Dodaj do ulubionych

15-to latek, totalnie "wylane na wszystko"

23.02.14, 15:50
I kolejna awantura za mną. Mam 15-latka, I klasa LO. Dobrze się uczy, wróć, ma dobre oceny, ale totalnie nic nie robi. Pomijam już naukę (choć to ważne, ale wyniki nie są złe, na półrocze miał średnią 4,6 w renomowanym LO). Te oceny są odpowiedzią na każde moje pytanie dlaczego nie robi lekcji (nic nie zadali), dlaczego się nie uczy na następne dni (bo po co, nauczę się w pociągu). A tak wogóle to o co mi chodzi , przecież mam dobre stopnie.
Druga rzecz to bałagan w pokoju. Czy Wasze nastolatki też mają taki syf???? Nie ma gdzie nogi postawić, ciuchy leżą z całego tygonia (bo codziennie zmienia), i dopiero jak nie ma czystych gaci to zanosi do kosza na pranie. Dobrze, że z higieną nie ma klopotów, tu akurat jest na odwrót.
Ale ta zlewka, ta łaska jak ma cokolwiek zrobić mnie dobija. Nie zrobię kolacji, to po prostu nie zje (a to nie za bardzo jest dla niego wkazane, bo chudy jak patyczak), nie wyprasuję ciuchów to łazi w pogniecionych i wygląda jak fleja (odpowiedź: ale są czyste). Kurcze czy on z tego wyrośnie, czy mu tak zostanie i ulubionym słowem będzie ZARAZ sad
Dobijcie mnie, albo pocieszcie, że to minie, bo mam dość.
Obserwuj wątek
    • e-kasia27 Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 23.02.14, 16:44
      No, a tak w ogóle, to o co Ci chodzi??

      Daj dziecku żyć, przestań się czepiać, nie masz kłopotów, to je sobie wymyślasz.

      Po co ma się uczyć i coś robić, skoro jest zdolny i wystarczy mu w pociągu przeczytać?
      Kto by się tam przejmował, ze coś jest nie uprasowane, przecież, zanim zajedzie do szkoły, to i tak się pogniecie.
      A bałagan? Jak Ci przeszkadza, to nie wchodź do jego pokoju i nie patrz - nie wszyscy muszą być pedantami, niektórym bałagan nie przeszkadza.

    • camel_3d masz jakies dziwne podejscie.. 24.02.14, 09:54
      skoro ma dobre oceny to co ma za znacznie czy siedzi 10 minut czy 3 godziny?

      pokoj..jego pokoj, jego krolestwo... ja bym tyko wprowadzil regule. swoje rzeczy pierzesz sam. Jak sa brudne to wrzuca do pralki , pierze, wiesza, jak wyschna..albo uklada albo robi co chce.

      Moj 5.5 latek sam pierze swoje rzeczy. W piatek wybieramy rzeczy z kosza, sortujemy razem i wrzuca do pralki. Ustawia program, wlacza. Ja wieszam, bo on nie dosiega. smile
      • scher Re: masz jakies dziwne podejscie.. 24.02.14, 13:05
        camel_3d napisał:

        > skoro ma dobre oceny to co ma za znacznie czy siedzi 10 minut czy
        > 3 godziny?

        Żeby w dzisiejszej szkole zdobyć dobre oceny, nie trzeba sobą wiele reprezentować.

        > pokoj..jego pokoj, jego krolestwo

        Ty kiedyś pisałeś mądrze o wychowaniu. Teraz lansujesz jakieś antypedagogiczne utopie. Twój pokój - twoje królestwo to chyba tylko jakieś niziny społeczne tak wychowują dzieci.

        --
        Ne puero gladium!
        • jola_ep Re: masz jakies dziwne podejscie.. 24.02.14, 18:03
          > Ty kiedyś pisałeś mądrze o wychowaniu. Teraz lansujesz jakieś antypedagogiczne
          > utopie. Twój pokój - twoje królestwo to chyba tylko jakieś niziny społec
          > zne tak wychowują dzieci.

          "Awansowałam" na nizyny społeczne ? ;0

          1. Jak dziecko ma kilka lat - naszym zadaniem jest nauczyć je sprzątania. Powinno dbać o porządek nie tylko w swoim pokoju, ale także na przestrzeni wspólnej.
          2. Jak dziecko staje się nastolatkiem, dajemu mu pełne prawa do jego pokoju. Właśnie tak: jego pokój, jego królestwo. Nadal pozostaje dbałość o przestrzeń wspólną. Obowiązki powinny dotyczyć np. utrzymywania porządku w łazience, kuchni, elementy gotowania.

          Jak nie zaniedbaliśmy punktu 1., to po pewnym czasie w pokoju nastolatka znowu zacznie pojawiać się porządek. A przy tym może nawet nietypowe i do końca dla nas akceptowalne rozwiązania.

          Można też dogadać się co do pewnych podstawowych zasad. Na przykład: bez resztek jedzenia w pokoju, ubrania odnosimy do prania w sobotę, wizyty znajomych poprzedzone sprzątaniem itp.

          Ale generalnie nikt nam nie każe wchodzić do pokoju nastolatka. Może z wyjątkiem zapowiedzianych wizyt kontrolnych wink

          Widzę, jak dla moich dzieci ważna jest ta przestrzeń, którą mogą zaaranżonwać "po swojemu". Wierzę, że dzieciaki się uczy (co robimy zanim się staną nastolatkami), a potem pozwalamy im na małą próbę dorosłego życia w kontrolowanych warunkach. Taką próbą jest ICH pokój w NASZYM domu.

          • mruwa9 Re: masz jakies dziwne podejscie.. 07.05.14, 09:56
            teoretyczne
            Bo w naszym domu, ktory jest rowniez MOIM domem, nie tylko nastolatka, mam prawo do wolnosci od smrodu i robactwa w zasyfionym pokoju mlodziezy, Bo smrod i robactwo moga rozniesc sie do innych pomieszczen.
            A nastolatek to zjawisko z innej planety i latwo powiedziec, ze wczesniej nauczone sprzatania bedzie spontanicznie utrzymywac porzadek w swoim pokoju. Niekoniecznie.
            • jola_ep Re: masz jakies dziwne podejscie.. 07.05.14, 13:40
              > Bo w naszym domu, ktory jest rowniez MOIM domem, nie tylko nastolatka, mam praw
              > o do wolnosci od smrodu i robactwa w zasyfionym pokoju mlodziezy,

              "Można też dogadać się co do pewnych podstawowych zasad. Na przykład: bez resztek jedzenia w pokoju"itd.

              > A nastolatek to zjawisko z innej planety i latwo powiedziec, ze wczesniej naucz
              > one sprzatania bedzie spontanicznie utrzymywac porzadek w swoim pokoju.

              Dla mnie nastolatek nie jest zjawiskiem z innej planety, tylko moim dzieckiem, które staje się osobą niezależną. I ja mu na tę niezależność pozwalam. (w kontrolowanych warunkach)
              • mruwa9 Re: masz jakies dziwne podejscie.. 07.05.14, 15:28
                i jak kontrolujesz te niezaleznosc?
                I jak egzekwujesz zakaz reszek jedzenia w pokoju, jesli dziecko, mimo ustalonych zasad, zlamie je i zabierze jedzenie do siebie? Odgrywasz Rejtana przed drzwiami pokoju dziecka, zeby za wszelka cene uniemozliwic mu wniesienie tamze jedzenia? A jesli sie nie uda i resztki kanapek, brudny talerz po zupie beda sie poniewierac przemieszane z kolekcja plesniejacych kubkow po herbacie i brudnymi skarpetkami. Czystymi, niepochowanymi do szafy rowniez?
                Co wtedy?
                A. Sprzatasz sama i wynosisz, co trzeba,
                B. Tak dlugo zrzedzisz dziecku , pardon- mlodziezy- nad uchem, az zmeczenie materialu sprowokuje reakcje z jego strony
                C.Nie komentujesz (albo komentujesz raz) i zostawiasz rzeczy swojemu biegowi, czekajac, az resztki jedzenia same wymaszeruja z pokoju?

                Bo caly dowcip polega na tym, ze ustalone zasady taki nastolatek moze po prostu odrzucic. Z czystego lenistwa i wygodnictwa Bo tak. W ramach okazywania wlasnej niezaleznosci.

                • jola_ep Re: masz jakies dziwne podejscie.. 07.05.14, 16:26
                  Oczywiście, że może się nie udać. Ale czy dlatego nie warto próbować?

                  Odpowiadając na pytania: zrzędzę.
                  Starszej pomagałam w ogarnięciu, młodszemu daję ultimatum i sam sprząta.
                  Dzieciaki miały do wyboru: pewna niezależność przy respektowaniu ustalonych zasad (niezbędne dla mojego zdrowia psychicznego minimum), albo jej brak.
                  • mruwa9 Re: masz jakies dziwne podejscie.. 07.05.14, 19:21
                    i ok. Ale jak to sie ma do wzej zaproponowanej przez ciebie postawy, ze pokoj nastolatka to jego krolestwo, w ktorym rzadzi niepodzielnie, a rodzicom od niego wara?
                    A jesli mlody, mimo staran wychowawczych z twojej strony, uzna za malo istotne sprzatanie swojego pokoju i nie bedzie mu przeszkadzac kolekcja zaplesnialych kubkow na biurku?


                    Niestety zaleznosc miedzy wysilkiem wychowawczym rodzicow a efektami tych staran nie jest prosta i liniowa.
                    • jola_ep Re: masz jakies dziwne podejscie.. 07.05.14, 22:02
                      > i ok. Ale jak to sie ma do wzej zaproponowanej przez ciebie postawy, ze pokoj
                      > nastolatka to jego krolestwo, w ktorym rzadzi niepodzielnie, a rodzicom od nieg
                      > o wara?

                      Wyżej zaprezentowałam postawę
                      pokój jest "królestwem nastolatka" -> można jednak umówić się na pewne dodatkowe zasady (przykładowe wymieniłam) -> _z czasem_ sytuacja zaczyna się poprawiać.

                      > Niestety zaleznosc miedzy wysilkiem wychowawczym rodzicow a efektami tych stara
                      > n nie jest prosta i liniowa.

                      Oczywiście. Ale jakaś tam zależność jest. Inaczej nasze starania nie mają sensu.
                      • 13monique_n Re: masz jakies dziwne podejscie.. 08.05.14, 10:29
                        Dopiszę się - dokładnie, jak Jola_ep napisała - zrzędzę, a raczej zrzędziłam i czepiałam się o żarcie i jego NIESPRZĄTNIĘTE resztki. I co gorsza, ostrzegałam, że będę zrzędzić.
                        Działało. A teraz wreszcie nadchodzi wspomniane "z czasem", kiedy pokój młodego człowieka zaczyna przeglądać na oczy. Tylko to trwało jednak kilka lat.
                        PS Oczywiście, że starania rodziców nie przełożą się liniowo na efekty wychowawcze w tzw. krótkim terminie (bo umówmy się, czas nastoletnio-studencki to ciągle krótki termin efektów wychowawczych). Ale my chyba staramy się ich wychować na całe życie, zwłaszcza dorosłe.
        • camel_3d Re: masz jakies dziwne podejscie.. 26.02.14, 11:17

          > Żeby w dzisiejszej szkole zdobyć dobre oceny, nie trzeba sobą wiele reprezentow
          > ać.

          ja wiem.. kiedys bylo wszytsko lepsze wink

          >
          > Ty kiedyś pisałeś mądrze o wychowaniu. Teraz lansujesz jakieś antypedagogiczne
          > utopie. Twój pokój - twoje królestwo to chyba tylko jakieś niziny społec
          > zne tak wychowują dzieci.


          ale to jest 15 latek!! w wielu panstwach na swiecie juz osoba gotowa do ozenkusmile wiec nauka odpowiedzialnosci musi sie zaczac. Nie da sie tego zrobic ciaglym namawianiem, ani nakazami. Musi sam dojsc do momentu, kiedy bedzie mial taki syf w pokoju, ze sam sie przerazi i nie bedzie mial co zalozyc.

          Duza role odgrywa tez oczywiscie cale otoczenie i srodowisko..i wychowanie od malego...

          --
          Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
          ___________________________________________

          www.facebook.com/groups/129829233757830
        • morekac Re: masz jakies dziwne podejscie.. 27.02.14, 08:25
          Czy ty, Scher, przypadkiem nie jesteś nauczycielem? I nie twoja to zasługa, między innymi, że nie trzeba wiele reprezentować?
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
    • atojaxxl Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 24.02.14, 11:24
      Jakbym moją Mamę słyszała, tylko ....dzieści lat wcześniej. Uczyłam się dobrze ("dlaczego się nie uczysz?" - "bo już odrobiłam zadanie", "bo nie było zadania", "bo pamiętam z lekcji"). Bałagan na biurku - dlaczego nie poukładane, co tu robią te płyty, czemu nie w kopertach, czemu książki przy łóżku leżą, a posprzątaj, a poskładaj.
      I też miałam argument, że przecież dobrze się uczęsmile
      Wyrzuć śmieci - zaaaraz, jeszcze nie chodzą.
      Idź po pranie na strych - zaaaraz, nie ucieknie skoro wisi.
      I co mnie wkurzało najbardziej - idź, skocz ojcu po papierosy, i tu nie zwracali uwagi, że akurat się uczę albo czytam lekturę, więc - zaaaraz, czytam teraz, bedzie dłużej zył.
      I tez byłam wg rodziców arogancka, bezczelna, zbuntowana i na pewno nie wyjdę za mąż smile
      Przeszło , przejdzie i Twojemu smile
    • twojabogini Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 24.02.14, 11:54
      Nie sądzę, aby danie spokoju nastolatkowi było dobrym pomysłem. Nie na zasadzie: skoro nie chcesz robić tak jak ja chcę, to rób co chcesz. Miej sobie bałagan, sam odpowiadaj za naukę szkolną i rób sobie kolacje, a jak nie to nie jedz.

      Warto jednak zastanowić się nad tym co jest rzeczywistym problemem i co naprawdę budzi nasz niepokój, czego nie jesteśmy w stanie zaakceptować, a co możemy odpuścić.

      Jeśli oceny są dobre, a nasze ingerencje w naukę nastolatka budzą jego sprzeciw, zamiast się awanturować warto usiąść z dzieckiem i porozmawiać, albo jeszcze lepiej - wysłuchać dziecka: Słuchaj, często się kłócimy o twoje lekcje. Martwię się, że gdy nie będziesz się uczyć systematycznie, narobisz sobie zaległości. Doceniam, że masz dobre oceny. Jak ty to widzisz? Gdy ustalimy zakres nadzoru nad nauką dziecka z nim samym (albo najczęściej brak nadzoru) - konflikt się skończy. Tylko przestrzegajmy nowych reguł.

      Bałagan w pokoju - tak samo - siadamy i słuchamy dziecka, najpierw jednak mówimy co nas niepokoi. Słuchaj - wiem, że to twój pokój, ale przeszkadza mi, gdy w ostatniej chwili przynosisz mi pranie - bo nie zawsze wtedy mam na nie czas. Nie lubię też, gdy z twojego pokoju brzydko pachnie. Ustalmy coś razem, żeby się więcej nie kłócić. Zapewne większość nastolatków poprosi, żeby nie ingerować w ich pokój - w zamian zgodzą się na ustępstwa w postaci ograniczenia brzydkich zapachów czy wynoszenia talerzy i brudnych ubrań. Tylko trzeba dotrzymać słowa i zacząć traktować pokój dziecka jak jego własny. Można też umówić się - jeśli dziecko się zgodzi, na wspólne porządki raz na jakiś czas.

      Bunt polegający na "zlewce" i "zaraz" to często komunikat "czuję się traktowany/a jak małe dziecko". Dlatego wyjściem nie jest totalne odpuszczenie, ale rozmowa z dzieckiem, ustalenie nowych reguł współpracy, z którymi dziecko poczuje się dobrze. Warto też znaleźć czas na to, aby coś wspólnie z dzieckiem robić, spędzać czas - wtedy komunikacja z dzieckiem bardzo się poprawia. Inicjatywa - co to ma być powinna wyjść od dziecka. Jedne dzieci gotują czasem z rodzicami, inne lubią rodzinne granie na plejaku,lub oglądanie filmów, inne wyjście całą rodziną na basen.

      To nie jest tak, że nastolatki nie chcą spędzać czasu z rodzicami, rozmawiać z nimi, czy nawet słuchać się rodziców. Chcą, ale często zabieramy im szansę na współpracę - narzucając odgórnie reguły - nauka w określonych przez nas godzinach, wypełnianie wydawanych przez nas poleceń od ręki, utrzymanie porządku oraz np. rodzinny spacer jako ustalona rozrywka rodzinna. Nawet dorosłemu trudno byłoby żyć pod taki harmonogram. Gdy ustalimy rozkład jazdy z dzieckiem - jest szansa na to, że awantury ustaną.

      Nie sądzę też, że rodzic powinien zacisnąć zęby i godzić się na wszystko. Są rodzice, którzy znoszą bałagan i złe oceny nastolatka ze stoickim spokojem i są tacy, którzy nie dadzą rady. Wydaje mi się, że jedni i drudzy mają prawo ustalić z dzieckiem reguły, które będą odpowiadać także rodzicom.
      Ja np. od swojego syna wymagam utrzymania względnego porządku w pokoju (odnosi talerze i brudne pranie), ale nigdy nie wchodzę do jego pokoju bez wyraźnego zaproszenia i nigdy nie komentuję co tam ma (bywa różnie). Raz na miesiąc sprzątamy jego pokój razem - ma uczulenie na kurz, więc jest to potrzebne, a samemu nie chce mu się dokładnie wszystkiego myć i odkurzać. Znam jednak rodziców, którym nie przeszkadza to co mi, i nie reagują nawet gdy w pokoju dziecka gniją kanapki z zeszłego tygodnia.
      Sądzę, że najważniejsze to pozostać jako rodzic w zgodzie ze sobą i wyjaśnić dziecku, że nasze wymagania wynikają z tego kim jesteśmy - a nie sprzedawać je jako jakieś odgórne reguły "trzeba się uczyć codziennie", "trzeba mieć sterylny pokój". Takie reguły nie istnieją. Tak samo niedobrze jest stosować podłą taktykę - "dopóki jesteś w moim domu". Dom jest nasz wspólny i dlatego zadbajmy, żeby każdy czuł się w nim dobrze - i dziecko i rodzic.

      Nie wierzę, że rodzic który odpuści nastolatkowi w imię tego, że to już prawie dorosły człowiek wytrzyma. Tak jak nastolatek, tak i rodzic nie da rady stale żyć z zaciśniętymi zębami, czując się źle w swoim własnym domu.
      • greenwitch Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 24.02.14, 13:33
        Pytasz, czy Twój syn z tego wyrośnie?
        A ja się pytam, czy to stan, który nawiedził go, kiedy wszedł w okres dojrzewania? Jakie obowiązki w domu miał wcześniej?
        Piszesz, że jeśli nie zrobisz mu jeść, to on woli nie zjeść. A, przepraszam, co on robi dla Ciebie?
        Mój 8-letni syn prasuje swoje ubrania sam. Kolacje robi sobie sam, jeśli są to posiłki proste w wykonaniu, np. kanapki. W sobotę miałam rano pracę przy komputerze, to przygotował śniadanie również dla mnie, potem starł kurze w całym domu, poodkurzał swój pokój i moją sypialnię, ma jeszcze kilka drobnych obowiązków domowych, które należą wyłącznie do niego.
        Rzadko słyszę od niego "zaraz" czy "potem". Wie, że jak mnie o coś prosi, to zazwyczaj reaguję natychmiast. Takie coś obowiązuje w dwie strony, ale jeśli nie nauczysz dziecka od małego, że ma obowiązki i potrafi wokół siebie utrzymać porządek, to potem lipa.
        Może zróbcie jakiś podział obowiązków na piśmie, wyznaczcie dni, kiedy robicie większe porządki (tzn. on sprząta dokładniej swój pokój), pranie itp. Przecież nastolatek to też człowiek smile Na pewno można się jakoś dogadać z nim smile
        Co do ocen, to raczej odpuściłabym jakiekolwiek naciski, skoro wyniki ma takie dobre. Widocznie nie potrzebuje zakuwać jak inni, pewnie ma dobrą pamięć i jest zdolny.
        • greenwitch Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 24.02.14, 13:38
          Dodam jeszcze, zanim ktoś napisze, że małe dzieci pomagają chętnie, a z nastolatkami jest gorzej... Mój 18-letni bratanek i 19-letnia bratanica od małego mają w domu obowiązki i bez narzekania je wykonują (na zmianę pranie, opieka nad zwierzętami, sprzątanie mieszkania, również gotowanie obiadów, kiedy rodzice nie mogą).
          • mirszy Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 24.02.14, 13:57
            Powiem tak. Mam na stanie 8 latka i uwierz , łatwiej się z nim dogadać i coś wyegzekwować, niż od nastolatka. Mały też sprząta pokój (na co dzień, większe sprzątanie "w towarzystwie" ojca), rzeczy bez problemu wrzuca do kosza na pranie, pamięta o zwierzakach )woda, żarcie) itp.
            Starszy działa jakby w zwolnionym tempie, zanim cokolwiek do niego dotrze, czas mija. I proszę nie każcie mi z nim iść do psychologa, bo zaczęło się to jakiś rok temu. Jak przypomnę to wyrzuci śmieci, naniesie drzewa czy wyjdzie z psem, ale wszystko jest zaraz, potem, za chwilę, czemu akurat teraz.. Chodzi o to, że nie ma takiego poczucia, że coś jest jego obowiązkiem i on sam musi zainteresować się czy trzeba już przynieść drzewo (widać, że stojak pusty) czy z kubła śmieci się wysypują. Na moje pytanie, czemu śmieci nie wyniesione, jest odpowiedź - nic nie mówiłaś. A ja mam dość mówienia, chciałabym żeby sam to robił.
            Nie raz z nim rozmawiałam na spokojnie, tłumaczyłam, że jak chce być traktowany jak dorosły, to niech się też tak zachowuje. Nie mam do niego mówić "gó...arzu", bo nim nie jest i do mnie też nie mówi "stara" smile więc ma świadomość, że jest już duży i musi mieć obowiązki.
            Wszyscy wypowiadający się tu, mają rację, jedni większą , drudzy mniejszą, ale mam wrażenie , że część osób myśli, że wszystkie dzieci takie same są i da się je wsadzić w jakieś ogólnie przyjęte normy zachowań i koniec. Kropka.
            Nie chcę wychować robota, tylko człowieka myślącego, który potrafi dostrzec potrzeby innych i będzie samodzielny.
            • greenwitch Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 24.02.14, 14:31
              Oczywiście, że każdy jest inny. Ja tylko pytam, jakie obowiązki miał wcześniej. Mówisz, że od roku jest taki, a wcześniej sam wpadał na to, by pomóc?
              Mój syn mnie pyta często "pomóc ci?" i z tym się też nie urodził smile.
              Ja miałam podobny problem, gdy w pierwszej klasie odrabiałam z synem lekcje. Tłumaczyłam mu każde zadanie i skończyło się tak, że on przestał myśleć, tylko czekał, aż powiem mu, co ma zrobić. Jak robot właśnie. Teraz nie ma mowy o tym. Robi lekcje sam, a jak czegoś nie rozumie i pyta, to ja go proszę, żeby opowiedział mi, jak on rozumie to polecenie. Czasem odrobinę go naprowadzam, ale generalnie sam wpada na poprawne rozwiązanie.
              Nie mówię też do syna: czy możesz zrobić to czy tamto, ale pytam - jak myślisz, co by trzeba było zrobić w twoim pokoju, by wyglądało to jak pokój chłopca a nie graciarnia smile. I on wtedy sam proponuje.
              Tak, jak pisałam wcześniej, spiszcie jego obowiązki domowe, czyli np. śmieci, drewno itp. I potem zapytaj go czasem, czy sprawdzał, czy czegoś nie należy już zrobić. Z czasem wejdzie mu w krew. Twój starszy syn MUSI poczuć, że jest częścią rodziny, która oczekuje od niego wsparcia. I nie jak dorosły, bo jeszcze nim nie jest, ale jak 15-letni syn, którego rodziców też przydałoby się odciążyć z pracy i pomóc młodszemu bratu.
              Zapytaj, jakie obowiązki jest w stanie wypełniać, zaproponuj swoją wersję i dojdziecie na pewno do porozumienia.
              • myelegans Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 25.02.14, 00:43
                Mam teorie, ze sa dzieci-psy i dzieci-koty. Tym pierwszym sprawia przyjemnosc, robienie przjemnosci rodzicom, zadawalanie ich oczekiwan, spelnianie ich prosb, najwieksza kara to powiedzenie "zawiodlam sie na tobie"
                Dzieci-koty, sa na tym swieicie, po to zeby caly swiat spelnial ich oczekiwania, chcenia mrzonki, chciejstwa. itd.
                Nie na kazdym etapie rozwojowym.

                Jak mam dziecko-kota, taki sie urodzil, duzo pracy trzeba, ale na moja suegestie "co trzeba byloby zrobic, zeby ten pokoj nie wygladal jak graciarnia" odpowiedzialby "mama, to jest moj pokoj, mnie to nie przeszkadza, jak zacznie przeszkadzac, to posprzatam (i sprzata) jak Robie to przeszkadza, to po prostu tu nie wchodz" ma lat 9.
                Wiec bawia mnie te uniwersalne metody, to tak jak "przeciez kazdy roczniak odlozony do lozeczka, sam grzecznie zasnie i przespi cala noc. Moj tak ma"
        • jakw Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 25.02.14, 12:00
          greenwitch napisał(a):

          > Mój 8-letni syn (...) potem starł kurze w całym domu
          Tachał się z drabiną czy ma 1,80 m wzrostu?
          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • twojabogini Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 27.02.14, 14:06
          kanna napisała:

          > twojabogini
          > odpowiedz, ale tak szczerze: masz jakiekolwiek doświadczenie z nastolatkami?

          Aktualnie mam na stanie nastolatka ze wszystkimi jego urokami. Nastolatka książkowego, z zapałem do życia i chęcią przekroczenia wszystkich możliwych granic, spróbowania wszystkiego czego zakazali i do tego słuchającego rapu. I nie jest to pierwszy nastolatek z którym żyję pod wspólnym dachem.

          > Bo cytujesz zdania z poradników big_grin
          Możesz podać tytuły? I piszę serio. Jak dotąd większość znanych mi książek o nastolatkach radzi albo totalny luz (to jego pokój, jego życie, jego lekcje) albo trzymanie dyscypliny. Rodzicielstwo bliskości dotyczy małych dzieci i trudno znaleźć jakąkolwiek sensowną pozycję o bliskości z nastolatkiem. Przez wszystkie nastolatki jak dotąd brnę metodą prób i błędów.

          Ja wiem jedno: nie jestem w stanie zacisnąć zębów i pozwolić nastolatkowi na wszystko - z drugiej strony, nie sądzę, że jakikolwiek nastolatek czegoś takiego od rodziców czy opiekunów oczekuje. Nie ma też we mnie zapędów na herszta - więc nadzór mi nie wychodzi nawet w stosunku do małych dzieci, nastolatka nie utrzymałabym z ryzach dyscypliny nawet przez godzinę.

          Z drugiej strony - dzieciaki w tym wieku zazwyczaj już całkiem nieźle potrafią się dogadywać - więc u mnie podstawą kontaktu z nastolatkiem jest rozmowa. Słuchając można dowiedzieć się wiele. Mówiąc - do wielu rzeczy można przekonać. U mnie to działa. Oczywiście jeśli nie próbuję przekonać nastolatka do tego, że nie warto próbować alkoholu...Ale już co do porządku w pokoju, zasad słuchania muzyki, wkładu w życie rodziny - jak najbardziej da się.
    • myelegans Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 25.02.14, 00:27
      Pick your battles jak mowia miejscowi gorale
      1. Tu bym sie czepiala
      2. Pokoj - nie czepialabym sie wcale, jego pokoj, jego balagan, nawet bym tam nie wchodzila, zeby sie nie denerwowac, ale niech nie oczekuje czystych ubran
      3. Prasowanie- mlody ma racje, to on chodzi w pomietym, zostaw go
      4. Kolacja - robisz dala rodziny, korzysta, jak nie robisz to chodzi glodny. Zglaodnieje to cos zrobi sobie do zarcia.
      • greenwitch Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 25.02.14, 09:32
        smile
        "Tym pierwszym sprawia przyjemnosc, robienie przjemnosci rodzicom, zadawalanie ich oczekiwan, spelnianie ich prosb, najwieksza kara to powiedzenie "zawiodlam sie na tobie" "

        Nie wpadłabym na to, ze moje dziecko zrobilo mi kanapki, bo chialo "zadowolic moje oczekiwania". Ja nie oczekuje od niego "poswiecania sie dla mnie". Wiele dla niego robie i jak on zrobi cos dla mnie widzi, jaka mi potrafi zrobic przyjemnosc. Nazwalabym to miloscia i wrazliwoscia. Czesto syn mowi, ze mi w czyms pomoze, ja gonie go do zabawy, a on na to, ze woli ze mna np. gotowac obiad. Mamy przy tym super zabawe i duzo smiechu.

        Nie rozumiem tez podejscia niektorych (i tu byc moze wywolam burze) - moj pokoj, moj syf.
        Dajmy na to ja dbam o kuchnie. Ciekawe, czy dziecko byloby zadowolone, gdyby nie moglo zjesc z czystego talerza, bo mnie przez miesiac nie chcialoby sie palcem ruszyc.
        Ja tez szanuje teren mojego syna, nie wchodze do niego nieproszona i nie wymagam porzadkow na blysk. Ale rodzina to taka mala spolecznosc, grupa, do zasad której trzeba umiec sie dostosowac. Ja wpoilam dziecku, ze dbamy o siebie, szanujemy sie, a dbanie o siebie to rowniez utrzymywanie porzadku w naszym domu, bez wyjatkow.
        Ciekawe, jak Twoj syn pojedzie na kolonie, czy wystarczy mu wymowka, ze to moj pokoj i moge robic co chce. A jak dorosnie? Nie zje przez tydzien, bo mu zona nie poda pod buzie? Czy moze mama dalej bedzie go nianczyc?
        Dlaczego w dzisiejszych czasach tak latwo zwalnia sie dzieci z wszelkich obowiazkow, z wpojenia im wrazliwosci i empatii. Co zlego w tym, ze dziecko zrobi cos przyjemnego dla bliskich? I nazywanie tego dawaniem mu samodzielnosci. Dla mnie takie dziecko to po prostu egoista.
        • an.16 Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 25.02.14, 10:55
          Syn ma służącą i taki układ mu odpowiada. Mnie tez by odpowiałwink Mój ma 13 lat - I klasa gimnazjum i też jest potwornym bałaganiarzem. No i najchętniej chciałby mieć obsługe jak w hotelu 5*. Wszyscy pewno tak maja i tyle uda im sie osiągnąć na ile rodzice się zgodzą. Nie wierzę więc w brednie dzieci-koty i dzieci-psy. Te psy to dzieci znające zasady, a koty, te którym schlebiaja rodzice. Gadka "mój pokój moje królestwo" jest znana wszystkim, nawet mojej 6 latce. Ale ja nie mam zamiaru akceptować tabunu ubrań walających sie wszędzie wymieszanych z ręcznikami. Ani resztek jedzenia, kubków itp. Jasne, że tak sie zdarza, bo syn jest oporny a ja mało konsekwentna, ale dobrze wie że na to sie nie zgadzam i wymuszam zaprowadzenie jakotakiego ładu. Mieszka z nami, meble są kupione ze nasze pieniądze, dom też i nie ma gadania, że "to moje". Jego będzie jak sobie kupi i się wyprowadzi. Mowy nie ma o prasowaniu jego ubrań (tym bardziej, że nie ma to większego znaczenia, nie wygląda źle nawet w niewyprasowanych). Posiłki typu śniadania i kolacje też sam ogarnia, Jasne, że często dostaje coś na ciepło b. pracochłonnego, ale nie traktuje tego jako coś należnego. Nie siedzi i nie czeka, aż coś zjawi mu sie przed nosem.
              • an.16 Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 25.02.14, 16:24
                >Oczywiscie mieszka z wami, ale nie u siebie, bo to wy kupiliscie dom i meble i to jest wasze, nie jego, wiec musi waszych regul przstrzegac

                Z pewnością to nie jest "jego". To jest tak jak we współwłasności: może korzystać z całości dopóki nie ogranicza/narusza praw innych współwłaścicieli. Nie ma odrębnej własności pokoju syna i części wspólnych. Z całego domu korzystamy wspólnie i reguły jakieś są. Oczywiście my je ustalamy, a nie syn, gdybyś miała co do tego wątpliwości. I żeby nie było, wymagam minimum. A tym minimum jest nierobienie chlewu. Albo posprzątanie jak już jest.
                • joa66 Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 25.02.14, 16:43
                  U nas jak we współwłasnosci, od pewnego wieku dziecka wspólnie uzgadniamy zasady, np moje dziecko ma takie same prawo powiedzieć "nie zostawiaj kubka na biurku jak już wypijesz herbatę" do mnie jak i ja do niego. Jego zdanie w sprawie np koloru scian czy zasłon jest tak samo ważne jak nasze itd.

                  Uczenie porządku nie polega na tym, że "nie jest u siebie" tylko na tym, że wszyscy jesteśmy tak samo odpowiedzialni za nasz dom
                  • myelegans Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 25.02.14, 18:56
                    I w kazdym domu sa pomieszczenia wspolne i pomieszczenia prywatne dla kazdego. W czesci wspolnej sa te same reguly dla wszystkich, wszyscy maja po sobie sprzatac, odkladac rzeczy na miejsce itd.
                    W biurze mojego meza (pracuje w domu) na pierwszy rzut oka jest kompletny pierdzielnik, ale on ma w tym swoj system, ze gora papierow lezy na podlodze po jednej stronie biurka, a stos na biurku, a ubrania walaja sie po sofie, a buty stoja pod biurkiem. W ZYCIU nie przyszloby mi do glowy zwracac mu uwage na to jaki ma miec porzadek, lub nieporzadek w SWOIM pokoju, w ktorym tylko on przebywa i tylko on pracuje.
                    Z syna pokojem jest podobnie, jedyna zasada to nie moze przynosic niczego do jedzenia, oprocz wody, bo nie chce zeby mi zycie wypelzalo. On tam nawet odkurza, chociaz podloga zaslana jest roznego rodzaju projektami w roznym stanie rozwoju. Ubrania odklada do brudownika, ja poskladane odkladam w jego garderobie.
                    Przy lozku ma dwa kartony z ksiazkami, ktore aktualnie czyta, na szafce ma stos jakis skarbow, i innych znalezisk.
                    Od czasu do czasu wchodze i robie zabawkowo-projektowo-ubraniowy remanent, czyli czystka i pozbywanie sie co niepotrzebne.
                • myelegans Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 25.02.14, 19:25
                  Nasz syn mieszka u siebie, nie u nas, co jest nasze to jest jego, i jest na takich samym prawach co my bo jest U SIEBIE, bo to JEGO dom, tak samo jak i nasz, bez rozgraniczenia.
                  i jego pokoj jest jego, tak samo jak moja szafa i porzadek czy nieporzadek w niej jest moim balaganem.
          • jakw Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 26.02.14, 14:11
            an.16 napisała:

            > Mieszka z nami, meble są kupione ze nas
            > ze pieniądze, dom też i nie ma gadania, że "to moje". Jego będzie jak sobie kup
            > i i się wyprowadzi.
            Skoro wasze to dlaczego miałby sprzątać? Np. wasze ubrania używane przez niego?

            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • moni_kaw Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 26.02.14, 18:00
      gdyby moja matka tak stwarzała to po pierwszym semestrze zaczęłabym jej udowadniać, że mogę siedzieć nad książkami ile sobie życzy po czym iść rano na wagary;
      opamiętaj się kobieto bo zatruwasz dziecku życie; uczy się (!) dobrze, a pokój jest jego i dopóki nie ma w nim zagrożenia epidemio to zajmij się swoim życiem;
    • zofijkamyjka Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 26.02.14, 19:13
      jedyne co bym egzekwowała to ten bałagan w pokoju, uczyc sie nie musi /niektórzy tak mają/ i tak ma dobre wyniki. I absolutnie mu nie usługuj. To prasowanie czy przyrządzanie kolacyjki? Bez przesady, ja sobie rzadko prasuję a 15 latkowi to juz napewno bym nie prasowała...chyba żeby ładnie poprosił i może cos w zamian zaoferował smile
      --
      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
    • morekac Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 27.02.14, 08:30
      Ponieważ w I LO jest mnóstwo przedmiotów, które się kończą i do niczego nie będą potrzebne, należałoby pilnować stopni i uczenia się tego, co będzie zdawał na maturze/rozszerzeń. Uczenie się fefnastu przedmiotów (1 h w tygodniu w planie) ani nie jest specjalnie rozwijające, ani na nic nie wpływa.
      Przy takim podejściu do porządku w pokoju - interwencja raczej wskazana, możesz argumentować, że skoro nauka to taki pikuś, niech się zabiera za sprzątanie u siebie...
      Nieprasowanie - odpuść. Powinno mu przejść, jak się zakocha...
      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • verdana Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 27.02.14, 10:07
        Kompletnie nie rozumiem pretensji, ze dziecko sie nie uczy, jeśli umie. Czy naprawdę liczy się czas spędzony nad książkami, a nie efekty? 4,6 w liceum to bardzo wysoka średnia. Uczenie się dla uczenia się jest bez sensu.
        Co do porządku w pokoju - tu widzę dwa problemy. Jeden - to smród. W związku z tym, ze czasem bywa tak samo, co pewien czas mówię, aby sprzątnął. Nie codziennie, ale raz w tygodniu. Działa. Poza tym wiele matek dorastających synów skarzy sie , ze w pokoju dorastających chłopaków jest nieprzyjemny zaduch i nie zawsze wynika to tylko z bałaganu. Drugi problem - mój syn sprzątał, gdy miał ktoś przyjść. Bardzo solidnie sprzątał. Czy do Twojego syna nigdy nie przychodzą goście?
        Ja też nie prasuję, nie czuję potrzeby, więc syna rozumiemsmile Co do kolacji - jeśli syn nie jest głodny, to oczywiście nie robi sobie kolacji. Dlaczego miałby robić? To absurd. To Tobie zalezy, aby zjadł - w tym wypadku robiłabym kolacje. Nie robiłabym, gdyby syn tego żądał, czy oczekiwał. Ale najwyraźniej nie. Innymi słowy - Tobie zależy, by jadł, choć mu sie nie chce - to zwyczajnie zrób te dwie kanapki.
        I jeszcze jedno. Wiek dorastania to dla niektórych dzieci wiek nieustannego zmęczenia i zniechęcenia. Pedagodzy przed wojną wzywali, aby niektórym nastolatkom robić rok przerwy w nauce, bo nie sa w stanie podołać jednocześnie rośnięciu i rozwijaniu się organizmu i nauce. My wymagamy, aby młodzież ignorowała złe samopoczucie, gorsze dni i zawsze była gotowa do pracy, pracowita i pełna zapału. A psychiatrzy coraz częściej diagnozują depresje.

        --
        • an.16 Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 27.02.14, 14:02
          >Skoro wasze to dlaczego miałby sprzątać? Np. wasze ubrania używane przez niego?
          Zauważyłaś ten zwrot , którego sama użyłaś - "używane przez niego". Właśnie dlatego ma o nie dbać. Są to przedmioty/przestrzeń z której korzysta wyłącznie on, ale która nie jest jego własnością i nie może nia rozporządzać. Czy jak wynajmujesz mieszkanie (nie jest twoje) to robisz kupę w salonie?
          • jakw Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 27.02.14, 14:18
            >Czy jak wynajmujesz mieszkanie (nie jest twoje) to robisz kupę w salonie?
            Rozumiem, że u siebie robisz? Śmierdzi inaczej niż w wynajmowanym? Nierobienie kupy w salonie to kwestia kultury a nie własności mieszkania.
            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • twojabogini Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 27.02.14, 14:18
          verdana napisała:

          > I jeszcze jedno. Wiek dorastania to dla niektórych dzieci wiek nieustannego zmę
          > czenia i zniechęcenia. Pedagodzy przed wojną wzywali, aby niektórym nastolatkom
          > robić rok przerwy w nauce, bo nie sa w stanie podołać jednocześnie rośnięciu i
          > rozwijaniu się organizmu i nauce. My wymagamy, aby młodzież ignorowała złe sam
          > opoczucie, gorsze dni i zawsze była gotowa do pracy, pracowita i pełna zapału.
          > A psychiatrzy coraz częściej diagnozują depresje.

          Zwróciłaś uwagę na bardzo ważny aspekt zagadnienia. Część dzieciaków jest po prostu totalnie zmęczona. Syn koleżanki przychodził kiedyś do mnie na douczanki - zazwyczaj powtórzenia przed klasówkami, bo słabo wypadał. Co robiliśmy? - nic. W domu dzieciak był odpytywany, jak nie umiał siedział do późnej nocy i "douczał się", do tego słuchając w tle pretensji, jak może nic nie umieć. No i szedł następnego dnia - niedposany i w stresie. Więc gdy przychodził wrzucaliśmy najczęściej jakiś film. Oceny się poprawiły.

          Po swoim nastoletnim też widzę, że miewa dni, które najchętniej spędziłby pod kołdrą - i czasem mu na to pozwalam. Jakbym rosła tak szybko jak on, też pewnie by mnie to wyczerpywało. To wysiłek organizmu porównywalny z ciążą - a ja pamiętam jeszcze jak nieraz nachodziła mnie senność nie do przezwyciężenia.
    • wydramarlenka Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 28.02.14, 19:44
      Problemem jest tu wyłącznie smród i możliwość zalęgnięcia się jakiegoś życia w tym pokoju i reszcie domu.
      Co do porządku w pokoju i wygniecionego przyodziewku - mam dwie wiadomości, dobrą i złą
      Zła jest taka, że dla człowieka w tym wieku opinia rodziców ma niewielkie znaczenie, dobra - wkrótce może go skrytykować miła i ładna koleżanka wink
      Z nauką w dobrym LO sobie radzi.
    • anika894 Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 06.05.14, 13:28
      Witam serdecznie. Jestem studentką V roku pedagogiki o specjalności pedagogika pracy z doradztwem zawodowym. Obecnie pisze pracę magisterską na temat roli rodziny w kształtowaniu aspiracji zawodowych i wyboru zawodu u gimnazjalistów. Dlatego też, jeżeli posiada Pan dziecko w wieku gimnazjalnym bardzo proszę o poświęcanie kilku minut na wypełnienie poniższej ankiety, dzięki której będę mogła dokończyć pisanie pracy. Dziękuje za poświęcony czas.

      moje-ankiety.pl/respond-62739.html
    • 13monique_n Re: 15-to latek, totalnie "wylane na wszystko" 07.05.14, 12:50
      Odpuść z awanturami, póki oceny są dobre, to szkoda prądu. (tylko akurat to należy monitorować, bo czasem "się psuje"wink ).
      Do pokoju nie wchodź (po co Ci nerwy). Faktycznie - "niczego organicznego nie wnosimy" mogłoby pomóc, ale ... Za to polecam odpowiedź, kiedy trwają poszukiwania jakiegoś ciucha i delikwent ma pecha zadać Ci to pytanie "Mnie pytasz????? Sprawdź pranie i u siebie" smile Błogość.
      aaa, mam dzieci/potomków (bo wiekowo to już nie dzieci) lat 21 i 18,5 (matura) plus pasierbiczki lat 15 i 12.
      Opisałaś sytuację, która tylko przy najstarszym "dzieciu" była przez chwilę punktem zapalanym, ale szybko doszliśmy do wniosku, że szkoda naszych nerwów.
      Niepokój co do jedzenia rozumiem, ale z doświadczenia wiem, że niewiele jest osób, które gotowe są zagłodzić się na śmierć. (Sprawdź, czy brak łaknienia nie wynika z chipsów, albo czegoś w tym stylu - wtedy trzeba by podjąć działanie).
      Innymi słowy - czuj się jak najbardziej pocieszona. To minie. W zależności od płci w ciągu 1 roku do 3 lat wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka