Dodaj do ulubionych

Polskie szpitale a AP

01.08.10, 10:35
Interesuje mnie jak udalo Wam sie pogodzic porod w polskim
szpitalu z AP. Nie rodzilam w Polsce, ale niestety z tego co
slysze to w wielu przypadkach nie jest dobrze, chodzi mi o te
pierwsze godziny po porodzie - brak kontaktu skin to skin,
zabieranie dziecka na kilka godzin od matki, etc. Planujemy drugie
dziecko i wlos mi sie jezy na sama mysl o tym ze jakas polozna
zabierze mi dziecko nawet na godzine. Tu gdzie rodzilam matka jest
przy malym non stop a mycie polega tylo na lekkim obmywaniu, co
wraz z wazeniem i ocena na skali APGAR zajmuje doslownie pare
minut.
Wiec moje pytanie do Was - czy musialyscie bardzo walczyc o to by
nie zabierano dzieca z waszej wizji, o to by te wszystkie
procedury wazenia, etc nie trwaly godzinami, o to by dziecko nie
lezalo na jakies szpitalnej sali w oczekiwaniu na swoja kolejke?
Czy to wszystko da sie wynegocjowac przed porodem, czy raczej
musialyscie sie poddac zastalym procedurom?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
      • klarci Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 14:32
        a w którym szpitalu?
        może warto wejść na forum o porodach i tam podpytać mamy smile

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
        Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
        Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja,
        jest to, że się z nami nie kontaktują.
        Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
        znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
    • ruda.ja Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 11:32
      Nie wiem skąd masz takie informacje?? Co oni niby mieli by robić z
      noworodkiem przez godzinę. Dziecko na sali czekając na kolejkę - jaką
      kolejkę?? Szpitale w Polsce to nie obozy karne. Po porodzie standardem jest położenie dziecka na piersi matce i po obmyciu,
      zważeniu oddanie go jej.
      O nic nie trzeba walczyć wystarczy poinformować o swoich potrzebach
      albo niegodzeniu się na coś. Pracownicy szpitali to nie maszyny a
      rozumni ludzie.
      No ale jak przychodzą do porodu panieneczki "bo mnie się należy" to
      ja się nie dziwię opryskliwości personelu, bo i święty by nie
      wytrzymał.
      --
      Nie odpowiadam? Nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji!
      <a rel="nofollow" href="http://www.naszpuciek.pl">autyzm przez małe
      a...</a>
    • agnen Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 11:50
      Nie jest tak źle.
      Rodziłam w poznaniu na lutyckiej, już dość dawno więc może jest jeszcze lepiej.
      Oczywiście sam poród miał się nijak do porodu naturalnego, ale potem dziecia od
      razu dostałam na klatę (na jakieś 5 sekund, bo właśnie się wykrwawiałam). Gdyby
      było wszystko ok, to miałabym ją od razu ze sobą. a że nie było, dostałam ją
      dopiero parę godzin później sad. Biedna młoda pierwsze godziny spędziła w
      szpitalnej kuwetce, tatuś co prawda u niej był, ale stwierdził że śpi i nie
      będzie jej budził. Ani razu nie była w szpitalu dokładnie myta. To tekie właśnie
      przemywanie było. Zabrali mi ją tylko na szczepienie i test na fenyloketonurię
      (przy następnym pójdę razem z młodym, ale po porodzie młodej ledwo się ruszałam...)
    • kasiaizuzia1 Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 12:07
      Ja rodziłam na "zacofanym wschodzie w Lublinie", ale było ok. Zuzka na pierś
      zaraz po wyjściu, potem do mycia i ważenia i badania poszła razem z tatą a mnie
      szyli, poród był jak najbardziej naturalny (ale szpital kliniczny i cała masa
      stażystów - tylko mi i tak było wszystko jedno kto tam stoi i po co). Potem
      położna przyniosła obtartą Zuzę i przystawiła do piersi (ja czekałam na
      korytarzu na miejsce bo szpital był przepełniony). Ale dziecko cały czas ze mną.
      Zabierali na pobrani krwi i szczepienia, ale mogłam iść z nią.
      No i zabrali na OIOM jak miała bardzo wysoką bilirubinę i okazało się ze jest
      infekcja (kroplówka i pod lampy) - też mogłam być, tylko że tam ciasno i brak
      nawet krzesełka.
      Ogólnie do personelu nie mam zastrzeżeń, problemem są warunki lokalowe, ale to
      zupełnie inna sprawa.
      Tak ze nie jest tak źle.
      I o nic nie trzeba walczyć, trzeba tylko powiedzieć o swoich oczekiwaniach.
      Pozdrawiam
      --

      http://s2.pierwszezabki.pl/023/023310950.png?9117
    • klarci Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 14:22
      u nas nie było problemu. poród rodzinny. mąż był przy porodzie,
      dziecko położono mi na brzuch, a potem tata wyszedł z dzieckiem na
      ważenie. potem dziecko znowu dostałam, tylko musieli zabrać, bo
      niestety miałam spore nacięcie krocza i ból przy zakładaniu szwów
      był zbyt duży - bałam się, że upuszczę młodego. potem udało nam się
      i jeszcze kilka godzin byliśmy we trójkę w sali porodowej (nie było
      mijsca na poporodówce). no a potem zaczęło się życie sad. mąż musiał
      wyjść na noc, ale przyjeżdzał rano przez tydzień. młody cały czas
      przy mnie, nawet na badania z nim chodziłam i się wpraszałam.
      pielęgniarki się przyzwyczaiły wink jak się okazało, że łóżeczko do
      naświetlania nie pomaga i konieczny jest inkubator plus lampy, byłam
      przerażona. ale po rozmowie z lekarką, dostałam inkubarot do pokoju
      (6 osobowego, więc było koszmarnie). młody miał być cały czas w
      inkubatorze, poza karmieniami i badaniami. w rzeczywistości często
      zasypiałam z nim w swoim łóżku i budziliśmy się rano na karmienie,
      albo jak ktoś wchodził wink
      gorzej było w dziecięcym, bo tam już byłam bardzo zrezygnowana,
      dzisiaj myślę, że to były początki depresji. pozwalałm zabierać go
      na welfron i pobieranie krwi, czego żałuję najbardziej z tego 1,5
      roku sad. no zaraz obok tego, że nie wymusiłam antybiotyku zaraz po
      porodzie - pewnie byśmy wyszli po dwóch dniach do domku.

      myślę, że najważniejsze, to konsekwentnie nie pozwalać na zabieranie
      dziecka, być przy nim. da się, tylko trzeba grzecznie, acz stanowczo
      rozmawiać z lekarzami i pielęgniarkami - uległość wcale nic nie
      poprawia - dzisiaj to wiem - matka musi być lwicą i walczyć o to w
      co wierzy smile

      czy to znaczy, że planujesz rodzić w Polsce?
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
      Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
      Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja,
      jest to, że się z nami nie kontaktują.
      Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
      znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
      • klarci Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 14:29
        a, najcięższy był tydzień w położniczym i 10 dni w dziecięcym jak
        mąż pracował - przyznam szczerze - momemntami miałam dosyć, bo
        bardzo ciężko było utrzymać młodego na naświetlaniu, a że on był
        bardzo wrażliwy na dzwięki, to co chwila ktoś go budził - więc nerwy
        zszarpane. ale i tu intuicja nie zawiodła, bo brałam małego do
        siebie i wtedy spał jak aniołek smile. raz nawet dostałam opieprz, bo
        młody nie chciał spa w łóżeczku szpitalnym, więc wzięłam go do
        siebie na koc na podłogę i tak przytuleni zasneliśmy (w dziecięcym
        nie ma łóżek dla mam - tylko w odpłatnych 1-osobowych, do których są
        niestety kolejki). niepotrzebnie się wtedy przejęłam, bo młodego
        bardziej interesowała bliskość mamy niż przeciągi i zarazki wink - nic
        mu nie było - zresztą osłoniłam go najlepiej jak mogłam smile

        więc moja recepta - intuicja, intuicja i słuchanie dziecka smile i w
        każdych warunkach da się być AP smile
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
        Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
        Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja,
        jest to, że się z nami nie kontaktują.
        Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
        znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
    • minimka83 Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 14:34
      Rodziłam w małym mieście na wschodzie Polski, od razu dostawiono mi córkę do
      piersi, potem zważyli, obmyli [przy mężu] i oddali mi małą, żebyśmy razem spały.
      Miałam ją non stop przy sobie.

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/wff26iyeq397ni06.png
    • jul-kaa Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 18:15
      Ja rodziłam w św. Zofii (W-wa) i też w sumie można było być AP, choć np.
      podpisywałam oświadczenie, ze poinformowano mnie o niebezpieczeństwie
      wynikającym ze spania razem z dzieckiem.
      Jaś po porodzie musiał być zbadany (problemy z tętnem w trakcie) i poszedł na
      szybkie badanie razem z tatą. Wrócił dość prędko i od tej chwili byliśmy razem.
      Kąpiel była w 2 lub 3 dobie, pewnie mogłabym się nie zgodzić.
      Oprócz tego nie zabierają dzieci, tylko np. na pobranie krwi. Nie pozwalają
      wejść razem z dzieckiem, ale drugim razem bym się chyba uparła.
      Jaś mój był dobę na Patologii noworodka (bil. 21), karmiłam strzykawką i
      teoretycznie mogłam tam być cały czas, ale można było tylko stać obok Ogarytu,
      nie było gdzie usiąść. Chodziliśmy do niego na zmianę: ja i mąż. Po dobie razem
      z naświetlarką przyjechał do nas i byliśmy w pokoju razem.
      • falka32 Re: Polskie szpitale a AP 13.08.10, 11:54
        Ja też ostatnie dziecko rodziłam w Zofii i co prawda nie musiałam nic
        podpisywać, ale raz zwrócono mi uwagę, żeby nie spać z dzieckiem i że to
        niebezpieczne, ja odpowiedziałam, że wiem, uważam i robię to na własną
        odpowiedzialność i dalej się nie czepiali. Z tego co wiem, był tam wtedy
        niedawno po prostu przypadek, kiedy dziecko śpiące z matką zostało skutecznie
        uduszone biustem i stąd byli przewrażliwieni. Nie dziwię im się, więc nie miałam
        pretensji.

        oprócz tego było jak w bajce o AP, włącznie z porodem big_grin

        Poprzednie dziecko na Inflanckiej w Wawie - do porodu bym się czepiała, bo był
        bez powikłań a procedury szły jak przy najwyższym stopniu zagrożenia, ale potem
        było zupełnie ok. Dziecko wzięli do ważenia na czas, kiedy przeprowadzali mnie z
        sali "porodowej" do 'poporodowej", uwinęli się w 10 minut, ojciec poszedł z
        dzieckiem. W Zofii nie było takiej przeprowadzki, więc poszłam z dzieckiem sama
        na ważenie jakąś godzinę po porodzie. W jednym i drugim szpitalu grzecznie
        podziękowałam za kąpiel dziecka, obiecałam, że poradzę sobie sama (było to moje
        drugie i trzecie dziecko) i wykąpałam dopiero w domu big_grin, bo wychodziłam za
        każdym razem w drugiej dobie.
        Ogólnie było tak, że jeżeli matka była w dobrym stanie, to mogła się nie
        rozstawać z dzieckiem ani na chwilę i robić z nim, co chciała. Jeżeli była w
        gorszym, np. po cesarce, to siłą rzeczy nie wlokła się na ważenie czy inne
        przepisane dla danego dziecka rzeczy, albo wysyłała kogoś z rodziny. W każdym
        razie nikt nie zabierał dziecka ani rodziców nie odganiał.
        --
        Biegnąca
        z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
    • basiak36 Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 22:22
      Rodzilam moje dzieci w UK, drugie bylo cc i sporo sie nasluchalam jak wyglada
      opieka nad dzieckiem po cc w wielu szpitalach w Polsce. Matka lezy plackiem iles
      godzin (ja moglam siedziec od razu po zakonczeniu szycia), dziecko zabierane na
      inna sale nie wiadomo po co (bo przeciez nie moze lezec obok matki, a nuz gdzies
      sobie samo pojdzie).
      Nie wyobrazam sobie zeby mi po cc dziecko zabrano, a jesli np bylyby
      komplikacje, obok w razie czego byl maz i mogl sie zajac mala.
    • namek17 Re: Polskie szpitale a AP 01.08.10, 22:55
      To chyba zalezy od szpitala. W Rzeszowie np. W jednym szpitalu dziecko mdostajesz na brzuch i jest z toba cłay czas juz a w innym po porodzie zabieraja dziecko na 2h , karmia go modyfikowanym nie pytajac o zgode matki..ale kazdy ma wybór co do szpitala wiec jego sprawa.
      • kamooola Re: Polskie szpitale a AP 02.08.10, 11:31
        namek17, napisz proszę, który szpital w Rzeszowie praktykuje poród i
        poporodowe klimaty bardziej w duchu AP.
        Ja jestem po Rycerskiej, bardzo kiepskie doświadczenia (po cc).
        Ale koleżanki, które rodziły na Szopena i na Lwowskiej też
        narzekały...

        Bardzo mi zależy na tej informacji na przyszłość smile
        • kamooola Re: Polskie szpitale a AP 02.08.10, 11:40
          Oki, już znalazłam w wyszukiwarce, że polecasz Lwowską.
          Pisałaś, że byliście razem z dzieciem i tatusiem przez 2h. Rozumiem,
          że potem tatusia wyprosili, a mały był już cały czas z Tobą? A nie
          wiesz jak to było w przypadku dziewczyn po cc?
          A odwiedziny możliwe przez cały dzień?
          Bo na Rycerskiej tatusiów wpuszczali tylko na dwie godziny dziennie :
          (
          Ten brak bliskich przy mnie to był dla mnie naprawdę koszmar...
          • namek17 Re: Polskie szpitale a AP 05.08.10, 15:55
            nie mam pojcia jak jest po cesarce ale z tego co widziałam to matka lezy sobie sama a noworodek zabrany gdzies oddaja dopiero jak pionizuja matkę a tak wogóle na lwowskiej nie może nikt wejsc na oddział jesli matka jest na tyle sprawna to moze wyjśc z dzieckiem do specjalnego pokoju odwiedzin. Ah i mój mąz po 2 h został ładnie wyproszony a mnie przewieziono z małym na oddział.
    • hydrazine Re: Polskie szpitale a AP 02.08.10, 09:14
      Rodziłam w szpitalu w Katowicach-Bogucicach. Po porodzie położyli mi Młodą na piersi, po paru minutach neonatolog ją obejrzał (na tej samej sali, bez mierzenia, ważenia, tylko krótkie oględziny) i znowu wróciła do mnie. Zostałyśmy okryte kocykiem i tak sobie razem leżałyśmy przez resztę czasu - rodzenie łożyska, szycie i potem obserwację po porodzie. Dopiero, gdy mieli mnie przewieźć na salę, pojechała z tatą na ważenie i mierzenie, też na parę minut. Kąpana była dopiero wieczorem, za moją zgodą. I tak przez cały pobyt w szpitalu - ani razu nie zabierano mi jej, zawsze pytano mnie o zgodę, wszędzie mogłam jej towarzyszyć. Jak dla mnie, to powinien być standard w każdym szpitalu, ale z tego co wiem, nie zawsze tak jest, niestety sad
    • m_laczynska Re: Polskie szpitale a AP 02.08.10, 14:48
      Ja rodziłam 2x w IMiDZ w W-wie i nikt mi dziecka nie zabrierał - po cc na czas
      zszywania poszedł do taty, po sn był za mną prawie cały czas oprócz ważenia itp.
      Były nawet położne, które zachęcały, żeby sobie wziąć dziecko do łóżka i tam
      sobie karmić. Bo większość mam siadała z nimi do karmienia a potem myk z
      powrotem do tej rynienki.
      Ale:
      - nie bardzo pozwalali nosić dziecko - transport tylko w rynience
      - chcieli mi Tadzia dokarmiać, bo spadł ponad 10% wagi, ale można było
      negocjować i nie dałam...
      • misior_biorn Re: Polskie szpitale a AP 02.08.10, 17:37
        Myślę, że wiele zależy od okoliczności...
        Ja miałam pecha trafić na okres w którym największa porodówka we
        Wrocławiu (Brochów) miała przerwę na remont. Rodziłam na Kamieńskiego
        (drugiej co do wielkości porodówce), gdzie było totalne
        przeludnienie.
        I tak po CC trafiłam na oddział patologii, bo na położniczym nie było
        miejsc, a synek na oddział dla niemowląt. Widziałam go tylko ok. 5
        minut w trakcie jak byłam zszywana, przy ważeniu i oględzinach przez
        neonatologa był mąż, no a potem synek pojechał na oddział dla
        noworodków. Przez 12 godzin leżałam i naprawdę nie miałam siły
        wstawać, na moje pytania, jak mam karmić syna położne mówiły "No
        mogłaby pani spróbować odciągać"... Streszczając - synek leżał 2 dni
        sam, ja widziałam go w tym czasie 2 razy po 2 godziny, jak był mąż
        żeby mnie zabrać na drugi oddział (sama bałam się przejść pół
        szpitala ledwo trzymając się na nogach). Po dwóch dniach w końcu
        przeniesiono mnie na położniczy, wtedy już miałam synka przy sobie.

        Całe szczęście załapał z ssaniem i ogólnie nie było problemów.

        Z perspektywy patrząc, ciągle robi mi się smutno jak myślę o tych
        dwóch dniach kiedy syn był sam, ale wtedy nie miałam siły walczyć,
        byłam otumaniona całą sytuacją z porodem, bólem po cc. Wiem też, że
        jakby nie ta zamknięta porodówka, opieka byłaby całkiem ok.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/43ktp07w7zjvv7qx.png
        http://s2.pierwszezabki.pl/022/022428990.png?1157
    • anik801 Re: Polskie szpitale a AP 02.08.10, 19:52
      Podczas pierwszego porodu o nic nie musiałam walczyć.Rodziłam wtedy
      w Szczecinie(7lat temu)i od razu położono mi dziecko na brzuch-nawet
      kazano odkryć koszulę,żeby mała była na mojej skórze.To było
      piękne,wręcz mistyczne doznanie.W tej jednej sekundzie,gdy małą na
      mnie położono i ona spojrzała na mnie poczułam się jakbym była w
      innej rzeczywistości.Nie jestem w stanie porównać tego cudownego
      doznania z niczym innym.Coka długi czas leżała na mnie,a potem
      zabrano ją,ale na chwileczkę i znów oddano.Natomiast całkiem niedawno
      (prawie 4mies.)rodziłam drugi raz.Tym razem w Sieradzu.O ile poród
      był super,położne super,o tyle zabrakło mi właśnie tegosad Nie dano
      mi synka.Tylko mi go pokazano i na tym koniec.Co prawda cały czas go
      widziałam,ale nie przytuliłam gosad sad sad Nie wiem dlaczego tak
      postąpiono,wszystko działo się tak szybko.Mały miał trochę fioletowy
      odcień skóry,ale to chyba nie było powodem(dostał 9pkt.)Dostałam go
      dopiero po czyszczeniu(krawiłam),po szyciu,gdy już leżałam na
      normalnym łóżku.Przynieśli mi go zawiniętego w kokon!Jest mi do dziś
      smutno i nie mogę sobie wybaczyć,że nie wymusiłam na nich aby dali
      mi syna od razu po porodzie.Mam porównanie i moim zdaniem te
      pierwsze sekundy na brszuchu matki są bardzo ważne nie tylko dla
      dziecka,ale właśnie przede wszystkim dla matki!Ta więź,która
      wytworzyła się od pierwszej sekundy między mną,a córką przy drugim
      porodzie nie mogła zaistnieć.Pokazali mi tylko dziecko,nawet nie
      widziałam dobrze buzi,a potem przynieśli kokon.I czułam się
      cholernie dziwnie.Niby kochałam to zawiniątko nad życie,ale jakoś to
      wszystko mniej intensywne było.Dopiero kilka godz. po porodzie
      wybuchło we mnie to niesamowite uczucie,ta przeogromna miłość,która
      powinna wybuchnąć w pierwszej sekundzie po porodzie-gdyby tylko mi
      go wtedy dali.Dziś kocham go jak nikogo na świecie,ale jest mi żal
      tego straconego przeżycia,które trwa tylko chwilę i właśnie wtedy!
      --
      "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
    • momo72 Re: Polskie szpitale a AP 05.08.10, 19:44
      Dzieki dziewczyny! Widac ze po porodzie naturalnym nie jest tak zle jak
      myslalam smile No ale to nieszczesne CC... moze ktoras sie jeszcze wypowie
      na temat kontaktu matka - dziecko po CC, bylabym wdzieczna. Sama wlasnie
      mialam cesarke w UK i tak jak mowi Basiak 36 dziecko z matka non stop, w
      sumie tak samo jak po sn - dziecko na piers od razu po zszyciu, od razu
      karmienie, znieczulenie tylko od pasa w dol. Podczas zszywania Maly
      poddanny byl skin to skin Z TATUSIEMsmile) a ja spiewalam z nieodpartej
      potrzeby smile), w sumie najwspanialsze doswiadczenie dla nas
      wszystkich smile) Tatus obecny przy calej procedurze.. A jak w Polsce po
      CC??
      • basiak36 Re: Polskie szpitale a AP 05.08.10, 21:10
        momo72 napisała:

        A jak w Polsce po
        > CC??

        Jak czytam co pisza dziewczyny, to chyba zalezy od widzimisie szpitala. W
        niektorych wmawiaja kobietom ze musza lezec plackiem iles godzin, ze dziecko
        trzeba separowac, ze ojciec nie moze byc na sali operacyjnej (zarazki wniesie
        czy co?). A sa szpitale gdzie jest normalnie i daja matkom dziecko od razu, nie
        zabierajac nigdzie.
        Mam wrazenie ze w wielu szpitalach problemem tez jest podawanie srodkow
        przeciwbolowych, w UK podaje sie je tak ze nie dopuszcza sie do tego aby matke
        po zabiegu bolalo, bo wiadomo ze to opoznia proces leczenia rany. Czasem czytam
        jak dziewczyny po cc skrecaly sie z bolu, i dopiero wtedy ktos cos dal
        przeciwbolowego.
        • fiamma75 Re: Polskie szpitale a AP 05.08.10, 23:25
          oj basiak36 z tym skręcaniem się z bólu to masz rację niestety.
          Trzeba się prosić i to z łaska coś dają.
          Jedno dziecko rodziłam sn a drugie cc. Synka pokazano mi od razu
          podczas operacji, zbliżono jego twarz do mojej. Gdy zabrano go na
          mierzenie i ważenie był z nim mąż. Jak przewieziono mnie na salę
          pooperacyjną, mąż przypilnował, zebym mi go przywieziono i
          przystawiał go do piersi co godzinę. Wieczorem młodego zabrano na
          oddział, na drugą noc też - sama zresztą o to prosiłam, byłam zbyt
          słaba a on zbyt duży. Następne noce spał już ze mną w łóżku (ku
          oburzeniu położnych)
          --
          My
          oraz Starsza i
          Młody
          • margonik Re: Polskie szpitale a AP 13.08.10, 23:55
            Ja po CC przez ileś tam godzin musiałam leżeć zupełnie na płasko.
            Wynika to z podanego znieczulenia, bo podnoszenie głowy grozi
            wówczas mdłościami. Środki przecibólowe podawano na życzenie, ale
            pilnowano by nie przesadzać - w końcu kobiety po CC karmią piersią i
            to wszystko przenika do mleka.
            Gdy kobiety prosiły o przeciwbólowe, pielęgniarka czasami pytała,
            czy są w stanie jeszcze wytrzymać. W zależności od odpowiedzi,
            dawała lub nie.
            Pacjentki pionizuje się dopiero na drugi dzień. Prawdę mówiąc, jak
            słyszę, że gdzieś tam kobiety wstają bezpośrednio po zaszyciu rany,
            to wyobrażam sobie, jak bardzo muszą być naładowane środkami
            przeciwbólowymi. Uważacie, że to dobrze? Chyba, że to to
            znieczulenie, co podaje się przy SN przez cewnik w kręgosłupie - ja
            przy porodzie miałam podpajęczynkowe bodajże, bez cewnika, a później
            juz kroplówka, zastrzyki lub tabletki.

            Dzieci były cały czas z matkami. Dopóki matka nie była w stanie sie
            dzieckiem zajmować, zajmowała sie nim położna dyżurująca cały czas
            na sali - ale nie zabierając dziecka od matki.


            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/ex2btv73bq1u00b2.png
            http://www.suwaczki.com/tickers/bl9c2n0ash1m6grm.png
    • margonik Re: Polskie szpitale a AP 08.08.10, 11:31
      Chyba ktoś Ci naopowiadał historii sprzed 20 lat.
      Nic z tego, co piszesz, nie miało miejsca.
      Rodziłam przez CC - mój mąż przez cały poród mi towarzyszył. Dziecko
      przyłożono mi do twarzy bezpośrednio po wyjęciu w brzucha (nic
      więcej nie było możliwe, bo byłam jeszcze na stole operacyjnym, z
      otwartym brzuchem). Te wszystkie zabiegi o których piszesz,
      przeprowadzono przy mnie, w wydzielonym kącie na sali operacyjnej -
      trwały kilka minut. Potem przewieziono mnie na salę pooperacyjną, a
      dzidziuś dojechał z tatą. Golasa - w samej pieluszce - położono mi
      na piersiach i tak leżał sobie do wieczora, ssąć pierś, kiedy tylko
      miał ochotę. Później mi go ubrano, ale spowrotem dano na brzuch.

      W nocy nawet prosiłam, aby go odłożono do łóżeczka, bo byłam bardzo
      osłabiona i zmęczona, a z nim na brzuchu nie byłam w stanie spać.
      Musiałam się o to nieźle prosić, bo położne wcale nie były temu
      przychylne.

      Gdy następnego dnia zabierano dziecko na szczepienie, pielęgniarka
      mnie nawet obudziła, żeby poinformować co robią i gdzie zabierają
      dziecko. Wróciło po kilku minutach. Cokolwiek robiono z moim
      dzieckiem, informowano mnie o tym lub pytano o zgodę.
      Później już praktycznie zupełnie nie rozdzielano mnie i dziecka.

      Przy pierwszym dziecku (4 lata temu) było gorzej, ale w dużej mierze
      dlatego,że wówczas miałam nagłą cesarkę ze znieczuleniem ogólnym, a
      moja córeczka zaraz po porodzie musiała być reanimowana, a następnie
      spędzić kilka dni na intensywnej terapii. Mogłam ją zobaczyć dopiero
      wówczas, gdy po operacji doszłam do siebie na tyle, aby samej
      doczłapać sie na OIOM noworodkowy. Wówczas niestety spotkałam się
      też z tym, że lekarze nie chcieli mnie informować o stanie mojego
      dziecka - jakby w ogóle unikali tematu. To było rzeczywiście
      nieludzkie, biorąc pod uwagę stan mojej córeczki.

        • margonik Re: Polskie szpitale a AP 13.08.10, 23:20
          > Dzieki za ten wpis - naprawde napawa optymizmem smile Rozumiem ze nie
          > byla to cesarka nagla?

          Tak, tą drugą cesarkę miałam planowaną. I dodam jeszcze, że mimo że
          była planowana, to lekarze poczekali aż młody sam zapuka na świat i
          miałam CC dopiero wówczas, gdy rozpoczęła się naturalna akcja
          porodowa. Dla mnie to było ważne, bo nie chciałam, aby mały był
          wyciągany przed czasem.

          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/ex2btv73bq1u00b2.png
          http://www.suwaczki.com/tickers/bl9c2n0ash1m6grm.png
          • margonik Re: Polskie szpitale a AP 13.08.10, 23:23
            Dodam jeszcze, że na sali ze mną leżała dziewczyna, której dziecko
            miało ostrą żółtaczkę i musiało być naświetlane w inkubatorze. Nawet
            wówczas nie zabrali jej dziecka, tylko inkubator zainstalowano w
            naszej sali.


            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/ex2btv73bq1u00b2.png
            http://www.suwaczki.com/tickers/bl9c2n0ash1m6grm.png
    • pondo_81 Re: Polskie szpitale a AP 12.08.10, 21:32
      Rodziłam w Siemiradzkim w KR.
      Zabrano mi mała chyba po pół godziny i poszedł z nią M i pilnował- akurat w tym
      czasie rozprawiłam sie z łożyskiem.Dosłownie kilka minut
      Był kontakt ciało do ciała, pani położna przypomniała mi od razu)(tak
      przypomniała) że szybkie przystawienie do piersi jest ważne dla maluszka.
      Spałam z małą w jednym łóżku- nikt nawet nie mrugnął na to, mogłam z nią
      wszędzie być.
      ja byłam bardzo zadowolona, Pełen szacunek dla rodzącej i urodzonejsmile

      --
      http://www.alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/9/972791.png
      • falka32 Re: Polskie szpitale a AP 13.08.10, 23:46
        Ja jeszcze dopiszę, że z cudzych relacji wynika, że ekskluzywne kliniki prywatne
        (jak warszawska klinika na D)są raczej anty - AP i wszystkich dziwi, jeżeli
        matka nie życzy sobie zabrania dziecka w celu wyspania się. To samo dotyczy
        porodów naturalnych (fanaberia dla masochistek, my tu pani ciach, ciach, albo
        chociaż oksytocynkę, po co się będzie pani męczyć) i karmienia piersią (aaa,
        pani to z TYCH...). Uzyskanie niedokarmiania dziecka przez pielęgniarki graniczy
        z cudem i trzeba być bardzo zdecydowanym, bo nie do końca wierzą, że naprawdę
        tego nie chcesz. Czyli to są kliniki dla konkretnego klienta smile
        Może sieję szkodliwe mity, ale parę lat temu takie relacje słyszałam z pierwszej
        ręki.
        --
        Biegnąca
        z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
        • tygrysekkrakow Re: Polskie szpitale a AP 14.08.10, 14:53
          Rodziłam w Żeromskim w Krakowie. Sytuacja trudna bo 2 tyg po czasie,
          zły
          stan łożyska i brak wód - poród indukowano, ale małej zanikło tętno
          i
          skończyło się nagłą cesarką, której bałam się panicznie. Traktowano
          mnie
          nie tylko po ludzku, ale wręcz bardzo ciepło, pocieszano,
          obejmowano. CC
          było nagłe więc tata nie zdążył się przebrać by mógł mi towarzyszyć
          na
          sali operacyjnej. Za to wypełnił wszystkie papiery za mnie, żeby
          znalazł
          się czas na podanie znieczulenia pp zamiast ogólnego. Małą pokazano
          mi od
          razu, z jeszcze nieodciętą pępowiną i do dziś płaczę ze wzruszenia
          na
          samo wspomnienie: popatrzyła mi od razu prosto w oczy, tak
          spokojnie...
          Na moich oczach ją osuszono, odśluzowano itd po czum przytulono do
          mojej
          twarzy (byłam jeszcze szyta) a następnie zawołano tatę, który udał
          się z
          nią na ważenie itd. Mnie w tym czasie zszyto i przewieziono na salę
          pooperacyjną, gdzie stał już wózeczek z małą, gotowa do pomocy
          pielęgniarka i tatuś, który od razu pobiegł w moją stronę wołając
          "Widziałaś ją? Taka Sliczna!" i prawie płakał ze szczęścia. I to
          druga
          najszczęśliwsza chwila w moim życiu (po widoku małej w tej 1szej
          sekundzie). Nikt dziecka nie klepał by płakało, nikt też nie
          zawracał
          sobie głowy ubieraniem mamy (założono mi koszulę dopiero przed
          pionizacją, mała miała ubranko bo marzła). Od razu uśmiechnięta
          pielęgniarka spytała czy chcę karmić, położyła mi małą na piersi,
          przystawiła wszystko spokojnie tłumacząc. Została chwilę, by się
          upewnić,
          że wszystko ok, po czym wyszła wręczając mi kabelek z dzwonkiem na
          wszelki wypadek i potem zaglądała co jakiś czas ona i położna (kilka
          razy
          dziennie zachodzili też doradcy laktacyjni). Mała była ze mną non
          stop,
          tata był delikatnie wypraszany tylko na noc i na czas
          obchodu/zabiegów).
          Na wszelkie zabiegi i badania mogliśmy jej towarzyszyć, o wszystkim
          informowano i pytano o zgodę (nawet o zgodę na przewinięcie). Póki
          leżałam pielęgniarka we wszystkim pomagała, w pierwszą noc wzieła
          też
          małą na parę godzin bym mogła się przespać spokojnie (sama
          prosiłam).
          Wcześniej zapytała czy mnie obudzić na karmienie czy nie. Byłam
          skrajnie
          wykończona (nie spałam i nie jadłam 3 doby) więc proosiłam by ją
          dokarmiono jeśli nie miną 3 godziny, bo tyle minimum potrzebuję. Po
          3
          godzinach ją dostałam, z informacją, że jadła raz, godzinę wcześniej
          i że
          podano jej mleko strzywawką. Tak też karmiono wcześniaki leżące w
          inkubatorach odciągniętym mlekiem mamy. Gdy któreś dziecko miało
          problemy
          ze ssaniem, cierpliwie je tego uczono, karmiąc ściągniętym mlekiem
          palcem
          po drenie. Regulamin zabraniał spania z dzieckiem, ale był on tylko
          po to
          by go powiesić w mało widocznym kącie smile Dzieci spały z mamami ile
          chciały mamy, a pielęgniarki wręcz pomagały je prawidłowo na
          brzuszku
          układać (na maminym brzuchu) i zachwycały się jeśli malec spał
          wtulony w
          mamę z piersią w buzi. Gdy dziecko spadało z wagi nikt nie sugerował
          dokarmiania tylko przysyłano doradcę laktacyjnego. Jak w 3 noc
          miałam
          potworny nawał, to położne pocieszały, pokazywały jak ściągać,
          doradzały
          ciepły prysznic przed karmieniem i dawały zimną kapuchę po. Póki
          mamy
          były słabe proszono by dzieci nie nosiły tylko w łóżku tuliły, ale
          tatusiów wręcz zachęcano do noszenia, przewijania itd, pomagając im
          i
          ucząc. Jak jeden rożek przyniósł to mu go polecono wyrzucić bo
          dziecko
          chce czuć jego ramiona a nie sztywny kokos big_grin Po czym cierpliwie
          przerażonego uczono jak nosić noworodka smile Jest tylko jedno ale w
          tym
          idealnym szpitalu: to rudera niedofinansowana sad
      • aphoper1 Re: Polskie szpitale a AP 14.08.10, 20:30
        Ja też rodziłam na Siemiradzkiego!
        I bardzo odpowiadało mi to, że Mała OD RAZU trafiła na brzuch, pediatra zerknął
        na Nią podczas tego i zapytał, czy chcę, żeby Ją od razu zbadać, czy żeby chwilę
        ze mną poleżała. Powiedziałam, że choć chwilę niech poleży, aż ginekolog zaczął
        poganiać, że może by jednak Małą zbadać (ale rozumiem go, przez pół ciąży razem
        ze mną walczył o przeżycie Małej, a potem o każdy dzień dłużej w brzuchu),
        zrobili to przy Mężu, a potem zaraz mi oddali. Zachęcano także do spania z
        Dzidziusiem w łóżku, ja miałam opory, bo bałam się, że taka wykończona zrzucę
        Małą z wyrka (dość wąskie), ale w nocy przełożyłam i położna była wyraźnie
        zadowolona.
        Natomiast jak chodzi o pomoc w kp, to w moim przypadku było zdecydowanie źle:
        sprzeczne teorie położnych, namawianie na kapturki, opowieści o braku pokarmu,
        pocieszanie, że butla też ok, dokarmianie bez mojej wiedzy, sianie paniki, że
        spadek wagi powyżej 10%,itp itd, brrrr...sad
        --
        http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
    • pata79 Re: Polskie szpitale a AP 19.08.10, 14:02
      Też rodziłam w Lublinie, cesarka nieplanowana. Po porodzie dostałam córcię do pocałowania smile Potem wszystko zależało od położnej, która miała dyżur. Jak była fajna - pomagała przystawiać do piersi, przychodziła w nocy sprawdzić czy wszystko ok.
      Ale były też położne, które albo się minęły z powołaniem albo już się wypaliły zawodowo - ciągle proponowały dokarmianie sztuczne,nie reagowały na płacz mojej córeczki (jak nie dawałam rady sama jej uspokoić, przechodziły obojętnie)...
      Nie mogę, więc sobie wyrobić zdania. Wszystko i tak zależy od ludzkiej życzliwości.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka