Dodaj do ulubionych

Ciągle z miłością i czułością-za dużo?

02.12.10, 21:00
Ostatnio koleżanka zwróciła mi uwagę,że przyzwyczajam dziecko do noszenia i bujania. Ponieważ powiedziała to przy innych zaczęła się dyskusja.Stwierdziła,że zawsze jak u mnie jest to ja ciągle dziecko "dygam".I że powinnam dać mu spokój i go położyć.Poza tym zauważyłam,że niektórzy dziwnie patrzą,gdy co kilka minut całuję i tulę synka.Poza tym ciągle do niego mówię pieszczotliwie,więc ogólnie maminsynka z niego robię.No,ale co ja mam zrobić kiedy on do mnie pełznie(jak go położę na podłogę to zaraz w moim kierunku się czołga),kiedy na mój widok zaczyna miauczeć jak kot żebym go tylko wzięła.Kiedy nie da się uśpić nikomu innemu.Poza tym śmieje się tak cudownie jak tylko mnie zobaczy,że jakoś tak ręce się same w jego stonę wyciągają.Wiem,że często "wymusza"noszenie,ale przecież urośnie i wiecznie go nosić nie będę.Chyba nie można przesadzić z miłością i czułością?Ja się z tym czuję dobrze.Natomiast wiem jak okropnie się czułam,gdy nie zareagowałam od razu i płakał przez kilka minut,gdy byłam na niego zła i podniosłam głos.Nie wobrażam sobie więcej takich sytuacji.Z drugiej strony nie chcę być postrzegana jako nawiedzona,że niby dziecku krzywdę robię,bo będzie niemotą co to mamę za spódnicę trzyma.Wszystkie oznaki miłości i czułości płyną ze mnie,więc nie potrafię nad tym zapanować i powiedzieć "nie teraz mu nie dam buziaka,bo dostał 2 minuty temu".
--
"Naga prawda edukuje prostytutkę!"
Obserwuj wątek
    • basiak36 Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 02.12.10, 21:09
      anik801 napisała:

      > Ostatnio koleżanka zwróciła mi uwagę,że przyzwyczajam dziecko do noszenia i buj
      > ania.

      Zapytaj czym to grozismile Ja nosilam i bujalam mojego synka, a teraz kiedy ma juz 8 lat naprawde nie da sie go nosic i bujac, ani non stop przytulac i dawac buziaki. Wscieka siesmile Zobaczysz, nie bedzie szans dawac malemu buziakow jak pojdzie do szkolysmile
      Moze za malo przyzwyczailam mojego no.
      A na powaznie: moze dzieki temu ma wyjatkowo duzo empatii jak na dziecko? Jak jego siostra sie uderzy, od razu idzie do niej, pyta czy pomoc, przytuli. Widac ze zwraca uwage na potrzeby ludzi wokolo, w rodzinie, etc. Ja mysle ze jak dziecko od nas duzo dostaje ciepla i bezpieczenstwa, bedzie to przekazywac dalejsmile
      • anik801 basiak36 02.12.10, 21:48
        a moja 7latka to nadal przylepa,najchętniej by mi wlazła w chustęwink Jest bardzo otwarta na ludzi,uwielbia szkołę(dziś nawet w niej śpi),nie ma problemu z nawiązywaniem znajomości,udziela się gdzie może i zgłasza do wszystkiego,a jednak tulić się i buziakować uwielbia i również publicznie.Mi to oczywiście nie przeszkadza.Jest coś w tym,że zwraca uwagę na innych.Jak synek płacze to ona od razu do mnie "Mamo Antoś płacze musisz szybko do niego iść".Sama też go zabawia i jest wyczulona na jego płacz.Jakby z własnego doświadczenia wiedziała,że przytulenie i buziak od mamy to lekarstwo na wszystkowink
        --
        "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
      • asjula1 Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 02.12.10, 22:46
        A moj pierwszy syn, mimo, ze ciagle noszony i z wielka miloscia wychowywany jest obecnie totalnie nieempatyczny. Kompletnie nie "czyta" ludzi i z tego powodu czasem jest nie do zniesienia, gdy nie chce pomoc itd.
        Nie wiem, moze to od czegos innego, ale... Tez zawsze myslalam, ze odda te milosc, ktora w niego zainwestowalam i niestety, jakos wrecz przeciwnie (poki co)
        --
        Wielka komóra siakaś dziwnawink
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2282866,2,1,Klopoty-z-telekomunikacja.html
    • klarci Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 02.12.10, 22:01
      myślę, że nie powinnaś się przejmować znajomymi. pamiętaj, że nie raz jeszcze będą momenty, kiedy dla dobra dziecka będziesz musiała reagować w sposób skupiający wzrok wielu osób. najlepiej nauczyć sie w dupie to mieć, póki wiesz, że robisz dobrze.

      co do czułości. jestem zdania, że nie można z nią przesadzić, dopóki wynika to w słuchiwanie się w dziecko i jego potrzeby, a nie nadopiekunczosci mamy. póki bujanie jest jednym z elementów, a nie sposobem na wszystko i zastępowaniem bliskości, to dziecka nie uzależnisz w sensie negatywnym.

      a koleżanki jeszcze Ci pozazdroszczą kontaktu z dzieckiem za pare lat smile
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png
      Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
      polecam: fotelik.info
    • m_laczynska Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 02.12.10, 22:52
      Ja swojego programowo noszę w chuście pół dnia. Rano jak zasnąć nie może, bo starszak skacze po łóżku jak je. Potem cały spacerek, i wieczorem jak jest wymęczony - to gotuję obiad z dzieckiem w kieszonce. Uwielbiam to i mały też. Starszaka też nosiłam i jest bardzo fajnym chłopcem (no fakt, że lubi się poprzytulać więcej niż jego znani mi rówieśnicy, ale ma niecałe 3 lata i jest nadal jakoś jest zazdrosny o brata, to chyba ma prawo). Nie wyobrażam sobie zostawić dziecka samego w łóżeczku dłużej niż na jakieś 5 -10 minut. Nawet jak nie noszę to biorę go tam gdzie są wszyscy, albo na dywan (bo pełzanie ostatnio na topie), albo w foteliku samochodowym, żeby na nas patrzył, jak jemy trzymam na kolanach itp.
      Problemem to są raczej znajomi i ich głupie teksty. Co to ich obchodzi jak chowasz swoje dzieci. I do tego krytykują. Pewnie było Ci przykro.
      Moje koleżanki też patrzą czasem na mnie jak na szaloną, ale też widzę jak one mają mniej czasu i jak są przez to sfrustrowane (bo te odkładane wiecznie dzieci wiecznie wydają jakieś nieprzyjemne dźwięki i trzeba machać nad nimi grzechotkami i nie ma czasu nawet ugotować).
      • anik801 Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 02.12.10, 23:09
        Moja ciotka ostatnio powiedziała mi,że była złą matką i nie dawała sobie rady,nie czuła tegoi nie lubiła(ma 2 dorosłych synów).Zdziwiła się,że chciałabym mieć trzecie dziecko,ale po chwili stwierdziła,że jestem taka jak moja mama(moja mama urodziła 4 dzieci i do dziś żałuje,że nie ma piątego)i że w sumie to takie osoby jaj my(czyli ja i mama)powinny mieć dużo dzieci. To musi być okropne uswiadomić sobie(choć ona wiedziała to od dawna),że było się matką "na odczep się",że zmarnowało się tyle lat i że tego nie da się cofnąć.Ich rodzinne relacje odkąd sięgam pamięcią były chore.Wujek miał pretensje,że ma synów(których nigdy mieć nie chciał) i uciekał w pracę.Ona miała żal do siebie i do niego i wciąż tęskniła za córką(co objawia się do dziś u nich).Całkowicie oddała się pracy,a dzieci sobie.Najpierw chowane przez dziadków(też niezbyt wylewnych),potem prywatne szkoły.Każdy po powrocie do domu zamykał się w swoim pokoju.Nie wiem czy ich dzieci bedą potrafiły stworzyć normalny dom.U starszego podejrzewano nawe autyzm tak bardzo był zamknięty w sobie(myślę,że była to reakcja na odrzucenie).Nie wiem i nie potrafię sobie wyobrazić jak można podchodzić do dziecka machinalnie-przewinąć i odłożyć,nakrmić i odłożyć itd.Oni myślą,że wszystko byłoby inaczej gdyby mieli córkę.Bardzo smutny jest to obraz rodziny.
        --
        "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
        • m_laczynska Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 04.12.10, 01:01
          anik801 napisała:

          Najpierw chowane przez dziadków(też niezbyt wylewnych),potem prywatne
          > szkoły.Każdy po powrocie do domu zamykał się w swoim pokoju.Nie wiem czy ich dz
          > ieci bedą potrafiły stworzyć normalny dom.
          Bardzo smutny jest to obraz rodziny.
          No smutny, ale jak widać choćby z Twojego opisu zwykle więcej niż jedno pokolenie pracuje na taki obraz. Ciężko potem okazywać bliskość - żeby coś dać trzeba to najpierw samemu mieć.
    • mama_kaspra Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 03.12.10, 12:18
      > Ostatnio koleżanka zwróciła mi uwagę,że przyzwyczajam dziecko do noszenia i buj
      > ania. Ponieważ powiedziała to przy innych zaczęła się dyskusja.Stwierdziła,że z
      > awsze jak u mnie jest to ja ciągle dziecko "dygam".

      A wlasciwie dlaczego go "dygasz"? Pytam z ciekawosci, bo ja co prawda nosilam Kaspa prawie non stop dopoki nie zaczal sie sam przemieszczac, a teraz tule go kiedy chce (a chce czesto smile), ale nie nigdy nie czulam potrzeby bujania go. Ot, dziecko w chuscie, a cale bujanie wynikalo z moich (lub taty_kaspra, jesli to on nosil) naturalnych ruchow (spacer, sprzatanie, praca w ogrodzie itp).

      Ale co do noszenia samego i czulosci - Kasp ma 15 miesiecy, poszedl do przedszkola (tu przedszkole jest od 10 miesiecy do 6 lat) kiedy mial 13. Po paru tygodniach entuzjazmu, a potem paru tygodniach ciagle entuzjazmu dla przedszkola ale protestach, kiedy my wychodzilismy, w tej chwili po prostu zegna sie z nami i zajmuje zabawa, a my spokojnie wychodzimy. Spi juz tez sam na lezaczku, opiekunowie mowia ze zajmuje im 5 minut zaspiewanie mu piosenki i poglaskanie - a on zasypia. Cieszy sie kiedy go odbieramy - jest w przedszkolo okolo 8 godzin - ale zawsze jest pochloniety zabawa, a nie wyczekiwaniem na nasze przyjscie. Dodam ze spi z nami, jest karmiony piersia na zyczenie, przy mnie zasypia tylko przy piersi lub w chuscie, a przy tacie w nosidelku smile. Nie przeszkadza mu to wyraznie w samodzielnosci, kiedy jest potrzebna smile.
          • anik801 Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 05.12.10, 20:13
            Jak moja córka była mała mieszkaliśmy sami-daleko od rodziny.Nikt w nic się nie wtrącał,bo jak widzieli dziecko raz w miesiącu(albo raz na 2mies.)przez 2dni to wszystko pasowało.Teraz nie ma opcji bycia samemu.Ciągle ktoś wtyka swoje uwagi,albo pytania.Na dłuższą metę jest to dość denerwujące.Kocham synka nad życie i na pewno nie robię z niego niemoty.Chłopcy potrzebują tak samo dużo czułości jak dziewczynki!W końcu kilkumiesięczniak to po prostu dziecko,które matkę uważa za początek i koniec światawink
            --
            "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
    • luliluli Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 05.12.10, 19:36
      Anik, sama miałam właśnie zakładać taki sam wątekbig_grin
      W rodzinie mam opinię rozpieszczającej syna, a on mimo ledwo 4 skończonych miesięcy zyskał już miano maminsynkauncertain
      Od narodzin sypiał tylko na nas, więc zamieniliśmy to na noszenie w chuście - do dziś mały śpi tylko w niej w ciągu dnia - w opinii otoczenia - dramat - pewnie mam dość, bolą mnie plecy i nic nie mogę zrobićwink Na wózek reagował zawsze straszliwym rykiem, więc zamiast jego i siebie męczyć, nie używamy go, spacerujemy także w chuście - tu znów w opinii reszty świata dajemy się pokonać zachciankom nic-niewiedzącego-dzieciaka.

      Do niedawna bardzo źle znosił obce twarze i miejsca, nie pozwalał się wziąć na ręce komukolwiek poza nami, oczywiście wtedy cała rodzina uznała, że to wina noszenia w chuścieuncertain sama przez chwilę zaczęłam w to wierzyć... Od niedawna powoli mu mijają te strachy, a więc i mnie mijają wątpliwościwink Nota bene najzabawniejszy zarzut dotyczący chusty wysunął mój ojciec, gdy obwinił ją o dysplazję bioderka, którą synek miał jakiś czas temutongue_out O dziwo - tylko spanie z dzieckiem jakoś nikogo nie zszokowało!smile

      To moje pierwsze dziecko, więc oczywiście czasem mam wątpliwości, czy aby na pewno nie robię z dziecka "emocjonalnej kaleki", chyba zbyt często mi się to sugeruje... ale w głębi serca wiem, że właśnie tego potrzebuje, no i nie muszę go niczego uczyć/oduczać/ustawiać, po prostu zwyczajnie sobie całą rodziną żyjemy, bez napinania się na różne głupoty, na które przez kilka dni już prawie się daliśmy nakręcić po lekturze Tracy Hogg...

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6i09kmp6y0nq9.png
      • aniaturek0409 Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 07.12.10, 22:12
        Dobrze że jest to forum, bo wydawało by mi się że jestem sama na tym świecie ze swoim rozpieszczaniem. Ja mam po prostu alergię na jęczenie, marudzenie czy płacz dzieciątka, więc noszę tulę i bujam całuję ile tylko mała zapragnie. Wyjątkiem jest fotelik w samochodzie. Mała potrafi wydzierać się całą drogę a ja nigdy podczas jazdy nie wezmę jej na ręce. Sorki za określenie ale rzygać mi się już chce od komentarzy :
        - ale ona na tobie uwieszona, nic nie da zrobić, nawet na 5 minut nie możesz jej zostawić,
        - jak zaczyna marudzić w wózku: ale ona rozpieszczona w wózku nie wysiedzi, co pięć minut potrzebne jej nowe atrakcje, tak ją nauczyła
        - Madzia krótko śpi i często w nocy wstaje no to nasłucha się jaka jest niedobra, że matce spać nie daje
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/ug378u692mf3mutt.png

        http://s2.pierwszezabki.pl/034/034131960.png?493
        • anik801 Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 08.12.10, 08:07
          Moje dziecko też w nocy "pospać nie da".Dziś oprócz pobudek tych co zwykle,była ponad godzinna przerwa w spaniu od.3.00 do 4.15 i mój synek chciał się bawić.Nie zapaliłam światła,bo nie chciałam go jeszcze bardziej rozbudzić.Po prostu nosiłam,dygałam i robiłam co się da żeby zasnął.I słyszałam już,że w takich wypadkach nie powinnam zwracacać na niego uwagi,że jak pomarudzi to zaśnie.Totalna bzdura!Tylko by się rozpłakał na dobre i po co mi to?I tak musiałabym go wziąć,bo płaczu bym nie zniosła i tylko dziecko by się niepotrzebnie zestresowało.
          --
          "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
      • joalma Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 08.12.10, 08:39
        Luliluli - mam wrażenie, że takie upodobania zależą od charakteru a nie od stosowanych metod. i bardzo dobrze, że dziecku chcesz dogodzić. co by to dało, że je zmuszasz do wózka? tylko więcej awantur i uszarpanych nerwów.

        ja mam akurat taki egzemplarz, który akceptuje wszystko, wózek, chustę, sanki, ręce. śpi z nami, ale i w swoim łóżeczku się zdrzemnie, podłoga też jest ok wink na ręce da się wziąć każdemu, jest hitem rodzinnych spotkań, bo każda ciocia może go wybawić i wyprzytulać.

        na co dzień całujemy go i miętosimy ile wlezie, nosimy kiedy tylko sobie zażyczy, mam nadzieję, że to właśnie w ten sposób procentuje. ale swój charakterek ma i jak sobie lulania nie życzy - potrafi to świetnie okazać >;-P wtedy sio na dywan i leci molestować psy wink ma 6,5 m-ca
    • dagis.1 Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 09.12.10, 19:39
      no ale co jest istota problemu
      twoje obawy prawdziwe czy nieakceptacja otoczenia?

      jesli otoczenie to daj sobie spokoj - nie jestes w stanie wszystkim wokol dogodzic, kieruj sie tym co uwazasz ze jest dobre dla waszej relacji i tyle. wiem, ze latwo sie gada, ale serio tak to wlasnie wyglada


      --
      przytul.mnie.mamo
      majaellengustav
      http://lh4.ggpht.com/_pzVJO1FNDgU/TJENI9L_5lI/AAAAAAAAMBM/oGYmUbEVm8M/s94/DSC08669.JPG
    • kotkowa Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 15.12.10, 14:33
      Wszystko w granicach rozsadku. Ja musialam zrezygnowac z wiecznego noszenia dziecka, bo pediatra mnie ochrzanila, ze jak dziecko bedzie caly dzien na rekach, to nie bedzie sie rozwijalo, a musi sie ruszac, kulac, raczkowac, stawac, siadac itd. Tego na rekach sie nie nauczy i musze go przyzwyczajac do zabaw na dywanie itd, chociaz on sie przyzwyczail i ciagle chcialby na rece. I faktycznie, udalo sie. Zainteresowalam go czyms innym, jak nauczyl sie siadac i raczkowac, to to jest dla niego najwieksza frajda. A co do calowania to ja tez mam taki odruch, ze co chwile caluje.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/km5si09k96as372m.png
      • jul-kaa Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 15.12.10, 21:04
        Kotkowa, czytałaś pewnie, jak rozwija się Jasiek - staje, siada, siedzi, zaczyna dreptać. A noszony był sporo. Jak dla mnie teoria Twojej pediatry to coś z cyklu "bo się przyzwyczai".
        Jasne, że takiego ośmiomiesięczniaka trudno nosić tyle, co noworodka, bo sam tego nie chce.
        • kotkowa Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 16.12.10, 13:48
          No wiem, nadal Krzysia duzo nosze, ale kiedys mialam odruch, ze pierwsze co, to bralam go na rece, jak sie okazalo niepotrzebnie, bo mozna bylo go tez inaczej zajac. A pediatra mowila, ze przed chwila wyszli od niej rodzice dziecka, ktore dawno powinno chodzic i jak sie okazalo nie chodzi, bo nie mialo warunkow, zeby sie nauczyc, ciagle ktos je trzymal na rekach.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/km5si09k96as372m.png
          • anik801 Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 16.12.10, 21:13
            Jakaś dziwna ta teoria.Moja córka była bardzo dużo noszona i samodzielnie zaczęła chodzić tydzień po pierwszych urodzinach.Córka mojej siostry natomiast zaczęła chodzić po ukończeniu 15mies.życia. Żeby dziecko nie miało okazji musiałoby być noszone 24godz.na dobę i nie wierzę,że ktoś tak nosi.Co to znaczy dawno powinno chodzić.To ile miało miesięcy?U nas utarło się,że dziecko powinno(a wręcz musi)podreptać roczek,a to bzdura totalna.Jeśli dziecko jest zdrowe zacznie wtedy,gdy będzie gotowe.Nie należy tego przyśpieszać,bo można zrobić więcej złego niż dobrego.Może po prostu pediatra nie wie co im powiedzieć,bo dziecko ogólnie zdrowe i wymyśliła tą teorię.Szczerze-nigdy o czymś takim nie słyszałam/nie czytałam.
            --
            "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
            • kate.2 Re: Ciągle z miłością i czułością-za dużo? 30.12.10, 12:57
              My też dużo a nawet bardzo dużo nosiliśmy nasze dziecko smile i też trochę martwiłam się rozwojem ruchowym ale po przeczytaniu kilku książek i wizycie u neurologa nie miałam już wątpliwości. Można długo nosić dziecko na rękach lub chuście ale też trochę trzeba się "powałkować" na kanapie czy dywanie i to wystarcza.
              Nasza mała w głębokim wózku była może kilkanaście razy, w spacerówce jeździła długo ale zawsze po ok 15-20 min była przerwa na przytulenie lub mleczko lub zabawę.
              Neurolog powiedział nam, że dziecko normalnie rozwijające się fizycznie powinno rozpocząć chodzenie do końca 15 miesiąca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka