Dodaj do ulubionych

dziwna 10- latka???

20.08.10, 09:37
witam mam pytanie, bo ja juz sama nie wiem czy mi się coś wydaje,
czy czepialska jestem, czy coś faktycznie jest nie tak?

otóz sprawa dotyczy córki mojego partnera, kóra za dwa miesiące
skończy 10- lat. mieszka z mamą. Co drugi weekend czas spędza z
tatą, a w wakacje dodatkowo ok tygodnia.
Nie powiem że martwią mnie te spotkania- a może nie tyle spotkania
co ich jakość. Wydaje mi sięże tata cały czas traktuje ją jak 5
letnie dziecko...
To co moim zdaniem nie jest normalne dla tego wieku to brak
zachamowań i wstydu - tata cały czas kąpie córkę! poza tym Ona kapie
się z plastikowymi zabawkami- konikami, pieskami, etc...Rozmawia
nimi, skacze, bawi się jak dzidziuś.
Nie potrafi sama dobrać ubrań, obojętna jest kolorystyka i fason,
stare czy nowe, obojętne jej czy ubiera brudne, pogniecione czy
czyste. Nie czesze włosów, z brudną buzią i w brudnym od zabawy
ubraniu mogłaby wyjść gdziekolwiek i nie odczuwalaby dyskomfortu.
Bawi się zazwyczaj zwierzątkami i jak zwierze biega na czterech
łapkach.
Tata czyta jej bajki do snu. Targuje się o wszystko o to że trzeba
zjeść, umyćsię, ubrać, uczesać.

Obserwuję tą dziewczynkę od czterech lat i jej zachowanie ani zabawy
nie uległy żadnej zmianie. Cały czas są takie same.

jest wiele rzeczy które mnie martwią i na które wpływu nie mam. Np.
pora posiłków: wszyscy jemy obiad czy kolację oprócz Paulinki, ona
będzie jadła kiedy będzie miała ochotę.

Wiem że nie będę miala wpływu na wiele spraw i zachowan które wpaja
jej matka- ale ja uważam że podczas wizyt u nas tata powinien
egzekwować poprawne zachowania- jak to ze nie śpimy w kitku i opasce
na glowie, ale czeszemy włosy przed snem, że myjemy ręce przed
posiłkami, przed snem taka duża dziewczyna może poczytać sama
książkę, że kąpie się samodzielnie, że je z nami wspólnie posiłki -
a jeżeli nie ma na to ochoty to przynajmniej uczestniczy w nich,
siedząc z nami przy wspólnym stole.

rozmawiam z nią i proszę o poprawne zachowanie, kiedy zwraca siędo
mnie monosylabami, albo odpowiada wręcz nieuprzejmie to mówię jej że
sprawia mi przykrość, że jestem dla niej miła i odzywam się do niej
dobrze i oczekuję wzajemności. Przygotowuję do jedzenia to co
najbardziej lubi, zachęcam ją- ale czasem po prostu ręce mi opadają
i ryczeć się chce bo ona robi i tak to co chce

Mój partner twierdzi że nie będzie jej wychowywał podczas krótkich
dwu- trzy dniowych wizyt u nas - ponieważ chce żeby dobrze kojarzyła
te kontakty- ale ona jest po prostu rozpuszczona, robi co chce i
podczas jej wizyt nic mi się nie chce, im bardziej się dla niej
staram tym bardziej boli mnie to ze ona nie szanuje ani taty ani
nikogo innego- rządzi tym domem i wszystko jest pod jej dyktando.
Edytor zaawansowany
  • verdana 20.08.10, 09:51
    Pewne zachowania są rzeczywiście dziecinne. Niektore są albo kwestią
    nie nauczenia dziecka pewnych nawyków, albo przeciwnie -
    egzekwowania ich przez matkę, a dziecko, przyjeżdżając do Was robi
    sobie wakacje od mycia i czesania. Dziesięciolatki zwykle potrafiąś
    wybrać ubranie, ale rzadko zwracają uwagę, czy jest czyste, o
    pogniecionym już nie wspomnę.
    Targowanie się o wszystko jest jak najbardziej typowe. Czytanie
    przed snem jest nie tylko normalne, ale jak najbardziej wskazane.
    Niezależnie czy dziecko umie czytać, czy nie, czytanie przez rodzica
    jest czymś zupełnie innym, tworzy i więź i pozwala na czytanie
    rzeczy, po które samo dziecko by nie sięgnęło. Jest to wręcz
    zalecane przez psychologów.
    Jesli chodzi o pory jedzenia - nie jest wykluczone, ze w domu są
    inne i dziecko jest glodne o swoich zwykłych porach. To Wy, dając
    jej jedzenie kiedy chce pozwalacie na to - a jesli to kwestia dwóch
    dni, to nawet nie bardzo się dziwię. Dziecko jedzace zawsze o piątej
    nie jest głodne o trzeciej. A moze po prostu nie ma ochoty siadać z
    Tobą do stołu, bo zwracasz jej uwagę?
    Jesteś konkurencją dla jej matki - trudno sie dziwić braku sympatii.
    Masz prawo wymagać grzeczności, ale nie wylewnosci. Na pewno nie
    oczekuj, ze skoro Ty jesteś dla niej miła, to dziecko też będzie dla
    Ciebie miłe.
    A to, żę rządzi domem na pewno nie jest jej winą, najwyżej jej ojca
    i do niego możesz mieć pretensje, nie do dziecka.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • morekac 20.08.10, 10:08
    Pewnie nie masz własnych dzieci w tym wieku czy starszych.
    Stawiam na to, że w towarzystwie mamy zachowuje się dużo doroślej.
    Być może oboje - i tata, i córka - zatrzymali się na
    etapie 'przedroztsaniowym'. A że młoda stara się skupić
    (podświadomie) na sobie uwagę taty, to zachowuje się mniej dorośle
    niż zwykle (nie ma tam u was jakiegoś mlodszego rodzeństwa
    przypadkiem?)
    Na kąpanie przez tatę wydaje się już nieco za duża, ale koniki w
    wannie i dzidziusiowe zabawy nie są nadmiernie rzadkie w tym wieku.

    .Nie potrafi sama dobrać ubrań, obojętna jest kolorystyka i fason,
    > stare czy nowe, obojętne jej czy ubiera brudne, pogniecione czy
    > czyste. Nie czesze włosów, z brudną buzią i w brudnym od zabawy
    > ubraniu mogłaby wyjść gdziekolwiek i nie odczuwalaby dyskomfortu
    Są takie dzieci. Zmienia się to u nastolatek - z reguły. Przesiadują
    wtedy godzinami w łazience, przebierają się 50 razy dziennie,
    wpadają w histerię typu "ja nie mam co na siebie włożyć" i wypsikują
    hektolitry pachnideł wink

    >wszyscy jemy obiad czy kolację oprócz Paulinki, ona
    > będzie jadła kiedy będzie miała ochotę.
    Może w domu jada w innych godzinach i po prostu nie jest głodna w
    tym czasie, kiedy wy jesteście?

    jak to ze nie śpimy w kitku i opasce
    > na glowie, ale czeszemy włosy przed snem, że myjemy ręce przed
    > posiłkami, przed snem taka duża dziewczyna może poczytać sama
    > książkę, że kąpie się samodzielnie, że je z nami wspólnie posiłki -

    > a jeżeli nie ma na to ochoty to przynajmniej uczestniczy w nich,
    > siedząc z nami przy wspólnym stole.
    czepiasz się z tymi włosami. Od rozczochranych włosów się nie
    umiera. Zwłaszcza, że i tak trzeba je będzie rano czesać.
    Ręce przed jedzeniem trzeba być. A jeśli chodzi o czytanie - z tatą
    spędza tylko trochę czasu, nic dziwnego, że chce,żeby jej czytał. to
    nie o czytanie chodzi, a o czyjąś uwagę. Niektóre dzieci w tym wieku
    lubią mieć zresztą czytane.

    rozmawiam z nią i proszę o poprawne zachowanie, kiedy zwraca siędo
    > mnie monosylabami, albo odpowiada wręcz nieuprzejmie to mówię jej
    że
    > sprawia mi przykrość, że jestem dla niej miła i odzywam się do
    niej
    > dobrze i oczekuję wzajemności.
    Dzieci w tym wieku odzywają się monosylabami i burczą, zwłaszcza jak
    kogoś nie lubią, są onieśmielone albo mają zły humor (często).
    Myślę, że się mniej spinaj i bardziej obciąż opieką nad nią partnera.
    No i co to znaczy 'poprawne zachowanie'? Być może dla niej oznacza
    to po prostu trochę co innego niż dla ciebie.Obawiam się też,że
    jesteś słodka i grzeczna z wierzchy, w środku jesteś o nią
    zazdrosna i zła na nią, nie lubisz jej,a w dodatku nieco usiłujesz
    ją tresować. A ona bez pudła wyłapuje hipokryzję.
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • lila1974 20.08.10, 12:05
    To nie dziecko jest dziwne, tylko twoje "zasady".
    Czytając opis Twoich wymagań sama się zmęczyłam.

    --
    http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
  • berta75 20.08.10, 13:19
    Ta młoda osoba Was wykorzystuje, straszny błąd ojca - nie można
    pozwolić wchodzić sobie na głowę tylko dlatego, że ma się dziecko
    na kilka dni w miesiącu. To, że będzie mogła robić co chce nie
    znaczy, że będzie go kochać ponad życie i mocniej od mamusi. W
    każdym domu są zasady, których się przestrzego, istnieje system
    nagród i kar. Powinnaś porozmawiać z partnerem i jak najbardziej
    wymagać od 10 letniego dziecka tego co opisałaś w swoim poście.
  • morekac 20.08.10, 13:42
    Ta, system kar i nagród dla 10-latki, którą widuje się 4 dni w
    miesiącu i przez tydzień wakacji. Można sobie darować, i tak się jej
    nie wychowa, a tylko nerwy wszystkim zszarpie. Zwłaszcza, że te
    tzw.zasady to w wielu przypadkach czepianie się głupot. Sądzę, że
    pomyliłaś zasady z pierdołami.
    I za co karać? Za nieodpowiednie dobranie kolorów? Za włożenie
    nieuprasowanego ciucha? Za spanie w niewłaściwym uczesaniu? Za chęć,
    żeby tata przeczytał książkę przez te kilka wieczorów w miesiącu?
    Za niechęć do jedzenia? Za małą wylewność w stosunku do takiej
    dobrej kobiety?
    Każdy człowiek ma prawo czesać swoje włosy tak jak mu się podoba, ma
    prawo nie zmuszać się do jedzenia, kiedy nie jest głodny i ma prawo
    nie być rozmownym. Nawet dziecko ma do tego prawo. Czy chciałabyś
    być karana za to, że nie uczesałaś odpowiednio włosów przed
    spaniem? wink


    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • joa66 20.08.10, 13:52
    Nie mam córki i związanych z tym doświadczeń, ale...to dla mnie nie
    jest normalne, że 10latka nie odczuwa potrzeby prywatności,
    intymności i zgadza się (wymaga?), aby ojciec ją kąpał..

    Jedyne wytłumaczenie...może brak jej bliskości fizycznej ojca,
    przytulania, itp i te nieszczęsne kąpiele mają to zastąpić?

    Jeżeli tak jest to może jednak warto zwrócić uwagę tatusiowi, żeby
    przytulał w czasie czytania i nie tylko...
  • morekac 20.08.10, 14:05
    Ja mam dwie i dla mnie jedyna dziwna rzecz, to rzeczywiście te
    kąpiele. Cała reszta 'dziwactw' jest do przełknięcia.
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • scher 20.08.10, 15:19
    morekac napisała:

    > Każdy człowiek ma prawo czesać swoje włosy tak jak mu się podoba

    No nie wiem, moje dzieci nie mają takiego prawa.

    > ma prawo nie zmuszać się do jedzenia, kiedy nie jest głodny

    Ale ma obowiązek dopasować pory swojego głodu do pory posiłków w miejscu, w jakim aktualnie przebywa.
    W skrajnych przypadkach - jeść nie musi, usiąść do stołu ze wszystkimi musi.

    > i ma prawo nie być rozmownym.

    To zależy. Są sytuacje, że uprzejma konwersacja jest obowiązkiem towarzyskim. Nawet dziecko ma taki obowiązek.

    --
    Ne puero gladium!
  • morekac 20.08.10, 15:46
    To jednak współczuję twoim dzieciom. wink

    > Każdy człowiek ma prawo czesać swoje włosy tak jak mu się podoba
    >
    > No nie wiem, moje dzieci nie mają takiego prawa.
    Dziewczyna ma 10 lat i byc może po prostu nie czesze w domu włosów
    przed spaniem. Nie jest to jakaś ogólnie obowiązująca norma
    społeczna. Wyobraź sobie siebie w takiej sytuacji: przez 24 dni w
    miesiącu nie czeszesz się wieczorem, a przez 4 dni w miesiącu -
    jakaś ciotka/opiekun/-ka/ktokolwiek oznajmia ci, że u niej/niego
    masz te włosy czesać wieczorem. Bo tak są zasady u cioci. Toż szlag
    człowieka trafia na miejscu wink

    Ale ma obowiązek dopasować pory swojego głodu do pory posiłków w
    miejscu, w jak
    > im aktualnie przebywa
    Być może mloda jada przez pozostałą część miesiąca w innych
    godzinach i po prostu nie jest głodna. Czy autorka zainteresowała
    się kiedykolwiek, dlaczego tak się dzieje? Czy może próbowała
    dostosować godziny posiłków do przyzwyczajeń dziecka? Raczej nie,
    uznała, że to dziwne, że młoda jest niewychowana i że koniecznie
    trzeba ją przez te 4 dni musztrować/tresować i naprawiać błędy
    (prawdziwe lub rzekome) wychowawcze matki.

    >N
    > awet dziecko ma taki obowiązek.
    Człowiek, którego ktoś się czepia przez 4 dni, może nie miec ochoty
    na cokolwiek.

    Po prostu uważam, że pora czesania włosów czy kilka innych,
    karygodnych przejawów 'niewychowania' to są pierdoły.
    A dzieckiem powinien zająć się przede wszystkim tatuś, a nie jego
    partnerka.Ostatecznie nie jest służącą, nie musi wygotowywac
    rarytasów (zwłąszcza, że młoda i tak nie je), mogłaby trochę wrzucić
    na luz i przestać udowadniać wszystkich wokoło, że byłaby lepszą
    matką niż ta okropna eks partnera.




    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • morekac 20.08.10, 15:56
    > No nie wiem, moje dzieci nie mają takiego prawa
    I jeszcze jedno. To nie jest dziecko Iny. Nie jest nawet z nim
    związana prawnie jako macocha. Dziecko przebywa w jej obecności
    przez 4 dni w miesiącu i przez tydzień wakacji. IMHO: ina może sobie
    zdecydować, że je się u nich obiad o tej czy o tej godzinie, że
    dziecko ma jej nie pyszczyć, że ma nie rozwalać ubrań gdzikolwiek
    bądź i że ma zmyć po obiedzie. Może się starać, żeby młoda nie
    obrażała ogólnie pojętej estetyki jakimiś rozczochranymi kudłami czy
    śmierdzacymi ciuchami - niemniej nie powinna pouczać jej, że młoda
    ma czesać włosy na noc. I na pewno nie powinna mówić czegoś w stylu:
    Moja droga Paulinko, jesteś już dużą dziewczynką, a dziewczynki w
    twoim wieku powinny czytać sobie same książeczki/powinny ubierać się
    schludnie/prowadzić uprzejme konwersacje itp.
    No bo kto lubi takie pouczające osoby?
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • croyance 24.08.10, 13:50
    No tak, ale dziecko jednak jest gosciem i powinno dostosowac sie do
    godzin posilkow, jakie panuja w domu autorki watku. Nie widze powodu,
    dla ktorego mialoby jesc o innych porach, tylko dlatego, ze 'sie
    przyzwyczailo'. Wszyscy jestesmy przyzwyczajeni do roznych rzeczy,
    ale w spoleczenstwie czesto dostosowac sie musimy do innych. Caly
    swiat nie bedzie czekal, az mloda zacznie byc glodna, i wczesniej i
    czy pozniej i tak bedzie musiala nauczyc sie jedzenie o takiej porze,
    na jaka jej pozwoli np. pracodawca.

    Inna rzecza jest pewien symboliczny wymiar posilku: moze byc to taki
    bunt przeciwko nowej partnerce ojca, i IMHO sam ojciec nie powinien
    na to pozwalac. Odwiedza ich oboje, w ich domu, i naprawde nie ma
    powodu, zeby wszyscy razem nie mogli zjesc posilku przy jednym stole.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • morekac 24.08.10, 14:07
    ale dziecko jednak jest gosciem i powinno dostosowac sie do
    > godzin posilkow, jakie panuja w domu autorki watku.
    Gospodarze też czasem mogą pójść na ustępstwa i zmienić godzinę
    posiłku? Czy to, gość ma lat 10, oznacza, że musi robić wszystko
    tak, jak sobie gospodarze życzą?

    > moze byc to taki
    > bunt przeciwko nowej partnerce ojca, i
    Zatem uważasz, że dziecko - tylko dlatego, ze jest dzieckiem -
    powinno przyjać wszystko z uśmiechem i pieśnią na ustach, tudzież
    giąć się w uprzejmych ukłonach? Nie ma prawa mieć żadnych
    negatywnych odczuć w stosunku do założycielki wątku?
    Autorka też się buntuje przeciwko tej sytuacji. Ale ona miała wybór.
    Dziecko nie miało.

    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • croyance 24.08.10, 14:18
    Jakis kompromis jest zawsze wskazany, jesli wiec mloda jest
    przyzwyczajona do jedzenia o innych godzinach, to tez nie widze
    przeciwskazan, zeby cala rodzina - CALA - usiadla do stolu godzine
    czy dwie wczesniej. Ale to musi byc obgadane ze wszystkimi i
    ustalone.

    Nie, dziecko nie musi nic przyjmowac z piesnia na ustach, ale mowimy
    to nie o wielkiej milosci i pisaniu laurek, a kulturalnym zachowaniu,
    czyli zjedzeniu wspolnie obiadu. To mozna zrobic i z negatywnymi
    uczuciami. To tez zreszta dobra nauka na przyszlosc, nieraz przyjdzie
    jej jeszcze jesc i przebywac z osobami, za ktorymi nie przepada. A
    skoro odwiedza ojca i jego partnerke w ich wspolnym domu, to
    niestety, ale obie panie musza nauczyc sie koegzystencji, chociazby
    na poziomie bycia dla siebie powierzchownie uprzejmymi.

    Autorka IMHO nie buntuje sie tak naprawde z powodu takiego, a nie
    innego zachowania dziewczynki, tylko czuje sie nieco wykluczona i
    zepchnieta na margines we wlasnym domu, w ktorym nagle - jak moze jej
    sie wydawac - rzadzi mloda. Mnie zadne z opisanych przez nia zachowan
    mlodej nie wydaja sie specjalnie dziwne, ale jest moze jakies
    probowanie sil miedzy nimi, ktorego ona sama nie umie okreslic.
    Oczywiscie konkurencja jest pozorna, bo dziecko nie jest i nigdy nie
    bedzie konkurencja dla osoby doroslej, i nie mozna w ten sposob na to
    patrzec.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • morekac 24.08.10, 15:03
    To tez zreszta dobra nauka na przyszlosc, nieraz przyjdzie
    > jej jeszcze jesc i przebywac z osobami, za ktorymi nie przepada
    Autorka watku - osoba zapewne dorosła - ma z tym problem wink.
    Oczywiście, że prawdopodobnie cała kwestia wymaga zapewne jakiś
    negocjacji czy ustaleń - ale ina czepiała się też nieistotnych
    głupot typu spanie z rozpuszczonym włosem czy związanym, uznając to
    za super ważną zasadę (a to tylko róźnica kulturowa). winkCzepiała
    się, że 10-latka kąpie się z konikami, niegustownie dobiera kolory i
    wszystko jej jedno,czy jest umyta/uczesana/pognieciona. W ten sposób
    można się czepić zachowania każdej osoby wyłącznie na zasadzie "robi
    coś nie tak, jak ja zwykłam to robić". BTW: znam niejedną byłą 10-
    latkę o dużym talencie do nieczesania włosów i chodzenia w byle
    czym - wyrosły z tego. To może być dosyć upiorny wiek, zwłaszcza dla
    nieprzyzwyczajonych wink.
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • verdana 26.08.10, 17:37
    Cóż, dziecko nie jest gosciem w domu swojego ojca. A jeśli jest -
    czas to zmienic, bo oznacza to funadamentalne niezrozumienie tego,
    że dziecko u ojca powinno być "u siebie", a nie w obcym domu.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • croyance 31.08.10, 02:01
    Jest gosciem, bo nie mieszka tam na co dzien, nie ma swojego pokoju,
    przyjezdza z plecakiem etc. Tak samo ja jestem gosciem w domu moich
    rodzicow: mieszkalam tam z nimi wiele lat, ale teraz moj codzienny
    dom mam gdzie indziej. Nawet jesli ojciec przeznaczy jeden pokoj
    tylko dla niej i bedzie trzymala tam swoje rzeczy, nie zmieni sie to,
    ze w rzeczywistosci spedza tam jedynie weekendy, i nie jest do konca
    u siebie.

    Zreszta, sytuacja IMHO jest taka: albo jest sie gosciem, i ma sie
    przy tym rozne przywileje wynikajace z tego statusu (ale i
    ograniczenia), albo jest sie u siebie i ma sie rozszerzone prawa, ale
    i obowiazki. Nie moze byc tak, ze ma sie tylko przywileje. Jesli
    mloda jest U SIEBIE, to powinna np. sprzatac swoj pokoj, ale tego
    nowa partnerka ojca nie bedzie wymagac od niej, prawda?
    --
    Sprawdz, co slychac w Narnii:
    <a
    href="forum.gazeta.pl/forum/f,24965,Narnia_i_C_S_Lewis.html"
    target="_blank"
    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/f,24965,Narnia_i_C_S_Lewis.html<
    /a>
  • jakw 04.09.10, 22:39
    croyance napisała:

    > No tak, ale dziecko jednak jest gosciem
    Ciekawe, dlaczego dziecko 10-letnie ma być gościem u własnego ojca? Zresztą gościom przez kilka
    dni w m-cu zwykle nie suszy się głowy o każdą głupotę.
    > Caly
    > swiat nie bedzie czekal, az mloda zacznie byc glodna, i wczesniej i
    > czy pozniej i tak bedzie musiala nauczyc sie jedzenie o takiej porze,
    > na jaka jej pozwoli np. pracodawca.
    Pracodawca to za jakieś 10 lat. Zresztą pracodawcę można zmienić...
    Na razie dziecko przez 24-27 dni być może jada o porze X, a przez pozostałe 4 ma być głodne o
    porze Y. Zresztą może kuchnia iny jej po prostu nie odpowiada? Bez przesady - przez 4 dni z głodu
    nie umrze.
    > Inna rzecza jest pewien symboliczny wymiar posilku: moze byc to taki
    > bunt przeciwko nowej partnerce ojca,
    Jeśli jest to bunt przeciwko "macosze" - to przymuszanie młodej do takiego posiłku może odnieść
    całkiem odwrotny od zamierzeń skutek.
    > i IMHO sam ojciec nie powinien na to pozwalac.
    To może niech Ina ustali to z partnerem?
  • lila1974 20.08.10, 18:30
    Nie scher, nie musi.

    --
    http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
  • scher 20.08.10, 20:50
    Co nie musi?

    --
    Ne puero gladium!
  • scher 20.08.10, 15:15
    lila1974 napisała:

    > Czytając opis Twoich wymagań sama się zmęczyłam.

    Taaa, strraszne wymagania...

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 20.08.10, 15:58
    Nie strtaszne, inne.
    Bedąc dziecieciem wyjeżdżalam z babcią na wakacje. Babcia miała inne
    wymagania niz rodzice - dotyczące drobiazgów, ale inne. Cóż, dla
    mnie te wakacje to był horror - nie dlatego, aby wymagania były
    trudne do wypełnienia, ale dlatego, że stale o czyms zapominalam i
    babcia zwrtacała mi uwagę i dlatego - co wązniejsze -0 ze wybita z
    wlasnych przyzwyczajeń nie czulam się sobą. Zmuszano mnie do bycia
    zupelnie kimś innym.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • lila1974 20.08.10, 18:28
    Nie mam nic przeciwko ustalaniu pewnych reguł i oczywiście autorka może otworzyć
    ojcu dziewczynki oczy, że to czy tamto nie gra, ale zestawienie ich wszystkim
    razem sprawia na mnie wrazenie "kodeksu dla grzecznych przedwojennych panienek".

    Dziewczynka ma 10 lat ... dla bezdzietnej (zakładam) partnerki jej ojca jest
    zapewne "już taką dużą dziewczyną", gdy tymczasem to nadal dziecko i ma prawo
    zachowywać się jak dziecko.

    Partnerka ojca, która ją widzi raz na jakiś czas może skupiłaby się na nie
    uprzykrzaniu jej spotkań?

    Jak najbardziej ma prawo rozmawiać z ojcem dziewczynki o ich wzajemnych
    relacjach, sugerować, że może jednak warto popatrzeć na młodą, jak na nieco
    starszą, a nie traktowac jak pięciolatkę, ale dziecku dać nieco swobody, a nie
    bezustannie ustawiać i korygować.
    --
    http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
  • morekac 20.08.10, 22:24
    A ja dodam jeszcze, że nie da się NIKOGO wychować przez 4 dni w
    miesiącu. Mission impossible. Co najwyżej można zatruć życie
    wszystkim dookoła skupianiem się na drugorzędnych bzdetach.
    myślę, że dobrze byłoby porozmawiać z partnerem n/t tego kompania -
    zasadniczo ojcowie raczej nie kąpią 10-latek i może się to skończyć
    paskudnymi podejrzeniami czy oskarżeniami. o pedofilię, kazirodztwo
    i co tam jeszcze teraz jest na topie.
    > Partnerka ojca, która ją widzi raz na jakiś czas może skupiłaby
    się na nie
    > uprzykrzaniu jej spotkań
    Ależ dziewczyna się stara, moim zdaniem - za bardzo. Za bardzo
    usiłuje młodej dogodzić - i oczekuje wzajemności. A że jej nie
    dostaje - czuje się sfrustrowana. Ponieważ dodatkowo stara się, żeby
    dziewczę stosowało się do wspomnianego już "kodeksu dla..." -
    obawiam się, że sama jest postrzegana przez dziecko jako osoba
    poniekąd upierdliwa.
    Więcej luzu i poczucia humoru.
    Może jakaś książka o dzieciach w tym wieku?

    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • croyance 24.08.10, 13:53
    Niky nie kaze jej wychowywac tej dziewczynki, ale jednak jest w swoim
    domu i ma prawo wymagac, zeby dziewczynka - jako gosc - dostosowala
    sie do jakichs podstawowych zasad w nim panujacych. Nie moze byc tak,
    ze caly dom staje na glowie, bo mloda ma inne przyzwyczajenia. I nie
    ma to nic wspolnego z tym, czy macocha, czy nie macocha, tego samego
    mogliby bowiem wymagac od swoich dzieci rodzice zabierajacy je w
    gosci do np. znajomych.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • morekac 24.08.10, 14:10
    A jeśli mieszkają w domu ojca dziewczynku? To ten dom jest wtedy
    bardziej jej czy bardziej jego córki ?

    dostosowala
    > sie do jakichs podstawowych zasad w nim panujacych
    Zwłaszcza do tego czesania się przed snem. Dziecko spędza tam 4 dni
    w miesiącu - dosyć trudno zmienia się przyzwyczajenia w tym czasie.
    A młoda nie chodzi w gości, ona spotyka się z ojcem.
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • croyance 24.08.10, 14:22
    To tez jest jej dom, a nie dziewczynki. Jak by nie bylo, dziewczynka
    jest gosciem i niestety czy chce czy nie w jakis sposob musi sie
    dostosowac. Tak, spotyka sie z ojcem, ale ojciec mieszka ze swoja
    partnerka, i - czy ja lubi, czy nie - trzeba to jednak uszanowac. 10-
    latka jest juz wystarczajaco duza, by to zrozumiec (12 letni syn
    mojego meza powiedzial do mnie: oczywiscie, jako dziecko, wolalbym,
    zeby tato byl z mama, ale ty o wiele bardziej do niego pasujesz).

    Co do czesania sie nie wypowiadam, bo caly problem nieco wydumany.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • croyance 24.08.10, 14:26
    Zreszta innym jeszcze problemem jest IMHO to, ze ojciec powinien w
    tym wszystkim zajac jakies stanowisko, ale on - jak wynika z opisu -
    kompensuje malej rozstanie w krzywdzacy ja w sumie sposob. Z jego
    zachowania mala wnioskuje jedynie to, ze czuje sie winny, a takze ze
    jego partnerka, nadskakujac jej, czuje sie winna, i grac bedzie na
    tym az do bolu. Nikomu to nie sluzy - ani mlodej, ani ojcu, ani
    autorce watku.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • morekac 24.08.10, 15:18
    Ale 10-latkę też nie należałoby tresować na kazdym roku. To nie jest
    tak, że młoda jest jakoś totalnie niegrzeczna i nieakceptująca - ina
    po prostu oczekuje, że skoro ona jest miła, młoda również powinna
    być zawsze miła i uprzejma.
    Nie znam dziecka, które jest zawsze miłe, uprzejme, robi zawsze i
    natychmiast to, o co się je prosi, nigdy nie odburknie i nie użyje
    półsłówków. Nie ma tak prosto.
    A co do rozumienia rozwodu - może jest wystarczająco duża, żeby to
    zrozumieć, ale czy jest w stanie się z tym pogodzić? Dorosłym
    dzieciom jest czasem trudno przez to przebrnąć.
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • croyance 24.08.10, 17:47
    No wlasnie pomoc jej pogodzic sie z sytuacja powinien ojciec, a
    tymczasem:

    'Mój partner twierdzi że nie będzie jej wychowywał podczas krótkich
    dwu- trzy dniowych wizyt u nas - ponieważ chce żeby dobrze kojarzyła
    te kontakty- ale ona jest po prostu rozpuszczona, robi co chce i
    podczas jej wizyt nic mi się nie chce, im bardziej się dla niej
    staram tym bardziej boli mnie to ze ona nie szanuje ani taty ani
    nikogo innego- rządzi tym domem i wszystko jest pod jej dyktando.'

    nie pomaga, a nawet wprost przeciwnie, w dodatku nie chce
    uczestniczyc w wychowaniu, tylko rozpuszcza ja i w glupi sposob
    rekompensuje jej rozwod. Nic dobrego z tego nie wyniknie, a to, czy
    czesze wlosy czy nie to najmniejszy problem IMHO.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • verdana 26.08.10, 17:39
    Jeśli sprawa jest tak postawiona, ze dziecko jest tylko gosciem u
    wlasnego ojca, że nie jest tam "u siebie", to kłopoty z dzieckiem
    nie skończą sie nigdy. Własnie dlatego, ze ojciec będzie traktował
    dziecko jako kogoś, kto nie jest u siebie w domu rodzica. A dziecko
    uwaza, ze ma prawo mieszkać u wlasnego ojca jak we własnym domu, nie
    tylko w goscinie, gdzie jest traktowane jak przybysz "z zewnątrz",
    nie mający zadnego wpływu na funkcjonowanie domu.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • croyance 31.08.10, 02:04
    Verdano, ale ona de facto JEST gosciem, przyjezdza na dwa dni i
    wyjezdza. Na co dzien tam nie mieszka. A jako domownik mialaby prawa
    domownika, ale i obowiazki: jakos nie widze tej pary egzekwujacej to
    od niej.

    Wszystko pieknie wyglada w deklaracjach ('czuj sie jak u siebie w
    domu'), ale nikt nie bedzie sie tak czul, spedzajac u kogos weekend.
    ja w domu, w ktorym mieszkalam ponad 10 lat, jestem obecnie gosciem,
    bo NA CO DZIEN TAM NIE MIESZKAM, i jakkolwiek nie musze pytac, gdzie
    leza lyzeczki, tak NIE JEST TO MOJ DOM.
    --
    Sprawdz, co slychac w Narnii:
    <a
    href="forum.gazeta.pl/forum/f,24965,Narnia_i_C_S_Lewis.html"
    target="_blank"
    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/f,24965,Narnia_i_C_S_Lewis.html<
    /a>
  • verdana 02.09.10, 18:45
    Ale jesteś dorosła, prawda?
    A tu mówimy o dziecku, które ma byc gosciem u ojca, gosciem, ktory ma wiedzieć, ze życie ojca
    toczy sie bez niej, ze nie jest uwzgledniana w planach, ze jej zadaniem jest dostosować się.
    Ty masz inny dom dobrowolnie, dziecko jest eliminowane z życia jednego z rodziców, nie widzisz
    różnicy?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • croyance 03.09.10, 20:47
    Ale prawda jest, ze zycie ojca toczy sie bez niej. A ze ojciec nie chce brac udzialu w wychowaniu - o
    tym napisala autorka watku - to wina ojca, a nie jego nowej partnerki. I nie ona powinna brac to na
    swoje barki, bo nie ona jest za te dziewczynke odpowiedzialna.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narni
  • morekac 04.09.10, 00:14
    Toteż autorce wątku radzono odpuszczenie nieco sprawy i wyprawę do SPA z koleżanką w czasie
    wizyty młodej. wink
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • jakw 04.09.10, 22:55
    A myślisz, że ojcu sprawia aż taką różnicę, czy młoda chodzi spać z rozpuszczonyi lub spiętymi
    włosami? Albo włoży zółtą bluzkę i fioletową spódniczkę? Bo tak częściowo to "wychowywanie"
    rozumie Ina...
  • kai_30 04.09.10, 22:25
    A uczennica liceum/technikum, mieszkająca od poniedziałku do piątku w
    internacie, ma prawo czuć się jak u siebie w swoim domu/domu swoich rodziców,
    czy już nie? wink A studentka?

    Poczucie "bycia u siebie" nie jest bezwzględnie zależne od wymiaru czasu. W
    kwestii obowiązków natomiast w pełni się zgadzam - ojciec traktuje dziewczynkę
    jak gościa, i nie włącza jej w normalne, codzienne życie domowe. Ba - on jej
    nawet nie wychowuje, bo przecież "nie ma sensu" przez cztery dni w tygodniu!

    Ale to ojciec powinien, nie macocha. Macocha domagająca się, żeby dziewczynka
    zachowywała się tak, jak ona to sobie umyśliła robi sobie tylko z małej wroga.
    BTW, mój dziesięcioletni syn kąpie się z bioniclami i zakłada nie tylko
    pogniecione i niedobrane, ale czasem i brudne ciuchy wink O buzi upaćkanej błotem
    nawet nie wspominam wink Jedyne, co mnie dziwi, to kąpiel - dzieci w tym wieku
    zazwyczaj już się krępują.


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/qb3cepok7vc1e71l.png
  • ga-ti 20.08.10, 16:13
    Mała u Was czuje się jak na wakacjach! Przyjeżdża do taty 2 razy w miesiącu, widzi się z nim tyko 2 razy w miesiącu i to jest dla niej święto, a w święta ludzie sobie odpuszczają pewne obowiązki i dzieciom też się odpuszcza smile
    Młodej pewnie brakuje taty i korzysta ile może z jego obecności. A tata chyba zatrzymał sie na etapie gdy młoda była mała, może nie widzi, nie chce zobaczyć, że rośnie, dojrzewa.

    Pewnie to dla Ciebie trudne, ale mała jest coraz starsza i pewnie rozumie tak, że to Ty odebrałaś jej tatę i że juz nigdy tata nie wróci do mamy. Nie wiadomo o relacjach Twojego partnera z eks, teraz i przed rozwodem, ani o tym, co mama mówi o tacie i o Tobie do i przy młodej. A to pewnie rzutuje na zachowania dziewczynki.
    Może byc jeszcze gorzej, bo mała zacznie dojrzewać i się buntować sad
    Ustal z partnerem, jak widzicie Twoją rolę w wychowaniu małej, czy w ogóle będziecie ją wychowywać, czy wizyty u Was będą tylko "wakacjami".

    A czasami sobie odpuść, umów się na weekend z koleżanką, zostaw im wolną chatę.
    Cierpliwości życzę!
  • lila1974 20.08.10, 18:31
    > A czasami sobie odpuść, umów się na weekend z koleżanką, zostaw im wolną chatę.
    > Cierpliwości życzę!

    Popieram!!!
    --
    http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
  • berta75 20.08.10, 21:11
    Jak czytam te posty to mam wrażenie, że niektórzy nie powinni mieć
    dzieci, twoje obserwacjie i przemyślenia są jak najbardziej słuszne
    bynajmniej są zgodne z tematem forum - wychowanie.
  • morekac 20.08.10, 21:57
    Niektórzy nie powinni. Proponujesz wprowadzić koncesję?
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • berta75 20.08.10, 23:35
    Nie sterylizacje
  • morekac 21.08.10, 00:02
    Ciekawa jestem jakie kryteria chciałabyś zastosować... Niestety,
    najczęściej dopiero po zostaniu rodzicem można stwierdzić
    nieprzydatność do pełnienia tej roli. wink
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • madzialenakata 28.08.10, 02:52
    > twoje obserwacjie i przemyślenia są jak najbardziej słuszne
    > bynajmniej są zgodne z tematem forum - wychowanie.

    tzn ze jak forum wychowanie to chodzi o wychowywanie wszystkich w koło? czy
    tylko własne dzieci?

    p.s. sprawdz znaczenie i uzycie słowa "bynajmniej" jesli oczywiscie chcesz
  • duch_mariana 21.08.10, 00:25
    Ty najpierw zadaj sobie pytanie czy kochasz Paulinkę? Czy cieszysz się na jej
    wizyty, czy też jest to dla Ciebie zło konieczne, czy też są Ci obojętne? Wtedy
    wszystko stanie się jasne. W tym momencie piszesz jakbyś była zagubiona.
    Wymieniasz jej "wady", które są typowe dla tego wieku (u nas podobnie), a
    jednocześnie się starasz, poświęcasz, przykro Ci, że ona do Ciebie tak a nie
    inaczej. Przy czym oczekujesz od niej wdzięczności za wszystko, a nie sama nie
    wykazujesz zrozumienia dla niej. To trochę skomplikowana sytuacja i sam bym się
    w tym gubił.
    Ty narzekasz, że tata jej czyta na dobranoc. Ja obcej dziewczynce na dobranoc
    grałem i śpiewałem "Pod księżycem" Lecha Stawskiego. Czy to dużo? Dla mnie i
    naszego biwakowego trio instrumentalnego nie, dla niej tak. Jesteś kobietą,
    powinnaś rozumieć dlaczego tak jest. Małe dziewczynki niczym się tu nie różnią
    od dorosłych kobiet smile Pozwól tatusiowi nacieszyć się córką, a córce nacieszyć
    tym, co tata dla niej robi. Ludzie dobrze mówią, że w 2 dni, ani w tydzień jej
    nie wychowasz, a co najwyżej napsujesz krwi i jej i sobie. Jeśli ją kochasz, to
    zaakceptujesz jej wady i niedoskonałości. Napisz tu na forum, że ją kochasz, to
    wtedy poradzę Ci jak postąpić, żeby było dobrze. Jeśli nie kochasz, to tak jak
    ktoś już radził - umów się na babski sabat z koleżankami, a oni niech robią
    sobie co chcą smile
  • lila1974 22.08.10, 21:23
    ale rzeczywiście zwykła sympatia i życzliwość, by się przydały.
    --
    http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
  • angazetka 21.08.10, 00:44
    Szczerze? Już samo to, że oczekujesz, że młoda będzie wykonywała tak
    idiotyczną czynność, jak czesanie włosów przed snem, stawia cię w
    złym świetle. A na serio: wątek z kategorii "jego dzieci z ex są
    ZUE".
    Wyluzuj nieco, spróbuj polubić młodą, a świat będzie piękniejszy. I
    zrozum, że twoje zasady są tylko najtwojsze, ale niekoniecznie
    najlepsze.
    --
    "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
  • laura_fairlie 21.08.10, 08:11
    Bo obce dzieci ogólnie są wstrętne i źle wychowane, nie mają zasad
    i człowieka doprowadzają do szału wink A już dzieci exiary są
    rozpuszczone do kwadratu i przejmują, jakże obrzydliwe, nawyki i
    poglądy swej matki.
  • k1234561 23.08.10, 06:30
    Ja mam taką 10-latkę w domu i powiem tak:
    - nie czesze włosów przed snem,ale nie śpi w spiętyh w kitkę,ani w
    opasce,bo jej niewygodnie
    - czasem bawi się w wannie plastikowymi kubkami,udając,że ma
    kawiarnię,ale raczej rzadko
    - umie dobrać sobie ubranie,stosownie do pogody,kolorystycznie
    itd.ale to ja najczęściej wybieram jej w co ma się ubrać,ponieważ
    decyzja czy założyć dziś spodnie białe,zielone czy czerwone czy
    sukienkę i którą zajęłaby wieczność wink
    - posiłki staramy się jeść wszyscy razem,jeśli to weekend.W
    pozostałe dni jest to niewykonalne,bo mąż wraca z pracy po 20:00.
    Obiady więc jem razem z córką jak wróci ze szkoły.Raz jest to
    13:30,raz 14:30.Zwykle jadam te obiady u moich rodziców.W okresie
    wakacyjnym jest dodatkowy luz w kwestii posiłków,ponieważ,jeśli
    akurat nie jesteśmy na tzw.wyjeździe to mąż zabiera córkę ze sobą do
    pracy na cały dzień,co córka uwielbia i organizują sobie obiady we
    własnym zakresie.
    -co do odzywek monosylabami,też moja nieraz tak ma,ale nigdy to nie
    jest niegrzeczne
    - mąż zaprzestał kąpieli córki w ostatnim roku przedszkola.
    Podsumowując,wrzuciłabym na luz,z tą Paulinką.Starasz się aby było
    dobrze,ale nie wychodzi.Poniekąd rozumiem dziecko,bo dla niej jesteś
    tą inną panią,która zabrała tatę.Dlatego nie starałabym się jej
    wychowywać w ciągu kilku dni,bo wykończysz się nerwowo.Moje stosunki
    z dzieckiem partnera byłyby poprawne,nie muszą być
    wylewne.Podeszłabym do tego na zasadzie nie moje małpy nie mój cyrk.


  • judytak 23.08.10, 12:38
    > podczas jej wizyt nic mi się nie chce, im bardziej się dla niej
    > staram tym bardziej boli mnie to ze ona nie szanuje ani taty ani
    > nikogo innego

    najważniejsze, żebyś przestała "dla niej się starać"
    żebys była naturalna, i żebyś się zajmowała przede wszystkim
    własnymi sprawami (usiądzesz sobie z książką albo przed komputerem,
    wychodzisz na zakupy, do fryzjera, itp. itd.)
    powinno to znacznie poprawić twoje relacje z dzieckiem (mówię
    poważnie!)

    jedynie na temat kąpieli bym rozmawiała z ojcem dziecka - na to
    rzeczywiście dziecko za duże

    cała reszta, o czym mówisz, to albo po prostu różne zwyczaje w
    różnych domach (spanie w kitce)
    albo dobre, pożądane zwyczaje (czytanie wieczorami)
    albo kwestie organizacyjne (posiłki), które możesz przedyskutować z
    mężem i ewentualnie zmienić coś, albo uznać, że rzeczywiście tak
    jest najlepiej, albo sobie odpuścić dla zdrowia wszystkich

    pozdrawiam
    Judyta

  • verdana 23.08.10, 12:41
    Jak byłam mała, to wymagano ode mnie wiązania włosów na noc, albo
    splatania warkocza. Cóż, co kraj, to obyczaj.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • ga-ti 23.08.10, 17:53
    verdana napisała:

    > Jak byłam mała, to wymagano ode mnie wiązania włosów na noc, albo
    > splatania warkocza. Cóż, co kraj, to obyczaj.

    Ode mnie też, żeby sie nie "kudłały" podczas snu. smile
  • morekac 23.08.10, 22:41
    Strasznie niepoprawne zachowanie smile
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • majenkir 26.08.10, 18:10

    verdana napisała:
    > Jak byłam mała, to wymagano ode mnie wiązania włosów na noc

    Ale kto wymagal? Konkubina ojca? wink

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
  • kai_30 04.09.10, 22:31
    verdana napisała:

    > Jak byłam mała, to wymagano ode mnie wiązania włosów na noc, albo
    > splatania warkocza. Cóż, co kraj, to obyczaj.

    Hehe, ja też spałam w warkoczu, obowiązkowo. Eksperymentalnie i w ramach
    młodzieżowego buntu zaczęłam rozpuszczać włosy pod koniec podstawówki, chyba pod
    wpływem jakiegoś filmu kostiumowego, w którym heroina długo i namiętnie
    rozczesywała włosy przed położeniem się spać, a potem malowniczo walały jej się
    po poduszce wink

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/qb3cepok7vc1e71l.png
  • brokatek 26.08.10, 17:02
    A pomyślałaś kiedyś co ONA o TOBIE myśli?
    Może myśli "jaka ta ina wspaniała", "jaka ta ina dobra" "jaka ta ina kochana"???
    A może myśli "to ta która zabrała mi tatę" "to przez nią nie mam swojego taty"?
    Czego oczekujesz od 10 letniego dziecka? Według Twojego opisu to ona jest
    całkiem normalna, tylko jej sytuacja jest chora.
    Każdy mały człowiek ma na świecie tylko dwie osoby, którym bezgranicznie ufa i
    które wręcz zwierzęco kocha. Matkę i ojca.
    W chwili rozwodu ten poukładany świat tej dziewczynce legł w gruzach. A Ty
    oczekujesz od niej że będzie przejowała się jakimś porządkiem panującym w OBCYM
    domu? Że będzie Ci wdzięczna? Za co?
    Jesteś dla niej intruzem, który wtargnął w jej życie i teraz próbuje nim
    sterować. Choćby głupimi zasadami - ale próbuje. Czy próbowałaś poznać co jest
    dla niej ważne? Czego ona potrzebuje tak naprawdę?
    Myślisz, że przekupisz ją smacznym obiadem?
    Ona chce swojego ojca mieć dla siebie, jak każda mała dziewczynka. I jak każda
    mała dziewczynka ma do tego prawo. Trochę pokory wobec jej cierpienia być może
    pozwoli ułożyć Ci sobie z nią stosunki. Ale to powinien być obopólny kompromis,
    ty też musisz ustąpić, chociaż ona jest tylko dzieckiem, jesteś jej jednak coś
    winna.
  • majaa 27.08.10, 21:41
    Trochę to jesteś czepialska, nie da się ukryćwink 10-letnia
    dziewczynka to jednak jeszcze dziecko i ma prawo do dziecinnych
    zachowań, nie wszystkie dzieci dojrzewają jednakowo i w tym samym
    czasie. A w tym przypadku chodzi pewnie jeszcze o takie
    dodatkowe "pieszczenie się", żeby zrekompensować brak taty na
    codzień.

    Poważniejszy problem moim zdaniem leży w tym, że tata zupełnie
    rezygnuje z roli wychowawcy dla swojej córki. Z jednej strony trochę
    go rozumiem, bo ma ją dla siebie bardzo krótko, ale z drugiej on też
    powinien zrozumieć, że w ten sposób robi dziecku krzywdę. Dzieci
    oprócz miłości, rozpieszczania i dobrej zabawy, potrzebują również
    autorytetu i jasnych zasad. I wcale nie chodzi o to, żeby non stop
    dziecko strofować, ale też nie przymykać oczu na wszystko. Jeśli
    faktycznie chcesz tutaj w czymś pomóc, to myślę, że powinnaś właśnie
    o tym delikatnie porozmawiać z partnerem.

    Tymczasem Ty zdajesz się przejmować jego rolę (moim zdaniem zresztą
    przeginając w drugą stronę), a to budzi zrozumiały bunt u Paulinki.
    To jeszcze mała dziewczynka i z pewnością nie odbiera Ciebie jako
    wybranki swojego ojca, ale raczej jako panią, przez którą tatuś nie
    mieszka teraz z nią i z mamusią. I do tego panią, która ciągle
    czegoś od niej wymaga. Przy tym jednocześnie na siłę próbujesz
    zachowywać pozory "dobrej cioci", ale dziecko najwyraźniej wyczuwa w
    tym wszystkim jakąś nieszczerość i reaguje na to po swojemu. Daj
    sobie na luz, bo bez pomocy partnera i tak niczego dobrego nie
    wskórasz.
  • andaba 28.08.10, 01:20
    O, to całkiem jako mojej córce, zwłaszcza to gonienie na
    czworakach... Moja tez udaje psa, bawi się w wannie żólwiem siostry,
    nie lubi się czesać, buzię myje jak jej każę, a ręce jeszcze
    rzadziej. Poza tym jest normalna smile
  • jakw 04.09.10, 22:47
    ina7791 napisała:

    > To co moim zdaniem nie jest normalne dla tego wieku to brak
    > zachamowań i wstydu - tata cały czas kąpie córkę!
    W tej sprawie to przede wszystkim pogadaj z partnerem. Przede wszystkim on powinien zdawać
    sobie sprawę z niestosowności kąpania 10-letniej panny przez rodziców.

    > poza tym Ona kapie
    > się z plastikowymi zabawkami- konikami, pieskami, etc...Rozmawia
    > nimi, skacze, bawi się jak dzidziuś.
    Dzidziusie nie rozmawiają z zabawkami wink
    Zresztą jej zachowania, oprócz tego kąpania przez tatę, nie wydają mi się jakoś strasznie
    odbiegające od normy - normy dla 10-latków, rzecz jasna. Jeśli młoda nie chce się wykąpać dopóki
    tatuś nie będzie jej kąpał - przez 2 dni z brudu nikt nie umarł.
    Więcej luzu, to tylko 55 dni w roku.
  • ina7791 23.09.10, 13:54
    śledziłąm to co pisaliście- nie chciało mi się wyprowadzać was z błędu, tłumaczyć...
    ale, tak- nie mam własnych dzieci,a z Paulinką lubimy się bardzo. Bardzo ciesze się na każda jej wizyte, mam z nia siwtny kontakt.
    To co napisałam powyzej to pewnie wielu z was ma rację że jak się tego czyta to już jest męczące-ale to wcale tak nie wygląda. Ona nie postrzega mine jako tej złej co odebrała tatusia,bo ja z jej tatą spotykam się od niedawna. Dlugo po rozwodzie był sam. więc ona wale nie mysli że zabrałam jej tatę. wcale tez nie myslę że ona zachowuje się tak tylko w stosunku do mnie - ale do wszystkich.
    martwi mnie to bo myślę że jest bardzo zagubiona i że jak tak dalej będzie to nie poradzi sobie w dorosłym życiu. Teraz nie radzi sobie ani w szkole ani z rówieśnikami. Te przykłady które opisałam to pewnie tak- są czepialskie i bez sensu- ale tak akurat przyszły mi do głowy.

    Jak u nas jest to troszczę się o nią jak o własne dziecko- mysle ze od własnego dziecka bedę wymagała obecności przy wspólnym posiłku, dbania o czystośc i estetykę, o dobre zachowanie w stosunku do innych.
    Dzwonię do niej kiedy jest w domku i pytam jak jej minął dzień w szkole, czy coś ciekawego ją spotkało. chętnie mi się zwierza i nigdy nie naduzylam jej zaufania. Jestem dla niej jakimś autorytetem i czesto powtarza że jestem fajna, naśladuje mnie czasem a za chwilę ma taki wkręt że nie odzywa siędo nikogo albo robi to wulgarnie. takie zachowania martwiłyby mnie jako matkę i martwią teraz.

    kąpiel to dla mnie wogole jakaś pomyłka... niektóre dziewczynki w tym wieku już miesiączkują i rozwijają się - a te które mają to przed soba raczej znają już pojęcie intymnośći i wstydu.

    co do czytania bajek- to pewnie macie rację że taka orma kontaktu z ojcem jest dobra- niech czyta i wzmacnia więź... niech przytula ile wlezie i kocha.

    a ubranie? jak patrzę na inne dzieci ubrane ladnie, dziewczynki w kolorowych strojach to mi przykro jak widze Paulę w spodniach o pizamy, w której tego dnia spała- ale uparła się że nic innego nie włoży na wyjście na zakupy i brudnej bluzce w której poprzedniego dnia bawiła się cąły dzień na dworzu- to chyba dobrze że chcę nauczyć ją że jednak inaczej powinno się ubierać, że dziewczynce powinno zalezec na dobrym wyglądzie- przecieaż dzieciaki w szkole już ją zmarginalizowały i mało kto się z nią bawi. podejżewam że nie tylko zachowanie ma na to wpływ ale również wygląd- bo jak dziewczynka chodzi 5 dzień w tym samym kitku tylko gumkę co rano podciąga wyżej, jak zębów nie myje i często ma brudną buzię- TO NIE DOBRZE ŻE CHCĘ JĄ TEGO WSZYSTIEGO NAUCZYĆ? skoro jej mam zajęta dziećmi z nowego związku i kolejnym partnerem ma to głęboko w duszy to mi nie wolno nauczyć jej tego wszystkiego bo jej ni urodziłam??/
    Mam iść do spa z koleżanką i mieć w nosie jej przyjazd - mam zupełnie pożożyć lachę na jej przyszłości i nie pokazywać jej wlaściwych wzorców zachowań i funkcjonowania nie tylko w rodzinie ale w społeczeństwie....? jej tata nie jest ani stanowczy ani wymagający- jest mężczyzną i on nigdy nie wie jak to powinno być, zawsze pyta mnie czy no normalne że tak a nie inaczej się zachowala - to tylko facet! to mi nie wolno kochać jej i pokazywać jak żyć żeby to życie było lepsze? żeby jej kiedyś było po prostu z samą soba dobrze?


    Wcale nie jestem tą złą macochą! to ja pryzypominam mu aby zadzwonila do Paulny, to ja kuouję jej drobiazgi i mówię ze to tata dla niej specjalnie wybrał, to ja ją opieram i kupuję ubrania- a to że jestem upierdliwa? no cóż pewnie macie rację, ale robię to z torski o ta dziewczynkę i z miłości, bo naprawdę kocham tą małą.
  • morekac 23.09.10, 14:54
    to ja pryzypominam mu aby zadzwonila do Paulny, to ja kuouję jej drobiazgi i mówię ze to tata dla niej specjalnie wybrał
    Słowem- dziecko nie jest też nadmiernie potrzebne tacie.

    jak patrzę na inne dzieci ubrane ladnie, dziewczynki w kolorowych st
    > rojach to mi przykro jak widze Paulę w spodniach o pizamy, w której tego dnia s
    > pała- ale uparła się że nic innego nie włoży na wyjście na zakupy i brudnej blu
    > zce w której poprzedniego dnia bawiła się cąły dzień na dworzu
    Każ jej włożyć jakieś 'ludzkie' portki przed wyjściem albo po prostu ubrać się przed śniadaniem. A brudne bluzki z poprzedniego dnia konfiskuj - jak jej nie wpadną w ręce, to ich nie włoży. Czy mloda ma wystarczającą ilość ubrań na czas pobytu u was i czy wie, gdzie je znaleźć? Tak samo jak szczotkę do włosów... Co do zebów i czesania: przypominać, że ma to zrobić.(raczej 'Umyj zęby i uczesz włosy' a nie "kochanie, dziewczynki myją ząbki, bo wstrętne bakterie itp ).

    Teraz nie radzi sobie ani w szkole ani z rów
    > ieśnikami.
    Ktoś coś z tym robi? Tata też może zabrać ją do psychologa/skontaktować się ze szkołą.
    BTW: jeśli dziecko jest ewidentnie zaniedbane, to dlaczego tata jeszcze nie wniósł o opiekę nad dzieckiem?

    naśl
    > aduje mnie czasem a za chwilę ma taki wkręt że nie odzywa siędo nikogo albo rob
    > i to wulgarnie.
    dzieci ogólnie są dziwne, kłopotliwe i przerażające.
    A te wulgarne - to znaczy jak?
  • duch_mariana 23.09.10, 17:57
    Fajnie, że określiłaś swój stosunek do Paulinki. Teraz można się do tego jakoś odnieść smile

    Zacznijmy od tych kąpieli, bo widzę, że jest to Twój czuły punkt. Niepotrzebnie oczekujesz od niej poczucia intymności i wstydu. Czego ona ma się wstydzić? Tego, że jest człowiekiem i jest zbudowana dokładnie tak, jak każda dziewczynka, dziewczyna, kobieta? Moja dziesięciolatka ma zamiast poczucia wstydu, pewne rozgraniczenie. Są ludzie przy których chodzi nago, przebiera się, kąpie i nie ma problemu i są tacy, przy których tego nie robi. Wszystko zależy od sytuacji. Na przykład na działce było tak, że siedzieliśmy przy ognisku w 11 osób. Ja, moja Narzeczona, córka, dwie jej koleżanki w jej wieku, dwóch miejscowych chłopaków ze swoimi dziewczynami i para znajomych, co mają działkę blisko nas. Było około godziny 23, chłopaki zeszli na pomost, wrócili i mówią, że woda bardzo ciepła. No to padła propozycja, że się wykąpiemy. Ale oni mówią, że nie mają kąpielówek, dziewczyny też nie. No to któryś rzucił propozycję, żeby na waleta. Ja mówię "no to dawaj" (a już byli po czterech browarach). I się zaczęli rozbierać. Młode patrzyły i nie wiedziały, czy to na poważnie, czy na żarty. Więc ostateczna decyzja - kąpiemy się czy nie? No kąpiemy. Ci znajomi z działki blisko naszej powiedzieli, że oni chętnie popilnują ogniska, a my żebyśmy poszli. Więc zeszliśmy w 6 osób, rozebraliśmy się i wskoczyliśmy do wody. Młode zostały, ale za chwilę zeszły, rozebrały się i dołączyły do nas. Chyba z godzinę siedzieliśmy w wodzie. Ale wszyscy poszliśmy do ogniska już owinięci ręcznikami, ze względu na tych znajomych właśnie. Oni zresztą za chwilę poszli i wtedy normalnie się już bez ręczników wysuszyliśmy i ubraliśmy. I po tej akcji nie byłoby problemu, żeby moja córka się przy tamtych chłopakach przebrała czy wykąpała. Gdyby nie było tej wspólnej kąpieli, to by się krępowała. Moim zdaniem to jest właśnie najbardziej logiczny układ z możliwych, bo nie ogranicza człowieka w żaden sposób, tak jak poczucie wstydu. Paulinka niech się u Was czuje swobodnie. Wtedy kąpiel będzie dużo atrakcyjniejsza. No bo jak się zacznie wstydzić i nikogo do łazienki nie wpuści, to kto się z nią pobawi? Jest dzieckiem, daj jej się cieszyć swobodą. A weźcie się we trójkę wbijcie do tej wanny, naprodukujcie piany na półtora metra i powygłupiajcie razem. Co Wam szkodzi? Tylko ostrożnie, żeby sąsiada nie zalać smile

    Co do ubrania to faktycznie, mały problem. Moja Księżniczka też miała taki etap abnegacji. O ile kąpieli nie odpuszczała (jakby mogła to by z wody w ogóle nie wychodziła), to w temacie czystości ubrań było już cienko. Nie kupowałem jej wtedy nic drogiego. Takie tam bluzeczki i spodnie u Wietnamczyków za 10-30 złotych, ale kupowałem po 2 sztuki. Jak jedne ubrudziła, dostawała drugie, a brudne szły do prania. Ty zrób tak, jak Morekac radzi. Jak Paulinka zaśnie, to zwiń wszystko, co brudne i namocz. Mokrego nie założy. A jak będzie chciała iść w piżamie gdzieś, to niech śpi z gołym tyłkiem albo w jakiejś koszulinie nocnej. W tym chyba nie będzie chciała nigdzie pójść smile

    W temacie czesania i fryzury, spróbujcie zacząć od odżywki ułatwiającej rozczesywanie. Moja Księżniczka miała problem z rozczesywaniem splątanych i zniszczonych włosów, a mama nie dawała jej żadnych odżywek, bo podobno niszczą włosy. Pewnie nie bardziej niż codzienne szarpanie grzebieniem i wydzieranie całych kłębów. Odżywkę nałożyć i dobrze spłukać tak, żeby strumień z prysznica jej te włosy rozczesał. Po odżywce da się. Potem niech ona sobie siądzie, przytuli się do Ciebie albo do taty, oprze się wygodnie, niech ogląda bajki, a Ty albo tata najpierw osuszcie jej głowę ręcznikiem, a potem delikatnie rozczeszcie grzebieniem z rzadkimi i grubymi ząbkami. Rób jej fryzurę nocną, czyli kitka, ale złapana na kilka gumek po całej długości, żeby włosy się nie plątały, a rano sobie poeksperymentujcie z fryzurami. Warkoczyki, kitki, przeplatanki, rozpuszczone, karbowane, na Indiankę. Idźcie do sklepu, niech sobie wybierze jakieś ozdoby do włosów. No wiesz, żeby ją zachęcić do zabawy z fryzurami.

    Wspólne posiłki na razie odpuść. Na wszystko przyjdzie czas. Nie wszystko na raz. Skoro ma fazy na nie odzywanie się do nikogo albo burczenie, to olać. niech się nie odzywa. Przejdzie jej. Nie drażnić niepotrzebnie, ale też nie wdawać się w dyskusje, jeśli rozpoczyna je napastliwie albo wulgarnie, albo fuka i burczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.