Dodaj do ulubionych

co zrobić z "debilką" w piaskownicy ???

04.06.04, 09:49
Wczoraj byłam świadkiem następującej sceny:

Pewna babcia siedząca na brzegu piaskownicy
ze swoją wnuczką
uderzyła W TWARZ chłopca ok. 5, 6-cioletniego,
bo ten nazwał ją debilką.
(Chłopiec ten był pod opieką innej babci).

Zastanawiam się jak należałoby
zachować się gdyby to dotyczyło mojego dziecka,
powiem krótko, jest to dla mnie tak szokujące,
że nie wiem.
Co o tym sądzicie ?

Pozdrawiam,
K.
Obserwuj wątek
    • edwo Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 10:10
      Ale mi ciśnienie skoczyło, jak to przeczytałam!!! Żadna obca baba, nawet jak ją
      dziecko nazywa debilką NIE MA PRAWA BIĆ!!! Od wymierzania kary są
      rodzice/opiekunowie, a nie obce wstrętne babska i to jeszcze po twarzy. O
      rany!!!! Chyba dzieciak miał rację, że to jakaś DEBILKA i to do kwadratu. Jakby
      to było moje dziecko, to ja jako choleryczka i wścieklizna chyba bym też dała
      babie po ryju. Napisz, co zrobiła ta druga babcia? Czy jakoś zareagowała?
      • jokrru Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 10:21
        Co zrobiła druga babcia:

        Wywiązała się straszliwa awantura i to przy dzieciach
        (no bo jak inaczej !)
        Cała ta sprawa zbulwersowała mnie,
        zwłaszcza, że ta druga babcia
        przez tą awanturę zniżyła się do poziomu
        "debilki" i nic nie wskórała !!

        Poradźcie coś ?
        K.
        • edwo Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 10:26
          Właśnie, najgorzej że człowiek w nerwach i przy dzieciach sam wychodzi na
          debila. Ale to naprawdę strasznie trudna sytuacja. Z drugiej strony ugodowo się
          tego załatwić chyba nie da. No bo co, pogrozić paluszkiem i powiedzieć, że to
          nieładnie bić cudze dzieci. Podejrzewam, że ja chyba też bym się wściekła,
          chociaż to pewnie nie najlepsze wyjście.
        • 80662270a Czemu chcesz żeby coś poradzić ? 06.06.04, 23:05
          przecież ten incydent jest zupełnie bez znaczenia

          zdażyło się jakby spadł deszcz
          deszcz jeszcze spadnie a to juz się pewnie nie powtórzy

          więc na podstawie zbyt krótkiego opisu przebiegu zdarzenia można się jedynie
          ekscytować i mówić co by było gdyby ...

          po co to komu ?
          • jokrru Bo mam zwyczaj uczyć się na błędach też innych 07.06.04, 11:29
            ludzi, nie tylko swoich.

            O to chodzi, że to równie dobrze może
            spotkać mojego syna i chcę wypracować
            sobie sposób postępowania.

            Znam siebie i wiem,
            że w tej konkrentnej sytuacji
            zareagowałabym w sposób jednoznaczny,
            awanturą,
            starałabym się kobietę obrazić:

            "czy pani ma świadomość, że przed chwilą
            uderzyła pani w twarz człowieka,
            który wkrótce będzie płacił
            podatki na pani zasiłek dla bezrobotnych"

            i byłabym bezlitosna,
            uderzając w najczulszy punkt, w tym przypadku,
            wiek,

            "na pani miejscu uważałabym w postępowaniu
            z młodym pokoleniem, aby wkrótce nie być
            tak potraktowaną w domu starców"

            Przyznacie,
            że taka awantura w przypływie wściekłości
            nie byłaby właściwa.
            Przede wszystkim dlatego,
            że nie odniosłaby skutku
            wychwawczego w stosunku do mojego syna:
            nie utwierdziłaby go w przekonaniu,
            że nie można uwłaczać bezkarnie jego godności.

            Post ten umieściłam nie po to aby się
            ekscytować,
            ale aby wspólnie wypracować jakąś sensowną
            reakcję.
            Pozdrawiam,
            K.
            • 80662270a Re: Bo mam zwyczaj uczyć się na błędach też innyc 07.06.04, 17:36
              "że nie można uwłaczać bezkarnie jego godności"

              kiedy będziesz mieć w życiu tyle pracy że nie bedziesz mogła wsszystkiego
              zrobić lub kiedy będziesz starać się w czasie który masz do dyspozycji podjąć
              tylko te działania które przyniosą Tobie najwięcej korzyści z każdej
              zainwestowanej minuty, złotówki, jednostki wysiłku wtedy zobaczysz jak
              pustobrzmiące jest to stwierdzenie powyżej

              jeśli będziesz zaszczepiać dziecku taką wykładnię etyki to nauczysz go
              mściwości, walki z otoczeniem, a wokół są góry zjawisk, na które nie można
              pozwolić, z o niebo ważniejszych powodów niż bezkarne uwłaczanie własnej
              godności, a w dłuższej perspektywie czas poświęcony na takie działania jest
              czasem straconym

              pomyśl o tym co napisałem, i tak nie sądzę żebyś to zrozumiała
              nie dlatego, że źle o Tobie myślę, nie myślę źle, ciekawi mnie Twoja reakcja na
              to co piszę
              bardziej dlatego, że gdybyś miała tę wiedzę, to nie robiłabyś problemu z
              niesprawiedliwości w piaskownicy na samym początku, zwłaszcza w odniesieniu do
              sytuacji, która się nie ma szans powtórzyć

              podsumowując krótko moją tezę:
              warto się koncentrowac się na działaniach które coś tworzą konstruktywnych niż
              represyjnych destruktywnych

              godność to pojecie oderwane zależy od definicji jaką przyjmiesz i z jaką
              żyjesz, jeśli baba z piaskownicy jest w stanie ją urazić to będzie Ci ciężko na
              każdym kroku
              • jokrru mnie nie sprowokujesz słowami 08.06.04, 07:48


                > kiedy będziesz mieć w życiu .......
                > jeśli będziesz .........

                > pomyśl o tym co napisałem, i tak nie sądzę żebyś to zrozumiała
                > nie dlatego, że źle o Tobie myślę, nie myślę źle,

                ciekawi mnie Twoja reakcja na
                > to co piszę
                > bardziej dlatego,
                że gdybyś miała tę wiedzę...........

                to będzie Ci ciężko na
                >
                > każdym kroku


                Prowokować też trzeba umieć !
                Ale fajnie, że coś tam napisałeś,
                mogłam wątek podciągnąć nieco.
                Pozdrawiam,
                K.
          • jokrru i dodam jeszcze 07.06.04, 12:59
            80662270a napisał:

            > przecież ten incydent jest zupełnie bez znaczenia


            Dla kogo bez znaczenia ?????
            Dla tego dziecka na pewno nie,
            a i dla Ciebie nie powinien być,
            masz okazję coś przemyśleć,
            polecam.
            pomyśl....
            >

            > zdażyło się jakby spadł deszcz
            > deszcz jeszcze spadnie a to juz się pewnie nie powtórzy

            Cały problem w tym, że istnieje niezerowe prawdopodobieństwo,
            że się powtórzy !!!!!
            >
            > więc na podstawie zbyt krótkiego opisu przebiegu zdarzenia można się jedynie
            > ekscytować

            Jeśli ktoś zamierza się jedynie ekscytować...

            i mówić co by było gdyby ...
            >
            > po co to komu ?

            A no właśnie, po co komu,
            a po co komu wiedzieć o przykładach
            pedofilii ?
            Czy to nie dzięki tym informacjom
            każdy wie jak zachować się i względem własnego dziecka
            i względem pedofila
            w takiej sytuacji.
            A w tej, ja nie wiem, pytam.
            A jestem tak wychowana,
            że publiczny policzek jest dla
            mnie przestępstwem porównywalnym z
            molestowaniem seksualnym dziecka.

            Pozdrawiam,
            K.
    • izunia6 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 12:26
      A ja uważam, że przede wszystkim młody nie miał prawa nazwać starszej pani
      debilką. Jeśli się na to odważył, to jest rozpuszczonym bachorem i może całe
      szczęście, że ktoś nie wytrzymał i mu przyłożył? Oczywiście, że nikt nie ma
      prawa bić ani obcych, ani swoich dzieci, ale są sytuacje ekstremalne i ta
      właśnie taką była. Natomiast robienie tej babci awantury w TAKIEJ sytuacji jest
      wodą na młyn dla małego, i tylko podtrzymuje go w mniemaniu o swojej wyższości i
      bezkarności.
      • jokrru Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 12:42
        Zgadzam się z Tobą, że zachowanie małego
        było karygodne,
        ale reakcja starszej pani nieadekwatna do sytuacji.
        Już byłabym w stanie przeżyć "klapsa w dupę",
        choć też nie spodobałoby się mi to,
        ale
        uderzenie w twarz !
        To zniewaga człowieka,
        cóż z tego, że to 5cio lub 6cio latek,
        to człowiek mający swoją godność.

        A tak, co czy to wg. Ciebie było wychowawcze ????
        A jak miała zareagować babcia tego dziecka ?
        Awantura była zła, to ja też wiem,
        co innego mogła i powinna zrobić,
        nie wiem,
        PYTAM, ciągle ...

        Pozdrawiam,
        K
        • agatka_s Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 12:58
          Według mnie pani "debilka" babcia prze-reagowała (z ang overreacted), tzn. nie
          można tak zareagować na to co mówi dziecko, bo dziecko nie jest równym
          partnerem dla nas dorosłych. Babcia ewidentnie wykorzystała swoją fizyczną
          przewagę (bo jak by to powiedział jej rosły młodzieniec to łapka by jej tak
          szybko nie poleciała). Nerwy w kontaktach z dziećmi trzeba jednak trzymać na
          wodzy, bo dzieci to dzieci i różne rzeczy wygadują, a my od tego jesteśmy
          dorosłymi aby w takich sytuacjach zachowywać się dojrzale. Uderzenie w twarz,
          i to dziecka, i to obcego jest nie do zaakceptowania (oczywiście nie żebym
          akceptoała bicie własnego) i koniec.

          To że dzieciak tak się zachował to oczywiście jest złe, ale dziecku trzeba to
          uświadomić a nie wymierzać sprawiedliwość metodami jak z dżungli.

          A druga babcia, pewnie idealnie byłoby aby babcię "baby-bokserke" odciągnęła na
          bok i jej powiedziała do słuchu, no ale z drugiej strony pewnie niewielu z nas
          byłoby stać na spokój i rozsądek w takiej chwili. Ja chociaż ciężko mnie
          wyprowadzić z równowagi gdyby to dotyczyło mojego dziecka, chyba bym rozniosła
          na kawałki taką babcię, łacznie z policją i innymi takimi rzeczami (potem
          pewnie bym ochłonęła i nieszczególnie bym się z tym czuła (że dałam się
          sprowadzić do takiego poziomu) ale w samym momencie, kobieta by chyba
          popamiętała to uderzenie do końca życia).

          Teraz to pewnie już nic nie można zrobić oprócz porozmawiania z dziećmi które
          były świadkami tej awantury i wytłumaczeniem co się stało, no i że się właśnie
          bardzo źle stało. Jak dzieciom sie tego nie wytłumaczy to one chyba będą mieć
          spory problem z interpretacją tej sytuacji.
        • izunia6 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 13:48
          A gdzie się to działo. W Polsce? Bo jeśli w Polsce, to dość nietypowe, u nas
          właśnie bije się dzieci w pupę, ale są kraje, gdzie bije się po twarzy,a po
          pupie uważa za okrucieństwo. Generalnie kraje południowe - Francja, Włochy,
          Portugalie - tam taka reakcja byłyby jak najbardziej normalna i zrozumiała.
          No cóż Babcię poniosło, nie powinna była tego robić, ale stało się. Ja bym
          pewnie powiedziała coś oschle Babci, że sobie nie życzę i zabrała dziecko z
          piaskownicy. To nie było wychowacze, ale awantura zrobiona też nie była
          wychowawcza. Co Twoim zdaniem z całej tej sytuacji wywnioskował nie taki już
          mały człowiek?
          • jokrru Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 14:12
            Było w Polsce.

            No właśnie, co wywnioskował taki niemały człowiek ????

            Powiedzmy, problem ukarania owej "debilki"
            jest dla mnie drugorzędny.
            Ważne, aby zareagować tak, aby dziecko,
            którego to dotyczy,
            wiedziało,
            że żaden dorosły nie może bić go po twarzy,
            nie może mu ubliżać,
            i wiedziało, że obok ma matkę/babcię/opiekunkę,
            która skutecznie na to nie pozwoli.

            Tu niestety,
            wydaje mi się, że tak:
            1.mały zrozumiał, że obrażać można do woli,
            bo i jego obrażono i jego babcię i babcia naobrażała
            obcą kobietę,
            a wszystko to z powodu magicznego słowa: debilka.
            To możnaby spróbować z innymi słowami, oj,...
            zna się ich sporo, bo jak inaczej !

            2. Na obrażanie sposób: jeszcze większsze obrazenie, zniewaga, przemoc,
            rozwiązania siłowe - skuteczne,
            on popamiętał swój policzek,
            można spróbować na młodszym koledze.

            3. w dorosłych nie ma żadnego wsparcia,
            są tak samo głupi jak on...


            Cóż ja wiem, że w tej konkretnej sytuacji
            zareagowałabym tak samo, lub prawie tak samo
            jak babcia,
            awanturą i to nieziemską !!!

            Teraz natomiast wolałabym trochę pomyśleć,
            aby na przyszłość (bo ja naprawdę nie wiem czym mój czterolatek
            może kogoś nadpobudliwego urazić)
            w takich sytuacjach zareagować sensownie.
            Trochę sprawę przemyślałam
            i nawet coś wymyśliłam sobie,
            ale tak naprawdę,
            to jestem "cała głupia".

            A dziękuję sa trafną sugestię,
            że z synkiem powinnam o tym porozmawiać,
            bo byłam tym wszystkim tak przejęta,
            że na placu zabaw jedyne co, to zabroniłam
            synkowi "podchodzić do tej pani".

            Pozdrawiam,
            K.


      • agmar3 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 13:53
        Może i nie ma prawa tak mówić do starszej, ale i starsza nie ma prawa rzucać
        się z łapami na dziecko. Ja chyba bym ze złości rzuciła się na babę-debilkę a
        potem wytłlumaczyłabym dziecku, że nie wolno przezywać itp. ten post mnie
        rozjuszył a co dopiero uczestnictwo w takiej sytuacji. Baba nie ma klasy, jest
        starym grzybem. I daj takiej dziecko do wychowania. Współczuję rodzicom.
        Agata
    • kag1 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 14:06
      Mam nadzieję że taka sytuacja nigdy mnie nie spotka, bo staram się wychowywać
      córkę w pewnych wartościach. Ale zdaje sobię sprawę że szczególnie starsze
      dzieci nabierają pewnych manier z podwórka. Gdyby spotkała mnie taka sytuacja
      to najpierw dostałaby w ten sam sposób baba a później moje dziecko odpowiednio
      ostro informacje o niestosowności swojego zachowania. Nie byłoby awanturu. Albo
      lepiej natychmiast zawiadomiłabym policję i to jest chyba najlepsze.
    • kajami1 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 15:57
      Ja nie jestem pewna czy emocje nie wzięłyby góry nad rozsądkiem ale wydaje mi
      się, że zarządałabym od tej "debilki" żeby natychmiast przeprosiła dziecko.
      Jeśli by to uczyniła kazałabym mojemu dziecku przeprosić za to, że tak brzydko
      ją nazwało. Niestety znając mój temperament nie jestem pewna czy ręka nie
      byłaby szybsza od myślisad

      Pozdrawiam
      Kasia
      --
      Michałek (15.05.2002)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12764097
    • iziula1 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 22:15
      Jestem mama 7-latka.I powiem Wam,że nikomu nie pozwole skrzywdzić mego
      dziecka.Nikomu.Nie wazne jakby się zachowało,nic nie usprawiedliwia zachowania
      tej kobiety.Mój syn musi i ma mieć we mnie oparcie,opieke i ochrone.
      Za dziecko odpowiadaja opiekunowie.Bicie dzieci,czy w pupe czy po twarzy uważam
      za przemoc.To do rodzica powinno zgłaszać się uwagi a nie urządzać samosąd.
      Miałam podobną sytuacje z tą różnica że lanie memu synowi wymierzyła moja dobra
      sąsiadka.Bo uderzył jej córke.Cała sytuacje zauważyłam przez okno.Byłam tak
      oburzona,że nie mówiłam-ja krzyczałam.Krzykiem zwróciłam jej uwage,że to moj
      syn i to ja jestem od wymierzania kar.Mówiłam o wiele więcej ale w całej swej
      złości nie obraziłam jej.
      Do tej pory utrzymujemy ze sobą dobre kontakty a całą sytuacje omówiłyśmy
      póżniej jak opadły złe emocje.Na spokojnie.



      --
      "...wiem,że jedna rzecz nie istnieje
      Zapomnienie..."
    • roman.gawron Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 22:40
      jokrru napisała:

      > Wczoraj byłam świadkiem następującej sceny:
      >
      > Pewna babcia siedząca na brzegu piaskownicy ze swoją wnuczką
      > uderzyła W TWARZ chłopca ok. 5, 6-cioletniego, bo ten nazwał ją debilką.
      > (Chłopiec ten był pod opieką innej babci).

      Uderzyć w twarz bym pewnie nie uderzył, ale ten niewychowany gówniaż poznałby
      siłę mojej ręki i głosu. Chwyciłbym mocno za ramię, troszkę ścisnął, zbliżyłbym
      wściekłą twarz bliziuteńko jego gęby i nakrzyczałbym na niego ostrym tonem.
      Gdyby zbliżyła się ta babcia, co go miała pod opieką, też usłyszałaby ode mnie,
      jakie mam zdanie na temat rozpuszczania małych gnojków i nieuczenia ich
      szacunku do starszych! Jak 6-letni mleczak śmie w ten sposób zwrócić się do
      osoby dorosłej?!
      Potem poszedłbym jeszcze zrobić awanturę rodzicom i stanowczo zażądałbym
      oficjalnego przeproszenia mnie przez gnojka. Skoro rodzice nie wypełniają
      prawidłowo swoich obowiązków wychowawczych, musi wkroczyć społeczeństwo ze
      swoim świętym oburzeniem.

      Jak czytam sobie wasze posty, to myślę, że też mam przecież prawo do
      emocjonalnych reakcji. Bo dlaczego nie?

      --
      Prawa i obowiązki ucznia
      gg 1642870
      • anek.anek Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 23:10
        A pewnie, że masz. Problem nie leży w samym zareagowaniu tylko w sposobie.
        Gdyby babcia odpyskęłaby w podobny sposób, to chyba bym się w końcu uśmiała,
        ale uderzenie dziecka w tej sytuacji jest co najmniej niestosownym.
        Dorośli tym powinni się różnić od dzieci, że potrafią trzymać na wodzach swoje
        emocje! I nietylko rodzice świecą przykładem. Ta babcia dała właśnie niezłą
        lekcję dobrego wychowania, o którym piszesz.
      • linka9 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 05.06.04, 00:04
        roman.gawron napisał:

        > Uderzyć w twarz bym pewnie nie uderzył, ale ten niewychowany gówniaż poznałby
        > siłę mojej ręki i głosu. Chwyciłbym mocno za ramię, troszkę ścisnął,
        zbliżyłbym
        >
        > wściekłą twarz bliziuteńko jego gęby i nakrzyczałbym na niego ostrym tonem.

        POPIERAM!!!

        Brak nam, dorosłym, umiejętności przywołania dziecka do porządku, a potem
        dziwota, że kilku wyrostków straszy pół osiedla!
        Możecie się oburzać, że kobieta uderzając w twarz postapiła niewłaściwie, ale
        matka (babcia) ma obowiązek wychowywać przede wszystkim swoje dziecko, a nie
        obcą babę. I dlatego należałoby się skupić na dziecku, a nie demonstracyjnie
        uwierdzać go w przekonaniu - poprzez rzucanie się na ową kobietę - że jego
        niewłaściwa postawa może być (w pewnych okolicznościach) tolerowana.
      • kopytko1 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 10:33
        Witam,przeczytałam ostatnią wypowiedz że ktoś zgadza się z Tobą i postanowiłam
        przeczytać...
        Jedno mnie tylko zastanawia jak sam nazywasz dziecko gnojkiem i wymagasz
        szacunku od tegoż gnojka??
        Nie rozumiem czegoś takiego,albo szanujemy się nawzajem albo nie!W ten sposób na
        pewno nie nauczmy dzieci szacunku obrzucając ich błotem.
        Co do samej sytuacji w piachu nie wypowiem się bo trochę jestem
        zdegustowana.Albo powiem,nie uderzyłabym,na pewno zwróciłabym uwagę,ale bez
        takich sensacji to tylko jeszcze dzieciak!Albo aż dzieciak!Ale żeby od razu bić
        i to po twarzy?Sorry co to za babcia?

        Ewa
        • roman.gawron Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 20:46
          kopytko1 napisała:

          > Jedno mnie tylko zastanawia jak sam nazywasz dziecko gnojkiem i wymagasz
          > szacunku od tegoż gnojka??

          Na takiej samej zasadzie, na jakiej złodzieja nazywam złodziejem, jednocześnie
          wymagając szacunku od tego złodzieja. Bo ja nie kradnę, a on owszem.
          Dla mnie 6-latek, który nazywa dorosłą kobietę debilką, jest po prostu małym
          niewychowanym gnojkiem.

          > Nie rozumiem czegoś takiego,albo szanujemy się nawzajem albo nie!

          Czemu to mam szanować złodzieja, czemu to mam szanować małych niewychowanych
          gnojków?

          > zdegustowana.Albo powiem,nie uderzyłabym,na pewno zwróciłabym uwagę,ale bez
          > takich sensacji

          A co ja napisałem?

          --
          Prawa i obowiązki ucznia
          gg 1642870
          • kopytko1 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 14.06.04, 09:57
            Człowieku my tu mówimy o DZIECKU!! a nie o złodzieju! Oczywiście szanowny pan
            jak miał lat 6 to siedział ciuchutko po stołem i bawił się paluszkami.
            Jak możesz porównywać tak dwie różne rzeczy??Kto jeśli nie my dorośli mamy
            nauczyć nasze dzieci szacunku do samych siebie?!Ty nie okażesz to on tą samą
            kartą zagra hehe...Masz dzieci? Ja mam właśnie takiego 6-latka,i gdyby mi ktoś
            uderzył dzieciaka za coś takiego to pewni skończyło by się sądem.Słowa słowa są
            ulotne,a czyny?
            Porąbało się ludziom w głowach i tyle!

            ...bardzo mnie ten temat denerwuje i więcej nie będę pisać,bo szkoda czasu...

        • linka9 Re: co zrobić z dzieckiem ??? 11.06.04, 17:55
          kopytko1 napisała:

          > Witam,przeczytałam ostatnią wypowiedz że ktoś zgadza się z Tobą i postanowiłam
          > przeczytać...

          > zdegustowana.Albo powiem,nie uderzyłabym,na pewno zwróciłabym uwagę,ale bez
          > takich sensacji to tylko jeszcze dzieciak!Albo aż dzieciak!Ale żeby od razu
          bić
          > i to po twarzy?Sorry co to za babcia?

          Po raz kolejny się wtrącę i zapytam: dlaczego wypowiedzi są skoncentrowane
          przede wszystkim na reakcji babci, a nie dziecka, a w konsekwencji jego
          opiekuna?
          Dla dziecka to dobra nauczka: jesteś agresywny,źle się zachowujesz - inni
          odpłacą tym samym, no chyba że ... rodzic pokaże inny morał. A potem czytamy,
          słyszymy, że już kilkunastolatki znęcają się psychicznie i fizycznie nad
          rodzicami. Nauczeni bowiem są, że rodzic jest od tego, aby przecież bronić
          dziecka, a nie siebie, innych, sprawidliwości.
          • jagusia7 A jednak problem jest w babci!!! 14.06.04, 10:51
            linka9 napisała:

            > Dla dziecka to dobra nauczka: jesteś agresywny,źle się zachowujesz - inni
            > odpłacą tym samym, no chyba że ... rodzic pokaże inny morał.

            Sama sobie przeczysz. Bo jeśli tym samym, to na słowa dziecka babcia powinna
            zareagować również słownie, a nie agresją fizyczną. I to wcale nie słowami
            niecenzuralnymi, bo sześć lat do dobry wiek, żeby dziecku pokazać, że konflikt
            można rozwiązać bez agresji.

            Oczywiście że to rodzice lub opiekunowie powinni zrobić z dzieckiem "porządek".
            Ale w tej sytuacji babcia, która opiekowała się dzieckiem, nie zdążyła. Bo baba
            uderzyła bez zwrócenia się do niej.

            Jeszcze a propos bicia...Jeśli nauczymy dziecko, że bicie jest w porządku
            (bicie przez silniejszego i większego, kimkolwiek by on nie był, czy to ktoś z
            rodziny, czy obca baba) to nie dziwmy się później, że będąc starszym, będzie
            się wyżywać na innych, mniejszych dzieciach. I tak rodzi się przemoc na
            przykład w szkole. W końcu dziecko ma wbity do głowy przez tyłek szacunek dla
            STARSZYCH I WIĘKSZYCH. A nikt go nie nauczył, ze dziecku też on się należy.
            Więc dlaczego ono miałoby nie przywalić młodszemu koledze?

            Jeszcze jedno: jednak większość bandytów pochodzi z domów, w których obecna
            była przemoc fizyczna. Albo rodzice lali dziecko, albo ojciec matkę(słabszą
            przecież). Bandyci wychowywani rozsądnie, ale bez bicia, jakoś rzadziej się
            zdarzają...(choć pewnie też tacy bywają).

            Miałam kiedyś kolegę(w podstawówce), który sam opowiadał, że kiedy dostaje w
            szkole dwóję(a zdarzało mu się to czasem), wraca do domu i czeka na ojca. Kiedy
            ojciec wraca, ten chłopak podaje mu pas, ściąga spodnie i kładzie się na
            kanapie. Smutne i przerażające to dla mnie było. A najbardziej dlatego, że on
            tego ojca nienawidził. Chociaż na pewno mu nie podskoczył, bo się bał. Sukces
            wychowawczy? Czy taki jest sens posiadania dzieci???

            --
            Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
            A to Robercik
      • judytak Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 15.06.04, 10:03
        roman.gawron napisał:

        > Uderzyć w twarz bym pewnie nie uderzył, ale ten niewychowany gówniaż poznałby
        > siłę mojej ręki i głosu. Chwyciłbym mocno za ramię, troszkę ścisnął,
        zbliżyłbym
        > wściekłą twarz bliziuteńko jego gęby i nakrzyczałbym na niego ostrym tonem.

        o, jakbym czytała opis mojego własnego zachowania :o)

        ale całą resztę (próbę wychowania rodziców i babci) bym sobie odpuściła - to
        takie żenujące "zniżanie się na ich poziom"...

        pozdrawiam
        Judyta
        • jokrru Judyto, wybacz, ale nie zrozumiałaś pytania. 15.06.04, 10:55
          Chodzi o
          sytuację, która JUŻ miała miejsce:

          Twoje kilkuletnie dziecko zostało uderzone przez dorosłą osobę
          w TWARZ.
          Pytanie:
          Jak reagujesz ?

          Nie chodzi o wychowywanie jakiejś babci,
          ale o Twoją reakcję w stosunku do uczestników
          zajścia (tj. babci i Twojego dziecka).

          Kwestie:
          1. co byłoby gdyby ktoś nazwał Cię debilką pojawiły
          się tu na marginesie (i odpowiedzi są wyczerpujące,
          a mnie tak bardzo nie interesują, bo ja wiem co zrobiłabym)
          podobnie jak:
          2. chuligaństwo wszechobecne
          3. Wychowanie nieznośnych "gnojków"
          4. niewłaściwe postawy rodziców
          i inne

          Postaraj się przeczytać (jedynie, jeśli wszystko to za dużo) moje
          posty
          i proszę
          postaraj się odpowiedzieć,
          bo też(ktoś już kiedyś o tym pisał) cenię sobie Twoje wypowiedzi.
          Pozdrawiam,
          K.

          • judytak zrozumiałam, 15.06.04, 15:19
            na to też odpowiedziałam, tylko gdzieś tam niżej :o)

            poza tym, taka już jestem niezdyscyplinowana,
            nie zawsze odpowiadam na pytanie, tylko mówię, co mi się przypomina :o)
            i czasami wątki uboczne bardziej mnie ciekawią, niż podstawowe pytania :o)

            po to cytuję w odpowiedzi, na co odpowiadam, żeby było wiadomo :o)

            pozdrawiam
            Judyta
    • anek.anek Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 04.06.04, 23:06
      Gdyby moje dziecko ktoś tak potraktował na pewno zareagowałabym ostro. z dwóch
      powodów: krew by mnie zalała, a przede wszystkim moej dziecko musi wiedzieć, że
      stanę jak lwica w jego obronie. Bo wybaczcie, nie wystarczy powiedzenie
      grzecznie "ndlaczego to pani zrobiła, nie życzymy sobie". Na pewno bym mocno
      podniosła głos i baaaardzo stanowczo poprosiłabym o "przepraszam"! Tego samego
      oczekiwałabym przecież od swojego dziecka jeśli uderzyłoby swojego kolegę!
    • jagusia7 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 05.06.04, 09:55
      To był pięcio-czy sześcioletnie dziecko. I babsztyl za brzydką odzywkę walnął
      je w twarz. Ludzie! A co by było, jakby obraził ją dwudziestolatek? Też by go
      uderzyła?
      To jest przemoc, która jest niedopuszczalna. Gdyby to dorosły człowiek został
      uderzony w twarz(zwłaszcza kobieta), to być może sprawa zahaczyła by o policję.
      Ale skoro dziecko, to można uderzyć, tak? W celach wychowawczych? A gdyby taka
      baba została przez pięciolatka dajmy na to uderzona? To powinna chyba go
      zastrzelić...W końcu większa wina=większa kara, tak?
      Trzęsie mnie jak takie rzeczy czytam. Wezwałabym policję, jeśli emocje by mi
      pozwoliły i wczseśniej sama nie rąbnęłabym tej baby. A baba nie ma prawa
      wymierzać kary obcemu dziecku. W końcu nawet policjant nie leje małych złodziei
      i innych łobuzów, czy to się komuś podoba czy nie(zaraz niektórzy powiedzą, że
      może powiniensmile)Ma obowiązek zwrócić się do rodziców, w końcu to oni
      odpowiadają za to, co robi ich dziecko(lub babcia w tym przypadku).
      I jeszcze jedno: chyba nie byłoby w stanie mnie aż tak rozwścieczyć nazwanie
      mnie przez pięciolatka debilką. Przecież to dziecko, nie nastolatek, ono być
      może powtórzyło coś, co gdzieś usłyszało, a może nawet nie do końca wie, co to
      znaczy...Jakaś mocno nadpobudliwa ta baba była(szacunku raczej sobie nie
      wywalczyła tym sposobem).
      --
      Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
      A to Robercik
    • odalie Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 06.06.04, 19:41
      W watku najbardziej "podoba" mi się odpowiedź Romana_gawrona.

      Romanie, czasami człowiek na poziomie, o kulturze osobistej - takiej noszonej
      wewnątrz, anie po wierzchu na pokaz - musi być - ponad. Jesli dziecko z zerówki
      nazwałoby mnie debilką, za którą, no cóż, nie uważam się, tylko bym się krzywo
      uśmiechnęła.

      Dodam, że nie jestem od wychowywania cudzego potomstwa, ale jeśli opiekunka
      dzieciaka wyglądałaby na osobę konkretną i rzeczową, może zwróciłabym uwagę na
      problem.

      A może porozmawiałabym z "winowajcą", np. zadając mu podstępne a zbijające z
      tropu pytanie, "a co przez to rozumiesz?" - bez mrugnięcia okiem, z angielską
      flegmą. Dzeiciak być może chciał wywrzeć wrażenie, i ot, wywarł - jak się ta
      "debilka" śmiesznie dała ponieść!

      Ciekawam, Romanie, czy gdy czterolatek mówi Tobie "kupa, kupa, kupa" to też na
      dziecko krzyczysz, szczypiesz i generalnie atakujesz...? I czy ściskałeś kiedyś
      za ramię 20-letniego dresa z szaliczkiem dowolnej drużyny piłkarskiej...?

      Antycypuję, iż odpowiedź na pytanie nr 1 brzmi: tak - bo tak prosto ludziom
      Twojego pokroju tłamsić słabszych, a na pytanie nr 2 - nie, bo strach o własny
      ogonek?

      ................

      Moje dziecko z natury jest dość spokojne i zrównoważone, a z wychowania raczej
      ułożone i uspołecznione jak należy. Czasami lubi prowokować, słowa niecenzuralne
      owszem zna. Gdyby to moja córka dostała, pewnie zajęłabym się jej pocieszaniem,
      utuliła, wyjasniła, że tamta pani jest chora, ma chorą głowę i pewnie słyszy
      głosy, podpowiadające, że ma robić złe rzeczy... Gdyby dziecko miało wyraźny
      ślad na buzi, spróbowałabym o ja naiwna wezwać policję, a z dzieckiem
      pojechałbym zrobić obdukcję (w końcu to tylko badanie), a może jakiś okład by
      się przydał.

      Baby-debilki bym nie lała. Jestem młoda, sprawna, tłum nie znając sytuacji
      wziąłby szybko stronę biednej, bitej starowinki uncertain - miałabym kłopoty. Poza tym,
      trzeba by pokazać młodej, że mama w sytuacji kryzysowej umie zadziałać jak
      bezlitosna, sprawna maszyna.

      ................

      Swoją drogą ciekawe, czym owa pani sprowokowała taką odzywkę chłopca? Nie znamy
      sytuacji. Dorosły pewnie ugryzłby się w język, a dzieciak 6-letni wypalił słowo
      średniego ciężaru gatunkowego. A może wypalił tak sobie, bo lubi? Nie wiemy.

      --
      Jestem świrnięta, jestem świrnięta smile)))))))))
      • grazynka13 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 06.06.04, 21:14
        odalie napisała:

        > W watku najbardziej "podoba" mi się odpowiedź Romana_gawrona.
        >

        Mnie również...
        Przerażająca, jak większość wypowiedzi tego pana - tu i na innych wątkach.

        Czarne (ga)wrony czarno kraczą,
        w czarnych barwach widzą świat
        i na próżno im tłumaczą
        dobrzy ludzie już od lat [...]

        Pamiętacie to?

        Odalie, masz rację, oczywiście, ale chyba szkoda naszych słów...
      • roman.gawron Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 06.06.04, 21:15
        odalie napisała:

        > Romanie, czasami człowiek na poziomie, o kulturze osobistej - takiej noszonej
        > wewnątrz, a nie po wierzchu na pokaz - musi być - ponad. Jesli dziecko z
        > zerówki nazwałoby mnie debilką, za którą, no cóż, nie uważam się, tylko bym
        > się krzywo uśmiechnęła.

        Bycie "ponad" i krzywy uśmiech nie jest czytelnym i zrozumiałym komunikatem dla
        małego dziecka. Krzywym uśmiechem wprowadzasz je nawet w błąd! Tu trzeba
        jasnych zasad: przyczyna-skutek.

        > A może porozmawiałabym z "winowajcą", np. zadając mu podstępne a zbijające z
        > tropu pytanie, "a co przez to rozumiesz?" - bez mrugnięcia okiem, z angielską
        > flegmą.

        Tego też w danym wypadku nie uważam za czytelny komunikat.
        Małe dziecko, kiedy dotknie się do gorącego pieca, szybko i boleśnie uczy się,
        że istnieją granice tak ważne, iż nie wolno ich przekraczać w żadnym wypadku.
        Takie granice istnieją też na płaszczyźnie społecznej, niektóre z nich powinny
        być tak ważne, że i komunikat musi być szybki, gwałtowny i nieprzyjemny.

        > Ciekawam, Romanie, czy gdy czterolatek mówi Tobie "kupa, kupa, kupa" to też na
        > dziecko krzyczysz, szczypiesz i generalnie atakujesz...?

        Nie.

        > I czy ściskałeś kiedyś za ramię 20-letniego dresa z szaliczkiem dowolnej
        > drużyny piłkarskiej...?

        Właśnie chodzi o to, że jak nie ściśniesz wtedy, kiedy jest na to jeszcze czas
        i możliwości, to potem leżysz skopana na asfalcie. Na naukę każdej rzeczy jest
        zawsze właściwy czas, potem jest za późno.

        Pisklęta po wyjściu z jajka, podążają za kurą albo za ciąganym przez badacza na
        sznurku kapeluszem - zależy, co zobaczą poruszającego się w pierwszych chwilach
        po wykluciu. Niech będzie kura, czy kapelusz - obojętne. A jeżeli nie
        zobaczyłyby nic? Tracą podstawowy punkt odniesienia w życiu, być może nawet
        giną, bezradnie rozbiegając się na wszystkie strony.

        Jeżeli od małości nie nauczysz dziecka szacunku do starszych, potem jest za
        późno. I nie głównie tłumaczeniem uczy się małe dziecko. Tłumaczenie odbywa się
        na poziomie świadomości, dominujące wtedy w mózgu fale to fale alfa. Mózg
        dziecka natomiast pracuje jeszcze głównie na falach beta, gamma, u niemowlęcia
        nawet delta. Pewne rzeczy, pewne nauki po prostu wdrukowują się wtedy w
        najgłębszą podświadomość.

        Jeśli ktoś twierdzi, że dziecko to "mały dorosły", że działa i myśli podobnie,
        że powinno być uczone i traktowane bardzo podobnie jak dorosły, że przysługują
        mu takie same prawa, niech przyjrzy się jeszcze raz.

        Tolerować chcesz chuligaństwo u małych dzieci, nie dziw się, że jak podrosną i
        nabiorą fizycznej tężyzny, przyłożą ci albo "tylko" zamkną w komórce.

        --
        Prawa i obowiązki ucznia
        gg 1642870
        • odalie Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 06.06.04, 22:07
          Drogi Romanie, nie obawiam się, że moja córka zamknie mnie "tylko" w komórce.

          Moje dziecko posiada geny moje oraz mojego małżonka (więc do jakiegoś stopnia
          jej zachowanie i reakcje są przewidywalne), ta raz, a dwa, jest przeze mnie i
          mojego małżonka wychowywana (czerpie od nas wzorce, uczy się, poznaje świat
          naszymi oczyma, razem z nami ustala zasady obowiązujące w naszym domu).
          Wprawdzie gdzieś po drodze dojdzie (już dochodzi) grupa rówieśnicza oraz inni
          mniej lub bardzie przypadkowi ludzie, będzie ileś tam bilboardów, ileś tam
          spotów reklamowych, gazet, witryn na necie i tak dalej, ale spodziewam się, że
          wysiłek, jaki wkładamy, aby mieć z córką kontakt i skutecznie się z nią
          komunikować - generalnie, całe to wychowanie - wychowanie, drogi kolego, a nie
          tresura (tę pozostawiam świopasom i kowbojom) - przyniesie satysfakcjonujące
          mnie rezultaty.

          Do wychowywania cudzych dziatek się nie najmuję.

          ..................

          Niech zgadnę, jesteś wyznawca linii ideologicznej Janusza Korwina-Mikke?

          --
          Jestem świrnięta, jestem świrnięta smile)))))))))
          • roman.gawron Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 06.06.04, 22:19
            odalie napisała:

            > Moje dziecko posiada geny moje oraz mojego małżonka

            Najtrudniej dyskutować o wychowaniu, mając przed oczyma jedynie obraz swojego
            własnego dziecka.
            Jeżeli już jednak mowa o osobistych doświadczeniach, przypuszczam, że "przez
            moje ręce" przeszło dużo więcej dzieci, niż przez Twoje smile
            Że więcej na moim koncie, niż na Twoim, pedagogicznych sukcesów i - co
            zrozumiałe - pedagogicznych porażek.

            > Niech zgadnę, jesteś wyznawcą linii ideologicznej Janusza Korwina-Mikke?

            Niechętnie.

            --
            Prawa i obowiązki ucznia
            gg 1642870
            • odalie Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 06.06.04, 23:22
              Romanie, mnie nie interesują cudze dzieci. Mnie interesuje przede wszystkim moje
              dziecko.

              Dzielę się na forum i moimi doświadczeniami, i wiedzą, na której opieram moje
              działania. W przypadku córki - to po prostu działa. Działa także w przypadku
              innych dzieci, które znam, bo wbrew pozorom znam (dobrze) dobre kilkoro więcej,
              niż jedną moją córkę. Znam też sporo dzieci, które co prawda wyrosły, ale nie
              wypchnęły z pamięci lat tresury i oddałyby góry złota, za sprawiedliwe, godne,
              pełne miłości i cierpliwości traktowanie w dzieciństwie.

              Nie wiem, ile dzieci przeszło przez Twoje ręce. Wolę nie wiedzieć - sam zwrot,
              użyty zapewne nieprzypadkowo, bardzo źle mi się kojarzy.

              --
              Jestem świrnięta, jestem świrnięta smile)))))))))
              • roman.gawron Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 06.06.04, 23:35
                odalie napisała:

                > wypchnęły z pamięci lat tresury i oddałyby góry złota, za sprawiedliwe, godne,
                > pełne miłości i cierpliwości traktowanie w dzieciństwie.

                A czy ja proponuję nieprzyjazną dziecku tresurę? Przeciwnie! Sprawiedliwość,
                miłość, godność, cierpliwość - tak! Ale zasady jasne i twardo w razie potrzeby
                egzekwowane.

                > Nie wiem, ile dzieci przeszło przez Twoje ręce. Wolę nie wiedzieć - sam zwrot,
                > użyty zapewne nieprzypadkowo, bardzo źle mi się kojarzy.

                Jak już wysłałem, też dałem sobie sprawę z dwuznaczności tego frazeologizmu.
                Winienem raczej napisać: przez moje życie.

                --
                Prawa i obowiązki ucznia
                gg 1642870
        • amfenix Re: Mogę o innej piaskownicy? 06.06.04, 22:31
          Tak sobie poczytałam i chciałam wam napisać o wydarzeniach z "Mojej
          piaskownicy". Mój dziewięcioletni syn uwielbia spędzać czas w piachu, wraz ze
          swoimi rówieśnikami.Z racji świeżej dostawy tego drogocennego kruszca, kilka
          dni temu młodzi wybudowali sobie wielka fortecę.Niestety po ukończeniu budowli
          zostali z niej przegonieni przez kolegów z innego bloku ( kolegów 14
          letnich!!!!), którzy objeli fort przeganiając młodych i sukcesywnie zaczęli go
          burzyć.Syn i jego przyjaciel od kilku tygodni skarżył się na tą ekipę, mówił,
          że są popychani, obrażani, bici, wysmiewani i przeganiani z własego placu
          zabaw.14 latkowie "żądzą", decydują z kim tego dnia można się bawić a z kim
          nie, kto jest trędowaty i do kogo na podwórku nie można się odzywać, kto będzie
          miał karę itd.
          Przyjaciel syna wyszedł tego dnia na podwórko, pierwszy raz od dwóch tygodni,
          gdyż jako trędowaty nie miał wstępu.
          Po przejęciu fortecy wrócił z rykiem do domu.Jego ojciec nie wytrzymał,
          wyszedł, złapał 14 latka za kark, wyciągnął z piaskownicy, i pchnął go w stronę
          jego bloku zakazując pokazywania się na terenie.
          Epilog.
          14 latek wrócił do domu, poskarżył się rodzicom,że został pobity, rodzice
          wezwali policję, synka zawieżli na obdukcję( wrócił w kołnieżu
          ortopedycznym !!!) i paraduje dalej pod naszym blokiem siejąc postrach wśród
          dziewięciolatków.Wczoraj obserwowałam go przez okno. Wraz ze swoimi
          rówieśnikami robili sobie z piachu sztuczne pe... i udawali że kopulują, mój
          syn metr dalej budował ze spuszczoną głową nową fortecę.Jego przujaciel jest
          trędowaty, siedzi w domu.Jego tata będzie miał sprawę karna....
          Poprosze o komentarze"na tę okoliczność"
          • roman.gawron Re: Mogę o innej piaskownicy? 06.06.04, 22:47
            Nowa Trybuna Opolska z 13.09.2003 r.:

            "A gdyby tak przywalił?"

            (...)
            A teraz toczy się dyskusja, w której polityczna poprawność ściga się z
            wyrozumiałością i nikt jakoś nie ośmieli się powiedzieć, że młodocianym
            prymitywom, którzy za parę lat staną się naszą inteligencją techniczną, należy
            odpowiadać ich metodami. Ząb za ząb, oko za oko, oral za oral... Gdyby ten
            nieszczęsny nauczyciel zdobył się na odwagę i zapakował w szczękę tego, który
            włożył mu na głowę kosz na śmieci... Gdyby złapał za odpinany przy swej twarzy
            rozporek i ścisnął jego zawartość z całych sił... Gdyby udało mu się pochwycić
            śmigającą mu koło ucha nogę, a potem wykręcić ją tak, aby trzasnęły ścięgna...
            No więc, gdyby to wszystko się zdarzyło, nasz nieszczęsny nauczyciel też
            wylądowałby na pierwszej stronie "Wyborczej", tyle że w zupełnie innym moralnie
            kontekście. Wieszano by na nim psy całego świata, a pokrzywdzeni przez niego
            młodociani zwyrodnialcy użalaliby się nad sobą niczym stado sierot. To wszystko
            okraszone by zostało garścią komentarzy w wykonaniu dyżurnych autorytetów,
            zawsze gotowych do dzielenia się swymi refleksjami na temat opresyjności
            polskiej szkoły, jej zacofania i dystansu, jaki dzieli młodzież polską od
            nauczycieli. Bo wszystko ma być "kul" i "w porzo"; belfer powinien gadać
            grypserą, siadać na biurku w kucki, nie wymagać, nie sprawdzać, nie
            kontrolować, nie zabraniać. Musi natomiast schlebiać lenistwu oraz prymitywnym
            gustom młodocianych debili oraz podlizywać się im. Kilka dni temu
            wspomniana "Wyborcza" wydrukowała rady niemieckiego eksperta: co robić w
            przypadku takich jak w Toruniu kryzysów. Pośród wielu porad czytamy m.in., że
            sponiewierany nauczyciel powinien napisać list otwarty do społeczności szkolnej
            oraz że nie może w żadnym wypadku potępiać osoby sprawcy swego upodlenia, lecz
            tylko czyn, którego się dopuścił. No cóż, Niemcy wszystko potrafią doprowadzić
            do perfekcji: nazizm, komunizm, Stasi, mercedesa, a teraz zasady politycznie
            poprawnego pedagogicznego obłędu. Nie potępiać sprawcy, dobre sobie... Bo co,
            bo się zestresuje?

            Na marginesie wydarzeń w Toruniu z nostalgią wspominam swojego anglistę z
            podstawówki, który, gdy mu zbyt mocno dopiekliśmy, potrafił walnąć na odlew
            kablem od adapteru albo złapać za ucho chwytem krzepkim jak kowalskie obcęgi.
            Ten ból wpisywaliśmy w koszty swego swawolenia i wszystko było, jak Bóg
            przykazał.

            Dzisiejsi jajcarze w dresach i z kapturami są jednak mocno niedokończeni. Bo
            zgrywają twardzeili z raperskich teledysków, ale gdy tylko dostaną w japę, lecą
            skarżyć, gdzie się tylko da. Pewien mój kolega z branży, którego redakcja
            delegowała do innego miasta, przeżywał w tamtejszym hotelu codzienne zaczepki
            grupy takich cwaniaków. Walili w rynnę, rzucali śmieciami w okno,
            pokazywali "faki". I gdy pewnego dnia kolega nie wytrzymał i wyszedł na
            podwórko z giwerą (gazową) i przystawił lufę do durnego czółka, to czy cwaniacy
            podjęli walkę? Oni uciekli do tatusia jednego z nich, a ten w porywie
            ojcowskiej troski wychowawczej pognał na policję i doniósł na mego kolegę,
            który dostał kolegium, bo gazówka była nielegalna. Świat stanął na głowie i
            merda nogami obutymi w niezwiązane adidasy z wywalonymi językami.

            Zbigniew Górniak

            --
            Prawa i obowiązki ucznia
            gg 1642870
    • szymanka Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 07.06.04, 10:27
      Bezwględnie stanęłabym w obronie dziecka. Co nie znaczy, ze popieram zachowanie
      chłopca.
      Znając swoje reakcje, prawdopodobnie nawrzeszałabym na babę i postraszyła
      policją.
      Teraz kwestia dziecka. Nie znamy go. Jeżeli chłopiec faktycznie zdawał sobie
      sprawę, z tego co mówi, to jest to karygodne i kazałabym dziecku przeprosić
      (mimo karygodności postępku kobiety) i na pewno wyciągnęłabym konsekwencje z
      jego zachowania.
      Podejrzewam jednak, że dziecko do końca nie zdawało sobie sprawy z naganności
      własnego zachowania. Jakiś tydzień temu, mój 7-letni syn w czasie zabawy (nie
      awantury) powiedział do swojej koleżanki "ty jesteś DZIWKA". Słysząc to
      zdrętwiałam. Skąd moje dziecko zna takie słowa? Okazało się, że słyszał jak
      jeden pan na ulicy powiedział tak do swojej towarzyszki i syn myślał,
      że "dziwka" to jakaś postać, typu Harry Potter czy lalka Barbie. I co, mała
      albo jej matka też powinna mu przyłożyć w twarz? Oczywiście sprawę załatwiliśmy
      tłumaczenim i przeprosinami.

      Co do nastolatków w piaskownicy: właśnie, czasami aż człowieka trzęsie, żeby
      zrobić z "takimi gnojkami" porządek i sprawy załatwić po swojemu. Niestety
      takie załatwianie spraw się mści, jak nie w taki, to w inny sposób. Dziwicie
      się rodzicom nastolatka? Bo ja nie. Chłopak przyszedł do domu pobity przez
      dorosłego. A przecież są inne drogi: administracja, straż miejska, wreszcie
      policja. Gdyby do tych rodziców raz i drugi przyszedł dozorca, czy straz
      miejska ze skargami od rodziców innych dzieci, jest większe prawdopodobieństwo,
      że chłopak miałby nieprzyjemności w domu. I sytuacja uległaby zmianie. A tak,
      czego się nauczył?
    • jokrru do oburzonych zachowaniem 5,6 cio latka 07.06.04, 11:50
      Opowieść koleżanki o jej ok. 3
      może 4 letnim synu:

      Dziecko pewnego dnia w trakcie
      zabawy z misiamin i autkami,
      zaczęło w formie przerywnika
      urzywać "słów",
      głównie na k i innych tym podobnych.
      Ta zamarła i z przerażeniem,zdziwieniem i oburzeniem
      pyta
      "co ty mówisz"
      a dziecko jeszcze bardziej zdziwione:
      "k..., panowie tak mówią"
      ta ze zdumieniem jacy panowie (bo ani jej rodzina
      ani znajomi "tych" słów nie stosują z definicji)
      dziecko:
      "panowie na przystanku, słyszałem"

      Przemyślcie to panowie oburzeni !

      Pozdrawiam,
      K.
      P.S. Ja nie jestem naiwna i wiem,
      że wcześniej czy później i mój
      syn (obecnie 4 letni)
      zacznie eksperymenty ze "słowami"
      Do tej pory ku mojemu zdziwieniu
      jeszcze nie zaczął
      (może dlatego, że nie jeździ środkami komunikacji
      miejskiej,
      a może po prostu nie załapał)
      Może zaskoczy w wieku 5 ciu lat
      lub 6 jak ten chłopiec w piaskownicy,
      i widzę drodzy oburzeni,
      że będę miała duże szczęście
      jeśli zaeksperymentuje ze mną, mężem lub misiem,
      a jak wpadnie
      na pomysł eksperymentu z panią w piaskownicy ?????

      Ja tę scenę widzialam,
      babcia ("debilka") nie miała żadnych podstaw sądzić,
      że to dziecko nie jest odpowiednio wychowywane,
      ładnie bawiło się z innymi dziećmi, było zadbane
      i pod opieką normalnej babci.
      Przyznacie też że to, że nazwało ją debilką
      (określiło słowem, które nie wymaga wykropkowania)
      paradoksalnie świadczy o jego dobrym wychowaniu.

      Ja jestem w stanie wyobrazić sobie
      różną swoją reakcję na takie słowo i inne, gorsze
      usłyszane pod swoim adresem z ust 5 ciolatka,
      począwszy od oburzenia aż do ubawienia,
      w zależności od kontekstu,
      ale moja odpowiedź byłaby jedna,
      przy czym powiedziana różnym tonem:
      "Ejże młodzieńcze jakie ty masz słownictwo"
      i głośna uwaga w stosunku do babci:
      "Czy pani wie, co przed chwilą powiedział
      wnuczek"

      Przyznacie, że to wystarczyłoby
      dla odpowiedniego "wychowania"
      5 cio latka.
      • nilka13 Re: do oburzonych zachowaniem 5,6 cio latka 07.06.04, 22:36
        opowieść o moim 2 letnim synu: mówi pięknie i wyraźnie. Czasem : k.... m..-
        wiecie dlaczego? Bo słyszy to co dzień od swojego Tatusia.
        Czy to oznacza, że ktoś powinien go zbić? Scisnąć za ramię i zagrozić gniewną
        twarzą?
        Czy to jego wina?
        On naśladuje tych, których kocha. Tych, którzy zapomnieli, co to miłość.

        • roman.gawron Re: do oburzonych zachowaniem 5,6 cio latka 07.06.04, 22:44
          nilka13 napisała:

          > opowieść o moim 2 letnim synu: mówi pięknie i wyraźnie. Czasem : k.... m..-
          > wiecie dlaczego? Bo słyszy to co dzień od swojego Tatusia.
          > Czy to oznacza, że ktoś powinien go zbić? Scisnąć za ramię i zagrozić gniewną
          > twarzą? Czy to jego wina?

          Jeżeli dziecko mówi k**** to ja jestem w stanie to zrozumieć. Jeżeli mój syn by
          tak powiedział, moja reakcja na pewno nie byłaby gwałtowna.
          Jeżeli jednak do mojej Żony powiedziałby: Ty k***o! albo debilko!, to by dostał
          z pewnością.

          Czujesz różnicę?

          --
          Prawa i obowiązki ucznia
          gg 1642870
          • melmire Re: do oburzonych zachowaniem 5,6 cio latka 07.06.04, 22:58
            my czujemy,ale czy dziecko czuje? Watpie. Tzn. nawet pamietam z autopsji ze nie : nazwalam kolege sk********m , wcale nie majac zamiaru sugerowac ze jego mama zajmuje sie najstarsza profesja swiata. A latek mialam tak ze dwa razy wiecej niz dziecko z piaskownicy.

            PS. mama kolegi przyszla i powiedziala mi ze Tomka moge nazywac jak mi sie podoba, ale ona nie zyczy sobie takich aluzji w stosunku do siebie. Dopiero wtedy zalapalam co znacza te wszystkie "syny" big_grin
          • nilka13 czuję 08.06.04, 09:13
            > Jeżeli dziecko mówi k**** to ja jestem w stanie to zrozumieć. Jeżeli mój syn
            by
            >
            > tak powiedział, moja reakcja na pewno nie byłaby gwałtowna.
            > Jeżeli jednak do mojej Żony powiedziałby: Ty k***o! albo debilko!, to by
            dostał
            >
            > z pewnością.
            >
            > Czujesz różnicę?




            Ja czuję. Dziecko natomiast naśladowac będzie ojca, który do żony niestety tak
            się zwraca. Wolałabym, żeby ktoś "ustawił" tatusia, a nie nieświadome dziecko.
            Przecież z czasem dziecko uzna to za normę, a zachowania wyniesione z domu są
            trwalsze niż inne.
            Z góry odpowiadam- nie potrafię wpłynąć na zachowanie tatusia, bądź co bądź
            dorosłego człowieka.
            Romanie- ja nie chcę się sprzeczać. Po prostu wiem, że nie zawsze dzieci
            odpowiadają za swoje zachowanie.
            A Makarenko nie jest moim idolemwink
            • linka9 Re: czuję 11.06.04, 18:03
              nilka13 napisała:

              > Romanie- ja nie chcę się sprzeczać. Po prostu wiem, że nie zawsze dzieci
              > odpowiadają za swoje zachowanie.

              Ale świat jest brutalny, nawet jak nie odpowiadają to ponoszą tego
              konsekwencje. I im wcześniej to do nich dotrze (choć 2 lata to jeszcze jednak
              nie pora) - to tym lepiej.
    • jokrru powróćmy do pytania, co zrobić ? 07.06.04, 11:55
      Myślę,
      że należłoby kobietę zmusić
      do przeproszenia dziecka
      i postraszyć sądem,
      przecież było to
      poniżenie i obrażenie człowieka w
      miejscu publicznym.

      Co o tym sądzicie,
      czy ktoś tu ma wykształcenie prawnicze ?

      Pozdrawiam,
      K.
      • roman.gawron Re: powróćmy do pytania, co zrobić ? 07.06.04, 20:25
        jokrru napisała:

        > Myślę, że należłoby kobietę zmusić do przeproszenia dziecka i postraszyć
        > sądem, przecież było to poniżenie i obrażenie człowieka w miejscu publicznym.
        > Co o tym sądzicie,

        Art. 1. § 2. kk. najprawdopodobniej znajdzie tu zastosowanie, szczególnie że
        pani jest "starej daty", a to w tym wypadku poważna okoliczność łagodząca.

        Obrońca tej pani może powołać się też na kontratyp karcenia małoletnich, co w
        kontekście art. 217. § 2. kk. będzie przesłanką co najmniej do odstąpienia od
        wymierzenia kary.

        W procesie cywilnym natomiast musiałabyś rzetelnie udowodnić rzeczywisty i
        niewyimaginowany uszczerbek na zdrowiu lub godności, jaki dziecko poniosło,
        przy czym okoliczności łagodzące, jakie podnoszę wyżej, miałyby raczej też
        decydujący tu wpływ na wyrok sądu. Nie wróżę powodzenia.

        pieniactwo n III, Ms. ~wie, blm
        1. «częste wytaczanie spraw sądowych, zwłaszcza z błahego powodu; zamiłowanie
        do procesowania się»
        sjp.pwn.pl/haslo.php?id=43365
        --
        Prawa i obowiązki ucznia
        gg 1642870
        • jokrru Aby dla wszystkich było jasne o czym piszesz 08.06.04, 09:47
          Art. 1 [Warunki odpowiedzialności]

          § 2. Nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony,
          którego społeczna szkodliwość jest znikoma.


          Art. 217 [Naruszenie nietykalności]

          § 2. Jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające
          zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony
          odpowiedział naruszeniem nietykalności,
          sąd może odstąpić od wymierzenia kary.



          prawo.hoga.pl/_akty_prawne_full.asp?strona=&id=74&pg=1

          Cóż fakt jest faktem, że mnie też nie chciałoby
          się zawracać głowy sądem (dlatego napisałam postraszyć)
          i nie ze względu na
          znikomą (!!!!!!) społeczną szkodliwość
          czy, że
          naruszenie nietykalności wywołało wyzywające (!!!!!! 6 cio latka)
          zachowanie się pokrzywdzonego

          tylko ze względu na powszechnie znaną nieudolność polskich sądów.

          A za wskazanie artykułów dziękuję,
          Po stronie pokrzywdzonych powinno
          pewnie stanąć:

          Art. 217 [Naruszenie nietykalności]
          § 1. Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza
          jego nietykalność cielesną,
          podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo
          pozbawienia wolności do roku.

          Ale w Polsce nie stanie .....mam tego świadomość,
          pewnie bardziej niż Ty.

          Pozdrawiam,
          K.

    • kicia_edziecko Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 08.06.04, 10:10
      Doczytałam prawie do połowy odpowiedzi i nasunęła mi się pewna przewrotna myśl -
      babcia bokserka napewno nie należy do specjalnie lotnych, sama sobie z tego
      zdaje sprawę i stąd jej impulsywna reakcja. Zresztą, jej reakcja dowodzi, że
      jest debilką, niestety.
      Wracając do meritum - nie ma moim zdaniem usprawiedliwienia dla bicia czy
      używania innej formy przemocy fizycznej. Zamierzam nauczyć tego moje dziecko.
      Jedyna dopuszczalna forma przemocy to obrona własna. Poza tym, nie wyobrażamo
      sobie, jako matka, że nie stanę w obronie mojego dziecka.
      Nurtuje mnie coś, co wiele osób podkreśla - dziecko jest potworem bo nazwało tą
      smutną kobietę debilką, ale:
      1. miał rację, prawda? (moim zdaniem chłopiec miał rację, babcia zaraz po
      wypowiedzeniu tego słowa dowiodła, że jest mega debilką)
      2. uważam, że dziecko miało podstawy żeby tak pomyśleć (po tym co stało się
      później wnioskuję, że obrażenie babci było efektem niezłego popisu babci w
      piaskownicy)

      Oczywistym jest, że dziecko nie powinno tego powiedzieć - podkreślam, to jest
      dla mnie bezdyskusyjne. Jednak, nie próbowałabym przekonać dziecka, że babcia
      bokserka była cacy. Nauczyć nalałoby, moim zdaniem, że nie powiniem takich
      rzeczy mówić, nigdy nie zanegowałabym tu jego myśli i uczuć względem babci
      bokserki.
      Jedną z rzeczy, które chciałabym nauczyć swoje dziecko jest to, że ludzie
      zasługują na szacunek ze względu na to JACY są a nie jaki mają status
      społeczny, tu: przejawiający się w wielu postach bezwzględny szacunek dla
      dorosłych. Babcia okazała się autentyczną debilką, dowiodła tego swoim
      zachowaniem. Uważam, że na szacunek i poważanie trzeba sobie zasłużyć.
      Chcę jednak podkreślić, że nie akceputuję takiej formy zwracania się do innych.
      Wiele osób pokkreśla w swoich postach, że nie wolno zwracać sie tak DO
      DOROSŁYCH.Ja uważam, że nie wolno zwracać się tak do ludzi co do zasady, dzieci
      również - moje dziecko musiałoby babcię przeprosić.
      Gdyby to spotkało moje dziecko - wezwałabym policję. Przy założeniu oczywiście,
      że nie złamałabym jej wcześniej nosa moim lewym, a jest to, niestety, mocno
      prawdopodobnesad
      Myślałam o tym i wezwałabym policję właśnie dlatego, że bardzo chcę nauczyć
      moje dziecko unikania tej prostackiej formy rozwiązywania konfliktów.
      Byłabym konsekwentna i pociągnęłabym ją za naruszenie cielesności i znieważenie
      mojego dziecka.
      To byłaby przede wszystkim lekcja uświadomiająca mojemu synowi konsekwencje
      używania przemocy wobec innych. Synek mógłby się przekonać, co może jego
      spotkać jeżeli będzie tak traktował innych. Chodziłoby mi tylko o publiczne
      przeprosiny, o jego satysfakcję po takim znieważeniu. Mam nadzieję, że
      nauczyłabym synka, że niezależnie od tego, jak karygodnie zachował się używając
      słowa debilka, nie wolno dać sie tak traktować i basta.
      Pozdrawiam


      Nowe fotki szcześliwego człowieka:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7082785&a=10564253
    • monika.zdz Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 08.06.04, 15:51
      Małe dzieci zachowują się czasami niestosownie. Wynika to z tego,że są małe,
      niedoświadczone i nie wykształciły się jeszcze u nich zachowania społeczne.
      Mają do tego prawo. Osoba dorosła powinna reagować w sposób dojrzały i nie ma
      tłumaczenia,że "nie wytrzymała i uderzyła". To nie było dorosłe zachowanie. W
      taki sposób to dziecko niczego się nie nauczyło, natomiast zostało bardzo
      przestraszone przez obcą osobę. Obca osoba naruszyła nietykalność cielesną
      dziecka, to jest niewybaczalne. Ja jestem zawsze przy swoim synu, ponieważ
      wiem,że czasami może mu odbić. Nie obraża co prawda innych słownie ale potrafi
      dokuczyć inaczej. Rolą opiekuna jest czuwać nad dzieckiem. Kontrolować jego
      zachowania. W tym wypadku zawiodła także opiekunka czyli babcia dziecka. Gdyby
      jednak ktoś uderzył moje dziecko w twarz poniósł by przykre konsekwencje. Ja
      nigdy bym nie uderzyła cudzego dziecka, tak nie wolno.
        • hellio Re: 08.06.04, 22:49
          Pytanie brzmiało: co byście zrobiły, a nie czego byście nie zrobiły lub czego
          na pewno nie.
          Spróbuj jeszcze raz, melmire. No, co Ci zależy? Odpowiedz
          H
          • nilka13 Re: 09.06.04, 00:17
            To proste, bez względu na to, czy słyszę to w piaskownicy od dziecka, czy od
            dorosłego gdziekolwiek: NIE JESTAM DEBILKĄ. NIE CHCĘ, ŻEBYŚ MNIE TAK NAZYWAŁ.

            Jeśli pytasz o skutek, to ci odpowiadam: Nie jestem władcą marionetek. Wyrażam
            moje zdanie, ale nie zamierzam zmieniać innych.
          • melmire Re: 09.06.04, 09:56
            Powiedzialabym " a ty jestes maly impertynent" i zaprowadzilabym delikwenta do
            mamy smile. fakt ze jestem we Francji, i po buzi dostalby od wlasnej rodzicielki sad
            Strasznie mi sie nie podoba ten zwyczaj uncertain
      • agatka_s Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 08:51
        Ja zawsze mam taką metodę na takie "przemądrzałe" dzieciaki (łącznie z moim
        własnym, który też czasem naduzuwa niektórych pojęć których nie do końca
        rozumie, ale chce "zaszpanować"),że pokonuję je własną bronią. Więc
        uśmiechając zadałabym głośno pytanie "a czy możesz mi kochanie wytłumaczyć co
        znaczy słowo debilka, z jakiego języka pochodzi i tak na marginesie co skłoniło
        Cię aby mnie tak nazwać ?" (wszystko wypowiedziane stanowczym i poważnym
        tonem), gwarantuje że szczęka rozhisteryzownemu dziecku natychmiast opada i
        zazwyczaj dziecko milczy i się wstydzi. No i wtedy można powiedzieć, że słów
        których się nie rozumie raczej nie nalezy uzywać. Potem można powiedzieć, że
        debil to termin medyczny, a w języku potocznym przyjęło się to jako określenie
        negatywne i jak tak się kogoś nazywa to jest mu przykro. Na koniec
        powiedziałabym że mam nadzieję że użycie tego słowa nie wynikało z chęci
        zrobienia mi krzywdy tylko braku wiedzy. No i po sprawie.
    • nawa_noren Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 09:52
      witam,nie przeczytalam wszystkich postow ,wiekszoscia wypowiedzi jestem
      zbulwersowana i nie wyobrazam sobie,by w taki sposob wychowywac dzieci(mam
      dwoj,mysle ze duzo starsze od Waszych).Gdyby ktrres z nich postapilo ,jak te w
      piaskownicy,nazywajac obca kobiete "debilka",napewno milabym pretensje wylacznie
      do siebie,ze nie potrafilam wychowac wlasnego dziecka!I napewno zostaloby
      ukarane za takie postepowanie.
      W glowie sie nie miesci,by matki ,jak lwice,bronily "potworow".
      Jak najbardziej popieram wypowiedz ramana gawrona.
      Pozdrawiam,i ,uwazajcie dziewczyny,w wieku dojrzewania Waszych dzieci,mozecie
      nie sprostac problemom smile
      • jagusia7 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 10:25
        Moje dziecko ma dopiero 4 lata, więc pewnie według Ciebie nie mam prawa się
        wypowiadać. Ja jednak też byłam dzieckiem, i zapewniam Cię, że moi rodzice
        nigdy nie pozwoliliby, żeby obce babsko uderzyło w twarz mnie lub mojego brata.
        Jestem pewna, że murem stanęliby po naszej stronie(w kwestii bicia). I nigdy
        nie mieli z nami kłopotów, również w wieku dojrzewania. A głupie rzeczy
        zdarzało mi się mówić do starszych, i wystarczyło mi wytłumaczyć, co zrobiłam i
        odwołać się do mojej empatii(pomyśl,jak ta pani się teraz czuje), żebym bardzo
        się wstydziła tego, co powiedziałam, i biegła przeprosić(i jeszcze młodszemu
        bratu tłumaczyłamsmile. A szacunek do starszych wpoili mi bardzo mocno.
        Z metodami pana Romana Gawrona nie zgadzam się absolutnie, bo biciem można
        wywołać tylko strach, a nie szacunek. Szacunek nie wynika ze strachu przed
        biciem(dziecko już nie podskoczy, owszem, ale do takiej osoby może czuć co
        najwyżej nienawiść).
        Poza tym jest jednak różnica między przedszkolakiem a nastolatkiem.

        PS. A na forum czytałam niejednokrotnie opinie mam starszych dzieci(także tych
        już dorosłych) i na szczęście nie wszystkie polecają takie metody jak Ty i
        roman.gawron, a w końcu też te dzieci wychowały.
        --
        Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
        A to Robercik
      • anek.anek Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 10:38
        Przecież to tyczy się dziecka 6 letniego, dla mnie = nie do końca świadomoge
        czynów.
        Z każdym rokiem możemy wymagać coraz więcej od dzieciaków. Ale bicia tak czy
        inaczej na bezczelnąodzywkę po prostu nigdy nie zaakceptuję. Gdyby babcia
        odpowiedziała "sam jesteś debil", to nie byłoby tutaj takich broniących postów.
        ale ona - człowiek dorosły przekroczyła granicę, która jest dużo ważniejsza dla
        takiego dziecka: bo czyny rozumie, a pojęcia niektórych słów i konsekwencji z
        ich wypowiedzeniem chyba ma jeszcze prawo nie pojmować.
        Tylko o to mi chodzi.
        Przperosić się muszą WZAJEMNIE!
      • jagusia7 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 10:48
        Mnie jest ciężko zrozumieć, że Ty nie widzisz nic złego w tym, że obca baba
        walnęła małe dziecko w twarz. Nie mówię, że dziecko zachowało się cacy, ale
        reakcja tej kobiety była niewspółmierna do winy dziecka. I tylko o to mi
        chodzi. Sprawę można było załatwić inaczej, bez rękoczynów.
        Skutek był o wiele gorszy, niż przyczyna.
        --
        Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
        A to Robercik
        • nawa_noren Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 10:53
          Jagusia,nigdzie nie napisalam,ze jestem zachwycona zachowanie babci,ktora
          zareagowala w taki sposob..Jednak czytajc posty,odnioslam wrazenie,ze czyn
          dziecka zszedl na drugi plan i to wlasnie bardzo mnie zaniepokoilo.
          Jak postapilabym w tej sytuacji..natychmiast kazalabym dziecku!!!przeprosic ta
          pania,nastepnie,juz na osobnosci porozmawialabym z nia,i tyle...pozdrawiam.
          • jagusia7 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 11:05
            No tak, tylko ja bym nie rozmawiała z nią na osobności. Chcę, żeby moje dziecko
            wiedziało, że nikt nie ma prawa go bić, że szacunek należy się i dorosłym, i
            dzieciom. Uderzenie dziecka, i to cudzego, w dodatku w twarz, budzi mój
            zdecydowany sprzeciw. Powinna go przeprosić, a on ją(może być nawet na
            odwrótsmile) Dziecko zachowało sie nieładnie i gdyby ta kobieta nie postąpiła
            jeszcze gorzej, to pewnie nikt by go nie bronił (aczkolwiek nadal twierdzę, że
            dziecko mogło nie zdawać sobie sprawy z tego co mówi, ale przeprosiny babie
            należały się, po wytłumaczeniu dziecku, co to znaczy).
            --
            Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
            A to Robercik
          • agatka_s Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 13:08
            Droga noren,

            Jest poprostu ogromna różnica między tym czego należy oczekiwać od dorosłej
            dojrzałej kobiety która wychowuje już drugie pokolenie, a 6-latkiem.

            To, że dziecko się źle zachowało jest bezsporne i o tym nie dyskutujemy, bo tak
            jak jest jasne , że dziecko nie powinno dokuczać innym, deptać trawników i
            zabijać much, tak samo jest jasne że nie powinno się brzydko odzywać (tym
            bardziej do starszych). Ale jest to dziecko, które niestety czasem muszce
            wyrwie nóżki, czasem naśmieci a czasem powie "jesteś debilka"...no tak to bywa
            z dzieciakami. Dorośli są od tego aby tłumaczyć co jest dobre a co złe, i
            potem wymagać konsekwentnie takiego zachowania.

            Bardzo natomiast naganne, a nawet karygodne jest zachowanie babci. Z kilku
            powodów:

            a. bo bicie nie jest dobre
            b. bo bicie po twarzy, jest bardzo niedobre (uwłacza godności) i jest
            utożsamiane z najgorszymi instynktami człowieka
            c. bo relacja dorosły/dziecko nie jest równa i babcia ewidentnie wykorzystała
            przewagę nad słabdszym
            c. bo wymierzanie kary w ten sposób dziecku jest niewychowawcze
            d. bo to było obce dziecko, i od wymierzania mu kary są jego opiekunowie a nie
            obca osoba
            e. bo wszystko to miało miejsce publicznie, w obecności innych dzieci, dla
            których niewątpliwie było to w pewnym sensie traumatyczne a conajmniej bardzo
            przykre zdarzenie.

            Autorka tego wątku miała wątpliwości co powinna zrobić, widząc tak karygodne
            zachowanie babci, no i o tym dyskutujemy. Zachowanie dziecka było niedobre ale
            to jest jasne i nie wymaga specjalnie dyskusji.

            A tak zupełnie na marginesie gdyby mnie jakieś dziecko (i to 6-letnie) nazwało
            debilką to chyba by mnie to poprostu rozśmieszyło, bo musi to swoją drogą
            komicznie brzmieć w ustach takiego malucha. Ja tam wiem że debilką nie jestem,
            więc chyba bym się tym tak nie przejęła gdyby taki ledwo odrastający od ziemi
            to stwierdził, no a juz napewno tak bym sie nie przejęła abym walnęła w
            twarz. Nie wiem co takiego musiałoby się zdarzyć abym kogoś walnęła w twarz ???

            Chyba ten maluch musiał babcię ukłuć w czuły punkt....
              • agatka_s Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 15:55
                Obawiam się że Pani nie zrozumiała pytania autorki, owszem pytanie było co
                zrobić gdyby sytuacja dotyczyła naszego dziecka, ale nie z dzieckiem tylko
                z "debilką" (vide tytuł u góry).

                Z dzieckiem można zrobić 2 rzeczy: jeśli użyło słowa nieswiadomie to
                wytłumaczyć, jak świadomie to też wytłumaczyć że postąpiło źle i ukarać.

                To jak podchodzimy do dziecka które obraziło starszą panią, to nie jest
                wyrozumiałość, tylko sprawiedliwość. Zachowania dzieci traktuje się trochę
                inaczej niż dorosłych, bo dzieciom brak dystansu i doświadczenia, aby czasem
                rozumieć co robią. Gdybyśmy do dzieci stosowali te same kryteria co do
                dorosłych, to od razu wszystkie trzeba by było pozamykać w aresztach.

                A rozwydrzone nastolatki i małoletni przestępcy wyrastają raczej z tych co to
                byli bici (a już napewno jak po twarzy), bo uczą się że przemoc to jedyna
                metoda dochodzenia słuszności, swoich praw, jedyna reakcja jeżeli nas ktoś
                obrazi.

                Złemu zachowaniu i brakowi kultury należy się przeciwstawiać, ale dostosowanymi
                do dzieci metodami, a nie metodami kolegów z jednej celi. Bicie po twarzy
                daje bardzo duży uraz, naprawdę uderza w poczucie godności i wartości człowieka.


    • nawa_noren Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 16:56
      Droga Panno Agatko,
      slowa: "Zastanawiam sie jak nalezaloby zachowac sie gdyby to dotyczylo mojego
      dziecka" rzeczywiscie zrozumilam dosc jednoznaczniesmile

      Przejrzalam pare postow na tym forum,poczytalam,jak wychowuja sie niektore
      dzieci i wlos na glowie sie jezy..
      Jesli maluchom od najmlodszych lat pozwala sie na przyklad na grzebanie w
      cukiernicy))) w obecnosci gosci,to ja dziekuje...)


      • agatka_s Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 17:24
        Tylko, że to jest zupełnie inna kwestia. Mnie też nie podoba się wiele rzeczy
        i zjawisk (np. partia Samoobrona, brrrr), wśród rzeczy które mi się nie
        podobają jest i to jak niektóre dzieci są wychowywane (brak szacunku dla
        starszych, szantażowanie dorosłych: "mamo kup mi", nadużywanie brzydkich słów,
        oglądanie telewizji i gra na komputerz 24 h na godzinę, różne dys-leksje i
        dysgrafie i dys-co-tam-jeszcze-niewiadomo-co mające często zasłonić lenistwo
        dziecka itp itd) ale to nie znaczy że każde napotkane dziecko i jego rodziców
        (tudzież posłow i zwolenników Samoobrony) walę po gębie.

        Ja zaczynam akurat dobre wychowanie od swojego małego, przynajmniej tyle mogę
        zrobić. Do cudzych się nie wtrącam (a co sobie o nich myślę to moja słodka
        tajemnica, którą się czasem dziele na tym forum, ale ogólnie i anonimowo). Nie
        zwracam nikomu natomiast uwagi, a już napewno nie występuję jako szeryf
        wymierzający sprawiedliwość, waląc niezdyscyplinowane (w tym i rozsypujące
        cukier) 6-latki po gębie.

        Pozdrawiam
        • nawa_noren Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 17:45
          agatka_s napisała:

          > Tylko, że to jest zupełnie inna kwestia. Mnie też nie podoba się wiele rzeczy
          > i zjawisk ...np różne dys-leksje i
          > dysgrafie i dys-co-tam-jeszcze-niewiadomo-co mające często zasłonić lenistwo
          > dziecka itp itd)

          Odbiegajac od tematu glownego postu,mysle,ze skrzywdzilas swoja wypowiedzia
          niejedna osobe.
          Jakim prwem,mila Agatko,piszesz takie brednie,w jakim swiecie zyjesz?
          Czy aby napewno tolerancyjnym?
          Pozdrwaiamsmile
          • agatka_s Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 09.06.04, 20:55
            To już zupełnie nie na temat, ale...

            Nie sądze abym kogoś obraziła, zaczyna się w szkole od lewej dys-coś-tam,
            lewego zameldowania aby w lewy sposób dziecko dostało sie do dobrego gimnazjum
            a potem są lewe renty, lewe rozwody aby dostać lewy zasiłek, całe zycie takie
            lewe... Sama znam kilkoro nastolatków, którzy wręcz chwalą się, że im mamusia
            załatwiła zaświadczenie od psychologa i ortografia im nie potrzebna. Niestety
            ich rodzice to tolerują, a nawet wiecej są z siebie dumni że tak bardzo
            pomagają "maleństwom".



            Uważam takie oszustwa za nieuczciwe i wstrętne, i w moim świecie nie ma
            tolerancji (czyli w tym sensie żyje rzeczywiście w świecie nie tolerancyjnym)
            dla takiego postępowania, no ale cóż dalej nikogo bić nie będe (choć czasem to
            mam taką ochotę...)

    • nilka13 "gnojka"? 09.06.04, 21:12
      o, przeoczyłam tego "gnojka". Panie Romanie- czy pan aby nie w szkole uczy? Tak
      mi jakoś pokojem nauczycielskim "zapachniało"...
        • kajami1 Re: "gnojka"? 10.06.04, 11:13
          Panie Romanie ja też mam parę pytańsmile
          Czy szacunek należy się człowiekowi ze względu na wiek czy przez sam fakt bycia
          człowiekiem (niezależnie od tego czy 5letnim czy 105letnim)?

          Czy w przypadku cytuję: gnojków przemoc fizyczna jest uzasadniona?

          Czy jakakolwiek przemoc fizyczna może być pochwalana tylko przez wzgląd na
          dobre intencje?

          A może zamiast placówek resocjalizacyjnych stworzymy kazamaty? No w
          ostateczności może pomyślimy o zsyłkach na Sybirsmile

          Pozdrawiam
          Kasia
          --
          Michałek (15.05.2002)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12764097
    • marshia Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 10.06.04, 13:48
      witam
      w skrocie:
      -przeczytalam wszystkie posty
      - jestem mama 10-miesieczniaka macka, wiec duzego doswiadczenia w wychowaniu
      nie mam
      - jestem nauczycielka

      moja opinia:

      - malec zachowal sie niewlasciwie, ale dzieci sa szczere az do bolu i jak kilka
      osob zauwazylo czesto eksperymentuja z nowo poznanymi/uslyszanymi wyrazami
      (patrz: moje ulubione felietony o jasiu z "Dziecka", a szczegolnie "do widzenia
      staje dupy" powiedzial jas wychodzac ze swojej ulubionej ksiegarni)

      - babcia -debilka zachowala sie karygodnie i nic jej nie usprawiedliwia

      - babcia powinna przeprosic chlopca, a potem on ja

      - a co do opinii romana gawrona, ze dzieci nie potrafia wlasciwie odczytac
      grymasu twarzy (nie pamietam dokladnie sformulowania) mam dokladnie odmienne
      zdanie : srogi wyraz twarzy moze funkcjonowac jako rodzaj nagany czy kary,
      jesli tylko wszyscy z otoczenia go uzywaja.

      - uczac w szkole 7 lat w liceum i rownolegle jeden rok w I kl gimnazjum, wiem
      ze srogi wyraz twarzy jest skuteczna metoda 'sciagania ucznia na ziemie',
      zaczynajac prace mialam 23 lata i obiecalam sobie, ze nie bede krzyczec, walic
      dziennikiem w stol lub kluczem w tablice i sie udalo
      • marshia Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 10.06.04, 14:50
        i cd

        zreszta moi wychowankowie mowili o mnie, ze zabijam wzrokiem. Oprocz tego
        czesto uzywalam slow prosze i przepraszam, nie zdazylo mi sie powiedziec "bo ja
        tak chce" i prosze mi wierzyc nie mialam problemow nawet z klasa gimnazjalna, w
        ktorej wiekszosc dzieci pochodzila z rodzin patologicznych, a inne nauczycielki
        pisaly podania o rezygnacje z tej klasy. Nie, nie jestem super-nauczyciel bez
        wad i porazek, ktore tez sie zdarzaly, ale wiem, ze mi bylo latwiej stosujac
        wlasnie takie a nie inne metody.

        w stosunku do wychowania swojego dziecka, tez mam pewne zalozenia, czas pokaze
        na ile uda mi sie je zrealizowac, a jak metamorfoze moje wyobrazenie o
        wychowaniu i stosowanych zasadach bedzie musialo przejsc.

        jak bym postapila bedac opiekunka chlopca? najpierw zajelabym sie dzieckiem, a
        potem zazadala przeprosin od agresorki oraz od dziecka przeproszenia babci.
      • linka9 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 11.06.04, 18:27
        marshia napisała:

        > - babcia powinna przeprosic chlopca, a potem on ja

        A dlaczegóż taka kolejność?
        Jakby nie patrzeć to dzieciak zaczął.

        Przez całą tą dyskusję widzę, że mamy ciągoty do wychowywania innych, a nie
        skupienia się na własnym podwórku.
        Obojętnie jak ocenimy postępowanie babci, nie ona powinna być obiektem
        pierwszej reakcji (no chyba żeby dalej atakowała dzieciaka), nie uważam też za
        stosowne naskakiwanie na nią przy dziecku, choć odpowiedni komentarz mozna
        dołaczyć. Ja rozumiem miłość bezwarunkowa, ale to chyba jednak nie w tym
        kontekście.
        Z naszej reakcji natomiast powinna wyniknąć odpowiednia reakcja babci
        (przeprosiny); musimy też przyjąć założenie, że nie zawsze jesteśmy w stanie
        wpłynąć na zachowanie obcych ludzi, a pieniactwo do niczego dobrego nie
        prowadzi. Obowiązkiem naszym jako rodziców jest wychować dzieci w szacunku (co
        nie znaczy w slepym posłuszeństwie) do starszych i tego już od 5-6 latka mozna
        stanowczo wymagać.

        Dla mnie gorsza od policzka byłaby taka sytuacja, kiedy to babcia nie reaguje,
        opiekun nie reaguje, a dziecko wyrasta w przeświadczeniu, że wszystko mu wolno
        i ono tu dyktuje warunki.
        To że atak fizyczny nie jest godny pochwały i akceptacji nie ma sensu przecież
        pisać, natomiast faktem jest, że czasami życie zmusza do wyboru pomiędzy "złym"
        i "gorszym" rozwiązaniem, nie pozostawiając miejsca na ideał.
        • kicia_edziecko Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 11.06.04, 18:47
          Napisałaś:
          Obowiązkiem naszym jako rodziców jest wychować dzieci w szacunku (co
          >
          > nie znaczy w slepym posłuszeństwie) do starszych i tego już od 5-6 latka
          mozna
          > stanowczo wymagać.
          Cyz naprawdę Twoim zdaniem starszy = godny szacunku?
          Nie zgadzam się z Tobą. Dziecko należy nauczyć szacunku do ludzi a nie do
          starszych. Starsi to również pijani menele na ulicy i różne, mniejsze lub
          większe szumowiny. Ludzim należy się szacunek za to, co sobą reprezentują a
          nie za to ile mają lat. Tylko w przypadku dzieci można przymknąć oko i
          powiedzieć, że wszystkie są dziećmi. Od dorosłych wymaga się trochę więcej.
          Mam sąsiada z parteru, który raz na jakiś czas załatwia swoją potrzebę
          fizjologiczną przez szczebelki mojej piwnicy. Mam uczyć syna szacunku do
          starszych??? Nigdy. Zamiast tego będę uczyła go szuacunku do ludzi, jednak
          szacunek to nie nabyte prawo, to wypracowany latami przywilej.
          Pozdrawiam
          Mama Tygryskasmile
          Nowe fotki szcześliwego człowieka:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7082785&a=10564253
          • linka9 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 11.06.04, 20:04
            kicia_edziecko napisała:

            > Cyz naprawdę Twoim zdaniem starszy = godny szacunku?
            Tego, nie napisałam.
            Wybacz jednak, ale w dalszym ciągu nie uważam, aby zasadne było, by 6 latek
            decydował o tym kto jest godny szacunku a kto nie.
            W związku z tym będę upierać się, że z zasady mamy wychowywć w szacunku do
            wszystkich.

            Przykład.Uczysz mówić dziecko "dzień dobry" sąsiadom. A więc z zasady latorośl
            tak ma się odzywać do wszystkich sąsiadów, a nie tylko do tych co np mają ładne
            spodnie i nie zwracają uwagi dzieciom.
            Ale już Ty, jako matka masz prawo wytłumaczyć, że niektórzy ludzie nie
            zasługują na szacunek i domagać się, aby Twoje dziecko nie kłaniało się np
            złodziejowi. A jeżeli dziecko ma obiekcje w stosunku do kogoś z dorosłych to
            też ten problem powinno otwarcie Tobie przedstawić.

            Jednak są granice, których przekroczyć nie mozna i nawet w stosunku do ludzi,
            którzy na to nie zasługują, nie wolna nam się zachowywać w sposób niewłaściwy
            (przezywać), a przynajmniej nie przyczyniać się do wzmacniania takich zachowań.
            Oczywiście inna byłaby ocena zachowania dziecka, gdyby ono coś nieumyslnie
            złego zrobiło w piaskowniczy, za co dostałoby w twarz, a w zamian odpłaciło
            odpowiednim słowem.

            > Dziecko należy nauczyć szacunku do ludzi a nie do
            > starszych.
            Nie kłoćmy się o słowa, wszak starszy to też człowiek. Nie zmienia to jednak
            faktu, że poprzednie pokolenia były wychowywane w szacunku własnie do starszych
            i na złe im to nie wyszło.

            > większe szumowiny. Ludzim należy się szacunek za to, co sobą reprezentują a
            > nie za to ile mają lat.

            Dobrze napisane, za to co sobą reprezentowł dzieciak spotkał go brak szacunku.
            Ja rozumiem, że dziecko mierzy się inną miarką, ale nie możemy zakładać, że
            Kali przezywa to dobrze, ale jak Kali dostanie - to tragedia i brak szacunku.

            Ja tu nawet nie koncentruję się na reakcji np impulsywnej matki, która
            nakrzyczałaby na babcię, reakcji dziecka, któremu się wyrwało, chodzi mi
            jedynie o fakt trudny dla mnie do zrozumienia, że analizując na chłodno
            sytuację prawie wszyscy bronią "biednego dziecka". Moim zdaniem, matka powinna
            dziecko przytulić i spokojnie (jeśli mozna zachować spokój w takiej sytuacji)
            wytłumaczyć: Twoje niewłaściwe zachowanie wywołało niewłaściwą reakcję babci.
            Innymi słowy daje komunikat: jestem z Tobą, kocham Cię, ale nie pochwalam twego
            zachowania, za niewłaściwe czyny, słowa ponosi się karę; nie uchronię cię przed
            konsekwencjami twojej postawy. Oczywiście - to w wielkim uproszczeniu, jakby
            ktoś chciał "chwytać za słowa".
            • kicia_edziecko Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 11.06.04, 21:32
              kicia_edziecko napisała:

              >> Cyz naprawdę Twoim zdaniem starszy = godny szacunku?
              linka9 napisała:
              >Tego, nie napisałam.
              >Wybacz jednak, ale w dalszym ciągu nie uważam, aby zasadne było, by 6 latek
              >decydował o tym kto jest godny szacunku a kto nie.
              >W związku z tym będę upierać się, że z zasady mamy wychowywć w szacunku do
              >wszystkich.
              Słusznie, jednak pisałaś wyraźnie, że 5 czy 6 latek powiniemn być przez
              rodziców wychowywany w szacunku do starszych. Nie pisałaś nic o dzieciach,
              nastolatkach, gejach czy księżach. Mowa była o szacunku do starszych to się
              przyczepiłam. Sytuacja opisana w poście głównym dowodzi, że niektórzy starsi, a
              nawet mówiąc wprost, starzy, na szacunek nie zasługują. Myślę to o babci
              bokserce.

              >Przykład.Uczysz mówić dziecko "dzień dobry" sąsiadom. A więc z zasady latorośl
              >tak ma się odzywać do wszystkich sąsiadów, a nie tylko do tych co np mają
              >ładne
              >spodnie i nie zwracają uwagi dzieciom.
              >Ale już Ty, jako matka masz prawo wytłumaczyć, że niektórzy ludzie nie
              >zasługują na szacunek i domagać się, aby Twoje dziecko nie kłaniało się np
              >złodziejowi. A jeżeli dziecko ma obiekcje w stosunku do kogoś z dorosłych to
              >też ten problem powinno otwarcie Tobie przedstawić.

              >Jednak są granice, których przekroczyć nie mozna i nawet w stosunku do ludzi,
              >którzy na to nie zasługują, nie wolna nam się zachowywać w sposób niewłaściwy
              >(przezywać), a przynajmniej nie przyczyniać się do wzmacniania takich zachowań.

              Rany, masz rację. Tylko bronisz kobiety, która ma obowiązek tego przestrzegać
              zamiast bronić dziecka, które ma prawo jeszcze tego nie wiedzieć bądź
              nieumiejętnie stosować w praktyce. To nieporozumienie.

              >Oczywiście inna byłaby ocena zachowania dziecka, gdyby ono coś nieumyslnie
              >złego zrobiło w piaskowniczy, za co dostałoby w twarz, a w zamian odpłaciło
              >odpowiednim słowem.

              >> Dziecko należy nauczyć szacunku do ludzi a nie do
              >> starszych.
              Nie kłoćmy się o słowa, wszak starszy to też człowiek. Nie zmienia to jednak
              faktu, że poprzednie pokolenia były wychowywane w szacunku własnie do starszych
              i na złe im to nie wyszło.

              Starszy to też człowiek, oczywiście, ale nie tylko. Dokonałaś po prostu sporego
              uproszenia. Śmiem wątpić w to, że na złe im nie wyszło. Dla mnie to tylko
              zmuszanie dzieci do bezmyślnego posłuszeństwa wynikającego z zalezności władzy
              a nie autentyczny szacunek. Taki szacunek co się rózgą egzekwuje. Szanuj
              starszych i już. Bo tak.
              A że na złe im nie wyszło? Bo ja wiem... Nie widzę żadnych przesłanek aby uznać
              to za prawdziwe.
              >> większe szumowiny. Ludzim należy się szacunek za to, co sobą reprezentują a
              >> nie za to ile mają lat.

              >Dobrze napisane, za to co sobą reprezentowł dzieciak spotkał go brak szacunku.
              >Ja rozumiem, że dziecko mierzy się inną miarką, ale nie możemy zakładać, że
              >Kali przezywa to dobrze, ale jak Kali dostanie - to tragedia i brak szacunku.

              Cóż, równie wysokie wymagania stawiasz dziecku jak staruszcze. To podstawowa
              różnica w naszym podejściu i nie sądzę aby był sens to roztrząsać.

              >Ja tu nawet nie koncentruję się na reakcji np impulsywnej matki, która
              >nakrzyczałaby na babcię, reakcji dziecka, któremu się wyrwało, chodzi mi
              >jedynie o fakt trudny dla mnie do zrozumienia, że analizując na chłodno
              >sytuację prawie wszyscy bronią "biednego dziecka". Moim zdaniem, matka powinna
              >dziecko przytulić i spokojnie (jeśli mozna zachować spokój w takiej sytuacji)
              >wytłumaczyć: Twoje niewłaściwe zachowanie wywołało niewłaściwą reakcję babci.
              >Innymi słowy daje komunikat: jestem z Tobą, kocham Cię, ale nie pochwalam
              >twego zachowania, za niewłaściwe czyny, słowa ponosi się karę; nie uchronię
              >cię przed konsekwencjami twojej postawy. Oczywiście - to w wielkim
              >uproszczeniu, jakby ktoś chciał "chwytać za słowa".

              No to teraz ja napiszę Ci jakie moim zdaniem taka matka wysyła komunikaty
              dziecku: zachowałeś się niewłaściwie, dlatego ktoś miał prawo dać Ci po pysku.
              Czyjesz się znieważony? - trudno, to konsekwencja Twojego zachowania... Miał
              prawo do takiego zachowania, miał prawo Cię znieważyć i upokorzyć. Wiedz synku,
              że jak innym razem znowu zachowasz się niewlaściwie, to równie dobrze może Cię
              spotkać Cię coś jeszcze bardziej przykrego, a ja jako matka nie stanę w obronie
              Twojej godności bo popełniłeś jeden ze swoich dziecięch błędów, błędów nie do
              wybaczenia... Uważam za słuszną karę, która Cię spotkała (nie negujesz -
              przyzwalasz).
              Jedną z rzeczy, których my, rodzice, powinniśmy nauczyć nasze dzieci jest
              godność własna i szacunek do samych siebie. Dziecko należy nauczyć granic nie
              tylko w stosunku do innych ale i do siebie. Dzieci powinny wiedzieć, na co
              sobie pozwolić nie powinny i od którego momentu została naruszona ich godność
              osobista.
              Takim podejściem, jakie zaprezentowałaś, moim zdaniem nie osiągnie się tego
              efektu.
              Wracając jeszcze do szacunku do starszych, który jednak w Twoich postach się
              przewija - neguję, neguję to jako zasadę. Gdyby nie to wtłaczane dzieciom
              posłuszeństwo do starszych, być może nie rozprzestrzeniła się tak w Polsce
              pedofilia. Właśnie dlatego, że rodzice uczą dzieci szacunku do starszych jako
              zasady (czyli wszystkich dorosłych), dzieci mają mylny obraz w ocenie takiej
              niewłaściwej relacji. Skoro ma szanować starszych co do zasady, to dlaczego
              mialoby się sprzeciwiać zachowaniom jednego z tych starszych?

              Pozdrawiam

              --
              Mama Tygryskasmile
              Nowe fotki szcześliwego człowieka:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7082785&a=10564253
              • linka9 Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 11.06.04, 22:47
                kicia_edziecko napisała:
                > Rany, masz rację. Tylko bronisz kobiety, która ma obowiązek tego przestrzegać
                > zamiast bronić dziecka, które ma prawo jeszcze tego nie wiedzieć bądź
                > nieumiejętnie stosować w praktyce. To nieporozumienie.

                Powtórzę do znudzenia: nie bronię kobiety, ale traktuję forum "wychowanie" na
                edziecku, jako wskazówki dla rodziców w postępowaniu z dziećmi. Swiata całego
                nie zbawię i wszystkich babć też nie nawrócę, tymbardziej że starych drzew się
                nie przesadza, za to młode należy starannie pielęgnować, aby wyrosły na piękne
                okazy, ale nas nie zgłuszyły.

                > Cóż, równie wysokie wymagania stawiasz dziecku jak staruszcze. To podstawowa
                > różnica w naszym podejściu i nie sądzę aby był sens to roztrząsać.

                Nie, równie wysokie wymagania stawiam rodzicom, jak i staruszce. Babcia nie
                miała prawa tak się zachować (no, chyba że potraktujemy to jak mniejsze zło, o
                czym pisałam wczesniej), a dziecko mogło się tak zachować z racji swego wieku,
                natomiast w żadnym wypadku matka nie ma prawa wzmacniać takiego zachowania u
                dziecka. Z wiekszości postów natomiast owo wzmacnianie wynika. I to mnie
                PRZERAŻA. Bezstresowe wychowanie już przerabialiśmy...

                > No to teraz ja napiszę Ci jakie moim zdaniem taka matka wysyła komunikaty
                > dziecku: zachowałeś się niewłaściwie, dlatego ktoś miał prawo dać Ci po
                pysku.
                Dokładnie TAK. "Dostaniesz" nieraz w życiu, jak nie bedziesz przestrzegał
                obowiazujących norm.

                > Czyjesz się znieważony? - trudno, to konsekwencja Twojego zachowania... Miał
                > prawo do takiego zachowania, miał prawo Cię znieważyć i upokorzyć.

                Każda kara to swego rodzaju upokorzenie.Zamykanie ludzi w małych celach,
                odbieranie im praw - też.


                Wiedz synku,
                >
                > że jak innym razem znowu zachowasz się niewlaściwie, to równie dobrze może
                Cię
                > spotkać Cię coś jeszcze bardziej przykrego, a ja jako matka nie stanę w
                obronie
                >
                > Twojej godności bo popełniłeś jeden ze swoich dziecięch błędów, błędów nie do
                > wybaczenia...

                TAK własnie, jak jako matka pomogę ci "nawrócić się", nie odwrócę się od
                ciebie, nawet gdy inni dadzą ci w twarz, przyjmę z otwartymi rękami, jak syna
                marnotrawnego (to już slang między nami, zeby nie było, że ja tak do
                dzieciaka), ale warunek podstawowy - to zmiana zachowania.

                Uważam za słuszną karę, która Cię spotkała (nie negujesz -
                > przyzwalasz).
                Uswiadamiam, że kara nie zawsze jest adekwatna do winy, to "ryzyko zawodowe
                gnojka" (chyba mi się dostanie). Wybor jest prosty - nie ma złego zachowania,
                nie ma kary, a więc zbyt cięzkiej też.


                > Jedną z rzeczy, których my, rodzice, powinniśmy nauczyć nasze dzieci jest
                > godność własna i szacunek do samych siebie. Dziecko należy nauczyć granic nie
                > tylko w stosunku do innych ale i do siebie. Dzieci powinny wiedzieć, na co
                > sobie pozwolić nie powinny i od którego momentu została naruszona ich godność
                > osobista.

                Ja nie przeczę, że Ty uczysz własciwie swoje dziecko, ale widocznie rodzice
                tego dzieciaka popełnili gdzieś bład, skoro małolat na takie odzywki sobie
                pozwolił. Jeszcze powiedzmy 4-latek mógłby nie zdawać sobie sprawy z rangi
                takiego slowa, ale jest mało prawdopodobne, aby nawet ciut strsze dziecko nie
                wiedziało, co mówi. Zgadzam się z tym, co napisałaś, tylko proszę zauważ, że to
                własnie dziecko pierwsze naruszyło czyjaś godność, to nie była reakcja obronna
                (tak przynajmniej zakładamy, bo przecież nas tam nie było).

                Ja sama nie wiem, jak zachowałabym się będąc "babcią"; chłodne analizy często
                nijak mają się do emocjonalnej rzeczywistości. Z całą pewnością - nie
                uderzyłbym. Zapewne zależaloby to zarówno od wczesniejszego zachowania dziecka
                (w całoksztalcie), jak i mojego nastroju, albo machnęłabym reką, jak odalie,
                albo jednak zdecydowanie zareagowałbym, jak romangawron.
                • kicia_edziecko Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 11.06.04, 23:27
                  Cóż, Ty masz swoje widzenie świata, ja swoje.
                  Reasumując - ja nie pozwolę aby ktokolwiek bił moje dziecko po twarzy (czy w
                  ogóle), niezależnie od tego co się stanie.
                  Uznasz, że jestem czepliwa, pewnie trochę będzie w tym racji, ale wrócę do
                  szacunku do starszych. Niektórzy rodzice wpajają dzieciom pewne schematy:
                  szacunek do starszych co do zasady, szacunek do nauczycieli co do zasady,
                  szacunek do księży co do zasady... W klasycznej teorii oceny (z naukowego
                  punktu widzenia) posługiwanie się stereotypami (stereotypami w tym przypadku
                  jest szacunek do przedstawicieli wskazanych przeze mnie grup społecznych czy
                  zawodowych) jest jednym z p o d s t a w o w y c h błędów w ocenie, ludzi badź
                  sytuacji.
                  Jak chćby to: info.onet.pl/934460,11,1,0,120,686,item.html
                  Przysłowiowa d..a. Dzieci wcześniej czy później zauważą, że rodzice wciskają im
                  lipę, odbędzie się to ze szkodą dla nich samych, rodziców oczywiście.
                  Pozdrawiam

                  --
                  Mama Tygryskasmile
                  Nowe fotki szcześliwego człowieka:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7082785&a=10564253
                  • linka9 Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 12.06.04, 01:57
                    kicia_edziecko napisała:

                    > Cóż, Ty masz swoje widzenie świata, ja swoje.
                    > Reasumując - ja nie pozwolę aby ktokolwiek bił moje dziecko po twarzy (czy w
                    > ogóle), niezależnie od tego co się stanie.

                    No, własnie i dlatego mamy rozbrykane bandy nastolatków, bo ich starzy nie
                    pozwalają ......(skrzywdzić biednego dziecka) bez względu na to, co ono zrobiło.


                    Chciałabym zwrócić na jedną rzecz uwagę: to że stosujesz takie, a nie inne
                    metody nie oznacza, że wychowasz bandziora. Na to ma wpływ wiele innych spraw.
                    Ale zapewniam Cię, że jesli trafi kosa na kamień, a jeszcze inne czynniki temu
                    dopomogą, to z TRUDNYM dzieckiem sobie nie poradzisz, a Twoje metody obrocą sie
                    przeciwko Tobie. I jeszcze jedno: są dzieci, ktore wychowuje ulica,
                    patologiczne rodziny, niepedagogiczne domy dziecka, takie które mają
                    wszelkie "predyspozycje" aby zejść na dno. Ale tak się nie dzieje. Są rownież
                    dzieci, ktorych organizm wychwytuje każdą niewłaściwą reakcję, gdzie niemalże
                    każdy zły bodziec, negatywne wzmocnienie powoduje określone reakcje. W takim
                    przypadku samym głaskaniem i usprawiedliwianiem niewiele zdziałasz. Nie zyczę
                    Ci, abyś kiedyś odczuła na własnej skórze zetknięcie z rozuchwalonym małolatem,
                    którego matka rzuci się na Ciebie jak lwica, gdy będziesz próbowała się bronić.
                    • agatka_s Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 12.06.04, 07:56
                      Dyskusja jest teoretyczna, bardzo jestem ciekawa jak obrońcy babci zachowali by
                      się jakby to ich dziecko dostało po twarzy. Ja nawet gdyby moje dziecko
                      zrobiło coś gorszego niż użycie słowa debilka, zamarłabym i właśnie jak lwica
                      broniła dziecka (tak właśnie urochamia się wtedy instynkt, jesteśmy wtedy
                      lwicami). Dla osób natomiast teoretycznie rozumiejących co to rodzicielstwo i
                      instynkt matki-lwicy proponuję sobie wyobrazić ze szturchamy babcie a ona nas
                      leje po twrzy ? No i co reagujecie spokojnie i przepraszacie, że
                      szturchnęliście ? Według prezentowanej logiki, powinniście przeprosić, powinno
                      się Was wychować bo starszych szturchać nie należy, powinno się Wam pokazać bo
                      jak nie to wyrosną Was mordercy babć i dziadków (i gwałciciele też)...

                      Cały problem polega na tym nie, że nastapiła reakcja ze strony babci (bo ona
                      oczywiscie jakaś nastąpić powinna), tylko ze była ona NIEADEKWATNA do sytuacji
                      i zastosowana do słabszego dziecka.
                      • linka9 Re: dokąd zmierzamy ??? 12.06.04, 12:39
                        agatka_s napisała:

                        > Dyskusja jest teoretyczna, bardzo jestem ciekawa jak obrońcy babci zachowali
                        by
                        >
                        > się jakby to ich dziecko dostało po twarzy.

                        Ja to się tak zastanawiam, czy ten wątek nie jest zbyt dlugi i co poniektorzy
                        nie mają już siły uwaznie czytać. Bo jeśli już nawet Ty Agatko, której
                        wypowiedzi tak cenię wysnuwasz powyższy wniosek o rzekomej obronie babci na
                        podstawie moich wypowiedzi, to coś tu nie tak.

                        Nie mam pojęcia, jak zachowałabym się jako matka w takiej sytuacji, gdyż
                        reakcje impulsywne, podszyte emocjami nie są do przewidzenia. Może również
                        doskoczyłabym do owej starowinki, bo jak ktoś śmiał uderzyć w twarz moją
                        latorośl. Tylko że my - jak sama zauważyłaś - dyskutujemy teoretycznie, bazując
                        na pewnych specyficznych założeniach i jeżeli już na takim grucie występuje
                        tyle niejasności i róznych podejść, to po prostu włos mi się na głowie jeży -
                        dokąd zmierza ludzkość?


                        Ja nawet gdyby moje dziecko
                        > zrobiło coś gorszego niż użycie słowa debilka, zamarłabym i właśnie jak lwica
                        > broniła dziecka (tak właśnie urochamia się wtedy instynkt, jesteśmy wtedy
                        > lwicami).

                        Jedni wychowują dzieci instynktownie (i nie mają problemów), pozostali bazują
                        na doświadczeniach innych. Instynkt jest rzeczą wspaniałą, ale na gruncie
                        psychiki nieraz zawodzi. Pocóż nam psychologowie, psychoterapeuci, ba nawet
                        lekarze skoro mozna przecież instynktownie.

                        >Dla osób natomiast teoretycznie rozumiejących co to rodzicielstwo i

                        Dla rodziców, wychowawców, którzy spotykają się z problemami dzieci, rodzin
                        teoria stanowi bazę.

                        > Cały problem polega na tym nie, że nastapiła reakcja ze strony babci (bo ona
                        > oczywiscie jakaś nastąpić powinna), tylko ze była ona NIEADEKWATNA do
                        sytuacji
                        > i zastosowana do słabszego dziecka.

                        Czy w dalszym ciągu nie rozumiesz, że Ty masz wychowywać dziecko, a nie babcię?
                        Przecież słowa bym nie powiedziała, gdyby to babcia ni stąd ni zowąd palła Twe
                        dziecię, albo za jedno słowo lała bez opamiętania. Wyskakując na babcię
                        wysyłasz dziecku sygnał, że atakowane musi się bronić (pomijam tu wybór
                        odpowiedniej metody obrony).Tylko że wtedy Ty przeciwdziałabyś atakowi babci. A
                        tu atakującym (na miarę swoich mozliwości) było jednak DZIECKO, a postawy tu w
                        większości prezentowane pokazują, że dziecku WOLNO atakować. I proszę nie
                        zaprzeczać słowami, że przecież nikt nie pochwala zachowania dziecka. Bo u
                        malucha to nasza REAKCJA w danej sytuacji powoduje podświadome zakodowanie
                        aprobaty lub negacji takiego zachowania.
                      • judytak Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 15.06.04, 11:25
                        agatka_s napisała:

                        > Dyskusja jest teoretyczna, bardzo jestem ciekawa jak obrońcy babci zachowali
                        by
                        > się jakby to ich dziecko dostało po twarzy.

                        nie jestem niczyją obrońcą, ale spróbuję sobie wyobrazić, co bym zrobiła,
                        chociaż przychodzi mi to z trudem (po prostu nie spotkałam jeszcze nigdy takiej
                        babci...)

                        podskoczyłabym, złapałabym dziecko za ramię i odciągnęła z pobliżu babci,
                        bardzo zdecydowanie i z bliska (krzykiem?) powiedziałabym babci, że to jest
                        moje dziecko, i ja nie pozwalam, żeby ktokolwiek podniósł na niego rękę, jeśli
                        robi coś niewłaściwego, można mu zwrócić uwagę, albo powiadomić mnie, natomiast
                        bicie jest karalne, i jakbym chciała, mogłabym powiadomić policję, a ona
                        miałaby wielkie problemy

                        odwróciłabym się, i odeszłabym z dzieckiem, żeby nie dopuścić do dalszej
                        pyskówki (w którą nieuchronnie by się przemieniłe domaganie się przeprosin)

                        pochodziłabym z dzieckiem, i wyjaśnialibyśmy sytuację (że ono postąpiło
                        niedobrze, dlaczego tak do niej powiedziało, co można byłoby robić lepiej w
                        takiej sytuacji, że każdy dorosły by się zdenerwował, gdyby został nazwany
                        debilem, że to nie usprawiedliwia tego, co ta pani robiła, że żaden dorosły nie
                        może go bić nigdy, że to prawda, że prawo na to nie pozwala, co ma robić, jeśli
                        kiedyś to się zdarzy itp.)

                        potem byśmy poszli chyba na lody ;o)

                        pozdrawiam
                        Judyta
                        • agatka_s Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 15.06.04, 11:39
                          Ja bym zrobiła absolutnie, dokładnie to samo, aczkolwiek naprawdę nie wiem czy
                          w ferworze emocji, nie wdałabym się w pyskówkę i wielką awanturę. Zazwyczaj
                          jestem opanowana, reaguję bardzo spokojnie i z zimną krwią, i zazwyczaj tym
                          spokojem i "byciem ponad to" przygważdżam przeciwnika, ale nie w sytuacji gdy
                          chodzi o moje dziecko, tu gotowa jestem reagować jak handlara z Bazaru
                          Różyckiego (dla młodszego pokolenia nie będzie ze Stadionu).




                          judytak napisała:



                          > agatka_s napisała:
                          >
                          > > Dyskusja jest teoretyczna, bardzo jestem ciekawa jak obrońcy babci zachowa
                          > li
                          > by
                          > > się jakby to ich dziecko dostało po twarzy.
                          >
                          > nie jestem niczyją obrońcą, ale spróbuję sobie wyobrazić, co bym zrobiła,
                          > chociaż przychodzi mi to z trudem (po prostu nie spotkałam jeszcze nigdy
                          takiej
                          >
                          > babci...)
                          >
                          > podskoczyłabym, złapałabym dziecko za ramię i odciągnęła z pobliżu babci,
                          > bardzo zdecydowanie i z bliska (krzykiem?) powiedziałabym babci, że to jest
                          > moje dziecko, i ja nie pozwalam, żeby ktokolwiek podniósł na niego rękę,
                          jeśli
                          > robi coś niewłaściwego, można mu zwrócić uwagę, albo powiadomić mnie,
                          natomiast
                          >
                          > bicie jest karalne, i jakbym chciała, mogłabym powiadomić policję, a ona
                          > miałaby wielkie problemy
                          >
                          > odwróciłabym się, i odeszłabym z dzieckiem, żeby nie dopuścić do dalszej
                          > pyskówki (w którą nieuchronnie by się przemieniłe domaganie się przeprosin)
                          >
                          > pochodziłabym z dzieckiem, i wyjaśnialibyśmy sytuację (że ono postąpiło
                          > niedobrze, dlaczego tak do niej powiedziało, co można byłoby robić lepiej w
                          > takiej sytuacji, że każdy dorosły by się zdenerwował, gdyby został nazwany
                          > debilem, że to nie usprawiedliwia tego, co ta pani robiła, że żaden dorosły
                          nie
                          >
                          > może go bić nigdy, że to prawda, że prawo na to nie pozwala, co ma robić,
                          jeśli
                          >
                          > kiedyś to się zdarzy itp.)
                          >
                          > potem byśmy poszli chyba na lody ;o)
                          >
                          > pozdrawiam
                          > Judyta
                          • asiulka.l Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 16.06.04, 13:23
                            Jestem dokładnie tego samego zdania więc nie będę się powtarzać.
                            Co prawda nie jestem mamą 5-6 latka tylko prawie 3,5 latka i widzę że dzieci
                            mówią wiele słów których znaczenia nie znają, a jeśli nawet znają to je
                            powtarzają bo "ktośtam" też tak mówił. Przykład: przychodzi synek za żłobka i
                            mówi do mnie: "mam ty jesteś moja cipcia" i się śmieje. Najpierw zamarłam,
                            potem wyszłam z pokoju bo bardzo mnie to rozbawiło ale nie chciałam tego
                            pokazywać. Potem się dowiedziałam że kolega syna tak mówił do niego i obaj
                            myśleli że to coś w rodzaju "moje słonko" czyli to tak ładnie. Wytłumaczyłam mu
                            żeby to tak nie za ładnie i żeby mówił inaczej. Syn wie że ku.wa to brzydko ale
                            czasem mówi to specjalnie bo chce żebym zwracała mu uwagę. Potem powtarza
                            że "Ku.wa to nieładnie, prawda. Tak mówić nie wolno". I cóż z tego że wie że
                            nak nie wolno mówić kiedy wchodząc do tramwaju potkną się i powiedział "o
                            ku.wa!" Staram się go wychować na kulturalną osobę itp itd ale każda osoba w
                            autobusie pewnie pomyślała że co ze mnie za matka i co to za dziecko które tak
                            mówi. A że zwróciłam małemu uwagę i przeprosił to nikt już nie zauważył.
                            Podobnie było z krzyknięciem: "ja pierd.. ale duża ciężarówa" - kolejne słowo
                            zasłyszane od dzieci.(oczywiście potem porozmawiałam z dzieckiem że tak nie
                            wolno)
                            I tak samo jest z zachowaniem - dziecko naśladuje to co widzi. I jestem
                            przekonana że jeśli ta babcia "debilka" też tylko biciem wychowywała swoje
                            dzieci to one też tak wychowują swoje. A dziecko które powiedziało na
                            panią "debilka" i zostało uderzone, następnym razem uderzy kogoś innego bo
                            widziało że tak się reaguje. I niekoniecznie jest złym itp. dzieckiem tylko po
                            prostu jeszcze dzieckiem.
                            Takie jest moje zdanie.
                        • jokrru Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 16.06.04, 10:38
                          Spodobało mi się to co napisałaś:

                          Istotnie też uważam, że
                          1. jednak należałoby babci w obecności dziecka uświadomić,
                          że czyn ten jest karalny
                          2. postraszyć sądem bądź policją i na postraszeniu skośczyć, bo wiadomo
                          czym tu straszyć....
                          3. Wszystko to wykrzyczeć zdecydowanym tonem, jak intuicja nakazuje
                          4. nie dopuścić kobiety do głosu (czym prędzej odejść bez wdawania się
                          w dyskusje)

                          I faktycznie, wymaganie od babci przeprosin,
                          co początkowo wydawało mi się dobrym pomysłem,
                          jest raczej beznadziejne, bo:
                          1. jak tu zmusić ją do tego
                          2. pozostaje w sprzeczności z punktem 4 w poprzednim akapicie.

                          A spacer z dzieckiem, dyskusja i lody - dobry pomysł.

                          Mówiąc krótko uznałam, że dla mnie odpowiedzi uzyskane
                          są już wyczerpujące.
                          Dziękuję za odpowiedzi też te, z którymi całkiem nie
                          mogłam się zgodzić (bo mogłam zawsze coś przemyśleć)
                          i te, z którymi w pełni lub po części zgadzałam się (postawa lwic),

                          A, że jestem obdarzona poczuciem humoru, to
                          te z końca o siekierach itp.
                          - podobają mi się.

                          Teraz mogę oddać się wątkom pobocznym,
                          jeśli jeszcze będą przez Was podejmowane,
                          fo fajnie tu się zrobiło....

                          Pozdrawiam,
                          K.

                    • kicia_edziecko Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 12.06.04, 15:01
                      linka9 napisała:

                      > kicia_edziecko napisała:
                      >
                      > > Cóż, Ty masz swoje widzenie świata, ja swoje.
                      > > Reasumując - ja nie pozwolę aby ktokolwiek bił moje dziecko po twarzy (czy
                      > w
                      > > ogóle), niezależnie od tego co się stanie.
                      >
                      > No, własnie i dlatego mamy rozbrykane bandy nastolatków, bo ich starzy nie
                      > pozwalają ......(skrzywdzić biednego dziecka) bez względu na to, co ono
                      zrobiło

                      Wiesz,zapomniałaś tylko o jednej rzeczy - używanie przemocy fizycznej wobec
                      dzieci nie jest jedyną słuszną metodą wychowawczą (piszę to z przekąsem). Powie
                      Ci to każdy szanujący się psycholog. Co więcej - powie Ci również, że takie
                      postępowanie narusza godność dziecka i jego poczucie wartości a to nie
                      pozostanie obojętne na jego całe życie. Równie dobre efekty można osiągnąć nie
                      używając tej prostackiej i krzywdzącej formy "wychowawczej".
                      Chcesz stosować - nikt Ci tego zabronić nie może. Nie krytykuj tylko proszę
                      rodziców, którzy stosować nie chcą i nie muszą bo starcza im chęci, czasu i
                      przede wszystkim - wyobraźni, aby nie tłuc swoich dzieci.
                      Co do trudnych dzieci - trudne często są dlatego, że ich rodzice zamiast
                      poświęcić im czas i uwagę, używają systemu kar, nakazów i zakazów zamiast
                      traktować je jak kogoś ważnego, godnego szacunku i przede wszystkim partnera w
                      życiu rodziny. Stąd bunt i negacja.
                      Co do moich metod wychowawczych - wiesz tylko tyle, że nie biję mojego dziecka.
                      Nie biję bo nie uważam tego za właściwe, nie pozwolę również, aby moje dziecko
                      biło innych, nie pozwolę aby było bite przez "mądre" babcie czy mamuśki.
                      Pozdrawiam
                      PS. Ten rozzuchwalony małolat to 6 latek z postu głównego, he, he?


                      --
                      Mama Tygryskasmile
                      Nowe fotki szcześliwego człowieka:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7082785&a=10564253
                      • linka9 Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 12.06.04, 16:07
                        Wiecie, co, chyba już nie ma sensu tego ciagnąć, bo kazda jest tak zapatrzona w
                        swoje racje, że nie zadaje sobie już trudu, aby dokładnie przeczytać,
                        przeanalizować treść i zrozumieć intencje autora.

                        kicia_edziecko napisała:

                        > Chcesz stosować - nikt Ci tego zabronić nie może. Nie krytykuj tylko proszę
                        > rodziców, którzy stosować nie chcą i nie muszą bo starcza im chęci, czasu i
                        > przede wszystkim - wyobraźni, aby nie tłuc swoich dzieci.

                        A w którym miejsu zachęcałam Cię do zlania dzieciaka za to, że niewłaściwie
                        odezwał się do starszej kobiety? Gdzie krytykowałam, że źle postępujesz, bo nie
                        bijesz dziecka, tylko poświęcasz mu swój czas? Jeżeli już mamy dyskutować, to
                        przeczytaj uwaznie, co napisałam.

                        > Co do trudnych dzieci - trudne często są dlatego, że ich rodzice zamiast
                        > poświęcić im czas i uwagę, używają systemu kar, nakazów i zakazów zamiast
                        > traktować je jak kogoś ważnego, godnego szacunku i przede wszystkim partnera

                        Przykro mi, ale to już Twoja prywatna teoria. Nawet nie ma sensu rozwijać tu
                        tematu "trudnych dzieci".

                        > Co do moich metod wychowawczych - wiesz tylko tyle, że nie biję mojego
                        dziecka.
                        I chwała Ci za to.

                        A tak na marginesie, na temat klapsów wobec dzieci zdania są tak podzielone, a
                        wiele autoryteów boi po prostu przyznać się publicznie do swojego zdania na ten
                        temat. Podsunęłabym Ci pewną pozycję i historyjkę z życia, ale naprawdę nie
                        chcę aby ten i tak rozbudowany watek rozwijał się w kierunku odpowiedzi, czy
                        wolno uderzyć dziecko. I jeszcze jedno. Błagam, nie odczytaj znowu powyższych
                        słów, jako zachęta do fizycznego karania dzieci!!!

                        > PS. Ten rozzuchwalony małolat to 6 latek z postu głównego, he, he?

                        Który doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że mama zgadza się na to, aby
                        ATAKOWAŁ! Jeżeli jest to incydentalny przypadek, przy Twojej miłości pojdzie w
                        niepamięć, nie ma co szat rozdzierać. Jeżeli to powtarzające się przyzwolenia,
                        to kiedyś ZAATAKUJE, być może nawet rodziców.
                        • kicia_edziecko Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 12.06.04, 16:41
                          linka9 napisała:

                          > A w którym miejsu zachęcałam Cię do zlania dzieciaka za to, że niewłaściwie
                          > odezwał się do starszej kobiety? Gdzie krytykowałam, że źle postępujesz, bo
                          nie
                          >
                          > bijesz dziecka, tylko poświęcasz mu swój czas? Jeżeli już mamy dyskutować, to
                          > przeczytaj uwaznie, co napisałam.


                          Przeczytalam, oto fragment, w ktorym wyraznie sugerujesz, ze przez taka postawe
                          jak moja po ulicach biegaja rozwydrzone podrostki:

                          kicia_edziecko napisała:

                          > Cóż, Ty masz swoje widzenie świata, ja swoje.
                          > Reasumując - ja nie pozwolę aby ktokolwiek bił moje dziecko po twarzy (czy w
                          > ogóle), niezależnie od tego co się stanie.

                          linka9 napisala
                          > No, własnie i dlatego mamy rozbrykane bandy nastolatków, bo ich starzy nie
                          > pozwalają ......(skrzywdzić biednego dziecka) bez względu na to, co ono
                          zrobiło.



                          --
                          Mama Tygryskasmile
                          Nowe fotki szcześliwego człowieka:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7082785&a=10564253
                          • linka9 Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 12.06.04, 18:49
                            kicia_edziecko napisała:

                            > Przeczytalam, oto fragment, w ktorym wyraznie sugerujesz, ze przez taka
                            postawe
                            >
                            > jak moja po ulicach biegaja rozwydrzone podrostki:

                            Tak, przez postawę zabraniającą wymierzania kary, PONOSZENIA KONSEKWENCJI swych
                            nieodpowiednich czynów. Pod warunkiem oczywiście, że są to zachowania
                            POWTARZALNE.

                            Sprowadzasz wszystko do "niesłusznego policzka wymierzonego biednemu dziecku".
                            I nawet przez myśl Ci nie przejdzie, że to dla nas dorosłych policzek jest zbyt
                            gwaltowną reakcją, podczas gdy dziecko w tym wieku tak tego nie analizuje. Dla
                            niego być może gorszy byłby wrzask owej kobiety, zabranie ulubionej zabawki,
                            itp. Swoją postawą AKCEPTUJESZ niewłaściwe zachowanie dziecka. Rozumowanie
                            dzieciaka jest proste: wyzwałem, ukradłem, zbiłem i co z tego, stara obroni,
                            najwyżej coś poględzi, przecież nie pozwoli, abym zbyt cierpiał z tego powodu.
                            Wprowadzasz dziecko w wimaginowany świat, w kórym matka uchroni go zawsze i bez
                            względu na wszystko przed owym policzkiem. A tymczasem nieraz "dostanie w
                            policzek" i musi umieć to przyjąć.
                            • kicia_edziecko Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 13.06.04, 14:32
                              linka9 napisała:

                              > kicia_edziecko napisała:
                              >
                              > > Przeczytalam, oto fragment, w ktorym wyraznie sugerujesz, ze przez taka
                              > postawe
                              > >
                              > > jak moja po ulicach biegaja rozwydrzone podrostki:
                              >
                              > Tak, przez postawę zabraniającą wymierzania kary, PONOSZENIA KONSEKWENCJI
                              swych
                              >
                              > nieodpowiednich czynów. Pod warunkiem oczywiście, że są to zachowania
                              > POWTARZALNE.

                              A gdzie napisałam, że przeciwna jestem ponoszeniu przez dziecko konsekwencji?
                              Przeciwna jestem takiej formie jaką jest policzek. Co do zasady. O tym, że
                              jakaś obca osoba narusza godność mojego dziecka nie wspomnę. Sama się do tego
                              nie posunę i nie pozwolę aby inni tak postępowali, dotyczy to mnie i moich
                              bliskich.
                              >
                              > Sprowadzasz wszystko do "niesłusznego policzka wymierzonego biednemu
                              dziecku".
                              > I nawet przez myśl Ci nie przejdzie, że to dla nas dorosłych policzek jest
                              zbyt
                              >
                              > gwaltowną reakcją, podczas gdy dziecko w tym wieku tak tego nie analizuje.

                              5 czy 6 latek tak tego nie analizuje? Posuwasz się za daleko w przyjmowaniu
                              pewnych założeń w swoim dedukowaniu. Niezależnie od tego, że dziecko samo czuje
                              się znieważone, po to ma rodziców, aby nauczyli go swoją godność szanować.
                              Dla
                              > niego być może gorszy byłby wrzask owej kobiety, zabranie ulubionej zabawki,
                              > itp. Swoją postawą AKCEPTUJESZ niewłaściwe zachowanie dziecka. Rozumowanie
                              > dzieciaka jest proste: wyzwałem, ukradłem, zbiłem i co z tego, stara obroni,
                              > najwyżej coś poględzi, przecież nie pozwoli, abym zbyt cierpiał z tego
                              powodu.
                              > Wprowadzasz dziecko w wimaginowany świat, w kórym matka uchroni go zawsze i
                              bez
                              >
                              > względu na wszystko przed owym policzkiem. A tymczasem nieraz "dostanie w
                              > policzek" i musi umieć to przyjąć.

                              Samna się wprowadzasz w wymaginowany świat, to, że nie pozwolę na takie
                              buractwo wobec mojego dziecka nie znaczy, że akceptuję jego zachowanie i to co
                              zrobi pozostanie niezauważone, przejdzie tym samym bez echa w obliczu
                              zachowania babci-bokserki.

                              W poprzednim poście zarzucałaś mi, że nie rozumiem tego co piszesz ITP. Wybacz,
                              ale mam wrażenie, że Ty pozwalasz sobie na daleko posuniętą nadinterpretację
                              tego, co ja piszę. We wszystkim co pisałam odnosiłam się do formy agresji
                              fizycznej i to wszystko. Ty wyjeżdzasz z matkami-lwicami, takim, które nie
                              karzą swoich dzieci, nie pozwalają im ponosić naturalnych konsekwencji swojego
                              zachowania...
                              Dajmy sobie na luz. Pozdrawiam
                              --
                              Mama Tygryskasmile
                              Nowe fotki szcześliwego człowieka:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7082785&a=10564253
                          • iwonaw2 Re: co zrobić z matkami-lwicami ??? 13.06.04, 14:28
                            > linka9 napisala
                            > > No, własnie i dlatego mamy rozbrykane bandy nastolatków, bo ich starzy nie
                            >
                            > > pozwalają ......(skrzywdzić biednego dziecka) bez względu na to, co ono
                            > zrobiło.

                            Brawoooo!!!!!! Szkoda, że znakomita większość tego nie dostrzega.


                            Iwona
                  • judytak stereotypy 15.06.04, 11:10
                    kicia_edziecko napisała:

                    > Niektórzy rodzice wpajają dzieciom pewne schematy:
                    > szacunek do starszych co do zasady, szacunek do nauczycieli co do zasady,
                    > szacunek do księży co do zasady...

                    szacunek do ludzi co do zasady - to jest przecież właśnie to, o czym apelujesz
                    szacunek się należy każdemu, z tej prostej racji, że jest człowiekiem
                    i ten szacunek nie powinien zależeć od jednostkowej oceny - ot, podstawa
                    tolerancji
                    (czyli: szanuję wredną babę w piaskownicy, która zabrała mi wiaderko, więc nie
                    mówię do niej "ty debilko", tylko powiem "proszę mi natychmiast oddać
                    wiaderko", szanuję wrednego dzieciaka w piaskownicy, który brzydko się do mnie
                    odezwało, więc nie spoliczkuję go, tylko powiem stanowczo "nie życzę sobie,
                    żebyś w ten sposób się do mnie odzywał")

                    W klasycznej teorii oceny (z naukowego
                    > punktu widzenia) posługiwanie się stereotypami (stereotypami w tym przypadku
                    > jest szacunek do przedstawicieli wskazanych przeze mnie grup społecznych czy
                    > zawodowych) jest jednym z p o d s t a w o w y c h błędów w ocenie, ludzi badź
                    > sytuacji.

                    jak powyżej - odróżnienie kategorii szacunku od kategorii oceny postępowania
                    oraz: nie da się dziecku pokazywać świata bez używania reguł, kategorii, grup
                    (czyli stereotypów) - niezrozumiałego świata kosmicznego chaosu

                    grupowe charakterystyki (czyli stereotypy) wytworzyły się dlatego, że czynią
                    możliwym orientację w świecie - mózg człowieka nie jest w stanie "jednostkowo
                    rozpracować" wszystkich napotkanych rzeczy, sytuacji i osób, których ocena jest
                    potrzebna do dalszego postępowania

                    > Dzieci wcześniej czy później zauważą, że rodzice wciskają im
                    > lipę, odbędzie się to ze szkodą dla nich samych, rodziców oczywiście.

                    należy mieć szacunek dla starszych, czyli
                    powiedzieć im "dzień dobry", odstąpić miejsce siedzące, nie używać agresji
                    słownej ani fizycznej, nie wyśmiewać się z niedołężności fizycznej lub umysłowej

                    gdzie tu wciskanie lipy?

                    należy mieć szacunek dla starszych, czyli uważać, że wszyscy starsi są mądrzy i
                    wspaniali - może ty tak to rozumujesz? może to takie ma znaczenie po polsku? to
                    chyba jednak jestem niedouczona...

                    pozdrawiam
                    Judyta
                  • wio_sna Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 20.06.04, 10:47
                    Przeczytałam znaczną część wątku i zgadzam się z Kicią_edziecko w całej rozciągłości. Ja też wezwałabym policję. I dopiero po interwencji mundurowych kazałabym dziecku przeprosić. Pani zostałaby ukarana - to chyba byłby dla niej szok. Dziecko też poniosłoby konsekwencje - przeprosiny - swego zachowania.
                    NIe wyobrażam sobie, żeby dorosły człowiek uderzony przez kogoś nie zareagował.
                    A co do rutynowego szacunku dla dorosłych z racji wieku to już osobna sprawa.Jak Kicia, uważam, że na szacunek to trzeba sobie zasłużyć. I racja, uległość dzieci wobez starszych nazywana szacunkiem ułatwia drogę pedofilom. Dlatego, nauczyłam dziecko, by głośno krzyczało MAMO, gdy ktoś obcy je zaczepia na ulicy czy w sklepie. A zdarza się to często, bo ludzi wabią piekne loczki synka. I czochrają go po tej głowie, jakby był ich maskotką. Więc łapy precz od mojego dziecka.
                    Wiosna - Matka Lwica
                    • jokrru szacunek do pedofila 22.06.04, 14:03
                      wio_sna napisała:

                      > A co do rutynowego szacunku dla dorosłych z racji wieku to już osobna
                      sprawa.Ja
                      > k Kicia, uważam, że na szacunek to trzeba sobie zasłużyć. I racja, uległość
                      dzi
                      > eci wobez starszych nazywana szacunkiem ułatwia drogę pedofilom.

                      Zgadzam się z Tobą.
                      To mylne wyobrażenie dziecka o dorosłym
                      jako osobie godnej szacunku, mądrej itd.
                      jest przyczyną ukrywania przez dziecko
                      faktu,
                      że stało się ofiarą pedofila
                      i co gorsza mylnego przekonania
                      o tym że winę za ten czyn ponosi ono - dzieco,
                      a nie dorosły.
                      Dlatego moim marzeniem jesyt wychować dziecko
                      w szacunku do ludzi, zwierząt i roślin jako takich,
                      z jednoczesną umiejętnością rozróżnienia wśród nich
                      jednostek dobrych i złych.
                      A ludzi nie kopie się i nie obraża,
                      tak jak nie łamie się gałęzi bez powodu,
                      bo po prostu tak się nie robi i już.

                      Chodzi tu bardziej o empatię niż o szacunek.
                      Pozdrawiam,
                      K.
                      • agatka_s Re: szacunek do pedofila 22.06.04, 14:19
                        OK ale są jeszcze pewne wartosci i zasady uniwersalne jak np to, że do nikogo
                        nie wolno mówić per debilu. Jest wielu ludzi, których nie szanuję (np panowie
                        Naumann i Lapinski) ale tak czy owak słowo debil raczej nawet w ich kierunku z
                        moich ust by nie padło. I mam nadzieję, że moje dziecko patrząc na mnie
                        przyjmuje to jako naturalny azymut życiowy.

                        Pozdrawiam
                    • linka9 Re: Jakiej cechy nie chcecie wzmacniać ????????? 14.06.04, 14:15
                      jokrru napisała:


                      np ATAKOWANIA

                      >
                      > czy może innej ?
                      >
                      > jakoś nie rozumiem,
                      > proszę o wyjaśnienie,

                      Odsyłam do publikacji zarowno fachowych, jak i populanonaukowych na temat
                      pozytywnego i negatywnego wamcniania zachowań.
                      Króciutko.
                      Wzmacnianie jest podstawową metodą wychowania, z którj często nie zdajemy sobie
                      sprawy. Jak na ironię, czesto wzmacniamy zachowania, ktore chcemy wyeliminować.
                      Wspieramy patologię - choć jestesmy jej przeciwni -nagradzając je zwroceniem
                      uwagi, pocieszeniem, śmiechem, czy jak w omawianym przypadku naskoczeniem na
                      babcię, które służy tylko wyładawaniu naszych emocji ( nie jest to obrona
                      dziecka, bo babcia nie stwarza już zagrożenia -nie bije go dalej, nie atakuje).
                      Sam fakt, że uważamy cos za złe i mowimy o tym dziecku, odgrywa już drugorzędną
                      rolę, najistotniejsza jest nasza reakcja, która często w oczach malucha
                      postrzegana jest jako nagroda.
                      Pozdrawiam,
                      • jagusia7 Do Linki9 14.06.04, 17:43
                        Oj, nie, kochana, jesteś niekonsekwentna.
                        Piszesz: "Sam fakt, że uważamy coś za złe i mówimy o tym dziecku, odgrywa już
                        drugorzędną rolę, najistotniejsza jest nasza reakcja, która często w oczach
                        malucha postrzegana jest jako nagroda".
                        A poniżej(nie zacytuję, bo nie mam przed oczami), że sześciolatek(czyli ten
                        maluch) jest na tyle duży, że słowo "debilka" to już patologia i jest to
                        objaw "trudnego dziecka".
                        Skoro jest to tak duże dziecko, że w pełni rozumie znaczenie wszystkich
                        brzydkich słów, i jeśli Z PEWNOŚCIĄ wypowiada je świadomie, w celu okazania
                        kobiecie braku szacunku, to na pewno zrozumie to, że jego zachowanie uważamy za
                        złe i mówimy mu o tym. To nie niemowlę, które musimy skarcić natychmiast, jeśli
                        robi coś złego(na przykład bierze do buzi śmiecia), bo inaczej zaraz zapomnio
                        co chodziło. Ja nie robię dziecku awantury w sklepie, jeśli zachowuje się
                        niewłaściwie(czterolatek). Zwracam uwagę, że źle robi, uniemożliwiem mu dalsze
                        działanie, po czym w domu wyjaśniam sprawę. I działa. To chyba sześciolatek
                        zrozumie tak samo?
                        I jeszcze jedno: jaka musiałaby być nasza reakcja, żeby dziecko sześcioletnie
                        odebrało ją jako nagrodę? Przecież nikt tu nie przekonuje, że dziecko należy
                        pochwalić i dać mu w nagrodę lizaka. Tylko o tym, że od karania są rodzice i
                        opiekunowie, zwłaszcza obecni przy wydarzeniu.

                        Druga sprawa: Piszesz, że nie ma sensu naskakiwanie na babcię, bo nie stanowi
                        już zagrożenia, w końcu przestała bić. W ten sposób dojdziemy do sytuacji, w
                        której łobuz skopie kogoś(kto na przykład brzydko się do niego odezwał, lub
                        zwrócił mu uwagę o rzucony papierek), po czym skończy i spokojnie się oddali. I
                        nikt nic nie zrobi poza wezwaniem pogotowia, ewentualnie jeszcze powie
                        facetowi, że dobrze mu tak, bo sam się prosił..., łobuzem natomiast nikt się
                        nie zajmie, bo przestał stanowić zagrożenie.
                        Otóż nie przestał. Bo może pobić kogoś za tydzień, podobnie ta babcia może
                        uderzyć inne dziecko w podobnej sytuacji(lub to samo, jeśli znowu jej
                        podpadnie).

                        Powiedz mi Linko, bo jestem ciekawa Twojego zdania. Jak w takim razie Ty
                        postąpiłabyś w tej sytuacji, zakładając, że byłabyś obecna przy podobnym
                        wydarzeniu(i rzecz dotyczyłaby Twojego dziecka). Czy po uderzeniu w twarz
                        podeszłabyś do dziecka i powiedziała: "dobrze zrobiła ta pani, zasłużyłeś,
                        natychmiast ją przeproś", zaś do babci"miała pani absolutną rację, dziękuję za
                        szybką reakcję, sama nie zrobiłabym tego lepiej"?
                        Odpowiedz proszę.
                        --
                        Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
                        A to Robercik
                        • jokrru Re: Do Linki9 i nie tylko, no właśnie 14.06.04, 19:51
                          No właśnie,
                          nadszedł chyba czas aby ponowić
                          pytanie z podstawowego postu,
                          bo jakoś odpowiedzi na nie nie udzieliliście
                          (tj. linka9 i inni popierający jej poglądy)

                          Uprzejmie więc proszę o
                          krótką, zwięzłą i
                          konkretną
                          odpowiedź na pytanie:

                          1. Co

                          2. Ty

                          zrobiłabyś gdyby ktoś

                          3. Twoje

                          kilkuletnie dziecko uderzył w twarz,
                          bo coś tam niekulturalnego powiedziało.


                          Konkretnie, co ?

                          a) bez teoretyzowania
                          b) z uwzględnieniem (lub bez - obojętnie) tego co wcześniej napisałaś
                          c) bez ustosunkowania się do postaw, babć, dziecka i innych i wpływu na
                          cokolwiek
                          d) bez pisania czego NIE należy robić
                          e) bez opisywania zachowań innych "gnojków",
                          tu chodzi o TWOJE dziecko - dobrze wychowane itd.
                          f) nie pisz też, że Twoje dziecko pewnie nic nikomu głupiego nie powie,
                          bo jak nie powie, to język pokaże albo minę zrobi,
                          a prawdopodobieństwo, że w twarz dostanie istotnie jest nikłe,
                          ale dlatego, że babć umysłowo chorych zajmujących się dziećmi jest mało.
                          g) nie interesuje mnie też co zrobiłabyś gdyby dziecko Ciebie nazwało debilką,
                          bo co w tym przypadku zrobić to ja wiem.


                          Dodam, że problem ten
                          NAPRAWDĘ
                          mnie interesuje,
                          bo o ile jakoś daję sobie w życiu radę
                          z osobami normalnymi,
                          to wobec takich "debilek"
                          jestem bezradna,
                          a dzieci w wieku poniżej 5 lat
                          mam dwoje.
                          Wiem też o czym piszę,
                          bo scenę widziałam
                          i nie potrzebuję uruchamiać wyobraźni,
                          aby przekonać się jakie to było szokujące !!!!!

                          Pozdrawiam,
                          K.
                        • linka9 Re: Do Linki9 - dlaczego dzieci nie słuchają? 15.06.04, 09:25
                          jagusia7 napisała:

                          > Oj, nie, kochana, jesteś niekonsekwentna.
                          > Piszesz: "Sam fakt, że uważamy coś za złe i mówimy o tym dziecku, odgrywa już
                          > drugorzędną rolę, najistotniejsza jest nasza reakcja, która często w oczach
                          > malucha postrzegana jest jako nagroda".
                          > A poniżej(nie zacytuję, bo nie mam przed oczami), że sześciolatek(czyli ten
                          > maluch) jest na tyle duży, że słowo "debilka" to już patologia i jest to


                          Tu nie ma sprzeczności; sorki, ale nie chce mi się już tłumaczyć.


                          > brzydkich słów, i jeśli Z PEWNOŚCIĄ wypowiada je świadomie, w celu okazania

                          Ciągniemy dywagacje teoretycznie na bazie pewnych założeń, z ktorych wynika, że
                          nawet mniej niż średnio rozwiniety 6-latek zdaje sobie sprawę z wydźwięku
                          slow "debilka" skierowanego do starszej babci.


                          > to na pewno zrozumie to, że jego zachowanie uważamy za
                          >
                          > złe i mówimy mu o tym. To nie niemowlę, które musimy skarcić natychmiast,
                          jeśli

                          Gdyby zycie (wychowanie) było takie PROSTE nie byłoby setek listów typu:"mówię
                          do niego, tłumaczę i nic, jak grochem o ścianę, i tak robi swoje"

                          > I jeszcze jedno: jaka musiałaby być nasza reakcja, żeby dziecko
                          sześcioletnie
                          > odebrało ją jako nagrodę?
                          Dla wielu 6-latków "nagrodą" będzie samo zamieszanie, mama w akcji na staruszkę
                          (coś nowego, nieprawdaż?), użalanie się nad nim (biedactwo), zwrócenie na
                          siebie uwagi.


                          >Przecież nikt tu nie przekonuje, że dziecko należy
                          > pochwalić i dać mu w nagrodę lizaka.
                          A ktora z Was CHWALI wprost dziecko za złe zachowanie? A jednak wiele szkrabow
                          zachowuje się karygodnie, chyba przyznasz to.


                          > Druga sprawa: Piszesz, że nie ma sensu naskakiwanie na babcię, bo nie stanowi
                          > już zagrożenia, w końcu przestała bić. W ten sposób dojdziemy do sytuacji, w
                          > której łobuz skopie kogoś(kto na przykład brzydko się do niego odezwał, lub
                          > zwrócił mu uwagę o rzucony papierek), po czym skończy i spokojnie się oddali.

                          Powtarzam po raz kolejny, babci już nie wychowasz. Może cierpi na jakieś
                          zaburzenia nerwowe? Gdybyś tę babcię spotykała codziennie i za kazdy wygłup
                          Twoje dziecko dostawałoby w twarz, to wtedy rzeczywiście musiałabyś w pierwszej
                          kolejności wziąć się za babcię. Nie mam nic przeciwko temu, aby (jeżeli jest
                          taka mozliwość) odprowadzić dzieco do domu, a potem powaznie i stanowczo
                          rozmówić się z babcią, ale najpierw powinnaś ją przeprosić, albo wytłumaczyć,
                          że Twój 6 latek ma kłopoty nie nie rozumie jeszcze znaczenia slów.


                          > Powiedz mi Linko, bo jestem ciekawa Twojego zdania.
                          >Jak w takim razie Ty
                          > postąpiłabyś w tej sytuacji, zakładając, że byłabyś obecna przy podobnym
                          > wydarzeniu(i rzecz dotyczyłaby Twojego dziecka).

                          Pisałam już na ten temat, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć do końca swoich
                          impulsywnych reakcji

                          >Czy po uderzeniu w twarz
                          > podeszłabyś do dziecka i powiedziała: "dobrze zrobiła ta pani, zasłużyłeś,
                          > natychmiast ją przeproś",

                          Nie powiedziałabym, że pani zrobiła dobrze. Natomiast moja reakcja, słowa
                          skierowane do pociechy uzaleznione byłyby od stanu dziecka (teoretycznie
                          mogłoby być przestraszone, zdziwione, dalej atakujące, płaczące na pokaz lub w
                          rzeczywistym szale). Nie ma na to jednoznacznych recept, tymbardziej że kazde
                          dziecko jest inne pod względem psychiki, mentalności.

                          Pozdrawiam, ciesząc się z Tobą, że radzisz sobie ze swoją pociechą.


                          • agatka_s Re: Do Linki9 - dlaczego dzieci nie słuchają? 15.06.04, 09:51
                            Oj Linka, Linka...zapędziłaś się trochę i tyle, wszyscy się zgadzamy, że dzieci
                            trzeba wychowywać, uczyć dyscypliny, nie dopuszczać do rozwydrzenia nastolatków
                            itp itd, ale jednocześnie są granice sposobów tego "wychowywania" i w tym
                            przypadku to był sposób NIEDOPUSZCZALNY.

                            A ja poprostu nie wyobrażam sobie innej reakcji rodzica-opiekuna gdy widzi że
                            ktoś bije dziecko w twarz (nawet gdyby to była moja mama, siostra czy nawet
                            obca osoba to bym zareagowała, a co dopiero dziecko). Emocje tu też grają
                            rolę, ale nie tylko, na zimno też bym zareagowała. Jeśli bym nie zareagowała
                            to coś z moimi uczuciami (takimi podstawowowymi) byłoby nie tak. I nie
                            zastanawiałabym się czy moja reakcja wychowa babcię czy nie, poprostu jak widzę
                            niesprawiedliwość i krzywdę to reaguję bo się na nią nie zgadzam. Inaczej mam
                            kaca moralnego że przyzwalam na takie zachowania.

                            I taka reakcja nijak ma się do wychowywania.


                            A co do obliczalności dzieci wiesz z tym jest różnie...moje super wychowane,
                            wykształcone i ogólnie przewidywalne dziecko (9 lat) też potrafi czasem taki
                            numer wywinąć, że ja nie wiem gdzie się ze wstydu podziać (np. kiedyś (ale w
                            tym roku) w kościele na cały głos w czasie mszy niedzielnej , gdy Ksiądz pytał
                            o coś dzieci, gdy była cisza jak makiem zasiał, wypalił "Proszę Pana a ja
                            wiem...", to niby nic takiego ale ja chyba byłam czerwieńsza od maków).
                            Dziecko chodziło do zakonnego przedszkola, jest nauczone jako tako manier (w
                            tym jak należy się zwracać do Księdza) a jednak taka wpadka mu się zdarzyła,
                            więc też sobie myślę że ta debilka to mógł być taki jednorazowy wyskok.

                            Ale wciąż Linka jestem ciekawa jak odpowiesz na pytanie gdyby to Twoje dziecko,
                            po użyciu słowa debilka do starszej osoby, zostało uderzone przez tą osobę w
                            twarz. Tak konkretnie, co byś zrobiła ?
                            • linka9 Re: Do Linki9 - dlaczego dzieci nie słuchają? 15.06.04, 11:09
                              agatka_s napisała:

                              > Ale wciąż Linka jestem ciekawa jak odpowiesz na pytanie gdyby to Twoje
                              dziecko,
                              > po użyciu słowa debilka do starszej osoby, zostało uderzone przez tą osobę w
                              > twarz. Tak konkretnie, co byś zrobiła ?

                              Tyle odpowiedzi już wystukałam, a Wy ciągniecie mnie za jezyk, aby ...
                              krytykować. Własciwie jest to chyba pierwszy wątek, w który tak się
                              zaangażowałam, ale pchało mnie do tego, to co dzieje się wokół. Bezradność
                              rodziców, nieumiejętność zapanowania nad nastolatkiem, ba ... strach przed
                              własną latoroslą, przy jednoczesnej bezwzględności i poczuciu bezkarości
                              wyrostków. I nie są to przykłady patologicznych rodzin, w których brak miłości.

                              Przedstawine przeze mnie koncepcje, metody wychowawcze nie są moim odkryciem,
                              nad typ pracowali madrzejsi i bardziej doświadczeni. Ja jedynie z nimi się
                              identyfikuję, bo widzę w nich mądrość i szanse.
                              Chociaż moje dzieci robię rózne głupoty i w najmniejszym stopniu nie są
                              potulnymi barankami, to wszystko jedno na ile zostaną te słowa wykpione, mówię
                              z całą stanowczością, że takie słowa z ich ust by nie padły! I nie ma sensu tu
                              się rozwodzić na ile to moja zasługa, a na ile natury, że tak je
                              zaprogramowała. Nie zmienia to faktu, że po przyjsciu do domu byc może
                              wykrzyczałyby, że ta "wariatka z piskownicy...".
                              Więc juz z założenia ta sytuacja dla mnie jest sztuczna.

                              Chcesz koniecznie ode mnie recepty, choć z gory wiesz, że jej ani nie bedziesz
                              stosować, ani pochwalać. Więc po co? Skoro udaje Ci się instynktownie dobrze
                              wpływać na dzieci to OK. Nie kazdy musi zazywać lekarstwa i brać witaminki, aby
                              być zdrowy. Mam nadzieję natomiast, że osoby mające problemy z dziećmi spróbują
                              wniknąć głębiej w treść mojej pisaniny.
                              Ale odpowiem, jedną z mozliwych reakcji byłoby wyczekanie, danie oddechu i
                              babci, i dziecku, obserwacja rozwoju wydarzeń. A potem stanowcze i jednoznaczne
                              słowa do dziecka, ocena jego zachowania i nakazanie przeproszenia babci. I po
                              sprawie, bez zbytnich komentarzy. Reakcja wzudzjąca mniej emocji niz ta cała
                              pisanina. A instynkt matki-lwicy też posiadam, tylko w innym kontekście niz Ty
                              go stosuję.

                              Piszesz o księdzu, ale to już inna śpiewka. Bo moja reakcja rownież byłaby inna
                              gdyby moje dziecko całkiem spokojnie powiedziało do babci np. "pani jest ruda"
                              i za to dostałoby w twarz, bo babcia jest na tym punkcie wyczulona.




                              • agatka_s Re: Do Linki9 15.06.04, 11:31
                                Linka, napisałam tę historię o Księdzu, aby zilustrować,że dziaciakom czasem
                                coś się wymsknie, co nie jest "poprawne politycznie" (O Jezu zresztą nie tlko
                                dzieciom !!!), mój syn doskonale wiedział, że tak do Księdza zwracć się nie
                                powinien, i w normalnej, nie tak pełnej emocji sytuacji, takiego "blamażu" by z
                                pewnością nie było, no ale cóż "wypsnęło" mu się. W historii "dziadka-grubasa"
                                dziecko miało dobre intencje, a wyszło jak wyszło..., każdy z nas zna wiele
                                innych takich sytuacji nawet z własnego dzieciństwa, gdy zdarzały sie
                                różne "tragedie" choć wcale tego nie chcieliśmy. To tylko pokazuje, że
                                ta "debilka" naprawdę mogła wynikać z różnych przyczyn (również i tej że
                                dziecko jest zwyczajnie ordynarne, bo tak nauczone w domu).

                                A co do zarzekania się, że moje dziecko by tak nie powiedziało to byłabym
                                bardzo ostrożna, bo nie takie rzeczy zdarzały sie na tym świecie, o których
                                filozofom sie nie śniło....
                              • linka9 Re: Do Linki9 - uzupełn. 15.06.04, 13:03
                                linka9 napisała:

                                > sprawie, bez zbytnich komentarzy.

                                Użyłam pewnego skrótu, w znaczeniu: bez komentarzy na tą chwilę. Potem na
                                spokojnie oczywiście problem przewałkowałabym, odnosząc się zarówno do szacunku
                                dla innych ludzi, przyczyn agresji, krytyki ataku i odwetu w postaci bicia,
                                itp, itd ... dużo by pisać.



                          • jagusia7 Re: Do Linki9 - dlaczego dzieci nie słuchają? 15.06.04, 11:09
                            Linka, wykręcania kota ogonem i unikania odpowiedzi to ja się chyba od Ciebie
                            nauczęsmile

                            Pozwól tylko, że się jeszcze jednego czepię:
                            "Dla wielu sześciolatków nagrodą będzie zamieszanie, mama w akcji na
                            staruszkę...użalanie się nad nim...". Zwróć uwagę kochana na jedno: dziecko
                            BOLI BUZIA. Uderzyła je baba, która waży od niego podejrzewam co najmniej 3
                            razy więcej, więc nawet jak zrobiła to z przeciętną siłą, musiało bardzo boleć.
                            Nie sądzę więc, że po czymś takim frajdę sprawiło by mu oglądanie "akcji".
                            A co do pocieszania...Wyobraź sobie taką sytuację, że mówisz dziecku, które
                            wychodzi samo na podwórko, żeby nie wspinało się na drzewo(dajmy na to, że ma
                            nawet 9-10 lat, żeby nie było wątpliwości, że czegoś nie rozumie). I dziecko
                            Cię nie posłuchało, spadło i porządnie się potłukło. Wybiegasz na podwórko
                            i...zaczynasz od awantury za brak posłuszeństwa? Nie, raczej tulisz, pocieszasz
                            i oglądasz skutki upadku, gadkę umoralniającą zostyawiasz na koniec, kiedy
                            dziecko już się uspokoi, i spokojnie będziecie sobie siedzieć w domu.

                            Radzę sobie z dzieckiem, chociaż ostatnio miałam sytuację podobną nieco do tej
                            w piaskownicy.
                            Moje dziecko było ze swoją babcią, dziadkiem i pradziadkiem na działce. Mnie
                            nie było. I nagle synek wypalił do mpradziadka: "co się, śmiejesz, ty
                            grubasie". Nadmieniam, że pradziadka kocha i szanuje, bo z nim mieszkamy.
                            Moja mama zamarła, wzięła dziecko za rękę i kazała przeprosić dziadka. Dziecko
                            odmówiło. Więc zabrała go do domu i wytłumaczyła , że do nikogo w ten sposób
                            mówić nie można, że dziadkowi jest przykro i nie ma innego wyjścia, tylko go
                            przeprosić. I synek poszedł, przytulił się do dziadka i przeprosił.
                            Kiedy mi to powiedziała, zapytałam synka, dlaczego tak powiedział. I co się
                            okazało? Otóż tak odezwała się Pszczółka Maja do chrząszcza w bajce, którą
                            ostatnio oglądał(sprawdziłam, tak było). I synek nie wiedział, że tak nie
                            można, bo przecież Maja jest pozytywną bohaterką, a dziadek naprawdę jest
                            gruby...
                            I co, czy dziadek powinien mu za to dać w twarz?
                            Nie przyszło mi po prostu do głowy, żeby podczas bajki wytłumaczyć mu, że tak
                            się nie mówi, nie zwróciłam mu na to uwagi. Tak samo podejrzewam, że taki
                            sześciolatek jednak nie zna wszystkich brzydkich słów. Przecież nikt go nie
                            bierze na kolana i nie mówi:"wiesz, k... to znaczy to i to, debil to taki a
                            taki, a h... to to i tamto. Pamiętaj, żeby takich rzeczy nie mówić". Nie, to
                            wychodzi "w praniu", pół biedy, jeśli dziecko wyskoczy z takim słowem w domu,
                            ale jak widać zdarza się, że powie to do obcej osoby.
                            I nie świadczy to o problemach z rozumieniem(mnie się wydaję, że jeśli dziecko
                            nie słyszy takich słów w domu, to po jednorazowym usłyszeniu od chuligana na
                            ulicy ma prawo ich nie rozumieć, nawet w wieku sześciu lat).

                            No i znowu się rozpisałam, choć miało być króciutkosmile
                            Pozdrawiam
                            ----
                            Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
                            A to Robercik
        • marshia Re: co zrobić z "debilką" w piaskownicy ??? 14.06.04, 10:05
          do linka9

          dlaczego w takiej kolejnosci? bo karetka pogotowia tez zajmuje sie najpierw
          rannym nawet jesli to on byl sprawca wypadku ( to pewne uproszczenie
          oczywiscie).

          A co do reszty to zgadzam sie w 100% z kicia, wiecej nie pisze bo w przelewaniu
          mysli na papier zawsze mialam klopoty, a po drugie jak sama piszesz malo kto
          czyta uwaznie.

          ania
          • jokrru trafna uwaga 14.06.04, 11:03
            Trudno od kilkulatka
            z nożem w brzuchu
            (bo jakiegoś psychopatę kopnął w kostkę)
            wymagać:
            1.przeprosin
            2.trudno dociekać przyczyn tegoż noża
            3.trudno wtedy tłumaczyć małemu, że źle zrobił

            Po prostu to nie czas i nie miejsce na takie
            "wychowawcze" sprawy.
            Należy natomiast małemu
            udzielić pierwszej pomocy
            w sensie fizycznym i co równie ważne:
            psychicznym
            (aby wiedział, że sprawca tegoż czynu nie pozostanie bezkarny)

            Mnie o taką pierwszą pomoc chodzi !!!

            A, że chuligaństwa w żadnym wieku
            nikt tu z nas nie pochwala,
            to chyba dla wszystkich jasne.
            Pozdrawiam,
            K.