Dodaj do ulubionych

Kara za złe oceny na świadectwie?

13.06.11, 16:32
Cztery oceny dopuszczające,pomimo korepetycji.I nie jest to jakiś problem mojego dziecka że sobie nie daje rady z czymś bardziej jest to lenistwo.Zastanawiam się nad karą .Oczywiście rozmowa z dzieckiem się odbyła.Co myślicie dziecko powinno mieć jakąs karę?
Edytor zaawansowany
  • 13.06.11, 16:42
    A ja przepraszam, ale gdzie bylas przez caly rok??? Tobie sie kara za brak zainteresowania dzieckiem nalezy, a nie jemu, ze nie spelnoia oczekiwan mamusi. Znajdz sposob na inna, pozytywna motywacje u dziecka, bo samo wyslanie na korepetycje jeszcze nie zalatwia sprawy. Mnie mama przez cala podstawowke i wiekszosc liceum zmuszala do korkow z niemieckiego, ktorego szczerze nienawidzilam. do tej pory w zab nic nie miem, ale ona wiedziala lepiejwink Na 6- tygodniowym kursie wakacyjnym nauczylam sie angielskiego lepiej niz przez 10 lat cotygodniowych lekcji z niemieckiego.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 13.06.11, 16:46
    tym trzeba było zajmować sie od początku roku i wprowadzić pozytywną motywacje by mu sie chciało przełamać lenistwo, jeśli faktycznie to jest przyczyną. Karą teraz zepsujesz mu wakacje i skutecznie obrzydzisz szkołę.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
  • 13.06.11, 16:59
    Matka winna jak zawsze. Mama na każdej wywiadówce,codziennie sprawdzane zeszyty (co z tego jak nigdy nie zapisywane było czy jest coś zadane lub czy będzie jakis sprawdzian) sprawdzane raz w tygodniu oceny w dzienniku elektronicznym.I zawsze ta sama śpiewka nic nie jest zadane,niewiem z czego te oceny itd.Chyba musiałabym chodzić codziennie do szkoły i pytac o wszystko.Dodam że córka jest w pierwszej klasie gimnazjum i wogóle ma trudny okres.
  • 13.06.11, 17:20
    codziennie sprawdzane zeszyt
    > y (co z tego jak nigdy nie zapisywane było czy jest coś zadane lub czy będzie j
    > akis sprawdzian)
    W podstawówce też ja tak kontrolowałaś?
    Tak się właśnie czasami kończy branie odpowiedzialności za lekcje dzieci na siebie. Dziewczyna ma 14 lat i pilnujesz jej jak 4-latka: czy odrobiła, czy pamięta.

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 14.06.11, 11:28
    Miałaś całą podstawówkę na wypracowanie metody pracy z dzieckiem, a właściwie nauczenia jej pracować samodzielnie. I nie zmienia to faktu że pozytywna motywacja działa lepiej niż kary.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
  • 16.06.11, 20:07
    Wycofaj przywileje, np. komputer, komórka(nie opłacaj), nie kupuj nowych ciuchów, kosmetyków.Okresl jasno do kiedy i jakie sa twoje oczekiwania później. KONSEKWENTNIE wytrzymaj i egzekwuj karę.Dobrzr by było, gdyby poznała konsekwencje nieuczenia sie i po prostu pracę-. Wyznacz konkretne obowiązki. Oczywiście zero nagród w postaci kolorowych wakacji.
  • 17.06.11, 08:39
    .Dobrzr by było, gdyby poznała konsekwencje n
    > ieuczenia sie i po prostu pracę-.
    13latka?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 19.06.11, 18:35
    A jak zacznie zażywać narkotyki, utnij jej najpierw ręce, potem nogi, a na koniec głowę, bo co innego ci zostanie, jak cały repertuar kar wyczerpiesz na słabe świadectwo?
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • 17.06.11, 10:19
    hmmmm chyba nie rozumiesz podstawowoej roznicy, pomiedzy zachecaniem dziecka do nauki a zwyklym kontolowaniem. Ja pamietam jak bylam dzieckiem to mi matka sprawdzala codziennei zeszyty, chodzila na wywiadowki, robila afery o kiepskie oceny, ale nic za tym konkretnego nie szlo. Wiec jesli uwazasz, ze kontrolowanie bez zachecania do nauki i strofowanie corki cos da, to sie przeliczysz. Bedzie sie migac od nauki, bo zawsze bedzie sie to kojarzylo jej z permanentna kontorola i bedzie zawsze tak robila, zebys sie od niej "odczepila". Wydaje mi sie, ze musisz troche inaczej do tematu podejsc. Poswiecic jej wiecej czasu i a nie przerzucac to na korepetytora...Powodzenia smile

    --
    Twój dom jest twoim większym ciałem.
    Rośnie w słońcu; śpi w ciszy nocy. Miewa sny.
    Czyż twój dom nie śpi, a więc nie opuszcza miasta,
    by znaleźć się w gaju lub na szczycie wzgórza?
  • 17.06.11, 11:29
    Zgadzam się z przedmówczynią w 100%! Suszenie głowy, straszenie, grożenie, karanie - wszystko to odniesie tylko odwrotnu skutek. Jak to mówią, "na złość mamie odmrożę sobie uszy". Trzeba zmienić podejście, zrozumieć, że oceny nie są najwazniejsze ale też sprawić, żeby dzieciakowi zaczęło na lepszych ocenach zależeć. Żeby samo chciało, dla siebie, a nie dla mamy.
  • 13.06.11, 16:50
    Daj spokój. Jesteś pewna, że nie zostałby bez tych korków na drugi rok ? Z drugiej strony - jeśli jest to kwestia wyłącznie lenistwa, nie zaś ciężkiej niemocy umysłowej w korkowanych dziedzinach, to po co mu korki?
    No i kiedy te korepetycje były mu dane? Bo jeśli były to korepetycje typu 'last minute' to nie należy się spodziewać cudów, tylko cieszyć się, że zdał...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 13.06.11, 17:02
    Lekcje z języka angielskiego bo naprawde jest w nim niezł zawsze piątki miała teraz na koniec roku 3,matma 2 to moge darować ale np.historia,czy geografia ..można .
  • 13.06.11, 17:08
    Ale nie odpowiedziałaś na moje pytanie - od kiedy ma te korki? Przez cały rok czy też została zakorkowana w momencie, kiedy zorientowałaś się, że jej się kroi na semestr czy koniec roku ocena typu "1"?
    W tym ostatnim wypadku po prostu mogła nie dać rady się wyciągnąć na wyższą ocenę, nawet jeśli jej oceny uległy poprawie...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 13.06.11, 17:30
    Sprawdzasz zeszyty - i co? W takim razie jesteś współodpowiedzialna, a to niedobrze. Większość gimnazjalistów nie odrabia wielu lekcji, a stopnie są od tego dosyć luźno zależne.
    Miała korki - co moweili korepetytorzy? Że umie, czy że nie umie? Bo co innego oceny, a co innego znajomość przedmiotu.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 13.06.11, 18:08
    Korepetycje miała od początku roku szkolnego.Z matematyki pani korepetytorka twierdzi że tylko z geometrii jest słaba a tak że jest dobrze. Nie czuje się współwinna niemogę ciągle jej kontrolować choć i tak to robie jejchyba powinno też zależec.No co histori nauczyć się można,co innego matma.Może powinnam dalej z 13latką lekcje odrabiać. Mam chodzić do nauczycieli pytać o terminy prac klasowych.Sprawdzać plecak czy wszystko ma .Ona ma 13 lat..
  • 13.06.11, 19:30
    daj spokój!!! ma zaliczone?? ma... może jej zwyczajnie historia i geografia nie interesuje?? musi?? ja mam na świadectwie maturalnym z historii 2 z geografii też.. ale z tego co mnie interesowało 4-5... skończyłam jedne studia, robię doktorat i drugi kierunek... żyję i mam się bardzo dobrze...
    widać jej nie zalezy na ocenach i wcale nie musi...poza tym nie uważasz, że traktujesz ją jak małe dziecko?? kontrolowanie 13stolatce zeszytów to moim zdaniem przesada... może czas, żeby się usamodzielniła naukowo??
  • 17.06.11, 09:11
    Podam przykład z własnego ogródka.
    Moja siostra ma 17 lat, właśnie zdała do trzeciej klasy LO. Średnia - 2,4. Rok temu poprawka z matmy i średnia chyba jeszcze gorsza.
    W podstawówce było ok, choć nigdy orłem nie była. Ale że szkoła i klasa sportowa, dobre wyniki we wszystkich możliwych dyscyplinach, grała w tenisa, jeździła na zawody, wybaczano jej brak zainteresowania nauką. Choć dodam, że szkoła najlepsza na ursynowie i jedna z lepszych w warszawie, poziom wysoki, więc te jej oceny i tak były dobre, bo nauczyciele nie traktowali sportowców ulgowo.
    W gimnazjum trafiła do klasy totalnych nierobów i matołów, ona miała 5 a reszta pały. Przenieślismy ją do mat-fiz, bo sama czuła, że przy tak niskim poziomie klasy jej 5 o niczym nie świadczą. A w mat-fiz pała za pałą. I tak zostało do dzisiaj. NIe prowadzi zeszytów, nie odrabia lekcji, kłamie, kręci i zmysla. Mama sprawdza jej zeszysty codziennie, cały rok korki z matmy, przynajmniej dwa razy w tygodniu, przed klasówką nawet codziennie, włącznie z weekendami. Nic to nie daje. tak jak ktoś napisał, nigdy nie ma nic zadane, klasówek nie robią, a złe oceny są z kosmosu albo bo jej pani nie lubi.
    Rozmowy, tłumaczenia, nic nie dają. Jesli sama nie zrozumie, że teraz bez wykształcenia daleko nie zajdzie, to nikt nie jest w stanie jej pomóc. Najgorsze jest to, że na każdą propozycję pomocy reaguje agresą. A wierzcie mi, jak 17-sto latka mówi nie, to nie i koniec;P

    a teraz odpowiedź na pytanie główne - nie, nie karać. Widzę to po siostrze. Złe oceny są wystarczająca karą. To jest strasznie demotywujące, jak siedzisz i się uczysz a potem i tak dostajesz 2. I wiem to po sobie. Mogłam ślęczeć nad zadaniami z matmy godzinami, rozwiązać 100, 200 przykładów, a z klasówki dostawałam pałę, bo na widok zadań głupiałam, miałam pustkę w głowie i nie potrafiłam nic zrobić. no to w takim razie po cholerę marnować czas na te zadania jak efekt jest do bani?

    druga sprawa, że między podstawówką a gimnazjum jest przepaść wielkości rowu Mariańskiego. niestety. dobre oceny z podstawówki nie muszą sie przekładac na dobre stopnie w gimnazjum.

    a co do kwestii wychowania, liczy się też charakter, predyspozycje. jest nas w domu trzy. najmłodsza jest w II gimnazjum, od zawsze średnia powyżej 5. lekcji nie odrabia, bo nudne, do klasówek uczy sie w autobusie, jadąc do szkoły. po prostu tak ma, ze zapamiętuje wszystko z lekcji a potem jak raz przeczyta podręcznik to wszystko umie. mnie nikt nigdy nie musiał pilnować, chociaż byłam takim typowym średniaczkiem. ale po prostu wiedziałam, że lekcje sie odrabia a do klasówek uczy przynajmniej dwa dni wcześniej. dostawałam i 5 i 2, ale średnią miałam zawsze ok 4. a ta trzecia po prostu ma inne priorytety. i nikt tego nie zmieni, jesli sama się za siebie nie weźmie
  • 24.06.11, 18:51
    sprawa jest prosta, z takim podejściem twoja siostra po gimnazjum powinna isc do 2 lub 3 letniej szkoly zawodowej. Miała by zawód i pewna prace.
  • 13.06.11, 20:35
    Skoro uważasz, że geografii i historii można nauczyć się ot tak, to dlaczego dziecku od razu fundowałaś korepetycje? Prawdopodobnie bez nich rezultat byłby zbliżony, zaś dziewczyna mogłaby poszukać metod na samodzielną naukę tych przedmiotów...

    No co histori nauczyć się można,co innego matma
    a to akurat zależy. Znam osoby, które jednak twierdzą, że historii trudniej się nauczyć niż matematyki...

    Może powinnam dalej z 1
    > 3latką lekcje odrabiać. Mam chodzić do nauczycieli pytać o terminy prac klasowy
    > ch.Sprawdzać plecak czy wszystko ma
    Jeśli mam być szczera, to już dawno nie powinnaś tego robić. 10 latka jest dużo łatwiej przekonać, że jego lekcje to jego obowiązek.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 14.06.11, 13:53
    OCzywiscie,z e matma jest latwiejsza od historiiwink Ja sie zawsze uczylam rozumowo, nazwisk i dat z historii w ogole nie moglam zapamietac, a mama-historyczka sie wsciekala, no bo jak to sie nie mozna nauczyc??? zawsze odpalalam,z e jak ona sie nauczy matematyki, to i ja sie naucze historiiwink
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 15.06.11, 20:36
    Ale malo komu zalezy na ocenach. Mnie nigdy nie zalezalo co moja matka kwitowala stwierdzeniem, ze bede zamiatac ulice. Nie zamiatam, skonczylam studia, pracuje w zawodzie (inzynier), znam trzy jezyki, ucze sie czwartego. Angielskiego nauczylam sie na studiach piszac zawziecie na forum internetowym o heavy metalu, reszty sie nauczylam od zera jak wyjechalam za granice. Niemiecki zaczlam zeby mi zupelnia szklona wiedza nie wyparaowala, niderlandzki z koniecznosci - w obu mowie biegle, francuskiego ucze sie dopiero rok. Robie tez podyplomowke w obcym jezyku. Historie i geografie a takze biologie i polski kompletnie olewalam w szkole, mam dwie dwoje na swiadectwie maturalnym - naprawde nikt o to nie pyta. Matce do konca zycia nie wybacze, ze nie puscila mnie na festiwal bo mialam dwoje z biologi na swiadectwie, powtarzam jej to przy kazdej okazji bo jestem pamietliwa. Nie wiem jak sie z tym czuje, nie obchodzi mnie to bo jej tez intereowalo jak to jest byc jedyna osoba, ktora nie pojechala, zwlaszcza ze nie mialam zlych ocen z reszty przedmiotow. W porownaniu do kolezanek i kolegow - bylam niezla.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.06.11, 21:26
    Wybacz, ale jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że po całorocznych korkach nie ma żadnej poprawy. Siłą rzeczy jeśli na nie chodziła to coś tam w głowie zawsze zostawało niekiedy nawet więcej niż gdyby uczyła się sama.
    Wnioski nasuwają się same:
    - albo korepetytor do kitu
    - albo Cię oszukiwała i za często na te korki nie docierała
    - albo ubili obustronny interes, że ani on/ona ani Twoje dziecko nie będą się za bardzo wysilać
    - albo faktycznie ma problem z przyswojeniem danego materiału
    Innego wyjścia nie widzę.
  • 13.06.11, 17:59
    Może w tym gimnazjum jest znacznie trudniej niż w szkole podstawowej i to 3 z angielskiego wcale nie jest taką fatalną oceną? Czasami kolejny szczebel edukacji to znacznie większe wymagania nauczycieli, więcej materiału do opanowania itd.
  • 17.06.11, 09:10
    a teraz ma "3", to problem nie jest w zdolnościach, tylko faktycznie w lenistwie.
  • 17.06.11, 10:08
    Piątki miała w innej klasie, w innej szkole i u innego nauczyciela. W gimnazjach angielski jest z reguły poziomowany - może jest w grupie zbyt zaawansowanej?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 22.07.11, 00:37
    aneta34.dwa napisała:
    > matma 2 to moge darować ale np.historia,czy geografia .. można .

    Głupie masz podejście. Sama nie lubiłaś matmy, to Ci się wydaje, że jest trudna? A historia jest banalna? Otóż wyobraź sobie, że są umysły ścisłe. Dla mnie matma była banalna, zawsze rozumiałam w lot i nigdy się nie uczyłam. A nad historią spędzałam godziny, aby "coś z tego było", bo pomimo, że lubiłam (i do dziś lubię) czytać książki historyczne, to zupełnie nie mam pamięci do dat i innych pierdół wymaganych na klasówkach w szkole.

    Zastanów się, może masz dziecko uzdolnione w innych dzidzinach niż byś chciała?
  • 13.06.11, 18:18
    Nie. Dziecko jest już ukarane złymi ocenami i twoim niezadowoleniem.
    Trzeba się skupić na poszukaniu rozwiązań, jak to naprawić na przyszły rok, być może na pracy z dzieckiem w wakacje - na zasadzie coś zadajesz, a potem sprawdzasz. Żeby dziecko miało szanse rehabilitacji.
    Niezależnie jak duże jest dziecko, ja zaczęłabym od ustalenia, jaki jest poziom moich oczekiwań, wysłuchała pomysłów dziecka i postarała się dojść do wspólnego rozwiązania, jak zorganizować pracę w przyszłym roku, żeby wpadek nie było.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • 13.06.11, 18:28
    Nie każde dziecko może mieć piatki. A dziecko, z ktorym odrabiało sie lekcje w podstawowce ma prawo miec problemy w gimnazjum - nie jest nauczone samodzielnej nauki, a to podstawa. Trudno wymagać od dziecka, z ktorym siedziała mama i pomagała w odrabianiu lekcji, by bez pomocy radziło sobie tak jak przedtem. takie dzieci niemal zawsze nie radzą sobie w pierwszym roku samodzielnej nauki. Jeśli będziesz uczyła sie z nią nadal, to w liceum będzie dramat.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 13.06.11, 19:56
    sprawdziany i zapowiedziane kartkówki są wpisywane do librusa, więc rodzic jeśli chce to może sprawdzic kiedy co będzie
  • 13.06.11, 20:26
    są wpisywane tylko i wyłącznie wtedy, kiedy nauczyciel je tam wpisze. Nie jest to powszechna praktyka.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 14.06.11, 14:46
    jeśli jest tylko dziennik elektroniczny to muszą być wpisywane w terminarz, nie ma innej opcji, każda szkoła ma WSO gdzie jest określona tygodniowa liczba sprawdzianów i chociażby z tego powodu sprawdziany są odnotowywane w terminarzu,
    jeśli szkoła jest na etapie dziennika "papierowego" + elektoroniczny to wpsiy będę w tym "papierowym" niestety
  • 26.06.11, 22:02
    Zależy od dziennika.
    W Vulcanowskim nie ma możliwości wpisania daty zapowiedzianego sprawdzianu (informacja potwierdzona przez naszego instruktora obsługi dziennika).
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • 13.06.11, 20:14
    to ukarałbym. Śmierdzące lenie nie zasługują na piękne wakacje na przykład.

    --
    Ne puero gladium!
  • 13.06.11, 20:28
    Nigdy nie było na librusie wiadomości o jakimkolwiek sprawdzianie,przynajmniej u nas.
  • 13.06.11, 20:42
    Akurat w przypadku uczennicy klasy pierwszej gimnazjum, która ma trzydzieści parę godzin lekcyjnych tygodniowo, a do tego korki z: angielskiego, matematyki, historii i geografii (a podejrzewam, że nie we wszystkich przypadkach tylko po 1 godzinie tygodniowo), bardziej obstawiałabym brak organizacji i brak czasu na naukę, a nie lenistwo czystej wody. Jak jeszcze mama napisze, że córka jeździ do gimnazjum na drugi kraniec miasta i to nie korki przybywają do niej, tylko ona jeździ na korki, to naprawdę stawiałabym na brak czasu na naukę, a nie lenistwo...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 13.06.11, 21:04
    Nigdy nie brałakorepetycji z histori czy geografi tylko matma i angielski.I chodzi mi o to że mimo tych korepetycji oceny niesą dobre a historii można się nauczyc .Panie przyjezdzały do domu.Córka dobrze wie że uczy się dla siebie.Ciągle jej nie sprawdzałam zeszytów raz na jakiś czas.I zawsze gdy tego długo nierobiłam zaraz było ciągle brak pracy domowej,a o sprawdzianach nie informuje mnie zawsze a jak to zrobi to wtedy widziałam że uczy sie lub ja mówiłam żeby poczytała przypomniała sobie materiał.
  • 13.06.11, 21:13
    Ależ tych szkolnych bzdur (poza moze angielskim) NIKT nie uczy się dla siebie, bo po co? Co najmniej polowa wiadomosci jest całkowicie, totalnie nieprzydatna do niczego, prócz otrzymania wyższej oceny.
    Ciekawe, jle dorosłych osób przy kilkunastu przedmiotach i kilkunastu nauczyciellach z róznymi wymaganiami NIE zapominaloby o niczym, bez posiadania sekretarki.
    Jesli chodzi o ukaranie lenia brakiem wakacji to jest to doskonały pomysł. Niech dziecko nie odpocznie, siedzi w dusznym miescie, w kolejnym roku może zawali klasę i będzie miało nauczkę. Najwazniejsze, aby ukarać, skutek niewazny. No i waiadomo - jak ktos nie ma samych piątek, to znaczy - leń. Nie ma dzieci mniej zdolnych.
    Sądząc z wpisów sama masz powazne problemy z prawidłowym pisaniem - czy byłas za to karana w dzieciństwie?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 14.06.11, 11:50
    A kto mówi o braku wakacji napewno nie ja,chodzi mi tak ogólnie czy powinna ponieść jakąkolwiek kare. Wiem że są dzieci mniej zdolne.Nie chodzi też o same 5 ale wiem że stać ją na więcej .Wiem że niewiele pracy wkładała w tym roku szkolnym.Martwie się że poprostu nie będzie już jej zależało na lepszych stopniach.
  • 14.06.11, 12:59
    I klasa gimnazjum to trudny okres -hormony szaleją, człowiek jest zmęczony samym rośnięciem, sporo lekcji (ponad 30h - z odrabianiem lekcji i nauką nawet po łebkach uczniowie mają więcej zajęć niż osoby na etacie ), kilkanaście przedmiotów, trzeba pamiętać, co zadane, że klasówka, są nowi nauczyciele ze swoimi wymaganiami - ich też trzeba się nauczyć, w dodatku trzeba się wpasować jakoś w nową klasę. To wszystko pochłania czas, energię, siły.
    Jeśli córka nie odrabia lekcji, bo zapomina, to może powinna wymyślić sobie system zapisywania prac domowych? Inny system nauki, robienia notatek, powtórek?
    Skąd wiesz, że jej nie zależy na lepszych stopniach? Że też nie odbiera tych stopni jako klęski? Że nie chciałaby mieć lepszych, tylko czegoś zabrakło i niekoniecznie jest to pracowitość?
    Czy myślisz, że jeśli zostanie ukarana za swoje porażki, będzie jej zależało bardziej?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 17.06.11, 08:37
    > I klasa gimnazjum to trudny okres -hormony szaleją, człowiek jest zmęczony samym rośnięciem, sporo lekcji (ponad 30h - z odrabianiem lekcji i nauką nawet po łebkach uczniowie mają więcej zajęć niż osoby na etacie ), kilkanaście przedmiotów, trzeba pamiętać, co zadane, że klasówka, są nowi nauczyciele ze swoimi wymaganiami - ich też trzeba się nauczyć, w dodatku trzeba się wpasować jakoś w nową klasę. To wszystko pochłania czas, energię, siły. Jeśli córka nie odrabia lekcji, bo zapomina, to może powinna wymyślić sobie system zapisywania prac domowych? Inny system nauki, robienia notatek, powtórek? Skąd wiesz, że jej nie zależy na lepszych stopniach? Że też nie odbiera tych stopni jako klęski? Że nie chciałaby mieć lepszych, tylko czegoś zabrakło i niekoniecznie jest to pracowitość? Czy myślisz, że jeśli zostanie ukarana za swoje porażki, będzie jej zależało bardziej? >
    -----------------------
    No bez przesady, nie usprawiedliwiajmy i nie róbmy życiowych kalek z nastolatków. Ja w wieku tej dziewczyny chodziłam na prywatne lekcje angielskiego w weekend, a 2 razy w tygodniu zaraz po szkole jechałam na zajęcia do szkoły muzycznej. Poza tym przygotowywałam się również do egzaminów do liceum, bo jak zobaczyłam testy z lat poprzednich to wiedziałam, że w mojej podstawówce jest za słaby poziom. W wieku dojrzewania swoje fochy też miałam, np chciałam zrezygnować ze szkoły muzycznej, ale na szczęście moja mama na to nie pozowoliła i teraz jestem jej za to bardzo wdzięczna.
    W tej sytyuacji za mało wiemy, co spowodowało niechęć do nauki, jak wyglądała sytuacja w podstawówce. Autorka pisze, że codziennie sprawdza zeszyty, dla mnie to jest chore i oznacza robienie z dziecka przygłupa i nic dziwnego, że zaczyna olewać "matkę kwokę". Tu potrzeba rochę pozytywnej motywacji a przede wszystkim cieprliwości, trudny wiek tzreba przetrzymać ale być konsekwentnym i nie pozwalać na dalsze pogarszanie się w nauce. Porozmawiajcie szczerze, co dziewczynę trapi. Córka musi czuć, że matka ją kocha nie tylko za oceny, moze to banalne, ale prawdziwe.
  • 15.06.11, 21:46
    Jak ją ukarzesz to motywacja jej zapewne bardzo wzrośnie...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • 13.06.11, 22:45
    a historii można się nau
    > czyc
    Jedni mogą, a inni mają z tym problem. Rozmawiałaś z córką, na czym jej zdaniem polega problem z historią, geografią, matematyką czy angielskim? Czy wiesz, jaki jest system oceniania u niej w szkole? Bo może najłatwiej dostać właśnie oceny typu 1-3? Może jeden czy drugi nauczyciel nie powinien być nauczycielem? Czy ma jakieś pomysły na zapisywanie prac domowych i pamiętanie o klasówkach? Czy doceniasz, jak dostanie z matematyki trójkę? Czy zauważyłaś, z których przedmiotów się poprawiła?
    Bo jeśli każdą rozmowę na tematy szkolne zaczynasz od uroczej tezy 'jesteś śmierdzącym leniem", to nie dziw się, że jest w trudnym okresie i nie ma motywacji do nauki.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 15.06.11, 20:07
    >>aneta34.dwa napisała:
    Panie przyjezdzały do domu.Córka dobrze wie że uczy się dla siebie.<<

    skończ na początek z tym mitem, że uczy sie dla siebie - wszystkie te działania (także pierwszy post) świadcza o tym, że uczy sie dla rodziców;
    lepiej postawcie sprawe jasno: uczysz sie dla na, zeby miec dobre oceny, dostac sie do dobrego liceum, potem na dobre studia i znaleźć dobrą prace, zeby zejsc rodzicom z garnuszka, a nawet pracowac na ich emerytury;
    jezeli uczyłaby sie dla siebie, to dałabyś jej odczuć, że jak sie jest leniem to sie dostaje po tyłku;
    a kolejny aspekt - jezeli oceny z lekcji korkowych nie są dobre, to moze ma jakis większy problem z przyswajaniem wiedzy, albo w ogóle, albo w szczególnych przypadkach - moze lepiej zgłosić sie zawczasu do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej na badanie?

    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • 15.06.11, 21:44
    aneta34.dwa napisała:

    > Nigdy nie brałakorepetycji z histori czy geografi tylko matma i angielski.I cho
    > dzi mi o to że mimo tych korepetycji oceny niesą dobre a historii można się nau
    > czyc .
    U mojej starszej (też I gimnazjum) pod koniec roku chyba było więcej zagrożonych z historii niż matematyki...A 1-sze sprawdziany z użyciem map konturowych to była istna rzeź niewiniątek.

    >Córka dobrze wie że uczy się dla siebie.
    Karząc ją udowodnisz jej, że ma uczyć się po to, żeby swoimi stopniami zadowolić matkę.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • 16.06.11, 18:47
    Aneta, a TY błędy ortograficzne robisz z pośpiechu? Z lenistwa ? Czy z nieznajomości zasad ortografii?
  • 13.06.11, 21:18
    Troll?
  • 15.06.11, 21:40
    scher napisał:

    > to ukarałbym. Śmierdzące lenie nie zasługują na piękne wakacje na przykład.
    Mhm, tylko w ten sposób to samemu nie pojedzie się na wakacje - bo ciężko zostawić samą w domu 14-latkę na 2 tygodnie wojażu.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • 13.06.11, 21:16
    Na podstawie postów nie oceniam, bo wiem, że ciężko przedstawić rzeczywistą relację.
    Ale tak się zastanawiam. Czy córka mocno opuściła się w nauce porównując gimnazjum do 6 klasy podstawówki? Czy z pozostałych przedmiotów ma oceny 3-4 czy ma też 5?
    Czy bardzo zmieniła swoje zachowanie w domu, stosunek do Was w ciągu tego roku?
    Może poziom nauczania jest inny? Może młoda potrzebuje czasu?

    Ja skończyłam podstawówkę ze średnią chyba coś w przedziale 4,3-4,5 nie pamiętam dokładnie, a już w pierwszej klasie liceum na pierwsze półrocze miałam tylko 3,8 i był to i tak wynik jeden z lepszych w klasie (pamiętam, ze taki 3,7-3,9, to miały dziewczyny, które w podstawówkach ciągle miały czerwone paski, a ja nigdy takiego nie miałam). Nawet miałam 2 z matmy, co było dla mnie okropnym doświadczeniem. Pierwszą klasę skończyłam jednak ze średnią 4,0 i tak do końca liceum ciągle się poprawiałam.
    Ale potrzebowałam czasu na "dopracowanie techniki nauczania". Może ona też tak ma?

    Natomiast jeśli ogólnie sobie radzi, a po prostu nie chce jej się uczyć, nie zależy jej na ocenach, nie przejmuje się zbytnio tym, czy dostanie 2 czy 4.. to może jednak powinna ponieść karę?
    Najbardziej logiczną byłoby finansowanie/współfinansowanie tych korepetycji, które miała.. nie wiem, nie nie otrzymuje teraz kieszonkowego, albo nie spełniajcie jej zachcianek tylko kupujcie to co potrzebne..
    Bo jeśli Ty wywalasz kasę, a córka tego nie docenia, to to jest bez sensu.
    Może w przyszłym roku wstrzymasz się z korepetycjami, dopóki córka sama o nie się nie upomni. A jak zostanie na drugi tok w tej samej klasie, to może zrozumie. Może dotrze do niej, że nie chodzi o to, że każdy musi mieć same 5, ale że jakiś wysiłek powinna w swoją edukację włożyć.
  • 13.06.11, 21:22
    Kary za nieuczenie się nie skutkują. Nie mogą skutkować, bo naprawdę zdolne dziecko, nawet leniwe, otrzymuje jeszcze w gimnazjum niezłe oceny, a dziecko, ktore ma problemy MIMO korepetycji zwyczajnie sobie nie radzi. Wie, ze czy sie nauczy, czy nie prawdopodobnie jego stopnie będą zbliżone. Albo zawali sprawdzian i tak.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 13.06.11, 23:11
    nie chce jej się uczyć, nie zależy jej na ocenach, nie przejmuje się zbytnio tym, czy dostanie 2 czy 4.. to może jednak powinna ponieść karę?
    a dlaczego? Z punktu widzenia ucznia ocena '2' jest bardzo ekonomiczną oceną. Zalicza.
    BTW: jeśli po I semestrze i tak nie było szans na ocenę typu cztery, zaś na tróje mama kręci nosem, to specjalnie się nie dziwię, że uczeń odpuszcza?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 14.06.11, 09:10
    Moja córka kończy także pierwszą klasę gimnazjum.Do pierwszego półrocza było ok.Ale w drugim zaczęło się coś walić.Po interwencji w szkole,po rozmowach z nauczycielami i z córką okazało się,że moje dziecko nie będzie walczyło o chociażby trójkę bo wg koleżanek jest kujonem.Stwierdziła,że woli mieć koleżanki i słabe stopnie niż dobre oceny a koleżanki,które się od niej odsuwają.Nie wymagam nie wiadomo jakich ocen ale trójka i czwórka to dla niej nie powinien być problem.Po rozmowach, tłumaczeniach,zachętach,zmuszaniu,itp wzięła się w garść.
    Mamy średnią na koniec roku 3,9.Myślę,że jest nieźle przy tym jej nastawieniu i trochę prześladowaniu ze strony koleżanek.Ale wiem także jak trudno było jej się zebrać,jak wiele wysiłku ją to kosztowało.

    Wydaje mi się,że karanie dziecka teraz,po fakcie to kiepski pomysł.Może od września obierzesz inną strategię i wtedy będziesz działać jeśli nie będzie efektów w nauce. Może warto zagłębić się trochę w powody słabych ocen,mimo korepetycji.
  • 15.06.11, 21:53
    madzialena22 napisała:
    > Najbardziej logiczną byłoby finansowanie/współfinansowanie tych korepetycji, k
    > tóre miała..
    Imho coś takiego nie może działać wstecz. A poza tym obawiam się, że przy takim systemie finansowania korepetycji dziewczę ostatnich spłat dokona po podjęciu pracy.

    > Bo jeśli Ty wywalasz kasę, a córka tego nie docenia, to to jest bez sensu.
    A co córka ma doceniać?

    > Może w przyszłym roku wstrzymasz się z korepetycjami, dopóki córka sama o nie s
    > ię nie upomni. A jak zostanie na drugi tok w tej samej klasie, to może zrozumie
    Korepetycje miała chyba z matematyki i angielskiego. Z geografią i historią jakoś sobie dała radę na dopuszczający mimo braku korepetycji.

    > . Może dotrze do niej, że nie chodzi o to, że każdy musi mieć same 5, ale że ja
    > kiś wysiłek powinna w swoją edukację włożyć.
    To sobie zoptymalizuje swój wysiłek i będzie miała same 2 od góry do dołu...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • 14.06.11, 09:49
    A gdzie byłaś przez cały rok? Nie zdawałaś sobie sprawy jak dziecko radzi sobie w szkole? Moim zdaniem już za późno na jakiekolwiek działanie.

    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • 14.06.11, 11:25
    Ja też bym nie karała. Bez względu na to czy się tym przejmuje czy nie to to swiadectwo jest dla niej karą, a raczej konsekwencją.

    Natomiast jeśli bardzo ci zależy obiecałabym nagrodę za lepsze wyniki w przyszłym roku. Porozmawiałabym o tym dlaczego warto mieć lepsze oceny ( w sumie sama musisz się zastanowić dlaczego trgo chcesz) i umówiła się z dzieckiem co chce osiągnąć i za poprawę w stosunku do tego roku obiecała nagrodę (lub za zauważone przeze mnie starania, bo jednak istnieje szansa, że dziecku nie uda się poprawić nawet jak się będzie starać).

    Dodatkowo nie zapisywałabym jej na korepetycje z góry, a dała jej szansę samodzielnego nauczenia się i np. pozwoliła zdecydować w połowie I semestru czy potrzebuje korepetycji. No może oprócz angielskiego, ale ja w tym wypadku wolę kursy niż korepetycje, po prostu warto chodzić na dodatkowy angielski...

    Moim zdaniem świadectwo zamyka ten rok i tyle; od września mamy nowy z nowymi zasadami.
  • 14.06.11, 14:11
    Przeskok z podstawówki do gimnazjum jeśli chodzi o treść, język, którym napisane są podręczniki oraz wymagania nauczyciela, jest akurat dość duży. Historia w podstawówce to takie pitu, pitu, w gimnazjum to już poziom średniego wykształcenia i masa materiału do wykucia. Z geografią a podstawówkową przyrodą jest podobnie, więc nic dziwnego, ze są dzieci, które nie ogarniają.
    Zamiast karać, weź głębszy oddech i pogadaj z dzieckiem na luzie na temat co jej sprawia największy problem w uczeniu i przede wszystkim dlaczego tak ważne jest zapisywanie tematów zadań i odrabianie ich w domu.
    Zapytaj czy (jeśli Cię na to to stać) wyjazd na obóz językowy, albo zapis do jakiejś porządnej szkoły językowej nie pomógłby jej bardziej niż te nieszczęsne korki. Umów się, ze od września nie sprawdzasz, nie kontrolujesz i nie przypominasz przez miesiąc, a jeśli sama przez ten czas da radę (nie będzie BZ) to będzie miała jakąś fajną nagrodę. Jeśli nie to nagroda przepada. Daj dzieciakowi odpocząć przez wakacje i sama też się postaraj nie przejmować. A po wakacjach wyeliminuj pomału branie szkolnych obowiązków dziecka na swoją głowę, jak sądzę Ty już szkołę skończyłaś.
  • 14.06.11, 15:51
    Trudno mi się nie przejmować wiem poprostu że stac ją na niezle oceny.Pani do angielskiego co do nas przychodzi też mówi że Ola niestara się niepracuje jak kiedyś,nie wiem może to przez te zwariowane hormonyJest mi przykro bo naprawdę często rozmawiałyśmy jakie to ważne że nowa szkoła,nauczyciele.Zastanawiam się czy niema teraz jakichkolwiek zaległości że potem będzie jej w drugiej klasie też trudno nadrobić to.
  • 14.06.11, 17:08
    o naprawdę
    > często rozmawiałyśmy jakie to ważne że nowa szkoła,nauczyciele
    E, to pewnie ty mowiłaś, a ona ci z grzeczności nie przerywała. smile

    mówi że Ola niestara się niepracuje jak
    > kiedyś,
    A rozmawiałaś z córką, dlaczego te oceny są takie, jakie są?
    I dlaczego się nie stara i nie pracuje na angielskim?

    Zastanawiam się
    > czy niema teraz jakichkolwiek zaległości że potem będzie jej w drugiej klasie t
    > eż trudno nadrobić to.
    przeanalizuj oceny w dzienniku. Jeśli ma 1 z odpowiedzi ustnych, kartkówek i za brak prac domowych, zaś z klasówek oceny jednak lepsze niż 2 - to pewnie jednak nie ma straszliwych zaległości.
    Druga sprawa z ocenami: nie wiem, ile ocen było z geografii czy historii, ale jeśli było ich mało, to do poziomu 2 może sprowadzać jedna fatalna klasówka. I teraz powstaje pytanie: czy mogła te oceny z klasówek czy kartkówek poprawić? Czy była taka możliwość w szkole i czy córka byłaby się w stanie wyrobić z poprawką, nie zawalając innych rzeczy?

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 14.06.11, 18:01
    Takie rozmowy nazywamy popularnie truciem i nic nie dają. Pomijając lenistwo dziecka korepetytorka, ktora nie potrafi nauczyć i wyegzekwować pewnych rzeczy powinna to zgłaszać systematycznie rodzicom.
    I niemal wszyscy rodzice srednio uczacych się dzieci mowią, ze stać je na więcej, a tymczasem większości tych dzieci na wiele wiecej nie stać - z róznych powodów.
    I jeszcze jedno - co chcesz osiągnąć karzac dziecko?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 14.06.11, 18:30
    Wystarczy,ze w szkole się nasłucha od nauczycieli, po co ją stresować teraz.
    Czy musi się uczyć na samych 4,5 ?
    ZDAŁA !!!! I to jest najważniejsze !

    Moim zdaniem KAŻDE dziecko na koniec roku powinno dostać nagrodę od rodziców - jedno, dlatego,zeby mu nie bylo przykro,ze nie dostalo,jak inni, dwa - bo ciężko cały rok pracowalo . I choć nie na 5,ale na tyle,na ile go było stac.
    Byc moze dla Twojej corki była to cięższa praca niż dla tych 5-wych uczennic,którym nauka idzie łatwo. Tym bardziej zasluguje na nagrodę .
    A przez wakacje ani slowa o szkole, powinna odpocząć.
    Z wiekiem zmądrzeje sama,zobaczysz.

    Uściskaj ją - powiedz: zdaałaśśś !!!! big_grin.



  • 14.06.11, 18:42
    Nie, nagrody bym jednak nie dawała, o ile dziecko rzeczywiscie bardzo nawaliło (nawaliło, a nie nie dało rady, tyle ,że to nie jest łatwe do odróżnienia).
    Natomiast karanie spowoduje tylko to, ze dziecko w kolejnym roku będzie się bało. A strach powoduje i gorsze wyniki i klamstwa. Co gorsza nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać dziecka, które zaczęło się uczyć, bo zostało ukarane.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 14.06.11, 19:39
    Nawet,jeśli nawaliło tylko z 2 przedmiotów, to przecież trzeba nagrodzić te przedmioty, z których mialo lepsze oceny i pracowalo na nie caly rok.
    A historia jest bleee wink.
  • 14.06.11, 19:55
    Historia jest blee. Zgadzam się, jako historyk w 100%. To, czego ucza w szkole, to kalendarium nie historia.
    Na pierwszym roku historii UW tym, co słysza studenci na wykladach jest przede wszystkim "Proszę, zapomnijcie państwo tego, czego nauczyliscie się w szkole".
    Ja nie rozumiem, jak mozna dzieci katować datami bitew wojwn peloponeskich (to liceum). Albo granicami posdziałów dzielnicowych Polski (to gimnazjum). Tym bardziej, ze nikt nie wie, jakie były te granice...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 14.06.11, 20:38
    A propos pretensji co do zgłaszania przez korepetytora ze dziecko się nie uczy, czy pracuje poniżej swoich możliwości, to byłabym ostrożna - pracuję jako korepetytor i często zdarza mi się, że - rodzice wcale nie interesują się wynikami dziecka uważając, ze przecież ma lekcje
    - zgłaszane problemy są ignorowane, na zasadzie - wiem, ale co ja mogę przecież załatwiłam - em mu lekcje, a problem czasami polega na tym, że dziecko wcale nie ma ochoty brać czynnego udziału w korepetycjach, bo skoro nie osiąga sukcesów w szkole to traci zainteresowanie nauką i tak kółko się zamyka. Kary w takim przypadku jeszcze bardziej zniechęcają, dziecko myśli samo o sobie a bo ja taki matoł jestem, to po co będę się starać. Natomiast zachęcanie, dostrzeganie każdego najmniejszego sukcesu i sukcesiku mobilizują. ale wymaga to czasu i uwagi ze strony rodziców, uwagi nie na zasadzie wytykania błędów, tylko zachęcania i cieszenia się razem z nim jak coś się uda. Rodzice często mówią - a.. konkurs, występ, daj spokój, z twoimi ocenami, przecież i tak nic nie wygrasz. Zamiast powiedzieć spróbuj, a nuż ci się uda, a jak nie to i tak zdobędziesz jakieś doświadczenie.
  • 14.06.11, 21:36
    a ostrzegałaś że taka sytuacja ( kara) może nastąpić? bo jak nie...to chyba bym nie karała. Odnalazła się w nowej klasie? Jaka była średnia w klasie - może "obciachem" było być "kujonem" może jest gdzieś tylko nie doczytałam więc sory że pytam a jak było w podstawówce? jakie miała oceny?
  • 15.06.11, 14:58
    Ale rady! Jak nie pilnuje dzieciaka - źle. Jak pilnuje - to to też źle. Sprawdza zeszyty - nie dobrze. Nie sprawdza - jeszcze gorzej.
    Chyba nie ma jednej złotej rady. No bo przecież nie będziesz płacić za dobre oceny. Znowu perspektywa jakiejś nagrody w dłuższym okresie czasu - np. wyjazd wakacyjny - też nie motywuje.
    Lepiej poradźcie jak zmotywować do pracy dziecko, zamiast obrzucać mięsem matkę.
    --
    Alabama8
  • 15.06.11, 20:33
    A to już zależy od dziecka. Niemniej zaczynanie rozmowy z tezą "te dwóje to wynik twego lenistwa" niewiele daje.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 15.06.11, 20:50
    Abslutnie nie ma takiej metody bo szkola to zlo a nauke sie docenia jak juz czlowiek nie musi sie uczyc dla rodzicow, czyli wlasciwie wtedy gdy juz jest po studiach. Co ciekawe wielu przecietnych uczniow niezle sobie radzi na studiach kiedy wiedza, ze zawalenie semestru grozi wojskiem (kiedys), praca na budowe albo innym sprzataniem albo w ogole powrotem do domu rodzinnego - najgorsza tragedia jak czlowiek raz posmakowal samodzielnosci.

    No i wlasciwie do czego potrzebne sa dzisiaj dobre oceny? Kiedys dobre oceny byly gwarancja dostania sie dobrego liceum, a to gwarantowalo dostanie sie na dobre studia. Dzisiaj kiedy na studia moze isc kazdy debil - nauka dla samych ocen nie ma sensu.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 19.06.11, 15:58
    Zastanawiam się czy z tym płaceniem to taki głupi pomysł jest. Dzieciak pewnie dostaje tygodniówkę. Przecież na studiach jest stypendium, zarówno socjalne jak i naukowe. Można by podzielić tygodniówkę na dwie części. Pierwsza to takie niezbędne minimum dla nastolatka, a drugie część uzależniona od średniej z ostatniego półrocza. Wysokość tego drugiego "stypendium" powiązana z odpowiednim progiem średniej. Do tego jeśli chcielibyśmy położyć nacisk na jakiejś przedmioty to średnia mogłabybyć ważona.
    Nie demonizowałbym tego płacenia za oceny. Przecież świat jest tak skonstruowany ze płaci się za pracę. I nie jest tak że większość ludzi pracuję z pasją ale wiekszość pracuje dla wyniku finansowego.
  • 19.06.11, 17:10
    Oczywiscie, ze to glupi pomysl placic za oceny tak samo rownie glupie jest placenie za sprzatanie pokoju. Nauka w szkole do pewnego wieku to obowiazek dziecka i rodzicow. Ze strony rodzicow nalezy sie dziecku wsparcie i stworzenie warunkow do nauki a ze strony dziecka nalezy sie do szkoly uczeszczac i zdawac z klasy do klasy, zeby szkole ukonczyc w terminie. Ja bym postawila jasny komunikat, taki sam mialam od wlasnych rodzicow - dopoki sie uczysz utrzymujemy cie. Chcesz studiowac - tez wspomozemy w miare mozliwosci. Natomiast jesli zdecydujesz sie zakonczyc edukacje na gimnazjum to idziesz do pracy i placisz 1/3 czy ile tam wypada rachunkow.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 19.06.11, 18:23
    Nie sądzę żeby uczeń podstawówki czy nawet gimnazjalista uwierzył w ten jasny komunikat. Podstawowym problemem jest to że dzieciak w podstawówce czy nawet w gimnazjum nie widzi prostego przełożenia nauka - lepsza przyszłość a przynajmniej większe możliwości wyboru. I tak naprawdę nie chodzi o dobre oceny tylko o to aby nie zamknąć sobie pewnych ścieżek przez głupotę. Kluczowe w rozwoju dziecka to pomóc mu odnaleźć swoją pasję i umożliwić mu ją realizować tak aby przekuła się w życiową drogę. Tylko że pasję znaleźć nie łatwo. I jeśli jej nie ma to niestety trzeba się dobrze uczyć żeby sobie drogi nie zamknąć. I nie uwierzę że uczeń podstawówki czy gimnazjum będzie się uczył dla siebie. Uczy się bo dostaje za to nagrodę. Nagrodę w postaci np. tego ze go nauczyciele lubią, albo że jest lepszy od innych, albo tego ze rodzice się nim chwalą na prawo i lewo. Czym się to różni od stypendium finansowego, albo kupna na koniec roku lepszego telefonu czy ciuchów.
    Ja na przykład nie odkryłem w życiu żadnej pasji. Zawsze jednak byłem posłuszny i uwielbiałem być chwalony i tylko dlatego jechałem na samych czerwonych paskach. W sumie mogłem iść na dowolne studia i dosyć koniunkturalnie wybrałem informatykę na PW. Tam już było ciężej ale udało się skończyć. Teraz pracuję jako programista i w sumie zaczynam powoli lubić to co robię.
    Co do płacenia za sprzątanie czy inne obowiązki domowe. Tu jednak jest rozgraniczenie - nauka to aktywność poza domowa - podobnie jak praca. Mi za pracę płacą za obowiązki domowe nie - myślę ze dzieciak jednak czułby różnicę. Naprawdę nie demonizowałbym tego "stypendium naukowego". Dzieciak uczy się jednak dla nagrody która szybko przychodzi.
  • 19.06.11, 19:35
    A bierzesz pod uwage, ze rodzice moga miec np. przejsciowe klopoty finansowe i wtedy nie beda mogli dawac kasy? I co? Dziecko przestanie sie uczyc bo nie dostaje forsy? pozatym stypendium naukowe na uczelni - mnie sie nie oplacalo uczyc tyle, zeby miec ta srednia bo na wydziale mechanicznym bylo zwyczajnie ciezko a praca wlozona w zdobycie stypendium byla niespolmierna do nagrody. Najnizsza srednia uprawiajaca po pierwszym roku to bylo 4.21, za 4.75 mozna bylo miec 700 zlotych miesiecznie, najnizsze stypendium wynosilo 300 zlotych a mialam wtedy 36 godzin zajec tygodniowo plus niezliczona ilosc sprawozdan co tydzien do napisania. Zeby miec owa srednia 4.21 musialabym sie uczyc kilka godzin dziennie a tymczasem na dawaniu korkow z matematyki i angielskiego wyciagalam bez problemu 400-500 zlotych miesiecznie nie przepracowujac sie - 6-8 godzin korepetycji tygodniowo, jakas 1/4 tego co musialabym sie uczyc zeby miec stypendium. Uczyc sie na stypedium oplacalo mi sie dopiero na 4 roku kiedy bez wiekszego wysilku wyciagnelam srednia i dalej moglam dawac korki w licbie nawet 15 godzin tygodniowo plus pracowac jako kelnerka w restauracji w weekendy co przynosilo juz przyzwoite dochody.

    Tak naprawde w tych czasach nawet wlasna glupota nie zamyka drogi do studiow - liceum koncza najwieksze nawet matoly, przepychane na sile byle tylko przepchnac a tymczasem spora czesc powinna isc do zawodowek i na tym zakonczyc edukacje. Jest niz demograficzny i na studia dziennie na panstwowej uczelni mozna sie dostac nawet nie bedac orlem czego przykladem jest moja siostra, ktora majac marne oceny i nedznie napisana mature dostala sie na dwa kierunki w pierwszej rekrutacji a na ten wymarzony we wrzesniu. 7 lat wczesniej ja walczylam o indes informatyki z dwudziestoma osobami i majac 53/60 punktow z egzaminu wstepnego BYLAM pod kreska.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 19.06.11, 20:13
    Oczywistym jest ze mówimy o sytuacji kiedy rodziców stać na to. No i zakładam, ze dzieciaka trzeba motywować w ten sposób w tym najważniejszym okresie, kiedy nie widzi sensu uczenia się. Zakładam powiedzmy gimnazjum i początek liceum. Potem powiedzmy jest nadzieja ze coś tam w łepetynie zaświta.
    Poza tym w przypadku dobrze usytuowanych rodziców, których stać na duże kieszonkowe dla dzieciaka to wcale nie uważam, że złym pomysłem jest podzielenie takiego kieszonkowego i jednej jego części uzależnienia od wyników w nauce. Uważam, że różne opcje trzeba rozważyć - mój dzieciak starszy jest teraz w drugiej klasie więc się staram wyprzedzająco przygotować smile
  • 19.06.11, 21:15
    Wynikow w nauce, czy stopni?
    Czy nagradzamy piatkę z klasówki, gdy nasze dziecie skorzystało ze ściagi, czy tróje za to, ze nie skorzystało? Szóstkę z referatu na 15 stron sumiennie zrobionego metodą "kopiuj-wklej", czy nędzne dwa plus za referat na dwie strony, sumiennie oparty na dwóch opracowaniach, ale z trzema błedami? Za czwórkę, ktora się nalezała, czy za piątke wyblaganą u nauczycielki? Za dopuszczający z przedmiotu, którego nauczenie się zajęło dziecku dwa tygodnie, czy za piątkę z przedmiotu, nad ktorym nie siedziało, bo po prostu "wchodzi mu do glowy"?
    Za wiedzę z podrecznika wkutą idealnie do klasówki, czy za wiedzę pozaszkolna, ktora nie podwyższa stopni, ale jest wyrazem szerokich zainteresowań? Za napisanie testu idealnie, czy za niekonwencjonalne myślenie, ktore nie mieści się w "kluczu"?
    Ocenianie stopni jest bez sensu. Stopnie w wielu wypadkach absolutnie nie odzwierciedlają umiejętności, wiedzy i zaangazowania.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 19.06.11, 23:22
    to muszę się przyznać, że starsza ma 'dodatek stypendialny' do kieszonkowego, uzależniony od wyników w nauce. Taryfikator jest dosyć skomplikowany , praktycznie opracowywany indywidualnie dla poszczególnych przedmiotów. Głównie chodziło nam o zaliczanie klasówek i kartkówek w pierwszym terminie i nieodkładanie ewentualnych poprawek na ostatnią chwilę.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 20.06.11, 15:15
    I jak się sprawdza system?
  • 20.06.11, 19:26
    Statystycznie to średnia jest dokładnie taka sama. wink
    Ale przecież nie dam podwyżki kieszonkowego ponad inflację bez żadnych obwarowań.
    Wniosek: w tym przypadku nie miało to specjalnego wpływu na poprawę wyników. Ale na pogorszenie też nie.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 20.06.11, 15:17
    Twoje uwagi są jak najbardziej słuszne, ale zauważ, że na studiach nikt nie bada w jaki sposób zostały uzyskane oceny. Płaci się za średnią i tyle. Oczywiście zakłada się że system oceniania jest sprawiedliwy i szczelny. A jak to się ma do rzeczywistości to już inna sprawa.
  • 20.06.11, 15:41
    Własnie dlatego, ze nikt nie bada - od tego roku nie będzie już stypendiów naukowych.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 20.06.11, 08:16
    Tylko jak pracodawca nie ma kasy to daje wypowiedzenie i idziesz szukać innego pracodawcy...
    Jak rodzice z jakichkolwiek powodów nie mogą płacić za naukę to dziecko ma iść szukać innych rodziców czy przestać się uczyć?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • 16.06.11, 17:45
    > Cztery oceny dopuszczające,pomimo korepetycji.I nie jest to jakiś problem moje
    > go dziecka że sobie nie daje rady z czymś bardziej jest to lenistwo.Zastanawiam
    > się nad karą.

    Rzeczywiście coś wielkiego się stało? W łeb sobie strzel najlepiej, chyba sytuacja tego wymaga, skoro aż 4 oceny dopuszczające. I to mimo korepetycji! A poważnie mówiąc: zastanów się nad sobą, bo nie ma nic gorszego niż rodzice z przerostem ambicji.

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • 16.06.11, 17:59
    Mój syn ma dopuszczający z matematyki. Mimo korepetycji.
    Problem w tym, że w klasie oceny dostateczne mają 3 (słownie trzy) osoby. I LO. Czu mogę ukarać syna za posiadanie głupiej nauczycielki?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 16.06.11, 18:09
    A ja zalecam refleksję. W klasie jest ok 30 osób.Z tych 30 osób ktoś musi być najlepszy ktoś musi być najgorszy. Inaczej się nie da. Oczywiście każdy rodzic chciałby mieć dziecko najlepsze w klasie. NIektórzy mają najgorsze. Ale czy to wina dziecka? Tu mam poważne wątpliwości. Nie wszyscy są dobrymi uczniami. tak już bywa. Jeśli funduje się dziecku korepetycje a ono nadal ma złe stopnie to może zamiast karać poszukać problemu poza dzieckiem. Szkoła też może być taka w której dobrych stopni się nie stawia. Z resztą karanie np. brakiem wakacji wydaje mi się dość okrutne. Oceny to tylko część życia młodego człowieka i nie powinno się opierać wszystkiego w tym zasłużonego wypoczynku od ocen. W pracy do urlopu ma się prawo nawet wtedy kiedy jest się średnim pracownikiem.

    --
    zpopk.blox.pl/html
  • 16.06.11, 19:01
    No i co my tu mamy? Dziecko przez całą podstawówkę miało dobre stopnie. Poszło do gimnazjum i na dzień dobry zostało wysłane na korepetycje. Inaczej mówiąc dostało sygnał od mamusi pt. "od razu wiem, że nie dasz sobie rady". Motywujące jak cholera.
    --
    Jorn van der Ar
    ---------------------------
    P.S. Mamusi przydały by się korepetycje z języka polskiego.
  • 16.06.11, 20:46
    A ciebie, przepraszam, z jakiego szamba tutaj przywialo? Z drugiej strony - nie ma sie co martwic, jak przywialo, tak i przewieje.
  • 16.06.11, 20:54
    zależy w której klasie jest dziecko jeśli jest już w gimnazjum to musi do ciebie dotrzeć, że on zaczął zdawać sobie sprawę, że w szkole 90 procent wiedzy nie przydaje się i łatwiej jest przechodzić po najmniejszej linii oporu mając czas na "swoją własną naukę". dla pocieszenia dodam że niedługo może być jescze pierwszy papieros, pierwszy blant, pierwszy kieliszek lub pierwsze piwo i musisz się z tym pogodzić bo w dzisiejszych czasach wszystkie nastolatki przeżywają to w tym samym okresie.
  • 16.06.11, 22:12
    > Cztery oceny dopuszczające,pomimo korepetycji.I nie jest to jakiś problem moje
    > go dziecka że sobie nie daje rady z czymś bardziej jest to lenistwo.Zastanawiam
    > się nad karą .Oczywiście rozmowa z dzieckiem się odbyła.Co myślicie dziecko po
    > winno mieć jakąs karę?

    zostaw go w spokoju.
    ktos w koncu musi kopac rowy..
  • 16.06.11, 22:22
    weź pod uwagę, że zmieniła szkołę. Po 6 latach podstawówki, gdzie traktuje się dzieci po macoszemu, przyszło gimnazjum, gdzie zaczęto stawiac wymagania. Jest inny poziom, program, jest też inne traktowanie uczniów (duzo większe wymagania) itp. Ja szłam starym programem, ale też było podobnie. ci którzy w podstawówce mieli same piątki i czwórki, spadli na 2-3 (efekt zmiany wymagań, zmiany szkoły, środowiska, dostosowania sie itp). I dostateczny to w liceum była bardzo dobra ocena.
    A co do korków, może dziecko ma za duzo korków i nie wyrabia? Korki z przedmiotu, którego dziecko nie lubi, to wyrzucanie pieniędzy w błoto smile. Ja całą szkołę miałam korki z matematyki, w liceum jeszcze z fizyki. Nie zostałam ani fizykiem, ani matematykiem big_grin.
    I wreszcie, nie ma co karać za złe oceny. Moja matka też się piekliła o moje oceny... Świadectwo z paskiem nic w zyciu nie daje, duzo wazniejsze jest, aby dziecko znalazlo swoją pasje i jej się poświęciło. Zamiast korków z matmy, wyślij ją na jakis ciekawy kurs.
  • 16.06.11, 22:25
    I to wcale niekoniecznie lenistwo. Pisałaś, ze córka dobrze się uczyła w podstawówce i ta pierwsza gimnazjalna jest problemem. Nie mam dzieci w tym wieku (są młodsze) więc od razu przyznaję, ze teoretyzuję, ale gdyby miała jakieś problemy z nauką, czy to nieszczęsne lenistwo wiedziałabyś o tym wcześniej. Ona chyba teraz wchodzi w ten okres burzy i naporu nastoletniego, na dodatek zmieniła szkołę więc może to kłopoty z adaptacją do nowych warunków i oczekiwań? Miała też sporo korków-może zwyczajnie była zmęczona? Nie wiem czy nie warto by było w spokojnej rozmowie dociec, co jest grane. Ona i tak już czuje Twoje niezadowolenie, ale może potrzeba jej też trochę wsparcia. A kto ma je dać, jeśli nie Ty? Ja swojego dziecka już bym nie karała jakoś dodatkowo. Chyba smile, ale rzeczowa rozmowa i konkretny plan na następny rok jak najbardziej.
    Zresztą tak Ci się przyznam przypomniało mi się moje dzieciństwo i ukrywanie przed mamą złych stopni. Akurat w podstawówce, ale było to w czasach gimnazjum freesmile. Bo ona zawsze jak dostałam słabszy stopień była na mnie zła i nawet nie pytała z czym mam problem i dlaczego i co z tym fantem zrobić. Więc wolałam ukryć i odwlec w czasie katastrofę. To, że z tego jakoś bezkolizyjnie wybrnęłam i przez całe liceum przeszłam na spoko, bez żadnych problemów zawdzięczam głownie mojemu ojcu, który miał totalnie inne podejście. Sorki za wspominki...
  • 16.06.11, 23:00
    Weszlam na ten watek zupelnie z przypadku i jestem bardzo zdziwiona reakcja forumowiczow. Wskoczylyscie na autorke watku jakby z lancucha was spuscili; kazdy ze swoimi zlotymi radami, obciazaniem wina za slabe wyniki.
    Dziewczyna w gimnazjum to juz nie dziecko by swego rozumu nie miala; jest w tzw glupim wieku, ni to dorosly ni dzieciak, ale jest na tyle duza by rozumiec, ze matka wyskakuje z pieniedzy na korepetycje i jesli faktycznie to nie jest kwestia zdolnosci tej gimnazjalistki a jej lenistwa to tak - uwazam, ze jakas kara jej sie nalezy. Powinna odczuc konsekwencje swojego postepowania i tyle bo inaczej zadnych wnioskow z tego nie wyciagnie i w przyszlym roku nie bedzie lepiej.
  • 16.06.11, 23:15
    Mozna karać dziecko, ze nie przygotowuje się do korepetycji - na bieżąca. Natomiast nie można, jesli korepetycje nie pomogły.
    Poza tym kara za złe oceny albo bedzie drastyczna i dziecko będzie się w kolejnym roku bało ocen - a to w niczym nie pomoże, albo nie zmieni zachowania. Jest wiec tak naprawdę wyladowaniem własnego rozczarowania.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 17.06.11, 14:22
    No tak Verdana, ale czy uwazasz, że matka powinna to zostawic ot tak i przejsc nad tym do porzadku dziennego?
    Wiekszosc dzieciakow trzeba zmuszac do nauki bo czesc z nich nie jest w stanie pojac, ze kiedys im sie to naprawde przyda a lenistwo i nierobstwo odbije czkawka. Mnie zmuszali i na dobre mi to wyszlo. Zreszta to nawet nie chodzi o oceny - chodzi o przyzwyczajanie sie do pracy nad soba.
    Gdyby w gre wchodzil tylko jeden przedmiot to OK - nie wszystkim trzeba sie interesowac i nie wszystkiego trzeba chciec sie uczyc - to jest moim zdaniem do przelkniecia. Jesli jednak sprawa dotyczy kilku przedmiotow no to niestety bez echa nie powinno to przejsc i nawet jesli w ciagu roku reakcja matki byla niewystarczajaca (chociaz to naprawde moze byc trudno ocenic) to i tak konsekwencje powinien poniesc malolat bo to on chodzi do szkoly i im szybciej zrozumie ze kazdy kij ma dwa konce - tym lepiej dla niego.
  • 17.06.11, 15:38
    Powinna pogadać z dzieckiem. Zresztą na pogadanie było parę miesiecy, złe świadectwo to nie kwestia dwóch tygodni.
    Zmuszanie do nauki jest idiotyczne, bo obrzydza naukę. Nie da się zmuszać 18-latka, w związku z tym może się okazać, ze dziecko nie zmuszane nauki nie znosi, a rodzice traca jakąkolwiek możliwość oddziaływania. Kara nieczemu nie służy, żadne dziecko nie zacznie uczyć się lepiej pod wpływem kary. Zwykle dlatego, ze nie moze uczyć się lepiej.
    No i jaka kara - brak wakacji, zeby dziecko zaczęło następny rok zmęczone? lanie? Powiedzenie, ze jak sie nie bedzie uczył, to oddamy go do DD czy internatu?
    Konsekwencje dziecko już poniosło - ma zle świadectwo. Rozumiem też, ze kazdy dorosły, który w pracy ma problem, bo coś mu się nie udało, powinien po powrocie do domu oberwać od rodziny. Bo w domu nie liczy się mąż, jako maż- tylko mąż jako pracownik.
    W domu dziecko jest przede wszystkim domownikiem i dzieckiem, a nie uczniem. jesli nasze dziecko bedzie przez nast traktowane tylko jako uczeń - my będziemy kochani i mieli taki autorytet, jak nauczyciele.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 16.06.11, 23:53
    ethlin napisała:

    > Powinna odczuc konsekwencje swojego postepowania i tyle bo inac
    > zej zadnych wnioskow z tego nie wyciagnie i w przyszlym roku nie bedzie lepiej.
    Jeśli to tylko lenistwo to najlepszą metodą na odczuwanie konsekwencji postępowania jest niebranie korepetycji...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • 17.06.11, 03:57
    Nie gromilabym autorki, ze to wszystko jej wina. Ale tak swoja droga kobieto, skad Ty sie urwalas?

    Kary tak samo jak i nagrody powinny nastepowac w jak najkrotszym czasie po zdarzeniu - przyniosl piatke - pochwala, nagroda (moze wspolne wyjscie gdzies, gdzie dziecko lubi).
    Nie odrobil zadania, zle poszla mu klasowka - obowiazkowo powinien poprawic w ciagu dwoch tygodni i dopoki nie ma poprawy, to kara taka i owaka (nie wnikam, czy zakaz gier, ogladania tv czy jeszcze cos innego) nie ma najmniejszego znaczenia w kwestii wychowania.

    Dzieci sa zazwyczaj mniej cierpliwe od doroslych i nie zawsze potrafia dostrzec zwiazek przyczynowo skutkowy rozciagniety w czasie. Sposob kary czy nagrody na koniec roku nie ma wiekszego sensu.
  • 17.06.11, 03:58
    Dlaczego chcesz ukarac dziecko? Przeciez to ty masz problem, nie dziecko. To ty cierpisz, nie dziecko. Na Treningu Skutecznego Rodzica metoda Thomasa Gordona (www.gordon.edu.pl) mozesz sie nauczyc jak skutecznie mowic dzieciom o swoich problemach i jak skutecznie rozwiazywac z nimi konflikty. Na tym treningu tez dowiesz sie jak psychicznie wplyniesz na dziecko karzac go.
  • 17.06.11, 07:31
    A może przyjmij do wiadomości, że ona uczy się dla siebie, a nie dla ocen? Że ocena nie odzwierciedla wiedzy. A może porozmawiaj z nią, na przykład o tym jak prowadzone są lekcje w szkole. Historia, geografia, fizyka, nawet matematyka - to są bardzo ciekawe dziedziny, tylko trzeba umiejętnie je wykładać, a nie kazać uczyć się na pamięć. A wiesz w ogóle czym interesuje się twoje dziecko? Lepiej podsuń jej ciekawe programy naukowe (Discovery, Discovery science, Discovery Historia, National Geographic, Planet itd.), a najlepiej oglądaj razem z nią. Może dotrze do ciebie, że twoja córka, to odrębny człowiek, ma prawo do własnych decyzji, własnego życia i również własnych błędów. A kontrolowaniem jej, karaniem tylko skutecznie zniechęcasz ją zarówno do szkoły, jak i do siebie samej.
  • 17.06.11, 07:38
    Zdecydowanie nie karałabym za to, że świadectwo jest poniżej Twoich oczekiwań.

    Pozwoliłabym dziecku się wygadać do spodu, czy ono ma problem z tym świadectwem (jeśli się dobrze uczyła w podstawówce, to może mieć), skąd wynikają te nienajlepsze stopnie. Możesz usłyszeć sporo ciężkich do ogarnięcia rzeczy - jak np. to że wszyscy tak się uczą, nie chcę być kujonem, nie będę zakuwać głupot - te stwierdzenia mają w sobie bardzo dużo racji. Na początku gimnazjum dzieci - zwłaszcza te które są w całkiem nowej klasie (w sensie bez kolegów z podstawówki) dramatycznie walczą o miejsce w grupie i to jest ich najważniejsze zadanie. Tzn. robi tak większa część dzieci. Są takie, już sfokusowane na sukces, które mają w d...., czy będą lubiane czy nie, byle przeć do przodu, są maniacy jakichś zainteresowań, którzy od razu wyrabiają sobie markę, ale "szara masa" jest w totalnym chaosie. Dziecko ma poczucie, że wszystko zaczyna od początku. To jest nieporównywalne z przejściem podstawówka/szkoła średnia - w wieku lat 15 człowiek już był bardziej "ogarnięty" ze sobą przynajmniej.

    Postawiłabym raczej na pomoc dziecku w określeniu celów - ale to mają być JEJ cele, nie Twoje - na kolejny rok. I dalej. Może porozmawiaj, o jakiej szkole myśli, co chciałaby w życiu robić - niekoniecznie myśl o studiach, ale musisz pokazać córce że to, jak będzie się uczyć (nie chodzi o stopnie, stopnie to tylko wypadkowa umiejętności uczenia się, czasem zresztą zawodna), zależy jej przyszłość - również ta bliska.

    Kiedyś oglądałam taki program z Supernianią, rodzice mieli problem z dziewczyną, która się nie uczyła, i mówiła, że nie musi bo zostanie kosmetyczką, a do tego szkoła niepotrzebna. I Zawadzka uświadomiła im (a także jej), że kosmetyczka z prawdziwego zdarzenia ma też ścieżkę edukacyjną, ze studiami włącznie i kursami, i że jak się chce coś w życiu robić dobrze, to trzeba się wysilić.

    A Twoje podejście do stopni z historii i geografii mnie dziwi. Wcale nie jest tak, że te przedmioty są łatwiejsze niż matematyka, że się można ich "nauczyć". Ja np. historii prawie wcale nie musiałam się uczyć, bo sama mi wchodziła z książek do głowy - taki umysł. A z geografii, która jest zupełnie innym przedmiotem, nawet w podstawówce kręciłam się między 3 a 4, podobnie w liceum. Bardzo trudny przedmiot, dla mnie.
  • 24.06.11, 19:00
    Tak, studia dla kosmetyczki, dobre sobie, nabijanie kasy wyższym szkół banialuk.
  • 17.06.11, 09:18
    Najpierw się od dzieciaka nic nie wymaga i nie karze za wszelakie występki, bo jest się nowoczesnym rodzicem. Potem zdziwienie, że bachor wchodzi rodzicom na głowę, mając w dupie wszelakie prośby o groźby.


    --
    Niezbędnik "portalowicza społecznościowego".
  • 17.06.11, 09:48
    Pod pojęciem rozmowy rozumiem, że Ty ją głównie słuchasz, dajesz się wypowiedzieć i na podstawie jej odpowiedzi rozumiesz jej oczekiwania. Wykazujesz całkowite zrozumienie i w odpowiedni sposób ustalasz wzajemne releacje i współprace między Tobą a córką.

    Co do korepetycji, kiedyś udzielał korepetycji z matmy dziewczynie w ósmej klasie. Po pierwszych zajęciach dałem dużo zadań do rozwiązania na następne zajęcia. Nie rozwiązała żadnego. Natychmiast poprosiłem rodziców (korepetycje były u nich w domu), którzy usprawiedliwiali ją, że chodzi na koszykówkę. Wykazałem zrozumienie, ale z drogiej strony powiedziałem, że koszykówka nie jest pięc razy w tygodniu. Powiedziałem, że ma zrobić te zadania oraz następną "dawkę". jeśli nie zrobi na następne zajęcia, to ja rezygnuję. Stwierdziłem, że jeśli chcą wyników, to córka musi robić to, co zadaję (dawki zadań nie były "końskie"). Zrobiła wszystkie, choc część źle, ale to moją rolą było to, żeby jej pomóc w poprawie. Na koniec roku miała dobrą czwórkę z matmy (na półrocze niezbyt silną tróję) i zdała bezproblemowo do technikum.

    Może i Ty mogłabyś bardziej wpółpracować z korepetytorem.

    Samo codzienne sprawdzanie zeszytów nic nie da. Córka zapewne odbiera to jako nękanie i całkowity brak zaufania. Ustalcie pewne zasady, zacznij ją traktować jak osobe niemalże dorosłą (14-tka uważa się za kogoś w zasadzie dorosłego), ale nadaj kierunek w jej zyciu i ja delikatnie acz stanowczo prowadź. Wbrew pozorom dziecko w takim wieku tego oczekuje - ja tego oczekiwałem od moich rodziców, ale się nie doczekałem.

    Staraj się spędzać z nią więcej czasu, wyjdźcie razem do kina, na lody jak dwie przyjaciółki, dużo rozmawiajcie (Ty głównie słuchaj). To Ty jesteś w tym związku przewodnikiem i Ty musisz pierwsza pokazać, że traktujesz córkę jak partnera, a masz ogromną szansę, że się odwzajemni i ocenami w szkole nie będzie chciała zrobić Tobie przykrości.

    Nie od razu wszystko się zmieni, ale z biegiem czasu Twoje dziecko pewne rzeczy zrozumie, a na pewno zobaczy, że skoro Ty ją traktujesz poważnie, to nie będzie chciała Ciebie zawieść.

    Znajoma zawsze traktowała swoje trzy córki po partnersku. Nigdy nie miała problemów wychowawczych, nawet w wieku "buntu", a dziewczyny mogły wracać z imprez, kiedy chciały (dostawały nawet pieniądze na taksówkę, żeby nie wałęsały się po nocach).
  • 24.06.11, 18:58
    Sam wywal, najlepiej razem ze sobą.
  • Po pierwsze dobrze ze zdala.
    Najwyrazniej ma kryzys szkolny skoro ze wszystkiego ma 2. Moze odpusc jej trucie, pogadaj jak z czlowiekiem. Dowiedz sie co ja interesuje i niech przynajmniej z tego bedzie dobra.
    Co do ang to lata temu sama dawalam korki z angielskiego i niestety ale program szkolny z tego jezyka byl do bani. System ocen skupiony jest na duperelach gramatycznych, a nie uczy mowic. Jak sie ktos rozgada to sie jezyka nauczy ale trzeba sie przelamac a w polskiej szkole to niestety, jakis maly blad i pozamiatane. Nie wazne ze sie jezyk zna i daloby sobie rade w obcym kraju bez problemu, wpiszesz zla forme jakiegos slowa i to decyduje o ocenie. To zniecheca i daje poczucie ze sie nic nie umie. Zmienilabym korepetytora od angielskiego. A najlepiej poslij ja do szkoly jezykowej z native speakerami, bedzie musiala uzywac jezyka i bycmoze ja to zmotywuje. Takie szkoly maja o wiele skuteczniejsze programy niz szkolny.

    Powiedz ze dobrze ze przeszla do nastepnej klasy, wybierz ze dwa przedmioty, z ktorych moze dobic do 4 i niech sie na nich skupia a reszte ma zdac i tyle. Widocznie na wiecej nie moze sobie pozwolic.
  • 19.06.11, 21:16
    Najwyrazniej ma kryzys szkolny skoro ze wszystkiego ma 2.
    bez przesady, nie ze wszystkiego. Z 3 czy 4 przedmiotów na jakieś 12-13. A i to nie wiadomo, czy jest to ocena typu ledwo 2 czy prawie 3. Co do reszty to nawet nie wiadomo, jakie dziewczyna ma stopnie.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.