Dodaj do ulubionych

Nie radzę sobie z synem

09.10.15, 09:37
Miałam zmieniać nicka, bo pewnie ktoś wykopie, ale co tam. Nie radzę sobie. W czym problem? Z przestrzeganiem reguł przez syna. Na coś się umawiamy wspólnie, dyskutujemy a potem i tak awantura. Przykłady? Proszę: syn może od tej klasy sam wracać do domu,bardzo chciał, bo nikt z jego kolegów nie zostaje na świetlicy. Zgodziliśmy się, ale p[o przyjściu do domu miał zadzwonić/wysłać smsa, że jest, nie znamy sąsiadów, nie ma kto na niego rzucić okiem. Drugi dzień i cisza w eterze. Powinien być w domu, nie odbiera telefonów, smsa nie wysłał, ja na drugim końcu miasta, mąż w delegacji. Pojechała niania córki. Syn grał na kompie w słuchawkach, o telefonie zapomniał. Pogadanka, że bardzo nieodpowiednio postąpił, że się martwimy, że odkładamy póki co samodzielne wracanie, syn kiwa głową, sam przyznaje racje. Że nieostrożnie postąpił i co z tego, jak następnego dnia rano wstaje z furią, krzyczy, rzuca plecakiem, dostaje spazmów, że on nie będzie siedział na świetlicy, powtarzam, że jak zacznie się zachowywać odpowiedzialnie znów będzie mógł zacząć sam wracać, ale ten coraz większa awantura i furia. W poniedziałek trening, nie został wybrany do 1 składu, wrócił z awanturą, że to moja wina, że go do beznadziejnej szkółki zapisałam, cały dzień w złości, wszystko głupie, wszystko na nie, to nie ma sensu, rozmawiamy, tłumaczę, ok. W środę drugi trening i zaś wraca zły, grał w 1 składzie, ale...mecz trwał krótko, bo coś tam trener innego chciał jeszcze zrobić. I zaś moja wina. Jestesmy umówieni (przynajmniej tak mi się wydwało) co do zasad korzystania z komputera, nie więcej niż x minut dziennie, pod warunkiem, że lekcie odrobione i pokój nie zagracony (nie wymagam porządku tip top). Też niby rozumiem, ale jak w zeszlym tygodniu powiedziałam, że nie wpiszę hasła, bo w pokoju leżą resztki jakichś glutów a w plecaku zaśmierdła gruszka, zamiast wziąć szybko uporządkować, to syn wpadł w furię, że w takim razie jak mu nie wolno, to on ma gdzieś laptopa i go zrzucił z biurka. wczoraj wydawało mi się, że będzie taki fajny dzień, byliśmy na konikach, potem obiad jego ulubiony, niestety w drodze powrotnej złapał nas korek i się zaczęło, że przeze mnie będzie miał mało czasu na podwórko, że beznadziejną drogę wybrałam, że zrobiłam mu to na złość(?) i zaczął kopać w fotel. Nie wytrzymałam zjechałam na pobocze, powiedziałam, że albo się uspokoi, albo wysiada z auta, bo ja nie jestem w stanie tak prowadzić. I uciekł. Musiałam go gonić, bo krzyczał do mnie, że nie chce ze mną mieszkać. wsadziłam go siłą do auta, przesunęłam fotelik młodszej córki, tam wpakowałam,z zapięłam go pasami i wiozłam takie wściekłe zwierzątko. W domu się rozpłakałam i pytam synku, o co ci chodzi, jak ci pomóc, co zrobić, jak mam się z tobą umówić, żeby w końcu było dobrze, to mi powiedział, że mam się zgodzić na o by sam wracał bez kontroli, mógł wychodzić na zewnątrz nawet po zmroku na ile chce, nie musiał odrabiać lekcji ani chodzić na rehabilitacje. Z wiadomych względów odpada, poza tym co z tego, że zgodzę się, żeby np wracał z podwórka o 20, jak się zgodzi, a o 20 10 jak pójdę go szukać, gdzie jest, powie mi, że jednak chce do 22 i mogę go siłą zabrac, albo inaczej nie pójdzie. Zapytacie, gdzie tata, otóż tata twierdzi, że skoro treningi, podwórko i komputer powodują takie awantury to należy ich bezwzględnie zakazać, całkowicie zrezygnować z komputera, wyjścia na podwórko, a syna będzie odbierać niania. Była taka próba pod koniec poprzedniego roku szkolnego, ale też nie działało, bo syn potrafił na złość nam przestać się uczyć. Oddawał puste kartki, wytargiwał zadania domowe itp. radzcie, proszę.
--
Julian 2005, Dobrusia 2014
Edytor zaawansowany
  • 09.10.15, 10:42
    Ma 10 lat, tak?

    Czy ma jakieś obowiązki w domu, takie na rzecz całej rodziny? Drobne zakupy, śmieci itd? Pozytywne wzmocnienia poza obiecaną grą na kompie? Zbieranie punktów, czy czego tam, i czekanie na dużą nagrodę? Czy synu jest za coś w domu ODPOWIEDZIALNY - za obowiązki i za swoje późniejsze przyjemności?
  • 09.10.15, 10:50
    tak, ma 10 lat, ale chodzi do 3 klasy. jest odroczony.
    Ma obowiązki ogarnąć pokój swój, wyrzucić śmieci, a wieczorem puścić rumbę (odkurzacz) i jak się gdzieś zablokuje kopnąć ją dalej, swoje ubrania włożyć do półki. I odrobić lekcje i nie przekraczać sensownej ilości uwag w dzienniczku. System regularnych punktów nie działa, ponieważ syn wpada w taką złość jak się coś nie uda dostać albo jak nie wypełni zadania.

    --
    Julian 2005, Dobrusia 2014
  • 09.10.15, 18:22
    Nie poradzę bo nie mam doświadczenia z tak dużymi dziećmi ale współczuję. A może to się odbija to, że jesteście skupieni na młodszej? I jeszcze jedno, w tej sytuacji rzeczywiście dałabym bana na komputer bo możliwe, że źle na niego działa. I jakoś tak powinien się czuć odpowiedzialny za swoją naukę bo to nie jest w porządku, że Was nią próbuje szantażować. Może umów się na spotkanie z panią z PPP. Psycholog tez dla ludzi.
  • 09.10.15, 22:19
    Szczerze powiedziawszy, to przy takiej ilości agresji, poszłabym do psychologa.
    Czy syn ponosi jakieś konsekwencje swojego zachowania?
    Może ma do Ciebie jakieś pretensje, skoro wszystko to Twoja wina?

    --
    http://dhbf.daisypath.com/PzyNp2.png
  • 09.10.15, 22:43
    Stacie nie będę oryginalna. Poradziłabym się psychologa ale myślę, że jego zachowanie jest bardzo związane z absorbującą młodszą siostrą...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 09.10.15, 22:57
    To chyba będę musiała, jednakże się boję, że zaś usłyszę to samo, że dziecko nie wykazuje zaburzeń. Na codzień i przy ludziach to taki mądry i kochany chłopczyk, a potem takie coś, zmienia się w minutę, bo jakieś styki mu się w głowie połączą nagle i spowodują spięcie.
    --
    Julian 2005, Dobrusia 2014
  • 10.10.15, 07:58
    Dziwię się jednemu - że stosujesz jakiś system z punktami i nagrodami. W tym wieku to już nie będzie działało... A zamiast psychologa - może jakieś warsztaty wychowawcze? Jeśli chodzi o komputer - załóż mu jakąś blokadę rodzicielską i niech włącza dopiero wtedy, kiedy wy jesteście już w domu i sprawdzicie mu stan odrobienia lekcji i zagracenia pokoju. A w telefonie ustawić przypominacz typu "telefon do mamy ". Dostał trochę za dużo wolności na raz i tyle.
    Co do fustracji piłkarsko -treningowo- korkowych- zrozumieć ból, ale nie pozwolić na obwinianie siebie. Chyba go pogięło. I oczywiście: jeśli młody będzie zachowywał się jak rąbnięty, wprowadzić szlaban na komputer (i to co proponuje ojciec) .Młody wybiera -albo trochę albo wcale.
    I może jakieś warsztaty dla rodziców?
    BTW: czy odroczenie czy rehabilitacja wynikają z jakiś problemów fizycznych? Może on po prostu czuje się nie tak sprawny jak koledzy i stąd te frustracje?
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 10.10.15, 21:54
    Czytając Twojego posta przychodzi mi go głowy kilka rzeczy. Po pierwsze mało w tej historii taty. Może trzeba mu oddać pola? Niech wprowadzi swoje pomysły. Z jakiegoś powodu agresja syna wymierzona jest w Ciebie. Po drugie może rzeczywiście bardziej koncentrujecie się na młodszej córce? Bardziej ją chwalicie, nagradzacie. I trzecia rzecz to czas, czas na wspólne działania, na rozmowę. Nie pogadankę, nie dyskusję o sprawach ważnych. Ot takie zwykłe pogaduchy. Jeśli psycholog to proponowałabym wizytę bez syna.
  • 10.10.15, 22:53
    Córka stacie_o jest jeszcze maluszkiem do tego jest chora i stąd potrzebuje mnóstwo uwagi rodziców. Sądzę, że cała ta sytuacja odbija się też na starszym dziecku ale wina rodziców w tym znikoma.
  • 11.10.15, 08:59
    >Córka stacie_o jest jeszcze maluszkiem do tego jest chora i stąd potrzebuje mnóstwo uwagi rodziców. --

    Ale nie oznacza to, że starsze dziecko potrzebuje tej uwagi mniej niż wcześniej. Wiem, że 10 latek to duże dziecko, ale... to dość trudny wiek. Szare komórki mu dojrzewają, mózg się przemeblowuje, ciało migdałowate rządzi...
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 11.10.15, 09:07
    Też sądzę, że to jest główną przyczyną problemów.
  • 11.10.15, 00:08
    czemu pytam..

    octatnio wpadl mi w rece artykul, gdzei bylo napisane ze dzeici ktore sa dobre z matematyki po prostu mysla zupelnie inaczej niz n humanisci. One maja w glowie burze...nie mysla o czyms takim jak smieci..one potrzebuje "uspokajaczy"..czyli np kompa... same sobei czesto srednio radza z samoorganizacja.
  • 12.10.15, 09:56
    O matko, całe życie na piątkach z matmy jechałam big_grin
  • 12.10.15, 11:06
    Odpowiem hurtem,choć może nie po kolei:
    1. Syn odroczony, ponieważ urodził się jako skrajny wcześniak na przełomie roku 2005/2006 doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie go posyłać wiekiem korygowanym, tzn. tym jak miał się urodzić, a nie jak się urodził.
    2. Po ciężkich latach z córką, osiągnęliśmy coś, co nazywamy naszą małą stabilizacja. Córa je w miarę normalnie, już w miarę normalnie sypia (7h) itp itd. Było ciężko, ale jak się z nią uspokoiło to syn zaczął odwalać głupoty. Przy czym pierwsze jazdy syn zaczął pokazywać, jak była w ciąży.
    3. Syn chodzi na wspomaganie nauczania i do poradni leczenia dysleksji i na rehabilitacje. Za namową posłaliśmy go do klasy o profilu sportowym (nie do szkoły sportowej), żeby wzmocnić jego pewność siebie. Doskonale idzie mu pływanie, nawet medale zdobywał....ale
    4. Syn nie chce pływać, on chce grać w nogę. Zmieniliśmy mu profil i radzi sobie średnio, a to dlatego, że ma nietypową wadę wzroku, nie widzi głębi itp i jeszcze ma jedną stronę ciała bardziej.
    5. Syn chciał chodzić też do szkółki piłkarskiej po lekcjach. Ale..go nie przyjęli. Nie mamy, serio i szczerze, możliwości wozić i zawozić go do takiej, co by go przyjęła, bo przy dwójce dzieci, pracy, rehabilitacjach, sracjach po prostu doba jest za mała.
    6. Owszem, ojca mało, jakoś nie może z synem znaleźć wspólnego języka. To taki typ, co by najchętniej całe dnie spędzał na majsterkowaniu i naprawianiu jakichś urządzeń (elektryk i elektronik), ale syna to w ogóle nie kręci, wręcz płacze, na wspólne propozycje spędzania czasu, bo on chce w piłkę, a ojciec to anty-sportowiec. Pół roku ojciec był z dziećmi w domu, syn co dzień błagał, żebym, to ja przejęła pałeczkę, bo tata go w ogóle na podwórko nie puszcza itp.
    7. Myślałam zatem, że wszystko odbędzie się na zasadzie wzajemności, ty synku robisz, co do Ciebie należy, cieszysz się przywilejami: podwórko, komp itp. O jak się myliłam.
    8. System nagród zaproponowano mi w poradni. Ale on nie działa, bo
    wystarczy jedna chmurka i syn reaguje, już jest źle, to po co się starać, wklej mi od razu 10 kolejnych złych. Albo ja sam coś zrobię, jak szaleć, to szaleć.
    9. Z matmy jest normalny, na pewno lepszy niż z polskiego wink
    10. Byłam na warsztatach wychowanie bez porażek. Ale jakoś ten system nie chce zatrybić.

    Podam przykład, u nas taki dialog
    Córka: Cześć. Idę do szkoły.
    Ojciec: Deszcz pada, kochanie, a ty nie włożyłaś płaszcza od deszczu.
    Córka: Nie potrzebuję go.
    Ojciec: Tak bardzo pada, obawiam się, że przemoczysz ubranie i złapiesz niezły katar, a to nie jest nam obojętne.
    Córka: Ale ja nie włożę płaszcza od deszczu.
    Ojciec: To znaczy, że w żadnym wypadku nie chcesz nosić swego płaszcza przeciwdeszczowego.
    Córka: Zgadza się, nienawidzę go.
    Ojciec: Naprawdę nienawidzisz swojego płaszcza od deszczu.
    Córka: Właśnie, bo jest w kratkę.
    Ojciec: Nie podoba ci się coś co jest w kratę?
    Córka: W naszej szkole nikt nie nosi płaszcza przeciwdeszczowego w kratkę.
    Ojciec: Nie chcesz być jedyna, która chodzi w takim płaszczu.
    Córka: Nie chcę. Wszyscy noszą jednokolorowe płaszcze przeciwdeszczowe: albo białe, albo niebieskie czy zielone.
    Ojciec: (do tej pory - diagnozując problem - stosował tylko czynne słuchanie, teraz zaczyna wspólnie z dzieckiem rzeczywiście rozwiązywać problem) Aha, to mamy prawdziwy problem. Ty nie chcesz nosić płaszcza przeciwdeszczowego, bo jest w kratę, a ja z całą pewnością nie chcę, żebyś się przeziębiła. Może wpadnie ci do głowy jakieś rozwiązanie, które mogłoby zadowolić i mnie, i ciebie?
    Córka: (chwila namysłu): Może mogłabym pożyczyć sobie płaszcz mamy?
    Ojciec: Jak on wygląda - jest jednokolorowy?
    Córka: Tak, jest biały.
    Ojciec: Sądzisz, że mama pozwoli ci go dzisiaj włożyć?
    Córka: Zapytam. (Wraca po chwili z białym płaszczem: rękawy za długie, zawija je.) Mama się zgodziła!
    Ojciec: Jesteś teraz zadowolona?
    Córka: Oczywiście, ten jest fajny.
    Ojciec: No, myślę, że w nim nie zmokniesz. Jeśli jesteś zadowolona - to ja też.
    Córka: No to na razie.
    Ojciec: Na razie - i powodzenia w szkole..

    Byłby, że on nie chce żadnego płaszcza czy kurtki, chce iść bez. Nienawidzi kurtek, tylko on nosi kurtki (nieprawda).
    --
    Julian 2005, Dobrusia 2014
  • 12.10.15, 11:20
    U nas byłoby:
    Mama: Tak bardzo pada, obawiam się, że przemoczysz ubranie i złapiesz niezły katar, a to nie jest nam obojętne.
    Syn: Ale to ja będę chory, nie ty.
    Mama: Dlaczego chcesz być chory?
    Syn: Nie chcę chodzić do szkoły, nie lubię jej, nienawidzę zadań domowych, tylko ja muszę chodzić w kurtce, nikt inny nie chodzi w kurtkach, ubierasz mnie jak dzidziusia, co jeszcze, mam może ocieplacze ubrać?


    --
    Julian 2005, Dobrusia 2014
  • 12.10.15, 12:05
    W tej sytuacji ja powiedziałabym "Ty będziesz chory ale to ja będę musiała wykupić leki. Załóż kurtkę i nie marudź" a dalsze marudzenie pominęłabym milczeniem.
    Chyba, że lekko by kropiło, wtedy nie nalegałabym na kurtkę.
    Może to okres dojrzewania się zaczyna? Syn nie chce być traktowany jak dzidziuś ale jeszcze nie potrafi przewidzieć konsekwencji swoich czynów. Z drugiej strony nadal myślę, że syn chce zwrócić na siebie Waszą uwagę. Naprawdę wybierz się do psychologa. Mnie bardzo pomogło uświadomienie mi przez panią z PPP, że większość dzieci ma takie jazdy jak moja 3,5 letnia wówczas córka oraz zapewnienie, że jestem wydolna wychowawczo. Poczułam się pewniej w roli rodzica co pozytywnie wpłynęło na moje kontakty z córką i na jej zachowanie.
  • 12.10.15, 15:22
    sory ten dialog to jakas porazka. w waszym przynajmniej jedna strona jest prawdziwa i mowi co czuje.

    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • 12.10.15, 15:23
    mowisz - ocieplaczy nie musisz jak temp spadnie to rozwaze. zakladaj kurtke jak ci sie nie podoba to nastepnym razem sam sobie wybierzesz.
    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • 12.10.15, 18:37
    > Syn: Nie chcę chodzić do szkoły, nie lubię jej, nienawidzę zadań domowych, tylk
    > o ja muszę chodzić w kurtce, nikt inny nie chodzi w kurtkach, ubierasz mnie jak
    > dzidziusia, co jeszcze, mam może ocieplacze ubrać?--

    Zastanowiłabym się, czy aby na pewno towarzysko w szkole jest ok.
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 12.10.15, 19:08
    o wlasnie - jedno co sobie pomyslalam ze teraz jak z siostra lepiej to jakies sprawy ze szkoly odreagowuje? wczesniej tez bylo o tym ze chce byc chory i nie chodzic do szkoly...

    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • 18.10.15, 15:52
    A czy wspomaganie nauczania i leczenie dysleksji są synowi niezbędne? Może lepiej zamiast na nie wozić syna do szkółki piłkarskiej? Jeśli tak bardzo marzy o grze w piłkę takie zajęcia mogą mu dać o wiele więcej niż te, na które musi chodzić. A może jednak tata by się jakoś zmobilizował i dwa razy w tygodniu postał na bramce, żeby syn mógł sobie postrzelać wink Mój syn ma 4 i pół roku. Nogę uwielbia. Teraz przy krótszych dniach mecze z tatą przeniosły się z podwórka do domu...efekt - rozbita lampa w przedpokoju, powyginane ramki na zdjęcia i przeogromna radość u nich obu z tych kilkudziesięciu minut spędzanych razem. Mąż wraca późno do domu, grają, syn zaraz potem zasypia. Rano mam wielki problem z pobudką i wybraniem go do przedszkola. Czasem się o to złoszczę, ale nigdy im tego nie zabronię.

    Można też próbować u syna zaszczepić miłość do kabelków i lutownicy wink Nie mniej jednak sądzę, że to tato ma większą świadomość i to on powinien zapałać choć chwilową miłością do piłki.
    Niech pomyśli sobie jak bardzo syn byłby szczęśliwy smile
  • 12.10.15, 13:44
    stacie - nie martw sie przede wszystkim. jak czytalam o synu to jakbym siebie widziala w tym wieku. mialam wracac do domu bylam typowym dzieckiem z kluczem - szkola byla na sasiedniej ulicy - nigdy nie wrocilam prosto do domu zawsze po drodze przepadalam - a to poszlam na okolo a to do kolezanek. ja wiedzialam ze mam wrocic - ale jakos zawsze pokusa byla wieksza. potem u kolezanek rodzice mnie namawiali na tel do mamy "bo sie martwi" ba ja sama to swietnie wiedzialam! ale wiedzialam tez z wracac prosto kaze wiec cos tam zawsze nasciemnialam. po powrocie zawsze byla awantura - ale to juz sobie wliczylam w koszty... mow sto razy ze sie martwisz mow ze jak zadzwoni kilka razy pod rzad bedzie nagroda (wszystko jedno co moga byc buziaki wink i pamietaj ze to po prostu czasem sie jest takim glupim i sie zapomina...
    ja wyroslam


    a co do furii... moje co prawda mlodszw dziecko ale tez wpada - mowie na to ze jest bardzo stanowczy :p - no i jak pogrzebalam to okazalo sie ze sama go tego nauczylam wychodzac z zalozenia ze czasem nie ma co dyskutowac i po prostu nalezy uzyc przewagi fizycznej - no i dzieciak robil to samo uncertain trzeba tlumaczyc dlaczego - np nie "masz posprzatac" tylko "jak posprzatasz bedzie czysto i znacznie przyjemniej" - tak zeby sam podejmowal decyzje ze chce miec czysto a nie tylko rozkaz wydany przez kogos majacego przewage. nie wiem czy nie zamotalam big_grin
    co do rzucania to warto uswiadomic ze jest to forma autoagresji - rzucisz kompem zepsujesz i to TY nie bedziesz go mial. bez sensu. zlosc nalezy rozladowywac bez karania siebie - wbrew pozorom tlumione przez dobre wychowanie wrzaski placze i buczenie sa najlepsze :p
    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • 12.10.15, 13:53
    jesli chodzi o blokade na kompa ktora jest tu radzona to
    - jesli faktycznie to kompa nalezy zlozyc i schowac do szafy i po prostu go nie ma. nie ma wyjechal do widzenia i inne rzeczy tez wyjada jak baedzie trzeba. (no u mnie to dziala zeeszta a ja nie mam ochoty sie klocic czy juz mozna albo czy troche mozna i kiedy bedzie mozna - co z oczu to i z mysli)
    - po drugie jestem przeciwnikiem zabierania ukochanej zabawki w imie "odwala mu bo za duzo przed kompem siedzi" - widze to tylko w aspekcie znalezienia jakiejs porownywalnej aktywnosci ktora bedzie dla dziecka rownie interesujaca.
    - zachowuj zimna krew (ja mam z tym problem a do tego lubie zeby wyszlo na moje) staraj sie spojrzec z boku - jak zaczyna cie obwiniac to sprobuj to w zart obracac a nie brac do siebie (chociaz i tak podziwiam bo ja bym strzelila)

    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • 12.10.15, 18:34
    >- jesli faktycznie to kompa nalezy zlozyc i schowac do szafy i po prostu go nie ma--

    Jak nie na, skoro jest? A skoro jest, to się użyje...
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 15.10.15, 11:49
    ja bym poszła szeroko: w szkole porozmawiałabym z nauczycielką, żeby była przygotowana na wyskoki typu puste kartki na sprawdzianach czy brak zadania. nie pozwoliłabym, żeby dziecko mnie szantażowało. do tego zdecydowanie świetlica, samodzielność jest dla dzieci zrównoważonych, skoro nie możesz przewidzieć, jaki numer dziecko odwali, nie ma opcji puszczania luzem. to bym dziecku powiedziała wprost.
    dopuściłabym jedne zajęcia dodatkowe, niech to będzie piłka czy cokolwiek (btw, czy szkoła nie proponuje zajęć sportowych? to wygodniejsze niż wożenie na szkółki).
    ograniczyłabym komputer do wcześniej ustalonych ilości czasu. pod warunkiem wypełniania zobowiązań (czyli - chodzi do szkoły, stara się uczyć, sprząta - choć przy sprzątaniu bym się nie czepiała drobiazgów). pozwoliłabym na spotkanie z kolegami poza szkołą (dom, podwórko) raz w tygodniu, pod warunkiem sensownego zachowania. no i spróbowałabym robić coś wspólnie z dzieckiem. żeby znaleźć jakąś płaszczyznę porozumienia, choćby miało to być wspólne oglądanie filmów, czy granie na kompie. mój syn (lat prawie 10) bardzo sobie ceni czytanie tych samych książek, które ja czytam (a że lubię książki młodzieżowe, w tym HP, to mamy duuużo tematów do rozmowy - to bardzo łączy).
    może tata mógłby znaleźć jakieś zajęcie wspólne z synem, nie musi to być ani majsterkowanie ani gra w piłkę.

    aha, i kompletnie bym się nie przejęła tekstami, że jego porażki to Twoja wina. natomiast jednak bym uświadomiła, że nikt nie będzie się nad nim trząsł bez przerwy.

    a do psychologa dziecięcego warto, żebyście poszli Wy - rodzice. taka rozmowa bardzo pomaga.
  • 15.10.15, 13:22
    Problem rzeczywiście nie mały. Biorąc pod uwagę to co ostatnio mówi się w mediach, ja bym poszła najpierw do wychowawczyni i zapytała się, czy nie zaobserwowała jakiś nietypowych zachowań u syna. Może koledzy mu dokuczają z jakiegoś powodu? Może w szkole ma problemy? Skoro odreagowywuje złość na Tobie, to skądś ta złość musi się brać. Jeśli tu nic nie wyjdzie, to poszłabym do psychologa ale SAMA. Mam dużo młodszego brata (13 lat różnicy) i jak poszedł do gimnazjum, to w głowie mu się przewróciło. Był w domu najmądrzejszy, nie dał sobie nic powiedzieć, ale w szkole oceny z miesiąca na miesiąc gorsze! Też miał opcje, że jak coś mu nie wychodziło, to rzucał to, przestawał się tym interesować i tyle. Jak mieliśmy dość pyskówek w domu, to stwierdziłam z tatą (mamy niestety już od 2 lat z nami nie było ..) że trzeba z nim iść do psychologa. Jak powiedziałam o tym bratu, to stwierdził że mnie pogięło i on nigdzie nie pójdzie. Więc poszłam sama. Psycholog mi wtedy wytłumaczyła, że to "wiek cielęcy", że być może jeszcze odreagowywuje brak mamy i że to że pyskuje i nie chce się uczyć to pikuś. Że inne dzieci w tym wieku kradną, wdają się w bójki, alkohol, papierosy, dragi... I że niestety trzeba to przeżyć smile Bardzo mi pomogła rozmowa z nią, bo uspokoiła mnie wewnętrznie, choć z bratem mieliśmy jeszcze potem sporo nerwowych sytuacji. Ale wyrósł z tego...
    Twoja sytuacja jest inna, więc może Tobie oprócz uspokojenia, psycholog da jakieś dobre rady jak postępować z tak zbuntowanym dzieckiem?
  • 10.11.15, 19:18
    Stacie - a może on jest zazdrosny o młodą? I na Tobie się wszystko skupia.
  • 12.11.15, 16:57
    1. Co to za rehabilitacja? Bo dziecko w tym wieku może odbierać jako niesprawiedliwość, że ma więcej roboty niż inni. I dla nas to jest jasne, że to dla jego dobra, a on widzi tylko, że koledzy mają czas wolny, a wy się czepiacie.
    2. Bałagan w pokoju to też u nas zarzewie konfliktów - córka jest tak przeraźliwą bałaganiarą jak ja w jej wieku. wink Przez cały czas pracuję nad tym, żeby opracować jakiś taki rozkład dnia, w którym jest ustalone miejsce na sprzątanie i myślę, że to tutaj jest droga - żeby sprzątanie małego bałaganu odbywało się regularnie. Kiedyś pomagała nam lista punktów, które trzeba sprawdzić.
    3. Nie róbcie awantury o zapomnienia. Wiem, łatwo się mówi, ale to taki wiek, kiedy się łatwo zapomina i awantura o zapomnienie jest odbierana jako totalna niesprawiedliwość.
    4. Listę tego, co ma zrobić, opracujcie graficznie ładnie i wstawcie jako tło pulpitu. Najlepiej niech syn sam opracuje.

    Uwierz w jego dobrą wolę. To jest kluczowe - on musi widzieć, że ty wierzysz, że on się stara.
  • 12.11.15, 17:08
    Aha - weź pod uwagę rezygnację z systemu słoneczek i chmurek, bo jeżeli to jest dumny choleryk nie cierpiący krytyki, to w ten sposób się nie zmotywuje.
    Weź pod uwagę powiększenie zakresu obowiązków - żeby nie było "tak mało masz do zrobienia, a i tak tego nie zrobiłeś" tylko "popatrz, tyle masz do roboty, a dałeś radę zrobić to i to". Zamanipuluj trochę - stwórz listę obowiązków, na której są punkty, które on i tak robi, żeby poczuł, że w sumie jesteś z niego zadowolona i on też może być z siebie zadowolony.

    Nie wzięli go do tej szkoły, duma ucierpiała bardzo, więc teraz bardzo łaknie akceptacji.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.