pozwolilam corce wyprowadzic sie z domu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam.
    Pisze tutaj pierwszy raz bo potrzebuje rady,a moze oceny sytuacji.
    W duzym skrocie .
    Mam corke,ktora chodzi do pierwszej klasy gimnazjum.
    Ja i jej ojciec rozstalismy sie gdy mala miala rok.
    Ojciec zawsze byl obecny w jej zyciu,co weekend przyjezdzal z warszawy do zakopanego,po pewnym czasie ze swoja druga partnerka.
    Wtedy corka miala juz okolo czterech lat.
    Dziewczyna taty byla dla niej kims bardzo waznym,na poczatku chyba dlatego,ze przupominala jej ulubiona lalke barbi.
    Ja nie zachwycona jej wygladem,lubilam ja za osobowosc.
    W miare uplywu czasu obie dziewczyny bardzo sie pokochaly,barbi kupowala jej wszystko czego mala zapragnela.
    Zapewnila sobie staly kontakt z moja corka dajac jej tel.komorkowy,
    Doszlo do tego,ze corka dzwonila do niej kilkanascie razy dziennie,wiez miedzy nimi jest bardzo silna ,ja nie mam z corka takiego kontaktu jak barbi.
    Miedzy czasie moj byly partner i ona rozstali sie,ale to nic nie zmienilo jesli chodzi o kontaty dziewczyn.
    Corka ciagle plakala do telefonu proszac o jej przyjazdy.
    A ona byla na kazde jej zawolanie.Nie szczedzila jej czulosci i ciepla a ja nie jestem wylewna osoba nie potrafilam tego zapewnic corce.
    Wiez miedzy nimi poglebila choroba mojej corki,ktora pojawila sie nagle i wymagala specjalistycznego leczenia,ktorego koszty calkowicie pokryla barbie.
    Byla przy niej caly czas podczas leczenia w warszawie,ja mam jeszcze dwoje dzieci i nie moglam pozwolic sobie na wyjazd,z reszta finansowo nie poradzila bym sobie bez pomocy.
    U nas jest skromnie i przyznaje korzystalismy z pomocy finansowej,a corka miala caly czas wszystko to czego inne dzieci w jej otoczeniu nie mialy,lacznie z pieniedzmi,byly one wieksze niz moj maz byl w stanie zarobic miesiecznie,ale z tych pieniedzy korzystala tylko corka,gdy ja prosilam barbi pomoc tez nigdy nie odmowila.
    Caly splot sytuacji sprawil,ze to ona byla i jest matka mojego dziecka,swietnie sie dogaduja to ona telefonicznie pozwalala na cos corce lub prosila aby czegos nie robila,kolezenski uklad bardzo podobal sie dziewczynie chodzacej do szkoly podstawowej,a mi cala ta sytuacja nigdy nie przeszkadzala,wrecz odsunelam sie bo na moje oko wszystko bylo ok.
    Czulam tylko,ze oddalamy sie od siebie z corka.
    Final jest taki,ze mala konczac podstawowke,oznajmila,ze chce
    chodzic do gimnazjum w warszawie i mieszkac z barbi.
    Wiem na sto procent,ze byl to pomysl corki,nie myslcie,ze druga strona ja do czegos namawiala,jednak wyrazila na to zgode i przeprowadzila ze mna rozmowe,w ktorej zgodzilam sie biorac pod uwage dobro corki i jej przyszlosc.
    Po pierwsze .u nas takiej szkoly nie ma ,po drugie nawet gdyby byla nie bylo by mnie na nia stac.
    Wiem,ze moge byc spokojna o corke,bo spedzaly razem,kazde wakacje na wyjazdach zagranicznych,ferie itp.tez spedzaly razem.
    Tylko boli mnie rozlaka, tesknie,mam kontakt z corka,czesto do mnie przyjezdza,ale wiem,ze stracilam ja juz i nie uda sie odbudowac wiezi,ktora sama zniszczylam.
    Czy ja jestem wyrodna matka,ktora dla wlasnej wygody godzila sie na taki uklad?
    Czy moze dalam corce szanse na lepsze zycie bo juz sama nie wiem.
    Barbi to nie zlosliwosc tylko przenosnia nie chcialam podawac imion.
    Naprawde lubie ta kobiete i jestem jej wdzieczna za wszystko,ale z drugiej strony to tak bardzo boli.
    • Mam wrazenie ze prezentami i pieniedzmi pozwolilas obcej kobiecie ze zastapila ciebie. Z czego to wynikalo - z kompleksow (bo piekna barbi jest ze stolicy i ma kase) czy jeszcze z czegos innego?

      I dlaczego masz teraz wyrzuty sumienia? Nie mialas ich jak dziecko bylo male a obca kobieta ci je podkradala uczuciowo/emocjonalnie? Nie wiem co ci powiedziec - czesto sie w zyciu zdarza ze czlowiek sie lepiej czuje wsrod obcych mu ludzi nic w swojej wlasnej rodzinie, ale pozwalac dziecku idacemu do gimnazjum wyjechac daleko... Nie wiem, mam male dziecko ale z tego co slysze wiekszosc moich znajomych majacych dzieci juz studiujace albo konczace liceum, wspomina jak ciezko "przechodzily" gimnazjum i ile problemow wychowawczych im sprawily. Dzieci ktore do czasu pojscia do gimnazjum byly po prostu prawie ze idealne.

      I tak jeszcze jedno - co ty wiesz o tej kobiecie, z czego ona zyje, jaki ma zawod. Skad masz pewnoc ze mieszkajac u niej twoje dziecko nie wpadnie w jakis zle towarzystwo. Skad masz pewnosc ze ta kobieta ja dopilnuje, przeciwstawi sie jej wybrykom (mam nadzieje ze sie nie pojawia), albo bedzie ja po prostu pilnowac w nawet tak prozaicznej czynnoisci jaka jest codzienne odrabianie lekcji i nauka?! Kontaktowalas sie z ojcem a bylym barbi - co on na to? Bedzie chociaz zagladal do swojej wlasnej corki jak ona bedzie mieszkac u tej w sumie obcej wam kobeity?


      • A ja myślę, że dobrze zrobiłaś, ale nalegaj na częste odwiedziny córki u Ciebie, interesuj się tym co robi, dzwoń do niej i proś o telefony z jej strony. Jestem pewna, że córka nie przestała Cię kochać i że jeszcze nawiążecie bliższy kontakt, może jak będzie troszkę starsza? Wspieraj ją w każdym razie i powtarzaj, że w każdej sytuacji będzie mieć wsparcie u Ciebie, i że może wrócić jeśli zechce do domu rodzinnego. I tłumacz że zgodziłaś sie na jej wyjazd nie dlatego, że nie chcesz z nią mieszkać, tylko dla jej dobra. Obserwuj czy jest szczęśliwa i pytaj ją o to.
    • cos mi sie wydaje ze ta sytuacja sie szybko barbi znudzi, gimnazjalista to caly wagon problemow i jeszcze troche.
      powiedz corce ze jak chce to ok, i ze zawsze moze wrocic.

      --
      --

      sygnaturka na urlopie
      • a czy uregulowalas to jakos prawnie?Bo jezeli nie to zaraz moze sie okazac ze stracisz corke zupelnie gdy sad odbierze Ci wladze rodzicielska a dziecko umiesci w jakiejs placowce.
        Nie wyobrazam sobie oddania swojego dziecka,ktore kocha sie nad zycie, jakiejs innej kobiecie.Co innego gdy dziecko osiaga doroslosc i wyprowadza sie z domu a co innego gdy dziecko ma lat 13.Mysle ze nie masz silnej wiezi z corka.A co na to ojciec dziewczynki?
        --
        Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
        • Nie chcę cię oceniać bo zapewne chcesz dla córki jak najlepiej jednak sama mam córke w tym wieku i nie wyobrażam sobie przeniesienia odpowiedzialności za swoje dziecko na obcą kobietę. po prostu zwariowałabym wiedząc że nie mam wpływu na to co dzieje się z moim dzieckiem, a co bedzie jak dziecko zachoruje, bedzie miało wypadek, nie wróci na noc do domu, zostanie napadniete, barbie jako niematka moze nie mieć czujności ze z dzieckiem dzieje sie coś złego. Ty jestes za nia odpowiedzialna ewentualnie ojciec, 13 latka to jeszcze dziecko. Powinnaś raczej wcześniej popracować nad tym żeby zblizyć sie do córki, żeby to do ciebie miała najwieksze zaufanie a nie do przysłowiowej barbie.
          • Dodam jeszcze że gdyby moja córka po zakończeniu podstawówki oświadczyła mi że wyjeżdża 500 km stąd i zamieszka z tym czy tamtym roześmiałabym sie tylko. 13 latka w pewnych sprawach nie może sobie czegoś oświadczać i ty powinnaś o tym wiedzieć.
            • monika19782 napisała:

              > Dodam jeszcze że gdyby moja córka po zakończeniu podstawówki oświadczyła mi że
              > wyjeżdża 500 km stąd i zamieszka z tym czy tamtym roześmiałabym sie tylko. 13 l
              > atka w pewnych sprawach nie może sobie czegoś oświadczać i ty powinnaś o tym wi
              > edzieć.

              moja mama myslala podobnie. To ONA decydowala, ja sie mialam sluchac i nie podskakiwac. Jakies obrzydzenie do internatow sprawilo, ze nie moglam isc do wymarzonej szkoly, potem mimo, ze jej nie ukonczylam na studiach dostalam szanse na zmiane uczelni na znacznie bardziej prestizowa, ale ze nadal bylam "tylko dzieckiem na rodzicow utrzymaniu", to moje szanse nie byly wazne, bo mieszkalabym za daleko i nie mogliby widziec, co wyrabiam. Z mama kontakt mam wlasciwie zerowy.
              --
              autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
              • Może mam spaczone podejscie bo właśnie mi nikt nigdy niczego nie zakazywał, majac niecałe 16 lat mieszkałam sama, moja mama u partnera jak to sie teraz ładnie nazywa, robiłam co chciałam, chodziłam gdzie chciałam z kim i wracałam kiedy chciałam, tylko wrodzony zdrowy rozsądek pozwolił mi wyjśc z tamtego okresu mojego życia bez szwanku a było wiele sytuacji podbramkowych i teraz ciary mi po plecach przechodza czym sie mogło to skończyć. Dlatego uważam że to psi obowiazek matki czuwać nad dorastajaca córką, obcej kobiecie może pewnego dnia sie znudzić, przerosną ja problemy nastolatki, choc wcale nie musi tak być, co wtedy, powrót do domu, to trzeba przewidzieć. To moja prywatna opinia.
    • Wiesz co, niezaleznie od tego, co wyzej wypisuja, sadze, ze tak naprawde tylko ty i twoja corka jestescie w stanie ocenic, czy decyzja byla sluszna. Jak mozna oddac dziecko obcej kobiecie? Mysle, ze dokladnie tak samo, jak rodzice z malenkich miejscowosci w Beskidach czy Bieszczadach wysylaja dziecko do duzego miasta do szkoly z internatem. Roznica jest tylko taka, ze odleglosc jest wieksza, a twoja corka jest u kogos, kogo kocha i kto ja kocha, a ty jej ufasz. Przez tyle lat widzialas, co sie dzialo i mysle, ze dla 13-latki to calkiem normalne, ze chce sie wyrwac z domu, ze chce mieszkac w duzym miescie i nie sadze, zeby to byl wybor miedzy toba, a "barbie". Tak samo nie sadze, ze zupelnie stracilas corke. Moze wasze wiezy nie sa zbyt silne, ale staraj sie utrzymywac jak najblizszy kontakt, interesuj sie codziennymi sprawami. "Barbie" i stolica dziewczynie imponuje, ale jesli przy swojej decyzji kierowalas sie nie wlasna wygoda i checia pozbycia sie dziecka z domu, a autentycznym dobrem dziecka i mozliwosciami, jakie daje mieszkanie i nauka w Warszawie, a do tego ustalilyscie zarowno z corka jak i "barbie" warunki pobytu w warszawie , wizyt i kontaktow z toba i ewentualnego powrotu, to sadze, ze nie powinnas sobie czynic wyrzutow. Z decyzji zawsze mozesz sie wycofac, jesli bedziesz widziec, ze cos z corka jest nie tak. tylko jak juz ktos wspomnial, mam nadzieje, ze macie z "barbie" wszystko zalatwione zgodnie prawem. Nie orientuje sie, ale sadze, ze w takiej sytuacji konieczne jest jakiej upowaznienie notarialne. bez tego "barbie" nie jest prawnym opiekunem dziecka i nie moze podejmowac zadnych decyzji, chocby w sytuacji zagrozenia zycia czy zdrowia. Jesli masz madra corke, ktora wykorzysta dane jej szansy, to sadze, ze kiedys wroci i ci podziekuje, a wasze relacje moga sie wzmocnic , jak nieco dorosnie. Jesli "Barbie" traktuje dziewczyne jak wlasne dziecko, to krzywdy jej nie zrobi i nie sadze, ze zawiedzie twoje zaufanie. A corka? Mysle, ze niezla z niej szczesciarasmile Pilnuj tylko, zeby wiedziala, ze ja kochasz i zawsze na nia czekasz, niezaleznie od okolicznosci, w jakich bedzie chciala wrocic.
      --
      autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
      • A poza tym to nie jest "obca kobieta".
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • Ja bym zabezpieczyla "tyly" tzn. zapewnila corke, ze w kazdej chwili moze jej sie odmiec, moze zlapac pociag do domu (tu, kochanie, tu wlasnie jest forsa na bilet just in case!) i nikt jej nigdy nie wypomni, ze przez jakis czas probowala mieszkac z Barbie. Po drugie, zalatwilabym "dorosle" sprawy z rzeczona Barbie - jakis udzial w kosztach utrzymania (piszesz, ze kobieta jest zamozna, that's fine, ale nie wyobrazam sobie nie dokladac sie W OGOLE do kosztow utrzymania wlasnego dziecka!) tudziez upowaznienie Barbie na podejmowanie jakichs decyzji w sprawie szkoly (wycieczki, sport etc.), zdrowia etc. To wazne zeby jednbak pewne sprawy zostaly zapisane "na papierze", bo zycie bywa rozne. Poza tym powiadomilabym szkole o ukladzie, przedstawila Barbie jako prawna opiekunke, znalazla jakiegos lekarza/dentyste w okolicy Barbie i tez wytlumaczyla sytuacje. No mysle, ze jednak samo "wyslanie" dziewczynki to troche za malo - jakis wysilek w organizacje jej zycia poza domem rodzinnym rodzice wlozyc powinni. I Mloda powinna to wiedziec, ze rodzicom (tylko matce?) zalezy zeby byla successful & happy w tym nowym srodowisku, nowym etapie zycia.
          • Wszystkie sprawy,prawne zostaly juz dawno uregulowane bo barbi jezdzila z moja corka po za granice kraju i bylo to konieczne.
            Corka jest zachwycona pobytem w Warszawie.
            Mysle,ze fakt znudzenia sie sytuacja ze strony barbi nie bedzie mial miejsca ona naprawde kocha moja corke.
            Warunki w ktorych mieszkaja sa duzo lepsze niz ja mam u siebie.
            Barbi mieszka sama w duzym domu,raz na jakis czas przylatuje jej maz,ale jest tylko kilka dni w miesiacu. Z ojcem corka widuje sie prawie codziennie.Mnie nie stac na dawanie pieniedzy barbi na utrzymanie corki,on chce dawac tylko ,ze ona nie chce brac.
            Wiem,ze barbi traktuje corke jak kolezanke,tam nie ma jakis zasad wszystko jest na zasadzie dogadania sie,nigdy chyba sie nie poklocily,one sie kochaja na smierc i zycie,a ja jestem zwyczajnie zazdrosna.
            • a.nna2 napisała:

              > Mnie nie
              > stac na dawanie pieniedzy barbi na utrzymanie corki,on chce dawac tylko ,ze ona
              > nie chce brac.
              >

              Przyznam, ze nie rozumiem. A gdyby corka mieszkala w domu to co? Nie jadla by, nie nosila ubrania, nie potrzebowala mydla? Sugerujesz, ze nie dajesz na WLASNE DZIECKO zni zlotowki?
              • ja chyba rozumiem, bo miałam etap absolutnej biedy.
                Wtedy jest tak, że dwie osoby w domu to dwa razy więcej ziemniaków w garnku.
                Co nie znaczy, ze jest opcja wygospodarowania kilku stów na miesiąc na przesłanie komuś.

                Kiedy wyliczasz kasę na chleb i chodzisz pół miasta piechotą bo autentycznie nie stać cię na bilet (tzn mozesz kupić soie bilet zamiast chlebasmile) to nie ma szans na odliczenie od budżetu 300 zł , powiedzmy, miesięcznie. A proponowanie babce stówki to śmieszne jednak, chyba, ze jako symbol.

                Jeżeli w takiej sytuacji finansowej jest autorka wątku to rozumiem.

                Czasem taki etap się w życiu zdarza, przykre to, ale bywa. Możemy życzyć by się jak najszybciej skończył.

                --
                pal to i owo
                paltocik.blogspot.com/
    • Nie wiem czy dobrze zrobiłaś ja bym się nie zdecydowała. Po drugie jak pisał ktoś wyżej - dorosłe sprawy załatwia się z dorosłymi tak aby dziecko nie miało poczucia, że ją oddałaś. dziecko będzie czerpać wzorce z Brabie - czy ona jest osobą godna naśladowania? Czy ma upoważnienie od Ciebie, że pozwalasz jej decydować np o rozpoczęciu leczenia szpitalnego w nagłych wypadkach?
      • Mam wrazenie, ze kobieta która łozy na cudze dziecko - jeszcze póki jest u mamy w domu - bo dziecko tego potrzebuje zazwyczaj jednak przekazuje dobre wzorce. Dziecko nie ma poczucia, ze ktoś ją oddał, bo samo chciało i jest szczęśliwe, dostało sporą zyciową szansę. Uwazam, ze dobrze zrobilaś. W razie konieczności córka wróci do domu, nie ma przeciez zamkniętego odwrotu.
        mam wrazenie, ze w wielu wypowiedziach przebija jakieś "prawo własności" do dziecka - lepiej, aby dziecku było gorzej, aby tylko mama miała je dla siebie.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • verdana napisała:

          > mam wrazenie, ze w wielu wypowiedziach przebija jakieś "prawo własności" do dzi
          > ecka - lepiej, aby dziecku było gorzej, aby tylko mama miała je dla siebie.

          Ja mysle, ze lepiej zeby dziecku bylo lepiej ALE istnienie Barbie (chocby i najhojniejszej na swiecie) w zaden sposob nie zwalnia RODZICOW z elementarnych obowiazkow przynajmniej dokladania sie do utrzymania ich wlasnego dziecka! Bo opisany uklad jakos sie kojarzy z dosc wygodnym uzasadnieniem obnizenia kosztow utrzymania rodziny - nastoletnia panna trafia do opiekunki, rodzice umywaja rece i szafa gra. A wszystko pod sztandarem "dobra dziecka". Hmmm ...
          • Hej, przeczytaj ze zrozumieniem.Kobieta pisze ze jej nie stac na wyslanie dziecka do Warszawy wiec nawet nie myslala by tam dziecko posylac.Nie stac ja na poslanie dziecka do lepszej szkoly u siebie w nmiescie - jakby zostala musialaby isc do jakiegos nazwijmy posledniego gimnazjum nie super duper.Ojciec CHCE lozyc na utrzymanie corki, ale Barbie nie chce brac pieniedzy.Nie chce bo nie musi, albo z zupelnie innych wzgledow z ktorych nie chce sie tlumaczyc.I gdzie tu jest mowa o tym ze rodzice umywaja rece?Poza tym dziecko jak mniemam nie zostawiona calkowice bez rodzica bo tatus jest w Warszawie wiec jakby cos powazniejszego to ojciec pod reka jakby byl potrzebny bo jak czytamy to interesuje sie corka.MAtka tez jedyne co to matka sie miota ze corka znalazla kontakt z kims innym i ma lepszy niz z wlasna matka.Ale moim zdaniem nie ma co rwac wlosow - dziecko podziekuje matce za owa mozliwosc, ze nie zamykala jej drogi , ze nie stawala na przeszkodzie.Tylko niech nadal sie dzieckiem interesuje tak jak zawsze.
      • beatulek napisała. dziecko będzie czerpać wzorce z Brabie - czy ona jest os
        > obą godna naśladowania?

        Tak jest godna nasladowania,bardzo duzo poswiecila dla mojej corki.
        Ze wzgledu na nia nie wyjechala do USA a powinna bo z tamtad pochodzi jej maz,a wiadomo,ze zwiazek na odleglosc nie jest latwy.
        Moim zdaniem to jest dowod,ze moja corka jest dla niej kims bardzo waznym.
        Ona nie pracuje i kazda chwile poswieca mojemu dziecku.
        W czasie tych wczesniejszych lat kazda goraczka mojej corki,kazdy zly jej nastroj,ktory czesto byl tylko po to aby ja sciagnac do siebie powodowal,ze zostawiala swoje sprawy i jechala do nas,zly czlowiek tak by nie postepowal.
        Ja nie mam watpliwosci co do tej kobiety. Nie o to mi chodzilo aby ja oceniac tutaj,bo ona jest swieta. Nie kazda barbi jest kims kto zle sie prowadzi i nie ma serca.
        • > Ze wzgledu na nia nie wyjechala do USA a powinna bo z tamtad pochodzi jej maz,a
          > wiadomo,ze zwiazek na odleglosc nie jest latwy.

          hmm, mieszkalam w USA i to w duzym miescie i tam siedzenie w domu nie jest takie zajefane jak w PL. No chyba ze sie mieszka w NY czy LA bo w kazdym innym miejscu poza tymi metropoliami a szczegolnie na prowincji to mozna doslownie zdechnac z nudow jak sie nie ma pracy. A poza tym gdzie gospodyni domowej ktorej jezyk angielski nie jest jej jezykiem ojczystym bedzie lepiej niz w jej ojczystym kraju. Wiec z tym wyjazdem to mam nieodparte wrazenie barbi cos kreci. A poza tym to tylko w PL ktokolwiek na nia zwroci uwage, tam nawet jakby jezdzila Porsche Cayenne i mieszkala nie wiadomo gdzie nikomu albo bardzo niewielu zaimponuje no chyba ze bedzie jakas celebrity. W naszym kraju bardzo latwo mozna sie lansic i matki zaraz takim gwiazdom nawet swoje dzieci oddadza wink

          Ja nie mam watpliwosci co do tej kobiety. Nie o to mi chodzilo aby ja oceniac t
          > utaj,bo ona jest swieta.

          Swieta to jestes ty! Nie wyobrazam sobie bym mogla kiedykolwiek polubic ani sie zaprzyjaznic z nowa kobieta mojego exa. Moge ja tolerowac ale nie wiem co by nie zrobila to moja kolezanka nie zostanie. A ty jej jeszcze wlasne dziecko oddalas, czcisz pod niebiosa i nazywasz swieta. Kobieto gdzies ty sie uchowala?! Tobie trzeba oltarz wystawic ze nie dosc ze tolerowalas ich przyjazdy do ciebie to jeszcze jej tak dobrowolnie dalas sie zastpaic nie tylko jako partnera swoejgo meza ale i matka! No toz ty swieta jestes big_grin

          • A ty wiesz czy ona mowi perfekcyjnie po angielsku czy nie i co ona potrafi tylko po tym jak autorka watku kobiete nazwala.I tylko dlatego ze sobie posiedzialas kilka lat w USA.
            A to ze siedzenie w domu nie jest takie zajefajne wiesz z wlasnego doswiadczenia?
            • > A ty wiesz czy ona mowi perfekcyjnie po angielsku czy nie i co ona potrafi tylk
              > o po tym jak autorka watku kobiete nazwala.I tylko dlatego ze sobie posiedziala
              > s kilka lat w USA.
              > A to ze siedzenie w domu nie jest takie zajefajne wiesz z wlasnego doswiadczeni
              > a?

              12 lat to moze nie az tak duzo z czego 11.5 roku pracowalam a przez 6 mcy po porodzie siedzialam z dzieckiem w domu. Podczas macierzynskiego z mojej firmy odwiedzily mnie 2 kolezanki dwa razy a reszta emailem przeslala zyczenia i prezenty dla dziecka. Z prostej przyczyny - wszyscy harowali jak woly. Podczas 6 mcy siedzenia w domu zaprzyjaznilam sie z 2 sasiadkami z czego 1 to pol Amerykana i pol Meksykanka a druga Amerykanka ale wychowywana w roznych zakatkach swiata. Typowe cookie cutter Amerykanki nei przyjaznily sie z obcymi ale byly mega mile i pomocne, ale o pojsciu na kawe czy plotach przy herbacie mowy nie bylo - nie mialy czasu.

              Mimo ze mowie biegle po anigieslku (ukonczone studia tam) - zawsze mi wytykano akcent - nie w sposob zlosliwy ale zeby podkreslic moj imgrancki status. Kolezanki ktore byly pierwszym pokoleniem imigrantow zawsze mi opowiadaly jak nigdy nie przyjaznily sie z typowymi Amerykankami, ktore ich po prostu nie jarzyly - ani ich problemow, ani marzen. Ot tak, to jest na imigracji.

              Ostania rzecz - w Stanach czy w zachodniej Europie nikt sie nie nakreca kasa a wrecz jest to uwazane za szczyt braku klasy pokazywanie sie ze ja sie ma. Przyklad, nasz partner w firmie z ktroym dosc czesto pracowalam na roznych projektach (facet okolo 58 lat), jezdzil 15 letnia Mazda do pracy i nie mial zamiaru tego zmieniac, ale dom mial za ponad 1mln USD w jednej z najekskluzywniejszych dzielnic. W firmie czy w dzielnicach ktore zamieszkiwalam pracowalam czy bylam sasiadka ludzi po Ivy League schools - jakbym nie wiedziala kim sa to bym pomyslala ze to bieda jakas bo jak mozna w weekend wyjsc w rozpadajacych sie adidasach, starej bluzie pamietajacej czasy collegu czy wyniszczonych jeansach. Po powrocie do PL przezylam szok jaki lans tu panuje chyba w mysl przyslowia "Zastaw sie a pokaz sie". Co najlepsze - ciuchami czy marka samochodu nikt w Stanach na ciebie uwagi nie zwroci - bo wiekszosc wyksztalconych ludzi moze to miec. Jedyny sposob na zwrocenie na siebie uwagi to albo bycie celebrytka czy posiadanie zjawiskowej figury i urody - to i owszem, ludzie sie obejrza ale niczym innym.

              I tak siedzenie w domu w Stanach nie jest zajefajne, bo tam jest inna etyka pracy niz w Europie. Tam posiadanie pracy i stanowiska okresla czlowieka a w Europie tak nie jest.

              • aniucha333 napisała:

                > Typowe cookie cutter Amerykanki nei przyjaznily sie z obcymi ale byly mega mile
                > i pomocne, ale o pojsciu na kawe czy plotach przy herbacie mowy nie bylo - nie
                > mialy czasu.

                To nie jest az tak zle.Owszem maja czas i mozna sie z nimi omowic,ale wiekszosc ma tu kolegow i kolezanki ze szkol i studiow czy z pracy i z tymi glownie trzymaja.

                > Mimo ze mowie biegle po anigieslku (ukonczone studia tam) - zawsze mi wytykano
                > akcent - nie w sposob zlosliwy ale zeby podkreslic moj imgrancki status.

                Tez przesadzasz.Ja tego nigdy nie odczulem a tez mowie z akcentem.
                Najwidoczniej nie mkieszkalas w NYC gdzie bardzo wielu ludzi mowi z akcentem i ludzie na to nie zwracaja uwagi.

                > Kolezanki ktore byly pierwszym pokoleniem imigrantow zawsze mi opowiadaly jak nigdy n
                > ie przyjaznily sie z typowymi Amerykankami, ktore ich po prostu nie jarzyly - a
                > ni ich problemow, ani marzen. Ot tak, to jest na imigracji.

                Ci Amerykanie i Amerykanki sa bardzo rozni i rozne.Sa tacy ,ktorzy w lot pojma o co ci chodzi a inni sa za bardzo zamuleni by zrozumiec cos innego niz to do czego przywykli.

                > Ostania rzecz - w Stanach czy w zachodniej Europie nikt sie nie nakreca kasa a
                > wrecz jest to uwazane za szczyt braku klasy pokazywanie sie ze ja sie ma.

                To prawda.Nikt nie mowi o kasie,ani nie pyta sie innych ile maja czy zarabiaja.


                > Przyklad, nasz partner w firmie z ktroym dosc czesto pracowalam na roznych projektac
                > h (facet okolo 58 lat), jezdzil 15 letnia Mazda do pracy i nie mial zamiaru teg
                > o zmieniac, ale dom mial za ponad 1mln USD w jednej z najekskluzywniejszych dzielnic.

                Ja tez jezdzilem 14 letnim Fordem az sie posypal i kupilem nowa Toyote.
                Samochod masz do jezdzenia a nie szpanowania i jak dobrze jezdzi,to nie ma sensu zmieniac.

                > W firmie czy w dzielnicach ktore zamieszkiwalam pracowalam czy bylam sas
                > iadka ludzi po Ivy League schools - jakbym nie wiedziala kim sa to bym pomyslal
                > a ze to bieda jakas bo jak mozna w weekend wyjsc w rozpadajacych sie adidasach,
                > starej bluzie pamietajacej czasy collegu czy wyniszczonych jeansach.

                Zazwyczaj tak jest,ze do prac w ogrodzie czy biegania czy gry w parku w kosza zaklada sie jakies stare ciuchy aby czyste byly.W butach sie biega az sie rozpadna,


                > Po powrocie do PL przezylam szok jaki lans tu panuje chyba w mysl przyslowia "Zastaw >sie a pokaz sie".

                To pradwa,kazdy jest odpier.... jak na jakis pokaz.


                • > To nie jest az tak zle.Owszem maja czas i mozna sie z nimi omowic,ale wiekszosc
                  > ma tu kolegow i kolezanki ze szkol i studiow czy z pracy i z tymi glownie trzy
                  > maja.

                  Moze to tez prawda. Nie pisalam w sensie ze to az tak zle wygladalo ale mialam na mysli taka prawdziwa zazylosc i przyjazn. Owszem takie psiapsolki o rozmowach o niczym to mialam smile Ale nie takie gdzie mozesz pogadac o dylematach z dziecmi, mezem, praca, kariera, etc...

                  > Tez przesadzasz.Ja tego nigdy nie odczulem a tez mowie z akcentem.
                  > Najwidoczniej nie mkieszkalas w NYC gdzie bardzo wielu ludzi mowi z akcentem i
                  > ludzie na to nie zwracaja uwagi.

                  Maks, NY to jest wyspa tak jak Chicago w calych Stanach gdzie jest wiecje imigrantow niz miejscowych. Mieszkalam w DC gdzie nie ma az tylu imigrantow i nie mowie w tym sensie ze mnie palcami na ulicy pokazywano, ale ze nie raz i nie dwa ktos pytal:" A skad jestes? Mowisz z akcentem" i to raczej bylo grzecznosciowe i pytanie z ciekawosci ale bylo.

                  > Zazwyczaj tak jest,ze do prac w ogrodzie czy biegania czy gry w parku w kosza z
                  > aklada sie jakies stare ciuchy aby czyste byly.W butach sie biega az sie rozpad
                  > na,
                  >
                  Dokaldnie to zazwyczaj w weekend tak ubranych ludzi sie widzialo kiedy szli gdzies z dziecmi na plac zabaw albo pocwiczyc czy zrobic zakupy. ALe w PL to tak nie mozna - tu nawet wyrzucajac smieci trzeba sie wystroic i wypindrzyc. Ja ma taka pozostalosc po pobyce w USA ze czesto nosze adidasy i dres po pracy lub w weekendy. Jedyny czas, poza praca, kiedy sie wystroje to jak ide gdzies na jakies urodziny/imieniny. Do centrum handlowego tez ide w ubrana w dres - kurcze ile ja sie juz naslyszalam od moich ciotek, wujkow, matki czy ojca ze tak nie mozna, ze kobieta to powinna w butach na obcasie, ze jak mozna bez makijazu...Najlepsze ze takie komentarze wywoluja u mnie salwy smiechu a u nich konsternacje. Ale coz, co kraj to obyczaj...
                  • aniucha333 napisała:

                    > Do centrum handlowego tez ide w ubrana w dres - kurcze ile
                    > ja sie juz naslyszalam od moich ciotek, wujkow, matki czy ojca ze tak nie mozn
                    > a, ze kobieta to powinna w butach na obcasie, ze jak mozna bez makijazu..

                    W Stanach kazdy zyje dla siebie i malo interesuje sie innymi,a w Polsce ludzie zyja na pokaz.
                    Moj kuzyn to nazywa:nazrec sie i szpanowac.
                    • > W Stanach kazdy zyje dla siebie i malo interesuje sie innymi,a w Polsce ludzie
                      > zyja na pokaz.
                      > Moj kuzyn to nazywa:nazrec sie i szpanowac.

                      lol. Mam kolezanke w PL ktora jest ode mnie tak z 15 lat mlodsza i kiedys ze smiechem mi odpowiedziala na moje pytanie :"Jak ludzi stac na tak drogie samochody w PL skoro wszyscy tak placza ze jest tak ciezko?". Odpowiedziala, ze wiekszosc tych co jezdza tymi samochodami to mieszkaja katem u rodzicow, zyja na wspolnym garnuszku, nigdzie nie jezdza na wakacje, w dzieci nie inwestuja tylko kazdy zarobiony grosz wydaja na ciuchy (ktore w PL sa duuuzo drozsze niz zagranica) i ten samochod. To jest ich caly majatek!

                • Malo kiedy sie z Toba maksiu zgadzam, ale teraz w calej rozciaglosci a zwlaszcza co do ostatniego zdaniasmile
    • A ja bym była zaniepokojona taką sytuacją. Moim zdaniem więź emocjonalna Twojej córki z tą kobietą jest zbyt silna. Na niekorzyść związku z Tobą. Opisana przez Ciebie Barbie jawi się jak wróżka z bajki. ZAWSZE ma czas dla Twojej córki, nie pracuje, wybrała dla niej jaki piszesz pozostanie w kraju zamiast wyjazd z mężem. To nie jest standardowa relacja. I ja rozumiem Twoje obawy. Ale z drugiej strony chyba sama podjęłaś, bardziej lub mniej świadomie, taką decyzję te 12 lat temu. Teraz to już żniwa.
      • Ja widzę jedno niebezpieczeństwo: albo idealizujesz barbi, ale coś jest w tym dziwnego..kobieta, która poświęca małżeństo, żeby zaopiekować się obcym dzieckiem, co prawda kochanym, ale takim który ma przecież dom..
        • Oj, dziwne, dziwne to wszystko i to od pierwszego postu. Według mnie a.nna testuje watek do telenoweli.
          • joannab-o napisała:

            > Według mnie a.nna testuje watek do telenoweli.

            To znaczy, ze mozemy liczyc na jakies honoraria autorskie wink
          • joannab-o napisała:

            > Oj, dziwne, dziwne to wszystko i to od pierwszego postu. Według mnie a.nna test
            > uje watek do telenoweli.

            wiesz co, niewykluczone.
            ale znam ludzi, którzy wzięli do siebie do warszawy dziewczynę ze wsi, córkę gospodarzy, u których przez kilkanaście lat spędzali wakacje, lubili ją bardzo, a byłby kłopot ze szkołą średnią tam na miejscu, więc wzięli ją do warszawy, tu skończyła przyzwoite lo i studia, cały czas mieszkając u nich. fakt, mieli córkę bodaj rok czy dwa młodszą (panienki nie były duchowymi bliźniaczkami, lubiły się, ale bez amoku), może w tej sytuacji łatwiej wziąć cudze dziecko do siebie? a może trudniej? nie wiem, ale takie historie się zdarzają.
            aha, no i to było pod koniec komuny, czyli dziewczyna była starsza o te dwa lata niż gimnazjalistka z wątku
            • To jednak całkiem inna relacja interpersonalna. W opisanym przez Ciebie przypadku dziewczyna weszła do rodziny 3 osobowej, stała się uczestnikiem codziennego życia kilku osób.
              W autorki wątku jest stosunek 1:1. W dodatku ta kobieta nie ma innych zajęć, obowiązków, mąż na odległość, dzieci brak. Gimnazjalistka sprowadzająca się do Warszawy z mniejszego miasta chce je poznać, bywać, zaszaleć. I to nie z "babcią Barbie" tylko z rówieśnikami. Trzeba ogromnej dojrzałości, umiejętności pozbycia się egoizmu, odsunięcia na dalszy plan własnych potrzeb żeby nie zmonopolizować dziewczynce życia.
              Na podstawie postów autorki raczej nie podejrzewam Barbie o to.
            • Ale to LO było, a nie gimnazjum. To, że 15-16 latek ląduje poza domem rodzinnym z powodów edukacyjnych jakoś mnie nie szokuje.
              --
              -------------------------------------------------------------
              Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
        • joa66 napisała:

          > Ja widzę jedno niebezpieczeństwo: albo idealizujesz barbi, ale coś jest w tym d
          > ziwnego..kobieta, która poświęca małżeństo, żeby zaopiekować się obcym dzieckie
          > m, co prawda kochanym, ale takim który ma przecież dom..

          Nie wiem, co tu dziwnego. Barbie byla w zwiazku z tata dziewczynki, czyli oficjalnie byla jej "macocha". Czy jak w bajkach macocha musi byc tylko zla? My z mezem chcielismy adoptowac dziecko i jestem pewna, ze nawet jakby to nie bylo moje rodzone dziecko, wlasnie tak bylabym w stanie je pokochac. Tak, ze szczerze wierze w to, ze Barbie , zwlaszcza, jesli nie ma innych dzieci, traktuje dziewcyne po prostu jak corke i tylko jej sie szacunek nalezy za fakt, ze mimo rozpadu zwiazku, odeszla od faceta, a nie od dziecka, co niestety nie jest takie oczywiste.
          --
          autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
          • sie szacunek nalezy za fakt, ze mimo rozpadu zwiazku, odeszla od faceta, a nie od dziecka, co

            W tym co wyżej nie ma nic dziwnego.

            Dziwne jest to:

            Ze wzgledu na nia nie wyjechala do USA a powinna bo z tamtad pochodzi jej maz,a wiadomo,ze zwiazek na odleglosc nie jest latwy.

            Rozumiem, że jej mąż to nie jest tata dziewczynki (bo z nim się rozstała), tylko inny mężczyzna.

            Wg mnie dziwna sytuacja.

            Lub trzeba wprowadzić poprawki do scenariusza wink
    • Czy mogę wiedzieć, co o tym wszystkim sądzi ojciec dziewczynki?
      • I bardzo dobrze zrobilas.Niezwykle dojrzala decyzja.Mozliwe ze Barbi nie moze miec dzieci i twoja corke traktuje jak swoja.Z drugiej strony czym wiecej ma dziewczyna opieki i milosci od doroslych ty lepiej bedzie umiala wybrac co dla niej najlepsze.Nie stracisz jej,bedzie do ciebie przyjezdzala i wspominala mlode lata,gdy niezbyt jej sie powodzilo.

        "Z ojcem corka widuje sie prawie codziennie.....,one sie kochaja na smierc i zycie,a ja jestem zwyczajnie zazdrosna."

        Zazdrosc ci w niczym nie pomoze,a corka bedzie ci wdzieczna za danie jej szansy w zyciu.

        Zauroczenie luksumem przechodzi z czasem a pozniej zaczyna sie szukac glebszych wiezi rodzinnych.
        Moi znajomi zaadoptowali dziewczynke,a inni bogaci ludzie jej starszego brata.Ten brat jej szukal przez lata bo znal jej imie i date urodzenia i wreszcie ja znalazl.
        Okazalo sie ze mieszkali niedaleko siebie i mogli sie przypadkiem spotkac wczesniej.
        Sa do siebie bardzo podobni i teraz czesto spotykaja sie.
    • NIgdy nie zaakceptowalabym takiego ukladu.
      Co innego wyjazd np. na studia bo lepszej szansy nie ma sie na miejscu, a co innego gimnazjum czy liceum, gdzie tak naprawde nie ma znaczenia, ze dziecko chodzi do gorszego.
      To nie jest czas na mieszkanie z dala od wlasnych rodzicow.
      Zwlaszcza, ze ten uklad tak naprawde oparty jest na pieniadzach. Gdyby nie one i gdyby nie czas, ktory barbi poswieca dziewczynce, tej wiezi emocjonalnej najprawdopodobniej by nie bylo.
      Nigdy nie sprzedalabym w taki sposob swojego dziecka.
      • d.o.s.i.a napisała:

        > NIgdy nie zaakceptowalabym takiego ukladu.

        Bo mamusie chowaja dziewczynki tylko dla siebie,by byly z nimi do konca zycia,a tu nagle dziewczynka chce sie wyprowadzic z domu w wieku 13 lat.

        > Co innego wyjazd np. na studia bo lepszej szansy nie ma sie na miejscu, a co in
        > nego gimnazjum czy liceum, gdzie tak naprawde nie ma znaczenia, ze dziecko chod
        > zi do gorszego.

        Wlasnie najwieksze znaczenie ma gimnazjum gdzie dziecko mozna jeszcze ksztaltowac,bo na studiach jest juz na to za pozno.

        > To nie jest czas na mieszkanie z dala od wlasnych rodzicow.
        > Zwlaszcza, ze ten uklad tak naprawde oparty jest na pieniadzach. Gdyby nie one
        > i gdyby nie czas, ktory barbi poswieca dziewczynce, tej wiezi emocjonalnej najp
        > rawdopodobniej by nie bylo.
        > Nigdy nie sprzedalabym w taki sposob swojego dziecka.

        A jak w wieku 18 lat wyprowadzi sie do chlopaka do innego miasta,to jedyne co ci zostaje to pognebic ja przez 5 lat.
        Barbi zajmuje sie dzieckiem bardzo dobrze i ojciec widuje corke codziennie,a chlopak do ktorego sie wyprowadzi w wieku 18 lat prawnie moze byc leniem i cpunem i nic na to nie poradzisz.
        • W wieku 13 lat najwazniejsza dla dziecka jest rodzina. Matka, ojciec, rodzenstwo, zycie rodzinne, wspolne obiady, odrabianie lekcji, opowiadanie co w szkole, rozwiazywanie problemow, sprowadzanie kolezanek i kolegow do domu, uczestniczenie w zyciu rodzinnym.
          Gimnazjum to jest sprawa tak piecdziesieciorzedna, ze nawet nie podlega dyskusji.
          Guzik by mnie obchodzilo, czy barbi jest fajna, czy ma pieniadze i jakie super gimnazjum moze zapewnic. Bo dla dziecka najwazniejsza jest wlasna rodzina i wiezi, ktore ksztaltuje sie na cale zycie, a nie jakies tam "ksztaltowanie" bo gimnazjum, bo to bo smo.
          • Dosia - swiete slowa! Dla mnie ten watek jest tak abstrakcyjny, bo nie moge sobie nawet wyobrazic zeby obca kobieta weszla z butami w zycie moich najblizszych. Rozumiem ze sie polubily ale zeby barbie zastapila matke dziecku - nie rozumiem. Bo ta wyprowadzka do Wwy do gimnazjum to jest efekt koncowy na ktory matka tej dziewczynki pozwalala od wielu lat. Jak do tego doszlo wogole?! Jak mozna miec tak wywalone na wlasne dziecko ze pozwala sie obcej kobiecie tak zawladna sercem i umyslem wlasnej corki?! Toz to jest wrecz patologiczne...

            Mojej znajomej maz w wieku 30 paru lat zaczal uprawiac joge. Zaprzyjaznil sie z pania instruktorka (taka bardzo mila) ktora mu co rusz cos podrzucala do poczytania. Coraz wiecej z soaba rozmawiali po zajeciach az w koncu zaczela go zapraszac na spotkania joginow dla "wtajemniczonych". FAcet sie zachlysnal bo tam na tych spotkaniach to jakas taka wrecz hippisowska komuna istniala. Po jakims czasie, pani instruktorka powiedziala mu ze on ma taka moc i powinnien z nia juz medytowac - zaczeli kopulowac - wiadomo w tenze sposob mozna najweicej mocy przekazac. No i coz, facet tak dal sie omamic i wyprac sobei mozg ze porzucila zone i 2 dzieci. Zrezygnowal z pracy i tylko medytuje i wymienia sie moca z intruktorka jogi. Jego rodzice tez interweniowali, ale on powiedzial ze on sie narodzil na nowo i poprzednie zycie dla niego nie istnieje. Na policji jak zona i rodzice sie dowiedzieli jest to znana im sekta, a ze nikt go tam do niczego nie zmusza, facet jest poczytalny i chce tam byc - nic nie mozna zrobic.
            • aniucha333 napisała:

              > Jak mozna miec tak wywalone na wlasne dziecko ze pozwala sie obcej kobiecie tak >zawladna sercem i umyslem wlasnej corki?! Toz to jest wrecz patologiczne...

              Probuje was na spokojnie czytac ale wychodzi mi ze obie jestescie patologiczne.

              > No i coz, facet tak dal sie omamic i wyprac sobei mozg ze porzucila zon
              > e i 2 dzieci. Zrezygnowal z pracy i tylko medytuje i wymienia sie moca z intruk
              > torka jogi.

              Domyslam sie ,ze facet mial glupia prace,glupia zone i glupie dzieci i chial sobie odmienic zycie.

              > Na policji jak zona i rodzice sie dowiedzieli jest to znana im sekta, a ze nikt go tam do >niczego nie zmusza, facet jest poczytalny i chce tam byc - nic nie mozna zrobic.

              To jest poczytalnosc ludzi,niezbyt rozgarnietych umyslowo,ktorzy wszak zachowuja prawo wyborcze.
              To tak wyrastaja ludzie ,ktorzy w dziecinstwie umieli czytac ale niestety bez zrozumienia.
              Co innego sobie pobzykac na boku instruktorke,kelnerka czy dyslektyczke,ale jak sie ma zdolne dzieci,to sie ich nie opuszcza.
              Rozumiem ze stara w domu ryj miala od ucha do ucha i nastawiala dzieci przeciwko mezowi,to potrzebny mu byl jakis instruktaz jak zyc.
              • maksimum napisał:


                > Co innego sobie pobzykac na boku instruktorke,kelnerka czy dyslektyczke,ale jak
                > sie ma zdolne dzieci,to sie ich nie opuszcza.
                A jak sie ma mniej zdolne to sie je zostawia mamusi i robi nowe?
              • > Domyslam sie ,ze facet mial glupia prace,glupia zone i glupie dzieci i chial so
                > bie odmienic zycie.
                >
                poczytaj sobie o sektach i praniu mozgu. Jesli ma glupie dzieci to sam je takie splodzil - ma w tym i swoj wspoludzial. Facet ma doktorat, zona jakis wykladowca akademicki ale meska ambicje latwo zadowolic wystarczy opowiadac cuda na kiju, wciskac troche pseudopsychologicznego kitu i dac duzo milosci fizycznej - uwierzy nawet ze jest prorokiem big_grin

                > Probuje was na spokojnie czytac ale wychodzi mi ze obie jestescie patologiczne.

                Czytasz siebie? Nie radze. lol
                I tak sobei przypominam jak ty kontrolujesz swoje dzieci, jak im narzucasz co maja robic i potem masz jeszcze nerw opowiadac jak to jest dobre dla dorostajacego dziecka byc z dala od rodzicow. To czemus tego swoim dzieciom nie zrobil?! Moze z dala od ciebie mialby by szanse na prawdziwy rozwoj a nie pseudoedukacje w Nju Jorku.
                • aniucha333 napisała:

                  > poczytaj sobie o sektach i praniu mozgu.

                  Nie bede czytal o sektach,bo sekty sa dla ludzi zamulonych.

                  > Facet ma doktorat, zona jakis wykladow
                  > ca akademicki ale meska ambicje latwo zadowolic wystarczy opowiadac cuda na kij
                  > u, wciskac troche pseudopsychologicznego kitu i dac duzo milosci fizycznej - uw
                  > ierzy nawet ze jest prorokiem big_grin

                  Mowilem wlasnie ,ze kadra akademicka w Polsce jest na beznadziejnym poziomie.

                  > i potem masz jeszcze nerw opowiadac jak to jest dobre dla dorostajace
                  > go dziecka byc z dala od rodzicow. To czemus tego swoim dzieciom nie zrobil?! M
                  > oze z dala od ciebie mialby by szanse na prawdziwy rozwoj a nie pseudoedukacje
                  > w Nju Jorku.

                  Gdyby taka sytuacja zaistniala,ze dzieci poza moim domem mialyby duzo lepsze warunki rozwoju niz w swoim domu to pewno bym sie zgodzil.
                  Roznica miedzy nami jest taka,ze nie mieszkam w Zakopanem lecz w NYC gdzie wszystkie najlepsze szkoly sa,a wyjazd z NYC na jakas wioske czy miasteczko w Pensylwanii jest zupelnie bez sensu.
                  • > Gdyby taka sytuacja zaistniala,ze dzieci poza moim domem mialyby duzo lepsze wa
                    > runki rozwoju niz w swoim domu to pewno bym sie zgodzil.
                    > Roznica miedzy nami jest taka,ze nie mieszkam w Zakopanem lecz w NYC gdzie wszy
                    > stkie najlepsze szkoly sa,a wyjazd z NYC na jakas wioske czy miasteczko w Pensy
                    > lwanii jest zupelnie bez sensu.

                    Aha, to ciekawe. Bo patrz, ja zawsze myslalam ze ludzie co maja prawdziwa kase stac ich na board schools dla ich pociech, ale te kosztuja niektore wiecej niz college. Ale coz jak sie nie ma kasy to sie wciska kity ze szkoly publiczne w NY sa superowe, prawda? Ale czy to nie w tej wiosce PA w tym ich dennym miescie zwanym Philly maja jedna z najlepszych szkol w USA - zaraz a tak - przeciez tam jest University of Pensylwannia i to wciaz lepszy niz kazdy inny uniwerek w NY state lub city.
                    • aniucha333 napisała:

                      > Aha, to ciekawe. Bo patrz, ja zawsze myslalam ze ludzie co maja prawdziwa kase
                      > stac ich na board schools dla ich pociech, ale te kosztuja niektore wiecej niz college.

                      Board schools sa po to by sie pozbyc dzieci z domu i nawet najlepsze z nich nie moga sie rownac najlepszym publicznym w NYC.

                      > Ale coz jak sie nie ma kasy to sie wciska kity ze szkoly publiczne w NY sa superowe, >prawda?

                      To sprobuj sie do nich dostac.Do board schools sie dzieci zapisuje a do najlepszych publicznych trzeba przejsc przez egzamin i to jest ta roznica dlaczego board schools sa na nizszym poziomie.

                      > Ale czy to nie w tej wiosce PA w tym ich dennym miescie
                      > zwanym Philly maja jedna z najlepszych szkol w USA - zaraz a tak - przeciez ta
                      > m jest University of Pensylwannia i to wciaz lepszy niz kazdy inny uniwerek w NY state lub city.

                      Niestety mylisz sie!
                      UPenn ma nizsze wymagania niz Columbia U.

                      collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3853&profileId=6
                      • > Board schools sa po to by sie pozbyc dzieci z domu i nawet najlepsze z nich nie
                        > moga sie rownac najlepszym publicznym w NYC.

                        zartujesz, tak?

                        > Niestety mylisz sie!
                        > UPenn ma nizsze wymagania niz Columbia U.

                        Ale ja nie mowilam o UPenn ktory jest uniwerkiem stanowym ale o University of Pennsylwania ktory jest uniwerkiem prywatnym i ma najlepsza od lat szkole biznesu czy innych wydzialow. UPenn znow jest szkola dla redn neckow z PA. Ogromna roznica, az dziw bierze ze tego nie wiesz...
                        • aniucha333 napisała:

                          > > Board schools sa po to by sie pozbyc dzieci z domu i nawet najlepsze z ni
                          > ch nie moga sie rownac najlepszym publicznym w NYC.
                          >
                          > zartujesz, tak?

                          Zero zartow.

                          en.wikipedia.org/wiki/Specialized_High_Schools_Admissions_Test
                          Mniej wiecej 1 osoba na 10 ma tam szanse.

                          Tu masz najlepsze boarding schools wg rgzaminu koncowego SAT.
                          Jest tylko 16 szkol ma SAT powyzej 2.000 pkt a moj syn po swojej szkole publicznej mial 2.200 pkt SAT na 2.400 max mozliwych.
                          Poza tym acceptance rate w szkolach boarding jest 60% co jest niebywale wysokie,bo w tych najlepszych publicznych jest okolo 10-15%.

                          > > UPenn ma nizsze wymagania niz Columbia U.
                          >
                          > Ale ja nie mowilam o UPenn ktory jest uniwerkiem stanowym ale o University of P
                          > ennsylwania ktory jest uniwerkiem prywatnym i ma najlepsza od lat szkole biznes
                          > u czy innych wydzialow.

                          Mowimy o tym samym uniwersytecie.UPenn tj University of Pennsylvania.
                          Pomylilo ci sie z Penn State U.

                          www.psu.edu/
                          No wiec wymagania na U Penn sa takie:

                          collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=1464&profileId=6
                          A wymagania na Columia U. sa takie:

                          collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3853&profileId=6
                          • education.usnews.rankingsandreviews.com/best-high-schools/rankings/gold-medal-list
                            Powyzej najlepsze high schools in the US. Jak zwykle na 1szym miejscu od wielu wielu lat jest Thomas Jefferson High School in Northern Virginia - to jest fakt. Z NY jest jakas szkola na 6tym miejscu i to zadna z twoich. Najlepsze public schools sa od lat w Northern VIrginia i nie ma co ukrywac ze ma na to wplyw moze tez fakt bliskosc DC ktore jest drugim po San Francisco miastem w Stanach z najwieksza iloscia wyksztlaconych ludzi (co jakis czas sa takie rankingi "Most Educated City in the US") na metr kwadratowy. Moze fakt ze Fairfax County i od jakiegos czasu Loudon County sa najbogatszymi gminami w calych Stanach. Nie wiem ale Max prosze cie nie wciskaj mi kitu z NY city - na pewno fajnie tam mieszkac bo duzo tam sie dzieje ale niekoniecznie z edukacja.

                            > Mowimy o tym samym uniwersytecie.UPenn tj University of Pennsylvania.
                            > Pomylilo ci sie z Penn State U.

                            tak pomylilo mi sie, przyznaje. Jak mialabym wybierac najlepszy program MBA w Stanach to bylby to Wharton na UPenn a nie MBA na Columbia. Co innego law school - to moze i Columbia. Nie wiem jaki jest poziom na Undergradute programs w Columbia - z pewnoscia zalezy to od kierunku studiow.
                            • aniucha333 napisała:

                              > Powyzej najlepsze high schools in the US. Jak zwykle na 1szym miejscu od wielu
                              > wielu lat jest Thomas Jefferson High School in Northern Virginia - to jest fakt

                              Takich rankingow jest bardzo duzo i kazdy pokazuje co innego.

                              www.thedailybeast.com/newsweek/features/2010/americas-best-high-schools/list.html
                              www.thedailybeast.com/newsweek/features/2011/americas-best-high-schools.html
                              A wszystkim wiadomo,ze ta szkola jest najlepsza ktora przygotuje najlepiej do najlepszych uniwersytetow.Czyli taka w ktorej masz najwyzszy sredni SAT.

                              Thomas Jefferson HS jest dosc dobra szkola,ale do najlepszych brakuje jej bardzo duzo.

                              www.boardingschoolreview.com/highest_sat_scores.php
                              Ona jest w tym zestawieniu boarding schools na 16 miejscu ze ma ciut ponad 2.000 sredni SAT.

                              en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School
                              As of 2008, the average score is 2090 out of 2400.

                              To bylo w 2008 a w 2011 mieli ponad 2.100 SAT.

                              Zobacz sobie na jakie uniwersytety ida absolwenci T.Jefferson HS.!!

                              www.boardingschoolreview.com/school_ov/school_id/140

                              10 Most Popular College Choices (# Enrolled)
                              Boston University 3
                              Emory University 3
                              Haverford College 3
                              The Johns Hopkins University 3
                              California Institute of Technology 2
                              Case Western Reserve University 2
                              Claremont-McKenna College 2
                              Northwestern University 2
                              University of Chicago 2
                              Washington University in St. Louis 2
                              ---------------
                              Wielkim osiagnieciem jest pojscie na Boston University,ktory jest baaaaaardzo przecietnym uniwersytetem.
                              ZADNEGO Ivy League uniwersytetu nie zaliczyli,ani Stanford czy tym podobne.

                              > . Z NY jest jakas szkola na 6tym miejscu i to zadna z twoich.

                              Tak bo to jest taki zasrany ranking ,specjalnie ustawiony pod Thomas Jefferson HS,ze ja tej szkoly z NY nawet nie znam.

                              Najlepsze w NYC sa Stuyvesant HS i Hunter College HS -oczywiscie obie publiczne ze straszna przesiewka,gdzie dostaje sie do szkoly mniej niz 10% zdajacych.
                              Do Thomas Jefferson HS acceptance rate jest 60%.

                              > Najlepsze public
                              > schools sa od lat w Northern VIrginia i nie ma co ukrywac ze ma na to wplyw moz
                              > e tez fakt bliskosc DC ktore jest drugim po San Francisco miastem w Stanach z n
                              > ajwieksza iloscia wyksztlaconych ludzi (co jakis czas sa takie rankingi "Most E
                              > ducated City in the US") na metr kwadratowy.

                              Wyksztalceni to nie znaczy madrzy.
                              Madrzy ludzie mieszkaja i pracuja tam,gdzie jest najlepszy i najwiekszy biznes,a w administracji NIGDY zadni madrzy ludzie NIGDZIE nie pracowali.Ani w USA ani w zadnym innym kraju.

                              > Moze fakt ze Fairfax County i od j
                              > akiegos czasu Loudon County sa najbogatszymi gminami w calych Stanach.

                              Faktem jest ze w administracji dobrze placa.


                              > Nie wiem ale Max prosze cie nie wciskaj mi kitu z NY city - na pewno fajnie tam mieszka
                              > c bo duzo tam sie dzieje ale niekoniecznie z edukacja.

                              Jak do tej pory nie przejrzalas na oczy,ze najlepsze szkoly publiczne sa duzo lepsze niz Thomas Jefferson HS to twoja sprawa.
                              Pewno tez nie przemawia do ciebie,ze na Columbia U jest sie dostac trudniej niz na Harvard o czym wszyscy studenci wiedza,a UPenn jest owszem dobrym uniwerkiem,ale gdzie mu do Columbii U!!
                              Teraz sobie popatrz ilu uczniow Thomas Jefferson HS dostaje sie Ivy League colleges,bo z Brooklyn Tech HS zawsze COROCZNIE sie kilku absolwentow dostaje tak na Harvard jak i na Columbie U.


                              > Nie wiem jaki jest poziom na Undergradute programs w Col
                              > umbia - z pewnoscia zalezy to od kierunku studiow.

                              Columbia U w tej chwili jest najlepsza uczelnia w USA czyli na swiecie.

                              Stanford i Harvard maja nizsze progi przyjecia.

                              collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3387&profileId=6
                              • Max - powiem ci tak - mam wywalone na szkoly podstawowe i srednie w Stanach bo moje dziecko i tak je skonczy w Europie gdzie jest najwyzszy poziom nauczania na swiecie. Face it smile

                                A propos uniwerkow - to jest tak - zalezy to od kierunku studiow. Jak ktos chce studiowac gre na instrumencie (a raczej ja doskonalic) to idzie do Julliard choc tez nie do konca bo zalezy z jakim nauczycielem chce sie uczyc (wiadomo na insturmencie na studiach to szuka sie najlepszych nauczycieli a nie patrzy na jakies idiotyczne rankingi szkol - patrz Hilay Hahn ktora uczyla sie w Philly a nie w NY wink. Jesli ktos chce isc na kierunki scisle to idzie na MIT, a jak chce byc ambulance chaser to idzie na Prelaw na Columbii a potem na Law School na Columbii. A jakbym miala wybierac poslac na Undegraduate (i to jakikolwiek kierunek) to i tak bym wolala poslac Mala na Harvard niz Columbie. A moze i wogole olac amerykanskie szkoly i isc na Oxford lub Cambridge. Kolezanki corka jest na Iszym roku na Oxfordzie i to jak ciezko bylo sie tam dostac to juz wiem a poziom jak patrze co sie od nich wymaga to powiem ze niezgorszy a moze i lepszy. A co najlepsze czesne nieporownywalnie nizsze dla studentow z UE member states niz w Stanach w wiekszosci collegow.
                                • aniucha333 napisała:

                                  > Max - powiem ci tak - mam wywalone na szkoly podstawowe i srednie w Stanach bo
                                  > moje dziecko i tak je skonczy w Europie gdzie jest najwyzszy poziom nauczania n
                                  > a swiecie. Face it smile

                                  Face it.
                                  Najlepsze uniwersytety sa tam,gdzie sa najlepsze szkoly.Nie moze byc inaczej-zwykla logika.

                                  www.webometrics.info/top12000.asp
                                  Jest kilka dobrych uniwersytetow w Europie,ale to jest calkiem inny poziom.

                                  > A moze i wogole ol
                                  > ac amerykanskie szkoly i isc na Oxford lub Cambridge. Kolezanki corka jest na I
                                  > szym roku na Oxfordzie i to jak ciezko bylo sie tam dostac to juz wiem a poziom
                                  > jak patrze co sie od nich wymaga to powiem ze niezgorszy a moze i lepszy.

                                  Mozna i tak,ale poziom europejskich uczelni jest nieporownywalnie nizszy od amerykanskich.

                                  > A co najlepsze czesne nieporownywalnie nizsze dla studentow z UE member states niz
                                  > w Stanach w wiekszosci collegow.

                                  To prawda,bo skoro podatki sa wyzsze a z tych wlasnie podatkow sa uczelnie oplacane.
                                  • > Face it.
                                    > Najlepsze uniwersytety sa tam,gdzie sa najlepsze szkoly.Nie moze byc inaczej-zw
                                    > ykla logika.

                                    Wg badan UNICEFu, Finlanidia ma obecnie najwyzszy poziom nauczania na swiecie. Nie wciskaj kitu o dobrych szkolach w Stanach. Za dlugo tam mieszkalam zeby wierzyc w te bajki.

                                    > Mozna i tak,ale poziom europejskich uczelni jest nieporownywalnie nizszy od ame
                                    > rykanskich.

                                    No patrz, a ja mam paru znajomych rodowitych Amerykancow ktorzy studiowali w Europie i bardzo sobei chwala.

                                    > To prawda,bo skoro podatki sa wyzsze a z tych wlasnie podatkow sa uczelnie opla
                                    > cane.

                                    Tak jak public universities w Stanach. Masz "In state tuition" oraz "Out of state tuition" - pierwsza dla tubylcow mieszkajacych w danym stanie i miescie a drugie dla obcokrajowcow i ludzi z poza danego stanu.
                                    • aniucha333 napisała:

                                      > Wg badan UNICEFu, Finlanidia ma obecnie najwyzszy poziom nauczania na swiecie.

                                      Pewno nie wiesz,ze badali tylko i wylacznie szkoly publiczne,a w Finlandii nie ma innych,wiec wyszlo jak wyszlo.
                                      Poza tym w USA nie badali szkol wyspecjalizowanych,czyli wszystkich najlepszych w USA,bo poziom jest tam tak wysoki,ze w niczym nie pasuje do sredniej krajowej.

                                      en.wikipedia.org/wiki/Specialized_high_schools_in_New_York_City

                                      Nie badali rowniez boarding schools czyli twojej Thomas Jefferson HS i setek im podobnych,bo sa to szkoly prywatne.
                                      Nie badali rowniez szkol katolickich i innych wyznaniowych bo tetez sa prywatne.
                                      Czyli w USA badane byly TYLKO srednie i slabe szkoly publiczne.

                                      > Nie wciskaj kitu o dobrych szkolach w Stanach. Za dlugo tam mieszkalam zeby wie
                                      > rzyc w te bajki.

                                      Mozesz sobie wierzyc w bajki jakie sobie sama wymyslisz,ale moje dzieci chodzily i w dalszym ciagu chodza do tych najlepszych szkol i ja wiem jaki tam jest poziom.
                                      Zeby do tych szkol chodzic trzeba przejsc przez sito egzaminow tak do gimnazjow jak i liceow.
                                      Jak szkola nie ma egzaminow wstepnych ,to jest to po prostu slaba szkola.

                                      A to ze dlugo mieszkalas w USA i nie spotkalas sie z najlepszymi szkolami,to jest to dosc normalne,bo tylko rodzice najzdolniejszych dzieci do takich szkol chodza i wiedza o ich istnieniu.
                                      Zdecydowana wiekszosc dzieci chodzi do rejonowek tak w Polsce jak i w USA,ze o Finlandii nie wspomne.
                                      Jesli przecietny wynik z egzaminu na studia SAT jest w USA 1.500 pkt na 2.400 mozliwych a moj syn mial 2.200 pkt to mozesz mnie uwierzyc,ze ja wiem co to sa zdolne dzieci i gdzie sa najlepsze szkoly.
                                      Kolega syna z tej samej szkoly a ma na imie Sean mial perfekt SAT na 2.400 pkt a takich unikatow jest tylko 150 rocznie na ponad 1,6 mln zdajacych ten egzamin.
                                      Ci co maja 2.200 pkt na SAT naleza do 1% najzdolniejszych,a tacy uczniowie jak Sean zdarzaja sie raz na 10.000.
                                      Sean sie z choinki nie urwal,tylko chodzil z moim synem do gimnazjum a pozniej do liceum.
                                      Probowalem go uczyc grac w tenisa,ale nie wykazywal zadnych zdolnosci.Ma za to sporo samozaparcia i duzo sam sie w domu uczy.
                                      Domyslam sie ze z taki ludzmi nigdy nie mialas do czynienia i dlatego twoj oglad szkolnictwa amerykanskiego jest wlasnie taki a nie inny.
                                      Ja znam szkolnictwo amerykanskie z innej strony niz Ty.

                                      > > Mozna i tak,ale poziom europejskich uczelni jest nieporownywalnie nizszy
                                      > od amerykanskich.
                                      >
                                      > No patrz, a ja mam paru znajomych rodowitych Amerykancow ktorzy studiowali w Eu
                                      > ropie i bardzo sobei chwala.

                                      Glownie jezdza tam wycieczkowo,by poznac kraj i jezyk,ale slyszalas ze Bill Gates i jemu podobni wyjezdzali na studia poza USA??

                                      > > To prawda,bo skoro podatki sa wyzsze a z tych wlasnie podatkow sa uczelni
                                      > e oplacane.
                                      >
                                      > Tak jak public universities w Stanach. Masz "In state tuition" oraz "Out of sta
                                      > te tuition" - pierwsza dla tubylcow mieszkajacych w danym stanie i miescie a dr
                                      > ugie dla obcokrajowcow i ludzi z poza danego stanu.

                                      Tak wlasnie jest,bo stan czy miasto doplacaja do tych uniwersytetow i nie chca doplacac do studentow z innych stanow.
                                      Przez ostatnich kilkanascie lat jest ogromny najazd na uczelnie nowojorskie i te caly czas podnosza tuition.
                                      20 lat temu na NYU studiowali bardzo przecietni studenci,a teraz sie tam dostac jest marzeniem scietej glowy.
                                      Columbia podniosla progi wejsciowe i jest tam sie trudniej dostac niz na Harvard czy Stanford.Rozmawialem o tym z synem,a on mi odpowiedzial,ze wszyscy studenci o tym wiedza,ze latwiej sie dostac na Harvard niz Columbie.
                                      Jeszcze 5 lat temu Harvard byl wielkim szpanem a teraz to tylko snobizm i "dawna,dobra marka".
                                      • > Jak szkola nie ma egzaminow wstepnych ,to jest to po prostu slaba szkola.

                                        Jak Ty malo wiesz o edukacji. Tak sie zlozylo, ze w najlepszych szkolach i uniwersytetach egzaminow nie uswiadczysz - oni maja zupelnie inne metody rekrutacji niz testowanie wykutych na blache pseudo-geniuszy.
                                      • > Poza tym w USA nie badali szkol wyspecjalizowanych,czyli wszystkich najlepszych
                                        > w USA,bo poziom jest tam tak wysoki,ze w niczym nie pasuje do sredniej krajowe
                                        > j.
                                        >

                                        Poziom nauczania w szkolach podstawowych, gimnazjach i srednich jest jeden z najnizszych na swiecie. W Stanach tak sie sklada ze robilam BS i Master i mialam mnostwo kolezanek (dzieci pierwsze pokolenie emigrantow) ktore same mi mowily jak niski jest poziom nauczania., Sama moglam sie przekonac jak niewiele osob ma tam jakas sensowna wiedze. Jak kiedys jeden z nauczycieli mi powiedzial w Stanach mlodziez zdobywa wiedze w college zeby byc "well rounded individuals". POwiedzialam mu ze w Europie oczekuje sie ze mlodziez juz po ukonczeniu szkoly sredniej jest takim "well rounded individual" - czyli oczytanym, wyksztlaconym, znajacym jezyki obce, matme na akademickim poziomie, majacym swiatopoglad.

                                        > Nie badali rowniez boarding schools czyli twojej Thomas Jefferson HS i setek im
                                        > podobnych,bo sa to szkoly prywatne.

                                        Thomas Jefferson to szkola publiczna.

                                        > A to ze dlugo mieszkalas w USA i nie spotkalas sie z najlepszymi szkolami,to je
                                        > st to dosc normalne,bo tylko rodzice najzdolniejszych dzieci do takich szkol ch
                                        > odza i wiedza o ich istnieniu.

                                        Bo nie mialam potrzeby uczenia sie w tamtejszych szkolach a jak urodzilam moje dziecko to po 3 latach wyjechalam z rodzina z powrotem do Europy.

                                        Zdolnosc mlodziezy w Stanach to w wiekszosci zdolnosc do przygotowania sie zeby byc dobrymi "test takers" czyli ludzmi ktorzy zajefanie wypadaja na testach bo sie nauczyli jak swietnie do nich podchodzic ale nic albo bardzo niewiele majacych prawdziwa wiedze. Kurcze pamietam jak zawsze mialam ubaw ogladajac "Double Jeopardy - College edition" i jak nie moglam sie nadziwic ze ludzie z Ivy League uczelni malo wiedza - na pytaniach typu "Fast finger" questions super szybko wypadali ale jak szli dalej w progrmamie albo napotkali trudnejsze pytania - lezeli.

                                        I taka jeszcze jedna rzecz - wiekszosc Phd candidates w USA to ludzie z zagranicy - szczegolnie na kierunkach scislych. Wiesz dlaczego - bo swoja edukacje podstawowa i srednia zdobywali zagranica w sowich krajach. W PL jest pare szkol srednich publicznych ktore oferuja I.B. - jedna zreszta najlepsza jest w moim miescie. Co roku jej absolwenci zdaja z najlepszym wynikiem na swiecie ta mature i dostaja sie na full scholarship na najlpesze uczelnie na swiecie. I wiesz co Maks - ta polska mlodziez uczyc sie na takim Harvardzie, MIT czy Columbia - za darmo big_grin

                                        > Glownie jezdza tam wycieczkowo,by poznac kraj i jezyk,ale slyszalas ze Bill Gat
                                        > es i jemu podobni wyjezdzali na studia poza USA??


                                        No jesli nazwiesz stuida MBA czy Phd w UK czy Francji wycieczka to czemu nie? Bill Gates nie skonczyl Harvarda bo na drugim roku zrezygnowal ze studiow.


                                        • aniucha333 napisała:

                                          > Poziom nauczania w szkolach podstawowych, gimnazjach i srednich jest jeden z na
                                          > jnizszych na swiecie.

                                          Ty bys chciala zeby tak bylo,bo to swietnie motywowaloby twoj wyjazd z paskudnych Stanow do wspanialej Polski.
                                          Tak sie diwnie sklada,ze nikt po polskich szkolach nie studiuje na zadnej z najlepszych uczelni w USA i oczywiscie wiesz dlaczego.

                                          > W Stanach tak sie sklada ze robilam BS i Master i mialam
                                          > mnostwo kolezanek (dzieci pierwsze pokolenie emigrantow) ktore same mi mowily j
                                          > ak niski jest poziom nauczania.,

                                          Juz ci tlumaczylem "niski poziom nauczania" w USA ale nie zrozumialas.
                                          Te dzieci ,ktore sa malo zdolne chodza do slabych szkol i tam jest niski poziom nauczania.
                                          Te dzieci,ktore sa zdolne chodza do dobrych szkol i tam jest wysoki poziom nauczania.
                                          Najnormalniej zatknelas sie z takimi,ktore chodzily do slabych szkol i z tego powodu narzekaly na niski poziom nauczania.
                                          Wyobraz sobie,ze moj syn w swojej bardzo dobrej szkole nigdy nie byl najlepszy a mimo tego mial 2.200 pkt na SAT na 2.400 mozliwych i tez nie byl to wynik najlepszy w szkole.
                                          Przy sredniej krajowej 1.500 pkt to jest rewelacyjny wynik,ale ty znasz tylko tych ,ktorzy maja wyniki blisko sredniej krajowej i ich ulubionym zajeciej jest narzekanie.
                                          Ja nigdy nie narzekalem na poziom szkolnictwa w USA mimo ze mam bardzo zdolne dzieci.

                                          > Sama moglam sie przekonac jak niewiele osob ma
                                          > tam jakas sensowna wiedze. Jak kiedys jeden z nauczycieli mi powiedzial w Stan
                                          > ach mlodziez zdobywa wiedze w college zeby byc "well rounded individuals". POwi
                                          > edzialam mu ze w Europie oczekuje sie ze mlodziez juz po ukonczeniu szkoly sred
                                          > niej jest takim "well rounded individual" - czyli oczytanym, wyksztlaconym, zna
                                          > jacym jezyki obce, matme na akademickim poziomie, majacym swiatopoglad.

                                          Juz bardzo blisko jestes stwierdzenia,ze po maturze w Polsce mlodziez jest madrzejsza niz po Harvardzie w USA.

                                          > Thomas Jefferson to szkola publiczna.

                                          Widzisz ,ty jestes na tyle inteligentna ze nie odrozniasz dwoch szkol o tej samej nazwie.

                                          en.wikipedia.org/wiki/Thomas_Jefferson_High_School_for_Science_and_Technology
                                          Jedna jest publiczna,a druga boarding school:

                                          www.tjs.org/
                                          Oczywiscie ta boarding school jest duzo lepsza ,bo sie nawet chwali rewelacyjnym SAT na poziomie 2.050 pkt.

                                          First-tier SAT scores (2050) among U.S. boarding schools*

                                          A teraz sobie porownaj SAT z publicznego Stuyvesant HS w NYC-2.090 pkt.

                                          en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School
                                          As of 2011, the average score on the SAT for Stuyvesant students was 2090, or 676, 734, and 680 on the Reading, Math and Writing sections,

                                          Ta twoja publiczna Thomas Jefferson HS na wszelki wypadek nie podaje wynikow SAT,bo moglibysmy porownac.

                                          Za ta boarding T.Jefferson school placisz 36,5 tys rocznie i ma gorsze wyniki niz publiczna Stuyvesant HS in NYC.

                                          www.boardingschoolreview.com/school_ov/school_id/140

                                          > > A to ze dlugo mieszkalas w USA i nie spotkalas sie z najlepszymi szkolami
                                          > ,to jest to dosc normalne,bo tylko rodzice najzdolniejszych dzieci do takich sz
                                          > kol chodza i wiedza o ich istnieniu.
                                          >
                                          > Bo nie mialam potrzeby uczenia sie w tamtejszych szkolach a jak urodzilam moje
                                          > dziecko to po 3 latach wyjechalam z rodzina z powrotem do Europy.

                                          I to jest glowny powod narzekania na USA?
                                          Zdajesz sobie sprawe,ze robisz dosc podstawowe bledy w polskiej pisowni?

                                          > Zdolnosc mlodziezy w Stanach to w wiekszosci zdolnosc do przygotowania sie zeby
                                          > byc dobrymi "test takers" czyli ludzmi ktorzy zajefanie wypadaja na testach bo
                                          > sie nauczyli jak swietnie do nich podchodzic ale nic albo bardzo niewiele maja
                                          > cych prawdziwa wiedze. Kurcze pamietam jak zawsze mialam ubaw ogladajac "Double
                                          > Jeopardy - College edition" i jak nie moglam sie nadziwic ze ludzie z Ivy Leag
                                          > ue uczelni malo wiedza - na pytaniach typu "Fast finger" questions super szybko
                                          > wypadali ale jak szli dalej w progrmamie albo napotkali trudnejsze pytania - lezeli.
                                          >
                                          > I taka jeszcze jedna rzecz - wiekszosc Phd candidates w USA to ludzie z zagrani
                                          > cy - szczegolnie na kierunkach scislych. Wiesz dlaczego - bo swoja edukacje pod
                                          > stawowa i srednia zdobywali zagranica w sowich krajach. W PL jest pare szkol s
                                          > rednich publicznych ktore oferuja I.B. - jedna zreszta najlepsza jest w moim m
                                          > iescie. Co roku jej absolwenci zdaja z najlepszym wynikiem na swiecie ta mature
                                          > i dostaja sie na full scholarship na najlpesze uczelnie na swiecie. I wiesz co
                                          > Maks - ta polska mlodziez uczyc sie na takim Harvardzie, MIT czy Columbia - za
                                          > darmo big_grin

                                          Dziwnym trafem nie ma nikogo prosto z Polski na tych trzech wymienionych przez ciebie uczelniach.

                                          • > Ty bys chciala zeby tak bylo,bo to swietnie motywowaloby twoj wyjazd z paskudny
                                            > ch Stanow do wspanialej Polski.
                                            > Tak sie diwnie sklada,ze nikt po polskich szkolach nie studiuje na zadnej z naj
                                            > lepszych uczelni w USA i oczywiscie wiesz dlaczego.

                                            Nie wiem dlaczego. Ja znam pare osob ktore studiowaly na Harvardzie i w Julliard - jeden Amerykanin a reszta sami imigranci z Europy. Amerykanca matka jest nawet wykladowca na uniwerku w DC i mowila mi jak studenci z Europy i Azji podnosza im poziom na uczelniach. Nie dyskryminuje tubylcow bo spotkalam wielu mega zdolnych i oczytanych, ale i tak byli w mniejszosci. I nie zrozum mnie zle, w PL tez jest wielu nieukow i wielu rodzicow co nie dba o edukacje dzieci i mlodziezy. Ale w wiekszosci przypadkow widze ile kasy i czasu sie inwestuje w dzieci w PL.

                                            > Najnormalniej zatknelas sie z takimi,ktore chodzily do slabych szkol i z tego p
                                            > owodu narzekaly na niski poziom nauczania.

                                            Moze i tak a moze i nie. Pracowalam w bardzo duzej korporacji gdzie z mojej szkoly po moim kierunku przyjeto tylko 2 osoby a z innych np. Georgetown w DC albo NYU albo Boston College - moze po 3 czy 4. Srednia minimum zeby wogole zostac zaproszonym na rozmowe to byla GPA 3.7. Pracowalam z ludzmi ktorzy mieli GPA 4.0 na dyplomie i w wiekszosci mieli tez double major albo major i minor. No coz, jesli oni to mowili to rzeczywiscie musieli byc mocno ograniczeni i po mega slabych szkolach srednich. A wiesz co jest najlepsze? - Fakt, ze w naszej firmie bylo bardzo duzo ludzi z RPA czy tez Europy i oni najlepiej sobie radzili merytorycznie w pracy.

                                            > Juz bardzo blisko jestes stwierdzenia,ze po maturze w Polsce mlodziez jest madr
                                            > zejsza niz po Harvardzie w USA.

                                            Jesli zdala I.B. czy tez naprawde uczyla sie do tej matury to smiem twierdzic ze pierwsze 2 lata studiow ma juz "zaliczone". Wystarczy spojrzec na to co jest uczone na General Education Requirements, Electives na undergraduate - za moich czasow to bylo w szkole sredniej w PL.

                                            > Ja nigdy nie narzekalem na poziom szkolnictwa w USA mimo ze mam bardzo zdolne d
                                            > zieci.

                                            Zrozum ze ja nie narzekam tylko porownuje. Ostatnio rozmawialam z kolezanka ktora mieszkala pare lat w Skandynawii i poweidziala mi pare rzeczy o Finlandii. Tam dzieci ida do szkoly od 7 roku zycia ale w szkole podstawowej juz maja zdrowa prace. Siedza w niej od 8 do 16 codziennie i sie ucza. Nie ma rysownia szlaczkow, nie wyrabiania sie z programem, zaleglosci - jesli cos takeigo sie pojawia to zaraz jest pomoc i takie dziecko nadrabia te zaleglosci. W efekcie ich szkoly maja najwyzszy poziom nauczania na swiecie. Kiedys tez widzialam na Travel Channel program o Taiwanie (jesli sie nie myle) i tam dzieci w szkole podstawowej robia program z matmy na poziomie szkoly sredniej. I ja nie chwale poziomu nauczania w PL bo pozostawia on tez wiele do zyczenia.

                                            > Dziwnym trafem nie ma nikogo prosto z Polski na tych trzech wymienionych przez
                                            > ciebie uczelniach.

                                            Moze teraz tak jest bo wiekszosc mlodziezy woli obecnie studiowac w UK bo ma blisko, jest taniej, moga pracowac bez zadnej laski i martwienia sie o work permits.

                                            > I to jest glowny powod narzekania na USA?
                                            > Zdajesz sobie sprawe,ze robisz dosc podstawowe bledy w polskiej pisowni?

                                            Nie narzekam na USA tylko porownuje co gdzie jest lepsze. Np. uwielbialam fakt mozliwosci indywidualnego wyboru przedmiotow na kazdym semetrze w Stanach. Moja kolezanka mi mowi ze nawet w UK tak nie ma bo jest z gory narzucony program zajec.

                                            NIe watpie ze robie ale doktoratu nie pisze na tym forum wiec co mi tam.

                                            • aniucha333 napisała:

                                              > Ja znam pare osob ktore studiowaly na Harvardzie i w Julliar
                                              > d - jeden Amerykanin a reszta sami imigranci z Europy. Amerykanca matka jest na
                                              > wet wykladowca na uniwerku w DC i mowila mi jak studenci z Europy i Azji podnos
                                              > za im poziom na uczelniach.

                                              To samo ja mowie o Chinczykach,ale ci Chinczycy sa w wiekszosci urodzeni w USA.
                                              Moje dzieci tez jest ciezko podciagnac pod Polakow bo urodzily sie w USA.
                                              To jest fakt,ze to pierwsze pokolenie urodzone w USA podnosi sredni poziom nauczania,ale to juz sa Amerykanie.
                                              Znam tez kilku Polakow urodzonych w Polsce,ktorzy sa bardzo dobrzy w najlepszych szkolach NYC,ale oni tez juz sa Amerykanami i nawet na wakacje nie jezdza do Polski.
                                              Wszyscy ci ludzie chetnie mowia jezykiem swoich rodzicow,co nie zmienia faktu ze sa Amerykanami.

                                              > Moze i tak a moze i nie. Pracowalam w bardzo duzej korporacji gdzie z mojej szk
                                              > oly po moim kierunku przyjeto tylko 2 osoby a z innych np. Georgetown w DC albo
                                              > NYU albo Boston College - moze po 3 czy 4.

                                              Ciekawi mnie jak dawno temu to bylo,bo srodek ciezkosci z poziomem nauczania przesunal sie z Bostonu do NYC.
                                              Jeszcze 5-10 lat temu Harvard byl szpanem nie do przebicia a NYU tylko dosc dobra uczelnia,a taka Columbia moze na 33 miejscu w USA.
                                              Teraz ludzie z NYC przestali jezdzic do Bostonu i w przeciagu kilku ostatnich lat Columbia ma wyzsze progi wejsciowe niz Harvard,a NYU nagle stal sie bardzo obleganym uniwersytetem,bo ci ktorzy nie zalapia sie na Columbie ida na NYU a nie na Boston College czy Boston University.

                                              > Jesli zdala I.B. czy tez naprawde uczyla sie do tej matury to smiem twierdzic z
                                              > e pierwsze 2 lata studiow ma juz "zaliczone".

                                              To jest kolejny twoj zart z epoki Flintstones.
                                              IB w USA rowniez istnieje i do niczego nie upowaznia.Dostac sie z IB na dobra uczelnie jest bardzo ciezko albo wrecz niemozliwe.
                                              Moj syn zdawal i zostal przyjety i dostal scholarsjip do Xaverian HS ktora oferuje IB program i zrezygnowalismy z niej na korzysc publicznej.
                                              Po latach musze przyznac,ze byla to bardzo trafna decyzja.

                                              > Wystarczy spojrzec na to co jest uczone na General Education Requirements, Electives na >undergraduate - za moich czasow to bylo w szkole sredniej w PL.

                                              Zalezy na jakiej uczelni i na jakim kierunku.

                                              > Zrozum ze ja nie narzekam tylko porownuje. Ostatnio rozmawialam z kolezanka kto
                                              > ra mieszkala pare lat w Skandynawii i poweidziala mi pare rzeczy o Finlandii. T
                                              > am dzieci ida do szkoly od 7 roku zycia ale w szkole podstawowej juz maja zdrow
                                              > a prace. Siedza w niej od 8 do 16 codziennie i sie ucza. Nie ma rysownia szlacz
                                              > kow, nie wyrabiania sie z programem, zaleglosci - jesli cos takeigo sie pojawia
                                              > to zaraz jest pomoc i takie dziecko nadrabia te zaleglosci.

                                              W nadrabianie zaleglosci to ja nie wierze,bo jedne dzieci sa zdolniejsze od drugich i nie ma sensu by te zdolne meczyly sie w jednej szkole z tymi malo zdolnymi.
                                              Podstawa dobrej edukacji jest selekcja oraz egzaminy wstepne do szkol.
                                              Albo sie nadajesz albo sie nie nadajesz i nie ma zadnego nadrabiania podczas gdy reszta klasy czeka na nadrabiajacych.


                                              > W efekcie ich szko
                                              > ly maja najwyzszy poziom nauczania na swiecie. Kiedys tez widzialam na Travel C
                                              > hannel program o Taiwanie (jesli sie nie myle) i tam dzieci w szkole podstawowe
                                              > j robia program z matmy na poziomie szkoly sredniej.

                                              To sa wszystko ciekawostki,bo wszyscy bede musieli pozniej wkroczyc w progi najlepszych uczelni a te sa w USA.


                                              • > To samo ja mowie o Chinczykach,ale ci Chinczycy sa w wiekszosci urodzeni w USA.
                                                > Moje dzieci tez jest ciezko podciagnac pod Polakow bo urodzily sie w USA.
                                                > To jest fakt,ze to pierwsze pokolenie urodzone w USA podnosi sredni poziom nauc
                                                > zania,ale to juz sa Amerykanie.

                                                oj Maks, moze i sa ale prawda jest taka gdybys w tej Polsce na ktora tak plujesz sie nie urodzil i nie dorastal w takich spartanskich warunkach i musial o wszystko walczyc i dostal tak dobra edukacje jaka dostales w PL - to wierz mi bylbys jednym zwyklym przecietnym obywatelem Stanow. A przez ta emigracje to masz nawet i druga perspektywe. I wierz mi ty dalej jestes Polakiem - bo myslisz jak Polak, dzialaj jak Polak, masz ambicje jak Polak i to swoim dzieciom przekazujesz. I tak a propos, Asian supremacy - oni tak musza - ryc sie, harowac, walczyc o wszystko a ludzie sie tym nakrecaja. Podziwiam ale mnie to nie przekonuje o ich rzekomej wyzszosci nad innym rasami.

                                                > Znam tez kilku Polakow urodzonych w Polsce,ktorzy sa bardzo dobrzy w najlepszyc
                                                > h szkolach NYC,ale oni tez juz sa Amerykanami i nawet na wakacje nie jezdza do
                                                > Polski.

                                                nie jezdza bo za drogo. lol tylko nielicznych stac na wakacje w Europie i ci maja dosc gruby portfel.

                                                > Ciekawi mnie jak dawno temu to bylo,bo srodek ciezkosci z poziomem nauczania pr
                                                > zesunal sie z Bostonu do NYC.
                                                > Jeszcze 5-10 lat temu Harvard byl szpanem nie do przebicia a NYU tylko dosc dob
                                                > ra uczelnia,a taka Columbia moze na 33 miejscu w USA.

                                                3.5 roku temu wrocilam do PL to sobie policz big_grin

                                                > To jest kolejny twoj zart z epoki Flintstones.
                                                > IB w USA rowniez istnieje i do niczego nie upowaznia.Dostac sie z IB na dobra u
                                                > czelnie jest bardzo ciezko albo wrecz niemozliwe.

                                                ta wypowiedz tylko swiadczy o tym jak malo rozumiesz.

                                                > To sa wszystko ciekawostki,bo wszyscy bede musieli pozniej wkroczyc w progi naj
                                                > lepszych uczelni a te sa w USA.

                                                i wierz mi kazdy uczacy sie Europejczyk z palcem w nosie sie tam dostanie bez najmniejszych problemow. Wez ty sie obudz z tej bajki w jakiej ty zyjesz i przyjedz i zobacz ile ludzi z PL teraz w UK, Francji czy Niemczech sie uczy. I to za darmo bo maja stypendium ktore dostali bez najmniszych problemow bo sa zarabisci - super sie ucza, sa mega pracowici, ambitni, niezakompleksieni. Jak patrze na mlodziez w PL teraz i porownuje do tego jaka byla chocby i 20 lat temu - to to jest przepasc.

                                                Moje dziecko uczy sie u jedego z najlepszych nauczycieli intrsumentu w Europie, ktory jest Polakiem, mieszkal poand 30 lat zagranica i wrocil do PL. Jego koledzy i kolezanki przyjezdzajacy z zagranicy do PL na warsztaty muzyczne gdzie ucza nasze polskie dzieci, non stop mowia jak zarabiscie nasze dzieci sobie radza w porownaniu do ich zagranicznych kolegow. I cos w tym kuzwa jest - wiekszosc polskich muzykow w najlpeszych orkiestrach swiata to Polacy. Malo jest solistow i smiem twierdzic wynika to z faktu ze Polacy tak malo w siebie dotychczas wierzyli, ale i to sie zmienia. Ucza sie tych zachodnich umiejetnosci takich jak gadanie o sobie w samych superlatywach, chwalenie sie, ustawicznie podkreslanie swoich nawet najmniejszych osiagniec tak jak ich zachodni koledzy.


                                                • aniucha333 napisała:

                                                  > oj Maks, moze i sa ale prawda jest taka gdybys w tej Polsce na ktora tak plujesz

                                                  Ja nie pluje,ja porownuje.Roznice sa duze i sie powiekszaja.

                                                  > sie nie urodzil i nie dorastal w takich spartanskich warunkach i musial o wsz
                                                  > ystko walczyc i dostal tak dobra edukacje jaka dostales w PL - to wierz mi bylb
                                                  > ys jednym zwyklym przecietnym obywatelem Stanow. A przez ta emigracje to masz n
                                                  > awet i druga perspektywe.

                                                  Ja nie mialem spartanskich warunkow w Polsce.

                                                  > I wierz mi ty dalej jestes Polakiem - bo myslisz jak
                                                  > Polak, dzialaj jak Polak, masz ambicje jak Polak i to swoim dzieciom przekazujesz.

                                                  Z tym sie nie zgodze,bo ja zupelnie nie pasowalem do Polski i dlatego wyjechalem.

                                                  > I tak a propos, Asian supremacy - oni tak musza - ryc sie, harowac, walczyc
                                                  > o wszystko a ludzie sie tym nakrecaja. Podziwiam ale mnie to nie przekonuje o
                                                  > ich rzekomej wyzszosci nad innym rasami.

                                                  Tak sie buduje imperia,ze haruje sie do oporu i walczy o wszystko.Im to dobrze wychodzi i sa dobrym przykladem.Bardzo podniesli poziom nauczania w NYC.

                                                  > > ra uczelnia,a taka Columbia moze na 33 miejscu w USA.
                                                  >
                                                  > 3.5 roku temu wrocilam do PL to sobie policz big_grin

                                                  Columbia wlasnie w czasie tych 3,5 roku wyskoczyla tak ostro do gory.
                                                  Widzisz Chinczycy sa bardzo praktyczni i oni do Bostonu na Harvard nie pojada jak maja Columbie pod nosem i stad ten sukces Columbii i NYU.

                                                  > i wierz mi kazdy uczacy sie Europejczyk z palcem w nosie sie tam dostanie bez n
                                                  > ajmniejszych problemow.

                                                  Na najlepsze uczelnie amerykanskie zdaja studenci z calego swiata i mimo wszystko jest na nich max 10% obcokrajowcow.

                                                  > Wez ty sie obudz z tej bajki w jakiej ty zyjesz i przyj
                                                  > edz i zobacz ile ludzi z PL teraz w UK, Francji czy Niemczech sie uczy.

                                                  Wiem,bo dzieci moich znajomych studiuja w UK,ale sa to slabe uniwersytety.

                                                  > I to za darmo bo maja stypendium ktore dostali bez najmniszych problemow bo sa zarabisci - super sie ucza, sa mega pracowici, ambitni, niezakompleksieni. Jak patrze
                                                  > na mlodziez w PL teraz i porownuje do tego jaka byla chocby i 20 lat temu - to
                                                  > to jest przepasc.

                                                  I wyobraz sobie,ze zdecydowana wiekszosc tych ktorzy studiuja za granica nigdy do Polski nie wroci,bo tam dostana lepsza prace.

                                                  • > I wyobraz sobie,ze zdecydowana wiekszosc tych ktorzy studiuja za granica nigdy
                                                    > do Polski nie wroci,bo tam dostana lepsza prace.

                                                    Prawnicy w Polsce a takze biegli rewidenci czy inzynierowie zarabiaja w PL wiecej niz ich koledzy zagranica. Wiem to z pierwszej reki. Co do lekarzy to musi tez byc podobnie co na Zachodzie bo bardzo ale to bardzo niewielu lekarzy emigruje bo im sie to nie oplaca tak jak powiedzmy 10 czy 20 lat temu.

                                                    Ty zyjesz przeszloscia nie wiem kiedy wyjechales z Europy ale musialo to byc bardzo dawno temu. Ja sie ciesze ze moje dziecie bedzie dorastac na Starym KOntynencie i miec szanse na prawdziwy intelktualny rozwoj swojego umyslu a nie dorastanie w totlanej konsumpcji gdzie nowa para butow czy torebka Louis Vuitton czy Gucci maja wieksze znaczenie niz to co sie ma w glowie.


                                                    Na reszte rzeczy ci nie odpisze bo i po co.

                                                  • aniucha333 napisała:

                                                    > Prawnicy w Polsce a takze biegli rewidenci

                                                    Piszesz o kilku prawnikach i 30 bieglych rewidentach w calej Polsce,bo reszta zarabia srednia krajowa.

                                                    > czy inzynierowie zarabiaja w PL wiecej niz ich koledzy zagranica.

                                                    Inzynier w USA zarabia minimum 60 tys doll rocznie czyli ok 200 tys zl.Podatki w granicach 30% czyli grubo powyzej 10 tys zl miesiecznie na reke i ja pisze o najnizszej pensji inzyniera.
                                                    W Polsce przecietny inzynier zarabia 3 tys zl miesiecznie jak znajdzie prace.

                                                    > Wiem to z pierwszej reki. Co do lekarzy to musi t
                                                    > ez byc podobnie co na Zachodzie bo bardzo ale to bardzo niewielu lekarzy emigru
                                                    > je bo im sie to nie oplaca tak jak powiedzmy 10 czy 20 lat temu.

                                                    Lekarz w USA zarabia od 150 do 350 tys doll rocznie zaleznie od specjalnosci,to by na polskie bylo ok 1 mln zl rocznie.I to sa stawki przecietne,bo dobrzy lekarze zarabiaja ponad 1 mln doll rocznie.

                                                  • > Piszesz o kilku prawnikach i 30 bieglych rewidentach w calej Polsce,bo reszta z
                                                    > arabia srednia krajowa.

                                                    lol. to nie czasy PRL teraz coraz wiecej ludzi jest dopuszczanych do zawodu bo egzminy zdaje sie przy Min Sprawiedliwosci dla prawnikow i juz jest tyle na rynku ze zacznie sie to co w Stanach. Juz nie chce mi sie rozpisaywac a propos bieglego smile

                                                    CPA w USA - starting salary od 50K USD rocznie max w firmach typy Big4, a po 7 latach pracy ok 80K USD rocznie
                                                    Chartered Accountant w UK - starting salary to od 35 K GBP do 55K GBP, a pozniej to w miare zdobywania doswiadczen wiecej
                                                    Biegly w PL - 20K do 30K PLN brutto miesiecznie

                                                    Globalizacja czlowieku, globalizacja big_grin Zarobki tez na poziomie swiatowym.

                                                    Lekarze w PL tez nie cierpia big_grin
                                                  • aniucha333 napisała:

                                                    > CPA w USA - starting salary od 50K USD rocznie max w firmach typy Big4, a po 7
                                                    > latach pracy ok 80K USD rocznie
                                                    > Chartered Accountant w UK - starting salary to od 35 K GBP do 55K GBP, a poznie
                                                    > j to w miare zdobywania doswiadczen wiecej
                                                    > Biegly w PL - 20K do 30K PLN brutto miesiecznie

                                                    A ilu takich jest w Polsce co zabiaja 20 tys miesiecznie? 15 ?

                                                    www.moja-pensja.pl/zarobki/172,ile-zarabia-Bieg%C5%82y%20rewident

                                                    > Globalizacja czlowieku, globalizacja big_grin Zarobki tez na poziomie swiatowym.

                                                    > Lekarze w PL tez nie cierpia big_grin

                                                    Ci ktorzy cos kumaja uciekaja za granice a reszta siedzi w Polsce i narzeka.
                                                  • > Ci ktorzy cos kumaja uciekaja za granice a reszta siedzi w Polsce i narzeka.

                                                    a kto narzeka? big_grin
          • d.o.s.i.a napisała:

            > W wieku 13 lat najwazniejsza dla dziecka jest rodzina. Matka, ojciec, rodzenstw
            > o, zycie rodzinne, wspolne obiady, odrabianie lekcji, opowiadanie co w szkole,
            > rozwiazywanie problemow, sprowadzanie kolezanek i kolegow do domu, uczestniczen
            > ie w zyciu rodzinnym.
            > Gimnazjum to jest sprawa tak piecdziesieciorzedna, ze nawet nie podlega dyskusj
            > i.

            O, dobre. Czy ty w ogole mialas do czynienia z gimnazjalistami? Tak to sie rodzicom wydaje, nie 13-latkomwink
            --
            autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
            • tijgertje napisała:

              > d.o.s.i.a napisała:

              > > Gimnazjum to jest sprawa tak piecdziesieciorzedna, ze nawet nie podlega
              > dyskusj
              > > i.
              >
              > O, dobre. Czy ty w ogole mialas do czynienia z gimnazjalistami? Tak to sie rodz
              > icom wydaje, nie 13-latkomwink

              Dosia,daj se siana!
              Z dziewczynami najwieksze problemy sa w wieku 13-15 lat.
              Corka za pare dni bedzie miala 15 lat i z dnia na dzien staje sie normalniejsza,ale psiapsiolki i towarzystwo dla niej w wieku 13-14 lat byly najwazniejsze.

          • hmmm, ale sie usmialam,... podejrzewam ze jestes mamusia kilkulatka? Ale zeby az tak stracic pamiec?
            Dla nastolatka z cala pewnoscia wspolne rodzinne obiadki nie sa najwazniejsze , a pytania rodzicow o sytuacje w szkole 99% 13-latkow kwituje 'OK' niezaleznie czy oceny oscyluja w okolicy jedynki czy szostki. Nastolatka marzy ale a fajnych kuplach, nieograniczonym dostepie do facebooka, 10^6/dzien limicie na SMSy no i by nie musiec sprzatac swojego pokoju wink . To tak BWT....oczywiscie bywaja wyjatki czego Dosiu, jako przyszlej mamie nastolatka, zycze.
            • Dla nastolatka z cala pewnoscia wspolne rodzinne obiadki nie sa najwazniejsze ,
              > a pytania rodzicow o sytuacje w szkole 99% 13-latkow kwituje 'OK' niezalezni

              Moze to tak dzisiaj jest, ale moja siostra ktora w wieku 12 lat zmienila szkole baletowa na taka w innym miescie i mieszkala az do matury poza domem w bursie szkolnej - do dzis wspomina jak mi zazdroscila ze jestem w domu z rodzicami. Fakt ze sama sobie ta szkoel wybrala, sama cisnela moja matke i ojca by jej pozwolili tam wyjechac, wrecz sceny dantejskie ze jaj jej nie puszcza to zniszcza jej zycie. Pamietam jak ja jezdzilam odwiedzac i spalam z nia w jej pokoju, myslalam ze to super byc tak z dala od rodzicow - taka przedwczesna samodzielnosc. A ona juz wtedy marudzila, ze zaluje, ze nie tak sobei to wyobrazala, ze jest jej ciezko, ze w domu jest super. Co lepsze do dzis uwaza ten wyjazd do lepszej szkoly baletowej w innym miescie za najgorsza rzecz jaka sobie zrobila.

              A dzieci i te male i te nastoletnie maja to do siebie ze sa najmadrzejsze w domu rodzinnym, czestokroc uwazaja matke i ojca za starych i nudnych zgredow a wszsytkich dookola za takicj superowych. A niech jeszcze zjawi sie w ich zyciu jakas przyszywana ciocia to ich obsypuje prezentami - och, co to jest za lans i uwielbienie. Po jakims czasie dociera do nich ze nie wszystko co zloto a sie swieci i ze tak matka i ten ojciec to naprawde najfajniesi sa.
              • aniucha333 napisała:

                > Co lepsze do dzis uwaza ten wyjazd do lepszej s
                > zkoly baletowej w innym miescie za najgorsza rzecz jaka sobie zrobila.

                Bo byla w bursie i wszystko musiala sama robic,a w Wawie bedzie z Barbie czyli druga mamusia i tatusia bedzie miala pod nosem.

    • Twoja decyzja to nic nowego pod słońcem. Jak świat światem, rodzice z różnych powodów powierzali dzieci na wychowanie innym osobom i zwykle nie oznaczało to, że są złymi rodzicami, jeśli te osoby były dobre i troskliwe.
      W dawnych czasach dwory szlacheckie były pełne nieletnich "rezydentów", czyli dzieci uboższych krewnych. Rodzice powierzali je opiece rodziny chcąc im zapewnić lepszy byt i bywanie w towarzystwie, dające szansę na dobrą posadę czy korzystne finansowo małżeństwo.
      Po II WŚ całe rzesze dzieciaków ze wsi emigrowały do miast, by znaleźć kąt u wujostwa, skończyć szkołę i mieć lepsze życie.
      Nie było też niczym dziwnym, że kiedy jedna siostra miała gromadkę dzieci, a druga mieć ich nie mogła, ta płodna prosiła niepłodną o zostanie matką chrzestną jednego z dzieci i matkowanie mu. Dziecko pozostawało w rodzinie, wszyscy się widywali, tylko na stałe mieszkało u cioci. Żadnych traum z tego nie było.
      Słowem: Sama idea powierzenia dziecka pod opiekę dobrej i kochającej je osobie jest ok.

      Ale: Czy trzeba to robić już teraz? Dzisiejsza 13-latkajest o wiele bardziej dziecinna od powojennej 13-latki, która wyprowadzała się z domu do krewnych. A okres gimnazjalny to czas, kiedy dziecko w Polsce nie jest jeszcze uznawane za samodzielnego decydenta (obowiązek szkolny, niemożność decydowania nawet o chodzeniu na religię, itd.). Nie przyspieszaj na siłę dojrzewania swojej córki, pozwól jej jeszcze przez chwilę być dzieckiem i nie podejmować tak wcześnie tak ważnych decyzji. Niech skończy gimnazjum na miejscu, a do Warszawy niech jedzie do liceum. Barbie jest zamożna, w każdej chwili może załatwić dobrą prywatną szkołę, więc nie ma obaw, że wyniki z gimnazjum na coś wpłyną.

      Lepsze szanse edukacyjne i towarzyskie nie są złe, ale co Was tak przypiliło, żeby już teraz wysyłać dziecko z domu? Gimnazjum szybko zleci, a barbie i Warszawa nie uciekną!
    • Ale to juz sie stalo i chodzi do gimnazjum w warszawie.
      • a.nna2 napisała:

        > Ale to juz sie stalo i chodzi do gimnazjum w warszawie.

        I bardzo dobrze.
        A tym ktore chca przyspawac corki do siebie zycze wiecej rozsadku.
        • Harvard aktualnie ma nizsze progi niz Columbia U.

          collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=1251&profileId=6
        • Maksimum. Ja proponuje abys w trybie natychmiastowym udal sie do najblizszego osrodka adopcyjnego i przeprowadzil adopcje swojego dziecka ze wskazaniem. To oczywiste, ze znajdzie sie rodzina bogatsza, fajniejsza i madrzejsza, ktora Twojemu dziecku zapewni lepsze warunki do rozwoju niz Ty bedziesz w stanie przez cale zycie.
          W ogole ja sie dziwie, ze jeszcze tego nie zrobiles. Przeciez to takie oczywiste, ze rodzice oddaja swoje dzieci na wychowanie obcym... Tak oczywiste, ze az sie dziwie, ze nie ma na to obowiazku ustawowowego.

          Ten watek jest tak kosmiczny, ze az mi sie smiac chce. Kazdy udaje takiego postepowego, ze nawet Verdana sie spostepowila, ze az jej chyba ten postep rozum przeslonil. Az dziw bierze gdzie ja zyje, ze wszyscy rodzice wychowuja swoje dzieci sami, skoro to takie chwalebne oddac je komus innemu do "lepszego zycia".

          A ja myslalam, ze czasy chlopow panszczyznianych i Janka muzykanta minely bezpowrotnie.
          • d.o.s.i.a napisała:

            > Az dziw bierze gdzie ja zyje, ze wszyscy rodzice wychowuja swoje dzieci sami,

            Nie dopuszczasz do swojej swiadomosci,ze bardzo duzo dzieci wychowywanych jest przez ulice.Bardzo duzo dzieci siedzi w poprawczakach i wiezieniach.
            Bardzo duzo dzieci ucieka z domow.Nie bede juz wspominal o galeriankach,ktore sie same wychowuja.
            policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,103617,9073334,Zaginiona_15_latka_odnaleziona_u_33_letniego_mezczyzny.html
            Gdzies kolo 15 roku zycia duzo dziewczyn dostaje swira i udaja dorosle z uciekaniem z domow wlacznie.

            Niemal wszyscy probuja wychowywac swoje dzieci ale zdecydowanie nie wszystkim sie to udaje.
            Jakiego odsetka dzieci nie udaje sie normalnie wychowac?
            Zdecydowanie ponad 10% konczy na manowcach.
            Nie wspomnialem o dzieciach Cyganow,Rumunek,kolorowych oraz z domow patologicznych.

            > skoro to takie chwalebne oddac je komus innemu do "lepszego zycia".

            Sama musisz ocenic sytuacje,czy w przeludnionym mieszkaniu bez srodkow do zycia jest lepiej chowac dziecko czy lepiej w rodzinie zamoznej,gdzie dziecko stac na lepsza szkole i bedzie mialo lepsze warunki zyciowe.
            Mam znajomych ktorzy zaadoptowali dzieci z rodzin patologicznych i zdecydowanie uratowali im zycie.

            • > Nie dopuszczasz do swojej swiadomosci,ze bardzo duzo dzieci wychowywanych jest
              > przez ulice.Bardzo duzo dzieci siedzi w poprawczakach i wiezieniach.

              To, ze dzieci sa wychowywane przez ulice nie wynika z biedy tylko braku zwiazkow z rodzina i normalnego domu. Jaka masz gwarancje, ze 12latka, ktora wyprowadziala sie z domu i zerwala kontakt z rodzina (nie oszukuj sie, ale kontakt jest praktycznie nie do odratowania jesli dziecko nie mieszka z rodzicami) nie skonczy wlasnie na ulicy?

              > Sama musisz ocenic sytuacje,czy w przeludnionym mieszkaniu bez srodkow do zycia
              > jest lepiej chowac dziecko czy lepiej w rodzinie zamoznej,gdzie dziecko stac n
              > a lepsza szkole i bedzie mialo lepsze warunki zyciowe.

              I nie mam najmniejszych watpliwosci, ze najbiedniejsza ale WLASNA kochajaca rodzina jest lepsza dla dziecka niz najbardziej wypasiona ciocia i najlepsze gimnazjum na swiecie. Gdyby przeludnione mieszkanie bylo powodem konczenia na ulicy i siedzienia w poprawczaku, to zarowno ja, jak i wiekszosc moich rowiesnikow wychowanych w kawalerkach i jednopokojowych mieszkaniach powinna bylo wyladowac na ulicy.
              • d.o.s.i.a napisała:

                > Jaka masz gwarancje, ze 12latka, ktora wyprowadz
                > iala sie z domu i zerwala kontakt z rodzina (nie oszukuj sie, ale kontakt jest
                > praktycznie nie do odratowania jesli dziecko nie mieszka z rodzicami) nie skonc
                > zy wlasnie na ulicy?

                Gwarancja jest 100%. Dziewczynka jest z ojcem i osoba(Barbie) ktora kocha.

                > I nie mam najmniejszych watpliwosci, ze najbiedniejsza ale WLASNA kochajaca rod
                > zina jest lepsza dla dziecka niz najbardziej wypasiona ciocia i najlepsze gimna
                > zjum na swiecie.

                W ten sposob sie mafie budowalo.Nie ma nic wazniejszego jak rodzina,nawet jak ta rodzina nie jest najlepszym przykladem dla dziecka.
                Wychowalas sie w okolicznosciach,ze to co poza rodzina jest zle.
                Teraz ludzie sa bardziej otwarci na swiat.



          • A ja przemyslalam cala sprawe jeszcze raz.
            Porozmawialam z corka i pomimo,ze tesknie jak szalona doszlam do wniosku ,ze dobra decyzje podjelam.
            Moje dziecko jest szczesliwe to ja tez.
            • Mam nadzieje, ze Twoja corka nie zapyta kiedys "dlaczego mnie nie zatrzymalas sila, mamo?"...
              Mimo wszystko, zycze wszystkiego dobrego.
              • Twoje poglady sa bardzo radykalne.
                Patrzysz na cala sytuacje z perspektywy zla,a zacznij sie zastanwiac co moze w tym byc dobrego.
                Nie pozbylam sie corki z domu,uszanowalam tylko jej wybor.
                Zastanawialam sie dlugo przed pozdjeciem tej decyzji i wyszlo mi pol na pol dobrego i zlego.
                Jednak opcjia,ze corka bedzie miala kiedys do mnie o to pretensje nie przyszedl mi do glowy.
                U niej ok,u mnie gorzej,ale musialam zrozumiec,ze to jej wybor i to ona ma byc zadowolona nie ja.
                Mysle,ze to co ty piszesz jest jakies okrutne.
                Nie zrobilam swojemu dziecku krzywdy.
                • Ja nie mowie, ze zrobilas krzywde. Kierowalas sie tylko i wylacznie matczyna miloscia, to oczywiste.
                  Ale, w moim mniemaniu, pogubilas sie troche w roli rodzica i wychowaniu corki. Twoja corka nie ma byc zadowolona, a Ty nie masz obowiazku szanowac kazdego wyboru swojej corki. Ona jest jeszcze mloda, nie wie co dla niej najlepsze. Twoja corka potrzebuje matki i jasno wytyczonych granic. Wiesz, jak ja bylam w jej wieku tez chcialam mieszkac z ciocia, ale rodzice pozwalali mi jedynie u cioci pomieszkiwac np. tydzien przez jakis czas - dla mnie byla to przygoda, ale z ulga wracalam do domu, bo dom byl mimo wszystko moim oparciem. I ta swiadomosc jest bardzo wazna - swiadomosc granic, swiadomosc przynaleznosci do rodziny na dobre i zle.
                  • Nie rozumiesz tylko jednego.
                    Moj kontakt z corka byl ograniczony od bardzo dawna pomimo tego,ze tutaj mieszkala.
                    W mniemaniu corki najwazniejsza osoba w jej zyciu byla barbi i tata.
                    Od kilku lat moje dziecko sadzilo,ze jej miejsce jest przy barbi ,przeczytaj dokladnie co napisalam w pierwszym poscie.
                    Sytuacja ta rozwinela sie tak dlatego,ze najpierw bylam bardzo zakochana i malo czasu poswiecalam corce,wychowywala ja maja mama a potem urodzilam kolejne dziecko ,potem trzecie,miedzy czasie pojawila sie barbi dla ktorej istniala tylko Ola spelniala kazda jej prozbe,jechala przez pol polski na kazde jej skinienie.
                    W pewnym momencie sytuacja wymknela mi sie z pod kontroli,a moze nigdy jej nie kontrolowalam i efekt byl taki,ze zeszlam na drugi plan.
                    Moja corka sama teraz mowi,ze jest bardzo szczesliwa,wiec co ja moge,tylko cieszyc sie razem z nia.
                    • Są dzieci uczące sie w internatach czy to z wyboru - lepsza/wymarzona szkoła, czy to z musu np. niepełnosprawne czy (no tego w polsce raczej nie) braku szkoły w rodzimej miejscowości. TĄ SYTUACJĘ można potraktować jako bardziej przyjazny internat i tyle. Wasze kontakty ułożyły sie jak ułożyły, dbaj o kontakty z córką, zapewnij ją że zawsze jest dla niej miejsce w twoim domu i tyle.
                      --
                      Julia,Maksiu i Tatiankasmile
                      http://www.maks.info.pl/ - strona syna
                      KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
                    • > W mniemaniu corki najwazniejsza osoba w jej zyciu byla barbi i tata.

                      Nie w jej mniemaniu, tylko w twoim przekonaniu i zachowaniu widziala i czula ze kazda inna osoba w waszym otoczeniu sie nia bardziej interesuje niz ty. Zaniedbalas dziecko i teraz szukasz usprawiedliwienia.

                      > Moja corka sama teraz mowi,ze jest bardzo szczesliwa,wiec co ja moge,tylko cies
                      > zyc sie razem z nia.

                      Pewnie ze jest szczesliwa - bo wreszcie komus na niej zalezy i sie nia interesuje. Z drugiej strony wspolczuje twojej corce, bo jesli wlasnej matce jej na niej nie zalezalo to jak ciezko jej musialo byc albo i jest zyc z taka swiadomoscia. Kurcze, przeciez dla dzieci rodzic to jest najwazniejsza osoba na swiecie i jesli tak nie jest to co w takim domu musi sie dziac ze dziecko woli byc u obcej kobiety niz wlasnej matki...po prostu szkoda dziecka
                      • Ja sama wyjechałam z domu na studia za granicę w "dojrzałym" wieku 16-lat. Nie żałuję tego, mimo że rodziców przez 2 lata widziałam tylko na wakacjach letnich, a następnie przez kilka lat wcale. Koszty podróży były za duże. Mama to przeżywała to bardziej ode mnie, ale nie trzymała mnie siłą w domu, pozwoliła mi na to. Nie popsuło to naszych stosunków. Tu dziecko jest trochę młodsze, ale też ma możliwość częstego kontaktu z matką.
                        --
                        Julia,Maksiu i Tatiankasmile
                        http://www.maks.info.pl/ - strona syna
                        KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
                      • aniucha333 napisała:

                        > Pewnie ze jest szczesliwa - bo wreszcie komus na niej zalezy i sie nia interesu
                        > je. Z drugiej strony wspolczuje twojej corce, bo jesli wlasnej matce jej na nie
                        > j nie zalezalo to jak ciezko jej musialo byc albo i jest zyc z taka swiadomosci
                        > a. Kurcze, przeciez dla dzieci rodzic to jest najwazniejsza osoba na swiecie i
                        > jesli tak nie jest to co w takim domu musi sie dziac ze dziecko woli byc u obc
                        > ej kobiety niz wlasnej matki...po prostu szkoda dziecka

                        W kazdej sytuacji jest tak,ze jak masz troje dzieci,to kazdemu z osobna jestes w stanie poswiecic mniej czasu nizbys tylko miala jedno.
                        Rodzic to jest ten kto wychowuje i dziewczynka szybko przyzwyczai sie do nowej sytuacji.
                  • d.o.s.i.a napisała:

                    > Twoja corka potrzebuje matki i jasno wytyczonych granic.

                    Kazdy jej te granice moze jasno wytyczyc.
                    Zalozmy ze ja przyjmuje na weekend jakies obce dziecko czy dziecko kuzynow,to w moim domu ja wyznaczam granice i nikt mi ich nie bedzie zmienial.
                    Jak idziesz do teatru to nie mozesz tam gwizdac czy jezdzic na skuterze bo cie wyrzuca.
                    Kazdy ma wszedzie narzucone jakies granice.

                    > Wiesz, jak ja bylam w jej wi
                    > eku tez chcialam mieszkac z ciocia, ale rodzice pozwalali mi jedynie u cioci po
                    > mieszkiwac np. tydzien przez jakis czas - dla mnie byla to przygoda, ale z ulga
                    > wracalam do domu, bo dom byl mimo wszystko moim oparciem. I ta swiadomosc jest
                    > bardzo wazna - swiadomosc granic, swiadomosc przynaleznosci do rodziny na dobr
                    > e i zle.

                    To brzmi jak bajka,tylko wytlumacz mnie skad sie biora rozwody mimo ze malzenstwa sa zawierane dobrowolnie?
                    Polowe malzenstw sie rozwodzi,mimo ze biora slub na dobre i na zle.
                    Widzisz ,w wieku 13 lat nie masz wyjscia,bo taka sytuacja tu opisana zdarza sie 1 na 100.000.
                    • > Kazdy ma wszedzie narzucone jakies granice.

                      Granice w domu rodzinnym to wazny element ksztaltowania bezpieczenstwa i nie da sie ich porownac z oddzialywaniem szkoly, czy niegwizdania w teatrze. Mylisz pojecia.

                      > To brzmi jak bajka,tylko wytlumacz mnie skad sie biora rozwody mimo ze malzenst
                      > wa sa zawierane dobrowolnie?

                      Nie rozmawiamy o rozwodach, tylko roli rodziny u 13latkow.
                      • d.o.s.i.a napisała:

                        > Granice w domu rodzinnym to wazny element ksztaltowania bezpieczenstwa i nie da
                        > sie ich porownac z oddzialywaniem szkoly, czy niegwizdania w teatrze. Mylisz pojecia.

                        Powtorze,bo ci ciezko pojac.
                        Zawsze i wszedzie jestesmy czym przez kogos ograniczeni i to jest nasza indywidualna cecha jak do tych ograniczen sie przystosujemy.
                        Uwaga nauczyciela,obcego czlowieka czy tez rodzica jest tak samo wazna,bo rodzic tez moze sie mylic.

                        Ty wychodzisz z zalozenia,ze dzieci powinny sie sluchac tylko rodzicow a wszystkich innych miec w doopie i to jest bardzo zle podejscie do zycia.
                        • Czlowieku. Naucz sie czytac. Nigdzie nie napisalam, ze dziecko ma sluchac tylko rodzicow i w ogole to nie chodzi o sluchanie kogokolwiek. Chodzi o poczucie, ze komus na Tobie zalezy bo jest Twoim rodzicem, chodzi o bezpieczenstwo, ktore wynika z przynaleznosci, ze ma sie dom. Tego naprawde nie da sie porownac z zyciem z obcymi osobami, chocby nie wiem jak najblizsze i najfajniesze byly. W pewnym momencie czlowiek chce miec poczucie, ze ma matke i ojca, rodzenstwo. W jaki sposob takie poczucie bedzie miala 13latka mieszkajaca z obca osoba, ktora startuje do roli jej matki?
              • d.o.s.i.a napisała:

                > Mam nadzieje, ze Twoja corka nie zapyta kiedys "dlaczego mnie nie zatrzymalas s
                > ila, mamo?"...

                Przeciez ona ma szanse zawsze wrocic.
przejdź do: 1-100 101-136
(101-136)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.