze picia"

    Zresztą ze wszystkich jej postów przebija coś, co mój kuzyn nazywał: "drętwość
    gogiczna". Chodzi o to, że - zdaniem autorki - skoro córka ma takie a nie inne
    wzorce w domu (wino do obiadu, whisky przy kominku), to czemu u licha chce pić
    "imprezowo"?

    No właśnie DLATEGO! Od pokoleń dla tego samego...

    --
    Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
    że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
  • x.armide 10.05.10, 13:54
    niech sie nastolatek nauczy pic w towarzystwie znajomych ktorych zna od wielu lat , ktorych i ty znasz to jest jedyne sensowne wyjscie. bedzie wiedzial na ile moze sobie pozwolic, zeby potem kiedys na weselu pod stol nie spasc . taka zgrana paczka zginac mu nie da a sprawdzi sam swoja wrazliwosc na alkohol .
  • kol.3 10.05.10, 19:32
    Ale kulturalnie piją w domu autorki wątku tylko rodzice dziecka,
    dziecku zdaje się powąchać nie dają.
  • xolaptop 10.05.10, 13:02
    Oczywiście, że pozwalamy nastolatkom pić alkohol. Dzięki temu jesteśmy
    od nich bardziej konkurencyjni.
  • aeromonas 10.05.10, 13:15
    Zabraniając picia alkoholu nastolatkom sami prosimy się o kłopoty.
    Dzieciaki postrzegają alkohol jako "owoc zakazany", a więc tym
    bardziej pożądany. A potem upijają się do nieprzytomności na
    imprezach. Moi rodzice pozwalali mi od 14 roku życia legalnie wypić
    lampkę wina przy okazji rodzinnych uroczystości (2-3 razy w roku), a
    więc uczyli mnie kultury picia i wyrobili dobry nawyk picia niedużo
    i raczej słabych trunków (wódki dotąd nie lubię). Alkohol nigdy nie
    był dla mnie niczym niesamowitym, zakazanym ani groźnym. Piję rzadko
    i niedużo (nigdy się nie upiłam), a abstynencja jest dla mnie
    podejrzana. Uważam, że wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć
    używać. Lepiej dzieciaka nauczyć niż zabraniać.
  • baalsaack 10.05.10, 13:20
    Wymaganie od niej całkowitej abstynencji w tym wieku byłoby zdecydowaną
    przesadą, ale przyzwalanie na upijanie się do nieprzytomności to raczej też nie
    jest dobry pomysł. Złoty środek trzeba znaleźć...

    Najważniejsze są nie zakazy bądź nakazy, tylko żeby córka zrozumiała, dlaczego
    alkohol jest groźny.
  • baalsaack 10.05.10, 13:26
    Na przykład wyjaśnić jej, że jak zostanie zgwałcona pod wpływem alkoholu, to nie
    ma szans, żeby mogła skutecznie oskarżyć gwałciciela. A pijane koleżanki nie są
    żadnymi świadkami.
  • rikol 10.05.10, 13:44
    Trzezwa tez moze zostac zgwalcona, przez pijanego kolege - i watpie, zeby ktos
    jej bronil w sadzie, 'bo miala krotka spodnice, usmiechala sie itp.'.
    Statystycznie najczesciej gwalca znajomi, w domu kobiety - wiec powinna raczej
    uwazac, kogo do domu zaprasza. Zreszta mysle, ze najwazniejsze w tym wszystkim
    jest, zeby myslala o sobie i swoim bezpieczenstwie; jesli czuje, ze cos jest nie
    tak, powinna sie zwijac do domu i tyle. Znam nastolatke, ktorej do napoju (bez
    alkoholu) ktos czegos dosypal; na szczescie nie byla sama, wiec nic zlego jej
    sie nie stalo. Problem jest taki, ze nawet bardzo czujne osoby moga przeoczyc,
    ze ktos sie czai. Mozna uwazac i trzeba, ale nigdy nie ma stuprocentowej
    gwarancji, ze wszystko bedzie dobrze.
  • sebalda 10.05.10, 13:59
    Ale ja zrozumiałam, że tu nie chodzi o przyzwolenie na picie jako takie, to
    znaczy na wypicie butelki piwa czy dwóch kieliszków wina, bo rzeczywiście
    naiwnością by było liczyć na to, że dziwczyna w tym wieku na imprezie nie tknie
    alkoholu, ale o przyzwolenie na wyjazd do koleżanek, które mają chore wzorce
    picia: to znaczy picie do wyrzygu i posikania się, do nieprzytomności właśnie.
    Nadal nie rozumiem, co może byc w tym pociągającego i uważam, że dziewczyna chce
    tym coś ugrać, tylko nie do końca wiem co. Może zwrócić na siebie uwage
    rodziców? A upić się tak obrzydliwie jednak boi?
    Swoją drogą jestem stara, swoje wypiłam, w młodości naprawde nie stroniłam od
    alkoholu (i w sumie nadal nie stronię), ból kaca znam, ale jak dlugo żyję, nie
    straciłam nigdy kontroli nad zwieraczami. Czy obecne alkohole są jakieś bardziej
    podstępne?
  • onebiedrona 10.05.10, 14:10
    Zawsze dawałam córce duuużo swobody.Wyjeżdżała z paczką na parę dni
    ,tygodni.Wypady po PL i poza.Koleżanki nocowały u nas.Robiła imprezy sylwestrowe
    - trzy ostatnie sylwestrywink
    Kiedy wyjeżdża nie wydzwaniam rozpaczliwie i nie odpytuję co robi,czy jadła i
    czy jest jej ciepło.Ma dużo swobody.Znam jej koleżanki.Ma na tyle swobody,że być
    może uznała,że czas na poinformowanie "mamo tato ja teraz już będę piła.ok?"
    Pytam nie o to jaki mam kontakt ze swoją córką - bo wiem jak jest.Pytam czy Wy w
    takich sytuacjach mówicie :ok jak chcesz już pić czemu nie.
    Nie ukrywam,że kiedy wyszła do klubu , a tam nie dotarła tylko wylądowała w
    melinie -nie wiedziała dokąd idzie-wstrząsnęło mną to.Wróciła i opowiedziała co
    widziała.Przesłuchania jej nie zrobiłam,nie krzyczałam,nie zaszlabaniłam.Kiedy
    wypuszcza się małe dziecko na podwórko tłumaczy się "nie idź z obcym" prawda?
    Była mądra ,bo wyszła po godzinie.Skończyło się na jednym piwie.
  • yoko0202 11.05.10, 16:01
    odruchy ma prawidłowe - kiepska impreza = nie pijemy dalej, wracamy do domu
    widać w głowie ma jednak poukładane, nie podąża absolutnie ślepo za wszystkimi,
    jakimś zaufaniem cię obdarza bo mówi o tym, co się działo, to i ty jej zaufaj.

    --
    „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że
    się z nami nie kontaktują.”
    ALBERT EINSTEIN
  • tw.zenek 10.05.10, 17:58
    Choć ze stylu w jakim piszesz wnoszę, że nadal trwa smile

    sebalda napisała:

    > Swoją drogą jestem stara, swoje wypiłam, w młodości naprawde nie stroniłam od
    > alkoholu (i w sumie nadal nie stronię), ból kaca znam, ale jak dlugo żyję, nie
    > straciłam nigdy kontroli nad zwieraczami. Czy obecne alkohole są jakieś bardziej
    > podstępne?

    Nie, wręcz przeciwnie, kiedyś były dużo gorsze. Wódki "Vistula", "Bałtyk" czy
    "Krakus", to była czysta chemia, a nie fermentacja smile
    Że o winie typu "Czar Pegieeru" już nawet nie wspomnę.

    Natomiast model picia był inny. Jeśli robisz imprezę w domu, no to liczysz się z
    tym, że rodzice jednak kiedyś wrócą. Do tego nie było sklepów nocnych (za moich
    czasów licealnych), więc nie można było nic dokupić w trakcie. Alkohol
    przeważnie "organizowało" się z barków rodziców, albo z domowych zasobów wina,
    zatem ilość była ograniczona.

    Impreza w klubie, to jest całkiem inna rozmowa. Leją ci, dopóki masz kasę. No i
    jesteś bez tej świadomości, że mama z tatą o północy (czy o pierwszej) jednak
    wrócą do domu. Świadomość konieczności WŁASNEGO powrotu nie jest tak skutecznym
    hamulcem.

    Aha i jeszcze jedno. Kiedyś alkohol był ŚRODKIEM a nie CELEM zabawy.

    No i jeszcze tak banalne sprawy, że jednak w domu robi się jakieś żarcie, a nie
    pod chipsy i orzeszki, jak do tego jeszcze część procentów wytrzęsiesz w tańcu,
    to można o wiele więcej wypić. W każdym razie - nie był to model "pijemy i
    wpadamy pod stół". Co nie znaczy, że nikt nigdy nie wpadł. smile

    --
    "Niezależna Komisja Śledcza w/s katastrofy", to taka, która w 24 godziny ustali,
    że na samolot dokonano zamachu. Wykaże, że Putin rozpylał mgłę syfonem, a
    Medwiediew przy pomocy folii po czekoladzie zakłócał pracę radarów. Każdy inny
    wynik śledztwa to MATACTWO!
    - Tylko, w takim razie, po co w ogóle jakaś Komisja?
  • baalsaack 10.05.10, 14:07
    Może, ale szanse są znacznie mniejsze. Bo wtedy ten pijany kolega musiaby użyć
    rzeczywiście przemocy. Wobec pijanej dziewczyny nawet nie bardzo trzeba.

    Ale o co mi naprawdę chodziło to fakt, że zeznania osoby, która była nietrzeźwa,
    są w sądzie nieważne. Taką dziewczynę można zgwałcić *bezkarnie*.
  • aeromonas 10.05.10, 18:02
    Trzeba być kompletnym buldożerem nie szanującym własnego dziecka,
    żeby je straszyć gwałtem. To oznaczałoby, że masz własną córkę za
    idiotkę i nie masz do niej za grosz zaufania. Tragedia i porażka
    wychowawcza.
  • baalsaack 10.05.10, 21:27
    A ofiarą gwałtu to kto wg Ciebie pada? Jakieś "inne" kobiety?
  • joalicja 10.05.10, 15:16
    Masz bardzo dobry kontakt z córką skoro przychodzi zapytać, czy może
    pić. Mnie nie przyszłoby do głowy iść do rodziców pytać czy mogę.
  • dido_one 10.05.10, 15:46
    Rozumiem cię doskonale. Mam bardzo podobną sytuację, tyle że z synem. Też
    renomowane liceum w dużym mieście, koledzy, którym wolno więcej i ciągłe
    pretensje do nas- rodziców- że nie pozwalamy chodzić na tyle imprez, na ile by
    chciał. A my ciągle mówimy "nie', jeżeli mamy pewność , że na tej imprezie
    będzie jedynie picie na umór i nic poza tym. Nie zgadzam się tez na wyjścia
    połączone z nocowaniem u kolegi/koleżanki, bo wtedy też wiadomo, że odbędzie sie
    ostra popijawa, bo przecież nie trzeba sie martwić, w jakim stanie rodzice cię
    zobacza po powrocie do domu. Do rana "wyparuje"- z grubsza.
    Natomiast nie zabraniam wypicia piwa bądź lampki wina- w domu. Przekaz jest
    jasny- alkohol tak, upijanie się- nie. W każdym wieku.

    Uważam, że dobrze robisz komunikując jasno córce, że nie wyrażasz zgody na
    pijackie imprezy. Życzę konsekwencji.
  • kukurydzazpuszki12345 10.05.10, 19:38
    W ogóle nie zgadzam się na picie alkoholu przez dzieci!
    Dziecko czy tez nastolatek prędzej czy później spróbuje alkoholu ze
    swoimi rówieśnikami, nie widzę powodu aby dodatkowo dawać mu alkohol
    w domu 'żeby zobaczył jak smakuje'. Cóż, jeśli uzna, że niedobre to
    pół biedy, gorzej gdy zasmakuje...Co z tego, że posmakuje wino 'do
    obiadu' skoro i tak będzie chciał posmakowac potem piwa, wódki,
    szampana, whisky czy co tam koledzy przyniosą?
    Poza tym pewnie przyjdzie taki dzień kiedy będzie się chciał upić,
    po prostu z ciekawości. Jak świat światem młodzież piła, tylko
    bardziej w ukryciu.
    Moi rodzice nie zgadzali się na picie alkoholu zanim skończyłam 18
    lat a na upijanie się nigdy nie było przyzwolenia. Mimo to nie
    rzuciałam się na alkohol przy pierwszej lepszej okazji. Rodzicom
    udało mi się wpoić, że alkohol nie jest mi potrzebny dop szczęścia.
    Myślę, że to lepsza opcja niż dawanie alkoholu.
    Piję okazyjnie, nie upijam się.
  • leni6 11.05.10, 11:53
    Ja może wypowiem się z punktu widzenia takiego "dziecka", bo jeszcze dobrze
    pamiętam jak to było te kilka lat temu. U mnie w domu nie było zakazu picia
    alkoholu nieletnim, gdzieś tak od 15 roku życia proponowano mi piwo/wino jak
    była okazja (głownie takie spotkania moja matka, jej siostra, córka tej siostry
    i ja). Nie wiem na ile to miało wpływ, ale ja poza domem nie piłam praktycznie w
    przeciwieństwie do większości moich znajomych. Alkohol przed ukończeniem 18 lat
    kupiłam raz, szampana na sylwestra.

    Moim zdaniem nie upilnujesz córki i tak, obecnie 15-latki pija często więcej
    niż ich rodzice. Lepiej pogadać, właśnie o kulturalnym piciu i wpływie na
    zdrowie niż zabraniać.
  • floress 11.05.10, 12:07
    Zabraniając tak rygorystycznie można spowodować dwie rzeczy:
    1. córka i tak będzie pić, tylko ty o tym nie będziesz wiedziała, a co za tym
    idzie będzie chciała maksymalnie wykorzystać ten czas i będzie jak ten pies
    zerwany ze smyczy.
    2. jak tylko skończy 18 lat to powie ci spadaj i dopiero zacznie balować.
    Jeśli wychowujesz własne dziecko to powinnaś je znać i wiedzieć, że jest
    odpowiedzialne i nie zrobi głupot. Wiadomo, pewnie nie raz się spije, nie raz
    będzie miało kaca, ale to nie znaczy, że masz je od tego izolować. Musi się
    uczyć na własnych błędach. Musi je popełniać. Nie uchronisz dziecka przed całym
    złem tego świata, a możesz mu wyrządzić krzywdę i stracić kontakt z nim, bo nie
    będzie ci się zwierzać.

    Moi rodzice niczego mi nie zabraniali. Mając 16-17 lat przy nich piłam
    szklaneczkę piwa podczas rodzinnych uroczystości czy kieliszek wina do obiadu.
    Idąc na imprezę zawsze mówiłam gdzie idę i z kim, po powrocie zawsze opowiadałam
    co robiłam, kto był i co się działo. Z własnej potrzeby podzielenia się z nimi
    swoimi przeżyciami. Nigdy nie zrobiłam czegoś złego. Nie raz zrobiłam za to
    jakąś głupotę. Zdarzyło mi się wypić o jedno piwo za dużo na imprezie, ale
    dolegliwości na drugi dzień sprawiły, że nie mam ochoty męczyć się na własne
    życzenie. Wiem, ile mogę wypić, wiem gdzie jest granica. Nie ciągnęło mnie nigdy
    do jakichś wyskoków, przez rok chodziłam na imprezy co tydzień (miałam 17 lat),
    moi rodzice zawsze wiedzieli co robię, nigdy ich nie okłamywałam. I jak już
    pisałam nie robiłam nic złego. A potem wolałam spędzać sobotę z rodziną,
    odpocząć, pooglądać telewizję. I tak zostało. Wychodzimy z mężem raz na ruski
    rok. I tak jest nam dobrze.
    Czyli podsumowując, mogłam pić i imprezować, a wcale nie wpadłam w złe
    towarzystwo, nie stoczyłam się. A miałam koleżanki, którym rodzice zabraniali, a
    one ich okłamywały i chodziły na imprezy, szalały korzystając z tego, że wyrwały
    odrobinę wolności.
  • deszcz.ryb 11.05.10, 12:30
    Nie zgadzam się.

    Sama miałam absolutny zakaz picia alkoholu w domu. Bo alkohol jest szkodliwy jeżeli piją go osoby małoletnie, bo to niemoralne dawać go osobom nieletnim, bo to nielegalne. I mogłabym teraz napisać, że pomimo tego się absolutnie nie wykoleiłam, nie zaczęłam chlać na umór itp., ale tak nie napiszę [chociaż to prawda]. BO PRZECIEŻ TO TAK NIE DZIAŁA!

    Nie uwierzę, że rozsądne, mądre dziecko, uświadomione co do niebezpieczeństw chlania na umór i co do zasad kulturalnego picia, po 18 wyjdzie z domu i się narąbie w trupa!

    Czy to dziecko było mądre przez 17 lat, a jak dorosło to dostało nagle małpiego rozumu?

    Moim zdaniem nie ma takiego banalnego związku: rodzice zakazują = dziecko się upija po 18. To zależy jeszcze od masy innych czynników, jak charakter dziecka, jego znajomości, wychowanie itp.
  • aka10 11.05.10, 16:51
    deszcz.ryb napisała:

    >>
    > Nie uwierzę, że rozsądne, mądre dziecko, uświadomione co do
    niebezpieczeństw ch
    > lania na umór i co do zasad kulturalnego picia, po 18 wyjdzie z
    domu i się narą
    > bie w trupa!
    >
    > Czy to dziecko było mądre przez 17 lat, a jak dorosło to dostało
    nagle małpiego
    > rozumu?
    >
    > Moim zdaniem nie ma takiego banalnego związku: rodzice zakazują =
    dziecko się u
    > pija po 18. To zależy jeszcze od masy innych czynników, jak
    charakter dziecka,
    > jego znajomości, wychowanie itp.

    Zgadzam sie w 100%


    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • floress 14.05.10, 13:11
    Po pierwsze dałam dwie możliwości. Nie napisałam, że to akurat dziecko pójdzie
    drogą numer 2. Przypominam, że autorka wątku napisała, że dziecko ewidentnie
    chce uczestniczyć w imprezach z alkoholem. A więc, może iść drogą numer 1.
    Nie mówię o innych przypadkach, tylko tym konkretnym.
    A co do reszty co napisałaś, to działa również w drugą stronę. Czyli, nie każdy
    kto ma swobodę picia, musi z niej korzystać i stać się szalejącym i pijącym na
    umór małolatem.

    I jeszcze jedno:
    > Nie uwierzę, że rozsądne, mądre dziecko, uświadomione co do niebezpieczeństw ch
    > lania na umór i co do zasad kulturalnego picia, po 18 wyjdzie z domu i się narą
    > bie w trupa!
    Dlaczego takiemu dziecku zabraniać czegoś, co może robić kulturalnie i
    zwyczajnie? Po co zabraniać, skoro jest uświadomione? Samo wie, i nie chce chlać
    na umór.
  • yoko0202 11.05.10, 14:16
    napicie się alkoholu w wieku lat nastu, nie oznacza uzależnienia i alkoholizmu
    kilka lat później

    w moich czasach licealnych, większość rówieśników w piątki i soboty organizowała
    imprezy, większe lub mniejsze, czy wypady gdzieś poza miasto, gdzie był i
    alkohol, i trawka też czasami była; oczywiście niekoniecznie był to za każdym
    razem totalny zgon i zarzyganie własnego łóżka - takie akcje też się zdarzały,
    natomiast najczęściej tym właśnie, którzy cudem się z domu wyrwali raz na parę
    miesięcy na imprezę;
    moi rodzice raczej nie przypuszczali, że weekendowe wieczory spędzam przy coli
    za macdonalda, bo nie byli głupi, choć sami raczej niepijący.
    zawsze natomiast wiedziałam, że mogę do nich zadzwonić o każdej porze dnia i
    nocy, np. żeby po mnie przyjechali; nie wrzeszczeli, gdy czasami wróciłam w
    środku nocy w nazbyt dobrym humorze (najwyżej następnego dnia matka kazała
    sprzątać mi całą chatę, wyznając zasadę, że na kaca najlepsza praca),
    instruowali, żebym zawsze trzymała się z dobrze znanymi ludźmi, z którymi
    przyszłam, żebym nigdy nie wracała 'okazją' ani z osobą pod wpływem itp itd.
    przeżyłam, nic mi się nigdy nie stało, nie robiłam jakichś strasznych rzeczy,
    których musiałabym się wstydzić; wszyscy ówcześni 'imprezowicze', z którymi mam
    kontakt, jakoś wyszli na ludzi.

    moja nastoletnia córka za alkoholem nie przepada, chociaż dwa razy w ciągu
    ostatnich miesięcy było tak, że miała spać u koleżanki po imprezie, ale prostu
    zadzwoniła do mnie z prośbą o odebranie jej, bo jest trochę zakręcona i wolałaby
    wrócić do domu

    i ja osobiście wolę taki jasny i szczery układ, niż gdyby miała mi się kiedyś
    urwać ze smyczy i z atmosfery wiecznych zakazów, i w desperacji zacząć znikać
    gdzieś na kilkudniowych imprezach.

    --
    „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że
    się z nami nie kontaktują.”
    ALBERT EINSTEIN
  • kasiczek617 11.05.10, 23:22
    moze nie nowa ale tradycja...i nie badzmy tutaj hipokrytami bo w tym wieku kazda
    i kazdy z nas probowal tego co zakazane czy mialo to miejsce 20 10 czy 5 lat
    temu. roznica polega na tym ze teraz do wszystkich tych zakazanych owocow jest
    latwiejszy dostep ale coz...kazdy musi przejsc ten etap, mozesz prosic lub
    grozic ale dziecko i tak musi sprobowac "doroslosci". teraz tylko kwestia czy
    wybierzesz "prosic" czy "grozic"...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.