Dodaj do ulubionych

dziecko i obowiazki domowe

22.04.12, 10:12
Chcialabym aby dziecko przejelo pewne zadanie, np. wynoszenie smieci. Problem w tym, ze jak poprosze, to zrobi, jednak chcialabym uzyskac taki efekt, ze samo bedzie kontrolowalo przepelnienie wiadra na smieci. Chodzi o przejecie odpowiedzialnosci .
Oczywiscie idac po najmniejszej lini oporu moglabym go ukarac jesli niedopatrzy obowiazku. Nie chce go stresowac ale przyznam, ze on sam z siebie nie wpadnie na wyniesienie smieci, wiec i nie ma za co chwalic.
Jak mam to rozegrac?
Edytor zaawansowany
  • 22.04.12, 10:18
    Jakiej płci i w jakim wieku jest dziecko?
    IMO tworzysz sobie problem.
  • 22.04.12, 10:24
    7 lat, chlopak. Chcialabym oddac jeden z moich wielu obowiazkow (mam dosc obslugiwania dzieci i myslenia o wszystkim) i jednoczesnie uksztaltowac w dziecku jakies poczucie odpowiedzialnosci, na odpowiednim dla niego poziomie.
    Bradzo mozliwe, ze tworze sobie problem.
  • 22.04.12, 10:45
    Mam syna też siedmiolatka. Obowiązek, który przyswoił to zaścielanie łóżka rano. Wkodował na zasadzie odruchu - wstaję, myję zęby, składam pościel, jem śniadanie etc. Aha, wkodował po obozie zuchowym. D
    Inne rzeczy pokazuję palcem - odnieś, podnieś, przynieś, popraw, pozbieraj, wytrzyj etc.

    Przypuszczam, że poczucie odpowiedzialności będzie miał dopiero jak zamieszka sam.
  • 22.04.12, 13:07
    Chyba bym się zdziwiła, gdyby dziecko bez szemrania i z autentycznego poczucia obowiązku biegło ze śmieciami big_grin O ile jeszcze siedmio-, ośmiolatka da się tego nauczyć, to jako nastolatek będzie notorycznie "zapominał" o obowiązkach, a na przypominanie, prośby i groźby będzie miał jedną odpowiedź: ZARAZ smile Czy my jako dzieci byliśmy inni?
  • 22.04.12, 13:37
    estelka1 napisała:

    > Czy my j
    > ako dzieci byliśmy inni?

    No co ty...wzorowa dzisiejsza ematka sprzątanie, prasowanie, pranie, wieszanie firan od najmłodszych lat, pewnie te ze wsi jeszcze przychowek zwierzęcy, prace w polu i dogladanie niemowląt w międzyczasie. Wszystko z radością, wdzięcznością i śpiewem na ustach.
    A to wszystko by nie być w przyszłości służąca big_grin.
    Do roboty kobietki, machac dzieciory, przyrost wzmacniać i służących sobie hodować wink
  • 22.04.12, 14:24
    Też bym się zdziwiła gdyby wykonywał bez nieśmiertelnego zaraz.
    Co nie znaczy, że należy dziecku odpuścić uczestnictwo w życiu domowym.
  • 22.04.12, 14:45
    Nic dodać, nic ująć smile
  • 22.04.12, 10:22
    Jak nie ma problemów to sobie wymyślęwink
    Kosz pełen każesz wynieść i już jak samo z siebie nie zrobi tego.No chyba ze wolisz jakieś batalie toczyć,tylko po co.
  • 22.04.12, 10:22
    Obawiam sie, że dziecię przejmie tę odpowiedzialność wtedy, gdy będzie na swoim..
    --
    Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

    George Bernard Shaw
  • 22.04.12, 10:29
    Blagam...to nie moze byc prawda...
  • 22.04.12, 10:32
    Ale co w tym złego widzisz ? Śmieci są wspólne-dlaczego on ma czuć sie za nie odpowiedzialny skoro gospodarzami jesteście Wy, dorośli ? Wystarczy jeśli będzie odpowiedzialmy za śmieci w swoim pokoju, porządek w swoim pokoju itp. Takie rozszerzanie kompetencji i wymaganie odpowiedzialności wydaje mi się...bezcelowe ? Może jeszcze pranie ma robić i zakupy do lodówki dla calej rodziny itp ? wink
    --
    Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

    George Bernard Shaw
  • 22.04.12, 11:05
    > Może jeszcze pranie ma robić i zakupy do lodówki dla calej rodziny itp ? wink

    moze nie w tym akurat wieku i moze nie zakupy, ale pranie tak za dwa trzy lata - czemu nie? matka mu pierze. on tez by mogl. tym bardziej ze nie racznie a pralkowo - nietrudna sprawa.

    tylko mi nie piszcie ze 10latek pralki nie nastawi!...
  • 22.04.12, 11:07
    Pewnie, że nastawi. Manualnie ta czynnośc nie jest trudna, rozróżnienie ubran czarnych, białych i kolorowych pewnie też nie ale....jakoś nie widzę, by miało to się sprawdzić w praktyce wink Aczkolwiek jeśli ktoś chce takie zwyczaje u siebie wprowadzać-proszę uprzejmie wink
    --
    Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

    George Bernard Shaw
  • 22.04.12, 11:20
    Może i nastawi, ale po co? To dziecko jest i dla niego jedynym obowiązkiem powinna być szkoła. Oczywiście utrzymanie higieny i porządku wokół siebie (sprzątanie swojego pokoju i po sobie) też. Dajcie żyć dzieciakom, pozwólcie się bawić, niech mają potem fajne wspomnienia z dzieciństwa, a nie tutaj codziennie zajęcia dodatkowe typu tenis, angielski, chiński, gra na skrzypcach, lepienie z gliny, a potem sprzątanie, bo rodzicom się nie chce. Moja młoda ostatnio spędziła 3 dni z koleżanką - od rana w piątek w szkole, po południu odebrała je koleżanki mama, młoda u nich spała, do domu wróciła w sobotę wieczorem z koleżanką, która spała z kolei u nas i tak rozstały się po 3 dniach w niedzielę. I, o zgrozo!, przez te 3 dni nie robiły nic poza zabawą, w domu i na powietrzu, graniem na kompie i ogólnie tym, na co miały ochotę (no poza sprzątaniem po zabawie). Prania nie robiły, śmieci nie wynosiły i obiadu nie gotowały.
    Ja, będąc w jej wieku (ma 7 lat), czy też nawet kilka lat później, poza szkołą nie miałam praktycznie żadnych obowiązków. Oczywiście wychodziłam często z psem, sprzątałam u siebie w pokoju, czasem zrobiłam coś w domu, ale z własnej woli, a nie z obowiązku. Na obowiązki przyszedł czas później. Dzieciństwo ma być beztroskie, mam cudowne wspomnienia. I mimo, iż wcześniej np. nie sprzątałam w domu, teraz nie mam problemu, żeby to robić.
    Moje dziecko chodzi na basen, tańczy, bo lubi. I tyle. Wyścig szczurów nas nie interesuje. Wpajam dziecku inne priorytety, ale co kto lubi wink
  • 22.04.12, 13:04
    Ja pralkę nauczyłam się nastawiać przed trzydziestką, wcześniej prał mi tata. Ale inne rzeczy robiłam - gotowałam, robiłam zakupy, sprzątałam, zmywałam naczynia.
    Co do problemu założycielki wątku - ja bym się nie czepiała siedmiolatka, moim zdaniem, to za wcześnie na takie wymagania. Ja bym oczekiwała, że takie dziecko posprząta swoje zabawki, odniesie talerz do zlewu, ubranie do kosza z praniem.
    --
    dziecko to nie chwilowa zachcianka- dziecko to czlowiek, zobowiazanie na dziesiątaki lat-jak mozesz?
    to tak jakby odwrocic sytuacje- ty nie chcesz a maz przegryza gumki...co czujesz? /by mearuless/
  • 22.04.12, 10:38
    ale tak przeciez jest, dopiero swiadomosc, ze jak nie zrobisz, to nie bedzie zrobione uruchamia poczucie obowiazku
    przynajmniej u wiekszosci ludzi

    grafik, grafik dziala, wyznacz konkretne terminy na konkretne czynnosci i juz, wymaganie, zeby cos bylo robione w miare potrzeby to za duzo dla dzieciaka, mojemu mezowi bywa, ze musze przypominac o smieciach, co dopiero 7latkowi
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • 22.04.12, 10:42
    ale tak przeciez jest, dopiero swiadomosc, ze jak nie zrobisz, to nie bedzie zr
    > obione uruchamia poczucie obowiazku
    > przynajmniej u wiekszosci ludzi


    U dzieciaka świadomość że jak nie zrobi to nie będzie zrobione może wywołac co najwyżej wzruszenie ramion a nie poczucie odpowiedzialności wink
    --
    Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

    George Bernard Shaw
  • 22.04.12, 12:30
    Nie,pewnie,nie trzeba dziecka uczyć sprzątać, bo po co je obciążać? Obowiązkiem jest tylko szkoła,a w międzyczasie komp,gry,tv i td. A potem rosną syfiarze. Moim zdaniem wynoszenie śmieci jest ok dla 7 latka. Ja od zawsze sprzatalam cale mieszkanie i nie mam wyrzutow do rodzicow.Zdążyłam też się uczyć, bawić, czytać. Mój synek ma 16 msc. i już wie,że po spacerze trzeba odnieść buty na miejsce,wyrzuca śmieci do śmietnika,pieluchy swoje sam sprząta.Dla niego to jest mega frajda, w nagrodę dostaje brawa i jest fajnie. A ja wiem,że jego żona w przyszłości będzie mogłą być żoną,a nie służącą.Może za wcześnie o tym myślę,ale taka już jestemsmile
    Może mu poprostu powiedz,że chcesz,żeby to robił,że byłoby ci miło.Że Tobie jest ciężko,żeby on włąśnie zrozumiał,że samo z siebie nic się nie bierze,żeby to było dla niego raczej zrobieniem przyjemności tobie, a nie przykrym obowiązkiem. Powodzenia i bardzo dobrze,ze wychowujesz syna!
  • 22.04.12, 12:48
    matokk napisała:

    > Ja od zawsze sprzatalam cale
    > mieszkanie i nie mam wyrzutow do rodzicow.

    A co w tym czasie robili rodzice? Ot byłaś wykorzystywana i robiłas za służąca w dzieciństwie tongue_out

    > Mój synek ma 16 msc. i już wie,że po spacerze trzeba odnieść buty na miejsce
    > ,wyrzuca śmieci do śmietnika,pieluchy swoje sam sprząta.Dla niego to jest mega
    > frajda, w nagrodę dostaje brawa i jest fajnie.

    Tiaaaaa, w wieku 2 lat będzie miał w d... brawa o 7 nie wspomnę

    A ja wiem,że jego żona w przyszł
    > ości będzie mogłą być żoną,a nie służącą.

    Buchacha... bo brawa za pieluszke w koszu dostaje

    Może za wcześnie o tym myślę,ale taka
    > już jestemsmile

    Zdecydowanie grubo za wcześnie tongue_out
  • 22.04.12, 12:51
    Dokładnie, dziecko ma 1,5 roku, to go brawa cieszą. Taki 7- czy 10-latek ma ciekawsze zajęcia i niech ma, bo jest dzieckiem smile
  • 22.04.12, 17:04
    hanalui napisała:

    > A co w tym czasie robili rodzice? Ot byłaś wykorzystywana i robiłas za służąca
    > w dzieciństwie tongue_out
    Co robili moi rodzice?Lezeli na kanapie z gnatem i mnie poganiali,a tata po każdym sprzątaniu robił test białej rękawiczki. Sprzątałam z przyjemnością,nie mogłąm usiąść do lekcji jak było nieposprzątane.Rodzice zawsze mowili,żebym się zajęła czym innym,a nie sprzątaniem,ale ja wiedzialam,ze rodzice pracują b.dużo, to chyba nie ma nic zlego w tym,że im pomogę.


    > Tiaaaaa, w wieku 2 lat będzie miał w d... brawa o 7 nie wspomnę
    >
    Może i tak będzie, ale co proponujesz olać i nie uczyć? Dużo rzeczy wchodzi w nawyk.Odrabiać lekcji też nie będzie chciał,to też nei zmuszac?
    >
    > Buchacha... bo brawa za pieluszke w koszu dostaje
    > Masz bardzo ograniczone myślenie.
  • 22.04.12, 12:49
    Moje 7-letnie dziecko robi często nam śniadania i ma radochę właśnie dlatego, że to nie jej codzienny przykry obowiązek. Śmieci też wynosi, jak ją proszę. I to nie jest problem. Chodzi o to, żeby nie przysparzać dziecku przykrych obowiązków, które MUSI wykonać, bo inaczej będzie mieć kłopoty, tylko właśnie o frajdę.

    Znam mnóstwo osób, które w dzieciństwie nie miały obowiązku prać, prasować, gotować, sprzątać, a teraz robią to i nawet sprawia im to frajdę (np. ja smile). Właśnie dlatego, że zrobienie w/w czynności było radochą, a nie obowiązkiem. A znam też takich, co mieli w domu jak w wojsku i teraz palcem u siebie nie kiwną.

    matokk napisała:
    > A ja wiem,że jego żona w przyszł
    > ości będzie mogłą być żoną,a nie służącą.

    Żebyś się nie zdziwiła...
  • 22.04.12, 16:18
    a ty sie tak chcialas pochwalic 1,5 roczniakiem, ze calkiem sens innych wpowiedzi wypaczasz?
    obowiazki dla dziecka to jedno, wymaganie, by dziecko pamietalo samo z siebie i robilo czego nie lubi (bo chyba nikt obowiazkow z luboscia nie wykonuje) bez przypominania, to przegiecie

    dobrze jest dzieci wdrazac do okolodomowych obowiazkow i uczyc dbania o swoje sprawy, ale poganianie jest raczej wpisane w uklad, nieliczne jednostki sa same z siebie obowiazkowe, bardzo nieliczne
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • 22.04.12, 17:08
    donkaczka napisała:

    > a ty sie tak chcialas pochwalic 1,5 roczniakiem, ze calkiem sens innych wpowied
    > zi wypaczasz?
    Pochwalić się wam? Chyba żartujesz,na ematce tylko sie zalić można,chwalić NIGDY W ŻYCIU smile
    > obowiazki dla dziecka to jedno, wymaganie, by dziecko pamietalo samo z siebie i
    > robilo czego nie lubi (bo chyba nikt obowiazkow z luboscia nie wykonuje) bez p
    > rzypominania, to przegiecie

    Zgadzam się z tobą, dlatego to trzeba robić stopniowo,od dzieciństwa zeby to weszlo w nawyk.


  • 22.04.12, 10:26
    Po linii najmniejszego oporu.

    Chyba tak dobrze nie ma - pewnie jak się wyprowadzi, to wtedy zacznie samo myśleć w ten sposób. Albo dzięki czegoś w rodzaju tresury.
    Z drugiej strony skoro dziecko jest w stanie zapamiętać i jako odruch mieć mieć mycie zębów, to może i z tymi śmieciami by wyszło?
    Ale nie wiem jak.
    Ja tam wydaję polecenia - częściej lub rzadziej.

    --
    - Wiesz, mamo, ponieważ kucharki są u nas dość agresywne, jeśli nie mogę czegoś zjeść, staram się to odstawić do okienka, gdy nie widzą!
  • 22.04.12, 10:42
    W sumie mając 2 synów z konkretnymi obowiązkami domowymi, gdzie wynoszenie kosza jest oczywistością, do głowy by mi nie przyszło, że to oni mają kontrolować poziom jego zapełnienia i pod wpływem tego dokonywać odpowiedzialnych wyborów (jakkolwiek śmiesznie to by nie brzmiało w kontekście kosza na śmieci)- po prostu widzę, że kosz pełen, wystawiam worek i któryś z synów wychodzi.
  • 22.04.12, 12:24
    Dokładnie, zgadzam sie z marzeka, gdy widzisz, że kosz jest przepełniony wystawiasz np. na korytarz i ustalasz z dzieckiem, że gdy widzi taki kosz stojący na korytarzu jego obowiązkiem jes wyniesienie go. Myślę, że takiej odpowiedzialności za przepełniony kosz to można wymagac od 12-13 latka, a nie od 7 latka, ale żeby zaraz za to karac, to juz przesada, sama nie zapominasz czasem o przepełnionym koszu i o innych sprawach, które należałoby zrobic??? więcej luzu, również w stosunku do dzieci...
  • 22.04.12, 10:55

    To kobieto ciesz się, że on jeszcze chce te śmieci wynosić...wspomnisz swoje marudzenie, kiedy jako nastolatek powie Ci- "nie chce mi się" z rozrzewnieniem nad własną zrzedliwością w tej chwili...
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • 22.04.12, 11:01
    Mój prawie czternastoletni (!) syn owszem, sam kontroluje przepełnienie kosza na śmieci - ale tego, który ma w swoim pokoju. Podobnie sam kontroluje przepełnienie kosza na pranie w swojej łazience i wie, że musi z odpowiednim wyprzedzeniem znieść pranie na dół, bo jeśli tego nie zrobi, to nie będzie miał w czym chodzić - i to jest jedyna konsekwencja, jaką ponosi, nie ma żadnych kar, brak czystych dżinsów jest wystarczająco skuteczny smile W życiu nie wpadłabym na to, żeby karać dziecko za przepełniony kosz na śmieci ogólnego użytku. Pełny jest - proszę o wyniesienie, i już. Jak będzie miał własny kosz, to będzie go pilnował, podobnie jak pilnuje tego na swoje papiery, nie widzę potrzeby, żeby zbyt mocno wczuwał się w rolę gospodarza czy nadzorcy - od tego jestem ja, ew. mój mąż.
  • 22.04.12, 11:48
    14 lat to już powinnien wiecej robić wokól siebie. Jak ja miałam 13 lat to mama nauczyła mnie nastawiac pralkę, segregować pranie, prać w ręku, prasowac itp i od tamtej pory musiałam sama dbac o swoje ubrania. Będąc w liceum musialam sama zdejmowac firany, zosłonki u siebie w pokoju, wieszac po praniu oraz myć okno. Wykładzinę też ja u siebie prałam. I znalazłam czas na to aby się uczyć. Wobec swojego dziecka (niezaleznie od płci, a nawet od syna bardziej rygorystycznie) zostosuje ten sam schemat.
    Dostałam bardzo dobrą szkołe w tym zakresie i wiem, że kazdy jest w stanie robic wokól siebie wszystko sam.
    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • 22.04.12, 11:52
    A prałaś tez firanki w pozostalych częściach domu czy tyko w swoim pokoju ?
    Prałaś tylko swoje ubrania czy ubrania wszystkich ?
    Ano właśnie,,
    --
    Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

    George Bernard Shaw
  • 22.04.12, 11:57
    no ale co, ma prac w pralce tylko swoje ubrania? to troche nieekonomicznie big_grin
    jak mieszkalam z rodzicami to pralam wszystkich ciuchy, prasowalam wszystkich ciuchy i gotowalam tez dla wszystkich. ostatecznie skoro moi rodzice mogą robic na mnie to ja na nich tez chyba mogę?
  • 22.04.12, 13:50
    Juz ten problem wypłynał jak kiedys napisałąm,ze nie piorę ubrań swojego męza. Ile wy macie ubran i jakie macie pralki? Ja mam o pojemności 5 kg i jak robię pranie swoich rzeczy to jest ona pełna.
    Kilkanascie lat temu kiedy pralki nie wazyły prania to fakt,że ktos krzyczał,ze pierze takie a takie rzeczy. I była zbiórka. ale nie wyobrazam sobie prasowania sterty meskich koszul tylko dlatego,ze juz stoję przy desce. Sorry nie mam mentalności słuzącej - dlatego chyba jak pracowałam jako asystentka to mnie wylali wink

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • 22.04.12, 14:02
    Ja mam pralkę 9kg i piorę 5 pralek w tyg. Tzn. ja piorę 4, mąż 1 - swoje rzeczy. Piorę kolorowe/białe swoje i młodej, ciemne swoje i młodej i 2 pralki ręczniki/pościele/koce/pokrycia materaców/kanapy itd.
  • 22.04.12, 14:09
    anyx27 napisała:

    > 2 pralki ręcznik
    > i/pościele/koce/pokrycia materaców/kanapy itd.

    Co tydzień pierzesz koce/pokrycia materaców/kanapy?
  • 22.04.12, 15:57
    ja co tydzien piore koce i chodniki w korytarzu, maly chodnik w kuchni i chodnik lezacy pod drzwiami do ogrodu. Co w tym dziwnego?

    --
    This boat that we just built is just fine
    And don't try to tell us it's not
    The sides and the back are divine -
    It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
  • 22.04.12, 18:34
    Co tydzień piorę ręczniki, pościel i 2 koce, które są stale w użyciu, co ok. 3 tyg. kołdry i poduszki, a średnio raz w miesiącu pokrycia materaców, oparcia i zagłówki kanapy, bo u nas kanapa też służy do spania wink
  • 23.04.12, 01:42
    mucha nie siada!wink

    --
    This boat that we just built is just fine
    And don't try to tell us it's not
    The sides and the back are divine -
    It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
  • 22.04.12, 15:20
    Pralka 5,5 kg-4 osoby do oprania. Pranie dzielę kolorystycznie a nie wg użytkownika. Nie prasuję w zasadzie w ogole wink
    --
    Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

    George Bernard Shaw
  • 22.04.12, 15:37
    pralka 6kg, trzy osoby, ze dwa-trzy razy w tygodniu puszczana. dzielę na jasne, ciemne, ręczniki/pościele/itp.
    prasuję wszystkim, owszem, i nawet to lubię. mąż np zmywa naczynia. sugerujesz że moje tez powinien zostawiac w zlewie zebym sama po sobie pomyła? a gary po przygotowywaniu wspólnego posiłku kto powienien myc?...
    jestesmy rodziną, żyjemy wspólnie, pracujemy na rzecz rodziny wspolnie. on robi cos dla mnie, ja dla niego. mi to odpowiada, Tobie oczywiscie nie musi smile
  • 22.04.12, 12:17
    izak31 napisała:

    > I znalazłam czas na to aby się uczyć.

    > Dostałam bardzo dobrą szkołe w tym zakresie i wiem, że kazdy jest w stanie robi
    > c wokól siebie wszystko sam.

    Ja też to wiem. Z tą różnicą, że ja miałam czas, żeby korzystać z bycia nastolatką.

    > Jak ja miałam 13 lat to mama
    > nauczyła mnie nastawiac pralkę, segregować pranie, prać w ręku, prasowac itp i
    > od tamtej pory musiałam sama dbac o swoje ubrania. Będąc w liceum musialam sa
    > ma zdejmowac firany, zosłonki u siebie w pokoju, wieszac po praniu oraz myć okn
    > o. Wykładzinę też ja u siebie prałam.

    Fajne masz wspomnienia z dzieciństwa wink Ja mam inne, dzięki mojej wspaniałej mamie smile
    I chciałabym, żeby moje dziecko też takie miało smile
  • 22.04.12, 12:20
    izak31 napisała:

    > 14 lat to już powinnien wiecej robić wokól siebie.

    A dlaczego powinien? Bo ty tak miałaś? Miałaś pecha i tyle.
  • 22.04.12, 13:12

    A co robił w tym czasie Twój brat?( o ile oczywiście masz rodzeństwo?)
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • 22.04.12, 19:58
    izak31 napisała:

    > 14 lat to już powinnien wiecej robić wokól siebie.

    Izak, moi starsi synowie (prawie 14 i prawie 12) sami robią "wokół siebie". Do porządku w ich pokojach się nie wtrącam, sprzątają też swoją łazienkę - o tym pamiętają sami z siebie. Starszy umie piec ciasta i szyć, młodszy chętnie myje okna. Natomiast absolutnie nie wymagam od nich robienia prania - jest nas pięcioro, pralka chodzi codziennie, i nastawiam ją tylko ja - mam swój system, nie tylko według kolorów, ale i "potrzebności". Za to synowie wychodzą z psem, wynoszą śmieci, rozładowują zmywarkę, przynoszą ciężkie zakupy, obierają ziemniaki, wynoszą mokre pranie do suszarni i przynoszą suche, robią kolacje, pomagają w większych porządkach i potrafią zająć się młodszym bratem - wszystko to na moją prośbę. To tak mało? IMHO robią bardzo dużo. Ale nie o tym, zauważ, jest wątek, ile dziecko powinno robić, tylko o karaniu za to, że nie pamięta samo z siebie. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że jakbym nie prosiła o pomoc w tym przynoszeniu ciężarów np. to też bym miała za co karać. Ale chyba nie o to chodzi?
  • 22.04.12, 11:11
    Kurcze to ja sobie czesto zapominam o koszu (a raczej koszach bo segregacja), maz zapomina o koszu. Nie przyszloby mi do glowy karac za to 7latka.
  • 22.04.12, 11:17
    franczii napisała:

    > Kurcze to ja sobie czesto zapominam o koszu (a raczej koszach bo segregacja), m
    > az zapomina o koszu. Nie przyszloby mi do glowy karac za to 7latka.

    - TO jest w tej sprawie dla mnie szokujące właśnie, bo o ile prośba, aby wyniósł śmieci, jest czymś oczywisty, to karanie? Widać sama siebie muszę ukarać, bo kosz jest przepełniony.
  • 22.04.12, 12:56
    marzeka1 napisała:

    > - TO jest w tej sprawie dla mnie szokujące właśnie, bo o ile prośba, aby wyniós
    > ł śmieci, jest czymś oczywisty, to karanie? Widać sama siebie muszę ukarać, bo
    > kosz jest przepełniony.

    No właśnie tez mnie zastanawia ja sie założycielka karze jak zapomni mleka, mąki czy ziemniaków ze sklepu, albo nastąpić pranie i nie ma tej koszulki co powinna itd
  • 22.04.12, 12:30
    Rany boskie, powiariowałyście kompletnie? Oczekiwanie że nastolatek OD CZASU DO CZASU ugotuje dla wszystkich obiad, czy upierze firanki ze wszystkich pokoi to zabieranie mu dzieciństwa, czasu na zabawę?
    No to już wiem skąd tyle nieudacznych pseudodorosłych, wiszących na rodzicach, bo sami bidaki nic nie umieją zrobić.
    Bo, miłe panie, uczenie prac domowych i wdrażanie w obowiązki ma sens tylko wtedy, gdy jest PROCESEM, najpierw siedmiolatek wynosi śmieci, potem dziesięciolatek robi codzienne zakupy, potem piętnastolatek uczestniczy w sprzątaniu.
    I jeszcze jedno: dramatycznie głupie i szkodliwe wydaje mi się uczenie dziecka, że ma "robić tylko koło siebie", albo jest członkiem rodziny albo nie jest, jeśli rodzice na tę rodzinę zarabiają, gotują dla wszystkich albo np. prasują ciuchy także nastolatka, to DLACZEGO na Boga, nastolatek nie miałby dla wszystkich zrobić śniadania? Przecież on będzie miał nieziemską radochę, jak wszystkim będzie smakowało. W ten sposób uczy się dziecko, że fajnie jest coś dostawać, ale fajnie jest też robić coś dla innych, bo oni się z tego cieszą, albo są wdzięczni jeśli zasmarkanej matce da się położyć i samemu posprząta chałupę. Naprawdę tylko ja tak myślę???
  • 22.04.12, 12:56

    ale tutaj jest mowa o 7-latku, zauwazyłaś? Skąd więc wziął się ten "nastolatek"?
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • 22.04.12, 12:59
    Tak, w poście początkowym jest mowa o siedmiolatku. Tylko później w magiczny sposób rozciąga się to samo "niech się tylko uczy" już na trzynasto- i czternastolatki. Popatrz wyżej.
  • 22.04.12, 13:09
    na spokojnie, bez spinania sie ze musisz , bo nie bedziesz rodzinie uslugiwac w tym wzgledzie, wytlumacz dziecku ze kazdy w waszym domu ma swoje obowiazki, np obowiazkiem dziecka jest chodzenie do szkoly, posprzatanie swoich ubran, pozbieranie naczyn. Powiedz ze jest juz duzym chlopcem i dlatego jego nowym obowiazkiem jest wyrzucanie smieci. Na pewno bedziesz musiala mu przypominac o tym ,albo wrecz zawsze gdy kosz jest pelny, nic w tym zlego.
    Moj , tez 7 latek, sprzata ze mna, odkurza, robi dla siebie i rodzenstwa kakao , potrafi zrobic kanapki, pomaga mi posprzatac klatke swinek morskich. W sumie duzo juz potrafi, Na pewno chcialby wiecej, bo to czyni go bardziej doroslym i waznym.
    Idiotyzmem jest gadanie ze dziecko smieci nie bedzie wynosic, bo to nie tylko jego smieci ...
    Wspolczuje toku myslenia, wspojlczuje przyszlosci z tak wychowanym dzieckiem
  • 22.04.12, 13:05
    Nie tylko Ty. Zgadzam się z Twoim postem. Ważna rzecz tylko: nie wymagać od dziecka/nastolatka od razu perfekcji, a zwłaszcza perfekcji w stylu "masz zrobić tak, jak ja robię, mój sposób jest najlepszy, ba, jedyny". Mnie to skutecznie odstręczało od prac domowych, a jak jeszcze usłyszałam: "zostaw to, bo widzę, że ci się nie chce/nie ma czasu, sama zrobię to szybciej/jak ty kroisz tę marchewkę! itd."... Do tej pory mnie to mierzi, co gorsza, sama tak nieraz robię (na razie cierpi mąż) i muszę się cholernie pilnować sad
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdx1hpp25zqhlj.png
  • 22.04.12, 14:50
    Nie tylko Ty tak myślisz. Zaczyna się od sprzatania zabawek, potem półek z zabawkami, książek, biurka. Potem jest wycieranie kurzy i odkurzanie w swoim pokoju, potem wyrzucanie śmieci, zmywanie naczyń, robienie drobnych zakupów. Odpowiednio do wieku. DOM tworzą wszyscy domownicy, i wszyscy mają obowiązek o niego dbać. Rodzice pracują, dzieci się uczą, resztę obowiązków trzeba dzielić w zalezności od możliwości.
    Do autorki; grafik, plusy, minusy, buźki czy co tam jeszcze i drobne nagrody. To daje motywację i uczy systematyczności. Podziała, spróbuj.
  • 22.04.12, 14:52
    Nie, nie tylko Ty tak myślisz smile Ja takie zasady wyniosłam z domu i tak samo wychowuję swoją córkę. Dla mnie robienie z dziecka świętej krowy tylko dlatego, że jest dzieckiem, jest robieniem z niego egoisty i nieudacznika. Rodzice nie są służącymi
  • 22.04.12, 15:30
    Oczekiwanie że nastolatek OD CZASU DO
    > CZASU ugotuje dla wszystkich obiad, czy upierze firanki ze wszystkich pokoi to
    > zabieranie mu dzieciństwa, czasu na zabawę?



    Błąd - ja nie oczekuję. Wydaję polecenie-obierz ziemniaki i wstaw. A kilka dni póxniej córka prosi by jej napisac jak zrobic zupę i dac kasę na produkty-ona pojdzie, kupi i zupę zrobi. Gdy w toku są przygotowania przedświateczne- zazwyczaj nie musze prosić bo same się garną do pomocy. Ale gdy proszę by wyskoczyła po jajka bo zapomniałam kupic-idzie bez szemrania. Ergo-są kwestie, które wskazuję palcem (łatwiej i szybciej)i takie które z chęcia robi sama. Ale abosulutnie nie oczekuję, ze sama z siebie przejmie odpowiedzialność za inne obowiazki. Fajnie by było-ale jak nic sie nie dzieje-to nie drę szat

    Bo, miłe panie, uczenie prac domowych i wdrażanie w obowiązki ma sens tylko wte
    > dy, gdy jest PROCESEM, najpierw siedmiolatek wynosi śmieci,


    Autorce chodzi o poczucie odpowiedzialności i pilnowanie gdy śmietnik się wypelni-i wtedy wyniesienie. 7 latek który sam z siebie łapie sie za kosz gdy ten jest pełny-nie jest dla mnie normalnym dzieckiem

    to DLACZEGO na Boga, nastolatek nie miałby dla wszystkich
    > zrobić śniadania? Przecież on będzie miał nieziemską radochę, jak wszystkim bę
    > dzie smakowało.



    Heh, mój teściu stwierdził, że moja córka jest leniwa bo nie chciała się uczyć angielskiego poprzez zabawę gdy była u niego na wakacje. Tyle że to co on uznaje za zabawę niekoniecznie jest zabawne dla niej, zwłaszcza w czasie wolnym od nauki. Tak samo nastolatem będzie miał frajdę z tego, ze wszystkim smakuje gdy sam wpadnie na pomysł i z chęcia zrobi posiłek dla calej rodziny a nie wtedy gdy zostanie mu nakazane

    I jeszcze jedno: dramatycznie głupie i szkodliwe wydaje mi się uczenie dziecka,
    > że ma "robić tylko koło siebie"


    Pierwszym obowiazkiem dziecka-jest obowiazek wokół siebie-swój pokój. Potem-sprzątanie po sobie -po jedzeniu, zabawie itp. Nie wyobrazam sobie by obowiązkiem dziecka stało się pranie firanek, przygotowywanie posiłków itp. Bo obowizek oznacza jego egzekwowanie a to już nie jest traktowanie jako cżłonka rodziny -prawda ? Jak np. ojciec którego obowiażekiem jest wynoszenie śmieci i ich nie wyniesie to też dostanie karę tak jak dziecko ?
    George Bernard Shaw
  • 23.04.12, 10:37
    O matko, DZIĘKI CI za tego posta. Nie, nie tylko Ty tak myślisz.
    I czytając posty niektórych mam zaczynam rozumieć skąd się potem biorą dorośli, którzy mają 2 lewe ręce i nie potrafią sobie wyprać, uprasować, ugotować czy kanapek zrobić.

    >Bo, miłe panie, uczenie prac domowych i wdrażanie w obowiązki ma sens tylko wte
    > dy, gdy jest PROCESEM, najpierw siedmiolatek wynosi śmieci, potem dziesięciolat
    > ek robi codzienne zakupy, potem piętnastolatek uczestniczy w sprzątaniu.

    Nic dodać, nic ująć.
    A ja to w ogóle straszna jestem, bo u nas nawet 5latek ma swój obowiązek - rozpakowywanie zmywarki na zmianę z bratem, 7letnim. A 7latek sprząta sam w swoim pokoju, i do tego wie kiedy ma posprzątać.
    Nie wyobrażam sobie, żeby wszystkie obowiązki domowe spoczywały tylko na rodzicach, albo co gorsza, na mamie/żonie.
    Ale tego trzeba uczyć od najmłodszych lat.
    A już stwierdzenie, że dla dziecka jedynym obowiązkiem powinna być szkoła mnie powala.

    Ale oczywiście u nas nie ma żadnych kar za niewykonanie obowiązku sam z siebie. Bo z kolei wymaganie, aby 7latek przejął całkowitą odpowiedzialność za np. kontrolowanie stanu kosza - to wg mnie przegięcie.

    Ja rozwiązałam to w ten sposób - usiadłam z moją rodziną razem przy stole. Spisaliśmy wszystkie obowiązki, które są w domu. Zaznaczyliśmy ich częstotliwość - te co trzeba robić codziennie, co kilka dni, 1x w tygodniu, 1 x 2tygodnie, 1x w miesiącu etc. I podzieliliśmy się nimi stosownie do wieku i możliwości.
    I jak dzieciakom znudziły się ich obowiązki to prosiły o zmianę. I ja jestem otwarta na zmiany, ale nie ma takiej możliwości, żeby dziecko oddało mi/tacie swój obowiązek a w zamian nie wzięło żadnego.
    Wszyscy mieszkamy w domu i wszyscy się troszczymy o rzeczy, które trzeba w nim robić - PROSTE.
  • 23.04.12, 10:44
    stypkaa napisała:
    > Wszyscy mieszkamy w domu i wszyscy się troszczymy o rzeczy, które trzeba w nim
    > robić - PROSTE.

    To podaj jeszcze przykłady, oprócz tej zmywarki. Swoją drogą nie wyobrażam sobie, żeby moje 7-latka wyciągała talerze ze zmywarki i wkładała je do wiszącej nad zlewem szafki, do której, żeby dosięgnąć, musi wejść na krzesło.
    Oczywiście nie mówię o rzeczach, które dziecko ma zrobić wokół siebie typu posprzątanie swojego pokoju, swoich zabawek, odniesienie swoich ubrań do kosza na pranie, talerza po jedzeniu, zaścielenie swojego łóżka itp. Mówię o rzeczach, które trzeba zrobić w domu ogólnie, dla wszystkich.
  • 07.05.12, 11:30
    > To podaj jeszcze przykłady, oprócz tej zmywarki.

    Proszę bardzo. Oto lista rzeczy, które moi 5latek i 7latek są w stanie zrobić w domu ogólnie, dla wszystkich:
    - parowanie skarpetek,
    - zamiecenie schodów,
    - odkurzenie domu,
    - wyniesienie śmieci,
    - nakarmienie i napojenie kota,
    - rozpakowanie zakupów.

    Oczywiście nie mówię, ze oni te wszystkie rzeczy robią, bo obowiązki się dynamicznie zmieniają, bo wiadomo, że dzieciom się wszystko szybko nudzi.
    I tak jak znudziło się parowanie skarpetek - to przejęli zmywarkę. Jak to się znudzi to wezmą coś innego, co będą chcieli robić.
    Na takiej zasadzie to działa. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, aby dzieci nie robiły NIC w domu, dla wszystkich domowników.

    A co do rozpakowywania zmywarki i szafki na wysokości - my też mamy taką sytuację, tyle, że z szafką na kubki/szklanki, bo talerze akurat są nisko. I my sobie radzimy w ten sposób, że oni wyjmują kubki/szklanki na blat pod szafką, a ja potem to chowam do góry.
    Także jak się chce to wszystko jest możliwe do zorganizowania.


  • 08.05.12, 15:54
    anyx27 napisała:
    Swoją drogą nie wyobrażam sobie, żeby moje 7-latka wyciągała talerze ze zmywarki i wkładała je do wiszącej nad zlewem szafki, do której, żeby dosięgnąć, musi wejść na krzesło.
    A czy ktoś mówił o pakowaniu talerzy do wiszącej szafki? Mój młody po prostu wyciąga ze zmywary na stół, segreguje talerze na kupki, wyciąga sztućce z koszyczka i wkłada do pojemników. Nie musi skakać po stołkach, a jednak udział w robocie ma.
    --
    Alabama8
  • 22.04.12, 12:58
    Lucerka78, możesz być z siebie dumna. Dobry start, dobry pomysł. Dziecko też jest domownikiem i też powinno mieć obowiązki Domowe, wykraczające poza sprzątnięcie swoich śmieci ze swojego pokoju.
    Poinformuj młode, że teraz jest odpowiedzialne za śmietnik, przyczep gdzieś kartkę przypominającą (lustro w przedpokoju), umówcie się wstępnie że jeśli kosz nie będzie regularnie opróżniany to wieczorem nie będzie kompa (albo czegoś tam) zanim nie wyniesie śmieci. Nie wpędzaj się w karanie, bo rozpętasz wojnę. Przypominaj, przypominaj i kiedyś w końcu załapie.
    Mój syn ma 9l., po śniadaniu ma schować swoje talerze do zmywarki, po szkole z grubsza ogarnąć w chałupie, pochować naczynia, pościelić wyrko. Na początku było ciężko - nie pamiętał. Dziamgotałam. Potem też czasami nie posprzątał, ale wiem że pamiętał bo dzwonił żeby się wyspowiadać i usprawiedliwić, teraz już pamięta i syf zastaję bardzo rzadko.
    Ma też w zakresie obowiązków rozpakowywanie zakupów - z tym poszło lepiej (bo ciekawe co mama kupiła), ale też rozpakowywał byle jak wpierdzielając na chybił trafił do lodówki. Przktyka, praktyka, praktyka - i się w końcu nauczył. Kiedy wchodzę z siatami to już odruchowo się zabiera za robotę, i w końcu układa równo i tak gdzie trzeba.
    Podsumowując - wszystko się da, le nie od razu. Dziamgocz, przypominaj i zobaczysz - wychowasz faceta o dwóch prawych rękach, a nie ciapę którą ktoś musi wiecznie obsługiwać.
    --
    Alabama8
  • 22.04.12, 13:06
    alabama8 napisała:
    > Dziamgocz, przypominaj

    Tylko się nie zdziw, jak za kilka lat nastolatek będzie uciekał z domu przed tym "dziamgotaniem" (cokolwiek to jest).
  • 22.04.12, 13:11

    Poza tym to nie jest metoda na każdego, ja nie przypominam sobie abym musiała dziamgotać a jakoś naturalnie syn wszedł w odnoszenie po sobie naczyń po posiłku do kuchni, wynoszenie brudów do łazienki i ścielenie łóżka..może wyjątkowy jestwink a może zwyczajnie dojrzał coby o tym nie zapominać?winkP
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • 22.04.12, 14:52
    No, ja zaczęłam przypominać o odnoszeniu naczyń pięciolatkowi chyba. Brudy do łazienki - też miał z 5 lat kiedy kazałam odnosić i teraz przeważnie pamięta.
    A ewentualnymi fochami nastolatka bym się nie przejmowała - u kilkorga znajomych i znajomych znajomych dzieci właśnie pokończyły magiczne 18 wiosenek lub zaraz pokończą, i jak nożem uciął skończyły się teksty o wyprowadzce z domu tudzież rzucaniu szkoły. P
  • 22.04.12, 13:30
    Ja mam dwoje rodzeństwa, i odkąd pamiętam mieliśmy obowiązki dotyczące rzeczy "wspólnych". Trzeba było umyć buty całej rodziny, wymyć podłogę w przedpokoju, pozmywać naczynia, wytrzeć kurze i odkurzyć. Jako młodsza nastolatka (koniec podstawówki, wtedy 8-letniej) gotowałam obiady dla całej rodziny w wakacje.
    Nie, nie czuliśmy się w żaden sposób poszkodowani, w końcu te czynności nie zabierały nam więcej, niż 15-20 minut w ciągu dnia.

    Uważam, że śmieci dla 7-latka to nie jest za dużo, ale faktycznie na zasadzie: mama przygotowuje worek, dzieciak wynosi. Moja córka śmieci nie wynosi, bo się boi duchów w zsypie, ale zmywa regularnie naczynia po kolacji, a jeśli nie chce jej się sprzątać w swoim pokoju i się zamieniamy - to zmywa naczynia z całego dnia i sprząta w kuchni.
    Poza tym ciągle zlecam jej różne zadania: nastawienie pralki, powieszenie prania, odkurzenie, podlanie kwiatków, nakrycie do stołu - nie codziennie, nie w ramach obowiązku, ale musi to od czasu do czasu robić. Inaczej - sorry, nie rozdwoję się, nie napompuję roweru, nie zagram w super farmera, nie obejrzymy wspólnie filmu - chcesz, żebym miała dla ciebie czas, musisz mi ten czas w jakiś sposób zwolnić.
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Z dzieckiem w Moskwie
  • 22.04.12, 14:16
    Ja mam na lodówce listę obowiązków jednego i drugiego syna. O ile wynoszenie śmieci mają podzielone na dni, więc wynoszą niezależnie od zapełnienia kosza tylko w poniedziałki i piątki, to już karmienie zwierząt, dawanie im wody, zamiecenie schodów wymaga od nich sprawdzenia, czy jest to w danej chwili potrzebne.
  • 22.04.12, 14:47
    nie mają i nie beą mieli obowiązków ogólnodomowych
    synowie- 5 i 14 muszą, ze tak ujmę, "robić wokół siebie"- starszy znosi i dzieli pranie, składa swoje, ogarnie po sobie jak nabłoci czy nachlapie
    pokój sprzata kiedy chce- ja interweniuje w wyjatkowych sytuacjach

    nie oczekuje od nich robienia czegoś za mnie czy dla mnie
    to jest moja filozofia i ta mi odpowiada, nie krytykuje też innych pomysłow na wychowanie
    nie mam oczekiwań wobec moich dzieci, ze, np beda si emna opiekowac jak bede stara, niedołęzna i chora
    nie chce tez, zeby któres "wzieło" mnie do siebie
    jak długo sie da chce sama sie obsługiwac, potem z pomoca socjalna obcych osób

    jedyne oczekliwanie jakie mam wobec dzieci to to, żebysmy kiedys gadali sobie o wszytskim
    żadnego 'odwdzięczania" sie za rodzidzieslki trud nie chce

    ich relacje w przyszłości takze sa mi bardziej, hm, obojetne- ustawuia sobie w czasie docierania
    czy przyszłe zony bądź mężowie będa mi wdzięczni czy niewdzięczni nie ma dla mnie znaczenia
    --
    po-ranna.bloog.pl/
  • 22.04.12, 15:53
    Myślę, że dla 7-latka to za wcześnie na takie obowiązki. Mam syna w tym wieku i nie przyszłoby mi to do głowy. Z worem śmieci to on może mieć nawet problem, żeby kosz otworzyć (mimo, że jest dość wysoki) a już kontrolowanie zapełnienia to naprawdę zbyt dużo dla takiego dziecka. Mój syn często nam pomaga przy różnych czynnościach, najczęściej na ochotnika, ale narzucać na niego takich obowiązków na razie nie zamierzam. Póki co musi jedynie dbać o czystość w swoim pokoju (ścielenie łóżka, posprzątanie zabawek, wytarcie kurzu) i posprzątanie po sobie, typu odniesienie talerza do kuchni, starcie jak się coś rozleje itp. - to robi z resztą od dawna.
  • 22.04.12, 16:26
    jak najbardziej mozna zaczac wdrazanie obowiazkow w tym wieku, wazne tylko zeby dziecka nie zniechecic niepotrzebnymi fochami.
    Moj smieci nie wyniesie , bo mamy ogromy kosz, na smieci z calego tygodnia, pewnie 150 cm wysokosci.
    Ale np. wczoraj udzielal sie aktywnie przy wmurowywaniu slupkow pod hamak. Polewal cement woda i wrzucal kamyczki,przy czym byl ogromnie dumny z siebie, bo nie moze sie doczekac tego hamaka
  • 22.04.12, 17:43
    Właśnie o to chodzi, nasz syn często nam pomaga przy rozmaitych czynnościach, w domu, ogrodzie, najczęściej sam się pali do roboty, bo w tym wieku to dla niego jeszcze atrakcja, my zawsze chętnie pozwalamy mu udzielać się, wiemy bowiem, że kiedyś mu to minie i siłą go do roboty nie zaciągniemy, więc niech się uczy póki wykazuje chęć i zainteresowanie. Z resztą jest to też doskonały sposób wspólnego spędzania czasu, budowania więzi itd.
    Ale nakładanie jakichś konkretnych obowiązków w tym wieku wydaje mi się przesadą.
  • 22.04.12, 17:22
    ja takie wdrażanie uważam za dobry pomysł
    kary - raczej niekoniecznie, to jeszcze nie ten wiek

    u nas dziecko 7 i 9 letnie przynosi ze mną codzienne zakupy z samochodu, młodszy dostaje najlżejsze torebki(sałata, 2 pomidory, coś w tym stylu) a starszy dźwiga mi 5 litrowy baniaczek z wodą. i jakoś tak wyszło, że robi to w miarę chętnie i czasam łapie się za 2 baniaczki(na to nie pozwalam, bo do windy mamy całkiem wyskokie schody)

    do sklepu polecą jak czegoś zapomnę kupić, z tarasu tylko monitoruję przejście przez ulicę.

    parenaście dni stosuję już dla wyższego opróżnianie zmwyarki ze szklanek i wstawiane ich do szafki, niższy układa sztuće. oświadczyłam im po prostu, że to ich nowy job. zresztą sami zauważyli, że to regularna prośba się zrobiła.

    no i od dziś zaczęli robić super rzecz - czyli przygotowują sami ciasto na naleśniki a ja w tym czasie jeszcze drzemię.
    tydzień temu spisali sobie przepis dokładnie, co po czym wrzucać i ile, blender im skręciłam wczoraj wieczorem, i ciasto się udało. ja przyszłam tylko smażyć.
    starszy uczył się jeszcze wlewania na patelnię(to trochę słabo mu idze, przerwacanie na drugą stronę lepiej)

    młodszy pomagał, wyciagał talerzyki, jajko z lodówki, a za tydzień sam chce robić - no, ale moi od zawsze kuchnią się interesowali(chcą mieć w przszłości restaurację)

    mąż marzy, że przejmą w soboty rano chodzenie po świeże pieczywo na śniadanie, i myślę, że to dobry pomysł, tylko żeby on mógł sobie pospać, to musimy im rano ubranie przygotować, by do sklepu dało się wyjść(jest na przeciwko bloku).

    nasze dzieci niestety nie szanują naszych łikendów i już od 8 rano biegają po chałupie, i spać nie dają dłużej, dlatego zagospodarowanie im poranka w sposób pożyteczny nie będzie się kłóciło z ich chęciami dłuższego pospania.
    dziś to nawet żałuję, że tego robienia ciasta nie zaproponowałam im od razu po przebudzeniu.

    takie intensywne wdarażanie zaczęłam właśnie parę tygodni temu, gdy okazało się, że zaczyna mnie atakować jakaś poważniejsza choroba i zdałam sobie sprawę, że być może chłopcy będą musieli się bardziej włączyć w działania domowe.

    a to co robią już od minimum 2 lat to tak zwana "podgotowka" przed sprzątaniem sobotnim.
    w skład wchodziło uprzątnięcie ich papierów/zabawek/klocków/ciuchów z powierzchni mieszkania. tak, by osoba która chce zetrzeć kurze nie musiała segregować ich szkolnych papierzysk najpierw. i usuwanie legoklocków z dywanów, chodników było mega upierdliwe, więc się nauczyli usuwać, a teraz to może i mniej nawet rozrzucają?

    przyznaję, że mi dość obca jest filozofia, że dziecko to ma się tylko uczyć, choć w sumei ja większości rzeczy nauczyłam się, jak zaczęłam mieszkać z mężem. pamiętam jak stanęłam przed pralką - i nie dałam rady, instrukcja niewiele mi mówiła, posegregowałam, ale nastawić programu(jaki kurna program?) nie dałam rady. zawołałam męża by mi pokazał jak się to robi, pod pretekstem że to nowa pralka i ja jej nie znam, a nie chcę popsuć.
    naleśniki nauczyłam się smażyć, jak okazało się, że je lubi mój 3 latek, dla mojego męża smażyła moja mama i zawijała nam w wałówkę. kupnych nie lubimy. czyli taka raczej nieogarnieta życiowo byłam. firanek do dziś nie wieszam, nie dało rady mnie nauczyć. a firanki w oknach kocham namiętnie.
  • 22.04.12, 17:25
    Alabama, pade...bardzo dziekuje za wskazowki. Przytoczenie kary za nie wykonanie zadania jako srodka wychowawczego bylo extremum, do ktorego oczywiscie nie siegne.

    Do matek, ktore uwazaja, ze dziecko nie powinno miec obowiazkow: nie wiem jak wy, ale ja nie widze siebie w roli baru szybkiej obslugi, praczki, szwaczki, polewaczki ale wlasnie w roli matki, ktorej zadaniem jest wychowywac a nie obslugiwac na wszystkich frontach.

    Wychowanie to rowniez pokazanie dziecku, ze zakupy sie same nie zrobily, podloga sama nie umyla itd - odpowiednio do wieku oczywiscie.
  • 22.04.12, 18:18
    Masz 100% racji. Tylko nie oczekuj, że mały szybko się wdroży do nowych obowiązków. Będziesz mu musiała przypominać niemal za każdym razem, a także przez parę lat znosić wkurzające "zaraz". Nie raz będziesz wolała sama coś zrobić, zanim doczekasz się wykonania prośby przez dziecko. Ale to jest normalne, więc się nie zrażaj. Powodzenia
  • 22.04.12, 18:53
    Masz 200% racji. A potem te wszystkie matki, które uważają, że dziecko nie musi mieć obowiązków i że należy mu wiecznie o wszystkim przypominać, bo "7 lat to za mało żeby zakapował że śmietnik jest pełny" dziwią się, że ich chłop sam z siebie nie upierze, nie posprząta i nie zrobi zakupów i zwalają całą winę na teściową.

    --
    moje własne
  • 22.04.12, 19:13
    Ależ to nie jest wina teściowych, tylko tych żon. Mój mąż jest ze wsi i o ile pomagał od małego w sadzie i innych tego typu pracach, to obowiązki domowe należały do kobiet w jego domu i wszystko miał pod nos. A od kiedy mieszkamy razem, to zasady wprowadziłam od początku jasne - mój mąż też sprzata, pierze, gotuje, robi zakupy. Ja np.nie prasuję wcale, nie robię mu śniadań, kanapek do pracy, kolacji. To nie jest kwestia wychowania w domu, tylko ustalenia zasad w małżeństwie i tyle.
  • 22.04.12, 20:12
    Mam 6,5 latka. Od niedawna wyjmuje naczynia ze zmywarki, to wlasciwie jego jedyna pomoc. No i muszę mu o tym powiedziec. Nie potrafię go zmobilizowac do sprzątania swoich rzeczy, robi to tylko po przypomnieniu. Mimo rozmow jednego dnia, następnego zabawki znow lądują w salonie.
  • 22.04.12, 21:33
    wink mi się nawet nie chce śmieci wynieść a mam rzut beretem do kosza. Czasami tak upycham, upycham - aż w szoku jestem ile wlezie do kosza wink
    Poczekaj jak dziecko zacznie palić fajki to będzie do śmietnika latało 2 razy dziennie wink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/43kt15nm7nomzb4e.png
  • 23.04.12, 08:46
    Pogódźmy się z tym, że są różne modele rodziny. Jedne kobiety potrafią od domowników wymagać zaangażowania w życie i prowadzenie domu, inne są genetycznie uwarunkowane do tego, żeby służyć, ogarniać omiatać, podstawiać pod nos, wynosić, zmywać, prać, sprzątać i prasować.
    I obawiam się, że niektórzy nie zauważyli, że świat się zmienił i nie musicie już żyć jak przedindustrialni "komornicy" pl.wikipedia.org/wiki/Komornik_(historia)

    --
    Alabama8
  • 23.04.12, 10:14
    alabama8 napisała:

    > Pogódźmy się z tym, że są różne modele rodziny.

    Jasne, tylko nie wmawiajmy innym, ze jak dziecko jako 7-latek nie będzie mieć obowiązku wynoszenia śmieci, to jako dorosły palcem nie kiwnie w domu.
  • 07.05.12, 13:39
    > Jasne, tylko nie wmawiajmy innym, ze jak dziecko jako 7-latek nie będzie mieć o
    > bowiązku wynoszenia śmieci, to jako dorosły palcem nie kiwnie w domu.

    A znasz takie powiedzenie "Czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał"?
    Bo moim zdaniem obowiązki domowe to nie jest coś co nagle ?18latek? (no właśnie kiedy jest ten dobry wiek, żeby dziecko w domu zaczęło coś robić?) dostaje do robienia i robi z uśmiechem na twarzy i do tego wszystko umie. Bo po 1. skąd ma umieć, skoro nikt go nigdy nie uczył, po 2. dlaczego nagle ma to robić, skoro nigdy nie musiał?


  • 07.05.12, 12:10
    Ze mną i z siostrą (miliard lat temu wink) było tak, że same układałyśmy sobie grafiki na sprzątanie domu, już od wczesnej podstawówki. To było już trochę przegięcie, bo w wieku 10, 11 lat pucowałyśmy całe mieszkanie, z szorowaniem łazienki i kibla włącznie (co weekend), doszło wyprowadzanie psa 3 razy dziennie.
    Ale możesz swojemu chłopakowi zaproponować jakąś "umowę pisemną" rodzic-dziecko, gdzie oprócz obowiązków dotyczących tylko niego (żeby sprzątał po sobie, a nie rozwalał po całym domu itp) możecie zapisać jakieś właśnie drobne obowiązki "wspólne" - takie jak te śmieci, od razu z grafikiem (że np co któryś dzień, albo konkretnie w jakie dni tygodnia). I jak będzie mu dobrze szło, to ustanowić jakąś nagrodę na weekend, ale niekoniecznie "godzina grania na kompie więcej" wink ale też coś, co lubi.
    Może zadziała. Chłopaki są "zadaniowe" i lubią być nagradzane smile
  • 07.05.12, 15:27
    Myślę, że powinnaś to wprowadzać po kolei. Najpierw niech wynosi po Twoim przypominaniu. A za jakiś czas (miesiąc?) można poprosić, by sam pamiętał.

    Mój syn ma rysunkową listę obowiązków, tzn. jego obowiązki domowe są przedstawione w formie rysunków. Jeśli wykona któryś z tych obowiązków, rysuję mu pisakiem na tej kartce serduszko. Bardzo to lubi - i pomóc, i patrzeć, jak przybywa kolejne serduszko.
    Dla mnie nie jest ważne "przejmowanie odpowiedzialności". Zupełnie mi wystarcza to, że w domu pomaga po moim przypomnieniu. To przecież dopiero 7-latek smile
    --
    Mama A. (7 lat) i M. (3 lata) i żona swego męża
  • 08.05.12, 12:39
    hmm, ja nie byłam przesadnie szkolona w kwestii pomagania w domu, kiedy chcaiłam, to pomogłąm, kiedy nie, nie było problemu. mój mąż natomiast od czasów podstawówki miał "obowiązki" i nie było, że nie zrobił. wobec czego "na swoim" ja po prostu robię, co jest do zrobienia (a niektóre rzeczy wręcz z przyjemnością), mąż - kiedy tylko może, nie robi nic. w myśl zasady, że jest u siebie, i nikt mu truł nie będzie, zrobi, jak zechce.
    to tyle w kwestii wdrażania smile
    myślę sobie jeszcze, że obowiązki typu rozpakowywanie zakupów, czy opróżnianie zmywarki mogą być przyjemniejsze dla siedmiolatka, niż wynoszenie śmieci - co jest mniej lub bardziej brudną robotą. ja nie lubię wynosić śmieci. dlaczego mam to zwalać na dziecko? niech ten obowiązek bedzie trochę przyjemniejszy może?
  • 08.05.12, 16:05
    > hmm, ja nie byłam przesadnie szkolona w kwestii pomagania w domu, kiedy chcaiła
    > m, to pomogłąm, kiedy nie, nie było problemu. mój mąż natomiast od czasów podst
    > awówki miał "obowiązki" i nie było, że nie zrobił. wobec czego "na swoim" ja po
    > prostu robię, co jest do zrobienia (a niektóre rzeczy wręcz z przyjemnością),
    > mąż - kiedy tylko może, nie robi nic. w myśl zasady, że jest u siebie, i nikt m
    > u truł nie będzie, zrobi, jak zechce.
    > to tyle w kwestii wdrażania smile

    A my obydwoje byliśmy gonieni do obowiązków, mój mąż i ja. I jeśli chodzi o obowiązki domowe, to mój mąż bardzo się przykłada, a ja właściwie tak jakbym nic nie umiała i najchętniej nic bym nie robiła. Zwykle kończy się na tym, że idę z dziećmi z domu, a mąż sprząta. (Żeby nie było: on lubi nas z domu "wygonić" i w spokoju posprzątać).
    Więc nie ma reguły smile
    --
    Mama A. (7 lat) i M. (3 lata) i żona swego męża
  • 19.05.12, 23:59
    trudno chyba u tak malego dziecka wyrobic tego typu nawyki. Moja 14 letnia corka ma kilka praktycznych dla wszystkich nawykow, zajelo jej to jednak sporo czasu:
    od razu po szkole wyprowadza psa, wraca do domu, obiera, nastawia ziemniaki i czeka na rodzicow, ktorzy jakies pol godziny pozniej przyjezdzaja do domu.
    W tworzeniu nawykow doskonale pomagaja wspomniane juz wczesniej obozy (zuchowe czy harcerskie). Corka po pierwszym obozie byla dumna z nowo nabytych umiejetnoscismile.
    Pozdrawiam
    --
    Bo kazdy czasem potrzebuje porady
  • 03.06.12, 17:19
    moje 7-latki rozładowują zmywarkę, nakrywają do stołu, sprzątają ze stołu, wieszają "małe" pranie, czyli skarpetki, majtki, koszulki, potrafią posprzątać nie tylko swój pokój, ale salon, jadalnię, przedpokój, zimą odgarniają śnieg- nie widzę w tym nic dziwnego, dzięki temu, że dzieci pomagają my mamy więcej czasu dla nich i możemy coś robić razem, schemat "wracam z pracy i zasuwam w domu do wieczora" jakoś mnie nie pociąga
    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • 30.06.12, 00:00
    coz...i pozniej.zdziwione matki ze ich dzieci podstawowych rzeczy nie potrafia zrobic...pod nos podstawione....i narzekaja ze dzieci im nie pomagaja.
    nasz dom to wspolny dom.zyjemy w nim wszyscy i przejecie obowiazkow przez dzieci sprawia ze czuja sie czescia tej wspolnoty.
    nikt im przez to nie zabiera dziecinstwa.
    mam 2 dzieci.maja swoje obowiazki .pewnie ze trzeba przypominac ale z czasem stanie sie nawykiem i czyms oczywistym.
    corka ma 6 lat i podlewanie kwiatow.zmywarka.odkurza swoj pokoj.wiesza ze mna pranie.ostatnio zapytala mnie czy moze umyc schody.syn 8 lat to samo lacznie z nastawianiem prania.
    nie zauwazylam by jakos szczegolnie cierpialy ...na ograniczone dziecinstwo.

    pozdrawiam


  • 11.05.17, 23:32
    Witam

    Bardzo ważne w tej kwestii jest dobranie obowiązków do wieku dziecka , oraz system motywacji . Już od najmłodszych lat powinniśmy uczyć dziecko wypełniania pewnych obowiązków domowych. Ważne aby dać dziecku czas na wykonanie zadania , nie wyręczać go i nie frustrować .Im wcześniej zaangażujemy dziecko w obowiązki domowe , tym większa szansa , iż później będą traktowały to jako element życia codziennego. Trzeba też pamiętać aby dobrać obowiązki do wieku oraz możliwości dziecka, jeżeli narzucimy dziecku zbyt duży ciężar ,odniesie porażkę i szybko się zniechęci . Jeżeli mamy już starsze dziecko i wiemy w czym nam może pomóc , proponuje zrobienie planszy z obowiązkami na której będą wypisane obowiązki dziecka np z podziałem na dni , za każde wykonane zadanie dziecko otrzymuje np naklejkę i po tygodniu zdobywa nagrodę np wspólne wyjście do parku czy na plac zabaw ( należy pamiętać aby nagroda była dla dziecka atrakcyjna , ale żeby nie było to wynagrodzenie pieniężne, materialne lub w słodyczach ) . Proszę też porozmawiać z dzieckiem na ten temat , wyjaśnić w prosty sposób dlaczego chcemy aby zrobiło to czy co innego np. " Jeżeli pomożesz mi posprzątać po posiłku , będę miała więcej czasu na zabawę z Tobą" . Proszę pamiętać , aby chwalić nie tylko prawidłowo wykonane zadanie , ale także chęci . Dziecko nie zawsze z poleconym zadaniem poradzi sobie w 100% , tak jak byśmy tego chcieli , warto doceniać każdy wysiłek dziecka włożony w dane zadanie . Prawdę mówiąc ciężko jest doradzić Pani konkretnie , ponieważ nie napisała Pani ile dziecko ma lat , ale myślę , iż system motywacji powinien się sprawdzić i u 2-3 latka jak i u nastolatka . Trzeba tylko dokładnie dobrać nagrodę . Polecam także zapoznać się z lekturą : " Błędy mamy i taty. Praktyczny poradnik dla rodziców" - Gianni i Antonella Astrei, Pierluigi Diano

    Pozdrawiam
  • 14.05.17, 18:31
    Angażowanie dziecka w obowiązki domowe to świetny pomysł! Dzięki temu uczysz malucha bycia odpowiedzialnym. Trzeba przy tym jednak pamiętać o niebezpieczeństwach, które czyhają na nasze pociechy. Jeżeli jesteś ciekawa jak ochronić przed nimi dziecko, pobierz darmowego ebooka smile www.youtube.com/watch?v=goQ_LzuZ_dQ&t=5s

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.