Dodaj do ulubionych

czy 11-laka może decydować?

28.01.12, 15:33
Mój były mąż wymyślił sobie,że Lena (prawie 11 lat) pojedzie na tydzień ferii do jego matki.
I byłoby ok gdyby Lena chciała,ale ona nie chce. Gdyby nie ja,to ona by pojechała,bo ona nie
potrafi odmówić ojcu. Jeszcze babcia zadzwoniła,że będzie jej bardzo przykro i smutno jak
nie przyjedzie. I ona,pod presją,zgodziłaby się na wyjazd,aby uszczęśliwić babcię.
Ja kilkanaście razy pytałam się,czy chce jechać i ona mówiła,że nie,ale nie czuła się dobrze z tym,że nie robi tego,czego tata od niej oczekuje.
Jestem może okrutna,ale nie jest mi żal teściowej,bo to z jej winy Lena nie chce tam jeździć.
Do mojej mamy zawsze jest chętna pojechać,a do teściowej z wielkimi oporami nawet na
1 dzień. Zazwyczaj namawiam ją na te krótkie wizyty,bo wiem,że szybko jej zleci i będzie ich
ojciec,przy którym teściowa zachowuje się zupełnie inaczej (słowa Leny).
Były mąż zrobił mi awanturę,że pozwalam 11-latce decydować,że ona powinna robić to,
co każą jej rodzice. A ja uważam,że dziecko samo może zadecydować o tym,co chce
robić,o ile jest możliwość wyboru,a w tym wypadku była możliwość. I kto ma rację?
Obserwuj wątek
    • myelegans Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 15:38
      Masz zupelna racje. Bardzo Cie prosze pozwol dziecku decydowac, co ma zrobic ze swoim wolnym czasem. Musiec, to ona musi chodzic do szkoly. TEz bylam dzieckiem, ktore cale dziecinstwo chcialo uszczesliwiac ojca. Z perspektywy lepiej by bylo, gdybym juz wtedy nauczyla sie mowic "nie" i przy tym stala.

      To jest szantaz emocjonalny. Jak babci jest przykro, to pojedz z nia w odwiedziny do babci na 2 dni, a panu bylemu mezowi jak krowie, na rowie powiedz, ze 11 letnie dziecko powinno miec glos w sprawie "co robic w ferie"
      • monika19782 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 15:44
        Pozwól jej nie jechać. Mam córke w tym samym wieku i często podobne dylematy. Uszczęśliwianie babci wbrew woli dziecka skończyło sie u nas wielką niechecia dziecka do babci, nawet do krótkiej rozmowy przez telefon. Zawsze to babcia wiedziała co dla dziecka bedzie lepsze a ja ulegałam. Z młodsza nie popełniłam tego błędu, stosunki z babcia ma całkiem przyjazne.
    • pitahaya1 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 15:40
      anetuchap napisała:

      A ja uważam,że dziecko samo może zadecydować o tym,co chce
      > robić,o ile jest możliwość wyboru,a w tym wypadku była możliwość. I kto ma racj
      > ę?

      Masz rację. O ile ta 11-latka nie wywraca domu do góry nogami, o ile nie wiąże się to z jakimś wydatkiem nie do przełknięcia, bądź pokręconą logistyką, jak najbardziej powinno się wziąć pod uwagę jej zdanie. Nastolatka to nie książka, którą można odłożyć na półkę.
      Ja mam syna starszego (14 lat) ale trudno mi sobie wyobrazić, że zostawiam go na siłę w miejscu, w którym z różnych powodów czułby się źle. Pomijam fochy, jakieś dziwne sytuacje typu "nie, bo nie i mam to w nosie". Ale wywiezienie na siłę, wbrew woli, jakoś mi nie leży.


      --
      "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
    • kawka74 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 15:50
      > Były mąż zrobił mi awanturę,że pozwalam 11-latce decydować,że ona powinna robić
      > to,
      > co każą jej rodzice.

      A jeśli rodzice mają różne pomysły? wink Twojemu ex nie chodzi jednak o system wychowawczy, tylko o to, że jego córka nie chce jechać do jego matki.
      Jeśli Twoje dziecko nie chce jechać, to niech nie jedzie, zwłaszcza, że chyba ma konkretny powód.
      --
      "Zreszta farby drukarskie tez sa szkodliwe i z odpadow poprodukcyjnych farb mafia zaczela produkowac swoje trucicielskie wynalazki. Z powietrza tez potrafili wyprodukowac nawozy azotowe oraz takie bombki , ale nie na choinke".(Poganka)
    • sadosia75 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 15:53
      Oczywiście, że w tym przypadku ma prawo decydować. a bidolenie babci bym szybko skończyła. pogrywaqnie na uczuciach dziecka " bo babci będzie bardzo smutno jak nie przyjedzie" uważam za szczyt chamstwa. Dziecku się takich rzeczy nie robi.
      jak byłam w wieku Leny też miałąm taką przyszywaną babcię. z łzami ( udawanymi ) wymuszała na mnie miliard rzeczy. spędzałam z nią ferie, wakacje, wolne weekendy, robiłam dla niej totalnie wszystko bo wszystko było wymuszone płaczem. potrafiła siedzieć nad herbata której ja pić nie chciałam i płaczącym głosem zmuszać mnie do picia tej herbaty.
      Dziecka nie można zmusić do tego,żeby swój wolny czas feryjny poświęcał babci,której nie za bardzo lubi ale pojedzie no bo nie potrafi odmówić. a później będzie tak jak ja unikać takiej babci jak ognia...
      --
      Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce. — Mirosław Bańko, UW
      • anetuchap Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 16:13
        To jest szantaż emocjonalny,macie rację. A najgorsze jest to,że ona jest bardzo wrażliwa
        i jest jej przykro,że babcia jest smutna. Za mało w niej asertywności,nie potrafi powiedzieć nie,
        głównie ojcu i teściowej. Jak ona tam jest,to ona robi wszystko,co babcia jej każe,choć nie ma
        na to ochoty. Babcia nie pyta się,co ona chce robić,a czego nie chce. Nawet jak powie,że nie chce iść w danej chwili na spacer,to babcia i tak to na niej wymusi. Musi być w łóżku o 8,choć
        zasypia dopiero o 22 (taki rytm dnia). Babcia sama wybiera,co im przeczyta na dobranoc,
        nawet jak dzieci proszą o coś innego,to ona i tak postawi na swoim. Podobnie z jedzeniem
        dziewczynki nie są pytane o to,co by zjadły,ale muszą jeść to,co babcia chce.
        Były wziął młodszą i pojechali - jutro wracają,bo on w poniedziałek do pracy. Lena nie chciała nawet na 2 dni pojechać,bo bała się,że wymuszą na niej,aby została. Młodsza jest dużo
        bardziej asertywna i myślę,że jej nie zmuszą do zostania,chyba że podstępem. A jak tak zrobią,to ja jadę w poniedziałek po nią i od tej pory,to babcia może je odwiedzać,bo one tam
        nie pojadą. To jest rodzina,w której przewodzi powiedzenie: "dzieci i ryby głosu nie mają"

    • duch_mariana Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 16:09
      Zacznij od ustalenia przyczyn dla których ona nie chce jechać. Może babcia gotuje tłusto, podaje niejadalne dla współczesnej nastolatki wynalazki typu tłusta golonka z ziemniakami, skwarkami i zsiadłym mlekiem i szantażuje ją że nie wstanie od stołu dopóki wszystko nie będzie zjedzone. Oczywiście porcja jak dla robotnika, bo przecież wnusia taka chudziutka i z pewnością wpadnie w anemię. Może u babci jest zwyczajnie nudno, nie ma towarzystwa, nie ma atrakcji. Znajdźcie przyczynę i ją zlikwidujcie zamiast się kłócić między sobą co jedenastolatka może i co powinna
      • anetuchap Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 16:17
        Ja doskonale wiem dlaczego ona nie chce tam jeżdzić,ale ani ojciec,ani babcia nie przyjmują
        tego do wiadomości. W takiej sytuacji nie ma szans,aby wyeliminować powody przez które dziecko nie chce tam jechać. Oni nie słuchają tego,co ona mówi,robią to,co im pasuje.
        • duch_mariana Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 19:31
          Skoro tak, to mają problem. Twoja córka nie jest od spełniania ich życzeń i uszczęśliwiania ich kosztem siebie. Babcia ma wybór i wie o co chodzi. Skoro nie przyjmuje do wiadomości, to znaczy, że wybrała trwanie przy swoim zamiast kontaktu z wnuczką, albo ma beton zamiast mózgu. Ten akurat problem znam bardzo dobrze, bo u nas też występuje. Za każdym razem problemy żywieniowe. Nawet sporządziłem listę co ona lubi, czego nie lubi i co lubi średnio na zasadzie jak jest, to zje, ale bez entuzjazmu. No i dupa, bo babcia jest zdania, że wszystko się zjada i nie grymasi i koniec. Nie ustąpi i nie zrozumie dlaczego wnuczka nie chce do niej jeździć beze mnie.
      • mamaemmy Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 16:26
        Oczywiscie,że tak.
        To JEJ zycie.
        Więcej ferii w wieku 11 lat nie bedzie juz miecsmile
        Niech spedzi je szczesliwie.
        A z tesciowa niech ferie spedzi Twoj ex,skoro taka biedna i samotna.
        Jakby była taka babcią jak moja mama jest dla Emki-to Lena poleciałaby tam jak na skrzydłach.
        Skoro nie jest-cóż.Każdy jest kowalem swego losu.
        --
        Historia małej Emmy Marii
    • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 16:33
      > Były mąż zrobił mi awanturę,że pozwalam 11-latce decydować,że ona powinna robić
      > to,
      > co każą jej rodzice. A ja uważam,że dziecko samo może zadecydować o tym,co chce
      > robić,o ile jest możliwość wyboru,a w tym wypadku była możliwość. I kto ma racj
      > ę?

      Decyzję zawsze podejmują rodzice czy opiekunowie. Moim zdaniem jak najbardziej wskazane jest branie pod uwagę zdania dziecka. Ja osobiście raczej bym nie puściła lub ograniczyła wizytę do 1-2 dni. Ograniczenie wizyty nie ma na celu uszczęsliwienia babci ale to, żeby córka nie miała wyrzutów sumienia, że powiedziała mamie prawdę i teraz babcia jest nieszczęśliwa, oraz to, że jeśli to babcia dziecka to o ile nie ma patologi dziecko powinno mieć z nią jakiś kontakt.Też mam w domu małego wrażliwca. No ale Ty sama najlepiej znasz powody dla których córka nie chce jechać i znasz swoje dziecko więc najlepiej wiesz co dla niej będzie dobre.
      • anetuchap Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 16:44
        Na 2 dni,to córcia by jeszcze pojechała,ale ona doskonale wie,że zostałaby tam na cały tydzień.
        Raz tak było - ex wziął dzieci do swojej matki i powiedział (mi i dziewczynkom),że
        wracają wieczorem. Nie wrócili,wrócili na drugi dzień. On twierdził,że Lena chciała,ale
        dziecko mówiło inaczej. Zaraz po przyjeździe została poinformowana,że zostają na noc
        i choć protestowała,to tata i babcia twierdzili,że fajnie będzie.

        Podejrzewam,że ja też mam wpływ na jej niechęć do teściowej. Ja jej nie lubię,zresztą ona
        mnie też nie lubi.Nie mówię niczego złego na temat babci,ale córka na pewno wyczuwa
        moją antypatię w stosunku do babci.


        • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 16:53
          anetuchap napisała:

          > Na 2 dni,to córcia by jeszcze pojechała,ale ona doskonale wie,że zostałaby tam
          > na cały tydzień.
          A Ty sama nie możesz do niej pojechać następnego dnia i JEJ zapytać czy zostaje czy wraca z Tobą? A komórki ona nie ma, żeby mogła do Ciebie zadzwonić i sama Ci powiedzieć, ze chce wracać?
          Swoją drogą zachowanie babci jest bardzo niepokojące - jeśli ona chciała wracać należało ją odwieźć lub co najmniej zadzwonić do Ciebie byś ją odebrała a nie przymuszać do dłuższego pobytu. Ewentualnie "skusić" do zostania z własnej woli np. obiecując rano kino czy KFC - ale tak by dziecko tego chciało i na to czekało. Moim zdaniem babcia liczy się bardziej ze swoimi emocjami niż z dobrem wnuczki.
          • anetuchap Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 17:09
            Z tym pojechaniem po nią to nie jest taka prosta sprawa,bo do teściowej jest 200 km
            a ja nie mam samochodu. Ona nie wzięła swojej komórki,a jej tata od 18 do 21 nie odbierał
            telefonu. Gdy w końcu odebrał,to Lena mi powiedziała,że ona nie chciała nocować,bo
            była nastawiona na powrót,umówiła się z koleżanką. Nie było możliwości,abym pojechała
            po nią w tym dniu,bo był już późny wieczór.
            A ja nie jeżdżę do byłej teściowej.
            • mamakasienki1 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 17:25
              Nie zmuszaj córki żeby jeździła do babci na siłę. Córka ma 11 lat jest duż i mądra jak można nie brac pod uwagę potrzeb tak dużego dziecka?
              Porozmwiaj z ex mężem że to już nastolatka i może o sobie decydować.
              Ja swoich nie zmuszam i choć teściowa już zapowiedział że ma jeszcze urlop z zeszłego roku do wykorzystania i chce żebyśmy przywieźli jej dziewczynki to wiem, że nie pojadą bo nie chcą. A teściową poinformowałam, że urlop przyda jej się do opieki nad najmłodszą bo akurat chora i do żłoba się nie nadaje, a ja już dłużej na zwolnieniu nie mogę być.
              Nie wiem czemu do mojej mamy jechałyby w każdej sekundzie to do teściów tylko z nami. Ostatnio jak pojechały na dwa dni to wieczorem obie płakały do telefonu że chcą wracać.
              wiem, że u babci krzywda im się nie dzieje ale nie lubią tam być bo babcia nie pyta ich co by chciały tylko każe robić to czy tamto. Nie przyjmuje do wiadomości, że od wychowania są rodzice.
              --
              Kasieńka ma dziś...
              Majeczka ma dziś...
    • guderianka Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 17:25
      Miałam ukochaną babcię i babcię mniej lubianą. DO jednej leciałam jak na skrzydłach do drugiej z musu i z niechęcią. Rodzice nie zostawiali tej kwestii do mojej decyzji-po prostu uważali, że mam powinność raz na jakis czas odwiedzić również tę drugą, żeby nie było jej przykro
      --
      Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

      George Bernard Shaw
      • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 17:35
        Tez uważam, ze z rodziną kontakty się powinno utrzymywać. I babcia jak najbardziej - jeśli nie ma miejsca krzywdzenie dziecka - ma prawo do kontaktu z wnuczką a wnuczka powinna wiedzieć, że babcia jest jaka jest ale trzeba ją szanować i odwiedzać. Tyle, że kazać dziecku być cały tydzień u nielubianej babci to raczej przesada. Tutaj jest problem taki, że ciężko jechać 200 km po to by wnuczka spędziła z babcią 2-3 godziny. Może sytuację ratowałby jakiś wyjazd na weekend z mamą. Mama jeśli nie chce mieszkać u ex-teściowej to może jedną noc spędzić w hotelu. 2-3 takie wyjazdy w roku powinny wystarczyć. Kontakt wnuczki z babcią jest ważny ale nosz... nie zmuszałabym do tygodniowego pobytu. Moje dzieci też nie przepadają za moją teściową ale mam o tyle lepiej, że mogę po nie w każdej chwili pojechać a teściowa nie zatrzymuje ich na siłę - ot jak chcą wracać to mi to zwyczajnie mówi.
    • demonii.larua Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 17:41
      Mój syn też nie chciał jeździć do babci, bo go zmuszała do rozmów telefonicznych z ojcem, z którym on nie chciał gadać. W odwłoku miałam opinię byłego męża, a babcia nawet do sądu poszła big_grin (bo na brak wizyt nałożyła się jeszcze ignorancja babci co do diety młodego, więc w efekcie ponad rok dziecko do babci nie jeździło). Babcia pod wpływem sędziny zmieniła się kompletnie i teraz młody chętnie ją odwiedza. 11 lat to jeszcze czas, gdy Ty powinnaś stać za dzieckiem i konfrontować przed ojcem wybory córki. Przyjdzie czas, że będzie potrafiła ojcu odmówić, ale musisz ją tego nauczyć. Mój najstarszy dojrzał do tego mając 13 lat, kiedy powiedział ojcu że chce zmienić nazwisko prosto w twarz (ten uparcie twierdził, że to ja dzieckiem manipuluję). Taki lajf, dziecka nie lubią jednakowo wszystkich dziadków i nie mają takiego obowiązku. Pan ojciec powinien byc tego świadomy.
      --
      Nie zatrudniaj fachowca - bądź
      bohaterem w swoim domu.
    • przeciwcialo Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 17:45
      Nie wiem co ta babcia zrobiła twojej córce ale o ile to nie jakies straszne rzeczy to u mnie by nie przeszło. Dzieci maja powiedziane że póki dziadkowie zyja to święta, część wakacji i część ferii spędzają własnie tam. Bez dyskusji.
      • dorry Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 18:26
        >Dzieci maja powiedziane że póki dziadkowie zyja to święta, część wakacji i część ferii spędzają własnie tam. Bez dyskusji.

        Ha ha, już widzę to "bez dyskusji" w wieku ok 16 lat.
        BTW, do jakiego wieku dzieci będzie trwała ta "powinność"? Bo np ja mam 40, a moja babcia 92 i gdybyś Ty , nie daj boże, była moją matką, to co, dalej miałabym spędzać urlop u babci?
      • stukostrach-jeden Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:12
        Dziecko nie może być partnerem, ale swoją postwa pokazujesz, ze swoich dzieci nie szanujesz i nie liczysz sie z ich zdaniem. Odbierasz wiele zmuszając do kontaktów i " organizując" wakacje, Czyzby sposób na pozbycie sie kłopotu z domu?
        Wiesz dzieci dorastają a ty sie starzejesz, dzieci zapamietają to jak sie do nich odnosisz i będzie rzutować to na wasze przyszłe kontakty.
      • e_r_i_n Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 23:11
        A skąd taka decyzja?
        A jak dziecko będzie miało w ferie obóz związany z zajęciami dodatkowymi np, to też nie pojedzie?
        Absurd lekki dla mnie. Jak jest więź, to dziecko nie musi mieć przymusu odwiedzin.
        Moje dziecko więź z moimi rodzicami ma ogromną i ustalenia, że MUSI jechać, nie ma potrzeby robić. Samo pyta, kiedy się wybierzemy.
        A w ferie by mnie ukatrupił, gdybym mu kazała jechać do babci, zamiast na obóz z klubu.
        --
        Oddaj 1% na Dom Misi
        ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
      • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 19:06
        To co dziecko ma - to ma być posłuszne rodzicom. Mądrzy rodzice nie nadużywają tej władzy nad dzieckiem i podejmując decyzję kierują się dobrem dziecka - tam gdzie mogą jak najbardziej biorą pod uwagę zdanie dziecka. Inaczej pisząc nie zgadzam się z tym -
        dziecko ma prawo wybrać, o ile taki wybór ma,
        > jak ten czas chce spędzić.
        Napisałabym to tak: decydując o tym jak dziecko spędzi ferie rodzice powinni wziąć pod uwagę zdanie dziecka. Nie przesadzajmy jednak z tymi prawami naszych dzieci plisss.... bo one już wszędzie mają same prawa a rodzice im tornistry noszą.....
        • przeciwcialo Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 19:15
          Teraz modne jest traktowanie dziecka jak partnera a to ze szkoda dla dziecka. dziecko z racji chocby róznicy wieku, braku doswiadczenia zyciowego, nie moga byc partnerami. Brak partnerstwa w stosunku do dziecka nie oznacza braku szacunku ale to rodzice decyduja o dziecku.
          • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 19:24
            No coś takiego chciałam napisać. Poza tym moim zdaniem dziecko ma obowiązek utrzymywać kontakt z dziadkami. O ile nie dzieje mu się u nich krzywda. Nie wiem co doradzić autorce bo na tydzień do nielubianych dziadków bym nie wysyłała a mieszkają za daleko by wysłać na godzinę. Ale szacunek do osób starszych jednak nakazuje kontakt utrzymywać.
            • imasumak Rozsądnym kompromisem byłby wyjazd na 1-2 dni. 28.01.12, 19:33
              Ale jak już autorka wspomniała, córka boi się, że wyjazd zostanie przedłużony wbrew jej woli, co już miało miejsce. W związku z tym absolutnie nie zmuszałabym dziecka do wyjazdu. Niech zaczną (ojciec i babcia) liczyć się z wolą dziewczynki, wtedy temat wyjazdów może powrócić.
              --
              "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
              kliknij
              jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
            • neokawa Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 19:46
              Taaa
              Moja mama też tak uważała. Że rozwód rozwodem, ale dziadkowie dziadkami. I musowo musiałam do nielubianej babci jeździć sad A ta po kilku godzinach mojego pobytu u niej, kiedy już przyzwyczajała się do mojej obecności, zaczynała swój monolog: że mój ojciec się nie cieszył, kiedy się urodziłam, bo chciał chłopca i strasznie go swoją płcią zawiodłam; że moja matka to k*%rwa, bo na pewno przed ojcem puszczała się z każdym, z którym mogła, ojca złapała na dziecko, a potem się z nim rozwiodła, bo tylko alimenty chciała (które ojciec płacił tak sobie zresztą); że mam grube nogi po matce (wpędziła mnie w kompleksy na dłuuuugie lata). Jak mnie bolał brzuch podczas okresu, to mi kazała nie narzekać, tylko na spacery z jej psem chodzić lub sprzątać w domu. Chyba specjalnie gotowała rzeczy, których nie lubiłam - pewnie po to, żeby mi głowę suszyć, jaka jestem wybredna i jak mnie matka źle wychowała.

              A ja głupia mamie nic nie mówiłam, bo mi normalnie wstyd było, że babcia takie rzeczy wygadywała. Nie chciałam jeździć, a mama odczytywała to jako niechęć ot tak, bo u babci nuda, a te kontakty przecież trzeba było utrzymywać. W końcu się zbuntowałam i przestałam do niej jeździć w ogóle, ale dopiero jak miałam 16 lat. Po prostu podczas ostatniego pobytu u niej, po 3 dniach miałam ochotę złapać za nóż i wbić go w nią kilkaset razy.
              Na mój ślub nie przyjechała, bo cywilny to nie ślub, a tylko wstyd przed ludźmi. Nie widziałam jej od 3 lat. I chciałabym już chyba nigdy nie zobaczyć...

              Jeśli dziecko jest skryte, to nie wiadomo, czy nie dzieje się u dziadków krzywda. Moja mama nawet nie podejrzewała, że jej ex-teściowa była taką małpą sad
            • zona_mi Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:04
              beatulek napisała:

              > Ale szacunek do osób starszych jednak nakazuje kontakt utrzymywać.

              O ile się tę osobę (starszą czy nie starszą) szanuje.

              --
              - To drzewo z malutkimi pomidorami, to jest jarzębina, mamo, tak?
            • gaja78 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:11
              beatulek napisała:

              > No coś takiego chciałam napisać. Poza tym moim zdaniem dziecko ma obowiązek utr
              > zymywać kontakt z dziadkami.

              Ponieważ - jak wyżej zauważyła Przeciwciało - dziecko różni się od dorosłego poziomem myślenia oraz doświadczeniem życiowym, dbałość o jakość relacji z dziadkami nie może być obowiązkiem dzieci. Taki obowiązek są w stanie udźwignąć tylko dorośli. Dziadkowie powinni dbać o relację z wnukami tak, aby wnuki chciały spędzać u nich swoje wakacje. Zmuszanie dziecka - wbrew jego woli - do spędzenia tygodnia u dziadków, którzy najwyraźniej nie dbają należycie o tą relację (inaczej dzieci chciałyby tam jechać), to jakiś koszmar. Przerzucanie obowiązków dorosłych na dzieci - straszne.

              --
              Moje dzieci
              • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:22
                dbałość o jakość relacji z dziadk
                > ami nie może być obowiązkiem dzieci. Taki obowiązek są w stanie udźwignąć tylko
                > dorośl

                Ok. Z tym się zgadzam. Ale uważam, ze rodzice z dziadkami powinni ustalić jaki kontakt dziecko będzie miało z dziadkami - jak najbardziej biorąc pod uwagę zdanie dziecka.

                Zmuszanie dziecka - wbrew jego woli - do spędzenia
                > tygodnia u dziadków, którzy najwyraźniej nie dbają należycie o tą relację (inac
                > zej dzieci chciałyby tam jechać), to jakiś koszmar. Przerzucanie obowiązków dor
                > osłych na dzieci - straszne.

                Skopiowałaś zdanie wyrwane z kontekstu wypowiedzi. przecież ja wyraźnie pisałam, ze proponuję spotkania godzinne czy comiesięczne rozmowy telefoniczne. pewnie, ze nie wysyła się dziecka do nielubianych dziadków na tydzień bo "babcię trzeba kochać"czy "babcia chce zobaczyć wnuczkę" - Rodzice powinni zadbać o to by dziewczynka z babcią miała kontakt - jaki? To jest pytanie do rodziców, którzy wiedzą dlaczego dziecko nie chce do babci jeździć.
                • gaja78 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:46
                  beatulek napisała:

                  > Skopiowałaś zdanie wyrwane z kontekstu wypowiedzi. przecież ja wyraźnie pisałam
                  > , ze proponuję spotkania godzinne czy comiesięczne rozmowy telefoniczne. pewnie
                  > , ze nie wysyła się dziecka do nielubianych dziadków na tydzień bo "babcię trze
                  > ba kochać"czy "babcia chce zobaczyć wnuczkę" - Rodzice powinni zadbać o to by d
                  > ziewczynka z babcią miała kontakt - jaki? To jest pytanie do rodziców, którzy w
                  > iedzą dlaczego dziecko nie chce do babci jeździć.

                  Znów nie rozumiem. Przecież dziadkowie to dorośli ludzie, dlaczego ich dzieci mają za nich dbać o ich relację z wnukami ? Normalny dorosły człowiek potrafi mieć kontakt z wnukami taki, że 11-latka zapytana: "chcesz jechać na tydzień do babci ?" poleci tam na skrzydłach. Dziadkowie, jako dorośli, sprawni umysłowo ludzie, odpowiadają za to.

                  --
                  Moje dzieci
                  • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:57

                    > Znów nie rozumiem. Przecież dziadkowie to dorośli ludzie, dlaczego ich dzieci
                    > mają za nich dbać o ich relację z wnukami ? Normalny dorosły człowiek po
                    > trafi mieć kontakt z wnukami taki, że 11-latka zapytana: "chcesz jechać na tydz
                    > ień do babci ?" poleci tam na skrzydłach. Dziadkowie, jako dorośli, sprawni umy
                    > słowo ludzie, odpowiadają za to.

                    Rodzice dlatego, że to oni odpowiadają za dziecko. Oni je wychowują. Oni mają je nauczyć między innymi szacunku do starszego pokolenia. Spotkania wnuczki z babcią są nie tylko dla babci ale i dla wnuczki.

                    Normalny dorosły człowiek po
                    > trafi mieć kontakt z wnukami taki, że 11-latka zapytana: "chcesz jechać na tydz
                    > ień do babci ?" poleci tam na skrzydłach.

                    Jak widać tutaj tego kontaktu nie ma - rodzice więc wiedząc co jest nie tak - powinni ustalić jaki kontakt dziecko z babcią ma mieć.

                    A jeśli nie daj Boże się coś rodzicom stanie i ci dziadkowie właśnie podejmą się dalszego wychowania dziecka? Dla mnie nie do przyjęcia jest postawa, że jeśli 11-latka sama zdecydowała to trzeba to uszanować, nie wolno jej kazać, ma robić to co się jej podoba bo do psychologa będzie trzeba prowadzić jak mama będzie kazała na dzień babci życzenia telefonicznie babci złożyć......
                    • gaja78 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:02
                      beatulek napisała:

                      > Rodzice dlatego, że to oni odpowiadają za dziecko. Oni je wychowują. Oni mają
                      > je nauczyć między innymi szacunku do starszego pokolenia. Spotkania wnuczki z b
                      > abcią są nie tylko dla babci ale i dla wnuczki.

                      Jutro powiem mojej matce, że uczę moje dzieci szacunku do niej jako starszego pokolenia. Padnie ze śmiechu smile Ale może ona jest jakaś dziwna, bo wnuczki nie mogą się doczekać wakacji u niej. I ja do tego ręki bynajmniej nie przyłożyłam. Serio - to nie jest trudne dla sześćdziesięcioletniej kobiety.

                      > Jak widać tutaj tego kontaktu nie ma - rodzice więc wiedząc co jest nie tak - p
                      > owinni ustalić jaki kontakt dziecko z babcią ma mieć.

                      Z tego co zrozumiałam babcia nie trzyma się ustalonych zasad.

                      > A jeśli nie daj Boże się coś rodzicom stanie i ci dziadkowie właśnie podejmą si
                      > ę dalszego wychowania dziecka? Dla mnie nie do przyjęcia jest postawa, że jeśli
                      > 11-latka sama zdecydowała to trzeba to uszanować, nie wolno jej kazać, ma robi
                      > ć to co się jej podoba bo do psychologa będzie trzeba prowadzić jak mama będzie
                      > kazała na dzień babci życzenia telefonicznie babci złożyć......

                      Odpowiedz sobie na pytanie - czy ty byś chciała spędzić tydzień swojego urlopu u nielubianych przez siebie ludzi ?

                      --
                      Moje dzieci
                      • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:09

                        > Odpowiedz sobie na pytanie - czy ty byś chciała spędzić tydzień swojego urlopu
                        > u nielubianych przez siebie ludzi ?
                        >
                        Owszem nie chciałabym - dlatego wyraźnie wszędzie pisałam, że nie wysyłać ale nie zrywać kontaktu wnuczka-babcia. Chyba, ze babcia wyraźnie wnuczkę krzywdzi lub zaniedbuje (np. goszcząc ją u siebie nadużywa alkoholu) to jest inna rozmowa - olać babcię. Ale jeśli babcia chce kontaktu z wnuczką a nie potrafi go poprawnie nawiązać - uczyć dziecko grzecznych zachowań.
                        • gaja78 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:11
                          beatulek napisała:

                          > Owszem nie chciałabym - dlatego wyraźnie wszędzie pisałam, że nie wysyłać ale n
                          > ie zrywać kontaktu wnuczka-babcia. Chyba, ze babcia wyraźnie wnuczkę krzywdzi l
                          > ub zaniedbuje (np. goszcząc ją u siebie nadużywa alkoholu) to jest inna rozmowa
                          > - olać babcię. Ale jeśli babcia chce kontaktu z wnuczką a nie potrafi go popra
                          > wnie nawiązać - uczyć dziecko grzecznych zachowań.

                          Autorka wątku nie napisała niczego, co świadczyłoby o tym, że nie uczy dzieci grzecznych zachowań.

                          --
                          Moje dzieci
                          • imasumak Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 22:52
                            gaja78 napisała:

                            Autorka wątku nie napisała niczego, co świadczyłoby o tym, że nie uczy dzieci grzecznych zachowań.

                            A przede wszystkim nijak nie wynika z wątku, że wnuczka i babcia nie mają żadnego kontaktu ze sobą.


                            --
                            "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
                            kliknij
                            jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
              • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:48
                demonii.larua napisała:

                > Ale szacunek to chyba w obie strony powinien być, prawda? Sam fakt bycia czyimś
                > dziadkiem/babcią nie oznacza że szacunek należy się takiemu komuś z automatu.

                gdyby to było moje dziecko to miałoby szanować babcię i tu nie ma dyskusji. Gdyby babcia dzieckiem pogardzała lub (jak wnioskuję po poście autorki w ogóle nie liczyła się ze zdaniem wnuczki egoistycznie każąc jej robić to czego chce TYLKO babcia) to szacunek mógłby wyglądać tak, że dziecko dzwoni do babci na urodziny, święta Bożego Narodzenia i dzień babci... gdy babcia jest chora moze (jeśli ma blisko) zrobić jej zakupy.....toż babcia to przecież najbliższa rodzina - jak się można tak po prostu wyrzec?
                • azile.oli Re: przykro mi, ale... 28.01.12, 21:03
                  Gdyby babcia dzieckiem pogardzała, czy też raniła jego uczucia to nie zasługuje na żaden szacunek i żadne kontakty ''bo tak wypada''. Wyjątkowo bardzo wielkoduszny wnuk mógłby, będąc osobą samodzielną tej babci to wybaczyć i dążyć do kontaktu, dlatego, że on chce, a nie dlatego, że to babcia i jest stara.
                  Z racji wieku nic się nie należy, na szacunek trzeba sobie zasłużyć.
                • demonii.larua Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:14
                  Nie mówię o wyrzekaniu się rodziny. Tylko o zwyczajnych międzyludzkich stosunkach. Owszem, można złożyć życzenia, zachować kulturę w kontaktach - ale nie zmusisz dziecka do szacunku, ono będzie udawało że babcię szanuje, ale w środku to będzie mu się rzygać chciało na hasło "babcia Zosia". Tak działa przymus. Osobiście wole dziecku tłumaczyć dlaczego (jeśli oczywiście wiem) starsza osoba zachowuje się tak a nie inaczej, niż wbijac do glowy "masz szanować i już i koniec". Moja babcia zauważała jedynie dwoje ze swoich wnucząt, innych nie uznawała a moi rodzice wbijali mi do głowy że mam do babci łazić bo to babcia. Dziś efekt jest taki, że babcię odwiedzam raz na ruski rok i nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia. A moje dzieciaki po różnych naprawdę przygodach z dziadkami nieustannie za dziadkami przepadają chociaż każde ma swoje dziwactwa. Nad dobrymi kontaktami w rodzinie trzeba pracować a wysiłek musi wychodzić z obu stron, to nie jest coś co jest dane raz na zawsze.
                  --
                  Nie zatrudniaj fachowca - bądź
                  bohaterem w swoim domu.
                • imasumak Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 22:55
                  Matko kochana, a kto napisał, że ta dziewczynka się wyrzeka babci? Ona po prostu nie chce tam jechać na dłużej niż 1-2 dni!
                  --
                  "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
                  kliknij
                  jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                • madzioreck Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 16:21
                  > gdyby to było moje dziecko to miałoby szanować babcię i tu nie ma dyskusji.

                  Jak sobie wyobrażasz zmuszenie kogokolwiek do szacunku? Bo ja nie za bardzo. A zmuszanie odnosi najczęściej skutek odwrotny do zamierzonego...
                • ledzeppelin3 Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 18:16
                  Gdy
                  > by babcia dzieckiem pogardzała lub (jak wnioskuję po poście autorki w ogóle nie
                  > liczyła się ze zdaniem wnuczki egoistycznie każąc jej robić to czego chce TYLK
                  > O babcia) to szacunek mógłby wyglądać tak, że dziecko dzwoni do babci na urodzi
                  > ny, święta Bożego Narodzenia i dzień babci..

                  Gdyby babcia dziekiem pogardzała, to powiedz mi, jak możan by było być tak podłym i zmuszać dziecko do jakiegokolwiek szacunku??
                  To byłoby uczenie dziecka że jest nikim.
                  W imię hasełek pt "szanuj starsze osoby"

                  --
                  Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
            • e_r_i_n Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 23:14
              A ja uważam, że w temacie relacji z dziadkami itd, ile włożysz, tyle wyjmiesz.
              Oczywiście poprawne, kulturalne zachowanie, wizyta na święta itd - tak, tak wypada.
              Ale jeśli dziadkowie mają dziecko w nosie, to nie można dziecka zmuszać do Bóg wie jakiego zaangażowania.
              Wiem, o czym mówię. Był czas, gdy moi teściowie się zachowywali bardzo niefajnie w stosunku do mojego dziecka. I było widać ogrooomną różnicę między relacjami Młodego z moimi rodzicami i teściami. I nie, nie nakazywałam bliższego, niż kurtuazyjne, kontaktowania się.
              Teraz zachowanie TEŚCIÓW się zmieniło i relacja z moim Młodym jest dużo bliższa.

              --
              Oddaj 1% na Dom Misi
              ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
              • imasumak Rodzic ma przede wszystkim chronić dziecko 29.01.12, 20:48
                przed osobami, które w jakiś sposób wyrządzają mu krzywdę. Ma prawo wymagać od dziecka pewnych zachowań wobec dziadków, ale tylko wtedy, kiedy nie naruszają oni poczucia bezpieczeństwa tego dziecka i robią wszystko, żeby kontakty były prawidłowe. Ale w takiej sytuacji nie ma mowy chyba o przymusie, prawda? No i oczywiście zmuszanie dziecka do dłuższych pobytów nawet u najukochańszych dziadków, to jest naruszenie jego wolności osobistej.
                --
                "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
                kliknij
                jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
    • stukostrach-jeden Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 19:10
      11- stolatka to duże dziecko, wie czego chce a czego nie. A nie chce jechac do babci, pewnie ma powody: babcia ciągle krytykuje, albo słucha głośno radia, albo każe jeść wszystko z talerza i nakłada duze porcje, może ja poniża i wyśmiewa, albo nie znosi sprzeciwu? Powód jakis jest. Uszanowałabym decyzję dziecka. Z mojego dzieciństwa pamiętam "ryby i dzieci głosu nie maja" i uważam, że było to złe rozumowanie.
    • estragonka Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 19:26
      u mnie jest krotka pilka. dziecko decyduje ZAWSZE. nie chce jechac - nie jedzie i koniec kropka.
      tyle ze u mnie raczej (z naciskiem bo nie zawsze wink ) nie ma darcia kotow, z kontaktami sie dogadujemy raczej, nawet widzen nie mamy ustalonych.
      i bylo tak od zawsze. corka ma niecale 9 lat, ale bylo tak i jak miala 7 czy 5 czy nawet 3 .
      • azile.oli Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 19:43
        Pozwolić zadecydować. Dziecko może się czuć źle podczas dłuższych wizyt u babci i należy to uszanować. Ja mam 40 lat i do dziś nie mogę matce darować, że zmuszała mnie do pewnych wizyt, bo tak wypada , a przede wszystkim chodziło jej o pokazanie, jak bardzo dba o utrzymywanie więzi rodzinnych, nawet kosztem dyskomfortu lub traumy własnej córki.
        Dziecko ma prawo z konkretnych przyczyn nie lubić wizyt u babci, zwłaszcza dłuższych.
        Czasem warto wytłumaczyć, że babcia kocha, stara się, ale wiek powoduje jej pewne zachowania. A czasem nie warto, bo nawet, jeśli twierdzi, że kocha, to nie zawsze tak jest, poza tym jeśli tę miłóść okazuje w sposób : ja tu rządzę, to dla dziecka spędzenie ferii w takiej atmosferze nie jest zdrowe.
        Moje dzieci teściowej nie znoszą (poważny powód), a moja mama jest tak męcząca, że dłuższa wizyta też odpada. Z jakiej racji dziecko ma tracić krótkie chwile ferii dla osoby, która się z jego zdaniem i potrzebami nie liczy.
        Matka/ojciec organizujące dzieciom na siłę czas w sposób, który dla tych dzieci jest męczący psychicznie, zmuszający do jedzenia , w dodatku w atmosferze szantażu emocjonalnego zostaliby tu z pewnością zganieni. Z jakiej racji więc pozwalać na takie zachowanie babciom? Zwłaszcza, że wiemy, że to nie wiek, ale charakter decyduje o takim , a nie innym zachowaniu.
        • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 19:53
          Z jakiej racji dziecko ma tracić krótkie chwil
          > e ferii dla osoby, która się z jego zdaniem i potrzebami nie liczy.
          > Matka/ojciec organizujące dzieciom na siłę czas w sposób, który dla tych dziec
          > i jest męczący psychicznie, zmuszający do jedzenia , w dodatku w atmosferze sza
          > ntażu emocjonalnego zostaliby tu z pewnością zganieni. Z jakiej racji więc pozw
          > alać na takie zachowanie babciom? Zwłaszcza, że wiemy, że to nie wiek, ale char
          > akter decyduje o takim , a nie innym zachowaniu.

          Owszem ja się z tym zgadzam i te argumenty jak najbardziej JAKO MATKA na miejscu autorki wzięłabym pod uwagę. Nie wysłałabym też na siłę na tydzień do babci. Ale nie mogę się zgodzić z tym, że dziecko o sobie decyduje zawsze. dziecko ma prawo do wszystkiego - jako dorosłe będzie myślało, ze ma prawo do spokojnego życia i mieszkania po mamusi więc mamusię trzeba poddać eutanazji....bo przecież ja dziecko mam prawo .... nosz.... może przekolorowałam przykład ale upieram się że to rodzice decydują.
          Co do problemu autorki - dziecko może poprosić mamę by mogło nie jechać na tydzień do babci, matka może się na to zgodzić po wysłuchaniu argumentów dziecka. Dziecko ma obowiązek (poza przypadkami patologi) utrzymywać kontakt z dziadkami - w tej sytuacji niech chociaż do nich dzwoni na święta, urodziny... no nie wiem pogadać choćby raz na miesiąc.... Nawet jeśli ich nie lubi - uczy się w ten sposób szacunku do ludzi starszych i tego, ze czasami trzeba robić coś na co się nie ma ochoty bo nie żyje się samemu dla siebie.
          • gaja78 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:18
            beatulek napisała:

            > Dziecko ma obowiązek (poza przypadkami patologi) utrzymywać kontakt z dziadkami
            > - w tej sytuacji niech chociaż do nich dzwoni na święta, urodziny... no nie wie
            > m pogadać choćby raz na miesiąc.... Nawet jeśli ich nie lubi - uczy się w ten s
            > posób szacunku do ludzi starszych i tego, ze czasami trzeba robić coś na co się
            > nie ma ochoty bo nie żyje się samemu dla siebie.

            Ja tego nie ogarniam - dlaczego dziecko ma przejmować obowiązki dorosłych ludzi ? To dziadków obowiązkiem jest utrzymywanie kontaktów z wnukami, co przecież nie jest jakoś wielce trudne - wystarczy zwykłe interesowanie się ich życiem i wspólne spędzanie czasu, kiedy wnuki są u dziadków. Skoro dorosły człowiek, z doświadczeniem życiowym większym niż rodzice dziecka, nie potrafi o to zadbać, dlaczego każe się to robić dzieciom ?

            --
            Moje dzieci
            • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:28
              > Ja tego nie ogarniam - dlaczego dziecko ma przejmować obowiązki dorosłych ludzi
              > ? To dziadków obowiązkiem jest utrzymywanie kontaktów z wnukami, co przecież n
              > ie jest jakoś wielce trudne - wystarczy zwykłe interesowanie się ich życiem i w
              > spólne spędzanie czasu, kiedy wnuki są u dziadków.

              Źle się wyraziłam z tym, że dziecko ma obowiązek. Napisałam bo tu wyraźnie dziadkowie chcą kontaktu a dziecko nie chce. Wciąż się jednak upieram, że rodzice dziewczynki powinni dbać o to by dziecko kontakt z dziadkami miało - tym bardziej, ze dziadkowie tego chcą. Deklarując, ze zabiorą wnuczkę na tydzień. Nie wysłałabym dziecka na tydzień wbrew woli dziecka ale nosz.... może chociaż zadzwonić, może w czasie gdy jest się w okolicy odwiedzić babcię na godzinkę czy dwie?
              • gaja78 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:49
                beatulek napisała:

                > Źle się wyraziłam z tym, że dziecko ma obowiązek. Napisałam bo tu wyraźnie dzia
                > dkowie chcą kontaktu a dziecko nie chce. Wciąż się jednak upieram, że rodzice d
                > ziewczynki powinni dbać o to by dziecko kontakt z dziadkami miało - tym bardzie
                > j, ze dziadkowie tego chcą. Deklarując, ze zabiorą wnuczkę na tydzień. Nie wysł
                > ałabym dziecka na tydzień wbrew woli dziecka ale nosz.... może chociaż zadzwoni
                > ć, może w czasie gdy jest się w okolicy odwiedzić babcię na godzinkę czy dwie?

                Ale co tu rodzic pomoże, kiedy najwyraźniej babcia dopracowała się takiej relacji z wnuczką, że wnuczka nie chce do niej jechać ? Babcia jest samodzielną istotą myślącą, zbiera owoce swojej dotychczasowej pracy z dzieckiem.

                --
                Moje dzieci
                • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:03
                  > Ale co tu rodzic pomoże, kiedy najwyraźniej babcia dopracowała się takiej relac
                  > ji z wnuczką, że wnuczka nie chce do niej jechać ? Babcia jest samodzielną isto
                  > tą myślącą, zbiera owoce swojej dotychczasowej pracy z dzieckiem.

                  To rodzic a nie babcia wychowuje dziecko. Co do relacji dziecku bym powiedziała "Wiem, ze nie lubisz babci - mnie tez się nie podobało, ze powiedziała Tobie to czy tamto nie musisz spędzać u babci tygodnia ferii jeśli nie masz ochoty ale może zadzwoń i podziękuj babci za zaproszenie lub złóż życzenia z okazji dnia babci bo to jest twoja babcia"

                  Drugą sprawą jest, ze tak naprawdę nie wiemy kto doprowadził do tej sytuacji - babcia, która zatrzymuje wnuczkę siła czy matka, która tej babci nie lubi. Pewnie obie.

                  W każdym razie mówienie dziecku "masz prawo mieć babcię w dup... bo jest głupia" dla mnie jest nie do przyjęcia.
                  • gaja78 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:09
                    beatulek napisała:

                    > W każdym razie mówienie dziecku "masz prawo mieć babcię w dup... bo jest głupia
                    > " dla mnie jest nie do przyjęcia.

                    Kto tak twierdzi w tym wątku ?
                    To chyba oczywiste, że się na dzień babci wysyła kartkę i odwiedza w święta. Ale nie dlatego, żeby czegoś nauczyć dzieci, tylko dlatego, że tak po prostu robimy - w danej rodzinie, w danej społeczności.

                    Natomiast za prywatną relację wnuczek-babcia odpowiada babcia.
                    --
                    Moje dzieci
          • zona_mi Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:28
            > m pogadać choćby raz na miesiąc.... Nawet jeśli ich nie lubi - uczy się w ten s
            > posób szacunku do ludzi starszych i tego, ze czasami trzeba robić coś na co się
            > nie ma ochoty bo nie żyje się samemu dla siebie.

            Nie do końca.
            W ten sposób uczy się, że ono, jego uczucia, nie są szanowane.
            Uczy się zacisnąć zęby i urwie się, kiedy tylko będzie mogło - sam wiek nie upoważnia do szacunku. Znam wiele osób dużo ode mnie starszych, które w żaden sposób na szacunek nie zasługują - ale sam na to ciężko pracowały.
            Nic z automatu - ani ekstra szacunku, ani jego braku.

            Z jednej strony zgadzam się, bo nie raz będzie w życiu musiało znosić coś, na co nie ma ochoty. Szkoła najbliższym przykładem i tu nie popuszczam.
            Ale zmuszanie w taki sposób, w rodzinie, forsowanie swojego zdania "bo jestem matką/ojcem/babką" bez spojrzenia z punktu widzenia uczuć dziecka - u mnie nie przechodzi. Bo szybko odwróci się przeciwko rodzicom/dziadkom, kiedy tylko dziecko będzie potrafiło się sprzeciwić.
            Ja bym do siebie - jako babcia - zachęcała, a nie zmuszała, myślę, że skutek byłby lepszy.

            --
            - To drzewo z malutkimi pomidorami, to jest jarzębina, mamo, tak?
            • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 20:35

              > Ale zmuszanie w taki sposób, w rodzinie, forsowanie swojego zdania "bo jestem m
              > atką/ojcem/babką" bez spojrzenia z punktu widzenia uczuć dziecka - u mnie nie p
              > rzechodzi. Bo szybko odwróci się przeciwko rodzicom/dziadkom, kiedy tylko dziec
              > ko będzie potrafiło się sprzeciwić.
              > Ja bym do siebie - jako babcia - zachęcała, a nie zmuszała, myślę, że skutek by
              > łby lepszy.
              >
              Oczywiście, ze się bierze pod uwagę uczucia dziecka - dlatego właśnie mimo woli babci nie zostawia się u niej dziecka na tydzień.

              Co do zachęcania przez babcię tez masz rację tylko, ze ja pisałam do Matki dziecka a nie do Babci. Nie daje się matce rad, ze babcia ma się starać.

              Ja się jednak wciąż będę upierała, że kontakt wnuczka - babcia jest potrzebny. Niedawno był tutaj wątek - coś w rodzaju babcia mi zmarła, nie widziałam jej 30 lat, nie czułam potrzeby jechać na pogrzeb skoro ona miała mnie gdzieś..... i jaka była reakcja ematek? najechały na autorkę, ze ma gdzieś swoją rodzinę itp.... Moim zdaniem dziecko należy uczyć szacunku do starszych i przymuszać do kontaktu OCZYWIŚCIE W GRANICACH ROZSĄDKU i dla dobra dziecka a nie spełniania kaprysów babci. To rodzic znając swoje dziecko i babcię powinien określić jaki to ma być kontakt.
              • bi_scotti Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:12
                Dzieci sa pleasers, szczegolnie tam, gdzie rodzice sa rozwiedzeni/nie mieszkaja ze soba/sa w konflikcie, o ktorym dziecko wie lub go wyczuwa. To jest sposob kazdego dziecka na "zaklinanie swiata" - chca poczucia bezpieczenstwa i milosci a wiec sa sklonne poswiecic sie (bez szemrania sad ) i jechac do babci, zjesc nielubiany deser i udawac ze smakuje, pojsc na wystawe bo mame interesuje sztuka nowoczesna etc. To do doroslych nalezy zeby dzieci "zwalniac" z takich powinnosci i zeby je utwierdzac w poczuciu, ze sa kochane, akceptowane, bezpiecznie NIEZALENIE od tego czy lubia babcie, niedobry deser, sztuke nowoczesna czy cokolwiek innego na czym akurat zalezy doroslym wokol nich. Wpuszczanie dziecka w kanal guilt trip (babci bedzie przykro!) jest najgorszym, co mozna zrobic w takich okolicznosciach. Bo takie dziecko nie umie sobie ani reszcie swiata powiedziec "who cares? niech babci bedzie przykro a ja ide na lyzwy z kumplami" - takie dziecko buduje w glowie poczucie winy i jesli jeszcze, nie daj boze, w czasie tych ferii babcia np. zachoruje to to poczucie winy bedzie podwojne albo potrojne.
                Co mozna zrobic? Rozmawiac o potrzebach, zachciankach i koniecznosciach. Jesli/gdy kiedys babcia bedzie niedolezna to KONIECZNOSCIA bedzie sie nia zajac i od tego nie mozna bedzie uciec ALE jej obecna POTRZEBA spedzenia z wnuczka ferii jest tylko ZACHCIANKA, ktora mozna spelnic lub nie. I tu pytanie - jakie Lena ma potrzeby? zachcianki? co jest konieczne zeby Lena byla zdrowa/szczesliwa/bezpieczna? i tak dalej, i w ten desen - Lena ma juz 11 lat -duzo sie moze z takich rozmow dowiedziec o sobie a przez to i nauczyc sie werbalizowac co jest dla NIEJ wazne. Bo moze to jest dla niej jakies super-wazne zeby babcie uczynic szczesliwa ... hmmm ... Jesli tak do dlaczego jest to wazniejsze niz jej wlasne poczucie komfortu? Gadaj z nia o tym a jednoczesnie, sorry, olej exa i ex-tesciowa. W tym momencie oni sobie musza poradzic sami ze soba. A Lenie trzeba pomoc w pozyskaniu na tyle silnego self-esteem, ze nie bedzie czula potrzeba zabiegania o uczucia babci (i ojca?) poprzez rezygnacje z wlasnych planow/checi/potrzeb etc. Mam nadzieje, ze Lena bedzie miala swietne ferie smile
              • franczii Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:21
                A szacunek do dziecka? I zrozumienie jego potrzeb? Przeciez autorka wyraznie napisala ze wie, co nie pasuje dziecku u babci, babcia o tym wie ale ma to gdzies. A propos szacunku to na szacunek trzeba sobie zapracowac. Mnie jako dziecko tez wysylano do babci przymusowo. Wspominam to beznadziejnie, jezdzilam tam na zmiane z rodzenstwem spelniajac tylko i wylacznie kaprys babci. To byl po prostu stracony czas. A zupelnie inne odczucia mialam z pobytow u babci nr 2, z ktora sie widywalam rzadziej a jednak wiez miedzy nami powstala. Owszem wtedy okazywalam posluch zwany szacunkiem ale kiedy doroslam i nie musialam nikogo sluchac kontakt z babcia nr 1 sie urwal. Mimo spedzania czasu z babcia nie nawiazala ona ze mna tego kontaktu. Przywiazuje dosc duza wage do rodziny jako wartosci ale do tego zeby byl kontakt babcia-dziecko nie wystaczy kaprys babci zeby wnuczka przyjechala na ferie czy wakacje.
              • zona_mi Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 00:09
                > Ja się jednak wciąż będę upierała, że kontakt wnuczka - babcia jest potrzebny.

                Nie.
                Czasem taki kontakt jest niekonieczny, a bywa, że szkodliwy.
                Czasem lepiej mieć "babcię" w sympatycznej sąsiadce, niż na siłę ciągnąć te niby niezbędne relacje, które powodują zwiększającą się niechęć krewnych do siebie i ogólnie kwasy.
                Dobre relacje - ok, ale nie za wszelka cenę. Nie za cenę problemów emocjonalnych dzieci - tu dorośli powinni sobie poradzić, a nie wkręcać wnuki.
                I wiem, o czym piszę, wierz mi.

                --
                - To drzewo z malutkimi pomidorami, to jest jarzębina, mamo, tak?
          • chloe30 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 21:56
            beatulek napisała:

            Nawet jeśli ich nie lubi - uczy się w ten s
            > posób szacunku do ludzi starszych i tego, ze czasami trzeba robić coś na co się
            > nie ma ochoty bo nie żyje się samemu dla siebie.

            mój ojciec miał podobne podejście, chociaż o i tak o niebo bardziej lajtowe niż ty
            wiesz co z tego wynikło?
            że nie chodzę na grób mojej babci od 20 lat bo mnie do tego wreszcie nikt nie może zmusić
            jej to pewnie obojętne, a ja wreszcie mogę sama stanowić czy się chcę z babcią "spotkać" czy nie
            gdyby żyła to mam już tyle lat, że żadna siła by mnie nie zmusiła do odwiedzin
            tyle bym zadbała ile ona o mnie w dzieciśntwie - czyli null, zero
            i nawet alkoholiczka nie była

            --
            http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif

            Pomoc dla Natalki
            • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 22:02
              chloe30 napisała:
              >
              > mój ojciec miał podobne podejście, chociaż o i tak o niebo bardziej lajtowe niż
              > ty
              > wiesz co z tego wynikło?
              > że nie chodzę na grób mojej babci od 20 lat bo mnie do tego wreszcie nikt nie m
              > oże zmusić
              > jej to pewnie obojętne, a ja wreszcie mogę sama stanowić czy się chcę z babcią
              > "spotkać" czy nie
              > gdyby żyła to mam już tyle lat, że żadna siła by mnie nie zmusiła do odwiedzin
              > tyle bym zadbała ile ona o mnie w dzieciśntwie - czyli null, zero
              > i nawet alkoholiczka nie była
              >
              Ale czy ja dużo od dziecka bym wymagała? Telefon z życzeniami na dzień babci lub jej urodziny? czy to naprawdę jest ponad siły dziecka??? Przecież wszędzie pisałam, że nie spełniłabym kaprysu babci kosztem dziecka: czytaj nie wysyłam dziecka na tydzień na siłę bo babcia chce - ale dopóki babcia żyje i nie krzywdzi dziecka, nie jest patologią - wymagałabym podstawowych zasad współżycia - nosz.... to w końcu najbliższa rodzina jest
              • kosher_ninja Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 22:16
                Ja się z tym minimum akurat zgadzam, chociaż samej przed każdym telefonem do babci (a mam ponad 30 lat) robi mi się niedobrze. Jednak od wielu, wielu lat sama się do tego zmuszam. Wcześniej zmuszali mnie rodzice. W ramach utrzymywania jakichkolwiek kontaktów i tyle. To tyle to tak jak powiedzenie nielubianej sąsiadce "dzień dobry".
                Wpasowałaś się jednak w wątek o wysyłaniu dziecka w ferie do nielubianej babci, a nie każdy solidnie wnika w każdy post.
              • chloe30 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 22:17
                beatulek napisała:

                >>
                > Ale czy ja dużo od dziecka bym wymagała?

                napisałaś coś takiego:
                Poza tym moim zdaniem dziecko ma obowiązek utrzymywać kontakt z dziadkami. O ile nie dzieje mu się u nich krzywda

                a moim zdaniem dziecko nie ma takiego obowiązku
                mając NORMALNYCH dziadków/babcie dziecko tego chce
                skoro to ma być OBOWIĄZEK znaczy że coś jest bardzo nie tak
                i mówimy o 11letnim dziecku, nie o 16latce, no bo tu już może być róznie

                Telefon z życzeniami na dzień babci lu
                > b jej urodziny? czy to naprawdę jest ponad siły dziecka???

                to nie, to jest ok

                - nosz
                > .... to w końcu najbliższa rodzina jest

                najbliższa rodzina też bywa różna, i niekoniecznie patologia przesądza o tym, że lepiej kontakty ograniczyć do telefony raz w roku
                --
                http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif

                Pomoc dla Natalki
                • beatulek Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 22:28
                  chloe30 napisała:

                  > beatulek napisała:
                  >
                  > >>
                  > > Ale czy ja dużo od dziecka bym wymagała?
                  >
                  > napisałaś coś takiego:
                  > Poza tym moim zdaniem dziecko ma obowiązek utrzymywać kontakt z dziadkami. O il
                  > e nie dzieje mu się u nich krzywda
                  >
                  > a moim zdaniem dziecko nie ma takiego obowiązku
                  > mając NORMALNYCH dziadków/babcie dziecko tego chce
                  > skoro to ma być OBOWIĄZEK znaczy że coś jest bardzo nie tak
                  > i mówimy o 11letnim dziecku, nie o 16latce, no bo tu już może być róznie
                  >
                  Utrzymywać kontakt choćby telefoniczny, jeśli nie chce jechać na tydzień a ma blisko dziadków to niech da babci różyczkę przy pół godzinnej wizycie. Tyle chyba wymagać należy. gdy dziecko staje się pełnoletnie może samo decydować o kontaktach z dziadkami ale ono już będzie nauczone tego, co choćby wypada. Dopóki jest moim dzieckiem i ja za nie odpowiadam będzie dla babci miłe co nie znaczy, ze będzie spełniać babci kaprysy.
                  • kawka74 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 22:41
                    Nie bardzo widzę powód dla przejęcia ciężaru podtrzymywania kontaktów z babcią przez dziecko (z batem rodzica nad głową). Dlaczego tak mało czy wcale mówi się o obowiązkach dziadków wobec wnucząt, skoro obowiązki nakłada się na wnuki?
                    --
                    "Potwory ciemnosci i klamstwa wiedza tez o tym, ale jeszcze probuja knocic i mieszac, gdzie sie da. Nie udalo im sie z Grecja, ktora oglosili dzisiaj niewyplacalna.
                    Juz na samym poczatku protestow w Grecji wiedzialam, ze ten narod sie nie podda, bo Grecy wola zginac niz poddac sie niewolnictwu.." (Astromaria)
                  • chloe30 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 22:43
                    beatulek napisała:

                    > Dopóki je
                    > st moim dzieckiem i ja za nie odpowiadam będzie dla babci miłe co nie znaczy, z
                    > e będzie spełniać babci kaprysy.

                    i w tym punkcie sie nie zrozumiemy
                    ja miałam jedną babcię, która zmarła 23 lata temu i za która dalej tęsknie i płakać mi się zdarzy
                    i gdyby ona żyła to byciem miłą, bycie pomocną, bycie jej oparciem, pociechą, byłoby moją naturalną wewnętrzną potrzebą

                    i za mnie nikt nie musiał ODPOWIADAĆ w tym względzie
                    ja sama chciałam babci przyjemność zrobić, laurka na przykład (czasy przedtelefonowe)

                    i dlatego uważam, że jak dziecko ma normalną babcię to nikt za nie nie musi w tym względzie odpowiadać - ono samo będzie chciało zadzwonić, nie mówiąc, że poleci na skrzydłach na wizytę
                    jeśli musze je zmuszać o telefonu, znaczy, że coś bardzo, ale to bardzo szwankuje, i to raczej nie jest wina dziecka
                    więc PO CO je zmuszać?
                    ile włożysz, tyle wyjmiesz, niech się babcia buja, zbiera żniwa właśnie
                    --
                    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif

                    Pomoc dla Natalki
                  • chloe30 Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 22:51
                    ono już będzie nauczone tego, co choćby wypada.

                    jeszcze to przeoczyłam
                    wypada to mi kwiatek z okna i sąsiadce powiedzieć dzień dobry
                    nie mam zamiaru męczyć się w imię konwenansów z nielubianą częścią rodziny (tu już rozciągając, bo u mnie jest to brat mojego ojca)
                    i powiem ci tak - od kiedy tego nie robie, tego co WYPADA jestem o wiele spokojniejsza
                    więc w życiu nie zmuszałabym dziecka (albo męża, bo dzieci nie mam)

                    --
                    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif

                    Pomoc dla Natalki
                  • franczii Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 07:48
                    NORMALNA babcia to powinna sie zastanowic co jest nie tak ze wnuczek sie broni rekami i nogami przed odwiedzeniem jej. A ten sam wnuczek uwielbia jezdzic do drugiej babci i nie trzeba go tam ciagnac wolami. U mnie tak bylo ale jakos babcia nr 1 nigdy sobie tego pytania nie zadala.
    • mdro Re: czy 11-laka może decydować? 28.01.12, 23:00
      Byłam zmuszana przez rodziców (tzn. nie wpadli na pomysł, by mi dać wybór wink) do wyjazdów z moją cioteczną babką, za którą w dzieciństwie/wczesnej młodości nie przepadałam i na tych wyjazdach nudziłam się potwornie, w dodatku robiąc rzeczy, które mi nie pasowały (o jedzeniu nielubianych rzeczy nawet nie wspomnę, w niektórych momentach dobrze było, gdy było cokolwiek nadającego się do jedzenia, bo np. w musli ze zjełaczłymi orzechami i wkładką mięsną nie gustowałam). I - z perspektywy czasu - nie żałuję. Z biegiem czasu nauczyłam się ciotkę lubić, mimo jej dziwactw i niełatwego charakteru.
      • anetuchap Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 00:47
        Ja nie zabraniam córkom kontaktu z babcią. Gdybym była pewna,że ona pojedzie tam tylko
        na te 2 dni,to namawiałabym ją,aby pojechała. Namawiała,ale nie zmuszała.
        Według mnie wyjazd do babci ma być przyjemnością. Do mojej mamy biegnie w podskokach,
        ale gdyby nie chciała,to bym nie zmuszała. Młodsza nie lubi spędzać nocy beze mnie czy ojca
        i nie jeździ tak często do mojej mamy,jak starsza. Nie zmuszam jej,aby jeżdziła jeśli nie chce.
        Według mnie takie zmuszanie dziecka do odwiedzin babci przyniesie odwrotny skutek
        - dziecko zapała niechęcią do owej babci. To,co dziecko MUSI robić,choć NIE CHCE tego robić,
        kojarzy się raczej negatywnie,prawda?
    • volta2 Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 10:17
      jeśli córka nie jest z ojcem i babcią szczera i nie umie im powiedzieć nie, w imię niesprawiania przykrości, to może też należałoby się zastanowić, czy przypadkiem nie chce też robić przykrości tobie? może podświadomie wie, że nie lubisz teściowej i jej "niechęć" sprawia ci przyjemność?

      i tak gada, jednemu i drugiemu rozdarta wewnętrznie? żeby i ojca i matki nie rozczarować?
      a jej osobiste chcenia i niechcenia odkłada na bok.

      jeśli jesteś pewna, że z tobą jest szczera - to ja bym jej na tydzień nie wysłała, ale na te 1-2 dni na pewno tak, w imię utrzymywania kontaktów - i oczywiście z egzekwowaniem tego od exa - jeśli chce i mu zależy - niech dziecko wozi/przywozi.
      tobie ma prawo nie zależeć. ty musisz się troszczyć o kontakty ze swoją rodziną.

      a swoją drogą - co tam się dzieje u tej babci takiego, co powoduje niechęć do odwiedzin?
      • anetuchap Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 16:04
        Ja myślę,że Lena jest ze mną szczera. Ja jej mówię,że choć sama za babcią nie przepadam,
        to nie mam nic przeciwko temu,aby ona ją uwielbiała. A ta nieszczerość wobec ojca i babci
        -ona chyba nie chce słuchać,że jest babci przykro,ma zaraz ogromne poczucie winy.
        Ja nie ufam byłemu,jestem pewna,że zostawiłby ją na tydzień.
        Dlaczego ona nie chce jeździć do babci? Myślę,że można to wytłumaczyć tym,że teściowa
        ją wychowuje i nakazuje robić wiele rzeczy,których ona nie lubi robić,a zakazuje robić tego,
        co Lena chce. Lena uprzedziła się do babci 3 lata temu. My (ja i wtedy jeszcze aktualny mąż)
        pojechaliśmy na tydzień do Włoch,a jego matka przyjechała,aby zostać z dziewczynkami.
        Oni mnie namówili na ten wyjazd,bo ja się bardzo obawiałam czy teściowa da sobie radę.
        Lena była wtedy po operacji podcięcia ścięgien achillesa i miała nogi w gipsie. Na jednej nodze gips kończył się już pod kolanem,ale na drugiej sięgał pachwiny. Nie chciałam córci
        zostawiać,ale moja mama zapewniła,że ona codziennie po pracy będzie przyjeżdżać.
        Bardzo żałuję,że wyjechałam. Teściowa po śniadaniu zanosiła Lenkę na górę do ich
        pokoju,a sama schodziła na dół. Dodatkowo zostawiała Lenę samą,bo wychodziła z psem na spacer (Maję brała ze sobą)i Lenka siedziała przestraszona na tej górze,nie miała możliwości
        zejść sama na dół. Przed przyjściem mojej mamy znosiła ją na dół. Lena musiała bardzo to
        przeżywać,bo od tamtej pory,w ogóle nie chciała zostać sama w domu,nawet na chwilę,
        a wcześniej zostawała. Od tamtego czasu,Lena nie bardzo lubi babcię.
        • kota_marcowa Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 16:29
          Nikogo nie zmuszałabym do kontaktów z osobą, której nie lubi i w której towarzystwie źle się czuje, a już na pewno nie zostawiłabym na tydzień sam na sam. Poza tym ferie dla dziecka mają być przyjemnością, odpoczynkiem od szkoły i obowiązków, a nie torturą.
          Nie rozumiem postawy forumki, która pisała, że na samą myśl o telefonie do babci robiło jej się niedobrze ale pozory powinny być zachowane. Guzik prawda, na szacunek trzeba sobie zasłużyć.
          • eliszka25 Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 17:59
            nie czytalam wszystkich wypowiedzi, wiec moze powtorze to, co juz bylo, ale przeciez 11-latka, to nie niemowlak. ferie sa po to, zeby odpoczac od szkoly, a wyjazd na ferie po to, zeby sie dobrze bawic i zeby bylo fajnie. to jest najwazniejsze z punktu widzenia ucznia. nigdy nie zmuszalabym dziecka, zeby jechalo na ferie tam, gdzie nie chce jechac. gdyby nie lubilo babci, to nie zmuszalabym do wyjazdu na ferie do babci. nie ma obowiazku kochac wszystkich w kolo. ja tez nie za cala rodzina tak samo przepadam, a 11-latka ma juz swoj rozum i wie, czy wyjazd do babci moze byc fajny, czy raczej nie. poza tym raczej trudno uznac za fajny wyjazd do kogos, kogo sie nie bardzo lubi.

            moje dzieci wprawdzie jeszcze troche za male na samodzielne jezdzenie, ale planujac urlop tez bierzemy pod uwage ich zdanie. 5-latek wspoldecyduje, bo jak jedziemy z dziecmi, to dzieci tez powinny byc zadowolone. dlatego uwazam, ze owszem, 11-latka musi sluchac rodzicow w wielu kwestiach, ale wyjazd na ferie ma byc dla jej przyjemnosci, a nie "bo rodzice kazali". moim zdaniem dobrze postapilas ujmujac sie za corka.
          • verdana Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 18:05
            Moje dzieci były malo asertywne i nie powiedziały mi, że nie chcą jezdzić z dziadkami na wakacje. Szkoda. Może, gdyby mi powiedziały wczesniej, miałyby nieco lepsze kontakty z dziadkami.
            Tak, pilnowałam, aby dzwoniły. Dziadkowie nie dzwonili nigdy, czasem, co pare lat z okazji imienin (dzieci obchodziły urodziny). Są dorosłe, kontakty z dziadkami są niemal żadne, nie z winy moich dzieci. Może trzeba było samemu być bardziej asertywnym, a i dziadkowie by na tym skorzystali, choć chyba im raczej na kontaktach nie zależy.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • zona_mi Popatrzylabym z innej strony 29.01.12, 19:09
          Babci się krzywda nie stanie, jeśli tym razem Lena do niej nie pojedzie.
          A jeśli się dobrze kobieta postara, to ich kontakty mogą dzięki temu nie-zmuszeniu zaowocować na korzyść babci, jej relacji z wnuczką.

          --
          - To drzewo z malutkimi pomidorami, to jest jarzębina, mamo, tak?
          • anetuchap Re: Popatrzylabym z innej strony 29.01.12, 20:40
            Najgorsze jest to,że ona się nie postara,bo według niej ona wszystko robi dobrze.
            Ona i jej syn (eks mąż)to ludzie którzy NIGDY nie przyznają się do błędu,nie przeproszą,
            zawsze jest ktoś winny,ale na pewno nie oni. I w myśl tej zasady,usłyszałam,że to ja
            nie pozwoliłam Lenie pojechać. W takiej sytuacji babcia nadal jest przekonana,że ona
            wszystko robi najlepiej,a wina jest po mojej stronie.
            Ja z ręką na sercu mogę powiedzieć,że ja jej nie zakazałam! Nigdy jej nie zakazuję tam
            jechać,wręcz przeciwnie - namawiam do wyjazdu. Lena już dawno mówiła,że nie chce
            jechać do babci na ferie,ale jej ojciec tego nie przyjmuje,nie słucha jej. Najłatwiej
            zwalić winę na mnie i mają spokój,bo to ja jestem ta zła a oni ci wspaniali.
            Kończę,bo zaraz zacznę pisać o moim byłym d___u.
            • imasumak Re: Popatrzylabym z innej strony 29.01.12, 20:51
              Tak jakbym o swoim byłym czytała. On też nigdy nie przyjmuje do wiadomości, że pewne decyzje naszej córki są jej decyzjami i ja za nimi nie stoję w żaden sposób.
              --
              "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
              kliknij
              jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
            • zona_mi Re: Popatrzylabym z innej strony 29.01.12, 20:56
              W tej sytuacji cieszyłabym się, że moje dziecko NIE MUSI jechać do tak uroczego towarzystwa i najzwyklej w świecie bym je izolowała.
              Ok, niech będzie co poniektórym świętszym i poprawnym ematkom - telefon na imieniny, laurka pocztą na Dzień Babci, wizyta kontrolowana kilkugodzinna i cześć.
              Tak właśnie robiłam i wszyscy byli zadowoleni - babcia, bo mogła sobie narzekać (zawsze i tak to robiła, jak by się człowiek nie spiął), dzieci, bo się nie męczyły, ja też nie musiałam udawać kochającej "córci" - naprawdę, tak było zdrowiej dla wszystkich.
              Skoro Twoja teściowa ma problem z tym, że jej wnuczka nie chce odwiedzać, a taką prezentuje postawę, jak piszesz - trudno, SAMA (albo z synkiem) musi sobie z tym poradzić.

              --
              - To drzewo z malutkimi pomidorami, to jest jarzębina, mamo, tak?
            • bi_scotti Re: Popatrzylabym z innej strony 31.01.12, 00:08
              anetuchap napisała:

              > Lena już dawno mówiła,że nie chce
              > jechać do babci na ferie,ale jej ojciec tego nie przyjmuje,nie słucha jej. Najł
              > atwiej
              > zwalić winę na mnie i mają spokój,bo to ja jestem ta zła a oni ci wspaniali.

              Wiesz co, to wez te "wine" na siebie - olej exa i jego mame i wez na klate "wine" za to, ze Wasza wspolna (!!!) coreczka bedzie miala lepsze ferie niz gorsze. Powaznie mowie - czasem trzeba byc mama bear i tupnac noga w eleganckim pantofelku tak, ze iskry pojda. Trudno, obraza sie, obgadaja Cie, ex powie cos nieuprzejmego ALE Lena na tym w koncu skorzysta, tak? Jesli jestes tego pewna, to naprawde warto. I tak pewnie jestes w ich oczach "czarownica na miotle z brodawka na nosie" wiec juz gorzej nie bedzie. A dla Leny moze byc tylko lepiej - i to przeciz chodzi! Good luck smile
    • mama303 Re: czy 11-laka może decydować? 29.01.12, 20:55
      anetuchap napisała:

      > co każą jej rodzice. A ja uważam,że dziecko samo może zadecydować o tym,co chce
      > robić,o ile jest możliwość wyboru,a w tym wypadku była możliwość. I kto ma racj
      > ę?

      Oczywiście, że masz rację. Ferie sa po to aby jak najmilej/najfajniej spędzić czas a nie po to żeby podtrzymywać na siłe kontakty rodzinne.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka