• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

jedynka na przerwie

  • 26.04.13, 06:12
    drodzy rodzice prosze o Wasze opinie,
    czy nauczyciel który przyłapał uczna na odrabianiu lekcji na przerwie może postawić mu jedynkę za brak pracy domowej?
    Edytor zaawansowany
    • 26.04.13, 06:42
      Moim zdaniem nie. Choć jak najbardziej może takiego delikwenta przepytać zaraz po dzwonku na lekcję.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • 26.04.13, 06:50
      Uczeń przepisywał pracę domową ?
      ZA samodzielną pracę - chyba jednak nie powinien...
      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • 26.04.13, 08:52
        Uczeń odrabiał sam - absolutnie nie powinien. Mój syn dostał kiedyś jedynkę za to, ze nie znał na pamięć "Bogurodzicy". Pod koniec lekcji zgłosił sie jeszcze raz - dostał szóstkę - zdążył sie nauczyć.
        Ale, jeśleli przepisywał lekcje od kolegi - jak najbardziej jedynka się należy.
        --
        zpopk.blox.pl
        • 29.04.13, 09:45
          verdana napisała:

          > Uczeń odrabiał sam - absolutnie nie powinien. Mój syn dostał kiedyś jedynkę za
          > to, ze nie znał na pamięć "Bogurodzicy". Pod koniec lekcji zgłosił sie jeszcze
          > raz - dostał szóstkę - zdążył sie nauczyć.
          > Ale, jeśleli przepisywał lekcje od kolegi - jak najbardziej jedynka się należy.
          >
          A w życiu wink mnie uczyli, że jeżeli uczniowie sobie pomagają (=solidarność, współpraca również w takiej formie) to należy nagle oślepnąć, lub oddalić się kłusem w przeciwnym kierunku. Bo ważniejsze jest że dzieciaki ze sobą współpracują, niż szkodliwość społeczna spisania trzech zadań z matematyki w czasie przerwy. big_grin
          Za samodzielną pracę tym bardziej nie powinno się karać. Nie ważne kiedy uczeń odrabia, o ile na lekcji pracę domową ma.
          • 29.04.13, 14:46
            Tu targają mną niejakie watpliwości, jako ze od 5 klasy wzwyż wszystkie lekcje przepisywałam na przerwie (no, prócz polskiego i francuskiego). Innymi słowy, raczej wykorzystywałam kolegów, niz współpracowałam.
            --
            zpopk.blox.pl
            • 29.04.13, 15:50
              Gdybyś została "przyłapana" należałby Ci się dwója (jedynka).

              To jasne.
    • 26.04.13, 09:06
      anulka939 napisał:

      > drodzy rodzice prosze o Wasze opinie,
      > czy nauczyciel który przyłapał uczna na odrabianiu lekcji na przerwie może postawić mu
      > jedynkę za brak pracy domowej?

      A skąd takie głupie pytania bierzesz?
      Jeżeli wymaganiem było, by zrobić pracę w określonym terminie, to w tym terminie uczeń pracy nie zrobił, prawda?

      --
      Ne puero gladium!
      • 26.04.13, 09:08
        Nie, wymaganiem było zrobić pracę na określoną lekcję, nie w określonym terminie.
        --
        zpopk.blox.pl
        • 26.04.13, 09:36
          verdana napisała:

          > Nie, wymaganiem było zrobić pracę na określoną lekcję, nie w określonym terminie.

          Nie sądzę. Sens pracy domowej polega na tym, że jest wykonywana w domu. Ma to dziecko przyzwyczaić do samodzielnej nauki i organizowania sobie czasu tak, by wykonać porządnie obowiązki.

          Kiedy dziecko odrabia pracę na przerwie, oznacza to, że w domu skupiło się na przyjemnościach albo na lenistwie, a o obowiązkach zapomniało. To musi rodzić wychowawcze konsekwencje.

          --
          Ne puero gladium!
          • 26.04.13, 09:55
            > Sens pracy domowej polega na tym, że jest wykonywana w domu.

            A co komu do tego, GDZIE uczeń wykonuje pracę domową? Chyba istotniejsze, by wykonał samodzielnie i dobrze, a czy zrobi to w domu, w szkole czy na działce u cioci - o to mniejsza.

            > Kiedy dziecko odrabia pracę na przerwie, oznacza to, że w domu skupiło się na p
            > rzyjemnościach albo na lenistwie,

            Albo na kłótni rodziców, albo na chorobie mamy, albo na urodzinach młodszej siostry...
            • 26.04.13, 10:04
              angazetka napisała:

              > > Sens pracy domowej polega na tym, że jest wykonywana w domu.
              > A co komu do tego, GDZIE uczeń wykonuje pracę domową?

              Nauczyciel stawia wymagania i to on jest władny ucznia z tego rozliczać. Uczeń ma do tych wymagań doskoczyć. Obowiązek zrobienia pracy w domu, to znaczy w domu, ewentualnie na działce u cioci. Na pewno nie następnego dnia w szkole, na przerwie, na kolanie, w pośpiechu i stresie.

              > Albo na kłótni rodziców, albo na chorobie mamy, albo na urodzinach młodszej siostry...

              Co to twojego szefa obchodzi, czy spóźniłaś się do roboty z powodu kłótni z mężem, czy z powodu urodzin młodszej siostry? Chorobą mamy z raz czy dwa się może wytłumaczysz.

              --
              Ne puero gladium!
              • 27.04.13, 12:19
                ale mojego szefa nie obchodzi rowniez czy robię projekt 2 tygodnie czy 5 minut przed terminem...ważne że na termin mam gotowy....
                • 27.04.13, 12:47
                  kannama napisał:

                  > ale mojego szefa nie obchodzi rowniez czy robię projekt 2 tygodnie czy 5 minut
                  > przed terminem...ważne że na termin mam gotowy....

                  No i gra. Dla mnie termin dla ucznia to jest rano, przed pierwszą lekcją.

                  --
                  Ne puero gladium!
          • 26.04.13, 12:53
            Albo zapomniało. Wiesz, nawet dorosłym zdarza się zapomnieć napisać sprawozdanie i pisza je w ostatniej chwili. Tylko od dzieci wymaga się doskonałości, od dorosłych - nie.
            Poza tym praca domowa ma dziecko czegoś nauczyć, a nie jest zadawana tylko po to, aby zająć wolny czas po lekcjach. Zatem jeśli dziecko robi ja dobrze w dowolnym terminie, uczy się tego, czego powinno się nauczyć - i o to chodzi.
            --
            zpopk.blox.pl
            • 26.04.13, 12:57
              verdana napisała:

              > Albo zapomniało.

              No i tym razem się nie udało, trzeba ponieść konsekwencje. Tragedii nie ma.

              > Poza tym praca domowa ma dziecko czegoś nauczyć

              Nie jest zadawana tylko po to.

              > a nie jest zadawana tylko po to, aby zająć wolny czas po lekcjach. Zatem jeśli dziecko
              > robi ja dobrze w dowolnym terminie, uczy się tego, czego powinno się nauczyć - i o to
              > chodzi.

              --
              Ne puero gladium!
              • 26.04.13, 13:03
                Nie ma. Dziecko się nauczy, ze jesli sie czegoś zapomniało, to nie warto juz się starać. Że lepiej się nie nauczyć, niż nauczyć - kara ta sama.
                --
                zpopk.blox.pl
                • 26.04.13, 13:20
                  verdana napisała:

                  > Nie ma. Dziecko się nauczy, ze jesli sie czegoś zapomniało, to nie warto juz się starać.
                  > Że lepiej się nie nauczyć, niż nauczyć - kara ta sama.

                  Gdyby chodziło o młodzież z ośrodka resocjalizacyjnego, to owszem, mogłoby wyciągnąć takie wnioski.

                  --
                  Ne puero gladium!
                  • 26.04.13, 13:35
                    Zaproponuj dowolny inny wniosek, jaki może wyciągnąć dziecko w tej sytuacji na przyszłość - jeśli jeszcze kiedyś zapomni odrobić lekcje.
                    --
                    zpopk.blox.pl
          • 27.04.13, 07:37
            Równie dobrze może odrabiać pracę domową o godzinie 7.45 przez te same 5 minut. Jest to równie "wychowawcze"
            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • 27.04.13, 09:20
              jakw napisała:

              > Równie dobrze może odrabiać pracę domową o godzinie 7.45 przez te same 5 minut.

              Po to jesteś matką, żeby mu tego zabronić. Masz dopilnować swoje dziecko poprzedniego dnia, niech nie robi pracy na kolanie.

              --
              Ne puero gladium!
          • 27.04.13, 12:18
            a jak uczen odrabia prace domowa w swietlicy w SZKOLE?
          • 27.04.13, 18:56
            > Nie sądzę. Sens pracy domowej polega na tym, że jest wykonywana w domu. Ma to d
            > ziecko przyzwyczaić do samodzielnej nauki i organizowania sobie czasu tak, by w
            > ykonać porządnie obowiązki.

            Sens pracy domowej to utrwalenie nowo poznanego materiału/umiejętności, przypomnienie sobie dawnej poznanego materiału, ewentualnie samodzielne zdobycie nowej wiedzy lub umiejętności. Faktycznie, niektóre z tych celów będą słabiej realizowane, jeśli praca domowa zostanie wykonana na chwilę przed lekcją. Ja bym jedynki (raczej, bo to subtelna sprawa, tym bardziej, że istnieje spora szansa pracy niesamodzielnej) nie stawiała, tylko wyciągnęła naturalne konsekwencje (praca domowa wykonana na kolanie przez 5 minut zapewne pozostawia wiele do życzenia). Rozumiem jednak, że nauczyciel może zdecydować inaczej. Wtedy jednak oczekiwałabym:

            a) wyraźnego uprzedzenia o oczekiwaniach i konsekwencjach;

            b) uczciwego wyjaśnienia, dlaczego praca domowa ma być wykonana z sensownym wyprzedzeniem. Bez tautologiczego bełkotu, że praca domowa ma być wykonana w domu, za to z wyjaśnieniem (na poziomie dziecka), jaka jest funkcja prac domowych w procesie uczenia się i dlaczego napisanie 5 zdań z nowymi słówkami w domu daje znacznie lepsze utrwalanie tych słówek, niż napisanie ich na 5 minut przed lekcją.
            • 27.04.13, 19:14
              paszczakowna1 napisała:

              > Faktycznie, niektóre z tych celów będą słabiej realizowane, jeśli praca domowa zostanie
              > wykonana na chwilę przed lekcją.

              Widzisz jak łatwo się dogadać, kiedy obu stronom chodzi o dobro tego samego dziecka?

              --
              Ne puero gladium!
          • 27.04.13, 19:24
            Jedyny sens pracy domowej jaki widzę obecnie to uprzykrzenie życia dziecku i rodzicom. Marzę o tym by mój syn zaczął odrabiać lekcję na przerwach, tyl że raczej po lekcji a nie przed. Jakość będzie taka sama jak w domu, a przynajmniej ja będę miała nerwy w lepszym stanie. Co w sumie zaczyna czasem praktykować.
            --
            Julia,Maksiu i Tatiankasmile
            http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
            KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
            • 27.04.13, 19:35
              Problem powstaje wtedy, gdy praca domowa jest wykonana na przerwie i wykonana dobrze, albo bardzo dobrze. Wtedy tłumaczenie dziecku, ze w domu nie napisałoby na szóstkę, tylko lepiej, jest absurdalne.
              Praca domowa ma czegoś dziecko nauczyć. Jesli nauczyło sie na przerwie - jest OK. Zazwyczaj się nie nauczyło i tylko wtedy zły stopień ma jakikolwiek sens.
              --
              zpopk.blox.pl
              • 27.04.13, 19:38
                verdana napisała:

                > Problem powstaje wtedy, gdy praca domowa jest wykonana na przerwie i wykonana dobrze,
                > albo bardzo dobrze.

                Wtedy można zastosować zasadę, że zwycięzców się nie sądzi.

                --
                Ne puero gladium!
                • 27.04.13, 20:40
                  No tak, jesli ocenimy na jedynkę prace wykonaną źle, to ja jestem zasmile Tylko oceńmy tę pracę po jej zakończeniu, a nie oceniajmy samego procesu wykonywania.
                  --
                  zpopk.blox.pl
      • 26.04.13, 13:48
        Z tego punktu widzenia termin upływa z dzwonkiem na daną lekcję. Zaś okreslenie 'domowa' to raczej określenie miejsca, nie czasu.
        Swoją drogą domowa, a w szkole sprawdzają... wink
        --
        -------------------------------------------------------------
        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • 27.04.13, 07:33
        scher napisał:
        > Jeżeli wymaganiem było, by zrobić pracę w określonym terminie, to w tym termini
        > e uczeń pracy nie zrobił, prawda?
        Ale ten termin to jest początek danej lekcji, a nie lekcji - 5 minut. W sumie co za różnica czy uczeń odrobi pracę domową na łapu capu 3 minuty przed wyjściem z domu czy wyjdzie te 3 minuty wcześniej i odrobi o 7.55?


        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • 01.05.13, 16:19
        Wymaganiem może byc co najwyzej oddanie pracy w okreslonym terminie. Przerwa jest dla uczniow.
        --
        Z punktu widzenia przyrody kotów zawsze jest za dużo. Landora
        • 01.05.13, 18:59
          nangaparbat3 napisała:

          > Przerwa jest dla uczniow.

          Jest gdzieś napisane, że jest to przerwanie procesu dydaktyczno-wychowawczego?

          --
          Ne puero gladium!
          • 01.05.13, 19:06
            Nieprawda. Wtłoczono ci do głowy niewolniczą mentalność, że w szkole wszystko musi być zdefiniowane odgórnie i odgórnie ujednolicone. Żaden statut ani inne tego typu wewnętrzne dokumenty (notabene podaj mi podstawę prawną na przedmiotowy system oceniania, jeśli ją już znajdziesz) nie może definiować podstawowych pojęć takich jak "praca domowa" czy "odrabianie lekcji" - bo niby na jakiej podstawie prawnej?

            by scher
            • 01.05.13, 19:13
              Czyli podczas przerw międzylekcyjnych nauczyciel ma zakaz nauczania i wychowania?

              --
              Ne puero gladium!
    • 26.04.13, 10:45
      Wg mnie nie może, nauczyciela nie powinno obchodzić, gdzie i kiedy praca została odrobiona, byle tylko uczeń nie ściągał i byle praca została oddana w terminie.
      • 26.04.13, 10:59
        deszcz.ryb napisała:

        > Wg mnie nie może, nauczyciela nie powinno obchodzić, gdzie i kiedy praca została
        > odrobiona

        Nauczyciel może ocenić wszystko, co uzna za ważne dla skutecznego wpojenia dziecku wiedzy ze swojego przedmiotu.

        --
        Ne puero gladium!
        • 26.04.13, 11:12
          > Nauczyciel może ocenić wszystko, co uzna za ważne dla skutecznego wpojenia dzie
          > cku wiedzy ze swojego przedmiotu.

          No ale praca domowa została odrobiona, więc o co chodzi? Wiedza została "wpojona", bo bez tej wiedzy dzieciak by nie dał rady w ogóle zrobić zadania. Więc po prostu się czepiasz. wink

          Zresztą dzieci często odrabiają lekcje na świetlicy i to jest "legalne" i popierane przez nauczycieli. Jakby dzieciak poszedł na przerwie do świetlicy i tam odrobił lekcje, to niby byłoby to bardziej "wartościowe" od tego, że zadanie zrobił na korytarzu na kolanie? Bez przesady.
          • 26.04.13, 11:35
            deszcz.ryb napisała:

            > > Nauczyciel może ocenić wszystko, co uzna za ważne dla skutecznego wpojenia
            > > dziecku wiedzy ze swojego przedmiotu.
            > No ale praca domowa została odrobiona, więc o co chodzi?

            Miała być odrobiona poprzedniego dnia. Dziecko miało wrócić po lekcjach i pamiętać o swoim obowiązku. Miało zaplanować sobie czas, a do pracy usiąść w skupieniu. Nie zrobiło tego.

            > Jakby dzieciak poszedł na przerwie do świetlicy

            Nie na przerwie przed lekcją, ale po lekcjach. To tak, jakby robił w domu.

            --
            Ne puero gladium!
            • 26.04.13, 12:04
              > Miała być odrobiona poprzedniego dnia. Dziecko miało wrócić po lekcjach i pamię
              > tać o swoim obowiązku. Miało zaplanować sobie czas, a do pracy usiąść w skupien
              > iu. Nie zrobiło tego.

              Nie, założę się, że polecenie nauczyciela brzmiało np. "zróbcie zadania ze strony 54" albo "napiszcie wypracowanie na temat X". Nauczyciel nic nie mówił o tym, KIEDY ta praca domowa ma być wykonana ani w jakim stanie umysłu. wink

              Przy czym ogólnie się z tobą zgadzam - praca domowa POWINNA być wykonywana w domu, w ciszy i spokoju itp. Ale jeżeli nawet została zrobiona na kolanie, to nie jest to problem nauczyciela - on dostał to, co co prosił - gotową pracę domową. To, gdzie, kiedy i w jakim stanie umysłu praca została wykonana, jest problemem samego ucznia, ew. jego rodzica, i to oni powinni o to zadbać.

              > > Jakby dzieciak poszedł na przerwie do świetlicy
              >
              > Nie na przerwie przed lekcją, ale po lekcjach. To tak, jakby robił w domu.

              Też niekoniecznie. Sporo dzieci ma okienka, podczas których siedzi na świetlicy i odrabia lekcje - pomiędzy innymi lekcjami. Albo rodzice podrzucają je do szkoły rano, a ich zajęcia zaczynają się po południu [do tego czasu siedzą na świetlicy]. Więc to wcale nie jest tak, jak "w domu".
              • 26.04.13, 12:13
                deszcz.ryb napisała:

                > Nie, założę się, że polecenie nauczyciela brzmiało np. "zróbcie zadania ze strony 54"
                > albo "napiszcie wypracowanie na temat X". Nauczyciel nic nie mówił o tym,
                > KIEDY ta praca domowa ma być wykonana ani w jakim stanie umysłu. wink

                No i co z tego? Dzieciak dostał jedynkę i będzie wiedział, kiedy i w jakim stanie umysłu ma w przyszłości wykonywać polecenia nauczyciela.

                > jeżeli nawet została zrobiona na kolanie, to nie jest to problem nauczyciela

                Jest, bo dziecko nie nauczyło się poważnego podejścia do obowiązków szkolnych.

                > Sporo dzieci ma okienka, podczas których siedzi na świetlicy i odrabia lekcje - pomiędzy
                > innymi lekcjami. Albo rodzice podrzucają je do szkoły rano, a ich zajęcia zaczynają się
                > po południu [do tego czasu siedzą na świetlicy]. Więc to wcale nie jest tak, jak "w domu".

                Nie widzę problemu.

                --
                Ne puero gladium!
                • 26.04.13, 13:02
                  Nie. Dzieciak będzie wiedział, że jeśli zapomni odrobić lekcje, to lepiej ich już w ogóle nie odrabiać. I tak dostanie jedynkę.
                  W ten sposób ryzykuje mniej- może nauczyciel nie zauwazy, ze nie ma odrobionej pracy? A lże lekcje nieodrobione to nikogo nie obchodzi - najwazniejsze jest nie to, zeby uczeń sie nauczył, tylko aby został ukarany za każde drobne przewinienie.
                  --
                  zpopk.blox.pl
                  • 26.04.13, 13:11
                    verdana napisała:

                    > Nie. Dzieciak będzie wiedział, że jeśli zapomni odrobić lekcje, to lepiej ich już w ogóle
                    > nie odrabiać. I tak dostanie jedynkę.

                    Takie wnioski przystoją tylko ludziom głupim. Moje dzieci nie mają prawa do takiego rozumowania.

                    --
                    Ne puero gladium!
                    • 26.04.13, 13:16
                      Przepraszam Cię bardzo, ale jakie w tym wypadku moze byc inne rozumowanie? Uczeń zapomniał odrobić lekcje. Jesli je zrobi na przerwie, dostanie jedynkę. Jesli ich nie zrobi, dostanie jedynkę. Zatem co powinno dziecko zrobić?
                      Poza tym nie zabronisz, nawet swojemu dziecku, myśleć. Mozesz najwyzej zabronić mu mówienia na głos tego, co pomyślał.
                      --
                      zpopk.blox.pl
                      • 26.04.13, 13:27
                        verdana napisała:

                        > Przepraszam Cię bardzo, ale jakie w tym wypadku moze byc inne rozumowanie?

                        Nie żartuj. Nauczyciel akademicki może zadać takie pytanie wyłącznie w formie żartu,

                        > Uczeń zapomniał odrobić lekcje. Jesli je zrobi na przerwie, dostanie jedynkę. Jesli
                        > ich nie zrobi, dostanie jedynkę. Zatem co powinno dziecko zrobić?

                        Trudno, mleko się rozlało. Trzeba iść do nauczyciela przed lekcją, okazać skruchę i przyznać się do nieodrobionej pracy. Jeden nauczyciel wybaczy, inny nie, stawiając jedynkę. W każdej z tych sytuacji moje dziecko musi się umieć kulturalnie znaleźć.

                        Skoro się nawarzyło piwa, trzeba je umieć honorowo wypić.

                        > Poza tym nie zabronisz, nawet swojemu dziecku, myśleć.

                        Oczywiście. Ale mogę ocenić, czy myśli, jak mędrzec, czy jak głupiec. I zrobić wszystko, aby dziecko liczyło się z moim zdaniem.

                        --
                        Ne puero gladium!
                        • 26.04.13, 13:38

                          Zazwyczaj sa nieprzygotowania - wtedy mozna je zgłosić. Nie wiem wprawdzie po co, skoro można lekcje odrobić... Ale jesli nie ma, a tak bywa - zaproponuj rozwiazanie.
                          Nauczyciel nie wybacza, stawia jedynkę. Czyli innymi słowy, lepiej było lekcji NIE odrobić, prawda? Kara taka same, a przynajmjniej nie trzeba sie było starać.
                          Trudno liczyć sie ze zdaniem kogoś, kto rozumuje kompletnie nielogicznie - jesli mtaka sama kara jest za odrobienie, jak za nieodrobienie, to dlaczego szlachetniej ma być nie robić - nie rozumiem.
                          --
                          zpopk.blox.pl
                          • 26.04.13, 13:45
                            verdana napisała:

                            > Nauczyciel nie wybacza, stawia jedynkę. Czyli innymi słowy, lepiej było lekcji
                            > NIE odrobić, prawda?

                            Nieprawda. Lepiej być mądrzejszym, choć z jedynką, niż mieć i jedynkę, i zostać tak samo głupim.

                            > Kara taka same, a przynajmjniej nie trzeba sie było starać

                            Verdano, ile Ty masz lat? Trzynaście, czternaście? Nie widzisz tu żadnej głębi?

                            --
                            Ne puero gladium!
                            • 26.04.13, 13:50
                              Innymi słowy, dziecko MA te lekcje na przerwie odrobić, a nauczyciel ma je za to ukarać? Ukarać za to, ze wybrało bycie mądrzejszym?
                              Trochę się zapętliłeś - oznacza to bowiem, że nalezy dziecko karać tak samo za lepszy i gorszy wybór.
                              Cały czas to ja usiłuję przekonać Cię, ze jednak nie. Własnie po to, aby nauczyć dokonywania lepszych wyborów. Nie nauczysz tego dziecka, karzac je tak samo, niezaleznie jakiego wyboru dokona.
                              Widze tu głębię - szkoła ma uczyć dzieci, zę opłaca sie starać, zę opłaca sie uczyć, że lepiej jest wiedzieć niż nie wiedzieć. I dlatego nie powinna karać za próbę nauczenia się, nawet w niewłasciwym czasie.
                              --
                              zpopk.blox.pl
                              • 26.04.13, 14:04
                                verdana napisała:

                                > Innymi słowy, dziecko MA te lekcje na przerwie odrobić, a nauczyciel ma je za to ukarać?

                                Odwracasz kota ogonem. Dziecko nie odrobiło lekcji w terminie - za to nauczyciel może je ukarać.

                                Dziecko jednak, mądre dziecko, musi wiedzieć, że choćby i kary nie uniknęło, doświadczenie jej, doświadczenie konsekwencji nie zwalnia z obowiązku wykonania zadanej pracy w późniejszym terminie.
                                I nie na przerwie. Po lekcjach - zaległą pracę i bieżącą.

                                --
                                Ne puero gladium!
                                • 26.04.13, 14:07
                                  Nie - to Ty nie odpowiadasz jednak. Czyli dziecko zostanie ukarane, cokolwiek by nie zrobiło. Mądre dziecko wie, ze dostanie jedynkę, czy lekcje odrobi czy nie. Jeśli je odrobi po lekcjach, to nie jest jednak to samo - czesto praca domowa jest omawiana - i wtedy jednak odrobienie jej później albo nie jest tym samym, albo jest zwyczajnie bez sensu. Innymi słowy, jednak liczy się tu nie nauka, ale tylko i wyłącznie dyscyplina.
                                  --
                                  zpopk.blox.pl
                                  • 26.04.13, 14:22
                                    verdana napisała:

                                    > Czyli dziecko zostanie ukarane, cokolwiek by nie zrobiło.

                                    Przyjąwszy Twoją optykę, na to wychodzi. Tylko że jak dla mnie jest to optyka właściwa raczej dla wychowanków młodzieżowych ośrodków wychowawczych.
                                    Załamałbym się, gdyby moje dziecko z tej sytuacji wyciągnęło takie wnioski.

                                    --
                                    Ne puero gladium!
                                • 26.04.13, 14:26
                                  > Odwracasz kota ogonem. Dziecko nie odrobiło lekcji w terminie - za to nauczycie
                                  > l może je ukarać.

                                  Ależ gdyby nauczyciel się nie wtrącił, to dziecko MIAŁOBY odrobione POPRAWNIE lekcje W TERMINIE. Terminem jest tu początek lekcji, niezależnie od tego, co ty prywatnie uważasz.

                                  Autorko wątku - poradź dziecku, żeby następnym razem lepiej się schowało. wink
                                  • 26.04.13, 14:34
                                    deszcz.ryb napisała:

                                    > Ależ gdyby nauczyciel się nie wtrącił, to dziecko MIAŁOBY odrobione POPRAWNIE lekcje
                                    > W TERMINIE.

                                    Nie miałoby. Tyle że by się to nie wydało.
                                    Jeżeli uważasz, że to coś zmienia, to pozwól dziecku kraść - niech tylko patrzy, aby go nie złapano.

                                    --
                                    Ne puero gladium!
                                    • 26.04.13, 14:54
                                      Jesli nie miałoby, to jedynka za brak odrobionych lekcji byłaby jak najbardziej zasadna.
                                      Przepraszam Cię bardzo, ale co nieuczciwego jest w samodzielnym odrabianiu lekcji? Nawet na przerwie?
                                      --
                                      zpopk.blox.pl
                                • 27.04.13, 12:23
                                  tobie nie chodzi o wiedzę, tylko o zasady...
                                • 27.04.13, 19:40
                                  > Dziecko jednak, mądre dziecko, musi wiedzieć, że choćby i kary nie uniknęło, do
                                  > świadczenie jej, doświadczenie konsekwencji nie zwalnia z obowiązku wykonania z
                                  > adanej pracy w późniejszym terminie.

                                  Żartujesz? Dziecko dostało jedynkę za nieodrobioną pracę domową i ma ją wykonać? Chyba że ma nad sobą kata. Nie wydaje mi sie by normalne dziecko nie mające kata nad sobą to zrobiło. Jak sie upiekło i praca może być sprawdzona później to jak najbardziej. Ja sama byłam prymuską w szkole a też w pewnym momencie doszło do tego że odrabiałam prace domowe na przerwie za wyjątkiem tych dłuższych. Nie odbiło sie to nijak na moich ocenach i rozumieniu materiału. W życiu by mi nie przyszło do głowy odrabiać pracę domową za którą już dostałam ocenę.
                                  --
                                  Julia,Maksiu i Tatiankasmile
                                  http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
                                  KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
                                  • 28.04.13, 08:56
                                    Nawet mandat za jazdę bez biletu jest równoznaczny z uiszczeniem opłaty za przejazd...
                                    --
                                    -------------------------------------------------------------
                                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • 26.04.13, 13:50
          Następnym razem dziecko będzie robiło pracę domową w toalecie...
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
          • 26.04.13, 13:57
            morekac napisała:

            > Następnym razem dziecko będzie robiło pracę domową w toalecie...

            Jeżeli uznajesz jako matka, że to byłoby uczciwe... Wybuduj mu bunkier atomowy, w którym mogłoby się schronić przed wymaganiami nauczyciela i wyciąganymi przezeń konsekwencjami.

            Barbarzyńcy też są pewnie na świecie potrzebni. Nie wiem, po co, ale przecież nie wiem także, po co Bóg stworzył wirusy, chorobotwórcze bakterie i robactwo.

            --
            Ne puero gladium!
            • 26.04.13, 14:11
              OK.
              Zapomniałeśnapisać sprawozdania, które jest potrzebne na Radę Pedagogiczną. Powinieneś był to zrobić oczywiście w domu, spokojnie i z namysłem. Jesli pójdziesz na Radę bez sprawozdania - dostaniesz naganę. Jeśli maksymalnie sumiennie napiszesz sprawozdanie na przerwach - nagana będzie taka sama, mimo, że sprawozdanie będzie zupełnie poprawne.
              Uwazasz, że to jest sprawiedliwe? Że nieważne, czy sprawozdanie jest czy nie, czy dzięki temu mozesz brać udział w dyskusji na Radzie, czy nie - ważne jest tylko jedno - KIEDY je napisałeś?
              --
              zpopk.blox.pl
              • 26.04.13, 14:29
                verdana napisała:

                > Zapomniałeś napisać sprawozdania, które jest potrzebne na Radę Pedagogiczną.
                > Powinieneś był to zrobić oczywiście w domu, spokojnie i z namysłem. Jesli pójdziesz
                > na Radę bez sprawozdania - dostaniesz naganę. Jeśli maksymalnie sumiennie napiszesz
                > sprawozdanie na przerwach

                Ponieważ nauczyciel nie ma przerw i choćby się skichał, nie da rady ich wykorzystać na pisanie sprawozdania, musiałbym pisać je na lekcjach, zadając uczniom pracę samodzielną, na przykład: - Przeczytajcie sobie temat samodzielnie z książki.

                To doskonale ilustruje fakt, że są w życiu błędy i zaniechania, których nie da się już naprawić, z pewnych sytuacji nie ma, po prostu nie ma, dobrego wyjścia. Dlatego należy do tego nie dopuszczać.

                W podanym przykładzie nie mam innego wyjścia, muszę być człowiekiem na tyle obowiązkowym, na tyle zdyscyplinowanym, aby zrobić tę pracę w terminie.

                No i dziecko właśnie do takiego podejścia trzeba przyzwyczaić. Temu służy ta jedynka.

                --
                Ne puero gladium!
                • 26.04.13, 14:59
                  Nauczyciel ma okienka. OK. Napisałeś w czasie okienka. I co?
                  Lepiej jest nie robić nic?
                  Innymi słowy, Ty możesz nawet nie uczyć - a wiec zaniedbać obowiązki - aby wykonać pracę w terminie, bo to wazne. W tej samej sytuacji dziecko ma niewykonac pracy, bo to nieuczciwe. Nie czujesz, ze cos tu nie gra?
                  Weź pod uwagę, ze są inne cnoty, niz tylko obowiązkowość - na przykład umiejętność szybkiej decyzji, zrobienia czegoś pod presją czasu, refleks. Ty chcesz jednak nauczyć dziecko bierności - nie wykonalłem w terminie, nie staram sie wykonać, nie mogę juz zrobić nic. Jesli się zagapiłem, przepadło, poprawić sie tego juz nie da.
                  To nie jest własciwa postawa. Podobnie niewłaściwa, jak pozwalanie na zapominanie.
                  --
                  zpopk.blox.pl
                  • 26.04.13, 15:04
                    verdana napisała:

                    > Innymi słowy, Ty możesz nawet nie uczyć - a wiec zaniedbać obowiązki - aby wykonać
                    > pracę w terminie, bo to wazne.

                    Chyba mnie nie zrozumiałaś. Nie wyobrażam sobie, aby uczniowie mieli ponosić konsekwencje braku samodyscypliny u nauczyciela. Nie wyobrażam sobie zmarnować lekcję; lekcja jest świętością.

                    > Weź pod uwagę, ze są inne cnoty, niz tylko obowiązkowość - na przykład umiejętność
                    > szybkiej decyzji, zrobienia czegoś pod presją czasu, refleks.

                    Dlatego nauczyciel być może nie postawi tej jedynki, lecz piątkę. Za umiejętność szybkiej decyzji, zrobienia czegoś pod presją czasu, refleks... To zależy, czego akurat chciał nauczyć.

                    --
                    Ne puero gladium!
                    • 26.04.13, 15:14
                      No, to się zgadzam, tylko co w przypadku okienkasmile
                      Wiesz, ja też nie byłabym zachwycona odrabianiem lekcji na przerwie, tak naprawdę. Tylko trzeba jednak zastosować gradację kar. Dziecko nie ma pracy domowej i nie próbuje nawet jej odrobić - jedynka, bez dwóch zdań. Dziecko przypomiina sobie o pracy domowej i odrabia ja na przerwie - czekamy do lekcji, wzywamy dziecko z zeszytem i na 80% mamy szansę pokazać dziecku, że praca robiona na przerwie jest marnie wykonana, nie skończona, niedokładna. Dla dziecka znacznie bardzij pouczające - nie czuje się skrzywdzone (przecież odrobiłbym lekcje, przecież co za różnica kiedy), widzi, ze praca w pośpiechu to marna praca. Że jednak nie jest wszystko jedno, kiedy się ją odrobiło.
                      Problem możemy mieć jeden - praca jest dobra. Wtedy mwimy "Słuchaj, mimo wszystko nie odrabiaj lekcji na przerwie. Dziś się udało, jutro moze sie nie udać".
                      I tak uczymy dziecko o wiele lepiej, niz stawiając jedynkę PRZED lekcją i utwierdzając dziecko w przekonaniu, ze zdążyłoby świetnie odrobić lekcje, gdyby nie głupi nauczyciel- i ze następnym razem albo nie trzeba robić nic, albo nie dać sie złapać.
                      --
                      zpopk.blox.pl
                      • 26.04.13, 15:25
                        verdana napisała:

                        > No, to się zgadzam, tylko co w przypadku okienkasmile

                        Na okienku mogę. Jestem dorosły i sam decyduję, czy robię coś po południu, czy siedzę do późna w nocy, czy robię następnego dnia wcześnie rano, czy na okienku. Dziecko ma ten wybór ograniczony.

                        > Wiesz, ja też nie byłabym zachwycona odrabianiem lekcji na przerwie, tak naprawdę.

                        Widzisz, nie jest to jednak wszystko jedno, prawda?

                        > Tylko trzeba jednak zastosować gradację kar. Dziecko nie ma pracy domowej
                        > i nie próbuje nawet jej odrobić - jedynka, bez dwóch zdań. Dziecko przypomiina sobie
                        > o pracy domowej i odrabia ja na przerwie - czekamy do lekcji(...)

                        Są różne dzieci, różne sytuacje i różne cele nauczania. Bywa, że celem najważniejszym będzie akurat nauczenie dziecka obowiązkowości.

                        Autorka wątku postawiła pytanie:
                        Czy nauczyciel który przyłapał ucznia na odrabianiu lekcji na przerwie może postawić mu jedynkę za brak pracy domowej?

                        Na tak sformułowany problem odpowiedź może być tylko twierdząca. Nauczyciel może, wolno mu, jest to zgodne z prawem, często nawet ma mocne uzasadnienie pedagogiczne.
                        To nauczyciel zna ucznia i to on podejmuje decyzje.

                        --
                        Ne puero gladium!
                        • 26.04.13, 17:13
                          Odpowiedż na pytanie moze byc tylko przecząca, bo nauczyciel może oceniać, czy dziecko na jego zajęciach ma odrobioną pracę. Nie moze jednak tego ocenić przed zajęciami.
                          No i z Twojego opisu wynika, ze nauczyciel moze po prostu oceniać różnie za to samo, w zależności od tego, co akurat ma na myśli.
                          Uczeń jest obowiązany mieć pracę domową na lekcji. Nie przed lekcją.
                          --
                          zpopk.blox.pl
                          • 26.04.13, 17:49
                            verdana napisała:

                            > nauczyciel może oceniać, czy dziecko na jego zajęciach ma odrobioną pracę. Nie moze
                            > jednak tego ocenić przed zajęciami.

                            Ponieważ?

                            > Uczeń jest obowiązany mieć pracę domową na lekcji. Nie przed lekcją.

                            To nauczyciel o tym decyduje - co, jak i na kiedy.

                            --
                            Ne puero gladium!
                            • 26.04.13, 18:03
                              Czyli innymi słowy - nauczyciel ma prawo oeceniać zgodnie z własnym widzimisię. Nie, nie ma. Jest system oceniania.
                              Ponieważ? Poniewaz wyobraź sobie, że jest to praca ustna, nie pisemna. Nauczyciel nie ma prawa wymagać, aby uczeń umiał to, czego się miał nauczyć przed jego lekcją. Gdyby uczeń nauczył sie wiersza na przerwie, wszyscy uznaliby, ze to w porzadku. Z chwilą rozpoczęcia lekcji umie.
                              Nauczyciel owszem, moze zadecydować, zę lekcja mają byc odrobione na piątek, na fizykę. Nie ma prawa decydowac, zę uczeń odrobi je w czwartek, a nie w piatek rano. Co jest chyba oczywiste.
                              --
                              zpopk.blox.pl
                              • 26.04.13, 18:29
                                verdana napisała:

                                > Czyli innymi słowy - nauczyciel ma prawo oeceniać zgodnie z własnym widzimisię.

                                Zgodnie z wiedzą fachową i doświadczeniem życiowym. Ocena jest opinią nauczyciela o uczniu. W wyrażeniu tej opinii nauczyciel jest merytorycznie niezawisły.

                                > Nie, nie ma. Jest system oceniania.

                                System oceniania może regulować tylko kwestie proceduralne, nie może wpływać na treść oceny.

                                > Nauczyciel nie ma prawa wymagać, aby uczeń umiał to, czego się miał nauczyć przed
                                > jego lekcją.

                                Gadanie głupie. Skoro uczeń miał się nauczyć w domu, ma to umieć od samego rana w szkole. Mogę przyjść na zastępstwo od razu na pierwszą lekcję - i od razu ucznia odpytać.

                                --
                                Ne puero gladium!
                                • 26.04.13, 18:47
                                  Nie - ocena nie jest opinią o uczniu, a o pracy ucznia. To raz.
                                  Dwa - po to istnieje system oceniania, zapisany, aby nauczyciel nie mógł oceniać dowolnie.
                                  Nauczyciel ma prawo oceniać ucznia na swoich lekcjach. Nie ma prawa oceniać go od rana do wieczora. Ani na przerwie. Ani na lekcji matematyki, jesli uczy wf-u.
                                  Uczeń ma umieć wiersz na lekcję polskiego, a nie od samego rana w szkole.
                                  --
                                  zpopk.blox.pl
                                  • 26.04.13, 18:51
                                    verdana napisała:

                                    > Uczeń ma umieć wiersz na lekcję polskiego, a nie od samego rana w szkole.

                                    Uważam inaczej i czas skończyć tę dyskusję, bo już tylko możemy kręcić się w kółko.

                                    --
                                    Ne puero gladium!
                                    • 26.04.13, 19:10
                                      Z jednej strony tak. Z drugiej zastanawiam się, na czym zalezy nauczycielowi, kiedy wymaga nie żeby uczeń umiał wiersz na jego lekcję, ale żeby nauczył sie tego wiersza wtedy, gdy nauczyciel uwaza za stosowne.
                                      Bo chyba nie chodzi tu o to, aby uczeń umiał - sprawa ta dla nauczyciela jest najwyraźniej drugorzedna. I zaczynam rozumieć, dlaczego w badaniach okazuje sie, że uczniowie w Polsce nie znosza szkoły.
                                      --
                                      zpopk.blox.pl
                                      • 26.04.13, 19:59
                                        verdana napisała:

                                        > I zaczynam rozumieć, dlaczego w badaniach okazuje sie, że uczniowie w Polsce nie
                                        > znosza szkoły.

                                        Bo niektórzy nauczyciele jeszcze czegoś wymagają i nie dadzą sobie wcisnąć kitu, że nie mają do tego prawa? Dzieciom "dzieci kwiatów" pewnie jest się trudno pogodzić z tym, że szkoła nie może być lekka, łatwa i przyjemna.


                                        --
                                        Ne puero gladium!
                                        • 26.04.13, 21:00
                                          Nie, bo nauczyciele sa nastawieni przede wszystkim na to, aby przyłapać ucznia na czymkolwiek. Aby ukarać kazdą niedoskonałość. Nie sa nastawieni na nauczenie, tylko na pokazanie, czego sie nie umie.
                                          Szkoła może nie powinna być łatwa, ale zdecydowanie powinna być przyjemna.
                                          --
                                          zpopk.blox.pl
                                          • 26.04.13, 21:08
                                            Przestań, bo jak tylko ktoś skutecznie broni tezy, że jednak nauczyciel, to ktoś, kto dziecku dyktuje warunki, a nie "służka wyjdź spod łóżka, podaj pani kapcie", nie lokaj, którego uczniowie będą robić w trąbę - to podnosisz lament, jaka to "polska szkoła" opresyjna.

                                            Zadałem zadanie - i wymagam, żeby dziecko je zrobiło. Zobaczę, że robi na kolanie, to zabiorę zeszyt i postawię jedynkę. I guzik mnie obchodzi, co na ten temat sądzi lewicowa część społeczeństwa. Ważne, że gdyby tym uczniem było moje własne dziecko, postąpiłbym dokładnie tak samo.

                                            --
                                            Ne puero gladium!
                                            • 26.04.13, 21:17
                                              Wybacz, ale najwyraźniej uwazasz, ze mozna być albo skutecznym, albo sympatycznym. Nauczycieln nie ma dyktowac warunków, tylko uczyć. I wychowywać, miedzy innym na obywateli, a "dyktowanie warunków", to dobra forma wychowywania poddanych.
                                              Szkoła, którą dziś własnie skończył mój syn, potrafiła jednak sprawić, że uczniowie chcieli chodzić do szkoły,uczyć się (dziwne, prawda?), a nauczyciele i byli lubiani i mieli autorytet. Da się, jesli się chce.
                                              Innymi słowy - nie interesuje cię to, co dziecko robi, nie interesuje cię, co dziecko umie, interesuje Cię tylko jedno - aby robiło to tak, jak sobie tego zyczysz. Nie efekty sie liczą, tylko to, co Tobie sie podoba. Nie nauczenie, tylko pokazanie, kto "dyktuje warunki". Teraz rozumiem o co chodzi - o pokazanie kto ma władzę, nie o tam jakies uczenie.
                                              --
                                              zpopk.blox.pl
                                              • 26.04.13, 21:51
                                                Chodzi o to, co dziecko umie - tu się zgadzamy.

                                                Tylko nie mów mi, że nie mam prawa ocenić negatywnie faktu, że dziecko wprawdzie nauczyło się, ale nie w określonym przeze mnie terminie. Nauczyciel to nie pluszowy miś - ma wymagać, stawiać warunki, ustalać zasady. A sympatię uczniów zdobywa się w sposób naturalny, nie trzeba się przed nimi w tym celu płaszczyć.

                                                --
                                                Ne puero gladium!
                                                • 27.04.13, 00:52
                                                  scher, kupy się nie trzyma to co piszesz.

                                                  Można uznać, że definicja "pracy domowej" zawiera się w jej nazwie i wtedy oceną niedostateczną należałoby ocenić zadania zrobione u cioci na działce, u korepetytora czy na świetlicy.

                                                  Pozostaje uznac, że praca domowa jest zadaniem wykonywanym samodzielnie w prywatnym czasie ucznia, a przerwa szkolna takim czasem jest.

                                                  Chyba, że szkoła ma inne zapisy w statucie i/lub w przedmiotowym systemie oceniania, wtedy nauczyciel może się na nie powołać.

                                                  Jeżeli nie podasz odpowiedniego zapisu regulaminowego/prawnego podtrzymującego Twoją opinię na temat kiedy praca domowa powinna być odrobiona, Twoja opinia jest własnie opinią własnie i niczym więcj. Możesz ją stosować w domu, tak jak ja mogę sobie uznac , ze prace domowe robi się zaraz po obiedzie. Nauczyciela jako pracownika instytucji publicznej obowiązują jasno określone zasady, a w przypadku oceniania, nawet spisane.

                                                  Przypominam też, że lekcje "na kolanie" można też odrabiac w domu.

                                                  p.s. Jeżeli nie masz pod ręką przepisow , zalinkuj jakąkolwiek definicję pracy domowej, która zwierałaby też odrabianie lekcji w świetlicy czy u cioci na działce, bo tego chyba nie kwestionujesz.

                                                  • 27.04.13, 09:19
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Pozostaje uznac, że praca domowa jest zadaniem wykonywanym samodzielnie w
                                                    > prywatnym czasie ucznia, a przerwa szkolna takim czasem jest.

                                                    Sprzeciw. Dla mnie dziecko ma odrobić wszystkie lekcje w takim terminie, żeby rano do szkoły przyjść z odrobionymi lekcjami.

                                                    > Chyba, że szkoła ma inne zapisy w statucie i/lub w przedmiotowym systemie oceniania,
                                                    > wtedy nauczyciel może się na nie powołać.

                                                    Nieprawda. Wtłoczono ci do głowy niewolniczą mentalność, że w szkole wszystko musi być zdefiniowane odgórnie i odgórnie ujednolicone. Żaden statut ani inne tego typu wewnętrzne dokumenty (notabene podaj mi podstawę prawną na przedmiotowy system oceniania, jeśli ją już znajdziesz) nie może definiować podstawowych pojęć takich jak "praca domowa" czy "odrabianie lekcji" - bo niby na jakiej podstawie prawnej?

                                                    Szkoła to jest miejsce spotkania człowieka z człowiekiem, ucznia z mistrzem. Mistrz ustala zasady, określa warunki i terminy ich wykonywania, uczeń się do tego stosuje. Spotkanie ucznia z mistrzem ma charakter osobowy. Tej osobowej międzyludzkiej więzi nie wolno definiować, proceduralizować - jeśli nie chcemy zatracić jej istoty.

                                                    Jeden nauczyciel zaakceptuje pracę zrobioną na kolanie przed lekcją, inny nie. Obaj mają takie prawo, w obu sytuacjach zarówno uczeń, jak i jego rodzice, muszą umieć się kulturalnie znaleźć.

                                                    > Nauczyciela jako pracownika instytucji publicznej obowiązują jasno określone zasady,

                                                    Zależy w jakich kwestiach. Kryterium zgodności z prawem nie jest jedynym kryterium oceny jakości procesu dydaktyczno-wychowawczego, gdyż tego procesu nie da się ściśle ująć w ramy norm prawnych.

                                                    > a w przypadku oceniania, nawet spisane.

                                                    Tylko co do trybu ustalania oceny, tylko co do kwestii proceduralnych. Treść oceny zależy wyłącznie od nauczyciela.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • 27.04.13, 09:42
                                                    Dla mnie dziecko ma odrobić wszystkie lekcje w takim terminie, żeby r
                                                    > ano do szkoły przyjść z odrobionymi lekcjami.
                                                    >


                                                    Słuszna uwaga. Dla Ciebie. A dla mnie np. po obiedzie. I ja mogę "wyciagać konsekwencje" jeżeli dziecko zrobi lekcje po kolacji. Ale nauczyciel nie ma prawa stawiac mu za to jedynki.

                                                    Mi
                                                    > strz ustala zasady, określa warunki i terminy ich wykonywania, uczeń się do teg
                                                    > o stosuje
                                                    .



                                                    Powiedzymy, że zgoda (bo o wyjatkach nie będziemy teraz rozmwiać). I jeżeli TEN NAUCZYCIEL określił kiedy to zadanie ma byc wykonane, to w porządku. Jeżeli pozostało to w kwestii domysłu, jedynki nie miał prawa wstawiać. Bycie mistrzem to ogromna odpowiedzialnośc i obowiązki. Jeżeli nauczyciel nigdy nie określał swoich oczekiwań, powinien , zobaczywszy takiego ucznia, wyjaśnić wszystkim uczniom czym jest w jego rozumieniu praca domowa.

                                                    Kryterium zgodności z prawem nie jest jedynym kryter
                                                    > ium oceny jakości procesu dydaktyczno-wychowawczego, gdyż tego procesu nie da s
                                                    > ię ściśle ująć w ramy norm prawnyc


                                                    To prawda. Ale proces wychowawczy nie polega na zaskakiwaniu dziecka swoimi oczekiwaniami, zwłaszcza w sprawach, które nie są ustalone prawnie czy chociażby przez definicję. W takiej sytuacji trzeba swoje oczekiwania przedstawić.
                                                  • 27.04.13, 09:59
                                                    joa66 napisała:

                                                    > To prawda. Ale proces wychowawczy nie polega na zaskakiwaniu dziecka swoimi
                                                    > oczekiwaniami, zwłaszcza w sprawach, które nie są ustalone prawnie czy chociażby
                                                    > przez definicję. W takiej sytuacji trzeba swoje oczekiwania przedstawić.

                                                    Właściwie mógłbym się pod tym podpisać, więc chyba jesteśmy bliscy porozumienia.
                                                    Z tym zastrzeżeniem, że są sytuacje oczywiste, kiedy nie powinno ulegać wątpliwości, że uczeń zna wymagania nauczyciela, bo są one standardowe. Im uczeń starszy, tym tych oczywistości więcej.

                                                    Dla mnie zasada, że zadanej pracy domowej nie odrabia się na kolanie przed lekcją, jest standardem. Wystarczy popatrzeć, jak w zdecydowanej większości zachowują się uczniowie i czego od uczniów wymagają rodzice.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • 27.04.13, 10:13
                                                    Można uznać, że jest standardem dla autorki skoro użyła słowa "przyłapał".

                                                    Tylko, że doświadczony nauczyciel mówi o swoich oczekiwaniach dzieciom (i rodzicom na zebraniach) w kwestiach nieoczywistych, takich jak praca domowa czy strój do szkoły (niby oczywiste, ale dopóki nie zostanie to wyrażone przez kadrę szkoły jasno, nie można ukarać uczennicy , która przyszła do szkoły w koszulce na ramiączkach i szpilkach, można zwrócić jej dyskretnie uwagę)
                                                  • 27.04.13, 10:20
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Można uznać, że jest standardem dla autorki skoro użyła słowa "przyłapał".

                                                    Pytanie tylko, czy ma znaczenie dla obowiązywania konkretnego standardu, czy jest on oczywisty akurat dla tego czy innego rodzica, czy jednak standard istnieje obiektywnie? Bo gdyby akurat autorka wątku nie użyła słowa "przyłapał"?

                                                    > Tylko, że doświadczony nauczyciel mówi o swoich oczekiwaniach dzieciom (i rodzicom
                                                    > na zebraniach) w kwestiach nieoczywistych, takich jak praca domowa czy strój do szkoły

                                                    Wiesz, ja nie jestem właśnie zwolennikiem takiej szkoły. Społeczeństwo, w którym nauczyciel najpierw musi rodzicom zdefiniować pracę domową i standard jej wykonywania, jest społeczeństwem zdegenerowanym.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • 27.04.13, 11:00
                                                    Nie jesteś zwolennikiem takiej szkoły czy społeczeństwa?

                                                    I uwierz, tak jak Ty oczekujesz, że Twoje wartości będą szanowane i masz pretensje i żal jeżeli szkoła robi Ci wbrew, inni mogą się czuć tak samo.

                                                    Praca domowa nie jest częścią podstawowych standardów i wartości typu "nie zabijaj", podobnie jak nie jest koszulka na ramiaczkach. To nalezy do standardow srodowiskowych. I jezeli w instytucji takiej jak szkola zbiera sie wiele srodowisk , szkola powinna okreslic swoje standardy jasno.

                                                    p.s. cos dziwnego dzieje sie z moja klawiatura.
                                                  • 27.04.13, 11:29
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Praca domowa nie jest częścią podstawowych standardów i wartości typu "nie zabijaj",
                                                    > podobnie jak nie jest koszulka na ramiaczkach. To nalezy do standardow srodowiskowych.

                                                    Standard środowiskowy nie musi być zdefiniowany prawnie, ani nawet odgórnie nazwany i ujednolicony. Standard środowiskowy wykuwa się w praktyce.

                                                    Tak więc każdy nauczyciel ma prawo określić swoje własne wymagania, ma też prawo nie zmienić tych wymagań pod wpływem "ucierających standard" dyskusji. Standardem środowiskowym stanie się wtedy zbiór wymagań wszystkich nauczycieli pracujących w szkole, niekoniecznie doskonale jednorodnych i jednolitych. Wymagania te będą oscylować pewnie jakoś wokół złotego środka, wokół oczekiwań rodziców - ale nie muszą się oczekiwaniom rodziców ślepo podporządkowywać. W dojrzałych społecznościach powinno być też miejsce dla nauczycieli autsajderów, nauczycieli z mocną osobowością wykraczającą ponad i poza standardy.

                                                    W sprawie pracy domowej pozostanę przy opinii, że jeśli nauczyciel jest zmuszany do uprzedniego definiowania swoich wymagań w tej materii, to społeczność wykazuje objawy degeneracji albo zidiocenia.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • 27.04.13, 11:45
                                                    Standard środowiskowy nie musi być zdefiniowany prawnie, ani nawet odgórnie nazwany i ujednolicony. Standard środowiskowy wykuwa się w praktyce.

                                                    Tylko jeżeli za środowisko uważa się szkołę, w której spotykają się różne środowiska społeczne, to szkoła (nauczyciele) na bieżąco powinna o swoich standardach informować.

                                                    Dla mnie standardem jest odrobienie pracy domowej w czasie wolnym/prywatnym , samodzielne i wg zasad dotyczących danego zadania (jeżeli nauczyciel mówi "obserwuj wzrost szczypiorku i rób codziennie notatkę ze swoich obserwacji, jasnym jest, że nie pisze się "codziennych" notatek jednego wieczora). A także w miarę porządnie. "w miarę" oznacza , że nie będę zmuszała do osiągnięcia 100% możliwości za każdą cenę w każdej dziedzinie, ale nie uznaję za porządne robienie na kolanie przed TV, jeżeli dany osobnik osiąga lepszy efekt pracując w warunkach do tego odpowiednich. Z szacunku dla nauczyciela, praca powinna być czytelna i nie upaćkana ketchupem.

                                                    Nie sądzę, że moje standardy zagrażają społeczeństwu i cywilizacji.



                                                  • 27.04.13, 11:50
                                                    Dodam jeszcze, że bez problemu mogę uznac standardy nauczyciela jeżeli nie kłócą się z moimi.
                                                    Mogę uznać wymaganie, żeby praca domowa była gotowa na poranek konkretnego dnia. Nie uznałabym , że musi być wydrukowana na kredowym papierze.
                                                  • 27.04.13, 12:01
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Dodam jeszcze, że bez problemu mogę uznac standardy nauczyciela jeżeli nie kłócą się
                                                    > z moimi.
                                                    > Mogę uznać wymaganie, żeby praca domowa była gotowa na poranek konkretnego dnia.

                                                    Tośmy znaleźli wspólny język i wspólnie wyznawane wartości.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • 27.04.13, 12:32
                                                    Gwoli ścisłości: To nie jest moja wartość ani standard, ale ponieważ nie kłóci się z moimi, mogę go uznać.

                                                    Podobnie jak strój na WF - dla mnie standardem jest czysty i bawełniany, ale nie widzę problemu jeżeli szkoła zażyczy sobie, żeby dół był ciemny a koszulka biała ( w dzisiejszych czasach to nie problem). Tylko musi mi o tym powiedzieć.
                                                  • 27.04.13, 15:46
                                                    > > Tylko, że doświadczony nauczyciel mówi o swoich oczekiwaniach dzieciom (i
                                                    > rodzicom
                                                    > > na zebraniach) w kwestiach nieoczywistych, takich jak praca domowa czy st
                                                    > rój do szkoły
                                                    >
                                                    > Wiesz, ja nie jestem właśnie zwolennikiem takiej szkoły. Społeczeństwo, w który
                                                    > m nauczyciel najpierw musi rodzicom zdefiniować pracę domową i standard jej wyk
                                                    > onywania, jest społeczeństwem zdegenerowanym.

                                                    Edukacje zakocznylam juz pare ladnych lat temu a mature robilam dokladnie 11 lat temu. Przez te wszystkie lata myslalam, ze praca domowa ma byc gotowa na poczatek lekcji a kiedy i gdzie zostanie zrobiona to jest wylacznie moja sprawa, nauczyciel ocenia wylacznie efekt. Wiec jesli zrobilam na kolanie na przerwie w szatni to oczywiste, ze nie dostanie stopnia jak za ladnie zrobione zadanie w domu ze szlaczkami itd.

                                                    Natomiast jesli nauczyciel zlapal kogos na ODPISYWANIU pracy domowej to najczesciej zabieral zeszyt, jedynek sie raczej sie nie praktykowalo, za brak pracy domowej stawiano minusy i chyba trzeci minus to byla jedynka. Moze nauczyciele mieli wiecej zrozumienia? Wiekszosc doroslych po pracy tez nie ma ochoty siedziec i pisac raportow i czy robic prezentacji a dzieci sie jednak zmusza. Wiec ja spedzilam szkole na kombinowaniu jak sie nie narobic, np. zaraz na poczatku roku sama sie zglaszalam do odpowiedzi i potem przez dwa miesiace mialam spokoj poki nauczyciel nie przepytal wszystkich z listy. Potem znow sie gruntownie przygotowywalam i znow sama sie zglaszalam do odpowiedzi. I tak szkola uplynela mi raczej bezbolesnie i niewielkim nakladem pracy z przedmiotow, ktorych i tak nie lubilam. Oczywiscie nauczyciele takiej biologii lubia myslec, ze funcje zyciowe pantofelka przydadza sie do czegos wiecej niz pomocy w nauce wlasnym dzieciom a historycy uwazaja, ze znajomosc daty bitwy bedzie miala jakiekolwiek znaczenie po najblizszej klasowce ale tak nie jest. Ze wszystkich przedmiotow szkolnych przydalo mi sie przysposobienie obronne - gruntowna wiedza o pierwszej pomocy itd, matematyka i fizyka - zostalam inzynierem, jezyki - mialam kiepskich nauczycieli ale cos w glowie zostalo, geografia ekonomiczna. Chemia, historia, biologia ... strata czasu. Jezyk polski, gdyby w szkole sredniej byl prowadzony jako zajecia z literatury na cos by sie przydal ale Orzeszkowa nie zmusza do glebszych refleksji.
                                                    --
                                                    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
                                                • 27.04.13, 15:57
                                                  scher napisał:

                                                  > Chodzi o to, co dziecko umie - tu się zgadzamy.
                                                  >
                                                  > Tylko nie mów mi, że nie mam prawa ocenić negatywnie faktu, że dziecko wprawdzi
                                                  > e nauczyło się, ale nie w określonym przeze mnie terminie. Nauczyciel to nie pl
                                                  > uszowy miś - ma wymagać, stawiać warunki, ustalać zasady. A sympatię uczniów zd
                                                  > obywa się w sposób naturalny, nie trzeba się przed nimi w tym celu płaszczyć.

                                                  Nauczyciel nie ma zdobywac sympatii uczniow tylko ma zdobywac szacunek. A ten zdobywa sie nie stawianiem jedynek a sprawiedliwoscia. Najbardziej szanowanym nauczycielem w mojej klasie byla matematyczka, bardzo surowa i wymagajaca ale stosujaca rowne zasady dla wszystkich. I na tej zasadzie prymuska-lizuska wlazaca w tylek wszystkich nauczycielom dostala jedynke na semestr za permanentne sciaganie. Nie bylo, ze boli. Zasady byly jasne - za sciaganie jedynka bez mozliwosci poprawy, zakomunikowane wszystkim na poczatku roku. Zostala raz zlapana na sciaganiu - jedynka, drugie raz - tez. Kartkowka - to samo. Chodzili do niej nauczyciele, dyrektor, rodzice - nie ugiela sie. Nie byla to nauczycielka-rowniacha ale uczniowie ja szanowali i mysle, ze wiekszosc z perspektywy czasu ocenia, ze jednak ja lubila. Nie bylo zartow na lekcji, byly duze wymagania ale miala tez serce do uczniow i nigdy nikomu jedynki za brak pracy domowej nie postawila.
                                                  --
                                                  Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
                                                  • 27.04.13, 16:46
                                                    black_halo napisała:

                                                    > Nauczyciel nie ma zdobywac sympatii uczniow tylko ma zdobywac szacunek. A ten
                                                    > zdobywa sie nie stawianiem jedynek a sprawiedliwoscia.

                                                    Tu nie ma sporu.

                                                    > Najbardziej szanowanym nauczycielem w mojej klasie byla matematyczka, bardzo
                                                    > surowa i wymagajaca ale stosujaca rowne zasady dla wszystkich. I na tej zasadzie
                                                    > prymuska-lizuska wlazaca w tylek wszystkich nauczycielom dostala jedynke na semestr
                                                    > za permanentne sciaganie. Nie bylo, ze boli.

                                                    Czyli jednak nauczyciel cieszący się szacunkiem stawia jedynki, prawda?
                                                    Czy to są jedynki za ściąganie, czy za brak pracy domowej - to jest kwestia drugorzędna, techniczna, zależna od wymagań konkretnego nauczyciela. Jaka różnica, czy nauczyciel okazuje konsekwencję w sprawie ściągania, czy w sprawie terminowego odrabiania lekcji?

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                    • 27.04.13, 12:28
                                      wielu studentów na zajęcia o 15 uczy się w przerwie 12-15...czyli w sumie mogę podejść o 12, zapytać ich i od razu wywalić z zajęć, bo nie umieją?
                                      • 27.04.13, 12:50
                                        kannama napisał:

                                        > wielu studentów na zajęcia o 15 uczy się w przerwie 12-15...czyli w sumie mogę
                                        > podejść o 12, zapytać ich i od razu wywalić z zajęć, bo nie umieją?

                                        To jest kolejny dowód, że nauczyciele akademiccy nie mają zielonego pojęcia o metodyce pracy z małymi dziećmi, ale uważają, że pozjadali wszystkie rozumy.

                                        W dyskusji o pracy z małymi dziećmi podawać przykłady pracy ze studentami - to dowód niekompetencji.

                                        --
                                        Ne puero gladium!
                                        • 27.04.13, 13:26
                                          > To jest kolejny dowód, że nauczyciele akademiccy nie mają zielonego pojęcia o m
                                          > etodyce pracy z małymi dziećmi, ale uważają, że pozjadali wszystkie rozumy.
                                          >
                                          > W dyskusji o pracy z małymi dziećmi podawać przykłady pracy ze studentami - to
                                          > dowód niekompetencji.

                                          Źródło nieporozumienie widzę w tym, że nikt oprócz ciebie nie dyskutuje o pracy z małymi dziećmi. (Jeśli post startowy dotyczyłby faktycznie małego dziecka, nie byłoby o czym gadać, bo na etapie edukacji wczesnoszkolnej nauczyciel w ogóle nie powinien stawiać jedynek.) Nie wiemy, czy chodzi o 9-latka, 14-latka, czy 18-latka. A w przypadku tego ostatniego "przykłady pracy ze studentami" są znacznie bardziej odpowiednie, niż "metodyka pracy z małymi dziećmi".
                                          • 27.04.13, 13:54
                                            paszczakowna1 napisała:

                                            > Nie wiemy, czy chodzi o 9-latka, 14-latka, czy 18-latka.

                                            Ja wypowiadam się o pracy z uczniem od czwartej klasy szkoły podstawowej do ukończenia gimnazjum, może ciut dłużej.

                                            --
                                            Ne puero gladium!
                                        • 27.04.13, 14:37
                                          ale uczniowie szkół także chodzą na 2 zmianę i co dziecko po szkole po zajęciach dodatkowych zmęczone ma siąść i robić zadanie bo nie może go odrobić rano bo lekcje zaczynają się od 12
                                          • 27.04.13, 15:18
                                            77kunda napisała:

                                            > ale uczniowie szkół także chodzą na 2 zmianę i co dziecko po szkole po zajęciach
                                            > dodatkowych zmęczone ma siąść i robić zadanie bo nie może go odrobić rano

                                            Może usiądź, zamknij oczy i przemyśl problem jeszcze raz. Na pewno dojdziesz do właściwych, logicznych i nieabsurdalnych rezultatów procesu myślowego. Po prostu zajmuje ci to więcej czasu, zdarza się.

                                            --
                                            Ne puero gladium!
                                            • 27.04.13, 19:01
                                              Odpowiadasz bardzo niegrzecznie, a do tego czepiasz się bezpodstawnie. Uważasz, że jest łatwo wytłumaczyć dziecku chodzącemu na drugą zmianę, dlaczego ma prawo robić pracę domową rano w świetlicy, a nie ma prawa, jak zaczną się lekcje? A jak ma okienko?
                                              • 27.04.13, 19:11
                                                paszczakowna1 napisała:

                                                > Uważasz, że jest łatwo wytłumaczyć dziecku chodzącemu na drugą zmianę, dlaczego ma
                                                > prawo robić pracę domową rano w świetlicy, a nie ma prawa, jak zaczną się lekcje?

                                                To jest tak samo łatwe, jak wytłumaczenie dziecku, że może obejrzeć tylko jedną bajkę.

                                                --
                                                Ne puero gladium!
                                              • 27.04.13, 20:15
                                                Ja sie przyznam ,ze moja corka odrabia lekcje na swietlicy,kiedy ma okienko.Nie wsciekam sie na nią o to, zas troche krzywie sie na nią, że wykorzystuje za dobre serce Pani na świetlicy
                                                W ziązku z tym,ze cór po matematyce w srodku lekcji musi sie gdzies podziac,poniewaz nie uczeszcza na 1 przedmiot, w tym czasie przebywa na swietlicy i odrabia zadania z matematyki, ale razem z Panią.Pytam sie czemu samodzielnie do tego nie przysiada,tylko glowe zawraca kobiecie, to odpowiada cwaniakowato ,ze robiąc samemu rownania, zajelyby jej z 30 min, a gdy zawsze do Pani biurka sie przysiądzie to 15 min i koniec lekcji.Ale final koncowy jest, dziecko ma odrobioną prace domową,z pomocą Pani świetlicowej,i załozony cel zostaje osiągniety swoimi sposobami smile
                                    • 09.05.13, 18:50
                                      A jak szef kaze Ci przyniesc raport o 15, to tez bedziesz uwazal ze wszystko jest ok, jesli poprosi o niego o 9.15?
                              • 28.04.13, 11:14
                                verdana napisała:

                                > Czyli innymi słowy - nauczyciel ma prawo oeceniać zgodnie z własnym widzimisię.
                                > Nie, nie ma. Jest system oceniania.

                                Verdano, tak jeszcze wróciłem do tej dyskusji...
                                Jak sobie radzisz z ocenianiem jako nauczyciel akademicki? Też masz jakiś system oceniania narzucony przez radę wydziału, czy oceniasz wg własnego widzimisię?

                                --
                                Ne puero gladium!
                                • 28.04.13, 21:24
                                  Na pierwszym wykładzie/seminarium bardzo szczegółowo omawiam zasady zaliczenia. Czyli - za co sa stopnie na kolokwium, jak odbywa sie egzamin, jak wylicza sie srednią, jak zalicza sie semestr seminarium. Na seminarium podaje datę, która jest datą przysłania wymaganej pracy. Kto nie przyśle - nie ma szans np. na ocene bdb. Kto nie przyśle do zakończenia semestru - nie ma szans na zaliczenie. Jak rozliczam obecności/nieobecności.
                                  Nie ma tu mowy o żadnych odstepstwach,z wyjątkiem zdarzeń losowych.
                                  Część z tego systemu jest narzucona, wbrew moim poglądom przez ministerstwo (na przykład wspólna ocena z cwiczeń i wykładu, absurd), o części decyduję ja, ale mam obowiązek poinformować o tym studentów i wpisać zasady oceny do sylabusa. Czyli nie ma moey o "widzimisię" - mój systtem oceny podlega kontroli, a ja kontroluję asystentów.
                                  --
                                  zpopk.blox.pl
                                  • 01.05.13, 19:15
                                    verdana napisała:

                                    > Czyli nie ma mowy o "widzimisię"

                                    Kto decyduje o treści oceny?

                                    --
                                    Ne puero gladium!
                                    • 01.05.13, 20:41
                                      Sprowadzasz sprawe do absurdu. Ja decyduję o ocenie - dokladnie zresztą mówiąc, za co otrzymuje siękonkretny stopień, co jest wystarczające, a co nie do zaliczenia - student oczywiście potem moze zobaczyć pracę i ew. się spierać. Natomiast terminy, zakres umiejętności, ilość punktów potrzebnych na zaliczenie itd jest spisana i weryfikowana.
                                      Nie ma ta, ze powien :"a wie pan, nie zaliczę, bo pan przysłał pracę o 23.55, a praca w nocy to zadna praca, jest oczywiste, ze magisterium piszemy w dzień i nie przesyłamy w ostatniej chwili." , albo "Widziałam, jak pani robiła prezentację tuż przed zajeciami, więc stawiam ocenę niedostateczną, bo prezentację robi się w domu".
                                      --
                                      zpopk.blox.pl
                                      • 02.05.13, 00:01
                                        verdana napisała:

                                        > Ja decyduję o ocenie - dokladnie zresztą mówiąc, za co otrzymuje się konkretny
                                        > stopień, co jest wystarczające, a co nie do zaliczenia

                                        Kierujesz się przy tym swoim widzimisie, czy wiedzą fachową i doświadczeniem?

                                        --
                                        Ne puero gladium!
                                        • 02.05.13, 10:04
                                          Wiedzą fachową - w ocenianiu PRACY a nie tego, czy została ona przygotowana sumiennie w domu, czy też akurat ten fragment student pisał w popłochu na poprzednim wykładzie.
                                          --
                                          zpopk.blox.pl
                                          • 02.05.13, 10:12
                                            verdana napisała:

                                            > Wiedzą fachową - w ocenianiu PRACY a nie tego, czy została ona przygotowana
                                            > sumiennie w domu, czy też akurat ten fragment student pisał w popłochu na
                                            > poprzednim wykładzie.

                                            Natomiast metodyka pracy z uczniami, nie studentami, zakłada, że ważna jest nie tylko wiedza końcowa ucznia, lecz sposób dochodzenia do niej, pilność, sumienność, obowiązkowość. Dlatego w przypadku uczniów to też podlega ocenie.

                                            --
                                            Ne puero gladium!
                                            • 02.05.13, 10:51
                                              Byłam nauczycielką. I naprawdę, bardziej interesowało mnie to, czy uczeń umie, niz to, jak się tego nauczył. Jesli umie, a się nie uczył, tylko sam doszedł do rozwiązania, albo wie, bo kiedyś coś czytał na ten temat - nie szkodzi. Moze nawet lepiej.
                                              Sumienność i obowiązkowość sa bardzo cenne. Ale są różni ludzie i rózne cnoty - umiejętność szybkiej decyzji, działania w stresie, umiejętność błyskawicznego działania i improwizacji - sa w bardzo wielu dziedzinach życia i zawodach znacznie bardziej cenne niz sumienność.
                                              --
                                              zpopk.blox.pl
                                              • 02.05.13, 10:57
                                                verdana napisała:

                                                > Sumienność i obowiązkowość sa bardzo cenne. Ale są różni ludzie i rózne cnoty

                                                Więc pozwól, że w konkretnej sytuacji nauczyciel sam rozstrzygnie, co w danym przypadku dla danego ucznia będzie cenniejsze. Osobiście mam już do siebie zaufanie, że wychowując dziecko, potrafię podjąć roztropną decyzję. Wiem, kiedy wymagać i trzymać się zasad, a kiedy dopuścić wyjątek.

                                                --
                                                Ne puero gladium!
                                                • 02.05.13, 17:50
                                                  Nie wychowujesz uczniów, uczysz ich. Nie wierzę, ze tak dobrze znasz kilkadziesiąt dzieci co roku, ze wiesz, co jest dla nich najlepsze. Robisz po prostu to, co uwazasz za najlepsze. Gdyby było inaczej, uznałbyć , zę nie dla wszystkich ta sumienność jest najwazniejsza - a najwyraźniej "znasz" uczniów na tyle, ze wychowujesz wszystkich identycznie. Czyli nawet nie próbujesz ich poznać.
                                                  --
                                                  zpopk.blox.pl
                                                  • 02.05.13, 19:19
                                                    Mam do siebie zaufanie, potrafię podjąć roztropną decyzję. Wiem, kiedy trzymać się zasad, a kiedy odpuścić.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • 02.05.13, 20:32
                                                    scher jest nauczycielem??
                                                  • 02.05.13, 20:49
                                                    Tak.
                                                    --
                                                    zpopk.blox.pl
                                                  • 03.05.13, 17:46
                                                    Dziękuję wszystkim bogom że nie miałam nauczycieli takich jak sher i modlę sie by dzieci też takich nie mieli. Dla mnie zdecydowanie ważniejsze jest by dziecko coś umiało, starało sie nadrobić zapominalstwo itp. niż kiedy to zrobi.
                                                    --
                                                    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
                                                    http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
                                                    KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
                                                  • 03.05.13, 18:27
                                                    yula napisała:

                                                    > Dziękuję wszystkim bogom

                                                    Jest jeden Bóg.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                    • 26.04.13, 15:41
                      > Dlatego nauczyciel być może nie postawi tej jedynki, lecz piątkę. Za umiejętnoś
                      > ć szybkiej decyzji, zrobienia czegoś pod presją czasu, refleks... To zależy, cz
                      > ego akurat chciał nauczyć.

                      problem w tym, że - jeśli przedstawiasz to w ten sposób - uczeń nie może wiedzieć (i nigdy nie będzie do końca pewnym), o co w danym momencie chodzi nauczycielowi. więc nie będzie wiedział, czego może się spodziewać i jakie są zasady gry - bo zasady ustala ad hoc nauczyciel "zależnie od tego, czego akurat chce nauczyć". to uczy tylko jednego: że nauczyciel ma władzę absolutną, a uczeń ma siedzieć cicho i być wdzięcznym za wielką łaskę - czy dostanie piątkę, czy jedynkę.

                      --
                      A ja wdycham Londynu grypogenne opary
                      I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
                      Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
                      Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
                      • 26.04.13, 16:00
                        a.nancy napisała:

                        > problem w tym, że - jeśli przedstawiasz to w ten sposób - uczeń nie może wiedzieć
                        > (i nigdy nie będzie do końca pewnym), o co w danym momencie chodzi nauczycielowi

                        Zawsze jest jakaś opcja domyślna, czyli w razie wątpliwości trzymam się standardów. Standardem jest, że pracę mam wykonać w domu, starannie i z namysłem - tego mi nauczyciel nie musi mówić.

                        Gdyby nauczyciel chciał natomiast sprawdzić mój refleks, umiejętność działania pod presją czasową, to niech zapowie wcześniej, że będzie szczególnie premiować prace pisane na kolanie, na przerwie.
                        Możemy się tak umówić?

                        --
                        Ne puero gladium!
            • 26.04.13, 20:30
              Podejrzewam, że rzeczonego ucznia g... będzie obchodziło, czy jest to uczciwe czy nie. W realnym życiu nie dostanie pały, rodzice się nie czepną i nawet nie będą wiedzieli, że praca była robiona w szkolnej toalecie. Przypie...nie się do wszystkiego uczy właśnie tego - takiego lawirowania, żeby uniknąć opresji...
              --
              -------------------------------------------------------------
              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • 27.04.13, 07:40
              scher napisał:

              > morekac napisała:
              >
              > > Następnym razem dziecko będzie robiło pracę domową w toalecie...
              >
              > Jeżeli uznajesz jako matka, że to byłoby uczciwe...
              A jak będzie odrabiało w toalecie w domu zawiązując sobie równocześnie buty przed wyjściem to będzie więcej przez to umiało?


              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • 01.05.13, 16:23
          scher napisał:

          > Nauczyciel może ocenić wszystko, co uzna za ważne dla skutecznego wpojenia dzie
          > cku wiedzy ze swojego przedmiotu.
          >

          Jasne. Wiedze nalezy WPAJAĆ, a potem EGZEKWOWAĆ.
          Później mozna juz tylko dziwic sie, dlaczego instynkt silniejszy od seksualnego - uczenia się - w szkole dziwnie zanika.
          --
          "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
          • 01.05.13, 19:11
            Taaa, każde dziecko ma instynkt uczenia się na pamięć tabliczki mnożenia i nauczyłoby się jej śpiewająco samo, gdyby dorośli nie zniechęcili go do nauki, stosując metody oparte na przymusie.

            Uczniowie, dowiedziawszy się, że ich nauczyciel matematyki poszedł od dziś na zwolnienie, wydają z siebie spontaniczny, masowy jęk zawodu. To jest silniejsze od popędu seksualnego.

            Samo to, że w kontekście nauki szkolnej piszesz o seksualności, świadczy o tym, że za dużo z lewackimi mediami obcujesz, zbyt dużo parad równości oglądasz, za wiele medialnych wrzutek przeżuwasz.

            --
            Ne puero gladium!
            • 01.05.13, 20:43
              Uczył mnie matematyk, którego chorobę klasa kwitowała jękiem zawodu. Można.
              --
              zpopk.blox.pl
              • 02.05.13, 00:00
                verdana napisała:

                > Uczył mnie matematyk, którego chorobę klasa kwitowała jękiem zawodu.

                I pozwalał odrabiać lekcje na kolanie?

                --
                Ne puero gladium!
                • 02.05.13, 07:58
                  Mój syn miał nauczyciela , który mógłby dostać nagrodę Nobla za "nauczycielstwo". Wymagający, ale bardzo wspierający, z szacunkiem odnoszący się do ucznia. Nie będę opisywała szczegółów, dodam tylko, że uczniowie tego nauczyciela odwiedzają go przez lata po zakończeniu szkoły. Na etapie dalszej edukacji, nawet z problemami merytorycznymi.

                  Ten nauczyciel pozwalał odrabiac lekcje na przerwie. Pozwalał tez na lekcji pic i jeść (tak, żeby nie przeszkadzać innym) . Ba, wprost powiedziała, że wie, że czasami zdarzają się sytuacje wazniejsze niż praca domowa, więc żeby mu o tym powiedziec przed lekcją.
                  • 02.05.13, 09:52
                    joa66 napisała:

                    > Mój syn miał nauczyciela , który mógłby dostać nagrodę Nobla za "nauczycielstwo".
                    > Wymagający, ale bardzo wspierający, z szacunkiem odnoszący się do ucznia. Nie będę
                    > opisywała szczegółów, dodam tylko, że uczniowie tego nauczyciela odwiedzają go
                    > przez lata po zakończeniu szkoły. Na etapie dalszej edukacji, nawet z problemami
                    > merytorycznymi.
                    > Ten nauczyciel pozwalał odrabiac lekcje na przerwie. Pozwalał tez na lekcji pic
                    > i jeść (tak, żeby nie przeszkadzać innym).

                    Czy to oznacza, że nauczyciel, aby być uznany za wzorzec nauczyciela, powinien pozwalać na odrabianie lekcji na przerwie, na picie i jedzenie na lekcji?

                    --
                    Ne puero gladium!
                    • 02.05.13, 09:59
                      to oznacza, że nauczyciel INFORMUJE o swoich oczekiwaniach!!!!!!

                      • 02.05.13, 10:02
                        joa66 napisała:

                        > to oznacza, że nauczyciel INFORMUJE o swoich oczekiwaniach!!!!!!

                        Ale odpowiedz na pytanie.

                        --
                        Ne puero gladium!
                        • 02.05.13, 10:03
                          To jest odpowiedź na pytanie.
                          --
                          zpopk.blox.pl
                          • 02.05.13, 10:09
                            verdana napisała:

                            > To jest odpowiedź na pytanie.

                            Pytanie brzmiało:
                            Czy to oznacza, że nauczyciel, aby być uznany za wzorzec nauczyciela, powinien pozwalać na odrabianie lekcji na przerwie, na picie i jedzenie na lekcji?

                            Kwestia informowania uczniów o oczekiwaniach jest oczywista i już o niej dyskutowaliśmy wcześniej.

                            --
                            Ne puero gladium!
                            • 02.05.13, 10:15
                              Czy to oznacza, że nauczyciel, aby być uznany za wzorzec nauczyciela, powinien pozwalać na odrabianie lekcji na przerwie, na picie i jedzenie na lekcji?


                              Nie, inny znany nauczyciel darzony szacunkiem nie pzowalal na picie i jedzenie na lekcji. O czym poinformował.

                              Scher, Ty udajesz czy naprawdę nie rozumiesz?
                              • 02.05.13, 10:17
                                joa66 napisała:

                                > Czy to oznacza, że nauczyciel, aby być uznany za wzorzec nauczyciela, powini
                                > en pozwalać na odrabianie lekcji na przerwie, na picie i jedzenie na lekcji?

                                > Nie, inny znany nauczyciel darzony szacunkiem nie pzowalal na picie i jedzenie
                                > na lekcji. O czym poinformował.

                                Musiał poinformować, czy też niejedzenie i niepicie na lekcji jest może standardem?

                                --
                                Ne puero gladium!
                                • 02.05.13, 10:26
                                  Najwyraźniej nie jest, skoro część nauczycieli - coraz większa- pozwala.
                                  --
                                  zpopk.blox.pl
                                  • 02.05.13, 10:28
                                    verdana napisała:

                                    > Najwyraźniej nie jest

                                    Najwyraźniej, najwyraźniej... Czy Ty masz w ogóle jakieś własne zdanie, czy może jak wielu ludzi dzisiaj też zachorowałaś na relatywizm?

                                    --
                                    Ne puero gladium!
                                    • 02.05.13, 10:29
                                      Choroba sa sztywne zasady, nie relatywizm. I jeśli tak zwracasz się do uczniów, to trudno sie dziwić, ze jesteś tak okropnie sfrustrowany.
                                      --
                                      zpopk.blox.pl
                                      • 02.05.13, 10:41
                                        verdana napisała:

                                        > Choroba sa sztywne zasady, nie relatywizm.

                                        Nie, chorobą są skrajności. Skrajnością jest relatywizm, skrajnością są sztywno stosowane zasady, brak elastyczności przejawiający się w dopuszczaniu wyjątków.
                                        Nie jest natomiast chorobą samo posiadanie zasad. Wyjątki z definicji są wyjątkowe - i o nich tu nie dyskutujemy.

                                        Jednym z wyjątków będzie zasada "zwycięzców się nie sądzi" - też o tym pisałem.

                                        --
                                        Ne puero gladium!
                                    • 02.05.13, 10:30
                                      A ty jak wielu czapkowanie władzy? Smutne.
                                      • 02.05.13, 10:43
                                        joa66 napisała:

                                        > A ty jak wielu czapkowanie władzy?

                                        Smutne jest to, że oddajesz dziecko pod czyjąś opiekę i obowiązek stosowania się dziecka do poleceń tej osoby traktujesz w kategoriach czapkowania władzy. W ten sposób myśląc, to wymaganie posłuszeństwa dla rodziców też będzie uczeniem dziecka czapkowania władzy.

                                        --
                                        Ne puero gladium!
                                        • 02.05.13, 10:48
                                          Bo jest. Posłuszeństwo - oprócz zupełnie małego dziecka - musi zgadzać sie ze standardami moralnymi i osobistym wyborem tego, kto jest posłuszny. Jesli rodzic kaze dziecku zrobić coś, co to uznaje za głęboko niesłuszne, to posłuszeństwo w tym wypadku nie jest zadną cnotą.
                                          --
                                          zpopk.blox.pl
                                          • 02.05.13, 10:54
                                            verdana napisała:

                                            > Bo jest. Posłuszeństwo - oprócz zupełnie małego dziecka - musi zgadzać sie ze
                                            > standardami moralnymi i osobistym wyborem tego, kto jest posłuszny.

                                            Oczywiście masz rację, ale w przypadku dziecka sprawa nie jest wcale tak mało skomplikowana, jak to przedstawiasz. Każdą konkretną sytuację należałoby rozpatrywać oddzielnie, w odniesieniu do wartości, które chcemy dziecku wpoić.

                                            Ja chcę wpoić, że pracę domową trzeba odrabiać poprzedniego dnia, sumiennie i w skupieniu. Czy wymaganie od dziecka posłuszeństwa tej kwestii jest moralne wg Ciebie?


                                            --
                                            Ne puero gladium!
                                            • 02.05.13, 11:17
                                              Jak najbardziej. I nie widzę w tym nic złego. Pod warunkiem, że dotyczy stosunkowo małego dziecka. Starszy gimnazjalista czy licealista może uznać, ze coś jest wazniejsze od pracy domowej i odrobić ją wtedy, gdy uzna za stosowne.
                                              --
                                              zpopk.blox.pl
                                              • 02.05.13, 11:20
                                                verdana napisała:

                                                > Jak najbardziej. I nie widzę w tym nic złego. Pod warunkiem, że dotyczy stosunkowo
                                                > małego dziecka. Starszy gimnazjalista czy licealista może uznać, ze coś jest wazniejsze
                                                > od pracy domowej i odrobić ją wtedy, gdy uzna za stosowne.

                                                Oczywiście. Wolność jest to możliwość samodzielnego podejmowania decyzji - i ponoszenia konsekwencji swoich wyborów. Konsekwencją może być to, że nauczyciel uzna taką pracę za zrobioną po terminie, więc jej nie przyjmie.

                                                --
                                                Ne puero gladium!
                                • 02.05.13, 10:32
                                  Poinformował ponieważ wiedział, że to może nue być jasne w kontekście oczekiwan innych nauczycieli. Nie umarł od poinformowania.

                                  A odrabianie lekcji najpóxniej do końca dnia poprzedniego jest TWOIM standardem, a nie uniwersalnym.

                                  Popełniasz grzech pychy wink
                                  • 02.05.13, 10:46
                                    joa66 napisała:

                                    > Poinformował ponieważ wiedział, że to może nue być jasne w kontekście oczekiwan
                                    > innych nauczycieli.

                                    Ale gdyby uznał, że to standard, który powinien być oczywisty, toby nie poinformował.

                                    > A odrabianie lekcji najpóxniej do końca dnia poprzedniego jest TWOIM standardem,
                                    > a nie uniwersalnym.

                                    Uważam inaczej. Dziecko przygotowuje się do lekcji na rano. Odrabianie pracy domowej na przerwie nie jest normalne.

                                    --
                                    Ne puero gladium!
                                    • 02.05.13, 11:09
                                      Nie jest normalne - jest. Nie jest norma, a to trochę co innego. Jest wyjątkowym przypadkiem, kiedy dziecko zapomniało odrobić lekcji w domu.
                                      --
                                      zpopk.blox.pl
                                      • 02.05.13, 11:12
                                        verdana napisała:

                                        > Nie jest normalne - jest. Nie jest norma, a to trochę co innego. Jest wyjątkowym
                                        > przypadkiem, kiedy dziecko zapomniało odrobić lekcji w domu.

                                        No i ocena tego wyjątku należy do nauczyciela.

                                        --
                                        Ne puero gladium!
                                        • 02.05.13, 11:21
                                          Tak, ale nie doraźnie. Ocena zalezy od nauczyciela, ale nauczyciel musi uprzedzić z góry, jak bedzie to oceniał.
                                          Czyli - łapie dziecko odrabiające prace domową na przerwie. Nie robi nic. Na poczatku lekcji mówi "Dziś zobaczyłem, jak jeden z waszych kolegów odrabiał lekcje na przerwie. Więc uprzedzam - praca ma być robiona w domu, nie na przerwie. Następnym razem, gdy kogoś przyłapię na robieniu pracy na przerwie, potraktuję to po prostu jako brak pracy domowej".
                                          Wtedy wszystko jest OK. Natomiast stawianie jedynki komuś, kto nie został uprzedzony o tym, jakie są zasady nauczyciela jest nieuczciwe.
                                          --
                                          zpopk.blox.pl
                                          • 02.05.13, 11:25
                                            verdana napisała:

                                            > Wtedy wszystko jest OK. Natomiast stawianie jedynki komuś, kto nie został uprzedzony
                                            > o tym, jakie są zasady nauczyciela jest nieuczciwe.

                                            O tym też już pisałem. Szkoła, w której trzeba by uprzedzać uczniów i rodziców, że nie wolno odrabiać lekcji na przerwie, na kolanie, jest społecznością zdegenerowaną.

                                            --
                                            Ne puero gladium!
                • 02.05.13, 08:51
                  Tak. I kiedy zwymyślałam wychowawczynię podszedł do mnie i powiedział "Dlaczego płaczesz? Dobrze zrobiłaś, miałas rację".
                  I jak stawiał dwóję to mówił "Zdarza się w najlepszych rodzinach"
                  I był bardzo, bardzo wymagający.
                  --
                  zpopk.blox.pl
                  • 02.05.13, 09:25
                    Wlaśnie! Ludzie czesto mylą ponizanie uczniow, bezwzgledność i nawet okrucieństwo z wysokimi wymaganiami. Jedno z drugim nie ma nic, ale to nic wspólnego - jak widac.
                    --
                    "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
                    • 02.05.13, 09:40
                      Ludzie często mylą wymagania z:

                      Szef (nauczyciel) na zawsze rację. Jeżeli jej nie ma patrz punkt 1 .

                    • 02.05.13, 09:47
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Wlaśnie! Ludzie czesto mylą ponizanie uczniow, bezwzgledność i nawet okrucieństwo
                      > z wysokimi wymaganiami.

                      Czy wymaganie, aby dziecko nie robiło pracy domowej na przerwie, na kolanie, jest poniżaniem, bezwzględnością, okrucieństwem?

                      --
                      Ne puero gladium!
                      • 02.05.13, 09:51
                        Człowieku, to są TWOJE oczekiwania.

                        Nauczyciel powinien przedstawic swoje na poczatku roku!

                        Chyba, ze z natury czapkujesz władzy ..
                        • 02.05.13, 10:16
                          joa66 napisała:

                          > Człowieku, to są TWOJE oczekiwania.
                          > Nauczyciel powinien przedstawic swoje na poczatku roku!

                          Czy nie jest dla ciebie oczywiste, że praca domowa winna być wykonana starannie i w skupieniu, nie na kolanie, czy też trzeba cię o tym dodatkowo informować, pisemnie definiując pojęcie pracy domowej i tryb jej wykonywania?

                          --
                          Ne puero gladium!
                          • 02.05.13, 10:28
                            Toteż nauczyciel ocenia starannośc!

                            A praca domowa wykonana byle jak na kolanie, ale W DOMU, jest ok?
                            • 02.05.13, 10:30
                              joa66 napisała:

                              > Toteż nauczyciel ocenia starannośc!

                              Ocenia też pilność, sumienność i stosunek do obowiązków. Praca domowa odrobiona na przerwie nie przechodzi pozytywnie tej oceny.

                              > A praca domowa wykonana byle jak na kolanie, ale W DOMU, jest ok?

                              A jak myślisz?

                              --
                              Ne puero gladium!
                              • 02.05.13, 10:33
                                Myślę, ze brniesz mimo, ze brakuje Ci argumentówwink
                                • 02.05.13, 10:36
                                  Innymi słowy - nie odrobienie pracy domowej jest lepszym stosunkiem do obowiązków, niz jej odrobienie w ostatniej chwili. Wspaniała nauka dla dziecka na dalsze życie - jesli o czymś zapomniałeś, lepiej po prostu tego nie rób, a nie staraj sie naprawić swojego zapominalstwa. Wymarzony pracownik, słowo daję...
                                  --
                                  zpopk.blox.pl
                                  • 02.05.13, 10:47
                                    Powtarzasz to, co już przedyskutowaliśmy.

                                    --
                                    Ne puero gladium!
                                    • 02.05.13, 10:53
                                      Brak argumentu?
                                      --
                                      zpopk.blox.pl
                                      • 02.05.13, 10:59
                                        verdana napisała:

                                        > Brak argumentu?

                                        Argument już podawałem: Gdyby moje dziecko z takiej sytuacji wyciągnęło takie wnioski, byłbym załamany.

                                        --
                                        Ne puero gladium!
                                        • 02.05.13, 11:14
                                          To możesz już zacząć sie załamywać. Bo albo Twoje dziecko kłamie, albo nie jest dostosowane do życia w społeczeństwie. Robienie czegoś absolutnie zbędnego, bez potrzeby, bez nagrody, tylko po to, aby robić nie jest dobrym przygotowaniem do życia - bowiem w zyciu trzeba dokonywać racjonalnych wyborów.
                                          Odrobienie lekcji, której nikt nie sprawdzi i nie oceni jest istotne tylko wtedy, gdy przyda się samemu dziecku - na przykład sa to słówka języka. Ale pokolorowanie obrazka, czy napisanie ćwiczenia, któregorozwiązanie poznało się już na lekcji - jest nieprzydatne i jest zwykłą stratą czasu.
                                          --
                                          zpopk.blox.pl
                                          • 02.05.13, 11:18
                                            Tę gałąź dyskusji uznaję za zakończoną. Wymieniliśmy argumenty i nie wypracowaliśmy wspólnego stanowiska.

                                            --
                                            Ne puero gladium!
                                  • 02.05.13, 13:40
                                    verdana napisała:

                                    > Wspaniała nauka dla dziecka na dalsz
                                    > e życie - jesli o czymś zapomniałeś, lepiej po prostu tego nie rób, a nie stara
                                    > j sie naprawić swojego zapominalstwa.

                                    Nie rob, bo najwazniejsze, zebys poniosł zasluzoną karę - chociaz nie bardzo wiadomo za co. Brrrrr....

                                    --
                                    Z punktu widzenia przyrody kotów zawsze jest za dużo. Landora
                                    • 02.05.13, 15:29
                                      > Wspaniała nauka dla dziecka na dalsz
                                      > e życie - jesli o czymś zapomniałeś, lepiej po prostu tego nie rób, a nie stara
                                      > j sie naprawić swojego zapominalstwa.
                                      nangaparbat3
                                      Nie rob, bo najwazniejsze, zebys poniosł zasluzoną karę - chociaz nie bardzo wiadomo za co. Brrrrr....


                                      Osobiscie byłabym stokroc bardziej wsciela na dziecko ,gdyby zobaczylo na przerwie ,ze nie ma np odrobionych zadań z matmy ,a mimo tego nie poczuwaloby sie do obowiązku nadrobic zaleglosci na tej 15 min przerwie, niz jakby postaralo sie samodzielnie rozwiązac kilka rownan na przerwie i byc przygotowanym na lekcje, zamiast siedziec bezczynie przez te kilka-kilkanascie min. i gapic sie wsciane czekając na dzwonek ,bez chęci uzupelnienia braków jakie dostrzeglo.To by mnie bardziej wkurzyło, totalna olewka juz ma maxa ,wiedząc że mialo szanse na przerwie jakos wybrnąc i uzupelnic zadane ćwiczenie
                                      Podobnie jest ze slowkami na j.obcy
                                      Jeśli jakims cudem wyleci mu z glowy,ze trzebabylo sie nauczyc słówek na ang.i dopiero w szkole sobie o tym przypomina, to na przerwie,lepiej niech próbuje wdrązyc wiedze z danego dzialu, nawet w stopniu minimalnym,niż w ogole nie mial poczucia obowiazku otworzyc podrecznik i sobie utrwalic co nie co tuz przed lekcją
                                      I tak, bylabym o wiele bardziej zła na dziecko ,gdyby dostalo ndst ,za to ,że nie ma wykonanego zadania,i podczas lekcji wyszlo by na jaw, niz za to ,ze na przerwie staralo sie braki nadrobić, mimo identycznej kary w postaci 1
                                      • 02.05.13, 18:56
                                        szamanta napisała:

                                        > I tak, bylabym o wiele bardziej zła na dziecko, gdyby dostalo ndst, za to ,że nie ma
                                        > wykonanego zadania,i podczas lekcji wyszloby na jaw, niz za to ,ze na przerwie staralo
                                        > sie braki nadrobić, mimo identycznej kary w postaci 1

                                        Popieram takie wychowanie.

                                        --
                                        Ne puero gladium!
                                        • 03.05.13, 20:07
                                          Popierasz i karzesz? Nie bardzo to rozumiem.
                                          --
                                          zpopk.blox.pl
                                • 02.05.13, 10:37
                                  joa66 napisała:

                                  > Myślę, ze brniesz mimo, ze brakuje Ci argumentówwink

                                  Jak mi brakuje? Cały czas logicznie przedstawiam ci swój punkt widzenia. Uważam merytorycznie uzasadniony.

                                  --
                                  Ne puero gladium!
                                  • 02.05.13, 10:40
                                    To, ze jest to logiczne, to też Twój relatywny punkt widzenia.

                                    Na razie widać tylko bezrefleksyje posłuszeństwo i/lyb pychę w nazywaniu swoich standardów standardami uniwersalnymi. BTW, które przykazanie zostaje złamane skoro mówimy o uniwersalnych standardach?
                                    • 02.05.13, 10:48
                                      joa66 napisała:

                                      > To, ze jest to logiczne, to też Twój relatywny punkt widzenia.

                                      Więc obal moje argumenty drogą logicznego wnioskowania. Do dzieła!

                                      --
                                      Ne puero gladium!
                                      • 02.05.13, 10:53
                                        Już obaliłam,

                                        A Ty nie odpowiedziałeś na pytanie:

                                        BTW, które przykazanie zostaje złamane skoro mówimy o uniwersalnych standardach?
                                        • 02.05.13, 11:02
                                          joa66 napisała:

                                          > Już obaliłam,

                                          A możesz jakoś zebrać do kupy wszystkie przesłanki i wynikające z nich wnioski?

                                          > A Ty nie odpowiedziałeś na pytanie:
                                          > BTW, które przykazanie zostaje złamane skoro mówimy o uniwersalnych
                                          > standardach
                                          ?

                                          Nie sądzę, aby standard, że pracę domową odrabia się sumiennie i w skupieniu, wynikał bezpośrednio z dziesięciorga przykazań.

                                          --
                                          Ne puero gladium!
                                          • 02.05.13, 11:11
                                            Pracę mozna odrobic sumiennie na przerwie. Nie każdą, ale wiele.


                                            Poza tym nauczyciel nie ma prawa oceniac stopniem stanu skupienia ucznia, zresztą jak miałby to robić wink

                                            Z czego więc wynika standard , że mozna ocenić jedynką pracę domową wykonaną sumiennie, dokładnie i w skupieniu na przerwie? wink

                                            Chyba, że masz też uniwersalne standardy skupienia 'wink
                                            • 02.05.13, 11:14
                                              joa66 napisała:

                                              > Pracę mozna odrobic sumiennie na przerwie. Nie każdą, ale wiele.

                                              Ale to będzie po terminie. Czy nauczyciel to uzna? Uzna - albo nie.

                                              --
                                              Ne puero gladium!
                                              • 02.05.13, 11:18
                                                Nie, przed lekcją to nie jest po terminie.
                                                --
                                                zpopk.blox.pl
                                                • 02.05.13, 11:21
                                                  verdana napisała:

                                                  > Nie, przed lekcją to nie jest po terminie.

                                                  No ale dla mnie jest - i co mi zrobisz?

                                                  --
                                                  Ne puero gladium!
                                              • 02.05.13, 11:28
                                                To nie jest po terminie smile

                                                Terminem jest lekcja przedmiotu, chyba, że nauczyciel wskaże inaczej.

                                                I to jest standard
                                                .
                                                • 02.05.13, 11:30
                                                  No ale dla mnie jest - i co mi zrobisz?


                                                  No to nareszcie doszliśmy do istoty poglądu i "standardu" uniwersalnego.

                                                  big_grin
                                                  • 02.05.13, 11:59
                                                    joa66 napisała:

                                                    > No ale dla mnie jest - i co mi zrobisz?
                                                    > No to nareszcie doszliśmy do istoty poglądu i "standardu" uniwersalnego.

                                                    Ale co cię dziwi? Że nauczyciel ma prawo podejmować decyzje uznaniowe? Przecież to normalne jest.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • 02.05.13, 12:07
                                                    Że nauczyciel ma prawo podejmować decyzje uznaniowe? Przecież
                                                    > to normalne jest.



                                                    Jak ładnie nazwałeś "widzimiesię" smile
                                                  • 02.05.13, 12:24
                                                    joa66 napisała:

                                                    >> Że nauczyciel ma prawo podejmować decyzje uznaniowe? Przecież to normalne
                                                    > Jak ładnie nazwałeś "widzimiesię" smile

                                                    Jak ty nic nie rozumiesz... Widzimisie jest wtedy, gdy nie potrafię swoich decyzji logicznie uzasadnić.

                                                    Jest naturalne, że w tej samej sytuacji różni ludzie mogą podejmować różne decyzje. Tak samo jest w domu. W domu dziecko podlega władzy rodzicielskiej, w szkole musi respektować zasady ustalone przez nauczyciela.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • 02.05.13, 12:46
                                                    w szkole musi respektować zasady ustalone przez nauczyciela.

                                                    Brawo, doszliśmy do ustalone wink
                                                • 02.05.13, 11:57
                                                  joa66 napisała:

                                                  > To nie jest po terminie smile

                                                  Nauczyciel uznał inaczej. Nie pozostaje ci nic innego, jak się z tym pogodzić.

                                                  --
                                                  Ne puero gladium!
                                                  • 02.05.13, 17:53
                                                    Na szczęście nie. Bowiem każdy nauczyciel musi na początku roku podać zasady oceniania. Jesli jedynka za robienie zadań na przerwie nie jest uwzględniona, to mozna złożyć skargę. I podejrzewam, zę zostanie ona uwzględniona.
                                                    Nauczyciel uznał inaczej - nie jest zadnym argumentem. Nauczyciel moze uznać, zę rudzi u niego mają z definicji jedynkę, albo, zę dziewczyniki z matematyki nie moga dostać wiecej niz trójkę. Jakoś jednak nie jest to wiążące.
                                                    --
                                                    zpopk.blox.pl
                                                  • 02.05.13, 19:00
                                                    verdana napisała:

                                                    > Na szczęście nie. Bowiem każdy nauczyciel musi na początku roku podać zasady
                                                    > oceniania. Jesli jedynka za robienie zadań na przerwie nie jest uwzględniona, to
                                                    > mozna złożyć skargę.

                                                    Ocena jest opinią nauczyciela o uczniu i od jej treści nie ma żadnego odwołania. Nikt nie ma prawa wykreślić tej jedynki wbrew woli nauczyciela.

                                                    > Nauczyciel uznał inaczej - nie jest zadnym argumentem.

                                                    Jest. To nauczyciel decyduje za co i na co oceni ucznia.

                                                    > Nauczyciel moze uznać, zę rudzi u niego mają z definicji jedynkę, albo, zę dziewczyniki
                                                    > z matematyki nie moga dostać wiecej niz trójkę.

                                                    Ty to czasem takie głupoty piszesz, że strach dopuścić, że naprawdę tak myślisz. Jesteś strasznie nierówna w swoich postach.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                          • 02.05.13, 10:28
                            Tak. Trzeba poinformować, zę interesuje nauczyciela nie jakość pracy domowej i nie to, czy uczeń umie, ale sposób, w jaki praca została wykonana. I że lepsza jest gorsza praca wykonana w skupieniu w domu, niz bardzo dobra, wykonana na przerwie, która zasługuje tylko na jedynkę.
                            Innymi słowy, warto poinformować ucznia, ze nie jest ważne co umie, tylko to, czy wypełnia konkretne zalecenia nauczyciela.
                            --
                            zpopk.blox.pl
                            • 02.05.13, 10:35
                              verdana napisała:

                              > Tak. Trzeba poinformować, zę interesuje nauczyciela nie jakość pracy domowej i
                              > nie to, czy uczeń umie, ale sposób, w jaki praca została wykonana.

                              Nie uzasadniłbym w ten sposób tej jedynki.

                              > I że lepsza jest gorsza praca wykonana w skupieniu w domu, niz bardzo dobra,
                              > wykonana na przerwie, która zasługuje tylko na jedynkę.

                              Powiedziałbym raczej, że praca niewykonana w terminie z definicji nie jest dopuszczana do merytorycznej oceny i że traktuję to jako brak pracy.

                              --
                              Ne puero gladium!
                              • 02.05.13, 10:37
                                Innymi słowy - uczysz ludzi, ze jeśli zdarzy im się o czymś zapomnieć, to mają nie próbować zrobić tego w ostatniej chwili, postarać się, tylko machnąć ręką. Wspaniale.
                                --
                                zpopk.blox.pl
                                • 02.05.13, 11:04
                                  verdana napisała:

                                  > Innymi słowy - uczysz ludzi, ze jeśli zdarzy im się o czymś zapomnieć, to mają
                                  > nie próbować zrobić tego w ostatniej chwili, postarać się, tylko machnąć ręką.

                                  Uczę ludzi, że praca wykonana po terminie może nie zostać przyjęta. Z Twoich postów wynika, że dokładnie tego samego uczysz swoich studentów.

                                  --
                                  Ne puero gladium!
                                  • 07.05.13, 01:38
                                    > Uczę ludzi, że praca wykonana po terminie może nie zostać przyjęta. Z Twoich po
                                    > stów wynika, że dokładnie tego samego uczysz swoich studentów.

                                    Ale Verdana podaje studentom z wyprzedzeniem, kiedy jest termin.

                                    Ja się niniejszym zgłaszam jako kolejna osoba, dla której jest absolutnie oczywiste,
                                    że termin oddania pracy domowej na lekcję przedmiotu X upływa z chwilą rozpoczęcia
                                    lekcji przedmiotu X. Nie pięć minut wcześniej i nie z chwilą wejścia do szkoły. Można
                                    to zmienić, ale trzeba wtedy uczniów zawczasu uprzedzić.



                                    --
                                    An adventure is only an inconvenience rightly considered.
                                    -- G.K. Chesterton
                      • 02.05.13, 13:33
                        >
                        > Czy wymaganie, aby dziecko nie robiło pracy domowej na przerwie, na kolanie, je
                        > st poniżaniem, bezwzględnością, okrucieństwem?
                        >

                        Jest nadmierną i niepotrzebna kontrolą.
                        Nauczyciel moze przecież sprawdzic zadanie domowe, ocenić, jesli nie jest poprawnie zrobione, pogadac z uczniem, ze może lepiej robic je w domu. Jesli zrobione poprawnie, zastanowić się, czy temu uczniowi nie warto proponowac zadań nieco trudniejszych.
                        Mozna też - jeśli proceder się powtarza - pogadac z dzieckiem, zapytać, czy nie wolaloby pobiegac podczas przerwy, pobawic sie z kolegami - ze tak naprawdę temu powinna przerwa sluzyć - wypoczynkowi.
                        Mozna zrobic milion rzeczy - ale nie ma żadnego powodu ani uzasadnienia prawnego, by karać.

                        --
                        „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
                        • 02.05.13, 14:08
                          nangaparbat3 napisała:

                          > > Czy wymaganie, aby dziecko nie robiło pracy domowej na przerwie, na kolanie,
                          >> jest poniżaniem, bezwzględnością, okrucieństwem?
                          > Jest nadmierną i niepotrzebna kontrolą.

                          Takie samo dobre moje zdanie jak i Twoje. Rób po swojemu, ja będę robić po swojemu.

                          > Mozna zrobic milion rzeczy - ale nie ma żadnego powodu ani uzasadnienia prawnego,
                          > by karać.

                          Mam pogląd dokładnie odwrotny. Jest powód, jest uzasadnienie, więc jeśli uznam to za najsłuszniejsze w danej sytuacji, to wyciągnę konsekwencje.

                          --
                          Ne puero gladium!
                  • 02.05.13, 09:57
                    verdana napisała:

                    >>> Uczył mnie matematyk, którego chorobę klasa kwitowała jękiem zawodu.
                    >>I pozwalał odrabiać lekcje na kolanie?
                    > Tak.

                    Jak rozumiem, wg Ciebie pozwalanie uczniom na odrabianie lekcji na kolanie, jest miarą mistrzostwa w zawodzie nauczyciela?

                    > I był bardzo, bardzo wymagający.

                    Jeden nauczyciel jest wymagający w jednych sprawach, inny w innych. Każde wymaganie można skrytykować - gdzie dwóch Polaków, tam trzy partie.

                    --
                    Ne puero gladium!
                    • 02.05.13, 10:03
                      Najwyraźniej tak, skoro nauczyciel miał co roku wielu olimpijczyków, a jego uczniowie, nawet słabi, zdawali egzaminy.
                      Mistrzostwem jest nauczyć dzieci, ze matematyka jest ciekawa, a nie straszna, ze samodzielne odrobienie lekcji, niezaleznie kiedy, jest satysfakcjonujące i że ważne jest, aby umieć, a nie aby się nauczyć w taki sposób, jaki wymyślił sobie nauczyciel.
                      Nauczyciel ma prawo na poczatku roku powiedzieć "życzę sobie aby nie odrabiać lekcji na przerwach, ten, kto zapomniał odrobić nich nie odrabia. Lepiej byc nieprzygotowanym, niż robić lekcje w szkole". Tylko po co?
                      --
                      zpopk.blox.pl
                      • 02.05.13, 10:07
                        verdana napisała:

                        > Najwyraźniej tak, skoro nauczyciel miał co roku wielu olimpijczyków, a jego uczniowie,
                        > nawet słabi, zdawali egzaminy.

                        Jednak napisałaś, że nie byłabyś zachwycona, gdyby dziecko odrabiało lekcje na przerwie, na kolanie. Zgodziliśmy się w też wcześniej, że pracę domową powinno wykonać się sumiennie, w skupieniu.
                        Nie rozumiem więc, czemu nauczyciel, który tego wymaga, miałby być złym nauczycielem.

                        > Nauczyciel ma prawo na poczatku roku powiedzieć "życzę sobie aby nie odrabiać lekcji
                        > na przerwach

                        Nauczyciel ma prawo formułować swoje wymagania wobec uczniów w każdym czasie, nie tylko na początku roku.

                        --
                        Ne puero gladium!
                        • 02.05.13, 10:34
                          Nie byłabym zachwycona, bo zazwyczaj na przerwie dziecko odrabia lekcje źle. Natomiast tak, byłam zachwycona, gdy moja córka dostała szóstkę z wypracowania, które napisała w piętnascie minut, podczas gdy inni uczniowie odczytywali swoje. Zapomniała je napisać w domu. Zareagowała prawidłowo - odrobiła doskonale lekcje, wykazała się refleksem i pracę odrobiła, jak widać, starannie.
                          Sumennie i w skupieniu nalezy lekcje odrabiać na codzień, ale w sytuacjach wyjątkowych wolę dziecko, które odrabia na przerwie, niz po prostu macha reką i nic nie robi.
                          Nauczyciel ma prawo formułować wymagania nawet na tydzień przed końcem roku z jednym zastrzeżeniem - prawo nie działa wstecz.
                          --
                          zpopk.blox.pl
                          • 02.05.13, 11:11
                            verdana napisała:

                            > byłam zachwycona, gdy moja córka dostała szóstkę z wypracowania, które napisała
                            > w piętnascie minut, podczas gdy inni uczniowie odczytywali swoje.

                            Gdyby nauczyciel to odkrył, miałby prawo uznać, że praca została wykonana po terminie.

                            > Sumiennie i w skupieniu nalezy lekcje odrabiać na codzień, ale w sytuacjach
                            > wyjątkowych wolę dziecko, które odrabia na przerwie, niz po prostu macha reką
                            > i nic nie robi.

                            Ja uczę, że chęć zrobienia nawet w po terminie jest lepsza, niż niechęć do wykonania tej pracy w ogóle. Nie mogę jednak mieć pretensji do nauczyciela, który pracy po terminie nie przyjmie.

                            > Nauczyciel ma prawo formułować wymagania nawet na tydzień przed końcem roku
                            > z jednym zastrzeżeniem - prawo nie działa wstecz.

                            Jeżeli uznamy obowiązek wykonania pracy poprzedniego dnia za standard, to prawo działa cały czas. Nieznajomość standardu nie zwalnia od odpowiedzialności.

                            --
                            Ne puero gladium!
                            • 02.05.13, 17:56
                              Nauczyciel to odkrył, ale o dziwo - interesowało go, co dziecko umie, a nie jak dziecko ukarać. Bowiem temu nauczycielowi zalezao na wiedzy uczniów, a nie na gnojeniu ich i pokazywaniu, kto jest władzą.
                              Standard to nie jest to, co nauczyciel sobie myśli. Sprawdź w słowniku słowo, bo najwyraxniej nie rozumiesz pojęcia.
                              --
                              zpopk.blox.pl
                              • 02.05.13, 19:13
                                verdana napisała:

                                > Nauczyciel to odkrył, ale o dziwo - interesowało go, co dziecko umie, a nie jak
                                > dziecko ukarać.

                                Widać zastosował wyjątek "zwycięzców się nie sądzi". Ty z wyjątku chcesz uczynić regułę.

                                --
                                Ne puero gladium!
            • 01.05.13, 22:43
              scher napisał:

              >
              > Samo to, że w kontekście nauki szkolnej piszesz o seksualności, świadczy o tym,
              > że za dużo z lewackimi mediami obcujesz, zbyt dużo parad równości oglądasz, za
              > wiele medialnych wrzutek przeżuwasz.
              >
              To aż rozczulajace.
              A myśl nie moja bynajmniej - z ksiazki "Poza kulturą" Edwarda T. Halla. Wyd. polskie PWN 1984.

              --
              „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
    • 26.04.13, 14:08
      bo nie ma znaczenia czy zrobiono ja w domu..awzane zeby byla na lekcji.... chyba ze przylapal go na przepisywaniu smile
    • 26.04.13, 21:24
      Nie mam wykształcenia pedagogicznego,ale smiem stwierdzic ze Ja jako nauczyciel nie postawilabym ndst uczniowi za odrabianie lekcji na przerwie ,oczywiscie przed lekcją a nie w trakcie.Zadanie domowe mysle ,ze w przenosni jest nazwane "domowym" a dlaczego??
      Moje dzieci gdy robi sie cieplo odrabiają lekcje i uczą sie na podworku wlasnym, w ogrodku na trawce,lub przy stoliku ogrodowym, tak lepej im sie skupic na swiezym powietrzu,nie koniecznie w domu odrabiają prace domowe smile
      • 26.04.13, 21:53
        szamanta napisała:

        > Zadanie domowe mysle ,ze w przenosni jest nazwane "domowym" a dlaczego??
        > Moje dzieci gdy robi sie cieplo odrabiają lekcje i uczą sie na podworku wlasnym
        > , w ogrodku na trawce,lub przy stoliku ogrodowym, tak lepej im sie skupic na s
        > wiezym powietrzu,nie koniecznie w domu odrabiają prace domowe smile

        Serio tak dosłownie to zrozumiałaś?

        --
        Ne puero gladium!
        • 26.04.13, 22:21
          Istotne jest jak to nauczyciel odebrał, i jak zareagował.Jego reakcja miala cel ukarania ucznia,i tak sie stalo,chłopak dostał 1. Na miejscu nauczyciela nie posunelabym sie do kary w postaci ndst,, ale wzielabym zeszyt/cwiczenie i napisalabym w nim informacje do rodziców , że uczeń odrabia lekcje na przerwie,w tym żądałabym podpisu rodzica pod tą uwagą, mysle ze to byłaby wystarczająca nagana .
          Też warto wziąc pod uwage ,że to pierwszy raz taka sytuacja sie przydarzyla(tak zrozumiałam),i surowosc nauczycielska najwyzszej skali w postaci jedynki,nie musi wtenczas byc odrazu zastosowana,łagodiejsze kary/nagany mogą zostać użyte
          W moim odczuciu wpis do zeszytu "przewinienia" ucznia i nakaz podpisania tej uwagi przez rodzica, byłoby wystarczającą karą
        • 27.04.13, 07:45
          Scher, a gdyby pracą domową było wykucie słówek na angielski - to uczeń nie może już zajrzeć do zeszytu na przerwie pod groźbą dostania pały? Czy w pracy dostajesz naganę za to, że nie dostarczyłeś czegoś, co miałeś dostarczyć o 12.00, o godzinie 8.00?
          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • 27.04.13, 09:23
            jakw napisała:

            > Scher, a gdyby pracą domową było wykucie słówek na angielski - to uczeń nie może już
            > zajrzeć do zeszytu na przerwie pod groźbą dostania pały?

            Dla mnie może. Ale gdyby polonistka, która miała mieć z nim pierwszą lekcję, zachorowała i wyznaczono by anglistę na zastępstwo, może ucznia z tych słówek odpytać już o 8 rano - i postawić pałę, gdy uczeń nie umie.

            --
            Ne puero gladium!
            • 07.05.13, 01:39
              > Dla mnie może. Ale gdyby polonistka, która miała mieć z nim pierwszą lekcję, za
              > chorowała i wyznaczono by anglistę na zastępstwo, może ucznia z tych słówek odp
              > ytać już o 8 rano - i postawić pałę, gdy uczeń nie umie.

              Jakaś podstawa?
              Moim zdaniem nie może, chyba że uprzedził dnia poprzedniego.



              --
              An adventure is only an inconvenience rightly considered.
              -- G.K. Chesterton
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.