Dodaj do ulubionych

Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka.

29.08.14, 09:52
Mam 17letnią córkę w liceum i nadziwić się nie mogę. Zupełny brak zasad wkradł się do polskich domów w ostatnim czasie, ale może zawsze tak było, tylko gdy nie byłam matką to nie zwracałam na takie rzeczy uwagi? Mniejsza o to...
Naprawdę, czy takiemu dziecku w liceum potrzebne są nocne wyjścia? Jakieś wyjazdy? Alkohol? Dla mnie to jest jasne jak słońce, że 17latka wraca do domu o 22, na imprezy przyjdzie czas, chociażby na studiach. Ona mnie za to nie lubi, przyznam, że nie cieszy mnie kiepski kontakt z dzieckiem, ale ona kiedyś mi za to podziękuje. Może gdyby inni rodzice byli tacy jak ja, to moja córka nie miała by tak kiepskich wzorców, a tak to słyszę tylko "mamo, bo Ania może...".

Co wy o tym wszystkim sądzicie, jak wychowujecie swoje nastoletnie dzieci, jak sami byliście wychowywani?
Obserwuj wątek
    • karolina33331 Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 11:32
      Też mam 17 letnią córkę, która chodzi do renomowanego liceum.
      Większość jej koleżanek (oprócz jednej najlepszej przyjaciółki) chodzi na nocne imprezy, palą, piją i myślę, że niektóre biorą też narkotyki.MOja córka była na kilku takich imprezach, ale ponieważ z uwagi na przewleką chorobę z zasady nie pali i nie pije takie imprezy szybko jej się znudziły. Po jednej takiej imprezie, po sylwestrze wróciła załamana bo "wszyscy bardzo szybko zeszli a ja nie miałam co tam robić w dodatku zniszczyłam po drodze nowiutkie buty smile"
      Im bardziej będziesz zabraniać tym bardziej córka będzie się buntować. Na rodziców innych dzieci nie masz żadnego wpływu, na koleżanki córki też nie. Ustal z nią konkretne godziny powrotu, rozmawiaj z nią starając się nie moralizować a przede wszystkim namawiaj na zajęcia poza szkołą typu wyjscie do teatru, do kina, zajęcia plastyczne, teatralne, siłownia. U mnie to się sprawdza. Pozdrawiam.
    • camel_3d sadze, ze ona ma 17 lat... 29.08.14, 13:45
      i pomys, ze za rok bedzie juz prawnei dorosla osoba..a ty ja traktujesz jak dziecko....

      alkohol? uwazam, ze kulture picie alkoholu wynosi sie z domu.. u mnie jest czasem wino...moj 6 latek juz probowal..nie smakowalo i mam problem z glowysmile))

      imprezy? kurde..moze nie koniecznie zaraz calonocne wypady..ale o 22 to ja wracalem jak mialem 10 lat z podworkasmile)) w w ieki 17 lat nie mialem wogole limitu...po prostu zostalem nauczony odpowiedzialnosci i tyle...

      nie wiem czy ci corka podziekuje.. zalezy co z tego wszytskiego wyniesie..

      ok..wazne jest jacy sa ci jej znajomi..czy to polswiatek, czy pija na umor cz ypo prostu wkraczaja juz w doroslosc....
      • kasia_anna_21 Re: sadze, ze ona ma 17 lat... 24.09.14, 20:43
        U mnie tak samo. W wieku 13 lat wracałam i o 1-2 ale liczy się wzajemne zaufanie. I to w jakim towarzystwie córka przebywa.
        Jak miałam 5 lat ojciec dał posmakowac mi.piwa,zasmakowalo wink ale jako nastolatka 'pilam' po szklaneczce z nim a później ze znajomymi,ale zawsze w granicach rozsądku,nigdy się nie upiłam.
        A jak zobaczyłam tytuł to myslalam,że to bd o 10-12 klatkach.
        Masakra. A ! Najlepsze jest to przekonanie mamusiek że dzieci będą dziękować ? Za co ? Za więzienie? Dobre sobie.
        22 godzina do domu. Nie mogę z tego.
    • morekac Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 14:03
      Cóż, jako 17-latka wyjeżdżałam na wyjazdy i chodziłam na imprezy. Co dziwne, nawet się nie upiłam. Ani, co jeszcze dziwniejsze, nie prowadziłam rozwiązłego trybu życia.
      To wszystko zależy od tego, jakie jest towarzystwo córki - naprawdę nie wszyscy chlają na umór, ćpają i uprawiają seks na imprezach.
      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
    • jakw Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 14:04
      magdalena3331 napisał(a):
      > Naprawdę, czy takiemu dziecku w liceum potrzebne są nocne wyjścia? Jakieś wyjaz
      > dy? Alkohol?
      To nie jest dziecko. I może czasem warto podyskutować co do jakiegoś wyjścia czy wyjazdu?

      > Dla mnie to jest jasne jak słońce, że 17latka wraca do domu o 22, na imprezy przyjdzie >czas, chociażby na studiach.
      Nie wiem co ty robiłaś na studiach...
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • magdalena3331 Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 15:58
      Ja nie mówię, że te wszystkie jej koleżanki piją i ćpają na umór, chodzi mi o to, że rodzice nie sprawują nad nimi odpowiedniej kontroli. Dziecko do 18 roku życia powinno być szczególnie chronione, bo to rodzice są za nie odpowiedzialni.
      Ja ustaliłam godzinę powrotu na 22, ona się na nią nie zgadza, ale się mnie słucha i tak wraca, tylko jest jeden skutek uboczny - tak jak pisałam nie lubi mnie, nie że nie darzy szacunkiem, ale sympatii żadnej do mnie nie czuje i dla mnie, jako dla matki, to straszne uczucie.
      Dlaczego dzieci nie mogą tych wszystkich rzeczy robić na studiach? Tylko pchać się w dorosłość gdy są jeszcze faktycznie dziećmi...
      • jola_ep Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 17:00
        Bo okres dorastania nie polega na tym, że nagle - hoooop - jestem dorosły.
        Myślisz, że po przekroczeniu magicznej granicy (18 lub studia) dziecko cudownie zmądrzeje, a Ty przestaniesz się martwić i zacznie Ci zwisać o której wróci i co robi? Przecież nie smile

        Twoim zdaniem jest w kontrolowanych (teraz, a nie jak wyrwie się na wolność na studiach) pozwalać dziecku na coraz więcej (o ile reaguje prawidłowo, przy problemach smycz nieco czasowo skracamy). Pilnować.
        Dlaczego nie może wrócić o 22? A co teatrem? Operą? Kinem plenerowym? Koncertami? Nic? Bo matka się boi? wink
        Osiemnastkami? (już niedługo rozpocznie się sezon)

        Rozsądku i odpowiedzialności uczyłaś wcześniej, teraz pora na odrobinę zaufania.

        Nie wiem, jak Ty, ale ja na studiach głównie się uczyłam, imprez nocnych nie pamiętam smile
      • budzik11 Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 17:27
        magdalena3331 napisał(a):

        > nie lubi mni
        > e, nie że nie darzy szacunkiem, ale sympatii żadnej do mnie nie czuje i dla mni
        > e, jako dla matki, to straszne uczucie.

        Miłości czy więzi między dzieckiem a rodzicem nie buduje się tylko na podstawie tego, na co rodzic pozwala/czego zabrania. Można dziecku stawiać wiele granic, a mimo to mieć z nim cudowny kontakt. Widocznie nie tylko o imprezy u was chodzi a ty bardzo spłycasz wasze relacje.
      • aka10 Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 19:26
        magdalena3331 napisał(a):

        > Ja nie mówię, że te wszystkie jej koleżanki piją i ćpają na umór, chodzi mi o t
        > o, że rodzice nie sprawują nad nimi odpowiedniej kontroli. Dziecko do 18 roku ż
        > ycia powinno być szczególnie chronione, bo to rodzice są za nie odpowiedzialni.
        >
        > Ja ustaliłam godzinę powrotu na 22, ona się na nią nie zgadza, ale się mnie słu
        > cha i tak wraca, tylko jest jeden skutek uboczny - tak jak pisałam nie lubi mni
        > e, nie że nie darzy szacunkiem, ale sympatii żadnej do mnie nie czuje i dla mni
        > e, jako dla matki, to straszne uczucie.
        > Dlaczego dzieci nie mogą tych wszystkich rzeczy robić na studiach? Tylko pchać
        > się w dorosłość gdy są jeszcze faktycznie dziećmi...

        Wraca, bo sie Ciebie boi, ot co. Rozumiem, ze Cie nie lubi. Respekt przez strach, to nie respekt. Jak skonczy 18 lat, to bedzie Cie miala dokladnie gdzies. Do tej pory nie zbudowalas podstaw, to juz ich nie zbudujesz. Jak wyjdzie z domu majac 18 lat, to sie bedziesz mogla zamartwiac, prosic i grozic. Zapewniam Cie, ze nawet na Twoje smsy nie bedzie odpisywac. I slusznie.


        --
        Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
      • jakw Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 19:29
        magdalena3331 napisał(a):

        > Ja nie mówię, że te wszystkie jej koleżanki piją i ćpają na umór, chodzi mi o t
        > o, że rodzice nie sprawują nad nimi odpowiedniej kontroli.
        Odpowiednią kontrolę (taką, żebyś ty uznała za odpowiednią) nad 17-latką można sprawować wyłącznie chodząc za nią krok w krok. Inna opcja to pracować jakby trochę wcześniej nad jej odpowiedzialnością.

        >Dziecko do 18 roku życia powinno być szczególnie chronione, bo to rodzice są za nie >odpowiedzialni.
        Taa, i ta sama osoba, mająca lat 17 i 364 dni będzie wogóle nieodpowiedzialna, a 2 dni później oświeci ją ta odpowiedzialność?
        > Ja ustaliłam godzinę powrotu na 22, ona się na nią nie zgadza, ale się mnie słu
        > cha i tak wraca, tylko jest jeden skutek uboczny - tak jak pisałam nie lubi mni
        > e, nie że nie darzy szacunkiem, ale sympatii żadnej do mnie nie czuje i dla mni
        > e, jako dla matki, to straszne uczucie.
        Jest to prawdopodobnie skutek twojego zamordyzmu: ty ustaliłaś, ty zdecydowałaś, a córka ma się zamknąć bo nie ma 18-tki.

        > Dlaczego dzieci nie mogą tych wszystkich rzeczy robić na studiach?
        Może dlatego, że na studiach też trzeba się czasem pouczyć?
        > Tylko pchać się w dorosłość gdy są jeszcze faktycznie dziećmi...
        Jeśli dla ciebie dorosłośc to imprezy, seks i narkotyki - to "gratuluję" doświadczeń z młodości...

        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • feronique Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 30.08.14, 20:52
        rodzice nie sprawują nad nimi odpowiedniej kontroli. Dziecko do 18 roku ż
        > ycia powinno być szczególnie chronione, bo to rodzice są za nie odpowiedzialni.
        >

        To strasznie smutne, że musisz tak kontrolować swoją córkę, żeby się nie stoczyła i zachowywała wedle wyznaczanych przez Ciebie wzorców. Kiedy ja miałam 17 lat, to moi rodzice co prawda trzęśli portkami strasznie - to normalne - ale puszczali na całonocne imprezy i na wyjazdy ze znajomymi. Lepiej dla nich, że za bardzo nie wnikali w to, co się na tych wyjazdach i imprezach wyprawiało, ale tak naprawdę wiedzieli z kim się zadaję i nie byliśmy szajką wandali tylko bandą raczej ambitnych i w sumie odpowiedzialnych dzieciaków. Nikt się nie zabił, nie zapił, nie zaćpał, nie zaszedł w ciążę. Wszyscy zdali na wymarzone studia, a teraz są lekarzami, prawnikami, wykładowcami akademickimi. Serio.

        Jeśli do teraz nie udało Ci się wychować córki na tyle, żeby móc jej bardziej zaufać, to rzeczywiście kontroluj dalej, bo w tym wieku raczej wychowawczo niewiele już zdziałasz.
    • angazetka Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 17:26
      O, tak, przy takim "wychowaniu" przyjdzie czas na imprezy na studiach. Niekontrolowanie chlanie, ćpanie, wszystko. Bo mamusia wolała zakazywać, a nie uczyć odpowiedzialności.
      BTW większą porażką byłoby dla mnie doprowadzanie do tego, że dziecko mnie nie lubi, niż to, że 17-latka kiedyś się napiła.
      • verdana Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 19:39
        Ciekawe. Niby surowe wychowanie, niby odpowiedzialna matka, a wychowała córkę , co do której jest pewna, że bez kontroli będzie pić, puszczać sie z kimkolwiek i ćpać. Innymi słowy, ze skutkiem jest wychowania jest całkowicie nieodpowiedzialna osoba, której ufać nie można ani na krok i musi być terroryzowana, aby natychmiast sie nie stoczyła.
        Stoczyć się może w dniu 18 urodzin, bo wtedy matka nie będzie juz za to odpowiedzialna. I przestanie przejmować sie losem córki, nich chla, co tam.
        Albo troll, albo całkowita nieudolność wychowawcza, albo osoba uwielbiająca poczucie władzy.
        O ile nie troll córce życzę z całego serca opuszczenia rodzinnego domu w pierwszym możliwym terminie i dzwonienia do troskliwej mamusi w Dzień Matki, raz w roku, o ile akurat nie będzie miała czegoś ciekawszego do roboty. Albo i to nie.
    • magdalena3331 Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 20:25
      Ale wy wszystkie jesteście nieodpowiedzialne. Najlepiej niech sobie dziecko zrobi w tym wieku smile Na zabawę jeszcze przyjdzie czas, studia są od tego żeby się bawić, nie liceum. Ona mnie nie lubi właśnie za to, że krótko ją trzymam, że nic nie ma z życia mimo, że koleżanki mają - i właśnie przez rodziców tych koleżanek ja mam problem. Oni nie mają kręgosłupa moralnego, ja mam.
      Wy naprawdę nie miałyście żadnych limitów na powrotu do domu w tym wieku?
      • jakw Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 20:58
        A jak będzie miała lat 18 i 1 dzień to już będzie mogła robić co chce. Przy odrobinie farta zrobi sobie dziecko jeszcze przed maturą. I co wtedy zrobisz ze swoim "ja ustaliłam"?
        Pójście na studia w celu bawienia się może mieć w dzisiejszych czasach pewne konsekwencje finansowe w postaci płacenia za studia. Rozumiem, że jesteś na to przygotowana? W końcu studia są do zabawy, a nie do nauki. Osobiście wolałabym nie być leczona przez kogoś kto poszedł na studia po to żeby się bawić, bo w liceum nie było mu wolno.
        Wyobraź sobie, że moje starsze dziewczę (l. 17) nie ma żadnego nakazu wracania do domu o określonej godzinie i jakoś się nie ciągnie jej do latania po mieście o 21.
        My , jej rodzice, nie posiadamy oczywiście żadnego kręgosłupa moralnego i imprezujemy od czasu ukończenia lat 18-tu.
        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • k_linka Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 20:34
      Jest taki stary dowcip:
      O ktorej godzinie porzadna panienka idzie do lozka?
      0 19, bo o 22 musi byc w domu....



      Za co corka ma Ci podziekowac kiedys? Mialam w liceum kilka kolezanek, ktore mialy surowe zasady w domu. Nie zaobserwowalam korzystnego wplywu niechodzenia na imprezy na ich dalsze zycie. U jednego kolegi zaobserwowalam wplyw - bo jak juz go spuszczono ze smyczy rodzicielskiej to na swojej osiemnastce upil sie tak sprasznie, ze wyladowal na intensywnej terapii w szpitalu z zaburzeniami oddechu...
      • verdana Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 20:39
        Szkoła od poniedziałku na szczęście, bo ja nie wierzę w tak głupią matkę.
        Na wszelki wypadek, jeśli moje wyobrażenie głupoty nie sięga pewnych pułapów - jeśli dziecko nie lubi matki, to matka nie ma na nie żadnego istotnego wpływu, może tylko zastraszyć. Gdy już nie będzie mogła - z jej nauk nie zostanie absolutnie nic, bo po słuchać kogoś, do kogo się nie ma zaufania i sympatii?
        Córka nie podziękuje, bo nie ma za co. Najwyraźniej nie była wychowywana, bo dobrze wychowanemu dziecku mozna zaufać. Nie podziękuje za to, że bez kontroli nie umie nad sobą panować.
    • jakw Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 29.08.14, 21:07
      Taki, jak opisujesz, "zupełny brak zasad" panował to chyba w moim domu jakieś 30 lat temu. Mając lat 17 wzwyż czasem wracałam o 5 rano w poniedziałek po wyjeździe w góry w piątek wieczorem. A jak ostatnio z koleżeństwem z klasy powspominaliśmy dawne dzieje, to ten "zupełny brak zasad" chyba całkiem powszechnie występował (choć niektórym zdarzało się wejść i w konflikty z zupełnym brakiem zasad wink).
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • jola_ep Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 30.08.14, 07:18
          Ja również smile
          Pamiętam jednak doskonale, że jak zaczęłam dorastać, to bardzo zaczęłam oceniać moją mamę. Takie przejście od "słucham, bo muszę" do "słucham, bo jest mądrą osobą". Ona mi ufała, to zaufanie czułam i doceniałam.

          To, czy pozwalamy dorastającemu dziecku na pewne szaleństwa zależy od tego, jak bardzo zaufaliśmy sobie i swojemu stylu wychowania. Oraz na ile potrafimy pogodzić się z dorastaniem naszego dziecka, jego niezależnością, naszymi obawami i lękami.
        • jola_ep Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 30.08.14, 07:25
          > Czy nastolatka nie może być szczęśliwa bez tych wszystkich wyjść, chłopców i re
          > szty?

          To zależy od nastolatki. Niektóre będą nieszczęśliwe, inne będą wychodzić oknem, części nie będzie na tym zależeć.

          A Twojej?
          Co wynika z Waszej rozmowy, czego najbardziej potrzebuje?
        • jakw Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 30.08.14, 08:26
          magdalena3331 napisał(a):

          > A gdyby coś Ci się stało wtedy, o tej 5 rano?
          Równie dobrze mogłoby mi się stać o tej 5 rano gdy byłam na studiach. A o 5 rano to całkiem sporo ludzi jest (wtedy bywało nawet jeszcze więcej, bo w fabrykach chyba często zaczynano pracę o 6) i jeździ już całkiem normalna komunikacja.
          > Czy nastolatka nie może być szczęśliwa bez tych wszystkich wyjść, chłopców i reszty?
          Nastolatka , jak sądzę, powinna być szczęśliwa wyłącznie w domu z mamusią. Nie sądzę, żeby taka szczęśliwość nastolatek występowała kiedykolwiek w historii.


          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • angazetka Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 30.08.14, 15:34
          O 5 rano stać się coś może i 17-latce, i 30-latce. I wtedy normalna matka martwi się tak samo, bo ucierpiało jej dziecko.
          Dwa, że między 22 a 5 jest jeszcze masa godzin.
          Trzy, że odpowiedzialny rodzic uczy dziecko także tego, że jak jest późno, to się wraca taksówką.
          • verdana Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 30.08.14, 18:00
            Mylisz sie. Matka nie martwi się o dziecko powyżej 18 urodzin, bo najwyżej zostanie zgwałcone, zabite czy okradzione, ale ona za to już nie odpowiada. Skończyła proces wychowania, co będzie dalej jej nie obchodzi - przecież kto by tam sie przejmował córką, a nie własną odpowiedzialnością.
    • diablica.diablica Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 10.09.14, 13:24
      W wieku 17 lat wyjechałam pierwszy raz pod namioty z paczką przyjaciół. Pamiętam do tej pory słowa mojej mamy, że mi ufa i dlatego mnie puszcza samą, że owszem boi się, ale nie chce mnie chować pod kolszem, bo to nie wyjdzie mi na dobre. Poczułam się naprawdę szczęśliwa, że rodzice mi ufają, a w tym wieku to jest bardzo ważne! Na imprezy wychodziłam i godziny powrotów zawsze były negocjowane, ale o 22 to wracaam w wieku 15-16b lat. Myślisz, że dzień po skończeniu 18stych urodzin nagle poczujesz wielkkie zaufanie do córki, bo jest pełnoletnia?! Nie! Jak będzie na studiach też jej będziesz tłuc, że nauka najważniejsza....
      Obecnie mam 33 lata, męża i synka, a z mamą jesteśmy przyjaciółkami.
      Życzę większego dystnasu, iwększego zaufania do córki. Fakt, że się Ciebie boi i nie szanuje powinien Cię bardzo zastanowić!



      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/82doi09ko1r5tosm.png
    • majaa Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 10.09.14, 14:49
      Kiedyś też było podobnie, jedni mieli zasady i wychowywali wg nich swoje dzieci, inni stosowali "wychowanie bezstresowe", czyli po prostu jego brak i młodzież robiła, co chciała. Ale moim zdaniem, to przede wszystkim wpajanie dziecku pewnych zasad i wartości powinno się zacząć znacznie wcześniej. 17-latka to już jednak prawie dorosła dziewczyna. Stosowanie teraz wobec niej tylko nakazów i zakazów na pewno nie posłuży wzmocnieniu szacunku do Ciebie i Waszej wzajemnej więzi. Powinnaś raczej bardziej jej zaufać i dyskretnie obserwować efekty swojej dotychczasowej rodzicielskiej pracy. I interweniować wtedy, kiedy jest taka potrzeba, a nie na zapas.
      • atoness Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 11.09.14, 14:51
        Czy nastolatka może być bez tego szczęśliwa? To jakby pytać, czy przedszkolak może być szczęśliwy bez towarzystwa innych dzieci i bez grzebania w piaskownicy. Otóż większość nie może. Towarzystwo rówieśników i robienie tego co oni zawsze jest bardzo ważne.
        Ja, mając 16 lat, jeździłam z koleżeństwem na wakacje i na koncerty. Brało się namiot i znikało na dwa tygodnie. Albo jechało na koncert, wracało całą noc pociągiem, wyprowadzało szybko psa i zasuwało do szkoły. Twardy człowiek był. Nic zdrożnego nie robiłam. I jakoś jeszcze nigdy w życiu się nie upiłam, a starawa już jestem.
    • julita165 Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 23.09.14, 15:54
      Przyznam że w wieku 17 lat rodzice zaczęli pozwalać mi bywac na imprezach dłużej niż do 22. Zawsze tylko musieli znać nazwisko, adres i nr telefonu ( era przed komórkami ). Ponieważ były to jeszcze czasy kiedy nie było taksówek na telefon miałam trzy opcje: wracam do domu ostatnim autobusem czyli troszkę po 22, dzwonię po tatę ( generalnie o dowolnej porze do ok 2 ) albo siedzę na imprezie do rana i wracam autobusem. Uważam że wobec braku taxi na telefon takie rozwiązania były najbezpieczniejsze - lepiej żeby dziecko zostało do rana ( imprezy z reguły trwały do ok 5-6 ) niż miałabym się tłuc nocnymi autobusami albo szukać taksówki. Oczywiście nie wszystkim w tym wieku rodzice na tyle pozwalali, byli rzeczywiście tacy którzy musieli wracać na ok 22.
      Jeśli chodzi o wyjazdy to po raz pierwszy wyjechalam sama ( tzn z dwiema koleżankami ) nad morze na 2 tygodnie miesiąc przed 17 urodzinami. Tata odwiózł mnie na pociąg ( nocny ! ), zapakował bagaże, życzył udanych wakacji i prosił o kontakt ( 1991r. ! rozmowy musiałam zamawiać na poczcie smile )
      Moi rodzice wychodzili z założenia że najważniejsze jest zaufanie, poza tym jednak mnie znali i wiedzieli że w wybrykach pewnych granic nie przekroczę. Raz zaliczyłam potężną wpadkę ale uznaliśmy że raz każdemu może się zdarzyć, najważniejsze to wyciągnąć wnioski na przyszłość
      Nic mi sie nie stało, trwałego uszczerbku na zdrowiu psychicznym i fizycznym brak, nie wpadłam w złe towarzystwo, nie zostałam alkoholikiem ani narkomanem, nie zaszłam w ciążę w wieku 18 lat, skończyłam jedne z bardziej wymagających studiów, znalazłam dobrą pracę także...nie ma co tak wydziwiać że 17-latka chce iść na imprezę !
    • zofijkamyjka Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 28.09.14, 10:10
      tez tak miałam w wieku 16-18 lat, musiałam być o 22 w domu. Wcale akurat tego nie doceniam, często musiałam wychodzic jako pierwsza w fajnej imprezy. Za co tu byc wdzięcznym?
      --
      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
    • anagat1 Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 15.12.14, 12:47
      haha.. ja wlasnie bylam taka Ania, ktora mogla. I co? I nic. Nigdy w zyciu nie wykorzystalam zaufania rodzicow. Nie pilam, nie palilam. O narkotykach w ogole mowy nie bylo, nawet wtedy, gdy juz byly dostepne na studiach, gdy wiekszosc cpala, gdy wiekszosc sie upijala i wiekszosc palila.

      Papierosa sprobowalam raz- moja babcia (nalogowy palacz) mi wmusilabig_grin Alkohol zaczelam pic na studiach- z zasada -jak pije, to nie imprezuje, jak imprezuje to nie pije(wiem, dziwne.. ale dzialalo).

      Nigdy w zyciu nie dostalam od rodzicow zakazu- ze czegos nie wolno, ze nie moge wyjsc. Nigdy tez nie mialam nakazu powrotu do domu o okreslonej godzinie . Nigdy zadne z moich rodzicow nie dzwonilo do domow moich znajomych, zeby sprawdzic, czy tam jestem, co robie, lub kiedy wroce.

      Efekt byl taki, ze bylam w stanie o wszystkim opowiedziec mamie, ze stalam sie bardzo wczesnie niezwykle odpowiedzialna. Skonczylam dobre studia, jestem lekarzem, z mama mam nadal swietny kontakt.

      Jestem zdania, ze jesli ma sie dziecko, ktore z natury jest odpowiedzialne, trzeba sprobowac mu zaufac .
    • kurczak1 Re: Rodzice dzisiejszych małolatów - porażka. 19.12.14, 12:07
      A ja uważam, że wzajemny szacunek domowników wymaga powiadamiania o planowanych wyjściach i nieprzychodzenia w godzinach, które moglyby komuś bruździć (oczywiście należy tu włączyc zdrowy rozsadek). Nie bardzo widzę sens nocnych imprez, bo sporo na takich bywałam i nie mam miłych wspomnień. Jednakże moje samodzielne wyjazdy i wyjścia od około 15 roku życia można podzielić na 2 rodzaje: te, o których rodzice wiedzieli i przyzwalali - generalnie grzeczne oraz te, o których nie wiedzieli - i tu chwytam się za głowę. Mój syn nie jest jeszcze w fazie imprezowej, ale wyjazdowej owszem. Jestem spokojna kiedy wiem gdzie jest i kiedy wróci. Generalnie sam woli wieczorem przed telewizorem, ale moze sie to zmienić.
      --
      Jeśli nie wolno, a musisz, to trzeba

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka