Dodaj do ulubionych

co o tym myslicie?

15.07.04, 12:23
Skopiowalam z portalu e-dziecko 2 fragmenty wywiadow-rozmow z autorytetami w
dziedzinie wychowywania.

Tak mowi psychoterapeuta Wojciech Eichelberger:

"To okropne, ?e ten najwa?niejszy, najbardziej odpowiedzialny zawýd ?wiata -
bycie rodzicem, jest niekwalifikowany. Ka?demu cz?owiekowi, ktýry decyduje
si?, ?eby mie? dziecko, przyda?by si? kurs przygotowawczy, jaka? okazja do
pog??bionej refleksji nad tym, co wydarzy?o si? w jego ?yciu, gdy by?
dzieckiem, a co mo?e nie?wiadomie przenie?? w ?ycie swojego dziecka. Nikt,
naprawd? nikt nie jest dostatecznie m?dry, ?eby ca?kowicie unikn?? takich
przeniesieŔ. Trzeba nieustannie podnosi? rodzicielskie kwalifikacje ..."

A tak mowi Hanna Swida-Zaremba (socjolog):

"Specjali?ci, podr?czniki, telewizja przedstawiaj? rodzicielstwo jako jakie?
niebotycznie trudne zadanie. A przecie? my mamy tylko wprowadzi? dziecko w
?wiat, usamodzielni? je i uspo?eczni?. Kocha? je i by? serdecznym. I to
wszystko. Nie traktujmy wychowania jako jeszcze jednej okazji, by si?
sprawdzi?, spe?ni?, osi?gn?? wi?cej ni? inni. Jako ogniwa w ?aŔcuchu sukcesýw:
mam ?adne mieszkanie, dobr? posad? i starannie wychowuj? dziecko."

I badz tu czlowieku madry...
Edytor zaawansowany
  • lukasia1 15.07.04, 13:03
    Witam ! Czytałam obie wypowiedzi w Dziecku. I cóż ja mogę powiedzieć ?
    Że pewnie tak jak we wszystkim trzeba wypośrodkować. Ja na przykład jestem
    mamą, która nie ma macierzyństwa we krwi, ale cały czas uczę się.
    Wiem,że jest wiele mam, które instyktownie same wiedzą jak postąpić i są
    przeciwne "mądrościom" zawartym w książkach (sama kiedyś usłyszałam od
    tesciowej, że wychowuję dzieci na książkach) I takie ich prawo. Ale jest też
    wiele takich, które mają mnóstwo wątpliwości i czasem zaglądają do
    tych "mądrości" wink
    W moim przypadku oznacza to,że na co dzień działam instyktownie, pozwalam
    dzieciom tak zwyczajnie być. A czasem jak mam jakiś problem, to zaglądam tu i
    tam. I często okazuje się, że coś, co dla dorosłego człowieka jet oczywiste,
    dla dziecka nie jest i odwrotnie wink)
    I tyle.
    Pozdrawiam
    Lukasia




    A to moje dziewczynki
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11756277
  • paulina.p-m 16.07.04, 09:13
    No własnie... Też się nad tym często zastanawiam. Z jednej strony książkowe
    teorie - bardzo przydatne, jeżeli Maluch jest tym pierwszym, a człowiek nie ma
    absolutnie doswiadczenia z dziećmi w rodzinie u znajomych etc. A z drugiej...
    często czytając kilka publikacji (w ramach "podnoszenia rodzicielskich
    kwalifikacji" rzecz jasna) mozna się natknąć na różna, bywa, ze i sprzeczne
    opinie (chili np. przypadek, który właśnie cytujesz). I tu jest miejsce na
    inwencję własną - tzw. "czuja" (zdrowy rozsadek plus świadomość własnych
    działań i ich możliwych konsekwencji).
    Tak sobie teoretyzuję, a w praktyce bywa różnie (z reguły wesoło wink, z bedzie
    jeszcze ciekawiej, jako, ze mój Synek własnie wyrasta z wieku rozkosznego
    niemowlaka i staje się coraz bardziej "charakterny" wink...

    pozdrawiam!
    Paula
  • default 16.07.04, 12:08
    W życiu nie przyszło mi do głowy, żeby zaglądać do jakiejkolwiek książki o
    wychowaniu dziecka. Czego o moim własnym dziecku mogłabym się dowiedzieć z
    książki napisanej przez kogoś zupełnie obcego???
    Rodzicielskie kwalifikacje to po prostu miłość, opieka, czułość, serdeczność.
    Nie potrzeba jakichś wydumanych teorii z książek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.