Dodaj do ulubionych

SIDS - jak to na prawdę jest?

28.09.10, 16:56
Ostatniej nocy, z powodu bezsenności, wypełniłam ankietę dotyczącą snu niemowlaka, zamieszczoną na stronie J&J i dotyczącą akcji reklamowej pewnych produktów mających poprawić komfort snu maluchów (a co za tym idzie komfort życia ich rodziców). Oczywiście okazało się, że prawie wszystko robię źle: Biorę dzieciaka do łóżka, zasypiam go w małżeńskim łożu, przy piersi, wyciągam z łóżeczka jak się obudzi i tulę i kołyszę, daję pierś na uspokojenie (podobno uczę zajadania stresów!! - T.Hogg) Oczywiście w związku z dzieleniem łóżka z Maluchem, w końcowych wnioskach postraszyli mnie SIDS. Podobno Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne nie zaleca spania z dziećmi właśnie ze względu na SIDS. Oczywiście troszkę pogrzebałam w necie i to samo towarzystwo w innych badaniach zalecało spanie w dzieciem, bo to chroni przed SIDS.
Jak to w końcu jest? Mój angielski jest trochę kulawy, więc nie wszystkie artykuły są dla mnie sad. Macie jakieś najnowsze wieści ze świata nauki, które usprawiedliwią moje postępowanie??

--
pl.lennylamb.com/#chusta/konkurs/1771 Zagłosuj, proszę!

http://dl4.glitter-graphics.net/pub/1102/1102514nugaxacg8m.gif
Obserwuj wątek
    • mrs.t Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 28.09.10, 20:30

      > ziców). Oczywiście okazało się, że prawie wszystko robię źle: Biorę dzieciaka d
      > o łóżka, zasypiam go w małżeńskim łożu, przy piersi, wyciągam z łóżeczka jak si
      > ę obudzi i tulę i kołyszę, daję pierś na uspokojenie (podobno uczę zajadania st
      > resów!! - T.Hogg) Oczywiście w związku z dzieleniem łóżka z Maluchem, w końcowy
      > ch wnioskach postraszyli mnie SIDS. Podobno Amerykańskie Towarzystwo Pediatrycz
      > ne nie zaleca spania z dziećmi właśnie ze względu na SIDS

      ZE CO!?!?!?!?!?

      > zieciem, bo to chroni przed SIDS.
      oczywiscie spanie z dzieckiem chroni przed SIDS, a CONAJMNIEJ Z DZIECKIEM W TYM SAMYM POKOJU, najleipej tuz obok lozka rodzicow/

      jesli znajde chwile zeskanuje ci z ksiazki Sears'ow
      oczywiscie nie spac z dzieckiem jesli jedno z rodzicow pilo alkohol, uzywalo srodkow odurzajacych, lub jest strasznie strasznie zmeczone az nei kontaktuje.


      --
      http://img156.imageshack.us/img156/5836/aplogol.jpg nnn
      • klarci Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 29.09.10, 16:48
        mrs.t napisał:

        > oczywiscie nie spac z dzieckiem jesli jedno z rodzicow pilo alkohol, uzywalo
        > srodkow odurzajacych, lub jest strasznie strasznie zmeczone az nei kontaktuje.
        >
        ...otyłe, choruje na jedną z kilku wymienionych tam chorób itp.

        czyli może o to chodzi - amerykanie sa często otyli, chorzy na cukrzycę, choroby serca, może nie każdy dostosowuje materac, poduszkę, kołdrę itp.
        to chyba kwestia zdrowego rozsądku i spanie razem staje sie zupełnie bezpieczne.


        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
        Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
        polecam: fotelik.info
        • klarci Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 29.09.10, 16:50
          aha, spotkałam się z tym, że spanie z rodzicem zapobiega SIDS, bo dziecko dostosowuje swój oddech do rodzica, dzięki temu nie 'zapomina' o tym. pewnie coś przeinaczyłam. ale mniej więcej taki jest sens - na ile to prawda? nie wiem, przecież nie śpi się całej nocy przytulonym
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
          Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
          polecam: fotelik.info
          • klarci a co do J&J 29.09.10, 16:58
            to jedno z największych gów..., w jakim można kąpać dziecko - sorry za ostre słowa, ale wystarczy przeczytać skład - masakra


            a co do spania, dodam jeszcze, że dziecko z rodzicami śpi spokojniej, mózg lepiej pracuje, oddech jest spokojniejszy, więc ja obstawiam, że jest bezpieczniejsze smile



            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
            Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
            polecam: fotelik.info
            • juisy Re: a co do J&J 29.09.10, 19:59
              Właśnie dlatego nie kąpię w produktach J&J. Ale jak chodziłam do szkoły rodzenia, to oczywiście przyjechała pani, która przekonywała, że te produkty są najlepsze na świecie! Znajoma lekarka, która chodziła ze mną na te zajęcia również twierdziła, że to największe g... A na ich portal weszłam z nudów i bezsenności big_grin
              • klarci Re: a co do J&J 29.09.10, 20:23
                jasne, jasne smile przecież nieraz się tez bierze udział w konkursach mimo, że nie korzysta się z marki wink
                to napisałam tak na marginesie, bo pamiętam, że w szpitalach wiele dziewczyn używało - tak jak piszesz marketing mają niezły uncertain, za to kosmetyki powinny być dawno zakazane, albo nakazana zmiana składu
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
                Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
                polecam: fotelik.info
      • juisy Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 30.09.10, 20:57
        mrs.t - napisałaś, że jak znajdziesz chwilkę wolnego czasu, to mi zeskanujesz kilka stron z Searsów smile. Przypominam się, bo z tego co się zorientowałam to jest to lektura obowiązkowa w AP. A jak do tej pory to wszystko robię na czuja (więc chyba w duchu AP).
        --
        pl.lennylamb.com/#chusta/konkurs/1771 Zagłosuj, proszę!

        http://dl4.glitter-graphics.net/pub/1102/1102514nugaxacg8m.gif
    • mrs.t Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 28.09.10, 20:44
      medycyna24.pl/smierc-lozeczkowa-dzieci-kiedy-ryzyko-jest-wieksze
      ale z tego nasjmardzejszy jest komentarz po


      śmierć łóżeczkowa nie jest związana ze spaniem z rodzicami lub bez, nie rozumiem podstaw tego twierdzenia przez naukowców, nie brali pod uwagę "przypadku"?? Teraz stało się modne "karmienie na życzenie", budowanie więzi poprzez bycie jak najbliżej dziecka - dlatego właśnie coraz więcej rodziców śpi ze swoimi dziećmi, jest to i wygodne i lepsze dla dziecka.
      Kiedyś zabraniano spania z dzieckiem razem ze względu na zarazki, okazało się to bzdurą, poniewaz dziecko powinno "nabywać" odporności właśnie przez przebywanie w zarazkach rodziców, rodzeństwa.

      "Śmierć łóżeczkowa" codziennie zbiera żniwo, do tej pory nie ustalono dlaczego tak się dzieje, różne były teorie, dzieci umierały właśnie w łóżeczkach - stąd nazwa fachowa zjawiska, nakłaniano matki aby nie kładły spać swoich dzieci do łóżeczka na wznak.
      Kiedyś przeczytałam w BMJ artykuł o badaniach zwłok dzieci po smierci łóżeczkowej - bardzo często śmierć była zwiazana z jakimis anomaliami pochodzacymi jeszcze z zycia plodowego!!
      NP. Wiele kobiet nie wie o tym, ze w czasie ciazy zaraza sie cytomegalia, ginekolodzy ciezarnym nie daja skierowania na badania w kierunku cytomegalii bo leczenie w ciazy jest niemozliwe! Cytomegalia moze wyrzadzic ogromne szkody w organizmie dziecka - od małogłowia po niedorozwoj narzadow wewnetrznych az po smierc po porodzie!! Czesto choroba ujawnia sie dopiero pozniej - w okresie wzrostowym.
      Radze wiec nie snuc fantasmagorii o zwiazku spania z rodzicami lub bez ze smiercia lozeczkowa.
      Nalezy przyszle matki uswiadamiac o zyciu plodowym - jak wazne jest odpowiednie przejscie ciazy, zdrowo bez uzywek, bez obzerania sie za dwoje konserwantami, bez spedzania czasu tylko lezac (chyba ze kobieta musi). Zdrowa ciaza, spokojna i swiadoma to zdrowe dziecko.
      Kobiety badajmy sie, nawet jesli juz jestesmy w ciazy a lekarz twierdzi ze to badanie jest bez sensu. Bedziemy przynajmniej wiedzialy jak mozemy pomoc naszemu dziecku i jak uniknac najgorszego, jesli sie da oczywiscie.


      Przyczyny SIDS

      Wszystkie, ustalone do tej pory przez naukowców przyczyny występowania nagłej śmierci łóżeczkowej u niemowląt są jedynie teoriami. Niemniej jednak podejrzewa się, że wpływ na SIDS, oprócz bezdechu, mogą mieć:

      * dysfunkcje w budowie układu oddechowego, prowadzące do niedotlenienia organizmu;

      * zaburzenia w pracy mózgu, szczególnie jego pnia, którego ośrodki są centrum reakcji na sygnały układów organizmu;

      * nadprodukcja tzw. substancji przekaźnikowych (np. endorfin), których nadmierna ilość ma podobne działanie do narkotyku; w konsekwencji dochodzi więc do zatrucia;

      * niedobór neuroprzekaźników (np. serotoniny), które odpowiadają za przepływ impulsów w mózgu;

      * zakłócenie mechanizmów regulacji ciśnienia krwi, którego znaczne obniżenie jest zagrożeniem życia;

      * zaciśnięcie się tętnicy szyjnej podczas unoszenia przez dziecko głowy.


      po angielsku rzeczywiscie, znalezc latwiej, ale sens zwykle ten sam
      POWODY NIE SA ZNANE. TYM SAMYM PISANIE ZE SPANIE Z RODZICAMI ZWIELSZA RYZYKO JEST NIEPRAWDA. bo w tylu samych przypadkach zaszkodzi co i pomoze
      kidshealth.org/parent/general/sleep/cosleeping.html
      thebabybond.com/Cosleeping&SIDSFactSheet.html
    • anik801 Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 28.09.10, 20:52
      Mam w nosie co piszą w artykułachwink Moje pierwsze dziecko spało z nami i ma się dobrze(dziś siedmiolatka)i teraz śpi drugie i bardzo mu to pasujewink A co do produktów poprawiających(niby)jakość snu-jest ich masa!Kto wierzy,że dziecko po kąpieli w jakimś tam płynie,albo po zjedzeniu kaszki na dobranoc zaśnie od razu i prześpi całą noc?Producenci prześcigają się w tym jak zarobić kasę na zmęczonych rodzicach.Mój synek nie potrafi zasypiać sam(noszę go),a potem kładę do naszego łóżka.Nie je w nocy odkąd skończył 2mies. Przesypia raczej całą noc-jeśli się budzi to na picie i śpi dalej.W obydwu przypadkach postępowałam identycznie,więc dlaczego identycznie nie jest?Bo każde dziecko jest inne.Moja córka do ponad roku nie przespała nocy,jadła w nocy co 2godz.budziła się i musiałam ją nosić. Teraz nie mogę powiedzieć,że syn nie daje mi się wyspać.Ja tam zdecydowanie wolę mieć dziecko przy sobie.Jak moja siostra była na studiach,to dziecko znajomych z uczelni udusiłó się na śnie.Spało w łóżeczku w drugim pokoju.Wymiotowało,nikt nie słyszał i wymiocinami się udusiłosad pewnie gdyby spało z rodzicami żyłoby.Nie kieruj się w ty przypadku nowinkami ze świata nauki,tylko własnym instynktem.A co do SIDS na tym też robią interes-specjalne poduszki zapobiegające,monitory oddechu,czujniki,nianie elektroniczne z czymś tam,alarmy itd.Czytałam też,że trzeba dać dziecku smoczek żeby zmniejszyć ryzyko-jakoś nie skorzystałam z tej poradywink Zalecają też,aby nie kłaśc dziecka na brzuchu i na boku.Mój synek jeśli chodzi o spanie w nocy praktycznie śpi tylko na boku-taką pozycję sam wybiera i jesli położe go na plecach i tak się obróci na bok.Nie będę z tego powodu popadać w paranoję i co 10minut go obracać.SIDS to jedno z wielu zagrożeń jakie mogą dotknąć małe dziecko.Myślę,że nie warto dać się zwariować.To tak jak w ciąży wiele kobiet szuka w necie informacji,po których przeczytaniu są załamane-bo stwierdzają,że dziecko urodzi się chore,że ciąża przebiega nieprawidłowo itd.Internet to źródło wiedzy,ale też straszak.Czy Twoje dziecko jest w grupie ryzyka,że tak się obawiasz?
      --
      "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
      • juisy Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 28.09.10, 21:18
        Wydaje mi się, że Albert nie jest w grupie ryzyka. Dziecko mojej przyjaciółki raz miało bezdech, ale podobno uratował ich 'elektroniczny anioł'. Ich lekarka wykazała się rozsądkiem (bo oczywiście na drugi dzień popędzili do lekarza) i kazała wyrzucić ustrojstwo a dziecko wziąć do łóżka.
        Swojego dzieciaka kąpię w emolium, pół godziny po kolacji. I choćbym na głowie stanęła, to nie uśnie samo i nie prześpi całej nocy. I nie przeszkadza mi to! Nie ukrywam, że nie wierzę w cuda 'na dobranoc' (za wyjątkiem kołysanek Turnaua i Umer - ale one są u nas co dzień, od urodzenia). Generalnie trochę zdenerwowała mnie informacja, że dziecko jest zagrożone śpiąc z nami ( gdy tata sobie wypije piwko, to śpi na kanapie- budzi się pokręcony i na miesiąc mam spokój z ochotą na piwo). Alberto smoka uspokajacza poznał raz - na kilka tygodni - a następnie smoczek został wyrzucony z wielkim hukiem jako winny słabych przyrostów. Denerwują mnie takie rady, jakie znalazłam na tym portalu. Muszę po prostu wyluzować, bo ciągle czuję się winna, że coś źle robię z moim maluchem. Na okrągło słyszę, że będzie rozpieszczony, nauczony noszenia, będzie ssał do osiemnastki; i właśnie na tym portalu poczułam się jak wśród moich ciotek z milionem dobrych rad. I oczywiście pobudzony został ośrodek winy.
        --
        pl.lennylamb.com/#chusta/konkurs/1771 Zagłosuj, proszę!
        http://dl6.glitter-graphics.net/pub/960/960836c2kfts5353.gif
        • anik801 Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 28.09.10, 21:39
          Zmień portalwink to pierwsze dziecko? Przy drugi jest inaczej-rady ciotek są powode do śmiechu,a nie do obwiniania się.Ja mam w nosie ciotki oraz hity z internetu.Jak pierwszy raz zamotałam synka to słyszałam,że dziecko będzie połamane i takie tam.Miałam to gdzieś i spokojnym,ale zdecydowanym tonem objaśniałam co i jak.Dziś nikt z mojej rodziny i znajomych nie uważa chusty za coś głupiego-wręcz przeciwnie. Zasada jest jedna-oni gadają swoje,a Ty rób swoje.Co do karmienia piersią to się nie wypowiadam,bo moje dzieci butelkowe-natomiast jeśli uznałabym za właściwe długie karmienie to zdecydowanie bym karmiła(wyjątkiem są sutuacje,w których to karmienie stałoby się przyczyną jakiś problemów,ale to dotyczy ogólnie wszystkiego).Za jakiś czas prześpicie noc i szybko zapomnisz o nocnym wstawaniu.Za to dojdą inne atrakcje-i tak już będzie zawszewink Na każdym etapie rozwoju dziecka są jakieś atrakcje-tak było,jest i będzie.I na każdym z tych etapów mega fajne rady ciotek i babek.Musisz już dziś zacząć się przyzwyczajaćwink
          --
          "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
          • juisy Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 28.09.10, 22:26
            No dobra, naskrobałam kilka uwag do J&J smile Ciekawe jak zareagują. Kiedyś słyszałam opinię specjalisty, że SIDS, wbrew pozorom, nie zdarza się zbyt często. Oczywiście na hasło SIDS wiele mam truchleje i nie dziwię się im. Ale dlaczego ten syndrom jest wykorzystywany przez wiele firm do poprawy swoich obrotów??? No cóż. Taki świat.

            Anik801 - tak, to moje pierwsze dziecko smile Jestem świadoma, że jestem przewrażliwiona. Kiedyś spotkałam się z takim powiedzeniem (na jakimś forum, w sygnaturce): Gdy twoje pierwsze dziecko połknie 50 groszy to pędzisz na pogotowie. Gdy twoje drugie dziecko połknie monetę, to obracasz je do góry nogami i wytrzepujesz tą monetę, gdy twoje trzecie dziecko połknie monetę, odliczasz mu to od kieszonkowego. Tak to jakoś szło - ale sens jest zachowany.
            Nad zmianą sposobu karmienia zastanowię się jak w końcu znajdę pracę (eh...setki CV wysłane i nic - ale dla malucha to dobrze). Ale na razie karmię tego mojego niejadka piersią, i na przemian kawałkami jedzenia i łyżeczką. I ciągle się przejmuję, czy nie szkodzę, czy nie robię krzywdy, dlaczego ma wysypkę i dlaczego inne matki mają takie grzeczne dzieci smile
            Mam nadzieję, że to kiedyś przejdze.
            --
            pl.lennylamb.com/#chusta/konkurs/1771 Zagłosuj, proszę!

            http://dl4.glitter-graphics.net/pub/1102/1102514nugaxacg8m.gif
        • klarci Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 29.09.10, 20:30
          Juisy, musisz się uniewrażliwić niestety sad
          ja nawet od ludzi po psychologii potrafię usłyszeć komentarze, że to niesmaczne karmić takie duże dziecko, że muszę dziecko przenieść do łóżeczka i głupkowate uśmieszki, że będę pewnie do dorosłości z nim spać uncertain
          ehhhh.....
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
          Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
          polecam: fotelik.info
          • klarci Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 29.09.10, 20:32
            aa, i zaczęłam sie odwdzięczać wink, że ich dzieci śpia w zimnych, ciemnych łóżeczkach, że nie maja sie do kogo w nocy przytulić, że ssą kawałek plaskitu wink - działa, jeżeli jest to zrobione żatrobliwie i dowcipnie, to nikt się nie obraża smile
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
            Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
            polecam: fotelik.info
    • basiak36 Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 28.09.10, 21:42
      SPanie z rodzicami jest tylko wtedy zwiekszonym ryzykiem SIDS jesli ktores z rodzicow pali papierosy albo jest pod wplywem alkoholu czy narkotykow.
      (W ogole palenie papierosow przez rodzicow zwieksza ryzyko roznych chorob u dzieci ale o tym wiadomo)
    • froszka Re: SIDS - jak to na prawdę jest? 29.09.10, 01:09
      Sprawa z SIDS jest bardzo skomplikowana, bo nie znamy dokładnej przyczyny tego zjawiska, więc naukowcy na podstawie badań statystycznych, określają grupy czy czynniki ryzyka.

      Jednym z czynników ryzyka jest tzw. czynnik kulturowy, czyli dlaczego najwięcej przypadków SIDS jest w USA, a najmniej w Chinach, kraju o wysokim zaludnieniu gdzie noworodki śpią w tym samym pomieszczeniu/ łóżku co reszta rodziny.
      Dziecku, które śpi z rodzicami SIDS nie grozi, co nie znaczy, że nic innego stać się nie może. Nie należy spać z dzieckiem na przypadkowej kanapie, będąc pod wpływem alkoholu czy narkotyków.
    • anik801 autorko wątku! 29.09.10, 21:21
      Inne mamy mają grzeczne dzieci?A co to oznacza wg.Ciebie?Od tego trzeba chyba zacząć? Czy grzeczne dziecko to dla Ciebie dziecko,które wszystko je,przesypia noc,nie płacze i jest zawsze szeroko uśmiechnięte?Czy w stosunku do małych dzieci można używać stwierdzenia grzeczne lub niegrzeczne? Bo ja ciągle słyszę "ale ten Twój synek jest grzeczniutki".I nikt nie chce wierzyć widząc szeroki uśmiech mojego krasnala(on z tych mega pogodnych),że mój synek potrafi być "niegrzeczny"wink Potrafi w 2sekundy tak się zezłościć,że koniec.Oczekuje ode mnie ciągłego noszenia-widząc mnie od razu się tego domaga(niani darowuje i ona prawie go nie nosi)najchętniej non stop byłby przylepiony.Potrafi ryczeć i wrzeszczeć-i to chyba nie jest nic dziwnego.Oceniasz inne dzieci na podstawie krótkiego z nimi przebywania,albo na podstawie opowieści,które często nie są prawdziwe(wiele matek nie przyzna się do problemów).Dla mnie mój synek jest "grzeczny",choć chwilami bywa mega "niegrzeczny"wink Po przejściach z córką(oj dała nam popalić)mój syn musiałby naprawdę mocno się postarać,aby dać mi w kość.Dziecko od samego początku ma swoje własne cechy charakteru,jest istotą która ma własne zdanie.Jedno dziecko będzie leżało 20min.wpatrzone w karuzelę,a drugie będzie miało tą karuzelę w nosie.Po Twoich postach wnioskuję,że masz słabą samoocenę i przelewasz ją na dziecko-Ty jesteś złą matką,a dziecko jest niegrzeczne.To do niczego dobrego nie prowadzi.Kazdego dnia mów sobie-jestem bardzo dobrą matką i mam cudowne dziecko i nikt i nic tego nie zmieni!Powodzenia!
      --
      "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
      • juisy Re: autorko wątku! 29.09.10, 21:53
        Wkopałam się z tym grzecznym/niegrzecznym dzieckiem! big_grin Często sobie powtarzam, że nie ma grzecznych/niegrzecznych niemowląt. Ale zdarza mi się palnąć taką głupotę. Z tą samooceną to masz rację, i od wielu, wielu lat cierpię na tą przykrą dolegliwość. A mój syn jest jaki jest: trzeba mu poświęcić bardzo dużo czasu, wszelkie zabawki ma w nosie, a jeżeli już się bawi to jest to butelka po mineralce, albo opakowanie po chusteczkach, a ostatnim hitem jest pudło po pieluchach, które służy mu za pchacz (natomiast na pchacz nawet nie spojrzy - może to zdrowiej). Przez ostatnie dwa miesiące mieszkałam albo z teściami, albo z moją mamą. I teściowie często mnie pogrążali, nie zdając sobie z tego sprawy. Dzieci teściowej (czyli mój mąż i jego brat) to były wyjątkowe dzieci: spokojne, bez kolek, jadły, bawiły się i prawie nigdy nie płakały. A ja ciągle noszę dziecko, po co go wkładam do chusty, skoro mam taki fajny wózek, za cienko go ubieram, udławi się jedzeniem, nie ma smoczka - a powinien, itd... A jak pojawił się temat dziecka brata męża- o! hoho!- dziecko anioł (oczywiście nie było to prawdą, bo jak mała zaczęła ząbkować, to przez trzy miesiące albo dostawała bobodentem w zęby, albo nurofenem). Na duchu od czasu do czasu podnosili mnie rodzice, bo podobno ja byłam strasznie trudnym modelem.
        Wezmę sobie Twoje rady do serca, bo, być może, to coś zmieni w moim życiu - najwyższy czas uwierzyć w siebie, i w sens swojego postępowania.
        --
        pl.lennylamb.com/#chusta/konkurs/1771 Zagłosuj, proszę!
        http://dl6.glitter-graphics.net/pub/960/960836c2kfts5353.gif
        • anik801 Re: autorko wątku! 29.09.10, 22:50
          Ja aktualne też mieszkam z teściami.Wszelkie rady typu smoczek puszczałam mimo uszu.Od zawsze pokazywałam(już gdy miałam córkę,ale wtedy miszkaliśmy sami),że to ja jestem matką i ja podejmuję decyzję,a jedyną osobą która może się wypowiadać w tych tematach jest mój mąż-czyli ojciec dzieci.I tak-moja teściowa nie udziela rad,gdy nikt jej o to nie prosi. Nie wyrywa mi dziecka z rąk i nie krytykuje moich poczynań.Mam 30 lat,2 dzieci(7l.i 5,5mies.)jestem od 10 lat mężatką,mam wyższe wykształcenie,pracuję i nie pozwolę sobie na to żeby ktoś mną dyrygował,albo wtrącał się w moje życie.I wspólne mieszkanie nie ma nic do rzeczy. Tym bardziej,że zamieszkaliśmy u teściów na ich wyrażne zaproszenie i prośby(mamy swoje mieszkanie i możemy się w każdej chwili wyprowadzić jakby co).Najważniejsze to ustalić granice-nie w złości,ale tak w kulturalny sposób.A to,że teściowa woli swoje dzieci niż Ciebie-to oczywiste.Moja teściowa też ma córkę-która po miesiącu znajomości(a może nawet miesiąca nie było)zaszła w ciążę,która zawaliła studia,która non stop się włóczyła po dyskotekach,a i tak zawsze będzie najlepsza.I ja to rozumiem-Twój syn będzie dla Ciebie zawsze naj i żaden zięć(jeśli będziesz miała)mu nie dorówna.Nie warto rywalizować z dziećmi teściowej.I tak masz dobrze,bo miała synówwink Jakby miała córkę to dopiero by było-jej dzieci byłyby najlepsze na śiecie.Ja wiem,że to chwilami boli(mnie też bolało,że interesowała się bardziej synkiem swojej córki,niż moją córą).Ale przyszedł dzień,w którym totalnie wrzuciłam na luz-przestało mnie to obchodzić.Na wszystko spojrzałam z innej strony.Nie przejmuję się głupotami,nawet zresztą nie mam czasu siedzieć i analizować co kto zrobił,albo powiedział.Ja żyję po swojemu i wszyscy już się przekonali,że mnie nie nagną.I nawet ostatnio moja teściowa poprosiła,żebym jej zawiązała małego w MT i poszła z nimsmile tak więc da radę.
          --
          "Naga prawda edukuje prostytutkę!"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka