• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

klaps - dawać czy nie? Dodaj do ulubionych

  • 21.06.04, 13:08
    Mam mały problem można powiedzieć, że moralny, a mianowicie chodzi o klapsy,
    czy czasem dajecie swoim dzieciom klapsy, czy tylko ja jestem taką wyrodną
    matką, nadmienię , że moje dziecko ma dopiero 10 miesięcy, a już dostał 3
    razy w życiu klapsa, ale na mojje usprawiedliwienie mogę dodać że doprowadził
    mnie do ostateczności... i że później mam wyrzuty sumienia i jprzytulam
    brzdąca... co otym myslicie?
    Edytor zaawansowany
    • 21.06.04, 13:41
      Klaps jest dowodem twojej bezradnosci, źle sie po tym czujesz, dziecko i tak
      swoje zachowanie powtórzy, to przemawia za zaprzestaniem ich stosowania, ze tak
      to ujme.Jestem przeciwniczka, klapsy wyrzadzaja krzywde, nic dobrego nie
      przynosza.Trzeba nauczyc sie inaczej radzic ze swoimi emocjami.
      Sama dalam tez ze 3 razy klapa dziecku, jak ty, z bezradnosci, po 3
      powiedzialam stop i mija pare latek, a pupa mojej córki nie wie, czym sa
      klapsy.
      --------------------------------------------------
      Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
      • 29.06.04, 13:15
        Dawać i to jak najbardziej, ale tyko wtedy kiedy trzeba!
    • 21.06.04, 14:14
      Hej!
      Ja pewnie pozostaje w sprzecznosci ze wspolczesnymi pogladami psychologow
      dzieciecych i innych, ale uwazam, ze dobry klaps w konkretnych sytuacjach nie
      jest zly. (Uwaga - nie mylmy klapsa z biciem!)
      Moj maly jest jeszcze za maly na klapsy (8 miesiecy) ale sadze z jego juz
      bardzo konkretnego charakterku i uporu, ze bez klapsa czasem sie nie obejdzie.
      I to nie wtedy, kiedy nie bede juz JA panowac nad soba i nerwami (mam nadzieje)
      ale wtedy, kiedy uznam za stosowne. Np kiedy powiem, zalozmy po raz trzeci, ze
      albo przestanie rozrabiac albo dostanie w pupe, to on DOSTANIE w pupe.
      Mowienie o klapsach w nieskonczonosc i pozostawianie tego w sferze abstrakcji
      nie prowadzi do niczego dobrego, jedynie do dalszego napinania nerwow
      rodzicielskich, co moze sie skonczyc ich "puszczeniem".
      Klaps np niezle rozladowuje histerie w niektorych sytuacjach, a raczej jej
      poczatek, bo oczywiscie np 2-letnie dziecko w pelnej fazie histerii np na
      srodku chodnika na pewno na klaps nie zareaguje, a raczej zareaguje dokladnie
      nie tak, jak by sie chcialo.
      Ponadto nalezy rozroznic miedzy etapem rozwoju dziecka, kiedy ono juz rozumie
      na tyle duzo, ze mozna mu probowac wytlumaczyc swoje zakazy i nakazy, nie
      uciekajac sie do rekoczynow, a etapem kiedy rodzic po prostu mowi NIE i tak ma
      byc, wlasnie dla dobra dziecka. Kiedy mu powiem, zeby nie siegal do goracego
      piekarnika, to jak nie poslucha to nie bede czekac, az sie oparzy, tylko dam mu
      klapsa, jak sadze.
      Trudno mi w tym momencie wymieniac konkretne sytuacje, w ktorych wydaje mi sie,
      ze bym dala w pupe. Natomiast nieraz zdarzalo mi sie zaobserwowac na
      postronnych osobach co nastepuje: dziecko, ktore nigdy nie dostalo klapsa,
      malo - klapsa, nawet nie wyegzekwowano od niego posluchu dla wlasnych slow
      roslo sobie i roslo, mama mowila i mowila jak zacieta plyta, nie reagujac
      ponadto na brak efektow, az w koncu ktoregos dnia dziecko tak przeciagnelo
      strune ze wlasnie je zlapala i mu wlala w pupe (kilka klapsow, zadne straszne
      rzeczy)bo wlasnie puscily jej nerwy a wtedy u dziecka, ktore pierwszy raz
      spotkalo sie ze sprzeciwem mamy a z klapsem w szczegolnosci nastapila po prostu
      histeria, rzucanie przedmiotami w matke i po scianach itd... Tatus tego samego
      dziecka, co tez zaobserwowalam, tataus kochajacy, troskliwy, opiekujacy sie i
      poswiecajacy czas, mowil raz. Jesli nie bylo efektu po slowach: zejdz ze stolu
      w tej chwili, to podchodzil do delikwenta i go bez ceregieli zdejmowal z tego
      stolu. Nawet nie trzeba bylo klapsa bo maly od razu wyczuwal stanowczosc.
      Tymczasem jego mama powiedziala mu wczesniej 5 razy ze "nie siada sie na stole"
      i... nic. Wiec oczywiscie dalej tam siedzial. Potem podobnie przy wyjsciu na
      spacer: albo pojdziesz ubrany tak jak tatus mowi albo zostaniemy w domu. Mama
      zaraz na kompromis: trudno, nie szkodzi, niech idzie tak. Tatus: niet, nie ma
      mowy. I nie poszli. Wrocili sie juz z korytarza. Podzialalo na nastepny raz. I
      tak przyklady moznaby mnozyc. Wiec zeby nie musiec sie uciekac nawet do klapsow
      wystarczy spora dawka stanowczosci (i nie nalezy jej nijak mylic z brakiem
      empatii i milosci dla swojego dziecka).
      Pozdrawiam
      --
      le_lutki

      A tu jest moj Ludwis smile

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
      • 21.06.04, 14:31
        Biblijny werset mówi: "Jeśli uderzysz chłopca rózgą, nie umrze." Karcenie musi
        być ujęte w planie rodzicielstwa, inaczej zwłaszcza z chłopcem ciężko będzie
        sobie poradzić. Oczywiście nie mówię o niemowlętach, czy dzieciach do 2 roku,
        ale później bywa to często koniecznościĄ. Kto jeszcze tego nie wie, sam się
        przekona. Ostatnio przepłakałam cały dzień z żalu i rozpaczy, że moje dziecko,
        które od początku darzę ogromną miłością i unikałam wszelkich kar, broniłam,
        głaskałam i całowałam, zwyczajnie to zniweczyło. Chyba wcześniej tego nie
        widziałam, choć inni mi mówili, byłam przeciwna wszelkim klapsom i karaniu i w
        bardzo bolesny sposób przekonałam się, iż byłam po prostu "za dobra" i zbyt
        pobłażliwa, a moje dziecko zwyczajnie weszło mi na głowę.
        --
        Pozdrawiam, Kasia
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12149843
        A to mój Maciuś
      • 21.06.04, 15:43
        Pomiedzy tak skrajnymi zachowaniami jak klapsy oraz mówienie po raz setny tego
        samego, jest cała gama srodków, ktore mozna wykorzystac do nakłonienia dziecka
        do własciwego zachowania bez ponizania go poprzez klepanie jego pupy.Tylko, ze
        trzeba podjac wiekszy wysilek niz uzycie reki.Ciekawe, ze za karygodne uwaza
        sie uderzenie np. zony(bo maz tysiac razy jej mówił, by czegos tam nie robila),
        a usprawiedliwia sie podnoszenie reki na dzieci.Widzialam wielokrotnie
        takie "klapsajace" mamy, w sytuacjach w ogóle nieadekwatnych do takich
        zachowan, smiem twierdzic, iz naduzywa sie tego rodzaju srodków
        pseudowychowawczych.
        Pamietam, ze mojej matce reka szybko do klapsów leciala, do dzis tego wybaczyc
        nie moge, nie chce by moje dziecko pamietało taka matke, to widok załosny.A od
        dawania klapsów do bicia juz niedaleko.
        --------------------------------------------------
        Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
        • 21.06.04, 15:51
          U mnie jest baaaardzo daleko. Sama nieczesto dostawalam w pupe (ale zdarzylo mi
          sie)i nie mam skrzywionej psychiki z tego powodu. Nie jest to takze srodek,
          ktorego nalezy naduzywac. W przeciwienstwie do Ciebie nie uwazam go tez
          za "skrajnosc" smile
          Co do zony, to dorosli ludzie powinni potrafic ze soba rozmawiac i ta droga
          rozwiazywac dylematy, albo sie rozstac. I nie zachodzi tu taka sytuacja
          odpowiedzialnosci za wychowanie i rozwoj oraz zdrowie fizyczne drugiej osoby.
          Dla mnie to malo porownywalne, za pozwoleniem.
          Pozdrawiam
          PS Szerszy wywod na ten temat zamiescilam ponizej smile

          --
          le_lutki

          A tu jest moj Ludwis smile

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
      • 26.06.04, 23:12
        Wiesz, chyba jednak nie do końca wiesz co mówisz. Masz 8-miesięcznego bobaska i
        już zapowiadasz że chyba będziesz dawać mu w pupę???? W życiu nie uderzyłabym
        mojej 2,5 letniej córci, choć nie raz daje mi w kość. Nie wybaczyłabym sobie
        tego nigdy, uważam że wszystko można osiągnąć cierpliwością i sposobami. Bardzo
        ważne jest to o czym piszesz, stanowczość w pewnych sytuacjach które nie
        podlegają dyskusji. Myślę że świetnym sposobem na wychowanie dziecka jest dać
        mu maksimum swobody (nawet jeśli jest ona nam nie na rękę bo trzeba się trochę
        powysilać, posprzątać po dzikiej zabawie itp) i minimum zakazów (za to
        kategorycznych). Im mniej zakazów tym chętniej są one repektowane a dziecku nie
        ucina się skrzydeł i czuje się ono jako tako spełnione. Bicie to dla mnie
        kompletna porażka wychowawcza i pała z rodzicielstwa! (skutki to już zupełnie
        inna historia, w każdym razie efektywność takiej kary jest pozorna!)
    • 21.06.04, 14:28
      ja mam duze dzieci 3 i7 lat. doszłam do wniosku po latach, że klapsy do niczego
      nie prowadzą. Nic nie daja, nie karzą. Dla mojego syna kara jest , jak ma iśc
      do pokoju i siedzieć na łóżku, zakaz bajek, komputera. córka tak samo, ma isć
      na łóżko, siedzi i płacze jak bóbr. Biciem , klapsami nie zyskasz
      niczego./Takie jest moje zdanie..
      --
      www.pomozrafalkowi.republika.pl

      www.pomocowe.pl/index.php?show=apelerafal
      epomoc.pl/rafal/
    • 21.06.04, 15:29
      U nas zamiast klapsa pojawiła się "świątynia dumania", czyli jak młody jest
      skrajnie nieznośny to ląduje w swoim pokoju, ma na pół przmknięte drzwi i jak
      mu mija furia to może spokojnie wrócić do nas. No ale on ma 2 latka.
      Klapsów nie uznaję.

      Pozdrawiam
      Kasia
      --
      Michałek (15.05.2002)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12764097
      • 21.06.04, 15:48
        To, co opisujesz jest jednym ze sposobow, ktory bardzo mi sie podoba i na pewno
        bede z niego korzystac - zwlaszcza w chwilach furii dzieciecej. Natomiast w
        specyficznych momentach, w ktorych dumanie nie pomaga (bo i takie momenty sa) i
        po wyczerpaniu innych ewentualnych mozliwosci - bedzie klaps. Zaznaczam - bede
        sie starac, aby klaps byl "terapeutyczny" a nie byl wynikiem mojej frustracji
        wychowawczej!! Nie wydaje mi sie takze, abym z powodu klapsa zwichnela psychike
        swojego dziecka. Najlepiej jednakze - to oczywiste - byc konsekwentnym i
        wychowac dziecko tak, aby nie musiec sie posuwac do klapsow. Nie mam tu na
        mysli slepego posluszenstwa gdyz chcialabym aby dziecko mialo raczej bujna
        osobowosc i wychodzilo z inicjatywami, ze tak powiem. Tym niemniej zbyt czesto
        widywalam przypadki latorosli, ktorym nic by tak dobrze nie zrobilo na
        niezachwiana pewnosc siebie i niegrzeczne zachowanie (nawet wobec wlasnych
        rodzicow) - jak dobry klaps.
        Pozdrawiam wszystkich!
        --
        le_lutki

        A tu jest moj Ludwis smile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
      • 26.06.04, 10:34
        Świątynia dumania? Fajny pomysł, ale jak ktos ma jeden pokój?
    • 21.06.04, 15:44
      Kiedys to znalazlam - mysle ze wrato przeczytac
      polki.wp.pl/wiadomosc.html?wid=5079319&kat=1678&widn=Dlaczego%20nie%20klaps&katn=

      Generalnie jestem bezwzglednym przeciwnikiem nawet klapsa.

      Pozdrawiam
      • 21.06.04, 15:59
        Czytalam. Prawie w calosci sie zgadzam!! Moim zoltym swiatlem w niektorych
        sytuacjach bedzie ostrzezenie o klapsie. Jesli go potem nie dam - bedzie to
        porazka pedagogiczna i straceniem wiarygodnosci. Klaps sam w sobie jest
        fiaskiem tylko wtedy, kiedy wlasnie jest wynikiem osobistej frustracji i
        nieporadnosci. Wszystko jest kwestia interpretacji. Tak, jak pisalam w
        sasiednich postach - najwazniejsza dla mnie jest konsekwencja i stanowczosc,
        obok czulosci oczywiscie. Ale sama czuloscia dziecka sie nie wychowa.
        Poza tym dziecko nalezy jak najbardziej chwalic za "dobre" jak i karac "za zle"
        (karac, nie znaczy w moim jezyku "katowac" i jest caly szeroko opisany wachlarz
        tych kar - kazda adekwatna do sytuacji) Znam rodzicow, ktorzy w zyciu nie
        pochwalili dziecka, ale czuli sie w obowiazku zganic go zawsze wtedy, gdy wg
        nich na to zasluzyl. Nie ma nic bardziej frustrujacego. To dziala w obie
        strony: aby dziecko uwierzylo w znaczenie pochwaly - musi spotkac i nagane i na
        odwrot. jesli bedzie ciegiem tylko chwalone albo tylko lajane, nie bedzie to
        dla niego mialo zadnej wartosci "wychowawczej" bo przeciez cokolwiek nie zrobi
        uslyszy to samo...
        Poza tym sporo jest tez kwestia lokalnej kultury. Co mnie i moja mame
        zszokowalo we Francji to uderzenie dziecka po buzi. Tutaj tak wyglada klaps. To
        jest dla mnie dopiero upokarzajace!! Twarz DLA MNIE jest nietykalna, dla
        przecietnego Francuza taki "policzek" (oczywiscie niezbyt mocny) znaczy tyle co
        klaps w pupe. Kiedys nawet w klasie dziewczyna tak oberwala od nauczyciela za
        chamskie odzywki, w podstawowce... Co kraj to obyczaj - to mnie akurat
        zdegustowalo. Ale tylko mnie.

        --
        le_lutki

        A tu jest moj Ludwis smile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
    • 21.06.04, 15:58
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, i ja w zasadzie jestem przeciwna klapsom, ale
      dam taki przykład : moja siostra jak była malutka ryczała jak nie wiadomo co, i
      co pomogało tylko klapsik wtedy przestawała płakać i było wszystko dobrze... A
      ja, łatwo w teorii nie dawać klapsów, ale gdy ma się tak żywe dziecko jak ja i
      nic je nie przykonuje i kiedy np. kładę go spać - jest senny - i zamiast leżeć
      grzecznie to przez godzinę zmienia pozycje to wstaje to siada itp., a zmęczony
      jest jak mops, a gdy go próbuję położyć z powrotem i przytulić to zaczyna
      ryczeć i tak po godzinie ciekawe kto ma tyle cierpliowści, żeby nie dać klapsa,
      ja się tylko pocieszam, że te moje klapsy nie są mocne, zawsze miałam słabe
      ręce, także tak naprawdę mały nawet nie zapłacze...
      • 21.06.04, 16:03
        Hej!
        Wiesz, w klapsach nie chodzi o to, aby zabolalo i zeby zaplakal (no chyba, ze z
        urazonej dumy). Jest to wlasnie swiatlo ostrzegawcze. Kto traktuje klaps
        inaczej ma niewatpliwie problem z zapanowaniem nad swoimi nerwami i nad wlasnym
        dzieckiem.
        A tak z innej beczki, moj - przeuroczy skadinad -szwagier mial okres w
        dziecinstwie kiedy dostawal furii BEZ POWODU i tak przez kilka lat, nikt (w tym
        zaden lekarz) nie wiedzial czemu. Publicznie, w restauracji, na plazy, na
        ulicy, w domu itd. Przedtem i potem byl po prostu aniolem. I moja tesciowa
        kilkakrotnie dla uspokojenia pakowala go jak stal pod zimny prysznic. Dzialalo!
        Po prostu musial sie otrzasnac. (Zaznaczam, ze zostawianie w spokoju, zamykanie
        w pokoju itp nic nie pomagalo).
        --
        le_lutki

        A tu jest moj Ludwis smile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
      • 21.06.04, 16:13
        Taki wieczorny rytual mam codziennie sad z mlodszym 10 mies synkiem. Moim
        sposobem jest: klade sie na lozku on obok mnie uprawia wanke wstanke porykujac
        od czsu do czasu a ja spokojnie gladze go raczkach, nozkach, buzi i czekam az
        bedzie tak zmeczony ze sam usnie. Czasami to trwa 15 min a czasami 1,5 godziny.
        Cwicze cierpliwosc. Moje starsze dziecko 2 latka klade do lozeczka buziaczek i
        spi.
        Nadmienie jeszcze ze jak czekam az sie junior zmeczy to oczami wyobrazni widze
        jeszcze te rzeczy ktore musze zrobic i pozna godzine o ktorej sie poloze spac.
        A pracuje zawodowo rowniez.

        W dziecinstwie rodzice nie szczedzili mi klapsow, jako dorosla osoba wspominam
        to bardzo zle. Nie chce zeby moje dzieci mialy takie wspomnienia i musialy tak
        jak ja tlumaczyc sobie postawe rodzicow zmeczeniem, zdenerwowaniem, nie
        radzeniem sobie......
      • 22.06.04, 10:06
        hej! wiesz co, mam 9 mies. córeczkę, która tez ostatnio jesli nie jest bardzo
        zmęczona to długo nie może usnąc: łazi po łóżeczku, przewraca się, uderza w
        główkę, skacze. Nie powiem,zebym była szczęśliwa z tego powodu, ale starm się
        jaj zwykle "towarzyszyć", nawet jak to trwa godzinę, wyjmuję ja z łóżeczka,
        trochę bujam w folteliku, ajk dalej nie może zasnąć to znaów sobie łazi po
        łóżeczku itp. itd. czasami płacze, ale jest to dla mnie sygnał WYŁĄCZNIE do
        tego, by ją przytulić. Gary stoją nie pozmywane ale córaka dla mnie ważniejsza.
        I nie uważam sie za super matkę, raczej próbuję taka być.
        A jeśli chodzi o kary czy upomnienia, gdy np. córak bierze do rączki coś, czego
        nie powinna (np. jakiś kabel): pogrożenie palcem, podniesiony głos: "Niuniu,
        nie!". I jak narazie to skutkuje.
        Pozdrawiam
      • 23.06.04, 19:02
        Stokrotko napisz mi proszę czemu Twoja siostra płakała??
        U mnie często jest taka sytuacja, ze córcia (3,5roku) płacze, bo coś tam jej
        nie pasuje. Jak ją pytam czemu płacze to odpowiada że nie wie. Wówczas ja jej
        mówię że dzieci płaczą np. jak dostaną klapsa, albo się uderzą, albo coś
        innego. Jak dalej odpowiada że nie wie czemu płacze - mówię że mogę jej znaleźć
        powód (klaps np.) Czasem zostawiam ją i czekam aż jej przejdzie, a czasem mam
        już tego dość (brak mi już cierpliwości) i po prostu moja ręka ląduje na jej
        pupie. Wówczas mam już spokój i "normalne" dziecko. Wiem dobrze ze to nie jest
        rozwiązanie, ale czasem po prostu mam dość, szczególnie gdy dołącza do niej
        jeszcze braciszek.
        I kiedy Twojej siostrze przeszło to płakanie??
        Pozdrawiam
        Justynaa
      • 26.06.04, 23:18
        Mój Boże, bijesz dziecko bo nie chce spać? Bo wierci się zamiast "leżeć
        grzecznie"? Proszę, poczytaj trochę Eichelbergera, Samsona czy choćby gazetek o
        dzieciach. Jakie to smutne...
    • 21.06.04, 17:23
      ja uważam, że w przypadku próby na jaką dziecko świadomie wystwaia rodziców
      (takie badanie czy ulegną) klaps jest uzasadniony, może lepiej byłoby żeby
      dziecko ręki matki, ojca nie kojarzyło z biciem i mógłby być to pas itp. ale to
      czasem może kogoś oburzać i kojarzyć się z przemocą domową. ja od ojca
      oberwałam 2 razy w życiu (między innymi jzk rzuciłam chlebem o ziemię i nie
      chciałam podnieść)i teraz uważam, że słusznie. Trochę wyprostowało to mnie i
      wiedziałam, że rodziców muszę się słuchać. Zawodowo pracuję z dziećmi i widzę
      efekty wychowania, bez stanowczości i bez "klapsów", także widzę dzieci
      z "przemocy w rodzinie" i żadne które dostaje klapsy i ma w domu zrównoważoną
      miłosć i dyscyplinę nie jest ofiarą przemocy. Od klapsów i karcenia z miłości
      jest bardzo daleka droga do przemocy i nie uważam, żeby można było to
      porównywać, tu są poprostu inne motywy. W karceniu i nawet tym klapsie ma się
      kryć chęć pomocy dziecku aby "wyrosło" na człowieka. jeżeli nie ma w domu jasno
      postawiaonych granic, które są konsekwentnie przestrzegane to na nic się zdadzą
      klapsy i nawet spore lanie, bo dziecko odbierze to jako zło które go spotkało i
      to ze strony najbliższych osób. Dlatego oprócz klapsów powinna odbyć się
      rozmowa z dzieckiem (najlepiej już jak emocje obu stron opadną) na miarę wieku
      dziecka i wyjaśnienie dlaczego, co i jak. Wiek ok. 13 lat to już jest za późno
      na klapsy itp. zwłaszcza jeżeli się ich wcześniej nie stosowało, okres
      dojrzewania to czas zmiany autorytetów i wtedy rodzice są mniej atrakcyjni niż
      rówieśnicy a to przy wcześniejszym braku porozumienia z dziekiem może dać np.
      ucieczki z domu lub zamknięcie się w sobie poczucie niezrozumienia, odrzucenia
      i np. sięganie po narkotyki. Dlatego można powiedzieć, że jest wiek kiedy
      klapsy skutkują i jest wiek gdy absolutnie się ich stosować nie powinno, a
      własny autorytet trzeba budować latami by w pwenym okresie nie trzeba było
      zaczynać używać "Przemocy".
      Pozdrawiam
    • 21.06.04, 22:26
      Nie wdając się w dyskusję o słuszności bądź nie klapsów chcę tylko powiedzieć
      Stokrotko , że uderzenie niemowlęcia takiego jak twój synek jest moim zdaniem
      niedopuszczalne bicie nawet w formie klapsów 10 m-cznego dziecka to chyba lekka
      delikatnie mówiąc przesada.
      --
      Sylwia - mama Alusi (05.04.2003 r.)

      Moja Alusia
    • 21.06.04, 22:32
      10 m-czne dziecko ???
      ja mam 11 m-czne i wiem że klaps tu nic nie da, dziecko i tak nie wie o co ci
      chodziło, jest tylko strasznie nieszczęsliwe i nie wie czemu
      --
      Anies
    • 21.06.04, 23:28
      Pozostaje mi sie zatem cieszyc, ze moja córka nie daje mi powodów do stosowania
      wobec niej kary polegającej na klepaniu w tylek.
      Ciekawe, jakie zachowania uzasadniają wg was dawanie klapsów?
      Jakos nie moge przypomniec sobie sytuacji, w ktorej musialabym taka kare
      stosowac w ciagu ostatnich lat, potrafie sie dogadac,osiągnac kompromis,
      wytlumaczyc.
      --
      --------------------------------------------------
      Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
      • 22.06.04, 10:31
        I tym lepiej dla Ciebie!! Jesli kazda inna metoda skutkuje (oprocz oczywiscie
        odpuszczenia sobie wszystkiego) to nalezy ja wykorzystac PRZEDE WSZYSTKIM.
        Natomiast ja sama dostalam troche klapsow w zyciu i byl to dla mnie jedynie
        sygnal, ze przeciagnelam strune. Nie mialo to nic wspolnego z rozszalala matka
        ktorej puscily nerwy i wali w dziecko na oslep (bo czesc z Was chyba tak to
        sobie wyobraza). A chowanie dzieci calkiem bezstresowo to dla mnie totalna,
        kompletna paranoja. Mam takie egzemplarze nawet w raodzinie - zgroza znalezc
        sie w zasiegu "raZenia" takiego malego potworka, ktory nie zna zadnych limitow.
        Cala rodzina o tym szepcze po katach ale nikt sie nie chce mieszac
        do 'wychowania'.
        Dwa razy w zyciu oberwalam tez od Taty pasem po pupie - i slowo honoru nalezalo
        mi sie! A rozmowa byla swoja droga i doskonale wiedzialam, za co i dlaczego
        dostalam. Nie byla to ani zemsta, ani porywczosc, tylko wykonanie tego, przed
        czym mnie przestrzegano. Nie czuje sie ani sponiewierana ani zaniedbana przez
        rodzicow, slowo daje.
        Pozdrawiam.
        --
        le_lutki

        A tu jest moj Ludwis smile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
        • 22.06.04, 10:53
          Wychowanie bezstresowe rozumiem jako pozwalanie dziecku na wszystko i brak
          jakichkolwiek zakazów.To niewiele ma wspólnego z wychowywaniem bez stosowania
          kar fizycznych, czyli takze klapsów.Zauwazyłam, ze jesli pisze o calkowitej
          rezygnacji z klapsów to od razu jest to kojarzone z wych. bezstresowym, a
          przeciez nie o to chodzi.Mozna wspaniale wychowac dziecko bez uciekania sie do
          klapsów, uzywajac innej formy perswazji.
          --
          --------------------------------------------------
          Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
        • 22.06.04, 10:57
          "Dlaczego bijemy?

          - Bo sami byliśmy bici. Mówimy czasem: "Ja też dostawałem w skórę i wyrosłem na
          porządnego człowieka". Czy rzeczywiście na porządnego, skoro biję kogoś, kogo
          kocham? Albo: "Ojciec nieraz spuszczał mi lanie i nie miałem mu tego za złe".
          Czyżby? Raczej wyrzucamy z siebie wspomnienie dawnego lęku, upokorzenia,
          nienawiści, nie pamiętamy, jak bardzo czuliśmy się skrzywdzeni. A może, gdyby
          rodzice stosowali wobec nas inne metody, nasze stosunki wyglądałyby teraz
          inaczej?(...)" cyt. za Gazeta.pl > eDziecko > Wychowanie, Proszę nie
          bij !,Monika ROŚCISZEWSKA-WOŹNIAK, psycholog 19-02-2003,



          • 22.06.04, 11:22
            Jak juz pisalam powyzej (i do znudzenia) dla mnie klapsy i bicie to niebo i
            ziemia. Ja sama nie zamierzam BIC mojego dziecka - moze wlasnie dlatego, ze
            sama dwa razy oberwalam porzadnie po pupie, kto wie?
            A tu w kolko te same argumenty, ktore doskonale znam, tak jak wiekszosc
            przytaczanych tekstow.
            A metody stosowane czesto przez moich rodzicow to wlasnie rozmowa, jasne
            wytyczanie limitow i jasno okreslone kary za ich przekroczenie (niekoniecznie
            cielesne, bo jak mowie moge policzyc klapsy, jakie dostalam w calywm swoim
            zyciu!)Czesto tez kiedy testowalam ich reakcje na rozne moje "odzywki" - slowo
            honoru sama bym sobie wlala w tylek teraz, a oni potrafili to obrocic tak, ze
            samej mi bylo wstyd. Wachlarz wychowawczy byl bardzo szeroki. Tym bardziej (TYM
            BARDZIEJ) uwazam, ze kiedy juz dostalam, to bylo to jak najbardziej
            uzasadnione. Dodam dla jasnosci, ze nie przejelam jak dotad slepo wszelkich
            metod wychowawczych moich rodzicow (choc zdaje sobie sprawe, ze przejelam
            sporo) - udaje mi sie byc w miare "tworcza" i odrzucic to, czego nie wspominam
            jako najlepsze metody. Nie naleza do tego klapsy...
            Pozdrawiam
            --
            le_lutki

            A tu jest moj Ludwis smile

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
    • 22.06.04, 11:01
      Jestem zdecydowanie przeciwna klapsom. Nawet jeśli jest to "tylko" klaps.
      I biję się w piersi, bo mój synek kilka razy w życiu klapsa dostał. I
      przyznaję, że był to wynik mojej bezsilności i "wyjścia z siebie", bo
      przechodził wtedy bardzo intensywny okres buntu.

      Jeśli chodzi o skuteczność klapsów, to w przypadku mojego synka zupełnie nie
      mają sensu. Jedyne, co powodowały, to zwiększenie jego uporu, synek zacinał się
      w sobie i tym bardziej powtarzał to, co mi się nie podobało. Drugi, silniejszy
      klaps - on zapierał się jeszcze bardziej... I co? Miałabym go tak bić w
      nieskończoność? Aż złamie się lub padnie??

      Ponieważ widziałam, że to nie daje żadnych efektów, powróciłam do nie
      stosowania takich argumentów, bardzo staram się, żeby mi ręka "nie skoczyła" w
      stronę jego pupy. I widzę efekty. Dużo szybciej dochodzimy do porozumienia,
      kiedy po prostu kucnę obok niego i wytłumaczę. A w sytuacjach naprawdę ciężkich
      najlepiej działa, jeśli spokojnie i zdecydowanie(i cicho!) powiem: "Robert, już
      dosyć, nie rób tego", ewentualnie w razie buntu odprowadzam go do jego pokoju i
      każę mu parę rzeczy przemyśleć. Oboje mamy wtedy czas, żeby ochłonąć.
      Ataki histerii, które też się zdarzały, najlepiej po prostu przeczekać i
      kompletnie na nie nie reagować(jeśli się zdarzały poza domem, brałam syna pod
      pachę i zdecydowanie maszerowałam do domu, ustawały jeszcze po drodze lub
      krótko po przyjściu). Teraz już się nie zdarzają, bo mały wie, że nic tym nie
      osiągnie.

      Zupełnie nie rozumiem, jak można dawać dziecku klapsy "na zimno", nawet
      uprzedzając dziecko wcześniej o takiej możliwości... Przecież to moje ukochane
      dziecko, ostatnią rzeczą jaką chcę, to sprawić mu ból. Jest naprawdę cała gama
      innych metod, które dziecko odczuje, chociaż nie fizycznie. Nie wiem, czego
      dziecko miałoby nauczyć się zaq pomocą klapsa. Chyba tylko tego, że silniejsza
      osoba może uderzyć słabszą, kiedy jej się coś nie spodoba. Uważam klapsy za
      błąd wychowawczy, a bicie kilku- kilkunastomiesięcznego dziecka jest według
      mnie zupełnie niedopuszczalne.

      Jeszcze jedno: moim zadaniem, jeśli już nas poniesie i przyłożymy dziecku, nie
      ma w tym nic złego, jeśli przeprosimy za to dziecko i powiemy, że jest nam
      przykro z tego powodu. To daje dziecku poczucie, że liczymy się z nim,
      szanujemy i potrafimy przyznać się do błędu.

      P.S. Wiele osób myli wychowanie bez klapsów z wychowaniem bezstresowym, to
      zupełnie różne pojęcia. Brak klapsów nie wyklucza konsekwencji.
      --
      Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
      A to Robercik
      • 22.06.04, 11:32
        Ja nikomu nie nakazuje "Byc za" albo "byc przeciw" - kazdy radzi sobie tak jak
        umie i jesli osiaga zamierzone efekty w relacjach z wlasnym dzieckiem to tylko
        dobrze swiadczy o obranej drodze.

        Drugi, silniejszy
        > klaps - on zapierał się jeszcze bardziej... I co? Miałabym go tak bić w
        > nieskończoność? Aż złamie się lub padnie??

        Totalna bzdura - nigdy nie nalezy czegos takiego robic, bo to rzeczywiscie do
        niczego nie prowadzi i jest wlasnie BICIEM dziecka.

        A w sytuacjach naprawdę ciężkich
        >
        > najlepiej działa, jeśli spokojnie i zdecydowanie(i cicho!) powiem: "Robert,
        już
        >
        > dosyć, nie rób tego", ewentualnie w razie buntu odprowadzam go do jego pokoju
        i
        >
        > każę mu parę rzeczy przemyśleć. Oboje mamy wtedy czas, żeby ochłonąć.
        > Ataki histerii, które też się zdarzały, najlepiej po prostu przeczekać i
        > kompletnie na nie nie reagować(jeśli się zdarzały poza domem, brałam syna pod
        > pachę i zdecydowanie maszerowałam do domu, ustawały jeszcze po drodze lub
        > krótko po przyjściu). Teraz już się nie zdarzają, bo mały wie, że nic tym nie
        > osiągnie.

        Popieram kazde z tych zachowan w 100%. I tym lepiej jesli na tym sie sprawa
        konczy.

        Zupełnie nie rozumiem, jak można dawać dziecku klapsy "na zimno", nawet
        > uprzedzając dziecko wcześniej o takiej możliwości... Przecież to moje
        ukochane
        > dziecko, ostatnią rzeczą jaką chcę, to sprawić mu ból. Jest naprawdę cała
        gama
        > innych metod, które dziecko odczuje, chociaż nie fizycznie. Nie wiem, czego
        > dziecko miałoby nauczyć się zaq pomocą klapsa. Chyba tylko tego, że
        silniejsza
        > osoba może uderzyć słabszą, kiedy jej się coś nie spodoba. Uważam klapsy za
        > błąd wychowawczy, a bicie kilku- kilkunastomiesięcznego dziecka jest według
        > mnie zupełnie niedopuszczalne.

        I wlasnie "ukochane dziecko" powinno zrozumiec, ze oprocz przemysliwania
        wlasnych zachowan moze tez czasem (i powinno) poniesc kare za to, co zrobilo
        zle. A skad wie, ze zrobilo zle? Bo mu to uprzednio na 6 sposobow wyjasnilam 0-
        i najwyrazniej nie zadzialalo. Czego sie nauczy? Ze przeciagnelo strune i
        zostalo za to ukarane. Jestem zawsze gotowa mu to natychmiast wyjasnic i
        porozmawiac. Natomiast przepraszac dziecka z to, ze zostalo ukarane (nie
        zmaltretowane - ukarane za zle zachowanie) nie zamierzam, bo to juz jest dla
        mnie przyznanie sie dowlasnej bezsilnosci: ponioslo mnie, sorry, wlalam Ci. Ja
        nie zamierzam dawac klapsow, bo mnie ponioslo (chociaz oczywiscie zobaczymy w
        praktyce) tylko jako kare, po wyczerpaniu innych mozliwosci.
        Jak na razie moje dziecko ma 8 miesiecy i oczywiscie nie ma sensu (ani powodu!)
        dawania mu klapsow. Natomiast juz doskonale rozumie (a raczej wyczuwa) kiedy
        mowie stanowczo, ewentualnie podniose glos. I - chociaz mnie nie rozumie (a
        moze rozumie??) Mowie do niego bardzo duzo i juz teraz wie rzeczy staram sie mu
        tlumaczyc: tak jak mu tlumacze dlaczego musi zostac u niani i ze po niego
        wroce, tak samo mowie ze tego i tego nie wolno.

        --
        le_lutki

        A tu jest moj Ludwis smile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
        • 22.06.04, 12:24
          Wiesz, ja generalnie Cię rozumiem i masz nawet trochę racji w tym, co piszesz.
          Tylko nie wszyscy rodzice potrafią trzymać się sztywno swoich reguł, tzn. jeden
          klaps, wcześniej wielokrotne tłumaczenie. Sama piszesz, że w dzieciństwie
          zdarzyło Ci sie oberwać pasem. To już ewidentne bicie.

          Rzeczywiście, uważam, że sporadyczny(podkreślam!) klaps nie wyrządzi wielkich
          spustoszeń w dziecku, może nawet pomoże, tylko że wiele rodziców (nie piszę tu
          o Tobie) często nie potrafi na tym poprzestać(i mnożą się sytuacje, w których
          dziecko, według rodziców, zasłużyło na taką właśnie karę). Trzeba tylko
          pamiętać, że dzieci przechodzą tzw. okresy buntu, wtedy w ciągu jednego dnia
          takich kryzysowych sytuacji potrafi być nawet kilkanaście(tak przynajmniej było
          u mojego synka w wieku 3,5 roku, trwało to ok. 2 miesięcy, potem się skończyło
          tak nagle, jak się zaczęło). Wtedy też takich sytuacji, kiedy
          dziecko "zasłużyło" na klapsa może być dużo... Gdyby wszyscy dawali klapsy
          tylko tak, jak piszesz, to nie byłoby to aż takim problemem. Chociaż sama
          przyznajesz, że planujesz dawać klapsy kiedy już nic nie skutkuje, a więc jakaś
          forma bezsilności to jest.

          Jak już pisałam, w przypadku mojego dziecka jest to złe rozwiązanie, wywołuje w
          nim to jedynie zacięcie i sprzeciw, a nie posłuszeństwo. Więc zdecydowanie
          wyrzuciłam tę "metodę" ze swojego repertuaruwink Może Twoje dziecko będzie pod
          tym względem łatwiejsze (chociaż bardzo się cieszę, że mój synek w ten sposób
          dał mi do myślenia - bo upewniłam się, że ja też klapsów nie lubię, wolę bezsmile)
          A w ogóle Ci życzę, żebyś miała jak najmniej okazji do dawania klapsów.
          --
          Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
          A to Robercik
    • 22.06.04, 11:20
      Kazdego czasem dziecko doprowadza do szewskiej pasji, ale tak male dziecko robi
      to bo po prostu takie jest. Ja w takich momentach siadam, licze do 10,
      usmiecham sie (nawet z bolem miesni) i wracam do zabawy ze szkrabem. No, swieta
      nie jestem, ze dwa razy podniosklam na niego glos, ale klapsa (12,5 miesiaca)
      nie dostal i mam nadzieje ze nie dostanie. Nie jest to zadna metoda wychowawcza.
      M.
    • 23.06.04, 17:38
      nie dawać klapsów , lepiej zastosować techniki oddechowe , sama byś chciała
      dostawac klapsa? postaw się w dziecka sytuacji i wybierz to dla niego , co dla
      Ciebie byłoby dobre
      • 23.06.04, 19:38
        lightlove napisała:

        > nie dawać klapsów , lepiej zastosować techniki oddechowe , sama byś chciała
        > dostawac klapsa? postaw się w dziecka sytuacji i wybierz to dla niego , co
        dla
        > Ciebie byłoby dobre

        No właśnie. Dziecko jest takim człowiekiem, jak i my, tylko malutkim i
        całkowicie zdanym na nas. Niby czego miałoby się nauczyć po takim "klapaniu"?
        Przypomnijcie sobie wszystkie (bo mniemam, ze każdy niestety dostał klapsa
        przynajmnej raz w życiu) CO wtedy czułyście. Bo ja pamiętam to doskonale. A
        dostałam chyba ze trzy razy w życiu : raz od dziadka - coś nabroiłam, nie
        pamiętam co (to już o czymś świadczy!) pamiętam tylko to upokorzenie (wtedy
        jeszcze nie umiałabym tego nazwać), myślałam sobie "Dlaczego mi to robisz,
        jakim prawem? Tylko dlatego, bo jesteś duży?!Nie lubię cię!" Raz od
        nauczycielki w szkole, na lekcji, przy wszystkich(za gadanie) - nie muszę chyba
        mówić, jak się czułam - pamiętam, jak myślałm o niej "Nienawidzę cię, głupia,
        stara babo!". No i raz od mamy, byłam już duża (jakieś 12 lat), po jakiejś
        kłótni, moim pyskowaniu, stłukła mnie długaśną linijką. Potem mnie
        przepraszała, płakała razem ze mną itd. ale ja i tak poczułam coś w rodzaju
        utraty szacunku do niej: "mama nie powinna robić takich rzeczy, jest starsza i
        madrzejsza, nie może tak się zachowywać!I dlaczego mnie rani??Czy ona mnie
        naprawdę kocha?"
        Tak więc, oprócz bólu fizycznego, klapsy czy bicie nie dają żadnych sensownych
        skutków. Dziecko skupia się na sobie, na swoim bólu, zaskoczeniu, złości, a
        nie - zamiarem rodziców - na swoim przewinieniu.
        Ponadto skutkiem może być utrata szacunku dla rodzica czy - jeszcze gorzej -
        dla samego siebie.
        Odradzam!
        • 23.06.04, 21:29
          "Dziecko skupia się na sobie, na swoim bólu, zaskoczeniu, złości, a
          nie - zamiarem rodziców - na swoim przewinieniu."

          O! Właśnie to mi chodziło po głowie, tylko nie umiałam tego nazwaćsmile

          --
          Agnieszka mama Roberta(20.05.2000)
          A to Robercik
        • 24.06.04, 11:02
          Tu nie chodzi o to, czy dziecko "chce" albo "lubi" dostawac klapsa, bo kara za
          cos (nawet symboliczna) nie jest do lubienia, to chyba logiczne. Rozumiem
          poniekad Wasze poglady i tym lepiej, jesli Wasze teorie funkcjonuja w praktyce
          bez zarzutu. Ja natomiast zakladam,ze moje dziecko czasem dostanie w pupe i
          tyle - a w jakich okolicznosciach zapewne? - w takich, jakie juz opisalam
          wyzej. Jesli natomiast zdarzy sie tak, ze nigdy nie dostanie klapsa, bo sama
          moja elokwencja i inne metody pedagogiczne wystarcza - to po prostu
          fantastycznie! Nie zamierzam stosowac klapsow systematycznie jako odpowiedz na
          kazde przewinienie mojego dziecka!
          Pozdrawiam
          PS Nie mam pojecia,czy to ma jakis zwiazek z tymi obecnymi tendencjami
          wychowawczymi, ale dziwnym trafem od dobrych kilku lat nawet male dzieciaki w
          szkole sa bezczelne, pyskate, potrafia byc chamskie (tak, tak!) a przede
          wszystkim uwazaja, ze wszystko wokol nich sie kreci (z nauczycielem wlacznie) a
          cokolwiek zrobia to i tak nic im nie grozi (co najwyzej przemowa rodzicielska).
          Moze niektore z nich nie bylyby takie gdyby od czasu do czasu dostaly wreszcie
          w pupe (mowie WRESZCIE, nie codziennie) bo najwyrazniej inne metody nie
          dzialaja skoro zachowuja sie tak, jak sie zachowuja?? To oczywiscie niczym nie
          potwierdzona teoria, ale skojarzenie mi sie nasuwa niezaprzeczalnie... Czasami
          maly klaps sprowadza takiego delikwenta na ziemie i nieco otrzezwia.
          --
          le_lutki

          A tu jest moj Ludwis smile

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
          • 24.06.04, 11:55
            Le_lutki, Ty jak widze teoretyzujesz, bo masz póki co malutkie
            dziecko.Rozumiem, ze w razie czego nie omieszkac klapsa zastosowac.Tylko, ze
            nie masz jeszcze pojecia, czy w ogóle osiagniesz tym cel, dopóki nie
            sprobujesz, wiedziec nie bedziesz.Co z tego, ze dziecko otrzyma kare, jak jutro
            zrobi to samo.Moje 3 klapsy, jakie zastosowalam wobec córki taki mialy własnie
            skutek- nie wpłyneły pouczajaca, historia sie powtórzyla.Wiec miedzy bajki
            mozna włozyc teorie, iz "sprzedanie" klapsa nauczy dziecko niepowtarzania
            błedu, a o to wszak chodzic powinno.
            Ja sie nie zgadzam z teoria, ze dzieci ktore dostaja klapsy beda tymi
            porzadnymi, a dziecko ktore nie wie czym jest klaps bedzie rozwydrzonym
            bachorem.Nie mylmy wychowania bez zakazów z wychowaniem bez uzywania fizycznych
            kar, bo to 2 rózne pojecia.

            --------------------------------------------------
            Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
            • 24.06.04, 14:10
              Ja na pewno nie bede ZAKLADAC z gory, ze nigdy dziecku nie dam klapsa. Jest to
              dla mnie czysta aberracja - takie zalozenie. Jesli mi sie uda tego uniknac, to
              powtarzam po raz setny - tym lepiej, jesli nie, to klapsa dostanie. Jest to dla
              mnie taka sama kara jak zamkniecie w swoim pokoju, nakazanie wstania od stolu
              (co najmniej rownie upokarzajace) a z bolem niekoniecznie ma cos wspolnego.
              Widze, ze i tak sie nigdy nie porozumiemy na tej plaszczyznie i trudno.
              Aha - i gwarantuje Ci, ze ja jesli dostalam za cos klapsa (w wieku, z ktorego
              cokolwiek pamietam) to nastepnym razem albo sie dwa razy zastanowilam co robie,
              albo juz tego nie robilam.
              --
              le_lutki

              A tu jest moj Ludwis smile

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
              • 24.06.04, 15:00
                Aha - i gwarantuje Ci, ze ja jesli dostalam za cos klapsa (w wieku, z ktorego
                > cokolwiek pamietam) to nastepnym razem albo sie dwa razy zastanowilam co
                robie,

                Uwazasz, ze dziecko kilkumiesieczne czy parolatek tez wyniesie z tego taka
                nauke? A przeciez klapsy daje sie i roczniakom i mniejszym dzieciom.

                --------------------------------------------------
                Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
                • 24.06.04, 15:13
                  A - i tu nie do konca sie zgodze, bo dziecka ponizej roku raczej bym nie
                  uderzyla (wtedy to nie jest "symbol" tylko naprawde moze go zabolec.
                  Ja mam na mysli glownie dzieci, ktorym zaczyna sie cos tlumaczyc i wyjasniac i
                  powinno to zaczac kielkowac w ich glowie, jednym slowem takie - ktore zaczynaja
                  sie kierowac nie tylko fizjologia i instynktem, ale i wlasnym rozumem w jakims
                  stopniu. Bardzo uogolniajac od prawie dwulatka do wczesnoszkolnego wieku. Ale
                  to bardzo "schematyczna" granica.
                  --
                  le_lutki

                  A tu jest moj Ludwis smile

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
            • 24.06.04, 14:15
              Aha,
              a czy jesli mam tylko jedno dziecko na razie i to stosunkowo male, to znaczy,
              ze mam sie nie wypowiadac? Moze ominelam jakies zasady forum?..
              Ja uwazam, ze moge powiedziec, jak sie zapatruje na dana kwestie, nawet jesli
              dotyczy ona przyszlosci (niedalekiej w dodatku!) Jesli bym teraz nie miala
              nawet pomyslu na wychowanie mojego dziecka i nawet minimalnych zalozen (ktore
              pozniej ulegna oczywiscie ewolucji) to marna by ze mnie byla matka.
              --
              le_lutki

              A tu jest moj Ludwis smile

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
              • 24.06.04, 14:58
                Oczywiscie, ze mozesz sie wypowiadac, natomiast uwazam,ze tak naprawde
                wiarygodne sa slowa osób, ktore mają juz doswiadczenie, zreszta jak i w innych
                sprawach.Jesli chodzi o przeciwników klapsów, to wierz mi , ze takie osoby nie
                zakładaja z góry, ze nigdy przenigdy nie dadza klapsa dzieciom, tego sie nie da
                przewidziec.Raczej zostaja przeciwnikami takich kar po przekonaniu sie, ze to
                niczemu dobremu nie słuzy i nie jest zbawiennym srodkiem na bolaczki rodzica.
                Cóz, dla mnie stosowanie klapsów dowodzi bezsilnosci rodzica, przynajmniej
                jesli chodzi o dzieci do lat 6, tyle na razie mam doswiadczenia.

                --------------------------------------------------
                Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
    • 24.06.04, 11:54
      nie wyobrazam sobie uderzenia 10 m-cznego dziecka za
      jakiekolwiek 'przewinienie'. Sama mam 2 synow - mlodszy, 2-latek, nie wie co to
      klaps. Natomiast z zalem musze powiedziec ze w przypadku starszego, 5-latka,
      zdarzylo sie ze 'reka mi skoczyla' - dzialo sie to np. gdy on swiadomie, z
      premedytacja kilkukrotnie lamal jakis zakaz (ja wiem ze nie robil tego
      zlosliwie, dzieci po prostu takie sa, sprawdzaja nas ale bywalo tak ze ja nie
      wytrzymywalam sad ). Staram sie pracowac nad soba zeby w zadnej sytuacji nie
      tracic panowania i nie uciekac sie do dawania klapsow.

      Aga
    • 24.06.04, 14:44
      Moja córka ma 2 lat nigdy nie dostała klapsa, nie jest aniołkiem i nie raz
      doprowadziła mnie do furii, ale bić kogoś tak małego i słabego, kogoś komu się
      codziennie mówi, że sie go kocha??? Tłumaczeniem po sto razy i cierpliwoscią
      załatwiam wszystkie problemy.
      Jak czytam, że ktoś bije dziecko bo nie może zasnąć i kręci się w łóżku to ręce
      mi opadają! A Tobie nie zdażyło się mieć gorszej nocy, kręcić się ? Następnym
      razem zaproponuj mężowi żeby Ci przyłożył i sprawdź czy Ci się polepszy?!
      • 24.06.04, 14:52
        Wiesz co, tak łatwo oceniasz mnie, a nie wiesz w jakiej sytuacji życiowej się
        znalazłam, cały czas jestem poddenerwowana, nie bedę mówić czemu, w każdym bądź
        razie już nie mam siły, a może powiem, oprócz tego, że ostatnio trochę choruję -
        jestem cały czas zmęczona - nadżerka szyjki macicy, hemoroidy, niedokrwistość.
        A i mąż mi mało pomaga wychowaniu dziecka i jak mam już którąś nockę zarwaną
        skolei a dziecko mnie nie chce słuchać , i mąż obok jak gdyby nigdy śpi to tak
        łatwo mnie oceniać. Ja nie chcę dawać klapsów, ale gdy ktoś jest wykończony
        fizycznie i psychicznie to wystarczy byle pretekst. Oczywiście jak już pisałam
        dałam w życiu3 razy klapsa i na tym koniec. No chyba że dzidzia mi się
        zapowietrzy....
        • 24.06.04, 15:18
          No właśnie zastanów się wyszło na to, że bijesz dziecko za to że masz problemy,
          a co ono jest winne, chyba tylko tyle, że sie urodziło. Niestety to jest
          przypadłość wielu rodziców, biją bo nie dają rady, a nie dlatego,że się należy.
          Ja nie oceniam, ja się dziwie i nie mogę tego czytać, po prostu.
          • 24.06.04, 15:25
            to przepraszam Cię bardzo, nikt Ci tego nie każe czytać. A nie wiesz jak się
            zochowywało me dziecko w danym momencie, nie było Cię przy tym, więc się nie
            dziw, bo ty moze masz spokojne dziecko. Moje należy do tych bardzo, bardzo
            żywych.
            • 24.06.04, 17:30
              A moje dziecko nalezy do nieżywych! Jak pisałam wcześniej moje dziecko
              aniołkiem nie jest, też ma mnóstwo dziwnych pomysłów, ale to nie jest zadne
              wytłumaczenie. Dziwic się nie przestane tym bardziej, że o ile dobrze pamietam
              w innym wątku piszesz, że chcesz mieć jeszcze dzieci. To jak wtedy dasz sobie
              radę?
            • 24.06.04, 17:41
              Stokrotko, jestes tylko czlowiekiem, to moze sie zdarzyc i wielu nam sie
              zdarza.Teraz powinnas sie zastanowic, jak próbowac to zmienic.Znaleźc sposób
              inny niz klapsy na rozladowywanie nerwów.Czasem wystarczy pare godzin oddechu
              od dziecka, wyjscie z przyjacolka na kawe, oderwanie sie od problemów domowych
              choc na chwile, pomaga.
              --------------------------------------------------
              Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
        • 24.06.04, 16:17
          Wiesz napisalam wczesniej ze pamietam jak moja mama dawala mi klapsy i ze nie
          byly to mile wspomnienia to teraz wyjasnie szerzej; Tez tak jak Ty moja mama
          byla zdana sama na siebie a byla nas trojka w odstepach 2 - 3 letnich. Moj tata
          nie wiele pomagal jej we wszystkim a ona rowniez pracowala zawodowo. W doroslym
          zyciu wytlumaczylam ja ze byla zmeczona, niewyspana, zdenerwowana ale zal
          pozostal mi do teraz.
          Rozumiem Cie ze jestes wykonczona ale pamietaj ze Twoje dziecko kocha Cie
          bezgranicznie i nie rozumie dlaczego jest Ci zle i dlaczego wlasnie teraz nie
          masz wiecej cierpliwosci niz zwykle.
          Mnie nie raz puszczaly nerwy ale zawsze staram sie panowac, bo jestem dorosla i
          pamietam swoje dziecinstwo.
          Trzymaj sie.
    • 24.06.04, 15:09
      Rada Europy o zakazie bicia dzieci

      Robert Sołtyk, Strasburg 23-06-2004, ostatnia aktualizacja 23-06-2004 21:16

      Deputowani z 45 państw Rady Europy opowiedzieli się wczoraj w Strasburgu za
      wprowadzeniem ogólnoeuropejskiego zakazu bicia dzieci, zwłaszcza w rodzinie.

      Chcą, by poprzez mocniejszą legislację i jej nagłośnienie skończyć z powszechną
      obecnie praktyką bicia i poniżania dzieci oraz sądową i społeczne akceptacją
      takich praktyk. Z raportu Heleny Bargholtz (szwedzka liberał) wynika, że w
      Polsce 80 proc. dorosłych przyznało się, iż było w młodości bitych. W Rumunii,
      gdy zbadano 11-13-latków, 75 proc. przyznało się, że są bici, 20 proc. przy
      użyciu różnych przedmiotów, 15 proc. bało się wrócić do domu, by nie zostać
      zbite, a 5 proc. trzeba było po zbiciu udzielić pomocy medycznej. W Grecji
      lanie raz na tydzień dostaje co trzecie dziecko, a codziennie co szóste. W
      Wielkiej Brytanii co czwarta pociecha poniżej roku życia została uderzona przez
      matkę, a 14 proc. z "umiarkowaną surowością". Trzy czwarte ankietowanych
      Słowaków uważa, że rodzice powinni mieć prawo dać dzieciom "klapsa" raz na
      jakiś czas, a 23 proc. twierdzi, że częste bicie pociech jest akceptowalne.

      Debata w Strasburgu była dość ożywiona, bo grupa deputowanych pod wodzą
      włoskiego senatora chadeka Renzo Guberta chciała wprowadzić zapisy, by nie
      uznawać za przemoc wobec dzieci "umiarkowanego, rozsądnego bicia w celach
      edukacyjnych, np. za świadome złe zachowanie, agresję wobec innych dzieci,
      rodzeństwa, systematyczne nieposłuszeństwo wobec rodziców". Te sformułowania
      zostały skrytykowane przez Billa Etheringtona (brytyjski laburzysta) i
      odrzucone w głosowaniu.

      Zalecenia Rady Europy nie są zobowiązujące wobec państw członkowskich. W
      głośnych ostatnio procesach belgijskiego pedofila-mordercy Marca Dutroux czy
      siatki pedofilskiej na północy Francji wyszło na jaw, że sprawcy zbrodni sami
      byli w dzieciństwie bici i poniżani przez nadużywających przemocy rodziców.

      --
      le_lutki

      A tu jest moj Ludwis smile

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973&a=13443973
    • 24.06.04, 18:41
      Jestem przeciwna dawaniu klapsów. Uważam, że należy dołożyć wszelkich starań,
      by znaleźć ODPOWIEDNI sposób komunikowania się z dzieckiem, i nie koniecznie
      musi być to tłumaczenie i tłumaczenie. Moja córeczka ma prawie 4 latka, dostała
      kilka razy w życiu klapsa, ale był to ewidentnie wynik mojego wyczerpania. Nie
      mam specjalnych wyrzutów sumienia, mama też człowiek, ale robię wszystko, by
      nie znaleźć się w sytuacji, gdy nie panuję nad sobą.
      Dawanie klapsów 10-miesięcznemu dziecku - musisz być bardzo zmęczona, myślę, że
      powinnaś zastanowić sie, jak znaleźć wsparcie w rodzinie. Jak moje młodsze
      dziecko (roczne) doprowadza mnie do szaleństwa, to wolę posadzić je na chwilę w
      łóżeczku, nawet płaczące, a ja wychodzę do łazienki/na balkon gdziekolwiek.
      Czasem wystarcza minuta, by trochę ochłonąć. Wiem, że z usypianiem dziecka w
      tym wieku są problemy - ja kładłam starszą córeczkę do łóżeczka, kładłam się
      obok niej i czekałam, aż wreszcie uśnie - mała chodziła po łózeczku, szalała, a
      w końcu zasypiała - nie pozwalałam jej tylko wyjść z łóżeczka. Może dać dziecku
      zabawki do łóżeczka, niech się jeszcze pobawi, aż w końcu samo zaśnie?

      --
      ---------

      Natura lubi się ukrywać
      • 24.06.04, 22:33
        Powiem Wam wszystkim jedną rzecz, że to wszystko z mojej strony była mała
        prowokacja, możecie mieć mi to za złe lub nie, ale widać, że niektórzy z was
        nie mają zrozumienia dla drugiej osoby, uwazają się za lepsze i w ogóle co to
        nie one. Co było prawdą to to o moich przypadłościach i tylko tyle. Wiem
        możecie na mnie krzyczeć teraz, ale to mnie nie ruszy. Ponieważ wien z kim mam
        doczynienia. Oczywiście to niektórych dotyczy. Nie wszystkich. Wiem jedno, że
        na forum trzeba uważać na kogo się trafi i co dany człowiek ma do powiedzenia.
        Ale ja wiem, że ludzie są rózni i różnie myślą, ale jak wiadomo jest ogólny
        brak tolerancji w Polsce. Oczywiście jestem przeciw klapsom i innym użyciom
        przemocy zarówno fizycznej jak i psychicznej. Mój synek jest uroczy, ostatnio
        nauczył się do mnie przytulać i lubi ode mnie dostawać buziaki....
        • 25.06.04, 09:25
          Ale po co to zrobilas? Przeciez wiadomo ze ludzie sa rozni i kazdy inaczej na
          dana sytuacje zareaguje. Moze Polacy nie sa wzorem tolerancji ale krzywda
          dzieci zawsze poruszala.
        • 25.06.04, 11:21
          ik.stokrotka2001 napisała:

          > Powiem Wam wszystkim jedną rzecz, że to wszystko z mojej strony była mała
          > prowokacja...

          To ja ci powiem jedna rzecz - to okropne co zrobilas. I nie widze w tym za
          grosz sensu.

          ---
          Moj kochany LEONEK

          Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
          nie wie, ze to nie jest mozliwe.
        • 25.06.04, 22:46
          Stokrotko...bez komentarza
          --
          Ewa mama Oli(12.06.1990) i Zuzy(10.08.03)
          Ola i Zuzia, odkrywająca uroki chodzenia smile
    • 25.06.04, 11:06
      Nie wiem czy nie bicie własnych dzieci oraz nie tolerowanie bicia innych dzieci
      jest objawem braku tolerancji??? Bo wszystko co zostało napisane w tym wątku
      dotyczyło nietolerancji klapsów, a nie przypadłości , chorób, czy wad rodziców.
    • 26.06.04, 09:27
      Uwazam,że w uzasadnionych przypadkach można dac dziecku klapsa i jeśli juz to
      zrobimy należy być konsekwentnym i nie litowac sie przytulajac dziecko bo wtedy
      nie odniesie to żadnego efektu. Klaps oczywiście to nie lanie, trzeba uważać
      aby nie zrobic dziecku krzywdy, ale jest to dobra metoda na pokazanie
      szcególnie starszym dzieciom różnicy miedzy dobrym a złym. Uważam jednak, że u
      10 miesięcznego dziecka to za wcześnie, przecież i tak nic z tego nie rozumie a
      bedzie sie robiło bojaźliwe i nerwowe a tego nie chce żadna mama.
      • 26.06.04, 13:38
        Moje dzieci nie dostają klapsów i nie mam z nimi większych problemów
        wychowawczych. Oboje z mężem jesteśmy przeciwni stosowaniu jakichkolwiek kar
        cielesnych. Mąż jest na tym punkcie szczególnie przeczulony. Razem z braćmi
        czekali "w kolejce", aż ojciec każdemu z nich "wymierzy sprawiedliwość". W tej
        chwili mąż nie zdobędzie się nawet na najmniejszego klapsa, nie ważne co by
        nasze dzieci zrobiły. Klapsy kojarzą mi się z bezsilnością rodzica i poniżaniem
        dziecka. Każdy ma oczywiście prawo wychowywać własne dzieci po swojemu i
        stosować metody, które uważa za bardzo słuszne. Staramy się załatwiać takie
        sprawy np. zakazywaniem czegoś na czym dziecku najbardziej zależy, tłumaczeniem
        (u synka to skutkuje, bo ma już prawie 4 latka), czasami podnosimy głos. Nie
        jest to całkiem bezstresowe wychowanie, bo nasze dzieci wiedzą co im wolno, a
        co nie.
        Co do "trzymania fasonu" przez rodzica, czy też bycia konsekwentnym w
        przypadku, kiedy dziecko już dostanie w pupę, a rodzic tego żałuje, też mam
        trochę odmienne zdanie. Zawsze bardzo ceniłam mojego tatę za to, że potrafił
        się przed nami(mną i bratem) przyznawać do swoich błędów, czy też zwykłych
        ludzkich słabości. Zdarzało się, że tata przeprosił mnie czy brata za to, że
        niesłusznie nam się oberwało. Jego autorytet nic na tym nie stracił.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie i mam nadzieję, że swoim postem nie rozpętałam
        jakiejś "burzy", bo ostatnio to forum zrobiło się bardzo agresywne.
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8980515&a=9986255
    • 27.06.04, 13:11
      Uderzyłam swoją córkę tylko raz, chodziła wtedy do przedszkola, zdaje się do
      grupy 3-latków. Nie pamiętam już , za co ją uderzyłam, w każdym razie córka
      rozpłakała się i powiedziała "przeproś mnie". Przecież pani w przedszkolu
      uczyła, że jak ktoś kogoś uderzy, musi później przeprosić.
      I cóż, może ktoś uzna to za niewychowawcze, ale przeprosiłam wtedy córkę
      mowiąc, że zdenerwowałam się, nie powinnam była jej uderzyć i jest mi przykro -
      bo mała miała rację. To był pierwszy i zarazem ostatni klaps, od tej pory
      skuteczniej panowałam nad swoimi nerwami.

      Moja córka ma w tej chwili 9 lat, jest grzecznym, normalnym dzieckiem, nie jest
      oczywiście aniołkiem, czasem mamy problemy z dyscypliną, ale ważniejsze jest
      to, że potrafimy się porozumieć, córka ma do mnie zaufanie i potrafi powiedzieć
      mi o wszystkim.

      Jeśli chodzi o kary, to ja osobiście unikam jak mogę tego słowa. Zamiast 'kary'
      jest 'ponoszenie konsekwencji' czyli np:
      -dziecko coś zniszczyło - nie dostanie obiecanego loda ( pieniądze za loda
      przeznaczę na odkupienie straty)
      -nie odrobiło lekcji - następnego dnia posiedzi nad lekcjami 2 razy dłużej
      -nie wraca na czas do domu - przez następny tydzień będzie się bawić wyłącznie
      na podwórku (żebym nie musiała się martwić, dlaczego nie wraca)
      -sprawiło komus przykrość - rozmawiamy o tym i o sposobie, w jaki tą przykrość
      wynagrodzić
      Taki system jest moim zdaniem o wiele prostszy i bardziej wychowawczy.

      Ja byłam bita przez rodziców, traktowali to jako normalną metodę wychowawczą.
      Pamiętam doskonale, co wtedy czyłam: złość, rozżalenie, upokorzenie i
      nienawiść, natomiast NIGDY nie czułam, że tak jest sprawiedliwie i 'należało mi
      się'
      Moim zdaniem ukaranie dziecka klapsem nie dość, że jest upokarzające i
      przeważnie nieskuteczne, zwalnia dziecko z potrzeby poniesienia konsekwencji
      swojego zachowania - bo przecież już zostało ukarane.
    • 27.06.04, 23:31
      Mam dwójkę dzieci, jestem przeciwna biciu, a klaps to nic innego niż
      eufemistyczna nazwa bicia. Niestety, zdarza mi się - bardzo rzadko- przyłożyć
      mojemu starszemu synowi, zawsze jest mi potem okropnie z tym źle, zawsze też
      jest to dowodem mojej bezradności i tego, że "puszczają" mi nerwy. Ale uderzyć
      10-miesięczne dziecko - to jest PATOLOGIA!!! Przecież taki malec nie potrafi
      jeszcze zrobić coś złego specjalnie, złośliwie. Uważam, że jeśli przydarzyło ci
      się to już teraz 3 razy, powinnaś zgłosić się do psychologa, może nie potrafisz
      radzić sobie z własnym gniewem? Nie, no nie wierzę, naprawdę przylałaś 10-
      miesięcznemu niemowlęciu i pytasz co inne o tym myślą?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.