Dodaj do ulubionych

Bierzmowanie

14.05.14, 20:04
Witam, mam pytanie. Czy wasze dzieci chodzą do kościoła przez 3 lata aby mieć podpis do książeczki ? Co o tym sądzicie ?
Edytor zaawansowany
  • 14.05.14, 21:36
    A przypadkiem nie chodzą do kościoła dlatego, że są katolikami?
  • 14.05.14, 22:11
    Czy wasze dzieci chodzą do kościoła przez 3 lata aby mieć p
    > odpis do książeczki ?

    Chodzą do kościoła przez całe życie, bo są katolikami.

    Co o tym sądzicie ?

    Sądzę, że podpisy są bez sensu, wymuszone modlitwy do Boga nie idą, a tak w przypadku podpisów jest.

    Byłam świadkiem, jak w Wielki Piątek tłum gimnazjalistów, którzy za miesiąc mieli przyjąć bierzmowanie, leciał pędem do zakrystii po podpisy, gdy tylko ksiądz wyszedł. Pech chciał, że trasa wiodła akurat koło Bożego Grobu, więc bez cienia refleksji, że tam jest Najświętszy Sakrament, tratując modlących się ludzi, leźli jak bydło.
    Pewnie gdyby nie podpisy, to większości by tam nie było.
    W kościele byłoby luźniej, a im to i tak nic nie dało.
  • 14.05.14, 22:32
    Mój syn przez podpisy - rok tylko - przestał chodzić do kościoła. Powiedział, że nie życzy sobie być traktowany jak oszust.
    I akurat na jego przykładzie widać, jak zły to pomysł. Syn chodził, narzekając cały rok. Na Wielkanoc wyjechał i podpisu nie dostał. Po Wielkanocy ksiądz zachorował i przyszedł inny, w zastępstwie. Zapytał syna, co się stało, syn powiedział, ze spędzał święta z rodziną i drugiego dnia świąt wolał ze wszystkimi iść na spacer, niz iść sam do kościoła.
    Ksiądz wziął książeczkę, podpisał i Wielkanoc i następny tydzień, stwierdzając, ze nienawidzi tej głupoty podpisów.
    W kolejną niedzielę syn się rozchorował i fatalnie czuł. Zamiast radośnie zostać w domu, uparł się i powlókł sie do kościoła, bo ksiądz przecież mu zaufał, ze przyjdzie... Tak działa zaufanie.
    --
  • 16.05.14, 21:40
    Ja może trochę z innej beczki.
    Bierzmowanie to sakrament dorosłości wiary, nie? Potwierdza zdolność wybierzmowanego do bycia Apostołem, do dojrzałego przekazywania wiary dalej, nauczania, czy też pouczania innych. I tu nie rozumiem: 1. jak można brać to na serio w kontekście bierzmowania nastolatków, 2. jak księża mają brać na serio nastolatków, bo widać, że pilnują ich jak małych dzieci, a nieliczne przypadki zaufania i dojrzałego traktowania kandydata potwierdzają regułę?
    Ja bym bardzo chciała wierzyć, że wszystkie nastolatki, które "idą do bierzmowania" to takie pobożne i dojrzałe w wierze istoty.
    Czy nie można sobie darować bierzmowania w LO, nie zaliczać tego, jak kolejnego przedmiotu, na podpisy, obecności, odpowiedzi przy tablicy i klasówki, i powrócić do tego z głębszą refleksją później? Za 2-4-6 lat? Na studiach? Po studiach? Bo ile dzieciaków utrzymuje wiarę w codziennym życiu, kiedy już wyprowadzi się z domu katolickich rodziców? Pytam zupełnie szczerze, może macie jakieś dane / doświadczenia w tym temacie?
    Pozdrawiam i z góry przepraszam, jeżeli kogoś uraziłam tonem wypowiedzi, padam na twarz, a "zaliczania wiary" ostatnio miałam pod dostatkiem w najbliższej rodzinie tongue_out
  • 16.05.14, 21:59
    Nie jestem pewna, czy 2 lata później wiele zmieni, z kolei 6 lat później byłoby utrudnieniem - ani chrzestnym zostać, ani ślub wziąć.

    Jako osoba, która była bierzmowana jako 10-latka nie uważam, żeby 16 lat to było wcześnie, ale co do reszty się zgadzam, większość "zalicza", utwierdza się w wierze mało kto.
    Ja akurat mam szczęście mieć religijne dzieci, ale nie mam złudzeń, jak to wygląda u większości.

    I tak znacznie mniej młodzieży przyjmuje ten sakrament - za moich czasów to byli wszyscy, teraz chyba z 60-70% tych dzieci, które były do komunii.
    Dodam, że dzieci te przewaznie nie są z rodzin bardziej zaangazowanych religijnie, tylko bardziej zaangazowanych w wychowywanie dzieci w ogóle - do bierzmowania należy iść, tak jak nalezy kontynuować naukę po gimnazjum.

    Ale musze przyznac, że nie widzę, aby te dzieci, które przyjęły bierzmowanie nagminnie przestawały praktykować. Są tacy, którzy to robią nawet chętniej niz wczesniej, bo juz nie dlatego, że musza, tylko dlatego, że to ich wybór.
  • 30.05.14, 18:46
    andaba napisała:
    > ani chrzestnym zostać, ani ślub wziąć.

    Cztery razy podawaliśmy z mężem dziecko do chrztu - za każdym razem w innej parafii i nikt nigdy nie pytał, nie żądał od nas zaświadczenia o bierzmowaniu. Również przy ślubie kościelnym.

    --
    Zielona Szkoła czyli Zabawa w słowa
  • 21.05.14, 15:41
    Sądzę, że jeśli dla kogoś problemem jest niedzielne czy świąteczne wyjście do kościoła i z utęsknieniem czeka, aż będzie mógł się wymiksować od tego "przykrego" obowiązku, to niech lepiej przestanie być hipokrytą i zrezygnuje z bierzmowania.
  • 22.05.14, 22:46
    Problem polega na tym, ze w tym wieku młodzi ludzie zazwyczaj nie decydują o sobie, tylko robią to, co nakazują rodzice.
    --
  • 26.05.14, 16:34
    Masz rację. Z mojego posta faktycznie to nie wynika, ale pisząc go myślałam właśnie głównie o rodzicach.
  • 23.05.14, 12:46
    Blad w rozumowaniu polega na postrzeganiu sakramentow, w tym wypadku - bierzmowania, jako "nagrody dla wybranych za szczegolne osiagniecia na polu wiara", za "przykladne zycie", "dojrzalosc w wierze" itd.

    A to przeciez -CONFIRMATIO - umocnienie w wierze, znak widzialny niewidzialnej laski, pomoc na drodze do nieba - nie nagroda.

    Udziela sie tego sakramentu bardzo roznie, sa rozne tradycje, decyduja takze wzgledy praktyczne, np. dostepnosc biskupa. W latach 50-60 udzielano razem z I komunia z przyczyn "technicznych", duszpasterskich.

    Wymagania duszpasterskie nie moga byc ani bardzo wysokie ani bardzo niskie, zaleza od wielu czynnikow. Ogolne zasady - od biskupa, drobniejsze, "techniczne" decyzje - od proboszcza i katechetow. Inaczej organizuje sie przygotowanie do bierzmowania w sytuacji, gdy jest utrudniony dostep do kaplanow, daleko do kosciola, a inaczej, gdy przeszkod brak.

    Najwazniejsze - czy sa szczere checi do spodkania z laska.

    Czy te wymagania zniechecaja, czy praktyki mlodziezy przygotowujacej sie do bierzmowania sa wymuszone i na pokaz ????

    Trudno powiedziec....
    Idac tym tokiem rozumowania moznabyloby zaproponowac mlodziezy chodzenie do szkoly tylko wtedy, gdy "czuja wewnetrzna potrzebe". Do pracy - gdy maja zyczenie...

    Ktos inny moze odbierac jako uciazliwe przygotowanie do malzenstwa, zapowiedziec, ze po slubie juz noga jego w kosciele nie postanie...
  • 23.05.14, 20:55
    W tym wieku kształtuje się wiara młodego człowieka. Od -dziecięco-nakazowej do dorosłej, opartej na świadomym wyborze.
    Doskonale pamiętam, jak ważna dla mojej wiary była świadomość, że nikt mnie nie zmusza. Karteczki, podpisy, które dopiero zaczęły się pojawiać parę lat później, wydały mi się wyjątkowo głupie. Bo czyż można cokolwiek oceniać na podstawie jakiegoś podpisu?
    Teraz, jak jestem dorosłam, te uczucia nie są tak silne. Ale młodzież nadal potrzebuje zaufania i poczucia, że to ich wybór, decyzja i nikt ich do tej wiary nie zmusza. Dodatkowo jawnie okazując niewiarę i podejrzewając o to, że nie są dojrzali i bez podpisów do kościoła przestaną chodzić uncertain

    Nabyta wiara, bez przejścia tego świadomego wyboru, jest pusta i nietrwała. Mam wielu znajomych, którzy odeszli od Kościoła, bo proboszcz jest taki czy owaki. Bo zawiedli się na tych, którzy mieli być wzorem. Zaraz, to ja w proboszcza wierzę?
    Znam osobę, która w ramach przygotowania do bierzmowania musiała niemal codziennie bywać na spotkaniach. Na których nie mogła często być, bo kolidowały z jej zajęciami pozalekcyjnymi, spóźniała się, była ochrzaniana przez księdza. Do kościoła nie chodzi.

    Proboszcz z mojej poprzedniej parafii fantastycznie przygotowywał młodzież (często dość trudną). Pamiętam kontrast z jakiegoś spotkania przygotowawczego osoby przysłanej z kurii (nadzorującej przygotowania do bierzmowania młodzieży w naszym mieście) z naszym proboszczem. Można traktować ich jako dzieciarnię bez prawa głosu, albo pamiętając, że są sprawy ważne i ważniejsze.
    Moja córka nie miała wszystkich podpisów. Zaparła się, że w czasie wyjazdów podpisów w obcych kościołach zbierać nie będzie (a trochę tego było). Nigdy nie było problemu. Młodemu do książeczki ja składałam podpisy. Też żadnych zastrzeżeń, tylko ... zaufanie. A dzieciaki i młodzież starały się temu zaufaniu sprostać.
  • 23.05.14, 21:07
    Przed spowiedzią przed bierzmowaniem ksiądz, prowadzący zajęcia przyniósł do grupy, w której była moja córka karteczki. Powiedział, zę to są kartki do spowiedzi, są wymagane, aby przystąpić do bierzmowania.
    Po czym podarł kartki i powiedział "A ja mam do was zaufanie, nie potrzebuję podpisów".
    Do spowiedzi poszli wszyscy.
    --
  • 24.05.14, 18:21
    Duzo zalezy od tego, jak liczna grupa mlodziezy sie przygotowuje. Do +/ - 50 osob mozna sie obyc bez podpisow, indeksow i karteczek, ksiadz zna wszystkich z widzenia.
  • 25.05.14, 20:55
    A co dadzą karteczki, jak ksiądz nie zna wszystkich z widzenia? Można dać książeczkę bratu, albo kolega stanie dwa razy w kolejce. Można przyjść dopiero na koniec mszy - po podpis.
  • 26.05.14, 09:08
    Rownie dobrze mozn szwagra na nauki przedmalzenskie wyslac zamiast siebie.
  • 26.05.14, 19:04
    Podsumowując: jak grupa <50 podpisy są zbędne, a w grupach >50 niemiarodajne. Jak ktoś ma szczerą wolę przystąpienia do sakramentu bierzmowania, będzie brał udział w przygotowaniach, zapewne stara się też chodzić do kościoła, stara się być dobrym chrześcijaninem. Podpisy są tu zbędne, czasem mogą przeszkadzać Jak ktoś szczerej woli nie ma, może oszukać.

    Przypominam, że w szkole jest dwie godziny religii na każdym szczeblu edukacji. Dodatkowego "przymusu" nie potrzeba.

    Mogę się pogodzić z tym, że ktoś tam chce mieć pozory panowania i rozeznania w sprawach wiary u parafian. Jestem dorosła. Ale na etapie młodzieńczym byłoby mi bardzo trudno. Wiara nie jest materią, którą da się wyliczyć i ocenić statystycznie. Dlaczego nie wierzymy młodzieży? Dlaczego nie wierzymy dorosłym?

    (ostatnio przybiła mnie informacja, że przed pogrzebem należy dostarczyć zaświadczenie o przyjęciu sakramentu namaszczenia (w parafii, gdzie mieszkam). Jakie to szczęście, że ksiądz z mojej rodzinnej parafii z dużym taktem nawet nie wspomniał o tym obowiązku i uwierzył mojemu słowu)
  • 27.05.14, 09:00
    A jak nie dostarczysz, nie bedzie pogrzebu ?????
  • 27.05.14, 09:25
    > A jak nie dostarczysz, nie bedzie pogrzebu ?????

    Na szczęście nie musiałam sprawdzać.

  • 29.05.14, 18:13
    emek12345 napisał:

    > Witam, mam pytanie. Czy wasze dzieci chodzą do kościoła przez 3 lata aby mieć p
    > odpis do książeczki ? Co o tym sądzicie ?

    Sądzę że gdyby nie te podpisy to gartka młodzieży chodziłaby do koscioła i Kościół o tym doskonale wie smile
  • 05.06.14, 11:31
    > Kościół o tym doskonale wie smile

    Pewnie, że doskonale wie. Gdyby nie szkoła, uczestniczenie z całą klasą, karteczki, podpisy, sprawdzanie itp. itd. - to niewiele by z tego mieli.
    Ta ich świadomość co do tego stanu rzeczy znalazła już nawet swój wyraz na piśmie. Mam tu na myśli uzasadnienie do przesunięcia komunii o rok w województwie bodajże świętokrzyskim. Napisali, że to ze względu na to, że do szkoły przychodzą uczniowie, którzy nie umieją się przeżegnać, nie znają podstawowych modlitw i nie wiedzą, jak przebiega msza święta (kiedy wstać, kiedy usiąść). Wniosek wyciągnęli taki, że... potrzeba jednego roku więcej na wdrożenie tychże uczniów do praktyk. Szkoda, że wyciągnęli innego wniosku - że nie ma co ich wdrażać, bo sensu religijnego w tym nie ma.
  • 29.05.14, 18:45
    cyrk z bierzmowaniem jest i był u nas od zawsze uncertain eh uncertain
  • 07.06.14, 22:49
    moje wogole nie chodzi do kosciola. wogole nie wychowuje go religijnie.. kiedys sam zdecyduje czy bedzie chcial byc religijny i jaka relgia mu odpowiada. na pewno nei tak, gdzei tretba podpisy zbierac, zeby udowodnic swoja religijnosc.
  • 23.07.14, 17:05
    Miałam dwa lata chodzenia do kościoła co niedziela plus w środy i pierwsze piątki miesiąca. Wszystko z karteczkami. Plus jakis dziwny wyjazd i obowiązkowe wizyty na Oazie.
    Z osoby umiarkowanie obojętnej acz patrzącej na Kościół z zainteresowaniem i otwartością te dwa lata sprawiły że zaczęłam postrzegać osoby wierzące i mocno praktykujące jako niebezpiecznych oszołomów i ludzi od których należy się trzymać z daleka. Od tamtego czasu nie byłam w kościele z własnej woli ani razu (nie licze okazji typu śluby, pogrzeby bo to były okazje towarzyskie a nie wynikające z wiary).
    Dla większości moich znajomych bierzmowanie i cała ta papirologia i brak zaufania dookoła było ostatecznym pożegnaniem z Kościołem. Część wzięła ślub kościelny ale raczej z powodu tradycji a nie realnej potrzeby duchowej.
    Może taki jest plan niezdecydowanych odstraszyć a zostawić tylko tych siedzących głęboko.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/gpedzf6zkov9u8mx.png
  • 27.07.14, 17:58
    Wynika z tego, ze przyjelas sakrament waznie, ale bezowocnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.