Brak poczucia bezpieczenstwa? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Moj syn ma ponad 7 lat. Do 3 roku zycia byl raczej wycofanym dzieckiem, rozkrecil sie w przedszkolu. Jest madrym i pogodnym dzieckiem.
    Mam problem z tym, ze nawet na 2 min nie chce zostac sam w domu - bardzo denerwuje sie, gdy nie wiem gdzie jestem. Mamy duzy dom, zdarza mi sie wyjsc do ogrodka na chwile, lub do lazienki i nie slyszec go, wpada w panike, jakbym miala juz nie wrocic.

    Druga sprawa, ze potrzebuje bardzo duzo uwagi, dowartosciowania pochwal. Uwazam, ze z naszej strony zawsze strony mial pelny akcept, 100 razy dziennie pada z naszej strony wyznanie milosci. I z jednej strony czasami jest bardzo pewny siebie az drugiej w przedszkolu i w szkole i w domu teraz potrzebuje caly czas potwierdzenia, ze jest dobry, akceptowany. Ma mlodsza 2 letnia siostre, z ktora czasami rywalizuje, ktora daje mu do pieca.
    Poza tym, bardzo skupia na sobie uwage, biega, krzyczy, nasladuje bohaterow bajek, jego aktywnosc zwlaszcza wieczorami jest bardzo meczaca, zwlaszcza, gdy ja musze sie czyms zajac, nie daj boze rozmawiam przez telefon.

    W sumie coraz wyrazniej widze to jego zachowanie, rowniez dlatego, ze mam teraz wiecej czasu.
    Czy mozecie cos poradzic? Jak poprawic jego poczucie bezpieczenstwa? Jak dowartosciowac w madry sposob?
    • muszka_dodomu napisała:

      > Mam problem z tym, ze nawet na 2 min nie chce zostac sam w domu - bardzo denerwuje
      > sie, gdy nie wie gdzie jestem. Mamy duzy dom, zdarza mi sie wyjsc do ogrodka na chwile,
      > lub do lazienki i nie slyszec go, wpada w panike, jakbym miala juz nie wrocic.

      No to przyjmij, że masz chwilowo takie dziecko i już. Dziecko z tego wyrośnie, a ty tymczasowo dostosuj się do jego potrzeb i w miarę możliwości uprzedzaj, że wychodzisz. A jak czasem nie uprzedzisz i dziecko się zaniepokoi, to też mu korona z głowy nie spadnie.

      > Druga sprawa, ze potrzebuje bardzo duzo uwagi, dowartosciowania pochwal. Uwazam,
      > ze z naszej strony zawsze strony mial pelny akcept, 100 razy dziennie pada z naszej strony
      > wyznanie milosci.

      Nie przesadzasz czasem? Miłość można okazywać też czynem, nie słowem. Objąć, przygarnąć, pogłaskać, włosy zmierzwić, kuksańca dać, w oczy spojrzeć, uśmiechnąć się - czy trzeba aż tak wiele słów?

      > I z jednej strony czasami jest bardzo pewny siebie az drugiej w przedszkolu i w szkole
      > i w domu teraz potrzebuje caly czas potwierdzenia, ze jest dobry, akceptowany.

      Ja bym to przyjął, zaakceptował i potwierdzał (byle umiejętnie, mądrze, bez słodzenia i pochlebstw). Masz takie dziecko i już, na pewno nie jest to nic nienormalnego.

      > Ma mlodsza 2 letnia siostre, z ktora czasami rywalizuje, ktora daje mu do pieca.
      > Poza tym, bardzo skupia na sobie uwage, biega, krzyczy, nasladuje bohaterow bajek,
      > jego aktywnosc zwlaszcza wieczorami jest bardzo meczaca, zwlaszcza, gdy ja
      > musze sie czyms zajac, nie daj boze rozmawiam przez telefon.

      Niektóre siedmiolatki tak mają, to taki wiek. Konieczność rywalizacji z siostrą może to nasilać.
      Trzeba okazywać niezadowolenie, kiedy przesadza, ale nie warto podejmować żadnych drastycznych kroków.

      > Czy mozecie cos poradzic? Jak poprawic jego poczucie bezpieczenstwa? Jak dowartosciowac
      > w madry sposob?

      Kochać i wymagać. Nie fetyszyzować poczucia własnej wartości u dziecka, raczej skupić się na tym, jak wychować dobre dziecko.

      --
      Ne puero gladium!
    • też sądzę, że przeczekać, działając doraźnie /informować "wychodzę do ogrodu/
      moje dzieci w wieku 7 lat też miały fazę strachu
      • Zgadzam się z Scher. Powiem jeszcze, ze takie zapewnianie nieustannie dziecka, ze się kocha, ze jest fajne itd - wcalwe nie wzmacnia poczucia bezpieczeństwa. dziecko , ktore rqaz nie usłyszy zapewnienia i pochwały, zaczyna czuć sie pominiete lub ukarane. jakby czuło, ze jest doceniane i kochane nie stale, ale tylko gdy sie o tym mówi.
        Więc ograniczyłabym te wyznania milości, jak słusznie pisze Scher przechodząc raczej do czynów, a ograniczając słowa.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • a ja uważam, że takie wielokrotne zapewnianie, że dziecko jest super, wręcz pogarsza sprawę. no bo siedmiolatek już sam wyczuwa, że jest zwykłym dzieciakiem, nikt poza rodzicami tak nad nim nie cuduje, i może zacząć odbierać zachwyty rodziny jako nieustanne pocieszanie. a skoro pocieszają, to znaczy, że trzeba go pocieszać, a skoro trzeba, to w rzeczywistości jest biednym misiem, który potrzebuje dowartościowywania.
          do tego takie pochwały tracą imo na wartości, jeśli są nieustanne. zresztą "kocham Cię" też może się osłuchać.
          ja moje dzieciaki chętnie tulę, całuję i noszę (taa, nawet sześciolatka), ściskam, żeby pokazać, jak mocno kocham (i jestem w odpowiedzi również mocno ściskana), ale jednocześnie staram sie nie roztkliwiać nadmiernie. dla mnie żródło poczucia własnej wartości musi być w człowieku, a nie obok. staram się robic tak, żeby dziecko samo czuło się dumne ze swoich umiejętności, samo widziało, że się sprawdza. wtedy pochwała może być oszczędna, albo może jej wcale nie być (jak w sobotę, kiedy mój starszak wyprodukował śniadanie dla mnie, młodszej i siebie. nie gadałam zbyt wiele, zjadłam z apetytem jajeczniczkę, podziękowałam i już smile
        • w przenosni uzylam sformulowania o 100 krotnych w ciagu dnia wyznaniach milosci smile
          no a czynow tez jest sporo. Chodzi mi o to, ze okazujemy sobie uczucia i synek wie, ze jest kochany.
          Do niedawna b duzo pracowalam i wyjezdzalam (teraz jestem wiecej w domu), partner tez niestety czesto wyjezdza, choc duzo czasu spedza z synem, mimo iz zawsze ktos z nas z nim jest - w wyjatkowych sytuacjach babcia, moze to go podskornie stresuje? Zbyt duzo rutyny w naszym zyciu nie ma, ale jest duzo rozmow, zabaw.
          Zastanawiam sie jak wzmocnic moje dzieci, zeby mialy mocne i zdrowe poczucie bezpieczensta i wartosci.

    • Czy mozecie cos poradzic? Jak poprawic jego poczucie bezpieczenstwa? Jak dowartosciowac w madry sposob?

      Nie "naprawiać", zostawić jak jest. Akceptować.
      Jak ma dziecko mieć poczucie własnej wartości jak chcesz to dziecko ulepszać?
      Poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa to jest efekt akceptacji dziecka przez rodziców BEZWARUNKOWEJ - razem z jego brakiem poczucia bezpieczeństwa.

      Taki obrazek mi się z dawnych lat przypomniał
      Przed szkoła podstawowa , mama idzie z chłopcem z klasy sportowej ( II podst. ) po meczu wracają do domu. Mama mówi:
      No jak grałeś jak łamaga, a na treningach tak ci dobrze idzie, czego ty się na tym boisku boisz, przecież umiesz grac. Kiedy ty w końcu w siebie uwierzysz. Ile razy Ci mówiłam, że masz w siebie wierzyć, bo inaczej zawsze będziesz łamagą.

      • a ja bym jeszcze dodała: traktować serio. dziecięce problemy, dziecięce przemyślenia, dziecięce lęki. ot, choćby tę obawę o zostawanie w domu. mój starszak boi się ciemności, i ja nie mówię "przesadzasz, nie ma się czego bać", tylko wyjaśniam, że sporo osób tak odczuwa, że w nocy nie widzimy i dlatego wolimy, kiedy jest jasno. podobnie w przypadku dziecka autorki: kiedy zostajesz sam w domu, odpowiadasz za wszystko: czy krany zakręcone, kuchenka wyłączona. ktoś może zadzwonić, trzeba odebrać, ktoś może przyjść, ale to wiadomo, nie wpuszczasz. no i najważniejsze: trzeba się samemu pilnować, żeby nie zrobić jakiegoś głupstwa. to dlatego małe dzieci nie mogą zostawać same - trzeba na nie bez przerwy uważać.

    • > Moj syn ma ponad 7 lat

      I to w zasadzie wyjaśnia wszystko. Około siódmego roku życia dziecka pojawia się kolejna faza rozwojowa, która objawia się między innymi: nasileniem lęków wizualnych i związanych ze "złymi ludźmi" - włamywaczami, ludźmi, którzy ukryli się w szafie czy pod łóżkiem, a także właśnie bardzo silną potrzeba potwierdzania, że jest kochane, akceptowane.
      Niewielu rodziców tak dokładnie obserwuje swoje dzieci, aby zauważyć cechy zachowania typowe dla danej fazy rozwoju. Jesteś bardzo uważną mamą smile
      Do tego siedmiolatki są częściej przygnębione, niż zadowolone z życia, uskarżają się na wiele rzeczy - nikt ich nie lubi, są niesprawiedliwie traktowane. Są też flegmatyczne, ociągają się z wykonywaniem poleceń. Przypominają mi nieco osiołka z Kubusia Puchatka.
      Z twojego opisu wynika, ze znacznie lepiej współpracuje ci się z dziećmi w aktywnych fazach rozwoju, wolisz gdy są "rozkręcone" - spokojnie, niedługo mały znów się rozkręci. A co robić tymczasem? Ano nic. Minie samoistnie. Oczywiście skarg trzeba wysłuchać, ale zanim zareagujemy, należy brać pod uwagę, że część z nich może być przesadzona. Należy też respektować lęki dziecka i unikać sytuacji w których się boi, oczywiście można tez rozmawiać, zadawać pytania, dlaczego boi się zostać sam w domu, wyjaśniać. A przede wszystkim pamiętać, że dziecko za chwile z tych lęków wyrośnie. Osiem i dziewięć lat to zazwyczaj okres osłabienia reakcji lękowych, które powracają dopiero około 10 roku życia.
    • Nie znikać mu z oczu bez uprzedzenia. ZAWSZE informować, gdzie i kiedy wychodzisz.
      --
      Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
      • Dzieki, mam nadzieje, ze to minie, choc podobne objawy u synka obserwuje od dawna, teraz mam wrazenie, ze to sie nasililo.
        Co do wychodzenia - jak wychodze z domu - zawsze o tym mu mowie, problem ze czesto jst tak zamyslony, ze nie slyszy, nie zarejestruje i wpada w panike.
        A z zdrugiej strony nie bede mu mowila, ze ide do lazienki, bo zrobi sie z tego patologia.
        Coraz czesciej mam wrazenie, ze im starsze dziecko tym jest trudniej. Trzeba zrozumiec o co malemu czlowiekowi chodzi, ogarnac rozumem i odpowiednio zadzialac.... bardzo trudne...
    • Lęk separacyjny? Diagnozę musi postawić specjalista. Albo tak, albo nie. Nikt na forum tego nie rozstrzygnie. Domowe metody tu nie pomagają.

      Przeczytałem, że szczyt zachorowań przypada na 7 rok życia. Nie wiem, czy już w wieku 7 lat trzeba już coś z tym robić. Być może tak.

      Porozmawiaj z psychologiem lub psychiatrą dziecięcym, żeby wykluczyć lub dowiedzieć się jak postępować. Jeśli się zdecydujesz, idź sama na pierwszą rozmowę.

      • Dzieki. nie wiedzialam, ze jest cos takiego jak lek separacyjny w wieku 7 lat. Zawsze mowilo sie o 8 mies. Ale to pewnie wynika z tego, ze przestalam ksiazki czytac o wychowaniu jak maly skonczyl 3 lata smile
        A swoja droga mnie sie tez troche serce pokrajalo jak go widzialam w szkole na apelu - taki maly, moj dzidzius, a juz do szkoly idzie - niedlugo sie wyprowadzi z domu....

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.